Text
                    „Zycie Warszawy" pismo codzienne istnieje od 1 944 roku
Święto pracowników służby zdrowia
Premier Piotr Jaroszewicz udekorował
grupę najbardziej zasłużonych pracowników
(P) 7 bm. w Warszawie — w dniu dorocznego święta pra¬
cowników służby zdrowia prezes Rady Ministrów — Piotr Ja¬
roszewicz udekorował grupę 82 najbardziej zasłużonych pra¬
cowników resortu zdrowia i opieki społecznej odznaczeniami
państwowymi, nadanymi im z tej okazji przez Radę Państwa.
, Piotr Jaroszewicz przekazał
na ręce odznaczonych ser¬
deczne pozdrowienia i wyra¬
zy uznania od I sekretarza
KC PZPR — Edwarda Gier¬
ka, dla całej przeszło półmi¬
lionowej rzeszy pracowników
służby zdrowia, których ofiar¬
ność i pełna zaangażowania
postawa umożliwia coraz lep¬
sze zaspokajanie rosnących
Uroczystość w Radomiu
Informacja własna
<R) Z okazji Dnia Pracownika
Służby Zdrowia odbyło się w
Radomiu spotkanie z aktywem
służby zdrowia, na którym od¬
czytany został list I sekretarza
KW partii J. Prokopiaka skie¬
rowany do wszystkich pracow¬
ników zatrudnionych w placów¬
kach leczniczych, profilaktycz¬
nych i opieki społecznej z po¬
dziękowaniami za pracę nad po¬
prawą zdrowotności społeczeń¬
stwa woj. radomskiego.
Odznakę za wzorowa pracę w
służbie zdrowia przyznaną przez
ministra zdrowia otrzymali: inż.
Henryk Korpeta, lek. med. An¬
na Morgiewicz-Kochańska i pie¬
lęgniarka Maria Krawiec, od¬
znaki Zasłużony Działacz: Józef
Jochacy i Halina Włodarczyk,
złota odznakę PCK: lek. med.
Helena Sadownik. Dyplomy za
wzorową pracę zawodową przy¬
znane przez wojewodę radom¬
skiego i prezydenta Radomia o-
trzymało kilkudziesięciu pra¬
cowników służby zdrowia.
W przeddzień święta I sekre¬
tarz KW partii J. Prokopiak
zapoznał się z końcowy¬
mi pracami przy zagospo¬
darowaniu remontowanego bu¬
dynku szpitala przy ul. Mal¬
czewskiego w Radomiu. Nastę¬
pnie I sekretarz KW partii w
obecności wicewojewody ra¬
domskiego E. Jędrzejewskiego
odwiedził szpital w Grójcu,
gdzie spotkał się z kierownic¬
twem i pracownikami Zespołu
Opieki Zdrowotnej. Omawiane
były problemy tego środowiska.
(n)
Dziś 12 stron
potrzeb zdrowotnych naszego
społeczeństwa.
Ich niełatwej pracy towarzy¬
szy stale zainteresowanie naj¬
wyższych władz partii i pań¬
stwa, dążących do przyspiesze¬
nia rozbudowy placówek służby
zdrowia, unowocześniania u-
zbrojenia technicznego wszyst¬
kich medycznych stanowisk
pracy.
W imieniu odznaczonych za
zaszczytne wyróżnienie podzię¬
kował kierownik poradni chi¬
rurgicznej zespołu opieki zdro¬
wotnej w Koszalinie — Józef
Szantyr. Zapewnił on, że cały
personel medyczny nie będzie
szczędził wysiłków dla podnie¬
sienia jakości pracy i stanu
zdrowia społeczeństwa.
W uroczystości uczestniczyli
kierownik wydz. administracyj¬
nego KC PZPR — Teodor Pa-
limąka oraz minister zdrowia i
opieki społecznej — Marian
Śliwiński. (PAP)
Nowe placówki
(P) 7 bm. w dniu święta
pracowników służby zdrowia
i opieki społecznej w wielu
miastach i wsiach przekazano
do użytku nowe przychodnie
lekarskie, oddziały szpitalne,
sanatoria, placówki oświaty
zdrowotnej.
Kilka obiektów służby zdro¬
wia otwarto w woj. szczeciń¬
skim. O dobrze wyposażoną
przychodnie lekarska wzbogacił
się Nowogard, placówka dyspo¬
nuje 16 specialistycznymi porad¬
niami.
Od czwartku 7 bm. z nowej
przychodni rejonowej będą tak-
(A) DOKOŃCZENIE NA STR. 2
SPEŁNIENIA ŻYCZEŃ
(P) Pytanie pozbawione jest
oryginalności: co życzą sobie
w dniu swego święta pracow¬
nicy służby zdrowia? Ale
treść zgłaszanych DZIS ży¬
czeń — w zestawieniu z tymi
sprzed trzech, dwóch czy na¬
wet sprzed roku — jest nie¬
szablonowa. a przy tym bo¬
gatsza i bardziej optymistycz¬
na zarówno dla nich samych,
tj- pracowników służby zdro¬
wia, jak i dla nas, pacjentów,
czy tylko ludzi objętych tro¬
skliwą profilaktyką.
Doc. dr hab. Stanisław MLE-
KODAJ, dyrektor Instytutu Chi¬
rurgii Akademii Medycznej w
Gdańsku.
— Większych sukcesów w opa¬
nowaniu chorób społecznych, to
znaczy najważniejszych: nowo¬
tworów. chorób serca i naczyń.
Myślę tu także o wypadkach.
To są chyba trzy plagi współ¬
czesne. O ile jednak wypadkom
można zapobiec. względnie
zmniejszyć ich skutki lepszą
dyscypliną społeczną, kulturą
techniczną, o tyle choroby cy¬
wilizacyjne, których mianem o-
kreśla się właśnie nowotwory
oraz choroby serca i naczyń —
są znacznie trudniejsze do opa¬
nowania.
A więc żeby służba zdrowia
mogła skuteczniej walczyć z ty¬
mi chorobami. Takie są moje ży¬
czenia dla społeczeństwa.
A pracownikom służby zdro¬
wia życzę coraz lepszych wa-
Oferował pan, dyrektorze...
Płaszcze i kurtki z „Próchnika” * Koncentraty
i przyprawy z „Winiar” * Dotrzymane obietnice z jory”
Informacja własna
(P) We wczorajszym numerze „Życia” rozpoczęliśmy serię
rozmów z dyrektorami zakładów, produkujących poszukiwane
artykuły rynkowe, którzy pól roku temu odpowiadali na nasze
pytania w serii: Co pan oferuje, dyrektorze?
Jak się mają ówczesne obietnice do rzeczywistości? Czy rze¬
czywiście wszystko co zapowiadano zostało zrealizowane? Czy
będziemy to mogli kupić w najbliższej przyszłości? Oto kolej¬
na seria odpowiedzi z przemysłu, którą następnie skonfrontu¬
jemy z opinią handlu.
Łódzki „Próchnik” ciągle
coraz więcej eksportuje mę¬
skich okryć, ale także zwięk¬
sza stale dostawy na rynek
krajowy. Dyr. Jan Sokół rela¬
cjonuje nam, jakimi efektami
zakończyli rok ubiegły, tzn. co
wyszło z zapowiadanych przez
niego na łamach „Życia” o-
bietnic.
— Eksport okazał się o 40
proc. większy od planowanego,
a na rok bieżący zadania ma¬
my w tej dziedzinie jeszcze
poważniejsze. Ale przekroczy¬
liśmy także — dzięki zobowią¬
zaniom podjętym przed VII
Zjazdem partii — dostawy na
rynek krajowy. W I kwartale
br. wysialiśmy za granicę 250
tys. okryć, zaś handlowi rodzi¬
memu dostarczyliśmy 85 tys.
lekkich płaszczy, kurtek i pro¬
chowców na podpinkach, lob
bez. Bardzo udane okazały się
wełniane kurteczki w różnych
kolorach, które nawet jednego
Prognoza pogody
(P) IMiGW przewiduje dziś w
Warszawie zachmurzenie umiar¬
kowane. Możliwość wystąpienia
przelotnego deszczu. Temperatu¬
ra maks. ok. 10 st- Wiatry u-
miarkowane i słabe, zmienne z
przewagą kierunków zachodnich.
KALENDARIUM
• Czwartek jest 99 dniem
1976 r. Do końca roku — 267
dni, w tym 223 roboczych.
• Słońce wzeszło dziś o godz.
4.54, a zajdzie o godz. 18.22
Wschód Księżyca godz. 10.52,
lachód godz. 1.30, Czwartek bę¬
dzie dłuższy od najkrótszego
dnia w roku o 5 godzin t 46
minut.
• Imieniny obchodzą/ Dłonisy
I January. \	(J.ŁJ
dnia nie zagrzały miejsca w
sklepach. O dziwo — najwięk¬
szą popularnością cieszyły się
czarne.
— Co szyjecie w tej chwili?
— Teraz mamy w robocie m.
in. kurtki ze sztucznej skóry,
dalej — bardzo eleganckie, dwu¬
rzędowe trencze, które szyje
nasz zakład w Rawie Mazo¬
wieckiej, oraz — krótkie
wdzianka męskie należące do
(C) DOKOŃCZENIE NA STR. *
runków pracy i coraz lepszego
systemu organizacyjnego: żeby
uruchomione potężne środki sku-
teczniei wykorzystywać dla do¬
bra nas wszystkich. Ponieważ
jestem pracownikiem sl.użby
zdrowia, to życzenia te pośred¬
nio składam i sobie. Także: że¬
bym mógł — jestem nauczycie¬
lem akademickim — jak naj¬
lepiej nauczyć młodych adep¬
tów sztuki lekarskiej:	żebym
mógł jak najlepiej przekazać im
wiedze oraz najbardziej war¬
tościowe nawyki.
Maria KSZCZOTEK, naczelna
pielęgniarka Wojewódzkiego
Szpitala Zespolonego w Rado¬
miu.
— Życzenia należą się prze¬
de wszystkim pacjentom:	aby
nie musieli korzystać z naszej
opieki w szpitalach, tylko z na¬
szej profilaktyki. Na zapobiega¬
nie chorobom kładziemy bowiem
teraz główny nacisk i temu ce¬
lowi podporządkowana jest co¬
raz bardziej nasza działalność.
(B) DOKOŃCZENIE NA STR. 2
Stańko Todorow
przybędzie do Polski
(P) Na zaproszenie prezesa
Rady Ministrów Polskiej Rze¬
czypospolitej Ludowej Piotra Ja¬
roszewicza przybędzie wkrótce
do Polski z wizytą przyjaźni
przewodniczący Rady Ministrów
Ludowej Republiki Bułgarii
Stańko Todorow. (PAP)
Henryk Jabłoński
przyjął ambasadora Włoch
(P) Przewodniczący Rady
Państwa Henryk Jabłoński
przyjął 7 bm. na audiencji po¬
żegnalnej ambasadora Republi¬
ki Włoskiej w Polsce Mario
Mondello. (PAP)
(P) Siew jęczmienia jarego w kombinacie PGR Gniechowice (woj. wrocławskie). CAF ~ Hawalaj
Program rozwoju rolnictwa i gospodarki żywnościowej
Plenum KW PZPR i WK ZSL w Radomiu
Ambasador Iraku
złożył listy
uwierzytelniające
(P) Przewodniczący Rady
Państwa Henryk Jabłoński
przyjął 7 bm. na audiencji w
Belwederze ambasadora nad¬
zwyczajnego i pełnomocnego
Republiki Irackiej Ali Mah-
moud Sumaida, który złożył li¬
sty uwierzytelniające.
W czasie audiencji obecni by¬
li: sekretarz Rady Państwa Lu¬
domir Stasiak i wiceminister
spraw zagranicznych Eugeniusz
Kułaga.
Ambasadorowi towarzyszyli
członkowie ambasady.
Po wręczeniu listów uwierzy¬
telniających ambasador Ali
Mahmoud Sumaida został przy¬
jęty przez przewodniczącego Ra¬
dy Państwa na audiencji pry-
wanej, przy której był obecny
wiceminister E. Kułaga.
Na dziedzińcu belwederskim
Kompania Reprezentacyjna WP
oddała ambasadorowi honory
wojskowe. Odegrano hymny na¬
rodowe.
W związku z objęciem misji
w Polsce, ambasador Republiki
Irackiej Ali Mahmoud Sumaida,
w asyście członków ambasady,
złożył 7 bm. wieniec na Gro¬
bie Nieznanego Żołnierza.
Przy składaniu wieńca Kom¬
pania Reprezentacyjna Wojska
Polskiego oddała honory woj¬
skowe. (PAP)
Obsługa własna
(R) 7 bm. obradowało w Radomiu wspólne Plenum KW
PZPR i WK ZSL poświęcone rozwojowi rolnictwa i gospodar¬
ki żywnościowej w woj. radomskim do 19S0 roku. Przewodniczył
I sekretarz KW PZPR Janusz Prokopiak.
W obradach uczestniczył
z-ca członka Biura Politycz¬
nego KC, minister rolnictwa
Kazimierz Barcikowski, czło¬
nek Prezydium NK ZSL, se¬
kretarz NK ZSL Bolesław
Stróżek, przedstawiciel Wy¬
działu Rolnego KC PZPR Sta¬
nisław Kępa, prezes WK ZSL
Henryk Maciąg a także pier¬
wsi sekretarze komitetów
gminnych PZPR, naczelnicy
niektórych gmin, sekretarze
GK ZSL, pracownicy rolni¬
ctwa, posłowie na Sejm.
Wprowadzenie do dyskusji
plenarnej wygłosił sekretarz KW
PZPR Jerzy Adamczyk (omó¬
wienie tego w-ystąpienia zamie¬
szczamy na stronie 8).
Jak wynika z materiałów
przedstawionych uczestnikom
plenum ogólny obszar użytków
rolnych w woi. radomskim wy¬
nosi ponad 500 tys. ha, co sta-
Wizyta min. Stefana Olszowskiego w Bonn
Rozmowy z Hansem-Dietrichem Genscherem
BONN (PAP) Przewodniczą¬
cy Bundesratu. Albert Oss-
wald przyjął w środę w rezy¬
dencji prezydenckiej ministra
spraw zagranicznych PRL,
Stefana Olszowskiego, przeby¬
wającego z wizyta oficjalna w
RFN. Albert Osswald joełni
obowiązki prezydenta RFN.
Również w środę ministrowie
spraw zagranicznych PRL Ste¬
fan Olszowski i RFN Hans —
Dietrich Genscher kontynuowali
rozmowy jjolityczne. rozpoczęte
poprzedniego dnia.
Obaj dyplomaci omawiaja
przede wszystkim sprawy dwu¬
stronne. a w szczególności dal¬
szy proces /wgłębienia normali¬
zacji stosunków w wyniku jed-
OKIEM DŻENTELMENA
z Tadeuszem ZAKRZEWSKIM
kierowcą MZK, laureatem
nagrody „Dżentelmen jezdni”
(A) Od dziesięciu lat rozgry¬
wa się w Warszawie konkurs
„Bądź dżentelmenem jezdni”,
co miesiąc najlepsi kierowcy
wyróżniani sa tytułem ..dżen¬
telmena miesiąca”. Wśród
ostatnich laureatów znalazł się
kierowca MZK. Tadeusz Za¬
krzewski, nr służbowy 403,
prowadzący przegubowego
„Jelcza”.
— Minęło właśnie 5 łat, jak
rospocząl pan pracę w MZK...
— Tak. było to dokładnie S
kwietnia 1971 r. Jest to zarazem
piąta rocznica mojego przyjazdu
do Warszawy. Przedtem miesz¬
kałem i pracowałem w Olecku.
Przez 10 lat byłem tam kierowcą
w CPN, prowadziłem wów¬
czas ciężką, 24-tonową autocy¬
sternę.
Któregoś dnia znalazłem w ga¬
zecie ogłoszenie, że warszawskie
MZK poszukują kierowców. Po¬
myślałem. że warto spróbować
czegoś nowego, naradziłem się z
kolegą i we dwóch, żeby nam
było raźnie!, przyjechaliśmy do
Warszawy. Tu przyjęto mnie z
miejsca, dano pokój w hotelu
robotniczym i tak zacząłem pra¬
cę.
Od razu przekonałem się, że
prowadzenie autobusu 1 to w
mieście, różni się zasadniczo od
kierowania nawet wielką cięża¬
rówką. A ja na dodatek nie zna¬
łem Warszawy. Byłem tu przed¬
tem tylko raz na wycieczce, więc
co mogłem pamiętać? Wprawdzie
przez pierwsze 7 dni jeździłem
z „patronem”, starszym, do¬
świadczonym kolegą, który wta¬
jemniczał mnie w tajniki zawo¬
du kierowcy autobusu, ale ty¬
dzień to za mało. by wszystko
opanować. W wolnych chwilach
wsiadałem wiec do autobusu Ja¬
ko pasażer i uczyłem się tras.
Obserwowałem, gdzie ta przy¬
stanki. światła, jakie trzeba wy¬
konywać skręty. Starałem się za-
(D) DOKOŃCZENIE NA STR. I
Kolejny etap walki o władzę w Chinach
Teng Siao-ping pozbawiony stanowisk
Po kilkudniowych zamieszkach w Pekinie
wojsko i policja blokują plac Tien An Men
PEKIN (PAP). Jak informu¬
je korespondent PAP, Stani¬
sław Barteczko, w Pekinie po¬
dano 7 bm. oficjalnie do wia-
Kończy się budowa największego obiektu przemysłu spożywczego na Wybrzeżu — wytwórni
wędlin w Gdyni. Zakład zostanie oddany do użytku 30 czerwca br. i będzie przerabiał dziennie
86 ton mięsa. Na zdjęciu: układanie kabla energetycznego u> hali produkcyjnej.
CAJF " UUCJWWIml
domości komunikat głoszący,
że na wniosek przewodniczą¬
cego Mao Tse-tunga Biuro Po¬
lityczne KC KPCh usunęło
Teng Siao-pinga ze wszystkich
stanowisk partyjnych (wice¬
przewodniczącego i członka
BP KC KPCh), państwowych
(I wicepremiera) i wojskowych
(szefa sztabu generalnego ar¬
mii). Na razie Teng Siao-pin-
gowi pozostawiono warunkowo
członkostwo partii.
Należy sądzić, że jako pre¬
tekst do wyeliminowania Ten-
ga Biuro Polityczne wykorzy¬
stało — jak głosi komunikat —
„kontrrewolucyjny incydent na
placu Tien An Men oraz za¬
chowanie się Teng Siao-pinga
w ostatnim okresie". Komuni¬
kat nie precyzuje przy tym, o
jakie zachowanie chodzi. Biuro
Polityczne oświadczyło też, że
problem Teng Siao-pinga „stał
się już sprzecznością o charak¬
terze antagonistycznym".
Na stanowisko I wiceprze¬
wodniczącego KC KPCh i pre¬
miera ChRL Biuro Polityczne
wyznaczyło dotychczasowego
p.o. premiera Hua Kuo-fenga.
W stolicy ChRL trwały 7 bm.
obrady aktywu KC KPCh z u-
dziafem licznych przedstawicie¬
li prowincji. Nie można wy¬
kluczyć, że obecnie obraduje
III plenum KC KPCh lub że
zakończyło ono obrady.
Jak wiadomo, Teng Siao-ping
był przez ostatnie dwa miesią¬
ce obiektem zaciekłych ataków,
(DOKOŃCZENIE NA STR. 4)
nomyślnei ratyfikacji porozu¬
mień Polska — RFŃ przez za-
chodnioniemiecki Bundesrat 12
marca br. (P)
Od 14 do 23 kwietnia
Polska
na targach w Mediolanie
(P) Rozpoczęły się prace nad
przygotowaniem polskiego pa¬
wilonu narodowego na Między¬
narodowych Targach w Mediola¬
nie, które trwać będą od 14 do
23 kwietnia. Targi te należą do
czołowych tego typu imprez w
Europie; uczestniczyć w nich bę¬
dzie ok. 90 państw z całego świa¬
ta.
Nasza ekspozycja będzie naj¬
większa, jaką w tym roku or¬
ganizujemy na Zachodzie. W
odróżnieniu od lat poprzednich,
kiedy to w Mediolanie oferowa¬
liśmy suToje towary w układzie
branżowym, w tym roku cała
nasza ekspozycja znajdzie sie w
jednym, dużym pawilonie o po¬
wierzchni ponad 900 m kw„ a
także na otwartej wokół niego
przestrzeni.
Łącznie w targach w Mediola¬
nie weźmie udział 16 polskich
central handlu zagranicznego, w
tym po raz pierwszy wystąpią:
„Bumar”, „Metronex”, „Mera-
Elwro” i „Navimor”. (PAP)
Odmładzanie
lasów świętokrzyskich
(A) W lasach woj. kieleckie¬
go i radomskiego rozpoczęły się
wiosenne prace przy zalesianiu
zrębów i nieużytków.
Te] wiosny zalesi się na tere¬
nach obu województw kilka ty¬
sięcy ha. Odmłodzona zostanie
m. in. Puszcza Kozienicka, lasy
lipskie, koneckie i inne. gdzie
zasadzi się wiele	milionów
drzew iglastych i liściastych,
wyhodowanych w	szkółkach
leśnych.
W pracach zalesiania i zadrze¬
wiania uczestniczy	aktywnie
młodzież. (PAP)
W numerze:
„Życie
i Nowoczesność"
nowi 2,7 proc. powierzchni użyt¬
ków w kraju. Użytki rolne zaj¬
mują ponad 70 proc. ogólnej
powierzchni województwa w
tym grunty orne 54,8 proc. Po.
wierzchnia sadów wynosi 5,2
proc. i iest najwyższa w kraju.
Rolnictwo radomskie charak¬
teryzuje duże rozdrobnienie go¬
spodarstw. Średni obszar indy¬
widualnego gospodarstwa wyno¬
si około 4 ha. Gospodarstwa do
2 ha stanowią 24 proc., nato¬
miast powyżej 7 ha — 23 proc.
ogólnei liczby gosriodarstw in¬
dywidualnych.
Niski stopień wyposażenia w
sprzęt mechaniczny do produk¬
cji rolnei sprawia, że np. w 1974
roku jeden ciągnik przypadał na
85 ha, podczas gdy średnia kra¬
jowa wynosiła 40 ha. Starzeje
się ludność wsi rolniczej, co po¬
ciąga wzrost gospodarstw bez
następców. W tym roku liczba
takich gospodarstw sięga 25
proc. Niedoinwestowanie rolnict¬
wa w zakresie melioracji spra¬
wia trudności zaopatrzenia wsi
w wode.
Główny kierunek rozwoju rol¬
nictwa do 1980 roku to wzrost
produkcji żywca wieprzowego,
wolowego i mleka oraz wzrost
produkcji owoców i warzyw. O-
gółem w 5-leciu przewiduje się
uzyskać wzrost produkcji global¬
nej o 26,8 proc.
W 5-leciu scalonych zostanie
30 tys. ha. Przeprowadzone zo¬
staną szczegółowe analizy wsi,
której celem będzie dokładne u-
Stalenie ilości i lokalizacji grun¬
tów jakie z mocy różnych prze¬
pisów prawnych przejdą na
własność państwa. W latach
1976—80 przewiduje się łącznie
przejęcie kolo 7600 ha gospo¬
darstw o powierzchni 34 tys. ha.
.Konieczna jest dalsza specjali¬
zacja gospodarstw. Tę formę
gospodarowania w- wojewódz¬
twie podjęło dotyc..czas 3315
gospodarstw indywidualnych_ w
produkcji zwierzęcej oraz 5500
w produkcji ogrodniczej.
W roku 1975 spółdzielnie kó¬
łek rolniczych podwoiły stan
posiadania ziemi i osiągnęły 2200
ha powierzchni. Działalność go¬
spodarczą prowadzi 61 zakładów
gó-oodarstw rolnych. Przewi¬
duje się, że w roku 19S0 SKR
posiadać będą ponad 22 tys.
hektarów gruntu.
Woj. radomskie iest najwięk¬
szym rejonem sadowniczym w
Polsce. Wielkość produkcji o-
grodniczej w województwie w
1975 roku szacowano na ponad
409 tys. ton w tym jabłek 245
tys. ton.
Zgodnie z programem w 1939
roku rozmiar upraw ogrodni¬
czych winien wynieść 55 tys.
ha w tym sady 43 tysiące
hektarów. Taki wzrost pro¬
dukcji owoców wymaga rozwi¬
nięcia bazy przetwórstwa — roz¬
budowy zakładów przetwórczych
w Zwoleniu. Lipsku i Przysu¬
sze. Na rozbudowę i moderni¬
zacje istniejących zakładów pla¬
nuje sie nakłady inwestycyjne
w wysokości 675 min zł. (bd)
Sztorm na Bałtyku
(P) Na Bałtyku sztorm. Siła
wiatru. przekracza 7 st. w ska¬
li Beauforta. Wysoka fala i sil¬
ny wiatr zmusiły załogi kutrów
rybackich do przerwania poło¬
wów i schronienia się w por¬
tach. W basenach portowych
ograniczono ruch statków, unie¬
ruchomione zostały pływające
dźwigi, co w dużej mierze ut¬
rudniło sprawny przeładunek
statków.
Kolejny dzień kwietnia upły¬
nął pod znakiem słonecznej po¬
gody w całym kraju. W War¬
szawie i Jeleniej Górze termo¬
metry wskazywały w południe
10 st.
Dziś 8 bm. od godz. 16 do 1/
Konsultacja „Życia”
Wojsko - nauka - zawód
Dziś, w czwartek 8 bm. od godz. 16 do 17 przy telefonie
250-205 na pytania Czytelników, dotyczące zarówno odbywania
zasadniczej służby wpjskowej, jak i warunków przyjęcia do
szkół wojskowych oraz szkolenia przedpoborowych i poboro¬
wych w zawodach przydatnych dla potrzeb wojska — odpowia¬
dać będzie Szef Wojewódzkiego Sztabu Wojskowego — War¬
szawa płk dypl. mgr MARIAN POPIOŁEK.
• Kto może ubiegać się o przyjęcie do akademii, wyższych
szkół wojskowych, szkół chorążych i podoficerskich szkól za¬
wodowych?
® Jakie zawody możną zdobyć podczas odbywania zasadni¬
czej służby wojskowej?
• Jakie szczególne uprawnienia przysługują rodzinie żołnie¬
rza?
• Na te i inne pytania będzie można uzyskać odpowiedź pod¬
czas dzisiejszej konsultacji przy tel 250-203 w godz 16—17. Py¬
tania można również przysyłać listownie pod adresem „Zycie
Warszawy" Marszałkowska 3/5 00-624 Warszawa z dopiskiem na
kopercie „Wojsko, nauka, zawód".
NB 84 R
CZWARTEK, 8 KWIETNIA 1976 R.
CENA 1 ZŁ


a ZYCIE' NU 8- V KWIETNIA 1876 R. E2& Po posiedzeniu Biura Politycznego Partia całego narodu 2437 tys. członków i kandydatów liczy PZPR (P) 2.437 tysięcy członków i kandydatów, działających w 72,6 tysiącach podstawowych organizacji partyjnych, liczyły ha koniec grudnia ub.r. szere¬ gi Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej. Trzonem partii skupiającej w swych szeregach przedstawicieli wszystkich zawodów, środowisk i pokoleń, jest klasa robotnicza. Robotnicy stanowią bowiem 41,8 proc. całego składu partii. Oni też — w latach 1972—75 — byli najliczniejszą grupą spośród no¬ wo przyjętych w szeregi PZPR. W roku ubiegłym, nieomal 66,1 proc. nowo przyjętych do PZPR kandydatów stanowili robotnicy. Jest to dobitny i wymowny do¬ wód pełnego poparcia i akcepta¬ cji polityki partii, jej społeczno- ekonomicznego programu przez klasę robotniczą. Podobnie liczne zgłoszenia do partii napłynęły od chłopów. O ile w 1972 r. deklarację wstąpie¬ nia do partii zgłosiło 6 tys. rol¬ ników, to już w roku ubiegłym 22,9 tys. wśród 232 tys. chłopów — członków partii — 95,9 proc. stanowią rolnicy indywidualni. Ostatni okres przyniósł rów¬ nież dalsze umocnienie pozycji partii wśród socjalistycznej in¬ teligencji — naukowców, inży¬ nierów i techników, w kręgach ludzi odpowiedzialnych za orga¬ nizację pracy i jakość zarządza¬ nia gospodarką narodową. W szeregach PZPR działa 272 tys. inżynierów i techników, pra¬ wie 142 tys. nauczycieli, blisko 107 tys. ekonomistów, 36 tys. specjalistów rolnictwa i leśnic¬ twa oraz 32 tys. lekarzy i pra¬ cowników personelu medyczne¬ go. Tylko w ostatnim 5-leciu liczba inżynierów i techników członków partii wzrosła o 73 tys. osób, zaś specjalistów rol¬ nictwa i leśnictwa o ponad 8 tys. Niezwykle charakterystyczny i symptomatyczny dla partii lat siedemdziesiątych jest stały wzrost poziomu wykształcenia zawodowego i ogólnego jej członków. Odpowiada to coraz większym wymaganiom wynika¬ jącym z wyższego społecznego 4 ekonomicznego rozwoju kraju, z coraz to bardziej skomplikowa¬ nych i złożonych zadań, jakie stawia przed partią dynamiczny postęp w zakresie techniki i technologii, planowania i za¬ rządzania gospodarką narodową. Warto podkreślić, iż przecięt¬ na wykształcenia członków i kandydatów PZPR jest wyższa od średniej dla całego społeczeń¬ stwa. Pbdczas kiedy co 5 oby- Kolejny skok prza Atlantyk Od 4 czerwca-regularne połączenie lotnicze Warszawa-Montreal-Warszawa Informacja własna (P) 16 kwietnia miną trzy lata od uruchomienia przez Pol¬ skie Linie Lotnicze „Lot” stałe¬ go połączenia pasażerskiego na trasie Warszawa — Nowy Jork — Warszawa. Linia ta cieszy się bardzo dużą frekwencją. Od 4 czerwca br. PLL „Lot” uruchamiają kolejne połączenie atlantyckie, a mianowicie War¬ szawa — Montreal — Warsza¬ wa. Trasę tę obsługiwać będą samoloty typu 11-62. Lot z War- szawry do Montrealu odbywać się będzie w każdy piątek o godz. 8.50 i Montrealu o gbdz. 21.30. Przyloty do Warszawy w sobotę I o godz. 10.15. Dotychczas nasze samoloty lą- ! dowaly w Kanadzie tylko goś- j cinnie, ale były to tylko loty | czarterowe, głównie do Montrea¬ lu i Toronto. O uruchomienie regularnej linii kanadyjskiej przez PLL „Lot” usilnie starała się kanadyjska Polonia, która podobnie jak Polonia amerykań¬ ska chciała mieć swojego naro¬ dowego przewoźnika lotniczego, reprezentowanego na nowoczes¬ nym lotnisku Mirabel w Mon¬ trealu. Warto odnotować, ie inaugu¬ racja regularnych połączeń lot¬ niczych z Kanadą następuje w roku olimpijskim (miejscem o- limpiady będzie, jak wiadomo, właśnie Montreal). Z tej okazji PLL „Lot” wydały już specjal¬ ny folder prezentujący polskich sportowców na arenach całego świata, (jl.) Jubileusz prof. Stanisława Helsińskiego watel naszego kraju posiada wy¬ kształcenia średnie lub wyższe, w partii takim wykształceniem legitymuje się już ponad 41 proc. członków i kandydatów. Z roku na rok — co godne podkreślenia — wzrasta też licz¬ ba członków partii uczestniczଠcych w różnych formach szkole¬ nia ogólnego, zawodowego i ideologicznego. Aktualnie po¬ nad 150 tys. członków PZPR u- zupełnia swe wykształcenie. Je¬ szcze liczniejsza grupa podnosi swe kwalifikacje zawodowe. Pogłębianiu wiedzy marksi¬ stowsko-leninowskiej dobrze słu¬ ży wspólny, obejmujący w zasa¬ dzie wszystkich kandydatów i członków PZPR, system szkole¬ nia partyjnego, pozwalający na lepsze zaznajamianie z histo¬ rycznymi tradycjami i rodowo¬ dem PZPR, jej programem spo¬ łeczno-gospodarczym oraz z hi¬ storycznie doniosłymi doświad¬ czeniami KPZR i międzynarodo¬ wego ruchu robotniczego. Zwię¬ kszyła się liczba słuchaczy w szkołach aktywu i wieczorowych uniwersytetach marksizmu-leni- nizmu. Stałe podnoszenie poziomu oraz rozwój szeregów partyj¬ nych i umacnianie robotniczego trzonu partii jest wynikiem kon¬ sekwentnej realizacji decyzji VI Zjazdu, XVT plenum KC. po¬ stanowień Biura Politycznego i Sekretariatu KC PZPR przez wszystkie instancje i organizacje partyjne, które wypracowały i utrwaliły w praktyce wiele cen¬ nych doświadczeń w działalnoś¬ ci ideowo-wychowawczej i or¬ ganizacyjnej. Jest to również świadectwem dalszego wzrostu autorytetu par¬ tii polskich komunistów, coraz to pełniejszej identyfikacji z jej polityką szerokich rzesz ludzi pracy w mieście i na w-si. Decydujący wpływ na wzrost awangardowości partii i jej członków w środowisku mają wysokie kryteria partyjności, aktywność i przodownictwo członków i kandydatów PZPR. Wstępując w szeregi partii, przejmując na siebie dodatkowe obowiązki wynikające z człon¬ kostwa w partii marksistowsko- leninowskiej pragną oni zadoku¬ mentować swą wolę pomnaża¬ nia dorobku kraju, jeszcze bar¬ dziej ofiarnej pracy dla dalsze¬ go umacniania najwyższego do¬ bra wszystkich Polaków — ich socjalistycznego państwa. PZPR jest partią całego na¬ rodu skupiającą w swych sze¬ regach przodujących przedsta¬ wicieli wszystkich warstw i klas społecznych. „Dziś też — jak mówił Edward Gierek z trybu¬ ny zjazdowej — słowo partia pełniej niż kiedykolwiek wyra¬ ża jedność jej szeregów, jej członków, organizacji i instancji. Oznacza wolę działania, upór i wytrwałość, wysoki poziom ideo¬ wy i moralny”. Tę wolę działania, upór i wy¬ trwałość zademonstrowała par¬ tia szczególnie dobitnie U’ okre¬ sie całego minionego 5-lecia. Sukcesy odniesione w tych la¬ tach, odczuwalna poprawa wa¬ runków bytu i życia każdej pol¬ skiej rodziny, umocnienie pozy¬ cji państwa i znaczenia naszego narodu w świecie, decyzje zmie¬ rzające do pogłębienia demokra¬ cji socjalistycznej, których wy¬ razem jest m. in. praktyka sze¬ rokich konsultacji ze społeczeń¬ stwem — przysporzyły partii nowy. wielki kapitał zaufania, pozwoliły na dalsze zacieśnienie jej ■więzi z całvm narodem. JULIUSZ SOLECKI (PAP) Święto pracowników służby zdrowia (A) DOKOŃCZENIE ZE STR. 1 że mogli korzystać mieszkańcy Starogardu. W najbliższym cza¬ sie uruchomiony przy niej zo¬ stanie ośrodek badań cytologicz¬ nych. Lista odznaczonych Order Sztandaru Pracy II kla¬ sy otrzymał Józef Szantyr — kierownik poradni chirurgicznej ZOZ w Koszalinie, Krzyż Oficerski Orderu Odro¬ dzenia Polski otrzymał Józef Bożek — kierownik kliniki on¬ kologii dzieci i młodzieży w In¬ stytucie Matki i Dziecka w Warszawie. Krzyżami Kawalerskimi Orde¬ ru Odrodzenia Polski udekoro¬ wani zostali: Lidia Babiueh — lekarz szpitala zakaźnego w War¬ szawie, Czesław Baran — dy¬ rektor administracyjny Akade¬ mii Medycznej w Gdańsku, Mie¬ czysław Baszyński — kierownik działu Akademii Medycznej w Gdańsku, Maria Bugno — dy¬ rektor biblioteki głównej Aka¬ demii Medycznej w Gdań¬ sku, Zofia Byczkowska — kierownik oddziału Instytutu Medycyny Pracy w przemyśle węglowym i hutniczym w Sos¬ nowcu, Ludmiła Czechowska — ordynator oddziału w szpitalu wojewódzkim w Opolu, Maria Czober — kierownik apteki z Katowic, Tadeusz Demkow — ordynator oddziału chirurgiczne¬ go w Blachowni, Juliusz Drak — ordynator oddziału chirurgii w 6zpitalu specjalistycznym wre Wrocławiu, Stefan Działek — adiunkt katedry farmakologii Akademii Medycznej w Łodzi, Arkadiusz Flatau — lekarz ob¬ wodowej przychodni przemysło¬ wej w Warszawie, Wanda Furman — przełożona pielęgniarek ZOZ w Katowicach. Lesław Grzegorczyk — kierow¬ nik zespołu nauczania kliniczne¬ go w Rzeszowie, Janusz Hanke — kierownik zakładu diagnosty¬ ki laboratoryjnej w Instytucie Medycyny Pracy w przemyśle włókienniczym ł chemicznym w Łodzi. Jadwiga Jabłkowska — zastępca dyrektora ZOZ w No¬ wym Sączu, Antonina Jamiol* kowska — pielęgniarka oddzia¬ łowa w instytucie hematologii w Warszawie, Borys Jewiec — kierownik przychodni rejono¬ wej w Bielsku Podlaskim, Sta¬ nisława Kasperska — kierownik przychodni rejonowej ZOZ Pra- ga-Poludnie, Antoni Korniak — dyrektor szpitala wojewódzkie¬ go w Szczecinie, Janina Koroch naczelna pielęgniarka ZOZ w Gryficach. Wanda Krzyżaniak — laborant, analityk w ZOZ w Gorzowie Wlkp., Henryk Le- wandowicz — kierownik dzia¬ łu spraw pracowniczych Akade¬ mii Medycznej w Łodzi, Euge¬ niusz Maldyk — dyrektor In¬ stytutu Reumatologicznego w Warszawie, Kazimierz Marek — kierownik kliniki chorób zawo¬ dowych w Instytucie Medycyny Pracy w przemyśle węglowym i hutniczym w Sosnowcu, Zbig¬ niew Mizikowski — dyrektor ZOZ w Warszawie, Eugeniusz Nowakowski — kierownik dzia¬ łu pomocy doraźnej wojewódz¬ kiego szpitala zespolonego w Gdańsku. Maria Perkowicz- Rutkowska — kierownik gmin¬ nego ośrodka zdrowia w Kro- kowie. Katarzyna Piwowarczyk — pielęgniarka ZOZ w Janowie Lubelskim, Tadeusz Przyprawa — ordynator oddziału zakaźne¬ go ZOZ w Krośnie. Wojciech Roeske — dyrektor muzeum farmacji Akademii Medycznej w Krakowie, Stanisław Rybic¬ ki — szefostwo służby zdrowia MON. Jan Skliński — dyrektor państwowego domu pomocy społecznej w Niegowie, Stefan Smoczyński — klinika chorób Komitet współpracy Polska-NRD obraduje w Warszawie Oświadczenie rzecznika rządu PRL i wyraźnie nakreślono perspek¬ tywy w koncepcji rozwoju wza¬ jemnej współpracy do 1980 r. Należy oczekiwać, że w toku obecnej, XV sesji zostaną uzgod¬ nione wytyczne do dalszych prac nad rozwojem współdziała¬ nia. Sfinalizuje się kilka nowych umów. W czwartek — poinformował rzecznik — pracować będą gru¬ py ekspertów. W ostatnim dniu obrad — 9 bm. — nastąpi pod¬ pisanie dokumentów sesji, a wśród nich protokołu oraz szcze¬ gółowych porozumień dotyczଠcych m. in. współdziałania w nauce i technice. (PAP) (P) T bm. rozpoczęły się w Warszawie obrady XV sesji Ko¬ mitetu Współpracy Gospodar¬ czej i Naukowo-Technicznej Polski i NRD. Delegacjom rządowym obu krajów na tę sesję przewodni¬ czą: ze strony polskiej wicepre¬ zes Rady Ministrów Kazimierz Olszewski, a ze strony NRD — zastępca przewodniczącego Rady Ministrów Gerhard Weiss. Pierwszy dzień obrad sesji po¬ święcony był przede wszystkim przeglądowi i ocenie realizacji postanowień, które zostały po¬ wzięte w maju zeszłego roku przez delegacje partyjno-rządo¬ we obu bratnich krajów pod przewodnictwem I sekretarza KC PZPR Edwarda Gierka i I sekretarza KC SED — Ericha Honeckera. Kierujący pracami XV aeeji przewodniczący obu delagacji dali wyraz zawodowoleniu, iż postanowienia te 6ą wcielane (P) 7 bm. w sali Senatu Uni¬ wersytetu Warszawskiego odby¬ ła się uroczystość z okazji przy¬ padającej w tym dniu 85 rocz- __ ___ nicy urodzin prof. Stanisława j w życie pomyślnie i z obopólną Helsztyńskiego — jednego z ne- korzyścią — oświadczył rzecz- storów polskiej anglistyki. nik prasowy rządu Włodzimierz W dorobku prof. Stanisława Janiurek. Helsztyńskiego znajduje się ok. Wzajemna współpraca, zarów- 100 publikacji, są w tym prace badawcze z zakresu literatury angielskiej i amerykańskiej, przekłady poezji, szkice popu¬ laryzatorskie i prace edytorskie — m.in. polskie wydanie ..Dziel wszystkich” Szekspira. Spod je¬ go pióra wyszła pierwsza pol¬ ska biografia wielkiego drama¬ turga: „Człowiek ze Stratfordu”. (PAP) 12 ha lasu spłonęło w Reczkowie Starym (A) 10 sekcji strażackich wal¬ czyło poprzedniej doby z og¬ niem w kompleksie leśnym w pobliżu Reczkowa Starego (woj. piotrkowskie). Pożar, który powstał w czasie wypalania ga¬ łęzi przy wyrębie, zniszczył 12 ba lasu. no gospodarcza jak i nauko¬ wo-techniczna, rozwija się w w szybkim tempie. Jej cha¬ rakterystyczną cechą jest dłu¬ gofalowość koncepcji oraz zwiଠzana z tym różnorodność i sta¬ bilność podejmowanych przed¬ sięwzięć, a także ciągle wzbo¬ gacanie dwustronnych zamie¬ rzeń i praktyki ich realizacji. Godny podkreślenia jest takie wysoki udział dostaw’ z tytu¬ łu specjalizacji i kooperacji produkcji w ogólnych obrotach towarowych. Podczas środowych rozmów plenarnych wiele uwagi po¬ święcono wrłaśnie zagadnieniom dotyczącym podziału pracy w produkcji jak _ rówmież w ba¬ daniach naukowych. Przyjacielskie, dobrosąsiedzkie stosunki pomiędzy Polską i NRD obejmują wszystkie dziedziny i życia. Mają one mocne oparcie psychicznych Akademii Me¬ dycznej w Gdańsku, Marta Soł¬ tysiak — położna w ZOZ w Kole, Ryszard Sosiński — Za¬ stępca dyrektora w instytucie onkologii w Warszawie, Jan Sznajd — kierownik zakładu chemii klinicznej Akademii Me¬ dycznej w Krakowie, Irena Sys- ka— dyrektor ZOZ w Warsza¬ wie, Klemens Tchorzewski — ordynator oddziału chirurgicz¬ nego w szpitalu miejskim w Lublinie. Halina Trepczyńska— dyrektor szpitala dziecięcego w Warszawie, Sylwester Woźnia¬ kowski — dyrektor domu po¬ mocy społecznej w Gostyninie, Janina Wyrek — pielęgniarka wojskowej okręgowej przychod¬ ni przeciwgruźliczej WOW w Warszawie. Złote Krzyże Zasługi otrzy¬ mali: Mieczysław Balcerzak — brygadzista w ZOZ w Sieradzu, Irena Urszula Berner — star¬ szy asystent ZOZ w Łodzi-Po- leśie, Maria Bieńkowska — kie¬ rownik apteki w Kielcach. Ja¬ nina Bogdanowicz — starsza pielęgniarka w ZOZ Kozieni¬ ce, Walentyna Dowgird — pie¬ lęgniarka w szpitalu wojewódz¬ kim w Białymstoku. Edmund Dusza — felczer w ZOZ Płock, Łucja Florczak — salowa ZOZ w Poznaniu-Jeżycach, Maria Goszczurna — starsza praczka ZOZ w Kaliszu, Maria Grajner — lekarz dentysta, kierownik poradni stomatologicznej ZOZ w Wołominie, Stanisław Hady — ordynator oddziału szpitala wojewódzkiego w Rzeszowie, Danuta Horbaczyńska-Szela- chowska — dyrektor ZOZ i or¬ dynator oddziału dziecięcego w Oławie, Jadwiga Jambor — pie¬ lęgniarka oddziałowa w szpita¬ lu wojewódzkim w Opolu, Jad¬ wiga Jamiołkowska — lekarz dentysta, kierownik poradni protetycznej ZOZ w Wyszko¬ wie, Hieronim Jarzembowski — lekarz okulista w obwodowej przychodni przemysłowej w Po¬ znaniu, Stanisław Kmieciak — dyrektor zakładu szkolenia in¬ walidów w Poznaniu, Zofia Ko¬ walczyk — pielęgniarka oddzia¬ łowa ZOZ w Warszawie, Ce¬ cylia Kucharska — naczelna pielęgniarka ZOZ w Słupsku, Bogusława Kuczyńska-Sma- rzewska — kierownik poradni medycyny szkolnej ZOZ w Siedlcach. Zofia Rutkowska — lekarz ZOZ w Trzciance, Ed¬ ward Lorfing — zastępca dy¬ rektora ZOZ przemysłowej słu¬ żby zdrowia w Stalowej Woli, Regina Łukoska — ordynator oddziału w sanatorium w Biel¬ sku Białej, Wanda Maria Mar- chowiecka — kierownik apteki w Białej Podlaskiej, Irena Ma¬ łachowska — pielęgniarka w lecznicy MZiOS, Alicja Miłkow- ska —"dyrektor stołecznej przy¬ chodni rehabilitacyjnej w War¬ szawie. Wiktoria Myślińska — położna w przychodni rejono¬ wej w Żurominie, Adam Pli- szewski — kierownik poradni dermatologicznej ZOZ w Żyw¬ cu. Stefania Pusz — przełożona pielęgniarek w dziale tereno¬ wym w Ozimku, ZOZ Opole, Stanisława Ramus — pielęg¬ niarka ZOZ w Jabłonnej, Leo¬ pold Richert — dyrektor WSSE w Bielsku Białej, Romana Ro¬ gala — kierownik działu higie¬ ny komunalnej w WSSE w Lu¬ blinie, Zbigniew Rudziński — kierownik wojewódzkiej przy¬ chodni przemysłowej w Lubli¬ nie, Halina Schneiberg — star¬ sza pielęgniarka w przychodni rejonowej w Chajnowie, Ma¬ rian Sosin — kierownik cent¬ ralnej przychodni specjalistycz¬ nej w Krakowie. Leokadia Staszewska — położna ZOZ w Hajnówce, Helena Swic — se¬ kretarz rady zakładowej ZOZ w Tomaszowie Lubelskim, Ka¬ rol Świetlik — kierownik po¬ radni okulistycznej ZOZ w Sa¬ noku. Wiktor Tomkiewicz — kierowca WKTS w Legnicy, Małgorzata Wrona — kierownik działu w katowickich zakładach sprzętu ortopedycznego w Ka¬ towicach, Ryszard Zyner — dy¬ rektor wojewódzkiego szpitala zespolonego w Piotrkowie Try¬ bunalskim. (PAP) WIZYTY - SPOTKANIA - ROZMOWY • Na aaproszenie Ogólnopol¬ skiego Komitetu Frontu Jedności Narodu, w dniach od 25 marca do 7 kwietnia br. przebywała w Polsce delegacja Komitetów* Obrony Rewolucji Kuby (CDR) pod kierownictwem Domingo Toledo Rodrigeza, prze¬ wodniczącego CDR prowincji Pi- nar del Rio. Delegacja odbyła rozmowy w sekretariacie OK fj\ oraz spotkała się z aktywy. FJN w województwach bydgoski^ toruńskim i włocławskim. Głó*. nym tematem rozmów była daj, łalność komitetów FJN po refoj. mle terenowych organów wład^ i administracji państwowej. PAP DONOSI W SKRÓCIE • Główne kierunki rozwoju rolnictwa i przemysłu rolno-spo¬ żywczego w woj. konińskim w latach 1976—1989 były 7 bm. te¬ matem wspólnego posiedzenia plenarnego KW PZPR i WK ZSL. W obradach uczestniczyli: se¬ kretarz KC PZPR Józef Pińko- wski i prezes NK ZSL Stani¬ sław Gucwa. Zakładany na bieżącą 5-latkę prawie 20-procentowy wzrost glo¬ balnej produkcji rolnictwa w tym województwie wymaga — jak podkreślono w czasie obrad, którym przewodniczył I sekre¬ tarz KW PZPR w Koninie — Tadeusz Grabski szczególnej tro¬ ski o właściwe wykorzystanie każdego hektara ziemi. • W Uniwersytecie SlaSkim w Sosnowcu zakończyła się trzy¬ dniowa XV ogólnopolska sesja studenckich kół naukowych rusy- cj-stów, poświęcona historii, teo¬ rii i językowi oraz stylom w ma¬ łych formach literackich — li¬ teraturze radzieckiej. # W Czechosłowackim Ośrodku Kultury i Informacji w Warsza¬ wie otwarto wystawę pod naz¬ wą „Czechosłowacja między XIV i XV Zjazdem KPCz”. Otwarcia wystawy dokonał ambasad* CSRS w Polsce Jan Muszal. • We Włocławku zainaug-j-j. wano regionalne dni przyjat- polsko-radzieckiej. • 60 min drzew i s» ^ krzewów posadzono w ostatni- 5-leciu. Dane te przedstawioi". •7 bm. na posiedzeniu komisji j. chrony środowiska i zadrzewię nia przy OW FJN. 9 Flagowy statek gdańskiej „białej floty” — m/s „Mazowsze1 wypłynął z Gdyni w pierws- tegoroczny rejs turystyczny Bałtyku biorąc kurs na Ryge. y, pokładzie statku płynie ponac 120 pasażerów — pracownikń Stoczni Gdańskiej im. Lerńj i służby zdrowia. • Dla zapoznania przedstaw;, cieli naszego handlu i przetr-. słu z towarami rynkowymi prj. dukowanymi przez Hongkong. » salach hotelu „Forum” w w*, szawie czynna jest wystawa iy. ganizowana przez tamtejszą Ba. dę Rozwoju Handlu. Na wyia- wie oglądać można propozycje j firm — głównie wyroby oćzae- żowe i konfekcyjne, zmecłiai. zowany sprzęt gospodarstwa dę mowego, odbiorniki tranzystoro¬ we, zabawki. SPEŁNIENIA ŻYCZEŃ (B) DOKOŃCZENIE ZE STR. 1 A jeśli już trafią do szpitala, jeśli zachorują — życzę potenc¬ jalnym pacjentom, aby byli oto¬ czeni pielęgniarkami o uśmie¬ chniętych twarzach, ponieważ uśmiech na równi f lekami przywraca zdrowie. (Skądinąd wiemy, że dzięki pani Marii Kszczotek, tego uśmiechu w Woj. Szpitalu Zespolonym w Radomiu jest naprawdę dużo). Jeśli chodzi o nas. pracowni¬ ków służby zdrowia, to przede wszystkim życzymy sobie naj¬ lepszych. najwspanialszych, naj¬ nowocześniej urządzonych pla¬ cówek: szpitali, przychodni, am¬ bulatoriów. Do tego właśnie zmierzamy. Sobie osobiście? Jestem w przededniu obrony pracy magi¬ sterskiej. Praca jest już napisa¬ na, oddana do przepisania na maszynie. Oczekują właśnie na wyznaczenie mi terminu obro¬ ny. Oby nastąpiło to jak naj¬ prędzej I Dr Anna KOZIKOW8KA, dy¬ rektor Wojewódzkiego Szpitala Zespolonego w Gdańsku. — Służbie zdrowia w ogóle — trzeba życzyć bardzo szeroko zakrojonych inwestycji w zakre¬ sie lecznictwa zamkniętego. Bo jednak brak łóżek szpitalnych jest nadal dotkliwy. Szczególnie w niektórych rejonach kraju; do nich zalicza się i nasz re¬ gion. A więc realizacji, i to jak najszybszej inwestycji zaplano¬ wanych i ujętych w planach, a także zamierzonych. Życzenia dla naszego woje¬ wództwa są podobne: chodzi przy tym o łóżka szpitalne w zakresie głównie trzech specjal¬ ności: chorób wewnętrznych, łó¬ żek położniczych i pediatrycz¬ nych. Z tym. że potrzeby w za¬ kresie tych ostatnich — w przy¬ padku samego Gdańska — bę¬ dą wkrótce zaspokojone, ponie¬ waż w najbliższym czasie otwie¬ ramy pawilon dziecięcy na 160 łóżek. W budowie Jest także duży szpital. Głównym nurtem mego tycia — mówi pani dyrektor — jest praca zawodowa. Wokół niej koncentrują się moje plany, pro¬ jekty. zamierzenia. Przed pół rokiem objęłam stanowisko dy¬ rektora Szpitala Zespolonego. To jest ogromna placówka: takich dotychczas nie było. Chciałabym, aby nam sie udało urzeczywist¬ nić wszystkie zamysły, rzeczy¬ wiście bardzo ambitne — jak najszybciej i jak najlepiej. Gdy¬ by ml udało się jeszcze znaleźć trochę czasu na pracę z pacjen¬ tem. Bo praktycznie, od objęcia nowego stanowiska, nie mam na to czasu. A to jest przecież mój zawód, podstawowy zawód. Prof. dr hab. Stanisław DĄB¬ ROWSKI, dyrektor Instytutu Psychoneurologii w Warszawie. — Czego sobie życzę? Aby w tym roku został przekazany do Sejmu Projekt Ustawy o Ochro¬ nią Zdrowia Psychicznego. Profesor Jest przewodniczącym komisji, która wspomniany pro¬ jekt opracowała, (marr) Depesze gratulacyjne HENRYK JABŁOŃSKI przewodniczący Rady Państwa Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej. Ekscelencjo, z wielka przyjem¬ nością przekazuję Panu moje gorące gratulacje z okazji ppno- wnego wyboru na przewodni¬ czącego Rady Państwa Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej. Proszę przyjąć, Ekscelencjo, moje szczere najlepsze żj-czeaia zdrowia i pomyślności dla Paa osobiście oraz postępu i dobro¬ bytu dla zaprzyjaźnionego ns- rodu Polski. FAKHRUDDIN ALI AHMED Prezydent Republiki Indii PIOTR JAROSZEWICZ prezes Rady Ministrów Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej Ekscelencjo, proszę przyjąć moje gorące gratulacje z okazji ponownego powołania na sta¬ nowisko prezesa Rady Mini¬ strów Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej. Jesteśmy przeświadczeni, is istniejące stosunki przyjaźni i zrozumienia między naszyci obydwoma krajami będą nadal rozkwitać. INDIRA GANDHl Premier Republiki Indii Oferował pan, dyrektorze 18 pierwszych dyplomów na studiach przemiennych Politechniki i FSO Obsługa własna (P) Przed 3,5 rokiem Wy¬ dział Samochodów i Maszyn Roboczych Politechniki War¬ szawskiej wraz z Fabryką Sa¬ mochodów Osobowych na Że¬ raniu uruchomiły pierwsze w Polsce studia przemienne. W środę, 7 bm. odbyła się uro¬ czystość wręczenia dyplomów inżynierów mechaników pierw¬ szym absolwentom tych stu¬ diów. Jest ich osiemnastu: czterech z nich ukończyło studia z oceną bardzo dobrą, dziesięciu z dobrą i czterech z dostateczna - Uroczystość zgromadziła licz¬ nych przedstawicieli nauki na czele z ministrem nauki, szkol¬ nictwa wyższego i techniki, proŁ dr Sylwestrem Kaliskim — oraz przemysłu motoryza¬ cyjnego, wśród których był dyrektor FSO Jerzy Bielecki. Po wręczeniu dyplomów pierwszym absolwentom, rektor P\V prof. dr Stanisław Pa¬ synkiewicz dokonał krótkiej e- nalizy dotychczasowej fazy tego eksperymentu, jakim są studia przemienne. Rektor ocenił ich dotychczasowy przebieg oraz współpracę uczelni z FSO ja¬ ko zadowalające, a tych osiem¬ naście dyplomów nazwał pierw¬ szym sukcesem studiów nowe- go typu. Jednakże, zdaniem rektora, studia przemienne należy stale doskonalić, skuteczniej dopaso¬ wywać ich program do potrzeb fabryki na Żeraniu, do burzli¬ wego rozwoju całej naszej mo¬ toryzacji. Jak zresztą w ogóle trzeba doskonalić system kształ¬ cenia inżynierów w sposób naj¬ bardziej ekonomiczny, krótki l na najwyższym poziomie. 18 absolwentów studiów prze¬ miennych podjęło pracę w FSO, w tydzień po złożeniu egzaminu dyplomowego. N a- stępna grupa, 26 studentów wy¬ konuje obecnie prace dyplomo¬ we i na przełomie września i października przystąpi do koń¬ cowych egzaminów, (tb) (C) DOKOŃCZENIE ZE STR. 1 typu tzrw. odzieży czasu wolne¬ go- — Kiedy one będą w skle¬ pach? — Ladą dzień, myślę, ie w okresie Świąt Wielkanocnych. — Będą „Pod Arkadami”? — Owszem, a także w do¬ mach „Centrum”. •dr Zupa grzybowa była na ryn¬ ku, szczawiowa także. Jak twierdzi dyrektor kaliskich „Wi- niar” Kazimierz Sznelewski — po kilkanaście ton każdej. Te¬ raz się jej nie produkuje, bo trzeba poczekać na... grzyby I szczaw. Podobnie i zapowiadanymi przed przeszło pół rokiem no¬ wymi przyprawami: włoską i selerową. Zgodnie z zapowie¬ dzią wypuszczono pewne ich ilo¬ ści — tyle, na ile pozwalał su¬ rowiec. I znów: selery są w tej chwili na wagę złota, o czym zresztą wie każda gospodyni domu, toteż na wznowienie pro¬ dukcji przypraw z udziałem te¬ go warzywa trzeba poczekać do selerowego sezonu. Jeśli idzie więc o ciągłość dostaw niektó¬ rych wyrobów, „Winiary” są niewątpliwie uzależnione od se¬ zonu, od urodzaju itd. Problemem jednak niezależ¬ nym od sezonu, którym zajmo¬ waliśmy się także w poprzed¬ niej rozmowie z dyrekcją ka¬ liskiej fabryki były przyprawy pakowane w torebkach, bo był taki okres, kiedy można je by¬ ło nabyć jedynie w drogich słoiczkach. Powiedziano nam wówczas, że to jakieś nieporo¬ zumienie i nie chciano wierzyć, że trudno w Warszawie o to¬ rebkę papryki, czy innej przy¬ prawy. Jak to wygląda obecnie? — W pierwszym kwartale zrealizowaliśmy w pełni zamó¬ wienie handlu na przyprawy w torebkach, tj. dostarczyliśmy ich ok. 33 tony — mówi dyr. Szne- lewski. — Sądzę, że nie powin¬ no więc być żadnych kłopotów z Ich kupieniem, jeśli oczywi¬ ście handel dobrze ocenił zapo¬ trzebowanie. A co * nowości szykują „Wi¬ niary”? Przygotowują nowe ze¬ stawy podstawowych koncentra¬ tów obiadowych, które rozsze¬ rzą ich dotychczasowy asorty¬ ment. Łącznie — wyproduku¬ ją w tym roku „Winiary” ok. 130 rozmaitych wyrobów. Z obiecanych przez dzierto- niowską „Diorę” w ubiegłym OKIEM DŻENTELMENA (D) DOKOŃCZENIE ZE STR. 1 pamiętać nazwy mijanych ulic. bo to głupio przecież nie wie¬ dzieć, gdy pasażer pyta, gdzi* ma wysiąść. Pamiętam, byłem wówczas tak zmęczony, że po pracy od razu waliłem sie spać. Nawet uroki stolicy, mnie. mieszkańca małe¬ go miasteczka, jut nie kusiły. — Przemógł pan jednak ten ciężki okres 1 został w MZK... — Po prostu lubię zawód kie¬ rowcy. Pracuję w nim jut 18 rok i przejechałem ponad milion kilometrów. Kurs samochodowy ukończyłem w 1960 r„ jeszcze przed wojskiem, w Białymstoku. Polubiłem też autobus, a jeśli się coś lubi. to się i dobrze to wykonuje. Dlatego staram się Jak najlepiej prowadzić swego „przeguba”. pilnuję, by był spra¬ wny i mam satysfakcję, że moi rwierzchnicy to doceniają. W grudniu uh. r. zostałem w swojej zajezdni na Woronicza zakładowym kierowcą miesiąca a teraz, przed kilkoma dniami! jako jeden z dwunastu w War¬ szawie otrzymałam tytuł dżen¬ telmena jezdni”. To mobilizuje do lepszej pracy. Zdaję sobię przecież sprawę, że jestem te¬ raz jeszcze bardziej obserwowa¬ ny. że ocenia sie moją jazdę. Czekają mnie też półfinały kon¬ kursu „Bądź dżentelmenem jez¬ dni”. A tam jut liczy się wszy¬ stko — umiejętności manewro¬ wania wozem, bo będa przecież próby sprawnościowe i wiado¬ mości teoretyczne. Studiuję więc kodeks drogowy. — Jak pan. Jake „dżentelmen jezdni” ocenia innych warszaw¬ skich kierowców? Jak jeździ się po Wazszawie? — Prowadzenie autobusu, to ciężka praca. Jeździ się cjziencie 10 godzin i przez ten czas trze¬ ba mieć stale napiętą uwagę. Odpowiada sie przecież za ży¬ cie ludzkie. A jeżeli jeszcze wy¬ pada tak trudna trasa, jak „144”, po której jeżdżę najczęściej, trzeba podwójnie uważać. Na Trakcie Królewskim — Krakow¬ skim Przedmieściu. Nowym Świecie, w Al. Ujazdowskich, czy potem na Puławskiej o każ¬ dej porze dnia jest duży ruch. Inna sprawa, to parkowanie wozów. Np. na tak wąskiej uli¬ cy jak Marszałkowska między placami Unii Lubelskiej a Zba¬ wiciela. stojące samochody tara¬ sują często jeden pas i trzeba się tamtędy dosłownie przecis¬ kać. Kłopoty są również ze źle skoordynowana sygnalizacją świetlną. Jeżeli raz wpadnie się pod czerwone światło, to póź¬ niej najczęściej wóz zatrzymuje się już przy każdym skrzyżo¬ waniu. Trudno wówczas jechać zgodnie z rozkładem jazdy, auto¬ busy doganiają poprzednie i pa¬ sażerowie narzekaia. że jeździ¬ my stadami. Wszyscy wylewają swoje tale i złości na kierow¬ cę. A przecież trudno każdemu tłumaczyć, że gdzieś był „ko¬ rek” lub wóz sie zepsuł i „wy¬ padł” z trasy. Najlepiej wów¬ czas milczeć i starać się nię de¬ nerwować. Przywiązałem się do Warsza¬ wy i myślę, że tu już zostanę na stałe. Prawdziwym warsza¬ wiakiem poczuje się jednak do¬ piero wówczas. gdv dorobię się mieszkania. Na razie jestem wciąż lokatorem hotelu robotni¬ czego. wprawdzie bardzo wy¬ godnego. ale to zawsze nie to samo, co własne cztery ściany. Rozmawiała: ANNA BORSUKIEWICZ Fot. Ryszard Przed worski •łl roku nowości, na rynek dotarły wszystkie. Kilka z nich zdąży¬ ło już nawet z tego rynku znik¬ nąć. Los ten spotkał niestety radioodbiornik „Gong” z win¬ dowanym zegarem. Wyproduko¬ wano go 60 tysięcy sztuk. Pro¬ dukcję przerwano choć jeS bardzo poszukiwana, ale nie i winy zakładów. Zabrakło im¬ portowanych zegarów elektrycz¬ nych. Szkoda bo ten rodzaj od¬ biornika radiowego przyjął sit wśród klientów. Nie produku¬ je się też „Śnieżki”, radia i wbudowanym gramofonem, u które zmalał popyt. Zgodnie z zapowiedzią — jsk informuje zastępca dvr. naczel¬ nego Zygmunt Łuczak — znał najwyższej jakości „Q” otrzy¬ mało radio samochodowe ..Akro¬ pol”. Poszukiwane przet auto- mobilistów jest radiem o rze¬ czywiście wysokiej klasie. Swiac- czy o tym również m. in. to. ro trudno je znaleźć w sklepam W pierwszym kwartale tego ro¬ ku wykonano ponad 9 tys. sztok tych odbiorników. Tym, którzy nie mogą kupie „Akropolu”, można ze spokoj¬ nym sumieniem polecić „Safa¬ ri” ze znakiem jakości „1”. Pro¬ dukuje go filia zakładów * Wałbrzychu. Choć uruchomioo została w czerwcu ubiegłego ro¬ ku osiągnęła już moc docelo¬ wą i wypuszcza zwiększoną ilość tych również poszukiwa¬ nych odbiorników. Wiele pretensji kierowano h „Diory” z powodu niskiej ja¬ kości kilku rodzajów produko¬ wanych tam odbiorników. 'Lei* tych narzekań powodował nie¬ solidni’ montaż, wiele z nich po¬ wodowały nie najwyższej jako¬ ści dostawy od kooperantów. Ta. że nie przyjęła sie „Linda" ła¬ dnie wyglądająca, majaca r.:e złą część radiową spowodowa, szwankujący magnetofon kase¬ towy dostarczany przez nieso¬ lidnych kooperantów. Poprawa jakości — to dla u- kładów, ich kierownictwa i logi sprawa bardzo ważna. Dla¬ tego też wprowadzono zmiany * organizacji produkcji, a także system premiowy za wyższą ja¬ kość. Efekty tego było już dać w pierwszym kwartale w Zmniejszyły się nieco narzeka¬ nia handlu. Dla tych. którzy bezskutecr- nie poszukują odbiornika zabeth” „Diora” ma pomyślę1 wiadomości. Produkcja tych f>-_- biomików ma w tym noF zwiększyć się prawie dwukrot¬ nie. W I kwartale wyproduko¬ wano 7 tyi. radioodbiorników * wersji mono. W tym kwarcu zmotuje się 7 tys. wersji W reo. Do nabycia jest także Jj*" nier”-stereo, którego wyproś” kowano już 37 tysięcy. Y s> mie „Diora” wytwarza ok 3 rodzajów odbiorników. Nowasc. jakie w tym roku powinny Ł! ukazać — to m. in. kontynua¬ cja serii odbiorników popi*-' nych ..Ślązak” i „Amator" — s’*j reo. W sumie plan tegorocro. jest dużo wyższy niż w roG ubiegłym. Wykonane już ph”-f I kwartału były o 45 proc. wył" sze, niż w roku ubiegłym- (tb-mP)
NR 84, 8 KWIETNIA 1976 R, 3 Ekonomia w handlu zagranicznym HENRYK CHĄDZYŃSKI Eksport znaczy rozwój CICHA OLIMPIADA BARBARA DROŻDŻ JESZCZE nigdy wyniki na¬ szego handlu zagranicznego nie były śledzone z taką uwa¬ gą i przez tak liczne grono obserwatorów. Wynika to nie tylko ze stopnia złożoności i skali postawionych w tej dziedzinie zadań, iecz także z rangi i roli, jaką wymiana i współpraca z zagranicą od¬ grywa w naszej gospodarce. W wielkim anonsie pt. „Kto handluje zagranicznie” na ca¬ łej pierwszej stronie marcowe¬ go numeru wyspecjalizowanego dodatku „Polityki” sporządzo¬ no wykaz ważniejszych in¬ stancji, resortów, przedsię¬ biorstw i placówek zajmujଠcych się dziś tą problematy¬ ką. Wymieniono tam m.in. jednego ministra, 30 wicemi¬ nistrów, którzy w różnych re¬ sortach zajmują się wymianą Okiem zza kolka Cykoria starszych panów MIAŁEM chyba z osiem lat, kiedy wuj po raz pierw¬ szy przewiózł mnie samocho¬ dem. Był to otwarty „Laurin” z dźwignią zmiany biegów i hamulcem na zewnątrz przy stopniu. Samochód mnie oszo¬ łomił. Zwłaszcza nocna jazda. W świetle elektrycznych re¬ flektorów było widać każdą wyrwę w szutrowej szosie, a ćmy, zwabione światłem, roz¬ bijały się o przednią szybę. Nie mogłem zrozumieć dziadka, który się zarzekał, że do tego ancychrysta nie wsiądzie i klął na reflektory, że blas¬ kiem konie płoszą. Domagał się nawet policyjnego zakazu używania świateł elektrycz¬ nych. — Karbidówka — to by¬ ło światło! — mawiał, rozrzew¬ niając się na samo wspomnie¬ nie. — Można regulować: jaś¬ niej — ciemniej, palnik kupisz w każdym sklepie żelaznym, a jak ci wody do karbidu za¬ braknie, to nie trzeba daleko szukać, be, he, he, panie dziej- ku!... — i dziadzio chichotał, aż mu wąsy mokły w herbacie. Umierał nie pogodzony. Gdy ksiądz, namaszczając konające¬ go, wycytował: „a światłość wiekuista niechaj mu świeci” — dźwignął głowę i huknął gromko: „tylko nie elektrycz¬ na!” Pół wieku minęło od tego czasu, ale dziadek zawsze mi się przypomina, ile razy się natknę na dyskusję o światłach mijania. Wtedy mi się zdaje, że słyszę jego charakterystycz¬ ny chichot: „Karbidówka, to było światło, panie dziejku, he, he, he, he...”. I mimo woli szu¬ kam w zaprzyjaźnionym re¬ sorcie tych znanych, siwych wąsów. Może je znajdę, bo dziadek miał liczne rodzeństwo. Coś mi się wydaje, że kilku starszych panów z jego klanu do dziś przetrwało przy biurkach. Sie¬ dzą i amcą. Ich dewizą jest bez¬ ruch. Najpierw judzili przeciw¬ ko nadmiernej — ich zdaniem — szybkości w miastach. Prze¬ grali. Potem zaczęli się żołąd¬ kować na światła mijania. Też przegrali. Co teraz wymyślą? Może zabronią używania lu¬ sterek bocznych, bo światło, które się w nich odbija, będzie razić jadących z tyłu? Może zaprotestują przeciwko miga¬ czom, bo z daleka wygląda to jak ostrzegawcze światło pługu śnieżnego? Może zażądają po¬ duszek dla kierowców? Jest jedno urządzenie, które kompania mojego dziadka za¬ atakuje z całą pewnością: halo¬ geny. Że za jaskrawe. Że do¬ datkowe. Że świeca. Że sa da¬ lekosiężne i przeciwmgłowe. żc za dużo. A głównym argumentem bę¬ dzie, że w ich światłach giną na szosie psy i koty. Przecież szkoda zwierząt — powiedzą — bo skoro psy i koty, to konie również a koni tym bardziej szkoda. Tylko, że to nieprawda. Im nie chodzi o psy i koty. Ci starsi panowie po prostu sami się boją tych halogenów. Co z tego, że moc w zasadzie taka sama, jak zwykłych żarówek — powiedzą — ale światło skute¬ czniejsze, bo bielsze. Nie przy¬ pomina karbidówki. W dodat¬ ku taki reflektor halogenowy można przyczepić z tylu i ośle¬ piać tych. którzy jada za wami . I TUTAJ gotów bym się zgodzić ’ ze starszymi panami. Halo¬ gen z tyłu samochodu to śro¬ dek terroru. Powinno się tego zabronić. Są przecież specjalne światła cofania, które nie ośle¬ piają. Można dopuścić tylko je¬ den wyjątek: rajdowcy w cza¬ sie zawodów. Na wyścigach każdy ułamek sekundy się li¬ czy, a są sytuacje, w których trzeba błyskawicznie cofnąć, wyjechać, wykonać manewr i wtedy musi się widzieć drogę. Wszędzie tam jednak, gdzie halogeny ułatwiają jazdę, gdy tylko sa zainstalowane zgodnie z przepisami, komu one prze¬ szkadzają? Na ile znam starszych pa¬ nów, to wiem, że wynajdą je¬ szcze dodatkowe argumenty. Nie martwię się tvm zbytnio. Już niedaleka jest ta chwila, gdy nawet Maluch będzie miał w reflektorach seryjne żarów¬ ki halogenowe. Wierzę, że wtedy wystąpią przeciwko całemu Maluchowi. Że nie przypomina bryczki. KARDAN i współpracą z zagranicą oraz 30 tys. pracowników wyspe¬ cjalizowanych w przedsiębior¬ stwach i centralach. Wykaz jest jednak niepełny. Okazu¬ je się, że nie sposób policzyć dokładnie tej armii, działajଠcej w służbie Merkurego, gdyż w zjednoczeniach, kom¬ binatach i fabrykach istnieją działy eksportu podległe kie¬ rownikom, bądź nawet wy¬ specjalizowanym wicedyrek¬ torom. Tych, którzy w swej działal¬ ności zawodowej w jakimś stopniu znaleźli się w orbicie handlu zagranicznego jest bo¬ wiem coraz więcej. Krąg od¬ działywania tej dziedziny na nasze życie rozszerzył się bo¬ wiem bardzo. Takie było zało¬ żenie i takie następstwa polity¬ ki społeczno-ekonomicznej pro¬ wadzonej po roku 1970. W kon¬ sekwencji około jednej piątej produktu globalnego i mniej więcej tyle samo dochodu na¬ rodowego powstaje dziś w Pols¬ ce, za pośrednictwem eksportu i importu. Trudno przecenić konsekwencje tych nowych pro¬ porcji. Jeśli bowiem w latach 1966—1970 uzyskanie jednego procentu przyrostu dochodu narodowego wymagało zwięk¬ szenia importu o 1,5 procentu, to w latach 1971—1975 — już o 1.8 proc. Widać więc wyraźną ten¬ dencję do coraz większej im- portochłonności naszej gospo¬ darki. WYZNACZNIK POSTĘPU Powstaje tylko pytanie, czy w odpowiedniej proporcji roś¬ nie także zdolność eksportowa kraju. Słowem, czy gospodarka może zapewnić niezbędne środ¬ ki dewizowe potrzebne na opła¬ cenie tego rozszerzającego się importu. Nie możemy zaś uzy¬ skać tych środków inną drogą, jak tylko przez ekspansję eks¬ portową. Zresztą polityka im¬ portu, w tym także przy racjo¬ nalnym wykorzystaniu na szer¬ szą skalę kredytów zagranicz¬ nych sprzyjała rozwijaniu po¬ tencjału produkcyjnego, który teraz w coraz większym stop¬ niu należałoby wykorzvstywać do produkcji wy robo w ekspor¬ towanych za granice. Zakupy dóbr inwestycyjnych, a więc maszyn, urządzeń, kompletnych obiektów, a także nabywanych na znacznie szerszą rkalę licen¬ cji osiągnęły w ubiegłym pię¬ cioleciu wartość 57,4 miliarda złotych dewizowych. Były więc dwa i pół raza wyższe aniżeli w latach 1966—1970. Powstały dzięki temu 'warunki, a zara¬ zem konieczność odwrócenia proporcji między importem a eksportem. Jeśli bowiem, w ciągu tych pięciu lat udział Polski w handlu światowym zwiększał się przede wszystkim poprzez import, to obecnie eks¬ port staje się tym wyznaczni¬ kiem, który będzie decydował 0 dalszym naszym zaangażowa¬ niu w międzynarodowym po¬ dziale pracy. Stwierdzenie, że eksport, stal się kluczowym warunkiem roz¬ woju gospodarczego kraju nie jest bynajmniej tylko hasłem lansowanym na użytek propa¬ gandy. W naszych warunkach około 90 procent wpływów de¬ wizowych pochodzi z eksportu towarów i tylko 10 procent z różnego rodzaju usług, w tym głównie transportowych i tury¬ stycznych. Ofensywa eksporto¬ wa stanowi więc jedyną możli¬ wość kontynuowania obranej polityki, która przecież zmierza do tego, ażebyśmy w szerszym stopniu mogli czerpać korzyści z udziału w międzynarodowym podziale pracy i w handlu świa¬ towym. Jeśli Polska nadal ze¬ chce rozwijać i modernizować różne dziedziny gospodarki 1 wykorzystywać dorobek tech¬ niki światowej — to musi na¬ dal kupować dobra inwestycyj¬ ne i myśl techniczną. Nie do pomyślenia byłyby dziś mecha¬ niczne cięcia importowe. I chyba na tym polega najistot¬ niejsze założenie strategii han¬ dlu zagranicznego na cale obec¬ ne pięciolecie. Nie zaciskanie pasa i rezygnacja z importu, ale zdobywanie środków dewi¬ zowych na zakupy poprzez sprzedaż za granicą własnych towarów. KASA I RACHUNEK Nie zamierza się więc stawiać barier przed uzasadnionymi ekonomicznie zakupami za gra¬ nicą. choć skrupulatne liczenie i bardziej racjonalne działanie jest również w tej dziedzinie niezbędne. Wszyscy natomiast liczą się z tym, że musi wzros¬ nąć zapotrzebowanie gospodar¬ ki na dobra sprowadzane z za¬ granicy. Nadal bowiem konty¬ nuowany będzie program roz¬ woju i modernizacji potencja¬ łu wytwórczego. To zaś zakła¬ da zwiększenie dostaw także importowanych surowców, ma¬ teriałów oraz, co również istot¬ ne, części zamiennych. To wszystko wymaga również zasi- Rezerwat żubrów powstaje w woj. sieradzkim (A) W okolicy Jezirska w woj. sieradzkim w pobliżu przy¬ szłego zalewu nadwarciańskiego powstanie rezerwat żubrów. Za¬ mieszka w nim 10 żubrów spro¬ wadzonych z Białowieży. Jak ustalono tutejsze tereny ideal¬ nie nadają się na założenie re¬ zerwatu dla tych królewskich zwierząt. (PAP) lania kasy kraju wpływami z eksportu. Wymagają tego także wydatki związane z zapewnie¬ niem dostaw surowcowych w przyszłości. Wiadomo, że w tym celu uczestniczymy w wydat¬ kach inwestycyjnych, związa¬ nych z rozbudową wspólnej ba¬ zy surowcowej krajów RWPG. Rzecz więc w tym, by eksport zapewnił środki potrzebne na finansowanie tych wydatków, a także na spłatę zaciągniętych wcześniej kredytów. Dlatego też założone na lata 1976—80 podwojenie wartości eksportu nie jest pobożnym życzeniem entuzjastów wymia¬ ny z zagranicą, ale gospodarczą koniecznością. To zadanie musi być realizowane systematycz¬ nie już od pierwszych miesięcy pięciolatki. Założono dlatego, że eksport w bieżącym roku powi¬ nien się zwiększyć o 17 proc. przy wzroście importu o 9,1 proc. Tylko takie proporcje u- możliwią uzyskanie pod koniec pięciolatki dodatniego salda na¬ szej wymiany z zagranicą. Wspomniane założenia planu handlu zagranicznego na rok bieżący stanowią jednak wiel¬ kości orientacyjne. Zasada o- twartego charakteru planu stwarza bowiem możliwość przekroczenia tych założeń przy zachowaniu, rzecz jasna, nie¬ zbędnych relacji między eks¬ portem a importem. Dotyczy to zwłaszcza naszej wymiany z krajami kapitalistycznymi. Ob¬ roty Polski z państwami socja¬ listycznymi, a stanowią one dwie trzecie wartości całej wy¬ miany, zostały ustalone w za¬ wartych porozumieniach i u- mowach. Natomiast w odniesie¬ niu do wymiany z krajami ka¬ pitalistycznymi po raz pierwszy w mechanizmie planu wprowa¬ dzono zależność między wiel¬ kością eksportu jednostek go¬ spodarczych i resortów a im¬ portem dokonywanym w nich na cele zaopatrzeniowe. Rozli¬ czenia dokonuje się w postaci planowego salda dewizowego i ono jest wiążącą dyrektywą. Jeśli więc w jakiejś dziedzinie uzyska się sprzedaż za granicą wyższą ponad ustalone założe¬ nia, to powstaje także możli¬ wość sprowadzenia do kraju większej ilości towarów po¬ trzebnych na cele zaopatrzenio¬ we. Jeśli natomiast te wpływy dewizowe będą niższe, to bez względu na przyczyny zmniej¬ sza się o taką samą kwotę środki na dokonywane za gra¬ nicą zakupy. DECYDUJE JAKOŚĆ W dodatku rozliczeń dokony¬ wać^ się będzie nie w skali ro¬ ku, ale kwartału i - miesiąca. Takie reguły, choć mogą nie¬ kiedy doprowadzić do sytuacji trudnych, stać się mają decy¬ dującym czynnikiem zwiększa¬ jącym zainteresowanie realiza¬ cją zadań eksportowych i to w oznaczonym czasie a także bar¬ dziej skrupulatnym rachun¬ kiem wydatków importowych. Taka współzależność, obok ca¬ łego szeregu innych decyzji ad¬ ministracyjnych i przedsię¬ wzięć ekonomicznych przeciw¬ działać ma niepokojącej ten¬ dencji osłabienia wysiłków eksportowych. W ostatnich la¬ tach udział eksportu w produkcji globalnej przemysłu zmniejszył się. Oznacza to, że eksport rozwija się wolniej, aniżeli produkcja. Nie można zaś takiej tendencji, sprzecznej przecież z podstawowymi zało¬ żeniami strategii rozwojowej, tolerować na dłuższą metę. Większe wymogi i skrupu¬ latne rozliczanie w kasie de¬ wizowej sprawia, że ostatnio coraz częściej słyszy się na¬ rzekania na koniunkturę, ja¬ ko na główne źródło skrom¬ nego eksportu do krajów ka- Książki tygodnia „Mamo, ...„Mam jedenaście lat i nie pamiętam smaku chrupiącej bułki z masłem. Mam jede¬ naście lat i stoję pod płotem. Za chwilę nas wszystkich nie będzie: siostry, dwóch braci i mnie. Mama mówiła: „Zoba¬ czysz, wojna się skończy l kupię ci lalkę z prawdziwymi warkoczami.” A teraz? Na niebie nie ma gwiazd, mama mówi cichutko: „Obciągnijcie sobie koszule”. — „Mamo, jak się umiera? Czy będzie bardzo bolało?" — chcę spytać, ale się boję. Przed nami stoi Nie¬ miec w ciężkim hełmie. Nie widzę jego twarzy, tylko na wprost luję karabinu”... Oto fragment wspomnienia, jednego z wielu, jakie zamie¬ szczono w tej książce. Na te¬ mat ostatniej wojny pojawiło się u nas mnóstwo publikacji — utworów literackich, pa¬ miętnikarskich, dokumental¬ nych. Jednakże ta pozycja pla¬ suje się na miejscu szczegól¬ nym. W swoim czasie redak¬ cja „Polityki” oraz Rada O- chrony Pomników Walki i Męczeństwa ogłosiły konkurs na wspomnienia adresowany do tych, którzy w okresie wojny nie przekroczyli szesna¬ stego roku życia. Zebrane w pitalistycznych. Warto więc przypomnieć, że udział eks¬ portu w wartości produkcji przemysłowej zmniejszał się już wtedy, kiedy na świecie była znakomita koniunktura, a w centralach handlu zagra¬ nicznego martwiono się głów¬ nie o to, skąd wziąć towar. Ostatnio istotnie nastąpiło po¬ gorszenie warunków sprzeda¬ ży. Dotyczy to jednak nie wszystkich wyrobów i nie wszystkich rynków. Zna¬ mienne, że zgodnie z oceną kierownictwa naszego handlu zagranicznego wciąż można jeszcze ulokować za granicą więcei towarów aniżeli pro¬ ducenci przekazują na cele eksportowe. Wzrosły nato¬ miast wymagania jakościowe. Przedstawiciel Instytutu Koniunktur i Cen handlu za¬ granicznego stwierdził nie¬ dawno na spotkaniu z dzien¬ nikarzami, że dziś podstawo¬ wym elementem decydujଠcym o konkurencyjności na rynkach światowych jest ja¬ kość a nie cena towaru. Na¬ bywca gotów jest zapłacić, mimo słabej koniunktury, więcej byle tylko otrzymać towar rzeczywiście dobry. Znacznie wzrosły kryteria od¬ bioru Jakościowego. Opowia¬ dano ostatnio o przypadku zareklamowania całej partii towaru, tylko dlatego, że na wyrobach wykryto odciski palców pozostawione tam w czasie pakowania. Jakość wyrobów, a także jakość dzia¬ łania — to obecnie główne rezerwy w handlu zagranicz¬ nym. Jest to jednak temat niezwykle rozległy i wymaga odrębnego omówienia. obecnie wydanej książce pra¬ ce stanowią plon owego kon¬ kursu. Autorami wspomnień są osoby różnych narodowo¬ ści, obywatele różnych państw — obok Polski napłynęły pra¬ ce z Czechosłowacji, NRD, Rumunii, Węgier i Związku Radzieckiego. W czasie, który opisują, mieli po kilka czy kil¬ kanaście lat — dają nam więc obraz wojny widzianej oczami dzieci. Tę skalę widzenia w sposób dojmujący określa w swoim wspomnieniu Henryk Roller. Gdy wybuchła wojna, miał zaledwie kilka lat. — „To dziwne — pisze — ale nie pa¬ miętam niemieckich twarzy. Były za wysoko i nikt się do mnie nie nachylał. Pamiętam natomiast dokładnie wysokie, błyszczące buty, policyjne pła¬ szcze, grube smycze i pyski psów. To był poziom mych o- czu, to widziałem najczęściej". Prace zgromadzone w książce odzwierciedlają różne strony wojennej i okupacyjnej rze¬ czywistości. Mamy tu uchwy¬ cone na kliszy pamięci i prze¬ niesione poprzez lata, w sta¬ nie czystym, nienaruszonym — rozmaite obrazy, migawki, impresje, scenki utrwalające MNOGOŚCI olimpiad młodzieżowych trudno się już nieraz połapać. Olimpiada matematyczna, fizyczna, che¬ miczna, historyczna... Trzeba przyznać, że towarzyszy im niezmiennie spore zaintereso¬ wanie. O tej wiosennej porze co i raz można przeczytać o finałach ł finalistach którejś ■ z nich. Jest jednak jeden zasta¬ nawiający wyjątek. Dziwny przypadek cichej olimpiady, mijającej bez żadnego roz¬ głosu. Ta utajniona impreza to Olimpiada Pielęgniarstwa. A wydawałoby się, że właś¬ nie ona powinna interesować szerokie rzesze zjadaczy Chle¬ ba. Jej związek z praktyką, z samym życiem jest szcze¬ gólnie bliski i zrozumiały, chociażby dlatego, że wszys¬ cy jesteśmy, byliśmy lub będziemy pacjentami. Toczy się zresztą od lat zarówno oficjalna jak i zupełnie pry¬ watna dyskusja o służbie zdrowia, w której to debacie niemało namiętności wyzwa¬ la temat pielęgniarek. Felie¬ toniści zdążyli już nawet zaproponować utworzenie przymusowego korpusu pie¬ lęgniarstwa, obejmującego młodzież płci żeńskiej, żeby w ten sposób załatać luki w kadrze średniego personelu medycznego. W atmosferze żywego zain¬ teresowania społecznego tym tematem olimoiada pielęgniar¬ stwa, w której biorą udział te, które już za parę miesięcy sta¬ ną przy łóżku chorego, wydaje się być dobrą okazją wzbogace¬ nia wiedzy o sprawie i to u sa¬ mego źródła. Do dziewiątej już olimpiady wystartowało w Warszawie 220 dziewcząt i chłopców (ci na za- jakieś jedno przeżycie czy wy¬ darzenie, które wstrząsnęło szczególnie mocno psychiką dziecka. Mamy także próby ogarnięcia całości obrazu lat wojny. Bardziej plastyczne wydają się te pierwsze — mo¬ że dlatego, że ukazują w wy¬ razistym zbliżeniu zetknięcie dziecka z grozą i koszmarem tamtego czasu, nagłe pożegna¬ nie z okresem dzieciństwa, brutalne wejście w dorosłość, w sferę cierpienia, strachu, głodu, okrucieństwa, ponie¬ wierki, walki, otarcie się o granicę spraw ostatecznych. Dziś, gdy patrzymy na to z perspektywy normalnego, po¬ kojowego życia, owe „obrazy z dzieciństwa”, z trudem mie¬ szczą się w świadomości. Oto siedmioletni chłopak, którego przemocą rozłączają z rodzi¬ cami i wywożą do obozu; oto dziesięcioletni przeżywający pacyfikację swojej wsi — od tej jednej okupacyjnej nocy zapadł na chorobę serca; dzie¬ cko cygańskie trzymane przez pół roku w psiej budzie; dzie¬ cko żydowskie uwiązane za nogę do drzewa; szesnastolet¬ ni chłopak wtrącony w piekło Oświęcimia. Krótkie biogra¬ fie, w które wpisały się naj- sadzie nielicznych, ale jakże znaczących rodzynków) z ostat¬ nich klas pięciu liceów medycz¬ nych i dwóch pomaturalnych medycznych studiów zawodo¬ wych. 220 osób z mniej więcej 700 uczniów kończących w tym roku oba ta typy szkół. Zainte¬ resowanie olimpiadą "było więc wśród młodych ogromne, a pamiętajmy, że udział w niej to głównie obowiązki: dodatko¬ wa lektura, eliminacje, nieunik¬ nione napięcia, a wszystko w końcowym F*ku nauki i bez te¬ go obfitującym w pracę i emo¬ cję. W STOŁECZNYM Oddziale Polskiego Towarzystwa Pie¬ lęgniarskiego mam okazję spo¬ kojnie przewertować teksty i prace pisemne warszawskich olimpijczyków. Z tekstów laik niewiele może wywnioskować. S’:ł-d soku żołądkowego i gru¬ czoły przytarczyczne to wiedza dość hermetyczna. Ale i tu trafia się coś bardziej frapujଠcego. Oto testowe polecenie: „Oznacz kolejnymi numerami trzy najważniejsze potrzeby chorego, które powinny być zaspokajane w szpitalu”. A wśród wymienionych potrzeb — poczucie bezpieczeństwa, god¬ ności osobistej, akceptacji, własnej wartości, samostano¬ wienia i parę innych. Miło pacjentowi dowiedzieć się, że pielęgniarki szkoli się dziś i w takim psychologicz¬ nym zakresie. A nuż wróży to koniec ery żałosnego przedmio¬ tu, odzianego w szpitalny pa¬ siak — numeru łóżka i .przy¬ padku chorobowego? Także propozycja pięciu do wyboru tematów prac pisem¬ nych wydaje się być trafna przez swą współczesność, wy¬ raźne nawiązywanie do proble¬ mów dnia dzisiejszego i boga¬ tej literatury przedmiotu. W samych sformułowaniach tema¬ tów powołano nazwiska Pearso- na. Mazurkiewicza, Kamińskie- straszliwsze, przekraczające si¬ ły dorosłych — przeżycia, do¬ znania, doświadczenia. Książ¬ ka ukazuje tylko część owych życiorysów dotyczących tych, którym udało się przetrwać. Ile jednak życiorysów zostało urwanych, tragicznie przecię¬ tych, niespełnionych do koń¬ ca? Spośród prac zamieszczo¬ nych w książce — szczególne wrażenie wywierają wspom¬ nienia Jacka Osterwy. Nie ma tu miejsca na „literaturę”. Są tylko fakty, podane skrótoioo, zwięźle, lapidarnie. Ale wy¬ mowa ich jest wstrząsająca. Odłączony przemocą w wieku siedmiu lat od rodziców, na stacji w Zamościu, zostaje wywieziony na zniemczenie do Rzeszy. „Ze szpitala zabiera¬ ją mnie wprost do przejścio¬ wego obozu. Niemal cudem wydostaję się z tego piekła i trafiam-do sierocińca. Niem¬ cy wybierają z zakładu część dzieci. Uciekam. Zostaję zła¬ pany i wywieziony do Zamo¬ ścia. W czasie marszu z Za¬ mościa do Bełżca uciekam. Trafiony w rękę padam w la¬ sku. Byli przekonani, że nie żyję”... To tylko fragment o- wej biografii, część podróży do kresu nocy. We wspomnieniach dzieci mieści się to wszystko, co sta¬ ło się udziałem przeżyć ludzi dorosłych — egzekucje, aresz¬ towania, przesłuchania w ge¬ stapo, obozy zagłady, pacyfi¬ kacje. Ale jest coś, co różni je między sobą — mam na myśli ową odmienność spojrzenia na sprawy wojny odbierane z go, Kulczyckiego. Problematy¬ ka rozległa ale i bardzo kon¬ kretna, przykładowo — „Spe¬ cyfika pracy pielęgniarki a- nestezjologicznej w oddziale pooperacyjnym lub intensywnej terapii.” Ogólne wrażenie z lektury prac? Przede wszystkim ogrom¬ ne ich nasycenie treściami hu¬ manistycznymi, przy czym nie ma tu ani wielkich ani ckli¬ wych zapewnień o powołaniu. Raczej piszą o niekwestiono¬ wanej użyteczności społecznej, gwarantującej im, tak wierzą, satysfakcję z pracy. Autorki i autorzy tych prac mają już za sobą praktyki szpitalne, wiele spraw znają więc nie tylko z teorii ale i autopsji. Tym bardziej musi cieszyć wy¬ bijanie na plan pierwszy człowieka, jego dobra szeroko rozumianego. Chodzi nie tylko 0 fachowe leczenie ale i atmo¬ sferę. w jakiej się ono odby¬ wa. Na pewno są zafascynowani techniką, nowoczesną aparatu¬ rą medyczną, piszą o sztucznej nerce, komorach ciśnieniowych, respiratorach i delibrylatorach, ale wciąż pamiętają o samym pacjencie. „Chory nie jest od¬ biornikiem i chociaż podłączo¬ ny do wielu aparatów, które za niego oddychają lub ukazu¬ ją jego aktualny stan, zawsze pozostanie człowiekiem razem ze swoją ludzką potrzebą ser¬ decznej dbałości i ciepła." „Nawet najwymyślniejszy komputer nie zastąpi choremu dobrej, oddanej pielęgniarki.” CI MŁODZI zetknęli się jut podczas praktyk w szpitalu z ludzką ostatecznością — z problemem śmierci. Przejmujଠco napisała o tym Zofia Śmie¬ tanka z medycznego studium zawodowego Nr 7: „Stanowczo sprzeciwiam się zostawianiu umierającego pacjenta samego. Nie wolno pogłębiać jeszcze bardziej samotności śmierci. Trzeba przy nim być, trwać i czuwać do końca.” Jest wreszcie w tych pra¬ cach wielkie poczucie godności 1 rangi wybranego zawodu. Są nutki wyraźnie polemiczne. Ze niesłusznie ifważa się pielęg¬ niarkę tylko za pomocnika le¬ karza. „Patrząc na to od stro¬ ny pacjenta pielęgniarka jest w istocie pierwszą osobą, któ¬ rą spostrzega chory i z którą ma najbliższy kontakt w lecze¬ niu.” Są i opisy pierwszych sa¬ tysfakcji z pracy. Oto w któ¬ rymś szpitalu pacjenci wyraź¬ nie woleli leżeć na tzw. sali szkolnej, na której pracowały uczennice. „Wracałam zmordo¬ wana do domu, ale szczęśliwa, że dobrze wybrałam sobie za¬ wód na całe życie.” Tygodnik „Służba zdrowia” prowadzi ostatnio na swych ła¬ mach interesujące „Forum dys¬ kusyjne” na temat pielęgniar¬ stwa. W numerze z 7 marca opublikowana została wypo¬ wiedź byłej pielęgniarki: „Dwa lata temu odeszłam z zawodu pielęgniarskiego i podjęłam pracę w biurze jako sekretar¬ ka. Wynagrodzenie mam wyż¬ sze od pobieranego w szpitalu. Nie doświadczam też tutaj nigdy tych upokarzających po¬ nagleń, zwracania uwagi przy chorych. Cieszę się pełnym szacunkiem współpracowników, w przeważającej części ludzi z wyższym wykształceniem.” CHCIAŁOBY się z całego ser¬ ca życzyć warszawskim i nie tylko warszawskim olimpijczy¬ kom pielęgniarstwa, żeby w swej pracy znaleźli nie tylko wymarzoną satysfakcję, ale także takie ułatwienia rzeczo¬ we i takie układy między¬ ludzkie, które pozwolą im wytrwać w tym trudnym za¬ wodzie. Warto by za dwa lata odszukać trójkę dzisiejszych stołecznych olimpijczyków i spytać, jak się żyje i pracuje. Odnotujmy więc ich nazwiska: Elżbieta Kuleczko, Jerzy Woj- tysiak i Zofia Śmietanka. poziomu oczu dziecka. Skala dramatów? Mała dziewczynka śni sen o kostce cukru. Kil¬ kuletni brzdąc przykłada do pierwszych doznań wojennych miary ze świata bajek. Jego starszy o parę lat kolega pła¬ cze nad połamaną przez żan¬ darma zabawką. Kilkuletnia warszawianka przeżywa tra¬ gedię, gdy matka, chcąc zdo¬ być pieniądze na chleb dla głodującej rodziny, decyduje się sprzedać jej lalkę. Wojna to nie tylko pasmo straszli¬ wych przejść — grozy, głodu, utraty domu i najbliższych. To także odebrane prawa dzieciństwa. Anna Ivosse pi¬ sze: — „Gdyby tak się stało, że pewnego dnia ktoś poku¬ siłby się o zebranie tych wszystkich wspomnień i opo¬ wieści — starczyłoby na cały krzyk tego świata”... Jest ta książka pozycją wy¬ jątkową w naszym piśmien¬ nictwie wspomnieniowym od¬ noszącym się do lat ostatniej wojny. To nie tylko świadec¬ two tamtego okresu, ale zara¬ zem wstrz ający dokument czasu pogardy. Jedna z auto¬ rek wspomnień pisze: „nie bałam się czołgów, głosu syre¬ ny czy też warkotu samolotów. Bałam się ludzi”... W tych słowach mieści się oskarżenie najcięższe. Bo „ludzie ludziom zgotowali ten los”. Byli wówczas dziećmi — wy¬ bór i opracowanie Marian Tur¬ ski — KiW, str. 682, cena 80 zł. W zielonogórskim „Lumelu” podległym zjednoczeniu MERA produkuje się obrotomierze dla Polskiego Fiata, montowane'one są fabrycznie (na zamówienie) w nowych modelach tego samo¬ chodu. Obecnie wypuszczono na rynek serię informacyjną obro¬ tomierzy do wszystkich marek samochodów. N/z: wzorowy pracownik „Lumelu”, Helena Kędzierska, przy montażu początkowym obrotomierza oraz Elżbieta Kielarska ska¬ lująca obrotomierze. Fot- Zbigniew Furman BEATA SOWIŃSKA jak się umiera?”
2YC& iNR 84, 8 KWIETNIA 1976 R. £- — ! "**" j"* |T ' ■ ■■"■■ TTlTw "iTT.r, "Z ** Ti ,77*m — 7*' . ■ i 7. .. ■” ■ 1 ■ ■ " ~ ~~ ~ " Czyny społeczne i zobowiązania produkcyjne Aktywne poparcie dla polityki KPCz Od stałego korespondenta LESZKA WYRWICZA Główne inki rozwoju społecznn gospodarczego Ludowej Republiki Bułgarii w latach 1976-80 Zatwierdzone przez XI Zjazd wytyczne KC BPK SOFIA (PAP). W Sofii opublikowane zostały jednomyślnie zatwierdzone przez XI Zjazd Bułgarskiej Partii Komunistycz¬ nej wytyczne KC BPK w sprawie głównych kierunków roz¬ woju społeczno-gospodarczego Ludowej Republiki Bułgarii w latach 1976—1980. Wytyczne — jak czytamy w dokumencie — stanowią dalszą koncentrację programu partii, mającego na celu zbudowanie rozwiniętego społeczeństwa socjalistycznego w Buiirarii. Rada Bezpieczeństwa ONZ uchwaliła rezolucję Praga, 7 kwietnia (P) Im bliżej do dnia rozpo¬ częcia XV Zjazdu KPCz, tym więcej informacji o spełnieniu przez załogi zakładów pracy zobowiązań podjętych dla ucz¬ czenia tego doniosłego wyda¬ rzenia. Z pierwszych ocen mi¬ nionego kwartału wynika, że dzięki Inicjatywom i rzetelnej, wytężonej pracy, osiągnięto Nowe prawo pracy w Hiszpanii MADRYT (PAP). Zdecydowa¬ ną większością głosów Kortezy (parlament Hiszpanii) zaaprobo¬ wały projekt nowej ustawy re¬ gulującej stosunki pracy. Prze¬ widuje ona m.in. podniesienie K 14 do 18 lat dolnej granicy wieku zatrudniania młodzieży. Na mocy nowej ustawy kobiety mają być zrównane w prawach i obowiązkach w pracy z m꿬 czyznami oraz przyznano im prawo do jednakowej płacy za taka samą pracę. (P) Zwycięstwa Forda w Wisconsin i NowymJorku WASZYNGTON, NOWY JORK (PAP). Dnia 8 bm. odbyły się w USA w stanach Wisconsin ł No¬ wy • Jork wybory wstępne z u- działem głównych pretendentów aa kandydatów w wyborach do nominacji prezydenckich z ra¬ mienia partii republikańskiej i demokratycznej. W stanie Wis¬ consin wśród republikanów zwycięstwo odniósł prezydent Gerald Ford, który uzyskał 55 procent głosów i zapewnił sobie poparcie -wszystkich delegatów tego atanu na konwencję wybor¬ czą partii. Jego przeciwnik — Ronald Reagan uzyskał 44 proc. głosów. Rzecznik Białego Domu wyra¬ ził zadowolenie z wyników gło¬ sowania stwierdzając, iż roz¬ miary zwycięstwa prezydenta były większe niż oczekiwano. Wśród demokratów minimalne zwycięstwo odniósł były guber¬ nator Georgii, Jimmy Carter, uzyskując 37 proc. głosów, przed Morrisem Udallem — 36 proc. głosów, George Wa!lace‘em — 13 proc. i Henry Jacksonem — 7 proc. W stanie Nowy Jork republi¬ kanie wybrali delegację na kon¬ wencję wyborczą swojej partii. W jej skład weszło jedynie 3 zwolenników Reagana, zaś pozo¬ stałych 151 delegatów jest ofi¬ cjalnie niezaangażowanych, lecz na konwencji poprzeó ma kan¬ dydaturę Geralda Forda. Wśród demokratów zwyciężył senator Henry Jackson, uzyskując 36 proc. głosów, przed Udallem — 29 prcc. I Carterem — 14 proc. Rozmiary zwycięstwa Jacksona okazały się mniejsze niż przewi¬ dywano. wybrano także dość du¬ żą grupę delegatów nlczaanga- źowanych na rzecz żadnego z kandydatów. (P) Po rewelacjach „Sterna” Władze szwajcarski? przeprowadzają śledztwo w sprane Spinoli GENEWA. WIEDEŃ. BONN (PAP). Po Informacjach zachod- nlonlemlecklego tygodnika „Stern" w sprawie niedawnego pobytu w Duesseldorfie Antonio de Spinoli. gdzie były szef pań¬ stwa portugalskiego miał szukać funduszy, broni i najemników do dokonania zamachu stanu w Portugalii, rzecznik szwajcar¬ skiego ministerstwa sprawiedli¬ wości i policji poinformował w środę wieczorem, iż władze tego kraju przeprowadza śledztwo w sprawie pobytu de Spinoli w Szwajcarii. 7 lutego br. przy¬ był on do Genewy 1 otrzymał zgodę na pozostanie w Szwajca¬ rii pod warunkiem, że nic bę¬ dzie uprawiał żadne! działalnoś¬ ci polityczne!. AFP Informuje, że postępowa organizacja szwajcarska ..Poch“ zażadała w środę usunięcia z terenu tego kraju niewygodne¬ go cudzoziemca, którego oskar¬ żyła o przygotowywanie zama¬ chu stanu w celu przywrócenia władzy faszystowskiej w Portu¬ galii. Przebywający w Wiedniu z wizyta oficjalna premier Por¬ tugalii, Jose Pinheiro de Aze- vedo. odrzucił wprawdzie możli¬ wość dokonania zamachu stanu w jego kraju, jednakże uznał doniesienia zachodnioniemieckie- ro tygodnika za wiarygodne. Jednocześnie premier Portugalii oświadczył na konferencji pra¬ sowej. Iż de Spinola nie stano¬ wi niebezpieczeństwa, ponieważ ..jest trupem politycznym". (P) Napad na bank w Nowym Jorku NOWY JORK (PAP). Trzech zamaskowanych bandytów do¬ konało w środę napadu z bro¬ nią w ręku na jeden z banków mieszczących się w samym centrum Manhattanu — luksu¬ sowej dzielnicy Nowego Jorku. Gangsterzy obezwładnili dwóch strażników', którzy wyładowy¬ wali worki z pieniędzmi z o- oar.eerzonego furgonu. Łupem ich padło 851 tys. dolarów. Ban¬ dytom udało się zbiec. (P) najlepsze wyniki w porówna¬ niu z podobnymi okresami w minionych latach. O tym, jaką wartość ma dla gospodarki narodowej realizacja zobowiązań przedzjazdowych, świadczą choćby dane ze Sło¬ wacji. Załogi 230 najważniej¬ szych przedsiębiorstw zobowiଠzały się w czynie zjazdowym dać dodatkową produkcje war¬ tości ponad 421 min koron. Do chwili obecnej ponad dwie trze¬ cie załóg wywiązało się już cał¬ kowicie z danego słowa, a wie¬ le z nich podejmuje nowe zo¬ bowiązania. Ponadto załogi zo¬ bowiązały się zaoszczędzić do¬ datkowo ponad 57 min kilowa- togodzin energii elektrycznej, wiele tysięcy ton materiałów i surowców. Realizacja czynu zjazdowego pomoże nie tylko wykonać zwiększone roczne zadania pro¬ dukcyjne, ale umożliwi poważne ich przekroczenie, przy czym koszty produkcji mają być w wielu wypadkach mniejsze. Tak np. załoga wydziału tlen¬ ków huty aluminium w Żarze dzięki realizacji zobowiązań zwiększyła zadania produkcyjne pierwszego kwartału o 250 ton tlenku aluminium,- przekracza¬ jąc jednocześnie swe zobowiଠzania o 20 ton. Załoga huty szklą ..Bochemia” w Swetle wy¬ produkowała w tych dniach do¬ datkowo na eksport kryształy wartości ponad półtora miliona koron. Utrzymujące się wysokie tem¬ po produkcji i rezultaty gospo¬ darcze osiągnięte w pierwszym kwartale br. są wymownym do- • wodem poparcid całego społe¬ czeństwa dla polityki komu¬ nistycznej partii. Świadczy o tym m.in. udział w ostatniej sobocie czynu zjaz¬ dowego ponad 2140 tysięcy mieszkańców — poza tymi. któ¬ rzy pracowali normalnie w za¬ kładach pracy, instytucjach u- slugowych itp. Efekt: 13 min godzin przy budowie w czynie społecznym przedszkoli, urzଠdzeń komunalnych, porządko¬ waniu miast i osiedli, budowie stadionów sportowych, zakłada¬ niu zieleńców itp. Wartość tej pracy oceniono na ponad 185 min koron. Londyn, 7 kwietni* (P) Gdy w gronie sprawo¬ zdawców oczekiwałem w Iz¬ bie Gmin na wybór nowego premiera, jeden z dziennika¬ rzy nawiązując do spekulacji na temat ewentualnych zmian w gabinecie zażartował: „Pew. ne jest jedno; w bezpośrednim otoczeniu premiera Callagha- na znajdą się przede wszyst¬ kim trudności™” W tej ironii jest dużo praw¬ dy. James Galłaghan obejmu¬ je ster rządu w kraju, który mimo uporczywych wysiłków ekipy rządzącej nie może dojść do równowagi; zarówno poli¬ tycznej, jak i gospodarczej. Brytania słynąca niegdyś ze spokoju i stabilności Jest dziś czymś zgoła przeciwnym. Wprawdzie wszystkie rozwi¬ nięte kraje Zachodu borykają 6ię z poważnymi trudnościami gospodarczymi, nigdzie jednak — poza Włochami — nie osiąg¬ nęły one takiej skali i nigdzie nie trwają tak długo (od 1973 r.) jak właśnie w W. Brytanii. Wysokie bezrobocie i inflacja, spadek wartości funta szterlin- ga, mata konkurencyjność prze¬ mysłu i zadłużenie skarbu pań¬ stwa — wszystko potwierdza opinię, że nie Jest to przelotna recesja lecz kryzys, najpoważ¬ niejszy kryzys od zakończenia II wojny. Nieprzypadkowo więc w swym pierwszym telewizyjnym wystąpieniu do narodu premier Callaghan przemówił do Bry¬ tyjczyków twardym językiem: ..Nie jesteśmy w sytua¬ cji. kiedy możemy składać ła¬ twe obietnice — stwierdził. Musimy przekonać siebie i za¬ granicę. że potrafimy zreduko¬ wać inflację. Jeżeli nie damy sobie z nią rady — nie upora¬ my się również z bezrobociem". James Callaghan przestrzegł Brytyjczyków przed życiem na kredyt. ..Nikt nie będzie utrzy¬ mywał W. Brytanii- Mimo środ¬ ków podjętych w ciągu ostat¬ nich 12 miesięcy (jest to na¬ wiązanie do ograniczeń we wzroście plac), nie zapracowa¬ liśmy na taki poziom życia, z jakiego korzystamy. Podtrzy¬ mujemy ten poziom poprzez pożyczki, ale taki stan rzeczy nie może trwać w nieskończo¬ ność" — stwierdzi! premier. Rozpoczęta 6 bm. w Izbie Gmin debata budżetowa jest pierwszą poważną próbą sil, do której staje rząd pod kierów- | nictwem premiera Callaghana. j Zaskakujący w swej treści, a przede wszystgim w formule ogólnej, budżet kanclerza skar- i bu Heałeya zdaje się przepo¬ wiadać długi i burzliwy żywot tej dyskusji. Healey przedstawił swój bu¬ dżet na forum Izby Gmin, ale zasadniczym adresatem tego dokumentu są związki zawodo¬ we. Nowy budżet jest bowiem alternatywą: zawiera on kom¬ pleksowy zestaw propozycji, które mogą być zrealizowane w praktyce tylko wówczas, jeśli I związki zawodowe zaakceptują Jako główne zadanie spo¬ łeczno-gospodarcze siódmej pięciolatki XI Zjazd BPK na¬ kreślił konsekwentną realiza¬ cję linii partii, mającej na ce¬ lu pełne zaspokojenie mate¬ rialnych i duchowych potrzeb narodu drogą dynamicznego rozwoju gospodarki narodo¬ wej, szybkiego wdrażania o- siągnieć naukowo-technicz¬ nych. rozwoju modernizacji i rekonstrukcji, szybkiego zwiększania wydajności pra¬ cy, podniesienia efektywności i jakości produkcji, rozwinię- Depesza L. Breżniewa i A. Kosygina do J. Callaghana MOSKWA (PAP) Leonid Breżniew i Aleksiej Kosygin przesłali Jamesowi Callaghano- wi gratulacje w związku z jego wyborem na premiera Wielkiej Brytanii oraz życzyli mu suk¬ cesów w działalności na tym stanowisku. Stwierdzając, iż ostatnio, w wyniku wspólnych wysiłków, nastąpił zauważalny, pozytywny zwrot w stosunkach między ZSRR a Wielka Brytania. L. Breżniew 1 A. Kosygin wyrazili w swej depeszy przekonanie, że przy obopólnym dążeniu kon¬ struktywna współpraca między Związkiem Radzieckim a Wiel¬ ka Brytanią bedzie się dalej rozwijać, zgodnie z interesami narodów radzieckiego i angiel¬ skiego. sprawy odprężenia, u- trwalenia pokoju 1 bezpieczeń¬ stwa międzynarodowego. (P) pewien warunek wstępny. Jest nim zgoda na 3-proeentowy do¬ puszczalny pułap wzrostu plac, w skali roku. Jeśli zawile zestawienia 1 ko¬ lumny cyfr budżetu przełożyć na prosty język, wymowa tego dokumentu jest następująca: dajcie swój placet na trzypro¬ centowy pułap wzrostu plac — zwraca się rząd do związków zawodowych — a my w zamian zmniejszymy podatki i obniży¬ my stopę inflacji. Podstawą dotychczasowej po¬ lityki plac w Wielkiej Brytanii jest tzw. umowa społeczna, w myśl której związki zawodowe zgodziły 6ię dobro-wolnie na o- graniczenie żądań podwyżek plac do limitu 6 funtów. Umo¬ wa ta wygasa z końcem lipca br., tak więc za niespełna czte¬ ry miesiące zapaść muszą no¬ we ustalenia. Czy związki zawodowe zgo¬ dzą się zastąpić limit nominal¬ ny (6 funtów) limitem procento¬ wym i czy będzie to akurat trzy procent tak, jak proponu¬ je to kanclerz Healey? W prze¬ ciwnym wypadku cala mister¬ na konstrukcja budżetu ulegnie zawaleniu. Tak czy inaczej, budżet przedstawiony niejako „do za¬ twierdzenia" związkom zawodo¬ wym jest czymś nowym w brytyjskiej praktyce. Oznacza to bowiem, że zgoda centrali związkowej TUC warunkuje bu¬ dżet rozumiany do tej pory jako rzecz kompetencji rządu i parlamentu. Wydaje się, te for¬ muła nowego budżetu wywoła ze strony opozycji konserwa¬ tywnej reakcje, które bynaj¬ mniej nie ułatwia startu rządo¬ wi premiera Callaghana. ‘ cia świadomości socjalistycz¬ nej mas pracujących. Jak stwierdzają dalej wytycz¬ ne, realizacja tych zadań wy¬ maga: — zapewnienia wysokiego i zrównoważonego tempa wzrostu gospodarczego; doprowadzenia do tego, aby fundusz akumula¬ cji stanowił 28 proc. podzielo¬ nego dochodu narodowego, zaś fundusz spożycia — 72 proc.; zwiększenie dochodu narodowe¬ go kraju o 45—50 proc. — realizacji systemu przed¬ sięwzięć. mających na celu dal¬ sze podniesienie stopy życiowej ludności: zapewnienie w latach pięciolatki wzrostu realnych do¬ chodów pracujących o 20—25 proc.; zaś społecznego funduszu spożycia o 35—40 proc.; zwięk¬ szenie stymulującej funkcji pła¬ cy zależnie od nakładu i ja¬ kości pracy; podniesienie pozio¬ mu wykształcenia i kwalifika¬ cji pracujących — podniesienia efektywności oraz wprowadzenia jeszcze su¬ rowszego systemu oszczędności materiałów i surowców; zwiększenia wydajności pracy, lepszego wykorzystania środków trwałych. — przyspieszenia postępu na¬ ukowo-technicznego w dziedzi¬ nie produkcji materialnej oraz w innych dziedzinach życia spo¬ łecznego przez szerokie zastoso¬ wanie najnowocześniejszych rozwiązań naukowj-ch i tech¬ nicznych, ze szczególnym u- względnieniem doświadczeń ra¬ dzieckich. — rozszerzenia i pogłębienia udziału LRB w socjalistycznej integracji gospodarczej, wszech¬ stronnego zbliżenia Bułgarii ze Związkiem Radzieckim; rozwi¬ jania stosunków gospodarczych z krajami spoza obozu socjali¬ stycznego, zgodnie z zasadą po¬ kojowego współistnienia państw o różnym systemie społecznym. Podstawowym zadaniem prze¬ mysłu w latach siódmej pięcio¬ latki bedzie pełne zaspokojenie potrzeb gospodarki narodowej i ludności, techniczna i technolo¬ giczna modernizacja wszystkich gałęzi oraz szeroki udział LRB w międzynarodowej integracji socjalistycznej. Produkcja prze¬ mysłowa w latach 1976—1980 Wzrośnie o około 55 proc., przy czym nadal wiodącą rolę w go¬ spodarce kraju spełniać będzie przemysł maszynowy, którego produkcja w roku 1980 powinna wzrosnąć około dwukrotnie w porównaniu z rokiem 1975. Za główne zadanie rolnictwa przyjęto dalszy wzrost produk¬ cji, zwiększenie jej efektyw¬ ności i jakości poprzez podnie¬ sienie kultury produkcji roślin¬ nej i zwierzęcej. W latach 1976—1980 globalna produkcja rolna wzrośnie o około 20 proc. w porównaniu z szóstą pięcio¬ latką. Głównym zadaniem budow¬ nictwa powinno stać się skró¬ cenie cyklu budowy i oddawa¬ nia do eksploatacji obiektów, podniesienie jakości i obniżenie kosztów prac budowlano-mon¬ tażowych. W latach obecnej pię¬ ciolatki zamierza się wybudo¬ wać i oddać do użytku środki trwałe na ogólną sumę około 30 mld lewów. W celu podniesienia stopy życiowej ludności planuje się (DOKOŃCZENIE ZE STR. 1) prowadzonych w ramach kam¬ panii krytyki przeciwko „wia¬ trowi prawicowego odchylenia" i „osobom w partii, kroczącym drogą kapitalistyczną". Do mo¬ mentu rozpoczęcia tej kampa¬ nii, tj. do chwili mianowania I Hua Kuo-fenga na stanowisko p.o. premiera Chin przed dwo¬ ma miesiącami, Teng Siao-ping był uznawany za pewnego kan¬ dydata do objęcia urzędu pre¬ miera po zmarłym w styczniu Czou En-laju Podczas kampa¬ nii krytyki wypomniano Teng Siao-pingowi jego pragmatycz¬ ny stosunek do spraw gospo- m.in. podniesienie w latach pię¬ ciolatki płac nominalnych ro¬ botników i pracowników umy¬ słowych — o około 16—18 proc., przy czym w roku 1980 wyso¬ kość przeciętnej płacy miesięcz¬ nej powinna wynieść około 170 lewów, zaś wysokość minimal¬ nej płacy — 90 lewów. (P) Pod hasłem walki ze ślepotą Światowy Dzień Zdrowia GENEWA (PAP). Środa 7 kwietnia jest Światowym Dniem Zdrowia. Zgodnie z apelem Światowej Organizacji Zdrowia (WHO), przebiega on pod has¬ łem walki z chorobami oczu, a zwłaszcza ze ślepotą. Oblicza się, że na świeciejest od dziesięciu do szesnastu mi¬ lionów osób dotkniętych ślepo¬ tą, a liczba ta ciągle wzrasta. Eksperci przewidują, iż jeśli nie podejmie się jakiejś zdecydowa¬ nej akcji — za 25 lat liczba o- śób dotkniętych tą chorobą może się podwoić. Największy problem przed¬ stawiają kraje rozwijające się, gdzie przyczyną chorób są naj¬ częściej złe warunki żywienio¬ we i sanitarne oraz niedosta¬ teczne na ogół fundusze na ak¬ cje profilaktyczne i leczenie. WHO apeluje do wszystkich krajów o pomoc dla ludzi do¬ tkniętych ślepotą. (PJ Kopenhaga, 7 kwietnia (P) Spotkaniem z wybitny¬ mi przedstawicielami duńskich kół gospodarczych, finan¬ sowych i politycznych \v ambasadzie PRL zakończy¬ ła się w środę wieczo¬ rem trzydniowa wizyta ofic¬ jalna w Danii ministra finan¬ sów Henryka Kisiela. Jej punktem kulminacyjnym by¬ ło podpisanie na zamku Chri- stiansborg, w siedzibie duń¬ skiego rządu i parlamentu, polsko-duńskiej umowy zapo¬ biegającej podwójnemu opo¬ datkowaniu dochodów i ma¬ jątku. Pod prozaiczną 1 nieco „pry- j watnie" brzmiącą nazwa tego i aktu kryją się bardzo istotne j treści ekonomiczne natury mię- j dzynarodowei. ..Umowa jest do- j bitnym dowodem zacieśniającej j sie współpracy gospodarczej miedzy Polską t Danią — o- świadczyl WTaszemu korespon¬ dentowi po podpisaniu aktu mi¬ nister Kisiel. Podwójnemu opo¬ datkowaniu zapobiega gię bo¬ wiem wtedy, kiedy obywatele jednego kraju pracują na tere¬ nie kraju partnerskiego np. w ramach kooperacji przemysło¬ wej. badź wspólnych przedsię¬ biorstw". „Dania — stwierdził min. Ki¬ siel — jest jednym z wielu państw, z którymi podpisaliśmy ostatnio takie umowy. Łączą nas żywe kontakty gospodarcze ma¬ jąca dobre perspektywy dalsze- darki 1 modernizacji kraju, zgody z linią premiera Czou En- -laja. Teng Siao-ping został w 1956 r. sekretarzem generalnym KPCh. W 1967 r„ podczas re¬ wolucji kulturalnej, poddany był ostrej krytyce jako „zwolen¬ nik kapitalizmu" i pozbawiony tego stanowiska. Zniknął cał¬ kowicie z życia politycznego aż do 1973 r. Dopiero na począt¬ ku tego roku pojawił się nie¬ spodziewanie. obejmując stano¬ wiska wiceprzewodniczącego partii 1 wicepremiera, a następ¬ nie szefa sztabu generalnego armii. Obecna dymisja jest więc drugim upadkiem polity¬ cznym w żydu Teng Siao-pin- ga- Objęcie przez Hua Kuo-fen¬ ga stanowisk premiera i pierw¬ szego wiceprzewodniczącego i KC partii stawia go na dru- i gim miejscu chińskiej hierar¬ chii politycznej po przewodni¬ czącym Mao Tse-tungu. Hua Kuo-feng w ciągu siedmiu lat ze stanowiska działacza partyj¬ nego prowincji Hunan doszedł do jednej z najwyższych rangą funkcji w Chinach. Z nielicznych dostępnych in¬ formacji na temat jego życia i działalności można wniosko¬ wać. że zajmował się on spra¬ wami planowania gospodarcze¬ go w prowincji Hunan, a w styczniu ubiegłego roku został mianowany ministrem bezpie¬ czeństwa publicznego. Jego no¬ minacja na p.o. premiera ChRL uważana była za wyraz kompro¬ misu pomiędzy dwiema zwalcza¬ jącymi się frakcjami — umiar¬ kowanych i radykałów. (P) Powrót Li Sien-nlena PEKIN (PAP) W Pekinie po¬ informowano, te nowo miano¬ wany ambasador Laosu w ChRL został przyjęty przez wicepre¬ miera Li Sien-niena, który przez 0 rozszerzeniu sankcji NOWY JORK (PAP). Kores¬ pondent PAP, Jerzy Górski in¬ formuje: Rada Bezpieczeństwa ONZ przyjęła we wtorek raport ko¬ mitetu d/s sankcji gospodar¬ czych i jednomyślnie uchwali¬ ła rezolucje w sprawie dodat¬ kowych sankcji wobec Rode¬ zji. Rozszerzają one zakres do¬ tychczasowych sankcji. Zwrócono się do wszystkich państw członkowskich, aby od¬ mówiły ubezpieczania wszelkich towarów eksportowanych przez Rodezję lub importowanych przez ten kraj. Postanowiono, że państwa członkowskie podejmą właściwe środki uniemożliwiające udziela¬ nie jakichkolwiek przywilejów 1 ulg firmom handlowym i prze¬ mysłowym oraz towarzystwom użyteczności publicznej działa¬ jącym na terytorium Rodezji. Rada Bezpieczeństwa ONZ zwróciła się również do państw nie będących członkami ONZ, by w stosunkach z Rodezją postę¬ powały zgodnie z tą rezolucją. Zabierając głos na forum ONZ przedstawiciel Tanzanii Ahmed Salim oświadczył w imieniu gru¬ py krajów afrykańskich w ONZ, iż przyjęta rezolucja, aczkol¬ wiek nie całkowicie zadowala kraje Afryki, jest krokiem we właściwym kierunku i stanowi dalszy wkład ONZ w walkę o wolność i sprawiedliwość dla ca¬ łej ludności Zimbabwe, zamiesz¬ kującej Rodezję. Delegat Tanzanii zwrócił się do wszystkich państw o ścisłe przestrzeganie sankcji, apelując przede wszystkim do USA, które nadal importują chrom z Rode¬ zji, co stenowi jaskrawe po¬ gwałcenie podjętych przez ONZ rezolucji w sprawie sankcji eko¬ nomicznych przeciwko Rodezji południowej. go rozwoju. Rozmowy Jakie prowadziliśmy tu m. in. z mi¬ nistrem spraw zagranicznych — K. P. Andersenem, ministrem skarbu — Svendem Jakobsenem. ministrem do spraw współpracy ekonomicznej z zagranica — I- varem Norgaardem i dyrekto¬ rem generalnym Narodowego Banku Danii — Erykiem Hoffe- meyerem. dowodzą wyraźnie, że strona duńska widzi w Polsce coraz poważniejszego partnera godnego wielkiej uwagi z punk¬ tu widzenia interesów całej go- soodarki duńskiej. I to w wie¬ lu dziedzinach, w których my także dostrzegamy potrzebę za¬ cieśniania stosunków. Na przy¬ kład kooperacji w przemyśle spożywczym, budowie maszyn rolniczych, przemyśle _ okręto¬ wym. cementowym itp. Finanse, kredyty i wreszcie owe sprawy podatkowe są nie¬ odłącznym elementem tej współ¬ pracy. Atmosfera rozmów — bardzo rzeczowa, a jednocześnie przyjazna — świadczy, że obie strony dąża do dobrego sąsiedz¬ twa nad Bałtykiem. Jest dobrym przykładem realizacji uchwal konferencji w Helsinkach." Rzeczowa Ilustracją wzalem- nych zainteresowań był równo¬ czesny pobyt w Danii przedsta¬ wicieli Centralnego Związku Spółdzielczości - Budownictwa Mieszkaniowego z prezesem Sta¬ nisławem Kukuryką. Delegacja zwiedziła kilka kluczowych fa¬ bryk domów — głównie jedno¬ rodzinnych. zapoznając się z duńską ofertą w tej dziedzinie. dwa ł pół miesiąca — od mo¬ mentu ostatnich uroczystości po¬ grzebowych ku czci zmarłego ty styczniu premiera Czou En- -laja — nie uczestniczy! w ży¬ ciu politycznym kraju. Liczni komentatorzy sa zdania, że po¬ wrót Li Sien-niena na arenę polityczną po dłuższej nieobec¬ ności. spowodowanej zapewne jego związkami z atakowana od dwóch miesięcy frakcją „umiar¬ kowanych" w kierownictwie chińskim, stanowi dowód ustęp¬ stwa „radykałów" lub też za¬ znaczającej się być może prze¬ wagi „umiarkowanych". W rządzie kierowanym przez Czou En-laja. a następnie przez zastępującego go Teng Siao- pinga. wicepremier Li Sien-nien był odpowiedzialny za sprawy gospodarcze — w tym głównie za planowanie — oraz za współ¬ pracę gospodarczą z zagranicą. (P) Akcja policji i wojska w Pekinie PEKIN (PAP) Korespondent PAP. Stanisław Barteczko pisze: Główną część placu Tien An Men — Bramy Niebiańskiego , Spokoju — wraz z pomnikiem i bohaterów otoczyły ze wszyst- • kich stron kordony milicji i woj- j ska. nie dopuszczając do tego re¬ jonu rowerzystów i pieszych. W południowej części placu, od strony gęsto zaludnionej dziel¬ nicy Cien Men, ustawiono trzy kordony. Tutaj druga i trzecia zapora sil porządkowych obję¬ ła również, dojście do placu. W sektorze tym zamknięto nawet urząd pocztowy. Przy budynku komendantury placu atakowa¬ nym w poniedziałek przez tłum. żołnierze uprzątała zniszczenia. Podjęcie w środę przez wła¬ dze dalszych środków, mających zapobiec ewentualnym demon¬ stracjom. zdaniem obserwato¬ rów. świadczy o wzmagającjrm wobec Rodezji Reprezentant ZSRR, Rysun) Owinnikow, nawiązując do uch- wały XXV Zjazdu KPZR w sprawie polityki zagranicznej ZSRR, podkreślił, iż Związci Radziecki konsekwentnie popie, ra walkę narodów Afryki prze. ciwko kolonializmowi i obce) dominacji, walkę o wolność i niepodległość. Domagał się w ścisłego przestrzegania rezolucji Jego zdaniem, państwa, któri łamią sankcje ONZ wobec Ro. dezji w sposób pośredni, przy. ezyniają się do utrwalania rzą. dów nielegalnego, rasistowskiej reżimu mniejszości w tym kra- ju. (P) Król Husajn krytykuje politykę USA na Bliskim Wschodzie WASZYNGTON (PAP). Juk informuje agencja France Pres. se, król Jordanii Husajn, ostro skrytykował we wtorek politykę Stanów Zjednoczonych na Bli¬ skim Wschodzie. Oświadczy! on w Los Angeles, że prowadzona przez USA dyplomacja „małych kroków” poniosła fiasko. We¬ zwał on Waszyngton do podję¬ cia bardziej skutecznego działa¬ nia, które doprowadziłoby do ogólnego uregulowania konflik- tu bliskowschodniego. Monarcha jordański stwierdził, że czas gra na niekorzyść Iz¬ raela, który dąży za wszelką ceną do utrzymania zagrabio¬ nych terytoriów arabskich. Na¬ wiązując do konfliktu libańskie¬ go Husajn oświadczył, że moż¬ na go rozwiązać jedynie poprzez konstruktywny dialog. Król Husajn przedstawił 4- punktowy plan rozwiązania kon¬ fliktu bliskowschodniego: L Wycofanie się Izraela z teryto¬ riów okupowanych od roku 1967 i powrót do granic z roku 1943. 2. Udzielenie gwarancji dla su¬ werenności, integralności teryto¬ rialnej i niezależności politycz¬ nej wszystkich państw na Blis¬ kim Wschodzie. 3. Przyznanie Palestyńczykom prawa do sa¬ mostanowienia. 4. Powrót u- chodźców palestyńskich do ich domów rodzinnych i wypłace¬ nie im odszkodowań za ponie¬ sione straty. (P) Nacjonalizacja filii amerykańskiego koncernu w Wenezueli BUENOS AIRES (PAP). Rząd wenezuelski postanowił znacjo- nalizować filię amerykańskiego koncernu „Owens Illinois" zaj¬ mującego się produkcją szklą. Decyzja ta została spowodowa¬ na niezastosowaniem się przed¬ siębiorstwa do zakazu władz odnośnie pertraktowania z ter¬ rorystami i zamieszczania w prasie zagranicznej jakichkol¬ wiek odezw politycznych, wy¬ mierzonych przeciwko Wene¬ zueli. Wbrew temu zakazowi firma Owens ugięła się wobec żądań lewackich terrorystów, którzy porwali jednego z jej dyrek¬ torów ł zamieściła w ..New York Timesie" i w londyńskim „Timesie" w formie płatnego o- głoszenia deklarację polityczną ekstremistycznych ugrupowań, godzącą w dobre imię Wene¬ zueli. (P) Proces wojskowych tureckich oskarżonych o defraudację 30 tys. dolarów RZYM (PAP) W środę przed sądem wojskowym tureckiego szefostwa sztabu generalnego rozpoczął sie proces byłego do¬ wódcy lotnictwa tureckiego, gen. Emina Alpkaya i trzech innych wyższych oficerów, którym za¬ rzuca się zdefraudowanie 30 tys. doi., jakie otrzymali na pomoc dla ofiar trzęsienia ziemi od włoskiej firmy lotniczej „Aeri- talia". produkującej samoloty wojskowe na licencji koncernu „Lockheed", Akt oskarżenia stwierdza, że w końcu ub. roku gen. Alpkaya otrzymał sumę 30 tys. dolarów na pomoc ofiarom trzęsienia ziemi. Były ęzef lotnictwa turec¬ kiego stanowczo odrzucił twier¬ dzenia prokuratora, jakoby do¬ konał fałszerstwa oficjalnych dokumentów, co pozwoliło mu przejąć te nieniądze. Hitlerowscy zbrodniarze wojenni pozostaną w holenderskim więzieniu HAGA (PAP). Trzej niemiec¬ cy zbrodniarze wojenni, skaza¬ ni przez holenderski sąd do- raźny po drugiej wojnie świa¬ towej na karą śmierci, która potem zamieniono na karę do¬ żywotniego więzienia, Ferći- nand aus der Fuenten, Frani Fischer i Josef Kotaella nie zo¬ staną wypuszczeni na wolność Minister sprawiedliwości An¬ dre łs A. M. Van Agt podkre¬ ślił we wtorek na posiedzeniu pierwszej izby parlamentu ho¬ lenderskiego. że jest naaal związany uchwalą parlamentu z 1972 r., która zabrania wspól¬ nego wypuszczenia na wolność „trzech z Bredy". Minister ustosunkował s:? tym samym do interpelacji zgłoszonych pod jego adresem w związku z inicjatywą holen¬ derskiej Rady Kościołów, która zaapelowała o wypuszczenie z* wolność zbrodniarzy wojen- (P) 6 bm. organizacje urzędników cypryjskich pochodzenia gre¬ ckiego oraz organizacje studenckie zorganizowały demonstracje, protestując przeciwko zawarciu nowego porozumienia między Turcją a Stanami Zjednoczonymi o dostawy sprzętu wojskowe¬ go z USA. Na zdjęciu: studenci cypryjscy demonstrują przed am¬ basadą USA w Nikozji. caf - Unita* „Przede wszystkim trudności..." Debata budżetowa - pierwsza próba sil nowego rządu premiera Callaghana Od stałego korespondenta ANDRZEJA BAJORKA Wzrasta napięcie w stolicy ChRL Podpisanie polsko-duńskiej umowy w sprawie podwójnego opodatkowania Od stałego korespondenta BOGDANA KOŁODZIEJSKIEGO się napięciu w stolicy ChRl. (P) I nych. (P)
NR 84, 8 KWIETNIA 1976 R. 2TO S Nadreńska panorama (l) TEMAT DNIA: POLSKA Od naszego specjalnego wysłannika ZBIGNIEWA RAMOTOWSKIEGO Bonn, w kwietniu (P) Dziesięciodniowy pobyt grupy redaktorów naczelnych i publicystów prasy polskiej w Republice Federalnej, na zapro¬ szenie Fundacji im. Friedricha Eberta (socjaldemokrata, pier¬ wszy prezydent Republiki Weimarskiej), rozpoczął się od spot¬ kania z kanclerzem. Helmut Schmidt został dłużej niż prze¬ widuje protokół. Przemawiał, rozmawiał i dyskutował około dwóch godzin. Był to wymowny ges*. Nie jedyny. Już na wstę¬ pie, gdy w towarzystwie na¬ szego ambasadora, Wacława Piątkowskiego przedstawiano mu gości z Polski, zatrzymał się nieco dłużej przy koledze z Opola. — Cóż to za znaczek? — Plakietka mojej gazety, „Trybuny Odrzańskiej”- — Można? I nie czekając na odpowiedź, kanclerz wpiął firmowy znak polskiej gazety w klapę Swej marynarki, demonstrując na¬ stępnie „zdobycz" w błyskach fleszów. W kilka minut póź- Polską ma w społeczeństwie RFN nieporównywalnie większą rangę niż np. ubiegłej zimy, że stosunki te budzą znacznie więk¬ szą uwagę, że po prostu intere¬ sują ludzi. Stały się one — rzec można — tematem dnia, przy czym określenie to ma sens wy¬ łącznie przenośny. Wciąż bo¬ wiem trwa społeczny proces spokojnej analizy kampanii poprzedzającej ratyfikację po¬ rozumień z Helsinek, proces oceny postaw poszczególnych partii i polityków, odsiewania ziarna od plew i korygowania własnych poglądów. Czy może być inaczej? Wszak¬ że jeszcze niedawno chrześcijań- (A) Bonn. W głębi z lewej, wśród drzew, dotychczasowa siedziba kanclerza — pałac Schaumburg. Z prawej — kompleks nowego Urzędu Kanclerskiego. Wkrótce nastąpi przeprowadzka. niej — świadom, że mówi do polskich dziennikarzy, choć również do grona wybitnych miejscowych publicystów, po¬ lityków i działaczy — powtó¬ rzył słowa wypowiedziane po raz pierwszy 12 marca, tuż po ratyfikacji przez Bundesrat porozumień z Polską: „Czuję się szczęśliwy”. „To, co ja i kolega Genscher osiągnęlis'my w Helsinkach wraz z panem Gierkiem i ministrem Olszowskim — rozwijał swą myśl Schmidt — stanowi dla Republiki Federalnej kontynu¬ ację, logiczne następstwo polity¬ ki rozpoczętej przez Brandta i Scheela. Potrzebny był ten dal¬ szy krok. Helsinki pozwoliły go uczynić. Jest to wielka sprawa. Przyszłe pokolenia to ocenią..." W kilka dni później tonacja owego pierwszego spotkania przy Zitelmannstrasse 2, w Klubie Politycznym Fundacji im. Eberta, powtórzyła się przy Adenauerallee - w gma¬ chu MSZ. Szef bońskiej dy¬ plomacji, Hans-Dietrich Gen¬ scher, nawiazał jak gdyby do zacytowanego fragmentu wy¬ powiedzi szefa gabinetu: „Nie tylko rząd, ale i społe¬ czeństwo w naszym kraju wy¬ soko oceniało proces normali¬ zacji stosunków z Polską, po¬ dobnie jak sprawę pojednania z Francją. Jestem już sześć i pól roku członkiem rządu i muszę stwier¬ dzić, że nie pamiętam takiej zgodności poglądów całego ga¬ binetu, jak w tym przypadku. Wszyscy reprezentujemy pogląd, że stosunki z Polską, podobnie jak z Francją, mają nie tylko znaczenie bilateralne. Leżą w interesie całej Europy, w intere¬ sie pokoju. Wspólnie z Warsza¬ wą otworzyliśmy drogę do wy¬ pełniania procesu normalizacji konkretną treścią, do podejmo¬ wania porozumień gospodar¬ czych, naukowo-technicznych, kulturalnych..." Uważnego obserwatora boń¬ skiej sceny politycznej i trud¬ nego skomplikowanego, obciଠżonego bagażem tragicznej przeszłości procesu normali¬ zacji stosunków PRL—RFN, nie moga zdziwić te słowa. Padły one z ust polityków, którzy — kierując się realiz¬ mem, a niewątpliwie również instynktem, nakazującym o- bronę pozycji własnych partii w przededniu kampanii wy¬ borczej — odważnie, z wiel¬ kim osobistym zaangażowa¬ niem, stoczyli z opozycją ci꿬 ki pojedynek o przeforsowa¬ nie porozumień podpisanych w Warszawie w październiku ub. roku. Wysoką temperaturę rozmów o Polsce i stosunkach z Polską wyczuć można było jednak nie tylko w gabinetach rządowych, nie tylko w Bonn, i nie tylko wówczas, gdy wy¬ powiadali się działacze lub sympatycy koalicji rządowej. Wybitny działacz opozycji, członek zarządu CDU 1 wice¬ przewodniczący frakcji parla¬ mentarnej CDU/CSU — dr Ri¬ chard von Weizsaecker, mówił, iż obecnie sprawa stosunków z ska demokracja głosem niemal zgodnym i nader doniosłym krzyczała: NIE. W decydującym momencie, już nie na przysło¬ wiowe pięć minut, ale na minu¬ tę przed ostateczną decyzją w Bundesracie, powiedziała TAK. Na trzy tygodnie przed posie¬ dzeniem Bundesratu, podczas debaty Bundestagu, wielu depu¬ towanych opozycyjnych (nie tylko tzw. ziomków typu Hupka czy Czaja) sączyło za pośredni¬ ctwem telewizji do głów milio¬ nowej widowni treści, nie ma¬ jące niczego wspólnego z nor¬ malizacją, „pojednaniem", czy choćby życzliwym stosunkiem do kraju nad Wisłą. Obecnie zaś deputowany Mertes z CDU/ CSU zapewnia polskich dzien¬ nikarzy, iż opozycją hołduje za¬ sadzie: pacta sunt servanda, a więc ratyfikowane porozumienia również dla niej są obowiązu¬ jące, zaś cytowany już Weizsa¬ ecker przekonuje, że w zasadzie niemal całe społeczeństwo, i niemal cala onozycja. opowiada¬ ło się za porozumieniami. Jeden z naszych chadeckich rozmówców starał się uzasadnić, iż nawet przewodniczący CSU— Strauss, zgodny był w gruncie rzeczy z nurtem rozsądku i re¬ alizmu, reprezentowanym przez koalicję rządzącą. „Bawarski przewodniczący — dowodził ów rozmówca — nie usiłował — wbrew oficjalnemu, formalnemu zapewnieniu — powstrzymać premiera swego kraju przed powiedzeniem TAK w Bundesracie. Zostawił sprawę niejako własnemu biegowi. Nie przeszkadzał. Właśnie w imię rozsądku i realizmu." Wygodne, bardzo wygodne są dziś te i podobne wyjaś¬ nienia, za którymi chrześci¬ jańska demokracja usiłuje o- chronić własną twarz wobec wyborców i dowodzić konsek¬ wentnej polityki, mimo gwał¬ townego przestawienia włas¬ nych zwrotnic tuż przed nad¬ jeżdżającym pociągiem. Wiele powiedziało się już w Polsce na ten temat, prezentu¬ jąc przyczyny nagłej wolty. A więc, że także rozsądek politycz¬ ny. Partie Unii — wbrew naz¬ wie — nie były i nie si, mono¬ litem. obecnie zresztą linia, dzieląca autentycznych zwolen¬ ników 1 przeciwników normali¬ zacji stosunków z Polską, rysu¬ je się znacznie wyraźniej, a przebiega ona zarówno między CDU i CSU, jak i w łonie tych dwóch siostrzanych partii. Jas¬ ne były również czynniki wew¬ nątrzpolityczne, choćby dążność do zapewnienia, za cenę zgody na porozumienia z Polską, nie¬ zbędnego poparcia dla kruchych rządów w Dolnej Saksonii’i Sa¬ arze: troska o utrzymanie zwar¬ tości chadecji: pragnienie libe¬ ralnego skrzydła CDU, aby opo¬ zycyjny kandydat na kanclerza, przewodniczący tej partii, Hel¬ mut Kohl, mógł oderwać się od krępującego i osłabiającego wpływu Straussa. Ale skutek, niezależnie od jego przyczyny, stanowi okreś¬ loną wartość i wywołuje ko¬ lejne następstwa. W polskim temacie nad Re¬ nem jeszcze trwa dyskusja „dla¬ czego". lecz już coraz powszech¬ niej padają pytania: „co dalej?" Gdy przypadkowy rozmówca w drodze z pobliskiego Unkel do Bonn mówi mi, nie potrafiąc uzasadnić swego stanowiska: „dzięki Bogu, że ta sprawa (po¬ rozumień) już się skończyła"— znajduję w tych słowach podob¬ ną ulgę, jaka wypełnia oświad¬ czenia wielu polityków'. Kto wie, może właśnie teraz ów rozsądek i realizm polityczny — obronione przez koalicję, przyjęte przez opozycję — do¬ cierają tak naprawdę do świa¬ domości wielu ludzi... Chciałoby się ufać, że tak jest właśnie. Że nie tylko porozu¬ mienia, wysiłek obu rządów, od¬ waga prawych i trzeźwych, lecz również to najważniejsze: trwa¬ łe, głębokie przekonanie społe¬ czeństwa, niezbędna korekta w mentalności owego „człowieka z ulicy", karmionego przez lata i faktami, j półprawdami, J zwy¬ kłym fałszem w sosie antypol¬ skiego szowinizmu. Dlatego też — przyznaję — z rozmowy z człowiekiem, któ¬ ry w historycznej już chwili, na kilkanaście godzin przed głosowaniem w Bundesracie, skupiał na sobie wzrok całej Republiki Federalnej, utkwi¬ ło mi najbardziej w pamięci nie to, dlaczego właśnie on, i właśnie wówczas, oświad¬ czył: TAK. Na ten temat po¬ wiedziano już wiele. Chadecki premier Dolnej Saksonii, dr Ernst Albrecht, uznawany po¬ wszechnie za wschodzącą gwiazdę CDU, wydał mi się znacznie ciekawszy, gdy odpo¬ wiadał na pytanie polskiego dziennikarza: „co z przeszłoś¬ ci stosunków niemiecko-pol¬ skich opowiedziałby Pan własnym dzieciom?” — Po pierwsze przedstawił¬ bym fakty. Po drugie — powie¬ działbym o polskim bohaterst¬ wie, umiłowaniu wolności. Po trzecie — wskazałbym na wspólnotę kulturową, wkład, ja¬ ki wnieśli Polacy do skarbnicy europejskiej i światowej. Po czwarte — jeśli ktoś jest Niem¬ cem. musi pamiętać, co uczyni¬ li Niemcy w ostatnich dziesię¬ cioleciach... Czy można pominąć ten te¬ mat w rozważaniach nad dal¬ szym przebiegiem procesu normalizacji? Przed XV Zjazdem KPCz Dalszy rozwój motoryzacji (P) Prawda to już znana, że Czechosłowacja należy do państw o wysokim stopniu motoryzacji. Świadczy o tym chociażby fakt, że obecnie 29 rodzin na 100 posiada już wła¬ sny samochód osobowy. Sięga¬ jąc jeszcze do statystyki, moż¬ na by przytoczyć dane, że roczna produkcja aut wynosi 175 tys. sztuk, a samochodów ciężarowych — ponad 30 tys. Że stanowią one poważną po- pozycję w czechosłowackim eksporcie (w latach 1971—75 do krajów socjalistycznych wzrósł on o 60 proc., a do in¬ nych — o blisko 100 proc.). Przemysł motoryzacyjny jest tylko jednym z działów czecho¬ słowackiego przemysłu maszyno¬ wego. W minionej 5-latce umoc¬ nił on swoją pozycję i znacze¬ nie w całej gospodarce narodo¬ wej. Jego produkcja wzrosła w roku 1975 o prawie 50 proc. w porównaniu z 1970 r. I nadal po¬ zostaje on wiodący. Założenia na bieżącą pięciolatkę zakłada¬ ją — zgodnie z kierunkiem ści¬ ślejszej realizacji międzynarodo¬ wego socjalistycznego podziału pracy, zgodnie z potrzebami eks¬ portu oraz rynku wewnętrznego — zwiększenie produkcji prze- Dla wspólnych korzyści Inwestycje RWPG na terenie ZSRR (P) (Inf. wL). Coraz więcej wspólnych inwestycji realizują kraje członkowskie RWPG na terenie Związku Radzieckiego. Ogólne koszty budowy tych in¬ westycji wyniosą w latach 1976—80 ok. 9 mld rubli trans¬ ferowych. Największe place budów to: Kijembajewski Kombinat Wzbogacania Rud Azbestu o wydajności 500 tys. ton rocznie, którego pierwszy etap budowy zakończony zostanie w 1979 r.; Ust-Ilimskie Zakłady Celulozo¬ we (ich zdolność produkcyjna — 500 tys. ton rocznie); kom¬ binaty górnicze — Dnieprzański, Stojleński, Michajlowski, Cen¬ tralny i Północny; linia prze¬ syłowa wysokiego napięcia Winnica (Ukraina Zachodnia) — Albertirsa (Węgry), o napięciu 760 kilowoltów i długości 860 km. \VTspólnym wysiłkiem na¬ szych krajów eksploatować bę¬ dziemy budowany obecnie ol¬ brzymi Orenburski Komplet Skraplania Gazu, a także ga¬ zociąg Orenburg — Zachodnia Granica ZSRR. (A) Transport wyposażenia dla elektrowni w Ust-llimsku. Fot. CAF Współpraca ta ma swoje for¬ malno-prawne j polityczne fun¬ damenty w „Kompleksowym programie dalszego pogłębiania i doskonalenia współpracy i roz¬ woju socjalistycznej integracji gospodarczej krajów członkow¬ skich RWPG", uchwalonym na XXV Sesji Rady w lipcu 1971 r. w Bukareszcie. Program ten obliczony jest na 20 lat. Wspól¬ ne poczynania wynikają też z uzgodnień i planu wielostron¬ nych przedsięwzięć integracyj¬ nych krajów członkowskich RWPG na lata 1976—80, przy¬ jętych po raz pierwszy na se¬ sji RWPG, latem ub. roku. Związek Radziecki posiada największe na świecie zasoby takich surowców jak ropa naf¬ towa, gaz ziemny, węgiel ka¬ mienny, torf, ruda żelaza, man¬ gan, cynk, nikiel, wolfram, ru¬ dy aluminium, siarka, sole po¬ tasowe, fosforyty itp. Kraje uczestniczące we współ- n nych inwestycjach mają dzięki temu zapewniony dostęp do — często największych na świecie — pokładów surowców i ich dostawy na wiele lat w ilości, jakiej nie byłby w stanie za¬ pewnić żaden inny kraj świa¬ ta. Ponadto nie są narażane na żywiołowe wahania cen na rynkach światowych. Natomiast Związek Radziecki dzięki temu jeszcze szybciej rozbudowuje swój potencjał przemysłowy, zagospodarowuje niejednokrotnie tereny nieuprze- myslowione. Dzięki budowie o- biektów, zazwyczaj na wielką skalę, stwarza infrastrukturę i podstawę dalszego uprzemysło¬ wienia regionu, gdzie inwesty¬ cja jest realizowana. Jednocze¬ śnie dzięki finansowemu i tech¬ nicznemu udziałowi krajów RWPG, Kraj Rad zwalnia część własnych kapitałów Inwesty¬ cyjnych i sprzętu, cę umożliwia mu przerzucenie tych środków na inne inwestycje. Dokonuje też zmian strukturalnych w swojej gospodarce oraz zwięk¬ sza udział kapitałochłonnych gałęzi gospodarki, (kopr) myslu maszynowego o 48—51 proc. Znalazło to twój wyraz w projekcie wytycznych gospodar¬ czego i społecznego rozwoju CSRS w latach 1976—1980, przy¬ gotowanym na XV Zjazd Ko¬ munistycznej Partii Gzechosło- wacji. Projekt podkreśla rów¬ nież konieczność dalszego roz¬ woju przemysłu motoryzacyjne¬ go. Główny nacisk położony zo¬ stał na produkcję samochodów ciężarowych. „Należy rozwinąć produkcję ciężkich samochodów ciężarowych „Tatra" — czytamy w projekcie Wytycznych — i pdjąć przygotowania nowych ty¬ pów jednostek napędowych dla wozów komunikacji miejskiej dalekobieżnej”. Wspomniana „Tatra”, to naj¬ starsza czechosłowacka fabry¬ ka samochodów. Liczy już przeszło 100 lat. Ną rozbudo¬ wę i modernizację tych zakła¬ dów w Koprzywnicy, Czecho¬ słowacja otrzymała przed kil¬ ku laty pożyczkę z Banku RWPG. Rezultatem jest szero¬ ko zakrojony program inwe¬ stycyjny. W minionej 5-latce przeznaczono na ten cel bli¬ sko 1,5 mld, a na rok bieżący — 196 min koron. Efektem tych inwestycji ma być już w 1980 r. wzrost produkcji ci꿬 kich samochodów ciężarowych do 15 tys. rocznie. Zakłady „Tatra” w Koprzywnicy będą się w. tej dziedzinie specjali¬ zować w ramach RWPG, zo¬ bowiązując się do zaopatrze¬ nia w swoje wyroby wszyst¬ kich krajów' tej gospodarczej wspólnoty, (in) | ■ t | t ■ ■ Od stałego korespondenta RUDOLFA HOFFMANA Sztokholm, w kwietniu (P) Drugie co do wielkości miasto Szwecji — Goeteborg, chlubi się od niedawna posia¬ daniem własnego archiwum, w którym skrzętnie zbierane są wszelkie informacje i do¬ kumenty dotyczące historii ko¬ biety zarówno w Szwecji, jak i na całym świecie. Pomysł zorganizowania archi¬ wum powstał w 1958 r., w dość oryginalnych okolicznościach. W latach 50-tych w szwedzkim kościele protestanckim zaczął ‘tię SzĆrZyd iUchf r.a rzecz obsa¬ dzania stanowisk w hierarchii kościelnej przez kobiety. Innymi słowy, kobiety zaczęły domagać się kapłańskich święceń i god¬ ności. Notabene, jeszcze zanim chrześcijaństwo na dobre umoc¬ niło się w Szwecji, germańskie obrzędy religijne były domeną kapłanek. W walce o równo¬ uprawnienie pici. Szwedki roz¬ poczęły więc atak i na ten od wieków typowo męski zawód. Wówczas to trzy kobiety — bi¬ bliotekarki z Biblioteki Uniwer¬ syteckiej w Goeteborgu — A. Ekemrall, R. Malmstrom i E. Pi- neus — postanowiły zbierać książki, listy, biuletyny i proto¬ koły z zebrań, rozpraw sądo¬ wych, jednym słowem wszystko, co dotyczy kobiet ną świecie. W ciągu minionych lat zebrano ponad sto metrów bieżących pó¬ łek pełnych dokumentacji się¬ gającej roku 1849. Wśród zebra¬ nych materiałów znajdują się m. in.: prace prekursorów mark¬ sizmu, zbiór listów sufrażystki Ellen Key, obrazujących walkę o prawo do glosowania dla ko¬ biet, listy o duńskim ruchu ko¬ biet „Czerwone Pończochy" ltd. Peru 1976 Rewolucji ciąg dalszy... LECH NIEKRASZ Jeśli ktokolwiek sądziłby, iż proces rewolucji peruwiań¬ skiej uległ od czasu zmia¬ ny na stanowisku prezyden¬ ta republiki zahamowa¬ niu, to odpowiedzią na te wątpliwości są duch i litera dekretu nr 21419 z 10 lutego br.' Państwo przejęło całko¬ witą kontrolę nad handlem terenami budowlanymi i nie¬ ruchomościami oraz wpro¬ wadziło ochronę użytków rol¬ nych przed niekontrolowa¬ nym postępem urbanizacji. Tym samym Rząd Rewolu¬ cyjny Sił Zbrojnych unieważ¬ nił kontrakty kupna i sprze¬ daży terenów uprawnych, któ¬ rym groziło w najbliższej przyszłości przykrycie asfaltem i cementem. „Rewolucja idzie naprzód — pisał ostatnio rządowy dziennik „La Crónica”. — Dość cemen¬ tu na gruntach rolniczych!” „Chodzi o racjonalne wyko¬ rzystanie terenów, gdyż nie istniały dotąd jakiekolwiek za¬ sady i kryteria planowania urbanistycznego w kraju, jak nasz, w którym dysponujemy niewielkim areałem ziemi pod uprawę” — skomentował dekret prezydent Francisco Morales Bermudez na spotka¬ niu z delegacją Narodowego Kolegium Architektów Peru, zapewniając jednocześnie, iż dekret rządowy nie wpłynie na zwolnienie tempa budow¬ nictwa. W warunkach peruwiańskich nowy dekret posiada znacze¬ nie nie tylko gospodarcze, ale także polityczne i społeczne. Obrona przed żywiołem Jak wynika z doniesień pra¬ sy peruwiańskiej, w ostatnieh 10 latach w dolinie rzeki Ri- mac, nad którą leży 3.5-milio- nowa stolica kraju — Lima — ponad 20 tys. hektarów grun¬ tów uprawnych zamieniono na tereny budowlane. Według wy¬ liczeń Narodowego Uniwersy¬ tetu Rolniczego w La Molina, doszło do zubożenia napiętego bilansu żywnościowego Peru o 15 min ton produktów rol¬ nych. Podobne zjawisko stwierdzo¬ no w dolinach rzek Lurin o Chillón w departamencie sto¬ łecznym oraz w wielu in¬ nych departamentach peru¬ wiańskiego wybrzeża, czyli cos- ty. Wiadomo tymczasem, iż wybrzeże to jest wąskim, od kilku do kilkudziesięciu kilo¬ metrów szerokości, pasem au¬ tentycznej pustyni, którą prze¬ cinają doliny rzek spływajଠcych z widocznych na hory¬ zoncie Andów. I w tych doli¬ nach koncentruje się rolnictwo, a więc uprawy trzciny cukro¬ wej, bawełny, kukurydzy, wa¬ rzyw, jarzyn i innych produk¬ tów rolnych. Typowo rolniczy charakter posiada także region andyj¬ skiej sierry. W dolinach gór¬ skich dominuje jednak gospo¬ darka hodowlana, aczkolwiek i tutaj nietrudno dostrzec grunty uprawne. W sumie jednak 4-krotnie większe od Polski i liczące 15 min ludności Peru dysponuje 11,2 min łącznego areału użytków rolnych, pod¬ czas gdy w Polsce łączna po¬ wierzchnia zasiewów wynosi 14,7 min hektarów. Peru znaj¬ duje się w wyjątkowo trudne, sytuacji żywnościowej. Rząd rewolucyjny upoważnił ministerstwo rolnictwa do przeprowadzenia klasyfikacji gruntów: ziemie jałowe będą przekazane pod budownictwo, uprawne powrócą do dyspo¬ zycji rolników. Przewiduje się, że będzie można odzyskać na cele rolnicze co najmniej 17 tys. hektarów. Koniec spekulacji Nie mniej istotny aspekt de¬ kretu polega na przekreśle¬ niu żywiołowej spekulacji te¬ renami budowlanymi, które tradycyjnie już stanowiły w Peru przedmiot nader lukra¬ tywnych transakcji. Dość stwierdzić, że poczynając od 1955 r. łączna suma zysków firm prywatnych, działających w sferze obrotu nieruchomoś¬ ciami i terenami budowlany¬ mi, wyniosła 33 miliardy soli peruwiańskich, co według aktualnego kursu równa się wartości 825 min dolarów! Cale niemal budownictwo oraz gospodarka terenami budowla¬ nymi znajdowały się w rękach 150 firm prywatnych, powiąza¬ nych do niedawna jeszcze z wielkim kapitałem krajowym — w tym z latyfundystami — a nierzadko i z zagranicznym. Nie bez podstaw tedy upatry¬ wano w interesach budowla¬ nych jedną z głównych grup władzy, współdziałającą z ob- szarnictwem, opanowanym przez koncerny amerykańskie górnictwem, rybołówstwem oraz innymi ośrodkami nacisku po¬ litycznego i gospodarczego. Cały ten system uległ likwi¬ dacji w wyniku dojścia do władzy Rządu Rewolucyjnego Sił Zbrojnych, który ogłosił re¬ formę rolną, znacjonalizował górnictwo, rybołówstwo i inne podstawowe gałęzie gospodarki peruwiańskiej. Ostatni Mohika¬ nie przetrwali tylko w dzie¬ dzinie urbanizacji i budow¬ nictwa. Odbierając im tak¬ tyczny monopol, państwo re¬ wolucyjne przekazało go w rę¬ ce państwowej administracji nieruchomościami (EMADI- PERU). W wyniku tej nowej reformy przewiduje się obniż¬ kę cen terenów budowlanych oraz zapewnienie pierwszeństwa w ich nabywaniu spółdzielniom mieszkaniowym i innym po¬ dobnym zrzeszeniom. W celu uspołecznienia bu¬ downictwa i gospodarki nieru¬ chomościami postuluje się tak¬ że utworzenie państwowego banku oszczędnościowo-kredy¬ towego z udziałem nowego, po¬ wołanego w 1974 r. sektora własności społecznej środków produkcji, spółdzielczości oraz instytucji kredytowych. Przy¬ czyni się to do zapewnienia godziwego dachu nad głową warstwom społeczeństwa o mniejszych dochodach. Eufemizm ł rzeczywistość Prawdą jest, iż Peru rewo¬ lucyjne znajduje się dziś wśród nielicznych jeszcze kra¬ jów Trzeciego Świata, w któ¬ rych na nie znaną dotąd skalę podjęto program poprawy wa¬ runków mieszkaniowych społe¬ czeństwa. Ale prawda ta ma i swą stronę odwrotną: rewo¬ lucja zastała w 1968 r. sy¬ tuację, w której ponad jedna trzecia 3,5-milionowej lud¬ ności Limy wegetowała w opa¬ sujących miasto 200-, 300-ty- sięcznych dzielnicach nędzy, zwanych eufemistyczne pueblos jóvenes, czyli młodymi osied¬ lami. Na piasku i na jałowych zboczach wzgórz pną się, jak okiem sięgnąć, sklecone z mat trzcinowych szałasy, pozbawio¬ ne elektryczności, wody i ka¬ nalizacji. Podobne „młode o- siedla” otaczają wszystkie mias¬ ta peruwiańskie od Areąuipy na południu po Piurę na pół¬ nocy. Zachłanny moloch cho¬ robliwej latynoamerykańskiej urbanizacji, będącej produk¬ tem niesprawiedliwych stosun¬ ków własnościowych na wsi, skąd nadzieja na pracę i schronienie gna setki tysięcy bezrolnych chłopów do miast. Ogłaszając radykalną refor¬ mę rolną, rewolucja peruwiań¬ ska zlikwidowała przyczynę te¬ go zjawiska. Z drugiej strony rząd rewolucyjny nakreślił śmiały program w dziedzinie unowocześnienia procesu urba¬ nizacji i zapewnienia setkom tysięcy skazanej na wegetację ludności przyzwoitych w miarę warunków bytowania. Komentując dekret-U6tawę o upaństwowieniu sprzedaży te¬ renów budowlanych, sekretarz generalny zbliżającej się w Vancouver konferencji „Habi¬ tat” w sprawie poprawy wa¬ runków mieszkaniowych na świecie, Enrique Penalosa stwierdził, iż Peru zdobyło się na rozwiązanie sprawiedliwe, które może służyć za wzór do naśladowania w innych kra¬ jach Trzeciego Świata. (P) Pogłębienie współpracy (P) Zakończone niedawno obrady XIV sesji polsko-wę- gienkiej Stałej Komisji Współ¬ pracy Gospodarczej — w cza¬ sie której dokonano oceny współpracy między obu kraja¬ mi w ubiegłym 5-leciu oraz nakreślono kierunki jej roz¬ woju na lata 1976—19S0 — skłaniają do refleksji. Polska jest czwartym pod względem wielkości dostaw partnerem handlowym Węgier spośród krajów socjalistycz¬ nych. Takie samo miejsce zaj¬ mują Węgry w naszym han¬ dlu zagranicznym. Tradycyj¬ na wymiana towarowa mię¬ dzy Polską I Węgrami, jej szybki rozwój, jest korzystny dla obu stron. Dobrze od¬ zwierciedla on dynamikę obu gospodarek narodowych, ma duże znaczenie dla wzrostu potencjału ekonomicznego na¬ szych krajów, sprzyja pogłę¬ bieniu współpracy, specjaliza¬ cji i kooperacji. Wymiana handlowa uzupełnia i rozsze¬ rza asortyment towarów na rynkach wewnętrznych. Charakterystyczną cechą polsko-węgierskich stosunków handlowych jest systematycz¬ ne przekraczanie założeń pla¬ nu wielkości obrotów. W pię¬ cioleciu zakończonym w 1975 roku wartość wzajemnej wy¬ miany handlowej wyniosła 1,7 mld rubli, co oznacza, że by¬ ła ona wyższa o 70 proc. niż w latach 1966—70 i przekro¬ czyła założenia umowy o po¬ nad 20 proc. W protokole podpisanym o- statnio w Warszawie przewi¬ duje się, te wzajemne dosta¬ wy towarów pomiędzy Pol¬ ską i Węgrami to latach 1976 —80 osiągną wartość ok. 2,6 mld rubli, co oznacza wzrost 0 60 proc. w stosunku do po¬ przedniej 5-latki. Szczególne znaczenie przywiązują oba kraje do najściślejszych form współpracy, jakimi są specja¬ lizacja i kooperacja produk¬ cji. W ramach specjalizacji l kooperacji pod koniec pięcio¬ latki dostarczana będzie już czwarta część towarów. Polsko-węgierska współpra¬ ca ekonomiczna wkracza więc w nowy etap rozwoju ilościo¬ wego, ale przede wszystkim — wyższego jakościowo. No¬ we formy wymiany sprzyjać będą pogłębieniu współpracy. KRZYSZTOF KOPROWSKI Sto i siedemset (P) Delegacje rokujące w Wiedniu o redukcji zbrojeń i sil zbrojnych w Europie środ¬ kowej rozjechały się do do¬ mów. Zanosi się na miesięcz¬ ną, wielkanocną przerwę. Po¬ siedzenie ostatnie przed tą pauzą było setnym z kolei. O- ceniano więc drogę, jaką ro¬ kowania te przebyły. Nadal trwa zderzenie dwóch koncepcji redukcji. Zachód dąży do zmiany układu sił, kraje socjalistyczne natomiast do zmniejszenia koncentracji sił militarnych w Europie środkowej przy zachowaniu istniejących proporcji. Nowe propozycje krajów socjalisty¬ cznych z 19 lutego br. stano¬ wią krok naprzód w rozmo¬ wach. Uznano w nich zachod¬ ni postulat fazowości reduk¬ cji. Najpierw zmniejszałyby swoje siły Związek Radziecki 1 Stany Zjednoczone, zaś po¬ zostałe państwa bezpośrednio uczestniczące w rokowaniach wiedeńskich — w rok czy dwa później. Między pierwszą i drugą fazą redukcji obowiଠzywałoby zamrożenie liczeb¬ ności sił zbrojnych. Wydawało się, że propozy¬ cje te pozwolą ruszyć w Wie¬ dniu z kopyta. Jednak tak się jeszcze nie stało. Wiedeń sku¬ pia na sobie nadal uwagę, po¬ nieważ w rokowaniach tych widzimy zalążek procesu zmniejszania napięcia militar¬ nego w sercu naszego konty¬ nentu. Dostrzegamy w nich in¬ strument poprawy klimatu po¬ litycznego i wojskowego, mo¬ żliwość osiągnięcia rzeczywis¬ tego postępu. W Genewie komitet rozbro¬ jeniowy zebrał się we wtorek I po raz siedemsetny. Nie czas może by bilansować dokona¬ nia tych rokowali. Są one nie¬ małe i odnoszą się zarówno do zbrojeń jądrowych, jak i bakteriologicznych. Dyskutuje się też o zakazie stosowania innych broni masowej zagła¬ dy. Ale w dniu siedemsetnego posiedzenia powrócono myślą i słowem do układu o zaka¬ zie wybuchów jądrowych, do postulatu zawartego w pream¬ bule tego układu, aby „za¬ przestać wszystkich wybu¬ chów dośiuiadczalnych broni jądrowej po wsze czasy”. Za¬ kaz taki jest dzisiaj możliwy, bo żadnej eksplozji jądrowej ukryć nie można. Toteż, choć rokowania w Genewie trwa¬ ją już długo, to jednak moż¬ na się dzięki nim zbliżyć do całkowitego wyeliminowania wstrząsów atomowych. Glob nasz byłby więc spo¬ kojniejszy dzięki Genewie. Eu¬ ropa byłaby bezpieczniejsza dzięki sukcesowi Wiednia. KAROL SZYNDZIELORZ
6 zrcr Ml 84, 8 KWIETNIA 1976 R. Red. Leszek Świder relacjonuje z Katowic: Najtrudniejszy mecz naszych hokeistów już w I dniu mistrzostw świata (P) Katowice mają szczęście do wielkich imprez. Po zapaśni¬ kach, lekkoatletach i pięściarzach do hali zwanej „spodkiem” zawitali najlepsi hokeiści świata. Atmosferę wielkiej Imprezy czuło się od kilkunastu dni, ale krążek i hokejowy kij stały się nadrzędnym tematem z chwilą przyjazdu pierwszych ekip. Ulice przystrojone jak na fe¬ styn. Flagi, plakaty, makiety i emblematy są wszędzie — i tak będzie do 25 kwietnia, do za¬ kończenia drugiej tury spotkań mistrzowskich. Jedni wzdycha¬ ją, że za długo, inni, że czeka nas wspaniała hokejowa zaba¬ wa. Rację mają chyba wszyscy. Tasiemiec, tasiemcem, ale po¬ patrzeć będzie na co. Martwi się tylko służba drogowa i sa¬ nitarna. Nie ma bowiem prze¬ chodnia, ba — kierowcy, który by nie oglądał się za paradujଠcymi zawodnikami poszczegól¬ nych ekip. W środę ostatnią kosmetykę przechodziły bary, szatnie 1 ztoi- ska z wszelkiego rodzaju napit¬ kami i przekąskami. Największy ruch panował w centrum praso- ,.Treningowy narkoman” (P) To już ostatni sezon — b- głosiła po mistrzostwach Szwecji w skokach do wody Ulrike Knape, złota i srebrna medalist¬ ka olimpijska w skokach do wo¬ dy, będąca od lat dumą szwedz¬ kiego sportu pływackiego. Igrzyska Olimpijskie w Mon¬ trealu uważam za krbpkę w czynnej karierze zawodniczej. Zrobię wszystko, aby rozstanie wypadło pomyślnie. O Ulrike mawiają w Szwecji „treningowy narkoman”. To, co wyczynia ona obecnie podczas zajęć, może przyprawić o za¬ wrót głowy. W efekcie podczas mistrzostw Szwecji pokazała sympatykom skoków do wody ewTolucje o znacznie wyższym stopniu trudności niż w kon¬ kursie olimpijskim w Mona¬ chium. Wypowiedź trenerki Gunnel Weinas: — Trening nowych skoków rozpoczęłyśmy już na początku ubiegłego roku. Jednak na za¬ wodach Ulrike zastosowała te ewolucje dopiero na mistrzo¬ stwach Szwecji w Linkoeping. Wszystkie elementy ma już opa¬ nowane niemal bezbłędnie. Obecnie Ulrike większość tre¬ ningu poświęca na skoki z 1-me- troWej trampoliny. Im lepiej skacze się z tej „dziecinnej” wy¬ sokości, tym większe postępy czyni na 3-metrowej desce. Je¬ stem przeświadczona, iż Ulrike w Montrealu znowu Sięgnie po złoto — stwierdziła trenerka. wym. Ponad 350 dziennikarzy odbierało karty wstępu. Przed kabiną fotograficzna tłok był taki prawie, jak w ogonku po lody Hortezu. Wieczorem przy¬ cichł gwar rozmów, ale coraz intensywniejszy był stuk maszyn. Korespondencje nadawane są do 20 państw. Liczby gazet — repre¬ zentowanych w Katowicach — nie potrafiła określić nawet sze¬ fowa biura prasowego. Po załatwieniu formalności oglądaliśmy wystawę osiągnięć polskiego przemysłu, produku¬ jącego sprzęt sportowy. Szkoda, że w sklepach tego nie ma. Dziś oficjalne otwarcie mis¬ trzostw świata i arcymocna sportowa dawka — cztery spot¬ kania: RFN — Szwecja, CSRS — NRD, USA — Finlandia i Pol¬ ska — ZSRR. Trener Józef Ku¬ rek chciałby, aby nasz zespół dobrze się zaprezentował w inauguracji mistrzostw. Oto składy, w jakich wystąpią Polska : ZSRR (w nawiasie numery): ZSRR — bramkarze Wladislaw Tret jak (20), Alek¬ sander Sidelnikow (1); obrońcy — Waleńj Waeiljew (6). Wła¬ dimir Łutczenko (3), Gena- dij Cyganków (7), Jurij Ljapkin Rekord Europy Davida Wilkie (P) Reprezentant W. Brytanii, David Wilkie na zawodach pły¬ wackich w Long Beach popra¬ wił rekord Europy w wyścigu na 200 m st. zm., uzyskując — 2:0,6.25. Poprzedni rekord należał także do tego zawodnika i wy¬ nosił 2:06,32. Porażka siatkarzy Resovii (P) Z udziałem czterech dru¬ żyn rozpoczął się turniej finało¬ wy siatkarzy o Puchar Europy. Inauguracyjne spotkanie roze¬ grano w belgijskiej miejscowości Genk. Nasz przedstawiciel w rozgrywkach finałowych, Reso- via (Rzeszów) przegrała pierw¬ sze swoje spotkanie ze Slawia (Sofia) 0:3 (13:15, 6:15, 10:15). W drugim meczu Dukla (Liberec) zwyciężyła Sparłaka 'i (SuboUcę) 3:1 (15:1, 12:15, 15:9, 15:11). (5), Siergiej Babinow (4), Alek¬ sander Filippow (12); napastnicy — Borys Michajłow (13), Walerij Charłamow (17), Wiktor Złuk- tow (22), Władimir Szad- rin (19), Aleksander Jaku- szew (15), Wiktor Szalimow (9), Aleksander Malcew (10), Siergiej Kapustin (8), Helmut Baldaris (11), Aleksander Golikow (23), Władimir Galików (18), Siergiej Korotkow (2); Polska — bramkarze — An¬ drzej Tkacz (1), Henryk Wojty- nek (2); obrońcy — Robert Gó¬ ralczyk (5), Andrzej Szczepa- niec (23), Kordian Jajszczok (19), Marek Marcińczak (25), Jerzy Potz (20), Stanisław Szewczyk (21), Henryk Gruth (3); napast¬ nicy — Józef Stefaniak (9), Zdzisław Włodarczyk (24), Ry¬ szard Nowiński (22), Stefan Cho¬ waniec (7), Mieczysław Jas- kierski (17), Walenty Ziętara (12), Henryk Pytel (16), Wiesław Jobczyk (8), Andrzej Zabawa (15), Leszek Kokoszka (11), Ka¬ rol Żurek (10). Puchar 70-Iecia Wisły dla koszykarek Polski (P) Sukcesem polskiej repre¬ zentacji zakończył się nfiędzyna- rodowy turniej w koszykówce kobiet o puchar 70-lecia Wisły. Polki ukończyły turniej bez po¬ rażki. W środę, w ostatnim dniu imprezy, nasza pierwsza repre¬ zentacja spotkała się z Francją wygrywając 62:56 (26:31). Był to bardzo emocjonujący i stojący na dobrym poziomie mecz. W meczu Węgierek z Rumun¬ kami doszło do sporej niespo¬ dzianki. Oto faworytki — ko- szykarki Węgier — przegrały 73:84 (34:45). W trzecim środowym meczu druga reprezentacja Polski ule¬ gła Kanadzie 56:67 (25:35). Najlepszą zawodniczką turnie¬ ju uznana została Francuzka Irene Guidotti. zaś najlepszą strzelczynią okazała się Lenka Kiss (Węgry) — 114 pkt. Sportowcy Bułgarii w światowej cz (P) Sympatycy podnoszenia ciężarów zadają sobie pytanie, ko¬ mu przypadnie miano najsilniejszego człowieka w wadze super¬ ciężkiej podczas trwających obecnie mistrzostw Europy w Ber¬ linie — wielokrotnemu rekordziście i mistrzowi świata, radziec¬ kiemu sztangiście Aleksiejewowi czy też reprezentantowi Bułga¬ rii, Placzkowowi, który jest aktualnym rekordzistą świata w rwaniu i dwuboju. Nie bez przyczyny w buł¬ garskim ciężarowcu upatruje się jednego z faworytów tur¬ nieju berlińskiego. Zresztą nie tylko w Płaczkowie. Bułgarscy ciężarowcy przed pięciu laty awansowali do światowej czo¬ łówki, a o sile przedstawicieli tego kraju świadczy chociażby pięć rekordów świata czy sie¬ dem rekordów olimpijskich. Sportowy świat oczekuje z za¬ interesowaniem letnich igrzysk olimpijskich w Montrealu. Mielecka Stal i Śląsk w finale Pucharu Polski (P) Do finału Pucharu Polski zakwalifikowały się zespoły mie¬ leckiej Stali i wrocławskiego Śląska. W środę Stal wygrała z GKS Jastrzębie 3:2. Bramki dla Jastrzębia zdobyli: Twardowski Pogrzeb Feliksa Stamma 7 kwietnia na warszawckim Cmentarzu Komunalnym na Po¬ wązkach odbył się pogrzeb Feliksa Stamma. Wybitnego trenera- i wychowawcę żegnali najbliżsi, przedstawiciele władz polskiego sportu, trenerzy, za¬ wodnicy 1 działacze, mieszkań¬ cy Warszawy. W imieniu władz sportowych przemówił nad grobem Feliksa Stamma wiceprezes Polskiej Federacji Sportu — Tadeusz Ulatowski, składając wyrazy współczucia i żalu rodzinie Zmarłego. W imieniu tych, któ¬ rym Feliks Stamm poświęcił najwięcej sił i zapału, pożegnał ukochanego trenera Leszek Drogosz. Oto jego słowa: Stanęliśmy z Tobą do ostat¬ niego apelu, my, którzy mamy Ci do zawdzięczenia wszystkie nasze sportowe osiągnięcia. Twoje nauki przekazywać bę¬ dziemy dalej, by pamięć o To¬ bie nigdy nie minęła. Zegnaj nasz papo! f Feliks Malanowski nie żyje wski I Zmarł Feliks Malanowski. Stało sie to 5 kwietnia 1976 we Wrocławiu, trzecim kolejno grodzie, z którym związane jest życie i działalność (portowca najwyższej klasy. Najpierw była Warszawa. W łtolecznym AZS był Malanow¬ ski ezolowym biegaczem. W roke 1928 reprezentował Polskę na Igrzyskach Olimpijskich (biegał w sztafecie 4X400 m). Grał też w koszykówkę, nale¬ żał do pierwszych jej w stolicy propagatorów. Kilka lat później pracował prawnik Malanowski w Gdańs¬ ku, który w/g nomenklatury Ligi Narodów był Wolnym Miastem. Tak .wolnym, że polscy sportowcy z Gdańska startowali na I Igrzyskach Spor¬ towych Emigracji (w 1934 roku). Był wtedy Malanowski 1 dzia¬ łaczem i zawodnikiem. Po II wojnie światowej osied¬ li! się Malanowski we Wrocła¬ wiu. Organizował na Ziemiach Zachodnich nie tylko sport, ale i władze cywilne. Tak w spor¬ cie, jak i radach narodowych piastował przez dłiyfe lata wy¬ sokie stanowiska. Pełen energii (jak niegdyś na boisku) nie ograniczy! swej działalności do terenu Wrocławia i wojewódz¬ twa. Budował i w centrali (PZLA) potęgę polskiej lekko¬ atletyki *— sportu, który naj¬ bardziej ukochał. Zmarł Feliks Malanowski, przeżywszy lat 69. Cześć Jego pamięci! (47 min.), Malcherczyk (67 min.), dla Stali: Lato (33 min.), Lajda (32. 68 mim — samobójcze). Wi¬ dzów ok. 10 tys. W Gdańsku Stoczniowiec prze¬ grał ze Śląskiem 1:2 (0:2). Bram¬ ki: dla Śląska: Janusz Sybis w 10 min. i Jan Erlich w 12 min., dla Stoczniowca: Zbigniew Strze¬ lecki w 84 mirt Widzów 20 tys. SZOMBIERKI — LECH 0:0 (P) Około S tysięcy widzów oglądało w Bytomiu zaległy mecz ekstraklasy, odwołany z powodu złej nawierzchni bois¬ ka w Bytomiu. Spotkanie stało na bardzo przeciętnym poziomie. Goście, którzy przyjechali do Bytomia z zamiarem wywiezie¬ nia jednego punktu ograniczali się przez 90 minut do obrony własnej bramki i bardzo nielicz¬ nych, inicjowanych najczęściej przez Wojciechowskiego i Ja- kóbczaka kontrataków. Górnicy przeważali, ale ich liczne akcje kończyły się w pobliżu pola kar¬ nego Lecha. W zespole Szombierek podoba¬ li się: Mierzwiak oraz Grzywa- czewski, w Lechu nieźle zagrał Stępczak i do momentu kontu¬ zji Wojciechowski. ★ W stolicy spotkały się mło¬ dzieżowe (do lat 20) piłkarskie reprezentacje Warszawy i Ham¬ burga. Zwyciężyła drużyna war¬ szawska 1:0 (0:0). Bramkę w 86 min. zdobył Andrzej Sikorski. Piłkarze stołeczni mieli niemal przez całe spotkanie przewagę. Nieporadność pod bramką rywa¬ li sprawiła, że do 86 min. utrzy¬ mywał się rezultat iłezbramko- wy. Igrzyska montrealskie będą za¬ pewne kolejną okazją do zade¬ monstrowania siły bułgarskiego sportu. W Helsinkach (w 1952 r.) Bułgarzy zdobyli pierwszy olim¬ pijski medal. Na podium stanął wówczas bokser, Boris Georgi- jew, który wywalczył brązowy medal. W Melbourne bułgarski sport potwierdził swą obecność poprzez zdobycie złotego medalu. Olimpijskie mistrzostwo wywal¬ czył wówczas zapaśnik — Niko¬ łaj Stanczew. Rzym (1960 r.) — Bułgarzy zdobywają jeden złoty medal o- limpijski, 3 srebrne i 2 brązowe. Znaczny postęp sportu bułgar¬ skiego notują kroniki olimpijskie w Tokio (w 1964 r.) Tu Bułga¬ rzy zdobywają trzy złote, pięć srebrn.ych i jeden brązowy me¬ dal. W Meksyku, cztery lata później sportowcy bułgarscy sta¬ wali na podium dziewięciokrot- nie, w tym dwa razy na naj¬ wyższym. Bilans uzupełniają cztery srebrne i trzy brązowe medale. Wielki postęp bułgarskich sportowców zaznaczony został poprzez ich udział w olimpiadzie monachijskiej. Sześć tytułów mi¬ strzów olimpijskich, 10 tytułów wicemistrzowskich, pięć brązo¬ wych medali — to efekt talentu zawodników bułgarskich, pracy i umiejętności ich trenerów. To także rezultat poparcia dla spraw sportu, udzielanego przez partyjne i państwowe władze Bułgarii. Wyrazem „zielonego światła” dla rozwoju sportu jest coraz bardziej aktywny udział miesz¬ kańców Bułgarii chociażby w masowych imprezach sporto¬ wych. Dla przykładu warto wy¬ mienić popularność takich im¬ prez sportowych jak cross, zor¬ ganizowany z okazji XI Zjazdu Bułgarskiej Partii Komunistycz¬ nej, czy imprez zorganizowanych w ramach ruchu sportowego „Biegajcie po zdrowie”. Rumunia - Holandia 3:0 w eliminacjach olimpijskich (P) W przedostatnim spotkaniu eliminacji olimpijskich w gru¬ pie IV w Roosendaal spotkali się piłkarze Holandii i Rumunii. Wygrała drużyna rumuńska 3:0 (0:0). Wszystkie bramki zdobył Rąducanu — w 53, 56 i 61 min. Po tym spotkaniu w tabeli prowadzi Francja — 6 pkt. róż¬ nica bramek 11—5; przed Rumu¬ nią — 4 pkt, 4—4 oraz Holandią 0 pkt. 4—10. Do rozegrania pozo¬ stał -jeszcze mecz Rumunia — Holandia, 14.IV. w Bukareszcie. Program rozwoju sport-. Bułgarii przewiduje stwo&■ takich warunków, aby kto ma na to ochotę, mógł c-- wiać wybraną dyscyplinę;! realizacji tego zamierzenia j " czyły swe wysiłki organa y dzy państwowej, organie młodzieżowe, związki zawodu organizacje sportowe i wielu nych partnerów, którzy się zobowiązani włączyć do gramu rozwoju sportu. Oii się więc do użytku w BuijV- coraz więcej sportowych ot* tów, wzrasta liczba osób u;, wiających sport. Nie pozostaV również bez wpływu na niesienie poziomu najlepszy; ~o za tym idzie — sukcesj- arenie międzynarodowej. Rajd Krakowski po raz pierwszy (P) Po niezbyt miłych • świadczeniach z samochodom' Rajdu Polski przed dwoma ir władze sportu motorowego t: brały prawo organizacji tej prezy działaczom krakowi:.; Rajd Polski w ubiegłym rc> w bieżącym przebiega tras: Dolnego Śląska. PZMot. uznał jednak, że K: ków łwinien otrzymać w ~; roku szansę rehabilitacji. Poci: welskj automobilklub pp współudziale działaczy z Nor go Sącza i Tarnowa zorganir: w dniach 9 i 10 kwietnia Ile. minację rajdowych mistrzcr Polski. Na liczącej 14 etapćr łącznej długości ok. 910 km sie, wiodącej w większości r skimi drogami Podhala i h karpacia, rozegrany zostanie: raz pierwszy Rajd Krakowsii Na trasie rajdu rozegra:;: zostanie 25 prób wyścigom;: na tzw. odcinkach specjalny:* łącznej długości prawie 200 k: Przeciętną szybkość na całej tr sie ustalono — jak się wyć — zbyt wysoką: 55 km/goń niełatwo będzie utrzymać s:ą: limicie czasu bez spóźnień: bocznych, górskich drogac: niezbyt dobrych nawierzchni::: Rajd z Krakowa — skąd e wodnicy startują w piątek godz. 16 — przebiega przez 7: główkę, Zbludze, Żegociną, I; mową, Tęgoboże, Zagóra-: Kasinę Wielką, Mogilany, h nieć, z powrotem do Krakom Udział w Rajdzie Krakowski: zapowiedziała prawie cala ® łówka zawodników. M. in. r startuje ekipa „Polskiego Fiau w składzie: T. Ciecierzyński- J. Różański na „Fiacie” 125p - 1600 — IV grupa oraz R. Ryn — J. Lewandowski „Fiat” 12 1300 — I grupa. W barw:; olsztyńskiego „Stomilu” star:., m. in.: B. Krupa z P. Myr kowskim na „Renault-Gord::: J. Landsberg — M. Muszyaż na „Renault 5 TS” i J. Ksiażb .wicz — T. Porębski ..PcS Fiat” 125p — 1600 — Monte Cr lo. (D. Piątk.) Dnia 2 kwietnia 1976 roku zmarł w wieku 75 lat FELIKS STAMM wspaniały człowiek i pedagog, twórca i realizator polskiej szkoły pięściarstwa, wielki przyjaciel mło¬ dzieży. Cześć Jego pamięci! N-392-1 Polska Federacja 6portn S t P. FELIKS GROCHAL Długoletni Prezes Koła Rolniczego „Czerniaków” Zmarł dnia 4.TV.76 przeżywszy lat 69 Nabożeństwo żałobne odbędzie się dn. 8.IV.1976 o godz. 13 w Kościele O O Bernardynów na Czer- niakowie po czym nastąp’ wyprowadzenie Zwłok flo grobu rodzinnego. O czym zawiadamiają pogrążeni w głębokim Smutku tona. dzieci, matka, wnuk!, siostry i rodzina Eksportacja Zwłok ze szpital? przy ul. Stępiń¬ skiej nastąpi dnia 7.IV.75 o godz. 15. W-490934-1 S. t P. TADEUSZ OLEKSIEWICZ żył lat 50 W dniu 5 kwietnia 1976 r. odszedł od nas na za¬ wsze ukochany Mąż i Ojciec dwojga dzieci. Msza święta za duszę Zmarłego odbędzie się w dniu 8 kwietnia 1976 r. o godz. 14.50 w kościele Świętego Wincentego na cmentarzu Bródnowskim, po której nastąpi wyprowadzenie Zwłok do grobu rodzinnego. O czym zawiadamiają pogrążeni w głębokim smutku żona, córka, syn I rodzina W-*35069-1 W dniu 5 kwietnia 1976 r. zmarł nagle w wieku lat 73 S. t P. MARIAN CUDNY mgr łni. budownictwa absolwent Politechniki Warszawskiej, Budowniczy wielu obiektów w kraju, odznaczony Krzyżem Ka¬ walerskim Orderu Odrodzenia Polski i innymi. Msza św. odbędzie się w dn. 9.04.1976 r. o godz. 11 w kościele św. Jakuba, po której odbędzie się odprowadzenie Zwłók do grobu rodzinnego na Po¬ wązkach. O czym zawiadąmia pogrążona w głębokim smutku rodzina W-434781-1 Z głębokim żalem zawiadamiamy, że w dniu 8.04.1976 r. zmarła przeżywszy 73 lata S. t P. MARIA LUDWIKA LUBIEJEWSKA lekarz stomatolog Nabożeństwo żałobne za spokój Jej Duszy odbę¬ dzie się dnia 9.04.76 r. o godz. 10 w kościele para¬ fialnym w Otwocku, po którym nastąpi wyprowa¬ dzenie drogich nam Zwłok na cmentarz miejscowy rodzina W-491151-1 W dniu 5 kwietnia 1976 roku zmarła w wieku 68 lat nasza ukochana Żona. Matka i Babcia S. t P. ANTONINA WINIARSKA z d. Dobrowolska Nabożeństwo żałobne odbędzie się w dniu 8 kwietnia 1375 r. w kościele św. Wincentego, po któ¬ rym nastąpi złożenie Zwłok na Cmentarzu Bród¬ nowskim. O czym zawiadamiają pogrążeni w głębokim smutku mąż, syn, córka, synowa, nęć^ wnuk, wnuczki 1 rodzina W-435071-1 Wobec zbliżającej się rocznicy śmierci ANNY LIPIŃSKIEJ (ps. HA-GA) msza w Jej intencji odbędzie się dn. 9.IV. br. o godz. 17.30 w kościele św. Marcina ul. Piwna. Życzliwych pamięci Zmarłej zapraszają rodzina ( przyjaciele W-490799-1 Dnia 5 kwietp*a 1976 r. zmarła po długich i ci꿬 kich cierpieniacn S. t P. LEOKADIA PACZEWSKA długoletni zasłużony pracownik spółdzielczości. Odznaczona Złotym Krzyżem Zasługi oraz Odznaką Zasłużonego Działacza Ruchu Spółdzielczego. Eksportacja Zwłok ze szpitala z ul. Goszczyń¬ skiego w dniu 8 kwietnia godz. 12.30 do kościoła św. Michała przy ul. Puławskiej. Msza św. o godz. 13.30, po której nastąpi złożenie Ciała do grobu rodzinnego na cmentarzu katoli¬ ckim na Powązkach przyjaciel® W-491184-1 Dnia 6 kwietnia 1976 r. zmarła w wieku lat 88 HELENA BOCHWIC z domu Koelichen Nabożeństwo żałobne odbędzie sie dnia I.IV. br. o godz. 14.30 w kościele św. Jakuba przy PI. Na¬ rutowicza, po którym nastąpi wyprowadzenie na cmentarz Ewangelicko-Augsburski przy ul. Mły¬ narskiej do grobu rodzinnego syn 1 rodzina W-491162-1 Zawiadamiamy, że w dniu 2 kwietnia 1975 r. w wieku lat 55 zmarł nagle S. t P. STANISŁAW ŁUKOMSKI Nabożeństwo żałobne odbędzie sie w dniu 8 kwiet¬ nia br. o godz. 11.15 w kościele Narodzenia N. M. Panny przy ul. Świerczewskiego, po którym na¬ stąpi wyprowadzenie Zwłok na cmentarz Północny. O czym zawiadamiają pogrążeni w głębokim żalu tona, syn, córki 1 rodziną W-434780-1 W dniu 4.rv.76 r. zmarł po ciężkiej chorobie przeżywszy lat 75 S. t P. MARIAN PIETRAK były długoletni pracownik Min. Przemysłu Lekkie¬ go odznaczony Krzyżem Kawalerskim orderu Odro¬ dzenia Polski oraz innymi odznaczeniami. Nabożeństwo żałobne odbędzie się w dniu 8.IV. 1976 r. o godz. 10 w kościele św. Jakuba (pl. Na¬ rutowicza), po którym nastąpi wyprowadzenie Zwłok do grobu rodzinnego na cmentarz Bród¬ nowski, o czym zawiadamiają pogrążeni w smutku żona, córka, wnuczek i rodzina W-435070-1 Dnia 4.IV.76 r. zmarł nagle S. t P. KRYSTIAN HORSECKI Nabożeństwo żałobne odbędzie sie w kościele św. Jozafata na Powązkach Komunalnych o godz. 13 dnia 8.IV.76 r. •watra W-491153-1 Dnia 5 kwietnia 1976 r. przeżywszy lat 54 zmarł po długiej i ciężkiej chorobie nasz najlepszy i uko¬ chany Maż i Ojciec S. t P. EDWARD MUSZYŃSKI Nabożeństwo żałobne odbędzie się dnia 8.IV. o godz. 11 w kościele św. Roch* w Jazgarzewie, po którym nastąpi wyprowadzenie Zwłok na cmen¬ tarz miejscowy, o czym zawiadamiają pogrążeni w głębokim smutku żon®, córki, rięć 8 rodzina W-491182-1 Dnia 6 kwietnia 1976 r. zmarł po długich cier¬ pieniach nasz najukochańszy Mąż i Tatuś S. + P. BRONISŁAW NOWAK Nabożeństwo żałobne odbędzie się o godz. 11 w dniu 9 kwietnia 1976 r. w kościele św. Wincentego na Bródnie, po którym nastąpi przewiezienie na cmentarz, o czym zawiadamiają pogrążone w głę¬ bokim smutku tona, teściowa, córki i zięć Prosimy o nieskładanie kondolencji, W-491160-1 W dniu 5.IV.1976 r. przeżywszy 71 lat zmarł po długich i ciężkich cierpieniach opatrzony św. Sa¬ kramentami TADEUSZ SZCZEPAŃSKI uczestnik kampanii wrześniowej, żołnierz Armii Krajowej, Człowiek wielkiego serca, najukochań¬ szy Mąż, Ojciec i Brat. Nabożeństwo żałobne zostanie odprawione w koś¬ ciele św. Jakuba Pl. Narutowicza w dniu 9.IV.76 r. o godz. 12.30, po którym nastąpi wyprowadzenie do grobu rodzinnego na cmentarz Bródnowski. O czym zawiadamiają pogrążeni w głębokim smu¬ tku żona, brat, dzieci 1 rodzina W-491157-1 W dniu 2 kwietnia 1976 r. zmarła w Krakowie opatrzona św. sakramentami S. f P. ANNA WOJCIECHOWSKA w wieku lat 79 ukochana Siostra, Matka, Babcia, em. nauczyciel¬ ka, wychowawca 1 przyjaciel wielu pokoleń mło¬ dzieży, odznaczona Złotym Krzyżem Zasługi i Zło¬ tą Odznaką ZNP. Nabożeństwo żałobne przy Zwłokach odprawione zostanie w kościele św. Józefata w W-wie, przy ul. Powązkowskiej dnia 8 kwietnia 1976 r. o godz. 12. Pogrzeb odbędzie się w Warszawie na Cmentarzu Komunalnym (dawny Wojskowy) dnia 8 kwietnia 1976 r. o godz. 13. Pogrążeni w głębokim smutku siostra, syn, wnuk 1 rodziną W-491152-1 S. t P. płk. ALEKSANDER STEBELSKI urodzony w 1896 r. zmarł dnia 8.XI.1975 r. w Alber¬ tom Msza św. żałdfcna zostanie odprawiona w koś¬ ciele Paulinów w Warszawie przy ul. Freta w so¬ botę 10 kwietnia 1976 r. o godz. 13, po‘której urna z prochami zostanie przewieziona na cmentarz w Falenicy i złożona w grobie rodzinnym, o czym zawiadamia przyjaciół i znajomych rodzina W-491161-1 W dniu 6.IY.1976 r. odszedł od nas po długich i ciężkich cierpieniach nasz ukochany Mąż, Ojciec, Dziadek i Pradziadek STANISŁAW MICHALAK były długoletni pracownik MZK Nabożeństwo żałobne i wyprowadzenie Zwłok odbędzie się w dniu 8.IV. br. o godz. 9 na cmen¬ tarzu Powązkowskim. O czym zawiadamia pozosta¬ jąca w nieutulonym żalu rodzina. W-491104-1 W dniu 5 kwietnia 1976 r. w wieku 74 lat zmarła nasza najukochańsza Zona, Matka, Babcia i Siostra JANINA* FABISIAK z domu Wawrzyniak Nabożeństwo żałobne odbędzie się w dniu 9 kwietnia 1976 r. o godzinie 9 w kościele św. Win¬ centego, po którym nastąpi wyprowadzenie drogich nam Zwłok do grobu rodzinnego na cmentarzu Bródnowskim. O czym zawiadamiają pogrążeni w głębokim smu¬ tku mat, córki, wnuki I rodzina W-491187-1 Dnia 5.04.1976 r. zmarł nagle przeżywszy lat 66 ADAM TOMASIŃSKI najukochańszy Syn, Mąż i Ojciec Nabożeństwo żałobne odprawione zostanie w dniu 8.64.1976 r. o godz. 13 w kościele parafialnym w Ani¬ nie, po którym nastąpi przewiezienie najdroższych nam Zwłok na cmentarz w Marysinie Wawerskim przy ul. Korkowej, o czym zawiadamiają pogrଠżeni w żałobie matka, żona, córki, zięć 1 rodzina W-435067-1 W najgłębszym bólu zawiadamiamy, że w dniu 3 kwietnia odeszła od nas najukochańsza Zona, Matka i Córka S. t P- z Szaneckich MARIA MAGDALENA ZIENKIEWICZ Nabożeństwo żałobne odbędzie się w piątek 9 kwietnia o godz. 12 w kościele św. Karola Boro- meusza na Powązkach, po którym nastąpi wypro¬ wadzenie drogich nam Zwłok do grobowca rodzin¬ nego na cmentarzu Powązkowskim, o czym zawia¬ damiają pozostali w nieutulonej rozpaczy mąż, synek, matka, ojciec, brat oraz pozostała rodzina Prosimy o nieskładanie kondolencji. W-491089-1 Dnia 5 kwietnia 1976 r. zmarła przeżywszy lat 68 KAZIMIERA ' KULIKOWSKA z Żebrowskich b. sekretarka szkół Julii Siatkowskiej w Warsza¬ wie — emerytka Spółdzielni Pracy „Zespół”. Nabożeństwo żałobne odbędzie się w piątek dn. 9 kwietnia br. o godz. 13 w kościele św. Karola Boromeusza na Powązkach, po którym nastąpi wy¬ prowadzenie do grobu rodzinnego na cmentarz miejscowy, o czym zawiadamiają pogrążeni w żalu synowie, synowe, wnuczki, siostra bracia i rodzina W-491201-0 Z głębokim żalem zawiadamiamy, że po krótkich cierpieniach dnia 6 kwietnia 1976 r. zmarł ukochany Ojciec i Dziadek ALEKSANDER SCHIELE lat 86 inżynier architekt były dyrektor Zjednoczonych Browarów War¬ szawskich. kierownik budów w Państw. Przed. Budowlanym Konserwacji 1 Architektury Monu¬ mentalne], były pracownik Zarządu Głównego PTTK. Odszedł Człowiek niezwykłej prawości, nie¬ spotykanej szlachetności i dobroci, czuły na cudze nieszczęścia i krzywdy, niosący "zaw¬ sze pomoc ludziom jej potrzebującym. Gorący patriota, działacz AK. więzień ..Pawia¬ ka”. Odznaczony Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski. Odznaczony dwukrotnie Złotym Krzyżem Zasługi za działalność społeczną na po¬ lu taternictwa i narciarstwa. Dłueoietni cz>on«k Górskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego oraz Klubu Wysokogórskiego. Długoletni członek „ZAIKS’u”. Nabożeństwo żałobne odbędzie sie dnia 10 kwiet¬ nia b.r. (sobota) o godzinie 14.00 w Kaplicy Halper- tow przy ul. Młynarskiej na cmentarzu Ewangelic¬ ko-Augsburskim, po którym nastąpi wyprowadze¬ nie zwłok do grobu rodzinnego. W-4M269-1 C6rk** Wnn"ka 1 W dniu 6 kwietnia 1976 r. zmarł po długiej cho¬ robie przeżywszy lat 72 STANISŁAW MATCZUK b. żołnierz AK, członek ZBoWiD Nabożeństwo żałobne odbędzie się w kaplicy cmentarza bródnowskiego w dniu 9.04 o godz. 9.40, o czym zawiadamiają pogrążeni w głębokim smu¬ tku tona, dzieci i wnuki W-491204-1 Naczelnemu Dyrektorce Zjednoczenia Przemysłu Ga¬ stronomicznego mgr Benonowi Tabernackiemu wyrazy głębokiego współczu¬ cia z powodu śmierci MATKI składa Dyrekcja, POP, Rada Za¬ kładowa Stołecznego Przed¬ siębiorstwa Przemysłu Ga¬ stronomicznego W-49QP?0-1 _ Koleżance mgr inż. arch. Danucie Szafnickiej serdeczne wyrazy współczucia z powodu śmierci M A T K I składa Dyrekcja, Rada Zakładowi. Koleżanki i Koledzy ze Sto¬ łecznej Dyrekcji Inwestyr. Spółdzielczych W-49017 7-1 - Koleżance Honoracie Olczak wyrazy głębokiego współczucia z powodu śmierci MATKI składają Dyrekcja, POP. Rada Zakła¬ dowa, Koleżanki i KoleJF z „Warty” Towarzyską Ubezpieczeń i Reasekuracji SA N-857-1 Docentowi Dr Józefowi Janiczkowi Zastępcy Dyrektora Instytutu Badań Jądrowych głębokie *7* razy współczucia z powocfl śmierci OJCA składa załoga Ośrodka Fmduktf I Dystrybucji Izotopów 15 Świerk N-863-1 W dniu 31 marca 1976 r. red. Wacław Kalbarczyk emerytowany pracownik Insty¬ tutu Planowania, uczestnik Po¬ wstania Warszawskiego, odu¬ czony Medalem 10-lecia PHL- Zegnamy Go z żalem, odda¬ jąc cześć Jego Damięci Dyrekcja, OOP. Kolei**® i Koledzy z Instytut* FU- nowania W-4SG740-1 Koleżance Jadwidze Sosnowskie! wyrazy głębokiego wspćiczurł z powodu śmierć^ OJCA składają Dyrekcja, POP„ Rada Za¬ kładowa. Koleżanki I Kolęda z ..Warty” Towarzystw Ubezpieczeń i ReasekurtC1 SA N-8 53-1 ^
NR 84, 8 KWIETNIA 1976 R. 2YCIE RADOMSKIE t=== SWzia = = = EHE Atrakcyjne książki Wydawnictwa Poznańskiego Wiele atrakcyjnych książek cr trzymamy w tym roku nakła¬ dem Wydawnictwa Poznańskie¬ go. Znajdą się wśród nich pozy¬ cje z literatury pięknej pol¬ skiej i obcej, publikacje dla dzieci i młodzieży, eseistyka, wydawnictwa albumowe, prze¬ wodniki turystyczne, książki re¬ prezentujące literaturę społecz¬ no-polityczną. Z dziedziny poezji zaanonso¬ wać m. in. wypada „Odejście w tło” — tom wierszy Kazimiery Iłłakowiczówny wybranych z bogatego dorobku twórczego wybitnej poetki. Z polskiej pro¬ zy ukażą się m. in. „Memuary” Michała Choromańskiego, wzno¬ wienia dwu książek Arkadego Fiedlera — „Dziękuję ci, ka¬ pitanie” i „Wyspa kochających Lemurów”, „Trzy romanse” — Bogusława Koguta (tom zawie¬ rający wznowienie trzech po¬ wieści: „Misja porucznika Kali¬ ny”, „Komu wolno żyć", „Kali¬ na”) powieść Ryszarda Liskowa- ckiego „Teraz, zawsze, nigdy”, autobiograficzna książka Alojze¬ go A. Łuczaka „Jeszcze będziesz mi orłem”, wznowienie znanej powieści Eugeniusza Paukszty „Wszystkie barwy codziennoś¬ ci” (w Bibliotece Literatury XXX-lecia) „Notatnik norwe¬ ski” Wilhelma Szewczyka, po¬ wieść Britty Wuttke — „Ho- munculus z tryptyku” (nagro¬ dzona w Szczecińskim Konkur¬ sie Literackim w 1975 r.). Przy¬ pomnijmy, iż z planu tegorocz¬ nego znalazła się już w księ¬ garniach m. in. powieść histo¬ ryczna Teodora Parnickiego „Hrabia Julian i król Roderyk*” i tom opowiadań fantastyczno- naukowych Czesława Chrusz- czewskiego — „Potrójny czas galaktyki”. Z literatury przekładowej wy¬ dawnictwo zapowiada nowe po¬ zycje z serii Dzieł Pisarzy Skandynawskich. Będą to m. In.. „Anegdoty losu” (antologia o- powiadań i nowel duńskich w wyborze M. Krzysztofiak i S. Ka¬ szyńskiego). „Siedem opowiadań fantastycznych” Karen Blixen (w przekładzie F. Lund-Jaszuń- skiego), „Wilkołak” Aksela San- demose (w przekładzie B. Hla- sko), wznowienie „Krystyny, córki Lavransa” — Sigrid Und- set (tłum. W. Kragen). Księgar¬ nie mają już z tej serii — m. in.. „Sceny z życia małżeńskie¬ go” Ingmara Bergmana (tłum. M. Olszańska i K. Sawicki) „Dittę” — Martina Andersen- Nexo (tłum. J. Mondschein) o- raz powieść Solveig Christoy — „Na przykład Martin” (tłum. A. Skrętna). Z literatury NRD wydawnictwo zapowiada m. in. ..Paryskiego Orfeusza” — Otto Schneidereita (tłum. H. P. An¬ ders) powieść Franzą Fiihniana (tfum. E. Wachowiak) oraz cykl — „22 dni albo połowa życia” opowiadań Erwina Strittmatte- ra „Niebieski słowik” (tłum. E. Wachowiak). W „Bibliotece Klasyki Polskiej i Obcej” wzno¬ wiona będzie powieść Selmy Lagerlof „Gósta Berling” (tłum. F. Mirandola), wyjdą także „Dramaty” Augusta Strindber- W „Zachęcie Eliminacje do turnieju i nowe wystawy W dniu 8 bm. o g. 17 w sali odczytowej „Zachęty” odbędą się warszawskie eliminacje, po¬ przedzające XIII Ogólnopolski Turniej Wiedzy o Sztuce dla młodzieży szkolnej. Impreza przewiduje trzystopniowy spraw¬ dzian pisemny i dogrywkę dla najlepszych. W czasie obrad jury wyświetlane będą filmy o tematyce związanej z pro¬ gramem turnieju. Tematem tegorocznej imprezy jest sztuka powszechna, od pre¬ historii do realizmu XIX wie¬ ku, z uwzględnieniem najważ¬ niejszych zjawisk w sztuce polskiej. Finał turnieju orga¬ nizowanego pod patronatem Min. Kultury i Sztuki odbędzie się w dniach 22—24 kwietnia w Bydgoszczy. Wezmą w nim u- dzial dwuosobowe reprezenta¬ cje uczniów z 29 miast. Dla zwycięzców finału ogól¬ nopolskiego ufundowano cenne nagrody w formie obrazów o- lejnych Zdzisława Nowaka-Ru- dego, Marka Sapetty oraz gra¬ fik Marii Hiszpańskiej-Neu- mann, Danuty Kołwzan-Nowic- kiej, Józefa Pakulskiego, Je¬ rzego Panka, Edmunda Piotro¬ wicza i Bronisława Tomeckie¬ go. Jedną z głównych nagród jest także wycieczka do kra¬ jów Demokracji Ludowej. Przed kilkoma dniami otwar¬ ta została w „Zachęcie” inte¬ resująca wystawa pn.: „Posta¬ wy twórcze w środowisku gdań¬ skim”. Ekspozycja prezentuje dorobek artystyczny członków Okręgu Gdańskiego ZPAP w zakresie malarstwa, grafiki, rzeźby oraz w dziedzinie cera¬ miki. W wystawie bierze udział blisko 50 plastyków, którzy pre¬ zentują ponad 300 prac. Od 22 kwietnia br. czynna będzie w „Zachęcie” wystawa malarstwa, grafiki i plakatu plastyków z Kuby. Pokaz przy¬ gotowany został przez Narodo¬ wą Radę. Kultury Republiki Kuby i Muzeum Narodowe w Hawanie z okazji Dni Kultu¬ ry Kubańskiej w Polsce. Eks¬ pozycja obejmująca prace po¬ nad 1500 twórców obrazuje e- wolucję sztuki kubańskiej po¬ czynając od drugiej połowy XIX w. po dzień dzisiejszy. IV Galerii „Kordegarda”, któ¬ rej dyponentem jest także CBWA, od 10 kwietnia br. czynna będzie wystawa malar¬ stwa młodego warszawskiego plastyka, Antoniego Falata. (w) ga (w wyborze i przekładzie Z. Lanowskiego). Z eseistyki wymienić należy m. in. „Szkice o problemach cywilizacyjno - kulturalnych w Polsce” pióra Andrzeja Wasi¬ lewskiego, tom szkiców krytycz¬ no-literackich Feliksa Fomalezy- ka o twórczości pisarzy pol¬ skich zatytułowany „Młodsi, star¬ si” a także — wydany już o- becnie tom esejów Witolda Na¬ wrockiego „Klasa, ideologia, li¬ teratura”. Ź publikacji o cha¬ rakterze wspomnieniowym za¬ powiada wydawnictwo m. in. tom prac wyłonionych z konkur¬ su — „Wspomnienia wywiezio¬ nych do Niemiec na roboty przymusowe”, (1939—45). Z za¬ kresu historii — wydany zostanie m. in. tom szkiców Gerarda La¬ budy — „Fragmenty dziejów sło¬ wiańszczyzny zachodniej” — tom III, praca naukowa Henryka Ba- towskiego — „Europa zmierza ku przepaści. Wojna dyploma¬ tyczna, jesień 1938 — wiosna 1939“ oraz tom II „Historii Po¬ morza” pod red. Gerarda Labu¬ dy. W dziedzinie literatury spo¬ łeczno-politycznej wspomnieć również trzeba o takich pozyc¬ jach, jak m. in. tom szkiców Adama Łopatki „Polityka, pań¬ stwo, prawo”, Romana Wieru¬ szewskiego „Równość kobiet i mężczyzn w Polsce Ludowej” czy Bernta Engelmanna „My, poddani” (głośna i szeroko dys¬ kutowana w RFN książka, któ¬ ra — zgodnie ze swym podty¬ tułem „Anty-podręcznik historii Niemiec” — daje nową interpre- tację przeszłości tego kraju. I wreszcie słów jeszcze kilku o poszukiwanych przewodnikach turystycznych. Z tego kręgu wyjdzie m. in. „Pomorze kosza¬ lińskie”, „Stare Miasto w Poz¬ naniu” — Henryka Kondzieli, „Słowiański Park Narodowy” — Stanisława Tyszeckiego. „Poje¬ zierze Drawskie” — Włodzimie¬ rza Łęckiego i Piotra Maluś¬ kiewicza, „Ziemia szczecińska — szlaki piesze” — Bogdana Ku¬ charskiego. (be) Premiera w warszawskim TW ZDZISŁAW SIERPIŃSKI Wieczór baletów polskich „Wieczór Baletów Polskich” to znacząca premiera w reper¬ tuarze warszawskiego Teatru Wielkiego; tak jest zawsze, kie¬ dy na scenie pojawiają się dzie¬ ła rodzimych kompozytorów, kiedy ponadto jednym z twór¬ ców jest współcześnie piszący muzyk. Mimo bowiem, iż sy¬ tuacja ostatnio znacznie się po¬ prawiła, stale jeszcze nie ma¬ my w nadmiarze pozycji a- wangardowych w programie naszej reprezentacyjnej sceny narodowej. Rzecz charakterystyczna: Ta¬ deusz Baird nie napisał w ca¬ łym swoim dotychczasowym ży¬ ciu ani jednej nuty z przezna¬ czeniem na potrzeby baletu; nie przeszkadzało to jednak, a- by po jego muzykę sięgali na¬ wet najwięksi choreografowie — jak na przykład Bejart — a dotychczas odbyło się już szesnaście premier baletowych na estradzie i pięć w telewizji, zarówno w kraju jak i za gra¬ nicą. W Europie i na innych kontynentach, w Ameryce Pół¬ nocnej i Japonii. Może w ta¬ kim razie w ogóle nie trzeba pisać muzyki specjalnie dla ba¬ letu — tylko komponować mu¬ zykę dobrą, taką, która siłą swego artystycznego ładun¬ ku wystarczająco mocno działa na wyobraźnię choreografa?... Witold Gruca podjął się trud¬ nego zadania: postanowił sam zrobić wieczór baletowy, na który składały się trzy utwory. Bardzo różne, z różnych wywo¬ dzące się epok. Od najstarsze¬ go „Wesela w Ojcowie” Karo¬ la Kurpińskiego przez „Stani¬ sława i Annę Oświecimów” Mieczysława Karłowicza aż po III Symfonię Tadeusza Bairda*). Czy można było w tej sytua¬ cji liczyć na pełny sukces? Szkoda, bardzo wielka szko¬ da, że ofiarą tych trudności padło dzieło Bairda. Jego Sym¬ fonia to wielce znaczący utwór w całym dotychczasowym do¬ robku tego kompozytora, mi¬ mo iż Baird przyzwyczaił nas Na serię występów w naszym kraju przybędzie w tym mie¬ siącu słynna międzynarodowa rewia lodowa „Holiday on Ice”. Zespół przedstawi program jubileuszowy, związany z 25-le- ciem jego działalności w Europie. Zobaczymy m.in. b. mi¬ strzynię świata i Europy, złotą medalistkę olimpijską — Be- trix Schubę, czołową lyżwiarkę czechosłowacką Alenę Au- gustovą, wicemistrza RFN — Hugo Dumlera i wiele innych znakomitości, którym towarzyszy wielki balet. Tegoroczny program „Holiday on Ice” opracował i wyreży¬ serował Ted Shuffle — były partner a potem choreograf niezapomnianej Sonji Henie. Konsultantami do spraw choreo¬ grafii są: Polka — Magda Ehrlich i Angielka — Stephanie Andros. Muzykę skomponował Francuz — Andre Muscat a kostiumy zaprojektował Wioch Folco. W Warszawie rewia wystąpi 13 razy na „Torwarze”: 2, 9 maja o godz. 12, 16 i 20; 3. 4, 5. 6 ł 7 maja o godz. 19 oraz 8 maja o godz. 16 i 20. (C) Konkurs na nowelę i scenariusz filmowy Ministerstwo Kultury i Sztu¬ ki — Naczelny Zarząd Kinema¬ tografii oraz Federacja Socjali¬ stycznych Związków Młodzieży Polskiej przy współudziale Zw. Literatów Polskich, Stowarzy¬ szenia Filmowców Polskich i Wydawnictwa „Iskry” organizu¬ ją konkurs na nowelę i scena¬ riusz filmowy pt. „Oblicza mło¬ dych”. Konkurs ma charakter otwarty z ograniczeniem — tyl¬ ko dla autorów zrzeszonych w związkach twórczych a więc le¬ gitymujących się już pewnym dorobkiem literackim. Proponu¬ jąc tę formułę organizatorzy maja nadzieję skierowania uwa¬ gi twórców w stronę określo¬ nych kręgów problemowych. Jak czytamy m. in. w założe¬ niach ideowych konkursu — „wchodzenie młodego człowieka w samodzielne życie pociąga za sobą określone konsekwencje moralne, psychologiczne, obycza¬ jowe. Pierwsza praca najczęściej wiąże się z trudnościami adap¬ tacji w nowym środowisku, z konfliktami rodzącymi się w zetknięciu się młodzieńczego en¬ tuzjazmu ze sformułowaną ru¬ tyną. Jednym z najbardziej i- stotnych zagadnień jest także problem awansu społecznego 1 zawodowego młodzieży pocho¬ dzenia robotniczo-chłopskiego ł związanych z tym konsekwencji. Realia te krzyżują się z wystę¬ pującą dziś na całym świecie tendencją do konsumpcyjnego stylu życia. Opozycje do tego typu nastawienia stanowi* po¬ stawy twórcze, aktywne, zaan¬ gażowane, którym szczególnie doniosłe ramy stwarza program organizacji młodzieżowych. Mamy nadzieję, źe ta bogata problematyka doczeka się w nadsyłanych na konkurs pracach wartościowego wyrazu artysty¬ cznego. Or—kniemy interesujଠcego materiału w którym po¬ przez pryzmat życia i losów młodych ludzi znajdziemy uwie¬ rzytelnione odbicie wszystkich procesów warunkujących posta¬ wy młodzieży polskiej.” Nowela filmowa może repre¬ zentować dowolny gatunek lite¬ racki, treść jej jednak powinna być związana ze współczesnoś¬ cią, a objętość nie przekraczać 25 stron. Konkurs ma charakter otwar¬ ty, uczestniczyć w nim mogą zainteresowani — członkowie ZLP oraz „Kól Młodych” przy Oddziałach ZLP. Rozpatrywane będą wyłącznie prace oryginal¬ ne, dotychczas jeszcze nie pu¬ blikowane. Termin nadsyłania prac mija z dniem 20 czerwca 1976 r. Roz¬ strzygnięcie konkursu przewi¬ dziane jest na 20 lipca 1976 r. Uroczyste wręczenie nagród na¬ stąpi w trakcie imprezy „Mię¬ dzynarodowe Spotkania — Młodzi i Film” w Koszalinie w dniach 5 — 8 sierpnia 1976 r„ na któ¬ ra laureaci konkursu zostaną za¬ proszeni przez FSZMP. Prace oceniane będą przez Jury powołane przez organiza¬ torów konkursu. Przewidywane są następujące nagrody: W konkursie na scenariusz: I — 40 tys. zl. II — 25 tys. zł. III — 18 tys. zł. W konkursie na nowelę filmo¬ wą I — 25 tys. zl, II — 17 tys. zl. III — 10 tys. zł. oraz trzy wy¬ różnienia w wysokości po 5 tys. zl. każde. Jury konkursu ma prawo nie- przyznania lub innego podziału nagród. Organizatorzy konkursu nie zwracaia nadesłanych prac. Prace skierowane do realizacji będą honorowane — niezależnie od nagród — według stawek obowiązujących w kinematogra¬ fii. Prace zaopatrzone godłem na¬ leży nadsyłać w maszynopisie (w 3 egzemplarzach) pod adre¬ sem sekretariatu konkursu: Na¬ czelny Zarząd Kinematografii 00-071 Warszawa, Krakowskie Przedmieście 21/23, pokój 2a z dopiskiem na kopercie: „Oblicza Młodych” przez wszystkie swe lata, że każda kolejna pozycja wycho¬ dząca z jego pracowni jest do końca dopracowana, pełna in¬ wencji, bogata w nowe pomy¬ sły formalne; zarazem jest to zawsze muzyka nasycona głę¬ bokim nastrojem, wrażliwością — i mimo nowoczesnej faktu¬ ry — „współczesnym romanty¬ zmem”. ni Symfonia to muzyka, w której wiele się dzieje, bogata w spięcia emocjonalne, z pię¬ trzącymi się kulminacjami; raz zawiera się w gęstej par¬ tyturze, dającej zadania całej orkiestrze — to znów przecho¬ dzi do form bez mala skamerali- zowanych. Niestety, Gruca nie odczytał prawidłowo tego ut¬ woru: nie umiał stworzyć na scenie baletowego odpowiedni¬ ka dla tej muzyki. Przez ca¬ ły czas (może jedynie z wyjątkiem drobnych frag¬ mentów trzeciej części (ta¬ niec dział się obok niej, bez żadnego związku formalnego, bez wykorzystania nastroju Symfonii. Zgadzam się, że nie należało tu szukać podtekstów libretta, literackich skojarzeń. Ale czystości formy muzyczne¬ go dzieła powinien odpowiadać jakiś pomysł choreograficzny. Lekcja baletu była zbyt miał¬ kim zamysłem, aby mógł on podźwignąć wartości muzyki Tadeusza Bairda. Jeżeli ta pierwsza pozycja wieczoru nie była udana — to wszystkie komplementy dla choreografa za Karłowicza. Tu¬ taj Gruca, wykorzystując mu¬ zykę dwu utworów i pełne ro¬ mantycznego uroku, zwarte i nasycone poezją libretto, opar¬ te na znanej legendzie — stwo¬ rzył balet wielkiego formatu, potwierdzając raz jeszcze, że pewien gatunek muzyki potrafi wyzwolić u tego artysty bogac¬ two skojarzeń w udanych po¬ mysłach tańca. Ten balet jest najmocniejszą pozycją całego wieczoru i zawsze będzie sta¬ nowił chlubną kartę w działal¬ ności artystycznej Witolda Gru¬ cy. Wszystko tu zresztą znako¬ micie się sprzęgło: poziom wy¬ konawczy, świetnie zagrana muzyka, udana scenografia. O Ewie Głowackiej piszemy już od dawna, jako o wielkiej gwieździe naszego baletu, o wy¬ jątkowej dojrzałości jej tańca, mimo początków zaledwie ka¬ riery, o urzekającym wdzięku i pięknej sylwetce, o nienagan¬ nej technice, 'O aktorskich wre¬ szcie predyspozycjach, które od czasu jej debiutu w „Julii i Ro¬ meo” Bernadetty Matuszczak (w realizacji Adama Hanuszkie¬ wicza), pogłębiły się, szczegól¬ nie jeżeli chodzi o mimikę, wy¬ razistość twarzy. W młodym tancerzu, Waldemarze Wółk- -Karaczewskim znalazła Głowac¬ ka świetnego partnera, który stworzył piękną, sugestywną postać Stanisława, prezentując pełen finezji ł czystości techni¬ cznej taniec. Publiczność na sali była pod głębokim wrażeniem tego wspa¬ niałego widowiska: dorobiliśmy się nowej polskiej wersji — o- partej na starej legendzie — tragicznych losów rodzimego Romea i Julii pod postaciami Stanisława i Anny Oświecimów. Wreszcie ostatnia pozycja wieczoru: „Wesele w Ojcowie”. Tutaj Gruea poszedł po linii najłatwiejszej koncepcji stwo¬ rzenia folklorystycznego wido¬ wiska w stylu karolińskiego „Mazowsza”. Ale nie jest to zarzut: publiczność świetnie się przez cały czas bawiła a okla¬ ski przy otwartej kurtynie nie zamierały prawie ani na chwi¬ lę — najlepszy dowód, że cho¬ reograf utrafił w gust odbior¬ ców. Urokliwa scenografia A- dama Kiliana, orgia przepięk¬ nych kostiumów, żywiołowe i pełne zaskakujących pomysłów tańce, wszystko to było weso¬ ła zabawą na scenie, w której żywy udział brała publiczność na widowni. Przykro mi, że z olbrzymiej ilości wykonawców wszystkich trzech baletów mogę wymienić kilka tylko postaci, i to tylko te, które mając najtrudniejsze i najbardziej odpowiedzialne za¬ dania, wypadli w nich cieka¬ wie. I tak Barbara Rajska, Mo¬ nika Ukielska i Ireneusz Wiś¬ niewski (w III Symfonii) oraz Jerzy Barankiewicz, ponownie B. Rajska i Jerzy Graczyk w balecie do muzyki Kurpińskie¬ go. Raz jeszcze wyraźmy żal, że Witoldowi Grucy nie udała się III Symfonia — byłby wtedy w całości bezbłędny wieczór baletowy. ' •) Wieczór Baletów Polskich: III Symfonia T. Bairda. Sce¬ nografia: Wojciech Sieciński. Mieczysław Karłowicz: „Sta¬ nisław i Anna Ośwfecimowie” (poemat choreograficzny w dwu częściach oparty na poematach symfonicznych „Epizod na Ma¬ skaradzie" oraz „Stanisław t Anna Oświecimowie”, Lib¬ retto: Paweł Chynowski. Sce¬ nografia: Andrzej Majewski. Karol Kurpiński i Józef Dam- se „Wesele w Ojcowie” na mo¬ tywach Jana Stefaniego z „Krakowiaków i Górali” o- pracowanie: Tomasz Klese- wetter. Libretto wg tradycyj¬ nego przekazu: Janina Pude¬ lek. Scenografia: Adam Kilian. Kierownictwo muzyczne: Mie¬ czysław Nowakowski. Chore¬ ografia i Inscenizacja: Witold Gruca, Pedagog i repetytor ba¬ letu: Irina Micha jliczenko. Kierownictwo baletu: Maria Krzyszkowska. Premiera 4 kwietnia 1976 r. w Teatrze Wielkim w Warsza¬ wie. CO I GDZIi Teatr hn. Si. Żeromskiego — nieczynny. Cyrk „Arena" przy tri. Werne¬ ra. Początek przedstawienia godz. 1» KINA Bałtyk — „Żądło” prod. USA dozw. od 15 lat, pocz. seans. godz. 12, 14.30, 17 i 13.30 Przyjaźń — „Sokołowo", prod. CSRR, dozw. od 15 lat, pocz. seans. godz. 15.15, 17.30 i 13.30 Odeon — „Nieposkromieni haj¬ ducy”, prod. węg. dozw. od 13 lat, poez. seans. godz. 15.30, 17.30 i 19.30. Hel — „Mały wielki ezlowlek”, prod. USA, dozw. od 15 ... seans. godz. 0, 10.30 1 13. „Kalina czerwona”, prod. ZSRR, dozw. od 15 lat, pocz. seans. godz. 15.30, 17.45 i 20. Walter — „Gdzie się podziała siódma kompania”, prod. franc., dozw. od 15 lat, pocz. seans. godz. 10, 18 i 20. Mewa — „Dopuki lód prosi", prod. węg. dozw. od 15 lat, pocz. seans. godz. 15.30, 17.30 1 10.30. WYSTAWY Muzeum przy ul. Nowotki 1* — nieczynne. Klub „Empik” — Wystawa foto¬ graficzna — kolor „Zabytki Ru¬ munii”. DYŻURY APTEK Apteka nr 15 przy pl. Konstytu¬ cji 5 i nr 10 przy pl. Zwycię¬ stwa 7. TELEFONY Pogotowie Ratunkowe 990, Po¬ gotowie Ratunkowe Kolejowe 296-15, Pogotowie Gazowe 317-17, Pogotowie Energetyczne Radom- miasto 991, Radom-teren 319-18, Straż pożarna 993, Komenda MO 251-36, Postój taksówek przy pl. Konstytucji 228-52, przy ul. Grodz¬ kiej 229-52, przy Żwirki I Wigury 418-10, Informacja PKP 399-50, PKS 267-76. BIAŁOBRZEGI Telefony: Pogotowie MO 707, Straż Pożarna 703, Zajazd Turys¬ tyczny 411, Sklep Motozbytu „Da¬ cia” 742, Ośrodek Zdrowia 14. GARBATKA Kino „Las” — „Szczęśliwego Nowego Roku”, prod. franc. dorw. od 18 lat, pocz. seans. godz. 17 i 19. Telefony: Pogotowie MO 07, Straż Pożarna 98, Apteka 28, Ośro¬ dek Zdrowia 17. GRÓJEC Telefony: Posterunek MO 33-71, Straż Pożarna 23-83, Pogotowie MO 999, Apteka 31-85 i 21-64, In¬ formacja PKP 22-28, Pogotowie Ratunkowe tel. alarmowy 999, za¬ chorowania i przewozy 23-03. JEDLIŃSK Telefony: Posterunek MO 77, Straż Pożarna 88, Ośrodek Zdro¬ wia 17, Restauracja „Turysta" 14. JEDLNIA LETNISKO Telefony: Posterunek MO 77, Straż Pożarna 56, Apteka 45, Re¬ stauracja „Leśna” 110. KOZIENICE Kino „Znicz” — „Noce 1 dnie”, prod. polskiej, dozw. od 15 lat, pocz. seans. godz. 17.30 Telefony: Pogotowie Ratunkowe 999, Straż Pożarna 88, Posterunek MO 27-14.' • LIPSKO Kino „Szarotka” — „Pojedynek na szosie”, prod. USA, dozw. od 15 lat, pocz. seans. godz. 16.30. Telefony: Pogotowie Ratunkowa 999, Straż Pożarna 88, Posterunek MO 97, Informacja PKP 50, Ap¬ teka 10. MOGIELNICA Telefony: Pogotowie Ratunkowa 099, Pogotowie MO 997, Straż Po¬ żarna 03, Posterunek MO 07, In¬ formacja PKP 25, Postój taksó¬ wek 27-12. NOWE MIASTO Telefony: Pogotowi# MO *7, Pogotowie Ratunkowe 08, Straż Pożarna 07, Posterunek MO 97, Apteka 45. PIONKI Kino „Chemik” — „Saezury Pa¬ ryża”, prod. USA, dozw. od 18 lat pocz. seans. godz. 17 i 19.15. Telefony: Pogotowie MO 07, Straż Pożarna 08, Pogotowia Ra¬ tunkowa 09, Apteka 15. SKARYSZEW Kino „Syrenka” — Konformi¬ sta”, prod. włoskiej, dozw. od 15 lat, pocz. seans. godz. 18. Telefony: Posterunek MO 77, Izba Porodowa 11, Gospoda 54, Apteka 10. WARKA Telefony: Strat Pożarna M, Posterunek MO 07. Informacja PKP 12, Postój taksówek 182, PKP 69, Apteka 33. Przychodnia Rejo¬ nowa 21, Restauracja „Turystycz¬ na" 178. SZYDŁOWIEC Kino „Górnik” — „Taka był* Oklahoma”, prod. USA, dozw. od 13 lat, pocz. seans. godz. 18, II i 20. Telefony: Pogotowia MO 7, Straż Pożarna 30, Postój taksó¬ wek 517. Restauracja „Biesiada” 191. ZWOLEŃ Kino „9wlt” — „Zachłanne mia¬ sto”, prod. USA, dozw. od 15 lat, pocz. seans. godz. 17.30 i 15.30 Telefony: Pogotowia Ratunkowa 77, Straż Pożarna 88, Izba Poro¬ dowa 11. Restauracja „Gotardzian- ka” 5. Uwaga: Kalendarzyk sporządzo¬ no na podstawie informacji zain¬ teresowanych Instytucji. Kierow¬ nictwa kin zastrzegają sobi* pra¬ wo zmiany programu. Regionalny program radiowy Program lokalny nadawany Jest na falach średnich 188, 230 1 238 tn, oraz na UKF 70,49 MHz w godz. od 6.45—740 1 od 16.40—17.00 ŻYCIE RADOMSKIE „Zycie Radomskie" 5i-ł0» Ra¬ dom, ul Żeromskiego II Tele¬ pmy: 211-45, 254-50. Przyjmo¬ wanie ogłoszeń w goda. 1.39— 15.30 Za terminowy druk ogło¬ szeń redakcja uie odpowia¬ da Warszawskie Wydawnictwo Prasowe RSW „Prasa* Al. Je¬ rozolimskie 1251127. Rękopisów □ie samawłanyrb redakcja ale zwraca. Druk: Prasowa Zakła¬ dy Graficzne RSW „Prasa- Ksląfba-Ruch" Warszawa, Ol. Marszałkowska 5/5. natomiast w godz. od 7.10—7.40 1 od 17.00—18.00 tylko na UKF 70,49 MHz. CZWARTEK, 8 bm. 4.45 — Aktualności dnia, 16.50 — Aktualności dnia 16.50 — Audycja Redakcji Ekonomiczno-Społecznej 17.00 — Koncert życzeń. 17.40 — Przeciwalkoholowego, 17.50 — Ra- dio-reklama. Uwaga 13.00—13.50 i 19.30—22.43 — Ogólnopolski muzyczny program stereofoniczny (UKF — 70,49 MHz). RADIO PROGRAM I Wiad.-. 4.00 8.00 9.60 10.09 11.06 15.05 16.00 17.00 19.00 20.00 21.00 23.00 23.00 5.08 Rozmaił. Roln. S.23 Mel. 5.30 Gimn. 5.40 Muz. 5.50 Go¬ spodarskie rozmowy 8.00—8.00 Sygnały dnia (W programie: Wiad. co 20 minut, przeglądy prasy, korespondencje z kraju i z zagranicy, informacje dla kierowców, muzyka) 8.10 Mel. naszych przyjaciół 8.35 H. De- bich zaprasza 9.05 Dla klas III i IV (Jęz. polski) 9.2S Pieśni 1 tań¬ ce 10.00 Arie wokalne — arie instrumentalne 10.30 „Dom nad łąkami” — fragm. 10.40 Clark Ter- ry z triem Oscara Petersona 11.05 Nie tylko dla kierowców 11.12 Mozaika polskich melodii 11.30 Olsztyn na muz antenie 12.05 Z kraju i ze świata 12.25 Olsztyn na muz. antenie 12.45 Rolniczy kwadrans 13.00 W stylu „coun¬ try” 13.15 Dom 1 my 13.30 Ka¬ talog wydawniczy 13.M Pieśni le¬ śne 14 00 Co się Wam w tej au¬ dycji najbardziej podoba 14.20 Sport to zdrowie 14.25 Cziowiek 1 środowisko 14.80 Rytmy młodych 15.05 List z Polski 15.10 Z polskiej fonoteki 15.35 Z lekką muzą przez lata 16.05 Informacje dla kie¬ rowców 14.06 U przyjaciół 16.11 Antologia jazzu polskiego 16.30 Aktualn. kulturalne 16.35 Estrada przyjaźni 17.00 Radiokurier 17.20 Parada polskiej piosenki 18.00 Muz. i Aktualn. 18.25 Nie tylko dla kierowców 18.30 Twórcy pol¬ skiej piosenki 19.15 Ork. PR1TV 20.05 NURT — Czynniki wpły¬ wające na efektywność uczenia tlę szkolnego 20.35 Muzyczny ka¬ lejdoskop 21.00 Z kraju 1 że świata 21.15 Konc. życzeń 22.00 Rep. na otwarcie Mistrzostw Świata w hokeju na lodzie w Katowicach oraz Ul tercja me¬ czu Polaka — ZSRR 22.45 Mini recital Ireny Santor 23.10 Kores¬ pondencja z zagranicy 23.15 Wy¬ bitni polscy artyści PROGRAM NOCNY Wiad.: 0.01 1.00 2-00 3.00 4.00 1.00 0.04 Kalendarz Kultury Pol¬ skiej 0.11—5.00 Program nocny z Poznania PROGRAM U Wiad.: 4.30 5.30 6.30 7.30 4.30 11.30 13.30 18.30 21.30 23.30 4.35 Dzień dobry, pierwsza zmiano 5.00 Poranek muzyczny 5.35 Od czystości do gospodar¬ ności 5.45 MeL 6.00 W kilku tak¬ tach w kilku słowach 6.10 Ka¬ lendarz 6.15 Jęz. hiszpański 6.35 Gimn. 6.45—7.10 Z melodią przez świat — tylko na UKF 6.45—7.10 Program Warsz. Ośrodka Ka- diowo-Telewizyjnego 6.45 Mag. e Informacyjny. 6,55, Rep. kwadrans 7.10 Soliści w rep, popularnym 7.35 Aud. publicystyczna 7.45 Konc. poranny 8.35 Sprawy co¬ dzienne 9.00 Tradycje polonezowe w muzyce 9.40 Tu Radio — Moskwa 10.00 „Wilkołak" fragm. 10.20 Chansons Clementa Janne- ąuina śpiewa Chór Kameralny „Dante Martinez” 10.40 Nie ma marginesu 11.00 Dla ki. VI (his¬ toria) 11.40 Alkohol, alkoholizm, alkohol 11.45 Od Tatr do Bałtyku 11.50 Poradnia Rodzinna 12.05 Terminarz muzyczny 12.25 „Cię¬ żarna” Iragm. 12.45 Sceny ope¬ rowe i baletowe 13.35 Ze wsi i o wsi 13.50 W rytmie bossa novy 14.10 Więcej, lepiej, taniej 14.25 Polska szkoła kompozycji 15.00 Program dla dziewcząt 1 chłop¬ ców 15.40 Koncert Ork. P.R. i XV w Krakowie 16.10 W młodzieżo¬ wym stylu 16.25 Fragmenty ope¬ retki J. Offenbacha „Orfeusz w piekle” 16.40—17.00 Estrada mło¬ dych 16.40—17.00 Na Warszawskiej Fali 17.00 Pieśni Schuberta i Schumanna 17.20 Moje fascynacje literackie 17.40 Radiolatarnie 18.00 Gra „Capella Per Mulica da camera” 18.40 „Sposób na wol¬ ną sobotę” 19.00 „Stołeczne ak¬ tualności muzyczne" 19.30 Szpilki dla każdego 20.00 M. Ravel: — Trio A-moll na fortepian — skrzypce i wiolonczelę 10.30 Wiersze K. Sutarskiego 20.40 Sym¬ fonie Piotra Czajkowskiego 21.45 Wiad. sportowe 21.50 Śpiewa Poz¬ nański Chór Chłopięcy 22.10 Książki, które na Was czekają 22.40 Pamięci Krzysztofa Lisic¬ kiego — muz. publicysty 23.00 F. Liszt: Duo Sonata na skrzyp¬ ce i fortepian oparta na tema¬ tach Mazurka eis-moll op. 6 nr 2 F. Chopina 23.35 Co słychać w świecie 23.40 Antonio SaUeri — Concerto C-dur na flet, obój i orkiestrę PBOGRAM Ul Wiad.: 5.00 6.00 T.OO 8.00 12.05 15.00 17.00 19.30 22.00 5.04 Hej, dzień się budzi! 5.30 Muz. zegarynka 6.30 Polityka dla wszystkich 6.45 Muz. zegarynka 8.05 Kiermasz płyt wytwórni Pepita 8.30 Co kto lubi 9.00 „U- tracona cześć Katarzyny Blum” 9.10 Niezawodna spółka autorska 9.30 Nasz rok 78. 9.45 Dawne tańce i melodie 10.15 Przeboje grupy Blood, Sweat nad Tears 10.35 Z kompozytorskiej teki 11.00 Zycie rodzinne 11.30 Trzy wersje tematu „Epistrophy" 12.05 Z kra¬ ju 1 ze świata 12.25 Za kierow¬ nicą 13.00 Powtórka z rozrywki 13.30 „Pierwsze morderstwo — ode. 14.00 Sonaty kameralne Haydna i Mozarta 14.40 Wiersze śpiewane Louisa Aragona 15.10 Gra i śpie¬ wa Zespół Pieśniarzy 15.30 Sezam pod Trójką 15.40 Gitarowe fla¬ menco 16.00 Rozszyfrowujemy piosenki 16.20 Jazzowe flamenco 16.45 Nasz rok 76. 17.05 Muz. pocz¬ ta UKF — prowadzi W. Pogra¬ niczny 17.40 Fotoplastykon 18.00 Muzykobranie 18.30 Polityka dla wszystkich 18.45 Z jazzowego ar¬ chiwum 19.15 Książka tygodnia — Mlguel de Unamuno „Pokój wśród wojny” 19.35 opera ty¬ godnia — Jules Massenet Thais 19.50 „Utracona cześć Katarzyny Blum” — ode. 20.00 „Piekło” — płyta zespołu Fatback Band 20.30 Wiersze z dzikiej oliwki 20.40 Dialogi Jazzowe 21.00 Remi¬ niscencje muzyczne 21.50 Dialogi Jazzowe 22.08 Gwiazda siedmiu wieczorów — Patty Pravo 22.15 Co wieczór pow. w wyd. dźwię¬ kowym Teodor Fontane „Effi Briest" — ode. 22.43 z zapom¬ nianych nagrań Hanki Ordo¬ nówny 23.09 z antologii poezji węgierskiej 23.05 Czas relaksu 33.50 Śpiewa Gilbert 0’Suliivan PROGRAM IV Wiad.: 5.00 9.00 10.00 12.00 16.00 15.13 *.M Jęz. niemiecki 8.15 Vade- mecura rolnika 6.30 Gra Zespól St. Rososińskiego 6.45—7.40 Progr. Warsz. Ośrodka Radiowo-Tele¬ wizyjnego 6.45 Poranny magazyn informacyjny 6.55 Rep. kwadrans 7.10 Wyróżniamy Clę piosenką 7.30 Rozmawiamy o kulturze 7.40 W ludowych rytmach — Kujawy 3.00—11.00 Transmisja z Pr. 1 11.08 Dla kL IV lic. (propedeutyka Nauki o Społeczeństwie) 11.30 Bachanalia i Finał III aktu opery „Samson i Dellla” Kamila Saint-Seansa 11.55 Ork. Joe Lossa 12.05—12.25 Program WORT 12.25 Rytmy ludowe 13.09 Z radiowej fonoteki (stereo ogólnopolskie) 13.50 Dla kL II lic. (jęz. polski) 14.20 Omówienie programu lite¬ rackiego 14.23 Teatr PR Studio Współczesne „Czarne motyle z Neseberu” — słuch. 13.05 Teatr P.R. „Koniec i początek” — słuch. 18.03 Konc. studentów PWSM w Łodzi 16.40—18.25 Progr. WORT 15.40 Na Warszawskiej Fali 17.00 Warszawski Merkury 17.05 Tu Studio 4 17.30 Publicy¬ styka 17.40 Tu Studio l (stereo lok.) 18.10 Fel. dnia 18.33 Kodeks i kierownica 18-40 Nauka i świat współczesny — 19.00 Fizyka XX w. (1) — W królestwie Wulkana — wysokie temperatury 19.15 Jęz. rosyjski — premiera 19.31 Festiwal „Rosyjska Zima 1975— 78” — Sergiusz Brokofjew — „Wojna i Pokój” — opera w ca¬ łości (stereo ogólnopolskie) 22.43 Zapomniane kultury — Miłet dzieje i kultura TELEWIZJA PROGRAM I 11.30 „Ile jest życia" — ode. IX pt. „Noc księżycowa" tto ser. TV (kolor) 16.23 Program dnia 16.30 Dziennik TV (kolor) 16.40 Obiektyw — program sto¬ łecznego województwa warsza¬ wskiego 17.00 Dla młodych widzów: EKRAN Z BRATKIEM 18.05 Poligon (kolor) 18.39 Program publ. 18.20 Dobranoc — „Przygody Pe- tt” (kolor) 19.30 Dziennik TV (kolor) 20.00 Wiadomości sportowe — w tym transmisja z otwarcia mi¬ strzostw świata w hokeju (ko¬ lor) 20.25 Przypominamy, radzimy (ko¬ lor) 20.30 „He jest życia” — ode. X pt. „Rola główna" — film ser. Telewizji Polskiej (kolor) 21.13 Pegaz (kolor) 22.00 Dziennik TV (kolor) 32.13 Spotkanie przy fortenlsnls — Krzysztof Sadowski 23.50 Mistrzostwa śwista w ho: e- Ju na lodzie — Grupa A — ZSRR — Polska — frag. 23.50 Zakończenie proaramu. PROGRAMY OŚWIATOWE 6.00 TV Techn. Roln. — Wska¬ zówki metodyczne — lek. 19 6.30 TV Techn. Roln. — Mate¬ matyka — lek. 28 - „Wzory skróconego mnożenia" 10.00 Dla szkól: Jęz, polski, kt. II lic. — Adam Asnyk 11.05 Dla szkół: Jęz. polski — kl. VII—VIII — Film IV lic. — I. Iredyński - „Nie¬ bo z blachy fałdowanej' 13.45 TV Tech. Roln. — Materna, tyka — lek. 23 r- „Funkcja po¬ chodne” 14.40 TV Techn. Roln. — Upra¬ wa roślin — lek. 18 — „Me¬ tody chemiczne zwalez*nls cho¬ rób i szkodników" 15.19 Matematyka w szkole — Tabelki statystyczne — II PROGRAM II 16.09 Jęz. rosyjski — lek. 28 — kurs podstawowy (kolor) 16.30 Program dnia 16.35 ,,Mysłowice" r cyklu „Mo¬ je miasto" (kolor) 16.35 Mistrzostwa świata w ho¬ keju Grupa A USA — Finlan¬ dia (kolor) 19.20 Dobranoc (koler) 19.30 Dziennik TV (kolor) 20.00 Wiadomości sportowe — w tym transmisja z otwarcia mi¬ strzostw świat* w hokeju (ko¬ lor) 20.35 „Oto muzyka” — progr. e- stradowy TV NRD (koler) 21.29 „Po tajemnice Słońca" — film dok. (kolor) 21.45 54 godziny (kolor) 21.55 „Rodowody — Alfred Tlder- kiewicz" — progr. popularno¬ naukowy 12.30 Jęz. francuski — lek. 28 ~ kurs I stopnia Pracownik roku Kandydat „Polferu" Człowiek dwojga zawodów i dwojga „etatów”. Fach pierw¬ szy, uzyskany jeszcze we wcze¬ snej młodości — teehnik-eiek- tryk. Fach drugi, zdobyty już w czasie pracy — technik-me- chanik, a nauka oczywiście sy¬ stemem wieczorowym. 4 kwiet¬ nia minęio dokładnie czterna. ście lat kariery zawodowej i niemal tyle samp lat drugiego „etatu”. Ten pierwszy, figuru¬ jący oficjalnie w aktach, to frezer-wytaczacz w narzędziow- ni, ten drugi — wieczny spo¬ łecznik. Przez pięć kadencji przewodniczący oddziałowej ra¬ dy związkowej, potem radv ro¬ botniczej, przez ostatnie cztery lata także wiceprzewodniczący rady robotniczej całego zakła¬ du, a jeszcze przez łat kilka działacz dzielnicowego komi¬ tetu Frontu Jedności Narodu. Wypadałoby jednak do kom¬ pletu dopisać jeszcze jeden „e- tat” — racjonalizator. W do¬ kładnych rachunkach wszyscy w zakładzie już się pogubili, a- le tylko w ub. roku złożył dziewięć wniosków racjonali¬ zatorskich. To można wymierzyć, •wyli¬ czyć ile złotówek, czy ile pracy zaoszczędzano dzięki usprawnie¬ niom. Jak jednak szacuje się nienagannego pracownika, życz¬ liwego ludziom kolegę? żałogt Zakładów Materiałów Magne¬ tycznych „Polfer" zadecydowa¬ ła, że to właśnie Jan Rządca będzie ja reprezentować w ple¬ biscycie o tytuł Pracownika Ro¬ ku 1976. Największa duma kandydata? Że kilku uczniów doścignęło już mistrza — dostali tę samą gru¬ pę zaszeregowania, a to chy¬ ba o czymś świadczy? A że cza¬ sem jeszcze przychodzą po ra¬ dę? To z przyzwyczajenia — mają zaufanie, (m)
8 ŻYCIE RADOMSKIE KR 84, 8 KWIETNIA 1976 R. Plenum KW PZPR i WK 2SŁ w Radomiu Program rozwoju rolnictwa ziemi radomskiej Przyspieszenie 5-setek „Kozienic1 Od pierwszych tygodni po reformie administracyjnej kra¬ ju, a więc od początku pow¬ stania nowego województwa przed aktywem stanął bardzo istotny problem — rozwój rol¬ nictwa i gospodarki żywno¬ ściowej. Należało dokonać m. in. analizy uzyskiwanych z produkcji rolnej w wojewódz¬ twie efektów i porównać je z wynikami krajowymi, zbadać warunki glebowe i klimatycz¬ ne i określić główne kierunki produkcji. Przedstawione na plenum materiały, w których zawarty jest program rozwoju rolnic¬ twa do 1980 roku był wielo¬ krotnie konsultowany z akty¬ wem rolnym gmin i z przo¬ dującymi rolnikami. W pro¬ gramie określa się dwa pod¬ stawowe kierunki rozwoju rolnictwa dla nowego woje¬ wództwa: rozwój hodowli, a więc produkcja mięsa i mleka oraz rozwój sadownictwa. PRZEMIANY W STRUKTURZE AGRARNEJ Z oceny wynika, że zarów¬ no struktura agrarna jak i po¬ ziom produkcji rolnej w wo¬ jewództwie, poza rejonem sa¬ downiczym w Grójcu i Warce, jest niekorzystny i wymaga przemian i przekształceń. Na szybki wzrost produkcji to¬ warowej nie ma realnych szans w małych 1 rozczłonkowanych terenowo gospodarstwach i wo¬ bec dodatkowych niekorzyst¬ nych faktów, że 37 proc. go¬ spodarstw prowadzonych jest przez chłopo-robotników a na ponad io proc. gruntów gos¬ podarują ludzie starsi, którzy nie mają następców. Od ubiegłego roku obserwu¬ je się potęgujące się zjawisko zgłaszania coraz większej iloś¬ ci gospodarstw do przejęcia przez Państwowy Fundusz Zie¬ mi za renty. Tymi procesami trzeba kierować szybko, ale i racjonalnie. W wielu wypad¬ kach opracowane przez gminy programy rozwoju rolnictwa wykazują istotne braki w za¬ kresie gospodarki ziemią. Uz¬ nając zasadę działania w tym zakresie, w rozszerzaniu i u- macnianiu uspołecznionych go¬ spodarstw rolnych — trzeba powodować istotne zmiany w możliwościach produkcyjnych chłopskich indywidualnych go¬ spodarstw. Zmiany te sprzyjać winny m. in. tworzeniu wię¬ kszych obszarów gospodarstw chłopskich, które podejmować będą specjalizację produkcji, zwiększać szybko produkcję towarową i wiązać się z pań¬ stwem wieloletnimi umowami kontraktacyjnymi. Nie mnie] energicznego, troskliwego dzia¬ łania wymaga znalezienie op¬ tymalnych rozwiązań w zago¬ spodarowaniu ziemi przez Spółdzielnie Kółek Rolniczych, rolnicze spółdzielnie produk¬ cyjne i PGR-y. PRZYSPIESZONE DZIAŁANIE W poszczególnych gałęziach gospodarki rolnej, w których obecnie województwo znacznie odstaje, wymagane jest przy¬ spieszone działanie. Program zakłada np. 13-procentowy wzrost produktywności mlecz¬ nej krów, ale są możliwości uzyskania znacznie lepszych rezultatów głównie przez ra¬ cjonalne żywienie bydła, przy¬ gotowanie na cały rok odpo¬ wiedniej paszy i odpowiednie tą paszą dysponowanie. Rezer¬ wy te odnoszą się również do produkcji żywca wieprzowego. Na poprawę bilansu paszo¬ wego w istotny sposób zawa¬ żyć powinien wzrost plonów zbożowych. Rezultaty uzyski¬ wane pod tym względem w województwie sa bardzo zróż¬ nicowane, a różnice sięgają np. między rejonem gmin Zwolenia i Promny ponad 10 kwintali z hektara. Istotnym rozwiązaniem kło¬ potów paszowych ma być zwiększenie zasiewów miesza¬ nek jęczmienia i owsa, a prze¬ de wszystkim intensywne po¬ większanie obszaru upraw ku¬ kurydzy nie tylko na gruntach PGR i SKR, ale także w gos¬ podarstwach chłopskich. W warunkach woj. radomskiego najważniejszą rośliną, która obok zaopatrzenia ludności, stanowi podstawę w karmieniu trzody chlewnej są ziemniaki. Zakłada się wprawdzie zmniejszenie powierzchni u- prawy ziemniaków, ale przy jednoczesnym wzroście plonów o 20 proc. produkcji global¬ nej. ROZWÓJ SADOWNICTWA Woj. radomskie stanowi li¬ czący się w kraju region o- grodniczy, który zwłaszcza w produkcji jabłek i truskawek dysponuje w rejonie grójecko- wareckim dobrze ukształtowa¬ ną bazą surowcową. Niezłe sto¬ sunkowo rezultaty osiąga się w produkcji warzywniczej głównie ogórków, pomidorów i fasoli przemysłowej. Mimo te¬ go i w produkcji ogrodniczej jest wiele spraw wymagajଠcych załatwienia, a mianowi- j cie: przekształcenie_ ogrodów o j nie najlepszej jakości i wydaj¬ (Omówienie wystąpienia sekretarza KW partii, Jerzego Adamczyka) ności, uwzględnienie w struk¬ turze drzew owocowych wiśni i śliw, a spośród jagodowych za mało jest porzeczek i malin. Kłopoty sprawiają jednood- mianowe plantacje truskawek, niedobór w nowalijkach i wie¬ lu roślinach smakowych. Przy tych ilościowych i ja¬ kościowych rezerwach jakie tkwią w produkcji ogrodniczej nie zawsze już na bieżącym etapie można racjonalnie za¬ gospodarować zbierane owoce. Konieczne staje się zwię¬ kszenie mocy przerobowych miejscowego przetwórstwa o- wocowo-warzywnego, które o- becnie zdolne jest przerobić ok. 50 tys. ton rocznie oraz przyspieszenie budowy chłod¬ ni, przechowalni i in. USŁUGI DLA WSI Usprawnienia i podejmowa¬ nia nowych form działania wy¬ magają usługi na rzecz rolnic¬ twa. Istnieje na wsi wiele in¬ stytucji, które mają obowiązek intensywnie pomagać rolniko¬ wi w jego codziennej, ciężkiej pracy. Prawdą jest, że w pra¬ cy GS, Banków Spółdzielczych i Urzędów Gminnych zachodzą pozytywne zmiany, jednak — jeśli chodzi o tempo — jeszcze nie na miarę potrzeb. Wprowadzana obecnie Inte¬ gracja pionu spółdzielczego na wsi stwarza dodatkową szan¬ sę dLa uzyskania dalszych po¬ zytywnych zmian jakościowych i szansę tę trzeba w pełni wy¬ korzystać. Nie można przecho¬ dzić obojętnie obok niedbal¬ stwa i marnotrawstwa ziemi, środków do produkcji, płodów rolnych i czasu ludzkiego. W tej dziedzinie szczególna rola przypada naczelnikom gmin, wszystkim ogniwom PZPR i ZSL, członkom partii i ZSL- -owcom. Cały zespół przedsięwzięć i działań organizatorskich, jakie zostały przyjęte przez woje¬ wódzkie instancje, komitety gminne, miejsko-gminne oraz podstawowe organizacje par¬ tyjne i kola ZSL mają zapew¬ nić warunki do pełnego wy¬ konania postawionych w pro¬ gramie zadań rozwoju gospo¬ darki żywnościowej w woje¬ wództwie radomskim. DYSKUSJA Bogdan Prus — wicewoje¬ woda radomski omówił na tle programu rozwoju rolnictwa potrzebę konsolidacji wszyst¬ kich służb obsługujących rol¬ nictwo. Jest jeszcze dużo nie wykorzystanych rezerw. Poru¬ szając problem chłopo-robotni¬ ków B. Prus stwierdził, że zja¬ wisko to nagminnie występuje w rejonach sąsiadujących z dużymi aglomeracjami. Pro¬ gram słusznie przewiduje, aby obecnie określić status chłopo¬ robotnika — albo pozostaną oni w fabryce mając tam mo¬ żliwości awansu, albo powró¬ cą na .wieś do pracy w rol¬ nictwie. W woj. radomskim zgodnie z programem tworzyć się będzie większe gospodar¬ stwa zarówno PGR i spółdziel¬ nie produkcyjne, jak i gospo¬ darstwa indywidualne. W związku z tym oczekiwać na¬ leży bardziej skutecznej dzia¬ łalności służby rolnej dla za¬ bezpieczenia właściwej pro¬ dukcji rolniczej. Stefan Giętka — z-ca dyr. zespołu państwowych gospo¬ darstw ogrodniczych w Starej Wsi omówił działalność gospo¬ darstwa podkreślając, że w bieżącym roku świadczyć ono będzie pomoc warsztatową dla naprawy narzędzi rolniczych dla gospodarstw indywidual¬ nych. Do 1980 roku w Nowej Wsi przewiduje się osiągnąć powierzchnię sadowniczą do 1164 ha, a produkcja owoców wyniesie 18 tys. ton. Około 80 proc. owoców zamierza się przechowywać w składnicach. W tym roku rozpocznie się budowę takiej przechowalni na 4,5 tys. ton owoców. Krystyna Alterwęgler — rolnik ze wsi Mniszek charak¬ teryzując gospodarkę w gmi¬ nie Magnuszew stwierdziła, że zachodzi potrzeba odnowy plantacji truskawkowych dajଠcych tamtejszej ludności oko¬ ło 30 procent dochodów. W związku z zamierzeniem li¬ kwidacji przez Mazowieckie Zakłady Przetwórstwa Owoco¬ wo-Warzywnego pulpiami w Magnuszewie, należałoby tę pulpiarnię przekazać na uży¬ tek gminy. Ryszard Goryckł — prezes Wojewódzkiego Związku Kó¬ łek Rolniczych przedstawił program pełnego zagospodaro¬ wania sprzętu rolniczego będଠcego w dyspozycji SKR pod¬ kreślając potrzebę lepszego i bardziej wszechstronnego szko¬ lenia traktorzystów. W bieżą¬ cym roku wartość usług SKR na rzecz rolnictwa w woje¬ wództwie wyniesie około 731 min zł w tym usługi dla rol¬ ników indywidualnych zwię¬ kszą się o 35 proc. Jan Słomiński — rolnik z gminy Nowe Miasto podzielił się doświadczeniami ze swoje¬ go gospodarstwa podkreślając, że specjalizacja to jedyna dro¬ ga wiodąca do wyższej towa- rowości. Aleksander Szwed — rolnik z gminy Zakrzew właściciel 10-hektarowego gospodarstwa mówił o uzyskiwanych efek¬ tach produkcyjnych. Towaro- wość jego gospodarstwa mo¬ głaby być większa, gdyby SKR posiadały pełny zestaw maszyn potrzebnych dla pielęgnacji warzyw. Sławomir Suzlk — dyrektor Mazowieckich Zakładów Prze¬ twórstwa Owocowo-Warzyw¬ nego w Warce na tle przedsta¬ wionego programu rozwoju rolnictwa omówił te zagadnie¬ nia, które m. in. wiążą się z rozwojem przemysłu rolno- spożywczego. Stefan Choroś — roinik ze wsi Ciepielów, poseł na Sejm PRL przedstawił swoje uwagi i wnioski do omawianego pro¬ gramu rozwoju rolnictwa pod¬ kreślając potrzebę pełnego za¬ gospodarowania ziemi przy za¬ stosowaniu wysokiej kultury agrotechnicznej. Janina Mirowska — kierow¬ nik służby rolnej w Lipsku, Roman Skierniewicki — se¬ kretarz KG Głowaczów, To¬ masz Kabos — z gminy Belsk, Józef Bilski — sekretarz KG w Skaryszewie — nawiązując do programu określali swoje miejsce w realizacji i przed¬ stawiali metody, jakimi zamie¬ rza osiągnąć się większe efek¬ ty w produkcji rolnej. Zabierając głos sekretarz NK ZSL Bolesław Stróżek podkre¬ ślił, że dobrą stroną przedsta¬ wionego programu w rozwoju rolnictwa jest jego komplekso¬ wość i uwzględnienie zróżni¬ cowanych zagadnień woje¬ wództwa. Dowodzi to, że pro¬ gram nie został przygotowany w instytucjach i gabinetach, a w szerokiej konfrontacji z praktykami terenowymi. I dlatego program zawiera zna¬ czny ładunek społecznego dzia¬ łania i w tym wyraża się jego realność. Longin Wawrzonek — dy¬ rektor Technikum Rolniczego w Zwoleniu skoncentrował się na rozwoju. oświaty rolniczej i zadaniach szkoły w realizacji wojewódzkiego programu roz¬ woju rolnictwa i gospodarki żywieniowej. Na zakończenie obrad głos zabrał z-ca członka Biura Po¬ litycznego minister Tolnictwa Kazimierz Barcikowski wyso¬ ko oceniając przedstawiony na plenum program rozwoju rol¬ nictwa i gospodarki żywienio¬ wej dostosowany do charakte¬ ru województwa zarówno w sensie produkcyjnym, jak i społecznym. Udział gospodarki uspołecz¬ nionej w województwie jest wprawdzie niewielki i dlatego właściwy jest program podno¬ szenia na wyższy poziom gos¬ podarki rolników indywidual¬ nych. Należy teraz określić dla każdego miejsce w realizacji tego programu — powiedział minister Barcikowski. Podob¬ nie jak w minionym 5-leciu obecnie stworzono takie wa¬ runki, aby każdy rolnik miał szansę rozwoju swego gospo¬ darstwa. Decyzjami rządu stworzono cały system możli¬ wości dla lepszego gospodaro¬ wania, popiera się wszystkie formy obrotu ziemią, pod wa¬ runkiem, że pozostaje ona w rolniczym zagospodarowaniu i że przechodzi od słabszego do lepszego producenta. Wspiera¬ jąc dobrych rolników będzie się eliminować gospodarstwa najgorsze, a przejmowanie go¬ spodarstw odbywać się będzie ZAPW REPORTERA KONFERENCJA. 8 bm. Oddział Zarządu. Głównego Związku Zawodowego Praco¬ wników Przemysłu Włókienni¬ czego, Odzieżowego i Skórza¬ nego organizuje międzyzakła¬ dową konferencję wyborczą delegatów na VIII Krajowy Zjazd. Konferencja odbędzie się w Zakładowym Domu Kul¬ tury „Radoskór” przy ul. Wa¬ ryńskiego 4. Początek godz. 10. W MDK. 8 bm. w sali ko¬ minkowej Młodzieżowego Do¬ mu Kultury wodewil słowno- rysunkowo-muzyczny pn. „Ko¬ lorowe rozmaitości’’ zaprezen¬ tują artyści Estrady Łódzkiej. Program przeznaczony jest dla uczniów szkół podstawowych. Początek godzina 17. POZDROWIENIA. Kolorową widokówkę wraz z młodzieżo¬ wymi pozdrowieniami z obo¬ zu szkoleniowo-wypoczynko¬ wego w Bystrzycy Kłodzkiej otrzymaliśmy od grupy akty¬ wistów ZMS z Radomia. Dzię¬ kujemy. ZEBRANIE SZKOLENIOWE. 8 kwietnia br. o godz. 12.00 w świetlicy szpitala przy ul. Tochtermana — odbędzie się zebranie szkoleniowe Polskie¬ go Towarzystwa Farmaceu¬ tycznego i Polskiego Towarzy¬ stwa Lekarskiego — na któ¬ rym przedstawiciel firmy Upjohn przedstawi film na temat: powikłania płucne w przebiegu szoku” oraz będzie prezentował leki produkowane przez tę firmę, (bw) m. in. na zasadach obligacji NBP. Minister Barcikowski zwró¬ cił się z apelem do aktywu rolnego woj. radomskiego, aby tej wiosny każdy skrawek zie¬ mi został obsiany i zagospoda¬ rowany. Podkreślił w tym wielką odpowiedzialność na¬ czelników gmin i służby rol¬ nej. Minister omówił też nie¬ które niekorzystne zjawiska w gospodarce paszami i skupie zboża. Na zakończenie swego wystąpienia wyraził on prze¬ konanie, że przedstawiony pro¬ gram rozwoju rolnictwa u pro¬ gu funkcjonowania nowego województwa zostanie pomyśl¬ nie pod koniec 5-latki zreali¬ zowany. Plenum przyjęło uchwałę a- probującą program rozwoju rolnictwa i gospodarki żywie¬ niowej do roku 1980. W drugim punkcie porządku obrad I sekretarz KW PZPR Janusz Prokopiak z upoważ¬ nienia Sekretariatu KC PZPR 1 Egzekutywy KW PZPR w Radomiu zakomunikował i przedstawił wniosek o powoła¬ nie w skład Sekretariatu KW Józefa Tobiasza działacza gos¬ podarczego, dotychczasowego dyrektora naczelnego przedsię¬ biorstwa „Techmatrans” w Radomiu. Plenum zaaprobowa¬ ło jednogłośnie kandydaturę powołania J. Tobiasza w skład Plenum i Egzekutywy KW PZPR powierzając mu funkcję sekretarza ekonomicznego. Józef Tobiasz urodził się w 1936 roku w Zakrzemienna (ZSRR), pochodzenie chłopskie. Z wykształcenia inżynier me¬ chanik. Członek PZPR od 1962 roku. Działacz młodzieżowy w latach 1964—65, a następnie PZPR. Pracę zawodową rozpo¬ czął w 1959 roku jako kierownik warsztatu naprawczego POM w Świdnickiej Fabryce Urządzeń Przemysłowych. Następnie pra¬ cował jako kierownik BK w fa¬ bryce wagonów w Świdnicy, a później jako kierownik działu inwestycji w Świdnickiej Fabry¬ ce Urządzeń Przemysłowych. Od 1972 roku pracuje w przedsię¬ biorstwie „Techmatrans” naj¬ pierw jako z-ca dyrektora, a od 1974 r. dyrektor naczelny. Od¬ znaczony jest Srebrnym Krzy¬ żem Zasługi i medalem XXX- lecia PRL. Na zakończenie obrad u- czestnicy plenum uczcili minu¬ tą ciszy zmarłego w godzinach przedpołudniowych Józefa Grzecznarowskiego, wybitnego działacza ruchu robotniczego. BRONISŁAW DUDA Staruszek „Sezam" Mniej powierzchni, więcej klientów Adres: Żeromskiego 42, po¬ wierzchnia: 1500 m kwadrato¬ wych, stoisk handlowych: 30, stan zatrudnienia: 160 pra* cowników, w tym 122 sprze¬ dawców, wiek: 10 lat... Większość naszych czytelni¬ ków odgadła bez trudu, że mowa o największej placówce handlowej Radomia — SDH „Sezam”. Nie stracił nic ze swej popularności tyle tylko, że mimo swoich dziesięciu lat postarzał się i skurczył. Nic dziwnego: przybyło kli¬ entów i nowych towarów. Po¬ wierzchnia, która wystarczała kiedyś, dziś jest- już za mała, brakuje miejsca do czytelnej ekspozycji oferowanych arty¬ kułów, coraz też ciaśniej jest klientom. Pani Teresa Szczęsna — e- konomistka pracuje w „Seza¬ mie” od chwili otwarcia, a w Zmarł Józef Grzecznarowski działacz ruchu robotniczego (R) 7 bm. w wieku 92 lat zmarł w Radomiu Józef Grzecznarowski, wybitny dzia¬ łacz ruchu robotniczego. Od 1904 r. był członkiem PPS, n- czestnikiem wielu akcji bojo¬ wych, za udział w których w latach 1908—17 przebywał na zesłaniu. W 1927 r. został pier¬ wszym prezydentem „czerwo¬ nego Radomia”. W czasie oku¬ pacji więzień obozów koncen¬ tracyjnych. W latach powojennych J. Grzecznarowski całą swą żar¬ liwość i zapał oddał odbudowie zniszczonego kraju 1 budowie Polski Ludowej. Od wielu lat związany s rodzinnym mia¬ stem, gdzie był jednym ze współzałożycieli spółdzielczoś¬ ci mieszkaniowej, a następnie kierował Radomską Spółdziel¬ nią Mieszkaniową. Był posłem na Sejm klika kadencji. Odznaczony wieloma wysokimi, odznaczeniami: m. In. Orderem Sztandaru Pracy I klasy, (tmz) Działają Koła Młodych Racjonalistów Młodzież szkolna zrzeszona w Kołach Młodych Racjona¬ listów, którym patronuje To¬ warzystwo Krzewienia Kultu¬ ry Świeckiej wzięła udział w kolejnym spotkaniu, tym ra¬ zem w Ośrodku „Praktyczna Pani” przy ul. Sportowej. Spo¬ tkanie miało charakter sonda¬ żowy i w toku wzajemnej wymiany poglądów organiza¬ torzy wspólnie z uczestnikami ustalili tematykę kolejnych spotkań, które co miesiąc bę¬ dą organizowane właśnie w Ośrodku „Praktyczna Pani”. Zaplanowano projekcje filmo¬ we, dyskusje, pokaz mody itp. W spotkaniu uczestniczyły delegacje młodzieży z radom¬ skich szkół średnich, (bw) Oddanie krwi Jest najwyższym czynem humanitarnym- WSS... 32 lata. O najpopular¬ niejszej placówce handlowej w Radomiu mówi w ten spo¬ sób: — „Sezam” pozornie młody jest już staruszkiem. Prze¬ pływ masy towarowej jest nieproporcjonalnie duży do powierzchni. Najbardziej wy¬ mowne może być porównanie wysokości obrotów. Otóż pierwszy rok funkcjonowania placówki przyniósł wpływy w wysokości zaledwie 78 min zł., natomiast zgodnie z założo¬ nym planem bieżącego roku wartość handlowych transak¬ cji ma osiągnąć kwotę 238 min zł. Mimo wybudowania nowego magazynu i licznych usprawnień organizacyjnych nie możemy wyeliminować coraz większych kolejek szczególnie w okresie wzmo¬ żonych zakupów. Te trudne warunki powo¬ dują znaczną fluktuację kad¬ ry. Dość powiedzieć, że ze „starego” personelu pozostało tylko 18 osób. Jak pracują pozostali? Jest to młoda za¬ łoga, która po okresie han¬ dlowego startu w „Sezamie” winna spełnić pokładane w niej nadzieje. Na razie jeszcze nie doskonała, ale coraz lep¬ sza. Maleją manka, mniej też skarg klientów na nieuprzej¬ mą obsługę. To jedne z naj¬ lepszych dowodów potwier¬ dzających taką opinię. Czego życzyć jubilatowi i je¬ go załodze? Drugiego, bardziej nowoczesnego domu handlo¬ wego, który pozwoli praco¬ wać w lepszych warunkach z widoczną korzyścią dla klien¬ tów. A zatem do zobaczenia za następnych 10 lat już w no¬ wym Spółdzielczym Domu Handlowym przy ul. Witolda. (»m) Z każdym dniem wzrasta tempo prac na budowie elek¬ trowni „Kozienice”. Po pew¬ nych opóźnieniach w zimie ekipy kilku przedsiębiorstw budowlano-montażowych nad¬ rabiają zaległości. „Energomontaż Północ” to główne przedsiębiorstwo, któ¬ re wznosi zasadniczy budynek gdzie zamontowane zostaną turbozespoły o mocy 500 me¬ gawatów każdy — pierwsze tego rodzaju budowane w Pol¬ sce. Podpisane w lutym w Mos¬ kwie porozumienie sprawia, że w najbliższych miesiącach rozpoczną się ze Związku Ra¬ dzieckiego kompletne dosta¬ wy energobloków a ich mon¬ taż rozpocznie się w drugiej połowie bieżącego roku. Ekipy „Energomontażu” pra¬ cując na wydłużonej zmianie znacznie zaawansowały mon¬ taż budynku głównego. Na 11 bm. kiermasz ogrodniczy Od nasion i krzewów do chrzanu i kompotów Już tylko kilka dni pozosta¬ ło do wiosennego kiermaszu ogrodniczego, który zorganizo¬ wany zostanie w najbliższą niedzielę, 11 bm. przy uL Mic¬ kiewicza. Trwają ostatnie in¬ tensywne przygotowania han¬ dlowców. Obok podstawowe¬ go sprzętu ogrodniczego, zie¬ mi, nawozów, środków ochro¬ ny roślin, drzew, krzewów, nasion, kwiatów i warzyw, po raz pierwszy będzie można również nabyć fachową litera¬ turę z zakresu ogrodnictwa. Do usług początkujących dział- kowiczów pozostawimy fa¬ chowców, którzy udzielą wy¬ czerpujących rad i wskazówek jak sadzić i przesadzać kwiat¬ ki, w jaki sposób pielęgnować drzewa i warzywa, gdzie siać, jak siać itp. Planujemy uru¬ chomienie aż trzech takich punktów. Jeden z nich będzie obsługiwała młodzież i ich na¬ uczyciele z radomskiego Tech¬ nikum Ogrodniczego, infor¬ mując przy okazji o usługach świadczonych przez szkołę. Termin wybrany na kier¬ masz jest niedzielą przedświଠteczną. Pamięta o tym jeden z naszych współorganizatorów — Zakład WSO w Radomiu, przygotowując znakomicie za¬ opatrzone stoisko z nowalij¬ kami, przetworami owocowy¬ mi, a wśród nich smacznymi kompotami, no I oczywiście tradycyjnym chrzanem, bez którego wiosenne święta obyć się nie mogą. (am) Nagrody dla laureatów konkursu plastycznego Wojewódzka Komisja oceni¬ ła prace, które napłynęły na konkurs plastyczny pod has¬ łem — „Przyroda twój przy¬ jaciel”. Ogółem napłynęło 115 prac, z czego kilka zakwali¬ fikowano do ogólnopolskiego konkursu. Wśród dzieci do lat 12 I miejsce zajęła Agnieszka Sta¬ nik z MDK, II miejsce Agata Mieiczarska również z MDK, natomiast III Iwona Baran ze Szkoły Podstawowej nr 23. W kategorii wiekowej powy¬ żej 12 lat na I miejscu upla¬ sowała się Małgorzata Cupak ze Szkoły Podstawowej nr 5 przed Andrzejem Laskowskim ze Szkoły Podstawowej nr 23 i Joanną Balcerowską ze Szkoły Podstawowej nr 5. Spośród prac jakie napły¬ nęły od uczestników zajęć w Ognisku Plastycznym I miej¬ sce przyznano Urszuli Bu¬ dzyńskiej, II miejsce — zdo¬ był Zbyszek Zieliński, a III Barbara Janik. Autorzy wyróżnionych prac otrzymają nagrody przyznane przez ZHP, FJN i LOP. budowie pracuje 400 osób. Za¬ kręcenie pierwszej ,,500-sei' nastąpi w IV kwartale 157 roku a następnej w 1978 i s tym roku całkowicie zakoś czona zostanie budowa te; największej elektrowni u środkowym odcinku Wisły. fot. Bronisław Duda Idziemy do kina Dni Studyjne w Od 6 bm. rozpoczynają h w kinie „Hel” tradycyjne, cc- miesięczne Dni Studyjne. Tyr razem miłośnicy X Muzy bę¬ dą mogli obejrzeć cztery E‘ my produkcji radzieckie: Kwietniowy przegląd zainau¬ guruje komedia wlosko-n- dziecka „Niezwykle przyjo'-' Włochów' w Rosji” rei E. Ria- zanowa o zabawnych perype¬ tiach związanych z poszuk- waniami skarbu z czasów Re¬ wolucji Październikowej * Leningradzie. Po nim na t- kranie „Helu” wyświetla? będzie dramat psychologio:' „Kalina czerwona” rei V Szukszyna, opowiadający b złodzieja recydywisty próbujଠcego powrotu na drogę ucc- wego życia. W drugiej części Dni Sr:- dyjnych wyświetlany zostań* film „Rozerwany pierścień reż. J. Gostiewa, stanowią? nowe spojrzenie na pierwss miesiące wojny 1941 r. i rc-i partyzantki działającej na ty¬ łach dywizji hitlerowskie! W roli giównej niezapomnia¬ ny bohater serialu telewizyy nego „Siedemnaście mgren wiosny” — Wiaczesław Tr chonow. Przegląd zakońca dwie serie dramatu wojenne¬ go „Blokada” reż. M. Jersne- wra o trwającej 900 dni bloka¬ dzie a zarazem obronie Lenin¬ gradu. Bliższe informacje o Oz.t- i Rodzinach wyświetlania £-- mów oraz bilety w kasie kina (nu) Z wiatrówki do tarczy Sekcja strzelecka „Waitcn przy udziale Klubu Oficer” Rezerwy Zakładów Metib wych i WRZZ organizują bm. o godz. 10.00 i 11 bm j godz. 9.00, zawody strzelec*? z broni pneumatycznej o c* trzostwo województwa rado- skiego. W programie zawodn* strzelanie z pistoletu pneuma¬ tycznego zespołów 3-oscń» wych. Bliższych szczegółów o prezie udziela Ognisko TKS*