Text
                    Dział III. Wytwarzanie wartości dodatkowej bezwzględnej
zawsze pracą społecznie niezbędną, a więc zawsze niezbędną w danych warunkach społecznych.
Podobnie jak wartość materiału surowego, tak też wartość środków pracy czynnych już w procesie produkcji, maszyn itp., może ulec zmianie, a więc może też ulec zmianie ta część wartości, którą środki pracy oddają produktowi. Jeżeli np. wskutek jakiegoś nowego wynalazku maszyna tego samego rodzaju może być odtworzona z mniejszym nakładem pracy, to stara maszyna mniej lub więcej traci na wartości, a więc przenosi na produkt stosunkowo mniejszą wartość. Ale i tutaj zmiana wartości powstaje poza procesem produkcji, w którym ta maszyna funkcjonuje jako środek produkcji. W tym procesie nie oddaje ona nigdy więcej wartości, niż jej posiada niezależnie od tego procesu.
Podobnie jak zmiana wartości środków produkcji, mimo że oddziałuje ona także na te środki produkcji, które weszły już do procesu produkcji, nie zmienia ich charakteru jako kapitału stałego, tak też zmiana proporcji między kapitałem stałym i zmiennym nie narusza ich różnicy funkcjonalnej. Tak np. techniczne warunki procesu pracy mogą się tak zmienić, że tam, gdzie przedtem 10 robotników za pomocą 10 mało wartościowych narzędzi przerabiało stosunkowo drobną ilość materiału surowego, teraz i robotnik za pomocą kosztownej maszyny przerabia sto razy więcej materiału surowego. W tym wypadku część stała kapitału, tzn. suma wartości zastosowanych środków produkcji, wzrosłaby bardzo znacznie, zmienna zaś część kapitału, część wyłożona na siłę roboczą, bardzo by się zmniejszyła. Jednakże zmiana ta wpływa tylko na stosunek ilościowy między kapitałem stałym i zmiennym, czyli na proporcję, w jakiej cały kapitał rozpada się na części składowe stałą i zmienną, lecz nie narusza w niczym różnicy między kapitałem stałym a zmiennym.
ROZDZIAŁ SIÓDMY
Stopa wartości dodatkowej
i. Stopień wyzysku sity roboczej
Wartość dodatkowa wytworzona w procesie produkcji przez wyłożony kapitał K, czyli przyrost wyłożonej wartości kapitałowej K, występuje przede wszystkim jako nadwyżka wartości produktu ponad sumę wartości elementów jego produkcji.
Kapitał K. rozpada się na dwie części - na sumę pieniężną c, wydatkowaną na środki produkcji, i na sumę pieniężną v, wydatkowaną na siłę roboczą; c wyobraża część wartości przekształconą w kapitał stały, v zaś - część wartości przekształconą w kapitał zmienny. Pierwotnie więc K = c + v, np. wyłożony kapitał w wysokości 500 f. szt. = 410 f. szt. (c) + 90 f. szt. (z>). Pod koniec procesu produkcji otrzymujemy towar, którego wartość = (c + v) + m, gdzie m jest wartością dodatkową, np. (410 f. szt. (c) + 90 f. szt. (v)) + 90 f. szt. (w). Pierwotny kapitał K przekształcił się w K', wzrósł z 500 f. szt. do 590 f. szt. Różnica między nimi = m, to jest = wartości dodatkowej w wysokości 90 f. szt. Ponieważ wartość elementów produkcji równa się wartości wyłożonego kapitału, więc w gruncie rzeczy tautologią jest twierdzenie, że nadwyżka wartości produktu ponad wartość elementów jego produkcji równa się przyrostowi wartości wyłożonego kapitału, czyli równa się wytworzonej wartości dodatkowej.
A jednak tautologia ta wymaga bliższego określenia. Z wartością produktu porównywana jest wartość elementów produkcji zużytych przy jego wytworzeniu. Widzieliśmy jednak, że składająca się ze środków pracy część zastosowanego kapitału
W
Dział III. Wytwarzanie wartości dodatkowe'] bezwzględne]
stałego oddaje produktowi tylko część swej wartości, pozostała zaś część zachowuje nadal swą dotychczasową formę bytu. Ponieważ ta pozostała część nie odgrywa żadnej roli w tworzeniu wartości, trzeba tu od niej abstrahować. Włączenie jej do rachunku nic by nie zmieniło. Przypuśćmy, że c = 410 f. szt. i składa się z materiału surowego za 312 f. szt., z materiałów pomocniczych za 44 f. szt. i z maszyn zużytych przy wytwarzaniu za 54 f. szt., gdy wartość maszyn rzeczywiście zastosowanych wynosi 1054 f. szt. Jako wyłożoną na wytworzenie wartości produktu uwzględniamy w rachunku tylko wartość w wysokości 54 f. szt., którą maszyny tracą wskutek swego funkcjonowania i dlatego oddają produktowi. Gdybyśmy uwzględnili również 1000 f. szt., które istnieją nadal w dawnej postaci jako maszyna parowa itp., to musielibyśmy je uwzględnić po obu stronach równania, po stronie wartości wyłożonej i po stronie wartości produktu 26a, a wówczas otrzymalibyśmy odpowiednio 1500 f. szt. i 1590 f. szt. Różnica, czyli wartość dodatkowa, wyniosłaby, podobnie jak przedtem, 90 f. szt. Wszędzie więc, gdzie co innego nie wynika jasno z toku wykładu, przez kapitał stały wyłożony na wytwarzanie wartości rozumiemy tylko wartość środków produkcji zużytych w procesie wytwarzania.
Po tym założeniu wracamy do naszego wzoru K = c + v, który przekształca się w K'= (c + c) + m, i właśnie dlatego K przekształca się w K'. Wiadomo, że wartość kapitału stałego zjawia się tylko na nowo w produkcie. Wartość istotnie nowo wytworzona w procesie jest więc czymś innym niż uzyskana w nim wartość produktu, wynosi zatem nie (c -t v) + m, jak się to na pierwszy rzut wydaje, a więc nie (410 f. szt. (c) + + 90 f. szt. (u)) + 90 f. szt. (w), lecz v + m, czyli 90 f. szt. + + 90 f. szt., nie 590 f. szt., lecz 180 f. szt. Gdyby c, kapitał stały, = o, inaczej mówiąc, gdyby istniały gałęzie przemysłu, w których kapitalista nie stosowałby wytworzonych środków produkcji - ani materiału surowego, ani materiałów pomocni-
26a „Jeżeli uważamy, że wartość zastosowanego kapitału trwałego jest częścią wyłożonego kapitału, to pozostałą w końcu roku wartość tego kapitału musimy uznać za część przychodu rocznego” (Malthus, „Prin-ciples of Political Economy”, 2 wyd., Londyn 1836, str. 269).
Rozdział 7. Stopa wartości dodatkowej
czych, ani narzędzi pracy - a tylko materiały dane przez przyrodę i siłę roboczą, nie byłoby stałej części wartości, przenoszącej się na produkt. Ten element wartości produktu, wynoszący w naszym przykładzie 410 f. szt., odpadłby, ale nowo wytworzona wartość, wynosząca 180 £. szt. i zawierająca 90 f. szt. wartości dodatkowej, pozostałaby równie wielka jak wówczas, gdyby c wyobrażało nawet najwyższą sumę wartości. Mielibyśmy K = (o + v) = v, a K', kapitał o wartości pomnożonej, równałby się v + m, K.' — K równałoby się nadal tn. Gdyby, na odwrót, w=o, innymi słowy, gdyby siła robocza, której wartość wykłada się w postaci kapitału zmiennego, wytwarzała tylko ekwiwalent, to K = c + v, a K.' (wartość produktu) = (c + v) + o, więc K = K'. Wyłożony kapitał nie pomnożyłby swej wartości.
W rzeczywistości wiemy już, że wartość dodatkowa jest po prostu następstwem zmiany wartości zachodzącej w v, tzn. w części kapitału wymienionej na siłę roboczą, że więc = t + plus przyrost t>). Ale rzeczywista zmiana wartości i stosunek, w jakim się wartość zmienia, ulegają zaciemnieniu wskutek tego, że wzrost zmiennej części kapitału powoduje również wzrost całego wyłożonego kapitału. Wynosił on 500, obecnie zaś wynosi 590. Prawidłowa analiza wymaga więc, żeby abstrahować zupełnie od tej części wartości produktu, w której na nowo tylko zjawia się wartość kapitału stałego, żeby więc założyć, że kapitał stały c = o, i w ten sposób zastosować prawo matematyczne, dotyczące operowania wielkościami stałymi i zmiennymi, gdy wielkość stała tylko przez dodawanie lub odejmowanie związana jest ze zmienną.
Inna trudność wynika z pierwotnej formy kapitału zmiennego. Tak np. w powyższym przykładzie K' = 410 f. szt. kapitału stałego + 90 f. szt. kapitału zmiennego + 90 f. szt. wartości dodatkowej. Otóż 90 f. szt. jest wielkością daną, a więc stałą, wobec czego wydaje się rzeczą niewłaściwą uważać je za wielkość zmienną. Ale 90 f. szt. (u), czyli 90 f. szt. kapitału zmiennego, jest tu faktycznie tylko symbolem procesu, przez który wartość ta przechodzi. Część kapitału wyłożona na zakup siły roboczej jest określoną ilością uprzedmiotowionej pracy, a więc stałą wielkością wartości, podobnie jak wartość nabytej
247
Dział III. Wytwarzanie wartołci dodatkowej bezwzględnej
siły roboczej. W samym jednak procesie produkcji zamiast wyłożonych 90 f. szt. występuje czynna siła robocza, zamiast pracy martwej - praca żywa, zamiast wielkości nieruchomej -wielkość płynna, zamiast wielkości stałej - wielkość zmienna. Wynikiem jest odtworzenie v plus przyrost v. Z punktu widzenia produkcji kapitalistycznej cały ten proces jest samoczynnym ruchem pierwotnie stałej wartości wymienionej na siłę roboczą. Tej to wartości przypisuje się cały proces i jego wynik. Jeżeli więc wydaje się, że formuła 90 f. szt. kapitału zmiennego, czyli pomnażająca się wartość, pełna jest sprzeczności, to wyraża ona tylko sprzeczność immanentną produkcji kapitalistycznej.
Założenie, że kapitał stały równa się o, wydaje się na pierwszy rzut oka dziwne. A jednak w życiu codziennym wciąż je stosujemy. Jeżeli np. ktoś chce obliczyć, jakie zyski Anglia ciągnie z przemysłu bawełnianego, to przede wszystkim odejmuje cenę bawełny zapłaconą Stanom Zjednoczonym, Indiom, Egiptowi itd., a więc zakłada, że wartość kapitałowa zjawiająca się tylko na nowo w wartości produktu = o.
Oczywiście, wielkie znaczenie ekonomiczne ma stosunek wartości dodatkowej nie tylko do tej części kapitału, od której bezpośrednio pochodzi i której zmianę wartości reprezentuje, ale też do całego wyłożonego kapitału. Dlatego stosunek ten potraktujemy obszerniej w księdze trzeciej. Ażeby pomnożyć wartość jednej części kapitału przez jej wymianę na siłę roboczą, trzeba inną część tego kapitału przekształcić w środki produkcji. Ażeby kapitał zmienny mógł funkcjonować, należy kapitał stały wyłożyć w odpowiednich proporcjach, zależnie od określonego technicznego charakteru procesu pracy. Jednakże okoliczność, że w procesie chemicznym potrzebne są retorty i inne naczynia, nie przeszkadza nam abstrahować od tych retort w analizie. Jeżeli stwarzanie wartości i jej zmianę rozpatruje się same w sobie, tj. w czystej postaci, to środki produkcji, te materialne postaci kapitału stałego, dostarczają tylko substancję, w której zastygnąć ma płynna siła, siła tworząca wartość. Natura tej substancji jest więc okolicznością obojętną - może to być bawełna lub żelazo. Również i jej wartość jest okolicznością obojętną. Substancja ta musi tylko
Rozdział 7. Stopa wartości dodatkowej
znajdować się w takiej ilości, aby mogła wchłonąć całą pracę, która ma być wydatkowana w procesie produkcji. Jeżeli ilość ta jest dana, wartość jej może się zmniejszać lub zwiększać, lub może nie posiadać żadnej wartości, jak nie posiada jej ziemia i morze, nie wpłynie to jednak w niczym na proces tworzenia wartości i zmiany wartości27.
Na razie więc zakładamy, że stała część kapitału = o. Kapitał wyłożony redukuje się więc z c + v do v, wartość zaś produktu (c + v) + ni - do nowo wytworzonej wartości (w •+ + ni). Jeżeli nowo wytworzona wartość = 180 f. szt., która to suma wyobraża pracę czynną w ciągu całego czasu trwania procesu produkcji, to trzeba od sumy tej odjąć wartość kapitału zmiennego = 90 f. szt., żeby otrzymać wartość dodatkową = 90 f. szt. Suma 90 f. szt. = m wyraża tu bezwzględną wielkość wytworzonej wartości dodatkowej. Natomiast jej wielkość stosunkowa, a więc stosunek, w jakim kapitał zmienny pomnożył swoją wartość, jest oczywiście określona przez stosunek wartości dodatkowej do kapitału zmiennego, wyraża się więc ułamkiem — . W powyższym przykładzie wynosi ona v
tedy 9%o = 100%. To stosunkowe pomnożenie wartości kapitału zmiennego, czyli stosunkową wielkość wartości dodatkowej, nazywam stopą wartości dodatkowej 28.
Widzieliśmy, że robotnik w ciągu pewnej części procesu pracy wytwarza tylko wartość swej siły roboczej, tzn. wartość niezbędnych mu środków utrzymania. Ponieważ wytwarza w warunkach opartych na społecznym podziale pracy, przeto wytwarza swe środki utrzymania nie wprost, lecz w formie
27 Przypis do wyd. 2. - Rozumie się samo przez się - jak mówi Lukrecjusz - „nil posse creari de nihilo”. Z niczego nic nie można stworzyć l66]. „Stwarzanie wartości” jest przemianą siły roboczej w pracę. Ze swej zaś strony siła robocza jest przede wszystkim substancją przyrody przeistoczoną w organizm ludzki.
28 W ten sam sposób, jak Anglik używa terminów „ratę of profits”, .,rate of interest” itp. W księdze ELI przekonamy się, że stopę zysku łatwo jest zrozumieć, gdy znane są prawa rządzące wartością dodatkową. W odwrotnym porządku nie można zrozumieć ni l’un, ni 1’autre [ani jednego, ani drugiego].
*49
Dział III. Wytwarzanie wartości dodatkowej bezwzględnej
szczególnego towaru, np. w postaci przędzy, wytwarza wartość równającą się wartości jego środków utrzymania lub sumie pieniędzy, za które je kupi. Część jego dnia roboczego, którą na to zużywa, jest mniejsza lub większa, zależnie od wartości jego przeciętnych dziennych środków utrzymania, a więc zależnie od przeciętnego dziennego czasu pracy potrzebnego do ich wytworzenia. Jeżeli wartość jego dziennych środków utrzymania wyobraża przeciętnie 6 uprzedmiotowionych godzin pracy, to robotnik musi pracować przeciętnie 6 godzin dziennie, żeby ją wytworzyć. Gdyby nawet nie pracował dla kapitalisty, lecz dla siebie samego i na własny rachunek, to przy założeniu, że pozostałe warunki nie uległy zmianie, musiałby przeciętnie pracować przez taką samą odpowiednią część dnia, żeby wytworzyć wartość swej siły roboczej i w ten sposób zdobyć środki potrzebne do własnego utrzymania, czyli do ustawicznego odtwarzania się. Ponieważ jednak podczas tej części dnia roboczego, w której wytwarza dzienną wartość siły roboczej, dajmy na to 3 szylingi, wytwarza tylko ekwiwalent jej wartości już opłaconej przez kapitalistę 28a, czyli nowo wytworzoną wartością zastępuje tylko wyłożoną zmienną wartość kapitałową, więc to wytwarzanie wartości występuje jako zwykłe jej odtwarzanie. Dlatego tę część dnia roboczego, w ciągu której odbywa się to odtwarzanie, nazywam niezbędnym czasem pracy, a pracę wykonaną w tym czasie nazywam pracą niezbędną 29. Niezbędną dla robotnika, gdyż nie zależy od społecznej formy jego pracy. Niezbędną dla kapitału i jego świata, gdyż jego podstawą jest stałe istnienie robotnika.
(Przypis do wyd. 3. - Autor używa tu potocznego języka ekonomicznego. Przypomnijmy sobie, że na str. 137 [str. 201 nin. wyd.] wykazano, że w rzeczywistości nie kapitalista robotnikowi, lecz robotnik kapitaliście udziela „zaliczki”. - F. E.}
28 W niniejszej pracy używaliśmy dotąd słów „niezbędny czas pracy” na oznaczenie czasu pracy społecznie niezbędnego do wytworzenia towaru w ogóle. Odtąd zaś będziemy używali ich również na oznaczenie czasu pracy niezbędnego do wytworzenia szczególnego towaru: siły roboczej. Używanie tych samych termini technici w różnych znaczeniach jest niewłaściwe, lecz w żadnej nauce nie da się tego zupełnie uniknąć. Wystarczy np. porównać działy matematyki wyższej i niższej.
250
Rozdział 7- Stopa wartości dodatkowej
Drugi okres procesu pracy, w ciągu którego robotnik haruje ponad granice pracy niezbędnej, wymaga wprawdzie od niego pracy, wydatkowania siły roboczej, nie tworzy jednak dla niego żadnej wartości. Okres ten tworzy wartość dodatkową, posiadającą dla kapitalisty cały urok tworzenia z niczego. Tę część dnia roboczego nazywam dodatkowym czasem pracy, a pracę wydatkowaną w tym czasie nazywam pracą dodatkową (sur-plus labour). Podobnie jak o zrozumieniu wartości w ogóle rozstrzyga ujęcie jej jedynie jako skrzepu czasu pracy, jedynie jako uprzedmiotowionej pracy, tak też o zrozumieniu wartości dodatkowej rozstrzyga ujęcie jej jedynie jako skrzepu dodatkowego czasu pracy, jedynie jako uprzedmiotowionej pracy dodatkowej. Jedynie forma, w jakiej tę pracę dodatkową wyciska się z bezpośredniego wytwórcy, z robotnika, odróżnia poszczególne ekonomiczne formacje społeczne, np. społeczeństwo oparte na niewolnictwie od społeczeństwa opartego na pracy najemnej 30.
Skoro wartość kapitału zmiennego = wartości nabytej przezeń siły roboczej, skoro wartość tej siły roboczej określa niezbędną część dnia roboczego, wartość dodatkowa zaś ze swej strony określana jest przez dodatkową część dnia roboczego, wynika z tego, że wartość dodatkowa tak się ma do kapitału zmiennego jak praca dodatkowa do pracy niezbędnej, czyli , . , , ,	. m praca dodatkowa
stopa wartości dodatkowej — = -	. , , - . Unie te pro-
D praca niezbędna
80 Pan Wilhelm Tucydydes Roscher l5el z iście Gottschedowską genial-nością 1571 odkrywa, że jeżeli dziś powstawanie wartości dodatkowej, czyli produktu dodatkowego, i związaną z tym akumulację należy zawdzięczać „oszczędności” kapitalisty, który w zamian za to „domaga się np. procentu”, to, przeciwnie, „na najniższych stopniach kultury... słabsi są zmuszani do oszczędności przez silniejszych” („Die Grundlagen etc.”, str. 82, 78). Do oszczędzania pracy? czy też nie istniejącego nadmiaru produktów? Aby takie mniej lub bardziej poczciwe argumenty, którymi kapitalista usprawiedliwia przywłaszczanie sobie istniejących wartości dodatkowych, w krętacki sposób podawać za przyczyny powstawania wartości dodatkowej - do tego zmusza takiego Roschera i kompanię nie tylko rzeczywiste nieuctwo, lecz i apologetyczny lęk przed sumienną analizą wartości i wartości dodatkowej, a także chyba przed kłopotliwymi, policyjnie zakazanymi wynikami takiej analizy.
W
Dział Ul. Wytwarzanie wartości dodatkowej bezwzględnej porcje wyrażają w różnej postaci ten sam stosunek, mianowicie raz w formie pracy uprzedmiotowionej, drugi raz w formie pracy płynnej.
Stopa wartości dodatkowej jest zatem ścisłym wyrazem stopnia wyzysku siły roboczej przez kapitał, czyli robotnika przez kapitalistę 30a.
Zgodnie z naszym założeniem wartość produktu równała się (410 f. szt. (c) + 90 f. szt. (u)) + 90 f. szt. (w), a wyłożony kapitał = 500 f. szt. Ponieważ wartość dodatkowa = 90, a wyłożony kapitał = 500, więc zgodnie ze zwykłym sposobem obliczania otrzymalibyśmy, że stopa wartości dodatkowej (którą miesza się ze stopą zysku) = 18% - stosunek tak niski, że mógłby zaiste wzruszyć pana Careya i innych apostołów harmonii społecznej. W rzeczywistości jednak stopa wartości do-datkowej me = — , czyli , lecz = —, czyli wynosi me 9%oo, lecz 9%o = 100%, tzn. z górą pięć razy więcej niż pozorny stopień wyzysku. Chociaż więc w danym wypadku nie znamy bezwzględnej wielkości dnia roboczego ani też okresu pracy (dzień, tydzień itd.), ani wreszcie liczby robotników wprawionych jednocześnie w ruch przez kapitał zmienny w sumie 90 f. szt., to jednak stopa wartości dodatkowej ™ dzięki
.	.	.	,	.,	.	. praca dodatkowa
temu, ze można ią tez przedstawić w formie: ---------;—-—-— ,
praca niezbędna wskazuje nam dokładnie wzajemny stosunek między dwiema częściami składowymi dnia roboczego. Wynosi on 100%. A więc robotnik pracował przez połowę dnia dla siebie, a przez drugą połowę - dla kapitalisty.
Metodę obliczenia stopy wartości dodatkowej można więc pokrótce określić, jak następuje: bierzemy całą wartość pro-
30a prZypis do wyd. 2. - Jakkolwiek stopa wartości dodatkowej ściśle wyraża stopień wyzysku siły roboczej, to jednak nie jest ona wyrazem bezwzględnej wielkości tego wyzysku. Jeżeli np. praca niezbędna = 5 godzinom i praca dodatkowa = 5 godzinom, to stopa wyzysku = 100%. Wielkość wyzysku mierzy się tu pięciu godzinami. Jeżeli natomiast praca niezbędna = 6 godzinom i praca dodatkowa = 6 godzinom, to stopa wyzysku pozostaje bez zmiany, wynosząc ioo°/o, natomiast wielkość wyzysku wzrosła o 20%, z 5 do 6 godzin.
2J2
Rozdział 7. Stopa wartości dodatkowej
duktu i zakładamy, że zjawiająca się tylko na nowo w produkcie wartość kapitału stałego równa się zeru. Pozostała suma wartości jest jedyną nową wartością, istotnie wytworzoną w procesie tworzenia towaru. Jeżeli wartość dodatkowa jest dana, odejmujemy ją od tej nowo wytworzonej wartości, żeby otrzymać kapitał zmienny. Odwrotnie postępujemy, jeżeli dany jest kapitał zmienny, a szukamy wartości dodatkowej. Jeżeli dane są obie wielkości, pozostaje do wykonania tylko czynność końcowa, obliczenie stosunku wartości dodatkowej do kapitału
.	m
zmiennego, — .
Jakkolwiek metoda ta jest bardzo prosta, to jednak wskazane jest, aby za pomocą kilku przykładów oswoić czytelnika z leżącym u podstaw tej metody i czytelnikowi nie bardzo znanym sposobem ujmowania sprawy.
Weźmy najpierw przykład przędzalni o 10 000 wrzecion systemu „mule”, wyrabiającej z bawełny amerykańskiej przędzę nr 32 i wytwarzającej tygodniowo 1 funt tej przędzy na wrzeciono. Odpadki wynoszą 6°/o. A więc co tydzień 10 600 funtów bawełny przerabia się na 10 000 funtów przędzy i 600 funtów odpadków. W kwietniu 1871 r. bawełna ta kosztowała po 7^/4 pensa za funt, a więc 10 600 funtów - okrągło 342 f. szt. 10 000 wrzecion wraz z maszynami dla przedwstępnej przeróbki bawełny i wraz z maszyną parową kosztuje 1 f. szt. na wrzeciono, a więc 10 000 f. szt. Ich zużycie roczne wynosi 10% = 1000 f. szt., a więc tygodniowo 20 f. szt. Węgiel (4 funty na godzinę i na konia parowego, przy 100 koniach mechanicznych (wskaźnikowych) i 60 godzinach tygodniowo wraz z ogrzaniem budynku) wynosi 11 ton tygodniowo, co przy cenie 8 szylingów 6 pensów za tonę czyni okrągło 41/a f. szt. na tydzień; gaz kosztuje 1 f. szt. tygodniowo, oliwa-4,5 f. szt. tygodniowo, a więc wszystkie materiały pomocnicze - 10 f. szt. tygodniowo. Stała część wartości wynosi więc 378 f. szt. tygodniowo. Płace robocze wynoszą 52 f. szt. tygodniowo. Cena przędzy wynosi iz1/^ pensa za funt, czyli 10 000 funtów =510 f- szt., a zatem wartość dodatkowa wynosi 510 - 450 = 80 f. szt. Zakładamy, że stała część wartości w wysokości 378 f. szt. = o, jako że nie uczestniczy w tworzeniu tygodniowej wartości. Pozostaje nowo wytworzona w ciągu tygodnia wartość w wyso
253
Dział 111. Wytwarzanie wartości dodatkowej bezwzględnej
kości 132 = 52 (u) + 80 (w) f. szt. Stopa wartości dodatkowej równa się więc 8%2, czyli i5311/i3°/°. Przy przeciętnym dzie-sięciogodzinnym dniu roboczym oznacza to, że praca niezbędna = j31/33 godziny, a praca dodatkowa = 62/33 godziny31.
Zakładając, że cena kwartera pszenicy wynosi 80 szylingów i że przeciętny plon z jednego akra wynosi 22 buszle, tak że 1 akr przynosi 11 f. szt., Jacob podaje dla roku 1815 następujący rachunek, bardzo niedokładny wskutek uprzedniego zbilansowania i skreślenia różnych pozycji, ale wystarczający do naszych celów l58k
Produkcja wartości z akra
nasiona (pszenicy) 1 f. szt. 9 szyi.
nawóz .	.	2 „	„	10	„
płaca robocza	3 „	„	10	„
ogółem .	7 f.	szt.	9	szył.
dziesięciny, daniny
podatki	.	.	1	f.	szt.	1	szyi.
renta	.	.	1	»	,,	8	„
zysk dzierżawcy
i proc.	.	.	1	„	„	2	„
ogółem	.	3	f.	szt.	n	szyi.
Wartość dodatkowa - zawsze przy założeniu, że cena produktu = jego wartości - została tu rozbita na różne rubryki, jak zysk, procent, dziesięciny itd. Rubryki te są dla nas obojętne. Sumujemy je i otrzymujemy jedną wartość dodatkową w sumie 3 f. szt. n szylingów. Sumę 3 f. szt. 19 szylingów, wyłożoną na nasiona i nawóz, przyjmujemy - jako stałą część kapitału - za równą zeru. Pozostaje wyłożony kapitał zmienny w sumie 3 f. szt. 10 szylingów, w miejsce którego została wytworzona nowa wartość wynosząca 3 f. szt. 10 szylingów +
.	-	. m 3 f. szt. 11 szylingów
+ 5 f. szt. n szylingów. A więc - =j-(—. wtęce, niż 100%. Robotnik więcej niż połowę swego dnia roboczego
31 Przypis do wyd. 2. - Przykład przędzalni, podany w pierwszym wydaniu, a odnoszący się do roku 1860, zawierał kilka błędów faktycznych. Podane w tekście zupełnie ścisłe liczby zostały mi dostarczone przez pewnego fabrykanta z Manchesteru. - Trzeba zaznaczyć, że w Anglii dawniej liczono konie mechaniczne wg średnicy cylindrów, obecnie zaś - wg rzeczywistej siły wykazanej przez indykator.
254
Rozdział 7- Stopa wartości dodatkowej
poświęca na wytwarzanie wartości dodatkowej, którą dzielą między siebie różne osoby pod różnymi pozorami 31a.
2.	Wyrażanie wartości produktu w proporcjonalnych częściach produktu
Wróćmy teraz do przykładu, który nam pokazał, w jaki sposób kapitalista robi z pieniędzy kapitał. Praca niezbędna jego przędzarza wynosiła 6 godzin, praca dodatkowa - tyleż, a więc stopa wyzysku siły roboczej wynosiła ioo°/o.
Produktem dwunastogodzinnego dnia roboczego jest 20 funtów przędzy wartości 30 szylingów. Nie mniej niż 8/io tej wartości przędzy (24 szylingi) stanowi na nowo tylko zjawiającą się wartość zużytych środków produkcji (20 funtów bawełny za 20 szylingów, wrzeciona itp. za 4 szylingi), czyli składa się z kapitału stałego. Pozostałe 2/io - to nowa wartość w wysokości 6 szylingów, która powstała w procesie przędzenia. Jedna jej połowa odtwarza wyłożoną dzienną wartość siły roboczej, czyli kapitał zmienny, druga zaś połowa stanowi wartość dodatkową wynoszącą 3 szylingi. Łączna wartość 20 funtów przędzy składa się przeto z następujących części:
wartość przędzy w wysokości 30 szylingów = 24 szylingom (c) + (3 szylingi (v) + 3 szylingi (/»)).
Ponieważ ta łączna wartość wyraża się w łącznym produkcie wynoszącym 20 funtów przędzy, przeto i różne składniki tej wartości muszą dać się wyrazić w proporcjonalnych częściach produktu.
Jeżeli wartość przędzy wynosząca 30 szylingów istnieje w 20 funtach przędzy, to 8/io tej wartości, czyli jej stała część wynosząca 24 szylingi, musi istnieć w 8/io produktu, czyli w 16 funtach przędzy. Z tego i31/s funta reprezentuje wartość materiału surowego, mianowicie wyprzędzionej bawełny za sumę 20 szylingów, a z2/3 funta - wartość zużytych materiałów
Sla Przytoczone obliczenia są tylko ilustracją. Zakładamy mianowicie, że ceny = wartościom. W księdze III przekonamy się, że założenie, iż ceny równają się wartościom, nie urzeczywistnia się w tak prosty sposób, nawet jeśli chodzi o ceny przeciętne.
255
Dział III. Wytwarzanie wartoici dodatkowej bezwzględnej
pomocniczych i środków pracy, wrzecion itp., wynoszącą 4 szylingi.
ij1/3 funta przędzy reprezentuje więc całą wyprzędzioną bawełnę, zawartą w łącznym produkcie wynoszącym 20 funtów przędzy, reprezentuje materiał surowy łącznego produktu, ale też nic więcej. Te funta przędzy zawierają wprawdzie tylko I51/s funta bawełny wartości ij1/® szylinga, ale pozostała ich wartość w wysokości 62/s szylinga stanowi ekwiwalent bawełny zużytej do wytworzenia pozostałych 62/s funta przędzy. Wygląda to tak, jak gdyby z tych 62/s funta przędzy wyskubano bawełnę, a cała bawełna łącznego produktu stłoczona została w funta przędzy. Nie zawierają one natomiast ani atomu wartości zużytych materiałów pomocniczych i środków pracy, ani nowej wartości stworzonej w procesie przędzenia.
Podobnie też dalsze 22/s funta przędzy, w których zawarta jest reszta kapitału stałego (= 4 szylingom), nie reprezentują nic poza wartością materiałów pomocniczych i środków pracy zużytkowanych na łączny produkt wynoszący 20 funtów przędzy.
A więc osiem dziesiątych produktu, czyli 16 funtów przędzy, chociaż cieleśnie, jako wartość użytkowa, jako przędza, są tak samo tworem pracy przędzenia jak pozostałe części produktu, nie zawierają w tym związku żadnej pracy przędzenia, pracy wchłoniętej podczas samego procesu przędzenia. Wygląda to tak, jak gdyby przekształciły się one w przędzę bez przędzenia, jak gdyby ich postać przędzy była czystym złudzeniem. Faktycznie, jeżeli kapitalista sprzedaje je za 24 szylingi i odkupuje za to swoje środki produkcji, okazuje się, że 16 funtów przędzy są bawełną, wrzecionami, węglem itp. jak gdyby w przebraniu.
Na odwrót, pozostałe 2/io produktu, czyli 4 funty przędzy, nie reprezentują teraz nic więcej, jak tylko nową wartość wynoszącą 6 szylingów, wytworzoną w ciągu 12-godzinnego procesu przędzenia. Zawarta w nich wartość zużytych materiałów surowych i środków pracy została już wypatroszona i wcielona w pierwsze 16 funtów przędzy. Ucieleśniona w 20 funtach przędzy praca przędzenia zebrana jest w 2/io produktu. Wygląda to tak, jak gdyby przędzarz wytworzył te 4 funty przędzy
256
Rozdział 7. Stopa wartoici dodatkowej
z powietrza lub z bawełny i wrzecionami, które istnieją jako dar natury, bez udziału pracy ludzkiej, i dlatego nie dołączają do produktu żadnej wartości.
Z tych 4 funtów przędzy, w których zawarta jest cała nowa wartość wytworzona w jednodniowym procesie przędzenia, połowa reprezentuje tylko zastępczą wartość zużytej siły roboczej, a więc kapitał zmienny w sumie 3 szylingów, pozostałe zaś dwa funty przędzy - tylko wartość dodatkową w sumie 3 szylingów.
Ponieważ 12 godzin pracy przędzarza uprzedmiotawia się w 6 szylingach, więc w wartości przędzy wynoszącej 30 szylingów uprzedmiotowionych jest 60 godzin pracy. Istnieją one w 20 funtach przędzy, z czego 8/io, czyli 16 funtów, stanowi materializację 48 godzin pracy wydatkowanej jeszcze przed rozpoczęciem procesu przędzenia, mianowicie pracy uprzedmiotowionej w środkach produkcji przędzy, natomiast 2/io, czyli 4 funty, są materializacją 12 godzin pracy wydatkowanych w samym procesie przędzenia.
Widzieliśmy przedtem, że wartość przędzy równa się sumie nowej wartości wytworzonej podczas jej produkcji i wartości istniejących już uprzednio w środkach jej produkcji. Teraz okazało się, że funkcjonalnie lub pojęciowo różne części składowe wartości produktu mogą być wyrażone w proporcjonalnych częściach samego produktu.
To rozszczepienie produktu - wyniku procesu produkcji -na pewną ilość produktu, która wyraża tylko pracę zawartą w środkach produkcji, czyli stałą część kapitału, na inną ilość, która wyraża tylko pracę niezbędną dołączoną w procesie produkcji, czyli zmienną część kapitału, i wreszcie na ostatnią ilość produktu, która wyraża tylko dołączoną w tym samym procesie pracę dodatkową, czyli wartość dodatkową - rozszczepienie to jest sprawą równie prostą jak ważną, o czym przekonamy się później, gdy zastosujemy je do powikłanych, a dotąd nie rozwiązanych zagadnień.
Rozpatrywaliśmy tu łączny produkt jako gotowy wynik dwunastogodzinnego dnia roboczego. Moglibyśmy jednak także towarzyszyć mu w procesie jego powstawania, a mimo to wyrazić produkty częściowe jako funkcjonalnie różne części produktu.
>7 - Marts-Engels - Dzida,
257
Dział III. Wytwarzanie wartości dodatkowej bezwzględnej
Przędzarz wytwarza w ciągu 12 godzin 20 funtów przędzy, a więc w ciągu 1 godziny - i2/s funta, a w ciągu 8 godzin.-I31/s funta, czyli częściowy produkt reprezentujący łączną wartość bawełny, którą przerabia się w ciągu całego dnia roboczego. W taki sam sposób częściowy produkt następnej godziny i 36 minut = 22/s funta przędzy i wobec tego wyraża wartość środków pracy zużytych w ciągu 12 godzin pracy. Podobnie przędzarz w ciągu następnej godziny i 12 minut wytwarza 2 funty przędzy = 3 szylingom, wartość produktu równającą się całej nowej wartości stworzonej w 6 godzinach pracy niezbędnej. Wreszcie w ciągu ostatnich 6/s godziny przędzarz wytwarza również 2 funty przędzy, których wartość równa się wartości dodatkowej wytworzonej przez jego sześciogodzinną pracę dodatkową. Ten sposób obliczania stosowany jest na własny użytek przez fabrykanta angielskiego, który powie np., że w ciągu pierwszych 8 godzin, tzn. w ciągu 2/3 części dnia roboczego, odbije sobie wydatki na bawełnę itd. Widzimy, że jest to formuła słuszna, jest to faktycznie tylko pierwsza formuła przeniesiona ze sfery przestrzeni, gdzie części produktu leżą obok siebie już gotowe, w sferę czasu, gdzie zjawiają się kolejno po sobie. Formuła ta może się jednak kojarzyć ze zgoła barbarzyńskimi wyobrażeniami, zwłaszcza w głowach, które tyleż w praktyce zainteresowane są w procesie pomnażania wartości, ile w teorii zainteresowane są w jego opacznym pojmowaniu. Tak np. można sobie wmówić, że nasz przędzarz w ciągu pierwszych 8 godzin swego dnia roboczego wytwarza lub zastępuje wartość bawełny, w ciągu następnej godziny i 36 minut - wartość zużytych środków pracy, w ciągu dalszej godziny i 12 minut - wartość płacy roboczej, a tylko osławioną „ostatnią godzinę” poświęca panu fabryki, czyli wytwarzaniu wartości dodatkowej. W ten sposób przypisuje się przędzarzowi jednocześnie aż dwa cuda: że wytwarza bawełnę, wrzeciona, maszynę parową, węgiel, oliwę itp. w tej samej chwili, gdy za ich pomocą przędzie, oraz że z jednego dnia roboczego określonej intensywności robi aż pięć takich dni. W naszym przykładzie wytworzenie materiału surowego i środków pracy wymagało mianowicie 24/e = 4 dwunastogodzinnym dniom roboczym, a przerobienie ich w przędzę jeszcze jednego
Rozdział 7. Stopa wartości dodatkowej
dwunastogodzinnego dnia roboczego. Że chciwość wierzy w takie cuda i że nigdy nie zbraknie jej na doktrynerskich sykofan-tach gotowych je udowodnić, niech świadczy poniższy przykład posiadający historyczny rozgłos.
3.	„Ostatnia godzina" Seniora
Pewnego pięknego poranku 1836 r. Nassau W. Senior, słynny z wiedzy ekonomicznej i pięknego stylu, ten - można poniekąd powiedzieć - Clauren wśród angielskich ekonomistów, wezwany został z Oksfordu do Manchesteru, ażeby tu poduczył się ekonomii, zamiast nauczać jej w Oksfordzie. Fabrykanci upatrzyli go sobie na głównego szermierza przeciw wydanemu niedawno Factory Act i59l i przeciw znacznie jeszcze zuchwalszej agitacji na rzecz dziesięciogodzinnego dnia roboczego. Z właściwym sobie zmysłem praktycznym ocenili, że pan profesor „wanted a good deal of finishing” [„wymaga jeszcze dobrego oszlifowania”]. Dlatego obstalowali go sobie do Manchesteru. Ze swej strony pan profesor lekcję otrzymaną od fabrykantów w Manchesterze wystylizował w pamflecie pt. „Letters on the Factory Act, as it affects the cotton manu-facture”, Londyn 1837. Możemy tam wyczytać m. in. takie oto budujące zdania:
„Na mocy obecnej ustawy żadna fabryka zatrudniająca osoby poniżej lat 18 nie może pracować dłużej niż n1/® godziny dziennie, tzn. 12 godzin przez pierwsze pięć dni, a 9 godzin w sobotę. Otóż poniższa analiza (!) pokazuje, że w tego rodzaju fabryce cały czysty zysk pochodzi z ostatniej godziny. Fabrykant wykłada 100 000 f. szt. - z tego 80 000 f. szt. na zabudowania fabryczne i maszyny, a 20 000 na materiał surowy i płace robocze. Jeżeli założymy, że kapitał dokonuje jednego obrotu w ciągu roku i że zysk brutto wynosi 15%, to wartość rocznego obrotu towarowego fabryki musi wynosić 115 000 f. szt... Każda z 23 półgodzin pracy wytwarza dziennie 5/ns, czyli */2S, tych 115 000 f. szt. Z tych ®/2S, które stanowią całe 115 000 funtów szterlingów (constituting the whole 115 000 £), 20/23, tj. 100 000 ze 115 000, zastępuje tylko kapitał; */23, czyli 5000 f. szt. z 15 000 zysku brutto (I), zastępuje zużycie fabryki 1 maszyn. Pozostałe 2/23, tj. dwie ostatnie półgodziny każdego dnia, wytwarzają czysty zysk w wysokości io°/o. Gdyby więc przy nie zmienionych cenach fabryka mogła pracować 13 godzin zamiast n1/#, to przy
2SQ
Dział III- W ytwarzanie wartości dodatkowej bezwzględnej
zwiększeniu kapitału obrotowego mniej więcej o 2600 f. szt. czysty zysk wzrósłby więcej niż w dwójnasób. Z drugiej zaś strony, gdyby godziny pracy zostały skrócone o jedną godzinę dziennie, zniknąłby czysty zysk, a gdyby zostały skrócone o i*/8 godziny, znikłby także zysk brutto” s2.
I to pan profesor nazywa „analizą”! Jeżeli uwierzył fabry-kanckim lamentom, że robotnicy najlepsze godziny dnia trwonią na wytwarzanie, a zatem na odtwarzanie, czyli zastępowanie wartości zabudowań, maszyn, bawełny, węgla itp., to wszelka analiza była tu zbyteczna. Powinien był po prostu odpowiedzieć: Moi panowie! Kaźcie pracować przez 10 godzin zamiast przez utya, a zobaczycie, że - przy nie zmienionych pozostałych
32 Senior, tamże, str. 12, 13. Pozostawiamy na boku różne osobliwości obojętne dla naszych celów, np. twierdzenie, że to, co zastępuje zużyte maszyny itd., a więc składową część kapitału, kapitaliści zaliczają do swego zysku, brutto lub netto, brudnego lub czystego. Nie zastanawiamy się też nad tym, czy podane liczby są prawdziwe czy też fałszywe. Że nie są one więcej warte niż tak zwana „analiza”, tego dowiódł Leonard Horner w „A letter to Mr. Senior etc.”, Londyn 1837. Leonard Horner, jeden z Factory Inquiry Commissioners [komisarzy badających stosunki fabryczne] w 1833 r. i inspektor fabryczny, a właściwie cenzor fabryk, aż do roku 1859, położył nieśmiertelne zasługi w obronie angielskiej klasy robotniczej. Przez całe życie prowadził walkę nie tylko z rozjątrzonymi fabrykantami, ale też z ministrami, dla których nieporównanie ważniejszą rzeczą było liczenie „głosów” panów fabrykantów w Izbie Gmin niż godzin pracy „rąk” zatrudnionych w fabryce.
Uzupełnienie do przypisu 32. - Wykład Seniora jest mętny, całkiem niezależnie od tego, że jego treść też jest błędna. Właściwie chcial on powiedzieć, co następuje: Fabrykant zatrudnia robotników w ciągu n*/2, to jest 23/s godziny dziennie. Podobnie jak poszczególny dzień roboczy, tak też i całoroczna praca składa się z nV2, czyli 23/2 godziny (pomnożonych przez liczbę dni roboczych w ciągu roku). Przy tym założeniu 28/s godziny pracy wytwarzają produkt roczny wartości T15 000 f. szt.;
godziny pracy wytwarza 1/t3 X 115 000 f. szt.; 2% godz. pracy wytwarza 2%3 X 115 000 f. szt. = 100 000 f. szt., tzn. zastępuje tylko wyłożony kapitał. Pozostają 3/2 godziny pracy, które wytwarzają 8/23 X 115 000 f. szt. = 15 000, tzn. zysk brutto. Z tych 8/2 godziny pracy ł/s godziny pracy wytwarza */23 X 115 000 f. szt. = 5000 f. szt., tzn. zastępuje tylko zużycie fabryki i maszyn. Ostatnie dwie półgodziny, tzn. ostatnia godzina pracy, wytwarza 2/23 X 115 000 f. szt. ~ 10 000 f. szt., tzn. czysty zysk. W tekście Senior przekształca ostatnie 2/ss produktu w części samego dnia roboczego.
260
Rozdział 7. Stopa wartości dodatkowej
warunkach - dzienne zużycie bawełny, maszyn itp. będzie o i1^ godziny mniejsze. Zyskacie więc dokładnie tyle, ileście stracili. Wasi robotnicy będą w przyszłości trwonili o ix/2 godziny mniej na odtwarzanie, czyli zastępowanie, wyłożonej wartości kapitałowej. Jeżeli zaś nie uwierzył im na słowo, lecz jako rzeczoznawca uznał, że zachodzi konieczność analizy, to powinien był przede wszystkim poprosić panów fabrykantów, żeby w zagadnieniu, w którym idzie wyłącznie o stosunek czystego zysku do wielkości dnia roboczego, nie mieszali bezładnie maszyn i zabudowań fabrycznych, materiałów surowych i pracy, lecz żeby zechcieli łaskawie umieścić po jednej stronie kapitał stały, zawarty w budynkach fabrycznych, w maszynach, w materiałach surowych itd., a po drugiej stronie -kapitał wyłożony na płace robocze. Gdyby się wtedy przypadkiem okazało, że według fabrykanckiego rachunku robotnik w ciągu 2/2 godzin pracy, czyli w ciągu jednej godziny, odtwarza, czyli zastępuje, płacę roboczą, to nasz analityk powinien by tak oto kontynuować swoje rozumowanie:
Według waszych danych robotnik w przedostatniej godzinie wytwarza swą płacę roboczą, a w ostatniej - waszą wartość dodatkową, czyli czysty zysk. Ponieważ w jednakowych okresach wytwarza jednakowe wartości, więc produkt przedostatniej godziny ma taką samą wartość jak produkt ostatniej. Następnie, robotnik tylko o tyle wytwarza wartość, o ile wydatkuje pracę, a ilość jego pracy mierzy się czasem jego pracy. Czas ten wynosi według waszych danych n1/^ godziny dziennie. Pewną część tych n1^ godziny robotnik poświęca na wytworzenie, czyli zastąpienie, swej płacy roboczej, inną zaś część na wytworzenie waszego czystego zysku. Więcej nic nie robi w ciągu dnia roboczego. Ponieważ jednak według was jego płaca robocza i dostarczona przezeń wartość dodatkowa są wartościami jednakowej wielkości, przeto wytwarza on, oczywiście, swą płacę roboczą w ciągu 53/4 godziny, a wasz czysty zysk w ciągu drugich 53 A godziny. Ponieważ, następnie, wartość dwugodzinnego produktu-przędzy równa się sumie wartości jego płacy roboczej i waszego czystego zysku, przeto wartość tej przędzy musi być wyrazem nł/2 godziny pracy, produkt przedostatniej godziny musi być wyrazem 53/4 godziny, produkt
261
Dział III. Wytwarzanie wartości dodatkowe] bezwzględnej
ostatniej godziny - ditto. Zbliżamy się teraz do punktu drażliwego. A więc - uwaga! Przedostatnia godzina pracy jest zwykłą godziną pracy, podobnie jak i pierwsza. Ni plus, ni moins [Ani mniej, ani więcej]. W jakiż więc sposób może przędzarz w ciągu jednej godziny pracy wytworzyć wartość przędzy stanowiącą wyraz $3/4 godziny pracy? Zaiste, takich cudów on nie dokonuje. Wartość użytkowa, którą wytwarza w ciągu jednej godziny pracy, jest określoną ilością przędzy. Wartość tej przędzy jest wyrazem j3/4 godziny pracy, z czego 43/4 godziny zawarte są, bez jego przyczynienia się, w zużytych w ciągu godziny środkach produkcji, w bawełnie, w maszynach itp., 4/4 zaś, czyli jedna godzina, dołączone zostały przez niego samego. Skoro więc jego płaca robocza jest wytwarzana w ciągu 53/4 godziny, a przędza wytworzona w ciągu jednej godziny przędzenia zawiera również j3/4 godziny pracy, to nie ma żadnych czarów w tym, że nowa wartość wytworzona przez niego w ciągu j3/4 godziny przędzenia równa się wartości produktu jednej godziny przędzenia. Mylicie się jednak najzupełniej, jeżeli sądzicie, że robotnik trwoni bodaj jeden atom czasu swego dnia roboczego na reprodukcję, czyli „zastąpienie”, wartości bawełny, maszyn itp. Już to samo, że jego praca robi z bawełny i wrzecion przędzę, już samo przędzenie sprawia, że wartość bawełny i wrzecion sama przechodzi na przędzę. Zawdzięcza się to jakości jego pracy, a nie jej ilości. Co prawda, w ciągu godziny przeniesie on na przędzę więcej wartości bawełny itd. niż w ciągu pół godziny, lecz tylko dlatego, że przez godzinę wyprzędzie więcej bawełny niż przez pół godziny. Teraz więc rozumiecie już: wasze wyrażenie, że w przedostatniej godzinie robotnik wytwarza wartość swej płacy roboczej, a w ostatniej czysty zysk - wyrażenie to nie oznacza nic innego jak tylko to, że w przędzy wytworzonej w ciągu dwóch godzin jego dnia roboczego, mniejsza, czy są one pierwszymi czy ostatnimi, ucieleśnionych jest 1^/2 godziny pracy, akurat tyle godzin, ile wynosi cały jego dzień roboczy. Wyrażenie zaś, że przez pierwsze y3/4 godziny wytwarza on swoją płacę roboczą, a przez następne j3/4 godziny wasz czysty zysk, nie oznacza znowu nic innego jak tylko to, że pierwsze j3/4 godziny są przez was opłacone, a pozostałe 53/4 - są
262
Rozdział 7. Stopa wartości dodatkowej
nie opłacone. Mówię o zapłacie za pracę, a nie za siłę roboczą, żeby przemawiać waszym żargonem. Jeżeli teraz, panowie, porównacie stosunek opłaconego przez siebie czasu pracy do nie opłaconego, to przekonacie się, że jest to stosunek jednej połowy dnia do drugiej połowy, a więc 100%, co stanowi oczywiście wcale przyzwoitą stopę procentową. Nie ulega też najmniejszej wątpliwości, że jeżeli zmusicie wasze „ręce” do harowania przez 13 godzin zamiast przez iiV2 i te nowe i*/2 godziny, zgodnie z waszym zwyczajem, dołączycie do samej tylko pracy dodatkowej, to praca dodatkowa wzrośnie z 53/i do 7x/4 godziny, a zatem stopa wartości dodatkowej wzrośnie ze ioo°/o do i262/230/®. Jesteście natomiast zbyt szalonymi sangwinikami spodziewając się, że przez dodanie i*/2 godziny stopa ta podniesie się ze 100 do 200% lub nawet więcej niż do 200%, tzn. „wzrośnie więcej niż w dwójnasób”. Z drugiej zaś strony - zaiste niepojęte jest serce ludzkie, zwłaszcza gdy człowiek nosi swe serce w sakiewce - jesteście zbyt zwariowanymi pesymistami, gdy obawiacie się, że przez skrócenie dnia roboczego z ii1/2 do ioV2 godziny cały wasz czysty zysk prze-padnie. Jako żywo - nie! Przy założeniu, że wszystkie inne warunki pozostały nie zmienione, praca dodatkowa zmniejszy się z js/4 godziny do 43/ł godziny, co przecież da jeszcze niezgorszą stopę wartości dodatkowej, mianowicie 8214/23°/°. Lecz fatalna „ostatnia godzina”, o której nabajaliście więcej niż chiliaści [60] o końcu świata, jest „all bosh” [„wierutnym głupstwem”]. Jej utrata nie zabierze wam waszego „czystego zysku” ani nie pozbawi pracujących dla was dzieci obojga płci „czystości duszy” 32a.
32a Jeżeli Senior dowiódł, że od „ostatniej godziny pracy” zawisł los czystego zysku fabrykantów, istnienie angielskiego przemysłu bawełnianego i stanowisko Anglii na rynku światowym, to dr Andrew Ure l8,l przelicytował go jeszcze, dowodząc, że jeżeli dzieciom pracującym w fabrykach i w ogóle młodzieży poniżej lat 18 nie zapewni się na całe 12 godzin ciepłej i czystej atmosfery moralnej izby fabrycznej, tylko wygna się je „o godzinę” wcześniej do oziębłego i lekkomyślnego świata zewnętrznego, to skażone próżniactwem i występkiem nie dostąpią zbawienia duszy. Począwszy od 1848 r. inspektorzy fabryczni w swych półrocznych „Reports” niestrudzenie drażnią fabrykantów „ostatnią”,
263
Dział Ul- W ytwarzanie wartości dodatkowej bezwzględnej
Kiedy pewnego dnia rzeczywiście wybije wasza „ostatnia godzina”, wspomnijcie o profesorze z Oksfordu. Na razie zaś: do przyjemnego zobaczenia na jakimś lepszym świecie. Ad-
„fatalną godziną”. Tak np. pan Howell w swym sprawozdaniu fabrycznym z 31 maja 1855 r. mówi: „Gdyby poniższe dowcipne wyliczenie” (tu cytuje Seniora) „było słuszne, wszystkie fabryki bawełniane Zjedn. Królestwa pracowałyby od roku 1850 ze stratą” („Reports of the Insp. of Fact. for the half year ending 30th April 1855”, str. 19, 20). Gdy w toku 1848 parlament uchwalił ustawę o dziesięciogodzinnym dniu pracy, fabrykanci wymusili na niektórych robotnikach pracujących w wiejskich przędzalniach lnu, rozsianych na obszarze hrabstw Dorset i Somersct, kontrpetycję, w której m. in. czytamy: „My, podpisani pod petycją rodzice, sądzimy, że dodatkowa godzina próżnowania nie może przynieść żadnych innych następstw oprócz demoralizacji naszych dzieci, gdyż próżniactwo jest początkiem wszystkich występków”. Sprawozdanie inspekcji fabrycznej z dnia 31 października 1848 r. czyni z tego powodu następującą uwagę: „Atmosfera przędzalń lnu, w których pracują dzieci tych cnotliwych i czułych rodziców, jest do tego stopnia przepełniona kurzem i drobnymi wlókienkami surowca, że spędzenie choćby 10 minut w przędzalniach jest w najwyższym stopniu niemiłe, gdyż nie można tego uczynić bez najbardziej przykrego wrażenia, jako że oczy, uszy, nozdrza i usta natychmiast napełniają się chmurami pyłu lnianego, przed którym nie ma ucieczki. Sama praca wobec gorączkowego tempa maszyn wymaga wytężonej zręczności i nieustannego ruchu, a przy tym niesłabnącej uwagi, wydaje się więc trochę zanadto surowe kazać rodzicom stosować wyraz «próżniactwo» wobec własnych dzieci, które po odliczeniu przerwy na posiłek są przez cale 10 godzin przykute do takiego zajęcia w takiej atmosferze... Dzieci te pracują dłużej niż parobcy rolni w sąsiednich wioskach... Takie nacechowane egoizmem bzdury o «próżniac-twie i występku* trzeba napiętnować jako czystej wody cant [święto-szkostwo] i najbezwstydniejszą obłudę... Ta część publiczności, która mniej więcej przed dwunastu laty oburzała się na tupet, z jakim publicznie i całkiem na serio głoszono, zasłaniając się sankcją wysokiego autorytetu, że cały «czysty zysk* fabrykanta jest dziełem «ostatniej godziny* pracy, wobec czego skrócenie dnia roboczego o jedną godzinę unicestwia ten czysty zysk - ta część publiczności, twierdzimy, nie uwierzy chyba własnym oczom, gdy się oto przekona, że oryginalne odkrycie dotyczące zalet «ostatniej godziny* zostało potem ulepszone w tym sensie, że zawiera już ona jednocześnie moralność* i «zysk*; tak że jeżeli czas trwania pracy dzieci ulegnie skróceniu do pełnych 10 godzin, to wraz z czystym zyskiem pracodawców ulotni się również moralność dzieci, albowiem jedno i drugie zależy od tej ostatniej, fatal-
‘64
Rozdział 7. Stopa wartości dodatkowej
dio!...33 Sygnał odkrytej przez Seniora w 1856 r. „ostatniej godziny” podał na nowo w „London Economist” 15 sierpnia 1848 r., występując przeciw ustawie o dziesięciogodzinnym dniu roboczym, pan James Wilson, jeden z naczelnych mandarynów ekonomii.
4.	Produkt dodatkowy
Tę część produktu (Vio dwudziestu funtów przędzy, czyli 2 funty przędzy w przykładzie z podrozdziału drugiego), w której wyraża się wartość dodatkowa, nazywamy produktem dodatkowym (surplus produce, produit net). Podobnie jak stopę wartości dodatkowej określa stosunek wartości dodatkowej nie do łącznej sumy kapitału, lecz do jego zmiennej części
nej godziny” („Repts. of Insp. of Fact. for jist Oct. 1848”, str. 101). To samo sprawozdanie przytacza potem przykłady „moralności” i „cnoty” tych panów fabrykantów, ich podstępów, forteli, obiecanek, pogróżek, fałszerstw itp., za pomocą których wymogli na garstce zupełnie bezbronnych robotników podpisanie podobnych petycji, ażeby potem przedłożyć je parlamentowi jako petycje całej gałęzi przemysłu, całych hrabstw. - Rzeczą w najwyższym stopniu charakterystyczną dla dzisiejszego stanu tak zwanej „nauki” ekonomicznej jest to, że ani sam Senior, który ku swemu honorowi później energicznie wystąpił na rzecz ustawodawstwa fabrycznego, ani jego pierwsi lub późniejsi przeciwnicy nie mogli sobie poradzić z błędami logicznymi „oryginalnego odkrycia". Odwoływali się do doświadczenia i do praktyki. Why i wherefore [Dlaczego i skąd] - pozostało tajemnicą.
33	A jednak profesor skorzystał coś niecoś ze swej manczesterskiei wycieczki! W „Letters on the Factory Act” cały czysty zysk, „zysk” i „procent”, a ponadto „something morę” [„jeszcze coś więcej"] zawisły od jednej nie opłaconej godziny pracy robotnika! Ale jeszcze rok przedtem Senior w swych „Outlines of Political Economy”, napisanych ku zbudowaniu oksfordzkich studentów i wykształconych filistrów, „odkrył” wbrew teorii Ricarda o określaniu wartości przez czas pracy, że zysk pochodzi z pracy kapitalisty, a procent - z jego ascezy, z jego „wstrzemięźliwości”. Sama bajeczka była stara, ale słowo „wstrzemięźliwość” - nowe. Pan Roscher przetłumaczył je dobrze na niemieckie słowo „Enthaltung”. Jego rodacy, mniej biegli w łacinie, wszelacy Wirtowie, Schultzowie i inni prostaczkowie, odziali je w mnisi habit przekształcali w „Entsagung” [„wyrzeczenie”].
Dział III. Wytwarzanie wartości dodatkowej bezwzględnej
składowej, tak też wielkość produktu dodatkowego określa jego stosunek nie do reszty łącznego produktu, lecz do tej części produktu, w której wyraża się praca niezbędna. Podobnie jak wytwarzanie wartości dodatkowej jest celem przewodnim produkcji kapitalistycznej, tak też poziom bogactwa mierzy się nie bezwzględną wielkością produktu, lecz względną wielkością produktu dodatkowego 34.
Suma pracy niezbędnej i pracy dodatkowej, suma okresów czasu, w których robotnik wytwarza zastępczą wartość swej siły roboczej i wartość dodatkową, stanowi bezwzględną wielkość jego czasu pracy - dzień roboczy (working day).
34	„Dla osoby, która posiada 20 000 f. szt. kapitału i otrzymuje rocznie 2000 f. szt. zysku, jest sprawą zupełnie obojętną, czy jej kapitał zatrudnia stu czy tysiąc robotników i czy wytworzone towary będzie można sprzedać za 10 000 czy za 20 000 f. szt., byle tylko otrzymywany przez nią zysk nie spad! poniżej 2000 f. szt. Czyż rzeczywisty interes narodu nie przedstawia się podobnie? Jeżeli przypuścimy, że rzeczywisty dochód netto narodu, jego renta i zysk, pozostaje bez zmiany, to bez znaczenia jest, czy naród składa się z dziesięciu czy dwunastu milionów mieszkańców” (Ricardo, „Principles etc.”, str. 416). Na długo przed Ricardem fanatyk produktu dodatkowego, Arthur Young, zresztą niezmiernie gadatliwy i bezkrytyczny pisarz, którego sława jest odwrotnie proporcjonalna do jego zasług, powiedział m. in.: „Jakiż pożytek miałoby nowoczesne królestwo z całej prowincji, której ziemia byłaby uprawiana na starorzymską modłę przez drobnych, samodzielnych chłopów, choćby nawet uprawa ta była najlepsza? Jakiż miałoby to cel, jeżeli nie ten jeden, żeby płodzić ludzi („the mere purpose of breeding men”), co samo przez się jest zgoła bezcelowe („is a most useless purpose”)” (Arthur Young, „Political Arithmetic etc.”, Londyn 1774, str. 47).
Uzupełnienie do przypisu 34. - Dziwna jest „ta silna skłonność... aby przedstawiać czysty dochód jako korzystny dla klasy pracującej... tymczasem rozumie się samo przez się, że jeżeli jest korzystny, to nie dlatego, że jest czysty” (Th. Hopkins, „On Rent of Land etc.”, Londyn 1828, str. 126).
266
ROZDZIAŁ ÓSMY
Dzień roboczy
i. Granice dnia roboczego
Wychodziliśmy z założenia, że siłę roboczą kupuje się i sprzedaje według jej wartości. Jej wartość, podobnie jak wartość każdego innego towaru, określana jest przez czas pracy niezbędny do jej wytworzenia. Jeżeli więc wytworzenie przeciętnych dziennych środków utrzymania robotnika wymaga np. 6 godzin, to musi on pracować przeciętnie 6 godzin dziennie, ażeby codziennie wytworzyć swą siłę roboczą lub odtworzyć wartość uzyskaną z jej sprzedaży. Niezbędna część jego dnia roboczego wynosi wówczas 6 godzin, a więc przy pozostałych nie zmienionych warunkach jest wielkością daną. Ale nie znaczy to wcale, że przez to dana jest wielkość samego dnia roboczego.
Załóżmy, że odcinek a -----------b wyobraża czas trwania,
czyli długość niezbędnego czasu pracy, dajmy na to, 6 godzin. Zależnie od tego, czy praca będzie przedłużona o i, 3 lub 6 godzin, otrzymamy trzy różne odcinki:
Dzień roboczy I	Dzień roboczy II
a--------b—c	a----------b----c
Dzień roboczy III a------------b--------------C,
które wyobrażają trzy różne dnie robocze, o 7, 9 i 12 godzinach. Linia przedłużenia bc wyobraża pracę dodatkową. Ponieważ dzień roboczy = ab + bc, czyli ac, przeto zmienia się on wraz
267