/
Tags: gazeta gazeta życie radomskie
Year: 1976
Text
„Zycie Warszawy" pismo codzienne istnieje od 1 944 roku
Święto pracowników służby zdrowia
Premier Piotr Jaroszewicz udekorował
grupę najbardziej zasłużonych pracowników
(P) 7 bm. w Warszawie — w dniu dorocznego święta pra¬
cowników służby zdrowia prezes Rady Ministrów — Piotr Ja¬
roszewicz udekorował grupę 82 najbardziej zasłużonych pra¬
cowników resortu zdrowia i opieki społecznej odznaczeniami
państwowymi, nadanymi im z tej okazji przez Radę Państwa.
, Piotr Jaroszewicz przekazał
na ręce odznaczonych ser¬
deczne pozdrowienia i wyra¬
zy uznania od I sekretarza
KC PZPR — Edwarda Gier¬
ka, dla całej przeszło półmi¬
lionowej rzeszy pracowników
służby zdrowia, których ofiar¬
ność i pełna zaangażowania
postawa umożliwia coraz lep¬
sze zaspokajanie rosnących
Uroczystość w Radomiu
Informacja własna
<R) Z okazji Dnia Pracownika
Służby Zdrowia odbyło się w
Radomiu spotkanie z aktywem
służby zdrowia, na którym od¬
czytany został list I sekretarza
KW partii J. Prokopiaka skie¬
rowany do wszystkich pracow¬
ników zatrudnionych w placów¬
kach leczniczych, profilaktycz¬
nych i opieki społecznej z po¬
dziękowaniami za pracę nad po¬
prawą zdrowotności społeczeń¬
stwa woj. radomskiego.
Odznakę za wzorowa pracę w
służbie zdrowia przyznaną przez
ministra zdrowia otrzymali: inż.
Henryk Korpeta, lek. med. An¬
na Morgiewicz-Kochańska i pie¬
lęgniarka Maria Krawiec, od¬
znaki Zasłużony Działacz: Józef
Jochacy i Halina Włodarczyk,
złota odznakę PCK: lek. med.
Helena Sadownik. Dyplomy za
wzorową pracę zawodową przy¬
znane przez wojewodę radom¬
skiego i prezydenta Radomia o-
trzymało kilkudziesięciu pra¬
cowników służby zdrowia.
W przeddzień święta I sekre¬
tarz KW partii J. Prokopiak
zapoznał się z końcowy¬
mi pracami przy zagospo¬
darowaniu remontowanego bu¬
dynku szpitala przy ul. Mal¬
czewskiego w Radomiu. Nastę¬
pnie I sekretarz KW partii w
obecności wicewojewody ra¬
domskiego E. Jędrzejewskiego
odwiedził szpital w Grójcu,
gdzie spotkał się z kierownic¬
twem i pracownikami Zespołu
Opieki Zdrowotnej. Omawiane
były problemy tego środowiska.
(n)
Dziś 12 stron
potrzeb zdrowotnych naszego
społeczeństwa.
Ich niełatwej pracy towarzy¬
szy stale zainteresowanie naj¬
wyższych władz partii i pań¬
stwa, dążących do przyspiesze¬
nia rozbudowy placówek służby
zdrowia, unowocześniania u-
zbrojenia technicznego wszyst¬
kich medycznych stanowisk
pracy.
W imieniu odznaczonych za
zaszczytne wyróżnienie podzię¬
kował kierownik poradni chi¬
rurgicznej zespołu opieki zdro¬
wotnej w Koszalinie — Józef
Szantyr. Zapewnił on, że cały
personel medyczny nie będzie
szczędził wysiłków dla podnie¬
sienia jakości pracy i stanu
zdrowia społeczeństwa.
W uroczystości uczestniczyli
kierownik wydz. administracyj¬
nego KC PZPR — Teodor Pa-
limąka oraz minister zdrowia i
opieki społecznej — Marian
Śliwiński. (PAP)
Nowe placówki
(P) 7 bm. w dniu święta
pracowników służby zdrowia
i opieki społecznej w wielu
miastach i wsiach przekazano
do użytku nowe przychodnie
lekarskie, oddziały szpitalne,
sanatoria, placówki oświaty
zdrowotnej.
Kilka obiektów służby zdro¬
wia otwarto w woj. szczeciń¬
skim. O dobrze wyposażoną
przychodnie lekarska wzbogacił
się Nowogard, placówka dyspo¬
nuje 16 specialistycznymi porad¬
niami.
Od czwartku 7 bm. z nowej
przychodni rejonowej będą tak-
(A) DOKOŃCZENIE NA STR. 2
SPEŁNIENIA ŻYCZEŃ
(P) Pytanie pozbawione jest
oryginalności: co życzą sobie
w dniu swego święta pracow¬
nicy służby zdrowia? Ale
treść zgłaszanych DZIS ży¬
czeń — w zestawieniu z tymi
sprzed trzech, dwóch czy na¬
wet sprzed roku — jest nie¬
szablonowa. a przy tym bo¬
gatsza i bardziej optymistycz¬
na zarówno dla nich samych,
tj- pracowników służby zdro¬
wia, jak i dla nas, pacjentów,
czy tylko ludzi objętych tro¬
skliwą profilaktyką.
Doc. dr hab. Stanisław MLE-
KODAJ, dyrektor Instytutu Chi¬
rurgii Akademii Medycznej w
Gdańsku.
— Większych sukcesów w opa¬
nowaniu chorób społecznych, to
znaczy najważniejszych: nowo¬
tworów. chorób serca i naczyń.
Myślę tu także o wypadkach.
To są chyba trzy plagi współ¬
czesne. O ile jednak wypadkom
można zapobiec. względnie
zmniejszyć ich skutki lepszą
dyscypliną społeczną, kulturą
techniczną, o tyle choroby cy¬
wilizacyjne, których mianem o-
kreśla się właśnie nowotwory
oraz choroby serca i naczyń —
są znacznie trudniejsze do opa¬
nowania.
A więc żeby służba zdrowia
mogła skuteczniej walczyć z ty¬
mi chorobami. Takie są moje ży¬
czenia dla społeczeństwa.
A pracownikom służby zdro¬
wia życzę coraz lepszych wa-
Oferował pan, dyrektorze...
Płaszcze i kurtki z „Próchnika” * Koncentraty
i przyprawy z „Winiar” * Dotrzymane obietnice z jory”
Informacja własna
(P) We wczorajszym numerze „Życia” rozpoczęliśmy serię
rozmów z dyrektorami zakładów, produkujących poszukiwane
artykuły rynkowe, którzy pól roku temu odpowiadali na nasze
pytania w serii: Co pan oferuje, dyrektorze?
Jak się mają ówczesne obietnice do rzeczywistości? Czy rze¬
czywiście wszystko co zapowiadano zostało zrealizowane? Czy
będziemy to mogli kupić w najbliższej przyszłości? Oto kolej¬
na seria odpowiedzi z przemysłu, którą następnie skonfrontu¬
jemy z opinią handlu.
Łódzki „Próchnik” ciągle
coraz więcej eksportuje mę¬
skich okryć, ale także zwięk¬
sza stale dostawy na rynek
krajowy. Dyr. Jan Sokół rela¬
cjonuje nam, jakimi efektami
zakończyli rok ubiegły, tzn. co
wyszło z zapowiadanych przez
niego na łamach „Życia” o-
bietnic.
— Eksport okazał się o 40
proc. większy od planowanego,
a na rok bieżący zadania ma¬
my w tej dziedzinie jeszcze
poważniejsze. Ale przekroczy¬
liśmy także — dzięki zobowią¬
zaniom podjętym przed VII
Zjazdem partii — dostawy na
rynek krajowy. W I kwartale
br. wysialiśmy za granicę 250
tys. okryć, zaś handlowi rodzi¬
memu dostarczyliśmy 85 tys.
lekkich płaszczy, kurtek i pro¬
chowców na podpinkach, lob
bez. Bardzo udane okazały się
wełniane kurteczki w różnych
kolorach, które nawet jednego
Prognoza pogody
(P) IMiGW przewiduje dziś w
Warszawie zachmurzenie umiar¬
kowane. Możliwość wystąpienia
przelotnego deszczu. Temperatu¬
ra maks. ok. 10 st- Wiatry u-
miarkowane i słabe, zmienne z
przewagą kierunków zachodnich.
KALENDARIUM
• Czwartek jest 99 dniem
1976 r. Do końca roku — 267
dni, w tym 223 roboczych.
• Słońce wzeszło dziś o godz.
4.54, a zajdzie o godz. 18.22
Wschód Księżyca godz. 10.52,
lachód godz. 1.30, Czwartek bę¬
dzie dłuższy od najkrótszego
dnia w roku o 5 godzin t 46
minut.
• Imieniny obchodzą/ Dłonisy
I January. \ (J.ŁJ
dnia nie zagrzały miejsca w
sklepach. O dziwo — najwięk¬
szą popularnością cieszyły się
czarne.
— Co szyjecie w tej chwili?
— Teraz mamy w robocie m.
in. kurtki ze sztucznej skóry,
dalej — bardzo eleganckie, dwu¬
rzędowe trencze, które szyje
nasz zakład w Rawie Mazo¬
wieckiej, oraz — krótkie
wdzianka męskie należące do
(C) DOKOŃCZENIE NA STR. *
runków pracy i coraz lepszego
systemu organizacyjnego: żeby
uruchomione potężne środki sku-
teczniei wykorzystywać dla do¬
bra nas wszystkich. Ponieważ
jestem pracownikiem sl.użby
zdrowia, to życzenia te pośred¬
nio składam i sobie. Także: że¬
bym mógł — jestem nauczycie¬
lem akademickim — jak naj¬
lepiej nauczyć młodych adep¬
tów sztuki lekarskiej: żebym
mógł jak najlepiej przekazać im
wiedze oraz najbardziej war¬
tościowe nawyki.
Maria KSZCZOTEK, naczelna
pielęgniarka Wojewódzkiego
Szpitala Zespolonego w Rado¬
miu.
— Życzenia należą się prze¬
de wszystkim pacjentom: aby
nie musieli korzystać z naszej
opieki w szpitalach, tylko z na¬
szej profilaktyki. Na zapobiega¬
nie chorobom kładziemy bowiem
teraz główny nacisk i temu ce¬
lowi podporządkowana jest co¬
raz bardziej nasza działalność.
(B) DOKOŃCZENIE NA STR. 2
Stańko Todorow
przybędzie do Polski
(P) Na zaproszenie prezesa
Rady Ministrów Polskiej Rze¬
czypospolitej Ludowej Piotra Ja¬
roszewicza przybędzie wkrótce
do Polski z wizytą przyjaźni
przewodniczący Rady Ministrów
Ludowej Republiki Bułgarii
Stańko Todorow. (PAP)
Henryk Jabłoński
przyjął ambasadora Włoch
(P) Przewodniczący Rady
Państwa Henryk Jabłoński
przyjął 7 bm. na audiencji po¬
żegnalnej ambasadora Republi¬
ki Włoskiej w Polsce Mario
Mondello. (PAP)
(P) Siew jęczmienia jarego w kombinacie PGR Gniechowice (woj. wrocławskie). CAF ~ Hawalaj
Program rozwoju rolnictwa i gospodarki żywnościowej
Plenum KW PZPR i WK ZSL w Radomiu
Ambasador Iraku
złożył listy
uwierzytelniające
(P) Przewodniczący Rady
Państwa Henryk Jabłoński
przyjął 7 bm. na audiencji w
Belwederze ambasadora nad¬
zwyczajnego i pełnomocnego
Republiki Irackiej Ali Mah-
moud Sumaida, który złożył li¬
sty uwierzytelniające.
W czasie audiencji obecni by¬
li: sekretarz Rady Państwa Lu¬
domir Stasiak i wiceminister
spraw zagranicznych Eugeniusz
Kułaga.
Ambasadorowi towarzyszyli
członkowie ambasady.
Po wręczeniu listów uwierzy¬
telniających ambasador Ali
Mahmoud Sumaida został przy¬
jęty przez przewodniczącego Ra¬
dy Państwa na audiencji pry-
wanej, przy której był obecny
wiceminister E. Kułaga.
Na dziedzińcu belwederskim
Kompania Reprezentacyjna WP
oddała ambasadorowi honory
wojskowe. Odegrano hymny na¬
rodowe.
W związku z objęciem misji
w Polsce, ambasador Republiki
Irackiej Ali Mahmoud Sumaida,
w asyście członków ambasady,
złożył 7 bm. wieniec na Gro¬
bie Nieznanego Żołnierza.
Przy składaniu wieńca Kom¬
pania Reprezentacyjna Wojska
Polskiego oddała honory woj¬
skowe. (PAP)
Obsługa własna
(R) 7 bm. obradowało w Radomiu wspólne Plenum KW
PZPR i WK ZSL poświęcone rozwojowi rolnictwa i gospodar¬
ki żywnościowej w woj. radomskim do 19S0 roku. Przewodniczył
I sekretarz KW PZPR Janusz Prokopiak.
W obradach uczestniczył
z-ca członka Biura Politycz¬
nego KC, minister rolnictwa
Kazimierz Barcikowski, czło¬
nek Prezydium NK ZSL, se¬
kretarz NK ZSL Bolesław
Stróżek, przedstawiciel Wy¬
działu Rolnego KC PZPR Sta¬
nisław Kępa, prezes WK ZSL
Henryk Maciąg a także pier¬
wsi sekretarze komitetów
gminnych PZPR, naczelnicy
niektórych gmin, sekretarze
GK ZSL, pracownicy rolni¬
ctwa, posłowie na Sejm.
Wprowadzenie do dyskusji
plenarnej wygłosił sekretarz KW
PZPR Jerzy Adamczyk (omó¬
wienie tego w-ystąpienia zamie¬
szczamy na stronie 8).
Jak wynika z materiałów
przedstawionych uczestnikom
plenum ogólny obszar użytków
rolnych w woi. radomskim wy¬
nosi ponad 500 tys. ha, co sta-
Wizyta min. Stefana Olszowskiego w Bonn
Rozmowy z Hansem-Dietrichem Genscherem
BONN (PAP) Przewodniczą¬
cy Bundesratu. Albert Oss-
wald przyjął w środę w rezy¬
dencji prezydenckiej ministra
spraw zagranicznych PRL,
Stefana Olszowskiego, przeby¬
wającego z wizyta oficjalna w
RFN. Albert Osswald joełni
obowiązki prezydenta RFN.
Również w środę ministrowie
spraw zagranicznych PRL Ste¬
fan Olszowski i RFN Hans —
Dietrich Genscher kontynuowali
rozmowy jjolityczne. rozpoczęte
poprzedniego dnia.
Obaj dyplomaci omawiaja
przede wszystkim sprawy dwu¬
stronne. a w szczególności dal¬
szy proces /wgłębienia normali¬
zacji stosunków w wyniku jed-
OKIEM DŻENTELMENA
z Tadeuszem ZAKRZEWSKIM
kierowcą MZK, laureatem
nagrody „Dżentelmen jezdni”
(A) Od dziesięciu lat rozgry¬
wa się w Warszawie konkurs
„Bądź dżentelmenem jezdni”,
co miesiąc najlepsi kierowcy
wyróżniani sa tytułem ..dżen¬
telmena miesiąca”. Wśród
ostatnich laureatów znalazł się
kierowca MZK. Tadeusz Za¬
krzewski, nr służbowy 403,
prowadzący przegubowego
„Jelcza”.
— Minęło właśnie 5 łat, jak
rospocząl pan pracę w MZK...
— Tak. było to dokładnie S
kwietnia 1971 r. Jest to zarazem
piąta rocznica mojego przyjazdu
do Warszawy. Przedtem miesz¬
kałem i pracowałem w Olecku.
Przez 10 lat byłem tam kierowcą
w CPN, prowadziłem wów¬
czas ciężką, 24-tonową autocy¬
sternę.
Któregoś dnia znalazłem w ga¬
zecie ogłoszenie, że warszawskie
MZK poszukują kierowców. Po¬
myślałem. że warto spróbować
czegoś nowego, naradziłem się z
kolegą i we dwóch, żeby nam
było raźnie!, przyjechaliśmy do
Warszawy. Tu przyjęto mnie z
miejsca, dano pokój w hotelu
robotniczym i tak zacząłem pra¬
cę.
Od razu przekonałem się, że
prowadzenie autobusu 1 to w
mieście, różni się zasadniczo od
kierowania nawet wielką cięża¬
rówką. A ja na dodatek nie zna¬
łem Warszawy. Byłem tu przed¬
tem tylko raz na wycieczce, więc
co mogłem pamiętać? Wprawdzie
przez pierwsze 7 dni jeździłem
z „patronem”, starszym, do¬
świadczonym kolegą, który wta¬
jemniczał mnie w tajniki zawo¬
du kierowcy autobusu, ale ty¬
dzień to za mało. by wszystko
opanować. W wolnych chwilach
wsiadałem wiec do autobusu Ja¬
ko pasażer i uczyłem się tras.
Obserwowałem, gdzie ta przy¬
stanki. światła, jakie trzeba wy¬
konywać skręty. Starałem się za-
(D) DOKOŃCZENIE NA STR. I
Kolejny etap walki o władzę w Chinach
Teng Siao-ping pozbawiony stanowisk
Po kilkudniowych zamieszkach w Pekinie
wojsko i policja blokują plac Tien An Men
PEKIN (PAP). Jak informu¬
je korespondent PAP, Stani¬
sław Barteczko, w Pekinie po¬
dano 7 bm. oficjalnie do wia-
Kończy się budowa największego obiektu przemysłu spożywczego na Wybrzeżu — wytwórni
wędlin w Gdyni. Zakład zostanie oddany do użytku 30 czerwca br. i będzie przerabiał dziennie
86 ton mięsa. Na zdjęciu: układanie kabla energetycznego u> hali produkcyjnej.
CAJF " UUCJWWIml
domości komunikat głoszący,
że na wniosek przewodniczą¬
cego Mao Tse-tunga Biuro Po¬
lityczne KC KPCh usunęło
Teng Siao-pinga ze wszystkich
stanowisk partyjnych (wice¬
przewodniczącego i członka
BP KC KPCh), państwowych
(I wicepremiera) i wojskowych
(szefa sztabu generalnego ar¬
mii). Na razie Teng Siao-pin-
gowi pozostawiono warunkowo
członkostwo partii.
Należy sądzić, że jako pre¬
tekst do wyeliminowania Ten-
ga Biuro Polityczne wykorzy¬
stało — jak głosi komunikat —
„kontrrewolucyjny incydent na
placu Tien An Men oraz za¬
chowanie się Teng Siao-pinga
w ostatnim okresie". Komuni¬
kat nie precyzuje przy tym, o
jakie zachowanie chodzi. Biuro
Polityczne oświadczyło też, że
problem Teng Siao-pinga „stał
się już sprzecznością o charak¬
terze antagonistycznym".
Na stanowisko I wiceprze¬
wodniczącego KC KPCh i pre¬
miera ChRL Biuro Polityczne
wyznaczyło dotychczasowego
p.o. premiera Hua Kuo-fenga.
W stolicy ChRL trwały 7 bm.
obrady aktywu KC KPCh z u-
dziafem licznych przedstawicie¬
li prowincji. Nie można wy¬
kluczyć, że obecnie obraduje
III plenum KC KPCh lub że
zakończyło ono obrady.
Jak wiadomo, Teng Siao-ping
był przez ostatnie dwa miesią¬
ce obiektem zaciekłych ataków,
(DOKOŃCZENIE NA STR. 4)
nomyślnei ratyfikacji porozu¬
mień Polska — RFŃ przez za-
chodnioniemiecki Bundesrat 12
marca br. (P)
Od 14 do 23 kwietnia
Polska
na targach w Mediolanie
(P) Rozpoczęły się prace nad
przygotowaniem polskiego pa¬
wilonu narodowego na Między¬
narodowych Targach w Mediola¬
nie, które trwać będą od 14 do
23 kwietnia. Targi te należą do
czołowych tego typu imprez w
Europie; uczestniczyć w nich bę¬
dzie ok. 90 państw z całego świa¬
ta.
Nasza ekspozycja będzie naj¬
większa, jaką w tym roku or¬
ganizujemy na Zachodzie. W
odróżnieniu od lat poprzednich,
kiedy to w Mediolanie oferowa¬
liśmy suToje towary w układzie
branżowym, w tym roku cała
nasza ekspozycja znajdzie sie w
jednym, dużym pawilonie o po¬
wierzchni ponad 900 m kw„ a
także na otwartej wokół niego
przestrzeni.
Łącznie w targach w Mediola¬
nie weźmie udział 16 polskich
central handlu zagranicznego, w
tym po raz pierwszy wystąpią:
„Bumar”, „Metronex”, „Mera-
Elwro” i „Navimor”. (PAP)
Odmładzanie
lasów świętokrzyskich
(A) W lasach woj. kieleckie¬
go i radomskiego rozpoczęły się
wiosenne prace przy zalesianiu
zrębów i nieużytków.
Te] wiosny zalesi się na tere¬
nach obu województw kilka ty¬
sięcy ha. Odmłodzona zostanie
m. in. Puszcza Kozienicka, lasy
lipskie, koneckie i inne. gdzie
zasadzi się wiele milionów
drzew iglastych i liściastych,
wyhodowanych w szkółkach
leśnych.
W pracach zalesiania i zadrze¬
wiania uczestniczy aktywnie
młodzież. (PAP)
W numerze:
„Życie
i Nowoczesność"
nowi 2,7 proc. powierzchni użyt¬
ków w kraju. Użytki rolne zaj¬
mują ponad 70 proc. ogólnej
powierzchni województwa w
tym grunty orne 54,8 proc. Po.
wierzchnia sadów wynosi 5,2
proc. i iest najwyższa w kraju.
Rolnictwo radomskie charak¬
teryzuje duże rozdrobnienie go¬
spodarstw. Średni obszar indy¬
widualnego gospodarstwa wyno¬
si około 4 ha. Gospodarstwa do
2 ha stanowią 24 proc., nato¬
miast powyżej 7 ha — 23 proc.
ogólnei liczby gosriodarstw in¬
dywidualnych.
Niski stopień wyposażenia w
sprzęt mechaniczny do produk¬
cji rolnei sprawia, że np. w 1974
roku jeden ciągnik przypadał na
85 ha, podczas gdy średnia kra¬
jowa wynosiła 40 ha. Starzeje
się ludność wsi rolniczej, co po¬
ciąga wzrost gospodarstw bez
następców. W tym roku liczba
takich gospodarstw sięga 25
proc. Niedoinwestowanie rolnict¬
wa w zakresie melioracji spra¬
wia trudności zaopatrzenia wsi
w wode.
Główny kierunek rozwoju rol¬
nictwa do 1980 roku to wzrost
produkcji żywca wieprzowego,
wolowego i mleka oraz wzrost
produkcji owoców i warzyw. O-
gółem w 5-leciu przewiduje się
uzyskać wzrost produkcji global¬
nej o 26,8 proc.
W 5-leciu scalonych zostanie
30 tys. ha. Przeprowadzone zo¬
staną szczegółowe analizy wsi,
której celem będzie dokładne u-
Stalenie ilości i lokalizacji grun¬
tów jakie z mocy różnych prze¬
pisów prawnych przejdą na
własność państwa. W latach
1976—80 przewiduje się łącznie
przejęcie kolo 7600 ha gospo¬
darstw o powierzchni 34 tys. ha.
.Konieczna jest dalsza specjali¬
zacja gospodarstw. Tę formę
gospodarowania w- wojewódz¬
twie podjęło dotyc..czas 3315
gospodarstw indywidualnych_ w
produkcji zwierzęcej oraz 5500
w produkcji ogrodniczej.
W roku 1975 spółdzielnie kó¬
łek rolniczych podwoiły stan
posiadania ziemi i osiągnęły 2200
ha powierzchni. Działalność go¬
spodarczą prowadzi 61 zakładów
gó-oodarstw rolnych. Przewi¬
duje się, że w roku 19S0 SKR
posiadać będą ponad 22 tys.
hektarów gruntu.
Woj. radomskie iest najwięk¬
szym rejonem sadowniczym w
Polsce. Wielkość produkcji o-
grodniczej w województwie w
1975 roku szacowano na ponad
409 tys. ton w tym jabłek 245
tys. ton.
Zgodnie z programem w 1939
roku rozmiar upraw ogrodni¬
czych winien wynieść 55 tys.
ha w tym sady 43 tysiące
hektarów. Taki wzrost pro¬
dukcji owoców wymaga rozwi¬
nięcia bazy przetwórstwa — roz¬
budowy zakładów przetwórczych
w Zwoleniu. Lipsku i Przysu¬
sze. Na rozbudowę i moderni¬
zacje istniejących zakładów pla¬
nuje sie nakłady inwestycyjne
w wysokości 675 min zł. (bd)
Sztorm na Bałtyku
(P) Na Bałtyku sztorm. Siła
wiatru. przekracza 7 st. w ska¬
li Beauforta. Wysoka fala i sil¬
ny wiatr zmusiły załogi kutrów
rybackich do przerwania poło¬
wów i schronienia się w por¬
tach. W basenach portowych
ograniczono ruch statków, unie¬
ruchomione zostały pływające
dźwigi, co w dużej mierze ut¬
rudniło sprawny przeładunek
statków.
Kolejny dzień kwietnia upły¬
nął pod znakiem słonecznej po¬
gody w całym kraju. W War¬
szawie i Jeleniej Górze termo¬
metry wskazywały w południe
10 st.
Dziś 8 bm. od godz. 16 do 1/
Konsultacja „Życia”
Wojsko - nauka - zawód
Dziś, w czwartek 8 bm. od godz. 16 do 17 przy telefonie
250-205 na pytania Czytelników, dotyczące zarówno odbywania
zasadniczej służby wpjskowej, jak i warunków przyjęcia do
szkół wojskowych oraz szkolenia przedpoborowych i poboro¬
wych w zawodach przydatnych dla potrzeb wojska — odpowia¬
dać będzie Szef Wojewódzkiego Sztabu Wojskowego — War¬
szawa płk dypl. mgr MARIAN POPIOŁEK.
• Kto może ubiegać się o przyjęcie do akademii, wyższych
szkół wojskowych, szkół chorążych i podoficerskich szkól za¬
wodowych?
® Jakie zawody możną zdobyć podczas odbywania zasadni¬
czej służby wojskowej?
• Jakie szczególne uprawnienia przysługują rodzinie żołnie¬
rza?
• Na te i inne pytania będzie można uzyskać odpowiedź pod¬
czas dzisiejszej konsultacji przy tel 250-203 w godz 16—17. Py¬
tania można również przysyłać listownie pod adresem „Zycie
Warszawy" Marszałkowska 3/5 00-624 Warszawa z dopiskiem na
kopercie „Wojsko, nauka, zawód".
NB 84 R
CZWARTEK, 8 KWIETNIA 1976 R.
CENA 1 ZŁ
a ZYCIE'
NU 8- V KWIETNIA 1876 R.
E2&
Po posiedzeniu Biura Politycznego
Partia całego narodu
2437 tys. członków i kandydatów liczy PZPR
(P) 2.437 tysięcy członków i
kandydatów, działających w
72,6 tysiącach podstawowych
organizacji partyjnych, liczyły
ha koniec grudnia ub.r. szere¬
gi Polskiej Zjednoczonej Partii
Robotniczej.
Trzonem partii skupiającej w
swych szeregach przedstawicieli
wszystkich zawodów, środowisk
i pokoleń, jest klasa robotnicza.
Robotnicy stanowią bowiem 41,8
proc. całego składu partii. Oni
też — w latach 1972—75 — byli
najliczniejszą grupą spośród no¬
wo przyjętych w szeregi PZPR.
W roku ubiegłym, nieomal 66,1
proc. nowo przyjętych do PZPR
kandydatów stanowili robotnicy.
Jest to dobitny i wymowny do¬
wód pełnego poparcia i akcepta¬
cji polityki partii, jej społeczno-
ekonomicznego programu przez
klasę robotniczą.
Podobnie liczne zgłoszenia do
partii napłynęły od chłopów. O
ile w 1972 r. deklarację wstąpie¬
nia do partii zgłosiło 6 tys. rol¬
ników, to już w roku ubiegłym
22,9 tys. wśród 232 tys. chłopów
— członków partii — 95,9 proc.
stanowią rolnicy indywidualni.
Ostatni okres przyniósł rów¬
nież dalsze umocnienie pozycji
partii wśród socjalistycznej in¬
teligencji — naukowców, inży¬
nierów i techników, w kręgach
ludzi odpowiedzialnych za orga¬
nizację pracy i jakość zarządza¬
nia gospodarką narodową.
W szeregach PZPR działa 272
tys. inżynierów i techników, pra¬
wie 142 tys. nauczycieli, blisko
107 tys. ekonomistów, 36 tys.
specjalistów rolnictwa i leśnic¬
twa oraz 32 tys. lekarzy i pra¬
cowników personelu medyczne¬
go. Tylko w ostatnim 5-leciu
liczba inżynierów i techników
członków partii wzrosła o 73
tys. osób, zaś specjalistów rol¬
nictwa i leśnictwa o ponad 8
tys.
Niezwykle charakterystyczny
i symptomatyczny dla partii
lat siedemdziesiątych jest stały
wzrost poziomu wykształcenia
zawodowego i ogólnego jej
członków. Odpowiada to coraz
większym wymaganiom wynika¬
jącym z wyższego społecznego 4
ekonomicznego rozwoju kraju, z
coraz to bardziej skomplikowa¬
nych i złożonych zadań, jakie
stawia przed partią dynamiczny
postęp w zakresie techniki i
technologii, planowania i za¬
rządzania gospodarką narodową.
Warto podkreślić, iż przecięt¬
na wykształcenia członków i
kandydatów PZPR jest wyższa
od średniej dla całego społeczeń¬
stwa. Pbdczas kiedy co 5 oby-
Kolejny skok prza Atlantyk
Od 4 czerwca-regularne
połączenie lotnicze
Warszawa-Montreal-Warszawa
Informacja własna
(P) 16 kwietnia miną trzy
lata od uruchomienia przez Pol¬
skie Linie Lotnicze „Lot” stałe¬
go połączenia pasażerskiego na
trasie Warszawa — Nowy Jork
— Warszawa. Linia ta cieszy się
bardzo dużą frekwencją.
Od 4 czerwca br. PLL „Lot”
uruchamiają kolejne połączenie
atlantyckie, a mianowicie War¬
szawa — Montreal — Warsza¬
wa. Trasę tę obsługiwać będą
samoloty typu 11-62. Lot z War-
szawry do Montrealu odbywać się
będzie w każdy piątek o godz.
8.50 i Montrealu o gbdz. 21.30.
Przyloty do Warszawy w sobotę I
o godz. 10.15.
Dotychczas nasze samoloty lą- !
dowaly w Kanadzie tylko goś- j
cinnie, ale były to tylko loty |
czarterowe, głównie do Montrea¬
lu i Toronto. O uruchomienie
regularnej linii kanadyjskiej
przez PLL „Lot” usilnie starała
się kanadyjska Polonia, która
podobnie jak Polonia amerykań¬
ska chciała mieć swojego naro¬
dowego przewoźnika lotniczego,
reprezentowanego na nowoczes¬
nym lotnisku Mirabel w Mon¬
trealu.
Warto odnotować, ie inaugu¬
racja regularnych połączeń lot¬
niczych z Kanadą następuje w
roku olimpijskim (miejscem o-
limpiady będzie, jak wiadomo,
właśnie Montreal). Z tej okazji
PLL „Lot” wydały już specjal¬
ny folder prezentujący polskich
sportowców na arenach całego
świata, (jl.)
Jubileusz
prof. Stanisława Helsińskiego
watel naszego kraju posiada wy¬
kształcenia średnie lub wyższe,
w partii takim wykształceniem
legitymuje się już ponad 41
proc. członków i kandydatów.
Z roku na rok — co godne
podkreślenia — wzrasta też licz¬
ba członków partii uczestniczą¬
cych w różnych formach szkole¬
nia ogólnego, zawodowego i
ideologicznego. Aktualnie po¬
nad 150 tys. członków PZPR u-
zupełnia swe wykształcenie. Je¬
szcze liczniejsza grupa podnosi
swe kwalifikacje zawodowe.
Pogłębianiu wiedzy marksi¬
stowsko-leninowskiej dobrze słu¬
ży wspólny, obejmujący w zasa¬
dzie wszystkich kandydatów i
członków PZPR, system szkole¬
nia partyjnego, pozwalający na
lepsze zaznajamianie z histo¬
rycznymi tradycjami i rodowo¬
dem PZPR, jej programem spo¬
łeczno-gospodarczym oraz z hi¬
storycznie doniosłymi doświad¬
czeniami KPZR i międzynarodo¬
wego ruchu robotniczego. Zwię¬
kszyła się liczba słuchaczy w
szkołach aktywu i wieczorowych
uniwersytetach marksizmu-leni-
nizmu.
Stałe podnoszenie poziomu
oraz rozwój szeregów partyj¬
nych i umacnianie robotniczego
trzonu partii jest wynikiem kon¬
sekwentnej realizacji decyzji
VI Zjazdu, XVT plenum KC. po¬
stanowień Biura Politycznego i
Sekretariatu KC PZPR przez
wszystkie instancje i organizacje
partyjne, które wypracowały i
utrwaliły w praktyce wiele cen¬
nych doświadczeń w działalnoś¬
ci ideowo-wychowawczej i or¬
ganizacyjnej.
Jest to również świadectwem
dalszego wzrostu autorytetu par¬
tii polskich komunistów, coraz
to pełniejszej identyfikacji z jej
polityką szerokich rzesz ludzi
pracy w mieście i na w-si.
Decydujący wpływ na wzrost
awangardowości partii i jej
członków w środowisku mają
wysokie kryteria partyjności,
aktywność i przodownictwo
członków i kandydatów PZPR.
Wstępując w szeregi partii,
przejmując na siebie dodatkowe
obowiązki wynikające z człon¬
kostwa w partii marksistowsko-
leninowskiej pragną oni zadoku¬
mentować swą wolę pomnaża¬
nia dorobku kraju, jeszcze bar¬
dziej ofiarnej pracy dla dalsze¬
go umacniania najwyższego do¬
bra wszystkich Polaków — ich
socjalistycznego państwa.
PZPR jest partią całego na¬
rodu skupiającą w swych sze¬
regach przodujących przedsta¬
wicieli wszystkich warstw i klas
społecznych. „Dziś też — jak
mówił Edward Gierek z trybu¬
ny zjazdowej — słowo partia
pełniej niż kiedykolwiek wyra¬
ża jedność jej szeregów, jej
członków, organizacji i instancji.
Oznacza wolę działania, upór i
wytrwałość, wysoki poziom ideo¬
wy i moralny”.
Tę wolę działania, upór i wy¬
trwałość zademonstrowała par¬
tia szczególnie dobitnie U’ okre¬
sie całego minionego 5-lecia.
Sukcesy odniesione w tych la¬
tach, odczuwalna poprawa wa¬
runków bytu i życia każdej pol¬
skiej rodziny, umocnienie pozy¬
cji państwa i znaczenia naszego
narodu w świecie, decyzje zmie¬
rzające do pogłębienia demokra¬
cji socjalistycznej, których wy¬
razem jest m. in. praktyka sze¬
rokich konsultacji ze społeczeń¬
stwem — przysporzyły partii
nowy. wielki kapitał zaufania,
pozwoliły na dalsze zacieśnienie
jej ■więzi z całvm narodem.
JULIUSZ SOLECKI
(PAP)
Święto pracowników służby zdrowia
(A) DOKOŃCZENIE ZE STR. 1
że mogli korzystać mieszkańcy
Starogardu. W najbliższym cza¬
sie uruchomiony przy niej zo¬
stanie ośrodek badań cytologicz¬
nych.
Lista odznaczonych
Order Sztandaru Pracy II kla¬
sy otrzymał Józef Szantyr —
kierownik poradni chirurgicznej
ZOZ w Koszalinie,
Krzyż Oficerski Orderu Odro¬
dzenia Polski otrzymał Józef
Bożek — kierownik kliniki on¬
kologii dzieci i młodzieży w In¬
stytucie Matki i Dziecka w
Warszawie.
Krzyżami Kawalerskimi Orde¬
ru Odrodzenia Polski udekoro¬
wani zostali: Lidia Babiueh —
lekarz szpitala zakaźnego w War¬
szawie, Czesław Baran — dy¬
rektor administracyjny Akade¬
mii Medycznej w Gdańsku, Mie¬
czysław Baszyński — kierownik
działu Akademii Medycznej w
Gdańsku, Maria Bugno — dy¬
rektor biblioteki głównej Aka¬
demii Medycznej w Gdań¬
sku, Zofia Byczkowska —
kierownik oddziału Instytutu
Medycyny Pracy w przemyśle
węglowym i hutniczym w Sos¬
nowcu, Ludmiła Czechowska —
ordynator oddziału w szpitalu
wojewódzkim w Opolu, Maria
Czober — kierownik apteki z
Katowic, Tadeusz Demkow —
ordynator oddziału chirurgiczne¬
go w Blachowni, Juliusz Drak
— ordynator oddziału chirurgii
w 6zpitalu specjalistycznym wre
Wrocławiu, Stefan Działek —
adiunkt katedry farmakologii
Akademii Medycznej w Łodzi,
Arkadiusz Flatau — lekarz ob¬
wodowej przychodni przemysło¬
wej w Warszawie,
Wanda Furman — przełożona
pielęgniarek ZOZ w Katowicach.
Lesław Grzegorczyk — kierow¬
nik zespołu nauczania kliniczne¬
go w Rzeszowie, Janusz Hanke
— kierownik zakładu diagnosty¬
ki laboratoryjnej w Instytucie
Medycyny Pracy w przemyśle
włókienniczym ł chemicznym w
Łodzi. Jadwiga Jabłkowska —
zastępca dyrektora ZOZ w No¬
wym Sączu, Antonina Jamiol*
kowska — pielęgniarka oddzia¬
łowa w instytucie hematologii w
Warszawie, Borys Jewiec —
kierownik przychodni rejono¬
wej w Bielsku Podlaskim, Sta¬
nisława Kasperska — kierownik
przychodni rejonowej ZOZ Pra-
ga-Poludnie, Antoni Korniak —
dyrektor szpitala wojewódzkie¬
go w Szczecinie, Janina Koroch
naczelna pielęgniarka ZOZ w
Gryficach. Wanda Krzyżaniak —
laborant, analityk w ZOZ w
Gorzowie Wlkp., Henryk Le-
wandowicz — kierownik dzia¬
łu spraw pracowniczych Akade¬
mii Medycznej w Łodzi, Euge¬
niusz Maldyk — dyrektor In¬
stytutu Reumatologicznego w
Warszawie, Kazimierz Marek —
kierownik kliniki chorób zawo¬
dowych w Instytucie Medycyny
Pracy w przemyśle węglowym
i hutniczym w Sosnowcu, Zbig¬
niew Mizikowski — dyrektor
ZOZ w Warszawie, Eugeniusz
Nowakowski — kierownik dzia¬
łu pomocy doraźnej wojewódz¬
kiego szpitala zespolonego w
Gdańsku. Maria Perkowicz-
Rutkowska — kierownik gmin¬
nego ośrodka zdrowia w Kro-
kowie. Katarzyna Piwowarczyk
— pielęgniarka ZOZ w Janowie
Lubelskim, Tadeusz Przyprawa
— ordynator oddziału zakaźne¬
go ZOZ w Krośnie. Wojciech
Roeske — dyrektor muzeum
farmacji Akademii Medycznej
w Krakowie, Stanisław Rybic¬
ki — szefostwo służby zdrowia
MON. Jan Skliński — dyrektor
państwowego domu pomocy
społecznej w Niegowie, Stefan
Smoczyński — klinika chorób
Komitet współpracy Polska-NRD
obraduje w Warszawie
Oświadczenie rzecznika rządu PRL
i wyraźnie nakreślono perspek¬
tywy w koncepcji rozwoju wza¬
jemnej współpracy do 1980 r.
Należy oczekiwać, że w toku
obecnej, XV sesji zostaną uzgod¬
nione wytyczne do dalszych
prac nad rozwojem współdziała¬
nia. Sfinalizuje się kilka nowych
umów.
W czwartek — poinformował
rzecznik — pracować będą gru¬
py ekspertów. W ostatnim dniu
obrad — 9 bm. — nastąpi pod¬
pisanie dokumentów sesji, a
wśród nich protokołu oraz szcze¬
gółowych porozumień dotyczą¬
cych m. in. współdziałania w
nauce i technice. (PAP)
(P) T bm. rozpoczęły się w
Warszawie obrady XV sesji Ko¬
mitetu Współpracy Gospodar¬
czej i Naukowo-Technicznej
Polski i NRD.
Delegacjom rządowym obu
krajów na tę sesję przewodni¬
czą: ze strony polskiej wicepre¬
zes Rady Ministrów Kazimierz
Olszewski, a ze strony NRD —
zastępca przewodniczącego Rady
Ministrów Gerhard Weiss.
Pierwszy dzień obrad sesji po¬
święcony był przede wszystkim
przeglądowi i ocenie realizacji
postanowień, które zostały po¬
wzięte w maju zeszłego roku
przez delegacje partyjno-rządo¬
we obu bratnich krajów pod
przewodnictwem I sekretarza
KC PZPR Edwarda Gierka i I
sekretarza KC SED — Ericha
Honeckera.
Kierujący pracami XV aeeji
przewodniczący obu delagacji
dali wyraz zawodowoleniu, iż
postanowienia te 6ą wcielane
(P) 7 bm. w sali Senatu Uni¬
wersytetu Warszawskiego odby¬
ła się uroczystość z okazji przy¬
padającej w tym dniu 85 rocz- __ ___
nicy urodzin prof. Stanisława j w życie pomyślnie i z obopólną
Helsztyńskiego — jednego z ne- korzyścią — oświadczył rzecz-
storów polskiej anglistyki. nik prasowy rządu Włodzimierz
W dorobku prof. Stanisława Janiurek.
Helsztyńskiego znajduje się ok. Wzajemna współpraca, zarów-
100 publikacji, są w tym prace
badawcze z zakresu literatury
angielskiej i amerykańskiej,
przekłady poezji, szkice popu¬
laryzatorskie i prace edytorskie
— m.in. polskie wydanie ..Dziel
wszystkich” Szekspira. Spod je¬
go pióra wyszła pierwsza pol¬
ska biografia wielkiego drama¬
turga: „Człowiek ze Stratfordu”.
(PAP)
12 ha lasu spłonęło
w Reczkowie Starym
(A) 10 sekcji strażackich wal¬
czyło poprzedniej doby z og¬
niem w kompleksie leśnym w
pobliżu Reczkowa Starego (woj.
piotrkowskie). Pożar, który
powstał w czasie wypalania ga¬
łęzi przy wyrębie, zniszczył 12
ba lasu.
no gospodarcza jak i nauko¬
wo-techniczna, rozwija się w
w szybkim tempie. Jej cha¬
rakterystyczną cechą jest dłu¬
gofalowość koncepcji oraz zwią¬
zana z tym różnorodność i sta¬
bilność podejmowanych przed¬
sięwzięć, a także ciągle wzbo¬
gacanie dwustronnych zamie¬
rzeń i praktyki ich realizacji.
Godny podkreślenia jest takie
wysoki udział dostaw’ z tytu¬
łu specjalizacji i kooperacji
produkcji w ogólnych obrotach
towarowych.
Podczas środowych rozmów
plenarnych wiele uwagi po¬
święcono wrłaśnie zagadnieniom
dotyczącym podziału pracy w
produkcji jak _ rówmież w ba¬
daniach naukowych.
Przyjacielskie, dobrosąsiedzkie
stosunki pomiędzy Polską i NRD
obejmują wszystkie dziedziny
i życia. Mają one mocne oparcie
psychicznych Akademii Me¬
dycznej w Gdańsku, Marta Soł¬
tysiak — położna w ZOZ w
Kole, Ryszard Sosiński — Za¬
stępca dyrektora w instytucie
onkologii w Warszawie, Jan
Sznajd — kierownik zakładu
chemii klinicznej Akademii Me¬
dycznej w Krakowie, Irena Sys-
ka— dyrektor ZOZ w Warsza¬
wie, Klemens Tchorzewski —
ordynator oddziału chirurgicz¬
nego w szpitalu miejskim w
Lublinie. Halina Trepczyńska—
dyrektor szpitala dziecięcego w
Warszawie, Sylwester Woźnia¬
kowski — dyrektor domu po¬
mocy społecznej w Gostyninie,
Janina Wyrek — pielęgniarka
wojskowej okręgowej przychod¬
ni przeciwgruźliczej WOW w
Warszawie.
Złote Krzyże Zasługi otrzy¬
mali: Mieczysław Balcerzak —
brygadzista w ZOZ w Sieradzu,
Irena Urszula Berner — star¬
szy asystent ZOZ w Łodzi-Po-
leśie, Maria Bieńkowska — kie¬
rownik apteki w Kielcach. Ja¬
nina Bogdanowicz — starsza
pielęgniarka w ZOZ Kozieni¬
ce, Walentyna Dowgird — pie¬
lęgniarka w szpitalu wojewódz¬
kim w Białymstoku. Edmund
Dusza — felczer w ZOZ Płock,
Łucja Florczak — salowa ZOZ
w Poznaniu-Jeżycach, Maria
Goszczurna — starsza praczka
ZOZ w Kaliszu, Maria Grajner
— lekarz dentysta, kierownik
poradni stomatologicznej ZOZ
w Wołominie, Stanisław Hady
— ordynator oddziału szpitala
wojewódzkiego w Rzeszowie,
Danuta Horbaczyńska-Szela-
chowska — dyrektor ZOZ i or¬
dynator oddziału dziecięcego w
Oławie, Jadwiga Jambor — pie¬
lęgniarka oddziałowa w szpita¬
lu wojewódzkim w Opolu, Jad¬
wiga Jamiołkowska — lekarz
dentysta, kierownik poradni
protetycznej ZOZ w Wyszko¬
wie, Hieronim Jarzembowski —
lekarz okulista w obwodowej
przychodni przemysłowej w Po¬
znaniu, Stanisław Kmieciak —
dyrektor zakładu szkolenia in¬
walidów w Poznaniu, Zofia Ko¬
walczyk — pielęgniarka oddzia¬
łowa ZOZ w Warszawie, Ce¬
cylia Kucharska — naczelna
pielęgniarka ZOZ w Słupsku,
Bogusława Kuczyńska-Sma-
rzewska — kierownik poradni
medycyny szkolnej ZOZ w
Siedlcach. Zofia Rutkowska —
lekarz ZOZ w Trzciance, Ed¬
ward Lorfing — zastępca dy¬
rektora ZOZ przemysłowej słu¬
żby zdrowia w Stalowej Woli,
Regina Łukoska — ordynator
oddziału w sanatorium w Biel¬
sku Białej, Wanda Maria Mar-
chowiecka — kierownik apteki
w Białej Podlaskiej, Irena Ma¬
łachowska — pielęgniarka w
lecznicy MZiOS, Alicja Miłkow-
ska —"dyrektor stołecznej przy¬
chodni rehabilitacyjnej w War¬
szawie. Wiktoria Myślińska —
położna w przychodni rejono¬
wej w Żurominie, Adam Pli-
szewski — kierownik poradni
dermatologicznej ZOZ w Żyw¬
cu. Stefania Pusz — przełożona
pielęgniarek w dziale tereno¬
wym w Ozimku, ZOZ Opole,
Stanisława Ramus — pielęg¬
niarka ZOZ w Jabłonnej, Leo¬
pold Richert — dyrektor WSSE
w Bielsku Białej, Romana Ro¬
gala — kierownik działu higie¬
ny komunalnej w WSSE w Lu¬
blinie, Zbigniew Rudziński —
kierownik wojewódzkiej przy¬
chodni przemysłowej w Lubli¬
nie, Halina Schneiberg — star¬
sza pielęgniarka w przychodni
rejonowej w Chajnowie, Ma¬
rian Sosin — kierownik cent¬
ralnej przychodni specjalistycz¬
nej w Krakowie. Leokadia
Staszewska — położna ZOZ w
Hajnówce, Helena Swic — se¬
kretarz rady zakładowej ZOZ
w Tomaszowie Lubelskim, Ka¬
rol Świetlik — kierownik po¬
radni okulistycznej ZOZ w Sa¬
noku. Wiktor Tomkiewicz —
kierowca WKTS w Legnicy,
Małgorzata Wrona — kierownik
działu w katowickich zakładach
sprzętu ortopedycznego w Ka¬
towicach, Ryszard Zyner — dy¬
rektor wojewódzkiego szpitala
zespolonego w Piotrkowie Try¬
bunalskim. (PAP)
WIZYTY - SPOTKANIA - ROZMOWY
• Na aaproszenie Ogólnopol¬
skiego Komitetu Frontu
Jedności Narodu, w dniach
od 25 marca do 7 kwietnia br.
przebywała w Polsce delegacja
Komitetów* Obrony Rewolucji
Kuby (CDR) pod kierownictwem
Domingo Toledo Rodrigeza, prze¬
wodniczącego CDR prowincji Pi-
nar del Rio. Delegacja odbyła
rozmowy w sekretariacie OK fj\
oraz spotkała się z aktywy.
FJN w województwach bydgoski^
toruńskim i włocławskim. Głó*.
nym tematem rozmów była daj,
łalność komitetów FJN po refoj.
mle terenowych organów wład^
i administracji państwowej.
PAP DONOSI W SKRÓCIE
• Główne kierunki rozwoju
rolnictwa i przemysłu rolno-spo¬
żywczego w woj. konińskim w
latach 1976—1989 były 7 bm. te¬
matem wspólnego posiedzenia
plenarnego KW PZPR i WK ZSL.
W obradach uczestniczyli: se¬
kretarz KC PZPR Józef Pińko-
wski i prezes NK ZSL Stani¬
sław Gucwa.
Zakładany na bieżącą 5-latkę
prawie 20-procentowy wzrost glo¬
balnej produkcji rolnictwa w
tym województwie wymaga —
jak podkreślono w czasie obrad,
którym przewodniczył I sekre¬
tarz KW PZPR w Koninie —
Tadeusz Grabski szczególnej tro¬
ski o właściwe wykorzystanie
każdego hektara ziemi.
• W Uniwersytecie SlaSkim w
Sosnowcu zakończyła się trzy¬
dniowa XV ogólnopolska sesja
studenckich kół naukowych rusy-
cj-stów, poświęcona historii, teo¬
rii i językowi oraz stylom w ma¬
łych formach literackich — li¬
teraturze radzieckiej.
# W Czechosłowackim Ośrodku
Kultury i Informacji w Warsza¬
wie otwarto wystawę pod naz¬
wą „Czechosłowacja między XIV
i XV Zjazdem KPCz”. Otwarcia
wystawy dokonał ambasad*
CSRS w Polsce Jan Muszal.
• We Włocławku zainaug-j-j.
wano regionalne dni przyjat-
polsko-radzieckiej.
• 60 min drzew i s» ^
krzewów posadzono w ostatni-
5-leciu. Dane te przedstawioi".
•7 bm. na posiedzeniu komisji j.
chrony środowiska i zadrzewię
nia przy OW FJN.
9 Flagowy statek gdańskiej
„białej floty” — m/s „Mazowsze1
wypłynął z Gdyni w pierws-
tegoroczny rejs turystyczny
Bałtyku biorąc kurs na Ryge. y,
pokładzie statku płynie ponac
120 pasażerów — pracownikń
Stoczni Gdańskiej im. Lerńj
i służby zdrowia.
• Dla zapoznania przedstaw;,
cieli naszego handlu i przetr-.
słu z towarami rynkowymi prj.
dukowanymi przez Hongkong. »
salach hotelu „Forum” w w*,
szawie czynna jest wystawa iy.
ganizowana przez tamtejszą Ba.
dę Rozwoju Handlu. Na wyia-
wie oglądać można propozycje j
firm — głównie wyroby oćzae-
żowe i konfekcyjne, zmecłiai.
zowany sprzęt gospodarstwa dę
mowego, odbiorniki tranzystoro¬
we, zabawki.
SPEŁNIENIA ŻYCZEŃ
(B) DOKOŃCZENIE ZE STR. 1
A jeśli już trafią do szpitala,
jeśli zachorują — życzę potenc¬
jalnym pacjentom, aby byli oto¬
czeni pielęgniarkami o uśmie¬
chniętych twarzach, ponieważ
uśmiech na równi f lekami
przywraca zdrowie. (Skądinąd
wiemy, że dzięki pani Marii
Kszczotek, tego uśmiechu w
Woj. Szpitalu Zespolonym w
Radomiu jest naprawdę dużo).
Jeśli chodzi o nas. pracowni¬
ków służby zdrowia, to przede
wszystkim życzymy sobie naj¬
lepszych. najwspanialszych, naj¬
nowocześniej urządzonych pla¬
cówek: szpitali, przychodni, am¬
bulatoriów. Do tego właśnie
zmierzamy.
Sobie osobiście? Jestem w
przededniu obrony pracy magi¬
sterskiej. Praca jest już napisa¬
na, oddana do przepisania na
maszynie. Oczekują właśnie na
wyznaczenie mi terminu obro¬
ny. Oby nastąpiło to jak naj¬
prędzej I
Dr Anna KOZIKOW8KA, dy¬
rektor Wojewódzkiego Szpitala
Zespolonego w Gdańsku.
— Służbie zdrowia w ogóle —
trzeba życzyć bardzo szeroko
zakrojonych inwestycji w zakre¬
sie lecznictwa zamkniętego. Bo
jednak brak łóżek szpitalnych
jest nadal dotkliwy. Szczególnie
w niektórych rejonach kraju;
do nich zalicza się i nasz re¬
gion. A więc realizacji, i to jak
najszybszej inwestycji zaplano¬
wanych i ujętych w planach, a
także zamierzonych.
Życzenia dla naszego woje¬
wództwa są podobne: chodzi
przy tym o łóżka szpitalne w
zakresie głównie trzech specjal¬
ności: chorób wewnętrznych, łó¬
żek położniczych i pediatrycz¬
nych. Z tym. że potrzeby w za¬
kresie tych ostatnich — w przy¬
padku samego Gdańska — bę¬
dą wkrótce zaspokojone, ponie¬
waż w najbliższym czasie otwie¬
ramy pawilon dziecięcy na 160
łóżek. W budowie Jest także
duży szpital.
Głównym nurtem mego tycia
— mówi pani dyrektor — jest
praca zawodowa. Wokół niej
koncentrują się moje plany, pro¬
jekty. zamierzenia. Przed pół
rokiem objęłam stanowisko dy¬
rektora Szpitala Zespolonego. To
jest ogromna placówka: takich
dotychczas nie było. Chciałabym,
aby nam sie udało urzeczywist¬
nić wszystkie zamysły, rzeczy¬
wiście bardzo ambitne — jak
najszybciej i jak najlepiej. Gdy¬
by ml udało się jeszcze znaleźć
trochę czasu na pracę z pacjen¬
tem. Bo praktycznie, od objęcia
nowego stanowiska, nie mam
na to czasu. A to jest przecież
mój zawód, podstawowy zawód.
Prof. dr hab. Stanisław DĄB¬
ROWSKI, dyrektor Instytutu
Psychoneurologii w Warszawie.
— Czego sobie życzę? Aby w
tym roku został przekazany do
Sejmu Projekt Ustawy o Ochro¬
nią Zdrowia Psychicznego.
Profesor Jest przewodniczącym
komisji, która wspomniany pro¬
jekt opracowała, (marr)
Depesze gratulacyjne
HENRYK JABŁOŃSKI
przewodniczący Rady Państwa
Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej.
Ekscelencjo, z wielka przyjem¬
nością przekazuję Panu moje
gorące gratulacje z okazji ppno-
wnego wyboru na przewodni¬
czącego Rady Państwa Polskiej
Rzeczypospolitej Ludowej.
Proszę przyjąć, Ekscelencjo,
moje szczere najlepsze żj-czeaia
zdrowia i pomyślności dla Paa
osobiście oraz postępu i dobro¬
bytu dla zaprzyjaźnionego ns-
rodu Polski.
FAKHRUDDIN ALI AHMED
Prezydent Republiki Indii
PIOTR JAROSZEWICZ
prezes Rady Ministrów
Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej
Ekscelencjo, proszę przyjąć
moje gorące gratulacje z okazji
ponownego powołania na sta¬
nowisko prezesa Rady Mini¬
strów Polskiej Rzeczypospolitej
Ludowej.
Jesteśmy przeświadczeni, is
istniejące stosunki przyjaźni i
zrozumienia między naszyci
obydwoma krajami będą nadal
rozkwitać.
INDIRA GANDHl
Premier Republiki Indii
Oferował pan, dyrektorze
18 pierwszych dyplomów na studiach
przemiennych Politechniki i FSO
Obsługa własna
(P) Przed 3,5 rokiem Wy¬
dział Samochodów i Maszyn
Roboczych Politechniki War¬
szawskiej wraz z Fabryką Sa¬
mochodów Osobowych na Że¬
raniu uruchomiły pierwsze w
Polsce studia przemienne. W
środę, 7 bm. odbyła się uro¬
czystość wręczenia dyplomów
inżynierów mechaników pierw¬
szym absolwentom tych stu¬
diów. Jest ich osiemnastu:
czterech z nich ukończyło
studia z oceną bardzo dobrą,
dziesięciu z dobrą i czterech z
dostateczna -
Uroczystość zgromadziła licz¬
nych przedstawicieli nauki na
czele z ministrem nauki, szkol¬
nictwa wyższego i techniki,
proŁ dr Sylwestrem Kaliskim
— oraz przemysłu motoryza¬
cyjnego, wśród których był
dyrektor FSO Jerzy Bielecki.
Po wręczeniu dyplomów
pierwszym absolwentom, rektor
P\V prof. dr Stanisław Pa¬
synkiewicz dokonał krótkiej e-
nalizy dotychczasowej fazy tego
eksperymentu, jakim są studia
przemienne. Rektor ocenił ich
dotychczasowy przebieg oraz
współpracę uczelni z FSO ja¬
ko zadowalające, a tych osiem¬
naście dyplomów nazwał pierw¬
szym sukcesem studiów nowe-
go typu.
Jednakże, zdaniem rektora,
studia przemienne należy stale
doskonalić, skuteczniej dopaso¬
wywać ich program do potrzeb
fabryki na Żeraniu, do burzli¬
wego rozwoju całej naszej mo¬
toryzacji. Jak zresztą w ogóle
trzeba doskonalić system kształ¬
cenia inżynierów w sposób naj¬
bardziej ekonomiczny, krótki l
na najwyższym poziomie.
18 absolwentów studiów prze¬
miennych podjęło pracę w
FSO, w tydzień po złożeniu
egzaminu dyplomowego. N a-
stępna grupa, 26 studentów wy¬
konuje obecnie prace dyplomo¬
we i na przełomie września i
października przystąpi do koń¬
cowych egzaminów, (tb)
(C) DOKOŃCZENIE ZE STR. 1
typu tzrw. odzieży czasu wolne¬
go-
— Kiedy one będą w skle¬
pach?
— Ladą dzień, myślę, ie w
okresie Świąt Wielkanocnych.
— Będą „Pod Arkadami”?
— Owszem, a także w do¬
mach „Centrum”.
•dr
Zupa grzybowa była na ryn¬
ku, szczawiowa także. Jak
twierdzi dyrektor kaliskich „Wi-
niar” Kazimierz Sznelewski —
po kilkanaście ton każdej. Te¬
raz się jej nie produkuje, bo
trzeba poczekać na... grzyby I
szczaw.
Podobnie i zapowiadanymi
przed przeszło pół rokiem no¬
wymi przyprawami: włoską i
selerową. Zgodnie z zapowie¬
dzią wypuszczono pewne ich ilo¬
ści — tyle, na ile pozwalał su¬
rowiec. I znów: selery są w
tej chwili na wagę złota, o czym
zresztą wie każda gospodyni
domu, toteż na wznowienie pro¬
dukcji przypraw z udziałem te¬
go warzywa trzeba poczekać do
selerowego sezonu. Jeśli idzie
więc o ciągłość dostaw niektó¬
rych wyrobów, „Winiary” są
niewątpliwie uzależnione od se¬
zonu, od urodzaju itd.
Problemem jednak niezależ¬
nym od sezonu, którym zajmo¬
waliśmy się także w poprzed¬
niej rozmowie z dyrekcją ka¬
liskiej fabryki były przyprawy
pakowane w torebkach, bo był
taki okres, kiedy można je by¬
ło nabyć jedynie w drogich
słoiczkach. Powiedziano nam
wówczas, że to jakieś nieporo¬
zumienie i nie chciano wierzyć,
że trudno w Warszawie o to¬
rebkę papryki, czy innej przy¬
prawy. Jak to wygląda obecnie?
— W pierwszym kwartale
zrealizowaliśmy w pełni zamó¬
wienie handlu na przyprawy w
torebkach, tj. dostarczyliśmy ich
ok. 33 tony — mówi dyr. Szne-
lewski. — Sądzę, że nie powin¬
no więc być żadnych kłopotów
z Ich kupieniem, jeśli oczywi¬
ście handel dobrze ocenił zapo¬
trzebowanie.
A co * nowości szykują „Wi¬
niary”? Przygotowują nowe ze¬
stawy podstawowych koncentra¬
tów obiadowych, które rozsze¬
rzą ich dotychczasowy asorty¬
ment. Łącznie — wyproduku¬
ją w tym roku „Winiary” ok.
130 rozmaitych wyrobów.
Z obiecanych przez dzierto-
niowską „Diorę” w ubiegłym
OKIEM DŻENTELMENA
(D) DOKOŃCZENIE ZE STR. 1
pamiętać nazwy mijanych ulic.
bo to głupio przecież nie wie¬
dzieć, gdy pasażer pyta, gdzi*
ma wysiąść.
Pamiętam, byłem wówczas tak
zmęczony, że po pracy od razu
waliłem sie spać. Nawet uroki
stolicy, mnie. mieszkańca małe¬
go miasteczka, jut nie kusiły.
— Przemógł pan jednak ten
ciężki okres 1 został w MZK...
— Po prostu lubię zawód kie¬
rowcy. Pracuję w nim jut 18
rok i przejechałem ponad milion
kilometrów. Kurs samochodowy
ukończyłem w 1960 r„ jeszcze
przed wojskiem, w Białymstoku.
Polubiłem też autobus, a jeśli
się coś lubi. to się i dobrze to
wykonuje. Dlatego staram się
Jak najlepiej prowadzić swego
„przeguba”. pilnuję, by był spra¬
wny i mam satysfakcję, że moi
rwierzchnicy to doceniają.
W grudniu uh. r. zostałem w
swojej zajezdni na Woronicza
zakładowym kierowcą miesiąca
a teraz, przed kilkoma dniami!
jako jeden z dwunastu w War¬
szawie otrzymałam tytuł dżen¬
telmena jezdni”. To mobilizuje
do lepszej pracy. Zdaję sobię
przecież sprawę, że jestem te¬
raz jeszcze bardziej obserwowa¬
ny. że ocenia sie moją jazdę.
Czekają mnie też półfinały kon¬
kursu „Bądź dżentelmenem jez¬
dni”. A tam jut liczy się wszy¬
stko — umiejętności manewro¬
wania wozem, bo będa przecież
próby sprawnościowe i wiado¬
mości teoretyczne. Studiuję
więc kodeks drogowy.
— Jak pan. Jake „dżentelmen
jezdni” ocenia innych warszaw¬
skich kierowców? Jak jeździ
się po Wazszawie?
— Prowadzenie autobusu, to
ciężka praca. Jeździ się cjziencie
10 godzin i przez ten czas trze¬
ba mieć stale napiętą uwagę.
Odpowiada sie przecież za ży¬
cie ludzkie. A jeżeli jeszcze wy¬
pada tak trudna trasa, jak „144”,
po której jeżdżę najczęściej,
trzeba podwójnie uważać. Na
Trakcie Królewskim — Krakow¬
skim Przedmieściu. Nowym
Świecie, w Al. Ujazdowskich,
czy potem na Puławskiej o każ¬
dej porze dnia jest duży ruch.
Inna sprawa, to parkowanie
wozów. Np. na tak wąskiej uli¬
cy jak Marszałkowska między
placami Unii Lubelskiej a Zba¬
wiciela. stojące samochody tara¬
sują często jeden pas i trzeba
się tamtędy dosłownie przecis¬
kać. Kłopoty są również ze źle
skoordynowana sygnalizacją
świetlną. Jeżeli raz wpadnie się
pod czerwone światło, to póź¬
niej najczęściej wóz zatrzymuje
się już przy każdym skrzyżo¬
waniu. Trudno wówczas jechać
zgodnie z rozkładem jazdy, auto¬
busy doganiają poprzednie i pa¬
sażerowie narzekaia. że jeździ¬
my stadami. Wszyscy wylewają
swoje tale i złości na kierow¬
cę. A przecież trudno każdemu
tłumaczyć, że gdzieś był „ko¬
rek” lub wóz sie zepsuł i „wy¬
padł” z trasy. Najlepiej wów¬
czas milczeć i starać się nię de¬
nerwować.
Przywiązałem się do Warsza¬
wy i myślę, że tu już zostanę
na stałe. Prawdziwym warsza¬
wiakiem poczuje się jednak do¬
piero wówczas. gdv dorobię się
mieszkania. Na razie jestem
wciąż lokatorem hotelu robotni¬
czego. wprawdzie bardzo wy¬
godnego. ale to zawsze nie to
samo, co własne cztery ściany.
Rozmawiała:
ANNA BORSUKIEWICZ
Fot. Ryszard Przed worski
•łl
roku nowości, na rynek dotarły
wszystkie. Kilka z nich zdąży¬
ło już nawet z tego rynku znik¬
nąć. Los ten spotkał niestety
radioodbiornik „Gong” z win¬
dowanym zegarem. Wyproduko¬
wano go 60 tysięcy sztuk. Pro¬
dukcję przerwano choć jeS
bardzo poszukiwana, ale nie i
winy zakładów. Zabrakło im¬
portowanych zegarów elektrycz¬
nych. Szkoda bo ten rodzaj od¬
biornika radiowego przyjął sit
wśród klientów. Nie produku¬
je się też „Śnieżki”, radia i
wbudowanym gramofonem, u
które zmalał popyt.
Zgodnie z zapowiedzią — jsk
informuje zastępca dvr. naczel¬
nego Zygmunt Łuczak — znał
najwyższej jakości „Q” otrzy¬
mało radio samochodowe ..Akro¬
pol”. Poszukiwane przet auto-
mobilistów jest radiem o rze¬
czywiście wysokiej klasie. Swiac-
czy o tym również m. in. to. ro
trudno je znaleźć w sklepam
W pierwszym kwartale tego ro¬
ku wykonano ponad 9 tys. sztok
tych odbiorników.
Tym, którzy nie mogą kupie
„Akropolu”, można ze spokoj¬
nym sumieniem polecić „Safa¬
ri” ze znakiem jakości „1”. Pro¬
dukuje go filia zakładów *
Wałbrzychu. Choć uruchomioo
została w czerwcu ubiegłego ro¬
ku osiągnęła już moc docelo¬
wą i wypuszcza zwiększoną
ilość tych również poszukiwa¬
nych odbiorników.
Wiele pretensji kierowano h
„Diory” z powodu niskiej ja¬
kości kilku rodzajów produko¬
wanych tam odbiorników. 'Lei*
tych narzekań powodował nie¬
solidni’ montaż, wiele z nich po¬
wodowały nie najwyższej jako¬
ści dostawy od kooperantów. Ta.
że nie przyjęła sie „Linda" ła¬
dnie wyglądająca, majaca r.:e
złą część radiową spowodowa,
szwankujący magnetofon kase¬
towy dostarczany przez nieso¬
lidnych kooperantów.
Poprawa jakości — to dla u-
kładów, ich kierownictwa i
logi sprawa bardzo ważna. Dla¬
tego też wprowadzono zmiany *
organizacji produkcji, a także
system premiowy za wyższą ja¬
kość. Efekty tego było już
dać w pierwszym kwartale w
Zmniejszyły się nieco narzeka¬
nia handlu.
Dla tych. którzy bezskutecr-
nie poszukują odbiornika
zabeth” „Diora” ma pomyślę1
wiadomości. Produkcja tych f>-_-
biomików ma w tym noF
zwiększyć się prawie dwukrot¬
nie. W I kwartale wyproduko¬
wano 7 tyi. radioodbiorników *
wersji mono. W tym kwarcu
zmotuje się 7 tys. wersji W
reo.
Do nabycia jest także Jj*"
nier”-stereo, którego wyproś”
kowano już 37 tysięcy. Y s>
mie „Diora” wytwarza ok 3
rodzajów odbiorników. Nowasc.
jakie w tym roku powinny Ł!
ukazać — to m. in. kontynua¬
cja serii odbiorników popi*-'
nych ..Ślązak” i „Amator" — s’*j
reo. W sumie plan tegorocro.
jest dużo wyższy niż w roG
ubiegłym. Wykonane już ph”-f
I kwartału były o 45 proc. wył"
sze, niż w roku ubiegłym-
(tb-mP)
NR 84, 8 KWIETNIA 1976 R,
3
Ekonomia w handlu zagranicznym
HENRYK CHĄDZYŃSKI
Eksport znaczy rozwój
CICHA OLIMPIADA
BARBARA DROŻDŻ
JESZCZE nigdy wyniki na¬
szego handlu zagranicznego
nie były śledzone z taką uwa¬
gą i przez tak liczne grono
obserwatorów. Wynika to nie
tylko ze stopnia złożoności
i skali postawionych w tej
dziedzinie zadań, iecz także z
rangi i roli, jaką wymiana
i współpraca z zagranicą od¬
grywa w naszej gospodarce.
W wielkim anonsie pt. „Kto
handluje zagranicznie” na ca¬
łej pierwszej stronie marcowe¬
go numeru wyspecjalizowanego
dodatku „Polityki” sporządzo¬
no wykaz ważniejszych in¬
stancji, resortów, przedsię¬
biorstw i placówek zajmują¬
cych się dziś tą problematy¬
ką. Wymieniono tam m.in.
jednego ministra, 30 wicemi¬
nistrów, którzy w różnych re¬
sortach zajmują się wymianą
Okiem zza kolka
Cykoria
starszych panów
MIAŁEM chyba z osiem lat,
kiedy wuj po raz pierw¬
szy przewiózł mnie samocho¬
dem. Był to otwarty „Laurin”
z dźwignią zmiany biegów i
hamulcem na zewnątrz przy
stopniu. Samochód mnie oszo¬
łomił. Zwłaszcza nocna jazda.
W świetle elektrycznych re¬
flektorów było widać każdą
wyrwę w szutrowej szosie, a
ćmy, zwabione światłem, roz¬
bijały się o przednią szybę. Nie
mogłem zrozumieć dziadka,
który się zarzekał, że do tego
ancychrysta nie wsiądzie i
klął na reflektory, że blas¬
kiem konie płoszą. Domagał
się nawet policyjnego zakazu
używania świateł elektrycz¬
nych. — Karbidówka — to by¬
ło światło! — mawiał, rozrzew¬
niając się na samo wspomnie¬
nie. — Można regulować: jaś¬
niej — ciemniej, palnik kupisz
w każdym sklepie żelaznym, a
jak ci wody do karbidu za¬
braknie, to nie trzeba daleko
szukać, be, he, he, panie dziej-
ku!... — i dziadzio chichotał, aż
mu wąsy mokły w herbacie.
Umierał nie pogodzony. Gdy
ksiądz, namaszczając konające¬
go, wycytował: „a światłość
wiekuista niechaj mu świeci”
— dźwignął głowę i huknął
gromko: „tylko nie elektrycz¬
na!”
Pół wieku minęło od tego
czasu, ale dziadek zawsze mi
się przypomina, ile razy się
natknę na dyskusję o światłach
mijania. Wtedy mi się zdaje,
że słyszę jego charakterystycz¬
ny chichot: „Karbidówka, to
było światło, panie dziejku, he,
he, he, he...”. I mimo woli szu¬
kam w zaprzyjaźnionym re¬
sorcie tych znanych, siwych
wąsów.
Może je znajdę, bo dziadek
miał liczne rodzeństwo. Coś mi
się wydaje, że kilku starszych
panów z jego klanu do dziś
przetrwało przy biurkach. Sie¬
dzą i amcą. Ich dewizą jest bez¬
ruch. Najpierw judzili przeciw¬
ko nadmiernej — ich zdaniem
— szybkości w miastach. Prze¬
grali. Potem zaczęli się żołąd¬
kować na światła mijania. Też
przegrali. Co teraz wymyślą?
Może zabronią używania lu¬
sterek bocznych, bo światło,
które się w nich odbija, będzie
razić jadących z tyłu? Może
zaprotestują przeciwko miga¬
czom, bo z daleka wygląda to
jak ostrzegawcze światło pługu
śnieżnego? Może zażądają po¬
duszek dla kierowców?
Jest jedno urządzenie, które
kompania mojego dziadka za¬
atakuje z całą pewnością: halo¬
geny. Że za jaskrawe. Że do¬
datkowe. Że świeca. Że sa da¬
lekosiężne i przeciwmgłowe. żc
za dużo.
A głównym argumentem bę¬
dzie, że w ich światłach giną
na szosie psy i koty. Przecież
szkoda zwierząt — powiedzą —
bo skoro psy i koty, to konie
również a koni tym bardziej
szkoda.
Tylko, że to nieprawda. Im
nie chodzi o psy i koty. Ci
starsi panowie po prostu sami
się boją tych halogenów. Co z
tego, że moc w zasadzie taka
sama, jak zwykłych żarówek —
powiedzą — ale światło skute¬
czniejsze, bo bielsze. Nie przy¬
pomina karbidówki. W dodat¬
ku taki reflektor halogenowy
można przyczepić z tylu i ośle¬
piać tych. którzy jada za wami .
I TUTAJ gotów bym się zgodzić
’ ze starszymi panami. Halo¬
gen z tyłu samochodu to śro¬
dek terroru. Powinno się tego
zabronić. Są przecież specjalne
światła cofania, które nie ośle¬
piają. Można dopuścić tylko je¬
den wyjątek: rajdowcy w cza¬
sie zawodów. Na wyścigach
każdy ułamek sekundy się li¬
czy, a są sytuacje, w których
trzeba błyskawicznie cofnąć,
wyjechać, wykonać manewr i
wtedy musi się widzieć drogę.
Wszędzie tam jednak, gdzie
halogeny ułatwiają jazdę, gdy
tylko sa zainstalowane zgodnie
z przepisami, komu one prze¬
szkadzają?
Na ile znam starszych pa¬
nów, to wiem, że wynajdą je¬
szcze dodatkowe argumenty.
Nie martwię się tvm zbytnio.
Już niedaleka jest ta chwila,
gdy nawet Maluch będzie miał
w reflektorach seryjne żarów¬
ki halogenowe.
Wierzę, że wtedy wystąpią
przeciwko całemu Maluchowi.
Że nie przypomina bryczki.
KARDAN
i współpracą z zagranicą oraz
30 tys. pracowników wyspe¬
cjalizowanych w przedsiębior¬
stwach i centralach. Wykaz
jest jednak niepełny. Okazu¬
je się, że nie sposób policzyć
dokładnie tej armii, działają¬
cej w służbie Merkurego,
gdyż w zjednoczeniach, kom¬
binatach i fabrykach istnieją
działy eksportu podległe kie¬
rownikom, bądź nawet wy¬
specjalizowanym wicedyrek¬
torom.
Tych, którzy w swej działal¬
ności zawodowej w jakimś
stopniu znaleźli się w orbicie
handlu zagranicznego jest bo¬
wiem coraz więcej. Krąg od¬
działywania tej dziedziny na
nasze życie rozszerzył się bo¬
wiem bardzo. Takie było zało¬
żenie i takie następstwa polity¬
ki społeczno-ekonomicznej pro¬
wadzonej po roku 1970. W kon¬
sekwencji około jednej piątej
produktu globalnego i mniej
więcej tyle samo dochodu na¬
rodowego powstaje dziś w Pols¬
ce, za pośrednictwem eksportu
i importu. Trudno przecenić
konsekwencje tych nowych pro¬
porcji. Jeśli bowiem w latach
1966—1970 uzyskanie jednego
procentu przyrostu dochodu
narodowego wymagało zwięk¬
szenia importu o 1,5 procentu, to
w latach 1971—1975 — już o 1.8
proc. Widać więc wyraźną ten¬
dencję do coraz większej im-
portochłonności naszej gospo¬
darki.
WYZNACZNIK POSTĘPU
Powstaje tylko pytanie, czy
w odpowiedniej proporcji roś¬
nie także zdolność eksportowa
kraju. Słowem, czy gospodarka
może zapewnić niezbędne środ¬
ki dewizowe potrzebne na opła¬
cenie tego rozszerzającego się
importu. Nie możemy zaś uzy¬
skać tych środków inną drogą,
jak tylko przez ekspansję eks¬
portową. Zresztą polityka im¬
portu, w tym także przy racjo¬
nalnym wykorzystaniu na szer¬
szą skalę kredytów zagranicz¬
nych sprzyjała rozwijaniu po¬
tencjału produkcyjnego, który
teraz w coraz większym stop¬
niu należałoby wykorzvstywać
do produkcji wy robo w ekspor¬
towanych za granice. Zakupy
dóbr inwestycyjnych, a więc
maszyn, urządzeń, kompletnych
obiektów, a także nabywanych
na znacznie szerszą rkalę licen¬
cji osiągnęły w ubiegłym pię¬
cioleciu wartość 57,4 miliarda
złotych dewizowych. Były więc
dwa i pół raza wyższe aniżeli
w latach 1966—1970. Powstały
dzięki temu 'warunki, a zara¬
zem konieczność odwrócenia
proporcji między importem a
eksportem. Jeśli bowiem, w
ciągu tych pięciu lat udział
Polski w handlu światowym
zwiększał się przede wszystkim
poprzez import, to obecnie eks¬
port staje się tym wyznaczni¬
kiem, który będzie decydował
0 dalszym naszym zaangażowa¬
niu w międzynarodowym po¬
dziale pracy.
Stwierdzenie, że eksport, stal
się kluczowym warunkiem roz¬
woju gospodarczego kraju nie
jest bynajmniej tylko hasłem
lansowanym na użytek propa¬
gandy. W naszych warunkach
około 90 procent wpływów de¬
wizowych pochodzi z eksportu
towarów i tylko 10 procent z
różnego rodzaju usług, w tym
głównie transportowych i tury¬
stycznych. Ofensywa eksporto¬
wa stanowi więc jedyną możli¬
wość kontynuowania obranej
polityki, która przecież zmierza
do tego, ażebyśmy w szerszym
stopniu mogli czerpać korzyści
z udziału w międzynarodowym
podziale pracy i w handlu świa¬
towym. Jeśli Polska nadal ze¬
chce rozwijać i modernizować
różne dziedziny gospodarki
1 wykorzystywać dorobek tech¬
niki światowej — to musi na¬
dal kupować dobra inwestycyj¬
ne i myśl techniczną. Nie do
pomyślenia byłyby dziś mecha¬
niczne cięcia importowe. I
chyba na tym polega najistot¬
niejsze założenie strategii han¬
dlu zagranicznego na cale obec¬
ne pięciolecie. Nie zaciskanie
pasa i rezygnacja z importu,
ale zdobywanie środków dewi¬
zowych na zakupy poprzez
sprzedaż za granicą własnych
towarów.
KASA I RACHUNEK
Nie zamierza się więc stawiać
barier przed uzasadnionymi
ekonomicznie zakupami za gra¬
nicą. choć skrupulatne liczenie
i bardziej racjonalne działanie
jest również w tej dziedzinie
niezbędne. Wszyscy natomiast
liczą się z tym, że musi wzros¬
nąć zapotrzebowanie gospodar¬
ki na dobra sprowadzane z za¬
granicy. Nadal bowiem konty¬
nuowany będzie program roz¬
woju i modernizacji potencja¬
łu wytwórczego. To zaś zakła¬
da zwiększenie dostaw także
importowanych surowców, ma¬
teriałów oraz, co również istot¬
ne, części zamiennych. To
wszystko wymaga również zasi-
Rezerwat żubrów
powstaje w woj. sieradzkim
(A) W okolicy Jezirska w
woj. sieradzkim w pobliżu przy¬
szłego zalewu nadwarciańskiego
powstanie rezerwat żubrów. Za¬
mieszka w nim 10 żubrów spro¬
wadzonych z Białowieży. Jak
ustalono tutejsze tereny ideal¬
nie nadają się na założenie re¬
zerwatu dla tych królewskich
zwierząt. (PAP)
lania kasy kraju wpływami z
eksportu. Wymagają tego także
wydatki związane z zapewnie¬
niem dostaw surowcowych w
przyszłości. Wiadomo, że w tym
celu uczestniczymy w wydat¬
kach inwestycyjnych, związa¬
nych z rozbudową wspólnej ba¬
zy surowcowej krajów RWPG.
Rzecz więc w tym, by eksport
zapewnił środki potrzebne na
finansowanie tych wydatków,
a także na spłatę zaciągniętych
wcześniej kredytów.
Dlatego też założone na lata
1976—80 podwojenie wartości
eksportu nie jest pobożnym
życzeniem entuzjastów wymia¬
ny z zagranicą, ale gospodarczą
koniecznością. To zadanie musi
być realizowane systematycz¬
nie już od pierwszych miesięcy
pięciolatki. Założono dlatego, że
eksport w bieżącym roku powi¬
nien się zwiększyć o 17 proc.
przy wzroście importu o 9,1
proc. Tylko takie proporcje u-
możliwią uzyskanie pod koniec
pięciolatki dodatniego salda na¬
szej wymiany z zagranicą.
Wspomniane założenia planu
handlu zagranicznego na rok
bieżący stanowią jednak wiel¬
kości orientacyjne. Zasada o-
twartego charakteru planu
stwarza bowiem możliwość
przekroczenia tych założeń przy
zachowaniu, rzecz jasna, nie¬
zbędnych relacji między eks¬
portem a importem. Dotyczy to
zwłaszcza naszej wymiany z
krajami kapitalistycznymi. Ob¬
roty Polski z państwami socja¬
listycznymi, a stanowią one
dwie trzecie wartości całej wy¬
miany, zostały ustalone w za¬
wartych porozumieniach i u-
mowach. Natomiast w odniesie¬
niu do wymiany z krajami ka¬
pitalistycznymi po raz pierwszy
w mechanizmie planu wprowa¬
dzono zależność między wiel¬
kością eksportu jednostek go¬
spodarczych i resortów a im¬
portem dokonywanym w nich
na cele zaopatrzeniowe. Rozli¬
czenia dokonuje się w postaci
planowego salda dewizowego
i ono jest wiążącą dyrektywą.
Jeśli więc w jakiejś dziedzinie
uzyska się sprzedaż za granicą
wyższą ponad ustalone założe¬
nia, to powstaje także możli¬
wość sprowadzenia do kraju
większej ilości towarów po¬
trzebnych na cele zaopatrzenio¬
we. Jeśli natomiast te wpływy
dewizowe będą niższe, to bez
względu na przyczyny zmniej¬
sza się o taką samą kwotę
środki na dokonywane za gra¬
nicą zakupy.
DECYDUJE JAKOŚĆ
W dodatku rozliczeń dokony¬
wać^ się będzie nie w skali ro¬
ku, ale kwartału i - miesiąca.
Takie reguły, choć mogą nie¬
kiedy doprowadzić do sytuacji
trudnych, stać się mają decy¬
dującym czynnikiem zwiększa¬
jącym zainteresowanie realiza¬
cją zadań eksportowych i to w
oznaczonym czasie a także bar¬
dziej skrupulatnym rachun¬
kiem wydatków importowych.
Taka współzależność, obok ca¬
łego szeregu innych decyzji ad¬
ministracyjnych i przedsię¬
wzięć ekonomicznych przeciw¬
działać ma niepokojącej ten¬
dencji osłabienia wysiłków
eksportowych. W ostatnich la¬
tach udział eksportu w
produkcji globalnej przemysłu
zmniejszył się. Oznacza to, że
eksport rozwija się wolniej,
aniżeli produkcja. Nie można
zaś takiej tendencji, sprzecznej
przecież z podstawowymi zało¬
żeniami strategii rozwojowej,
tolerować na dłuższą metę.
Większe wymogi i skrupu¬
latne rozliczanie w kasie de¬
wizowej sprawia, że ostatnio
coraz częściej słyszy się na¬
rzekania na koniunkturę, ja¬
ko na główne źródło skrom¬
nego eksportu do krajów ka-
Książki
tygodnia
„Mamo,
...„Mam jedenaście lat i nie
pamiętam smaku chrupiącej
bułki z masłem. Mam jede¬
naście lat i stoję pod płotem.
Za chwilę nas wszystkich nie
będzie: siostry, dwóch braci i
mnie. Mama mówiła: „Zoba¬
czysz, wojna się skończy l
kupię ci lalkę z prawdziwymi
warkoczami.” A teraz? Na
niebie nie ma gwiazd, mama
mówi cichutko: „Obciągnijcie
sobie koszule”. — „Mamo, jak
się umiera? Czy będzie bardzo
bolało?" — chcę spytać, ale
się boję. Przed nami stoi Nie¬
miec w ciężkim hełmie. Nie
widzę jego twarzy, tylko na
wprost luję karabinu”...
Oto fragment wspomnienia,
jednego z wielu, jakie zamie¬
szczono w tej książce. Na te¬
mat ostatniej wojny pojawiło
się u nas mnóstwo publikacji
— utworów literackich, pa¬
miętnikarskich, dokumental¬
nych. Jednakże ta pozycja pla¬
suje się na miejscu szczegól¬
nym. W swoim czasie redak¬
cja „Polityki” oraz Rada O-
chrony Pomników Walki i
Męczeństwa ogłosiły konkurs
na wspomnienia adresowany
do tych, którzy w okresie
wojny nie przekroczyli szesna¬
stego roku życia. Zebrane w
pitalistycznych. Warto więc
przypomnieć, że udział eks¬
portu w wartości produkcji
przemysłowej zmniejszał się
już wtedy, kiedy na świecie
była znakomita koniunktura,
a w centralach handlu zagra¬
nicznego martwiono się głów¬
nie o to, skąd wziąć towar.
Ostatnio istotnie nastąpiło po¬
gorszenie warunków sprzeda¬
ży. Dotyczy to jednak nie
wszystkich wyrobów i nie
wszystkich rynków. Zna¬
mienne, że zgodnie z oceną
kierownictwa naszego handlu
zagranicznego wciąż można
jeszcze ulokować za granicą
więcei towarów aniżeli pro¬
ducenci przekazują na cele
eksportowe. Wzrosły nato¬
miast wymagania jakościowe.
Przedstawiciel Instytutu
Koniunktur i Cen handlu za¬
granicznego stwierdził nie¬
dawno na spotkaniu z dzien¬
nikarzami, że dziś podstawo¬
wym elementem decydują¬
cym o konkurencyjności na
rynkach światowych jest ja¬
kość a nie cena towaru. Na¬
bywca gotów jest zapłacić,
mimo słabej koniunktury,
więcej byle tylko otrzymać
towar rzeczywiście dobry.
Znacznie wzrosły kryteria od¬
bioru Jakościowego. Opowia¬
dano ostatnio o przypadku
zareklamowania całej partii
towaru, tylko dlatego, że na
wyrobach wykryto odciski
palców pozostawione tam w
czasie pakowania. Jakość
wyrobów, a także jakość dzia¬
łania — to obecnie główne
rezerwy w handlu zagranicz¬
nym. Jest to jednak temat
niezwykle rozległy i wymaga
odrębnego omówienia.
obecnie wydanej książce pra¬
ce stanowią plon owego kon¬
kursu. Autorami wspomnień
są osoby różnych narodowo¬
ści, obywatele różnych państw
— obok Polski napłynęły pra¬
ce z Czechosłowacji, NRD,
Rumunii, Węgier i Związku
Radzieckiego. W czasie, który
opisują, mieli po kilka czy kil¬
kanaście lat — dają nam więc
obraz wojny widzianej oczami
dzieci.
Tę skalę widzenia w sposób
dojmujący określa w swoim
wspomnieniu Henryk Roller.
Gdy wybuchła wojna, miał
zaledwie kilka lat. — „To
dziwne — pisze — ale nie pa¬
miętam niemieckich twarzy.
Były za wysoko i nikt się do
mnie nie nachylał. Pamiętam
natomiast dokładnie wysokie,
błyszczące buty, policyjne pła¬
szcze, grube smycze i pyski
psów. To był poziom mych o-
czu, to widziałem najczęściej".
Prace zgromadzone w książce
odzwierciedlają różne strony
wojennej i okupacyjnej rze¬
czywistości. Mamy tu uchwy¬
cone na kliszy pamięci i prze¬
niesione poprzez lata, w sta¬
nie czystym, nienaruszonym
— rozmaite obrazy, migawki,
impresje, scenki utrwalające
MNOGOŚCI olimpiad
młodzieżowych trudno się
już nieraz połapać. Olimpiada
matematyczna, fizyczna, che¬
miczna, historyczna... Trzeba
przyznać, że towarzyszy im
niezmiennie spore zaintereso¬
wanie. O tej wiosennej porze
co i raz można przeczytać o
finałach ł finalistach którejś
■ z nich.
Jest jednak jeden zasta¬
nawiający wyjątek. Dziwny
przypadek cichej olimpiady,
mijającej bez żadnego roz¬
głosu. Ta utajniona impreza
to Olimpiada Pielęgniarstwa.
A wydawałoby się, że właś¬
nie ona powinna interesować
szerokie rzesze zjadaczy Chle¬
ba. Jej związek z praktyką,
z samym życiem jest szcze¬
gólnie bliski i zrozumiały,
chociażby dlatego, że wszys¬
cy jesteśmy, byliśmy lub
będziemy pacjentami. Toczy
się zresztą od lat zarówno
oficjalna jak i zupełnie pry¬
watna dyskusja o służbie
zdrowia, w której to debacie
niemało namiętności wyzwa¬
la temat pielęgniarek. Felie¬
toniści zdążyli już nawet
zaproponować utworzenie
przymusowego korpusu pie¬
lęgniarstwa, obejmującego
młodzież płci żeńskiej, żeby
w ten sposób załatać luki w
kadrze średniego personelu
medycznego.
W atmosferze żywego zain¬
teresowania społecznego tym
tematem olimoiada pielęgniar¬
stwa, w której biorą udział te,
które już za parę miesięcy sta¬
ną przy łóżku chorego, wydaje
się być dobrą okazją wzbogace¬
nia wiedzy o sprawie i to u sa¬
mego źródła.
Do dziewiątej już olimpiady
wystartowało w Warszawie 220
dziewcząt i chłopców (ci na za-
jakieś jedno przeżycie czy wy¬
darzenie, które wstrząsnęło
szczególnie mocno psychiką
dziecka. Mamy także próby
ogarnięcia całości obrazu lat
wojny. Bardziej plastyczne
wydają się te pierwsze — mo¬
że dlatego, że ukazują w wy¬
razistym zbliżeniu zetknięcie
dziecka z grozą i koszmarem
tamtego czasu, nagłe pożegna¬
nie z okresem dzieciństwa,
brutalne wejście w dorosłość,
w sferę cierpienia, strachu,
głodu, okrucieństwa, ponie¬
wierki, walki, otarcie się o
granicę spraw ostatecznych.
Dziś, gdy patrzymy na to z
perspektywy normalnego, po¬
kojowego życia, owe „obrazy
z dzieciństwa”, z trudem mie¬
szczą się w świadomości. Oto
siedmioletni chłopak, którego
przemocą rozłączają z rodzi¬
cami i wywożą do obozu; oto
dziesięcioletni przeżywający
pacyfikację swojej wsi — od
tej jednej okupacyjnej nocy
zapadł na chorobę serca; dzie¬
cko cygańskie trzymane przez
pół roku w psiej budzie; dzie¬
cko żydowskie uwiązane za
nogę do drzewa; szesnastolet¬
ni chłopak wtrącony w piekło
Oświęcimia. Krótkie biogra¬
fie, w które wpisały się naj-
sadzie nielicznych, ale jakże
znaczących rodzynków) z ostat¬
nich klas pięciu liceów medycz¬
nych i dwóch pomaturalnych
medycznych studiów zawodo¬
wych. 220 osób z mniej więcej
700 uczniów kończących w tym
roku oba ta typy szkół. Zainte¬
resowanie olimpiadą "było więc
wśród młodych ogromne, a
pamiętajmy, że udział w niej
to głównie obowiązki: dodatko¬
wa lektura, eliminacje, nieunik¬
nione napięcia, a wszystko w
końcowym F*ku nauki i bez te¬
go obfitującym w pracę i emo¬
cję.
W STOŁECZNYM Oddziale
Polskiego Towarzystwa Pie¬
lęgniarskiego mam okazję spo¬
kojnie przewertować teksty i
prace pisemne warszawskich
olimpijczyków. Z tekstów laik
niewiele może wywnioskować.
S’:ł-d soku żołądkowego i gru¬
czoły przytarczyczne to wiedza
dość hermetyczna. Ale i tu
trafia się coś bardziej frapują¬
cego. Oto testowe polecenie:
„Oznacz kolejnymi numerami
trzy najważniejsze potrzeby
chorego, które powinny być
zaspokajane w szpitalu”. A
wśród wymienionych potrzeb
— poczucie bezpieczeństwa, god¬
ności osobistej, akceptacji,
własnej wartości, samostano¬
wienia i parę innych.
Miło pacjentowi dowiedzieć
się, że pielęgniarki szkoli się
dziś i w takim psychologicz¬
nym zakresie. A nuż wróży to
koniec ery żałosnego przedmio¬
tu, odzianego w szpitalny pa¬
siak — numeru łóżka i .przy¬
padku chorobowego?
Także propozycja pięciu do
wyboru tematów prac pisem¬
nych wydaje się być trafna
przez swą współczesność, wy¬
raźne nawiązywanie do proble¬
mów dnia dzisiejszego i boga¬
tej literatury przedmiotu. W
samych sformułowaniach tema¬
tów powołano nazwiska Pearso-
na. Mazurkiewicza, Kamińskie-
straszliwsze, przekraczające si¬
ły dorosłych — przeżycia, do¬
znania, doświadczenia. Książ¬
ka ukazuje tylko część owych
życiorysów dotyczących tych,
którym udało się przetrwać.
Ile jednak życiorysów zostało
urwanych, tragicznie przecię¬
tych, niespełnionych do koń¬
ca?
Spośród prac zamieszczo¬
nych w książce — szczególne
wrażenie wywierają wspom¬
nienia Jacka Osterwy. Nie ma
tu miejsca na „literaturę”. Są
tylko fakty, podane skrótoioo,
zwięźle, lapidarnie. Ale wy¬
mowa ich jest wstrząsająca.
Odłączony przemocą w wieku
siedmiu lat od rodziców, na
stacji w Zamościu, zostaje
wywieziony na zniemczenie do
Rzeszy. „Ze szpitala zabiera¬
ją mnie wprost do przejścio¬
wego obozu. Niemal cudem
wydostaję się z tego piekła
i trafiam-do sierocińca. Niem¬
cy wybierają z zakładu część
dzieci. Uciekam. Zostaję zła¬
pany i wywieziony do Zamo¬
ścia. W czasie marszu z Za¬
mościa do Bełżca uciekam.
Trafiony w rękę padam w la¬
sku. Byli przekonani, że nie
żyję”... To tylko fragment o-
wej biografii, część podróży do
kresu nocy.
We wspomnieniach dzieci
mieści się to wszystko, co sta¬
ło się udziałem przeżyć ludzi
dorosłych — egzekucje, aresz¬
towania, przesłuchania w ge¬
stapo, obozy zagłady, pacyfi¬
kacje. Ale jest coś, co różni je
między sobą — mam na myśli
ową odmienność spojrzenia
na sprawy wojny odbierane z
go, Kulczyckiego. Problematy¬
ka rozległa ale i bardzo kon¬
kretna, przykładowo — „Spe¬
cyfika pracy pielęgniarki a-
nestezjologicznej w oddziale
pooperacyjnym lub intensywnej
terapii.”
Ogólne wrażenie z lektury
prac? Przede wszystkim ogrom¬
ne ich nasycenie treściami hu¬
manistycznymi, przy czym nie
ma tu ani wielkich ani ckli¬
wych zapewnień o powołaniu.
Raczej piszą o niekwestiono¬
wanej użyteczności społecznej,
gwarantującej im, tak wierzą,
satysfakcję z pracy. Autorki
i autorzy tych prac mają już
za sobą praktyki szpitalne,
wiele spraw znają więc nie
tylko z teorii ale i autopsji.
Tym bardziej musi cieszyć wy¬
bijanie na plan pierwszy
człowieka, jego dobra szeroko
rozumianego. Chodzi nie tylko
0 fachowe leczenie ale i atmo¬
sferę. w jakiej się ono odby¬
wa.
Na pewno są zafascynowani
techniką, nowoczesną aparatu¬
rą medyczną, piszą o sztucznej
nerce, komorach ciśnieniowych,
respiratorach i delibrylatorach,
ale wciąż pamiętają o samym
pacjencie. „Chory nie jest od¬
biornikiem i chociaż podłączo¬
ny do wielu aparatów, które
za niego oddychają lub ukazu¬
ją jego aktualny stan, zawsze
pozostanie człowiekiem razem
ze swoją ludzką potrzebą ser¬
decznej dbałości i ciepła."
„Nawet najwymyślniejszy
komputer nie zastąpi choremu
dobrej, oddanej pielęgniarki.”
CI MŁODZI zetknęli się jut
podczas praktyk w szpitalu
z ludzką ostatecznością — z
problemem śmierci. Przejmują¬
co napisała o tym Zofia Śmie¬
tanka z medycznego studium
zawodowego Nr 7: „Stanowczo
sprzeciwiam się zostawianiu
umierającego pacjenta samego.
Nie wolno pogłębiać jeszcze
bardziej samotności śmierci.
Trzeba przy nim być, trwać i
czuwać do końca.”
Jest wreszcie w tych pra¬
cach wielkie poczucie godności
1 rangi wybranego zawodu. Są
nutki wyraźnie polemiczne. Ze
niesłusznie ifważa się pielęg¬
niarkę tylko za pomocnika le¬
karza. „Patrząc na to od stro¬
ny pacjenta pielęgniarka jest
w istocie pierwszą osobą, któ¬
rą spostrzega chory i z którą
ma najbliższy kontakt w lecze¬
niu.”
Są i opisy pierwszych sa¬
tysfakcji z pracy. Oto w któ¬
rymś szpitalu pacjenci wyraź¬
nie woleli leżeć na tzw. sali
szkolnej, na której pracowały
uczennice. „Wracałam zmordo¬
wana do domu, ale szczęśliwa,
że dobrze wybrałam sobie za¬
wód na całe życie.”
Tygodnik „Służba zdrowia”
prowadzi ostatnio na swych ła¬
mach interesujące „Forum dys¬
kusyjne” na temat pielęgniar¬
stwa. W numerze z 7 marca
opublikowana została wypo¬
wiedź byłej pielęgniarki: „Dwa
lata temu odeszłam z zawodu
pielęgniarskiego i podjęłam
pracę w biurze jako sekretar¬
ka. Wynagrodzenie mam wyż¬
sze od pobieranego w szpitalu.
Nie doświadczam też tutaj
nigdy tych upokarzających po¬
nagleń, zwracania uwagi przy
chorych. Cieszę się pełnym
szacunkiem współpracowników,
w przeważającej części ludzi z
wyższym wykształceniem.”
CHCIAŁOBY się z całego ser¬
ca życzyć warszawskim i nie
tylko warszawskim olimpijczy¬
kom pielęgniarstwa, żeby w
swej pracy znaleźli nie tylko
wymarzoną satysfakcję, ale
także takie ułatwienia rzeczo¬
we i takie układy między¬
ludzkie, które pozwolą im
wytrwać w tym trudnym za¬
wodzie. Warto by za dwa lata
odszukać trójkę dzisiejszych
stołecznych olimpijczyków i
spytać, jak się żyje i pracuje.
Odnotujmy więc ich nazwiska:
Elżbieta Kuleczko, Jerzy Woj-
tysiak i Zofia Śmietanka.
poziomu oczu dziecka. Skala
dramatów? Mała dziewczynka
śni sen o kostce cukru. Kil¬
kuletni brzdąc przykłada do
pierwszych doznań wojennych
miary ze świata bajek. Jego
starszy o parę lat kolega pła¬
cze nad połamaną przez żan¬
darma zabawką. Kilkuletnia
warszawianka przeżywa tra¬
gedię, gdy matka, chcąc zdo¬
być pieniądze na chleb dla
głodującej rodziny, decyduje
się sprzedać jej lalkę. Wojna
to nie tylko pasmo straszli¬
wych przejść — grozy, głodu,
utraty domu i najbliższych.
To także odebrane prawa
dzieciństwa. Anna Ivosse pi¬
sze: — „Gdyby tak się stało,
że pewnego dnia ktoś poku¬
siłby się o zebranie tych
wszystkich wspomnień i opo¬
wieści — starczyłoby na cały
krzyk tego świata”...
Jest ta książka pozycją wy¬
jątkową w naszym piśmien¬
nictwie wspomnieniowym od¬
noszącym się do lat ostatniej
wojny. To nie tylko świadec¬
two tamtego okresu, ale zara¬
zem wstrz ający dokument
czasu pogardy. Jedna z auto¬
rek wspomnień pisze: „nie
bałam się czołgów, głosu syre¬
ny czy też warkotu samolotów.
Bałam się ludzi”... W tych
słowach mieści się oskarżenie
najcięższe. Bo „ludzie ludziom
zgotowali ten los”.
Byli wówczas dziećmi — wy¬
bór i opracowanie Marian Tur¬
ski — KiW, str. 682, cena 80 zł.
W zielonogórskim „Lumelu” podległym zjednoczeniu MERA
produkuje się obrotomierze dla Polskiego Fiata, montowane'one
są fabrycznie (na zamówienie) w nowych modelach tego samo¬
chodu. Obecnie wypuszczono na rynek serię informacyjną obro¬
tomierzy do wszystkich marek samochodów.
N/z: wzorowy pracownik „Lumelu”, Helena Kędzierska, przy
montażu początkowym obrotomierza oraz Elżbieta Kielarska ska¬
lująca obrotomierze. Fot- Zbigniew Furman
BEATA SOWIŃSKA
jak się umiera?”
2YC&
iNR 84, 8 KWIETNIA 1976 R.
£- — ! "**" j"* |T ' ■ ■■"■■ TTlTw "iTT.r, "Z ** Ti ,77*m — 7*' . ■ i 7. .. ■” ■ 1 ■ ■ " ~ ~~ ~ "
Czyny społeczne i zobowiązania produkcyjne
Aktywne poparcie dla polityki KPCz
Od stałego korespondenta
LESZKA WYRWICZA
Główne inki rozwoju społecznn gospodarczego
Ludowej Republiki Bułgarii w latach 1976-80
Zatwierdzone przez XI Zjazd wytyczne KC BPK
SOFIA (PAP). W Sofii opublikowane zostały jednomyślnie
zatwierdzone przez XI Zjazd Bułgarskiej Partii Komunistycz¬
nej wytyczne KC BPK w sprawie głównych kierunków roz¬
woju społeczno-gospodarczego Ludowej Republiki Bułgarii w
latach 1976—1980. Wytyczne — jak czytamy w dokumencie —
stanowią dalszą koncentrację programu partii, mającego na
celu zbudowanie rozwiniętego społeczeństwa socjalistycznego
w Buiirarii.
Rada Bezpieczeństwa ONZ uchwaliła rezolucję
Praga, 7 kwietnia
(P) Im bliżej do dnia rozpo¬
częcia XV Zjazdu KPCz, tym
więcej informacji o spełnieniu
przez załogi zakładów pracy
zobowiązań podjętych dla ucz¬
czenia tego doniosłego wyda¬
rzenia. Z pierwszych ocen mi¬
nionego kwartału wynika, że
dzięki Inicjatywom i rzetelnej,
wytężonej pracy, osiągnięto
Nowe prawo
pracy w Hiszpanii
MADRYT (PAP). Zdecydowa¬
ną większością głosów Kortezy
(parlament Hiszpanii) zaaprobo¬
wały projekt nowej ustawy re¬
gulującej stosunki pracy. Prze¬
widuje ona m.in. podniesienie
K 14 do 18 lat dolnej granicy
wieku zatrudniania młodzieży.
Na mocy nowej ustawy kobiety
mają być zrównane w prawach
i obowiązkach w pracy z m꿬
czyznami oraz przyznano im
prawo do jednakowej płacy za
taka samą pracę. (P)
Zwycięstwa Forda
w Wisconsin i NowymJorku
WASZYNGTON, NOWY JORK
(PAP). Dnia 8 bm. odbyły się w
USA w stanach Wisconsin ł No¬
wy • Jork wybory wstępne z u-
działem głównych pretendentów
aa kandydatów w wyborach do
nominacji prezydenckich z ra¬
mienia partii republikańskiej i
demokratycznej. W stanie Wis¬
consin wśród republikanów
zwycięstwo odniósł prezydent
Gerald Ford, który uzyskał 55
procent głosów i zapewnił sobie
poparcie -wszystkich delegatów
tego atanu na konwencję wybor¬
czą partii. Jego przeciwnik —
Ronald Reagan uzyskał 44 proc.
głosów.
Rzecznik Białego Domu wyra¬
ził zadowolenie z wyników gło¬
sowania stwierdzając, iż roz¬
miary zwycięstwa prezydenta
były większe niż oczekiwano.
Wśród demokratów minimalne
zwycięstwo odniósł były guber¬
nator Georgii, Jimmy Carter,
uzyskując 37 proc. głosów, przed
Morrisem Udallem — 36 proc.
głosów, George Wa!lace‘em — 13
proc. i Henry Jacksonem — 7
proc.
W stanie Nowy Jork republi¬
kanie wybrali delegację na kon¬
wencję wyborczą swojej partii.
W jej skład weszło jedynie 3
zwolenników Reagana, zaś pozo¬
stałych 151 delegatów jest ofi¬
cjalnie niezaangażowanych, lecz
na konwencji poprzeó ma kan¬
dydaturę Geralda Forda. Wśród
demokratów zwyciężył senator
Henry Jackson, uzyskując 36
proc. głosów, przed Udallem —
29 prcc. I Carterem — 14 proc.
Rozmiary zwycięstwa Jacksona
okazały się mniejsze niż przewi¬
dywano. wybrano także dość du¬
żą grupę delegatów nlczaanga-
źowanych na rzecz żadnego z
kandydatów. (P)
Po rewelacjach „Sterna”
Władze szwajcarski?
przeprowadzają śledztwo
w sprane Spinoli
GENEWA. WIEDEŃ. BONN
(PAP). Po Informacjach zachod-
nlonlemlecklego tygodnika
„Stern" w sprawie niedawnego
pobytu w Duesseldorfie Antonio
de Spinoli. gdzie były szef pań¬
stwa portugalskiego miał szukać
funduszy, broni i najemników
do dokonania zamachu stanu w
Portugalii, rzecznik szwajcar¬
skiego ministerstwa sprawiedli¬
wości i policji poinformował w
środę wieczorem, iż władze tego
kraju przeprowadza śledztwo w
sprawie pobytu de Spinoli w
Szwajcarii. 7 lutego br. przy¬
był on do Genewy 1 otrzymał
zgodę na pozostanie w Szwajca¬
rii pod warunkiem, że nic bę¬
dzie uprawiał żadne! działalnoś¬
ci polityczne!.
AFP Informuje, że postępowa
organizacja szwajcarska ..Poch“
zażadała w środę usunięcia z
terenu tego kraju niewygodne¬
go cudzoziemca, którego oskar¬
żyła o przygotowywanie zama¬
chu stanu w celu przywrócenia
władzy faszystowskiej w Portu¬
galii.
Przebywający w Wiedniu z
wizyta oficjalna premier Por¬
tugalii, Jose Pinheiro de Aze-
vedo. odrzucił wprawdzie możli¬
wość dokonania zamachu stanu
w jego kraju, jednakże uznał
doniesienia zachodnioniemieckie-
ro tygodnika za wiarygodne.
Jednocześnie premier Portugalii
oświadczył na konferencji pra¬
sowej. Iż de Spinola nie stano¬
wi niebezpieczeństwa, ponieważ
..jest trupem politycznym". (P)
Napad na bank
w Nowym Jorku
NOWY JORK (PAP). Trzech
zamaskowanych bandytów do¬
konało w środę napadu z bro¬
nią w ręku na jeden z banków
mieszczących się w samym
centrum Manhattanu — luksu¬
sowej dzielnicy Nowego Jorku.
Gangsterzy obezwładnili dwóch
strażników', którzy wyładowy¬
wali worki z pieniędzmi z o-
oar.eerzonego furgonu. Łupem
ich padło 851 tys. dolarów. Ban¬
dytom udało się zbiec. (P)
najlepsze wyniki w porówna¬
niu z podobnymi okresami w
minionych latach.
O tym, jaką wartość ma dla
gospodarki narodowej realizacja
zobowiązań przedzjazdowych,
świadczą choćby dane ze Sło¬
wacji. Załogi 230 najważniej¬
szych przedsiębiorstw zobowią¬
zały się w czynie zjazdowym
dać dodatkową produkcje war¬
tości ponad 421 min koron. Do
chwili obecnej ponad dwie trze¬
cie załóg wywiązało się już cał¬
kowicie z danego słowa, a wie¬
le z nich podejmuje nowe zo¬
bowiązania. Ponadto załogi zo¬
bowiązały się zaoszczędzić do¬
datkowo ponad 57 min kilowa-
togodzin energii elektrycznej,
wiele tysięcy ton materiałów i
surowców.
Realizacja czynu zjazdowego
pomoże nie tylko wykonać
zwiększone roczne zadania pro¬
dukcyjne, ale umożliwi poważne
ich przekroczenie, przy czym
koszty produkcji mają być w
wielu wypadkach mniejsze.
Tak np. załoga wydziału tlen¬
ków huty aluminium w Żarze
dzięki realizacji zobowiązań
zwiększyła zadania produkcyjne
pierwszego kwartału o 250 ton
tlenku aluminium,- przekracza¬
jąc jednocześnie swe zobowią¬
zania o 20 ton. Załoga huty
szklą ..Bochemia” w Swetle wy¬
produkowała w tych dniach do¬
datkowo na eksport kryształy
wartości ponad półtora miliona
koron.
Utrzymujące się wysokie tem¬
po produkcji i rezultaty gospo¬
darcze osiągnięte w pierwszym
kwartale br. są wymownym do-
• wodem poparcid całego społe¬
czeństwa dla polityki komu¬
nistycznej partii.
Świadczy o tym m.in. udział
w ostatniej sobocie czynu zjaz¬
dowego ponad 2140 tysięcy
mieszkańców — poza tymi. któ¬
rzy pracowali normalnie w za¬
kładach pracy, instytucjach u-
slugowych itp. Efekt: 13 min
godzin przy budowie w czynie
społecznym przedszkoli, urzą¬
dzeń komunalnych, porządko¬
waniu miast i osiedli, budowie
stadionów sportowych, zakłada¬
niu zieleńców itp. Wartość tej
pracy oceniono na ponad 185
min koron.
Londyn, 7 kwietni*
(P) Gdy w gronie sprawo¬
zdawców oczekiwałem w Iz¬
bie Gmin na wybór nowego
premiera, jeden z dziennika¬
rzy nawiązując do spekulacji
na temat ewentualnych zmian
w gabinecie zażartował: „Pew.
ne jest jedno; w bezpośrednim
otoczeniu premiera Callagha-
na znajdą się przede wszyst¬
kim trudności™”
W tej ironii jest dużo praw¬
dy. James Galłaghan obejmu¬
je ster rządu w kraju, który
mimo uporczywych wysiłków
ekipy rządzącej nie może dojść
do równowagi; zarówno poli¬
tycznej, jak i gospodarczej.
Brytania słynąca niegdyś ze
spokoju i stabilności Jest dziś
czymś zgoła przeciwnym.
Wprawdzie wszystkie rozwi¬
nięte kraje Zachodu borykają
6ię z poważnymi trudnościami
gospodarczymi, nigdzie jednak
— poza Włochami — nie osiąg¬
nęły one takiej skali i nigdzie
nie trwają tak długo (od 1973
r.) jak właśnie w W. Brytanii.
Wysokie bezrobocie i inflacja,
spadek wartości funta szterlin-
ga, mata konkurencyjność prze¬
mysłu i zadłużenie skarbu pań¬
stwa — wszystko potwierdza
opinię, że nie Jest to przelotna
recesja lecz kryzys, najpoważ¬
niejszy kryzys od zakończenia
II wojny.
Nieprzypadkowo więc w
swym pierwszym telewizyjnym
wystąpieniu do narodu premier
Callaghan przemówił do Bry¬
tyjczyków twardym językiem:
..Nie jesteśmy w sytua¬
cji. kiedy możemy składać ła¬
twe obietnice — stwierdził.
Musimy przekonać siebie i za¬
granicę. że potrafimy zreduko¬
wać inflację. Jeżeli nie damy
sobie z nią rady — nie upora¬
my się również z bezrobociem".
James Callaghan przestrzegł
Brytyjczyków przed życiem na
kredyt. ..Nikt nie będzie utrzy¬
mywał W. Brytanii- Mimo środ¬
ków podjętych w ciągu ostat¬
nich 12 miesięcy (jest to na¬
wiązanie do ograniczeń we
wzroście plac), nie zapracowa¬
liśmy na taki poziom życia, z
jakiego korzystamy. Podtrzy¬
mujemy ten poziom poprzez
pożyczki, ale taki stan rzeczy
nie może trwać w nieskończo¬
ność" — stwierdzi! premier.
Rozpoczęta 6 bm. w Izbie
Gmin debata budżetowa jest
pierwszą poważną próbą sil, do
której staje rząd pod kierów- |
nictwem premiera Callaghana. j
Zaskakujący w swej treści, a
przede wszystgim w formule
ogólnej, budżet kanclerza skar- i
bu Heałeya zdaje się przepo¬
wiadać długi i burzliwy żywot
tej dyskusji.
Healey przedstawił swój bu¬
dżet na forum Izby Gmin, ale
zasadniczym adresatem tego
dokumentu są związki zawodo¬
we. Nowy budżet jest bowiem
alternatywą: zawiera on kom¬
pleksowy zestaw propozycji,
które mogą być zrealizowane w
praktyce tylko wówczas, jeśli
I związki zawodowe zaakceptują
Jako główne zadanie spo¬
łeczno-gospodarcze siódmej
pięciolatki XI Zjazd BPK na¬
kreślił konsekwentną realiza¬
cję linii partii, mającej na ce¬
lu pełne zaspokojenie mate¬
rialnych i duchowych potrzeb
narodu drogą dynamicznego
rozwoju gospodarki narodo¬
wej, szybkiego wdrażania o-
siągnieć naukowo-technicz¬
nych. rozwoju modernizacji i
rekonstrukcji, szybkiego
zwiększania wydajności pra¬
cy, podniesienia efektywności
i jakości produkcji, rozwinię-
Depesza
L. Breżniewa i A. Kosygina
do J. Callaghana
MOSKWA (PAP) Leonid
Breżniew i Aleksiej Kosygin
przesłali Jamesowi Callaghano-
wi gratulacje w związku z jego
wyborem na premiera Wielkiej
Brytanii oraz życzyli mu suk¬
cesów w działalności na tym
stanowisku.
Stwierdzając, iż ostatnio, w
wyniku wspólnych wysiłków,
nastąpił zauważalny, pozytywny
zwrot w stosunkach między
ZSRR a Wielka Brytania. L.
Breżniew 1 A. Kosygin wyrazili
w swej depeszy przekonanie, że
przy obopólnym dążeniu kon¬
struktywna współpraca między
Związkiem Radzieckim a Wiel¬
ka Brytanią bedzie się dalej
rozwijać, zgodnie z interesami
narodów radzieckiego i angiel¬
skiego. sprawy odprężenia, u-
trwalenia pokoju 1 bezpieczeń¬
stwa międzynarodowego. (P)
pewien warunek wstępny. Jest
nim zgoda na 3-proeentowy do¬
puszczalny pułap wzrostu plac,
w skali roku.
Jeśli zawile zestawienia 1 ko¬
lumny cyfr budżetu przełożyć
na prosty język, wymowa tego
dokumentu jest następująca:
dajcie swój placet na trzypro¬
centowy pułap wzrostu plac —
zwraca się rząd do związków
zawodowych — a my w zamian
zmniejszymy podatki i obniży¬
my stopę inflacji.
Podstawą dotychczasowej po¬
lityki plac w Wielkiej Brytanii
jest tzw. umowa społeczna, w
myśl której związki zawodowe
zgodziły 6ię dobro-wolnie na o-
graniczenie żądań podwyżek
plac do limitu 6 funtów. Umo¬
wa ta wygasa z końcem lipca
br., tak więc za niespełna czte¬
ry miesiące zapaść muszą no¬
we ustalenia.
Czy związki zawodowe zgo¬
dzą się zastąpić limit nominal¬
ny (6 funtów) limitem procento¬
wym i czy będzie to akurat
trzy procent tak, jak proponu¬
je to kanclerz Healey? W prze¬
ciwnym wypadku cala mister¬
na konstrukcja budżetu ulegnie
zawaleniu.
Tak czy inaczej, budżet
przedstawiony niejako „do za¬
twierdzenia" związkom zawodo¬
wym jest czymś nowym w
brytyjskiej praktyce. Oznacza
to bowiem, że zgoda centrali
związkowej TUC warunkuje bu¬
dżet rozumiany do tej pory
jako rzecz kompetencji rządu i
parlamentu. Wydaje się, te for¬
muła nowego budżetu wywoła
ze strony opozycji konserwa¬
tywnej reakcje, które bynaj¬
mniej nie ułatwia startu rządo¬
wi premiera Callaghana. ‘
cia świadomości socjalistycz¬
nej mas pracujących.
Jak stwierdzają dalej wytycz¬
ne, realizacja tych zadań wy¬
maga:
— zapewnienia wysokiego i
zrównoważonego tempa wzrostu
gospodarczego; doprowadzenia
do tego, aby fundusz akumula¬
cji stanowił 28 proc. podzielo¬
nego dochodu narodowego, zaś
fundusz spożycia — 72 proc.;
zwiększenie dochodu narodowe¬
go kraju o 45—50 proc.
— realizacji systemu przed¬
sięwzięć. mających na celu dal¬
sze podniesienie stopy życiowej
ludności: zapewnienie w latach
pięciolatki wzrostu realnych do¬
chodów pracujących o 20—25
proc.; zaś społecznego funduszu
spożycia o 35—40 proc.; zwięk¬
szenie stymulującej funkcji pła¬
cy zależnie od nakładu i ja¬
kości pracy; podniesienie pozio¬
mu wykształcenia i kwalifika¬
cji pracujących
— podniesienia efektywności
oraz wprowadzenia jeszcze su¬
rowszego systemu oszczędności
materiałów i surowców;
zwiększenia wydajności pracy,
lepszego wykorzystania środków
trwałych.
— przyspieszenia postępu na¬
ukowo-technicznego w dziedzi¬
nie produkcji materialnej oraz
w innych dziedzinach życia spo¬
łecznego przez szerokie zastoso¬
wanie najnowocześniejszych
rozwiązań naukowj-ch i tech¬
nicznych, ze szczególnym u-
względnieniem doświadczeń ra¬
dzieckich.
— rozszerzenia i pogłębienia
udziału LRB w socjalistycznej
integracji gospodarczej, wszech¬
stronnego zbliżenia Bułgarii ze
Związkiem Radzieckim; rozwi¬
jania stosunków gospodarczych
z krajami spoza obozu socjali¬
stycznego, zgodnie z zasadą po¬
kojowego współistnienia państw
o różnym systemie społecznym.
Podstawowym zadaniem prze¬
mysłu w latach siódmej pięcio¬
latki bedzie pełne zaspokojenie
potrzeb gospodarki narodowej i
ludności, techniczna i technolo¬
giczna modernizacja wszystkich
gałęzi oraz szeroki udział LRB
w międzynarodowej integracji
socjalistycznej. Produkcja prze¬
mysłowa w latach 1976—1980
Wzrośnie o około 55 proc., przy
czym nadal wiodącą rolę w go¬
spodarce kraju spełniać będzie
przemysł maszynowy, którego
produkcja w roku 1980 powinna
wzrosnąć około dwukrotnie w
porównaniu z rokiem 1975.
Za główne zadanie rolnictwa
przyjęto dalszy wzrost produk¬
cji, zwiększenie jej efektyw¬
ności i jakości poprzez podnie¬
sienie kultury produkcji roślin¬
nej i zwierzęcej. W latach
1976—1980 globalna produkcja
rolna wzrośnie o około 20 proc.
w porównaniu z szóstą pięcio¬
latką.
Głównym zadaniem budow¬
nictwa powinno stać się skró¬
cenie cyklu budowy i oddawa¬
nia do eksploatacji obiektów,
podniesienie jakości i obniżenie
kosztów prac budowlano-mon¬
tażowych. W latach obecnej pię¬
ciolatki zamierza się wybudo¬
wać i oddać do użytku środki
trwałe na ogólną sumę około
30 mld lewów.
W celu podniesienia stopy
życiowej ludności planuje się
(DOKOŃCZENIE ZE STR. 1)
prowadzonych w ramach kam¬
panii krytyki przeciwko „wia¬
trowi prawicowego odchylenia"
i „osobom w partii, kroczącym
drogą kapitalistyczną". Do mo¬
mentu rozpoczęcia tej kampa¬
nii, tj. do chwili mianowania
I Hua Kuo-fenga na stanowisko
p.o. premiera Chin przed dwo¬
ma miesiącami, Teng Siao-ping
był uznawany za pewnego kan¬
dydata do objęcia urzędu pre¬
miera po zmarłym w styczniu
Czou En-laju Podczas kampa¬
nii krytyki wypomniano Teng
Siao-pingowi jego pragmatycz¬
ny stosunek do spraw gospo-
m.in. podniesienie w latach pię¬
ciolatki płac nominalnych ro¬
botników i pracowników umy¬
słowych — o około 16—18 proc.,
przy czym w roku 1980 wyso¬
kość przeciętnej płacy miesięcz¬
nej powinna wynieść około 170
lewów, zaś wysokość minimal¬
nej płacy — 90 lewów. (P)
Pod hasłem
walki ze ślepotą
Światowy Dzień Zdrowia
GENEWA (PAP). Środa 7
kwietnia jest Światowym Dniem
Zdrowia. Zgodnie z apelem
Światowej Organizacji Zdrowia
(WHO), przebiega on pod has¬
łem walki z chorobami oczu, a
zwłaszcza ze ślepotą.
Oblicza się, że na świeciejest
od dziesięciu do szesnastu mi¬
lionów osób dotkniętych ślepo¬
tą, a liczba ta ciągle wzrasta.
Eksperci przewidują, iż jeśli nie
podejmie się jakiejś zdecydowa¬
nej akcji — za 25 lat liczba o-
śób dotkniętych tą chorobą może
się podwoić.
Największy problem przed¬
stawiają kraje rozwijające się,
gdzie przyczyną chorób są naj¬
częściej złe warunki żywienio¬
we i sanitarne oraz niedosta¬
teczne na ogół fundusze na ak¬
cje profilaktyczne i leczenie.
WHO apeluje do wszystkich
krajów o pomoc dla ludzi do¬
tkniętych ślepotą. (PJ
Kopenhaga, 7 kwietnia
(P) Spotkaniem z wybitny¬
mi przedstawicielami duńskich
kół gospodarczych, finan¬
sowych i politycznych \v
ambasadzie PRL zakończy¬
ła się w środę wieczo¬
rem trzydniowa wizyta ofic¬
jalna w Danii ministra finan¬
sów Henryka Kisiela. Jej
punktem kulminacyjnym by¬
ło podpisanie na zamku Chri-
stiansborg, w siedzibie duń¬
skiego rządu i parlamentu,
polsko-duńskiej umowy zapo¬
biegającej podwójnemu opo¬
datkowaniu dochodów i ma¬
jątku.
Pod prozaiczną 1 nieco „pry-
j watnie" brzmiącą nazwa tego
i aktu kryją się bardzo istotne
j treści ekonomiczne natury mię-
j dzynarodowei. ..Umowa jest do-
j bitnym dowodem zacieśniającej
j sie współpracy gospodarczej
miedzy Polską t Danią — o-
świadczyl WTaszemu korespon¬
dentowi po podpisaniu aktu mi¬
nister Kisiel. Podwójnemu opo¬
datkowaniu zapobiega gię bo¬
wiem wtedy, kiedy obywatele
jednego kraju pracują na tere¬
nie kraju partnerskiego np. w
ramach kooperacji przemysło¬
wej. badź wspólnych przedsię¬
biorstw".
„Dania — stwierdził min. Ki¬
siel — jest jednym z wielu
państw, z którymi podpisaliśmy
ostatnio takie umowy. Łączą nas
żywe kontakty gospodarcze ma¬
jąca dobre perspektywy dalsze-
darki 1 modernizacji kraju,
zgody z linią premiera Czou En-
-laja.
Teng Siao-ping został w 1956
r. sekretarzem generalnym
KPCh. W 1967 r„ podczas re¬
wolucji kulturalnej, poddany
był ostrej krytyce jako „zwolen¬
nik kapitalizmu" i pozbawiony
tego stanowiska. Zniknął cał¬
kowicie z życia politycznego aż
do 1973 r. Dopiero na począt¬
ku tego roku pojawił się nie¬
spodziewanie. obejmując stano¬
wiska wiceprzewodniczącego
partii 1 wicepremiera, a następ¬
nie szefa sztabu generalnego
armii. Obecna dymisja jest
więc drugim upadkiem polity¬
cznym w żydu Teng Siao-pin-
ga-
Objęcie przez Hua Kuo-fen¬
ga stanowisk premiera i pierw¬
szego wiceprzewodniczącego
i KC partii stawia go na dru-
i gim miejscu chińskiej hierar¬
chii politycznej po przewodni¬
czącym Mao Tse-tungu. Hua
Kuo-feng w ciągu siedmiu lat
ze stanowiska działacza partyj¬
nego prowincji Hunan doszedł
do jednej z najwyższych rangą
funkcji w Chinach.
Z nielicznych dostępnych in¬
formacji na temat jego życia i
działalności można wniosko¬
wać. że zajmował się on spra¬
wami planowania gospodarcze¬
go w prowincji Hunan, a w
styczniu ubiegłego roku został
mianowany ministrem bezpie¬
czeństwa publicznego. Jego no¬
minacja na p.o. premiera ChRL
uważana była za wyraz kompro¬
misu pomiędzy dwiema zwalcza¬
jącymi się frakcjami — umiar¬
kowanych i radykałów. (P)
Powrót
Li Sien-nlena
PEKIN (PAP) W Pekinie po¬
informowano, te nowo miano¬
wany ambasador Laosu w ChRL
został przyjęty przez wicepre¬
miera Li Sien-niena, który przez
0 rozszerzeniu sankcji
NOWY JORK (PAP). Kores¬
pondent PAP, Jerzy Górski in¬
formuje:
Rada Bezpieczeństwa ONZ
przyjęła we wtorek raport ko¬
mitetu d/s sankcji gospodar¬
czych i jednomyślnie uchwali¬
ła rezolucje w sprawie dodat¬
kowych sankcji wobec Rode¬
zji. Rozszerzają one zakres do¬
tychczasowych sankcji.
Zwrócono się do wszystkich
państw członkowskich, aby od¬
mówiły ubezpieczania wszelkich
towarów eksportowanych przez
Rodezję lub importowanych
przez ten kraj.
Postanowiono, że państwa
członkowskie podejmą właściwe
środki uniemożliwiające udziela¬
nie jakichkolwiek przywilejów
1 ulg firmom handlowym i prze¬
mysłowym oraz towarzystwom
użyteczności publicznej działa¬
jącym na terytorium Rodezji.
Rada Bezpieczeństwa ONZ
zwróciła się również do państw
nie będących członkami ONZ, by
w stosunkach z Rodezją postę¬
powały zgodnie z tą rezolucją.
Zabierając głos na forum ONZ
przedstawiciel Tanzanii Ahmed
Salim oświadczył w imieniu gru¬
py krajów afrykańskich w ONZ,
iż przyjęta rezolucja, aczkol¬
wiek nie całkowicie zadowala
kraje Afryki, jest krokiem we
właściwym kierunku i stanowi
dalszy wkład ONZ w walkę o
wolność i sprawiedliwość dla ca¬
łej ludności Zimbabwe, zamiesz¬
kującej Rodezję.
Delegat Tanzanii zwrócił się
do wszystkich państw o ścisłe
przestrzeganie sankcji, apelując
przede wszystkim do USA, które
nadal importują chrom z Rode¬
zji, co stenowi jaskrawe po¬
gwałcenie podjętych przez ONZ
rezolucji w sprawie sankcji eko¬
nomicznych przeciwko Rodezji
południowej.
go rozwoju. Rozmowy Jakie
prowadziliśmy tu m. in. z mi¬
nistrem spraw zagranicznych —
K. P. Andersenem, ministrem
skarbu — Svendem Jakobsenem.
ministrem do spraw współpracy
ekonomicznej z zagranica — I-
varem Norgaardem i dyrekto¬
rem generalnym Narodowego
Banku Danii — Erykiem Hoffe-
meyerem. dowodzą wyraźnie, że
strona duńska widzi w Polsce
coraz poważniejszego partnera
godnego wielkiej uwagi z punk¬
tu widzenia interesów całej go-
soodarki duńskiej. I to w wie¬
lu dziedzinach, w których my
także dostrzegamy potrzebę za¬
cieśniania stosunków. Na przy¬
kład kooperacji w przemyśle
spożywczym, budowie maszyn
rolniczych, przemyśle _ okręto¬
wym. cementowym itp.
Finanse, kredyty i wreszcie
owe sprawy podatkowe są nie¬
odłącznym elementem tej współ¬
pracy. Atmosfera rozmów —
bardzo rzeczowa, a jednocześnie
przyjazna — świadczy, że obie
strony dąża do dobrego sąsiedz¬
twa nad Bałtykiem. Jest dobrym
przykładem realizacji uchwal
konferencji w Helsinkach."
Rzeczowa Ilustracją wzalem-
nych zainteresowań był równo¬
czesny pobyt w Danii przedsta¬
wicieli Centralnego Związku
Spółdzielczości - Budownictwa
Mieszkaniowego z prezesem Sta¬
nisławem Kukuryką. Delegacja
zwiedziła kilka kluczowych fa¬
bryk domów — głównie jedno¬
rodzinnych. zapoznając się z
duńską ofertą w tej dziedzinie.
dwa ł pół miesiąca — od mo¬
mentu ostatnich uroczystości po¬
grzebowych ku czci zmarłego
ty styczniu premiera Czou En-
-laja — nie uczestniczy! w ży¬
ciu politycznym kraju. Liczni
komentatorzy sa zdania, że po¬
wrót Li Sien-niena na arenę
polityczną po dłuższej nieobec¬
ności. spowodowanej zapewne
jego związkami z atakowana od
dwóch miesięcy frakcją „umiar¬
kowanych" w kierownictwie
chińskim, stanowi dowód ustęp¬
stwa „radykałów" lub też za¬
znaczającej się być może prze¬
wagi „umiarkowanych".
W rządzie kierowanym przez
Czou En-laja. a następnie przez
zastępującego go Teng Siao-
pinga. wicepremier Li Sien-nien
był odpowiedzialny za sprawy
gospodarcze — w tym głównie
za planowanie — oraz za współ¬
pracę gospodarczą z zagranicą.
(P)
Akcja policji i wojska
w Pekinie
PEKIN (PAP) Korespondent
PAP. Stanisław Barteczko pisze:
Główną część placu Tien An
Men — Bramy Niebiańskiego
, Spokoju — wraz z pomnikiem
i bohaterów otoczyły ze wszyst-
• kich stron kordony milicji i woj-
j ska. nie dopuszczając do tego re¬
jonu rowerzystów i pieszych. W
południowej części placu, od
strony gęsto zaludnionej dziel¬
nicy Cien Men, ustawiono trzy
kordony. Tutaj druga i trzecia
zapora sil porządkowych obję¬
ła również, dojście do placu. W
sektorze tym zamknięto nawet
urząd pocztowy. Przy budynku
komendantury placu atakowa¬
nym w poniedziałek przez tłum.
żołnierze uprzątała zniszczenia.
Podjęcie w środę przez wła¬
dze dalszych środków, mających
zapobiec ewentualnym demon¬
stracjom. zdaniem obserwato¬
rów. świadczy o wzmagającjrm
wobec Rodezji
Reprezentant ZSRR, Rysun)
Owinnikow, nawiązując do uch-
wały XXV Zjazdu KPZR w
sprawie polityki zagranicznej
ZSRR, podkreślił, iż Związci
Radziecki konsekwentnie popie,
ra walkę narodów Afryki prze.
ciwko kolonializmowi i obce)
dominacji, walkę o wolność i
niepodległość. Domagał się w
ścisłego przestrzegania rezolucji
Jego zdaniem, państwa, któri
łamią sankcje ONZ wobec Ro.
dezji w sposób pośredni, przy.
ezyniają się do utrwalania rzą.
dów nielegalnego, rasistowskiej
reżimu mniejszości w tym kra-
ju. (P)
Król Husajn
krytykuje politykę USA
na Bliskim Wschodzie
WASZYNGTON (PAP). Juk
informuje agencja France Pres.
se, król Jordanii Husajn, ostro
skrytykował we wtorek politykę
Stanów Zjednoczonych na Bli¬
skim Wschodzie. Oświadczy! on
w Los Angeles, że prowadzona
przez USA dyplomacja „małych
kroków” poniosła fiasko. We¬
zwał on Waszyngton do podję¬
cia bardziej skutecznego działa¬
nia, które doprowadziłoby do
ogólnego uregulowania konflik-
tu bliskowschodniego.
Monarcha jordański stwierdził,
że czas gra na niekorzyść Iz¬
raela, który dąży za wszelką
ceną do utrzymania zagrabio¬
nych terytoriów arabskich. Na¬
wiązując do konfliktu libańskie¬
go Husajn oświadczył, że moż¬
na go rozwiązać jedynie poprzez
konstruktywny dialog.
Król Husajn przedstawił 4-
punktowy plan rozwiązania kon¬
fliktu bliskowschodniego: L
Wycofanie się Izraela z teryto¬
riów okupowanych od roku 1967
i powrót do granic z roku 1943.
2. Udzielenie gwarancji dla su¬
werenności, integralności teryto¬
rialnej i niezależności politycz¬
nej wszystkich państw na Blis¬
kim Wschodzie. 3. Przyznanie
Palestyńczykom prawa do sa¬
mostanowienia. 4. Powrót u-
chodźców palestyńskich do ich
domów rodzinnych i wypłace¬
nie im odszkodowań za ponie¬
sione straty. (P)
Nacjonalizacja filii
amerykańskiego koncernu
w Wenezueli
BUENOS AIRES (PAP). Rząd
wenezuelski postanowił znacjo-
nalizować filię amerykańskiego
koncernu „Owens Illinois" zaj¬
mującego się produkcją szklą.
Decyzja ta została spowodowa¬
na niezastosowaniem się przed¬
siębiorstwa do zakazu władz
odnośnie pertraktowania z ter¬
rorystami i zamieszczania w
prasie zagranicznej jakichkol¬
wiek odezw politycznych, wy¬
mierzonych przeciwko Wene¬
zueli.
Wbrew temu zakazowi firma
Owens ugięła się wobec żądań
lewackich terrorystów, którzy
porwali jednego z jej dyrek¬
torów ł zamieściła w ..New
York Timesie" i w londyńskim
„Timesie" w formie płatnego o-
głoszenia deklarację polityczną
ekstremistycznych ugrupowań,
godzącą w dobre imię Wene¬
zueli. (P)
Proces wojskowych
tureckich oskarżonych
o defraudację
30 tys. dolarów
RZYM (PAP) W środę przed
sądem wojskowym tureckiego
szefostwa sztabu generalnego
rozpoczął sie proces byłego do¬
wódcy lotnictwa tureckiego, gen.
Emina Alpkaya i trzech innych
wyższych oficerów, którym za¬
rzuca się zdefraudowanie 30 tys.
doi., jakie otrzymali na pomoc
dla ofiar trzęsienia ziemi od
włoskiej firmy lotniczej „Aeri-
talia". produkującej samoloty
wojskowe na licencji koncernu
„Lockheed",
Akt oskarżenia stwierdza, że
w końcu ub. roku gen. Alpkaya
otrzymał sumę 30 tys. dolarów
na pomoc ofiarom trzęsienia
ziemi. Były ęzef lotnictwa turec¬
kiego stanowczo odrzucił twier¬
dzenia prokuratora, jakoby do¬
konał fałszerstwa oficjalnych
dokumentów, co pozwoliło mu
przejąć te nieniądze.
Hitlerowscy zbrodniarze
wojenni pozostaną
w holenderskim więzieniu
HAGA (PAP). Trzej niemiec¬
cy zbrodniarze wojenni, skaza¬
ni przez holenderski sąd do-
raźny po drugiej wojnie świa¬
towej na karą śmierci, która
potem zamieniono na karę do¬
żywotniego więzienia, Ferći-
nand aus der Fuenten, Frani
Fischer i Josef Kotaella nie zo¬
staną wypuszczeni na wolność
Minister sprawiedliwości An¬
dre łs A. M. Van Agt podkre¬
ślił we wtorek na posiedzeniu
pierwszej izby parlamentu ho¬
lenderskiego. że jest naaal
związany uchwalą parlamentu
z 1972 r., która zabrania wspól¬
nego wypuszczenia na wolność
„trzech z Bredy".
Minister ustosunkował s:?
tym samym do interpelacji
zgłoszonych pod jego adresem
w związku z inicjatywą holen¬
derskiej Rady Kościołów, która
zaapelowała o wypuszczenie z*
wolność zbrodniarzy wojen-
(P) 6 bm. organizacje urzędników cypryjskich pochodzenia gre¬
ckiego oraz organizacje studenckie zorganizowały demonstracje,
protestując przeciwko zawarciu nowego porozumienia między
Turcją a Stanami Zjednoczonymi o dostawy sprzętu wojskowe¬
go z USA. Na zdjęciu: studenci cypryjscy demonstrują przed am¬
basadą USA w Nikozji. caf - Unita*
„Przede wszystkim trudności..."
Debata budżetowa - pierwsza próba sil
nowego rządu premiera Callaghana
Od stałego korespondenta
ANDRZEJA BAJORKA
Wzrasta napięcie w stolicy ChRL
Podpisanie polsko-duńskiej umowy
w sprawie podwójnego opodatkowania
Od stałego korespondenta
BOGDANA KOŁODZIEJSKIEGO
się napięciu w stolicy ChRl. (P) I nych. (P)
NR 84, 8 KWIETNIA 1976 R. 2TO S
Nadreńska panorama
(l)
TEMAT DNIA: POLSKA
Od naszego specjalnego wysłannika
ZBIGNIEWA RAMOTOWSKIEGO
Bonn, w kwietniu
(P) Dziesięciodniowy pobyt grupy redaktorów naczelnych i
publicystów prasy polskiej w Republice Federalnej, na zapro¬
szenie Fundacji im. Friedricha Eberta (socjaldemokrata, pier¬
wszy prezydent Republiki Weimarskiej), rozpoczął się od spot¬
kania z kanclerzem. Helmut Schmidt został dłużej niż prze¬
widuje protokół. Przemawiał, rozmawiał i dyskutował około
dwóch godzin. Był to wymowny ges*.
Nie jedyny. Już na wstę¬
pie, gdy w towarzystwie na¬
szego ambasadora, Wacława
Piątkowskiego przedstawiano
mu gości z Polski, zatrzymał
się nieco dłużej przy koledze
z Opola.
— Cóż to za znaczek?
— Plakietka mojej gazety,
„Trybuny Odrzańskiej”-
— Można?
I nie czekając na odpowiedź,
kanclerz wpiął firmowy znak
polskiej gazety w klapę Swej
marynarki, demonstrując na¬
stępnie „zdobycz" w błyskach
fleszów. W kilka minut póź-
Polską ma w społeczeństwie
RFN nieporównywalnie większą
rangę niż np. ubiegłej zimy, że
stosunki te budzą znacznie więk¬
szą uwagę, że po prostu intere¬
sują ludzi.
Stały się one — rzec można
— tematem dnia, przy czym
określenie to ma sens wy¬
łącznie przenośny. Wciąż bo¬
wiem trwa społeczny proces
spokojnej analizy kampanii
poprzedzającej ratyfikację po¬
rozumień z Helsinek, proces
oceny postaw poszczególnych
partii i polityków, odsiewania
ziarna od plew i korygowania
własnych poglądów.
Czy może być inaczej? Wszak¬
że jeszcze niedawno chrześcijań-
(A) Bonn. W głębi z lewej, wśród drzew, dotychczasowa siedziba
kanclerza — pałac Schaumburg. Z prawej — kompleks nowego
Urzędu Kanclerskiego. Wkrótce nastąpi przeprowadzka.
niej — świadom, że mówi do
polskich dziennikarzy, choć
również do grona wybitnych
miejscowych publicystów, po¬
lityków i działaczy — powtó¬
rzył słowa wypowiedziane po
raz pierwszy 12 marca, tuż po
ratyfikacji przez Bundesrat
porozumień z Polską: „Czuję
się szczęśliwy”.
„To, co ja i kolega Genscher
osiągnęlis'my w Helsinkach wraz
z panem Gierkiem i ministrem
Olszowskim — rozwijał swą
myśl Schmidt — stanowi dla
Republiki Federalnej kontynu¬
ację, logiczne następstwo polity¬
ki rozpoczętej przez Brandta i
Scheela. Potrzebny był ten dal¬
szy krok. Helsinki pozwoliły go
uczynić. Jest to wielka sprawa.
Przyszłe pokolenia to ocenią..."
W kilka dni później tonacja
owego pierwszego spotkania
przy Zitelmannstrasse 2, w
Klubie Politycznym Fundacji
im. Eberta, powtórzyła się
przy Adenauerallee - w gma¬
chu MSZ. Szef bońskiej dy¬
plomacji, Hans-Dietrich Gen¬
scher, nawiazał jak gdyby do
zacytowanego fragmentu wy¬
powiedzi szefa gabinetu:
„Nie tylko rząd, ale i społe¬
czeństwo w naszym kraju wy¬
soko oceniało proces normali¬
zacji stosunków z Polską, po¬
dobnie jak sprawę pojednania
z Francją.
Jestem już sześć i pól roku
członkiem rządu i muszę stwier¬
dzić, że nie pamiętam takiej
zgodności poglądów całego ga¬
binetu, jak w tym przypadku.
Wszyscy reprezentujemy pogląd,
że stosunki z Polską, podobnie
jak z Francją, mają nie tylko
znaczenie bilateralne. Leżą w
interesie całej Europy, w intere¬
sie pokoju. Wspólnie z Warsza¬
wą otworzyliśmy drogę do wy¬
pełniania procesu normalizacji
konkretną treścią, do podejmo¬
wania porozumień gospodar¬
czych, naukowo-technicznych,
kulturalnych..."
Uważnego obserwatora boń¬
skiej sceny politycznej i trud¬
nego skomplikowanego, obcią¬
żonego bagażem tragicznej
przeszłości procesu normali¬
zacji stosunków PRL—RFN,
nie moga zdziwić te słowa.
Padły one z ust polityków,
którzy — kierując się realiz¬
mem, a niewątpliwie również
instynktem, nakazującym o-
bronę pozycji własnych partii
w przededniu kampanii wy¬
borczej — odważnie, z wiel¬
kim osobistym zaangażowa¬
niem, stoczyli z opozycją ci꿬
ki pojedynek o przeforsowa¬
nie porozumień podpisanych w
Warszawie w październiku ub.
roku. Wysoką temperaturę
rozmów o Polsce i stosunkach
z Polską wyczuć można było
jednak nie tylko w gabinetach
rządowych, nie tylko w Bonn,
i nie tylko wówczas, gdy wy¬
powiadali się działacze lub
sympatycy koalicji rządowej.
Wybitny działacz opozycji,
członek zarządu CDU 1 wice¬
przewodniczący frakcji parla¬
mentarnej CDU/CSU — dr Ri¬
chard von Weizsaecker, mówił,
iż obecnie sprawa stosunków z
ska demokracja głosem niemal
zgodnym i nader doniosłym
krzyczała: NIE. W decydującym
momencie, już nie na przysło¬
wiowe pięć minut, ale na minu¬
tę przed ostateczną decyzją w
Bundesracie, powiedziała TAK.
Na trzy tygodnie przed posie¬
dzeniem Bundesratu, podczas
debaty Bundestagu, wielu depu¬
towanych opozycyjnych (nie
tylko tzw. ziomków typu Hupka
czy Czaja) sączyło za pośredni¬
ctwem telewizji do głów milio¬
nowej widowni treści, nie ma¬
jące niczego wspólnego z nor¬
malizacją, „pojednaniem", czy
choćby życzliwym stosunkiem
do kraju nad Wisłą. Obecnie
zaś deputowany Mertes z CDU/
CSU zapewnia polskich dzien¬
nikarzy, iż opozycją hołduje za¬
sadzie: pacta sunt servanda, a
więc ratyfikowane porozumienia
również dla niej są obowiązu¬
jące, zaś cytowany już Weizsa¬
ecker przekonuje, że w zasadzie
niemal całe społeczeństwo, i
niemal cala onozycja. opowiada¬
ło się za porozumieniami.
Jeden z naszych chadeckich
rozmówców starał się uzasadnić,
iż nawet przewodniczący CSU—
Strauss, zgodny był w gruncie
rzeczy z nurtem rozsądku i re¬
alizmu, reprezentowanym przez
koalicję rządzącą.
„Bawarski przewodniczący —
dowodził ów rozmówca — nie
usiłował — wbrew oficjalnemu,
formalnemu zapewnieniu —
powstrzymać premiera swego
kraju przed powiedzeniem TAK
w Bundesracie. Zostawił sprawę
niejako własnemu biegowi. Nie
przeszkadzał. Właśnie w imię
rozsądku i realizmu."
Wygodne, bardzo wygodne
są dziś te i podobne wyjaś¬
nienia, za którymi chrześci¬
jańska demokracja usiłuje o-
chronić własną twarz wobec
wyborców i dowodzić konsek¬
wentnej polityki, mimo gwał¬
townego przestawienia włas¬
nych zwrotnic tuż przed nad¬
jeżdżającym pociągiem.
Wiele powiedziało się już w
Polsce na ten temat, prezentu¬
jąc przyczyny nagłej wolty. A
więc, że także rozsądek politycz¬
ny. Partie Unii — wbrew naz¬
wie — nie były i nie si, mono¬
litem. obecnie zresztą linia,
dzieląca autentycznych zwolen¬
ników 1 przeciwników normali¬
zacji stosunków z Polską, rysu¬
je się znacznie wyraźniej, a
przebiega ona zarówno między
CDU i CSU, jak i w łonie tych
dwóch siostrzanych partii. Jas¬
ne były również czynniki wew¬
nątrzpolityczne, choćby dążność
do zapewnienia, za cenę zgody
na porozumienia z Polską, nie¬
zbędnego poparcia dla kruchych
rządów w Dolnej Saksonii’i Sa¬
arze: troska o utrzymanie zwar¬
tości chadecji: pragnienie libe¬
ralnego skrzydła CDU, aby opo¬
zycyjny kandydat na kanclerza,
przewodniczący tej partii, Hel¬
mut Kohl, mógł oderwać się od
krępującego i osłabiającego
wpływu Straussa.
Ale skutek, niezależnie od
jego przyczyny, stanowi okreś¬
loną wartość i wywołuje ko¬
lejne następstwa.
W polskim temacie nad Re¬
nem jeszcze trwa dyskusja „dla¬
czego". lecz już coraz powszech¬
niej padają pytania: „co dalej?"
Gdy przypadkowy rozmówca w
drodze z pobliskiego Unkel do
Bonn mówi mi, nie potrafiąc
uzasadnić swego stanowiska:
„dzięki Bogu, że ta sprawa (po¬
rozumień) już się skończyła"—
znajduję w tych słowach podob¬
ną ulgę, jaka wypełnia oświad¬
czenia wielu polityków'. Kto
wie, może właśnie teraz ów
rozsądek i realizm polityczny
— obronione przez koalicję,
przyjęte przez opozycję — do¬
cierają tak naprawdę do świa¬
domości wielu ludzi...
Chciałoby się ufać, że tak jest
właśnie. Że nie tylko porozu¬
mienia, wysiłek obu rządów, od¬
waga prawych i trzeźwych, lecz
również to najważniejsze: trwa¬
łe, głębokie przekonanie społe¬
czeństwa, niezbędna korekta w
mentalności owego „człowieka z
ulicy", karmionego przez lata
i faktami, j półprawdami, J zwy¬
kłym fałszem w sosie antypol¬
skiego szowinizmu.
Dlatego też — przyznaję — z
rozmowy z człowiekiem, któ¬
ry w historycznej już chwili,
na kilkanaście godzin przed
głosowaniem w Bundesracie,
skupiał na sobie wzrok całej
Republiki Federalnej, utkwi¬
ło mi najbardziej w pamięci
nie to, dlaczego właśnie on,
i właśnie wówczas, oświad¬
czył: TAK. Na ten temat po¬
wiedziano już wiele. Chadecki
premier Dolnej Saksonii, dr
Ernst Albrecht, uznawany po¬
wszechnie za wschodzącą
gwiazdę CDU, wydał mi się
znacznie ciekawszy, gdy odpo¬
wiadał na pytanie polskiego
dziennikarza: „co z przeszłoś¬
ci stosunków niemiecko-pol¬
skich opowiedziałby Pan
własnym dzieciom?”
— Po pierwsze przedstawił¬
bym fakty. Po drugie — powie¬
działbym o polskim bohaterst¬
wie, umiłowaniu wolności. Po
trzecie — wskazałbym na
wspólnotę kulturową, wkład, ja¬
ki wnieśli Polacy do skarbnicy
europejskiej i światowej. Po
czwarte — jeśli ktoś jest Niem¬
cem. musi pamiętać, co uczyni¬
li Niemcy w ostatnich dziesię¬
cioleciach...
Czy można pominąć ten te¬
mat w rozważaniach nad dal¬
szym przebiegiem procesu
normalizacji?
Przed XV Zjazdem KPCz
Dalszy rozwój motoryzacji
(P) Prawda to już znana, że
Czechosłowacja należy do
państw o wysokim stopniu
motoryzacji. Świadczy o tym
chociażby fakt, że obecnie 29
rodzin na 100 posiada już wła¬
sny samochód osobowy. Sięga¬
jąc jeszcze do statystyki, moż¬
na by przytoczyć dane, że
roczna produkcja aut wynosi
175 tys. sztuk, a samochodów
ciężarowych — ponad 30 tys.
Że stanowią one poważną po-
pozycję w czechosłowackim
eksporcie (w latach 1971—75
do krajów socjalistycznych
wzrósł on o 60 proc., a do in¬
nych — o blisko 100 proc.).
Przemysł motoryzacyjny jest
tylko jednym z działów czecho¬
słowackiego przemysłu maszyno¬
wego. W minionej 5-latce umoc¬
nił on swoją pozycję i znacze¬
nie w całej gospodarce narodo¬
wej. Jego produkcja wzrosła w
roku 1975 o prawie 50 proc. w
porównaniu z 1970 r. I nadal po¬
zostaje on wiodący. Założenia
na bieżącą pięciolatkę zakłada¬
ją — zgodnie z kierunkiem ści¬
ślejszej realizacji międzynarodo¬
wego socjalistycznego podziału
pracy, zgodnie z potrzebami eks¬
portu oraz rynku wewnętrznego
— zwiększenie produkcji prze-
Dla wspólnych korzyści
Inwestycje RWPG na terenie ZSRR
(P) (Inf. wL). Coraz więcej
wspólnych inwestycji realizują
kraje członkowskie RWPG na
terenie Związku Radzieckiego.
Ogólne koszty budowy tych in¬
westycji wyniosą w latach
1976—80 ok. 9 mld rubli trans¬
ferowych.
Największe place budów to:
Kijembajewski Kombinat
Wzbogacania Rud Azbestu o
wydajności 500 tys. ton rocznie,
którego pierwszy etap budowy
zakończony zostanie w 1979 r.;
Ust-Ilimskie Zakłady Celulozo¬
we (ich zdolność produkcyjna
— 500 tys. ton rocznie); kom¬
binaty górnicze — Dnieprzański,
Stojleński, Michajlowski, Cen¬
tralny i Północny; linia prze¬
syłowa wysokiego napięcia
Winnica (Ukraina Zachodnia) —
Albertirsa (Węgry), o napięciu
760 kilowoltów i długości 860
km. \VTspólnym wysiłkiem na¬
szych krajów eksploatować bę¬
dziemy budowany obecnie ol¬
brzymi Orenburski Komplet
Skraplania Gazu, a także ga¬
zociąg Orenburg — Zachodnia
Granica ZSRR.
(A) Transport wyposażenia dla elektrowni w Ust-llimsku.
Fot. CAF
Współpraca ta ma swoje for¬
malno-prawne j polityczne fun¬
damenty w „Kompleksowym
programie dalszego pogłębiania i
doskonalenia współpracy i roz¬
woju socjalistycznej integracji
gospodarczej krajów członkow¬
skich RWPG", uchwalonym na
XXV Sesji Rady w lipcu 1971
r. w Bukareszcie. Program ten
obliczony jest na 20 lat. Wspól¬
ne poczynania wynikają też z
uzgodnień i planu wielostron¬
nych przedsięwzięć integracyj¬
nych krajów członkowskich
RWPG na lata 1976—80, przy¬
jętych po raz pierwszy na se¬
sji RWPG, latem ub. roku.
Związek Radziecki posiada
największe na świecie zasoby
takich surowców jak ropa naf¬
towa, gaz ziemny, węgiel ka¬
mienny, torf, ruda żelaza, man¬
gan, cynk, nikiel, wolfram, ru¬
dy aluminium, siarka, sole po¬
tasowe, fosforyty itp.
Kraje uczestniczące we współ- n
nych inwestycjach mają dzięki
temu zapewniony dostęp do —
często największych na świecie
— pokładów surowców i ich
dostawy na wiele lat w ilości,
jakiej nie byłby w stanie za¬
pewnić żaden inny kraj świa¬
ta. Ponadto nie są narażane
na żywiołowe wahania cen na
rynkach światowych.
Natomiast Związek Radziecki
dzięki temu jeszcze szybciej
rozbudowuje swój potencjał
przemysłowy, zagospodarowuje
niejednokrotnie tereny nieuprze-
myslowione. Dzięki budowie o-
biektów, zazwyczaj na wielką
skalę, stwarza infrastrukturę i
podstawę dalszego uprzemysło¬
wienia regionu, gdzie inwesty¬
cja jest realizowana. Jednocze¬
śnie dzięki finansowemu i tech¬
nicznemu udziałowi krajów
RWPG, Kraj Rad zwalnia część
własnych kapitałów Inwesty¬
cyjnych i sprzętu, cę umożliwia
mu przerzucenie tych środków
na inne inwestycje. Dokonuje
też zmian strukturalnych w
swojej gospodarce oraz zwięk¬
sza udział kapitałochłonnych
gałęzi gospodarki, (kopr)
myslu maszynowego o 48—51
proc.
Znalazło to twój wyraz w
projekcie wytycznych gospodar¬
czego i społecznego rozwoju
CSRS w latach 1976—1980, przy¬
gotowanym na XV Zjazd Ko¬
munistycznej Partii Gzechosło-
wacji. Projekt podkreśla rów¬
nież konieczność dalszego roz¬
woju przemysłu motoryzacyjne¬
go. Główny nacisk położony zo¬
stał na produkcję samochodów
ciężarowych. „Należy rozwinąć
produkcję ciężkich samochodów
ciężarowych „Tatra" — czytamy
w projekcie Wytycznych — i
pdjąć przygotowania nowych ty¬
pów jednostek napędowych dla
wozów komunikacji miejskiej
dalekobieżnej”.
Wspomniana „Tatra”, to naj¬
starsza czechosłowacka fabry¬
ka samochodów. Liczy już
przeszło 100 lat. Ną rozbudo¬
wę i modernizację tych zakła¬
dów w Koprzywnicy, Czecho¬
słowacja otrzymała przed kil¬
ku laty pożyczkę z Banku
RWPG. Rezultatem jest szero¬
ko zakrojony program inwe¬
stycyjny. W minionej 5-latce
przeznaczono na ten cel bli¬
sko 1,5 mld, a na rok bieżący
— 196 min koron. Efektem
tych inwestycji ma być już w
1980 r. wzrost produkcji ci꿬
kich samochodów ciężarowych
do 15 tys. rocznie. Zakłady
„Tatra” w Koprzywnicy będą
się w. tej dziedzinie specjali¬
zować w ramach RWPG, zo¬
bowiązując się do zaopatrze¬
nia w swoje wyroby wszyst¬
kich krajów' tej gospodarczej
wspólnoty, (in)
| ■ t | t ■ ■
Od stałego korespondenta
RUDOLFA HOFFMANA
Sztokholm, w kwietniu
(P) Drugie co do wielkości
miasto Szwecji — Goeteborg,
chlubi się od niedawna posia¬
daniem własnego archiwum,
w którym skrzętnie zbierane
są wszelkie informacje i do¬
kumenty dotyczące historii ko¬
biety zarówno w Szwecji, jak
i na całym świecie.
Pomysł zorganizowania archi¬
wum powstał w 1958 r., w dość
oryginalnych okolicznościach. W
latach 50-tych w szwedzkim
kościele protestanckim zaczął
‘tię SzĆrZyd iUchf r.a rzecz obsa¬
dzania stanowisk w hierarchii
kościelnej przez kobiety. Innymi
słowy, kobiety zaczęły domagać
się kapłańskich święceń i god¬
ności. Notabene, jeszcze zanim
chrześcijaństwo na dobre umoc¬
niło się w Szwecji, germańskie
obrzędy religijne były domeną
kapłanek. W walce o równo¬
uprawnienie pici. Szwedki roz¬
poczęły więc atak i na ten od
wieków typowo męski zawód.
Wówczas to trzy kobiety — bi¬
bliotekarki z Biblioteki Uniwer¬
syteckiej w Goeteborgu — A.
Ekemrall, R. Malmstrom i E. Pi-
neus — postanowiły zbierać
książki, listy, biuletyny i proto¬
koły z zebrań, rozpraw sądo¬
wych, jednym słowem wszystko,
co dotyczy kobiet ną świecie.
W ciągu minionych lat zebrano
ponad sto metrów bieżących pó¬
łek pełnych dokumentacji się¬
gającej roku 1849. Wśród zebra¬
nych materiałów znajdują się
m. in.: prace prekursorów mark¬
sizmu, zbiór listów sufrażystki
Ellen Key, obrazujących walkę
o prawo do glosowania dla ko¬
biet, listy o duńskim ruchu ko¬
biet „Czerwone Pończochy" ltd.
Peru 1976
Rewolucji ciąg dalszy...
LECH NIEKRASZ
Jeśli ktokolwiek sądziłby, iż
proces rewolucji peruwiań¬
skiej uległ od czasu zmia¬
ny na stanowisku prezyden¬
ta republiki zahamowa¬
niu, to odpowiedzią na te
wątpliwości są duch i litera
dekretu nr 21419 z 10 lutego
br.' Państwo przejęło całko¬
witą kontrolę nad handlem
terenami budowlanymi i nie¬
ruchomościami oraz wpro¬
wadziło ochronę użytków rol¬
nych przed niekontrolowa¬
nym postępem urbanizacji.
Tym samym Rząd Rewolu¬
cyjny Sił Zbrojnych unieważ¬
nił kontrakty kupna i sprze¬
daży terenów uprawnych, któ¬
rym groziło w najbliższej
przyszłości przykrycie asfaltem
i cementem.
„Rewolucja idzie naprzód —
pisał ostatnio rządowy dziennik
„La Crónica”. — Dość cemen¬
tu na gruntach rolniczych!”
„Chodzi o racjonalne wyko¬
rzystanie terenów, gdyż nie
istniały dotąd jakiekolwiek za¬
sady i kryteria planowania
urbanistycznego w kraju, jak
nasz, w którym dysponujemy
niewielkim areałem ziemi
pod uprawę” — skomentował
dekret prezydent Francisco
Morales Bermudez na spotka¬
niu z delegacją Narodowego
Kolegium Architektów Peru,
zapewniając jednocześnie, iż
dekret rządowy nie wpłynie
na zwolnienie tempa budow¬
nictwa.
W warunkach peruwiańskich
nowy dekret posiada znacze¬
nie nie tylko gospodarcze, ale
także polityczne i społeczne.
Obrona przed żywiołem
Jak wynika z doniesień pra¬
sy peruwiańskiej, w ostatnieh
10 latach w dolinie rzeki Ri-
mac, nad którą leży 3.5-milio-
nowa stolica kraju — Lima —
ponad 20 tys. hektarów grun¬
tów uprawnych zamieniono na
tereny budowlane. Według wy¬
liczeń Narodowego Uniwersy¬
tetu Rolniczego w La Molina,
doszło do zubożenia napiętego
bilansu żywnościowego Peru
o 15 min ton produktów rol¬
nych.
Podobne zjawisko stwierdzo¬
no w dolinach rzek Lurin o
Chillón w departamencie sto¬
łecznym oraz w wielu in¬
nych departamentach peru¬
wiańskiego wybrzeża, czyli cos-
ty. Wiadomo tymczasem, iż
wybrzeże to jest wąskim, od
kilku do kilkudziesięciu kilo¬
metrów szerokości, pasem au¬
tentycznej pustyni, którą prze¬
cinają doliny rzek spływają¬
cych z widocznych na hory¬
zoncie Andów. I w tych doli¬
nach koncentruje się rolnictwo,
a więc uprawy trzciny cukro¬
wej, bawełny, kukurydzy, wa¬
rzyw, jarzyn i innych produk¬
tów rolnych.
Typowo rolniczy charakter
posiada także region andyj¬
skiej sierry. W dolinach gór¬
skich dominuje jednak gospo¬
darka hodowlana, aczkolwiek i
tutaj nietrudno dostrzec grunty
uprawne. W sumie jednak
4-krotnie większe od Polski i
liczące 15 min ludności Peru
dysponuje 11,2 min łącznego
areału użytków rolnych, pod¬
czas gdy w Polsce łączna po¬
wierzchnia zasiewów wynosi
14,7 min hektarów. Peru znaj¬
duje się w wyjątkowo trudne,
sytuacji żywnościowej.
Rząd rewolucyjny upoważnił
ministerstwo rolnictwa do
przeprowadzenia klasyfikacji
gruntów: ziemie jałowe będą
przekazane pod budownictwo,
uprawne powrócą do dyspo¬
zycji rolników. Przewiduje się,
że będzie można odzyskać na
cele rolnicze co najmniej 17
tys. hektarów.
Koniec spekulacji
Nie mniej istotny aspekt de¬
kretu polega na przekreśle¬
niu żywiołowej spekulacji te¬
renami budowlanymi, które
tradycyjnie już stanowiły w
Peru przedmiot nader lukra¬
tywnych transakcji. Dość
stwierdzić, że poczynając od
1955 r. łączna suma zysków
firm prywatnych, działających
w sferze obrotu nieruchomoś¬
ciami i terenami budowlany¬
mi, wyniosła 33 miliardy soli
peruwiańskich, co według
aktualnego kursu równa się
wartości 825 min dolarów!
Cale niemal budownictwo oraz
gospodarka terenami budowla¬
nymi znajdowały się w rękach
150 firm prywatnych, powiąza¬
nych do niedawna jeszcze z
wielkim kapitałem krajowym
— w tym z latyfundystami —
a nierzadko i z zagranicznym.
Nie bez podstaw tedy upatry¬
wano w interesach budowla¬
nych jedną z głównych grup
władzy, współdziałającą z ob-
szarnictwem, opanowanym
przez koncerny amerykańskie
górnictwem, rybołówstwem oraz
innymi ośrodkami nacisku po¬
litycznego i gospodarczego.
Cały ten system uległ likwi¬
dacji w wyniku dojścia do
władzy Rządu Rewolucyjnego
Sił Zbrojnych, który ogłosił re¬
formę rolną, znacjonalizował
górnictwo, rybołówstwo i inne
podstawowe gałęzie gospodarki
peruwiańskiej. Ostatni Mohika¬
nie przetrwali tylko w dzie¬
dzinie urbanizacji i budow¬
nictwa. Odbierając im tak¬
tyczny monopol, państwo re¬
wolucyjne przekazało go w rę¬
ce państwowej administracji
nieruchomościami (EMADI-
PERU). W wyniku tej nowej
reformy przewiduje się obniż¬
kę cen terenów budowlanych
oraz zapewnienie pierwszeństwa
w ich nabywaniu spółdzielniom
mieszkaniowym i innym po¬
dobnym zrzeszeniom.
W celu uspołecznienia bu¬
downictwa i gospodarki nieru¬
chomościami postuluje się tak¬
że utworzenie państwowego
banku oszczędnościowo-kredy¬
towego z udziałem nowego, po¬
wołanego w 1974 r. sektora
własności społecznej środków
produkcji, spółdzielczości oraz
instytucji kredytowych. Przy¬
czyni się to do zapewnienia
godziwego dachu nad głową
warstwom społeczeństwa o
mniejszych dochodach.
Eufemizm
ł rzeczywistość
Prawdą jest, iż Peru rewo¬
lucyjne znajduje się dziś
wśród nielicznych jeszcze kra¬
jów Trzeciego Świata, w któ¬
rych na nie znaną dotąd skalę
podjęto program poprawy wa¬
runków mieszkaniowych społe¬
czeństwa. Ale prawda ta ma i
swą stronę odwrotną: rewo¬
lucja zastała w 1968 r. sy¬
tuację, w której ponad jedna
trzecia 3,5-milionowej lud¬
ności Limy wegetowała w opa¬
sujących miasto 200-, 300-ty-
sięcznych dzielnicach nędzy,
zwanych eufemistyczne pueblos
jóvenes, czyli młodymi osied¬
lami. Na piasku i na jałowych
zboczach wzgórz pną się, jak
okiem sięgnąć, sklecone z mat
trzcinowych szałasy, pozbawio¬
ne elektryczności, wody i ka¬
nalizacji. Podobne „młode o-
siedla” otaczają wszystkie mias¬
ta peruwiańskie od Areąuipy
na południu po Piurę na pół¬
nocy. Zachłanny moloch cho¬
robliwej latynoamerykańskiej
urbanizacji, będącej produk¬
tem niesprawiedliwych stosun¬
ków własnościowych na wsi,
skąd nadzieja na pracę i
schronienie gna setki tysięcy
bezrolnych chłopów do miast.
Ogłaszając radykalną refor¬
mę rolną, rewolucja peruwiań¬
ska zlikwidowała przyczynę te¬
go zjawiska. Z drugiej strony
rząd rewolucyjny nakreślił
śmiały program w dziedzinie
unowocześnienia procesu urba¬
nizacji i zapewnienia setkom
tysięcy skazanej na wegetację
ludności przyzwoitych w miarę
warunków bytowania.
Komentując dekret-U6tawę o
upaństwowieniu sprzedaży te¬
renów budowlanych, sekretarz
generalny zbliżającej się w
Vancouver konferencji „Habi¬
tat” w sprawie poprawy wa¬
runków mieszkaniowych na
świecie, Enrique Penalosa
stwierdził, iż Peru zdobyło się
na rozwiązanie sprawiedliwe,
które może służyć za wzór do
naśladowania w innych kra¬
jach Trzeciego Świata. (P)
Pogłębienie
współpracy
(P) Zakończone niedawno
obrady XIV sesji polsko-wę-
gienkiej Stałej Komisji Współ¬
pracy Gospodarczej — w cza¬
sie której dokonano oceny
współpracy między obu kraja¬
mi w ubiegłym 5-leciu oraz
nakreślono kierunki jej roz¬
woju na lata 1976—19S0 —
skłaniają do refleksji.
Polska jest czwartym pod
względem wielkości dostaw
partnerem handlowym Węgier
spośród krajów socjalistycz¬
nych. Takie samo miejsce zaj¬
mują Węgry w naszym han¬
dlu zagranicznym. Tradycyj¬
na wymiana towarowa mię¬
dzy Polską I Węgrami, jej
szybki rozwój, jest korzystny
dla obu stron. Dobrze od¬
zwierciedla on dynamikę obu
gospodarek narodowych, ma
duże znaczenie dla wzrostu
potencjału ekonomicznego na¬
szych krajów, sprzyja pogłę¬
bieniu współpracy, specjaliza¬
cji i kooperacji. Wymiana
handlowa uzupełnia i rozsze¬
rza asortyment towarów na
rynkach wewnętrznych.
Charakterystyczną cechą
polsko-węgierskich stosunków
handlowych jest systematycz¬
ne przekraczanie założeń pla¬
nu wielkości obrotów. W pię¬
cioleciu zakończonym w 1975
roku wartość wzajemnej wy¬
miany handlowej wyniosła 1,7
mld rubli, co oznacza, że by¬
ła ona wyższa o 70 proc. niż
w latach 1966—70 i przekro¬
czyła założenia umowy o po¬
nad 20 proc.
W protokole podpisanym o-
statnio w Warszawie przewi¬
duje się, te wzajemne dosta¬
wy towarów pomiędzy Pol¬
ską i Węgrami to latach 1976
—80 osiągną wartość ok. 2,6
mld rubli, co oznacza wzrost
0 60 proc. w stosunku do po¬
przedniej 5-latki. Szczególne
znaczenie przywiązują oba
kraje do najściślejszych form
współpracy, jakimi są specja¬
lizacja i kooperacja produk¬
cji. W ramach specjalizacji l
kooperacji pod koniec pięcio¬
latki dostarczana będzie już
czwarta część towarów.
Polsko-węgierska współpra¬
ca ekonomiczna wkracza więc
w nowy etap rozwoju ilościo¬
wego, ale przede wszystkim
— wyższego jakościowo. No¬
we formy wymiany sprzyjać
będą pogłębieniu współpracy.
KRZYSZTOF KOPROWSKI
Sto i siedemset
(P) Delegacje rokujące w
Wiedniu o redukcji zbrojeń i
sil zbrojnych w Europie środ¬
kowej rozjechały się do do¬
mów. Zanosi się na miesięcz¬
ną, wielkanocną przerwę. Po¬
siedzenie ostatnie przed tą
pauzą było setnym z kolei. O-
ceniano więc drogę, jaką ro¬
kowania te przebyły.
Nadal trwa zderzenie dwóch
koncepcji redukcji. Zachód
dąży do zmiany układu sił,
kraje socjalistyczne natomiast
do zmniejszenia koncentracji
sił militarnych w Europie
środkowej przy zachowaniu
istniejących proporcji. Nowe
propozycje krajów socjalisty¬
cznych z 19 lutego br. stano¬
wią krok naprzód w rozmo¬
wach. Uznano w nich zachod¬
ni postulat fazowości reduk¬
cji. Najpierw zmniejszałyby
swoje siły Związek Radziecki
1 Stany Zjednoczone, zaś po¬
zostałe państwa bezpośrednio
uczestniczące w rokowaniach
wiedeńskich — w rok czy dwa
później. Między pierwszą i
drugą fazą redukcji obowią¬
zywałoby zamrożenie liczeb¬
ności sił zbrojnych.
Wydawało się, że propozy¬
cje te pozwolą ruszyć w Wie¬
dniu z kopyta. Jednak tak się
jeszcze nie stało. Wiedeń sku¬
pia na sobie nadal uwagę, po¬
nieważ w rokowaniach tych
widzimy zalążek procesu
zmniejszania napięcia militar¬
nego w sercu naszego konty¬
nentu. Dostrzegamy w nich in¬
strument poprawy klimatu po¬
litycznego i wojskowego, mo¬
żliwość osiągnięcia rzeczywis¬
tego postępu.
W Genewie komitet rozbro¬
jeniowy zebrał się we wtorek
I po raz siedemsetny. Nie czas
może by bilansować dokona¬
nia tych rokowali. Są one nie¬
małe i odnoszą się zarówno
do zbrojeń jądrowych, jak i
bakteriologicznych. Dyskutuje
się też o zakazie stosowania
innych broni masowej zagła¬
dy.
Ale w dniu siedemsetnego
posiedzenia powrócono myślą
i słowem do układu o zaka¬
zie wybuchów jądrowych, do
postulatu zawartego w pream¬
bule tego układu, aby „za¬
przestać wszystkich wybu¬
chów dośiuiadczalnych broni
jądrowej po wsze czasy”. Za¬
kaz taki jest dzisiaj możliwy,
bo żadnej eksplozji jądrowej
ukryć nie można. Toteż, choć
rokowania w Genewie trwa¬
ją już długo, to jednak moż¬
na się dzięki nim zbliżyć do
całkowitego wyeliminowania
wstrząsów atomowych.
Glob nasz byłby więc spo¬
kojniejszy dzięki Genewie. Eu¬
ropa byłaby bezpieczniejsza
dzięki sukcesowi Wiednia.
KAROL SZYNDZIELORZ
6 zrcr
Ml 84, 8 KWIETNIA 1976 R.
Red. Leszek Świder relacjonuje z Katowic:
Najtrudniejszy mecz naszych hokeistów
już w I dniu mistrzostw świata
(P) Katowice mają szczęście do wielkich imprez. Po zapaśni¬
kach, lekkoatletach i pięściarzach do hali zwanej „spodkiem”
zawitali najlepsi hokeiści świata. Atmosferę wielkiej Imprezy
czuło się od kilkunastu dni, ale krążek i hokejowy kij stały
się nadrzędnym tematem z chwilą przyjazdu pierwszych ekip.
Ulice przystrojone jak na fe¬
styn. Flagi, plakaty, makiety i
emblematy są wszędzie — i tak
będzie do 25 kwietnia, do za¬
kończenia drugiej tury spotkań
mistrzowskich. Jedni wzdycha¬
ją, że za długo, inni, że czeka
nas wspaniała hokejowa zaba¬
wa. Rację mają chyba wszyscy.
Tasiemiec, tasiemcem, ale po¬
patrzeć będzie na co. Martwi
się tylko służba drogowa i sa¬
nitarna. Nie ma bowiem prze¬
chodnia, ba — kierowcy, który
by nie oglądał się za paradują¬
cymi zawodnikami poszczegól¬
nych ekip.
W środę ostatnią kosmetykę
przechodziły bary, szatnie 1 ztoi-
ska z wszelkiego rodzaju napit¬
kami i przekąskami. Największy
ruch panował w centrum praso-
,.Treningowy narkoman”
(P) To już ostatni sezon — b-
głosiła po mistrzostwach Szwecji
w skokach do wody Ulrike
Knape, złota i srebrna medalist¬
ka olimpijska w skokach do wo¬
dy, będąca od lat dumą szwedz¬
kiego sportu pływackiego.
Igrzyska Olimpijskie w Mon¬
trealu uważam za krbpkę w
czynnej karierze zawodniczej.
Zrobię wszystko, aby rozstanie
wypadło pomyślnie.
O Ulrike mawiają w Szwecji
„treningowy narkoman”. To, co
wyczynia ona obecnie podczas
zajęć, może przyprawić o za¬
wrót głowy. W efekcie podczas
mistrzostw Szwecji pokazała
sympatykom skoków do wody
ewTolucje o znacznie wyższym
stopniu trudności niż w kon¬
kursie olimpijskim w Mona¬
chium.
Wypowiedź trenerki Gunnel
Weinas:
— Trening nowych skoków
rozpoczęłyśmy już na początku
ubiegłego roku. Jednak na za¬
wodach Ulrike zastosowała te
ewolucje dopiero na mistrzo¬
stwach Szwecji w Linkoeping.
Wszystkie elementy ma już opa¬
nowane niemal bezbłędnie.
Obecnie Ulrike większość tre¬
ningu poświęca na skoki z 1-me-
troWej trampoliny. Im lepiej
skacze się z tej „dziecinnej” wy¬
sokości, tym większe postępy
czyni na 3-metrowej desce. Je¬
stem przeświadczona, iż Ulrike
w Montrealu znowu Sięgnie po
złoto — stwierdziła trenerka.
wym. Ponad 350 dziennikarzy
odbierało karty wstępu. Przed
kabiną fotograficzna tłok był
taki prawie, jak w ogonku po
lody Hortezu. Wieczorem przy¬
cichł gwar rozmów, ale coraz
intensywniejszy był stuk maszyn.
Korespondencje nadawane są do
20 państw. Liczby gazet — repre¬
zentowanych w Katowicach —
nie potrafiła określić nawet sze¬
fowa biura prasowego.
Po załatwieniu formalności
oglądaliśmy wystawę osiągnięć
polskiego przemysłu, produku¬
jącego sprzęt sportowy. Szkoda,
że w sklepach tego nie ma.
Dziś oficjalne otwarcie mis¬
trzostw świata i arcymocna
sportowa dawka — cztery spot¬
kania: RFN — Szwecja, CSRS
— NRD, USA — Finlandia i Pol¬
ska — ZSRR. Trener Józef Ku¬
rek chciałby, aby nasz zespół
dobrze się zaprezentował w
inauguracji mistrzostw.
Oto składy, w jakich wystąpią
Polska : ZSRR (w nawiasie
numery): ZSRR — bramkarze
Wladislaw Tret jak (20), Alek¬
sander Sidelnikow (1); obrońcy
— Waleńj Waeiljew (6). Wła¬
dimir Łutczenko (3), Gena-
dij Cyganków (7), Jurij Ljapkin
Rekord Europy
Davida Wilkie
(P) Reprezentant W. Brytanii,
David Wilkie na zawodach pły¬
wackich w Long Beach popra¬
wił rekord Europy w wyścigu
na 200 m st. zm., uzyskując —
2:0,6.25. Poprzedni rekord należał
także do tego zawodnika i wy¬
nosił 2:06,32.
Porażka siatkarzy
Resovii
(P) Z udziałem czterech dru¬
żyn rozpoczął się turniej finało¬
wy siatkarzy o Puchar Europy.
Inauguracyjne spotkanie roze¬
grano w belgijskiej miejscowości
Genk. Nasz przedstawiciel w
rozgrywkach finałowych, Reso-
via (Rzeszów) przegrała pierw¬
sze swoje spotkanie ze Slawia
(Sofia) 0:3 (13:15, 6:15, 10:15). W
drugim meczu Dukla (Liberec)
zwyciężyła Sparłaka 'i (SuboUcę)
3:1 (15:1, 12:15, 15:9, 15:11).
(5), Siergiej Babinow (4), Alek¬
sander Filippow (12); napastnicy
— Borys Michajłow (13), Walerij
Charłamow (17), Wiktor Złuk-
tow (22), Władimir Szad-
rin (19), Aleksander Jaku-
szew (15), Wiktor Szalimow (9),
Aleksander Malcew (10), Siergiej
Kapustin (8), Helmut Baldaris
(11), Aleksander Golikow (23),
Władimir Galików (18), Siergiej
Korotkow (2);
Polska — bramkarze — An¬
drzej Tkacz (1), Henryk Wojty-
nek (2); obrońcy — Robert Gó¬
ralczyk (5), Andrzej Szczepa-
niec (23), Kordian Jajszczok (19),
Marek Marcińczak (25), Jerzy
Potz (20), Stanisław Szewczyk
(21), Henryk Gruth (3); napast¬
nicy — Józef Stefaniak (9),
Zdzisław Włodarczyk (24), Ry¬
szard Nowiński (22), Stefan Cho¬
waniec (7), Mieczysław Jas-
kierski (17), Walenty Ziętara
(12), Henryk Pytel (16), Wiesław
Jobczyk (8), Andrzej Zabawa
(15), Leszek Kokoszka (11), Ka¬
rol Żurek (10).
Puchar 70-Iecia Wisły
dla koszykarek Polski
(P) Sukcesem polskiej repre¬
zentacji zakończył się nfiędzyna-
rodowy turniej w koszykówce
kobiet o puchar 70-lecia Wisły.
Polki ukończyły turniej bez po¬
rażki. W środę, w ostatnim dniu
imprezy, nasza pierwsza repre¬
zentacja spotkała się z Francją
wygrywając 62:56 (26:31). Był to
bardzo emocjonujący i stojący
na dobrym poziomie mecz.
W meczu Węgierek z Rumun¬
kami doszło do sporej niespo¬
dzianki. Oto faworytki — ko-
szykarki Węgier — przegrały
73:84 (34:45).
W trzecim środowym meczu
druga reprezentacja Polski ule¬
gła Kanadzie 56:67 (25:35).
Najlepszą zawodniczką turnie¬
ju uznana została Francuzka
Irene Guidotti. zaś najlepszą
strzelczynią okazała się Lenka
Kiss (Węgry) — 114 pkt.
Sportowcy Bułgarii w światowej cz
(P) Sympatycy podnoszenia ciężarów zadają sobie pytanie, ko¬
mu przypadnie miano najsilniejszego człowieka w wadze super¬
ciężkiej podczas trwających obecnie mistrzostw Europy w Ber¬
linie — wielokrotnemu rekordziście i mistrzowi świata, radziec¬
kiemu sztangiście Aleksiejewowi czy też reprezentantowi Bułga¬
rii, Placzkowowi, który jest aktualnym rekordzistą świata w
rwaniu i dwuboju.
Nie bez przyczyny w buł¬
garskim ciężarowcu upatruje
się jednego z faworytów tur¬
nieju berlińskiego. Zresztą nie
tylko w Płaczkowie. Bułgarscy
ciężarowcy przed pięciu laty
awansowali do światowej czo¬
łówki, a o sile przedstawicieli
tego kraju świadczy chociażby
pięć rekordów świata czy sie¬
dem rekordów olimpijskich.
Sportowy świat oczekuje z za¬
interesowaniem letnich igrzysk
olimpijskich w Montrealu.
Mielecka Stal i Śląsk
w finale Pucharu Polski
(P) Do finału Pucharu Polski
zakwalifikowały się zespoły mie¬
leckiej Stali i wrocławskiego
Śląska. W środę Stal wygrała z
GKS Jastrzębie 3:2. Bramki dla
Jastrzębia zdobyli: Twardowski
Pogrzeb Feliksa Stamma
7 kwietnia na warszawckim
Cmentarzu Komunalnym na Po¬
wązkach odbył się pogrzeb
Feliksa Stamma. Wybitnego
trenera- i wychowawcę żegnali
najbliżsi, przedstawiciele władz
polskiego sportu, trenerzy, za¬
wodnicy 1 działacze, mieszkań¬
cy Warszawy.
W imieniu władz sportowych
przemówił nad grobem Feliksa
Stamma wiceprezes Polskiej
Federacji Sportu — Tadeusz
Ulatowski, składając wyrazy
współczucia i żalu rodzinie
Zmarłego. W imieniu tych, któ¬
rym Feliks Stamm poświęcił
najwięcej sił i zapału, pożegnał
ukochanego trenera Leszek
Drogosz. Oto jego słowa:
Stanęliśmy z Tobą do ostat¬
niego apelu, my, którzy mamy
Ci do zawdzięczenia wszystkie
nasze sportowe osiągnięcia.
Twoje nauki przekazywać bę¬
dziemy dalej, by pamięć o To¬
bie nigdy nie minęła. Zegnaj
nasz papo!
f
Feliks Malanowski
nie żyje
wski I
Zmarł Feliks Malanowski.
Stało sie to 5 kwietnia 1976
we Wrocławiu, trzecim kolejno
grodzie, z którym związane jest
życie i działalność (portowca
najwyższej klasy.
Najpierw była Warszawa. W
łtolecznym AZS był Malanow¬
ski ezolowym biegaczem. W
roke 1928 reprezentował Polskę
na Igrzyskach Olimpijskich
(biegał w sztafecie 4X400 m).
Grał też w koszykówkę, nale¬
żał do pierwszych jej w stolicy
propagatorów.
Kilka lat później pracował
prawnik Malanowski w Gdańs¬
ku, który w/g nomenklatury
Ligi Narodów był Wolnym
Miastem. Tak .wolnym, że
polscy sportowcy z Gdańska
startowali na I Igrzyskach Spor¬
towych Emigracji (w 1934 roku).
Był wtedy Malanowski 1 dzia¬
łaczem i zawodnikiem.
Po II wojnie światowej osied¬
li! się Malanowski we Wrocła¬
wiu. Organizował na Ziemiach
Zachodnich nie tylko sport, ale
i władze cywilne. Tak w spor¬
cie, jak i radach narodowych
piastował przez dłiyfe lata wy¬
sokie stanowiska. Pełen energii
(jak niegdyś na boisku) nie
ograniczy! swej działalności do
terenu Wrocławia i wojewódz¬
twa. Budował i w centrali
(PZLA) potęgę polskiej lekko¬
atletyki *— sportu, który naj¬
bardziej ukochał.
Zmarł Feliks Malanowski,
przeżywszy lat 69. Cześć Jego
pamięci!
(47 min.), Malcherczyk (67 min.),
dla Stali: Lato (33 min.), Lajda
(32. 68 mim — samobójcze). Wi¬
dzów ok. 10 tys.
W Gdańsku Stoczniowiec prze¬
grał ze Śląskiem 1:2 (0:2). Bram¬
ki: dla Śląska: Janusz Sybis w
10 min. i Jan Erlich w 12 min.,
dla Stoczniowca: Zbigniew Strze¬
lecki w 84 mirt Widzów 20 tys.
SZOMBIERKI — LECH 0:0
(P) Około S tysięcy widzów
oglądało w Bytomiu zaległy
mecz ekstraklasy, odwołany z
powodu złej nawierzchni bois¬
ka w Bytomiu. Spotkanie stało
na bardzo przeciętnym poziomie.
Goście, którzy przyjechali do
Bytomia z zamiarem wywiezie¬
nia jednego punktu ograniczali
się przez 90 minut do obrony
własnej bramki i bardzo nielicz¬
nych, inicjowanych najczęściej
przez Wojciechowskiego i Ja-
kóbczaka kontrataków. Górnicy
przeważali, ale ich liczne akcje
kończyły się w pobliżu pola kar¬
nego Lecha.
W zespole Szombierek podoba¬
li się: Mierzwiak oraz Grzywa-
czewski, w Lechu nieźle zagrał
Stępczak i do momentu kontu¬
zji Wojciechowski.
★
W stolicy spotkały się mło¬
dzieżowe (do lat 20) piłkarskie
reprezentacje Warszawy i Ham¬
burga. Zwyciężyła drużyna war¬
szawska 1:0 (0:0). Bramkę w 86
min. zdobył Andrzej Sikorski.
Piłkarze stołeczni mieli niemal
przez całe spotkanie przewagę.
Nieporadność pod bramką rywa¬
li sprawiła, że do 86 min. utrzy¬
mywał się rezultat iłezbramko-
wy.
Igrzyska montrealskie będą za¬
pewne kolejną okazją do zade¬
monstrowania siły bułgarskiego
sportu. W Helsinkach (w 1952 r.)
Bułgarzy zdobyli pierwszy olim¬
pijski medal. Na podium stanął
wówczas bokser, Boris Georgi-
jew, który wywalczył brązowy
medal. W Melbourne bułgarski
sport potwierdził swą obecność
poprzez zdobycie złotego medalu.
Olimpijskie mistrzostwo wywal¬
czył wówczas zapaśnik — Niko¬
łaj Stanczew.
Rzym (1960 r.) — Bułgarzy
zdobywają jeden złoty medal o-
limpijski, 3 srebrne i 2 brązowe.
Znaczny postęp sportu bułgar¬
skiego notują kroniki olimpijskie
w Tokio (w 1964 r.) Tu Bułga¬
rzy zdobywają trzy złote, pięć
srebrn.ych i jeden brązowy me¬
dal. W Meksyku, cztery lata
później sportowcy bułgarscy sta¬
wali na podium dziewięciokrot-
nie, w tym dwa razy na naj¬
wyższym. Bilans uzupełniają
cztery srebrne i trzy brązowe
medale.
Wielki postęp bułgarskich
sportowców zaznaczony został
poprzez ich udział w olimpiadzie
monachijskiej. Sześć tytułów mi¬
strzów olimpijskich, 10 tytułów
wicemistrzowskich, pięć brązo¬
wych medali — to efekt talentu
zawodników bułgarskich, pracy i
umiejętności ich trenerów. To
także rezultat poparcia dla
spraw sportu, udzielanego przez
partyjne i państwowe władze
Bułgarii.
Wyrazem „zielonego światła”
dla rozwoju sportu jest coraz
bardziej aktywny udział miesz¬
kańców Bułgarii chociażby w
masowych imprezach sporto¬
wych. Dla przykładu warto wy¬
mienić popularność takich im¬
prez sportowych jak cross, zor¬
ganizowany z okazji XI Zjazdu
Bułgarskiej Partii Komunistycz¬
nej, czy imprez zorganizowanych
w ramach ruchu sportowego
„Biegajcie po zdrowie”.
Rumunia - Holandia 3:0
w eliminacjach olimpijskich
(P) W przedostatnim spotkaniu
eliminacji olimpijskich w gru¬
pie IV w Roosendaal spotkali się
piłkarze Holandii i Rumunii.
Wygrała drużyna rumuńska 3:0
(0:0). Wszystkie bramki zdobył
Rąducanu — w 53, 56 i 61 min.
Po tym spotkaniu w tabeli
prowadzi Francja — 6 pkt. róż¬
nica bramek 11—5; przed Rumu¬
nią — 4 pkt, 4—4 oraz Holandią
0 pkt. 4—10. Do rozegrania pozo¬
stał -jeszcze mecz Rumunia —
Holandia, 14.IV. w Bukareszcie.
Program rozwoju sport-.
Bułgarii przewiduje stwo&■
takich warunków, aby
kto ma na to ochotę, mógł c--
wiać wybraną dyscyplinę;!
realizacji tego zamierzenia j "
czyły swe wysiłki organa y
dzy państwowej, organie
młodzieżowe, związki zawodu
organizacje sportowe i wielu
nych partnerów, którzy
się zobowiązani włączyć do
gramu rozwoju sportu. Oii
się więc do użytku w BuijV-
coraz więcej sportowych ot*
tów, wzrasta liczba osób u;,
wiających sport. Nie pozostaV
również bez wpływu na
niesienie poziomu najlepszy;
~o za tym idzie — sukcesj-
arenie międzynarodowej.
Rajd Krakowski
po raz pierwszy
(P) Po niezbyt miłych •
świadczeniach z samochodom'
Rajdu Polski przed dwoma ir
władze sportu motorowego t:
brały prawo organizacji tej
prezy działaczom krakowi:.;
Rajd Polski w ubiegłym rc>
w bieżącym przebiega tras:
Dolnego Śląska.
PZMot. uznał jednak, że K:
ków łwinien otrzymać w ~;
roku szansę rehabilitacji. Poci:
welskj automobilklub pp
współudziale działaczy z Nor
go Sącza i Tarnowa zorganir:
w dniach 9 i 10 kwietnia Ile.
minację rajdowych mistrzcr
Polski. Na liczącej 14 etapćr
łącznej długości ok. 910 km
sie, wiodącej w większości r
skimi drogami Podhala i h
karpacia, rozegrany zostanie:
raz pierwszy Rajd Krakowsii
Na trasie rajdu rozegra:;:
zostanie 25 prób wyścigom;:
na tzw. odcinkach specjalny:*
łącznej długości prawie 200 k:
Przeciętną szybkość na całej tr
sie ustalono — jak się wyć
— zbyt wysoką: 55 km/goń
niełatwo będzie utrzymać s:ą:
limicie czasu bez spóźnień:
bocznych, górskich drogac:
niezbyt dobrych nawierzchni:::
Rajd z Krakowa — skąd e
wodnicy startują w piątek
godz. 16 — przebiega przez 7:
główkę, Zbludze, Żegociną, I;
mową, Tęgoboże, Zagóra-:
Kasinę Wielką, Mogilany, h
nieć, z powrotem do Krakom
Udział w Rajdzie Krakowski:
zapowiedziała prawie cala ®
łówka zawodników. M. in. r
startuje ekipa „Polskiego Fiau
w składzie: T. Ciecierzyński-
J. Różański na „Fiacie” 125p -
1600 — IV grupa oraz R. Ryn
— J. Lewandowski „Fiat” 12
1300 — I grupa. W barw:;
olsztyńskiego „Stomilu” star:.,
m. in.: B. Krupa z P. Myr
kowskim na „Renault-Gord:::
J. Landsberg — M. Muszyaż
na „Renault 5 TS” i J. Ksiażb
.wicz — T. Porębski ..PcS
Fiat” 125p — 1600 — Monte Cr
lo. (D. Piątk.)
Dnia 2 kwietnia 1976 roku zmarł w wieku 75 lat
FELIKS STAMM
wspaniały człowiek i pedagog, twórca i realizator
polskiej szkoły pięściarstwa, wielki przyjaciel mło¬
dzieży.
Cześć Jego pamięci!
N-392-1
Polska Federacja 6portn
S t P.
FELIKS GROCHAL
Długoletni Prezes Koła Rolniczego „Czerniaków”
Zmarł dnia 4.TV.76 przeżywszy lat 69
Nabożeństwo żałobne odbędzie się dn. 8.IV.1976
o godz. 13 w Kościele O O Bernardynów na Czer-
niakowie po czym nastąp’ wyprowadzenie Zwłok
flo grobu rodzinnego.
O czym zawiadamiają pogrążeni w głębokim
Smutku
tona. dzieci, matka, wnuk!,
siostry i rodzina
Eksportacja Zwłok ze szpital? przy ul. Stępiń¬
skiej nastąpi dnia 7.IV.75 o godz. 15.
W-490934-1
S. t P.
TADEUSZ OLEKSIEWICZ
żył lat 50
W dniu 5 kwietnia 1976 r. odszedł od nas na za¬
wsze ukochany Mąż i Ojciec dwojga dzieci.
Msza święta za duszę Zmarłego odbędzie się w
dniu 8 kwietnia 1976 r. o godz. 14.50 w kościele
Świętego Wincentego na cmentarzu Bródnowskim,
po której nastąpi wyprowadzenie Zwłok do grobu
rodzinnego.
O czym zawiadamiają pogrążeni w głębokim
smutku
żona, córka, syn I rodzina
W-*35069-1
W dniu 5 kwietnia 1976 r. zmarł nagle w wieku
lat 73
S. t P.
MARIAN CUDNY
mgr łni. budownictwa
absolwent Politechniki Warszawskiej, Budowniczy
wielu obiektów w kraju, odznaczony Krzyżem Ka¬
walerskim Orderu Odrodzenia Polski i innymi.
Msza św. odbędzie się w dn. 9.04.1976 r. o godz. 11
w kościele św. Jakuba, po której odbędzie się
odprowadzenie Zwłók do grobu rodzinnego na Po¬
wązkach.
O czym zawiadąmia pogrążona w głębokim
smutku
rodzina
W-434781-1
Z głębokim żalem zawiadamiamy, że w dniu
8.04.1976 r. zmarła przeżywszy 73 lata
S. t P.
MARIA LUDWIKA
LUBIEJEWSKA
lekarz stomatolog
Nabożeństwo żałobne za spokój Jej Duszy odbę¬
dzie się dnia 9.04.76 r. o godz. 10 w kościele para¬
fialnym w Otwocku, po którym nastąpi wyprowa¬
dzenie drogich nam Zwłok na cmentarz miejscowy
rodzina
W-491151-1
W dniu 5 kwietnia 1976 roku zmarła w wieku 68
lat nasza ukochana Żona. Matka i Babcia
S. t P.
ANTONINA WINIARSKA
z d. Dobrowolska
Nabożeństwo żałobne odbędzie się w dniu 8
kwietnia 1375 r. w kościele św. Wincentego, po któ¬
rym nastąpi złożenie Zwłok na Cmentarzu Bród¬
nowskim.
O czym zawiadamiają pogrążeni w głębokim
smutku
mąż, syn, córka, synowa, nęć^
wnuk, wnuczki 1 rodzina
W-435071-1
Wobec zbliżającej się rocznicy śmierci
ANNY LIPIŃSKIEJ
(ps. HA-GA)
msza w Jej intencji odbędzie się dn. 9.IV. br.
o godz. 17.30 w kościele św. Marcina ul. Piwna.
Życzliwych pamięci Zmarłej zapraszają
rodzina ( przyjaciele
W-490799-1
Dnia 5 kwietp*a 1976 r. zmarła po długich i ci꿬
kich cierpieniacn
S. t P.
LEOKADIA PACZEWSKA
długoletni zasłużony pracownik spółdzielczości.
Odznaczona Złotym Krzyżem Zasługi oraz Odznaką
Zasłużonego Działacza Ruchu Spółdzielczego.
Eksportacja Zwłok ze szpitala z ul. Goszczyń¬
skiego w dniu 8 kwietnia godz. 12.30 do kościoła
św. Michała przy ul. Puławskiej.
Msza św. o godz. 13.30, po której nastąpi złożenie
Ciała do grobu rodzinnego na cmentarzu katoli¬
ckim na Powązkach
przyjaciel®
W-491184-1
Dnia 6 kwietnia 1976 r. zmarła w wieku lat 88
HELENA BOCHWIC
z domu Koelichen
Nabożeństwo żałobne odbędzie sie dnia I.IV. br.
o godz. 14.30 w kościele św. Jakuba przy PI. Na¬
rutowicza, po którym nastąpi wyprowadzenie na
cmentarz Ewangelicko-Augsburski przy ul. Mły¬
narskiej do grobu rodzinnego
syn 1 rodzina
W-491162-1
Zawiadamiamy, że w dniu 2 kwietnia 1975 r.
w wieku lat 55 zmarł nagle
S. t P.
STANISŁAW ŁUKOMSKI
Nabożeństwo żałobne odbędzie sie w dniu 8 kwiet¬
nia br. o godz. 11.15 w kościele Narodzenia N. M.
Panny przy ul. Świerczewskiego, po którym na¬
stąpi wyprowadzenie Zwłok na cmentarz Północny.
O czym zawiadamiają pogrążeni w głębokim żalu
tona, syn, córki 1 rodziną
W-434780-1
W dniu 4.rv.76 r. zmarł po ciężkiej chorobie
przeżywszy lat 75
S. t P.
MARIAN PIETRAK
były długoletni pracownik Min. Przemysłu Lekkie¬
go odznaczony Krzyżem Kawalerskim orderu Odro¬
dzenia Polski oraz innymi odznaczeniami.
Nabożeństwo żałobne odbędzie się w dniu 8.IV.
1976 r. o godz. 10 w kościele św. Jakuba (pl. Na¬
rutowicza), po którym nastąpi wyprowadzenie
Zwłok do grobu rodzinnego na cmentarz Bród¬
nowski, o czym zawiadamiają pogrążeni w smutku
żona, córka, wnuczek i rodzina
W-435070-1
Dnia 4.IV.76 r. zmarł nagle
S. t P.
KRYSTIAN HORSECKI
Nabożeństwo żałobne odbędzie sie w kościele św.
Jozafata na Powązkach Komunalnych o godz. 13
dnia 8.IV.76 r.
•watra
W-491153-1
Dnia 5 kwietnia 1976 r. przeżywszy lat 54 zmarł
po długiej i ciężkiej chorobie nasz najlepszy i uko¬
chany Maż i Ojciec
S. t P.
EDWARD MUSZYŃSKI
Nabożeństwo żałobne odbędzie się dnia 8.IV.
o godz. 11 w kościele św. Roch* w Jazgarzewie,
po którym nastąpi wyprowadzenie Zwłok na cmen¬
tarz miejscowy, o czym zawiadamiają pogrążeni
w głębokim smutku
żon®, córki, rięć 8 rodzina
W-491182-1
Dnia 6 kwietnia 1976 r. zmarł po długich cier¬
pieniach nasz najukochańszy Mąż i Tatuś
S. + P.
BRONISŁAW NOWAK
Nabożeństwo żałobne odbędzie się o godz. 11 w
dniu 9 kwietnia 1976 r. w kościele św. Wincentego
na Bródnie, po którym nastąpi przewiezienie na
cmentarz, o czym zawiadamiają pogrążone w głę¬
bokim smutku
tona, teściowa, córki i zięć
Prosimy o nieskładanie kondolencji,
W-491160-1
W dniu 5.IV.1976 r. przeżywszy 71 lat zmarł po
długich i ciężkich cierpieniach opatrzony św. Sa¬
kramentami
TADEUSZ SZCZEPAŃSKI
uczestnik kampanii wrześniowej, żołnierz Armii
Krajowej, Człowiek wielkiego serca, najukochań¬
szy Mąż, Ojciec i Brat.
Nabożeństwo żałobne zostanie odprawione w koś¬
ciele św. Jakuba Pl. Narutowicza w dniu 9.IV.76 r.
o godz. 12.30, po którym nastąpi wyprowadzenie
do grobu rodzinnego na cmentarz Bródnowski.
O czym zawiadamiają pogrążeni w głębokim smu¬
tku
żona, brat, dzieci 1 rodzina
W-491157-1
W dniu 2 kwietnia 1976 r. zmarła w Krakowie
opatrzona św. sakramentami
S. f P.
ANNA WOJCIECHOWSKA
w wieku lat 79
ukochana Siostra, Matka, Babcia, em. nauczyciel¬
ka, wychowawca 1 przyjaciel wielu pokoleń mło¬
dzieży, odznaczona Złotym Krzyżem Zasługi i Zło¬
tą Odznaką ZNP.
Nabożeństwo żałobne przy Zwłokach odprawione
zostanie w kościele św. Józefata w W-wie, przy ul.
Powązkowskiej dnia 8 kwietnia 1976 r. o godz. 12.
Pogrzeb odbędzie się w Warszawie na Cmentarzu
Komunalnym (dawny Wojskowy) dnia 8 kwietnia
1976 r. o godz. 13.
Pogrążeni w głębokim smutku
siostra, syn, wnuk 1 rodziną
W-491152-1
S. t P.
płk.
ALEKSANDER STEBELSKI
urodzony w 1896 r. zmarł dnia 8.XI.1975 r. w Alber¬
tom Msza św. żałdfcna zostanie odprawiona w koś¬
ciele Paulinów w Warszawie przy ul. Freta w so¬
botę 10 kwietnia 1976 r. o godz. 13, po‘której urna
z prochami zostanie przewieziona na cmentarz w
Falenicy i złożona w grobie rodzinnym, o czym
zawiadamia przyjaciół i znajomych
rodzina
W-491161-1
W dniu 6.IY.1976 r. odszedł od nas po długich
i ciężkich cierpieniach nasz ukochany Mąż, Ojciec,
Dziadek i Pradziadek
STANISŁAW MICHALAK
były długoletni pracownik MZK
Nabożeństwo żałobne i wyprowadzenie Zwłok
odbędzie się w dniu 8.IV. br. o godz. 9 na cmen¬
tarzu Powązkowskim. O czym zawiadamia pozosta¬
jąca w nieutulonym żalu
rodzina.
W-491104-1
W dniu 5 kwietnia 1976 r. w wieku 74 lat zmarła
nasza najukochańsza Zona, Matka, Babcia i Siostra
JANINA* FABISIAK
z domu Wawrzyniak
Nabożeństwo żałobne odbędzie się w dniu 9
kwietnia 1976 r. o godzinie 9 w kościele św. Win¬
centego, po którym nastąpi wyprowadzenie drogich
nam Zwłok do grobu rodzinnego na cmentarzu
Bródnowskim.
O czym zawiadamiają pogrążeni w głębokim smu¬
tku
mat, córki, wnuki I rodzina
W-491187-1
Dnia 5.04.1976 r. zmarł nagle przeżywszy lat 66
ADAM TOMASIŃSKI
najukochańszy Syn, Mąż i Ojciec
Nabożeństwo żałobne odprawione zostanie w dniu
8.64.1976 r. o godz. 13 w kościele parafialnym w Ani¬
nie, po którym nastąpi przewiezienie najdroższych
nam Zwłok na cmentarz w Marysinie Wawerskim
przy ul. Korkowej, o czym zawiadamiają pogrą¬
żeni w żałobie
matka, żona, córki, zięć 1 rodzina
W-435067-1
W najgłębszym bólu zawiadamiamy, że w dniu
3 kwietnia odeszła od nas najukochańsza Zona,
Matka i Córka
S. t P-
z Szaneckich
MARIA MAGDALENA
ZIENKIEWICZ
Nabożeństwo żałobne odbędzie się w piątek 9
kwietnia o godz. 12 w kościele św. Karola Boro-
meusza na Powązkach, po którym nastąpi wypro¬
wadzenie drogich nam Zwłok do grobowca rodzin¬
nego na cmentarzu Powązkowskim, o czym zawia¬
damiają pozostali w nieutulonej rozpaczy
mąż, synek, matka, ojciec, brat
oraz pozostała rodzina
Prosimy o nieskładanie kondolencji.
W-491089-1
Dnia 5 kwietnia 1976 r. zmarła przeżywszy lat 68
KAZIMIERA ' KULIKOWSKA
z Żebrowskich
b. sekretarka szkół Julii Siatkowskiej w Warsza¬
wie — emerytka Spółdzielni Pracy „Zespół”.
Nabożeństwo żałobne odbędzie się w piątek dn.
9 kwietnia br. o godz. 13 w kościele św. Karola
Boromeusza na Powązkach, po którym nastąpi wy¬
prowadzenie do grobu rodzinnego na cmentarz
miejscowy, o czym zawiadamiają pogrążeni w żalu
synowie, synowe, wnuczki, siostra
bracia i rodzina
W-491201-0
Z głębokim żalem zawiadamiamy,
że po krótkich cierpieniach dnia 6 kwietnia 1976 r.
zmarł ukochany Ojciec i Dziadek
ALEKSANDER SCHIELE
lat 86
inżynier architekt
były dyrektor Zjednoczonych Browarów War¬
szawskich. kierownik budów w Państw. Przed.
Budowlanym Konserwacji 1 Architektury Monu¬
mentalne], były pracownik Zarządu Głównego
PTTK.
Odszedł Człowiek niezwykłej prawości, nie¬
spotykanej szlachetności i dobroci, czuły na
cudze nieszczęścia i krzywdy, niosący "zaw¬
sze pomoc ludziom jej potrzebującym.
Gorący patriota, działacz AK. więzień ..Pawia¬
ka”. Odznaczony Krzyżem Kawalerskim Orderu
Odrodzenia Polski. Odznaczony dwukrotnie Złotym
Krzyżem Zasługi za działalność społeczną na po¬
lu taternictwa i narciarstwa. Dłueoietni cz>on«k
Górskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego
oraz Klubu Wysokogórskiego. Długoletni członek
„ZAIKS’u”.
Nabożeństwo żałobne odbędzie sie dnia 10 kwiet¬
nia b.r. (sobota) o godzinie 14.00 w Kaplicy Halper-
tow przy ul. Młynarskiej na cmentarzu Ewangelic¬
ko-Augsburskim, po którym nastąpi wyprowadze¬
nie zwłok do grobu rodzinnego.
W-4M269-1 C6rk** Wnn"ka 1
W dniu 6 kwietnia 1976 r. zmarł po długiej cho¬
robie przeżywszy lat 72
STANISŁAW MATCZUK
b. żołnierz AK, członek ZBoWiD
Nabożeństwo żałobne odbędzie się w kaplicy
cmentarza bródnowskiego w dniu 9.04 o godz. 9.40,
o czym zawiadamiają pogrążeni w głębokim smu¬
tku
tona, dzieci i wnuki
W-491204-1
Naczelnemu Dyrektorce
Zjednoczenia Przemysłu Ga¬
stronomicznego
mgr
Benonowi
Tabernackiemu
wyrazy głębokiego współczu¬
cia z powodu śmierci
MATKI
składa
Dyrekcja, POP, Rada Za¬
kładowa Stołecznego Przed¬
siębiorstwa Przemysłu Ga¬
stronomicznego
W-49QP?0-1 _
Koleżance
mgr inż. arch.
Danucie
Szafnickiej
serdeczne wyrazy współczucia
z powodu śmierci
M A T K I
składa
Dyrekcja, Rada Zakładowi.
Koleżanki i Koledzy ze Sto¬
łecznej Dyrekcji Inwestyr.
Spółdzielczych
W-49017 7-1 -
Koleżance
Honoracie
Olczak
wyrazy głębokiego współczucia
z powodu śmierci
MATKI
składają
Dyrekcja, POP. Rada Zakła¬
dowa, Koleżanki i KoleJF
z „Warty” Towarzyską
Ubezpieczeń i Reasekuracji
SA
N-857-1
Docentowi Dr
Józefowi
Janiczkowi
Zastępcy Dyrektora Instytutu
Badań Jądrowych głębokie *7*
razy współczucia z powocfl
śmierci
OJCA
składa
załoga Ośrodka Fmduktf
I Dystrybucji Izotopów 15
Świerk
N-863-1
W dniu 31 marca 1976 r.
red.
Wacław
Kalbarczyk
emerytowany pracownik Insty¬
tutu Planowania, uczestnik Po¬
wstania Warszawskiego, odu¬
czony Medalem 10-lecia PHL-
Zegnamy Go z żalem, odda¬
jąc cześć Jego Damięci
Dyrekcja, OOP. Kolei**®
i Koledzy z Instytut* FU-
nowania
W-4SG740-1
Koleżance
Jadwidze
Sosnowskie!
wyrazy głębokiego wspćiczurł
z powodu śmierć^
OJCA
składają
Dyrekcja, POP„ Rada Za¬
kładowa. Koleżanki I Kolęda
z ..Warty” Towarzystw
Ubezpieczeń i ReasekurtC1
SA
N-8 53-1 ^
NR 84, 8 KWIETNIA 1976 R.
2YCIE RADOMSKIE
t===
SWzia = = =
EHE
Atrakcyjne książki
Wydawnictwa Poznańskiego
Wiele atrakcyjnych książek cr
trzymamy w tym roku nakła¬
dem Wydawnictwa Poznańskie¬
go. Znajdą się wśród nich pozy¬
cje z literatury pięknej pol¬
skiej i obcej, publikacje dla
dzieci i młodzieży, eseistyka,
wydawnictwa albumowe, prze¬
wodniki turystyczne, książki re¬
prezentujące literaturę społecz¬
no-polityczną.
Z dziedziny poezji zaanonso¬
wać m. in. wypada „Odejście w
tło” — tom wierszy Kazimiery
Iłłakowiczówny wybranych z
bogatego dorobku twórczego
wybitnej poetki. Z polskiej pro¬
zy ukażą się m. in. „Memuary”
Michała Choromańskiego, wzno¬
wienia dwu książek Arkadego
Fiedlera — „Dziękuję ci, ka¬
pitanie” i „Wyspa kochających
Lemurów”, „Trzy romanse” —
Bogusława Koguta (tom zawie¬
rający wznowienie trzech po¬
wieści: „Misja porucznika Kali¬
ny”, „Komu wolno żyć", „Kali¬
na”) powieść Ryszarda Liskowa-
ckiego „Teraz, zawsze, nigdy”,
autobiograficzna książka Alojze¬
go A. Łuczaka „Jeszcze będziesz
mi orłem”, wznowienie znanej
powieści Eugeniusza Paukszty
„Wszystkie barwy codziennoś¬
ci” (w Bibliotece Literatury
XXX-lecia) „Notatnik norwe¬
ski” Wilhelma Szewczyka, po¬
wieść Britty Wuttke — „Ho-
munculus z tryptyku” (nagro¬
dzona w Szczecińskim Konkur¬
sie Literackim w 1975 r.). Przy¬
pomnijmy, iż z planu tegorocz¬
nego znalazła się już w księ¬
garniach m. in. powieść histo¬
ryczna Teodora Parnickiego
„Hrabia Julian i król Roderyk*”
i tom opowiadań fantastyczno-
naukowych Czesława Chrusz-
czewskiego — „Potrójny czas
galaktyki”.
Z literatury przekładowej wy¬
dawnictwo zapowiada nowe po¬
zycje z serii Dzieł Pisarzy
Skandynawskich. Będą to m. In..
„Anegdoty losu” (antologia o-
powiadań i nowel duńskich w
wyborze M. Krzysztofiak i S. Ka¬
szyńskiego). „Siedem opowiadań
fantastycznych” Karen Blixen
(w przekładzie F. Lund-Jaszuń-
skiego), „Wilkołak” Aksela San-
demose (w przekładzie B. Hla-
sko), wznowienie „Krystyny,
córki Lavransa” — Sigrid Und-
set (tłum. W. Kragen). Księgar¬
nie mają już z tej serii — m.
in.. „Sceny z życia małżeńskie¬
go” Ingmara Bergmana (tłum.
M. Olszańska i K. Sawicki)
„Dittę” — Martina Andersen-
Nexo (tłum. J. Mondschein) o-
raz powieść Solveig Christoy —
„Na przykład Martin” (tłum. A.
Skrętna). Z literatury NRD
wydawnictwo zapowiada m. in.
..Paryskiego Orfeusza” — Otto
Schneidereita (tłum. H. P. An¬
ders) powieść Franzą Fiihniana
(tfum. E. Wachowiak) oraz cykl
— „22 dni albo połowa życia”
opowiadań Erwina Strittmatte-
ra „Niebieski słowik” (tłum. E.
Wachowiak). W „Bibliotece
Klasyki Polskiej i Obcej” wzno¬
wiona będzie powieść Selmy
Lagerlof „Gósta Berling” (tłum.
F. Mirandola), wyjdą także
„Dramaty” Augusta Strindber-
W „Zachęcie
Eliminacje do turnieju
i nowe wystawy
W dniu 8 bm. o g. 17 w sali
odczytowej „Zachęty” odbędą
się warszawskie eliminacje, po¬
przedzające XIII Ogólnopolski
Turniej Wiedzy o Sztuce dla
młodzieży szkolnej. Impreza
przewiduje trzystopniowy spraw¬
dzian pisemny i dogrywkę dla
najlepszych. W czasie obrad
jury wyświetlane będą filmy
o tematyce związanej z pro¬
gramem turnieju.
Tematem tegorocznej imprezy
jest sztuka powszechna, od pre¬
historii do realizmu XIX wie¬
ku, z uwzględnieniem najważ¬
niejszych zjawisk w sztuce
polskiej. Finał turnieju orga¬
nizowanego pod patronatem
Min. Kultury i Sztuki odbędzie
się w dniach 22—24 kwietnia w
Bydgoszczy. Wezmą w nim u-
dzial dwuosobowe reprezenta¬
cje uczniów z 29 miast.
Dla zwycięzców finału ogól¬
nopolskiego ufundowano cenne
nagrody w formie obrazów o-
lejnych Zdzisława Nowaka-Ru-
dego, Marka Sapetty oraz gra¬
fik Marii Hiszpańskiej-Neu-
mann, Danuty Kołwzan-Nowic-
kiej, Józefa Pakulskiego, Je¬
rzego Panka, Edmunda Piotro¬
wicza i Bronisława Tomeckie¬
go. Jedną z głównych nagród
jest także wycieczka do kra¬
jów Demokracji Ludowej.
Przed kilkoma dniami otwar¬
ta została w „Zachęcie” inte¬
resująca wystawa pn.: „Posta¬
wy twórcze w środowisku gdań¬
skim”. Ekspozycja prezentuje
dorobek artystyczny członków
Okręgu Gdańskiego ZPAP w
zakresie malarstwa, grafiki,
rzeźby oraz w dziedzinie cera¬
miki. W wystawie bierze udział
blisko 50 plastyków, którzy pre¬
zentują ponad 300 prac.
Od 22 kwietnia br. czynna
będzie w „Zachęcie” wystawa
malarstwa, grafiki i plakatu
plastyków z Kuby. Pokaz przy¬
gotowany został przez Narodo¬
wą Radę. Kultury Republiki
Kuby i Muzeum Narodowe w
Hawanie z okazji Dni Kultu¬
ry Kubańskiej w Polsce. Eks¬
pozycja obejmująca prace po¬
nad 1500 twórców obrazuje e-
wolucję sztuki kubańskiej po¬
czynając od drugiej połowy
XIX w. po dzień dzisiejszy.
IV Galerii „Kordegarda”, któ¬
rej dyponentem jest także
CBWA, od 10 kwietnia br.
czynna będzie wystawa malar¬
stwa młodego warszawskiego
plastyka, Antoniego Falata. (w)
ga (w wyborze i przekładzie Z.
Lanowskiego).
Z eseistyki wymienić należy
m. in. „Szkice o problemach
cywilizacyjno - kulturalnych w
Polsce” pióra Andrzeja Wasi¬
lewskiego, tom szkiców krytycz¬
no-literackich Feliksa Fomalezy-
ka o twórczości pisarzy pol¬
skich zatytułowany „Młodsi, star¬
si” a także — wydany już o-
becnie tom esejów Witolda Na¬
wrockiego „Klasa, ideologia, li¬
teratura”. Ź publikacji o cha¬
rakterze wspomnieniowym za¬
powiada wydawnictwo m. in.
tom prac wyłonionych z konkur¬
su — „Wspomnienia wywiezio¬
nych do Niemiec na roboty
przymusowe”, (1939—45). Z za¬
kresu historii — wydany zostanie
m. in. tom szkiców Gerarda La¬
budy — „Fragmenty dziejów sło¬
wiańszczyzny zachodniej” — tom
III, praca naukowa Henryka Ba-
towskiego — „Europa zmierza
ku przepaści. Wojna dyploma¬
tyczna, jesień 1938 — wiosna
1939“ oraz tom II „Historii Po¬
morza” pod red. Gerarda Labu¬
dy.
W dziedzinie literatury spo¬
łeczno-politycznej wspomnieć
również trzeba o takich pozyc¬
jach, jak m. in. tom szkiców
Adama Łopatki „Polityka, pań¬
stwo, prawo”, Romana Wieru¬
szewskiego „Równość kobiet i
mężczyzn w Polsce Ludowej”
czy Bernta Engelmanna „My,
poddani” (głośna i szeroko dys¬
kutowana w RFN książka, któ¬
ra — zgodnie ze swym podty¬
tułem „Anty-podręcznik historii
Niemiec” — daje nową interpre-
tację przeszłości tego kraju.
I wreszcie słów jeszcze kilku
o poszukiwanych przewodnikach
turystycznych. Z tego kręgu
wyjdzie m. in. „Pomorze kosza¬
lińskie”, „Stare Miasto w Poz¬
naniu” — Henryka Kondzieli,
„Słowiański Park Narodowy” —
Stanisława Tyszeckiego. „Poje¬
zierze Drawskie” — Włodzimie¬
rza Łęckiego i Piotra Maluś¬
kiewicza, „Ziemia szczecińska —
szlaki piesze” — Bogdana Ku¬
charskiego. (be)
Premiera w warszawskim TW
ZDZISŁAW SIERPIŃSKI
Wieczór baletów polskich
„Wieczór Baletów Polskich”
to znacząca premiera w reper¬
tuarze warszawskiego Teatru
Wielkiego; tak jest zawsze, kie¬
dy na scenie pojawiają się dzie¬
ła rodzimych kompozytorów,
kiedy ponadto jednym z twór¬
ców jest współcześnie piszący
muzyk. Mimo bowiem, iż sy¬
tuacja ostatnio znacznie się po¬
prawiła, stale jeszcze nie ma¬
my w nadmiarze pozycji a-
wangardowych w programie
naszej reprezentacyjnej sceny
narodowej.
Rzecz charakterystyczna: Ta¬
deusz Baird nie napisał w ca¬
łym swoim dotychczasowym ży¬
ciu ani jednej nuty z przezna¬
czeniem na potrzeby baletu;
nie przeszkadzało to jednak, a-
by po jego muzykę sięgali na¬
wet najwięksi choreografowie
— jak na przykład Bejart —
a dotychczas odbyło się już
szesnaście premier baletowych
na estradzie i pięć w telewizji,
zarówno w kraju jak i za gra¬
nicą. W Europie i na innych
kontynentach, w Ameryce Pół¬
nocnej i Japonii. Może w ta¬
kim razie w ogóle nie trzeba
pisać muzyki specjalnie dla ba¬
letu — tylko komponować mu¬
zykę dobrą, taką, która
siłą swego artystycznego ładun¬
ku wystarczająco mocno działa
na wyobraźnię choreografa?...
Witold Gruca podjął się trud¬
nego zadania: postanowił sam
zrobić wieczór baletowy, na
który składały się trzy utwory.
Bardzo różne, z różnych wywo¬
dzące się epok. Od najstarsze¬
go „Wesela w Ojcowie” Karo¬
la Kurpińskiego przez „Stani¬
sława i Annę Oświecimów”
Mieczysława Karłowicza aż po
III Symfonię Tadeusza Bairda*).
Czy można było w tej sytua¬
cji liczyć na pełny sukces?
Szkoda, bardzo wielka szko¬
da, że ofiarą tych trudności
padło dzieło Bairda. Jego Sym¬
fonia to wielce znaczący utwór
w całym dotychczasowym do¬
robku tego kompozytora, mi¬
mo iż Baird przyzwyczaił nas
Na serię występów w naszym kraju przybędzie w tym mie¬
siącu słynna międzynarodowa rewia lodowa „Holiday on Ice”.
Zespół przedstawi program jubileuszowy, związany z 25-le-
ciem jego działalności w Europie. Zobaczymy m.in. b. mi¬
strzynię świata i Europy, złotą medalistkę olimpijską — Be-
trix Schubę, czołową lyżwiarkę czechosłowacką Alenę Au-
gustovą, wicemistrza RFN — Hugo Dumlera i wiele innych
znakomitości, którym towarzyszy wielki balet.
Tegoroczny program „Holiday on Ice” opracował i wyreży¬
serował Ted Shuffle — były partner a potem choreograf
niezapomnianej Sonji Henie. Konsultantami do spraw choreo¬
grafii są: Polka — Magda Ehrlich i Angielka — Stephanie
Andros. Muzykę skomponował Francuz — Andre Muscat a
kostiumy zaprojektował Wioch Folco.
W Warszawie rewia wystąpi 13 razy na „Torwarze”: 2, 9
maja o godz. 12, 16 i 20; 3. 4, 5. 6 ł 7 maja o godz. 19 oraz
8 maja o godz. 16 i 20. (C)
Konkurs na nowelę i scenariusz filmowy
Ministerstwo Kultury i Sztu¬
ki — Naczelny Zarząd Kinema¬
tografii oraz Federacja Socjali¬
stycznych Związków Młodzieży
Polskiej przy współudziale Zw.
Literatów Polskich, Stowarzy¬
szenia Filmowców Polskich i
Wydawnictwa „Iskry” organizu¬
ją konkurs na nowelę i scena¬
riusz filmowy pt. „Oblicza mło¬
dych”. Konkurs ma charakter
otwarty z ograniczeniem — tyl¬
ko dla autorów zrzeszonych w
związkach twórczych a więc le¬
gitymujących się już pewnym
dorobkiem literackim. Proponu¬
jąc tę formułę organizatorzy
maja nadzieję skierowania uwa¬
gi twórców w stronę określo¬
nych kręgów problemowych.
Jak czytamy m. in. w założe¬
niach ideowych konkursu —
„wchodzenie młodego człowieka
w samodzielne życie pociąga za
sobą określone konsekwencje
moralne, psychologiczne, obycza¬
jowe. Pierwsza praca najczęściej
wiąże się z trudnościami adap¬
tacji w nowym środowisku, z
konfliktami rodzącymi się w
zetknięciu się młodzieńczego en¬
tuzjazmu ze sformułowaną ru¬
tyną. Jednym z najbardziej i-
stotnych zagadnień jest także
problem awansu społecznego 1
zawodowego młodzieży pocho¬
dzenia robotniczo-chłopskiego ł
związanych z tym konsekwencji.
Realia te krzyżują się z wystę¬
pującą dziś na całym świecie
tendencją do konsumpcyjnego
stylu życia. Opozycje do tego
typu nastawienia stanowi* po¬
stawy twórcze, aktywne, zaan¬
gażowane, którym szczególnie
doniosłe ramy stwarza program
organizacji młodzieżowych.
Mamy nadzieję, źe ta bogata
problematyka doczeka się w
nadsyłanych na konkurs pracach
wartościowego wyrazu artysty¬
cznego. Or—kniemy interesują¬
cego materiału w którym po¬
przez pryzmat życia i losów
młodych ludzi znajdziemy uwie¬
rzytelnione odbicie wszystkich
procesów warunkujących posta¬
wy młodzieży polskiej.”
Nowela filmowa może repre¬
zentować dowolny gatunek lite¬
racki, treść jej jednak powinna
być związana ze współczesnoś¬
cią, a objętość nie przekraczać 25
stron.
Konkurs ma charakter otwar¬
ty, uczestniczyć w nim mogą
zainteresowani — członkowie
ZLP oraz „Kól Młodych” przy
Oddziałach ZLP. Rozpatrywane
będą wyłącznie prace oryginal¬
ne, dotychczas jeszcze nie pu¬
blikowane.
Termin nadsyłania prac mija
z dniem 20 czerwca 1976 r. Roz¬
strzygnięcie konkursu przewi¬
dziane jest na 20 lipca 1976 r.
Uroczyste wręczenie nagród na¬
stąpi w trakcie imprezy „Mię¬
dzynarodowe Spotkania — Młodzi
i Film” w Koszalinie w dniach
5 — 8 sierpnia 1976 r„ na któ¬
ra laureaci konkursu zostaną za¬
proszeni przez FSZMP.
Prace oceniane będą przez
Jury powołane przez organiza¬
torów konkursu. Przewidywane
są następujące nagrody:
W konkursie na scenariusz:
I — 40 tys. zl. II — 25 tys. zł.
III — 18 tys. zł.
W konkursie na nowelę filmo¬
wą I — 25 tys. zl, II — 17 tys.
zl. III — 10 tys. zł. oraz trzy wy¬
różnienia w wysokości po 5 tys.
zl. każde.
Jury konkursu ma prawo nie-
przyznania lub innego podziału
nagród. Organizatorzy konkursu
nie zwracaia nadesłanych prac.
Prace skierowane do realizacji
będą honorowane — niezależnie
od nagród — według stawek
obowiązujących w kinematogra¬
fii.
Prace zaopatrzone godłem na¬
leży nadsyłać w maszynopisie
(w 3 egzemplarzach) pod adre¬
sem sekretariatu konkursu: Na¬
czelny Zarząd Kinematografii
00-071 Warszawa, Krakowskie
Przedmieście 21/23, pokój 2a z
dopiskiem na kopercie: „Oblicza
Młodych”
przez wszystkie swe lata, że
każda kolejna pozycja wycho¬
dząca z jego pracowni jest do
końca dopracowana, pełna in¬
wencji, bogata w nowe pomy¬
sły formalne; zarazem jest to
zawsze muzyka nasycona głę¬
bokim nastrojem, wrażliwością
— i mimo nowoczesnej faktu¬
ry — „współczesnym romanty¬
zmem”.
ni Symfonia to muzyka, w
której wiele się dzieje, bogata
w spięcia emocjonalne, z pię¬
trzącymi się kulminacjami;
raz zawiera się w gęstej par¬
tyturze, dającej zadania całej
orkiestrze — to znów przecho¬
dzi do form bez mala skamerali-
zowanych. Niestety, Gruca nie
odczytał prawidłowo tego ut¬
woru: nie umiał stworzyć na
scenie baletowego odpowiedni¬
ka dla tej muzyki. Przez ca¬
ły czas (może jedynie z
wyjątkiem drobnych frag¬
mentów trzeciej części (ta¬
niec dział się obok niej, bez
żadnego związku formalnego,
bez wykorzystania nastroju
Symfonii. Zgadzam się, że nie
należało tu szukać podtekstów
libretta, literackich skojarzeń.
Ale czystości formy muzyczne¬
go dzieła powinien odpowiadać
jakiś pomysł choreograficzny.
Lekcja baletu była zbyt miał¬
kim zamysłem, aby mógł on
podźwignąć wartości muzyki
Tadeusza Bairda.
Jeżeli ta pierwsza pozycja
wieczoru nie była udana — to
wszystkie komplementy dla
choreografa za Karłowicza. Tu¬
taj Gruca, wykorzystując mu¬
zykę dwu utworów i pełne ro¬
mantycznego uroku, zwarte i
nasycone poezją libretto, opar¬
te na znanej legendzie — stwo¬
rzył balet wielkiego formatu,
potwierdzając raz jeszcze, że
pewien gatunek muzyki potrafi
wyzwolić u tego artysty bogac¬
two skojarzeń w udanych po¬
mysłach tańca. Ten balet jest
najmocniejszą pozycją całego
wieczoru i zawsze będzie sta¬
nowił chlubną kartę w działal¬
ności artystycznej Witolda Gru¬
cy. Wszystko tu zresztą znako¬
micie się sprzęgło: poziom wy¬
konawczy, świetnie zagrana
muzyka, udana scenografia. O
Ewie Głowackiej piszemy już
od dawna, jako o wielkiej
gwieździe naszego baletu, o wy¬
jątkowej dojrzałości jej tańca,
mimo początków zaledwie ka¬
riery, o urzekającym wdzięku
i pięknej sylwetce, o nienagan¬
nej technice, 'O aktorskich wre¬
szcie predyspozycjach, które od
czasu jej debiutu w „Julii i Ro¬
meo” Bernadetty Matuszczak
(w realizacji Adama Hanuszkie¬
wicza), pogłębiły się, szczegól¬
nie jeżeli chodzi o mimikę, wy¬
razistość twarzy. W młodym
tancerzu, Waldemarze Wółk-
-Karaczewskim znalazła Głowac¬
ka świetnego partnera, który
stworzył piękną, sugestywną
postać Stanisława, prezentując
pełen finezji ł czystości techni¬
cznej taniec.
Publiczność na sali była pod
głębokim wrażeniem tego wspa¬
niałego widowiska: dorobiliśmy
się nowej polskiej wersji — o-
partej na starej legendzie —
tragicznych losów rodzimego
Romea i Julii pod postaciami
Stanisława i Anny Oświecimów.
Wreszcie ostatnia pozycja
wieczoru: „Wesele w Ojcowie”.
Tutaj Gruea poszedł po linii
najłatwiejszej koncepcji stwo¬
rzenia folklorystycznego wido¬
wiska w stylu karolińskiego
„Mazowsza”. Ale nie jest to
zarzut: publiczność świetnie się
przez cały czas bawiła a okla¬
ski przy otwartej kurtynie nie
zamierały prawie ani na chwi¬
lę — najlepszy dowód, że cho¬
reograf utrafił w gust odbior¬
ców. Urokliwa scenografia A-
dama Kiliana, orgia przepięk¬
nych kostiumów, żywiołowe i
pełne zaskakujących pomysłów
tańce, wszystko to było weso¬
ła zabawą na scenie, w której
żywy udział brała publiczność
na widowni.
Przykro mi, że z olbrzymiej
ilości wykonawców wszystkich
trzech baletów mogę wymienić
kilka tylko postaci, i to tylko
te, które mając najtrudniejsze
i najbardziej odpowiedzialne za¬
dania, wypadli w nich cieka¬
wie. I tak Barbara Rajska, Mo¬
nika Ukielska i Ireneusz Wiś¬
niewski (w III Symfonii) oraz
Jerzy Barankiewicz, ponownie
B. Rajska i Jerzy Graczyk w
balecie do muzyki Kurpińskie¬
go.
Raz jeszcze wyraźmy żal, że
Witoldowi Grucy nie udała się
III Symfonia — byłby wtedy
w całości bezbłędny wieczór
baletowy. '
•) Wieczór Baletów Polskich:
III Symfonia T. Bairda. Sce¬
nografia: Wojciech Sieciński.
Mieczysław Karłowicz: „Sta¬
nisław i Anna Ośwfecimowie”
(poemat choreograficzny w dwu
częściach oparty na poematach
symfonicznych „Epizod na Ma¬
skaradzie" oraz „Stanisław
t Anna Oświecimowie”, Lib¬
retto: Paweł Chynowski. Sce¬
nografia: Andrzej Majewski.
Karol Kurpiński i Józef Dam-
se „Wesele w Ojcowie” na mo¬
tywach Jana Stefaniego z
„Krakowiaków i Górali” o-
pracowanie: Tomasz Klese-
wetter. Libretto wg tradycyj¬
nego przekazu: Janina Pude¬
lek. Scenografia: Adam Kilian.
Kierownictwo muzyczne: Mie¬
czysław Nowakowski. Chore¬
ografia i Inscenizacja: Witold
Gruca, Pedagog i repetytor ba¬
letu: Irina Micha jliczenko.
Kierownictwo baletu: Maria
Krzyszkowska.
Premiera 4 kwietnia 1976 r.
w Teatrze Wielkim w Warsza¬
wie.
CO I GDZIi
Teatr hn. Si. Żeromskiego —
nieczynny.
Cyrk „Arena" przy tri. Werne¬
ra. Początek przedstawienia godz.
1»
KINA
Bałtyk — „Żądło” prod. USA
dozw. od 15 lat, pocz. seans. godz.
12, 14.30, 17 i 13.30
Przyjaźń — „Sokołowo", prod.
CSRR, dozw. od 15 lat, pocz.
seans. godz. 15.15, 17.30 i 13.30
Odeon — „Nieposkromieni haj¬
ducy”, prod. węg. dozw. od 13
lat, poez. seans. godz. 15.30, 17.30
i 19.30.
Hel — „Mały wielki ezlowlek”,
prod. USA, dozw. od 15 ...
seans. godz. 0, 10.30 1 13. „Kalina
czerwona”, prod. ZSRR, dozw. od
15 lat, pocz. seans. godz. 15.30,
17.45 i 20.
Walter — „Gdzie się podziała
siódma kompania”, prod. franc.,
dozw. od 15 lat, pocz. seans. godz.
10, 18 i 20.
Mewa — „Dopuki lód prosi",
prod. węg. dozw. od 15 lat, pocz.
seans. godz. 15.30, 17.30 1 10.30.
WYSTAWY
Muzeum przy ul. Nowotki 1* —
nieczynne.
Klub „Empik” — Wystawa foto¬
graficzna — kolor „Zabytki Ru¬
munii”.
DYŻURY APTEK
Apteka nr 15 przy pl. Konstytu¬
cji 5 i nr 10 przy pl. Zwycię¬
stwa 7.
TELEFONY
Pogotowie Ratunkowe 990, Po¬
gotowie Ratunkowe Kolejowe
296-15, Pogotowie Gazowe 317-17,
Pogotowie Energetyczne Radom-
miasto 991, Radom-teren 319-18,
Straż pożarna 993, Komenda MO
251-36, Postój taksówek przy pl.
Konstytucji 228-52, przy ul. Grodz¬
kiej 229-52, przy Żwirki I Wigury
418-10, Informacja PKP 399-50, PKS
267-76.
BIAŁOBRZEGI
Telefony: Pogotowie MO 707,
Straż Pożarna 703, Zajazd Turys¬
tyczny 411, Sklep Motozbytu „Da¬
cia” 742, Ośrodek Zdrowia 14.
GARBATKA
Kino „Las” — „Szczęśliwego
Nowego Roku”, prod. franc. dorw.
od 18 lat, pocz. seans. godz. 17
i 19.
Telefony: Pogotowie MO 07,
Straż Pożarna 98, Apteka 28, Ośro¬
dek Zdrowia 17.
GRÓJEC
Telefony: Posterunek MO 33-71,
Straż Pożarna 23-83, Pogotowie
MO 999, Apteka 31-85 i 21-64, In¬
formacja PKP 22-28, Pogotowie
Ratunkowe tel. alarmowy 999, za¬
chorowania i przewozy 23-03.
JEDLIŃSK
Telefony: Posterunek MO 77,
Straż Pożarna 88, Ośrodek Zdro¬
wia 17, Restauracja „Turysta" 14.
JEDLNIA LETNISKO
Telefony: Posterunek MO 77,
Straż Pożarna 56, Apteka 45, Re¬
stauracja „Leśna” 110.
KOZIENICE
Kino „Znicz” — „Noce 1 dnie”,
prod. polskiej, dozw. od 15 lat,
pocz. seans. godz. 17.30
Telefony: Pogotowie Ratunkowe
999, Straż Pożarna 88, Posterunek
MO 27-14.' •
LIPSKO
Kino „Szarotka” — „Pojedynek
na szosie”, prod. USA, dozw. od
15 lat, pocz. seans. godz. 16.30.
Telefony: Pogotowie Ratunkowa
999, Straż Pożarna 88, Posterunek
MO 97, Informacja PKP 50, Ap¬
teka 10.
MOGIELNICA
Telefony: Pogotowie Ratunkowa
099, Pogotowie MO 997, Straż Po¬
żarna 03, Posterunek MO 07, In¬
formacja PKP 25, Postój taksó¬
wek 27-12.
NOWE MIASTO
Telefony: Pogotowi# MO *7,
Pogotowie Ratunkowe 08, Straż
Pożarna 07, Posterunek MO 97,
Apteka 45.
PIONKI
Kino „Chemik” — „Saezury Pa¬
ryża”, prod. USA, dozw. od 18
lat pocz. seans. godz. 17 i 19.15.
Telefony: Pogotowie MO 07,
Straż Pożarna 08, Pogotowia Ra¬
tunkowa 09, Apteka 15.
SKARYSZEW
Kino „Syrenka” — Konformi¬
sta”, prod. włoskiej, dozw. od 15
lat, pocz. seans. godz. 18.
Telefony: Posterunek MO 77,
Izba Porodowa 11, Gospoda 54,
Apteka 10.
WARKA
Telefony: Strat Pożarna M,
Posterunek MO 07. Informacja
PKP 12, Postój taksówek 182, PKP
69, Apteka 33. Przychodnia Rejo¬
nowa 21, Restauracja „Turystycz¬
na" 178.
SZYDŁOWIEC
Kino „Górnik” — „Taka był*
Oklahoma”, prod. USA, dozw. od
13 lat, pocz. seans. godz. 18, II
i 20.
Telefony: Pogotowia MO 7,
Straż Pożarna 30, Postój taksó¬
wek 517. Restauracja „Biesiada”
191.
ZWOLEŃ
Kino „9wlt” — „Zachłanne mia¬
sto”, prod. USA, dozw. od 15
lat, pocz. seans. godz. 17.30 i 15.30
Telefony: Pogotowia Ratunkowa
77, Straż Pożarna 88, Izba Poro¬
dowa 11. Restauracja „Gotardzian-
ka” 5.
Uwaga: Kalendarzyk sporządzo¬
no na podstawie informacji zain¬
teresowanych Instytucji. Kierow¬
nictwa kin zastrzegają sobi* pra¬
wo zmiany programu.
Regionalny program
radiowy
Program lokalny nadawany Jest
na falach średnich 188, 230 1 238
tn, oraz na UKF 70,49 MHz w
godz. od 6.45—740 1 od 16.40—17.00
ŻYCIE RADOMSKIE
„Zycie Radomskie" 5i-ł0» Ra¬
dom, ul Żeromskiego II Tele¬
pmy: 211-45, 254-50. Przyjmo¬
wanie ogłoszeń w goda. 1.39—
15.30 Za terminowy druk ogło¬
szeń redakcja uie odpowia¬
da Warszawskie Wydawnictwo
Prasowe RSW „Prasa* Al. Je¬
rozolimskie 1251127. Rękopisów
□ie samawłanyrb redakcja ale
zwraca. Druk: Prasowa Zakła¬
dy Graficzne RSW „Prasa-
Ksląfba-Ruch" Warszawa, Ol.
Marszałkowska 5/5.
natomiast w godz. od 7.10—7.40
1 od 17.00—18.00 tylko na UKF
70,49 MHz.
CZWARTEK, 8 bm.
4.45 — Aktualności dnia, 16.50 —
Aktualności dnia 16.50 — Audycja
Redakcji Ekonomiczno-Społecznej
17.00 — Koncert życzeń. 17.40 —
Przeciwalkoholowego, 17.50 — Ra-
dio-reklama.
Uwaga 13.00—13.50 i 19.30—22.43 —
Ogólnopolski muzyczny program
stereofoniczny (UKF — 70,49 MHz).
RADIO
PROGRAM I
Wiad.-. 4.00 8.00 9.60 10.09 11.06
15.05 16.00 17.00 19.00 20.00 21.00
23.00 23.00
5.08 Rozmaił. Roln. S.23 Mel.
5.30 Gimn. 5.40 Muz. 5.50 Go¬
spodarskie rozmowy 8.00—8.00
Sygnały dnia (W programie:
Wiad. co 20 minut, przeglądy
prasy, korespondencje z kraju
i z zagranicy, informacje dla
kierowców, muzyka) 8.10 Mel.
naszych przyjaciół 8.35 H. De-
bich zaprasza 9.05 Dla klas III i
IV (Jęz. polski) 9.2S Pieśni 1 tań¬
ce 10.00 Arie wokalne — arie
instrumentalne 10.30 „Dom nad
łąkami” — fragm. 10.40 Clark Ter-
ry z triem Oscara Petersona 11.05
Nie tylko dla kierowców 11.12
Mozaika polskich melodii 11.30
Olsztyn na muz antenie 12.05 Z
kraju i ze świata 12.25 Olsztyn
na muz. antenie 12.45 Rolniczy
kwadrans 13.00 W stylu „coun¬
try” 13.15 Dom 1 my 13.30 Ka¬
talog wydawniczy 13.M Pieśni le¬
śne 14 00 Co się Wam w tej au¬
dycji najbardziej podoba 14.20
Sport to zdrowie 14.25 Cziowiek 1
środowisko 14.80 Rytmy młodych
15.05 List z Polski 15.10 Z polskiej
fonoteki 15.35 Z lekką muzą przez
lata 16.05 Informacje dla kie¬
rowców 14.06 U przyjaciół 16.11
Antologia jazzu polskiego 16.30
Aktualn. kulturalne 16.35 Estrada
przyjaźni 17.00 Radiokurier 17.20
Parada polskiej piosenki 18.00
Muz. i Aktualn. 18.25 Nie tylko
dla kierowców 18.30 Twórcy pol¬
skiej piosenki 19.15 Ork. PR1TV
20.05 NURT — Czynniki wpły¬
wające na efektywność uczenia
tlę szkolnego 20.35 Muzyczny ka¬
lejdoskop 21.00 Z kraju 1 że
świata 21.15 Konc. życzeń 22.00
Rep. na otwarcie Mistrzostw
Świata w hokeju na lodzie w
Katowicach oraz Ul tercja me¬
czu Polaka — ZSRR 22.45 Mini
recital Ireny Santor 23.10 Kores¬
pondencja z zagranicy 23.15 Wy¬
bitni polscy artyści
PROGRAM NOCNY
Wiad.: 0.01 1.00 2-00 3.00 4.00
1.00
0.04 Kalendarz Kultury Pol¬
skiej 0.11—5.00 Program nocny
z Poznania
PROGRAM U
Wiad.: 4.30 5.30 6.30 7.30 4.30
11.30 13.30 18.30 21.30 23.30
4.35 Dzień dobry, pierwsza
zmiano 5.00 Poranek muzyczny
5.35 Od czystości do gospodar¬
ności 5.45 MeL 6.00 W kilku tak¬
tach w kilku słowach 6.10 Ka¬
lendarz 6.15 Jęz. hiszpański 6.35
Gimn. 6.45—7.10 Z melodią przez
świat — tylko na UKF 6.45—7.10
Program Warsz. Ośrodka Ka-
diowo-Telewizyjnego 6.45 Mag.
e Informacyjny. 6,55, Rep. kwadrans
7.10 Soliści w rep, popularnym
7.35 Aud. publicystyczna 7.45
Konc. poranny 8.35 Sprawy co¬
dzienne 9.00 Tradycje polonezowe
w muzyce 9.40 Tu Radio —
Moskwa 10.00 „Wilkołak" fragm.
10.20 Chansons Clementa Janne-
ąuina śpiewa Chór Kameralny
„Dante Martinez” 10.40 Nie ma
marginesu 11.00 Dla ki. VI (his¬
toria) 11.40 Alkohol, alkoholizm,
alkohol 11.45 Od Tatr do Bałtyku
11.50 Poradnia Rodzinna 12.05
Terminarz muzyczny 12.25 „Cię¬
żarna” Iragm. 12.45 Sceny ope¬
rowe i baletowe 13.35 Ze wsi i
o wsi 13.50 W rytmie bossa novy
14.10 Więcej, lepiej, taniej 14.25
Polska szkoła kompozycji 15.00
Program dla dziewcząt 1 chłop¬
ców 15.40 Koncert Ork. P.R. i XV
w Krakowie 16.10 W młodzieżo¬
wym stylu 16.25 Fragmenty ope¬
retki J. Offenbacha „Orfeusz w
piekle” 16.40—17.00 Estrada mło¬
dych 16.40—17.00 Na Warszawskiej
Fali 17.00 Pieśni Schuberta i
Schumanna 17.20 Moje fascynacje
literackie 17.40 Radiolatarnie
18.00 Gra „Capella Per Mulica
da camera” 18.40 „Sposób na wol¬
ną sobotę” 19.00 „Stołeczne ak¬
tualności muzyczne" 19.30 Szpilki
dla każdego 20.00 M. Ravel: —
Trio A-moll na fortepian —
skrzypce i wiolonczelę 10.30
Wiersze K. Sutarskiego 20.40 Sym¬
fonie Piotra Czajkowskiego 21.45
Wiad. sportowe 21.50 Śpiewa Poz¬
nański Chór Chłopięcy 22.10
Książki, które na Was czekają
22.40 Pamięci Krzysztofa Lisic¬
kiego — muz. publicysty 23.00
F. Liszt: Duo Sonata na skrzyp¬
ce i fortepian oparta na tema¬
tach Mazurka eis-moll op. 6 nr 2
F. Chopina 23.35 Co słychać w
świecie 23.40 Antonio SaUeri —
Concerto C-dur na flet, obój i
orkiestrę
PBOGRAM Ul
Wiad.: 5.00 6.00 T.OO 8.00 12.05
15.00 17.00 19.30 22.00
5.04 Hej, dzień się budzi! 5.30
Muz. zegarynka 6.30 Polityka dla
wszystkich 6.45 Muz. zegarynka
8.05 Kiermasz płyt wytwórni
Pepita 8.30 Co kto lubi 9.00 „U-
tracona cześć Katarzyny Blum”
9.10 Niezawodna spółka autorska
9.30 Nasz rok 78. 9.45 Dawne
tańce i melodie 10.15 Przeboje
grupy Blood, Sweat nad Tears
10.35 Z kompozytorskiej teki 11.00
Zycie rodzinne 11.30 Trzy wersje
tematu „Epistrophy" 12.05 Z kra¬
ju 1 ze świata 12.25 Za kierow¬
nicą 13.00 Powtórka z rozrywki
13.30 „Pierwsze morderstwo — ode.
14.00 Sonaty kameralne Haydna i
Mozarta 14.40 Wiersze śpiewane
Louisa Aragona 15.10 Gra i śpie¬
wa Zespół Pieśniarzy 15.30 Sezam
pod Trójką 15.40 Gitarowe fla¬
menco 16.00 Rozszyfrowujemy
piosenki 16.20 Jazzowe flamenco
16.45 Nasz rok 76. 17.05 Muz. pocz¬
ta UKF — prowadzi W. Pogra¬
niczny 17.40 Fotoplastykon 18.00
Muzykobranie 18.30 Polityka dla
wszystkich 18.45 Z jazzowego ar¬
chiwum 19.15 Książka tygodnia
— Mlguel de Unamuno „Pokój
wśród wojny” 19.35 opera ty¬
godnia — Jules Massenet Thais
19.50 „Utracona cześć Katarzyny
Blum” — ode. 20.00 „Piekło” —
płyta zespołu Fatback Band
20.30 Wiersze z dzikiej oliwki
20.40 Dialogi Jazzowe 21.00 Remi¬
niscencje muzyczne 21.50 Dialogi
Jazzowe 22.08 Gwiazda siedmiu
wieczorów — Patty Pravo 22.15
Co wieczór pow. w wyd. dźwię¬
kowym Teodor Fontane „Effi
Briest" — ode. 22.43 z zapom¬
nianych nagrań Hanki Ordo¬
nówny 23.09 z antologii poezji
węgierskiej 23.05 Czas relaksu
33.50 Śpiewa Gilbert 0’Suliivan
PROGRAM IV
Wiad.: 5.00 9.00 10.00 12.00 16.00
15.13
*.M Jęz. niemiecki 8.15 Vade-
mecura rolnika 6.30 Gra Zespól
St. Rososińskiego 6.45—7.40 Progr.
Warsz. Ośrodka Radiowo-Tele¬
wizyjnego 6.45 Poranny magazyn
informacyjny 6.55 Rep. kwadrans
7.10 Wyróżniamy Clę piosenką
7.30 Rozmawiamy o kulturze 7.40
W ludowych rytmach — Kujawy
3.00—11.00 Transmisja z Pr. 1 11.08
Dla kL IV lic. (propedeutyka
Nauki o Społeczeństwie) 11.30
Bachanalia i Finał III aktu
opery „Samson i Dellla” Kamila
Saint-Seansa 11.55 Ork. Joe Lossa
12.05—12.25 Program WORT 12.25
Rytmy ludowe 13.09 Z radiowej
fonoteki (stereo ogólnopolskie)
13.50 Dla kL II lic. (jęz. polski)
14.20 Omówienie programu lite¬
rackiego 14.23 Teatr PR Studio
Współczesne „Czarne motyle z
Neseberu” — słuch. 13.05 Teatr
P.R. „Koniec i początek” —
słuch. 18.03 Konc. studentów
PWSM w Łodzi 16.40—18.25 Progr.
WORT 15.40 Na Warszawskiej
Fali 17.00 Warszawski Merkury
17.05 Tu Studio 4 17.30 Publicy¬
styka 17.40 Tu Studio l (stereo
lok.) 18.10 Fel. dnia 18.33 Kodeks
i kierownica 18-40 Nauka i świat
współczesny — 19.00 Fizyka XX
w. (1) — W królestwie Wulkana
— wysokie temperatury 19.15
Jęz. rosyjski — premiera 19.31
Festiwal „Rosyjska Zima 1975—
78” — Sergiusz Brokofjew —
„Wojna i Pokój” — opera w ca¬
łości (stereo ogólnopolskie) 22.43
Zapomniane kultury — Miłet
dzieje i kultura
TELEWIZJA
PROGRAM I
11.30 „Ile jest życia" — ode. IX
pt. „Noc księżycowa" tto ser.
TV (kolor)
16.23 Program dnia
16.30 Dziennik TV (kolor)
16.40 Obiektyw — program sto¬
łecznego województwa warsza¬
wskiego
17.00 Dla młodych widzów:
EKRAN Z BRATKIEM
18.05 Poligon (kolor)
18.39 Program publ.
18.20 Dobranoc — „Przygody Pe-
tt” (kolor)
19.30 Dziennik TV (kolor)
20.00 Wiadomości sportowe — w
tym transmisja z otwarcia mi¬
strzostw świata w hokeju (ko¬
lor)
20.25 Przypominamy, radzimy (ko¬
lor)
20.30 „He jest życia” — ode. X
pt. „Rola główna" — film ser.
Telewizji Polskiej (kolor)
21.13 Pegaz (kolor)
22.00 Dziennik TV (kolor)
32.13 Spotkanie przy fortenlsnls
— Krzysztof Sadowski
23.50 Mistrzostwa śwista w ho: e-
Ju na lodzie — Grupa A —
ZSRR — Polska — frag.
23.50 Zakończenie proaramu.
PROGRAMY OŚWIATOWE
6.00 TV Techn. Roln. — Wska¬
zówki metodyczne — lek. 19
6.30 TV Techn. Roln. — Mate¬
matyka — lek. 28 - „Wzory
skróconego mnożenia"
10.00 Dla szkól: Jęz, polski, kt.
II lic. — Adam Asnyk
11.05 Dla szkół: Jęz. polski — kl.
VII—VIII — Film
IV lic. — I. Iredyński - „Nie¬
bo z blachy fałdowanej'
13.45 TV Tech. Roln. — Materna,
tyka — lek. 23 r- „Funkcja po¬
chodne”
14.40 TV Techn. Roln. — Upra¬
wa roślin — lek. 18 — „Me¬
tody chemiczne zwalez*nls cho¬
rób i szkodników"
15.19 Matematyka w szkole —
Tabelki statystyczne — II
PROGRAM II
16.09 Jęz. rosyjski — lek. 28 —
kurs podstawowy (kolor)
16.30 Program dnia
16.35 ,,Mysłowice" r cyklu „Mo¬
je miasto" (kolor)
16.35 Mistrzostwa świata w ho¬
keju Grupa A USA — Finlan¬
dia (kolor)
19.20 Dobranoc (koler)
19.30 Dziennik TV (kolor)
20.00 Wiadomości sportowe — w
tym transmisja z otwarcia mi¬
strzostw świat* w hokeju (ko¬
lor)
20.35 „Oto muzyka” — progr. e-
stradowy TV NRD (koler)
21.29 „Po tajemnice Słońca" —
film dok. (kolor)
21.45 54 godziny (kolor)
21.55 „Rodowody — Alfred Tlder-
kiewicz" — progr. popularno¬
naukowy
12.30 Jęz. francuski — lek. 28 ~
kurs I stopnia
Pracownik roku
Kandydat „Polferu"
Człowiek dwojga zawodów i
dwojga „etatów”. Fach pierw¬
szy, uzyskany jeszcze we wcze¬
snej młodości — teehnik-eiek-
tryk. Fach drugi, zdobyty już
w czasie pracy — technik-me-
chanik, a nauka oczywiście sy¬
stemem wieczorowym. 4 kwiet¬
nia minęio dokładnie czterna.
ście lat kariery zawodowej i
niemal tyle samp lat drugiego
„etatu”. Ten pierwszy, figuru¬
jący oficjalnie w aktach, to
frezer-wytaczacz w narzędziow-
ni, ten drugi — wieczny spo¬
łecznik. Przez pięć kadencji
przewodniczący oddziałowej ra¬
dy związkowej, potem radv ro¬
botniczej, przez ostatnie cztery
lata także wiceprzewodniczący
rady robotniczej całego zakła¬
du, a jeszcze przez łat kilka
działacz dzielnicowego komi¬
tetu Frontu Jedności Narodu.
Wypadałoby jednak do kom¬
pletu dopisać jeszcze jeden „e-
tat” — racjonalizator. W do¬
kładnych rachunkach wszyscy
w zakładzie już się pogubili, a-
le tylko w ub. roku złożył
dziewięć wniosków racjonali¬
zatorskich.
To można wymierzyć, •wyli¬
czyć ile złotówek, czy ile pracy
zaoszczędzano dzięki usprawnie¬
niom. Jak jednak szacuje się
nienagannego pracownika, życz¬
liwego ludziom kolegę? żałogt
Zakładów Materiałów Magne¬
tycznych „Polfer" zadecydowa¬
ła, że to właśnie Jan Rządca
będzie ja reprezentować w ple¬
biscycie o tytuł Pracownika Ro¬
ku 1976.
Największa duma kandydata?
Że kilku uczniów doścignęło już
mistrza — dostali tę samą gru¬
pę zaszeregowania, a to chy¬
ba o czymś świadczy? A że cza¬
sem jeszcze przychodzą po ra¬
dę? To z przyzwyczajenia —
mają zaufanie, (m)
8
ŻYCIE RADOMSKIE
KR 84, 8 KWIETNIA 1976 R.
Plenum KW PZPR i WK 2SŁ w Radomiu
Program rozwoju rolnictwa ziemi radomskiej
Przyspieszenie 5-setek „Kozienic1
Od pierwszych tygodni po
reformie administracyjnej kra¬
ju, a więc od początku pow¬
stania nowego województwa
przed aktywem stanął bardzo
istotny problem — rozwój rol¬
nictwa i gospodarki żywno¬
ściowej. Należało dokonać m.
in. analizy uzyskiwanych z
produkcji rolnej w wojewódz¬
twie efektów i porównać je z
wynikami krajowymi, zbadać
warunki glebowe i klimatycz¬
ne i określić główne kierunki
produkcji.
Przedstawione na plenum
materiały, w których zawarty
jest program rozwoju rolnic¬
twa do 1980 roku był wielo¬
krotnie konsultowany z akty¬
wem rolnym gmin i z przo¬
dującymi rolnikami. W pro¬
gramie określa się dwa pod¬
stawowe kierunki rozwoju
rolnictwa dla nowego woje¬
wództwa: rozwój hodowli, a
więc produkcja mięsa i mleka
oraz rozwój sadownictwa.
PRZEMIANY
W STRUKTURZE AGRARNEJ
Z oceny wynika, że zarów¬
no struktura agrarna jak i po¬
ziom produkcji rolnej w wo¬
jewództwie, poza rejonem sa¬
downiczym w Grójcu i Warce,
jest niekorzystny i wymaga
przemian i przekształceń. Na
szybki wzrost produkcji to¬
warowej nie ma realnych szans
w małych 1 rozczłonkowanych
terenowo gospodarstwach i wo¬
bec dodatkowych niekorzyst¬
nych faktów, że 37 proc. go¬
spodarstw prowadzonych jest
przez chłopo-robotników a na
ponad io proc. gruntów gos¬
podarują ludzie starsi, którzy
nie mają następców.
Od ubiegłego roku obserwu¬
je się potęgujące się zjawisko
zgłaszania coraz większej iloś¬
ci gospodarstw do przejęcia
przez Państwowy Fundusz Zie¬
mi za renty. Tymi procesami
trzeba kierować szybko, ale i
racjonalnie. W wielu wypad¬
kach opracowane przez gminy
programy rozwoju rolnictwa
wykazują istotne braki w za¬
kresie gospodarki ziemią. Uz¬
nając zasadę działania w tym
zakresie, w rozszerzaniu i u-
macnianiu uspołecznionych go¬
spodarstw rolnych — trzeba
powodować istotne zmiany w
możliwościach produkcyjnych
chłopskich indywidualnych go¬
spodarstw. Zmiany te sprzyjać
winny m. in. tworzeniu wię¬
kszych obszarów gospodarstw
chłopskich, które podejmować
będą specjalizację produkcji,
zwiększać szybko produkcję
towarową i wiązać się z pań¬
stwem wieloletnimi umowami
kontraktacyjnymi. Nie mnie]
energicznego, troskliwego dzia¬
łania wymaga znalezienie op¬
tymalnych rozwiązań w zago¬
spodarowaniu ziemi przez
Spółdzielnie Kółek Rolniczych,
rolnicze spółdzielnie produk¬
cyjne i PGR-y.
PRZYSPIESZONE
DZIAŁANIE
W poszczególnych gałęziach
gospodarki rolnej, w których
obecnie województwo znacznie
odstaje, wymagane jest przy¬
spieszone działanie. Program
zakłada np. 13-procentowy
wzrost produktywności mlecz¬
nej krów, ale są możliwości
uzyskania znacznie lepszych
rezultatów głównie przez ra¬
cjonalne żywienie bydła, przy¬
gotowanie na cały rok odpo¬
wiedniej paszy i odpowiednie
tą paszą dysponowanie. Rezer¬
wy te odnoszą się również do
produkcji żywca wieprzowego.
Na poprawę bilansu paszo¬
wego w istotny sposób zawa¬
żyć powinien wzrost plonów
zbożowych. Rezultaty uzyski¬
wane pod tym względem w
województwie sa bardzo zróż¬
nicowane, a różnice sięgają
np. między rejonem gmin
Zwolenia i Promny ponad 10
kwintali z hektara.
Istotnym rozwiązaniem kło¬
potów paszowych ma być
zwiększenie zasiewów miesza¬
nek jęczmienia i owsa, a prze¬
de wszystkim intensywne po¬
większanie obszaru upraw ku¬
kurydzy nie tylko na gruntach
PGR i SKR, ale także w gos¬
podarstwach chłopskich. W
warunkach woj. radomskiego
najważniejszą rośliną, która
obok zaopatrzenia ludności,
stanowi podstawę w karmieniu
trzody chlewnej są ziemniaki.
Zakłada się wprawdzie
zmniejszenie powierzchni u-
prawy ziemniaków, ale przy
jednoczesnym wzroście plonów
o 20 proc. produkcji global¬
nej.
ROZWÓJ SADOWNICTWA
Woj. radomskie stanowi li¬
czący się w kraju region o-
grodniczy, który zwłaszcza w
produkcji jabłek i truskawek
dysponuje w rejonie grójecko-
wareckim dobrze ukształtowa¬
ną bazą surowcową. Niezłe sto¬
sunkowo rezultaty osiąga się
w produkcji warzywniczej
głównie ogórków, pomidorów i
fasoli przemysłowej. Mimo te¬
go i w produkcji ogrodniczej
jest wiele spraw wymagają¬
cych załatwienia, a mianowi- j
cie: przekształcenie_ ogrodów o j
nie najlepszej jakości i wydaj¬
(Omówienie wystąpienia sekretarza KW partii, Jerzego Adamczyka)
ności, uwzględnienie w struk¬
turze drzew owocowych wiśni
i śliw, a spośród jagodowych
za mało jest porzeczek i malin.
Kłopoty sprawiają jednood-
mianowe plantacje truskawek,
niedobór w nowalijkach i wie¬
lu roślinach smakowych.
Przy tych ilościowych i ja¬
kościowych rezerwach jakie
tkwią w produkcji ogrodniczej
nie zawsze już na bieżącym
etapie można racjonalnie za¬
gospodarować zbierane owoce.
Konieczne staje się zwię¬
kszenie mocy przerobowych
miejscowego przetwórstwa o-
wocowo-warzywnego, które o-
becnie zdolne jest przerobić
ok. 50 tys. ton rocznie oraz
przyspieszenie budowy chłod¬
ni, przechowalni i in.
USŁUGI DLA WSI
Usprawnienia i podejmowa¬
nia nowych form działania wy¬
magają usługi na rzecz rolnic¬
twa. Istnieje na wsi wiele in¬
stytucji, które mają obowiązek
intensywnie pomagać rolniko¬
wi w jego codziennej, ciężkiej
pracy. Prawdą jest, że w pra¬
cy GS, Banków Spółdzielczych
i Urzędów Gminnych zachodzą
pozytywne zmiany, jednak —
jeśli chodzi o tempo — jeszcze
nie na miarę potrzeb.
Wprowadzana obecnie Inte¬
gracja pionu spółdzielczego na
wsi stwarza dodatkową szan¬
sę dLa uzyskania dalszych po¬
zytywnych zmian jakościowych
i szansę tę trzeba w pełni wy¬
korzystać. Nie można przecho¬
dzić obojętnie obok niedbal¬
stwa i marnotrawstwa ziemi,
środków do produkcji, płodów
rolnych i czasu ludzkiego. W
tej dziedzinie szczególna rola
przypada naczelnikom gmin,
wszystkim ogniwom PZPR i
ZSL, członkom partii i ZSL-
-owcom.
Cały zespół przedsięwzięć i
działań organizatorskich, jakie
zostały przyjęte przez woje¬
wódzkie instancje, komitety
gminne, miejsko-gminne oraz
podstawowe organizacje par¬
tyjne i kola ZSL mają zapew¬
nić warunki do pełnego wy¬
konania postawionych w pro¬
gramie zadań rozwoju gospo¬
darki żywnościowej w woje¬
wództwie radomskim.
DYSKUSJA
Bogdan Prus — wicewoje¬
woda radomski omówił na tle
programu rozwoju rolnictwa
potrzebę konsolidacji wszyst¬
kich służb obsługujących rol¬
nictwo. Jest jeszcze dużo nie
wykorzystanych rezerw. Poru¬
szając problem chłopo-robotni¬
ków B. Prus stwierdził, że zja¬
wisko to nagminnie występuje
w rejonach sąsiadujących z
dużymi aglomeracjami. Pro¬
gram słusznie przewiduje, aby
obecnie określić status chłopo¬
robotnika — albo pozostaną
oni w fabryce mając tam mo¬
żliwości awansu, albo powró¬
cą na .wieś do pracy w rol¬
nictwie. W woj. radomskim
zgodnie z programem tworzyć
się będzie większe gospodar¬
stwa zarówno PGR i spółdziel¬
nie produkcyjne, jak i gospo¬
darstwa indywidualne. W
związku z tym oczekiwać na¬
leży bardziej skutecznej dzia¬
łalności służby rolnej dla za¬
bezpieczenia właściwej pro¬
dukcji rolniczej.
Stefan Giętka — z-ca dyr.
zespołu państwowych gospo¬
darstw ogrodniczych w Starej
Wsi omówił działalność gospo¬
darstwa podkreślając, że w
bieżącym roku świadczyć ono
będzie pomoc warsztatową dla
naprawy narzędzi rolniczych
dla gospodarstw indywidual¬
nych. Do 1980 roku w Nowej
Wsi przewiduje się osiągnąć
powierzchnię sadowniczą do
1164 ha, a produkcja owoców
wyniesie 18 tys. ton. Około 80
proc. owoców zamierza się
przechowywać w składnicach.
W tym roku rozpocznie się
budowę takiej przechowalni na
4,5 tys. ton owoców.
Krystyna Alterwęgler —
rolnik ze wsi Mniszek charak¬
teryzując gospodarkę w gmi¬
nie Magnuszew stwierdziła, że
zachodzi potrzeba odnowy
plantacji truskawkowych dają¬
cych tamtejszej ludności oko¬
ło 30 procent dochodów. W
związku z zamierzeniem li¬
kwidacji przez Mazowieckie
Zakłady Przetwórstwa Owoco¬
wo-Warzywnego pulpiami w
Magnuszewie, należałoby tę
pulpiarnię przekazać na uży¬
tek gminy.
Ryszard Goryckł — prezes
Wojewódzkiego Związku Kó¬
łek Rolniczych przedstawił
program pełnego zagospodaro¬
wania sprzętu rolniczego będą¬
cego w dyspozycji SKR pod¬
kreślając potrzebę lepszego i
bardziej wszechstronnego szko¬
lenia traktorzystów. W bieżą¬
cym roku wartość usług SKR
na rzecz rolnictwa w woje¬
wództwie wyniesie około 731
min zł w tym usługi dla rol¬
ników indywidualnych zwię¬
kszą się o 35 proc.
Jan Słomiński — rolnik z
gminy Nowe Miasto podzielił
się doświadczeniami ze swoje¬
go gospodarstwa podkreślając,
że specjalizacja to jedyna dro¬
ga wiodąca do wyższej towa-
rowości.
Aleksander Szwed — rolnik
z gminy Zakrzew właściciel
10-hektarowego gospodarstwa
mówił o uzyskiwanych efek¬
tach produkcyjnych. Towaro-
wość jego gospodarstwa mo¬
głaby być większa, gdyby SKR
posiadały pełny zestaw maszyn
potrzebnych dla pielęgnacji
warzyw.
Sławomir Suzlk — dyrektor
Mazowieckich Zakładów Prze¬
twórstwa Owocowo-Warzyw¬
nego w Warce na tle przedsta¬
wionego programu rozwoju
rolnictwa omówił te zagadnie¬
nia, które m. in. wiążą się z
rozwojem przemysłu rolno-
spożywczego.
Stefan Choroś — roinik ze
wsi Ciepielów, poseł na Sejm
PRL przedstawił swoje uwagi
i wnioski do omawianego pro¬
gramu rozwoju rolnictwa pod¬
kreślając potrzebę pełnego za¬
gospodarowania ziemi przy za¬
stosowaniu wysokiej kultury
agrotechnicznej.
Janina Mirowska — kierow¬
nik służby rolnej w Lipsku,
Roman Skierniewicki — se¬
kretarz KG Głowaczów, To¬
masz Kabos — z gminy Belsk,
Józef Bilski — sekretarz KG
w Skaryszewie — nawiązując
do programu określali swoje
miejsce w realizacji i przed¬
stawiali metody, jakimi zamie¬
rza osiągnąć się większe efek¬
ty w produkcji rolnej.
Zabierając głos sekretarz NK
ZSL Bolesław Stróżek podkre¬
ślił, że dobrą stroną przedsta¬
wionego programu w rozwoju
rolnictwa jest jego komplekso¬
wość i uwzględnienie zróżni¬
cowanych zagadnień woje¬
wództwa. Dowodzi to, że pro¬
gram nie został przygotowany
w instytucjach i gabinetach, a
w szerokiej konfrontacji z
praktykami terenowymi. I
dlatego program zawiera zna¬
czny ładunek społecznego dzia¬
łania i w tym wyraża się jego
realność.
Longin Wawrzonek — dy¬
rektor Technikum Rolniczego
w Zwoleniu skoncentrował się
na rozwoju. oświaty rolniczej
i zadaniach szkoły w realizacji
wojewódzkiego programu roz¬
woju rolnictwa i gospodarki
żywieniowej.
Na zakończenie obrad głos
zabrał z-ca członka Biura Po¬
litycznego minister Tolnictwa
Kazimierz Barcikowski wyso¬
ko oceniając przedstawiony na
plenum program rozwoju rol¬
nictwa i gospodarki żywienio¬
wej dostosowany do charakte¬
ru województwa zarówno w
sensie produkcyjnym, jak i
społecznym.
Udział gospodarki uspołecz¬
nionej w województwie jest
wprawdzie niewielki i dlatego
właściwy jest program podno¬
szenia na wyższy poziom gos¬
podarki rolników indywidual¬
nych. Należy teraz określić dla
każdego miejsce w realizacji
tego programu — powiedział
minister Barcikowski. Podob¬
nie jak w minionym 5-leciu
obecnie stworzono takie wa¬
runki, aby każdy rolnik miał
szansę rozwoju swego gospo¬
darstwa. Decyzjami rządu
stworzono cały system możli¬
wości dla lepszego gospodaro¬
wania, popiera się wszystkie
formy obrotu ziemią, pod wa¬
runkiem, że pozostaje ona w
rolniczym zagospodarowaniu i
że przechodzi od słabszego do
lepszego producenta. Wspiera¬
jąc dobrych rolników będzie
się eliminować gospodarstwa
najgorsze, a przejmowanie go¬
spodarstw odbywać się będzie
ZAPW REPORTERA
KONFERENCJA. 8 bm.
Oddział Zarządu. Głównego
Związku Zawodowego Praco¬
wników Przemysłu Włókienni¬
czego, Odzieżowego i Skórza¬
nego organizuje międzyzakła¬
dową konferencję wyborczą
delegatów na VIII Krajowy
Zjazd. Konferencja odbędzie
się w Zakładowym Domu Kul¬
tury „Radoskór” przy ul. Wa¬
ryńskiego 4. Początek godz. 10.
W MDK. 8 bm. w sali ko¬
minkowej Młodzieżowego Do¬
mu Kultury wodewil słowno-
rysunkowo-muzyczny pn. „Ko¬
lorowe rozmaitości’’ zaprezen¬
tują artyści Estrady Łódzkiej.
Program przeznaczony jest dla
uczniów szkół podstawowych.
Początek godzina 17.
POZDROWIENIA. Kolorową
widokówkę wraz z młodzieżo¬
wymi pozdrowieniami z obo¬
zu szkoleniowo-wypoczynko¬
wego w Bystrzycy Kłodzkiej
otrzymaliśmy od grupy akty¬
wistów ZMS z Radomia. Dzię¬
kujemy.
ZEBRANIE SZKOLENIOWE.
8 kwietnia br. o godz. 12.00 w
świetlicy szpitala przy ul.
Tochtermana — odbędzie się
zebranie szkoleniowe Polskie¬
go Towarzystwa Farmaceu¬
tycznego i Polskiego Towarzy¬
stwa Lekarskiego — na któ¬
rym przedstawiciel firmy
Upjohn przedstawi film na
temat: powikłania płucne w
przebiegu szoku” oraz będzie
prezentował leki produkowane
przez tę firmę, (bw)
m. in. na zasadach obligacji
NBP.
Minister Barcikowski zwró¬
cił się z apelem do aktywu
rolnego woj. radomskiego, aby
tej wiosny każdy skrawek zie¬
mi został obsiany i zagospoda¬
rowany. Podkreślił w tym
wielką odpowiedzialność na¬
czelników gmin i służby rol¬
nej. Minister omówił też nie¬
które niekorzystne zjawiska w
gospodarce paszami i skupie
zboża. Na zakończenie swego
wystąpienia wyraził on prze¬
konanie, że przedstawiony pro¬
gram rozwoju rolnictwa u pro¬
gu funkcjonowania nowego
województwa zostanie pomyśl¬
nie pod koniec 5-latki zreali¬
zowany.
Plenum przyjęło uchwałę a-
probującą program rozwoju
rolnictwa i gospodarki żywie¬
niowej do roku 1980.
W drugim punkcie porządku
obrad I sekretarz KW PZPR
Janusz Prokopiak z upoważ¬
nienia Sekretariatu KC PZPR
1 Egzekutywy KW PZPR w
Radomiu zakomunikował i
przedstawił wniosek o powoła¬
nie w skład Sekretariatu KW
Józefa Tobiasza działacza gos¬
podarczego, dotychczasowego
dyrektora naczelnego przedsię¬
biorstwa „Techmatrans” w
Radomiu. Plenum zaaprobowa¬
ło jednogłośnie kandydaturę
powołania J. Tobiasza w skład
Plenum i Egzekutywy KW
PZPR powierzając mu funkcję
sekretarza ekonomicznego.
Józef Tobiasz urodził się w
1936 roku w Zakrzemienna
(ZSRR), pochodzenie chłopskie.
Z wykształcenia inżynier me¬
chanik. Członek PZPR od 1962
roku. Działacz młodzieżowy w
latach 1964—65, a następnie
PZPR. Pracę zawodową rozpo¬
czął w 1959 roku jako kierownik
warsztatu naprawczego POM w
Świdnickiej Fabryce Urządzeń
Przemysłowych. Następnie pra¬
cował jako kierownik BK w fa¬
bryce wagonów w Świdnicy, a
później jako kierownik działu
inwestycji w Świdnickiej Fabry¬
ce Urządzeń Przemysłowych. Od
1972 roku pracuje w przedsię¬
biorstwie „Techmatrans” naj¬
pierw jako z-ca dyrektora, a od
1974 r. dyrektor naczelny. Od¬
znaczony jest Srebrnym Krzy¬
żem Zasługi i medalem XXX-
lecia PRL.
Na zakończenie obrad u-
czestnicy plenum uczcili minu¬
tą ciszy zmarłego w godzinach
przedpołudniowych Józefa
Grzecznarowskiego, wybitnego
działacza ruchu robotniczego.
BRONISŁAW DUDA
Staruszek „Sezam"
Mniej powierzchni, więcej klientów
Adres: Żeromskiego 42, po¬
wierzchnia: 1500 m kwadrato¬
wych, stoisk handlowych: 30,
stan zatrudnienia: 160 pra*
cowników, w tym 122 sprze¬
dawców, wiek: 10 lat...
Większość naszych czytelni¬
ków odgadła bez trudu, że
mowa o największej placówce
handlowej Radomia — SDH
„Sezam”. Nie stracił nic ze
swej popularności tyle tylko,
że mimo swoich dziesięciu
lat postarzał się i skurczył.
Nic dziwnego: przybyło kli¬
entów i nowych towarów. Po¬
wierzchnia, która wystarczała
kiedyś, dziś jest- już za mała,
brakuje miejsca do czytelnej
ekspozycji oferowanych arty¬
kułów, coraz też ciaśniej jest
klientom.
Pani Teresa Szczęsna — e-
konomistka pracuje w „Seza¬
mie” od chwili otwarcia, a w
Zmarł
Józef Grzecznarowski
działacz ruchu
robotniczego
(R) 7 bm. w wieku 92 lat
zmarł w Radomiu Józef
Grzecznarowski, wybitny dzia¬
łacz ruchu robotniczego. Od
1904 r. był członkiem PPS, n-
czestnikiem wielu akcji bojo¬
wych, za udział w których w
latach 1908—17 przebywał na
zesłaniu. W 1927 r. został pier¬
wszym prezydentem „czerwo¬
nego Radomia”. W czasie oku¬
pacji więzień obozów koncen¬
tracyjnych.
W latach powojennych J.
Grzecznarowski całą swą żar¬
liwość i zapał oddał odbudowie
zniszczonego kraju 1 budowie
Polski Ludowej. Od wielu lat
związany s rodzinnym mia¬
stem, gdzie był jednym ze
współzałożycieli spółdzielczoś¬
ci mieszkaniowej, a następnie
kierował Radomską Spółdziel¬
nią Mieszkaniową.
Był posłem na Sejm klika
kadencji. Odznaczony wieloma
wysokimi, odznaczeniami: m.
In. Orderem Sztandaru Pracy
I klasy, (tmz)
Działają Koła
Młodych Racjonalistów
Młodzież szkolna zrzeszona
w Kołach Młodych Racjona¬
listów, którym patronuje To¬
warzystwo Krzewienia Kultu¬
ry Świeckiej wzięła udział w
kolejnym spotkaniu, tym ra¬
zem w Ośrodku „Praktyczna
Pani” przy ul. Sportowej. Spo¬
tkanie miało charakter sonda¬
żowy i w toku wzajemnej
wymiany poglądów organiza¬
torzy wspólnie z uczestnikami
ustalili tematykę kolejnych
spotkań, które co miesiąc bę¬
dą organizowane właśnie w
Ośrodku „Praktyczna Pani”.
Zaplanowano projekcje filmo¬
we, dyskusje, pokaz mody itp.
W spotkaniu uczestniczyły
delegacje młodzieży z radom¬
skich szkół średnich, (bw)
Oddanie krwi
Jest najwyższym
czynem
humanitarnym-
WSS... 32 lata. O najpopular¬
niejszej placówce handlowej
w Radomiu mówi w ten spo¬
sób:
— „Sezam” pozornie młody
jest już staruszkiem. Prze¬
pływ masy towarowej jest
nieproporcjonalnie duży do
powierzchni. Najbardziej wy¬
mowne może być porównanie
wysokości obrotów. Otóż
pierwszy rok funkcjonowania
placówki przyniósł wpływy w
wysokości zaledwie 78 min zł.,
natomiast zgodnie z założo¬
nym planem bieżącego roku
wartość handlowych transak¬
cji ma osiągnąć kwotę 238
min zł. Mimo wybudowania
nowego magazynu i licznych
usprawnień organizacyjnych
nie możemy wyeliminować
coraz większych kolejek
szczególnie w okresie wzmo¬
żonych zakupów.
Te trudne warunki powo¬
dują znaczną fluktuację kad¬
ry. Dość powiedzieć, że ze
„starego” personelu pozostało
tylko 18 osób. Jak pracują
pozostali? Jest to młoda za¬
łoga, która po okresie han¬
dlowego startu w „Sezamie”
winna spełnić pokładane w
niej nadzieje. Na razie jeszcze
nie doskonała, ale coraz lep¬
sza. Maleją manka, mniej też
skarg klientów na nieuprzej¬
mą obsługę. To jedne z naj¬
lepszych dowodów potwier¬
dzających taką opinię.
Czego życzyć jubilatowi i je¬
go załodze? Drugiego, bardziej
nowoczesnego domu handlo¬
wego, który pozwoli praco¬
wać w lepszych warunkach z
widoczną korzyścią dla klien¬
tów.
A zatem do zobaczenia za
następnych 10 lat już w no¬
wym Spółdzielczym Domu
Handlowym przy ul. Witolda.
(»m)
Z każdym dniem wzrasta
tempo prac na budowie elek¬
trowni „Kozienice”. Po pew¬
nych opóźnieniach w zimie
ekipy kilku przedsiębiorstw
budowlano-montażowych nad¬
rabiają zaległości.
„Energomontaż Północ” to
główne przedsiębiorstwo, któ¬
re wznosi zasadniczy budynek
gdzie zamontowane zostaną
turbozespoły o mocy 500 me¬
gawatów każdy — pierwsze
tego rodzaju budowane w Pol¬
sce.
Podpisane w lutym w Mos¬
kwie porozumienie sprawia,
że w najbliższych miesiącach
rozpoczną się ze Związku Ra¬
dzieckiego kompletne dosta¬
wy energobloków a ich mon¬
taż rozpocznie się w drugiej
połowie bieżącego roku.
Ekipy „Energomontażu” pra¬
cując na wydłużonej zmianie
znacznie zaawansowały mon¬
taż budynku głównego. Na
11 bm. kiermasz ogrodniczy
Od nasion i krzewów
do chrzanu i kompotów
Już tylko kilka dni pozosta¬
ło do wiosennego kiermaszu
ogrodniczego, który zorganizo¬
wany zostanie w najbliższą
niedzielę, 11 bm. przy uL Mic¬
kiewicza. Trwają ostatnie in¬
tensywne przygotowania han¬
dlowców. Obok podstawowe¬
go sprzętu ogrodniczego, zie¬
mi, nawozów, środków ochro¬
ny roślin, drzew, krzewów,
nasion, kwiatów i warzyw, po
raz pierwszy będzie można
również nabyć fachową litera¬
turę z zakresu ogrodnictwa.
Do usług początkujących dział-
kowiczów pozostawimy fa¬
chowców, którzy udzielą wy¬
czerpujących rad i wskazówek
jak sadzić i przesadzać kwiat¬
ki, w jaki sposób pielęgnować
drzewa i warzywa, gdzie siać,
jak siać itp. Planujemy uru¬
chomienie aż trzech takich
punktów. Jeden z nich będzie
obsługiwała młodzież i ich na¬
uczyciele z radomskiego Tech¬
nikum Ogrodniczego, infor¬
mując przy okazji o usługach
świadczonych przez szkołę.
Termin wybrany na kier¬
masz jest niedzielą przedświą¬
teczną. Pamięta o tym jeden
z naszych współorganizatorów
— Zakład WSO w Radomiu,
przygotowując znakomicie za¬
opatrzone stoisko z nowalij¬
kami, przetworami owocowy¬
mi, a wśród nich smacznymi
kompotami, no I oczywiście
tradycyjnym chrzanem, bez
którego wiosenne święta obyć
się nie mogą.
(am)
Nagrody dla laureatów
konkursu plastycznego
Wojewódzka Komisja oceni¬
ła prace, które napłynęły na
konkurs plastyczny pod has¬
łem — „Przyroda twój przy¬
jaciel”. Ogółem napłynęło 115
prac, z czego kilka zakwali¬
fikowano do ogólnopolskiego
konkursu.
Wśród dzieci do lat 12 I
miejsce zajęła Agnieszka Sta¬
nik z MDK, II miejsce Agata
Mieiczarska również z MDK,
natomiast III Iwona Baran
ze Szkoły Podstawowej nr 23.
W kategorii wiekowej powy¬
żej 12 lat na I miejscu upla¬
sowała się Małgorzata Cupak
ze Szkoły Podstawowej nr 5
przed Andrzejem Laskowskim
ze Szkoły Podstawowej nr 23
i Joanną Balcerowską ze
Szkoły Podstawowej nr 5.
Spośród prac jakie napły¬
nęły od uczestników zajęć w
Ognisku Plastycznym I miej¬
sce przyznano Urszuli Bu¬
dzyńskiej, II miejsce — zdo¬
był Zbyszek Zieliński, a III
Barbara Janik.
Autorzy wyróżnionych prac
otrzymają nagrody przyznane
przez ZHP, FJN i LOP.
budowie pracuje 400 osób. Za¬
kręcenie pierwszej ,,500-sei'
nastąpi w IV kwartale 157
roku a następnej w 1978 i s
tym roku całkowicie zakoś
czona zostanie budowa te;
największej elektrowni u
środkowym odcinku Wisły.
fot. Bronisław Duda
Idziemy do kina
Dni Studyjne w
Od 6 bm. rozpoczynają h
w kinie „Hel” tradycyjne, cc-
miesięczne Dni Studyjne. Tyr
razem miłośnicy X Muzy bę¬
dą mogli obejrzeć cztery E‘
my produkcji radzieckie:
Kwietniowy przegląd zainau¬
guruje komedia wlosko-n-
dziecka „Niezwykle przyjo'-'
Włochów' w Rosji” rei E. Ria-
zanowa o zabawnych perype¬
tiach związanych z poszuk-
waniami skarbu z czasów Re¬
wolucji Październikowej *
Leningradzie. Po nim na t-
kranie „Helu” wyświetla?
będzie dramat psychologio:'
„Kalina czerwona” rei V
Szukszyna, opowiadający b
złodzieja recydywisty próbują¬
cego powrotu na drogę ucc-
wego życia.
W drugiej części Dni Sr:-
dyjnych wyświetlany zostań*
film „Rozerwany pierścień
reż. J. Gostiewa, stanowią?
nowe spojrzenie na pierwss
miesiące wojny 1941 r. i rc-i
partyzantki działającej na ty¬
łach dywizji hitlerowskie!
W roli giównej niezapomnia¬
ny bohater serialu telewizyy
nego „Siedemnaście mgren
wiosny” — Wiaczesław Tr
chonow. Przegląd zakońca
dwie serie dramatu wojenne¬
go „Blokada” reż. M. Jersne-
wra o trwającej 900 dni bloka¬
dzie a zarazem obronie Lenin¬
gradu.
Bliższe informacje o Oz.t-
i Rodzinach wyświetlania £--
mów oraz bilety w kasie kina
(nu)
Z wiatrówki do tarczy
Sekcja strzelecka „Waitcn
przy udziale Klubu Oficer”
Rezerwy Zakładów Metib
wych i WRZZ organizują
bm. o godz. 10.00 i 11 bm j
godz. 9.00, zawody strzelec*?
z broni pneumatycznej o c*
trzostwo województwa rado-
skiego.
W programie zawodn*
strzelanie z pistoletu pneuma¬
tycznego zespołów 3-oscń»
wych.
Bliższych szczegółów o
prezie udziela Ognisko TKS*