/
Text
Ulryk Werdum
~ DZIENNIK
PODRÓŻY 1670-1672
SPIS TREŚCI
WSTĘP 7
DZIENNIK PODRÓŻY 1670-1672 23
DZIENNIK WYPRAWY POLOWEJ 1671 203
INDEKS OSOBOWY 267
INDEKS MIEJSCOWOŚCI 279
WSTĘP
Panowanie Michała Korybuta Wiśniowieckiego (1669-1673) to w dziejach
Rzeczypospolitej Obojga Narodów okres bardzo trudny, by nie powiedzieć - tra-
giczny. Państwu i społeczeństwu przyszło wtedy się zmierzyć nie tylko z zagro-
żeniem zewnętrznym, ale i z niebezpieczeństwem wojny domowej, które razem
mogłyby doprowadzić do upadku Rzeczypospolitej. Egzamin, jaki przyszło nam
wówczas zdać, wypadł pomyślnie, jakkolwiek nie obyło się bez gorzkiej lekcji, wiel-
kich strat i upokorzeń.
Kryzys kwitnącej jeszcze w pierwszej połowie XVII w. Rzeczypospolitej rozpo-
czął się wraz z wybuchem powstania kozackiego na Ukrainie pod wodzą Bohdana
Chmielnickiego w 1648 r. Sojusz kozacko-tatarski i błędy wojskowe strony polskiej
w pierwszej fazie powstania umożliwiły rozprzestrzenienie się wojny na całą Ukra-
inę i przekształcenie jej w walkę ludu ukraińskiego - w tym drobnej szlachty ruskiej
- z Polską. Kiedy żadna ze stron nie chciała lub nie potrafiła pójść na zbawienny
kompromis i żadna nie znalazła dos'ć sił, by wywalczyć pełne zwycięstwo, wojna za-
częła się przedłużać, ukazując sąsiadom słabos'ć Rzeczypospolitej. Na ich reakcję nie
trzeba było długo czekać - już w 1654 r. ruszyła Moskwa, zrywając „wieczny” po-
kój, skuszona perspektywą pozyskania Ukrainy i Smoleńska. W s'lad za nią w 1655 r.
uderzyła Szwecja, również naruszając rozejm. Na tej wojnie skorzystał polski lennik,
książę pruski Fryderyk Wilhelm Hohenzollern, który - lawirując między Polską
a Szwecją i umiejętnie sprzedając swe usługi temu, kto więcej zapłaci - uzyskał
w latach 1657-1660 uwolnienie Prus Książęcych spod zwierzchniej władzy polskiej.
Wojny z Moskwą (1654-1667) i ze Szwecją (1655-1660) ogarnęły niemal całe
terytorium państwa. Zdobyte i złupione zostały stolice: Kraków, Wilno i Warsza-
wa. Najeźdźcom oparły się nieliczne miasta i twierdze, jak Gdańsk, Jasna Góra czy
Lwów. Rzeczpospolita doznała zniszczeń podobnych do tych, jakie stały się udzia-
łem Rzeszy w czasie wojny trzydziestoletniej (1618-1648). Kwitnący kraj zamienił
się w ruinę. Co gorsza, spustoszenia wykroczyły poza strefę materialną, dotykając
również ideologii i postaw obywatelskich społeczeństwa. Pogłębiły się niechęci wy-
znaniowe, podsycane na Ukrainie przez konflikt prawosławno-unicki, a w Polsce
przez związanie się znacznej części arian ze Szwedami i w efekcie represje wobec
nich, znaczone najpierw przez żołnierskie gwałty wobec różnej maści protestantów
w Wielkopolsce, a później przez sejmową konstytucję z 1658 r. o wygnaniu arian.
Konflikty wyznaniowe były tylko jedną z odsłon dramatu, jakim był kryzys spo-
łeczny. Jak zwykle w dobie klęsk szuka się winnych — nadawali się do tego zarówno
różnowiercy, jak i dwór i jego obcy doradcy. Niestety, za panowania Jana Kazi-
mierza nastąpił spektakularny wręcz kryzys zaufania poddanych do władcy. Jego
przejawem było już pierwsze liberum veto z 1652 r., do którego doszło w czasie
ostrego konfliktu króla z opozycją - hetmanem polnym litewskim Januszem Radzi-
wiłłem i zdymisjonowanym podkanclerzym koronnym Hieronimem Radziejow-
skim. Szlachta obarczała króla winą za nieudolne prowadzenie wojny na Ukrainie,
widoczne zwłaszcza po fiasku kampanii żwanieckiej 1653 r., a następnie za dopro-
wadzenie do wojny ze Szwecją. Stąd masowe przechodzenie na stronę Karola Gu-
stawa w 1655 r., będące próbą znalezienia lepszego monarchy. Jan Kazimierz dostał
swoją szansę, kiedy okazało się, że Szwedzi wcale nie myślą zostać wyzwolicielami,
ale są zwykłymi rabusiami. Zjednoczenie wokół króla mogło zapowiadać odrodze-
nie państwa i przeprowadzenie koniecznych reform, których potrzebę widać było
msę tę skutecznie udaremniła polityka królowej Ludwiki
Marii i powolnego jej małżonka. Zasłużona skądinąd dla kraju monarchini, nie
mając własnych dzieci, postanowiła uczynić królową swoją siostrzenicę i jej fran-
cuskiego męża, księcia d Enghien. Kaptowanie za francuskie pieniądze stronników
_me do likwidacji wolnej elekcji nie mogło ujść uwagi opozycji, a także podo-
bać się ogółowi szlachty. I tak oto w latach 60. XVII w. doszło do rozbratu między
tronem a poddanymi, który znalazł pełny wyraz w rokoszu wznieconym przez mar-
. wielkiego koronnego i hetmana polnego koronnego Jerzego Sebastiana Lu-
bomirskiego (1665-1666). Rychła śmierć w 1667 r. obojga adwersarzy - marszałka
i królowej - uciszyła na jakiś czas burzę, ale niepokój w społeczeństwie pozostał.
I tak oto, kiedy Jan Kazimierz w 1668 r. abdykował, by umożliwić legalny obiór
francuskiego księcia, stała się rzecz dotąd niebywała - ogarnięta ksenofobią szlachta
doprowadziła do wykluczenia francuskiego kandydata, a następnie obrała na władcę
Michała Korybuta Wiśniowieckiego. Jedynymi zaletami elekta były jego polskość
oraz to, że był synem owianego już wówczas legendą księcia Jeremiego Wiśniowiec-
kiego. Poza tym nowy władca nie miał żadnych zgoła kwalifikacji, które umożliwi-
łyby mu pokierowanie państwem w tak trudnym okresie. Co gorsza, od początku
musiał zmierzyć się z opozycją, jaką stanowiło ukształtowane przez Ludwikę Marię
O francuskie, na czele z prymasem Mikołajem Prażmowskim i marszał-
kiem wielkim i hetmanem wielkim koronnym Janem Sobieskim. Stronnictwo to
było rozżalone z powodu dokonanego przez szlachtę wykluczenia francuskiego
kandydata - nazywano więc jego członków malkontentami, czyli niezadowolony-
mi - i uważało, że skoro szlachta niesłusznie uniemożliwiła wybór Francuza, należy
to przeprowadzić w inny sposób. Podtrzymano zatem związki z dworem Ludwika
XIV - od tej pory jednak tajne - i rozpoczęto działania na rzecz wprowadzenia na
tron Polski francuskiego księcia.
Kraj tymczasem pogrążał się w kryzysie. Opozycja sabotowała poczynania no-
wego władcy, zrywając nawet sejm koronacyjny w 1669 r. Król Michał związał się
wobec tego z jedynym możliwym sojusznikiem - Habsburgami. W 1670 r. po-
ślubił przyrodnią siostrę cesarza, Eleonorę. W tym też roku, w czasie obrad komisji
Widok Krakowa,
anonimowy
miedzioryt
niemiecki,
1685-1686;
ze zbiorów
Biblioteki
Narodowej
w Warszawie.
8 DZIENNIKI Ulrylu Werdumi
po i>ko-kozackiej w Ostrogu, oddano buławę zaporoską nie Piotrowi Doroszence,
-xx'ulamemu wśród Kozaków i lansowanemu poniekąd przez Jana Sobieskiego, ale
Michałowi Chanence, który godził się na dużo lepsze dla Polski warunki (jakkol-
wiek miał mniejsze możliwości ich urzeczywistnienia). Już wkrótce doprowadziło
to do wznowienia wojny na Ukrainie.
Sprawie tej musimy poświęcić kilka słów. Kiedy zawarty przez Bohdana Chmiel-
nickiego związek kozacko-tatarski przestał przynosić oczekiwane korzyści, hetman
kozacki zwrócił się ku Moskwie (1654 r.), chcąc z jej pomocą uwolnić się od Polski.
To doprowadziło do przejścia Tatarów na stronę Rzeczypospolitej. Odtąd występo-
wali oni jako nasi sojusznicy przeciw Kozakom, a po ugodzie hadziackiej w 1658 r.
- ;• skie części Kbzaoyzny. Słaba Rzeczpospolita, zaan-
gażowana najpierw w wojnę ze Szwecją, a później paraliżowana przez konflik-
cv domowe, usiłowała odzvskać Ukrainę od Moskwy siłami wiernych Kozaków
i Tatarów. Spowodowało to jednak, że Tatarzy poczuli się protektorami Ukrainy.
Kiedv więc Polacy rozpoczęli rozmowy z Rosjanami - uwieńczone zawarciem ro-
zejmu w Andruszowie i podziałem Ukrainy na prawobrzeżną część polską i le-
wobrzeżną moskiewską - zarówno Tatarzy. jak i Kozacy odczuli to jako zdradę
swoich interesów. I już pod koniec 1666 r. rozpoczęli wojnę z Polską, rozbijając
dywizję Sebastiana Machowskiego pod Braiłowem. Wojna ta rozszalała się na
dobre w 166“. ale wtedy Rzeczpospolitą uratował Jan Sobieski, powstrzymując
w kilkudniowych walkach pod Podhajcami liczniejsze siły kozacko-tatarskie i na-
rzucając kruchy pokój Ukrainie.
Jan Sobieski uchodził wówczas - i słusznie - niemal za zbawcę Ojczyzny. Mógł-
by może i sięgnąć po koronę po Janie Kazimierzu, ale zamiast tego rychło znalazł się
w opozy. nie zaś pokonany w 166“ r. Piotr Doroszenko nie zamierzał
ej autonomii i kiedy w 1670 został odepchnię-
ty przez Polskę, zwrócił się zupełnie do Tatarów i ich zwierzchnika - Imperium
Osmańskiego. Łamiąc warunki układu podhajeckiego, Tatarzy pojawili się znów
na Ukrainie. Rzeczpospolita nie mogła się z tym pogodzić, jeśli chciała utrzymać
Ukrainę. Dlatego w 1671 r. Jan Sobieski podjął działania zbrojne, w wyniku któ-
rych wyparł Tatarów z Ukrainy i na powrót podporządkował ją Polsce. Odniósł przy
tym dwa duże zwycięstwa, pod Bracławiem i pod Kalnikiem, którymi potwierdził
swoje nieprzeciętne talenty dowódcze. Dodajmy, że działał znów w osamotnieniu,
gdyż wbrew zapowiedziom nie wspomógł go ani król Michał na czele pospolitego
ruszenia, ani zawistny hetman wielki litewski Michał Kazimierz Pac. W tej sytuacji
w listopadzie 1671 r. trzeba było przerwać kampanię, a jej zdobycze już wkrótce
miały zostać narażone na kontrofensywę przeciwnika.
I rzeczywiście, kiedy okazało się, że Kozacy i Tatarzy to za mało dla Sobieskie-
go, w 1672 r. wystąpiła zbrojnie sama Turcja. Powszechnie znany najazd osmański
Jan Kazimierz,
grafika Caspara
Meriana (?)
z pracy „ Theatrum
Europaeum",
Frankfurt
n. Menem 1652,
t. VI, ze zbiorów
Domu Aukcyjnego
NAUTILUS
w Krakowie. Fot.
M. Zywolewski.
10 DZIENNIKI Ufryiu Wcrdsou
Alegoryczny
portret Marii
Ludwiki Gonzagi
jako Prozerpiny,
miedzioryt
Jeremiasa Falcka,
140. XVII w;
ze zbiorów
Biblioteki
Narodowej
w Warszawie.
doprowadził do upadku Kamieńca Podolskiego i utraty przez Polskę Podola oraz
prawobrzeżnej Ukrainy, co zostało postanowione w haniebnym układzie buczac-
kim. I znów jedynym, który ponad miarę swoich możliwości ratował sytuację, oka-
zał się hetman wielki koronny. W swej wyprawie przeciw czambułom tatarskim
doprowadził do odzyskania jasyru i pogromu większej części ordy. Nie zmieniło
to jednak faktu, że Rzeczpospolita musiała zgodzić się na kompromitujący pokój.
Co gorsza, klęski 1672 r. odbywały się na de nasilającej się walki wewnętrznej.
Widząc nieudolność króla Michała, który swymi związkami z Habsburgami pchał
Polskę ku wojnie z Turcją, a zarazem nie potrafił się do tej wojny przygotować,
malkontenci uznali, że jedynym ratunkiem może być związanie się z potężnym
sprzymierzeńcem Turcji - Francją. Liczono, że szybka detronizacja Michała i in-
tronizacja księcia francuskiego zostaną odebrane przez Wysoką Portę jako sygnał,
że Polska nie jest jej wrogiem. Rachuby te były płonne, ale „tonący brzytwy się
chwyta”, a sytuacja była wtedy naprawdę rozpaczliwa. Na szczęście dla nas, typo-
wany na króla polskiego książę de Longueville poległ w tym samym czasie w Ho-
landii. Ostudziło to nieco detronizacyjne zapędy malkontentów, jakkolwiek to oni
z kolei stali się przedmiotem zaciekłych ataków szlachty, skonfederowanej u boku
króla w obozie pod Gołębiem. Za Sobieskim ujęło się oddane mu wojsko koronne
w konfederacji szczebrzeszyńskiej i tak na przełomie 1672 i 1673 r. znów stanęliśmy
w obliczu wojny domowej.
Wówczas jednak nastąpiło zbawienne otrzeźwienie. Kiedy król Michał zawiódł
się na pomocy Habsburgów i Rosjan, a malkontenci na pomocy francuskiej, obie
strony zrozumiały, że jedyny ratunek dla państwa leży w zgodzie i zjednoczeniu
sił przeciw Turkom. I tak na początku 1673 r. doszło do sejmu pacyfikacyjnego.
na którym odmówiono ratyfikacji układu buczackiego i postanowiono wznowić
wojnę z Turcją. Wyznaczony na naczelnego wodza Jan Sobieski powiódł Pola-
ków i Litwinów do wspaniałego zwycięstwa pod Chocimiem, które już wkrótce,
po śmierci króla Michała, przyniosło mu koronę (maj 1674 r.). Skończyła się
epoka najgłębszego kryzysu państwowego w XVII w., chociaż kraj nie wyleczył
się z toczących go chorób - co w pełni okaże się w drugiej połowie rządów Jana
III i za jego następców. Tymczasem jednak zażegnano największe i bezpośrednie
niebezpieczeństwo.
Świadkiem tych trudnych czasów w Polsce był Ul ryk Werdum, niemiecki po-
dróżnik i łowca przygód. Podróżował on incognito po Polsce w latach 1670-1672,
towarzysząc agentowi francuskiemu Jeanowi de Courthonne, oparowi Paulmiers.
Ten zaś był pośrednikiem między malkontentami a dworem francuskim. mającym
za zadanie przygotować grunt pod detronizację króla Michała i wprowadzenie na
tron księcia de Longueville.
O UIryku Werdumie wiemy w zasadzie tyle, ile pozostawił nam w swoich pamięt-
nikach. Urodził się 1 stycznia 1632 w Edenserloog koło Werdum we Fryzji (pół-
nocne Niemcy). Był protestantem, pochodził z rodziny wielodzietnej. Uczęszczał
WSTĘP 13
cc gimnazjum w pobliskim Jever, w 16-48 r. zapisał się na uniwersytet w niderlandz-
kim Franeker. Kilka lat później przeniósł się na uniwersytet w Heidelbergu. Między
!(?'>'• a ló^O r. przebywał w rodzinnej miejscowości, jednakże śmierć rodziców i ko-
meczność podziału majątku - Ulryk miał jeszcze dwóch braci, Aleksandra i Wilhel-
ma - zmusiły go do wyruszenia w świat w poszukiwaniu przygód i zarobku. Jadąc
na wschód, dotarł do Gdańska. \X drodze poznał monsieur Beauvala, czyli Jeana de
Courthonne. opata Paulmiers i Harchagrats, a zarazem agenta francuskiego, dzia-
łającego wspólnie z malkontentami przeciw królowi Michałowi Korybutowi. Wer-
dum związał się z Francuzem i z powodu jego tajnej misji musiał zmieniać nazwiska,
podając się za Christiana Fresona czy Ulryka Gracjana. Towarzyszył Francuzowi
przez cały okres jego pobytu w Polsce, także podczas kampanii ukraińskiej het-
mana Jana Sobieskiego w 1671 r. Wtedy to przedsiębiorczy opar występował jako
. < temu mógł wziąć czynny udział w walkach na
Ukrainie i nie odstępować hetmana. Razem z Paulmiersem Werdum opuścił Polskę
przez G : 72 . do Francji. Dodajmy że w istocie była to
ucieczka, przedsięwzięta, kiedy przyszły pierwsze wiadomości o śmierci księcia de
Longueville - opat Paulmiers. obawiając się fiaska całej misji, wołał uniknąć roz-
liczenia się finansowego z pozyskanymi przez siebie stronnikami polskimi. W Pa-
ryżu Werdum - następnie podróżował do Anglii, by wreszcie
znalezc zajęcie na dworze Bengta Oxenstierny w Szwecji. Jako członek świty swego
mocod.; mistrzem jego dworu) brał udział w poselstwie szwedzkim do
eopolda I w 1674 r. W podobnym charakterze uczestniczył w latach 1676-
-1677 w rokowaniach pokojowych w \ijmegen. Zmarł 20 marca 1681.
Ulryk Werdum pozostawił dziennik swoich podróży; zatytułowany „Journal der
Reysen . w którym opisał wojaże z lat 1670-1676, a także podał kilka podstawo-
wa. łącznie z datą urodzin. Oprócz
tego napisał - dla nas szczególnie interesujący' - diariusz wyprawy Jana Sobieskiego
przeciw Tatarom i Kozakom w 1671 r. . Obydwa dzieła sporządził na podstawie
prowadzonych na bieżąco notatek, które później redagow-ał. Widać to po dokładno-
ści. z jaką zapisywał wszystkie szczegóły’ - czego nie mógł zrobić z perspektywy kilku
lat. Zarazem zebrał swoje wspomnienia w jedną całość, co wymagało podjęcia trudu
1 Pełny tytuł to: .Journal der Reysen. Die ich durch die Kónigrciche. Pólen. Franckreich. Engel land t, Den-
r.emarck undt Schweden. Auch durch Ober- undt Siedencutschlandt. tamt andern hicr undt don angriint-
zend Landem gethan. In den Jahren 1670, 1671. 1672. 1673. 1674. 1675. 1676. 1677. U. v. Werdum".
2 Pełny tytuł to: .Tagregwter. vom den Feidtzug. welchen die Połnuche Armie, unter dcm Commando del?
oberteldrherm undt ReichsMarschalks. Herrn Johannis Sobieski, durch Podolien undt die Ukraina verrichtcr,
deme ich. in dienst defl frantzósischen Plenipotentiary. Marquisen dc Courthonne undt Abten von Paulmiers.
mit beygewohnet. Anno 1671".
14 DZIENNIKI Ulryka Werduma
redakcyjnego. Podał też wskazówki - m.in. odnośnie do wieku dzieci Marii Kazi-
miery - które pozwalają nam na datowanie poszczególnych etapów redakcji dzieła.
W swoich notatkach Ulryk Werdum był bardzo dokładny. Podróżując po Pol-
sce, skrupulatnie zapisywał, jakie miejscowości widział i jakie przebył odległości.
Notował rzeczy godne uwagi, przede wszystkim kościoły i zamki, ale również wy-
gląd miast i wsi, a nawet stan pól. Dzięki temu jego dziennik jest nieocenionym
wręcz przewodnikiem po XVII-wiecznej Polsce, dokumentującym zniszczenia po
wojnach szwedzkich i kozackich, ale też pierwsze oznaki odbudowy'. Werdum po-
zostawił nam opis Polski, jakiej dziś już nie ma - wiele z trwałych nawet budowli,
jakie widział i opisał, albo nie zachowało się wcale, albo zostało gruntownie prze-
budowane. Znajdujemy w nim również jednak opisy budynków do dziś obecnych
w naszym i ukraińskim krajobrazie. Dzięki temu możemy porównać, co zostało,
a co zmieniło się od czasów jego podróży - co też staraliśmy się w miarę możliwości
zaznaczać w przypisach.
Oryginał wspomnień Ulryka Werduma znajdował się najpierw' w archiwum
jego rodzinnego Edenserloogu, w XIX w. zaś został przekazany w darze bibliotece
gimnazjalnej w pobliskim Jever, gdzie — jak pamiętamy — autor się uczył. Tam
też spoczywa do dziś.
Pierwszej — aczkolwiek niepełnej - edycji dzienniki te doczekały się już
w XVIII w. Ukazały się one w' czasopiśmie niemieckim „Johann Bernoullis
Astronomen der kónigl. preuss. Akademie der Wissenschaften in Berlin, dieser
und anderer Gelehrten Gesselschaften Mitglieds Archiv zur neueren Geschichte,
Geographie, Natur- und Menschenkenntniss”, t. 4, 6 i 8 Leipzig 1785-1788 .
Wydanie to stało się z kolei podstawą edycji polskiej. „Journal der Reysen” prze-
łożył na język polski i wydał w 1876 r. Ksawery Liske , opatrując je obszernym
wstępem, w którym umieścił podstawowe dane z życia Ulryka Werduma, a także
okoliczności jego podróży po Polsce i misji opata Paulmiersa. Wielka i nieoce-
nioną zasługą Liskego jest nie tylko przełożenie pamiętnika na język polski, ale
i rozszyfrowanie nazw geograficznych, które w zapisie Werduma są mało czytelne
czy zgoła w ogóle niezrozumiałe. Oczywiście, przy pracy tej Liske nie ustrzegł się
błędów (część z nich poprawiając już w kolejnej edycji), które też staraliśmy się
wykazać w przypisach. Niemniej wykonana przezeń praca zasługuje na należne
jej uznanie. Dodajmy jeszcze, że Liske opuścił w swym wydawnictwie niektóre
3 Poszczególne tomy ukazywały się w następujących latach: 1. i 2. w 1785, 3., 4. i 5. w 1786, 6. i 7. w 1787,
8. w 1788. Dzienniki U. Werduma znajdują się w tomie 4.. s. 55-142, tomie 6., s. 213-288, w tomie 8..
s. 75-164.
4 Ulryk Werdum 1670-1672, wyd. K. Liske, [w:] Cudzoziemcy w Polsce, Lwów 1876. s. 37-196 (w rym
wstęp, s. 37-63).
WSTĘP 15
ustępy, które nie odnosiły się bezpośrednio do pobytu Werduma w Polsce, co też
zaznaczyliśmy w tekście.
W ślad za wydaniem pamiętników, w 1878 r. Liske opublikował również - tym
razem po niemiecku - diariusz kampanii z 1671 r.\ Wydawnictwo zostało poprze-
dzone obszernym wstępem, w którym edytor podał nowe informacje dotyczące
późniejszych lar życia U. Werduma. oraz uzupełnione obszernymi fragmentami
z jego pamiętnika, opisującymi m.in. Paryż. Sam diariusz został wzbogacony za-
równo o liczne odniesienia do polskich diariuszy kampanii 1671 r., jak i do listów
Jana Sobieskiego, co miało na celu skorygowanie twierdzeń Werduma.
Obydwie XIX-wieczne edycje K. Liskego był}' jak dotąd jedynymi w miarę peł-
nymi wydaniami obu dzieł U. Werduma. Obszerne fragmenty pamiętnika z edycji
Liskego przedrukował Jan Gintel. wybierając przeważnie część „ogólną”, gdzie Wer-
dum przedstawia swoje wrażenia i uwagi na temat Polski, jej mieszkańców, ustroju,
klimatu itp. Wydawnictwo to zasługuje na uwagę przede wszystkim dzięki unowo-
cześnionemu aparatowi krytycznemu, jednakże z uwagi na swój wybiórczy charak-
ter nie może zastąpić XIX-wiecznej edycji Liskego1-.
Pełnego wydania dzienniki U. Werduma doczekały się dopiero w 1990 r.
w Niemczech za sprawą Silke Cramer . Opracowała ona tekst oryginalny, zacho-
wując również oryginalną paginację rękopisu Werduma. Całość została poprze-
dzona obszernym wstępem, w którym omówiono także polskie edycje K. Liskego5 6 7 8.
Publikacja ta obejmuje zarówno dziennik podróży, jak i diariusz kampanii 1671 r.
Zaopatrzona jest także w indeks osób. Niestety, dla polskiego czytelnika - zwłasz-
cza zajmującego się zawodowo historią - wydawnictwo to ma kilka mankamen-
tów. Pomijając wstęp i indeks osób, Cramer nie dała żadnego aparatu krytycznego.
Co więcej, pozostając przy niemieckiej wersji tekstu, powtórzyła za Werdumem
wszystkie omyłki w polskich i ukraińskich nazwach geograficznych i nazwiskach
- przykładowo Narzymski to znów Narinskj. a Myszkowski to Mikowski9. Nie uła-
twia to oczywiście korzystania z dzieła, nie tylko polskiemu, ale też niemieckiemu
Mieszkańcy Polski,
anonimowy
miedzioryt
niemiecki,
1685-1686;
ze zbiorów
Biblioteki
Narodowej
w Warszawie.
5 U. Werdum. Tag-register von dem Feldzug welchen dtepolntsche Armee unter dem Commando des Ober-Feld-
-Herm und Reichsmarschalks, Herm Johannes Sobieski durch Podolien und die Ukraina verrichtet, dane ich in
Dienst des frantzosischen Plenipotattiarii. Mareyuisen de Courthonne und Ab ten von Patdmiers, mit beygewohnet
Anno 1671 (Ulryka Werduma dyaryusz wyprawy Jana Sobieskiego z r 1671), wy cl. K. Liske, [w:] Archiwum Korni-
syi Historycznej, c. 1 (Scriptores Rerum Polontcarum, IV), Kraków 1878, s. 183-261 (w tym wstęp, s. 183-208).
6 Pamiętnik Ulryka Werduma. [w:] Cudzoziemcy o Polsce. Relacje i opinie, wyd. J. Gintel. t. 1, Kraków 1971,
s. 288-305.
7 Dos Reisejournal da Ulrich von Werdum, 1670-1677: kritische Edition eines Reiseberichtes, wyd. S. Cramer,
Frankfurt am Main, Bern, New York, Paris 1990.
8 ibidem, s. 14. Wstęp obejmuje s. 5-33.
9 Ibidem, s. 102 (64) i 222 (184) - w nawiasach strony z oryginału U. Werduma, do których też S. Cramer
odsyła w indeksie. Podobnie ma się z nazwami geograficznymi - dla przykładu, s. 264 (226): Bialli Camin jako
Biały Kamień. Buch jako Bug. Bocklyn jako Modlin czy Nizew jako Stróżewo.
16 DZIENNIKI Ulryk) Werduma
'1 ''-Imkowi, który prsiżno szukałby podanych nazw i nazwisk. W ten sposób Cramcr
••jpi/rp-iM 1I.1 znaczną część pracy, jaką wykonał l.iskc, tłumacząc nazwy własne '.
Wszystkie te względy sprawiły, że konieczna stała się nowa edycja tego cennego
'tódla. było ono bowiem szeroko wykorzystywane w naszej historiografii, zarówno
pr/cz badaczy dziejów politycznych. wojskowych, jak i historii obyczaju czy podró-
że. Diariusz kampanii 1671 t. |cst do tej pory jednym z podstawowych źródeł do
opracowania tego zagadnienia .
• 0 16 j.ik i iK-.irn
itik.i wyprany palowej /6'7 posłużyły wspomniane wyżej edycje K. Liskego,
korygowane w miarę potrzeby z edycją S. ( i.imcr. Dotyczy to m.in. odwołań
. jakie < zyni iWerdum. Pa
miętnikarz opisał kampanię Jana Sobieskiego z 1671 r. na osobnych kartach,
które znalazłs się na komu jego rękopisu. ( żzęsto leź odwołuje się w dzienniku
. lennik i podróż} podają* * odpowiednie strony
rękopisu. XX' tym właśnie przypadku zdecydowaliśmy się na przytaczanie tychże
stron według edycji S. ( rarner Pracowała ona na oryginalnym tekście wspo-
mni ń Werduma i no wyżej w swej edycji zachowała oryginalną
p.igiti.u !; rękopisu. K. I iskc natomiast korzysta! z XVIII wiecznej kopii, której
paginacja różni się nieco od oryginału .
1'łumaczcnia oryginału niemieckiego 2 dziennika wyprawy palowej 1671 na język
polaki dokonała di Doiła I i .ki n । i . / > .nnmka podróży 1670-
lo uwspóls zesmono pisownię według zasad w.spólc zesnej polszczyzny, np. „dwór
tram oski" zamiast „Irancu/ki", „trzecim miastem" zamiast „trzccicm miastem'’ itp.,
wydawca wyszedł bowiem z założenia* że Dziennik podróży 1670 1672 i Dziennik
rduma w oryginale niemieckie, nie są zabytkiem
i' ty| । polskiego Pozostawiono za co charakterystyczne dla epoki określenia odle
głosu, jak „póltrzccicj” czy „półotwartej'' mili (a więc 2,5 i 3,5 mili).
10 I )oda|mv. /< ono książka |> >i trudno dostępna w IMuc i w zwi.jzku z tym mało wykorzystywana do
nlellcinys.h wyjątków nalrty H Dybał, lortere Ute. typoipoUttj: ttudnim t, dtiejów butlinuy fortyfikacji Hałych
w puAitwie pobka-litewikim w XVII wieku, Toruń 1998.
I I Ptryklady lo>ovM4iii.i z dziel l> Wrrduma można by nmożyt. wspomnljmy jednak tylko o takich pru
• i. h, |ak T. Koi/on. /Wzi i ntetialu fonu Sobieikieyn I6J9 16 7, i *. Kraków 1898; M. jaworski, Kampania
I Iknunn.i lana Sablftkiegn w M7 r , ..Studia I Materiały dn I Hitorll WojikowofcT. (. Il.cz. I, Warszawa 1965,
s. 69 I KI, W I ozirtiki. Zyi </• pahkte w Jaunyth wiekach, wstęp i oprai I Tazbir. Warszawa 2006; J.S. Bystrort,
linieje obyiMpiw w Jawnej Mne Wiek XVI XVIII. Warszawa 1994
I.' K I id,<. / 'Iryk.t Wrióuni,! ,!y.tfyu<r u-ypnewy /ana Sabietkir^o > > l(> 7, s. |8 I |R4, Dodajmy. Zr w swoim
wydaniu /./< 11 Wcnlumu. I l»kc kmrlu|r w przypisać li podane przez autora silony i jego dzienniku
potltó/y z wlaso.i edyt|i| reguł dllennlka (< u<lf<>rie>n<y w ft>lne). |est to zrozumiale, zwuiywszy Inki oddziel
nego ukazaniu się nim wydań pr/ygtiiowunydi przez l.iskcgo Wytlaje się, Ze w niniejszej edycji moZemy
n</ly.miw i. > analogii znegu zabiegu, podają ( zyrrlttlkowl obydwa dzielą U. Weidumu w jetlnym wydaniu.
|S D/ll NNIM IUtyki Wmhitn*
Obydwa dzieła zaopatrzono w aparat krytyczny, uzupełniając i poszerzając
ustalenia K. Liskcgo. Podstawowe informacje dotyczące osób wymienianych przez
pamiętnikarza podano w przypisach przy pierwszej wzmiance o danej osobie. Na-
leży zauważyć, iż U. Werdum często opuszcza imiona lub nazwiska osób, ograni-
czając się do podania samego nazwiska bądź jedynie urzędu pełnionego przez daną
osobę. W celu ułatwienia identyfikacji tychże osób, a zarazem uniknięcia powta-
rzania przypisów, opuszczone przez pamiętnikarza imiona lub nazwiska podano
w nawiasach kwadratowych. Podobnie jest z wszelkimi innymi uzupełnieniami
w tekście, pochodzącymi od wydawcy niniejszej edycji. Uwagi w nawiasach okrą-
głych są składnikiem tekstu.
Jak powiedziano wyżej, starano się w miarę możliwos'ci podać informacje o za-
bytkach, które widział i opisywał U. Werdum. Idąc w ślad za Liskem, pozostawiono
w nawiasach okrągłych niemieckie nazwy np. miejscowości, podane przez Werdu-
ma, co ułatwi konfrontację niniejszej edycji z oryginałem lub wydawnictwem nie-
mieckim. W stosunku do miejscowości położonych na Ukrainie, podano w przypi-
sach ich obecną nazwę. To również wydało się konieczne, zwłaszcza z uwagi na fakt,
iż niekiedy nazwa obecna w niczym nie przypomina dawnej - że wspomnimy choć-
by Płoskirów i Stanisławów, przemianowane na Chmielnicki i Iwano-Frankiwsk.
Podobnie rzecz ma się z miejscowościami w byłych Prusach Książęcych, które obec-
nie znajdują się w rosyjskim obwodzie kaliningradzkim. Z kolei nazw)’ niemieckie
w Prusach Królewskich i Książęcych, zachowane jeszcze przez Liskego z uwagi na
ich obowiązywanie w takiej formie w XIX w., podano w obecnym brzmieniu pol-
skim, zaznaczając w przypisie nazwę niemiecką.
Ul ryk Werdum skrupulatnie notował pokonywane odległości, podając je za-
zwyczaj w milach polskich (standardowo ok. 7 km). W niniejszej edycji starano
się przeliczyć w przypisach te dane na odległości w kilometrach. Opracowano
to zwłaszcza dla Dziennika podróży 1670-1672, jako że w Dzienniku wyprawy
potowej 1671 Werdum nie podaje z reguły żadnych nowych tras, opisując jedynie
szerzej wypadki wojenne, które towarzyszyły wówczas jego poruszaniu się z woj-
skiem koronnym. Trzeba też zaznaczyć, że podane odległości w kilometrach są
przybliżone, gdyż Werdum często nie przemieszczał się obecnymi drogami, co
widać zwłaszcza przy przeprawach przez rzeki. Wypada jednak mieć nadzieje, że
nawet taka orientacyjna odległość pozwoli Czytelnikowi lepiej rozeznać się w ska-
li podróży naszego bohatera.
Oddając do rąk Czytelnika nową edycję obydwu dzieł Ulryka Werduma, jestem
przekonany, że otrzymuje on bardzo ciekawe, pełne anegdot, źródło historyczne.
Jednocześnie pragnę podziękować wszystkim, którzy przyczynili się do powstania
tej publikacji. Jeśli chodzi o opracowanie dzieła, to w pierwszej kolejności słowa
WSTĘP 19
podziękowania należą się tłumaczce, p. dr Dalii Urbonaite, a także wszystkim, któ-
rzy służyli swoją fachową wiedzą przy naukowym opracowywaniu tekstu: p. prof.
Dariuszowi Kołodziejczykowi, p. dr. Konradowi Bobiatyńskiemu, p. dr. Valentinowi
Constantinovowi, p. dr Beacie Spieralskiej, p. mgr. Zbigniewowi Hundertowi,
p. mgr. Jackowi Kobusowi i p. mgr. Michałowi Sikorskiemu. Nie byłoby tej edy-
cji bez zespołu wydawniczego Muzeum Pałacu w Wilanowie, dlatego też ser-
decznie dziękuję p. Pawłowi Jaskanisowi, dyrektorowi Muzeum, za przyjęcie dzieł
U. Werduma do druku, jak też p. Elżbiecie Grygiel, kuratorowi programu „Silva
Rerum”, i p. Jadwidze Marcinek, redaktorowi wydania. Osobne podziękowania
należą się wreszcie p. Bogdanowi Boruckiemu, prezesowi zarządu Oficyny Wy-
dawniczej „Mówią wieki", pomysłodawcy wydania obu dzieł Ulryka Werduma.
Pozostaje mieć nadzieję, że przedstawiane tu wspomnienia niemieckiego podróż-
nika staną s> lekturą obowiązkową dla miłośników i badaczy postaci i czasów
Jana Sobieskiego.
Dariusz Milewski
DZIENNIK PODRÓŻY 1670-1672'
Przed kilkunastu laty poślubił Jan Kazimierz, król polski, pozostałą po zmar-
łym swym bracie Władysławie wdowę Ludwikę de Nevers’. Kiedy zaś się prze-
konał, że nie będzie miał z niej potomstwa, i że korona polska po nim przej-
dzie na inną rodzinę, dał się tej francuskiej królowej nakłonić do tego, aby po
śmierci swej albo też jeszcze za życia swego przekazał państwo jakiemu księciu
krwi z Francji. W tym celu rozszafowano za życia królowej Ludwiki więcej niż
7 milionów talarów pomiędzy panów polskich, aby za francuskie pieniądze ufor-
mować w Polsce tak silne stronnictwo dla Francji, żeby ono w danym wypadku
mogło zapewnić wybór do tej korony księciu de Conde, jako temu, którego jed-
nomyślnie na to przeznaczono . Kiedy potem królowa umarła, Jan Kazimierz,
i w ogóle zmierziwszy sobie rządy, i zamierzając jeszcze za życia swego osadzić
na tronie polskim ks. de Conde, zwołał w roku 1669 stany swego państwa, ab-
dykował dobrowolnie i oddał im berło i koronę, aby wolnym wyborem wyniosły
innego na jego miejsce'. Stronnicy partii francuskiej, których głową był Mikołaj
Prażmowski, arcybiskup gnieźnieński i Primas Regni , sądzili wprawdzie wtedy,
że z wyborem ks. de Conde pewnie im się powiedzie, przybył nawet ówczesny
biskup z Beziers, teraźniejszy kardynał, zwany Bonzy0, umyślnie z Francji do
Warszawy, aby być obecnym przy wyborze i strzec interesów ks. de Conde wraz
z interesami korony francuskiej. Ponieważ atoli zmarła królowa u prostej szlachty
1 Podstawa wydania: Ulryk Werdum 1670-1672, wyd. K. Liske, [w:] Cudzoziemcy w Polsce, Lwów 1876,
s. 64-196. Liske rozpoczyna edycję od s. 10 oryginalnego tekstu Ulryka Werduma, pomijając jego zapiski
o dzieciństwie i decyzji wyruszeniu w świat. Odnośny fragment zob. we współczesnej edycji niemieckiej: Das
Reisejoumaldes Ulrich von Werdum, 1670-1677: kritische Edition eines Reiseberichtes, wyd. S. Cramer, Frankfurt
am Main, Bern, New York, Paris 1990, s. 39-52.
2 Ludwika Maria Gonzaga de Nevers (1611-1667), od 1646 żona Władysława IV Wazy (1595-1648, pa-
nował 1632-1648) i królowa Polski. Po śmierci męża, w dniu 30 V 1649 wyszła za jego brata i następcę, Jana
Kazimierza (1609-1672, panował 1648-1668).
3 W rzeczywistości królowa dążyła do zapewnienia tronu swojej siostrzenicy, Annie Henrietcie Julii (1648-
-1723), córce Anny Marii Gonzagi (1616-1684) i Edwarda Wittelsbacha (1625-1663), i deklarowała poparcie
dla tego kandydata francuskiego, który poślubi jej siostrzenicę. W 1660 kardynał Jules Mazarin zgodził się na
jej ślub z Henrykiem Juliuszem de Bourbon-Condć, ks. d'Enghien (1643-1709), synem „Wielkiego Konde-
usza" - Ludwika dc Bourbon-Condć (1621-1686).
4 Werdum myli się o rok; sejm abdykacyjny Jana Kazimierza obradował w dniach 27 YIII-16 IX 1668.
Ostatniego dnia nastąpiła abdykacja króla i rozpoczęło się bezkrólewie. Stronnictwo francuskie wysunęło
wówczas kandydaturę „Wielkiego Kondcusza”, o którym pisze autor.
5 Mikołaj Prażmowski (1617-1673). kanclerz wielki koronny 1658-1666, następnie arcybiskup gnieźnieński
i prymas Polski.
6 Plcrrc de Bonzy (1631-1703), biskup Bćzicrs od 1659. arcybiskup Tuluzy od 1669, kardynał od 1672,
ambasador francuski w Polsce od 1665. W czasie pobytu w Rzeczypospolitej działał na rzecz wyboru kandydata
francuskiego na tron, za co Jan Kazimierz odwdzięczył się, prosząc papieża o kapelusz kardynalski dla niego.
w '.\'i>ce ściągnęła na siebie wielką nienawiść, a spośród wielkich panów jednego
. drugiego choć nie obraziła, to jednak przynajmniej zaniedbała - pomiędzy
nimi wojewoda sieradzki z rodu Potockich strasznie się gniewał, że go francu-
skie stronnictwo nie tylko nie uwzględniało, lecz tylko brata jego, kijowskiego
wojewodę' karesowało . który to wojewoda kijowski miał podobno powiedzieć,
że ks. de Conde zasiądzie na tronie, czy się to bratu jego podoba, czy nie; prze-
to ten sieradzki wojewoda przyciągnął do siebie prostą szlachtę i wszystkich tych,
którzy z francuską partią nie trzymali, i potrahł z nimi tak sprawą pokierować,
że w dniu wyborów w Warszawie roku 1669 w czerwcu nie tvlko ks. de Conde
wyraźnie od wyboru wykluczono, lecz że prosta szlachta przeprowadziła i doko-
nała wyboru na korzyść ks. Michała Wiśniowieckiego wbrew chęci i woli więk-
szej części i to najznakomitszych panów .
Kiedy zaś dopiero tego samego roku w dniu 29 września, jako w dniu św.
Michała, nowo wybranego króla Michała w Krakowie koronowano, a wTaz z in-
nymi złożyli mu przysięgę w dniu tym także panowie, którzy z wyboru jego nie
byli zadowoleni - dla czego ich później malkontentami nazwano, orzekając, że
będą mu wierni i przyjaźni - sprzysięgli się iednak ci sami następnej nocy prze-
ciw niemu i zobowiązali się uroczystymi przysięgami pomiędzy sobą, że nigdy nie
będą tolerowali króla Michała i że nie zadowolą się prędzej, aż go strącą z tronu
i osadzą znów na nim francuskiego księcia . W” tej konfederacji, jak związek ten
sami nazwali, czyli w tej koniuracji . jak go nazwał później dwór polski, naj-
znakomitszymi byli: wyżej wymieniony prymas państwa Prażmowski, a z nim
Jan Sobieski, marszałek koronny i hetman, kanclerz koronny Leszczyński* 8 * 10 * 12 13,
Michał Korybu
IRstmokwcc,
miedzioryt
Caspara (lut
Marthausa ml -
Meriana z dzieła
.Tbearrum
Esiropeaws.
Frankfurtu.
Menem 1677, t X
~ Potocki o5<-'. ~02- syn hetmana wiełkż^o koronnego Stanisława -Rewery" Potockiego,
wojewoda sieradzki od 1669. wojewoda kijowski od 1682. wojewoda krakowski od 1685. od 1692 hetman
koronny- od 1D2 herma- wielki koronny i kasztelan krakowski. VC 1669 był marszałkiem sejmu
dekcymego.
8 Andrsn Potocki ,.eł 1691;. bcar Feliksa Kazimierza. od 1668 wojewoda kijowski, w latach 16S1-16S2
wv'ewcda krakowski- od 1682 kasztełar. krakowski, od 1684 hetman polny koronny.
° Karesowac z smsssr- - pieścić W ęm ku polskim w znaczeniu przenośnym - zabiegać o względy,
pmymilac śę. nadskakiwać itp.
10 Uchwałę o wykitKzeniu Kondeizsza spośrod kandydatów do tronu podjęto 6 \1 1669 i zmuszono człon-
kcw sscnnimwa mancusdegc. na czele z prymasem M. Prazmowskim. do jej zaprzysiężenia. Elekcja Michała
Koryhsta Wisnicwiedżego nastąpiła 19 XI 1669.
’ i Werdum ma zapewne na myśli spotkanie malkontentów w Mogielnicy koło Krakowa " albo 8 XI 1669.
za którym ocsucno sytuację powstałą po wyborze i koronacji Michała. Późnie, krążyły plotki, że na spotkaniu
tym zawiązano sprzystęenie przeciw władcy.
12 Koniutańa (z łac. - spisek. sprzysiężenie.
15 Jan Leszczyńska (1603-1678), wojewoda łęczycki od 1655. wojewoda poznański od 1656. podkanclerzy
koronny od 1661. Landem wielki koronny od 1666. wojewoda krakowski od 1678.
24 DZIENNIK PODRÓŻ) 16~0-1672 Ulrrlu Wt.-^J-nu
t*1
<?
o
r
o
z
5
L *
4 e
o \
V
‘R
o
CA
? 2
te
c.
'skarbi koronny Morsztyn Raciborski ', stolnik koronny Wielopolski , biskup
krakowski Trzebicki , wojewoda kijowski [Andrzej] Potocki, wojewoda ruski
Jabłonowski , wojewoda płocki Prażmowski , wojewoda pomorski Bąkowskr ,
chorąży koronny Sieniawski . strażnik koronny Bidziński , łowczy koronny
Żelęcki . kasztelan poznański Grzymułtowski , starosta radomski Kochanowski
z niezliczonymi innymi prałatami, wojewodami, kasztelanami, starostami, oficera-
mi, królewskimi urzędnikami dworu i innymi z arystokracji szlacheckiej. Kanc-
lerz wielki litewski Pac- trzymał innych dostojników Wielkiego Księstwa Litew-
skiego po większej części po stronie króla Michała. Hetman polny litewski jed-
nakże. ks. Michał Radziwiłł , należał także do francuskiej partii. Młody Lubomir-
ski . kawaler maltański, i brat jego starosta sądecki wraz z księciem na Ostrogu
14 Jan Andrzej Morsztyn (1621-1693), referendarz koronny od 1658, podskarbi koronny od 1668.
15 Jan Wielopolski (1630-1688), stolnik wielki koronny od 1664, starosta generalny krakowski od 1667,
podkanclerzy koronny od 1677 i kanclerz wielki koronny od 1678.
16 Andrzej Trzebicki (1607-1679), podkanclerzy koronny od 1652, biskup przemyski od 1654, biskup
krakowski od 1658. Był zwolennikiem współpracy’ z Habsburgami i odnosił się życzliwie do króla Michała,
stąd informacja Werduma o jego działalności w stronnictwie francuskim jest mylna.
17 Stanisław Jan Jabłonowski (1634-1702), wojewoda ruski od 1664, hetman polny koronny od 1676,
hetman wielki koronny od 1683, kasztelan krakowski od 1692.
18 Samuel Jerzy Prażmowski (zm. 1688), od 1661 chorąży nadworny koronny, od 1669 wojewoda płocki
z nominacji Michała Korybuta Wiśniowieckiego.
19 Jan Ignacy Bąkowski (ok. 1615-1679), wojewoda pomorski od 1665, wojewoda malborski od 1667.
20 Mikołaj Sieniawski (1645-1683), strażnik wielki koronny od 1666, chorąży koronny od 1668, marszałek
nadworny koronny od 1674. wojewoda wołyński od 1680, hetman polny koronny od 1682.
21 Stefan Bidziński (ok. 1630-1704), strażnik koronny od 1668, kasztelan sandomierski od 1685, wojewo-
da sandomierski od 1699.
22 Jan Zelecki (zm. 1673), łowczy koronny od 1665.
23 Krzysztof Grzy nlułtowski (ok. 1620-1687), kasztelan poznański od 1656, wojewoda poznański od 1679.
24 Piotr Kochanowski (zm. 1689), starosta radomski 1669-1676, krajczy królowej od 1670, kasztelan cze-
-chowski od 1679. Zwolennik króla Michała. Znany jest z ostrej korespondencji z prymasem M. Prażmowskim,
stąd informacja Werduma o jego udziale w „spisku" malkontentów jest błędna.
25 Krzysztof Zygmunt Pac (1621-1684), podkanclerzy litewski od 1655, kanclerz wielki litewski od 1658.
26 Michał Kazimierz Radziwiłł (1635-1680), kasztelan wileński od 1661, wojewoda wileński od 1667,
hetman polny litewski i podkanclerzy litewski od 1668. W 1658 ożenił się z Katarzyną Sobieską, wdową po ks.
Władysławie Dominiku Zasławskim-Ostrogskim, siostrą przyszłego króla, Jana III.
27 Hieronim Augustyn Lubomirski (1648-1706), od 1664 kawaler maltański, od 1676 chorąży wielki ko-
ronny, od 1683 marszałek nadworny koronny, od 1692 podskarbi koronny, od 1702 hetman polny koronny
i wojewoda krakowski, i jeszcze w tym samym roku hetman wielki koronny i kasztelan krakowski.
28 Aleksander Michał Lubomirski (zm. 1675), syn Jerzego Sebastiana Lubomirskiego (1616-1667), starosta
perejasławski i sądecki.
29 Aleksander Janusz Zasławski-Ostrogski (1650-1673), książę ordynat ostrogski, syn siostry Jana Sobieskiego,
Katarzyny Sobieskiej (1634-1694), i jej pierwszego męża, Władysława Dominika Zasławskiego-Ostrogskiego
(1618-1656).
26 DZIENNIK PODRÓŻY 1670'1672 Ulryk, Werdum.
należeli także w Polsce do największych zapaleńców partii francuskiej; ostatni
z wymienionych jest zresztą siostrzeńcem hetmana wielkiego koronnego Sobie-
skiego. Oni to z wszystkimi innymi dali podskarbiemu koronnemu Morsztynowi
pełnomocnictwo do prowadzenia układów o tym z francuskim jakim księciem.
Morsztyn zaś dokonał tego, że król francuski, choć sprzysiężenie wcześnie od-
kryto i stąd wielkie zawieruchy powstały, publicznie wprawdzie miał się niby to
nie mieszać do sprawy tej, obiecał bowiem cesarzowi, że do sporów polskich ręki
przykładać nie będzie, lecz potajemnie chciał dawać pomoc, jaką by się tylko dało,
aby ówczesny hrabia de Saint-Paul, który potem został księciem de Longueville ,
osiągnął koronę, kiedy się ks. de Conde po poprzednim wykluczeniu już tym
zajmować nie chciał.
Wtedy posłał wymieniony hrabia de Saint-Paul, aby dzieło to o ile możności
niebawem w życie wprowadzić, jako agenta swego incognito do Gdańska pana
Akakię, który poprzednio przy układach o pokój oliwski był sekretarzem francu-
skiego ministra de Lumbres30 31 32 i jako taki już się nieco zapoznał z polskimi spra-
wami. Przywiózł on z sobą zarazem tajną instrukcję od dworu francuskiego, jako
i wielkie zapisy pieniędzy; nie umiał mimo to negocjacji swych prowadzić tak
potajemnie, żeby niebawem nie miały się o tym dowiedzieć polski i cesarski dwór,
które skutkiem tego skarżyły się na to we Francji. Dwór francuski, aby obietnicy
swej częściowo zadośćuczynić, odwołał natychmiast pana Akakię, a udając, jako-
by on działał tam w Polsce bez wiedzy króla, z rozkazu tylko hrabiego de Saint-
-Paul, kazał go na dwa czy trzy miesiące osadzić w Bastylii.
Już poprzednio atoli, zanim Akakia odjechał z Gdańska, uznał dwór fran-
cuski za dobre i zgodził się na to, aby potajemnie wysłać innego pełnomocnika
w sprawie hrabiego de Saint-Paul do Polski, który by, o ile możności, ułożony
projekt doprowadził do skutku. Tym był właśnie monsieur Jean de Courthon-
ne, opat Paulmiers i Harchagrats, kanonik z Lisieux, ze znanego domu de Co-
urthonne, w Normandii urodzony, a pod imieniem opata Paulmiers u dworu
francuskiego dobrze znany A Był to człowiek, choć stanu duchownego, jednak
wielkiej odwagi i dziwnie zręcznego rozumu, umiał się w jednej chwili znaleźć
30 Charles-Paris d’Orleans (1649-1672), diuk de Longueville et d’Estouteville, hrabia (comte) dc Saint-Paul.
Syn Anny Genevićve de Bourbon (1619-1679) i jej kochanka, Franciszka de la Rochefoucauld (1613-16801,
uznany jednak przez męża Anny, Henryka II orleańskiego (1595-1663), ks. de Longuerille. Poległ 12 VI 1672
w starciu pod Tolhuis, na początku wojny francusko-holendcrskicj, kiedy odważnie, acz nierozważnie przeszedł
z kawalerią francuską Ren i trafi! na piechotę holenderską.
31 Antoine de Lumbrds (zm. po 14 VI 1665), francuski dyplomata i pośrednik w rozmowach pokojowych
w Oliwie w 1660.
32 Jean de Courthonnc, opat dc Paulmiers (znany też jako Jean Paulmier de Courtonne. ok. 1627-1673).
agent francuski w Polsce w latach 1670-1672. Działał w sprawie przygotowania detronizacji Michała Korybuta
Wiśniowieckicgo i elekcji ks. dc Longucyille na króla Polski. O jego misji w Polsce zob. E de Callieres. L artde
nćgocieren France sous LouisXIV, wyd. J.-C. Waquct, Paris 2005, s. 45-46.
27
najbardziej niespodzianych wypadkach, a najniebezpieczniejsze przeszkody
:w\kł zw\ciężąc zgoła bez obawy. Uznano go przed innymi za odpowiedniego
do tak hazardownej negocjacji, jak ta polska. Kiedy go zaopatrzono we wszel-
kse potrzeby, plenipotencie, instrukcje i weksle, udał się w drogę z Francji do
Gdańska i zupełnie tego samego dnia, a nawet powiedzieć by można o tej samej
godzinie, to jest rano 6 maja (roku 1670) wyjechał z Paryża, kiedyśmy, mój brat
.Aleksander i ja, wyruszyli z Werdum.
W towarzystwie tego. wtedv mi zgoła nieznanego, pana wsiadłem w Trawe-
munde 27 maja 1670 roku na okręt. Dowódca okrętu zwał się Piotr Knake z Lu-
beki. okręt zaś Święty Antoni
Gdańsk jest to znakomite i dość wielkie miasto, niegdyś bardzo bogate i prze-
de znajdowało się jeszcze w dobrym stanie. Kie-
szwedzkie takowe spustoszyły, a wewnętrzne swary wprowadziły
do niego nieład. widzimv teraz w Gdańsku mało zamożności i handlu. Miasto to
jest drugie z porządku pomiędzy trzema miastami pruskimi, które na polskich sej-
mach się jawią. Toruń bowiem jest pierwszym, a Elbląg trzecim. Ponieważ zaś od
pewnego czasu Gdar ete potężniejszy i bogatszy od Torunia, chciało
też miasto to z . sobie pierwsze miejsce, lecz nigdy do tego dojść nie
mogło. ~ końcu przed Gdańskiem, od strony południo-
wej płynie w mieście i na poprzek jego rzeka Motława, podzielona dla wygody
żeglugi na różne kanały. Jako kanał otacza ona też tak zwaną Wyspę Spichrzów’1,
obwiedzioną tą rzeką w obrębie wałów miejskich; na niej stoją tylko spichlerze,
domv na zboże i inne pakunki, a dla zapobieżenia pożarom nie wolno tutaj wznie-
itia lub ognia. Na stronie zachodniej płynie przez przedmieście strumień
Schidlitz, zwany Potokiem Siedleckim . i wpada do drugiej rzeczki, Raduni, która
tam przez wał wpływa do miasta, a potem razem z Motławą wpada do Wisły.
Trzvnascie kościołów posiada Gdańsk; z nich trzy należą do papistów, miano-
wicie kościół Świętego Jakuba , karmelicki i jeszcze jeden. Reformowani mają
Panorama
Gdańska
w dobie potopu
szwedzkiego,
miedzioryt
na podstawie
rysunków Erika
Dahlberga,
pochodzi z pracy
S. Pufendorfa
..De rebus a Carolo
Gustaoo... ’
Norymberga
1696; archiwum
Ośrodka
Dokumentacji
Zabytków
w Krakowie.
35 K. Liske ' Cudzoziemc-; w Polsce. >. 6"i opuszcza fragment tekstu, dając taki komentarz: „Opuszczam
tutaj opis podróż}' z Trawemunde do Gdańska, podróży liczącej według Werduma mil 80, nie zawiera ona
bowiem nic dla nas ciekawego. Dnia 7 czerwca stanęli podróżni w Gdańsku. Tutaj znów podejmuję opowia-
danie Werduma" Odnośny fragment można odnaleźć w wydaniu Dos Reisejournal des Ulrich uon Werdum...,
s. 55-56.
34 K. Liske [Cudzoziemcy w Polsce, s. 68) pozostawia niemiecką nazwę Speicher-Eiland.
35 K. LiskefCudzoziemcy w Polsce, s. 68) pozostawia niemiecką nazwę Schidlitz. Potok Siedlecki płynął
w okolicach obecnych ulic Pańskiej i Lawendowej, za kościołem Świętego Mikołaja. Nazwę swą wziął od osady
Siedlce, obecnej dzielnicy Gdańska.
36 Gotycki kościół Świętego Jakuba z XV w., przy ul. Wałowej, po II wojnie światowej przejęty przez
kapucynów.
37 Gotycki kościół NMP. świętych Eliasza i Elizeusza: od XIX w. nosi wezwanie Świętego Józefa: usytuowa-
ny przy uL Elżbietańskiej.
28 DZIENNIK PODRÓŻY >670-1672 W.Hum.
tylko dwa, Piotra i Pawła'8 i Świętej Elżbiety'"; w ostatnim kościele był wtedy
sławny kaznodzieja imieniem Cruciger, pronepos*", od znanego przy pierwszej re-
formacji Crucigera'1, człowiek już w podeszłym wieku. Lutersrwo ma 7 innych
kościołów, z których parafialny Świętej Maryi, najznakomitszy, jest ciężki, wielki
i dobrze zbudowanyMają także anabaptyści w wielkiej liczbie swe exercitium
religionis" w Gdańsku, za pozwoleniem rady, która za to pobiera rocznie znacz-
ne sumy i z tego powodu od polskiego dworu królewskiego wystawiona jest na
częste weksacje'14.
38 Gotycki, XV-wieczny kościół Świętych Piotra i Pawła, główny kościół ewangelików reformowanych (kal-
winów) w Gdańsku do 1945; przy ul. Żabi Kruk.
39 Gotycki kościół Świętej Elżbiety z przełomu XIV i XV w.: w XVII-XIX w. służył kalwinom: przy ul.
Elżbictańskiej.
40 Prawnuk.
41 Kaspar Cruciger (1504-1548), niemiecki teolog protestancki, współpracownik Marcina Lutra, któremu
pomagał w tłumaczeniu Biblii.
42 Bazylika Wniebowzięcia NMP, w skrócie Mariacka, wybudowana w XIV-XV w., największy kościół
Gdańska.
43 Nabożeństwo religijne.
44 Wcksacja (z lac. t>exatio) — niepokojenie, napastowanie, dręczenie. W dawnej polszczyźnie występował
też czasownik weksować.
29
Ratusz gdański jest wcale pokaźnym gmachem, tak samo giełda, która na za-
chodnim końcu długiego rynku stoi obok ratusza' . Zwą ją Junkemhof, w Gdań-
sku bowiem i w Królewcu każdy kupiec, choćby najmniejszy, a nawet każdy
gospodarz domu, zwie się Junker. Junkernhof jest mały, ale pięknie zbudowany
i znaczy tyle, co w innych miastach giełda.
Arsenał , pomiędzy Topengasse a placem Dominika, czyli rynkiem, jest nie
tylko zgrabną budową, lecz także bardzo znakomicie zaopatrzony w działa i we
wszystko inne, czego potrzeba do obrony miasta. Obok tego wielkiego jest jeszcze
mały arsenał, w południowo-zachodnim kącie miasta przy wale; jak wszystkie
inne bastiony i platformy naokół Gdańska, jest on wykonany z ciężkich robót
ziemnych wysoko i grubo i podminowany wszędzie . Fosy są szerokie i głębokie,
wewnątrz i zewnątrz wyłożone ciosem i cegłami. Naprzeciw górom, na zachód
od Gdańska, na wałach i bastionach usypano ogromne Cavaliere, czyli platformy.
Ponieważ atoli góry są jeszcze wyższe i z nich można widzieć wszystko, co się
w mieście dzieje, i można je ostrzeliwać, strona ta nie jest badzo warowna.
Gdańsk ma cztery bramy: długą, czyli niską bramę na południu, Żuławską Bra-
mę (Werderthor)' na wschodzie, wysoką bramę na zachodzie, i kaszubską bramę na
północnym zachodzie. Na północnej stronie przy Wiśle wchodzi się i wychodzi po
różnych promach i pływających mostach przy miejscu, które się zwie polskim ha-
kiem (Hackeri). W stronie południowej kończy się niebawem gdański obwód, skoro
z drugiej bramy wyjdziesz na przedmieście, zwane Szkocją {Schottland), należące do
warmińskiego biskupa i niegdyś bardzo dobrze zbudowane, lecz zupełnie spustoszo-
ne za wojny szwedzkiej. Kilka tylko domów i klasztor jezuicki znów odbudowano45 46 47 48 49.
Poza wysoką bramą znajdują się dwa inne przedmieścia lub raczej jedno na dwie
części podzielone; z nich północna zwie się Schidelitz, od strumienia tej samej
nazwy, płynącego przez nią wzdłuż, a południowa „dół piaskowy” {Sandgrube).
Przed wschodnią bramą jest także małe przedmieście, „nowym ogrodem” nazwane,
a przed kaszubską bramą mały szpitalny kościół wraz z kilku domami. Na owym
45 Murowany ratusz gdański na rogu ul. Długiej i Długiego Targu zaczęto wznosić w XIV w. Po pożarze
w połowie XVI w. przebudowano go w stylu renesansowym. Wspominana przez Werduma giełda to oczywiście
Dwór Artusa przy ul. Długi Targ.
46 Wielka Zbrojownia, wybudowana na początku XVII w.
47 Mała Zbrojownia na Starym Przedmieściu w Gdańsku, wybudowana w latach 40. XVII w.
48 Brama Żuławska, wybudowana w 1628, przy obecnej ul. Długie Ogrody.
49 Tzw. Kolegium Gdańskie Jezuitów w dzielnicy Stare Szkoty, powstałe z fundacji biskupa kujawskiego
Hieronima Rozrażewskiego ok. 1592. Jezuici wznosili tu swoje kościoły, niszczone w czasie oblężeń miasta.
Obecny, Świętego Ignacego Loyoli, wybudowano w XVIII w. w miejscu poprzedniego, zniszczonego podczas
walk o Gdańsk w 1734. Przedmieście Stare Szkoty wzięło nazwę od szkockich rzemieślników, osiadłych tu
już w początkach XVI w. Przedmieście to ciągnęło się po obu stronach Raduni, między dzisiejszymi ulicami
Podmiejską i Cienistą.
30 DZIENNIK PODRÓŻY 1670-1672 Ulryka Werduma
Speicher-Eilandznajduje się jeszcze gmach o dziewięciu zagłębieniach i jednej piw-
nicy; w zabudowaniu tym pomieści się wygodnie dwa tysiące łasztów zboża. Po-
wiadają, że wystawienie go kosztowało 100 tysięcy złotych. Namalowano na nim
wielbłąda, dlatego zwą go zwykle wielbłądzim spichlerzem (Cameelspicker).
Na okręcie z wymienionym francuskim panem wprawdzie się zaznajomiłem,
nie dał mi jednak niczym poznać, że zamierza mnie wziąć w służbę, aż kiedy-
śmy już cztery tygodnie i to w różnych gospodach w Gdańsku zabawili, a ja
już, zamierzając odjechać, chciałem się z nim żegnać, bo okazywał mi był dużo
grzeczności. Wtedy atoli ofiarował mi zatrudnienie, udając, że mam służyć jego
kuzynowi, którego zwał marquis d’Auffay, a który chory pozostał w Hamburgu.
Mówił, że wkrótce tu przybędzie, aby odbyć podróż przez Polskę do cesarskiego
dworu, a potem przez Włochy do Francji; tymczasem mam zostać przy nim.
Nazywał on się wtedy monsieur BeauvaL Było mi to wtedy dość obojętne, tym
sposobem więc dostałem się w Gdańsku do niego.
<—-• Dnia 9 lipca.
przebywszy do pięciu tygodni w Gdańsku, pojechaliśmy do Ostaszewa , jedną
milę
Potem bawiłem z moim tymczasowym panem, opatem Paulmiers, jeszcze przez
więcej niż trzy miesiące w Gdańsku. Sądziłem wprawdzie wtedy jeszcze, że markiz
dAuffay, do którego usług mnie wziął, po pewnym czasie tu przyjedzie. Było to
wszak tylko zmyśleniem. Opat Paulmiers zaraz z góry sobie przedsięwziął, że mnie
sam użyje. Ponieważ jednak negocjacje jego były równie ważne jak tajne, nie chciał
dać tego po sobie poznać, nie chciał mi także ufać, dopóki mnie poprzednio do-
brze nie wypróbował. Badał mnie więc prawie przez cztery miesiące i to nie tylko
sam codziennie, lecz kazał mi przez trzeciego i czwartego człowieka, o których do-
myślać się nie mogłem, że są przez niego wysłani, poddawać sposobność do pijatyk,
gier, dziewcząt i podobnych debauches . Kiedy wreszcie sądził, że znalazł we mnie
człowieka, jakiego mu potrzeba, powiedział mi ostatecznie, że markiz dAuffay nie
przyjedzie, lecz - jeśli mam chęć mu służyć - da mi dobre utrzymanie i zabierze
50 Ostaszewo na Żuławach, 24 km na południowy wschód od Gdańska; K. Liske (Cudzoziemcy w Polsce.
s. 69) pozostawia niemiecką nazwę Schóncbcrg.
51 K. Liske (Cudzoziemcy w Polsce, s. 69) opuszcza fragment tekstu, opatrując go komentarzem: ..Opusz-
czam tutaj znów opis podróży do Królewca, nic zawierający dla nas nic ciekawego. Jechali przez Elbląg, Frau-
cnburg [Frombork], Heiligenbeil [Święta Siekierka, obecnie Momohobo], Brandenburg [Pokarmin. obecnie
YiuaKOBo] i przybyli do Królewca 11 lipca. Po co tutaj przybył Paulmiers, co tu robił, nie wiemy. Dowiadujemy
się tylko z dziennika, że zabawił tu do 21 lipca. Tego dnia na powrót wyjechali do Gdańska tą samą co poprzed-
nio drogą, i stanęli w mieście tym 22 lipca wieczorem, ujechawszy pierwszego dnia 10. drugiego 13 mil. Teraz
podejmujemy na nowo opowiadanie Wcrduma”. Odnośny fragment w wydaniu Das Reisejoumal des Ulrich
von Werdum.... s. 60-65.
52 Dćbauche (fr.) - rozpusta, hulanka.
31
tylko mnie na ważną i tajną podróż do Polski w ufności, że umiem trzymać język
a zębami i że jestem wierny i uczciwy. Ponieważ w tym czasie zdecydowany byłem
na wszystko, przyjąłem propozycję chętnie bez dalszego namysłu i wyjechałem
13 listopada nowego stylu, używanego w całej Polsce i Prusach, z Gdańska do
Oruni'\ ćwierć mili. Jest to wieś z kościołem, leży za miastem i tuż przy gdań-
skim przedmieściu Szkocja. W Oruni stałem przez noc sam z pakunkiem, czeka-
jąc na mego pana, który miał przybyć następnego dnia rano.
<—-• 14 listopada
przyjechał tam do mnie moj pan. Kiedy przedtem chodził ubrany jako świecki kawa-
ler, teraz przebrał się w jezuicką suknię, pod którą mógł o wiele potajemnie) i pew-
niej podróżować. 1 ja musiałem się przedzierzgnąć w duchownego, udawałem Mo-
ine Senanr ' we wszelkiej innej służbie, z wyjątkiem ceremonii, które się mojej
religii sprzeciwiały, w tym bowiem nie chciałem zgoła niczego udawać, nawet
kiedy tego raz czy dwa razy próbowano. Potem dano mi z tym zupełny spokój.
Jechaliśmy dnia tego przy twardym mrozie i śniegu przez krzaczaste i głębokie
drogi do Slywen, po polsku Sliwiny, mil pięć. Jest to wieś i karczma, należące
do szpitala tczewskiego. Dwie mile od tego miejsca leży Janikowo, gdzie mieszka
owdowiała generał-majorowa von Wolff'. Pomiędzy Orunią a Śliwinami jedzie się
przez wieś Lubiszewo l Lipschow) '. przed której mostem polski król Stefan Batory
dzielnie przetrzepał przed laty Gdańszczan, tak że chłopi orząc, wyrzucają jeszcze
z ziemi czaszki i kości poległych.
<—15 listopada
pół mili w bok od Dirschow, które Polacy zwą Tczew, potem przez Subkowy
(Zoptou>), wieś i zamek należące do starosty' Krajewskiego; dalej na południe, ma-
jąc w zasięgu wzroku Mewe, po polsku Gniew - starostwo i zamek polskiego
hetmana wielkiego koronnego Sobieskiego - do „czerwonej karczmy”, od Śliwin
sześć mil. Jest to zajazd w lesie, gdzie przed trzema laty, kiedy go szlachcic o roczną
daninę trochę za srogo nacisnął, zamknął się gospodarz w goryczy z żoną i dziećmi
w domu i spalił tak wszystko razem. Karczma była znów odbudowana, a dwór
szlachecki nie tak daleko od niej stoi przy gruntach.
53 Obecnie Orunia jest dzielnicą mieszkaniową w granicach miasta Gdańska. K. Liske (Cudzoziemcy
w Polsce, s. 70) pozostawia niemiecką nazwą Ohra.
54 Fr. „służący mnich".
55 Wdowa po Fromholdzic von Ludinghausen-Wolffie (zm. 1665), staroście dyneburskim. oberszccrze gwar-
dii królewskiej i generale artylerii koronnej w latach 1660-1666. Z gdańskiej Orunii do Sliwin jesr ok. 30 km
w kierunku południowo-wschodnim.
56 Obecnie Lubiszewo Tczcwskic, wid w powiecie tczewskim. Werdum pisze o bitwie stoczonej 17 IV 1577
między wojskami polskimi pod wodzą hetmana nadwornego Jana Zborowskiego a wojskami gdańskimi nad
Jeziorem Lubiszewskim.
32 DZIENNIK PODRÓŻY 1670 1672 Ulryka Werdum.
Z tego miejsca po południu na Neuburg, po polsku Nowe, jedna mila . Jest to
małe warowne miasteczko, otoczone murem z cegieł. Potem jedna mila do Montów,
wsi, której mieszkańcy pochodzą od Holendrów. Z kolei do Zajączkowa (Tz^y-
eniskó) jedna mila; to wieś, w której ledwo znaleźliśmy pomieszczenie, bo z całej
wsi chłopi z żonami i dziećmi, parobkami, dziewkami - wszyscy w niedzielę wie-
czór przy muzyce i tańcu zapełniali karczmę i hałasowali wściekle. Musieliśmy im
zostawić izbę i sami leżeć dobrze zaprószeni śniegiem na otwartym dziedzińcu .
Dnia 16 listopada
przez niskie, bagniste krzaki aż do przejazdu przez Wisłę, gdzie się na promie prze-
prawia do Graudenz, po polsku Grudziądza, pół mili. Jest to ładne miasteczko
na wysokiej górze, pod którą Wisła przepływa. Zamek leży jeszcze na wysokiej
górze w północy. I miasto, i zamek bardzo zniszczono w szwedzkiej wojnie. Jest to
starostwo, które teraz posiada podkoniuszy koronny Borowski .
Od tego miejsca przez krzaczaste pola, w których tu i tam leżą ładne wsie, do
Chełmży pięć mil. Było to niegdyś ładne miasto, otoczone murem przy starym
zamku, ale wszystko zupełnie zniszczone w szwedzkiej wojnie. O dwie mile w bok
leży miasto Chełmno, zwykła rezydencja biskupa chełmińskiego, którym teraz
jest Andrzej Olszowski, podkanclerzy koronny57 58 59 60 61 62.
Od tego miejsca przez podobny kraj do Torunia, trzy mile. Jest to w rym miejscu
ostatnie pruskie miasto, położone na brzegu Wisły, dość warowne, o domach mier-
nych. Ratusz z cegieł w czworobok, dobrą strukturą i bardzo regularnie wybudowa-
ny1 . Ma ono pierwsze miejsce pomiędzy trzema polskimi wolnymi miastami, któ-
re się zjawiają na polskich sejmach, a choć miasto Gdańsk chciało mu przez pewien
czas miejsce to zabrać, jednak go nie otrzymało. Zwierzchność wraz z większą czę-
ścią mieszkańców jest luterskiego wyznania; papiści mają także swe kościoły i klasz-
tory, a reformowani exercitiunt'~w jednym domu. Znanego Martinusa, kaznodziei
w Groningen, krewni mieszkają tu i w Gdańsku, skąd jechał z nami jego siostrze-
niec, imieniem Jakub Stark, kupiec z Torunia.
Ziemie w Prusach w tych miejscach są przeważnie piaszczyste i niezbyt uro-
dzajne, w niektórych kamieniste, całe porosłe świerkami, sośniną oraz krzakami
57 Ze śliwin do Nowego Werdum pokonał ok. 50 km na południc.
58 Obecnie jest to Wielkie Zajączkowo, ok. 12 km na południe od Nowego.
59 Marcin Kazimierz Borowski (1640-1709). podkoniuszy koronny, starosta grudzia.dzki. od 1691 kasztelan
gdański. Z Wielkiego Zajączkowa do Grudziądza jest ok. 9 km.
60 Andrzej Olszowski (1621-1677). biskup chełmiński 1661-1674. arcybiskup gnieźnieński i prymas Polski
od 1674, podkanclerzy koronny 1666-1676. Z Grudziądza do Chełmży jest niecałe 40 km na południe.
61 Ratusz staromiejski w Toruniu powstał w XIV w.; gotycki budynek częściowo przebudowano na począt-
ku XVII w. w stylu manicrystycznym, podwyższając o jedno piętro. Droga z Chełmży do Torunia to ok. 20 km.
62 Nabożeństwo.
13
Toruń w czasach
potopu
Dahtberga.
pochodzi t t>rac)
5. 1‘ufendorfa
„Dr rebus a Carolo
Norymberga
1729: ze zbiorów
Biblioteki SLpkuj
u' Katowicach.
jałowcowymi. Gdzie się zaś zbliżają do Wisły i w niektórych innych okolicach są
ziemie żyźniejsze, żółty ił z piaskiem pomieszany, i wydają dużo żyta. Pomiędzy
polami i krzewami w Prusach znajduje się dużo jezior, a w nich różne piękne ryby.
Natura i sposób życia mieszkańców są już na pół polskie, szorstkie i nieprzyjemne.
Mile nie są bardzo wielkie.
• —’ Dnia 18 listopada
z Torunia po moście na Wiśle, drewnianym, a później jeszcze przez jedno ramię
Wisły, gdzie most woda zabrała i przeprawiać się było trzeba na promie, przez sośni-
ny do Nieszawy, trzy mile .Jest to miasteczko w polskiej prowincji Kujawy, ogrom-
nie spustoszone, w którym po szwedzkiej wojnie nie pozostał i jeden cały dom.
Dnia 19 listopada
z miejsca tego przez piaszczyste i po części krzaczaste pola do Brześcia, pięć mil.
Jest to stolica Kujaw, która dawniej dość dobrze była wybudowana. Wraz z zam-
kiem otacza ją mur z cegieł, lecz teraz prawie wszystko spustoszone'1. Pola naokół
są dość równe i wcale nie jałowe. Potem po południu, mając w zasięgu wzroku
zamek i miasteczko Wladislawia, czyli Włocławek , do Kowala, trzy mile; jest
to otwarte miasteczko z zamkiem murowanym z cegieł6 . Podskarbi koronny [Jan
Andrzej] Morsztyn sprzedał to starostwo niedawno jednemu ze swych krewnych.
Następnie przez krzaki do Zbożowa , pół mili. Jest to zajazd, czyli karczma
pomiędzy świerkowymi lasami. Dwór szlachecki tej samej nazwy i wcale dobrze
wyglądający leży o strzał działowy na zachód, w drugim lesie.
Całe Kujawy są piaszczyste i niezbyt żyzne, w przecięciu świerkami i sośniną
zarzucone. Widać tu ładne bydło. Język niemiecki ginie tu zupełnie. Na pru-
skich kresach mówią ludzie obu językami, po polsku i po niemiecku, tak atoli, że
w Polsce polski, a w Prusach niemiecki język jest najzwyklejszy. Kujawskie mile
są prawie tak duże jak pruskie.
63 Z Torunia do Nieszawy jest ok. 30 km w kierunku południowo-wschodnim.
64 Zamek w Brześciu Kujawskim pochodził z XIV w.; w czasie „potopu" szwedzkiego został zrujnowany,
a w XIX w. w większej części rozebrany; do dziś zachował się tylko jeden budynek. Z Nieszawy do Brześcia
Kujawskiego jest niecałe 30 km w kierunku południowym.
65 Zamek biskupi we Włocławku, na lewym brzegu Wisły, został wzniesiony w XIV w., za panowania Kazi-
mierza Wielkiego. Przebudowywany wielokrotnie od XVI do XIX w., zatracił swe walory obronne.
66 Z Brześcia Kujawskiego do Kowala jest ok. 19 km w kierunku południowo-wschodnim. XIV-wieczny
zamek w Kowalu został zdewastowany przez Szwedów w czasie „potopu" i później stopniowo popadał w ruinę;
został rozebrany po trzecim rozbiorze Polski.
67 Trudno stwierdzić, o jaką miejscowość chodzi Wcrdumowi. Z opisanej trasy z Kowala do Gostynina
wynika, że podróżni musieli jechać drogą przez Rakutowo, Świątkowice, Nową Zawadę i Nagodów.
36 DZIENNIK PODRÓŻY 1670 1672 Ulryka Werduma
Dnia 20 listopada
z tego miejsca przez same świerki do Gostynina, dwie i pół mili. Jest to otwarte
miasto ze starym zamkiem, leżącym przed miastem przy końcu lasu wśród bagien .
Należy do księstwa mazowieckiego, w którego obwodzie ma mieszkać 36 tysięcy
szlachty. Potem do Trębek półtorej mili. Jest to miejscowość, czyli otwarte mia-
steczko na Mazowszu. Z kolei do Żychlina półtorej mili - także otwarte miasteczko,
jakich na Mazowszu i w całej Polsce znajdziesz bez liku . Pomiędzy nimi a wsiami
zachodzi tylko ta różnica, że mieszkańcy takich miejscowości mają nieco więcej
wolności i albo sami są szlachcicami, albo chłopami poddanymi królowi, a nie ty-
ranii szlachty. Tak i w tym Żychlinie mieszka sama szlachta; jednego z niej spotka-
liśmy, jak z szablą przy boku popędzał wóz z gnojem na pole. Die Stadt nazywają
miasto, a jeśli jest małe - miasteczko. Das Dorf nazywają wieś, a ukochany swój
Saebel zwą szablą, którą równie często co drugie słowo mają w garści i w gębie,
a w swej polskiej łacinie nazywaj^framea.
Po południu do Łowicza, ładnego miasta z bardzo warownym zamkiem, trzy
i pół mili. Jest to zwykła rezydencja arcybiskupa gnieźnieńskiego i prymasa Pol-
ski, obecnie Mikołaja Prażmowskiego. Miasto, nim niedawno skutkiem pożaru
straciło całe dwie ulice, było polskim sposobem wcale pięknie wybudowane. Jest
w nim dość ładna katedra i dwa inne parafialne kościoły wraz z trzema jeszcze
klasztorami. Zamek leży w północno-zachodniej stronie miasta, wśród moczarów.
Jest on podług reguł sztuki wałami z ziemi i bastionami ufortyfikowany i dobrze
zaopatrzony w działa i wystarczającą załogę' .
Ziemie na Mazurach są piaszczyste i nadzwyczajnie kamieniste, tak że wały,
pola i płoty składają się z samych kamieni. W niektórych miejscach miesza się
trochę iłu pomiędzy piasek i kamienie, i tam rola wydaje dobre owoce. Pole orzą
bardzo dziwacznie, w wąskie zagony, nie więcej niż na dwa kroki szerokie, choć
pola same z siebie są wysokie i wcale nie mokre. Lasy świerkowe otaczają zewsząd
pole. Mile są tu bardzo długie.
68 Zamek książęcy w Gostyninie na wzgórzu nad rzeką Skrwą pochodzi z XIV w. Od 1611 byli w nim
więzieni bracia Szujscy - obalony car Wasyl IV i jego bracia Iwan i Dymitr. Zamek został zrujnowany w czasie
„potopu” i niemal od nowa odbudowany w ostatnich latach. Z Kowala do Gostynina Werdum przejechał ok
25 km na południowy wschód.
69 Z Gostynina do Żychlina jest ok. 25 km w kierunku południowo-wschodnim.
70 Gotycki zamek w Łowiczu powstał za panowania Kazimierza Wielkiego. W XVII w. przebudowano go
i zaopatrzono w nowoczesne fortyfikacje bastionowe. Szwedzi, którzy również modernizowali zamek, zniszczyli
go częściowo w czasie odwrotu. Później stopniowo popadał w ruinę, w jakiej zachował się do dziś. Werdum wy-
mienia także bazylikę Wniebowzięcia NMP - obecnie kościół katedralny - na rynku łowickim, przebudowany
w stylu barokowym w połowie XVII w. Wśród licznych innych kościołów i klasztorów, charakterystycznych
dla miasta prymasowskiego, Werdum zapewne widział parafialny gotycki kościół Świętego Ducha z XV w.
i renesansowy kościół Świętego Leonarda z XVI w. Owe trzy klasztor}’ to mogły być: Dominikanów z połowy
XV w., Bernardynów z końca XVI w. i Bernardynek z połowy XVII w. Droga z Żychlina do Łowicza to ok
25 km w kierunku południowo-wschodnim.
37
<—Dnia 22 listopada
: Łowicza do Łyszkowic, dwie mile. Jest to zamek należący do województwa
rawskiego w Wielkopolsce . Naokoło niego są bardzo tłuste ziemie, choć trochę
niskie. Miejsce to należy do arcybiskupa gnieźnieńskiego, z którym opat Paul-
miers miał tutaj potajemną konferencję.
Dnia 23 listopada
do Michowic (Michnovia)"-. mil pięć. Jest to drugi zamek albo raczej szlachecki
dwór polskim sposobem z drzewa wcale wygodnie zbudowany. Leży w tym sa-
mym województwie rawskim i należy także do arcybiskupa.
Miasto Rawa leży tu w bok o dwie mile. Mieszkańcy tych miejscowości, męż-
czyźni i kobiety, są bardzo bezczelni. Przed paru dniami było tu pięciu polskich
szlachciców u jednej szlachcianki w gościnie. Kiedy się nie chcieli zachować
w spokoju, porwała szlachcianka za szablę ze ściany, zadała nią wszystkim pięciu
drągalom rany i wypędziła ich sama z domu. Byłaby ich niezawodnie i dalej ściga-
ła, gdyby jeden z nich nie był jej z pistoletu ręki przestrzelił.
Dnia 24 listopada
z Michowic do Osuchowa, cztery mile. Jest to zamek częścią z kamienia, częścią
z drzewa zbudowany i otoczony fosą, na której most zwodzony J. Zamek, wieś
i mały kościół, znajdujące się obok, należą do żony królewskiego chorążego na-
dwornego, którego Polacy zwą chorąży nadworny, czyli vexillifer aulicus, podczas
gdy wielkiego chorążego państwa zwą chorąży koronny, czyli vexillifer regni. Żona
ta była córką znanego podkanclerzego polskiego Radziejowskiego, do którego za-
mek ten należał . Tutaj przyszedł do mnie chłop, który biegle i dobrze po łacinie
polecenie swe wygłosił, a dane mu ono było od wymienionego chorążego nadwor-
nego do ks. de Paulmiers. W ogóle łacinę w Polsce znają powszechnie, ale prze-
ciętnie nie odznacza się ona czystością. Raz wzbraniałem się w obecności wymie-
nionego chorążego nadwornego [Wojciecha Remigiana Prażmowskiego] usiąść do
stołu, bo nie zajął on wyższego miejsca i nie chciało mu się wstać ponownie. Wte-
dy rozkazał mi przyjść w następujących słowach: Sedeat hic magnifica Dominatio
71 Podobnie jak w przypadku późniejszych Michowic, Werdum - idąc za polskim zwyczajem - nazywa
zamkiem umocniony dwór. Z Łowicza do Łyszkowic jest ok. 15 km na południe.
72 U K. Liskego (Cudzoziemcy w Polsce, s. 74) Mnichowice. Podajemy obecną nazwę. Miejscowość oddalona
jest o ok. 25 km na południowy wschód od Łyszkowic.
73 Werdum mówi o drewnianym dworze Radziejowskich, przebudowanym w XIX w. w pałac w stylu nco-
renesansowym. Osuchów leży ok. 33 km na północny wschód od Michowic.
74 Werdum mówi o Annie Radziejowskiej (ur. 1644). od 1667 żonie Wojciecha Remigiana Prażmowskiego
(ok. 1620-1685). stolnika koronnego, od 1669 chorążego nadwornego koronnego, brata prymasa. Anna była
córką Hieronima Radziejowskiego (1612-1667), podkanclerzego koronnego 1650-1652.
38 DZIENNIK PODRÓŻY 1670-1672 Ulryka Werduma
vestra, nam non est locus ceremoniandtJ Przypominam sobie też, że inny polski
pan polecał na piśmie ks. de Paulmiers drugiego, jako dzielnego człowieka. Pismo
kończyło się tymi słowy: Et ut verbo dicam, est multum galantus homo . Kto nie
umie po francusku, pewno by nie rozumiał, co chciał powiedzieć. Zresztą, w ogó-
le biegle mówią po łacinie i wyrażają się, nie troszcząc się o składnię i związek.
Dnia 26 listopada
z Osuchowa do Lipia, jedna mila, w towarzystwie wymienionego królewskiego
chorążego nadwornego; dla konwoju dał go nam arcybiskup jako brata swego
w 24 konie, do których jeszcze przyłączył się litewski szlachcic Orłowski w trzy
konie. Lipie jest to wieś z klasztorem Karmelitów i kościołem, w którym po lewej
ręce zapisana jest fundacja pod portretem fundatora w tych słowach: Johannes
Lipski (z) Lipia: Fundator Ojców Carmelitow .
Potem przez dobre ziemie do Goszczyna, dwie mile \ Jest to wielka wieś
z kościołem i kaplicą położoną nieco opodal. Należy do pana [Jana] Żelęckiego,
którego w Polsce zwą łowczym koronnym. Dwór szlachecki niedawno się spalił.
Chłop, nie wiem, za jaką zbrodnię, leżał tutaj na śniegu tuż przy ziemi, przykuty
za szyję do pala jak pies.
Po południu przez rzekę Pilicę, która koniom dochodziła tylko do brzuchów,
do otwartego miasteczka Białobrzegów, a potem do wsi Błotnicy, w której
obraz św. Maryi — kto temu wierzy — robi wiele cudów i wywołuje liczne piel-
grzymki do tego miejsca. Dalej od tego miejsca do Jedlińska, cztery mile. Jest
to otwarte miasto, a w nim wielki kościół, włoskim sposobem bardzo pięknie
zbudowany, z podwójnym zakończeniem wieży na zachodnim końcu i z dwiema
grubymi i niskimi okrągłymi wieżami po bokach '. Niedaleko od tego kościoła
stoi jeszcze kaplica i niezły zamek, w bagnie, w miejscu bardzo warownym, prawie
zupełnie w wodzie.
Następnie do Piaseczna przez same piaski, pół mili75 76 77 78 79 80. Jest to wioska chłopska
z kilku chat i małego drewnianego kościółka Świętej Anny złożona, należąca do
stojącego obok szlacheckiego dworu; miejsce urodzenia teraźniejszego prymasa
państwa i arcybiskupa gnieźnieńskiego Mikołaja Prażmowskiego. Później wydo-
75 Niech wasza wiel możność tu usiądzie, bo nie ma miejsca na ceremonie.
76 I żeby rzec jednym słowem, jest to człowiek bardzo wytworny.
77 Jan Lipski (zm. 1617), dziedzic Lipia. Osadził tu w 1605 karmelitów trzewiczkowych z Krakowa, którzy
później przenieśli się do Warszaw}’. Lipie oddalone jest o ok. 12 km na południowy wschód od Osuchowa.
78 Goszczyn leży ok. 15 km na południowy wschód od Lipia.
79 Kościół Świętych Apostołów Piotra i Pawła, wybudowany w połowie X\TI w.; zniszczony przez Szwedów,
został później odrestaurowany. Z Goszczyna do Białobrzegów jest ok. 13 km i stamtąd do Jedlińska ok 20 km
w kierunku południowo-wschodnim.
80 Z Jedlińska do Piaseczna jest ok. 2 km w kierunku wschodnim.
39
była go na jaw z cała jego rodzina francuska królowa Ludwika. Drugiego jego
br.ua Samuela Prażmowskiego zrobiono wojewodą płockim, trzeciego brata Woj-
ciecha królewskim chorążym nadwornym, a najmłodszego Franciszka wielkim
sekretarzem państwa . Jesteśmy tu w województwie sandomierskim.
Z kolei przez bagniste ziemie do Lisowa, pół mili' . Jest to dwór szlachecki
z drzewa zbudowany z wsią i kościołem, także z drzewa. Prymas państwa kupił ją
niedawno. Dwór, jak po większej części wszystkie szlacheckie dwory w Polsce, był
otoczony palisadami z mocnych świerkowych kołów, osadzonych na ukos w ziemi,
w przecięciu na cztery stopy od siebie, a u góry się krzyżujących. Od ziemi zaś
w górę zapełnia je płot, czyli sztachety. Wojewoda płocki Samuel Prażmowski do-
stał wieś tę od brata swego, arcybiskupa. Podstarości, pan Michałowski, traktował
nas tu swym sposobem wspaniale.
81 Franciszek Prażmowski (im. ROD. sekretarr wielki koronny od 1669. biskup łucki od 1696.
82 Z Piaseczna do lisowa jest ok. 2 km w kierunku wschodnim.
•10 DZIENNIK PODRÓŻY 16’0-1672 Ulryka Werdami
Wjazd do Żółkwi
według rysunku
J. Matejki,
grafika z albumu
]. Laskiego
Jan Sobieski,
jego rodzina,
towarzysze broni
i współczesne
zabytki".
Warszawa 1883
c—- Dnia 27 listopada
z miejsca tego do Suchej (Josenna), średniej wsi pomiędzy urodzajnymi grunta-
mi, tu i ówdzie z krzakami, pięć mil. Potem do Policznej, dworu szlacheckiego
z wsią i kościołem, wielka mila . I do Świetlikowej Woli; jest to wieś, a przy
niej dwór szlachecki w bardzo zgrabnych sztachetach. Później przez Czarnolas
(Karniola), kamienny zamek ze wsią. Jeszcze przez Chechły i Zwolą (Ze ch li je
und Wola), dwie małe wsie, do Jaroszyna pięć mil. Jest to także mała wieś
z drewnianym kościołem nad brzegiem Wisły. Przeprawia się tu przez rzekę na
promie i ląduje się na drugiej stronie przy wsi Puławach’ . Przeprawa ta znajdu-
je się milę poniżej miasta Kazimierza i milę powyżej zamku Opatkowice (Lapa-
tovice), dziedzicznego Lubomirskich.
Dnia 28 listopada
z Puław do Końskowoli, jedna mila. Jest to znaczna miejscowość z dwoma koś-
ciołami, z których jeden przy klasztorze Franciszkanów ma wielki obraz św. Maryi
namalowany na szczycie z takim napisem: In Laudem Dei charitas aedificauit [Mi-
łość na chwałę Boga wybudowała]. Znajdujemy się tu w województwie lubelskim .
Potem do Kurowa, miernej wsi, z żydowską synagogą, trzy mile . I do Mar-
kuszowa, wioski z kamiennym kościołem, jedna mila. Dalej przez wysokie ziemie
do Lublina, trzy mile’.
Lublin jest stolicą województwa, które od niego ma swą nazwę. Jest to duże
miasto, zaopatrzone w ciężkie, ale porządne zabudowania. Lublin jest nadzwy-
czajnie błotnisty, jak wszystkie polskie miasta. W żadnym z nich bowiem nie znaj-
dziesz dobrego bruku, choć kamienie leżą grubo na polach. Miasto ciągnie się
wzdłuż grzbietu długiej wyżyny. Na jej północno-wschodnim krańcu wznosi się
okrągłe wzgórze wśród bagien, a na nim zamek, pod którym płynie ramię rzeki
Wieprz. Naokoło tego zamku leży kilka przedmieść. Papiści mają tu kilka pięk-
nych kościołów, a ojcowie jezuici wielki klasztor, w którym znajduje się cały zegar
83 Z Lisowa do Suchej jest ok. 27 km w kierunku południowo-wschodnim i stamtąd ok. 10 km na północ-
ny wschód do Policznej.
84 Z Policznej do świetlikowej Woli jest ok. 4 km na południowy wschód, następnie ok. 3,5 km na wschód
do Czarnolasu, potem ok. 5 km na wschód do Zwoli i stąd ok. 14 km na wschód do Jaroszyna i ok 3 km
przez Wisłę do Puław.
85 U K. Liskego (Cudzońemcy w Polsce, s. 76) Końska Wola. Podajemy obecną nazwę. Końskowola oddalo-
na jest od Puław ok. 6 km na wschód. XVI-wieczny kościół Znalezienia Krzyża świętego i Świętego Andrzeja
Apostoła został przebudowany w stylu barokowym w najbliższych latach po tym. jak oglądał go Werdum.
86 Z Końskowoli do Kurowa jest ok. 10 km na wschód. Tutejsza synagoga została zniszczona przez Niem-
ców w czasie II wojny światowej.
87 Z Kurowa do Markuszowa jest 5 km. a stąd ok 28 km na południowy wschód do Lublina. W Mar-
kuszowie Werdum oglądał nowo wybudowany murowany kościół świętej Małgorzaty, który zastąpił spaloną
drewnianą świątynię.
41
bijącv 24 godziny, a zaczynający od zachodu słońca. Na przedmieściu jest kościół
greckiego wyznania, które w Połsce zwą ruską religią, bo do tej religii należą tak
województwo ruskie w tym państwie, jak Wielka Rosja czyli Moskowia, której
mieszkańcy zwą się białymi Grekami. W tej okolicy ku Rusi, a jeszcze więcej ku
Małopolsce i Krakowowi wznosi się kraj z wysokimi pagórkami i średnimi górami,
dlatego też zapewne zwie się Wysoką Polską. Zamiast świerków spotykasz tu tak-
że brzezinę i dębinę, dlatego widzisz tu wszędzie wielkie trzody świń, po większej
części czarnych, jak tutejsze owce. Krowy i w ogóle bydło rogate jest przeważnie
czarno nakrapiane, woły płowe. Ziemie tu bardzo piękne, czarne, żyzne, a także
bardzo dobre żytnie.
Dnia 29 listopada
z miejsca tego do Żukowa (Jenowa''}. małej wioski z małym kościołem, cztery mile.
Jedzie się przez kraj wysoki, częścią uprawny, częścią step i krzaki, tu i ówdzie domy.
Potem przez kraj równy do Żółkwi, dwie mile' . Jest to wieś z kościołem, nad jezio-
rem w dolinie. Na wschód nad tym samym jeziorem wznosi się zamek, będący
rodzinnym domem rodu Żółkiewskich, którego ostatnim potomkiem był ojciec
matki hetmana Sobieskiego . Ci. którzy z tego domu pochodzą, wybudowali póź-
niej zamek i miasto Żółkiew, trzy mile od ruskiego Lwowa.
‘Następnie dnia 30 listopada
z miejsca tego do Szczebrzeszyna, przez pagórki i krzaki, bardzo złymi drogami,
trzy mile . Miasto krajowym zwyczajem wybudowane wcale nieźle, należące
do województwa bełskiego na Rusi. Wojewodą tutejszym jest teraz ks. Dymitr
Wiśniowiecki *, stryj króla Michała. Szczebrzeszyn leży cztery mile od Zamościa,
który należy do dożywocia matki wymienionego króla. Ruska i grecka religia są tu
najpowszechniejsze. Niektórzy z jej wyznawców złączyli się z Kościołem rzymskim,
większość jednak jest jeszcze oddzielona i nie wcale uznaje papieża rzymskiego za
głowę swego Kościoła, lecz stoi pod patriarchą konstantynopolitańskim. Dlatego
każą oni pod wszystkimi krzyżami, umieszczonymi u góry na ich kościołach, wy-
kuwać półksiężyce na znak, że głowa ich Kościoła ma swoją rezydencję pod opieką
88 Żuków leży ok. 95 km na południowy wschód od Lublina.
89 Chodzi o Żółkiew koło Krasnegostawu, oddałom, o ok. 25 km na południowy wschód od Żukowa.
90 Jan Daniłowicz (zm. 1628), wojewoda ruski, żonaty z Zofią Żółkiewską (ok. 1590-1634), córką Stani-
sława Żółkiewskiego (1547-1620). Ich córką była Zofia Teofila Daniłowiczówna (1607-1661), żona Jakuba
Sobieskiego i marka Jana III.
91 Z Żółkwi do Szczebrzeszyna jest ok. 25 km na południowy wschód.
92 Dymitr Jerzy ks. Wiśniowiecki (1631-1682). wojewoda bełski od 1660. hetman polny koronny od 1668.
hetman wielki koronny od 1676, wojewoda krakowski od 1678, kasztelan krakowski od 1680. Nic byl bynaj-
mniej stryjem króla Michała, pochodził z innej gałęzi rodu Wiśniowieckich.
42 DZIENNIK PODRÓŻY 1670-1672 Ulryka Werdum*
sułtana tureckiego, który ma półksiężyc w herbie. Prócz błędu, w którym tkwią,
a mianowicie, że Duch Święty nie pochodzi od Boga Syna, lecz od Boga Ojca, mają
oni w obrazach i innych ceremoniach jeszcze więcej kuglarstw niż rzymski Kościół.
Święty Mikołaj jest ich uniwersalnym patronem. Obraz jego zajmuje główne miej-
sce we wszystkich kościołach i domach. Na pogrzebach, przed ciałem zmarłego,
idą popi i inni duchowni, ilu ich mogą zebrać, zwykłe z dobrymi brodami, wszyscy
z zapalonymi świecami w ręku, i wyją bardzo nędznie swe żałobne pieśni. Po nich
idą krewni i inni mężczyźni, także wszyscy z zapalonymi świecami przed ciałem,
a każdy niosący trumnę ma także zapaloną świecę w ręku, jak i kobiety, które
wszystkie idą za ciałem. W ogóle zaś cała procesja już się wcale dobrze pocieszyła
gorzałką, tak że wszystkimi świecami, choć za dnia, zaledwie mogą doświecić
umarłemu do grobu. Skoro kogo zobaczą w cudzoziemskim ubraniu, nazywają go
poganinem, czyli paganus, i sądzą, że nie wie on nic o Bogu. Zdarzyło mi się póź-
niej w mieście Żółkwi, że stara baba, dobrze uraczona gorzałką, przyszła z procesji
pogrzebowej do mnie do drzwi i - litując się nade mną - zaczęła mnie uczyć, w co
powinienem wierzyć. Kiedy zaś nie mogłem jej słuchać bez śmiechu, sądziły inne
baby, że się z niej naigrawam i powlokły ją z sobą. W opisie ruskiego Lwowa będę
jeszcze więcej mówił o tej religii.
Ze Szczebrzeszyna po południu przez wysoki górzysty las do pustelni świętego
Stanisława, dwie mile. Jest to kaplica w środku lasu. Na miejscu tym św. Stani-
sław, patron Królestwa Polskiego, miał wykonać przed laty nie wiedzieć jakie cuda.
Znajdowała się przy tym mała pustelnia z trzema czy czterema popami (Pfaffen),
którzy się zwali eremitami św. Stanisława.
Dnia 1 grudnia
z miejsca tego do Luchowa, dwie mile; mierna wieś, przez Tatarów bardzo spu-
stoszona93 94. Po południu z miejsca tego do Lubaczowa, cztery' mile. Było to mia-
steczko z wałem z ziemi, na którym były drewniane bastiony, czyli wieże. Są tu
dwa ruskie kościoły. Zamek leży trochę przed miastem na bagnie, w miejscu bar-
dzo warownym. Tatarzy jednak wszystko spalili i spustoszyli ’. Tutaj i prawie na
całej Rusi, na Podolu i Ukrainie trzymają Żydzi karczmy. Żydzi zdają się tu wzro-
stu wyższego i silniejszego niż w Niemczech, do czego przyczyniają się także ich
długie suknie.
93 Obecnie są dwie wsie: Luchów Dolny i Luchów Górny, ok. 50 km na południowy- zachód od Sjr-rr
-brzeszyna.
94 XI V-wicczny zamek w Lubaczowie, później przebudowywany, rzeczywiście uległ w XVIJ w. zniszczeniom
wskutek najazdów tatarskich i później stopniowo popadał w ruinę, w jakiej zachował się do dziś Z I uchowa
do Lubaczowa jest ok. 40 km w kierunku południowo-wschodnim.
43
. Dnia 2 grudnia
z miejsca tego do Jaworowa cztery mile. Miasto otaczają wały z ziemi, a na
nich wysokie ściany z balów i parapety. Znajdują się w nim dwa papieskie kościoły,
jeden z kamienia, drugi z drzewa, jako i drewniany grecki, czyli ruski, i żydowska
synagoga. W północno-wschodniej stronie miasta leży zamek, zbudowany cał-
kiem dobrze częścią z drzewa, częścią z kamienia, z wesołym ogrodem. W ogóle
całe miasto otaczają dobre pola i ładne ogrody.
<—Potem dnia 3 grudnia
przez piaszczyste pola, pozostawiając po prawej stronie na widoku w krzakach
Stary Jazów, do Nowego Jazowa . jedna mila. Ta wieś kościelna leży nad stru-
mieniem. a po lewej stronie na wzgórzu widać stojący szlachecki dwór Starzyska
(Tartzetscha) .
Z kolei przez bagniste ziemie do Szkła , pół mili. Długa wieś, ciągnąca się
na wschód przy pagórku. Na wschodniej stronie, ku jezioru, ma drewniany ko-
ściół. W minionym sierpniu zamienił się tu w pobliżu wielki piaskowy pagórek
skutkiem trzęsienia ziemi w małe jezioro, a kiedy pagórek zapadł się z wielkim
łoskotem, wybuchła woda w takiej obfitości, że zalała pola naokoło. Jezioro miało
około 600 kroków w obwodzie, a świeże urwiska zapadłej ziemi jeszcze wyraźnie
można było widzieć. Woda była jasna i bardzo głęboka, było z niej czuć i smako-
wać siarkę. Niewątpliwie też siarczane źródła, które się ukrywają tu pod ziemią,
wywołały to trzęsienie ziemi. Na dole w dolinie, na strzał muszkietu od tego miej-
sca. znajdowała się też studnia, z której wytryskała czysta siarka z wodą, tak że
z wiatrem już z daleka można ją było czuć.
W tej wsi i na całej Rusi istnieją całe ogrody dzikich drzew śliwkowych. Chłopi
wyciskają sok z owoców tych drzew i jedzą go zamiast masła. Zresztą, oprócz wiel-
kich miast, mało widzisz ogrodów w Polsce, bo naród ten przeciętnie nie jest dość
pracowity ani dość staranny do tak akuratnej roboty, jakiej wymagają ogrody. Ho-
dują jednak w wielkiej ilości produkty ziemne, jak różne korzenie, ćwikły, paster-
naki itp. Ziemie na Rusi i w Wielkopolsce są pomiędzy górami i pagórkami żyzne
i przynoszą dobre owoce. Ił zmieszany z piaskiem wydaje w niektórych miejscach
piękne owoce, gdzie się z tym miesza ligawica.
Ze Szkła do najbliższego lasu jest pół mili, potem przez las do Janowa" jed-
na mila. Było to przedtem ładne miasto, ale je Tatarzy zupełnie spustoszyli, tak
W-IL-JS
opiin
archiwum D*
Auityju
NAUm\
w Kratouir.
M.Zywł/ń
95 Obecnie flsopiB na Ukrainie, ok. 30 km na południowy wschód od Lubaczowa.
96 Obecnie CTapnń 3Jp i Hobhm >łp, ok. 5 km na północ i północny wschód od Jaworowa, na drodze do Szkła.
97 Obecnie Bonn CrapnubKa.
98 Obecnie IIIk/io, ok. 11 km na południowy wschód od Starego Jazowa.
99 Obecnie IsaHO-OpaHKOBe, ok. 16 km na południowy wschód od Szkła.
44 DZIENNIK PODRÓŻY 1670-1672 Ulryk, Werdum,
że znów w nim dobudowano tylko 10 lub 12 lichych domów i trzy drewniane
kościółki, z których jeden jest rzymski, a dwa greckie. Miasto leży nad jeziorem,
które wraz z innymi jeziorami tego samego starostwa przynosi tutejszemu staro-
ście przeszło 1200 talarów rocznej intraty z ryb. Naprzeciw, w stronie południo-
wo-wschodniej, widać wysoko na górze wieś Stradcz (Streitsche) z kościołem.
Po południu z Janowa przez krzaczaste góry aż do dwóch wsi leżących pra-
wie przy sobie, oddzielonych tylko małą doliną. Każda z nich ma swój kościół.
Wschodnia nazywa się Domażyr (Dommagir)" , zachodnia Żorniska , od Jano-
wa jedna mila. Od Zornisk aż do góry przed lwowską równią jedna mila. Od góry
przez równinę do ruskiego Lwowa jedna mila.
Reuschen-Lemberg, po polsku Lwów, to znaczy Lewenberg, po łacinie Leopolis.
jest stolicą województwa i prowincji Małej czyli Czarnej Rusi. Lwów leży nad stru-
mieniem, czyli małą rzeczką Pełtew ", pomiędzy górami, w miejscu bagnistym.
100 Obecnie CrpaflM.
101 Obecnie floMa>KMp.
102 K. Liske (Cudzoziemcy w Polsce, s. 79) nie zidentyfikował takiej wsi, pozostawiając nazwę Sieme. Chodzi
zapewne o wieś Żorniska (JKopmicbKa).
103 Lwów nosi obecnie nazwę /IbBiB. Werdum z Janowa pokonał ok. 24 km na południowy wschód do
Lwowa. K. Liske (Cudzoziemcy w Polsce, s. 80) pozostawił dość dziwaczną nazwę Pełrwi - Yolodaroa — zano-
towaną przez Wcrduma.
45
niskim i niesłychanie błotnistym. Zamek leży na wschód od miasta na wysokiej
górze, ku miastu dość stromej, z drugiej zaś strony łączącej się z innymi góra-
mi. Trzęsienie ziemi strąciło niedawno w dół znaczny kawał zamkowego muru.
W mieście znajduje się rzymski kościół katedralny, a zarazem parafialny, będą-
cy siedzibą rzymskiego arcybiskupa, który jest drugim duchownym senatorem
w Królestwie Polskim. Znajduje się także we Lwowie kościół ormiański, który
złączył się z rzymskim. Jest on siedzibą arcybiskupa ormiańskiego, któremu pod-
legają wszyscy, którzy z tego narodu i religii mieszkają w Polsce. Było ich niegdyś
niezliczone mnóstwo, teraz zaś nie więcej nad trzy do czterech tysięcy rodzin. Or-
miańscy kapłani nie mają innych dochodów prócz tego, co im dają dobrowolnie
i za odprawianie mszy, chrztów, ślubów i pogrzebów. W każdym kościele jest ich
po trzech ordynowanych, którzy dochody te dzielą pomiędzy siebie w równych
częściach, a żaden z nich nie ma żadnego pierwszeństwa przed drugim, prócz za-
szczytu wieku i głównego dozoru. Arcybiskupa przed laty zwano tylko biskupem.
Przed niejakim czasem jednak, po zjednoczeniu z Kościołem rzymskim, obdarzo-
no go tytułem arcybiskupim. Mimo to jednak ma liche dochody i dlatego dostaje
roczną zapomogę od kongregacji de propaganda fide we Francji, założonej przez
kardynała Richelieu Kongregacja ta utrzymuje tu także dwóch papieskich mi-
sjonarz}- wraz z kilku ormiańskimi uczniami, na co wydaje rocznie 600 talarów.
Głową tej misji był wtedy ojciec Pidou . teatyn z Paryża, który doskonale znał
język ormiański i tak, jak nim w książkach piszą, i tak, jak nim teraz mówią.
Znajdował się on już od 7 czy 8 lat w Polsce wraz ze swym towarzyszem Włochem
z tego samego zakonu. Obydwaj byli raz w gościnie u mego pana, opata Paulmiers.
Mieli wtedy 16 uczniów, z którymi dotąd mieszkali w mieście. Kiedy zaś przed kil-
ku miesiącami dostali parafialny kościół Świętego. Krzyża na krakowskim przed-
mieściu, który opuścili Ormianie, przenieśli się tam ze swymi uczniami i kazali
go odnowić.
Ormian tych — opowiadają oni - przywołał przed 600 laty do Polski na po-
moc książę ruski Dymitr przeciw swym zbuntowanym poddanym. Przywołał ich
104 Kongregacja Rozkrzewiania Wiary (Congregatio de Propaganda Fide) została założona przez papieża
Grzegorza XV w 1622 i miała na celu pozyskiwanie wiernych dla Kościoła rzymskokatolickiego. Obecnie
działa pod nazwą Kongregacji ds. Ewangelizacji Narodów (Congregatio pro Gentium Evangclizatione).
105 Louis-Marie Pidou de Saint-Ollon (zm. po 1677). w polskiej literaturze znany jako Alojzy Maria Pidou,
autor „Męczeństwa św. Hripsime", napisanego w języku ormiańskim w 1668. Wraz z o. Klemensem Galanem
(1610-1666) stał na czele misji teatyńskiej we Lwowie od 1664. Galan opisał dzieje unii Kościoła ormiańskiego
z rzymskim w rrzytomowym dziele Conciliationis Ecclesiae Armenae cum Romana, Romac 1660 -1690. O dzia-
łalności teatynów we Lwowie zob. A.M. Pidou. Początki i postęp kolegium papieskiego we Lwowie, kierowanego
przez oo. Kleryków Regularnych, zwykle Teatynami zwanych, [w:| A. Pawiński. Dzieje zjednoczenia Ormian pol-
skich z Kościołem Rzymskim w XVII wieku, z dwóch rękopisów, z włoskiego i łacińskiego w przekładzie polskim.
Warszawa 1876.
46 DZIENNIK PODRÓŻY 1670-1672 Ulryka Werdotni
z pontyjskiej wyspy Kaffy ", która niegdyś zwala się Teodozją. Za ich wierne służby
obdarzył ich licznymi i znacznymi przywilejami. Byli niegdyś niesłychanie bogaci,
niektórzy z nich jeszcze teraz mają znaczne środki, choć ich Polacy często rabowali.
Nie ma pomiędzy nimi prawie ani jednego, który by rozumiał dawny piśmienny
język ormiański, z wyjątkiem kilku, którzy mieszkają w Jazłowcu , mieście po-
między Lwowem a Kamieńcem Podolskim, a którzy podobno dopiero przed stu
laty przybyli tu z Armenii. Ich zwykły język jest pomieszany z mnóstwem wyrazów
tatarskich. Wszyscy Ormianie w Polsce powiadają, że już przed stu laty złączyli się
z Kościołem rzymskim. Było to jednak tylko udaniem i zatrzymali tymczasem swe
dawne błędy, jak to, że wierzyli, iż Duch Święty pochodzi tylko od Ojca, iż piekło
nie będzie trwało wiecznie, iż połączenie natur w Chrystusie jest ich zmieszaniem,
z czego powstała trzecia natura, i że ofiary i liczne inne ceremonie starego zakonu
trzeba jeszcze utrzymywać. Wreszcie jednak podpisali wszyscy przed siedmiu laty
rzymskie wyznanie wiary, do czego przyłożył dużo starania wymieniony już oj-
ciec Pidou i przeprowadził tę rzecz przy pomocy zmarłej królowej Ludwiki Marii
Gonzaga de Nevers. Ona to nakłoniła swego pana, króla Jana Kazimierza, do tego,
aby zagroził Ormianom, że im odbierze wszystkie przywileje, które otrzymali pod
pozorem zjednoczenia z Kościołem rzymskim. To ich nakłoniło do rzeczywistego
przeprowadzenia tego zjednoczenia. Zresztą trzymają się z dala od Polaków i in-
nych narodów i religii, prawie zupełnie na podobieństwo Żydów, są jednak tak
szlachetni i dumni, jak tamci nędzni i służalczy. Można ich równie łatwo odróżnić
od wszystkich innych ludzi po ich krewkiej i ciemnej twarzy, z wypukłymi bezczel-
nymi oczami, jak Żydów niezwłocznie po ich bladej głupowatej twarzy. Niełatwo
kojarzą się małżeństwem z obcymi, niepochodzącymi z ich narodowości. Zarazem
są największymi i najbardziej przebiegłymi kupcami, jakich można znaleźć.
Oprócz tego we Lwowie znajduje się szpital Świętego Ducha, dalej trzy klasz-
tory: Dominikanów, Franciszkanów' Świętego Antoniego padewskiego i Jezuitów
wraz z kolegium i bardzo pięknym kościołem. Jest tu także ruski, czyli grecki
kościół tych, którzy nie złączyli się z rzymskim. Wszystkie one są wielkie i dobrze
zbudowane z kamieni. Na przedmieściach znajduje się sześć rzymskich kościołów:
Świętego Stanisława, Świętej Maryi, Świętego Piotra, Świętego Wojciecha i Świę-
tej Anny, jak i ormiańsko-rzymski kościół Świętego Krzyża, przy którym wyżej
106 Kaflu, miasto we wschodniej części Krymu. Najpierw nosiło grecką nazwę Teodozja, później przyjęła się
tatarska Kcfc. Miasto, zdobyte w 1475 przez Turków, stało się stolicą ejalctu kaftcńskiego. Po zajęciu Krymu
przez Rosję w 1783 przywrócono dawną nazwę - obecnie nazywa się (Peogocist. Informacja Werduma, jakoby
Kafla była wyspą, jest oczywiście błędna. Wspomniany przez autora Dymitr to zapewne Daniel I (1201-1264).
książę halicki i od 1253 król ruski. Z całą pewnością Ormianie byli we Lwowie, kiedy miasto weszło pod
władzę polską w 1349.
107 Obecnie flanouettb.
47
wymieniona misja papieska. Poza tym jeszcze na przedmieściach wielki i pięk-
ny szpital Świętego Łazarza i klasztory Jakobinów , Karmelitów, którzy się zwą
Obserwantami, i drugi innych bosych Karmelitów, reformowanych Franciszka-
nów, Augustynów, których świeżo tu sprowadzono. Są też ormiański klasztor
zakonu Świętego Antoniego Pustelnika, opactwo zakonnic Świętego Benedykta,
zakonnice Świętej Brygidy, Karmelitki obserwantki i bose, dwojakie zakonnice
w dwóch klasztorach. Jest jeszcze wielki piękny kościół Świętego Jerzego, przy
którym siedziba ruskiego, czyli greckiego biskupa. Wymienione zabudowania
wszystkie są z kamienia. Prócz tego w mieście i na przedmieściach jest dużo in-
nych kościołów i klasztorów, wybudowanych z drzewa. Pomiędzy wszystkimi
jednak, kamiennymi czy drewnianymi kościołami czy klasztorami, we Lwowie
i w otoczeniu, jako i wszystkimi innymi tutejszymi budowlami żadna nie może
się równać z klasztorem Franciszkanów, zwanych zwykle Bernardynami. Klasztor
ten leży w południowo-wschodniej stronie miasta, pod zamkiem, na przedmieściu.
Otoczony jest niezwykle grubymi murami z kamiennymi bastionami, a wewnątrz
ozdobiony wielkim, ciężkim kościołem. Wreszcie jest tak zaopatrzony działami
i innymi zapasami, że mógłby się dłużej bronić niż zamek lub miasto. Zakonnicy
w cym klasztorze pochodzą z najznakomitszych rodów polskiej szlachty, którzy po
większej części wszyscy w młodości służyli w polu, a kiedy zmierzili sobie wreszcie
świat, używszy go do syta, udają się tu na spoczynek, a mimo to i wtedy jeszcze
nieraz prowadzą tu życie niekoniecznie najczystsze.
Znajduje się we Lwowie także piękny arsenał, który wybudował król Włady-
sław IV z łamanego i ciosanego kamienia. Samo miasto otacza naokół albo po-
dwójny mur, albo wał i fosa. Zaopatrzone jest w działa dosyć dostatecznie, zresztą
jednak nie jest wcale bardzo warowne z powodu rozciągających się tuż w pobliżu
gór i dlatego, że na wschodniej stronie można dostać się aż do murów miejskich
po równinie, ze strony zachodniej i południowej zaś bez trudu można zabrać fosie
wodę, a przy tym fortyfikacje są zniszczone i nieregularne. Żydów mieszka tu
mnóstwo. Zajmują całe przedmieście na zachód od miasta i mają w nim synagogę.
Prócz tego mają jeszcze własną dużą ulicę w mieście i w niej jeszcze dwie synagogi.
Prócz tego znajduje się we Lwowie jeszcze wiele innych wielkich i ciężkich,
ale niekształtnych gmachów, pomiędzy innymi wielki ratusz z wysoką wieżą na
środku rynku.
Miasto jest bardzo ludne, mieszka w nim sześć tysięcy obywateli, zajmujących
się wielkim przemysłem.
108 Chodzi o klasztor Dominikanów, których zwano też jakobinami. Obecny kościół Bożego Ciała przy
klasztorze pochodzi z XVIII w.; wzniesiono go w miejscu poprzedniego, wyburzonego z powodu zagrożenia
zawaleniem. Ten wcześniejszy kościół widział Werdum.
48 DZIENNIK PODRÓŻY 1670-1672 Ulryka Werduma
Ponad małą bramą, wyłamaną na zachodzie w murze, stoi napis taki: Con-
stando et fidem seruando Deo, Regi et Reipubl. Leopolis obsidione Uberata est anno
1648 et anno 1655™.
Pola tu naokół są wprawdzie piaszczyste, ale dość żyzne. Ojcowie jezuici mają
tu niemiecki zegar, jak go tu w miejscu zowią, który bije i wskazuje tylko 12 go-
dzin. Inne wszystkie dzwony biją 24.
< —Dnia 5 grudnia
ie. Lwowa do Brzuchowicy (Sbruchowitza)"'', półtorej mili. Jest to dość wysoka
góra, jakie bywają w Polsce, na której szczyt trzeba piąć się więcej niż pół mili. Po
drugiej stronie znajdziesz bardzo czarną i tłustą glebę, lecz nie orzą jej na tak małe
skiby, jak w Polsce. Góra ta jest zupełnie porosła buczyną. Z niej widać po prawej
stronie w pięknej żyznej glebie miasteczko Kulików* 1 '. Wieczorem bardzo późno
dostaliśmy się przez bagna do Żółkwi"2, półtorej mili. Jest to średnie miasto,
mające wraz z zamkiem dość gruby i wysoki mur naokół. Przedmieścia otaczają
drewniane poprzeczne częstokoły. Miejscowość tę odziedziczył hetman wielki So-
bieski po matce [Zofii Teofili Daniłowiczównie], z rodu Żółkiewskich. Założyła
ona tu klasztor Dominikanów z ładnym kościołem. Parafialny kościół papistów
leży w pobliżu zamku. Jest dość dobrze zbudowany z kamienia. Poza tym są jesz-
cze w Żółkwi trzy nieunickie ruskie kościoły i synagoga Żydów, którzy tu miesz-
kają w znacznej liczbie. Podstarości pan Kamiński przyjął nas bardzo gościnnie.
r-— Dnia 16 grudnia,
kiedyśmy w Żółkwi 5 do 6 dni czekali na przyjazd hetmana wielkiego koronnego
Sobieskiego, który dotąd stał z obozem w Trembowli11' i rozpuścił go dopiero
teraz na leża zimowe, przybył wreszcie hetman. Konferował z nim mój pan, opat
Paulmiers, przez kilka dni potajemnie. Choć zaś pan mój byłby chętnie widział,
gdyby niezwłocznie wtedy zaczęto pracować nad konfederacją armii przeciw kró-
lowi Michałowi, to jednak hetman uznał to za zbyt wczesne i orzekł, że należy
naprzód czekać, co postanowi ówczesna komisja państwa w Radomiu, do której to
armia wniosła liczne i wielkie gravamina"4. Kiedy zaś, jak ku temu zmierzano, nie
109 „Wytrwałością i dochowaniem wiary Bogu, królowi i Rzeczypospolitej, Lwów został uwolniony od
oblężenia w roku 1648 i 1655 ". Napis odnosi się do dwóch oblężeń miasta: najpierw przez wojska tatarsko-
-kozackic, później przez moskiewsko-kozackie.
1 10 Obecnie BpiOXOBitMi, ok. 10 km na północny zachód od Lwowa, w stronę Żółkwi.
111 Obecnie KynuKin.
112 Obecnie >Koni<ua. Z Brzuchowicy przez Kulików do Żółkwi jest ok. 27 km.
113 Obecnie Tepefionnn.
114 Skargi, zażalenia na uciążliwości.
49
odbicrzc satysfakcji, wtedy może się z lepszym prawem skonfederować; tymczasem
mamy znów wrócić do Gdańska i czekać na rozwiązanie 1 .
Tak pojechaliśmy inną drogą z Żółkwi do Wereszyc (Vieci$cha) '» dwie mile.
Jest to całkiem mała wieś z kościołem z drzewa, jak prawie wszystkie kościoły po
wsiach, jako i większość domów. Okna tutaj i w wielu innych miejscach były z pę-
cherzy rybich, przytwierdzonych do drewnianych pręcików zamiast kitu. W nie-
których miejscach używają też zamiast szkła do okien pewnego rodzaju przejrzy-
stego kamienia, cienko szlifowanego. Kominy z żółtej gliny są wsadzone pomiędzy
kraty drewniane jako grube wieże sterczące z dachu, a kto był bardziej staranny,
otoczył je zewnątrz słomą lub deskami dla ochrony od deszczu.
Potem trzy mile przez nędzną wieś Kurniki (Kurniec) do Jaworowa, który
opisałem już poprzednio (dnia 2 grudnia) .
< —-> Dnia 17grudnia
z miejsca tego do Nahaczowa (Nahadziew)' ', jedna mila. Jest to średnia wieś z ko-
ściołem i dworem szlacheckim, otoczonym drewnianymi balustradami i wieżami
w obrębie fosy. Dalej przez piaszczyste chude pola i nędzną wieś Kuryki (KurnhńĄ115 116 117 118 119 120,
trzy mile. Po południu z tego miejsca przez Lubaczów, poprzednio już opisany, do
miernej wsi Ułazów (Lasów) : , dwie mile.
< —Dnia 18 grudnia
z tego miejsca znów dwie mile do wsi Luchowa, o której już wyżej wspomniano.
Karczmarz Żyd wyprawiał tutaj w licznym towarzystwie wesele córki, przy czym
stare ruskie baby orzeźwiały się wódką za piecem kaflowym. Nazywają ją na Rusi
horyłka, Polacy zaś gorzałka albo — jeśli mówią po łacinie — crematum.
7 tego miejsca po południu znów przez górę porosłą krzakami do pustelni św.
Stanisława, dwie mile. Ją także już opisano. Potem znów do Szczebrzeszyna, także
dwie mile. Miasto już wyżej opisano, lecz nie wspomniano o tym, że są tu dwa ko-
ścioły papieskie, czyli rzymskie, i jeden nieunicki grecki. Tym razem pojechaliśmy
Eleonora Mn
Józefa, Ma.-.
Polski, iw
Michała Karpa
WUniowiedói
mititiaf
Niob
Lanntw1
111 >1®
MUTW
115 Por. listy hetmana do żony: J. Sobieski do Marii Kazimiery, Złoczów, 11 XII 1670, [w:] Listy Jana
Sobieskiego do żony Maryi Kazimiry wraz z listami tej królewskiej rodziny i innych znakomitych osób, wyd. A.Z.
Helcel, Kraków 1860, cz. 2: Listy Jana Sobieskiego z czasów panowania Michała Korybuta (r. 1670-1672), nr 27,
s. 210 (zapowiada wyjazd do Żółkwi na spotkanie z opatem Paulmiersem); i J. Sobieski do Marii Kazimiery,
Żółkiew, 18 XII 1670, ibidem, nr 28, s. 212 (informuje o przeprowadzonych rozmowach). Sobieski w listach
do żony oznaczał Paulmiersa liczbą 489.
116 Obecnie BepeuiMRfl, ok. 25 km na południowy zachód od Żółkwi, w pobliżu Szkła.
117 Z Wereszyccy do Jaworowa jest ok. 20 km na południowy zachód.
118 Obecnie HaraniB, ok. 11 km na północny zachód od Jaworowa.
119 Być może chodzi o którąś z wsi: Krowica Sama, Krowica Lasowa albo Krowica Holodowska na trasie
z Nahaczowa do Lubaczowa.
120 Wieś na północny zachód od Lubaczowa, ok. 35 km na północny zachód od Nahaczowa.
50 DZIENNIK PODRÓŻY 1670 1672 Ulryk; Werdum;
-^P^ru, łZaLM*- B rs-ft-.irClR tis S/Afc-frw, ótaJPi/rnm* 3<jr- ,
w lesie inną drogą, przez zwierzyniec (Serennitz) księżnej na Zamościu, pani mat-
ki króla Michała , mający cztery mile w obwodzie. Jest on otoczony wysokim
płotem, a w nim trzymają różne dzikie zwierzęta, jak: jelenie, sarny, dziki, łosie.
Od strony Szczebrzeszyna jest tu pałacyk (Lusthaus) w ogrodzie, wybudowany na
pół nad wodą, na pół na lądzie.
Potem dnia 19 grudnia
przez groblę, ciągnącą się przez jezioro zwane Tibe , do Sułówka (Sciollovik\
jedna mila. Śpieszyliśmy tutaj dzielnie naprzód, choć w srogim zimnie i gwał-
townej zamieci śnieżnej, bo chorąży nadworny koronny Prażmowski, który -
jak wyżej powiedziano - konwojował nas, dowiedział się w Szczebrzeszynie, że
w pobliżu znajduje się chorągiew, licząca stu husarzy , wysłana przez króla Mi-
chała, aby nas schwytać. Wojewoda ruski [Stanisław Jan] Jabłonowski, któremu
hetman wielki powierzał wszystkie swe tajemnice, doniósł bowiem pocztą kró-
lowi Michałowi o naszym przybyciu i pobycie w Żółkwi. Król więc kazał czyhać
na nas w powrocie.
Z Sułówka zwróciliśmy się na prawo, ku Podlasiu, tak że przy pomocy naszego
dobrego anioła rozminęliśmy się z husarzami, a oni z nami. Gdybyśmy się spotkali,
albo musielibyśmy łamać sobie z nimi karki, albo, kto by był tyle nieszczęśliwy, że
dostałby się żywcem do ich rąk, mógłby się potem spodziewać jeszcze okrutniej-
szego postępowania w Warszawie.
Pierwsza wieś, na którą trafiliśmy, zwała się Płonka, od Sułówka tylko jed-
na mila. Ma ona drewniany kościół, a dom żydowskiego karczmarza spalił się
poprzedniego dnia. Domyślano się, że w kraju są podpalacze, bo ubiegłej jesieni
tu w okolicy pożary wybuchły w wielu miejscach jednocześnie. Z miejsca tego
do Gorzkowa (Gortziew) jeszcze jedna mila . Jest to pusta wieś z kamiennym
kościołem, położona nad jeziorem. Zimno było tak srogie, a wiatr ze śniegiem tak
gwałtowny, że ledwie mogliśmy się tu dostać, a choć z powodu husarzy mieliśmy
dużo powodów do pośpiechu, musieliśmy jednak pozostać tutaj przez noc. Trzy-
maliśmy więc dobre straże, a kiedy się burza nieco uspokoiła, ruszyliśmy przed
brzaskiem dnia dalej przez bardzo głębokie śniegi.
121 Gryzelda z Zamoyskich Wiśniowiecka (1623-1672), córka kanclerza wielkiego koronnego Tomasza
Zamoyskiego i Katarzyny z Ostrogskich, starsza siostra Jana „Sobiepana" Zamoyskiego (1627-1665). pierw-
szego męża Marii Kazimiery.
122 Jezioro Nielisz. To samo jezioro Werdum nazwa! później (19 IV 1671) Tur. Z Zamokia do Sułówka jest
ok. 25 km w kierunku północno-zachodnim.
123 K. Liske {Cudzoziemcy w Police, s. 85) pisze o kompanii stu huzarów. Mogło chodzić oczywiście tylko
o chorągiew husarską albo - co bardziej prawdopodobne - kompanię dragonów.
124 Gorzków leży ok. 16 km na północ od Sułówka.
52 DZIENNIK PODRÓŻY 1670-1672 Ulryk, Werdums
Dnia 20 grudnia
z miejsca tego przez las i bardzo złymi drogami do lichej wsi Izdebno (Liwdnó),
jedna mila; następnie przez drugą wieś' w pięknych gruntach, zwaną Siedliska, do
Biskupic dwie mile . Było to miasto nad jeziorem, leczTatarzy je spalili, tak że nie
pozostał w nim ani jeden dom. Mały drewniany kościół zaczęto budować na nowo.
Z kolei do małej wsi w bardzo tłustej glebie, gdzie karczmarka, Żydówka, była tak
piękną kobietą, żeśmy się wszyscy nie posiadali z podziwu. Wieś zwała się Łysołaje
(Lissold), od Biskupic pół mili . Z tego miejsca po południu do Milejowa, tylko
ćwierć mili. Jest to piękny szlachecki dwór z wielkim ogrodem, przy którym pły-
nie rzeka Wieprz, opatrzona pięknym mostem. Rzeka nie jest szeroka, lecz głębo-
ka i bystra, i unosi statki średniej wielkości. Potem do Puchaczowa pięć ćwierci
mili1 . Jest to otwarte miasto nad potokiem, który wpada do Wieprza. Ma ono
drewniany zamek otoczony fosą i należy do opactwa sieciechowskiego, położone-
go nad Wisłą, dwie mile powyżej Warszawy. Opatem tamtejszym jest Franciszek
Prażmowski, sekretarz wielki koronny, brat teraźniejszego prymasa. W mieście
Puchaczowie jest kościół rzymski i grecki dla tych, którzy złączyli się z rzymskim.
Okolica ta obfituje w pszczoły. Zamiast koszyków używają dla nich kloców wy-
drążonych z drzewa, długich na 6 lub 7 stóp, tak jak to pszczoły w lasach polskich,
a zwłaszcza w litewskich, znoszą miód do wypróchniałych drzew. Podstarości pan
Jańczewski traktował chorążego nadwornego koronnego [Wojciecha Remigiana
Prażmowskiego] jak mógł najlepiej, jako brata swego pana. Pili dzielnie z sobą.
‘—«- Dnia 22 grudnia
z miejsca tego do Łęcznej (Landschnow), pół mili. Jest to zamek należący dzie-
dzicznie po żonie do starosty Firleja , usytuowany na wysokiej górze, otoczonej
z dwu stron rzeką Wieprz. Przeprawia się tutaj przez nią na promie. Otwarte miasto,
tuż obok, było zupełnie spustoszone. Kościół, zbudowany z włoska z kamieni, był
jeszcze dosyć in esse . Ludzie zaczynali też odbudowywać niektóre domy z drze-
wa. Stała jeszcze także drewniana kaplica. Potem do Kijanów pięć ćwierci mili.
125 Z Gorzkowa do Izdcbna jest ok. 12 km na północ i dalej w cym samym kierunku przez Siedliska ok 15 km
do Biskupic. K. Liske (Cudzoziemcy u> Polsce, s. 86) podaje nazwę Siedliszcze, chodzi jednak najpewniej
o obecną wieś Siedliska Pierwsze. Siedliszcze oddalone jest o ok. 18 km na północny wschód od Biskupic.
126 Łysolajc leżą 4,5 km na północ od Biskupic.
127 Z Lysolajów przez Milejów do Puchaczowa jest ok. 16 km w kierunku północno-wschodnim.
128 Murowany zamek w Łęcznej powstał na początku XVI w. i jeszcze w tym samym stuleciu stał się wła-
snością Firlejów. Na przełomie XVIII i XIX w. popadl w ruinę. Zapewne chodzi o Mikołaja Andrzeja Firleja
(ok. 1630-1678), starościca lubelskiego i rotmistrza, żonatego z Anną Noskowską. Łęczna leży ok. 7 km na
zachód od Puchaczowa.
129 W dobrym stanie.
53
Jest to wielki zamek, ciężko zbudowany ; przy nim mała wieś' z kościołem. Z kolei
do Spiczyna ćwierć mili - zamek, przy nim w polu kaplica. Później do Charłęża
(Karlów), pięknego szlacheckiego dworu położonego w lesie, jedna mila. Dalej do
miernej wsi Niemiec, jedna mila. Po południu z tego miejsca przez wieś Nasutów,
potem Krasienin, dwie mile . Jest to otwarte miasteczko z drewnianym, ale
dobrze budowanym dworem szlacheckim. Kościół jest z kamienia, wystawiony
zgrabnie w stylu włoskim. Miejscowość ta należy do wojewody płockiego Samuela
Prażmowskiego, brata prymasa.
<——’ Dnia 23 grudnia
z miejsca tego przybyliśmy znów na drogę, którą jechaliśmy w tę stronę, a którą
wyżej opisano, a mianowicie do Markuszowa dwie mile, po czym do Kurowa
pół mili, do Końskowoli pół mili, do przeprawy przez Wisłę do Puław i Jaro-
SZYNA, jedna mila
<——' 24 grudnia
dawną drogą do małej wsi Zwoła półtorej mili, potem do Chechłów (Zegli)
pół mili, do Czarnolasu jedna mila, do Świetlikowej Woli pół mili. Znów
do Policznej pół mili, do Suchej (Zosevd), mierna wieś, półtorej mili. Po czym
do Jedlni półtorej mili. Wieś ta z rzymskim kościołem należy do starostwa cze-
śnickiego (Cesenice), które trzyma obecnie p. [Krzysztof Zygmunt] Pac, kanclerz
wielki litewski.
<—Dnia 25 grudnia
w dzień Bożego Narodzenia z miejsca tego do Owadowa, jedna mila. Jest to niezła
wieś z kościołem, przy tym dwór szlachecki prawie nad jeziorem. Następnie znów
do Jedlińska, do Lisowa jedna mila. To już opisano poprzednio.
Kika
zkelnaa
akwafn
z duda The’—
Salmona .Lata
presente di no
paesi, epoftbti
mondo. n.w-
politico, e
Wenecja /ZR
1766; grafika »
zbiorów Biblii
Minto,
u, Wantava
•—Dnia 26grudnia
z miejsca tego znów inną drogą do Bierwiec (Vierce), wielka mila. Jest to dwór
szlachecki ze wsią, będący własnością pana Prusowskiego, jednego ze szlachty,
który miał u siebie w gościnie poprzedniego szlachcica z Lisowa wraz z chorążym
nadwornym królewskim, jako i starego grubego papistowskiego popa, przywieźli
z sobą z mszy do stołu. Tak go uraczyli węgierskim winem, że go w dwóch mu-
sieli odprowadzić, kiedy wieczorem dzwoniono na nieszpory, które jeszcze musiał
odśpiewać. Tutaj u tego Prusowskiego przedstawiał się ten dziwny widok, że mu
130 Zamek Firlejów w Kijanach, z XVII w., już w XVIII w. zaczął popadać w ruinę; w XIX w. został przebu-
dowany w rezydencję pałacową. Kijany oddalone są o ok. 9 km na północny zachód od Łęcznej.
131 Z Kijan do Krasienina przez Spiczyn i Niemce jest ok. 25 km na zachód.
132 Łącznie Werdum pokonał ok. 40 km na zachód z Krasienina do Jaroszyna.
54 DZIENNIK PODRÓŻY 1670-1672 Ulrykr Werdum,
Donna attaccata dal małe ckianiato Ulica til cjualeja crefeer i ca^elh.
włosy jego zrosły się w same małe kędziory. Dzieje się to skutkiem choroby głowy,
która po polsku zwie się kołtun, po łacinie plica. Kto jej dostanie, choruje najpierw
na śmierć na okropne bóle głowy, a kiedy te przejdą, włosy - jednym wszystkie,
innym mniej lub więcej - zlepiają się i zrastają w kędziory. Niektórym nawet, jak
to jednego widziałem w Łowiczu, włosy na całej głowie skręcają się w wielką kupę,
jakoby kapelusz pilśniowy. Nie można zaś ani nożycami, ani czym innym odcinać,
a nawet ruszać tych włosów, jeśli chory nie ma stracić słuchu lub podniebienia,
albo najczęściej wzroku. Zresztą i prócz tego choroba ta wywołuje to, że w Polsce
spotkasz więcej ślepych niż w jakimkolwiek innym kraju. U Kozaków i Tatarów
choroba ta od dawien dawna była bardzo pospolita, w Polsce zaś rozpowszechniła
się w ostatnich trzydziestu, czterdziestu latach.
Z Bierwiec do miernej wsi Kadłubek, jedna mila15'. Z tego miejsca jedna
mila do Białobrzegów, do których dostaliśmy się teraz inną drogą, niż jadąc
w tę stronę, bo rzeka Pilica tak wezbrała od stopionego śniegu, że nie można było
przez nią konno przejechać, lecz trzeba było używać obu mostów, które prowadzą
przez dwa ramiona tej rzeki blisko miasteczka. Miasteczko samo w sobie nie jest
osobliwe, a w dodatku było jeszcze zupełnie spalone i spustoszone. Mówiono już
o nim powyżej. Potem jest tylko pół mili do lichej wsi Falęcice13', i znów do
Goszczyna pół mili.
<—Dnia 27grudnia
po śniadaniu odbytym z łowczym koronnym [Janem] Żelęckim, znajdującym się
właśnie tutaj, drogą, którą w tę stronę jechaliśmy i którą powyżej opisano, do Lipia
dwie mile. Z tego miejsca do Osuchowa dwie mile.
•——’ Dnia 28 grudnia,
kiedy mój pan, opat Paulmiers, przez całą noc konferował w Osuchowie z pry-
masem państwa [Mikołajem] Prażmowskim i zdał relację o swej podróży, jak
i o tym, co zrobił u hetmana wielkiego koronnego Sobieskiego133 134 135, obraliśmy rano
inną drogę, nie tę, którą jechaliśmy w tę stronę. Droga szła przez chude ziemie do
Łysej Woli, dwie mile. Jest to mała wieś, położona w dość żyznym polu. Nie ma
kościoła. Potem przez piaszczyste pole do Łowicza, cztery mile. Miasto to opisa-
no już poprzednio. Wieczorem za przyjazdem naszym gościł nas w swoim domu
królewski chorąży nadworny. Żona jego [Anna Prażmowska], córka Radziejow-
133 Obecnie są tu dwie wsie: Sury Kadłubek i Nowy Kadłubek, ok. 5 km na północny zachód od Bierwiec.
134 UK. Liskego (Cudzoziemcy w Police. s. 88) FaJencicc. Falęcice leżą ok. 4 km na północny zachód od
Białobrzegów.
135 Hetman już wkrótce wiedział o tym spotkaniu: zob. J Sobieski do Marii Kazimiery, Jaworów, 8 1 1671.
(w:] Liny Jana Sobieskiego.... cz. 2. nr 30. s. 214.
56 DZIENNIK PODRÓŻY 1670-1672 Ulrylc,
skiego, była z nami przy stole. Mówiła dobrze po francusku i występowała bardzo
po przyjacielsku. Pomiędzy innymi traktamentami podano także śnieżniczki' ,
które tak nazywają dlatego, że im grubiej leży śnieg, tym są tłustsze, a kiedy śnieg
się stopi, już ich nie widać. Są tak duże jak wróble, na grzbiecie szare, pod brzu-
chem białe.
Kiedy dowiedzieliśmy się w Łowiczu, że król polski - ponieważ husarze w po-
dróży z Rusi nie spotkali nas, a mimo to, wskutek szpiegostwa wojewody ruskiego
król wiedział, że znów mamy jechać do Gdańska - każę na nas czyhać wszędzie
przy przejazdach przez Wisłę, uznano za dobre, abyśmy się rozłączyli i aby pan
mój, ksiądz, ruszył naprzód konno z konwojem czterech konnych, ja zaś żebym
z naszymi wozami jechał za nim. Na wozie miałem kufer, który mi sprawiał naj-
większy kłopot, bo pomiędzy jego zakrytym podwójnym dnem tkwiło schowa-
nych więcej niż 100 tysięcy talarów w klejnotach i brzęczących dukatach, które
miały być użyte do skonfederowania armii. Komendant łowicki Stanisław Piotr-
kowczyk kazał nam cyfry nasze, których nam potrzeba było różnych do 30 i kilku,
zawinąć dobrze w woskowane płótno wraz z innymi najtajniejszymi papierami
i upiec w wielkim chlebie, który włożyłem na spód do kosza z żywnością i zawsze
dobrze miałem na oku.
Umówiwszy się, że złączymy się znów w Nidzicy'^8 w Prusach i że przyjedzie-
my tego do miejsca całkiem niezwykłą drogą od tyłu, w wielkim kole od litewskiej
granicy, udał się pan mój w drogę 1 stycznia 1671, w sam Nowy Rok, a ja poje-
chałem za nim 3 stycznia z Łowicza do Chąśna, Osieka i Iłowa, trzy mile
Dwie pierwsze są małe wioseczki, ostatnie jest otwarte miasteczko, własność staro-
stwa puchaczowskiego. Potem przez chłopską miejscowość Pieczyska, która wraz
z sąsiednim folwarkiem wchodzi w skład dóbr prymasa państwa, przez piękne
pola do Ładów (Lawi), jedna mila'Jest to chłopska miejscowość z nędznych
chat nad brzegiem Wisły, należąca do wymienionego starostwa puchaczowskiego.
o milę poniżej Wyszogrodu. Tutaj znajdował się stary prom, na którym chłopi
przejeżdżali do siebie z jednej strony Wisły na drugą. Zresztą nie ma tu przejazdu
dla podróżnych, dlatego właśnie tu się przeprawiliśmy, bo nie będzie nas tu nikt
szukać ani czyhać na nas.
136 Traktament (z lac. tractatio) - przyjęcie, dobre obchodzenie się; tu w znaczeniu: potrawa. specjał.
137 Werdum opisuję tu śniegułę (Plectropheruue niualis), małego ptaka wędrownego należącego do wroblo-
watych, który w Polsce pojawia się w okresie zimowym (od października do kwietnia).
138 Nidzica, miasto nad rzeką Nidą. ok. 55 km na południe od Olsztyna: nazwa niemiecka: Neidenburg.
K. Liske (Cudzoziemcy w Polsce, s. 89) pozostawia nazwę Nidborg.
139 Chąśno leży ok. 10 km na północ od Łowicza, Osiek dalsze 9 km na północ. Iłów ok. 12 km na pół-
nocny wschód.
140 Łady znajdują się niecałe 5 km na północny wschód od Iłowa. Po drodze Werdum przejeżdżał przez
Pieczyska Łowickie.
57
Dnia 4 stycznia
z miejsca tego do Drwałów, ćwierć mili. Jest to mała wieś z kościołem po drugiej
stronie Wisły pomiędzy krzakami. Dalej w twardym mrozie przez bezdenne
śniegi do Bodzanowa, pół mili . Jest to dość wielka miejscowość i dobrze za-
ludniona. Ma też ładny kościół. Po południu z miejsca tego przez wsie ŁęTOWO,
Nowa Wieś i Rogowo (Rogova Stolnegh) do Góry, dwie mile. Jest to mała wieś
z drewnianym kościołem Należy do pana Grudzińskiego1'1', brata wojewody
141 Bodzanów leży ok. 16 km na północny zachód od Drwałów.
142 Z Bodzanowa do Góry jest ok. 20 km w kierunku północno-wschodnim. Obecnie w Górze jest drew-
niany kościół Świętego Jakuba Apostoła, ale pochodzi on z XIX w.
143 Wojewodą mazowieckim był wówczas (od 1663) Wojciech Krasiński (zm. 1691). Być może Werdum
58 DZIENNIK PODRÓŻY 1670-1672 Uln/to W.rjw
Mapa Polski
i Śląska,
miedzioryt
Janszoona Claesa
Visschera z 1630;
archiwum Domu
Aukcyjnego
NAUTILUS
w Krakowie. Fot.
M. Żywolewski.
mazowieckiego. Karczma, w której miałem mieszkać, była pełna pijanych chło-
pów i szlachty, jak to wieczorem w niedzielę jest zwyczajem w całej Polsce. Do
nich przybyli dwaj obcy polscy szlachcice, którzy mówili, że byli w niewoli tatar-
skiej. Zaczęli z drugimi bójkę, tak że mnie strach zebrał, czy nie zdradzono mego
kufra i czy to nie o niego chodzi. Uciekłem więc do domu kościelnego, który
mnie chętnie przyjął, bom go obdarzył wódką. Wszyscy kościelni w Polsce umieją
trochę po łacinie, żeby zaś mieć tym więcej znaczenia u swych parafian, każą się
zwykle robić bakałarzami. Jeśli zaś nim jeszcze nie zostali, zasłuży na wdzięcz-
ność u nich ten, kto ich tytułuje: pan bakałarz.
Dnia 5 stycznia
z Góry przez wieś Dobrska {Doński) do Gralewa, jedna mila. Jest to wielka wieś
z kamiennym kościołem1’4. Z tego miejsca przy niezwykle twardym mrozie do
Raciąża, jedna mila. Jest to dość znaczna miejscowość z kościołem z kamienia,
dość ciężko zbudowanym. Należy do województwa płockiego. Potem przez gęste
sosnowe lasy, w których zabłądziliśmy, bo śnieg nagiął sosny aż do ziemi i za-
tamował wszystkie drogi. Musieliśmy wyciąć drzewa, wszędzie uprzątać drogę
i bacznie uważać na wszystkie strony. Przybyliśmy do wsi Lipa, Kocięcin* .
podzielony na dwie części, Łazy {Lizewo)^6, a wreszcie z wielkim mozołem do
Strzegowa {Zregwo), dwie małe mile14'. Jest to otwarte miasteczko, nad rzeką
Wkrą {Kroa), przez którą prowadzi tu most. Karczmarka miała tu koszykowe
niecki, zawieszone na licznych sznurach u sufitu. W nich leżało jej małe dziecko
przewiązane, a ona rzucając je tam i na powrót, kołysała je tym sposobem.
7, miejsca tego po południu do wsi Mdzewa jedna mila, a potem w nocy
przez głęboki śnieg i bardzo uciążliwy las do Żurominka {Sierocym) jedna mila’48.
Jest tu kilka domów z karczmą w lesie. Musieliśmy do nich jechać w ciemności,
bo w poprzedniej wsi nie było siana ani owsa. Karczmę trzymał szlachcic pol-
ski, młody chłystek, zajęty swą żoną i dzieckiem. Początkowo prawie nie chciał
mnie przyjąć, kiedy jednak wcisnąłem gospodyni kilka groszy do reki, a przy tym * * 144 145 146 147 148
ma na myśli Kazimierza Grudzińskiego (zm. 1705). od 1662 chorążego bełskiego, od 1667 starostę bolimow-
skiego, syna Andrzeja (zm. 1649), wojewody rawskiego.
144 Z Góry do Starego Gralewa jest ok. 7,5 km. Tutejszy murowany kościół gotycki Świętej Małgorzaty
pochodzi z XV w.
145 Kocięcin Brodowy i Kocięciu Tworki.
146 K. Liske (Cudzoziemcy w Polsce, s. 90) rozwiązuje podaną przez Wcrduma nazwę Lizewo jako Jeżewo,
jednak między Kocięciem a Strzegowem nic ma takiej wsi; chodzi więc zatem najpewniej o Łazy.
147 Z Gralewa do Strzegowa jest ok. 25 km na północny wschód.
148 K. Liske (Cudzoziemcy w Polsce, s. 90) podaje nazwę tej miejscowości jako Żuromin, jednak chodzi
o Żurominek. położony przy obecnej trasie E7, którą podążał Werdum, w połowie drogi między Mdzewem
a WHniewem, 12,5 km l’óhwc "d Stragowa.
59
<—Dnia 4 stycznia
z miejsca tego do Drwałów, ćwierć mili. Jest to mała wieś z kościołem po drugiej
stronie Wisły pomiędzy krzakami. Dalej w twardym mrozie przez bezdenne
śniegi do Bodzanowa, pół mili . Jest to dość wielka miejscowość i dobrze za-
ludniona. Ma też ładny kościół. Po południu z miejsca tego przez wsie Łętowo,
Nowa Wieś i Rogowo {Rogova Stolnegh) do Góry, dwie mile. Jest to mała wieś
z drewnianym kościołem Należy do pana Grudzińskiego1’1, brata wojewody
141 Bodzanów leży ok. 16 km na północny zachód od Drwałów.
142 Z Bodzanowa do Góry jest ok. 20 km w kierunku północno-wschodnim. Obecnie w Górze jest drew-
niany kościół Świętego Jakuba Apostoła, ale pochodzi on z XIX w.
143 Wojewodą mazowieckim był wówczas (od 1663) Wojciech Krasiński (zm. 1691). Być może Werdum
58 DZIENNIK PODRÓŻY 1670-1672 Ulryka Werduma
mazowieckiego. Karczma, w której miałem mieszkać, była pełna pijanych chło-
pów i szlachty, jak to wieczorem w niedzielę jest zwyczajem w całej Polsce. Do
nich przybyli dwaj obcy polscy szlachcice, którzy mówili, że byli w niewoli tatar-
skiej. Zaczęli z drugimi bójkę, tak że mnie strach zebrał, czy nie zdradzono mego
kufra i czy to nie o niego chodzi. Uciekłem więc do domu kościelnego, który
mnie chętnie przyjął, bom go obdarzył wódką. Wszyscy kościelni w Polsce umieją
trochę po łacinie, żeby zaś mieć tym więcej znaczenia u swych parafian, każą się
zwykle robić bakałarzami. Jeśli zaś nim jeszcze nie zostali, zasłuży na wdzięcz-
ność u nich ten, kto ich tytułuje: pan bakałarz.
Mapa Polski
i Śląska,
miedzioryt
Janszoona Claesa
Yisschera z 1630;
archiwum Domu
Aukcyjnego
NAUTILUS
w Krakowie. Fot.
M. Żywolewski.
- Dnia 5 stycznia
z Góry przez wieś Dobrska {Doński) do Gralewa, jedna mila. Jest to wielka wieś
z kamiennym kościołem* 144 145 146 147 148. Z tego miejsca przy niezwykle twardym mrozie do
Raciąża, jedna mila. Jest to dość znaczna miejscowość z kościołem z kamienia,
dość ciężko zbudowanym. Należy do województwa płockiego. Potem przez gęste
sosnowe lasy, w których zabłądziliśmy, bo śnieg nagiął sosny aż do ziemi i za-
tamował wszystkie drogi. Musieliśmy wyciąć drzewa, wszędzie uprzątać drogę
i bacznie uważać na wszystkie strony. Przybyliśmy do wsi Lipa, Kocięcin ‘ .
podzielony na dwie części, Łazy {LizewoY>b, a wreszcie z wielkim mozołem do
Strzegowa (Zregwó), dwie małe mile14’. Jest to otwarte miasteczko, nad rzeką
Wkrą (Kroa), przez którą prowadzi tu most. Karczmarka miała tu koszykowe
niecki, zawieszone na licznych sznurach u sufitu. W nich leżało jej małe dziecko
przewiązane, a ona rzucając je tam i na powrót, kołysała je tym sposobem.
Z miejsca tego po południu do wsi Mdzewa jedna mila, a potem w nocy
przez głęboki śnieg i bardzo uciążliwy las do Żurominka (Sierocym) jedna mila ' ’.
Jest tu kilka domów z karczmą w lesie. Musieliśmy do nich jechać w ciemności,
bo w poprzedniej wsi nie było siana ani owsa. Karczmę trzymał szlachcic pol-
ski, młody chłystek, zajęty swą żoną i dzieckiem. Początkowo prawie nie chciał
mnie przyjąć, kiedy jednak wcisnąłem gospodyni kilka groszy do ręki, a przy tym
ma na myśli Kazimierza Grudzińskiego (zm. 1705). od 1662 chorążego bełskiego, od 166~ starostę bolimow-
skiego, syna Andrzeja (zm. 1649). wojewody rawskiego.
144 Z Góry do Starego Gralewa jest ok. 7,5 km. Tutejszy murowany kościół gotycki Świętej Małgorzaty
pochodzi z XV w.
145 Kocięcin Brodowy i Kocięcin Tworki.
146 K. Liskc (Cudzoziemcy w Polsce, s. 90) rozwiązuje podaną przez Werduma nazwę Lizewo jako Jeżewo,
jednak między Kocięciem a Strzegowem nie ma takiej wsi; chodzi więc zatem najpewniej o Łazy.
147 Z Gralewa do Strzegowa jest ok. 25 km na północny wschód.
148 K. Liske (Cudzoziemcy w Polsce, s. 90) podajc nazwę tej miejscowości jako Żuromin, jednak chodzi
o Żurominek, położony przy obecnej trasie E7. którą podążał Werdum. w połowie drogi między Mdzewem
a Wiśniewem, 12,5 km na północ od Strzegowa.
59
obiecałem jej wódki, byłaby mi nawet pomogła, żeby jego wypędzić. Mimo to
całkiem zaprzyjaźniliśmy się. Zaprosiłem go z żoną jego w gos'ci do siebie, bo byli
źle zaopatrzeni.
——• Dnia 6 stycznia
l. miejsca tego przez wieś' Kosiny do Wiśniewa, jedna mila. Jest to wieś' położo-
pięknym dworem szlacheckim, bardzo zgrabnie zbudowanym,
z pie. iu kominami. Potem przy mrozie równie silnym przez same bezdroża i lasy
do Mławy, jedna mila. Jest to otwarte, ale ładnie zbudowane miasto z dwoma
icsr z kamienia i największy. Na południowym
szczycie stoją następujące wiersze: Inditńdua Trinitas Te laudent omnes Spiritus,
Quosper Crucis Myuerium saluas rege perpetuo . a nieco niżej następujące: Telluris
omnes incolae Numini Trino Psallite Laudes et Diis coeteris unum hunc Majorem
colite' Południowy kościół jest z drzewa i mniejszy1.
149 „Niepodzielna Trójco, mech chw.il., Cię wszystkie duchy, które przez Tajemnicę Krzyża zbawiasz prz.cz
Króla wiecznego'.
150 Wszyscy mieszkańcy ziemi Boskiej Trójcy śpiewajcie pochwałę i spośród innych bogów tego Jednego
większego wielbicie".
151 Werdum opisuje dwa kościoły mławskie, parafialny, murowany kościół Trójcy Świętej w rynku oraz
północny, w XVII w. drewniany kościół Świętego Wawrzyńca z połowy XVI w. (zawtijpil go obecny kościół
60 DZIENNIK roimOZY 1670 I67I Ul„k.
Uczta wy^na
prz^Jana ///
Sobieskiego
wjaworowie,
drzeworyt
,ztorcowy z lat 80.
XIX w. według
włoskiego obrazu
ze zbiorów
Muzeum XX
Lubomirskich
we Lwowie;
grafika z albumu
]. Łaskiego
.Jan Sobieski,
jego rodzina,
towarzysze broni
i współczesne
zabytki",
Warszawa 1883
Mława jest starostwem. Warzą tu najlepsze piwo w całej Polsce, jasne i moc-
ne. Wodę do niego biorą ze studni, które w mieście w górę wytryskają. Takiego
piwa nie można warzyć z innej wody, choćby była blisko. Miejscowość ta należy
do województwa płockiego, którego mieszkańców powszechnie zowią dzikimi
Mazurami, bo są zwykle barbarzyńscy i rozhukani, zwłaszcza ci, którzy mieszkają
w okolicach Mławy, Ciechanowa {Siano) i Janowa Tych uważają za najgor-
szych, a inni Polacy zwą ich urodzonymi pod ciemną gwiazdą. Mieszkają tu całe
szlacheckie rodziny, które z klientami żyły z rozbojów na gościńcach. Niedawno
o mało nie zamordowano tu zmarłego księcia Radziwiłła , namiestnika elekto-
ra brandenburskiego w Królewcu, wraz z mniej więcej trzydziestu jego ludźmi,
a to dlatego, że jako oddany reformowanej religii, w dzień postu kazał jeść mię-
so i przez to rozsierdził Mazurów, którzy są tak religijni, że za mniejszy grzech
uważaliby sobie zamordować go wraz z jego towarzystwem, niż patrzeć na to, że
jedzą mięso. Byliby go też w lesie schwytali, gdyby przestrzeżony nie pojechał
inną drogą. W Łowiczu wyklinali nas straszliwie ludzie domowi, kiedy widzieli,
żeśmy w piątek jedli ser, tak że pan mój, opat Paulmiers, nie wiedział, jak burzę
tę zażegnać. Kazał im przez tłumacza zaręczać uroczyście - i mógł to uczynić,
nie uchybiając prawdzie - że jako duchowny nie chciałby za nic w świecie łamać
postów, tylko że w Niemczech - nie chciał bowiem powiedzieć, że jest Francu-
zem - potrawy takie nie są wzbronione. To ich znów nieco uspokoiło, bo rzecz
taką przebaczają prędzej Niemcom niż swoim, Polakom. Z tej samej przyczy-
ny, że w Niemczech w dni postne jedzą ser, masło, jaja i mleko, szydzą w swym
przysłowiu, nazywając łataniną i furdą polskie mosty, niemieckie posty, italskie
czyli włoskie nabożeństwa: „Polski most, niemiecki post, włoskie nabożeństwo,
wszystko to błazeństwo”. Mosty w Polsce rzeczywiście nic nie warte, a włoskie
nabożeństwo ganią dlatego, że Włosi wyśmiewają się z Polaków, kiedy Polacy
przy swych mszach i modlitwach głową biją o mur, uderzają sami siebie w twarz,
wyją i strasznie głośno chrapią, sądząc, że na tych grymasach polega największe
nabożeństwo, którego Włosi nie chcą objawiać ani chwalić, lecz msze i modlitwy
swe odprawiają z milczącą dewocją.
Z Mławy po południu ku Piekiełku, małej wsi z dworem szlacheckim, ćwierć
mili. Należy ona do pana Narzymskiego1'1, chorążego województwa płockiego.
Jest to ostatnia wieś w Polsce.
murowany z lat 80. XVIII w.). Opisany przez Werduma późnogotycki kościół Trójc)- Świętej z końca XV w.
spłonął w 1692 i był później wielokrotnie przebudowywany. Z Żurominkado Mław)-przez Kosiny i Wiśniewo
jest ok. 14 km w kierunku północnym.
152 Chodzi o Janowo, położone ok. 30 km na północny wschód od Mławy.
15. 3 Bogusław Radziwiłł (1620-1669), koniuszy wielki litewski od 1646. generalny namiestnik Prus Książę-
cych w latacłi 1657-1669; był wyznania kalwińskiego.
154 Mikołaj Narzymski, od 1668 chorąży płocki, od 1678 podkomorzy płocki. Z Mławy do Piekiełka jest
ok. 8 km na północ.
61
ta Lampe Polorwiere
.La Lampe Polonoue', akwaforta Jeana Bapnae Lr Princce 177!:
archiwum Domu Aukcyjnego NAUT1LUS w Krakowie. Fot M. ZywoLewtki.
RZĄD, RELIGIA, SPOSÓB ŻYCIA ITD. W POLSCE
Królestwo Polskie, które oni chętniej Rzecząpospolitą nazywają, ma rząd mie-
szany i to, gdyby się cały bras prostej szlachty miało liczyć za proceres , byłby on
na przemian monarchiczny i arystokratyczny, albo też, ponieważ prostą szlachtę,
która w rzeczywistości nie jest niczym innym jak chłopami, uważać trzeba za pro-
ste pospólstwo, będzie to pewnie mieszanina monarchii, arystokracji i demokracji.
Spostrzegłem bowiem, że prostą wiejską szlachtę sami znakomici panowie uważają
pro populo™', mimo to jednak bierze ona udział, tak samo jak najwięksi panowie,
we wszystkich sprawach publicznych, nawet w wyborze króla, który zwykle odby-
wa się przez ich deputowanych, zwanych przez nich nuncii, czyli posłowie. Może
się jednak każdy osobiście stawić, jeśli chce. Kiedy zaś rada państwa z wszystkimi
stanami państwa coś zamierzają lub uchwalą, może wystąpić jedyny jeden szlach-
cic i obalić wszystko swym: „Nie pozwalam”.
Tymczasem król jest głową rządu, lecz prawie autoritate magis suadendi, quam
jubendipotestate^ . Władza jego bowiem jest bardzo ograniczona, musi się zatem
starać o znaczenie nie tyle stanowczymi rozkazami, ile raczej politycznym rozu-
mem. Do tego zaś ma bardzo wielką sposobność, będąc zaopatrzony w ważne
prerogatywy i znakomite prawa, jako to, kiedy król bez wszelakiego oporu może
nadać i przekazać, komu chce, wszystkie wakujące officia i beneficia ' czy to cy-
wilne lub wojskowe, czy duchowne lub świeckie. Przez środek ten, roztropnie za-
żyty, może mieć wszystkich znakomitszych ludzi w państwie za klientów, hem ' ,
kiedy król z własnej władzy wyznacza sam za siebie komisarzy, którzy badają
i ściągają rachunki i rejestra od skarbników i wszystkich poborców pieniędzy, co
per indirectum™ zdaje dyspozycję nad środkami publicznymi do jego rąk. hem,
kiedy król jako najwyższy sędzia we wszystkich wypadkach, które nie są wyraźnie
rozstrzygnięte in legibusXM, wydaje w swej osobie najwyższy wyrok, od którego nie
ma apelacji, hem, kiedy Rzeczpospolita wprawdzie rozstrzyga, kiedy i z kim jaką
wojnę zacząć i znów pokój zawrzeć, dopóki jednak trwa wojna, a król jest także
w polu, może on tu sam gospodarować i rozkazywać, i prowadzić wojnę według
własnego upodobania bez wszelkiej opozycji i ma także prócz tego ryle praw i wła-
dzy, że prawie wszystkim podług swej woli może kierować, jeśli tylko ma po temu
rozum i serce, jak to król Stefan Batory dobrze wyraził, kiedy zwykł mówić: In Po-
155 ..gdyby się całą masę prostej szlachty miało liczyć za arystokratów”.
156 Za lud.
157 O władzy bardziej doradczej niż o mocy rozkazywania.
158 Urzędy i uposażenia.
159 Również.
160 W sposób pośredni.
161 W prawach.
63
loniae tantum valet rex, quantum pollet ingenio . Tymczasem, ponieważ królowie
zawsze do tego dążyli, by władzę swą powiększyć i zbliżyć się do monarchii, stany
i poddani zaś, by przywileje swe jeśli nie pomnożyć, to jednak utrzymać, poszło
tu tak, jak mówi Tacyt' : Non facile misceri libertatem et dominos'bĄ, lecz dum pars
altera domiantionem affectat, altera libertatem tuetur et aut infert aut repellit injurias,
ibi concordiae vel quietis spem nullam superesse ', jak to inny Rzymianin u Salustiu-
sza ' o tym sądzi, a przebieg spraw polskich takowe orzeczenie aż nadto sprawdza.
Siedmioracy rozmaici wyznawcy religijni mają swe swobodne exercitiumu'
w tym państwie.
Pierwszymi i głównymi między nimi są rzymscy katolicy, do których należą
dwór królewski wraz z najznakomitszymi dostojnikami duchownymi i świeckimi
i przeważną większością, a zarazem najgłówniejszymi poddanymi, tak że wyzna-
nie to można nazwać główną religią.
Drugą jest wyznanie reformowane, zwane przez Polaków luterskim. Ci refor-
mowani mają kościoły swe nie tylko w Prusach, lecz także w środku Polski, jako
to w Bełżycach , trzy mile od Lublina, gdzie ród szlachecki Osuchowskich miał
ładne reformowane gimnazjum, jako i panowie Tarnowscy w Krasnobrodzie162 163 164 165 166 167 168 169 170
niedaleko Zamościa; item w Bydgoszczy, czyli Bamberg, jak to później, opisując te
miejscowości, obszerniej opowiemy.
Trzecią jest wyznanie właściwie luterskim zwane, w całych Prusach najzwy-
klejsze, w Polsce jednak nie ma żadnego exercitiumVb.
Czwartą jest greckie, w Polsce ruskim zwane, bo większość mieszkańców na
Rusi do niego należy, jako i na Podolu i Ukrainie. Jest to ta sama religia, którą wy-
znają także Mołdawianie, Wołosi i Moskale (moskowiter). Prócz tego, co już wyżej
o religii tej powiedziano, różnią się oni i w tym od rzymskiego Kościoła, że komu-
nię dają i świeckim pod obiema postaciami, jako chleb i wino, i to biorąc chleb
162 W Polsce tyle znaczy król, ile może zdziałać jego charakter.
163 Publius Comelius Tacitus (ok. 55-120j, historyk rzymski, autor m.in. Historiae (Dzieje) i Annales
(Roczniki).
164 Niełatwo jest pogodzić wolność i panów.
165 Podczas bowiem gdy wolność godzi we władzę, to z drugiej strony władza zabija wolność lub też staje się
powodem krzywd, względnie ich nie rozpatruje, nie zostawiając żadnej nadziei na zgodę lub spokój.
166 Gaius Sallustius Crispus (86-34 p.n.e.), historyk rzymski; autor m.in. De coniuratione Catilinae (Spisek
Katyliny) i Bellum lugurthinum (Wojna z Jugurtą).
167 Praktyki religijne.
168 W Bełżycach od połowy XVI w. działali kalwini i arianie, którzy w pierwszej połowie XVII w. mieli tu
swoje gimnazjum dla prowincji małopolskiej. Miasto zostało spustoszone przez Kozaków w 1648. Po „potopie"
arian wygnano.
169 W Krasnobrodzie nad Wieprzem od końca XVI w. działał zbór kalwiński. Między 1595 a 1647 miasto
było świadkiem kilku synodów kalwińskich.
170 Nabożeństwo, praktyka religijna. Tu: nie ma żadnych publicznych praktyk religijnych.
K-żką z wina i spożywając go, pod pozorem, że żadne ciało nie może być bez krwi.
Kościoły ich dzielą się na trzy części: wschodnia przeznaczona dla duchownych, aby
w niej odprawiali swe msze i nabożeństwa; w środkowej części zbierają się mężczyź-
ni, a w zachodniej przy drzwiach stoją kobiety. Duchowni ich, których nazywają
popami, żenią się raz. Jeśli jednak pierwsza żona umrze, nie wolno im brać drugiej.
W ten sposób rozumieją oni orzeczenie, że biskup ma być mężem tylko jednej żony.
Mają jednak wielu klasztornych ludzi, mnichów i zakonnic, którzy wcale w śluby
małżeńskie nie wstępują i nigdy niczego nie jedzą, co miało życie, nawet mleka,
masła, jaj lub tym podobnych rzeczy, lecz tylko groch, soczewicę i inne podobne
jarzyny i różne zioła, i płody ziemi, nie zaprawiane niczym innym, jak tylko olejem.
Duchowni ci podobno codziennie po trzy, cztery albo nawet pięćset razy skłaniają
się głową aż do ziemi i własnych nóg, sądząc, że taka rewerencja przede wszystkim
znajduje upodobanie u Boga i świętych. Grecki Kościół ma rocznie cztery wielkie
posty, a mianowicie siedem tygodni przed Wielką Nocą, cztery tygodnie przed Zie-
lonymi Świętami, cztery tygodnie w miesiącu sierpniu i cztery tygodnie adwento-
we. Posty zaś tak ostro zachowują, że wyglądają na dobre zgłodniali. W czasie tym
można ich z łatwością od innych, odróżnić po bladości twarzy.
Piątą religią jest ormiańska, którą wyżej obszernie opisano.
Szóstą jest menonicka, czyli anabaptystów, której wyznawcy rozproszeni są
po całych Prusach, mając w samym mieście Gdańsku wolne exercitium, jak wy-
żej powiedziano.
Siódma religia jest żydowska, prawie wszędzie w Polsce, zwłaszcza zaś na Rusi
i Podolu w używaniu, gdzie prawie tyle Żydów, co chrześcijan mieszka.
Na Ukrainie znaleźć można także Tatarów, którzy swą religię praktykują, nie
zgadzając się właściwie ani z żydowską, ani z mahometańską, mającą jednak z obu
niektóre ceremonie, jako to, że się obrzezują, wina nie piją, świniny nie jedzą itp.
Mimo to trzymają się z dala od obu, mówiąc, że wierzą w Boga Abrahamowego.
Mahometan nie tolerują tu publicznie, jest ich jednak wielu w Mołdawii i na
granicy’ Węgier i Siedmiogrodu. W wielkich lasach i puszczach Litwy znajdziesz
także jeszcze pogan, którzy drzewa i kamienie ubóstwiają, a o prawdziwym Bogu
nic zgoła nie wiedzą.
Anan dawniej w Polsce często napotykałeś, lecz wypędzono ich powszechną
uchwałą sejmu i zagrabiono im wszystkie dobra, choć niektórzy i teraz jeszcze po-
tajemnie się ukrywają, pomiędzy innymi jeden z rodu Morsztynów'7-’, krewny pod-
skarbiego koronnego [Jana Andrzeja Morsztyna], którego widziałem w Królewcu.
171 Arian wypędzono na mocy konstytucji „Sekta ariańska", uchwalonej przez sejm w 1658 (obradowa!
10-30 VII); zob. Volumina Legum, wyd. J. Ohryzko, t. 4. Petersburg 1860, s. 238-239.
172 Zbigniew Morsztyn (ok. 1627-1629 lub ok. 1622-1689); od 1662 przebywa! w Prusach Książęcych; po
śmierci ks. Bogusława Radziwiłła w 1669 zarządzał rozległymi dobrami jego córki. Ludwiki Karoliny Radziwił-
łówny, o której rękę bezskutecznie zabiegał Jan III dla swego syna Jakuba.
66 DZIENNIK PODRÓŻY 1670 1672 Ulryka Werdumi
W mieście Warszawie według dawnej konstytucji sejmowej mają mieszkać
tylko rzymscy katolicy, od czego jednak z czasem odstąpiono. Teraźniejszy bi-
skup poznański' jednak znów upierał się za tym, sądzę zaś, że chodziło mu
tylko o wyciśnięcie pieniędzy.
W wielkich miastach pobudowali Polacy wszędzie piękne kościoły, we
wsiach i w miasteczkach zaś są kościoły, jak wszystkie inne budowle, przeważnie
z drzewa, zaopatrywane krytymi gankami, żeby mogli odbywać swe procesje
w każdym czasie na suchym miejscu. Krzyże, wystawione pod niebem przy pu-
blicznych drogach i w innych miejscach, także pokryte są z góry daszkiem różno-
rakich kształtów i figur i zwykle zaopatrzone w płócienną zasłonę, czasami także
w obrazy, zupełnie odziane.
Polacy wyznający religię rzymskokatolicką są tak gorliwymi papistami, jak chy-
ba Hiszpanie lub Irlandczycy, a w nabożeństwie swym więcej zabobonni niż po-
bożni. Kiedy się modlą lub słuchają mszy, chrapią lub charkają, wzdychając tak,
że z daleka już ich słychać, upadają na ziemię, biją głową o mur i ławki, uderzają
sami siebie w twarz i wyprawiają inne w tym rodzaju dziwactwa, z których na-
śmiewają się papiści z innych narodów. W piątek nie tylko nie jadają mięsa, lecz
nawet jaj, masła, sera albo mleka. Ryby i jarzyny, których wtedy używają, muszą
być przygotowane tylko na oleju. Co do dni postu, wspólnych im z innymi papi-
stami według przepisów rzymskiego Kościoła, to prawie nikogo tu nie ma, który
by z osobnego nabożeństwa nie pościł jeszcze w dodatku jednego dnia w tygo-
dniu; jak też w Polsce w wigilie świąt Panny Marii nie jadają mięsa, czego przecież
nie obserwują u innych narodów.
W ogóle co do budowy ciała Polacy są silni, dłudzy, a przy tym dobrze ogorzali
i grubawi, a choć nigdzie pewnie nie wychowują dzieci więcej nieuważnie, to
jednak rzadko kogo znajdziesz w Polsce, któremu by z natury czegoś brakowało
lub który by był kulawy. Na zręczności rozumu także im nie zbywa. Są jednak
lekkomyślni i zmienni i zbytecznie oddani różnym rozpustom. Gdzie mają w tym
interes i są słabszymi, umieją postępować bardzo pokornie i układnie, gdzie zaś
napotykają słabą stronę i zapanują, stają się hardzi, zarozumiali i okrutni, tak że
aut humuliter serviunt aut superbe domina n tur [albo pokornie służą, albo hardo
panują], jak opisuje takie usposobienie Liwiusz ‘.
W zwykłym życiu i towarzyskiej rozmowie używają tak dużo komplementów
i pochlebstw, jak może żaden inny naród, a nie ma ulicznego żebraka w Polsce,
który by był tak nędzny, żeby go dzieci jego nie zwały panem ojcem, a żonę jego
panią matką. Ludzie z tego samego stanu obejmują się rękami i całują w szyję
173 Warszawa wraz z południowym Mazowszem należała do biskupstwa poznańskiego, ówczesnym bisku-
pem poznańskim (od 1664) był Stefan Wierzbowski (1620-1687).
174 Titus Livius (59 p.n.c.-l7 n.e.), historyk rzymski; autor dziejów Rzymu Ab Urbe corułita (Od założenia
Miasta), zachowanych tylko w części.
67
przy powitaniu: niżsi obłapiają lub całują swych przełożonych w kolana lub na-
wet w same nogi i stopy. Kiedy prości ludzie witają duchownego, kładą mu gło-
wę na piersi i całują je. Na Podolu i Ukrainie duchowny podaje drugiemu rękę,
ten ją całuje i przyciska ją potem do czoła. Największe pieszczoty w słowach
i gestach znajdziesz na Rusi, zwłaszcza u kobiet, do czego przyczynia się także
ruski język, którego akcent nie jest tak twardy jak polski. Dlatego sami Polacy
mówią, że we Lwowie mieszkają tak piękne, delikatne i zwodnicze niewiasty, jak
zresztą nigdzie na całej kuli ziemskiej. Spotkałem tam sam dzielną kobietę, któ-
ra, kiedym chciał coś kupić od niej, umiała mi powiedzieć zręczny komplement
w łacińskim języku i umiała się wyrażać w bardzo pochlebnych wyrazach.
Zresztą jest naród polski w ogóle niedbały i leniwy, uprawia tylko najniezbęd-
niejsze pola, a resztę zostawia odłogiem. Stąd wynika, że większa część ich do-
mów i kościołów jest zbudowana z drzewa, choć posiadają obficie tak łamane ka-
mienie, jak i dobrą glinę na cegły. Drzewa zaś, jako tego, co mają w największej
obfitości zawsze pod ręką, używają do wszystkiego, tak że znajdziesz cały dom,
w którym, z wyjątkiem kilku glinianych naczyń i łachmanów na odzienie, we
wszystkich domowych sprzętach i potrzebach od dołu do góry nie znajdziesz nic,
jak drzewo, tak w samej budowli domu, jak i wszędzie indziej. W ich pługach,
wozach, sankach nie ma nic prócz drzewa, a brony robią, wiążąc na krzyż okrą-
głe patyki wiciami, tam zaś, gdzie się patyki krzyżują, przytwierdzają zgrabnie
drewniane zęby za pomocą kręconych wici. W rolnictwie są dość uważni i umie-
ją bardzo dobrze zaorać grunt prostymi bruzdami na małe zagony. Potem spinają
dwie brony końcami i zajmują całą szerokość zagonu, a każda z nich pochyla się
ku bruździe. Do każdej zaprzęgają po jednym koniu, który kroczy bruzdą, tak że
po oranej ziemi nie stąpa ani człowiek, ani zwierzę i siewca także kroczy bruzdą.
Drzewa używają także Polacy zamiast ołowiu w oknach i do swych uli, jak to już
poprzednio nadmieniono.
Niedbalstwo Polaków sprawia też, że chłopi po większej części zostawiają
swe siano na wiatry i słotę w kupach na łąkach, aż im go zimą potrzeba, wtedy
dopiero już w śniegu zwożą je do domu.
W żadnym polskim mieście nie znajdziesz dobrego bruku na ulicach, a jed-
nak na wszystkich polach zalega pełno kamieni. Mają najlepszą ziemię, jakiej
pragnąć mogą, i bardzo dobry umiarkowany klimat. Nie zasadzają żadnych
ogrodów, prócz tych w wielkich miastach, z wyjątkiem śliwek i tym podobnych,
którym sama natura rosnąć każę. Co do kapuścianych roślin i tych, których
korzenie się jada, są pilniejsi, poświęcają temu dużo pracy i hodują je w wielkiej
obfitości; pomiędzy nimi jest nadzwyczaj rozpowszechniona kapusta. Mają pe-
wien rodzaj rzodkwi, którą zwą buraki, tej właściwości, że jest w stanie surowym
zupełnie czerwona, ugotowana zaś staje się biała jak śnieg i smakuje bardzo do-
68 DZIENNIK PODRÓŻY 1670-1672 Ulrykł Werdumi
brze . Ogórki także często jadają, nie tylko kwaszone i jako sałata przyprawiane,
lecz także do kawałka chleba, z łupiną, a zawsze z ręki, jak jabłka.
W całej Polsce nie znajdziesz prawie chleba dobrze wypieczonego, a gotowane
mięso żrą (fresseri) także prawie surowe, pieczone zaś zwykle spalone. Mięso sprze-
dają nie na funty, lecz swym sposobem pokrajane na kawałki. Jak we wszystkim,
tak i w gotowaniu są Polacy bardzo niechlujni. Potrawy przynoszą na stół nie
od razu, lecz jedną po drugiej; ponieważ zaś potraw tych jest czasami dziesięć,
piętnaście lub dwadzieścia i z każdej miski biorą, trwają ich uczty przez długie go-
dziny. Żrą chętnie tłusto. Częstowali nas też świeżym serem, w maśle smażonym,
i grochem gęsto zmieszanym ze słoniną w kostki pokrajaną, do czego, jak w ogóle
do wszystkich swych potraw, jedzą bardzo mało chleba. Soli i wszelkiego rodzaju
korzeni żaden naród nie używa tak obficie jak Polacy. Potraw}' już w kuchni tak
solą, że dlatego nie stawiają solniczki na stole.
To, co do życia potrzebne, jest w Polsce bardzo obfite i tanie, zwłaszcza mięso.
Widziałem, jak w Mławie na Mazowszu kupowano 80 funtów dobrej wołowiny
za jednego talara. Po słonych i korzennych potrawach smakuje Polakom dobrze
napitek. Pijatyka (Saufen) też jest tutaj u wysokich i niskich, mężczyzn i kobiet,
tak rozpowszechnioną jak nigdzie w świecie. Zwłaszcza bardzo lubią wódkę, którą
po polsku zwą gorzałka, po rusku horyłka, a w swej łacinie crematum. Nawet naja-
rystokratyczniejsi Polacy wożą ją z sobą w swych puzderkach i muszą się jej napić
prawie co godzinę. Dlatego konsumują jej tak dużo, że pewien Żyd w Żółkwi za
prawo, iż sam tylko może palić wódkę w miasteczku i naokół leżących dziewięciu
czy dziesięciu wsiach, płacił rocznie dzierżaw}' trzy tysiące talarów. Nie destylują
wódki z wina, lecz palą ją z żyta, a najgorszą z pokrzywy.
Choć tytoń na Podolu i Ukrainie często hodują, to jednak nie bardzo rozpo-
wszechnił się jeszcze w Polsce zwyczaj palić go z fajek, z wyjątkiem rzemieślników
i żołnierzy, którzy do sposobu tego w innych krajach przywykli. Do zażywania bar-
dzo się tu rozpowszechniła tabaka; ci zaś, którzy najniechlujniej obchodzą się z ta-
baką, żrą, czyli żują ją. Widziałem tam kilku takich. Węgierskie wino jest najwspa-
nialszym traktamentem w Polsce. Z braku tegoż piją też mołdawskie i morawskie.
Reńskiego i francuskiego wina zaś nie cenią, lecz zamiast tego wolą żłopać (sauf-
fen) dobre piwo. Warzą je powszechnie w znacznej obfitości w Polsce, zwłaszcza
w Mławie i Łowiczu na Mazowszu, w Janowie na Rusi i w Bracławiu na Ukrainie.
W Warce w Wielkopolsce warzą piwo zupełnie podobne do niemieckiego Minder-
-Bier, lekkie i blade. W całej Polsce piją je ci, którzy nie lubią mocnych napojów.
Ponieważ Polacy niechętnie pracują, wynika z tego, że ochoczo słyszą co nowe-
go, a gdzie spotkają podróżnego, zaczepiają go pytaniami albo zmuszają go z sobą
do karczmy i badają, czyby od niego nie mogli się dowiedzieć czegoś nowego.
175 Być może Werdum ma na myśli buraka liściowego, czyli boćwinę (Beta rulgaris), którego korzeń może
być czerwony albo biały.
69
Przy hojnej napitce przychodzi u nich często do bójki, przy czym szabla musi wal-
nie błyskać. Szablą tą tną i rąbią się wzajemnie po pięściach, twarzy i gdzie tylko
mogą, a uchodzi u nich za rzecz zaszczytną być naznaczonym tu i tam, zwłaszcza
zaś na twarzy, pięknymi bliznami i szramami, jak to już u Gotów, Sarmatów, czyli
Polaków najbliższych sąsiadów, przed więcej jak tysiącem lat uważano także za
chwalebne, jak Klaudian w De bello Getico ludzi takich nazywa: quos plagis de-
corat numerosa cicatrix . Tak jest też cały sposób życia polskiego narodu jeszcze
bardzo szorstki i prawie barbarzyński. Najznakomitsi panowie mają wprawdzie
w podróży trochę materaców i płócien, średnia szlachta zaś nie ma w podróży in-
nego posłania i swój wojłok, czyli kołdrę spod siodła kładzie pod siebie na trochę
słomy, używając siodła za poduszkę, a kożucha za nakrycie. Koszule ich sięgają po
pas, a kiedy są bardzo ochędożni, mają przy prawym boku podłużną chustkę do
sa, zawieszoną przy nożu na pasie od szabli, a zresztą żadnego płótna nie używa-
ją eszczę wielu znakomitych panów używa koszul, spodnich sukien i poszewek
poście z tureckiego jedwabiu i noszą je, nie piorąc ich dopóty, dopóki się kupy ErikaM
. mają. Choćby był mróz najsilniejszy, obwijają prości ludzie nogi rano w trochę podmian
m 1 ociągają na to buty i tak wytrwają przez cały dzień w takim mrozie.
’ d d chłopskie dzielą się zwykle na trzy części. Pierwsza część, przez którą
omu wchodzi, jest to stajnia, druga — izba. Z niej z boku wczołgać się moż- Noiymkipr.
na do trzeciej dziury, którą zwą komorą. ogóle jedna jest tak czysta jak druga.
Piece w pokojach umieją stawiać wcale dobrze. Po wsiach zaś są izby jak arki Noego,
bo w nich przy piecu gromadzą się obok ludzi także konie, krowy, cielęta, owce,
świnie, kury, gęsi i wszystkie inne żyjące zwierzęta, które się w domu znajdują,
wydając odór osobliwy. Ognisko umieszczają zwykle w rogu mieszkania, co daje
więcej ciepła niż umieszczone przy prostym murze. Kobiety, nawet szlachcianki,
kiedy w najsroższe mrozy jadą w pole, nie dają jednak małym dzieciom innej odzie-
ży prócz koszuli, zawijają je w poduszkę, zakrywają połą swej sukni i dalej na sanki.
Zwykłe męskie ubranie w Polsce składa się z dwóch sukien, jedna na drugiej,
z których dolna jest z ciemnego materiału i bez podszewki, górna zwykle z sukna
i — choćby w samą kanikułę — podszyta futrem. Obie suknie sięgają aż do nóg.
Pod nimi noszą bardzo obcisłe spodnie, z boku otwarte, a z przodu zamknięte,
żeby zimno, kiedy zimą siedzą na koniu, z przodu nie mogło się wciskać. Buty ich
nie sięgają wyżej niż do kolan. Z boku są zeszyte, a pod piętą podkówką podbite.
Szlachta nosi buty z czerwonego lub żółtego safianu, inni z czarnej skóry, choć
bogaci mieszczanie i kupcy także noszą czerwone i żółte, z czego szlachta nie jest
zadowolona, bo według ordynacji państwa jej się to tylko należy. Zimą i latem
176 Claudius Cłaudianus (ok. 370-404). poeta rzymski z Aleksandrii; do Italii przybył w 394; jego dzieło
Bellum Geticum opiewa sukcesy rzymskie w walkach z Wizygotami w latach 402-403.
177 Których zdobią blizny po licznych uderzeniach.
70 DZIENNIK PODRÓŻY 1670-1672 Ul„k.
noszą futrzane czapki. Za futra na czapki i pod suknie płacą bardzo wysokie ceny,
rozwijając w tym względzie po części wielki przepych. U wyżej wymienionych
Gotów obserwował Claudianus na zacytowanym miejscu to samo, nazywając ich:
Pellita Getarum crura' Sobole uważają za najpiękniejsze i najkosztowniejsze fu-
tro. Zwierzchnie suknie polskiej prostej szlachty są niebieskie, panowie i magnaci
szlacheccy, jako i najbogatsi kupcy, noszą inne kolory.
Na Rusi zakładają mężczyźni i kobiety pomiędzy chłopami brunatne opończe
z bai, którą sami robią. Szlachta i kupcy noszą niebieskie. Chłopi kozaccy, jako i Ta-
tarzy, noszą latem opończe z białej bai, zimą ze skór baranich, które sięgają od szyi
aż do nóg; wyszywane na plecach rzemykami z czerwonej, żółtej, brunatnej i innej
kolorowej skóry, wyglądają bardzo dobrze. Taka opończa nazywa się w ich języku
kożuchem (Kosucke). Niektórzy sądzą, że od tego wyrazu pochodzi nazwa Kozaków.
Zimą taka opończa jest całym ubraniem Kozaczki. Latem chodzą tylko w ko-
szuli, u chłopek z grubego płótna, u mieszczanek i majętniejszych dziewczyn
z haftowanej kitajki, przy czym wszystkie kształty ich ciała prawie równie dobrze
widzieć można, jakby nago chodziły. Górna część takich koszul jest u szyi i pasa
178 Odziane filtrem nogi Gotów.
71
ściągnięta w fałdy jak kabat i zgrabnie obramowana różnokolorową bawełną. Przy
tym opasane są ponad biodrami czerwonym, żółtym, zielonym lub też innego
koloru pasem i wyglądają z tym wcale nieźle. Co do ozdoby głowy, odznaczają
się wielką zgrabnością. Zdobią ją latem świeżymi kwiatami i zielonymi wieńcami,
zimą muszą je zastąpić wieńce woskowe. Używają także mnóstwa pierścionków
na palce i bardzo dużych kolczyków w uszach i naszyjników z kryształu, szkła,
miedzi, mosiądzu, według fantazji i środków. Włosy oddzielają wzdłuż na środku
głowy bardzo zręcznie i starannie na obie strony, a kiedy tak gładko z obu stron
spadają, splatają je z boku w dwa małe warkocze, przeciągając je pod uszami ku
plecom. Z tych dwóch bocznych warkoczy wraz z grubą kosą na plecach tworzą
na tyle głowy krążek, na którym nawet najbiedniejsze wiejskie dziewczęta umiesz-
czają wieniec zielony lub z kwiatów. Polskie chłopki nie są tak ładnie ustrojone,
mało jednak różnicy między mieszczańską a tą ludnością. Na wsi noszą mężczyźni
i kobiecy zimą i latem buty, mieszczanki zaś latem także trzewiki.
Szlachcic polski przy’ każdym zatrudnieniu ma szablę przy boku, zawieszoną
na grubym rzemieniu z prostej skóry, ostrzem na dół lub w górę, jak się komu
podoba. Chłopi są niewolnikami szlachty. Szlachcic zgoła bezkarnie zabija swego
chłopa: za zabicie obcego chłopa płaci 7 lub 8 talarów. Nie ma tak srogiego mrozu
w nocy zimowej, żeby jeden chłop po drugim z porządku nie musiał przed domem
swego szlachcica przez całą noc pod gołym niebem stać na straży i być odpowie-
dzialnym za pożar, kradzież i podobne szkody.
Nie wiedzą nawet tego, albo też żałują trudu, aby na dachy kościołów i domów
wchodzić i wychodzić przez okna na dachach, lecz mają wielkie drabiny, z całych
drzew zrobione, które stoją przy zabudowaniach, sięgając aż do szczytu domu.
Kołyski zawieszają kobiety na czterech powrozach u sufitu i rzucają je tak
z dziećmi tam i na powrót. Zakręcają też czasem sznury w górę, tak że się znów
same na powrót odwracają, co dzieci w sen wprowadza, czuwające zaś skaczą
i igrają w nich jak skoczki na linie. Na Rusi kąpią dzieci aż do roku codziennie
dwa razy w ciepłej wodzie i to kładąc je całe do wody, tak że tylko głowa wystaje.
Tak leżą w wodzie dłużej jak godzinę i pluskają się jak żaby. Sądzą bowiem, że to
popiera wzrost dzieci.
W tych ruskich miejscowościach nie ma w chatach chłopskich kominów, tylko
piec, w którym lub przed którym na ognisku wszystko gotują. Po obu stronach
w ścianach domu znajduje się kilka dziur jako okna, które stosownie do wiatru otwie-
rają lub zamykają, żeby dym przez nie wychodził na dwór. Dzieci w Polsce biegają
albo zupełnie nago, albo tylko w koszuli, aż dorosną tak, że na polu pracować mogą;
wtedy dają im za całe ubranie sukmanę i parę butów. Aż do tego czasu skaczą
przy piecu, który jest niejako ich zamkiem swobody, a wcale zręcznie wdrapują się
na niego i z niego, choć są jeszcze bardzo małe i nie potykając się, prawie jeszcze
chodzić nie umieją po równej ziemi.
72 DZIENNIK PODRÓŻY 1670-1672 Ulryki Werduou
Nieokiełznana wolność, w jakiej Polacy żyją, i prawo pozwalające opłacać się
pieniędzmi za wszystkie zbrodnie, z wyjątkiem kilku, są powodem, że pomiędzy
innymi przywarami i zabójstwo jest w Polsce bardzo zwyczajne, co między innymi
i jadąc drogą zauważyć można. Zabitych bowiem, których nikt poznać nie może,
chowają na miejscu, gdzie ich znaleziono, znosząc na grób wielki stos chrustu,
żeby ich dzikie zwierzęta znów z ziemi nie wydrapały. Czasami też stawiają krzyż
na grobie. Tak też wszystkie inne niecnoty w Polsce bujnie się rozrosły. Sami oni
mówią, że u nich za pieniądze można przed sądem dostać tyle fałszywych przysiąg,
ile chce się na to wydać polskich złotych, z których trzy idą na talara. Rozpusta
stała się publiczną zabawką, niewiara małżeńska zwyczajną uciechą, a przy tym
kazirodztwo nie jest wcale rzeczą niezwykłą. Co do klątw i przysiąg, używa naród
ten tak wstrętnych i bluźnierczych wyrażeń, że włosy na głowie stają.
Zresztą jest Polska błogosławionym krajem, ma żyzną rolę, zdrowe powietrze,
ryby i rybne rzeki, jako to Wisłę, San, Dunajec i inne. Jest prawdziwą spiżarnią
zboża i ma także piękne bydło. Są tu też bardzo ogniste i wytrwałe konie, a do
tego mieć mogą z Tatarii bachmaty i z Podola inne piękne bieguny, jako i woło-
skie jednochodniki'79, które sobie same krew puszczają, kiedy się trochę zagrzeją.
Wołoszczyzna179 180 dostarcza też pięknych chartów, które mają grube kłaczaste ogony
jak lisy, a są bardzo cięte. Ptactwa różnego rodzaju jest w Polsce do zbytku, tak
że często kazałem kupować za jednego orta osiem jarząbków. Dropiów także tu
wielkie mnóstwo i bardzo duże, tak że samice przewyższają co do wielkości kal-
kuckiego lub włoskiego koguta. Samce zaś są jeszcze o wiele większe i tak złe, że
jeśli ich na śmierć nie zastrzelą, stawiają nawet człowiekowi opór, nim się schwytać
dadzą. Mięso z nich jest kruche i bardzo smaczne. W lasach podolskich znajdują
ptaka wielkości gołębia, koloru błękitu nieba bez wszelkiej odmiany, który ma
także bardzo delikatne mięso. Grzywacze i hukacze na Rusi latają gromadami,
jak szpaki, tak że jak chmury zakrywają całe pola. W Polsce są dwa rodzaje bo-
cianów: jeden rodzaj jak niemieckie, a drugi żółtawoszary na grzbiecie, jak dzikie
gęsi, zresztą zupełnie taki jak pierwszy rodzaj. Na Rusi są też bażanty, kuropatwy
i jarząbki w wielkiej obfitości.
Pomiędzy rybami znajduje się w Prusach i Polsce mała, około pół ćwierci łok-
cia lub trochę więcej długa, a tak żywa, że kiedy ją kaczka połknie, przeciśnie się
niebawem przez jej wnętrzności i wyjdzie znów żywa na wierzch, a zrobi to, choć-
by ją kaczka 6, 7 i więcej razy tuż po sobie połknęła. Polacy nazywają ją piskorz.
Zwłaszcza często napotyka się ją w województwie łęczyckim w Wielkopolsce, tak
179 Jednochodnik albo inochodnik, koń stępak, który w kłusie zbiera jednocześnie przednią i n-lną nogę
lewą, po czym przednią i tylną prawą, co sprawiało, że siedziało się na nim wygodnie i lekko.
180 Chodzi o Mołdawię, którą w XVII w. zwano w Polsce Wołoszczyzną, podczas gdy Wołoszczyznę zwano
Multanami.
73
że prostą szlachtę, która się nią tylko żywi, nazywają w sąsiedztwie, szydząc, pi-
skorzami. Kiedy rybę tę ususzą i zapalą, pali się jak świeca, na co jej też ludzie
używają. Jest ona dość podobna do ryby, którą w Harlingerland nazywają Aal-
putte . W Dniestrze, w starożytności Tyrus zwanym, który oddziela Podole od
Mołdawii, znajduje się ryba na pół stopy długa, z głową grubą, z przodu ostro
zakończoną, która nam wszystkim, którzyśmy jadali ją w Mohylowiesprawia-
ła prawie nieznośne bóle głowy, lecz nie dłużej nad około dwóch godzin po spo-
życiu. Potem, po przespaniu, ból mijał. Zresztą ryba ta wcale dobrze smakowała.
W Bałtyku poławia się rybę, którą w Holzacji . Meklemburgu i sąsiedztwie na-
zywają Dorsch, w Prusach zaś i w Gdańsku „pomuchel”. Ponieważ zaś Gdańszcza-
nie wielce ją cenią, zwą ich szyderczo pomuchlimi głowami. Jest to rzeczywiście
najdelikatniejsza z wszystkich morskich ryb, jakiem w życiu moim jadł, tak słod-
ka, delikatna i krucha, jak tylko rzeczna ryba być może, tak że ją słusznie można
nazwać pstrągiem ryb nadmorskich. Jest ona tak duża jak łupacz'Sq, lecz wiele
grubsza w głowie, a z tyłu wiele więcej szpiczasta, na grzbiecie brunatna i biało
nakropkowana, pod brzuchem zaś żółta.
W litewskich, ruskich i podolskich lasach i zwierzyńcach, pod Żółkwią i Szcze-
brzeszynem były też łosie, żubry, wielbłądy, niedźwiedzie i tym podobne dzikie
zwierzęta.
Wreszcie nie znajdziesz w Polsce dużo starych ludzi, czy to, że za mało chleba, a za
wiele korzeni jadają i za dużo wódki piją i tym sposobem żywotność spalą i zniszczą,
czy też, że samotne i tak nieporządne życie nie dozwala im dojść do podeszłych lat.
Kiedy szlachcic i znakomity pan umrze, ubierają go w najkosztowniejsze jego
suknie i niosą go do grobu z wielkim przepychem w licznej procesji, jak to anno
1672 dnia 4 stycznia w Jezupolu , w mołdawskiej prowincji Pokucia, miano
pochować pisarza polnego, czyli generalnego komisarza wojennego, Potockiego18'’,
kiedyśmy dnia poprzedniego tam przejeżdżali, na który to pogrzeb zaproszono
szlachtę z wszystkich sąsiednich województw.
Co zresztą ważniejszego tutaj opuszczono, o tym wspomni się na właściwym
miejscu, gdzie to obserwowano. 181 182 183 184 185 186
181 Węgorz.
182 Obecnie MontniB nonuTbctKwit.
183 Holsztyn (niem. Holstein). Holzacja jest zlatynizowaną formą tej nazwy.
184 Łupacz (Melanogrammus aeglefinus), ryba morska z rodziny dorszowarych, osiągająca do 1 m długości.
185 Obecnie €3ynbri>, nad Dniestrem, na południowy wschód od Halicza. Określenie Werduma, jakoby
Pokucie było prowincją mołdawską, jest błędne, jakkolwiek nawiązuje do XV-wiecznych i XVI-wiecznych rosz-
czeń hospodarów Mołdawii do tego terytorium.
186 Jakub Potocki (1638-1671), pisarz polny koronny od 1664; syn hetmana wielkiego koronnego Miko-
łaja Potockiego. Sobieski przyjął z wielkim żalem jego śmierć; zob. J. Sobieski do Marii Kazimiery, Praga (pod
Warszawą), 8 V 1671, [w:] Listy Jana Sobieskiego..., cl. 2, nr 49, s. 226-227.
74 DZIENNIK PODRÓŻY 1670-1672 Ulryka Werduma
Dnia 6stycznia
z Piekiełka przez krzaczaste i dość kamieniste pola do Białut, pierwszej wsi w elek-
torskich Prusach, jedna mila. Potem przez bezdroża i lasy do Napierek, jedna mila
Wieś ta należy także do elektorskich Prus; leży w środku krzaków. Ponieważ zaś
w nich pełno było śniegu, a drzewa pod jego ciężarem zginały się aż do ziemi, prze-
dostaliśmy się przez nie z wielkim trudem, nie bez niebezpieczeństwa. Mieszkańcy
tutejsi jeszcze są mazurskiego pochodzenia i nie mówią tutaj inaczej, jak po polsku.
Następnie do Górowa (Gurevo), tylko pół mili \ W śniegu i wśród nocy nie
mogliśmy już dalej jechać. W tej wsi jeszcze polskim zwyczajem mieszka sama
szlachta. Wtedy u karczmarza, także szlachcica, dzielnie zapijali w karczmie. Tutaj
już słyszeć się dawał niemiecki język, ale jeszcze bardzo rzadko. Pola są piaszczyste
i kamieniste, ponieważ jednak ludzie niemieckim zwyczajem już zaczynają być
pracowitsi, nie zostawiali, jak w Polsce, kamieni na całym polu, lecz poskładali je
wielkimi stosami pomiędzy polami.
Dnia 7stycznia
do Nidzicy, półtorej mili187 188 189. Tutaj zastałem znów pana mego, ks. Paulmiers, który
po niebezpiecznej i mozolnej podróży o tyle przede mną przyjechał, o ile wcześniej
wyjechał z Łowicza. Cieszyliśmy się obydwaj. Wszyscy ludzie dziwili się też, żeśmy
się w tak nielicznym towarzystwie niezrabowani przedostali przez Mazowsze.
Nidzica jest małym miasteczkiem z zamkiem, zbudowanym z cegieł na pa-
górku, z trzech stron otoczonym bagnami. Z czwartej strony leży miasto w czwo-
robok zbudowane, murem otoczone. Fundament i najniższa warstwa są z łama-
nego kamienia, górna część z cegieł, tak jak przeważna część murów miejskich
i zamkowych w Prusach. W miasteczku jest około 100 albo 120 domów. Dnia
4 maja 1664 roku prawie całe się spaliło. Stary klasztor żeński stoi w obrębie
miejskich murów190 [...].
Tutaj w Królewcu umieściliśmy się w lichej gospodzie na przedmieściu, zwa-
nym Haberberg, w nadziei, że tu będziemy w ukryciu, utrzymując w tym więk-
szej tajemnicy korespondencję z hetmanem wielkim, prymasem i innymi panami
polskimi. Lecz ledwieśmy tu byli trzy lub cztery tygodnie, już nas wyszpiegowali
187 Z Piekiełka do Białut jest ok. 5.5 km i stamtąd 3 km do Napierck, ciągle w kierunku północno-wschodnim.
188 Górowo leży ok. 6 km na północ od Napierek.
189 Nidzica znajduje się ok. 10 km na północ od Górowa.
190 Krzyżacki zamek w Nidzicy pochodzi z XIV w.; został rozbudowany w XV w. Co do klasztoru. Werdum
ma na myśli zapewne tzw. stary klasztorck nidzicki, wybudowany w XIV w. K. Liske {.Cudzoziemcy w Police,
s. 104) znów opuszcza fragment tekstu, opatrując komentarzem: „Tego samego dnia jeszcze jechali dalej i przy-
byli do Królewca 11 stycznia. Krótki opis tej podróż)' nic zawiera dla nas nic ciekawego. Potem opowiada
Werdum dalej”. W edycji Dos Reisejoum/ddes Ulrich von Werdum... odnośny fragment zob. s. 121-123.
75
jezuici przez furmana, który nas przywiózł, i opisali nas w Warszawie u dworu
polskiego co do sukni, włosów, koloru oczu wraz z wszystkimi innymi okolicz-
nościami, jak wyglądamy. Wtedy zaczął także książę de Croy . brandenburski
namiestnik w Królewcu, dowiadywać się o nas, a myśmy z każdym dniem byli na-
rażeni na większe niedogodności. Dlatego, dowiedziawszy się o tym, zapłaciliśmy
w gospodzie, udając, że nas kupiec, który nas poprzednio poza miastem dobrze
uraczył, na najbliższą wieś zaprosił i że następnego dnia znów wrócimy. W rzeczy-
wistości zaś puściliśmy się w drogę cichutko i szybko
W Gdańsku ukrywaliśmy się znów więcej niż cztery tygodnie w nędznej go-
spodzie aż do ukończenia komisji radomskiej, o której już wyżej wspomniałem.
Wtedy zdecydował się pan mój, opat Paulmiers, jeszcze raz udać się w drogę przez
całą Polskę do hetmana wielkiego [Jana Sobieskiego] i przyprowadzić wreszcie
sprawę tę do końca . Aby nas znów nie poznano, zmieniliśmy całe nasze ekwi-
powanie. ubraliśmy się obaj w skórę, wsiedliśmy na konie i przyjęliśmy nowego
parobka, który by dozorował koni i popędzał mały wóz z najpotrzebniejszymi
zapasami jadła i napojów, jako i materacem dla mego pana, bo w polskich zajaz-
dach nie znajdzie się nic prócz piwa. Resztę trzeba przywieźć z sobą albo wysta-
wić się na niedostatek. Udawaliśmy tedy dymisjonowanych oficerów, szukających
zatrudnienia u polskich panów, do których niby to posiadaliśmy rekomendacje.
Pod rym pozorem jeździliśmy od jednego do drugiego. Do cyfr i najtajniejszych
listów kazałem tym razem utoczyć nową maźnicę z podwójnym dnem. Zawinięte
w woskowe płótno, wsunąłem je pomiędzy dwa dna, dobrze później zaśrubowane.
Maźnicę napełniłem smołą, na zewnątrz akuratnie ją osmarowałem i splugawiłem,
191 Ernest Bogusław von Croy (1620-1684). gubernator Prus Książęcych od 1670, po matce wnuk księcia
pomorskiego Bogusława XIII.
192 K. Liske <Cudzoziemcy w Polsce, s. 104) opuszcza fragment tekstu, opatrując go komentarzem: „Tak więc
ruszyli w podróż do Gdańska 14 lutego, ale nie jak dawniej środkiem kraju, lecz wzdłuż wybrzeża morskiego, przy
czym im od piławskiego szańca wypadło przeprawić się przez morze na Nehring [Mierzeję Wiślaną]. Przeprawę
tę odbyli 15 lutego wśród wielkiego niebezpieczeństwa, bo prąd i kra o mało ich nie zapędziły na pełne morze.
Musicli wrócić na powrót i próbować nad wieczorem po drugi raz przeprawy, która się tym razem udała. Dalszy
opis podróży do Gdańska, gdzie stanęli 17 lutego, nie zawiera nic ciekawego. Odtąd podejmujemy na nowo
opowiadanie Werduma". W edycji Dos Retsejoumaldes Ulrich von Werdum... odnośny fragment zob. s. 124-127.
193 Sam Sobieski uważał, że niecierpliwość Paulmiersa może zaszkodzić jemu samemu i jego stronnikom: „Le
procede de 489 (Plenipotentiaire) etait toujoursfol et peut-etre ilferaperdre la pauvre et innocente la Poudre [Sobie-
ski] etses compagnes [postępowanie 489 było ciągle szalone i być może doprowadzi do zguby biednego i niewinne-
go Sobieskiego i jego towarzyszy] \ J. Sobieski do Marii Kazimiery. Lwów, 6 Ił 1671, [w:] Listy Jana Sobieskiego...,
cz. 2, nr 37, s. 219. Niewiele później wyrażał niejakie zmęczenie natręctwem Paulmicrsa, który koniecznie chcial
doprowadzić swoje sprawy do końca: ^Avec 489 (BeauvaJ) żadnej nie mam korespondencji i na listów sześć, które
do mnie pisał barzo obszernie, i jednegom mu nie dał responsu. Żadnej w rym nie czynię/neue, i owszem, boda-
jem go był nigdy nie znał": J. Sobieski do Marii Kazimiery, Lwów, 20 HI 1671. ibidem, nr 43. $. 224.
76 DZIENNIK PODRÓŻY 1670 1672 Ulryka Werdums
a potem przywiązałem ją na silnym łańcuchu i trwałych powrozach z tyłu u wozu,
uważając pilnie na nią, żeby jej nie zgubiono lub nie zapomniano.
Jechaliśmy tedy 24 marca znów z Gdańska do Oruni i Śliwin drogą już
dawniej opisaną, pięć mil.
•—— Dnia 25 marca
z miejsca tego do Zielenią, znów pięć mil. Jest to mała wieś na wyżynie pomię-
dzy piaszczystymi gruntami. W drodze tej po lewej ręce widać Gniew, o którym
już mówiono. Po południu w bok Nowego, czyli Neuburga, do Grupy , cztery
mile. Jest to średnia wieś pomiędzy urodzajnymi gruntami.
<—-• Dnia 26 marca
potem do Świecia, dwie mile. Jest to małe zamknięte miasteczko pod wyżyną,
przy ujściu potoku, nad Wisłą położone. Jest ono wprawdzie starostwem, lecz nie
ma jurysdykcji. Naprzeciw, po drugiej stronie Wisły, lecz trochę na południe, widać
Chełmno na górze położone. Jest to ładne miasto, rezydencja biskupa chełmińskie-
go, o którym wyżej mówiono. Z miejsca tego do Niewieścina19’, dwie mile. Jest to
ostatnia wieś w Prusach. Aż do tego miejsca mówią po polsku i po niemiecku bez
różnicy, tak jednak, że język niemiecki przeważa. Dalej w Polsce na granicach spo-
tyka się także jeszcze wielu mówiących po niemiecku, jednak tu już język polski
jest górą, a niemiecki powoli zupełnie znika.
Z Niewieścina do Sienna194 195 196 197 {Sienno), dwie mile. Jest to długa wieś złożona
z nędznych domów, bez kościoła. Po południu potem do Bydgoszczy, dwie miłe.
Niemcy nazywają ją Bramberg. Jest to ładne miasteczko nad rzeką Brdą, która na
północnej stronie płynie pod murami. Starostwo tutejsze ma jurysdykcję i należy
do łowczego koronnego [Jana] Żelęckiego.
Z miejsca tego do Łęgnowa1'1 , jedna mila. Niemcy albo Prusacy nazywają
je Langenau. Jest to nazwa całkiem właściwa, bo rzeka Brda tworzy tu po obu
swych stronach piękne pole, ziemie i łąki przydatne dla orki i pastwisk. Pomiędzy
194 Grupa, wieś na północny zachód od Grudziądza.
195 W wydaniu K. Liskego (Cudzoziemcy to Polsce, s. 105) Niewicszyn. Miejscowość ta nazywa się Niewie-
ścin. Ze Świecia do Niewieścina jest ok. 20 km na południowy zachód.
196 K. Liske (Cudzoziemcy to Polsce, s. 105) rozwiązał tę nazwę jako Sitno, co jest wszakże błędem. Sitno
leży w ziemi chełmińskiej, niedaleko Wąbrzeźna, podczas gdy na opisywanej przez Werduma trasie ze Swieda
do Bydgoszczy leży wieś Sienno, ok. 6 km na południowy zachód od Niewieścina. Z Sienna do Bydgoszczy
jest ok. 20 km.
197 K. Liske (Cudzoziemcy w Polsce, s. 105) podajc formę Lengnowo. Łęgnowo leży- ok 9 km na wschód
od Bydgoszczy.
77
mtedzioryt potistaurie rysunku Enka Dahlberga. pochodzi z pracy S. Pufendorfa
’ e rebus a Carolo Gustaw. ’. Norymberga 1729: ze zbiorów Biblioteki Siakiej w Katowicach.
I 13 rozrzucona’ z kościołem reformowanym, który Polacy nazywają
crs 'im.Ziemie te uprawiają swoim sposobem Holendrzy, którzy za prześlado-
ma s. Alby biegli z Niderlandów Trzymają się oni co do sposobu budowania
omow, zwyczaju, domowych sprzętów i trybu życia wielce holenderskiej swej
maniery, choć już ze znaczną przymieszką polskiej i niemieckiej. Po między sobą
mówią po prusku. Chłop, u któregos'my nocowali, nazywał się Szymon Witten.
Był to skromny człowiek.
198 Chodzi o rewolucję niderlandzką przeciw rządom hiszpańskim, która zaczęła się w 1564 i po latach
wojny doprowadziła do wyzwolenia się Holandii (unia w Utrechcie, 1579). W latach 1567-1573 z ramienia
Filipa II Niderlandami zarządzał Fernando Alvarez de Toledo, ks. Alba (1508-1582), jeden z. najlepszych wo-
dzów hiszpańskich. Jego rządy w Niderlandach odznaczały się terrorem, którym usiłował podporządkować
kraj Hiszpanii.
78 DZIENNIK PODRÓŻY 1670-1672 Ulryka Wertfama
Dnia 27 marca
z miejsca tego do Solca ", jedna mila. Jest to otwarte miasteczko, w czystym
piasku położone. Potem przez krzaczaste góry do Podgórza cztery mile. Jest
to wieś naprzeciw miasta Torunia, na brzegu Wisły, w samym piasku. Znajdu-
je się tu klasztor reformowanych Franciszkanów Po południu do Raciążka,
otwartego miasta z zamkiem, leżącym na górze i bardzo spustoszonym . Należy
do biskupstwa poznańskiego. Tutaj w tym roku pierwszy raz słyszeliśmy słowika.
Od Podgórza są tu trzy mile. Z Raciążka do Nieszawy jedna mila. Jest to także
otwarte miasteczko w błotnistym, niskim miejscu; starostwo, ale bez jurysdykcji.
Ma klasztor Franciszkanów"'.
.—• Dnia 28 marca
z miejsca tego, mając w zasięgu wzroku Bobrowniki, otwarte miasto po drugiej stro-
nie Wisły, także starostwo z jurysdykcją, do Lubani (Ejubenia) Jedna mila. Jest
to mierna wieś, otoczona krzakami. Potem do Włocławka (co znaczy tyle, co
mały Wrocław), który jest także miasteczkiem z opustoszałym, zresztą ciężko
zbudowanym zamkiem na brzegu Wisły, jedna mila . Stąd znów do Kowala, któ-
ry był już wyżej opisany199 200 201 202 203 204 205 206, trzy mile. Następnie do Świątkowic (Swientock), co
znaczy tyle, co świętość, pół mili. Jest tu tylko kilka domów w dobrych gruntach.
199 U K. Liskego (Cudzoziemcy w Polsce, s. 106) Szulc. Chodzi o Solec Kujawski, ok. 8 km na południowy
wschód od Łęgnowa.
200 Podgórze to obecnie część Torunia, in.in. ulica Podgórska, ok. 30 km na południowy wschód od Solca
Kujawskiego.
201 Kościół i klasztor Franciszkanów na obecnym toruńskim Podgórzu, przy ul. Poznańskiej, ufundowany
w 1644. Obecnie kościół parafialny Świętych Piotra i Pawia. W czasie oblężenia Torunia przez Polaków w 1658
klasztor był rezydencją króla Jana Kazimierza.
202 Zamek w Raciążku (25 km na południowy wschód od Torunia) wybudowano w XIV w. i przebudo-
wano pod koniec XVI w. Zniszczony w czasie „potopu" i niemal całkowicie rozebrany pod koniec XXTII w.,
zachował się jako ruina. Raciążek leży ok. 20 km na południowy wschód od Torunia.
203 Drewniany klasztor Franciszkanów w Nieszawie (obecnie przy ul. Maksymiliana Kolbe) powstał w XV w.
W XVII w. wybudowano murowany klasztor oraz kościół Podwyższenia Krzyża świętego. Nieszawa leży ok
6 km na południowy wschód od Raciążka.
204 Lubanie, ok. 10 km na południc od Nieszawy; u K. Liskego (Cudzoziemcy w Polsce, s. 106) Lubań.
205 Z Lubani do Włocławka jest ok. 18 km.
206 U K. Liskego (Cudzoziemcy w Polsce, s. 106) nic ma powyższego zdania o podróży do Kowala (por. Das
Reisejourmddes Ulrich von Werdum.... s. 130): „Von dar nach Wrotslavec, ist so viel gesagt alfi klein brcfilaw.
so auch cin flcckcn mit einem wusten, sonst schwcrgebawetem Schlof? ist. aufm ufer der Weksel: 1. Von dar
włeder nach Kovol, sindt drcy meilcn: 3. Welchefi droben, pag, 32. beschrcibcn. Von dar nach Swicntosc. ist
vicl gesagt allś heyligkcit. cin halb mcii: W'. To opuszczenie powoduje, ze podana później odległość z Kowala
do Świątkowic (pól mili u Werduma, ok. 6 km) musialaby być liczona od Włocławka (ok. 21 km) i stałaby
w jawnej Sprzeczności z podaną wcześniej odległością z Lubani do Włocławka (jedna mila u Werduma. ok.
18 km). Z Włocławka do Kowala jest ok. 15 km na południowy zachód.
BOHD XX CH\ f IE LXIC KI ŁXE RC ITUSl
ZAPOROTIEfi PR.TEECTt s Bllli Słrvills autor
Rłbelliumo Cosaccortm et Plebis Ukraynen:
... DUX s
Portret Bohdana
Chmielnickiego,
rytowany przez
gdańszczanina,
Wilhelma
Hondiusa,
miedzioryt
z XVII w.;
archiwum
Domu Aukcyjnego
NAUTILUS
w Krakowie. Fot.
M. Zywolewski.
' Dnia 29 marca
znów przez Gostynin do Trąbek, półczwarty mili . Dalej do Żychlina i do
Zdun, półczwarty mili . Jest 10 szlachecki dwór z wsią, należy do arcybiskupa
gnieźnieńskiego. Była to Wielkanoc, a podstarości pan Niaszewski zaprosił mnie
wraz z plebanem wiejskim do siebie na wieczerzę. Tymczasem pan mój pojechał
do arcybiskupa [Mikołaja PrażmowskiegoJ. Kiedy nam podstarości wieczorem
kazał siedzieć długo w ciemności bez światła, zapytał go pleban, dzielny człowiek,
mówiący dobrze po łacinie i po włosku, co by to znaczyć miało. Na to dostał od-
powiedź, choć podstarości nie chciał początkowo z tym wyruszyć, jako w miejsco-
wościach tych powszechnie sądzą, że kiedy się w dzień wielkanocny wieczorem nie
idzie spać bez światła, zboże w tym roku nie będzie miało pięknego błyszczącego
koloru. Wyśmiewaliśmy się z niego z powodu takiego zabobonu, a pleban tak
długo o to się z nim droczył, że mimo swej brody musiał kazać przynieść światło,
przy którym siedzieliśmy pewno jeszcze z jaką dobrą godzinę dłużej; czego byśmy
bez tego pewnie nic byli uczynili. Pleban przy tym prawił bardzo piękne dyskursy,
osądzając dzielnie różnorakie zabobony, które się do ich papistowskiego Kościoła
od razu wkradły. Jeżeli jednak następnej jesieni zboże się nie udało, sądzę, że nas
pan Niaszewski przeklinał od wszystkiego złego.
<—- Dnia 31 marca
ze Zdun do Łowicza, półtorej mili207 208 209. Kiedym przejeżdżał przy cmentarzu kate-
dralnym, zbiegło się do mnie mnóstwo żebraków, którym rzuciłem kilka groszy. Po
czym biegli do wielkiego obrazu Matki Boskiej, umieszczonego na murze cmentar-
nym, i całowali go w nogi z wdzięczności, że to ten obraz, jak sądzili, podał mi taką
myśl. Widziałem potem, że przy takich okazjach tak często całowano nogi Matki
Boskiej na obrazie, że już zupełnie zlizano farbę z nóg i że deska w miejscu tym
była goła. U góry nad obrazem napisane były następujące wiersze:
IVirginis intacte cum veneris antę figuram,
Praetereundo cave, ne sileatur AVE210.
Z miejsca tego do Bełchowa, wsi należącej do arcybiskupstwa gnieźnieńskie-
go, z małym kościołem, od Łowicza półtorej mili. Po południu do Rudy, przez
krzaki, półtorej mili. Jest to wieś z młynem wodnym, w samym środku lasów.
207 Trasa ze Swiątkowic przez Gostynin do Trębck to ok. 35 km w kierunku południowo-zachodnim.
208 Z Trębck do Żychlina jest ok. 11 km i stąd do Zdun ok. 20 km na południowy zachód.
209 Ze Zdun do Łowicza jest niecałe 13 km na południowy zachód.
210 Gdy przyjdziesz pod figurę Niepokalanej Dziewicy, mijając ją bacz, by nie milkło AVE.
81
Potem do Woli Pękoszewskiej, dwie mile . Jest to wieś ze szlacheckim dwo-
rem: należy dziedzicznie do prymasa i arcybiskupa Prażmowskiego i leży w polach
otoczonych krzakami.
- Dnia 1 kwietnia
do wsi Gąby, jedna mila. Dalej do wsi Grzegorzewice, półtorej mili, pośród lasów.
Po lewej stronie widać miasto Mszczonów. Z Grzegorzewie do Tarczyna, dwie
mile. Jest to miejscowość z dwoma kościołami - jeden z kamienia, drugi z drzewa 1;.
Następnie do Prażmowa, jedna mila. Jest to dwór szlachecki, położony za wsią
pomiędzy piaszczystymi gruntami nad jeziorem. Tutaj urodził się wraz z braćmi
swymi teraźniejszy prymas Polski i arcybiskup gnieźnieński Mikołaj Prażmowski.
W wojnie kozackiej spalono tutaj naokół wszystko aż do gruntu. Zbudowano tu
na powróć z drzewa wcale niepośledni dwór i położono fundamenty kamiennego
kościoła . Tymczasem odbywają nabożeństwo w malutkiej, drewnianej kaplicy.
Założono już także ładny ogród, a w nim zgrabny pawilon, częścią z drzewa, czę-
ścią z kamienia, z wielu komórkami. Już był po większej części gotów.
<—Dnia 5 kwietnia
przez piaszczyste i nie bardzo żyzne pola do Drwalewa, jedna mila. Jest to długa
wieś z dworem szlacheckim i kościołem . Po lewej stronie widać wieś Pieczyska
z kamiennym kościołem . Z Drwalewa najpierw przez równinę, potem przez las do
Warki, dwie mile. Jest to otwarte miasto na wysokim, piaskowym pagórku, dwie-
ście do trzysta kroków od rzeki Pilicy. Znajduje się w nim pięć kościołów i piękny
dom starosty we wschodniej części miasta . Królewski nadworny chorąży Woj-
ciech Prażmowski. brat prymasa, sprzedał niedawno przedtem to starostwo. Tutaj * * * * * *
211 Z Łowicza do Bełchowa jest ok 15 lun na południowy wschód, stamtąd do Rudy ok. 15 km i stąd do
Woli Pękoszewskiej ok. 16 km. cały czas w rym samym kierunku.
212 Werdum wymienia murowany kościoł świętego Mikołaja biskupa z XVI-XVII w. (pochodzący zapewne
już z XII w.), a także drewniany modrzewiowy kościół świętego Jana Chrzciciela.
213 W Prażmowie istniał drewniany kościół świętego Wita, spalony w 1656. Obecny murowany kościół
parafialny świętego Francuzka z Asyżu ukończono na początku XIX w.
214 W XVII w. w Drwalewie był drewniany koś<p '.rnieja apostoła, zastąpiony w drugiej
połowie XVIII w. murowanym kościołem w stylu barokowym. Z Prażmowa do Drwalewa jest ok. 8 km w kie-
runku południowo-wschodnim
215 Murowany kościół parafialny Narodzenia NMP w Pieczyikach wybudowano w pierwszej połowie XVII w.
216 Obecnie w Warce znajdują się dwa murowane kościoły: parafialny świętego Mikołaja, barokowy, z XVII
w. i pofranciszkański Matki Boskie) Szkaplerznej, do którego przeniesiono w XIX w. szczątki książąt mazowiec-
kich: Trojdena I (zm. 134)) i Siemowita II (zm. 1 345) oraz Danuty Anny (zm. 1448), żony księcia Janusza I,
pochowanych w nieistniejącym już kościele Dominikanów.
82 DZIENNIK PODRÓŻY 1670-1672 Ulryka Werdum.
w wielkiej obfitości ważą i wywożą wareckie piwo, łubiane w całej Polsce z powodu
czystego smaku i jasnego koloru przez rych, którzy nie smakują w mocnym piwie.
Z miejsca tego do Boskiej Woli, jedna mila. Jest to wioseczka położona na
piaszczystej równinie. Po południu przez ciągły las do Lisowa, cztery mile2 .
<—Dnia 6kwietnia
przez Piaseczno, Jedlińsk i Owadów do Jedlni trzy mile, do Czarnej jedna
mila217 218 219. Jest to wieś w równinie otoczonej zewsząd lasem. Stoi przy niej piękny
dwór szlachecki. Po południu przez te same lasy dwie mile do Zwolenia, otwarte-
go miasteczka, w którym wszystkie domy mieszczańskie są z drzewa, jako i kościół
szpitalny. Kościół parafialny jednak jest z kamienia- '. Zwoleń leży nad potokiem
i ma wielką brukowaną ulicę.
Potem przez równinę, a wreszcie jedna mila przez końcówki lasu do Sycyna
(Scizind), wsi będącej własnością pana Kochanowskiego, kasztelana sandomier-
skiego220. On i stryjeczny brat jego, starosta radomski [Piotr Kochanowski], nazy-
wają się obydwaj Petrus Corvinus Kochanowski i wywodzą swój ród od Macieja
Korwina, króla węgierskiego221.
Z miejsca tego jedna mila do Świesielic, wsi nad rzeką Iłżą, do zamku solec-
kiego należącej.
r"-- Dnia 7 kwietnia
przez krzaczaste pola do wsi Soleckiej Woli, jedna mila222. Dalej najpierw przez
las, a wreszcie przez czysty piasek do Solca, jedna mila. Jest to zamek na wysokiej
górze, piaskowej i skalistej. Od góry tej do miasta prowadzi długi most ponad
głęboką doliną. Miasto stoi także na piaskowych pagórkach na zachód od zamku.
Ma kamienny parafialny kościół, drewniany szpital, a pomiędzy jednym a drugim
217 Z Boskiej Woli do Lisowa jest ok. 40 km w kierunku południowo-wschodnim.
218 Z Lisowa przez wieś Piaseczno do Jedlińska jest ok. 4 km w kierunku zachodnim. Z Jedlińska do
Owadowa jest ok. 6 km na południowy wschód, następnie ok. 1 5 km w tymże kierunku do Jedlni i ok 8 km
do Czarnej Wsi.
219 Chodzi o murowany kościół Świętego Krzyża (obecnie Podwyższenia Krzrża Świętego), wybudowany
między 1570 a 1630. Z Czarnej Wsi do Zwolenia jest ok. 15 km.
220 W tym czasie (od 1669) kasztelanem sandomierskim był Aleksander Tarnowski (zm. 1685). następca
na urzędzie Stanisława Witowskiego (zm. 1670). Werdumowi chodzi zapewne o Piotra Kochanowskiego, który
był wojskim sandomierskim w latach 1661-1676 i od 1676 kasztelanem radomskim.
221 Maciej Korwin (Hunyiułi Mdtyds, 1443-1490), król Węgier od 1458. Ws-wód rodu Kochanowskich od
tego władcy Jest oczywiście fikcyjny.
222 Obecnie dwie wsie: Wola Solecka Pierwsza i Wola Solecka Druga, obie ok 5 km na południowy wschód
od Świesielic.
83
piękny klasztor reformowanych Franciszkanów . Od wymienionych piaskowych
pagórków na południe ciągnie się iłowata równina, zarosła cała dębami. Na niej
stoi po prawej ręce kościół. Taki widok przedstawia się przez milę drogi aż do
Wisły, przez którą się tu przeprawia na promie przy wsi Piotrawin, leżącej na połu-
dniowym brzegu Wisły. Tuż przy niej stoi wybudowane Canonicorum Collegium
[kolegium kanoników], bardzo piękne, z grubymi murami i wielu wieżami '. Tu-
taj miał św. Stanisław, święty patron Polski, wskrzesić z umarłych Piotrowina i za-
prowadzić z sobą przed sąd, gdzie zdał świadectwo o sprawie, o której sam tylko
wiedział, a której zaprzeczano po jego śmierci.
O ćwierć mili rzeką na dół leży tu Kamień, królewski folwark. Po południu
przez las i piasek do Kllczkowic, półtorej mili. Jest to otwarte miasteczko na koń-
cu lasu, w piasku położone. Wypływa tu strumień z jeziora, przy którym u stoku
góry stoi bardzo piękny zamek pomiędzy drzewami. Z zamku tego piękny widok na
długą, krzaczastą dolinę i jezioro . Zamek należy wraz z miasteczkiem do szlachci-
ca Janowskiego. Potem przez czysty piasek do wsi Chruśliny (Gruszyri), położonej
także nad strumieniem, jedna mila. Z miejsca tego przez te same piaskowe pagórki
do wsi Boiska \Boini',. iedna mila. Dalej do wsi w bardzo tłustych gruntach, która
się zwie Grabówka (Grabuska), pół mili. I przez takie same pola do Gościerado-
wa. jedna mila. Jest to wieś w szerokiej dolinie, przez którą wzdłuż płynie strumień.
Dwór szlachecki leży o kilkaset kroków na wschód w tejże samej dolinie.
Dnia 8 kwietnia
przez las do miernej wsi Zdziechowice (Siechovice), najwięcej półtorej mili. Na-
stępnie przez piaskowe pagórki do Zaklikowa, pół mili. Jest to otwarte miastecz-
ko z ładnie wybudowanym kamiennym kościołem. Na wschód od miasta stoi za-
mek. na pół z kamienia, na pół z drzewa, na piaskowym pagórku w środku błot
Pola w tych okolicach są piaszczyste i bardzo chude. W miejscowościach tych nie
znają chłopi po wsiach i mieszczanie w mniejszych miastach świec lub lamp, lecz
223 Solec nad Wisłą posiadał prawa miejskie w larach 1347-1869. XIV-wieczny zamek, wybudowany za
czasów Kazimierza Wielkiego i przebudowany w pierwszej połowie XVII w., uległ zniszczeniu w czasie ..poto-
pu" - do dziś zachowały się ruiny. Werdum wymienia kościoły: parafialny Wniebowzięcia NMP, wybudowany
w stylu gotyckim w XIV' w., i franciszkański, wczesnobarokowy, z pierwszej połowy XVII w. (obecnie, po
wyrzuceniu zakonników przez władze carskie, jest kościołem pomocniczym dla fary).
224 W Piotrawinie znajduje się Sanktuarium świętego Stanisława BM z kościołem gotyckim z pierwszej
połowy XV w.
225 K. Liske {Cudzoziemcy w Police, s. 109) zwraca uwagę na pomyłkę Werduma, który pisząc o Kluczkowi-
cach, podał charakterystykę sąsiedniego Wrzelowca. Istotnie, właśnie we Wrzelowcu bije źródło wody kredowej,
które zasila Potok Wrzelowiecki. Zdaje się, że tutaj pomyliły się autorowi Wrzelowicc z leżącymi w pobliżu
Kluczkowicami. Podany tu bowiem opis odnosi się raczej do Wrze Iowie.
226 Werdum wspomina barkowy kościół świętej Trójcy z początku XVII w. Oryginalny zamek rodu Zakli-
ków. wybudowany w XV w., który oglądał Werdum. już nie istnieje - został zburzony w XVIII w. Pod koniec
lat 60. XX w. w jego miejscu wzniesiono całkiem nowy, ahittoryczny „zamek".
84 DZIENNIK PODRÓŻY 1670-1672 Ulryka Werduma
w większej części domów stoi w izbie pal, na nim znajduje się przytwierdzone u góry
płaskie żelazo, które służy za małe ognisko. Na nie kładą suche trzaski z sośniny,
zapalają je i oświecają tym sposobem izbę, lecz zarazem wywołują nieznośny dym.
Po południu przez piaski i las do miernej wsi Lipy, jedna mila. Potem przez
niskie i wodniste krzaki do rzeki Bukowy, półtorej miii. I przez most na tej rzece,
który sami najpierw musieliśmy zrobić, do Jastkowic, półtorej mili . Jest to
ładna wieś z kościołem. Należy do starostwa nieszawskiego w królewskiej ekono-
mii sandomierskiej. Tutaj widzieliśmy pierwsze bociany tej wiosny. Były one tego
gatunku, który na grzbiecie jest szary, jak dzikie gęsi. Zresztą wyglądają tak, jak
niemieckie bociany.
Dnia 9 kwietnia
przez drugi most na rzece Bukowy, w pobliżu Jastkowic, do Pysznicy (Piecisca),
pół mili. Jest to wieś w piaszczystej równinie, w której kilka strumieni i studni
znajduje się pośród samych lasów. Następnie przez wieś Zarzecze (Sarsetscha},
później przez krzaki aż do przejazdu przez rzekę Tanew przy mieście Ulanowie,
półtorej mili. Z lasu widać po prawej ręce otwarte miasteczko Przędzel (Przitz), le-
żące w niskiej dolinie na drugim brzegu rzeki San. Następnie przejeżdża się przez
Tanew promem, tuż przy ujściu jego do Sanu. Tanew ma czystą brunatną wodę,
którą jeszcze długo po złączeniu z łatwością można odróżnić od mętnej, gliniastej
wody Sanu. Dopiero po dobrym kawale drogi na dół miesza się jedna z drugą.
W kącie pomiędzy złączeniem obu rzek leży miasto Ulanów, wygodnie położone
nad obu rzekami, zresztą jednak na chudym miejscu, w czystym piasku. Znajdują
się w nim dwa kościoły i żydowska bożnica'-'.
Potem przez same piaski i przez wieś Gliniankę do Bielin, jedna mila. Wieś
Bieliny leży na piaskowym pagórku, w miejscu gdzie jest przejazd przez San, który
tutaj jest bystry, tocząc mętną wodę przez iłowate ziemie. Od przejazdu przez mo-
kre równiny i krzaki do Rudnika (Robbeck), pół mili. Jest to ładna wieś pomiędzy
piaszczystymi, ale urodzajnymi gruntami, które się łączą z wymienioną równiną.
Nie znajdzie tu nigdzie kominów u domów, a dym wydostaje się na dwór przez
okna. Po południu przez mokre lasy do wsi Tarnogóry, pół mili. Dalej przez
piaszczystą równinę zasianą drzewami. Potem przez wieś Sarzynę (Sartschyn) do
Jelny półtorej mili--"’. Wieś ta leży na równinie, na gruntach podobnych jak po-
przednie. Z kolei przez bardzo przyjemny świerkowy las do Leżajska (Lisinska),
227 Z Zaklikowa do Jastkowic przez Lipę jest ok. 18 km w kierunku południowym.
228 Werdum ma na myśli dwa XVlI-wicczne kościoł)- ulanowskie: parafialny Świętego Jana Chrzciciela
i Świętej Barbary oraz rzw. flisacki Świętej Trójc)-. Bożnica żydowska w Ulanowie została spalona przez Niem-
ców w 1941.
229 Z Tarnogóry do Jelny jest ok. 10 km w kierunku południowym. K. Liske (Ctuizosiemey u Police, s. 110)
wymienia po drodze wieś Zarzycc - chodzi jednak z pewnością o Sarzynę.
85
jedna mila. Miasto to otaczają drewniane ściany z bali zamiast muru. Jest tu kościół
z kamienia, dość dobrze zbudowany, i piękny dwór w ogrodzie’*". Starostwo należy
teraz do wojewody kijowskiego [Andrzeja] Potockiego. Przy końcu wzmianko-
wanego lasu, kilkaset kroków przed miastem wznosi się bardzo piękny i wielki
klasztor Bernardynów- . Następnie jechaliśmy przez mokre i niskie krzaki i przez
wieś Wierzawice (Swiersenitz) do Dębna, jedna mila, wsi w żyznym miejscu
z ruskim kościołem
> Dnia 10 kwietnia
przez niesłychanie urodzajne ziemie do Tryńczy (Trz^wwz), pół mili. Jest to licha
wieś, przy której na promie przeprawia się przez rzekę Wisłok, która niedaleko od
tego miejsca wpada do Sanu. Potem ciągle przez piękny kraj do miernej wsi Wólki
Pełkińskiej {Wolika Solikeska), jedna mila. Tutaj spotkaliśmy pruskich oficerów,
którzy byli w Jaworowie u hetmana wielkiego Sobieskiego, pomiędzy nimi barona
Wolffa z Janikowa.
Dalej przez najżyźniejszy kraj, jaki może być pod słońcem, złożony z najuro-
dzajniejszych pagórków i dolin, a od bujności aż zupełnie czarny, do Jarosławia,
półtorej mili . Jest to dość wielkie miasto, ufortyfikowane wałem z ziemi i ka-
miennymi basztami, ale okropnie spustoszone w szwedzkiej wojnie. Od półno-
cy, wschodu i zachodu leży miasto to przy niesłychanie urodzajnych i wysokich
gruntach, na południu zaś ma niską i mokrą płaszczyznę, która się ciągnie na
cztery do pięciuset kroków aż do rzeki San. Przy niej wznosi się też zamek, który
był zbudowany ciężkim, włoskim sposobem na zewnątrz i wewnątrz fosy w czwo-
robok, zaopatrzony w wały z ziemi i baszty, lecz w wojnie kozackiej i szwedzkiej
wszystko zupełnie zniszczono. Uczynił to zwłaszcza kozacki hetman Chmielnic-
ki ’. W mieście znajduje się bardzo wielki i piękny klasztor zakonnic, a także ka-
mienny parafialny kościół i kolegium jezuickie, przy którym stoi podobny bardzo
duży i piękny kościół . Około św. Jakuba w lipcu230 231 232 233 234 235 236 odbywa się w Jarosławiu
Chłop pnjnłc
ałwr..
Philibtruhc
Dthwr-
Piotra Nofc-
plaimutp
potoii]
Pan:!'
WK^
fil
230 Kościół parafialny Świętej Trójcy i Wszystkich świętych z początku XVII w.
231 Kościół Bernardynów pw. Zwiastowania NMP, wzniesiony w pierwszej połowic XVII w.
232 Cerkiew drewniana w Dębnie pw. Świętego Jerzego istniała do XIX w., po czym wystawiono cerkiew
murowaną, zaadaptowaną w 1945 na potrzeby kultu katolickiego (obecnie parafia Podwyższenia Krzyża Świę-
tego). U K. Liskcgo (Cudzoziemcy w Police, s. 110) zamiast Wierzawice jest Wierzewice.
233 Z Dębna do Wólki Pełkińskiej Werdum przebył ok. 15 km i ok. 10 km do Jarosławia, w kierunku
południowo-wschodnim.
234 Bohdan Chmielnicki (1595-1657), hetman kozacki, przywódca powstania kozackiego na Ukrainie w 1648.
235 XV-wieczny zamek w Jarosławiu uległ zaniedbaniu w drugiej połowic XVII w. Rozebrano go pod
koniec tego stulecia i w jego miejscu wzniesiono cerkiew unicką. Werdum wspomina; klasztor Benedyktynek
wraz z XVII-wiecznym kościołem Świętego Mikołaja i Świętego Stanisława BM, gotycki kościół Matki Bożej
Bolesnej i XVI-wicczną kolegiatę Bożego Ciała, będącą kościołem kolegium jezuitów.
236 25 lipca.
PAYSA5 A r.OWRAGE.
sławny jarmark, na którym w wielkim mnóstwie przybywają i wykonują swój
przemysł kupcy tureccy, ormiańscy, węgierscy, włoscy, polscy i niemieccy. Jest to
okolica jedna z najprzyjemniejszych, najurodzajniejszych i najpiękniejszych, jakie
wr mym życiu widziałem.
Po południu przez przejazd przez San przy zamku, a potem przez tłuste ziemie,
ale złe drogi do Koniaczowa (Ponneriaz), ładnej wsi z dworem szlacheckim, pół
mili. Z kolei przez trochę wyższe i piaszczyste ziemie do Makowiska (Makovice},
pół mili . Jest to długa wieś; na wschodnim jej końcu wznosi się ruski, czyli
grecki kościół. Wyznanie to jest tutaj zwykłą religią.
Dnia 11 kwietnia
przez urodzajne ziemie i przez wieś Bobrówkę (Bobrastava) do innej wsi Korze-
nicy, w której niezły kościół i szlachecki dwór, otoczony wałem z ziemi, a na nim
parapet z bali i drewnianych wieżyc, dwie mile. Następnie do Miękisza Nowe-
go, jedna mila . Wieś ta jest położona między pięknymi gruntami i ogrodami.
Prosto naprzeciw na południe leży Miękisz Stary, druga dobra wieś z kościołem
i szlacheckim dworem. Wszystko to należy do szlachcica z rodu Jankowiczów. Zie-
mie tutaj naokół są bardzo żyzne. Rosną na nich same z siebie różne piękne kwiaty
i zioła, jako to: macierzanka, fiołki, malwy, niebieskie i białe dzwonki, a także
rodzaj bzu, który ma bardzo czerwone i smaczne jagody, zawieszone gronkami na
drzewie- . Znajduje się tu także wiele jeżyn, których zresztą w Polsce nie napo-
tyka się bardzo często. Potem przez las lipowy i bukowy, w którym gnieździ się
niezliczone mnóstwo turkawek. Dalej przez wysokie, piaszczyste, ale urodzajne
ziemie do Kobylnicy, jedna mila. Są to dwie wsie- tego samego imienia — we
wschodniej znajduje się ruski kościół. Należą do starostwa lubaczowskiego, w któ-
rym teraz jest starostą pan Lubomirski, wojewoda krakowski, brat śp. sławnego
marszałka Lubomirskiego2 .
Po południu do Świdnicy, pół mili, przez piaszczyste ziemie, przy czym po prawej
ręce widać zamek Krakowiec. Dalej przez las bukowy na równinę, przy czym po
237 Z Jarosławia przez Koniaczów do Makowiska jest ok 9 km na północny wschód.
238 Z Makowiska do Miększa Nowego jest ok. 12 km w kierunku wschodnim.
239 K. Liske (Cudzoziemcy w Police, s. 112) wyjainia nieścisłofci w nazewnictwie rollin u Werduma, precy-
zując też, że wspomniany tu bez to Sambucut racemma (bez koralowy)
240 Kobylnica Ruska i Kobylnica Wołoska, niedaleko obecnej granicy polsko-ukraińskiej. W Kobylnicy
Wołoskiej znajduje się obecnie murowana cerkiew świętego Dymitra, użytkowana wspólnie przez katolików
i unitów.
241 Aleksander Michał Lubomirski (16)4-1677), koniuszy wielki koronny od 1645, wojewoda krakowski
od 1668. Był starszym bratem Jerzego Sebastiana Lubomirskiego (1616-1667). marszałka wielkiego koronne-
go i hetmana polnego koronnego.
88 DZIENNIK PODRÓŻY 1670-1672 Ulryka Werdumr
prawej ręce widać miasto Krakowiec, należące do zamku . Po lewej zaś, za pa-
górkami, leży miasteczko albo wieś Wielkie Oczy (Ocho Swidnttza) z kościołem
i dworem szlacheckim, dość warownym i otoczonym wałem z ziemi wraz z czte-
rema basztami z ziemi 1 . Potem przez chude piaszczyste pola do Kochanówki,
jedna mila. Jest to mierna wieś z ruskim kościołem . Dalej przez takie same
ziemie do drugiej takiej wsi, Czarnylawy , pół mili.
Dnia 13 kwietnia
przez przyjemne, ale nie bardzo urodzajne pagórki do Jaworowa, pół mili. Następ-
nie drogą już opisaną do Jazowa jedna mila; do Szkła pół mili; aż do lasu pół mili;
do Janowa jedna mila; do Domażyru i Żornisk (Sieme) jedna mila; aż do góry
jedna mila. Dalej do Lwowa jedna mila. Miasto to już wyżej obszernie opisano-
Dnia 17 kwietnia
tą samą drogą znów na powrót aż do Janowa trzy mile. Potem przez piaszczysty
pagórek do Lelechówki {Lulukowkd)-' , a dalej wzdłuż jeziora, na którym dużo
wodnych ptaków, do Wereszyc (Bareschitza), jedna mila. Jest to wieś z kościołem
pomiędzy skałami i kamieniami. Dalej przez piaszczyste ziemie w bukowym lesie
do Wiszenki, jedna mila. Kościelna ta wieś pozostaje trochę po prawej ręce. Dalej
przez krzaki, a potem przez czysty piasek do Trościańca- , jedna mila. Jest to
dość dobra wieś z ruskim kościołem, położona przy zaspach piaskowych, jakby
leżała nad wybrzeżem morskim.
242 Obecnie KpaKOBeub, osiedle na Ukrainie, tuż za granicą z Polską. Zamek fundacji Aleksandra ks. Ostrog-
skiego został wybudowany pod koniec XVI w.
243 Wieś Wielkie Oczy leży na terytorium Polski, na północ od Krakowca. a więc rzeczywiście po lewe;
ręce zdążającego na wschód Werduma. W latach 1671-1935 posiadała prawa miejskie. Odległość z Miękina
Nowego przez Kobylnicę Ruską to ok. 15 km, w kierunku wschodnim.
244 Obecnie KoxaniBKa, ok. 12 km na południowy wschód od Wielkich Oczu.
245 Obecnie HepnuntiBa.
246 Opat Paulmiers spotkał się z hetmanem, co ten tak opisał: .Daje mi też znać la paurre la Poudre, że
ją niespodziewanie zbiegł 489 (Bcauval) z) 406 (Jaworów) i nabawił wielkiego strachu. Nie widziała się z nim.
tylko przez godzin dwie, a to dla suspicji. której nie wiem, jeśli ujdzie tak wielką nieostrożnością tego gacha.
Odprawiła go z tym, że mu da ostatnią deklaracją 139 (Warszawa), obaczywszy się z krewnymi i przyjaciółmi
swymi, a to, aby na się nic ściągnęła inwidii <zw paLtis enchante [w Wersalu); bo ta odprawa i rezolucja osta-
teczna nie może być z ukontentowaniem du 149 [Ludwika XIV). Niech mi odpuści 116 [M. Prażmowski);
on tego wyprawił do niej, powiedziawszy, że ona wszystko i teraz jeszcze uczynić może, kiedy zcchce. Mau. on
l'a dósabusf [ale wyprowadzono go z błędu) i odjechał zaraz narad"; zob. J. Sobieski do Marii Kazimiery. [w.)
Listy Jana Sobieskiego..., cl. 2, nr 47, s. 226.
247 Obecnie JlcnexinKa, ok. 30 km na północny zachód od Lwowa.
248 Chodzi o wieś Trościaniec, położoną ok. 2 km na południowy wschód od Niemirowa; zob. Słownik
Geograficzny Królestwa Polskiego, red. B. Chlebowski, Warszawa 1882 (dalej cyt.: SGKP). t. 12. s. 507-508.
Nic należy mylić z Trościańcem (obecnie TJ>ocTHHem>), położonym ok. 45 km na południowy wschód od
Braclawia, w którym znajduje się cerkiew Trójcy Świętej.
89
Dnia 18 kwietnia
przez wymienione piaszczyste pagórki, a dalej przez krzaki bukowe i lipowe do
Niemirowa, jedna mila. Było to niegdyś wcale zgrabne miasto, otoczone wałem
z ziemi z drewnianymi bramami. Na południe broni go jezioro, na którego brzegu
wznosi się ładny zamek. Papieski kościół jest z kamienia, ruski z drzewa, ratusz
także z drzewa . Miasto to należy dziedzicznie do pana Żabnickiego.
Z kolei przez piaski i krzaki do ruskiej wsi kościelnej Radruża jedna mila, da-
lej przez trochę lepsze ziemie do Horyńca (Honav) jedna mila. Wieś ta z kościo-
łem i szlacheckim dworem leży trochę na lewo, nie tuż przy drodze . Dalej przez
piaszczyste, wysokie ziemie do małej wsi, zwanej Łowcza (Lowzel), jedna mila.
Potem przez jednostajne ziemie do Narola, jedna mila. Dawniej nie było to wca-
le szpetne miasteczko, ale teraz zupełnie puste, bo w wojnie kozackiej schroniła
-ąsiednia, zwłaszcza dużo Żydów. Miasto zaś obiegł [Boh-
dan) Chmielnicki ze swymi Kozakami od północy, Tatarzy od południa. A kiedy
o zapłacie kontrybucji zbyt powoli decydowano, przepłynęli Tatarzy konno przez
jezioro, napadh niespodzianie miasto i wymordowali tu przeszło dwadzieścia ty-
więccj niż dwanaście tysięcy Żydów. To wymienione
jezioro zamyka miasto od południa, resztę otaczają wały z ziemi. Narol znaczy
po rusku tyle, co żołądż Na wschód w pobliżu tego miasta leży jeszcze małe
miasteczko Lipsko (Lipscht), także ufortyfikowane fosą i wałami i zaopatrzone
w ruski kościół. Narol należy do pana Lisickiego.
/. miejsca tego do Narola (Naród), wioski z małym kościołem, tylko ćwierć
mili Dalej przez piaszczysu pok ihsbukowy <ł<> i l . mała mila albo
1/ wierci mili Naprzeciw nukiego koćcioła w tej wsi wytryska kilka źródeł,
z czego niebawem tworzy się ładny strumień. Potem przez wysoki świerkowy las
O pO rusku znaczy ryle, co piękna broda , dwie mile. Jest to
249 Obei nie Hestnpln Murowany kościół katolicki Trójcy świętej wzniesiono w połowie XVII w.
250 Wsie Radni* i Horyniec letą w Polsce, niedaleko granicy z Ukrainą. W Radruiu jest XVI-wicczny
obronny drewniany zespół cerkiewny z cerkwią świętej Parakscwy. W Horyńcu (od 1998 nazwa: Horyniec
Zdrój) istniał w XVII w obronny dwór rodziny lelefusów. Obecny murowany kościół Irancis/kanów wznie-
siono w XVIII w Poprzedzała go drewniana kaplica, ale mc jest wykluczone, źe pinąc o kościele, Werdum
mógł mieć na myśli cerkiew. Obecna, murowana cerkiew Narodzenia NMP przekształcona została w tzw.
kościół zdrojowy.
251 Werdum się myli: w języku ukraińskim tołąd/ to wo/iyob.
252 Narol, dziś 2 tysięczne miasteczko. Obecny kościół parafialny Narodzenia NMP pochodzi z. końca
XVIII w
253 U K. I.iskcgo (('.whnrjrmty u> Pohrr. 113) łosienicc Podajemy współczesną nazwę tej wsi. Cerkiew
z. końca XVI w., którą widział Werdum, została zastąpiona przez nową w XVIII w., takie drewnianą. Obecnie
jest kościołem katolickim.
254 Kolejna pomyłka Werduma Krasnobród to „piękny bród’ miasto leży nad Wieprzem I ma dogodny
przejazd przez rzekę. Z Loslńcs do Krasnobrodu Jest ok. 20 km w kierunku północno-zachodnim.
90 DZIENNIK PODRÓŻY 1670-1672 Ulryka Wcrdums
otwarte miasteczko w wodnistej dolinie. Tutaj znajdował się niegdyś reformowa-
ny kościół, a hrabia Tarnowski, do którego to miejsce należy, wyznawał tę samą
religię. Teraz kościół ten jest zupełnie spustoszony, kiedy wymieniony hrabia zo-
stał papistą i wybudował na skraju lasu nowy papieski kościół na cześć Panny Ma-
ryi, która tam miała robić nie wiem jakie cuda. Zamek wznosi się po zachodniej
stronie, kawałek drogi od miasta. Był wielki i ciężko z kamienia zbudowany, ale
teraz jest tylko prawie kupą gruzów2 .
Dnia 19 kwietnia
przez piaszczyste pagórki i bukowe lasy do Adamowa (Jadammow), jedna mila.
Jest to mierna wieś z kościołem i dworem szlacheckim, przy którym wchodzi się
na wyżynę. Wszedłszy na nią, widać w oddaleniu pół mili w równinie i pięknej
żyznej dolinie miasto Zamość, wyglądające wcale wdzięcznie, dobrze obwarowa-
ne ze swym zamkiem, tak że pewno z jedenaście baszt otacza je wokoło. Miasto
to ma trzy kościoły. Pani matka króla Michała Wiśniowieckiego, księżna uro-
dzona na Zamościu, posiada je jako wdowa w dożywociu, odziedziczywszy je po
swym bracie, ks. Janie na Zamościu255 256, na którym linia ta bez potomków wygasła.
Dlatego rości sobie pretensje do tego miasta druga męska linia tego rodu, mająca
jeszcze kilku reprezentantów, według polskich ustaw bowiem posiadłość taka nie
może przejść na linię kobiecą, dopóki istnieją jeszcze potomkowie po mieczu.
O tym na polskich sejmach i trybunałach dużo dysputowano.
Z Adamowa do Szewni257, wsi w piaszczystej dolinie, pół mili. Potem do
takiej samej wsi, takiego samego położenia, Wieprzeckiej Wólki, dwie mile.
I przez bardzo żyzne pole do Niedzielisk, dwie mile258. Jest to długa wieś w uro-
dzajnej i wesołej dolinie, gdzie po lewej ręce na pół mili widać miasto Szczebrze-
szyn, już wyżej opisane. Dalej do dwóch wsi, prawie się stykających. Jedna z nich,
Michałów, jest położona na wschód od rzeki Wieprz, który płynie pomiędzy
nimi, druga, Deszkowice, na zachód259. Przez rzekę prowadzi most od jednej
wsi do drugiej. Droga ta wynosi tylko małą milę albo trzy ćwierci. Następnie
255 Jan Stanisław Tarnowski (1642-1676). pierwszy z tego rodu, który władał Krasnobrodem. Obecny ko-
ściół Nawiedzenia NMP został ufundowany przez Marię Kazimierę jako wotum za uzdrowienie; najpierw był
kościołem drewnianym, a w latach 90. XVII w. postawiono murowany. Pisząc o zamku. Werdum ma na myśli
warowny dwór, z którego pozostała część we wsi Podzamek.
256 Jan „Sobiepan" Zamoyski (1627-1665). syn kanclerza wielkiego koronnego Tomasza Zamoyskiego,
pierwszy mąż Marii Kazimiery. K. Liske (Cudzoziemcy u> Pblscr. s. 114) wyjaśnia, iż Werdum stale, acz niesłusz-
nie, tytułuje Zamoyskich książętami.
257 Obecnie Szcwnia Dolna, ok. 4 km na północ od Adamowa.
258 Z Szewni Dolnej do Wieprzeckiej Wólki jest ok. 3 km. do Niedzielisk ok. 12 km w kierunku połnocno-
-zachodnim.
259 Z Niedzielisk do Michałowa jest ok. 4 km i do Dcszkowic 2 km na połnocm zachód.
91
do Sułówka (Sciollovyck), nad jeziorem Tur , ćwierć mili. Tuż obok leży wieś
Bzowiec. Z kolei przez las dębowy do Żółkwi, dwie mile260 261 262 263 264 265. Po czym bardzo
przyjemną drogą pomiędzy drzewami i krzakami do Sobieski ej Woli, która to
wieś rozpościera swe domy prawie aż do Pilaszkowic, dwie mile. Obie wsie leżą
w dolinie, przez którą wzdłuż płynie ładny strumień. Nad nim wznosi się na wy-
żynie nowo wybudowany dwór szlachecki, także Pilaszkowicami zwany-’1-. Jest
to dom rodzinny i gniazdo rodowe hetmana wielkiego koronnego w Polsce Jana
Sobieskiego, który jest także wielkim marszałkiem koronnym.
,—Dnia 20 kwietnia
przez bardzo piękne pola do Krzczonowa (Tjanow), jedna mila. Jest to ładna wieś
z kamiennym kościołem . Tutaj widzieliśmy pierwsze jaskółki tego roku. Dalej
przez długą wieś Piotrków, która jest położona po obu stronach strumienia, do
Jabłonny dwie mile: . Żadna z tych dwóch wsi nie ma kościoła. Potem do Osmo-
lić jedna mila. Jest to wieś bez kościoła, przy niej zaś wznosi się wielki zamek nad
jeziorem, z którego wypływa rzeka Bystrzyca (Bistrz)"'. Po drugiej stronie ciągnie
się piękny ogród, a ziemie w tej okolicy są bardzo urodzajne. Wznosi się tu także
wysoko usypany pagórek, wzniesiony jako grobowiec dla jakiegoś dawnego boha-
tera. Takie grobowce wszędzie się w Polsce napotyka. Po polsku zwą je mogiła, po
rusku mohyła. Dalej do Niedrzwicy (Mziedrovice) jedna mila266 267. Jest to także
wieś z dworem szlacheckim nad jeziorem, lecz bez kościoła, w urodzajnym polu.
Potem przez takie same ziemie do Bełżyc, jedna mila. Jest to otwarte miasteczko,
ale bardzo dobrze zaludnione i tak samo zbudowane. Po większej części ma domy
kamienne. Obok niego wznosi się zamek, mający wprawdzie mało zabudowań, ale
otoczony w wielkim okręgu grubym murem . Miasto to należy do szlacheckiej
260 Jezioro Nielisz. Wcześniej, 19 XII 1670, Werdum nazwał to jezioro Tibe (zob. przypis 122).
261 Z Deszkowic do Bzowca jest ok 8 km i do Żółkwi ok 10 km na północny zachód.
262 Sobieski Woła leży ok 10 km od Żółkwi, skąd do Pilaszkowic jest ok 5 km na północny wschód.
Pilaszkowice były w rękach Sobieskich od XVI w. i stanowiły jedną z ulubionych rezydencji Jana Sobieskiego.
263 Obecnie jest tu kilka wsi; Krzczonów, Krzczonów Folwark. Krzczonów Sołtysy (od 2011 włączone do
Krzczonowa) Krzczonów Pierwszy, Drugi i Trzeci. Murowany kościół parafialny wzniesiono w połowic XVII w.
Krzczonów leży ok. 10 km na północny zachód od Pilaszkowic.
264 Jest tu obecnie kilka wsi: Piotrków Pierwszy (ok. 8 km na północny zachód od Krzczonowa), Piotrków
Drugi i Piotrków Kolonia. Podobnie z Jabłonną - Jabłonna Pierwsza, ok. 5 km na północny zachód od Piotr-
kowa Pierwszego, Jabłonna Druga i Jabłonna-Majątek.
265 Dwór obronny w Osmohcach pochodził jeszcze z XV w. Później wielokrotnie przebudowywany, po
II wojnie światowej został przekształcony w szkołę, obecnie opuszczony. Z Jabłonny Pierwszej do Osmolić
jest ok. 9 km na północny zachód.
266 Chodzi zapewne o obecną Niedrzwicę Dużą, ok. 8 km na zachód od Osmolić.
267 Gotycki zamek w Bełżycach z XV w., w XIX w przekształcony w gorzelnię, a w XX w. w mleczarnię.
Z Niedrzwicy do Bełżyc Werdum pokonał ok. 11 km na północny zachód.
92 DZIENNIK PODRÓŻY 1670-1672 Ul.ylu
rodziny Osuchowskich, których rodzinne gniazdo Wojcieszyn leży o milę stąd.
Mieszka tam najstarszy z rodu. Familia ta od dawien dawna i teraz jeszcze wyznaje
reformowaną religię. W Bełżycach jest też reformowany kościół, w którym jednak
mało ludzi bywa, bo w całym mieście mieszkają po części papistowscy, po części
ruscy chrześcijanie i bardzo wielu Żydów . Reformowani mieli tu dawniej pięk-
ne gimnazjum, skutkiem wojen jednak opustoszało.
Potem przez las dębowy do Chodla {Gudel) jedna mila. Jest to miejscowość
z ciężko zbudowanym, kamiennym kościołem i sklepionym ratuszem trwałej roboty.
Stoi tu także jeszcze drewniany szpital, należący do jezuickiego kościoła w Lubli-
nie ". Dalej wzdłuż lasu przez dobre ziemie do małej wsi Godów (Onow), w której
nie ma kościoła, jedna mila. Następnie przez las świerkowy i dębowy, dalej zaś przez
czysty piasek do Kluczkowic, jedna mila '. Miasteczko to już wyżej opisano.
Dnia 21 kwietnia
przez bardzo przyjemną dolinę, a później przez piaszczystą równię do Kolczyna,
przy którym w pobliżu na południowym wschodzie leżą Rybitwy, jedna mila. Są
to dwie wsie - w ostatniej z nich ładny kościół ze zgrabną wieżą . W pierwszej
nie ma kościoła. Tutaj wpada mała rzeka, zwana Kraśnik, do Wisły, która jest
tutaj bardzo szeroka, a mimo to bystra. Znajduje się tu zwykły przejazd promem.
Od przejazdu przez cudnie tłuste i iłowate ziemie, pozostawiając po lewej ręce
wieś Zemborzyn (Zischind), do Woli Pawłowskiej, jedna mila . Jest to wieś
z dworem szlacheckim. Druga wioska, Pawłowice, leży tuż obok. Widzieliśmy
tutaj mnóstwo dropi.
Dalej przez niesłychanie urodzajne ziemie, pozostawiając po prawej ręce na
widoku zamek Solec, a po lewej wysoki kościół miasta Tarłowa nad Wisłą, aż do
Długowoli, wielka mila ". Wieś ta ciągnie się pewno na ćwierć mili, od czego się
268 W edycji K. Liskego (Cudzoziemcy w Polsce, s. 115) Wojciszów. Wojcieszyn leń- ok. 6 km na północny
wschód od Bełżyc.
269 Pierwotny drewniany kościół w Bełżycach został przejęty w czasie reformacji przez kalwinów. W czasach
Werduma powstała dopiero na nowo katolicka parafia pw. Nawrócenia Świętego Pawła, dla której wybudowa-
no nowy, do dziś istniejący kościół.
270 Murowany kościół parafialny Trójc)’ Świętej w Chodlu powstał w XVI w. Na pobliskiej wyspie, tzw.
Lorccic, w pierwszej połowie XVII w. jezuici wybudowali własny kościół drewniany, który istniał w czasach
Werduma; przebudowany w kościół murowany w XVIII w., po kasacie zakonu w 1773 stopniowo popadł
w ruinę. Werdum, jadąc z Bełżyc do Chodla, przebył ok. 13 km na południowy zachód.
271 Z Chodla do Godowa Werdum pokonał 3 km na południowy zachód i następnie ok. 13 km na zachód
do Kluczkowic.
272 Późnorencsansowy kościół Wszystkich Świętych z początku XVII w. Z Kluczkowic do Rybitw jest ok.
10 km na południowy zachód.
273 Z Rybitw do Woli Pawłowskiej na lewym brzegu Wisły jest ok. 6 km.
274 Chodzi najpewniej o obecną Długowolę Pierwszą, ok. 12 km na północny zachód od Woli Pawłowskiej.
93
tez nazywa. Potem przez młody las świerkowy, który dopiero po szwedzkiej woj-
nie wyrósł w bardzo pięknych gruntach gęsto i wysoko, do Rzeczniowa (Rzizna),
jedna mila. Jest to niezgorsza wieś' z dworem szlacheckim i dobrym kościołem2'^.
Dalej ciągle przez las do Czerwonej, jedna mila. Jest to wieś z drewnianym ko-
ściołem. Obok niego zaczęto murować drugi z kamienia, ale go nie ukończono.
Następnie ciągle jeszcze przez
3 mila. Jest tu wodny młyn, który kuje żelazo i pędzi
bardzo wielkie młoty, od czego mu też la • nazw ę . Z miejsca tego przez ten sam
•.j. r, w 10. znlowit wybudo
wano pod koniec XVI w. Kościół ten widział Werdum. Po pożarze pod koniec XVII w. wybudowano obecną,
murowaną świątynię. Rzeczniów znajduje się ok. 12 km na północny zachód od Dlugowoli Pierwszej.
276 Istnienie XV-wiecznego młyna wodnego w Kowalkowic poświadcza SGKP, t. 15. s. 143. Z Rzeczniowa
przez Czerwoną do Kowalkowa jest ok. 15 km na północ.
94 DZIENNIK PODRÓŻY 1670-1672 Ulryka Werduma
Panorama Warszawy w dobie potopu szwedzkiego, miedzioryt na podstawie rysunku Erika Dahlberga pochodzi z pracy S. Pufendorfa
„De rebus a Carolo Gustavo... ”, Norymberga 1696; archiwum Domu Aukcyjnego NAUTILUS w Krakowie. Fot M. ZywolewskL
las do Odechowca (Gudowske), jedna mila* Było to niegdyś' miasteczko, lecz
tak do szczętu je spustoszono, że prawie trawą porosło, a tylko parę drewnianych
domów na nowo odbudowano. W pobliżu na północ leży s'liczna wieś' Odechów
(Godow)- \ bardzo zaludniona. Do niej, zdaje się, przenieśli się mieszkańcy z po-
przednio wspomnianego miasteczka. Dalej przez ten sam las do Kobylan, jedna
mila2 Jest to wielka wieś z ładnym kościołem i dworem szlacheckim. Należv
do wielkiego sekretarza w Polsce Franciszka Prażmowskiego, opata sieciechow-
skiego i młodszego brata prymasa.
277 Odcchowicc leży ok. 9 km na północny zachód od Kowalkowa.
278 Odechów leży ok. 1,5 km na południe od Odcchowca. K. Liske (Cudzoziemcy w Polsce, s li-7) użr
nazwy Odechowice, lecz w niniejszym wydaniu stosujemy współczesną. Odechowiec
279 Kobylany leżą ok. 5 km na zachód od Odechowca.
95
'—Dnia 22 kwietnia
przez dobre orne ziemie, zostawiając po lewej ręce na strzał armatni miasteczko
Skaryszew, do wsi położonej w lesie, a nazwanej Maków, jedna mila . Potem
ciągle przez ten sam świerkowy las aż do przedmieścia radomskiego, jedna mila.
Jest to ładne miasto, otoczone murem i licznymi wieżami. Znajdują się w nim
trzy czy cztery wielkie kościoły i mnóstwo innych dobrze zbudowanych domów81.
I dalej przez las do małej wsi kościelnej Wsoli, jedna mila, i do Jedlińska pół mili.
Później do Piaseczna, ćwierć mili, i do Lisowa, jeszcze ćwierć mili. Miejscowości
te już wyżej opisano.
Dnia 24 kwietnia
do Bierwiec, jedna mila ten dwór szlachecki z wsią już wyżej opisano. Potem
przez bagnistą równinę do Jeziorna, ćwierć mili. Jest to mała chłopska wioska
z dziesięciu lub dwunastu domów. Dalej przez krzaczaste, piaszczyste pagórki do
małej wsi z kościołem i dworem szlacheckim, Stromiec nazwanej, trzy ćwierci
mili' . Tutaj na polach naokół mnóstwo było dropi i szarych bocianów. Z kolei
przez jednostajne ziemie do Niedabylu, pół mili. Jest tu młyn wodny w środku
lasu, pełnego dzików, jeleni, saren, niedźwiedzi i tym podobnych zwierząt. Dalej
aż do przejazdu przez rzekę Pilicę, pół mili. Rzeka ta płynie tu przez prześliczne
łąki. Przeprawia się przez nią na dwóch związanych z sobą tratwach. Na drugim
brzegu stoi ładny młyn wodny, tak zbudowany, że cała jego maszyneria podnosi się
lub spuszcza stosownie do tego, czy woda jest mała, czy duża. Tuż obok leży wieś
Michałów, w której nie ma kościoła, ale za to piękny zamek280 281 282 283 284. Teraz jednak jest
spalony i to przez braci prymasa, panów Prażmowskich, którzy o tę miejscowość
prowadzili proces z jej rzeczywistym właścicielem z rodu Michałowskich. Powy-
żej Michałowa, na tym samym brzegu rzeki, leży wieś bez kościoła Branków
(Branske,. a poniżej podobna wieś Palczew (Pilazow). Te trzy wymienione wsie
należą teraz do Wrociszewa, położonego o małą milę od tego miejsca. Pomiędzy
280 Maków leży ok. 4 km na północ od Skaryszewa - z Kobylan Werdum musiał przejechać ok. 5 km.
281 Werdum ma na myśli zapewne kościoły: Świętego Wacława z XIII w., zrujnowany w XIX w. i później
odbudowany; parafialny kościół gotycki świętego Jana Chrzciciela z XIV w. oraz XV-wieczny gotycki kościół
Bernardynów pw. Świętej Katarzyny Aleksandryjskiej. Z Makowa do Radomia jest ok. 11 km na północny
zachód i podobnie z Radomia na północ do Wsoli.
282 Ze Wsoli do Bierwiec Werdum pokonał ok. 11 km na północ.
283 Obecny neogotycki kościół Świętego Jana Chrzciciela w Stromcu, wybudowany na początku XX w.,
zastąpił poprzednie drewniane świąrynie. co jakiś czas niszczone, z których jedną oglądał Werdum. Z. Bierwiec
do Stromca pokonał on ok. 9 km na północ.
284 Zamek w obecnym Michałowie Górnym, siedzibie rodu Michałowskich h. Jasicńczyk, rzeczywiście
uległ zniszczeniu w XVII w. Na jego miejscu w XIX w. wybudowano obecnie istniejący pałac Antoniego dal
Trozzo. Do Michałowa Górnego ze Stromca przez Niedabyl jest ok. 7 km na północ.
96 DZIENNIK PODRÓŻY 1670-1672 Ulryk, Werdum.
obydwiema leżą bardzo dobre ogrody, uprawiane pod płody ziemne, ćwikłę, groch
i tym podobne kuchenne potrzeby.
Wrociszew leży w urodzajnych, wysokich gruntach. Ma wielki kościół, w któ-
rym czterej kapłani wypełniają służbę: ołtarzysta, kaznodzieja, wikariusz i kantor.
Należy do biskupstwa poznańskiego i ma pod sobą wielki obwód wsi i dworów
naokół leżących285.
Dalej do Ryszek, wsi bez kościoła, jedna mila. Wielki szlachecki dwór wznosi
się niedaleko na wschód od niej, a na zachód kościelna wieś zwana Osiny. Potem
przez wieś Drwalew do Prażmowa, półtorej mili28'.
•—— Dnia 29 kwietnia
do Tarczyna, jedna mila; do Manów, wioski bez kościoła, jedna miła; do Piotr-
kowic, takiejż wioski, jedna mila; do Grzegorzewic, podobnej wioski, jedna
mila287. Cała ta droga prowadzi przez piaszczyste ziemie, porosłe tu i ówdzie
świerkami. Po prawej ręce widać na ćwierć mili piękny zamek Radziejowice, przy
którym leży duża miejscowość. Było to gniazdo rodzinne znanego podkancle-
rzego polskiego [Hieronima] Radziejowskiego, który w polskiej wojnie sprzyjał
szwedzkiej partii. Córka jego ma teraz za męża chorążego nadwornego Wojciecha
Prażmowskiego. Dobra te należą teraz do jego brata, Samuela Prażmowskiego.
wojewody płockiego.
7. Grzegorzewic do Mszczonowa, jedna mila. Duża miejscowość, w której
jest ciężko zbudowany, kamienny kościół z grubą i wysoką, ale walącą się wie-
żą288. Przed kilku laty miano tu wykopać dwa szkielety dwóch niegdyś na tym
cmentarzu pochowanych braci z rodu Liszewskich. Skutkiem czasu zgniło i zupeł-
nie z nich odpadło ciało i wszystko prócz kości. Tylko same te kości muskularni
i chrzęściami tak mocno razem się trzymały, jak się to dzieje chyba tylko w żyją-
cym ciele. Najpierw przechowywano je osobno, później zaś wrzucono do kostnicy
do innych kości zmarłych.
285 Obecny neogotycki kościół Świętej Małgorzaty we Wrociszewie pochodzi z XIX w. Werdum widział
wcześniejszą budowlę. Z Michałowa Górnego do Wrociszewa jest ok. 5 km na północny wschód. Wspomniany
wcześniej Branków leży ok. 2 km na południowy zachód od Michałowa Górnego.
286 Z Wrociszewa do Ryszek Werdum przejechał ok. 11 km. drugie tyle do Drwalewa i stamtąd ok. 8 km
do Prażmowa. cały czas na północ - północny wschód.
287 Z Prażmowa do Tarczyna Werdum jechał ok. 10 km na północny wschód, następnie na zachód niecałe
9 km do Manów, stąd 3 km do Piotrkowic i 3 km do Grzegorzewie.
288 Murowany kościół w Mszczonowie Świętego Jana Chrzciciela wybudowano w połowie XV w., jednak
uległ on pożarowi w 1800. Na jego miejscu w drugiej połowie XIX w. ws-budowano obecną świątynię. Z Grze-
gorzewie do Mszczonowa jest ok. 7 km na zachód.
97
Dalej do Zatora, jedna mila. Wieś ta leży pomiędzy lasami. Po lewej ręce wi
dać tu wieś Samice (.Samicza). która należy do skierniewickiego zamku prymasa.
Potem przez piaszczyste i kamieniste, ale urodzajne ziemie, a dalej przez wielki las
do Rudy, dwie mile- . Jest to wodny młyn, wśród lasu, który także piłuje drzewo.
Na kamienistych gruntach mnóstwo było dropi. Młyn ten należy do Łowicza, do
arcybiskupstwa gnieźnieńskiego.
Dalej ciągle lasem, a potem piaszczystym polem do wsi zwanej Bobrowniki,
leżącej w piasku nad strumieniem, dwie mile. Dalej przez piaszczystą równinę
znów do Łowicza, który już wyżej opisano, jedna mila289 290 291 292 293.
.——’ Dnia 5 maja
piaszczystą równiną, przez którą z boku lasu płynie strumień, do wsi Nieborów,
jedna mila. Dalej przez drugą wioskę 2 do Bolimowa, wielka mila. Jest to otwar-
te miasto, w którym są dwa kamienne kościoły i kaplica z drzewa29’. Główne ulice
289 K. Liske (Cudzoziemcy w Police. s. 118) rozwiązuje tę miejscowość błędnie jako Świnice. Świnice leżą
ok. 4 km na zachód od Mszczonowa, podczas gdy Samice ok. 12 km na zachód od Zatoru (odległość z Mszczo-
nowa do Zatoru to również ok. 12 km na zachód).
290 Ruda leży ok. 3 km na północny zachód od Samic i ok. 5 km na północny wschód od Skierniewic.
291 Z Rudy do Bobrownik jest ok. 18 km na północny zachód i stąd do Łowicza ok. 8 km.
292 K. Liske (Cudzoziemcy w Polue. s. 119) uważa, że są to łazieczniki. obecnie Łasiecznlki. Z Łowicza do
Bolimowa jest ok. 16 km na połudmowy wschód
293 Chodzi o kościół parafialny Trójcy Świętej i kościół świętej Anny, obydwa z XV7| w
98 dziennik
PODRÓŻY 1670-1672 Ulryk. Werduma
jńdicy w strojach
polskich,
jltwaferia
Stffano Delhi
Billi z XVII u>.;
tirchiwum Domu
Aukcyjnego
NAUTILUS
iu Krakowie. Fot.
M Zywolewski.
są brukowane, a przy mieście płynie strumień od Rawy. Miasto to było niegdyś
wielkie, ale teraz prawie puste. Jest to starostwo, mające jurysdykcję. Teraźniej-
szym starostą jest pan [Kazimierz] Grudziński.
Dalej do wsi Woli Miedniewskiej, półtorej mili. Potem przez wieś Stare
Wiskitki294 295 296 do miasta Wiskitki, pół mili. Miasto to leży w bardzo urodzajnym
miejscu i należy do królewskich dóbr stołowych, trzyma je jednak teraz pan Opa-
liński T Przez miasto płynie strumień ' . Kościół parafialny jest z kamienia, ka-
plica zaś z drzewa297 298 299 300 301.
Dalej do Baranowa, wielkie pół mili. Wieś ta leży w bardzo tłustych grun-
tach. Blisko niej wznosi się piękny, wspaniały folwark, który teraz należy do kanc-
lerza wielkiego koronnego [Jana] Leszczyńskiego. Następnie przez Izdebno, wieś
z kościołem, do Kłudna pół mili, tak dużej, jak zresztą cała mila29'’. Wieś ta leży
w tłustych gruntach po prawej ręce królewskiego miasta Błonie.
Dalej przez wieś Kłudzienko do drugiej wsi, Żuków, pozostawiając po lewej
ręce na widoku wieś z dwoma kościołami. W jednym z nich znajduje się obraz
Matki Boskiej, do którego cała sąsiednia ludność odprawia pielgrzymki- . Aż do
Żukowa jest jedna mila. Potem pół mili do Brwinowa, wsi z kościołem należącej
dziedzicznie do prymasa Prażmowskiego'"". Tutaj naokół cała okolica jest bardzo
urodzajna, zasiana we wszystkich kierunkach wsiami i wcale nie bardzo krzaczasta.
Dalej do Żbikowa (Dilkow), jedna mila. Jest to wieś z kamiennym kościołem,
leżąca w miejscu bagnistym i błotnistym, gdzie zimą są niesłychanie złe drogi' .
Potem przez wieś Konotopę (Klotopota), a dalej przez las do Odolan {Dolani),
półtorej mili. Po prawej stronie tej wsi wznosi się pałac ciężko zbudowany, ale nie
294 Obecnie Starowiskitki.
295 U K. Liskego {Cudzoziemcy w Polsce, s. 119) Opaleński - jest to starsza forma nazwiska Opaliński.
Wiskitki należały do starostwa sochaczcwskiego (w 2. połowie XVII w. do wydzielonego z niego niegrodowego
starostwa guzowskiego), które dzierżył Łukasz Opaliński (1612-1662), marszałek nadworny koronny od 1650.
Być może Werdum ma na myśli któregoś z jego synów - czcśnika koronnego Jana (1640-1682) bądź starostę
nowokorczyńskiego Stanisława (1643-1704). Z Bolimowa do Wiskitek jest ok. 16 km na wschód.
296 Pisia Gągolina.
297 Werdum wymienia XVI-wieczny kościół Wszystkich Świętych i Świętego Stanisława w Wiskitkach.
298 Jadąc na północny wschód, Werdum przebył ok. 8 km z Wiskitek do Baranowa, a później ok 5 km do
Izdcbna Kościelnego i 5 km do Kłudna Starego, o które zapewne chodzi.
299 Z Kłudna Starego przez Kłudzienko do Żukowa jest ok. 3 km na wschód. Wspomniana przez Werduma
wieś po lewej to zapewne leżące na północ od Kludzicnka Radonice.
300 Werdum widział w Brwinowie drewniany kościół Świętego Floriana, wybudowany na początku
XVII w. Obecna murowana świątynia pochodzi i pierwszej połowy XX w. Z Żukowa jest do Brwinowa
ok. 5 km na wschód.
301 Obecnie Żbików wchodzi w skład Pruszkowa. Jest tu XIII-wieczna parafia i XV-wieczny murowany
kościół Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Mann Panny. Odległość z Brwinowa wynosi ok. 8 km na pół-
nocny wschód.
99
wykończony, zresztą zaś z włoska założony i dlatego się też nazywa Włochy (Wlo-
Przeszły arcybiskup gnieźnieński i prymas Leszczyński zaczął go budować5'’.
Następnie przyjeżdża się do miejsca, gdzie zwykle wybierają królów polskich.
Jest to piaszczysta równina, w niej jakby mała forteca usypana w podłużny czwo-
robok. na długość około strzału muszkietowego. Naokoło ciągnie się niski wał
i sucha fosa. Wewnątrz dzieli ją mały poprzeczny wał na dwie czworoboczne części
nie jednakiej wielkości. W mniejszej, ku Wiśle, gromadzą się senatorowie państwa.
Dwoje drzwi prowadzi do niej z większej części. Większa część ma trzy wejścia,
czyli bramv. Przez pierwszą, zwróconą ku Warszawie, wchodzą Wielkopolanie
i Mazurzy, przez drugą, stojącą naprzeciw pierwszej, odbywają swój pochód Li-
twini: a przez trzecią, na końcu naprzeciw senatorskiej części, wchodzą Rusini
i szlachta z górnej, czyli Małej Polski. Krzesła i ławy ustawiają tu w czasie wybo-
rów według porządku. Z góry zaś miejsce to nie jest zakryte, akt ten więc odbywa
się pod gołym niebem ’.
Niedaleko od tego miejsca leżą Stawki, prześliczny pałac prymasa Prażmow-
skiego. Wznosi się on wesoło pomiędzy kilku stojącymi jeziorami, które mu też
nadają imię \
Z miejsca tego do Warszawy' jest tylko ćwierć mili. Warszawa jest teraz sto-
licą i królewską rezydencją w Polsce, od kiedy królowie ze szwedzkiej familii
Wazów, aby bvć o tyle bliżej dziedzicznego swego królestwa Szwecji, przenieśli
tutaj królewską siedzibę z Krakowa, gdzie królowie polscy aż do zgonu dzielne-
go króla Stefana Batorego mieli zwyczajną swoją rezydencję. Miasto to leży na
brzegu Wisły, jest niewielkie, źle zbudowane i słabo ufortyfikowane. Tak samo
i zamek królewski, nieregularnej i niepociesznej struktury, nie jest wcale warowny.
W mieście nie ma zresztą osobliwszego kościoła, prócz Świętego Jana w pobliżu
zamku . między' pałacami zaś wznosi się jeden z najpiękniejszych na przedmie-
ściu we wschodniej stronie, na brzegu Wisły w pięknym ogrodzie302 303 * 305 306. Więcej na
zachód, także na przedmieściu, znajduje się arsenał, wzniesiony pięknie i trwale
302 Pałac we Włochach Andrzeja Leszczyntkicgo (1608-1658). kanclerza wielkiego koronnego i prymasa,
powitał w połowie XVII w. ), latach 1828-1944 należał do rodziny Koelichenów, którzy nadali budówlt
obecny wygląd oraz nazwę. Ze Żbikowa do Konoropy jest ok. 3 km i do Odolan - obecnie na terenie War-
szawy - ok. 8 km.
303 Werdum opwuje oczywikie podwarszawską Wolę, obecnie dzielnicę Warszawy.
364 Stawki były wówczas drogą wzdłuz rzeczki Drny. wpadającej do Wisły na wysokości dzisiejszej Cytadeli-
Pałac M. Prażmowskiego dziś nie istnieje.
305 f-hodza oczywiście o ówczesną kolegiatę, a obecną archikatedrę Świętego Jana Chrzciciela przy ul-
romańskiej w Warszawie. Kościół pochodzi z XV w.
306 Werdum ma zapewne na myśli pałac Kazimierzowski przy ul. Krakowskie Przedmieście w Warszawie,
wybudowany za panowania Władysława IV w stylu wczesnego baroku jako siedziba królewska - nazwę otrzy-
mał od króla Jana Kazimierza. Obecnie mieści się w nim Rektorat Uniwersytetu Warszawskiego.
100 DZIENNIK PODRÓŻY 1670-1672 Ulryka Werrlum.
z płyt kamiennych . Francuska królowa Ludwika Maria de Nevers założyła tu
zgrabny klasztor zakonników francuskiej misji' i drugi dla zakonnic tej samej
misji307 308 309 310 311. Budował też teraz podskarbi koronny [Jan Andrzej] Morsztyn Racibor-
ski wspaniały klasztor przy swoim pałacu, który ma na przedmieściu. Zakonnicy,
którzy w nim mają osiąść, należą do zakonu, który Włosi nazywają buonifratelli .
Na zewnątrz, naokół miasta Warszawy widać niektóre resztki fortyfikacji, którą
Władysław IV kazał miasto otoczyć, czego mu jednak szlachta zakazała, podejrze-
wając go, że mogłyby stąd wyniknąć niekorzyści dla jej wolności .
Dnia 6 maja
z Warszawy znów na powrót tą samą drogą aż do Baranowa, a potem przez
cudnie bujne ziemie po lewej stronie od miasta Wiskitek, przez wieś Drze-
wicz, znajdującej się pół mili od Baranowa, blisko drugiej wsi Oryszew, wy-
budowanej przestronnie pomiędzy jeziorami. Dalej do Miedniewskiej Woli
i Łowicza, dziesięć mil312 313.
Dnia 16 maja
z miejsca tego drogą, którą już wyżej opisano, do Prażmowa i wsi Raciborów, leżą-
cej tylko pół mili od pierwszej, przejechaliśmy dwanaście mil .
Ta konna jazda tam i na powrót strasznie mi się dała we znaki, bo poprzednie
czternaście dni chorowałem na febrę i wylegiwałem ją na słomie, a potem musiałem
dwa razy tuż po sobie jechać konno w jednym dniu po dwanaście mil.
307 Budynek arsenału w Warszawie, obecnie przy ul. Długiej 52, wzniesiono w latach 1638-1643 na pole-
cenie Władysława IV.
308 Zgromadzenie Księży Misjonarzy Świętego Wincentego a Paulo otrzymało od królowej drewniany ko-
ściół w Warszawie, w którego miejscu w drugiej połowie XVII w. wybudowano obecny kościół Krzyża Świętego
przy ul. Krakowskie Przedmieście.
309 Wizytki (Zakon Nawiedzenia Najświętszej Marii Panny) sprowadziła do Polski w 1654 Ludwika Ma-
ria. Otrzymały one drewniany klasztor i kościół przy ul. Krakowskie Przedmieście. Obecny kościół Wizytek
pochodzi z XVIII w.
310 Zakon Szpitalny Świętego Jana Bożego (bonifratrzy) sprowadzono do Warszawy w 1649- Łowczy ko-
ronny Tobiasz Morsztyn (ok. 1624-1664) zapisał im w testamencie w 1664 miejsce w obecnym Ogrodzie Sa-
skim, a jego brat, ówczesny referendarz koronny Jan Andrzej Morsztyn pomógł im w przeprowadzce z podwar-
szawskiego Leszna, gdzie początkowo osiedli. Wspomniany przez Werduma pałac Morsztynów to późniejszy
pałac Saski przy obecnym placu Piłsudskiego. Za panowania Augusta II Mocnego zakon przeniósł się do swojej
obecnej siedziby przy ul. Bonifraterskiej.
311 Chodzi raczej o umocnienia po klęsce cecorskiej z 1620, kiedy obawiano się najazdu tureckiego. Pocho-
dzą one z czasów Zygmunta III Wazy.
312 Z Warszawy do Łowicza jest ok. 80 km na zachód. Werdum wymienia współczesną wieś Stary Drze-
wic/., ok. 5 km na zachód od Baranowa. Oryszew to najpewniej współczesny Oryszew-Osada, ok. 1,5 km na
północny zachód od Starego Drzewicza.
313 Z Łowicza do Raciborów jest ok. 90 km na południowy wschód, podczas gdy Racibory oddalone są od
Prażmowa o ok. 3 km.
101
Cały ten początek lata siedzieliśmy incognito na zamku łowickim. Negocjacja
pana mego, opata Paulmiers, z innymi panami polskimi była już tak jakby ukoń-
czona. Prosta jednak szlachta z armii polskiej, którą nazywają imieniem towarzyszy,
a którzy się z wszystkich polskich rodów jako najodważniejsi i najdzielniejsi oddają
służbie wojennej - ta prosta szlachta trzymała jeszcze prawie bez wyjątku bardzo
gorliwie z królem Michałem Wiśniowieckim. Dlatego uznano za odpowiednie, żeby
pan mój przez niejaki czas był obecny w armii, aby z głównymi oficerami, samymi
dobrymi przyjaciółmi Francuzów, codziennie mógł się naradzać, jak by to dalej całą
armię można pozyskać i skonferedować na korzyść księcia de Longueville przeciw
królowi Michałowi. Ponieważ zaś taka obecność w armii pociągała za sobą nie-
zmiernie wielkie niebezpieczeństwa i obawiać się nam było trzeba najokrutniejszego
postępowania z nami, gdyby towarzysze wtedy nas poznali, postanowiono, że pan
mój ma udawać inżyniera, który świeżo z Kandii przyjechał, i że ma wyrobić sobie
pozwolenie od samego króla Michała do służenia w Polsce przeciw Turkom, którzy
wtedy już wojną grozili, tak jak to poprzednio czynił w Kandii, gdzie przecież nigdy
nie był, ale całą tę wojnę wraz z oblężeniem i wszystkimi wypadkami znał tak dobrze,
że pewno by mądrzejszym ludziom od Polaków potrafił wmówić, jakoby osobiście
brał udział w oblężeniu Kandii JH.
I rzeczywiście, dostał też później patent z podpisem i pieczęcią króla Michała,
w którym go rekomendowano wszystkim oficerom jako pana inżyniera królewskie-
go . Dotąd nazywał się monsieur Beauoal albo monsieur du Bourg, albo Maciej Ole-
wic, teraz zaś nazywał się Jean Bardouni, le Cheoalier de Saconnay. Pod tym nazwi-
skiem i w charakterze królewskiego inżyniera znano go wkrótce w całej armii.
Ja zaś dotąd zwałem się Chrystian Freson, teraz zaś nazwałem się Gracjan Ulric.
Większa część Polaków, po części także nasi Francuzi, nie znali mnie pod innym
nazwiskiem jak Ulric.
Nasze suknie zakonne i kupieckie zamieniliśmy więc na kolet, szarfy, kity
z piór - zgoła na cały moderunek żołnierski. Pan mój teraz zaopatrzył się w liczne
wierzchowce, trzy wozy do taboru i prowiantu, kucharza, masztalerzy, lokajów,
paziów i wszelkie potrzeby. Mnie uważano za dymisjonowanego kapitana, który * *
314 Werdum mówi o oblężeniu Kandii na Krecie przez Turków w 1669. kończącym 24-lctnią wojnę o tę
wyspę, toczoną między Osmanami a Wenecją. W obronie Kandii brały udział wojska francuskie. Obecna
nazwa Kandii to Heraklion (HpćtKActo).
315 Hetman nic był bynajmniej tym zachwycony: ,.P de Bohan odjechał do Lwowa, bo do tego indzinicra
| Paulmiersaj znowu diabeł tam przyniósł. Ma paszport du Koi Michel [od króla Michała], za zaleceniem cesarzo-
wej; do której go zalecił Duc de Sawie et de Mantnue [książę Sabaudii i Mantui] i chce koniecznie przy mnie się
zabawić przez kampanią; a ode mnie się nic ma cale czego spodziewać”; J. Sobieski do Marii Kazimiery, Żółkiew,
16 VII 1671, (w:| Luty Jana Sobietkiego..., cl. 2. nr 60. s. 236. Wspomniana w liście cesarzowa to Eleonora
Habsburg, z domu Gonzaga de Nevcrs (1630-1686). trzecia i ostatnia żona cesarza Ferdynanda III (1608-
1657, panował od 1637). matka królowej polskiej Eleonory Marii z Habsburgów Wiśniowicckiej (1653-1697),
a zarazem bratanica królowej Ludwiki Marii, Wspomniany książę Mantui to Karol IV Gonzaga (1652-1708,
panował od 1665). bratanek ccsarz-owej Eleonory, nie był on jednak księciem Sabaudii.
|02 DZIENNIK PODRÓŻY 1670-1672 UIryki Werduma
bawi u inżyniera i zna się na sztuce minowania i wysadzania w powietrze fortec.
Zresztą byłem ochmistrzem nad trenem inżyniera. Teraz mogliśmy swobodnie
pisywać zwykłym pismem i cyframi, sądzono bowiem, że są to plany i rachunki
potrzebne przy robotach fortyfikacyjnych. Plenipotencję mego pana, instrukcje
i inne tajne listy ukryłem razem, obwijając nimi stoczek woskowy skręcony w ta-
bliczkę, który ważył kilka funtów i który co wieczora stawiano zapalony na stole.
Tak odbyliśmy w polu całą tę kampanię i nikt nas nie odkrył.
Jechaliśmy zaś 27 czerwca z Łowicza przez piaszczystą równinę i mały las,
zwanym biskupim, do wsi Łagów, dwie mile316 317 318 319 320. W dniu tym jeszcze słyszeliśmy
słowika. Potem pod zamkiem Łyszkowicami przez bardzo urodzajne ziemie do
Pszczonowa (Mscionow), wsi z kościołem, położonej na pagórku w głębokiej doli-
nie, pół mili31. Dalej przez krzaczaste ziemie do Kalenia i Uchania (Collyn und
lichoty™, dwóch wsi bez kościołów, jedna mila. Pomiędzy tymi wsiami spalono
w tych dniach czarownice, po których jeszcze leżały niektóre kości wraz z drzewem
i węglami w dole, a ponad nim rozniecono ogień. Następnie przez krzaki i przez
równinę do wsi z kościołem, która się zwie Kołacinek . Z kolei do Kołacina, wsi
z pięknym dworem nad jeziorem, z którego wypływa wielki strumień , pół mili.
W tej okolicy sterczało na dachach chat chłopskich naokoło pełno bylicy (Beifuss),
którą w noc św. Jana przeciw czarom zatykają z powodu takiego samego zabobonu,
jaki panuje w Niemczech321.
Potem przez takie same ziemie do Brzezin, jedna mila. Jest to ładne miasto
z czterema kościołami: farą, kościołem bernardyńskim, kaplicą Świętej Anny i szpi-
talem Świętego Ducha322. Ulice są brukowane, a ziemie naokół bardzo urodzajne.
316 Łagów, ok. 14 km na południe od Łowicza i ok. 2 km na wschód od Łyszkowic.
317 W Pszczonowie znajduje się gotycki kościół Świętej Doroty z XVI w., przebudowany w XIX w. Odle-
głość z Łagowa to ok. 3 km na południc.
318 U K. Liskego {Cudzoziemcy w Polsce, s. 122) Kaleń. Chodzi jednak o Kalenice, ok 4 km na zachód od
Pszczonowa. Z kolei Uchań Górny leży ok. 4 km na południowy zachód od Kalenia
319 W Kołacinku znajdował się drewniany kościół Wszystkich Świętych. W XVIII w. na jego miejscu wy-
budowano nowy kościół drewniany, który zachował się do dziś.
320 Rzeka Mroga, dopływ Bzury. Z Uchania Górnego do Kołacinka jest ok 8 km na południowy zachód
i dalej ok. 1 km do Kołacina w tymi samym kierunku.
321 Bylica należała do roślin, z którymi wiązało się wiele wierzeń, zwłaszcza u Słowian, Bałtów, Germanów
i Celtów. Miała chronić przed burzami, czarami - w rym leczyć epilepsję jako chorobę wywołaną przez złego
ducha - a zarazem sprowadzać potrzebny deszcz. Gryzący dym ze spalanej bylicy miał odganiać morowe po-
wietrze. Bylicę wrzucano do ognisk świętojańskich, ale też wieńczono nią głowy, zgodnie z rozpowszechnio-
nym wierzeniem, iż ścięta głowa św. Jana Chrzciciela upadła między bylice i łopiany. Szerzej zob. A. Kowalik
Kosmologia dawnych Słowian. Prolegomena do teologii politycznej dawnych Słowian, Kraków 2004. s. 419-422.
322 Werdum wymienia kolejno: parafialny kościół Podwyższenia Krzyża świętego, gotycki, z XIV w.; ko-
ściół Bernardynów Świętego Franciszka z Asyżu (obecny budynek pochodzi z połowy XVIII w.), drewniany
kościół świętej Anny (obecny pochodzi z pierwszej połowy XVIII w.) oraz szpital i kościół Ducha Świętego
(w czasach Werduma kościół ten był drewniany — obecnie na jego miejscu znajduje się murowana świątynia
z XVIII w.). Z Kołacina do Brzezin jest ok. 8 km na południowy zachód.
103
Z miejsca tego przez wioskę Daleszyce , położoną w tłustych gruntach, i przez
gęsty las. i jeszcze przez małą wieś Bedoń (Bduni) do chłopskiej wsi pośród lasu,
nazwanej Kraszew (Kruszyn)'-', półtorej mili.
Dalej ciągle przez ten sam las, w którym leży wieś Bukowiec \ do Tuszyna pół-
torej mili. Jest to otwarte miasteczko w przecudnej glebie, w której rosną w wiel-
kiej bujności i obfitości różne gatunki jarzyn, roślin ogrodowych i kuchennych.
Następnie przez ziemie, na których rosną tu i ówdzie drzewa, do wsi Szczukwin,
leżącej pod piaszczystym pagórkiem, jedna mila' .
.—*-> Dnia 28 czerwca
przez wysokie piaszczyste pola, pozostawiając po lewej ręce na widoku Wolę
Kamocką (Brokaska), a po prawej Boryszów, dwie wsie bez kościołów, a potem
przez kościelną wieś Grabicę (Tzatscha) - dalej obok młyna w lesie, nazwanego
Rusociny (Rutschyn)' do ładnej wsi Kącik (Roschitz)i-\ ale bez kościoła, pół-
trzeciej mili. I przez takie same krzaczaste i piaszczyste pola do Woli Mikorskiej
(Nikurseuice)- , pół mili. Wieś ta nie ma kościoła, lecz ma piękny dwór, bardzo
pięknie zbudowany, z dwoma wysokimi szczytami. Następnie przez wysokie zie-
mie i las świerkowy do Kluk, pół mili. I ta wieś nie ma kościoła, lecz ma także
piękny dwór z wesołym ogrodem. Należy do prymasa Prażmowskiego”1. W tym * * * * * * * * *
323 W ten sposób K. Liske (Cudzoziemcy w Polsce, s. 123) rozwiązuje nazwę Dallenszire, podając jednocze-
śnie, iż nie ma tam wsi Daleszyce. Istotnie, jak wynika z opisu podróży, Werdum jechał z Brzezin do Bedonia
najpewniej najkrótszą drogą przez Małczew. Adamów i Jordanów. Być może podana przezeń nazwa odnosi się do
którejś z tych wsi. Sam Bedoń to zapewne obecny Nowy Bedoń, ok. 11 km na południowy zachód od Brzezin.
324 U K. Liskego (Cudzoziemcy w Polsce, s. 123) Krasów. Takiej miejscowości nie ma jednak na opisanej
przez Werduma trasie, jest natomiast Kraszew, ok. 3 km na południe od Nowego Bedonia.
325 K. Liske (Cudzoziemcy w Polsce, s. 123) proponuje nazwę Bukowska Wola, nic mogąc zidentyfikować
tej miejscowości. Najprawdopodobniej chodzi o Bukowiec, na trasie z Kraszewa do Tuszyna, odległego od
Kraszewa o ok 18 km w kierunku południowo-zachodnim.
326 Szczukwin leży ok. 7 km na południe od Tuszyna.
327 Grabica należała do dóbr biskupstwa włocławskiego. Być może jednak Werdum zwrócił uwagę na
XVII-wieczny drewniany kościół Świętego Wojciecha w Krzepczowie (w jego czasach był to już drugi kościół,
który spłonął w XVIII w.; obecnie na jego miejscu stoi kościół murowany). W Grabicy znajdowała się tylko
XVIII-wieczna kaplica, zniszczona w 1941 i odbudowana po II wojnie światowej.
328 K. Liske [Cudzoziemcy w Polsce, s. 123) rozwiązuje nazwę jako Russocin. Podajcmy obecną nazwę.
Rusociny leżą ok. 3 km na północny zachód od Grabicy. Takiej miejscowości nic ma w tej okolicy, jest zatem
prawdopodobne, że Werdum jechał przez Hucisko, leżące na trasie z Grabicy do Kącika.
329 K. Liske (Cudzoziemcy w Polsce, s. 123) podaje nazwę Kąciki, gdy tymczasem wieś na północ od Bełcha-
towa nazywa się Kącik Odległość z Grabicy do Kącika to ok. 16 km.
330 K. Liske (Cudzoziemcy w Polsce, s. 123) rozwiązuje nazwę jako Mąkoszyce, jednak takiej miejscowości
obecnie nie ma. Najpewniej chodzi o Wolę Mikorską, ok. 5 km na południowy zachód od Kącika, przez którą
Werdum mógł przejechać, kierując się do Kluk i omijając od zachodu Bełchatów.
331 Kluki leżą ok 9 km na wschód od Szczercowa i ok. 7 km na południowy zachód od Woli Mikorskiej.
104 DZIENNIK PODRÓŻY 1670-1672 Ulryka Werduma
lesie napotykaliśmy ptaki wielkości gołębia, koloru jasnobłękitnego; mają one
mieć bardzo delikatne mięso.
Potem przez krzaki do strumienia Ścichawka " \ nad którym leży wieś Ścicha-
wa332 333, jedna mila. Dalej przez Kuźnicę334 i Puszczą335 (Tadlitza und Pusti), dwie
wsie bez kościołów, do Stróży, półtrzeciej mili. Jest to kościelna wieś z pięknym
dworem 336 337 338 339 340 341. Okolica tutejsza ma piaszczyste ziemie z dębiną. Później przez takież
ziemie i przez wieś Rekle , i przez lepsze ziemie do wsi Dworszowice (Wbr-
szevice)}ili, przez krzaki i przez wieś Kurzna {Ksonie) do ładnej miejscowości
Pajęczno {Pianoś), półtorej mili. Z kolei przez piaszczyste ziemie i przez kościelną
wieś Trębaczew {Rembazow)iM\ przy której także leży dwór, do Działoszyna,
jedna mila. Jest to otwarte miasteczko przy piaszczystych pagórkach w chudej
glebie, nad rzeką Wartą położone. Należy do pana Niedziewskiego.
Dnia 29 czerwca
przez rzekę Wartę, przez którą przejeżdża się konno w bród lub też po moście,
kiedy woda jest głęboka, do wsi Raciszyn {Rodzice), która leży naprzeciw owego
miasta po drugiej stronie rzeki. Dalej przez las bukowy do Lipia (LippowY"',
półtorej mili.
332 K. Liske (Cudzoziemcy w Polsce, s. 124) nie zidentyfikował nazwy polskiej, pozostawiając oryginalne
„Bdstavi”. Być może chodzi o rzekę Ścichawkę, którą musial pokonać Werdum, podążając opisaną przez siebie
trasą.
333 Podobnie jak w poprzednim przypadku, K. Liske (Cudzoziemcy w Polsce, s. 124) nie zidentyfikował
nazwy polskiej, pozostawiając zanotowaną przez Werduma „Saa”. Możliwe, że chodzi o wieś' Ścichawę nad
Ścichawką, niecały 1 km na południowy wschód od Kluk.
334 W okolicy, przez którą przejeżdżał Werdum, jest kilka wsi o nazwie Kuźnica. Najbliżej Stróż)’ jest wieś’
Kuźnica, położona między Ksawerowem (ok. 1 km) a Markowtzną (ok. 1,5 km), na wschód od Stróż)-.
335 Zapewne chodzi o Puszczę, leżącą na południowy wschód od Szczercowa, przy drodze do Osin.
336 Obecnie w Stróży jest drewniany kościół Świętego Kazimierza z pierwszej połowy XVIII w. Dwór
obronny w Stróży został rozebrany w XIX w. Dziś jest tu pałac z tego samego stulecia, być może zajmujący
miejsce dworu, który widział Werdum. Odległość ze Ścichawy do Stróży wynosi ok 20 km na południowy
zachód.
337 K. Liske (Cudzoziemcy w Polsce, s. 124) zaproponował nazwę Roszew, stwierdzając jednocześnie, że wsi
o takiej nazwie nie ma pomiędzy Stróżą a Dworszowicami. Być może chodzi o wieś Rekle.
338 Jak wynika z podanej przez Werduma trasy, są to obecne Dworszowice Pakoszowe,
339 U K. Liskego (Cudzoziemcy w Polsce, s. 124) Kuźnia. Chodzi jednak najpewniej o Kurznę. niecałe 3
km na północny wschód od Pajęczna, na trasie ze Stróży. Ze Stróż)’ do Pajęczna jest ok. 15 km na południowy
zachód.
340 U K. Liskego (Cudzoziemcy w Polsce, s. 124) Trębaczów. Odległość z Trębaczcwa do Pajęczna to niecałe
6 km w kierunku zachodnim i następnie ok. 4 km do Działoszyna.
341 Z Działoszyna do Raciszyna jest ok. 2 km na południe, przez Wartę. Stąd dalej do Lipia jest ok 15 km
na południowy zachód.
105
'K y/.cj wymieniona rzeka Warta płynie daleko na dół w Wielkopolsce do Po-
znania i Uniejowa. l ipie jest to wieś z drewnianym kościołem na wschodnim koń-
cu jeziora, położona przy grobli, która się ciągnie przez jezioro. Jezioro to jest bar-
dzo wielkie. Na jego zachodnim brzegu, po tej samej stronie leży zamek Danków,
należący do pana \X..kasztelana krakowskiego i pierwszego senatora
w I ol ,cc. Zamek jest wielki i bardzo dobrze zbudowany na brzegu jeziora, silnie
obwarowany od strony jeziora ciężkimi kamiennymi fortyfikacjami i bastionami
w kształcie gwiazdy. Od strony lądu ma fosy i wały, wewnątrz zaś liczne obszerne
zabudowania, a pomiędzy nimi także wysoki kościół parafialny’'*. Po północno-
342 Stanisław Warizyckt (1599-168!). wojewoda mazowiecki 1630-1651. kasztelan krakowski od 1651.
}43 Zamek w Dankowie nad l.i*warq powitał pod koniec XV w. i później był wielokrotnie przebudo-
wywany । unowocześniany, Na początku XIX w. popadl w ruinę i w drugiej połowie XIX w. został nictn.il
zupełnie rozebrany 'V 1657 król Jan Kazimierz. spotkał się w nim z cesarskim feldmarszałkiem Melchiorem
von Hatzfcldem. który dowodził przysłanym przez Habsburgów korpusem posiłkowym przeciw Szwedom.
Około I65O w obrębie murów zamkowych S. Warr/ycki wybudował nosvy, murowany kościół Najświętszej
BzHta Rodzicielki. Danków leży niecałe 2 km na południe od l.ipia.
J06 DZIENNIK PODRÓŻY16701672 Ulryka Werduma
Panorama Krakowa,
miedzioryt. akuuforta
rfrzntt kolorouana.
pafika z dzieła G. Brauna
i F Hopnberpi
„CwiUtei orbit terrarum’.
Kolonu 1617. t. 6. ubl 43:
arrhiwum Domu Aukcyjnego
NAUT1LUS w Krakowie
Fot. M. Zywolewtkt
-wschodniej stronie leży obok niego niezła wieś5". Barbarzyńskie okrucieństwo
tego pana Warszyckiego tak dla swych poddanych, jak domowników, a nawet dla
własnej żony, jest okrzyczane w całej Polsce. Opowiadają o tym takie bajeczki, że
przejezdnym nie chciałoby się wierzyć w nie, gdyby ich powszechnie wszyscy bez
wyjątku i wszędzie jednozgodnie nie potwierdzali, zaklinając się na nie uroczyście,
jako na rzeczy znane w całym kraju. W pierwszym małżeństwie miał on żonę
z małego książęcego śląskiego rodu ’4'. Kiedy mu ta raz w rozmowie zbyt ener-
gicznie oponowała, kazał hajdukowi związać jej koszulę i spódnicę ponad głową
i wysiec ją batami aż do krwi. Skutkiem tego popadł z jej braćmi w takie spory, że
go obiegli na zamku jego Dankowie i zmusili wydać im tę żonę i ułożyć się z nimi
o wypłatę wielkiej sumy pieniężnej na jej utrzymanie. Kiedy polskim sposobem
344 Zapewne Werdum miał na myśli Troniny, ok. 3 km na północny wschód od Dankowa.
345 Pierwszą żoną S. Warszyckiego była Helena ks. Wisniowiecka (ok. 1600-1660), drugą leodora Beł.-aka.
2" voto Kazanowska. K. I.iskc (CWeowiWię)1 w Polsce, s. 125) powtarza błędną informację K. Niecieckiego,
pierwszą żoną S. Warszyckiego była Belżecka. a drugą Wisniowiecka (zob. K. Nicsieckt. HrrKtr: polski. wvd
J.N. Bobrowic?, t. 9, Lipsk 1842, s. 241).
107
kazał chłopów kłaść na brzuch na ziemię i bić ich niemiłosiernie po gołym ciele
kijami, grubymi jak ręka, stawał zawsze dla przyjemności tuż obok, licząc baty, na
które ich skazał. Kiedy zaś liczba zbliżała się już prawie do końca, udawał, jakoby
się w liczbie omylił, kazał więc na nowo od początku zaczynać i tym sposobem
bił czasami ludzi pół na śmierć. Przy tym jeszcze szydził z nich, napominając
stojących naokół, by mu pomogli prosić Pana Boga za tymi biednymi ludźmi, aby
im dał cierpliwość do stałego wytrzymania kary, równie dobrze obmyślanej, jak
koniecznie potrzebnej, by ich poprawić. Takie i tym podobne sprawki wyprawia
podobno dla zabawy codziennie, a jedynemu jego synowi546 ma się zanosić na
jeszcze większe okrucieństwo niż ojcu.
Z Dankowa przez piaszczystą równinę wśród wysokich świerkowych krzaków
do Krzepic, jedna mila. Jest to otwarte miasteczko z ładnym kamiennym kościo-
łem parafialnym i drewnianym kościołem szpitalnym Świętego Stanisława, wraz ze
zgrabnym klasztorem. Po południowo-wschodniej stronie leży zamek na kilkaset
kroków od miasta w moczarach, nad małą rzeką, zwaną Liswarta {Liske Warta}.
Przez tę rzekę i moczary można się dostać po moście do zamku, znakomicie ufor-
tyfikowanego teraźniejszym sposobem fosami, wałami, balustradami, palisadami
i formalnymi basztami przez teraźniejszego starostę Samuela Prażmowskiego, woje-
wodę płockiego, brata prymasa. Znajdują się w nim dwadzieścia cztery działa, czę-
ścią żelazne, częścią brązowe. Z miejsca tego liczy się tylko pół mili do granicy ślą-
skiej . Ostatnią polską wsią są Stare Krzepice346 347 348 349 350, a pierwszymi miejscowościami
śląskimi Bodzanośstce i Wichrów3 ' . Daleko w Śląsk w tym miejscu nie mówią
jeszcze innym językiem, jak polskim, bo cała ta prowincja niegdyś należała do Pol-
ski - powoli zajął ją dom austriacki. Na południu w Wielkopolsce znajduje się kilka
miejscowości, w których mówią tylko po niemiecku, a jednak należą do Królestwa,
które je zabrało przed laty niemieckim panom i wcieliło do swego obszaru, jako to
Leszno i inne. W Krzepicach urodził się znany polski wódz Stefan Czarniecki. Jego
ojciec był tu podstarościm i pochodził z Wielkopolski, z okolicy Poznania550.
Szlachcic poŁfc,
ahauira
Philiberta-Ln-a
Debucnrj
tuedługjarj
Piotra Norblini
plansza z ęłl*
„Cwrm
polonaiscs". Poty
1817; artbiuM
Domu Aukcyjny
NAUTILl*
w Krakowie- Pa
M fywolc^
346 Jan Kazimierz Warszycki, syn Stanisława i Heleny Wiśniowieckiej, był niedorozwinięty umysłowo. Jego
żona. Anna Stanisławska, rozwiodła się z nim.
347 Gotycki zamek w Krzepicach powstał w XIV w.; po „potopie" szwedzkim rzeczywiście został unowo-
cześniony i zaopatrzony w fortyfikacje bastionowe. W XVIII w. popadl w ruinę i w XIX w. został rozebrany.
Gotycki kościół parafialny Świętego Jakuba, o którym pisze Werdum. pochodzi również z XIV w. Krzepice leżą
ok. 7 km na południowy zachód od Dankowa.
348 Obecnie Starokrzcpice. ok. 6 km na południowy zachód od Krzepic.
349 Wichrów leży niecałe 4 km na południowy zachód od Starokrzepic i ok 3 km na północ od Bodzanowie.
350 Pomyłka Werduma; Stefan Czarniecki (1599-1665). wojewoda ruski od 1657 i kijowski od 1664,
regjmenten wojsk koronnych od 1656. hetman polny koronny od 1665. urodni ,ię „ Co,rncx „ S„ię,o.
JLklcm Jego ojciec, Knrynrof Czmnieukl. byi chińskim i żywieckim.
J08 DZIENNIK PODRÓŻY 1670-1672 Ulryk. Werdwn.
•—-> Dnia 30 czerwca
z Krzepic przez Iwanowice, Opatów i Waleńczów do Kłobucka, dwie mile"1.
Trzy pierwsze miejscowości są to tylko wioski bez kościołów, a ostatnia to otwar-
te miasteczko z pięknym kościołem i wysoką wieżą przy kolegium kanoników"2.
Ziemie naokół są tu piaszczyste, miejscami trochę krzaczaste, z pięknymi łąkami
i ładnymi strumieniami.
Potem przez Libidzę. Lgotę i Grabówkę do Świerzec"', półtorej mili.
Dwie pierwsze wsie nie mają kościołów. Pomiędzy nimi zaś przy drodze, w miej-
scu, gdzie się po raz pierwszy widzi z dala klasztor częstochowski, znajduje się ka-
plica. w której pielgrzymi idący do tego klasztoru lub wracający z niego odprawiają
tłumnie modlitwy. Grabówka to wodny młyn. Świercze jest dworem ze wsią.
Dalej do klasztoru pół mili. Jest to sławny w dalekie strony
klasztor w Częstochowie, do którego pielgrzymują dla zwiedzenia obrazu Panny
udzie nie tylko z sąsiedztwa, lecz z całej Polski, Węgier i dalekich stron.
Mówią, że obraz ten malował św. Łukasz i że zdziałał liczne cuda. Klasztor stoi na
skale pokrytej ziemią. Ma on cztery baszty, których fosy, jako i inne fortyfikacje,
wycięte są ze skały, ale trochę za wąskie. Zakonnicy mają tu więcej niż sto dział
i tyluż żołnierzy jako zwykłą załogę. Należą do zakonu Pauli EremitaP^ noszą się
biało i pochodzą wszyscy z najznakomitszych rodów szlacheckich z całej Polski,
klasztor bowiem ma ogromne dochody i wiele miast i wsi. Jest to gmach ciężki
i piękny, zwłaszcza kościół, prócz tego ozdobiony różnymi złotymi, srebrnymi
i innymi kosztownymi rzeczami, złożonymi tutaj na cześć Panny Maryi. Między
innymi pokazywali nam dziecko ze szczerego srebra, które niedawno darowała,
wypełniając ślub, żona wojewody krakowskiego Lubomirskiego"5, kiedy wszystkie
jej dzieci w parę miesięcy po urodzeniu umierały, a ona zobowiązała się przed Panną
Maryją, że daruje obrazowi Panny Maryi w Częstochowie srebrne dziecko, ważące
351 Wskazaną trasą Werdum przejcch.il niecałe 17 km w kierunku południowo-wschodnim.
552 l i Marcina i Małgorzaty w Kłobucku z przełomu XII i XIII w.,
w czasach Werduma był juz przebudowany. Mieścił się przy nim klasztor Kanoników Regularnych Laterańskich.
353 K. Liske (Cudzoziemcy w Polue, s. 126) nic zdołał zidentyfikować ostatniej z wymienionych przez Wer-
duma wsi. Ponieważ Grabówka jest dziś północno-zachodnią dzielnicą Częstochowy, należ.y sądzić, że Świercze
również są obecnie częścią miasta. Jadąc podaną trasą, Werdum pokonał ok. 17 km na południowy wschód.
354 Ordo Sancti Pauli Primi Eremitae - Zakon Świętego Pawła Pierwszego Pustelnika, popularnie zwany
zakonem paulinów. Powstał w XIII w. na Węgrzech. Jego najważniejszym ośrodkiem w Polsce jest klasztor
jasnogórski.
355 Wojewodą krakowskim od 1638 był Stanisław Lubomirski (1583-1649), żonaty z Zofią ks. Ostrogską
(1595-1622) Lubomirscy mieli pięt ioro dzieci: córki Konstancję (ok. 1618-1648) i Annę Krystynę (ok. 1620)
oraz synów: Konstantego Jacka (1622-1663). podczaszego koronnego od 1658, i wspomnianych wcześniej:
Aleksandra Michała (1614-1677) i Jerzego Sebastiana (1616-1667). Każde z nich dożyło lat sprawnych. Wcr-
dumowi chodzi zapewne o ówczesnego wojewodę krakowskiego, Aleksandra Michała (1614-1677), żonatego
z Heleną Teklą Ossolińską (zm. 1687). Ich synem był Józef Karol Lubomirski (1638-1702).
110 DZIENNIK PODRÓŻY 1670-1672 Ulryki Werduma
tyle, co jej syn nowo narodzony ważyć będzie, mając rok wieku, jeśli do tego cza-
su dożyje. 1 tak też zrobiła. Osobna kaplica, w której wymieniony obraz stoi, jest
najwspanialsza i najkosztowniejsza. Pod górą po stronie północno-wschodniej leży
małe miasto Częstochowa, w którym mieszkają prawie wyłącznie ludzie sprze-
dający paciorki, krzyże, obrazy drukowane, malowane, lane, rżnięte, pieczone
i inne tym podobne rzeczy, służące do nabożeństwa i zabobonu. O trzysta lub
czterysta kroków dalej leży osobne miasto Częstochowa, poprzednie bowiem jest
to tylko miejscowość należąca do klasztoru. We właściwym tym mieście znajduje
się drugi klasztor tego samego zakonu, a prócz tego konwent dla nowicjuszy, czyli
nowicjat zakonu, w osobnym domu, znajdującym się na południowym zachodzie
od pierwszego klasztoru, u stóp góry. Oprócz tego we właściwym mieście znajduje
się jeszcze kościół parafialny.
Z Częstochowy kamienistą drogą do miernej wsi Błeszno' , pół mili. Widać
tu po lewej ręce na górze zamek Olsztyn, a poniżej w dolinie miasto tej samej
nazwy, zgoła spustoszone’58. Częstochowa należy do tego olsztyńskiego starostwa.
Z Błeszna przez krzaki, w których spustoszały kościół, później przez piaszczy-
ste ziemie do Żarek, trzy mile. Jest to otwarte miasteczko z dwoma kościołami
i niezłym zamkiem, wszystko w czystym piasku ' .
Dnia 1 lipca
przez piaszczyste ziemie, przez krzaki, w których kościół wysoko na skale, do
Włodowic, dwie mile. Jest to otwarte miasteczko, spustoszone. Potem przez piaski
i krzaki do miasteczka Kromołów, a dalej taką samą drogą do Ogrodzieńca,
dwie mile. Jest to zamek, stojący na górze pomiędzy stromymi skałami i krzaka-
mi. Do niego należy wielki obszar kraju naokoło, własność dziedziczna owego
Warszyckiego, o którym wyżej mówiono, jednego z najbogatszych panów w całej
Polsce’00. Kromołów i Włodowice także należą do Ogrodzieńca. Tutaj jeszcze tego
dnia słyszeliśmy kukułkę.
356 W tym miejscu Werdum ma zapewne na myśli figurki wypiekane z chleba.
357 Obecnie w granicach Częstochowy.
358 Zamek w Olsztynie zastał wzniesiony w XIV w., za panowania Kazimierza Wielkiego Częściowo znisz-
czony w czasie „potopu" szwedzkiego, stopniowo popadł w ruinę. Leż)- ok. 15 km na południowy wschód od
Częstochowy.
359 Werdumowi chodziło zapewne o XVI-wieczny kościół świętych Szymona i Judy Tadeusza oraz drew-
niany kościół Świętej Barbary. Co do zamku, miał najpewniej na uwadze dwór Kazimierza Męciriskiego (zm.
1703), chorążego wieluńskiego, ówczesnego właściciela Żarek, które wziął w posagu z Barbarą Warsz)-cką. Żar-
ki leżą ok. 30 km na południowy wschód od częstochowskiego Błeszna.
360 XlV-wieczny zamek w Ogrodzieńcu został dwukrotnie zniszczony przez Szwedów, najpierw w czasie
„potopu", później przcz wojska Karola XII. Od tej poty popadł w ruinę. Z Żarek do Włodowic Werdum prze-
jechał ok. 12 km i dalej do Ogrodzieńca ok. 15 km, ciągle na południowy wschód.
Ili
Następnie przez krzaczaste góry do Bydlina, dwie mile. Jest to wieś z dworem;
leży u stóp pagórka, na którym wznosi się kościół Świętego Krzyża361 362 363 364. Wszystko
to należy do Ogrodzieńca. Z miejsca tego widać po prawej ręce z daleka miasto
i zamek Pilicę, po lewej trochę bliżej miasteczko Olkusz, sławne ze swych kopalń
srebra. Zresztą idzie tu droga przez szczery piasek do kościelnej wsi Jangrot, leżącej
na górze, półtorej mili'
Potem przez żyzną ziemię i dwie wsie Zadroże i Wielmożą (Dwagorze und
Moseuice) do Skały, półtorej mili’ . Jest to otwarte miasteczko, będące własnością
klarysek z klasztoru przy kościele Świętego Andrzeja w Krakowie161. Dalej spusz-
czając się z góry, przez urodzajny kraj do Cianowic, co znaczy po polsku tyle, co
niemieckie Heudorf, leży bowiem w pięknych łąkach, na których jeszcze w tym
dniu zbierano siano. Następnie jeszcze do Januszowic (Wesowce), wsi leżącej tro-
chę niżej, jedna mila. Widać tu po prawej ręce kościół wznoszący się na górze,
a po lewej klasztor w dolinie i przyjeżdża się do Zielonek (Sielloś), małej wsi na
pagórku, półtorej mili365.
Z kolei przez bardzo piękne ziemie, w których porozrzucane tu i ówdzie domy,
jakby na przedmieściu, ale daleko od siebie położone; pomiędzy nimi po lewej
ręce trochę od drogi widać piękny, nowo zbudowany, czworograniasty pałac. Przy-
jeżdża się do Krakowa, pół mili366.
Kraków był dawniej stolicą Polski i zwykłą rezydencją królewskiego dworu, aż
po śmierci króla Stefana Batorego królowie ze szwedzkiej familii przenieśli siedzi-
bę swą do Warszawy, aby być o tyle bliżej swego dziedzicznego królestwa, Szwe-
cji. Zamek krakowski leży na wysokiej górze pomiędzy miastem a rzeką Wisłą,
która płynie tak blisko stóp stromej góry, że ledwie drogę dla wozów można było
wykuć w skale. Zamek jest obwarowany do obrony wysokim i grubym murem,
ze wschodniej i południowej strony podwójnym, a nawet miejscami potrójnym,
i silnymi wieżami. Ponieważ zaś góra z zachodniej strony nie jest tak stroma, jest
i mur tutaj wyższy. Wisła jest tu dosyć szeroka, lecz nie bardzo głęboka, unosi więc
361 Kościół Krzyza Świętego powstał z przebudowanego XIV-wiecznego zamku Bydlińskiego, wznoszącego
się na wzgórzu nad wsią. Zniszczony przez Szwedów w czasie „potopu", został opuszczony w XVIII w. i popadł
w ruinę. W XIX w. w Bydlinie wybudowano kościół świętej Małgorzaty, który zastąpił zniszczoną świątynię.
Z Ogrodzieńca do Bydlina jest ok 15 km na południowy wschód.
362 Jangrot leży ok 10 km na południowy wschód od Bydlina.
363 Skała leży ok 13 km na południowy wschód od Jangrotu.
364 Romański kościół Świętego Andrzeja w Krakowie, przy ul. Grodzkiej, został wybudowany w drugiej po-
łowie XI w. Od XIV w. należał do zakonu klarysek, dla których wybudowano klasztor przy kościele. Pierwotną
budowlę klasztorną przebudowano na przełomie XVI i XVII w.
365 Kierując się na południe, Werdum przebył ok. 4 km do Cianowic i stąd ok. 10 km przez Jawiszowice
do Zielonek.
366 Z Zielonek do Krakowa jest ok. 7 km w kierunku południowo-wschodnim.
112 DZIENNIK PODRÓŻY 1670 1672 Ulryh Werdutna
tu wprawdzie liczne, ale nie tak wielkie statki, jak poniżej. Na zamku znajdują
się trzy kościoły: katedra, kościół Świętego Stanisława i nieco niżej jeszcze jeden,
w którym się znajdują królewskie grobowce*6'. Zresztą zamek zawiera także inne
zabudowania na obszernym obszarze. Mieszka tam mnóstwo ludzi. Naprzeciw
zamku, na wschodzie pomiędzy miastem Krakowem i Kazimierzem, osobnym
miastem za ramieniem Wisły, rozciągało się piękne wielkie przedmieście, które
dwa te miasta łączyło z sobą, lecz w szwedzkiej wojnie spalono je do gruntu. Przez
wymienione ramię Wisły prowadzi most, po którym idzie się do Kazimierza; ze
wschodu jest on także otoczony przez Wisłę, na której znajdują się pływające mo-
sty, także miasteczko to okalają obydwa ramiona tej rzeki. Na zewnątrz ciągnie się
naokół wysoki mur, a wewnątrz dzieli je jeszcze drugi mur na dwie części. W jed-
nej połowie znajduje się żydowskie miasto z piękną synagogą. Druga połowa, lepiej
zabudowana, zamieszkana przez chrześcijan, ma różne piękne kościoły i klasztor}-.
Samo miasto Kraków leży na północy pod zamkiem, w glebie nadzwyczaj tłustej
i żyznej. Otacza je podwójny mur i sucha fosa z silnymi tu i ówdzie wieżami za-
miast bastionów. Ma siedem bram, zbudowanych dla obrony bardzo grubo i silnie.
Jeśli zamek i miasteczko Kazimierz zaliczymy do miasta, to znajdziemy w nim
w ogóle 75 klasztorów i innych kościołów, pomiędzy nimi największe i najpięk-
niejsze są parafialny kościół Panny Maryi w Rynku i jezuicki naprzeciw zamku '
Ratusz jest także ciężki, włoskim sposobem zbudowany, a przy nim sukiennice,
długie sklepienie na rynku, zapełnione różnymi kosztownymi towarami. Rynek
sam jest wielki, zabudowany naokół samymi wspaniałymi pałacami, po większej
części struktury włoskiej z płaskimi dachami. Większa część tutejszych zegarów
bije 24 godziny, zaczynając od zachodu słońca. Pomiędzy innymi narodami znaj-
dzie się tu bardzo wielu kupców włoskich.
Dnia 6 lipca
z Krakowa przez obydwa mosty na Wiśle do Wieliczki {nach der Welice), jedna wiel-
ka mila. Niedaleko Kazimierza przejeżdża się przez górę pod kaplicą, przy które;
bliziutko znajduje się usypany pagórek, uchodzący za grobowiec Krakusa, pierw-
szego monarchy polskiego i fundatora Krakowa. Po prawej ręce widać dwie małe
wsie - Wola i Brokaska367 368 369 - a po lewej piękne opactwo Mogiła. Jeszcze przejeż-
367 Katedra na Wawelu, w której znajdują, się grobowce królewskie. nosi wezwanie św. Stanisława BM
i św. Wacława. Być może Werdum, wymieniając trzy kościoły, miał na myśli także kościoły Świętego Jerzego
i Świętego Michała, obydwa rozebrane przez Austriaków na początku XIX w.
368 Chodzi oczywiście o kościół Wniebowzięcia NMP (Mariacki) i dawny kośdół jezuitów Świętych - -
stołów Piotra i Pawła przy ul. Grodzkiej. Obecnie należ}’ on do parafii Wszystkich Świętych, podczas gdy
jezuici mają XIX-wicczny kościół Najświętszego Serca Pana Jezusa przy ul. Kopernika.
369 W rzeczywistości była to jedna wieś. Wola Duchacka, obecnie w granicach Krakowa.
113
dża się po lewej ręce przez wieś bez kościoła, Kosocice (Goczecze)' , potem przez
wieś z kościołem, Bogucice, co po polsku znaczy tyle, jak niemieckie Gottesbriiste,
dlatego że leży w miejscu pięknym do hodowania bydła.
Tuż obok na wschód leży Wieliczka, otwarte miasto z ładnym kamiennym ko-
ściołem poza obrębem domów. W samym środku miasta jest jeszcze drugi, ciężko
zbudowany kościół . Na jego wschodnim końcu, naprzeciwko chóru, znajduje
się wejście do wielkich kopalń soli, sławnych na całą Polskę i Węgry. Wydają one
ogromny zapas soli. Sól tę po części wydobywają z najgłębszych min w kawałach,
kształtu i wielkości oxhoftu - z Bordeaux, a nawet większych, wyglądających jak
kolumny z czarnego marmuru. Później albo je tłuką na grubą, czyli czarną sól
i tak ich używają, albo też jeszcze je warzą i zamieniają na białą sól. Inną sól czer-
pią znów jako słoną wodę z wyższych min, nie tak głębokich, i warzą z niej zaraz
delikatną białą sól. Na rozkaz pana mego, opata Paulmiers, pojechałem tu, aby
dobrze obejrzeć te kopalnie, należące do królewskich dóbr stołowych w Polsce.
Chciał on posłać gruntowną relację o nich do Francji.
Zawiesiłem się wraz z siedzeniem, zrobionym z powrozów, na grubej okrę-
towej linie, na której kawały soli wydobywano na górę windą, obracaną przez
konie. Jeden z górników zawiesił się nade mną, a drugi pode mną, z zapalonymi
latarniami w ręku. Oni to mieli mi na dole wszystko pokazać, a zarazem zapo-
biegać temu, żeby lina okrętowa, spuszczona tak daleko na dół, nie uderzała ze
mną o ściany. Dziura, którą się na dół spuszczałem, liczyła więcej niż cztery stopy
w czworobok. Ściany jej składały się z belek sosnowych, ułożonych na poprzek
na sobie. Naliczyłem ich, spuszczając się na dół, do dwóch set. Według tego ob-
liczyłem głębokość szachtu na tyleż stóp. Tuż przed sobą, spuściwszy się na dół,
widzi się kaplicę z krzyżem i kilkoma obrazami, przed którymi pali się ciągle kilka
lamp. Trochę dalej, przy wejściu do jednej miny, już wyczerpanej, wisiała wielka
tablica, na której zapisano rok i dzień, kiedy Jan Kazimierz, wtedy książę, później
król polski, zwiedzał tę kopalnię, uczęstowany tu wspaniale przez ówczesnego
solmistrza Aleksandra Morsztyna . Trochę dalej, niedaleko od siebie, mieściły
się dwie stajnie dla koni. W każdej z nich znajdowało się po siedem par koni, które
tu żywiono, spuściwszy je poprzednio na dół, aby na mocnych powrozach i przy
użyciu pewnych maszyn, ustawionych tu i tam w dogodnych miejscach w minach,
370 Obecnie w granicach Krakowa.
371 Gotycki kościół parafialny świętego Klemensa. Werdum widział jeszcze starą świątynię. W XVIII w. jej
mury popękały wskutek wstrząsów podziemnych, wywołanych wydobyciem soli. Kościół rozebrano, a na jego
fundamentach wzniesiono istniejącą dziś świątynię. Z Krakowa do Wieliczki jest ok. 13 km na południowy
wschód.
372 Oxhoft, oksefr - inaczej „wielka beczka" - miara objętości wina i piwa, wahająca się w różnych krajach
od 200 do 600 litrów.
373 Aleksander Morsztyn (zm. 1660). wojewoda wendeński od 1659, bachmistrz wielicki.
JM DZIENNIK PODRÓŻY 1670-1672 Ulrylu Werduma
przyciągały wielkie kawały soli z miejsca, gdzie je wyrąbywano, aż pod ową dziurę,
gdzie je w górę windowano. Od miejsca tego były łomy, w których wtedy praco-
wano, oddalone o więcej niż 1300 kroków. Szło się tam przez same wypróżnione
miny, z których niektóre były szerokie i wysokie, niektóre wąskie i tak niskie, że
pod poprzecznymi belkami, które je podpierały, trzeba było się czołgać. Było to
tam, gdzie miny szły przez ziemię, po większej części jednak szły przez twardą
skałę. Łomy, w których obecnie pracowano, znajdowały się także w wielkiej skale,
wyrąbane, jakby przestronne wysokie sklepienie kamienne, więcej niż na strzał
z muszkietu wzdłuż i wszerz, a mimo to jednak sól w tej samej jakości ciągnęła
się dalej. W bok od jednej z tych min wydrążyli w dół jeszcze jeden szacht, tej
samej głębokości jak ten, w którym się znajdowaliśmy, aby się przekonać, cze-
go się spodziewali, czy jeszcze głębiej także znajdą sól. Obecnie pracowało tutaj
przeszło stu ludzi. Stosownie do tego, czy sól ma wielki lub mały zbyt, musi tu
więcej lub mniej pracować. Jeden z nich stoi zawsze na dole przy dziurze, drugi
zaś u góry przy otworze, by głośnym wołaniem dawać sobie znać, czego potrzeba.
Góra, przy której leży Wieliczka, ciągnie się od Alpes Pannonici ku Krakowowi
i zawraca tutaj ku północnemu wschodowi. W tym zakręcie, czyli tej zatoce, leży
ta kopalnia. W dole w tych minach było tak zimno, żem się trząsł z zimna, choć
były to dnie kanikuły, a powietrze tak gorące, że dnia tego grzmiało. Wydobywszy
się znów na świat, musiałem z solmistrzem, znakomitym Polakiem ze szlachty,
pójść do jego pokoju, w którym mieszkał dla ciągłego dozoru. Tutaj, okazując mi
dużo grzeczności, uczęstował mnie dobrym łykiem węgierskiego wina. Najwyższy
oficer prymasa bowiem, pan Stanisław Piotrkowczyk, kazał mnie jemu polecić
przez jednego jeźdźca, którego posłał ze mną. Jeszcze tego wieczora wśród grzmo-
tu i piorunów wróciłem konno do Krakowa.
Dnia 7 lipca
pod wieczór z Krakowa przez zadziwiająco tłustą glebę do Mogiły, jedna mila. Jest
to wspaniałe opactwo z pięknym, kamiennym domem mieszkalnym dla opata
wraz z wielkim, dobrze zbudowanym kamiennym kościołem, przy którym jeszcze
stoi drewniana kaplica. Opactwo to bierze imię swoje „Mogiła” od pagórka, który
wznosi się tuż w pobliżu na polu, a w którym ma być pochowana sławna królowa
Wanda, panująca niegdyś w tych stronach' \
374 Alpy Panońskie, czyli Karpaty.
375 Klasztor Cystersów w Mogile oraz kościoły Wniebowzięcia NMP i Świętego Wacława powstały jesz-
cze w XIII w., ulegając późniejszym przebudowom. Krużganki klasztorne, kościół i biblioteka ozdobione
są XVI -wiecznymi polichromiami autorstwa Stanisława Samosrrzelnika (ok. 1480-1541). Natomiast drew-
niany kościół, który wspomina Werdum, to XV-wieczna świątynia Świętego Bartłomieja, przebudowana
w XVIII w. i zachowana do dzisiaj. Mogiła znajduje się obecnie w granicach Krakowa, ok. 9 km na wschód
od centrum miasta.
115
Z miejsca tego ciągle przez urodzajne ziemie i przez wieś z kościołem Pleszów
( h-nou^ . pozostawiając na widoku po prawej ręce szlachecki dwór Branice, a po
lewej wieś z kościołem Ruszczą (RaschowY' dalej znowu po prawej ręce miasto
i zamek Proszowice na górze' ', należące do wojewody krakowskiego [Aleksan-
dra Michała] Lubomirskiego, do wsi z kościołem Igołomi (Dolegni) i do Złot-
nik, dwie mile' . Dwór ten z wsią obok należy do opata siechowskiego Franciszka
Prażmowskiego. brata prymasa. Cała ta okolica składa się z urodzajnych gruntów,
w których jednak chwast, który my w Harlingerlandzie'80 nazywamy Riddyck,
kwitł tak gęsto, że zakrywał prawie wszystko zboże, choćby go ludzie pilnie pełli,
niego bez różnicy pszenicę, żvto, jęczmień, proso, groch, fasolę itd.
<——• Dnia 8 lipca
ciągle jeszcze przez dobre ziemie do wsi Wawrzeńczyce, potem przez otwarte
miasteczko Brzesko . do Hebdowa, dwie mile. Jest to opactwo zakonu premon-
stratensów. które wznosi się bardzo wesoło nad Wisłą na południowym wschodzie
.nionego miasteczka . Dalej przez wieś z kościołem Stare Brzesko (Ta-
redrisko} i przez drugą bez kościoła, Jaksice, pozostawiając po prawej ręce na
widoku nad Wisłą dwór Wojnicę . a po lewej ręce jeszcze inną wieś z kościołem,
szyć, półtrzeciej mili. Jest to otwarte miasteczko z kościołem. Drugi kościół
wznosi się na górze przed miastem' . Z miejsca tego do przejazdu przez Wisłę
ćwierć mili. Rzeka jest tutaj dość szeroka i unosi piękne łodzie. Na strzał działowy
od tego miejsca przeprawia się znów promem przez rzekę Uszew po czym przez
żyzne pole do wsi Zaborów (Zobrcye), dwie mile i ćwierć* 380 381 382 383 384 385 386.
Zltań
/ifoJMtl
Macieja Bepa
Stfczyńfleirę
z dzieła,Ohla
Galicji", Ltiii
1848; zhim
prjiMire
-h Krakowa. Kościół Świętego Wincentego i Narodzenia NMP pochodził z XJV w.
Na początku XIX w. wybudowano w jego miejscu obecną świątynię.
-ciętego Grzegorza Wielkiego z XV w. Podobnie jak Mogiła, tak Pleszów, Branice
i Ruszczą leżą obecnie w granicach Krakowa.
3 3 Pisząc o zamku w Proszowicach. Werdum miał zapewne na myśli nieistniejący już dzisiaj dwór królewski.
3^ Z krakowskiej Mogiły jest ok. 15 km do Igołomi i dalej ok 2 km do Złotnik, vt kierunku wschodnim.
380 Harlingerland jest nadmorską krainą w północnej Fryzji; stąd wywodził się Ulryk Werdum.
381 Chodzi o Nowe Brzesko.
382 Klasztor Norbertanów (Premonstratensów) w Hebdowie powstał już w XII w. Werdum widział klasz-
torny gotycki kościół Wniebowz;. .stal przebudowany na przełomie XVII i XVIII w., jak też
nowy klasztor z połowy XVII w. Ze Złotnik do Hebdowa jest ok. 11 km w kierunku północno-wschodnim.
383 Stare Brzesko jest przysiółkiem Hebdowa i prawdopodobnie właśnie kościół klasztorny ma Werdum
na myśli.
384 Według K. Liskego (Cudzoziemcy w Polste. s. 132) takiej wsi tu nie ma. Być może chodzi o Śmilowicc.
w których obecnie znajduje się pałac pochodzący z pierwszej połosyy XIX w.
385 Koszyce utraciły prawa miejskie w 1869 i obecnie są wsią. Werdum wymienia dawny kościół drewnia-
ny Świętej Mani Magdaleny, zastąpiony w XIX w. przez murowaną świątynię. Z Hebdowa do Koszyc jest ok.
14 km w kierunku wschodnim.
386 Zaborów leży ok 10 km na wschód od Koszyc.
116 DZIENNIK PODRÓŻY 1670-1672 Ulryka Werduma
Z kolei przez las dębowy, przez wieś Śmietana, co po polsku znaczy tyle, co
niemieckie Milchrahm™Długi szereg domów, nazwany Wola Radłowska, cią-
gnie się potem wzdłuż jeziora do Radłowa, półtorej mili. Jest to piękna wieś z do-
brze zbudowanym kościołem i bardzo zgrabnym zamkiem i ogrodem . Następnie
najpierw przez piaszczyste pola, dalej przez nieurodzajne pole do Tarnowa, jedna
mila. Na ćwierć mili od tej miejscowości przejeżdża się przez stare ramię Dunajca,
po czym przeprawia się na promie przez teraźniejszą rzekę. Wpada ona później
do Wisły, jest jednak tutaj szersza, prędsza i głębsza niż sama Wisła. Tarnów jest
zgrabnym miastem, ma wały z ziemi, a na nich u góry naokoło mur z balustra-
dami i silne wieże na skrzydłach wraz z suchą fosą naokoło. W mieście znajduje
się ciężko zbudowany kościół z kamienia i wiele innych domów o włoskiej struk-
turze. Zamek wznosi się trochę na zachód od miasta ‘ . Należ}' wraz z miastem
387 Obecnie jest to część wsi Wał-Ruda, położonej 6 km na północny zachód od Radłowa; zob. SGKP.
t. 9, s. 891.
388 W Radłowie znajduje się gotycki kościół Świętego Jana Chrzciciela z XTV-XV w. Na miejscu wspomnia-
nego przez Werduma „zamku" wznosi się XIX-wieczny pałac, otoczony parkiem. Z Zaborowa do Radiowa jest
ok. 1 5 km na południowy wschód.
389 Gotycki zamek w Tarnowie na Górze świętego Marcina rzeczywiście leżał w pewnej odiegłośd od mia-
sta. Obecnie pozostały z niego ruiny. Werdum wspomina też XJV-wicczny kośdół parafialny Narodzenia NMP
Z Radłowa do Tarnowa jest ok. 16 km w kierunku południowo-wschodnim.
117
do ks. Aleksandra na Ostrogu . siostrzeńca hetmana wielkiego Sobieskiego. Za
komendanta w tym zamku miał pułkownika Kurowskiego' ".
Potem przez piaszczyste pola do wsi Terlikówka (Likowo), a dalej przez Po-
górską Wole. wieś z karczmą, usytuowaną w lesie nad jeziorem, półtorej mili
<—Dnia 9 lipca
ciągle przez krzaki do Żdżarów (Dziore) i Grabin półtorej mili. Obie te wsie
nie mają kościołów. Przy ostatniej widać po prawej ręce z daleka w dolinie miasto
Pilzno ^PiletznaY a w nim kościół z wysoką wieżą . We wspomnianym lesie tak
często popełniają rabunki i morderstwa, że jadąc mniej jak godzinę, spotkaliśmy
przv drodze siedem kup gałęzi, pod którymi pochowano nieznanych pomordowa-
nvch ludzi, rzucając na grób gałęzie, by dzikie zwierzęta nie wydrapały ich z ziemi.
Rosną tu dziko różne lekarskie i kuchenne rośliny, jako to Melilotum, Hypericon,
Thymian, szałwia, dzwonki, fiołki, malwy itp.
Wiązka skręconej słomy zatknięta na kiju na dachu znaczy, że w tym domu
sprzedaie się biały chleb, tak samo jak w całej Polsce koło na palu zatknięte na
szczycie domu oznacza, że tutaj opłaca się cło.
Z Grabin do Dębicy, iedna mila . Jest to otwarte miasteczko, przed którym
płynie rzeka Wisłoka - teraz miała tak mało wody, że można było na koniu przez
nią przejechać. Ziemie są tu piaszczyste i kamieniste, na drugim brzegu zaś rozcią-
ga się iłowata równina. Potem przez bardzo dobre ziemie do Sepnicy, wsi bez ko-
raez kościelną wieś Lubzinę , a następnie do Brzezówki, półtorej
mili. Jest to licha wieś, gdzie po lewej ręce widać w dolinie zamek i wieś Skrzyszów
(SkUlowy . Z kolei przez żyzne pola do wsi Pietrzejowej (Vietriou>d}leżącej
po obu stronach strumienia. Po prawej ręce widać tu miasto Ropczyce (Radszyce).
390 Aleksander Zasławski-Osrrogski zob. przypis 29-
391 Być może - nim Kasper Kurowski. . którym A. Boniecki wspomina jako o rotmistrzu w 1647 (zob.
A Boniecki. Herbarz poliiri. Warszawa 1909. Ł 13. ł. 248).
392 Z Tamowa do Pogórskiej Woli esc ok 13 km w kierunku wschodnim. Terlikówka znajduje się obecnie
w granicach Tarnowa.
393 Gotycki kościół parafialny k . . \ / Ity,rski«. | W-dl do (
bin przez Zdżary Werdum pokonał ok 14 km w kierunku północno-wschodnim. Pilzno oddalone jest od
Grabin ok 10 km na południowy zachód
394 Dębica leiy ok. 7 km na wschód od Grabin.
395 U K. Liskego (Ctdzouemry w Poker, s i 33) .Lubczyna" W Lubzinie znajduje się drewniany kościół Świę-
tego Mikołaja. pochodzący z XVII w. Odległość od I-ubrany do Dębicy to ok. 8.5 km w kierunku wschodnim.
396 Mówiąc o zamku w Skrzywowir, Werdum ma na myśli murowany dwór, rozbudowany pod koniec
XVI w. wokół wieży obronnej przez Hieronima Mieleckiego. Z laibziny do Brzezówki jest ok. 2.5 km ni
północny wschód. W podobnej odległości od Brzezówki. w kierunku północnym. leży Skrzyszów.
397 Pietnrjowa leży ok. 3 km na wschód od Brzezówki
||8 DZIENNIK PODRÓŻY 1670-1672 Ulryk* Werdum*
Dalej obok kaplicy Piókla’" do wsi Dąbrowa, półtorej mili. I przez wieś Trzciana
(Psiand), gdzie w dolinie widać miasto Głogów" , do Świlczy (Swinziow), jedna
mila. Jest to ładna wieś z kościołem' . Cała ta okolica składa się z urodzajnych
pagórków. Doliny pomiędzy nimi zarosłe są drzewami i małymi krzewami.
Dnia 10 lipca
przez piaszczyste ziemie do Przybyszówki, wsi bez kościoła w dolinie nad jezio-
rem, i dalej do Rzeszowa, jedna mila. Miasto to leży nad rzeką Wisłok w dru-
giej dolinie. Należy do kawalera [Hieronima Augustyna] Lubomirskiego, jak go
zwykle nazywają, dlatego, że jest kawalerem maltańskim. Jest to syn sławnego
marszałka [Jerzego Sebastiana] Lubomirskiego. Wał z ziemi z drewnianą balustra-
dą otacza miasto. Na przedmieściu stoi śliczny kościół, a jeszcze lepszy w mieście,
obydwa z kamienia'101. Prócz tego drewniany szpital. Ciężko zbudowany zamek
wznosi się na południe od miasta, nad jeziorem''"’. Wszystko to znajdowało się
w bardzo dobrym stanie przed wojną kozacką, teraz zaś jest spustoszone. Przed
wschodnią bramą miasta widać z daleka po prawej ręce wieś Zwięczyca (Slinznd)
z kościołem.
Z Rzeszowa przez Krasne, wieś bez kościoła, gdzie po lewej ręce w dolinie
widać miasto Łąkę (Lionko)w, dalej przez Strażów, wieś bez kościoła, i jeszcze
przez drugą taką wieś, Krzemienica (Trzeminieci), do Łańcuta, dwie mile. Jest
to miasto leżące na wysokości nad głęboką doliną. O kilkaset kroków na wschód
wznosi się zamek z wykładaną suchą fosą i wałami z ziemi wraz z czterema re-
gularnymi bastionami, otoczonymi także ziemnymi fortyfikacjami. Wewnątrz
zaopatrzony jest w zgrabne zabudowania i cztery wieże. I choć leży na wysokim
pagórku, ma studnie obfitujące w wodę. Kiedy jednak z dział stojących na wałach 398 399 400 401 402 403
398 K. Liske {Cudzoziemcy w Polsce, s. 133) nie zidentyfikował tej miejscowości. Być może chodzi o Sędzi-
szów Małopolski, leżący na trasie podróży Werduma. W pobliżu funkcjonowała wówczas kaplica Świętej Anny,
którą mógł widzieć nasz podróżnik. Istniejący obecnie kościół Narodzenia NMP jest datowany na koniec
XVII w. Z Pietrzejowej do Dąbrowy jest ok. 17 km na wschód.
399 Chodzi o Głogów Małopolski, ok. 12 km na północ od Rzeszowa.
400 Chodzi o modrzewiowy kościół z XVII w. Świętych Apostołów Judy i Szymona Tadeusza. Z Dąbrowy
do Świlczy przez Trzcianę jest ok. 7 km w kierunku wschodnim.
401 Werdum miał zapewne na myśli gotycki kościół farny Świętych Wojciecha i Stanisława z XV w., prze-
budowany pod koniec XVII w. w stylu barokowym, oraz bazylikę Wniebowzięcia NMP z XVII w., położoną
na granicach rzeszowskiego starego miasta.
402 Zamek Lubomirskich, datowany na XVI w. i później przebudowany. Obecnie nie istnieje - został roze-
brany na początku XX w., a w jego miejscu wzniesiono nową budowlę zamkową, zachowując niewiele ze starej
fortecy. Ze Świlczy do Rzeszowa Werdum pokonał ok. 8 km w kierunku południowo-wschodnim.
403 K. Liske (Cudzoziemcy w Polsce, s. 134) zwrócił uwagę, że Łąka nie jest miastem, lecz wsią. Warto dodać,
że w czasach Werduma mieścił się tam dwór obronny z XVI w., obecnie w ruinie.
119
iacza s-enia czzer ._b pięć razy woda znika w ziemi i wraca dopiero po kilku
dtuacr.. Miastc należy cc starosty spiskiego, brata kawalera Lubomirskiego
Z mielca tego przez wsie Sosina i Głuchów iSloninc unA Gluko}, z których
pierwsza iezy na w schód, druga na zachód jeziora: dalej przez Kosinę, wieś z ko-
icoiesn* a potem przez Rogoźno i Nowosielce, dwie wsie bez kościołów, do
?aZEroj-L‘_ poiczwarre *ieikich mil. Jest to obwarowane miasto, otoczone
waiem z ziem;, a na nim merem z kilku wieżami. Sucha fosa, która ciągnie się na-
okoć nie ?ew bardzo głęboka t wielce zapuszczona. W mieście znajduje się kościół
z kamienia i klasztor Bernardynów""*
4fr» Z—e> t«v^cto a—« •—w w nr-tfoe ^.Urr» w w połowie XVII w ~ po^
- t^ii . -mu Wadw MMK .yłney Srwdwr, HeraklKMU Lubotn.nk.ep'
Jen* Sownwu Z d» Uwwa Weró-n pr»oeó-ł ok. 1? km w faem-ku
« - - wonewrr «Ń 11 HI • Ko—.r W k—* ——ca w XVIII « .,1—fcmnno
20 DZIENNIK fODItÓZY irw-K72 L Wt* We^—*
Z miejsca tego przez Rozbórz, wieś z papieskim kościołem, przy której w po-
bliżu na wschód leży ruska wieś, a następnie przez dziwnie tłuste pagórki, na
których po prawej stronic wznosi się piękny klasztor, do Jarosławia, półtorej
mili407. Miasto to już wyżej opisano. Parobcy nasi upili się w Przeworsku i w dro-
dze zaczęli z polskim szlachcicem, także podpitym, niebezpieczną zwadę, którą
ledwieśmy zażegnali wieczorem.
Dnia 11 lipca
tą samą drogą, co w kwietniu tegoż roku, aż do Jaworowa siedem mil, 2 12 lipca
7^- aż do Lwowa, także siedem mil408. Opis tych dwóch miast już podano. Zresztą.
muszę dodać jako wielką osobliwość, że 14 lipca tegoż roku - bośmy się tutaj za-
trzymali - około godziny dziewiątej przed południem przy końcu lwowskiej fosy
u/Dituttrrm miejskiej, która ciągnie się naokoło zachodniego wału i okrągłej wieży, zwanej
Masztarnią, wszystka woda w jednej chwili nabrała koloru krwawego. Zbiegło
^umku, się wtedy niezliczone mnóstwo ludu, przypatrując się temu z wielkim podziwem
i przestrachem. Na rozkaz od pana mego, opata Paulmiersa, musialem także tam
pójść i wziąć z sobą służącego, który nam dla lepszej obserwacji przyniósł wielką
UMrniliana flaszkę z tą wodą do domu. Wydawała się ona rzeczywiście początkowo na dobre
k- koloru cynobru, lecz kiedy przez kilka godzin postała, oczyściła sic u góry, a czer-
Ordy; woność spadła na dół, tak że czystą wodę można było zlać, a potem pozostałą pisać
jak czerwonym inkaustem, który jednak po kilku dniach zbladł i zszarzał. Ja z mej
strony jestem przekonany, że popy, aby napędzić strachu zabobonnemu ludkowi
i zachęcić go do hojności dla duchowieństwa i ubogich, pewno wsypali farbę do
fosy. Przemawia za rym, że koniec fosy oddzielony był od drugiego końca, północ-
nego, niżej położonego, tamą z ziemi. Tama ta jednak nie zamykała go szczelnie,
lecz przepuszczała ponad sobą i przez siebie wodę. Tutaj więc przepływała czy-
sta farba, a około południa woda znów miała swój pierwotny kolor. Tymczasem
tłumaczono to wtedy w Polsce jako cud i oznakę zaczynającej się wtedy wojny
tureckiej, a łatwowierni ludzie roznieśli wiadomość o tym po całym świecie.
• Dnia 23 lipca
z ruskiego Lwowa przez głębokie drogi i krzaczaste góry do Lesienic, jedna
mila409. Jest 10 zajazd nad drogą. Wieś tej samej nazwy leży więcej na prawo,
u stóp krzaczastej gór}'.
407 JarmUw lep- ok 14 km na południowy wschód od Prreworska.
40® Z Jarosławia do Jaworowa ok. 50 km na wschód i daiq podobna odJegtoK do
♦09 (Hxx/>ie /iMCHHMWi. ok_ 7 km na wschód od l•wi
121
‘Dnia 24 lipca
przez żyzne ziemie, porosłe tu i ówdzie drzewami, a potem przez wieś z kościołem
MykłaszóW . przy której przejeżdża się przez most na małej rzece Biłce, a dalej,
pozostawiając po prawej ręce wieś z kościołem Jakimca . do Glinian, półtrzeciej
mili. Było to niegdyś wielkie miasto, położone nad jeziorem w bardzo urodzajnym
miejscu. Miało ono wał z ziemi z szeroką fosą naokoło, o ile go jezioro nie zakrywa.
\X mieście jest kościół papieski i dwa ruskie, czyli greckie, a prócz tego jeszcze jeden
na przedmieściu. Teraz jednak miasto jest zupełnie spustoszone, tak że tylko parę
domów i owe cztery kościoły, wszystko z drzewa, nędznie na nowo odbudowanoll2.
Następnie przez wesołą równinę o moczarowatych gruntach, w których trawa
i koniczyna wraz z innymi ziołami bardzo bujnie i wysoko rosną, i gdzie się po
dzi na górze miasto i zamek Gołogóry" \ a w pobliżu nieco niżej
jakieś opactwo, na lewo zaś wieże zamku buskiego" ' leżącego nad Bugiem, aż
do Skniłowa jedna mila' \ Jest to mierna wieś z kościołem. Po prawej ręce leży
w pobliżu taka sama wieś z kościołem, Bełżec" ’, pozostawiając po lewej ręce na
widoku w dolinie nad tą samą rzeką Bug miasto i zamek Biały Kamień, do Zło-
czowa {SloziowY dwie mile. Na wspomnianej równinie i we wsi Bełżcu rośnie
dziko pewien rodzaj wiśni na krzakach, nie wyższych nad dwie piędzi. Na nich
wiszą gronami małe, czarne, ale bardzo smaczne winnego smaku jagody410 411 412 413 414 415 416 417 418 419. Zło-
czów ma długie przedmieście z drewnianych domów pomiędzy pagórkiem i jezio-
rem. leżącym naprzeciw w stronie północno-wschodniej. Samo miasto, złożone
z drewnianych domów, jest całkiem zgrabnie zbudowane około czworobocznego
rynku i przeważnie zamieszkane przez Żydów, których mnóstwo na całym Podolu
i Rusi. Na wschód od miasta leży zamek na wysokim pagórku, dobrze obwarowany
wałem z ziemi i bastionami z płyt kamiennych, wraz z wyłożoną fosą119. Miasto
i zamek należą do hetmana wielkiego i marszałka koronnego Jana Sobieskiego.
410 Obecnie NUnciamiB. ok. 15 km na wschód od Lwowa.
411 Wieś niezidentyfikowana przez K. LLskego (Cudzoziemcy w Polsce, s. 135). Współcześnie nie ma w tej
okolicy wsi o takiej lub podobnej nazwie.
412 Obecnie F.tmhshm. ok. 25 km na wschód od Mykłaszowa. Werdum wspomina zamek gliniański z po-
czątku XVII w., konstrukcji ziemno-drewnianej, a także kościół Ducha Świętego z XVII w. Znana dziś drew-
niana cerkiew Zaśnięcia NMP pochodzi z XVTI1 w.
413 Obecnie Fonoropit. Z XV-wiecznego zamku zachowały się jedynie ruiny.
414 Obecnie Bycbic
415 Obecnie Ckhw/bb, ok. 9 km na północny wschód od Glinian.
416 Chodzi zapewne o obecny Bużok (ByxoK) na Ukrainie, na południowy zachód od Białego Kamienia.
417 Obecnie Sohohib, ok. 20 km na południowy wschód od Skniłowa.
418 K. Liske (Cudzoziemcy w Polsce, $. 136) identyfikuje je jako borówki.
419 Zamek w Złoczowie (obecnie 3onosiB) zawdzięcza swój obecny kształt Jakubowi Sobieskiemu, który
kazał przebudować wcześniejszą drewnianą budowlę w nowoczesną fortecę bastionową w latach 30. XVII w.
122 DZIENNIK PODRÓŻY 1670-1672 Ulrylta Werdumi
— Dnia 25 lipca
przez zadziwiająco tłuste, czarne i bujne ziemie do wsi PłuhÓw, co po rusku zna-
czy tyle, co pług. Kościół miejscowości tej kryty słomą, bardzo nędzny, stoi u stóp
góry420 421 422. Potem do Zborowa ', dwie mile. Przed laty było to duże, ładne miasto,
otoczone od północy wałem z ziemi, od południa jeziorem. Kiedy zaś mieszkańcy
w czasie oblężenia przez Kozaków i Tatarów sądzili, że od strony jeziora nie grozi
im żadne niebezpieczeństwo, Tatarzy przepłynęli konno jezioro, napadli miasto
i wymordowali lub uprowadzili wszystkich, których w nim znaleźli, tak że z dzie-
sięciu tysięcy mieszkańców teraz ledwie dziesięciu tu było. Dalej przez jednostaj-
nie bujne, ale nieuprawnione pola, pozostawiając po lewej ręce na widoku miasto
Tarnopol i Jeziernę (Jekoinie), do Kozłowa półtorej mili. Miasto to leży tak
samo jak Zborów pomiędzy jeziorem i wałem z ziemi. Dawniej mieszkało w nim
więcej niż cztery tysiące ludzi, a teraz nie było w nim żywej duszy, prócz karcz-
marza, który tu wystawił sobie chatę i sprzedawał piwo przejeżdżającym. Tutaj
dognaliśmy kawalera Lubomirskiego wraz z jego chorągwią konnych kirasjerów,
których Polacy nazywają pancernymi, ponieważ zamiast zbroi noszą kurtki dru-
ciane (Jacque de Maillesj, a zamiast szyszaka płaski czepiec z drucianą obwódką
naokoło głowy, spadającą aż na ramiona. Szedł on z tą chorągwią do obozu het-
mana wielkiego Sobieskiego, dokąd i my zdążaliśmy. Jechaliśmy więc razem przez
piękną równinę, ale nie uprawioną, do Mikuliniec423, dwie mile. Po prawej ręce
widać kościół miasta Kozowa'24 (Kosohne), znajdującego się w pobliskiej dolinie.
Mikulińce to ładne miasto w samym środku jeziora, położone pomiędzy weso-
łymi pagórkami i krzakami. Woda otacza miasto i płynie przez nie, oddziela je
też od zamku425. Przez wspomniane krzaki prowadzi przyjemna droga pomiędzy
młodymi dębami do miasta i wsi Łoszniów426, leżącej po drugiej stronie na dole
u stóp góry, od Mikuliniec pół mili.
420 Obecnie IlnyriB, ok. 15 km na południowy wschód od Złoczowa. Dzisiaj jest tu cerkiew świętej Parak-
sewy, wzniesiona na wzgórzu na początku XVIII w.
421 Obecnie 36opiB, ok. 14 km na południowy wschód od Płuhowa.
422 Obecnie Tepnoninb, OaepHa i Ko3/iiB. Kozłów leży ok. 20 km na południowy wschód od Zborowa.
423 Obecnie MmcyniiHiti, ok. 30 km na południowy wschód od Kozłowa.
424 Obecnie Koaoaa, na zachód od Mikuliniec. Być może Werdum ma na myśli kościół, świeżo (1669) ufun-
dowany przez Andrzeja Potockiego, wojewodę kijowskiego. Kościół ten został zniszczony w latach 70. XX w
425 XVI-wieczny zamek w Mikulińcach był wówczas własnością Sieniawskich. W XIX w. został poddany
przeróbkom; obecnie częściowo zrujnowany.
426 K. Liske (Cudzoziemcy w Polsce, s. 137) nie zidentyfikował tej miejscowości, pozostawiając podaną przez
Werduma nazwę Vloski. Być może chodzi o Łoszniów (JIoniHiB). na wschód od Mikuliniec.
123
Dnia 26 lipca
w nocy wzdłuż góry, a dalej przez bardzo urodzajne ziemie, pozostawiając po
prawej stronie miasto Trembowlę, przez miasteczko Janów, potem przez wieś
Jablonów42', przy której usypano mały szaniec, do Kopyczyniec (KopiniceY'\
pięć mil. Jest to otwarte miasteczko, położone na trzech pagórkach, które otacza
i przedziela jezioro. Zamek leży z boku i jest zupełnie opustoszały. Ziemie tu na-
okół nie są nieurodzajne. Następnie przez krzaczaste i kamieniste góry, dalej przez
żyzną równinę do CzarnokońcóW4-9, dwie mile. Tutaj spotkaliśmy polską armię
stojącą w polu. Rozłożono się tu obozem na pochyłości. Hetman wielki rozkazał
memu panu, oparowi Paulmiers, niby to jako królewskiemu inżynierowi, ażeby
obozował przy jego przybocznym pułku dragonów, którego podpułkownikiem
był monsieur de Boham, szlachcic luksemburski427 428 * 430 431 432. W pobliżu jego namiotu roz-
bijaliśmy później nasz własny przez całą kampanię. Czarnokońce to wieś z zam-
kiem, który dopiero co w ubiegłych dniach Tatarzy wzięli szturmem po walecznej
obronie i wymordowali wszystkich ludzi, nie wyjmując kobiet i dzieci, które się tu
schroniły. Ludzie nasi widzieli leżące ciała ich, jeszcze nie pochowane.
<—>_> Dnia 27 lipca
przez piękne pola, gdzie tu i ówdzie stoją drzewa, do miasta Zbrzyź (BrzesaY'\
dwie mile. Podaję tutaj teraz podolskie, czyli ukraińskie mile, z których każda jest
pewno podwójnie tak duża, jak mila polska. Mile te jeszcze się ciągle zwiększają,
kiedy się zbliża do tureckiego kraju. Stają się tu tak długie, że się już nie liczy we-
dług mil, lecz według dni podróży. Miasto Zbrzyź leży nad mostem rzeki Zbrucz
na wysokiej górze. Otacza je mur, a na północnym wschodzie wznosi się zamek
z kamiennymi fortyfikacjami. Obóz rozbito przy murze miejskim. Zakonnicy,
którzy odprawiali msze w armii, jeździli tutaj po większej części konno, z brewia-
rzem pod prawą ręką, a szablą przy lewym boku. Spowiednik hetmana wielkiego
zaś, ojciec Przyborowski *1- , jezuita, jeździł ze swymi towarzyszami karetą. Ponieważ
2^
.IlIttM’''1’
427 Obecnie TepeóoBna. InamBKa i flónyniB.
428 Obecnie Konwmmii. ok. 40 km na południowy wschód od Mikuliniec. Wspomniany przez Werduma
zamek zachował się w ruinie.
42*1 Wla.śc iwic$.| i.ini dwi<- 'a nr: < z.u nokonce Wielkie i Małe (obecnie Ben u Ki i Ma/n HopHOłiiłUU). ok. 20 km
na południc od Kopyczyniec K. 1 iske {Cmłrmifmey w Poker, s. 137) błędnie podaje nazwę Czernichów.
4 }0 Krzysztof de Boham (de Bohan) landuy (zm. po 1682), pułkownik regimentu dragonów J. Sobieskiego
w armii koronnej. W 1673 otrzymał polski indygenat.
431 Obecnie 36pMM, ok. I ’ km na południowy wschód od ( z.irnokońców. Miasto zwano też Brzezie.
Z zamku nad Zbrticzcm. o którym mówi dalej Werdum. pozostały ruiny.
432 Adam Przyborowski (zm. 1683), spowiednik Jana Sobieskiego; zmarł 6 X 1683. w czasie marszu armii
polskie] ku Parkanom.
124 DZIENNIK PODRÓŻY 1670 1672 Ulryk.
nie należał do stronnictwa francuskiego, nasi Francuzi zwykli nazywać ten pojazd
ironicznie naszą Matką-Kościołem, ponieważ były w nim zebrane świętości hetma-
na wielkiego: Voila notre rnere l‘Eglise cjui marche'* .
Dnia 28 lipca
przez bardzo wysokie pagórki, pozostawiając po prawej ręce na widoku nad wspo-
mnianą rzeką Zbruczem miasto Skalę, rozbito obóz pod Oryninem'", trzy mile.
Na wspomnianych pagórkach i rozciągającej się przed nimi dolinie rosły - prócz
bardzo bujnej trawy i szerokiej, wysokiej koniczyny - także różne lekarskie i ku-
chenne zioła, jak szparag (Asperges), pewien rodzaj karczochów, macierzyca ogro-
dowa. szałwia, nostrzyk, ślazik. rzepik, żywokost lekarski i głowienka pospolita,
po niemiecku nazwane wild und zahm heidnisch Wundenkraut albo też Herba
Sara cenią, dalej piołun, podróżnik, dziurawiec i ogromne mnóstwo owych już
wyżej wspomnianych wisienek na krzakach. Spotykano też w tych niezamieszka-
nych i nieuprawianych pustych polach różne wielkie kopce, w których podobno
chowano w dawnych czasach bohaterów. Teraz rozrzucają i rozkopują je kozaccy
chłopi, bo wydostają z nich dużo saletry, którą w ogóle często znajduje się na
Ukrainie i Podolu. Umieją oni sami robić z niej proch do strzelb. Orynin był daw-
niej wielkim miastem nad jeziorem, lecz Turcy spalili je wraz z zamkiem, a teraz
stoi zupełnie spustoszone.
Dnia 29 lipca
przez góry i skały po raz drugi przez rzekę Zbrucz433 434 435 436 437, która tutaj jest bardzo miał-
ka, rozbito obóz pod Laskowcami (Dziewkowske)**, tylko o pół mili. Jest to wieś
z dworem, położona na zachód od rzeki.
Dnia 30 lipca
posunął się obóz o ćwierć mili dalej przez bardzo żyzne ziemie do Kamieńca
Podolskiego Jest to stolica Podola. Nazwa jej znaczy po niemiecku podolisches
Steinhaus. Leży na skale, otoczonej naokół rzeką Smotrycz, tylko że na południo-
wo-zachodnim końcu skała ta łączyła się z drugą, na której stoi twierdza. Przez tę
odnogę skały wykuto kanał, tak że teraz rzekę przeprowadzono naokoło. Płynie ona
od Wołynia pod miastem, które także zwie się Smotrycz, a o milę poniżej Kamień-
433 Oto idzie nasza Matka-Kościół.
434 Obecnie Cicana flofluibCbKa i OpwHHH. Orynin leży ok. 28 km n a południowy wschód od Zbrzyzia.
435 Pomyłka Werduma; armia przeszła rzekę Żwaniec.
436 Obecnie JlacriBui.
437 Obecnie KaM’flHeub rioflbibCbKwft. ok 20 km na południowy wschód od Orynina.
126 DZIENNIK PODRÓŻY 1670-1672 Ulryka Werduma
ca, przy miasteczku Żwaniec wpada do Dniestru, który u dawnych historyków
zwie się Tyras. W tym miejscu naprzeciw ujścia tej rzeki po stronie mołdawskiej leń'
miasto Chocim438 439, z turecką załogą, którą cierpi tam hospodar mołdawski. Ponad
wspomnianym kanałem wznosi się sklepiony łuk z ciężkich, pięknie wyrobionych
płyt kamiennych, a w górze ponad tym sklepieniem prowadzi jeszcze od miasta
do twierdzy osiem innych sklepionych łuków, na których spoczywają most}' od
jednej skały do drugiej. Środkowy łuk z tych ośmiu ma nadzwyczajną wysokość.
Aż ciemno robi się przed oczyma, kiedy się patrzy z tego mostu w dół na rzekę.
Zamek ze wschodu, z południa i północy ma naturalną warowność w stromości
i wysokości skał, na których się wznosi, prócz tego zaś jest z boków silnie uforty-
fikowany murami i wieżami. Bok zachodni leży przy wielkiej, wysokiej równinie.
Tutaj obwarowano go wprawdzie podług dzisiejszego sposobu fosami, wałami i in-
nymi ziemnymi robotami, lecz fortyfikacje te są źle założone i niedługo dałyby
się bronić, gdyby je zaatakowano według reguł sztuki. Zajęty zamek dominuje
nad miastem. Twierdza ta zatem prędzej osłabia, niż wzmacnia miasto. Zresztą
miasto to ma z natury niezwykle warowną pozycję, zważywszy, że je wspomniana
rzeka Smotrycz otacza z wszystkich stron i że po obu brzegach, tak wrewnątrz, jak
zewnątrz bronią do niego przystępu skały tak strome i wysokie jakby mury. tak że
nie potrzeba mu niezwykłych fortyfikacji, jeśli tylko stosownie się zaopatrzy trzy
lub cztery stoki, nieco mniej strome. Teraz jednak wszystko leżało opustoszałe
i niezabezpieczone440. Miasto dzieli się na trzy części. Południowy zamieszkują
Ormianie i mają tutaj swój osobny rynek, ratusz, piękny kościół i dużo dobrze
wybudowanych domów kupieckich. Środkową część zajmują Rusini wraz z du-
żym miejskim domem, na którym wysoka wieża, i kilkoma ładnymi kościołami
religii greckiej. Po północnej stronie mieszkają Polacy, którzy także mają tam swe
kościoły, ratusz i rynek441. Każda część ma swą osobną zwierzchność, która wydaje
orzeczenia stosownie do spraw i osób. Prócz tego mieszka tu jeszcze więcej niż sie-
demdziesiąt rodzin żydowskich, których starszyzna także sprawuje sądownictwo
nad swoimi i to tak bez ograniczenia, że mogą używać żołnierzy z zamku do wy-
konania swych wyroków. Mają dwie synagogi: jedną w mieście, drugą poza nim.
Papiści mają sześć kościołów: farę, kościół jezuicki, jakobiński, franciszkański.
438 Obecnie CMOTpnH i JKeaHeub.
439 Obecnie Xotmh w obwodzie czerniowieckim na Ukrainie, ok. 25 km na południe od Kamieńca Podol-
skiego i ok. 6 km na południc od Żwańca.
440 Zamek w Kamieńcu Podolskim pochodzi jeszcze z XIV w.: później był rozbudowywany i unowocze-
śniany. Za Zygmunta III, w pierwszej połowie XVII w„ wzniesiono tzw. Nowy Zamek w kształcie homwerku.
Aż do 1672 twierdza skutecznie opierała się wszelkim próbom zdobycia, stąd w oczach szlachty uchodziła za
niezwyciężoną.
441 Tzw. Ratusz Lacki (Polski) na Rynku Polskim w Kamieńcu Podolskim pochodzi z końca XIV w. Później
byl przebudowywany.
127
Świętego Marcina i jeszcze jeden mały klasztor zakonnic wraz z kościołem, na
dole u stóp góry4*’. Ormianie mają tylko jeden, ale najpiękniejszy z wszystkich442 443 444 445.
Rusini mają trzy w mieście: Świętego Mikołaja, Świętego Aspazego i jeszcze trzeci,
jako i na żydowskim przedmieściu czwarty, który jest tylko mały. Ziemie tutaj
naokoło są tłuste i dość bujne, gdyby je tylko uprawiano.
Dnia 20 sierpnia.
Kiedy armia polska przez trzy tygodnie obozowała tutaj na górze pod zamkiem,
pozostawił hetman wielki piechotę i artylerię pod dowództwem starego general-
-majora Koryckiego44*, a sam wyruszył z całą konnicą, przeprawił się przez rzekę po
miejskim moście i poszedł dwie mile przez równinę do Niedoborowa445. W po-
bliżu miasta pola są uprawiane, reszta leży odłogiem. Widać w nich wiele pagór-
ków, czyli grobowców starych bohaterów. Z boków zamykają je świerkowe krzaki,
wprawdzie nie szerokie, lecz ciągnące się daleko wzdłuż. Przy tym miejscu w Nie-
doborowie widać było po prawej ręce dwie małe wsie, a po lewej jedną, wydające
się opustoszałe. Z miejsca tego najpierw przez górę, potem przez moczarowatą
równinę do Zieliniec446, półtrzeciej mili. Jest to licha, spustoszona wieś. Wszyst-
kie pola leżą odłogiem. Przy lesie po prawej ręce leży wioska i nieco dalej po tej
samej stronie zamek Balin i opustoszała wieś447.
Dnia 21 sierpnia
przez żyzną, lecz nieuprawną równinę, w której tu i ówdzie małe moczary, a po
bokach dużo dębowych krzaków. Liście tej dębiny tkwiły pełne narości, zwanych
Polypodia. tak że czasami siedziało ich na jednym liściu siedem lub osiem nie-
zwykłej wielkości. Rosło tu także dziko wiele krzaków malin i wielkie mnóstwo
bardzo pięknych i smacznych szparagów i karczochów, które tym się różnią od
uprawianych, że u góry mają tylko krótkie grube liście, zawinięte w guzik, na
442 Werdum wymienia m.in.: katedrę świętych Piotra i Pawła, pochodzącą z drugiej połowy XV w., nieist-
niejący już kościół Jezuitów (rozebrany w XIX wj kościół dominikański (czyli jakobiński) świętego Mikołaja
i franciszkański kościół Wniebowzięcia N'MP z pierwszej połowy XVII w.
443 Werdum ma zapewne na myśli ormiański kościół świętego Mikołaja z przełomu XIV i XV w., znisz-
czony w latach 30. XX w.
444 Krzysztof Korycki (zm. 1677). podkomorzy chełmiński, gcncral-major. służył w wojsku od 1630.
445 K. Liske (Cudzoziemcy u> Police, s. 140) nie zidentyfikował tej miejscowości. Także M. Jaworski (Kam-
pania Ukrain na Jana Sobieskiego w 1671 r, „Studia i Materiały do Historii Wojskowości", t. 11, cz. 1, War-
szawa 1965. s. 98/ pominął tę miejscowość w swoim opisie kampanii J. Sobieskiego. W grę mogą wchodzić
m.in. Humieńce i Werbka (obecnie lyMeHui i Bep6xa). odpowiednio ok. 9 i 16 km na północ od Kamieńca
Podolskiego.
446 Obecnie Se/teHMe, ok. 40 km na północny wschód od Kamieńca Podolskiego.
447 Obecnie BanwH.
128 DZIENNIK PODRÓŻY 1670-1672 Ulryk* Werdumt
dole zaś gruby delikatny pniak. Równina ta ciągnie się tak aż do Sołodkowic,
dwie mile1 . Jest to małe miasto, położone przy pagórku, z trzech stron otoczone
moczarami i strumieniami. W mieście widać ruiny pięknego klasztoru. Są w nim
jeszcze dwa czy trzy ruskie kościoły. Obok wznosi się zamek z kamienną fortyfika-
cją, zbudowany w gwiazdę, z murem i oblicowaną wąską, suchą fosą.
Potem przez takie same ziemie, ale krzaczaste, do Zińkowa półtorej mili. Mia-
sto to i zamek należą do pana [Mikołaja] Sieniawskiego, chorążego koronnego.
Miasto leży nad strumieniem, który tu płynie przez głęboką dolinę. Z miasta nic
nie pozostało, jak tu i ówdzie kawał muru, który je otaczał, i ruiny dwóch kościo-
łów. Zamek, wznoszący się na wysokości przed miastem, także był po większej
części spustoszony, zresztą ładnie zbudowany, wzniesiony w czworobok z cztere-
ma wieżami"'. Kozaccy chłopi znieśli do niego swoje zboże, chroniąc je przed
wycieczkami Tatarów. Później jechaliśmy przez gołe pole, w którym po pół mili
marszu rozbito obóz.
Dnia 22 sierpnia
przez dobre, żyzne ziemie, złożone w tych stronach z samych pagórków i dolin,
a pomiędzy nimi tu i ówdzie z krzaków dębowych, lecz bez wszelkiej uprawy, tak
że tylko dziko tu rośnie dużo zielska i trawy, aż do zamku Daszkowce (Daszott)
leżącego po prawej ręce, dwie mile. Dalej przez takie same krzaki i nieuprawne
puste pola aż w pobliże Baru"1 , dwie mile.
• Dnia 23 sierpnia
przez bardzo urodzajne i dobrze uprawione pola aż do Baru pół mili. Było to
przedtem miasto bardzo duże, ludne i zaopatrzone w piękne kościoły, klasztory
i inne budowle, teraz zaś jest w większej części zupełnie spustoszone. Na północ}'
wznosi się przy mieście zamek, otoczony grubym murem i czterema kamienny-
mi basztami, pomiędzy którymi prowadzi brama do miasta. Przed nią znajdują
się jeszcze niektóre fortyfikacje z ziemi' . Grube palisady przedzielają miasto na
dwie części, z których wschodnia, większa, znajdująca się na zewnątrz, stoi pusta,
prawie zupełnie bez mieszkańców. Wewnętrzna część jest trochę zaludniona, ale
448 Inna nazwa: Sołobkowcc, ok. 25 km na północny wschód od Zieliniec. U K. Liskego {Cudzoziemcy
ui Polsce, s. 141) Solotkowce. Obecnie ConoÓKiBui. Wspomniany przez Werduma zamek nie zachował się.
449 Obecnie 3iHbKiB, ok. 14 km na wschód od Sołodkowiec. Zamek w Zińkowie pochodził z XV w.,
w XVIII w. popadł w ruinę.
450 Obecnie JJaniKimii, ok. 20 km na południowy wschód od Zińkowa.
451 Obecnie Kap, ok. 25 km na wschód od Daszkowiec.
452 Zamek w Barze, wzniesiony w XVI w., został unowocześniony i rozbudowany za panowania Władysła-
wa IV. W XIX w. popadł w ruinę.
129
nęyi. nic zbudowana, choć ruiny pokazują, że znajdowały się tu dawniej ciężkie
budowle Pomiędzy innymi stoją jeszcze znaczne ruiny po starym ratuszu, nad
kuucgo sklepionymi drzwiami znajdowały się następujące wyrazy, wykute w ka-
mieniu: r*tlibrrar<? mora tutissima est . Blisko ratusza znajdowała się żydowska
nagoga, po której także jeszcze pozostały znaczne resztki muru z wieloma na-
pisami hebrajskimi. Teraz w mieście znajdują się trzy kościoły o słomianych da-
' hach: tara przed bramą zamkową oraz kościoły Jakobinów i Jezuitów którzy
mich tutaj najbogatszy klasztor w całej Polsce, bo należało do niego pewnie jakie
k rterdzieści wsi, teraz zaś zaledwie czterdziestu chłopów. Rusini, czyli Grecy, mają
dzi małą synagogę. Ci ostatni mają swe grobowce
na poi nocy, naprzeciw zamku poza miastem, gdzie jeszcze po części leży, po części
sterc.-\ ziemi mnóstwo wielkich, kamiennych nagrobków z hebrajskimi napi-
sami, Miasto i zamek otaczają z zachodu i południa moczary, przez które płynie
jezioro, zwane Lądową. Z nich wypływa mała rzeka Rów, płynąca przy mieście.
Na północy i wschodzie miasto miało przedtem fosę i wały z ziemi, teraz zaś tylko
palisady. Jest to starostwo, należące obecnie do hetmana wielkiego Sobieskiego.
Przed wojną kozacką przynosiło rocznie od dwudziestu do trzydziestu tysięcy ta-
larów, a teraz zaledwie sześć do siedmiu tysięcy.
Od przeszłego obozowiska przez strumień, a potem wzdłuż barskich mocza-
rów i przez po części puste pagórki i doliny do miejsca, gdzie stała wieś Mań-
kowce jedna wielka mila. Wieś ta należała do starostwa barskiego i miała
wielki obwód, lecz nic zgoła po niej nie pozostało, prócz licznych pięknych sadów
i innych ogrodów z drzewami, które się przedtem znajdowały pomiędzy doma-
mi. Tutaj przed kilkoma dniami Tatarzy mieli swój obóz, co poznać było można
po kupkach gołych kości, które w takim ordynku, w jakim stali w oddziałach,
poskładali, objadłszy je, w porządnych kupach, całkiem zgrabnie w jednym rzę-
dzie. Ich obozowiska obejmują zawsze tak znaczny obszar, że w nim i konie mogą
się paść. Następnie przez pagórki i doliny krzaczaste i poprzecinane strumykami
aż do wyżyny w środku lasu nad jeziorem, niedaleko miasta Stanisławczyka
(Stamslaua) trzy mile.
Alegorii
Rzeczypoipolisn
z mapy MU
i Litwy
Allarda, powiali;
po 1697;
archiwum O’®'1
Aukcyjną?
NAUTILUi
w Krakowie fa
KI. Zywolci^1
453 Najbezpieczniejszą formą zwlekania jest ooraaowamc.
454 Dominikański kościół Świętej Anny, wzniesiony na początku XVII w. Na jego miejscu w XIX w. wybu-
dowano nową świątynię, która przetrwała do dzisiaj.
Kościół Jezuitów w Barze obecnie znajduje się w stanie ruiny.
Obecnie MaHMÓBOi, ok. 13 km na wschód od Baru.
Obecnie CraHicnasHHK, ok. 40 km na wschód od Mańkowiec.
455
456
457
130
DZIENNIK PODRÓŻY 1670-1672 Ulryk. W.rf.m.
Dnia 24 sierpnia
zrzez z-zsze poła i krzaki do wsi Potoków ”, dwie miłe. Teraz stoją tu tylko trzy
_? czcerv chaty, widzieć jednak jeszcze można, że dawniej zajmowały znaczny
rc .eząc na stoku góry, u której stóp znajduje się jezioro, gdzie nadal można
zcscrzec s.acr małego szańca. Tutaj chłopi uprawiali jeszcze trochę pola. Potem
p-ez piękny tłusty kraj do Woroszyłówki (Yoraschow) , półtorej mili. Mia-
w szerokiej, urodzajnej dolinie. Po jednej stronie ma rzekę Boh, którą
rwą Epanim albo Hypanim. Jest ona głęboka i spławna, ma też
-i.. — e. za. Z drugiej strony miasto otaczają moczary, przez które płynie obfity
w wodę strumień. Od tych moczarów zaś aż do Bohu zamyka miasto wał z ziemi
zer — rosa. Lecz nie ma już teraz żadnych domów w nim, z wyjątkiem walące-
c ć reskiego kościoła z drzewa. Poza wałem znajdował się młyn wodny i kilka
.tu: chłopskich. Reszta jest w całości spustoszona. Następnie na całą noc, co koń
wyskoczy, przez doliny i krzaki, moczary i pagórki do Pieczary . pięć mil.
Dnia 25 sierpnia
z brzaskiem dnia spotkaliśmy obóz tatarski pod tym miastem, położonym na
hnrgH Bohu. Nie jest ono zbyt wielkie, ale dobrze zabudowane i zaludnione przez
: żacki. Tatarzy dostali języka o naszym przyjściu i uciekli na łeb na szyję.
Porem przez las, a dalej przez wesołą dolinę, z której widać było okolice wznoszące
ę ponad Bobem, z pięknymi polami i licznymi wsiami. Tutaj rozbito obóz na
orzegu rzeki, po marszu wielkiej mili.
Dnia 26 sierpnia
przez pagórki i równiny, w których tu i ówdzie widać trochę uprawy i kilka ład-
nych rcrumiriłi, do Braclawia , jedna mila. Jest to stolica województwa, od
niego nazwanego. Miasto dzieli się na dwie części. Dolna część jest zbudowana
na płaszczyźnie, obwarowana lichym wałem z ziemi. Górna nie jest tak duża, lecz
- 'r jforryfikowana. Leży ona na szczycie podłużnej góry, która
fot rryzrzi albo przynajmniej tak wysoka, jak wszystkie naokoło leżące pagórki,
/> i" gdzie ją miasto zajmuje, jest to twarda skała, u której stromego
• r na północy. Na wschodzie skała jest także bardzo stroma, przy
< X - .» m na półn/x n y wichód od Stanidawczyka
ł', j 4 km na plAmcny wtchód od Potoków. na prawym brzegu Bohu.
W/ ' 's ' nań em ok 46 km na południowy wtchód od Worowyłówki.
•J. '.**: * Lęzatcta* -,k /r) km r.a południowy wtchód od Pieczary. Był ttolicą województwa bracław-
, s, . •» ‘tr- ' f .. ». ' utAfi /nr pHnda od I W8 Winnica, dokąd za zgodą wjinu przeniesiono juryt-
< f: s.<t. • Z «/«'- «, t w^krrym rur/zentem Braclawia na najazdy tatartkie. Zrujnowany
bewMw^u ntr mijntń h< do naa/yrh ataaów
f//U POtzPO/Y l*74> 1*72 f.-JrekaWeMmu
głębokiej dolinie, na zachodzie zaś, pomiędzy niższym i tym wyższym miastem,
znajduje się szerokie jezioro. Tylko na południe góra ta spada powoli, zamieniając
się w płaską równinę. Tutaj miasto jest obwarowane jak najlepiej wałami z ziemi,
suchą fosą i palisadami. Miasto jest handlowe. W górnej jego części znajduje się
kościół, w dolnym zaś trzy, wszystkie greckie, bo tutaj mieszkają sami Kozacy. Ta-
tarów tutaj pobito. Wyparto ich z dolnego miasta, gdzie się schronili, i zmuszono
do ucieczki. Polska konnica puściła się niebawem w trop za nimb Tak dostaliśmy
się przez równinę do strumienia, dalej przez pagórek, przy którym leżała duża
wieś; następnie przez las i drugi strumień, po czym dotarliśmy w szerokiej dolinie
do małego szańca, tam usypanego, półtrzeciej mili.
Dalej jeszcze tą równiną, dobrze uprawioną i bardzo urodzajną, gdzie widać
było różne wsie w pięknych owocowych ogrodach po obu brzegach rzeki Boh, aż
do małej rzeki, do której wpada strumień, a tam, gdzie się łączą, leży miasto Łady-
żyn1' od wspomnianego szańca półtorej mili. Miasto to należy do ks. Dymitra
Wiśniowieckiego, stryja króla polskiego i hetmana polnego koronnego. Pomiędzy
miastem a zamkiem znajduje się dość szerokie jezioro. Wszystko zaś, tak zamek,
jak miasto wraz z dwoma wielkimi przedmieściami w wielkim obwodzie, jest
kozackim sposobem ufortyfikowane i zaludnione licznymi mieszkańcami. Mia-
sto leży w dolinie, a zamek na górze na bardzo bujnych i urodzajnych gruntach.
W ogrodach rosną tu i dojrzewają melony. Sadzą też wiele tytoniu. Przedniejsi
z miasta przyszli ze swymi popami i z diakonami, a kładąc ręce na Ewangelie
przysięgali, że zostaną wierni i przychylni hetmanowi wielkiemu koronnemu.
Potem przez dwie wysokie równiny, oddzielone od siebie w środku szeroką
doliną, aż do brzegu Bohu i podupadłych wałów starego polskiego obozu, tylko
jedna mila. W obozie tym oszańcowało się za pierwszej wojny kozackiej 34 tysiące
Polaków. Do nich przypuścił szturm wódz kozacki Chmielnicki, przełamał ich
i kazał wszystkim, których w pierwszej furii nie zamordowano, później głowy po-
ścinać. Pomiędzy nimi znajdował się także najstarszy brat hetmana wielkiego ko-
ronnego Sobieskiego" . Niedaleko od tego miejsca, w drugiej dolinie, leży miasto
i zamek Batoh i jeszcze inne miasteczko Czetwertynówka . Tutaj zatrzymała
się armia i przestała ścigać Tatarów, bo ci, dostawszy się na szerokie płaskie pole,
rozproszyli się zupełnie pojedynczo, tak że ich już dłużej nie można było ścigać.
462 Obecnie ok. 30 km na południowy wschód od Bracławia. Miasto leży przy ujściu Sielnicy
do Bohu.
463 Chodzi o Marka Sobieskiego (1628-1652). W bitwie pod Batohem, stoczonej 1-2 V1165? brało nrlział
ok. 12 tys. wojsk polskich.
464 Obecnie Bai-ir i HcTncpTMHiBKa. Czetwertynówka leży ok. 10 km na południe od Ładyżyna.
133
«—Dnia 27 sierpnia
-.4 samą drugą bez wytchnienia z powrotem do Pieczary, dziewięć ukraińskich mil.
Dnia 28 sierpnia
mną drogą przez puste pola, krzaki i bardzo bagniste moczary aż do równiny roz-
ciągającei się przy lesie. Tutaj rozbito obóz, bo do dwudziestu koni padło w drodze,
a inne już dalej iść nie mogły, przy tym padał jeszcze wielki deszcz. Od Pieczary
trzy mile.
Potem przez równe pole, częścią uprawione, częścią puste, ale tłuste i bujne,
do Krasnego . >edna mila. Wyraz ten, po polsku grzeczne'znaczy tyle, co
- em eckk ?. ' i słusznie miejsce to można tak nazwać, bo tu zbiega się kilka
pięknych dolin, które otaczają i przecinają wielkie rybne jeziora. Miasto leży na
dwóch pagórkach, po obu stronach jezior. Jedna część, przez którą przejeżdża-
liśmy. est znaczna w swym planie. Przedtem od strony lądu zaopatrzona była
w wał z ziemi i tosę - teraz -est tu tylko palisada i wszystkiego siedem do ośmiu
chat. Druga częsc nie jest tak spustoszona, obwarowana kozackim sposobem wa-
rem z ziemi i balustradami z bali. Przed kilkunastu laty oblegało je dwadzieścia
pięć tysięcy Polaków, a miasto długo się broniło .
<—Dnia 29 sierpnia
przez puste pola i wielki las. z którego widać miasto i zamek Szarogród" s, aż do
Działowa i Jalow) trzy mile. Jest to szaniec w lesie, który wzięto szturmem. Proste
dury z armii splądrowały go, a potem spaliły.
/-«*-> Dnia 30 sierpnia
wróciliśmy niebawem na dawną drogę do Mańkowiec i Baru, cztery mile. Tutaj
obóz pozostał przez cały miesiąc wrzesień. Przyszedł tu także generał-major Ko-
rycki z piechotą i artylerią dnia 12 września. O całej tej wyprawie, której hetman
wielki w tej kampanii na Ukrainie i w innych stronach dokonał z armią polską,
spisałem na końcu tego rękopisu osobny staranny dziennik, wspominając tam
o wszystkich wypadkach' .
465 Obecnie Kpactte. ok. 27 km na północny zachód od Pieczary.
466 Werdum użył tu iłowa .Gnane* !zob. Dat Reueyoumaldci Ulrich non Werdum.,191). K. Liske (Cu-
dzoziemcy w Police, s. 1451 słusznie zinterpretował to jako .grzeczne' i opatrzył wykrzyknikiem, co jednak wyda-
lę się zbędne, jako ze w dawnym języku polskim przymiotnik .grzeczny' oznaczał również .ładny", „urodziwy”.
467 Werdum odwołuje uę do zdobycia Krasnego przez wojska koronne pod wodzą hetmana polnego Mar-
cina Kalinowskiego 20-22 II 1651. W walkach o miasto zginął kozacki pułkownik hracławski Daniło Nieczaj
Warto dodać, że w starciu rym brał udział Krzysztof Korycki, obecny również w kampanii 1671.
468 Obecnie lllapropoa. Szarogród oddalony jest od Krasnego ok. 35 km na południowy zachód.
469 Zob część drugą niniejszego wydania: Ulryk Werdum. Dziennik wyprawy potowej tuojika poltkiego pod
J34 DZIENNIK PODRÓŻY 1670-1672 Ulryka Werd.nu
Tymczasem poszliśmy po raz drugi dnia 4 października przez Mańkowce
aż do dawnego obozu pod Stanisławczykiem, który wyżej opisano, cztery' mile.
<—Dnia 5października
wysłał hetman wielki do Mohylowa ’ cztery działa i czterdziestu dragonów, z któ-
rymi szliśmy przez pagórki i doliny do Stanisławczyka, jedna mila. Było to ładne
miasteczko, wysoko na pagórku zbudowane, z trzech stron otoczone jeziorem. Te-
raz zupełnie spustoszone, pozostały tylko trzy czy cztery drewniane domy. Widać
jednak jeszcze ślady dawnych wałów i fosy, bardzo rozległych, przy czym były to ob-
szerne przedmieścia. Z jeziora tego wypływa rzeka Murachwa. Potem do spalonego
szańca Działowa, o którym już wspomniano, jedna mila. Przy nim leży wielka wieś
na pagórku, u którego stóp płynie strumień. Wytryska tu też źródło bardzo czystej
wody, a cała okolica pełna jest pięknych drzew owocowych.
Następnie przez dąbrowę - większa część drzew na Ukrainie to są dęby - do
pustej wsi Kopystrzyn (KopistrynY', jedna mila. Dalej przez piękną i niezwykle
urodzajną równinę do Szarogrodu, jedna mila. Miasto to z zamkiem leży także
wysoko na pagórku, otoczone z trzech stron wielkimi jeziorami i rzeką która
tam przepływa. Zamek jest obwarowany murem i czterema drewnianymi wieżami
na rogach. Z wewnętrznej strony ku miastu nie ma fosy, na zewnątrz zaś ku polom
ma fosę z palisadą, która to fosa i wał zakrywają zamek, a wraz z zamkiem miasto
z tej strony* 1 '. Z innych stron otaczają je jeziora. W mieście znajdują się kamienny
i trzy drewniane kościoły, wszystkie wyznania greckiego. Przy kamiennym stała
piękna dzwonnica, ale teraz wszystko razem jest spustoszone. Papiści mieli tu tak-
że kościół z klasztorem franciszkanów, zwanych bernardynami1 '. Klasztor zupeł-
nie podupadł. Był tylko jeszcze jeden jedyny mnich przy życiu, który tam mieszkał.
Zresztą i tu widać liczne ruiny po ciężkich gmachach. Kilka kamiennych domów
jeszcze stoi. Mieszkają tu różni Żydzi, a także rzymscy katolicy pomiędzy Koza-
kami. Wszystkiego razem tu teraz mieszka do półtrzecia sta rodzin, dawniej zaś
dowódctwem hetmana wielkiego koronnego i marszałka wielkiego koronnego pana Jana Sobieskiego przez Podole
i Ukrainę, w której ja, służąc francuskiemu plenipotentariuszowi. markizowi de Courthonne i Opatowi Paulmiers.
uczestniczyłem w roku 1671.
470 Obecnie MoriiniB-riojiijibCbKMM, ok. 80 km na południe od Stanisławczyka (odległość jednej mili,
jak zapisał Werdum, odnosi się do trasy przebytej przezeń w drodze do Mohylowa. nie zaś do odległości tegoż
miasta od Stanisławczyka).
471 Obecnie KonMCTwpuH, ok. 15 km na południe od Stanisławczyka.
472 Rzeka Muraszka.
473 Zamek w Szarogrodzic budowano od 1585. W XVIII w.. po zniszczeniach w czasie wojen tureckich,
został przebudowany. Obecnie ulega dewastacji. Szarogród leży ok. 16 km na południe od Kopystrzyna.
474 Chodzi o kościół Świętego Floriana, ufundowany przez Jana Zamoyskiego i wykończony w pierwszej
połowic XVII w. Zdewastowany przez Kozaków, był w takim stanie oglądany przez Werduma. Został odnowio-
ny w XVIII w. i. po przejściowej dewastacji w latach 30. XX w„ obecnie jest czynny.
135
ludność była o wiele liczniejsza. Ziemie są tu naokół bardzo bujne i urodzajne;
prócz niezliczonego mnóstwa ogórków i kawonów, rosną w nich także najlepsze
na całą Ukrainę melony. Również tytoniu jest dużo, a w ogrodach pełno rozma-
itych innych pięknych owoców, wyrastających na drzewach i w ziemi. Miasto
Szarogród należy do księcia na Zamościu, którego rodzina go zbudowała. Imię ma
miasto od tego, który je pierwszy fundował, a miał się nazywać Szary. O wspo-
mnianym Szarym opowiadają, że ówczesny król polski [Władysław Łokietek] zna-
lazł go na polu bitwy przebitego na wskroś trzema lancami, ale jednak jeszcze przy
życiu. Kiedy go zaś król wielce żałował, odpowiedział Szary, że te trzy śmiertelne
rany nie tak mu dolegają, jak jeden z jego sąsiadów, który wspólnie z nim posiadał
połowę wsi, w której mieszkał. Król, aby ród jego uwolnić od tego złego sąsiada
i dać dowód uznania jego waleczności jeszcze po jego śmierci, odkupił wspomnia-
ną połowę wsi od tego drugiego i darował rodzinie Zamoyskich wraz z trzema
włóczniami w herbie. Dlatego zwą ten herb także Jelita, bo Szaremu przy owych
trzech włóczniach wydobywał)' się jelita z brzucha . Inni zaś twierdzą, że Szaro-
gród znaczy tyle, co Czarnogród, czyli czarne miasto.
Potem przez rzekę Muraszkę, płynącą wzdłuż wału tego miasta, przez wysokie
ziemie, tłuste, urodzajne i poprzedzielane kilku kałużami, do Łozowy' ", jed-
na mila. Jest to wieś z ruskim kościołem, w opływającej w zboże bardzo wesołej
dolinie, przez którą płynie znaczny strumień. Dalej ciągle przez urodzajne, ale
nieuprawne pola, w których tu i tam poznać było można miejsca, na których
przedtem stały wsie, aż do znacznego potoku, jedna mila.
Następnie ciągle przez piękne, równe i żyzne pole, wznoszące się wysoko i dość
stromym spadkiem, do doliny, przez którą płynie rzeka Tyras, czyli Dniestr, do
Mohylowa jedna mila .
O ćwierć mili powyżej miasta leżą na brzegach Dniestru dwie piękne wsie:
jedna po stronie Podola, nazywająca się Serebria (Czerebrineś), druga po stronie
mołdawskiej, Wołczyniec . Prowincję tę, Mołdawię, leżącą po drugiej stronie
Dniestru tuż obok Podola, nazywają Polacy Wołoszczyzną. W niej, po prawej
stronie, naprzeciw Mohylowa, leży wieś Butki wyraz Butki znaczy tyle, co
niemieckie Hut ten (chata). Pomiędzy tymi dwiema miejscowościami znajduje
się prom, do którego prawo posiada wyłącznie miasto Mohylów. Mohylów leży
475 Werdum przytacza tu podanie o pochodzeniu Zamoyskich od Floriana Szarego, którego spotkał na
pobojowisku pod Płowcami król Władysław Łokietek - historię tę zanotował Jan Długosz.
476 Obecnie JIoaoBa, ok 10 km na południowy zachód od Szarogrodu. w stronę Mohylowa. Wieś leży nad
rzeką o tej samej nazwie.
477 Z Łozowy do Mohylowa jest niecałe 40 km w kierunku południowo-zachodnim.
478 Obecnie Cepeópbt na Ukrainie i Valcinq w Mołdawii.
479 Miejscowość niezidentyfikowana przez K. Liskego. Obecnie naprzeciw Mohylowa, po mołdawskiej
stronie Dniestru, znajduje się miejscowość Otaci.
136 DZIENNIK PODRÓŻY 1670-1672 Ulryka Werduma
o dziesięć ukraińskich mil od Kamieńca Podolskiego, a siedem od Baru. Jest
zbudowany w kształcie tępego trójkąta pomiędzy Dniestrem, płynącym od połu-
dnia pod miastem, i wielkim jeziorem, które zakrywa miasto od północy. Miasto
ma około ośmiuset kroków długości, szerokości w najszerszym miejscu czterysta
kroków. Wschodni koniec, najwęższy, ma mur i fosę wraz z dwiema wieżami po
bokach, z których jedna jest zarazem bramą. Zachodni koniec ma wał z palisada-
mi i fosę naokoło, z dwiema małymi basztami po obu końcach. Brama znajduje
się w środku, z półksiężycem przed nią. Na tym zachodnim końcu leży znaczne
przedmieście, pomiędzy Dniestrem a jeziorem, prawie do szczętu spalone w po-
czątku tej kampanii przez pana Silnickiego . Na wschodnim krańcu znajduje
się w równej pozycji obszerne przedmieście. Tak więc Mohylów w całym swym
obwodzie jest dość obszerny, ludny i ma niezły przemysł.
Dnia 6października
przez wschodnią bramę pod górę, po czym przez piękną, ale po większej części pustą
równinę, poprzecinaną tu i ówdzie niskimi dolinami dążącymi do Dniestru, aż do
małej rzeki ', nad którą widać kilka wsi, pomiędzy innymi także Serby (Trebeck) .
dwie mile. Jest to wielka wieś, położona nad pięknym jeziorem. Potem przez rów-
ne pola, przez małą rzekę na szczyt pagórka, a dalej przez równinę do Czerniejo-
wieciS , jedna mila. Jest to miasteczko należące do Szarogrodu, własność rodziny
Zamoyskich. Wznosi się na wysokim pagórku, gdzie Murachwa tworzy półwysep.
Na odnodze, ciągnącej się ku polu, znajdujesię mały szaniec. W mieście jest niewielki
kościół. Następnie przez nieuprawne pola do Ściany"’ ’, dwie mile. Miasto to tak-
że należy do Szarogrodu, do rodziny Zamoyskich. Jest ogromnie ludne i dziwnie
położone. Rzeka Rusawa płynie tu bardzo kręto przez wysokie, strome skały, tak
że z dwóch skał robi prawie zupełnie dwie wyspy, z których jedna niejako otacza
drugą. Pierwsza ma kształt prawie podkowy, druga wolanta - takiego jakiego uży-
wa się do gry w piłkę, a na tej ostatniej leży miasto Ściana z zamkiem. Pierwsza jest
tak wysoka, stroma i wąska, że wygląda jak mur lub wysoki wał, co też dało temu
miejscu imię, bo ściana znaczy po polsku tyle, co niemieckie Mauer. Najwyższa * 10
480 Gabriel Silnicki (zm. 1681), pułkownik jazdy w wojsku koronnym, od 1670 kasztelan czemihowski. od
1676 kasztelan kamieniecki. K. Liske (Cudzoziemcy w Polsce, s. 148) pozostawia jego nazwisko w formie podanej
przez Werduma: Knilski. Na zniszczenie Mohylowa przez Silnickiego skarżył się hetman kozacki P. Doroszenko
do J. Sobieskiego, Czchryń. 17/27 VI 1671, [w:] Ojczyste spominki w pismach do dziejów dawnej Polski, wyd.
A. Grabowski, t. 2, Kraków 1845, nr 11, s. 310; odpowiedź polska: J. Sobieski do P. Doroszenki, Tołstoiuki.
10 VII 1671, ibidem, nr 13, s. 314.
481 Rzeka Łozowa.
482 Obecnie nie ma tam wsi o takiej nazwie; być może chodzi o Kotłubajówkę. Kamińskie bądź Hontówkę
(KoT/tyóaiBKa, KaMim>CKe, ToHTiBKa).
483 Obecnie HepHiBlji nad rzekami Murachwą i Muraszką, ok 27 km na północny wschód od Mohylowa.
484 Obecnie Crina, ok. 25 km na południowy wschód od Czemiejowiec.
137
część wewnętrznej wyspy, jakby trzonek wolanta, nie jest zabudowana, lecz tworzy
tylko wejście do miasta. Ma ona długość strzału z łuku i nie jest szeroka, tak że
zaledwie pięć lub sześć koni może pójść obok siebie. Skały po obu stronach są nie-
zmiernie strome i wysokie. Na końcu wznosi się zamek, trójgraniastego kształtu.
Nieco niżej leży miasto, ciągnące się przy skale więcej jeszcze na dół aż do tego
miejsca, gdzie skały kończą się bardzo stromo, pozostawiając na brzegu Rusawy
zaledwie trochę miejsca dla przedmieść.
.—• Dnia 9października
ai do małej rzeki Tomaszpolki " i doliny, którą płynie, ćwierć mili. Dalej przez
równinę aż ku miastu Tomaszpol ' , leżącemu po prawej ręce, trzy ćwierci mili.
Miasto to ma swą nazwę od Tomasza Zamoyskiego ' , który je wybudował. Był
on ojcem Jana Zamoyskiego, ostatniego z tej gałęzi; miał on za żonę córkę marki-
za d Arquien. kapitana gwardii szwajcarskiej księcia orleańskiego, brata Ludwika
XIV. teraźniejszego króla francuskiego. Jej nazwisko rodowe brzmi de la Grange,
a jej imię chrzestne Maria Kazimiera. Ojciec jej nazywa się Henri de la Grange,
Sieur de Beaumont. manąuis d Anjuien, a matka Franęoise de la Chastre, córka
Jeana Baptiste de la Chastre. Seigneura de Brillebant i Gabrielle Lamy. Po księciu
na Zamościu nie miała dzieci \ Po raz drugi wyszła ona za marszałka wielkiego
koronnego i hetmana wielkiego koronnego Sobieskiego, a w małżeństwie z nim
urodziła liczne dzieci. Z nich jednak dotąd żyje tylko jeden syn, panicz liczący
osiem czy dziewięć lat' . Trochę niżej z biegiem Dniestru leży też miasto Jampol,
kanctotUH
koronny
i^kitonn
mitiarc
z proton W.
archiwum ftm
duło .
NAUTUCi
w Knkouv fu
M. fyMu
485 K. Liske (Cudzoziemcy w Polsce, s. 148) pozostawia podaną przez Werduma nazwę Temitwiska, nic iden
tyhkując tej rzeki. Najprawdopodobniej chodzi właśnie o Tomaszpolkę, wpadającą do Rusawy.
486 Obecnie ToManinŁib. ok. 16 km na północny wschód od ściany.
48“ Tomasz Zamoyski 11594-1638). wojewoda kijowski od 1619, podkanclerzy koronny od 1628, kanclerz
wielki koronny od 1635: syn Jana Zamoyskiego i dziad króla Michała Korybuta Wiśniowieckiego.
488 Werdum podaje ru kilka informacji o rodzinie Marii Kazimier}’. Przyszła królowa Polski urodziła się
jako Marie Casimire Louise de la Grange d’Arquien 28 VI 1641 w Nevers. Jej rodzicami byli Henri Albert de
la Grange d’Arquien (1613-1707) i Franęoise de la Chitre (zm. 1672). Maria Kazimiera bezskutecznie starała
się uzyskać dla ojca tytuł książęcy od Ludwika XIV powiodło jej się za to w Rzymie, gdzie w 1695, już j3^0
wdowiec, ojciec królowej został kreowany kardynałem. W 1700 wziął nawet udział w konklawe, które wybrało
papieża Klemensa XI. Dziadkami macierzystymi królowej, o których wspomina Werdum, byli Jean Baptiste
de la Chitre (1550-1615) i Gabrielle Lamy (1580-ok. 1615). W małżeństwie z Janem Zamoyskim, zawartym
w 1658. Maria Kazimiera urodziła czworo dzieci, ale wszystkie umarły w dzieciństwie - stąd twierdzenie Wer-
duma o braku potomstwa Marii Kazimiery i J. Zamoyskiego.
489 Mowa o Jakubie Ludwiku Sobieskim (1667-1737). Jego dwie młodsze siostry. Adelajda Ludwika (1672-
-1677) i Maria Teresa (1673-1675). zmarły w dzieciństwie. Lat sprawnych dożyła dopiero Teresa Kunegunda
(1676-1730). Ta uwaga Werduma. jak też brak wzmianki o wyborze Jana Sobieskiego na króla (1674). pozwala
nam datować napisanie Pamiftnika na ok. 1673-1674. Tajne małżeństwo z Janem Sobieskim Maria Kazimiera
zawarła już 14 V 1665. jawny ślub odbył się 5 VII 1665 (chodziło o uniknięcie skandalu z powodu naruszenia
żałoby po zmarłym 7 IV 1665 Janie Zamoyskim).
138
DZIENNIK PODRÓŻY 1670-1672 Ulryka Werduma
IOAN. DE ZAMOSCIO; SVMMVS CANCELL.
Regni polonia.
te, Z A MO S CT,fit terra Polona loquetur,
guifueru bellu, quifueru ue toga.
Hac tuafed reliquaa inter qua projłat imago,
Hac tantum in pr&fens dicere pauca monet:
Palladę,Pellafimul,(imulćr Sapientia,con(łant
które kazał zbudować Jan Zamoyski , chrzcząc je według swego imienia. Niektó-
rzy tw ierdzą, że wyraz „poi” pochodzi od greckiego noAtc; (polis), i dlatego nadano
takie imię rym miastom. Tak twierdzą Rusini, którzy przy swym nabożeństwie
i w swych pismach jeszcze dużo używają języka greckiego. Polacy zaś mówią, że
wyraz „poi” pochodzi od „pole”, co po polsku znaczy ryle, co niemieckie Ebene.
Ponieważ zaś wymienione miasta zbudowali polscy panowie, uważam ten wywód
za prawdopodobniejszy.
Z Tomaszpola przez krzaki do Hołoworlsawy (Korokowoza) , wielka mila.
W lesie tym nasi ludzie ubili ptaka, który wyglądał niemal jak ptak nazywany
u nas Heger (sójka), ale prawie dwa razy większy, z szerokimi, o czerwoności krwi
obwódkami około oczu. Hołoworusawa jest to wieś nad małym strumieniem'” .
Ma kościół i dość dużo domów, z których jednak chłopi zbiegli. Porem przez wy-
soki dębowy las do Kopijówki (Kupiuska)' , dwie mile. Jest to małe miasteczko
otoczone palisadą. Przedtem była tu fortyfikacja z ziemi, ale teraz jest spustoszona.
Miasto wisi na stoku pagórka, u którego stóp płynie strumień. W tej samej dolinie
widać w odległości mili miasto Tulczyn . W Kopijówce jest grecki kościół z drze-
wa. Miasto to należy do kasztelana podlaskiego' . Pop ze starszyzną przynieśli
hetmanowi wielkiemu koronnemu sól i chleb, chcąc tym sposobem okazać swą
uległość i wierność.
Dnia 8 października
przez same puste pola wzdłuż krzaków rozrzuconych po pagórkach i dolinach do
Bortnik (Womitki , dwie mile. Miasto to jest do szczętu zniszczone. Potem przez
dwie doliny, a w każdej z nich płynie strumień, aż do lasu, od którego równina spada
ku Bohowi, i do Bracławia, wielka mila . Miasto to już wyżej opisano. Obóz
rozbito o strzał armatni od miasta na równym polu. Stał tutaj przez cztery dni.
490 Jan Zamoyski (1542-1605), od 1576 podkanclerzy koronny, od 1578 kanclerz i od 1581 hetman wielki
koronny. W 1600 założył miasto Jampol; obecnie nazywa się ono JlMninb i leży ok. 40 km na południowy
zachód od Tomaszpola.
491 K. Liske (Cudzoziemcy w Police, s. 149) podaje nazwę Goła Rusawa. Takiej miejscowości jednak nie ma,
chodzi więc z pewnością o Hołoworusawę nad rzeką Rusawą. Zob. SGKP, t. 3, s. 112.
492 Nad Rusawą.
493 Obecnie KoniiBKa, ok. 35 km na północny wschód od Tomaszpola. K. Liske (Cudzoziemcy w Polsce,
s. 149) podaje nazwę Kopi nówka.
494 Obecnie TyabHMH, ok. 11 km na południowy wschód od Kopijówki.
495 Stanisław Karol Łużecki (ok. 1630-1686). od 1670 kasztelan podlaski, od 1682 wojewoda podolski.
496 Obecnie BopTHHKM, ok. 10 km na północny wschód od Kopijówki.
497 Z Bortnik do Bracławia jest ok. 15 km w kierunku północno-wschodnim.
140 DZIENNIK PODRÓŻY 1670-1672 Ukyl. We.d.m.
Dnia 12 października
przeszła armia przez most, który prowadzi przez Boh powyżej miasta. Hetman wier-
nych Kozaków, Chanenko , był w tych dniach w Bracławiu i także w obozie
u hetmana wielkiego, teraz jednak już odjechał. Dzisiaj zajęto miasto par suprise
[z zaskoczenia], jak to obszerniej opisano w osobnym dzienniku. Dnia tego masze-
rowaliśmy tylko ćwierć mili drogi przez most na wysokości, gdzie armia rozłożyła
się obozem na bardzo pięknych polach.
Dnia 13października
przez puste pagórki, ale urodzajne i po części także uprawne, a wszędzie oddzielo-
ne od siebie dolinami, strumieniami, jeziorami, jedna mila.
i---- Dnia 14 października
przez takie same pola do Horodnicy (Tarnówka}' , półtorej mili. Jest to wielka
wieś pośród bujnych, uprawnych pagórków, położona nad szerokim jeziorem. Da-
lej ciągle przez takie same pola do Bondurówki (Yarsiemka) , pół mili. Wieś ta
leży w kącie zakrzywionej góry, wznoszącej się od północy, i pięknego jeziora na
południu. Położenie jej jest niezmiernie piękne i wesołe. Napotkaliśmy tu bardzo
wiele dobrze utrzymanych ogrodów, obfitujących w najwykwintniejsze owoce,
między innymi w jabłka, które w Niemczech nazywają Schyvelingen, ale o wiele
większe, więcej kruche i smaczniejsze, niż mi się gdziekolwiek zdarzyło jeść.
Dnia 15 października
wzdłuż potoku wypływającego z wymienionego jeziora, a nazwanego Czerwon-
syce, ciągle przez piękny, obfitujący w zboże kraj do Żorniszcza (Kemice) ,
pół mili. Miasto to leży na kilku pagórkach otoczonych jeziorem, przez które
na wschodzie dostaje się do niego po moście. Zamek wznosi się po południowej
stronie na osobnym pagórku, w którego pobliżu jednak leżą inne, wyższe od nie-
go. Papieski kościół stoi w mieście przed zamkiem, dwa greckie kościoły bardziej
498 Michał Chanenko (ok. 1620-1680), hetman zaporoski. Otrzymał buławę nad Wojskiem Zaporoskim
w służbie Rzeczypospolitej na komisji w Ostrogu we wrześniu 1670, kiedy to Polacy odrzucili wygórowane
żądania P. Doroszenki i postanowili przeciwstawić mu M. Chanenkę.
499 Obecnie PopoAHMun, ok. 10 km na północny wschód od Bracławia. K. Liske (Cudzoziemcy w Polsce.
s. 150) mylnie odczytał tę miejscowość jako Karbówka (KapóiBKa) - ta leży' na wchód od Bracławia. gdy tym-
czasem armia posuwała się na północny wschód, ku Ilińcom; zob. M. Jaworski, op. cit., s. 118.
500 Obecnie BoHflypinKa, ok. 20 km na północny wschód od Horodnicy. Miejscowość niezidentyfikowana
przez K. Liskego (Cudzoziemcy w Polsce, s. 150).
501 Obecnie >Kopnume, ok. 4 km na północny wschód od Bondurówki. Miejscowość niezidentyfikowana
przez K. Liskego (Cudzoziemcy w Polsce, s. 150). Na temat tej miejscowości zob. SGKP. t. 14. s. 831-835.
141
wśród miasta . Przed północnym mostem rozciągają się wielkie przedmieścia
i piękne ogrody, lecz wszystko spustoszone.
Potem przez uprawną i bardzo urodzajną równinę, zakończoną po jednej
stronie krzakami, po drugiej głębokim parowem, do Iliniec (Ylsinnietź)^"1, jed-
na mila. Jest to dość wielkie miasto nad rzeką Sob, silnie ufortyfikowane wałem
z ziemi i palisadami na nim oraz suchą fosą naokoło, otoczone wielkimi przedmie-
ściami i ogrodami. Znajduje się w nim kościół papistowski i trzy greckie502 503 504 505 506 507.
Dnia 16października
ciągle przez uprawne i tłuste ziemie, pomiędzy którymi tu i ówdzie małe doliny
i parowy porosłe krzakami, jako i wysokie grobowce starych bohaterów, do Pa-
riówki , jedna mila. Jest to wieś ze spustoszonym greckim kościołem.
Następnie przez podobne pole do Soroki , pół mili. Jest to bardzo wysoka
mogiła, czyli grobowiec w kształcie pagórka, spiczasty jak wieża, przy którym
armia rozłożyła się obozem na brzegu rzeki Sob.
Dnia 17października
przez urodzajne ziemie, które jeszcze stały pełne zboża w snopach, wzdłuż połu-
dniowego brzegu rzeki Sob do Kalnika' . ćwierć mili. Kalnik składa się z trzech
miast. Z dwóch stron otoczony jest jeziorami, które tu tworzy rzeka Sob, a z po-
zostałych dwóch dobrze obwarowany wałami, fosą i palisadami. Wszystko to
w osobnym dzienniku bardzo dokładnie opisano.
Dnia 18 października
przypuszczono szturm do miasta i spalono wszystkie przedmieścia wraz z dwiema
częściami prawego miasta, trzecia zaś była tak silnie obsadzona i broniła się tak
dzielnie, że hetman wielki nie widział sposobu, żeby jej co zrobić.
— Dnia 19 października
armia maszerowała znów z powrotem aż do przeszłego obozu pod Ilińcami, jedna
i trzy ćwierci mili.
502 Zamek w Zorniszczach stał się w 1648 punktem oparcia dla Kozaków. W XVIII w. funkcjonował
w Zorniszczach klasztor Franciszkanów Reformatów.
503 Obecnie Innunu, ok 10 km na północny wschód od Żorniszcz.
504 Obecnie w Ilińcach działa katolicka parafia pw. Podwyższenia Krzyża Świętego.
505 Obecnie riapitBKa, ok. 7 km na południowy wschód od Iliniec.
506 Obecnie Copoxa, ok 6 km na południowy wschód od Pariówki.
507 Obecnie KatibHHK, ok 6 km na południowy wschód od Soroki. W pierwszej połowic XVII w. należał
do książąt Koreckich, którzy wystawili tu twierdzę, chroniącą miasto przed częstymi atakami Tatarów. Po 1648
stał się siedzibą kozackiego pułku kalnickiego, którego dowódcą był m.in. Iwan Bohun (zm. 1664).
142 DZIENNIK PODRÓŻY 1670-1672 Ulryka Werduma
’ Dnia 21 października,
kiedy armia wypoczęła dnia poprzedniego, wróciła rano i pobiła Tatarów i Koza-
ków Doroszenki'08 o jedną i trzy ćwierci mili pod Kałnikiem; potyczkę tę w osob-
nym dzienniku dokładnie opisano. Armia wróciła jeszcze tego dnia do przeszłego
obozu, jedna i trzy ćwierci mili. Tu żołnierze zatrudniali się wyszukiwaniem jam,
mówiąc językiem kozackich i ruskich chłopów. Są to lochy wykopane w ziemi,
u góry z małą okrągłą dziurą, przez którą człowiek od biedy może wśliznąć się do
lochu. Lochy te są pod ziemią wydrążone stosownie do potrzeby w kształcie piw-
nicy. W lochu takim rozpalają najpierw ogień i wypalają na twardo ziemię, później
wsypują do niego zboże i przechowują w nim inne najlepsze swe rzeczy. Trzymają
się one tu przez wiele lat w suchości i nie podlegają zepsuciu. Górny otwór mają
zwykle w miejscu, gdzie go się można najmniej spodziewać, np. pod ścianą, pod
progiem u drzwi, pod chlewem dla świń lub pod owczarnią. Żołnierze jednak
przykręcali fewetty, czyli świdry, do pik i wiercili nimi wszędzie w ziemi. Tym
sposobem odkryli dużo jam.
Dnia 30października
z miejsca tego tą samą drogą na powrót do Bondurówki i Horodnicy. Miejscowo-
ści te już wyżej opisano.
Dnia 31 października
jeszcze raz tą samą drogą znów aż przed most bracławski, dwie mile. Opis zobacz
także wyżej.
Dnia 2 listopada
rozeszła się armia na leże zimowe, które panu memu, księdzu, jako królewskiemu
inżynierowi wyznaczono w Mohylowie, aby tym łatwiej mógł układać się z armią,
którą rozłożono na Ukrainie i nad której skonfederowaniem miano pracować. Po-
przednio jednak poszliśmy z hetmanem, wojewodą kijowskim i innymi głównymi
oficerami na powrót z Bracławia przez równinę, rozciągającą się na południe od
miasta, potem przez najbliższy las na inną równinę, przez wielki potok, który
tam płynie, gdzie w górze przy pagórku widać ślady starego szańca, przy obszer-
nym obwodzie pustego miasta Wyszkowce (Wiskowszowf'*', dalej do ruin miasta
Bortniki, o którym już wyżej mówiono, półtorej mili.
508 Piotr Doroszcnko (1627-1698), w latach 1665-1676 hetman kozacki. Usiłował przy pomocy tureckiej
zjednoczyć Prawobrzeżną i Lewobrzeżną Ukrainę i wyzwolić je spod władz}- polskiej i moskiewskiej.
509 Obecnie BmiukIbió, ok. 7 km na zachód od Bracławia. Stamtąd do Bortnik jest również ok. 7 km.
w kierunku południowo-zachodnim.
143
Następnie przez puste pola do Śladów (S/rn?) . dwie mile. Wieś ta, zdaje się,
bvła bardzo wielka i ma ruski kościół. Siady znaczy po rusku tyle, co niemieckie
Dalej przez bujne pola, ale mało gdzie uprawne, do Krasnego, trzy mile.
Zobacz o tym także wyżej.
. • Dnia 3 listopada
z Krasnego aż do miejsca, z którego wypływa rzeka Murachwa, trzy mile. Zobacz
także wyże1. Potem w długiej dolinie, obrosłej z obu stron krzakami, a nazwanej
Wołczek. czyli mały wilk, dwie mile. Od końca tej doliny przez równinę i przez
wieś Mańkowce do Baru, wielka mila . I to miasto także już wyżej opisano.
.—Dnia 14 listopada
ego rzekę Row pod wyżynę i przez strumień poniżej wyżyny, przez
która później się jedzie. do Buceń . wsi należącej do Baru, jedna mila. Dalej
przez ciągłe lasy i przez trochę pól uprawnych, do doliny i do Kopajgrodu"1 ', dwie
mile. Jest to miasteczko, a w nim grecki kościół i około 100 domów. Miasto ma wał
z ziemi z palisadami na nim, lecz źle założony. Obok wznosi się mały szaniec lub
zamek, trochę lepiej obwarowany. Jest to dziedziczna własność pana Makowskiego,
starosty nowogrodzkiego . Mała rzeka Nemija płynie przez jezioro, nad którego
o zamek. Rzeka ta wpada pod Mohylewem do Dniestru.
Dnia 15 listopada
z Kopajgrodu do Mohylowa. pięć wielkich mil. Tuż poza Kopajgrodem wjeżdża
się przez Nemiję na uprawne pole, po czym doliną przez strumień i pagórki nad
nim do Romanek . bardzo spustoszonej wsi należącej do Szarogrodu.
Porem około trzech mil przez puste pola, w których powyrastały same z siebie
krzaki brzozowe. tak jakby je rzędem posadzono, zwłaszcza przy bruzdach, gdzie
510 Obecnie Giijm. ok. 18 km na zachód od Bortnik. Stamtąd do Krasnego jest ok. 15 km na północny
zachód.
511 Z Krasnego przez Mańkowce do Baru jest ok. 55 km w kierunku północno-zachodnim.
512 Obecnie ByuHi. ok. 14 km na południe od Baru.
513 Obecnie KonaJtropoji. ok. 18 km na południowy wschód od Buceń.
514 Być może jest to pomyłka Werduma. gdyż nie znajdujemy takiej o*oby. Ówczesnym wojewodą nowo-
gródzkim - z prerogatywami urzędu ttarołcińtkiego - był Dymitr Połubiński (zm. 1687). Z wojewódz.-twcm
nowogródzkim związany był tez Michał Stanisław Makowiecki, wojtki starodubowski. w 1679 deputat do
Trybunału Głównego Wielkiego Księstwa Litewskiego.
515 Romanki to zapewne obecne YicpaiHCbKe. ok. 4.5 km na południowy wschód od Kopajgrodu (tak
wynika z trasy opisanej przez Werduma; zob. też. SGKP. t. 9. s. 719-720).
144 DZIENNIK PODRÓŻY 1670-1672 Ulryki Werduma
drzewa gęściej i bujniej osadziły się niż w środku pół. W polu tym widać po prawej
ręce następujące wsie: Stepanki i Łuczynieć7, należące do Szarogrodu orazKazy-
czanówkę i Ozarzyńce516 517 należące do Mohylowa. Mohylów już wyżej opisano.
<—• Dnia 15 listopada
z Mohylowa wschodnią bramą wzdłuż Dniestru, którego brzegi z mołdawskiej
strony porosłe są krzakami, z polskiej zaś mają po większej części pola uprawne, aż
do wsi Bronnica i drugiej wsi Sadkowce518 519 520 521 522 523, jedna mila.
Następnie przez wieś Sobotówkę5’ ’, położoną na górze, do Jarugi (Jerusdf- ,
jedna mila. Jest to małe miasteczko na skale w pobliżu Dniestru, obwarowane
palisadą. Dalej przez stromą wyżynę na piękną wielką równinę do Michałówki
(Mikaluce)™, pół mili. Jest to wielka wieś w równinie nad Dniestrem, w którym
tutaj naprzeciw leży wyspa prawie zupełnie kształtu serca.
Potem aż do wsi Biała {Bile), pół mili. Leży ona także na brzegu Dniestru,
w równinie?22. Z kolei przybywa się do doliny, przez którą płynie Murachwa, za-
czynająca się powyżej Stanisławczyka i płynąca przez Szarogród, Czerniejowce
i Buszę, a później wpadająca niedaleko od Białej do Dniestru. Płynie ciągle przez
jurysdykcję Szarogrodu i oddziela od siebie województwa podolskie i bracławskie.
Dalej przez równą i niską płaszczyznę aż do Jampola -', jedna mila. Miasto to ma
swą nazwę od Jana Zamoyskiego, dziada Jana Zamoyskiego, ostatniego z tej linii,
jak to wyżej obszerniej opowiedziano. Nie jest ono duże, obwarowane wałami
z ziemi, ma jednak dobry zamek, kształtu podłużnego czworoboku, także z wa-
łami z ziemi i wieżami na skrzydłach, jako i palisadami i oblicowaną fosą. Rzeka
Rusawa, która płynie naokoło Ściany, płynie też tu, po czym wpada do Dniestru.
W Jampolu mieszkaliśmy w domu, w którym przez zimę miał swą kwaterę murza
516 Obecnie CTenaHKM, ok. 9 km na południowy wschód od Kopajgrodu, i JlysHHeub. ok 4 km na połu-
-dnie od Stepanek; obie wsie ok. 25 km na zachód od Szarogrodu.
517 Obecnie KpuMaHioKa, ok. 19 km na południe od Łuczyńca, i OaapnHyi, ok. 8 km na południe od
Krzyczanówki — odpowiednio ok. 20 i 12 km na północ od Mohylowa.
518 Obecnie BpoHHHqn, ok. 10 km na południowy wschód od Mohylowa. i CajpciBiii, ok. 6 km na połu-
-dniowy wschód od Bronnicy.
519 Obecnie CyóoTiBKa, ok. 6 km na południowy wschód od Sadkowice.
520 Obecnie flpyra, ok. 4,5 km na wschód od Subotówki.
521 Obecnie MiixaibiiBKa, ok. 12 km na południowy wschód od Jarugi. Stosowana jest też nazwa rumuń-
ska: Mihaileanca.
522 Obecnie Kina, ok. 10 km na południowy wschód od Michałówki. Wieś ta leż}-w pobliżu Dniestru, ale
nic nad tą rzeką, lecz nad jej dopływem, Murachwą.
523 Jampol leży ok. 5 km na południowy wschód od Białej.
145
Omar Chalil , dowódca Tatarów, których minionego 26 sierpnia pobito pod
Bracławiem. Naprzeciw Jampola widać po mołdawskiej stronie wieś Wasilów-
kę i o małą milę poniżej także po mołdawskiej stronie miasto Sorokę' . gdzie
rezyduje perkułab, co tam znaczy tyle, co w Polsce starosta. Ziemie tutaj naokół
są piaszczyste, a mimo to bardzo żyzne. Rośnie na nich między innymi dużo
tytoniu, którym mieszkańcy prowadzą znaczny handel. Pan Krzysztof Korycki,
podkomorzy chełmiński, generał-major i pułkownik piechoty, dowodził polskim
garnizonem w Jampolu i świetnie nas przyjmował.
. Dnia 16 listopada
z Jampola pod wyżynę, po czym przez wesołą równinę, z której po skałach znów
się zjeżdża do doliny, aż do połączenia dwóch rzek Murachwy i Buszy, z których
pierwsza płynie od południa, druga od północy. Tam, gdzie się łączą, tworzy się
bardzo ostry kąt ze skał. Na tym szczycie i dalej ku lądowi wznosiło się niegdyś
524 Omar Chalil. K Liske podaje różne wersje imienia tego murzy: w edycji Cudeotiemcy w Mitr, s. 154.
spotykamy: Omer Haly Cherety; w edycji Ulryka Werduma dyaryust uypruuy Jana Sobieskiego t r. 1671, s. 214.
Omerhali Herebey; ł. 228: Omer Haly Chertbey, s. 232: Omer Chały, s 237: Omer Haly. Być może „Che-
rebey" należy odczytać jako Szirin hej. co oznaczałoby, że Omar ( halil był przywódcy rodu Szirinów. jednego
z ważniejszych w Krymie Werdum zanotował później informację o udziale karaery beja, czyli naczelnika klanu
Szirinów, w bitwie pod Kalnikiem, podczas gdy Omar (.'halil miał już wtedy nie żyć. Pod Kalnikłem walczył
zatem albo następca Omara Chalila. albo też jego identyfikacja r naczelnikiem rodu Szirinów jest błędna.
525 Obecnie Catiufi w Mołdawii.
526 Obecnie Soroca w Mołdawii Z Jampola do Soroki jest ok. 10 km na południc.
M6 DZIENNIK PODRÓŻY 1670-1672 Ulryka Werduma
UuW'1
11777;
Domu
AJujjW
mutilus
t-Knikowif- Fot.
M fywlewtki.
miasto Busza . Jeszcze można widzieć jego ruiny, a z nich da się wnosić, że było
zbudowane na kształt długiego wąskiego trójkąta, którego dwa bloki oblewały
owe dwie rzeki, a trzeciego broniły wały i fosa. Dopiero przed 18 laty zburzyli je
I olacy, a kilka lat później Tatarzy uprowadzili z niego wszystkich mieszkańców,
którzy tam jeszcze pozostali . Teraz nic tam nie było, prócz czterech domów,
młyna i walącego się kościoła.
/—Dnia 17 listopada
przez puste pola, poprzedzielane kałużami i krzakami, do Czerniejowiec pół-
torej mili. Miasto to wyżej opisano. Dalej przez pole, przez górę i dolinę do Po-
litanek, półtorej mili . Jest to wieś z małym szańcem, należąca do Szarogrodu
i położona u góry nad doliną, przez którą płynie rzeka Muraszka, mająca swój
początek tylko pół mili od tego miejsca.
Potem, mając w zasięgu wzroku Szarogród, który się pozostawia po prawej
ręce, przez żyzną równinę do wsi Kołybanówki i krzaczastą doliną do Łuki, wsi
położonej przy końcu lasu, wraz z poprzednią należącej do Szarogrodu, dwie mile.
<—- Dnia 18 listopada
z Łuki przez pagórek, a następnie wzdłuż doliny, pozostawiając na widoku po
prawej ręce wieś Kacmazów (KomarrowY30 nad jeziorem, a trochę dalej po lewej
ręce wieś Matwijówkę (Malików?", ciągle przez puste, nieuprawne pola aż do
Baru, trzy wielkie mile527 528 529 530 531 532 533 534. Miasto to już wyżej opisano. Teraz pokazywano nam
tu noże, które tu robią i wywożą do całej Polski, woda rzeki Rów bowiem ma być
przydatna do nadawania nożom takiego hartu, jakiego im nigdzie indziej w Polsce
dać nie można.
<—-• Dnia 23 listopada.
kiedy konie przez parę dni wypoczęły, z Baru przez jego rzekę Rów, wzdłuż pagór-
ków do wsi Szersznie (Xien$e)"\ pół mili. Potem wzdłuż tych samych pagórków'
do wsi Harmaki (Armat?'Ą, zaopatrzonej w mały szaniec, pół mili. Obie wsie leżą
527 Obecnie Bywa, ok. 6 km na wschód od Jarugi i ok. 18 km na północny zachód od Jampola.
528 Werdum nawiązuje do zdobycia i zniszczenia Buszy przez wojsko koronne pod wodzą Stefana Czarniec-
kiego w dniu 29 XI 1654.
529 Werdum przebył w kierunku północnym z Buszy do Czerniejowiec ok. 20 km i dalej ok. 13 km do
Poliianek (obecnie IloniTaHKM).
530 Obecnie KauMaain.
531 Zapewne chodzi o Matejków, obecnie MaTCllKiB, na północny zachód od Kacmazowa, w stronę Baru.
532 Werdum przebył łącznie z. Poliianek do Baru ok. 60 km w kierunku północno-zachodnim.
533 Obecnie Ulepiuni, ok, 5 km na zachód od Baru.
534 Obecnie 1'apMnKit, ok. 6 km na północny zachód od Szerszni.
147
na południowym brzegu Rowu. Pierwsza należy do klasztoru dominikańskiego
w Kamieńcu, druga zaś do sędziego z tego samego miasta .
Z kolei przez wyższe krzaczaste ziemie do Hałuziniec . jedna mila. Jest to
ładna wieś, własność prywatnego szlachcica. Dalej przez takież pola do Karaczy-
niec , jedna mila. Jest to druga wieś z ruskim kościołem; należy do starostwa
barskiego. Potem niskimi polami, a dalej przez kałuże do Derażni . jedna mila.
Miasteczko to także należy do starostwa barskiego i ma słaby wał z palisadami na
nim. Obok jest także zamek, również otoczony fosą, wałem i palisadami. Znajdu-
je się w nim tylko ruski kościół, miasto zas leży nad wielkim jeziorem, które ma
więcej niż mile długości, a około ”00 do 800 kroków szerokości. Z niego wypływa
rzeka Wołk (Monde) i wpada trzy mile poniżej miasta do Bohu. Monde znaczy po
kozacku tyle, co wilk. Miasto Derażnia leży na północnym brzegu tej rzeki.
—• Dnia 24 listopada
wzdłuż jeziora, na ktorego końcu o małą milę od Derażni leży wieś, po czym przez
niski las do Markówki . półtorej mili. Jest to wieś pod wyżyną w dolinie, którą
tu wzdłuż płynie rzeka Boh. Dalej przez moczarowatą równinę do Mojsiejowic
(Maskowej , jedna mila. Jest to wieś, ale otoczona palisadą, położona na mocza-
rach, z małym szańcem, wykonanym sposobem krajowym dość silnie, z wałami,
fosą i palisadami. Zimą 1670 roku szturmowało ją. ale nie zdobyło, sześć tysięcy
Tatarów. Sędzia kamieniecki trzyma ją w zastawie od chorążego koronnego Sie-
niawskiego, do którego wieś ta należy.
Pół mili od tego miejsca po prawej ręce leży wielka wieś Pirohowce, należąca
do pana Bielawskiego . Obie te wsie leżą nad Bohem. Od Mojsiejowic do Płoski-
rowa są dwie mile. Te cztery mile, tego dnia przebyte, pędziliśmy konno jede-
naście godzin najtęższym kłusem koni. Droga prowadzi ciągle wzdłuż Bohu przez
piękne i po większej części uprawne pola. W połowie drogi leży wieś Kapuściany
535 Krzysztof Karwiecki (zm. 1672), od 1661 sędzia kamieniecki,
536 Obecnie rany3MH«i. ok 8 km na północ od Harmaków.
537 Obecnie KopwtKHUi, ok 5 km na północ od Hałuziniec.
538 Obecnie flepajKHK, ok 13 km na północny zachód od Karaczyniec. K. Liske (Ctutotiemey w Pilur.
s. 155-156) używa formy Derażnia. jednak poprawna jest Derażnia. odpowiadająca też współczesnej wymowie
ukraińskiej; zob. SGKP. t. 1. s. 958-959.
539 K. Liske (Cudznuemcy u/ Poker, s. 156) nie zidentyfikował tej wsi. pozostawiając podaną przez Werduma
nazwę Dorsknic. Być może chodzi o wieś Markówkę (MapuiBKa). ok 12 km na północny zachód od Derażni.
540 Obecnie Macinui, ok 9 km na północny zachód od Markówki i 21 km od Derażni.
541 Obecnie riMporisui. ok. 3 km na północ od Mojsiejowiec i ok. 20 km na wschód od Ploskirowa
(Chmielnickiego).
542 Obecnie XMenbHMUbKHft (nazwę zmieniono w 1954: wcześniejsza ukraińska: UpocKypin), ok. 19 km
na wschód od Mojsiejowic.
543 Obecnie KonłtCTHH. ok. 8 km na zachód od Mojsiejowic. na drodze do Ploskirowa (Chmielnickiego).
|48 DZIENNIK PODRÓŻY 1670-1672 Ulryk,
należąca także do chorążego koronnego [Mikołaja] Sieniawskiego. ale teraz nie
licząca więcej niż trzy lub cztery domy. Na wschodzie wznoszą się dwie mogiły,
czyli grobowce, a nieco dalej leży wielkie jezioro, z którego płynie do Bohu dość
znaczna rzeka. Płoskirów leży nad moczarami i w moczarach, i w szerokim jezio-
rze. które także płynie aż ku Bohowi. Znajduje się na nim długa, czworoboczna
wyspa, która - otoczona wałami i palisadami - jest miejscowym zamkiem. Miasto
niegdyś rozciągało się po dwóch stronach jeziora i było bardzo wielkie, podzielone
wodą na dwie części. Długi most prowadził od jednej części do drugiej. Część,
którą się wjeżdża do Mojsiejowic, jest półwyspem, zgoła z gruntu spustoszonym
Drugą część poza mostem oracza zewsząd jezioro. Znajdowało się w niej około
trzydziestu domów z ruskim kościołem. Przed czterema laty Tatarzy uprowadzili
z tego miejsca od razu przeszło półtora tysiąca dusz. Miasto to należy do spadku
Zamoyskiego, jest zatem sporne między męskimi sukcesorami tej rodziny i księż-
ną na Zamościu, panią matką króla polskiego.
. —— Dnia 25 listopada
jechaliśmy przez końcówki wyżyn, które się ciągną ku Bohowi, a dalej przez
dwie małe doliny. W każdej z nich płynie ładny potok. Potem przybywa się do
szerokiej doliny, gdzie są same puste i nieuprawne pola, ciągnące się aż do opu-
stoszonej wsi przy końcu grobli oddzielającej od siebie moczary wielkiej doliny.
Wieś, w której teraz stoją tylko trzy lub cztery nędzne chaty, nazywa się Grzę-
zawica (Rossowie?)' i leży nad rozlewiskiem ciągnącym się aż do Czarnego
Ostrowu . od Płoskirowa dwie wielkie mile. Czarny Ostrów (Ostróg) znaczy
po polsku tyle, co niemieckie ?in schwarzer Sporn. Jest to dość wielkie miasto,
które wraz z różnymi innymi, leżącymi tu naokoło, należy do ks. Konstante-
go Wiśniowieckiego stryja króla Michała. Jest ono obszernie założone, ale
nie gęsto zabudowane, całe z drzewa, jako i obydwa kościoły, z których jeden
papieski, a drugi ruski. Nie ma innego obwarowania prócz wody, otaczają je
bowiem jezioro i rzeka Boh. Zamek wznosi się na osobnej wyspie. Nic ma w nim
żadnych zabudowań, lecz tylko wał z ziemi z palisadami . Owe sześć tysięcy
Tatarów, którzy zsiedli z siodeł pod Mojsiejowcami, nie mogło i tego miejsca
przed czterema laty opanować. Boh wypływa dwie mile od tego miejsca, niedale-
544 Obecnie rpyaenun. ok. 13 kin na północny zachód od centrum Płoskirowa (Chmielnickiego). na
drodze do Czarnego Ostrowu.
545 Obecnie MopHiift Ocipin, ok. 7 km na północny zachód Grzęzawicy i ok. 20 km od Płoskirowa
(Chmielnickiego).
546 Konstanty Krzysztof ks. Wiśniowiecki (1635-1686). młodszy brat hetmana Dymitra Jencgo. oJ 1676
wojewoda braclawski. Nic przejawiał większej aktywnoki politycznej.
547 Obecnie tego zamku już nie ma. W jego miejscu w XVIII w. wzniesiono pałac, będący własność h
Michała Pracździecklego (1747-1799).
ko miasteczka zwanego Pachutyńce [Posohouni . należącego także do ks. Kon-
stantego. Tutaj pod długim miechem mąki byłby mi się udusił prawie na śmierć
kozacki chłopiec, którego pan pułkownik Boham kupił z Winnickiej zdobyczy za
dukata i mi darował.
Dnia 26 listopada
z Czarnego Ostrowu ciągle płaskim terenem, mając po prawej ręce Boh. wreszcie
moczarowatą doliną, przez którą płynie znaczny strumień, a za nim widzi się spu-
stoszoną zgoła wieś Kopijów . jadąc ciągle z gór,- aż do Manaczyna [Maladn-
n) . trzy wielkie mile. Jest to małe miasto na wyspie na jeziorze, obwarowane
palisadami. Znajdują się w nim papieski i ruski kościół. Należ}- także do ks. Kon-
stantego. Niedaleko od tego miejsca leż}- miasto i zamek Wiśnkjwiec” • stolica
tegoż księstwa, w której urodzili się ojciec teraźniejszego króla polskiego Michała,
Jeremi, oraz jego bracia, Konstant}- i Dymitr ^'isniowieccv .
Z Manaczyna przez kałuże i pola, mając po lewej ręce wysokie krzaki, po
prawej moczarow atą dolinę z wielkim jeziorem i małą wsią na początku i na koń-
cu, dalej przez głęboką dolinę do Wołoczysk Woloszice , półtorej mili. Jest
to małe miasto z zamkiem, otoczone wałami z ziemi i palisadami, lecz wszystko,
twierdza i domy, są spustoszone. Należy do ks. Dymitra. Z trzech stron oracza je
jezioro. Czwarta strona ku południowemu wschodowi jest piękną równiną, tym
przyjemniejszą z widoku, że poza jeziorem inne boki mają strome i porośnięte
krzakami skały.
«——• Dnia 2~ listopada
przez wielki strumień pod górę, po czym przez piękną równinę do KtebaNÓw-
ki , która wcześniej była wielką wsią, dwie mile. Leży ona na wyżynie nad doliną
po północnej stronie. Nic w niej teraz nie ma, prócz ruin kamiennego kościoła
ruskiego, dworu i karczmy. Należy do księda Dymitra Wiśniowieckiego.
548 Obecnie nazyrwnin. ok. 16 km ru północny zachód od Czarnego Ostrowu.
549 K. Liske (Guizazimcy u Mce. s. 157) nie odnalazł takiej wsi. Byt może chodzi o wieś Bokyrwkę
(BoKMiBKa). leżącą przy drodze z Czarnego Ostrowu do Manaczyna. ok. 16 km na południowy zachód od
Czarnego Ostrowu
550 Obecnie .MaHaHWH. ok. 30 km na zachód od Czarnego Ostrowu.
551 Obecnie BmnHiBetib. ok. 55 km na północny zachód od Manaczyna.
552 Jeremi ks. Wiśniowiecki (1612-16511. wojewoda ruski Nie był bynajmniej bratem Dymitra i Konstan-
tego. którzy byli braćmi rodzonymi, synami Janusza ks. Wisnłowieckiego ( 1599-J636). Ojcem Jeremiego był
Michał ks. Wdniowiecki (ok. 1575-1616). Jeremi pochodził i innej linii rodu niz Dymitr i Konstanty - ich
wspólnym przodkiem był Michał ks. Zbaraski-Wiiniowiecki izm. ok. 1517).
553 Obecnie Bohom MCbx. ok. 11 km na zachód od Manaczyna. W drugiej połowie XVIII w. Fryderyk
Moszyński wybudował tu pałac.
554 Obecnie KneóaHiBKa. ok. 22 km na zachód od Wołoczysk.
150 DZIENNIK PODRÓŻY 1670-16^2 Ulryka Werdwu
Potem przez równinę z kilku rozlewiskami, dalej przez druęa płaszczyznę,
przeszło dwie mile szeroką, a tak na południu, jak na północy zamkniętą wyso-
kimi pagórkami, jakby górami, i prócz tego kilku wyżynami poprzecinaną, aż
do pewnej Słobody, czyli pustej wsi, której pan kazał w niej wystawić pal i tyk
drewnianych gwoździ w niego wbić, ile lat swobody udziela tym. którzy by na
nowo tu osiedli. Jest to pół mili od Klebanówki. Widać tu właśnie naprzeciw po
prawej stronie Stary i Nowy Zbaraż .
Zbaraż to miasto z tytułem księstwa, należące do ks. Dymitra Wisniowiecktego.
Nowy Zbaraż leży na równinie przy wielkim lesie. a Stary Zbaraż na górze o małe
pół mili od tamtego. Jest to piękny kasztel, wysoko zbudowany z białych kamieni.
Nowy Zbaraż spustoszono na samym początku kozackiej rebelii. Nic z niego nie
pozostało prócz wielkich ruin, które już z daleka błyszczą swą wielką białością .
Od wymienionej Słobody przez ową wielką, szeroką równinę bez wszelkie,
kultury i bez drzew przyjeżdża się do doliny, przez którą płynie mała rzeka Gnie-
zna, tuż obok wsi Czernichowce (Czemilou-zd)" . czyli die schwane Lihcin, nie-
opodal której wznosi się spustoszony zamek. Tutaj widać po lewej ręce nad tą samą
rzeką wieś Czerniłów"\ czyli der schwarze Ldwe, a po prawej wieś' Kurniki
obie mniej więcej na strzał armatni od Czernichowie, od Słobody zaś półtorej
wielkiej mili. Następnie przez mały piasek do wąskiej doliny, przez którą płynie
wielki strumień' , mając po prawej ręce bardzo nędzną wieś . pół mili.
Przed ośmiu laty zbuntowała się w tym miejscu cała polska piechota, licząca
dziesięć tysięcy ludzi, przeciw swemu generałowi, staremu Czarnieckiemu' . któ-
ry chciał ją prowadzić na Ukrainę. Opanowała ona artylerię i wyruszyła z nią do
Zborowa, gdzie dobrym sposobem nakłoniono ją znów do posłuszeństwa.
555 Obecnie Crapnń 3óapa>K i SóapasK. ok. 31 km na północny zachód od Kicbanowki.
556 Nowoczesny murowany zamek w Zbarażu w stylu ra-zsz.' -.--ressa ukończono w IćCb- 1649
posłużył za punkt oporu wojskom koronnym, które rozłożyły się obozem pod Zbarażem i powstrzymać armię
tararsko-kozacką chana Islama Gereja III i Bohdana Chmielnickiego. Został odbudowany w okresie nnędzy-
wojennym XX w.
557 Obecnie HepHiodBui, ok. ~ km na południowy zachód od Zbaraża. K. Liske (ćłucweirwo a/Wcr. s. 1 58)
używa formy Czemiechowce. Nazwa Czernichowce notowana jest w SGKP. 1.1. s. S22-S23-
558 Obecnie HepHeniB PycbKint. SGKP (t. 1, s. 817) notuje dwie nazwy: Czemełów ruski i Czcmiłów
559 K. Liske (Cudzoziemcy :<• Polsce, s. 158) nie zidentyfikował tej miejscowości, pozostawiając podaną przez
Werduma nazwę Kramulka. Najprawdopodobniej chodzi o Kurniki, obecnie KypHMKM, ok 6 km na zachód
od Czemichowiec.
560 Chodorówka.
561 K. Liske (Cudzoziemcy w Polsce. s. 158) uważa, że chodzi o wieś Rusianowkę. ok. 5 km na wschód od
Tarnopola, tuż przed Bajkowcami (obecnie BailMRui).
562 Werdum przywołuje bunt oddziałów zaciągu cudzoziemskiego przeciw S Czarnieckiemu. do ktorego
doszło w sierpniu 1663 w obozie pod Mikulincami.
151
Porem przez uprawne i żyzne pola, ciągle pod górę aż na pagórek, dalej na dół
do Tarnopola, jedna mila. Jest to miasto na Wołyniu , należące dziedzicznie
do pana Koniecpolskiego, starosty dolińskiego . Leży u stoku wspomnianego
spadzistego pagórka. Z trzech stron otacza je wielkie jezioro i szerokie moczary.
Czwarta strona jest bowiem obwarowana od wspomnianego pola, ma dość szeroką
fosę z oblicowanym wałem i dwiema grubymi wieżami na rogach, jako i jedną
w środku, która jest zarazem bramą. Zamek wznosi się na północny zachód od
miasta, w samym środku jeziora. Ma wielkie, ciężkie zabudowanie z kamienia
w stylu włoskim, którego mury i wieże na zachodzie i południu bronią zamku
także tam, gdzie się jezioro ciągnie naokoło. Ku miastu znajduje się wąska, su-
cha fosa z wałem z ziemi i palisadami. Papiści mają tu wielki, kamienny kościół
w mieście, Rusini trzy, a Żydzi, których jest tu tak dużo, że zajmują osobną i to
najlepszą dzielnicę miasta, mieli tak piękną bożnicę zbudowaną z kamienia, że
takiej nigdzie indziej w Polsce nie widziałem. Na wschodzie miasta, po prawej ręce
od wejścia leży także duże przedmieście, w którym znajduje się kościół papieski.
O małą mile powyżej miasta wypływa rzeka Seret przy wsi, która się tak samo
nazywa . Płynie ona pod Tarnopolem ku Kamieńcowi do Dniestru. W miejscu
tym, jak na całym Podolu, Wołyniu i Rusi, muchy dokuczały bardzo i zimą.
Dnia 28 listopada
z Tarnopola po długiej grobli, która się zaczyna ku zachodowi, przez jezioro i mo-
czary pewnie na osiemset lub dziewięćset kroków, aż do równiny pięknych pól,
poprzedzielanych tu i ówdzie niektórymi kałużami, a dalej zakończonych doliną,
przez którą płynie wielki strumień, a nad nim leży wieś Poczapińce (Szatynce)563 564 565 566»
jedna mila. Wieś ta należy do pana Czylińskiego, który ustanowił w niej słobodę,
czyli wolność, na lat dwanaście. Wyżej już powiedziano, co to znaczy. Teraz sta-
ła ona jeszcze pustką, wyjąwszy kilka nowych szałasów, czyli chat, przy których
chłopi przy pięknej pogodzie młócili zboże na lodzie.
563 Obecnie TepHonutb, ok. 16 km na południowy zachód od Czemichowiec. Administracyjnie Tarnopol
najeżał do województwa ruskiego
564 Stanisław Koniecpolski fpo 1643-1682), wnuk hetmana wielkiego koronnego Stanisława Koniecpol-
-skiego (ok. 1592-1646). od 1667 starosta dołiński. od 1676 oboźny koronny, od 1679 wojewoda podolski,
od 1682 kasztelan krakowski. Poprzez żonę Katarzynę Eugenię Wiśniowiecką był zięciem hetmana Dymitra
ks. Wiśniowieckiego.
565 K. Liske (Cudzoziemcy w Police, s. 159) koryguje tę informację Werduma jako błędną, gdyż źródła Sere-
tu leżą o wiele dalej od Tarnopola, a takiej wsi tam nie ma. Wspomniany przez podróżnika zamek Tarnowskich
w Tarnopolu pochodził z XVI w.; został odrestaurowany po II wojnie światowej. Obecny kościół katedralny
Cerkwi greckokatolickiej, pw. Niepokalanego Poczęcia NMP. został wystawiony w drugiej połowie XVIII w.
i pierwotnie służył Dominikanom.
566 Obecnie rio<ianwHui. ok. 12 km na południowy zachód od Tarnopola.
152 DZIENNIK PODRÓŻY J670-1672 Ulryka Werdum*
Z miejsca tego ciągle pięknymi polami do Chodaczkowa (Chodayzke) , pół
mili. Wieś ta nie jest tak pusta jak poprzednia i należy do tego samego pana. Obok
znajduje się kilka jezior w tej samej dolinie, która się ciągnie stąd do Kupczyniec
(Kopcincó)Sb\ położonych pół mili dalej. Jest to miasto w dolinie u stoku góry,
a ze strony północnej, południowej i zachodniej otoczone jeziorami i moczarami
i prócz tego zaopatrzone w wysokie wały ziemne i fosę, które tu i ówdzie miały
niektóre boki warowne. Teraz jednak wszystko jest spustoszone. Zamek składa się
z czworobocznego muru i grubej wieży, która jest zarazem bramą. Widać ją już
z daleka. W mieście znajduje się ruski i papistowski kościół i zaledwie dwadzieścia
domów, miejscowość tę bowiem od rebelii Kozaków spalono pięć razy. Najpierw
spalił ją zaraz na samym początku hetman [Bohdan] Chmielnicki, potem Mo-
skwicini, kiedy oblegali Lwów, po trzecie Tatarzy, kiedy złączyli się z Kozakami
w Budziaku, po czwarte powtórnie Tatarzy i Kozacy w czasie oblężenia Podhajce,
a w końcu jeszcze raz Kozacy, kiedy regimentarza Machowskiego pobili pod Bra-
iłowem567 568 569 570 571. Przez wymienione moczary i jeziora płynie rzeka Strypa, zaczynająca
się dwie mile powyżej Zborowa i płynąca dalej do Glinny, Kapliniec (Kogelin-
ce), Budyłowa, Płotyczy (Plobinza) i Denysowa, zanim przybywa do Kupczyniec.
a następnie pod Buczaczem (Budziack) wpada do Dniestru . Kupczyńce należą
do pana Potemskiego' '. O strzał armatni od nich widać wieś Denysów, będącą
własnością pana Kosińskiego5 2 573.
Z miejsca tego przez groblę, długą na 200 lub 300 kroków, prowadzącą przez
jezioro i moczary, po czym przez piękną i wielką równinę do Kozowy , dwie
mile. W drodze widać po prawej ręce na odległość około miii miasto Krasnopo-
lis574 575, należące do wojewody kijowskiego Potockiego, który jest także właścicielem
Kozowa. Jest to małe miasto, położone na brzegu jeziora nad rzeką Koropiec, któ-
ra tutaj wypływa, a potem płynie do Podhajce. Wpada sześć mil od tego miejsca
do Dniestru pod wsią także nazwaną Koropiec '. Kozowę spalono do szczętu
567 Obecnie Bemuaifi Xona»tKiB. ok. 7 km na południowy zachód od Poczapiniec.
568 Obecnie KynHHHąi, ok. 10 km na południowy zachód od Chodaczkowa.
569 Sebastian Machowski (zm. 1672). pułkownik i regimentarz wojsk koronnych. Bitwę pod Brailowem
stoczono 19X11 1666.
570 Pomyłka Werduma; Strypa wpada do Dniestru dalej za Buczaczem. Nic udało się ustalić współczesnej
nazwy Kapliniec. Pozostałe to: DiMHHa, ByflH/nn, flnOTHHa, /leimciB, KynMHHtii. Bynan.
571 Piotr Potemski, wojski trembowelski, właściciel Kupczyniec.
572 Denysów Iciy ok. 1,5 km na północny zachód od Kupczyniec.
573 Obecnie Koaoiia, ok. 23 km na zachód od Kupczyniec.
574 K. Liske (Cudzoziemcy w Polsce, s. 160) wskazuje brak takiego miasta w tych stronach. Najbliższy Kra-
snopol. czyli Niżankowice, leży w Przcmyskiem.
575 Obecnie Koponcm,, u ujścia rzeki Koropca do Dniestru.
153
w czasie oblężenia Podhajec. Ma ona teraz bardzo mało domów oraz drewniany
kościół ruski. Obok wznosi się pusty kasztel z walącymi się wałami ziemnymi i fo-
sami. Jest na nich kilka warownych boków i tyle palisady, ile potrzeba do obrony
przed Tatarami. Leży ona na zachód od wspomnianej rzeki, a nazwa jej znaczy po
polsku tyle, co niemieckie Ziege. O ćwierć mili na północ od tej miejscowości leży
wieś Kozówka , co znaczy tyle, co niemieckie Ziechel, i należy do pana Zabo-
krzyckiego . Jesteśmy tu na Pokuciu. Jest ono prowincją, którą państwo polskie
zatrzymało od księstwa mołdawskiego, kiedy takowe przyjęło protekcję turecką,
poprzednio zaś w całości należało do Polski.
Dnia 29 listopada
z Kozowy przez jar do Dubszcza pół mili. Jest to wieś zbudowana po obu
stronach głębokiej doliny i należąca do chorążego koronnego [Mikołaja] Sieniaw-
skiego. Z kolei przez jary i pagórki do Szybalina' , pół mili. Jest to także mała
wieś tego samego pana, a płynie przez nie bardzo czysty i szybki potok576 577 578 579 580 581 582.
Potem ciągle przez takie same ziemie do Brzeżan , pół mili. Miasto to tak-
że należy do chorążego koronnego Sieniawskiego. Jest to jego zwykła rezydencja.
Położone jest pomiędzy różnymi krzaczastymi pagórkami nad wielkim jeziorem,
przez które prowadzi długi most do miasta, zbudowanego częścią w jarze, częścią
na pobliskich pagórkach. Miasto otaczają ziemne wały i fosa. Przez wspomniane
jezioro płynie rzeka Złota Lipa. Nazwano ją tak dla odróżnienia od rzeki Lipy,
płynącej przez Przemyślany. Złota Lipa ma swój początek pod Gołogórami, mia-
stem i zamkiem o cztery mile od Brzeżan, należącym także do pana Sieniawskiego.
Cztery mile poniżej Brzeżan wpada ona do Dniestru pod wsią Zawałowem
W Brzeżanach są trzy papistowskie kościoły: wielka i dobrze zbudowana fara583 584,
kościół Świętego Mikołaja na najwyższym wzgórzu w mieście i kościół zamko-
wy. Wszystkie trzy są z kamienia. Rusini, czyli Grecy, mają cztery kościoły: dwa
z kamienia i dwa z drzewa. Na rynku jest piękny szpital, w którym odbywają się
576 Obecnie KosiBKa, ok 6 km na północny zachód od Kozowy.
577 U K. Liskego {Cudzoziemcy w Police, s. 161) Żabokrucki. Być może Aleksander Zabokrzycki, od 1661
cześnik bracławski.
578 Obecnie Ałtónje. ok. 5 km na zachód od Kozowy.
579 Obecnie UluóaHKH. ok. 6 km na zachód od Dubszcza.
580 Chodzi o potok Kuropiec.
581 Obecnie Eepe*aHH, ok. 6 km na zachód od Szybalina.
582 Obecnie SananiB. ok. 25 km na południowy wschód od Brzeżan. Werdum pomyli) »ię jednak, gdyż
Złota Lipa płynie dalej, a przy jej ujściu do Dniestru leży wieś Złota Lipa (obecnie 3o/i<rra /Inna).
583 Kościół Narodzenia NMP, ukończony w larach 20. XVII w. Obecnie nosi wezwanie św. św. Piotra i Pawła.
584 Kościół Bernardynów świętego Mikołaja, budowany od lar 30. do lat 80. XVII w
|54 DZIENNIK PODRÓŻY 1670-1672 Ukrki Werdnm*
sądy, bo zresztą nie ma w mieście ratusza. Rynek jest wielki, w czworobok. Co
poniedziałek odbywa się na nim targ. Inne zabudowania i domy miasta, z wyjąt-
kiem kilku, wszystkie są z drzewa. Mieszka tu około pięciuset rodzin, pomiędzy
nimi pewno sto żydowskich. Tatarzy i Kozacy nie spustoszyli tego miejsca, jak
wszystkie naokół. Warowne położenie i waleczność mieszkańców broniły miasta
nawet za czasów oblężenia Podhajec. Tatarów pobito, ile razy się tu pokazali. Pew-
nego razu jednak, porozumiawszy się z jednym z domowników, Kozacy opanowali
znienacka zamek. Mimo to jednak nie mogli wziąć miasta. Zrabowawszy z zamku
mnóstwo kosztownych mebli, znów go niebawem opuścili. Zamek jest obszernie
zbudowany w czworobok z płyt kamiennych na trzy piętra. Na każdym piętrze
ma mnóstwo pięknych pokojów, na trzecim zaś wokół dziedzińca ażurową galerię
ze zgrabnymi kolumnami z szarych kamieni, bardzo dobrze wykonaną. Pan cho-
rąży koronny [Mikołaj Sieniawski] kazał tu jeszcze codziennie coraz więcej w tym
zamku zdobić i naprawiać. Kaplica zamkowa przedstawia piękny widok w jednym
z rogów placu zamkowego. Znajdują się w niej wspaniałe grobowce z marmuru
ze statuami naturalnej wielkości. Leży w nich pochowanych sześciu lub siedmiu
przodków chorążego koronnego, którzy aż do jego ojca wszyscy byli ewangelika-
mi. I dlatego właściwie, kiedy kaplicę poświęcono dla papieskiego nabożeństwa,
nie powinni byli tu zostać, gdyby papież nie udzielił osobnego indultu ' w tym
celu. Cała ta budowla, zwłaszcza zaś zewnętrzne mury zamku, jest bardzo mocna
i gruba, ale ma liczne wielkie okna. Zamek wraz z obszernym przedsionkiem jest
otoczony przez fosę i wały ziemne w kształcie podłużnego czworoboku, założone
według dzisiejszej mody. Codziennie jeszcze pracowano nad nimi" .
.• Dnia 1 grudnia
wzdłuż pagórka, na którym wznoszą się Brzeżany, i przez dwie doliny do Na-
RAjowA58', jedna wielka mila. Jest to małe miasto otoczone ziemnym murem, po-
łożone na zachód od znacznego strumienia, na pagórkach i pomiędzy nimi. Ma
kilka przedmieść, a niedaleko od niego znajduje się jezioro. Miejscowość ta także
należy do chorążego koronnego Sieniawskiego. który jest jednym z najbogatszych
panów w Polsce ze starej familii.
Z miejsca tego pod górę, a potem przez dąbrowę, w której znajdują się niezwy-
kle wielkie i grube drzewa. Z kolei przez młodą brzezinę, która sama z siebie wy-
rosła na tłustych, ale opuszczonych gruntach. Zjeżdża się następnie z pagórka do 585 586 587
585 Indult (z łac. indulgere) - zgoda.
586 Zamek SienlaWskich w Brzeianach wzniesiono w połowic XVI w. i w następnych stuleciach rozbudowy-
wano; obecnie w stanie ruiny. Kościół zamkowy z kaplicą Sieniawskich pochodzi z XVII w.
587 Obecnie Hapatn. ok. 17 km na północny zachód od Brzeźan.
155
dwóch wsi, Bry konia i Wolkowa , trzy wielkie mile. pierwszej wsi znajduje
się ruski kościół, w drugiej nie ma kościoła; obie zaś należą do pana Cetnera, kasz-
telana halickiego ' . Z Bry konia przez pagórki i doliny. widząc po prawej ręce wieś
Meryszczów . należącą do chorążego koronnego, dalej przez długą groblę, cią-
gnącą się wzdłuż jeziora i sięgającą do rzeki Lipy, do Przemyślan . jedna mila.
Miasto Przemyślany także należy do chorążego koronnego Sieniawskiego. Jest
ono otoczone ziemnymi wałami, na których znajdują się ściany z bali jako balu-
strady. Leży ono na wschodnim brzegu Lipy, na końcu pagórka. W obrębie miasta
znajdują się papieski i ruski kościół, poza miastem zaś ku północy klasztor refor-
mowanych dominikanów, założony przez śp. panią matkę chorążego koronne-
go . Klasztor ten jest jak szaniec, obwarowany wałami i fosą. Zakonnicy, którzy
588 Obecnie fipMKyH i Borkib. ok 22 km na północny zachód od Narajowa.
589 Aleksander Cetner lxm. 1675). pułkownik i od 1651 kasztelan halicki. Brał udział w wojnach toczonych
przez Rzeczpospolitą od 1648.
590 Obecnie Mcpcuii*. K. Lukę ((tułtouemcy w s. 162) dusznie zauważył pomyłkę Werduma. gd«
Merywczów leży ok. 5 km na zachód od Bryknnu. a zatem na lewo od drogi z Brykonta do Przemyślan.
591 Obecnie nepeMHinnANM. ok. 8 km na północny zachód od Brykonta.
592 Wiktoria Elżbieta z Potockich Siemawska (ran. ló^O). córka hetmana Stanisława Rewers- Potockiego
(ok. 1579-1667). żona Adama Hieronima Sicniawskiego (1625-1650). matka Mikołaja, chorążego koronnego
DZIENNIK PODRÓŻY 1670-1672 Ulryka Werdum.
się w nim znajdują, nie jadają nigdy mięsa i nie podróżują ani konno, ani wozem,
lecz jedynie pieszo. Naprzeciw grobli widać po lewej ręce po drugiej stronie jezio-
ra wieś Borszczów . Miasto Przemyślany spalili i zniszczyli z gruntu Tatarzy
w czasie oblężenia Podhajec.
lOfrąstek
*****
prMWfti
^niliana
fau)
leify rysunku
'Gp-demi Ordy;
fary prywatne.
' Dnia 2 grudnia
przez urodzajne, uprawne pagórki do Krościenka (Kodulka)" , pół mili. Jest to
wieś położona nad jeziorem u stoku wyżyny. Potem przez uprawne, żyzne pagórki
na długą i szeroką równinę, nieco niską i zewsząd otoczoną górami, z gruntami
wszędzie bujnymi, aż do Kurowic , półtorej mili. Jest to wieś z ruskim kościo-
łem nad jeziorem, przez które płynie strumień, jak to na Rusi prawie wszystkie
wsie tak leżą. Tutaj po lewej ręce widać wieś Wyżniany z papieskim kościołem,
która jako i Kurowice należy dziedzicznie do pana Grabianki . Po prawej ręce
zaś widać wieś turkocie z ruskim kościołem. Z Kurowic przez groblę jeziora, gdzie
już niebawem widzi się z daleka zamek lwowski, pozostawiając po lewej ręce małe
miasto Mikołajów™8, przez równe pola do Hermanowa , jedna mila. Mikołajów
należy do chorążego koronnego Sieniawskiego. Hermanów zaś jest to wieś poło-
żona na brzegu jeziora. Dalej znów przez równinę i pagórek, przez krzaki świer-
kowe i dębowe wzdłuż jeziora do Biłki* 593 594 595 596 597 598 599 600, pół mili. Jest to niezła wieś nad dużym
strumieniem, który wypływa z jeziora. Z kolei przez równe pole do Mykłaszowa,
jedna mila. Jest to wieś z ruskim kościołem, przy której przedtem leżał mały czwo-
roboczny szaniec, ale teraz walący się zupełnie. Płynie tu też obok strumień. Potem
ciągle pod górę do Lwowa, dwie mile. Drogę tę opisano już wyżej, 10 lipca 1671
roku, Lwów zaś 3 grudnia 1670 roku.
Dnia 15 grudnia
powtórnie ze Lwowa, drogą dopiero co opisaną, z powrotem do Biłki, trzy mile.
(zob. przypis 20). Jej drugim mężem był Andrzej Potocki (ok. 1618-1663). oboźny koronny od 1655 i woje-
woda bracławski od 1662. Obecny kościół Dominikanów Świętych Piotra i Pawła w Przemyślanach pochodzi
z drugiej połowy XVIII w.
593 Obecnie BopmiB, ok. 2,5 km na południowy wschód od Przemyślan.
594 Obecnie KopocHC, ok. 4 km na północny zachód od Przemyślan.
595 Obecnie KypOBMHi, 13 km na północny zachód od Krościenka.
596 Obecnie Bmjkhhhm, ok. 5 km na północ od Kurowic.
597 Być może chodzi o Franciszka Wojciecha Grabiankę (zm. po 1697).
598 Obecnie MiiKonain, ok. 7 km na południowy zachód od Kurowic.
599 Obecnie lapaciBKa, ok. 9 km na zachód od Kurowic. SGKP (t. 3, s. 62) notuje Hermanów jako wieś
23 km na wschód od Lwowa, 4 km na wschód od Gajów (obecnie Pai).
600 Bilka Szlachecka, obecnie BcpxHH BinKa, ok. 3 km na zachód od Hermanowa (Tarasówki) i 19 km na
wschód od Lwowa.
157
Dnia 16 grudnia
drogą - także już opisaną, pod dniem 23 i 24 lipca do Glinian przez wsie
Zuchorzyce ', Żurawniki (Sukorki, Zuranikiane) i Laszki6"', z których
średnia miejscowość jest miasteczkiem, do Glinian, dwie mile. Miasto to już wy-
żej dokładnie opisano. Potem inną drogą przez piękną, bogatą w trawę równinę
do Sknilowa, jedna mila. Jest to wieś należąca dziedzicznie do pana [Aleksan-
dra] Cetnera, kasztelana halickiego. Przepływa tu rzeka S trepa61". Wieś ma ruski
kościół nad wielkim moczarowatym jeziorem. O ćwierć mili na prawo od tego
miejsca leży wieś BortkÓw1 , własność tego samego pana. Następnie przez rzekę
w pięknej, tłustej równinie do Ostrowczyka Polnego . półtorej mili. Jest to wieś
i kościołem, położona w samym środku jezioi i moczarów^ gdzie widać
i inne wsie naokoło.
/. kolei przez groble dwóch jezior przez każde przepływa znaczny strumień
Wpadający do Bugu dalej przez uprawne pola, poiosle (u i ówdzie dębiną, do
Białego Kamienia , pół mili. Jest to małe miasto w tłustych gruntach, należą-
ce do księżny na Zamościu, pani maiki króla polskiego. ( )iaczają je wały z ziemi
i fosa zaopatrzona w wodę z Bugu, len Bug jest to zgoła inna rzeka niż Boh na
Ukrainie, który wpada do Dniestru "’, tamten zaś wpada do Wisły pod Nowym
Dworem 1 . cztery mile poniżej Warszawy. W Białym Kamieniu, co znaczy po pol-
co niemieckie znajdują się dwa kościoły: jeden z kamienia
iV2 ruski. Zamek jest zbudowany z białych kamieni w stylu
łoskim, z wieżami po bokac h a prócz tego otoczony w czworobok wałem z ziemi
i położony na jeziorze na wschód od miasta ". Miasto jest bardzo spustoszone,
ale znów się trochę podnosi. Dlatego też wystawiono tam słobodę, czyli krzyż
wolności, na osiem lat. Na środku rynku stal wielki wydrążony pień, jak w wielu
1 pmu । \ ni są oznaczonę różne miary zboża. Położenie
znoszą się przy nim, są lak oddalone, że
nie mogą mu szkodzić boć są tak wysokie. że widać je już pod Żurawnikami. 601 602 603 604 605 606 607 608 609 610
Mdui
Kazimitn
Radziwiłł,
hetman poln)
komin),
drzeworyt
fZUrtowj
z lat 80. XIX w;
portret ztzbioriw
iiiilanowikiih;
grnjika z albumu
J. Lotkitfp
Jan Sobifiki-
jego rodzili'1’
lottiitrzyize broni
i nuptllw11
Sitb)iki'
WlirSZtlUItt
601 Obecnie Cyxopi’f‘<n. ok. 4 km na północny wschód od Bilki Szlacheckiej.
602 Obrom /Kypanumut • 6 km na południowy wschód od Zuchorzyc. Stąd do Glinian jesrok. lOktn
w kierunku wschodnim.
603 łaszki Królewskie, obecnie 3acianuc. ok. 3 km na wschód od Zurawnik.
604 K. Liske ((.ucbottemey w Pobce, *, IM) identyfikuje ją jako Solotwlrię,
605 Obecnie bopTKin. 2.5 km na południe od Sknilowa.
606 Obecnie OcrpuiHMK flu/ibitu6, ok. 8 krn na północny wschód od Bortkowa.
607 Obecnie BinwA KaMiitt*. ok. 9 km na wschód od Ostrowczyka Polnego.
608 Błąd Werduma; Boh płynie ai do Moru Czarnego.
609 Obecnie Nowy Dwór Mazowiecki.
610 Zamek WKmowłeck» ch w Białym Kamieniu wybudowano na początku XVII w. W XIX w, popndl
w ruinę i został częściowo rozebrany.
158 DZIENNIK PODRÓŻY 1670-1672 Ulryka Werduma
Z Białego Kamienia w dole wzdłuż stoku gór, pozostawiając po lewej ręce na
- - moczarach wieś Podlesie z ruskim kościołem, do Oleska ;, jedna
jes^ *- małe, na poi spustoszone miasto, kilkakrotnie splądrowane i spalone
pczez Tatarów. Leży w moczarach, otoczone słabymi wałami ziemnymi. Znajduje
* nim papieski kościół i dzwonnica z kamienia, dobrze zbudowane, a prócz
tsz'. zrry ruskie koście: z drzewa. Zamek jest to stara budowla z kamienia na
tserągr-nr. pagórku, który dominuje nad wszystkimi sąsiednimi wyżynami” ’. Pły-
nie tu strumień * wypływający z różnych jezior. Jest to własność dziedziczna pana
Jana Myszków skiego, podkomorzego bełskiego i starosty z Tyszowieć '. **
613 Zas-ar postać aa pneśo<n« XVI i XVII w W nim włain« w 1629 urodził się Jan Sobieski. Werdum
-a Trójcy Swiecej. pochodzący z XVI w.
6'4 irjiarm.
**irrander Myrzfczrwiiu !zm. J64J’7a rrxmi«rz. trarewta tynowiccki. podkomorzy bełski 1662-16
fA rOfjW/TY 16-^-1672 L>»ka Werd.«u
W*
, fartach,
ssrmyzlat
mxaw.;
z albumu
Iłduąo
ia Sobieski,
rędzina,
uwtku broni
tefólaesnc
Mi',
femr 1883
r—- Dnia 17grudnia
z Oleska przez aleje drzew śliwkowych, zasadzone przed jego bramami, do połowy
góry — jedzie się najpierw wzdłuż niej, a później przez równinę, przez którą płynie
kilka strumieni, aż do wielkiego moczaru; dalej przejeżdża się po długiej grobli
i moście, aż do małej rzeki i szerokiego jeziora, na którego brzegu leży Poniko-
wica , dwie mile. Jest to mała wieś z ruskim kościołem. Potem najpierw przez
orne ziemie i przez krzaki do miasta Brodów , jedna mila. Jest to ładne miasto,
dobrze zbudowane i ludne, gęsto zabudowane domami, średniej wielkości. Należy
dziedzicznie do pana [Stanisława] Koniecpolskiego, starosty dolińskiego. Wzno-
szący się obok zamek jest dobrze obwarowany czterema regularnymi basztami we-
dług dzisiejszego sposobu. Jego wały i fosa są oblicowane. Leży on jak cytadela
przy mieście, ufortyfikowanym jednolicie dzisiejszym sposobem basztami, oblico-
wanymi tu i ówdzie także łamanym kamieniem i cegłami. W mieście znajduje się
papieski kościół wzniesiony z kamienia i trzy ruskie z drzewa, jako i kilka prywat-
nych domów, zbudowanych z kamienia w stylu włoskim. Są też dwa wielkie rynki
i proste ulice, z których część idzie wprost z zamku do wału, inne zaś w poprzek.
Mała rzeka, która tu płynie, tworzy kilka jezior i moczarów. Nazywa się Łahoda
Z kolei przez równinę, na której leżą Brody, a dalej przez pagórek i piękny las
świerkowy do Radziwiłłowa* 616 617 618 619 620 621, jedna mila. Jest to małe miasteczko, także wła-
sność pana Koniecpolskiego. Leży w polu otoczonym zewsząd świerkowym lasem
na brzegu jeziora, które tworzy przepływająca tu mała rzeka. W miasteczku jest
papieski i ruski kościół, ale zaledwie 50 lub 60 domów. Codziennie jednak jeszcze
tu budują, ustanowiwszy tu słobodę, czyli koło wolności, na lar dziesięć. Fortyfi-
kacja składa się ze słabo podupadłego wału ziemnego.
Dalej przez równinę otoczoną krzakami do Krupca (Kupnice) , należącego
do pana Cetnera, jedna mila. Jest to dość znaczna miejscowość z papieskim i ru-
skim kościołem. Przepływa tu strumień przez jezioro, znajdujące się tuż obok. Za-
mek, zbudowany w czworobok, ma dość znaczne wały ziemne i cztery drewniane
wieże na rogach.
następnie kasztelan bełski. K. Liske (Cudzoziemcy ui Polsce, s. 165) pozostawił .Mikowski zamiast .Myszkowski
i Fischow zamiast Tyszowce.
616 Rzeka Sryn
617 Obecnie Hohhkobmuh, ok. 19 km na północny wschód od Oleska. K. Liske (Cudzoziemcy u Pobcc.
». 165) używa formy Ponikowice.
618 Obecnie Bpoflu, ok. 10 km na północny wschód od Ponikowicy.
619 Według K. Liskego (Cudzoziemcy w Polsce, s. 166) Suchowolka.
620 Obecnie PaAHBMJiiB, ok. 10 km na północny wschód od Brodów.
621 Obecnie Kpyneub. ok. 5 km na północny wschód od Radziwiłłowa.
161
1’utcm pucz ktz.KZ4Mc pole do Sitna" , jedna mila. Wieś ta leży na płaskim
polu, otos/onym i dala lasem; pucz to pole płynie też strumień . Jest tu także
niski kościół I >ak| przez takie same pola do I WANI A (Erange) jedna mila. Jest
tu licha wieś nad jeziorem, przez które przepływa strumień . Następnie przez
piękny las. a dale] przez wyżynę do długiej doliny, mając same góry po prawej ręce.
Iut.il w toku l(»(sS stał polski obóz, po którym jeszcze widać ślady, niedaleko Wer-
bs. IiJici wm t wielkim kościołem nad jeziorem i strumieniem ' oraz, z zamkiem,
obwarowanym walami ziemnymi i należącym do pana Małyńskiego. Z miejsca
tego icdzic się równiną do Prycza. od Iwania jedna wielka mila. Poprzednio zaś
- 1 ' • po j< tioro । moc żary, nad którymi
łasnością księcia na Ostrogu . Było zupełnie
. iw w nim budowano I eżj na wyżynie i ma papieski
kościół oraz dwa ruskie i żydowską bożnicę.
«—’ Dnia 18 grudnia
‘•'•Igle pagórkami, oddzielonymi od siebie kilkoma dolinami, przez które płyną
dci Ucwy, płynącej do PODŁUŻA szeroką doliną, za-
iir.i. icdn.i idiI.i. |<st to nędzna wieś, własność
księcia na Ostrogu. Potem przez ową wieś pół mili do Tarakanowa1129, takiej
go pana. / miejsca (ego dalej przez dolinę do
Dubna , pół mili.
Dubno jest co miasto miernej wielkości, gęsto zabudowane drewnianymi do-
mami 1 prostymi i długimi ulicami i takimi/
poprzecznymi, wwystkie jednak bez bruku. W obrębie miasta znajduje się klasztor
Bernardynów z wielkim kościołem, zgrabnie wybudowany Prócz tego jeszcze
</ żydowska bożnica, wszystkie z kamienia.
na brzegu r osi się klasztoi dla ruskich zakonników,
622 Obecnie Cxrne. 8 km na północny wschód od Krupca,
623 Sitenlu.
624 Obecnie Ibhibkz. ok. 5 km na północny wschód od Siena.
625 Phuzrwka.
626 Obecnie Bepóa nad rzeką Ikwą, ok. 12 km na północny wschód od Iwania.
nnapólno ód od Iwania Werdum widział
ram drewniany kościół katolicki Trójcy święte], wzniesiony w latach 30. XVII w. Wspomniany książę na
Ostrogu to Aleksander Janusz Zasławski-Ostrogski (zob. przypis 29).
628 Obecnie tltUiyMBUi. 7 km na północny wschód od Prycza.
629 Obecnie TapaKatiiB. ok. 3 km na północ od Podluża
630 Obecnie *Jv6ho, 7 lun na północny wschód od Tarakanowa.
631 Klasztor Bernardynów w Dubnie wraz z kościołem Niepokalanego Poczęc ia NMP zostały wybudowane
w pierwszej połowie XVII w.
162 DZIENNIK PODRÓŻY 1670-1672 Ulryk. Werduma
zbudowany z kamienia, a po drugiej stronie jeziora klasztor z drzewa z ruskimi
zakonnicami. Miasto i zamek leżą nad jeziorem na długiej wyżynie, z dwóch stron
otoczone wodą jeziora i rzeki Ikwy. Zamek wznosi się na najwęższym końcu tej
wyżyny, w miejscu gdzie się wychodzi z miasta. Szerszy koniec, gdzie się wcho-
dzi do miasta, ma dobre fosy i wały, lecz źle urządzone na skrzydłach, z piękną
kamienną bramą w środku. Zamek od strony miasta otacza szeroka fosa, której
przeciwskarpa jest oblicowana kamieniem, z wysokim murem i dużymi wieżami
a Orillon, czyli takimi, które znajdują się wewnątrz kąta utworzonego przez mur.
Brama zamkowa jest bardzo dobrze zbudowana, z płaskim dachem, w stylu wło-
skim. Po lewej stronie, kiedy się idzie pod górę, znajduje się także włoska budowla,
jakby galeria, w której znajdują się pokoje mieszkalne. Po prawej ręce widzimy
mur z pokojami mieszkalnymi na równi z ziemią, a na końcu mur z fosą, przez
którą przechodzi się do starego zamku. W nim zabudowania są tylko z drzewa, ob-
warowane po części murami i wieżami, po części wałami ziemnymi, lecz wszystko
zniszczone. W ogóle żaden z obu zamków nie jest zupełnie naprawiony. Z zamku
idzie się po długiej grobli przez moczary i jeziora do wsi Ratczyno, położonej na
brzegu jeziora. Z miasta prowadzi do tej samej grobli długi drewniany most, cią-
gnący się po prawej stronie zamku i tej wsi. Przed 23 czy 24 laty Kozacy oblegali
ten zamek, bombardowali go, ale nie zdobyli, choć miasto wtedy zajęli i spustoszy-
li, bo z dwóch stron nie ma ono prawie innej fortyfikacji prócz wody jeziora' . Pan
miejscowości tej, książę Aleksander na Ostrogu, świetnie nas przyjmował. Ma on
lat około 22 lub 23. Jest niskiego wzrostu, ale dość poważny, roztropny i odważny.
Podróżował po Włoszech, Niemczech i Francji. Mówi też językami tych krajów,
prócz tego zaś językiem ojczystym i po łacinie. Matka jego jest jedyną siostrą het-
mana wielkiego Sobieskiego. Obecnie żyje w związku małżeńskim z hetmanem
polnym litewskim ks. Michałem Radziwiłłem . Hetman polny koronny zaś,
a stryj króla Michała, ks. Dymitr Wiśniowiecki. ożenił się z jedyną siostrą z tej
samej matki księcia na Ostrogu"'1.
Mieszkaliśmy u pewnego Żyda, który przez cały dzień palił świecę, bo tego
dnia roku umarła jego teściowa. Na jej pamiątkę świeca musiała palić się raz w rok
przez 24 godziny. W piątek wieczorem, z zachodem słońca, zapalił jeszcze cztery
świece, albowiem miał w domu jeszcze dwie kobiety, z początkiem szabasu zaś
musi zapalić po dwie świece dla każdej kobiety znajdującej się w domu.
632 Zamek Ostrogskich w Dubnie powstał w XVI w.; w XVII w. został unowocześniony i przebudowany
w twierdzę w stylu nowowłoskim. Oparł się Kozakom w 1648 i Rosjanom w 1660; zachował się do dziś.
633 Katarzyna Sobieska i Michał Kazimierz Radziwiłł; zob. przypisy 26 i 29.
634 Teofila Ludwika Zasławska-Ostrogska (1654-1709). córka Dominika Zasławsldego-Ostrogskiego t Ka-
tarzyny Sobieskiej, siostra Aleksandra Zasławskiego-Ostrngskiego i żona Dymitra ks. \X'iśniowictktego
163
• Dnia 21 grudnia
x Dubna dawną drogą z powrotem do Sitna, cztery mile. Drogę i miejscowość
tę opisano wyżej. Widać przy Sitnie wysoką górę Krzemieniec, którą ciągle aż do
Brodo * ma się na widoku. Krzemieniec jest to zamek, miasto i starostwo położo-
ne ru tej górze, skąd wypływa rzeka Irwa . Widać tu po prawej ręce także Michaj-
a ż. ?>.. k ?_• . wieś z kościołem należącą do Sitna. Z miejsca tego tą samą
drugą z powrotem do Brodów, trzy mile. Drogę tę i miejsce to już wyżej opisano.
' Dnia 22 grudnia
>amą drogą znów z powrotem, pozostawiając po lewej ręce na widoku piękny
pałac pana hetmana Stanisława] Koniecpolskiego, zwany Podhorce , co by Po-
acy wymawiali Podgurr. znaczy tyle, co niemieckie unterm Berge. Na wieczór aż
do Białego Kar mile. Drogę i miejsce to opisano już wyżej. Rzeka
Bug która tu płynie, wypływa dwie miłe powyżej tego miasta przy wsi Wercho-
buż i wpada do Wisły w Nowodworze , cztery mile poniżej Warszawy.
-— Dnia 23 grudnia
jeszcze dawną drogą z powrotem przez Gliniany do wsi Biłki, pięć mil. Drogę
i miejsce to także już poprzednio opisano.
Dnia 24 grudnia
w wigilię Bożego Narodzenia jeszcze tą samą drogą do Lwowa, trzy mile.
i rodzenia wspaniale nas uraczył pan Rzewuski, podwojewo-
ru k podczaazy lwowski Przy uczcie wszędzie pod obrusem, na krzesełkach
i ławkach, pen: na całej podłodze leżało siano, na pamiątkę stajni,
w krórq przy,, , aicjc! Jezus Chrystus, i siana, na którym leżał. * 6
' - --- pe-Mewrui, ,* 40 km na wtehód '*d Brodów. K Liske (Cudzoziemcy w Police,
yor, nuSenrAiimt^ rzeczki * brzmieniu podanym przez Werduma - Yemsa. Naj-
pewniej dkoda • (rwę dopływ Ilrwy znb V»KP t. 4, s. 776.
636 Ohramr .M»rxań ii»«a A 5 km na pobidn>ow-r Łw-h/xi od Sitna
637 Obecnae riutnptD. 21 km na południowy zachód od Brodów.
6 ' >^-r. J- ok 6 km na twrhdd od Białego Kamienia K. Liske (Cudzoziemcy w Pobce, ». 168)
prrv?ebłmy jednak współr.zełnie iKitowiną Werchohuż.
639 Chodzi a Nowy Dwór Mazowiecki
MO L K I zdut,, Cudznemn w Polne . 6P.. Mamewtki. podwojewodzi ruski i podczaszy lwowski. Pod-
zaszym iwzwikim rrr- dy '1657 '>C') Jan Srawłki Cm 1677,. zk! 1676 podkomorzy pr/ernyiki. Chodzi
».< -a x Mwhaia Floriana Rzewuikiego Cm 1687). od 1663 podwojewodzie^o rmkicgo.
fJZIFNSIK FODBÓŻY 1670-1672 Ulryka Werduma
Dnia 29 grudnia
Pan mój, opat Paulmiers, umówił się z hetmanem wielkim Sobieskim, że teraz
miał zrobić próbę, aby skonfedcrować armię, a potem z czasem zużyć tę konfede-
rację na korzyść ks. de Longueville, a przeciw królowi Michałowi. W rym cel. do-
stała cała armia w świeżo zdobytych miejscowościach Podola i Ukrainy bardzo złe
leże zimowe umyślnie dlatego, aby znajdowała się w tym najnędzniejszym stanie,
w tym większym niezadowoleniu i była tym lepiej dysponowana do konfederacji.
Ponieważ do tego była potrzebna obecność księdza de Paulmiers w armii i dlatego
jeszcze raz musieliśmy udać się na Podole, wyjechaliśmy więc tego dnia ze Lwowa
do Lesienic, tylko jedna mila. Ta wyżej opisana karczma i wieś należy do bene-
dyktynek z klasztoru Wszystkich Świętych we Lwowie. Było tak strasznie zimno,
że mimo wszelakich futer, w któreśmy się opakowali, nos i uszy ledwie zatrzymać
można było przy głowie
Dnia 30 grudnia
przed brzaskiem dnia, przy okrutnym, twardym mrozie z miejsca tego przez My-
kłaszów, Biłkę, Hermanów, Kurowice i Przemyślany do wsi Wolkowa,
sześć mil. Miejscowości te wraz z drogą opisano już wyżej dnia 1 grudnia. Zimno.
zwłaszcza przed wschodem słońca i po zachodzie, było tak silne, że mieliśmy nie-
słychany trud, aby i siebie samych, i ludzi, którzy nam służyli, zabezpieczyć przed
szkodą. W tych wschodnich krajach bowiem powietrze jest o wiele subtelniej-
sze i wnika prędzej w członki niż w północnych miejscowościach. Sam w Szwe-
cji zrobiłem to spostrzeżenie, że w krajach tamtejszych panuje zimą także silne
i przygniatające zimno, które jednak, aby się tak wyrazić, jest grubiańskie i szorst-
kie, wprowadza wszystko w stan skamieniały i niszczy wszystko zewnętrzną siłą.
Wschodnie zimno zaś wnika w głąb, a czego się tylko dotknie, to pali nie inaczej
jak ogień, jak to łacińscy poeci używają takiego antytetycznego sposobu mówienia,
nazywając silne zimno palącym zimnem (frigus adurenś). Podróżując w krajach
tych zimą, nie wchodzi się do domu, zsiadłszy z konia lub z sanek, aż dopiero kiedy
się starannie zbadało, czy który z członków nie zmarzł, co poznaje się po białośa
i braku czucia. Trzeba niezwłocznie śnieg lub roztłuczony lód przykładać do tego
miejsca tak długo, aż z wielkim bólem znów do niego wejdzie czude z krwią. Jeżeli
się zaś, nie zrobiwszy tego, wejdzie do ciepłego domu, nie ma już rady - miejsce to
zostaje obumarłe, a potem gnije.
641 Tzn, że omal nic odpadły z zimna.
642 Jak zauważył K. Liske (Cudzoziemcy w Police, Ł 169), fragment ren wtkazuie na końcowe zredagowanie
dziennika przez Werduma już po podróży szwedzkiej.
165
Dnia 31 grudnia
t Wolkowu przez Nahajów do Brzeżan cztery mile. Opisano to już powyżej.
Dnia I stycznia 1672 roku
przyjmował nas chorąży koronny [Mikołaj] Sieniawski na zamku w Brzeżanach,
którego fosa w tej niezmiernie ostrej zimie i w ogóle nigdy nie zamarzała, bo
rzeka Złota Lipa utrzymywała wodę ciągle w biegu. Przy końcu obiadu, około
godziny czwartej nad wieczorem, przyszedł cały kler z miasta w procesji na za-
mek aż do sali, z całą chmarą młodych księży w białych sukniach, którzy wszyscy
nieśli w ręku dzwony lub dzwonki, jako i świece woskowe i naczynia do kadzenia.
Za nimi szło mnóstwo popów, także w białych sukniach mszalnych, a na końcu
proboszcz z fary, niosąc szkatułkę z relikwiami w kształcie słońca. Teraz wszyscy
razem odśpiewali kilka kolekt, a potem wypalił proboszcz długą mowę do pana
chorążego koronnego. W tym czasie i kiedy śpiewali, pan chorąży koronny wraz
: całym swym otoczeniem całował ową szkatułkę, którą proboszcz po pocałunku
przykładał każdemu do czoła lub do głowy. Za co znów każdy wrzucał sztukę pie-
niędzy do miski, którą mu prezentował stojący obok pop. Następnie pan chorąży
koronny wychylił do proboszcza kieliszek węgierskiego wina. Proboszcz mu tak
samo odpowiedział, podając kieliszek ochmistrzowi, ten zaś drugiemu popowi
i tym sposobem krążył kielich wkoło. Później duchowieństwo wróciło znów na
dół w takiej samej procesji, w jakiej przyszło na górę.
<——• Dnia 2 stycznia
: Brzeżan przez wschodnie przedmieście, w którym ruski kościół, po czym przez
rzekę i długą dolinę, wzdłuż stoku wyżyny, aż do wsi PosuchÓW643, pół mili. Na-
leży ona do Brzeżan i ma ruski kościół położony nad wielkim jeziorem. Z miejsca
tego jeszcze wzdłuż tej samej doliny, a dalej przez pagórek do Rybnik*’", pół mili.
1 ta wieś ma ruski kościół i należy do pana Bońskiego' ' . Potem inną doliną, któ-
ra łączy się z poprzednią, i przez krzaczasty pagórek jeszcze do nowej, szerokiej
doliny aż do Slawentyna . półtorej mili. Jest to także wieś z ruskim kościo-
łem. należąca do pana Stamirowskiego. Z miejsca tego tą samą doliną, w której
widać płynące dwa strumienie, czyli małe rzeki, a nad nimi dwie wioseczki, do
b+3 Obecnie IIocysiB. ok. 6 km na południc od Brzeżan.
CH4 Obecnie PnÓHitKM. ok. 6 km na południe od Posuchowa.
ó-O K. Liskc . w Polsce, s. 170) opatrzył nazwisko „Boński" wykrzyknikiem i rzeczywiście trudno
dccatryc sic takiej familii w herbarzach.
o4Ó Obecnie Ctomtmh. ok. 10 km na południowy zachód od Rybnik. K. Liske (Cudzoziemcy w Polsce, s. 170)
fonr.r Slaw-jętyn. Przyjęliśmy jednak formę podaną przez SGKP (t. 10, s. 774).
ICC DZIENNIK PODRÓŻY 16’0-1672 Uhvka Wcrdorm
KąKOLNIK . półtorej mili. Jest co małe, zupełnie spustoszone miasto otoczone
bardzo podupadłymi wałami ziemnymi. W miasteczku stoi Mary drewnom ko
ściół na wyżynie. Jedna ze wspomnianych rzek płynie pod cym mustetn / miej
sca tego dalej w tej samej dolinie, a potem przez wyżynę, gdzie niebawem wuiat
szeroką dolinę, w której wzdłuż płynie rzeka Dniestr. Na brzegu »ej widać po
prawej ręce o pół mili miasto i zamek Halicz , od Kąkolnik wielkie poi mili Jest
to starostwo, którego obwód i jurysdykcja sięgają da '•«/ pan
Andrzej Potocki, wojewoda i generał kijowski któr) md
obwarować kształtem trójgraniastym. Leży on zresztą i z natury na konrsttnm
wywyższeniu . Następnie przez wyżynę i wieś Siemikowce /mitkutri będą
cą własnością arcybiskupa lwowskiego . po czyni równymi polami do 1 )v»<m 1<
(Dubnice) , trzy ćwierci mili. Jest to wieś bez kościoła, należąca do starostwa
halickiego i położona tuż nad rzeką Dniestrem.
Dnia 3 t tycznia
przeprawiwszy się po lodzie przez Dniestr, jechaliśmy płaszczyzną, bardzo uro
dzajną i obfitą w zboże, do Jezupola, pół mili . Jest to miasteczko położone
w prowincji Pokucie, pozostałej przy Polsce po księstwie mołdawskim które
zresztą przyjęło protektorat turecki - i przed laty należącej w całości d<> tego pan
stwa. Pokucie rozciąga się pomiędzy Dniestrem a górami węgierskimi i siedmio
grodzkimi. Jezupol leży w dobrych gruntach nad jeziorem i moczarami, przez
które płynie mała rzeka . Należy teraz do pana Potockiego , generała podoi
skiego, który go niedawno odziedziczył od brata swego, komisarza generalnego
wojennego, którego Polacy nazywają pisarzem koronnym, a który w roku 16'1,
647 Obecnie KyKinbHUKM, ok. 15 km na południowy zachód od Slawcntyna. W Kąkolmkath był zamek
z przełomu XIV i XV w., będący własnością arcybiskupów lwowskich, jednak z czasem podupadi
648 Obecnie TannH, ok. 10 km na południowy zachód od Kąkolnik. Miasto było stolicą ziemi halickie
649 Drewniany zamek Kazimierza Wielkiego w Haliczu przebudowano w XVI w w murowani l miei
scowiony na wzgórzu ponad miastem, był siedzibą starosty. Werdum widział go jeszcze przed zniszczeniami
dokonanymi przez Turków, krórzy pod wodzą Ibrahima Szejtana paszy Damaszku dotarli do Halicza w dniach
19-20 IX 1676. Od tego czasu zamek halicki popadał w ruinę, w jakiej zachowa! się do dziś
650 Dawna wieś ok. 6 km na svschód od Halicza, za wsią Turoń (TycraHb): obecnie cz<< Turonia zob
SGKP, t. 10, s. 548-549.
651 Wojciech Jan Koryciński (1610-1677), od 1670 arcybiskup lwowski
652 Obecnie HyóiBiti, ok. 10 km na południowy wschód od Halicza.
653 Jezupol leży na południe od Dubowiec, na prawym brzegu Dniestru - w linii pr >--rc, ok ~ ian
654 Bystrzyca.
655 Mikołaj Potocki (1626-1676). starosta generalny podolski, niefortunny obrońca Kamieńca fadoMczego
przed Turkami w 1672. Był synem hetmana wielkiego koronnego Mikołaja Pbtoclciego ok ' • i' ' -
J67
w miesiącu kwietniu unurł w Warszawie Miano go jutro, tj. 4 stycznia 1672
oku. i\<howac tutai wielką pompą. Pod jezupolcin wznosi się zamek z kamień-
• i :v, o tik uią. kłas/tor dominikański / pięknym, dobrze zbudowanym kościołem
\an':cma. tuwamym obligowaną fosą . Miasto ma i dla siebie wały ziemne
. rosę : kilku bocznymi łortyhkacjami w kształcie małych baszt. W mieście i na
Ax:.-:;c>Ki.Kh znaidują się jeszcze trzy ruskie kościoły. Przedmieścia są zresztą po
wtększci części zabudowane drewnianymi domami.
nucisca tego ciągle jeszcze równymi i po większej części uprawnymi polami
uo i smnics s.;:jedna mila. Ta wieś z ruskim kościołem leży nad małym
serum emem 1 iest własnością wojewody kijowskiego. Potem jeszcze dalej przez
takie płaskie pola 1 małą rzekę do Stanisławowa, jedna mila. Miasto to dopiero
przed dziesięciu at\ zbudował z gruntu na nowo wymieniony wojewoda kijowski
Xr.dr.-ei Pocock i nazwał je podług swego jedynego syna, teraz dwunastoletniego
panicza, któremu na imię Stanisław . Leży ono na zupełnie równej płaszczyź-
.1 ruska wieś kościelna Zabłotów (Sobloto).
która teraz iest jednym z przedmieść. Z trzech stron jest otoczone jeziorami i mo-
. - • . <a. wpadająca do fosy miejskiej.
Fort-, ń,<acia składa się z sześciu regularnych baszt ziemnych, z palisadami u dołu,
zrobionymi z całych dębów. Wojewoda zamierzał jeszcze kazać oblicować fosy
i zaopa: qc zewnętrzne. Główna linia bastionów ma 150 stóp
nkacje pan Franciszek Corazzini z Awinionu, podpuł-
kownik w gwardii pieszej wojewody . W mieście znajduje się papieski kościół, ale
I rym tak długo odprawia się nabożeństwo, aż nie będzie zu-
pełnie wykończony piękny kościół murowany, już dość zaawansowany . Ormia-
nie . Rusin:, czyli Grecy, mają także po jednym kościele, a Żydzi bożnicę. Ratusz
656 Jakub Potocki; zob. przypis 186.
Drewniany zamek Potockich w Jezupoiu spłoną! w czasie oblężenia tatarskiego. Z opresji uratował się
Jakub Potocki 1554-i613), późniejszy wojewoda bracławski i ojciec hetmana wielkiego Mikołaja. W podzięce
Al*-* i- * i * mteiscu zamku klasztor Dominikanów, a dawną nazwę miasteczka Czcsybiesy zmienił na
JczupoŁ Wspominany przez Werduma murowany kościół katolicki zachował się do dziś.
658 Obecnie Hmhmwi. ok. 10 km na południowy zachód od Jezupola.
659 Strumień Jamnica.
660 Stanisław Potocki <1659-1683). syn Andrzeja Potockiego. Poległ w bitwie pod Wiedniem i został
pochowany w kolegiacie stanisławowskiej Stanisławów, ok. 7 km na południe od Jamnicy, został założony
1662 w rrweiscu wsi Zabłotowo. Obecnie nosi nazwę IsaHO-OpaMKiBCbK. Po upadku Kamieńca Podolskiego
w 16“2 Stanisławów przejął na siebie funkcję twierdzy granicznej i pod wodzą pułkownika Jana Wojciecha
Dennetnarka skutecznie wytrzymał oblężenie tureckie w dniach 12-18 IX 1676.
66 ] Franciszek Corazzini (zm. po 1703), od 1661 co najmniej do 1676 generalny architekt wojskowy.
I i Cudzoziemcy w Polsce, s. 1721 podaje francuską formę nazwiska: Franęois Corassini.
662 Werdum ma na myśli kolegiatę pw, NMP. ukończoną w 1703.
J68 DZIENNIK PODRÓŻY 1670-1672 Ulryka Werduma
stoi na środku czworobocznego, wielkiego rynku. Jest on zbudowany jakby wieża
z różnymi zagłębieniami, po części z drzewa, po części z kamienia . Wojewoda
założył tu także wysoką szkołę z pięcioma profesorami. Zamek, w którym on sam
teraz mieszka, jest także tylko z drzewa, lecz już zwieziono belki, cegły i płyty ka-
mienne dla drugiego zamku, o ciężkiej budowie, który ma stanąć w południowo-
-wschodnim kącie miasta. Wojewoda chcc go obwarować wieżami i innymi forty-
fikacjami jak cytadelę. Miasto ma trzy bramy, zbudowane z kamienia. Na jednej
z nich wznosi się półksiężyc. Zabłotów jest jednym przedmieściem. Po drugiej
stronie jest takie samo, każde z ruskim kościołem. Poza miastem, na strzał działo-
wy na południowy zachód znajduje się piękny las dębowy, długości około ćwierć
mili. Tutaj [w Stanisławowie] siedzieliśmy przez dwa dni spokojnie, wspaniałe po-
dejmowani przez wojewodę tak na zamku, jak w gospodzie. Za to znów pan mój,
opat Paulmiers, pokazał się ze swej strony bardzo hojnym, rozdając noworoczne
podarunki wszystkim, nawet najniższym dworskim służącym.
<—Dnia 8 stycznia
ze Stanisławowa piaszczystymi polami i przez mały strumień, zwany Czeczwa,
do Mykietyniec' , pół mili. Jest to mała wieś z ruskim kościołem, należąca
do Stanisławowa, do wojewody kijowskiego. Potem przez trochę lepsze ziemie do
Tyśmienicy'16 , pół mili. Jest to małe miasteczko z wałami ziemnymi i palisadami
na nich, ale wszystko zupełnie w walącym się stanie. Ma ono dwa ruskie kościoły
z drzewa, jeden w mieście, drugi na przedmieściu. Z kolei przez wysokie, dobre
ziemie, pozostawiając na pół drogi po lewej ręce wieś NADOROŻNą (Dorośnie) ,
aż doJTŁUMACZA (Plomasz)1'1jedna mila. Jest to miasteczko takie jak poprzed-
nie, z takimi samymi wałami i palisadami, tak samo zniszczonymi. Z miejsca
tego przez bramę wschodnią wzdłuż długiego jeziora, przez które po półmilowej
drodze prowadzi gruba grobla, gdzie się przejeżdża przy młynie wodnym, a dalej
przez wysokie pola do Gruszki , wielkie pół mili. Jest to piękna wielka wieś,
położona po obu stronach szerokiej żyznej doliny, u stoku pagórków. Ziemie tu
naokoło są bardzo bujne, czarne i dobre.
663 Ratusz zachował się do dziś, ale po licznych pożarach i przebudowach - w tym ostatnia w okresie
międzywojennym - nie jest tą samą budowlą, jaką opisywał Werdum. Nadal jednak wieża ratuszowa, umiej-
scowiona centralnie, dominuje nad całym budynkiem.
664 Obecnie Mhkhthhiu, ok. 5 km od centrum Stanisławowa (Iwano-Frankiwska).
665 Obecnie Tmcmchmuh, ok. 8 km na wschód od Mykietyniec.
666 Obecnie HanoposKita, ok. 8 km na południowy wschód od Tyśmienicy.
667 Obecnie TnyMan, ok. 5 km na południowy wschód od Nadorożny.
668 Obecnie fpyniKa, ok. 8 km na południowy wschód od Tłumacza.
169
Z miejsca tego ciągle takimi samymi polami przez wieś Jezierzany (Siewet-
-szan) do Isakowa (Saków) . jedna mila. Jest to małe miasto, zamieszkane
przez samą szlachtę, której jednak nie można odróżnić od chłopów. Ze strony
południowej i zachodniej styka się ono z wysoką równiną. Z dwóch innych stron
otacza je głęboka dolina. Następnie jedzie się żyznymi, uprawnymi polami, w któ-
r.ch po lewe; ręce nad stromą, głęboką doliną widzi się piękny zamek, nazwany
Dolina należący do pana Grudzińskiego wraz z małą wsią na dole w jarze.
Po czym przybywa się do wsi Siekierzyn , z ruskim kościołem, położonej na
brzegu Dniestru pomiędzy stromymi skałami. Ma to być od Isakowa ćwierć mili,
i więc od Tłumacza tylko siedem ćwierci mili, mimo to jednak jechaliśmy tę dro-
gą sześć godzin dobrym kłusem naszych koni, a później musieliśmy znowu wrócić
do [sakowa, bo Dniestr w tym miejscu z powodu szybkości zwężonego biegu nie
był dość silnie zamarznięty. Trzeba było zatem szukać bardziej płaskich brzegów.
r-—> Dnia 9 stycznia
Żyzne pola, tu i ówdzie poprzecinane głębokimi do-
linami. do Piotrowa . pół mili. Jest to wieś na stoku pagórków nad Dniestrem,
otoczona pięknymi gruntami. Potem przez takie same pagórki, z których wszędzie
patrzysz w dół na Dniestr, do Niezwisk (Niezewitz)' , pół mili. Dalej bardzo
stromą góra w dół do rzeki, gdzieśmy .się przeprawili przez nią po lodzie, spotyka-
jąc po drugiej stronic wieś Lukę (Luków) oddaloną od poprzedniej tylko o strzał
669 Obecnie OsepnwM. ok. 4 kro na południowy wcchód od Gruizki.
670 Obecnie kania, ok. 8 km na wwłwSd txi Jezierzan.
671 Obecnie zlonnita ok, 4 km na półn<»cnv zachód od Iwkowa. K. I icke (Cudwziemcy w Police, ł. 173)
uważa, z ", wtainie micjccowou miał na mvili Werdum, pirz^c o zamku i wti Damtchitz. Wymienionym tu
właścicielem zamku być rrwr/e Kazimierz < zrudzirtakl.
672 Obecnie CmtwptNN. ok. 5 lun na północny wcchód od bakowa.
673 Obecnie flerpia. ok. 3 km na południowy wcchód od Siekkrzyna.
674 Obecnie Hmmcmo. ok. 15 km na południe od Piotrowa.
675 Obecnie /łyaa
170 D/IF.NNIK PODRÓŻY 1670-1672 Ufryfca Werdami
armatni. Obie są małe i należą do pana Potockiego, wojewody bracławskiego
Z kolei samymi żyznymi, uprawnymi polami aż do Potoka , dwie mile. O ćwierć
mili od Łuki Dniestr znacznie się zakrzywia, a zakrzywiwszy się od Piotrowa do
Niezwisk i dalej za tymi wsiami, ściąga się znów na strzał z muszkietu i tym spo-
sobem tworzy prawie wyspę, mającą do mili drogi w obwodzie i połączoną tylko
wąskim ramieniem z resztą lądu. Tutaj po prawej ręce widać na mołdawskiej stro-
nie wieś Korniów676 677 678 679 680 681 682 683.
Potok jest to małe miasto, położone nad Dniestrem po stronie podolskiej. Ma
ono papieski kościół, zbudowany z kamieni. Zamek, usytuowany na południowym
końcu, jest także otoczony kamiennym murem i obwarowany czterema wieżami
Prócz tego Grecy, czyli Rusini, mają kościół na przedmieściu, a Żydzi bożnicę
w mieście. Cały ród Potockich, bardzo znakomity w Polsce, wywodzi swój począ-
tek z tego miejsca, które teraz należy do Potockiego, wojewody bracławskiego.
Potem przez dobre ziemie wzdłuż małej rzeki Krzepa do dwóch lichych wsi: So-
kołowa i Rusiłowa (Russola)(Mt, trzy ćwierci mili. Z kolei przez niezmiernie stro-
me skały i wysokie góry, przez które płynie jeszcze mała rzeka , do Jazłowca, pół
mili. Jest to dość wielkie miasto po obu stronach długiej doliny, położone z przed-
mieściami na małych, wznoszących się tu pagórkach, gdzie płynie rzeka Olchowiec.
Zamek wznosi się o strzał armatni na zachód od miasta na osobnym pagórku, który
na poprzek od gór sięga w głęboką dolinę. Zamek jest wielki, dobrze zbudowany
w stylu włoskim, z wysokimi murami, płaskim dachem i wieloma kominami, ale
już na wpół spustoszony. Na zachodnim przedmieściu znajduje się kamienny ko-
ściół i podobny w mieście, gdzie także Ormianie mają swój osobny kościół, a Żydzi
bożnicę. Prócz tego jest jeszcze kościół na wschodnim przedmieściu .
Potem żyzną, uprawną równiną albo płaszczyzną do Bazaru ' , wielkie pół mili.
Jest to zupełnie opustoszała wieś nad jeziorem, przez które na jednym końcu prowa-
dzi grobla. Chętnie bylibyśmy się tu zatrzymali, bo nie tylko słońce już zaszło, ale
676 Jan Potocki (zm. 1675), wojewoda bradawski od 1663.
677 Obecnie 3onoTnń IloTiK, ok. 19 km na północ od Niezwisk. n« lewym brzegu Dniestru.
678 Obecnie Ropniu, ok. 8 km na północny wschód od Niezwisk. na prawym brzegu Dniestru.
679 Zamek w Złotym Potoku zbudował Stefan Potocki (1568-1631). wojewoda bradawski. Werdum
oglądał zamek jeszcze przed zniszczeniami wojen tureckich. Później został odbudowany.
680 Obecnie CoKoniu i PycnniB, odpowiednio 2,5 i 7 km od Złotego Potoku.
681 Strypa.
682 Jazlowicc leży w odległości ok. 5 km na północny wschód od Rusiłowa. Tutejszy zamek, pochodzący
z XV w., był w XVI i XVII w. przebudowywany. Zajęty przez Turków w 1672 i pnvznany im w traktacie
tórawińskim z 1676, został odbity przez wojska polskie w 1684. Werdum wymienia też murowany kościół
Dominikanów pw. Wniebowzięcia NMP z końca XVI w. oraz ormiański kościół, obecnie greckokatolicką
cerkiew Świętego Mikołaja z XVII w.
683 Obecnie Baaap, ok. 8 km na południowy wschód od Jazłowca.
171
i zimno było tak dokuczliwe i srogie, że trzeba się było obawiać o utratę nosa, uszu
i innych członków. Ponieważ jednak nie było tu tylu domów, aby konie i ludzie
mogli się pomieścić pod dachem, musieliśmy ruszyć dalej. A zatem jechaliśmy
jeszcze pięknymi, żyznymi, ale nie zawsze uprawnymi polami do Jagielnicy- ' ,
półtorej wielkiej mili. Była to przykra jazda w nocy, wprawdzie przy jasnym świe-
tle księżyca, ale przy zimnie doprawdy za srogim. Na strzał armatni przed miastem
leży mała wieś z karczmą żydowską, gdzieśmy stanęli. Miasto ma też znaczne
przedmieścia, rozciągające się na wschód. Samo zaś leży u stoku pagórka wzdłuż
wielkiej doliny, gdzie naprzeciw, w północnej części doliny, wznosi się stary kasztel,
ciężko zbudowany i na wpół opustoszały. W zachodnim przedmieściu znajduje się
papieski kościół .
Dnia 10 stycznia
z miejsca tego innymi polami, a dalej przez krzaczastą górę do Ułaszkowic (La-
skouńcc) . jedna mila. Jest to mała wieś, położona w dole przy pagórkach, na
których po lewej ręce był usypany z ziemi mały szaniec, zaopatrzony w palisady.
Potem ciągle równiną aż do miejsca zupełnie spustoszonej wsi ", półtorej mili. Le-
żała ona w szerokiej dolinie nad jeziorem, teraz jednak stoją tu tylko trzy czy cztery
nędzne chaty i nic więcej, choć dawniej zajmowała obszerny obwód. Następnie
pięknym polem do Borszczowa (Borischow) , pół mili. Jest to miasteczko nale-
żące do pana Lanckororiskiego, podkomorzego podolskiego' . Otaczają je niezłe
wały ziemne i palisady Obok, na południowym wschodzie, stoi stary zamek .
•—Dnia 11 stycznia
krzaczastymi polami do lichej wsi Perejny (Parian), jedna mila. Usytuowana
jest po lewej ręce i składa się tylko z kilku chat. Potem żyznymi gruntami do
Podfilipia (Epele) pół mili. Wieś ta leży nad Zbruczem, nad którym jest także
684 Obecnie flruibHHtw. ok. 10 km na wschód od Bazaru.
685 Prawdopodobnie Dolina < obecnie JIo/tMHa. ok 2 km na zachód od Jagielnicy).
686 Zamek w Jagielnicy wzniesiony w pierwszej połowie XVII w. przez Lanckorońskich, został zdobyty
przez Turków w 1672 i odzyskany przez Polaków w 1683- Zachował się do dziś.
687 Obecnie YnamKiBiii, ok 9 km na południowy wschód od Jagielnicy.
688 Zgodnie z przypuszczeniem K. Liskego ( Cudzoziemcy w Polsce, s. 175). chodzi prawdopodobnie o Głę-
boczek (obecnie EihÓohokj, ok 10 km na południowy wschód od Ułaszkowic.
689 Obecnie BopmiB. ok 10 km na południowy wschód od Głęboczka.
690 Hieronim Lanckoroński fok. 1630-1697). od 1658 podkomorzy podolski; syn hetmana polnego ko-
ronnego Stanisława Lanckorońskiego (1590-1657).
691 Zamek w Borszczowie został w XVIII w. przebudowany na pałac.
692 Obecnie rii.inwnxns. ok. 17 km na wchód od Borszczowa. Co do wsi Perejny, to być może chodzi
o Iwanków (obecnie łBaHKim, ok. 11 km na wschód od Borszczowa. Nazwy Perejny nie notuje SGKP, nie ma
też obecnie w tym rejonie wsi o podobnej nazwie. Współczesna edycja niemiecka pozostawia podaną przez
]/2 DZIENNIK PODRÓŻY 1670-1672 Ulryka Werdum.
2.
?.y<i polikt, ttkutforu
)f«n4 Hapttite l.f 1‘rtmr
t1765; archiwum Domu
Auk-nuefo NAUTILUS
W Kukowtr
Fot M. Zywolcwikt.
miasteczko Zbrzyź (Przesa), o którym wyżej wspomniano. Pod Podfilipiem znaj-
duje się także mały szaniec nad tą samą rzeką.
Z kolei do Bigrody ' , jedna mila. Jest to wielka wieś z kościołem, położona
w pięknych gruntach. Dalej urodzajną równiną do Kieptyniec, dwie mile. Jest
to wielka wieś nad rzeką Skałaską . Następnie samymi żyznymi równinami, po
części nieuprawnymi, po części uprawnymi, do Kamieńca Podolskiego, półtorej
mili. Miasto to opisano dokładnie powyżej, dnia 30 lipca 1671 roku.
Werduma nazwę Parian; zob. Dm Reitgoumal riet Ulrich um Werdum..., 239.
693 Miejscowość niezidentyfikowana przez K. Liskego.
694 Według K. Liskego ((.udzoriemcy w Police, i. 176) Kieptyrtcc le>^ nad Zbnic/cm i nad małym strumie
nlcrn. który być mole nazywa się Skalaska. SGKP nie notuje takiej nazwy
173
•——» Dnia 13 stycznia
miejsca tego równiną do Wróblowic {Phorubluze) . pół mili. Jest to licha wieś,
położona po prawej ręce. Potem znów równią i polem, w poprzek przez głęboką
dolinę, gdzie płynie rzeka Ternawa, przez którą przedostawszy się, wjeżdża się na
stromv pagórek, do Kitajgrodu . jedna mila. Miasto to leży na stromej ska-
le. Dostaje się do niego przez dwie głębokie doliny i wąski, poprzeczny pagórek.
Zamek znajduje się po stronie południowo-zachodniej, wysoko na wyżynie. Tak
zamek, jak miasto są bardzo opustoszałe. Należą do pana [Feliksa Kazimierza]
Potockiego, wojewody sieradzkiego .
Potem równiną, gdzie po prawej ręce, u stoku pagórka widzi się małą rzekę
wytryskającą głęboko pod skałami z dziury w skałach, do Studzienicy69*, pięć
ćwierci mili. Jest to małe miasto nad brzegiem Dniestru, który przepływa tutaj od
wschodu. Po stronie zachodniej miasto ma szerokie jezioro pomiędzy sobą a górą.
zdłuż. Południc".'. wąski koniec jest obwarowany od rzeki
aż do jeziora morem, w którym jest piękna brama. Północny koniec jest szerszy
i ma dla swej obrony zamek w kształcie gwiazdy, zbudowany z łamanego kamie-
a brco c . _ • icii stoi jednak tylko drewniany dom. Należy do pana
[Andrzeja, Potockiego, wojewody kijowskiego.
«—-• Dnia 14 stycznia
ca tego przez wyżynę, pozostawiając po ujechaniu ćwierci mili po prawej
ręce wies Kozod vxińce . a dalej najpierw przez wysokie pagórki i przez równinę
do L sz> o dw ie mile. Wieś ta leżała przy ujściu Uszycy do Dniestru, jest jednak
rełnie spustoszona. W tym miejscu przeprawiliśmy się przez wspomnianą
rzekę Cszycę po lodzie i jechaliśmy później konno spadzistą drogą pomiędzy góra-
Jtuż Dniestru do Łojowic (Lajonzc), jedna mila. Było to przedtem ładne
. budowane nad Dniestrem pomiędzy urodzajnymi polami. Teraz jest zu-
pełnie puste - tylko na zachodzie widać resztki drewnianego kościoła, a na wscho-
dzie ślady spustoszonego szańca. Potem przez górę, mającą bardzo stromy, wąski
nie bez niebezpieczeństwa musieli sprowadzać konie za 695 696 697 698 699 700
695 Obecnie Bpyńnusm. ok. 17 km na południowy wschód od Kamieńca Podolskiego.
696 Obecnie KieraRropoa. ok. S km na północny wschód od Wróblewie.
697 Zamek Potockich w Kiuigrodzie z XVI w. popadł w ruinę pod koniec XIX w.; zachowała się Jedna wieża.
698 Srudziemca leży przy ujściu rzeki Srudenicy do Dniestru (zob. SGKP. t. 11, t. 499). K. Liske (Cudzo
Zitfney w Polsce. s. 176) używa również nazwy Studemca
699 K. Liske < Cuduzziemcy w Polsce, s. 176) zwrócił uwagę, że Kozodawińce leżą po lewej stronic drogi
do Uszycy.
700 Obecnie Czapa Yuimiu. ok. 20 km na południowy wschód od Kitajgrodu.
174 DZIENNIK PODRÓŻY 1670-1672 Ulryks Werdoau
cugle na dół, aż ku miasteczku Neporotowo . położonemu na wołoskiej stronie,
jak to mówią Polacy, choć w rzeczywistości jest w Mołdawii. Od tego miejsca dro-
ga wyrównuje się po podolskiej stronie. Przez dobrą równinę przybywa się do Ka-
lusa, który leży dwie i pół mili od Neportowa, od Lojowic cztery. Było to niegdyś
wielkie miasto przy ujściu do Dniestru rzeki Kalus (Piecesz), która przy mieście
Zińkowie (wyżej, dnia 21 sierpnia 1671 roku) jest tylko małym strumieniem
Miasto to było przedtem otoczone wałami ziemnymi, lecz teraz leży spustoszone
do gruntu, prócz trzech lub czterech chat. Tutaj na brzegu Dniestru pomiędzy in-
nymi drzewami i krzakami rośnie bardzo dużo dereniu, a także liczne bzy i wiązy.
Dnia 15 stycznia
najpierw przez małą równinę i wzdłuż brzegu Dniestru do LlPCZAN , jedna mila.
Jest to licha wieś. Naprzeciw niej, na drugim brzegu rzeki, po mołdawskiej stronie,
także leżą dwie małe wsie: Wasilowce i Ożewo
Z Lipczan przez tłustą równinę do Kozłowa Polskiego . pół mili. Nazywa-
ją tę miejscowość Kozłowem Polskim dla odróżnienia od Kozłowa Wołoskiego .
czyli raczej mołdawskiego, wsi po drugiej stronie rzeki i znajdującej się w lepszym
stanie niż polska, zupełnie spustoszona.
Naprzeciw wspomnianej równiny, po stronie mołdawskiej, nad Dniestrem
wznoszą się niezmiernie wysokie i strome skały, których najwyższe i najbardziej
strome szczyty wyrąbali i wydrążyli bezpieczni tu bandyci z Mołdawii, zwani
opryszkami. Pozostawili oni tam tylko małe dziury od strony rzeki i wchodzą
do nich i wychodzą z nich po drabinach, które wciągają za sobą, tak że ich nikt
nie może schwytać, kiedy ich ścigają z powodu mordów i rozbojów na gościń-
cach, z czego w całych kompaniach żywną się i utrzymują. W tych okolicach, jako
i w całej Mołdawii, są bardzo dziarskie i rzadkie kobiety, które - choćby jak naj-
nędzniej żyły i jak najnędzniej się ubierały - zawsze jednak wyglądają powab-
nie i poważnie, tak że pochodzenie od Rzymian, jakim się szczycą, jeszcze z tego
w części można poznać. Cesarz Trajan bowiem, zwyciężywszy Dację, teraz zwaną
Mołdawią i Wołoszczyzną, umieścił tutaj, aby ją utrzymać na wodzy, dwa rzymskie
legiony, które skutkiem rewolucji i biegu czasów pożeniły się w tym tu narodzie
701 Obecnie HenopoTouo. na terytorium Ukrainy, ok. 15 km na wschód od Uszyty.
702 Błąd Werduma; Zińków leży nad Uszycą. Zachowały się w nim ruiny zamku Odrowążów z XV w. Na
temat Kalusa zob. SGKP, t. 3, s. 710.
703 Obecnie JlnnHaHM, ok. 15 km w linii prostej na południowy wschód od Neporotowa. Jadąc wzdłuż
Dniestru, Werdum przebył większą odległość.
704 Obecnie BacuniBKa i Ojkcbc, na terytorium Ukrainy.
705 Obecnie Ko3/riu, ok. 5 km na południe od Lipczan.
706 Obecnie BonoiUKODC, na terytorium Ukrainy.
175
-’m-a*v się z nim. Jak. to też mołdawski i wołoski język tak się zbliża do łaciń-
skiego. . c ludzie ci prawie rozumieć i rozmówić się mogą z \X łochami. Polacy tak
tych, jak owych nazywają Wioski. co znaczy tvle, co po niemiecku Wallachen albo
•i.<_. "c Kobiecy tutejsze, tak samo jak Kozaczki, ubierają się latem w samo płótno,
a najmajętniejsze w delikatną, krochmalną kitajkę. przez którą widać ich dziarsko
uformowane członki, zwłaszcza jeśli staną pod słońce, tak samo wyraźnie, jak
gdyby chodziły nago.
e sc tego ? małą równinę, a następnie wzdłuż brzegu Dniestru do
Ladau i . wielkie pół mili. Wieś ca leży w kącie doliny, którą tworzy tu Dniestr.
\X znoszące sic ponad rzeką wysokie skały tak wydrążyli wymienieni bandyci, czyli
oprvszxi, ze przed kilku laty schroniło się ich tam przeszło sześćdziesiąt rodzin.
' ięcej niż dwadzieścia tygodni wojsko polskie.
Całymi Kartunami zestrzeliwano wtedy ogromne kawały tych skał, sądząc, że
. m sposobem przełamią i otworzą ich jaskinie. Wszystko to jednak na nic się
1 z skałę wycinają oni tylko jedną lub dwie małe
dziury, przez które czołgają się do jaskini, a poza tym skała pozostaje tak gruba,
z w ich jaskiniach żadną armatą ani też żadną
mną sną. \X reszcie więc trzeba było przerwać bezowocne oblężenie, bo bandyci
wew r.ątrz mteii a obhtosci wszystko, czego im było potrzeba, a jak to z ich wście-
rctego hałasu. aki tam w głębi wyprawiali, którego oddźwięki przez owe otwory
dobrze cah się sb szec. poznać było można, upijali się codziennie do syta, śpiewali,
tańcz smiew ali się z Polaków. Na zewnątrz góry, na szczycie, pod którym
znaidują się te jaskinie, leży ładna wieś.
Z Lic -prawną równinę do Serebrii Polskiej ' pół
na północnym brzegu rzeki Dniestr, lecz pan
ed Motylowa w 1671 roku, o której wspomniano wyżej,
pod dniem 5 p izdziemika I6“I roku, zniszczył ją zupełnie. Teraz dla jej odbudo-
wania u- bodę, czyli krzyż wolności, na kilka lat. Tuż naprzeciw, po
mołdaw teki, leży podobna wieś Serebrija Wołoska , bardzo dobrze
zbudowana. w :elka ludna. Z Serebrii Polskiej przez piękne, uprawne pola do Mo-
hylewa. pół miii. Miasto to juz wyżej opisano, gdzie też, pod dniem 5 październi-
ka I - . roku wspomniane teraz wsie nazwano: polską Serebryńcem, mołdawską
zaś Wołczyńcem.
w Kozimun,,
^olnjn,
^iPill^
według rymnt.
Antoniego Lange,
umieszczono
wpracyMolń
alnitjayd)
Ogrodów
ui Polszczę',
Lwów 1S26;
archiwum Domu
Aukcyjnego
NAUTiLUS
w Krakowie. Fot.
M. Zyuiolewski.
“0" Obeaue .Tuoaa. ok. 6 lun tu wichod od Kuzkrwa.
Tak u K. Lokeęn w PoLcr s W •••rygmale niemieckim .Canowen" (Dat Rsuejournal
-ryj Chodn o wspomnianą wczesmei przez Werduma Serrbnę ok 10 km na południowy wicbód od La-
Tie Tokzrrjec-. zob prrrpa 47B.
□ZJESSIK PODRÓŻY 16-0-16’2 Ułrrka
w**
<——• Dnia 26 Hyctnia
z Mohylowa w poprzek przez lód na Dniestrze do Buthk . o których także tam
wyżej wspomniano, a następnie pod wyżynę, pozostawiając na ćwierć mili po
lewej ręce wieś Bryczany (Lobrezaniz) , do MosZANY (Miicianr) . małe pól
mili. Jest to mała wieś z kościołem, położona w dolinie nad jeziorem.
Z miejsca tego przez wysokie, żyzne i po części uprawne pole do pomnika
kanclerza wielkiego koronnego i hetmana wielkiego [Stanisława) Żółkiewskie
go, ojca matki teraźniejszego hetmana wielkiego Sobieskiego , wielkie pól mili
711 Zob. przypis 479. K Lisice (CudiMirmiy w Police, «. 179) urywa w tym miejscu nazwy Budki i (wry
-puszcza, że chodzi o Słobodkę. Jest to najpewniej mołdawskie (9taci.
712 Obecnie Bnceni w Mołdawii, ok. 1 5 km na południowy zachód od MohyUm
713 Obecnie Moyana, ok. 4 km na południowy zachód od Bricanl-
714 Stanblaw Żółkiewski był dziadem, a nie ojcem Zofii z Danllowtaów Sołneskle) (1607 166! y matki
Jana Sobieskiego. Jej rodzicami byli Jan Daniłowicz i Zofia Żółkiewska. córka Stantslawa 7ółk*e»«klrr.
177
^wnskiej.
Wolyńskiej,
Pilskiej
i kijowskiej.
Ul dwóch serj^
uwierają
80 widoków'.
struł i U,
Warszawa 1875;
orchiwumDont
Aukcyjnego
NAUTILUS
w Krakowie. Ftt.
M. Żywolmski.
Kolumna ta wznosi się pośród pola na małym pagórku. Ma w czworobok około
trzech stóp grubości, a dziesięć wysokości; jest wybudowana z łamanego kamie-
nia. Od wschodniej strony znajduje się takie epitafium, wyryte na czarnej, mar-
murowej tablicy'
715 Napis na pomniku S. Żółkiewskiego jako pierwszy podał S. Starowolski w Monumenta Sarmatarum,
w nieco innej wersji niz Werduma: por. K. Liske (Cudzoziemcy w Polsce, s. 179). U S. Starowolskiego napis
ren brzmi:
Deo Trino et Uni.
Hospes,
Si Christianus buc accedis.
Pro Christi fide interempto vota ne denega.
Si paganus vents,
Lapidi ne inuideas locum :
Quisquis ades,
Quam dulce et decorum sit pro parna mon
Ex me disce.
STANISLAUS a ZOLKIEW ŻÓŁKIEWSKI
Regni Polon. CanoeHanus et Exercttuum Dux Supremus. Barnensis. Kaminiecensis. Jau>oroviensis Capitaneus, post
reportaras de Kosaccis et ac de Tanaris uictorias, post actos subjugata Moscouia
Triumphos
Reąuepublica Polana, qud pace. qud helia praeclare gubemata,
Tum fortiter cum Tartaris dimicando. hic occubui.
Vos meo sanguine conspersi campi cecorienses.
Debitae meae in Deum et patriam pietatis.
Fideles perennis memoriae
Estote testes.
Anno Domini MDCXX Octob. 6.
178 DZIENNIK PODRÓŻY 1670-1672 Ulryk. Werdum.
Deo I rino et Uni.
Hospes,
Si Christianus huc accedis,
Pro Christi fide defuncto vota non denega.
Si paganus venis,
Lapidi ne invide :
Quisquis ades,
Quam dulce et decorum sit pro patria mori
Ex me disce.
STANISLAUS in ŻÓŁKIEW ŻÓŁKIEWSKI.
Regni Polon. Cancellarius et Exercituum Dux Supremus, Barnensis, Kami-
niecensis, Jaworoviensis Capitaneus, post reportatas de Kosaccis etTartaris
victorias, actosque de subjugata Moscovia
Triumphos
Republ. Polona, qua pace, qua bello praeclare gubernata,
Fortiter cum Tartaris dimicando, hic occubuit.
Vos meo sanguine conspersi campi,
Debitae meae in Deum pietatis,
Fideles perennis memoriae
Estote testes716 717.
Na górnej części tablicy nie ma wyrytego napisu. Może był tu wypisany i wy-
malowany jego herb albo dzień urodzenia i śmierci, ale deszcz i powietrze znisz-
czyły kolory. Zresztą nie można znaleźć na tym epitafium ani roku, ani dnia.
Jechaliśmy jeszcze tego samego dnia przez puste pola znów do Mohylowa
dwie mile konno z hrabią Władysławem Denhoffem . gubernatorem mohy-
lowskim i komendantem polskiej piechoty na Ukrainie, polując, spotykaliśmy
jednak tylko mało zwierzyny.
716 „Bogu w Trójc)' Jedynemu. Przechodniu, jeśliś jest chrześcijaninem, racz zmówić modlitwę za tego, który
zginął walcząc za wiarę w Chrystusa. Jeśliś jest poganinem, nie zazdrość kamieniowi tego miejsca. Kimkolwiek
jesteś, naucz się ode mnie, jak słodko i zaszczytnie jest umierać za ojczyznę. STANISŁAW na ŻÓŁKWI ŻÓŁ-
KIEWSKI. Królestwa Polskiego kanclerz i najwyższy wódz wojsk, barski, kamieniecki, jaworowski starosta. Po
zwycięstwach odniesionych nad Kozakami i Tatarami, i po odbyciu triumfów nad pokonaną Moskwą, po wspa-
niałym zarządzaniu Rzecząpospolitą Polską zarówno w pokoju, jak i w czasie wojny, mężnie walcząc z Tatarami,
tu poległ. Wy, pola zroszone moją krwią, wierne wiecznej pamięci, bądźcie świadkami mojej czci wobec Boga’.
717 Władysław Denhoff (1639-1683), hrabia Świętego Cesarstwa Rzymskiego, od 1664 pułkownik regi-
mentu pieszego, od 1668 podkomorzy pomorski, od 1677 wojewoda pomorski. Poległ w pierwszej bitwie pod
Parkanami 7 X 1683. Dzięki matce, Sybilli Małgorzacie Piastównie (1620-1657), spokrewniony był z Piastami
śląskimi - był ciotecznym bratem Jerzego IV Wilhelma (1660-1675). ostatniego piastowskiego księcia legnic-
ko-brzesko-wołowskiego.
179
. Dnia 14 lutego.
o godzinie 10 nocy, przy twardym mrozie z Mohylowa przez Serebrię i Ladawę
do Kozłowa, dwie mile. Opisano to już powyżej, pod dniem 14 stycznia.
.—• Dnia 15 lutego
z miejsca tego przez Lipczany do Kalusa, półtorej mili. 1 to już powyżej opisano.
Potem przez Dniestr po lodzie, na mołdawskiej stronie przez kilka małych wsi do
Neporotowa. półczwartej mili. Jest to mołdawskie miasteczko, dość dobrze zbudo-
wane. z ładnym greckim kościołem i wielkim dworem. Zobacz wyżej, pod dniem
14 stycznia. Kiedyśmy jedli obiad w towarzystwie wspomnianego gubernatora i ko-
mendanta. hrabiego Denhofla, przyszedł kapitan tej miejscowości, który tutaj zna-
czy ryle, co starosta w Polsce, i kazał mu ofiarować wina węgierskiego, wódki i kilka
pięknych chlebów, a przy tym powiedzieć mu przez polskiego tłumacza komple-
ment tej treści, żeby pan hrabia i ze swej strony sprzyjał nowemu rządowi w Moł-
dawii. jak i polecił usilnie takowy hetmanowi wielkiemu i innym polskim magna-
tom. Właśnie w rym czasie bowiem mołdawscy poddani, pod przewodem generała
tej prowincji, zwanego Durak . i kanclerza Hinkuła , zaskarżyli ówczesnego
hospodara mołdawskiego, zwanego Stefan Duka , u dworu tureckiego, pod któ-
rego protekcją stoi, z powodu jego twardych rządów i ucisku pieniężnego. Na
dworze tureckim pozwolono im go strącić. Zbuntowali się więc i wypędzili go.
Właśnie wtedy pojechał on do Konstantynopola, gdzie za pomocą podarunków'
wkrótce znów uzyskał swą restytucję. Przy pomocy paszy sylistryjskiego Mehmc-
Aurak. zm. ok. 16~6|. mołdawski pułkownik, często skonfliktowany z ho-
spodarami. Od “ . gdzie dowodził chorągwią wołoską w wojsku koronnym
<znajdujemy ią w kompucie w 1673). Dzięki kontaktom ze Stefanem Petryczejką. następcą Jerzego Duraka na
tronie mołdawskim, przyczynił się do przejścia Mołdawian na stronę polską w czasie kampanii chocimskiej
w 1673. Za twe zasługi A Durak, na wniosek J. Sobieskiego, został wynagrodzony indygenatem przez sejm
w 1673 fzob. A. Boniecki, op .n. t 5. Warszawa 1902, s. 115; i B. Trelińska, Albunt armorum nobilium Regni
.'i <aec. Herby nobtliucp i tfułygenatóu' XV-XVJI1 w.. Lublin 2001. nr 1054, s. 383). Według
S. Bacalova. A. Durak zmarł najpóźniej w 1676 r. (zob. S. Bacałov. Neamul boiemc al Duriceftilor in secolulni
XVf/-lea -ineeprusui tecalului alXVJII-lea, [w | Pro Baiarabia - repere iitonce fi nafionale, red. M.C. Ghenghea.
M.B. Atanasiu. Ia$i 2007. i. 39).
719 Mihalcea Hincul (zm. po 25 I 1698). w latach 1659-1662 serdar (hetman polny) mołdawski. W 1671
był jednym z przywódców powstania przeciw Jerzemu Duce. Pomimo początkowych sukcesów, powstanie
zostało stłumione dzięki interwencji wojsk osmańskich pod wodzą bejlerbeja (namiestnika) oczakowskiego
Chał i la paszy na początku 1672. Hincul po klęsce schronił się w Polsce. Współpracując z Kozakami, umożliwił
M. Chancncr opanowanie Soroki wiosną 1672.
720 Hospodarem mołdawskim był wtedy (1668-1672) Jeny Duca (zm. 1685). Został on zdetronizowany
latem 1672. w czasie wyprawy Mehmeda IV na Polskę, pod zarzutem zdzrerstwa i nadużyć finansowych przy apro-
wizacji armii osmańskiej. Do władzy powracał kilkakrotnie, będąc hospodarem Mołdawii w latach 1665-1666.
1668-1672 i 1678-1683 oraz hospodarem Wołoszczyzny w larach 1674-1678.
180 DZIENNIK PODRÓŻY 1*70-1671 UHk.
da i niektórych wojsk tatarskich pobił wkrótce Duraka i Hinkuła i wypędził ich
zupełnie z kraju na Ukrainę. Zaczął też wtedy jeszcze więcej tyranizować podda-
nych niż poprzednio, a prowincję, która pierwsza zbuntowała się przeciw niemu,
oddał Turkom i Tatarom, aby ją do szczętu wymordowali i spalili. Ten Duka
zresztą pochodzi z bardzo dawnego rodu, z którego już przed wielu set laty, około
roku 1030, Konstantyn Duka był cesarzem w Konstantynopolu . Wspomniany
kapitan nowego rządu był to śmiały chłop, wymowny i uprzejmego ułożenia, na
którym wszystko bardzo zgrabnie wyglądało.
Z Neporotowa przez urodzajne pagórki, porosłe tu i ówdzie drzewami, aż do
rzeki Dniestr jedna mila. Tutaj opuściliśmy Mołdawię i puściliśmy się po rzece.
Na jej lodzie jechaliśmy konno do Uszycy i tak samo dalej do Studzienicy, trzy
mile. Miejscowości i drogi te opisano wyżej, pod dniem 13 stycznia.
Dnia 16 lutego
z miejsca tego przez Kitajgród do Kamieńca Podolskiego, półtrzeciej mili.
I to już poprzednio opisano. Potem płaską równiną, bardzo urodzajną i uprawną,
do Orynina, trzy ćwierci mili. Opisano to powyżej, pod dniem 26 lipca 1671
roku. Z miejsca tego równiną do Borszczowa, dwie mile. I to miasto opisano
już wyżej, pod dniem 10 stycznia. Jechaliśmy nocą i spotkaliśmy w połowie drogi
wieś, położoną nad wielkim jeziorem.
Z Borszczowa przez Ułaszkowce do Jagielnicy, trzy mile. Miejscowości
i drogi te opisano powyżej, w miesiącu styczniu. Z miejsca tego przez Bazar do
721 Bejlerbejcm Sylistrii (Oczakowa) był Chalil pasza, któremu w 1671 zlecono dowództwo nad wojskami
tureckimi i tatarskimi oraz współdziałanie z Kozakami P. Doroszenki. W 1672 został komendantem Kamieńca
Podolskiego po zdobyciu go przez Turków. Przeniesiony zimą 1675/1676 na stanowisko bejlerbeja Bośni, po-
wrócił do Kamieńca w okresie 1677-1680. W liście J.S. Karwowskiego z sierpnia 1671 znajdujemy wiadomość
o zdymisjonowaniu Chalila paszy i mianowaniu na jego miejsce Mehmeda, o którym Werdum pisze tu: .Ten
to pasza, co jest manzułowany [usunięty] z sylistryjskiego paszosrwa, zowie się Chalil pasza, ale ma dom w Ale-
pie i już tam posiał swego musulima, tu zaś dano mu serdarstwo nad wszystkimi ordami i wojskami, które są
obmyślone Doroszeńkowi na pomoc, i Mehmed paszę sylistryjskiego także pod moc jego dano, który jeszcze
nic przybył do Białogrodu"; zob. J.S. Karwowski do J. Sobieskiego, Polanka, 15 VIII 1671. [w.] Pisma do wieku
i spraw..., t. 1, cz. 1, nr 302, s. 662. Jak wynika z tego listu, to właśnie Chalil pasza odgrywał nadal główną rolę
w tym rejonie i jemu też można przypisać inicjatywę stłumienia buntu bojarów w Mołdawii; zob. M. Wagner,
Wojna polsko-turecka w latach 1672-1676, t. 1. Zabrze 2009, s. 197; zob. też wiadomości z Puław. 19 III 1672,
[w:] Documenteprivitoare la istoria Rominilor cutese de Eudoxiu de Hurmtaaki, 1.16, wyd. N. Hodoj, Bucurejti
1912, nr XXX, s. 12-13: „II y a dćji 24 Pachas tures avec leurs gens de guerre en Valachie, le generał dcsquels
est Ali Pacha [Jest już 24 paszów tureckich z ich żołnierzami w Mołdawii, których generałem jest Chalil pasza]”.
722 Konstantyn X Dukas (1006-1067), cesarz bizantyński w latach 1059-1067. Opisane przez Werduma po-
chodzenie Jerzego Duki z rodu Dukasów jest nieprawdziwe, zgodne jednak z ówczesną modą poszukiwania sta-
rożytnych korzeni dla współczesnych rodów. Bizantyński ród Dukasów wymarł dość wcześnie, jednak dzięki mał-
żeństwu Ireny, bratanicy Konstantyna X, z cesarzem Aleksym I Komnenem (1048-1118), Dukasowie znaleźli się
wśród przodków późniejszych władców Bizancjum z dynastii Komnenów, Angelosów, Laskarysów i Paleologów.
181
Jazłowca, dwie mile. Miasto to opisano w dniu 9 stycznia. Ludzie nasi raczyli
się tutaj wesoło przy węgierskim winie i miodzie z głównym oficerem kawalera
LHieronima Augustyna] Lubomirskiego, panem Stokowskim i kilkoma inny-
mi polskimi panami.
Dnia 18 lutego
z miejsca tego przez płaskie pola do Pomorzyć . pół mili. Jest to wieś w krza-
kach doliny, położona prawie tuż przy drugiej wsi Cwitowa '. Dalej przez wieś
Trybuchowce . przy której płynie jazłowiecka rzeka Olchowiec, do Buczacza
(BudziacY - \ pół mili.
Buczacz jest to wielkie miasto, położone bardzo zabawnie w zamieszaniu na
górach i w dolinach, a od zachodu zakryte jeziorem. Otacza je kamienny mur,
ma zaś niezłe domy i trzy papieskie kościoły oraz ruski klasztor, który teraz zaj-
mują dominikanie. Ormianie mają także swój kościół, a Żydzi bożnicę i piękne
okopisko, otoczone osobnym murem i zasadzone wysokimi, wesołymi drzewami.
Zamek jest zbudowany z kamienia, jak i jego fortyfikacje. Stoi na górze, z której
spada rzeka Strypa i napędza pewno z jakie dziesięć lub dwanaście młynów wod-
nych, jeden za drugim, przypłynąwszy tu ze Złotnik, wsi położonej o sześć mil
stąd Miasto to należy do pana Potockiego, wojewody bracławskiego. W po-
czątku rebelii kozackiej spalili je do szczętu Moskale i Kozacy, teraz zaś na nowo
je nieco odbudowano, zwłaszcza Żydzi. Ci bowiem tak tu, jak na całym Podolu
i Rusi mieszkają w wielkiej liczbie. Ponieważ zaś od panów polskich dzierżawią
za pieniądze karczmy wraz z wszystkimi innymi dochodami, dostają od nich nad
poddanymi ich, a zwłaszcza nad chłopami wielką władzę, której te łotry (Schebne)
do tego stopnia nadużywają, że biednych chrześcijan według upodobania lżą, biją
i depcą nogami, jak to na własne oczy widziałem, dziwiąc się, że chrześcijańscy
panowie mogą tak na to patrzeć. Ci jednak nie zważają na to, jeśli tylko dosta-
723 Scaniaław Srokowski. chorą/y w chorągwi pancernej H.A. Lubomirskiego. W 1670 hetman wysiał go
z instrukcją od wojska na dwór królewski; zob. Instrukcja JMP Stanisławowi Stokowskiemu, chorążemu roty
pancernej JMP. kawalera dana, w obozie pod Ftrlejowką die 2 Julii 1670, od JMP marszałka wielkiego koron-
nego do JM księdza podkanclerzego koronnego [wij Pitnta do u irku t ipraw Jana Sobirikirgp, wyd. F. Kluczycki.
t. 1, cz. 1. Kraków 1880. nr 249, i. 525-531. Odpowiedź przesłana została również przez S. Stokowskiego; zob.
ibtdrm. nr 251. f. 535-543.
724 Obecnie FIoMipui. ok. 5 km na północ od Jazłowca.
725 Obecnie UbItom. ok. 3 km na północ od Pomorzyć.
726 Obecnie Tpu6yxiBui, ok. 4 km na północ od Cwitowej.
727 Buczaa leży ok. 7 km na północny zachód od Frybuchowiec.
728 Zamek buczacki powstał już pod koniec XIV w.; w XVI w został przebudowany i w takim kształcie
oglądał go Werdum. Został zdobyty przez Turków w 1672; później odrestaurowany, zachował się w sranie ruiny.
Obecny kofciół Wniebowzięcia NMP pochodzi z drugiej połowy XVIII w.
|82 DZIENNIK PODRÓŻY 1670-1672 Ulryka Werduma
ną pieniądze, bo ci polscy panowie obchodzą się z chłopami swymi gorzej niż
z niewolnikami albo psami. Sprawiedliwy Bóg jednak nie zawsze im to puszczał
płazem. Kiedy bowiem pozwalali na Ukrainie swej służbie, a zwłaszcza Żydom
dzierżawiącym dobra polskich panów, tyranizować Kozaków do tego stopnia, że
Żydzi codziennie znęcali się nad chrześcijanami, a nawet ich wieszali i zabijali,
zbuntowali się wreszcie Kozacy pod swym wodzem Bohdanem Chmielnickim
i nie tylko wtedy wyniszczyli i wymordowali na Ukrainie wszystkich Polaków
i Żydów, lecz odsunęli się od Korony polskiej z wszystkimi swymi i panów pol-
skich dobrami, ustanowili między sobą wolny rząd i w wojnach, prowadzonych
z Polską przy pomocy Turków, Moskali i Tatarów, zniszczyli z gruntu to króle-
stwo, tak że skutkiem kozackiej rebelii zubożała większa część panów polskich. Za
jeden z głównych powodów, dla którego ukraińskie, podolskie i ruskie prowincje
coraz więcej pustoszeją i coraz bardziej się wyludniają, uważam to, że mieszkało
tutaj więcej Żydów jak gdzie indziej i że mieli niemal więcej do powiedzenia, niż
chrześcijanie, a bożnice ich w wielu miejscach były wspanialej wybudowane niż
kościoły chrześcijan. W tych bożnicach zaś, jak i zresztą we wszystkich swych
słowach i czynach lżą i bezczeszczą imię Zbawiciela, przyprowadzając wszędzie
za sobą przekleństwo spustoszenia - wszędzie, gdzie tylko przyjdą. Prócz tego
zaś i mieszkający tu chrześcijanie bluźnierstwami, klątwami, mordami, kazirodz-
twem, cudzołóstwem, rozwiązłością i innymi zwierzęcymi przywarami zmusili
Pana Boga do tego, że stosownie do swej prawdziwej groźby kazał takim krajom
wyrzucić swych mieszkańców i zrobił z żywego kraju bardzo nieżywą ziemię z po-
wodu grzechów i zbrodni, które tu popełniano. Tak więc województwa podolskie,
ruskie i wołyńskie stały się potem z czasem, skutkiem corocznego uprowadzania
ludzi przez Tatarów, w wielu miejscach tak puste i ogołocone z ludu jak owe puste
pola oddzielające Podole i Ukrainę od krymskiej Tatarii, gdzie w trzy-, a nawet
czterodniowej podróży nie ujrzysz ani domu, ani gospody, ani psa, ani koguta,
choć rola jest tu wszędzie żyzna i bujna, a w niej aż do zbytku rośnie trawa i inne
piękne zioła same z siebie, tak że w polach tych mogłyby żyć i żywić się liczne
miliony ludzi, gdyby je uprawiano. Mówił mi zresztą grecki pop w Mohylowie,
że wszystkie te pola, zanim Tatarzy uprowadzili z. nich mieszkańców i wysłali na
sprzedaż Turkom, przed paru set laty zasiane były gęsto miastami i wsiami i za-
mieszkane przez lud, który ów pop nazywał Ochi.
r"-- Dnia 19 lutego
jechaliśmy przez dobrą, żyzną równinę do Przewłoki ", dwie mik. Jest to wiel-
ka wieś z ładnym kościołem. Potem przez takie same równe pola do Podhajce ",
729 Obecnie IlepcnonoKn, ok. 7 km na północny zachód od Bucucza.
730 Obecnie lli/paRni, ok. 25 km na północny zachód od Przewłoki.
183
cc.i miLi. Jest to śliczne miasto, położone na równinie nad jeziorem. Jest duże
dobrze zbudowane* Z kilku ruskimi i jednym papieskim kościołem, jako
jednym ul.i Ontuan* których tutaj więcej mieszka niż Żydów, choć i oni siedzą
w . ni miejscu w dobrej liczbie i mają swoją bożnicę. Zamek otacza kamienny mur
• wieżami dość znacznej objętości, lecz leży tak blisko pod wysoką górą, że z niej
można bv go pewnie kamieniami zburzyć. W mieście znajdował się wielki nowy
ennej struktury, po większej części do połowy wybudowany,
tuż obok dawnego, który także był duży, ale tylko z drzewa H, Miasto to należy do
pana Stanisława] Koniecpolskiego, kuzyna króla Michała :. W ostatnich latach
nabrało ono wielkiej sławy, kiedy w roku 1665 tatarski chan osobiście, na czele
. oblegał w tym mieście hetmana wielkiego koronnego
. cmioma lub ośmioma tysiącami ludzi. Nie mógł mu
' . c siał mu ofiarować układ i odejść po jego zawarciu
Potc - c nieuprawną równiną do Litatyna (Lisiansko')'"', spustoszo-
ne wsi nad jeziorem, dwie mile. Dalej przez takie same, ale trochę uprawne pola
ćo Potutor . drugiej spustoszonej wsi, pół mili. Z kolei wzdłuż płaskiej wyżyny,
po większej ez. . ej, do Brzeżan, które opisano już wyżej, dnia 29 listopa-
da 16“1 roku, pół mili.
Dnia 20 lutego
scowość te i drogę opisano już wyżej dnia, 1 grud-
eszłego roku, jedna mila. Później przez Brykoń i Wołków do Przemy-
c _ miejscowości także już opisano, cztery mile
~3 Zar-es w Podhaicach uległ zniszczeniu podczas najazdów tureckich w 1675 i 1676. Ufundowany już
.--I w Podłtajcach został po zniszczeniach odbudowany niemal na nowo w pierwszej
v~£ ~x.T. x Pażr.ici popadł w ruinę, jakkolwiek obecnie na nowo spełnia funkcje religijne. W dobrym sta-
nae zachowała się za to murowana cerkiew Zaśnięcia NMP (Uspieńska) z połowy XVII w. Pochodząca z końca
r 11.-a -,-nagoęa pierwotnie przeznaczona na zbór ariański) przetrwała w stanic ruiny. Ratusz, któ-
-•agjądałWerdum. uległ zniszczeniu w czasie I wojny światowej i w jego miejscu stoi budynek z lat 30. XX w.
. -istaw Koniecpolski, zięć Dymitra ks. Wiśniowieckiego (zob. przypis 564). Podhajce przeszły do rąk
WMnśuwii lirii *i wraz z matka Dymitra. Katarzyną Eugenią z Tyszkiewiczów Wiśniowiecką (ok. 1600-1646).
~2: ^sporna kampanię przeciw Tatarom i Kozakom. prowadzonym przez kał gę Kryma Gereja
: -etmana kozackiego Piotra Doroszenkę; rozegrała się ona w 1667 (nie w 1665 - błąd autora). Polacy dys-
ponowali 15 żołnierzy przeciw ok. 20 tys. Tatarów i 15 tys. Kozaków. W celu ochrony jak największego
cćszarj przed czambułami. J. Sobieski podzielił swe siły, samemu wraz z 3 tys. żołnierzy zajmując obóz pod
Padhayana. leżącymi na głównym kierunku operacyjnym wroga. Stoczone tu w dniach 6-16 X 1667 walki
oicaza?' się u.ecesem polskim i zakończyły podpisaniem traktatów z Tatarami (16 X) i Kozakami (19 X).
Cfeecnśe JIŹMTN8, ok. 15 km na północny zachód od Podhajce.
“35 Obecnie Tlcrryrop*. ok. 6 km na północny zachód od IJtaryna.
“36 Razem z Pwuro- do Przemyślan Werdum przemierzył ok. 50 km.
'.J DZIENNIK PODRÓŻY 1670-1672 Uir.l.
Z miejsca tego pół mili, inną drogą niż. przedtem, do Stanimirza, małej wsi
położonej na równinie i należącej do pana Wasińskiego . Dalej znów dawną drogą
do Mikołajowa, który poprzednio opisano, półtorej mili. Potem drogą po lodzie
jezior, które leżą za lwowskimi górami, do Czyszek (Tzerz) , jedna mila. Jest
to ładna wieś z dworem i zgrabnym kościołem z kamienia, własność dziedziczna
panów na Zamościu. Następnie po lodzie do Lwowa, jedna mila. Miasto to po-
przednio już czterokrotnie wymieniono. Tym razem byłem tutaj piąty i ostatni
raz. Na przeszło dwa miesiące zatrzymaliśmy się teraz tutaj wraz z hetmanem
wielkim Sobieskim.
r'— Dnia 25 kwietnia
wyruszyliśmy razem z nim za dnia do Janowa, który opisano powyżej, pod dniem
3 grudnia 1670 roku, trzy mile.
Dnia 26 kwietnia
z miejsca tego do Jaworowa. Miejsce i drogę tę także już wyżej opisano, trzy
wielkie mile.
Tutaj znów siedzieliśmy do dwóch miesięcy z hetmanem wielkim Sobieskim, któ-
ry w miejscu tym rezyduje zwykle zimą. W cym czasie, w maju, dostałem gwałtownej
gorączki, tak że pan mój, opat Paulmiers, już zwątpił o moim życiu i był w wielkim
kłopocie, gdzie by mnie miał kazać pochować, bo by mnie nie przyjęto ani na pa-
pieski, ani na grecki cmentarz. Dlatego proponował mi, a ja chętnie się zgodziłem,
żeby mnie w razie śmierci pochowano w ogrodzie hetmana wielkiego, pod drzewem.
Dnia 10 czerwca
ruszyliśmy znów z hetmanem wielkim Sobieskim z Jaworowa, aby być na ów-
czesnym sejmie, który się odbywał w Warszawie, i ram doprowadzić do końca
promocję księcia de Longueville do korony polskiej. Nikt bowiem wtedy nie do-
myślał się, że ten, który królów wynosi i strąca, w nieznanej nam radzie zgoła co
innego postanowił i może jeszcze wcześniej, nimeśmy teraz wyjechali, kazał ową
kulę włożyć do muszkietu, z której fatalny strzał na trzeci dzień potem miał zabić
wymienionego księcia de Longueville. Sic ludit in humanis dirina (Prudentia et
Potentia) rebus ''''. Tymczasem więc ruszyliśmy w drogę i dostaliśmy się dnia tego
przez Niemirów do Narola, sześć mil. Miejscowości i drogi te opisano wyżej,
dnia 18 kwietnia 1671 roku.
737 Obecnie CiaHHMup, ok. ) 2 km na północny zachód od Przemyślan
738 Obecnie Hmuikh, ok. 1 5 km na północny zachód od Mikołajowa. Murowany kościół świętego Leonar-
da z XV w. został po zniszczeniach odbudowany w XVIII w. (obecnie pw. Świętego Mikołaja!.
739 Tak igra ze sprawami ludzkimi Boska Wiedza i Moc.
185
Dnia 11 czerwca
. v.c tego do Krasnobrodu. co także już powyżej opisano, trzy mile.
—• Dnia 12 czerwca
: r.ue soi tego przez Sułowek i Żółkiew do Pilaszkowic, co już wszystko po-
*-x-e opisano, po jedenaste mili. Był to dzień, w którym o godzinie dziesiątej
no po prze sc:u wojsk francuskich przez Ren przy domu celnym, jak nazywają to
" , sce. su _ : x.e:- przeszyła na wylot księcia de Longueville. Nie rzekłszy
mc-., a. zgina' na miejscu. Srało się to. kiedy już Holendrzy dostali pardon i złożyli
?ron. er. zas w z?vt wielkiej gorączce wpadł na koniu do ich tranchement i strze-
. •' głowę oficera, które stał przed oddziałem. Wtedy Holendrzy, sądząc, że nie
cr.cą ~ cac pardonu. chwycili znów za swe muszkiety i dali ognia, tak że na miej-
scu Księcia de Longueeille i wielu innych, ranili w ramię księcia de Conde,
z ki. ku mm m prócz tego zadali kontuzje . Zaszła też ta osobliwa okoliczność, że
tego urna ramo. Kiedysmy wyjechali z Krasnobrodu, była bardzo piękna i spokojna
pcgcca zko-.z godziny dziewiątej zas - właśnie wtedy, kiedy zastrzelono księcia
ue Longuo le - powstała taka gwałtowna burza, wiatr, grad i deszcz, jakiej nikt
tutaj w ieóe me zapamiętał. Około południa zaczęło się trochę uspokajać, a zaraz
po południu była znów piękna pogoda i światło słoneczne.
mezmar. wieku zatrzymał się na ieden dzień w Pilaszkowicach, jako w miejscu,
* Ktor.-m się urodził i <azał koniom odpocząć, bo dnia poprzedniego zrobiły
przeszło dziesięć mil.
<——' Dnia 14 czerwca
z miejsca tego przez Jabłoń nę i Zemborzyce (Jablanow und Mziedrovice), do
Bełżyc. mil szesc . Miejscowości i drogi te opisano dokładnie powyżej, pod
dniem 26 kwietnia '.6- '. roku. Bełżyce spaliły się do szczętu w październiku ubie-
głego to ku, wyglądały więc teraz nader nędznie, w kwietniu 1671 roku zaś pozo-
staw-., i smy je bardzo dobrze zbudowane. Pożar wybuchł w domu piekarza.
t—Dnia 15 czerwca
z miejsca tego inną drogą niż wcześniej, przez wsie Kierz i Chmielnik {Kies und
Chmieli, bez kościołów, usytuowane w piaszczystych gruntach, do Góry, miernej
46 Tranchem^n: -z fr. trarubee\ - ru: okopy, rtanowiska piechoty.
741 IG de Innguoille zginął od kuli w starciu pod Tołhuis 12 VI 1672; zob. przypis 30.
“42 Jan Sobieikj urodził się Olesku.
743 Werdum przebył ok. 30 km w kierunku północno-zachodnim z Pilaszkowic do Zemborzyc i stąd
ok. 16 km na zachód do Bełżyc.
186 DZIENNIK PODRÓŻY 1670-1672 Ulryka Werduma
wsi z kościołem, trzy ćwierci mili . Potem przez Łubki (Lowki), wieś z kościołem,
do Niezabitowa, półtorej mili . Jest to wielka wieś ze zgrabnym kościołem, po-
łożona w pięknych, bujnych gruntach.
Dalej przez krzaczaste pagórki do Kazimierza, jedna mila. Zamek w tej
miejscowości wznosi się na wschód od miasta, na górze. Trochę więcej na
wschód od niego sterczy jednak pagórek albo skała, wyższa od niego, która nad
nim dominuje. Naprzeciw niej wystawiono grubą wieżę z łamanego kamienia .
Miasto leży bardzo wesoło w zakręcie góry, gdzie przepływa Wisła. Znajdują się
w nim trzy papieskie kościoły z klasztorem bosych mnichów i żydowską synago-
gą. Po obu bokach miasta, nad brzegiem Wisły, ciągną się znaczne przedmieścia.
W zachodnim znajduje się ładny szpital, tak samo jak wyżej wymienione kościo-
ły ciężko zbudowany z kamienia . W mieście jest dużo wielkich, kamiennych
domów pięknej struktury. Znajduje się tu zwykły przejazd przez Wisłę, przez
którą przeprawia się na promie. Tuż na drugim brzegu przybywa się do wsi
Wojszyn. Tutaj po lewej ręce, nieco poniżej rzeki, na tym samym brzegu, pół
mili od miejsca tego widzi się Janowiec, gdzie zamek stoi na wysokości, miasto
zaś na dole nad Wisłą''.
Z Wojszyna przez dobre, orne ziemie, porosłe tu i ówdzie drzewami, aż do
małej wsi, trzy ćwierci mili. Tutaj naprzeciw, po drugiej stronie Wisły, leży wieś
Zbędowice (Ostrowitze), wielka i dobrze zbudowana. Potem do Jaroszyna,
który opisano powyżej, pod dniem 27 listopada 1670 roku, jedna mila.
Dnia 16 czerwca
z miejsca tego przez piaszczyste pagórki wzdłuż Wisły do Bronowic (ProinitzeY
ćwierć mili. Jest to ciężko zbudowany stary zamek, w którym stanął pokój
744 Z BełżĄ-c do Krza jest ok. 6,5 km na zachód i stąd na północ do Chmielnika ok. 2 km i tyleż stamtąd
do Góry.
745 Z Góry do Łubek jest ok. 3 km na północ i stąd do Niezabitowa ok 5 km na północny zachód.
746 Zamek w Kazimierzu Dolnym wybudowano w latach 40. XIV w., natomiast stojąca ponad nim wie-
ża pochodzi najpewniej z czasów Władysława Łokietka. W XVI w. zamek częściowo przebudowano w stylu
renesansowym. Werdum widział go po zniszczeniach okresu .potopu* i pożarze z 1663. Z Niezabitowa do
Kazimierza jest ok. 15 km w kierunku północno-zachodnim.
747 Kościół famy Świętego Jana Chrzciciela i Świętego Bartłomieja pochodzi z końca X\1 w. Z tego samego
okresu jest kościół Zwiastowania NMP, przy którym wznosi się XVlI-wieczny klasztor Franciszkanów-Rełbr-
matów. Werdum wspomina również Wll-wieczne kościół Świętej Anny i Szpital Ducha Świętego. Obecna
synagoga w Kazimierzu pochodzi z XVIII w.
748 Z Kazimierza Dolnego do Wojszyna na drugim brzegu Wisły jest ok. 5 km. Janowiec znajduje się w po-
dobnej odległości na południe od Wojszyna. Zamek Firlejów w Janowcu pochodzi z pierwszej połowy w.
W czasach Werduma stanowił własność Lubomirskich.
187
między królem Janem Kazimierzem a marszałkiem wielkim koronnym Lu-
••imt.kim Przy mm leży tylko licha wieś. Następnie przez trochę urodzaj-
mcjs/c pola do OpATKOWIc: (Lopatouice) , trzy ćwierci mili. Jest to wielka wici
• ptękmtn dworem i dobrze zbudowanym kościołem. Leży w ogrodach złożonych
z drzew i chmielu. Góry oddalają się tu z obu stron znacznie od Wisły, która pły-
mc mt u prz.cz. szeroką, urodzajną równinę, gdzie po drugiej stronic rzeki widać po
prawej ręce wieś Gołąb z wielkim kościołem o dwóch wieżach.
Z » Jpjtkowu n.iipicrw przez dobre ziemie, potem przez czysty piasek do Wy-
lokiego Koł । jud mili. Jest n> stary, walący się kościół, który niegdyś był bardzo
duży । piękne, lecz pozostała tylko ponad ziemią część murów z. kawałem dachu .
Obok scot karczma i kilka chat.
1’iHctn przez żyzną, piękną okolicę, którą tutaj tworzy Wisła, do Oleksowa,
z ładnym ko& iołem . Z kolei ciągle tą samą doliną
j ? / • •./!- o' nuli dalej
!' uh n< u x pięt wien i mili Sicciec hów to klasztor Benedyktynów z opac-
tz wielki koronny, naj-
rnlod /•, br n prvmasa () trzysta lub czterysta kroków od klasztoru leży otwarte
« amc| nazw v z kościołem papieskim . Z miejsca tego do Mozolić
• 1 i kos( joła. pół mili. Następnie do Brzeźnicy, wsi z kościołem,
pół mili . I )alej ciągle przez piękne pola
nuli a 11 zy < wicu i mili <lo Kozienic, razem
AfaKi
Htpu
UlbruhttlW
arclimrnbeta
Auicjpup
NAUTIM
W Krakowie fu
M. /.pinlmk
|Pii <>li II km Wrrdum wspomina rezydencję Firlejów w Bronowicach. po
i.l.l’! I . JBl) 1 l|'."‘l<; między
urn rwn ( |rr/vm xb«tuiirn> t •tbomirtkitn uwartci 3) VII 1666 pod Łęgonlcami, niedaleko
'K" Muv* i.l (Mi 4 / k.,|ri w bliskim Broriowicxofn Jaroszynie nad Wisłą odbyła się w dniu 8 VIII
1666 ceremonia przeprosin króla przez marszałka
50 ' -jMik-.wu r zna)duią się ok 4 km na północny zachód od Bronowie.
X X'vł.,k«m K«.lr u.k I km na połniK ny zachód od Opaclcowic) znajdował się XVI-wieczny klasztor
......... iu.Mioł Kr/v/a więirg., hędą« y po wojnach szwedzkich w ruinie, odbudowany w latach 80.
i W XVII w t Jbecnie noei on wezwanie NMP Różańcowej
► .... i,.l •A.irr. jn, Stanisława w i llrkcowie. 4 km na północny zachód od Wysokiego Koła.
► ias/ior tVnr<Iykrvn,rw >ir. ir. howie powstał jeszcze w XH W Wskutek zmiany koryta Wisły tOltał
. !ll - pr/rm. moii. a .rmr r Werdum wsj.omina też parafialny kotclół świętego Wawrzyńca -
„ ,.br. ,!..» kwfal< ir powitał <iu w XVIII w Sir< irrhów leży 7.5 km na północny zachód od Oleksowa.
1 ''• >• >ł a Hr/oniiy filialny woltct Sir. ir. how.i. /ostał spalony przez Szwedów i odbudowa-
n w i'. I fWerdum widział juz nowi twiąrymę) Nir zachował się jednak do naszych czasów - jego miejsce
, ,u> »..• ...I k> / |h.. /.oko XX a *. i|s A.rti/ry.. S< r- a Jezusa i świętego I eotiarda. Brzeźnica leży
w odległ'*' ok. 9 km na północny zachód od Sieciechowa
k I I.ke (r «>/// /irm»y u Pohfr. « | HO) wymienia wlet Rudniki, ale ponieważ nie ma takie) w okolicy,
łiiaznie sądzi, rr chndei o wiei Ruda, ok. 4 km na zachód od Brzeźnicy
II/IFNNIK PODRÓŻY 1670 1672 (Jfryfc,
jedna mila756 757 * 759 760. Jest to otwarte miasteczko, położone jednym końcem nad Wi
drugim przy piaszczystych polach. , . ..
Potem przez takie same pola do Opatkowic (Opatoveck), wsi z oscio em p
torej mili . I przez Świerże’™, wieś bez kościoła, do Wilczkowic, wsi z '°sao
łem, dwie mile7 ’. Wszystko to leży w piaszczystych polach, poroshc tu i ow
krzakami. Z kolei przez dobre ziemie do Ryczywołu, pół mili Jest to otwarte
miasteczko, w którym były niezłe domy, ale teraz walą się wszystkie M^jscowosc
ta należy do królewskich dóbr stołowych, z pięknym dworem obo'• p
płynie rzeka Radomka.
756 Z Brzeźnicy <l„ Kozienic jest ok. 7 km. i=dn Jr HIWerdum >«chJ przez Rudę. pokona! °k- 5 km.
757 Z Kozienic do Opatkowic jest ok. 4,5 km.
75S Chodzi o Świerże Górne. U K. Liskego <C«tó».O' » A>Łre. s. 139) ś»<=ze. Użsommy poprawne,
nazwy współczesnej.
759 Z Opatkowic do Wilczkowie Górnych jest ok. 10 km.
760 Z Wilczkowie Górnych do Ryczywołu jest ok. 4 km.
189
•—-* Dnia 17 czerwca
pr;ez most na tej rzece, która wkrótce wpada do Wisły, dalej piaszczystymi polami
do Przydworzyc, jedna mila. Jest to ładna wieś z kościołem i pięknym dworem.
Po czym przez dobre ziemie do Magnuszewa, jedna milaWieś ta leży nad
ramieniem Wisłę- i ma ładny kościół. Po lewej ręce widać Wolę Magnuszewską,
wieś bez kościoła.
Następnie przez piaszczyste pola do Boguszkowa (Lobrosotua) " , wsi bez
kościoła, pół mili. Potem przez krzaki do Warki, jedna mila. Miejscowość tę
opisano powyżej, pod dniem 5 kwietnia 1671. Dalej krzaczastymi i piaszczy-
stymi polami do Gąsek (Kapuska), wsi bez kościoła, jedna mila. I takimiż pola-
mi do Woli Chynowskiej (Kokioscow), wsi z dworem, pół mili. Z kolei przez
Drwalew do Prażmowa, dwie mile . Miejscowości te także opisano powyżej,
w tym samym miejscu.
<—Dnia 18 czerwca
krzakami do Prac Dużych (Pratz) , wsi z dworem bez kościoła, należącej do
sędziego warszawskiego . tylko ćwierć mili. Potem piaszczystymi polami do
Mroczkowej Woli * 1 Vloskow$ka Wola), pół mili. Jest to także wieś bez kościoła
ze szlacheckim folwarkiem położonym w krzakach. Dalej krzaczastymi polami
do Gołkowa (olkow. , pół mili. Jest to duża wieś z pięknym dworem i ładnym
kościołem nad jeziorem, przy pięknych polach między krzakami. Z kolei przez
krzaki do Piaseczna, trzy' ćwierci mili . Jest to otwarte, dość dobrze zbudowane
miasteczko, ze zgrabnym kościołem z kamienia'68.
Później jechaliśmy przez krzaki, na ćwierć mili się ciągnące. Na ich końcu znaj-
duje się wielka wieś. Następnie przez pola dotarliśmy do drugiej wsi, gdzie kościół
761 Z Ryczywołu do Magnuszewa przez Przydworzyce Werdum pokonał ok. 9 km. Istniał tam wtedy ko-
ściół parafialny Świętego Jana Chrzciciela, zastąpiony w XVIII w. przez obecną murowaną świątynię.
762 U K. Liskego ' Cudzoziemcy w Police, s. 190) Boguszów. Takiej miejscowości nie ma jednak w tym rejo-
nie. chodzi więc na pewno o Boguszków. ok. 8 km na północny zachód od Magnuszewa.
763 Z Magnuszewa do Prażmowa Werdum pokonał ok. 40 km, przy czym z Boguszkowa do Warki ok. 7 km
na zachód, stamtąd ok. 8 km na północ do Gąsek, stąd ok. 10 km na północny zachód do Woli Chynowskiej
u K. Liskego. Cudzoziemcy uj Police, s. 190. błędnie Wola Chojnowska), stąd ok. 6 km na zachód do Drwalewa
i stąd ok 8 km na północny zachód do Prażmowa.
764 K. Liske (Cudzoziemcy ui Polsce, s. 190) odczytuje nazwę tej miejscowości jako Praccdiczc. Chodzi jednak
z pewnością o Prace Duże, które leżą przy drodze opisanej przez Werduma, w odległości ok. 6 km od Prażmowa.
765 Prawdopodobnie Kazimierz Kotowski, sędzia ziemski warszawski.
766 U K. Liskego < Cudzoziemcy w Polsce, s. 190) Gałków. Chodzi jednak o Gołków, ok, 10 km na północny
wschód od Prac Dużych.
767 Z Gołkowa do Piaseczna jest ok 6 km.
768 Chodzi o XVI-wieczny kościół Świętej Anny i Świętego Macieja, który zastąpił wcześniejszą, drewnianą
świątynię.
190 DZIENNIK PODRÓŻY 1670-1672 Ulryka Werduma
stoi w odosobnieniu po lewej ręce, dwór i wiatraki zaś przy samej wsi, dwie mile.
Potem przez piaszczyste pola do Mokotowa, trzy ćwierci mili. Wieś ta z kościołem
należy do pana Koryckiego, szafarza, czyli ekonoma warszawskiego. O trzysta lub
czterysta kroków od tego miejsca wznosi się piękny zamek Ujazdów (Yiasdoya),
który wraz z leżącą obok wsią z kościołem jest własnością prymasa Prażmowskiego.
Z miejsca tego przez piaszczyste pola, gdzie się wznoszą domy prawie jeden
obok drugiego, aż do Warszawy, ćwierć mili. Miasto to opisano powyżej, pod
dniem 5 maja 1671 roku.
Kiedyśmy tym razem siedzieli tutaj przez trzy tygodnie w ukryciu w pałacu
króla Jana Kazimierza, położonym na przedmieściu w ogrodzie nad Wisłą, gdzie
także mieszkał hetman wielki koronny, doprowadzono tymczasem do zupełnej
perfekcji układy za księciem de Longueville z wszystkimi tymi, którzy jeszcze do-
tąd trzymali z królem Michałem, nawet z kanclerzem wielkim litewskim [Krzysz-
tofem] Pacem, tak że wszyscy główni oficerowie całej armii wraz z wszystkimi du-
chownymi i świeckimi panami w państwie i u dworu, z wyjątkiem bardzo małej
garstki, udzielili prymasowi państwa [Mikołajowi] Prażmowskiemu i hetmanowi
wielkiemu [Janowi] Sobieskiemu pełnomocnictwa do wysłania - jak się też rze-
czywiście potem stało - trzech listów w imieniu ich wszystkich i z ich poręki do
dworu francuskiego. W pierwszym z tych listów proszono usilnie króla francuskie-
go, aby wysłał niezwłocznie księcia de Longueville dla przyjęcia korony polskiej.
W drugim liście proszono księcia [Ludwika] de Conde, aby - ponieważ sam zrzekł
się korony polskiej - starał się ułatwić u dworu francuskiego wysłanie księcia de
Longueville. Trzeci list ofiarował księciu de Longueville polską koronę i berło,
z najusilniejszą prośbą w imieniu wszystkich stanów, aby zechciał przyjechać do
Polski, im prędzej, tym lepiej, i rzeczywiście objąć takowe. Wysłano z tymi listami
francuskiego szlachcica, monsieur de Cleves’a, jako umyślnego kuriera, który jed-
nak przyjechawszy do Gdańska, odebrał tam wiadomość o zgonie księcia de Lon-
gueville i odłożył swą podróż do dalszego rozkazu. Mieliśmy naszą własną pocztę
z Gdańska do Warszawy, która zawsze o trzy dni wcześniej przychodziła od zwy-
kłej poczty. Przyniosła nam tym razem ową smutną wiadomość w dniu 10 lipca.
Dlatego pan mój, opat Paulmiers, choć ten niespodziany wypadek strasznie go
przeraził, zdecydował się jednak na krótkim toporzysku wymyślić pretekst , który
by mu pozwolił wyjechać z Warszawy, zanim zwykła poczta rozniesie tutaj te samą
wiadomość. Polscy panowie chętnie pozwolili mu wyjechać, kiedy im powiedział,
że jego faktorzy w Gdańsku nie chcą wypłacić prędzej reszty pieniędzy, które jeszcze
trzeba było rozdzielić pomiędzy oficerów polskiej armii dla skompletowania ludzi
werbowanych potajemnie dla księcia de Longueville, aż on sam osobiście zamknie
z nimi rachunki. Z tych przyczyn sami Polacy naglili go do wyjazdu. Nie byliby
769 Tzn. wymyślić pretekst na poczekaniu.
191
g<» zaś nigdy wypuścili, gdyby się poprzednio dowiedzieli o wspomnianej śmier-
ci. Większa bowiem ich część zaliczyła na te negocjacje wielkie sumy pieniężne,
a on zobowiązał się ważnymi przyrzeczeniami w imieniu księcia de Longueville do
zwrotu tych sum. Byliby go więc niewątpliwie najpierw zatrzymali jako zakładnika.
Cieszył się więc, że się wydostał, widząc i uznając w tym palec Boży, który wypadek
ten zesłał. W dobrej nadziei, że potrafi sprawy tej użyć jeszcze dla jakiego z książąt
krwi u dworu francuskiego, wyjechał pełen otuchy w towarzystwie podkoniuszego
koronnego i starosty grudziądzkiego, pana [Marcina Kazimierza] Borowskiego.
z—Dnia 12 lipca
z Warszawy przez piękne, żyzne pola, po czym przez krzaki do Bielan, jedna
mila. Jest to klasztor zakonu Sr. Antonii Eremitae, przy którym znajduje się prze-
jazd przez W isłę, przez którą przeprawiliśmy się tutaj na promie ' . Potem przez
krzaczaste i piaszczyste pola do Jabłonny, dworu z pięknym ogrodem, położonego
nad brzegiem Wisły, jedna wielka mila. Dalej przez krzaki i dwie małe chłopskie
miejscowości do niezłej wsi Suchocina, jedna wielka mila. I przez piaszczyste
pole, gdzie po prawej ręce leży na piaszczystych wydmuchach wieś, do Nowe-
go Dworu, jedna mila. Jest to wieś, położona w czystym piasku, należąca do
pana [Aleksandra Michała] Lubomirskiego, wojewody krakowskiego' Bug,
który z Podola aż tu płynie, przepływając na Rusi przy Białym Kamieniu, jak
to powiedziano wyżej, pod dniem 16 grudnia 1671 roku, wpada dopiero tu do
Wisły. Właśnie powyżej jego ujścia przeprawia się na promie przez wspomniany
Bug i spotyka się na drugim brzegu wieś bez kościoła, nazwaną Modlin (Bocklyri),
gdzie znajduje się skład soli.
•——’ Dnia 13 lipca
wzdłuż Wisły, pozostawiając po lewej ręce na widoku wieś Kazuń, położoną
w dole nad jeziorem, do Zakroczymia (Sackroszyn), jedna mila. Jest to otwar-
te miasteczko usytuowane wśród piaszczystych pól. Ma dwa kościoły i jest dość
dobrze zaludnione . Potem przez krzaki do Stróżewa (Nizew), jedna wielka
mila . I ta wieś leży wśród piaszczystych pól. Dalej przez krzaki i przez równinę,
pozostawiając po prawej ręce dwór położony w piaszczystych polach pomiędzy
tein
Choa^
7* FrsnctaĄ
Gwiuri
7'-
‘/rHwpif,
mudamt
z 16:1
zezbioris
Biblim
Nawdr.r
w Mnjucś
770 W ówcześnie podwarszawskich Bielanach znajdował się klasztor Kamedułów, sprowadzonych tu z Kra-
kowa. Po kompleksie klasztornym zachowały się m.in. eremy zakonników oraz kościół Niepokalanego Poczę-
cia NMR budowany od 1669 przez kilkadziesiąt lat. W kościele tym złożono serce króla Michała Korybuta
Wiśniowieckiego.
771 Z Bielan do Jabłonny jest ok. 16 km i podobna odległość stamtąd do Nowego Dworu Mazowieckiego.
772 Z Modlina do Zakroczymia jest ok. 8 km. Zakroczym był stolicą ziemi zakroczymskiej. Werdum z pew-
nością widział kościół parafialny Podwyższenia Krzyża Świętego z przełomu XV i XVI w.
773 K. Liske (Cudzoziemcy w Polsce, s. 192) podaje nazwę Strużewo. Przyjmujemy właściwą formę Stróżewo.
192 DZIENNIK PODRÓŻY 1670-1672 Ulryka Werduma
drzewami, a następnie przez most, gdzie po prawej ręce leży ładna wieś, do Płoń-
ska, półtorej mili. Jest to otwarte miasto z dwoma kościołami, z których jeden stoi
do szczętu spustoszony. I miasto to więcej niż w połowie jest spustoszone
Potem przez piaszczyste pola, pozostawiając wieś po lewej ręce, do Sokolnik
(Sokolwice)774 775 776 777, wsi bez kościoła, jedna mila. Dalej przez dobre pola i wielką wieś
Baboszewo, w której jest okazały drewniany kościół, a na polu kilka mogił, czyli
grobowców; później przez kamieniste piaski do Gralewa, jedna wielka mila. Jest
to ładna wieś z kamiennym kościołem’ 6. Z kolei mile pięknymi łąkami do chłop-
skiej miejscowości Młodochowo7", a następnie do Drobina (Dobryn}, drugiej
774 Z Zakroczymia do Płońska jest ok. 27 km. W erdum wspomina pierwotnie karmelicki kościół parafialny
Świętego Michała z XVI w.
775 Obecnie są dwie wsie: Sokolniki Stare i Sokolniki Nowe, w odległości ok. 8.5 km od Płońska.
776 Werdum wspomina drewniany kościół Świętych Urbana i Marii Magdaleny w Baboszewie, który spło-
nął na początku XVIII w. Obecny, neogotycki, wybudowano w okresie międzywojennym. Murowany gorreki
kościół Świętej Małgorzaty w Gralowie wystawiono w XV-XVI w. i później przebudowywano; zachował się
do dziś. Z Płońska do Baboszewa jest ok. 10 km i z Baboszewa do Gralewa ok. 11 km w kierunku północno-
-zachodnim.
777 U K. Liskego (Cudzoziemcy u> Polsce. S. 192) Młodachowo. Z Gralewa do Młodochowa jest ok. 4.5 km
na północny zachód.
193
chłopskiej miejscowości. położonej o milę od poprzedniej, w dobrych gruntach,
razem dwie mile. Porem pół mili przez kamieniste, ale urodzajne pola do Szumań
'Samoyt wsi bez kościoła, i jeszcze mile przez takie same pola do Jeżewa, razem
półtorej miii. Jest to dość wielka wieś z kamiennym kościołem i dobrze zabudowa-
ną, czworograniastą wieżą”'.
.—Dnia 14 lipca
przez piaszczyste pola i świerkowy las. gdzie po lewej ręce leżą dwór i dwie wio-
seczki, do Sierpca (Scheeps), jedna wielka mila. Jest to ładne miasto, podzielone
przez strumień i głęboką dolinę na trzy części, z których dwie mają po kościele,
w trzeciej zaś, ku północnemu zachodowi, znajduje się dobry klasztor żeński
778 Z Gniewa przez Drobin do Jeżewa jest ok. 23 km w kierunku północno-zachodnim. W Jeżewie zacho-
wał się murowany gorycki świętego Bartłomieja kościół z XV w.
779 / Jeżewa do Sierpca jest ok. 13 km w kierunku północno-zachodnim. Werdum wspomina drewniany
kościół Wniebowzięcia NMP z XV' w . przy którym w latach 20. XVII w. wybudowano drewniany klasztor
194 DZIENNIK PODRÓŻY 1670-1672 Ulryka Werduma
Następnie przez las, gdzie po lewej ręce jest mała równina z wioseczką, do
Blizna (Wzerwe), półtorej mili. Jest to dobra wieś, położona nad wielkim jezio-
rem wśród pięknych pól, otoczonych naokoło wesołymi lasami
Dalej pół mili przez las do wsi Rudnego hl. W lesie sześć kup gałęzi przy
drodze oznaczało, że tutaj zabito i pochowano sześciu nieznanych podróżnych.
Potem przez las do Balina (Biletu) ćwierć mili, razem trzy ćwierci mili. Jest
to wieś położona w niezwykle urodzajnych gruntach, na których rosło bardzo
'. y bujne zboże: jęczmień, pszenica i żyto, a także groch itd.
Z kolei jedną milę przez krzaki do Rypina Starego (Rypschora). długiej
wsi nad głęboką doliną, położonej na stoku dwóch pagórków, gdzie płynie str-
., mień782. Dalej ćwierć mili dobrymi polami do Sumina, karczmy z kilkoma do-
mami w polu, po czym przez las do Osieka (Woyszuch) jedna mila, razem jedna
mila i ćwierć. Jest to niezła wieś z kościołem, położona w dobrych gruntach.
- W6"-’ Następnie przez równinę do Brodnicy, mówiąc po polsku - Prusacy zaś.
; w których kraju miejscowość ta już leży, nazywają ją Strassburg - jedna mila.
Jest to ładne miasto, otoczone dobrym murem z cegieł. Płynie przez nic rze-
,- ^Dcmu £)rWęCa Obok miasta wznosi się wielki zamek z ciężkimi zabudowaniami,
starannie wymurowanymi z różnorakich kolorowych cegieł i otoczonymi wy-
i.t.w. Fw. sokim, mocnym murem, także z cegieł. W mieście znajduje się wielki, ciężko
zbudowany kościół, a drugi, mniejszy jest na przedmieściu. Jest to starostwo
w polskich Prusach783.
Dalej przez dobre ziemie i dalej przez krzaki do szlacheckiego dworu Dru-
żyny (Brodzine), który z wsią swoją leży w żyznym gruncie, jedna mila.
dla sióstr benedyktynek. Obydwa obiekty uległy pożarom w XVIII w. i w ich miejscu wystawiono budow-
le murowane. Ponadto Werdum widział zapewne murowany kościół Świętych Wita. Modesta i Krcsccncji
z XVI w., gotycki kościół Krzyża Świętego, który pod koniec wieku popadł w ruinę, oraz póżnogorycki
kościół Ducha Świętego.
780 Blizno leży nad Jeziorem Szczurowskim, ok. 11 km na północny zachód od Sierpca.
781 W edycji niemieckiej Das Reisejournal des Ulrich von \\~rnius. 265. Rudne. Takiej miejscowości
nie ma jednak w tej okolicy. Być może chodzi o Borowo, ok. 12 km na północny zachód od Blizna i 10 km
przed Balinem. Najbliższa wieś. Ruda położona jest nieco bardziej na zachód, nad jeziorem Ruda. ok. 20 km
na północny zachód od Blizna i ok. 5 km na południowy zachód od Balina.
782 Z Sierpca do Rypina Werdum pokonał ok. 30 km w kierunku północno-zachodnim, pm czym Rypin
jest położony ok. 5 km na północny wschód od Balina.
783 Z Rypina na północ przez wieś Osiek do Brodnicy Werdum przejechał ok. 23 km. Krzyżacki zamek
w Brodnicy powstał w XIV w. W pierwszej ćwierci XVII w.. gdy znajdował się w ręku Anny Wuównv. siostry
Zygmunta III. wzniesiono na podzamczu nowy pałac. Zamek został rozebrany przez Prusaków w pierwszej
ćwierci XIX w.; zachowała się tylko wieża zamkowa. Werdum wspomina też gotreki kościół tamy świętej
Katarzyny z XIV-XV w.
195
•—-> Dnia 15 lipca
przez krzaki pół mili do wsi Zgniłobłoty (Ginnibloti) 's‘, położonej bez kościoła
w polu, po czym przez las półtorej mili do Brudzaw (Brutallow)"*', razem dwie
mile. Jest to niezła wieś z małym kościołem. Potem przez las do Osieczka (Oyozi-
.-e.;1. jedna mila ' Jest to wieś z kościołem nad jeziorem, która należy do starostwa
pokrzywnickiego \Podkrzebiska), po niemiecku nazwanego Engehburg. Następnie
przez krzaczaste pagórki do Radzynia, który Prusacy po niemiecku zwą Reedem,
pół mili. Było to niegdyś zgrabne miasto, teraz jednak po szwedzkiej wojnie jest
bardzo spustoszone. Otacza je mur z cegieł, a przy nim wznosi się ciężko zbudowa-
ny stary zamek z bardzo wielkim przedsionkiem. Wszystko to zaś otacza wysoki
mur z rozmaitych, lazurowe farbo c _icł, niesłychanie starannej roboty,
ale w wielu miejscach walący się8'.
Późuk.; mili przez krzaki, pozostawiając po lewej ręce na widoku na górze
miasto . zamek Pokrzywno (Podkrzebiskd) po niemiecku Engelsburg, po czym
przez las do Grudziądza. po niemiecku Graudenz, który opisano powyżej, pod
dniem 16 listopada 1670 roku, razem jedna mila'89. Dalej przez dobre ziemie do
karczmy nad Ossą, pół mili. Ossa jest to mała rzeka, płynie tutaj przez piękne
ziemie, w których wystawiono te karczmę dla podróżnych.
<—Dnia 16 lipca
przez krzaczaste pola do Białej Karczmy, jedna mila. Po prusku nazywają ją
Weissenkrug. Jest to zajazd na wschód od Wisły przy dworze i wsi Nebrowo Wiel-
kie położony pośród bardzo urodzajnych i bujnych pól, w miejscu, gdzie na
zachód od V isły. tutaj wprost naprzeciw, leży miasto Nowe, czyli Neuburg, opi-
/ lebłoto Podajemy obecną nazwę. Drużyny oddalone
M ok. 6 km od Brodnicy w kierunku zachodnim, a Zgniłbłoty ok. 5 km od Drużyn w tymże kierunku.
785 U K. Lukego < Cudzoziemcy u/ Pobce, s. 194) Brudzewo. Podajemy obecną nazwę Brudzawy. Wieś od-
dalona jest od Zgniłobłotów ok. 6 km na północny zachód. Znajduje się w niej XV-wicczny kościół gotycki
świętego Andrzeja Apostoła.
786 Osicczck leży ok. 4 km na zachód od Brudzaw. Tutejszy murowany kościół świętej Katarzyny po-
chodzi z XVI w.
787 Radzyń Chełmiński leży ok. 19 km na północny zachód od Osieczka. Tutejszy zamek krzyżacki wznie-
siono w XIII-XIV w. Został zniszczony przez Szwedów już w 1628 i od tamtego czasu stopniowo popadał
w ruinę, co poświadcza już Werdum.
788 Krzyżacki zamek w Pokrzywnic wzniesiono na przełomie XIII i XIV w. Został częściowo zniszczony
przez Szwedów w czasie .potopu’, a w XIX w. obrócił się w ruinę.
789 Łącznic z Brodnicy do Grudziądza przez Osicczck i Pokrzywno Werdum pokonał ok. 55 km.
790 Najprawdopodobniej chodzi o Nebrowo Wielkie, ok. 23 km na północ od Grudziądza, K. Liske (Cw-
dzoziemcy w Police, s. 194) pozostawia niemiecką nazwę Kunnewesser. Co ciekawe, Biała Karczma muslala
funkcjonować pod polską nazwą, skoro Werdum zapisał ją jako Biali i Carrzmi: zoh. Dat Rebejotirnul det Ulrich
twr Werdum..s. 267.
Hr.Hn
fanie.
Jabłonni
dnKtry:
smrcn-jtla
8O.XlXt;
portret u zlncń
wibtnoLiC'.
grafika z dbm
J.Lahr.
JanStUd.
jtgmŁtu
wwartjiu^i
iuir^Łtrw
uM1’
WaruM* /'i-1
196 DZIENNIK PODRÓŻY 1670-1672 Ulryka Werduma
STANISŁAW JABŁONOWSKI HETMAN W. KORONNY.
PODŁUG OBRAZU W PAŁACU W1LLANOWSKIN.
'^"bernia
P“Ul'‘)-Kń,l
wniaiuiltifl,'
Htopafia
tonowana
(z pracowni
Maksymiliana
Fajansu)
wdlug rysunku
Napoleona Ordy,
zbiory prywatni.
sane powyżej, pod dniem 15 listopada 1670 roku. Dalej ciągle przez dobre pola
do Sedlinek . jedna mila. Jest to piękny dwór pomiędzy wesołymi krzakami
i urodzajnymi polami.
Potem przez długi las, a dalej przez urodzajny pagórek, który ciągnie się wzdłuż
płaskiego, iłowatego kraju, czyli żuław, widząc po lewej ręce przez płaskie pole po
drugiej stronie miasto i zamek Mewe, po polsku Gniew, także już opisane powy-
żej, do Marienwerder, po polsku Kwidzyn, jedna mila. Jest to małe miasteczko,
obwarowane częścią murem, częścią wałem, a wszędzie się wali. Leży jednym koń-
cem przy wspomnianym pagórku, drugim przy żuławach. Ma tylko luterski ko-
ściół i należy do elektorskich Prus . Następnie ćwierć mili przez płaskie pola do
wsi Baldram i przez piaszczyste pola do Tychnowy trzy ćwierci mili, razem
jedna mila. Jest to niezła wieś z kościołem, choć leży przy piaszczystych gruntach.
791 K. Liske {Cudzoziemcy w Polsce, s. 194) nie zidentyfikował tej miejscowości, pozostawiając zapisane
przez Werduma „thor Linę" Zapewne chodzi o Sedlinki (niem. Sedlinen), najbardziej zbliżone nazwą i położo-
ne w połowie drogi z Nebrowa do Kwidzyna (ok. 9 km od Nebrowa). Nazwy innych pobliskich wsi: Grabówko
(niem. Klein Grabau) i Olszanica (niem. Ellerwaldc), odbiegają od nazwy zapisanej przez Werduma.
792 Werdum wspomina XIV-wieczny gotycki kościół Świętego Jana Ewangelisty, który był katedrą diecezji
pomezańskiej. Po jej likwidacji wskutek przyjęcia luteranizmu w Prusach Książęcych kościół przejęli luteranie.
Obecnie jest konkatedrą diecezji elbląskiej. W Kwidzynie zachował się też krzyżacki zamek z XIV w.
793 Baldram leży ok. 4 km na północ od centrum Kwidzyna.
794 Niemieckie Tiefcnau. K. Liske (Cudzoziemcy w Polsce, s. 195) pozostawia obowiązującą w XIX w.
198 DZIENNIK PODRÓŻY 1670-1672 Ulryka Werduma
Potem przez krzaki do półtorej mili Mątek (Mointke), wsi bez kościoła, na-
leżącej do pana Borkowskiego . Dalej przez piaszczyste krzaki do chłopskiej
miejscowości Nowej Wsi (Neuendorf), po czym do Sztumskiej Wsi (Stum-
strave), jedna mila. Jest to ładna wieś z kościołem, położona pośród wodnistych
łąk* 795 796 797 798 799 800. Z kolei przez piaszczyste krzaki do GoŚciszewa (Mussewald) , jedna mila.
O ćwierć mili od Sztumskiej Wsi pozostawia się po lewej ręce miasteczko Sztum,
całe otoczone jeziorami. Gościszewo zaś to wielka wieś, lecz bez kościoła.
Następnie jeszcze dalej przez krzaczaste pole do Marienburg, po polsku Mal-
bork, pół mili. Jest to dość duże miasto, położone nad Wisłą, od strony lądu nie-
źle ufortyfikowane wałami ziemnymi, ale wszystko wszędzie bardzo spustoszone,
bo miasto nie ma zgoła żadnych publicznych środków, a mieszczanie są biedni
i nie mają znacznego przemysłu. Miasto ma zresztą niezłe zabudowania i wielki
zamek, ciężko zbudowany z cegieł, wzniesiony na brzegu Wisły. Był tu dawniej
piękny most, lecz przed kilku laty odpłynął wraz z lodem, tak że teraz przeprawia
się tutaj przez rzekę na promie. W mieście znajduje się tylko jeden kościół, lecz
wielki i bardzo dobrze zbudowany. Odprawiają nabożeństwo w nim tylko papiści,
zajęli go bowiem jezuici, choć oprócz tego cały magistrat i większa część miesz-
czan należą do wyznania luterskiego. Ci do swego nabożeństwa niedawno kazali
zbudować na jednym z przedmieść nowy budynek w kształcie domu .
Dnia 17 lipca
z miejsca tego promem przez Wisłę do malborskich żuław, do Kościeleczek .
wsi bez kościoła, pół mili. Po czym przez Lichnowy , wsi z kościołem, pół mili.
nazwę niemiecką). Wieś leży ok. 7 km na północ od Kwidzyna. Wspomniany przez Werduma kościół Świę-
tego Jerzego w Tychnowach powstał już w XJV w., ałe podróżnik widział świątynię w kształcie nadanym je;
pod koniec XVI w.
795 K. Liske (Cudzoziemcy u> Polsce, s. 195) używa nazwy Montki. Wieś leży ok. 16 km na północ od Kwidzyna.
796 XVI-wieczny kościół w Sztumskiej Wsi, który widział Werdum, popadł w ruinę w XIX w. i został
rozebrany. W jego miejscu wzniesiono obecną neogotycką świątynię Podwyższenia Krzyża świętego. Sztumska
Wieś leży ok. 5 km na północ od Mątek.
797 K. Liske (Cudzoziemcy w Polsce, s. 195) pozostawia ówczesną nazwę niemiecką Braunswalde. Gościsze-
wo leży ok. 11 km na północ od Sztumskiej Wsi.
798 Malbork leży ok. 7 km na północ od GoŚciszewa. Tutejszy zamek krzyżacki z XIV-XV w. służył w Rze-
czypospolitej jako twierdza i więzienie. Ucierpiał w czasie „potopu" szwedzkiego. Werdum wspomina gotycki
kościół Świętego Jana, który w XVII w. zajmowali jezuici.
799 U K. Liskego (Cudzoziemcy w Polsce, s. 195) Koźlicko. Kościeleczki leżą ok. 5 km na północny zachód
od Malborka.
800 K. Liske (Cudzoziemcy w Polsce, s. 195) pozostawia niemiecką nazwę Lichtenau. Lichnowy leżą ok 15 km
na północny zachód od Malborka.
199
Następnie do wsi z kościołem Boręty' \ jedna mila. Dalej przez wieś Pal-
czewo' wsi z kościołem, ćwierć mili. Wszystkie te wsie leżą w malborskich
żuławach w pięknym, bujnym, moczarowatym gruncie. W Palschau przeprawia
się promem przez Nogat. ramię Wisły, króra płynie tutaj pomiędzy żuławami
malborskimr i gdańskimi. Od tej przeprawy przez gdańskie żuławy do Steble-
wa' wsi z kościołem, pół mili. Teraz na lewo wzdłuż grabi ńskiego lasu do Osie
[OszuizY \ wsi z kościołem, Stanisławowa80', \X ocławów Sl’". Porem do zajazdu
przy drodze z kilku domami, nazwanego Przejazdowo80', pół mili. Wszystkie te-
raz wymienione wsie leżą w gdańskich żuławach, w pięknych iłowatych gruntach,
używanych częścią pod zasiew, częścią na pastwiska i siano.
.—Dnia 18 lipca
do Gdańska, jedna mila. Miasto to opisano już poprzednio, pod dniem 7 czerw-
ca 1670 r.
.—Dnia 23 lipca
z Gdańska przez kaszubską bramę do Oliwy, jedna mila. Jest to piękny klasztor
z licznymi zabudowaniami, wielkim ogrodem i bogatymi dochodami. Znają go
powszechnie, od kiedy tutaj zawarto pokój między Polską, Szwecją i Danią1'.
SOI K. lite iGńaw wrWtr. s 195) podaK nazwę Goryn. zaznaeując jednoczenie, że chodzi o nie-
mieckie Barendr. czyli dzisieyae Borety. niecałe 5 km na północny zachód od Lichnowów. W Borętach Wer-
dum widział gotycki koicioł parafialny świętego Katarzyny z XTV w., który jednak uległ apelowemu zniszczę-
niu w 1945. Obecnie funkcje parafialne przejął dawny XlX-wieczny zbór protestancki.
802 K. Liske i Cudzoziemcy w Polsce, s. 195 ' pozostawia niemiecką nazwę Palschau. Obecny drewniany
kościół Matki Boskiej Częstochowskiej pochodzi z początku XXIII w Werdum widział jeszcze poprzednią
świątynię. Palczewo oddalone jest od Boręt niecałe 5 km w kierunku północno-zachodnim.
803 K. Liske {.Cudzoziemcy u Polsce, s 196} po;.istawia niemiecką nazwę Stublau. XIV-wieczny kościół gotyc-
ki w Steblcwie, będący w czasach Werduma świątynią protestancką, został spalony przez Rosjan w 1945 i obec-
nie znajduje się w ruinie. Stebłewo leży ok. 2.5 km na północny zachód od Pałczewa, na lewym brzegu Wisł)’-
804 K. Liske (Cudzoziemcy u: Polsce. i 96) pozostawia niemiecką nazwę Wossitz. W Osiach zachował
się XV-wieczny kościół goty cki Świętego Antoniego z Padwy Osice lezą niecałe 4 km na północny zachód od
Steblewa.
805 K. Liske (Cudzoziemcy w Polsce. $. 196) pozostawia niemiecką nazwę Schónau. Stanisławowo leży ok.
6.5 km na północny zachód od Osie.
806 K. Liske (Cudaizzewy w Polsce, s. 196) pozostawia niemiecką nazwę WotzlaH. Wocławy leżą ok. 3 km
na północ od Stanisławowa.
807 K. Ltóre (G^ęrewę, .i 1%) p™..,„u nremkdu, nim; QluUfnd.„(
4.5 km na północny zachód od Wocławriw.
rpr-R^r.pt.ljt,
ophuucy ieg„ ,„h ‘ J.Wruhu.u,
wqt>urnai aes Ulncb ivn Werdum .., s. 270-468.
DZIENNIK WYPRAWY POLOWEJ
wojska polskiego pod dowództwem hetmana
wielkiego koronnego i marszałka wielkiego
koronnego pana Jana Sobieskiego
przez Podole i Ukrainę, w której ja, służąc
francuskiemu plenipotentariuszowi, markizowi
de Courthonne i opatowi Paulmiers,
uczestniczyłem w roku 1671
W historii Polski i opisie podróży (s. 116, 117 i 118)' opowiadano już, w jaki
sposób i dlaczego plenipotentariusz hrabiego de Longueville zmuszony byl tego
lata udać się w pochód z wojskiem polskim. Przy tym zastanawiano się nad wie-
loma udogodnieniami planowanego przedsięwzięcia. Najpierw chciano podzielić
wojsko na trzy części i z każdą negocjować oddzielnie poprzez zaufanych ludzi,
a oficjalnie, żeby móc dowodzić poszczególnymi oddziałami w przypadku niebez-
pieczeństwa, odpowiednio lub dobrowolnie łączyć się, rozdzielać się, odsyłać lub
następować. Taki jednak rozdział wojska został ukryty pod pretekstem, że w teraź-
niejszym jego stanie, w sile zaledwie dwunastu do czternastu tysięcy żołnierzy, nie
mogłoby utrzymać pozycji w obliczu wielkiej zbliżającej się potęgi Turków, Tatarów
i Kozaków, którzy razem rozpoznani byli w liczbie od sześćdziesięciu do osiem-
dziesięciu tysięcy żołnierzy. Pewniej było zatem zostawić część oddziałów polskich
pod dowództwem siostrzeńca hetmana polnego księcia Aleksandra Ostrogskiego
w miejscu prowokującym do ataku przy granicy wołyńskiej jako przeszkodę dla
idącego tam natarcia Tatarów. Druga część, pod dowództwem księcia Dymitra Wi-
śniowieckiego, wuja króla Michała i hetmana koronnego polnego, zostałaby też
na Wołyniu w Zbarażu {Starasz) i tam broniła granicy ruskiej. Sam zaś hetman
wielki koronny Jan Sobieski z trzecią, największą częścią miał zatrzymać się pod
Kamieńcem Podolskim, aby tam i użyć tego miejsca do ukrycia oddziałów, i bronić
809 Podstawa wydania: Ulryk Werdum, Tag-register non dem Feldzug wekhen die polnische Armre unter
dem Commando des Ober-Feld-Herrn und Reichsmarschalks, Hem Johannes Sobieski dunh Pndohen und die
Ukraina uerrichtet, derne ich in Dienst des frantzosischen Plenipotentiarii. Manjuuen de Courthonne und Abren
fon Paulmiers, mit beygewohnet Anno 1671 (Ulryka Werduma dyaryusz wyprawy Jana Sobieskiego z r 1671).
wyd. K. l.iskc, [w:] Archiwum Komisyi Historycznej, t. I (Scriptores Rerum Polonicarum. t. 4'. Kraków 18'8.
s. 209-26!; tłumaczenie z. języka niemieckiego: Dalia Urbonaitć. Współczesna edycja niemiecka zob. Dos
Reisejourna! des Ulrich non Werdum..., s. 469-568.
810 Das Reisejourna!des Ulrich von Werdum..., s. 154-156.
203
miejscowy lud przed każdym wrogim arakiem; ponieważ tak ważna twierdza, jak
mówiono, jest bardzo słabo umocniona, co się okazało rzeczywistością, tak że nie
mogłaby się opierać wojsku tureckiemu nawet trzech dni. Byłem zatem z moim
panem, oparem Paulmiers, w ruskim Lwowie, aby poczynić konieczne przygoto-
wania do przyszłej kampanii i zaopatrzyć się w konie, wozy, namioty, prowiant
i całą resztę do tego celu. Tymczasem hetman wielki koronny Sobieski przebywał ze
swoim dworem wjaworowie, siedem mil po stronie polskiej od Lwowa. Od niego
dostaliśmy 20 lipca rozkaz udać się do wojska, w wyniku czego 23- tegoż miesiąca
wyruszyliśmy ze Lwowa, jak zostało przedstawione w opisie podróży na stronie
13 Przy wspomnianym rozkazie dodał hetman wielki koronny wiadomość, że
komendant Baru" - poinformował go listownie 16. tegoż miesiąca, iż tego ranka
niedaleko od murów Baru przeszło więcej niż czternaście tysięcy wojska Tatarów,
za którymi wysłano z Baru kilka oddziałów. Od wziętych w niewolę dowiedziano
811 Ibidem, s. 175.
812 Jan Asverus Heydenpol-Wrzosopolski Izm. 1683), oficer wojsk cudzoziemskiego autoramentu, pocho-
dzenia szwedzkiego, nobilitowany na sejmie w 1673.
204 DZIENNIK WYPRAWY POLOWEJ 1671 Ul,,l.
^Polaków
•Tortami,
akwaforta
tWII wieku;
nłiu«m Domu
fik/jnep
amnujs
v Kukowie. Fot.
HĄwolewski.
się, iż Tatarzy planują rozdzielić się na grupy i w wielu miejscach naraz wtargnąć
do prowincji polskich, jak później i uczynili; reszta tatarskiego obozu, zwana przez
nich koszem, została z innymi ludźmi i bagażami w Winnicy, osiem mil od Baru,
i liczyła jeszcze około dwanaście tysięcy Tatarów i kilka pułków Kozaków. Na ten
czas hetman wielki koronny Sobieski zdecydował nie zwlekając przybyć do wojska,
stacjonującego w Zbarażu na Wołyniu pod komendą hetmana polnego księcia Dy-
mitra Wiśniowieckiego. Hetman wielki obwieścił również, że postara się pracować
całą noc w swojej kancelarii i wysłać rozkazy wszystkim pozostałym oficerom wyż-
szych i niższych stopni razem, aby jak najszybciej stawili się osobiście przy swoich
oddziałach. Sam zaś zamierzał — jak to się i stało - jeszcze tego samego dnia udać
się z Jaworowa do Żółkwi.
Dnia 21 lipca
hetman wielki koronny otrzymał w Żółkwi wiadomość, że w wielu miejscach za-
uważono Tatarów, niektórych całkiem niedaleko, i choć hetman miał u boku nie
więcej niż 400 koni, wyruszył dalej, zatrzymując się wieczorem w Busku, o którym
to miejscu mówiono tu na stronach 42, 50 i 138SH.
22 lipca
przeszli hetmani marszem od Buska do Złoczowa (Sloziow), o czym pisano na
stronie 138813 814. Zabrano stąd kilka oddziałów stacjonujących czas jakiś, stawiła się
w to miejsce również część piechoty z bagażami. Był między nimi pan Polanow-
ski815, znany pułkownik ruski, który z chorągwią jazdy prześladował Tatarów wra-
cających z polskich prowincji z ogromnymi łupami ludzi i bydła.
23 lipca
hetman koronny przybył do Tarnopola - miasto to zostało opisane również, na stro-
nie 175816. Tu pułkownik Polanowski ze swoją jazdą zawrócił, ponieważ nie mógł do-
813 Das Reisejournal des Ulrich von Werdum..., s. 80, 88 i 176. K. Liske (Ulryka Werduma dyaryusz.... s. 210)
zwraca uwagę, iż Werdum przywołuje dwie strony swego rękopisu - 39 i 133 - przy czym o Żółkwi i Busku
mówi tylko na s. 133. W wydaniu S. Cramer są to strony 80 (42. rękopisu) i 176 (138. rękopisu). W istocie
Werdum opisuje Żółkiew na s. 88 (50), Busk zaś na s. 176 (138), tak więc mylnie poda) tylko stronę 80 (42).
814 Das Reisejournal des Ulrich von Werdum.... s. 176. K. Liske (Ulryka Werduma dyaryusz.... s. 210) słusz-
nie zwrócił uwagę na list Sobieskiego do żony, który wskazuje na pobyt hetmana w Żółkwi w dniu 16 lipca. zob.
J. Sobieski do Marii Kazimiery, Żółkiew, 16 VII 1671, [w:] Listy Jana Sobieskiego... cz. 2, nr 60. s. 233-236;
a także na list do biskupa krakowskiego, pisany trzy dni później ze Złoczowa, zob. J. Sobieski do A. Trzebickie-
go, Złoczów. 19 VII 1671, [w:] Pisma do wieku i spraw.... i. l,cz. 1, nr 298, s. 657 (hetman oznajmia w nim
o przybyciu tegoż dnia z Jaworowa do Złoczowa).
815 Aleksander Polanowski (zm. 1687), rotmistrz husarski i pułkownik, od 1679 stolnik wielki koronny, od
1685 chorąży wielki koronny.
816 Das Reisejournal des Ulrich von Werdum.... s. 213.
205
' Tt-irow. L tego powodu zwołał hetman koronny w cym miejscu radę wojenną
ruem . hetmanem polnym i innymi wysokimi oficerami. Wtedy zdecydowano się
•••'. konać wyżej opisane rozdzielenie wojska. Hetman wielki pospieszył tym bardziej
umocnię się pod Kamieńcem ze swoimi pułkami, ponieważ zaufana ręka napisała
: 'K ledma. że wielki chan' przysyła dla Doroszenki, hetmana zbuntowanych Ko-
zaków. sześć tysięcy janczarów.
24 lipca
wojsko rozdzieliło się, jak postanowiono, i każda część wyruszyła na wyznaczone
miejsce. Dlatego też prawe skrzydło wojska, pod dowództwem hetmana koronne-
>braio drogę na Kamieniec i wieczorem rozbiło obóz w Mikulińcach, opisa-
nych powyżej, na stronie 140818.
Dzień 25 lipca
wojsko, czyli wyżej wymieniona jego część, spędziło tamże.
26 lipca
wojsko przeszło do Jabłonowa, o którym mowa powyżej, na stronie 140819. Tu do-
":ego opar Paulmiers ze swoją świtą, podając się za królewskiego inżyniera.
Dostał on rozkaz od hetmana, by na stałe rozbijał namioty' przy jego osobistym
egimcnc:e dragonów : ego oberszterlejmancie Monsieur de Boham, szlachcicu
z Luksemburga. Przy jego zatem namiocie stawialiśmy swój w ciągu całej wyprawy,
w taki sposób podążając z wojskiem820.
27 lipca
wyprawa dotarła do Czarnokońców, opisanych powyżej, na stronie 93821. Tam
> ogromie zniszczeń tatarskich: oprócz zabitych na miejscu, porwali
pięćdz; , ostawiając nicpogrzebanych dookoła.
Marcin Katu
gmmdtttylm
koronne,
dmworyt
sztorcowy z lat H)
XIX w; fortrr.
Ulbiorń
grafika z album*
J. Lohp
JanSdńh
,owarzy^bna
iwspólw'
ubyth
tfarsW1^'
2 rym przypadku chodzi o sułtana Mehmeda IV (1642-1693. panował 1648-1687). Sułtanowie
-z.mar>« / również nosili zwyczajowe tureckie tytuły chanów, stawiane po imieniu.
919 Dat ffrit^ournal det Ulrich tron Werdurn178.
819 lindan. ». 178.
Herman \n kilka dm później nie omieszkał poskarżyć się żonie na Paulmiersa, który namawiał go do
neatf .niewykonalnych*. z/.t> J Sobieski do Mani Kazimiery, obóz pod Kamieńcem Podolskim, 29 VII 1671.
w \ Utty Jana Sobinkiego..., a. 2. nr 61, 1. 237.
K I i-.ke 'Ulryka Wrrdurna djaryutz.... «. 211) podaje nazwę Czernichów, wyjaśniając w przypisie, że
dx>d7a o Czarnokońce.
DZif VN1K WYFBAWY FOIjOWFJ 1671 Ulryki Werduma
28 lipca
pochód zatrzymał się u murów miasteczka Zbrzyź (Brzeza), opisanego przy okazji na
stronie 141' . Mieszkańcy tego miejsca powiadomili hetmana koronnego, że przed
sześcioma dniami dotarło pod miasto około ośmiu tysięcy Tatarów, jak gdyby przygo-
towujących się do ataku. Sposobili się oni do przepraw)' przez rzekę Zbrucz, płynącą
na odległość wystrzału z muszkietu od bramy, lecz mieszkańcy przeszkodzili im, roz-
bijając oddziały, niektórych zabijając, a innych biorąc w niewolę. Mówili, żeTatarzy
mieli przy sobie ponad czterdzieści tysięcy sztuk wołów, zrabowanych w różnych miej-
scach w Polsce, pojmali również ponad dwa tysiące niewolników, a około pięciuset
z nich, nie mogąc zabrać z sobą dalej, odcięli głowy, rozrzucając i zostawiając niepo-
grzebane ciała. Do nich to wielu naszych pojechało z ciekawości, chcąc je obejrzeć.
29 lipca
pochód ruszył na ćwierć mili do Orynina, które to miejsce wraz z drogą opisano
poprzednio, na stronie 142‘: . Tu mieszkańcy przyprowadzili hetmanowi koron-
nemu pojmanego w niewole Tatarzyna, który zbłądził w lesie i odstał od swojego
oddziału, a głód zmusił go do poddania się chłopom.
30 lipca
urządzono obóz w Laskowcach (Diewkowske), pół mili od Kamieńca Podolskie-
go, co razem opisane na stronie 148822 823 824. Jeszcze tego samego dnia hetman zwiedził
całą okolicę wokół tej ostatniej twierdzy, a wraz z nim wszyscy ważni oficerowie
wojska. Uznano to miejsce za wygodne i pewne dla obozu.
31 lipca
wojsko ruszyło dalej aż do dolin); która kończy się przed bramą zamku kamieniec-
kiego. Tu kwatermistrz rozdzielił miejsca na obóz. Miejsce to jest bezpieczne, gdyż
dolinę z obu stron zamykają dwa wąskie i głębokie wąwozy, które w jednym końcu
łączą się przed samym miastem z zamkiem kamienieckim. W ten sposób obóz jest
zakryty z ryłu, a z boków wzmocniony przez wspomniane wąwozy. Przez całą dłu-
gość płynie strumień i rozdziela skały. Z przodu obozu jest płaskie pole, którego
wojsko może bronić. Sama twierdza jednak nie była dostatecznie wzmocniona i nie
mogłaby długo się bronić przed potężnym wrogiem; prace fortyfikacyjne przepro-
wadzone zostały źle, a samo miejsce raczej osłabiono niż wzmocniono, jak to wyni-
ka z powyższego opisu, na stronie 143825.
822 Dat Reisejournal des Ulruh iwt Werdum... ł. 179
823 Ibidem, i. 180.
824 Ibtdem.». 186.
825 Ibidem. <. 181.
208 DZIENNIK WYPRAW POLOWEJ 1671 Ukyk' WcH.rn,
1 sierpnia
hetman wysłał rozkaz komendantowi Baru, gdzie wróg był najbliżej, by powyjyłał
różne chorągwie i zebrał przez nie wszystkie możliwe informacje, a to, czego się
dowiedział, by przesłał mu niezwłocznie do obozu.
2 sierpnia
został wysłany do Baru regiment pułkownika Bokuma , już kilka miesięcy stojący
przy Kamieńcu dla jego wzmocnienia, żeby podeprzeć tamtejszy garnizon i móc wię-
cej chorągwi wysłać stamtąd na zwiady. Regiment Bokuma składał się z dragonów.
3 sierpnia
hetman przygotował dary i posłów do nowego chana Tatarów krymskich' zale-
cając odbyć podróż przez rezydencję paszy Sylistrii . Hetman wysyłał posłów pod
pretekstem życzenia powodzenia z okazji początku panowania i pragnąc odnowić
stare stosunki. Naprawdę jednak poseł miał zadanie wyjaśnić rzeczywiste zamiary
Turków i Tatarów, żeby Rzeczpospolita i hetman przygotowali się do odpowiednich
kroków. Posłem był szlachcic polski pan Karwowski .
/<5>’ 4 sierpnia
hetman z wszystkimi ważnymi oficerami zwiedził fortyfikacje Kamieńca. Opat
Paulmiers, jako najstarszy królewski inżynier, dokładnie wskazał szczególność tego
miejsca, a wszyscy doświadczeni wojskowi zgodzili się, iż umiejscowienie Kamieńca
jest cudownie piękne i wygodne. Można by uczynić z niego twierdzę nie do poko-
nania, lecz wieża zamkowa to najsłabszy punkt Kamieńca, a wokół niej najsłabiej
wykonuje się roboty ziemne.
5 sierpnia
hetman sam zwiedził miasto, znajdując go w zapałe pracy. Porządne fortyfikacje mo-
głyby z pewnością uczynić to miejsce prawie niezdobytą twierdzą, ale w teraźniej-
szym stanie wróg był w stanie podbić je bez wysiłku, w natarciu z mieczem w ręku.
826 Jan Henryk von Alten Bokum (1628-1685). pułkownik dragonii, od ,671 podstoli btewilo. od 1679
stolnik litewski.
827 Nowym chanem tatarskim został w maju 1671 Selim Gerej I (1631-1 "04) Zastąpił on Aadił Gerrp
(1617-1672), który wstąpiwszy na tron w 1666. wszczął wojnę z Polską.
828 Sylistria nad Dunajem była siedzibą cjaletu oczakawskicgo. graniczącego z Wołoszczyzną. Mołdawią.
Krymem i, przez Dzikie Pola z Rzecząpospolitą. Ponieważ berlcjbej ooakowski Chałil pasza mtał dowodzić
wojskami wspomagającymi P. Doroszenkę. przeniósł się do Białogrodu. by być bliżej Ukrainy.
829 Józef Stanisław Karwowski (zm. ok. 1682), rotmistrz, od 1668 cześnik kamieniecki: posłował na Krym
w 1671; zob. jego list do hetmana, relacjonujący spotkanie z bejlerbejem oczakowskim Chalilem paszą; J-S.
Karwowski do J. Sobieskiego. Polanka. 15 VIII 1671. [w:] Puma do u isku i rpw..., t. 1. a. 1. ar 302.
». 662-663.
209
6 sierpnia
hetman wysłał pana Strzałkowskiego' z dwustu jeźdźcami na podjazd, rozkazując
bardzo szybko zbliżyć się do wroga, by móc z jego zachowania zaczerpnąć pewnych
wiadomości.
7 sierpnia
otrzymał hetman wielki koronny listy z Baru z wiadomością, źe hetman zbuntowa-
nych Kozaków Piotr Doroszenko na czele swych ludzi i kilku pułków Tatarów ob-
iegł Białą Cerkiew. Hetman bardzo starał się zasięgnąć własnych informacji o stanie
wojska kozackiego, gdyż niepokoiło go to. W tym celu wysłał do Doroszenki kuriera
z tajnym poparciem, jak zawsze to robił z Tatarami, skarżąc się na atak na Białą
Cerkiew, który przeczy słownym zapewnieniom przyjaźni, jakie Doroszenko wielo-
krotnie okazywał Rzeczypospolitej. W rzeczywistości spodziewał się jednak hetman,
że kurier dokładnie rozezna się w pułkach wokół Doroszenki i dowie się czegoś bliżej
o jego zamiarach, co do tej pory nie było możliwe bez względu na użyte wysiłki. Tak
więc 11 sierpnia kurier odjechał do wyznaczonego celu, Białej Cerkwi.
830 Remipan Strzałkowski (zm. 1683), rotmistrz pancerny, od 1663 łowczy chełmski, od 1676 łowczy lwowski.
210 DZIENNIK WYPRAWY POLOWEJ 1671 Ulryka Werduma
f^Hsiochcit
(Anilin okiyiy1"
MM’’2
ftw)XVlIn:
fflńuiini Domu
‘jicijn^o
mus
r Knihuńe. Fot.
Jl, Z)ivolcwski.
12 sierpnia
do obozu kamienieckiego dotarł pieszo regiment starego generał-majora [Krzysz-
tofa] Koryckiego.
13 sierpnia,
kiedy hetman nie otrzymał wiadomości ani od chorągwi z Baru, ani od regimen-
tu Bokuma, ani od Strzałkowskiego, odkomenderował pana Skrzetuskiego
z dodatkowymi stu końmi, wydając dokładne rozkazy, by nie wracał, dopóki nie
zaczerpnie pewnych wiadomości o wrogu.
<-=5^ 15 sierpnia
przybył do Kamieńca poseł od Chanenki, hetmana Kozaków zaporoskich. Miał
z sobą jedynie trzydzieści koni i mówił, że przeszedł przez Ukrainę z wielkim trudem
i niebezpieczeństwem. 16 sierpnia hetman udzielił mu audiencji, na której obwiesz-
czono, iż Chanenko, jako mianowany hetman Królestwa Polskiego nad Kozakami
Zaporoskimi, wtargnął do Ukrainy z sześćdziesięcioma tysiącami własnych ludzi
i pięcioma tysiącami Tatarów Kałmuckich w poszukiwaniu Doroszenki, aby go
rozbić. Ten wysyłał na Krym usilną prośbę do chana o jak najszybsze i znaczą-
ce wsparcie, ale nie mógł spodziewać się wielkiej pomocy - częściowo z powodu
wewnętrznego rozdziału, ponieważ na Krymie wielu jeszcze trzymało stronę oba-
lonego chana, a częściowo dlatego, że sami mieszkańcy bali się wysłać za dużo od-
działów na Ukrainę na pomoc Doroszence w obawie, że wtenczas Chanenko z Za-
porożcami wykorzysta okazję do wyprawy na Krym, jak nieraz poprzednimi czasy
bywało. Powiedział jeszcze wiele innych rzeczy, uznanych przez otoczenie za mało
znaczące w porównaniu z poprzednimi. W imieniu Chanenki poseł zatrzymał się
przy hetmanie koronnym, a jeśliby ten zapragnął dalej niepostrzeżenie wyprawiać
się z wojskiem polskim na Ukrainę, deklarował, że pan jego napadłby bezpośrednio
na środek oddziałów Doroszenki. Otrzymał odpowiedź, że strona polska prawie
postanowiła tak uczynić, czeka jednak na własne podjazdy, wysłane przez hetmana
koronnego w tym celu, by dowiedzieć się o siłach Doroszenki.
17 sierpnia
wieczorem hetman otrzymał wiadomość z Baru, iż poprzedniego dnia, w' czasie gdy
dotarły ostatnie chorągwie wyprawione z obozu, zauważono niedaleko miąć Tata-
rów, również wysłanych na zwiady. Natknęli się na nich Polacy w’ wąwozie w pobliżu
miasta i ośmiu zabrali w niewolę, przeganiając resztę, która złowiła i zabrała z sobą
jednego rannego towarzysza. Według słów złapanych Tatarów, wielu z tych, którzy
na początku lipca wtargnęli do Polski, wraca na Krym, zebrawszy naprędce wykup
831 Zapewne Mikołaj Skrzctuski (zm. 1673).
211
, w..li.ik.,w ..... r/i-»/y, ponieważ tozpr zrilt zcum ilę wśród uli I) pogłoska,
mmmi il»w» ni. |n iml/iw 4 wiadomo,, . te IMlk łiodzl < ule pospolite rUtZChic, l/y
I, |.,nv< lilia mołitliz w|a -./lai hty polikle| I Halrgo Zostało im Ukr.lillic* nic wię-
,,i mi <!.•>. wię, ibtcMęi tysięiy l.tt.niiw. z których trzy tysiątr zatrzymało »lę
w I Imn nim ptinhw.i/ I kum/, liku tibawhd się. że < h.lliCIlko, popizrdni piilkow-
Hik . I •« Itiuk H g»» tuli | a może |'|||-V . jak wygodne jcM to miasto pośród
w, , >ik« li u il«! y li Jo l kiim/ciilu. /.m in trzy tysiąic i wymienionych Tatarów
ud il.i .... .1.. .1.1.,/. ni । Hi,d« । i i tkwi. 4 h szta zai z.ril.r się między Brałłowcm a Win
nl. । , .i u u .i. In, w obozie straże i p.n.y konie przywiązane do slupów
। k.uu..ui |-..A ii hi ...i iiiuiti laiainiii przewodził murza ()mar ('halil. Stało przy
mm poltou nmy i kozaków p«»d komendą llrclmrcgo Doroszenki", brata het
u m । K ik.ui im i n । .! « u mi.-li ii.hI/k |., h.i widkir posiłki z Krymu, o które
I hu,'.-, nk.i baid.m nę oat.d i nawet otrzymał potwierdzenie"".
18 sierpnia
i'. ii i 1 I nitów pizyptow ulżono do samego Ikiiii.iim i każdego osobno prze
lu i > i ponieważ nu nmnili wypowiedzi, zdecydował się hetman wyruszyć
id- u . i nu. i!«, i.| ?cbv polu, wroga przed dotarciem oczekiwanego wspar-
।......in małej Hezby wrogów
। >• u i. -.1 » I.m i .i., Dlau-go trz zawizasu wysiał rozkazy hetmanowi polnemu
i m u.-M W o.mowir, ki. tnm al»\ stawił się na ustalony izas z kawalcri;| i drago-
nartu którymi ten dowodził pod Zbarażem'"-.
19 sierpnia
S. o,. , ,w.>m 11..! ( । .1:4r.on.oni. ktoryt h miał w obozie w Kamieńcu, przygoto-
I । dl । i. mu i.gimentow। zabrat Jedynie
I ioss rc.szta mogła wzi.V tylko to, co koń
uniósł, reby prtyspieszyć i tak fonowny marsz.
20 sierpnia, u> czioartek,
luim.m wielki koionm wyruszył Kamum.i Podolskiego z cak| swoją jazdi|. drago-
n.um i wtclmni .di.. i i.m pic, luny, którym pozwolił towarzyszyć jako ochotnikom.
i1 połowy li I. i.<|. . i.|r.iuęii pi zez dwa lub tizv
kom, I\hIuhI oddalił uę tego dnia na cztery mile od Kamieńca do miejscowości
s i? I lichoty uk.> ,zih po H. ’ ’ pułkownik km<t«kł. »t4ts/v brat 1‘lotru DoroMcnkl.
•i" l\n Mfwi.'r/»4n». A.-.-.Oow, i l4M’vnt i /hh/ Ki>»wh tż Au&hiIi mku /ft’/. |w I
f>mwr /W«b. wvd A (irabowskl. i I.Ki.ikois 1845 ' 1 '•
KH |\m , 174
212 O/ItNNIkUyrRAUA POIOWFJ l*’| Vltvk. W(t4.m
z z.iiiikirui B.ilin i opuszczoną wsią Zielińce, jak oznajmiono wyżej, na stronie
145 \ W obozie przy Kamieńcu został stary generał-major Krzysztof] Korycki
z całą piechotą i artylerią .
21 sierpnia
pochód minął Sołodkowce i Zjńków, jak wspomniano na stronie 98. Po drodze
do wojska dołączył pułk kawalerii wojewody bracławskiego, pana Potockiego, pro-
wadząc do murów miasteczka Zińków, gdzie hetman przesłuchał czterech Tatarów,
których zabrali do niewoli mieszkańcy Sołodkowiec, kilku zabijając i zostawiając
niepogrzcbanych na polu. Obywatele Zirikowa mówili, żeTatarzy, którzy wtargnęli
do Polski pod koniec czerwca i w lipcu, przeszli to miejsce w liczbie najmniej czter-
dziestu tysięcy, ze świadectw naocznych.
22 sierpnia
przeszliśmy nieuprawiane pola zamku Daszkowce, zbliżając sią na pół mili do
Baru, jak opisano powyżej, na stronie 147*' . Po drodze pan [Remigian] Strzałkow-
ski przyprowadził do hetmana dwóch pachołków zbuntowanych Kozaków, których
wziął do niewoli w Dzikich Polach ze swoją chorągwią, wysłaną z Kamieńca na
podjazd. Ostro ich wypytywano, mało jednak wiedzieli.
23 sierpnia, w sobotę,
przeszliśmy o wystrzał armatni od Baru, dalej przez opuszczoną wieś Mańkow-
ce prawie do Stanisławczyka, która to droga i miejsca są opisane powyżej, na
stronach 148-149"'’'. Tu, po drodze, zostawiono działka połowę, ponieważ odtąd
postanowił hetman przyspieszyć pochód, a ponieważ do tej pory wszystko szło tak
cicho i potajemnie, że nawet ludzie z Baru nic a nic nie wiedzieli, i nie odgadliby,
że wojsko tej nocy miało obóz tak blisko murów. Nie dotykano nawet wojskowych
litaurów4'", trąbek ani bębnów przez cały czas marszu do Bracławia przez opusz-
czone i bczdrożne miejsca. Z obozu w Stanisławczyku wysłał hetman trzy małe
chorągwie na zwiady, jako że to miejsce było pierwsze po drodze w powstańczej
Ukrainie. Każda przyprowadziła po kilku chłopów, część ze Stanisławrczyka, część
z Braiłowa, a jeszcze innych z Winnicy. Dowiedziano się od nich, że Tatarzy wraz
835 Ihss Reisejournaldes Ulrich von Werdum..., s. 183.
836 Por. Diariusz uypntuyprzeciw Kozakom i Tatarom..s. 174.
837 /7/w Reisejournaldes Ulrich von Werdum..., s. 185.
838 Ibidem, s. 186-187.
839 l.itaury (inaczej kotły) - instrument perkusyjny, złożony z dwóch miedzianych półkul połączonych
i sobą i pokrytych naciągniętą skórą, w którą uderzano pałeczkami.
213
l Ko/aikami, którzy byli przy nich, przenieśli swój obóz z Winnicy do Piccury,
4 ponieważ zbliżano się do tego miejsca, hetman koronny kazał calcrnu obozowi
żeby koniuchowic mc wypuszczali koni na łąki, a paśli przywiązane przy słupach
i komowiązach niedaleko obozu; a kiedy poznał, że pewni towarzysze i tak posyłają
swoje konie w pole, kazał wznieść głośny fałszywy alarm, aż każdy chwytał konia
i broń, więc potem nikt nic odważył się odsyłać koni.
24 sierpnia
pochód przemierzył puste pola i lasy do Potoków, Woroszylówki i Pieczary, jak
wskazano powyżej na stronach 149-ISO . Kiedy straż przednia naszego wojska
prawic minęła Woros/.yłówkę, natknęła się na pięciuset Tatarów na zwiadach, od
który- li dowiedziano się, ze wszyscy przyszli z Baru na Ukrainę, ale nic nic wiedzieli
obrażali tobii /- tal słabi ..oj .I-o polskie wy-
juź iedem łat Straż przednia przi go
mla wszystkie h latarów, .ile ci, którzy ujrzeli naszych z daleka, zawczasu dali nogę
jak / ostrogi i nic było możliwości ich dogonić. Potem, kiedy hetman rozsądnie
w.In zyl ze 11 bez wątpienia i innych podniosą na nogi, i sami postarają się uciekać //rmu,. ,
- o prędzej, kazał wyjątkowo szybko kontynuować marsz, próbując ich wyprzedzić.
’X szystkic pułki zajęły pozy, je, jak gdyby szły do bitwy, i na wszelki wypadek przy-
gotowały się do bezpośredniego ataku, jeśliby wróg postanowił stawić nam czoła,
Bagaże । artylerię, z wyjątkiem czterech dość lekkich dział, zostawiono pod opieką
kilk u kompanii dragonów i kazano jednak postępować w ślad tak szybko, jak tylko
możliwe 11<-tman wyruszył pełnym kłusem, chcąc przejechać przed wschodzącym
dniem jeszcze pięć mil i spotkać latarów przed ich powrotem do Pieczary. Het-
man z<- swoimi ludźmi tej nocy odpoczywał zaledwie godzinę, a tymczasem jeszcze
naprawiano most, zburzony przez wspomnianych pięciuset Tatarów, a po drodze
natknięto się na tak wiele bagnistych i wąskich przejść, że do obozu Tatarów można
byłoby dotrzeć mc wcześniej niż o ósmej następnego ranka.
To był dzień 25 sierpnia:
miasto i zamek Pieczara, położone nad rzeką Boh, czyli starym Epanis, jak za-
znaczono wyżej, nu stronic 150 , tak się przeraziły przybyciem wojska polskiego,
a nic było żadnych poprzedzając yc li wiadomości, że poddały się hetmanowi bez-
pośrednio po pierwszym rozkazie. Nic pomogła nawet niespodziewana wyprawa
latarów i Kozaków, oddalając ych się stąd o północy, kiedy to najszybsi ze wspo-
mnianych pięciuset dali znać o nastąpieniu wojska polskiego. Kozacy odsunęli się
do Braclawia i zostawili miasto, a katarzy uszli pod ostrzałem. Hetman oczekiwał tu
MO Ihu Hflif/ninihil <!tt tllrid) i'nn Wrnlufn , « 187 188.
841 Ibldfm,• 188
;|-| I>ZII NNIK WPRAWY POI<>WP| 1(,7|
i artylerii. ponieważ obóz wroga był pod Pieczarą, te jednak nie nadciągały,
więc wojsko polskie rozbiło obóz na brzegu Bohu pomiędzy Pieczarą i Bracła-
wiem w miejscu, gdzie od biedy można było przejechać strumień. Poszła pogło-
ska. że Polacy przekroczą następnego ranka Boh i skierują się do Białej Cerkwi,
którą oblegał Doroszenko; żeby łatwiej było w to uwierzyć, hetman z samego
rana wypuścił dziesięć chorągwi lekkiej jazdy pod dowództwem A. Miączyńskie-
go . by przeprawiły się przez rzekę, jak gdyby osłaniając przejście po drugiej
stronie. W rzeczywistości jednak musiał on z tymi oddziałami podejść do Bracła-
wia i uniemożliwić odwrót Tatarom, za którymi szedł hetman, jeśli chcieliby oni
w nocy uciec srąd przez most w Bracławiu .
26 sierpnia
hetman wyruszył przed świtem bezpośrednio do Bracławia, który opisany został
powyżej, na stronie 150' . Był on o milę od miejsca, gdzie wojsko polskie stało
tej nocy. Przed podejściem rozlokował hetman w lasach i krzaczastych dolinach,
znajdujących się o wystrzał armatni od tego miasta, najróżniejsze zasadzki, a potem
dał rozkaz dwóm małym oddziałom ochotników rozpoznać położenie wroga, któ-
rego obóz znajdował się pomiędzy miastem a lasami. Intencją hetmana było, żeby
poprzez potyczki te dwa oddziały wyciągnęły Tatarów w pole, a Polacy mogliby ich
wtedy odciąć od Bracławia. Uczynić tak byłoby najłatwiej, ponieważ nasi, prawie
niezauważalni przez głęboki wąwóz, mogliby podejść blisko, a żeby Kozacy nie zdą-
żyli bronić Tatarów, kazał hetman wysłać list do komendanta Kozaków, Hrehorego
Doroszenki, upewniając go. iż tym razem Polacy prześladują swoich pradawnych
wrogów Tatarów, jak i oni - Polaków, a Kozakom nie zamierza hetman uczynić
najmniejszej krzywdy. Niech tylko ich nie wspierają i dają odejść. Zarazem posła-
no mu inne grzeczne listy do jego brata, hetmana Doroszenki, w których hetman
chciał od samego adresata dowiedzieć się, o jakie dobre rzeczy Rzeczpospolita by-
łaby skłonna i mogła z nim pertraktować. Jak wcześniej mówiono, wysłano dwa
oddziały ochotników pod dowództwem Westpfelinga, urodzonego w Lippstadt1
i Szweda, zwanego Heydenpool, na którego w wojsku polskim wołano zazwyczaj
Asverus. Był on komendantem Baru i oberszterlejmantem regimentu piechoty,
którego pułkownikiem był starosta Smogulecki . Był to bardzo oddany żołnierz.
842 Atanazy Miączyński (1639-1723). łowczy wielki koronny od 1684, podskarbi nadworny koronny od 1689,
wojewoda wołyński od 1713. W edycji K. Liskego (Ulryka Werduma dyaryusz..., s. 217) jest „H. Miączyński”, ale
sam wydawca sądzi, że chodzi o Atanazego.
843 Por. Diariusz wyprawy przeciw Kozakom i Tatarom..., s. 174-175.
844 Dos Reisejoumaldes Ulrich von Werdum..., s. 188.
845 Lippstadt leży w Westfalii, w zachodnich Niemczech, nad rzeką Lippc.
846 Mikołaj Smogulecki (ok. 1634-1676), starosta lipiński, od 1673 kasztelan gdański.
216 DZIENNIK WYPRAWY POLOWEJ 1671 Ulrv1u Wcdum.
Jak wtedy, tak i teraz bardzo zawzięcie poszedł na laurów, jednak w żaden sposób
nic mógł dać znać, żc oni już oddalili się od Bracławia i nie sięgam ich działa twier-
dzy, więc na nic poszły zasadzki i hetmanowi tym razem do niczego nic przydała
się jego wyprawa. Tymczasem zabito jakichś Tatarów - obers/terlcjtnant Awerns
własnoręcznie pokonał dwóch. Schwytano też Kozaka, syna szlachcica z Bracławia.
Grzmiały działa, przeczesując dokładnie teren, trwały pojedyncze, zaciekłe strzela-
niny. Z naszych nikt nic został postrzelony ani ranny, tylko husarz trafiony strzałą
spadł z konia i zabrali go z sobą Kozacy, przybyli z Bracławia na zwiady Schwytany
zostałby również szlachcic francuski i ochotnik pan de Bcaumont, gdyby nie osłona
husarza z chorągwi wojewody krakowskiego [Aleksandra Michała Lubomirskiego;,
który wmieszał się głęboko wc wrogie oddziały. Tatarzy musieli dostać wiadomość
z zaplecza lub sami coś przeczuwać, ponieważ zamiast ścigać odstępujących naszych,
próbowali przeprawić się przez rzekę pod osłoną twierdzy bracławskicj. Natknęli się
jednak bezpośrednio na pana Miączyńskiego, schowanego po drugiej stronic Bohu,
który natychmiast pokazał się, żeby uniemożliwić Tatarom przeprawę. Dlatego nie-
którzy wrócili do zewnętrznych przedmieść Bracławia i nic czuli się zbył pewnie
w otwartym polu, pod ostrzałem armat twierdzy. Kiedy poinformowano o tym
hetmana, on sam przesłuchał schwytanych Kozaków, wypytując o szczegółach tego
miejsca, dokąd odeszli Tatarzy, i sam, we własnej osobie, w asyście tylko opau Paul-
miers jako mniemanego inżyniera królewskiego oraz jeszcze dwóch czy trzech ludzi,
podjechał dotąd bardzo blisko, chcąc jak najdokładniej zrozumieć, czy da się odciąć
Tatarów w zewnętrznych przedmieściach i uniemożliwić im odwrót do wysokiego
miasta, gdyby chcieli ratować się ucieczką. Zdecydowano, że nie jest to niemożliwe
Miasto Bracław obszernie opisano wyżej, na stronach 150-151“ . Hetman zde-
cydował z całej siły atakować duże, czyli średnie przedmieście, żeby - jak uwa-
żał - po nietrudnym zwycięstwie Tatarzy nie mogli odejść do wysokiego miasta
i prawdziwej twierdzy. Ponieważ nie byliby też w stanic nawet przeprawić się przez
rzekę ze względu na pana Miączyńskiego, więc zmuszeni by byli obrać trudną drogę
przez bagna, a ta przywiodłaby ich w sam środek polskich oddziałów. Skazani by
też byli na odwrót pod górkę, do czego mieli ich również skłonić żołnierze wysłani
przez hetmana, żeby otoczyć wroga z wszystkich stron. Kiedy hetman dał znać
o swoim planie hetmanowi polnemu, generałowi-komisarzowi i innym wysoka•>
rangi oficerom, wyrazili oni zdanie, że niemożliwe jest w danej chwili tak szybko
zdobyć miasto środkowe i nie dać Tatarom drogi odwrotu do wysokiego miasta,
tym bardziej że przed atakiem na środkowe miasto trzeba by było przcjs< duży staw
czy małe jezioro, co opóźniłoby działania. Hetman jednak upierał się przy swoim
planie. Sam przedtem obejrzał to miejsce dokładnie i dał rozkaz, do następującego
847 Das Reisejoumal des Ulrich von Werdum...,». 188-189.
217
śz/Hi - i<i> .it i/hlk komnny |.Sul.m| Bidzińskl i stia/mk wojskowy trzy
'"•li I . ।। mi । >i,, , ) t< > । | Mikolaj.il Siemawskiego. który
'!». t-। 11.u (]'•, h maź i. j iim oi\ geneiala podolskiego [Mikołaja lo
“ i -•>»)» v.... I , । u .1 i. )<> |Si,mr,l ns i I.iii.i |ablonowskiego|; dalej wojewoda
r 1 -l-i ||.m l*niiiikl| ze swoimi i trgimem wojewody kijowskiego (Andrzeja
1-1- j-f-l F a ł/., I lymiii Whniowiei ki. wojewoda bełski i hetman polny, dostał
"zl >/ j.i.il u i. /,i p.i|>ótki> ni. w -.lad /a nim miał is. własny teglment hetmana.
|""l him> ihI>i I i di i i 11 lii inninia Augustyna) I ubomitsklego i jego bi.ua. staio
• z i-Im !•i< |ih | Al. I fiidia Mli hala I uboinnskiep>|. Obaj siia/nuy. wymienieni
। / ia|,..t H.h-. i|. | napadll na miasto siodkowe. że zdobyto je szybciej ni? się
‘ |>'a|/p ' ni*, pi z. - i u ml. 1.1., dni)'.i, I n nom.« h« .|i \ ni ode|s* do wysokiego miasta.
•' * ll' •'>1 I- i-iii i jfHliiii.iiy zt.liii. । i ilnu0.li i |.i»ilv Slu*vl w wo|«ku <*'l IMS. '"I
I”" ' 'I-, hf fllflia. ‘ llfl.ll f.l.i.Zm U|f|'kl<U\. 1(.|>H l(.'l| t/fitl. u<>nk.iwv kl'"k*
v Hicmmhi, <i/. ./i. । in iipa. inti,» !»
/!’. h/ll mili’ V Hlinwt | ll.l tHf.k. w.,
fik*
Hum iw?*'
i/izżiM«'MW‘ri
widMii
aliifollhlfi
, Amiir'd>imie
4 II. III,
mlwuni DiiHiii
^hjliuj[v
mi.us
i Muwic lal
Stamtąd widu zawzięr i<- osii/eliwaio Polaków nieprzerwanym rzutni. t przedmir
{(ie podpaliło, ,1 ponieważ I .dr było zbudowane z drewna i w t.ządzie składowano
mimpy Mana i słomę w okamgnieniu -.Linęlo w jjm«,< li język* h ognia i if/brnęło
do giumu Kiedy lataczy zobaczyli. ze są z tej u/ony odcięci, próbowali uciekać
w dół nkarpy, mc znajdująi innego wyju ta. a < i. których lictman fam wydal me
l>\ ll V. .1 .»I i i. O 1'1 I J ,1 / i ) .i I I ./ , I tj. < > / I | ! / |H,.p n; t. . I.
! H I • I , , , I , i , . . ’
w dud za nimi, żeby wszystkie li dognanych zabić albo zabrać w mrwolę Kapitan
dragonów, pan Kuszczyc' trójkę złapał własnoręcznie przy zajeździć wozów < .dr
pol> . / I I- m ;. . U. p 1. J| II I >>.. •.. , l<. - ,i.! Z. ,1 >, I •,. .luft kann kot.
dokomzoną kolacją w zarzytych skórach cieląt napełnionych kacza gryczaną Jru
Ki rodzaj nasienia podobnego do kaszy jaglanej, ale znacznie bardziej zanołzonej
wystarczy parę łyżek wrzucić cło wody i nasiąka wielki garnek kaczy. Uciekając
latarzy porzucili nie tylko swoje burkany czyli wełniane płaszcze, z cała bronią,
mieczami i lukami, ale również rozcinali się i odzieży aż do kalesonów i przrcięli
paski, którymi dopinają siodła do kom. żeby siedząc prawic nago na nagim koniu
móc szybc lej u< ickać, Nic to mc pomogło konie padały tabunami, martwe leżały
wszędzie po drodze albo zmęczone ledwo wlokły nogi, lataczy uciekali do nieda
Ickich zarośli, ale i tak wielu, żywych lub martwych, wpadło w ręce Pniaków Ci
którzy stąd wyszli, ratowali się. uciekając przez miasto ł jdyźyn (opisane powyżej
n.i '.nonie 151 które otworzyło im bramy i oddało dn dyspozyi ji miejski most
pi/ez Boh. Inni przeprawili się przez rzekę powyżej łaidyżyna i dążyli najkrótszą
drogą do Dzikich Pól, oddzielających Podole i Ukrainę od prowincji tatarskich
Ścigali ich Polacy aż do Bersz.idy' '. położonej najbliżej wspomnianych Pól. Kiedy
dotarli do szerokiego stepu, rozdzielili się na wiele małych pułków, ze rur wiadomo
liylo. kogO J> d/h . W IC. I*..li '.>1 i/VIII lii I., III. .1 lii i... 1’ h.,In. i t | tWCH nówki
jako opisano na stronic 152. .
Do tej pory hetman sam szedł w ślad z lekką jazdą. Husarze, tako ciężkozbrojni
/.»*.|.111 n.i J..ii । .1. . gd/it pi ilo/uiir |. ',i w \ .. il i.
stojąc emu tam I Irehoremu I Joroszcnce z. jego Kozakami pójść z bronią na Polaków
Z powodu Kozaków mi.il również, rozkaz obcrs/trrlejinant Boham zająć dolne mia
sio z dragoni.|. zostawioną razem z husarzami i artylerią w tym samym przedmieściu
Pod Batohem dal heim.m wojsku nieco odpocząć, komom zaczerpnąć powietrza,
.i to nicd.iL loi im< i'., .i, gdzie pu iss-./.i rebelią kozAcin zupdnie zrujnowała woftko
84'1 |.-i/y Ru%/«/yi (zm. po 16 roiinltio pamerny i pułkownik |.i/,h w k»i..nmn> I'.m ..i j
w wojnach loczonych przez IŁrcczpoiipollt^ od 1648
HM) /></< Rfhrjoitrihil<tf\ Uhhb fon Werdum.. . » 18*)
8*i I HciazuiI.i, nho nic licpuiRąb. ok. 'S km na południowy wnhód od hodzwu
852 /><zi Rehrjourtuildn Uhich ivn WhWwzw.. . \ l‘l()
219
polskie. między innymi starszemu bratu hetmana koronnego Sobieskiego ścięto
głowę na rozkaz Chmielnickiego, o czym opowiadano przedtem, na stronic 152'
Cała okolica była tak przerażona pobiciem Tatarów, że jeszcze tego samego dnia
hetmanowi poddały się Batoh, Czetwertynówka i Ładyżyn.
27 sierpnia
tuz przed poi nocą hetman i. wojskiem wyruszył dalej. Kiedy otrzymał wiadomość,
fortecy, zbudowanej przez cliło
pów w gąszczu krzaków w połowie drogi między Ładyżynem a Braclawiem, gdzie
wojsko । tak tnusiałoby przejść o odległość strzału muszkietu, posłał do chłopów
ed\ się mc zgodzili, kazał swoim ludziom
szturmować. Po niedługim oporze miejsce zostało zajęte i podpalone, a każdy zna
leziony zabity.
Kiedy hetman wrócił do Bracławia, gdzie zostali husarze, dragoni i artyleria,
< sam Bracław. Ponieważ wojsko nic
. kich dział, a i piechoty pod ręką, a wewnątrz
znajdowało się wiciu stawiających opór ludzi, i ponieważ jazda polska była już bar-
d I wano się -mi na szturm, ani na oblężenie, a heiinan
wrócił do miejsca, gdzie rozbił obóz 25. tegoż miesiąca i gdzie zostawił tabor. Lu-
dzie myśleh. ze hetman da im tu trzy-cztery dni na odpoczynek po takiej trudnej
e już po dwóch słodkich godzinach kazał odiiąbi. 1.11
oni । koni, bagaże spakowano, wojsko ustawiono
< ' li wozy wojenne; nic można było wszystkiego
nie zauważyć. Trzeba wiedzieć, że przez, całą tę wyprawę na Ukrainę między pro-
rami w wojsku i hetmanem postanowiono w obozie
przy Kamień, u zniszczyć jazdę polską, nazywającą się towarzysze lub commUitontk
ich broń i w szczególności konie. Ludzie ci w większości pochodzili ze szlachty
polskiej i najczęściej trzymali z królem Michałem. Kiedy byli w dobrym stanie,
pi ; . i.।..i<mi, dlatego strażnik koronny, > zy
d |. zeh ( ala w.u los. |.i/.l\
leży w ich koniach i dcwipażach, trzeba je wyniszczyć poprzez nieprzerwane marsze
i wyczerpującą wyprawę, a towarzyszy zmusić do szukania lepszego wyjścia: który
to cel prawic był osiągnięty, a konfederat ja zaraz za nim. Zimą wystarczająco się
wyprawiano. 1‘r/ez cały <z.is KOWanyCEC /oa.iwi.ili wid. i >.ijl. p ./u h kom l< zą* \> li
i nienl fi......Ini i pnu nil izi u dzk '••. i.-. mil
z powrotem, jak zaznaczono powyżej, na strome 152" Hetmanowi poddało się
J IbiJtm. » 190.
#54 Ibldtm. • 190.
220 DZIFNNIK WYPRAWY POI1JWH 167! Ul,»b. W.,4um.
miasto Niem i rów nad rzeką Boh. Chciało ono załatwić sprawę po dobroci, widząc,
że każdy sprzeciwiający się hetmanowi traktowany był srogo.
28 itrrpnia
mocna, nieustająca ulewa uniemożliwiła dalszą drogę. Wojsko doszło tylko do
Krasnego, opisanego na stronic 153*'. Straszna wieść o klęsce Tatarów i pewnym
przybyciu wojska polskiego otworzyła bez oporu bramy również tego miejsca.
29 fierpnia
jeszcze raz nic można było ruszyć z powodu nieustającego deszczu, a i konie były
zupełnie zmęczone. Dojechano do Działowa, opisanego powyżej, na stronie
153" '. Niedaleko leży miasto Stanisławczyk, którego wszyscy mieszkańcy ucic
kii i schowali się do wspominanego Działowa. Stąd wysłano do hetmana dwóch
wybrańców w celu poddania się, mieli jednak nieszczęście wpaść na ryłv wojska
polskiego, plątająccgo się w okolicy bez oficerów. Natychmiast obcięto im głowy
i zanim hetman o tym się dowiedział czy mógł zabronić, ci sami włóczędzy, już
pięć razy napierając na Działów, za szóstym razem go zdobyli, splądrowali i zabili
wszystkich. Pod koniec spalili wszystko do fundamentów. Kobiety i dziewczyny
podzielili szelmy między siebie i już chcieli porwać, ale kiedy hetman o tym się
dowiedział, zmuszeni byli sami brać nogi za pas. lego samego dnia hetman wysłał
pana Pruszkowskiego" z czterystu dragonami i czterema chorągwiami Kozaków
z rozkazem, by stanęli przed miastem SzarogrÓD i kazali w imieniu hetmana pod
dać się; miejsce to opisane zostało powyżej, na stronie 155* Miasto poddało się
jak poprzednicy, hetman zaś dał wskazanych ludzi jako garnizon miasta, które było
blisko Baru i chciano je utrzymać, a w żadnym z okolicznych nic było dostatecznej
załogi, żeby złożyć na tak silny garnizon, poprzez co znacznie osłabiono samo woj
sko polskie. Teraz więc magistraty każdego wspomnianego miasta zaprzysiężono.
żeby móc opierać się na ich wierności i zaufaniu" .
855 /tata, 1.191.
856 Ibidem. 191
857 Jan Prunkowikł, nnmlitn chorągwi htiunklej.
K5K Rebejnurmildr< I 'Iruh tim Wndum . ..». 19.1.
850 |*nr. Dwrour. wy/<niwy <ir AomMn i luwn .175-178. Bitwę bndawikę opiul id hetman
w Hicie ilu łuny; mb. | Suhimkł do Merli Kazimiery, obói pod Bridtwłcm. .'8 VIII lo’l. |« ) lun li* V-
l>ir<kir^<> . u ni 61, s. 238 W. O rwyiięirwte Snbldkl powiadomił tukir hetmani kuu< kiego, tlunu,za<
to konie,rnotklu wygnaniu latatów tegoł dniu plual I do jego bmta. II IW»wrnkl. pnn/^i opnobntr Ihni
utai wypomltitjąt nni nojttw / Tatarami; mb. I Sobie,kl do I* lX>mwenkt. ••!<».- pod Rmiawłem. VIII
1A7|, |w| Pitma do wirku i i/w ,t l.ie, l.nr 303. a. 6M, 11. Snbleakl du li. Dnnmcnkl. pad Kminem.
27 VIII 1671. ihidrm, nt .304.» 665
221
30 sierpnia
marsz powrotny przeszedł dalej przez Mańkowiec pod Barem, jak powyżej, na
stronie 154''". Miasto Braiłów, zobaczywszy, że przybliżył się nie tylko obóz
polski, ale przybyli z załogi Szarogrodu, wysłało do hetmana, poddało się i z po-
dobnych przyczyn jak Szarogród dostało garnizon czterystu ludzi pod dowódz-
twem pana Ruszczyca.
.-<>• 31 sierpnia
hetman zwiedził miasto i zamek Bar z całą okolicą, wypatrując dogodnego miejsca
na obóz, ponieważ postanowił na jakiś czas zatrzymać tu wojsko
1 września
rozbito obóz na wygodnym miejscu wzdłuż wałów Baru, mając za plecami miasto
i zamek, a z dwóch stron skrywając się za rzeką i bagnami, więc tylko przodu trze-
ba bronić - a tu piękna równina, odcięta od obozu na strzał muszkietu brudnym
i wcale głębokim wąwozem. Za nim odnaleziono na strzał armatni krzaczaste, wą-
skie przejście, żaden więc wróg nie mógł przybliżyć się do obozu ani pojedynczo
prześlizgnąć się, żeby nie zostać natychmiast odkrytym i bez trudu zatrzymanym.
Obóz polski był z tych stron bezpieczny.
. 4>+,
Ar*
{Mmi3
2 września
hetman polny [Dymitr] Wiśniowiecki, pisarz polny Czarniecki**’', wojewoda ru-
ski [Stanisław Jan] Jabłonowski, starosta sądecki [Aleksander Michał] Lubomir-
ski i wielu innych wysokich oficerów wyruszyło z obozu z powrotem do Polski,
obiecując znów stawić się w wyznaczonym terminie: hetman wysiał rozkazy do
pozostawionej pod Kamieńcem i Zbarażem piechoty, aby przyszła do Baru razem
z artylerią. Chorąży koronny [Mikołaj] Sieniawski zatrzymał się z ośmiuset końmi
w Międzybożu , swoim dziedzictwie, chcąc z tej .strony chronić drogę do Baru,
a było to pięć mil drogi.
860 Dm Reisejoumaldes Ulrich von Werdum.... s. 192.
861 Znalazłszy trochę czasu, tego dnia hetman powiadomił o zwycięstwie braclawsklm króla i biskupa kra-
kowskiego; zob. |. Sobieski do Michała Korybuta Wiśniowieckiego, obóz poił Barem. 31 VIII 1671. |w:| Pismo
do wieku i sprmo. .. t. I. cz. 1. nr 306. s. 668-670, i J. Sobieski do A. Tneblcklego. obóz pod Barem, 31 VIII
1671, ibidem, nr 307. s. 670-671.
862 Stefan Stanisław Czarniecki (zrn. 1703), bratanek hetmana Stefana Czarnieckiego, rotmistrz husarski
i pułkownik jazdy koronnej, od 1671 pisarz polny koronny, w 1672 marszałek konleredacji gohjbskiej, w 1673
marszałek sejmu pacylikacyjncgo. na którym doszło do pogodzenia się króla Michała Korybuta WKniowiec-
kiego z malkontentami.
863 Obecnie Me/i>Kn6i>K. ok. 42 km na północny zachód od Baru.
222 DZ.IENNIK WYPRAWY I'()1OWI| 1671 Ulrylu Werrfums
3 września
hetman jeszcze raz powysUal różne maie od-
działy na podjazdy. Niektóre wyruszyły juz trzy
dni temu.
4 września
hetman otrzymał listy od pana Piwo , mia-
nującego się generałem Czemihowa, który
częściowo przewodził niedalekiemu małemu
oddziałowi. Donosił, że hetman Dororzenko
po wtargnięciu Polaków na Ukrainę i klęsce
Tatarów zakończył oblężenie Białej Cerkwi
i powysyłał swoje uniwersały, jak to nazywają
Polacy, czyli powszechne listy mobilizacyjne,
żeby wezwać razem wszystkie kozackie pułki
albo regimenty i wspólnie przeciwstawić się
dalszemu wtargnięciu Polaków.
5 września
hetman otrzymał wiadomość od podjazdów, że poprzedniego dnia tysiąc Tatarów
zamierzało przez Międzybóż ciągnąć na Wołyń, ale chorąży koronny [Mikołaj Sic
niawski] z ludźmi, których miał w Międzybożu, w czas na nich natrafił. Tamci
uciekali, ale niedostatecznie szybko. Polacy dogonili tylny tabor dwustu Tatarów,
kilkunastu zabili, kilku zabrali w niewolę. Ze strony polskiej zawieruszył się jeden
towarzysz, a dwaj zostali ranni.
6 września
wyznaczono transzeje obozu, żeby dnia następnego zacząć okopv. 7 września het-
man otrzymał listy od podkanclerzego koronnego [Andrzeja] Olszowskiego, głoszą-
ce, że choć król robił, co mógł, próbując wesprzeć wojsko, przy dzisiejszym stanie
Rzeczypospolitej nie można było nic więcej. Przypomniał również hetmanowi, ze
ma się teraz zadowolić własnymi ludźmi i przede wszystkim nastawie się na to. żeby
nie ryzykować bez potrzeby .
864 Jan Piwo (zm. 1673). rotmistrz i pułkownik jazdy, zamordowany u tprwi Michała Chanenlu.
865 Wiadomość ta rozczarowała hetmana, czemu dal wyraz w lifcie do biskupa krakowskiego lam tu zenraf
deserttu [opuszczony] nic tylko od starszyzny, z których nie zostało, tylko IMP chora.-. Mikuła; Nicr.uwsk;
z JMP. strażnikiem koronnym [Stefanem Bidzińskim], ale i od zołnierrów. bo i tvch niemaŁ liczba nieodpo-
wiednie pouciekała, a tam ich w Polsce podobno i» to będą jeszcze karesowac i pod chorągwie zaciągać Rard.-,
Rzeczpospolitą zawiodły re poslłkh al® 1 nó> ktdnyiinj dę i ' > Sob«Łi
do A. Trzcbickiego, obóz pod Barem. 7 IX 1671. [w:' ,io t. ir-ii. : >rw . t I cz !. nr ’i! i 6~
r*s5*/ 8 września
du ok»/.u dotarli dwu| wythinnicy hetmana Doroszenki z listami, napisanymi
w Status 2' strtpnla, szyli 4 września nowego stylu, w których udawał wielkie
pottn.<nu- wypadem wojska polskiego na Ukrainę, fałszywie twierdząc, że przeczy
to układowi I’odh.i|«. sprzed kilku lat, który z jego strony, jak twierdził, by4 zu-
pełnie dotrzymany1""'.
9 września
hetman udzielił audiencji tym wysłannikom i kazał tak odpowiedzieć Doroszence:
nickotu.-.|sa się wrogowi latarów. ich ustawiczne przejścia, rabunki i pobyty - są
o niedo i z Podhajce i nic wydajc się mu
dziwne. >e Polacy pragną wygonie ze swojego sąsiedztwa tych dzikusów. Dlate-
go wp.idli na Ukrainę, by zapobiec zwyczajowi Tatarów ciągnąć przez prowincje
polskie i rabować Na co z obu stron poczyniono,
R.w pospolita nic jest nastawiona wrogo wobec Doroszenki przy nowym poko-
iu. a hetman wielki i polny mają specjalne pełnomocnictwa, jeśliby Doroszenko
chciał podążyć prawidłową drogą.
10 września
wysłane oddziały’ przywiodły różnych jeńców, mówiących, że Doroszenko krąży
ze swoimi oddziałami wokół Humania, bojąc się, że Chanenko, który też miał
isc do bitwy, poprzez tajną korespondencję przejmie miasto, gdzie dawniej był
pułkownikiem.
11 września
hetman wysłał kawalera [Hieronima Augustyna] Lubomirskiego z dwunastoma set-
kami koni i stu dragonami, żeby zawrócili w górę rzeki Boh. W tym samym czasie
do oddziałów znajdujących się nad Dniestrem wysłano pięćset koni.
12 września
do obozu przy’ Barze przyszła z Kamieńca piechota, artyleria i tabory. 13 września
stawiła się tamże piechota i bagaże ze Zbaraża. 14 września przy nadchodzącym
poranku i bardzo gęstej mgle kawaler [Hieronim Augustyn] Lubomirski napadł na
miasto Winnica, mające wygodne przejście przez rzekę Boh, a kiedy mieszkańcy
zamierzali ukryć się w twierdzy przerobionej ze starego kolegium jezuitów, Polacy
866 Werdum pomylił o jeden dzień datę listu hetmana kozackiego; zob. P Doroszenko do J. Sobieskiego,
z obozu. 24 VIII/3 IX 1671, [w:] Ojczyste spominki.. .. t. 2. nr 16, s. 320-321. Prawdopodobnie - jak domyśla
się F. Kluczycki - jeszcze w dniu przybycia posłów kozackich hetman odpowiedział na list P Doroszenki; zob.
J. Sobieski do P Doroszenki. obóz pod Barem, 8 IX 1671, (w:) Pisma do wieku i spraw..., t. 1, a. 1, nr 313,
s 680-681.
224 DZIENNIK WYPRAWY POLOWEJ 1671 Ulryka Werduma
wtargnęli tam za nimi i wewnątrz zabili około osiemdziesięciu Kozaków. Ze strony
polskiej padłi nie więcej niż trzej czy czterej słudzy. Tymczasem około stu dwudzie-
stu Kozaków skryło się w podziemiach tego kościoła jezuickiego, mocno i starannie
zbudowanego przed rebelią na Ukrainie, i stąd odpierali cały tłum.
15 września
Kozacy ci musieli się jednak poddać na łaskę i niełaskę. Znaleziono wśród nich
dwudziestu trzech rejestrowych Kozaków. Piętnastu natychmiast obcięto głowy,
ośmiu wzięto w niewolę, a wszystkich innych puszczono wolno. Dodać wano, że
przed powstaniem Ukrainy pod wodzą hetmana Chmielnickiego przeciwko Ko-
ronie Polskiej Rzeczpospolita przyjęła na służbę królewską dwanaście do piętnastu
tysięcy' najodważniejszych Kozaków, wyznaczając im żołd za obronę granic państwa
przed napadami Tatarów i wycieczkami Moskali, od Dniepru i Dniestru do Ukra-
iny, jak omówiono powyżej, na stronie 212 . Jednak ich wędrując)' obóz wpadł
w desperację i Kozacy zjednoczyli się z Moskalami, Turkami i Tatarami przeciwko
Polsce, sami wszystko paląc i niszcząc aż do Lublina. Kozacy rejestrowi, przedtem
zaprzysiężeni Królestwu, silniej niż jak złapani w niewolę ', przed jakimś czasem
sami się zaprzysięgli. Cały naród kozacki dzieli się na trzy części: pierwsza to Kozacy
dońscy, za Boristhenem, czyli Dnieprem mieszkający' nad rzeką Don, podlegają
carowi Moskwy; druga to Kozacy zaporoscy', mieszkający' na wyspach Boristhenis.
czyli Dniepru, które nazywają Zaporożem, są jeszcze wierni swojemu hetmanowi
Chanence i Koronie; trzecia część obejmuje całą resztę Kozaków ukraińskich, któ-
rzy na początku przed czterdziestoma laty zbuntowali się przeciwko Koronie pod
dowództwem Bohdana Chmielnickiego, ciężko wojowali, a jeszcze teraz ze swoim
hetmanem Doroszenką odmawiają posłuszeństwa tylko Rzeczypospolitej. Udają
się za to pod obronę turecką, i z pomocą Porty' Otomańskiej czy' ze wsparciem
Moskali lub Tatarów próbują szkodzić Koronie Polskiej. W Winnicy, między in-
nymi, schwytali Polacy wiele kobiet i mafych dzieci, z którymi Kozacy' niezupełnie
legalnie mieszkali, a kiedy' chcieli ich jako złapanych niewolników wysłać do Polski,
dowiedział się o tym hetman i zgasił zapał żołnierzy' groźbą kary śmierci. Wszyst-
kich schwytanych przyprowadzono przed namiot hetmana. Bvła tam żona Kozaka
z siedmioma czy' ośmioma dziećmi, a kiedy' darowano jej wolność, jak innym, skar-
żyła się, że w ciągu kilku dni razem z dziećmi umrze z głodu, poniew'aż jedzenie tu
takie drogie, a ona nie ma ani grosza pieniędzy. Tak przyciśnięta, wszystkie swoje
starsze dzieci z wyjątkiem jednego czy dwóch najmłodszych przyprowadziła do
pułkownika, który za dziecko dał dukata. Za taką cenę skupił je wszystkie. Mat-
ka gorzko płakała, ale nie dlatego się skarżyła, że jej dzieci będą musiały służyć
867 Das Reisejournaldes Ulrich von Werdum..., s. 250.
868 Tzn. związani z Królestwem przysięgą silniej niż niewolnic)'.
225
w iko niewolnicy - u Kozaków też niewiele można było oczekiwać słodkich
dni ledynie i najbardziei szło jej o zmianę wian' z greckiej na rzymską, czyli papie-
ską. przeciwko której to odczuwała szczególną wrogość i gorzką nienawiść, jak to
po części już wyżej opowiadano, na stronach 40, 41 i 66, 67' -
. ~=a>’ 16 września
hetman wysłał do W innicv inżyniera i kazał obejrzeć, czy tego miejsca można by
’ bez większych wysiłków bronić i utrzymać, czy lepiej by było zrujnować. Tego
dnia do hetmana przybył poseł Chanenki z wieścią, że niedaleko Czehrynia stoi
osiem tysięcy żołnierzy. W tajnym porozumieniu zamierzają wiele zdziałać na całej
L krainie, po tym jak Sitko . eden z wybitnych kozackich pułkowników, przebił
się od Doroszenki do niego.
17 września
mad rzeki Dniestr z łupem około pięciu tysięcy sztuk dużego
i małego bvdła_
18 września
powrócił z \X1nnicy do obozu kawaler [Hieronim Augustyn] Lubomirski ze swoim
wojsk.. sm dragonów i cztery polskie chorągwie jazdy. Jego ludzie
przywiezi: niezłe łupy, ale przeszukano ich dokładnie, czy nie chowają w wozach
taboru kobiet lub dzieci. Musieli wszystkie, między innymi kilka ładnych niewiast
kozackich, wydać i puścić na w'olność
19 września
hetman odprawił posła Chanenki. szczodrze go obdarowując. Wysłał razem z nim
delegata, by obejrzał pułki i - jeżeli Chanenko przyłączy się w Bracławiu - z tym
większą siłą agitował przeciwko Doroszence, żeby zjednoczyły się narody polski
i kozacki lub przynajmniej nie za bardzo się rozdzielały. Kiedy tylko wyjechali
z obozu, nadjechał pan Falkiewicz z dwoma kompanionami, wszyscy trzej wysła-
ni przez Doroszcnkę i murzę, czyli władcę Tatarów. Od murzy dostał hetman list
Mą,
AWw
W WiriMis
369 Dos Reuejoumal des Ulrich won Werdum.... s. 78-79 i 104-105.
870 Iwan Sirko (ok. ! 618-168O'i. ataman koszowy od 1663. pretendent do buławy hetmańskiej wśród
Kozaków w 1672. Był zwolennikiem utrzymania niezależności Kozaczyzny i w jej interesie porozumiewał się
również z Polską.
871 O zdobyciu Winnicy por. J. Sobieski do NN„ obóz pod Barem. 18 IX 1671. [w:] Ojceyrtr tpominki.
ł 2. Kraków 1845, nr 6, s. 329-330.
872 Por. Diariusz wyprawy przeciw Kozakom i Tatarom.... s. 179. gdzie zanotowano przybycie posła od
P Doroszenki pod datą 21 DC 1671 i pod nazwiskiem Gryszkiewicz. Inna forma tego nazwiska to Chllkiewicz
- tak zapisuje J. Perdenia. Herman Piotr Doroszenko a Polska. Kraków 2000
226 DZIENNIK WYPRAWY POLOWEJ 1671 Ulryka Werduma
zawierający wiele bezpodstawnych łgarstw, mianowicie że niedługo czternaście ty-
sięcy Turków, Tatarów, Mołdawian i Wołochów zaleje ziemię polską, zabiorą z sobą
pięćdziesiąt grubych dział, żeby się pomścić za teraźniejszą wyprawę Polaków na
Ukrainę, i zniszczyć wszystko ogniem i mieczem. Na te pisaniny hetman odpowie-
dział posłańcowi tylko ustnym żartem. Potem dostał list napisany przez Doroszen-
kę 8 lub 9 września. Rzeczpospolita musi dać mu dobry przykład, wyjaśniał, jeśliby
chciał z Koroną po dobroci się układać, hetman musiałby najpierw zabrać z Białej
Cerkwi garnizon niemiecki i oddać mu to miejsce z całą tam znajdującą się artylerią.
Na to hetman kazał odpowiedzieć pisemnie, że widzi jasno, że Doroszenko stal się
niewolnikiem Turków i Tatarów, nic nie robi bez ich rozkazu lub pozwolenia, pisać
może tylko to, co tamci wolą, więc od tej por)' jest nie do pomyślenia, by przekonu-
jąco pertraktować z hetmanem, który stracił własną wolność — trzeba czekać, kiedy
odzyska siły' umysłowe i da się prowadzić zdrowemu rozsądkowi. a Rzeczpospolita
zawsze zgodzi się z prawdą.
20 września
pan Skrzetuski wyruszył do Jampola z chorągwią czterystu koni: miejsce to opisane
zostało powyżej, na stronic 167N Tego dnia odział kozacki, jeden z pozostałych
873 Drts Reisejoumal des Ulrich von Werdutn..., s. 205.
227
" duzbic Koronie, przyprowadził kilku jeńców zabranych spod samej bramy Bracla-
wia. Do hetmana przybył również oficer z regimentu biskupa krakowskiego [Andrzeja
li zębie kiego! z wiadomością. ze wspomniany regiment idzie połączyć się z wojskiem,
jest już niedaleko ruskiego L.wowa i oczekuje na dalsze rozkazy hetmana.
21 września
hetman kazał gość mmc częstować pana Falkiewicza i jego kompanów napojami,
zęby spić ich najbardziej, bo może wino wyciągnęłoby z nich jakieś tajemnice, ale ci
chyba domyślili się - wcale nie chcieli pleść bzdur, byli ostrożni w mowie, choć wy-
szli dobrze podchmieleni, lego dnia dotarła wiadomość, że komendant Braiłowa,
pan Ruszczyć, dopadłszy latarów, kicd\ każdy jeździec wyszedł z dwoma końmi
i tak przepłynęli Boh, po tamtej stronie miasta Kalnik schwytał Tatara i czterech
ch prosto / Krymu Z listami do Doroszenki. Zmierzali oni do
Białej Cerkwi, mniemając, że Doroszenko jeszcze tam stoi. Teraz szli w ślad za nim
imania, a tu pan Ruszczyć ich schwytał, następnej nocy dostarczając listy
do obozu, ale nic szczególnego w nich nie znaleziono. Oprócz powyższego, tego
dnia hetman otrzymał wiadomość, że tatarski murza, czyli władca Omar Chalil,
niedawno pobity ze swoimi pułkami pod Bracławiem, z resztkami w opłakanym
e dotarł na Krym. Każdy Tatar wrócił tylko z jednym koniem, a miał każdy
dwa lub trzy podczas wyprawy na Polskę; resztę zostawiono, uciekając. Dodawano,
że wspomniany murza twierdzi, jakoby stracił nie więcej niż pięciuset mężczyzn,
kiedy każdy wie, iż tylu tylko chłopów zabito w krzakach i lasach, a sam Omar
został raniony w głowę przez jeźdźca polskiego z pistoletu* *.
22 września
dało się pod Winnicą zobaczyć dwa tysiące Tatarów i Kozaków przeprawiających się
przez Boh. Chcieli zaatakować pana Strzałkowskiego, pracującego w tym miejscu,
ale pan Krzywicki , kapitan regimentu oberszterlejmanta de Bohama, uniemoż-
liwił atak ze swoją chorągwią stu dragonów. Wróg jednak stał przez cały dzień na-
przeciwko Winnicy i tylko wieczorem zawrócił, otrzymawszy fałszywą wiadomość
o nadejściu całego wojska polskiego. Dlatego, kiedy wieczorem do obozu dotarła
ta nowina o Tatarach i Kozakach, natychmiast zebrano wszystkie konie, żeby wróg
874 Por. Diariusz wyprawy przeciw Kozakom i Tatarom..., s. 178-179. Tego dnia hetman stwierdzał, że jest
.wielce zatrudniony" odprawą posłów rak od Doroszenki. jak i Chancnki; zob. J. Sobieski do Marii Kazimiery.
obóz pod Barem, 21 IX 1671, [w:] Listy Jana Sobieskiego..., cl. 2, nr 65, s. 241.
875 Felicjan Józef Krzywicki, dowódca kompanii w regimencie rajtarów (arkebuzerów). Po likwidacji regi-
mentu pozostawiono tylko jedną kompanię, przekazaną później przez J. Sobieskiego Janowi Górzyńskiemu
(Gorzeńskiemu); sam Krzywicki został przeniesiony do regimentu dragonów, zob. J. Sobieski do Marii Kazi-
miery, obóz pod Barem, 6 XI 1671, [w:] Listy Jana Sobieskiego..., cl. 2, nr 69, s. 244.
228 DZIENNIK WYPRAWY POLOWEJ 1671 Ulryka Werduma
nie mógł poczynić szkód na łąkach, a kasztelana podlaskiego [Stanisława Karola
Łużeckiego] wysłano tam pieszo z sześciuset końmi.
23 września
do obozu wróciły chorągwie z Winnicy, dokonawszy dzieła zrujnowania zamku.
Hetman nie chciał osadzać tego miejsca, choć miało ono wygodne przejście przez
rzekę Boh, ponieważ wojsko było za słabe i mogło nie wystarczyć ludzi. Tego dnia
przybyli do obozu książę Dymitr ze swoim bratem Konstantym oraz generał ko-
misarz [Stefan Stanisław Czarniecki], którego Polacy nazywają pisarzem polnym,
a z nimi pan Skrzetuski. Nie mógł on skończyć przygotowań, do których był wy-
słany przed trzema dniami, ani zaatakować Jampola. I nawet tego nie próbował,
ponieważ dowiedział się, że po zdobyciu Winnicy dużo ludzi tam zatrudniono
i miejsce zabezpieczono przed takim przedsięwzięciem. Tego samego dnia przy-
jechał również poseł hospodara Wołoszczyzny [Jerzego Duki], który to kraj inne
europejskie narody nazywają Mołdawią.
24 września
hetman otrzymał wiadomość od zwiadowców, że poprzedniego dnia do Mohylowa,
które to miejsce zostało opisane powyżej, na stronie 157sv’, przez Mołdawię dotarło
sześciuset Tatarów i tysiąc pięciuset Kozaków. Mieli wiadomość, że hetman ma oko
na to miejsce, dlatego tak wzmocnili załogę. Z powodu przybycia mniemanych
Tatarów do Winnicy i tego wsparcia przez Mohylów hetman jeszcze dzisiaj wysłał
do Braiłowa stu dragonów regimentu Kątskiego' z kapitanem Finckem’ '. Wnm
samym czasie jedna chorągiew wyruszyła w kierunku wroga na podjazd.
25 września
u hetmana odbyła sią pożegnałna audiencja wysłannika mołdawskiego, a ponieważ
listy, które zabrał z sobą, mówiły, że hospodar w raczej przyjaznych słowach chciał-
by wiedzieć przyczynę, dla której wojsko polskie podeszło tak blisko do Dniestru,
hetman kazał pisemnie z równą uprzejmością odpowiedzieć, że sam stawił się tu
z wojskiem, żeby uciszyć niepokoje planowane przez polskich poddanych w tych
miejscach przez wiele lat, a hospodar sam się upewni, co zawsze i w każdej postaci mu
okazywano, iż związki Rzeczypospolitej z jej sąsiadami nie mogą mu w najmniejszej
876 Das Reisejoumaldes Ulrich von Werdum..., s. 195.
877 Marcin Kazimierz Kątski (1636-1710), od 1667 generał artylerii i starosta generalny (generał) podolski,
oil 1679 kasztelan lwowski, od 1684 wojewoda kijowski, od 1702 wojewoda krakowski i od l~06 kasztelan
krakowski.
878 Wilhelm Albrecht Finek, podpułkownik w regimencie M. Karskiego, wcześniej kapitan w regimencie
dragonów. Brak o nim bliższych wiadomości.
229
rzeczy szkodzić. A ponieważ hospodar sugeruje, że hetman mógłby posłać do [Cha-
lilaj paszy sylistryjskiego i czekać, aż Porta Otomańska odpowie, dlaczego schwyta-
ła ambasadora polskiego Wysockiego8 i nie wypuszcza na wolność wbrew prawom
wszystkich narodów, zarzucono by mu głupotę, że oddaje Turkom w ręce więcej
jeszcze ludzi i nic będą oni lepiej traktowani niż tamten wymieniony. Poseł zapytał
też hetmana, jakoby w intencji [Chalila] paszy sylistryjskiego, jak wskazywałyby
wszystkie okoliczności, czy król Polski i Rzeczpospolita wydała wyraźne rozkazy
swojemu wojsku, by teraz wyprawić się na Ukrainę, którą chroni przecież sam het-
man koronny. Posłowi jednak zatkano usta podobnym pytaniem - zażyczył sobie
hetman wiedzieć, czy to wedle rozkazu sułtana tureckiego jego poddani Tatarzy
ciągle niszczą Królestwo Polskie ogniem i mieczem.
lego dnia dotarła również wiadomość, że kasztelan podlaski [Stanisław Karol
nic będzie mógł dogonić Tatarów i Kozaków, za którymi
podążał, zdecydował rozciągnąć swoich ludzi aż do bram TymanówkiSK0, złożonego
miasteczka, które tak wystraszyło się takiego niespodzie-
wanego nadejścia, myśląc iż całe wojsko polskie idzie w ślad, że natychmiast przy-
niosło klucze. On rozbroił wszystkich mieszczan, odbierając tysiąc pięćset strzelb
kozackich, zwanych samopałami, a z samego miasta i okolic wyprowadzono tysiąc
sztuk bydła i dwa tysiące owiec. Za tym jeszcze większe szczęście, ponieważ hetma-
nów i w ręce oddało się miasto Ściana, opisane powyżej, na stronie 159S8’> tak samo
ważne jak Kamieniec Podolski z powodu mocnej twierdzy i brodu przez rzekę Boh.
1’ulko-,' r Łliński wysłał wiadomość do hetmana Doroszenki, ale po-
nieważ ten już go dwa razy schwytał i wypuścił bez większych sum wykupów, zapra-
gnął za takie złe zachowanie się odwdzięczyć. Poddał więc miasto pod pozorem, że
niby hetman go namówił oddać to miejsce za życie zięcia Zielińskiego, skazanego
• \ w ruskim Lwowie. Od tego czasu oddany był stale hetmanowi.
.-===- 26 września
wróciło z przedmieść Mohylowa sto koni, wysłanych 24. tego miesiąca, z siedmio-
ma jeńcami, od których hetman pozyskał wiadomości o stanie wspomnianego
miejsca i wielu innych związanych z tym rzeczach. Tego dnia do obozu przybyły
8~9 Kazimierz Franciszek Wysocki (zm. po 1676). cześnik sochaczcwski; w 1667 brał udział w poselstwie do
Turcji jako sekretarz i kończył je po śmierci posła Hieronima Radziejowskiego. Został również wysłany w 1671,
ale spotkał się ze złym przyjęciem i nie zdołał odwieść sułtana od wojny z Polską. Wypuszczony przez Turków
w 1672, złożył 1 VI 1672 relację z poselstwa przed sejmem w Warszawie.
S80 Obecnie TwMaHiRKa. ok. 65 km na północny wschód od Jampola.
881 Dtu Rfistjottnuddes Ulrich tvn Werdum.... s. 197.
882 Michał Zieliński, pułkownik kozacki; pot. I. Sobieski do A. Olszowskiego, obóz pod Barem. 28 IX
1671. [w:] Ojctpu tfonunki. .. t. 2. nr 8. s. 333 - Sobieski nazywa tam pułkownika Zielenieckim: -Zieleń iecki
człowiek znaczny w Ukrainie i pułkownik starynny. przeszedł już cale na stronę JKM".
230 DZIENNIK WYPRAWY POLOWEJ 1671 Ulryka Werduma
dwie kompanie piechoty regimentu generała-majora hrabiego Ernesta Denhoffa
z Mazur. Tego też dnia, usłyszawszy, że nadciąga silne wojsko, poddało się hetma-
nowi miasto Krepsdiow . Leży ono pięć mil od Kamieńca i siedem od Baru; bano
się, że skończy się z nim nie lepiej niż z Winnicą, jak tylko nadejdą Polacy.
27 u/rześnia
przed świtem sześciuset jeźdźców polskich i stu dragonów dostało rozkaz, by wy-
ruszyć na przygotowanie wygodnego miejsca niedaleko Mohylowa. Przewodził tej
kompanii pan Strzemeski .
28 września
wrócił poseł wysłany przez hetmana [Jana Sobieskiego] do Chanenki, przyno-
sząc wiadomość, że jest ich dużo — około sześciu tysięcy ludzi, ale są dzielni i nic
baliby się nawet piętnastu tysięcy Doroszenki. Kiedy Chaneneko podszedł go na
pół mili drogi i wykazywał chęć do walki, Doroszenko nadzwyczajnie skrył się
w swojej stałej rezydencji Czehryniu, tak że można mieć prawo sądzić, iż ucieka,
zostawiając działa i tabory w niebezpiecznych miejscach, skąd Chanenko mógł je
z łatwością zabrać. Doroszenko tym razem był zmuszony tak szybko odstąpić, po-
nieważ Tatarów, których miał przy sobie, gdy dowiedzieli się o nadciąganiu woj-
ska polskiego, opanowało tak niespodziewane przerażenie, że wszyscy potajemnie
uciekli. Został tylko murza Suinkazy'-' z kilkoma Tatarami, lepiej więc było od-
stąpić, niż wszystkich Kozaków wystawić na niebezpieczeństwo, z nadzieją, że
najpierw wzmocni go wielka obiecana pomoc z Krymu, a potem cały regiment
Kozaków z Kalnika. Tymczasem taki odwrót podciął jego autorytet i wzmocnił,
z drugiej strony, szacunek dla Chanenki, któremu na Ukrainie poddało się wiele
miasteczek, otwierając drogę do połączenia się z wojskiem polskim bez przeszkód,
co obiecał wkrótce uczynić.
883 Ernest Denhoff (ok. 1630-1693), brat stryjeczny Władysława Denhoffa, od 16~0 generał-major wotiki
koronnego, łowczy wielki litewski od 1676, kasztelan wileński od 1683. wojewoda malbonki od 1685.
884 Identyfikacja tej miejscowości budzi wątpliwości. W zapisie oryginalnym pozostawia ją także Ał Arue-
journal des Ulrich von Werdum..., s. 507. Miejscowość tę pomija w swoim studium M. Jaworski, op cii ł 112.
Być może chodzi o Dunajowcc (obecnie JlyHaiBui). ok 34 km na północny wschód od Kamieńca Podolskiego.
885 K. Liske (Ulryka Werduma dyaryusz..., s. 231) pozostawia nazwisko Trzevoski (podobnie Des Retseyur-
na!des Ulrich von Werdum..., s. 508). Chodzi najpewniej o Jana Strzemesksego. rotmistrza chorągwi husarskie;
w pułku Stanisława Koniecpolskiego, starosty dolińskiego.
886 U K. Liskego (Ulryka Werduma dyaryusz.... s. 231) i S. Cramer (Des Reiseyrur^a! des Uinch tm 07r-
dum.... s. 508) Sudnikosi. Polski wydawca podaje w przypisie także formę Sumkazy. która znajdujemy » .not
hetmana, zob. J. Sobieski do A. Olszowskiego, obóz pod Barem. 22 IX 1671. [wt] Ojczyste syommh. _ l 2.
nr 7, s. 332, oraz w kopii listu tego wodza tatarskiego do hetmana. zob. J. Sobieski do A. Irzebadoego. obóz
pod Barem. 31 VII! 1671. [w:] Pismado uteku i sprrau ..., t. 1,cł 1. nr 307.s.671-672. Podobnie M Jaworki
op. cii., s. 112. Suinkazy dowodził ordą białogrodzką.
231
^Hieronim
iińaaki,
laikat albumu
i Letkiego
Ja Maki,
jipntkina,
s-jrnwr broni
is^Haane
ubytki"
Tjrsiua 188J.
Wspomniany poseł przywiózł również wieść, że wicie innych miejscowości
skłonnych jest poddać się pod opiekę Korony, ponieważ zobaczyły, że Doroszenlco
je opuścił, a niektóre ukraińskie miasteczka nic są aż tak mocne i nic wytrzymają
nawet formalnego oblężenia. Dostały więc rozkazy poddać się same, bez oporu, niż
zostać zniszczone, wiedząc, że Polacy i tak prędko je opuszczą. ponieważ brak był
ludzi, by osadzić takie miejsca załogami. Tego dnia do obozu dotarł generał-major
hrabia Ernest Denhoff
29 września
wrócił jeździec wysłany przez hetmana z posłem Doroszenki do Falkiewicza, przy-
wożąc listy, w których Doroszenko zachowywał się już nie tak uparcie jak poprzed-
nio i nawet skłonny był pertraktować z Rzecząpospolitą, dodał jednak, że to z pew-
nych powodów musi być odłożone na przyszłość. Mniemano z tego, że naprav.dę
nie chce rozmawiać, tylko potrzebuje czasu albo do przyjścia oczekiwanego wspar-
cia z Krymu, albo do otrzymania o tym ostatecznej decyzji. Jeździec dostarczył
również wiadomość, że od rany w głowę, otrzymanej przy porażce pod Bracławiem
- o której pisano powyżej, 21 września - zmarł murza Omar Chalil. Tego dnia
hetman zwołał radę wojenną z wszystkimi pułkownikami i wysokimi oficerami na
temat stanu rzeczy. Postanowiono najpierw wyruszyć z Baru, chcąc, żebv towarzy-
sze zmęczyli swoje konie i pozostawili bagaże, i przed odejściem na kwatery zimowe
jeszcze raz wyprawić się na Ukrainę. Ta prawdziwa przyczyna wyprawy ukraińskiej
została wskazana 27 sierpnia, ale tym razem jako pretekst powiedziano, że trzeba
odebrać Doroszence pozostałe miasta. Łatwiej było to uczynić w danym momencie,
kiedy trząsł nimi strach, a nie nadeszła jeszcze wielka pomoc z Krymu.
.-^ł- 30 września
wróciły chorągwie, które wyruszyły do Mohylowa 27., ponieważ ogłoszono, po
co hetman je tam wysłał, czyli dla zajęcia zamku Ozarzyńce, umocnionego wa-
łami ziemnymi, leżącego na skale, o milę drogi od Mohylowa. Poddał się do-
browolnie, dlatego mieszkańcom zostawiono ich bydło, mimo że na początku
chorągwie rwały się, by je poodbierać. Potem chorągwie powróciły do bramy
Mohylowa, z której wyszła część Kozaków i Tatarów’ i ustawiła się, jakby zamie-
rzała naszych atakować. Zobaczyli jednak nacierających wprost i natychmiast wy-
cofali się do miasta, które Polakom, na ich pragnienie, zaserwowało piwo, miód
i inne orzeźwienie pod groźbą podpalenia przedmieść. Tego dnia do obozu przybył
z Międzyboża chorąży koronny [Mikołaj] Sieniawski ze swroimi ludzi.
887 Por. J. Sobieski do A. Olszowskiego. obóz pod Barem. 28 IX 1671, [w-.] Ojczyste spomiitki.. . r 2. nr 8.
». 333-3.34. W liicic do żony stwierdzał: „Od Doroszenka Tatarowie pouciekali, po owym przestrachu; sam xas
począł był ze mną traktować, ale teraz już ustępuje, aż ku Czchryniu. Ostatnia jeszcze jego nadzieja w ordzie
krymskiej, która, gdyby nic przyszła, tedy bym wszystkę odebrał Ukrainę', I Sobieski do Marii Kazimiery
obóz pod Batem, 28 IX 1671, [w:] Listy Jana Sobieskiego.... cz. 2, nr 66; por. też J. Sobieski do A. Trzebidoego,
obóz pod Barem. 28 IX 1671. [w:] Pisma do wieku i spraw..., t. 1. cz. 1. nr 319. s. 691-692.
233
1 października
hetman dowiedział się. iż na Mohylew padł tak wielki strach z powodu bliskości
chorągwi polskich, że najbogatsi mieszkańcy wyrazili opinie o konieczności ułoże-
nia się z hetmanem w obawie przed nieprzewidzianym napadem polskim. Napisał
więc do nich po przyjacielsku, zachęcając znowu do posłuszeństwa Rzeczypospoli-
tej. Listy wysłano do nich przez schwytanego Kozaka, który zobaczył wojsko, po-
wracające i maszerujące z Baru bezpośrednio do Mohylowa na oblężenie, jeżeli
się nie podda z dobrej woli. Tego dnia do obozu zajechał regiment biskupa kra-
kowskiego ‘Andrzeja Trzebickiego]. składając} się z trzech setek dobrze wyposażo-
nych jeźdźców. Potem wojsko wyruszyło i przeszło pod wałami Baru, zostawiając
najcięższy tabor z kilkunastoma odkomenderowanymi chorągwiami. Minął cały
dzień na przeprawie przez rzekę, bagna i przeszkód) tego miejsca, o czym już była
mowa na stronie 149 . Obóz rozbito na pustym polu ćwierć mili przed miastem.
Podczas rozkładania się wojska nadjechał pan Łużecki. kasztelan podlaski, z pod-
ległymi chorągwiami. Poddały mu się miasta Kopijówka, Klebań" i Tulczyn,
przylegające do Bracławia.
2 października
do hetmana do obozu dotarł pan [Stanisław] Koniecpolski ze swoją chorągwią jaz-
dy pancernej, chorągwią wołoską i chorągwią dragonów, wszystkie własnym sump-
tem. A pan Ruszczyć przyniósł dzisiaj wiadomość, że najprzedniejsze ukraińskie
miasto Humań, gdzie urodził się Chanenko i służył jako pułkownik, doręczyło mu
klucze, a jego wzorem poszło wiele mniejszych miasteczek. Tego dnia wysłano do
Chanenki cynga' . czyli generalnego audytora, aby ustalić czas i miejsce połączenia
się z wojskiem. Do hetmana przyjechało z Bracławia czterech sotników, czyli kapi-
tanów kozackich, upewniając go, że ich miasto również skłania się do poddania się.
inaczej mogłoby doiść do wielkiego powstania, do obrony ostatecznej. Wojsko stało
cały’ czas tego dnia we wczorajszym obozie.
888 Das Reisejournaldes Ulrich non Werdum.... s. 187.
889 Zapewne chodzi o Klebań, obecnie KneóaHb, ok. 10 km na wschód od Tulczyna. Werdum zapisał
nazwę tej miejscowości jako Klepszow (por. Das Reisejournal des Ulrich wn Werdum..., s. 512), co K. Liske
(Ulryka Werduma dyaryusz.... s. 233) tłumaczy jako Klebówka. Takiej miejscowości nie ma jednak w tym
rejonie.
890 W oryginale „Zinga"; por. K. Liske, Ulryka Werduma dyaryusz..., s. 233. i Das Reisejournaldes Ulrich
von Werdum ... s. 512. Urząd generała-audytora pojawił się w wojsku koronnym w 1673 i objął go Henryk
Treyden. Miał on funkcje doradcze wobec hetmana w sprawach sądowniczych wobec wojsk cudzoziemskiego
autoramentu. Werdum przedwcześnie określa tym mianem sędziego wojskowego Franciszka Kobyłeckiego
(ok. 1625-1682), posła na Krym w latach 1666-1667.
234 DZIENNIK WYPRAWY POLOWEJ 1671 Ulryka Werduma
jeszcze tam zostało, żeby pomóc iść w ślad artylerii i taboru przez niedogodne
przejście barskich bagien; trwało to trzy dni. Możliwy byttn pospiech. dc hetman
kazał wszystko zorganizować dokładnie, |x>woh. wiedzą*.. te w okolic) pdnu jest
n.i|H> nur. X C I' -| 'I' ;',"\s / Hani, /bici.ijącwh wi.idom. u . • •..<
wojska polskiego, więc taki powoln) wymarsz wojsk pob-kuh zrobi większe w ta
enieniżstan raeczs w I.sty, i\ ni b.ud/ic| ze w r m sann i
chorągwie. powiększając wrażenie wizualne Strategia taka porządnie podziałał,*
gdy tylko rozpoczęli drogę, a juz dnia dzisiejszego. ' pa/d/termka Ikv <<jK»r<iw
poddało się miasto Mohylów szczegółom i oj
mc ntc.spodztcw ans i pi . ci .1. .ij.u \ stia.ii. a W . >rko p- >|skic n -n razem pod /ad
n\m w zględem nie by to tak silnt ib • ai
było trzy razy silniejsze. Zabito wtedy cztery tysiące, a w ielu raniono. Od c/avns
pierwszej rebelii kozackiej nic można było uzyskać poslus/cnstwa <>d tego miejsc
i tylko ono i miasto Humań nigdy nic oddały się pod opiekę pilską słało
ono naprzeciw Doroszcncc dwóch pułkowników kozackich. jeden nazywał się
Ochel, drugi Konstancin. Chanenko pisał do nich, zachęcając. by poszli prz. Li-
dem innych ukraińskich miast otwierających mu bramy. Ci dwaj wezwali razem
wszystkich mieszkańców, pragnąc wybadać ich opinie i decyzje i możliwie do
wiedzieć się, czy oddziały Doroszenki są nastawione na obronę przeciwko 1'oIm.ł
i Chanence. Jak dostateczne zauważyli, tamci nie wykazywali zbyt wiele oihon
więc bojąc się. że mieszkańcy, a byli silniejsi, oddadzą ich w ręce wroga, porzucili
miasto i przez, rzekę Dniestr udali się do Mołdaw ii. Kiedy więc bogaci mieszkań
cy zobaczyli zniknięcie obrony, też stąd się powynosili z lepszymi rzeszami lvm
czasem przyszła wieść do Mohylowa. że hetman wyrusza z Baru i idzie wprost
z tak silnym wojskiem, które potrzebowało aż trzech dni. by przeprawie się przez
tamę barską. Na podorędziu był też wielki zapas łódeczek, z których można w to
miejsce dopłynąć, kiedy staje się bardziej podtopione. Po tej wiadomości mir
kańców ogarnął tak wielki strach, żc nic mieli nadziei dłużej wytrzymać ponic
waż od st i <>n\ jeziora nie było żadnych fortyfikacji i
za przeszkodę. W tym zamieszaniu ciągnęła się chorągiew polska i t Varzsnie*. do
bramy Mohylowa, przed awangardą całego wojska. Trwoga tak się wzmogła n
najdostojniejsi mieszczanie padli do rzeki i uciekli do Mołdawii na łodziach które
udało im się znaleźć. Wielu jednak nic dostało żadnej, przeprawiali się wię. wpław
i wiosłując na deskach, drabinach, kufach' piwa, beczkach i co tam jcs/.ze wpadl
pod rękę, utonęło dziewięćdziesięciu. Pozostali w mieście jak najszybciej posłali d<«
891 Dos Reisejournal des Ulrich uon Werdum195
892 Kufa duża Iwczka, o pojemności kilkud/><
z»
Ozarzyniec, żeby dać znać znajdującym się ram Polakom, że ich miasto jest gotowe
się poddać. Część garnizonu weszła do miasra jeszcze tego samego dnia' .
-o 4 pażck-imiku
hetman, już wsiadając i udając się w kierunku Bracławia. by połączyć się z Cha-
nenką. otrzymał dobre wieści: ten te.- wydał rozkaz swoim oddziałom. be tamże
wyruszały, i planował być pod Bracławiem przed 9. tego miesiąca. We własnej
osobie pojechał z tysiącem dwustu końmi do Mohylowa i tegoż wieczoru dotarł
aż do Ozarzyniec.
5 paód&ierHilM
przybył do Mohylowa i kazał ob jąć amnestią i wymazać wszystko, co się zdarzyło,
a wszystkich mieszkańców. którzy ociekli. zachęcić do powrotu, zapewniając wszel-
kie gwarancje bezpieczeństwa i darmowe konwoje.
. -o-- 6 piisjliifrnikii
hetman zakazał zabierać mienie siłą, nawet przeszukiwać jamę mieszkańców, czyli
podziemne kwatery to których pisano powyżej, na stronie l63s więc powróciła
większość uciekinierów. Tego dnia dotarł te; oficer od hospodara Mołdawii z kilku-
nastoma ludźmi z drugiej stronę Dniestru, Zatrzymali się praed Mohelowem i na
tychmiast jeden z ludzi został wysłany do hetmana, by go upewnić o należytych
stosunkach i dobrosąsiedztwic z Polakami ze strony hospodara. Prosił hetmana, bv
ogłosił, że sprawy .- co i pi , \ . iuno. \\v
syłając pana Ruszczeca na ich komplementowanie i upewniając, iż hetman ze swej
stronę nie chce oszczędzać na wszelkich oznakach przyjaznych relacji. Między inny-
mi oficer powiedział panu Ruszczycowi, że władca turecki, sułtan Mehmed. chciał
wysłai czterdzieści cysięcj Patatów .- Krymu i dwadzieścia z Białogrndu8 . bj walczy
li i wspomagali Doroszenkę, a ten zabiegając o to. wyprawił swego brata Hrehorego.
Herman tego dnh szedł < dco komendanta w Mohylowe
pułkownika piechoty hr. W ładysława Denhoffa ze swoim regimentem, jak również
regimentem wojewody ruskiego, pozostały tam również cztery działa i pięć polskich
chorągwi jazdę Tego dnia hetman odbył drogę, jak opisana powyżej, na stronach
8*>3 Hetman cieszył się : p.xkła« mu się kok-|tmh miast ..Sz<zęsvia takiego, które mi tu l* Bóg daje.
i imagtnować nie podobna; bo nic nlko .< Donrirenko udek!, i wvn%»v laurowic. których ostatki swzora
pogromione, ale wwntkir prawu- miasta p mi. ss pi. vs»l.miu się itprn >1-ai.| . I Sobieski do Marli
Kazimiery, obóz pod Barem, 3 X 1671, (w.) lary ptru ,VŻ»»r<ibi/yr>... ct. 2. nr (v
894 Dm Rrisf]0nrHji Jrr Ulrich »*»• itrnó»»w.... s. 201
895 Bialogród, tur. Akkcrman. obecnie Ktiropofl ,'lHicrpoRchKiiA na t 'krainie miasto u ujkic Dniestru
do Morza Czarnego, spełniające wa/n.| funkcję w tureckim ss sternic rwierilr strzegą«h półtUHnych Wsbnc/y
Morza Czarnego.
236 DZIENNIK WYTRAWY POLOWEJ 16’1 Ulryka Werduma
158 i 1 59 , do miasta Sc iana. Tu ulokował się na noc, zostawiając w zamku należną
załogę, lii przyszła wieść, ze miasteczko Jampol. oddalone o dwie mile i omówione
na stronie 167 . poddało się Chanence. Kiedy udał się do c>xh stron, przed rebelią
kozacką należących do pani matki króla Michała, księżnej Zamościa, ich zarządca,
żeby samemu lepiej dopilnować interesów swojej wysoko urodzonej zwicrzchnicrki.
to ( hanenko go wygnał, jak już to czynił w podobnych miejscach przedtem, mówiąc,
iż odebrał to Doroszencc mieczem i dlatego zatrzyma tak. jak każdy by to zrobił.
Z tej przyczyny obawiano się. że ten hetman będzie tak samo mało szanował Koronę,
jak i ten drugi, a tymczasem musi dopiero wzmocnić swój autorytet i władzę.
"października
hetman wyruszył do Kopijówki. które to miejsce i droga do niego są opisane na
stronie 161' . Kopijówka ta już kilka dni temu poddała się panu Łużeckiemu.
kasztelanowi podlaskiemu. Należy ona do jego dóbr dziedzicznych.
8 października
hetman wrócił do wojska, które już dotarło do obozu pod Bracławicm. rozbitego
na wystrzał armaty przed miastem. Jakiś czas był już tam hetman, kiedy do obo-
zu dotarł (.'hanenko z wybitnym pułkownikiem kozackim Sirko. razem z innymi
znakomitymi oficerami, oddając pokłony hetmanowi. Poprzedniego dnia zajechali
do Bracławia. zostawiając swoich ludzi w Ladyzynie. które to miejsce omówiono
na stronic 151'’ . la ich wizyta pełna była komplementów i natychmiast odjecha-
li konno znów do Bracławia. Przybyli z czterdziestu czy pięćdziesięciu osobami
Jechali na tak pięknych koniach tatarskich i podolskich, jakich później w życiu
nie zobaczyłem. Tego dnia hetman otrzymał pismo od króla Michała z instrukcją
umożliwiającą Doroszence prosty układ: król ustalał między innymi, że corocznie
naród kozacki dostarczy mu trzy tysiące serdcni.u . najodważniejszych i doprawdy
dzielnych wśród nich ludzi, których mógłby król użyć, lecz nie otwarcie. Niektórzy
wyrażali opinię, iż książę elektor brandenburski tak źle się zachowuje w stosunku
do Korony, że trzeba mu rym samym odpłacie
896 lXt.< Reisejouma/des Ulrich ren Wentom..., s. 196-197.
897 Ibidem. s. 205.
898 Ibidem, s. 199.
899 Ibidem, s. 189.
900 Scrclcniata - wyborowa piechota kozacka.
901 bryderyk Wilhelm I lohenzollern (1620-1688), elektor brandenburski i książę pruski 1640-lbSS )rpi
stosunki / Polską popsuły się za sprawą uprowadzenia : Warszawy do Prus Krystiana Ludwika Kalk\trina-
-Srollrtsklcgo, przywódcy propolskiej opozycji w Prusach.
13J
r-ssz’ 9 października
pod Bracławicm hetman urządził radę wojenną ze swoimi oficerami, Chanenką
i jego ludźmi. Zdecydowano pójść pod Kalnik z wszystkimi oddziałami, próbując
wykorzystać ludzi, którzy porozumieli się z Chanenką w tych miejscach, i znowu
podporządkować kilka innych miast między Bohem a Dnieprem, czyli Boristhene.
Po zakończonej radzie hetman gościnnie potraktował na wystawnej uczcie Chanen-
kę i jego ludzi, niemało wypili z nim i Polacy, i Kozacy. Chanenko jest w wieku oko-
ło czterdziestu lat, średniej krzepkiej postury, o żółtej twarzy i smolistych kręconych
włosach. Wygląda więc dość chłopsko, lecz odważnie i żołniersko. Ci, co często
z nim obcują, mówią, że ma więcej serca niż rozsądku, nie widząc w nim żadnego
wielkiego rozumu. Urodził się w Humaniu, ważnym mieście ukraińskim, gdzie
jako pułkownik dowodził pułkiem tego samego okręgu. Kiedy wpadł w niełaskę
u Doroszenki. musiał uciekać do Kozaków zaporoskich, opisanych powyżej, z datą
15 września, którym - i wielu innym również uchodźcom od Doroszenki - prze-
wodził. żądając od Korony Polskiej tytułu i sztabu hetmana. To mu bez większych
przeszkód umożliwiono. Korona bowiem chciała mieć zamianę na miejsce Doro-
szenki. który oddał się pod opiekę turecką, dalej otwarcie szerząc rebelię. Chanenko
ma ze swoją żoną trzech synów, z których starszy i jego matka, schwytani, znajdują
się w rękach Doroszenki.
10 października
odbyło się wiele wysyłek i przemyśleń. Hetman próbował przekonać Chanenkę do
zostawienia w Bracławiu polskiej załogi. Ten najpierw nie chciał na to w żadnym
razie przystać, argumentując, że to miejsce, takie jakie naprawdę jest, należy do
jego władztwa, więc dla bezpieczeństwa Korony zostawia w garnizonie swój naj-
lepszy, wierny pułk. Potem jednak, kiedy starosta grabowiecki902 903, któremu hetman
powierzył negocjację, grzecznie utrzymywał, że ten czułby się nieswojo pozbawiony
swoich najwierniejszych ludzi, których i bez tego nie miał zanadto, a musi utrzy-
mać w ryzach tak wielką krainę, ten koniec końców poddał się. Jednak pułkow-
nik Lisica . komendant Bracławia, nie był z takiego obrotu sprawy zadowolony,
a i mieszkańcy tego miejsca nie chcieli garnizonu polskiego.
11 października
przyszła wieść, że nadchodzi wojsko litewskie, które wyruszyło na Ukrainę, w sile
czterech tysięcy ludzi. Ponieważ niektórym nie przypadło do gustu, szli oddziała-
902 Marek Marczyński (1631-1697). starosta grabowiecki. koniuszy wielki koronny od 1676. podskarbi
wielki koronny od 1689. wojewoda ruski od 1692; zaufany współpracownik Jana Sobieskiego.
903 Paweł Lisica, pułkownik kozacki; por. J. Sobieski do A. Olszowskiego, obóz za Bradawiem. 13 X 1671.
[w;] Ojczym fpominki..., t. 2, nr 9, s. 335.
238 DZIENNIK WYPRAWY POLOWEJ 1671 Ulrvk> Werduma
mi po drogach, a husarska chorągiew hetmana razem z chorągwią husarską i uzdą
pancerną kanclerza litewskiego wyszły do przodu . Chanenko kazał upewnić het-
mana, że część Tatarów kałmuckich udała się w drogę razem z żonami i dziećmi,
burząc swoje mieszkania na Ukrainie, a mogli być tolerowani przez Koronę Polską
W mniemaniu Polaków ci Tatarzy są najodważniejsi, którzy tez \ą niezłymi żołnie-
rzami. Wszystkich innych poczytują za kanalie i włóczęgi. Z Białogrodu przyszła
dobra wieść, że po tym jak murza Omar Chalil z całą ordą z Ukrainy został pobity
pod Bracławiem, w Bialogrodzie zapanował tak niewyobrażalny strach, że wszyscy
z żonami, dziećmi, najlepszymi rzeczami udali się za Dunaj w takim pośpiechu, że
za statek dawali dwadzieścia talarów cesarskich. Nikt zdolny do obrony nie pozo
stał. Inni zostali wezwani na obronę prowincji i udali się w pole. W tym samym cza
sie hetman dowiedział się, że cały tłum Tatarów z kilkunastoma tysiącami Turków
przygotował się do nastąpienia na polskie ziemie przez, rzekę Dniestr. Do obozu
dotarły wiadomości z Czernihowa i Wołynia, że pułkownik Piwo z chorągwiami
polskimi, które wysłał mu hetman, ściera się z miastem Pawołocz' . zamek jednak
dalej trzyma z Doroszenką. Jest to wielkie miasto na Ukrainie, siedziba pułku, któ-
ry w swoim okręgu wystawia. Tam również znajduje się miejsce, gdzie bohaterski
pułkownik von Klosterzmarł własną śmiercią. Jego ciało w sarkofagu można
było napotkać w przeszłym lipcu w cekhauzie w ruskim Lwowie, ale ponieważ
my kierowaliśmy się na Ukrainę, odesłano je do Warszawy i dalej do Prus. Dzisiaj
wysłano do Kalnika na podjazd strażnika koronnego, czyli generał-wachmistrza
[Stefana Bidzińskiego].
/<&-• 12 października
hetman w tym samym celu wysłał pana Ruszczyca do Raszkowa , żeby w po-
dobnym czasie zaczerpnąć prawdziwych wiadomości o sytuacji w prowincji biało-
grodzkiej. Kiedy hetman zobaczył, że miasto Bracław, jak opisano na stronie
dobrowolnie nie chce przyjąć załogi polskiej, wymyślił, jak zwyciężyć je sprytc,
Dlatego kazał generałowi-kwatermistrzowi Łąckiemu*' z sześćdziesięcioma czy
904 Hermanem wielkim litewskim byl wtedy Michał Kazimierz Pac (1624-1682). wojewoda wileński od
1669, hetman polny litewski od 1663 i hetman wielki litewski od 1667. Kanclerzem wielkim litewdum iep>
brat, Krzysztof Pac.
905 Obecnie FlaBonoH, ok. 60 km na zachód od Białej Cerkwi.
906 Herman von Kloster von Dornim, pułkownik regimentu pieszego
907 Obecnie Ra$cov, na terytorium Mołdawii, ok. 130 km na południe od Bracbwta. Jego właścicielką
była wtedy Rozanda Chmielnicka, z domu Lupulówna (zm. 1686), synowa Bohdana Chmielnickiego.
J. Sobieski do Marii Kazimiery, obóz pod Barem, 3 X 1671. [w:] LutyjaruStbiahr^n ...a.2. nr6". t 242
908 Das Reisejournaldes Ulrich uon Werdum ... s. 519.
909 Eliasz Jan Łącki (zm. 1685). generał-major. w latach 16T1673 generalni kwatermistrz autoramentu
cudzoziemskiego. Jako komendant Lwowa w 1672 obronił miasto przed Turkami.
asicmdzicsiędoma innymi ludźmi pod jakimś pretekstem jeden za drugim udać się
J<> .r-nlk.i i niepostrzeżenie zatrzymać się niedaleko zachodniej bramy. Oberszterejł-
nant dc Boham i innymi dziesięcioma czy dwunastoma, wśród których był i pan dc
Beaumont. wipomniany powyżej, dnia 26 sierpnia, znaleźli za mitrami przy rzece
tajną furtę, gdzie ludzie ze strumyka czerpali winię, a ponieważ nic strzegli tego
pilnie, dc Boham ze swoimi wszedł i razem z. tymi od łąckiego napadli na straże
bramy zachodniej, zabrali im broń i otworzyli miasto oddziałom polskim, które już
ruszyły obok do mostu. Na załogę w Brj< lawin hetman wyznaczył regiment pie-
chot) krajczcgo koronnego regiment piechoty d Arcpiicna . którym przedtem
dowodził Fromhold vonj Ludinghatisen. i cztery chorągwie jazdy polskiej razem
i. dwiema kompaniami piechoty z regimentu pułkownika Stanisława Morsztyna' ,
ktorv MMttl ni / ' ,wo opisanej powyżej,
na stronach 1 50-1 51 ). Miasto dobrze zaludnione, a mieszkańców bardzo bolało,
ze d.iii uę przc< hytr/yc zwłaszi za ze natychmiast po zajęciu widzieli marsz wojska
polskiego przez ich most i mogli na własne oczy upewnić się, jakie było słabe. Mó-
JO po ki ./' ń-.t > pi/' / któro du/o
Z /
; rozbijane oho/ na rajlcgłosc wystrzału armaty od północnego brzegu rzeki Boh .
y-' 13 października
przemaszerowało do opuszczonej wsi Horodnk.y . do której jednak nikt nic za-
glądał ;ó mowiono powyżej, na stronie 161 Tu hetman otrzymał wiadomość,
z j hająt ymi zamiarami, że lepie, w .// •
/ '
strażnika (koronnego, Stefana Bidzińskiego).
910 W* la-* l.rwi zyrtłii 'przed 1638-1688'. krajczy koronny od 1658.
91 • Annę I ouis dAr-po-n >le la (.rangę hrabia dc Maligny l/m. 1703). brat królowej Marii Kazimiery,
służył * -A'.|-.itu koronnym gduc dowod/ii regimentem dragonu W 1690 otrzyma! polski indygenat.
91Stanisław Morsztyn 9m I 725). podsroh chełmiński od 1668, dowódca regimentu pieszego w wojsku
koronnym od 1687 kasztelan . zrrski. od 1699 wojewoda mazowiecki, od 1704 wojewoda sandomierski.
913 t)ai Rrtirjourruil dtri IJlrirh Wrrdum . s. ) 88-189
914 Por !• l'm<M i. fharrwr un)rnnf r. trjrr urypraury prtrr. Prtuda PlfiiMrrpn nadeiłany. [w:| Ojayitt Ipnmtniki.
• 1. s 189 Paweł Pinotci (1645-1675) był synem Hieronima Pmoccicgn (zm. 1676). sekretarza królewskiego;
zoł> f«!i J x.hirski do A |rz<-ł„. ktryo ,(h.i (hh) Bra« I.«wk in, 12 X 167 I, [w I Phhki dt> wirku / Iprmi' i 1,
łz I. nr 32 J. s. 6*19-704 (zał^ezzma kopia listu do A Olszowskiego z lego samego dnia),
915 K. laska (Ulryka Wrrdumn dyaryuu . t. 238) rwlczytujr mylnie >ako Karbówka
916 /Z*M faurjfiurna! drt Ulruh von Wrrdum . « |<)9
917 Por Umrm-./ wajrnny r. ir/rr urypraur/ \ 189, a także J Sobieski do A. < llszowskiego, obóz za
Braclawiem. 13 X 1671. (w:| (tyryitr tpnmtnki... t. 2. nr 9, ». 334-338.
240 DZIf NNIK WYPRAWY POUJWEJ 1671 Ulryk, Werduma
' i 4 paiAzusnuka
stąd przez HOfOtłni .-.t . " . , -r i'
wiadomość od pułkownika Mortzcyna, że bracławiar.ie rrwii amt i cała za-
łogę polską udusić, ale dobrze rrzymaJi wachtę- hurrowr.icy zostań zkarar.;.
> 15 października
z tego miejsca przez Zorniszcze do 1: /piwne powyżej* ®* wonie
162’ Miasto było bardzo zaludnione, ale wszyscy uctek!;, gromadząc się » K*ix>
kl . Domy i stodoły zostały pełne trwoctw j innych zapasów z czegn P>iac/zrób:;:
sobie niezłe łupy. Chcieli też obrabować kościoły, ale hetman zabezpieczył f. 709,
imi strażami. Miejsce ro leży tylko pół mili od Kalnika, dlatego henaan, pragnąc
zapoznać .się, pojechał tam konno, a poprzedniego dnia strażnik spalił przedmieścia.
W tym samym czasie tamże przybył Chanenko ze swoimi oddziałami Wychwa-
lał się, a siła jego, jazdy i piechoty, była nie więcej niz dwa tysiące adzi. Hetman
zobaczył, że mieszkańcy Kalnika, wszystkich trzech miast z których się adada.
opuścili dwa dolne i z całymi zapasami schowali się w trzecim.
16 października
stąd do mogiły, czyli wzgórza Soroka, jak opisane powyżej. na stronie 162
W tym czasie hetman zostawił w Ilińcach załogę trzydziestu dragonów \ri ochra-
niali zamek, a w mieście stała chorągiew jazdy polskiej na straży prowiantu i zbóż.
Po rozbiciu tu obozu hetman wysłał generała artylerii [Marcina. Karskiego: opaia
Paulmiers, mojego pana, mianowanego inżynierem koronnym do Kalnika. rozka-
zując dobrze zapoznać się z tym miejscem i zdać mu szczegółowa rełaoęo wszyst-
kich jego cechach charakterystycznych. W tym czasie zauważono, źe ro sami miesz-
kańcy podpalili dwa opuszczone miasta, próbując również zniszczyć okoliczne Łask
i ogrody, zostali jednak szybko przegonieni przez Polaków. Wyjechał: więc gere-ał
artylerii ze wspomnianym inżynierem królewskim w asyście sześciu m-iszioeteró*
prawie do samych fos miasta. Kilka razy oddano do nich strzały z murów, na co
nic zważając, dokładnie oglądali miejsce i jeszcze tego samego dnu wręczył: radzie
wojennej następującą relację pisemną:
Tylko jedna trzecia część miasta Kalnika było jeszcze in me, tam się schowali
wszyscy mieszkańcy, na górze i na wzgórzu, w czworoboku zbudowanym wzdiuz
wzgórza. Wzgórze czy pagórek przylega jednym końcem do rzeki, zwanej Sob. któ-
ra na obie strony rozlewa się w kilku rozlewiskach. Drugim końcem wzgórze styka
się z wielkim jeziorem pośrodku doliny, przez co cała okolica Kalnika podzielona
918 Dat Renejoumal drt Ulrich von Werdum.... *. 199
919 Ibidem. 4. 200.
920 Ibidem. ». 200.
241
jest na dwie części. Pole pełne jest mogił, czyli wzgórz cmentarnych. W okopie
wał ziemny odpowiedniej wysokości z wygodnie osadzonymi krokwiami, w wielu
miejscach nowo odremontowanymi. Zamiast kojców stoi palisada z grubych koł-
ków, ale nie tak jak zwykle w kozackich twierdzach skośnie, a jeden przy drugim,
dlatego o wiele lepiej, i tu, i tam coś nowego, ulepszonego. Miejsce nie ma żadnych
skrzydeł, jedynie grube drewniane baszty w rogach i wzdłuż kurtyn, zbudowanych
znacznie bliżej niż na wystrzał z muszkietu. Bramy podobne są do baszt drewnia-
nych, ale są przed nimi nowe raweliny z beczek i koszów okopowych, wypełnionych
ziemią, rzucone w przód. Strona zachodnia tej czworobocznej twierdzy chroniona
jest przez wspomniane wielkie jezioro. Nie można z tej strony atakować, nawet jeśli
znajdzie się środek do upustu wody - zostanie tam za dużo mułu i chwastów. Nic
nie da się z tym zrobić; w miejscu tym mur zgina się wewnątrz i w bok, i trudno do
niego podejść. Ze strony północnej jeden koniec wału jest zagięty na zewnątrz przy
kącie północno-wschodnim, a ponieważ nie ma flank, można by w tym miejscu
dość wygodnie atakować, gdyby nie wielki kanał z wodą z jeziora, napędzający kil-
ka młynów. Z wału można bez wysiłku odstrzeliwać się i bronić. Jeżeli ten krzywy
wał już by wzięto, to jednak nie całe miejsce z nim, ponieważ w odległości mniej
więcej dwustu kroków wewnątrz znajduje się drugi odcinek i wał, jeszcze lepiej usy-
tuowany, dlatego trudniej go forsować niż poprzedni. Strona wschodnia to prosta
Unia, oflankowana pięcioma drewnianymi basztami i rawelinem, ze strony bramy
zrobionym niedawno. Jeśliby chcieć atakować tę stronę, trzeba by wszystkie baszty
i trzy kościoły ruskie razem ostrzelać, ponieważ są bardzo powiązane, zwłaszcza
jeden, jeszcze niedokończony. Fosa miejska z tej strony jest bardzo głęboka, na
twardą ziemię wejść można tylko do góry, szeroka na trzysta kroków. Na najniżej
położonym końcu stoi kilka opuszczonych chat, nie mogą jednak osłonić człowie-
ka. Najbardziej wygodna do ataku wydaje się strona południowa. Oflankowana
jest w podobny sposób jak wschodnia, ale z tą różnicą, że cała jej kurtyna z ze-
wnątrz, do przodu i tyłu może być ostrzelana działami. Może to jednak uczynić
tylko bateria zza jeziora na przedmieściach, a i tak nie zdziałałaby większych szkód,
wygodny zatem byłby konstabel - , oblężeni przecież i tak mogliby się chwytać ja-
kiegoś tego lub innego środka, ostrzeliwując trawersy i inne umocnienia ziemne. Tę
stronę trzeba by napadać z kurtyny lub z ostróżków, zwłaszcza to pierwsze, ale kiedy
w rachubę wchodzi kurtyna i flanki jak tu, znający się na wojnie ludzie nie mają
o tym dobrej opinii, poza tym wielu musiałoby zginąć, ponieważ na początku trze-
ba by ostrzeliwać dookoła bramę miasta, trawersy przed nią i wszystkie drewniane
baszty flankujące tę stronę, w prostej linii z góry do doliny. Przedtem trzeba by
zburzyć jeden kościół ruski wznoszący się przy murze, a napadający byliby narażeni
921 K. Liske (Ulryka Werduma dyaryusz..., s. 240) — Constabel; Das Reisejoumaldes Ulrich von Werdum...,
s. 526 - Constapol. Chodzi zapewne o jakiś element baterii artyleryjskiej.
242 DZIENNIK WYPRAWY POLOWEJ 1671 Ulryka Werduma
na przejście długiego odcinka drogi bez żadnego przykrycia. Atak przy ostróżkach
wydaje się najpewniejszy, ale rrudno wybrać do tego celu ostróżek południowo
-zachodni z powodu glonów, które go pokrywają, jako że jest to najniższe miejsce
miasta, a ostrzelane może być z wszystkich stron. Ostróżek południowo-wschodni
wydaje się najbardziej dogodny do ataku. Jest to najwyższe miejsce całej twierdz),
więc zajmując ostróżek, opanowuje się całą twierdzę. Na początku trzeba by ostrze-
lać tylko bastion i dwie najbliższe baszty - jedną w kierunku południowym, drugą
wschodnim. Bastion jest zbudowany z drewnianych pali, nie trzeba więc wielkiego
wysiłku, by podejść i podpalić go albo zaminować mur. Miejsce to z przodu i tyłu
można ostrzelać działami, pod ich osłoną postępować i wejść teraz na wspomniany
ostróżek z boku przez fosę spalonego przedmieścia. Fosa jest sucha, jednak ostrzeli-
wana z bastionu, więc trzeba by nim zawładnąć, planując atak w tym miejscu.
Przy tym wszystkim nie da się za blisko ustawić baterii i uczynić większych
szkód bastionowi. Jest w tym jednak zaleta: niedaleko stoi kościół ruski, z wież)'
jego dzwonnicy wszystkie wspomniane obiekty' łatwo da się lokalizować i łączyć.
Po zdobyciu tego wszystkiego trzeba by zrobić przerwę, gdyż wewnątrz jest jeszcze
zamek, a zająć go, to już koszty nowej pracy. Kiedy hetman, Chanenko i wszyscy
inni ważni oficerowie dostatecznie obmyśleli na radzie wojennej tę relację, łatwo
zauważyli, iż mało jest nadziei zdobyć tym razem to miejsce, i nie tylko z powodu
słabości wojska, ale ponieważ dużo ludzi było i wr mieście, i poza nim. Brakło rów-
nież dział i amunicji, by puścić w ruch potrzebną ilość baterii, dlatego prawie jed-
nogłośnie zasugerowano nie atakować Kalnika. Jednocześnie, ponieważ Chanenko
utrzymywał, że wielu najważniejszych w mieście mu sprzyja, ale inni, poplecznicy
Doroszenki, mogliby tamtych przeciągnąć na swoją stronę i rządzić całym miej-
scem, zwłaszcza widząc nadchodzące wojsko polskie próbujące atakować, hetman
postanowił mu ustąpić.
17 października
z tego powodu wydano rozkazy, aby cały lud wyszedł z miasta, a to będzie
ostrzeliwane z dwunastu dział i dwóch moździerzy przez cały dzień. Polacy jednak
mieli tak nieruchawe konstable, że chociaż miasto leż)' na wzgórzu i jest dość
pokaźnej średnicy, trafili w nie jedynie siedmioma czy ośmioma strzałami ze stu
dwudziestu czy więcej oddanych. Inne przeleciały dalej lub uderzyły w jezioro przed
miastem. Przy moździerzach było tylko osiem-dziewięć granatów i jedna bomba; te
też wystrzelono. Ale kiedy mieszkańcy nie zwrócili nawet na to uwagi, osrrzeliwując
się ze swoich dział odważnie i czyniąc szkody nie tyle w ludziach, co w koniach,
ponieważ ich strzelcy też nie z najzdolniejszych, więc znowu zwołano radę wojenną
z Chanenką i zdecydowano, że następnego dnia hetman razem z Chanenką napisze
do nich, robiąc uwagę o poddaniu się i podkreślając, że uważa się ich miasto za wca-
le niewarte takiego wysiłku, że szturmem i oblężeniem ryzykuje się wieloma ludźmi.
243
a w całej okolicy planuje się zostawić mocne załogi. Poczują się jak w zamknięciu,
nie mogąc wyjść przed własną bramę, a cała ich okolica wyniszczona będzie przez
wojnę ogniem i mieczem, jeżeli dalej uparcie będą trwać przy swoim. Tego dnia,
zachęcone przez hetmana, dobrowolnie poddały się miasta Daszów, Monasterzyska
i Bałabanowka , leżące niedaleko Kalnika. Kozacy, wysłani na drugi brzeg Sobu
na przeszpiegi, przynieśli wiadomość, że na własne oczy widzieli czterystu Tatarów
wyprawionych na zwiady przez Doroszenkę.
18 października
przyprowadzono schwytanego Kozaka, wysłanego przez Doroszenkę do Kalnika,
z listami pisanymi w Lisiance . Zachęcał w nich mieszkańców, by zostali mu wier-
ni i pewni, że niezwłocznie przyprowadzi im potężne posiłki, nie tylko z Kozaków
— w drogę wyruszał właśnie brat chana krymskiego z czterdziestoma tysiącami Tata-
rów. połączą się więc i wygonią Polaków z Ukrainy. Tego dnia napisano do Kalnika,
a ponieważ nie odpowiedzieli w wyznaczonym terminie, z obozu wyszły chorągwie,
paląc wokół całą ziemię, żeby w ogniu zniknęły’ wszystkie domy i stodoły, razem
z niewyobrażalną ilością snopów słomy i ziarnem. Chcąc temu zapobiec, z Kalnika
zrobiono dwa wypady, zagnano je jednak z powrotem do bram, a przy tym ranieni
zostali z polskiej strony’ nie więcej niż dwaj towarzysze.
Różne okoliczne miasteczka przysłały dzisiaj z wyjaśnieniami, że przyjmują
amnestię, którą publicznie ogłosił hetman, poddając się mu dobrowolnie.
19 października
hetman otrzymał pewne wieści, że nadchodzi około trzech tysięcy Tatarów, serde-
niat i innych Kozaków, planując skierować się na Kalnik, postanowił więc wyjść im
naprzeciw z całą jazdą i rozkazał każdemu zabrać na konia prowiantu na trzy dni.
Kiedy właśnie chciał wyruszać, Chanenko, chociaż przedtem pragnął mu towa-
rzyszyć, kazał odstąpić, gdyż — jak mówił — dostał pisma z trzech pewnych miejsc,
jednogłośnie donoszące o nadchodzącym sułtanie nureddinie z wielkim tłumem
Tatarów. Natychmiast zwołano radę wojenną i większością głosów postanowiono
wyruszyć, co natychmiast nastąpiło. Obóz ponownie rozbito pod Ilińcami, małą
milę od Soroki i półtorej od Kalnika, jak oznaczono powyżej, na stronie 163 ’ . To
922 Obecnie flamiB. MoHacTwpwme i BanaóaHiBica, odpowiednio ok. 4. 20 km na wschód od Kalnika
(Daszów i Monasterzyska) i ok 15 km na północny wschód od Kalnika (Bałabanówka).
923 Obecnie JIncHHKa, ok. 170 km na północny wschód od Kalnika.
924 Nureddin sułtan, jeden z zastępców chana - obok kałgi - zarządzający zachodnią częścią państwa
i w wyprawach z udziałem chana dowodzący lewym skrzydłem wojska. Nureddinem Selima Gereja I był Safa
Gerej (1637-1703), późniejszy chan (panował 1691-1692).
925 Das Reisgoumal des Ulrich von Werdum . , s. 201
244 DZIENNIK WYPRAWY POLOWEJ 1671 Ulryka Werduma
miejsce jest wygodnie położone: z jednej strony rzeka Sob, wokół na polach jeszcze
pełno paszy, a ponieważ hetman wcześniej zostawił załogę i w mieście, i na zamku,
teraz zdecydował zostać tu, dopóki nie zobaczy, czym taka możliwość się skończy.
Ponieważ głosił o powszechnej amnestii do wszystkich miast po drodze do Białej
Cerkwi, chciał również tymczasem wywiedzieć się, jak silni byli sułtan nureddin
i Doroszenko, i co zamierzali. Żeby po drodze nic nie przegapić, hetman wysłał
pięćdziesięciu dragonów do Winnicy, żeby najszybciej jak tylko mogli urządzili
dwa mosty, jeden na łodziach, drugi po moskiewsku z tratew. Wysłany tam był już
pan Strzałkowski, żeby w każdym przypadku można było przejść Boh. Teraz jednak,
poznawszy zamiary wspomnianych Tatarów i Kozaków, hetman dał się przekonać
do odstąpienia od ataku, ale niezupełnie stracił zapał i dalej był nastawiony wszyst-
kim tak pokierować, żeby dano mu osłonę. Wysłał nad Sob strażnika koronnego Bi-
dzińskiego, aby wywiedział się o wszystkim z daleka. Odkomenderował także pana
[Stefana Stanisława] Czarnieckiego, starostę kaniowskiego i pisarza polnego koron-
nego, żeby z całą lekką jazdą rozlokował się w okolicy Kalnika, w lasach i zakrytych
miejscach, w zasadzce, i uważał, jeżeli wspomniane wsparcie chciałoby przedostać
się do Kalnika. Miał schwytać również tych, którzy chcieliby wyjść z miasta, ponie-
waż mniemano, że po odejściu wojska polskiego i kozackiego Chanenki [Kozacy
z Kalnika] będą wysyłać [ludzi] na zwiady. I niezadługo potem, kiedy pan Czarniec-
ki już był na tyłach, komendanci Kalnika wyszli z najznakomitszymi mieszkańcami
i udali się daleko w pole, chcąc zobaczyć, którędy skręci wojsko polskie, tak się zbli-
żając do tyłu, że mogli rozmawiać z pierwszymi czatami. Szybko jednak spostrzegli,
że to wrogowie i uciekali jak najszybciej. Nie mieliby na to czasu, gdyby czaty były
na koniach, a zobaczyli coś takiego na mniej niż wystrzał z pistoletu. Czarniecki
nie ostrzegł swoich w odpowiednim czasie albo oni nie mogli dostatecznie szybko
dotrzeć do koni, więc ci przybysze uciekli, inaczej wszystkich by wzięto w niewolę,
a miasto bez wątpienia można by było zająć. Tego dnia prześlizgnęło się do Kal-
nika więcej niż tysiąc Tatarów pod dowództwem murzy Oraka razem z różnymi
oddziałami Kozaków i serdeniat. Pisarz polny w tym czasie czatował na tyłach, nic
nie wiedząc i myśląc, że albo wedeta przegapiła swoje wachty, albo że została nieod-
powiednio wystawiona.
20października
pan Ruszczyć wysłał kuriera do hetmana z wieścią, że czyn, który kazano mu prze-
prowadzić z tymi z Raszkowa, zakończony został pomyślnie. Wspomniane miasto
wpuściło go z prowadzonymi pięcioma chorągwiami jazdy. Hetman wysłał tamże
926 Orak (Horak) murza — z imienia możemy wnosić, że należał do Nogajów. W diariuszu P. Pinocdego
(Diariusz wojenny z tejże wyprawy.... s. 182) znajdujemy inną dopuszczalną formę imienia - U rak murza.
Podobnie M. Jaroszyński, op. cit., s. 121.
leszcze trzy chorągwie jazdy, wzmacniając załogę, aż nadejdzie potrzebna piechota.
Miejsce to jest prawie największym miastem całej Ukrainy, dlatego jest tak uparte.
Znajduje się na samym końcu, jak Podole i Dniestr, czyli Tyras, na południo-
wym wschodzie. Rzeka ta z przylegającymi miejscami jest teraz zupełnie oczysz-
czona z rebelii. Raszków leży przy wejściu na Dzikie Pola, oddzielające Podole od
prowincji Białogrodu i Budziaku. Stąd w jeden dzień można dojechać do miejsc,
w których mieszkają Tatarzy. Pierwsza to twierdza w Tehinii , też nad Dniestrem.
Turcy już od dawna trzymają tu załogę, tak że Raszków mógłby uchodzić za basztę
ochronną Polski - stąd można posyłać na zwiady, co planują czynić miejscowi Tur-
cy. Kiedy Królestwo Polskie wróci do dobrobytu, to okaże się potrzebne trzymać
w tej twierdzy na stałe mocną załogę, mając w garści nie tylko Turków i Tatarów,
lecz robiąc na nich wypady i plądrując ich krainy, tak jak oni swoim zwyczajem
urządzają wypady na Polskę. To przejecie miasta mocno uradowało hetmana z po-
wodu wagi miejsca mogącego się długo sprzeciwiać wojsku znacznie silniejszemu
niż polskie w danej chwili, a zostało znowu przywołane do posłuszeństwa bez ata-
ku, napadu i żadnej kropli krwi.
Tego dnia Tatarzy i inne oddziały wsparcia, które wczoraj dostały się do Kal-
nika, znowu wyszły w pole. Dołączyła się nich cała młodzież z miasta, myśląc, że
pójdzie atakować Daszów, miasteczko nad Sobem, pół mili od ich miasta. Hetman
jednak postawił tam dwie chorągwie kawalerii Chanenki, z czego byli bardzo
niezadowoleni. Opór jednak był tak mocny, że musieli odstąpić z pustymi rękoma,
a odważnie zachowały się nie tylko oddziały' chanenkowskie, desperacko walczyli
również sami mieszkańcy, nie chcąc znowu wypaść w ręce Tatarom i Kozakom Do-
roszenki, którzy ich potraktowali z największym okrucieństwem, ponieważ poddali
się hetmanowi bez porozumienia się z nimi. Tak stąd odpędzeni Kozacy wrócili do
Kalnika, Tatarzy jednak zalegli w rogu pomiędzy Sobem a jeziorem, z którego rzeka
wycieka wprost na groblę, połączoną kilkoma mostami przez jezioro z opustosza-
łym przedmieściem Kalnika. Pan Czarniecki ze swoją strażą tylną, nic nie wiedząc
ani o odejściu, ani o powrocie wroga, ani o ataku na Daszów, był strasznie rozgnie-
wany, i nie ma się czemu dziwić, ponieważ przegapił okazję, jak się mniemało, by
skończyć z tą całą świtą, a nastąpić miało oddanie Kalnika. Zamiast tego znowu
przybył po południu, nic nie uczyniwszy. Tymczasem hetman dowiedział się od
innych chorągwi, co stało się pod Daszowem, dokąd podążył wróg, zadecydował
więc, że sam z nimi się posiłkuje. Wiedząc, że w obozie krąży tłum Kozaków, którzy
bez wątpienia w najbliższej przyszłości porozumieją się ze swoimi, kazał rozprze-
strzenić słuchy, że ma wiadomość o planowanym wypadzie wroga. Sam osobiście
zwiedził cały obóz, każąc strzec najmniejszej rzeczy, każdemu dobrze stać na warcie,
927 Tehinia, inaczej Bendery, obecnie Ttghina, miasto nad Dniestrem w Mołdawii, ok. 65 km na południo-
wy wschód od Kiszyniowa.
246 DZIENNIK WYPRAWY POLOWEJ 1671 Ulryka Werduma
żeby nikt nie pomyślał o jego nieobecności. O północy kazał się obudzić bez trą-
bek i bębnów, przez regimentarzy spakować namioty i bagaże, przygotować się do
odwrotu, jak gdyby wołał odstąpić od wroga. Kiedy wszystko było przygotowane,
wyszedł wprost na niego w większej niż zazwyczaj ciszy, tylko teraz wyjawiając het-
manowi polnemu i innym oficerom swój zamysł, który został uznany za wątpliwy.
Myśleli, że wróg nie może być tak nieostrożny, zatrzymując się w polu, bo nie byli
wcale mocni, a wiedzieli o bliskości wojska polskiego, lepiej więc byłoby najpierw
poznać liczebność wroga, a potem się bić. Hetman jednak ich namówił, przedsta-
wiając kilka możliwych motywów, wedle których można było sądzić, iż Tatarzy
wcale nie byli tak mocni, jak to sobie wyobrażano. Pokazał również, z jaką ostroż-
nością pragnie ten atak wcielić w życie .
21 października
hetman kazał taborowi wojska udać się do sadów pomiędzy płoty’ i haki wokół
miasta Ilińce, utrzymując takie pozycje, żeby w razie potrzeby' od razu mógł udać
się do miasta. Dla jego ochrony zostawiono chorągiew jazdy, regiment piechoty’
pułkownika Żebrowskiego'" i jeszcze dwie chorągwie jazdy’ lekkiej. Potem kazał
hetman piechocie i artylerii przybliżyć się o jedną trzecią drogi do wsi Pariówki.
Piechotę ustawił na brzegu jeziora w szyku bojowym, działa na grobli nad jeziorem.
Ten punkt odwrotu był dobrze nadzorowany’ przez drużynę obu panów generał-
-majorów, hrabiego [Ernesta] Denhoffa i [Krzysztofa] Koryckiego. Pół mili dalej
na moście, który hetman kazał przerzucić przez Sob, niedaleko wzgórza Soroka,
zostali dla wsparcia husarze i Kozacy w służbie Korony, razem z regimentem dra-
gonów należącym do prawego skrzydła wojska. Trzeba było utrzymać to przejście,
wspierając naszych, którzy’ mogli tędy’ uchodzić, gdyby’ wróg wykazał zbytni opór,
albo w wymaganym czasie przyjść na pomoc piechocie, artylerii lub taborowi. Po
całym terenie hetman powysyłał chorągwie. Wiele niedużych oddziałów rozjechało
się po drodze, wszędzie wystawiono czaty7, tak że wróg nie mógł najmniejszego
kroku zrobić, by hetman w czas o tymi nie wiedział. Reszta jazdy z dragonia le-
wego skrzydła, regimentem Kątskiego, który7 należał do prawego skrzydła, prze-
szła przez Sob, za nimi Chanenko ze swoim taborem i Zaporożcami, do miejsca
obozu Tatarów. W cym czasie zaczęło już świtać. Kozacy będący u Tatarów po-
wrócili do Kalnika. Obiecano im, że będzie się pilnowało Polaków tak dobrze, że
Tatarzy zawczasu będą poinformowani o każdym przypadku. Nie dotrzymali słowa,
zwiedzeni fortelami hetmana. Polacy jednak nie mogli podejść wroga tak cicho
i prędko, żeby ten nie wywołał alarmu. Chociaż wielce pilnowali się. by maszerując
robić jak najmniej szumu, wydarzył się nieszczęśliwy przypadek - na moście nad
928 Wydarzenia z tygodnia 14-20 X 1671 por. P. Pinocci, Diariusz s srtzz 180-182.
929 Michał Żebrowski (zm. 1676). dowódca regimentu pieszego w wojsku koronnym.
czy starych, brzydkich czy pięknych, i jak one porozumiewają się podczas jego
wyjazdu, czy na pewno pozostają wierne? i ternu podobnie - spojrzał z uśmiesz-
kiem przez plecy, nic odpowiadając jej ani słowa, z bezczelną miną położył się na
łożu, odwrócił plecami, zaciągając czapkę na głowę, jak gdyby nie chciał jej więcej
widzieć, aż sama odeszła, a odchodząc, uśmiechała się i powiedziała swoim. Woyez
un peu la jierte du bougre '
22 października
przyszło do Kalnika jeszcze jedno wsparcie od Doroszenki w sile dwóch tysięcy
ludzi, a wieczorem przed północą wyruszyli z resztą jazdy Tatarzy, którym udało
się uciec z potyczki, stojąc wewnątrz w razie potrzeby, ponieważ w mieście nie było
żadnego obroku dla koni, a z obawy przed wojskiem polskim nikt nie śmiał nic
zabrać z pola. Wyruszyli najprostszą drogą na Czehryń, spiesząc się, żeby nie wpaść
w ręce chorągwiom wysłanym za nimi z obozu
UgitlCuiinifru
ihCmnge
iihjuien,
Ktiiioiyt
•.Mu
fwtiltd Leone
t Hornie. XVIII
11?// wiek;
pfihlW
iiirów Hiblioteki
Mowej
'•Wintamie.
23 października
kozacki oddział spośród Zaporożców Chanenki przyprowadził Tatara schwytanego
przed dwoma dniami na Dzikich Polach, gdzie udał się na zwiady do Białogrodu.
W oddziale było dwudziestu jeźdźców i spotkali mniej więcej tyluż Tatarów, którzy
wyjechali na rabunek w prowincjach Polski wojującej z Kozakami. Kozacy sześciu
z nich zabili, siedmiu wzięli do niewoli, a reszta uciekła. Więzień oświadczył, że do
Białogrodu dotarł ostry rozkaz sułtana tureckiego dla ordy tejże prowincji, abv jak
najszybciej szła na Ukrainę na pomoc Doroszence. Tego dnia hetman zwołał zebra-
nie z najwybitniejszymi dowódcami wojska o wysłaniu z obozu do ruskiego Lwo-
wa posłów, przybyłych od króla i Rzeczypospolitej na rozdział kwater zimowych,
w sposób, jaki ustalono na posiedzeniu senatu poprzedniego roku i nakazano przez,
króla. Nie wszyscy oficerowie byli jednomyślni. Jedni wskazywali, że nie można
się sprzeciwiać tu wprowadzanym nowościom ani odejmować czy nie odejmować
hetmanowi należącej mu wedle prawa dystrybucji takich kwater w taki sposób. Inni
uważali, że można być zadowolonym, jeżeli przedtem wojsko odzyska cały zalega-
jący żołd od Rzeczypospolitej. Byli również i tacy, którzy glosowali za prośbą do
hetmana, żeby sam udał się do Lwowa i prawnie rozwiązał tę kwestię. Tym razem
nic pewnego w tej rzeczy nie ustalono.
933 Zobaczcie dumę chłopa.
934 O wydarzeniach 21-22X 1671 por. P. Pinocci, Diariusz wojenny z tejże wyprawy.... s. 182-183 (diariusz
urywa -się na dniu 22 X), a także J. Sobieski do A. Olszowskiego, obóz pod llińouni, 22 X 1671, jw-J Ojczyste
spotninki..., t. 2. nr 10. s. 338-341.
251
- *=&»• 24 października
hetman otrzymał wiesc. że dobrowolnie poddało się miasto CudnÓW' ', leżące na
granicy wołyńskiej, znane z wiktorii polskiej nad Moskalami przed kilkunastu laty,
kiedy generał Szeremietiew z pięćdziesięcioma tysiącami ludzi zaatakował wojsko
polskie pod dowództwem hetmanów Potockiego i Lubomirskiego. Moskale zostali
wzięci w niewolę i musieli złożyć broń . Cudnów tym razem poddał się księciu
.Aleksandrowi Ostrogskiemu, który dowodził częścią wojsk w tej okolicy.
25 października
polskie chorągw ie, jak i poprzedniego dnia, schwytał)’ kilku mieszkańców Kalnika
i innych powstańczych miast. Dowiedziano się od nich, że w Kalniku zostało jesz-
cze stu sześćdziesięciu Tatarów, wszyscy ranieni podczas ostatniej potyczki z Polaka-
mi. bchwvtano również Cygana z listami od Doroszenki do setnika, czyli kapitana
Raszkowa, w których tenże zachęca i chce widzieć, jak polski garnizon wpuszczony
przez mieszczan jest wyganiany lub niszczony, obiecując wysłać na wsparcie wielką
pomoc, ale me mając przy sobie wielu ludzi. Oczekuje codziennie na uzupełnienia.
Pierwszego dnia zabierze z Białogrodu dwadzieścia tysięcy Tatarów, którzy już są
w drodze. Do tego pisma dołączone były list}- mobilizacyjne, w których Doroszen-
ko kazał wszystkim Kozakom stawić się u niego bez zwłoki. Tego samego dnia ci
z Kalnika wysłali tabor do Daszowa i ciągnęli prawne do bram w nadziei wywabie-
nia załogi polskiej. Ta stanęła do walki, nie tylko wychodząc, ale przybliżając się do
taboru tak, że został prawie okrążony i z wielkim trudem wrócił do miasta, ścigany
aż do bramy. Zabito pięciu czy sześciu Kozaków daszow'skich, a kilkunastu polskich
towarzyszy zostawiło konie, ratując się ucieczką na najbliższe bagna.
26 października
hetman wysłał cyngę, czyli generała audytora [Franciszka Kobyłeckiego], z kilku
innymi komisarzami, aby porozumiał się z Chanenką i rozdzielił na Ukrainie kwa-
tery- zimowe, zarówno dla Polaków, jak i dla Kozaków. Pan Miączyński, rotmistrz
wołoskiej chorągw i hetmana, przyprowadził tego dnia do obozu więźniów schwy-
tanych pod Mańkowcami. Ci zapewniali, że Doroszenko i sułtan nureddin sto-
ją w odległości sześciu mil, pomiędzy Kamiennym Brodem a Olszanką”8, a to
935 Obecnie HyaniB. ok 45 km na południowy zachód od Żytomierza.
936 Bitwę pod Cudnowem stoczono w dniach 14 X-2 XI 1660. Wojskami polskimi dowodzili hetman wiel-
ki koronny Stanisław Rewera Potocki i hetman polny koronny Jerzy Sebastian Lubomirski. W wyniku bitwy
zmuszono do kapitulacji armię moskiewską, dowodzoną przez Wasyla Szeremietiewa, a Kozakom pod wodzą
Jurija Chmielnickiego narzucono korzystną dla Polski ugodę.
937 Obecnie KasĆBHSrif Bpia. ok. 150 km na południowy wschód od Kalnika i ok. 35 km na południowy
wschód od Berszady; zob. SGKP. t. 3. s. 772.
938 Obecnie BuibtnaHKa. ok. 6 km na wschód od Sawrania. 10 km na południe od Kamiennego Brodu i ok.
160 km na południowy wschód od Kalnika; zob. SGKP, t. 7. s. 502.
252 DZIENNIK WYPRAWY POLOWEJ 1671 Ulryka Werdoma
tylko szesnaście mil od polskiego obozu. Siła sułtana rośnie z dnia na dzień dzięki
nowo przybywającym Tatarom z Krymu, lego dnia do obozu przyszło stu konnych
Kozaków i dwustu pieszych, wszyscy z pułku, czyli regimentu bracławskiego. by
dalej służyć pod Chanenką w polu. Nadjechała również chorągiew jazdy polskiej
w liczbie około stu koni, zwerbowana przez pana Reya. wojewodę lubelskiego
Były to pierwsze posiłki wysłane od województw dla wzmocnienia wojska. Przybyli
oznajmili, że idzie za nimi kilka chorągwi z innych województw. Hetman jeszcze
otrzymał wiadomość, że w krótkim czasie dołączy do wojska jego siostrzeniec, ksią-
żę [Aleksander] Ostrogski, ze swoimi ludźmi i również pan Piwo ze swoimi oraz że
wojsko litewskie dotarło do [Starego] Konstantynowa . piętnaście mil od obozu
polskiego, ale nie wiadomo było, czy połączy się z ludźmi Korony.
27 października
do obozu zajechali pan Zamoyski, stolnik lwowski . i pan Sapieha, starosta owruc-
ki . W tym samym czasie dotarł wysłaniec Doroszenki z listami, pisanymi w Li-
siance, w których kazano słownie zapytać się w imieniu pana, czy Rzeczpospolita
wtedy okaże swoje miłosierdzie Doroszence, kiedy on wyzwoli się od Tatarów, od-
rzuci protekcję turecką i całą Ukrainę znowu odda pod opiekę Korony. Tego dnia
zatrzymał się u hetmana Chanenko, który oprócz wysp zaporoskich i miejsc, które
podczas tej wyprawy odebrał rebelii, władał jako hetman czterema czy pięcioma
miastami na Ukrainie. Chciał, żeby hetman wręczył mu buławę, laskę regimentu
z flagą i inne znaki powszechnego hetmaństwa, ponieważ dowiedział się od staro-
stów dobrzyńskiego ’ i Zalskiego" . nowo mianowanych, że król i Rzeczpospolita
dali wolną rękę hetmanowi koronnemu i polnemu, żeby wypróbować ich zamiary.
Dano im odpowiedź, że znaki te nie mogą być przyznane komuś innemu jak temu,
kto przez wszystkich zebranych Kozaków mianowany został hetmanem, dla dowie-
dzenia czego musiał Chanenko zwołać listami zebranie powszechne, na którym, je-
żeli dostanie większość głosów, musi koniecznie dostać wspomniane powyżej znaki.
Na to Chaneneko kazał zebrać się wszystkim Kozakom jego wojska i przedstawi! im
sprawę. Najwyżsi byli zdania, że jest to wybór czysto formalny, trzeba by napisać
939 Władysław Rey (1612-1682), od 1657 podskarbi nadworny koronny, od 1667 wojewoda lubelski.
940 Obecnie CrapoKOCTHHTHHiB. ok. 230 km na północny zachód od Kalnika.
941 Marcin Zamoyski (ok. 1637-1689), podstoli lwowski, wojewoda bracławski od 1678, wojewoda podol-
ski od 1682, wojewoda lubelski od 1683, podskarbi wielki koronny od 1685. W wyniku procesów sądowych
uzyskał ordynację zamojską po Janie Sobiepanie Zamoyskim i stał się założycielem młodszej linii ordynatów
zamojskich.
942 Mikołaj Sapieha (1644-1685), starosta owrucki, od 1677 kasztelan wołyński, od 1683 wojewoda bra-
clawski.
943 Jakub Rokitnicki, rotmistrz husarski, starosta i chorąży dobrzyński.
944 Andrzej Zalski, rotmistrz pancerny. K. Liske (Ulryka Werduma dyaryus:..., s. 251) pozostawia podaną
przez autora formę nazwiska Sialenski, domyślając się jednak, iż chodzi o A. Zalskiego.
253
iisrv mobilizacyjne do wszystkich miast na Vkrainie, a ci. którzy prawnie mogą mieć
głos, muszą bvć odpowiednio powołani, inaczej ich zdecydowanie na tak lub nie nie
będzie wiążące. Temu sprzeciwił się tłum Zaporożców, przekrzykując wszystkich,
że wybory trzeba urządzić tu i teraz, a nie odsuwać, więc Chanenko większością
głosów został wybrany na hetmana. Hetman przez kasztelana podlaskiego [Stani-
sława Karola Łużeckiego] od razu odebrał przysięgę, a później przekazano powyżej
wymienione odznaczenia jako znaki nowego stopnia. Natychmiast głośno wystrze-
lono z wszystkich dział i muszkietów jego wojska, a w całym obozie dzień zakoń-
czono obżarstwem i pijaństwem. Pułkownik Sitko otrzymał podczas wyborów’ kilka
głosów, i jeżeli już sądzie o nich obiektywnie. hetmaństwo bardziej należało się
jemu niż Chanence - ma więcej rozsądku i praktyki, a w szczególnych przj-padkach
pokazał się bardziej odporny i nieustraszony. Niełaska odebrała mu jednak to. co
należało z natury. Stało mu się przykro, bo w całej tej polskiej wyprawie bardziej
zwracano uwagę na niego niż na innych oficerów kozackich, i wysławiła go, a cała
ta sprawa kanalii rak mu to obrzydziła, że chcieli go na zebraniu poćwiartować,
a inni głośno wołali o obcięciu mu głowy.
28 października
wysłaniec Doroszenki wręczył hetmanowa swoje listy uwierzytelniające i zapytał się,
czy mógłby mu być przydzielony zaufany komisarz, ponieważ chciałby wyjawić
coś ważnego w danej sytuacji. Dlatego hetman kazał staroście grabowieckiemu
[Markowi Marczyńskiemu] zająć się wysłańcem i przejąć jego posłanie. Wysłaniec
nabrał garść kurzu i ziemi, położył sobie na głowę, dołączając mocne przekleństwo,
że Bóg może obrocie w proch jego i jego towarzyszy, jeżeli nie powie całej prawdy,
co u Greków i Rusinów jest największym zapewnieniem, a wysłaniec był Żydem,
ochrzczonym wedle obrzędu ruskiego. Porem wystąpił do przodu i rzekł. że Do-
roszenko poważnie jest świadom swojej ciężkiej zbrodni wobec Rzeczypospolitej,
a jeżeli znów mógłby być przyjęty jako syn, oddałby Połakom sułtana nureddina
z wszystkimi jego murzami i wybitnymi Tatarami. Ponieważ jednak w tym cza-
sie Chanenko pokazał otrzymane znad granicy listy, w których podawano mu że
z Białogrodu wyszło trzydzieści tysięcy'Tatarów, by połączyć się z nureddinem, pa-
nowie dowódcy wojska polskiego mniemali, że jest to zagrywka Doroszenki dla
zamydlenia oczu, a później zamierza niespodziewanie napaść, zyskawszy czas na
zebranie razem siły’ swojej i Tatarów. Żeby uniknąć niebezpieczeństwa, jednogło-
śnie wnioskowano za wymarszem wojska polskiego do Bracławia, gdzie pewniej
będzie stało. Wysłańcowi odpowiedziano, że poczeka się spełnienia jego przysięgi
przez Kozaków, jeżeli tak otwarcie przyznano się do winy. Po tym zdecydowano
zabezpieczyć zajęte miejsca. Czas był najwyższy ustalić, dokąd wojsko pójdzie na
kwatery zimowe, wszędzie rozdzielone po Ukrainie, a postanowienie senatu z po-
przedniego. 1670 roku wyraźnie wymagało, żeby kwatery zimowe urządzić tylko
254 DZIENNIK WYPRAWY POLOWEJ 16’1 Ulrrlu Werrfum*
na Ukrainie. Do tego mianowani zostali pan [Aleksander] Polanowski, porucznik
chorągwi husarskiej hetmana, i pan Wyżycki ’ . porucznik chorągwi husarzy het-
mana polnego. Mieli oni rozdzielać wszystkich ludzi po kwaterach.
29 października
przyszła wieść, że wszystkie oddziały zwerbowane przez różne województwa do
zasilenia wojska pouciekały', a wojsko litewskie wahając się, czy wejść na Ukrainę
pod pretekstem, że od wielu lat nie płacono żołdu, rozpierzchło się do ostatniego
człowieka. I chociaż tego dnia do obozu dotarła kopia listu hetmana litewskiego
[Michała Kazimierza] Paca do króla polskiego, zawiadamiającego o takim biegu
rzeczy’, wojsko polskie niechętne było takiej treści, ponieważ wina za taką dezercję
w części zrzucana była na fakt, iż pewien Branicki . mianujący się rotmistrzem
chorągwi jazdy ciężkiej wojska koronnego, a nikogo nie znano pod tym imieniem,
poprowadził swoje oddziały na taką farsę w nadziei, że nadejdzie powszechna
konfederacja wojska, do której można będzie dołączyć i odzyskać w taki sposób
nie tylko cały zalegający żołd, ale również zająć w Polsce dobre kwatery zimowe
Wiadomość ta, a przecież i tak planowano wojsko ulokować tu i tam na Ukrainie,
spowodowała, że hetman wysłał rozkazy do księcia Ostrogskiego i pułkownika
Piwo, zbliżających się do obozu ze swoimi ludźmi, by pozostali na miejscu. W tym
czasie pod opiekę hetmana poddały się miasta Borszczówka' . Pohrebyszcze '.
Wołodarka i Antonow"'1 . ponieważ przeszedł przez nie słuch, że hetman z woj-
skiem skieruje się do Białej Cerkwi, a miasta te leżą pomiędzy nią i Sobera. a póki
sprzeciwiały się, była utrudniona komunikacja pomiędzy podleghmi placówkami
a Białą Cerkwią. Kiedy te miejsca dobrowolnie poddały się. a nic nie można było
przedsięwziąć z powodu dezercji wojska litewskiego, hetman postanowił, że ludzie
zostaną rozdzieleni na kwatery zimowe na Ukrainie, jak to w końcu się i stało, żeby
poprzez takie gorsze kwatery’, choć było tam co ugryźć i gdzie spać, towarzysze byli
945 Stanisław Wyżycki (zm. 1680). chorąży kijowski od 1665. porucznik chorągw: husarskie Dmutra ks.
Wiśniowicckiego. Wcześniej związany z Aleksandrem Koniecpolskim, znalazł się w 1655 ws-od sygnaoriuszy
poddania wojska koronnego Karolowi X Gustawowi.
946 U K. Liskego (Ulryka Werdum.i dyaryusz.... s. 253) Brantski. W wojsku koronnym służył wttćv Sretan
Mikołaj Branicki (ok. 1640-1709), dowódca chorągwi pancemei. od 1673 starosta krośnieński. od 1688 stol-
nik wielki koronny i od 1703 wojewoda podlaski. Pozostawał on jednak w armii, co zaswiadcrrł sam hetman,
zob. J. Sobieski do J. Żelęckiego, 30 X 1671, [w-.] Pisma de t.ieku t spntu .., t l.cz. I. nr 329. s. ~14-“15 ,'ik
ten przytacza T. Korzon, DoLi i niedola Jana Sobieskiego 1629-l6~4. t. 3. Kraków 1 S°S. s. “oY Dlatego trudno
ustalić, o jakiego właściwie Branickiego chodzi.
947 Obecnie EopmariBKa. ok. 100 km na północny wschód od Winnicy.
948 Obecnie lIorpeÓHUte. ok. 75 km na północny wschód od Winnicy, 25 km na zachód od Rarsxzo«ki.
949 Obecnie BonoflapKa, ok. 37 km na południowy zachód od Białej Cerkwi.
950 Obecnie Ahtohib, ok. 17 km na północny rachod od Wołodarki.
bardziej wyczerpani. Później wykazaliby więcej skłonności do konfederacji. Nie bez
przyczyny podobnie do króla w Warszawie pisał hetman litewski, chociaż nie było
żadnego Branickicgo.
30 października
hetman wyruszył do Iliniec, gdzie przedtem stał obóz, i dotarł do Horodnicy, jak
zaznaczono powyżej, na stronie 164 '.
31 października
przybył stąd do mostu bracławskiego. Marsz ten opisany jest na stronie 164 ' . Tu
od wojska polskiego oddzielił się Chanenko ze swoimi Zaporożcami na wyzna-
czone kwatery zimowe, przygotowane tylko dla jego ludzi w kilku miejscach, ale
w kilku innych, jak Tulczyn i Ładyżyn, razem z chorągwiami polskimi, przez co
powstały krwawe zamieszki.
1 listopada,
w dzień Wszystkich Świętych, który wypadł w niedzielę, hetman korony zwołał
koło generalne, czyli zebranie wszystkich oficerów całego wojska, i rzekł do nich, że
pora roku staje coraz zimniejsza, a ponieważ wojsko litewskie rozbiegło się, a ludzie,
których oczekiwano od województw, też albo pouciekali, albo w ogóle nie stawili
się, radzi on rozlokować wojsko na kwatery zimowe, żeby nie tylko odpocząć po
wyczerpującej wyprawie potowej, ale i bronić i utrzymać zajęte miejsca przed Do-
roszenką i Tatarami. Takie uzasadnienie najbardziej się podobało. Hetman jednak
dodał, że wyznaczył im kwatery zimowe na Ukrainie, ponieważ tak postanowił
w zeszłym roku senat i tak koniecznie pragnęła szlachta Korony. Chociaż król po-
ważnie rozkazał, podniosło się wiele mamrotania i niezadowolenia, że całe wojsko
tak bardzo trzyma z hetmanem, może on używać władzy i autorytetu należącego
mu jako obergenerałowi państwa, rozdzielać kwatery zimowe w najbardziej wy-
godnych i odpowiednich miejscach. Oficerowie mu na odwagę dodali, że Tata-
rzy z wielką liczbą ludzi stacjonowali na Ukrainie przez cały rok, a potem wojsko
polskie całe lato ciągnęło tamże, dlatego są braki w żywności. Chorągwie jazdy,
zostawione w podbitych miejscach, muszą jeździć po cztery lub pięć mil, a jeżeli
bez wątpienia chce się zrujnować wojsko od podstaw, to może lepiej zostawić je
w polu, ponieważ większość zbóż w tym roku nie zebrana marnieje, a co pozo-
stało z poprzedniego roku, chłopi i tak schowali w jamach. Również większość
bydła wyprowadzono, a sami chłopi uciekali tłumami do Mołdawii albo innych
951 Das Reisejournaldes Ulrich von Werdum..., s. 202.
952 Ibidem, s. 202.
256 DZIENNIK WYPRAWY POLOWEJ 1671 Ulryki Werduma
miejsc jeszcze należących do Doroszenki. A ponieważ fnieL nadejść Taur/v : wro-
dzy Kozacy, o których codziennie otrzymywano wieści nik' mc odwar* uę wypzr.
z twierdzy, szukając pożywienia dla siebie czy konia, a i przedtem ruiry/waj;
chłopi, zabijając służących i odbierając wszystkie konie, i me dało się ich schwy-
tać. Wszystko to prawda. Oficerowie pospolici nie wiedzieli jednak ze tax właśnie
miało być, a wyżsi razem z hetmanem i innymi Francuzami tak planował. Żeby
hetman mógł oczyścić się z zarzutów i tak obciążyć króla Michała, zcby całe wojsko
jeszcze bardziej go znienawidziło, wyłożył listy króla * odpowiedzi na jego pisma,
gdzie wyrażone jasno zostały wszystkie niedogodności kwaterowania zimowego na
Ukrainie, na co nie zaważając, król we wspomnianym liścieodpowicdzi kazał urzą-
dzić kwatery zimowe właśnie na Ukrainie. Na ten rozkaz wyraźnie. na wszelkie
możliwe sposoby naciskała frakcja francuska na dworze, chociaż teraz król mógł
na zawsze stracić cały afekt żołnierzy. Hetman udał, że koniecznie musi posłuchać
wniosku senatu i rozkazu króla. Wojsko jednak zasugerowało, by wykorzystał swój
autorytet i dał im kwatery w Polsce, ale żeby nie skończyło się źle, musza robie co
im każę. Konfederować przeciwko królowi będą, jeżeli to odpowiada hetmanowi,
ten jednak teraz oczekiwał na większe wsparcie przeciwko królowi od asysty fran-
cuskiej, jeżeli już ma tak bardzo przeciwko niemu się angażować. W tej chwili nie
słuchając nikogo, rozdzielił cały lud po największych i najwytrzymalszych miejscach
tak urządzając posterunki, żeby wróg nie mógł zaatakować, co łatwiej by było przs
mniejszych oddziałach lub miejscach. Tak się jednak w końcu stało. Żołnierze po-
winni byli być zniechęceni do tak gęstego stania w niewygodnych kwaterach, co
przewidzieli najrozsądniejsi towarzysze, mówiąc otwarcie, że niedługo zabawy na
Ukrainie, dobrowolnie się rujnując, lecz skierują się do Polski na tradycyjne swote
kwatery zimowe, chociaż przyczyni to bólu. Na to strażnik koronny, czyli genrrał-
-wachmistrz Bidziński, a sam wywołał to zamieszanie, niechętnie wystąpił, a po-
nieważ towarzysze szumieli, głośno wykrzyczał na kole: Impia vox ista* Hrtmar.
musiał uciszać, ponieważ żołnierstwo stało się bardziej niepowstrzymane
hetman wyruszył z obozu, jak oznajmiono powyżej na stronie 164 odda ąc wła-
dzę hetmanowi polnemu, księciu Dymitrowi, aż wszyscy ludzie zupełnie rozłozą się
po swoich kwaterach zimowych . Potem onże z panem Wyżrckim rotmistrzem
chorągwi husarskiej hetmana polnego, musieli być oddelegowani. Herman wybrał
953 Co za bezbożny głos!
954 Por. NN do NN, Lwów, 20 XI 1671. [w.] Ojczyste t 2 nr 14 - : !*
955 Das Reisejoumal des Ulrich zon Wirdum.... s. 202.
956 O zdaniu komendy nad wojskiem D. Wtśniowieckiemu ?ob I Sobtesfc <k'Msrs Kar-r -r- oha - «c
Barem, 6 XI 1671, [w:] Liny Jana Sobieskiego. .. cl 2. nr t' s 243
iormę. /r-try niechęć laicgiu wojaka podła na niego i księcia, który przeocz był
**wK»n luóU, więc i na króla i jego partię. Wojaku pożegnało uę. regimenty po-
t/iy do aaygjM/wanych kwater przez Ukrainę, ale przysięgały tłumami i skarżyły *ję
gorzko, ze. po tak wy- zcrpującc] wyprawie połowęj. kiedy z małą Ńlą i bez żadnego
waparcia zrw/w dodali Rzeczypo^politej trzydzieści czy czterdzieści miast razem
z uu^ią częścią całej Ukrainy, a na kwatery zimowe wyznaczono im obskurne
placówki, gdzie ani kawałka chleba przegryźć. zęby najpierw z wrogiem się nie
pod/irlu handlować muszą własną krwią. Frakcja francuska zaś żywi nadzieje, że
k/mfcderai ja wojska bez wysiłku obali króla, bo juz teraz tak było niezadowolone,
zz .woje gra wam ma gotowe było przedstawić na zebraniu senatorów państwa
w Warszawie 20 stycznia przyszłego roku. Na wspomnianym kole deputowanymi
wyznaczono < horązego koronnego [Mikołaja] Sicniawskicgo, kawalera [Hieronima
Augustyna) i ułiomirskjcgo, księcia Konstantego Wiśniowicckiego, pana Roma-
_'<> chełmskiego z jeszcze jednym rotmistrzem husarzy, [z cho-
rągwi! horązego koronnego, wysokich stopniem husarzy z chorągwi królewskich
to przedstawić lelc oddziałów polskich. Autorament cudzoziemski wysłał od siebie
generab Ha i pułkownika [Michała] Żebrowskiego,
u go jednak służył w Niemczech i teraz miał pod
Umirtidą nirimo ki regiment piechoty. ledwo hetman wystąpił z obozu, otrzy-
mał list . przez króla na rozdzielenie kwater zimowych.
< za -.u; w nim. z.r ponieważ wojsko na własne życzenie i w wyznaczonym
z.i i- nikogo mc dało do i wowa, dystrybucje zrobione zostały z góry, a król na
ni* li uę opierał. Zazna* zyl. ze sarn tam przybywa, a z powodu przeszkód nie później
niż na M.i; ma ma ię udać do Lwowa. Do listów tych dołączone były przypisy
pana ' ława - Iskicgo. który przebywał razem z komi-
im< nt) muszą przed św. Marcinem
uzyskać pieniądze województw na
kramie, ponieważ, dwór królewski nierozsądnie kazał wobec
.prze* iwii wojska, którego się bal. robić wrażenie, że wyzwala prowincje polskie od
naju< lązhws/ych kwater zimowych, zatrzymując w garści Ukrainę i granice całego
państwa. Profrancusko nastawieni jednak wmieszali się i w tę sugestię, wskazując,
że mało województw dało pieniądze na ten cel, wysyłając jeden tylko regiment,
który sam musiał jeszcze pokryć koszty swej podróży. Zniechęciło to -żołnierzy; żar-
towano nawet, ze tak im brak pieniędzy, niszczy ich lato, stoją w miejscach, za które
nic mogą, jak w Polsce, zabrać się . ponieważ Kozacy to odważni chłopi, kierować
/ I //, UiTHŁTi
1875; archtu-u^
Domu Aukcyjny
NAUTILUS
w KmJtowu. Fot.
M. Zywoltunh.
957 (kiwamhM (> l« rwwrr - ucitkaći urazy, a cakte wykaz naruneń prawa.
95H Jan Kami Romanowski (im. po 1683). rownmn chorągwi pancernej, chorąży chełmski od 1662, pod-
komorzy chełmski od 1676.
959 l>n nie mogą Ich zlupić.
fł/U NNIK WYPRAWY POLOWEJ 1671 Ulryka Werdumr
się dają tylko pieniądzom, a płaci się dobra srebrną monetą, lud polski zaś dostaje
jedynie żebracze szylingi miedziane. Od ludzi tu też nic się nie wydobędzie. ucieka-
ją do Doroszenki lub do Mołdawii, jeżeli nie traktować ich dobrze, chowają w ja-
mach swoje najlepsze zapasy, a i tak nie mają wiele do stracenia. Z czasem ludzie
zaczynają odczuwać biedę, a mniemać można, że z dnia na dzień ostrzej.
3 listopada
po drodze hetman otrzymał listy z obozu z doniesieniem, że hetman polny (Dymitr
ks. Wiśniowiecki] wyruszył tego ranka z obozu do domu, przekazując komendę
porucznikowi swoich husarzy, panu Wyżyckiemu, uważanemu za najwyższego ofi
cera, dzielnego w rzeczywistości żołnierza, ale nie mającego autorytetu i szacunku
ze strony ludu’60. Wszystko to mogło posłużyć interesom frakcji francuskiej. Król
jednak pragnął od hetmana polnego, jako brat jego ojca, żeby został na zimę przy
wojsku na Ukrainie, pokazując posłuszeństwo wobec króla. Wymówił się od tego,
960 Rzeczywiście, mianowany reglmentarzem Stanisław Wyźycki miał zinq 1671/1072 trudności w opano
waniu sytuacji w wojsku, do czego przyczyniły się również, mało szczęśliwe walki z I’. DorosrcnL, w grudniu
1671 pod Trościańccm (zob. S. Wyżycki do D. Wiśniowieckicgo, Szamgród. 27 XII 16'1. |w:|
minki..., t. 2. nr 19, s. 155-156 i następne listy), W rezultacie zimą 1672ctęśi żołnierz) domagała się dymisji
rcgimcntarza. Na jego miejsce J. Sobieski wyznaczył w lutym S.K. tureckiego.
259
użyczając błogosławieństwa, słowem Boga i rzymskich praw, że wszyscy nowożeńcy
a pierwszym roku pc ślubie na życzenie poślubionych nie podlegają regułom wy-
praw wojennych. Poprzedniej wiosny książę dostał za żonę siostrzenicę hetmana,
siostrę księcia .Aleksandra Ostrogskiego . Żartownisie dopisywali. że sam w obo-
zie tak się weselił z żonami żołnierzy, że po drodze do Baru musiał się wykurować
z pewnego akcvdensu . inaczej przyniósłby do domu dla żony nieprzyjemny pre-
zent. Tvlko wvruszvł z obozu, ogarnęła go ochota, by zmieścić więcej polskiej zało-
gi w Tulczynie i innych miejscach, żeby przezimował)- razem z ludźmi Chanenki.
Kozacy nie chcieli ich przyjąć i nigdy by nie wpuścili, ale do Raszkowa wdarło się
czterech żołn -. chłopć zajęli bramę i powpuszczali swoich. Ale
ponieważ wewnątrz było więcej niż dziesięć tysięcy mieszczan, a załoga polska słaba,
schowała się w zamku, żeby móc lepiej się bronić. Tymczasem hetman dotarł do
ruskiego Lwowa, a mianowany inżynier królewski najpierw do Baru, stad wygodnie
do Polski, mogąc korespondować z wojskiem na Ukrainie i otrzymywać wiadomości.
6 listopada
pułkownik Sitko, pułkownik Kozaków zaporoskich i razem z Chanenką najwybit-
niejszy z nich, napisał spod granic tatarskich, że wszyscy Tatarzy gotowi są stanąć
pod Białogrodem i Budziakiem i iść na Ukrainę do sułtana nureddina [Safy Gere-
a . jak tylko zamarzną jeziora i rzeki. A jeżeli, jak myślał, tak uczynią, wychodząc
razem i zostawiając u siebie tylko żony, dzieci i nienadających się mężczyzn, Sir-
z pułkiem, niszcząc rabunkiem i pożarem. Przybycie Tatarów'
zrobiło tak potężne wrażenie niebezpieczeństwa na ludzie polskim, że w żadnym
razie nie chcieli opuścić Ukrainy i udać się do Polski na kwatery zimowe. Sirko
przy tym donosił, o czym jeszcze nie wiedziano, że orda z Krymu przyjdzie do
sułtana nureddina 'Safy Gereja: tej zimy na Ukrainę. Działo się tak po sporze
chana z Tatarami czerkieskimi, którzy na prośbę starego, obalonego chana przy-
padkiem wpadli na Krym, a jedyną przyczyną tak wielkich progresów Polaków
na Ukrainie tego lata było to, że chan panujący był zmuszony w przeszłym lipcu
zawrócić sześćdziesiąt tysięcy Tatarów z drogi na pomoc Doroszence. Ten zaś, we-
dle artykułów unii zawartej z chanem, musiał swoich najlepszych wysłać na Krym,
a przeciwko takiej sile wojsko polskie nawet nie wyszłoby na pole. Wyprawa ta
spowodowała, że hetman rozdzielił oddziały polskie i schronił się ucieczką pod
Kamieniec Podolski. Doroszenko, chcąc zmylić i Polaków, i Kozaków, porozsie-
wał słuchy, jakoby wysłał swoich na Krym, żeby służyli chanowi w zamian za to
wielkie wsparcie, które przyjdzie z Krymu.
961 Ślub Dymitra ks. Wiśniowieckiego z Teofilą Ludwiką Zasławską-Owrogską. siostrzenicą Jana Sobietlde
go. odbył się w Ujazdowie 10 V 1671.
962 Akcydens (z łac. accuiere - przytrafić się) - przypadek.
760 DZIENNIK WYPRAWY’ POLOWEJ 1671 Ulryka Werduma
9 lutcfuuU
dostaliśmy pisma, że suhan nureddin |Sal.i Gorej] i Doros/enko stoją niedaleko
1 isianki, dokąd udał się polski pułkownik Piwo i.e swoimi lotnymi oddziałami,
próbując szczęśliwego wypadu lub tylko rozpoznania pozycji wroga. Dowicdzul
się jednak, że Humań i inne miejsca, w których można było dostrzec skłonność
ku Chanence, wszystkie się zjednoczyły pod Doroszcnką. u hetmana 7j|Mtoskie
go przeklęły, kiedy się nic sprzeciwił wprowadzeniu polskiego garnizonu w Bu
cławiu. Między Chancnką a ludźmi doszło do roz.ilź.więku. Lepiej im wydawało
się być pod ręką Sirki, który szanowany jest wśród Zaporożtow jako sarn hetman.
Chanence zaś swoi nie ufają, ponieważ poniża się przed wyższymi. codziennie
bojąc się być obalonym czy nawet zamordowanym, co łatwo może się mu przy
trafić, choć dalej mu się powodzi i rozumu nie brak, by wypełniać obowiązki
swego hetmaństwa rozsądnie i z powagą urodzenia. Dlatego też dowiedziawws
się, że Doroszenko znów chce poddać się Rzeczypospolitej, jeżeli /ostanie het
manem wszystkich Kozaków, wyraźnie wyjaśnia, że nic ma nic przeciw oddaniu
Doroszence rej dostojnej godności, żeby tylko być wolnym z żoną i najmłodszym
synem, teraz w jego niewoli, a król dałby mu w Polsce dobra, z których mógłby
żyć. Przy okazji dał znać, że zadowoli się średnią posiadłością, jako że w ywodzi się
ze średniego stanu, urodzony w rodzinie biednego kuśnierza - sarn w młodości
kilka lat tym się trudnił i z tego żył.
18 lijtopada
zostały wysłane listy do markiza de Courthonnc, czyli mianowanego królew-
skiego inżyniera, napisane w Jassach, stolicy Mołdawii. Mówi się w nich, że brat
władcy tureckiego, którego matka sułtana chce wynieść na tron, zmarł w Kon-
stantynopolu - tak skończyły się spory wewnętrzne w Porcie Otomańskicj. lego
Wysokość, jak władca tego miejsca zazwyczaj jest zwany, znów' będzie rządzie jak
przed zamieszkami, z rym samym autorytetem i wymaganiami, lednak nic wic
rzono tej wiadomości, nie potwierdzonej przez inne źródła, ponieważ z Jass nie
przyszło żadne pismo tureckie . We wspomnianym liście mówi się też, że Wiel-
ki Pan [sułtan] z obawy przed waśniami wewnętrznymi pragnie zimę z dworem
963 Turban I-laiicc (1627-1683). jedna z nałożnic sułtana Ibrahlma I (1615-1648, panował od 1640) i nut
ka Mchmcda IV. Jako matka pierwszego syna władcy otrzymała tytuł haseki sułtan, lei z po zamordowaniu
męża musiała ustąpić pierwszeństwa jego matce, tułtance Kósem (1590-1651). Rywalizowała z nią o władzą
i doprowadziła do jej zamordowania w 1651. Odtąd rządziła faktycznie w imieniu syna jako walide sułtan a?
do 1656, kiedy przekazała ster rządów wielkiemu wezyrowi Mehmedowi paszy Kóptulti
964 Sułtan Mehmcd IV miał młodszych braci przyrodnich, swoich następców. Suirjmana II (panował I6łl'
1691) I Ahmeda II (panował 1691-1695). nic jednak nie wiadomo o zagrożeniu )egn panowania w ir.'l
ze strony którego!, z braci. Jak słusznie zauważył Werdtim. zanotowana przez mego władomoić okazała sr<
nieprawdziwa.
261
'pędzić w Babie, mieście nad Dunajem . żeby wszystko muzykować na przyszłą
wyprawę, którą przygotowywał z. wielkim wezyrem" i zewnętrznym wsparciem,
by następnego lata udać się na Węgry albo raczej do Polski. Na dwór hospodara
mołdawskiego dotarły już pewne wieści. A ponieważ niekończące się waśnie Pot
ty Otomańskicj nic przeszkodziły przygotowaniom, wielki wezyr zdecydował juz
w poprzednim roku sprowadzić przez Morze Czarne i dalej Dniestrem na Podole
wiele dział, amunicji i innych wojskowych potrzeb, i oblec Kamieniec. A kiedy
zdobędą taką twierdzę, staną się panami całej prowincji. ( o nic byłoby dla nich
trudne, ponieważ nic było blisko innej twierdzy, a i sam Kamieniec był w takim
stanic, ze nic wytrzymałby i ośmiu dni przeciwko wojsku tureckiemu w sile dwu-
dziesi u 1 ol uj elkie wygody w transporcie potrzeb
l> nul J<> i- | ( । , t miejsca gdzie wpływa do Pon
i Moi 1 u im go a do miasta l> hinia płynie przez włoit I tu
nx k ie, a stąd do Kamieńca na jednym brzegu są rebelianci ukraińscy* na drugim
Mołdawia* oba pod protekcją władcy tureckiego i podległe jego rozkazom. Dla
In;,', bardziej się zaniepokoili, nii czekali nieśmiało. kiedy wojsko polskie
w tej wyprawie ciągnęło przez l (krainę, a potem kiedy sułtan otwarć ie odmówił
poparcia Kozakom. Dlatego również Porta Otomańska kazała wszystkim Tata-
rom z Bi.tłogrodu i Budziaku pójść na Ukrainę na pomoc Doroszence. a na dwo-
rze tureckim ogłoszono, ze oddziały polskie pod Raszkowem i Bcrszadą tak się do
nich zbliżyły, że prawie nic mogą odejść, albo że muszą przeczuwać atak, podczas
którego ich żony i dzieci będą wzięte w niewolę, a cała kraina splądrowana, zanim
nadejdzie pomoc. Sułtan jednak prawic nic zwrócił uwagi na te sprzeciwy, każąc
przygotować zamyślaną wyprawę.
20 listopada
pod Barem dostaliśmy dalsze wieści. że Wielki Pan [Mehmcd IV|, nic trzymając
Tatarów w oczekiwaniu, wysyła Mchmcda, paszę Sylistrii, który dnia 13. tegoż
miesiąca przeszedł Dniestr niedaleko Tehinii i miał połączyć się z Doroszen-
ką pod 1 isianką. stał z nim później pod Kalnikicm i nawet jedną noc spędzili
razem pod Jarmolińcami . tylko dwie mile od Bracławia. Jego przybycie już
zrobiło wrażenie: dwadzieścia niedużych miasteczek między Bohem a Dnieprem,
965 Obecnie Babadag w Dobrudży, 38 km na południe od Tulcr.y.
966 baz.yl Ahmcd pierza KftprOlft (1635 1676), wielki wezyr w latach 1661-1676.
96/ ()becnlc HpM<>'inni|i, <>k. <0 km na wschód od Bracławia, U K. l iskego [Ulryka Werduma dyaryusz ..
259) Jerernice. Mle|*cowokl o takiej nazwie nie ma we wskazanym rejonie, najpewniej więc chodzi
o Jarmollrtce.
2^2 DZIENNIK WYPRAWY POLOWEJ 1671 Ulryka Werdum.
'idały się i przytięgfy hetmanowi pMuan*, znów
/Lrit.ily .i<, / I /< -nką. Nie by.'. ' - zekiwać inaczej, ponieważ wszyw-
kie t'- riHi j-.r 7 powodu '.łaboiści wojska polskiego zoittr/oor* ody orz za to?
hem -i I mwsrrcrn, zajmując odcinek o długpici czterech dni podróży szerokości
dwóch, zajęty poprzedniego lata. Teraz stało tam wojsko y,;.,.-,-. >. r^setacr.
/hu',-/jy h. - łux iaż niemożliwie było długo tam się utrzymać, a szybko, jaacu
przed nadciągnięciem wrogów, z niechęcią wyjść i - łamiąc wołękróiewiką-po-
wrócić do Polski. Do takiego to celu urządzone były te kwatery.
''o7 21 lut/jpada
pod Barem otr2ymalbmy że miasto Niemirów nad Bohem
nic chciało otworzyć bram Doroszence, ponieważ książę Dymitr Wiśmowiecid
któremu należało się jako dobro spadkowe, zostawił tam garnizon polski żeby
utrzymać go w posłuszeństwie. Dlatego też schwytano oddział Tatarów z nowo
przybyłym Mchmcdem paszą. Mówiło się również, że pasza sam przyprowadził
siedem tysięcy Tatarów i trzy czy cztery Turków, a niedługo za nim podążą
prawdziwe tłumy i Turków, i Tatarów. Ludzie wspomnianego paszy zabili pięciu
towarzyszy i więcej niż dwadzieścia sług, którzy wybrali się na poszukiwanie
jedzenia. Każdego dnia chwytali ich coraz więcej w różnych miejscach przeważ-
nie pod Winnicą, przez co wzrastała niechęć żołnierzy polskich i wtedy łatwiej
im dojść do wniosku, że nie sprzeciwią się temu na Ukrainę płynącemu morzu
Turków i Tatarów, nie mając zapasów ani talara pieniędzy. Dlatego zaczynają to
i owo odbierać ludziom siłą, codziennie wplątując się w krwawe spory, ponieważ
tamci nie dadzą sobie w kaszę dmuchać i będą codziennie się skarżyć na połskkh
żołnierzy ich oficerom. A kiedy i ci nie dadzą prawdziwej satysfakcji, niemożli-
wej w rzeczywistości samej, Kozacy uciekną się do hetmana Chanenki. Ten pisze
do oficerów polskich mocne listy, kilka nawet wysyła, oskarża w nich uparcie
i groźnie polskich komendantów ze Ściany i z Raszkowa, z czego z czasem wy-
niknie wiele niechęci nie tylko między Polską a Chanenką. ale również między
Chanenką i jego własnymi Kozakami, ponieważ Zaporożcy już orwarde obcią-
żają dobrą wolę Chanenki przyjęcia polskich załóg w tak wielu miejscach, gdzie
uznaje się tylko jego autorytet. Pozostali Kozacy, codziennie uciskani przez te
załogi, ale dalej w sercach oddani Chanence, smucą się bardziej, ledwo wyciska-
jąc gorzkie słowa, i zaczynają wymyślać wcale widoczne zamachy. Nowy hetman
wysila się więc, by nie pokazać, że mu nie idzie, jak wielu innym poprzednim
hetmanom kozackim, których sami obalili i odebrali życie.
2o3
22 listopada
przyszła wiadomość, że Kozacy Chanenki, stacjonujący razem z Polakami w Ła-
dyżynie, Raszkowie i innych miejscach, codziennie między sobą się biją. a nie
stoją razem dłużej niż czternaście dni. Czasem stają się tak rozdrażnieni, że można
oczekiwać krwawych bijatyk, a Doroszenko rośnie w siłę. Nawet może udać się
w pole i przemarszować między Bohem a Dniestrem tam i z powrotem. Miesz-
kańcy wejdą Polakom na głowę, chcąc poddać się Kozakom w biały dzień, prze-
klinając stale niepojęty strach, który ich opętał, tak że się zupełnie poddali wojsku
polskiemu, a okazało się tak słabe, że teraz wstydzą się swojej wolności. Napisano
z Mołdawii, że pan [Józef Stanisław] Karwowski, którego hetman wysłał na Krym
do chana tatarskiego [Selima Gereja 1]. w drodze powrotnej na granicy mołdaw-
skiej został zatrzymany i aresztowany na rozkaz [Chalila] paszy Sylistrii, u którego
gościł, jadąc w tamtą stronę. Od paszy pochodzą również ostre groźby, wiesz-
czące Polsce wszystko co najgorsze ze strony władcy tureckiego, a jego wojsko,
jeszcze stojące pod Kamieńcem Podolskim, wyruszy dalej na Ukrainę. Co, jak
zrozumiał poseł, stało się podczas jego podróży, więc nie mógł przejechać przez
Ukrainę. Obrał tedy drogę przez Dzikie Pola, z których zamierzał przez Mołdawię
jechać do Polski. Pasza otrzymał jednak wiadomość i strzegł granicy mołdawskiej,
tamże go aresztował i na początku miesiąca listopada znowu kazał odprawić do
Białogrodu. Dzisiaj przysłano nam kopie powszechnych listów mobilizacyjnych,
które Chanenko rozdał wszystkim zapisanym Kozakom swojej podległości. Ka-
zał w nich wszystkim zebrać się pod Tulczynem i dalej wyruszyć razem przeciw
wrogowi. W tym samym czasie pan [Stanisław] Wyżycki dał rozkaz oddziałom
polskim, by połączyły się właśnie między Ścianą i Tulczynem, chcąc schwytać
Chanenkę i próbować przejść na stronę paszy sylistryjskiego jako z łupem.
23 listopada
wyruszyliśmy spod Baru do ruskiego Lwowa i do hetmana, a 20grudnia z po-
wrotem do Mohylowa; podróż opisana powyżej, na stronach 169 i 19O‘"’K. Osta-
tecznie pojechaliśmy jeszcze raz do hetmana we Lwowie 14 lutego anno 1672,
jak zaznaczone powyżej, na kartce 208 . Zostaliśmy tam długo, aż hetman
25 kwietnia udał się do Jaworowa, a bezpośrednio za nim i my. Tam długo
zatrzymywał nas przy swoim dworze, aż 10. następującego czerwca wyruszył do
Warszawy na senat. My tam również dotarliśmy incognito. W tym czasie kon-
federacja wojsk wynegocjowana została na dobre, z pewnością, że się wydarzy,
gdyby nie sprzeciwiłby się temu hetman wielki koronny, który razem z najważ-
968 Dos Reisejournal des Ulrich non Werdum. .. s. 207 i 228.
969 Ibidem, s. 246. Jak wynika z dziennika podróży Werduma. dotarł on do Lwowa 20 II 1672.
DZIENNIK WYPRAWY POLOWEJ 1671 Ulryka Werduma
niejszymi senatorami, jeszcze niezdecydowanymi lub wahającymi się, otrzyma)
wieści z Francji, że sprawę w swoje ręce bierze senat. Wszyscy, którzy przedtem
trzymali z królem Michałem i kanclerzem wielkim litewskim, panem [Krzysz-
tofem Zygmuntem] Pacem, zostali zwyciężeni. Napisano listy, o których mowa
wyżej, na stronie 223 '", ale fatalny wypadek śmiertelny hrabiego de Longuczil-
le sprawił, że w pośpiechu wyruszyliśmy z Warszawy 12 lipca, bezpowrotnie
opuszczając Polskę, co w całej rozciągłości opisane jest na stronie 224 .
970 Dos Reisejournal des Ulrich von Werdum. ..,$.261.
971 Ibidem, s. 262.