Text
                    PAMiĘTNIKI
SAMUELA I BOGUSŁAWA KAZIMIERZA MASKIEWICZÓW
(WIEK XVII)
OPRACOWAŁ, WSTĘPEM ] PRZYPISAMI OPATRZYŁ
ALOJZY SAJKOWSKI
REDAKCJA I SŁOWO WSTĘPNE WŁADYSŁAW CZAPLIŃSKI
WROCŁAW 1961
ŻAKI AD NARODOWY IM. OSSOLIŃSKICH - WYDAWNICTWO



TŁO HISTORYCZNE PAMłĘTNIKA SAMUELA MASKIEW!CZA Lata między rokiem 1600 a 162), a więc !ata, o których pisze w pamiętniku Samuel Maskiewicz, to czasy zasługujące na specjałną uwagę. Na pierwszy rzut oka mogłoby się wprawdzie wydawać, że to okres mniej ważny. Za nim jest bowiem okres wielkich przemian renesansu i reformacji, okres zloty łiteratury i sztuki połskiej, dramatycznych walk religijnych, na szczęście u nas w Połsce bezkrwawych. Za nim jest epopeja wojen prowadzonych przez wiełkiego króła Węgra i jego hetmana Jana Zamojskiego. Dałeko przed nim jeszcze dramatyczny okres wałk o istnienie państwa, wsławiony piórem autora Tły/ogn. Dła historyków łiteratury ten okres to okres srebrny, jeśłi nie brązowy, dła historyków sztuki epoka nie cieszącego się w szerszych kołach wzięciem baroku. Historycy polityczni, oceniając ujemnie prowadzoną wówczas połitykę, wyłiczają Z niechęcią kolejne błędne posunięcia, jak dwukrotne sojusze z Habsburgami, wyprawę interwencyjną w głąb Rosji, błędną połitykę wobec Śłąska, Mołdawii, katastrofę Cecory, słabo okupioną połowicznym sukcesem Chocimia. Dodajmy, że na te czasy przypada rokosz sandomierski, zwany częściej rokoszem Zebrzydowskiego, że równocześnie w tych latach trwa w Połsce ferment wewnętrzny, opisany mistrzowskim piórem Łozińskiego na kartach jego książki Prawem i /enem. Dopiero bliższe wejrzenie w te lata, dokładniejsze zaznajomienie się z rozgrywającymi się tu sprawami pozwala nam stwierdzić, że jednak jest to okres ze wszech miar ciekawy, przez który przechodzą kolejno wszystkie niemal kraje Europy, który jednak u nas przybiera specjalne formy, mianowicie czas pierwszego załamania się trwającego w Europie od średniowiecza feudalizmu.
6 Wspominany proces, zaczynający się na Zachodzie już w XV, a trwający przez cały XVI do połowy XVII wieku, jest związany z tworzentem stę tam i w Europie centralnej coraz to siiniejszych zalążków formacji kapitalistycznej. Proces ten zostaje przyspieszony przez import wielkich ilości szlachetnych kruszców, głównie srebra z Nowego Świata, który powoduje w całej Europie zjawisko zwane rewolucją cen, czyli silny wzrost cen towarów, zwłaszcza produktów rolnych. Zjawisko to, niemile widziane w szerokich kołach mieszkańców Europy, sprowadza jednak w większości państw rozmach i rozkwit życia gospodarczego. Rewolucja cen daje się silnie odczuć w Polsce i staje się przyczyną wielkiego niezadowolenia i narzekań, ale w gruncie rzeczy Polska ciągnie z tego faktu poważne korzyści, albowiem drożeją najwięcej produkty rolne, których Polska jest głównym eksporterem na Zachód. Dzięki temu też Polska, albo ściślej powiedziawszy szlachta Polska i nieliczna część mieszczaństwa polskiego, przeżywa w drugiej połowie XVI i w pierwszych dekadach XVII wieku okres wielkiej zamożności, o czym do dziś dnia świadczą liczne pałace czy kościoły budowane wówczas przez polską szlachtę i magna- terię, a będące nieraz wybitnymi dziełami sztuki. Biorąc to pod uwagę można by przypuszczać, że Polsce zostanie zaoszczędzone przykre zjawisko, które daje się wyraźnie zaobserwować na zachodzie Europy, mianowicie kryzysu warstwy szlacheckiej. Wiadomo bowiem, że z chwilą wytwarzania się porządku kapitalistycznego w Europie głównym źródłem dochodu przestaje być ziemia jak w okresie feu- dalizmu, a staje się przemysł manufakturowy, kopalnictwo i międzynarodowy handel. W związku z tym szlachta zachodnioeuropejska, czerpiąca coraz mniejsze renty pieniężne z swej ziemi, nie mogąc dorównać bogatemu mieszczaństwu staje się warstwą niespokojną, źródłem trudności i fermentów społecznych. Proces ten obserwujemy wyraźnie w szeregu państw europejskich. W Niemczech doprowadza on do powstania Si- ckingena. do udziału szlachty w wojnie chłopskiej. We Francji, z chwilą kiedy zakończyły się wojny z Hiszpanią we Włoszech, które absorbowały szlachtę francuską, staje się on główną przyczyną wojen religijnych, w których szlachta bierze w wielkiej ilości udział. W Portugalii, a więcej jeszcze w Hiszpanii znajduje ujście dla siebie w wyprawach do Nowego Świata. Ostatecznie jednak i Polska z czasem musiała przeżyć ten kryzys, tylko że przyczyny jego były inne na Zachodzie, a czas przeżycia póź-
ntejszy. Jak wiadomo, w Polsce poza miastami pruskimi nie wyrasta warstwa zamożnego, zajmującego się wielkim handlem i przemysłem mieszczaństwa. Wydaje się też, że w Polsce nic nie przeszkadza szlachcie wykorzystywać wspaniałą koniunkturę zbożową i bogacić się. Przy bliższym jednak wejrzeniu przekonujemy się, że i tu wyrastały przed szlachtą poważne trudności, którym nie umiała zapobiec. Tak więc w pierwszym rzędzie wzrost zamożności w XVI wieku wywołuje w konsekwencji w Polsce, podobnie jak w całej Europie, wzrost ludności. Uderza to w pierwszym rzędzie w rozradzającą się silnie biedniejszą szlachtę, której skutkiem tego zaczynają nie wystarczać odziedziczone po przodkach ziemie. Część tej szlachty znajduje chleb i zajęcie na kresach wschodnich Rzeczypospolitej, wiele jednak z niej pozostaje na miejscu i tworzy grupę niezadowolonych ludzi. Zjawisko to obserwują i notują współcześni pisarze. Bystry obserwator stosunków w Polsce, Paweł Palczowski, szlachcic z Oświęcimskiego, na którego będziemy się jeszcze szereg razy powoływać, pisze w swej broszurze z r. 1609 : „Drudzy [szlachcice] tak bardzo się rozrodzili, że już oną jedną wioską, a pogotowiu [tym bardziej] jednym zagonem wyżywić się nie mogą". W Anglii w podobnej sytuacji szlachta chwytała się współpracy z mieszczanami, dostarczała przemysłowi wełny, wkładała pieniądze w zyskowne operacje handlowe, lub też sama brała się do handlu i przemysłu. W Polsce, podobnie zresztą jak we Francji, szlachcie nie wolno się było zajmować handlem, z chwilą zaś kiedy szlachta próbowała, nawet odbierając warsztaty mieszczanom, zajmować się przemysłem, kończyło się to katastrofą. Dlaczego tak było, trudno na tym miejscu się zastanawiać. Trzeba jedynie skonstatować, że właśnie na przełomie XVI i XVII wieku w związku z roz- radzaniem się szlachty rosła ilość tych uprzywilejowanych obywateli, pozbawionych potrzebnych do wyżycia na odpowiednim poziomie dochodów, niezadowolonych, skorych do bitki i wypitki. Z ich szeregów powstawał ten specyficzny typ szlachcica niespokojnego, którego wyczyny zatruwały życie spokojnym ludziom, a które zapełniają kartki znanej książki Łozińskiego Prawem /ewem. Nie tylko jednak sam wzrost zaludnienia przyczynia się do pogorszenia doli średniej szlachty. Równocześnie obserwujemy niepokojące zjawisko koncentracji majątków w rękach magnaterii, proces, który w konsekwencji prowadzi do zmniejszenia się ziemi mającej wyżywić mniej
8 zamożną szlachtę. Uderzające też jest, że na kresach wschodnich wyrastają przede wszystkim fortuny magnackie, a nie majątki średniej szlachty. Wspomniane zjawisko pogłębia też i utrudnia kryzys w ramach warstwy feudalnej, który przeżywa Polska w tym okresie, o czym też należy pamiętać czytając pamiętnik Maskiewicza. Równocześnie przeżywa Polska ówczesna drugi ważny proces, mianowicie fakt starcia się silnej w Polsce szlachty z królem, który usiłuje w ten czy inny sposób wzmocnić swą władzę w kraju. Dążenie do wzmocnienia władzy monarszej obserwujemy w Europie niemal równocześnie z powstaniem państw narodowych. Wzrost zamożności państw, przemiany w sztuce wojennej, polegające między innymi na zarzuceniu ciężkiej milicji feudalnej na rzecz wojsk zaciężnych, przyspiesza to dążenie. Szybciej też czy wolniej wyrastają na Zachodzie monarchie absolutne, przy czym szereg różnych powodów sprawia, że szlachta popiera te dążenia królewskie, lub też stawia tym dążeniom stosunkowo słaby opór. Specjalna zaś konfiguracja poszczególnych państw sprawiała, że w dążeniu swym do wzmocnienia władzy monarszej król opierał się raz na szlachcie przeciw magnaterii, raz znowu na mieszczaństwie przeciw magnaterii i szlachcie. W pewnych wypadkach godziła szlachtę z silną władzą królewską obawa przed buntami chłopskimi czy też biedoty mieszczańskiej. W Polsce zakusy królewskie w celu wzmocnienia swej władzy obserwujemy, nie sięgając wcześniejszych wieków, przez cały wiek XVI. Próby dalsze podejmuje planowo zwolennik absolutyzmu na modłę hiszpańską, Zygmunt III. Warunki jednak istniejące w Polsce nie sprzyjają takim dążeniom. Jak wspomnieliśmy, w Polsce brak było silnego mieszczaństwa, na którym mógłby się król oprzeć. Obce w gruncie rzeczy pochodzenie króla utrudnia jego porozumienie z szlachtą przeciw magnaterii i dlatego król usiłuje dogadać się raczej z magnaterią, jednak i te próby nie dają rezultatów, raz dlatego, że magnaterii odpowiada demokratyczny na swój sposób ustrój Polski, po drugie, że silny obóz protestancki nie chce zgodzić się na wzmocnienie władzy króla zeloty — katolika. W związku z tym Polska przeżywa rokosz szlachecki, zwany popularnie rokoszem Zebrzydowskiego. Przy całej jednak odmienności stosunków nie jest ten rokosz szlachecki jakąś anomalią na tle stosunków europejskich. Niedługo potem przecież dojdzie w sąsiednich ziemiach należących do Habsburgów do powstania
9 w krajach korony św. Wacława i krajach austriackich. Połowa XVII wieku ujrzy we Francji feudałno-mieszczański ruch Frondy, nie mówiąc już o mającej inny charakter rewoiucji angiełskiej w latach czterdziestych. W świetle więc tego, co napisaliśmy wyżej, widać, że okres opisywany przez Samuela Maskiewicza jest okresem ważnym, a równocześnie istotnie ciekawym w dziejach Polsłd. Przegłądając pamiętnik naszego husarza przekonujemy się bez trudu, że uwaga autora w pierwszym rzędzie skupia się na łatach 1610—16ł4, czyli początkowo na latach interwencji Polski w stosunki rosyjskie, potem zaś konfederacji wojskowych. To, co pisze o latach wcześniejszych, czy też późniejszych, jest w gruncie rzeczy ułamkowe i bardzo niekompletne. To nas tłumaczy, że w naszych dalszych rozważaniach zajmiemy się głównie tymi dwoma sprawami. Nieporozumienia między Polską a Moskwą, które dość szybko przerodziły się w zatargi i wojny, zaczęły się, jak wiadomo, w dawnych czasach. U podstaw zatargów tych dwóch słowiańskich narodów leżał fakt, że w okresie słabości państwa moskiewskiego Polska poprzez unię z Litwą weszła w posiadanie zarówno ziem zamieszkałych przez Ukraińców, jak i Białorusinów, a nawet pewnych okolic zamieszkałych przez Wielkorusów. Państwo moskiewskie z chwilą, gdy otrząsnęło się z zależności od Tatarów, przejmując tradycję wielkiego księstwa kijowskiego i dokonując scalenia ziem zamieszkałych przez ludność ruską, upomniało się o ziemie będące własnością początkowo Polsko-Litwy, potem zaś zjednoczonej Rzeczypospolitej szlacheckiej. Wojny, zaczęte jeszcze pod koniec XV wieku, przeciągnęły się przez cały wiek XVI, przy czym od połowy tego stulecia dołączyła się jeszcze sprawa Inflant, stanowiących przedmiot pożądania zarówno Litwy, jak i Moskwy. Wojny te ciągnęły się, jak widzimy, przeszło sto łat i były chwilami dość zacięte, niemniej jednak w gruncie rzeczy me wykraczały poza charakter walk sąsiedzkich, w czasie których żaden z partnerów nie czuje się zagrożony w swym istnieniu przez przeciwnika. Jest też chyba rzeczą pewną, że dogłębnie stosunki między dwoma państwann zepsuł dopiero okres interwencji Rzeczypospolitej w stosunki wewnętrzne Rosji w okresie smuty. Świadomość tego, że działalność Polaków zapisała się wów¬
10 czas trwałymi, i to krwawymi głoskami w pamięci rosyjskiej, miełi już współcześni. Nie darmo też ówczesny rymopis, dawniejszy żołnierz, pisząc 0 zniszczeniu przez Połaków Moskwy z niewątpliwą przesadą konstatuje, że Rosjanie „nie zapomnią Połaków, póki stanie świata". Jakie były przyczyny, charakter i skutki tych wojen? By odpowiedzieć na te pytania, trzeba przynajmniej w ogółnym skrócie przypomnieć przebieg wydarzeń. Wiadomo powszechnie, że okazją do wmieszania się Połski w stosunki rosyjskie stały się niepokoje powstałe w tym państwie po śmierci ostatniego Rurykowicza, Fiodora, syna Iwana Groźnego. Polska poparła najpierw pierwszego Samozwańca Dymitra, który podając się za syna Iwana Groźnego sięgnął z powodzeniem po koronę carską, wykorzystując niezadowolenie istniejące w Rosji w czasie rządów Borysa Godunowa. Gdy następnie powstanie bojarskie obaliło Dymitra i wzięło pomstę na przybyłych z Samozwańcem Polakach, częściowo zabijając ich, częściowo umieszczając w więzieniach, zwolennicy dalszej interwencji wykorzystali oburzenie wywołane śmiercią szeregu Polaków, by wszcząć już oficjalnie wojnę z Rosją, rządzoną wówczas przez Wasyla Szujskiego. Zaczynając tę wojnę w r. 1609, wyraźnie już myślano albo o poważnym okrojeniu państwa rosyjskiego, albo też o całkowitym opanowaniu go 1 przyłączeniu do Polski. Wojnę tę zaczęto od niezbyt fortunnie przebiegającego oblężenia Smoleńska, silnego grodu granicznego i klucza tak zwanej bramy smoleńskiej, prowadzącej w głąb państwa rosyjskiego. W roku następnym zwycięstwo Żółkiewskiego odniesione nad spieszącymi z pomocą Smoleńskowi wojskami rosyjskimi pod Kłuszynem otwarło hetmanowi drogę do stolicy państwa. Stanąwszy pod murami Moskwy, Żółkiewski bez większego trudu skłonił mieszkańców stolicy i bojarów do wyboru królewicza Władysława na cara, po czym wprowadził wojska polskie do Moskwy i na Kreml. Tym samym osiągnięto szczytowy punkt powodzenia wojska polskiego. Wprawdzie królowi udało się w r. 1611 zająć jeszcze Smoleńsk, ale gdy potem nie kwapił się z wysłaniem syna swego do Moskwy, wybuchło w Rosji, patrzącej w większości z niechęcią na zachowanie się wojsk polskich w kraju, powstanie, które zamknęło załogę polską w Kitajgrodzie i na Kremlu. Oddziały połskie broniły się bohatersko, ale ostatecznie musiały, wygłodzone do cna, w następnym roku kapitu¬
11 lować, nie doczekawszy się odsieczy powoinego króla, który zjawił się w bliskości stolicy dopiero po zajęciu jej przez powstańców moskiewskich. W ten sposób zakończył się pierwszy etap wojny polsko-moskiewskiej, 0 którym szeroko rozpisuje się Maskiewiczj Chcąc teraz uzyskać należyty pogląd na opowiadane przez Maskie- wicza wypadki i na tę polską interwencję, trzeba w pierwszym rzędzie odpowiedzieć na pytanie, jakie były przyczyny, dla których Polska wmieszała Się w sprawy rosyjskie zarówno najpierw w r. 1604, kiedy w głąb państwa rosyjskiego wyrusza! pierwszy Samozwaniec, jak i później, w r. 1609, kiedy oficjalnie wszczęto wojnę z państwem rosyjskim. Najczęściej obciąża się odpowiedzialnością za to wyłącznie magnaterię 1 jezuitów. Otóż wydaje mi się, że takie ujęcie sprawy jest pewnym uproszczeniem. Jest wprawdzie rzeczą całkowicie pewną, że znaczna część magnaterii kresowej parła do wojny z Rosją, by rozszerzyć na te tereny swe latyfundia, jednak już twierdzenie, że życzyła sobie tego cała magnateria, jest niesłuszne. Zbarascy byli bowiem kresowymi magnatami, a jednak Jerzy Zbaraski w swej broszurze mągima grarer et ardaae radowy wypowiadał się zdecydowanie przeciw ówczesnej polskiej polityce wobec Rosji. Podobnie przedstawia się sprawa z duchowieństwem. Jest wprawdzie rzeczą oczywistą, że wielu feudałom duchownym i jezuitom uśmiechała się myśl wielkiej akcji misyjnej na ziemiach rosyjskich, przy czym niektórzy z nich porównywa!) tę akcję z działalnością Hiszpanów na terenie Nowego Świata, nie można jednak w żadnym wypadku wyobrażać sobie nawet wyższego duchowieństwa jako grupy o jednolitych poglądach i zgodnej, zwłaszcza gdy chodziło 0 sprawy polityki zagranicznej. Na pewno jednak znajdowali się w Polsce 1 inni ludzie, którzy dla innych lub podobnych przyczyn gotowi byli popierać wojnę z Rosją. Zwracano już dawniej na to uwagę, pisaliśmy o tym wyżej, że w Polsce nie brakowało wówczas wśród szlachty ludzi niezadowolonych z istniejących stosunków, skłóconych z królem, a nawet z przywódcami ntedawnego rokoszu. Byli to ludzie gotowi szukać szczęścia na obcej ziemi, zwłaszcza gdy ta wydawała się tak bezbronną i nęcącą. Takich ludzi było w Polsce już nie setki, ale tysiące. Byli to ludzie, którym przestarzały system gospodarki feudalnej nie mógł zapewnić odpowiedniego do ich stanowiska dochodu. Już później też, kiedy na ziemi moskiewskiej pojawił się drugi Samozwaniec, zwany popularnie Szalbie¬
12 rzem, Marchocki notuje w swym pamiętniku: „Tak szczęśliwą była ta wojna, iż rzadko minęło ćwierć roku ałbo miesiąc, w którym by tysiąc albo przynajmniej kiłkaset ludzi do wojska z Polski nie przybyło". Zdanie to zasługuje na baczną uwagę. By jednak w pełni wyjaśnić gotowość licznych rzesz szlachty do szukania powodzenia na ziemi moskiewskiej, trzeba jeszcze zwrócić uwagę na to, że znaczna część jednostek, które znalazły się w Rosji jeszcze za czasów pierwszego Samozwańca, stawała się propagatorami wojny i podboju Rosji, widząc bogactwo i pozorną bezbronność tej krainy. Wystarczy wziąć do ręki broszurę Pawła Palczowskiego, by się o tym przekonać. Charakterystyczne jest, że dla Palczowskiego nawet przyroda moskiewska jest pociągająca. „Co może być na wejrzenie weselszego nad one krainę nad Wołgą rzeką — pisze — co może być milszego nad one łaski, łąki, rzeki. Nie wierzmy tym, co powiadają, że tam nie ma nic, jeno puszcze, jeziora, bagna, i że tam ustawiczna zima, deszcz i pluta. Mają tak łaskawe, a bodaj łaskawsze niebo niż my". Poza tymi „admiratorami" nie tyłe może piękna, iłe gospodarczych wartości ziemi rosyjskiej, znajdowali się w Połsce i inni, którzy dla specjalnych powodów gotowi byli popierać tę wojnę. Byłi to mianowicie zwolennicy porządku i ładu w państwie, którzy uważali, że nadeszła wymarzona okazja pozbycia się z Polski tych różnych niespokojnych duchów, byłych rokoszan, infamisów lub zgoła bandytów poprzez wypchnięcie ich na bezkresne obszary moskiewskie. Pomysł nie był oryginalny. Wszak jeszcze admirał Cohgny w czasie wojen religijnych we Francji, proponując królowi udzielenie pomocy powstańcom niderlandzkim, m. in. myślał o pozbyciu się na tej drodze najniespokojniejszych we Francji elementów. Że o czymś podobnym myślano w Polsce, świadczy wypowiedź Palczowskiego : „jeśli też którego łeb nazbyt świerzbi, jeśii mu się chce swawoh, ma ją tam kędy wywrzeć przeciwko dziedzicznemu nieprzyjacielowi". Proponujący interwencję w Rosji mogli wreszcie kierować się jeszcze jednym motywem. Trzeba przecież pamiętać, że wiek XVI widział powstanie wielu potężnych i rozległych monarchii. Oto niemal na oczach szlachty polskiej wyrosło wielkie mocarstwo rosyjskie, budzące za rządów Iwana Groźnego postrach w środkowej i wschodniej Europie. W zachodniej Europie obserwowano powstanie wielkich imperiów hiszpańskiego
13 i portugalskiego, których posiadłości zamorskie budziły podziw i zazdrość innych państw europejskich. Niedałeko od Polski wyrosło na przełomie XV i XVI wieku imperium ottomańskie. Wreszcie sami Polacy pamiętali kolejny wzrost swego państwa, które z skromnej monarchii piastowskiej przemieniło się w potężne państwo Jagiellonów. Równocześnie utrwalał się wśród niektórych polityków europejskich pogląd, że jedynie wielkie monarchie mają przyszłość przed sobą. Nic dziwnego też, że skoro potężne do niedawna państwo moskiewskie uległo wewnętrznym słabościom, wydawało się rzeczą roztropną wykorzystać tę okazję i rozszerzyć państwo polskie przez przyłączenie do niego bezkresnych terenów rosyjskich. W związku z tym stanęła przed oczyma niektórych Polaków perspektywa stworzenia na tej drodze wielkiego mocarstwa, któremu nie byłoby równego w Europie, perspektywa tak oszałamiająca, że ulegały jej zarówno głowy polityków, jak i prostych żołnierzy. Zachwyciła ona polityka i senatora Stanisława Niemojewskiego, autora znanego pamiętnika. Uległ jej prosty żołnierz Jan Stanisławski, który w swej wierszowanej kronice wojny, pisząc o elekcji królewicza Władysława i ewentualnej umi polsko-rosyjskiej, stwierdza: Ten związek będzie straszny u wszystkiego świata, Między pany ziemskimi nie będzie mu brata. Rzecz jasna, że w dalszej konsekwencji widziano jako ceł łatwo osiągalny wówczas podbicie Szwecji, do której można by wówczas dotrzeć lądem, uspokojenie na zawsze Tatarów, czy nawet ostateczne pokonanie Turcji. Można by powiedzieć, że Polacy nie byliby Polakami, gdyby przy takiej okazji nie popuszczali wodzy fantazji, ale trzeba lojalnie stwierdzić, że marzył o tym nawet król (pół krwi Szwed, a pół Litwin), a obawiali się tego, jako rzeczy całkowicie realnej, niektórzy politycy europejscy. Jak więc widzimy, było dość motywów, które mogły skłonić przeciętnego, ale crientującego się nieco w zagadnieniach politycznych szlachcica do akceptowania agresywnej polityki wobec Moskwy. Dodajmy, że starając się przekonać przeciwników tej imprezy — a takich nie brakowało, boć szlachta w większości wówczas już oświadczała się raczej za polityką pokojową — sięgnięto w akcji propagandowej prowadzónej ustnie i drukiem do różnych argumentów. Tak więc w dość niewybredny sposób usiłowano przekonać przeciwników, że wojna z Moskwą nie będzie uciąż-
ima. albowiem — jak twierdzono — wojska rosyjskie składają się w pewnym procencie z barbarzyńców, nie znających broni palnej, którzy na sam odgłos wystrzałów muszkietów, a co dopiero armat, padną na ziemię Skrupulatów, którzy uważali, iż nie należy zaczynać wojny z narodem chrześcijańskim, usiłowano przekonać posługując się kłamliwym argumentem, że Rosjanie nie są chrześcijanami, ale poganami zachowującymi jedynie pozory chrześcijaństwa. Odrębnym zagadnieniem jest przebieg wojny i skutków, jakie ta wojna wywarła na stosunki między obu narodami. I tu można łatwo ulec tendencji do uproszczenia sprawy. Tymczasem wszelkie uproszczenie będzie jak niemal zawsze skrzywieniem, bez względu na to, czy będziemy wszystko malowali na czarno, czy też na biało. W wojnie tej, jak w ogóle w wojnach, bohaterstwo szło nieraz w parze z okrucieństwem i bezmyślną pasją mszczenia, obok szlachetnych porywów i dobrych intencji napotykamy tu wyrachowanie i nielojalność. Trzeba wreszcie pamiętać, że to wszystko rozgrywało się w pierwszej połowie XVII wieku, kiedy rzadko spotykamy się z delikatnością uczuć, poszanowaniem mienia i życia drugiego. Wojny te miały w sobie coś z wojen kolonialno-zaborczych, a przypomnijmy sobie, jak zachowywali się Hiszpanie wobec mieszkańców Ameryki, a Portugalczycy wobec Indusów i Arabów. Nie darmo współczesny historyk francuski stwierdza, że wyprawom Portugalczyków towarzyszyła taka nieludzkość, że na pewien czas zhańbiła imię Europejczyka w Azji południowej. Obserwując też przebieg wypadków opowiadany przez współczesnych nie należy dać się zwieść pozorom, prośbą bojarów o królewicza, późniejszą jego elekcją, dobrowolnym przyjęciem załogi polskiej do stolicy. Pamiętajmy, że pierwsza prośba była w dużej mierze politycznym chwytem. Uświadommy sobie, że wybór królewicza, z którego był tak dumny Żółkiewski, odbył się po klęsce wojsk moskiewskich pod Ktuszynem. w chwili kiedy zwycięskie wojsko polskie stanęło pod murami stolicy. Dostrzegali to już niektórzy z współczesnych tym wypadkom. Przypominając też, że elekcja winna być dobrowolna, stwierdzali: „ale tu wszystkiego tego nie masz, maszkara tylko a sława wolnego obrania ... jakoż ten wolno obiera, komu nad szyją stoją?" Podobnie i późniejsze przyjęcie załogi polskiej do stolicy było podyktowane obawą przed ruchami społecznymi.
15 Polityka też ówczesna Polski w poszczególnych wypadkach daleka była od lojalności. Widział to bodaj najszlachetniejszy z Polaków biorących udział w tej wyprawie, mianowicie Stanisław Żółkiewski. Naturalnie dziś, patrząc z odległości czasu, możemy mieć do niego pretensje, nie można mu jednak odmówić dążności do możliwie uczciwego traktowania przeciwników i pewnej konsekwencji. Gdy też po wywróceniu jego koncepcji przez króla chciano mimo to, by wracał do Moskwy, odmówił stanowczo, oświadczając: „U Moskwy kredytu nie [mam] i nic nie uczyniono, com ja obiecywał. Jeśli co uczyniono, to nie tak, jakoby sama [Moskwa] potrzebowała". Gdy w tym samym roku król polecił aresztować posłów moskiewskich wzbraniających się spełnić życzenie królewskie, Żółkiewski ostro zaprotestował przeciw temu na radzie senatu. „Ukazował — pisze ó jego zachowaniu się Zadzik — że się tym naruszy sława Jego Królewskiej Mości de violato mre gentium [z powodu złamania prawa narodów], które jest sacrosanctum [najświętsze] u wszystkich. Przydawał i to, żeby raczej wolał, aby Golicyn i ci insi zdradzili, niźli żeby miała być sława Jego Królewskiej Mości naruszona". Nie wszyscy jednak ujmowali te sprawy tak jak Żółkiewski. Było wielu wśród polityków polskich, którzy odnosili się do Rosjan z niechęcią, traktowali ich jako coś niższego, ludzi mniej wartościowych i odpowiednio do tego chcieli prowadzić politykę wobec Rosji. Feliks Kryski, podkanclerzy koronny, mówiąc na posiedzeniu senatu o polityce wobec Rosjan twierdził: „że clementia et benignitate [miłosierdziem i łaskawością] nic się u tych ludzi sprawić nie może wedle natury ich". Byli i tacy, jak wspomniany wyżej Stanisław Niemojewski, którzy chętnie ujrzeliby Rosjan obróconych w chłopów pańszczyźnianych, pracujących na gruntach należących do wielkich polskich feudałów. I Nie należy wreszcie zapominać o tym, czym były te wojny dla Rosjan, że niosły za sobą spustoszenie kraju. Przypomnijmy, że Polacy — o czym pisze Maskiewicz — zamienili stolicę kraju w popiół i zgliszcza, a równocześnie wojsko polskie folgowało sobie w stosunkach z ludnością. Wypadków bezmyślnego, okrutnego odniesienia się zdziczałych, czasem przerażonych żołnierzy ,do ludności można przytaczać wiele. Ograniczmy się do wypowiedzi z r. 1612 niepodejrzanego świadka, wybitnego statysty późniejszego, wówczas sekretarza koronnego, Jakuba Zadzika. „Mo- żajsk — pisze on w grudniu tego roku — od naszych z rozkazania star-
16 szych wysieczony, wyłupiony i spalony ze wszystkim, czego teraz żałują, bo na taką caedem i crudelitatem [rzeź i okrucieństwo] ci, co nam przez ten czas wiarę trzymali, nie zarobili i jeśli kto był, co zdradzić chciał, mieli być chronieni innoxii, quorum sanguis promiscue fusus [niewinni, których krew pospołu przelana], tak że i ci, co przy nas są, rzewnie to factum opłakiwali. Ci, co na to radzili, okazują jeden na drugiego obawiać się, byśmy za to niewinnej krwi rozlanie pomsty jakiej od Pana Boga nie odnieśli. Zaprawdę praecipitanter [pospiesznie] sobie w tej mierze postąpiono i ci, których posłano, omnem excesserunt humanitatiś mo- dum [przekroczyli wszelkie granice ludzkości]". Czyż dziwne, że z drugiej strony rosła niechęć i nienawiść do najeźdźców? Toteż gdy wieść o śmierci Szalbierza w r. 1611 doszła do Moskwy, patriarcha miał rzec o Polakach: „Łacno teraz te pogany i rozbójnik! wygładzić możemy, kiedy w nas zgoda będzie, już nie będzie, tylko jeden w ziemi nieprzyjaciel". Skoro zaś następnie po wielu latach walk doszło do rokowań pokojowych w Dywilinie, reprezentant Rosji Szeremetiew przypomniał Polakom długi rejestr krzywd i zniewag. „Jątrzyliście — mówił m. in. — serca nasze najobraźliwszą pogardą, nigdy rodak nasz nie był przez was nazywany inaczej, jak psem Moskalem, złodziejem, zmiennikiem. Od świątyń nawet boskich nie umieliście rąk waszych powściągnąć. W popiół obrócona stolica, skarby nasze, długo przez carów zbierane, rozszarpane są przez was, państwo całe ogniem i mieczem okropnie zniszczone. Nie dosyć że długo cierpieliśmy te wszystkie zniewagi i klęski?" Szczegółowsze oświetlenie tych wypadków podane w krótkich i żołnierskich zdaniach znajdzie czytelnik u Maskiewicza. Trzeba przyznać, że nasz pamiętnikarz nie ukrywa swej niechęci do Moskali, przy tym jednak równocześnie nie upiększa zachowania się polskiego żołnierza zarówno wobec Rosjan, jak i własnych współobywateli. 'Jego obiektywizm możemy ocenić zestawiając to, co pisał o Rosji i Rosjanach, z tym, co na ten temat prawie równocześnie pisał Niemiec z Łużyc, niejaki Jerzy Tectander, w opisie swej podróży do Persji poprzez terytorium rosyjskie, który nie szczędził przy tym Rosjanom najostrzejszych słów, nazywając ich „niecnymi oszukańcami i kłamliwymi ludźmi". Drugim zagadnieniem, którym obszerniej zajmuje się Maskiewicz, jest sprawa konfederacji wojskowych. Sprawa tych wielkich, chciałoby się
17 dziś rzec, strajków wojskowych może zaskoczyć dzisiejszego czytelnika. I to zjawisko jest ściśie związane z przechodzeniem Europy od stosunków feudalnych do stosunków kapitalistycznych. Utrzymywanie wielkich wojsk zaciężnych stanowiło dla ówczesnych państw ciężar tak wielki, że początkowo tak potężne państwa, jak Francja za Franciszka I i Hiszpania za Karola V, nie mogły sobie z tym dać rady, rozpuszczając zaciągnięte oddziały po upływie jednego-roku. Długie wojny łączyły się i później, gdy opanowano nieco te sprawy, nawet w zamożniejszych państwach, z poważnymi kłopotami. Wojna północna prowadzona przez Danię w drugiej połowie XVI w. doprowadziła do kolosalnego zadłużenia tego państwa, które potem przez szereg lat musiało je spłacać. W Polsce, gdzie kapitalizm zrobił zbyt słabe postępy i gospodarka pozostała jeszcze feudalną, nie było lepiej, ale gorzej. Jeszcze Batory umiał opanowywać sytuację w czasie swych wojen z Rosją. Gdy jednak koszty utrzymania wojsk wzrosły, a równocześnie nie wzrosły dochody podatkowe, Polska nie była w stanie opłacić na czas swych żołnierzy. Dodajmy, że Zygmunt III wszczął wojnę nie zapewniwszy sobie naprzód odpowiednich podatków, a koszty utrzymania wojsk powiększył niezmiernie, przyjmując na siebie wypłatę pretensji, które wojsko żywiło w stosunku do obu Samozwańców. Przez jakiś czas wojsko służyło — jak to wówczas mówiono — „borgową służbą", ale gdy w końcu w roku 1612 państwo nie potrafiło zmobilizować odpowiednich kwot na zapłacenie zaległego żołdu, niepłatny żołnierz począł rzucać stanowiska bojowe i zawiązywał konfederacje wojskowe, wypowiadając posłuszeństwo hetmanom i prawowitym oficerom, poddając się za to wybranym przez siebie władzom konfederackim. Skonfederowany żołnierz, który ruszył w głąb kraju wykrawywać sobie, nie pytając się nikogo o pozwolenie, chleb żołnierski, ale dodajmy, chleb z omastą, stał się postrachem obywateli, zwłaszcza mieszczan i chłopów. By ocenić w pełni sytuację, w jakiej znalazł się mieszkaniec Rzeczypospolitej, trzeba sobie uświadomić, że był to żołnierz zdziczały w czasie długich, okrutnych i łupieżczych wojen, który nie rachował się zbytnio z tym, że w danej chwili ma przed sobą nie wroga, ale obywatela swojego państwa. Toteż wszelkie źródła z tych czasów, kroniki, korespondencje, wreszcie poezja mieszczańska pełne są narzekań i niemal zgrozy z powodu zachowania się tych żołnierzy.
18 Dziś może się nam wydawać dziwne, że sejm nie mógł się zdobyć na pospieszne uchwalenie podatków i rozrachowanie się z żołnierzem. Sprawa jednak me była tak prosta. Istniała bowiem zasadnicza różnica między tym, czego domagał się żołnierz, a co według obliczeń skarbowych mu się należało. Tak według doniesień samego króla konfederacja tzw. żołnierza stołecznego domagała się przeszło dwu milionów, gdy natomiast według wyliczeń należało się mu jedynie 1200000 złp. Pułk Sapiehy chciał otrzymać 900000 złp, gdy rachunki określały jego należność na 400000 złp. Dziś bez skrupulatnych studiów, których jednakże brak, trudno określić, skąd płynęło to nieporozumienie, czy skarb skąpił w swych obliczeniach, czy też żołnierz istotnie, tak jak go o to pomawiali współcześni, chciał zbyt wiele wytargować. Dodajmy, że przy zacofanym i niesprawiedliwym systemie opodatkowania możliwości finansowe Rzeczypospolitej nie były wielkie, a równocześnie brak było finansistów, którzy by jak na Zachodzie mogli służyć państwu odpowiednio wysoką pożyczką. Duchowieństwo, na które szlachta usiłowała przerzucić przynajmniej poważniejszą część należności, zdecydowało się zadacie w r. 1613 jedynie 300000 złp, a więc kwotę wobec należności idących w miliony naprawdę nikłą. Skutkiem tego też dopiero po dwu latach, mianowicie wiosną 1614 r., zdołano popłacić żołnierzy i doprowadzić do rozwiązania konfederacji. Na tym możemy zakończyć konieczne wprowadzenie w stosunki ówczesne czytelnika, zwłaszcza że załączone objaśnienia pozwolą mu zrozumieć niejasne ustępy pamiętnika. Ze względu na zwięzłość i lapidarność stylu pamiętnikarza korzystanie z tych objaśnień będzie też dla przeciętnego czytelnika niezbędne*. Czap/;'ńs'/a * Temat poruszony w niniejszym wstępie zamierzam w najbiiższej przyszłości opracować szerzej i wówczas podam niezbędną dokumentację.
WSTĘP 1. UWAGI OGÓLNE Okresem narodzin pamiętnikarstwa nazwał znakomity badacz literatury staropolskiej początek XVII wieku. I jest w tej uwadze Brucknera sporo racji, mimo że wiek poprzedni wydał Radziwiłła „Sierotkę", Jana Piotrowskiego i Macieja Rywockiego. Nie zmreni to bowiem faktu, że właśnie w początkach XVII wieku rozwój pamiętnikarstwa jest zadziwiająco bujny. Wir spraw politycznych, a w pierwszym rzędzie liczne wyprawy wojenne wyciągały z wiejskich sadyb szlacheckich hreczkosiejów i rzucały ich na szeroki trakt politycznych wydarzeń. Rokosz i Dymitriada szczególnie ważną odegrały tu rolę. Niejeden z wolontariuszy czy zaciężnych żołnierzy spod znaków Zamojskiego, Żółkiewskiego i Chodkiewicza przetelepał się na koniu przez olbrzymie połacie wschodniej Europy od Dunaju po Zatokę Fińską, od Rygi po Wołgę i Don. W latach rokoszu Rzplita przedstawiała wrzącą kipiel wylewającą się na zewnątrz. Bryzgi z niej padały daleko poza granice kraju. Oddziały lisowczyków siały grozę na całym niemal obszarze kontynentu europejskiego, od miast nad Kamą po pusztę węgierską i ojczyznę Rembrandta. Po guzowskiej łaźni zaroiły się drogi wiodące na wschód od różnego rodzaju „ochotników". Szczególnie ziemie siewiersko-czernihowskie, pielesze niespokojnych duchów kupiących się kolejno wokół obu Dymitrów, stały się niejako przystanią, skąd buntownicze roty sunęły na Moskwę, gnane żądzą przygód i łupu. Tysiące młodzieży szlacheckiej i nieszlacheckiej właśnie na tym olbrzymim poligonie zadnieprzańskim zdobywało eksperiencję militarną. Krucjata na ziemie rusko-tatarskie znalazła rychło swoich teoretyków i bardów. Mnożą się broszury z programem podboju Moskwy. Momentem zwrotnym w tej orientacji wschodniej były moskiewskie wypadki
20 majowe. Jeszcze przełom roku 1605/6, a więc chwiła, gdy na tronie Rurykowiczów zasiadał Dymitr Samozwaniec, należał do okresu „wiełkich nadziei". Trzeba dodać, że mniej ich mieli trzeźwi politycy, a daleko więcej poeci, zwłaszcza ci, którzy byli świadkami pochodu wojewodzianki Mniszchówny po koronę carów. Posypały się jak z rogu obfitości pane- giryki sławiące małżeństwo Maryny z Dymitrem, wśród których jako motyw przewodni przewijało się słowo „przyjaźń". Symbołem tej przyjaźni miała być para: wojewoda sandomierski i jego zięć — car Dymitr. Bodaj takich siła I połska, i moskiewska kraina rodziła Przyjaciół! — woła Jan DameckiA tym życzeniem inny poeta, Jan Jurkowski, obejmuje dwa słowiańskie narody: O, jak Moskwie rzecz piękna i jak Połsce miła Mieszkać w szczyrej jednoścP. I wtóruje mu ks. Stanisław Grochowski w Picrntack no /er? Mc/erz/ty wie/kńn tńrienM narotkwt... MczjwoHycń : Sławny pod słońcem słowieński narodzie Io! tryumfie, raduj się w tej zgodzie, Granice świata sława twa przenika I nieba tyka3. Rychło jednak radosne peany ustąpiły miejsca żałosnym lamentom, gdy gody weselne zmieniły się w krwawe gody w dniu 27 maja 1606 r. Paweł Pałczowski, ocalały z „krwawych godów", staje się gorącym zwolennikiem zaborczej polityki Zygmunta III. Programowym jest już sam tytuł jego dzieła, wydanego w r. 1609 w Krakowie: work/ewrkn, fo /crf wo/ny /norkiewrkie/ przyczyny r/n.sznc a okozy/o poźtpkznn, zwycfg- rfwa nat/zic/n w/e/ka, pońrfwa fo/wteyo pożytki i kogactwa nigtiy nie orzn- ccwane, krotko opirono. Pisząc to dziełko autor zaznaczył, że to „uszyma i oczyma pilno czerpał swemi — długi czas mieszkając z ludźmi mos- : Moner/c/r k /rtorń morkow.skopo w Uff/ : M// .sto/., wypusk III „Smutnoje wriemia", wyd. T. Wierzbowski, Warszawa 1900, s. 100. 2 Tamże. 3 Tamże.
21 kiewskiemi" 4. W oczach Palczowskiego i nie tylko jego, bo i Danieckiego, Jurkowskiego, Liftela, Żabczyca (już po „lekcji" majowej), Rosja przedstawiała kraj wymarzony do ekspansji polskiej. Niezwykła kariera pierwszego Samozwańca, sukces oddziałów polskich wspierających drugiego pretendenta, niecodzienne przygody na dalekiej północy jeńców polskich, zdobycze pod wodzą Żółkiewskiego i dramatyczny epilog obrony Kremla — wszystko to było niemałym wstrząsem dla uczestników tych imprez. Stąd obfitsza niż kiedykolwiek fala wspomnień przewijająca się w raptularzach szlacheckich. Nie kusząc się o pełną charakterystykę tej gałęzi piśmiennictwa, wypada choćby pokrótce wspomnieć o ważniejszych pamiętnikach omawianego okresu. Na czoło wysuwa się diariusz Eliasza Pielgrzymowskiego, stanowiąc jednak swego rodzaju preliminaria do właściwego zespołu pamiętników, gdyż wyprzedza je o łat kilka. Chodzi tu o PcneLiwo : krótkie sp/M/tte rozprawy z Afc.sk up i traktatów w r. J<%?7 przez o.śa? i dwadzieścia aiedziei ... miedzy Na/y. Tkró/cu: ... a /Między łkieiki/łt kfojpodcrc/M ... przez wieikie poyiy J. TL Af... w Afozkwie ct(p/'tw<wt?/?e 5. Pan Eliasz, człek już niemłody 6, związany od wielu lat z domem Radziwiłłów, towarzyszył w r. 1600 Lwu Sapieże w jego poselstwie do Borysa Godunowa. Rok przed wyprawą Łżedymitra Pielgrzymowski porządkując swe notatki pamiętnikarskie nadał im formę wierszowaną i wyszła z tego spora bryła „poematu", liczącego z górą 7 tysięcy wierszy. Już przed nim zresztą podobny zabieg zastosował Kochanowski w Jezdzie da Afo-skwy i Stryjkowski w AńaMice, a w wieku XVII stało się to zjawiskiem dość pospolitym. Kilkumiesięczny pobyt w Moskwie był wystarczająco długi, aby bliżej przyjrzeć się miastu i ludziom, władcy i jego poddanym, by opisać życie bojarów i dworu, zwłaszcza dziwnie skomplikowany ceremoniał audien- cyjny. Ogólny obraz wypadł jednak w barwach ciemnych. Niektóre ele- 4W. A. Maciejowski, Piśn/iowdciwo polskie od czasów najdąłwiicpzyc/i aż do raka t. lit, Warszawa 1852, s. 555. s A. Bruckner, Żródia do dzię/ów /iteratary i oświaty polskie/. /A*. Wiersze ki.s/o- rycz/te, „Biblioteka Warszawska", 1896, z. I, s. 78, oraz G. Korbut, ki/eraiwa polska, t. I, 1929, s. 402. Por. pracę K. Tyszkowskiego Poselstwo kwa -Sapieky w Moskwie 7600 Lwów 1927 („Archiwum Towarzystwa Naukowego we Lwowie", dział II, t. IV, z. 1). 6 pierwszy jego znany druk Panepyrica apostropke ... pochodzi z r. 1583. Por. Estr. XXIV 280.
menty przybierają pod piórem pana Ełiasza zabarwienie karykaturalne. Być może Pielgrzymowskt rewanżował się w ten sposób za wszystkie udręk) t niewygody życia poselskiego (uczestnicy misji mieszkali w warunkach nader prymitywnych, narażeni na szereg drobnych, ale dokuczliwych szykan ze strony gospodarzy). Często obrazki obyczajowe, mimo ich jawnej tendencyjności, uchwycone są świetnie, nieraz z dużym ładunkiem pasji pisarskiej. ..Gruba Moskwa" to stały niemal refren późniejszych relacji polskich. Dzielnie sekunduje w tej opinii Pielgrzymowskiemu Stanisław Niemo- jewski. który znalazł się przypadkowo „niby Piłat w Crct/c"'? w Moskwie w maju 1606 r. i wizytę tę przypłacił dwuletnią niewolą. Wspomnienia swe spisywał od 18 kwietnia 1606 r., tj. od chwili przekroczenia granicy moskiewskiej, i doprowadził do 2 października 1608 r. Według Brucknera „Niemojewski — — przewyższa wszystkie nasze dawne pomniki pod względem bogactwa szczegółów o Moskwie, o kraju i rządzie, życiu i bycie, o wierze i wojsku. W dawnej literaturze polskiej nie ma równie dokładnego i obfitego wykładu" 8. Ałe — doda Bruckner, a wcześnie, stwierdził to Hirschberg — pamiętnikarz „niczego nie upiększa, owszemj pisze z goryczą, pogardą, nienawiścią; wybucha żalem i sarkaniem i grzeszy raczej przesadą stron ujemnych" 9. Sebastian Petrycy z Pilzna znalazłszy się w podobnych opałach skracał sobie później kilkunastomiesięczne trudy więzienne przekładaniem ód Horacego. Ale dziwne to było tłumaczenie — raczej pamiętnik niż dzieło poety przypominające. Wydał owego „Horacego pomoskwionego" już po powrocie do kraju (Kraków 1609)'°. Wspomina więc znajomych i przyjaciół, którzy wraz z nim zaznali przykrej niewoli, np. Pawła Pal- czowskiego, Pawła Piaskowskiego, Aleksandra Masalskiego. Temu ostatniemu radzi zapomnieć „frasunku ciężkiego"'*. Ale zjawy zabitych trapią też poetę: 7 A. Bruckner, Dzie/e 6'feratary /?u/.s%/e/ w zarysie, t. I, Warszawa 1903, s. 270. 8 „Kwartalnik Historyczny", 1900, s. 126 (rec. Faati^iaA S/aaM/asra Meata/esysk/ego (7606—A50#), wyd. A. Hirschberg, Lwów 1899). "***" 9 Tamże. to Sebastiana Petrycego żfaraiiar F/accnr w nar/ae/; m^ziea/a mosk/ewrkie^a /60P, wydal Jan Łoś, Kraków 1914. nTamże, s. 33.
23 Nie masz cię, Janie z Żywca, Balu, Gołuchowski, Śpisz, Skiiński, Domaradzki, Borsza i Strzeżowski! Ale kto może pobitych żelazem Wymienić wszystkich bez żałości razem?n Wspomniany wyżej Stanisław Borsza to również pamiętnikarz. On właściwie otwiera poczet kronikarzy wyprawy Dymitra. Pamiętniki jego pt. Cara winsArteiwAtego trypratta /ta attczas da May/cny z panem wo/e- nodp settdomteryArttu i z tttszytM rycerstwem znajdują się w rękopisie Uniwersytetu Jagieliońskiego nr 102, ale też zostały opublikowane (z innego przekazu) w wyd.„Russkaja istoriczeskaja bibtiotieka" tom 1 : Paw ta t nikt Ar stattittowa trrtewtettt (s. 365—402). Śledzimy tam przebieg wyprawy Dymitra od samego początku, tj. od popisu rot zaciężnych pod Glinianami i pierwszych utarczek na pograniczu ukraińsko-moskiewskim, poprzez kampanię siewiersko-czernihowską aż do wkroczenia w mury Kremla. Diariusz swój ukończył 12 tygodni przed pogromem: „Ta Historyja moskiewska jest spisana przez Stanisława Borszę rotmistrza i dworzanina wielkiego cara moskiewskiego Dymitra Iwanowicza die 4 martii Anno Dni 1606" (za rkpsem U. J., gdyż Pny. Ast. ktń/. podaje tylko rok). W niespełna 3 miesiące potem rotmistrz Borsza broniąc się do upadłego zginął na ulicach Moskwy^. Zakresem chronologicznym (1605—1609) jak i zawartością zbliża się do pamiętnika S. Niemojewskiego tzw. Diariusz ITac/awa Dinwentow- sktega. Najciekawsze są partie obyczajowe z życia bojarów i dworu carskiego, cenny szczegółowy opis wypadków majowych^. Tzw. DinrtMsz Jana Piotra Sapiehy przerzuca nas do obozu tuszyń- skiego (Dymitra II) i w lata późniejsze (1608 — 1611)U O staroście uświa- 12 Tamże, s. 57. ii „W gospodzie bronił (się) dobrze. Kilkakroć wypadł z mieczem, aż go z kąta jeden postrzelił, gdy się do izby wracał, a on się był w sieni nań zasadził" (Diarinsz Wacława thiMnenfowyA/eyc, „Polska a Moskwa w pierwszej połowie wieku XVII", wyd. A. Hirschberg, Lwów 1901, s. 56—57). O śmierci B. wspomina również autor diariusza Pose/.stwo Zy^MHłnfa 7/7 /o Dymitra /wanowicza wyd. z rękopismu przez Edwarda Raczyńskiego, Wrocław 1837, s. 93. 14 Pamiętnik został wydany przez A. Hirschberga w zbiorze Połska a Moskwa . Według niektórych badaczy (W. Kętrzyński) autorstwo /Mariasza jest wątpliwe (por. Połski słownik łnopra/iczny, t. VI, s. 31). is Dzie/e Marsa Krwatrego i sprawy odważne, rycerskie przez ... /ona Piotra Sa- piełtg... s/awnie cdprawowone, „Polska a Moskwa..."
24 cktm, hetmanie Dymitra, chodziły słuchy, że żywił ambitne płany zdobycia dla siebie czapki Monomacha. I zdaje się, że pogłoski te zawierały niemałą dozę prawdy. Sukces drugiego Samozwańca tłumaczy się nie tyłko sporym udziałem w jego szeregach ludu rosyjskiego, któremu „istyn- nyj russkij" sposób bycia „wora" milszym był od lackich manier Gri- szki Otriepiewa, lecz i tym, że obóz tuszyński roił się od awanturniczych co prawda, ale niezwykle uzdolnionych dowódców. Jak zwykłe w takich wypadkach wybitniejsi rywalizowali ze sobą: kniaź Rożyński, Sapieha, Mniszech, Miechowicki, Stadnicki, wydzierając sobie bezwolną kreaturę carzyka; a i pomniejsi dowódcy, jak Marchocki czy Budziło, wysuwali swoje „racyje". Kłótnie te jednak w dużej mierze przeszkadzały „impo- storowi" w zdobyciu Moskwy. W sprawy te wprowadza nas w swojej Futoru moskiewskie/ wojny praw&iwę/ Mikołaj Scibor Marchocki^. Bardziej literacka od dzienników Sapiehy i Budziły Fi.storio obejmuje zasadniczo lata 1607—1612. Pamiętnikarz zabrał się do spisywania wspomnień dość późno, bo po roku 1625. W chwili wyruszenia na wyprawę Dymitra II (gdzieś pod koniec 1607 r., choć — zdaje się — że i w roku 1604 Griszce towarzyszył) był już Marchocki żołnierzem służałym i człekiem niemłodym. Wszakże w Moskwie w r. 1611 przy jego boku walczy synowiec Adam. A debiut marsowy pana Mikołaja przypadł prawdopodobnie jeszcze w czasach Stefana Batorego. W roku 1621 pod Chocim wyprawił Marchocki synowców, Adama i Krzysztofa, i relację ich wciągnął do swoich sylw'7. Pamiętnik jest bardzo interesujący, może właśnie dlatego, że autor porzuciwszy sztywny gorset diariuszowy pisze potoczyście, tworząc szereg ciekawych opisów, nieraz o dużym wyrazie plastycznym. Takie epizody, jak Dymitr w kole rycerskim, bitwa pod Boł- chowem, obrona Osipowa, godne są pióra Chryzostoma Paska. Tym bardziej ważnym postulatem staje się poprawne wydanie //śs/orn, której edycja poznańska (1841) roi się od błędów. Marchocki i Maskiewicz opuścili mury Moskwy w momencie, gdy była jeszcze (choć niewielka) szansa utrzymania stolicy dla królewicza Władysława. O dalszych losach garnizonu polskiego i strasznych tygo- )6 Wyd. przez Edwarda Raczyńskiego w Poznaniu w 1841 r. pod tytułem /fM/or/n sto/ny worA/etfrA/e/. t7 „Mam to z relacyjej dwóch synowców moich, którzy tam byli, Adama i Krzysztofa Marchockich" (rkps Biblioteki Czartoryskich w Krakowie nr 345, s. 149).
25 dniach spędzonych w wygłodzonym Kremlu opowiada relacja Józefa Budziły. I choć wspomnienia z pobytu w osaczonej przez siły rosyjskie twierdzy stanowią tyłko część diariusza, to niewątpliwie sprawiają one wrażenie najsiiniejsze. Osamotniona (po nieudałej próbie odsieczy Chodkiewicza) a znienawidzona przez Rosjan załoga Połaków podjęła się desperackiej kiłkomiesięcznej obrony. Nie zmogły co prawda sił poiskich ani częste ataki, nie skruszyła oporu broń artyieryjska, ale przeważył szalę na niekorzyść przeciwnik niezawodny — głód. „Ściskał nieprzyjaciel — opierało się; potęgą i szturmem następował — odbijało się; ściskał ciężki a wszystko przemagający głód — i w tym długo dosyć, a prawie nad siłę mocowało się i bojowało Zeszło za tym na zwykłej żywności — szukał łakomy a potrzebny żołądek nowej karmie, nowych traw i korzonków, których pod nieprzyjaciela z odwagą zdrowia swego zasięgać i onym często przypłacać przychodziło. Zeszło i na tych — rzucił się do niezwyczajnych, jednak dla miłości ojczyzny i ceny cnoty pod ten czas smakowitych potraw; nie stało — psów nawet nie przypuszczano. Nastąpiła zatem rzadko słychana a przynajmniej skryta, u nas prawie jawna samojedź" — żalił się w liście pisanym do króla „Anno 1613 ia- nuarii 14 z turmy" pan Budziło^. A rzeczywisty sprawca tych nieszczęść, Zygmunt III, podjął w tym czasie spóźnioną o tygodni kilka wyprawę, która nie tylko nie osiągnęła swego celu — Moskwy, ale nie zdołała wyzwolić pozostałej po kapitulacji Kremla grupy jeńców polskich. Budziło musiał czekać jeszcze dobrych sześć lat, zanim wróci' do ojczyzny. Po roku 1619 ślad po nim ginie. Meandry ówczesnej moskiewskiej polityki niedostępnej na ogół dla żołnierzy-pamiętnikarzy odsłania nam Początek i /nogres wojny moskibw- jkie/ Stanisława Żółkiewskiego^. Doświadczony hetman, wybitny statysta, niechętny był awanturze moskiewskiej, ale pociągnięty mimo woli w wir tych spraw wytyczył sobie własny program. Nie pokrywał się ów program z zamiarami, jakie żywił wobec Moskwy Zygmunt III i popierająca go kamaryla dworska z Potockimi na czele. Odrzucając koncepcję podboju zamyślał hetman o zawarciu unii ze wschodnim sąsiadem na is M/ssko/n Mfor;'cza:A:a7a óióiiofieko iz</owa/en;o/a ZlrcMeoyrańcze.s%o/« Konnnis- s/ejn, t. I, Sankt Pietierburg 1872, s. 356. *9 S. Żółkiewski, Poczofek i progres wojny moskiewskie/, wyd. Wacław Sobieski, Kraków 1920 (BN, seria I, nr 12).
26 wzór istniejącej już polsko-litewskiej. Byłaby to unia dynastyczna, przy czym wybór królewicza Władysława uzależniono od zgody bojarów. Żółkiewski skłonił po części umysły Rosjan do swej koncepcji, w której zapewnienie poszanowania dla tradycji polityczno-ustrojowych, jak i obyczajowych czy religijnych wysunięto na plan pierwszy. Wykazaniem słuszności tego programu i odpowiedzią na zarzuty przeciwników był pamiętnik Żółkiewskiego. O swych adwersarzach mówi jednak bez złośliwości i nawet bez niechęci (z wyjątkiem chyba Potockich). Przejrzystość, logiczność, obiektywizm — oto cechy narzucające się niemal czytelnikowi Program. A poza tym rzecz niesłychanie ważna i pozytywnie wyróżniająca go spośród wymienionych wyżej relacyj — brak inwektyw antymoskiew- skich. Wódz polski zdawał sobie doskonale sprawę, że udręczonej wieloletnim okresem walk ludności rosyjskiej trzeba przede wszystkim okazać „ludzkość". Stąd też surowo przestrzega karności wśród podległych mu oddziałów żołnierzy i zaleca to innym dowódcom. „Życzyłbym i tego jako z największą pilnością przestrzegać, żebyśmy się ludziom moskiewskim jako najludszej stawili" — pisał hetman do Lwa Sapiehy w czasie pochodu na Smoleńsk^. Bohater spod Kłuszyna okazał się również nieprzeciętnym literatem i jego wspomnienia zalicza się do klasyki staropolskiej. Zarówno historycy polityczni, jak i literatury są w tej opinii zgodni. „Pamiętnik ten jest ciekawy zarówno ze względu na osobę autora, jednego z głównych aktorów tej wojny (r. 1610), doskonale poinformowanego w jej przebiegu, jak z uwagi na nawiązujący do najlepszych tradycji literackich styl dzieła'^. „W wykwintną formę surowej w swej prostocie polszczyzny odziane to dziełko, utwór fachowego żołnierza, któremu losy kazały zostać dyplomatą lapidarnie, bez patosu kreśli wydarzenia, o których sam autor decydował Ale ten właśnie brak patosu nadaje dziełku tę monumentalność, która dziedzictwem przejdzie z niego po wiekach do Dwny o /teiwrwń?. I jeśli słuszny jest pogląd: »I stąd największym Cezar historykiem, który dyktował z konia — nie przy biurze« — to wielkość tę osiągnął zwycięzca spod Kłu- szyna"22. 20 Tamże, s. 6. 2! Wstęp W. Czaplińskiego do Pa/nigmikow Paska, Wrocław (1952), s. XIV. 22 J. Krzyżanowski, f/ń/oria po/rkie/, Warszawa 1953, s. 266—267.
Operacja Muszyńska była szczytem sławy Żółkiewskiego. Marsowy blask okrył postać uczestnika tej wiekopomnej bitwy, jednego z najznakomitszych staropolskich pamiętnikarzy — Samueła Maskiewicza. W niecałe pół wieku po interwencji polskiej w Moskwie nastąpił ze wschodu rewanż. Ani szlachta, ani sfery rządzące zaabsorbowane kwesttą ukraińską nie zdawały sobie, być może, sprawy z ogromu niebezpieczeństwa. jakie czaiło się na północno-wschodnich rubieżach kraju. Rok 1654 i następny wymierzyły Polakom bolesną nauczkę za ,,gospodarkę moskiewską" z lat 1609—1611, ale po latach rewolucji Chmielnickiego było to tylko przysłowiowym dodaniem jeszcze jednej plagi. Burza ukraińska wzniecona wiosną 1648 r. podważyła, a w istocie złamała raz na zawsze kościec potęgi Rzplitej. Wstrząs, jaki przeżyło społeczeństwo, był nierównie silniejszy niż ów z początku wieku. Tamten brzmiał zwycięskimi fanfarami spod Kirchholmu i Kłuszyna, głoszącymi chełpliwie, że „naszy wszędy górą", ten drugt rzucił na harde głowy wór pokutniczy — Żółte Wody, Korsuń, a nade wszystko Piławce. Okres „chmielnicczyzny" pozostawił cały szereg pamiętników. Trudno dać tu pełny przegląd tych relacji. Zazwyczaj nie ograniczają się one do dwulecia 1648/49, lecz obejmują zakres chronologicznie szerszy^. I tak Joachim Jerlicz w Tc top Ac u wypadkom z lat 1648—1651 poświęca sporo uwagi (s. 61 — 135), ale pamiętnik kończy na roku 167324. Już jednak Mikołaj Jemiołowski zbywa to kilkunastostronicowymi notatkami. Zresztą nie jest to pamiętnik, ale raczej dzieło historyczne, obejmujące okres od r. 1648 po pierwsze lata panowania Jana IIps. Podobnie „historyczny" charakter mają anonimowe Pawąduiki o wo/t;ac/; kozackie/; wyd. we Wrocławiu w 1840 r.26 Niezwykle cenny Diariusz Stanisława Oświęcima urywa się właśnie na grudniu 1647 r. i kontynuuje informacje w styczniu 1650 rP? Pamiętnik Jakuba Łosia zaledwie w kilkunastu zdaniach po- 23 Por. np. z tych czasów pamiętniki J. W. Poczobuta Odianickiego i S. Wierzbowskiego. 24 J. Jeriicz, ko/opi.siec, wyd. K. W. Wójcicki, t. I i II, Warszawa 1853. 25 M.Jemiołowski, Pa/niętnik ... okeymM/ący dzię/e od roka 1648 do 1679 jpói- czcin/c porządkie?;: /ot opowiedziane, wyd. August Bielowski, Lwów 1850. 26 Pamiętniki o wp/nne/; kozackie/;, wyd. Zygmunt Schłetter, Wrocław 1840 (drugie wyd. 1842). 27 Stanisława Oświęcima Diariusz 1643 — 1651, wyd. Wiktor Czermak, „Scripto- res rerum Polonicarum", t. XIX, Kraków 1907.
28 trąca o wypadki ukraińskie. Wspomnienia Chryzostoma Paska tutaj mają najpoważniejszą wyrwę; ponieważ znajduje się ona na początku, stąd nie wiadomo, czy w ogóle autor coś o wojnie z Chmielnickim nadmienił. Wśród źródeł pamiętnikarskich owych czasów szczególną uwagę zwracają notaty kanclerza litewskiego Stanisława Albrechta Radziwiłła, syłwy Jakuba Michałowskiego i zapiski Stanisława Druszkiewicza. Książę Albrecht, związany urzędem, śledził zdarzenia ze stolicy, a do dóbr swych wołyńskich w ów czas niespokojny obawiał się zajrzeć, stąd też informacje o przebiegu kampanii ukraińskiej mają charakter dorywczy. Dziennik jego może być jednak przykładem, w jaki sposób opinia społeczeństwa „na zapleczu" reagowała na wieści dochodzące z południowego wschodu kraju. O ile pierwsze niepowodzenia wojsk polskich ledwie zostały dostrzeżone, to wiadomość o Piławcach wywołała formalną panikę2S. Najpóźniej zareagowała na niepokoje ukraińskie Wielkopolska. Jeszcze w maju głucho o nich w listach Krzysztofa Opalińskiego. Listem z 12 czerwca wojewoda poznański oznajmia bratu, że 9 t. m. ,,do Poznania zjechali [się] za pierwszymi wiadomościami"^. Nierównie bardziej uczulone na te sprawy były województwa małopolskie, zwłaszcza te, które graniczyły z ziemiami ruskimi (Przemyskie i Lubelszczyzna). Jakub Michałowski, wojski lubelski (później kasztelan biecki), nie tylko zbierał materiały do swoich sylw, które tylko w części doczekały się publikacji, ale skreślił kilka diariuszy o wydarzeniach bezpośrednio przeżytych. Do nich zaliczyć wypada bitwę Zborowską oraz kampanię berestecką. Pod Białą Cerkwią (wbrew temu, co twierdził Czermak) nie był i nie opisał przebiegu transakcji^. Pomijając anonimowe diariusze pragnę zwrócić uwagę na ciekawą (a chyba zapomnianą) relację z bitwy nad Żółtymi Wodami Stanisława Druszkiewicza. Przyszły stolnik parnawski zab-ł w Słucku „o żarty" nie- 2S PamiętniAi /łińrycAia Aauiriawa /rs. Poriziwi/ia ..., t. U, Poznań 1839, s. 320. 29 7.isty Krzyjzip/a OpaiińsAie^o riońraiaLaAasza 7647 —7633, wyd. Marian Pełczyński i Alojzy Sajkowski, pod redakcją i z wstępem Romana Pollaka, Wrocław 1937, s. 413. 3" W. Czerniak, PrzyczynAi rio Jzie/otr 7t*M77 wieAa z arc/ińfdw prywainycń, „Studia historyczne", Kraków 1901, s. 328, zamiast Miaskowski odczyta! w rkpsie Michałowski. Por. A. Sajkowski, wstęp do wyd. Diarin.sz parirdży Jana Kazimierza z r. 7637, „Rocznik Gdański", t. XV-XVI, 1958.
29 jakiego Zgłębickiego i uciekł na Zaporoże do Kudaku. Służył najpierw pod Grodzickim, potem „zaciągnął się" z panem Szemberkiem. Po łatach szesnastu doskonałe pamiętał Druszkiewicz upiorną noc na Dzikich Połach. „Od Żółtych Wód trzy mile zeszłiśmy, broniąc się i potężnie bijąc, na ostatek nas rozerwali w Wiązowku (jest uroczysko w Dzikich Polach). Komu Pan Bóg śmierci nie dopuścił, to żywcem wzięto, żaden człowiek tam ujść nie mógł. I mnie wzięli do więzienia Tatarowie postrzelonego z łuku w łopatkę i łokcie, posieczonego w szyję z samopału"3h W tym samym prawie czasie, gdy Tatarzy brali w łyka rozbitych na stepach Polaków, z Łubniów podążał z listami do hetmana pod Korsuń specjalny wysłannik Jeremiego Wiśniowieckiego, towarzysz husarski Bogusław Maskiewicz. Również i on po latach opisze przygody, które podniecą wyobraźnię twórcy Ogniem i mieczem. Jakkolwiek pamiętnikarstwo z XVII w. nie wiąże się wyłącznie tylko z konnotatami wojennymi, to jednak „marsowe" wspomnienia przeważają, a wojna interwencyjna z Moskwą oraz „chmielnicczyzna" o charakterze tym zdecydowały. W jednym i drugim okresie występują nazwiska Maskiewiczów. Wybitnych pamiętnikarzy Samuela i Bogusława łączą bliskie więzy rodzinne, stąd wypada nakreślić wspólną ich biografię. 2. BIOGRAFIA SAMUELA I BOGUSŁAWA KAZIMIERZA MASKIEWICZÓW Mimo zaplecza pamiętnikarskiego skreślenie pełnej biografii Maskiewiczów nie jest rzeczą łatwą. Pamiętniki nie obejmują (zwłaszcza Bogusława) całego ich życia. Pozostały tylko fragmenty, a poza nimi materiały są znikome. Brzmienie nazwiska waha się między Maskiewiczami a Maszkiewiczami (rzadziej Maśkiewicze). W pewnych przypadkach występują oni jako Mackiewicze czy Maćkiewicze. Wiadomości o tym rodzie w herbarzach są nader skąpe, a częstokroć bałamutne. Stosownie do tego Jan, ojciec Samuela, znajdzie się raz pod Maskiewiczami h. Odrowąż, to znów Maszkiewiczami h. Kusza. Podobnie jest i z Bogusławem. Zdaje się, że poprawne brzmienie nazwiska to Maśkiewicze. Taki przynajmniej podpis figuruje przy imieniu Bogusława w zachowanych listach oryginalnych. Za Wittygiem przyjmuję, że była to rodzina 3* Ra/wgOaiU ... ^7o//a'/<ra /?a/*nan^ki'ego, „Dziennik Literacki", t. II, 1836, s. 132.
30 szlachecka h. Odrowąż osiadła w ziemi nowogródzkiej od co najmniej połowy XVI wieku32. Spośród majętności Maskiewiczów wymienionych przy podziałe z roku 1614 niektóre leżały w ziemi pińskiej (należą do tej rodziny jeszcze w r. 1651). Tupały (w ziemi Słonimskiej) w r. 1663 dzierży Kazimierz Maskiewicz. Majątek Jatra w drugiej połowie XVII w. należy do Nieza- bitowskich (dostał się do ich rąk zapewne jako posag Anny Maskiewi- czówny, żony Mikołaja Niezabitowskiego). Najdłużej siedzą Maskiewicze w swoim gnieździe rodzinnym, Serweczu, majętności położonej nad rzeczułką o tejże nazwie, kilkanaście zaledwie kilometrów od Nowogródka^". Choć należeli do szlachty niezbyt rozrodzonej, szczycili się jednak pokrewieństwem z Aksakami, Frąckiewiczami, Wojniłłowiczami, a nawet Wiśniowieckimi. Herbarze pod r. 1590 notują Jana, ziemianina nowogródzkiego. Sądzę, że jest to identyczna postać z Janem, 'podsędkicm nowogródzkim, o którym wspomina w swoim pamiętniku pod dniem .1 września 1592 r. Teodor Jewłaszewicz^. Przypuszczam, że jest to ojciec naszego parnięt- nikarza. Spośród rodzeństwa Samuela możemy wymienić Jana, Danieła i Gabriela. Nieznane są z imienia siostry, z których jedna wyszła w roku 1607 za Łopateckiego, dziedzica Namejków-^. Urodził się Samueł około r. 1580 (J. Bartoszewicz). Podawany przez niektórych rok 1575 (Chlebowski, Korbut) nie wydaje się słuszny. Według Korbuta „po śmierci ojca w r. 1595 zaciągnął się do służby wojskowej"^. To jest oczywiście nieporozumienie, gdyż w tymże roku 1595 ani wkrótce potem młody Samuel nie ruszał wcale na wyprawę. Wyraźnie 32 W. Wittyg, S. Dziaduiewicz, Meznana yzlae/ha po/s/ca je/ Aeróy, Kraków 1908, s. 197. 32* W pierwszej połowie XVIII w. majętność ta przechodzi w ręce rodźmy Rdultowskich (por. Dziewu/u Zry. Michała X. Ra^/z/w/I/a ,,Ryće'M;c"; AGAD, Archiwum Radziwillowskie, dz. VI, notatka z 15 VI 1739). 33 Czytamy tam: „Tegoż roku 1592 dnia 1 miesiąca września we wtorek na sejmiku i elekcji podsędkowskiej w Cyrynie obrano na ów urząd czterech: pana Jana Maskiewi- cza, Onyheja Unichowskiego, Mikołaja Podarowskiego i mnie" (T. J., War¬ szawa 1860, s. 57—58). 34 Być może był to Mikołaj Łopatecki, syn Stanisława, występujący w Metryce łit. (AGAD, Archiwum Pubiiczne Potockich, nr 28, s. 430), w tatach 1604 — 1607 właściciel sioła Topiczany. 35 Korbut, T/teraiara poMa, t. I, s. 278.
31 natomiast czytamy, że to „brat pan Jan" z Mikołajem Słuszką był na wyprawie przeciwko Nałewajce. Przed rokiem 1600 ukończył nasz pamięt- nikarz naukę szkołną (zapewne w Nowogródku) i dopiero w r. 160ł widzimy go na wojnie infłanckięj. Służył wówczas w oddziałach Gabrieła Wojny, podkanclerzego litewskiego. Uczestniczył zapewne w rozbiciu Karisona pod Kokenbauzem. Rychło jednak nadciągnął sam Karot Su- dermański i obiegł Rygę. Trzeba było zaczekać na posiłki przybywające z królem Zygmuntem, aby rozpocząć akcję ofensywną. Nie wiadomo jednak czy nasz husarz brał udział w wałkach jesienią i zimą tegoż roku. Jeden z współczesnych pamiętnikarzy podał taką wiadomość: „2 octo- bris tamże [tj. pod Moyzie — przyp. mój, A. A.] p. wojewoda wileński wojsko litewskie mostrował, którego było z tysiąc, ałe bardzo liche, i pod regiment p. hetmana naszego oddał, bo sam i z synem, i innej siła Litwy odjechało było do domu, a ku końcowi nie było ich nic okrom pieczę- tarzów, i to p. kancłerz nie miał nic a nic ludzi"36. 23 października Chodkiewicz „dla piłnych spraw z ludem odjechał". Litwa ustępowała poła koroniarzom. Przyczyny tego exodu? Przede wszystkim niewypłacanie żołdu, co było wprost nieznośne, zważywszy spustoszenie tamtego kraju, a więc związane z tym trudności aprowizacyjne, dalej choroby, wyjątkowo złe warunki atmosferyczne. Oto co mówi naoczny świadek, Kasper Michałowski, towarzyszący Zygmuntowi III: „Do samej Gawii wielki niedostatek był żywności tak dla koni, jako i dła nas; nie mógł niczego dostać kupić Drogi złe, deszcze dzień w dzień ustawicznie szły. Przejechawszy 16 Gawią już o żywność snadniej było, ale i to mróz po- psował i wniwecz obrócił, bo chłopi wszyscy uciekali i nic a nic nie żęli, na polu wszystko zastaliśmy i dobre urodzaje były". 19 października „mróz nas zaskoczył i do tych czasów nie przestając jeden drugiego większy , niż w Polszczę około Gromnic bywają, był i jest, i niejednemu dokuczało i teraz jeszcze dokucza, i siła łudzi poumierało od zimna, nosy, ręce, nogi poodmarzały"37. Natomiast nasz Maskiewicz dość lakonicznie o tych wałkach wspomina. 36 Jest to diariusz Kaspra Michałowskiego, nie znanego dotychczas pamiętnika- rza. Znajduje się w rkpsie PAU nr 2251 I/vol. 2, k. 101 i in. Por. A. Sajkowski, ćył aafarem (ńar/aszn wyprawy Zygwwnfa W z r. 7393 ?, „Sprawozdania Poznańskiego Towarzystwa Przyjaciół Nauk", 1957 (2 półr.). 37 Diariusz Kaspra Michałowskiego, k. 101.
32 W r. 1603 niezadowolone wojska zawiązały konfederację i przesunęły się na południe na tereny nie objęte wojną. Przypuszczamy, że był wśród mch Maskiewicz. Niektórzy żołnierze wprost wracali do domu. Inni rozglądali się za nową służbą. A właśnie w tym czasie na dworze Wiśnio- wieckich w Brahinie, zagubionym w głuszy leśnej niedaleko ujścia Prypeci do Dniepru, pojawił się gość niezwykły, człowiek podający się za Dymitra Iwanowicza, cudownie uszłego z rąk siepaczy Godunowa. Wieść ta coraz nowe zataczając kręgi dotarła i do Nowogródczyzny. I w ślad za kandydatem do tronu carów ruszyli nie tylko bezrobotni żołnierze, ale gromady awanturników, obieżyświatów węszących w całej aferze okazję do zdobycia fortuny. Poczuł i pan Samuel w sobie zew konkwista- dorski i wyprawił się w roku 1604 do Brahina. Tutaj jednak zorientował się, że na ekspedycję było już nieco za późno, gdyż Dymitr zdobywszy grody siewiersko-czernihowskie ruszył ku Moskwie. A skoro nadeszła wieść, że Samozwaniec osiągnął tron carski, nasz pamiętnikarz, nie kwapiąc się z wyjazdem, pozostał w gościnnym Brahinie, zwłaszcza że do „smaku była gospoda i gospodyni młoda". Pani tych włości, Aleksandra z Chodkiewiczów Wiśniowiccka, okazała się wielce łaskawą dla pana Samuela, tym bardziej że mąż w dalekiej Moskwie od roku bez mała bawił przy młodym Dymitrze. „Miałem się, że ledwie w niebie lepiej" — stwierdził z lubą satysfakcją po latach autor pamiętnika. Toteż choć rzekomo usiłował coś postanowić (wypad do Lwowa i na Podole), trudno mu było się wyrwać stamtąd zaciągnąwszy się na służbę fraucymeru brahińskiego. W lutym 1606 r. towarzyszył księżnej Wiśniowieckiej udającej się na ślub swej siostrzenicy Marcebeli Koreckiej. Sielankę bra- hińską przerwał nagle brat pani Aleksandry, kasztelan trocki. „Nawarzono mi piwa, któregom ledwie się zbył". Wyznanie to jest wiele mówiące. I gdy dodamy do tego fakt rozproszenia się służby Maskiewicza, którą zaledwie kilka dni potem i już daleko od dworu zdołał wokół siebie zebrać, to wniosek pozostaje oczywisty, że rozmowa z panem trockim miała przebieg dość gwałtowny i dla naszego pamiętnikarza arcy- niemiły. Po wczasach brahińskich znalazł się Maskiewicz nagle bez zajęcia, toteż desperacko zaciągnął się na służbę kasztelana kamienieckiego Pret- wicza. Służba na Podolu po niedawnym odpływie zagonów tatarskich nie należała do łatwych. Buszowały różne watahy, między którymi zwłaszcza oddział niejakiego Sałaty dawał się szczególnie we znaki nawet
33 patrolom regularnego żołnierza. Dopiero zlikwidowanie śmiałego watażki przyniosło znękanej ziemi na pewien czas spokój. Nie zaznały jednak wypoczynku oddziały, w których służył Samueł. W związku z rozgorzałym rokoszem Zebrzydowskiego przerzucono spiesznie wojsko z Ukrainy pod Lwów, a stamtąd ku Wiśle. Jeszcze na Podolu tuż przed wymarszem dowiedział się Maskiewicz o smutnym epilogu godów moskiewskich. Po chwilowym postoju w Sądowej Wiszni, gdzie koncentrowały się wojska królewskie, ruszono forsownie do obozu pod Wiślicę, pozostawiając w spokoju okręg objęty rokoszem, tj. Sandomierz- Pokrzywnicę. Gdzieś po 7 sierpnia przeprawił się pamiętnikarz wraz ze swą chorągwią przez Wisłę naprzeciw Nowego Korczyna. Był świadkiem bezkrwawego spotkania pod Janowcem i komedii przeprosin króla przez warchołów rokoszowych. Po tej ugodzie wycofano oddziały regalistów „na leżę" do miejscowości podkarpackich. Zygmunt III sądząc, że niebezpieczeństwo buntu minęło rozpuścił z nowym rokiem część zaciągów wojskowych. Wywołało to zrozumiałe niezadowolenie wśród bezrobotnych żołnierzy, zwłaszcza że zawiadomiono o tym tuż przed upływem terminu służby. Samuel pozbawiony w ten sposób „chleba" zaczął się oglądać za nowym panem. Sondował m. in. możliwości służby w obozie rokoszan (był tam w lutym, na początku maja i czerwca). Do zaciągu jednak nie doszło. Natomiast już w połowie czerwca widzimy go w szeregach królewskich. Wstąpił do chorągwi ks. Janusza Poryckiego i odtąd dzielił dole i niedole swego dowódcy aż do wkroczenia w mury Moskwy. Tymczasem na początku lipca 1607 r. wziął udział w bratobójczej walce pod Guzowem. Wkrótce potem odkomenderowano wojsko na odpoczynek za Bug, na Wołyń. Korzystając z tej okazji pozwolił sobie pan Samueł na mały urlop i jesień oraz zimę spędził w rodzinnym Ser- weczu. Wiosną 1608 r. wrócił na Ukrainę, gdzie brał udział w wyprawie przeciwko czambułom tatarskim. We wrześniu wojsko wróciło na Wołyń (Kowel), a stamtąd część wojska rozlokowano na Podgórzu na linii Biecz, Krosno, Jasło. Wśród ostatnich znalazł się Maskiewicz. Jeszcze nie wygasły ognie rokoszowe, a już rozpoczęła obiegać Rzplitą wieść, że Dymitr ocalał i znów robi zaciągi. Wielu rokoszan, a także regalistów, udawało się do obozu drugiego Samozwańca. „Ochotnicy" na ogół zdawałi sobie sprawę, że to „wor", którego wskrzesił Miechowicki, ale szli „jak po miód". Pamiętniki S. i B. Maskiowiczów 3
34 Rapsodia moskiewska pana Samuela rozpoczęła się w r. 1609, gdy król oficjalnie rzucił wyzwanie Rosji Szujskiego. W czerwcu wojska królewskie ruszyły w pochód. Odbywał się on niezmiernie opieszale, zamiast w końcu sierpnia armia znalazła się pod Smoleńskiem z miesięcznym opóźnieniem. „Samo to nam na przeszkodzie, że my się spóźnili. Zima tuż, tuż następuje, czasu mało mamy, droga jeszcze daleka, a boimy się, żeby nas Smoleńsk nie zabawił i nie zaciągnął na zimę"38 — pisał do żony z Orszy 16 września kanclerz W. K. Lit. Lew Sapieha. Obawy Sapiehy miały się ziścić. W pierwszych dniach października ważyły się losy twierdzy. Śmiały eksperyment kawalera Nowodworskiego o mało nie otworzył bram Smoleńska. Niesubordynacja oddziałów węgierskich zniweczyła okazję i trzeba było spędzić pod murami miasta nie jedną zimę (jak przewidywał kanclerz litewski), ale nawet dwie! „Nie to najgorsza, że się Moskwa poddać nie chce, ale że my nie mamy czym ich dobywać. Tak się wybrali na tę wojnę, jakby to z Krakowa do Łobzowa"39 — utyskuje pesymistycznie nastrojony Sapieha. W akcji oblężniczej brał udział Maskiewicz około ośmiu miesięcy. W pierwszej połowie maja 1610 r. widzimy go wśród uczestników podjazdu pod Rosław, zakończonego niespodziewanym zajęciem zamku. „Szliśmy z chorągwią do tego wielebnego Rosławia lasami, bagnami, gdzie ledwo ptak kiedy przeleciał; tamże od robactwa zbytniego konie zdychały. Przez dwie rzeki pławiliśmy się"40. Po obsadzeniu zamku załogą polską wrócono pod Smoleńsk, skąd niebawem armia Żółkiewskiego (a z nią nasz pamiętnikarz) ruszyła przeciwko połączonym siłom Skopina Szujskiego i Jakuba de la Gardie. W tym czasie mniej więcej i król Zygmunt opuścił obóz smoleński kierując się na Orszę ku Wilnu. 9 lipca stanął w Orszy, a nazajutrz miał być w Kochanowie, majętności Lwa Sapiehy, który mu towarzyszył. Tutaj dopadła ich radosna wieść o zwycięstwie pod Kłuszynem. „Była to potrzeba taka, że było się czemu podziwiać" — pisał hetman Żółkiewski. „Srogi, krwawy bój ancipiti Martę pugnatum est ze trzy godziny zegarowe Wielkie wojsko miał nie¬ przyjaciel : cudzoziemscy silili się żołnierze weterani, szło im o sławę, o za- 3S A. Prochaska, Wyprawa na -Srna/erMi; (z //staw /ttewsA/eyn śranc/erza r. 1609— odb. z „Kwartalnika Litewskiego", Wiino, s. 58. 39 Tamże, s. 60. 40 Pamiętnik S. Maskiewicza, s. 125.
35 sługi, nam zasię o rest. Była necessitas in loco, spes in virtute, sałus ex victoria, daleko uciekać! Bili się żołnierze, jako się dobrym ludziom go- dzi"4ł. Bił się oczywiście i Samuel Maskiewicz „nad naturę ludzką robiąc. To najbarziej przed oczyma mając, że wpół ziemi nieprzyjacielskiej jesteśmy, a tak wielki tłum nieprzyjaciela okrutnego przed sobą mając, przed którym ani wyjść obronną ręką, o tym ani myślić, wymodlić się też niepodobna, jeno w łasce Bożej, w szczęściu, a w rękach nadzieja"^. Była to walka nad walkami, a wziąwszy pod uwagę stosunek sił (1: 6), majstersztyk w dziejach batalistyki polskiej. Wypadki też potoczyły się w tempie nieoczekiwanym. Sukces bowiem Muszyński pociągnął za sobą drugi — poddanie się Moskwy oraz zgodę na wybór królewicza Władysława carem (po uprzedniej detronizacji SzujsMego). We wrześniu pan Samuel przy boku hetmana Żółkiewskiego wkroczył w mury stolicy carów i tutaj miał pozostać 18 miesięcy, tj. do chwili zawiązania konfederacji wojskowej. Hetman nie bez wahania obsadził Moskwę żołnierzem polskim, słusznie bojąc się ekscesów, a stąd zadrażnień z ludnością. „Przestrzegać pan hetman z pilnością rozkazał, żeby nasi zaczepek z Moskwą nie czynili. Sędzię tak z naszych, jako i z Moskwy postanowił, którzy wszelkie dyferencyje rozsądzali. Quietissime żyli tak, iż i bojarowie, i pospólstwo, którzy wiadomi będąc narodu naszego swawoleństwa, dziwowali się"43. Być może, na ową stabilizację w mieście niemały wpływ wywierała obecność samego ŻółMewsMego, który wszelkie występki żołnierskie przykładnie karał. Z drugiej strony bojarska część Moskwy siedziała cicho, terroryzowana poniekąd bliskością tuszyńskich wojsk, i nawet mitygowała niezadowolenie plebsu. Skoro jednak hetman wyjechał, a w grudniu tegoż roku Samozwaniec padł z ręM Piotra Urusowa, krąg przyjaciół polsMch mocno się skurczył, a pospólstwo mosMewskie, które od samego początku było raczej niechętne kandydaturze królewicza, wkrótce potem (w marcu 1611 r.) przeszło do otwartego powstania. Dla Polaków rozpoczęła się całoroczna wałka o to, aby „dotrzymać stolicy królewiczowi". Ta wałka trwała zresztą i po ustąpieniu z Moskwy wojsk skonfederowanych, gdy na ich miejsce przyszedł Struś ze swoim pułMem. Maskiewicz w momencie owej „zmiany warty" miał szczerą ochotę pozostać 41 Prochaska, tTy/rawa..., s. 68. 42 Pamiętnik S. Maskiewicza, s. 129. 43 Żółkiewski, Poczgie^ i progres'..., s. 91,
36 na Kremlu. Straciwszy wskutek insurekcji całe (przeważnie zrabowane) mienie, nie mógł się z tym tak łatwo pogodzić. Żywił nadzieję, iż z chwilą wstąpienia na tron Władysława zrekompensuje sobie w trój- nasób poniesione straty. Chytry Litwin doszedł jednak w końcu do wniosku, że wynik tej całej sprawy jest mocno niepewny, i wraz z chorym bratem Danielem opuścił Moskwę. Skonfederowane wojsko pod przewodnictwem marszałka swego Józefa Cieklińskiego przez pewien czas zatrzymało się na Litwie: rychło jednak przesunęło się na Ukrainę i do Korony, natarczywie żądając uregulowania „zasług". Żądania siedmiotysięcznej rzeszy jakkolwiek słuszne, w pewnej mierze zawierały postulaty wygórowane. Na przykład oddziały, które służyły u obu Dymitrów, a przeszły w r. 1610 na stronę króla, żądały spłaty żołdu niejednokrotnie od r. 1604. Oczywiście ogólny rachunek przedstawiał sumę imponująco wysoką. Częstokroć do poboru żołdu mieli pretensje ludzie, którzy stosunkowo późno dokonali „zaciągu". Nic też dziwnego, że mimo chęci króla sejm nie był skory do zadośćuczynienia w pełni żądaniom żołnierzy. Sprawy się przeciągały ku oczywistej szkodzie Rzplitej, gdyż rozzuchwalone wojsko gospodarowało w królewszczyźnie jak u siebie w domu, pustoszyło intratne starostwa, nie przepuszczało nawet dobrom prywatnym. W owym czasie na fali konfederackiej wypłynął Samuel osiągając stopień pułkownika. Cieszył się dużym zaufaniem wśród wojska, gdyż wybrano go jako delegata do wyznaczenia stacyj żołnierskich. Dła ełekta zaszczyt kłopotłiwy, bo z jednej strony trzeba było ukontentować brać żołnierską, z drugiej nie narazić się właścicielom i tenutariuszom dóbr. Dla siebie upatrzył Maskiewicz tłustą wioskę pod Lwowem, z której ciągnął zyski jak z własnego folwarku. Rozdrażnieni ekscesami wojskowymi lwowianie dokonali napadu na przebywających w mieście żołnierzy, podczas którego śmiertelnych obrażeń doznał przyjaciel pamiętnikarza, Grabania. Maskiewicz ratował się ucieczką przyznając, że w większych opałach nie był nawet w Moskwie. W czasie pobytu w Przemyślu bywał częstym gościem w niedalekim Dobromilu Szczęsnego Herburta, w którym jeszcze „rokoszowe humory nie ustały". Nie uległ jednak Maskiewicz namowom eks-rokoszanina, aby iść całą siłą pod Warszawę i „dopiąć swego".Jcsienią 1613 r. wybrano Samuela delegatem na sejm warszawski grudniowy. Przezorny Maskiewicz nie podjął się przedstawienia przed królem w Warszawie głównych
37 punktów instrukcji, „bo ostra barzo była", zostawiając to koledze Ścibo- rowi, a sam relacjonował „insze zlecenia wojskowe łagodniejsze i petita". W czasie sejmu miasto żyło pod wyraźnym terrorem konfederackim. „Mieliśmy wielką wolność na tym sejmie; w nocy o północy zbroić, co posiec, zabić wolno: żaden słowa nie śmiał rzec"44 — stwierdził chełpliwie pamiętnikarz. Toteż, aby pozbyć się zmory konfederackiej, sejm uchwalił odpowiednie podatki i w ten sposób częściowo ukontentował żołnierzy. Akt konfederacji spalono 8 kwietnia 1614 r., a w miesiąc później Samuel syt wojaczki i rządów w Rzplitej żołnierskiej wrócił w domowe progi. 14 października tegoż roku trzej pozostali przy życiu bracia (Daniel zmarł po powrocie z Moskwy) dokonali podziału ojcowizny. Najstarszy Jan otrzymał Jatrę w nowogródzkim i Żabczyce w pińskim, Gabriel Uzłowce w Słonimskim powiecie i Tupały w nowogródzkim, Samuel natomiast pozostał w ojczystym Serweczu, do którego przydano folwark Skorowo. I tak zamknął się w życiu pisarza pierwszy rozdział, który upłynął pod znakiem Marsa. Nie zaciągnął się jednak Maskiewicz w służbę Ceres gospodarnej. Zajęcia hreczkosieja nie uśmiechały mu się wcale. Powierzywszy rządy w dworze serweckim matce, rozglądał się Samuel po okolicznych rezydencjach pańskich. Podczas wesela Jana Unichowskiego z panną Wolod- kiewiczówną w Mińsku namawiał go do dworu Janusza Radziwiłła kniaź Jan Ogiński, „alem się nie dał ułowić", stwierdzi pamiętnikarz. Zbliżył się Maskiewicz do księcia Mikołaja Radziwiłła „Sierotki" i być może żywił zamiar wstąpienia na jego służbę, ale śmierć autora Peregrynacji /erozo/i/7Mkię/ w lutym 1616 r. stanęła zamiarom tym na przeszkodzie. Jesienią 1614 r. młody ordynat kiecki, Jan Albert Radziwiłł, żenił się z ks. Lawinią Korecką. Na wesele to, które odbyło się w starożytnej rezydencji książęcej w Korcu na Wołyniu, zjawił się i nasz pamiętnikarz. Przez rok cały był Maskiewicz w stałym niemal kontakcie z dworem kleckim. W r. 1615 odbył dłuższą podróż z księciem przez Lublin do Krakowa, a stamtąd na Częstochowę do Warszawy. W stolicy zabawiono około 6 tygodni, korzystając hojnie z darów Bakchusa i Wenery. Ciekaw świata i ludzi, bał się pan Samuel życia osiadłego. Toteż skoro opuścił księcia Jana, który musiał poddać się kuracji na nabytą w War- 44 Pamiętnik S. Maskiewicza, s. 194.
38 szawie chorobę „dworską", przyjął służbę rękodajną u syna Radziwiłła ..Sierotki", nie gorszego niż ojciec obieżyświata, Zygmunta Karota. Kitka łat wcześniej ów młody panek zawędrował na wyspę Małtę i tam przywdział szaty zakonne, a wiełki mistrz de Vignacourt pasował go na rycerza. Dłuższy czas spędził książę na wodach Morza Śródziemnego wałcząc z muzułmanami. W r. )6ł6 tuż przed śmiercią ks. Mikołaj nadał zakonowi małtańskiemu dobra Stołowicze i Pociejów, a pierwszym komandorem został Zygmunt Karoł. Odznaczył się później kawaler małtański w wojnie o Smoleńsk (1633). Końcowe łata swego życia spędził we Włoszech, gdzie też i zmarł pochowany w Asyżu. Ciekawą postacią był ów rycerz ziemi litewskiej. Wszędzie deklarował swoją połskość; nie znosił Niemców — niechętny zwłaszcza penetracjom niemieckim w zakonie. W jednym z listów obruszony na praktyki niemieckie stwierdził stanowczo: „zgoła rectissimum ilłud — póki świat światem, nie będzie Niemiec Polakowi bratem", a dalej „co do Polski należy, niech Połak, a nie Niemiec trzyma"45. Przesiąknięty kulturą ojczyzny Tassa nie mniej niż polską redagował całe partie listów w języku włoskim. Surowy, zdyscyplinowany, stanowił ks. Zygmunt z charakteru swego przeciwieństwo ordynata klec- kiego. Toteż nie dziw, że Maskiewicz nawykły do pewnej swobody w poprzednim okresie nawet roku nie wytrwał w tej służbie. Odtąd przez dwa lata nie uczepi się na stałe żadnej klamki pańskiej, choć niejednokrotnie spotkamy go u boku synów Radziwiłła „Sierotki". Uczestniczył w konkurach ks. Alberta Władysława o pannę Pienińską. Pomorska ta wyprawa zakończyła się rekuzą (1616). W rok potem, gdy królewicz w drodze na Moskwę zatrzymał się w Nieświeżu, ordynat tamtejszy, ks. Jan Jerzy, najstarszy z synów Mikołaja, przyjął Władysława w otoczeniu znakomitej świty, wśród której pysznił się ze swym pocztem pan Samuel. Równocześnie interesował się żywo pamiętnikarz życiem publicznym swego województwa. W lutym 1617 r. na sejmiku w Nowogródku został wraz z Józefem Hołubem wybrany deputatem na sądy trybunalskie w Wilnie. Zjawił się do sprawowania sądów w kwietniu i odbył je „statecznie wystrzegając się fakcyj i faworów". W sierpniu tegoż roku wyjechał na drugą kadencję sądowniczą do Mińska. W styczniu 1618 r. był obecny na sejmiku generalnym w Słonimie. W lipcu 1619 r. odby- 45 Listy Zygmunta Karola Radziwiłła. AGAD, Archiwum Radziwiłłowskie, dz. IV, teka 40.
39 wała się w Nowogródku elekcja na podsędka, gdzie i Maskiewicz figurował na liście kandydatów. Poza tym lata 1618 — 1619 upływają naszemu pamiętnikarzowi pod znakiem ożywionej działalności towarzyskiej. Zrę- kowiny, śluby, pogrzeby, rozjemstwa składają się na dość urozmaicony program zajęć. W sierpniu 1619 r. zaciągnął się Maskiewicz na służbę Krzysztofa Radziwiłła, hetmana polnego litewskiego. Jesienią tegoż roku udał się z księciem do Birż, skąd Radziwiłł śledził postępy wojsk szwedzkich na terenie inflanckim. W służbie wojennego pana wytrwał pamiętnikarz najdłużej, bo przynajmniej dwa lata. Wysługiwał się hetman Maskiewiczem w sprawach, które wymagały eksperiencji wojskowej. I tak po wymarciu rodziny Ostrogskich (skoligaconej z Radziwiłłami) książę Krzysztof urządził w grudniu 1620 r. najazd na Dubno. „Posłał mię — powiada pan Samuel — książę do Dubna mając z niektórymi praktyki, abyśmy mogli go jakim sposobem ludem swoim osadzić"46. Cała ta akcja okazała się spóźniona. „Już nas ubieżono" — zauważa lakonicznie w pamiętniku. Wobec tego wrócił do księcia przebywającego w Zabłudowie na Podlasiu, a stamtąd na okres świąteczny wymknął się do Serwecza. W maju 1621 r. prezentował się pan Samuel na popisie wojskowym w Nowogródku. W lipcu był w Wilnie, a pod koniec tegoż miesiąca wrócił, aby wziąć udział w sejmiku obradującym przed sejmem sierpniowym. O tym sejmie, gdzie miano przedsięwziąć środki obronne w wojnie z Turcją, powie Maskiewicz, iż wypadł z „wielką szkodą Rzplitej", i zapowiedział szcze- gółowszą relację. Niestety zamiar ten nie został zrealizowany, albo też fragment ten nie dochował się. Zresztą na notatce o przygotowaniach do wojny z Turcją pamiętnik się urywa. Chlebowski łączy to przecięcie się wspomnień z prawdopodobnym zgonem pamiętnikarza i wysuwa przypuszczenie, że poległ on ok. r. 1623 w Inflantach^. Z kolei powtórzył to G. Korbut: „zmarł ok. r. 1623, zapewne poległ w jednej z bitcw"48. Wzięto pod uwagę Inflanty, gdyż na tym odcinku walczył w owych latach Krzysztof Radziwiłł. Przypuszczenie to ma jednak słabe podstawy. To że pamiętnik urywa się na pewnym roku, wcale nie dowodzi, iż wkrótce potem nastąpił zgon pisarza. 46 Pamiętnik S. Maskiewicza, s. 218. 4? B. Chlebowski, Puma, t. Ul, Warszawa 1912, s. 293. 4S Korbut, Łhcratara poMa, t. I, s. 3.82.
40 Pewne jest, że Samuel nie był pod Chocimiem, gdyż zadanie wojsk litewskich polegało na strzeżeniu granic od Szwedów. Niepewna jest służba jego u księcia po r. 1621, a tym bardziej udział w kampanii inflanckiej. Wątpliwa byłaby śmierć na polu chwały, zważywszy, że walk w tynt czasie na ogół nie było, tj. od połowy 1622 r. (rozejm mitawski) do połowy 1625 r. Wbrew tym nekrologom trzeba „przedłużyć" życie Maskiewicza, i to o dobrych lat 10. I tak w r. 1625 Samuel Maśkiewicz (sic!) występuje jako poborca ziemi nowogródzkiej^. Wśród elektorów podpisujących w listopadzie 1632 r. wybór Władysława IV znajdujemy Samuela Mackiewicza (sic!), pisarza grodzkiego nowogródzkiego^. Niewątpliwie chodzi tu o naszego pamiętnikarza. Opuściwszy szranki pamiętnika możemy rozwinąć curriculum vitae pisarza następująco. W.związku ze śmiercią matki porzucił Samuel dwór Krzysztofa Radziwiłła i przeniósł się do Serwecza. Jako rękodajny nie był Maśkiewicz tak silnie związany z magnatem, jak inna służba hetmana. W korespondencji ówczesnych sług księcia, jak np. Marcina Broniewskiego, Piotra Kochlewskiego czy Pawła Prokulbickiego, nie spotykamy nazwiska Maskiewicza^'. Nie znajdujemy go również w listach rodziny Radziwiłłów czy innych magnatów (np. Aleksandra Gosiewskiego)^. Natomiast pojawiają się tam nazwiska Daniela Naborowskiego i Aleksandra Przypkowskiego, o których wiemy, że byli ściśle związani z dworem księcia Krzysztofa. Pisarzem nowogródzkim Maśkiewicz był co najmniej od marca 1630 roku33. W dniu 7 września 1631 r. przed sądem w składzie : Paweł Piasecki podwojewodzi, Iwan Wojniłłowicz i Samuel Maśkiewicz pisarz, toczy się sprawa popadii Rejny Hromyczyny podejrzanej o praktyki czarodziejskie. Ciekawy ten dokument opublikowany został w wileńskim h/cńeog/a/;- czat/cm: .sćww/cM^. 49 S. Uruski, Rodzma, t. X (1913), s. 254. 3° K. Dunin Borkowski, E/e&forctwe krd/dw /?ohkic/;, Lwów )920. 3* Listy Marcina Broniewskiego, AGAD, Archiwum Radziwiłiowskie, dz. V, teka 33, nr 19)9; Listy Pawia Prokulbickiego, tamże, teka 2S5, nr 12382. 32 Listy Aleksandra Gosiewskiego z lat 1621 — 1627, tamże, teka 100, nr 4560. 33 Xrc/;eo,gra//cz<?.s%(/ róoraik ofM.o.w'a.tzfZi'c/i.H'a A Ato/7; .neweroza- y?a<7ne/ Har/, t. III, Wilno (1867), s. 99 — 102. 34 Jest to relacja niejakiego Stanisława Borkowskiego, który wiózł Hromyczynę ze Słonimia do Nowogródka. Przytaczam z niej ciekawsze fragmenty: „Die 3 augusti
41 Występujący obok Samuela. Paweł Piasecki to teść jego, który później pewnie odstąpił zięciowi funkcję podwojewodziego nowogródzkiego. Sądzę, że gdzieś około r. 1624 sprzykrzywszy sobie żywot kawalerski przybrał jako „sociam vitae" młodziutką pannę Piasecką (w r. 1650 wychodzi ona po raz trzeci za mąż!). Była to matka Bogusława. Potwierdzenie małżeństwa Samuela ujawnia dokument następujący. Adam Dominik Czyż, skarbnik wileński, i jego małżonka Teresa Maskiewiczówna sporządzają w dniu 31 grudnia 1653 r. w Moszakowiczach zapis na rzecz cerkwi tamecznej, za co duchowni zobowiązali się do sprawowania nabożeństw w niedziele i święta „osobliwie za dusze przodków rodziców i dobrodziejów naszych [tutaj wymieniono cały szereg osób — przyp. mój, A. &], także za dusze śp. nieboszczyka p. Samuela Maskiewicza podwojewodzeho nowogr., rodzica mojeho"S5. przyjechaliśmy z soboty na niedzieię do Cimkowicz z północy, jednośmy stanęli z nią przed tym domem, gdzie miała siedzieć. Sadzając ją z wozu wraz omdlała, ledwom się onej dotarł; kiedym jej pytał, co się z nią dzieje, powiedziała, że mnie coś uderzyło z góry w pół głowy, żem zaraz omdłała i połowicę siebie nie czuję. Eo die. W nocy z niedzieli na poniedziałek tedy mi mówiła: panie Borkowski, każy mię strzec, boć wylecę, raz, drugi i trzeci powtarzając i rękę mi na to dając. Pobiegłem po wodę święconą do paniej starościnej i poczołem wodą święconą kropić onę, darła się do wody, chcąc się napić; ałem nie dał, bojąc się, żeby nie na czary Dnia 20 augusti idąc z wieczerze od pana starosty w nocy, przychodząc do wrót dworu wielkiego, aii węgieł rozżarzony domu wyleciawszy leciał mimo świreń, kędy obroki rozdają, nad samymi wrotami nisko padł w ogród i strach mię ogarnął, poszedłem do niej na załom izbę pokropić, tedy całusienką noc nie spała, płacząc, narzekając. Kiedym jej pytał: czemu się tak frasuje, powiedziała, że mi nudno, a nie wiem, czemu; klęła się alić żydowską klątwą, nie tak jako potrzeba, że ja o niczym nie wiem Die 30 augusti barzo się źłe miała, że już prawie umrzeć jedno było, gdzie byłem w strachu wielkim, jednakże dałem jej orcutanu trochę, przyszła do siebie, to było zaraz po południu, gdzie siedząc przy niej poczęliśmy w saki grać, spadło kropeł kiłkanaście bielusieńkich jako mleko ze stropu podłe samej ręki mojej, przy czym kozak był i piechota, roztarłem ich kiłka, tatarzyn także kiłka, patrzyliśmy na górze, jeżeli czego nie rozlali, nie naleźliśmyl [!] gdyśmy się pytali jeden drugiego, co by to było, porwała się, która tak barzo konała, i rzekła: nie masz nic, pająk się to podobno czyści Dnia 1 septembris prosiła mnie, abym na nie nie instygował, obiecując mi podarek dobry t nie mścić się tego". Rełację tę z całą powagą wpisano do ksiąg, a popadię wtrącono do więzienia. Stamtąd znów (10 grudnia 1631 r.) przyprowadzono na rozprawę sądową (na której jako pisarz był obecny Samuel Maskiewicz). 55 ... wt/eMrkp/M Kcwnias/ę/M ... (Wilno 1908), t. XXXIII, s. 388.
42 Skąd jednak pewność, że Bogusław jest właśnie synem Samueła. Można przytoczyć na to szereg argumentów, m. in. i te, że 1. Bogusława zastajemy w Serweczu, działe Samuełowym; 2. Bogusław wyraźnie nazywa Piaseckiego „dziadem" swoim; 3. w rękopisach często pojawiają się oba pamiętniki wspótnie. Nie był synem Jana, podsędka pińskiego, gdyż i po nim (po wymarciu trójki dzieci w 1615 r.) pozostał jedynie syn Dadźbóg. Ów Dadźbóg Janowicz Maskiewicz wybierając się na wyprawę pod Be- resteczko w obawie, aby „post decessum do rozruchów i rostyrków nie doszło", sporządził w dniu 23 marca 1651 r. w Żabczycach (a więc dziale Jana, podsędka) testament, w którym jako głównych spadkobierców wymieni syna Piotra oraz córkę Teodorę. Jako opiekunów nad dziećmi i żoną Maryną Dołgierdówną wyznaczył m. in. brata małżonki Aleksandra Dołgierda oraz... Bogusława Maskiewicza. Przy czym wyraźnie zaznacza, że odsuwa się od opieki „panów braci stryjecznych"^. Ponieważ Bogusław był również „bratem stryjecznym", sądzę więc, że chodziło tu o potomstwo Gabriela Maskiewicza (do nich np. zaliczyć można występującego w tym czasie Kazimierza). O samym Gabrielu dorzucić mogę tyłko jeden fakt. Metryka litewska pod r. 1623 wzmiankuje o jakimś dekrecie „między Łowczyckim a Maskiewiczem o dwerec nazwany Tupały w woj. nowogródzkim"^?. Zmarł Samuel Maskiewicz około r. 1640 (między 1633 a 1642), wdowa po nim w r. 1643 jest już żoną Jana Oszczekhńskiego. Pozostawił Samuel kilkoro dzieci, m. in. córki Teresę Czyżową, Protasewiczową oraz syna Bogusława Kazimierza. Daty urodzin Bogusława Maskiewicza nie znamy. Skoro jednak ze szkół wyszedł w r. 1643, to przypuszczalnie urodził się ok. roku 1625. Naukę pobierał zapewne< u oo. jezuitów w Nowogródku, dokąd później uczęszczał siostrzeniec pamiętnikarza, Stanisław Niezabitowski. Po wyjściu ze szkół ojczym jego, Jan Krzysztof Oszczekliński, wystarał się o umieszczenie pasierba na dworze ks. Bogusława Radziwiłła. „A przystałem był do niego w Starej Wsi w dzień św. Macieja tego roku [tj. 1643 — przyp. mój, ,4. Aj". Tutaj należy się pewne sprostowanie. Skoro ks. Bogusław 56 /4rcAfoyra/icze.s%[/ rAorntR ... (Wilno 1869), t. VI, s. 344. 37 AGAD, Archiwum Publiczne Potockich, Metryka litewska, rkps 28, s. 646.
43 jeszcze w maju 1643 r. był w Paryżu i do kraju wrócił dopiero w drugiej połowie tegoż roku, wobec tego wydaje się, że pamiętnikarz popełnił błąd i miało to być: 25 lutego 1644 r. Wiosną 1644r. bowiem ks. Radziwiłł wyjechał powtórnie za granicę, gdzie miał pozostać z górą 4 lata. Opiekę nad młodym dworzaninem roztoczył prawdopodobnie Jan Ce- drowski, późniejszy podczaszy nowogródzki, który od dwóch lat przebywał w Starej Wsi na Podlasiu w charakterze zarządcy dóbr. Ta pierwsza służba trwała nadzwyczaj krótko (bodaj czy dwa miesiące), gdyż w związku ze wspomnianym już wyjazdem ks. chorążego za granicę dwór częściowo rozpuszczono. Lato spędził Bogusław w domu u matki, a we wrześniu zjawił się w Szereszowie (pow. prużański), majętności Franciszka Zebrzydowskiego, kasztelana lubelskiego. Przebywał tam „coś nad dwie lecie szkatułą i pisarstwem zawiadując". W roku 1646 w sierpniu „od pana lubelskiego odjechałem uprosiwszy się wrzekomo do domu na czas, bo mię inaczej nie chciano od tej służby uwolnić". W innym miejscu powiada pamiętnikarz, że uciekł „dla samej Pani, która swoje też miała humory". Pani domu związana była nićmi pokrewieństwa z Bogusławem. W dwa lata potem, gdy Maskiewicz wracał z Ukrainy i odwiedził Szereszów, Zebrzydowska rada była z tej wizyty i udzieliła mu pomocy finansowej. Niewykluczone, że autorowi „przytrudno" było wyznać, że pani kasztelanowa żywiła wobec niego pewien sentyment. W listopadzie 1646 r. podążył na Podole do Wiśniowca, rezydencji ks. Jeremiego Wiśniowieckiego. Mając rekomendacje od ks. Albrechta Radziwiłła, kanclerza, autora Mewona/e, oraz Aleksandra Ludwika Radziwiłła, ordynata nieświeskiego, już 4 grudnia (to znaczy nazajutrz po przybyciu) został zaliczony w poczet sług wojewody ruskiego. Cóż skłoniło młodego Maskiewicza do opuszczenia Litwy i szukania „chleba" właśnie na dworze Wiśniowieckiego? Książę Jarema był najgłośniejszym człowiekiem na Ukrainie, ale sytuację, w jakiej się wówczas (tj. u schyłku 1646r.) znalazł, określić by można jako kłopotliwą. Ambitny pan na Lubniach, Przyłukach i Wiśniowcu nie zyskał sobie uznania królewskiego i buławy hetmańskiej po Stanisławie Koniecpolskim nie otrzymał. Co ważniejsza, na wokandzie sądowej były dwie sprawy: 1. spór księcia z Samuelem Łaszczem, głośnym warchołem, o starostwo kaniowskie, 2. zatarg z Aleksandrem Koniecpolskim, chorążym koronnym, o Ha- dziacz. We wrześniu Wiśniowiecki dokonał zajazdu starostwa kaniow¬
44 skiego. Niemal równocześnie zaatakował Łaszcza wojewoda kijowski Janusz Tyszkiewicz. Osaczony banita rejterował pod skrzydła ks. Dominika Zasławskiego; zdążył jednak przeprowadzić prawną intromisję swego syna na starostwo kaniowskie. Toteż w listopadzie Łaszcz junior wniósł przed króła skargę na Wiśniowieckiego, że ów najeżdżając Kaniów „z kilku tysięcy ludzi armatnych różne wiolencyje popełnił'^. W dniu 29 listopada wysłano z kancelarii królewskiej pismo do Wiśniowieckiego, by w przeciągu czterech tygodni stawił się w Warszawie i wytłumaczył swoje postępowanie. Ponieważ książę w oznaczonym terminie nie przybył, zapadł 14 lutego 1647 r. wyrok, na mocy którego Wiśniowiecki miał opuścić Kaniów i zapłacić 100 tys. złotych Michałowi Łaszczowi tytułem odszkodowania. Niemal równocześnie z powyższą sprawą toczył się spór o Hadziacz. Książę Jarema uzyskał po śmierci hetmana Koniecpolskiego konsens na włość hadziacką, nie wiedząc, że już wcześniej (1637) przyznano ją synowi zmarłego, Aleksandrowi Koniecpolskiemu. Nie ceregiclując się wiele opanował Jarema Hadziacz w lipcu 1646 r. Wzburzony tym chorąży wniósł skargę na księcia, i to nie tylko o Hadziacz, ale także o dobra Chorol jako nieprawnie przez niego zajęte. Tak więc decyzja w obu tych sprawach ważyła się w miesiącu grudniu. Wiśniowiecki nie zjawił się na sejmie (trwał do 8 grudnia), wymawiając się chorobą. Skutek był ten, że sprawę hadziacką odłożono do następnego sejmu (w maju), podczas którego książę miał złożyć przysięgę, że istotnie był chory; natomiast w odniesieniu do Chorola wyrokiem zaocznym skazano wojewodę na zwrot tych ziem starostwu perejasławskiemu. „Trudno przypuszczać, by książę chorobę symulował, gdyż musiał wiedzieć, że nieobecni zwykle tracą" — twierdzi monografista Wiśniowieckiego Władysław Tomkiewicz^. Współczesny Albrecht Radziwiłł był również zdania, że choroba wojewody była „prawdziwa"^". Z pracy Tomkiewicza nie wiemy, co porabiał książę w pierwszym kwartale 1647 r. Wydawać by się mogło, że cały ten czas od grudnia do marca spędził w Wiśniowcu. Tymczasem Mas- kiewicz podał fakty, które na ten okres rzucają światło niezmiernie inte- 58 W. Tomkiewicz, Jerem; Ww/otwecir; (76/2 —/6J7), Warszawa 1933, s. 168 („Rozprawy Hist. Tow. Nauk. Warsz.", t. XII). 5!* Tamże, s. 170. 6" Jaw/em/A; X/6ryc/ńa ... 7?oJznw7/o, wyd. E. Raczyński, Poznań 1839, t. 11, s. 247.
45 resujące. Oto z początku stycznia („po Nowym Lecie") „chory" książę popędził na Ukrainę. W tymże miesiącu wjechał do Kaniowa dokonując formalnej intromisji na to starostwo, po czym podążył do swych włości zadnieprzańskich, wysyłając przodem Maskiewicza i Jana Podniesień- skiego, aby ci wybierali „stacyją na przyjazd książęcy". I tam obaj słudzy pozostali „sześć niedziel". Wiśniowiecki jadąc przez Łochwicę stanął w Rumnie i stamtąd „rozmyśliwszy się" nie kontynuował jazdy do Hadzia- cza, ale „poleciał jak z pęchyrzem do Wiszniowca na mięsopusty. Wyjechał we czwartek, a w poniedziałek mięsopustny stanął w Konstantynowie Nowym, gdzie księżna zajechała mu drogę, i tam mięsopust odprawił stamtąd jechał do Wiszniowca"^*. A więc według powyższego kalendarza książę wyjechał z Rumna 28 lutego, a w Konstantynowie Nowym stanął 4 marca. Tegoż dnia 28 lutego Maskiewicz z Podniesień- skim opuścili Hadziacz udając się za swym panem na Podole. Burza śnieżna zaskoczyła ich w stepach, tak że dopiero w połowie marca dotarli do Wiśniowca. Powyższe fakty zdają się świadczyć o tym, że choroba była dła księcia pewnym alibi. Wiśniowiecki wołał umocnić swą pozycję na Ukrainie niż ryzykować wyjazd do Warszawy. Zrozumiałe również stają się okoliczności, w jakich Maskiewicz został przyjęty na służbę. Oto w obliczu starcia ze swymi przeciwnikami książę Jarema najwyraźniej się „armo- wał". W Warszawie stanął wojewoda ruski w dniu 29 kwietnia. Wjazd był wspaniały i groźny zarazem. Ni mniej, ni więcej, tylko 4000 dworzan, sług i łudzi zbrojnych przesunęło się w pochodzie. Nic dziwnego, że gdy w tydzień potem z małą armią zwolenników nadciągnął Koniecpolski, spodziewano się rzeczy najgorszych. Zawzięty kniaź gotów był roznieść na szablach swoich rębajłów nie tylko chorążego, ale i króla samego. Z trudem wielkim zdołano obu przeciwników skłonić do prowizorycznej ugody. Z Hadziacza musiał jednak książę Jarema ustąpić. W czasie sejmu mieszkał Maskiewicz na Krakowskim Przedmieściu we dworze ks. Aleksandra Radziwiłła, najmłodszego z synów „Sierotki". W Warszawie spotkał też dziadka swego, Pawła Piaseckiego, z którym powrócił wspólnie w nowogródzkie strony. Dopiero po miesięcznym pobycie w domu podążył do księcia na Ukrainę. Wkrótce po jego od- <si Pamiętnik (A) B. Maskiewicza, s. 226.
46 jeździe zmarł ojczym Oszczekliński (21 września), o czym się nasz pa- nuętnikarz dowiedział w rok potem, wróciwszy z kozackiej wojaczki. W przededniu niemal powstania ludu ukraińskiego nastąpił słynny rajd konny Wiśniowieckiego w stepy. Przy niezwykle sprzyjającej pogodzie jesiennej ruszył książę w październiku z 6-tysięcznym korpusem ludzi lewym brzegiem Dniepru na Sicz. Dotarłszy do Kudaku złożył wizytę komendantowi twierdzy, Krzysztofowi Grodzickiemu. Towarzyszący księciu Maskiewicz z uznaniem oglądał potężne mury twierdzy, najdalej na wschód wysuniętej strażnicy Rzplitej. „Po obejrzeniu porohów odbywał się dalszy pochód w głąb stepów — - trwał 6 dni i dotarł aż do Perekopu" — wyjaśnia w swej pracy Tomkiewicz^, opierając się — jak przypuszczam — na Memcna/e księcia Radziwiłła. „Na Rusi chorąży koronny zebrawszy garść żołnierzy pod sam Oczaków ekskursyją uczynił. Wojewoda ruski także swoich żołnierzy wysłał ku Perekopowi, czym urażeni Tatarowie pisali do hetmana naszego, aby takiej swywoli nie dopuszczał, która pokój łamała"63. Nie tak się sprawa przedstawia w pamiętniku Maskiewicza, bądź co bądź uczestnika tej wyprawy. Spod Kudaku ruszył książę oglądać porohy, wziąwszy z sobą „trzy tysiące komunika". Dotarł do wyspy Chortycy i stamtąd wrócił znów pod Kudak, bawiąc na Zaporożu „dni sześć". Wyjazd nastąpił we wtorek, a powrót w niedzielę. Nie sposób przypuścić, aby to miało wystarczyć na wyjazd pod Perekop, o którym zresztą miłczy Maskiewicz. Być może Wiśniowiecki wysłał jakiś patrolujący oddział dalej na południe, sam jednak tak daleko się nie posunął. Zimę 1647/48 spędził pan Bogusław na dworze książęcym w Lubniach i Przyłukach. W połowie lutego dotarła tam wieść o ucieczce Chmielnickiego na Sicz. Natychmiast wysyła książę Maskiewicza z łistem do Mikołaja Potockiego, przebywającego wówczas w okolicach Bohusła- wia. Po raz drugi odbył swą misję poselską pamiętnikarz w momencie bardzo groźnym, bo tuż po klęsce nad Żółtymi Wodami. Całą Ukrainę ogarniać poczęła fala rewolucji. Maskiewicz z niebywałym trudem dotar do hetmanów polskich pod Kumejkami tydzień przed bitwą pod Korsu- niem. W chwili gdy podążał w drogę powrotną, oddziały kozackie osa- 62 Tomkiewicz, -Tere/n;' (fijn/oHwck/s. 178. 63 yl/ArycAta.. <R<K/zaw'/A;, t. II, s. 282.
47 czały cofających się Poiaków. W parę dni potem pobiegła za nim wieść 0 pogromie pod Korsuniem. Egzystencja państwa zadnieprzańskiego kniazia Jaremy była przesądzona. Po klęsce wojsk koronnych Wiśnio- wiecki obawiając się izolacji na Zadnieprzu wycofał się z dworem i wojskiem na północ. W tej niezwykle uciążliwej rejteradzie przez błota poleskie uczestniczył Bogusław Maskiewicz. W końcu czerwca Wiśniowiecki wydostawszy się na prawy brzeg Dniepru wkroczył na Wołyń i stamtąd zrobił wypad do posiadłości swych bratanków opanowanych już przez powstańców. Doszło wówczas do starć z Kozakami pod Niemirowem 1 Machnówką. Brał udział pamiętnikarz w dwudniowej bitwie pod Konstantynowem, a następnie towarzyszył księciu aż do Zbaraża. Wobec tego, że Wiśniowiecki nie miał funduszu na opłacenie żołdu, Maskiewicz zrezygnował z dalszej służby u niego. W sierpniu przez Kowel i Brześć (omijając powiaty objęte powstaniem) wrócił na Litwę. „Otia" serweckie trwały jednak niezmiernie krótko. Groźba powstania chłopów wdzierała się na Białoruś. Klęska piławiecka postawiła co prawda na nogi pospolite ruszenie ziemi nowogródzkiej, ale nieprzyjaciel „wziąwszy górę szedł w głąb, kędy rozumiał"; we wrześniu już „trwogi" pod Słuckiem; w początkach listopada Kozacy zdobyli Pińsk i Brześć Litewski. W październiku Maskiewicz zaciągnął się „po usarsku na trzy konie z księciem Bogusławem Radziwiłłem koniuszym W. K. Lit." i z chorągwią Matiasza Frąckiewicza Radzimińskiego odbył kampanię zimową na Polesiu^. W chwili gdy armia litewska pod wodzą księcia Janusza Radziwiłła ruszyła z Brześcia do Turowa (tj. 20 stycznia ł649), przedpole walk oczyszczone zostało przez akcję Hrehorego Mirskiego (w połowie listopada nagłym atakiem zdobyto Pińsk, gromiąc Kozaków pod wodzą atamana Hładkiego). 1 lutego przybyto pod Turów, ale Kozaków „z jednej dusze nie zastali, gdyż wszyscy pouciekali". Nieprzyjaciel, którego liczono na 15 tysięcy, ufortyfikował się dopiero w Mozyrzu. Srożąca się zima dawała się solidnie we znaki atakującym. Zdobyto Turów po krótkiej, ale krwawej walce. Wśród oddziałów szturmujących, zwłaszcza niemieckich, nieprzyjaciel poczynił niemało szkody. Dowódcę załogi, pułkownika Mi- cheńka, wbito na pal, po czym zwycięzcy już nad ludnością miasta „za- 64 Pamiętnik (A) B. Maskiewicza, s. 259.
48 czętą kontynuowali wiktoryją, siekąc i paląc, a najbardziej Niemcy, którzy nie tylko samym Kozakom, ale niewiastom i dzieciom ich nie przepuszczając; kto mógł, uszedł, ale niewiele ich pouchodziło". Po zdobyciu Mozyrza nie pozwolono rabować domów i wycofano na dwa dni wszystko wojsko, zostawiając tylko kilka chorągwi niemieckich. Decyzję tę przyjęto z wielkim nieukontentowaniem. „Wszystko na księcia wyra- bowano i nie mieliśmy nic zdobyczy"65 — stwierdza zawiedziony Maskiewicz. Miasto Bobrujsk, skoro tylko pojawiło się tam wojsko litewskie, poddało się bez walki. „Ale im to już nic nie pomogło, bo wszedłszy w miasto kazał [Janusz Radziwiłł — przyp. mój, 4. &] wszystkich zdrajców łapać". I tutaj podobnież jak w Mozyrzu niczym się Maskiewicz nie obłowi! („Nam barzo niewiele zostało"). Natomiast pobierano hojnie okrutne myto. „Po wszystkie dm mieszkania naszego w Bobrujsku tracono więźniów na pał wbijając". W połowie marca stanęło wojsko obozem w Rzeczycy i przebywało tam do połowy lipca 1649 r. Czas płynął na „odpra- wowaniu straży i podsłuchowej, i placowej, w posyłaniu czat i podjazdów". W jednym z takich wypadków pod Homel w połowie czerwca brał udział pamiętnikarz. W pięć dni potem wróciła czata „nic nie sprawiwszy, za co nie dziękowano nam"66. Przyczyną były chyba nastroje konfede- rackie, szerzące się coraz bardziej w wojsku^. Uciszyło się to wobec nadciągających z południa potężnych sił nieprzyjacielskich. W dniach 29 i 30 lipca doszło do krwawej bitwy pod Łojowem. Opis tej walki w pamiętniku mywa się na dniu 29 lipca. Fakt ten nasunął Niemcewiczowi przypuszczenie o żołnierskiej śmierci pamiętnikarza na polu walki63. Domysł najzupełniej błędny. Już w samym pamiętniku znajdujemy dowody na to, że Maskiewicz nie zginął, lecz uczestniczył do końca morderczych zapasów i wrócił z księciem Januszem do Rzeczycy. „W Rzeczycy byliśmy obozem ad diem 19 iulii i potem je¬ szcze"^. To „potem" oznacza powrót po bitwie, gdyż 19 lipca ruszono 65 Tamże, s. 264. 66 Tamże, s. 267. 6r E. Kotłubaj, Źyc;'e /auKrza 7!af/znw'//o, Wilno i Witebsk 1859, s. 153. 6s „Na tern, w MS. Puławskim, kończy się Dyaryusz Bogusława Maskiewicza. Być może, iż śmierć przeszkodziła dalszemu ciągowi" (Zń/dr pami{'Pukdn' /urfcrycznyc/t z) r/awMf/ Pohzcze, wyd. J. U. Niemcewicz, wyd. nowe, t. V, Lipsk 1840, s. 85). 69 Pamiętnik (A) B. Maskiewicza, s. 266.
49 pod Łojów. W innym miejscu objaśnia Bogusław, że spałono w Rzeczycy przedmieścia, „nimeśmy z Łojowa wrócili". Wiadomo skądinąd, że powrócono stamtąd 8 sierpnia i przez cztery dni pracowano nad umocnieniem wałów miejskich'?". Wyprawiono następnie z podjazdem Gosiewskiego pod Cieciersk dła pogromienia oddziałów Podobajły. Uczestniczył w tej wyprawie prawdopodobnie Maskiewicz. Do starcia jednak pod Ciecierskiem nie dośzło, gdyż Kozacy się rozproszyli, podjazdami nękając Połaków. Równocześnie pod Rzeczycą przygotowano się do odparcia ataku nowego korpusu nieprzyjacielskiego, który pod dowództwem Ełiasza Bohażeńki nadciągał z Ukrainy i już przekroczył Prypeć pod Babicami. Tuż przed wstępnymi działaniami przybył 9 września poseł od Chmielnickiego spod Zborowa donosząc o zawartym rozej- mie i rozsyłając uniwersały hetmana kozackiego do podkomendnych, aby opuszczano zamki litewskie i zaprzestano „swawołi". Wobec tego Janusz Radziwiłł zajął się w końcu września rozlokowaniem wojska na łeże zimowe. Bogusław Maskiewicz pozostał w szeregach wojskowych przynajmniej do końca sierpnia 1650 r. Wskazuje na to korespondencja między towarzystwem wojskowym a księciem Januszem. W liście z dnia 25 tegoż miesiąca żołnierze zwracają się z prośbą o wynagrodzenie krwawych zasług. Suplikę podpisali między innymi Michał Chreptowicz, Krzysztof Sianożęcki oraz Bogusław Mackiewicz (.sic!)*?"". Odcinek dziesięciolecia 1650—1660 przedstawia się w biografii pamięt- nikarza dość niejasno. To pewne, że gdzieś około roku 1654 ożenił się z panną Szweykowską, siostrą Jana i Aleksandra. Wiadomo jest i to, że nazwisko jego nie figuruje pod aktem ugody kiejdańskiej z dnia 20 października 1655 r. Być może nic był tylko spektatorem w zmaganiach z wojskami cara Aleksieja Michajłowicza. W latach pokoju siedział zapewne w rodzinnym Serweczu gospodarując wespół z matką, zanim ta po raz trzeci wyszła za Albrechta Mierzejewskiego. W takim składzie zastajemy rodzinę Bogusława Maskiewicza zimą 1659/60, tj. w okresie drugiej z kolei inwazji moskiewskiej na Litwę. Maskiewicz biegły w rzemiośle wojennym nie brał udziału w tych walkach z bronią w ręku, gdyż — jak twierdzi — jeszcze jesienią 1659 r. 7" Kotłubaj, Życic Ja/anza 7?ac/z/)fi7/a, s. 15t. 7"" K. Niesiotowski, Olia pnA/ica vix daincz/ica..., b. m. t743, s. 409 Pamiętniki S. i 13. Maskiowlczów 4
50 konie wszystkie „popadały" i nie miał na czym wyprawić się do wojska. Tytułował się wówczas marszałkiem oszmiańskim. W dniu 14 lutego 1660 r. w Nowogródku złożył wraz z mną szlachtą homagium carowi Aleksiejowi Michajłowiczowi. W tym czasie przywiózł żonę i dzieci z Ser- wecza i umieścił w klasztorze dominikańskim. Tutaj w dniu 19 kwietnia urodziła mu się córka Krystyna. Wojna nie oszczędziła majętności Mas- kiewicza. W czerwcu spalono dwór i folwark w Serweczu. Z ulgą powitał pamiętnikarz klęskę Chowanskiego pod Lachowicami, a z nią i odpływ sił nieprzyjacielskich z Litwy. Dalsze losy Bogusława znane są jedynie ze sporadycznych faktów. W rękopiśmiennym diariuszu Bogusława Radziwiłła w r. 1666 dwukrotnie pojawia się nazwisko Maskiewicza (7 maja i 13 czerwca), ale kontekst raczej wskazuje, że to nie o naszym pamiętnikarzu mowach W tymże roku 1666 Jan Cedrowski skarży się księciu Radziwiłłowi na wojska kuchmistrza litewskiego Hrehorego Kazimierza Podbereskiego, które „grasują libere i przystawstwa rozdają po dobrach dziedzicznych"^. Komenda tych wojsk rozgościła się w Serweczu. Czy był pan Bogusław w Warszawie podczas elekcji Wiśniowieckiego, nie wiadomo, ale w r. 1674 (maj) widzimy go wśród Nowogródzian oddających na majdanie wolskim głosy za Janem III. Parę ciekawych faktów z dalszych lat życia dorzuciłoby zapewne archiwum rodziny Wołłowiczów (Biblioteka Ukraińskiej Akademii Nauk we Lwowie)73. Z rękopisu Biblioteki Uniwersytetu Warszawskiego dowiadujemy się, że Trojan Wojniłłowicz umierając w r. 1675 ustanowił Bogusława jednym z opiekunów małoletnich dzieci. Widocznie zaistniały jakieś nieporozumienia między opiekunami a młodymi Wojniłłowiczami, gdyż sprawa ich weszła na wokandę sądową. Dochodzi nawet do wyroku banicji na Maskiewicza i Stefana Wojniłłowicza, stryja podopiecznych. Akt ten nosi datę 25 marca 1683 r. Późniejszy dekret sądowy z 15 kwietnia tegoż roku brzmi identycznie, tylko nie figuruje już tam nazwisko 71 t);ar/Msz krigc/a 7?<r(/z;'tn7/a 7667 — 7666, AGAD, Zbiory nie- borowskie, nr 17. 72 AGAD, Archiwum Radziwiłlowskie, z. V, teka 43, List Cedrowskiego z 14 lipca 1666 r. 73 Według informacji korespondencyjnej prof. Giebułtowskiego ze Lwowa.
51 Bogusława. Wniosek z tego, że w tym czasie Maskiewicz już nie żyl?4. Potwierdza to pamiętnik (dot. w rękopisie) Stanisława Niezabitowskiego, podczaszego kałiskiego i siostrzeńca Bogusława. Pod dniem 4 kwietnia 1683 r. zanotował on: „J. M. P. Bogusław Maskiewicz wuj mój zszedł z tego świata". Pogrzeb odbył się dość późno, bo z początkiem roku następnego, tj. 1684, w Nowogródku, o czym zawiadomił Niezabitowski pod dniem 8 lutego. „Odprawował się pogrzeb jmp. Maskiewicza u dominikanów [przy] niezbyt wielkiej frekwencji szlachty. Kazał ksiądz Krzy- szołowski dominikanin"*^. Wdowa po pamiętnikarzu [może druga żona?] zmarła po r. 17) 1*76". Poza tym mamy wiadomości o trzech córkach i synie Bogusława. Krystyna wyszła, zdaje się, za Wolskiego, o którym jako o zięciu Maskiewicza wspomina Niezabitowski. Dwie następne wychodzą za mąż już po śmierci ojca. 20 stycznia 1686 r. odbyło się w Serweczu wesele Anny 7^ Rkps Biblioteki Uniwersytetu Warszawskiego nr 111 zawiera na k. 118 — 126 wypisy z ksiąg Słonimskich dotyczące m. in. i Bogusława Maskiewicza. Niżej przytaczam akt banicji (k. 121) ogłoszony przez woźnego Jana Bohdanowicza: „Roku tysiąc sześćset osiemdziesiąt trzeciego, miesiąca marca dwudziestego piątego dnia. Ja jenerał J. K. Mci niżej na podptsie mianowany zeznawam tym moim relacyjnym publikacyjnym kwitem z strony szlachty pany Janem i Adamem Podhorskimi, z którymi byłem użytym od jmci pana Bazylego Bohuszewicza i małżonki jmci dla publikowania banicyi z kan- celaryi miejskiej W.K.Lit. ichrn. panów Jana i Pawła Wojniłłowiczów podkomorzyców nowogródzkich jako wieczników [?] majętności Boryszyna także na jm. pana Stefana Wojniłłowicza podstolego Nowogródka siewierskiego i na jm. pana Bogusława Kazimierza Maskiewicza opiekunów dzierżących dóbr po nieboszczyku jm. panu Trojanie Wojniłłowiczu podkomorzym nowogr. pozostałych wyniesionej, z której banicyi kopi cztyry słowo w słowo przepisawszy: jedną do wrót kościoła ichm. Księży Jezuitów, drugą do wrót kościoła ichm. Ojców Dominikanów, trzecią do wrót Bram nowogródzkich, czwartą do wrót Bramy zamku nowogródzkiego poprzybijałem i opublikowanie tej banicyi opowiedziałem, i obwołałem, i na dalszy dowód ten mój kwit relacyjny publikacyjny pieczęcią i z podpisem ręki mej także strony szlachty ku zapisaniu do ksiąg grodzkich nowogr. podałem i zeznałem. Pisań ut supra". 73 Rękopis Biblioteki Ordynacji Zamojskiej nr 911 (w Bibliotece Narodowej w Warszawie); por. A. Sajkowski, JhkMÓ —pawigt- nikarze wiekn, „Sprawozd. Pozn. Tow. Przyj. Nauk", III i TV kwartał 1956. 74 W AG AD, Archiwum Radziwiłłowskie, dz. V, t. 195, nr 9322, zachowały się 3 listy Maskiewiczowej: z maja 1688, z 18 marca 1703 i z 1710 r., wszystkie datowane z Serwecza.
52 z panem Łodziatą, a w dwa lata potem (10 stycznia 1688 r.) siostry jej, Marianny, z panem Ciechanowiczem, chorążym rawskim. Najmłodszy z rodzeństwa Adam jeszcze w r. 1700 nie był żonaty. Co prawda 2 marca 1698 r. wybrał się w towarzystwie kuzyna swego, Stanisława Niezabitow- skiego, i pana Haraburdy w konkury do córki pani Przysieckiej z Mira- tycz, w tymże dniu odebrał młody Maskiewicz od pani Przysieckiej „di- latoriam declarationem", czy jednak do związku małżeńskiego do¬ szło — nie wiadomo. Trudno dalej stwierdzić, jaki stopień pokrewieństwa łączył Bogusława ze wspomnianą przez Niezabitowskiego panią Komorowską, z domu Maskiewiczówną77. Nie wiem również bliżej, kim był Jan, towarzysz pancerny z r. 1652, o którym wspomina Uruskps. Warto dodać jednak, że syn Bogusława, Adam, w r. 1697 brał udział w elekcji Augusta 11 i razem z nim Michał Maskiewicz (zapewne identyczny z Michałem, regentem grodzkim kamienieckim z r. 1678). Jeden z Maskiewiczów znalazł śmierć żołnierską w walce z Kozakami. Kazimierz Kłokocki w liście do księcia Bogusława Radziwiłła z dnia 5 czerwca 1666 donosił (a powtarza to w liście z 4 lipca), że „A. Maskiewicz podłowczy, który z strzelcami chodził berdyczem cięty upadł"?9. „Jmć ksiądz Antoni Maszkiewicz pleban porozowski ze wsi Zapalicz z karczmą, młynem w Porozowie" figuruje w wykazie podatku podym- nego powiatu wołkowyskiego z r. 1690S0. I wreszcie mniej chwalebna prezentacja. W roku 1706, a więc w czasie, gdy na Litwie gospodarowali zarówno stronnicy Sasa, jak i Łasa, niejaki sławetny Piotr Mirkie- wicz Panasowicz burmistrz skarży się, że „miał wielką pracę i agrawacyją za urzędu swego, a osobiście jako to od panów Oszurkiewicza i Maskie- wicza, że nas wniwecz obraca, a osobliwie mnie, pogorzelca'^. Owemu Maskiewiczowi w tych deboszach pomagał syn, stąd oczywiście nie może być tu mowy o potomstwie Bogusława. 77 Wszystkie powyższe informacje z dziennika Niezabitowskiego, cytowany rkps BOZ nr 911. 7S ur. X 262. 79 AG AD, Archiwum Radziwiłiowskie, dz. V, teka 15], nr 6865. so g Krakowski, Wy&az pc<%?f%% po4ymnepo potwam waAowyrkiego z r. J6P9. „Wiadomości Studium Historii Prawa Litewskiego", t. I, Wiino, s. 215. si Rkps Uniwersytetu Jagiellońskiego nr 3187.
53 3. PAMIĘTNIKI „Dyjaryjusz Samuela Maskiewicza początek swój bierze od roku 1594 w lata po sobie idące". Zgodnie z tą zapowiedzią samego autora zapiski jego istotnie z początku noszą charakter diariuszowy, to znaczy szeregu krótkich notatek ułożonych w porządku chronologicznym. Ten układ w pewnym porządku czasowym w zasadzie zachowany zostaje do końca, ałe charakter samych notatek ulega poważnej zmianie, i to od roku mniej więcej 1605. Miejsce lakonicznych, jednozdaniowych informacji zajmuje opis szerszy, dokładniejszy. Coraz więcej pojawia się zdań złożonych, nieraz bardzo długich, o składni nie dość jasnej. Widoczne niemal staje się „rozgrzanie" tematem przez autora; pisarz wpada w ferwor narra- torski i tworzy wówczas partie najlepsze. Do nich należy niewątpliwie opowiadnie o przeżyciach w Moskwie w latach 1610—1612 oraz przygody konfederackie dwu lat następnych. W sumie owo pięciolecie (od Kluszyna do spalenia aktu konfederacji) wypełnia 2/3 notat pamiętnikarskich. W tej właśnie części zasadniczej ulega zakłóceniu porządek czasowy, porwany opisem autor od czasu do czasu tylko wtrąci datę, i to nieraz błędną. Respektując względną chronologię do początku r. 1611 Maskiewicz opuszcza nas na okres trzymiesięczny, by podzielić się swymi uwagami o życiu codziennym mieszkańców Moskwy, biorąc oczywiście przykłady zarówno sprzed „zmiany" (tj. powstania), jak i z okresu późniejszego. Opisując walki wiosenne na Kremlu przypomniał sobie o „barzo bezpiecznym złodziejskim postępku" jakiegoś Rosjanina, który zdarzył się jesienią ubiegłego roku. Podobnie mówiąc o chorującym w czasie odwrotu spod Moskwy bracie swym Danielu przypomni okoliczności, w jakich zapadł na zdrowiu, a które oczywiście zaistniały dobrze pół roku wcześniej^ W związku z takim schematem wspomnień Maskiewicza trudno powstrzymać się tutaj od pewnych uwag paralelnych. W pamiętniku Jana Chryzostoma Paska wspomnienie z lat 1658—1662 są niejako rdzeniem opowieści. Nie znamy początku jego pamiętnika, ale sądzić możemy, że charakterem przypominał on diariusz Maskiewicza, podobnie jak dalsze partie (tj. po r. 1614) zapisek Maskiewicza przypominają notatki Paska po r. 1662. Źarówno jeden, jak 1 drugi spojrzał na swe przygody z perspektywy kilkunastu, czy nawet kilkudziesięciu lat.
34 Obaj mieli w swych minionych perypetiach epizody szczególnie atrakcyjne i dla wspomnień niezwykle sugestywne. Dla Samuela była to wyprawa pod Moskwę, dla Paska pobyt w Danii. Niewątpliwie drugi z pamięt- nikarzy okazał się lepszym gawędziarzem, a nawet — co tu dużo mówić... literatem. Doskonały narrator, jakim był żołnierz spod znaku Czarnieckiego, po latach trzydziestu zrekonstruował wypadki po mistrzowsku, tu i ówdzie mocno przydając barw, trochę zmyślając, zwłaszcza gdzie był on aktorem głównym, ale z tym wszystkim nie tracąc zmysłu zasadniczego, którym wyróżnia się pisarz z prawdziwego zdarzenia, mianowicie stosowaniem selekcji. Z pamiętnika Paska (zwłaszcza za okres wyżej wymieniony) można wyłączyć kilka opowiadań złączonych ogniwami lat, ale wyodrębniających się wyraźnie od diariuszowej reszty dzieła. Autor wyraźnie skupił swe wspomnienia wokół z góry zakreślonych czy wybranych zdarzeń. Coś podobnego można zauważyć i w pamiętniku Maskiewicza, choć w formie daleko mniej wyraźnej. Z tym wszystkim zarówno pamiętnik Paska, jak i wspomnienia Maskiewicza odbiegają od schematu staropolskich diariuszyi oczywiście nazwa ta (tj. diariusz) do ich dzieł przykładana być nie może. Władysław Czapliński, zastanawiając się nad motywami skłaniającymi pamiętnikarzy do chwycenia za pióro, taką daje odpowiedź: „szlachcic, który w młodości swej wyrwał się z ciasnego kręgu życia domowego na szerokie szlaki europejskie, stając wobec coraz to nowych przeżyć i wrażeń, odczuwał potrzebę utrwalenia licznych oglądanych przez siebie obrazów. Chodziło tu zapewne nie tylko o możność powrócenia wspomnieniem do własnych przeżyć, ale też o możność przekazania swych wrażeń gronu najbliższych znajomych"82. Ta druga intencja wyraźnie (choć tylko w dwu czy trzech miejscach) wyłania się przy czytaniu pamiętników Paska. „Kto będzie po mnie sukcesorem tej książki mojej, przestrzegam i napominam, żeby się tym budował"S3. „Kładę tedy na tym miejscu młodym ludziom, którzy to po mnie czytać będą, taką admonicyją"S4 itd. Na początku swego pamiętnika Samuel Maskiewicz umieścił znamienne motto: S2 Pasek, Pam/gt/akt, wstęp, s. VH. 83 pasek, PcwMffHik;', s. 117. 84 Tamże, s. 359.
Sam sobie gędę, Sam wesół będę. 55 A więc miałyby być to zabawy „sobie a muzom". Jednakże sąsiadujące z tym zdaniem: „komu by się co nie zdało w nim, mech nie ma za złe", osłabia wymowę dwuwiersza. Bo choć nie wymienia on tu dokładnie adresatów, to jednak liczy się z tym, że „ktoś" wspomnienia jego weźmie do ręki. Niewątpliwie pan Samuel w gronie znajomych czy przyjaciół często wywoływał zjawy przeszłości, a że w istocie były to przygody niecodzienne i mogły zaciekawić słuchaczy, stąd też zapewne uległ namowom doradców i postanowił utrwalić to na papierze. Kiedy ów moment nastąpił, dokładnie trudno określić. Nie ulega wątpliwości, że zabrał się do tej pracy w wieku późniejszym. Oczywiście najprościej byłoby stwierdzić, że powstał pamiętnik po roku 1621, gdyż na nim kończy się relacja. Tekst w pewnej mierze może zdradzić nam chronologię dzieła, ale tutaj wyłania się ważkie pytanie. Skąd mamy pewność, że dysponujemy pełnym tekstem, takim jaki wyszedł spod ręki pamiętnikarza? Maskiewicz w kilku miejscach odwołuje się do spraw, których nie znajdujemy w pamiętniku. Np. w fragmencie końcowym powiada: „Dnia 23 sierpnia [1621] sejm walny w Warszawie z wielką szkodą Rzeczypospolitej, o czym potem"ss. Poniżej jednak nie znajdujemy zapowiedzianego sprawozdania. Oprócz brakującej relacji sejmowej były zapewne w tej niedoszłej do nas kontynuacji dzieła wspomnienia natury osobistej, notatki dotyczące wydarzeń rodzinnych, np. o śmierci matki, która w ciągu całego pamiętnika występuje jako osoba żyjąca i tylko mały wtręt pod dniem 24 czerwca 1620 r. zdradza, że pisał to Maskiewicz już po jej śmierci. W wymienionym roku Samuel wraz z braćmi wziął się do budowy kaplicy na górze za dworem serweckim, „gdzie ciała rodziców a dobrodziejów moich są"S6. To „są" świadczy o tym, że pewien okres minął od śmierci matki. W sierpniu 1621 r. kaplica jeszcze nie była gotowa, a matka żyła. Sądzić więc można, że przypuszczalnie w łatach 1625—1631 powstał główny zrąb pamiętników. Rok 1631 wiąże się ze wzmianką o „teraźniejszej królowej"S7. Chodzi tu oczywiście o Konstancję Habsburg, drugą żonę Zygmunta III, zmarłą w lipcu 1631 r. Zrozumiałe się stają zachodzące tu i ówdzie po- ss Pamiętnik S. Maskiewicza, s. 220. 56 Tamże, s. 214. 57 Tamże, s. 213.
56 tknięcia chronologiczne pamiętnikarza, Jeżeli się przyjmie, że spisywał swe wspomnienia po latach kilkunastu. Lata dziecięce dzieliła już gruba opona czasu, toteż notatki z tamtego okresu są nader lakoniczne i — jak wskazałem w biografii — niepewne. A przecież w tym czasie (1595—1599) Samuel zapewne uczęszczał do jakiejś szkoły. Nic o jego studiach nie wiemy, a sądząc z pamiętników, nie były one zbyt głębokie i autor erudycją nie błyszczał. Warto jednak zanotować, że w ogóle w dość licznych pamiętnikach z XVII w. tak mało jest wspomnień z lat szkolnych. Pamiętnik Jerzego Ossolińskiego, w którym młody panek notuje dość rzetelnie przebieg swoich studiów, należy raczej do zjawisk nieczęstych, a już dziennik Jana Goliusza, mieszczanina z połowy XVII w., gdzie przeważną materią zapisek są właśnie lata szkolne na uniwersytecie lipskim, wypada ocenić jako przykład wyjątkowy. Radzi byśmy jednak i z pamiętnika pana Samuela wyłowić choć tak krótką notatkę, jaką uczcił pamięć swego starego mistrza o. Andrzeja Śląskiego Stanisław Niezabitowska, notując zgon jego pod dniem 4 lipca 1700 r. (a więc w pół wieku od czasów szkolnych). Maskiewicz te sprawy zbywa tu milczeniem — nazbyt odległe były to czasy do rekonstrukcji pamiętnikarskiej, albo też uznał on, że chlubić się nie było czym. Marsowe surmy zagłuszyły wspomnienia chłopięcych utarczek w palcaty i godzin spędzonych na wkuwaniu Alwara. Bo też wspomienia służby wojennej dominują nad resztą tematyki. I trafny jest tytuł szkicu Bronisława Chlebowskiego o dziele Maskiewicza: Tkwnęnńk ÓM.wrzc/. Otóż właśnie husarza, bo obok Marchockiego staje on w pierwszym szeregu żołnierzy-literatów, przewodząc całemu pocztowi tego rodzaju wspomnień w XVII w. Poprzedników miał niewielu, wśród nich poetę żołnierza, którego cykl wierszy pisanych na ziemi węgierskiej można uznać za swego rodzaju raptularz na siodle husarskim pisany. Myślę tu o Adamie z Czah- rowa Czahrowskim, autorze zbiorku 7rc/:y n/óc rzeczy rczwc/te. Poezja pana Adama nie w rymach ani w stylu czar swój ukrywa, boć trudno to nazwać poezją, urzeka nas raczej wyznanie szczere, bezpośrednio ręką żołnierską i z głębi prostego serca dobyte. I wydaje się, że gdyby nasz Samuel zapragnął „rymom chwosty związywać", to poezja jego podobna byłaby do trenów bohatera spod Egru. Niewątpliwie Maskiewicz ruszając na wojaczkę oprócz perspektywy zdobycia fortuny na drodze żołnierskiej widział też okazję do... zwie¬
57 dzenia świata. Gdyby się pospieszył o dwa lata ze swym wojennym debiutem, miałby szansę zwiedzenia Szwecji, bo właśnie w r. 1598 król Zygmunt ponowił próbę rewindykowania siłą korony ojcowskiej. Ale choć nie poznał Upsałi czy Sztokholmu, miał możność zwiedzenia innej stolicy krainy hiperborejskiej — Moskwy. Świat rosyjski stanowił dla przybysza z Zachodu teren nie mniej egzotyczny niż Krym czy Carogród. Trwające przez cały bez mała wiek XVI walki zarówno w Inflantach, jak na pograniczu polsko-moskiewskim, bynajmniej się do rozwoju dobrosąsiedzkich stosunków między dwoma państwami nie przyczyniły, a raczej poszerzały barierę nieufności nie sprzyjającą pokojowej wymianie gospodarczej czy kulturalnej. Egzotyka ta oczywiście w mniejszej mierze frapowała prawosławnych poddanych Rzeczypospolitej, a w większym stopniu oddziaływała na widza z centralnych dzielnic Polski. Tdoskwa ukazywała Maskiewiczowi dwojakie oblicze. Jedne sprawy czy zjawiska budzą w nim podziw, drugie — lekceważenie, a nawet pogardę. Do pierwszych zalicza się niewątpliwie wrażenie, jakie wywarła sama stolica. Po ubogich, drewnianych gródkach i miasteczkach, skąd wychodziły naprzeciw z czołobitką władze miejscowe, witając ciągnące na Moskwę oddziały polskie, pewnym zaskoczeniem dla skromnego towarzysza husarskiego musiał być widok metropolii rosyjskiej. Toć przestrzenią i budowlami murami objętymi pozostawiała daleko za sobą twierdzę smoleńską, a przecież obronnością nie ustępowała ta ostatnia Moskwie. Znał Maskiewicz miasta inflanckie, litewskie, koronne (Rygę, Wilno, Warszawę, Lwów i Kraków), ale cóż to było wobec „trzeciego Rzymu". „7 mil polskich około" — notuje z podziwem Maskiewicz wymiar zewnętrznych palisad i obwarowań. Miasto składało się z kilku dzielnic, między którymi zorganizowano regularną komunikację w postaci konnych pojazdów „zwoszczyków". Nie sposób było przemierzać pieszo tak odłegłe rejony stolicy. Zadziwiała Polaków wielka ilość cerkwi, budowli niepokojących baniastymi pąkami jaskrwawych kopuł, zwłaszcza gdy się spacerowało ulicami Moskwy w dzień świąteczny. Gdy rozdzwoniły się dziesiątki wieżyc cerkiewnych, to i zahartowane w boju serce żołnierskie nie mogło się oprzeć dziwnemu wzruszeniu. „Cerkwi barzo gęsto wszędzie i murowanych, i drewnianych, że kiedy do obiedni zadzwoniono we wszystkich cerkwiach, coś dziwnego dało się słyszeć".!
58 Krem! skupił na sobie największe zainteresowanie pamiętnikarza. Poznał go chyba najlepiej, nic dziwnego, skoro się zważy, że nasz Samuel tam właśnie miał swoją „stacyją". Zdobył się tutaj Maskiewicz na opis szczegółnie dokładny. „Wszystek [Kreml — przyp. mój, Z. zabudowany dworami bojarskimi, cerkwiami, monastyrami, że miejsca nie masz gołego, ledwo jak w podwórzu szlacheckim". Wśród budynków należących do cara wyróżniał się pałac zwany „Zołotaja Pałata", w którym „malowani są wszyscy kniaziowie moskiewscy i carowie złotem; wyżej na ścianach i sklepienie rozmaitymi historyjami starego zakonu. Okna w nim barzo wielkie, idą we dwa rzędy, jedne drugich wyżej, a tych jest 19. Piec podziemny, że dziurami jeno ciepło idzie. A choć tak wielka machina, bo go blisko 20 sążni jednej strony, a kwadratowy jest, tedy jest skupiony; filar ma jeden we środku, na którym sklepienie wszystko wisi"./j,Najforemniejsze" jednak a i sercu milsze wydawało się Maskiewiczowi mieszkanie Dymitra Samozwańca, bo „na kształt polski". Równocześnie niemałą satysfakcją pamiętnikarza napawa fakt, że właśnie tam, gdzie niedawno wszechwładnie rządził car, a najpotężniejsi bojarowie z lękiem podchodzili do komnat carskich/ oni, szlachta polska, swobodnie zadomowili się, a nawet w chwilach bombardowań artyleryjskich chronili konie. Warto dodać, że w kilka lat jeszcze po swym pożarze Moskwa wzbudzała podziw Polaków. „Inter pulcherrima orbis terrarum liczyć się może" — stwierdza szczerze Jakub Sobieski, biorący udział w wyprawie roku 1617. „Leży w haniebnie srodze wielkiej równinie, lasów ani puszcz blisko koło siebie nie ma, tylko niski jałowiec. Około niej zewsząd jako gwiazdy jakie manastery i cerkwie murowane świecą się — — oprócz derewienneho horodu — jako zwali — to jest nie murem, ale parkanem opasanego, który był barzo wielki i przeszłych wojen spalony, ma w sobie troje mury i trzy wielkie miasta". Po czym opisawszy trójmiasto zakończy: „Owo rozumiem, że trudno na świecie widzieć miasta takiego, które by pozor- mejsze ab extra i piękniejsze przy takiej wielkości być miało". A jest to świadectwo podróżnika, który kilka lat przebywał na Zachodzie i zwiedził Paryż, Londyn, Antwerpię, Madryt i RzymS?". 37* Dr/orr/MJz expe<%'ne/ Lo/earca ILWyj/atra..., rkps Bibl. Kór¬ nickiej nr 328, K 37v/38, notatka z lt X 1618.
39 f*** O mieszkańcach Moskwy wyraża Maskiewicz sąd bardziej obiektywny, niż to zostawili nam jego koledzy po piórze. I jego co prawda razi „grubianitas" moskiewska, zwłaszcza w dziedzinie praktyk religijnych, ale zwróci uwagę na szereg zalet prostego ludu, szczególnie na niezwykle wysoki poziom rzemiosła rosyjskiego. „Rzemieślnik wszelaki wyśmienity, barzo dobry, a tak dowcipny, że choć czego jako żywo nie widział tedy za wejrzeniem pierwszego razu uczyni tak dobrze, jak¬ by na tym wzrósł"ss. Osławione w dawnej Polsce pijaństwo nie było tylko przywilejem „saskich ostatków". Pito w Rzeczypospolitej równie dobrze w XVI i XVII w. Możemy sobie wyobrazić zdumienie Polaka, gdy zobaczył w Moskwie, jak stróżowie porządku częstują niepoprawnych pijaków kijami i sadzają w turmie. Również dysproporcje w pojmowaniu prawa i wymiaru sprawiedliwości w Polsce a w Moskwie nasunęły Maskiewiczowi niejedną okazję do poczynienia ciekawych uwag. I tak rzecz znamienna? że z góry traktowany Rosjanin miał większe poczucie sprawiedliwości niż szermujący chełpliwie hasłem złotej wolności szlachcic polski.y„W rozmowach z nimi nasi zalecali im wolność, aby się z nami spoiwszy tejże nabywali, a oni po prostu: wasza wolność wam dobra, a nasza niewola nam; wolność bowiem wasza — prawi — swawolą jest, a zaś tego nie wiemy, że u was mocniejszy chudszego gnębi"89. Wątpić jednak należy^ czy te nauki znajomych rosyjskich wziął sobie Maskiewicz do serca. Trafnie wychwytuje pamiętnikarz ciemne strony carskiego samodzierżawia. Władza najwyższa, jaką był car, stanowiła z jednej strony hamulec dla anarchicznych knowań wielmożów, z drugiej strony była szkołą bezprawia i ucisku. Trzeźwo na ogół wypadła w pamiętnikach ocena stosunków polsko- moskiewskich. Niepokoiło go „bezpieczne" poczynanie wojsk polskich stacjonujących w Moskwie. Chytrze zapewnił sobie przyjaźń bojarzyna Gołowina, który miał go ostrzec przed ewentualną „odmianą". Insurekcja marcowa, mimo iż spadła nań jak grom, godziła się jednak z linią jego przewidywań. „Wzruszyła się Moskwa, a miała czym zaprawdę" — osądzi bezstronnie pamiętnikarz. Pożar Moskwy spalił do reszty kruchy ss Opis Moskwy i jej mieszkańców zob. w Pamiętniku S. Maskiewicza, s. 137. 39 Pamiętnik S. Maskiewicza, s. 146.
60 most przyjaźni rzucony z takim trudem przez zwycięzcę spod Kłuszyna. Posępny widok płonącej stolicy rosyjskiej niby podzwonne złudnych koncepcji zamykał jeden z rozdziałów okresu „wiełkiej smuty". Panu Samuełowi, który doskonałe pamiętał Moskwę fałującą morzem dachów i wieżyc, owoc zniszczeń wyda się aż nieprawdopodobny. „A przecież my to wszystko we trzech dniach w popiół obrócili". Mas- kiewiczowa „eroica" trwała dobrych kiłka miesięcy. Ano „pociechy było zewsząd dosyć — zbroja z grzbietu nie schodziła". Z paragrafami na gębie, z goryczą w sercu wyrwie się z Moskwy zostawiając za sobą dni wałk i trwogi. Przypłynie to kiedyś po łatach jhłą wspomnień natrętną, a ręka skreśli wówczas fragmenty najżywsze. ^Niezapomniane są w pamiętniku sceny walk na murach Moskwy, zaciekłych zmagań o każdy załom umocnień, o każdą basztę, obrony dramatycznej, ucieczki z wież płonących, bezsilnej udręki na widok wyrzynanych współkompanów broni, nocy jasnych od pożogi, ułic okrytych watą dymów gryzących, warowni napełnionych zgiełkiem tłumów wystraszonych, szarpaniny o dach nad głową i bezpieczne schronisko dla własnej chudoby. Ałe „trwogi" moskiewskie nie osłabiły w Maskiewiczu ochoty do przysporzenia sobie fortuny. Okazał się takim samym typem kondotiera, rabusia, jakimi był zewsząd otoczony, a — dodajmy — jaki się w pół wieku potem wciełi w syna jego Bogusława czy... Jana Chryzostoma Paska. Wojna żywi żołnierza, tą maksymą kierował się stałe pamiętni- karz. Gdy w ciągnieniu ze zrabowaną wieśniakom rosyjskim żywnością kiłka worów stanie się łupem partyzantów, dła Samueła będzie to przykład „niecnoty" moskiewskiej. Zatraca w takich chwiłach poczucie czynu niesprawiedliwego. Kwitując „zasługi" — nie odczuwa skrupułów najmniejszych, natomiast tracąc je — nieprędko zapomni. „Wszystko diabeł pobrał" — wybuchnie pełnym gniewnej pasji okrzykiem. Ową maksymą żołnierską stosuje się jednak i we własnej ojczyźnie. Postępki nie łepsze niż w podbitej Moskwie. Podobnie jak później Pasek białoruskich, traktował pan Samuel mieszczan łwowskich. Znamienna jest tu postawa, jaką Maskiewicz zajął wobec rokoszu w łatach )606—1608. Mimo iż walczył pod sztandarem królewskim, to najmniej czuł się związany z programem połitycznym regalistów. Na usługi miał zawsze szabłę i temu gotów był służyć, kto lepiej zapłacił. Jako żołnierz przyzwyczajony był do dyscypliny wojskowej i to wiązało go z hetmanem
61 Żółkiewskim, ale z drugiej strony bliższe mu były hasła rokoszowe, wysuwające tak miłe dla ucha szlacheckiego hasła wolności rycerskiego stanu, przestrogi przed absolutum dominium, niechęci do tytułów cudzoziemskich. Horyzont polityczny pana Samuela był równie ciasny, równie zaściankowy, równie kastowo-egoistyczny jak później Paska. W czasach rebelii wojskowej Maskiewicz wysuwa się na czoło i w Związku odgrywa niepoślednią rolę. Sam stwierdzi w pamiętniku, że wówczas „coś znaczył". Z tym wszystkim był na tyle przezorny, że z chwilą rozwiązania konfederacji umknął na Litwę nie wiążąc się z bandami, które i po tym fakcie dalej grasowały, dopuszczając się mordów i łupiestwa. Kilkakrotnie wspomina o swoich towarzyszach Ludwiku Poniatowskim i Wojtku Brzezickim. Otóż skądinąd wiemy, że byli to obwiesie spod ciemnej gwiazdy, coś na kształt późniejszych sienkiewiczowskich kompanów Kmicica. Opisowi ekstrawagancyj Brzezickiego poświęcił autor spory fragment pamiętnika. Natomiast „pułkownik" Poniatowski głośny już stał się w roku 1608. Zachował się z tego czasu uniwersał hetmana Stanisława Żółkiewskiego datowany z Nudachowa (4 marca). Otóż jak wynika z powyższego, ów kolega Maskiewicza „zabrawszy niemało ludzi swawolnych, nie będąc ni od kogo w służbę zaciągniony, większą część Korony począwszy od granic pruskich aż tu do naszych krajów splun- drował, zacne senatory i miasta z tą kupą poszacował i deputował, gwałty białymgłowom uczciwym poczynił i inszych wiele rzeczy złych przykładem szkodliwym bardzo, gorszym już niż Nalewajkowym zaciążeniem łudzi ubogich, wśród spokojnych krajów koronnych narobił"9°. Dwa miesiące wcześniej wydał w Kamieńcu uniwersał Poniatowski, a pod nim obok pryncypała i kilku innych „oficerów" figuruje Wojciech Brzezicki, „kompaniaszek niepospolity". Do nauki, do książek Samuel ochoty zbytniej nie zdradzał, kto wie, czy podobnie jak Stanisław Druszkiewicz na syntaxim w szkole nie poprzestał. Od urodzenia czuł się stworzony na żołnierza, a nie sensata. Nie pozbawiony był jednak wrodzonej inteligencji i umiejętności przystosowania się do różnych sytuacji. Wszak pod Moskwą na zlecenie hetmana przyjmuje przysięgę od bojarów. Towarzyszy Żółkiewskiemu na przyjęciach i ucztach. W kraju jest delegatem od wojska na sejm war- 9" S. Żółkiewski, PiMna ..., wyd. A. Bielowski (Lwów 1861), s. 183.
62 szawski, w rodzinnym województwie cieszy się faworem braci sziachty, czego dowodem funkcja deputata na trybunale wileńskim. Pobyt na dworze ks. Zygmunta Radziwiłła, bywalca światowego, przyczynił się chyba cośkolwiek do wypolerowania szorstkich manier obozowych:" Cieszący się względami ks. Wiśniowieckiej przystojny towarzysz husarski był dość wrażliwy na wdzięki niewieście. Mrukliwy Litwin tu i ówdzie zdradza się ze swoich sukcesów erotycznych. Zbywa to jednak uwagami nader lakonicznymi. Zabawnie wygląda relacja z przygody z Sopoćkową, do której zajrzał pan Samuel właśnie w chwili, gdy męża obwijała w całun śmiertelny. Pomógł jej w tej pracy gość, zawiązało się porozumienie, no i dalej „co diabeł każe". Innym razem wędrując z Krakowa do Częstochowy napotkał szlachcica jadącego z córką na odpust. Maskie- wicz wziął się tak rzetelnie do flirtu z dorodną pątniczką, że z odpustu „omal że się nie stał rozpust". „Wolę Bożą" czuł nasz pamiętnikarz niejednokrotnie, ale cóż, „niecnotliwa kompania" stawała na przeszkodzie do realizacji matrymonialnych planów. Ożenił się więc mając już z górą 4 krzyżyki na karku. Na uwagę zasługuje pewien indyferentyzm pisarza w sprawach religijnych. W całym jego pamiętniku znajdziemy zaledwie trzy czy cztery wypadki wzmianek o ingerencji Boga w sprawy ludzkie, zresztą dość lakonicznych i szablonowych. Nie wiadomo nawet, czy Maskiewicz był ] katolikiem, czy prawosławnym. Wyrażenie w rodzaju: „a ci nie wiadomo jakiej wiarki byli", wykluczałoby raczej przynależność do kierunków reformowanych. Powszechna wówczas wiara w zjawiska nadprzyrodzone, wydarzenia cudowne, czary itp. nie miała w pamiętnikarzu ślepego wyznawcy. Mówiąc o osobliwościach, jakie miały pojawiać się w r. 1620 na miejscu kaźni Michała Piekarskiego, doda w formie zastrzeżenia: „praw- da-li, nie twierdzę, bom sam nie widział, ale usłyszał od różnych". Z czasem jednak pan Samuel spoglądał na kwestię „czarostwa" jako na zjawisko nie podlegające zastrzeżeniom. Środowisko, w jakim w późniejszym okresie życia się znalazł, jak i wiek musiały wpłynąć „kształcąco" na orientację w danym zakresie. Zresztą na drugi i trzeci dziesiątek lat XVII w. przypada rozkwit literatury „czartowskiej". Wystarczy tu przytoczyć za ciekawym studium Tuwima^' parę co charakterystyczniejszych 9t J. Tuwim, Czary i ezar/y oraz wypAiy czarao%.H^Ar/e, Warszawa 1924.
63 faktów. Oprócz Pogromn Stanisława Pokłateckiego, który ukazał się jeszcze na schyłku XVI w., należą tu: słynny M/ot nu czarownice w tłumaczeniu Stanisława Ząbkowicza, sekretarza ks. Ostrogskiej (1614), T/te- wagicM-r tłomMUcM (1637) oraz CzaroM*nica powołana (1639). Ta ostatnia jednak otwiera cykl broszur występujących w obronie męczonych czarownic. Jako pisarz uczestniczący w sądach nowogródzkich, gdzie niejedna sprawa o czary wpłynęła, musiał Maskiewicz zapoznać się z „fachową" literaturą. Rzecz znamienna, że to przekonanie o machinacjach czarowskich podzielali niektórzy magnaci. Toć właśnie na życzenie Sapiehy, marszałka W. Ks. Lit., uwięziono w r. 1630 w Słonimiu babę Pawlukową, a ta broniąc swej skóry wskazała na Ferencową i Hro- myczynę. Wyznanie tej ostatniej spisywał Maskiewicz. (^W świetle pamiętnika ukazuje się nam pan Samuel jako „dobry towarzysz", ochoczy do wybitki i wypitki. Zwłaszcza okres drugi, gdy wrócił z wojaczki, nastręczał różne okazje do biesiad i spotkań towarzyskich, na których wesoła myśl i żart trefny prym wiodły. O poziomie takich komersów niech świadczy chociażby wizyta u szwagra w Namejkach, gdzie „miód popiwszy, a pani siestrze nogę złamawszy precz odje¬ chali". W czasie sejmu 1613 hulał sobie Maskiewicz z towarzyszami w Warszawie, chełpiąc się tym, że na awantury pijackie żadna władza nie reagowała, a wielcy panowie prześcigali się wprost z zaprosinam: konfederatów na uczty. Ale trzeźwo ocenił Maskiewicz to hojne szafowanie „czapką i papką", bo cokolwiek kto [tj. z magnatów — przyp. mój, X. V] uczynił dla którego z nas, więcej z bojaźni niżeli z chęcf'92. Stać pamiętnikarza na trafną charakterystykę niektórych z wielmożów. Szlachcica uderzała przede wszystkim niepohamowana chciwość na wa- kanse i starostwa i tak już zasobnych panów, dalej zawiść i duma wynoszących się i rywalizujących rodów. Parę ostrych zdań wypowie pod r. 1618 pamiętnikarz o hetmanie Żółkiewskim, w którym widzi głównego winowajcę klęski pod Oryninem. O krewnym jego Herburcie nadmieni, że to „człowiek wielkiej prezumpcyi o sobie, nikomu pod słońcem świata przed sobą i w urodzeniu, i w dowcipie nie dający"93. A żona Herburta osoba „takiejże dumy". Z przekąsem opisze tchórzliwe zachowanie się 92 Pamiętnik S. Maskiewicza, s. 193. 93 Tamże, s. 192.
64 pod Guzowem Daniłowicza. „By to był chudy uczynił, szkodziłoby mu to barzo, a temu kat wadzi"94. Nad młodym Wojną, starostą opeskim, westchnie szyderczo: „żał mu się Boże, bo wiełki kiep z niego"9s. Mówiąc o Łahodowskim, kasztełanie wołyńskim, i jego zabiegach wokół ochrony dóbr od stacyj żołnierskich, doda: „już i swe szwagrostwo, i pokrewnienie na pitnym baczeniu było". Pan Samuel zdawał sobie sprawę, o co chodzi, gdyż nić koligacji była jak „dziesiąta woda po kisielu", łecz cóż, „zabiegało się, co się mogło ałe to powinowactwo czasu potrzeby jeno było"96. Brat Daniel hardzie replikował hetmanowi Chodkiewiczowi, mimo iż tamten ścięciem łba groził. Samuel głęboko zapamiętał sobie krzywdę doznaną od Lwa Sapiehy. „Bodaj go samego kat u pręgierza bił'"". Pokłóciwszy się znowu z księciem Zygmuntem Radziwiłłem zrezygnował z służby u niego i mimo próśb magnata zawziął się, bo „zmierził" sobie służbę, bo fuków pańskich „nie zwykł był słuchać". No cóż, na pewną swobodę w postępowaniu Maskiewicz, właściciel niezłej fortunki, mógł sobie pozwołićH ^ "kołnierzem pan Samuel był dobrym, w różnych okazjach nabrawszy wojennej eksperiencji. Z szabłą a siodłem husarskim zawarł pakt przyjaźni serdeczny i ten tryb życia odbił się na jego dziele. Styl pamiętnika niezwykłe prosty. Autor mając na względzie rzetelną informację nie uciekał się do wymyślnych skojarzeń. Trudno tu mówić o jakichś nawarstwieniach czy kategoriach stylowych. To nie Pasek, który zależnie od okazji czy fantazji przemawiał odrębnym stylem. Widocznie pan Samuel nie dbał tak jak pan Chryzostom o łiterackie wykończenie dzieła, nie przywoływał w sukurs esencji szkolnej erudycji ani nie okraszał go ad hoc wyrwanymi z podręcznej bibłioteczki cytatami. Zadziwiająco mała, wprost znikoma iłość wtrętów łacińskich. A z cytatów zaledwie jeden drobiazg z Tacyta wyłowić można, ałe to i tak werset, z którym się pamiętnikarz osłuchał, gdyż w niejednej potrzebie był przez Żółkiewskiego przytaczany. Poza tym nieznaczne relikty z P/ńna .w., a te przecież łatwo od kaznodziei obozowego przyswoić było można. Jułian Krzyżanowski nazwał styl Maskiewicza starszego „tełegraficznym". ł jest 94 Tamże, s. t07. 93 Tamże, s. 190 93 Tamże, s. 189. 97 Tamże. s. 197.
<r, w tym dużo słuszności, choć trzeba uzupełnić tę uwagę, że nie jest tak zawsze. W wypadku epizodu z Brzezickim i jego perypetii z diabłami autor porzuca schemat diariuszowej narracji, wypychając na scenę swego kompana, który prowadzi dość żwawy dyskurs z przybyszami z piekieł. W tym więc wypadku i w kiłku następnych można mówić o jakiejś odrębnej, bardziej wypracowanej i nieschematycznej prozie pamiętnikarskiej. Zresztą wymowne są wspomniane skróty frazeołogiczne Maskie- wicza, który figlarnie wywinąwszy się od „wyłożenia" wszystkiego, tym bardziej zachęcał czytelnika do „dopowiedzenia". Rzetelnie ująwszy przebieg bitwy pod Kłuszyncm, nie daje fołgi fantazji (jakże różny od Paska), stwierdzając lakonicznie: „tym zlecam dowodniej o tym,kto patrzył jeno, ale mnie trudno było, bom też swoją gębę oganiałaś. Skoro uprzy- tomnimy sobie, że jest to początek wieku XVII, i to na ziemi białoruskiej, tym bardziej zdumiewa nas wspaniała polszczyzna autora. Akta i księgi grodzkie czy ziemskie spisuje się po rusku, bo schyłek dopiero XVII w. przyniesie radykalną zmianę faworyzując zdecydowanie język połski i łacinę. O pokolenie starszy od Samueła Maskiewicza Teodor Jewłaszewski po rusku spisał swoje wspomnienia. Tenże Samuel jako, pisarz nowogródzki w tymże „miejscowym" języku zredaguje akta sądotye—' Lecz równocześnie wymienić można kiłku pamiętnikarzy, którzy podobnie jak Samuel piszą po polsku, są to m. in. Eliasz Pielgrzymowski i Mikołaj Radziwiłł „Sierotka", a prace swe wykonują na przełomie XVI i XVII w. Owoc penetracji kultury polsko-łacińskiej aż nadto wymowny, tym bardziej gdy dodamy, że już od dwóch czy nawet trzech pokoleń korespondencja w niektórych domach magnackich (Radziwiłłowie) toczy się po polsku. Oczywiście, że jest to już owoc polityki po r. 1569, a jeszcze bardziej po r. 1579, gdy jezuici usadowiwszy się mocno na kresach północno-wschodnich istniejącą w Wilnie szkołę podnieśłi do rangi akademii. Wpływ szkoły, i to o zdecydowanym profilu szlachecko-polskim, przyczynił się niewątpliwie do coraz to głębszej polonizacji dworków i siedzib „nad błękitnym Niemnem rozciągnionych". Nie mniejszy tu mamy wkład prądów umysłowych, które wcześniej, bo już w połowie XVI w., przeorały ziemie litewsko-białoruskie. Myślę tu o siejbie renesansowo- reformacyjnej, która na tym terenie wydała plon znaczny. Przeciętny 9S Tamże, s. 128 S. i B. Maskicwiczów 5
66 mniej lub więcej zamożny szlachcic, a nawet mieszczanin, przechodził przez alembik szkolnej edukacji i tym m. in. górował nad ruskim poddanym, a także moskiewskim sąsiadem, gdzie te sprawy nie cieszyły się specjalną opieką. Toteż rzecz znamienna do dziejów „wielkiej smuty", że pamiętników polskich mamy daleko więcej niż rosyjskich i te pierwsze zawsze pozostaną materiałem nieobojętnym dla badaczy historii państwa moskiewskiego w pierwszej ćwierci XVII w.99 Wspomnienia Bogusława Maskiewicza podobnie jak Samuela mało mają wspólnego z diariuszem właściwym. Chronologicznie biorąc zacieśniają się one w pierwszym zachowanym fragmencie do lat 3 (1647 —1649). Na lata 1643—1646 przypada zaledwie zdań kilkanaście. Drugi fragment to pamiętniki z wojny moskiewskiej, stanowi on jednak całość dla siebie i wątpię, czy można uważać go za prostą kontynuację notat z lat 1643— 1649. Tak więc scharakteryzować wypada je oddzielnie. „Nie o sobie mówi, lecz o ludziach, z którymi obcował, o wypadkach przesuwających się przed jego okiem"i°°. Takie twierdzenie mógł wysunąć M. Dzieduszycki mając tekst z lat 1643 — 1649 w wydaniu Niemcewicza. Nie da się tego powiedzieć natomiast na podstawie wersji pełniejszej. Właśnie tych przygód bezpośrednio doznanych przez Bogusława nie uwzględniała redakcja Zóiort? pw?ugfn;'ktw /tMloryczt^ycń o <7<7U'7?e/ fo/- rzcze. A jest ich niemało, np. przygoda podczas zamieci w stepie w pobliżu futoru Kurynki, pijackie perypetie w czasie marszu na Zaporoże, zgubienie szabli niedaleko Chortycy, ucieczka przed ludnością Moszen oraz sławetny „albertusowy" powrót z wojny. Poważniejsze zastrzeżenia wysuwa Olgierd Górka w cyklu artykułów „Og7u'<?/?! ; wlecze??:" u ?zeczywM?<MĆ /H-srcrycztm: „Diariusze B. Maskiewicza, zasadnicze dotychczas źródło dla roli Wiśniowieckiego w maju i czerwcu 1648 r., są jednak tylko późniejszymi fabrykatami dla gloryfikacji poszczególnych magnatów, których autor był podrzędnym, niewtajemniczonym sługą. Pod datami dziennymi umieszczone są wiadomości Por. chociażby pracę !. Smirnowa Paw.s?afH'e Po/a??a'Aawa 7606—7607 (Warszawa 1956), w której autor bardzo często powołuje się na W. Diamentowskiego i S. Niemojewskiego. too tg/f/ke a??ryA:/ope?7/a potrrzecAna, t. XLV/XLVI, s. 57].
67 0 sprawach późniejszych o cały szereg tygodni"^. A na innym miejscu czytamy: „jest to utwór późniejszy, rodzaj pamiętnika, pisanego najwcześniej w końcu r. 1649, w którym obok szeregu fałszów umieszczono tylko to, co schlebiało Wiśniowieckiemu"t02_ Stanowisko Górki w sprawie wielu realiów powieści Sienkiewicza spotkało się z szeregiem uwag zdecydowanie opozycyjnych. Nie wchodzę w rozpatrywanie tych sporów toczonych przed ćwierćwieczem, ale z racji wciągniętego do tej batalii Maskiewicza muszę poddać krytycznej ocenie opinię Górki dotyczącą pamiętników, zwłaszcza że poza jedynym Czołowskim nikt specjalnie się jej nie przeciwstawił. Z wypowiedzi historyka można wyłonić kilka spraw do rozpatrzenia. A więc pierwsza: diariusz czy pamiętnik? Oczywiście jest to pamiętnik i tak tę sprawę postawiłem na początku rozdziału. Słusznie też wywodzi Górka, że Maskiewicz spisywał to po latach 1 o wierność chronologiczną nie dbał. Być może miał pan Bogusław jakiś raptularz, gdzie zanotował sobie ważniejsze zdarzenia, miejscowości i daty, ale do opracowania tych wspomnień zabrał się dość późno, przynajmniej po r. 1652, a zapewne należy datę przesunąć jeszcze dalej (jednak przed r. 1677, gdyż wówczas zmarł Piotr Makowiecki, a w pamiętniku dodano przy nim „teraźniejszy pamawsld"). W sprawie drugiej: mało wartościowy panegiryk czy zasługujące na uwagę źródło historyczne, trzeba odpowiedzieć stanowczo, że Górka nie miał racji. Kilkakrotnie historyk podkreśla swą ujemną opinię, a Maskiewicz nie występuje tam inaczej jak z przydatkiem „panegirysta magnacki". Oczywiście odpadają tutaj spod rozważań Bogusław Radziwiłł i Franciszek Zebrzydowski, gdyż poza wyjaśnieniem, że u nich służył, pamiętnikarz ich nie charakteryzuje. Tak więc zwrot „dla gloryfikacji poszczególnych magnatów" należałoby sformułować „dla gloryfikacji ks. Jeremiego Wiśniowieckiego". Ale nawet to ostatnie nie byłoby słuszne. W całym pamiętniku ani jednego zwrotu, który by podkreślał w sposób pochwalny dzielność, szczodrość czy mądrość księcia. Maskiewicz mówi tylko o nim o tyle, o ile wymaga tego przebieg faktów nagromadzonych w okresie służby u Wiśniowieckiego. Co prawda dodać trzeba, że ani razu nie wyraża się Maskiewicz o księciu ujemnie (poza jednym nieco ironicznym zwrotem, że 101 O. Górka, „Ogniem i mieczem" a rzeczywiMuć imloiyczne, Warszawa 1934, s. 72. iM Tamże.
68 książę pognał na Podole „jak z pęchyrzem"), ale od tego stanowiska do pozycji panegirysty to daleka droga. Być może przemilczał pamiętnikarz niektóre czyny mniej chwalebne swego patrona, czy też niesłusznie skrytykował przeciwników kniaziowych, a to już wystarczyło Górce, żeby zakwalifikować jego notatki do kategorii dzieł bezwartościowych. A przecież wartość wspomnień Maskiewicza juniora jest dość znaczna. Zapewne zawahałby się Górka z osądem po zaznajomieniu się z pełnym tekstem. A i tak w wersji mu znanej znajdował się ciekawy opis Ukrainy, Zwłaszcza fragment zaporoski, dalej przebieg walk na Polesiu, gdzie już Bogusław nie miał żadnych kontaktów z Wiśniowieckim i nawet słówkiem o nim nie pisnął. W pierwszym wypadku wystarczy zestawić relację Maskiewicza z Dercn/n/o;; <7e /'Ukrainę Beauplana, żeby stwierdzić, że nasze pamiętniki nic przy tych drugich nie tracą, a nawet wręcz przeciwnie, uzupełniają je'"3. Duże wrażenie na młodym szlachcicu spod Nowogródka wywarły słynne porohy dnieprowe. Pomijając „inszych porohów derywacyje" zatrzyma sic nieco przy najgroźniejszym z nich, zwanym Nicnasyteć, jako że tam corocznie spienione falc dnieprowe pobierały spośród śmiałków swe okrutne myto. Odległe od ludzkich skupisk Dzikie Pola stanowiły doskonały teren dla myśliwych. „Zająców, kuropatw etc. moc wielka, aż się nam kuropatwy uprzykrzyły; bo gdyśmy stanęli kędy, czeladź dla trawy jako się rozeszła z kosami, stadami ich płoszyła, które przestraszone przez obóz lecąc jako głupie bestyjki to pod wóz, to w sałasze i kotarby kryły się i brano je potem każdy pod swoim wozem"'"**. Zdarzały się jednak mniej przyjemne spotkania. „Między różnym robactwem, jako to wężami, gadzinami, padalcami, natrafiliśmy położą tak grubego, jako ręka człowiecza między łokciem a dłonią, a tak długiego, jako kopia niemal; o tym powiadają, że gdy posłyszy jednego człowieka na koniu jadącego, by najręczejszy, dogoniwszy okręca się koło konia i człowieka i zaraz mu gardło jak szydłem przepchnie; bo jest z obu stron szydłowaty, oczu nie ma, a gęba barzo mała"'"s. Niezwykły to opis węża dusiciela (jedynego w Europie), obecnie na Ukrainie UH /'ótcryfznycA ° obawy Po/ózcze, wyd. J U. Niemcewicz, wyd. nowe. t. ttf. Lipsk t839, s. 239 — 288. 104 pamiętnik (A) B. Maskiewicza, s. 236. 'os Tamże.
już nie spotykanego. Beauplan np. szeroko rozprawia o pladze szarańczy, ale o połozie nie wspomni ani słowem. Tak więc jeśli Maskiewicz miałby być pancgirystą, to chyba przyrody ukrainnej. Wartościowe są również relacje z kampanii letniej r. 1648. I nieprawdą jest, jakoby znajdowało się tam „szereg fałszów", i Na obiektywizm potrafił się zdobyć Maskiewicz może nawet większy nm inni współcześm mu pamiętmkarze. Dla przykładu wezmę tu chociaż głośną sprawę bitwy o Machnówkę*°6, Wiśniowiecki wydobywszy się z „klatki" zadnieprzańskiej wkroczył na ziemie objęte falą rewolucji chłopskiej i w sposób bezwzględny a okrutny rozprawiał się z powstańcami.Wówczas doszło między innymi do starć pod Niemirowem i Machnówką. Ta ostatnia należała do wojewody kijowskiego Tyszkiewicza, który najpierw wezwał na pomoc Wiś- niowicckiego przeciwko zbuntowanym poddanym, a później już w trakcie marszu wojska ku Machnówce nakłaniał do odwrotu. Wskutek tych targów oddziały wojsk polskich przybyły pod gródek za późno. Kozacy zdobyli już zamek, a załogę (prócz kilku uciekinierów) wycięli w pień. Tak więc, podług Maskiewicza: „skorośmy tedy przyszli, nad miastem na górę kazano skoczyć kilku chorągwi, które nie wiedząc położenia miasta tamecznego, z okrzykiem skoczyli niepotrzebnie, bo nieprzyjaciel, postrzegłszy to, w skok nabrawszy czczych wozów w mieście wyszedł w pole i pod miastem taborem stanął i nim nasze chorągwie rzekę dokoła (którą daleko objeżdżać było nad groblą) dobiegli, nieprzyjaciel się dosyć porządnie otaborzył nad wieczór, żeśmy mu, całą noc kucząc, nic uczynić nie mogli, aleśmy nade dniem ustąpili za rzekę na górę i tam za górą utaiwszy się, dnia czekali. Nieprzyjaciel też, przed przyjściem naszym dobywszy zamku, wszystkich powycinał w zamku, tylko pan Lew z kilko towarzystwa zdrowo uszedł. I nas by siła poczynił '"6 Opis bitwy pod Machnówką naieży do najbardziej sugestywnych scen bataii- stycznych w Oymcm < mieczem. Jednakże historycy uważają, że Sienkiewicz stworzył wizję starcia bez konkretnych podstaw źródłowych. Juiiusz Kijas rejestrując źródła powieści („Pamiętnik Literacki" 1927) stwierdza: „Bitwy pod Machnówką nie można odnieść do żadnego źródła. Opis jej nie zgadza się ani z Szajnochą, ani z Maskiewiczem, którzy zgodnie stwierdzają, że bitwy właściwie nie było. Odmałował więc ją Sienkiewicz wyłącznie z fantazji, ałe przyznać trzeba, że uczynił to po mistrzowsku". Opinię Kijasa podzielaii inni, m. in. i Oigierd Górka. Nie była ona słuszna, gdyż — jak wynika z przytoczonego niżej fragmentu Pmmęlmkdtf o wp/nac/; Aozaekic/i — Sienkiewicz właśnie stamtąd zaczerpnął „krzepiące" szczegóły do swej powieściowej relacji
70 szkody, gdyby im samopały nie pozamakały, jednakże i tak przystępu nie dałi do siebie. Dnia 13 iułii, skoro rozedniało, książę chciał iść ku nieprzyjacielowi, ale pan wojewoda kijowski barzo był temu contrarius Nieprzyjaciel też nie widząc na się gwałtu szedł taborem ku Pohrebiszczom. By się też chcąc nieznacznie obozowi kozackiemu przypatrzyć, kazał książę kitkom na brzuchu wpełznąć na górę, którzy tam wlazłszy zobaczyli tylko miejsce, a nieprzyjaciela nie masz. Dałi znać o tym, dopiero wszyscy wnidziemy na górę, ałić i sami obaczemy, że tylko miejsce. Wyprawiono tedy ochotnika koni kilkadziesiąt, z którymi i jam szedł, nagoniłiśmy ich tedy w dobrej miłi i gdyby tam książę szedł był z wojskiem, bez wątpienia wszystkich by na głowę zbił, boby- śmy ich w szczerym połu bez wody osadzili. Popadłszy jednak pod tabor kozacki porwaliśmy języka dobrego, który powiadał, że syn Krzywo- nosów we 3 tysiące ludu, i to barzo lada jakiego, był, przyprowadziliśmy go do księcia. Po staremu przecie nie szliśmy za nimi z dyswazyi pana wojewody kijowskiego, ałeśmy szli do wojska swego do Bystrzyka; stamtąd ku Wołyniowi poszliśmy. Dnia 23 iulii przyszliśmy do Rosołówki na noc, od Konstantynowa dwie mile"i07. Tyle Maskiewicz. Współczesny mu Jerlicz, również pamiętnikarz przebywający w owym czasie w okolicach Kijowa, wspomni o odsieczy Wiśniowieckiego i orzeknie podobnie, że w chwili jej nadejścia „już było po harapie". „Zbójcy sprawę dopełniwszy z triumfem i zdobyczą do swego starszego ku Pawołoczy poszli"*os. Samoił Wełyczko, pisarz zaporoski (ur. ok. 1670), w pół wieku po przedstawionych wypadkach sporządził swój Lctop/j', sporo uwagi poświęciwszy bitwie pod Machnówką (u niego Machnowice). W świetle jego relacji był to pogrom wojsk kniaziowych. Za pierwszym bowiem atakiem księcia padło tysiąc Polaków, a pod samym wodzem konia zabito. Z kolei uderzyli Kozacy i „półtora tysiąca wojska kniaziowego padło, i samego kniazia Kriwonos sam o mało nie zwalił spisą z konia. Co kniaź zobaczywszy, rozkazał swojej dragonii zejść z koni i pieszym bojem dawać odpór Kriwonosowi. A Kriwonos ukontentowawszy się zdobyczą mach- nowicką i rozlaniem obfitym krwi polskiej odstąpił z całym obozem Jo? Por. pamiętnik (A) B. Maskiewicza, s. 249/50. i"s Jcriicz, LetopAiec, s. 68.
71 od Machnowic i darował Wiśniowieckiego pokojem. Wiśniowiecki po takim traktamencie Kriwonosowym oddawszy chwałę Bogu, że nie poległ na placu z innymi swoimi towarzyszami, udał się od Machnowic na Hncew prosto do swojego Zbaraża dla odpoczynku po fatygach wo- jennych"'09. Rnmig/mki o wo/nacA koznckicA za CAmie/nickiego przez nieznanego aniora, wyd. we Wrocławiu 1840 (2 wyd. 1842) nakładem Zygmunta Schlettera, zawierają rełację różniącą się zasadniczo od poprzednich. Wiś- niowieckiemu „zabiegł [Tyszkiewicz] drogę u Janczarychy z pułkiem swoim i prosił go, aby wraz z nim szedł do Machnowic, miasta jego, które mu Kriwonos pustoszył. Uproszony książę złączył się z Tyszkiewiczem i szedł do pomienionego miasta Machnowic, w którym już Kn- wonos wielkie ruiny poczynił, nadto klasztor jeden spustoszył, zakonników wyciął, jednak zamek jeszcze machnowiecki, że był około opar- kaniony, jakokolwiek się bronił". Dalej anonimowy sprawozdawca twierdzi, że pod Machnówką książę Wiśniowiecki z Tyszkiewiczem „napadłszy Kriwonosa szczęśliwie go zgromili, z zamku też wypadli przeciwko Kozakom i dopomagali triumfować naszym, co widząc Kriwonos do taboru uciekać musiał. A tymczasem uciekających w bramach nasi potężnie razili, przebijali, strzelali i jak mogli, tak nieprzyjaciela mordowali. Tak wyparowany Kriwonos z hultajstwem uciekł do taborów, ale i tam go książę z swoimi mocno raził, już był armatę odebrał, ale Tyszkiewicz uprosił książęcia, aby do reszty taborów nie znosił, bo mu chodziło o gumna i w złości aby się Chmielnicki nie mścił za zniesienie Kriwonosa, a do tego i noc następowała"!*o. Niewiarygodnie wypadła opowieść Wełyczki. Zwycięski Krzywonos ucieka z pola bitwy pozostawiając na miejscu rzekomo pobitego Wiśniowieckiego. Ma zaś o tym przekonać naiwny komentarz autora, że Krzywonos ustąpił, bo „ukontentował się rozlaniem obfitym krwi polskiej". Równie nieprawdopodobna jest relacja anonima-szlachcica, na której oparł Sienkiewicz fragment Ogniem i mieczem. Usprawiedliwia ich chyba to, że obaj nie byli naocznymi świadkami bitwy, a Wełyczko nawet jesz- i°9 S. Wełyczko, LcippiT joAyiii... w yMyozapadooy Posiii w wiekie, t. ł, Kijew 1848, s. 96. i'" Pami^in/ki o wo/nacA kozackie/;, Wrocław 1842, s. 19.
cze na świecie nie był. Jedynie o Maskiewiczu możemy powiedzieć z całą pewnością, że jest to rełacja naocznego świadka, a opis jego jak najbardziej obiektywny. I właśnie on przyznaje się do niepowodzenia wyprawy. A nie przyszło mu to wyznanie łatwo. Gdyby było inaczej, na pewno nie omieszkałby się tym pochwałić, tak jak to czyni w kiłku innych wypadkach. Już tam zamiast niechętnego, półgębkiem wypowiedzianego wyznania: „żeśmy nic nie mogłi zrobić", byłoby zapewnienie pełne okrutnej satysfakcji: „wygołiłiśmy — wyścinaliśmy" łub „jednąśmy miełi uciechę jako na łowach każdy swego ubijał". A tutaj całym suk¬ cesem było porwanie języka, i to od nieprzyjacieła, który — jak sam przyznaje pamiętnikarz — był „łada jakim chłopstwem". Wreszcie Mas- kiewicz jako najbliższy tamtym wypadkom dokładnie określa powrotną drogę, gdy tymczasem Wełyczko i autor Pamt{?m?kdw o uo/bac/; kozackie/?, korzystając z cudzych relacji, sprawę tę uprościli, przerzucając księcia od razu po bitwie pod Połonne czy Rosołowce na Wołyniu**"". Chronologia w wielu wypadkach niedomaga, ale następstwo faktów przedstawione zostało prawidłowo. Zresztą jeśłi chodzi o ówczesne pamiętnik) (a nie diariusze) — grzech to powszedni. Nie jest wolny od tych potknięć Pasek, a przecież jego opisy z kampanii duńskiej (pisane po latach trzydziestu) w świetle ostatnich badań historycznych (Czapliński) okazują się w dużej mierze rzetelną prawdą. Sąd Górki wypadł o Maskiewiczu dlatego surowo, gdyż odmienna ocena zmuszałaby autora artykułów „Ogniem i mieczem" a rzeczyktrio/yczna do pewnej rewizji swych koncepcji. Pamiętnik Bogusława Maskiewicza najlepiej spośród znanych nam oddaje atmosferę tamtych dni złowróżbnych, gdy to niezbyt głośny jeszcze ataman Bohdan Chmielnicki z garścią zwolenników uciekł na Sicz, dwór w Lubniach zajęty był odprawianiem ślubów, pogrzebów, korespondencji z chanem tatarskim, gdy rzesza dzierżawców nie przeczuwając licha „bezpiecznie" gospodarzyła po różnych Horyłkach, Kurynkach czy Ma- ksymówkach, gdy błąkały się jeszcze wśród stepów i porohów dnieprowych W artykule pt. Jak to Ay/c pcJ Afoc/tttótrką („Mówią wieki", i960, nr 8) uwzgiędniiem jeszcze jedną relację (rękopiśmienną) uczestnika tej batalii. Anonimowy autor spisał swoje uwagi niemal nazajutrz po bitwie i w formie sprawozdania przesiał do Nieświeża. Obserwacje jego zgadzają się na ogół z tym, co mówi o starciu B. Mas- kiewicz.
73 echa świetnego pochodu .kniazia Jaremy, gdy — dodajmy wreszcie — wydawało się, że „nowy mąciciei pokoju" na Ukrainie rychło do posłuchu przyprowadzony będzie, tak jak to spotkało jego poprzedników: Nale- wajkę, Hunię, Ostrzanicę czy Łobodę. Bezcenny jest dla nas pamiętnik pana Bogusława jako informator o kampanii połeskiej (zimą 1648/49) z okresu największego rozmachu rewolucji chłopskich, kiedy to nawet w okolicach Słucka i Nieświeża były „trwogi", a wałki z Dzikich Pół przerzuciły się na lewy brzeg Prypeci. Podobnie jednak jak przy Samuelu pomruk burzy chocimskiej, tutąj Łojów szczękiem orężnym kończy pierwszy pamiętnik Bogusława. Din/iMJZ n:o.s'/cńnw/a'e/ irp/iiy od r. 1840, tj. od czasu swego wydania, figurował pod nazwiskiem Mackiewicza i o autorze nikt nic poza nazwiskiem i faktami wyciągniętymi z pamiętnika nie mógł powiedzieć. Jedynie Maliszewski w nocie bibliograficznej rzucił przypuszczenie, że „jest to dalszy wyjątek z nie odnalezionego dotychczas całkowitego Dia- rimzu Bogusława Kazimierza Maskiewicza"m. Maliszewski na podstawie edycji Niemcewicza nie mógł znaleźć przekonywających dowodów, że Maskiewicz z lat 1643—1649 i Mackiewicz z r. 1660 to jedna i ta sama osoba''2. Dopiero fragmenty, dotychczas nieznane, z rękopisu kórnickiego (nr 308) pozwalają stwierdzić, że Bogusław jest autorem obu pamiętników. Oto w pierwszym z nich (pamiętnik A) pod rokiem 1646 mamy następujące znamienne wyznanie: „Na tym sejmie barzom był ubogi w kopę i gdyby nie pan Ałbrycht Bogusław Mierzejewski wspierał mię owsem i sianem, przyszłoby mi niemał piechotą do domu wędrować, który nie tak z samej znajomości, jako raczej z prywaty (to jest, że się natenczas do rodzonej mojej udawał pani Protasiewiczowej teraźniejszej, a potem z panią matką moją ożenił się) kazał mi na konie obroki dawać""Ł I odpowiednio do tej informacji czytamy z kolei w pamiętniku z r. 1660 (pamiętnik B), że wielu ze szlachty schroniło się przed wojskami moskiewskimi do twierdzy nieświeskiej, „jako m E. Maliszewski, TM/iogra/ia pom/ęmików ..., Warszawa 1928, s. 49. tu Kraushar np. wyraźnie odróżnia autorów obu pamiętników mówiąc: „niektórzy historycy mieszali nazwisko Mackiewicza z innym pamiętnikarzem, Bogu¬ sławem Kazimierzem Maszkiewiczem" (por. Óc/ru/U po/skie w Korania 7433 — 7463 napisał A., Lwów 1893, s. 9). Hi Por. pamiętnik (A) B. Maskiewicza, s. 229.
74 to p. Albrycht Mierzejewski podczaszy iidzki, ojczym mój, z panią matką moją i pan Stefan Protaszewicz". Wobec tak oczywistego dowodu możemy zrezygnować z przytoczenia dalszych, których jest niemało. Mniej pewne jest przypuszczenie Maliszewskiego, że „Historia" stanowi dalszy ciąg czy „wyjątek" ze wspomnień Bogusława. Dzieło to bowiem robi wrażenie raczej samoistnego i pisanego niemal na bieżąco. Data „1660 in ianuario" sugeruje, że od tego czasu mniej więcej rozpoczął kreślić notatki („w zgromadzeniu pospolitego ruszenia trwogi"), a skończył w drugiej połowie tegoż roku. Dalej opatrzone zostały owe zapiski tytułem specjalnym ;nork;ett'rk/c/ wo/wy w UńWkńu Ajńęrnwe Thow/cń?! 6g&/ce/ ; us-poło/Aue one/ przez ytr. pup. &?- pieńę wraz z yw. pup. Czarnieckim uo/enwA? rarkim /;arippioue. Wreszcie dzieło zamyka się charakterystycznym pobożnym westchnieniem, jakie zwykło towarzyszyć pracy wykończonej: „Sit nomen Domini benedic- tum". Czytając je wyczuwa się wyraźnie zdania rzucane odręcznie na papier i pisane jeszcze pod wpływem świeżo przeżytych wojennych niedołi („za co niech będzie imię Pańskie pochwalone na wieki"). Trudno ustalić, który z pamiętników powstał wcześniej. Boć nie wykluczone, że wspomnienia z lat 1643—1649 spisał pamiętnikarz po r. 1660. Co prawda, język pamiętnika B jest jakby bardziej wypracowany, obfitujący w szereg przysłów i zwrotów przysłowiowych. Ale ten argument nie wyklucza powyższych sugestii chronologicznych. Jak już powiedziałem, „Diariusz moskiewski" wydaje się być dziełem pisanym na świeżo pod impulsem jeszcze niedawno przeżytych perypetii, stąd i język bardziej naturalny i żywy. Właśnie te zwroty przysłowiowe urozmaicają lekturę „diariusza", który czyta się z nie słabnącym zainteresowaniem od początku do końca. I tutaj popisze się nieco pan Bogusław znajomością łaciny, okraszając tekst wtrętami przysłów, np.: „Sicator dat leges", „non tam libenter, quam reverenter". Więcej znajdujemy polskich: „ale mów wił- kowi pacierz", „zmówił się diabeł z poganinem", „wypuszczono go zmywszy jako z łaźni", „a że szło — — nie o rzemyk", „dopieroż piskorz". Autor niewątpliwie starał się zastosować do normalnego chronologicznego następstwa faktów. Ale żywy tok opowiadania zakłóca w pewnych wypadkach ów „diariuszowy" schemat i pisarz raz po raz przywołuje się do porządku. Charakteryzując np. niewesołą sytuację w ziemi nowo-
75 grodzkiej wiosną 1660r., uprzedzi czytelnika: „Bogu chwała, że i pośpiech, i zwycięstwo prędko dal wojsku naszemu nad nieprzyjacielem"^ j zaraz potem: „wracam się do pierwszej mojej materyi". Na innym miejscu: „Wracam się do porządku mego według dni i czasów". Schemat narracyjny pamiętnika A wypada nader jednolicie. Autor- -narrator jest jedyną osobą, z którą komunikuje się bezpośrednio czytelnik, on tylko informuje nas, usuwając inne postacie do niemej roli statystów. W pamiętniku B mamy schemat bardziej urozmaicony. Szereg statystów zmienia się w epizodycznych aktorów przemawiających do nas bezpośrednio. Oto scena, gdy pijany Jerzy Piotrowski „sypie" przed wojskowymi władzami rosyjskimi Bogu ducha winnego Aleksandra Szweykowskiego: „Ty, panie Szwiejkowski, jesteś zdrajcą carowi jmości, bo znosisz się z słucką fortecą, a to i teraześ list z Słucka przysłany przywiózł i oddano mi go"HS. Chowanski odjeżdżając z Nowogródka upomina szlachtę: „Otóż, panowie szlachta, ukreplaju was, sztobystie prawo osudaru służili"H6 itd., lub dialog z podkomendnymi: „Nie widajetie, szto Litwa zawsiohaj utiekajet"!''? itd. Jednak swoją rolę narratora i głównego aktora podkreśla Maskiewicz wcale wyraźnie. Sześciokrotnie pojawia się uroczysta, niczym z uniwersału wyrwana prezentacja: „Ja, Maskiewicz, marszałek oszmiański". Okraszonyjest dość gęsto tekst zwrotami ruskimi, a tekst przysięgi, jaką szlachta nowogródzka składała na imię cara Aleksieja, podano in extenso. O sympatię Maskiewicza do Rosjan posądzić trudno. Wręcz przeciwnie, pamiętnik przesiąknięty jest inwektywami antyrosyjskimi. Szlachcic nowogródzki odnosił się do nich niechętnie, uważając ich za rabusiów, którzy tylko węszą za łupem, a których chyba karząca ręka boska na Litwę wysłać zechciała. Oczywiście to było stanowisko szlachcica polskiego. Zwrócił już na tę jednostronność uwagę Czerniak, który zresztą cenił sobie bardzo zapiski MaskiewiczaHS. Jakie natomiast lud białoruski żywił uczucia dla „koroniarzy" i szlachty w ogóle, mimo woli zdradza się pan Chryzostom Pasek. Oto baba *'4 Pamiętnik (B) B. Maskiewicza, s. 276. os Tamże, s. 294. os Tamże, s. 287. o? Tamże, s. 302. os \y Czermak, ^zezgJ7;'tvr rok. Dzio/e wo/ąy mo^kiewrko-poMie/ z r. 7660, „Przegląd Poiski", R. XXI (t. 83), Kraków 1880, s. 524.
76 z Mińska wzięta na spytki wyraża życzenie pod adresem Lachów: „Oj pre Boh żywy, postinąjte dytczych synów"!*9 Inna sprawa, że wynurzenie to zostało wywołane przypuszczeniem, że ma przed sobą oddział Cho- wanskiego, a nie zamaskowanych Połaków. Tak czy owak konterfekt Moskała wypada w pamiętniku marszałka'oszmiańskiego nader ujemnie. Możnajednak zgodzić się z ogółną oceną pamiętnika, jaką podał Czermak, zwłaszcza z tym, że jest to rzecz „wolna od nudnego balastu pstrocizn stylowych, napuszystych frazesów" oraz że rzuca „jaskrawe światło na ówczesne stosunki w W. Ks. Litewskim". Trafnie wypadła również charakterystyka samego Maskiewicza. „Był typem przeciętnego Litwina XVII wieku, człowiek bez głębszego wykształcenia, poglądami swymi na sprawy publiczne nie wybiegający nad poziom znanych ciasnych pojęć zaści anko wych" * 20. W młodości swej zwiedził Bogusław Maskiewicz trochę świata — Ukrainę, a z miast większych Wilno, Lwów, Warszawę, Kraków, ale to i wszystko. Za granicę nosa nie wytknął. Porzuciwszy służbę dworsko-wojskową przekształcił się w najzwyklejszego hreczkosieja i chłopskiego łupiskórę'2t. I takim pozostał do ostatnich lat życia. Normalnym chyba zjawiskiem w powieści historycznej XIX w. jest to, że czerpała ona „materię" z diariuszów i pamiętników wieków poprzednich. Stopień penetracji surowca pamiętnikarskiego oczywiście u różnych pisarzy jest bardzo rozmaity. O najpłodniejszym z nich, Kraszewskim, można powiedzieć, że w pewnych wypadkach posuwał się tak daleko, iż porządkował jedynie notatki wokół jakiegoś wątku powieściowego, a całą „historię" przenosił bez reszty z pamiętników. Podam tu fakty najbardziej wymowne. W r. 1876 ukazały się w wydaniu A. Pawińskiego 09 Pasek, Pcw/ęm/G, s. 137. 00 Czermak, -Szczeź/iwy ro/(., s. 529. o) „Poddanemu memu z foiwarku Strużenik, któregom kilka lat temu zapisanego WMP ze Zblan odzyskał, szwagrowie jego z tychże Zblan podjaehawszy żonę z dziećmi uwieźti, którą gdy nagonił rewokując ją do siebie, mało go na drodze nie ubili i żony nie dali. Proszę tedy WMP o list do jmp. Hołowni, aby ją rozkazał z dziećmi jej własnymi mężowi wydać, to jest z synem i dwoma córkami, bez której teraz chata pustkami zostaje" (z listu oryg. B. Maskiewicza do S. Niezabitowskiego, dat. w Serweczu 15 IX 1681 r., AGAD, Archiwum Radziwiłlowskie, dz. V, t. 195, nr 9320).
77 P<7mięim'/(i Afnrcmn AfniM^zciwczu, nieprzebrana wprost kopalnia faktów do dziejów obyczajowości okresu saskiego. Otóż autor Rrti/ifn niezwykłe skwapłiwie wyeksploatował notaty dziedzica z Rasny. Weźmy np. powieść -Sh.s/(i<? osiai/ci, gdzie cały wątek niefortunnych konkurów rotmistrza To- łoczki o rękę panny Koiszewskiej i przezabawnych historii z rogówką żywcem z wspomnień pana Marcina jest przejęty. Kreśłąc karty powieści 7V% bia/ykim zamka mógł Kraszewski bez żenady uznać Matuszewicza za swego najbłiższego współpracownika. Toż wypadałoby zaznaczyć przy powieściach Pan aa cziereck ck/opack i Grzecky kciinań.skic. To tyłko Matuszewicz, a gdybyśmy wzięłi Kitowicza, tzw. Otwinowskiego i in., bez mała cały regestr powieści osiemnastowiecznych Kraszewskiego przytoczyć by wypadło. Podobne „odkrycia" poczyniłby badacz interesujący się siedemnastowieczną powieścią autora Pamięimkóu AJroczka. Cóż więc dziwnego, że i Maskiewicze, choć nie tak głośni jak Pasek, Kitowicz czy Matuszewicz, herbowym znakiem musnęli niektóre dzieła literackie. Od Samueia wcześniej dzieło Bogusława stało się obiektem zainteresowań pisarzy. W r. !852 ukazały się obrazy dramatyczne Karoła Drzewieckiego pt. Jerem; R%mowieck;', w których, zwłaszcza w akcie pierwszym, widoczne są znaki łektury pamiętników Maskiewicza juniora^. Oczywiście, że o samym autorze wspomnień nie mamy wzmianki. Za to w Ogniem i mieczem występuje pan Bogusław jako jeden z bohaterów powieści. Rola to jednak nader skromna. Po raz pierwszy zarekomendował nam go Sienkiewicz na dworze w Lubniach. Wówczas to Skrzetuskie- mu, powracającemu z posełstwa, o wyprawie księcia „cuda opowiadał pan Bogusław Maszkiewicz, żołnierz dobry, choć młody"'23, p^yy tej okazji dowiaduje się czytelnik, że pamiętnikarz to „człek uczony" oraz że już wówczas (w początkach r. 1648!) „wyprawę tę, jak i inne pochody książęce opisał". „Uczoność" informatora reklamuje powieściopisarz na stronie następnej. „Myślałem — mówił uczony pan Maszkiewicz — że nam w końcu na wzór Ulissesa i do Hadu zstąpić przyjdzie"'24. Maskiewicz .pojawi się w opowieści sienkiewiczowskiej jeszcze kilkakrotnie. Pan Skrze- tuski wizytując Grodzickiego w Kudaku ogląda twierdzę oczyma pana **22 [K Drzewiecki], Jerem/ tLisnicnieció. .Sceny r/ramaiyczne z une/cn tv r/twic/; czwcincA, Lipsk 1852. 123 H. Sienkiewicz, Ogniem / mieczem, t. I, Lwów 1936, s. 99. '24 Tamże, s. 100.
78 Bogusława. Wiadomo dalej, że książę wysłał go do hetmanów. Wreszcie otrzymuje Maskiewicz od autora 7ry/ogń' miano „Ksenofonta wyprawy" ks. Jeremiego za Dniepr i Prypeć. A poza tym znać ingerencję pamiętni- karza w niektórych opisach czy sytuacjach, jak np. w opisie wspomnianej już bitwy o Machnówkę. Powieścią w dużej mierze opartą na pamiętnikach z czasów rokoszu i wyprawy na Moskwę jest Kossak-Szczuckiej Z/om uoAcA'. Bez trudu można stwierdzić infiltrację ProgtMM Żółkiewskiego i TTAtorń' wos/detr- Mikołaja Marchockiego. Nie pominięto oczywiście i wspomnień Samuela Maskiewicza, choć nie były one tak w powieści konstruktywne, jak informacje zwycięzcy spod Kłuszyna. W jednym jednak wypadku, dotyczącym owej bitwy, źródłem mógł być tylko Maskiewicz. Oto ów fragment: „Nieprzyjaciel——rozkazał dwom kornetom rajtarskim aby się z nami potkali, a ci sami, za łaską Najwyższego, zwycięstwo nam uczynili, bo jako skoczyli do nas niegotowych i zaraz wypuściwszy strzełbę, poczęli odwrót czynić zwykłym sposobem dła nabijania, a drudzy po nich następowali strzelając, my nie czekając, póki wszyscy wystrzelą, posunęliśmy się za nimi jeno pałasze w ręku mając, a ci zapomniawszy nabijać tył podałi i wpadłi na wszystkę Moskwę i pomieszałi ich wnet. Straciwszy serce Moskwa pierzchać poczęli a my na grzbietach ich wpadliśmy do obozu"i25. I to samo w oczach powieściopisarki: „Niepowstrzymana usaria prze dalej ku oczekującej natarcia angielskiej dragonii Horna. Lśnią z dała złote hafty, barwią się kołaty, o trzydzieści kroków Angticy pałą z pistoletów, po czym uczonym manewrem, zwanym karakol, zawracają za tylne szeregi, by nabić powtórnie broń. Ryk śmiechu w polskich szeregach, sądzących, że tył podają. Nim drugi szereg Angielczyków zdąży dać ognia, nim pierwszy nabije pistołce, już wali się im na karki ławina łudzi i koni. Rozpędza, miesza, gna przez obóz aż pod sam horodek ze wzgórza wodzowie patrzą oszołomionymi oczami"*26. Kossak-Szczucka dokonała pewnej poetyckiej korekty i obcej rajtarii kazała oczekiwać ataku husarii polskiej, gdy w rzeczywistości hasło do wałki dała ta pierwsza, niemniej ów prawdziwy fragment bitwy został zręcznie wkomponowany do powieści. '23 Pamiętnik S. Maskiewicza, s. 129/30. '26 Z. Kossak, Z/otn wo/norć, Warszawa 1957, s. 471.
79 W innych utworach beletrystycznych trudno dopatrzyć się ingerencji naszego pamiętnika. Być może mieli diariusz pana Samuela w ręku pisząc swe powieści Wiktor Gomulicki (Car uJJwo) i Stanisław Wyrzykowski (Afoykiemykie goJy, 1930). 4. UWAGI EDYTORSKIE Oryginały pamiętników obu Maskiewiczów nie zachowały się. Istnieją jedynie kopie, i to z bardzo późnego okresu. Najstarszy i najstaranniejszy z dotychczas mi znanych jest rękopis kórnicki (nr 308), zawierający oba pamiętniki, tj. Samuela i Bogusława (z lat 1643 — 1649). Jest to kopia osiemnastowieczna (oprawa skórkowa z tegoż okresu), format 24x38, kart 70. Żadnych notatek proweniencyjnych rękopis nie posiada^. Do odpisów z początku XIX w. zaliczyć wypada rękopis Archiwum Głównego Akt Dawnych w Warszawie (nr 5) oraz rękopis z Biblioteki Czartoryskich w Krakowie. Jeśli chodzi o rękopis ostatni (nr 1666), to powstał on przed rokiem 1829. Egzemplarz ten był w rękach cenzora, jak świadczy notatka umieszczona na końcu: „Opuściwszy miejsca czerwonym atramentem zakreślone można drukować, okazując w korektach dla zwykłego sprawdzania. W Warszawie d. 8 lipca 1829 r.". oraz podpis „Radca stanu J. K. Szaniawski"^?. Ten to właśnie rękopis służył Niemcewiczowi za podstawę wydania pamiętników jedynie Bogusława (Zbiór pawtęPu/ców o Jawne/ FcAzcze, t. V). Pamiętnik Samuela po raz pierwszy ukazał się w Zbiorze pamiętników..., t. II (Warszawa 1822 i ponowienie w Lipsku 1839). Publikując tekst Samuela Niemcewicz pozostawił przy nim ciekawą notatkę. „Dyjaryjusz ten, rzadki i nigdy drukiem 126" już tytko w formie przypisu mogę podać wiadomość o jeszcze jednym rękopisie pamiętników Samuela Maskiewicza, znajdującym się w Bibiiotece Synodu Wileńskiego (obecnie Biblioteka Litewskiej Akademii Nauk w Wiinie). Z mikrofilmem tegoż rękopisu zapoznałem się dzięki życzliwości kolegi Lecha Szczuckiego (mikrofitm znajduje się w Bibliotece PAN w Warszawie). Wydaje się, że część tego rękopisu jest kopią z XVII wieku. Nie odbiega on jednak od wersji kórnickiej. Niektórych jednak uzupełnień dokonuję na podstawie tegoż rękopisu. 127 Biblioteka Czartoryskich, rkps nr 1666, s. 92. Zakreślono miejsca, gdzie pamięt- nikarz przytaczał niepochlebne opinie o carze i narodzie rosyjskim oraz dwa wypadki obsceniczne.
80 nie ogłoszony, użyczony mi był od śp. podkanclerzego Chreptowicza. Lubo już wieie z niego użyliśmy w historii Zygmunta HI, przecież jako wierny obraz dawnych czasów kładziemy go tutaj w całej swojej prosto- cie"i28. Ponieważ Litawor Chreptowicz zmarł w r. 1812, stąd oczywiście tekst pamiętników znał Niemcewicz jeszcze przed tą datą. Załączył też do swych Dcic/dtr /M/?onvMt'<7 Zygmunta 7/7 obszerne fragmenty. Po pewnym czasie rękopis wrócił do Szczors, gdyż ok. r. 1838 korzystał z niego Jan Zakrzewski, i był w tamtejszej bibliotece do r. 1914. W czasie działań wojennych dwór uległ dewastacji. Być może wówczas zaginął i rękopis. Dla celów edytorskich nie przedstawiał on zbyt cennej lekcji. Był to tekst (sądząc z wyd. 1822 r.) mocno zdekompletowany (brak całych fragmentów), a wydanie z powyższego roku wręcz fatalne. Tekst rękopisu AG AD (tylko Samuela!) zawartością nie różnił się od przekazu z Biblioteki Czartoryskich, ale jest bez porównania mniej staranny i za podstawę wydania nie mógł służyć. Drugim z kolei wydaniem notat Samuela Maskiewicza jest publikacja uczonego rosyjskiego Ustriałowa z r. 1834 zamieszczona w tomie V serii „Skazanija sowriemiennikow o Dimitrim Samozwance". Jest to tłumaczenie na język rosyjski dokonane na podstawie nie znanego nam dzisiaj rękopisu pochodzącego z biblioteki kolegium jezuickiego w Połocku. Według opisu Ustriałowa rękopis półocki składał się z dwóch części. W pierwszej znajdował się „Commentarius Alberti Stanislai Radziwiłł, cancellarii Magni Ducatus Lithuaniae", a w drugiej (od s. 264) diariusz Samuela Maskiewicza. Rękopis podobno był staranny, ale niezbyt stary. Nie wiadomo więc, czy do konwentu połockiego dotarł jakiś stary rękopis i dopiero tam sporządzono kopię, czy teź w ogóle ta tylko kopia dostała się do tamtejszej biblioteki. Po kasacie oo. jezuitów na Litwie w r. 1820 bibliotekę przejęli oo. pijarzy. Po zniesieniu z kolei tych ostatnich w r. 1833 „cenniejsze dzieła z biblioteki pojezuickiej wywieziono do Petersburga"^. Tak więc wydawca rosyjski pamiętników mógł je dostać do rąk tuż po przybyciu do stolicy nad Newą. Tekst Ustriałowa (mimo że po rosyjsku) przedstawiał się bardziej dodatnio od edycji Niemcewicza z 1822 r. Przede wszystkim był tekstem mniej więcej pełnym. Toteż Zakrzewski z kolei 128 ZA/w* /"'slorrcznycA .... t. H (Warszawa )822). 129 Art. Gustawa Manteuffla w S/owu/fM ^eoyro/iczMy?;; M-o/erOw Po/rśtteyo t. V)H. s. 7)8 (hasło Połock).
81 przystąpiwszy do nowego polskiego wydania, oparł się w zasadniczym zrębie na rękopisie Chreptowiczów, ale znajdujące się tam luki wypełnił tłumacząc odpowiednie fragmenty z rosyjskiego wydania. Eksperyment ten wydał owoce nieszczęśliwe. Obok oryginalnych partyj staropolskich dziwnie wyglądają łaty polszczyzny z XIX w. Poza tym Ustriałow nie wszystko zrozumiał i popełnił pewne błędy, a te z kolei powtórzył Zakrzewski. Na ów osobliwy zabieg edytorski zwrócił uwagę Julian Bartoszewicz. „Nie postarał się Zakrzewski o ten oryginał, co go miał Ustryja- łów, i dlatego potlumaczył z Ustryjałowa ustępy, których w szczorsowskim rękopisie nie było. Dziwna metoda wydania — — Miały być i przypiski; wydawca je liczbami poznaczył (131), ale niedrukowane"i3°. I istotnie w egzemplarzach z r. 1838 nie znajdujemy sygnalizowanych przypisów. Maciejowski wspomina, że „Biblioteka Hr. Raczyńskich w Poznaniu ma rękopis tych pamiętników dotąd przez nikogo nie opisany"ł3i. Autor P/ńmcnmcluw podał jednak informację bałamutną. W katalogu rękopisów Biblioteki Raczyńskich znajdujemy tam pod nr 7 (s. 1—80) i 144 (s. 173—265) rzekomy diariusz Samuela Maskiewicza. Jest to w istocie dziennik podróży, zaślubin i koronacji Maryny Mniszchówny w Moskwie. Opublikował to w broszurze (dziś dość rzadkiej) Edward Raczyński pt. Porelrbro Zygnwma 777 <7o TJywhrrz Jnanowicza cara mcwAhemrkzego (Wrocław 1837). Obie więc informacje, zarówno katalogu, jak Maciejowskiego, są błędne. Jedynie diariusz Bogusława Maskiewicza znajduje się w rękopisie nr 7 (od s. 371). Kopię tę dokonano w XIX w. na podstawie rękopisu Józefa Sierakowskiego. Pozostawałby jeszcze rękopis lwowski, o którym wzmiankuje Wojciech Kętrzyński: „kodeks papierowy, pisany jedną ręką w XIX wieku, folio str. 158". Ponieważ rękopis ów i dzisiaj spoczywa we Lwowie, stąd trudno mi go ocenić, ale sprawę po części wyjaśni dalszy ciąg notatki Kętrzyńskiego, że są to: „Wypisy z rękopismu Józefa Sierakowskiego, starościca olszańskiego, odnoszącego się do czasów Zygmunta III i Jana Kazimierza, a znajdującego się w Bibliotece Raczyńskich pod liczbą 420 II, H., a (dziś 7)"*32. Skoro tak, to rękopis lwowski byłby identyczny pod 13° p/łcy^/ope^ia /wiMzec/iHa, t. XVIII (Warszawa 1864), s. 143. 131 Maciejowski, Pów/e/inicOro .... t. III, s. 37i. 132 A*aia/aę ryA:ap;'.Kńr TM/iofeAJ Zak/a4a JVara4owe^a ń?;. Ozzo/ńMIc/), t. III, Lwów 1S86, s. 458. Pamiętniki S. i 13. Afaskiewiczów 6
82 względem treści z rękopisem nr 7 u Raczyńskich, a więc ... nie zawiera tekstu pamiętników Samuela Maskiewicza. W końcu, aby już skończyć z Samuelem, jeden „nekrolog". Do r. 1944 istniał rękopis pamiętników Maskiewicza seniora w Bibliotece Narodowej w Warszawie. Odpowiednia notatka Maliszewskiego brzmi: „M. S. Diariusz rkps (Pol. Q IV 61) w Bibl. Nar. w Warszawie (zwrot z Petersburga z Bibl. Wil.); tymcz. w Bibl. Uniw."H3 Rękopis ten jednak spłonął podczas powstania warszawskiego?! O tekstach pamiętników Bogusława mówiło się powyżej. Warto tylko dodać, że i jego wspomnienia doczekały się tłumaczenia na język rosyjski przez Mielnika Dnietem/c 7643—7649 i wyd. w „Memuary otnosjaszczije- sia k istorii Jużnoj Rusi", wypusk I (Kijew 1896), s. 406—448. Jest to jednak niewolnicze tłumaczenie tekstu z 2 wydania Niemcewicza, a więc nie budzi szczególniejszego zainteresowania. Bezsprzecznie najwięcej niespodzianek przyniósł rękopis kórnicki (syg. 308), i to w pierwszym rzędzie do diariusza Bogusława. Dotychczasowe wydania (3) zapisek Samuela Maskiewicza są edycjami bezwartościowymi. Aby jednak poprzeć to konkretnymi dowodami, zestawmy je z wyd. Zakrzewskiego z r. 1838 i z tekstem kórnickim. Oto fragment z r. 1606. Niemcewicz w wyd. z 1822 r., s. 344: „Dnia 7 febr.: Wesele pana Chle- bowicza przyjechawszy do Hulów, wsi pana Jezłowieckiego wojewody podolskiego. Tam chłopi zbuntowawszy się nie chcieli do wsi chorągwi puścić, aż ich nasieczono i nabito". Wesele Chlebowicza i „przyjechawszy do Hulów"! Sens zupełnie ciemny. W istocie brak tam sporego fragmentu (za rkpsem kórnickim nr 308). U Zakrzewskiego mamy wzmiankę o weselu, ale obok tego taki zapis: „Dnia 15 febr. do Korca i przyjechawszy do Hulów". Od razu spostrzegamy ogromny skok przestrzenny z Korca (na Wołyniu) do Hul(wsi w płd.- wsch. części Podola). Sprawę wyjaśnia rkps kórnicki, bo okazuje się, że nie miało być „februarii", lecz „ianuarii", i trzeba diariusz uporządkować według następującego schematu: „Dnia 15 do Korca. 1 februarii wesele pana Hlebowicza. 8 februarii pan wojewoda trocki przyjechał do Korca. Tamże mi nawarzono piwa, żem go ledwo zbył, 12 februarii z Korca od- 133 Maliszewski, pamifWaMtf ..., s. 368.
83 jechałem, acz nie z chęcią pożegnawszy księżnę jejmość. Przyjechawszy do Deraźnej pod Barem odpoczywałem koniom przez mięsopusty łąckie, a ruskie były pośłedź piącią niedziel wtedy. Tamże mi się czeladź rozproszona skupiła. Tam mię nadjechał Pretwic, pan kamieniecki, z który- mem natenczas zaciąg uczynił na koni 4 i zarazem do chorągwie szedł, którąm dogonił w Hulach, wsi pana Jazłowieckiego wojewody podolskiego. Tam chłopi zbuntowawszy się nie chcieli do wsi chorągwi puścić, aże ich nasieczono i nabito". Warto dodać, że według Ustriałowa chłopów za opór „oćwiczono rózgami", gdy tymczasem chodzi tu o formalną rzeź, jaką wśród ludności ukraińskiej sprawiło wojsko polskie. Z podobnym niezrozumieniem spotykamy się w redakcji Ustriałowa jeszcze kilkakrotnie. Jak więc wychodził z takiej operacji tekst polski, z którego korzystał edytor rosyjski, a z kolei tłumaczył na język polski Zakrzewski, niech posłuży następny zestaw epizodu pamiętnikarskiego; dotyczy on przygody Wojtka Brzezickiego, przyjaciela Samuela. [Z] [Rkps KI W rocie pana Skuminowej służył jakiś Brzezicki z Lubłina; był on straszny hulaka, pił gorzałkę z każdym, z kim się spotkał, nigdy się nie wychmiełił, nie wiedział, kiedy dzień, kiedy noc, nie zmieniał nawet biełizny i w jednej tyłko opończy hulał po ułicy chodząc. Razu jednego przyszli do niego diabti. Spał on jak zwyczajnie w sali; tamże był jakiś Rzepnicki, jego krewny, który służył w chorągwi na swoim koniu, i sługa; ostatni jako młody chłopak spał tęgo i nie wszystko słyszał, tyłko koniec, a Rzepnicki z uwagi nic nie stracił i zgodnie z Brzezickim opowiadał nam rzecz następną. O samej północy słyszą oni obadwa, jakoby wóz jechał na ułicy; podjeżdża pod dom, wchodzi ktoś po wschodach prosto do sałi i zatrzymuje się przy łóżku Brzezickiego. W wozie były cztery konie; ktoś z niego złazi i mówi do naszego W rocie p. Skumina służył Brzezicki Wojtek od Lublina z Piasków kompa- nieżek niepospołity, z każdym pił, zaczerń się też w łudyryją wdał, że nie wiedział, kiedy dzień, kiedy noc; ałbo ubrać zawsze w biełi a opończą się odziawszy iedwo to i po mieście chodził. Po tego byli przyjachałi diabii. Sypiał na sałi, a przy nim niejaki Rzepnicki, powinny jego, co konia swego wadzał przy poczcie jego. Spał też i chłopiec, co ten Rzepnicki dowodnie o wszystkim prawił zgadzając się z nim, a chłopiec jako młody spał, nie wszystko słyszał, aż ku końcowi. O północy właśnie jakoby wóz jaki szedł po ułicy, słyszą obaj, a potem do gospody ich wjadą i prosto na schody. Stanie wóz przed łóżkiem Brzezickiego, koni w nim 4 łogosze. Zatem zsiadłszy ta osoba z wozu mówi: „posłano mię tu po etę, a przeto wsiadaj". On, że był
84 hulaki: „przysłany jestem po ciebie, siadaj". „Nie, diabie — odpowiada przebiegły Brzezicki, nie tracąc męstwa — ja nie jeżdżę czwórką". „Otóż masz i sześć koni". — Patrzaj, aż tu istotnie w wozie sześć koni przedziwnych. Chcąc z biedy się wypłatać, Brzezicki znów odpowiada: „powóz brzydki, nie masz azjatyckich dywanów". I wszystko było za machnięciem chustką od diabła. Tu już nie miał czym się wymówić. Diabeł nałega koniecznie, a on nie chce. Tymczasem przywiązuje do nóg łóżka postronek i ciągnie je razem z Brzezickim. Przestrach go opanował, krzyczy z całej mocy: „chłopcze! chłopcze!" A w głowie chłopca ktoś stoi w bieli, nie puszcza go i mówi: „rzuć tego człowieka, do piekła jedzie. Jakie ty życie prowadzisz? — mówił diabeł do Brzezickiego — oto są wszystkie twoje grzechy od samego urodzenia; oto wszystkie twoje ulubione zabawy. Teraz na swego sługę wołasz, a wczoraj czyż nie za toś go obił, że poszedł na nieszpory!" Tak przypomniawszy mu wszystkie jego nieprawości, bierze z powozu wędzonego karpia i dając Brzezickiemu mówi: „jedz z swymi pułkownikami" (to jest: z Poniatowskim, Umichowskim i Kresą). Ci ichmościowie Bóg wie jakiej wiary byli, każdy swoją miał. Tymczasem kur zapiał wszystko zniknęło'34. frant, nie tracąc bezpieczeństwa przecie mówi: „nie jeżdżę ja diabłe łogoszem". A on: „owo i 6 koni masz". Ałiści cug cudny w wozie. On przecie zbywając go: „źłe — mówi — wóz ułożony, kobiercy adziamskich nie masz". Ałiści wszystko jak z płatka wywinął, że się nie miał czym wymawiać. Przynagła go diabeł, aby koniecznie wsiadał — jemu się nie chce. A w tern uwiązawszy stryczkiem za łóżkową nóżkę w nogach i pociągnie z nim łóżko; już nań strach przyszedł, że łedwo żyw został. Imię wołać: „chłopcze! chłopcze!" Ałiści w głowach jakaś osoba stara w biełi imię go bronić i mówi: „jeszcze tobie nie nałeży ten człowiek, idź do piekła". A do niego zaś: „jaki ty żywot wiedziesz?" Od urodzenia wszystkie grzechy mu przed oczy przywiódł, siła przypominając ino jego zabawek, w których się kochał. Do tego i to: „wierzę, teraz chłopca wołasz, a wczoraś go pobił za to, że do kościoła na nie- szpór poszedł — łepszy on niźłi ty". A zatem tamten widział, że nie mógł nic wskórać z Białym; wyjął z wozu karpia więdłego i dał mu go mówiąc: „jedz to z pułkownikiem swoim" — to jest z Poniatowskim i Unichowskim Hrehorym, i z Krzeszom (a to wszyscy nie wiedzieć co byli, osobną wiarkę jakąś z sobą miełi). Wtem kur zapiał — oni zniknęli. Poprzedni wydawcy przeoczywszy fakt, że cały ten epizod jest normalną psychomachią, diabła kreowali na kaznodzieję pijanego Brzezickiego, gdy rola ta przypadała aniołowi i taką sytuację przedstawia poprawnie tekst kórnicki. Podobnie fatalnych nieporozumień można wyłowić więcej. A sprostowanie ich nie jest obojętne. Oto Chlebowski, opierając się na tekście Za- 134 Pom/f-r/nł;' f/o /lótorył /tony; PoM; twekn wyd. J. Zakrzewski, Wiłno 1838. s. 82.
85 krzewskicgo, rozprawia, jak to Maskiewicz zawadiaka pobił na ulicach Warszawy swoich współkrajanów i na skutek tej awantury już nazajutrz musiał uciekać z miasta^. Nic błędniejszego, choć lekcja z r. 1838 w istocie tak to przedstawia: „30 novembra Wereszczaka i Grochowski w nocy napadli na mnie z zasadzki i lekko ranili; za to im się dostało. Jednakże na drugi dzień 1 decembris my z księciem wyjechać musieliśmy z Warszawy". Niezrozumiałe jest dla czytelnika to, że ofiara napaści musi uchodzić ze stolicy i w dodatku z księciem Radziwiłłem. Sprawę wyjaśnia tekst kórnicki: „30 novembris Wereszczaka i Grochowski zasiedli na mnie w nocy i zacięli mię trochę, ale się im dostało; jednak uciekać nazajutrz musieli. 11 decembris z Warszawy książę wyjechał i ja z nim". A więc sytuacja przedstawiała się wręcz odwrotnie. Niefortunni amatorzy nocnych pojedynków ratując swe gardła od sądów stołecznych czym prędzej umknęli. A Maskiewicz pozostał w Warszawie jeszcze dziesięć dni (!). Zwykłe opuszczenie jakiegoś wyrazu spowodowało w kilku innych wypadkach anałogiczne nieporozumienia. W tekście z r. 1838 czytamy: „Moskwa na stolicy wojska carzykowego rada była". A w redakcji kórnickiej (poprawnie!) „Moskwa na stolicy rozerwaniu wojska carzykowego rada była". Uzupełnia się niejednokrotnie dawne wydania o pewne zwroty czy pełne zdania, np. „Szliśmy przez noc i prawie na świtaniu — — nadeszliśmy" (Z 25); „Szliśmy przez noc mając kałauzów dobrych i prawie na świtaniu nadeszliśmy" (K). Lub we fragmencie o spotkaniu się młodych narzeczonych Moskwiczan. W edycji Zakrzewskiego scena ta kończy się na zdaniu „i pocałowawszy się z narzeczonym natychmiast wychodzi nie powiedziawszy słowa". W istocie autor dodał krótki komentarz. „Ale by im tak wolno było z pannami siadać jako u nas, wierę, żeby się chłop zapalił i koziełka by przewracał, nie tylko tańcował z panną" (K). Drobnych nieścisłości i przeinaczeń całe mnóstwo. Nic sposób przechodzić w ten sposób całego tekstu, więc podam kilkanaście tu i ówdzie wyrwanych przykładów. Struś, starosta chełmski (Z 8), „starosta chmielnicki (K); „król przez czułego i poważnego hetmana umyślił" (Z 21), „przeważnego hetmana umyślił" (K); „ruszenie pełno nałożonych" (Z 37), „rusznic pełno 135 B. Chlebowski, Pawi^a/ki kararza z p/ennyzyc/; /ar A*t7/ w/eka (6*a<aae/ Ma- .sk/or/cz), „Pisma", t. III, Warszawa 1912, s. 2S9.
86 nałożonych" (K); „aż nas wieczór przyparł do zamku" (Z 52), „aż nas wieczór przygnał do zamku" (K); „żeśmy się tak wrząd z niipi z koni ściągałi" (Z 55), „żeśmy się tak wrącz z nimi z koni ściągati" (K); „tak mu już na szyję zakładać począł" (Z 59), „łuk mu już na szyję zakładać począł" (K); „Niemców chudząc" (Z 64), „Niemców chudziąt" (K); „do przechodów przyjdzie" (Z 66), „do prochów przyjdzie" (K); „Moskwa widząc miłość wojska' z p. hetmanem na nas ude¬ rzyli" (Z 66), „widząc małość wojska" (K); „a byłbym taki jako i drugi" (Z 26), „a byłbym w łykach jako i drugi" (K); „ałeśmy ich zmusiłi" (Z 77), „ałeśmy ich znosili" (K); „przed świętem pod Smoleńskiem byli" (Z 77), „przez święto byłi" (K); „z nami też skonfederowani" (Z 78), „sami się też skonfederowałi" (K); „pachołików z 10 u miasta" (Z 83), „u mostu" (K); „najbardziej o bezpieczeństwie nasze pułki zapłata zupełnie zasług naszych dojdzie radziliśmy" (Z 84), „o bezpieczeństwie naszym, póki zapłata zupełna zasług naszych dojdzie, radziliśmy" (K). Dodać trzeba, że w rękopisie kórnickim spotykamy się (i to zawsze) z formą Krymgorod zamiast Kremł, wprowadzoną przez dziewiętnastowiecznego wydawcę. W końcu rozważań nad tekstem Samuela mała uwaga: wypadków niejasności i błędów w tekście kórnickim jest niewiele (np. brama zwier- ska, zam. Twerska, nabiegania, zam. nagabania itp.), tak że podstawy tejże redakcji jako edytorskiej nie można kwestionować. Przechodząc z kołei do notat Bogusława Maskiewicza wypada stwierdzić, że doczekały się one zasadniczo 3 wydań: dwukrotnie w Zńrorze pumigPnków o Poszczę Niemcewicza (1830, 1840) oraz po rosyjsku przez K. Mielnika, które jest wiernym tłumaczeniem wersji polskiej (Afe- muary omo.syhrzczi/erM k irtoru Jużno/ wypusk I, Kijew 1896, s. 407-438). Dla czytelnika znającego tylko tekst z wyd. Niemcewicza zajrzenie do rękopisu kórnickiego musi stanowić przyjemne zaskoczenie. Znajduje tam całe fragmenty, które dotychczas nie były publikowane. W sumie nie będzie tego więcej jak 8 stron druku, ałe są to uzupełnienia niesłychanie ważne. Przecież na podstawie tych rękopiśmiennych „klinów" dało się przeprowadzić bez zastrzeżeń wywód o Bogu-
87 sławowym autorstwie diariusza wojny moskiewskiej, a po części także o rodzinnych powiązaniach Bogusława z Samuełem, nie mówiąc o innych cennych faktach ogółnohistorycznych. Sądzę, że nie jestem pierwszym odkrywcą tych nieznanych fragmentów. Kilka nieznacznych zapisków czerwonym ołówkiem na kartach rękopisu (na końcu nawet „czytałem") świadczyłoby o tym, że z wersji kórnickiej korzystano wcześniej, a zatem spostrzeżono różnicę tekstów. Wspomnianych klinów mamy w rękopisie kilkanaście. Podaję tylko obszerniejsze. Pierwszy dotyczy przyjęcia Bogusława na służbę księcia Jaremy oraz początkowego okresu zajęć tamże i wypełnia lukę między uwagą o Władysławie IV zamykającą rok 1646 („bo się też ten Pan kochał, lubo miał ciała na sobie z potrzebę") a wiadomością o przyjeździe Wiś- niowieckiego do Warszawy. Drugi wyjaśnia nam kłopoty materialne młodego oficjalisty wojewody ruskiego w stolicy i przypada przed opisem wyprawy kniazia Jaremy na Zaporoże. W kilka zaledwie wierszy potem następuje wstawka trzecia, wyznaczająca dokładną trasę pochodu („Tegoż dnia św. Michała zachorzał mi koń w kolasie"). Czwarta rozpoczyna się od słów „Jam nad Tawułczanym porohem tawuły rzeząc" aż do zdania „przyszedłszy pod Kodak wziąłem aż u czeladnika szablę do czasu". Piąty w sposób bardzo interesujący informuje nas o porzuceniu przez Bogusława służby u Wiśniowieckiego i przedstawia powrót do domu (po słowach „jechał książę do Zbaraża, z którymem i ja jechał"). Szósty ukazuje mobilizację na Litwie wobec nadciągającego z południowego wschodu niebezpieczeństwa („u nas tu w Litwie zaciągi co żywo", kończąc zdaniem: „1 [XII] popis chorągwie naszej w Brześciu koni 120"). Siódmy fragment po zdobyciu Bobrujska („26 februarii. Po trzech dniach ruszyliśmy się z Bobrujska" do słów „koło generalne mieliśmy trzy razy w kościele"). W sumie mamy tych wstawek 19. Poza tym można tekst uzupełnić niektórymi drobiazgami, choć ogólnie biorąc zestawienie tekstu Niemcewicza (nie licząc oczywiście „klinów") z odpowiednimi fragmentami z rękopisu kórnickiego wykazuje, iż to, co nam dała edycja dziewiętnastowieczna, nie jest jeszcze najgorsze. Parę przykładów: „kwarcianego wojska komunika 40000" (N. 64), w rękopisie (prawidłowo) 4000; „Wojsko do Korsunia przyszło, którego mogło być z 60000, i stanęli" (N. 65), w rkps. (K.) „6000"; dalej, mówiąc o stratach pod Konstantynowem :„mo¬
88 gło ich [tj. Kozaków] paść ze 2000, a naszych barzo niewiele" (N. 75), a w rkps. „ze 20000", i nieco dalej ogólny bilans strat: „mogło leda z 15 set, a naszych sto dusz" (N. 77/78), w rkps.: „mogło z piętnaście tysięcy, a naszych sto dusz". Sądzę, że te rozbieżności można wytłumaczyć jako pomyłki przepisywaczy. Z innych zauważonych odmianek notuję: „Przyłuki" (N. 64), „Pry- tuki" (K.); „publiki" (N. 64), „pukliki"(K.);„do Mosien" (N. 65), „do Moszen"(K.); „opijał" (N. 66), „opił" (K.); „nad Szyrem" (N. 75), „nad Styrem" (K.); „czego przyczyną był" (N. 79), „a tego przyczyną było"(K.). W paru jednak wypadkach redakcja Niemcewicza okazuje się po- prawniejsza od brzmienia rękopisu kórnickiego, np.: Brahin leżał „wszystek na błotach między szkaradnymi lasami" (N. 70), „wszystek na biotach między szkaradnymi błotami" (K.); „Kalinowskiego" (N. 71), „Ka- tunskiego" (K.); „Osiński" (N. 77), „Oliński" (K.). Trudniejsze bez porównania jest ustalenie właściwej redakcji drugiej części pamiętnika Bogusława Maskiewicza. Pozostał nam jedynie tekst wydany przez Augusta Podgórskiego (Mosbacha) w Powm/rac/? ćfzńydu' PoTsP; tt-ie/ru .MeJewnastego, t. I (Wrocław 1840). Słusznie utyskiwał potem Kraushar, że diariusz ogłoszony został bez podania źródła. „Okazuje się ze zbiorów po Świdzińskim, że był to przedruk rękopisu noszącego w tece nr 809 Bibl. Ord. Krasińskich napis: 1660 in ianuario. Ex rns. Arch. Domino Łopot."136 Rękopis ten w czasie ostatniej wojny ułegł zniszczeniu, tak że praktycznie biorąc jest się zdanym na przedruk (z pewnymi tylko poprawkami) tekstu z roku 1840. Nie wiem tylko, dlaczego wydawca każe poprawić zwrot „Jana Korsaka podkomorzego pierwej, a teraz kasztelana połockiego" na „kasztelana połockiego pierwszej, a teraz podkomorzego" 137, skoro w pierwszym wypadku zwrot jest jak najbardziej poprawny. Sprostowania, które trzeba było wprowadzić, obejmują w pierwszym rzędzie nazwiska, np. Łodziata zamiast Ładziała, Siesicki zam. Siecicki, Datan zam. Dapan, Giezy zam. Azyjew, Ananiasz zam. Ariamun itp. Do dziejów roku 1660 (zwłaszcza pierwszej połowy) w Nowogród- czyźnie i Oszmiańskiem mamy źródeł niewiełe, toteż niełatwo jest skon- 136 W POZO/HM, S. 8. 137 FomH/ł/ ^zie/ow Po/rA;' wwkH .sw&m/MMlfgo, wyd. A. Podgórski, t. II, Wrocław 1840, w erracie (..do poprawienia").
89 frontować w wypadach wątpliwych informacje Maskiewicza. Niezupełnie można przystać na zapewnienie Kubali, że „wojnę moskiewską z r. 1660 opracował bardzo obszernie Wiktor Czermak pt. ózcz^/ńty roAr, przy takiej obfitości źródeł zebranych, że niewiele dodać pozostało"^. Ależ właśnie nie tak obfitych, przyznaje to sam Czermak, dla którego głównym informatorem był Maskiewicz. „Najpełniejszy obraz wypadków pierwszego półrocza roku 1660 podaje — — Mackiewicza dyjaryjusz Szczupłej tylko wiązanki wiadomości dostarczyły dwa inne diariusze z tychże czasów [tj. pamiętniki Obuchowiczów — przyp. mój, /f. ,S'.] Pamiętnikarze Pasek, Jerlicz, Jemiołowski i historyk Węsławski (nie mówiąc już o innych) dotykają bardzo z lekka, ubocznie, jakby od niechcenia dziejów tej części wyprawy, ograniczając się na dorywczych i zazwyczaj niejasnych lub wprost błędnych wzmiankach o tych lub owych wydarzeniach W ogóle — — powiedzieć trzeba, że ten materia! źródłowy, jakim rozporządzaliśmy, okazał się bardzo niedostatecznym"^. Wydanie niniejsze jest pierwszą edycją krytyczną pamiętników Mas- kiewiczów przygotowaną w oparciu o Myr/aHwczg /nrto/ycznyc/; (Wrocław 1953). Wobec uznania tekstu z rękopisu kórnickiego za lekcję najpoprawniejszą respektowano (o ile to możliwe) wszelkie właściwości językowe tej redakcji. Ujednoliceniu podlegały przede wszystkim skróty w rodzaju jmci i W. K- Lit. Zachowano rozwinięcie jedynie w wypadkach „pan brat" czy „pani matka". Przy datach dziennych dość często występujący skrót „d" rozwinięto jako „dnia", a nie „die", gdyż w jednym wypadku spotykamy w rękopisie formę „die", a w pozostałych pierwszą. Podobnie wprowadzono konsekwentnie przysłówek „barzo" (a nie „bardzo"), gdyż tak jest niemal w całym tekście pamiętników Samuela Maskiewicza. Dotyczy to również wyrazu „kró- lewic" (zamiast „królewicz"). Pozostawiono jednak husarz obok usarz, jachać obok jechać. Druga część pamiętników Bogusława Maskiewicza (poza pisownią) niewielu doznała zmian w stosunku do wydania Podgórskiego. Ujednolicono jedynie skróty oraz wprowadzono formę Cho- 138 L. Kubala, (typy pHnsUe ; no/fo/ o/ńmAf, Lwów 1922. s. 509. ni* Czermak, yzcz^/ńcy roAw.., s. 523 — 524.
90 wanski zamiast Chowańskij, sądząc, że ta ostatnia jest korektą dziewiętnastowiecznego wydawcy. Za pomoc w interpretacji tekstu białoruskiego składam podziękowanie dr Zygmuntowi Zagórskiemu. rl/o/z^ ób/kowr/a' WAŻNIEJSZE POZYCJE Z BIBLIOGRAFII MASKIEW1CZÓW Bartoszewicz J., Markiewicz Fo^tMaw .Kazimierz, „Encyklopedia powszechna" Orgelbranda, t. XVIII (Warszawa 1864), s. 144—145. Bartoszewicz J., Mar/ciewicz Faatae/, „Encyklopedia powszechna" Orgelbranda, t. XVIII (Warszawa 1864), s. 142— 144. Chlebowski B., Famigiaiki Aararza z /?ienMzyeA /a/ ZP77 tt-ieka (Fataae/ Markiewicz), „Ateneum", t. II, 1883, toż w FirmacA, t. III (Warszawa 1912). Czermak W., FzczpśAwy rok. Dzie/e wo/ay atorkiewrko-po/rkię/ z r. 7660, „Przegląd Polski", t. LXXXH (Kraków 1886), t. LXXXIII i LXXXIV (1887). Górka O., ,,0^/a'ea; i mieczem" a rzeczywistość Airtoryczaa, Warszawa 1934, s. 72 i n. M. D., Fo^ar/aw Marzkiewicz, „Wielka encyklopedia powszechna", t. XLV/XLVI (Warszawa 1910), s. 571. J. Ch. Pasek, Faaa'gt/iiki, Wrocław 1952, wstęp i wyd. W. Czaplińskiego (BN, S. I, nr 62), s. XVIII-XIX. Sajkowski A., O pamigiaikacA Famaeia i Fo^ar/awa Markiewiczów, „Spr. Poz. Tow. Przyj. Nauk", za I i II kwartał 1957, i nadbitka. Tomkiewicz W., Jeremi JFiraiowiecki (7672—7657), Warszawa 1933 (Rozprawy Historyczne Towarzystwa Naukowego Warszawskiego, t. XII). Weryha-Darowski A., Faa Famaei Marzkiewicz, I. Bruksela 1863 (życiorys do roku 1611). Zapiski Markiewicza, „Skazanija sowriemiennikow o Dymitrim Samozwance", czast' V, wstęp i wyd. N. Ustriałowa, Petersburg 1834.
PAMIĘTNIK SAMUELA MASKIEWICZA 4
DYJARYJUSZ SAMUELA MASKIEWICZA POCZĄTEK SWÓJ BIERZE OD ROKU 1594 W LATA PO SOBIE IDĄCE ^Komu by się co nie zdało w nim, niech nie ma za złe^, Bo sam sobie gędę, Sam wesół będę. Roku 1594 Naliwąjkoi Kozak zaporoski zjawił się i czynił złego siła w Litwie, mając z sobą ludzi kitka tysięcy, a hułtajstwo coraz do niego się kupiło na swawołą. Ruszyły się powiaty przeciw niemu i rotmistrzom pieniężnym przypowiedzianoA Uchodził ostrożny, aże pod ŁubniamP dostał się w ręce, którego zaraz do króla jmci odesłano, z kilką znacznych, a potem czwiertowany. Brat pan JarU na tę ekspedycyją był z p. Słuszką Mikołajem^. IK cAraAra Z. ZaArrzewsArAe^o: Komu co się nie złubi w mojem opowiadaniu, niechaj mnie nie wini. 1 AaAywa/Aro <Sea;ea (AaAAn?a/A:o, AaAewa/Aro), wddz ArozacAd. FocAiodzAA z OzAroga ! eAażyA Ardożę/oa; Owro^ArAa:. AAraA adzAaA w AAaaaeaAa baaAa Ao.sAazArAcyo oraz AaAerweaAo- waA aa rzecz cesarza FadcĄ/a w MdAdawAA. Po powrocAe wzaAecAA pow.sAa/ae aa WoAyaAa. ^cAgaay przez /:eAa;a/:a ŹoAArAewsAde.go, aezedA za Dałępr. IZ BoAoaAcy pod LabaAaaa do- -sAaA .a'r po zacAgAe/ obroaic do aAewoAA A A596J. Fejzcze Aeyo roAra zo^AaA JcAgAy w ITarjzawAe. 2 roAa:AzArzoa: — — przypowlcdziaao — roAaasArzoa: aaArazaao, pozwoAoao przepracować zacAggA. 3 LabaAe, aa'a$AeczA;o aa Aewya: brzeya rzeA:A &:Ay aa ZadaAeprza, od pocz. ZRAZ w. wAa.woJć IRAJaAowAecArAcA:. ^ 7aa, aay^Aaryzy z brać: ATa^AewAczów. s AAAA;oAay' BAa^zAra O^Aoya, eya MAApAa/a, ^Aaro^Ay A:ryczew^A:A'eyo, a braA AAe- A:Madra, pdźaAęyyzeyo (od r. J&24) A:a!zAeAaaa aAlń^Me^o. IRedAay K. MenecAde^c („ZAer- barz poAjA:A", wyd. 7. A. Bobrondez, A. LY, LApeAr H42, 4A4) „roA:a:YArz A paAA:owaAA: w /a- yAaacAecb AToyArwie wyAawAoay".
94 Roku 1595 dobrodziej mój pan ociect Panu Bogu ducha oddał. Roku 1598 ekspedycyja do Multan^ za Michałem^. Roku 1599 konfederacyja multańska^ w Samborze^. Roku 16006 król jmć do Inflant z wojskiem; hetmani obadwa: Jan Zamojski kanclerz i hetman wielki koronny'?, Stanisław Żółkiewski hetman polny koronnyS. Ja natenczas na parę koni z p. podkanclerzem litewskim Wojną9. Tegoż Toku brat pan Jan ożenił się z córką p. Chrep- towicza Bogdana referendarza W. K. LJO Roku 1602 konfederacyja inflancka??. Po wyjściu królewskim z Inflant p. Radziwiłł^ wojewoda wileński ' Ja/; 7S4azk/ew/cz, k/óry oj 7 wrzeża/a 7392 Ay/poJzeJk;'e;;;aowoprJJzk;7a (por. TleoJora] J[ew/a.szotf;'ezo], ,,Pa/a/g//;;'k;'", Ufarsztwa 7360, z. 33). ^ .Mazk/ew/cz popc/a/7 A/pJ, yJ)'ż wyprawa poj 7a/.'a Za/ao/zk;e^o oPAt/a z/c /ez/ea/p 7600 r. 20 paźJz;'er/;;'ka /eyoż /oka kaac/e/z pokoaa/ M/cAa/a /a/gjzy wz/ą Bacona a B/o/ezz/Z. 3 M/cAa/, zwa/;y 7fa7eczay (Ureaza/), zy/; AozpoJa/a Ho/ozk;'e^o /Ao;;ozzk/, oJ r. 7397 AozpoJar (za zezwo/ea/ea; Jare/;'/, Jpży/ Jo z/gjaocze/aa po/źz/łr aaJJaaa/zk/c/; por/ znv/ n/ajrą r. 7399 zaw/aJap/ .Saa/oik/yroJe//;, a Z' 7300 .V7o/Jan'/.'/. /zypę/Zza/ąe /o////e/- zzryo 7?ozpor7ara Jere/a/epo t/oki/e. Za/ao/zkZ wkroczy/ wdwczaz z wo/zkZc/// po/zkZ/a <7o Wo/ozzczyzay 7 poć// Af/cAa/a. FoźaZe/ AozpoJar wo/ozk; aa zka/ek jpora z ye/;era/ea/ cezarzk/o/ Jerzy a: BazZa zoz/aZ zaamrdowaay 79 .werpa/a 7607 r. *? Mo^/o /o Ayć aa/'wczeź/;Ze/ w ko/ica 7600 r., po wyprawZe Jo Ma/Za//. " Ba/aAor, /a/ozZo aaJ DaZezZre/a, aa po7a<7a/e oJ Brze/ayź/a. 6 Da/a A/gJaa, pjyż Jop/ero po wZarpaZgc/a 77aro/a 3*adera;aayA7eyo w /oka 7607 Jo //(//aa/ wyprana'/ z/g Ja/; Za/ap/zkZ z wo/zkZe/a, przeprowaJza/pc zwycZgzkp ka/apaa/g w 7607/7602 r. Zyp/aaaZ 777 za/eJwZe we wrzeźa/a 7607 r. (/aż po Za/ao/zk/zaJ prze/troczy/ DżwZag. 7 Jaa Za/ao/zkZ Ay/ ro'w/;oczez/a'e kaac/erze/a w. koroaaya; (oJ r. 7377/ Z AeZ- zaaae/a w. koroaay/a (oJ r. 7330/. OAZe /e podaozc/ p/az/owa/ Jo zwe/ ź/a/erc; (r. 7603). ^ BZaaZz/aw Żd/k;'ewzk; Ay/ 7;e//aaae/a po/aya; koroaay/a /aż oJ r. 735#, wZe/kZza zoz/a/ Jop/ero po 23 /aZacA, //. oj 7673 r. 9 GaArZe/ Tfp/aa A. 7*rpAy poJkaac/erzya: /ZzewzkZa: Ay/ oJ r. 7339, z/aar/ w 7673 r. TfoAJa/; CArepZowZcz, oJ r. 7339 re/ereajarz WJe/k/eyo TiźZgzZwa 7.;7ewzk;eyo, zzaar/ w r. 7670. i? 7V;'ep/a/a; żo/a/erze zawZpza/Z ko/;/eJerac/'g w r. 7602, cAoc;'aź /aż w praJa/a 7607 r. czgźć wp/zka opa2c;7a oAdz poJ /fo/a;are/a (por. Z. ProcAazka, „TJeZ/z/a/; BzaaZz/atn Żo/kZewzkZ", THarzzawa 7927, z. 44—73/. 17 TTrzyzzZp/* MZko/a/ 7?aJz;w/7/, kz/pżg, kazzZe/aa /rock/, poJka/;c/erzy /;7ewzk/, a;Za- aowaay wo/ewoJp w;7e/;zk;7a 73 /ZzZopaJa 7334 po ż/aZercZ o/ca zwe^o A7/ko/a/a, /eJao- czeza/e Ae//aaa po//;y /ZZenzk/, a po/c/a w/e/k/. Z/aar/ 20 /ZzZopaJa 7603 r.
95 natenczas i hetman wielki litewski w Inflanciech został z p. Karolem Chodkiewiczem! starostą żmnjdzkim, natenczas jak dwaj kocP. Tegoż roku! zjawił się Dymitr, syn cara moskiewskiego Iwana* **!, co go zwano Tyran, u książęcia Adama WiszniowieckiegoS w Brahiniu6, który dziwnymi sposobami uchodząc rąk tyrańskich Borysa Hoduna^, chciwego państwa, tułał się przez lat 13 nie oznajmując się nikomu, aże upatrzył czas. Tegoż roku był u króla jmci w Krakowie z książęciem Wiszniowie- ckim Konstantym^. P. wojewoda sędomirski MniszechĄ wziąwszy go na przejrzenie swoje, miał pieczę o nim i córkę mu swdją Maryjannę!° w małżeństwo obiecał, co potem ziścił, ale niewiele uciechy. Roku 1603 carzyk szedł!! ku Moskwie. Pan wojewoda sędomirski * Jo/; Xaroł CAodAłewłcz, z/aror/a źmadzAł od 79 Apca 7699, /edaoeze.śałe Ae/maa połay łł/ewzAł, a po/ea: włe/Ał, wp/ewoda włłe/izAł od r. 7676. Zmarł 27 wrzeźała 7621 pod CAocłmłem. ^ JaA dwa/ Aocł — /za. Ayłł z zoAą w ałezpodzłe. ^ AfazAłewłcz zAy/ wczezałe zaao/ował pp/awłeałe zł# Dyad/ra. MKszyzcy /aa/, a wzrdd ałcA A. Aoa;pe/ea/ay Padzłło, cAor</ży atozyrzAł, wyzaoczo/ą roA 7607 fpor. „PazzAp/a łz/orłczezAp/'o AłAłło/łeAa", Pe/erzAarp 7772, z. 707. ** 7waaa 7M Groźaąf/o fzm. 76777- ^ rłdaat WłźałowłecAł, Azłążg, zya zł/eAzaadra. żoaa/y z CAodAłewłczdwaą. <* PraAła, złedzłAa Azłażą/ tfłzałowłecAłcA położoaa aad rzeAą TA-a/daAą fdopływ Prypec/'7, oA. 70 Aa/ aa p/d. od Tłzeczycy, o 26 Am aa zocAód od Dałepra. r 7/oryz Godaaow far. oA. 76677 Aył zzwaprea/ fprzez złoz/rę 7rea#7 Płodoro, oz/a/- ałepo cara z roda TłaryAowłczów f7677—76977- Z poa;ooa zwe/ złoz/ry zdoAy/ zoAłe prze- możay wpływ aa Płodora, azawająe z dwora zwycA wropow fm. ła. TzajzAłcA ł Adzcłzław- zAłcA7. PP r. 7697 zoz/ał zoatordowaay w t/płłcza Aro/ carzA/ Dyad/r ł o adzłał w zaAp/'- z/włe opada oAwłałało Godaaowa. Po źa/łercł 7'łoełora ł zrzeczeała złe władzy przez 7rea# /roa oA/ął Poryz. Zmarł /aż podczaz /oczącycA zł# wałA z Dyaa7< ea/ Pamozwaacea: 76 Awłe/ała 7606 r. s Tśłoaz/aa/y WłźałowłecAł, Azłążę, póżałe/zzy fod r. 76277 wojewoda razAł. Zmarł w 7677. 7*ya Poaz/aa/epo, z/aroz/y ży/oaarzAłepo, t złęe Jerzego TtfałzzcAa, wp/ewody zaadomłerzAłepo, A/órepo corAe tłrzzał# zażłaAłł w -SamAorze dała 79 z/yczAła 7602 r. -9 Jerzy MałzzecA Aył wojewodą zaadoaderzAła/ od r. 7679. Zatarł w 7672 r. Mdryjaaaa — /aA /yłAo raz w ręAopłzłe AorałcAłm, poza /ym Adaryaa. CdrAa Perzepo MałzzeAa, wp/ewody zaadomłerzAłepo, poźłaAłoaa Dymł/rowł Gaa/ozwoacowł. Carową Ayła załedwte dał AłłAaaaźcłe. Zpłagła w r. 7677. H P/ędałe. Por. przyp. 2 aa z. 2. Pezzcze od 6 marca do 26 Awłe/ała 7607 r. przeAywał Dymł/r w KraAowłe. fPor. 7. łfłełewłcAł, DzłeaałA, „Gcrłp/orez reram Połoałcaraa/", /. Z, z. 60). Jezłeałą /epoż roAa z/aaął Dymł/r aa praałcy połzAo-mozAłewzAłe/. O włeźcłacA docAodzącycłt z płaca Aoja doaozł łfłełewłcAł pod dałem 77 paźdzłerałAa f/amże, z. 227.
96 z nim barzo w słabej potędze, zrazu w 700 koni jeno żołnierza pieniężnego. Roty: chorągiew carska, chorągiew p. starosty sanockiego Mnisz- cha', chorągiew p. Dworzyckiego^, chorągiew p. Fredrowa^, chorągiew p. Nieborskiegok Moskwa pod Nowogrodem^ stawiła im połę, dufając wielkości swoich, których było 80000. Kniaź Mścisławski* * * * * ** * * * wodzem był u nich. Nasi tę potrzebę wygrali'/ za pomocą Bożą i samego Mścisław- skiego byli pojmali, ale go odgromiono. Kozaków zaporoskich było w tej potrzebie przy naszych 2000, "przyszło ich było po tym dniu 10000", ale omieszkali. Borys Hodun, car moskiewski natenczas, z rozpaczy truciznę wypiwszy, sam i z żoną, i z synem pomarłis. Roku 1605 miesiąca iunii**, 6 dnia, jechałem do Moskwy z pocztem, pożegnawszy dobrodzikę panią matkę*** w Scrwcczu**. Przymknąwszy się tP r/cp. AorarcAra: tępo Arak por/ayetay za wyr/. V. ZaArzetryA/epo. * Ptaa/y/atr Mrt/yzecA, yya tvo/etyor/y yara/oaaery/r/epo, a Arat carycy Maryay, yra- royta yaaocA/. 2 ztr/aat DtyorzycA/. Por. P/arrayz Ptaa/y/atra Poryzy, „Pas. ;'yt. A/A/.", y. 766. 3 Jaa Frer/ro, yya Tatra, Aayzte/arra przerayyArepo. ** Może Protr /V/eAoryAr tyyytyprr/^cy w roc/e tPayrczyayArepo /por. yp/yy c/rorąpty; w.' „Matrerra/y A /ytora atoyAotyy/rapo poyar/aryttra w Ż/P/ /f P// yto/.", wyr/. P. tP/erz- AotyyA/, tyypayA TT, tParyzawa T797, y. 67/. 3 TTotyopror/ P/ety/eryA/, ra/ayto ty z/era/ czerar/rotyyA/e/ rra pratyyar /trzeba Deyay. FraAtaterr; r/err//ayAr'a: z r. T6T9 przyz/raay Po/yce, aa/eża/ r/o Pzeczypoypo/rtey r/o r. T66^ ó/orraa/a/e r/o r. T667, ry'. r/o traAtatrr aar/rtryzotyyA/epo/. o P/er/or /traaotr/cz ATyt/y/atyyA/ ty r. T67/ Ara/ ar/z/a/ ty tya/Aac/: z Pte/arrea; Pato- ryar, a ty r. T6$T z 7atararar. tP r. T604 tyypraty/oay zoy/a/ przez Poryta Gor/aaotra prze- c/tyAo Paraoztvarrcotv/, z Atoryra toczy/ Ao/ por/ JVotvoproc/era P/ety/eryA/ra /70 A/TT /AO'//. Po tyyAraa/a Pza/yA/epo carerr; zrroy// potrytaacotr Po/otarAotya. Pot/otya/ r/o 2yprarrata ///. ŹPaar/ ty T622 r. 2 Praa/y/aw Poryza por/aye /rczAg „zaArtey AToyAtyy" r/o 6000 /op. c/r., y. 770/, a po ytroa/e po/yA/ey oAo/o /20. „7aa:że Ay/o zaa/ez/oao ra/yr/zy trapy ATycry/atyyArepo Aarr/zo ay/eczoaepo". ^ s ^ar/erć a/e rraytrypr/a rdtyaoczey/ae. Poryy zraar/ 27 /P T606 r. tPer//ap Par/z//y „car Poryy TTor/aaoty zr/eyperotyatyyzy ty c/roroAg typar// / raaar/, r/rar/zy poty/ar/aya, że po ytrato". Por. „Pay. /yt. Ar'A/.", y. 76—57. 9 /aaa — czertyca. to yty/g zaa/ta z /ra/eara, źy/a yeyzcze ty roAa /62T. tt Pertvecz, rare/ycotyoyć aar/ rzeAą Pertrecz, /etyyra r/op/ytyea; Meataa, ty poty. aotro- pror/zA/ra, prara/e Cyryrr. tP Aoaca 2/PTTT ty. ty/ayao/ć /V/ey/o/otvyA/cA.
97 ku granicy moskiewskiej do Brahinia książąt Wiszniowieckich/, dowiedziałem się, że już car Dymitr pierwszy poszedł na stołicę był i korono- wan na św. MichaR Nie miałem się tam po co kwapić, zostałem w Brahiniu przy p. Janie Jundzilleb gdziem się miał łedwo w niebie łepiej. Roku tegoż o Pannie Maryi Zielnej4 Tatarowie w Podołu wiełkie szkody poczynili i około Kijowa, domów szlacheckich barzo siła zabrawszy, białych głów i panien szłacheckiego stanu w niewołą pobrali barzo wiełe. Tegoż roku na kwarcianego żołnierza zaciąg czyniono. Pan hetman sam Żółkiewski; rotmistrze: p. Jan Potockie starosta kamieniecki, p. Jakub Potockie, p. Andrzej Potocki?, p. StruśS, p. kamieniecki PretwkĄ kniaź Rożyńskiio, p. wojewodzie ruski Gułskpi, "p. halicki Guiskf ?, książę tTczZZzzg zArp. zrZZezźjArZega. * TzZazaa. ryzza rt/cGazzz/za, Z yega żazzy /i/cAryazzr/zy z CAar/A:/eii'/ezAit', ca'z/rZ Tazza //zezazzzzzza, AorzZz-Zazza zrz/czżzArZcpa. 7 29 zzzzkMzzza. /zz/azazacy'a A/gz/zza, gzZyJ ŻP czerwca 7602 z*. DyzaZ/r za^zyZ z Tzz/y z/a ATarArzry yzzż yaAra azzzazzy car, a Ararazzac/a az/Ay/a ^Zg 27 /zpca. ! Jazz JzzzzzZzZZZ, jya Tzzz/zzeya Z TtaZarzyzzy OZgrZzArZe/, zzzarsza/eAr iraZArałryzArZ, tr 7622 AyZ zzzarzzaZArzezzz 7zyAzzzza/zz Jz/eersArZega, żazza/y z G. /7cZczza 7.zzArazzzr/rzz, zzzzazZ w /62J r. fzt. BazzZecArZ, „ZZerAarz pa/r/r/", Z. ZA', 7906, .S'. 704/. 4/2 zzezpzzZa. s Jazz Pa/acAr/, ^yzz A7ZG/a/a, jZaza^Zy GzaZezzZaeGega, aczasZatczy/ w wa/AracZz zaa- .sZrzcr.sAr/cA yzzż za ezazaw 2ZzzJazza TZa/azaga, zZara.f/a ZaZyczatrjArZ, pzrazz paZzzy Aazazzzzy, gezzeza/ paz/a/rArz', trzcrzcZa azZ r. /60# tea/ctfazZa Azac/atrrArz. Xzzzaz7 w czasza aA/gźezzza .S'a;aAvźs'Aa Z.? Z A 7677 z*. 9 JaArzzń Pa/acAr/. ^ya AZZAraZaya, TZara.sZy PazzzZazzZecGaga, a Aza/ Jazza, zZirazzazz/a ^Zc/azza ZZa/raz?pa, azZ z'. /609 /zzz.szzc/azz PazzzZazzZecArZ, a /za AazZazcZ Az aZa wayezrazZa AzacZałr- ^Z Ć7677-7672/. 7 rZzzz/zzg/ Z^zzazAZ. .syz; AfZAaZa/a, a AzaZ Jazza Z JaAzzAa. s AZZAaZa/ z Afazzzaz atra -Szzzzż. j/azaj/a ZzaZZeArZ, źaza/yzźzArZ a/c. U'/' /Vz'eó'ZacA;Zega Z Z. AZ//. S'. 229/ Aza/ zzzZzza/ n'c łv.;zyz/Az'c/z cG/zczZycyac/z wayazzzzyc/z az/ z. /227, z/zwzAzzaZaZa pzzeAywa/ )t< zzZazraZZ. zaz azazArZeirzArZey'. z/zzzgz' raz )tz zzzzecAczcy Z/za A/Zw/e cacaz.sAzay/. ZzaazZ u' 7627 r. 9 JaArzzA PzZZZwzZz w/ Pze/JZ/z /z. tAcza/e, Aa.szZc/azz /zazazz-zzZac/zZ ir ZaZac/z 7292 — 7607, zzaz/gpaza wayetraz/a paz/aZ^Arz'. Zzaaz Z w 76/2 r. ZZozzzazz Pażyzź.sAZ, GZążg, azZpzytraZ patfaźzzz? zaZę aa z/wazze OyzazZza 77 /sazzza- ztrazźca, ^ZązZ zyuzaZZzacya z A/Zec/zazrZcAZzzz, ArZarepa zazaazz/atraZ Zpaz-. A/az c/zacAr/, „77Z- .sZazza zrzz/zzy zzza^ArZeMzzArzey", Pazzzaz; 7Ś47, 42/. r. 7670 AzaZ zzz/zzaZ zr pa-se/mr/e z/źz ZypzazzzzZa 777 zr jpzazzz/e ezrezz/zza/zzcya zacząpzz zza .sZzzż/zę ArzP/ezrs/cą. ZzzzarZ 4 ArzvZeZzzz'a Zcpaż zaArzz zr 0.szpazz'Z<?. u CzzZzArZ, zz/e zzzazzy z ZzzzZezzza ryzz .S/azz/.s/awa GaZsAZcpa veZ Gzz/.zAZcpa /z. TtaZa, az/ r. 7602 zra/ezzzazZy zwArze^a, zzaarZeg-a zz< 7672. Jazz GzzZszAr/, Ara^zZeZaa AaZZcArZ faz/ 7602 z.j, ZzaazZ zr 7672 r. Pamiętniki S. i B. Maskiewiczów 7
98 Wiszniowiecki MichaB, ale go degradowano, bo nie przybył do potrzeby, p. TworzyjańskP, p, Świrskib Dnia 3 novcmbris^ wyjechałem z Listwina$ do Lwowa dła zaciągu, zostawiwszy i poczet, i ludzi u pana Jundziłła. Księżna jejmość^ dała mi na potrzeby sobie do Lwowa kilkaset złotych. Dnia 9 novembris w Zasławiub Tamże mię sługa starszy jmp. wołyń- skiegoS pan Kościuszkiewicz^ zaciągał na dworską. 12 novembris w Wiszniowcuio u księcia Michałail nicem nie sprawił. Dnia 20 do Lwowa i tam nic nie sprawiłem sobie, bo już pełno było. Dnia 27 ze Lwowa. Dnia 30 do Bereżan^, gdzie konie moje były z łaski księżny, a jam na chłopskich jeździł. 25 decembrisU do Chabnego^ do pana Charlińskiegois starosty, tamże byłem przez święto Bożego Narodzenia. Nowe Latom u księżnej jejmości w Brahiniu. l -M/eAa/ Aa/gżg tkMa/aw/ea/r/, aya M/cAa/a, Aazz/e/aaa AA'aw^A/e^a, 4/ara.na awracA/, zarar/ w 7676 r. Zaaą 7eya Ay/a Tta^ara TtTaAy/aaAa, a ^yaea; 7arearr. ^ Ti/rzyazra/Twarzy/arMA/, ra/raA/rzyMzcze w r. 7672fzaA. tf/arzAatrrA/, „Marar/a- /y", r. 77, j. <?9J. 3 7Va/7aawr/apar/aAa/e7 7*;'a/ł- ^wrer^A/, ra/arL/rz, A/ary w r. 7670 jaż a/a ży/ fyar. lAr r'/*zAa/, „7t7a/ar7a/y", 7. 77, a. 49J. 7*aza /yar j'aA/j ^zczgyay .Surr-/'/,/ Ay/ ;azf aa ze.y/aa/a za AaaM/awear 7V/ea!ay'ewjAA;! (7?ar. ,,Aa/aą'ra;A/ AaaM/awa A/raraa/ewrA/a^a", wyr/. Z. 77/rjeAAeł'^, Lwów 7399T *1 aayaa:A;7z — A'y/ayar/a. 3 7,/j7w/a, w/aś w paw/ac/e r/aA/aa^Aaa /;a rAar/ze z Ma/e^a TtZracza r/a TArAaa. ^ Z/eAzaarAa z CAar/Ar'awraza'w Ar/gżaa tf/.s7a'an'/acAa, żrara Zr/a/aa. ^ Zaz/aw, ;a/a^7a aa tka/ya/a aar/ rzeAr? 77arya, Aa/aAAa rar/a Ar/r^żąr Zar/awrA/cA. s 7)'. Z/eA^aar/ra Az. Zaz/awzAre^a, ra/aaawaaa^a Aazz/e/aaea: wa/yr!zAaa 9 Z77 7606 r. ^ 7t7/Aa/a/ /S7aźcZezzA/ew/cz ra/ 7/a.s'c/azzArawrcz. tk r. 7609 paz/awa/ ar/ wa/z/ra ,3araa- uwaaca aa zayra. Ży/jazzeze wpaaz^AacA 7672 r. /par. MarcAacA/, ap c/7., z. 46 / 743/. 10 tkrźa/aw/ac, a?/az7a aar/ 77arya/ara, 27 Aa; /;a p/Z. wzaA. ar/ Atrzeaaaaca. 11 7/. a Az. 7t7/cAa/a tk/źa/aw/ecA/epa. 12 ^erażaay /aA Lazeżaay, ra/az/a ar//a^/e a $9 Aa; aa p/r/. wzcA. ar/ Lwawa. 13 r/aaaa?Ar/z — grar/a/a. it CAaAaa, ar/az/aazAa w z/eaa awracA/e/ aa t7Ara/a/a. m 5*raa/s7aw CAar/^zA/, zya &cz^zaepa, paZAaraarzaya Ar/awzA/epa, / Taaay 7.a- AacA/a/, zarar/ pa r. 7632. ić 7Vawe 7a/a — 74awy 7?aA.
99 Roku 1606 dnia 1 februarii? wesele pana Hlebowicza^ z księżną Korecką w Korcuk Wziął po niej 30000 złotych gotowych. Na te wesele siestrzenicy4 swojej księżna Wiszniowiecką^ jechała do Korca. Jechałem i ja przy niej, już ze wszystkim się wybrawszy, z pocztem i czeladzią. Dnia 10 ianuarii^ z Brahinia z księżną Wiszniowiecką do Korca. Dnia 14 do Aleksandrowa*? do księżnej Zbaraskiej. Tamże mię oskarżono przed księżną Wiszniowiecką i był gniew, ale niedługo. Dnia 15 do Korca. 1 februarii wesele pana Hlebowicza. 8 februarii pan wojewoda trocki^ przyjechał do Korca. Tamże mi nawarzono piwa, żem go ledwo zbył. 12 februarii z Korca odjechałem, acz nie z chęcią pożegnawszy księżnę jejmość. Przyjechawszy do Doraźnej^? pod Barem? ° odpoczywałem koniom przez mięsopusty lackie^, a ruskie były pośledźiz pięcią niedziel wtedy. Tamże mi się czeladź rozproszona skupiła. Tam mię nadjechał Pretwicz, pan kamieniecki natenczas, z którymem zaciąg uczynił na koni 4 i zarazem do chorągwie szedł, którąm dogonił w Hulach^, wsi pana ' JeAraara — Aaepo. 2 M;'ko/p/ /y/eAow;'cz, rya daaa, karzfe/aaa Aock/epo. tP r. /dOJ pcf/jfo/; /dewrk/, w /d/y wojewoda r;ao/eark/, po /dż/ karz;e/aa w//eark/. Za;ar/ w /dJ2 r. ^ korzec /aA Zoree, ;a;'e/rcowore w paw. Zw/ake/ aatPo/ya;'a, a/epdyr / do po/. ZB// wj r;'edz;'Aa kr/pżpr Bbreck/ck. 4 3Vor/ra kr. Z/ekraadry, ^aaa, z aadźearłwa z doaeAaaera kr. Zbreckaa aa'a/a corkg Atareede/g, k/dra wyrz/a za M/ko/a/a /y/edow/cza, podr;o/epo /dewrk/epo. s 7y. kr. Z/ekraadra. 6 /aaaara — r/ycza;'a. ^ Jer? Aarr/zo dażo aae/rcottorc; o aazw/e ^/ekraa&dw. Być może, że Jery /a a;owa o BaA/aack, pdyź zwaao ye rakże ^/ekraa^rowea?. tP c;'ppa czrerecA da; a;ożaa Ay/o za- yecAać z BraAaaa do Bada/dw. s Od 2d BZ /dOd r. Ay/ wojewoda frcckaa Z/ekraader CAodk;ew;cz. Za;ar/ w 2626 r. B/or/rp yepo Ay/a kr/gźaa yt/ekraadra. ^ Dereźaa /aA Dereźa/a, aaar/eczko w z;eaa' podo/rk/ey, pow. /a/yczowrk:', aad^ azekp pPo/k;'e;a, 2# ka; aa p/a. zack. od Bara. *° Bar, ;a;'ar/o aa wrck. od Zaaaeaca Bodo/rk;'epo. i* aagropar/y /ack/e — ra/gropar/y po/rk/e. por/edź — pdża/ey. *3 yta/e, w;'er pod /Vdwy;a Zoar/aa/yaowea; aa Bodo/a.
100 Jazłowieckiegot wojewody podolskiego. Tam chłopi zbuntowawszy się nie chcieli do wsi chorągwi puścić, aże ich nasieczono i nabito. Od p. wojewody był tam w tej wsi p. Słupski panem. Tegoż roku wesele króla jmci z drugą królową^, począwszy przed Bożem Narodzeniem, trwało aż do mięsopustu. Tegoż roku w post wstąpiwszy według nowego kalendarza^ poszedłem na leżą4 do ChreptyjowaS z chorągwią pana kamienieckiego Pretwica. Tegoż roku w Wielki PosO jmp. wojewoda sędomirski Mniszech córkę swoją Marynę wziął? do Moskwy carowi Dymitrowi w małżeństwo, z którego się niedługo cieszył. Tam w Chreptyjowie od zbójców mieliśmy wielkie przenagabanieS, że nie Iza było i na przystawstwo*? się wychylić czeladnikowi; prześpie- gowawszy ich, jechaliśmy i pojmali samego herszta tych zbójców Sałatę'?', którego odesłano do Baru do p. wojewody ruskiego Gulskiego, bo on był na hetmańskim miejscu", i tamże czwiertowany; potem się uskromiło. Ruszyliśmy z Chreptyjowa w niedziel sześć" po Wielkiej Nocy ku Płoskirowi" na odpoczynek i do Płoskirowa po Świątkach w tydzień". Tegoż roku w poniedziałek po Świątkach koło pod Lublinem naj- ' 77/eron/;n M/ko/o/ 7az/ow;'eck<, yyn Terzepo, w r. 7J9J z/aroz/a czenw/łoę;'0<7j<t/. ot/ MOJ r. wo/etrot/o pot/okk/. - tfese/e kró/a Zyp/nnatn 7// z Xo;M/anc/'ą T/aA^Aarżonką ot/A_y/o .nę 77 pmt/n/o 760J r. w Ttrakow/e. 3 7/. wet//ap ka/ent/arza prepor/ańzk/epo. 4 Ha /gżą — na jfanow/jko, na kwa/erg. 3 CArep/jyów, w/cż w paw. aszyck/m na Fot/o/n, 72 km na p/n. wzc/;. or/ Tkzpcy, a 4 km ot/ Da/asTra. e 7y. ot/ J 7/7 c/o $ 7F 7ó0ó r. r Afn/zzcc/; wy/ecAa/ z córką z 6*an;Aora 2 /narca, a /& kw/e/n/a przekroczono pra- n/c^ ///ewjko-n;ozk/e;y^ką /por. D/ar/a^z tFac/owa D/aoteH/owzk/c^o, „Fokka a A/ozkwa w p/erwsze/ po/ow/e w/eka k/F/7", wpt/. z!. TZ/rjcAAcrp, T-wów 7907L 3 przenapaAan/e — n/epoko/cn/e, z/ra^zen/e. 9 przyz/awz/wo — /a.' Mróżotyan/c, t/ozór. -Sa/a/tz, poza Afa^k/ew/czen: Arak o tan; /ak/e/kc/w/ek ty/at/on;o7c/. u Ty. na m/e/yca Żó/k/ewzk/epo. Ty. z począ/ktem czerwca 7A0ó r. *3 F/ozk/rów /aA T^rojk/rów, m/as/o na Fot/o/a przy ;ą'yc/a rz. F/osk; t/o FoAa, ot/- /cp/e ot/ CArcp/y/'otya ok. M kn;. ?4 7y. 2/ mą/a.
101 pierwsze rokoszowej tamże w Płoskirowie nowiny nas zaszły z Moskwy niepociesznc-, że Moskwa, zmieniwszy, naszych pobiła i cara swego zabiłi, a drugich naszych do więzienia wziąwszy na zamki różne ich roze- słałi co znaczniejszych, jako: p. wojewodę sędomirskiego Mniszcha, p. starostę sanockiego, syna jego, księcia Wiszniowieckiego Konstantego, p. małagowskiego3, który był posłem na to wesełe od króła jmci, pana Ratomskiego4 starostę ostrskiego i sarnę carową ze wszystkimi białemi głowami poiskimi, ałe pierwiej im figiel każdej z osobna wystroiwszy. Pocieszna nowina rodzicom, słysząc o takim powodzeniu córeczek swoich, bodaj oni sami na swoje pociechy takie zawsze patrzyli, co to robili. Jakoż stał Bóg za szkodą, choć potem. Ruszyliśmy się z Płoskirowa 12 iuliP pod Mogilnicęó na popis?, bo ten był rumoiĄ a stamtąd odłożono go pod Gliniany^, i z tego aż potem pod Wiszniąio pro 1 augustin, gdzie nie był popis, ale koło senatorskie, którzy uradzili iść nam pod Wiślicę!?, bo król jmć był w wielkim niebezpieczeństwie od rokoszan natenczas. Nowym rotmistrzom przypo- t 7a7ara;arya a/ezrrpe/a/e ^c/r/a, pr/yź wrzeja/ey /w Aw/e/a/aJ Ay/ z/azr/ par/ G/^żyeą A* *a/a por/ 7,;rA//aear razpaez^/a aArar/y 2 ezern-eo. 2 tP/ei'ć o rzez/, yaAą Paryaa/e ^praw/// pa/rA/a: znra/era;/Aea; Djantfra łf ATarAw/e 27 araya 7606 r. 3 A7/Aa/a/ O/eja/cA/, Aarz/e/aa a;a/apa^A//ar/r. 76021. tPrazza/arya/rar/rap/paze/ Ara/etMA/ ar/a/ j/g r/a A/a^Awy ^t/e^aar/er Gas/emsA/, j/arar/a w'e//eA/. "t Af/cAa/ ParaarrA/ A. TTajc/ezza, .s/aro.r/rr o.s/rzA/. Gra/otra/ pa ar/ 2a;/erc/ yoA/7 Aaa/azzy carrA/, zaAAa aa; yer/aaA 72 pacAa/Aow /par. „Paaaę/a/A y/aa/j/ana 7V/ea;a- etrrA/epo", j. 76/. 3 /a/;7 — Apca. 4 A7ap//a/ca a/Aa Afap/e/a/ca, w/ej tr pan'. /rea;Aawe/rAaa r;a Par/a/a, 72 Aa: aa p/r/. zacA. ar/ Prea:Aon7/ / oA. 700 Aa; ar/ P/arA/rawa. ^ papM — przep/ąr/. s raarar — Aa/a.s, rozraeA. 9 G//a/aay, aaey.scorfożr' aA. 22 /aa aa twe/:. ar/ Lwawa, y/yaaa z roAo.sza w 7627 r. *o Jąr/awa WArza/a, aaarreczAo ar//ep/e ar/ Pnawa a 27 Ara. Or/Aytra/y z/g /aar pe- aera/ae yeyar/A/ n-ayewar/z/wa ra^A/epa. o /P ;Ap. Aara. ye^r. pro 7 augusti/j/erp/ea/. 7V/ezpar/za/aAy ^/y /ayer/aaA z aar/^paą r/a/p.' 3augusti /par/ WW/cgJ. Aąr/ /eżprzy/'aar/ea;y /eAc/gZaArzet^A/epa /TM/earcew/cza. Gm/a/aw a/e par/a/ r/a/y. tf/a/c/tr/e par/ Aąr/oifr; WArza/r^ ar/Ay/ z/g y'aż z/azt/ 27 Apca /par. PracAasAa, ap. c//., 60/. 12 M-7r//ca, a/epr/y/ rn/ar/a paw/a/atne w tray. jaar/aaaer^Aaa, r/z/j ajar/a tr patt'. pra- czawjA/ra.
102 wiedziano służbę?, to jest p. BałabanowP, p. Święcickiemu?, p. Żabo- kbcłdemu*?, p. Chomętowskiemu? i Chołoniewskiemu*?. Dnia 3 augusti pod Wiślicą*? do obozu weszliśmy, a rokoszanie pod SędomirzemS i Pokrzywnicą?* swoje koło mają i zjazd. Do czego są powodem: jmp. wojewoda krakowski Zebrzydowski?*? i p. podczaszy litewski książę Janusz Radziwiłł??. Natenczas starał się król jmć z pił- nością, aby rycerstwu dał pieniądze, bo już im ćwierć była wyszła?^, ałe że ich w skarbie nie było, dawano w "zastawie" srebro królewskie sto- owe, które zaraz w sześć niedziel wykupione od nas. Ja natenczas wyja- chawszy pod chorągiew p. Tarnowskiego Grotusa?? to srebro odbierałem " " Brok tego w rkp. kom., ta /ta poPstatr/e wyr/. 7. Zakrzettyk/ego. ? przypow/et/z/ano y/ażkę — ztrerkotrano Ha y/ażkę. ^ ^4/ekyant/er Pa/akan /[. Korczak, ytaroyta tr/nn/ck/, tokotynyk/, tretnkotre/yk/, ro/ttt/ytr- / pa/kott't;/k krd/etryk/, .syn Pazy/ggo, .s/oytrzet;/ec ke/tttana Żo/k/etryk/ego. Ot/ r. 7606 kra/ at/z/a/ ir wyprawack wo/eta/yck. Py/ okrońcp pratroy/atr/a. Z/nar/ tr r. 7677. ^ /&zpyzrpf-ŚWąc/ckZ, ro/?n/y/rz, ży//eyzeze tr r. 7672 /por. */Z/erzkotvyk/, A7a- 7er/a/y", r. 77, y. ,'„J. *? ?Z 7yn: czay/e tyyy/gpa/e ptrdek Żokok//ek/ck.' Z/ekyattt/er / zfttt/rze/. Ckot/z/ /a /etktak o Zntkze/a, który Potrot/z/Z rafą, a n/e o Z/ekya/!f/ra, k/óry — zt/p/e y/g — ky7 proytytn /oworzyyze/a. Zttt/rzę/ ży/ /eyzcze w r. 7672 /por. ZZZerzkotryk/, „Mater/a/r", 7. 77, y. 72/. $ Afarck; Ckomętotryk/ /:. 7./y, rot/n/ttrz, ży/ /eyzeze w r. 7672 /por. Pon. 777 62 oraz /ZZerzkowyk/, „Mafer/a/y", 7. 77, y. 79 / 72/. 6 TUZcka/ Tt/yyzka Cko/onZetrykZ, pot/trp/etrot/z/ kt/otryk/ / ro/nt/ytrz kró/etryk/ /por. 2?o;;. 777 66 Z /ZZerzkowykZ, „A7a;er/a/y", 7. 77. 7 7VZeyc/y/e, gt/yż /eyzcze 7 y/erpn/a tro/yko n/e przepratw/o y/ę przez TZ/y/ę /por. Prockayka, op. c/7., y. 60/. s Z/azt/ pot/ yaHt/otn/erzen! ztro/a/Z rokoyzatne na 6 y/erpn/a. 9 7*okrzytfn/ca, w/ey w potr. /ęt/rze/otryk/tn, ok. 76 ktn o<7 /ęt/rzę/otra. ?** 7S7Zko/a/ Zekrzyt/owyk/ „rokoyzoH/n", trp/etrot/a /trakotryk/ ot/ 7607 r. Zator/ w 7620 r. ?? 7anayz 77at/zZtrZ//, kytpżę, yyt: 7&zyyz7p/a / TŚZatarzyny ky. Oytrogyk/e/, ar. 7679, pot/czayzy /Petryk/ ot/ 7699 r. Wk-az z Zekrzyt/otryk/tn / TZerkar/en; przetrot^// rokoyzotr/. O/cZec ynta/ne/ y/atvy koko/era „Potopa", ky. Pogay/atra /por. 77. /fot/aka/, „Ca/er/a n/ew/eyka", 7Z/k;o 7267, y. 766—767/. ?2 ćttnerć ky/a tryyz/a— ykonezy/ y/ę okrey op/acone/ y/ażky żo/n/eryk/e/ /z/. ca 2 m/gy/ące/. ?3 Ta/: Gra/ay 7tzrnowykZ, t/z/et/z/c t/6kr poó/eyzańykZck pot/ MZe/cetn, ro/tn/yfrz t/trorzan/n Zygtnanta 777, kayz/e/an źarnotryk/.
103 ze skarbu i oddawałem między towarzystwo. Najdowały się w wojsku bunty między towarzystwem, wykrzykując na rokosz, czego nie mniejszą przyczyną było danie po gębie od p. Strusia towarzyszowi jednemu z roty p. Święcickiego w kole generainym. I już się były zawzięły koła nieźłe; kiłkakroć schodziliśmy się do koła w połę. Za marszałka mianowano było p. Sepiekiewskiego', łedwo temu zabieżał p. hetman. Krół jmć wtenczas w Wiśłicy był, kiedyśmy obozem leżełi pod Wiśłicą. Ruszyło się wojsko do obozu pod Wiśłicę z królem. Die 6 septembris^ ku rokoszanom pod Pokrzywnicę. Dnia 18 septembris^ doszliśmy ich pod Janowcem'* nad Wisłą, to jest p. wojewodę krakowskiego Zebrzydowskiego, p. podczaszego lit. księcia Radziwiłła i p. Stadnickiego łańcuckiego^; mogło ich być ze dwa tysiące. Postrzegłszy się Stadnicki, w kilkaset człowieka swoich przeprawił się przez Wisłę ku Kazimierzowi^, a owi drudzy już nie mogli przyjść do tego, bośmy prędko nastąpili na nich. Po niemałej chwili przez kontrakty wymożono to na nich, że dali na się asekuracyją królowi jmci p. wojewoda krakowski i p. podczaszy litewski, jako więcej nie mieli turbować Rzplitej i w pokoju się rozjechać. Wzięto ich jednak było na słowo do obozu królewskiego obudwu i byli tam do trzeciego dnia, aż po tej asekuracyi pozwolono im "odjechać", a Stadnicki diabeł kpił z tego, za Wisłą będąc. * **krok /opo y/owa w rkp. kora., pc<7p/emy za wp<7. Zakrzewyk/epo. ' kep/ek/ewyk/, poy/nć Akżoy /Hf znana. ^ yep/gn;Ar;'y — wrzosraa. 3 7ak yey/ w rkp. kórn. /' w rkp. rlGrfD nr 6 oraz a M'f/ncfttafzn. Zak/-zfwzk/ /' Gy/r;a/ow por/ak? 72 tfrzoźn/a. 7V/'fyc;y/e, ko Apło /o poźn/o/, /y. 3 pnź/7z;'orm'kn fpor. „k/yn/a po/77pcznf z czayotf rokoyza ZeArzp/7owyk<epo", wpek V. CzaAek, Tt/oków 79/2. /. 77/. z. 7ą6J. ** 7a/;o)w'fc, //ne/yfowoyć położona //apzzecńf 7ś7az/'n;7orza w pow. koz/fn/ckł/n, p/7z;'o po zaykoozena/ rokoyzan przez woyyka kro/ewyk/e o/7Ap7 y/ę 7 paź/7z;'e<'n/ka 7606 r. ak/ przeproś//; kró/a przez ZeArzpr/osyyk/epo Janayza ka/7z['w;77a. 3 G/a/;;'y/aw .S/az/n/ck;', y/a/oy/a zppłfa/yk/, pan na DancHC/e fok. 7667—7670J G/oźnp t^arcko/ atran/nrn/k zwany „D/oA7em 7ańcnck;'n;". krzez AAyko 20 /o/ pro)va/7z/7 walk/ //omowe z ywp/m' y^y/ar/ami. Do p/oyn/gyyzpcA nałeża/a rgpa/a/'/<a woyna z T-nkazze/n OpaAńykón, y/aroy/^ /eżay'yk;7n. Zp;'ną/ w wa/ce w 7670 r. fko/'. W. koz/nyk/, „krowom /' łowom", /. 77, y. J-tOj. ^ 7śfaz/'m;erz, nnoy/o na prawym krzepa tk/y/p w pokkża ka/aw.
104 Nie ustały jeszcze i tam bunty w wojsku; zjeżdżało się towarzystwo kiłkakroć do koła w pole, marszałka wzięli sobie p. Lipskiego Gabry- jela* z roty hetmańskiej, który żeby był nie umknął, ledwo by mu nie wzięto szyi, i tak się poskromiło. Dnia 9 octobrisL Król jmć ruszył się z obozu z wojskiem pod Kraków; mnie towarzystwo użyło, abym dla pieniędzy został w Kazimierzu. Dnia 15 octobris wyjechałem z Kazimierza z pieniędzmi. Dnia 18. Do Krakowa tamże i koło jużem nalazł, i wojsko w tej drodze. Towarzystwo moje potłukli tulejami^ p. Krasickiego'' starostę dolińskiego, co go zowią Grandziardz, w RakowieS, o co się byli wyzwali na pojedynek z rotmistrzem moim p.Grotusem Tarnowskim w Krakowie. Dnia 23 octobris z Krakowa ku JasłuA ruszyliśmy się; w drodze umarł mi dobry czeladnik Limont. Dnia 5 novembris do Jasła na leżą. Dnia 9 decembris do Lwowa z Jasia na Krosno^, Przemyśl, Ności- szkis, Wiszniogródek". Dnia 15 we Lwowie. Poseł wielki do Turek pan Daniłowicz'" starosta drohobycki, gdzie nic nie sprawiwszy, przyjechał, bo go i słuchać nie chciano, powiedając, 1 GaA;7a/ 7./p.sA/, asaAa AAże/ a/a zaaaa. 2 ae/aA;M — paźr/z/era/Aa. 3 /a/eye — a.S'ar/y r//a p/ara/aMzy aa ^owacA Ac;;/, apa;e/a, w A/d;e wjatwaaa /^pyaa' Aeaca;;;/ Aap/e Aa^a;yA/a. ^ A/;'Cj;'cA/ Aerzy, zya ^/aa/z/awa, Aa^z/a/aaa p;zca;y^A/ayc, Ay/ /aaa/a;/azza;;; a;a- raz/wa r/a//;MA/aFa. Zaaay z w/a/a wyAryAatw / a/apaczy/a/aycA an-aa/ar, j/pA reż a/a A;A;'A? A'c zz/acA/a. tfed/ay Łaz/aaA/aya fap. c//., ;. //, a.707 aj G;aar/z/a;r/z fw wyr/. Za- ArzewzA/a^a G;aar/żar/żal a;a^/a Ayć przeAłgacaya; yraar/;y/a fz tw/aiA/aya; pyeAa, zara- za;;;/a/aźeJa/Aa Graar/ G/ar^/afz w^A/epc.' /T/e/A/ 7a;zyJ. Z;;;a;7 pa ;'. 76-77. s 7?oAatf, ;a/ay7cawcża paw. apa/cłwA/a;, a/er/z/Aa a;/a;; pa/aA/aA. czaa/a ;a- /roaza paważa/e ac/arp/a/ od a/ac/aaa/ącycA wa/aA. o Aaa/a, ;;;/aa/a ;;a Fer/Aarpac/a 37 A;;: aa p/r/. wacA. ar/ 7a;aan-a. ? TGazaa, ;a/aa!e paw/a/awe aa TWAarpac/a aar/ ;zeAą /T/a/aArp s A/aae/azA/, zapewaa Maac/aAa, ;a/aa/a 70 Aa; aa zaaA. ar/ Awawa. 9 TF/zza/ayrar/eA, zapewae Nadawa /F/aza/a. 10 Af/Ac/a/ Daa;7an'/cz aa Ż;aaw/a, a/a;aa/a r/rcAcAyeA/ ar/ 7399. /T 7677 par/aAa;A/ w/a/A/ Aaaaaay. Paz/awa/ w 7607 ;-. r/a TcA;aar/a 7 aaAaaa rarecA/a^a. Z;aa;7 w 767-7 r.
105 że u was interregnum* teraz. A to z praktyki Batorego^, który był elektem od wojewody krakowskiego na królestwo. Dnia 23 decembris ze Lwowa na Sambor, Lesko^, Sanok, Krosno do Jasła. 27 dnia król jmć nam na dosługiwaniu służbę wypowiedział niezwykłym sposobem w niedziel dwie przed wyjściem czwierci. Roku 1607 na Nowe Lato tęcza wielka była widziana i barzo znaczna, jak śrzód łato i deszcz. Dnia 7 februarii ruszyliśmy się z Jasła do Sołi^, mieszkaliśmy niedziel ]3 w Jaśle. Dnia 23 februarii do Soli, mieliśmy tam zaciągi i od pana Stadnickiego łańcuckiego, i od p. SkoszewskiegoS pisarza lwowskiego. Dnia 1 maja do pana wojewody krakowskiego od towarzystwa jechałem z p. Bykowskim^ z Lubaczowa^ do Bełżyce^. Natenczas mi masztalerz ukradł poszwę^ od pałasza tak sztucznie, że aż nierychło postrzeżono, srebra było grzywien 6. Dnia 2 iunii znowu do pana wojewody krakowskiego z panem Mada- leńskimi" do Stężyce*i, dano nam było za rotmistrzów pana Modrzyń- * taterreprtata — kezkró/etrte. 2 Gakrteł fGakorJ .Sota/po .Batory- Zatarł w J6J3. ^pa Ae/atta, krataaka króła, krtgźg .H'eck;HOF<'o<Vzk/, typratrattp przez rokorzatt Jako kattkpka? ko trotta połrktepo. t^spo/aapat „Dtakła" ^?akat'ckt'epo ty Jepo tyałce z Łakarzeta Opakazkta?, r?arcr?tt łeża/rktta. 2 kerko, atłarto aa pratypta krzepa ^oaa aa /tarte ^aaok — Rałtprkk. Ok krapłej połotyp ZMł ty. kzt'ekzt'e/tyo .SJarkttcktck. 't ^ołee, tyter 3 kat ok Drokokpcza, /łatytttej attar/eczko <SW. ^ katt Gtyorzotyrkt ze -Strorzotftc, trój? kattotya, Załerta 5*ac/totro/t, ptrarz ztetark; łtyotyrk; ok r. J333 ko /ó/2, pokkotttorzp ko 76/3 r. Głorap z typr/pptettta ty tzkte po.te/rktey przecttyko tfoa,a?c/;otyt Borattotyrkteata, kukapotyt płockteata. ^ katt Bpkoty.tkt, r/oror/a rterakzkt, poajttroap Jer? pok atatyerrałeta Zpptttatt/a /JJ karotyaapta z kattotyca 9 Z 7606 r. Jpor. „Tłokorz Zekrzpkotyrktepo", tryk. Z. Tłeatkotfrkt, tFarrzatya 7<S92, r. 27JJ. katoj zapettate ckokzt o Jaktepor /otyarzprza. r kakaezóty, aaar/eczko ok. 32 kot ttapkt. trrc/t. okkarorłatyta. 7tt/aJ k tttarca 7606 r. aocotyo/a Marptta Mtttrzcńótyaa tała/ac rtę ko Akorktyp. s Bełżyce, tatar/o ty poty. łakełrktta, rłpatte ty kottca Zkk ty. ze rzkcłp t zkora artatt- rktepo. 9 po.sztyę — poektyr- i° Może kerzp Makałtarkt k. karpra, pokr/arorct Jatyorotyrkt, k?orp Jerzcze tyojotyał za kró/a B/eJaaa. Zatarł tv 767J r. t? B/ężpca, tatejrcotyore aa pratypttt krzepa ,t, pok/tża ajrcta tfteprza.
106 skiego Gabryjela'. Nie uczyniwszy z nim zaciągu, szliśmy do króla. Pan wojewoda krakowski na rokosz zaciąga rzeczy barzo, jakoż potem dokazał tego prędko, jeno że nie wygrał. P. podczaszy litewski^ przy nim, p. wojewoda rawski^, p. Herburt^ i inszych niemało. Dnia 15 iunii wjachałiśmy pod chorągiew księcia PoryckiegoS i zaraz do obozu przez Warszawę. Wojsko się ściąga do obo:u pod Warszawę, co przy dostojeństwie J. K. Mci byli. Król jmć w Warszawie. Warszawa pogorzała wszcząt. Król jmć do obozu. Dnia 18 iunii rokoszanie pod Warszawę, we 3 miłe od nas. Słaliśmy posłów swoich do nich, aby i nas przestrzegli jako bracią, jeśliby co takiego wiedzieli o Rzplitej na kogo, abyśmy przy nich zarówno o dobro ojczyzny zastawiali się; ci nic gruntownego nie powiedzieli nam i kiedy już widzieli, żeśmy mieli na nich nastąpić, ruszyli się 29 iunii precz. Dnia 30 iunii ''zanimiśmy się ruszyli"; doszliśmy ich pod Warką6. Tamże kiedy już wojsko szykować poczęto, krzyknęli niektórzy nasi, że my się bić z bracią nie będziemy, ale raczej niechaj p. wojewoda krakowski pokazuje, co na kogo wie szkodliwego dla Rzplitej, my zdrajców ochraniać nie chcemy, jeno przy dostojeństwie J. K. Mci opponujemy się?. Co widząc król, że nie mogło być inaczej, zezwolił na wszystko, chcąc dosyć czynić, i pp. senatorowie wszyscy. Na tym jednak rzeczy stanęły: że rokoszanie o dwie mil od Warki będąc, w mili między sobą namioty rozbiwszy, deputaty wysadzić z obu stron, których miało być po 30, po większej części z rycerstwa, którzy uznawszy, przy kim by wina zostawała, egzekucyją czynić mieli. Rokoszanie jako się ruszyli, nie oparli 7feł7/ay rAp. wZ/cłhAZe^o. ' GaArZe/ Mb&zyayAZ a/Ao Moł/ryłł^AZ JasZrzgAZec, syn -/aaa, z/zZce/zZc 7/rcAZe/a'a. ^ Jaaazz As. Z/ae/zZwZ//. 3 ZyywanZ Graz/zZazAZ, wp/ewoz/a ratmA; oz/ r. 7507, zwał/ 7677 r. Wys/f/"9c w Ao/e roAozzaa poz/ .Rzaz/ozwerzew w M'erpw'a 7606 r. 4 7aa Gzcz^ay /TerAarZ, z/yaay pZzarz Z wybawca „/GoaZAZ" D/a^osza. Za za/oz/a Zowarzyzzy/ Zawo/sA/ewa tf wypratracA zao/z/awzAZcA. HżzZ%/ az/zZa/ w roAtMza ZcAzzy- z/owjAZpyo, ^a co po/azazzy przenez/zZa/ trZgzzezzZa eto r. 7609. Zwał/ 7 Z 7676 r. s Zy. Taazzzz PorycAZ, zya Z/eAzaaetra Z Zaay ^aworo^AZe/, roZzaz^Zrz (por. /Vz'M. M77 2Z). 6 WarAa, zaza^Zo zzaz/ rzeAp PZ/Zcp, oA. 20 Aw oz/ zz/ZcZa rzeAZ z/o t/A^/y. ZcAzzyz/owjA jZaap/ poz/ wzojZeza 27 czertrca 7607 r. 7 oppozzzz/cwy jz'^ — wyzawawy yZg, aarażaazy, ^Zzz/eazy przy AZw/.
107 się aż w Radomiu, mi) 7. Dopiero widząc król ich szalbierstwo ukazał niewinność swoję rycerstwu i potrzebował, abyśmy się podpisali stać statecznie przy nim; cośmy uczynili: a tych, którzy przyczyną tych buntów byli, jako Leśnickiego! z roty p. ŻaboklickicgoL dał obwiesić, a Rudziń- ski3 się strachu najadł, bo trochę nie był tam, gdzie i drugi; już go było i nakryto. Ruszywszy się za nimi spod Warki doszliśmy ich dnia 5 iulii'' pod Guzowem i OraóskiemS, tamżeśmy mieli potrzebę z nimi, za łaską Bożą, szczęśliwie. W tej potrzebie uniósł koń twardousty jednego pana, co był przy królu, a mianowicie Daniłowicza^ wojewodę ruskiego, zięcia hetmana, natenczas jeszcze krajczym był koronnym, za mil 12, aż się trzeciego dnia wrócił. By to był chudszy uczynił, szkodziłoby mu to barzo, a temu kat wadzi. W tej potrzebie był p. hetman litewski? z kilkoset ludzi żołnierza inflanckiego, ale nie rządził niczym, jeno swoimi. P. Żółkiewski hetman polny koronny wojskiem sprawował. Pod ten czas konfederacyja grodzieńska^ była, w której i sam p. hetman Chodkiewicz Karol z nimi się skonfederował był. Po tej potrzebie rozłączyło się wojsko z królem, bo do Krakowa król jmć poszedł, a wojsko pod Krasnystaw?. Dnia 13 iulii przez Wisłę pod Solcem u Piotrowina*?; dnia 16 iulii pod Krasnystaw do obozu. i GaA/Ye/ TLeźa/cAY, z wa/sAra Awarc/aaepa, zapetra/7 raAraezaa prze/ A/twa?, że żaAaerze ze eO-aar Arra/ewyAr/ey a/e Ag/ą przectwAra aaa wa/czpe. Za /o zazAa/ paw/eezaap aa ezaA/earcp /par. P/a.reeA:/, „T&aaAAaz ...", TG-aA^łw 7570, e. ŻOP—270J. 7>racAa.sA;a pa/a/e W/A/ara 7,eta/cA:Ae^a /ap. c;Y., e. 667. 7 7*ar. yjrzpp. 9 /a e. 6. 3 7V;'e zaaap z /aaea/a 7ta/z;7trA:7 wp^repł/ye y'aA:a ra?aa's/rz way^/c ^acy'aa</^cpc/; w Afa- j<bf7e w 7677 r. /par. tZ/erzAaws/c/, „MaAer/a/p", f. Y7, e. 5). 4 7&Ytfg ^taczaaa 6 Apca 7607 r. s Gazaw, w/ey w paw. rar/a/aeAaYa 20 Aaa a/ 7?a/a/a/a. 7Va pa/ac/; paaaą/zp Oraa^A:/eła a Gazawea! /a^z/a /a A;Ywp; w paczą/A:awpa] e/a/Aaa: przewaga Ap/a po ^Araa/e raAraMaa /a/erzea/e Arawa/era /aaa^za 7?a/z7tt'7//a ?:a cAar<?gita'e CAa/A/ewAczai- c 7aa DaaA/aw/cz, ort r. 7600 Arrayezp Aaraaap, a a/ 7675 wayewa/a razAr/. Z;aar/ 7625 r. Ża;<aAp Ar/ z Zo/ay Ź*a/A/ew^A:ą, AaAArą Aa-6/a 7aaa 7/7. 7 /aa TGara/ CAa/A/ew7cz. 8 Ma/o zaaaa / A;ratA:aArwa/a A:oaYe&< ac/a wayrArawa. ł TGa^ap^Aaw, aaazAa aa/ AZ/eprze<a w way. /aAe/jA7a!, 30 A;/a aa pA/. o/ 7,aA//aa. )0 ^a/ec, aaarteczAra ;;a /ewp/a Arze^a AZAe/p w paw. //żecAaYa /aA. 57 Aa: a/ 7/ż/j, aa przecAw/ej/p/a Arzepa tZAi/p /eżp wAeź PAaArawAa.
108 Dnia 18 na czatę wyprawiono p. Strusia^ starostę chmielnickiego po p. Herburta Szczęsnego, który z kilkuset ludzi będząc, znowu na rokosz rzeczy zaciągał; wzięto go i zaraz do Krakowa odesłano do króla, gdzie w więzieniu byR Dnia 12 septembris ruszyło się wojsko z obozu pod Krasnymstawem ku Zawichostowi^, dnia 26 septembris pod Zawichost do KosinaT Pod ten czas DymitR na miejsce onego zabitego Dymitra cara moskiewskiego zjawił się i udawał to: „że ja własny ten Dymitr car moskiewski, co mnie Moskwa, przyjąwszy na stolicę i koronowawszy, zabić chcieli, alem za Bożą pomocą uszedł"; a to chcący zaciągnąć żołnierza sławą pierwszego Dymitra koronowanego i na oszukanie samej Moskwy, choć nie był tym. Czego wszystkiego niemal już był dokazał za potęgą naszych, bo już i państwo moskiewskie wszystkie zdało się mu było, prócz trzech jeno zamków, samej stolicy, Nowogroda i Smoleńska. Carową też sobie za żonę miał, ale brał z nią szlub potajemnie. Tego Dymitra był wskrze- usiał skakać, bo tamtego Dymitra Die 30 octobris ruszyło się wojsko z obozu pod Zawichostem różno. Jedni na leżą, drudzy do Wołoch*? hospodara prowadzić na państwo, * **i AP/Ao/a/ Araź, zlarozfa cAaaeAacAZ, /;para/e nźror/ por/p/.soaycA roZaazfrzów Aro/eM'zAacA w /;zc/e r/aZowaayra z OpaZowca 7<S M/// /d06 r. (por. „PoAo.sz ZeArzy- r/owzA/epo", z. 72PJ. ^ .Por. przyp. ^ r/o z. $. 3 ZanZeAozZ, zZarożyZira o.sar/a aa /ewyza Arzepa tP/z/y w poAAża Aara/oaaerza, z/er/z/Aa Aazzre/a/;a. ** Abz/a, A*ozÓ!. H'/ez n< pow/ec/e zaar/oaaorzAóa, w po/. ZM// w. zza/eża/a r/o zza- rozlwa zanzeAozAzepo. s m fzaAcze /zAwzr/ac/z potrzZazzza /wazza Po/oZzzzAona przez n'o/'zAa A'zzz_/'zAzepo polana/ z/{? w Aaror/aAze w /zpca /Ć07 r. cz/otrzeA pot/a/gcy zzg za oca/a/epo z poprozzza zzzo- zAzetrzAzepo DyzzzzZza. O/co/o zzowepo 6*azaoz)razźca zacz^/y zz'r zAzzpzać or/r/zza/y zo.sylzAze, AozaeAze / po/zAze, ZaA że yaż trzozar; 760S r. Dyza/Zr // rozpaczy/ poc/zor/ aa A/ozAwy. DoZar/zzy w zaa/a por/ zZo/zey, za/oży/ Dy;a/lr tve we/ Pazzyzzo oAoz. Po zzzear/azzyza zzZzzrzzzze ^amozna/aec rozpaczy/ r//zzpozazezzyczzz^ A/oAar/y AfozAnzy. Poz/azzze przezna// po „Zzz- zzyrźzAż/' nor". 3 AfzAo/a/ Af/ec/zowzcAz, leż/; zz/ac/zczc, /o z AP/ec/zowzcAzc/z ve/ Mzec/zołfzecAzcA A. Pzzze/zzza. 7 Pzerwzza wyprana _z'ezzez;zą por/ nor/zą .STe/aaa PoZocAzepo r/o Mo/r/aw// zaAoóczy- /a zzy a/epowor/zea/era. ^AaZeczaze/zza oAaza/a zzy r/op/ero r/rapa, z począzAzz r.
109 Konstantego^ syna Wieremijowego, jako: pp. Potoccy wszyscy^, p. Struś, książę Wiszniowiecki Michał, i sprawiłi dobrze. Uspokoiwszy rzeczy, wrócili się nazad szczęśliwie, a drudzy też ku Moskwie do carzyka się udali, jako kniaź Rożyński, który tam był hetmanem u niego. Dnia 14 novembris. Do Kowla! na leżą chorągiew księcia jmci Pory- ckiego i ja z nią. Dnia 18 novembris jachałem do domu z Kowla, zastałem pana brata^ w Żabczycachs już wdowcem. Roku 1608 16 ianuarii siostra szła za p. Łopateckiego^. Tegoż roku TaMrowie gotowi w polu byli, czemu gwoli wojsko na Ukrainę ruszone było, po Świątkach zaraz, do obozu pod Obodne?, między Winnicą! a NimirowemT gdzieśmy byli do św. Michała. Pod ten czas kozacy zaporoscy, wpadłszy do ordy, Oczaków^ i PerekopU wysiekli, gdzie zdobycz niemałą wzięli, o co skarga była od cesarza do króla!2. Z obozu tego wojsko na leżą się rozeszło, my znowu do Kowla dla bezpieczeństwa lepszego Krakowa z Węgier od Batorego, bo jeszcze się rokosze nie utarły były. Kazano części wojska na Podgórze^ od granic węgierskich. ** Zons/an/y, syn Jeremiasza AdoAyły. 2 7)'. w pierwszym rządzie Jan i JakaA Poioccy. 3 Zowei, mia.s/o na tPołynia, siedziAa s/aros/wa. A 7y. Jana Ma?k;'etf/cza. 3 ŻaAczyce, wieś w pow. pańskim, d km od Pińska. s Z począikiem ZP77 w. yacys Popaieccy osiedłeni są w siarosiwie wołpieńskim ty ziemi yrodzieńskiey. Zapewne z My rodźmy pocAodzii małżonek sio.sp-y ^amaeła. Poza rym wysi^p;(/ą Jopaieccy w tPiełkopołsce, w złem; kałiskie/. 7 OAodne, wieś w powrocie ćracłatwkim, 79 km na pin. od Memrotyn. s tPinnica, miasio na Podoła nad PoAem. -S7aros/ę Winnickim óyi wówczas tPałeniy Złeksander Załinowski. ^ 7Vimirów rei 7Viemirów, miasio w pow. Araciawskim nad PoAem, ok. 7# kn: na pin. zacA. od Tłracławia. 7P ZP77 w. naicżai do ks. ZAa<'a.!kicA. w Oczaków, mieyAcowo.ić przy ą/ścia Dniepra, od ZP w. iwierdza iaiarska, w ZPf i ZP77 w. czpsio aiakowana przez ada/ącycA się na wyprawy czarnomorskie Zozaków. 11 Perekpp, mię/scowość a wę/ścia na Półwysep Zrymski. Od ZP w. iwierdza iaiar- ska. 12 7y. od sałiarra do Zypwmaa 777. 13 7y. na Podkarpacie.
110 Ja do Biecza! na stanowisko z chorągwią, wyszliśmy z Kowla na tydzień przed Bożym Narodzeniem, na Boże Narodzenie w Tyszowcach^. Roku 1609 na Nowe Lato w Bieczu chorągiew księcia Poryckiego, p. Boratyńskiego^ w Krośnie, p. krajczego Daniłowicza w Jaśle, p. Bala- banowa w Ropczycach^. Dnia 14 ianuarii sejm w Warszawie. Na tymże sejmie^ król jmć zaciągał na wojnę moskiewską za radą niektórych senatorów, obiecując tę wojnę przez dobycie szabli skończyć; ale mu Rzeczpospolita pozwolić nie chciała. Zamysłom swoim przecie chcąc czynić zadosyć król obrócił wojsko kwarciane, przyczyniwszy" więcej rotmistrzów, ku Moskwie. Sam idąc już w drogę król jmć z królową był w Lublinie, czynił protestacyję przed deputaty: że cokolwiek Pan Bóg pobłogosławi na tej wojnie, nic na prywatę obrócić nie chce, ale na Rzeczpospolitą. Zostało na Ukrainie kwarcianych rotmistrzów kilka i nowych przyczyniono coś, wszystkich ledwo było z 1000 koni. Na miejscu hetmańskim został Gulski wojewoda ruski. Wojsku temu, co z królem do Moskwy, dano na czwierć*? jeno pieniądze i niżeśmy pod Smoleńsk przyszli, czwierć nam wyszła. Do Moskwy wojsko ruszyło się z królem jmcią około Świątek. Ja z chorągwią księcia Poryckiego z Kowla w tydzień po Świątkach^ ku Moskwie, sam naprzód do domum się puścił, przy poczcie zostawiłem brata, pana Gabryjela, któregom odzyskał od p. Ostroroga" bełskiego kasztelana. Pana Jana brata w Jątrzę'" zastałem znowu z żoną, a panią matkę w Serweczu. Wtenczas panu Gabryjelowi bratu dano kilka koni z rynsztunkiem, wyprawując go na żołnierską". 1 2?;ecz, aaas/o w pcw. ^ordcAr/a: w wp/. /cra/cowy/wa, oagćs powiatowe. 2 7y.yzc)fce, aaazieczdo aad rzedp 77aczwp w pow. toa;ayzow.sAraa, ws/awioae póź- aie/ zawigzaap .przechyla Rzwedoa; /eoa/ederocp;. 2 Mido/a/' 7?oratya.sAri, por. tfierz&owjdi, „Materiały", O 77, s. 49 i a. 4 .Ropczyce, omasto w trop dradowsdaa aad rzecz^ Wio/opo/Arty, ctop/yweła Md.s/oAri. s aa ryatże pe/atie — ee/a: zaczpi eig 76 etyczaia. ^ przyczyaayyzy — przydawszy, przysporzywszy. 2 daao aa czwierć — /za. tryp/acoao pieaipdze rdw/te e/ażdie trzyaaer/^czae/. s 7)'. oAroio 74 czerwca 7609 r. 9 MiAto/a/ Oytrorp? /a 7Va/^cz, Traszte/aa OeAsAd w /a/ac/: 7600 —7672. 'o datra, wieś w pow. ;<owoyrd4z^aa, w /(wica AW7 w. aa7eża/a do Aaart/awa iVie- zaddow^Arie^o, peaeraiaepo zarządcy dodr Ars. TiadwiAti Radz7w;7/ów?;y- M aa żo/aier^Arp — aa e/aź&g, aaaAr^ żo7/a'ers7;^.
111 Dnia 29 septembris król jmć pod Smoleński, w dzień św. Michała uttro vel aitro^ z wojskiem dość świetnym i ozdobnym, tak z ludzi pieniężnych!, jako i pocztów dworskich i pańskich, w których było niemało i wolunteryjuszówi; kładło się wszystkiego wojska na 12000 oprócz piechoty i Tatarów litewskich, i Kozaków zaporoskich. Ale jaki pożytek i przysługę z tych pocztów i wolunteryjuszów miał król jmć, doznali tego kraje litewskie na sobie i Biała Ruś, gdzie i tam, i sam przechodząc szkody wielkie poczynili; doznało tego i wojsko pieniężne, których barzo prędko w żywność zgłodzili, wyganiając często i wielkimi stady dobytki za granicę; doznał J. K. M. na sobie, którego jeno przy samym pieniężnym wojsku zostawiwszy, a nic się nie bawiąc z plonem wielkim i dobytkiem, nazad się wracali. Hetman polny koronny Stanisław Żółkiewski z królem do Moskwy, który dniem przedtem, niż wojsko nastąpić miało, zjachawszy pod Smoleńsk ostrożnie obozowi miejsce upatrzył i zatoczył go nad Dnieprem przy dolinie między trzema monastyrami murowanymi: jeden Św. Trójcy, drugi Św. SpasaS, tTzeci Najświętszej Panny, które już były wyprzątnione od Moskwy. W jednym z tych monastyrów, Najświętszej Panny, stanął hetman koronny Żółkiewski; w drugim, Św. Trójce, marszałek litewski DorohostajskK'; w trzecim, Św. Spasa, kanclerz litewski Sapieha*?. Ten niedługo się tam rozgaszczał, bo go Moskwa wystrzelała z niego, że aże nad Dnieprem, kazawszy sobie dwór zbudować w dolinie, miał pokój i Graa/cę //rewz^a-aiaz/aewz/rą Zy^aaaa 777 przeAraczy/ a rzeczA; /wa/e 27 wrzeza/a „gr/z/e /wa ZryzAt <Szczęzay par/Aaae/erzy Aaraaay ;'aa'ea;'ea; r/wara Ara/a pa. w/a- zzawa/ zzezęź/fwepa He/żcta w /o paazrwa, Arare .tata? prądy aara</ waa/yAawać c/;c/a/ 7 zaaa/ przez /af 96" fpar. „Ttaz. ;'zf. z. 4251 Far/ zaa?y<a &aa/eazA7ea; z/atta/ z/ę /era/ 7 paźr/ztera/Aa ffaa:źe, z. 4461. - a/a*a ve/ a/rra — atezdyr zrazaratatef a;aże w zaaczeata.' ca prawda, z yedaę/ zrraayl. 3 z /ar/z; pteatężaye/; — r/. żataterzy aa/eraaye/;, z/ażpcycA za ptera^dze. ^ wa/aarery/azzaw — wa/aarar/azzy, ac/]afatAaw, ża/a/erzy zac/ąpayącycd z tę acAar- a/cza. s a;aaaztyr ^w. 6paza — A/azzfar S'w. Zńawtcte/a. 6 Ttrzyzzta/ MtAala/ Dara7:azta/'zś:7 far. 72621, raarzza/eA wte/A/ /dewzAt ad r. 729/, za[ar/ 1 M777 7672 we tPrac/awta, aatar r/z/eta p<. „77;pp;'ca, ;y. a Aaa/ec/i Aztępt". r Lew SapteAa, ar. 7227, ar/ r. 7229 Aaac/erz w/e/A; /dewzAt. Za;art w r. 7622. Za- cdawaae yepa A'z/y z adaza par/ .S/aa/eazA/ea; da żaay E/żdtety Ttadztw/daway dayą tatere- zay^cy adraz eperacy'7 wayeaaycd z /ega czaza fpar. rj. Proc/; a; A a, „ ttyprawa aa Aaa- 7eazA", add. z „JStwartata/Aa AdewzAtepo", 79771.
112 od nich. Piechotę niemiecką położył przed obozem, ku zamkowi; tej było 2000 z Prus z Walerem Ludwikiem! starostą puckim; ałe więcej potem ich wyzdychało od niewczasu, aniż w potrzebie wybito. Polskiej piechoty cokolwiek było (tych mało), tamże ich położono. O trzecim dniu^ krół jmć sam z hetmanem i senatorami wyjechawszy położenie zamku upatrywał, jakim by sposobem wojsko około niego położyć, aby tak z żywnością, jako i z wiadomością od swoich trudne przejście do nich nie było, a tymczasem ochotnikowi kazano na harc pod zamek, aby Moskwa nie zrozumiała, co by to było. Moskwa widząc, że już szańce nasi kopają, fundują się na długo (o czym oni nie rozumieli), posadę zapaliwszy^, sami wszyscy do zamku weszłi, których się kładło natenczas do 70000. Wojewodą u nich Sztejn^, wojownik dobry i biegły, i czuły w rzeczach rycerskich. Położenie zamku i miasta smoleńskiego takie jest: między zamkiem a miastem rzeka Dniepr bieży, to jest na jednej stronie rzeki zamek, a na drugiej miasto. Jest jedna góra zamkowa pochyła barzo ku Dnieprowi, rowów wiełe w sobie mająca i głębokich, gór na niej 7, gdzie z jednej do drugiej barzo by trudne przejście było, by nie mosty. Miasto aż do Dniepru w równiejszym miejscu siedzi niż zamek, ałe błotnym, a przecież góra się wydaje dałej jako i w zamku. Mur zamkowy wszyrz na trzy sążnie^, a wzwyż na 3 kopije; baszt około niego tak w kwadracie, jako i okrągłych 38. Kwadratowa baszta miała w sobie w jednej ścianie z nadworza sążni 9 ałbo 10, a baszta od baszty na sążni 200. Wokoło muru zamkowego więcej niż na milę. * 2,zzz/trz'A: tfez/zer, .Maroka ArcżczerzytzsArz* 7aa? pacAzz/J, ryzz TtraejZa, trp/etrozTy c/ze/- zzzzzź^Arze^o, zzczesZazczy/ tyraz z AtraZezzt ,/azzezzz, .sZazo.sZo pzzcArzza, ty tya/Azac/z por? -Szao/ez}- zArzeza. 2 tfezt/zzy azzoazzaotye^o zAzarzzz^za 2 A" 7609 r. „p. /zeZzzzazz z petyayzzzz* ArzzpzZozza/az, ZaAz ^zAzocAzzzzzz, JaAzo az'z7ez7az;z7zA;zzaz o6j'eżz7żaA zazzzeAr, ztpaZrzggc zazeżrce jzaacoza, pc/o- żezzze, zaaazcy/g zazaAra" f„7taj. z'jZ. Ttz'6/.", z. 4477. 3 pozazfg zapa/ztyrzy — zapa/ztyjzy przeztzzzzeżcze f?7, a ty/zHczty/e aze zz/brZy/z/cotyazzg cz^że zazajZa. 4 ^zezzz Mzc/za/, ^yzz 77oryza, tyoyetyozAa ^zzzo/ezźrArz, ćrozzz'7 Azzo/ea^Ara ty /aZae/z 7609 — 7677, po zz7o6ycza Ztyzezz/zy 6y7 pzzez 9 /oz ty azetyo/z po/jArzey. /aZac/z 7622—7621 oA/cFaA z Azo/ez Azzo/ezźrAz. 7ez7zzaA: oZoezozzy przez azzaz'^ WazTyzAatya 7M ^ArapzZzzAotyaA 26 77 7614 z., za co po potyzoeze z7o TłTojAztyy zo.sza/ oiAzorżozzy o zz7raz7g z' .śczgZy. 3 tfez/Azzy azzoazzaotye^o zAzarzzz^za „ty aocy AzapzZazz 2ez7ea zzzezazecAzz zazzezzyA pzAzg zazzr zazaAzotyy, potyzaz/a. że yezZ aa Zrzy AoAreze tttzęższy" ć,,7?zz^. z't'Z. Az'67.", y. 4427.
113 Oblężenie zamku smoleńskiego takim sposobem: z przyjazdu do Pol- ski, z zachodu słońca nad Dnieprem (jakem wyżej powiedział) obóz między trzema monastyrami dosyć szeroki i warowny stanął: w tym obozie krół jmć sam i hetman, Most na Dnieprzet w niżu pod monastyrem Św. Trójcy zbudowany. Przed obozem na górze ku zamkowi w szańcach między koszami dział 3 nośnych stanęło, z których w zamku szkodę niemałą czynią przez wierzch muru; przy nich piechoty połskiej 300 z Do- broskim i Beriałem rotmistrzami" polskimi". Dalej jeszcze ku zamkowi w dolinie w szańcach między koszami działa burzące stanęły, z których mur bito, ale zrazu nieszkodliwie, aże potem z Rygi zasiągłszy dział potężniejszych, o czym niżej. Od tych dział rowem przyszańcowała się piechota niemiecka ku murowi bardzo blisko, nie było więcej na sążni 13. Tamże nie dając się Moskwie i dziurą ukazać z muru szkodę w nich wielką czynili, skąd i podkopy pod mury po kilkakroć prowadzone były, 0 czym niżej. W tych szańcach p. Waier niemiecką piechotę wszystką 1 królewskich Węgrów 500 z Grajewskim, i Mazurów 200. Z drugiej strony przeciwko zamkowi, za Dnieprem na północy od zamku, obóz pp. Potockich stanął na górze; było w nim więcej nad 2000 koni. Ci tamże około siebie straż miewali opatrzną. Od tego obozu ku zamkowi, przez Dniepr od zamku, na tym miejscu, gdzie miasto spalono, szańce marszałka litewskiego Dorohostajskiego były i piechoty jego 700. Dział w nich było 6, z których we śrzodek zamku bito przez wierzch muru, bo się góra zamkowa (jakom wyżej powiedział) wydała pochyło ku Dnieprowi. Mógłby zza Dniepra wszystkie domy w zamku zliczyć. Do tych szańców za Dniepr odważywszy się Moskwicinów 6 z zamku w łodzi jednej, wśród białego dnia porwali chorągiew w szańcach pieszą i uszli z nią do zamku przez Dniepr cało. Ta chorągiew była starosty sądeckiego Lubomirskiego^. Z trzeciej strony na wschód słońcu nad Dnieprem w wierzchu po tejże stronie, gdzie i królewski obóz przy monastyrze Św. Ducha, stał obóz kozacki, których się liczyło na 10000, podczas było więcej, a podczas mniej, kiedy na żywność odchodzili. Hetmanem °*° / A?. twMsAaa pioszymi. i łncsf aa Da/ćprze — aaoaaaatfe^a ct/ar/arza por/ f/a;'ea; 3 A' (%a'a aa Da/e/aze aaMf /wtawoaa" Ast. & 430). ^ -S7aaM?tf ALa&oaarsAA, r/arorta ^&cA/ f /399J, pcr/czaszy A-aroaa.i- f /620) / u Aaaca wa/fHw/a ArraArawrArr (T63S--A649).
114 u nich ze Zborowa miasteczka, Zborowskim się rwał, Kozak starynny*. Z czwartej strony zamku na południc straż z obozu królewskiego potężna, ustawiczna; we dnie, i w nocy, ostrożna, po górach i dolinach (których tam barzo siła tak około zamku, jako i we śrzodku), że się z strażą kozacką zawsze schodziła. Dnia 12 octobris^ po ściągnieniu wojska pod zamek smoleński w niedziel dwie, zgotowawszy petardę i przyprawy na to potrzebne, szczęście pokusić do szturmu usiłował król jmć. I już by były rzeczy nie biorąc dalszego zaciągu koniec swój wzięły, ale przez nierząd i niesprawę naszych Pan Bóg nie pobłogosławił; bo petarda swój efekt uczyniwszy bramę otworzyła i wpadło już do zamku naszych było z Nowodworskim^ kawalerem, który tymi petardy sprawował, z kilkadziesiąt i już Moskwa z blanków strwożona, i z domów tłumem wielkim do cerkwi uciekać i cisnąć się poczęła była, ałe widząc, że posiłku naszym nie przybywało, obróciwszy się, wyparli z zamku. A nasi starsi nie chcąc, aby wszyscy o tym wiedzieć mieli dla zdrady, nawet i tym regimentarzom, co piechotą sprawowali, tego się zwierzyć nie chcieli (Marek Węgrzyn** kapitanem był u króla nad piechotą i ten zdradził, powiedają, że nie chciał iść do dziury, czy serca tak wiele nie miał, czy na zmowie z nieprzyjacielem) * ZAozowzA/, TtozaA yZazyzzzzy, po^Zae A//że/ zz/e zzzaaa. ^ Zzzozz/zaowy d/arzmz zzoZa/e Zea wypad pod dzdeza 4 A* /,.7?a.s. a-Z. Md.", z. 462A Cy- Zzz/r poprawzz/eyzzy ZeAsZ z/(p.szz t/. d. ar 702, s. 226; „w aocy z peZazdaza/ szczycą? spz-óAo- wać p. AeZzaaa Aaza/ Zya; ^powAeaz, że paa azaz-sza/eA /zZewzA/ a zzazożzze/ Aa^zZy przy zazeże/e od aajzepc oAoza podzia z pd/ Zrzy przede da/eza z po/aye/; dz/a/eA sZzac/z ezyzzzpe Ad z z zzzoźdz/ezzow opzzuZe Aa/e w zazzzeA paszcza/, Aa U wodzę po^pd/zZtra, Atdrepo w zaazAzz Ma. Z pa/; Tfa/er sfarozfa pzzcA/ z azeza/ecAp pzec/zoZp do drap/A/ zzazożzze/ Azazay od po/a pe/ardy pzzyMdzze azza/. Paa 7Vowodwo;*.!Az' zaż Aawa/er z z pazzeza &ezaAerAz'eza z dra- pzzaz peZazdaza/ do dzzewzpZe/ od Zepo azze/rca Aa^zZy zzad Dazepzeaz do rtAza/zaazowMze/ Araa;y Med/. Mrazazzzzzca / oAzzyA pazza a;arzza/Aow doAry Ay/. Pazza Aadw/Aa /Pezezotye pezazdy zzza/y e/eAz zzczyzzze/y, a Zaza pdzze paa Aawa/er z &ea;AezAz'eaz Ay/, oAZedw/e Azazzzze łłzyMdzze/y peZazdy, a/e wgp/erzAa p/ecAora, Azdza aa^Zppozyać azza/a z wodzaaa ^wyaa', a/e cAc/a/a do zazzzAzz, ZrpAacze Zeż, Atórzy aa'e/Z dawae zaaA oZtrar/ey Arazay od paaa 7Vowo- dworM/epo, pzerzc/zzzr/z, Z ZaA Za przetrapa wa/wecz pozz/a. PeZardazcy po dwa razy Ayw.szy w zazaAzz odrZppze/z z wo/zAo, Azdze w zpzaw/e jZa/o, ty^zy^zAo zazżć azzzs/a/o". 9 Parz/oza/ey NowodworsA/, Aawa/er zaa/ZazźzAz, odzaaczy/ M yzzź wopz/e za 6*Ze/azza 7?aZorepo, zoyZa/pdżzzze/ dowddcz/ pzzyAoczayc/z wopzA ZypzazzzzZa 77/. Tazzzdowa/ łr 7&'aAow/e Zzty. Azzzyg 7VowodtrorzA/epo pzzy rłAadezazz TtraAowM/e/. Zzaar/ 77 ^Zyezzz/a 7624 r. *t MareA tPppzzya, pozZać A/z'żey a/e zaazza.
115 piechotę wszystkę zaprowadziwszy na dniui w inszą stronę zamku, aby okrzyk i bałuch w nocy czyniąc^ Moskwę wszystkę do siebie obróciti. Co i tak było, a ówdzie zaś do dziury zgotowanej nie było komu; i tak z niszczym, straciwszy swoich kiiku, nazad do obozu, jak już był dzień, wróciliśmy się. Moskwa zaraz ostrzegłszy się, bramy wszystkie kamieniem i piaskiem zafasowawszy, sztakiety z rębów przed każdą z nich postawiwszy, także nafasowaii piaskiem i kamieniem, i strażą potężną opatrzyh. Żywności dostatek mieiiśmy; nieprzyjaciel nam nie przeszkadzał, bo miał zabawę z carzykiem pod stolicą. Derewnie^ w mil 18 i 20, i dalej od Smoleńska zajmowano na towarzystwo. I mieszkali pacholikowie w nich bezpiecznie, a chłopi żywność dowozili do obozu. P. Gąsiewski^ natenczas był już z swoim ludem pod Białą, których mogło być koni z 500 oprócz zaporoskich Kozaków, i zameczku dobywał. Leży mil 18 od Smoleńska. _Kiozaków zaporoskich na różnych miejscach w Moskwie wielkość okrutna była, których więcej niż na 40000 się liczyło, a coraz to ich więcej przybywało i ledwo nie z koszem z Zaporoża byli wyszli. Posługę znaczną królowi jmci czynili. Zamków pod nieprzyjacielem siła, czatę ubiegłszy wysiekli, a w krótkim czasie, jako: PutiwiK, Czernihów6, Pocza- pow?, Brańsk^, Kozielski Massalski", MieszerckU, Wiaźmęi^, Doroho- bużU i innych niemało. Przy szańcach niedaleko od muru jest cerkiew Św. Michała Archanioła, na której za owego tyrana^ był wierzch złoty, powiedąją, i w wiel¬ 1 Ha da;'a — AratAa przed .ńw/ea;, aade da;'ea;. 2 Aa/ae/: czra/ąc — czjaaac "'rza^A, z^;'e/A, /;a/a.s. 3 deren'a;e — fz ra^J w.de. . 4 Ga^ew^A; Z/eAsaader, ad r. 7670 re/ereadarz /de^A/, a ar/ 7623 wa/en-ada ea;a- /e/tsA/. Za:ar/ w 7637 r. = Pap'"'/, aaas/a tr tr aAr. TiTar^A. tT 7604 r. ^;aa^7pa ^OaateDwadra Gaa;azwaaca. 6 Czeł7a'/;air, aaa^/a aa prania; ćrze^a Dejay, yedaa z ;;a/F7ar^zyc/; aaaj; pa/ada;'a- wey Tta^f. Od r. 7679 da 7634 aa/eża/ da 7?zp/;'fe/. i Paczapaw, aaeAeałt-ayć rradaa da z/dear^/YAatraa/a. s 7traa4'A, aaade n* 7ta^/7, aA. 730 Aa; ad Or/a. Xaz;'e/zA, aaasfa tr aAr^pa TCa/apa. MaMa/jA, Ma^zaAA, aaa^/a aA. 700 A;a aa zae/;ad ad 7Ca7ap/. u M;'e.;zczerjA fM;'Mzczaw^Al, ;a;^/a w 7?a.sy; tt- aAr^pa TCa/apa. *2 W7/aźa;a, aaa^a paw;'a/awe tt' oAr^pa Maa/eayAaa. '3 7)ara7;aAaż, ;a;'a.Ua paw/arawe w aArąpa Maa/eajA;';a. *4 7y. ?a 7't'aaa 7 Z Graźaepa.
116 kiej powadze, cudami się li nich wsławiła była. Do tej cerkwie, gdy się ofiarował car moskiewski (podczas wtargnienia króła Stefana' najpierwszy raz do Moskwy) prosząc św. Michała o zwycięstwo nad krółem połskim, więc że mu się nie według myśłi powiodło, rozgniewawszy się na nię, kazał ją złupić ze wszystkiego ochędóstwa i dostatków i z dział zbić wierzch, i miał ją w opałe^, co i dziś się z nią dzieje. ^rubiaństwo wiełkie między prostym łudem około wiary. Pod ten czas, kiedy krót pod Smoleńsk podstąpił, ludzie okoliczni do łasów z bydłem uciekać poczęli, biorąc z sobą i obrazy z domów (w których oni nazbyt wielką ufność pokładają), zatem kiedy nasi żywności w łesie szukając i trafiwszy na nie bydło im pobrali, oni, rozgniewawszy się na obrazy, powieszali ich w górę nogami na drzewie, na wzgardę ich, mówiąc: my wam się modlimy, a wy nas od Litwy nie strzegli. A drugi, kiedy mu wołu z obory wywiódł złodziej w nocy, porwawszy obraz z ściany wyrzucił go oknem na oborę, że wpadł w kał, mówiąc: ja tobe się mołu, a ty mene od zacia ne boronyszk A kiedy o co prosi kogo sołenniteN, nie mówi na imię Boże albo Chrystusowe, ałe na imię Mikoły^jl Po oblężeniu zamku, mając król jmć wolą do szturmu puścić, że już na petardy się ostrzegłszy, bramy zafasowali Moskwa, drabiny robić kazano, których miało być 80, a tak szerokich, że podłe siebie i pospołu po jednym szczebłu iść mogło, a tak wysokie, jako mogło być drzewo najdłuższe w łesie. A drugie taczane na windach były zawieszone, która była na kształt szubienice, na której drabina wpół wisiała, i tak były przed sobą prowadzone, którymi potem Smoleńsk wzięto. Nie zanie- chywali i podkopów pod mury z szańców prowadzić; kusili się po kił- kakroć kilka miejsc, mając nadzieję, że jeśli jedne nie pójdą, tedy diu- gie. Ałe Moskwa była tak ostrożna, że nie mogły się przed nimi utaić żadne podkopy, bo mur smoleński przez mistrza dobrego jest tak ostrożnie zmurowany,że mając w ziemi przy murze potajne podsłuchy czuć wszędzie, dokąd podkopy prowadzone bywają, ł tak pod fundament * yro/aaa Sa/oreyo, k/or.y /oczy/ tcoyag tr /a/ac/; 7.579-7.5#/. z aaa/ yą w oya/e — /afay'.' oi/ao-n'/ .się' i/o /aa/ a/e/ai-kaiwe. 3 y'a lo&e "?°/", o 7y airae oi/ zac/a a? Aoroaysz — y'a .s/o <7o c/fńa? aaaV/f. a /y aaa'f ,a'g Zaoa/sz oi/ ra/azs/a 4 jo/eaa/ff)' — arcczy.i'c/^. 3 Af/ko/y — jn*. M/ko/a/a.
117 murowy z zamku przeciwko naszym się kopając albo z sobą się trafią, a)bo spodkiem pod naszych podkopawszy się prochami wyrzucą, gdzie oraz i dziurę zepsują, i tudzi ziemią przywalą i poduszą. Kędy aże trzeciego dnia i czwartego swoich z ziemiśmy dobywali i iak do efektu długo podkopy przyjść nie mogły. Z dział też trudno było w murze dziurę uczynić, bo nie były potężne, aże z Rygi ich zasiągłszy, i to już beze mnie się działo, zlecam to tym, co tam byli zostali. Po długim jednak czasie i podkopy swój efekt wzięły, bo do tegoż miejsca były prowadzone, gdzie i z dział bito, zaczern im nie Iza' było zwykłych podsłuchów od- prawować na tym tam miejscu; i właśnie pod ten czas, kiedy szturmem brano Smoleńsk, sztukę niemałą muru prochy wyrzuciły i przekopę, którą oni w zamku, nie dufając murom, aby od dział nie były wywalone, uczynili, zarównały i przejście naszym do zamku bardzo dobre uczyniły. Roku 1610 po Nowym Lecie in ianuario- wyprawił król jmć posły3 spod Smoleńska do wojska carskiego pod stolicę: jrnp. Stadnickiego*' leskiego, kasztelana przemyskiego, jmp. Skumina^ starostę brasławskiego i p. Andrzeja Kazanowskiego"; a ci wszyscy mieli roty swoje i inszych kilka im było przydano, ze wszystkim do 800 koni z posłami było, Ca- rzyk pod ten czas na Tuszynie? obozem stał, o milę od stolicy, w potędze wielkiej wojska koronnego, które był sławą pierwszego Dymitra koronowanego zaciągnął na borgS, i w warownym obozie barzo, tak miejscem z przyrodzenia, rzekami ze dwu stron potężnymi, jako i z drugich dwu stron wałami wielkimi i przekopami głębokimi od rzeki do rzeki ' 777'e /w — 77/g woŹHf?. 2 777 ta/mono — w .nycjłHM, 7H.y/w'e, zoO. prjjy. 6 ;;a 722. 3 AMfTsnw to/Hi zA/e/tw^o 9 //.wopm/o 7609 r., o w zA/af7/gyo łt'c/;c<ńr;7/.' Aar/wcA;', A<3.sz7e/<777 /M-zeM/rsAt, TOzyzzfo/' ZOm-ozA/, z7o<oz7o RrzfHHewecAń J777777ZZ 7yzz- A/etr/cz, /warz H7 7it. 7.77.. 7 T.77<7n77'A tFo/er, ^HwzonO; A<'ó7emsA7 f/w. <A/7z 777A/7o7eA7 Ttnczy/ńAtc/;, ;;r 22. A*. 67). ** Aał/t.s/rnf AHzzte/m; /7'*ze777yzA7 w /orać/; 7606 — 7677. 3 J777777ZZ 5AMHHM 7)'zzA7e)v7cz, zj'77 7eor/om 7 TifaMrzyny z 7.HcA7c/7 (*777'. oA. 7272), ztcrćMM Oł oz/oif.sA/./HŻ w 7670 p7z77<'z W6'e/A7e^77 7tz7ęz7łf77 7.;7ewjA7<?yo, o<7 7627 wo/e- nw7a 7)Mc7s/nii'.łA7, /70777777 7łocA7. 77 !f A7777C77 (*or/ 7640) łt-o/enor/a if77e77zA7. Zmor/ 27 7770/0 7642 z. 3 tf 7J'777 czane wrZ^/777/e A7a['C777 TS:0Z0770łt'zA7. ? 7l7.sz/'77, 7777'e/won'Oić po<7 MozAn-o, 060777770 /77'zej777ieic;'e /zoc/70 77777*e), 72 Aw or7 C077t7'77777. 3 ZOf7'77^77f7/ 7777 6o<y — tt'Z777/ 7777 A7'er/y/, /70Życzj'7.
118 obtoczony i obwarowany, tak że go kładziono obroną do dobywania warowniejszym niż sarnę stołicę moskiewską. Skąd by się wziął i zjawił ten carzyk, zda mi się na tym miejscu powiedzieć, bo o nim rzecz. Po zamordowaniu tyrańsko carzyka pierwszego, koronowanego Dymitra, za' którym była Maryna, córka wojewody sędomirskiego Mniszcha, w roku 1606 (o którym na swoim miejscu wzmiankę czyniłem, acz niedoskonałą, ale niżej o tymi dostateczniej), w rok, to jest 1607, Miecho- wicki, który u pierwszego carzyka nie w pośledniejszym był położeniu, trafiwszy Moskała podobnego kompleksyją^ nieboszczykowi, jął go pro- mowować3 a udawać między ludzie, że carzyk uszedł tyrańskich rąk moskiewskich, jako i pierwu w małym wieku będąc, od Hodunah Więc że był chłop grubijan wielki, obyczajów brzydkich, bezpieczny^ w mowach plugawych, uczył go policyk' i akomodować się naszym"? przykładem pierwszego, co był polityk^ większy; czynił to Miechowicki dla swego bardziej dobrego, bo się z niego miał mieć dobrze. A że bez wojska naszego obejść się nie mogło, zaciągał Miechowicki, imieniem carskim pisząc listy do kogo rozumiał, obiecując na koń usarski po złotych 70, a kozacki 50. "Do tego też, aby go barziej wsławił u ludzi za pierwszego, wiedząc o sekretach nieboszczykowskich, co z kim i ustnie, i listownie zawierał, wmówił weń, aby pisał listy do pana wojewody krakowskiego, przypominając [mu] i ustnych mów zawarcie, i listowne obietnice, czym już i inszymi podobieństwy siła ludzi do siebie, rozumieniem pierwszego Dymitra, pociągnął, a częścią też, że wojska niemało bez służby w Koronie było i radzi byli tej okazyi; szli z wielką ochotą jak na miód". Naprzód kniaź Roman Rożyński, po potrzebie wygranej rokoszowej przy królu pod Guzowem roku 1607 przetrwawszy blisko dwóch czwierci i kiedy się już wojsko spod Zawichosta, jedne na leżą, drugie do Wołoch, Ca/e /o zdaa/e łfeaYay ya/Matwle/szej' tyerf/; rky. (w/eksk/eya. i 7y. o Dy/nlnze /, zaaaara feya ye^aak Ma.sk kw/cz ale wy/taaa/. ^ ya^aćaeya kaa;y?/ek:y/g — y?akaćneya z ćadatfy c/a/a. 3 /a a/natratfać — yaa/natfać, zalecać. 4 7y. Raryra Ga^aaawa. s ńezyaeczay — /He^kfgpcwaHy, waka<%iy. 6 yakcy/ — ,:z?ak; rzgdzea/a. 7 aka/naf/awać aa$zya; — a//aawać w6/e '^zyck. ^ pa/kyk — czkwlek a/ale/ący ^ zackawać, ^łraray, yrzeczay.
119 ruszać się poczęło, a on, zaciągnąwszy wojska z łOOO koni, udał się do carzyka, który był w Orleh na granicy oczekiwając na naszych. P. Młocki Andrzej^ po konfederacyi grodzieńskiej, zaciągnąwszy kilkaset koni, tamże się udał, a za nimi szło co żywo: p. Jan Sapieha starosta uświa- cki po konfederacyi brzeskiej w kiłku tysięcy koni tamże się obrócił^, p. Zborowski Aleksander**, zaciągnąwszy 500 koni husarza do niego też poszedł, p. Wielamowskis w 700 koni, którego pułkownikiem sobie obrali towarzystwo, tamże poszedł. Potem Rudzki^ w kilkaset koni tamże poszedł. Orlikowski'* i Kopyczyńskis w kilkaset koni, także i innych barzo wiele, których nie wymieniam dła skrócenia^. Tak że w jednym roku poszedłszy prosto pod stolicę i ufundowawszy obóz na Tuszynie żywności im dodawania bronił, a drugich z wojskiem na różne miejsca rozesławszy, kto się dobrowolnie zdać nie chciał, oblec i dobywać rozkazał. I tak na siedm obozów wojsko polskie carzykowe w ziemi moskiewskiej stało, którego się liczyło do 40000, samego kopijnika*° i więcej Kozaków zaporoskich, w każdym obozie i z osobna na inszych miejscach, gdzie się jeno im zdało, po wszystkiej ziemi było jak mrówek, przenosili sowitą liczbą wojsko polskie. Moskwa zewsząd się garnęła do carzyka, jedni z chęci, jako ku panu, drudzy za rozgniewaniem** Szujskiego, a trzeci * Org/, aansJo nad OAą. 2 rłndrzg/ M/ocA: A. F/awdz/g, z rodz/ay trywo^z^ce/ y/g z woj'. p/ocA/g^o fwypo/aara o aan MargAocA!, pp. c/!., y. 35/, przyprowadź!'/ z yoAp g/an-pp/gw /a/yaryAą. 3 Ogo/na //gzńa /ego wojyAan/e przeAragza/a 7400 żo/a/erzy (por. zł. Td/rygAńgrg, „Maryna Ma/yzgAówaa", Łwdw 7927, z. 34/. 4 Z/gAyander ZAorowyA:', yya 3*aa!!!e/a fyg/g/ego w r. 7553/ :' Zp/a 7o!'daaoway, Aayz- /g/a/iA! AraAowyArg/. Fog/!otvaay wg 7wow:'g. 3*y/! /ggo rtdan; ^/gAyaade!' 5y7 jgzadp. Foł. M'gy. Z 734. s Marg/r (f/AanowyA/, !o7aa'y!!'z wp/yA y!agj'o!<!!/ągyg/! w MoyAw/g. FrzggA tryy/gpajg wdwrzay FadzA/g/:, jedg!! 7trzyyz!p/( Aro/y przgAywa/ w w/gz/e- a/a moyA/gwyA/a:, d<ap/ FoNayz z łgp/yAa CAodA/gw/gza. 7Va/prawdopodo6a!g/ ćgdzń? !o jgd/raA Fawg/ FadzA: (FarzA//, A/ory po ayrpp/ga/a Zypraaa/a 777 z HOaźray oArzywa/ 29 prada/a 7572 !'. 900/7orgaow (por. PF/grzAowyA/, „Mafer/a/y", 7. 77, y. 42, 57, 59/. 7 Or/ZAowyA/, poy!nć AFżej* a(g zaa/!a. s Zapgirag .S*zya!0!! ZopyczyayA/ vg/ Fopyg:'ayA! /[. Zopacz, ro7/a!y7rz Aoroaay /;a- yaryA/, y7aroy7a pgayAowyA/, o!rzya!a( w roAn 7525 Aoaygay Aro(gwyA7 aa odyfąp/ga/e /ego y/aroy/wa Zaa!ojyA!/a. Z/aar/ nagdzy roA/ga: 7523—7537 (por. Boa. Z7 724/. 7 d/a yArdcg!!!'a — aćy óye zw!gz/y/a fy/reyzeza/pe y/g/. Aoppa/A — azćrojoay w Aop/g. '* za rozyaf'gwnn;'gai — rozga/ewawyzy, aaraz/wyzy y/g.
120 na swawolą. W obozie carskim było ich dwa albo 300000. Zaruckd jest z urodzenia Wołyniec, który przez wzięcie od Tatar z Podola dostał się do Moskwy i tam, wsławiwszy się mężem dobrym, przyjachał też do carzyka, a mając w zleceniu u siebie pułk niemały Moskwy od ca- rzyka, posługę wielką mu uczynił. Zatem i zamki mu się poczęły zdawać, widząc, że i w potęgę bogaty, i omyłką drudzy, że prawdziwy, tak że wszystka ziemia zdała mu się już była, oprócz kilku zamków potężniejszych, jako: Smoleńska, Pskowa i Wielkiego Nowogroda, a samej stolicy, gdzie i dumni bojarowie wszyscy statecznie przy Wasilu Szujskim^, caru swoim, na stolicy trwali, oprócz tych, którzy u Szujskiego łaski nie mieli albo rozumieniem własnego dziedzica uwiedzeni. Wasili Szujski car moskiewski, widząc, że tak potężny w wojsko polskie carzyk, a będąc już ściśniony zewsząd od- niego, obawiał się, aby to nie z praktyki królewskiej były wojska przy carzyku, zatem aby i sam król nie nastąpił, mszcząc się krzywdy i lekkości^ połskiej, którą ponieśli przy zabiciu Dymitra cara przez Szujskiego, mając gotowe wojsko w Moskwie, i zabiegając temu, więźniów wszystkich, co przy tej zmienię był pobrał, tak mężczyzn, jako i białe głowy, do Polski wolno puścić rozkazał, z którymi carową też prowadzono. Dowiedziawszy się carzyk o tym wyprawił za nimi pułk ludzi potężny, że carową z ojcem, wojewodą sędomirskim, do obozu zawrócono, i choć poznała carowa, że nie był ten, co pierwu był, w milczeniu to być musiało dla rozerwania animuszów zaczętych moskiewskich ku niemu i aby tym był potężniejszy i bliższy stolice, puściwszy głosy te, że go i carowa poznała, nad którą żaden lepiej nie mógł. Brał z nią ślub pota- jemnie4 j mieszkał jako z żoną. Bezpieczeństwa wielkiego nasi zażywali 4 7traa ZaracAZ, yya A/arc/aa, ra</ca; z 7araapa/a, <a/ar/ayć ypycfz// ty a/p tra// za- rary/dc/, y%ą<7 z6;'c^/yzy przyyZa/ ab TCazaTraty t/aayAa'c/;. 7*apZcra/ a6a DyaaZraty, a pazca; yaaK2 Maryag. Opaaatrawszy ZyZrac/za/i tya/awa/ z Mantrą ;/a z. 76/4. TC ć/Zty/e aac/ rzcAr? TaZA: tyz/^Zy zayZa/ <7a a/ewa/Z 7 tv67zy aa pa/. 2 W6:yy/; .Sza/sA/, car zaayA/oyyAZ w /a/ac/: 7606 - 7670. Zzaa/7 w Pa/yce ftv Gayzy- aaac^ 26 /aZcpa 7672 <aa/'pc 70 7az. 3 /c/r/:ay'c7 — ZaZa/ w zaaczca/a pa7;aa6/caZa, yraazaZy. 4 O Zyza ypaZ/zazz/a p/yze .SapZe/za par/ r/aZcra 76 tyrzcy/z/a 7608 r.. „car przy/cżr/ża/ z a6aza .strefo r/a aćaza JAZ </a carawc/. 7aa; caratra a;c Oarza c/;ęza/c z carera yZg przy-
121 po wszystkiej ziemi, za mii sto. Pacholikowie i towarzystwo na przy- stawstwach bezpiecznie i żywność, i pieniądze do obozu woziii ! już by był iedwo nie dopiął swoich rzeczy, by krół nie nastąpił do Moskwy. Wracam się do rzeczy. Za przyjściem posłów krółewskich na Tuszyn do wojska carskiego, zwątpiwszy carzyk o naszych, aby nie chcieh do króła się udać jako do pana przyrodzonego, jego namiestmki wydawszy albo po prostu w ręce królowi, uciekł w nocy do KaługB jeno w kilka koni, a carową porzuciwszy, rozumiejąc, że i za nim pójdą, kto mu przychylny będzie. Kaługa, zameczek obronny i miasto, leży o granicę z księstwem siewierskim, mil 30 od stolicy^. Nazajutrz po odjechaniu carzykowym potajemnie z obozu do Kaługi wrzawa niemała w obozie się uczyniła, nie wiedząc, gdzie by się carzyk podział; jedni go żałowali, a drudzy temu radzi byli; i nie mogąc się zgodzić, dokąd by się obrócić mieli, wszyscy szli, kto gdzie chciał: jedni do króła, drudzy do carzyka. Do króla się udał kniaź Rożyński Roman hetman generalny wojska carskiego, a z nim pan Aleksander Zborowski, którego pułkownikiem wojsko to sobie obrało, co się do króla obrócili. A rotmistrze ci są: chorągwi p. Zborowskiego 4, pod każdą po kilkaset koni, p. Andrzej Młocki, Szymon Kopyczyński, Bobowski, MarchowskiT Bąk-LanckorońskiT Wielamowski, Rudzińskie, z tych pod każdą po kiłkaset było usarzów. Kozackie Toty: Rudnicki^ Kotowski^, OrszańskiT A do carzyka się w?7a/a ? /H'a)M/z;'gcz?ia 6y/a zy??-zy/az?/aye^o" f„PoMa a MbrRwa", r. 7&5J. ^/??6 o<76y/ r?'e y?rzyy???rzcza/?;;a w Arc?;ca wrzawa?. 1 Tta/apa, ??;?az?o w wolowa/ Ror/?' ?;a4 (%<?, 760 A:??? o?/ ARwAwy. Dy??;?'?r ?<c?e<t7 ?;oa<2 z 6 ?;a 7 z?ycz?;/a 7670 r. f77;?\sc/;6e?\g', „A7a?yaa Af?;;'rza/:dw?;a", & 762J. 2 7///ór??;ac/a ?;;az6yr ta^/a. ydyż aa/Mźszy ó?/ /aż??cy w z;'a??;?' naw/erzk/ay, Mca/?^, 6y/ oa/?/a/o/?y o?/ Tta/??^; oR. 760 R;n. 3 VaAr;?6 Ro/?on'.!A:?', y?o?'. W^''a<'zAow^Arf', „Ma?er;'a7y", f. 77, 4 M/Ro/ay &?'6or Ata;c/;ocA:?' /?. Os/o/a, ;o???;M7rz Rłd/ew^;', y/ażyt ??a/y??'arw f760$— 7670J w szarayac/? 7)ym//ra 7/, y?óź?;?'e/ Zyy???;?ara 777. Rar. tfjrgp. 3 ^?a?a'.s7an' &R'-7.a/;eA'aro?;.s'A/ z^a;q7po<7 7t7H$zr?ia'H. Ra<-. tf;arz6owj/??, „Ma?ar;a- /y", ?. 77, i'. 2, P?az A7arc/?oeR;', oy?. c?7., 97. 6 Rar/zatsA? wy^?gy???ya w r. 7670 yaAo „ro?łł?a^M?ar" ??;a/'^cy y?o?/ sw<? Ro???a;;?/;? 726 ycźf/źcdw fy?ar. [RtarzAoty^A:?', „Mafer;'a/y", ?. 77, & 3J. ^ Ra4a?'aA;;, y?oMae 6/?'ża/ a;e z??a?;a. s Ro4 ?/??/a??? 6 &w?eOa'a 7670 r. /?'y?a'??/e 77o?awzR? y'aA:a „ra??!?a^Mfa< ", ?;;a/'aay y?o?/ nv% Ro???e?;?Ay99yeź4źców fy?or. UZ/erzdow^R;, „A7a?a<;a/y", ;. 7/, !. 70J. 9 Orrza/hR?'. zo6. r. 726, y??zyp. S.
122 udali: Jan Sapieha starosta uświacki, a ten był hetmanem po Rożyńskim u carzyka. Z znacznych wojska niewiele tam poszło, motłoch wszystko, a po prostu szlachty tam mało, jeno pod usarskimi chorągiawami, których niewiele, a te są: p. Sapiehy samego chorągwi 2, Kamińskiego', Budziłowa^, Strawińskiego^, Talafusal A Kozaków bez łiczby i ci poszłi do Kaługi za nim, który znowu się zmocniwszy nastąpił pod stolicę jako i królewskie wojska; ale o tym potem. Moskwa, co przy lrinr była na Tuszynie, obrócili się do króla, wszyscy bojarowie i co celniejsi, między którymi i Zarucki, i car kasimowskiS; do carzyka kozactwa część, a drudzy wszyscy porozjeżdżali się, gdzie kto mógł. Panowie posłowie^ króla jmei ruszywszy się z tym wojskiem, co do króla pociągnęli, stanęli wpół drogi od stolice do Smoleńska na uroczy- szczu pod SzujskiemA że jednak kondycyjeS zaciągu ich do króla były, jeżeli Pan Bóg pobłogosławi królowi jmci i poda państwo moskiewskie w ręce, tedy wszystkie zasługi carskie, których było ćwierci 29, po złotych 70 na koń, z dóbr moskiewskich ich dojść miały; a jeśli opak fortuna by paść miała, tedy ćwierci 2 carskich po złotych 70 na koń ich dojść ma z skarbu króla jmci, a donatywy^ fantami na złotych 40000 ex nunc* ** o król jmć obiecał im wydać i wydał. * U O*;;; czas;? wy^Zpyzz/e rAaa 7Taznzn.sAzc/z. Patce/ AzznnńzA/ At7 /trzy a/z/ążezzzzt 7?za/e/#/zyzca 7670z.//zaz. UAz zza o tez A A „A7aZez*za/y", z.77, za.: zAa/zzay Azzzzzzzź.sAz 7 pzzy/zy/ a7 Azz-z/aza ,,ex orce A7ajc/zacz'a" yzaz/ Azzza/czźzA. " -7aze/ /Azz/z.Aa. aAazzzży zzzazy/aA;*. nzz/Aatc/z/A Aza/etc^Az, /az/zaą/zaAzzrz Az/z;. yzz z. 7679;. 3 77zezanzzz; -SAzałt ai.sA: tcy.!Z^yzzz/e w /zzZyzzz 7670 z. yaAa /zazz7 z aAazzz „a;as'AA'nzA/A- pa" /paz. W^zezzAatc^Az, „MaZezza/y", Z. 77, ja 70J. ** Te/eT/izj, „zcZ/ztapzlsZez" /yzaz. tfzezzAawzzAz, ,,zt7aZezz'a/y", Z. 77, c. 66;. 3 tt*ez//;z^ Żfź/Az'ctt'.fA;'epo ..Ay/ Zen caz z zza/zayAAzey azz/y". /^az/czac pazzatcanza /ttazza Gzaźneya 7o.sZa/ szę 7a nzetca/z zasy/sAzzy'. Tenże caz „z/a/ nzzz TCas/nzatc o<7 Azazepa nazr.a/ pa cazezn AajzzzzatceAzzn". A7/zży7 DyznzZzatcz 77 z/a c/ztcz/z yepa z/czeczAz w zZycz- zzzzz 7670 z. /paz. Ża/AzetczAz, „Pzzzna", tcy7. zt. gze/atczAz, 7tc6tc 7A67, z. 707—70P;. s Paze/zZMa Aza/ew.sAze z AazzZe/anezzz pzzenzyzAzzzz A'Zaz/zzzcAz'n; na cze/e tcyzzz.tzy/a zpaz/ gzzza/ezźzAa 72 /z'zZapa7a 7609 z. r Aza/zA. zzzzeyycatcażć Az7Aazzaźcze A/n na zae/z. az/ Gazatcepa 7Azzyzn/.szz*zzz. s Aazzz/ycyye — tcazzz/zAz. 9 zZanaZytcy — zayz/aZy. i o ex nzznc — zazaz.
123 Moskwa, na stolicy rozerwaniu wojska carzykowego rada była i jako wiele mogli mieć wojska, to jest służebnego' niemieckiego 8000, Moskwy bojarów samych 18000, Kozaków dońskich 24000. Brata swego Dymitra Szujskiego^ za hetmana wyprawiwszy Wasili Szujski, car natenczas moskiewski, polecił mu, aby wojska rozerwane gromił i króla spod Smoleńska znosił, Smoleńskowi dał odsiecz. Ten Niemców kilkaset czatą wyprawił pod Białą, aby ją byli wzięli; gdzie nic nie sprawiwszy, precz odeszli.; Król jmć, wiedząc zamysł wszystek nieprzyjacielski przez czułego i przeważnego^ hetmana, umyślił, nie czekając na miejscu nieprzyjaciela, słać wojsko przeciwko niemu i uprzedzać zamysły nieprzyjacielskie. Do tego Moskwa, którzy do króla jmci przyszli byli z Tuszyna, prosząc o królewica Władysława na państwo, między którymi był Sołtykow z sy- nem**, ludzie wielcy i zacni u nich, perswadowali królowi, aby wojsko pod stolicę wyprawił, obiecując, iż za powodem ich zamki się będą zdawać i Moskwa się garnąć na imię królewica Władysława, co już tak konkludowano^. Spór urósł między panem hetmanem i panami Potockimi^, kto by się miał ruszyć ku nieprzyjacielowi. Chciał król jmć, aby panowie Potoccy z pułkiem swoim szli, a hetman przy królu został pod Smoleńskiem: ale Potoccy, łakomi sławy sobie jeno, tuszyli prędkiego zdania Smoleńskowi, a życząc tej wiktoryi sobie, nie chcieli w pole iść, zbuntowawszy towarzystwo; to nieposłuszeństwo na wojsko złożyli. Pan hetman widząc nie- szczyrość ich, widząc oraz i potrzebę tego iścia, nad przystojność i zwyczaj zostawiwszy? obóz pod zamkiem i króla, szedł w pole z pułkiem ** z/ożcA/;cpo — zac/ęż;;epo, .s/oż^cepo za p/en/ądze. 2 Dym/fr Bza/rB/, Ara/ cara tPazy/a, z/oor/ w Bo/sco 27? wzeźa/a /6/7 r. 3 cza/cpo 7 /?rzot'ażcc^o — czfpaepo 7 odważaepo. TP/e/ew/cA/ aazywa Źó/A/etmA/e^o „<%tx r/^//aa/M.noiM"/B7.Mor/c/ <%ar/< do/oa.f prc/eMae cracor/eoz/s Boc. deza..., roo;az/ „Bcr<p/. rcr. fot.", ;. P/V, braków & 27Jj. 4 Ań'c/;a/ Bwow/cz Bot/ykow jeszcze za paoowa/;7a /tcaaa /P 7 Bory.sa Codaaona aczezta/czy/ tf aA/adac/; z Bo/zAą 7 Bzwec/ą. Byt z7roaa7A7e;?; c/ttw Dy o;77rd w, a po7eo; Ard7ew7cza PP/adyz/atra. Zo;ar7 tr Bo/zce cA. r. 76/7?. Bya yepo Braa, rdwaeż ztto/cłooA tP/adyz/awa, zoz7o/ w /ydwo^rodz/e przez /n7e.szczao wA77y aa pa/ w 76/ / r. ^ koak/adołyaao — poz/aaow/oao, oradzooo. ^ 7)'. /aa, BaAaA / /todrze/ Bo/occy. ? tP zazadz/e Żó7B7etyzA7. yaAo y/ółraor/otror/zpcy, połróaea zosfać pod Bo!o7eózA7eła.
124 swoim z pułkiem p. Strusiowym. Liczba, pułku hetmańskiego t Strusio- wcgo: chorągiew p. hetmana koni ł70, chorągiew księcia Poryckiego koni 130, chorągiew p. Daniłowicza wojewody ruskiego koni i00, chorągiew p. Bałabanowa koni 130, chorągiew p. Ołizarowa' koni łOO, chorągiew p. Małyńskiego2 koni 100, chorągiew p. Strusiowa koni 200, chorągiew p. Kalinowskiego^ starosty bracławskiego koni 100, chorągiew p. Falibogowa^ kozacka koni 100 — ci wprzód z posłami poszli, z któ- rymiśmy się złączyli pod Szujskiem. Chorągiew jmp. przemyskiego Stadnickiego koni 100, "chorągiew p. Kazanowskiego koni 100", chorągiew p. Fir- lejaSkoni 100,"chorągiewp.Goździkowskiegokoni 100". chorągiew p.Skumina starosty brasławskiego koni 100, chorągiew Spodwiłowskiego^ koni 100, chorągiew księcia Zbaraskiego^ koniuszego koronnego koni 100. Z tym wojskiem ruszył się jmć p. hetman die 8 iunii spod Smoleńska, przed Świątkami na tydzień^. Opuściwszy prostą drogę, wyboczył ku Białej^, rozumiejąc tam o Niemcach nieprzyjacielskich; tam ich nie zastawszy już. obróciliśmy się ku stolicy. Tego nie minę: niż jmć p. hetman ruszył się spod Smoleńska, na wsie dla żywności wyprawiono pacholikówz wojska wszystkiego 1800, dla porządku lepszego po dwóch towarzystwa z roty, którzy się obrócili pod Brańsk; tam przysposobiwszy bydła, nazad się wracając szli pod *" t/zwpe/a/aae wer/A/g* rArp. w;/e;i.sA*;ega. ' OArar, w r. Y6/0 wyzrrpaye /aAo razaa'z/rz /par. t^/erzAawzA/, „A/afer/a/r", /. //. z. ///. - A/ZAo/a/ A/aZyasAZ, raZaaz/rz, a/;'zya;yna/ A urayy aa /00 Aaa; 3/00 //areaan' /par. mZerzAotrzAZ, „A/aZer;a/y", z. //, z. 34. ^ tfa/ezay zt/eAsaar/er /ta/Zaoif.sAZ, ar/ r. /603 zZarazZa Zaac/aw.sAZ Z wZzaacAZ, ar/ /6/4 r. geaera/ zzeza por/a/,s*A/cA. ZpZaą/ w czazZe AZZwy ceear.sAZe/ przeprawza/qc zz*ę przez Praż. 3ya yega A/arcZa Z nr;aA .SaaarcZ zpZaf/Z par/ RaZa/zea; n' /632 ' 3zaaZz/an' CAwa/ZAap ZAz/ZAap, razaazZrz /par. tfZerzAawzAZ, „A/aZerza/y", z. //, z. Z / aj. 3 ^ar/rze/ F/r/e/ z arA/zZa/ea; /00-Aaaayza /par. /F/erzAawzA/, „A/aZerZa/y", Z. //, z. 7 / 334. ^ A/aże 3par/zZ/awzAZ, raZaazZrz AazacAZ. r ArzyzzZaA ZAarazA/, A.sZążg, szarasZa ArzeaaeaZecAZ, AazzZzzzzya; wZe/AZa; Aaraaz;yza Aj/ ar/ zs /6/0. Zzara/ 6 zzzarca /6Z7 r. s 3 czerwca /ć/0 r. Ay/ wZazeA, ZZe/azze 3wZązAZ pzzypar/a/y zaż 30 zz;a/a. 3*zar/ Zeż ;z;Jazz;zac/'a aze yezZ żcZz/a, cAyAa żc c/zar/zZ O/ a Rażę CZa/o, Azaze pzzyparZa/a w czerwca /r/war/aZpaZeza/. merZ/zrg //Zzzc/zAezpa Z -SaA/ezA/eyaAeZazazzwyz-zzzzy/ aze 3, a/e 7 czerwca. 9 /?;a/a //ZZe/p4. "'Zasra pa/ażaae a /30 Ara; aa p/a. wze/zar/ ar/ Aaa/gzi.sAa.
Rosław* **, zameczek drewniany obronny i miasto oparkanione, strzelby gwałt i łudzi do obrony niemało mające. Tamże dła zdobyczy pachoł t- kowie spieszywszy się z koni za sprawą pułkowników swoich, Pawła Stry- jeńskiego2 i Tomasza Nadolskiego^, towarzystwa z roty regimcntarza mego księcia Poryckiego, miasto zaraz opanowałi, zapałiłi wybrawszy. Moskwa co cełniejsza w zamku się zawarłi, nie chcąc się dać pacholikom; przysłałi do króła, aby posłał kogo zamek odebrać. Król jmć dał to starostwem'* księciu Poryckiemu i kazał mu odebrać. Ten zamek łeży od Smołeńska mił 18, od Mścisławia- mił 8. Szliśmy z chorągwią przy rotmistrzu do tego wielebnego Rosławia lasami, bagnami, gdzie ledwo ptak kiedy przeleciał; tamże od robactwa zbytniego, a ile onych drobnych muszek, którego tam wielkie mnóstwo, konie zdychały. Przez dwie rzeki pławiliśmy się. Przyszedłszy do Rosławia nad mniemanie nasze niewie- leśmy korzyści zastali i praca się nie nadgrodziła; odebrawszy jednak zamek i przysięgę od Moskwy, zostawił na nim Tomasza Nadolskiego, którego rychło potem dla jego zbytków Moskwa na pal wbiła! Samiśmy się pod Smoleńsk wrócili. Wracam się do rzeczy. Dnia 22 iunii od Białej ruszywszy się ku stolicy, nadeszliśmy tamto wojsko, co się z Tuszyna do króla jmci obróciło, i tych, co z posłami naszymi byli poszli, obozem leżące na Szujsku od Carowego Zajmiszcza^ mil 4.TTamże świeża wiadomość panu hetmanowi przyszła o wojsku nieprzyjacielskim, nowo przybyłym pod Carowe Zajmiszcze, których wybrawszy 8000 Dymitr Szujski hetman wielki wojska moskiewskiego przednich ludzi z Gregorem Wołwiowem^ posłał przed sobą, aby na Carowym Zajmiszczu miejsce dość obronne ubieżeli i horodek zbudowali, skąd by * Poz/aw, aaazło oA. 7/0 Aa; aa pA/. wzcA. ar/ Aao/cazAa. 2 Pawc/ Poy/cazA/ A. 7araana, np/zA/ pror/z/eazA/, żoaafy z 7oaaaą GrazewzAn, por/AomorzaaAp żaa/4rAą. Por. Mez. Z777 .540. 2 7o/aazz AAa/o/zA/, ozoAa AAżc/ a/c zaaaa. ** z/aroz/wca; — /aAp z/arozOro. s Mżc/z/aw, aaaz/o A/a/orazA/c oaA/a/oae or/ Poz/on<a o 70 Aaa 6 CaroMT Zapa/zzcze. )tcr//ap Żó/A/cwzA/cpo Garoito Zaa;/cźc/c ..f/mc ła/A or/ ^za/zAo' /..PoczrpeA / proprcz wp/ay a;ozA/cwzA/c/", wyr/. M7 PoA/ezA/. AtraAów 7920, z. JJJ. Za/oży/ Ay/ car Poryz aa<7 rzcczAp, aa A/ó/c/ zAar/owa/ zraw / proA/ę oAraOac zzcroAą azypa/, /ż po zfo Aoa/ awżc aa czo/o /zć po proAA"' f/aałżc, z. 5<5/. 2 tTo/a/ew Grzcpołz /Gnpor;) WaApcw/ aczczoaczy/ w zaa;arr/otraa/a Dyaaaa Paa;ozwaaca. Po AAw/e A/azzyazA/c/ azaa/ za cara Aro/ew/cza fA*/or/ys/ana 7czzczc w r. 7024 wyz/^paye yaAo wp/cwor/a az/racAaazA/.
126 naszych trapić i żywności bronić mogli. Wywiedziawszy się dowodnie o zamysłach nieprzyjacielskich, p. hetman, niż się oni ufortyfikują, w pogotowiu niż się złączą, umyślił zaraz im dać bitwę, do czego i tego wojska nowego, co od carzyka do króla się udali, chcąc zażyć, z sobą im kazał, a oni dopiero targować, jako to bywa, i zasadziwszy się na punktach pewnych, nie chcieli iść z hetmanem, póki im się tego nie pozwoli*. Nie bawiąc się z nimi hetman dłużej, ruszył się sam i tych jeno przyłączywszy do siebie, co z posły szli byli. s Dnia 24 iunii. Nazajutrz, przyszedłszy pod nieprzyjacieła, jużeśmy go zastali ufortyfikowanego na Carowem Zajmiszczu. Tamże z trudnością od grobli nieprzyjaciela odegnawszy, którzy nam przejścia do siebie bronili, przeprawiliśmy się i długo na błoniu w równinie pięknej pod ostroż- kiem ich równą wagą szczęścia na obie strony z nieprzyjacielem czyniąc, acz nam barzo strzelbą szkodzili z baszt, które sobie pobudowali już byli, wiktoryi z łaski Bożej nie odnieśli, ale ustępować do jam musieli. Wtedy nam zabito p. Wajera Marcina^ i Spodziłowskiego* rotmistrza kozackiego. A ci, co w targu stali**, widząc, że ich nie proszono więcej, sami się domyśliwszy, przyszli do nas nazajutrz. Zatoczył obóz pan hetman, pominąwszy ich fortece, na gościńcu od Moskwy z przyjazdu^ straż potężną i we dnie, a w nocy tym bardziej około nich mając, ostroż- kami wkoło ich ostawiał, na których piechoty i kozactwa po części mając. Żywności dodawania i prochów bronił, że też i im do wojska swego przebyć ani do nich nikt nie mógł. (Moskwa swoję fortecę w kącie lasu właśnie ufortyfikowali, ze dwu stron las mając, a z trzeciej błoto, z czwartej błonie równe, gdzie przekopę głęboką rzucili jako i od lasów, i tak tymi lasami sposobnie ostrożki nasze podemknęli pod bok nieprzyjacielowi, że wierzgać nie mógffTych ostrożków był mistrzem Rudzki Szyszf Wycieczki częste od nich miewaliśmy, ale nieszkodliwe, i Wojsko główne * AfarcńocA/ o ?yc/; 7ałyac/; a/c trzpaaaaa.' „AeOaaa - — z/ączy/ m' z aaaawc.sya 2 cc/wra? czya/Zway" fa/r ('//., z. &5.J. 2Va7eaa'azf Źd/AaewzAa pawZac/a, że źa/a/erz, Azory ayaźc/Z aćoz -Saawzwaaca, ńy/ „a; za/caz aAze?a/, a;az;'a/ z<r z /aa?/ /?aa 2;e7a;aa Aatf/d, a&zyZać yzrzecZe z ańa a/e pazz/;" ć„Pacz[y7eA 2 yzrayrez ...", z. Jćj. 2 Atarcla tfeZAer z^a;^/ 24 czerwca a;ay'ąc /af 24. Por. 2V2cz. /A* 274. 3 .S/taT/z/ZawzA/, yar. /zrzy/z. 22 <2a z. 2J. 4 yy. A/arzy /zrzyzz/2 4o aAaza w 7azzya2e 2 /aryawa/Z z2f a ża/4. 5 z /a-zjyazr/a — a4 zZłaay. 6 zzyzz — /zawzZaaZec, /zar/yzaa/, w/oczgya.
127 moskiewskie już się podmykało ku nam, o którym p. hetman wiadomość mając przez szpiegi i o wielkości ich wzgiędem iiczby naszego wojska, które dosyć małe, bo nas iedwo nad 3000 coś niewiele było, a nieprzyja- ciełskiego wojska nad 50000 przewyższało do boju, a z osobna chłopstwa z orężem do boju 20000, którzy kobyłiny za wojskiem woziłi, a obóz ostrożyli, oprócz tych, co są w ostrożku w obłężeniu u nas 8000 z Woł- wiemJ Wieści po wieściach przychodzą, aie niepocieszne; wojsko się nie łada jako trwoży, a najbarziej z tej przyczyny, że poła sposobnego do potkania się nie miełi, bo między wiełkiemi łasy obóz się był położył, a do tego w tył w ostrożku nieprzyjacieła miełiśmy. Widziało się to jednak na oko, że uprosić się trudno, uchodzić nic rnyśłić, jeno w samym Panu Bogu była nadzieja zwycięstwa. Pan hetman dła języka zawsze wysyłał pod nieprzyjacieła, a ci przywiedłi Niemców cztyrech, którzy powiedzieli, żeśmy umyślnie do was się obróciłi, i ci o wszystkich zamysłach nieprzyjacielskich dostateczną sprawę dali. Zczwawszy' tedy do koła pan hetman pułkowników i rotmistrzów, naradzili się nieprzyjaciela poprzedzić dniem; co miał na nas nazajutrz nieprzyjaciel uderzyć, tośmy dzisiaj umyślili nastąpić na nich, bo już jeno mił 4 od nas stanął. Obesłano tedy roty cicho, aby się gotowali wszyscy na czatę-, żywności z sobą na dwa dni wziąwszy, a diatego cicho sprawowano, żeby się nieprzyjaciel w ostrożku nie postrzegł i żeby nie wiedział o odejściu naszym, boby był bez pochyby wypadł na obóz, a mógłby i wskórać, że naszych barzo mało zostawało w obozie. I tak za Bożą pomocą godziną przed wieczorem w sobotę3 wsiedliśmy na konie i cichusieńko z obozu wyszli, zostawiwszy w obozie rot kilka, to jest: rotę starosty bracławskiego Kalinowskiego, rotę Bobowskiego, w których było koni 700. Kozaków zaporoskich, łiczyło się ich 4000, tamże zostało i piechoty 200. Do potrzeby z hetmanem nie było łedwo półtrzecia tysiąca^ wojska konnego, a piechoty 200. Wozu żadnego z nami nie było, jeno kareta hetmańska, a działek polnych 2, po 4 konie w nich. Szliśmy przez noc, mając kałauzówS dobrych i prawie na świtaniu dnia 4 iulii nadeszliśmy ich niespodziewanych. * **' zfzwatMzr — zn'o/a)wzr. 2 na czaf{? — na ztwadr, no4/'a?4. 3 7 A'/]fa 7670 r. TMfwa óy/a naza/nfrz, f/. w n;'eafz;'e/ę -7 /ipca. ** nółOzec/a /yi/ąca — 2600. 3 /fa/anzaił* — przfwci7n;7fćłv.
128 Puiki jednak zadnie zostały dałeko, a to, że działka zapadszy w błoto w ciasnym łesie, że ich ominąć było trudno. Hetman respektując i na nie i widząc szerokie obozy nieprzyjaciełskie nie śmiał natrzeć na obóz, ałe w skok posławszy do zadnich, aby się spieszyii, wojsko uszykował i kazawszy derewnią zapalić, która tuż nad ich obozem była, w trąby i bębny uderzyć rozkazał. Nieprzyjacieł strwożony nowym łudem, Moskwa z swojego obozu kobyłkami' obwarowanego, dosyć szerokiego, a Niemcy z swojego (bo osobno od nich stałi), jeno się wozami zatabo- rowawszy, wypadać poczęłi i bez sprawy^, jako to pod ten czas według przypowieści onej: Siodłaj portki, dawaj konia. Niemcy jednak pierwiej do sprawy przychodzili, a przy fortelach zwykłych stanąwszy jako przy błocie przy płocie, przy gęstwinie pieszy, szkodziłi nam, mając spiśni- ków^ muszkietnicy. Moskwa też, nie dufając sobie, rajtarów między się rozebrali i pospołu z nimi się uszykował i. Ćma niezłiczona, aże strach było pojrzeć na nie wzgłędem łiczby małej wojska naszegóT Hetman, napominając i sławę nieśmiertelną przekładając przed oczy, każe postępować do nieprzyjaciela, a za tym kapłani, jeżdżąc benedykcyją^ dają. Dopieroż w imię Pańskie potka się rot kitka, a po nich drudzy i znowu insi według porządku. Tym zlecam dowodniej i o tym, kto patrzył jeno, ałe mnie trudno było, bom też swoją gębę oganiał. Służyłem w rocie księcia Poryckiego, atołi wszystkim, iłe nas było, dostało się ochotę zegnać aże do odstępu nad nieprzyjacielem, oprócz jednej roty, której w posiłku rozkazał hetman zostać, p. Kazanowskiego Marcina; to jedno przypomnę, do wierzenia niepodobne, że drugim rotom się trafiło razów ośm albo dziesięć przyjść do sprawy i potykać się z nieprzyjacielem. Hetman bacząc z góry, że nasi jak w otchłań piekiełną wpadłszy, długo w po- śrzodku ich się skrywając, załedwo kiedy się ukażą z chorągwią, którą a coraz do sprawy wołają, już zwątpił o sobie i o wszystkich nas i jako drugi JozueS ręce do góry trzymając, po wszystek czas o zwycięstwo pro- ' Aońy//caaa — ojAryaa pa/aaa, Aaoa/gcya?/ przyrffpa f/o o/joza. 2 ćpz .sprawy — Aez szyAa Mp/eaae^a. 3 jp/źa/Aatr — a:a/pcyrA spMy, raAa?yay. 4 Aa/aa/yAcy/a — MayozAwAfaz/tfa. 5 Tazae, ttoAz /zrae/zA/, A/ary tr cza.s/e na/A/ pa<r/ aaaz/ea; /Aa/, „/ae zpascA/ <pAA zup/, AAa<ą Ay/patAaAaz/ Pzya?a/ąc paA/erz, aż wyA/fa wzzyzfAAa/; aaezzAaacait' 77ay" ÓKz. /azaeya 27T
129 sił. Nadzieje żadnej, jeno w samej łasce Najwyższego wiktoryja zostawała* i tenże z miłosierdzia swego świętego ku narodowi naszemu sprawić raczył, bo już po częstym do sprawy przychodzeniu i potykaniu się z nieprzy- jaciełem, jak znowu i rynsztunku nam ubywało, i siły ustawały (nie bez przyczyny rzeczono: nec Hercules contra plures^), konie też już na poły zemdlone mając, bo od świtania dnia letniego aże pod obiad godzin 5 pewną z nimi bez przestanku czyniąc, już i siłę z ochotą zegnali, nad naturę ludzką robiąc. To najbarziej przed oczyma mając, że wpół ziemi nieprzyjacielskiej jesteśmy, a tak wielki tłum nieprzyjaciela okrutnego przed sobą mając, przed którym ani wyjść obronną ręką, o tym ani rny- ślić, wymodlić się też niepodobna, jeno w łasce Bożej, w szczęściu, a w rękach nadzieja. To jeden drugiemu często a często podawając, dodawaliśmy sobie ochoty i serca, Na koniec i to już nam było na małej pomocy, a zwłaszcza żeśmy i kopij wszystkich już postradali zarówno z siłą, a te są usarzowi barzo potrzebne i tamtemu nieprzyjacielowi barzo straszne. Nam acz już na wszystkim schodziło, a nieprzyjacielowi i serca, i potęgi przybywało, nasi przed się zwykłym sposobem, z chorągwiami na czoło przeciwko nieprzyjacielowi wypadłszy, do sprawy wołają, a ono bez sił i rynsztunku próżno, a zwłaszcza rotmistrzów i pułkowników żadnego nie widać. Przy- chodzim jednak do sprawy, ale nam niesporo; mieszamy się jak w odmęcie. Widząc nieprzyjaciel naszą już słabość, rozkazał dwóm kornetom rajtarskim, którzy na pogotowiu w sprawie stali przeciwko nas, aby się z nami potkali, a ci sami, za łaską Najwyższego, zwycięstwo nam uczynili, bo jako skoczyli do nas niegotowych i zaraz, wypuściwszy strzelbę, poczęli odwrót czynić zwykłym sposobem dla nabijania, a drudzy po nich następowali strzelając, my nie czekając, póki wszyscy wystrzelą, a widząc, że oni odwrót czynią, posunęliśmy się za nimi jeno pałasze w ręku mając, a ci zapomniawszy nabijać, a drugi i nie wystrzelił, tył podali ' aadz;'e/c źadae/, jezzo w .saz;;ej /osce zYajwyżzzepo w;'k/o;y/a zoztawa/a — zapewne ec/;o zzzowy ^d/k;'ewzk;'epo przed A dwa, krdry zagrzewając zyrerz/wo po/.sk;e da Aojn przy- roezy/ TarjJa ..zzecezzdaz /a /oco, zpcz a; vńJafe, za/az /z; nrdozln" f„Począ;ek ; pzoprez . z. d/j. Żd/kzewrk; z;aw;'ązywa/ do zyJzzacj; wo/zAr rzyonkzc/;, kfdre pod wodzą Gerzzzazaka wa/czy/y w p/ęA; Gcrmaad z CAerazkao;; (Tacy!, „Dz;e/a", r. T, 7937, z. 7Ż7J. ^ aec /Tezczdes contra p/are.: — n;c TTerka/e^ przec/wko w;e/a,' i /Tezka/es nze poradź; przectw w;'e/a. Pwmiętniki S. i U. M;mkit-\\lcz6\\ 9
i wpadli na wszystkę Moskwę, która w bratnie obozowej została w sprawie, i pomieszali ich wnet. Straciwszy serce Moskwa pierzchać i uciekać w obóz pospołu z Niemcy poczęli, a my na grzbietach ich jadąc, nic u bramy obozowej nie wziąwszy wstrętu (choć strzelców było kilkadziesiąt tysięcy, którzy najmniej nie szkodzili nam z łaski Bożej), wpadliśmy do obozu ich, a ci widząc, że i tam nas zbyć nie mogą, dziurę w kobylinach obozowych uczyniwszy, pierzchać z obozu precz poczęli i w nogach ratunku i ochrony zdrowia swego szukać, ł tak zwyciężonych^ już Pan Bóg zwycięzcami uczynić raczył; goniliśmy ich na milę i dalej. Wracając się z pogoni, jużeśmy rozumieli swoich zastać triumfujących z wygranej potrzeby, ałiści ostatki konnych, a piechota wszystka, strzelcy i chłopstwo, co w obozie zostałi, gdzie i hetman też ich jeszcze był, jako najprędzej obóz (po ustąpieniu naszym z niego) obwarowali, dziury wszystkie założyli i strzelcami wkoło obsadzili, a do nich z lasów pobliskich, co się były rozpierzchnęli, ci znowu się kupili i obóz znowu zmoc- nili, dział polnych 18 mając u siebie, przystępu zewsząd ku obozowi bronili. Niemcy też w swoim obozie piesi i rajtarowie ci, którzy omieszkali do tego skrzydła, cośmy ich przepędzili z Moskwą pospołu, nie mniej się tworzą jako i Moskwa, a zwłaszcza widząc, jako ich pobraty- mowie dotrzymywają im słowa, nam i pola. Wrzawa między nimi powstała, nie chcąc dłużej być przy Moskwie, którym Pontus* pozwolić nie chciał, długo ich na sobie trzymając. Zastawszy my swoich już w kupie za pagórkiem nieco od obozu moskiewskiego, zsiadłszy z koni, a w ręku je trzymając, i samiśmy to uczynili, dla ufolgowania i sobie, i koniom po tak wielkiej pracy, mając i od nieprzyjaciela pokój. Nie dość mając na tym hetman, a chcąc nieprzyjaciela znosić do końca, chciał z tyłu na obóz niemiecki uderzyć, który był snadniejszy do wzięcia niźli moskiewski, a interim^ Niemców coraz po 2, po 3 przybiega przedając się, a z tą nowiną coraz, że i wszyscy chcą się zdać na łaskę hetmańską: a wtem kilkanaście ich razem przybiegłszy toż powiedają. Hetman chcąc pokusić z nimi kontraktów, a woląc nieprzyjaciela nimi znosić niżeli szablą, rozkazał trębaczowi trąbić, aby się mogli znieść z sobą dla rozmów. Owi barzo radzi pozwolili i część * & /a CarJ;?, z poc/;o;/z<?a/a Fmwcazf/JM — ^ — ?.wncz<Mf/n.
131 niemała ich do hetmana przyjechała, o przeszkodzie jeno od Pontusa powiedając. Pan hetman zatem synowca swego, p. Żółkiewskiego' oboź- nego koronnego, p. Borkowskiego^ wielkiego, którzy różne języki cudzoziemskie rozumieli. obudwu wysłał do nich na kontrakty, a mianowicie do Pontusa, z tym, przypominając mu przysięgę kiłkokrotną jego, że z krółem potskim nigdy wojować nie miał, i to mu obiecując, jeśli się zda na łaskę królewską, przeprawić mu ten grzech^ i do łaski pańskiej znowu przywieść. Pontus na to dał się pociągnąć z tą kondycyją, że kto będzie chciał, aby mu wolno było odjechać ku domowi. W tym poszle do Dymitra Szujskiego moskiewskiego hetmana z tym się deklarując, że dłużej wojska swego już nie może na sobie trzymać, aby on radził o sobie, a ów ledwo to usłyszawszy, wpadłszy na koń i kto jeno mógł, tak prędko z nim z obozu uciekali ku Moskwie, a piechota wszystka do lasów pobiiższych. Straż nasza krzyknie, że Moskwa już ucieka z obozu, dopieroż w pogonią za nimi; gnaliśmy ich na mil dwie albo trzy; więcej w pogoni ich poległo aniżeli na placu. Wracaliśmy się już nad wieczór do swoich; zastaliśmy już i Niemców wszystkich u pana hetmana, i obozy obydwa rozszarpane, zostaliśmy też mszą i „Te Deum laudamus" śpiewając, podziękowawszy za tak wielką a niewypowiedzianą łaskę Najwyższemu. Trupy pan hetman z pobojowiska swoich zwłoczyć do kupy rozkazał i co celniejsze, jako towarzyskie, z sobą wziąć rozkazał, a drugie tam pogrześć. Towarzystwo postrzelane, ranne, jednych do karety swojej, drugich na noszach między dwoma końmi nieść do obozu z sobą rozkazał. "Mało co koniom wytchnąwszy", a nic najmniej nie jedząc, ruszyliśmy' się nazad ku swemu obozowi, a Niemcy z nami, i o zachodzie słońca byliśmy w obozie swoim mil 4 odtąd, gdzie potrzeba była. "" tfar//op try</. z r. /&?#; w rAp. Adro.. mało co komu wytchnąwszy. ' /tdoo; Żd/A/aw.sA;', syo A7;'Ao/o/o, poo'Aoo;orzapo /irotnA/apo ; drofo .S/oors/otro Aefotooa, o</ r. 76/0 odoźoy aie/A/ Aorcooy. Pope/o// :oo!oddy'zOro w r. 7676. Por. Ma:. % /&7. ^ P/otr RorAou.sA/ A. Łodat/ź, ,:yo /todrza/o, p/.sorza z;eo;.;A;apo /oda/sA/apo. ; ztony Oz.:otrrA/a/. P/od/otto/ co proodp w S/ro.sdorp;;. Potrrócnrrzy do Aro;;; pow^cd s/ę s/oż- d/a woy.sAoway. Pro/ odz/o/ w tro/Aocd w 7o/7aotoc/< y'«ż w roAo 760Z, o po/eo; z A/ozAwo. Zoo/ A;7Ao yęzyAdw. Zo;or/ w 7679 r. 3 doAod Poo/H.s.soo & /o Cord/e trz/ą/y dy/ do o/awo// przy poddoo/o s;'a tkodooro /a- :/ao/o 7607, przy czyo; z/oży/przyrzaazao/a, ża ote dadz;'a wo/czy/przec/wAo Zyp;ooo/otr< 7/7.
132 O tym odchodzeniu naszym na czatę Moskwa w ostrożku z Woł- wiem najmniej nie wiedziała i tedwo się byłiby nie rezołwowałi na obóz, jako samiż powiadali potem, by mieii pewną wiadomość odejścia naszego. Naszym kazano na harc pod ostrożek, nie zsiadając z koni; Moskwa ścierała się dużo z nami, a nie wierzyli temu, chociaż powiadaliśmy, że wojsko ich już rozgromione i odsieczy nie będą mieć, aby się zdali, aż tymże Niemcom wszystkim rozkazał pan hetman nastąpić pod ostrożek, których gdy obaczyli, natychmiast im serce upadło i już jęli prosić do jutra na rozgoworh Wlokło się to dni kilka, aż w piątek przebranych bojarów koni 400 z Wołwiem z ostrożka swego do obozu i namiotów hetmańskich przyjechali konno i tamże wszyscy na imię królewica jmci Władysława przysięgę oddawali. Na noc znowu do swego obozu odjechali. Nazajutrz jmć p. hetman i rycerstwa kommunika koni 1000 z jmcią pod ostrożek przyjachaliśmy; tamże pułkami wychodzili z ostrożka, poddaństwo oddając aż do najmniejszego wszyscy. Dla odbierania przysiąg od nich zesłał jmp. hetman Rudzkiego Szysza, Bobowskiego, Dobro- mirskiego i mnie czwartego. Nie bawiąc się tedy na tamtym miejscu, ruszyliśmy się ku stolicy ze wszystkimi, to jest i Moskwa, co przysięgali, i Niemcy. Zaledwo o kilka mil byliśmy, alić przypadnie Moskwa do p. hetmana z stolicy, że cara Wasila Szujskiego postrzygli w czerńce i Dymitra z Iwanem bracią jego rodzoną za przystawę dali, a na nas czekają z ochotą i wielce chcą królewica wziąć na państwo. ' Dnia 12 mlii- pod Możajsk przyszliśmy, który był Wilczek zdrajca Moskwie poddał, a sam do stolicy zjechał; ale nas tam wdzięcznie przyjęto i potkali popi według zwyczaju tamtego z świątościami, z chlebem i solą, Tameśmy tydzień zetrwali, co dzień z stolicy Moskwa z nowinami świeżymi przybywała, że już, już czekają z otwartymi bramami na przyjście nasze; powoli jednak p. hetman idąc, przyszliśmy pod stolicę dnia 22 iuliP, i w mili obozem stanęli. ł w rczyowr — oo rozmoir^. 2 pod Moża/yAi'e;M/o'ot2, o/e /6 /;pco ('„Ma¬ ryna Mnńzc/łdtwa", & 2 Żo/A/głw/tr; naw;/ pod MoyAwT? d włp/n'a (por. „Morwo M/o.sz- cAfoMwa", 5. ZZtJ.
133 Impostońjw Kałudze, wiedząc o wygranej bitwie naszej i o tym, że Szujskiego Moskwa już do monastyru dała, pośpieszył się też pod stolicę z Kaługi i stanął z drugiej strony Moskwy w miii z Sapiehą Janem starostą uświackim; w Moskwie rozerwanie uczynił, bo pospólstwo jego chciało, a bojarowie królewica. Nazajutrz bojarowie z Moskwy od starszych przyjechali do obozu do jmp. hetmana z tym, aby kupcom z towarami i żywnością wolno było przyjeżdżać do obozu, a nam tego i potrzeba było. Mieliśmy potem żywności dostatek i samym nam w stolicy wolno już było bywać dla potrzeb, a z carzykiem zawsze drakę miewali. Po długich sporach w stolicy musiała czerń pozwolić z bojarami na królewica jrnci Władysława, za pewnymi kondycyjamP, z których najgłówniejsze te były: 1. Naprzód, aby wiara ich ni w czym ani w czym odmiany i przeszkody nie miała. 2. Aby królewic jmć wiary ruskiej zarazem został, a inszych wiar aby nie wprowadzano do Moskwy. Ale tę kondycyją zniósł jmp. hetman, mówiąc: „że pan młody, pochopny do wszystkiego, łacno przypadnie do wiary, kiedy mu Pan Bóg do serca poda, a wierność waszą i miłość, i szczyrość ku sobie obaczy". Na czym i oni przestali. 3. Aby carzyka zaraz pospołu z mmi znosili. Było i więcej, ale pominę; te najcelniejsze były stanęły. Tamże z obozu Zarucki, który był pod Smoleńsk do króla jrnci przyjechał z carem kosimowskim, obraziwszy się do hetmana, że mu pod regiment nie dał Moskwy, co się garnęła do królewica jrnci, ale Sołtykowi młodemu, człowiekowi zacnemu tam u nich. uciekł od nas do carzyka śród białego dnia. A potem carowi kosimowskiemu sam pan hetman pozwolił odjechać do tegoż carzyka, bo tam miał syna swego. Dnia 5 augustń bojarowie, zgodziwszy się z nami na kondycyje, przyjęli dzień i miejsce do oddawania przysięgi królewicowi, wpół drogi od obozu do stolicy. Tamże namioty rozbiwszy, stawili się i przysięgę wykonywali z obu stron. Do stolicy dla odbierania przysiąg i bojarskich, 1 — O.IZa.Sl. 2 za jpewnyaH koa^ycyya/);; — za yiewayau' waiwiAaai/. PfA;y l^Ar.sy ryc/; naranA-dw op«M'%o)fa/ /l. P/c/owsA/ w „PMHiac/i" & Żo/tz. 306. 3 Zaynzy.n'^że/1/e or/Ay/o z/f 27 M'erp'i<a f/AmcAAfiy, „Maryaa Af/aMcAatwia", i'. 227J.
131 ] pospólstwa Moskwa z pośrodka siebie naznaczyła kilku, a p. hetman z wojska kilka żołnierzów, i tak całe niedzieł 7 ta przysięga trwała na każdy dzteń, oprócz niedziele a uroczystego święta, że czasem 8 — 10 i 12000 na dzień ich przysięgło. Więcej niż trzykroć sto tysięcy w samej stolicy przysięgało. Do zamków wszystkich i prowincyj temu państwu przyległych bojarów rozesłano, aby przysięgi odbierali na królewica, ! tak w ćwierć roku wszystka ziemia moskiewska oprócz Smoleńska i tych zamków, co Pontus byl obiegł, których potem był dostał, jako: Nowogród Wielki, Psków i inszych tam przyległych kilka. Zima już nadchodziła. Po uspokojeniu z Moskwą trzeba było wojsko położyć po leżach. Nie zdało sję panu hetmanowi, aby w stolicy mieliśmy zostać, a to dla zbytków od naszych, którymi rozumiał, że Moskwie naprzykrzymy się (co potem tak było), ale że się inszym zdało dla okiełznania Moskwy, pozwolił i pan hetman; Możajsk jednak i Borysów osadziwszy swymi, gdzie pułk swój i pułk pana Strusiów naznaczył. Po wykonaniu przysięgi od Moskwy, czyniąc dosyć kondycyi do zniesienia carzyka, dnia 26 augusti ruszyliśmy się z obozu ku samej stolicy. Tamże Moskwa, bramy odemknąwszy, przez miasto nas puściła z wojskiem, bo około daleko było objeżdżać, ale carzyk postrzegłszy się uciekł do Kaługi. Wróciliśmy się nic nie sprawiwszy nazad. Podawano mu też kon- dycyje te: aby się pokłonił królowi jmci, a przestał na ekonomti grodzieńskiej albo Samborskiej; nie chciał, co z jego gorszem było, boby z pokojem tam mógł i do tego czasu jeść chleb, czego mu tam nie pozwolono. Zawarłszy już zgodę statecznie z sobą i przysięgą stwierdziwszy, prosił jmp. hetman, dma 29 augusti, bojarów ze stolicy wszystkich celniejszych do siebie do obozu na bankiet, których znamienicie traktował, a przy tym każdego z nich udarował; koni, rzędy, pałasze, szable, roz- truchanyl, czary, nalewki z miednicami, tak że nie tylko swoje ochędó- stwo własne, ale i rotmistrzów, i towarzystwa nabrawszy im dawał, że i najmniejszego darmo nie wypuścił. Kosztowało go też. fDnia 2 septembris vice versa^, Moskwa zaprosiła też p. hetmana na stołicę na bankiet. Kniaź Mścisławski, natenczas prymas, bo znaczniejszej familiji u nich nie było, tenże sprawował ten bankiet: byłem i ja z p. hetmanem: tamże nas we trzech izbach częstowano. Potrawy moskiewskim 1 ro^nac/;aay — ro^zoy 2 wrf wra — aa osftwo?.
135 sposobem robione, między którymi nic mi się nie podobało, jeno ciasta, j. które na kształt francuskich mają i inaksze; miody zaś rozmaite dawano, coraz uałeją inszego, dając znać, że tego mnogo w carstwie. Nasi zaś prosiłi pilno, aby któregokolwiek chcą, jeno aby nie mieszając jednego dawano, bo chciełi sobie podpić; nie mogli na nich tego wymóc. Darował potem hetmanowi sorok' sobołi nieprzednich, rotmistrzom po parze jeno sobołi, dla samej wzgardy; jeno aby się nie obrażała Moskwa, przyjmowano wrzekomo. Z myślistwa panu hetmanowi dał białozora^ i psa do niedźwiedzia, ałe go pierwiej nim szczwał na podwórzu; zatem odje- chatiśmy do obozu. Pospólstwo przecie nie uspokoiło się było, choć po przysiędze, i niemały wszczęli byłi z bojary rozruch, chcąc odmiany w panu, ałe utarło się to złe do czasu. Dnia 5 octobris za następowaniem zimna gospody na stanowisko rozpisywano w stolicy wojsku, po jednemu dworowi na rotę. Dnia 9 octobris potem weszliśmy cicho do stolicy zwinąwszy chorą- gwie^ nieznacznie, żeby nie wiedziała Moskwa o łiczbie małej wojska naszego. Dnia 14 octobris przystawstwa** rozdano na wojsko, za zgodą bojarów, we stu mil i dałej od stolicy. Na moją rotę dostało się dwa gorodyS; Suzdak' i Kostromic"', mi) 70 od stolice. Tameśmy rozesłał] zaraz towa- ' rzystwo z pacholikami dła wybierania żywności; ałe nasi jako są powściągliwi, nie kontentując się, że pokój mamy od nich, tak sobie bezpiecznie^ poczynali, że co się komu podobało i u największego baja- rzyna, żona albo córka, brali je gwałtem. Czym się wzruszyła Moskwa barzo, a miała czym zaprawdę. Za perswazyją naszych, aby się tej swa- ' zorok — rzZezz/zzeźeZ. 2 Zz/a/czcza pZaka zzzy.s/ztMkzepo, ztrazzepo Zakże zazopzezzz 2 zw/zzątmzy zz/zozą^wze — rozpz/.śzatwzy ttp/zko Zzez Zaz/a, a/zy zzzzyZzć złzeprzy/aczeZa 4 pzzyzZatfzZup - za zzzze/zca po.szc/a, .sZazzołrz.ska żo/zzzez.skze, Zzw. .sZazyc ^ p^ozozZy — zoz. zzzzozZa. ^ ^azz/aZ, /ezZzzo z zza/zZazzzyc/; zzzzazZ Roz/Z zzaz/ zzekzz /tazzzzozzką, 72 Zzzz] zza /zzźZzzoc oz/ tfZoz/zzzzzzezza. 2 /to.sZzzzzzza, zzzzazZo zza Zetryzzz Zzzzeyzz tfo/yz. 27/ kzzz zza pZzz. wsc/z. oz/ Mozktry, 'v ZaZae/z /60k —7609 zZzz/zzozzc pzzrz Z/yotrczyków. " Zzezpz'fczzzz'f — ZzzZa/. pewzzze, AzzZzzze.
136 woli mogło zabieżeć, postąpili nam pieniężną stacyją po zł 30 na koń, a sami już przez swoich z gorodów wybierali posłańców. Szujski, co był carem pierwej, do monastyru w stolicy był dan za przystawą, a potem do Trójcy! był zawiezion z bracią obiema. Posłowie od Moskwy do krółewica idą, Galiczyn Wasilij, Sukin, Filareta patriarcha bywszy. Jmp. hetman też z Moskwy do króla jmci odjechał^, regiment zleciwszy Gąsiewskiemu Aleksandrowi; sam wziął z sobą Szujskich wszystkich trzechĄ to jest cara i dwóch braci jego, i oddał ich królowi pod Smoleńskiem za więźnie. Te pułki na stolicy zostali: pułk Zborowskiego, co się od carzyka z Tuszyna obrócił do króla, pułk Kazanowskiego, co z królem, pułk Wajerów też z królem, Niemców 6000. którzy po potrzebie Muszyńskiej do nas się obrócili, pod sprawą Borkowskiego wielkiego, pułk Gąsiew- skiego też z królem, a ci do Możajska się obrócili, aby gościniec do przejechania naszym wolny był zawsze, pułk hetmański i pułk Strusiów. Dziewiczy monastyr^, który w czwierci mili od stolicy leży na gościńcu polskim, że jest potężny i obronny, rot cztery z pułku Gąsiewskiego na nim położono, rotę Hłuskiego^, Hreczynina^, OszańskiegoS i Kotowskiego^ Żyjem z nimi niedzi[e]l kilka nie dufając sobie z obu stron. Kumamy się z nimi, a kamień (jak oni mówią) za pazuchą; bywamy u siebie na 1 Tzn. r/o monoMero Ay. 7ró/cp, s/pnne^o yro/cAo-Aery/e/ewzA/e^o mo/;oMero, zno/Wn/pr-e^o Mg oA. 60 Am no p/n. wzcA. w/ AtozAwp. 2 7A7orer, pofr/orcAa nKMA/ftrsA/ /or/ 767PJ, o/c/ec M/cAo/o, p/erwzzgyo coro z r/p- noMó TtonronotppcA. Zmor/ w 7611. 3 Ż6/A/envA/ or/yorAa/ por/ Amo/eńzA w Aońen pożr/z/orn/Aa. 7670 r. ^ Ty. tfazp/o, Dpmńra, Iwono. 5 TtfonaMer rVoworA<?w/ezp, z/pnnp A/ojz/or, w Zt77 w. rnayr/otfa/ Mg poza /norom; MosA wy, oA. 6 Am na po/, zacA. 6 lon 77/n.sA; żp/yozzczo wr. 7671 /por. tf/erzAow.sA/, „A7a/o/7o/p", ł. 7/, M P, 66/. 7 la/; 77rrrzp/:o yoAo ro/m;'Mrz w r. 7670 r/owor/z/7 zo/opp w /S;o/g/, pofo/n w AlozA w/o. Żp/ ycszozo w r. 7671 /por. /t/orzńow.sA/, „Alo/er/o/p", /. /77, z. P / nj. s Ozrań.sA/ yoAo ro/m;'Mrz wpMgp;pe w /o/orA 7670—7677 /por. /t/yrzńowzA/, ,.Ala/or;'o/p", ?. 77, z. 70/. s T/ofnnzPz żo/owzA; wpMgp;//o w r. 7670 /por. m/orzAowzA/, „Mo/rr/o/p", /. 7/, r. 70/.
137 bankietach, a przecie myślą o nas. My też ostrożność wielką około siebie miewać musieliśmy, straż we dnie i w nocy po bramach i na pewnych miejscach krzyżowych ulic. 'Y Zabiegając złemu przed czasem, za radą bojarjow] nam życzliwych, strzelców 18000, którzy na stolicy ustawnie przy carze mieszkając karm z spiżarni carskiej miewają, i na ten czas, że tam mieszkali, rozprawił p. Gąsiewski po gorodach, wrzekomo dla niebezpieczeństwa od Pontusa, aby tam mieszkali, a tego nam pilno było trzeba samym, żebyśmy nieprzyjacielowi potęgi umniejszyli. Tęskno im już było z nami, jeno nie wiedzieli, jako mogli zbyć, a pilno zamyślali; trwogi często bywały na nas w mieście, że po 2, po 3 i po 4 razy na dzień do koni; i tak ledwo nie zawsze konie siodłane musieliśmy miewać. Żywności dostatek wielki w stolicy za pieniądze miewaliśmy i tanio. Rynków 14, gdzie z osobna na każdym, czego jeno potrzeba było, dostał na każdy dzień, bo targ zawsze co dzień. Rzemieś[l]nik wszelaki wyśmienity, bardzo dobry, a tak dowcipny, że choć czego jak żyw nie widział, nie tylko rabiał, tedy za wejrzeniem pierwszego razu uczyni tak dobrze, jakby na tym wzrósł, a zwłaszcza turskie rzeczy, jako: czołduryi, rzędy, siodła, szable, złotem nabijane rzeczy, nie inaczej jako w Tur- ż będąc na straży u jednej bramy rota Marchockiego, w której na poczcie towarzysza jednego był niejakiś Blińskł, tenże upiwszy się strzelił kilkakroć do obrazu Najświętszej Panny, który był na tej bramie w murze wymalowany, o co skarga przyszła przed pana Gąsiew- skiego od bojarów. Osądzonoć go w kole na śmierć i tak ręce poucinawszy na stos drew przed tąż bramą złożony; włożono go na ogień i spalono. Była też i o to skarga, że ktoś strzelił z łuku do krzyża na cerkwi, że strzała pod krzyżem w bani została. Czynili queres2 z pilnością i o to, alc_sjg nie możno dowiedzieć, a pewnie by mu rękę ucięto. } jPacholik też jeden bojarzynowi, idącemu z łaźni z żoną i córką, wziął mu córkę gwałtem, że nie znał, nie wiedział, na kogo się skarżyć, aże ** czoMary — fz pere.j prryArryc/a we/waae, Aroea:aIe, aa Arowe. 2 <yaere.y — fo4 <?Meero — ezaAraw) ^oezwArm awe.
13S w niedziel dwie córka jego do domu przyszła, dopieroż skarżył. Tego. kiedy sądzono w kołe, chcieli niektórzy prawem naszym sądzić go na gardło, ałe Bobowski podał sposób i dobry, na który wszyscy przypadli, żeby go moskiewskim prawem sądzono, czym się i Moskwa, i on kon- tentować mogą. 1 tak ci go knutami po ulicach knucono, a chłop wolał, że mu szyję nie ucięto, Moskwa też była kontenta. Dnia 24 septembris* przyszły nowiny do stolicy, że carzyka, który był na Kałudze, zabito w polu za zającem — niejakiś Piotr Urusow^ Tatarzyn krzczonyPiTej nowinie Moskwa niewypowiedzianie była rada. bo już pozbywszy tamtego nieprzyjaciela, na którego się oglądając na nas nie tak śmiele nacierali. Dopiero już wszelakimi sposoby zamyślać poczęli, jakoby nas mogli zbyć z stolicy. Przyczynę tych zamysłów swych kładąc nierychłe przybywanie królewica na państwo, bo oni interregnum nigdy nad trzeci dzień nie miewali, do tego zachodziły ich te wieści, że król sam na państwo miał być, a nie królewic. ł aby tym gruntowniej zamysłów swych poparli i oraz wszyscy się spotężnili, patriarcha^ natenczas w stolicy potajemnie do wszystkich grodów rozesłał łisty, dając im rozgrzyszenie od przysięgi, którą królewicowi czynili, a napominając pilno, aby się do kupy garnęli, a jako najprędzej do stolicy się stawili i o wiarę chrześcijańską gardł i dostatków swych nie litowali, czynić z nieprzyjacielem, którego już, powiada,%,po większej części mamy w ręku, a tego kiedy zsadzim z karków swoich, państwo od wszystkich ciężarów uwolnim, rozlewanie krwi chrześcijańskiej uśmierzym, wolną elekcyją na cara będziemy mieli, którego ze krwie swojej będziemy woleli obrać i być pewni nienaruszenia wiary chrześcijańskiej, w której jest ziemia statecznie ugruntowana, aniżeli z tego łacińskiego rodu przyjmować cara, którego nam gwałtem w ręce tkają, za którym upadek wszystkiej ziemi i narodowi naszemu, a rozorenie chramów^ i wiary chrześcijańskiej tuż w tropy idzie". i OfzrHwfy b/ryr/ Maz/r/attacza /a6 Aa/az/y, yr/yż zaaare aasaa/a/a 22 yrar/a/a f w )fjv/. 2*a/c/zanz/r/aya octobrisj. z n/o/r t/razaif wywar/z;/ z Zrz/ożą? /alarmie/;. 3 A/araia^aaaz /oA*. /Jtb- /6/2J, ar/ /3#P /Hefrapc/i/a w Aazaa/a, a ar/ <*. /606 /ya/a/aia/ra arazZaetfrAń zwofc/; <aa;alac/; ifrzlfpawa/ /azec/w aAapaa/7 pa/zAa-Z/Ia"'zA/a/, za ca za.sfa/ wn^aaar r/a tr/yz/arf/a. ^r/z/a aiaar/ zay/ar/zaar. r r azaraa/a c/aaaratf — za/zzazea/a ź)v/ąlra.
139 Doszły nas te nowiny od bojarów nam życzliwych, którzy acz szczerze z nami postępowałi, ałe aby o tym pewniejszą wiadomość wziąć, rozkazano Wasiczyńskiemu' w 700 koni iść w ziemie dnia 25 decembris dła języka, który autentice- przyniósł nam, pojmawszy jednego kursora z łis- tami patryjarchy. Dopieroż trwoga musiała na nas przypaść po wzięciu pewnej wiadomości i już musieiiśmy potężniej i ostrożniej i we dnie, i w nocy straż odprawować niż przedtem; w bramach wozy zstrząsając, jeśłiby armaty^ jakiej nie miełi, bo był zakaz w stołicy, aby żaden mieszczanin, pod gardłem, nie śmiał u siebie w domu rucznicę chować, ałe aby ją do carskiego skarbu oddał, ł tak się znajdowało pałubie**, jako długie i wiełkie rucznic pełno nałożonych, a z wierzchu zbożem jakim przyzu- tych, to się oddawało do Gąsiewskiego i z chłopy, a on ich pod łód kazał coraz sadzać. Roku łól). j Na święto Bożego Narodzenia wielki konkurs^ łudzi tam bywa, a na Trzy Krółe, to jest na Wodokrzczenieć, jeszcze więcej, bo ze wszystkiej ziemie bojarowie się zbierają dła tak wiełkiej ceremoniji, przez samego patryjarchę odprawowanej na rzece Moskwie, gdzie około przerębi szranki poczynione łudzi zatrzymywają, a majestat carowi ochędożnie i kosztownie tamże przybiorą, który się niepomału dełektuje na taki tłum łudzi patrzając, których bywa (jako ci powiadałi, co tego dostatecznie wiadomi) po 3 i 4-kroć sto tysięcy, co się i na oko widziało, acz me tak wiełe dła rozerwanej ziemi, ałe siła przecie; i pod taki zjazd myśłełi z nami zacząć znnanęT^iasi się postrzegłszy o ich zamysłach już nie strażą, ałe wszystkim wojskiem byłi w pogotowiu jak do potrzeby, przed Bożym Narodzeniem począwszy aż po Krzczeniu, nim się rozjechałi, i we dnie. w nocy koni nie rozsiodływając; co oni obaczywszy zatrzymałi się z tą radą na inszy sposobniejszy czas. bo nas chciełi w śpiączki pobrać bez / ^cwecya tfa.uczya.sk/. ra/aamzfpar. tf/erzkawsk/, ..Ma/cr/a/y", /. //. s. 7/n.). 2 aa/cance — raa^Y/zor/f. 3 arn;a/y — /aaa/, orfża. 4 pa/atac — przykryc/f aa wóz, /arą/, aa ó/apasć waza, /ak wóz w/e/k/. s w/c/k/ kaakar.! — w/f/k/f zpraa/at/zca/c. 4 tfac/akrzczca/c — w kaśc/c/c praway/awayra zaaae /aka .sif/ę/a Jafóaaa. // tw/ę- ff/ac wa<ó* paó a/nar/y/a a/fkca; aa pa/a/ą/kę ckrz/u C/ayi/aya. t/raczys/aść 6 s/.scza;a
140 / szkody w swoich. Trudno już tedy było bezpiecznie się wysypiać, będąc w pośrzodku nieprzyjacieła tak okrutnego i potężnego, skąd inszej nadziei wyjścia nie mogliśmy mieć, jeno mężnie ręką z nieprzyjacietem czyniąc przy wiktoryi z woli Najwyższego; i przetoż wszyscy na tak częste trwogi (których przez dzień jeden 4 i 5 bywało razy), na tak gęstą straż w kolej przypadającą, bo potężna być musiała, a wojsko niewiełkie, iie w tak ciężką zimę towarzystwo wszystko ochotne i sposobne było. bo każdemu nie o rzemień szło, ale o skórę całą. Mnie się natenczas trafiło dobrze: podle dworu tego, kędym stał z chorągwią. a to dwór był Ałeksandra Szujskiego! brata rodzonego młodszego carskiego, po którego śmierci żonę jego oddał car za carzyka tatarskiego, okrzciwszy go na ruską wiarę, za Piotra Urusowa, a tenże to Urusow zabił impostora w Kałudze na polu za zającem. O płot tedy tego dworu był dwór bojarzyna Fiedora Gołowina. Ja-żem znał na Żmuj- dzi Gołowinową wdowę, która potym szła za pana Jana Mleczka^ sędziego żmujdzkiego ziemskiego natenczas, a ta była brata rodzonego jego żona, który tu był wyszedł z Moskwy za Stefana^ jeszcze — powiedają — i tam mu było dano opatrzenie na Żmujdzi, za tą okazyą miałem pretekst do poznania się z nim, zmyśliwszy więcej sobie, czego natenczas było potrzeba do takowej przyjaźni zawarcia, czego in rerum natura** nie było, poszedłem z tym do niego, gdzie mnie i do wrót puścić nie chciano, ażem się powiedział, .że o bracie jego, co w Litwie, mam mu coś powiedzieć. A wrota tam u nich ustawicznie zamknięte są. ,Mo- ^skwicin był barzo rad mi z tą nowiną (jako i każdy podobno, kiedy mu co o jego domowych dobrego powiedają), pytając mię coraz to o majętności, to zachowaniu, to o dzieciach pozostałych. Ja mu prawię jak pewne nowiny ni o czym nie wiedząc i od tego czasu z nim pokimaliśmy się i przyjaźń sobie ofiarowali, z którą mi było barzo dobrze, bo oprócz tego, że często bywałem u niego z towarzystwem na obiedzie, obsyłał ** ^/eA:yaat/er Sza/yA/, yya /trawa ^ac/re/etricza, zaćiiy przez /iorysa Got/aaotra fpor. Żd/AsieifyA:/, ..Począ/eA proprey...", y. Z5J. 2 /aa M/erzAo, yya Jawa, pisarz zie/ayAi ap/cAi or/ r. /60-/, ygr/zia zie/a.sAi żaaa/zAi <a/ r. Z6/6, Opalał aa Irpitaaa/ yAarAowy /iietryAi /626. C/r. A7 /-Z2 JaAe źoae poe/a/e t-e- r/or^ Zt/aaatrag. 2 7). za yie/aaa Paiarepo. 4 ia reraa: aaiara — w rzeczytriyiayci, w iy/acie rzeczy.
141 mię coraz żywnością, cokolwiek mu jeno kiedy przywieziono z po- mieścia', tak iegumin^ wszelakich dta siebie, jako i dla koni owsa i siana, jako mi się natenczas tym wygadzało, a ile na nowP w stolicy łacno uwa- żyć, a nade wszystko jego przyjaźń,stała mi za różany wieniec czasu zmiany^. Ałe i ode mnie mu się też wygadzało w przypadkach jego, bywał też u mnie często na czci, gdzie owak po połsku kazało się dła niego jeść robić umyśłnie, dziwował się, jedząc, bo tego i nie widział, nie tyłko jadał. Z tymem więc miewał rozmowy cicho za tą już ugruntowaną przyjaźnią, aby on mnie przestrzegł, kiedy Moskwa zmianę będzie chciała uczynić; co mi z chęcią przyrzekł, tym mię upewniwszy, abym mu też, jeśliby od nas co się począć miało, dał przestrogę. Nie przyszło jednak do tego z obu stron, bo to jak z gromem spadło, mało kto wiedział; w inszych rzeczach i siłu przestrzegał mię, co się starszym donosiło zarazem. i było to nam wiełce potrzebno. (Trafiło mi się też u kilku być na weselu, a u wielce zacnych ludzi; tam zwyczaj jest taki: mężczyzny w osobnej izbie, a białe głowy w osobnej. Potrawy ich zwyczajem polewki w każdej barzo siła, a dają potrawę w patelni z obu stron pobielanej, na półmisek wstawiwszy, a to dla łacniejszego zgrzania potrawy na węglu, a przyniósłszy jeść nie stawią wszystko razem na stół, ale jednę potrawę postawiwszy, aż tę zjedzą, toż drugą i trzecią, i aż do ostatniej, a tymczasem w ręku dzierżą ci, co przynieśli. Muzyki żadnej nie mają do zabaw przy biesiadach swoich, z tańców też naszych naśmiewają się i za lekkość mają człowiekowi poczciwemu tańcować. Kugłarzów mają niejakich albo szutówS (jako ich om zowią), którzy przed nimi figlują to tańcami rozmaitymi moskiewskiemi, łamiąc się podczas jako mietclnicyĄ to piosnkami, ałe barzo i nader sprośnymi, a oni za stołem siedząc tym się cieszą. A podczas nam się akomodując kazali na liracłf grać, a ta łira na kształt skrzypce, jeno miasto smyczka kołko jest przyprawione we śrzodku, że od spodu strony ' z /MMi/eic/n — z /nań?;/;;; z/enrs/r/eyo. 2 /e^nnnn — jarzyn, ?n?a/ ayd/c żywność/. 2 na notw — w nowyc/: tfarnnkac/; fadcyn: .śror/aw/.s/cnj. 4 czan; znnany — w/nnany, zdrady. ndaro/anMfH'a s .sznMif — Zdazndw, /rc/nM/dw. <* nncfg/n/cy — kny/arzc, /Zno.s'Aroczkon'/e. 2 7y. na //rac/; kordcuryc/;.
142 rznie kręcąc jedną ręką, a drugą kiawisze przyciska, których przy szyjce z dziesiątek jest, a ten przyciśniony każdy cieńszy głos z struny wydaje, ale^jednak wszystko na jedną notę u nich grają, a przyśpiewywają. Potem z izby dalszej, gdzie białe głowy siedzą (bo tam budowanie wciąż idzie), izba z izby, bywa trzy i cztery, wynidzie białych głów pięknie ubranych kiłka, których oni zowią dworzankamiijato są żony sług ich, i staną zaraz u podwoja drzwi, skąd wynidą przy końcu stoła siedzących u niego i żarty swoje zaczną dła uciechy siedzących, naprzód gadki rozmaite, przypowiastki foremne^, ^ potem piosnki, ale to wszystko, cokolwiek i mówią, i śpiewają, słuchając uczciwe uszy boleć muszą; bo ni o czym mówić, ni o czym śpiewać, jeno jako najsprośniej, najplu- gawiej i najwszeteczniej wynaleźć się może. Oni to chwalą barzo i tak wiele uciechy mają; bodaj się ich i trzymała, a największa. Na tańce nasze tak mówią: chodzić po izbie, szukać, czego nie zgubił, szalonym się czynić, a nade wszystko błaznem, bo człowiek — mówi — poczciwy ma siedzieć na swoim miejscu, a patrząc na szuta ku- glującego uciechę mieć swoję, a nie czynić się szutern kwoli komu, bo to rzecz nieuczciwa/Skąd taki tam zwyczaj, moim zdaniem, że oni z żonami i białymi głowami nie konwersują^ publicznie ani im pozwalają między ludzie oprócz do cerkwi. I te każdy bojarzyn i w stolicy przy carze mieszkając, a mając dom swój, cerkiew swoją mieć musi bliziuchno domu kwoli żenie, ajeśli uroczyste święto, do wielkiej cerkwi jedzie, gdzie odpust jest, tedy w kołymadzC* jedzie, która jest tak zawarta, że jeno okien para pobocznych, którymi wchodzi i wychodzi, i te drzwiczkami zawarte, w których okienka są albo z kamienia dartego przeźroczystego, jaki tam jest u nich na kształt szklą, albo z bydlęcych telbuchówS uczynione, przez które ona może widzieć każdego, a jej żaden, chyba kiedy wysiada albo wsiada. Koni u najmożniejszej bojarki para w tej kolimadze, a w białych się najbarziej kochają, woźnic dwa, każdy swego konia wiedzie w ręku za t f/ttwzoaAr/ ^z/arAcMaA:/, MM/ tMoAy tyr/to^/zącc w .?A/a<V r/trora Ao/arrArM^o. 2 — z^raAae, mńMMc. r AoatyarWą — razMaty/a/M 4 ty Aro/ywar/za — tv Aro/arw, karocy. 5 j M//w<-/?ótr z ArzwrAoty, MM/; z A/atty z p^-cAfrza.
143 cugle, a na chomącie u chtobelnego* soboli sorok wisi, na przednim szleja^ podczas aksamitna czerwona i poboczne pasy miasto postronków, i uzdy na koniach, i cugle, a u drugich od rzemienia wszystko; sług około wozu idzie kilka, jako czyja możność,^a w domu dla białych głów w tyle mieszkania swego budowanie miewają, dokąd acz i z nadworza wchodzenie po schodach jest, ale to za kluczem gospodarskim, jeno przez jego mieszkanie tam wchodzić wolno, i to mężczyzna tam i najmniejszy nie bywa, i domowy. Za mieszkaniem białogłowskim podwórza sztuka zagrodzona barzo wysokim dylowaniem^, gdzie ledwo ptak przeleci, tak tylko one swoje rekreacyje miewają. A kiedy gościowi rad w domu, to żenie każe przyjść i dzieciom, którą miasto witania całować trzeba koniecznie. bo alias** obraża, bielidła białe głowy zażywają w pospolitości mając, a ten zwyczaj wiarą5 nazywają jako i każdy; i nie wynidzie do ludzi nie ubieliwszy się, za grzech śmiertelny mając i wstyd haniebny. Bo też tam i zaloty do ożenienia po żydowsku niemal odprawują; młodzieniec panny i nie widzi, drugi aż przy szlubie, a jeśli komu z faworu pokażą pannę, i to nie inaczej, jeno panna jednymi drzwiami do izby wchodzi, a młodzieniec drugimi, i tak potkawszy się wpół izby pocałują się miasto przywitania i zaraz panna odchodzi nic nie mówiwszy ani on też do niej; "ale by im tak wolno było z pannami siadać jako u nas, wierzę, żeby się chłop zapalił i koziełka by przewracał, nie tylko tańcował z panną]]? ^ Bojarzyn sam na zamek jadąc konia jednego rosłego a najczęściej białego ma w saniach, na chomącie sorok soboli, woźnica na koniu siedzi bez siodła, sanie usłane niedźwiedziem białym u możniejszego, a u drugich czarny, kobierca nie pytaj, a na przodzie są tak wysokie dla upryskania od konia, że ledwo głowę woźnicy widać na saniach siedzącemu. Sług, niewolników około niego pełno, na przedzie ich kilka stoi, we śrzodku (bo przód nie usłany) bokiem do niego, a na zadzie i pobok drudzy uwieszą się u sani. Po zachodzie słońca zaś albo w nocy jadący "" Ca/e to zda/ae zaayr/oyo My /et/ya/e tv rAp. AówacAaa. ' c/ao&e/ay * raczę/ /;o/ońe/ap (7;o/oń/a — podtróyay f/psze/J. ^ sz/eya — aprzoż AoasAa. 3 dy/otraa/ea; — pońsor/ą. 4 a//or — atacze/. 3 tworo - rzecz<? aakazaaą przez twory.
144 dzierży przed nim czeladnik, na przedzie stojąc, latarnię wielką z świecą, a to nie dla widna albo światła, ale zwyczaj tam jest taki, że ktokolwiek w nocy bez ognia jedzie lub idzie, za złodzieja, zdrajcę albo szpiega poczytan bywa i przetoż i najmniejszy jako i największy, aby kaźnd uszedł, z ogniem w nocy chodzić i jeździć musi, a kogo bez ognia ułapią, do rmy2 go zaraz oddają na zamek, z której rzadki wynidzie. ; ;dy moskiewskie. Sędziów tak wiele, jako się może wynaleźć spraw różnych; na przykład: inszy sędzia złodzieja sądzi, inszy rozbójnika, inszy rzezimieszka, choć to wszystko jedno rzemiosło, jednaki eksces^, a cóż w różniejszych sprawach? A wszyscy ci osobny dom sądowy, każdy z nich, mają, a zowią go rozrad, i na każdy dzień sądzą z poranku, póki do cerkwi na wielką obiednią^ nie zadzwonią, a skoro dzwon usłyszą, sądy wszystkie ustają. O exces największy i krwawy nie karzą gardłem, jeno knutern, oprócz i najmniejszego podejrzenia zdrady strony osobyS carskiej, tego bez sądu i prawa na najmniejsze go oskarżenie pod lód sadzają i sprawy nie pozwalając dać o sobie. Dłużnik zaś, kiedy na pomieniony rok nie odda, pozwany przed sędziego, w rozradzie stanowi się<^^ przyznali się do długu, a rzecze, że nie ma czym oddać, to mu każe sędzia stanąć przed rozradem, co go z okna widzi, a sługa rozradowy (których bywa po kilku w każdym rozradzie, na kształt siepaczów), palcat? mając w ręku, na półtora łokcia wzdłuż, w łydkę go bije stojącego; na każdy dzień po godzinie, niż zadzwonią do cerkwi, poty, póki dosyć nie uczyni stronie^; a tych bywa zawsze do kilkunastu przed rozradem, toteż kilka sług musi około nich chodzić, rozdzieliwszy między siebie, a każdy sobie w rząd ich postawi i od końca do końca chodząc maca ich po łydkach każdego, po trzykroć zajmując^. 1 Araźn/ — Arary .swwrc/. 2 — MWŹy M'i'g27'ew;e/. 3 ekrcM — wyAryA;. 4 /;a łtw/<4g oMeaM;? — na mrzg M-oczyną. 5 jnw:y — trz^Me;?; ow&y. 6 — zyaWg z?an';a z;'#- ? /w/ca7 - A"'f, S — prZ^CW/H/ccw/.
145 Wolno też dłużnikowi nająć za siebie kogo do rozradu, a najdzie pręd- wiełką zachowują między sobą, starszym i pospólstwu barzo ją zalecają, zakazując pijaństwa, i przetoż karczem (według ich nazwiska kabaków) ani piw i gorzałek na przedaj nigdzie nie masz po wszystkiej Moskwie. Na koniec, człowiekowi pospolitemu, oprócz bojarzyna, nie wolno i sobie gwoli robić w domu to, czym by się miał upić, bo często szpiegowie chodząc upatrują. Starostowie rewidują domy, a przecie najdowali się tacy, że do fundamentu w piec beczkę gorzałki zamu- rowywać umieli; ale i tych poszlakowano, a nie bez karania uszli, a kogo pijanym obaczono, do turmy go zaraz wzięto braźnej2; bo osobna u nich turmą, jako i każdych złoczyńców. Po niedziel kilku za instancyją bywa puszczonym; drugi raz w tymże doświadczony, po siedzeniu długim w turmie, knutami go okrutnie sieką po ulicach wodząc kaci i bywa puszczony. Trzeci raz już i knucony, choć długo siedział w turmie, znowu go tamże, i znowu po kilku dni knucą. i znowu do turmy; bo mają prawo takie: „biwszy knutom da w turmu"! Bywa tego razy do dziesiątka, że mu omierzą pijaństwo, coraz wywodząc a knucąc, a na koniec nie poprzestanieli, tedy go i zgnoją w turmieJjNauk też tam żadnych nie ma ani ich używają, bo zakazane są, a to temu gwoli, aby się który mędrszym nad cara nie nalazł, zaczem by mir (to jest pospólstwo), wzgardziwszy panem, tamtego za pana sobie wzięli, bo tam mir^ siła może. Było to — powiadają — za tyrana owego, że kupiec od nas (bo oni w przejazdach wolność mieli z towarami) przywiózł tam minucyjs wóz, jakom słyszał od bojarzyna, tego to Gołowina, co się pierwiej o nim pisało. Dowiedziawszy się car rozkazał tych ksiąg do siebie przynieść część; że były według ich zdania barzo mądre, bo i sam car na nich nie rozumiał nic, obawiając się, aby tego ludzie nie nawykli rozumieć, rozkazał wszystkie do siebie na zamek wziąć i zapłaciwszy tak, jako kupiec sam ' za ó<eap< — za p<eaay/ze. 2 Araźaa nawa — może.' wraźaa/a Mrma, zrop/e, c/gżAr/e Magziea/e. ! ćńfjzy Araa/oa; óa w mrrna — o/aw.szy Araa/ea; < óo w/ęz;'ea;a. 4 ma* — pm/aa w/e/zAra, pozpó/.ano. 5 maa/cy/ — Ara/eaabrzy, zaw/era/ącyc/; różae propaoz/yAr;', prócz popoóy rówa/eż po/ayczae, óa/e/ raóy płaArfyczae, o pazzcza/aa Arena, zranaaa/a óaateAr, o r/a/ac/t /era/aye/; ap. pocza^Arac/; w. nyr/ana/ Ara/eaóa<z po/.sAr/ ; razAr' Jerzy Grzeporz /Tos/onzAr/.
146 chciał, na ogień ich wrzucić kazał. Z tych jeszczent jedne widział u tego to Gołowma, który mi tak o tym prawił, że miał brata rodzonego, wiełce pochopnego do cudzych języków, ałe jemu nie wolno było publice t się w nich ćwiczyć; chował Niemca, o których tam w Moskwie nietrudno; trafił mu się też Połaczek, co łaciński język rozumiał, t tych skrycie po moskiewsku- wodząc miał, w pokoju się z nim zawierając długo, nabywszy ksiąg łacińskich i niemieckich, i nawykł był od nich siła; jakożem widział ręki tamtego pisanie, z łacińskiego na polski przekładając język, i ksiąg siłam widział łacińskich i niemieckich, co mu się po śmierci bratniej dostały; a cóż kiedy by tam nauka przystąpiła do tego dowcipu? j W rozmowach z nimi nasi zalecali im wolność, aby się z nami spoiwszy tejże nabyli, a oni po prostu: „wasza wolność wam dobra, a nasza niewola nam; wolność bowiem wasza — prawi — swawolą jest; a zaś tego nie wiemy, że u was możniejszy chudszego gnębi, wolno mu wziąć chudszemu majętność i samego zabić, a przez prawo wasze dochodząc sprawiedliwości, powlecze się lat z kilkanaście, niż dojdzie, a na drugim i nigdy; u nas —'"powiada — najbolszy3 bojarzyn najchudszemu nic uczynić nie może, bo za pierwszą skargą car mię od niego oprostak A jeśli sam car jakie mi bezprawie uczyni, to jemu wolno jako Bohu, bo on i karaje, i żałuje^. Nie tak mi jest żal jak od swego brata to cierpieć, kiedy mnie car skarżę, który jest wszystkiego świata panem". Bo oni tak rozumieją, że monarchy większego pod słońcem świat nie ma nad ich cara i żaden mu wydołać nigdy nie może, i przetoż go nazywają: ..Sf),łnce prawiednoje, swietiło rus[s]koje"<kj Car sam w Krymgorodzie ma pałace swoje, ale każdy car nastąpiwszy buduje mieszkanie według fantazyi swojej, połamawszy tamto. Najforemniejsze jednak między wszystkimi Dymitra Pierwszego, bo na kształt polskich; Szujski po nim insze budował, tamte opuścił. Pałac jest muro- ** pakkee — pakk'cz/ne. 2 po /noek/ewskn — nkrany po nio.sk/ewska? 3 na/ko/.yzy — na/Wgk.szy. 4 oprozfo — zknr/n, wjpjna. s jako k?oka, ko on < kara/e, ża/a/e — jako Z?opn, ko on ; każe, < naprnr/za. 3 so/nce pnattnor/noje, suwk/o narkoje — j/ońce prawor/atwe, .śwńn/o rn,sk;'e.
147 wany, którego oni zowią Zołataja Fałat', w tym malowani są wszyscy kniaziowie moskiewscy i carowie złotem; wyżej na ścianach i skłepienie rozmaitymi historyjami starego zakonu. Okna w nim barzo wielkie, idą we dwa rzędy, jedne drugich wyżej, a tych jest 19. Piec podziemny, że dziurami jeno ciepło idzie, a choć tak wielka machina, bo go bliżu 20 sążni z jednej strony, a kwadratowy jest, tedy jest sklepiony; filar ma jeden we środku, na którym sklepienie wszystko wisi. Car się tam pospólstwu ukazuje z osobna i z carową czasów pewnych. Ja w tym pałacu, z kilku towarzystwa, czas niemały stałem, a to gwoli ognia, bo często nas Moskwa kulami ognistymi nawiedzała. A konie nasze w sieni tego pałacu stały; czego snadź Moskwa przedtem nigdy nie doznała, bo i dumnemu bojarzynowi bez pozwolema carskiego do tego pałacu wniść, z ostra- chcm Boha widety2.*j Pałac drugi jest, gdzie posłów przyjmują cudzoziemskich, ałe nie tak wielki.zPodle tych pałaców zaraz cerkiew Zwiastowania Maryi' Panny, w której car zawsze nabożeństwa słucha; na tej na wierzchu krzyż zło.y. Cerkiew Przeczystej Boharodzicy^ na staje od tej, a ta jest najgłówniejsza w stolicy; w tej sam patryjarcha odprawuje; tam car bywa koronowany i w święta uroczyste nabożeństwa tam słucha. Między nimi jest cerkiew Michała Archanioła^, w której carowie się grzebią, ale nie barzo baczne^ groby, a przy każdym grobie obraz jego własny albo na ścianie, albo na grobie wyhaftowany na aksamicie. Tamżem widział grób i onego dziecięcia Dymitra, co się u nas był na miejscu jego zjawił, bo Szujski po ' Zo/ola/a Pa/a/a — Zto/y 7Wac. Op/.s r/olyczy pa/aca f/zw. Graaowaoya Pa/aiay łrza/ez/oaepo w /a/ac/i 7407 - /497 przez r/wdc/i arc/a?e%fón' w/czTric/!, Marco 7?a//o / P/erro ztaroa/o Go/ar/o. ,,7?ar/ott/a la zawera aa wyzo/raa par/orze co/co/oiryia ivi'e7Pą kwai/ra- 'on*a zo/f o poir/erze/aa 460 ;a^ ze zA'/ep/eiaea; /rrzpźon'pa;, HzparOaf aa yedaya; 7;nar/ro- /ohy/a z/ap/e poiror/Ara. 7b ap/0arf7z/ey wówczaz <eprezearacy/ae watrze żiwecTae on.'- czezaey 7?az/ ćy/o za /ą rroaowp earótt*, przezaaczoaą aa aroezyzre cereaioa/e r/trorzTae przypaoHwae poz/dw ap." fTtozaAriewicz, „77/zro</a zz7a/o' rozyyzAric/"', 7933, z. 97J. ^ z c.Urar/aaa Ro/ia H'a7efy — ze z7rae/iea; Popa na/z;ee. 3 (erA/eh- Zw/a.Mwaaa? Paaay Mary/, 7ziy. zoOdr Złwaz/onaata, z&a/oiraay w /. 7404 - 7409 przez are/a/eA/dtz pzAołrsAa/!. Py/ eerArnią pa/acottp. ** GerA/ew Przeczyzley Ro/;aror/z;cy, /zw. Gzp/eazA:/ zoddr ('zoddr Zaz/aęeia /VMP7, wzaiez/oay przez are/alcAra w/ozP/epo ^r/zlo7e/a Paaaraan w /. 7473—7479. s Cer/r/eiy M/c/ia/a Zrc/iaa7o7a z/aa/owaaa przez aier//o/aaz7aepo arc/a7e7rfa yt/er/z/a 7Vow w /. 7303 - 7309. i' Oaczae — zitracp/ąee awapf, oAaza/e.
zabiciu tego Dymitra, co u nich panem był, wstąpiwszy na państwo, a chcąc ten błąd' z siebie znieść, przeniósł ciało z Uhticza- dziecięcia jakiegoś, mianując, że to Dymitr własny, syn cara moskiewskiego Iwana, od Borysa Hoduna zabity jeszcze w dziecięcym wieku, a to — prawi — zmyśłony był, co wstąpił był na państwo, i położył go między cary. Inszych cerkwi jest do 203 w tym zamku Krymgorodzie; między tymi jest cerkiew Św. !wanah jakoby w pół zamku stoi; na tej wszystkiej cerkwi wieża barzo wysoka wymurowana, z której widać dałeko na wszystkie strony stołicę; dzwonów na niej 5 jest wielkich, niernał takich, jaki Zygmunt^ w Krakowie, 22, bo we trzy rzędy idą, jedne nad drugimi, a mniejszych 30 kiłka, z wiełkim podziwieniem, jako tak wielki ciężar ta wieża znosi; to jej na pomocy jeno, że tych dzwonów nie kołyszą dzwoniąc, jak u nas, ałe za serca ciągnąc biją w nie, którego jednak chłopów 8 i 10 podczas ciągnie. Niedaleko tej cerkwi jest dzwon na zuchwah ogromnie ulany, stoi na drewnianej baszcie, na 2 sążnie wysokiej, aby tym znaczniej mógł być widziany; tego dzwonu serce chłopów 24 ciągnie. Niedługo przed wyjściem naszym ten dzwon nakrzywił się ku Litwie, co oni sobie za dobry znak wzięli i niedługo też nas potem zbyli. Zamek ten wszystek zabudowany dworami bojarskimi, cerkwiami, monastyrami, że miejsca nie masz gołego, ledwo jak w podwórzu szlacheckim. Bram w tym zamku 4. * **1 7y. ckcęc wykazać ya/.sze;'.s7wo Dyaakra 5aa;ozwaafa. 2 7/yh'cz aak /Po/^a w ok<g?a 7a;or/aw.s'kka, ykz/e w 7JP2 zawort/oifaay z<Mfa/ carew/cz Dyaa'/;'. 2 Pok kca/ec ZkY w. ky/o /ck aawek oko/o 33. Paaaera f w r. 7673^ ky/o JO eerkw/ ćyor. jega kz;'eaa/k w.' „Zk/or paaa'^/;a'kow o kawaey Pokzcze", /. L 73-70). ** Zapewae ckokz; o w/eż^ „7waa Wke/k/", z/a<^owaa<y w /a/ack 7303 7303 yrzez 7?oaa py/az/aa, a akoaczoa^ w r. 7600. s tZek/ag Paaaera /o „zaw/era w wk/e 37 </zwaa6tr, aaaerzczoayck w cz/eyeck yzfkack ok/ea. y?/eywjzya; wzzyj/k/e kzwoay z/zwoaky z/y^zkaarea;. w k/agka ake/a, w trzecka 7e;;o;e;a, w czwazty/a zaj kawa;. Po z/yag/ck w;'eży kokack w/rz? w/fkrze kzwoay, ;a/ykzy 7yaa y'e^7 yekea ;aa/^cy 73 /oko; okwoka, krąg/ 27" ^oy;. c/7. 7-73). 3 7y. <7zwoa „Zyg;aaa7" z ka7ek;y wawe/rk/e/. 7?y/o ;yy/; y/zwoaów roż;;ey* w/e/kośc; 37. 2 aa zackwa/ — zky7, aak aaa;^,' a;owa 7a o kzwoa/e zwaaya; „car ko/oko/" wag/ ok. 200 7yr. kg, wyzokoźc/ k/ńko 3 /a, o okwoka 20 a;, ZZ777 'f. zerwa/ i/g ok/aa;a/ k/ys-ko z/wa;ae/yowy kawa/ a;e7a/a.
110 jedna ku rzece Moskwie, druga do Iwanogrodu. Na jednej z tych bra- ntic, którą nazywają Frołowskie Worota, orzeł na gałce płatany!, którego Moskwa na herb używa. Od tego zamku, Krym, dzieli mur miąższy i wysoki i przekopa głęboka, omurowana z obu stron. Zamek drugi Ki- tajgorod2; o tym by siła było co pisać, ałe niepodobna wyrazić wszystko, jako kramów siła, których jest 40000, jako porządek wiełki w tym. że każda kupia^ ma swoje miejsce. *^zemieś[J]nik i najmniejszy w kramie ^ robi, nawet i barwierz gołi w kramie. Jako armaty burzącej i rozmaitej niezliczona rzecz po basztach, bramach, murach i na ziemi stojącej wszędy pełno, między którymi widziałem działo jedne, co stem kuł bywa nabite i sto razy strzcłi, a jest tak wysokie, mnie stojącemu po ramie; kuła jak gęsie jajc; to przeciwko bramie wodnej do żywego mostu"* stoi. / W pół rynku łeży działo, moździerz, na przepych snadź jeno ułane, bo ja kiedy w nim siędę we śrzodku, tedy piędzią nie dosiężę od głowy mojej krawędzi drugiej działa; a za zwyczaj to miewali pachołikowie nasi: włazło ich 3 we śrzodek działa i tam aż w kąt pod zapał i w karty grywałi. Cerkiew Św. TrójcyS stoi przy rowie od Krymgorodu, w tej ołtarzów 30. Do tej cerkwi na Kwietną Niedzielę** patryjarcha na ośłe ałbo koniu białym jedzie z procesyją od cerkwi Przeczystej Boharodzicy, a pod nim sam car za cugłe konia ałbo osła wiedzie i potem go pod rękę zsadza. (Duchowieństwo, jako ich wiełe jest, wszystko z obrazami w pro- cesyi idzie i wielka ceremonija bywa; ścielą mu też ludzie kosztowne materyje na ziemi, zabiegając, po których idzie. I zgromadza się natenczas siła łudzi do stolicy. W tym zamku była lwica, w przekopie*! jej było zagrodzono, ale zdechła u nas w oblężeniu z głodu. ' /?/a!aay Mazzaay. 2 A7fa/yara</, czfźć MajArnyaZwarawaaafaf/ /a'prwjza/'/)a/awy w.J,/fżąca w aa/'- M/ż.tzya; Mwa/a, y/away ażrar/aZ; Aaaz//awy aaasza, f/z/e/a;'ca caz/zaz/aaMZra, aaTJwe ya^Za/a pa.w/.Uw zayiaaiczayc/i. 3 /ra/aa — /;aa&/, /awary Aa/a'ae/ri'a. 1 żywy ;aa.s/ aia.U p/ywa/aay, pa/ażaay aa ZiaZwac/; /a/i aa /az/z;ae/<. 3 U^atZ/ay 7*aaaaza /aż w aZar^ac /ZZ/a/yaia^Za „aa/'ifZrA:^zq aaaya azzZaZią /Ml caiAZew 6)t'. 7)'a/'cy /a aa A.szZaZ/ AaZezZiy wy.Uaitaaay /a.s/ yaaeAr, ^Arą(Z /lanZaraZia ZarZawZ raZaaa; zZa/a &Zayay/anZaa.sOi'a Z iZrąfZ waźaZe/sze ayZa.szo/ą aówZazzezaaZa" Za/?. a;Z.. y. Z-Z-ZJ. ZZn<ZaZaa ZVZa4zZaZa ZVZafZzZaZa PaZiaawa. 2 w /?łzaZ:a/aa — w rawta /ai/aczayai zaZawaayia ttw/ą. 7a/a/ cZłarZzZ zayatfaa a raw s/ażąry aaZaia aZaaaayaa
W tym zamku zwoszczyków* stoi na rynku zawsze do 200, to jest sanki pojedynkowe z koniem zaprzężonym, a chłop przy nich, i komu gdzie potrzeba jachać, jakie położenie szerokie miasta, tedy wołi niż pieszą chodzić, dawszy mu grosz, to bieży jak szałony, a woła wiełkim głosem „gis2, gis, gis" nie przestając, a łudzie mu się rozstępują. I są pewne nnejsca, dokąd za grosz wiezie, a tam przyjachawszy stanie, aż mu drugi dać trzeba, i tym jeno swoje pożywienie mają i carowi płacą z tego niemało. Ten zamek ma 6 bram a baszt z kiłkanaście. Z tego zamku przez rzekę Moskwę most jest żywy. W tym zamku zastąpiły domy i bojarskie częścią, i mieszczańskie, ałe kramy najwięcej miejsca zastąpiły, gołego placu barzo mało, przy samym rowie ałbo przekopie od Krymgorodu. Około tych dwu zamków jest trzeci zamek Iwangorodk który i wałem, i murem jest owiedziony białym i stąd jego drudzy Białym murem nazywają: w tym zamku bram 10 i baszt tak wiełe. Pod te trzy zamki rzeka Moskwa idzie, ma miejscami brody, ałe jednak lgnące barzo i prze- toż nasi wołełi płynąć niż brodem iść. I ten jednak zamek wszystek zacieśniony budowaniem i bojarskim, i posadzkich łudzić, że płacu gołego najmniej nie ma, jeno przy bramach w Krym- i Kitajgorodów do niego są, i to trochę; i od murów jednak, i od parkanów dałeko budowanie sadzą, że tam przestrzeństwo do obrony nieprzyjacielowi wielkie. i Około tych wszystkich zamków trzech parkan drewniany, którego oni powiadali na 7 mil polskich około, dwakroć rzekę Moskwę przechodził, to już było miasto samo, barzo gęsto i wysoko nasiadło. Parkan ten był zwyż na 3 kopije, bramy gęste, a baszt po 2 i po 3 między bramami, a na każdej baszcie i bramie dział po 4, a na drugiej po 6, oprócz polnych działek niezliczona rzecz tego to tam było — wymienić trudno. Parkan wszystek z ciosanego drzewa i baszty, i bramy kształtnie barzo ubudowane, deskami z wierzchu nakryte, znać, że nie za jeden to dzień * **i zwoszczyAów — woźniców, /i<rn/anów. ^ F" — ^Arci/ o4 A/erc^M = Aacznoźć/ z óroy/7 3 /wan^oroó a/Ao B/e/yoroó. W^eó/a^ 7*annera „4zm'e/zzy B/e/yoró4 zwa/ .s7f /ac^r/ys Crnrno,fró/Z, ó/a/c^o źe /nary jo^o yon/a/owane Ay/y czarno. Dzćś 7f/. w r. /67# — z/o/z /nóy rt. y.J z oónnaną /arAy o/An/en/ono ; Czp.ść ;a AZoóAwy p;ęć razy yc.s/ w/fA.szn n/r &7a/y/o4" fop. c;'r., 743). ** //osa/ZzAlcA Aa/z; — o.s/aó/ycA /aóz/, osaón;Aón'.
151 stanęło było. Cerkwi barzo gęsto wszędzie i murowanych, i drewnianych, że kiedy do obiedni zadzwoniono we wszystkich cerkwiach, coś się dziwnego' zdało słyszeć. A przecie my to wszystko we trzech dniach w popiół obrócili, tak wiełkie ozdoby miasta tego w króciuchnym czasie zniknęły, jeno zamków dwa w Krym- i Kitajgorodzie, w których my sami zostałi, ochronione od ognia; jakoż potem Kitajgorod przez nich spa- łony, a Krymu całego odjechaliśmy*'^ Ostrożni jesteśmy, szpiegi ws2p!5ue mamy. Moskwa nam życzłiwa często nas napomina, abyśmy czub- o sobie. Dadzą nam znać szpie- gowie nasi, że ze trzech stron wojska idą wiełkie ku stohcy (a było w post wiełki na roztoku' właśnie, Kwietna Niedzieia przybliża się, na którą więc wielki konkurs łudzi zwykł bywać w stoiicy). My już nie strażą, ałe wszystkim wojskiem gotowi zawsze i we dnie, i w nocy nie rozsiodływając koni. W Niedzielę Kwietnią acz siła łudzi było na tę ceremoniją, ałe ałbo ostrożności się naszej obawiali, ałbo wojsk idących sobie na posiłek cze- ka)i, że się o nas nie kusili, oraz wszyscy uderzyć chciełi. W poniedziałek po Kwietnej Niedzieli dadzą szpiegowie znać, że Lepu- now* z Rezania idzie w 80000 wojska i już w mił 20. Drugi przybywszy, że Zarucki od Kaługi w 50000 wojska idzie i już też niedaleko. Trzeci o ProszowicckunS, w 15000 wojska idącym, powiada, ku stołicy. Zewsząd pociechy dosyć, zbroja z grzbieta nie schodzi, ałe nie tym zbyć. Była rada i o tym, abyśmy nie czekali nieprzyjaciela na miejscu, ale na nie skupionych jeszcze natrzeć i po roznu ich bić; i na tym było stanęło, żeśmy mieli wychodzić kilka mił przed stolicę, uprzedzić zamysły nieprzyjacielskie. Aliści we wtorek z rana, jeszcze drudzy mszy św. słuchają, a w Kitajgorodzie zwada się zaczęła Z Moskwą. Tego twierdzić l /'o<Vo/"ao a 7aaaera.' „aa/przó<7 ta/g w zaa;e etyszAaaZy, zaoty w a/?a, da/e/ razea;, a A/eafy aa w^zyztAłc razea; oA/atry / po łrzzys/AtcA cerA)y;ac/:, oAropaość yaAaś .serca przepaa/e"yop. ca., z. 744T ^ cza// — czattaA. 3 aa rozfoAra — )f oAres/e rozkopów, (/. Aoaca zaay. ^ ProAop Ł/cpaaon , itoyowr/a r/azaasA/, /e^ea z or^aa/zaforotr potn/aata a]osA;e,t'- sA;eyo. ^ /ta&cy ZacAarotwcz froszow/ecA/, ^owó^ca AozaAów Dyaana 7/, Ay/ )y;eray ^afaozwaacow; aż <%? _/c^o żaaercć Przec/iMżaw;'/ jfaaowczo Aaaaly^atarze tP/a^yy/atya ; Ay/ ye^aya; z or^aa/za/orów powztaa/a przecwAo Po/aAoa;.
mc mogę' dobrym sumnieniem, kto zaczął, jeśłi z naszych ałbo z Moskwy przyczyna, ale bliżej do tego, ze nasi dałi przyczynę do tego rozruchu, uprzątając pierwiej w domu, niż drudzy nastąpią, żał uwiódł któregoś podobno, a potem już i hamować trudno było. Dadzą wiedzieć panuGąsiewskiemu, że się już nasi ścierają z Moskwą; wypadł na koniu, aby hamował, ałe że już trudno było, a trupa niemało padło z strony ich, musiał im dać pokój, żeby już kończyli zaczętą robotę. Marca 29 dnia we Wtorek Wielki wszczęła naprzód się burda w Ki- tajgorodzie, gdzie prędko lud kupiecki targowy wysiekli (bo tam kramów samych było 40000), w Białym murze potężni nam byli barzo, bo posada większa, a lud bitny. Działek polnych wnet z baszt dobyli i w ulicach zasadziwszy, parzyli naszych. My co się do nich z kopijami pomkniemy, to się oni wnet zarzucą tamą w pogotowiu, stoły, ławki, klosty^ drew mając. My znowu, chcąc ich od tych fortelów wywabić, to poczniem wrzkomo ustępować nazad, a oni w ręku to wszystko niosąc za nami postępują i aby najmniej postrzegą, że nasi ku nim się obracają, to wnet ulice wszystkie zarzucą, a od tych tarasów z rusznic bili, żeśmy im nic uczynić nie mogli, pogotowiu z góry wszędzie, z okien, to z samopałów, to kamieńmi, to drągami przez dylowanie nas razili i już nas (to jest jazdę) ku Krymgorodowi przyparli byli, ażeśmy dla piechoty rzucili się do p. Gąsiewskiego, których nam na posiłek przypadło 100. Acz względem wojska nieprzyjacielskiego barzo słaby posiłek, ale jednak nam i ten był potrzebny, bo przy nich i nas część, z koni spieszywszy się, rozrzuciliśmy ich sztakictyh iż musieli pierzchać. Ale jednak tymeśmy nie wygrali, bo oni znowu, przyszedłszy do sprawy, armatą nam barzo szkodzili, a wszędzie, bośmy na czworo albo na sześcioro z nimi się byli rozerwali gwoli ciasnym ulicom. I tak każdemu niemal już było znojno od nich, radyśmy sobie dać nie mogli i nie umieli, aż ktoś krzykme „ognia! ognia! palcie domy!" Zapalili pacholikowie dom jeden, który się i ATarc/ioeA/eyo ołazyy <7a/< fo/acy. „A7Ao/ay Aył.t.sa^on.si; yocza/ z ryaAa yazy/aarzać znwzczy%ów, co aa /o .sfanay'a z saaAaaa, a w /ec/e z łt-ozaa, żedy ywacy?/< łtaaafować <7z/a/a aa /aa;ay U/ttacc; ńo aa< ?c &y/o yaaaczoac. -S7<?r/ /jocza/e/c ?<aaa/ta, że zaraz yłzołz/yyo %fy"W'Cf/on'a a/oaaecA-a <zac;7/ z/y aa dtf /ła/az / poczyń' A7o-s/nt'g zaiayae" (Marc/mcA/, oy. c;7., z. 774). - A/oj/y — 7r7ot7y. ^ rz^aTr/ety — aaaeyżze ya/ćsady.
153 jąć żadną miarą nie chciał, wierzę, że był zaczarowany ogień, bo i drugi, i trzeci, i dziesiąty raz było, więc zgore to, czym podpalają, a dom cały. Aże smoły dopadli, przędziwa, łuczywa smolnego, też ledwo ogień wzniecili, a drudzy na drugich miejscach też ogień pokładli, gdzie kto mógł. Jako też ogień wziął moc swoją, a wiatr od nas popędzał ku mm, tak ci ich z fortelów ich zraził, a myśmy za ogniem postępowali; zatem noc nas rozwadziła, żeśmy ustąpili do Krymgorodu i Kitajgorodu wszyscy. Jam miał stanowisko w Białym murze, ledwo co mi z większego wychwycono rzeczy do Krymgorodu, a wszystko diabeł pobrał; jedno rozszarpali, a drugie pogorzało, i żywność wszystka wniwecz. Dniem przed zmianą, jako w Poniedziałek Wielki', przysłał mi brat pan Daniel z Możajska (bo tam miał leżą z rotą starosty bracławskiego Kalinowskiego w pułku Strusiowym) podwód 24 z leguminami różnymi, tak obrokami, jako i na kuchnią, czego pod taki czas potrzeba była. Ja nic o zmianie nie wiedząc odprawiłem podwody nazad i czeladnika z ninu właśnie we wtorek tego dnia, kiedy zmiana nastąpiła, który tylko ledwo wyjechał z Białego muru, aliści gromady wielkie Moskwy w drewnianym mieście do kupy się garną, na gwałt w dzwony biją, sypią się zewsząd, kto z czym może, i tak zażywszy rozumu wlazł pod krobią^, co chłopi owies przywieźli, a chłopi byli tak cnotliwi, że go utaili. Tenże w skok bieżawszy do Możajska (tam jazdy mii 18)3 dal znać nocą panu Strusiowi, który tejże godziny z pułkiem swym wyszedł z Możajska i kłusem dobrym pospieszając się był u nas na południe we śrzodę. My na noc do Krymgorodu ustąpiwszy, jakem powiedział, nie miałem się gdzie podziać, stanowiska nie pytaj, choć domów było siła i mógłbym mieć dobre stanowisko, i do szkody bym takiej nie przyszedł, jaka mię potem potkała, ale nieszczęście tak chciało, stanąłem z panem Gra- baniąh towarzyszem moim. w rozradzie, gdzie sądzywano. Stajnieśmy sobie budować musieli, a czas nie barzo dobry, nieostrożno, bo na ulicy, nie ogrodzony domek, nie rychłom się już postrzegł, kiedy wszędzie zastąpili i takem musiał kawęczećs. Żywności choć było w stolicy ' 77. ZR ;aa;ca. ^ pa<7 AraAa? — par/ <7aźe aaczya/e z <7rfwaa /;;A z /yAa ;/o p;zfM'aźfa;a zńaża 9 Z Maża/zAa f/a MazAwy Ay/a aA. 700 Aa;, a ttwc a A /R aa/ 4 paa CraAaa/a — paz/ać Mźe/ a/e zaaaa. s Aaifyczać — ;Ałw'f, ź/yczeć.
154 dostatek i było skąd przysposabiać, ale nie było czym, oprócz pocztowych koni nic nie miałem wozowych, Woźniki jeszcze mi pozdychały, a drugie pokradziono. Ałe powiem śmiały i barzo bezpieczny złodziejski postępek, a o takich w Moskwie nietrudno. Posłałiśmy czeładź, zmówiwszy się z towarzystwem, dła sian albo słomy na derewnie z stolice, a jakoś zrazu wszedłszy do Moskwy na stanowisko Moskwa z nami w zgodzie, jeździć wszędzie bezpieczno. Woźnica mój jadąc nazad z słomą naprzód się wybrał i przebywszy jedną przeprawę, która lgnąca barzo była, wóz drugi za nim idący zawiązłk On stanąwszy na suchym miejscu z wozem swym zsiadł z koni i poszedł pomagać tamtego wozu ratować, co załgnał. Moska! przyszedłszy, choć wóz dobrze było widać z błota na górze, wyprzągł co najłepszego konia z wozu, naręcznego wałacha, i pojachał sobie. Woźnica przydzie, ałiści trzy konie jeno w wozie i tak ci musiał po rnnisku trojgiem koni przywlec wóz do stolicy, a koń przepadł. Do tegoż stanowiska i brata pana Danieła przyjąć musiałem potem. Rada starszych naszych była łada jaka, nie byłi rezoluci^, żywności tytko na niedziel 4 zasięgać kazano, aliści my półtora lata potem wyżyli w stolicy nie wyjeżdżając. Uradzili też nazajutrz, jako to we śrzodę wyszedłszy miasto wszystkie, palić, póki się tylko może zasiąc. I tak godzin 2 na dzień wyszliśmy we śrzodę, pożegnawszy się z tymi, co na zamkach zostali, małą nadzieję mając widzieć się już z sobą; wyszło Niemców z nami 2000. Usary też nasi pieszą, oprócz dwie chorągwie na koniach, moja, pod którąm służył, gdziem i porucznikiem był, albo raczej rotmistrza mego księcia Pory- ckiego i pana Skuminowa starosty brasławskiego, na której był porucznikiem Ludwik Poniatowski^, co potem Stadnicką** łańcucką pojął, ł takeś- my końmi po ledzie rzeką postępowali, bo gdzie indziej przestrzeństwa nie było. Wtem postrzegła nasza straż na Iwanie, wieży wysokiej w Krym- * zan'/az/ — ayiz^z/. 2 razo/ac; — a4waża/. i /"oa/alawA;, z c/iołggw;* * .sMios/r /jra.s/aw.s^/e^o. tfy i.azai- „/tafman Żo7A;ełfzA/ w o.sańarm ma/aor/a/e aap/ffaawa/ jaAo Aerzz/a jwawa/aycA Aa/? zAtaaawaaega żo/a/er.snta, yaAo ^rasaafa, /ap/ażc^ / apryszAa" f„fraM'e/H ; /atyan;" 3, 7937, s. 33^. * zl/;aa -SVa(/a;'cka z Z/eweaA/c/;. ża/ia .,D/aA/a", a połam Aa4iwAa PołaafowrAtaya.
155 gorodzie, że pan Struś nastąpił pod stolicę i ugania się z Moskwą, którzy mu nie chcą dopuścić złączyć się z nami, a też nie masz którędy; w parkanie drewnianym wszystkie bramy pozamykano, straż wielka Moskwy u nich i ciż to, wycieczkę do pana Strusia uczyniwszy, uganiają się z nim. Dadzą nam znać o tym z zamku, abyśmy posiłek jakikolwiek panu Strusiowi dali. Nie wiedząc, jak inaczej ratować, zapaliliśmy parkan w kilkoro; prędko się jął, bo z smoliny samej z drzewa ciosanego był barzo kształtnie ubudowany, który ledwo opadł, jeszcze płomień gorzał, a węgle ogniste, co wiedzieć jako wiele a ile z takiej machiny. Pan Struś, człowiek wielkiego animuszu i serca, nie czekając dłużej, zwar[ł]szy konia ostrogami, krzyknie: „Za mną, dzieci, kto cnotliwy!" I tak przez ten płomień i węgle dnia 30 marca wpadł do nas, a za nim wszyscy. I tak cośmy mieli jego posiłkować, on nas posiłkował. Radziśmy mu byli jak Bóg dobrej duszy; otrzeźwieliśmy trochę, serca nam przybyło; i tak więcej nad to, co za parkanem było, nie przyszło nikomu tego się dnia z nieprzyjacielem ścierać, bo ogień gwałtowny opanował domy, a wiatr srogi popędzał płomień na nie i tak przed ogniem samym ustępować musieli, a my po cichu za nimi; i takeśmy aż do samego wieczora w ten dzień podniecali ogień, aż nas wieczór przygnał do zamku. Tej nocy, kiedy już okrutny i srogi ogień opanował miasto, widno tak w zamkach było, jako w najświetlejszy dzień nigdy lepiej: dymy tak okrutnie szpetne zinąd pokazywały się śmierdzące, nie inaczej, jeno jak o piekle powiadają. Tedyśmy już bezpieczni byli, bo ogień wokoło nas strzegł. We czwartek znowu palić miasto, bo go jeszcze trzecia część została, tak prędko go ogień poźrzeć nie mógł, a bojarowie nam życzliwi radzą i koniecznie potrzebę tego okazują, aby się paliło miasto, póki się będzie mogło zasiąc, dla ufortyfikowania nieprzyjaciela; i tak znowu palić, a ostatek aże w piątek dorobiliśmy tej roboty, właśnie jak ów wiersz w Psalmie. „A miasto pańskie tak umiotę, iże nic tam nie zostanie", a mogę śmiele rzec i koła. Dnia 4 aprylai w Poniedziałek Wielkanocny dano znać, że Proszo- wiecki idzie w 15000 wojska. Pan Struś z swoim się pułkiem wymknął, aby szedł przeciwko niemu, a nie miał, jeno 500 koni w pułku: i tak przydawszy mu koni 200 pan Gąsiewski wyprawił go w imię Pańskie
nań. Potkał pan Struś Proszowieckiego o mil 4 od stolicy, który hulaj- grodami* szedł, to jest na saniach wielkich Wrota na kołowrocie stały, mając dziur kiłka w sobie dła strzelania z samopałów. Do tych sań każdych po 10 strzelców przystawiono, ci i sanie przed sobą pchną, i strzelają stanąwszy jak zza mura, a takich sań tak wiele, jako tabor jego potrzebował, że wszędzie jak w zadzie, bokach, jako i na przedzie taboru wkoło podle siebie były prowadzone. Nie mając nigdzie dziury od taboru, nie Iza- było naszemu kopijnikowi, jeno spieszyć się z koni a rozerwać; i tak uczynili. Wpadłszy zatem w 700 człowieka, za pomocą Najwyższego pobili i pogromili nieprzyjaciela znacznie; więźniów nic kazał mieć, co się nawinęło ścinać, siec. Sam Proszowiecki uciekł zawczasu i dobrze poradził sobie, bo i każdy niczym, jeno nogami ochronił zdrowie swoje. W tej potrzebie z naszych barzo mało zginęło z znaczniejszych, jeno porucznik starosty bracławskiego Kalinowskiego, gdzie brat pan Daniel służył, Wojciech DobromirskP zabity. Nazad się wrócił z wiktoryją. za łaską Najwyższego, z niewymowną radością naszą. Dnia 5 apryla nazajutrz, to jest we wtorek, Lepunow z Rezanu przyszedł w 80000 wojska. Dnia 6 apryla po nim Zarucki w 50000 od Kaługi po zabitym carzyku przyszedł i z nim się złączył. Proszowiecki skupiwszy się z rozproszonymi ostatki wojska swego z nimi też złączył i stanęli u Siemionowa monastyru"*, nad Moskwą rzeką, niżej stolicy, o mile jakoby od zamków, bo bliżej me mieli przy czym się przygarnąć, że popalono wszystko. Dnia 7 apryla, we czwartek, wyszedł pułk Kaza- nowskiego Marcina, koni 1300 w nim, pod ten Siemionowy monastyr, chcąc się z nimi zetrzeć (bo postanowili byli pułkami wychodzić do nich); me śmieli nam pola stawić, nakarawszy sięS świeżą przegraną Proszowieckiego, jeno z harcoWnikiem uganialiśmy się. Potem pod wieczór zeszliśmy z pola nic znacznego nie sprawiwszy. Insze pułki zaś na swych miejscach, według porządku chodzenia w wojsku, wychodziły ku nim, i Aw/o/yrot/y — An/o/Aoioi/i', /no/ow/e ewn/anc, .Mo.soHonf zoronno w noynm oA/fżn/- rzf/, /aZr tv c/war/ym /w/n /nzez n'q/.sZra inozA/owyAr/o ,n' w. Bp/ lo iw/za/ <n- o/ionioyo szańca, Afóry /ofcn: pozmva/ na Ao/acA, a z/nn? na y/ozac/i. - /np /za — n/o można. 3 tTo/cwc/i Do/nomń.sA/ A. Oslo/a, folnł/mz, żona/y ńy/ z ^r4/owjAą. -i Wona.s/c<* ,S7cm/o7!on'r, /w/ożony na /i/c/. wjcA. or/ OHCzc.sncy A/oiAny. s /ła/raiaipjzr ^/f — yifzruw^zr i/o oyiann'^Mn/a.
157 a nic nie wskórawszy, jako i my, wracati się nazad z większą czasem szkodą swoich niż pożytkiem; a też niepotrzebne rzeczy to były i barzo, cośmy potem sami tego doznali, ale poniewczasie. Dnia 16 apryla z kolei wojskowej znowu przypadło pułkowi naszemu, to jest Krzanowskiego Marcina. Wyszłiśmy w sobotę już na insze miejsce niż pierwiej, chcąc ich koniecznie zwabić do potkania. Więc że choć i pułk był potężny, przydano nam jeszcze Niemców łOOO, nad którymi był kapitanem Borkowski', długich goleni barzo, ale tchórz. Wywiedli i oni swoje wojsko w połę, dufąjąc swojej wielkości, bo ich i z tymi, co w stolicy byli, było pod dwakroć sto tysięcy do boju i więcej. Pola okiem łedwo rzucić można, a jak lasem odział, tłumem tego pogaństwa; nie bez fortelów jednak wojska swoje stawili. Było błoto przed ich wojskiem lgnące, przeprawa ciasna, która nas od nich dzieliła w polu; za tę przeprawę harco- wnika ich wyszło do nas więcej niż wojska naszego. Stały wojska w sprawie, patrzały na się, a harcownik się ucierał; szczęściło się naszym z łaski Bożej, przeganialiśmy ich aż pod las na dobrą ćwierć mili też harcownikiem, a wojska nie śmiały się też najmniej ruszyć na posiłek swoim, aby z tyłu nieprzyjaciel ich nie rozerwał, nie dowierzając jeden drugiemu. Trupa padło niemało z strony ich, więźniów się też do zamku odesłało znacznych z potrzeby. Nie przestając na tym, chciał pułkownik nasz Kazanowski kusić się o ten gmin wstępnym bojem; Borkowskiemu z piechotą niemiecką rozkazał był, z jednej strony obszedłszy błoto, z boku im uderzyć, a sam z drugiej strony z jazdą miał na nie napaść. Borkowski nie chciał słuchać: „takiżem ja pułkownik, jako i ty" — mówiąc, ale to zając w nim sprawował. Widząc tedy Kazanowski, że on nie chciał, a sam się jeno z swymi kusić nie śmiał, nie do końca i Niemców dufąjąc, aby na nas z tyłu nie uderzyli, rozkazał się umykać chorągwiom pomału ku zamkown Chorągiew księcia Poryckiego, że na czełe stała, pod którą jam służył, kiedy się już kazano umykać po trosze ku domowi, Kowalski^, co chorągiew nosił, acz był serca wielkiego, choć statury3 małej, ałe że nie był experient4, co miał w miejscu, jako stał, konia obrócić głową, gdzie był 1 Jo/; Bor/cotf.sA/ (por. W^ferzBowzli, „Maror/a/j", f. //, .s. 4JJ. 2 TTonoBT;;. posfać ćBżej ;;/e zoaaa. Boo/erA/ if. A*, s. Z2J nroor/aa Bao;ao/a "<?fo wp/a&a", &fdry zo;ar/ w r. 7617. 3 yfarary — pozrac/. 4 Mppr/ro; — r/otłr/ar/czo/u'.
zad, i tak każdy, i towarzysz, i pacholik, miał uczynić, że szeregi żadne iść nieprzyjacielowi miały, a przednie na zadzie z chorągwią, dla snadniej- szego obronienia się, ku nieprzyjacielowi, jeśliby nacierał, to on z szeregiem nawrócił wszystkim nazad, w oczach patrzającego nieprzyjaciela, który wielkie serce stąd wziąwszy, rozumiejąc, że uchodzim, wszystkim tłumem pocisnął się za nami. Obróci się chorąży nasz do nich, damy trochę wstrętu nieprzyjacielowi, ale cóż? kiedy ten tłum wszystek na nas idzie, a chorągwie, co nam w posiłku miały być, dobrze w przód uchodzą, ani się nazad obejrzy nikt. Widząc, że sami tak gęstego nieprzyjaciela nie możem zatrzymać na sobie, albo raczej dać odporu, uchodzim w sprawie obronną ręką. Kilkakroć obracał chorągwią Kowalski, ale próżno było; Moskwa tak rcsolutc' wpadała do szeregów naszych, żeśmy się tak wręcz z nimi z koni ściągali. Z luków też nam szkodzili, co rzadka u nich, ale takim jednak sposobem, że ugadzali tam, gdzie zbroi nie było, a do tego z blizu2. Borkowski, choćby mógł ratować nas, nieprzyjaciela rozerwać nie chciał. W tej potrzebie pod chorągwią naszą towarzystwa 5 zabito, a Zaruckiego Zacharyjasza^ pojmano; pacholików z dziesiątek zginęło, a najwięcej na przeprawie, bośmy mieli barzo złą przeprawę na błocie, od nich idąc ku zamkowi. W inszych rotach i jeden nie zginął, bo dobrze uciekały. Z Niemców też żaden i rucznice nie wystrzelił. Tym szczęściem nieprzyjaciel zbezpieczniawszy, podemknął się tej nocy pod mury Białe, położył się obozem pod samymi ścianami między Nieglinną4 a Moskwą rzekami, w dobrym miejscu, skąd nam barzo już straszny i silny był, dokąd mu się zewsząd kupiło od razu więcej. Musieliśmy straż pilno po murach odprawować, wycieczki już piechotą więcej czyniąc niż konno, po których nam było nic, bo siła nam ubywało nimi, a im kat wadzi na jednego zabitego miejsce 10 przypędzić im. Obaczy- liśmy, ale już nie w czas, kiedy doprano. Patryjarchę dano za przystawę jako pryncypała tych buntów Malickiemu niejakiemu poruczonego, z roty MałyńskiegoS towarzyszowi, i rero/ule — ci/waź/He. z z MzK — z M.s'A:a. 3 tUspoMHfK? o H/m WierzAowsAr; f/w. „Mafer;'p/y", % r. <5$J- Ry/ /"zez peit/ee eziM w tkoloy^z/e. 4 Meg7i'n"a, /ewy f/cp/yw Mo.s/ wy, oi%/z;'e/a/ący JOypi^oro^ /tpp/poror/ o<-/ R/e/- 5 ARAo/p/ A/o/yerA/, ;o?/"óP'z fpcr. tf/eizAowy/:;, „Materia/y", t. A/, j. Z ; „J.
159 który go tak pilnował, żc nikt bez wiadomości jego i pozwotenia do pa- tryjarchy nie wszedł, a samego i za próg nie wypuszczał. Z tego mieszkania umarł potem w pół roku. Zdobycz wiełką czeladź miała i towarzystwo niektóre, a ile z pułku Zborowskiego, bo oni w Kttajgrodzie stali, a tam wszystkie kupie moskiewskie, kramy i towary, choć ich wielką liczbę kładziono, i zaprawdę było co widzieć i zadziwować, a jednak do wieczora we wtorek, pierwszego dnia zmiany, i jeden kram cały nie został; jedm się bili, a drudzy łupili. I przetoż wszyscy na majdan składać się musieli i przysięgli wszyscy towarzystwo i pacholikowie rotą od wojska napisaną w kole przed tym towarzyszem, co majdan przedawał, a w każdym pułku był majdan osobny. U nas był Andrzej Rusiecki*, z naszej roty towarzysz. A rzeczy tych przedawanie tak było namówione, za co by kupiec albo szynkarz dawał tak wiele, tedy towarzyszowi samemu wolno, będzieli chciał to kupić, połowicę tych pieniędzy dać za tamto. Nie oddawali niektórzy wszystkiego, choć przysięgali, a nawet i z towarzystwa, za co niektórych znacznie Pan Bóg karał. Grało z sobą dwaj towarzyszów nie oddawszy na majdan; mieli i pieniądze, i klejnoty, i fanty między sobą (a w zamknieniu jeno dwaj, żeby ich nie wydano); w tym snadź się powadziwszy o coś (bo nikt o tym wiedzieć nie może), przebił jeden drugiego, ale nie mienią, kto i z czyjej roty, sztychem na wylot, że oba zaraz pomarli. Naleziono i te rzeczy, i ich już nieżywych. Znacznie Pan Bóg i wojsko wszystko karał po tej przysiędze, znać, że tam siła było niesprawiedliwych przysiąg. Ja nicem nie kupował na majdanie, bo nadziei żadnej odsieczy sobie nie mieliśmy, dziś, jutro obiecywaliśmy sobie uchodzić obronną ręką, kiedy by nam, uchowaj Boże, przyskwarło^; z tyćh przyczyn wolałem kopę goto\%ą3 chować, którą snadniej uwieźć niżeli fant. Drudzy nie respektowali na to, nakupili dostatek, a potem dziesięciorako pieniądze brali za to; ja zaś i swego własnego, com z sobą ochędostwa miał i szat, nicem nie wywiózł, a com był kupił trochę a msze z kaźmy* wziął w kar¬ * -4łM/rzf/ 7?a.s;<?ck;, powa/o pockokząc^ z J?a.HPck<c/; /i. jRaw/cz, oz/aa^c/i w wp/. Mw/oaaer^kÓK, /a&eMńn < aa kiOwe (por. Wierzćoink;, „Mofer/a/y", /. //, i'. 2 przp.:kifor/c — przyptfk/o, T/okaczy/o. 3 kopo yokwa — polony p/eakp/z. 4 kaźaia — froz. kozaaj .skark.
10<J mowych pieniądzach', to tamże zostało i moje własne przy tym, kiedy nas gromiono w Rodni pod Starzycąk Mąjdanowych pieniędzy po złotych 28 na koń wojsku wszystkiemu dostało się. Częstośmy na wycieczki wychodzili pieszą, bośmy pobłizu siebie byli, ałe nie tak naszym chceniem, jako musem przyciśnieni; bo jako nasi dla trawy koniom wyszli, to wnet zwada z nimi, to my swoich posiłkujemy, a oni swoich, i tak podczas krwawa draka, a podczas śmiertnaja draka! jak oni zowią, z wielką szkodą jednak naszych, bo wynidzie u nich na wycieczkę tak wiele, jako my i wojska nie mamy. Częstośmy i na zasadzki w nocy wysyłali za Moskwę rzekę konno, a potem dawszy przyczynę przywodzili ich na nie; bywałoć z łaski Bożej często, że niedaremna praca bywała, ale jednak nam stąd korzyści niewiele, chyba więźnie na odmianę za swoich dając, tymeśmy się handlem jeno bawili. Wziąwszy wiadomość p. Jan Sapieha o zmienię*' stolicy, który jakoś po zabiciu carzyka odszedłszy od Kaługi leżał w Massalsku i około po włościach z ludem swoim, mil 60 od stolicy, wezbrał się do stolicy z wojskiem swym, dawszy się z tym słyszeć: że bić się z Moskwą nie będzie, jeno umawiać kontrakty z nimi. O czym Moskwa mając wiadomość, a wiedząc już o nim w Możajs^u, wysyłają posłów swoich do niego, znosząc się z nim i chcąc go wyrozumieć, z jakim umysłem^ idzie? Upewnił ich i przez posły ich, i przez swoich znowu, że z dobrym dziełem do nich idzie. Oni potem sami celniejsi bojarowie (kiedy był pan Sapieha w mil 6 od stolicy, u monastyra Wiazomy" nazwanego) do niego jechali z czołem bitem. O czym się tam namawiali, trudno wiedzieć, to tylko, że zawsze na straży, kiedy się z nami Moskwa swarzyła, to więc powiadała: że na was Sapieha idiot k nam?. Moskwa jednak, choć się z nim znosiła, nie dowierzając mu ufortyfikowała obóz swój potężnie ostrogiem i przekopą głęboką z czun- kiem! który dotąd tak stał bez wszelkiej opatrzności. 1 w kat/aawyck p/erapr/zack — //. przezaaczaayck aa wyźyw/ea/e. 2 /tarkaa por/ .Starzyć;?, aacyjcawe^ć aac/ ak. /<S k/a aa p/r/. a</ ,Sfa<zt'cr. 3 ,śaaer?aa/a c/raka — jaa'er/e/aa ka/ka. 4 o z/a/ea/e — o w/ara/aawyw/e. 3 aa;ysk?a: — zaa;y.s/ear 6 tf/azpao,, aaę/jcawarć aa p/a. zack. o a* Ma.sk wy. Sap/eka ky/ ?a/a ar/ /S </a 77 czerwca /par. „ka/.sko a ATa.skwa", s. tOP). r .Sap/eka ;t//ay k'aaa; — -Sap/eka /r/z/e r/a aas. s z czaak/ea) — Wawa a/e zaaae.
1H1 Dnia 17 maja* p. Sapieha przyszedłszy pod stolicę, a nie przechodząc rzeki Moskwy między monastyrami Dziewiczym i Siemionowym na górze obóz położył; do stolicy ani sam, ani towarzysz z wojska jego do nas żaden nie postał. Dziwujemy się i czekamy, co dalej będzie, znaszając się z sobą, bywając u siebie, my ni o czym nie wiemy w zamku, a chcąc wyrozumieć zamysły jego, dnia 21 maja^ uczynili wycieczkę starsi nasi, zasadziwszy w nocy kilka chorągwi w zakrytym miejscu, ale jednak dali o tym znać p. Sapiezie, nie wzywając go do tej potrzeby, ale jednak rozumiejąc, że i sam się domyśli, czego potrzeba. Wywabiliśmy Moskwę prawie im pod nos, na błonie dosyć szerokie i równe, które między stolicą i obozem pana Sapiehy leży; on swojemu wojsku wszystkiemu kazał stać w sprawie przed obozem, patrząc z daleka na naszych. Kiedy się już i długo z nieprzyjacielem czyniło, i byliśmy mu za Bożą pomocą silni, znać, że mu niemiło było, przysłał do naszych, aby z pola schodzili, a w takim razie, kiedy się nieprzyjaciela ma po woli, rad by człowiek i z gruntu go wywrócił. Nie chcieli nasi takiej zabawki opuścić; on drugi raz przyszłe, aby schodzili z pola, kazawszy to powiedzieć, że „z zadu na was uderzę". Już tu muS, radzi nieradzi musieli ustąpić do zamku; wiktoryja przecie przy nas z łaski Bożej. W tej potrzebie p. Zienkowicz Eliasz^ był we złej toni, bo to skrzydło, na którym on był, słabieć z nieprzyjacielem w czynieniu (dla wielkości tłumu nieprzyjaciela na nie obróconego) poczęło było, zaczem i jemu uchodzić przyszło z drugimi; błoto mu się trafiło, tamże i konia zbył, pieszo uchodził; nieprzyjaciel już go był oskoczył i znać, że żywo chciał pojmać (boby był mógł zabić, mając po woli), łuk mu już na szyję zakładać począł; zatem nasi odgromili go i nieprzyjaciela porazili. O panu Sapiezie takie natenczas tam glosy były: że sam chciał na carstwo i przetoż tak łaskawie do nich przyjeżdżał, znaszał ^się z nimi. Trak-„ tował pierwiu snadż o sobie, ale że nie po szwu"* rzeczy szły, kusił i nas z nimi godzić przez traktaty, więc że i w tym nic nie sprawił (bo Moskwicin hruby do niczego się pociągnąć nie dal), opuścił ich i udał się 1 W<Of/oaMM'ć A/f/aa, pdyż w /y/a czasie for/ 7 c/o 23 aią/a/ Ay/ .SapioAa /w/ ^aio/easAicai, o por/ Mo.sAuri z/atta/ siy *7 czerwca /por. ,,/Ws'Aa o A/osAwa", s. 307—209/. 2 lEypar/A//o roze^ra/y .sie / /ipcafpor. //irscAAer^, „A/aryaa Z/aiszcAówaa",s. 237/. 2 Z/eaAottaeze to/ ZieaAiewicze A. Sios/rzeaiec a/Ao Ae/iwa, ror/ziaa sz/ac/iecAa osiar//a w ZE/ w. aa MZi/easzczyźa/e t w zieaa aowogror/zAie/ fMes. Z /<59/. 4 a/e po .szwa rzeczy sz/y — aio w/ot/Zo sif. PmtiiytniM b. 1 U MttslUrtthzótt 11
162 ku nam. Dopiero z panem Gąsiewskim się znosić, co datej robić; znosić nieprzyjacieia niepodobno, obóz dosyć warownie ufortyfikowany, pogaństwa tego ćma niemała i myśleć próżno, a żywności już też nam nie stawało. Postanowiłi, aby p. Sapieha z wojskiem swym, którego było ze 2000. w ziemię się puścił nieprzyjaciełskim sposobem, ogniem i mieczem pustosząc; namże też żywności potrzeba było, dła której umyśłnie to iście pana Sapiehy uczyniono, a przy tym t ten głos puszczono, że mieczem i ogniem plądrować, aby ich mógł do kommizeracyi ziemi przywieść'. Nie ruszyło to nic Moskwy przedsię. Posłaliśmy jednak z p. Sapiehą czeładzi dła żywności, kto co mógł, dnia 29 maja; jam był 4 posłał, owo że wszystkich było 1500, dawszy im Rudzkiego Szysza za s.arszcgo. Dnia 3ł maja, trzeciego dnia po odejściu czeladzi z panem Sapiehą od nas, przyszła nowina, że pan hetman Wielkiego Księstwa Litewskiego^ idzie (a on jeszcze był pod Pieczarami^ natenczas, na granicy inflanckiej, mil 80 od stolicy). Tryumfować naszym przyszło z tej nowiny, dzwoniono we wszystkie dzwony, których barzo siła u nas była, bito z dział wszystkich, strzelano z ręcznej strzelby, a to naszę nagość wydało, bo przez odesłanie czeladzi rzadko nas na murze było, rzadka i strzelba też być musiała. Porozumiał nieprzyjaciel zaraz o słabej potędze naszej i zaraz tejże nocy, ja- kośmy z wieczora tryumfowali, przypuścił do szturmu, godziną przede dniem. Była w Białym murze baszta, od Kitajgrodu pierwsza, która że na wielkiej przeszkodzie byłaby nam, by miała być u nieprzyjaciela, osadziliśmy ją byli dobrze; rota cała Bobowskiego, koni 400 w niej było. A ta też baszta i im szkodę wielką czyniła i była im prawie jak sół w oku u nas. Do tej szturmować poczęli i wzięli ją zaraz, znienacka trafiwszy na ubezpieczonych; a jako prędko wzięli, tak pręciusienko przysposobiwszy od siebie prochów, kul, działa, które na się mieli obrócone, na nas już na- rychtowali. Przypadnie pan Gąsiewski, a widząc z wielkim niebezpie- 1 Jo kofK/H/zez-acy; przyw/ede — dda/ w z/;acze/da.' p/zytv/'es'g da /ddowa/z/a .Hf /;ad udana? z;'e//do. 2 Ja/; karo/ Ckodk/endcz. 3 P/eczary, P/gezo/y, /n;'g/'scotrośg ;;a pra/dcy ;7;//a/;ck;e/ / knfHwa ///o.sk/gtrsk/gpa, ok. 7d k/n od Dz/n;y. CZ/adk/etr/ez /de rnyź/a/ //dyń' //od Moskwę. „o s7o/;ey /de o/y.śZg, ekyZ/a z //a/tg/M pospo/a", //a/a/zdaH zooderza/ /;a udana? /fkf wyr;/.szyć pod Psków, przed czy/n przes/rzepa/ po s/ryy ddZeroaZ/a CZ/odk/etr/ez. „Pod /g P/eczary pod Psków /de trszysey oZ/wa/ą /o przeds/fM/z/fC/e ttoszmosc;"' (po/', „kdrejpoadeacy/e Ja/;a koro/a Ckodk/ewZ- cza ", opr. tP. CYia/ng/ow.sk/, tPa/.szatra /ZZ7J, Maz. ko//s7. kw/dz/ó., /. /, s. W d/dj-
163 czeństwem naszych stracenie tej baszty, przełoży towarzystwu i rotę Młoc- kicgo* tam obróci, a oni i sami z ochoty, a iłe widząc swoje złe resołute z szablami jeno skoczyli do nich po murze, po blankowaniu, którędy od nas do niej przejście było, gdzie tak wąsko, że łedwo dwaj pospołu iść mogli, i wpadłszy do baszty wysiekli ich z niej wrącz i basztę opanowali. Prochu beczek kilka znaleźli, co go oni przyprowadzili. Natenczas dwóch towarzyszów nam zabito dobrych: Dudzińskiego^ i Bobrownickiego Ni- kodenntA Moskwa, straciwszy tę basztę, obrócili się na drugą stronę tłumem wielkim po Białym murze ku Krymgorodowi, bośmy połowicę Białego muru, od Krymgorodu począwszy aż po Twerską bramę, osadzili i bramy, i baszty. Oni z tym umysłem poszli, aby ten mur odebrali u nas, czego prędko dokazali przez słabość potęgi naszej. Przyszło nam insperate^ wychodzić do nich, jakośmy na murze byli; wpadają chorągwie, a pod każdą ledwo 20, a najwięcej 30 człowieka. Dopiero po zbroje słać musieliśmy i tam się w nie ubierać, ale jednak nie pomogło to nic. Musieliśmy uchodzić do zamków przed mnóstwem nieprzyjaciela, okazawszy już tamtychs, co na murze, bramach i basztach są (znacznie na nas jechali aż do samych bram zamkowych). Tamże ci, co na bramach byli, jeśli nie wszedł który z nami do zamku, to im się w ręce dostał. Na bramie Mikulskiej, która od Twerskiej bramy pierwsza^, było Niemców naszych 300, bo też Twerska brama była od Moskwy dobrze osadzona, a co za Twerską bramą było muru aż do samej baszty tej, gdzie Bobowski straż miewał, co ją byli nam wzięli, to Moskwa trzymała i osadzała, a przy tej części muru i obóz swój mieli za murem od nas. A co zaś na drugą stronę za bramą Mikułską aż do samego Krymgorodu, to my 1 Zlar/rzoy M/ock/, rona/sfrz, /<rzj%Mwa<?z<y r/o okoza .Samozwańca ye^/aą ckorąp/csr ńazar.ską, r/rapą kozaków z krre.sk/ey kca/ec/eracy';' (por. A/arckofk;', op. c/f., .s. 2 Dła/zó/zkł, po.syać kkźey mc zaaaa. 3 /e/końcoł Z?okrowa;'rk(, .sz/arkc(c k. Doktta, z ror/zkły /aa/opokk/ey, o.s(aó/ey w r/rap/e/ po/. A'M/ w. /;a /.k)r/c. 3 óf.spcrałc — a/ezpor/z/owaa/o. 3 okazan'.szp yaź /a/a/yck — a;oże aaa/o /ryć or/kazats.szy (*oókazać w zaaczoaa/ oc/- f/a/ać/, aaay. pcrzac/wcszy rara/yck. << Mezapokao scM/c, póyż A-//ka/zka kraara / M/ko/.skąc wcrofaj ky/a czfćc/a /or/y- Tkacy/ Arrańa, aa/oaaa$r 7*łrc;.ska /7w/erjk//o woro/a/ ky/a yo^/aą z kram w zcwaą/rzaym okwarotraa/a Moskwy, /zw. Z/om//aaao/ Go/oó. Po /owe/ saoł;(c or/ JMkakk/ck ky/y 7ro/ck/e wo<ora, zapowao o a/rk a;yk/o/ A/ark/cw/cz.
trzymał) t osadzili. Ten mur wszystek szturmowała Moskwa potężnie, a myśmy jeno patrzyli, a ratunku im dać nie mogli, i by mieli proch Niemcy, obroniliby się tm, ale tylko z beczkę go mieli, nie spodziewając się tak nagłego nieprzyjaciela, i ten wystrzelali do szczętu, że już kamieńmi, cegłami z góry bronih się im; dopieroż prawie gołą ręką, bo ich wzięli na wiarę, i choć żywo ich do obozu zaprowadzili, tam jednak jednym szyję poucinali, a drugich potopili. Toż i wszystkim basztom, które już nie miały takiej potęgi, działo się. Jest baszta o pięciu wieżach na zakrzywieniu zamku jakoby albo na rogu w tym Białym murze nad rzeką Moskwą, na tej było piechoty polskiej 300 Grajewskiego!; porucznikiem u nich Krajewski^, a ten tylko przy piechocie był. Do tych kiedy przyszło pożarem, bronili się zawarłszy się na baszcie dużo nieprzyjacielowi i obroniliby się, by był ich nie zdradził dobosz, który natenczas przedawszy się do Moskwy od nich powiedział, że kul ognistych i przypraw rozmaitych do zapalenia pełno w tej baszcie na dole, na samej ziemi, która na kształt bramy dziurę miała do tego tam miejsca, a nie zawarta była, bo i wrót nie było. Tamże oni, wnet strzał parę przyprawnych zapaliwszy, wystrzelili między te kule, że się tam wszystko ogniem zajęło zaraz. Piątra w tej baszcie że były drewniane, nie sklepione, trudno było naleźć miejsca i na czwartym piątrze. bo tak wysoka; do drzwi już też trudno było, choćby i chcieli wypaść resolute, bo płomień prędko wielki opanował, i tak oknem za mur nad rzekę po powrozie spuszczać się musieli, choć i tam śmierć swoję przed oczyma widząc, bo który ziemi dopadnie, to go wnet na szablach rozniosą Moskwa, których tam było gwałt; jednak woleli, niżeli od ognia zgorzeć. Pogorzało ich jednak niemało, co się i do okien nie domieścili. Patrza- liśmy na wszystko z zamku, serce od żalu bolało, radzić nic nie mogliśmy, siły nie było: z tych jeno porucznik wyszedł potem na zamianę, a wszyscy poginęli; i tak mur Biały wszystek odjęli nam od Kryntgorodu. W tej wycieczce zabito Gozdzikowskiego^ rotmistrza usarskiego. do któregom ja był wjachał tygodniem przedtem na koni ośm i musieliśmy pod tąż ' Gra/ftuAr/ B/ofr. r/irorzaa/a A<o/gtv.s'/ć/ </on'6</ca p/ec/tory /ao/ow.sA/e/ m /66# r., roranyfrz Bró/fmsAr/, aa.!/ępa/p por/sw/c/Z /ae/i/r;'. Z/aa</ w 76/9 r. Żoaa A*a/arzyaa Gora/cśra, cor/tra Za/Barza, aa/ora „Dtyorzaa/aa". 2 /Ga/oinA/ /por. WGprzAon'zk/, „Ma/or/a/y", /. //, j. 62/. 3 Gozr/z/Aon'.sA/, z rof/zary yz/acAecAr/ey /;. /.ońpjż, os/aJ/p/' m /?ar/oanA7fa! oraz u /Vono^r6r/zA:<'pa;/por. Boa. P7. MGprzAo tnA/, „Mafer/a/y", ?. //, y. 2 / aj.
chorągwią dosługować ćwierci, gwoli kwaterze, cośmy ją w poruczenm u siebie mieli do straży: pana Zienkowicza w szyszak postrzelono, ale nie przepuścił. Dnia 5 mmi. Potem w kilka dnt nieprzyjaciel, wziąwszy armaty i ludzi z potrzebę, szedł pod Dziewiczy monastyr, na którym ludzi naszych było rot konnych 2 kozackich, Hłaskiego' i Orszańskiego^, Niemców służących 200, Niemców moskiewskich, co już tam w stolicy żyli, ale przy nas byli, było 300. ł ciż zdradę uczynili, że swoję kwaterę zaraz poddali, ledwo strzelono kilkakroć z działa. Przed tym dniem albo dwiema, chcąc Gąsiewski dać znać panu hetmanowi litewskiemu o tym obegnaniu naszym od nieprzyjaciela ze wszystkich stron (bo i za rzeką Moskwą przy cerkwi murowanej uczynili sobie horodek, gdzie kilka tysięcy ludzi mając, bronili nam wyjścia z zamku i kulami ognistymi często nas stąd nawiedzali), wyprawił kom 10 towarzystwa, na dobrych koniach, każdemu z osobna dawszy listy do hetmana, mając nadzieję, że któryśkolwiek odniesie. Dzień był barzo pogodny i jasny, a wołał wtedy ich wysłać, bo oni nie tak we dnie pilnują na straży, jako w nocy, a do tego się i przesypiają w południe; ci jako przyjachali nad rzekę się pławić, z malusieńkiej chmurki deszcz tak okropny spadł, że człowieka przed sobą nie widać było, i w tym zaburzeniu przeprawiwszy się 9, bo jeden koń nie chciał iść wpław żadną miarą, mimo ostrożek nieprzyjacielski przejechali, że ich nie postrzeżono, w minucie godziny deszcz przestał i światło było po staremu. Postrzegli, ale już daleko nasi byli, choć i gonili, nic nie wskórali, bo do monastyru Dziewiczego nasi wpadli do swoich, ku których już straż mieli po drodze wszędzie; ci jednak nie razem wszyscy z monastyru w drogę ku hetmanowi wyjeżdżali, rozdzieliwszy się na dwoje; jedni wprzód jechali, a drudzy po nich w kilka dni mieli wyjechać, ale nie przyszło im do tego, bo biorąc monastyr Moskwa i ich wzięli, a tamci pierwsi przenieśli jednak listy do hetmana. Pan Sapieha 25 iunii wrócił się do stolicy^ i czeladź nasza z żywnością przyszła z nim. Moskwa, chcąc i takiego przejścia nam z zamku zabronić, ' C/ioikri o Vano 77/askieyo /por. przyp. 6 i/o s. /26J. 2 C/iyóa Oszaaski. Por. prryp. # i/o i. 776. 2 7ii/6nuac/a 6/fi/na, póyź .Sapie/ia wróci/ i/o Moskwy 7 irrzesma ,,!epoi i/ina pan Sa/i/c/ia c/iory yac/ia/ i/o Moskwy / .sram?/ w pa/acac/i .Srnjskieyo Przei/fem 6y/ w Moskwie oi/ 5 i/o 7 /ipca /por. „Pc/ska a Moskwa", s. 777 i 729/.
drugi ostrożek przeciw Krymgorodowi postawili za rzeką, a od tamtego pierwszego do tego rów głęboki wykopali i osadzili ludem i horodki obydwa, i rów. Rudzki z czeladzią naszą nie mogąc już tymi bramami do nas przychodzić przez Biały mur, którędy wyszedł, bo już to w ręku nieprzyjacielskim było, poszedł około Dziewiczego monastyru po zarzeczu, żywność w obozie p. Sapiehy zostawiwszy, i przypadł insperate między te horodki na rów, o czym ani on wiedział, ani też Moskwa rozumiała, żeby tam miał napaść. Z rowu prędko uciekli, co w nim byli, a nasi zsiadłszy, a zrównawszy rów, przebyli go bez trudności i zaraz wpław do nas przez rzekę się puścili. Tych zaraz gotowi czekaliśmy przed bramą nad wodą, których do zamku nie puszczając, spieszywszy się z koni, poszliśmy już potężniej do nich w Biały mur; a ci zaraz nie czekając nas, załedwo spostrzegłszy, żeśmy się do nich puścili, porzuciwszy bramy i baszty wszystkie, co u nas wzięli, pouciekali. Na bramie Arbackiej zawarło się było z pół- torasta Moskwy, dufając obronie tej bramy, i nie chcieli uchodzić; wzięliśmy ich szturmem, ale nie stoi za nasze; i takeśmy mur swój wszystek od nich rekuperowaii', cokolwiek przedtem trzymaliśmy. Monastyr Dziewiczy też porzucili, który my znowu osadzić musieli. Pan Sapieha umarł w stolicy 8 iulii^, mało co chorzawszy. Wojsko to, co pod jego sprawą było, odeszło na włości dnia 18 iulii, w półtory niedzieli po śmierci jego, od stolicy. Nie chcieli naszemu regimentarzowi być posłuszni, ba, i nikomu; na się robili, czatami się bawili, dupy moskiewskie przypiekali i mieli się stąd dobrze. Królowi nie służyli, jeno tak wiele, jako pod stolicą byli niedziel kilka jakoś, a wżdy za 10 czwierci wzięli zapłatę. Ciało p. Sapiehy oniż z sobą wziąwszy, do Litwy potem odesłali. Pan WitojskP dworzanin królewski, który był w poselstwie od króla do bojarów, pod tenże czas umarł. Pokrzepiliśmy się znowu na Moskwie i byliśmy im tak silni, jak i oni nam. Zatem, że trzeba nam było zbudować horodek^ przeciwko bramie Twerskiej, na której Moskwa potężnie się była ufortyfikowała, a nam na 1 reAapercwaA — o&yjAaA'. 2 ATazA/ewcz łny/i z/f, A?/wAa za;ar/ we wrzeź/aa z N aa /J, o ^ot/z. <? w nocy f/wr. Z?a</z<7o, Aan/fnaA/, ,./?az. w?. A/A/.", z. 2% oraz „fo/zAa a AfozAwa", z. 223J. 3 .SYa/az/aw tPAowzA;', wo/zA/ AarczowiA/, ^worza/aa Zręaaaaa ///. 4 Aoro^eA froz. gwc&AJ — ^ra&A.
przeszkodzie była, i na zniewagę ich (choćbyśmy mogli bezpieczniej w nocy zabudować bez szkody) 21 iułii śrzód białego dnia budować to poczęli. A tego Borkowski był przyczyną, rozumiał, że Niemcami miał Moskwę ustraszyć, których tam było natenczas 200. Moskwa, potęgą wypadłszy z obozu swego, Niemców — jak wiele było — wszystkich zagarnęli, a Borkowski uciekł. Takeśmy znacznie Niemców chudziąt tracili, a przyznać im to trzeba, że barzo dobrze się stawili wszędzie, gdzie się trafiło. Żeśmy głodni byli i w kopę, i w żywność, nalegaliśmy starszych naszych, aby sposobów takich szukali, jakoby wojsko czym zatrzymać, ponieważ z Polski żadnych posiłków ani ludźmi, ani pieniędzmi nie słychać. Om zatem z bojary porozumiewać się i zgodziwszy się z sobą, pozwolili z kaźni carskiej ze dwie ćwierci wojsku dać fantami (ponieważ pieniędzy nie było w skarbie) w karmowych pieniądzach, które byli umówili nam dawać po złotych 30 na koń; i wydali. Deputaci do odbierania tych fantów od bojarów z kaźni, deputowani od wojska, nie będą botów łykiem szyć, bo dobrze nas kradli, a drugi to sobie nie miał za grzech od soboli ogonki pourzynawszy deliją podszyć i chodzić publice w niej, a to i tam rzeczy droższe niźli same sobole; a cóż tu u nas? W wojsku nieprzyjacielskim, acz było pułkowników kilku, co wojskiem władnęli, jako Zarucki, Trubeckb, Proszowiecki, ale Lepunow głową wszystkich był, którego i ci słuchać musieli. Zazdrość była między nimi, bo Zarucki sobie życzył hetmaństwa barzo i drudzy każdy sobie. Gąsiewski takiej sztuki zażył. Porwano raz na wycieczce Moskwicina, znacznego bojarzyna tam u nich, któremu Gąsiewski bez wszelakiego miłosierdza rozkazał szyję uciąć wrzkomo o jawne krzywoprzysięstwo, że królewicowi wiary nie dotrzymał przysiągłszy, a ówdzie naszych sub- ordynował, aby go przywodzili znowu do obowiązania się przysięgą królewicowi, który choć śmierć przed sobą widząc, zaledwo przypadł i przysiągł znowu. Gąsiewski już temu, jako dufałemu człowiekowi wrzkomo, począł się zwierzać, że się znosi z Lepunowem, i chcąc to przezeń zrobić, przywiódł go obietnicami wielkimi łaski królewicowej i datkiem niemałym zaraz, że się podjął tego. Zatem mu list od Lepunowa do siebie ukaże zmyślony i rękę jego uformowaną, którą ten Moskwicin barzo dobrze
znał, samemu tytko na pokoju skrycie, ażeby o tym nikt nie wiedział, upewnił go i zaklął. Zatem mu dał też łisty do Lepuna, odpisując na ten do siebie pisany, aby był też skrycie do niego oddany; upewnił go także i do siebie znowu od Lepuna przeniesienie gramoty* obietnice odniósł, ażeby się nań domyślić nie mogli, na zamianę go za naszego dał jako i drugiego więźnia. On przyszedłszy do obozu swego, a zapomniawszy znowu i drugiej przysięgi, co miał do Lepuna z tymt listy, to on do rozradu i bojarom wszystkim opowiedział, twierdząc za pewne, że sam widział u Gąsiewskie- go gramoty własnej ręki Lepunowej pisane, gdzie z nim zdradę o was knuje. Zarucki też chciwy na te rządy podbił bębenka dońcom, że się wraz na Lepuna rzuciwszy, na szablach go roznieśli i zabili. Po nim Zarucki głową wojska był u nich; ten był poniekąd nam życzliwy, jeno publice nie mógł tego pokazać nigdy, karząc się przed sobą zabitym Lepunowem. jja, dosłużywszy z Goździkowskim, wjachałem pod chorągiew p. Strusia. Strzelali często do nas kulami ognistymi z moździerzów i kulami rozpalonymi z dział. Aleśmy mieli ostrożność, że się nie dało zająć nigdy. Upatrzyli czas pogodny^, kiedy wiatr srogi był, z moździerzów dziesięciu zaraz wystrzelili ognistymi kulami do Kitajgorodu, dnia 8 septembris. Jużeśmy ratować nie mogli i przez wiatr srogi, i nawałność ognia, spalili nam Kttajgród, jeno kramy murowane zostały, cerkwie murowane i cokolwiek od cegły było. Towarzystwo się do nas do Krymgorodu wnosiło. Rotmistrz kozacki Rudnicki upatrzył sobie sklepi w cek[h]auzic*4 próżny, z którego prochy już wystrzelano było, i chcąc się tam wprowadzić dla mieszkania, rozkazał ognia przynieść chłopcowi, aby upatrzył, jeśliby miał kędy ogień kłaść, bo już zimno nadchodziło. I jak prędko ogień na ziemi położył, tak się w skok zajął fus$ on, co od prochów tam na ziemię napadł, którego niemal na piędź było, bo od sta łat i dalej, jako zrnuro- wany, a prochy w nim poczęto stawiać, nigdy nie chędożono. ł tak ich wszystkich wyrzucił, których natenczas było tam 18, samego najbarziej porozrzucało, że sztukę do sztuki przybrać nie mogli. Dwaj jednak ' ^ravnofy — /Jtswo. z — s/MMoiwy, i/oycdyy. ^ ^r/e/7 — fM.' 4 ceAr/iawz i z — z&ro/ottwa, owMt?/. - pozcM/o/oźci, rfzzfA;*.
169 z tej liczby cało i zdrowo zostałi, choć ich wysoko było wyrzuciło, a to bez obrazy na ziemię padii. Ja, obawiając się też ognia, dła wa- rowniejszego schowania zamknąłem był rzeczy swoje w skłepie tegoż cekhauzu, podłe tego właśnie, co go wyrzuciło, i by nie było tam rzeczy czeładnych, moje by musiały przepaść; bo obawiając się coraz nagłego wyrzucenia którego skłepu, kiedy i do prochów przyjdzie, żaden nie śmiał tam przystąpić. Do drugich bowiem sklepów ogień już wszedł, gdzie przyprawy rozmaite do ognia: wódki, kułe, strzały, haki, osęki, że jak w piekle gorzało kiłka dni, i tak czeiadź swoim rzeczom gwołi i moich ratowałi; ałe jednak co wiłk ozionął', korzyści z tego nie mieć. Warowniej rozumiałem niektórym rzeczom być przy sobie, które mało miejsca brać mogłi, a siła kosztowali, jako złoto, kłejnoty i perły: tych cokołwiek miałem, złożywszy do jednego woreczka, z sobą brałem, kiedym na straż więc szedł murową-, nie zostawując tego w stanowisku dla ognia, a kiedym do domu przychodził, kładłem do szkatułki małej, co za łóżkiem stawała. Kosztowało to tam w Moskwie zl 1800. Krzyżyk szmaragdowy dostał mi się był z kaźni za 120 zł, wzdłuż na palec długi był, we złoto oprawny, ten włożywszy w woreczek i pereł uryjańskidr za zł 70 tamże włożyłem i na sznurku związawszy zawiesiłem go na szyi, rozumiejąc, że choćby i wszystko poginęło jakim przypadkiem, to będzie cało, co na szyi, i jak Pan Bóg przy zdrowiu zachowa, będzie wżdy czym jakożkolwiek się poratować. Insze rzeczy z fantów co kosztowniejsze, jako złotogłowy, sobole, marmurki. perskie materyje kosztowne, srebro łamane, szaty, com z domu tam wziął niepotrzebnie, i wszystko, co się i mianować nie chce, odebrawszy, a sakwy wielkie sprawiwszy, złożyłem to i konia jednego pocztowego dużego, płowego wałacha, na to odłączyłem, że pachołek zbytni zawsze przy mnie w ciągnieniu pod chorągwią go wodził. Ale Pan Bóg chciał to pokazać, że nie w ręku człowieczych jako zwycięstwo, tak i ochrona zdrowia i majętności od nieprzyjaciela. Z między zbioru swego wszystko to diabeł pobrał, złoto i klejnoty, i pereł trochę, com miał przy sobie. Włożywszy do szkatułki małej, co za łóżkiem stawała, jachałem z towarzystwem przeciwko p. hetmana litewskiego, kiedy przychodzi! pod stolicę, a pachołek bratni p. Daniela, Jakub Niemiec, ukradł ' co wi/k oziom?/ — oziooąć co = cńciwic żoitoć, c/iciwc oAo no coś rzucić. 2 na Mroź iHiirono — no pi/noifanie /orly/iAocyi. 3 iirr/aiMkic/i — wsc/ioi/iHc/i.
170 mi to z szkatułką wszystko i przedarł się za mur do Moskwy. Krzyżyk z workiem w ciągnieniu z szyi w nocy zginął, nie postrzegłem się aże 0 południu, w kilka mii od tamtego miejsca odjachawszy. Choć z wiełknn niebezpieczeństwem, wróciłem się nazad — nicem nie znałazł. Sakwy, które zawsze przy mnie i w ciągnieniu pod chorągwią, i na stanowisku przy łóżku bywały, nieprzyjaciel, napad[ł]szy pod Starzycąt na tę wieś, kędyśmy stałi, na nieostrożnych wśród białego dnia, gromił nas i te sakwy mi wziął. A czegom odżałował był, co i w ciągnieniu na wozach, gdzie snadniej nieprzyjaciełowi napad[ł]szy z łasa gromić, i na stanowisku z kłeci daleko ode mnie było — to wszystko cało zostało, że nawet skrzynia szat- na długa, łóżko składane po wszystkiej Moskwie ze mną jeździwszy i nazad cało wyszły, a co lepszego tam zostało. Konie wszystkie pocztowe 1 wozowe natenczas pobrała mi Moskwa, wzięła 14, że jeno przy kłączy cisawej2 a wałachu płowym zostałem. Dnia 6 octobris. Dawno pożądany, z wiełką naszą radością przyszedł jmp. hetman litewski Chodkiewicz pod stołicę, wszystkiego wojska łedwo 2000 mając, i to z Smoleńska ledwo nie większą część wziął, niźli co z nim przyszło inflanckiego z Litwy. A jako go z wielką ochotą czekałi i radzi przyjściu jego byli, tak wnet sobie omierziwszy i serce stracili wszyscy, oprócz niektóiych nas, i to w liczbie było. Zaczem zaraz i o konfederacyi pilnie myśleć niż przedtem poczęli; posły do króla i do prymasów koron- nych3 z ostatnią rezolucyją i z wypowiedzeniem służby posłali, że nie więcej, jeno ad 6 ianuarii 1612 trwać mieli. Po grodach wszędzie, gdzie jeno mogą ich zasiąc, protestacyje czynić (że o tak wielkim głodzie, bez posiłków pieniężnych, nieprzyjaciela wielkości nie mogąc wytrzymać, trwać dłużej nie będą) rozkazali. Posłani: pułkowników dwóch, Kazanowski i Borkowski, rotmistrzów dwóch, Marchocki i Hreczyna, poruczników dwóch, Wojtkowski4 i Śrzedzińskis, z towarzystwa dwóch, tychem zapomniał^. i .Starząca, aae/ycowoyd aa<7 ffo/ną, oL 72 Ara; aa n/<7. rac/;, ar/ 7*tvc;;; )4z;'!;e)szc^o /n. Tt/aA/a/a) t oA:. 770 Ara; ;;a p/a. zacA. o4 MoyArwy. ^ c/.sau a — Ara.!z;aaotta;a. 3 /ayaia.mw AroroaaycA — p/cw.sz^c/; .feaa/orołt. Aroroaayc/;. 4 Ho/lArotwAr/, oyoAa AAżcy a;e zaaaa. 3 tfo/'c;ecA yrec/z/azAr: fpo;. H^;'crzAo wyAr;', ,,A7a;c;;'a/r", 1. 77, J. J4—00, oraz AtarcAocA;', on. c;7., & 747). 4 Jcc/aya; z ;;<c/; Ay/ aa pcwao 7erzr 7*;o/aa, a c/ra^/a: /jrawc/opoaioAa/c 7aa OAor.sA; )/;o; AfarcAocAr;', on. c;/., y. 747, oraz Af/crzAowyAr;', ..A4a;cr;'a/y", 77, y. 47, 00, 74).
171 Przyczyna tak nagłej obrazy wojska ku jmp. hetmanowi: napadłszy na tak rozbiegłe koła swejwołi w wojsku, ekscesów bowiem żadnych Gąsiewski sądzić nie chciał na pana hetmana składając, a w takowych rzeczach, jeśłi zrazu pierwszych ekscesów nie skarżą, zabiegając złemu, a da- łej się wodzy im popuści, jużeż trudno powściągnąć, bo jeden drugim się wymawia, czemu pierwszego nie skarano? Że tedy pan hetman surowie sądzić począł, czym siła odstręczył od siebie; postrzegł ci już potem, ałe nie w czas. Byli też tam niektórzy między nami ekscesniczkowiei infłanccy, na których się pan hetman gniewał i z wojska inflanckiego precz kazał, nie chcąc ich mieć pod swoim regimentem, a ledwo i nie wytrąbiono. Ci kwitę czynąck nie chcieli pod regimentem jmci być, podbijając drugim bębenka do wypowiedzenia służby, a zatem i do konfederacyi; a owym nie potrzeba już było siła perswadować, zajątrzone serca sprawiwszy, jeno początku patrzyłi. Że już też było głodem wojsko przyciśnione, a najbarziej konie nas trapiły, bo zboża wór był droższy niż wór pieprzu, do tego trawy za obozem nieprzyjacielskim zasięgać musieliśmy, kędyśmy wielką szkodę w czeladzi ponosili, a konie jednak zamorzyli, i dla odżywienia ich, dla wytchnienia sobie koniecznie nam trzeba było na włość wyniść. Radziśmy też, żeśmy się świeżego wojska doczekali, zdajemy stolicę panu hetmanowi, aby nas wyzwolił z niej, prosiemy, obiecując mu i żywności dodawać, i odsiecz prędką, gdzie by tego potrzeba ukazywała. Miał racyje i wielkie pan hetman, dlaczego stolicy wziąść i w niej zostać nie chciał. Sposobu jednak szukając, jakoby stolicę osadzić, wojsko odżywić, a prędko ten wynaleźli. Pozwoliwszy służbę murową towarzyszowi po złotych 20, a pacholikowi po złotych 15 na miesiąc, kto by na stolicy został, a ci, którzy by w pole iść mieli, aby i tych konie wzięli z sobą, co na murze zostają, dla odżywienia, a pod chorągwią służba, pod jaką kto służył i na jaki poczet, też im miała iść spełna. Więc murowa służba niezwyczajna. Gotowych pieniędzy nie było ani upewnienia żadnego, zaczem by czekać; choć bojarowie obiecywali i upewniali słownie, nie dali się po¬ * ekscesniczkowie — /nmlown/cy. Wojsko karnowa/o Mg jeszcze w kiif/amoc/i po<7 Diawon/ein. „/a Pana Poya proszg o śmierć, a me mam jej, a żyć w lakic/i k/opociec/i mniemam, że piekła Mg równa" — pisa/ C/ioit/riewicz i/o żony jeszcze 22 /A* 7609 fpor 2. At. C/ioi/kiewicz, „Akmespom/enryje", Warszawa 7376, s. 667. 2 kwitg czyniąc — czyniąc <7okrze, wyciągając końcowy wniosek
ciągnąć najmniejJTowarzystwo na nie z kaźni, choćby i było czym płacić, ale spodziewając się wraz krółewica na państwo, nie chcieli bojarowie skarbu gołocie, dla powagi przy koronowaniu cara, jako insygnia* wszystkie do koronacyi należące, szaty carskie, służby^ złote i srebrne, wielkie stołowe złoto, oprócz srebra, klejnoty kosztowne, nuż stoły, stołki oprawne z kamieniem, obica szczyrozłote, kobierce haftowane, perły i siła tego tam było, com ja swymi oczyma widział. Nie wspominam kosmatych rzeczy przednie cudnych, które oni jeno dla samego cara chowają i nigdzie na kupią z państwa swego nie wypuszczają. Nie wspominam i tego skarbu, kędy relikwie świętych chowają w złotych szufladach, a ten jest jako na 5 sążnp wzdłuż sklepiony, okna we dwu ścianach przeciwko sobie. Tam przy trzech ścianach stolarskiej roboty szafa od ziemi od wierzchu, w której szuflady złote, wzdłuż na pół łokcia, końcami jednymi powtykane, a na końcach iitery, co za relikwie w nich są; śrzodkiem też dwie szafy idą aż do samego wierzchu, w których z obu stron szuflady złote, a nigdzie miejsca próżnego nie było^ ł tak przy 7 ścianach, od ziemi aż do dołu. tych szuflad na wtykano. / Choć było czym — mówię — płacić, nie chcieli skarbu niszczyć, ale zastawy nam dali, które mieli prędko wykupić, a te są: koron dwie carskich, jedna Hodunowa, a druga Dymitra, co Mniszchównę miał, nie dorobiona jeszcze była, rogów jednorożcowych dwa albo trzy, posocM carski jedno- rożcowy, po końcach oprawny we złoto z dyjamenty, siodło husarskie tegoż Dymitra z kamieńmi i perłami we złoto oprawne. Na te zastawy pozwoliwszy i towarzystwo do nich deputowawszy podali im w ręce. Kto żywność miał, a do tego chciał zostać, został na murze sam, a drudzy czeladź zostawowali, sami wychodząc w pole, że z blizu 3000 w służbie wojska zostało na murze. Wyszliśmy tedy dnia łO novembris z stolicy w wilią św. Marcina; obróciliśmy się ku Wołdze, gdzieśmy o żyźniejszym kraju rozumieli. I jam wyszedł na włość, bom nic żywności nie miał. Jmp. hetman z wojskiem swym wszystkim z nami pospołu szedł. 1 /msy^ma — zaaA/ / w/a</z.y. 2 s/ażAr — ma/e Are&ny. 3 7y. 77,23 mf?ra. -i pawc/< — ma/? Aer/a.
173 Dnia i 4 novemb.ris. Do Rohaczcwa' czwartego dnia przyszliśmy i tam stanęli, dokąd już i żywności zasięgaii zza Wołgi. W ciągnieniu, niżeśmy stanęii na miejscu w Rohaczewie, drogę mieliśmy barzo lgnącą ] ode dżdżów częstych, zatem ci świeży, co z jmp. hetmanem przyszli, wozy mając naśpiżowane ciężkie, wielkiej trudności zażyli, mszych bowiem wozów w błocie i odjechać niektórzy musieli, a jednak żywnością z nami dzielić się nie chcieli; a jeśli który przedał, dobrze ją sobie ocenił, że nasi tak musieli płacić, jak oni chcieli. A nasi niektórzy konie pocztowe w błocie musieli rzucać, że tak okrutnie ponędznieli w stolicy, wiatr ich powiewał, ścianą bowiem najmiąsicjszą- na wylot przegryzali w stajni. Słaliśmy z Ro- haczewa za Wołgę czeladź po żywność. W niedziel trzy przywieźli nam żywności dostatek wielki. Wtenczas mi przywiodła czeladź chłopca małego, zwanego Potap. Jam go Ezopkiem nazwał i dałem go na cymbale wy? uczyć. Z żywnością do stolicy szliśmy dnia 18 decembris; kniaź Korecki pułkownikiem był; szedłem i ja był z nią. Wszystkich ledwo było 500 człowieka do boju. Mrozy wielkie natenczas były, niż się oboz ściągnąłi przychodząc do stolicy (bo ogniów kłaść dla postrzeżenia meprzyjacielow, nie pozwolono), zmarzło nam ludzi i naszych po części, ale Moskwy więcej — 360. Wypadła Moskwa i odgromiła wozów coś z żywnością, ale niewiele; mnie jednak samemu 5 wzięli. Uganialiśmy się z nimi długo na samej rzece i odparli nieprzyjaciela. Ręce nam do pałaszów przymarzali, siła towarzystwa i pacholików palce u rąk, u nóg i nogi same odmrażali: nie było tak ciężko nigdy na naszych od zimna, jako wtedy, i cokolwiek kto w Moskwie odmroził, natenczas te wszystkie. Sam kniaź Korecki palce u rąk i nóg natenczas odmroził. Nazad z stolicy do Rohaczewa przyszliśmy 24 decembris w wilią Bożego Narodzenia. Jam natenczas jeno o tłuknie^ ją odprawił. Jmp. hetman litewski rozgniewał się był tam na brata pana Daniela, że się wymawiał z tej drogi iść chorągwią do stolicy z żywnością (bo też nie według porządku dawnego naszego rozkazano było do stolicy); przemówił się ' AoAaczzu', /to/iaczowo, oi/o/^conoJć oA. $0 Ao; oa p/a. oz/ MorAwy, oz/z/a/oaa oz/ tPo(ę/ o A. 32 Ao;. 2 oz;y'o:/z;.s/o/rzą — oa/^ło/uzz;. 1 o l/oAo/e — o /noc? ygczooooooń /o/ay z/;y/)z; p/acA/ z o;ąA/ yyzzooz-oo)?/.
174 był z p. hetmanem w kok, że mu rzekł: „Buntowniku, dam cię ściąć". A on: „Będęii co winien, a do tego dłużej trzech niedziel pod regimentem twoim służyć nie myślę" — bo jeno niedziel 3 było ad 6 ianuarii, kiedy już nam służba wychodziła, a o nowej nie myśleliśmy, prędzej o konfede- racyi. Roku 1612 Na Nowe Lato tamże w Rohaczewie. Dnia 6 ianuarii służba nam już wychodziła według listów przypowiednych, na który termin i posłom swoim zleciliśmy królowi jegomości służbę wypowiedzieć, i protestacyje nawet po grodach czynić, że dłużej służyć nie możemy, i ludzka natura nie znosi z głodem, zimnem i nieprzyjacielem bez posiłków pieniężnych dalej trwać. Tego dnia tedy zjachałiśmy się do koła w polu. Pan hetman Cieklińskiego swego do nas przyszłe perswadując, abyśmy zaniechali tych kół, a służyli; nie sprawił nic, rozruchaliśmy się natenczas, rzekłszy sobie jutro się zjechać dła namowy porządku wojskowego w iściu do stolicy, bośmy bez tamtych, co w stolicy byli, nic poczynać nie mogłi. Nazajutrz zjachałiśmy się znowu. Pan hetman sam do nas wyjechał, szerokimi słowy i długo odwodząc od przedsięwzięcia nas; nic nie sprawiwszy, odjachali. Porządek wojskowy namówiliśmy takim sposobem: pułkownikiem starszym obraliśmy Cieklińskiego Józefa', porucznika Kopyczyńskiego2, który wojskiem miał rządzić, póki do stołicy dojdziem, bośmy marszałka bez tamtych nie mogłi obierać. W pułkach wszystkich z osobna pułkowniki obraliśmy; w pułku Zborowskiego 3 pułkowników: Sienkiewicza^, Hryca Kościuszkiewicza"* i Balińskiego $; z pułku het¬ r CZe/c/ZayAZ Jozef Aer/w JayZrzgAZee, /aaryza/eZz /to/JeJerae/'Z żo/aZeryfZe/ 7672 r. 67aży/ w wo/rka kro/etf.s/cZw fako poracz/ak w c/;orąpMa Opa/ZzowykZepo, Ara/ aJzZa/ w ka/n- paa/Z raoyk/ełyyk/e/ w /aZack 7609—7677. 0(7 7672 <Vo 7674 Ay/ /aaryza/kZea; kozT/eJerac/Z żoAaerykZey. A7/mo ayekaraz/Z przyrzeezo/łey p/zez Jwor tr /LazyzawZe po rozwZ<?zaz;Za koa- JeJerac/Z zoyZa/ ykazaz;y przez yąJ ye/a;otyy aa AaaZe/g. DopZero po 7 /aZacA wypzzaaZa wrocZ/ Jo krp/a (por. „Po/, z/. AZopr.", z. 7L, y. 42—46j. 2 Zapewae &yzaoz; 7/opyezya.skZ ye/ TCopycZaykZ A. Tfopacz /por. przyp. A Jo y. 2/J. ^ &'e/zkZewZez - por. ZPZerzAon'ykZ, „MaZerZa/y", 7. 77, y. 66, pz/zZe poJ r. 7676 M'yyZgpa/e yako „Macepraefee/ay" w roc/e z/. TSJ/ocAZe^o. ^ CAyAa TtfZAo/a/ TCoycZayzkZełfZez /por. MareAoekZ, op. cZZ., y. 46J. ^ Może PZoZr 7/aAaykZ z pa/ka ZAorottykZepo /por. ZLZerzAowyk/, „MaZerZa/y", 7 77, y. 66j.
175 mańskiego — Sławski Walenty'; Strusiowego — Woronicz Teodor^; z Wa- jerowego — Bogdaszewski^; z Kazanowskiego — Poniatowski Ludwik. I tak w tym porządku szłiśmy do stolicy już ze wszystkim. Pan hetman z nami i z wojskiem swym. Żywności nam barzo siła Moskwa odgromiła. Dnia 13 ianuarii w stolicy. Dnia 14 konfederacyją podnieśliśmy. Tamże, już porządek stateczny namawiając wojskowy. Cieklińskiego, cośmy go byli na czas starszym uczynili, marszałkiem obrano. Pułkowników tamtych wszystkich, cośmy obrali, nie ruszyli. Deputatów do marszałka przydali 7: Gajkowskiego, SuliszewskicgoT Kowynickiego" (a tenże był i sędzią w wojsku, i potem w konfederacyi przez wszystek czas), Przylatkowskiegoó, Świżyńskiego?, Lipskiego", Gąsiewskiego młodszego". Z stolicy zaraz iść, panu hetmanowi ją oddawszy w ręce, chcieliśmy, ale widząc małość wojska z panem hetmanem, daliśmy się na perswazyją jegomości namówić, żeśmy zostawili towarzystwo swoje na stolicy do dnia 14 marca, na który dzień pan hetman obligował się im stawić do stolicy i zwieść ich. Z osobna oni nas tąż przysięgą związali, lubo będzie albo nie będzie pan hetman, abyśmy koniecznie byli do nich z końmi na ten dzień. Dnia 18 ianuarii wróciliśmy się znowu do Rohaczewa z stolicy, zostawiwszy ich na murzech. Ale jednak służba nam polna wszystkiemu 1 ^ppetyae t%,/<a,7y 6/ons'7; A. 5ze/;yo, o^/a4/y w z/eaa' )f/o4z;'m;'ez.sAr;'e/' w tf. X. tar. f7V;'g.s. M/77 4067. 2 7eo4o; Iforoa/cz /, Powęża, z tw/ewm/zuza /fT/amsA/cyo, 6y7 f wy Acja/oMwzaJ 6ra7ea; Razy/eyo, pżsazza ziem; AyoHs/s/e/. Zopewoe 7eyo 7eo4o;a, por/czoMeyo Aa/ow- ^A;;eyo, t^poaaaa/p Atoa^7y7ac/e z r. 76/9 ('Mez. /A* 4277. 2 /łoydaszetwk;, 6/;że/ me Z7;aay. 7?o</z;aa Ro/ir/aMetMAs/c/; o^;arVa w wo/. mżc;Waw- 't;m (por. If/erzAo„A7a7er;a/y", 7. 7/, s. 66, y^z;e /aA;'ś Bay4a.s'zew.sA; łyyp7gpa/e w roc;e ^eweryaa tttMiczyiM^/eyat. 4 6*7a;a.s/aw ^a/Mzeir^;' f A7are/;oeA;', op. c;7.,e. 467 Aty/aa/p/erw )y wp/.sAa Dyaa/ro 7/, po.stowa/ aa Mym 7609 r. Me/aAr; 6;aa;.s7otz .Sa/ższen-iA/ z typ/. jaar/oaaer^;eyo 6y/ ty r. 76<S/ poborca se/ma irar.szaty.yAr;eyo fsV;'es. ty// ^ Ttotyya/cA;', zapetzae zl/eAssaaT/er, a;orszo/eA: późa/e/sze/ Aroł(/e4erac/7 z z. 7622 6 Przy/arAroty.sA;', może 7łzy/alA:ow^<' z e/torpyty; 6* 7,a6oaar^;'eyo fpor. tt/erz- 6o ty.sA:;, „A7a7er;'a/y", 1. 77, s. 647. 2 ^ty;'żya.sA:;', ^ty;'ez;'a.sA;;'. 46ty64ca p/ec/mfy (tlozą przypła)vaf/z;7 z 7Wo/a7 tvyi7ppa/e ly tt;'e;z6otv.sA;;eya „A7a;er<a/ocA", 7. 77, 60. " Praty4oppr/o6a;e zl<r/am 7,i/nA:;'fpo<'. lf;erz6oty.sA:;, „A4are;;a/y", 7. 77, j. 47 7 aj. 9 76-zypmzcza/aie 7trzyjz7p/ Go^tety.sA;', .sya zl/eAsaa4ra, po o/ea ('za;. 76797 tto- /etyor/a .sa;o/e/;.st;'.
176 wojsku za asekuracyją jmp. hetmana szła dotąd, póki z stolicy nie zwiedzieni swoich; a im z osobna murowa, na zastawy, bo już listy przypo- wiednie nie służyli nam na służbę w konfederacyi. Dnia 26 ianuarh ruszyliśmy się z Rohaczewa w żyźniejsze kraje, a już ku granicy jakoby. Ruszył się i pan hetman z nami, stanął na Fedorowsku. o md 20 od stolicy na prość jadąc, a my od siebie się puściwszy przyszliśmy nad Wołgę w żyzne kraje wprawdzie (i stanęliśmy po włościach szeroko o mił 4 od siebie, a od jmp. hetmana o mil 12), ale barzo we złym miejscu, między 5 zamkami nieprzyjacielskimi, które o 3, 4, a najdalej o 5 mil od nas były. A na każdym Moskwy było gwałt. A te są: Starycarzów', Rżew^, Pohorełeh Wołoczekh Kozielsko$, a my prawie między nimi we śrzodku trafili sobie na odpoczynek. Jam z panem Strusiem natenczas służył; staliśmy we wsi nad samą Wołgą (ze wszystkim pułkiem Strusiowym, a nic było nas i 200 w nim. bo się na murze pozostawali), zwano ją Rodnia, a chłopi tam powinności żadnej inszej nie mieli, jeno kapustę do kuchni carskiej dawać; a przetoż u każdego prawie bielusieńkiej kapusty dołów 2 i 3 naleźliśmy pełne kadzie, ale tak pięknej, jakiej tu u nas albo rzadko, albo nigdzie nic najdzie: kwaszona w głowach z anyżem i alłandrą, tak smaczna, że się najeść jej nie mogliśmy. Ale wyszła nam ta kapusta na złe, bowiem mając szpiegów po nas Moskwa, kiedy się towarzystwo dokoła rozjechało, a wiedząc też, żeśmy straży nie mieli kolo siebie, napadli nas śrzód białego dnia; łyżnicy6 i konnych część; a kilko dni przedtem wyprawiliśmy posłów do hetmana, brata pana Daniela i p. Chrząstowskiegoh upominając się słowa, aby słał do stolicy zwodzić towarzystwo, jako się obligował, bo już dzień 14 marca następował. Pan brat odjeżdżając przy mnie zostawi! skrzynie swoje i wszystkie rzeczy. Moskwa jako napadła bez wieści na nas. że ledwośmy do koni przyszli, i to nie osiodłając drudzy. Strzymać nie 1 57a'i'ca/*zon', czy// ^/o/z^co, por. przjp. / <r/o A. /7. 2 tp, /H/oAfo M^o^p //o p/<V. zoc/?. oć/ tS7orz^'cy. 3 PoAorc/c, Po^orc/o/c Corof/z/szczc, /M/oó/o Zr/n //o p/r/. łyif/t. or/ Pżcno, o 20 Zro? w/ MW. 4 M-o/oczfA, Moź? tfo/oczfA, //J AM /M p/r/. uwA. <w/ 7*nw<. 5 Aaz/y/sAo, Xoz;?/zA, M/oz/o aa zarA. ar/ <zeA< OA/ / oA. 60 Aa< /;a /<A/. zacA. AtaA<?[ 6 /yża/cr - /rżM'/arza. /;Aa/ aanr/ałze. 7 PiwcA CArzaz/on-zA/rA zpa/j'Aaa;y M'żza4 raAozzaa AaAAaaa; f/6 M/ /606J. a /a Ow.ł/a z /Azar/a / tfo/c/ffAa tpar. „/taAazz ZeAłz.tyAawzA/a^o". z. /M /
177 mogliśmy jednak nieprzyjacielowi, bo nas nie było i 50, a ich 4000. Aie i to by mniejsza; śniegi okrutne na wietkiej przeszkodzie nam były, żeśmy łyżnikom nie mogli nic radzić; ustąpiliśmy z gospod na Wołgę, bośmy nawet i rusznice żadnej nie mieli, wszystkie na murze zostały, a oni wpadłszy, po woli się im działo, i moje, i pana brata przy inszych towarzyskich rzeczach zabrali, żem jeno został, jakom siedział na klaczy. A jeszcze na moje nieszczęście czeladź mi niemal wszystka chora była i na szczęście ich Moskiewka była tak życzliwa, że ich ukryła w łaźni pod połend i nie powiedziała o nich, a pewnie by do jednego ich pozabijano. Zabito mi jednak wyrostka foremnego, Porębskim go zwano, z Podgórza, zabito i krawca Andrzeja z Cyryna, który był natenczas przy mnie, a czeladź druga zdrowa moja (kiedy to Pan Bóg chciał karać) w tej trwodze nie trafiwszy do swoich koni na cudze powpadali i tak towarzyskie pouwo- dzili, a moje Moskwie zostawili w gospodzie, pobrali ich też. Przyjedzie brat od p. hetmana z responsem, że słać nie może na ten pomieniony dzień, bo czeladzi zza Wołgi z żywnością nie masz, a on gwoli temu umyślnie kazał się bawić tam na czasie, że wojska jeszcze nie miał, którego się spodziewał, czym by miał stolicę osadzić. Trafił na pociechę do nas nieborak, ano, ognie się kurzą z spalonej wsi, a nieprzyjaciel wszystko zabrał. Ja umyśliłem zostać na stolicy i czekać królewica, ponieważem wszystko oraz2 stracił. I tak na ten pomieniony dzień 14 marca towarzystwo, według umowy z tamtymi, słali swoich, nie patrząc na hetmana, zwodzić ich, koni i żywności po części im prowadząc, pułkownika Kościuszkiewicza wyprawili. Jam sam z dobrej woli poszedł, a z tym umysłem, jakobym tam został, ale na szczęście moje nikt z wojska naszego tam nie zostawał, tom też i ja odmienił zamysł. Ale doczekałbym się go ledwo nie w turmie, aż go pożegnawszy się z bratem i z towarzystwem. A droga nam że przez stanowisko hetmańskie była ku stolicy, przyszliśmy do niego nazajutrz. Wyprawiło mnie towarzystwo i pułkownik do hetmana z p. Podhorodyń- skim, upominając się słowa. Jako i pierwej z tymże nas odprawił, z czym i tamtychże: czeladzi nie ma, chce tego po nas, abyśmy czekali u niego, póki przyjdą z czaty; zwłócząc umyślnie czas, za czym by nadspiało wojsko, które w stolicy zostać miało. ** /?o/em — póMrą. 2 oraz — razem. Pamiętnik) S. i B. Mackiewiczów J2
178 My sami jednak, acz trudne przyjście do stolicy — widzieliśmy — w tak słabej potędze, w jakiej byliśmy (byłoć nas ze 300, ale każdy pa- cholik dwóch, trzech koni wiódł, jakoż się ten miał bić?), poszliśmy. I ledwośmy byli o milę albo dalej od pana hetmana, napadli na nas szy- szowie, którzy snadnie nas ponękali, bo Moskwa, co wozy z żywnością wiozła, zaraz od wozów do swoich pouciekali, a drudzy wozami w poprzek drogi zatarasowawszy dla nieprzebyci a, bo śniegi niewypowiedzianie wielkie były, z drogi jeśli z trudnością konia zepchnął, tedy w jak najokrutniejsze błoto, że się wybić nie mógł. Nie radziliśmy im nic i tak nas rozerwali. Połowica do hetmana się wróciła, a połowica, co na przedzie byli, przebiwszy się przez nie (gdziem i ja był) do Możajska śmy ledwo z trudnością przeszli. Trafiliśmy chłopa starego we wsi Wiszeńce i wzięliśmy go żywo dla prowadzenia drogi, abyśmy do Wołoku' nie zbłądzili. Ten prowadząc nas mimo Wołok o milę, kędy nieprzyjaciel potężny był, a w nocy umyślnie do Wołoka się z nami obróci! i już nie byliśmy od niego na wiorstę, ale na szczęście nasze Rudzki, co na Ruzie^ z rotą swoją leżąc kozacką w mil 4 od Wołoku mieszkał, i przeprowadziwszy towarzystwo z stolicy do hetmana posłane pod same ściany Wołoku wracał się nazad i trafił się z nami; wrócił nas, żeśmy sami w ręce nieprzyjacielowi trochę nie weszli. Uciętoć szyję chłopowi, ale strachu nikt nie nadgrodzi. Na rękę to było hetmanowi, bo i ci, co do hetmana się wrócili, i my, co do Możajska przybyli, musieliśmy wiosny i przysuszy czekać. Ja w Bo- rysołowie3 u Chwaliboga u rotmistrza kozackiego mieszkałem z kilko swoich towarzystwa i mieliśmy się na kobylinie dobrze. Jak śniegi zbiegły, ziemia nadeschła, pan hetman ruszywszy się z Fiedorowska ku Możajsku przyszedł; stał o milę obozem. Poszli i my do niego, a za częstym molestowaniem naszym ruszył się ku stolicy pomału, oczekiwając na wojsko. W Możajsku natenczas p. Jan Zieńkowicz sędzia nowogrodzki, chorzawszy z tydzień, umarł. Stanął pan hetman nad rzeką Moskwą, w mil 6 od stolicy, i staliśmy tam niedziel cztery, oczekiwając na p. Strusia, który z Rohaczewa jeszcze ruszywszy się rozłączył z nami i poszedł ku Smoleńskowi, mając wolą już do domu 1 Zapwae tfo/oAr A,aa;iAr;', m;e/'jeo)w.ść ;;a pó/aoc w/ Możay.sAra. 2 K:;za, m/f/zfćwo.sc o Ar. 22 Ara; ;;a p/a. wrcA. cr/ A/oża/rAra. 9 Borysotowo, Rorprow, aaf/ffowość o /O Ara; aa pM. zac/;. ort AfożaprAra.
179 jechać stamtąd. Tamże znowu chętka niezbędna! sławy ruszyła go, że się łatwo dał namówić nazad iść z łudźmi i zostać w stolicy, i dotrzymać ją krółewicowi. Do tego obozu towarzystwo z stolicy kilkakroć do pana hetmana przyjeżdżało, tamże asekuracyją otrzymali od pana hetmana z upewnieniem służby wszystkiego wojska, od podniesienia konfederacyi dotąd, póki na stolicy nast byłi, która jest u mnie. Tam na grzcbiotki^ ptaszeczki owe, co w brzegu nad wodą się lęgą w ziemi, mieliśmy się dobrze. Kiedy już był w Możajsku p. Struś, a nas wiadomość doszła, ruszyłiś- my się ku stolicy; w dzień świąteczny właśnie pod stolicę przyszliśmy. P Struś w kilka dni po nas mając 3000 z sobą, ale głodnego wojska, pod stolicę też przyszedł. Stanęliśmy obozem pod Dziewiczym monastyrem, przeprawiwszy się przez rzekę Moskwę. P. Struś osobno tamże też stanął obozem. Była zazdrość pomiędzy Gąsiewskim a p. Strusiem; sławy w dotrzymaniu stolicy krółewicowi życzyłi sobie oba i już był Gąsiewski spraktykował tak, że niemała część wojska stołecznego miała zostać na stolicy, gdzie by on był został. Gąsiewski ustąpić musiał, z wojska stołecznego nikt też nie został, a dobrze się tak stało, za przejrzeniem Najwyższego, bobym i ja koniecznie został na stolicy, by był z naszego wojska kto został, a byłbym w łykach jako i drugi. Weszło wojsko z panem Strusiem do stolicy, a nasze ustąpiło do obozu za rzekę, uczyniwszy most żywy przez mę z drzewa domów budowanych. Staliśmy obozem kilka dni, z bojary traktując o zapłatę nam murową, na cośmy i zastawę mieli od nich (o której wyżej pisałem), ale widząc, że pieniędzy nie mieli, wzięliśmy te zastawy z sobą, a oni też nam obiecali, niż do granicy dojdziem, z pieniędzmi dogonić r wykupić od nas; na czym mieliśmy 18000 złotych polskich. Ruszyliśmy się od stolicy w dzień Bożego Ciała^ już za łaską Bożą ku granicy. Były przeszkody od szyszów, ałeśmy ich znosili za łaską Bożą. Od stolicy o mil kilka zastąpiło nam było z 8000 Moskwy z obozem ich, na kształt szyszów pieszo w lesie, na przeprawach. Aleśmy ich na głowę porazili, a przy każdym trzosów i 3, i 4 naleźłi czczych. „To na dęgi^ — mówi — te co z stolicy wieziecie", podobni Niemcom pode Czczowem. i n/ezb^/na — zdęr/na. ?a?a/ cAy&a zńjaaia. z Może m/o/o Aye; nad grzebiotki; yrzetaaf^/ -ya^d/k/ drzegdwA/. 3 7). Z/ czerwca. 4 aa — aa c/;'ea^i f/n'ena?4zej.
180 Więźniów wszystkich tamże na pai kazano powbijać, a drudzy rzemieślni- ków rozmaitych braii sobie, których między nimi gwałt było, i wywieźk do Polski. Do Smoleńska przyszliśmy w półtory niedzieli; tamże sobie z tydzień wytchnąwszy, szli w drogę do Polski. Jam też był pozostał trochę w Smoleńsku u brata pana Gabryjela. a umyślniem to uczynił, abym przez Litwę z wojskiem nie szedł. I tak w kilka dni po nich w szkucie do Orszy popłynąłem, a stamtąd ku domowi sam lądem. Tamte wojsko nasze z marszałkiem, skoro nas wyprawili do stolicy po towarzystwo, sami ruszyli się z tamtych stanowisk i brat pan Daniel z nimi; przez święta pod Smoleńskiem byli. I tam przesuchy doczekawszy się, szli w drogę przedsięwziętą. Dowiedziawszy się król, że ustąpili nasi z stolicy (bo nie rozumiał tego przedsię i posłów naszych deklaracyi nie wierzył), wydać rozkazał uniwersały do grodów wszędzie, że swywolnik z Moskwy wychodzi, aby go wszędzie bito i nie przepuszczano. Sapieżyńcy też, skoro się dowiedziawszy o podniesieniu konfederacyi u nas, sami się też skonfederowah i za sannej drogi jeszcze z Moskwy do Litwy przyszli; wjachali w Gro- dnot, w Brześć^, w Mohylów^. Z tymi się nasi porozumieli, abyśmy bezpieczniej zasług dojść i potężniej przeciwko tym uniwersałom być mogli, obiecawszy im posiłki, a oni też nam, przyjdzieli gwałt na kogoż. I tak sprawili tymi uniwersałami, że miasto dwóch albo trzech czwierci sapi- , żyńcom (bo i tak wiele nie służyli) dali im dziesięć; a my też swego spełna doszli. Darowaliśmy jednak po 100 złotych z konia zasług własnych swoich Rzeczypospolitej. Brat pan Daniel, jako skoro jeno za granicę wyszedł, zaraz na zdrowiu szwankować począł, któremu przez wszystek czas w stolicy barzo dobrze służyło. Chory do Serwecza przyjechał do pani matki, chory i odjechał do wojska, z której choroby i nie wstał; umarł w Czarnym Ostrowic na Podolu, miasteczku księcia Wiszniowieckiego Konstantego, miesiąca septembra. Przyczynę śmierci jego tę baczę, że mu się powietrze odmieniło, bo się już włożył był w Moskwie (służyło mu tamte dobrze), albo też gorzałką stargał zdrowie, a to takim sposobem. W Borysowie mil ** Grot/no, m/ajfo /KK? JWełnw/n. ^ Brzgźe Za/etwA:/, m/o.Uo /MK? 3 .'Wo/iy/ółr, m/azM na</ Dn/eprern żB/a/ora.s'J. 4 Czarny Oz/rotf, m/aUo w pouwcw p/orAr/row^ńn,' w po/. AW w. wa/ar/a yo w ć/om r%!n/ołtwc%/c/; E/żA/gM BwgżotfrAra.
181 dwie od Możąjska budując sobie sałasz (bo lam pułk pana Strusia stał, gdzie i on był) przyszło kiłku towarzystwa do niego na mkrutowiny* przy zakładaniu domu. Tam iż nie było czego pić, jeno gorzałka, posłał po nią i tak pomału zrazu, a potem półkwaterkiem sobie pełniłi duszkiem; odpadło ich kiłka. Jeden się był obrał, niejakiś Niedźwiecki z roty tejże, gdzie i on był, Kałinowskiego, wymówiwszy to sobie, jeśliby który szwankował na zdrowiu, ma o nim zdrowszy mieć staranie i barwierza, i księdza mieć w pogotowiu. Piłi sami dwaj, tak że tamtego wzięto za umarłego z miejsca, a brat jeszcze duższym- się czuł i nie bez pamięci. Tamtego pilnowano całą noc, godziny jeno patrząc śmierci; był do jutra żyw, ałe łedwo znać, że żyw. Brat według umowy z sobą słał w skok do stoticy prosząc mię, abym mu cyrulika wyprawił. Posłałem go zaraz, ałe już nieżywego zastał, któremu i o pogrzebie musiał obmyślać. Sam aczci był zdrów, ałe nie bez tego, aby sobie nie nadtargał zdrowia tym okrutnym gorzałki piciem. Przyjechałem do Serwecza do pani matki in iuho, gdziem zastał zdrową ąuidem, ale barzo sturbowaną o nas. Zmieszkawszy tydzień, puściłem się za swoimi i trafiłem z nimi w Słonimie, gdzie kiłka drn odpoczywali. Tamże mieliśmy posłów od króła do siebie: Lanckorońskiego wojewodę podolskiego^ i Mikołaja Frąckiewicza Radzimińskiego starostę mścisław- skiego, żądając, abyśmy się wrócili z krółem do Moskwy. Pod ten czas właśnie, po tak długich deliberacyjach, rezoiwował się król sam do Moskwy na państwo i mając kiłka tysięcy z sobą wojska połskiego i cudzoziemskiego dosyć w słabej potędze na nieprzyjaciela tamtego ruszył się był, nie mniej się od nas, cośmy tam jeszcze byłi, spodziewając, co go omyłiło; bo i my wrócić się nie mogłi przez zejście na wszystkim, i krół niż do stołice przyszedł, Moskwa już pana Strusia i wszystkich naszych była wzięła na stolicy, przez nieznośny głód, traktatami, ałe im w niczym słowa nie dotrzymali (co oni każdemu zwykłi czynić) — i tak z niszczym się wrócić musiał. Hetman łitewski natenczas z królem jmcią był, Jan Karoł Chodkiewicz. Hetman Żółkiewski i tknąć się nie chciał tego, bo zawierając z Moskwą traktaty przysiągł im wzajem dotrzymać, gdzie krółewica na państwo i [wAr/M/ow/My — (z /ft.J wwoHny, wprow<K/z/ny, ^ t/MŻszyfH fzid — czM/ s/e M/n/e/szym. 3 57onU/nw /LcwcAroro/M-Ar;, n'cyewo<%! w 7. 7673—76/7.
182 dać otuecał, na którego imię wszelakie uspokojenie z Moskwą zawarto, a o królu i wzmianki; co iż zaraz przy oddaniu cara i z bracią jego Szujskich za więźnie pod Smoleńskiem deklarował królowi jmci, na czym stanęły pacta, aby im były dotrzymane, nie widział nadziei ich ani wdzięczności za tak wielką przysługę; bo nad przysięgę jego coś inszego król zamyślał, a jemu też o sumienie szło, i tak otrząsł proch. Byli natenczas bowiem tak dobrzy senatorowie przy boku pańskim, że do zawziętego animuszu nie przeszkodzili panu (bo już radzić trzeba było w zamyśle ufundowanym), na praktyce wszystkę wojnę zasadziwszy, i w głos to niektórzy mawiali: przedtem rozum szabli ustępował, a teraz i szabla rozumowi ustąpić musi; co praktyką zwojują, czas pokaże. Głos byl taki, że król, wziąwszy carstwo, z ręku swoich synowi dać miał; ale iż nie przyszło do tego, łyczko też było. Pod ten czas Potocki Stefan starosta feliński, zięć hospodara wołoskiego Mohiły, po śmierci jego prowadząc szwagra swego* na hospo- darstwo wołoskie z niemałym wojskiem polskim bitwę sromotnie z Turki i Wołochy przegrał^; sam do więzienia się dostał, z wielką osławą i ohydą narodu polskiego; wojsko wszystko stracił, bo czego nieprzyjaciel nie pokonał, to w Prucie albo Dzieży rzekach (gdyż tam bitwę zwiedli) uchodząc potonęli; tysiączny ledwo się wrócił. Płacz i narzekanie wielkie matek nań było w Polszczę o stracenie dzieci, bo akademie szkół wywiódł był na tę wojnę i potracił też łacno. Ja z Słonima znowu rozłączyłem się z wojskiem, jachałem prosto do Żabczyc do pana podsędka brata; tam z tydzień zmieszkawszy puściłem się za swoimi i dogoniłem rotę na Wołyniu w majętności p. Noskowskiego. Do Tyszowca3 na odpoczynek przyszliśmy z chorągwią Lanc- korońskiego, którą po śmierci Herburtowej był wziął pod Smoleńskiem jeszcze; bo pod tę ze dwu pułków towarzystwo szło, co na murze byli w stolicy, Strusiowego i Kazanowskiego pułku. Staliśmy tam z niedziel dziesiątek, a potem do stanowisk swoich rozwinęliśmy się, gdzie czyja chorągiew stała. Ja z p. Grabanią obróciliśmy się do chorągwi księcia Poryckiego (bo ją podniesiono było znowu w konfederacyi dla zasług. * 7/. Aoasvaa;eyo Ae/aa Po Metr; ;a/a/ za ioar Mar/g AfoAy/aaAy, .stasff ^ 7Va &7.so tyra; 79 /tpca 76A2 r. 3 Prsraw/ff, Tyszawcf, aaajreczAo oA. JO Aa; aa wzc/;. oJ ZaaMMc/a.
183 choć już zwiniona była czwiercią przed wyjściem służby) do Sambora, bośmy tam zrazu stanowisko mieli, a drudzy do swoich chorągwi. W Tyszowcach nowina nieszczęśliwa mię zaszła o śmierci miłego brata pana Danieła, o czymem zaraz dał znać do pana podsędka brata. W Samborze stało rot 4: Kazanowskiego, Skuminowa, księcia Poryckiego i Abrama Tatarzyna kozacka, dła posługi. Zwiodłem poczet nieboszczyka brata pana Danieła spod chorągwi starosty brasławskiego pod tęż chorągiew, gdziem sam służył u księcia Poryckiego. Koło w Samborze; przystaw- stwami podzieliliśmy się: dostały się 4 łany na koń; mnie na kom ł2 dostało łanów 48 wsi w górach, w Besiedzie', na samej granicy węgierskiej, gdzie acz owsy dobrze się rodzą (bo nic nad owies tam i nie sieją), jenoż o przywiezienie trudno; bo wozem stamtąd nigdy me jeżdżą do Samboru i targi wszystkie swoje w Węgrzech mają, a wołami kowanymi ałbo końmi te góry przebywają. Mnie w jukach poczęli byli nosić, ałe i tak źłe, że się musiało pieniędzmi od nich wziąć, porachowawszy, po czemu żywność się w Samborze płaci. Tego uczyniło z łanu po złotych 18 na pierwszą czwierć, na drugą czwierć z łanu po złotych 10 wzięliśmy, na trzecią czwierć po złotych 4 z łanu tyłko braliśmy. Oprócz działu dał mi był p. Pawłowski^, co u nas w rocie przystawstwa rozdawał, wieś pode Lwowem, na samym przedmieściu, łanów 6, a panu Grabanie drugą taką. „1 ty cyth i ja cyt!" Potrzebna mi była barzo dła przyjechania do Lwowa, bom z niej wszystkiego, jak z folwarku, dostatek miał. Marszałek i deputaci w Krośnie stanęli na Podgórzu, bo pułki drugie w Wielkiej Polszczę stały i około Krakowa, póki smoleński żołnierz nie nastąpił, którym ustąpiliśmy Wielkopolskiej. Marszałek i deputaci w Bydgoszczy stał i. Roku 1613 Natenczas pod przyjście nasze właśnie pan Opaliński** kasztelan poznański dojechał końca Stadnickiemu łańcuckiemu^, co go Diabłem zwano. 1 Res/ed, mie/.TCcwo.śd no samej granicy po/sA:o- wgpigrsAiiej. &5 Arni na pM. o a* Ramóoia 2 Paw/owsAi!, nie znany 6/iżej. 7/msAri poóojc Macieja P. /i. .AoslrzgTnec, slrażniAra fojsArcwepo, lo/niiz/rza Arró/ewsAaepo, Alóry zmar/ w 7644 r. /„Roi/zina", I. A777, z. 260 J. 3 / fy cy/ — /jąóź cic/io, milcz. 4 ŁnArosz OpaA/ńsAnjar. 76<S7, zm. 7664j, narosła /eźajsAa, Araszłe/an poroonsAri /alac/i 7676—7620, później oiarsza/eA: iiaitiromp Aroronny 1 wie/A;i Aroronny. 3 ^lai/mcśi po ówa/elmej mszczącej wojnie z ŁiiAraszem Opa/iiisAriin rosła/ osaczony Przez ArozaArów łepoż oslalmepo poó wsią 7arnówAa 1 zaAi/y 20 sierpnia 7670 1. W lym
184 z pomocą księżnej jarosławskiej!, że mu Kozak szyję uciął. Żona jego^ łedwo wytrwawszy z rok szła za Poniatowskiego Ludwika, pułkownika naszego. W rocie p. Skumina służył Brzezicki Wojtek^ od Lublina z Piasków kompanieżek niepospolity, z każdym pił, zaczem się też w luderyją wdał, że nie wiedział, kiedy dzień, kiedy noc; albo ubrać zawsze w bieli a opończą się odziawszy łedwo, to i po mieście chodził. Po tego byłi przyj achali diabli. Sypiał na sali, a przy nim niejaki Rzepnicki, powinny^ jego, co konia swego wadzał przy poczcie jego. Spał też i chłopiec, co ten Rzepnicki dowodnie o wszystkim prawił, zgadzając się z nim, a chłopiec jako młody spał, nie wszystko słyszał, aż ku końcowi. O północy, właśnie jakoby wóz jaki szedł po ulicy, słyszą obaj, a potem do gospody ich wjadą i prosto na schody. Stanie wóz przed łóżkiem Brzezickiego, koni w nim 4 łogoszeL Zatem zsiad[ł]szy ta osoba z wozu mówi: „posłano mię tu po cię, a przeto wsiadaj". On, że był frant, nie tracąc bezpieczeństwa* *! przecie, mówi: „nie jeżdżę ja, diabłc, łogoszem". A on: „owo i 6 koni masz". Aliści cug cudny w wozie. On przecie zbywając go: „źle — mówi — wóz ułożony, kobiercy adziamskich? nie masz". Aliści wszystko jak z płatka wywinął, że się nie miał czym wymawiać. Przynagla go diabeł, aby koniecznie wsiadał — jemu się nie chce. A wtem uwiązawszy stryczkiem za łóżkową nóżkę w nogach i pociągnie czay7e A7a-sA7ew7cz o<7Aywa/ z /tefHane/H Ż67A7etfAA7m Aa A7o.sAw7e. 7V7eżc7r/y /e.s7 w7gc ztwof yanneAraAarza, że żnnerć ,%K7n7cA7eFO naUa/)//a wowcrn.s', y;/y ttoysAa /Jo/.sA7e wrncn/y .spo<7 Mo.sAwy, Ao Ay/Ay 7o roA 7672. * ztnno z AfonAow Am^źna Oi7<oyAAa, eórAa 7aaa, wo/ewoAy .ion&nn/er.sA/eyo, a żona A.s. 47eAAaar7ra, w7ażc7e7e7Aa PrzewonAa, z Alore^o aczyn7/a aAóz woyenny wspowaFa/^c Arewne^o we^o AaAa.sza OpaAńrA/e^o )f wa/ee z „D7aA/em" ^7ar/n7cA7m. PrzeAywa/a yer/aaA Ma/e w 7aror7aw7a. ^ 7y. ^anazZ7en;ecA7cA. ^AłAor/Ay/jię w r. 7674 fyor. 7oz7a.sA7, ,.Taranem 7 /e- tre/a", wy<7. J, f. 77, e. 3 Brzeziccy A. 7ę/)a Po7Ao)fa 7 7aA-nz^A/ec w 27A7 7 Jf M77 )f. ,s7e<7z7e/7 w z7e/n7 7wAeA:A7e/. lAo/e/ec/: A/aży/ w roc7e Seweryna U^o.s7fzyńyA7e^o fy7or. U^7erzAow.sA7, „A7a7ena/y", 7. 77, r. 66J. U* roAa 7620 y7ac7 y^oAAr z po//aaAa we w.s7 77łzez7ee 7*„7te/eA7r yoAorowy wo/ewoa^Awa /aAe/.sA7gyo", H6-oc7aw 7PJ7, A*. 42J. 4 y?ow7any — Arewny. 3 /oborze — Aon7e (7o yowoza. 6 AezyAeczeńrAwa — yewnożcA. r ar/z7an?.s-A7eA — wAcAo4n7cA.
185 z nim łóżko; już nań strach przyszedł, że ledwo żyw został. Imię wołać: „chłopcze, chłopcze!" Ałiści w głowach jakaś osoba stara w biełi imię go bronić i mówi: „jeszcze tobie nie nałeży ten człowiek, idź do piekła!" A do niego zaś: „jaki ty żywot wiedziesz?" Od urodzenia wszystkie grzechy mu przed oczy przywiódł, siła przypominając ino jego zabawek, w których się kochał. Do tego i to: „wierzę, teraz chłopca wołasz, a wczoraś go pobił za to, że do kościoła na nieszpór poszedł — lepszy on niżłi ty". A zatem tamten widział, że nie mógł nic wskórać z Białym; wyjął z wozu karpia więdłego* i dał mu go mówiąc: „jedz to z pułkownikiem swoim" — to jest z Poniatowskim i Unichowskim Hrehorym, i z Krzeszem (a to wszyscy trzech nie wiedzieć co łwłi, osobną wiarkę jakąś z sobą miełi). Wtem kur zapiał — oni zniknęh./Chłop łedwo żywo doczekał dnia. Skoro świt do mnichów, do bernardynów; tamże nie wychodził z kłasztoru niedziel dwie, spowiadał się, komunikował, a przecie gdzie się obrócił, to mu zawsze przed oczy stanął w rozmaitej postaci: to psem, to kotem, że mu nie dał pokoju. Już i egzorcyzmy nad nim księża odprawowałi, już i wina zarzekł się pijać: łedwo do półrocza przyszedł do siebie. A jednak potem małmazyją^ jeszcze gorzej pijał niż wino przedtem. W dałszych przystawstwach dostało się na nasz pułk: Lwów, Chełmy Bełz**, Krasnystaw, Lubłin. Wyprawiliśmy towarzystwo z każdej roty Po 2; z naszej jam jachał z p. Grabanią, czymem i porządzał. Zjechaliśmy się wszyscy do Lwowa, aby się pierwiej tu umówiła stacyja, jako w głównym mieście, a indziej już towarzystwo podzieliwszy rozesłać. Lwowianie, że prawa wiełkie mająS od królów dawnych, nie tylko stacyj, których nikomu nie powinni dawać, i samemu krółowi, ałe kto jest rajcą ' w/ft/Zopo — Wft/zottttpo. z taadaazy/a — wato z attaj/a Napo// t/t Ma/wwta w Mor?/ / Grec/aJ, .stt/t/ wato ata/otozyj-sAa? wzpĄf/tttt' ata/taozya. 3 C/to/ta, atttM/o oA. 76 A'ta aa wjtr/t. ot/ 7-ad/taa. 4 Bf/z, tftta.sto ttat/ rzeczAt? Żo/oAtyty, t/op/ywota Bo/ttt, aa zac/tótr/ ot/ .SoAa/o ! tM rttypa wteAdw Lwów otrzyata/ wt'o/e prz)'wt7?y'dłr, ap. w r. 7663 Zypayaat rłapas/ ttwo/at/ ttita.sto ot/ wzzo/A/c/t szarwarAdw, pot/wot/dw /tp. TCottjtytacyty óoytaowtt z r. Z60/ „aat/a/e atoc arzft/owt ai/o/zAtoata Aarattta /at/zt odcyc/t t przyc/tot/atdw, Afdrzy /ty yaAte/t taata/tow /ad pwa/tdn' t/opttśrt/t sty aa oóo/tac/t tatejzAattcdtr, a/do toż w aocy draaty /ad /itrty attajta ot/waży/t o/^ wydtyać" /por. 7. C/tot/ya/oeAt, „77titorta ta/ayta Lwowa", wyt/. 77, Lwdw 7d66, 7//J.
lwowskim, szlachcicem polskim jest, tymi się nam szczycili i od stacyj uwolnienia chcieli. Ale u nas prawo natenczas u boku, tamtegośmy nie przyjmowali, a nie mogąc też stacyj od nich otrzymać, gospody na roty podzieliwszy rozpisywać rozkazałem dla postrachu najwięcej, powiadając, że tu wojsko przyjdzie na stanowisko, odje sowitą stacyją. Oni się uląkłszy tego, jakośmy odeszli do gospod na noc na przedmieście, kędy staliśmy, bramy zamknąwszy, jako tego zawsze tam zwyczaj jest, obie- dwie, bo ich tylko też tyle, nazajutrz odemknąć nie chcieli i tak się już zawarli, nie chcąc na stanowisko puścić do miasta. Ją, tamte towarzystwo na przystawstwa wyprawiwszy dalsze, samem z p. Grabanią we Lwowie został; dałem znać pułkownikowi, co z tym czynić. Oni bram przedsię nie odmykają, jeno fortę, którą i żywności z przedmieścia, i drew zasięgab. Ja, pacholików 10 u mostu do forty postawiwszy, rozkazałem, aby z żywnością nikogo do miasta nie puszczali. Nie mogli się nam sprzeciwić, choć mieli służałej piechoty 200, a z osobna wszystkim mieszczanom w pogotowiu być rozkazali. Czym się ich tak było wymorzyło przez trzy dni, że chleb, mięso, drwa powrozami przez mur ciągnęli: tak porządne jest miasto. Nam wolno było i wniść do miasta, i wyniść; tośmy sami widali, że kiedy rybę robiono (bo to w poście było), tedy niecki i insze domowe naczynia rąbano na ogień. A cóżby nieprzyjaciel me miał wymorzyć głodem barzo prędko? Trafiło się jednego czasu, żeśmy zamierzklii w mieście, posłaliśmy do burmistrza, aby forty nie kazał zamykać, póki do gospod nie odejdziem. On bojąc się znowu jakiej zdrady, „rozkażę — mówi — odemknąć, kiedy pójdą panowie". Wtem, idąc już. daliśmy znać. aby odemkniono. Sami do forty idziem z świecą, a za nami jeno pacholików 2, a chłopiec jeden; widzimy, że ludzi wszędzie po ulicach pełno z orężem. Wtem jakoś się zwadzą z czeladnikiem na zadzie i poczną go razami okrywać: skoczyliśmy ratować, dopieroż i do nas. Nie był w stolicy^ w zmianę taki strach na nas, jako tam. Pachołka nam jednego zabito zaraz, drugiego raniono. P. Grabanię też okrutnie pobito cepami żelaznymi i goleń mu przetrącono, który od tychże razów umarł, i czeladnik ranny. Mnie z łaski Bożej nic szkodliwego, bo mię prędko ratował gospodarz, u któregośmy byli, Mościcki krawiec. Godzilić 1 zgf7H2rz%V/ - &łfze%#//.y/My .Wf ,z/wroArM f zamoczy/ z/??ro%J. 2 w .y/o/Zry — w MayArw/f.
187 potem, niż umarł p. Grahama; kosztowałoć to ich z 15 000, nam nie dali, jeno 3000; jam jeno 100 złotych wziął, bo nie było za co; a wołałem też insze na podarki panom senatorom, jako hetmanową wojewodzie ruskiemu, wojewodzie poznańskiemu, podskarbiemu. A panom więcej, aby się w to włożyli, od nich rozeszło. A co się też folwarków im nad- skubało, tymeśmy się i za stacyją komentowali od nich. Dnia 14 maja koło w Krośnie, gdziem i ja był, i pan Bokiej ze mną. Tam o porządku wojskowym, o zasięganiu żywności, skąd który pułk, i o ustawie jej namowa była. Sądy wojskowe, których ani sędzia, ant pułkownik, oprócz koła generalnego, nie odprawi, sądzone były. Najbardziej o bezpieczeństwie naszym, póki zapłata zupełna zasług naszych dojdzie, radziliśmy. Oglądaliśmy się pilno (a ile nasz pułk, cośmy w Rusi stali) na człowieka potężnego i w Polsce, i w Rusi, Adama Stadnickiego! ze Żmigroda, kasztelana natenczas kaliskiego, przemyślskiego starosty, który już to był i przyobiecał snadź królowi (czegośmy pewne wieści mieli ode dworu) nas w Rusi znieść; a przetoż i respektem tego i inszych niebezpieczeństw postanowiono było, aby za najmniejszym daniem znać od marszałka do pułkowników (któremu czułość wszystkiego i bezpieczeństwo wojskowe poruczono) towarzysz każdy pod chorągwią, na jak wiele pocztu służy, piechoty tak wiele sposabiał, a za drugimi uniwersałami, aby pod chorągwiami zostawali. Z sapieżyńcami też zsyłaliśmy się, bo to inaczej być nie mogło. Wojska naszego było konnego 7000, tyle drugie piechoty być miało. Po Wielkiejnocy ruskiej^ zaraz jechałem do Ożuchowiec' na jarmark dla koni, a najwięcej, abym był w Czarnym Ostrowie, gdzie brat pan Daniel umarł, wstąpiłem i tam nazad jadąc, wykupiłem rząd pana pod- sędkaA co czeladź po śmierci nieboszczykowskiej zastawiła we złotych 40. Do Sambora przyjechałem, p. Grabanię umarłego zastałem od tamtych razów lwowskich w niedziele 4 — był pochowany także w Samborze ! S7a4n/ct<, tazz?e7aa tn/óti n<7 Z/ czerwca 767/ f/a r. 767J, z;nar/ jata wa- jewada Ae/.?t< 74 paź<7z7era7ta 7676 r. 2 W r. 7677 Arie fa 4 maja. 3 OźaAawce a/Aa 7Vawy ZAaraź, w/a-s/eczta aa4 czetą ZAraczea; w paw. sZarataasfaa- fyaawztaa. pacz. ZP77 w. zAarzaae przez 7afaraw. 4 7) Jana AJa.st/ew/cza.
188 u Bernardynów. Brat jego Kasper nastąpił na jego poczet i pobrał wszystko po nim, mój wiełki kompan. Dnia 8 mmi ruszyliśmy się z chorągwiami pode Lwów, bo koło 10 dnia szczęśłiwie przypadało. Aby się tym bezpieczniej mogło odprawić, uniwersałami przedtem dano znać wszystkiemu wojsku, aby się z miejsc swoich ruszywszy, ku Lwowu się ściągah do obozu pod Gródek'. Dnia ł iuhi do obozu wszedłem z chorągwią. Sejm w Warszawie był po Wiełkiejnocy2 i o zapłatę nam, i o moskiewską ekspedycyją; pod który sejm mieliśmy koło w Lublinie (jam tam nie był, w Podole do Ożuchowiec i Czarnego Ostrowia drogę miałem). Uchwalono na nim poborów coś, ale się i tymi nam nie zapłaciło. Byli w Lublinie komisarze do porachowania i komputowaniah jak wielka liczba zasług naszych wynosi, a przy tym i z prośbą do wojska od króla i Rzeczypospolitej, abyśmy co odpuścili. Darowało wojsko pod ten czas po 100 złotych z konia Rzeczypospolitej własnych zasług swoich. Z obozu posłów do króla wyprawujem, aby się nam zapłata stała; cieszą, a nic ze wszystkiego. Wojsku skupionemu o żywność trudno, nie mniej włościom około obozu ciężko; przyszło nam do pańskich majętności udać się w Podole. Przystawstwa ja dzieliłem na wszystkie wojsko z Komorowskimi z roty Skuminowej. Siła tam nabiegania miałem od okolicznych obywatełów w bliskich przystawstwach o krzywdy od roty stające się, a najbarziej i naczęściej od pana kasztelana wołyńskiego natenczas, od Łahodow- skiegoS, który za sobą ma księżnę Wiszniowiecką, co była za Czartoryskim, powinną moją. Już i szwagierstwo, i pokrewnienie na pilnym baczeniu było, choć się pierwej gniewał, żem z rotą stał z tydzień w majętności jego poza Lwowem, niż do obozu weszliśmy. Zabiegało się jednak, co się 1 Grobel n/6a Giar/cA lagie/AnisA/, nnasfn Ma zacAar/ ar/ Gn'ona. tf r. 761/ tv <7ażcy yn/erze s/3/ang/a. 2 7Va7a/Aa nier/aA/ar/na, yr/yź są* w/aśn/c /nzcr/ tf/c/Aanaer/ 77 Aty/ennaJ, a ańcar/awa/ ar/ 2# 77—2 /f 7671. 2 Aampafawan/a 7campar z tac. campaMs = OczOaJ — as/a/ca/a ;7aśc/ wa/sAa. 2 A7nźc A/orcA TfamarawsA/, A/ary s/aży/ w rnc/c Tta/inawsA/ppa 7pay. tf/crz/rawsA/, „Ma/er/a/y", 7- 77, s. 67/. 3 7an 7aAar7awsA/, r/cpn/a7 aa nyAana/ w 7696, pasat (yatyńsAt na sc/m 7607, Aa.sz- yc/an wa/ynsA/ art 7671. Zma<7 w r. 7622. Oźmanny 6yt z As. /tteAsanrtrą m/sn/asy/ecAą. razu tcc7z;on^ aA. r. 7606 z As. Icczy/n Czai/acysA/w.
mogło, ze wszystkich sił, że mu się atołi akomodowało, bo i wszystkim; ałe to powinowactwo czasu potrzeby jeno było. W obozie mieliśmy posła od wojewody siedmiogrodzkiego Gabora Batorego*, dworzanina jego, niejakiegoś Budajego, zaciągając na służbę do siebie. Dano mu respons, żeśmy uczynić tego nie mogłi, póki nas zapłata zasług naszych nie dojdzie, a do tego za granice koronne z chorągwiami, bez pozwołenia króiewskiego, konstytucyje bronią. Wieła- mowskP, z wojska naszego rotmistrz, wziąwszy coś pieniędzy na zaciąg Batorego, zebrał był pod 3000 wojska do niego na służbę, ałe nie z naszego zaciągu. Poszedł przez węgierską do siedmiogrodzkiej ziemi i prawie mu był w czas przybył, ałe Turcy i Siedmiogrodzianie, snadź którzy nie byłi mu affeeti*, straciwszy nadzieję wygranej swojej, przenajęh sług jego własnych, którzy go zabiti w karecie jadącego widzieć wojsko poł- skie; bo już o mił 3 od niego było. Przyczyna ta wojny przeciwko niemu była, że z poddanymi się srogo obchodził. Temu to Betłem Gabarowi, poddanemu swemu, co to po nim na państwo wstąpił, żonę wziął, bo nadobna była; ten się do cesarza tureckiego udał i otrzymawszy pomoc od niego, łacno miał obywatełów tamecznych po sobie, którzy też krzywdy od Batorego miełi. I tak zabiwszy go, sam na państwo wstąpił za pomocą Turczyna; ałe się pierwiej poturczył. Nasi z niszczym nazad się wróciłi. Pod ten czas p. podkancłerzemu łitewskiemu, Gabryjelowi Wojnie**, uciekł syn. pan JanS, starosta opeski natenczas, dając tę przyczynę, że go ojciec na służbę nie chciał wyprawić, i odmieniwszy nazwisko, zwał się Wojnowski. Szedł był z tymi. co w zaciągu Wiełamowskiego do siedmiogrodzkiej ziemi szłi byłi. Ojciec, wszędzie rozesławszy posłańce szukać go, nigdzie wiadomości o nim wziąć nie mógł. Kosztowało go to do 3000 złotych i dałej. Wróciwszy się stamtąd z niszczym. jako i drudzy, do < Ga/a/e/ fGaAor^ RaaiRa Ralory mf&a/fA? oAraca?a.s/n* < aa</ażyć tryn'o/at a;eza<7a- wa/ea/e pa&faayc/t. Przeć/u? a/ea;a wypapl/ a;. /a. naeray <7af<?<7 rwa/eaa/Z: /ega Re//:/ea GaAar. Ra/ary zaaiar^awaay za.Ma/ 27 A* 7672 r. 2 A/area.s rg//aaia)fi/a fpar. tP/erzRaweAr/, „Mafer/a/y", ?. 77, R / aj. 3 a/e 6y// aia a/łec7/ — aa? .sprzyya// /aa. 4 Caćr/e/ ITayaa, par/Traae/erzy /ReweTr/ oR Aifaaala 76R9, z;a. tt< 7673 r 3 2aa tPa/aa, Ma;o.!<a apesTr/.
190 Biecza na Podgórze przyjechał, trafił do gospody Dudzińskiego! pod chorągwią Młockiego i był przy nim Misko pół roku za pachohka. Tego w Jazłowcu przy Dudzińskim sługa księcia pana trockiego^, niejakiś Żabka, poznał i powiedział księciu. Książę Dudzińskiemu oznajmił, upewniwszy go, aby nań miał oko i straż, tak jakoby on o tym nie wiedział, że go poznano, aby gdzie dałej nie uciekł; a tymczasem dał książę jego ojcu znać, aby przysłał do Lublina po Wiełkiejnocy, gdzie Dudzińskiemu rozkazał z nim natenczas bywać, obiecawszy mu 200 złotych, co f ziścił, a Dudziński znowu od ojca złotych 300 wziął; dobrze mu wyszedł. A temu biskup wiłeński Benedykt Wojnah stryj jego, po śmierci ojca jego starostwo mereckie odmienił za opeskie, a opeskie młodszemu Stefanowi, co Merochę ' ' miał, ale żal mu się Boże, bo wiełki kiep z niego i teraz. Po śmierci ojcowskiej z domu ludziom się nie ukaże, choć to pierwej uciekał, wrzekomo dła służby. Z obozu p. Jakub Boski odjachał ode mnie do ojca z Jaszlińskiml stęskniwszy sobie do domu. W obozie był u mnie p. Adam Owsiany^ z Jarosławia jadąc i p. Gabryjeł Wojniłowicz'' pułkownik J. K. Mci. Zimna już nadchodziły, z obozu się na stanowisko wojsko rozejść musiało. Ściskaliśmy się już cieśniej nie według pierwszych stanowisk, bo wojsko smoleńskie zszedłszy z murów do Wielkopolskiej przyszło było, którym ustąpiliśmy Wielkopolskiej dła stanowisk, a przemyśłskich do Sambora. Namówili w obozie, aby już od tego czasu wojsko stacyj żadnych od * DoJz/ó.sA/, AAże/ Me zoooy. ty r. /6<?& /oAń Jaro.sr /loJzói.sA;, pcJs/oA' oiozyrzA;', yojpńije e/eAe/^ Jawa Aozóo/erzo z aM/ewóJz/treo; ootro^rJJzAAo //?oo. M 76J. 2 Joo Jerzy /toJzócJ/, /fJoźe, Aosz/e/oo iroeA; w /ofocA /6/J Jo /626. -Syo A/<Ao- Aoyt; Arzyzz/o/o, „Aero/A/", or. w /6<SA. /^o sooere; o/ca w 76/6 o/Jo/ orJyoae/r o/e- rn'/ezA<y. ^ FeoeJyAl tPo/oo, AizAop aJ/eóyA; oj r. /600. G/oor/ 77 /MŹJzMroJo /6/6 r„ o w<fC zoiMooo zloroA/w oJAy/o A/f w cmyM yoAoezo, oJ Aw/eloM Jo /MŹJzóoo/Ao. 3° GAyAa tr zooczeoM Aloro.sOto oierecA/e. ** Jo.sz/óbA/, /MM/oć AAże/ M'e zoooo. ^ ztJoo; OwzMoy, z roJz/oy nyałoJz^ce/ .Jy z z/eoo zocAoczetwA/e/. Czf/e roJz/oy /?rzeMor/o A/)? oo AJirg Jo /wtnoM AJzA/e^o. ztJoo; Ay/ poJzeJA/eM, yoleo; zpjz/^ z/eon AJzA/e/ /Gr, A77/ /JJ/. ŻycAAÓAA/ /łoJo/e GoAr/e/o fPo/oJ/ołwcza, z/oAoAo /;o)vo^r6JzA;'eyo, zloroz/^ A- /yórA/e^o, ; a* ** /o-zypń/e.JenźeGoAne/zo/oży/A.H^roJołfg tyo/nJ/oM';ez6a )) roJeo;eeoo;« )t' yeiyooJo oyroHoe/, a* Alore/ /?oeze;tt'Azy oJ r. /600 zopizytfo/ wzze/A/e wożo/e/zze roJz/oy zJorzeo/o ' /.,Z/olo As/f^o", 1. ///, z. 30PJ.
191 chłopów nie brało pod gardłem, po złotych 40 wziąwszy prowentów dóbr stołowych na koń, na czwierć roku; a w tym czasie nie dojdziełi zapłata, i znowu takież pieniądze brać, a nie żywność, bośmy prowenta odebrali byk i swoich urzędników miełiśmy. Czyniło się to dła skwierków ludzkich i aby o nas inaczej nie rozumiano, jeno że swoich zasług chcemy, a nie czego tnszego. Ruszyłem się z chorągwią z obozu dnia 11 septembris ku Przemyślowi, powoli idąc (bo tam ledwo mil 10) dla sposobienia żywności do wozów; wszedłem do Przemyśla dnia 17 septembris. Dnia 15 septembris p. Poniatowski Ludwik z Stadnicką się ożenił w Łańcucie, wrzekomo ją gwałtem brał, ale z jej to wolą było: to dla przyjaciół i opiekunów czyniła. Potem żyli z sobą dobrze, z pasierby nie wiem, jako, bo ich trzech zostało i córka. Przedtem mało ożenił się Ra- towski! niejakiś z wojska naszego; pojął Ocieskąh starościnę olsztyńską, Mielecką z domu, z majętnością wielką. Rzemień^, majętność sławna w Polszczę jej, też 30000 intraty z nią wziął, a chudzieńki pachołeczek; nie był jednak bezpieczen od przyjaciół jej, ale w konfederacyi nic mu uczynić nie mogli, a przed zapłatą też trochę jachał do Wioch i tam lat dwie zmieszkał, niż tu piwo to się utarło. W Przemyślu miałem gospodę na rogu u Zająca. P. Herburt Szczęsny często bywał u mnie i tam stawał; wielką mi przyjaźń ofiarował, siła niekiedy ze mną o rzeczach wielkich gadał, bom i pułkownikiem po ożenieniu Poniatowskiego został i cożkolwiek w wojsku mogłem; jeszcze w nim rokoszowe humory nie ustały. Zaciągał, aby my z chorągwiami pod Warszawę szli, pod sejm blisko przyszły. „I potężnie królowi staniecie — mówi — i zasług dojdziecie, i powetujecie wszystkiego, i jeśli się co pod rokosz opuścić mogło, snadno teraz poprzecie, mając i szlachty niemało przy sobie, a pójdziem — mówi — wszyscy z wami". Kiedy ' ziz/an; z Raiozzyna RnlowsA! A. ./KHfMza ft/r. Hf 174J. 2 ziana z Mlelec/Hcl) Ocieka, sfaraiclanlra innńomferiAn, żona ./oacAnna Oc!e$Arley?o. Aa-szie/aaa My^oclue^o, narody ohz/yń^le^o. Rojewo żmlerclf1609J wysz/a za Raiowólcle^o fWr. A7/ Ż4/J. 2 Rzemień, wież / zameA w powiecie nńe/ecAlm nlenżńoAo MZIWokl. Rle; wolnie należał aż< Tarnał^ArlcA. m z. 1676 /tana z Mle/eełrlel! RaiowsAa z/n-zeilo/a .Rzemień Aa/mla- wowl RańomlzzlUe/nM, tra/etfo^lzle zaitr le)nal„Rlowali; geograficzny Rzó/eilwa RoMle^o ", z. l^J.
192 mu się przekładało skwirk ubogich łudzi i krzywdę nieznośną za skupieniem wojska, „oto — mówi — święteż to jałowice, święteż to kokoszki, które pokój i pierwszy wiek złoty wolności ojczyźnie przywrócą". Ałe nic nie wskórał. Bywałem u niego i w Dobromilu, mil 3 od Przemyśla, bo też miał dom swój, jeno na ustroniu; byłem raz u niego na weselu, gdzie trzech się żeniło młodzieńców: dwaj panny pojmali, a trzeci wdowę: za jednym stołem wszyscy siedzieli, każdy ze swoją. Na województwo siedmiogrodzkie był też kandydatem po zabiciu Batorego* *; człowiek wielkiej prezumpcyi^ o sobie, nikomu pod słońcem świata przed sobą i w urodzeniu, i w dowcipie nie dając. Miał za sobą księżnę Zasławską Zofiją, takiejże dumy. Nie widząc nadziei prędkiej zapłaty zasług, a już się też nam ten skwirk i narzekanie ubogich ludzi naprzykrzyły, szukając sposobu do prędszego dość uczynienia sobie, ten wynaleźliśmy: porachowawszy intratę starostw i dzierżaw wszystkich w Polszczę, królewszczyzn, tako też z biskupstw i opactw, widzieliśmy, że połowicą dochodów rocznych nam zasługi wszystkie zapłacić się mogły. Naznaczono już było towarzystwo do wszystkich królewszczyzn i biskupstw, którzy połowicę intraty rocznej odbierać mieli i do kupy to zniósłszy, płacić sobie zasługi mieliśmy. Mnie do przemyślskiego starostwa naznaczono było 10000 złotych odbierać. Czym pp. senatorowie i dzierżawcy dóbr królewskich, duchowieństwo też poruszeni, pilno króla solicytują o sejm i otrzymali. Złożony jest sejm* 3 decembris, a już to drugi tego roku ad hunc solum actumh do zapłaty zasług żołnierzowi moskiewskiemu, który nie dłużej, jeno niedziel trzy trwać miał. Zatrzymaliśmy się z tym przedsięwzięciem swoim do sejmu; jakożem ja listów miał ze 3 od pana kaliskiego do siebie, abyśmy do sejmu jeno wytrwali, obiecując pewną i prędką zapłatę. Żyliśmy już po wyjściu z obozu z grosza, nie biorąc stacyi, wszystko wojsko. Strawne pieniądze z tychże poborów, co na zapłatę były gotowane, nam dawano od komisarzów za wiadomością i pozwoleniem króla i Rzeczypospolitej; na dwie czwierci dano nam zupełne strawne, a trzeciej czwierci miesiąc jeden. Na sejm posłów 4 od wojska naszego wypra- * Por. przypry / /#P 2 prezampcy; — /?aa'eo;a/;/o. * Sep?; ?e?; /oko ?KK/zwycrop;y okror/otro/ o4 3 4o 24 yrK4?;;'a 76/2 r. 4 o?/ /<;??;c sokon ac7;<;?; — t//a ?e/ /ed?;ey .sprawy.
193 wiono: mnie, Ścibora', Białaczewskiego^ i Paryszewskiegoh Ja instrukcyi nie chciałem się podjąć, bo ostra barzo była"*: Ścibor ją odprawował przed krółem, ja insze zlecenie wojskowe łagodniejsze i petita; Biała- czewski w ko)e posełskim perorował; Paryszewski nie tykał się niczego. Po złotych 300 dano nam wszystkim na strawne. Poszanowanie wielkie mieliśmy na tym sejmie, miejsca nam nie uczynili, jeden przed drugim na bankiety się uganiati, tygodniem przedtem i dalej zapraszając nas na nie, a drugi się nie domieścił. Pan kanclerz litewski^ wielką też chęć, a osobliwie mnie, pokazał, już za swego mnie mając, i gospodarstwo mi zlecał, i łaskawym barzo obiecał być, ale ten jako i wszyscy, tak ci co teraz, jako inszy dawniej, jeśli cokolwiek kto uczynił co dla którego z nas, więcej z bojaźni niżeli z chęci; bo prędko po spaleniu konfederacyi odmiana się we wszystkich pokazała, jak i mnie kanclerz litewski potem, bodaj mu wszyscy ludzie na świecie i sam Bóg; części i nazbyt było, a żaden nie dał, oprócz Gąsiewski atłasu łokci 8 dał mi. Zresponsem dobrym odjachaliśmy; zapłatę pewną i prędką na sejmie umówiono, poborów 6 pozwolono; komisarzów do uspokojenia komputów wojskowych, do zniesienia sumy. do sądów kryminalnych (którym w sądach taka moc, jaka na sejmie dana jest) i do uspokojenia wszystkiej zapłaty naznaczono: i do Lwowa do nas, i do Bydgoszczy do smoleńskich, i do Brześcia do sapieżyńców; de nomine w Konstytucyją ich wpisano wszystkich — ja nie mienię. 0 asekuracyją nam było trochę trudności na sejmie, pierwiej na pun- kta w niej zgodzić się nie mogliśmy, a potem że ręczną nas chcieli byli odbyć, nie wpisując jej do konstytucyi sejmowej jako sapieżyńców, dając tę przyczynę: że sejm ekstraordynaryjny, trzema niedzielami się zawarł, konstytucyje żadne być nie mogą. Ale kiedy deklaracyją usłyszeli naszą, że i po wzięciu zapłaty nie chce się wojsko rozjechać z kupy bez słusznej asekuracyi, by i do inszego sejmu czekać, pozwolili tak, jakośmy jeno chcieli. Otrzymaliśmy nad insze wojsko warowniejszą asekurycyją, ale skąd wynikają prawa, stąd i zaraza powietrza na nich wychodzi; 1 Zapewne [P/Zr/cryn &/Aor (por. Ik/erzAowyA:;', „Marer/e/y", 7. //, y. 2 p/o/r P/a/ocrowr/r; z roty M/oc/r/epo (por. W/erzAowyG, „Ma7er/a/r", 7. //, y. Jgy. 1 ParyyzewyA/, oyoAa AA*źe/ n/e znana. 4 /ny7rM%c/a 7a znp/Pa/e y/g w ttne/a łg/^op/yacA, m. Zn. w P/A/ZoZece PncryńsA/cA (nr 7J. s Petr PapZeAa, %7ory Ar/ Aane/erze<n ag/ r. Po /67Jf. Zmor/ 7 Apca MP?. Pamiętniki S. i B. Maskicwiczów 13
194 dobrze czują drudzy na sobie, a wszystkim gęba związana, aibo raczej sami powodem: „Hodie mihi, cras tibi'''. Pod sejm koło mieliśmy we Lwowie 10 decembra; byli posłowie od króla do koła; p. Jan Frąckiewicz-Radzimióski nowogrodzianin nasz, a nas zatrzymano z responsem, póki się wrócili nazad, aże ich doczekawszy się, nas osprawiono. Widziałem się z p. AksakicnF na sejmie, sędzią kijowskim, bratem moim, który też był posłem z Kijowa. Z Warszawy ultima decembris3 wyjechałem, doczekawszy responsu, bo drudzy wprzód odbieżeli. Gospodę nam ukazał stanowniczy królewski na Mostowej ulicy, dom szlachecki, który sobie był przedtem najął książę Korecki za 100 czerwonych złotych na tenże sejm; musieliśmy się zgadzać z nim o tej jednej gospodzie. Towarzystwa naszego było niemało, co po swych potrzebach na sejm pojechali; tamże z nami stali, bośmy mieli izdeb 5. Mieliśmy wielką wolność na tym sejmie; w nocy, o północy zbroić co, posiec, zabić wolno; żaden nie śmiał słowa rzec. Warty więc mimo idą, a nasi co takowego robią, nie rzekną nic, jakby nie widzieli; i już natenczas w przysłowie było weszło, gdzie którego obaczono z naszych idąc albo brojąc, to „siedm tysięcy za nim chodzi, dać mu pokój" — bo naszego wojska tak wiele było do żywności. Zabili nasi drabanta królewskiego, nie wykonywalić egzekucyi, choć pod sejm i pod bokiem królewskim, ale sami z ugodą nas szukali, aby się cokolwiek dało względem Boga; dano złotych 80. Żegnaliśmy króla na pokojach; p. podkanclerzy koronny odprawował Kryski, te słowa w mowie jego były: „Król jmć, ojcowską obmyśliwając zapłatę zasług rycerstwa tamtego, przywieść raczył stany obojga narodów, iż podatki tak wielkie pozwolili, jakich ojcowie nasi nigdy nie widali". Z dobrą nadzieją odjechaliśmy i pewną już zapłatę w obietnicy otrzymaliśmy. Roku 1614 Do Lwowa z responsem przyjechałem 24 ianuarii, bom się w Przemyślu na stanowisku zabawił. Złożono koło generalne do zapłaty i do zniesienia komputów, sądzenia ekscesów i uspokojenia wszystkich spraw 1 /;o4;'e m;7n', cr<M — f/z/t mn/c, jtaro ?o/ne. 2 AToryj z .synów Tono /łkraAa, AfnroAr /nA Ae/an, poźn;'e/'.szy zy4z/a LyowrA; i7638J. 3 7)'. 37 ^mz/n/a.
195 w pierwszą niedzielę postu, do którego koła. panowie komisarze naznaczeni sejmem zjechali się więc, że bez nas, , nas sądzić nie mogli, a były ekscesa wielkie w wojsku; do tego komputy znosić, rachunki czynić, regestra pocztów w rotach miarkować, bez nas to być nie mogło, dla czego i konstytucyja sejmowa wyraziła, aby wojsko swoich deputatów przydało do ichmość panów komisarzów sejmowych. Deputowano z wojska siedmiu towarzystwa na te sądy, z każdego pułku po jednemu, bo tak wiele pułków było, między którymi jam też był deputowany na te sądy; których sądów dekreta takowej wagi były, jako sejmowe, i infamija w ręku naszych była. Te sądy we Lwowie się odprawo- wały przez cały post aż do Wielkiejnocy. Bywał też z nami często p. Jan Szwykowski u sądów, bo był z pieniędzmi przyjechał do Lwowa z Litwy, z tymi, co panowie litewscy, donatywę z dóbr królewskich pozwoliwszy na przeszłym sejmie 50000, obiecałi z tej donatywy do Lwowa na zapłatę stołecznemu żołnierzowi. Zastawę z Moskwy murowych zasług miełiśmy spełna na kupie, z którą tęskno nam było, bo wolelibyśmy pieniądze gotowe. Słaliśmy do króła, nie chciał; słaliśmy do cesarza chrześcijańskiego, do książąt brandenburskich, do Rzeszy Niemieckiej, do gdańszczan i gdzieśmy jeno rozumieli, żeby te klejnoty mógł kto kupić; nigdzie nic nie wskóraliśmy, aże dopiero zapłatę nam odłożywszy ci panowie komisarze poczęli traktować o te klejnoty z nami; 100000 dawali, a za 80000, abyśmy upuścili, tego chcieli; i na to byśmy już przypadli byli, by mieli gotowe pieniądze, ale oni fantami chcieli nam dawać, po które jeszcze do Lublina słać było. Już na to się nie pozwoliło, bo jakiego oszukania obawiali się, a to stąd, że już zapłatę spełna otrzymawszy, konfederacyją spaliwszy, rozerwałoby się wojsko, bo nie wszyscy mieli na tych zastawach; i tak mogliby nas niepotężnych pokropić' izopem, a to wziąć darmo; i tak rezolwowaliśmy się łamać te klejnoty nńędzy siebie. Połamano koron dwie: jednę Fiedorową*, drugą Dymitrową^; siodło husarskie w złoto oprawne z kamieniami: jednorożców trzy, a posoch cały został; ten się dostał Gąsiewskiemu i Dunkowskiemm w zasługach murowych, z sza- * 7)'. Faa/ara /tfaaołc/cza, cara w /a/ac/; 73A7— / J9& ^ 7). Oyaatra .Samoztfaaca. ^ .Sawac/ Daa/Aow^A/ z Or.sAa foA. 7360 </a oA. 7620J, roOa/Mrz Ara/ewjA/, /wt- uarotc; przcm^iA/. Pa/ ahz/a/ w wykrawać/; .STc/aaa Baforąya aa A7a.sAn'c, ZaraojsA/tya
firem z korony, na dwa palce wielkim, we 28000 złotych. Kamień ten u nas szacowano 4000 złotych, a w Moskwie 10000 rubli, bo u nich drożej i nad dyjament; szafir jednorożcowy we 24000 złotych. Drugim, acz nie wszystko, atoli się dostało ledwo nie dziesiąta część, co miało przychodzić. Mnie się dostało dyjamentów ostrych 3, rubinów 4. złota na 100 złotych, jednorożca łutów 2, i to za faworem mi się tak wiele dostało, a drugim samym jednorożcem płacono, łut po 300 złotych. Doszła nas zupełna zapłata na Przewodnią niedzielę. Mnie aresztowano* * było zasługi o Szabłowskiego i musiałem płacić Mazurom, a Kossakowski^ także przy nich był się przywiązał. Spaliliśmy konfederacyją we wtorek po Przewodniej niedzieli^, 8 aprila, w kościele u Far)'. Ja do Przemyśla obróciłem się, do stanowiska swego. Na św. Wojciech do Rzeszowa na jarmark; kupiłem wozniki szpakowate, dałem złotych 300 — do drugich wozników za konia na rękę od dyszla złotych 65. W Przemyślu przedałem żmudziny siwe panu Dro- czyłowskiemu4 za złotych 120 gotowych. Pożyczyłem w Przemysłu Tata- rzynowi Aleksandrowi Turczynowiczowis złotych 70 na oblig. Z Przemyśla w drogę ku domowi dnia 3 maja. Zjechałem się z Sienkowiczem Hreho- rym6, z Sielanką, z Drodzińskim?, z Unichowskim Hrycem" od Lublina o mil 3. oraz Źd/A/etyyA/ego /760&'—7670J. Pa/A yego //czpcp 700 Aoa/ o/rtodz// ty poź</z/er;aAa 7670 r. P/e/goro/7/por. o aaa w „Po/, .s/owa. ć/ogr."J. * 7%/ocza/e MayA/ety/ez Ztp/ coś ty/a/ea Pza/t/otyyAaa. 2 M/Ao/a/ TtoyyaAotyyA/ /por. MorcAocA/, op. ca., y. 77<7/. ^ -7e//aaA po Py/a czay/c a/cA/ore a/eza/7otyo/oac or//7z;a/p Aca/er/era/dty g/ayotta/p aa Pas/ Czertvo/;cy / tPo/pa/a //opayzczaypc y/y aapar/dty ra/aa/AotrpcA. Zcr/ap z PaA/cA Aaa/7 por/ przetvo/7a/c/tyc;a a/'ey'aA;'cgoy AŹ/rtyacA/ego rozA/7 aa Po<7o/a w a;ay'a 70/4 r. A/r/cy, y/aroy/a tv/c/aayA/ /por. & ^d/A/etyyA/, „Pćs/aa", y. 2%/. 4 Vaa D/oczp/otyyA/, p/yarz groc/zA/ aowopror/zA/ ty r. /O/7 ('Po/;, f 73). ^ cf/cA.saac/er TArczpaoty/cz, zapetrae z roc/z/ap Tarczpaoty/czdty A. /c/cc /por. & Dz/az/a/ety/cz, „/7erAarz rodz/a /a/aryA/cA ty Po/.scc", [f/7/;o 7P29. y. ^p). <! tM /d/3 r. typ.s/cpayc y'aA/y &'caA<ctv/cz ty roc/c z). M/ocA/cgo /por. M^/erz- AotyyA/, „Ma/er/a/p", /. 7/, y. 33). 2 Może 7)roż/7z/'ayA; ye/ Droz/ayA/ /;. P/cpotyro/; z yz/ac/ap typtyodzpccy y/'g z z<c//t/ c/ccAa//otyyA/ey'/Po;;. ^ 33). s 7/a/cAotyyA/ /TreAorp /;. O.t/oya, ypa 77rcAo/cgo, poAo/cp z/caa' //ottog/ddzA/cy z r. 7339 /M'ey. 7% 200).
197 Dnia 7 maja do Lublina, do księcia pana trockiego. Dudziński* starostę mereckiego Wojnę- przywiózł do Lubiina; wziął zań u pana trockiego złotych 200. Księciu panu trockiemu? dano roki że piechota z rucznicami do miasta weszła, i kazano było 200 grzywien płacić, a że rotmistrz książęcy od siebie godził — 50 grzywien. Trafił mi się w gospodzie na Krakowskim Przedmieściu, a pod wieczór, pijany niejakiś Maszkiewicz, który nie umiał dać sprawy o sobie, skąd, i tak umknął mydła, a mnie zakazu^ trochę nie dano. Dnia 17 maja w Lublinie dano nam pięciom od księcia 100. Sienko- wiczowi Hrehoremu pożyczyłem 100 czerwonych złotych na oblig, a długu zań zapłaciłem złotych 108. Z Lublina Sienkowicz jechał do Poznania po kaduk** po Świżyńskirn?, a my ku Litwie. Dnia 23 maja w Niwicach u p. NiemiryS nad Bugiem. 25 maja w Rososzu** u p. Dębińskiego. 31 maja do Słonima. Kanclerz*** mi czeladź pobił w drodze z Różanej** jadąc, sam swoją ręką drugich: bodaj go samego kat u pręgierza tak bił! 2 iunii z Słonima do Połonki*-. ] Por. przyp. 7 aa j. 7%. Me w/adoaaf, czy asowa o fy/a Maaya; DadzaMkaa. ^ Taa tPp/aa, do saaerc/ q/ca 77673) .sforo,sra ope.sk/. Por. przyp. 7 do ,s. 700. ^ paa /roc%7 — por. przyp. 4 do 700. 4 rok — pozew .spdowy, fer/aa; rozprawy. 5 jakaż — z/ecea/e, aakaz, żeAy poc/ą^apć <7o odpo tf/cdz/a/ao.scć kodak faa/pfek Acz spadkoA/ercy /aA /aa/afek pod/epa/pcy koff/rskacó'. 7 Me.s/eck/ podp/e /ak/cpo.s .Śtr/eżyfi.sk/epo A. Pó/koz/c, pćsarza prodrk/epo osfrze- Motr.sk/eyo w r. 7603 7f. f/7/, .7. 337). s k/aa/s/otr Me/a/ra a/Ao Meat/era A. Gozdawa, pya 77/e<oaaaa, /owczeyo pod-- /o.sk/oyo, dz/edz/c ddAr A'/tr/ce 77009), /owczy pod/azk/ 7^072), cAorąży fa/eAf/cki 776/4), ko.szfe/o/; pod/osk/ 77032 7030), zfoar/ jako wp/ewoda pod/a.sk/ w r. 7042 /Gr. 3*7/ / ŻycA/. ZM7). ^ Po.so.sz a/Ao Pokoszę, osado tr potr/ec/e A/ohkaff, o 22 ka; aa p/d. od 2?/a/e/ 7oAeca/e Pod/ask/e/), w -Yt7 w. f;o/eżpca do rodzaty D^A/ck/cA. W r. 7399 7/acper DęA/ck/ z żoap Mark/ kopc/ótrap /iofdojp /a atoap/offorzy. Oko/o feyo cza.sa osado zy^ka/e pratra aae/sk/e. 7). 7.ew kap/eAa. u Późaaa, fa/o.:feczko aad rzekp Ze/w/aakp tr potr. s7oa/a;^kaa. ^ Po/oaka, ta/a.sfeczko w potr/ec/e /fowoyródzkaa przy yraa/cy potr/ofa z/oa/ank/eyo. At/epsco tro.se trs/otr/ofta pdźa/e/ ztryepesftrefa Czorfaeek/eyo /tad wp/bka/a; a;o.sk/ewjk/af/ w 7000 r.
198 3 iutm do p. Rafała. Kosa^ z panem Unichowskim. 4 iunii do Jatry; nie zastałem nikogo. 5 iunii. Do Serwecza, tamem zastał panią matkę w zdrowiu z łaski Bożej. 14 iunii. Pan Gabryjel brat z Wielkopolskiej przyjechał do Serwecza. Zastał iclrmy brata, pana podsędka, u pani matki z panią. Tameśmy się miarkowałi z strony długów nieboszczyka brata, pana Daniela, co komu był winien, bo przy mnie zasługi jego były. Wyrachowałem wszystko, sobie wprzód zapłaciwszy 120 aureos^, co wziął był pod Smoleńskiem na przywilej podsędkostwa bratu panu Janowi. Jejmość pani matce część pieniędzy dawszy, ostatek a wszystkie panu podsędkowi bratu oddałem, że przy mnie nic nie zostało. Kaplicę murować nad ciałem nieboszczyka pana ojca i brata zezwoliliśmy się spólnym nakładem, na co pan podsędek dał złotych 50 i przy panu Gabryjelu je zostawił. Pan Gabryjel i swoje, i pana podsędka pieniądze przyrzekł oddać, lub sam szafarzem będąc, na kaplicy murowanie obrócić, do którego i ja swoje złotych 50 dać obiecałem. Długi wszystkie znosiliśmy z ojczyzny spólnym nakładem, ale jednak mnie nad insze płacić przyszło więcej: panu podsędkowi za Jatrę kop 300, panu Łopateckiemu szwagrowi za Wiłowce kop 600. I zaraz przy tym miarkowanie działu uczyniliśmy z sobą w ojczyźnie, który własną swoją dumą a uporem pan podsędek brat zawierał, nie słuchając ani przyjaciół, na koniec ani pani matki samej, ale „sic volo, sic iubeo"3, majętność spoinie wszystkim należącą prawem rekuperował od Kazanowskiego w pińskim powiecie, do działu jej nie dał, a choć jej nie postąpił, jednak aby w intercyzę na jego część wpisana była, potrzebował i wymusił. Majętności ojczyste dwie: w pińskim powiecie Żabczyce, a w nowogródzkim Jatrę na swoją część obrał i inaczej postąpić (ani pomiarkowania i rozdzielenia samej dobrodziki pani matki nie słuchając, ani przyjaciół na to użytych) żadną miarą nie chciał ani zwykłego trybu nawet między bracią dzielącą się, że starszy dzieli — młodszy obiera, zachował. Nie chcieliśmy, młodsi, przypadać na to, widząc znaczną krzywdę swoją; t Może 7?o/o/ t&Mc/a A. Ae/wo, yy/; AfreAoteyo, /)o4%4Aa / poAorcy wAeA^Afeyo ÓBoo. A7 267). 2 oto*eo.y — z/ofycA. 2 ,S7c rolo, .we A<Aeo — ?oA cAc^, rozAazaję.
199 co i do okrutnego, przy złym zdrowiu, frasunku i nieutułonego płaczu panią matkę przywodziło patrząc na tę niezgodę naszą. Ja dla samego utułenia zeszłej i na zdrowiu, i na leciech rodzicielki (panu Bogu to jawno), nie będąc kontent z działu ojczyzny, pozwoliłem do czasu i młodszego brata pana Gabryjeła namówiłem do tego. Daliśmy intercyzy między się i majętnościśmy rozebrali. Panu podsędkowi bratu Żabczyce w pińskim powiecie i spadkowa druga, co odzyskał u Kazanowskicgo wiosek 3: Protusowicze, Tapczyce i Czarnową; a w nowogródzkim Jada, na której pani matka sobie dożywocie zostawiła. Mnie, Samuelowi, Serwecz z Sko- rowem. Panu Gabryjełowi młodszemu Uzłowcet w Słonimskim powiecie, a od Serwecza folwark Tupały^ w nowogródzkim. Intercyza szyrzej o tym wyświadczy z datą roku 1614, miesiąca octobra, 5 dnia. Dnia 13 octobris p. Jana Pruszczyckiego użyłem, że jeździł do p. Oku- nia^ dla zrozumienia świeści^ jego, dałem mu na strawę złotych 20 i koni swoich z wozem — nie na czas trafił. Miałem pisanie od księcia klec- kicgoS, abym na wesele z nim jechał na Wołyń. Wyjechałem z domu 24 octobris; z Kiecka 26. Wesełe książęce 9 novembris w Korcu z księżną Lawinią6; jachaliśmy na Kazangrodek Podbereskiego, a stamtąd przewozu mil 4 do Gródka książęcego. Po weselu już, chcąc nawiedzieć brata, jeździł książę do Ołyki 18 novembris, a nazad 23, aże konie księciu pozdychali w drodze, tak pędził nazad. Z Korca w drogę z księżną ultima novembris7. Do Gródka książę 10 decembris. Ja z Gródka ku domowi 16 decembris zostawiwszy księcia w Gródku. Dano mi złotych 300 od księcia, a na strawę w drodze po złotych 24 na tydzień. We wtorek wyjechałem z Gródka; tego dnia już we dnie poczęło marznąć naj- * t/z/owce, tf/eż w z/oa<mzA<m poMwete, w Z Z/ w. ^z/edztcOfo tUŹMiOWiecAlcA. ^ Tapa/p, /ó/warA tf z/om; aowopror/zA/e/. OAo/o r. /J90 r/zier/zieem 71;po? Ay? A/YcAa/ -SYc/Y A. /tar/waa z raczmy /amrzA/e/ fpor. Dziar/a/ew/cz, op. c/C, z. 2//J. </rayYe/ po/otwe ZA7// w. aa/eźa/p r/o WerezzczaAow. 3 OAa/aow;e A. ReAYia ApA' zz/acA^ /oazowieeAą. O Ann /a mowa, me wiadomo. ** źw/ezó — zioz/ra żoap. s /aa Z/Aer/ Az. t?a<7zaw7/ far. /J9/J zpa Az. Z/Aer/a i Zaap Az. Aar/aadzA/e/, or<r/roal A/ecAi. Zaiar/ M /IZ /MA w W;7a<e (por. A* **o;/aAa/, op. c<7., z. 79A— ^ Łatwata, Az/^żaa ZorecAo, córAa /oac/ama, Az;{?ci'a /torecA/eyo / Zaap CAodA/e- w/ezowap, Aazz/eiaaA/ w;7eazAYe/. Od /Zzfopoda /6/d żoaa /aaa Z /Aor?a /tadz/wfda ZmarYa w /A2Y r. fpor. /YorYaAay, /wj. ^ a/YYrna aoyemArYz — ozlarmepo Azropa^/a
200 pierwej, a we czwartek i w piątek po wielkich jeziorach jechałem z końmi i wozem. Dnia 19 do Żabczyc; nie zastałem brata, pana podsędka, jeno panią. Dnia 23 z Żabczyc. Dnia 25 w Obrowie* u p. Jeśmana^; był mi rad i pani; tańcowaii z północka, a nazajutrz syna miała, skoro dzień. Rok 1615 24 februarii z p. Chreptowiczem Michałem^ jechałem w zaloty do Podoroskah do siostry mojej wujecznej, panny Rozaliji Owsianej. 1 marca w Podorosku na mięsopusty oddawał p. Chreptowicz mar- cypany pannie. Dnia 5 do p. ŁopackiegoS do Namejków** odjechałem; niedziel 3 tam mieszkałem. Dnia 21 p. Filon Sopoćko^ umarł w Dzięciołowicach**; pracowałem siła, nimem ciało ubrał omywszy; w wielkiej łasce u samej, a potem trochę, co diabeł każe. Zmowiny p. Chreptowicza z panną Owsianą 29 marca; ja z nim i pan Łopatecki szwagier 5 aprila do Jatry. 23. Relacyją z sejmu i na posły sejmik na konwokacyją do Wilna. Posłowie: p. Szemet** podkomorzy wileński, p. Jan Protaszowicz pisarz * Obrbw a/bo Obrowo w zacbo</a/ey yo/ac; yowóaa yaazAaeyo. ^ V<?źmoa, yo.s/aż b//że/ a/e zaaaa. M/Ao/ay / .Saaa/o/ by// e/cA:/oraaa Wabyz/awa /M /^oa. AY 2S). ^ AA/c/;a/ C/;rop/ow/cz, yazarz z;'ea;zAr/ aonoyrbbzAr/ w r. /Mos. /A/ Ab). 4 Aobo;ozAr, w/oz- oaz/ Zo/w/a/<Aq w oow. wo/AowyzA:/ał. o/r. ż</ A:ra o(/ Wo/Aowy- zAa. ^ AopacAr/ a/bo AoparecA/, zzwa^/or .Sawae/a. Aor. A^z/^y < /)rzyy. ^ /Va;ao/'Ar/, /a/oy'zcowożó /rabaa bo zó/oa^y/ZAowoa/a. „A/owa/A ycoyra/Azay Arb/ozZMa Ao/zAZoy^o ..." ao/a/e /Vaa!ey'Ażc/e w yow. w//Aoa!/rzA/a< /y?cr. A A7 Z A*A7). 7 AY/oa AoyoóAo, y^oz/ać b/Zżey a/e zaaaa. AA YA^/ w. robz/aa AopoeAbw z/obzZa/a w y)ow. yrobz/eazAZa: /yor. AoaZooAZ, „Aoczef robbw AAZe/A/eyo Az/^z/wa AZz"). s Oz/fc/o/Zow/czo, wZeż w wzcbobaZo/ y?o/aeZ yyow. yaazAZe^o. OAo/o /b22 r. by/y w/az- aoźra^ AoazZa/aeyo Do/a?aYa, Azory założy/ a; A/azzYor y?rawoz/away /„A/owaZA ypoyra- /Yozay A*rb/ezZwa Ao/zAZo^o ...", A. //, z. 2b7). ^ zA/oAzaabbr baroz/aw Aze/aoY a/bo .Szr/aab, y7cbAoa;orzy wZ/oazAZ, zya AAo/cbZora, bzZobzZo bo/ay. Uta/ozy/ w /a/Zaararb /Moz. /W 6/9).
301 ziemski nowogródzki, p. Jan KiersnowskP podwojewodzi nowogródzki, Jan Frąckiewicz^, pan ProkulbickP i ja szósty. Na tej konwokacyi poborów dwa postąpili i wydali. Do króla posłowie p. Piekarski z Brześcia i p. Scypion z Grodna. Na tej konwokacyi p. Wołłowicz** podskarbi W. K. Lit. na nas posłów nowogrodzkich furyją wielką uczynił, już i z nieba strzał ognistych dobywał, strzelał, NeapoktanyS zwał. Poborcę nowogródzkiego jak kusznierz futro wytrząsał; a ta przyczyna, że poboru do podskarbiego oddać nie chcieliśmy, mając to w instrukcyi od braci, ale do szafarza w powiecie swoim. To jednak nie stanęło według afek- tacyi naszej, a cośmy się namierzili — to w zysku. Tego roku pana Jan[a] Hrehorowicza Uniechowskiego zabił coś za [.w] pacholik z Nowogródku takim sposobem. Brał coś ten pacholik pijany po ulicy, a zatem i do gospody nieboszczykowskiej wpadł, którego kazawszy porwać czeladzi i sam wyszedł do niego pytając go, czyj by był, chcąc z nim do jego pana iść skarżyć; i tak idąc podle niego nieostrożnie rozmawia, a wtem pacholik dobywszy szabli tnie go w szyję, że mu głowa spadła na ziemię. Potem ci i pacholikowi temu szyję ucięto, ale za nasze nie stoi; byłem na pogrzebie jego w Unichowie. Popisy w powie- ciech 8 septembris przypadły; ja w Nowogródku koni 6 stawiłem. Książę kleckie użył mię, abym z nim do Krakowa jechał. Przysłano mi do domu złotych 300 na wyprawę od niego. Z Serwecza ruszyłem się do Krakowa 20 septembris; w Słonimiem drogę księciu zajechał. W Serweczu odjechałem panią matkę i pana szwagra z panią siostrą. Rzemieślników też zostawiłem, stolarza Niemca i gra- barzów, popłaciwszy im, co mają robić; ale Niemiec prędko po mnie znikł, grabarz jakożkolwiek, atoli lepiej. Tegoż dnia 20 septembra, kiedym z domu wyjeżdżał, przypadało wesele p. Chreptowicza Michała, gdziem nie był. Pod tenże czas oddano ' /aa AOer.taow.s/;/, w r. 76/9 rf</z/a, źy/yeezcze w r. 7663. Por. Jeyo /7s'?y z rICzID, zlrc3. Po</z . r/z. P, /. 74#, ar. 6707, z. wy Poa/ecPieyo (TA*/ /?y/a lo ro<7ziaa .sz/ac/icr/fa /r PoMy. 2 7aa Pr<ycP7ew7cz, .syn Mic/ia/a, yo^Troaiorzeyo yo/ocPieyo, 7 rtaay /waaóway ,Sa- Pfeżaaki, c/ior<?źy /a/zA/. Zaiar/ w 7633 r. /7?oa. P 3/0/. 2 APoże Pawc/ ProTra/TarTri, s/aya p.s. 7i7rzyezlo/a Par/z<w;7/a Por. tP.Myp. ^ 77<eroaóa 7fo7/ow7cz, ^ya 77ro7:oreyo, w r. 7339 /aAorz /Oewe/u, a yor/.iAarOI 7P. 77 Pi/, or/ 7603 r. 7P 7673 r. yor/Paac/erzy /OeweP/. 7/oiar/ w 7636 r. 3 /Veapo//7aay — /noże ńye (/woya/c/e zaaczeaie, p/erwrze ze wzy/ęi/a aa raaiy aea- po/Uaark/e, o w/^e yrerea.!/e aierea/ae, i r/ray/e 6oac/yo/.
202 nu pisanie od brata pana podsędka, abym mu się do Pińska stawił w potędze przeciwko kniaziowi Dolskiemu*. Nie byłem, bo mię z pisaniem w Różanej dogoniono już. Ułtimis septembris2 do Lubłina. 4 octobra do Św. Krzyża^, tegoż dnia i u Św. Katarzyny**. 7 octobris do Krakowa; miełiśmy w tej drodze p. OkolskiegoS z córką na odpusty jadącego, ałe ledwo nie był rozpust miasto odpustu. 17 octobris z Krakowa. 20 do Częstochowy. 22 z Częstochowy. 24 do Głuchówkaó do p. Pukińskiego'? pod Rawę. 29 z Głuchówka. 30 octobris do Warszawy, księżną prosto wyprawiwszy do Kłecka; stał książę u Kosińskiego w rynku i ja przy księciu, a konie moje i czeladź stali na Przedmieściu Krakowskim w domu księcia pana podczaszego s nad Wisłą. 30 novembris. Wereszczaka^ i Grochowski*'* zasiedli na mnie w nocy i zacięli mię trochę, ale się im dostało; jednak uciekać nazajutrz musieli. 11 decembris. Z Warszawy książę wyjechał i ja z nim. ' 7&/ążg AA/cAa/ 7!amanaiw'ez Da/jAi, ar/ r. 7606 j^Az/a z/enuA/ pńisA/, a w 762/ Aa.sz/e/nn Arza.sAaA7ett'.sA/. Zmar/ w 7627 r. fity ŹyaA/. ZA7 774/. ^ nA/m/z .saplamA;/.? — 70 wzeżn/a. 3 27araży/ny A/aszlar Aener/yA/ynaw z Aażc/a/am par/ weziraa/eła ^w. Xrzyża na Ayj/ey fwn/. A/e/acA/a/. ** 77a.s'c/a/ ŻŹw. Tta/aizyny na J/aAa Ayj/cy za/ażany /aż w r. 7772 7n.s/cr/A /ani ńer- narr/y/n /. 3 OAa/zay A. 7?aw/cz, jz/acA/a z wa/. sanr/am/ałjA/epa. Z pa/yz/ A/aw.sA/a/ 7/ra.sA/ wym/an/a 77/eramma, w raAa 7629 zAarńm/ra iw/eń.sA/apa /Z7A 270/. G/aa/iaweA, w/a.s a 2 Am ar/ Ttawy. 7 AaA/ń.sey A. 7/ar/n/ca. W r. 7627 P/a/r, jyn &Aaj//ana, rprzer/a/ C/aaAawaA / 7*a- A/m'n ft/r. ZZ 79/. s 7/. Tanajz Aj. 77ar7z/w//7, w 7a/acA 7299—7679 par/rzazzy tZ. A/. AA. Zmar/ /aAa Aajz/a/an łtn/eńjA/ w 7620 r. 9 ZfarajzczaAaw/e A. A/j. /<r/am paa^/ja/ a/aAc/y MZ/ar/yj/atra 7JK O Aapa A//że/ aAar/z/. ma w/ar/ama /7V7aj. 7Z/. 10 CraaAawzA/, paj/ać AAża/ n/e znana. 7/amacA; wjpamma o ATarańaa / Dan/a/a, Afdrzy z paw arzzańsA/epa par/p/ja// e/aAe/y War/yj/awa 7Z /A A77, j. 22/.
203 18 dnia do Kiecka. Chciałem odjechać zaraz do domu, nie puścił mię książę, bo miał był wołą do Słucka jachać, proszony na wesełe od pana podczaszego; dorwałem się jednak na książęcych koniach do pani matki do Jatry 24 decembris; nazad do Kłecka 27 decembris. Mutacyja nastąpiła w Kłecku za swywołą czeładzi, a zwłaszcza młodzi, i książę do zniewagi przychodził, który miasto jechania do Słucka wszystkich odprawił; sam tyłko przy Pukińskich dwóch został, a z młodzi kiłku, i nie powiadając się, i nie głosząc o drodze wyjechał barzo łeklco z Kłecka. 30 decembris z wieczora, za radą Pukińskiego idąc, obrócił się do Budziwiszek pod Wilno, rozumiejąc, że tam mógł co przemieszkać nieznacznie i łekarstwa zażyć (bo też był w Warszawie zarobił na nie przy dworze), ałe potem wszyscy wiedzieli o tym, bo o mil kilka od Kłecka pod Koreliczami załamał się na Serweczy rzece z karetą, że aż na gwałt zbito chłopy' i tak ledwo ratowałi. Rok 1616 Pan Jan Onichimowicz UnichowskP żenił się z parnią Wołodkiewi- czówną w Mińsku. Wesele po Bożym Narodzeniu w niedziel dwie. Proszono mię tam i byłem; ałe jadąc tam woźnica mój odmroził wszystko troje, o czym wprzód wiedziano w Mińsku, niżem tam przyjechał. Tam mię kniaź Ogiński Jan^ zaciągał rękodajno do pana podczaszego do księcia Radziwiłła, dawano mi złotych 500, ałem się nie dał ułowić. W tym roku umarł wielki i potrzebny barzo, a przedni filar w ojczyźnie naszej, świętej i godnej pamięci Mikołaj Krzysztof Radziwiłł^, wojewoda wileński, na OłyceS i Nieświżu^ książę, wielkich cnót i pokory pan, i pobożności wiełkiej, a tak, że z trudna w którym z tak wysokich famiłij wszyst- * **' zćila cMo/o'—zayaaaa r/i/o/iott'. 2 7aa Oalc/ilaiairlcz t/alc/iawzAi re/ t/aieeAałrzAi z ra<7z;ay zz/ac/iecAie/ A Ozloya (Wl<-z. 7Y 3 Jan (%lazA!', pof/zlaro.ści AoryzowzAi w 767/ r.. t/worzaala Aro/ewzAi, aiarzza/eA irrAaaa/a w 7627 r., cltrwa /racA; 7677, Aazzlf/aa aiźcM/awzA; 7677. Żoaaly plenrzzy raz z 77p/eaq t/aic/ioifzA^, ^7ra^< z TTafnrzyaą Ży//nzAa 7 t/r. Y77 262j. ** A4iAo/a/ Yrzyzzlo/ 7?a4z7ły///„AeralAa". t/r. if 7749 r., w /alac/; 7772—7774 a4Ar/ z/raai^ /w/^rzyaiAf <7a Zlgłal Yiv., ifoypifor/o w/eazAI aa' r. 7604. Zaiar/ 27 /alz^a 7676 r 3 OTyAa, ana.slo aa tfo/yaia. a4 r. 7770 ozrodeA ara[raa<y; a/yeAle/ Az. Kai/zataMw ^ TWzźifleż, aaaz/a w z/saa aa)royrdf/zA/<?7 aat/ rzeAą 7/szą, oi71. 7776 ażro4eA arrTraar/' aleztyiezAiey Az. T^i/zIwiWa^.
304 ko to znaleźć się może, czym go był Pan Bóg obdarzył. Ten i po śmierci bez wszelkiej pompy grześć się rozkazał, trumny aby niczym nie nakrywano, ubodzy ciało aby nieśli, których bracią nazywał; w pielgrzymskim odzieniu położyć się kazał, a bez tych katafalków, bez niesienia mar próżnych, bez koni ubranych, bez kruszenia kopij, owo zgoła najmniejszej ceremoniji nie potrzebował; w czym wszystkim działo się dosyć woli jego, że człowiek tak wysoki z urodzenia i tak zacny, i wzięty w ojczyźnie ledwo kilka łokci kiru mógł mieć do obicia trunny po śmierci. Pogrzeb był w Nie- świżu u Jezuitów po Wielkiejnocy prędko; byłem tam z rozkazania książąt. Na gromniczne roki kwoli księciu panu trockiemu byłem w Nowogródku, kiedy miał z Szwykowskiud sprawę, a stamtąd do p. Unichow- skiego na przenosiny do Uniechowa; troje książąt: pan trocki, pan Al- brycht- r pan Kawaler^. Zaciągają mię od księcia jmci pana Kawalera rękodajno, bo ma wolą u dworu mieszkać; dałem się namówić. Postąpiono mi jurgieltu pieniężnego złotych 400, bławat na się i obroki wszelakie. Jachałem do księcia do Nieświża dla upewnienia jaż i dla przystania, alem go musiał szukać w Zatury4 u p. Przeworskiego^; i tam rękę dawszy, po wielkich obietnicach łask i ofertach jego mnie rozjechałem się tegoż dnia gotować się jako w drogę do Warszawy na konkluzyją sejmu. Jakoż i byliśmy, a sejm natenczas był około Świątek^. Gospodę miał książę w tyle Bernardynów, w domu p. Kłochnickiego; i ja tamże. Potem przenieśliśmy się na wał do dworu księdza ZadzikowegoT w trzecie od kanc- lerzowego dworu. Uprosiłem się na św. Jan do domu u księcia, bo mi natenczas p. pod- komorzegoS przyszło wywodzić na rozdziałek imienia Serwecza i Limonto- ** PztryAottwy Og-cńczyA. IM r. V6/7 Mye/gpa/e Ja/t, .seAre/arz ArO/ewzA/, Aoaajarz sepna Jo zap/a/y wo/.sAa fMas. Z// 6J7J. Por. r. 796. 2 Jan Jerzy, Aarz/e/aa /roeA/ foJ 7676J, z</ArecAl IZ/aJye/atr, orjyaa/ /a'ejw/ezA/ tzor 7666J — cynowe Ay. M/Ao/a/a „&'ero/A/". 3 Zypzaaa? Paro/ PaJz/tw7/, jya A$. M/Ao/a/a „6/erolA/" / Ar/eaa/, A.s/fźae/ IZ/ja/o- MeeA/e/. Zatar/ w Teyża w 76J2 r. Por. IZsl^p. 4 Za/ar/a a/Ao Za/arze, twej a ar/ rzeAą Tar/a w potf. z/acAaa foA. 60 Aa; oj S/acAoJ. 5 Przewo.sA/. z roaż/ay wytroJzaee/ z PoJ/aj/a. #//źe/ a/e zaaay ft/r. ZA' 2RJ. 6 Z/e/oae .ślwąlA; Ay/y trówczar 22 Z, zepa /rtra/ oJ 26 7 Z—7 Z/. 7 Może A,sap/z JaAaA ZaJz/A, trowezas' eeAre/arz w. Aor. s 7za. tpratfa/gceyo e^Jy por/AomoreA/e.
wa*. Pozwolił książę odjechać i nazad prędko kazał bywać, ale już na swoich koniach, a moje w Kroszynie zostawić kazał i czeladź, a jako najskromniej u siebie być. Musiałem czeladź rozprawić i potrzebną, i dobrą, kwoli panu przy jednym tylko pacholiku zostawszy, a przy wyrostku. Chłopiąt też dwoje mając puściłem się znowu do Warszawy na książęcych koniach, a swoje do Kroszynam odesłał. Zastałem księcja w Warszawie we dworze pana krakowskiego^ stojącego i już w drogę do Torunia się wybierając kwoli księciu Albrychtowi, bo się tam chciał udawać do panny PlemieńskiejT Jechaliśmy z Warszawy ku Toruniowi na Brześć Kujawski i zjechaliśmy się w Kowalach z księciem Albrychtem. Do Torunia pospołu pięknie się wjechało i tam przez niedziel półtory mieszkając, nic nie sprawiwszy, odjechać musieliśmy, bo ojczym tej dziewki, Niemojewskń*, starosta starogardzki, komu inszemu jej życząc ujechał z nią pode Gdańsk, księcia zbywając; a my ze 14000 straciwszy na tę drogę z niczym do domu. Książę pan Albrycht do CzarniawczycS, a pan Kawaler do Warszawy i ja z nim; stanęliśmy w rynku w kamienicy kłucznikowej, gdzie ksiądz Wołłowiczć stawał. Książę pan Kawaler krojczym królowej jejmci został. Począłem sobie mierzić tę służbę i z kosztu wielkiego, który ustawnie na bruku mieszkając być musi, i z pracy, a barziej z niewdzięczności. Przyczyna rozstania mego z nim: pacholik mój Boblewski, niecnota wierutny i kostyra, pod ten czas, kiedym był na zamku z księciem z pacholę- ty książęcymi, zawiódł się do pokoju pańskiego i grał w kostki. A wtem książę nadzwyczaj prędzej porwawszy się, napadł na nich niespodziewanie w pokoju i o tego pacholika ofuknął się na mnie, czegom ja nie zwykł był słuchać, bom nie był nic w tym winien. I tak dawszy obuchem czelad- ** „B/own/A peop/a/iczny Aźd/eUwa Bo/zA/epo ..." zna Td/non/otuszczyznę, n/e nno/- la nie odpow/ada /oAa/izacyi wu /dnionfowo z pandofniAdw. 2 7*zn. Aaszfo/an Ai-aAowzA/, Aidry/n Ay/ M*dwcza.y i*od r. 7792) Az danozz OsrropzA/. Zniar/ 72 /AT 7620 r. 3 CdrAa dana P/endycAdpo 7 Aóuarzyny CroAioiiAi. 4 A/ac/ty* Me/no/fmzAi A. Bo/a, .syn /ano, Aa.szi^/ana c/ie/ni/nzA/epo, ziotoua zforo- pardzA/, Aowa/owzAi i zopożcińzAi. Od r. 7620 Aozz7e/an e/ioAiitń.sAi. /Z r. 7622 itoyowoda pofnorzA/. By/ żonn/y z Bo/arzyną GroAionAą, wdową po B/ow/ącA/m, z7oiozc<o Aowa/zAim fOr. Z777J. 3 Czarn/awczyco /"A Czernowczyce, nnoz/eozAo w poty. AizezAlni foA 76 Ani od Brze^c/a /d/etwA/epoJ <* 7tz Boz/acAy IZo/low/cz, od r. 76/6 AfzAnp wi/ońzAi. Zwoi/ tv 7670 i
206 nikowi, kazałem precz, sam wiełce będąc na księcia urażony. Posyłał ci wprawdzie do mnie Plucińskiego, kuchmistrza swego, odpuszczając i gniew pachoiikowi, i chcąc, aby go i ja nie karał; nie mogłem tego nad sobą przewieść, a tak i sam prędkom pożegnał księcia. Doszło mię złotych 300, aksamitu na dołomę* i futro rysie noszkowe^; a jeno pół roku służyłem. Tamże w Warszawie będąc wyprawiłem sobie u króła jmci komisyją na błoto serweckie i komisarzów wywodziłem potem, ałe mi przywilej kęsy danoh w którym nie korzystam. Natenczas w Warszawie będąc na bankiecie u któregoś biskupa z koronnych na św. Marcin i w klasztorze też św. Marcina na Piwnej ułicy, wyrostka jednego hajducy obuchami częstowali, zastawszy go u mieszka w kieszeni, a ten był sąsiada mego jednego syn, którego nie mianuję. Wisła na św. Marcin już stanęła była. Ja z Warszawy wyjechałem w dzień św. Andrzeja** po ledzie, ale trzeciego dnia po mnie puściła Wisła i śnieg wszystek w drodze mi zginął; potem ciepło było długo, a tak, że niemal całą zimę kołami jeździliśmy. Rok 1617 Na roki trzykrólskie jechałem do pana szwagra do Namejków, bo mu sprawa przypadała z ŻabickinD; tamże i pan podsędek przyjechał, i pan Gabryjel. Roki nie doszły: a my miód popiwszy, a pani siestrze nogę złamawszy (ale pan podsędek — nie ja) precz odjechali. Dnia 16 ianuarii do p. Mochelskiego^ do Białawicz? wszyscy, i pan gospodarz, a stamtąd każdy w swą stronę. Na gromniczny sejmik byłem w Nowogródku, deputatem mię obrano na sądy główne i Hołuba Józefa. Na tenże czas i na konwokacyją posły obierano, a ci panowie: Skarbny i p. podwojewodzi Kiersnowski Jan. i ito/onio — A:orOfa zwierze/nno AcMcAarsAra. z /Miro rysie noszAiowe — czgść /Miro z noźArann rysio. 3 o/e m; yrzynn/e/ Argsy i/ono — Arnsy, Aro/Ar;', o wn^c nio^/oAy /o oznaczać, że /?rzy- łw/e/ Kie Ay/ za/owa/a/gcy. 7/. 70 /Mlopoi/o. s ŻoAncA:;, jpos/oć Niże/ nie znano. 6 MocAe/sAri, posiać Niże/ me znano. 7 Może Ae/ewicze, weś w pcw. oszim'oń.s'Ai'in.
207 Na mięsopusty byłem na wesełu w Ostrówkach* u pana Fedora Protasicwi- cza. Mokłok2 żenił się, pasierbicę jego pojmował, pannę Wojniłowiczównę. Potem i na przenosiny użyli mię, żem jechać musiał. Ziemia puściła wtenczas jak na wiosnę; koła dalej niż do szynklów^ w błocie rznąć musiały i takci też wszystkim swatom konie poustawały, aże na mój koczczy wszyscy wsiedli, czeladź moją spędziwszy, ale wprzód rękodajme wszyscy do mnie przystali. Wyprawiłem p. Głowackiego na Wołyń do p. Aksaka kwok pannte Charlińskiej, dałem mu na strawę złotych 25; sprawił dobrze i kazano przyjechać, alem się rozmyślił dalekością drogi. Wyjechałem z domu do Wilna na sądy główne trybunalskie dnia 7 kwietnia. I tak za pomocą Bożą i łaską Jego świętą odprawiłem statecznie te sądy, wystrzegając się fakcyj i faworów. Podkałem w drodze p. Aksaka sędzica kijowskiego, bratanka mego, jadącego z pogrzebu p. Hansko- powicza4 podkomorzego kowieńskiego, i dopierom się z nim poznał. Faransbach Wolmar $ w Inflanciech zdrajca, z Szwedami condictamen^ uczyniwszy, Dyament im podał i Pernawę, na co musieliśmy się poborami składać. Hetman polny, książę Krzysztof Radziwiłł 7, wykurzył ich z In- flant, ale temu zdrajcy nie wiem, za co folgował, że mu nie dał szyję uciąć mając go w ręku; będzie tego żałował, ale nie w czas. Uważało się pilno, jeśli to stratagemaS jaka, czyli też z góry pobłażenie było, jako on udawał, ale nie znalazło się nic, jeno z szczyrej niecnoty własną zdradę uczynić chciał i uczynił. Natenczas hetman wielki W. K. Lit. Jan Karol Chodkiewicz Moskwą się zabawiał. * OmowAZ fTaa/or. /fmtraaA/J, f/w/p WMP oóoA Mp7</p /pżocp ma(7 rzpAg t/szp w pow. nowopr6(7z/cón. z Bawp/ MoA/oA 6p7 ^afz/ą z woj. nowoyró(7zA7p^o 7 podczaszym z feyoż wo/owodztwn. ZT/pAfcr w r. 7632. Czy o /ppo oAo<7z7, n/p w/adomo JOr. A7 277J. ^ szynAJp — Aońcc os7. 4 W Aońca ZM7 w. JaA7ś 77onsAopow;'cz Z/da! p/a.s;ajp godność wp/zktp^o Aow7pósA;pyo, Jo.d/ n/p o a/ppo c/;odz/, to w Aażdytn raz/p Jpst to /etos z Jppo rodztay fBon. Z77 23PJ. s W/odz7m<prz tfońnoł TAtrpasćac/; J73SÓ—7623J, woJown/A < dyp/omafa z sz/oc/[ty Aur7a/;dzA;pJ. Ot7 r. 7672 zastępowa/ 7. 7C. CAodA/pw/czo JoAo ^MAornafor 7n//anf. Łatpm 7677 wyda/ Bzwpdom npraow^ 7 Dynpmant. 4 condicfawp;; — zmow^. z 7!odz/w77/ T&zyszto/ 6y/ Acfmaap/n po/aya; /7tpwsA/m od 7 7Z 7673 r. 4 Uratappma — p/aay, p/aay wojpaap
208 Skmderbaszai, z wojskiem cesarza tureckiego za Dunaj przeprawiwszy się, w Podole zmierzał za pobudką Kozaków zaporoskich naszych, którzy im wielkie szkody poczynili, czajkami wpad[ł]szy morzem miast kilka wy siekli i korzyść wyłupili; zaszedł im hetman koronny wielki Stanisław Żółkiewski z wojskiem z tamtej strony Niestru i nie przyszło im do ścierania się z sobą. Królewicz jmć Władysław, mając prawo na monarchią moskiewską przez poprzysiężenie poddaństwa jemu, idzie do Moskwy z wojskiem niematym, a sam osobą swą, wziąwszy część wojska, ku Podolu się obraca dla postrachu tamtemu nieprzyjacielowi; i będąc w obozie zawierają kontrakty z Skinderbaszą na naszą stronę nie barzo ucieszne. bośmy się wyzuli z podawania hospodara wołoskiego, Chocim straciliśmy, Iwonię na Chocimiu będącego niewinnie dał hetman ściąć kwoli Turkom i w ręce mr Chocim dał, nie upatrując tego, że co raz podmyka się nam pod bok poganin, po chwili Kamieńca mu się będzie chciało; a też niedaleko z Cho- cimjijem od siebie, jeno mil 2 leżą. Na roki trojeckie do Nowogródka od sądów głównych obsentować się musiałem, mając sprawę z Limontową, na której i pan podsędek brat był ze mną. We trzy niedziele po wyjechaniu z Wilna znowum się wrócił na sądy. Brat pan podsędek jeszcze był został w Serweczu z jejmość panią matką. Przyjechawszy z trybunału wileńskiego książę Albrycht Radziwiłł prosi mię, abym przeciwko królewicowi jmci z nim jechał. Jechałem wprzód do Kroszyna2 i zajachałem w Czernihowie drogę książętom obom jadącym do Kroszyna. Tamże w Kroszynie przywitawszy królewica jechaliśmy do Nieświża wprzód t tam konno książęta ichmość potykali mając ze 300 koni z sobą sług i przyjaciół pięknie strojono. Cechy z miasta wychodziły z chorągwiami, z dział na wale bito. Kiedy wjeżdżał do miasta na groblą i do zamku, także też kiedy za zdrowie J.K.Mci pił, tedy z dział burzących tak bito, że ledwo okna nie powypadały z kamienic. Wielkim dostatkiem i ochotnie częstował królewica jmci jmp. trocki i wszystek dwór i dział parę co najgłówniejszych darował królewicowi. 2 M&yzyM, 'WAsycfj/frj /?///. myc/i. Rgrc/iołf/fr.
Trzeciego dnia jechał z Nieświża, wyprowadziliśmy go za miasto, a książę prowadził do Mikołajewszczyznyi i tam go podejmował przez noc. Do Mińska na trybunał wyjechałem 25 augusta, byłem tam na pro- pozycyi dnia 28. Marszałkiem był u nas obranym jw. jmp. Mikołaj Kiszka^ wojewoda derpski, ałe chory w Wiłnie, barzo mało co sądził, leżał więcej, a w Mińsku i nie był. Nadzieją jednak przybycia jmci me obieraliśmy inszego dyrektora. I tak sądziło się kilku ich na ten urząd, których się nam nie zdało; zostali też na koszu, a kniaź Ogiński Jan' za zezwoleniem wszystkich był na miejscu marszałka do przyjechania, a potem przez wszystek trybunał rządził łaską. W ten trybunał mogąc się łacno ożenić, mecnotłiwa kompania odwodziła mię, i tak mi spełzł darmo, chociażem wiełkie i dobre okazyje miał w ręku prawie, opuściłem. Roku 1618 Sejm walny februarii 13 w Warszawie, sejmiki w powieciech 2 ianuarii. Posłowie na sejm z Nowogródka: p. Kiersnowski podwojewodzi nowogrodzki i p. Jan Frąckiewicz. Dnia 30 ianuarii zjazd główny w Słonimie. Dwa pobory nam przyniesiono z tego sejmu. Pani matka jechała do Żabczyc i na mięsopusty tam, a ja do p. Łopa- teckiego na mięsopusty. Tego roku troje dzieci panu podsędkowi zmarło: Kostusia, Kasia i syn. Jw. jmp. Teodor Skumin^ wojewoda nasz nowogródzki umarł przed Wiełkąnocą. Pogrzeb był 24 iułii w Wiłnie w cerkwi Św. Trójcy, w kapłicy, którą nową syn jego pan starosta brasławski$ zmurował. i A/<Ao/p/eM'zzczyzaa, w/eź / Jb/trarA w no/. aołro^rddzAóa A12 A o; o A y/o^/eej. ^ M/Ao/o/ A7zzAo. 3 dao 0//óizA/, zyo A/aazla RoAdaoa, z/oroz/a Aor/da/owzA/ (T620J, Aazz/e/ao o;zc<- s/mM-Ai 1/6.U-/629/. i Teodor ^Awoaootwcz 7)'3zA/etr;cz, podzAarA/ z/ea;zA<, odoaowoay trp/ewcdt? /wwoprddzAóo TT oairca TJ90 r. Zn/orT w /6T<S r. przed PDe/Aanocą. PocAotrany 24 /<pca 767N r. i po;'. IPo/jy, „Dy/r/o/arze zeaa/orzy z. 37J. 3 daaazz ^Aaoao TyzzA/ełf/ez far. 7J70J, /edyay zya 7eodora, od r. 7622 trp/enoda rażcAToirzA;',' aaz/gp/a'r /rocA; / trdeózA; f 76JJJ, z/aroz/a Araz/awzA/ fpor. przyp. 6 do z. 797. Pamiętniki S. i B. Maskiewiczów 14
Tegoż dnia 24 iuiii wojewoda nowy jmp. Mikołaj Sapieha' z mińskiego na nowogródzkie województwo wjeżdżał, chcąc oderwać od pogrzebu starego zmarłego wojewody obywatełów naszych; i tak się też stało — wszyscy ci, co się obiecali na pogrzeb, wstręt uczyniii. Ja wolałem w dom płaczu jechać niż weseła: byłem na pogrzebie w Wilnie. Tamże dniem przed pogrzebem czeladź moja zwadziła się z pana starosty brasławskiego czeladzią i posiekli byli kilku barzo źle. a mianowicie podstarościego brasławskiego i innych. Był tumult wielki potem, że i moim było gorąco, ale jednak trochę się tyiko w łeb Podoskiemu- dostało: Winiarskiego dano było do turmy, ale pan starosta brasławski, skoro się dowiedział, rozkazał puścić. Potem ci ramii potrzebowali zagody 100, i chcieli dać mi zakaz widząc, żem się zbraniał. A jać też ledwo po pogrzebie, nie czekając dnia, ale z wieczora z Wilna, i nic nie sprawiwszy, po com był przyjechał, musiałem wypadać; ale mi p. Clueptowicz Adam" siła w tej sprawie pomógł jako bywały i ćwiczony. Turcy i Tatarowie armują się do nas z wielką potęgą z przyczyny też kozackiej. Obóz nasz pod Oryninem" w Podolu albo w Wołoszech. Hetman koronny Stanisław Żółkiewski w obozie głową; niezgoda i nieufność między panięty ukrainnymi i hetmanem, a to stąd ludzie się domyśliwają. że jakoby hetman nie życząc księciu Koreckiemu" w Wołoszech sławy z zwycięstwa przeszłego roku sobie ten regiment przywłaszczając, do którego go uprzedził Korecki, spraktykował wojsko, którzy właśnie, kiedy przyszło bić się, odstąpiło go i na mięsne go jatki wydało, że się musiał * M/Aa/a/ TOzy^z/a/' Sa/a'e/;a, w/ 7677-7672 wayewar/a aaa.sA/.' 20 a;ay'a 767# r. aaaaawaay wa/ewafA? aawaynMzAaa. Za;ar/ w 7622 r. 2 /WoM-r A. 2;a;a.sza, yz/ac/ua a;azanvecAa. MeAnazy z a/e/< a.wei/A' aa T/ntw (W/c.?. P77 260J, 3 C/aeptawicz ^ti/aa;, sra 2aaa / AAa^r/a/eay .SAaaaa Ty^zA/ew/czaway. 7P r. 7692 /?a^/Aaa!a<'zy aana^aai/zA;', a w 7620 ma/zza/eA TlyAaaa/a TatetwA/eya. 4 Oryaaa fA7arya;'aJ, a;/a^eczAa /;a^7 rzeAf? Żwa/iczyA w paw. Aaaae/aeeAaa, 76 A/a aa zacA. aa' /faaaeaca. 7*ata/ we wrzew/a 7672 r. J7a/;ą/ aAazea; z wa/^A/eat Awarc/aaia; ^la/aWaw Ża/A/ew^A/. F/zyAr/i ze .swyaa pacz/a;a/ a;apaacAaa; 7aa;ayz Zaa;aAA/, ZAara- .scy. ^'ea/aw^cy, ZaAaawjey a/e cAca?A' paAAać Aaa;eł;t7z;'e Ża/A/etnA/eya. tPsAa/eA lycA waja/ Ta^arzy, Alarzy w fyat czaue aaAeyzA', a;apA' a;'e zaa/aAawaa; wyA<ae a/Arzyła/ yajyr ćpar. ,,&;ćyA/aperA*a wa/.sAawa", 7. P/J. " .Sa/aae/ TforecAA
w ręce nieprzyjacielowi dostać i był więźniem cesarza tureckiego^ z tym hospodarczykiem^, co go prowadził na państwo, i z matką jego-g którzy snadź się poturczyli, a on dziwnym sposobem z tego niepodobnego więzienia wyszedł i żonę wyswobodził. Tego też hetman chciał właśnie, bo miał przy sobie Hauryłaszkah syna Bogdanowego, który by! po Were- micjuT bracie swoim, za niedojściem łat syna jego, hospodarem, i tego chciał hetman wsadzić na hospodarstwo wołoskie, a nie Waremijowego syna. I obawiał się snadź, aby mu za tą okazyją z Tatary figla Korecki nie wystroił, bo miał ludzi niemało z sobą, do tego książęta Zbarascy 6, WiszniowieccyT Sieniawskis, Czartoryscy^, którzy osobami swymi w obozie byli, nie chcieli się pod regiment hetmański poddać, a mając tak piękne i chętne wojsko, że nie tylko potęgą równać się z nieprzyjacielem mogli, ale w liczbie ledwo nie tak wiele, jako nieprzyjacielskiego, naszych się liczyło. Żal się Panie Boże takiej niezgody, na którą nieprzyjaciel patrząc tak w górę wyniósł i znieważył naszych, że śród białego dnia mimo obóz nasz ruszywszy się i poszedł w ziemię dalej na mil 30 za obóz, a nasi nie jako rycerscy ludzie, ale baby właśnie, albo raczej kurwy, z obozu nie śmiał żaden wystąpić do nich. Niesłychana! ach! i żałosna nowina do obozu mężom o zabranie żon, dzieci, synom ojców, matek, braci, sióstr przyniesiona, żałośniejsza sowito i niewypowiedzianie, kiedy oczyma swymi patrzaii z obozu na nie, ano nieprzyjaciel pędzi, prowadzi ciężko narzekających, a o ratunek tylko Boga samego wołających, w nieznośną niewolą. Nie był tam tak cnotliwy mąż. syn, brat, aby jeśli nie w nieprzyjacielu, tedy w wodzu samym, za którego sprawą o taką szkodę przyszli, szablę utopił: i tak włos mu z głowy nie spadł, ze wszystkim plonem i dobytkiem uszli cało. A jeśli kiedy ten poganin znaczną, a wielką szkodę t Soaaze/ AZoreckZ Z /ItekHłz/f/er AJoZzjJa rZo^ZaZZ ny rZo aZetroZZ a/t? tt- r. /6Z7, a/? tt' ZdZó. 2 7y. /f/oksazater Mo/zyZa, ^yzz JerezzzZe^o Z ZZ/żZaery. 2 7y. /T/ż/tZeto Mottytzaa, żozza Jerezazezzo Gatt'zyZa.s'zek AZoZzy/a, tZezoZa /;o SyzzzeoztZo. troZetfozZzZe tt'oZott'^kz'zzz. ^ 7)'. JezezzzZ Mo/zyZa. 6 Jerzy Z krzyjzZo/ ky. Z/arrascy. 2 Może Ztozz.sZazzZy Z A'yzz je^o Jazzzzyz. s Może MZkoZa/ .SZeaZattzskZ, kza/czy kozozzzzy, zzayjZazjzy ^yzz rtzZazzza ZZzeroaZzzzo, pozZcza^ze^o koroazze^o, kzdry ty Zrzy Zaza poZezzz z/atta/ ^Zf z eZzozzzgttaą Zzzzjazykzz porZ CZzo- cZzzzZea; (*7VZe.s\ PZZZ J47k ^ Może Jerzy CzarZorwkZ Z ye^o .s.yz! MZko/zzj, późzzZezJz)' ka^zZeZazz tfoZyzź^kZ f76JJT
212 uczy rui, jako natenczas, bo ludzie wszyscy na obóz nasz w polu ubezpieczyli się, mając go za największą twierdzę przeciwko temu nieprzyjacielowi. Wesele p. pisarza pińskiego Władysława Protaszewicza* z panną Kę- dzterzewską- w IwaczewiczacH dnia 2 septembra; proszono mię na nie i byłem tam. Wesele p. Zienkowicza Pawlacz panną Kawęczyńską5 podkomorzanką mińską w Kuchcikach^; proszony byłem i byłem tam 7 octobra. Na krzcinach u p. starosty rzeczyckiego w Kowalewszczyźnie^ dnia 14 octobra. Do Wilna na św. Marcin dla sprawowania barwy dla czeladzi; kupiłem postawów parę po kop 28, klockiegoS parę po złotych 13, karazyi^ postawów parę po złotych 20, kiru postawów parę po złotych 8. Rok 1619 Do pana szwagra jechałem z domu dnia 13 ianuarii saniami, a z Sło- nimia musiałem po wozy posyłać, bo śnieg zginął za nieustawiczną zimą. Do Brzozowej z panem szwagrem z Namejków ultima ianuarii, tam nazajutrz zastaliśmy pana żmujdzkiego'" i Makowieckiego'1 Przenocowawszy odjechałem nazad z Namejków ku domowi 12 marca. Do domu 15 dnia marca. i ik/ar/yz/aw Praiazzewicz, wer/iap Mezieckiepa fk7/ 304J „pisarz, a paiea; sffir/a ziemski piński, amari 763$, s/away iakże paefa". ^ Zapewae z ie/ rar/ziay, z kićirey wywodzi/ zir /iariazz Aęr/zierzaw.ski, zya Afaai- ziana, zieaiiaaia krzezko/iietf.ski, wyzigpai^cy w akiaek w r. /6/P fkaa. /A* JP-i/. 3 /waeewicze, wież w paw. ziaaimzkia;. 4 Z .Zifnkotficzow k. &'azirzeaiec, rar/ziay os/ariie/ w wa/. /ławaprorizkia; s Zapetvae earka Eaacka iTasf^ezy/iskie^a k. Ozia/a, ar/ r. /60P par/kaararzepa aaa- zkiepa fFaa. /Z 33PJ. <i Afaekeice aari rzeką t/zzą, w Z Ki// w. riakra rar/ziay Zawizzaw. ? Afawa/ewzzczyzaa, /a/wark w paw. /aiazkia; par/ Za/'</aaawea;. s Petfaie zakaa kiarizkie. 9 karazy/a — zakaa aapie/zkie, paiera zakaa paizkie aaż/arkpące a/<pie/zkie 10 77. ^r/aa; 7a/wazz fTa/waizJ k. żakr<% yya A/ika/a/a, zrara.sra r/y/<akwrzki, kazzie/aa ż/nar/zki ar/ ^ /K /6/3. Za ar/ar/a przekywai aa siariiack w /apa/zziar/zie araz ^ ikrac/awia. Zraar/ w /6/k r. ]] A/akawieccy k. Faraiaa. Z /e/ rarizi/ry packar/zi/ spakretva/a/ry z A/azkiewicza/ai /^iair A/ , kazzieiaa paraawzki.
213 Relacyja po sejmie w powieciech dnia 23 aprila. Królewic jmć z Moskwy wraca się zdrów z łaski Bożej, ale z niszczym. Sam lekko w sankach jednym koniem hieży do Warszawy, chcąc być na konkluzyją sejmu, zostawiwszy wszystkich swoich pozad, a kozaków 50 za nim. Tamże po przywitaniu królat jmci i królowej^ jejmci królewicowie młodzi witając go, jeden starszy, Joannes Carolush syn teraźniejszej królowej pani naszej, jakoby miał rzec: „radziśmy przyjechaniu Waszmości, ale ja wolałbym tam zostać, niżeli z taką hańbą wracać się". Traktaty z Moskwą zawarto takim sposobem: przymierze na lat^ ... Dnia 15 augusta przystałem rękodajnie do księcia jmci pana Krzysztofa Radziwiłła, hetmana polnego W. K. Lit.; jurgieltu postąpiono złotych 500 i bławatu na parę szat do roku. Dnia 13 septembra z pocztem do DokudowaS ad rationem jurgieltu, dano mi złotych 250; wyprawiwszy poczet wróciłem się sam do domu. mając w trybunale z Municzem sprawy w Mińsku. Do Dokudowa wszyscy słudzy kupili się, a stamtąd do Birż^ mając zaciąg z FerencbekiemT W drogę do Birż z domu 12 octobns; do Bifż dnia 20. Elekcyja w Nowogródku na sędziego dnia 27 iunii. Elektowie: p. Jan RudominaR, p. Jan Kiersnowski. p. Andrzej Obryński^, i tenże sędzią został, p. Hrehory Wołodkowicz*°. ' 7) Zjąriaaaia 7//. ^ Ttaaz/aac/7, żony Zygmaala 7/7. i Zapatraa aaa/a Ayć ./oaaaa.s Cazmarar, ar. 7609, paźa/e/rzy Ara/ ./aa /tazmazrr A*ara/ Earr/yaaar/ m/a/Ap watrrzaz ra/ar/n/e /al 6 far. 77 Z 767//. i Ryć a;aża w arpy/aa/a Ay/ za/ąrzoł;y /aAsI atrapa aA/ac/a. s /)aLa/6n', aap/.s m/az/aczAa, r/z/ż tv/aż w /łotr. A;'e/zA;a? ftray A/a/az/acA/ej. 6 R/rźa, /a/az/o aa AAw/e Aaw/aazA/a/ w paAAża yraa/ey p/i/. Afar/aai/a, ^/atwm aAaA A/aaAa <azya/aar/a praIa.uanaA/e/ /ma Az. /ta^/z/w/Z/aw. ? EereaaAaA, zaA. przjtp. 3 afa z. 707. s 7aa Ma/aaaaa, ząpetrae zya Jaaa, wa/zA/a^a Araz/awzA/e^o, ; Ta/ZaczAawnr, aay- p/artr cAarąży, pałam fai/ 7616J Aazzła/ał; aawayraf/zA/. Za;ar/ 9 77 7646. /?ra/ ai/z/a/ wTa/Hia pa(/ CAaaaa/aa;, Ała'<ą „w/erazeai /ja/sAaa ap/za/" f/V;'az. E777 /A3J. 9 rtm/rzay OAryazA; A. CAary/aa, zya Tał/rzę/a, p/.sarza tE. Z. AA , zg^/z/a z<aanA/ aanaprar/zA/, „mąż w/a/A/eya rezząr/Aa / .sprawer/ZAfaze;'. poz/awa/ aa zaya; 7629, zAąr/ Ay/ r/apałairaar aa /ryńaaa/ zAarAany" f/V/az. E77 76J. 7/reAar.r tEa/ar/Aow/cz a/Aa tEa/ar/A/atr/cz A. /tai/waa f/V/ez. 7Z *//27.
Elekcyja w Nowogródku na podsędka dnia !8 jułii. Elcktowic: p. Jan Kicrsnowski. r tenże podsędktem został, p. Fiedor Protasowicz, p. iwan Wojniłowiczi i ja czwarty. Rok 1620 Dnia 9 februarii na wesełu p. Chreptowicza Aleksandra^ z księżną Zyzemską3 w Wierzbkowicach pod Mińskiem. Dma 24 iunii. Założono fundamenta kapłicy na górze za dworem w Serweczu, gdzie ciała rodziców a dobrodziejów moich są. Tegoż roku, nie wiem z jakiego pretekstu, hetmani koronni: Stanisław Żółkiewski hetman wielki i kancłerz koronny i Mikołaj Koniecpołski połny hetman z wojskiem koronnym przeciwko Turkom wyciągnęłi do Wołoch i na Cecorze^ obozem stanęłi, mając wojska z sobą wszystkiego, tak zaciągowego za pieniądze, jako i pocztów senatorskich i panięcych do 6000, a z osobna włości kiłka ukrainnych. Domyśłiwałi się łudzie, iż to praktyka kwołi cesarzowi chrześcijańskiemu^ uczyniona była. bo iż wojował z ewangełiki i miał ich z kaszeN, a do tych jeszcze tureckie wojsko miało się przyłączyć, któremu przeszkodzić i zabawić chcąc, zaszłiśmy drogę. Nadeszło tedy i tureckie wojsko na Cecorę, z Skinderbaszą, a tatarskie z Gałgą*?, którego barzo wiełe było; ścierając się z sobą kiłka dni, choć dość w nierównym poczcie naszych z nimi, dawał się jednak nieprzyjacielowi, za łaską Bożą, znaczny wstręt i odpór. Jednoż niezgoda naszych, jako to w wołuntaryjskiem wojsku, którego tam była niemał większa część, a zazdrość sławy niezbędnej wydarli nam z ręku zwycię¬ * /tvao, petco/e z r/o/aA/ow/czoM' A. GyroAom/a, o:oże tea. o Aróryat M'ei;'ecA/ potwai/o, że Ay/ .syAz/o płor/zA/o; aowopror/zAAa, < A/orepo ły/; 7.ecA /ia Arc/e e/eArorAy 7aaa A"az//merza /r. /Al z. 425/. ^ CArep!oy/cz zt/eArow4er, z CAreproM/czAw A. O Aro tf<yż, ^ya prawAopor/oAa/e AoAAaaa, <e/ /AetrrA/epo, a y/yc .szyop/rr 7a/ia AfarA/ew/cza, Ara/a 5oaa<e/a. tfeA/ap AAer/ecA/epo „ra^ż rycerjA/ taA te q/'czyźa;'e, yaAo / w WyprzecA" f t. 777, z. 56/. ^ A*s/yżaa Zyze/asAa, cArAa AoAAaaa 77/eroaAaa Zyze/a.sA/epo. poAAołaorzepo ałozyr.sA/opo. oA r. 7620 żoaa /i/eAraaAra CArep/otf/cza /A/ie.s 77/ 56y. 4 Cecora, aae/zeoyozr aaA Zra/ea; /w A/oA/aya/. s PerAyaaaA 77/7679-/627/. '' aaa/ /cA z Aa.sze/ ;;;/a/ z a/aa co czy/oć. r Dey/er Gae/ Ga/pa /por. ../^aaaynaA/ o TCoa/ecpoAA/cA", /,tt'ón' 7542, yyA. /*<zy- 7ecA/, z. 225/.
stwo nad nieprzyjacielem i o ostatnią zgubę wszystkich przywiedli, bo po kiiku dni p. hetman wyrozumiawszy siły nieprzyjacielskie wiełkie, a między naszymi bacząc zachodzącą już niezgodę, choćby mogli zwłóczyć temu nieprzyjacielowi bitwę, a z obozu go trapić wycieczkami, czatami, a zatem naprzykrzywszy się im, przewłoką samą byliby ich zwyciężyli; i tak dla tej niezgody naszych wielką bitwę zwieść i rozprawić się z nieprzyjacielem oraz niż się nasi rozwiną (bo taki był zamysł), umyślili, i wywiedli z obozu wojska w pole, obóz tylko strażą osadziwszy. Trwała bitwa w pól rania począwszy aż ku wieczorowi na obie strony jednakiem szczęściem; w nieprzyjacielu jednak większą szkodę nasi, za Bożą pomocą, czynili, aniżeli ją od nich mieli. Zatem już prawie nad wieczór, napadłszy nieprzyjaciel wielką potęgą na skrzydło prawe, której iż nasi strzymać nie mogli, musieli tył podać, i tak mijając i obóz prosto wpław przez Prut konie niektórzy wypuścili. Hetmani, widząc tamto skrzydło już zniesione, uwodzili wojsko do obozu z placu, strzegąc, aby nieprzyjaciel szkody w nich nie uczynił, i uwiedli dobrze. Noc zatem nastąpiła, a bardziej trwoga na wszystkich, a to stąd: Kalinowski starosta kamieniecki, który i z ludem swoim był w tym skrzydle, co go porażono przez nieprzyjaciela (nie wiem, kto komu dodawał ochotki, jeśli sam swoim ludziom, czy ludzie jemu?), chociaż wielkiej prezumpcyi był i wysokiego animuszu człowiek, serca snadź niewiele, bo straciwszy serce z tej przegranej na swym skrzydle bitwy, zaraz, skoro mrok nastąpił, z swoim ludem bez wiadomości i woli hetmanów obóz przełamawszy precz uszedł, trwogę wielką i zepsowanie serca w obozie uczynił, tak iż wszystko wojsko rozumiejąc, iż już hetmani uchodzą, a ich na rzeź nieprzyjacielowi wydają, wzburzyło się wielką trwogą i do koni się rzuciło uchodzić. O tym bałuchu' w obozie hetman usłyszawszy, a wiedząc, co się stało przez starostę kamienieckiego i jakie rozumienie w wojsku o sobie ma, rozkazawszy świec lanych tak wiele, ile ich miał natenczas w obozie, zapalić dla światła, aby go wszędzie widzieć możno przy nim, sam na koń wsiadł i jeździł po wszystkim obozie od pułku do pułku, od roty do roty, aby go widziano, animując ich i dodając serca swym. Zostało ich niemało, widząc hetmana w obozie, ale wielka część za tymi. co się porwali, wypadła z obozu. Nazajutrz po dniu. widząc hetman, iż wielkiej liczby wojska nie dostaje, a tak wiel- ** /laAwie.
216 kiej potędze nieprzyjacielskiej już wydołać tym ostatkiem słaba nadzieja, umyśłił i postanowił taborem uchodzić ku Dniestrowi; i tak wywiódłszy wojsko z obozu szedł całe sześć dni, nieprzyjaciela z wielką potęgą nad sobą mając, i we dnie, i w nocy potężnie mu odpierając. Zmorzeni głodem, a barziej niespaniem, ufatygowani ustawiczną, co godzina z nieprzyjacielem zabawą, że już prawie bez wszelkich sił zostając, ręką Boską obronę mieli nad sobą dotąd, i już w mili od Dniestru, stęskniwszy sobie czerń, której było w obozie z kilka włości, i pacholikowie, chciwi na łup, umyślili do Dniestru, jako kto może najprędzej, choć wkoło siebie wszystką potęgę nieprzyjaciela mając, rzucili się wprzód do łupów, wozy, skrzynie hetmańskie i towarzyskie, gdziekolwiek rozumieli, co wziąć, odbijając, tumult wszczęli; konie towarzyskie co lepsze pobrawszy, bo się pieszą wszyscy w taborze odstrzeliwali nieprzyjacielowi, tabor rozerwali, drogę nieprzyjacielowi ukazali i podali do starcia i zniesienia i siebie, czego byli godni, i wszystkich, pożal się Boże, już prawie do progów ojczystych przychodzących; bo za tą swawolą tych niecnotliwych ludzi już i tabor zawrzeć się nie mógł, i bronić się nie było w nim komu. musieli w rozsypkę wszyscy pójść, Boga tylko o szczęście, obroną zdrowia swego mając. Tamże nieprzyjaciel jaką odniósł uciechę i tryumf z nieszczęścia naszego, łacno uważyć. Zabity hetman wielki, polny pojmany. Korecki, Struś, Żółkiewski syn hetmański! i Ferencbek, i drugi Żółkiewski, i innych niemało do więzienia pobrano więźniami. Ostatek szabla pogańska potarła, a z tysiąca ledwo jeden uszedł z tej potrzeby żywo. Tak Pan Bóg znacznie obłudę w ludziach gani i karze nieszczyrość. 3 novembris sejm walny3 w Warszawie. Ja z księciem panem*! hetmanem na sejm 29 octobris z domu do Warszawy wyjechałem. 14 no- vembra do Warszawy przyjechaliśmy w rozsypkę, kto jako mógł, bo przed Warszawą prawie dano wiedzieć księciu o śmierci nieboszczyka pana wileńskiego^ brata jego, z czego smętny barzo pokwapił się bez ceremonij do Warszawy. 1 Jan Żo/Atełf.sAr/, .slamila /MatMMzomsAJ, z;n. /623. 2 ŁaAa.sz Żo/AJt-msAJ, wo/fiyoJa Arac/atwA:; fzw. 7636J, ArnfawA /a-Unana. 3 6'wa/ oJ 3 A7 Jo 77 ^777 /620 r. 4 7/. z AOzjvz?o/ów: TtaJz/tyJ/en;. 5 7y. o A/n/oro; Ja/MMza Au TtaJzwJ/a, Arazz/e/ana ttJoń.tA/oyo, Ar/ory zn;ar/ 3 ^ aJn/a 7620 r.
Dnia 15 novembris w niedzielę, nazajutrz po przyjechaniu naszym do Warszawy, króla jmci szwank potkał w kościele od Michała Piekar- skiegoi takim sposobem. Ten isty Piekarski miał dwie siostry, za Doma- szewskimT starostą łukowskim, i za Płazak wielkorządcą krakowskim, którzy to szwagrowie, uczyniwszy go szalonym, wyprawili kuratelę u króla, majętności mu zabrawszy, samego i nędznie, i lada jako chowali. A natenczas będąc przy Domaszewskim przyjechał z nim na sejm i wziął znać rankor do króla, iż to dał nań kuratelę, jako na szalonego, czym się on być nie znał, zaczem mu wszystko pobrano, i chcąc się tego mścić na królu, zmyśiił tak niecnotliwy postępek, czego i dokazał. W niedzielę, jako jest zwyczaj, kiedy publice król jmć mszy słuchać ma, szedł do kościoła z zwyczajną gwardyją. Dwór i senat wszystek naprzód; pod ręce króla jmci dwaj b*skupi4 prowadzili, królewicaS też za królem tuż prowadzono, a pacholęta i młódź za nim. Trafiło się wchodząc w kościół, iż pismo jakieś nowe do drzwi kościelnych było przybite, które czytając królewic jmć zatrzymał się trochę, a król jmć, zwyczajnie idąc, nikogo nie miał za sobą, ponieważ wszystka gwardyja, to jest alabard- nicy i piechota, u drzwi kościelnych zostawszy, a pacholęta i młódź wszystka przez królewicza jmć zatrzymana we drzwiach, czytając to tam pismo, plac goły za królem jmcią czynili. A ten isty Piekarski, utaiwszy się za drzwiami kościelnemi, co się w kościół otwierają, a mając czekan w ręku, wypadł za królem jmcią, mając plac goły i snadny przystęp, i z okrzykiem wielkim uderzył obuchem prosto w głowę królewską. Pan Bóg chciał, iż chybił w bok trochę. Potem i drugi raz poprawiwszy się nie uczynił jednak szkodliwego razu. jako chciał; król jmć na ziemię upadł. Księża uciekli — króla na ziemi odbieżeli. Żołnierz jeden podniósł króla z ziemie. Jego też tam zaraz złapano. Rumor wielki w koś¬ * Mic/ta/ Piekarski /i. 7opdr, c/ziei/zir i/dkr Pieókow/ce. Po eyzekiic/i r/wór n Pieó- kow/rae/i zo.slo/ zmszezo/u'. 2 Piazm Doma.szetr.ski w/ Oomo.trfW.ski /i. Mecza/o, por/ezo.sz_i' /iikekski. /mryrokia zamku krakon.ski'eyo /6/J, .sloro.wo /iikow.sk/ i /706tkomii.szy koi omir, nadepnie koma.sz.i' km-omiy. Zmor/ tt' /677 r. /Am. /M 772/. 2 Jan P/ozo, zforos/o /iikoezowzki, zmor/ Jako twe/korzai/ea krokowski w /it/6 r Żona /epo Porkora Piekarsko, .sio.slro M/eko/a //V/es. M// 227/. 4 Po prawe/ ręce krd/a zna/i/owa/ .s;'c Jan tPfżyk, puemiiski. a po r/rny/e/ -tm/rze/ Próc/m/eki, orckp /wotf.ski. s 7/. tk7or/)'z/an'a.
21S ciele się wszczął, trwoga: rozmaicie każdy r rozumiał, i mówił. Pomyślano było o wiełkich stanach, zatem o zmianach przenajęcia od Turków, jako po świeżej porazie naszych z hetmany nie ostrachało się jeszcze było serce, i tak, iż już Tatarowie na Pradze, już się przeprawiają przez Wisłę, drudzy twierdzili; z kościoła się rozwinęli, miasto zamknęłi, aże się rozpatrzył], że Tatarowie aż w ordzie jeszcze byłi; toż miasto odemkniono. Piekarskiego do więzienia wzięto; sądzono go w senacie, osądzono na gardło. Tracono takim sposobem: był prowadzony na wozie cztyrma końmi, na którym uczyniono było siedzenie wysoko i katom, iż widać ich było wszystkim ludziom. Wyjechali z zamku na wał bramą, a wjeżdżając na Przedmieście Krakowskie, także z ułicy w rynek wjeżdżając i z rynku w ulicę ku Nowemu Miastu, tak na Nowe Miasto w rynek wjeżdżając, siepał go kat kleszczami rozpalonymi, a tani mu na Nowym Mieście teatrum było zbudowane, na które z nim wszedłszy oprawcy pod ręce na zad zawiązane podsadzili dymnicę z ogniem, siarki weń nasypawszy, palili je mieszkami dymając; potem zszedłszy z nim z góry, te cztyry konie wyprzągłszy z wozu, poprzywięzywałi postronki do rąk i do nóg, chcąc go roztargnąć, ale iż temu dosyć nie mogli uczynić, nacinał kat siekierą, a wycinając konie, urwali mu nogę prawą. Zatem samego wziąwszy i te targane członki włożyli na stos drew i spalili. Twierdzili potem różni ludzie, a ile przekupki białe głowy, iż widywać było na tamtym miejscu, po kilka nocy, światłość jakąś, jakoby świecę zapaloną: prawdali? — nie twierdzę, bom sam nie widział, ale słyszał od różnych. Na tym sejmie dano mi od księcia złotych 500. Posłał mię książę do Dubnah mając z niektórymi praktyki, abyśmy mogli go jakim sposobem ludem swoim osadzić. Dnia 9 decembris wyjechałem sam do Dubna samotrzeć jeno z Kułakowskim i Pętkowskim^, a koczczemu^ i czeladzi, i koniom jezdnym ' n* r. 767? tyy/aar/a rat/zaia As. Oy"ayyA7a/;, aaaow aa DaA/aa /^a/acnaż ą/f7ef TOz^yzia/a 77 /!a<7z7tw77a, 70'zy.sz'a/ „Pia/aa" Ttar/zow//, r/tyaA<ala7a wc/ior/zi/ w ziwązA7 'aa/żaayA7e z Ay7fźa7czAaaa O.saa^yAan;, y'ą'7 leż z<*azaaaa/e iv /7f swa/ aafze .są /"Waa.sya /Hą/ąlAasw 70zyyz7a/a 77. 7*<?a as'a'"7 ćy/ yyaea; /rzece/ z Aa/e7 żaay Avzyjz7ą/a 7, 77a- /arzyay 7gezrayA7e/ fpar. 7Ca77ą6a/, ap. e/7., .s. 97 7 92). 2 7V7ey. 7 77' /sar/ą/ą 7*pr7Aasy.S'A7e/' /;. 7ay/rz^67ec zaaaeszAa/ye/; aa Far//a.s7w, a /aAże aa /7".s< 7Vą/77cza7e7 wyy/^/aąą iy z7e/a7 aar.sA/ey. O A7/a 7" /aassa /)/7żey, a7e swar/aa/a. i Aaezezea/a — y/ar/ze wazaswaa.
219 kazałem prosto do domu iść. Sugajlowi poruczywszy i pieniądze do szafowania, i dozór wszystkiego. Wróciłem się z tej drogi nic nie sprawiwszy, bo już ;nię nie w czas było posłano — zajechał) konni. Zastałem księcia jmci w Zabłudowie; tamże mieszkawszy ze trzy dni. a wziąwszy łicencyją i podwody, puściłem się do domu i wszystkich domowych z łaski Bożej zdrowo zastałem; ałem co sobie omieszkał, to przepadło w niektórych pilnych sprawach. Roku )62ł Nowiny z Turek słychać niedobrze, armują się przeciwko nam, wołają po wszystkiej ziemi już w głos na łato wojnę do Polski. Przestrogi z różnych stron i Konstantynopola od agentów cudzoziemskich i od naszego Otwinowskiego2 pewne przychodzą. Przyczyna tej wojny przyszłych łat po dwakroć wtargnienie do Wołoch Stefana Potockiego i Koreckiego Samueła z hospodarczykiem wołoskim, chcąc go na państwo wsadzić, i po dwakroć też straciwszy bitwę nieprzyjacieia zajuszyii, a sobie pęta na nogi i ciężkie łańcuchy na szyję wrzuciłi; do tego i ta świeża obu hetmanów bitwa przegrana i Strata wojska wszystkiego wiełkie serce nieprzyjacielowi rozrażonemu przez Kozaki, na Czarne Morze chodzące i wiełkie szkody czyniące w ziemi jego, czyniła, że z Persem^ zaniechawszy naturałnej wojny, wszystkie sił)' do Połski obrócić zamyśta. Dnia 3 maja popisy w powieciech; ja w Nowogródku popisowałem się. Dnia 21 tegoż maja zaćmienie straszne słońca widać było, co nic dobrego nie znamionowało. Dnia 30 maja na wesełu u p. Jana Protasowicza pisarza; za p. Pocza- powskiegC* dawał córkę Halszkę. Dnia 11 iułii do Wilna, żal się Boże drogi. Dnia 27 iułii sejmiki w powieciech. ) Zak/ar/osr, aaar/eczka nar/ rzeką Me/ec/aą ek. /9 kai aa yk/. wrak. ar/ Aa/e^a.sfoka. ./aż w r. /3P# w/araa.só kr. Zrzyrzfą/a Rar/znw'//a 2 ///eroaka Onwaon.sk/ k. Trąky, A/ey/o zaą/ący y'('zyk /areck/, /eya/ r/a koa.sfaa/y- aa/po/a u' r. /620. Złaar/ twacą/ąc r/a Pa/.sk/. -i /Va /aze/aaae ZP/ / k*P// w. 71ao/a /ppairar/z/Za sro/aę z Rta.syą tr /a/ack /J7k /690, /60J /6/2 / ar/ r. /k/J. tP r. zfAAar // zr/aky/ aaste/ Ra^r/ar/ -i Ryć a;aże /t/eksaar/w Rarza/pasrsk; k. ka/w/cz. k/ory tr r. /6J2 or/r/a/ y/a.s aa tP/ar/r- s/atra /P
220 Dnia 23 augusta sejm walny w Warszawie, z wielką szkodą Rzeczypospolitej, o czym potem. Nowiny o niebezpieczeństwie z Turek już nam istotne doświadczenie przynoszą i strach wielki. Cesarz turecki Soliman* sułtan, człowiek młody, zajadły, zapalczywy, tyran nade wszystko większy, nieprzyjaciel okrutny chrześcijan, nie może się rozeznać, jeśłi Pan Bóg na nas, czyli samiśmy na nas przywiedli go. Zebrawszy wojska takie, jakich już większych mieć nie mógł, ze wszystkich państw i prowincyj sobie hołdujących, uczyniwszy pokój ze wszystkimi wkoło siebie sąsiady, wszystką moc i siłę oto- mańską zgromadziwszy na jedno miejsce, wszystkie potęgi swoje obrócił na nędzną, lichą Polskę.? Już przychodzą szpiegowie, że mosty na Dunaju budują; już dają znać, że się z Konstantynopola ruszył, już z Adryjano- poła. już Dunaj przechodzi; & nam oprócz łaski i obrony Najwyższego żadnej nadziei do obrony ostatniej zguby i upadku naszego nie masz. Strach wszystkich zaprawdę barzo obleciał; Panu Bogu się jeno poru- czając, a jednak, iż się ręku opuszczać nie godziło w takowym razie, czyniliśmy, cośmy mogli. Wojnę uchwaliwszy na sejmie w przeszłym roku z Turki na lat sześć, poborów ośm zaraz dać pozwoliliśmy, za które wojska pieniężnego rozmaitej kondycyi miało być 60000, to jest: husa- rzów, rajtarów i kozaków, piechoty niemieckiej i polskiej na rok cały. * t^/air. Omiaa //, jya ^c/ime^/a /, w. w 7602, aa aaa ir 767S < zaa;on7o- naa.y 20 a;a/'a 7622 r.
PAMIĘTNIKI BOGUSŁAWA KAZIMIERZA MASKIEWICZA
[Pow/ęm/k zł] DYJARYJUSZ BOGUSŁAWA KAZIMIERZA MASKIEWICZA POCZĄTEK SWÓJ BIERZE OD ROKU 1643 W LATA PO SOBIE NASTĘPUJĄCE Roku )643 oddał mnie ojczym mój, nieboszczyk pan Jan Krzysztof Oszczekłiński, do księcia pana chorążego W. K. Lit. Bogusława Radziwiłła' do pokoju, i to najpierwsza służba moja była wyszedłszy ze szkół; przy którym byłem mało co nad ćwierć roku, bo odjechał znowu książę jegomość do cudzej ziemi, a przystałem był do niego w Starej Wsi w dzień św. Macieja^ tego roku. Oderwawszy się od niego bawiłem się w domu z pół roku. Potem koło św. Michała^ tegoż roku wyprawiono mię do nieboszczyka p. lubelskiego. Franciszka Zebrzydowskiego^. Te- mum coś nad dwie łecie służył, a mało nie trzy, z wielką moją biedą dła samej Pani, która swoje też miała humory. Rok ł645 Tego roku Władysław IV, krół Polski, po śmierci pierwszej żony Cecyłiji Renaty ciotecznej siostry swojej, ożenił się z Maryją Ludowiką Gonzagąó w Warszawie. * **' /?apai/atr Rar/z/nv7/. .sya Taaajza. raAa.szaa/aa, ar. tf 7620, fAarąźya; raifa/ w 763/1 / Ay/ ańa r/a AnaaOaa 7646/ ar/ /ayo rzaóa Arra/ezy IP. 7f. 7.;7. ^ 7)'. 24 /a/ąęa. ^ 7)'. oA. 29 wrzaJa/a. ** TaaacMzaA ZaAłzyr/atrrA/. w; 7aaa, ;a/acz/a'Aa u'. Aar., pa r. 7640 Aarz/p/aa /a- Ac/.sA/. Z/aar/ Aezpalaaaa? 2 Ha zeJa/a 7660 r., żaaa/y Ay/ z ZaaryZapa Z/zaaw/czawaą. s CecyAa Ra/!ara /z/a. 7644/ Ay/a carAą T?rr/y/;aar/a 77 /76ZP - 7637/, Ara?a Za/;y, żarry Zyyynaa?/a 777, a a;a/A/ HZ/ar/yz/atya 7P. ^ Par/ty/Aa A4a<7a Caazapa r/e 7Vawrj, Ała/awa ya/rAa /7677 -7667/.
221 Rok 1646 lego roku koronacyja królowej Maryi Ludowiki Gonzagi księżny Mantui i Monsfcrarza' w Krakowie w kościele Św. Stanisława w zamku krakowskim odprawowala się 25 iulii^; a jam natenczas u pana lubelskiego służył, szkatułą i pisarstwem zawiadując. Tegoż roku król Władysław IV, król Polski, uknowawszy coś sobie w głowie, umyślił był pakta z Turczynem pod Chocim[i]em poprzy- siężone roku 1621 rozrywać i lud już cudzoziemski począł zaciągać, którego było kilkadziesiąt tysięcy na szląskiej granicy. Ale się te wszystkie proposita3 na sejmie rozerwały i królewskie fabryki** pomięszały się. *Z* ** czego będąc ufrasowany król, rzekł jednegó czasu w pokoju w Warszawie (że kilkakroć sto tysięcy utracił marnie na cudzoziemskie wojska): „Niech to tak będzie, żem ja te kilkakroć sto tysięcy kurwom moim rozdał". Bo się też w nich ten Pan kochał, lubo miał ciała na sobie z potrzebęS.) Tegoż roku in augusto** i ja od pana lubelskiego odjechałem, uprosiwszy się wrzekomo do domu na czas, bo mię inaczej nie chciano od tej służby uwolnić, a na mnie zaś przytrudno było. In novembri7 jechałem do WiszniowcaS do księcia Jeremiasza Michała Korybuta** księcia na Wiszniowcu i Lubniach***, wojewody ruskiego. * 7t4onl/erral (Monl/erralo), A.aę.Mwo w p/n. PM/o.szye/;. 7Va/eża/o w ZM7 w. 4o ro- i/ziny Gonzopow. 2 22 ia/77 — 22 7ipca, Aoronae/a oi/Ay/a ^7p 72 7/pea 7646 r. tr EraAow/e. Por. „Pawi nowa aa yzczgJ/iwy oAl Aoronncyyoy..." (Em*. ZZ7/ 222). 3 propojila — zamiary, dążenia. ** /aAryAi* — zomyz/y, lala/ w znaczenia. Arylaelwa. /a/szywe za7nepi. 5 polrzeAę — pono4 polrze/ię. 6 m aapaólo — w iierpiaa. r ;n noreinAri — w /irlopar/z/e. s tMiżniowiec, in/a^lo noc/ Ebirnie'", Z/ Am na p/i/. włc/i. o4 Eizenneńca. ** Jeremi Mic/ia/ WJniowieeAi, zyn M/cAa/a, slaro.sly owracAlepo, Aa.szle/ano Ai/ow^Aiepo, 1 Pepiny TtfoAy/anAi, /loipoi/arównp wo/o^Aie/, oyciee późiaey^zepo Aro/a A4icAa/o. t/r. w 7672 r., acz^zcza/ c/o zzAó/ we Lwowie 7 TGoAowie. Po ponroeie z za- prannri przezzeJ/ na Aalo/icyzm. 1P /alac/i 7622 —7624 w rzazie wo/ny o .Smo/eńsA m- zzezy/ < pa/i/ praniezpce z Zai/iaeprzem proi7y mo^AiewiA/e. Gląi/ leż zy.tAa/ soA/e imano ..Pa/eya". A4/o<7y Anążę przenidy/ iier/ziAp z tfiJinowca r/o LaAniów na Zai/inepiza. pr/rie pono n a/ na lereme /lezpeym Ai7Aa lyiięcy AnP. P/aiin/ Aezwzp/ei/iae Aanly AozacAie/np.
225 kaniowskiego etc. starosty. Przyjechałem do Wiszniowca dnia 3 decem- bris' j nazajutrz przystałem do księcia, mając intercessorias^ od księcia pana Aieksandra Ludwika Radziwiłła^ marszałka W. K. Lit. ; od księcia Ałbrechta Stanisława Radziwiłła"* * ** kancłerza W. K. Lu.. temu służyłem łat półtrzeciaL Rok 1647 Po Nowym Lecie jechał książę jmć do Łochwice" na Lfkramę Za- dnieprską, gdzie po drodze jadąc wjeżdżał na starostwo kaniowskie, z Kaniowa"? do Łochwice, z Łochwice do RumnaA Stamtąd miał być w Ha- dziacztA i z Rumna posłał mię z Podniesieńskim Janem'" towarzyszem ]r r. 7637 /646/. Aro/ ar/z/a/ w razpraaaaa/a Tararatr par/ Or/;a;arapea; tr 7644 r. Or/ r. 7646 wa/attar/a razA/. tf azaz/a paitzraa/a C/;a;/a/a/aA/apa a;az;a/ aa/;ar/z;r z Zar/a/e- przrr. Za;a;7 22 z/erpa/a 7637 r. tt 7*ana/aczp raź pa AAtr/a AarazrerAray. r/a Arare/ pa/ap.s'/- aapa wpa/Aa tra/a/a z/p przpazpra/. TŻaaarp Ap/ z Grpze/r/ą Zraaa/s/rą, iraaazA^ Aaaa, A aaf/crra n'. Aar. AaAa/a a/Aa AaAap, aaazra aa /aupa; Arzepa Ga/p aa ZaAa/aprza * r/acaa;A;7z - prar/a/a ^ /ararea.szar/o.s pażrer/a/arna, //zr.t pa/aaa/paa. ' Rar/z/u;7/ rł/eAzaar/er Aar/w/A, A.s/aży z /Aa; a/azHaazA/ay. aa/a;/ar/szp zpa A4;Aa/o,o Arzpzzra/a ...SYerarA;", ar. tr /394 r. Or/ r. 7637 rara.sza/aA tP. /t AA., a ar/ r. 7634 nayewaAa pa/aaA/. Z/aar/ h* rpraże r. /Ó34. A /tar/zAr/// .4/Aree/a /rt/Aerr, tPay'c/ae/;y Aaa/.s/ałr, Az/ryż^, aarar ,,Maa;ar/a/e', zpa Araa/s/atta AaAaźaepa", ar. /394, ar/ r. 7623 Aaaa/erz tt" A/. AA. 7Va rpa; z/aaa;t;'zAa Ar/ aż r/a zpaaa, /y. Aa /2 A.uapar/a 7636 r s tR/aża/łr/a z/ażAa Rapaz/atra AAazA/att/aza a/a Ana/a aa;wr r/traaA /ar. ^ tP/azc/tr/a Aac/nr/ra, aaazra aar/ rzeazAą AaaAtr/ary, r/ap/pwea; .Sa/t Aar/aa z ra- zpr/eaa/; tt';za/atw'aaA;epa aa Zar/a/aprza, aA 790 Aa; aa zaaA. ar/ AaAah')'. r Aaa;an'. aaazra aar/ Da/apra;;;. z/aAz/Aa zra;azrna. aA. 36 Aa; aa pa/ar/raa ar/ Rere- yas/an/a. s Raraap ArA Raraaa, aaazra ;;a ZaAa/aprza przp ;</zc/a Raraap r/a ,Sa/; Or/ paazryrAa A'P/7 n aa/aża/e Aa tP;z;;;an'/acA/c/;, para;;; przez paw/aa czaz r/a rtr/aaa; A*a- zaaatwA/apa, aAp zaair u' r. 7646 przez zArayap zayazr/ przeyźa r/a tP/źa/atr/ecA/c/; ** 7/ar/z/aaz, a;a/ar. 77ar#aaz, aaazra aar/ rzeAry Rza/, Aap/pwaa; Da/apra, z/paaa paźa/ey z apar/p pa/zAa-AazaaA/e/ z r. 7636. Or/ r. 7644 ;zra/a/a r;r zraraz/wa a/aprar/awa. apazażea/e Aa/awp /;arr;;aazA/ay. Rar/a/az/aazA/ Aaa /;. RarAtaa, z rar/złap raa/apa/zAZey, żp/ Jezzeza w r. 7630 /par. tf. RaraA/en/az, ..Aaraa;/ tf;'za/an';'ecA<", tParzzara 7933, z. 700/ Tninifrtnikl S. i U. Atnskit zz irzóss t5
moim starszy sługa* wybierać stacyją^ na przyjazd książęcy do Ha- dziacza, gdzie niedziel sześć^ wybieraliśmy się. Potem rozmyśliwszy się książę nie był w Hadziaczu, ale do Łochwice jechał z Rumna i tam dzień wytchnąwszy poleciał jak z pęchyrzem do Wiszniowca na mięsopusty. Wyjechał we czwartek, a w poniedziałek mięsopustny stanął w Konstantynowie Nowym^, gdzie księżna^ zajechała mu drogę, i tam mięsopust odprawił u pana Dłotowskiegoó, który arendowaF u księcia Dominika^ Konstantynów. Stamtąd jechał do Wiszniowca, a mnie z Podniesieńskim dał znać starszy sługa, żebyśmy złożywszy tę stacyją i zamknąwszy sann do Wiszniowca przyjeżdżali. Wyjechaliśmy tedy we czwartek przed mięsopusty z Hadziacza. W piątek przyjechaliśmy do Łochwice, w sobotę pokarm w Warnie**, a na noc do Olszanki, którą Tatomir Bazyli trzymał, rotmistrz pieszy księcia jmo. aleśmy w srogi wiatr i miecielicęio błądzili po polu: a zjechał się też z nami towarzysz nasz Urowiecki'*. Wyprawiwszy tedy wozy nasze na saniach wprzód samiśmy w Warnie zostali. I wyjechaliśmy wszyscy trzej na moich pojedynkowych sankach: tam kiedyśmy wozów naszych nie dojechali, * D/iźe/ nie znany. Do na/óan/zie/ zaa/anyc/i z/ap za/icza zir Dianiz/nwa Danin .Szpota. iKrnnenin również 7okaAa 7ta/ińzkiepo, kakazza tt/yzockiepo, Dicińzkiepo, Dzamzkiepo. Dzczepanowzkiepo i innyc/i /por. Tomkiewicz, op. cit., z. 99/. ^ wy/nerać ztacy/p — po/nerać pieniat/ze, przeznaczone na utrzymanie i/worn kzią- źące^c. ^ niei/zie/ zzezć — 6 tyyoi/ni. ** /Gmztantynów 7Vowy, nna.sVecz%o tf pow. /ityńzkim przy ipźcia rzeki Tezówki i/o Do/ia, 42 km na p/n. ot/ Dam. s .Żona Teremieyo, kzigżna Gryze/i/a z Zamo/zkic/i, w c/iwi/i z/a/ni w 7629 r. mia/a /al 77. 6 Zapewne Tt/iko/a/ D/otowzki, który kra/ ai/zia/ w za/gcin Danina na rzecz kz. Mńs- niowieckiepo, przez pewien czaz yo.spo<7arowa/ w kakniac/i /por. Tomkiewicz, op. cii., z. 99;. 7 arem/owa/ — t/zierżawi/. ^ /T/ai/yz/aw Dominik kz.Zaz/awzki, koniazzy koronny f764/i, n'o/ewot/akrako'isAi 01/ r. 7649. Dy/ i/ziei/zicem Oztropa /po matce Da/rozynie, córce kz. Tanazza Oztropzkie^o/, stąii nazwany tata/ kz. Oztropzkim. ** /f/oźciwie t^arwa, miazteczko na p/i/. zac/i. /ok. 2J km/ ot/ Drzy/nków. miecie/ica — zaifie/a, zai/ymka źnieżna. o T/c/irowiecry /i. Dac/ie komnaty z H'p/. krakowzkiepo /K. /Vi'eziecki, ,.77er/iarz po/zki", t. 7%, z. 792/.
musieliśmy nocować w polu w bajraczkui jednym nad miasteczkiem Przewłoczną^. Trzymał go pan Poniatowski^, sługa księcia Wiszniowtec- kiego, a nie mogliśmy trafić do miasteczka za zawierzuchą i śmegann wielkimi. Stanąwszy tedy w chruścinie nałamałem chrustu i wyjąwszy siana trochę, co w saniach pod nogami było, nakręciwszy bandolet, podsy- pię procha, ale się i ogień nie jął siana, w które nogami natrzęsiono było śniegu. Nie było, tylko 12 ładunków, do tego przyszło aż do ostatniego ładunka. Wsypałem połowę na panewkę, a gacie wszystkie poszarpałem, okręcając korek, żeby się zatłała chusta, ale i to nie pomogło, aż do tego ostatniego ładunka zakradła się iskierka w sienie, na którą ostatek wysypałem prochu, i już się zajęło siano. Tamże całą noc chrust przykładaliśmy sobie, który tylko tlał, a nie gorzał, mało też i ciepła było, więcej dymu, od którego nazajutrz, choć dzień był pogodny i mroźny, świata nie widziałem aż mię Podniesieński z Urowieckim towarzystwo wsadziwszy na same przywieźli do Olszanki do pana Tatomira nic nie widzącego. Był nam wielce rad, zrazu nie chciałem pić, alem gdy się przymusił prośbą, podpiłem sobie dobrze, choć omackiem pijąc, aż od tego miodu nad wieczór wzrok mi się naprawił i nie odnawiało mi się to. Stamtąd przyjachaliśmy w drugt tydzień do Wiszniowca prosto. Przed Kwietną Niedzielą^ książę Wiszniowiecki na sejm jechał do Warszawy; Wielkąnoc w Lublinie odprawował. Z Lublina posłał mme w poniedziałek wielkanocny^ do Krakowa, do książąt synowców swoich Dymitra i Konstantego WiszniowieckichĄ z 8000 złotych, którzy jeszcze studiowali w Krakowie; a sam książę jechał na sejm prosto Oddawszy t Z^a/raczeA — ^za/az wzg/^<7a/e Fzapa &etva7aaa. 2 Przetf/oczaa, Peretro/aczaa, awazreczAa aa 7?af/a/e/a'zM w /?cłf. przy/acA/a;, aaaf rzeA% ŁMa/ea), 77 A/a aa tw/;. a<7 Płzy/aAatt. 3 -S7aa/s/an' Paa/a7amsA/, ro/aaz/rz cAorąyn'7 AczacA/ey As/gc/a Jeraaae^a. Aa/ a4z<a/ w za/'eź;7r<e 7?;aaaa. !A*/;aź;/z7fra/Aa 7647 a. tre Łtraw/e zaów twzef// 4a ,.Aaa;pafa wa/^Aa troyettwó' na-Aaya" fpaa. T*aa;A7ew/cz, ep. c/C, Z77J. ** 7za. y^rzeń 74 Aw/<?naa 7647 r. s Ty. ZZ Aw7e7a/a 7647 r. ** DyaaTr ' Ttaa.s/a/ay tf7s'a/ow/eccy, .syaatf/a żaaa^za, Ao/aayzeya Aa; ., zaiar/c^o w 7676 ). tf c/nta'// .śa;;'ara; q/'ea s7a<'.sz_t D;aa<a aaa/ 7a7 6, a a]/aAzy Ttaaz/aa/r 7ay 7. Dy- ;a<Tr z(M7a? /)óźa;'e/ /;e7a;aaea! w. Aar. fz/aar/ w 767ZJ, a Tfa/Mtaaly wo/ewaafą AeT^A/a! za?a</ w 7676 rj.
ja pieniądze książętom w Krakowie w kamienicy Celestcgo* jechałem do Warszawy i przyjechałem przed konkluzyją- dwoma ałbo dałej niedzielann. Na tym sejmie książę Wiszniowiecki z szwagrem swoim Aleksandrem Koniecpolskim^ chorążym koronnym o Hadziacz prawował się, o który na przeszłym sejmie^ w jesieni rmełi się rozprawić, ałe choroba książęcia przeszkodziła podten czas. Zaczern pan chorąży koronny do tego był przywiódł książęcia Wiszniowieckiego, że miał przysięgać na sejmie, jako był prawdziwie podten czas przeszłego sejmu w jesieni zachorował, a sprawa w tych z księciem Wiszniowieckinr i panem chorążym koronnym zostawała. Pan krakowski nieboszczyk, hetman wiełki koronny, Stanisław Koniecpolski, ojciec chorążego koronnego, Hadziacz trzymał od króła jrnci. Przed śmiercią tedy wyprawił przywilej $ od króła jmci na syna swego chorążego koronnego, o czym książę Wiszniowiecki nie wiedząc, po śmierci pana krakowskiego6 posłał po Hadziacz i otrzymał od króla jmci nań przywiłej; otrzymawszy zajechał, o co pan chorąży koronny pozwał mandatem księcia jmci na sejm, na który nie stawił się książę jmć za chorobą swoją. Wytoczyła się tedy sprawa na sejm anni )647, gdzie pan chorąży koronny nie chciał do niczego przystępować, aż książę Wiszniowiecki luramenK wprzódy wykona, jako prawdziwie był chory podczas przeszłego sejmu. O tym dowiedziawszy się książę zabiegał różnie, żeby nie przysięgał; ale za uporem pana chorążego, gdy tego nie wymógł na nim, miał przysiąc (ałe strzeż Panie Boże! byłaby siła złego dła tej przysięgi). Bo z wieczora przed sprawą książę Wiszniowiecki zebrał wszystkich sług. ' /Ca.sper Ca/as/a, ra/ca aae/rA/ H' r. 7660 (2. nac/;aa.tA/, „Zaaarzc/; s/aw/ayaA", AraAan- 7P66J. 2 /azar/ AaaA/azyyą — przar/ par/uaao naa/a/a na/asAa u .say/aa. /y. /aza<7 yt-g-a Aaa- aea;. 2 z)/aA.saar/ar 7taa<aepa/sA/. ar. 7620 r., ry" .S/aa/s/aira, Aa/aia/ia M<. Aar. tfa/rzy/ przy AaAa a/ca por/ Oe/aaa/aMe/a w 76-7-7, ar/ < . 76-77 aAarąźy )f. Aar., paź/a'ey /76667 tta- /anor/a sa/a/aaaar.sA;. Za;ar/ aap/a 27 a;arca 7669 w Par/ńarcac/i. ź^aarar 6y7 z 7oaaaa T/arAarg Za/aay'.sAą, carAq 7aa;ajza. Aaac/erza w. Aar., a s/asyrr; ża/iy tt2śa/an<ecA/eya. r 6'aya; 7a/; awa/ ar/ 26 paźf/z/ara/Aa r/a 7 ^rar/a/a 76-76 r. Par. tfO(-p s wyprana/ przyna/ey - n-yyar/aa/ .sa/n'f przyw/Za/. s y/aa/j/an'Ataa/acpa/.sA/. Aa/a;a/i w. Aar..Aarz?e/Aa7„paa"JAraAan'.sA/, z/a. // aiarra 7646 r. " yaraaiaa/ — przy.s/ąya.
których było z nim, to jest wszystkiego łudu, błisko 4000. Zebrawszy tedy okroni piechoty i drobniejszego łudu, uczynił przedmowę do wszystkich, prosząc, aby wszyscy przy nim stałi i na jego początek patrzełi, a potem kończyli to, co on zacznie. Bo z tym się dekłarował, że jeśb przysięże, zaraz wstawszy chorążego szabłą miał ciąć i wszystkich siec, którzy by się przy nim oponowali', by i króła samego. „A wy — powiada — wszyscy co do jednego dworni słudzy i młódź do senatorskiej izby wciśnijcie stę, a posiłkujcie mię". Jakoż byłoby to wszystko, gdyby przysiągł, aż krół sam Władysław łV z pany senatorami w to się włożył, że przysięgi ustąpił pan chorąży koronny. Przystąpiwszy tedy do sprawy pokazało się to, że za żywota jeszcze swego cesyją pan krakowski synowi swemu uczynił, i przysądzono Ha- dziacz panu chorążemu koronnemu — a gdybym ja o tym wiedział, byłbym droższym tysiączkiem jakim t drugim z towarzyszem moim Pod- niesieńskim, kiedyśmy w tym Hadziaczu stacyją wybierak i wybraną porzuciłi tamże. Na tym sejmie barzom był ubogi w kopę- i gdyby nie koniuszy księcia pana marszałka p. Ałbrycht Bogusław Mierzejewski^, znajomy mój, wspierał mię owsem i sianem, przyszłoby mi niema) piechotą do domu wędrować, który nic tak z samej znajomości, jako raczej z prywaty (to jest, że się natenczas do rodzonej mojej udawał pani Protasowiczowej^ teraźniejszej, a potem z panią matką moją ożenił się) kazał mi na konie obroki dawać, bom też stał w tymże samym dworze księcia marszałkas na Krakowskim Przedmieściu. a książę sam u Trubicza w rynku. Książę zaś WiszniowiecKi pan mój we dworze pani Daniłowiczowej6 krajczyny koronnej w tyle dworu księcia marszałka, a przeciwko kancłerza koronnego*? pałacowi. Na szczęście moje pan Paweł Piasecki s podsędek nowogrodzki, dziad * Zr/órzy 6y z/f przy nńn oponowa// opow7ar/a/< j/f. 2 w Zopr* w p/cn/ąr/zo. 3 ^//n-fc/a Ropnr/aw A7/orzo7?w.sZ:/, woySZr/ //r/zZr/, por/pna/ f/f/tc/'^ 7677, 7669 / 7677 z wo/. nowayror/rZncpo /& Ł'rnsZ*i, „Por/z/na", r. 7/7, r. 77/. Zmor/ w 7697 Por. tPj/^p 7 /Vi7 znana z mnrnno ^/o.srra Popws/aira Ma.sZr/ew/rza. 3 zt/oZoanr/fr 7.nr/w/A /<s. Par/z/w<7/, marsza/eZ: tM. X. 7.<7. Prj.Myna z tP/śn/ow/poZr/c/i 7)an//ow/czow'a, córZra Z.s. /Ir/rnna / zl/rZsanr/ry C/ior/- Z/ew/fzówny, or/ 7677? r. żona P/o/ra Dan/Zow/cza, Zrra/rza^o Zror., Zr/óry zmor/ w 7676 r. ^ J<?rz?po Os.io/ńMZr/epo. Zr/óry /ry/ Zcanr/przen; w. Zror. or/ 7677 r. 8 Pawe/ Pia.swZ/, w r. 7677 por/wo/owor/z/ nowoprór/zZr/. Por tPs/op
230 mój, był na tym sejmie, z którym zajechałem do domu i znalazłem nieboszczyka pana Oszczeklłńskiego ojczyma mego w Kroszynie z panią matką, bo tam lat kilka arendę trzymali. Po niedziel 3 albo 4 znowu jechałem do księcia pana mego do Wiszniowca, a po moim też odjeździe pan ojczym mój we trzy niedziele na św. Mateusz! umarł; dobry, cnotliwy człowiek, żal się go Boże, jam, nie wiedząc o tym, był przy księciu Wiszniowieckim rok cały. Tejże jesieni książę pan mój z księżną i ze wszystkim dworem albo raczej pod kopę! jechał za Dniepr na Ukrainę na rczydencyjąk do Łoch- wice i innych majętności. Przyjechawszy tam zebrał ludu swego więcej 6000, to jest sług, którzy poczty według ordynacyi powinni stawić, i ognistego**, także swoich wybrańców, których wszystkich mogło być 26000 w kompuD. Z tym tedy ludem w dzień św. Michała wyszedł z Łubeń (bywszy nabożnym w kościele, bo tam założenie św. Michała było) w pole ku Za- porożu, pod Żołninemó obozowi miejsce naznaczył i tam się ściągało wojsko. Tegoż dnia św. Michała zachorzał mi koń w kolasie (bom tylko pojedynkową kolaskę wziął z sobą i bachmata srokatego, na którymcm sam siedział) na paskudnik7, który nie umiejąc zwłaszcza już pod wieczór zerznąć, solą tylko nasypawszy oczy, ledwom na noc do HoroszkowaS zaprowadził. Tam pożyczywszy u pana wojewodzica nowogródzkiego konia, który wtenczas u księcia Wiszniowieckiego służył, Bogdana Chrep- towicza**, jechałem pomału do Żołnina mil 3, a chory przy kolasce biegł 1 7)'. Z/ twze.sma. 2 por/ Aropg — po p/enńp/ze. 3 no rezyrtency/% — no poAy/ czadowy w rezyr/ene/7 pańs'Ar/e/. 4 7j. p/ecAo/ą zAro/ng te ;nn.szA/e/y. s Aron;pa/ — AczAa, pocze/. 6 ŻoAnn, pror/eA: warowny nart rzeArr? -SnA?, o Ar. Ano ort je/ ajśc/a r/o Dn/eprn. 2 pazArnr/n/Ar, cAoroAa ocza n Aron/, zwano faArźe nnpa.scńy a/Ao nopc/enr s /Aoro.szyn, m/azreczAro nor/ ,S*ntą, ZZ Ar/n na p/r/. zaeA. ort ŁnAn/An Mapanos/' W7- yn/ow/eeAr/cA. /*rzy /e/ rn/e/.scowo.śe/ zna/r/owa/ z/g Aro'</ no rzece. 9 /toAr/an CArep/ow/cz, jyn Zerzepo, or/ r. /$46 wojewor/y nowopror/rrArepo, / Zn- zanny /Vo/;Aortówny. /"o/ep/por/ ZAarażen; w /A49 r. /por. ..Po/.sA/ .y/own/A A/opła/<fzny' . r. ///, r. 44//.
i po staremu, choć pomału, szedł nie ciągnąc wozu, ochwacił* się wiatrem, aż w Żołninie przez kiika dni stojąc zabiegło mu się2 Trzeciego dnia po św. Michałe w piątek^ z frasunku o konia podpiłem dobrze gorzałką u Mirożkowskiego Jerzego'* towarzysza książęcej kozackiej chorągwi^. Nazajutrz w sobotę raniuchno książę wychodził z wojskiem, a ja głowy podnieść nie mogę, ażem musiał na kołasie łeżeć, gdy obóz szedł. Tamże jeszcze w połach, gdzie o wodę trudno, pragnienie mię trapiło po gorzałce, żem łedwie nie umarł — bodaj ona była zginęła! Aż na szczęście moje trafiła się w boku Słobodka Maksymowska^, gdzie skoczyłem wpadłszy na koń dia kwasu albo wody, gdzie nałazłszy kwasu, atbo raczej barszczu ukrainnego, z wiadro połowę większą wypiłem, co mi jeszcze barziej zaszkodziło, że łedwom w kiłka dni przyszedł do siebie. Tego dnia w Potoku Słobodzie za WorzkłeuT rzeką. Nazajutrz z drugiej strony Worzkła. We śrzodę nad OretąS, przeprawiwszy się przez nie w bród jako i przez Worzkłę. Na tym noclegu kazał książę na dębie, który jeden tylko stał podle namiotu książęcego w polu, wyrysować herb swój głęboko z literami, wysypawszy koło niego mogiłę dla znaku. Tamże w boku nad Dnieprem po prawej ręce nam idącym widać było zameczek Arciszewskiego^ sam jeden tylko w polu. * **' acAwac;/ .s/e w/a/ren? — acAwal, cAaraAa. n/emae 2 znA;ey/a ma s/ę — paraak/ia, wy/eczy/a. 3 7)'. 4 pażcfz/ermAa. ** Jerzy M/rażAaiwA/, pazlać AAże/ me znana, s C/io<Y?y/etv pancerna, zwana leż pefyAar.sAą. 6 AYaAoJAa ATaAzymawzAa A/A MaAsymawAa, aA. 2 Am aA Dmeprn, a 20 Am na p/n. zacA. ar/ XrzenunczaAa. ^ tParzA/a, /ewaArzeżny Aap/yw Dn/epra. s Ore/ a/Aa Ore/, 7ewy Aap/yw Dn/epra, aA. 79 Am na p/A. wzcA. aA lyJcla IfarsAA i O/ArycAl ^rcTszeiKsA/, Aral .Mry/eczny Afrzyjzla/a, e/awneyo yenera/a arly/era. a .syn DaA/aeza, Az/eAz/ca Goya//, r. 7647 Ay/ i7zi'erżawc^ Perewa/aczny, nnasleczAa Jerzeya Memńycza, aAAa/ane^a 2 An; aA Dn/epra 2 Am na zaeA. aa* rzeA; tParzAA. 7Va an'<? Perewa/aczną AaAana/ zAra/neg-a na/azt7a w s/erpn/a 7647 r. Glants/aw TfrzyczewsAl. pa/Aawn/A czeAryńzA/ 7par. „Z <7z/eyaw DAramy", paA reA. A/patsA/eya, Afi/aw 7972, .s. 229 araz 494 —496J.
232 W niedzielę przyszliśmy do Kodaku to jest nie do samego, ale w nuli od mego stanęliśmy w widłach między Santorą rzeką i Dnieprem; gdzte przyszedłszy książę jmć kazał trzykroć z dział wypalić, salwę dając gubernatorowi kodackiemu (bo już był o bytności książęcej przestrzeżony), mejakiemuś Grodzickiemu^, co reciproce ^ i on księciu jmci na Kodaku uczynił, po kilkakroć z dział uderzywszy. Dyspozycyja miejsca i obozu natenczas pod Kodakiem, tak jako wi- dziszt Przenocowawszy książę w obozie, nazajutrz jechał bajdakiemS do Kodaku, wziąwszy z sobą kozacką swoją chorągiew (gdzie p. Kurosz^ porucznikował). Tam gubernator kodacki Grodzicki, honorofice ksią- żęcia przyjąwszy, traktował od wina węgierskiego, lubo to w szczyrych polach i od włości daleko, gdziem i ja był z drugimi. Książę sam tę noc (zostawiwszy kilku z sobą z młodzi) nocował w zamku, a niektórzy w Słobodce, tuż podle zamku; niektórzy też powracali się do obozu. Ostrożność wszelaka, mianowicie w zamku, gdzie ustawnie ludu 600 bywało dobrego, którym Tatarowie przy ich obronie we stu i więcej tysięcy nic by nie mogli uczynić. Przed zachodem słońca hasło wybijano i bramę zamykano zawsze, skąd po zamknieniu bramy żadnego nie wypuszczano i z zamku, i do zamku, by w najsilniejszej potrzebie; a lud ten, który tam zostawał, ma się rozumieć ognisty wszystek, tylko gęsta straż. Wał też wysoki tak był, że ledwo budynku zamkowego wierzch widać * /sar/aA. /nZerr/za nza/es/aaa w r. /6/J, a/e w naaźe raAa za/szczaaa. Or/Aar/attaaa tr r. 7639, zr/aAp/a zasta/a przez 77azaAan< w r. 76/P. ^ /Gzpszta/ Giar/z/cA/ A. Gar/a/zai. 7&5P). Za a/ar/a uraz z starszpa; Arafea; Pan/raa s/ażj/ n< waysAa tr 7V/r/er/aar/aeA. Zasrawszp Aaaiear/aaiea; rn/err/zp A*ar/aAa, Araa/7 pa p<zer/ TfaraAaaa', a/e pa A/gsee AarsaasA/e/, pr/r zaw/ar//a aar/z/aya ar/s/erzp, par/r/a/ .są . Pa naA/a/arA zAaransA/fA npa'a.sya/ są z a/ewaA. Oea/a/ z papraaar par/ PafaAeaa Or/ r. 7ÓJŻ Ap/ Aaszfe/aaea; Araa/e/aerAaa. Sra/ ar/z/a/ w aAraa/e Gnana 7673 r. araz w aA/^żea/a 7*araa/a zayęiepa przez Pztrer/atn /par. „<A*/e/Aa eaepA/aperAa panszee/ała' r. zzpyzzp/, s. 770). ^ rec/praee — aawzą/'ea;. -i Zatar ar/wa/a/e s/ę r/a p/aaa, Atarp Aj/ nar/aeza/e tr aaiapra//e yraaią/a/Aa ^ Aayr/aA — rar/zay /ar/z/. i Pp/p r/n/e pa/fz/e A*araszan', /er/aa A. Osraya, n' nay. aiśc/s/an-sAńa, r/rapa A. Ttan/cz z /f ezpeA/epa. /V/eAtarzp z a/eA pay'an7ą/ą są w pacz. Z f/y w. /,a Par/a/a f* Pa a. Z777 777 ).
było; a pana kapitana ta była powinność, aby każdy rok na łokieć wkoło usypał wału. Pod wałem przekop głęboki, a w zamku samym chałupek z głiny ułepionych małuchnych (że w drugą rakiem łeźć trzeba było) pełno było, w których różni rzemieślnicy mieszkah. Około wału więźmowie Tatarowie robiłi ustawnie. Rond' gdy straż obchodziła w nocy (ba, i sam gubernator), nie przypuszczał do siebie żaden z tych. co na szyłwachu stał, ale przyłożywszy się do muszkietu pytał go o hasło memteckim trybem, któremu trza było odpowiadać, co za hasło. W Słobodce pod zamkiem domów było ze 60, w których ludzie zachozi- mieszkali, gruntów nie wyrabiając dła niebezpieczeństwa od ordy; i jeśłi kto robd, to barzo niewiełe i ostrożnie. Na rybach zaś barzo miełi się dobrze, zboże bajdakami od Kijowa i innych włości podwożono im. Kijowski pułk od załóg wołny był ea conditione^, żeby Kodakowi żywności dodawał. Nad samym Dnieprem był bazar, gdzie przedawano od rzemienia i innych drobiazgów. W pół mili od Kodaku stała wieża wysoka, która na ośm md wkoło widziała. Na tej wieży ustawiczna straż bywała: łudu ognistego łOO i konnych łO. Na której postrzegłszy straż z dałeka łud jaki, a me mogąc zrozumieć. co za łud. zaraz konnego ałbo dwóch o dwu koni wysyłają na podjazd dła języka. Nazajutrz w poniedziałek przypłynął książę na bajdaku do obozu: we wtorek, wziąwszy ze trzy tysiący komunika^ ze sobą, szedł w poła ku Mołocznym Wodom! nad Dnieprem ogłędywać umyśłnie porohy^, ktprych jest dwanaście: ł. Kodak, na którym kodacki zamek stoi, 2. Surski, 3. Łochanny. 4. Woronowa Zabora, 5. Kniazy, 6. Strzelczy, 7. Nienasyteć, 8. Budyło. 9. Dzwoniec, 19. Tawułczany, łł. Knezkasowski. )2. Wołny. Te wszystkie porohy w poprzek Dniepru stoją na kształt jakiego progu, skąd porohami nazywają się. albo raczej na kształt groble; ałe niepodobno po ' ra/a/ — aAcAad z/raży fz a/ea/. naa/o /aaeAea - r/zar/z/r aaaAa/aJ. 2 Aa/z/e zaeAaz/ - przyApzze. p<zycAa/Aa'e. 3 ea roa/A/A/ae — par/ /ya; aa/ aaA/e//;. 4 AaaaaaAa pacz/a yezr/aepa. 3 Ma/aezae tt^or/y a/Aa Ma/aezaa, rzeAa, A/ora ,.p/ya/e aa pra/z/cy patr. aze/aopo/- zAzepa / Aez<//aazA/epa, aze z/ae/zaz/ząc z/a Marża rtzawzA/epa /Marzy Azazazz Ma/aczazźzAz /Kspoazazazza przez AraazAarzy zzza/orzz.sAzeA" /„MoM'zzz'A peapza/zezzzy /Cró/e.s/na Pa/- zAzepa../. M/, z. 640). 6 poza/zy — prapz rzeczae.
nich chodzić, bo tubo dobrze z wody skały widać, jednak woda bystro idąc wybija się nad porohy. Jedne są w kilka rzędów podłe siebie, drugie zaś w jedną groblę idące porohy, gdzie i Kozacy, gdy chodzywali na morze w czółnach, daleko przed porohem zsiadywali na brzeg i lądem około porohów przeciągnąwszy czółny swoje i na wodę znowu spychali. 1 tak do drugiego znowu przepłynąwszy porohu także lądem ciągnęli, jako i u pierwszego; co u wszystkich 12 porohów czynić musieli, także i nazad jadąc. Między wszystkimi też porohami najgorszy Nienasyteć, który w siedm grobli idzie zaraz obok siebie, gdzie lubo Kozacy czółny swe lądem przeciągali, przecie zawsze i sam, i tam idąc na tym porohu przynajmniej po jednemu, jeśli nie więcej, utonąć musiało — skąd nazwano go Nienasyteć. Inszych porohów dcrywacyje' omijam dla krótkości czasu. Za ostatnim porohem, to jest Wolnym, jakby w kilku milach naszych, jest wyspa jedna w pół Dniepru na milę wzdłuż, na której łas dębowy wielki, i tam załoga kozacka zawsze bywała od inkursyi Tatarów; a zowią tę wyspę Kortyce2. Przed nią jeszcze, jakoby ku naszym krajom, uroczysz- cze nazywa się Kuczkasów, przeciwko którego uroczyszcza^ książę kazał wielką mogiłę z kamieni usypać na pamiątkę wieczną, gdyż tamtą stroną żaden jeszcze pan naszego narodu nie bywał tak daleko. Jam tam nad Tawułczanym Porohem tawuły* rzeząc pozostałem był od wojska opodal trochę; których narzezawszy jakem skoczył na bachmacie, zapadł mi między skałami w lisię jamę przednimi nogami bachmat. Osiedziałem ci na "nim, ale szabla, którąm miał u boku, przechyliwszy się w tym szwanku wypłynęła z pochew. Jam tego nie postrzegłszy skoczy) dalej, rozgniewawszy się na konia, że mi szwankował, ażem nierychło postrzegł, że szabli nie ma. Szukałem jej wróciwszy się, alem żadną miarą znaleźć nie mógł, jeszczem czeladnika nie miał z sobą, bom go pod Kodakiem zostawował. Ledwom u dragana jednego dostał pożyczyć na dwa dni szabli, od której musiałem dać talar bity, ale porwon katu-. bo barziej i derywacy/e — prowadzenie, .skierowanie. ^ Ckorlyca, wyspo na Dnieprze ok. /<? km d/nga, szerokość przeciwna -? km. Aśrdlko przed wr&ncAem pow.slania W/adys/ow /f da/ przytfde/ na nń? księciu tPitmoniee kiemn. 3 nroezyyzcze — kopiec, mio/.sce graniczne. 4 lawn/a — f/awc/kaj, krzew fzpiren). 3 porwon ka/n — a niecA cię kol weźmie/
23.1 mi wstyd było bez szabli. Potem przeszedłszy pod Kodak wziąłem aż u czeladnika szablę do czasu. Wróciliśmy się z Zaporoża w niedzielę, gdzie i tam, i sam Samarę rzekę w bród przeszliśmy; a bawiliśmy się dni sześć. Nazajutrz jechałem do Kodaku z panem Zakrzewskimi pułkownikiem czehryńskim; tameśmy i nocowali. Nazajutrz we wtorek książę do dnia dawszy salwę z dział trzykroć ruszył się ku domowi. Myśmy z panem Zakrzewskim w czołn wsiadłszy, lubo fala była na Dnieprze, płynęli na obozowisko, gdzie jużeś- śmy nie zastali nikogo, tylko pana Zakrzewskiego i mego konia uwiązan- go do dębu (na którym kazał książę herb swój wyryć i mogiłę koło niego wysypać). I gdyby się nie domyśliła czeladź pouwięzywać do dębu konie, musielibyśmy piechotą wędrować za wojskiem, które na koniach jadąc sporo, ledwieśmy w nocy dognali. Nic tedy w polach nie sprawiwszy i żadnego Tatarzyna nie widziawszy przyszliśmy do Łochwice na św. Marcin^ zdrowo, chwała Bogu, a mieliśmy tak pogodną jesień, że rzadko lato bywa takowe. Zaczem robactwa moc wielka była, mianowicie jeszcze na pogorzałych polach, gdyż wszystkie pola pogorzały i ziemia jako sadza tak czarna była; gdzie przecie trawa hruba^, nie wszystka z korzenia wygorzała. Ale te niedogarki barzo na konie nasze złe były, bo im piętki kłuły, ażeśmy w skóry nogi końskie oszywali, a zawsze musieliśmy nad Dnieprem koczować, a to dla trawy, która na mokrych miejscach nie pogorzała. Między różnym robactwem, jako to wężami, gadzinami, padalcami, natrafiliśmy położą'* tak hrubego. jako ręka człowiecza między łokciem a dłonią, a tak długiego, jako kopija * Jan Zakrzewski te/ Za^rrzowiA*; ky/ pa/kownikiem czekrynzkńn od r 707% jpor. „Z dziejów t/kra/ny", z. J2/j. Z/? w października ozkarża/iy pizez kozaków z pn/kn cze/nyiirkiego „o wie/kie krzywdy i praram/na" zo.ua/ przez y/anidawa Zoiaeepo/skicpo z/ożony z iepo urzędu. Jedynie wzpkyd na „dawne zadupi" ac/irond po od dofk/iwszej kar)'. Ad/e/sce jednak jepo zają/ Slann/aw Zrzyczew.sk/fpor. 5 Oświęcim, Dinriazz 764J —7637, „tteriplorez rerum ko/oniearnm", 1. Z7Z, Zraków 7907, z. 7ÓJ. Mazkiewicz piszący pa- m/ęlmk/ już po przys/ąpiema Zrzyczewskiepo do pows/ama „przywróci/" iyltd Zakrzewskiemu. 3 kraka — praka. ^ po/oz — wed/ap 77aara „na t/kroinie zną/dają sir srop/e wyże, klóre /ameczm okywa/e/e zow/ą po/osiem", wed/ap Z/aka „le węże mą/ą kyć d/apie na 70 /okci, w siepack kez nóp do póry sic wdzierą/ą, po/em rzacą/ą s/e na /adzi i zwierzę/a" (kmde 7M 772j
23(1 memal. O tym powiadają, że gdy posłyszy jednego człowieka na koniu jadącego, by najrączejszy, dogoniwszy go okręci się koło konia i człowieka ] zaraz mu gardło jak szydłem przepchnie; bo jest z obu stron szydłowaty, oczu nie ma, a gęba barzo mała. Tego nadszedłszy chorągiew wołoska p. Aleksandra Zamojskiego* strażnika rozsiekała go w sztuki, ł gdyśmy nadeszli potem, tedy każda sztuka osobno odcięta tak drgała, jakoby sam w sobie żywy robak, i wiełe innych było. Zająców, kuropatw, sarn etc. moc wielka, aż się nam kuropatwy uprzykrzyły; bo gdyśmy stanęłi kędy, czeładź dła trawy jako się rozeszła z kosami, stadami ich płoszyła, które przestraszone przez obóz lecąc jako głupie bestyjki to pod wóz, to w sałasze i kotarby2 kryły się i brano je potem każdy pod swoim wozem. Przyszedłszy z Zaporoża do Łochwicy p. Zakrzewski umarł nagłe. W tydzień przed adwentem przyjechał p. Bodzyński od pana wojewo- dzica łęczyckiego p. Przyjemskiego* w dziewosłąb do księżny Anny Zbaraskiej, synowicy księcia Wiszniowieckiego starszej, bo i druga Barbara młodsza była u tegoż księcia w opiece. Tenże p. Bodzyński z drugim p. Lasotą przyjechawszy, trafiłi na wesele sługi księcia pana mego, u którego żenił się p. Staniszewski**; z fraucymeru^ pojmował pannę Leńską. Wielce był rad książę p. Bodzyńskiemu i p. Lasocie*', których z dobrą nadzieją udarowawszy, w kilka niedziel puścił od siebie. Rok 1648 Dnia 7 ianuarii książę pan mój z księżną wziąwszy z sobą p. Bodzyń- skiego jechał do sługi swego na krzciny, do p. Suffczyńskiego do Sieńczy?; tam i nocował. Dnia 15 ianuarii z tymże p. Bodzyńskim jechał na pogrzeb sługi swego p. Zakrzewskiego do Lubień, któremu przystojny, jako pan, uczynił pogrzeb. * ZaałoAA) zt/cA.saadcr, .sya Jaaa, Aazzfc/aaa cAcAa.sA/cyo, o;/ r. /6/P .Mraźa/A w. Aor. Ży/ Aczpofoaaac z Ea/rozyaą OA'zaw)faq, A fara /m taacrc/ ny.sz/a za &aaac/a Aaszcza fŹycA/wAA „Z/ofa AMgpa", '. A7P, j. WJ. z Ao/a'*Ay—.ptK/Matw aaaaoCy /aCac^A/c. 3 r*o/ny/Aa Ma^A/f w;'cza, ydyż żadca Ełzyyc/a.sA/ a/c Ay/ wo/ofodztccła /rczycA/za. 4 ^aaMzew^Ai a/Ao .S/aa/szotnA/ Ja/?, CoM'arzyM cAorą^Md Aasar.sAfcj'. 5 yyaacywe< — daa;y dM'o<'4A;'c. e osoAa AAżcy a<c zaaaa. 7 ^acza, ^cacza, aaa.UfczAo aad rzcAą .Sa/ą M' pcw. /oc/nwcAaa, oA. 200 A/a aa nrcA. od TCt/oMO
237 Dniu 18 tegoż odjechał p. Bodzyński z p. Lasotą, których udarował książę jmć: p. Budzyńskiemu koni dwa tureckich, wałach piękny i bachmat jeszcze. P. Lasocie konia tureckiego i rumaka. Dnia ł5 februarii dano znać księciu jmci, że Chmielnicki jakiś* zebrawszy trochę hultajstwa z Zaporoża spędził pułk korsuński, który był na załodze, których spędziwszy na swawołą zawołał, do którego co żywo garnęło się. Dnia ł6 posłał mię książę z łistem do pana krakowskiego^, dając znać o tym Chmiełnickim. ł nalazłem pana krakowskiego w Bokusławiuh który nawiedzał ciało szwagra swego p. Krzanowskiego** starosty bohusław- skiego. Dnia 27 wróciłem się do PryłukD do księcia od pana krakowskiego z listem. Dnia ł aprilis** poseł chański z Krymu przezwiskiem Czaumis murza, osoba g rzeczy, przyszedł do Przyłuki we 20 koni, prosząc księcia o Tatarów zabranych trzech przed dwiema łaty w poselstwie do Moskwy idących. a w podarku chan przysłał księciu konia gniadego tureckiego, choć starego, ałc nieszpetnego. z kulbaką nie barzo wyśmienitą, na której po- 1 C/aa/e/a/fA/ .JaA/.ś", czy/c łaAJaa rAca/e/a/cA/. sya MccAa/a. goc/sfaca.sWego cze- /ayasA/ego A'"'. /3AA IV Cze/Aa.sac-A z/a. 6 s/erga/a /A37 < J, oigaacza/ar gows/aaca aa t/A;a/a/e n- r. /ćą#. wyA//ay "Ac/z ' go///)'A. tn/e/cc //aeszAa/ćcoa/ CAra/ay, zn/aszcza sz/acA- c7e, c/azit/sAo CAaae/a/eA/ega gczeJ r. /A-M c/cen/e/e a/aw/a, rAaae/a/cA/ Aa Hien; Ay/ se/a/A/eac u* gcc/Aa czeAcyasAaa. Mł Zagacaże cc.szeJ/ w graJa/a /A-/7 /. tf ty/a sacaya/ czas/e co Ma.sA/en'/cz H.sgaaaaa o CAaae/a/cA/ai ŁaAa.sz M/asAatrsA/ syc/zca goc/o/sA/ /7/.sr gcsaay z Fa/aAaaAn A/ /A Aaega /AJ/f c./ Oc/ a/ego ty/eaiy, że CAca/e/a/cA/ zayą/ -Sicz a /caego, gjz/e sva/ za/ogą ga/A cze/Aa.sA/. 3 Aaego go/a;a/ cza/f /CczyczeMcsAcega, a iv Aa/a A Aaega ce/e.sAgwc A*rzycze)t.sA;ego grzesz// aa maaf CAaaeAacA/ego /gar. ,,Z Az/e/ón' t/Ara/ay", s. MA -3A7/. i Af/Aa/a/ Pa/aeA/, sya JaAaAa, AazzCe/aaa AraAaM-sA/ego. oj /AA6 Aenaaa n Aar. / AarzCe/aa /„gaa"/ AioAannAi. Za/. 20 /ófogac/a /A3/ n C/aa/e/a/Aa aaJ RoAe/a /gar Ostf/fc/a;, .S/ana.sz..z. 377/. i Ao/acs/an'. aaa.s/a u gaiv. Aaa/an'sAaa, 3A Aa/ oc/ /Caa/ana. ^Z/eAsaaJe/ DcaaaaA /cazaaattsA/, ivoyenoc/a Araf/aw.vA; iv /aCaeA /A77 - /A7A rai. !v /AAł s /*łzy/aA/, /*ry/aAa. /a/asto aa ZaJ/aegrza aa</ /zeAo CJa/eia, g/aivya; c/ag/yłvea/ 3'a/y, oA*. /38 Aa; aa wseA oc/ Ay/owa. P/y/aAa / .S/eacza /aż oc/ / /607 His/egayą yoAo JoA/a M/f/ia/o tfóa/an/ecA/ego /gar. 7a<aA;en'/rz. og f/A. .!. A2/. '' ag/yA'.? - A)v/e/a/a.
duszka z kiecyi tureckiej zrobiona była; rządzik też w pukłiki na białym rzemienu sadzony, przy tym łuk turecłd piękny. Dnia 4 apriłis księstwo na święta^, to jest na Wiełkanoc, do Lubień przyjechało, wziąwszy z sobą posła chańskiego. Dnia 6 apriiis pogrzeb sługi księcia jmci p. Kolendy^ w Łubniadi Dnia 7 pogrzeb sługi tegoż księcia jmci p. Piekarskiego^. Dnia 8 pogrzeb dwóch towarzystwa księcia jmci kozackiej chorągwi, p. SzadogirskiegoS i p. Łętkowskiego^ pospołu. Którym wszystkim książę piękne po wojskowemu sprawował pogrzeby, co i tatarskiemu posłowi, łubo poganinowi, wiełce się podobało. Dnia ł9 księstwo wyjechało z Lubień do Kurynki*? na noc, którą trzy- tnałp. Osiński s arendą od księcia jmci. ^Ltłtimis diebus apritis^ kwarcianego wojska komunika 4000 z synem hetmańskim i z komisarzem kozackim, to jest Chmiełnicki z hułtajstwem i ordą. obłegłszy ich, na głowę zniósł na Żółtych Wodach"bjTcgoż samego czasu, to jest ułtimis apriłis, wysłał mię książę do Jeremiówki", abym znać dawał księciu, co się w wojsku dzieje, bo jeszcze o zniesieniu kwarcianego wojska nie wiedział książę. Wziąwszy tedy wiadomość albo łist z Czehryna'- ' AZecy — a; zapatiaa /raco /aracA/e^a. ^ m/c/Aaaae n. r. /67<S' przypaa/a/a /7 A.waaaa:. i żaAań 7ta/eaa/a, aa/aaa/z/rala;' w.s/ TZrarae, A/alra; ,s'Aa/ a/rziaia/a z czasaa: aazn, Araas/;!' AA/aa/ra. Aa/a/a/a /aa/ aa/z/a/ :alira/aż w aa/aźa/z/a aa Dara/aaAa. OA. a. /777 a/a- A*aaa/ za:p/.s;; a//a A7arz/ara Daaaa/Aaaańr a Ałzr/aAaaa/f. A/aar /a ja/?ó /Ja/H/m/j// Ae 7a'iaaa /"por. raa:A/an'/cz. ap. c;7., $. pp < /o-?;. ^ AeAar.iA/, par/aa A//ża/ a/e zaaaa. ^ .S.iar/apasA;. pa.s/aa' A/A:a/ a/a zaaaa Aę/AatrzA/, paj/aa' &//ża/ a/a zaaaa. AaaraA/, MayaAa, AaroaAa:, A/aayay, aaa'/.saanasa aaa/ aaz/airoA/ea: rzaA/ t/a/a/. a A. AA Aa; aap/. zaa/;. a;/ ŁaAa/air. Crar/aA Al/rrai ta/ A/aipaA; pairtaa/ ir /a:;aa/: 7670 /670 /pc. 7*aa)A/c)f/cz, ap. a/;., z. 70/. ^ Zapaitaa 7aA;a/: OsaMA/, /airaazy^z z a/aaa/pn/ /arsar.sA/ay As/ca/a /par. 7*aa;A/a- tr/az. ap. e/A, s. 700/. s a/faaws a//eAaz apr/As — ao;a;Aa a/aźcM/a, pa/rż A.r/a ;a a/a n a.s;a:a/aA a/a/aa/: Atr/ala/a, /acz 7ć a;a/a. ŻaAe rzaazAa, a/ap/yit' Ma/aja /apa/ia /pran.r a/a;p/)'H' Oa/ayaa/. '' yeraaaan'Aa, aaazlaazAa aA. 70 Aa: aa p/a/. aa/ Da/apra, a 7 A A;a aa zaa/;. aa/ Ża/a/aa Cza/aya, aaasfa aaa/ 7'ao'aaaap paattya: Aap/ytraa; Tta/epra. aA. 70 Aa: aa p/</. aa/ Da/ap;a. A7/ar;a /o, za/ażaaa w r. /JOP przaz ^/aA.saaa/ia U'7sa/att'/aaA:epa. /n/a or:o/:aa: n'A'A.sza? a.saa/a: aa pazaaAaażw Dz/A/a/: 7*a/.
239 od panów hetmanów (bo tamże z wojskiem stad), posiałem przez pocztę łist do księcia jmci, przez którą pocztę przysłał mi znowu łist do panów hetmanów książę, wywiadując się, gdzie mu się hetmani z jego wojskiem (którego miał 6000) każą obrócić. A tymczasem hetmarn ruszyh się ku Korsuniowi' nazad, dowiedziawszy się o zniesieniu na Żółtych Wodach kwarciancgo wojska co przedniejszego, których musiałem gonić i nagoniłem aż za Czerkasami-, łubom w niebezpieczeństwie był; bo jakem do Siekirnej3 od Czerkas mił 4 przyjechał, skorom wyjechał z Dniepru, nałazłem gromady chłopskie w miasteczku, którzy wszystkie kobytice pozapuszczałi, a ze mną się też zjechał krółewski towarzysz p. Uniszewski**. ł gdybym postrzegłszy dziurę w płocie ogrodowym w połę nie wypadł z p. Uniszewskim, pewnie by nas połapano. Stamtąd wypadłszy przy- jechaiiśmy do MoszenS, majętności książęcej, jako i Siekirna. Miła od Siekirny dła niepogody musietiśmy tam nocować, choć wszyscy poucho- dzih z miasta i tam, gdyby nie słyszełi Misko siebie o wojsku koronnym, chłopi nie żywiłiby nas''. Dnia 8 maja. Nazajutrz wstawszy nałeźłiśmy za Kurnej kam P na Sachnowym Moście^ wojsko koronne t hetmanów w mitach 3 od Moszen Tamem oddał listy hetmanom, którzy żadnej o nieprzyjacielu nie miel] ponowy i wiadomości. Dnia 9. Wojsko do Korsunia przyszło, którego mogło być z pamęcymi pocztami 6000. i stanęti w okopie żydowskim zaraz za miastem od Bohu- sławia. ' Korski, aao.t/eczAo w potv. Aoa/owsA;;;; aa;/ /toną, oA. </3 Ao) o;/ Aoatotta < Oa;ep;a 3 CzerAas/*, ;a;a.s/o aa;/ Da/eprea;. oA. 60 Aa; aa pA/. tvsc/;. o;/ A*aa;ona. fw/ą/ r;- ałoHa/y tto/.sAa Aoroaae prze^ Ao;apoa;o tt/oseaaą tv /6</A. 3 SteA/orao, aaf/seowośe aa;/ Da;ep;ea;, oA. 22 Aa; ao p/a. zae/ł. o;/ CzorAos ; /f Aa; ao p/a. tv.se/;. o;/ Mosza/'. 4 3aA/.ś t/a/.szett.sA; tvps/?p;ąe tv c/;o;ąptv; przpAorzae/ As;ęc;a 3e;e;a;epo /po; 7oat- A;etv;'cz, op. c;7., z. P&J. 3 Mosza/'. ;a;as;o oA. 23 Aa; aa pA/. zac/;. o;/ Aaa;otva, a /0 Aa; aa pA/. o;/ Da;ep;a 3 a/e żpMAA/' aos — a/e zos/atv;/;Ay aas prz/ żpc/a. 7 Aatao/A;', ;a;e/seotvość oA. /0 Aa; aa pM zae/;. oz/ AfaaAwa ^ SaeAaottAa. ;/atva;e/ 3'ae/;aótv Mos/, Os;'e/)'ótv, 3es;o;rótv, ti ;eś ao /ett i a; Arzepa rz. Aos;. 36 Aa; aa pA/. o;/ Aaa;otva.
Dnia !0. Ekspedyjowałem się z listem od panów hetmanów do księcia jmci, nic nie mając pewnego, gdyż i sami hetmani żadnego nie mieli języka spod Komunia. Tegoż dnia nocowałem w Perejasławiu'. Dnia U Krzywonos^, kozacki pułkownik, we 20000 komunika krom ordy (która wszystka przy Chmiełnickim zostawała) przyszedł na świtaniu pod Korsuń, którego postrzegłszy panowie hetmani, wojsko wskok uszykowawszy, stoczyłi bitwę z Krzywonosem. gdzie za łaską Bożą wziął wstręt nieprzyjaciel, z naszej strony mało co padło i lubo Pan Bóg błogosławił tego dnia panom hetmanom naszym, nie do końca jednak bezpiecznymi zostawali, ale uczyniwszy consilium' między sobą umyślili nazajutrz iść do Bohusławia i tam sedem belli** założyć sobie. Ale im Chmielnicki z ordą i Kozakami powaryjował koncepta. Bo jako się panowie hetmanowie z starszyzną wojska swego naradziwszy, umyślili iść ku Bohusławiu. nazajutrz, to jest we wtorekgruchnęło to po obozie, o czym już każdy wiedział, a interim^ Kozacy porwali języka naszego, od którego dowiedzieli się o zamysłach wojska naszego, i lubo mieli w nocy na nasze wojsko uderzyć wszystką potęgą, supersedowali a propositet i ^poszli nocą zachodzić drogę od Bohusławia, gdzie w szczerych polach nieszczęsna dolina, nazwana Kruta BałkaS, w miłi od Korsunia była, której żadną miarą minąć nie można było. Tam w nocy przyszedłszy Kozacy, to jest Chmielnicki ze wszystką potęgą, przekopał w tej dolinie głęboki dól na milę wzdłuż doliny i dalej, w której gęsty i niemały dębniak był porósł, to jest w samej tylko dolinie, albo raczej Krutej Bałce; pola wkoło jak w dym. Tam tedy i Reie/aj/an'. aaa^ta yazy a/tc/a rzeczki ///ter; a/Ae ą/n Aa 7łaA/?ży, "" y/A. nw/i. ar/ Aźyatfa. - MaA.syai Mzywaaay Z5 aiaya za.sz?A/ o?/ /)7a /aaas/pcrAa -SA-A/an/ yazyf/f nayrAa yaRAa?^a. MaArrai Arzyiwaaz, ya/Aatra/A AazarAi. zai. w /64A < /Azyazyaa taaarci /aa^/r Aya z CAaaf/a/fAAu, yArż A*<zyM'aaar r/fszy/ sic Aażą yaya/aiaa.A/ą n'tiaA a/Aa/MA/cA /aa.s t/Ara/ay. ^ caar/Aaai — /;a<aAf. rzAaa; Ag/A' — aAaz wayeaay. ^ Rzaczyiwic/e Ay/ /a w/areA, a/a Z6 aią/a. " /atariai - ryaiczaraai. ^ .sayersaAanaA a /aapazAe — paiaecAaA' zaaaaia. s Aaafa Ra/Aa, A*/atay'a Ra/Aa „Aifff yazy aa /<?ne/ s/raa/a izaAi Ras/ aa/irzacup AaA/aaa'nA;, aa- ayaAa/ tPyA''a/a"'a yaz/ r/zaay yar. "a/oczaa- aazwaay ar/ rzez/. yaarMay aart n a/ r/f ^/yAaA/ ya/ ZaA. ,.R/an'a/A ^aa^ra//azay R<o/a.snt-a Ra/sAAya r M, y.
241 dawszy rów głęboki Chmtełnicki ze wszystką potęgą zasiadł w chruście i czekał na naszyć Dnia 12 maja'. :ajutrz tedy, to jest we wtorek, po potrzebie z Krzy^ wonosem ruszyli się panowie hetmani z wojskiem spod Korsunia ku Bohu- sławiu w wielkim barzo nierządzie, bez żadnej straży, tylko taborem, a wojsko wkoło taboru. I diabła tam miał być dobry rząd, kiedy pan krakowski, hetman wielki koronny, Mikołaj Potocki ustawnie się opił gorzałką, jako i w te czasy pijany w karycie siedział, a drugi polny hetman, Kalinowski^, choć chciał co począć, nie barzo go posłuchano, a do tego wzroku dobrego nie miał, bo na staje nie widział dobrze, i kiedy na strzełanie z łu- ku od niego kto był, ledwo rozeznał, że to człowiek stoi. Przyszli tedy nad tę nieszczęsną Krutą Bałkę nie wiedząc o zasadzce, gdzie takie zaśłepienie pańskie było, że wprzód, nim się wozy spuszczać w dół poczęły, nie posłali chorągwi jakiej, ale zaraz piechota szeregiem przed armatą szła, armata za nimi. a wozy za armatą. Skoro się tedy dobrze spuszczać począł obóz i armata nad rów w pojmie umyśłnie przekopany od Kozaków przyszła, trudno go przedobyć mogli, bo był i szeroki, i głęboki. Zastanowiwszy się nad owym rowem, poczęli wołać: „stój! stój!" — aby się wozy na górze zastanowiłi; ałe że się dobrze już w dół spuścili wozy, nie mógł żaden koni w wozie utrzymać, że była przykra dołina, ałe jeden drugiego mijając przewracali się z wozami i końmi. W które zamieszanie Chmielnicki ze 40000 wojska, gdzie i orda była, wypadłszy z zasadzki, wkoło obóz ostąpił. a że jeszcze pana Sieniawskiego^ iudu osobno za koronnym kwarcianym* obozem coś szło, w skok to uprzątnął nieprzyjaciel w tej konfuzyr* i zamieszaniu. Przypadnie kiłka chorągwi do pana krakowskiego^ karety, na żywy Bóg prosząc, żeby się im kazał potykać, owszem, pod gardłem kazał wszystkim z koni zsiadać, a do długiej strzelby mieć się. co barzo źle uczy- i Dozo zzzy/zza, por. pzzpp. ^ z/o popz-zpz/zzzp/ sZzozzy. - Mozp/zz /fa/zzzzzuwArz. ApZzzzaa po/. Aroz. oz/ z. /6-/6. Roz/ /Tozizzazpzzz z/o.!Za/ Mf z/o azp- no/z. Az/ .sz(- poz/ Roz pyZerzArzoaz, zpz/zz?/ poz/ RaZoApaz / /óJży. 3 A/zpzozzzzzz /fz/ozzz Rzpzzzaw^Az.pzpazzpo/. Aoz .. .sZzzzo.sZo /tww.iArz, oz/zzzoczy/ yzp te Aziww poz/ Oc/zazaZowpaz. tżz/^Zr z/o zz/ptro/z poz/ AZorszozzeza, zorza/ w/rrzżZcp zzwo/azozzy pzzpz RzzAo/Ap/o Rza/ zzz/zza/ u' oAzoazp ZAazoźo. Zzzzar/ )t /630 z. At/oz/yzzz RzpzzzamAzzzz, Azzżry oz/Aywa/ „pzpazzc/p łw/pzzzzp", Ap/ zappwzzp ATz/zo/a/ //zprozzzaz, późazp/.szy /zpZzzzozz po/ Aroz.. zzczp.zZzzzA ozZszoczy wzpz/pzhArzpy ** )f Zpy Azozz/żzzyz — w zazazpizazzzzz. ^ /y. W;'Ao/a/zz RoZocA/p^o. rWłłitętzzUzZ S. i !1. Mackiewiczów
242 mi. bo nigdy nie będąc lud nasz polski zwyczajny do boju pieszego, do sprawy przyjść nie mógł. Te tedy chorągwie, przepomnialem czyje', nie dbając na ordynans hetmański, skoczyli obses^ ku nieprzyjacielowi, widząc nieporządek w wojsku naszym, i jako skoczyli przez nieprzyjacielski wojsko i zdrowo powychodzili, których mało co też nieprzyjaciel goni), widząc smaczniejszy kąsek w oczachfŚkoro tedy z koni pozsiadali nasi. ze wszystkich stron nieprzyjaciel skoczył, tabor rozerwał, wojsko pogromił, hetmanów obydwóch i pana Sieniawskiego żywcem wziął, bo zgoła niemal wszystkich żywcem pobrał') bo się w tej konfuzyi ani do sprawy przyjść mogli, ani się też w pogotowiu bili. Wziął tedy tam nieprzyjaciel niespodziewaną nigdy zdobycz i wiktoryją, którą lubo sobie każdy obiecuje jednak in spe et mętu" zostaje. Niespodziewaną, mówię, wziął zdobycz, bo się panowie koronni jako wysokiego animuszu** ludzie ze wszystkimi dostatkami wybrali byli na wojnę: ale najwięcej utracił pan Sieniawski. który jako primitiasS usługi swojej ojczyźnie na tej eskpedycyi chcąc oświadczyć i okazać, jako najdostatniej wybrał się na tę ekspedycyją: jako wojennego rynsztunku barzo bogatego, tak srebra stołowego dla traktowania rycerstwa i inszego ochędostwa, jako to: koni, szat etc., haniebną moc a niepotrzebnie nabrał, co wszystko nieprzyjaciel w godzinie jednej tak uchodził^, że i pamiątki nie zostało; a samych ich z jakim wstydem i hańbą wieczną Korony Polskiej w niewolą do ordy popędził, hetmanów na wieczną hańbę i wzgardę z innymi powiązawszy. Książę Wiszniowiecki zaś, pan mój, nie doczekawszy się mnie od panów hetmanów, ruszył się z wojskiem z Przyłuku dnia Ił maja na noc do Rudawki**, na perejja]- sławskim gościńcu, księżnę wyprawiwszy do Brahinia" za Dniepr. Tegoż dnia i samem przybył z listy od panów hetmanów, gdzie jeszcze ni o czym nie oznajmowano księciu jmci, bo też ni o czym nie wiedziano, kiedym ja 1 Ąy/g to effw yazt/y pot/ dipwth&ZMWH ż/tzyszto/a /CoryeA/eyo, Atón po poproaat Aor.saasAaa po/ptrzy/ ztf z A.sffrtrta /ertaata; MYsraowtefAtta t na/rzy/ pot/ /rpo rozAazaaa 2 oA.ses — /jfzptffzo/f, pewttte. 3 ta spe et taeta tt/aśetwte. /ttter spe et taeta, ty. ot/ft/zr ttat/zteyt/ tt strae/teta. 4 atataa.sra wyrnA/eg-o taatetaaato, zat/a/aata. s pr/at/taM — pierwsze. 6 ac/tot/zt/ — ataeg/, tata/, zt/o/ty/. 2 /?at/awAa, aaeyzeotroye aa p/t/. zae/t. ot/ żYzy/a/row. s Aa/tta, at/asto w pow. rzeezyeAtta, oA. Ata ot/ /tzeezycy, przy traAe/e z Aoyona t/p Czarao/ty/a.
wyjechał. Gdzie przecie książę pod Perejjajsław nocował, nazajutrz ł2 maja pod Turkawką', tego to dnia nieszczęsnego, kiedy wojsko nasze zniesiono i hetmanów pobrano. Dnia 13 maja pod Jahotynem^; tam na nocłeg przyszedł pieszo, w chłopskiej grubej koszułi, towarzysz księcia pana mego usarski kwarciany pan PołanowskP, weteran stary i dawno już z księciem służył. Ten, nieszczęsną, ach! i niesłychaną doniósł księciu nowinę o wzięciu hetmanów i pogromie wojska koronnego. Zaherowała-' nie tyłko księcia, ałe i nas wszystkich ta nowina i coś niepodobnego zdało się to nam, aby kiedy ten meprzy- jacieł do takowego upadku ojczyznę naszą miał przywieść. Idzie przecie dałej książę z wojskiem, którego mogło być 6000, ałe i więcej niebożąt, którzy stamtąd pouchodziłi, przybłąkało się do wojska naszego, którzy jednę śpiewają piosenkę. Nie do końca jednak i tym wiary dodając^ książę szedł ku Perejasławiu, do którego przyszłiśmy !4 maja^. Tam jeszcze do- stateczniejszą powziął o wszystkim wiadomość książę jmć i rozumiejąc, że jeszcze nieco wojska zostało, chciał się przeprawować z wojskiem za Dniepr, wzgłędem czego porozsyłał różno po kilkadziesiąt koni dragoniji do różnych miasteczek dła promów, jako to: do Czerkas. DomontowaT Siekirnej, BuczaczaS, Stajek^. Trechtymirowa'" i Rzyszczowa". gdzie ażeby się ' 7;oAouAo. 7orA6tt'Ao. oopy.sponoAp no;/ rzppzAp Rp;pAo/7f/op/yn' ŁA/p/oJ. oA 26 A;u "o p/o. zop/;. or/ 2oAo;y;;o. ' ^ żoAolyo. ;;;;f/'^row;łP "0'7 ;zpAo Supoy 7/pny i/op/y-M R/opprwJ. p;A. .12 Au; uo pA/. '"ic/;. or/ Rp;pyoA7on;o ' Ro/o;;on.sA/. ;;/p zoooy z /nupu/o ' zo/;p;o)to/o z;;;;p^zo/o. ;o;;;ppoAo;/o. s RoRp/pp p/oypp ** R7pR;;;p, pr/yż Ay/o M 26 ;;;oyo 7 Oo/uploM'. /n/pyspoito.sń o 4 A;;; of/ P;;;ppr;< 77pwy A;zppJ, 7# A;;; ;;o p/R. zopA oz/ ^o/o/opoyzy. M 7) RopzoA. ;;;;py.spowo2p oo p)Ony;n Arzp^o D;;;pp;o, 72 A;;; ;;o pA[. o;/ Ao/uoM-o '' R;oyA7. uupyspoMo.sp ;;o prowy;;; Arzp^o D;;;ppro, 26 A;u ;;o zopA o;/ Rppp/oj/owlo 7Vo/pżo/o it6it'Pzo.s Ro A.Wfp;o .So/nopA; Ao;ppA;pyo. m 7*;ppA/yo;Aó't' o/Ao 7foA;o;;;;rón', ouo.syppzAo no /nony;;; Aizpyo D/opppo, 2/ A o; ;;o pA; o;/ Aou/owo, o 72 A;u ;;o p/R. zop/;. oR Rp/p-yos/ow/o tf pzo.s/p po)ts;o;oP OsUzonioo w 7626' r. ;;;op;;y pooA; opo;o AozoAow. tf roAo 76-76 po A/fipp uo;/ ŻóAyuu WoRoo;; w zootppzAo p;zpAyno/7 yoAo M';fżo;ow;'p GA;;;7p/o;pA;p^o Ttrzyrzlo/ GroRz/pA; ; Appzyo.sA;, ;;;p/o; z AoRoAw. ' i Ttzyyzpzd"' o/Ao Rzyyzpzpłt'. ouo.no ;;o prottyn; A; zppo Do/pp;o 72 A;;; oA rzpA;), 2-7 A;;; ;;o pA;. zopA. cr/ Ao/uowo.
wszyscy schodzih; ałe nigdzie nie było już promów, bo tejże nocy po zniesieniu wojska koronnego potopiono promy względem księcia Wisznio- wieckiego, którego się barzo obawiali Kozacy. Widząc tedy książę, że jak w klatce ptaszej za Dnieprem siedzi z ludem swoim, którego garstka niewielka była, radzi się swych pułkowników i poruczników, co czynić. Stanęło na tym, że uchodzić z tym wojskiem kędykolwiek za Dniepr, nim się jeszcze zadnieprscy chłopi zbuntują. Nigdzie tedy nie widzie!i, jeno jedną dziurę do uchodzenia, na Czernihów'. Dnia 16 maja ruszyliśmy się tedy z wojskiem ku Czernikowu. Nocleg pod Basanią2 pani Krynickiej^. Tegoż wieczora pana Poniatowskiego rotmistrza kozackiego z jego chorągwią wyprawił na podjazd książę ku Kaniowu, który tejże nocy przywiódł pięciu. I ci jednoż twierdzili o pogromie hetmanów etc. Tych Kozaków nazajutrz pościnano. Dnia 194 wiadomość przyszła, że król Władysław IV umarł w tydzień przed pogromem hetmanów. InterregnumĄ dnia 25 maja przyszłiśmy do Czernihowa, tameśmy trzy dni przez rzekę Desnę'* przeprawowali się. 29 maja^ ruszyliśmy się wszyscy z Czernihowa, gdzie w zameczku szlachta zawarła się przed Kozaki, którym radził książę, żeby z nim szh: ale oni nie rozumiejąc jeszcze o takowym niebezpieczeństwie, i!c za tasatni. zostałi w zameczku, których potem wszystkich wycięto. * Czera/katf, aaaó/a aa prawpa; krzaka Desn;)'. Or/ r. /6% t/a 7667 aa/aźa/ <7n 7śra- czypa.spak'fe/',' a7/ r. 76% Ma/a/a wa/awaf/zOra azara/kawzk/a. 2 7Vawa Tłaza?;, /a/a/zeawaźe /<a(7 rzeczką k/a&p % ka; aa p/a. ar/ 7*ał'a/a.s7an'/a. za/a- żaaa przaz Aya/ck/ck w a. 7607. Rama Aaaa /aż ar/ kawa 77 M/ w. /a.s/ u* ackaak /a/ ra- <7z/wy. 3 zlaaa z Akkatiac 77<ya;'aka, wr/awa pa 7ea7kaze aa Ra.saa/aak Mya/ckka, par/- z7a/ka czera/katrzkaa, k7aay ży/ /azzeze w < aka 76%, pr/yż H'yz/;aaza/;y ky/ z za/aa/ ka- aazarza;?; c/a razy/aa/cze/aa wa/auaa/z/wa azara/kawzk/apa aa/kł/auzk/apa 77aa/ack/, „77arkarz pakk<", 7. 7f77j. 4 M'' ń7ae['a tP/aa/yz/aw 7M z^aar/ 20 a;ą/a, a na'{?a 7y<*/z/aa p;'zaa/ k/7n'ą kaazaazk;;. a/a n'/aa/aa;ozć p;zy.sz/a pratw/apar/aka/a aka/a 7 ezenrea. ! kaefłap/aaa — kazkra/etr/a. '' Pazaa, /awy a/ap/ytt' /7a/epaa. k7a'aaya ;</ze/a z/;a/'ka/'a z/ą par/ A/awała. 2 PM rzeczynaz/aźc/ aka/a 70 czanrea.
24.i 30 maja. Przyszliśmy do Lubecza' nad Dniepr, gdzie książę, wojsko zostawiwszy, sam się przewiózł i jechał do księżny do Brałiinia mił pięć-, z którymem i ja jechał. Przeprawiwszy się wojsko przyszło pod Brahin w dzień świąteczny. Tam się książę z księżną tydzień zabawił i wojsku wypoczął, a Kozacy w tropy nasze chodząc zaraz po odejściu naszym z Czernihowa podstąpił) pod Czernihów i połowę zostawiwszy pod Czerni- howem, drugą połowę wojska wyprawiłi byłi w pogonią za nami. Gdy tedy ta część wojska, która przy Czernihowie została, nie mogła dostać miasta, posłała po tych. co się ku nam obróciii, którzy wróciwszy się dostałi Czernihowa i wszystkich wyścinałi, którzy się zawarłi w zameczku, bo im i prochu, i żywności nie stawało, a broniłi się przecie z niedzieł ze trzy Kozakom; posiłku nie było niskąd dodać, bośmy ni o czym nie wiedziełi. Ałe by nie ten Czernihów, nabrałby się książę z księżną strachu, bo ten Brahin na złym barzo miejscu siedzi — wszystek na błotach, a między szkaradnymi lasami. W tydzień potem ruszyłiśmy się z księciem i księżną dnia 8 iunii do Babicz^ pod Mozyr*. bo trudno było Prypeć rzekę przebyć. Do Babicy przyszliśmy 10 iunii, tameśmy święta Bożego Ciała- odprawo- wali. Po obiedzie książę księżną wyprawił do Turowa^ do pani wojewodziny wileńskiej^, ciotki swojej, a wojsko się przez Prypeć przeprawowało kilka dni i obozem w pół mili od Babicz ku OwruczewuS stało. 14 iunii ruszyliśmy się ku Owruczu. ' /.aAecr, a;;'a.!/eczAa aaA Da/eprea;, aA. 60 Aa; aa p/a. zacA. aA CzcrwAoifa. raAa 7643 ,s;ara.s;wa /aAecA/e /a/aw,sA;'c przy/<?czaae za.s/a/y Aa praw/ac/; /Aen^A/e/. ^ gra/;;';; Ay/ aA/ey/y aA T-aAcza aA. 26 Am. 3 gaA/cze a/Aa gaA/a Os-fraw, a;;e/'.!cawai'ć aaA rzcAą )47eArecz, oA. 40 Aa; ar/ Rzeczycy. 4 Mazyr. aaa.s/a paKia/atte, a;/ 7669 Aa 7797 aa/eża/a Aa wa/ewaAz;wa ;;a';MA;*epa. Zaa/Aawa/ r;'r /aa; aAraaay za;;;eczeA. tf /a/acA 7647/4& .s/arai/ą .yraAawya; A.i/ Aara/ 77;'eraa/;;; CAaAA;'e)r;'cz. s gaże C/a/a Ay/a 77 czerwca. '' 7';aa)t', aaar/eczAa-yraAcA aa prawy;;; Arze^a Prypeć; tr paw. a;azyr.sA;';;;. ^ Za/;a z A;a'az/aw raiA/c/; 77ariA;'cA. żaaa Ttrzyzz/a/a CAaAA;'ew;'cza, wa/ewaAy łł';7eatA;eya. tP/ża/atr/eccy paprze* am/źear/wa Maryay, $;'aj/rj' A4;'c/;a/a M7;j;;;aw;ecA;epa. z 7/ar.tA/a; spaArewałea; Ay/; z /ą raAz;'ap. s Otrracz. w AaA;;;;;e;aacA OAraczew A;A OAraczetw. ;a;'a.s;a aa tfa/ya/a 774 Aa; aa pA;. aA ^y/aaaerza. /a/acA 7647 Aa 7667 ^/arar/a awracA/a; Ay/ WAaAys/aw Weaarycz.
[6 turni przyszliśmy do Owrucza. tam dwa dm stał książę dla przysposobienia wojsku żywności. 19 tunii ruszyliśmy się spod Owrucza. 20 iunii przyszliśmy do Horoszków' pana NiemierzycaT 21. 22 szliśmy dalej. 23 do Wiszomirzak 24 do Żytomirza'* na SejmitęS. 26 ruszyliśmy się spod Żytomirza mimo Kotelnią6. 28 przez Pohrcbiszczc^. majętność książąt Zbaraskich^. a natenczas u księcia w opiece będących, przeszliśmy, bo język zboryszczejowski^ przyprowadzony powiedział o kozackim ludu w Nicmirowic'0 600. Tam się tedy obrócił z wojskiem książę. 29 iunii wyprawił książę na czatę pana Baranowskiego^ stolnika brasławskiego we dwóchset koni do Niemirowa, z którymem i ja szedł. Zakończyliśmy^ tedy we cztyrech milach od Niemirowa w Obodnym' w nocy sześćdziesiąt Kozaków, których wszystkich za łaską Bożą wygoliliśmy. Stamtąd pisa! pan Baranowski do księcia o posiłek, bo więcej tysiąca Kozaków dowiedział się być w Niemirowie. Posiał tedy książę ' A/araszA;, ar/e/rcotfera o 46 Aar aa p/a zaa/r. ar/ Ży/a/rrrr-rra 2 tA7ar/yr/aw /Vr'aarayez. Uarar/a an/aaAr. 2 t/rzara/arz, rrrr'ay'.saatt'a.sr'' rrar/ rz. //rzr? /r/ap/m' /Aipaa/y. a/. 66 Ara aa p/r/. zaa/r. ar/ Onrarza. ** Źyżow/wz a/Aa ŹyaaarA', aaa.Ua pa/ażaae n* nrr//aa/r rzaA AaaaaaA/ / /a/cran. aA. 776 A/a aa zaa/r. ar/ A*ryan'a. s 5ry/Mt7a, a/a ara aa ar/c/aAa T/rzararraz—Zy/a/rrrarz /rtrayraatrarar a par/aAaie; Arz/araara. araża a/rar/zr/a /a a Czarrr/Aatf? /a/Aa aaa/a Aya ..r/a Zy/ar/rrarza aa ray/rt/A"'' 6 Aa/a/ara, arrayraatrara aar/ Aas/arAr; /r/ap/yw rzaA/ 7araran/. aA 26 Aa; aa p/r/ wrc/r. ar/ Źy/era/arza. 2 /Ar/rraAy.szaza, ra/ar/aazAa aar/ rzaAry Aasra. aA. 64 Aar /ra p/r/. nsa/r. ar/ 7?yr r/yazr/M a [)' /ararA 7647-/649 rra/aża/a r/a A.srążrą ./arzaya Dyrar/ra / Aa/rs/arr/aya W6s7r/an'/aaA/fA ^ 7). Wrrr/aw/aaA/a/r, Afaazy prsa/: s<c Arrryży/aarr aa ZAaraża. yr/yż przaszar// aa /ra a/f/r pa sarrera/ wr/ya. Ar. 7arzaya ZAararA/ayo. Aarz/a/arra AraAawsA/aya ż/67/y. 9 z) w/ya ya/ray przypratrar/zaa/ rper/ wr/ Harrzaza/awAa, ar/r/a/aaay ar/ /*a/aa- Ayrzaza 27 A/a w Are/arrAa trraAar/a/ar. /ę/ara/r-aw, arra.s/a n< paw. Araa/awrAarr aar/ rzaArr Zaerazy.sAryer /r/ap/yn /Aa/rrr). aA. 77 Aar aa p/a. zacA. er/ TAae/aw/a. '! yarrBar aaawrAr /r. O.s/aya, Ua/rr/A Araa/awrA/ r r a/rrrrur z A/rź/awrAr, par/prsa/ z iray Arae/awrA/ar a/aAa/r Za/ra Aaz/ar/arza. *2 zaAariazy/rrr/ry — /aaźe.' zarAaezy/rżary. i3 OAar/rra, ar/ayraawara aA. /9 Aar aa p/rr. ar/ /V/a/arr*a'ta.
247 nocą 200 koni, którzy na zorzy rannej zeszli się z nami niedaleko Nie- mirowa. Rozdzieliwszy się tedy na dwoje nasi, jedni do jednego miasta, a myśmy do drugiego, gdzie zamek był, na samym świtaniu wpadli. Postrzegłszy się Kozacy, poczęli uchodzić piechotą przez rzekę, albo raczej staw. czego nie postrzegliśmy w nocy. Ale skoro rozedmało, postrzegłszy to, przejęliśmy w polu część ludu, który wyścinaliśmy, a drudzy w las pouchodzili ku Winnicy* i Bractawiu-: w mieście mało co zaskoczyliśmy. Znowu potem mało mi guzika u żupana nie odpiął z samopału. ale mu się to śmiercią nadgrodziło. Dziewięciu jednak żywcem wziąwszy, ku południowi wyszliśmy z Niemirowa. Przyszliśmy do księcia pod Przyłukę^ wojewody mazowieckiego'' tegoż dnia. Skorośmy już wyszłi z lasów na pole od Niemirowa w półtory mile dobrej, wysypało się Kozaków niemało z lasów widząc nasz tabor, bo sie -Żydów i Żydówek z tego miasta wiele przywiązało, choć Kozakom przysięgłi byli nie odbiegać ich. Skoczyliśmy tedy do nich nazad, których ledwie ze 30 urwaliśmy; insi w las pouciekali. Dnia 2 iulii prosiło wojsko księcia, żeby im gdzie chłeb ukazał i odpoczął po tych trudach, które przez pustynie uchodząc ponosili. Posłał tedy książę do Niemirowa (bo i ten Niemirów książąt Zbaraskich w opiece był u księcia) dla chleba dwóch kapitanów, którym po 30 kompaniji kazał wziąć: jednego kapitana Kalinowskiego, a drugiego Niemca jakiegoś. ale dobiego junaka. Tegoż dnia nad wieczór przyszli do Niemirowa, gdzie poczęli się zbierać po trosze gospodarze zbiegli: Stanąwszy tedy w zamku ci kapitani kazali do siebie wójta zawołać, który gdy przyszedł w wilczej pokorze, opowiedzieli mu wolą księcia jmci i uniwersał ukazali. Podjął się ten zdrajca temu dosyć uczynić, „tylko — powiada — poczekajcie trochę, nim się ludzie zbiorą". W godzinę potem przyjdzie jeden chłop do zamku ostrzegając tych kapitanów, że wójt po Kozaków posłał chcąc was znosić, czemu nie dawali wiary kapitani. rozumiejąc, że chłop od stacyj i chleba chce ich odstraszyć, jednak w ostrożności zostawali w zamku. ' Winnica, m/azlo nor/ Ro/tem, o/r. 40 km no p/n. zac/i. ar/ /Vicmirowa, a 30 km oi/ O/nn/ncyo. 2 Riac/aw, p/ównc minz/o wo/fMw/zIiya na pk/ zac/i. ar/ Winnicy, nar/ Ho/iem 3 krzy/nka, mic/zcowoźć nai/ Oczną (r/op/yn' Ro/mJ, ok 23 km na p/n. inek oi/ Winnicy 4 Wp/ewocky mazowieckim w /oiac/i 7632 /63/ 6y/ R/an/z/aw Warszycki. pOźnie/zzt kazz/c/an kiakowzk/ fzm. w /6#0 i .J.
248 Dnia 3 min. Przede dniem tedy, według słów chłopa tego, który przestrzegał, we wtorek szturm przypuściłi Kozacy, gdzie nie wskórali, potem drugi i trzeci, itd., wołając wszystko, aby się poddali. A drago- nija tak cnotliwa była, że choć z tejże Ukrainy wybrańcy byłi, tak się potężnie bronili, że jeden na drugich poległ; tyłko jeden żywy, między trupami ukrywszy się, w nocy uszedł i dał znać księciu o tym. Szturmowali Kozacy począwszy od piątku aż do wtorku i dzień, i noc. Aż na ostatek w nocy z czwartku na piątek trzy szturmy straciwszy, czwarty w dzień, starszyzna kozacka czerń, to jest chłopstwo, popoiwszy gorzałką, a sami się trzeźwo zachowawszy, przypuściłi do szturmu, gdzie pijane chłopstwo oślep lazło, a naszym też biednym i kul. i prochów nie stawało; co postrzegłszy nieprzyjaciel tym barziej brał się do parkanu, którego dograboliwszy się co żywo lazło do zamku. Tam skoro się ich nacisnęło, dragomja w sieki i kapitani porazilić niemało chłopstwa tego, ale potędze wielkiej nie mogli do końca strzymać, gdyż im i ręce ustawały, i siły przez kilka dni nie śpiącym, a ustawnie bijącym się ustawały. Wyścinali tedy wszystką dragoniją chłopi, Kalinowskiego kapitana zabito, a drugi Niemiec potężnie się broni! i nim go chłop z daleka kosą zawadził, zabił na się ze 30 ręczną bronią. Dnia 6 iulii książę ni o czym nie wiedząc, rozumiejąc, że chleb jeszcze wybierają, ruszył się ku Wołyniowi. Dnia 7 iulii dragon jeden, co był w potrzebie w Niemirowie, przyszedł dając znać, co się działo i co się stało. Posłał tam książę z półtora tysiąca komunika, aby dostawszy miasta, winnego i niewinnego wyści- nawszy, miasto spalili. Ale się nieprzyjaciel postrzegłszy tak ufortyfikowa!, że i przystępu do miasta nie dał, i tak infectis rebus* ze wstydem musiał ten lud odstąpić, a książę dalej z wojskiem szedł ku Wołyniowi. 12 iulji^, gdyśmy pod Rajgrodem* stali, w sam obiad do księcia przyszła wiadomość, że rano Kozacy na Machnówkę^ wojewody kijowskiego Tyszkiewicza^ napadli i dobywają jej, której na posiłek prosi pan woje- 1 /a/ec/ó re/a/r — we r/oAraaotf.szy zar/aa/a. 2 /)a/airaa/e wj/ae, "Wf/oaieAf o ?ya; r/ozz/a Ars/yc/a /7///7ra /7aaiA:/en'/cz, a/;, f/f. 1 3 /?a/T'ar/, //a/yarar/. aaa.sleezAra aar/ Ra/ieai. /'ą/ryasAr/, /V Arai aa /)/a. tw/i. ar/ /?raf/an'/a. 4 A/ae/ałonAra. aaaA/a a Ar. 20 Ara; /w pa/ar/a/e ar/ Aar/ycratra. 3 Vaaa.vz 7y.!jAr/en'/cz, tw/etrar/a Arf/amsAr/, zaiar/ 23 /f /649 fŹyc/i/. TT// 207J.
tłłt) woda kijowski księcia jmci, gdzie książę, porzuciwszy jeść, w ] 000 komu- mka dobrego skoczył. Niepogoda gwałtowna była tego dnia. szedł przecie książę do Machnówki, a obozowi z ostatkiem wojska kazał iść do Bystrzyka, tegoż pana wojewody majętności. Skorośmy pod Macłmówkę przychodziłi, potkał nas pan wojewoda kijowski w ćwierć mdi, z Bystrzyka przyjechawszy, tamże obaczywszy się w połu z księciem dziękował za tę ochotę, że się nie łenił sam iść książę na odsiecz Machnówce. Po tym dziękowaniu coś mu było w nos włazło, żeby dać pokój tej odsieczy, różne wynajdując racyje, aby tego poniechać. Wojsko, że się już zapędziło z tym umysłem, koniecznie napierało się. Jakoż po długiej w połu konsułcie* poszłiśmy pod Machnówkę, gdzie z nami pan wojewoda kijowski. Tymczasem zaś, jakośmy w połu radziłi koło tego, dobywszy Kozacy miasta do zamku szturmowałi. w którym kozacka chorągiew pana wojewody kijowskiego, nad którą był pan LewT z niemało szlach- cianek, Żydów, Żydówek zawarło się i nimeśmy przyszli, wprzód klasz- toru bernardyńskiego w tyłe zamku stojącego dobyłi, a potem zamku samego, szturmując z klasztoru. Skorośmy tedy przyszli, nad miastem na górę kazano skoczyć kilku chorągwi, które nie wiedząc położenia miasta tamecznego, z okrzykiem skoczyli niepotrzebnie, bo nieprzyjaciel, postrzegłszy to, w skok nabrawszy czczych wozów w mieście, wyszedł w pole i pod miastem taborem stanął i nim nasze chorągwie rzekę dokoła (którą daleko objeżdżać było nad groblą) dobiegli, nieprzyjaciel się dosyć porządnie otaborzył nad wieczór, żeśmy mu, całą noc kucząc\ nic uczynić nie mogli, aleśmy nade dniem ustąpili za rzekę na górę i tam za górą utaiwszy się, dnia czekali. Nieprzyjaciel też, przed przyjściem naszym dobywszy zamku, wszystkich powycinał w zamku, tylko pan Lew z kilko towarzystwa zdrowo uszedł I nas by siła poczynił szkody, gdyby im samopały nie pozamakały. jednakże i tak przystępu nie dali do siebie. 1 po koaza/c/e - po aarar/z/e. 2 ,S7c/aa Łew „tcipaay za różae aar/ażycia praweai i oMożoay ai/aaaą, ofrznao/ zaieziea/e Aary aa zepnie /6r?/ r., o/aaay przez zz/ac/nc /n/ows/ra ro/iaulrzeai przeciw Kozakom r., oloczoar przez przeważające ic/i zi/y w ra. Mac/iaówce, zosla/ aa p/o- MY poAi'/y, ciężko ranny i /ci/wie z życiem n/zć zr/a/a/" (t/r /A* / p ^ /-racząc — tkwiąc w Jec/aym a; le/zca
2.10 Dnia !3 młn. skoro rozedniało, książę chciał iść ku nieprzyjacielowi, ate pan wojewoda kijowski barzo był temu contrarius', upominając na ostatek księcia, aby zaniechał tego meprzyjacieła, dając tę racyją: że będąc zirytowany nieprzyjaciel, będzie mścił, powiada, na moich majętnościach, której potem szkody ni na kim, tylko na W. Ks. Mci musiałbym dochodzić. Nieprzyjaciel też nie widząc na się gwałtu szedł taborem ku Pohrebiszczom. My się też chcąc nieznacznie obozowi kozackiemu przypatrzyć, kazał książę kilkom na brzuchu wpełznąć na górę, którzy tam wlazłszy obaczyli tylko miejsce, a nieprzyjaciela nie masz. Dali znać 0 tym, dopiero wszyscy wnidziemy na górę, alić i sami obaczemy, że tylko miejsce. Wyprawiono tedy ochotnika kom kilkadziesiąt, z którymi 1 jam szedł, nagoniliśmy ich tedy w dobrej mili i gdyby tam książę szedł był z wojskiem, bez wątpienia wszystkich by na głowę zbił. bobyśmy ich w szczerym polu bez wody osadzili. Podpadłszy jednak pod tabor kozacki. porwaliśmy języka dobrego, który powiadał, że syn Krzywonosów we 3000 ludu, i to barzo łada jakiego, był, przyprowadziliśmy go do księcia. Po staremu przecie nie szłiśmy za nimi z dyswazyi- pana wojewody kijowskiego, aleśmy szti do wojska swego do Bystrzyka: stamtąd ku Wołyniowi poszliśmy. Dnia 23 julii przyszliśmy do RosołówkP na noc, od Konstantynowa 2 miłe ku Wołyniowi już, a nieprzyjaciel pridie^ wysiekłszy w PołonnenP szłachty niemało w bok Konstantynowa Nowego, począł się pod Konstantynowem pokazywać. Pod tą Rosołówką staliśmy dzień cały na podjazd oczekiwając. Dnia 24 iułii, w sobotę^, nad wieczór już dobrze, przyszła wiadomość z Konstantynowa od Koryckiego^, pułkownika pana wojewody sando- J eoMlrarMM — pizec/trar. - z rlnwazyi — z poiar/y. i /?o.sc/oitwf, MM&Ś po/ożoMa /2 Ara? Ma zac/i. ar/ .S7a<^a Ao/M/aariMatra pr/tAe — r/z/fM przejem, tf przM/i/z/ea. ^ Po/oMMf, Mi/a^Io 46 A/n aa p/a. wscA. oi/ Aaregp AaM.MaMfyaawa. fea/waż jMZfzr 29 Apca u' manzatt/e )Wp4z/aMa o ..oA/cżpa/a" /Woaae^a, a ;ae n.rz<eczeM<M, s/^a' &aa t/ayA/picicza 22 f// z/f Apć prawr/z/tfą ipo<. 2aAaAa M/rAa/amsA/eyo .,/tsA'pa paaaęiMifza", AtraAóti' /A64. z. /37J. " 24 Apca 6)4 papyA. i (Tz^żA)' Atrzyrzlo/ KorpcAi, A/a<r zA/py/ jpor/ Koriaa/a'''
mierskiego' księcia Dominika Ostrogskiego, i od Osińskiego- obersztera krótewskiego, że nieprzyjaciel Krzywonos następuje z potęgą na Konstantynów. Książę, z panem wojewodą kijowskim i starszyzną wojskową radę uczyniwszy, ruszył się nocą do Konstantynowa, gdzieśmy nade dniem szczęśiiwie stanęii. Dnia 25 iuiii założono rano obóz pod miastem samym, nad Styrem- rzeką. a z drugiej strony Słucz^ szła. Nieprzyjacieła nie widać było: aż po obiedzie da znać straż, że nieprzyjacieł następuje. Poszedł podjazd, porwał języka, który powiedział, że Krzywonos bez ordy idzie w 50000. Zaczem uszykował książę wojsko w połu i księcia Dominika chorągwie, których było !500. j swego ze 4000. bo za Dniepr przeprawiwszy się. siła ludzi rozjechało się, każdy w swą, którzy uchodzili z księciem z Zadnieprza. Nadeszło zatem nieprzyjaciełskie wojsko i stanęło nad Słu- czą rzeką z tamtej strony na górze, gdzie okiem nieprzejrzane wojsko było: a nas gromadka Jedwo 6000 ałbo co nad to było niewiełe. Chciał był zaraz nieprzyjacieł serio następować, ałe Osiński z gwardyją ł200 u przeprawy zasiadłszy, potężnie bronił przeprawy. Kazał zatem książę z dział bić z kiłku miejsc do nich, których rażono po trosze. Potem Gabryjeł AksakC młody pachołek, mając z sobą 300 koni swoich, prosił księcia, żeby wprzód z swoim ludem kredensowa^ całemu wojsku, na co długo się książę rozmyśłał porywać się z motyką na słońce: po długim jednak myśłeniu pozwołił. Skoczył zaraz w bród, a za nim drugie ochoczo poczęłi następować chorągwie. Co nieprzyjacieł postrzegłszy, z dziwnego zrządzenia Bożego w takiej potędze wielkiej przed garstką łudzi począł uchodzić. Tam dopiero nasi niebożęta wziąwszy Pana Boga na pomoc, doganiając ich siekłi aż do taboru ich mił półtory, choć z rzadka trupem usłali: gdzie mogło ich paść ze 2000, a naszych barzo niewiełe. ' in/ady.dan' DonnniA A.siaźy Za^/awóAi, irp/etfoda ,soiK/o/m'e< sA/ od 7645 r., w /alac/i /AdP 7633 ifo/fwoda krakowski. odziedziczy/ po Asiożęloc/i OslroysAić/; ^ród Oslrop. 2 5onme/ OsiihAi, oAoźny tT A. Lu. 2 Ayr, prawy dop/yw frypeci. l S/ucz, /ewy dop/yw //oryiud ' GaAr/e/ złk^ak, syn ^le/dna, sędzicpo ziein.sk/epo ki/owykiepo. ranny Ay/ pod ZAa- rażew Po/ep/ w wyprawie przeciwko ZozaAoni u* r. /A33 /por „fo/ $/. A/opr", l. /, .s. 3A1. i' kredeinowa/ przodowa/, lorowa/ dropy.
Skoro dopadli taboru, w skok się okopali zdrajcy w dole, żeśmy im nic radzić nie mogli, tylko nad mmi stali na górze, oczekiwając na gwar- dyją. Tam gdy wojsko w szyku stało, postrzelono w samo kolano p. Andrzeja Mokrskiego' pułkownika książęcego, człowieka sędziwego i męża dobrego, z którego postrzału we trzy niedziele umarł; z samopału strzelono, a żelazko od strzały kwadratowe w nodze znaleziono. Przyszła, choć nierychło, gwardyja, z którą chcieliśmy uderzyć na tabor, którego pewnie byśmy dostali; ale i tego totis viribus2 odradza) pan wojewoda kijowski i odradził niebaczny człowiek. 1 tak nastawszy się do woli odstąpili nazad już po zmroku dobrym. 26 mlii pan wojewoda kijowski z księciem jmcią i pułkownikami etc. na radzie cały dzień strawił; którą to radą z imprezy zbił księcia Wisznio- wieckiego, bo miał nazajutrz po potrzebie jako to 26 taboru nieprzyjacielskiego dobywać — i nie było nic z tego. Mieszczanie zaś konstantynowscy, ciesząc się z przyjścia Kozaków, tajemnie nocą dowozili nieprzyjacielowi, tego dnia jak nieprzyjaciel przyszedł, piwa, gorzałki, prochu etc. Co gdy postrzeżono, powiedziano księciu. Pobrawszy ich tedy książę, kazał 40 ściąć. Tegoż dnia, kiedyśmy cały dzień pod Konstantynowem radę mieli, nieprzyjacielowi w posiłku przyszło ludu 20000 chłopstwa ukrainnego i starszynnych z nimi Kozaków, z którymi Krzywonos naradziwszy, nie czekając nas do siebie, umyślił z taborem i wszystką potęgą nazajutrz iść do nas. Jakoż tak było. Dnia 27 iulii na samym wschodzie słońca grzebliśmy towarzysza naszego Klikaszewskiego^, który z postrzału umarł. Dziwna rzecz, jako od tak błahego postrzału umarł, postrzelono skiełzenr" w tylny blach przyrodzony, że tylko kulka lecąc ledwie na tylec nożowy mięsa wyrwała, żyłki żadnej i kości nie ruszywszy, i od tego umarł: znać, że zdrajca jadem jakimsi napuszczał kule. 1 gdyśmy go chowali u OO. Dominikanów^ i /Irn/rze/ Mokrsk/, z rot/z/ny 3'z/ockeck/e/ //. ./r/ńn, k/ore/ yer/no pok/ź przen/os/o .s/ę w A*k7 w. no k//tt'{'. ^ /o/ń r/r/kn.s - ze suszys/k/ck s//. 3 kkkoszetrsk/, kerkorze n/e zno/o /sozurtko o jpor/oknyn; krznner/n. 4 sk/e/zeo! — krzywo, okopem. s kotcni/ OO Donon/konow, /iosr/ossony tr /k/J r. przez ks. Jonnsro Os/ropsksepo, kotzsr/oro krokosr.sk/epo.
233 w kościele, tytko co słońce weszło, dano znać, że Kozacy podstępują. Pochowawszy tedy w skok ciało, przybieżym do obozu, ałiści nieprzyjaciel taborem pod Słuczą rzeką stoi. Książę Wiszniowieckr, wyprawiwszy co w skok do przeprawy gwardyi krótewskiej ł260 na zasadzkę, uszykował wojsko w potu przeciwko nieprzyjacietowi. Obawiając się zdrady od mieszczan, kazał swemu obozowi iść do Kułczyna*, jakoby ku Wołyniowi, mit trzy od Konstantynowa Nowego. Postrzegłszy to nieprzyjaciel wszystkim impetem rzucił się do przeprawy, gdzie Osiński z gwardyją dat mu wstręt dobry, czego było po kitka razy. Książę też jeszcze z działek kazał ich macać po trosze, ate i nieprzyjaciet często z dział dawał ognia. To tytko nam pomogło, że nieprzyjaciet puszkarzów dobrych me miał, że wszystkie kułe nas wysoko przenaszali. Obóz się też ich już odemknął opodat od nas. Znowu nieprzyjaciet szczęścia próbuje i ze wszystkim taborem do przeprawy nastąpił, gdzie tubo gwardyja króiewska czyniła u nich szkodę, ośtep jednak zdrajcy szti do rzeki, aż też książę kazał ustąpić gwardyi nazad i z wozami do Kułczyna iść. Za których ustąpieniem nieprzyjaciel w kitkunastu tysięcy zaraz się przeprawowati: skoro się tylko przeprawiło z połowę ich, dati nam bitwę, bośmy w przód skoczyli do nich, gdzie za łaską Bożą słuszne im dali ćwiczenie, ale gdy się już wszyscy przeprawiti. musietiśmy ustąpić trochę. Zaraz tedy miesiącem przy rzece okopawszy się, armaty przeprawili, z których brzydko pod nos kurzyti. Skoczytiśmy tedy znowu do nich, gdzie już trudniejszy mieti przystęp niżti pierwej, jednakże i tam utrąciło się ich trochę; zno- wuśmy odstąpih i na strzelenie z łuku jedno i drugie od nich stanęli; znowu poczęli pod nas szańcować i tamże nam porucznika książęcej kozackiej chorągwie pana Kurosza, stojącego przed chorągwią, zabiti. Kazał tedy książę znowu chorągwiom skoczyć i sam swoją kozacką przywodził, za którym skoczeniem wzięliśmy dział 5, hakownic 2 . organek 2, które łedwieśmy stamtąd znieśti, bo się znowu zdrajcy poprawili. Posłano potem znowu po gwardyją i piechotę, chcąc na nieprzyjaciela, ostatniego szczęścia próbując, uderzyć, ł byłoby barzo dobrze, bo nieprzyjaciel postrzegłszy to zadrżał i już czerń porwała się była Krzywonosa, którego chciała żywcem księciu wydać, nań wszystką winę kładąc, że ich gwałtem do i Mf/czya, MHey.scotfo.tć 22 aa zac/i. ort -Sfarega ^taa.s/aapaowa fa a/f Nowela, ya/; par/a/e Mas&iew/czJ.
254 tego boju przymusił, ale znowu diabeł przepuścił wojewodę kijowskiego z jego niecnotłiwą radą, że wszystkimi siłami księciu odradzał kończyć bitwę i dokazał tego. Włosy rwąc na sobie książę odstąpił z wojskiem z przyczyny wojewody kijowskiego, zostawiwszy w łesie podjazd, a sam do Kulczyna szedł na noc. ł tak cały dzień ucierając się z nieprzyjacielem, z rąk upuściwszy wiktoryją', odszedł z wojskiem z przyczyny wojewody kijowskiego; prawie to o nim może się rzec przysłowie dawne: książę złotem napisał, a wojewoda gówny zapieczętował. Nieprzyjaciela mogło tego dnia na placu lec z piętnaście tysięcy, a naszych ze sto dusz. 28 miń. Nazajutrz rano albo tejże nocy podjazd przyszedł spod Konstantynowa z językiem, który to powiadał, że wielce strwoży! sobą był nieprzyjaciel, gdy gwardyję i piechotę wczoraj postrzegł, i gdybyście (prawi) raz tylko z piechotą skoczyli, poddaliby się i Krzywonosa by żywcem wydali. Poszliśmy tedy dalej ku Wołyniowi z księcia Dominika ludem. 31 iulii przyszliśmy do Lachowiec^ pana Sieniuty3 i tam obóz stal tydzień. Dnia 3 augusti. W kilka dni dowiedziawszy się książę o nieprzyjacielu w Zasławiu**, posłał czatę do Zasławia, ale nieprzyjaciel uciekł. 5 augusti po wróceniu się z niszczym czaty jechał książę do Zbarażak z którymem i ja jechał. 7 augusti obóz ruszył się pod Jampol^. W Zbarażu będąc prosiłem księcia o zasługi*?, alem mc me sprawi), bo i książę resztą gonił. Prosiłem go tedy, aby mię uwolnił do domu dla sporządzenia lepszego pocztu, który pozwolił mi jechać, każąc jako najprędzej powracać się. * wzAfoz-y/a — zwyczęsftfo. 2 LacAcwce, zzzzasZoczAo w po w. oszzopsAzaz azzz/ z*zt'Az? //oryazf/a, '"'ozzz/zzz " O'" azze/sfzz yozzoz-o, h/o.wost Pon/o A'rzyszZo/zz ,S7faa//y, szer/zzAa szAo/y azzazżsAzz?/ z/zAnz- z/oztaae/ z/oA/oZz*a: ayAzzzza/sA/az w r. 7644. ' /AoZr .Szezzzafa/z/zz. 764#/, sy/z ZAza/zazzza /74A7-76427 / Zzz/zz ZAoromsAzz'/ 4 Zas/att' /z/atr. /zzas/an'7, oozzs/OfrAo zza tfo/yazzz po oAa Azzeyac/z //roi /oa. n zoAzz 7644 yepo w/aśozfzo/oaz Ay/ As. DozazazA Zas/azrsAz. 3 ZAazaż, zazas/o oA. 7A Aza aa p/a. wseA. oz/ 7azzzopo/a. Z' Jazapzz/, zazasZo 74 Aa; zza p/a. zac/z. oz/ Aoo/zowezr. z za.s/apz — żzz/z/, zzzp/aza.
Dnia i i augusti wyjechałem ze Zbaraża do Wiszniowca, gdzie cze- ładmk mój Paszkiewicz nie chciał ze mną jechać. Tam przyjechawszy do Wiszniowca bawiłem się trzy dni. gdzie tenże Paszkiewicz ożenił się w Założcachb Jechałem tedy z woźnicą i chłopcem, a na strawę do domu tyłko dwa czerwone złote miałem — nie więcej. ł5 augusti wyjechałem z Wiszniowca, nocowałem w KozimeT ]6 augusti w Świńcuchach3. ł7 augusti w Korytnicy**. Tam mi chłopiec uciekł, zostałem się jeno z jednym woźnicą, a koni czworo nędznych mając z sobą. )8 augusti w Świerżach**. To mi tyłko na pomocy było. żem we żniwa jechał, a częściej w potu niż we wsi ałbo miasteczku nocując, gdzie smacznie się zjadło suchar z wodą mżełi sztuka mięsa na bankiecie. )9 augusti we Włodawie**. Tam w miłi, gdym piechotą wędrował (bo mi zgoła konie ustały), zjechał się ze mną pan Michałkiewicz Jerzy, który ze Lwowa kopie wiózł panu chorążemu Wiełkiego Księstwa Litewskiego. panu PacowiL To łubo konia dobrego pod sobą miał, pytając się jednak to o tym. to o owym, pomógł mi iść do Włodawy, a kołaska moja dateko się ode mnie włokła. Nocowałem tedy z nim we Włodawie i miałem się tam dobrze, bo i mnie. i konie moje dobrze nakarmił ten Michałkiewicz, dobry barzo pachołek, a także się swoim wozem, na którym kopie wiózł, pobłądził był, aż mu nazajutrz przyszedł. Na tym nocłegu małom Żyda nie zabił nie chcąc, bo jako łeżały pistołety pana Michałkiewicza na stołe z krzosamiS francuskie, rzucę jakoś nahajkę na stół, która jakoś uderzyła w strożyk^ pistołetowy. że wystrzełił nad samym łbem żydowskim, podłe pieca siedzącym. ' Za/ożce, aaa.s/frzAa u patf. Aro/ArA/a;, 40 Aa; aa pA/. mc/; ar/ &w/an 04 Aoaca iv. w/arao.ść tTnaiowwfAifA. * Aoz;a, n;;a.s/o oA. -A? Aa; aa p/a. zacA. AT;.;a;ałrca, a 2.i A;a o</ Atrzaaacaca 3 Św/acacAy. aaa.sra aa Wo/ya;a, J7 Aa; aa p/a. zacA. AoAa/a * Aorynaca. aar/seonorr aar/ Bap/aa; aa p/a. a4 //o;ar//a ** Św/arza, aaeJ^caMoJć aa4 Bap;aa; aa p/a. wycA. a4 CAa/aaa; '' m/oJawa. aaa.sla aa /aiyya; Arzepa Bapa. oA. 62 Aa; aa p/A o4 Brzpyc;a * /aa Pac, cAorąży, po/ea; poAsro/; tf. A* * **. A;/., sya S*aa;ae/a Paca, cAorarcpo AT At. A;'/.. ; /y-paacA Tiyźa/aaA/ //V/c.s. /// 647). ^ Arzoy — Arzcmra. ** sAożyA — rączAa, /a/a/. spa.s/ a A;aa/.
20 augusti rano nazajutrz wstawszy, przedałem podjezdką myszatego. Opiekły był rnarcha', tyłko to rniał do siebie, że miłę uszedłszy na dzień, ustał; wziąłem zań złotych 20. Pojechaliśmy tedy do Brześcia na noc z tym towarzyszem i łubo mi koń już w miłi od Brześcia ustał, że już tść nie mógł, przeciem go dopchnął do Brześcia, sam pieszo idąc, a z kolaską woźnica mój aż nazajutrz przyjachat nocowawszy w KodniT Wytchnąłem tedy dobrze w Brześciu dzień jeden. W sobotę na noc do pani Trzyłarkowskiej^ do Rzeczyce**, grzecznej barzo białogłowy i wielkiej łaskawicy mojej. 23 augusti do Rzeszowa^ na mszą**. Tam zastałem pana mego. któ- remurn służył łat więcej dwóch, pana lubelskiego z samą panią, i byłem tej nadziei, że mię jakokołwiek mieli podratować, ałc mi nic nie dali. tylko sama pani wzgtędem powinowactwa^ data mi złotych 3. a barzo mi wygodziła, bom nie miał na strawę. Tamże w Szeroszowie zjechał się ze mną pan Gross** sługa księcia marszałka, który mając 50 dragoniji jechał ze mną ku domowi. Koło Pińska trwogi^. Dnia 26 augusta w Stommie***, a nocłeg w Połonce** u panów Brzu- chańskich. * ap/aA/y ;aa;c/;a — .//a;'.r, a/jaj/y Aoa. Ata^aa, ;a;aa/aczAa aa /atrya; /aza^a Ra^a 20 Aa; aa /;/;/. ar/ 7a;a^pa/a, s/yaaa A a/aaza AVafA; RaaA/a/, A/a//' Af/Aa/a/ Rap;a/;a, ;7/a/Y/ż; ///aty^A;. n* ** /. /633 /aa'na/ z Rz,ya;a. Za czaMiw Ma^A/etr/eza A/7 /aa; /aszrza Aasr/a/ ;/;'an';aaa,y A...S7an7/;A yaay;;;- //ezay Zrtt/MAwa Ra/.sA;eya ...", ;. /M, r. 239/. 3 Pazy/a/AawzAa. pa.s/ać A/;'ża/ ;aa zaaaa. " Rzeczyca, aaa.s/a ara/ /zaczA;/ Rataą Ap;an-j- ;/a/;/y.y Ra/.a;/. /2 Aa/ aa ttw/;. a// Raaaeaca A/7awzA/a//a. WeF^yż aa/eża/a //a aa;/z/ay Ra/aAa;;^n', a w r. /6-/A /;yara/a /;;Aa łf/asaaw P/aaa Pac;a/a Apar. M. Pazaaow, „Pawa;///ażaa.sA;". P;/;żaaa /933. s. ^6/. ** ^apatraa cAac/z; /a a .Sza/a.szah', ;a;a.?/aczAa a /3 Aa; aa -ar/;, a;/ Prażaa, aa /;ar;a /Ya&rya Crartaa Apar. Razaaay, ap. c/;J. ^ Rp/a /a ;aa;/z;'e/a A33 f///j. ^aaa Z*/7az/Y/ata/A/z/'a ztaaa ZąA/a ^;a;;a;y;czawaa, Aasz//7a//Aa /;a/acAa, n;/aaa pa U7//a//Y'A// Ra;/z;7v;7/a, Aasz/a/a/aa ł'.'/7aazA///; Aza;. /ó3ó/. „Paty/aaMae/wa zapanaa /;a/;;zaz ; ar/z;af Z/eaawczdły A/V;'e4. A/ 749J. s G/o.s.s, aa.s/ac A/;zą/ a/a zaaaa. 'J f; ivay; — zaaaajzaa/a, tyyya/aaa ty/atc/ą a a;'aprzy/ac;a/a. .S7a;a;a, aaa.s/a /;aw;a;awa aa;/ ;zaAa Rzczara aa /;az;a R/a/ys/aA Ra;aaan;cz< i/ /a/acA 7637 7633 ;/az//Y'Z ////7/')za/'ar/Y7/ z/ą jay/a/Aaty ^aaa;a/;;yc7;. " Pa/aaAa. aaas/aczAa aa;/ ;zeczAq a /a/ za;aa/ aaz)t'/a A;7a///y)y;a /y.sy/ te n'e/. aatta- ^;a</rA;;a U pa/atr/e YM// w. M./'s7/ya//7/ /a /za rzuwźr/a BrzwcAaarc^, po/Azaz a A* Ar//
257 28 augusta przyjechawszy do Strołowicz' na pokarm, me mogły dalej iść konie, bo się od wiatru wałiii, tak nędzne były. Tam dowiedziałem się, że około Słucka trwogi. Prosiłem tedy mieszczan, żeby mi pożyczyli koni, ale żadną miarą nie chcieli, lubo zażywali ojczyma mego nieboszczyka Oszczeklińskiego i matki mojej dobrodziejów. Nająłem tamże podjezdka u Grzymały za talar do Serwecza tylko mil 4 zajechać, a drugą klacz u Monczaka za drugi talar; swoich zaś koników nędznych troje zostawiłem u Grzymały do kilku dni, które odzyskałem. Tegoż dnia pospolite ruszenie nasze wyszedłszy z Nowogródka nocowało w CyrymeT przez które musiałem jechać, gdzie już chorągwie stały Wstyd mi barzo było. żem tak nędznie na podjezdku małym oszarpa- nym jechał, a kolasce kazałem opodal jechać i chciałem się nieznacznie wyfiglować. żeby mię nie postrzeżono. Jadąc tedy znam wszystkich, a gdzie mijam ludzi, to w inszą stronę patrzę, żeby mię nie poznali z kompleksyih bo mię wstyd nędzy mojej było. I jużem był na most cyryński zawrócił, ale mię p. Piotr Makowiecki^, który potem pernawskim został roku 1652. postrzegł jakoś i zawołał na mnie „nietutejszy strój" - bom miał na sobie musełbasowy tcbilniks z ordyńska zrobiony, ale barzo oszarpany. Tam myśliłem nie wracać się na jego wołanie, jakobym nie słyszał: alem się M/cAa/a tPumow/ecAiepo //leronńn BrzwcAańzAi, sloAnA anzońzAi, i ,S7e/nn Rrznc/iańjAi. par/.srr/eA s/omm.sAi. Zapewne ów -S7r/an B /aż /aAo scr/zia .s/nnńnzAi przyczyni/ Mg óa yinn/ae/i A/n.sz!orn DonwniAanów w Pa/once w r. /AAO 7„<SYawn/A peapia/iezny Ttró/eMtdi Pa/rA/epo .1. P77/, s. 726, zi/a/e .sir my/me pae/a/e. PrzncAow^AiJ. ' .Slra/awirzr. P/a/owieze a/Ao ^ywa/awieze, nnajreczAa nai/ rzeAa Czczącą, aA 77 Am na p/n. ai/ Paranawiez O;/ r. 76/6 w/o.sno.śr Aawa/erów ma/taihAicA. tP 7ym rza.sn 7ai/ 76^2 J Aamani/arem Ay/ Pomasz ./in/irAi 7zoA. ,.^/owm'A peapra/iczny A"ró/e.s!wn Po/.sAiepo 1. Y7, i. 266/. - Cyryn, miazfeczAo w paw. nowaprói/zAim naó rzeAą Perwecz tP 7fP77w. .siei/ziAa z/ara^fwa, w późnie/szym czazie na/eża/a i/a Mezio/owzA/c/i. tPspannna a nim APicAiewic? u* Aa//ai7zie ..Świlrź' „Dana wirr na mzzg w mie/reawym Aożcie/e i Aziąi/z przyyecAa/ z Cyryna". 3 z Aamp/eAsri — lii z i warzy. ^ Piali APaAowiecAi A. Pomian, mieezniA nawaprai/zAi w 7660 r., slaro.sla i/rzewie- mecAi i ar/ r. 7662 Aaszfe/an parnawzAi. Zmar/ w 7677 r. 7par. 7/r. 7 „A/ossniA peopra/iezm Aró/esnra Po/sAiepo ...", 7. P77J. 3 mme/Aasoss;' leAiAnA — nni.se/Aaz 7z /arj lAanma Aawe/n/ana, leAmAa — zzliiAa sAarzana n zior/Zn wizząea. Pyr może cAar/zi /a a izw. leAieńAi, 1/ p/a/y zAórzane zapa- Aiepa/ące oAcieiania sir nap a .slrrennonn ]'amietliiki g. i B. ytusklcwiczóss t7
obawiał gorszego na się wstydu, gdyby mię posłano gonić. Przyjechawszy tedy do niego wrzkonto dopiero poznał, zsiadłem z konia, pokłoniłem się jako wujowi, z którym do p. chorążego nowogrodzkiego Frąckiewicza' brata mego szedłem, tamem o wszystkim dał onernu sprawę, co się na Ukrainie działo i dzieje. Zabawiwszy się z godzinę u niego, jechałem do Serwecza na noc. Tamem paniej matki nie zastał, bo była w Kracewi- czacbĄ jednakże dałem znać o sobie tej nocy. 29 augusta przyjechałem do Kracewicz do pani matki. Tegoż dnia Sokołowski^ pułkownik Chmielnickiego w kilka tysięcy wojska pod Słuck podstąpił. Nasze pospolite ruszenie szło i stało na łani od Słucka mit 8 niedziel kilka, aż sam p. Sosnowski Jan* ** starosta słucki z łudem księcia Bogusława, pana swego, broniąc się im kitka dni, wykurzył spod Słucka dnia 3 septembris i uciekających szmat urwał pod Pohostem$ na przeprawie. /Dnia 6 octobris dano znać, że nieprzyjacie! wojska koronnego 27 septembris^ 40000 rozgromił pod Piławcami w bok Konstantynowa Nowego. Płaga to tam Pańska była, że nasi. nie widząc nic na się gwałtownego, poczęli pierzchać i tak sromotnie uciekać, że się drugi o kilkadziesiąt mil ledwie obejrzał. A tego przyczyną był nieszczęsny Belzebub książę Dominik?, który miał sobie poruczoną buławę wielką od Rzeczypospolitej do powrotu hetmanów z więzienia i ten najpierwej strwożywszy sobą, nocą uciekł. Wojsko też nie widząc hetmana, co żywo od wszystkiego^ Nieprzyjaciel tego nie postrzegłszy, dzień stał nad obozem, bojąc się nań natrzeć, rozumiejąc, że się lud utaił, potem gdy począł następować, widzi, że się nikt me broni, opanował wszystko. Tam jakową miał zdobycz, któż l Mac/e/ TA-ącA/e tr/cz /?a4z<nnń.sA/ A. Crof/z/c ireA/w Wer. (7. /T, z. 4&J ..//o/Htz///- Aowa/ poA nzarzA/? cAergytrń? tr 7660 <oAn". ? Kracewacze, ni/eyzcon'o.s'ć AAźe/ /He znana /AfaA yty w z/otfn/AacA yeoyra//cz//yeA 3 SoAo/aitzA/ rei &/Aott'.sA/. Ae//nan Ao.sz/y/.sA/, )t< nc/eczce spoA .WncAa Ar/ c/rżAo /a///;y /por. /e/acye Tt^/zyzzfo/a (*Ao4A;en'/cza. wp/ewAy irAeńzA/eyo, Ao /eizeyo O.Mo/ńi- sA/eyo z Z 7% 764<S /., 7. M;cAa/on'.!A/, a//, c/7., z. 773). ** 7an Goy/zotrzA/ A. Go/Zz/en/Aa prze/nóz/ z/g Ao AAn'y z z/enn AoA/zyńzA/e/. z. 7676' poAs/oA tw/eńzA/, a yo/e/n Aazzte/a// y/o/ocA; /7V/ez. M777 463—<764/. 3 AoAo.s/, ////az/eezAo /;aA rzeA/? .7A/eza, oA. 36 A/n oA GA/cAn 04 /. 7677 ///zez Ana ttneA/ )v/a.s7/oże T/aAznr/AAw. '' My/n/e, ^Ayź Ay/o /o 33 wzeź/z/a. ? ZzAjżg Oo/n/n/A Zoz/a if.sA/.
251) to wiedzieć może, bo panowie koronni cum tali iuxu' wybrali się od purpurowych ze złotymi węzłami nie tyłko rydwanów, ałe skarbnych wozów, od szat, srebra, złota, klejnotów, obicia etc., tak że rzadki towarzysz nie równał się panom wielkim w dostatku, by i ostatnią substancyją przedać, a dostatnie się ustroić, takowy to tam był zbytek, za który Pan Bóg ich znacznie pokarał, bo od wszystkiego uciekali, choć ich nikt nie gonił. Czym wieczną niezmazaną makuię- i hańbę na ojczyznę wewlekb. Po tej tak sromotnej ucieczce naszych wziąwszy górę nieprzyjaciel szedł w głąb, kędy rozumiał. U nas tu w Litwie zaciągi co żywo, gdziem się i ja zaciągnął po usarsku na trzy konie z księciem Bogusławem Radziwiłłem koniuszym W. K. Lit. Porucznikiem był p. Mathias Frąckiewicz Radzimiński chorąży nowogródzki pod tą chorągwią. 25 octobris pani ciotka moja, pani Ałeksandra Piasecka BrolnickaL Panu Bogu ducha oddała w MoszewiczachL 1 novembris3 pan Krzysztof Odyniec towarzysz księcia koniuszego jadąc do chorągwie widział się ze mną w Nowogródku, który życząc sobie ze mną w kompaniji do chorągwie jechać zajechał do Kracewicz, potem do Serwecza, nimem się wybrał z nim do chorągwie. 6 novembris wyjechałem z Serwecza do Nowogródka już do chorągw i z p. Odyńcem; nocowaliśmy w Moszewicach u p. Hieronima Protasie- wicza sędzica pińskiego; natenczas arendował Moszewice. 7 novembris do Nowogródka. Tam zastałem chorągiew usarską p. Paca chorążego W. K. Lit. idącą do obozu pod Pińsk. Tam oba- czywszy się z porucznikiem, p. Albrychtem Golimontcnd' podczaszym smoleńskim, prosili nas, abyśmy z ich chorągwią szli ku Pińskowi, szukając i przypytywając się o naszej chorągwi, bośmy o niej nie wiedzieli. Na ' cam fali lama - z raAaa przepycliem. ^ aadadf pla/af, cńeipf. 3 MeziofAi tMpooaaa o M/Aola/a UrodacAóa pod i . 1621 < 1623 oraz Glaaij/aMie poi/ r. 1631, oda/ z no/. aowopródzAlepo, plecz{?ii//<?cy zlg Aerdeoi Rozdana 1/. 11, z 303J. oioże żoap o.sfo/iaeyo dyla wzoaaaAciraoo /aia/ RrolalcAa. *1 Mozzeiwce, tweź u* * pon'. iiotroprddzAdii, przy drodze wiodące/ ze wzi Cawozz- Aowicze do Aeaierzyc ("„^lowaiA //eo//roliczay ifró/o.siwa Mo/sAieąo ", i. Ml. z. 730J. s aoreńićrlz — iiz/opada. i' 0/d<acAi Colloioal li. ^lepowroa, depa/ai zaioleiizAi ito 7iydaaal Gidway w 1640 r. podczazzy lidzAi tr 1643 r. 1 Boa. Ml 191J.
cośmy zezwolili z milą ochotą na to, jadłszy już z Nowogródka wyszliśmy, nocowali pod Zdzięciołem we wsi etc., u dworu nocleg. 10 novemhris w Isajewiczachh 12 novembris. Za Słonimiem w czwierci nuli we wsi tegoż dnia 12 novembris p. Kjrzysztof Sianożęcki- chorąży czernihowski. sługa księcia Wiszniowieckiego, uszedłszy z Ukrainy przez moskiewską ziemię, przebierając się znowu do księcia pana swojego, przyjechał do Słonima. 1 widziawszy się z nim prosiłem porucznika pana Pacowego, aby móg) i p. Sianożęcki z nami z tąż chorągwią iść, który pozwolił na to. Szedł tedy z nami pod tąż chorągwią. Dnia 14 w Bcrezieh P. Samuel Sołtan, także sługa księcia Wiszniowieckiego, zjechał się z nami, który pod tąż chorągwią z nami jechał. Przyszliśmy do Knlnej4, wsi, gdzie chorągwi p. Paca dano stanowisko w mili od obozu, który stał w Matokuh od Pińska mil 6, z p. strażnikiem W. K. Lit.* **; bo po zdobyciu Pińska primis diebus? novembris stał niedziel kilka w Mo- toku do wiadomości i ordynansu dalszego księcia pana hetmana. Dnia 26 novembris. Chorągwie p. Paca w polu pod Mostolem koni 100; chorąży p. Osmólski. 29 novembris jam i p. Odyniec dowiedzieliśmy się o chorągwi naszej, że jest w Brześciu, i wyjechaliśmy, a z nami p. Sianożęcki i p. Sołtan. nocowaliśmy w ChomskuS. * Z.sa/'ezyzcze, zyzei zy /zaAAżzz y/a/zzznza. ^ Azz;'.sz/a/ y/azzażęcAz, w z. 7644 Ay/ /zaz/.s/zzza.żzzzz; u' Azzzzzzzze z zazzz/ezz/a ,4z/a/zz// AazazzazyiA/e^o. Po za/pc<a zAza/zzyaz Azzazaa u' zaayzz /e^oż zaAzz /zzzez tAó'az'azyz'ecAze//a /zzzyj/a/ aa ,^/zzżAp /z.szpeza, yz/yż zzaz/a/ .syza/yAazay //a /zz'zy AaAzz zyzz/ezyaz/y z zz.sArze^a. tAAza/ee /za/czzz za.y/a/ c/zaz'^żyzzz czezzzz/zozysAzzzz z' za/aż^z/ zy/et C/zazz/żazyA^ aa /z/zz. zy.sc/z. oz/ Azzzzzzza. /aż /zz-zy yzazzzcy tAze/Azeya Aszgy/tya MoyA/ezys/zze^o. CzeAazye, że /a'-r zzZaA^zzazzzzz Azzzzzzza /aa/ zzz/zza///o ^/zazzze Aszęc/a z;z'e/'aAó' 7eaz/az- y/azzażgckzY/zar. Aazakzezy/cz, a//. cz/., r. 3 Z/ezezzz Aaz-/zzyAa, zaza.z/o aaz/ .Ze.zzo/z/z/, aa /z/z/. zac/z. ar/ y/azzz'zaza. ** „y/atf/z/A yea^z-ą/zcz/zy Aza/ej/zya Pa/.sA/eyo ..." aze zzza )M7 a /e/ zzazzyze w zzezzz/ /z/zMAze/. s Ma/a/, Mo/a/, zaza.s/ecz/ća zza// Ze.szo/zZą zy /zaw. //a/zz^aź.sA/zzz. ** Z/re/zazy aa Aasyz/z AZzz^kz, a// <-. Z6Z6 e/zażzz/A tA. A. Az'/, /"zzezyyaatfa/ ty z . Z6661, zza. 20 zaazca Z66Z z', zy y/zzeAzz f/zaz'. /zozazy/zzzA V. Cez/za zy^Aze^/a. „Dzy/z /zzzzzzzy/zzzAz z AAZZ zv.", zyyz/. ^4. AzzyAai, /Azac/azy ZP64J. 7 /zz zzzzó z/zeAzzy — zy /z/ez'zyzz_yc/z zAzzae/z. ^ C/zazzzzAa, azzaz/eazAa zza// Jey/a/z/z/ zza zae/zaz/ az/ Ma/o/zz.
2(il ł decembris w Horodcub 2 w KobrynnA 4 przyjechaliśmy do Brześcia. Wtenczas poczet podniósł pod chorągiew księcia koniuszego^ koni 3 po usarsku. Tam dostało się nam na koń chleba włók 10, z włóki uczyniło zł 10, a żołdu z kontentacyją na koń zł 100. 14 decembris książę hetman^ przyjechał do Brześcia. 16 książę koniuszy, rotmistrz nasz, także przyjechał do Brześcia. 18 popis chorągwie naszej w Brześciu; koni 120. 21 książę koniuszy wziąwszy kilka towarzystwa swego spod chorągwie na koronacyjąS króla Jana Kazimierza, która była in ianuario^. Rok 1649 Dnia 20 ianuarii książę pan hetman Janusz Radziwiłł zebrawszy wojsko zaciągowe Wielkiego Księstwa Litewskiego ruszył się z Brześcia do Turowa. Tegoż dnia przyjechałem na poczet Kalickiego*?. Szedł książę w te czasy na trzy części z wojskiem, to jest z obu stron pułki o mile albo dwie puściwszy, a sam z swoim pułkiem środkiem idąc; co nam nie w smak było, bo pułk p. wojewody smoleńskiego^ z jednej strony szedł, a p. Gąsiewskie- go Wincentego^ z drugiej, w którym pułku i nasza była chorągiew pułku hetmańskiego, i co hetman trzy, cztery miłe uchodził, tośmy na koło idąc musieli sowito uchodzić. 1 februarii przyszliśmy do Turowa, aleśmy Kozaków z jednej dusze nie zastali, gdyż wszyscy pouciekali, bo wprzódy jeszcze p. Karol Jesman rotmistrz powiatowy nowogródzki z chorągwią wypłoszył ich stamtąd. 7 februarii książę hetman spod każdej chorągwie połowicę ludu wziąwszy szedł czatą do MozyraA gdzie się nieprzyjaciel ufortyfikował w 15000: * TToror/ec, naeyrcowore na wrekóe? o4 T^oArynna. 2 T^ońryn. nnarro Ha Po/er/a nar/ rzeką Mnckannec. 3 Ty. kr. Popar/aw Par/ziW!//. 4 Ty. kr. Panarz Pai/z/wiT/, keOnan p. /kewrk; or/ 7646 r. s Poronaeya ocfćy/a r/^ 77 r7yezni'a 7649 r. 6 a; iaaaario — w rryczn/a. *? Pakek/, por/ać Mżey n;'e znana, s Jerzego 7T/e6ow;cza. 9 ttTnceniy Gor/etcrki, pcr&knr/n ///ewrk/, z^;'ną/ w 7662. Mozyz, ATozyr, nnar/o nar7 Prypec/ą, ok. 770 k<n na wre/;, ar/ Parowa, o 270 k;n o4 P/ńrko.
262 tego dnia o trzy miłe nocowaliśmy w Petrykowicach. Tam stałem w jednej gospodzie z Piotrem Terieckim i Samuelem Stabrowskim. Gospodyni pono się obawiała, aby jej nie strzęsiono komory; wrzuciła milczkiem w studnią złotych 100. co postrzegłszy Terleckiego hajduk, w nocy sierp uwiązawszy do kruka*, wyjął. Nierychłom się potem dowiedział o tym i nastraszyłem go, że się musiał ze mną dzielić Terlecki, czym mi barzo pod ten czas wygodził. a gospodyni nie wic o tym. rozumi, że cało znajdzie. W tymże miasteczku i książę hetman ze wszystkim wojskiem nocował. Dnia 9 februarii przede dniem godzin trzema albo dwiema wyszliśmy z Petrykowicz. a to miasteczko było pana wojewody wiłeńskiego Hieronima Chodkiewicza-. Przyszliśmy na noc do Skryhołowskiej Słobody Chmie- liszcz' przed wieczorem. W tej tam wsi musieliśmy się wszyscy mieścić po kilku towarzystwa w gospodę, skąd wysłał książę pan hetman czatę dla języka i chorągiew swoję kozacką zemknął do wsi pod Mozyr w mili dla snadniejszego porwania języka. Nieprzyjaciel dowiedziawszy się o tym. że tylko jedna chorągiew we wsi, napadł nocą, gdzie ledwie się postrzegli nasi niebożęta i pouchodzili. Towarzysza jednak jednego, p. Załamaja. szpetnie posieczono z niektórymi pacholikami: drudzy wszyscy pouciekali'*. Książę pan hetman ni o czym nie wiedząc godzinami trzema albo czterma przede dniem ruszywszy się, cicho szedł pod Mozyr. Że tedy mróz był barzo wielki, w półtory mile od Mozyra we wsi zastanowił się, gdzie jaki taki ogień wielki nanieciwszy sobie, grzał się dnia czekając. Tam nade dniem przywiedziono języka Kozaka jednego, który o rozproszeniu kozackiej książęcej chorągwie dał znać i co się działo; o wojsku też powiedział nieprzyjacielskim, że go u Mozyru było kilkanaście tysięcy. Starszy ich był siodlarz mozyrski, drugi Micheńko. Skoro tedy dnieć poczęło, szedł książę z wojskiem spieszno barzo pod miasto. Tam biegąc odmroziłem sobie pół nosa, który potem ledwie odtarłem. ' krnk — ta; Aak Po wyct'qyata'a wot7y. 2 Potay/ka 77/rronńn C/tot/k/ow/cz, starorta /aozyrjkt. ńy/ .syarta 7&-zyjzto./a, wp/ewoPy w;7etMk;'e^o. 2 Pkryko/owyka ^toćoPa Ckaae/tezcz, mteyzeowożć Mtżey me zaaaa. ' tPtaPoatojć tneżc/j/a, zfpant Patr/ow/cz, wys/aay z 6 ckorww/ann p/a o&7('fta oń/rżoayc/; oP stroay po/aPta'owo-wyc7;oPat'e/, zojta/ co prawpa we wj/ Mtrwftnrwtcze aocp zaatakowany aterpoPztaate przez Tśfozakow, a/e sztarm oa^arto fpor. Xot/wAoy, „Go/erto aterwteyka", tP;7ao 7P37, i. 726). Por. też rc/ac/c zt. fPpaka Po/a/ow/cza, PtA/. Pz)7V, A*raków, rkp. 703K z. 729 t a. Pe/ac/a ta akaza/a Prak/em w r. 76J7.
263 Przyszedłszy pod miasto same rozesłał po kiłka chorągwi książę i w tę, i w ową stronę miasta od rzeki Prypeci, aie ta wzdłuż opłoniona* była. Broniłi się tedy nam zdrajcy przystępu, uczyniwszy sobie wał i szańce za miastem wkoło i w rowach, i na górze, ałe za pomocą Bożą otrzymaliśmy nad nimi wiktoryją. Kazał był zrazu książę piechocie i ognistemu łudowi, nąjpierwęj kapitana Ropa i kapitana Rąjeckiego- kompaniom, iść do szturmu, ałe nieprzyjaciel niemało u nich uczynił szkody. Co książę widząc kazał koronnym kiłku chorągwiom na te wały, które nie barzo wietkie, ałe śłiskie były, wpadać, ale od nieprzyjaciela wyparci. Drugie zaś chorągwie, którym z drugiej strony miasta kazano szczęścia próbować, także nic nie wskórali, aż książę kazał wojsku wszystkiemu z koni zsiadłszy do szturmu pieszo iść. Uderzywszy tedy z dział razów kiłka nasi poszli do szturmu, gdzie Ganckof z swoją rajtaryją z koni zsiadłszy naprzód szedł. Tymczasem ktoś z naszych wymierzył w beczkę prochu nieprzyjacietowi, który wszystek dymem poszedł do góry, a nasi też zatem za łaską Pana Najwyższego skoczywszy otrzymali górę nad nieprzyjacielem, który zaraz pierzchać począł. Nasi też zaczętą kontynuowali wiktoryją, siekąc i paląc domy, a najbarziej Niemcy, którzy nie tylko samym Kozakom, ale niewiastom i dzieciom ich nie przepuszczając; kto mógł — uszedł, ałe niewiele ich pouchodziło. Siodlarz tylko tameczny, który był starszym pułkownikiem, uciekł na koniu dobrymh Towarzysza tylko onego drugiego, pułkownika Micheńka. wzięto z niemało więźniów, którego tamże z nimi na pał wbito. Książę pan hetman chcąc trupy widzieć kazał spod każdej chorągwie dwom ' op/oa/oaa — Ayć wożę ozaacza /o, że wzt//aź rze/r/ rozpa/oao apa/.sAa. Zadrę aa/e- aioź/ńr/a/y przepratr/ea/e s/ę typ/aty. ^ Z/aA rozpocz^/o z t/tydcA z/roa. Z ret/ae/ at/erzy/y t/rapoa.sZr/e cAorpptr/e ^aatepo Rat/z/ty/Ra, Wacea/epo GoRetyzA/epo, z t/rap/e/ O zy cAorąpw/e p/ecAc/y pot/ t/otwt/z/tfew Mac/e/a Go^/ew^A/epo, Ropa / tR/c/aaaaa. C/ o.saaa/ Rop/ero za /rzecaa sz/aratea! wt/ar// w za pa//jaa[y aa'aj/a (por. Ro//aAay, op. c//., /Ż7—/2R). Ro/a/ow/cz wyw/ea/a /eż Aap/- /aaa WaRyz/atya Ra/ecA/epo. ^ Ro/ą/otwcz p/!ze; „Drap/ RotydRca Rz/tyaya; przypaRA/ew żye/e oca///. (Ry/aAap/ z/{' z aaa.sra / a//;y ty rpczożć ztyepo Aoa/a, /o/ea; mza/y poaaya/ wo/^Ao rozA/anaoae t/o cAłyy/ataa ac/eAa/pcycA. Rażc// .w za a/a: źoAaerz ZaAAo zpoR eAorppty/ [ŁaAozza] CAo- RorAotyzA/epo / pRy /aż po w/a/ zcAłyy/ać, wreat zrzacoay Ay/ ty ra/ep przez zAaAaaepo A*o/a'a. Roa poty^/atyzzy, zo^/aty/wMy stygpo yeźRźea, RopęRzt/ RozaAa, A/dry tyae/ zAoezy/ aa a/epo, a styepo z;aorRo)ya/tepa porzac//" /R/A/. RT/V, R/a/rd)y, rAp. /0Ż6. .s. DO/.
264 towarzystwu pilnować siebie, gdztem i ja spod chorągwie księcia koniuszego Bogusława Radziwiłła z drugim towarzyszem piłnował księcia pana hetmana. I gdyśmy między górami i chrustami, ile pod ten czas gołymi, objeżdżali trupy, jednąśmy uciechę mieli jakoby na łowach, bo nieprzy- jacieł uchodząc błotami i rowami, każdy z osobna chciał się ukryć przy chruście, ale że gołe były chrusty, każdego widać nam było z góry; których nasi z góry jedni z ptaszynek, drudzy z muszkietów, każdy swego ubijał. Jaki taki przecie z nich wykradał się jak zając w pole, ałe i tam mało wskórał. bo go chorągwie stojące w polu postrzegłszy rozsiekali i różno mordowali. Miasto mterea' zapalono, potem ledwie ugasić mogli. Tymczasem też książę pan hetman kazał dragoniji i piechocie, aby nikogo ani z towarzystwa, ani z pacholików nie przepuszczali do miasta: jakoż i tak było. Ottonauzowa- dragonija i piechota Juskiemozowa^ z rozkazania książęcego bramy wyprzątywali na księcia i gospody wszystkie, a wojsku kazał wszystkiemu iść do Chmieliszcz, gdzieśmy i przeszłą noc nocowali. Książę też z nami powrócił, zostawiwszy w Mozyru kilka chorągwi niemieckich. Otrąbiono w wojsku, aby się żaden nie ważył pod gardłem do Mozyru jechać i czeładź posyłać, gdzie żaden nie posyłał przez dwa dm. Dnia 13 februarii znowu otrąbiono, że już wolno komu chcieć jechać do Mozyra na zdobycz, ale nie było po co, bo cokolwiek było. wszystko na księcia wyrabowano, ostatek dragonija i piechota pobrała. A tak co nie mogłi zabrać, to nam biednym zostawili, jakoby mówiąc: „na, tobie, nieboże, szto mnie nie hoże"'*. I nie mieliśmy nic zdobyczy, jeśli tylko kuny przywiózł, sadło jakie; a cyna, miedź, srebro, złoto, pieniądze etc. wszystko to na księcia poszło. W poniedziałek ruszyliśmy się z Chmieliszcz z Słobody Skrykołowskicj ku BobrujskuS, który p. pisarz polny Wołłowicz^ obiegł był w półtora tysiąca ludzi i miał ich w oblężeniu niedziel cztery. 1 /n/erea — fyn;cza.sca;. 2 7). OMenAoMza. 3 7). jMJzAr/fw/czn, rofanm-za p;oc/;o/y )^p;'o;'.sAr;ey' tpor. A*o;/nAay, op. c;'/., y. 4/6—WJ 4 yzM anne n;e/:oźf — n;cże ana/o Ayć „n;e cAoczef"? fn;'e cAc/eć, a;e życzyć zoA/fJ. 5 żłoArwyrśr, anayfo nar/ Berezyną, oA. 7Z? Ara; na p/n. o;/ Afazyrza. 6 [yAn/t'3/an' tfo/Zotwcz, p/sarz po/. WA A*. /.//.
W Dombrowej od Bobrujska mil 7 szedł książę z wojskiem prostym gościńcem do Bobrujska, a część wojska z p. strażnikiem W. K. Lit., Mirskim Hrehorym, posłał inszym bokiem, gdzie chorągiew p. strażnika usarska, księcia koniuszego, p. stolnika W. K. Lit. Gąsiewskiego usarska. kozackich też p. Karola JeśmianaL p. Pawłowicza^. Owo mogło być z tysiąc, a tymczasem posłał książę do Turowa, aby ostatek wojska, które w Turowie pozostało było, szło do Bobrujska. W sobotę^ przed południem przyszliśmy pod Bobrujsk i nie ukazując się nieprzyjacielowi stanęliśmy w lesie za rzeką Berezyną, od rmasta mało nie w czwierć mili. Skoro noc nadeszła, tośmy chorągwiarrn porządkiem podsłuchową straż odprawowali, jeden od drugiego na 5 albo 6 łokci stojąc. Książę coraz posyłał, aby się poddali, obiecując ich wolno puszczać, ale oni tego żadną miarą nie chcieli uczynić. Książę, chcąc ich do tego strachem przywieść, kazał się naszym chorągwiom (21 februarii w niedzielę w wieczór) pod miastem prezentować, ale oni zdrajcy rozumieli, że to tenże lud Wołłowiczów był i umyślnie na nas (mówią) Wołłowicz straszy, ale nic prawie nie wystraszy na nas. 22 februarii przyszła połowica wojska naszego z Turowa, z którym rantuchno książę ostąpił miasto. Widząc nieprzyjaciel, że nie przelewki, upokorzył się księciu poddając się, gdzie popi wyszli z procesyjami. Ale im to nie pomogło już, bo wszedłszy w miasto kazał wszystkich zdrajców łapać, gdzie pułkownika Poddubskiego-* między Kozakami wzięto. Mieszczanom jednak nie wszystko przebaczył książę. Gospody też na chorągwie porozpisywawszy, kazano chorągwiom iść do miasta, gdzieśmy stali dni trzy; ale nie kazano nic w gospodach brać pod gardłem okrom jedzenia sobie i koniom, ale i to Kozacy w oblężeniu wszystko pojedli, że się nam barzo niewiele zostało. W Bobrujsku książę pachołka jednego, za jedną chustkę, którą wziął był w gospodzie nad nakaz hetmański, kazał na bramie obwiesić, chustkę przy nim położywszy. Po wszystkie dni mieszkania ^ ./e.ś/naHotfie A. TtorczoA óy/; w wojewóóztw/e nowopror/zAm; ; móMA/m. Ttrzysz/oA /eżmon, p/sarz z/emrA; r/omm.:A; /76Z7), m;o/ 77 .synów, może jec/nym z mc/; óy/ Ataro/7 2 ztóoo; 7/;/ary /A:w/ow;cz Aertrn Przy/ac/e/, pa/Aow;a'A wo/sA /OewzA/r/;, wa/czy/ po</ Cecorą, CAoc/m/em, w 7n/7aatacA / pod <Smo/e;;.sA;em w ; . 7<%?. 2 7zn. 20 /a/eyo. 't /P/ażcówe Paóaó/cz, A/óre^o Pat/z;n;7/ Aaza/ wó/ć na pa/ /por. /to;/aóay. op. c/7., j. 72PJ.
naszego w Bobrujsku tracono wtęźmów, na pat wbijając: wprzód Poddub- skiego. który by) na patu od godziny do godziny żyw. a gdyby go tak w tecte wbito na pa!, mógłby być żyw ze trzy dni; tak kat wygodził dobrze. 26 februarii. Po trzech dniach ruszyłiśmy się z Bobrujska do Rzeczyce ' przysztiśmy do Rzeczyce, gdzie zrazu trudno było o siano i żywność każdą, takżeśmy miasto stana dawałi koniom słomę czarniuchną. która od łat kiłkunastu na dachu była. Jednakże potem za łaską Bożą i sian po wsiach dostawałiśmy, i żywności różne ) po jamach, bo żadnej nic było duszy jako we wsiach, tak i w miasteczku, który by swojej własnej jamy ałbo kiłku nic miał, jeno że taiłi, ałe potem jako się nasi wpaśłi w te jamy. nietrudno było i najuboższemu towarzyszowi o kiłkanaście beczek różnego zboża. Ja sam miewałem więcej 30 beczek różnego zboża przez wszystek czas, jakośmy w Rzeczycy mieszkałi. Ałe zaś chłopi, ałbo raczej mieszczanie z głodu potem umierałi. Na wojsko wszystkie, to jest pułk hetmański, ukazano pobłiższe wsi szłacheckie dymami. Na usarskic chorągwie dostało się po pół dymu na koń, na kozackie zaś dym ! na koni 3. Naszej chorągwi dostała się wieś Mołodusza i Czeszowa Sołtanowskic. gdzie mi się dostał tkacz ) rybak. Tkaczże jakokołwiek pomagał zdobywać czeładzi mojej żywności, ałe rybaka musiałem wziąć do siebie jako hołysza', któregom chłebem karmił, on mię rybą porządną czasem, a często tego bywało główną Szczuką^, żem jej przejeść nie mógł, ażem jedną sam z czeładzią jadł, drugą różnym rozdawał, trzecią wędził i przeciemjej niemało nawędził. W Rzeczycy począwszy a die i 5 martii byłiśmy obozem ad diem I9iuln3 i potem jeszcze w zwyczajnym obozowi nałcżącym porządku, to jest w odprawowaniu straży i podsłuchowej, i płacowej, w posyłaniu czat i podjazdów etc. Koło generalne miełiśmy trzy razy w kościełe. Dnia ł6 tunii wyprawiono na czatę pod HomeW p. Bieńka oboźnego wojskowego z kiłką chorągwi kozackich i dragońskich i spod każdej chorągwie z łuźną czeładzią. Jam z czeładzią z naszej chorągwie szedł naten- ' Ao/y.sz — oMam/r. z y/ottap .szczaj prze^Han, wywniea/tyfM jzczapa/c/fw. r o /aa<v« - ar/ r//epi /9 /a/<7 - w/ /J aia<ca r/o /9 /<pca. 4 //oa<e/. aaa.sfo aar/ rze/:<; .Soi /Zewy r/op/ytf Da/epraJ.oA. /ZJ Aa; /<a p//;. M.sr/< ar/ iWazyrza.
czas, którzy pieszą wszyscy szii według ordynansu pana strażnika na miejscu hetmańskim będącego. Jazdy wszystkiej łedwo na cztyrysta było z nami, a wszystkiego łudu ze dwa tysiące, jeśh nie więcej. Przeprawiłiśmy się tejże nocy pod Hłybawem, p. Chałeckiego dworem, przez Dniepr i nocą szłiśmy dałej. Nade dniem tedy przyszłiśmy do jednej zatoki z jeziora idącej. Tameśmy się na czółnie, który z sobą dła przepraw wieźliśmy, przewieźli, a konie wpław. Tam się przeprawiwszy, przyszłiśmy wpół mdi do drugiej zatoki, nazwanej Kropiwna. a barzo głębokiej. Tam gdyśmy się przeprawowałi, dła prędszego przeprawienia szedłem w bok piechotą w las szukać przeprawy, jakożcm ją znałazł w stronie, żeśmy przeszłi starszyną po kłodach, które się poobałały były kiedyś. Gdy potem przyjdę do brzegu, ałić mi powiadają, że mój czeładnik Stefan Zabłocki, wsiadłszy na koń czeładnika mego drugiego Minakowskiego, a mego konia na przód wziąwszy, chciał przepłynąć. Jakoż przepłynąłby był, ałe w pół rzeki zerwał konia, koń się począł topić, ów chcąc się i sam. i konia ratować, z konia spadłszy płynął, ałe go konie między siebie wziąwszy nogoma utopiłi. A tak to prędko było, że go ratować nie dopadłi na czółnie. Żał mi go barzo było, bo był dobry czeładnik i nie zmorzył mię głodem w obozie. Szłiśmy potem dałej, ałe przyszedłszy do wsi jednej pustej od Homla w mił dwie popasaliśmy konie, gdzie niektórzy kapitani, zmówiwszy się z sobą, żadną miarą nie chciełi iść dałej, mówiąc, że prochów i kuł me mamy. Co opowiadając przyszli do Bieńkowskiego* obożnego, który natenczas tego wojska miał curenC sobie połeconą. Bieńkowski przecie chciał incepta continuarek ałe się Niemcy mordicus** uparłi i nie chcieli. Po długich tedy dysceptacyjacłC wróciliśmy się do młynka tego we dwie mił od Homła. meprzyjacieła na oczy nie widziawszy; a wracając się. lubo pogoda ustawicznie była. przybyła tak wielka woda, że na najmniejszych brodach pływać musieliśmy. 20 iunii przyszłiśmy do Rzeczyce z czaty nic nie sprawiwszy, za co nie dziękować nam. Ale słuszna by, żeby tym Niemczyszczom, co to zbunto¬ * R/eńśwmAi, /wsiać A/;ż<?/ aie roaoa. O^ożnyia Hó & Ł/f ńy/ i Sainae/ O.sw.s'^1. 2 careoi - o/nekf. 3 óicopla coanaaarf - Aoalyaaosrać przod.s/ęsfzwc/a. 4 iHOłY/ica.f oiocoo. 3 /w r/ysco/aacy/arA — po .spo<ac/i.
268 wawszy się nie chcicii iść daiej, szyje poucinano, bo ci tyiko d)a szarpaniny zaciągali się, lubo to nie wszyscy, ale wiele ich jest. 7 iulii książę pan hetman przyjechał do Rzeczyce, którego wojsko wszystko potykało w sprawie, chorągwiami stojąc za miastem przy gościńcu niedaleko. Zmieszkawszy książę pan hetman w Rzeczycy ze dwie niedziele i coś, ruszył się z swoim pułkiem do Łojowa'. P. wojewody smoleńskiego pułk, w którym i nasza chorągiew była, nazajutrz się wyruszył za księciem, potem p. Gąsiewskiego pułk, stolnika W. K. Lit. z pułkiem p. strażnika; a w Rzeczycy zostawił książę pana Karola Jeśmana i Szwarcocha rajtarskiego rotmistrza, z kilkoset ludzi, dawszy im informa- cyją, aby zaraz przedmieścia palili, skoroby nieprzyjaciela postrzegli skąd, a sami się z miasta i zamku bronili. Jakoż za pokazaniem się nieprzyjacielskich chorągwi spalili przedmieścia wszystkie, nimeśmy się z Łojowa wrócili. Pułki wszystkie we śrzodę złączyli się pod IzbymąŁ od Łojowa mil 3. Tameśmy przez dzień wytchnęli, gdzie książę z starszyną wojska tak uradził, że piechotę wodą miał wysłać na bajdakach i wszystek ognisty lud. którego było więcej tysiąca, nad którymi p. Wincenty Korwin Gosiewski stolnik W. K. Lit. podjął się regimentować; konne zaś wojsko wszystkie lądem miało iść. I tak też było. Dnia 16 iulii. W piątek^ tedy rano ruszyliśmy spod Izbimy ku Łojowu. Ognisty lud wszystek z panem stolnikiem szedł na bajdakach wodą. na których sobie hulaj horody^ porobili, żeby tym snadniejszy mogli do nieprzyjacielskiego brzegu mieć przystęp. Książę pan hetman z koronnym wojskiem przyszedł pod Łojów zaraz z południa, ale się i sam nie pokazowal w pogotowiu ani wojsko, aleśmy się wszyscy zatrzymali w lesie niedaleko Łojowa, oczekiwając, nim bajdaki nadejdą, które o tejże godzinie miały pod Łojów przyjść jako i my. Ale się opóźniły i nierychło już przed zachodem słońca bajdaki z piechotą przyszły; zatem się i nasze wojsko koronne ' Łayait', /mano na pran'y/n tn-zapa Dmepra naprzeew w/źc;'a rzeA/ Jaź, aA. 66 Aa; na pAA zac/;. 07/ Ram/a. - 7)'. ZgAA;, 20 Apcn z MAarAa na źradf nocona/o wayzAa fpar. Xaf/aAay, ap. c/C, z. WJ. 3 MazA;'eif;'cz zapaaag/at zatnę ;;a/a;'e </z;e;i /ppwAaa fpAąeAJ, n/e Ap/a ;a /p^ztea paźnAy, '7 Z? Apca. 4 Aa/ayAara^p nneże ^letwaaae na Aa/acA, ażpn-aae przp aA/epa;;A; nv;'e;Y/z.
269 nad Dniepr ku bajdakom zbliżyło. Poczęlić byli nasi trochę, to jest pan stolnik W. K. Lit. z ludem ognistym, bajdakami następować ku brzegowi nieprzyjacielskiemu, który w widiach jakoby stał nad Dnieprem i Sożem rzekami, bo tam Soż rzeka w Dniepr wpada z boku pod samym Łojowem. Między tymi rzekami okopał się nieprzyjaciel i stamtąd się bronił potężnie, gdzie jako nasi z bajdaków od hulajhorodów, tak też od bajdaków oni strzelali potężnie, którego strzelania było z półtory godziny, a zatem też noc nadchodziła h Zaczem książę pan hetman kazał ustąpić nazad bajdakom i wyleźć za Dniepr także w widła między Soż i Dniepr-. * Ry/a /o Moc z 2^ Ma 22 kpca. 2 7aM; za/oczoMO okroMMy okóz, dokąd wo/sko weszło 2# /łpca. CeMera/aa kdwa rozegrała słg dała 20 kpea. t?ó/ słf toczył cały dztea. kozacy dozłtak dofk//n'c/ kł^skł, o tek wódz. A*rzyczcM'skł, ratttty dostał słe do M/ctrok po/skłe/, gdzłe wkrótce poteat z/t;a< /.
[fnw/f/n/k #1 1670 tN [ANUARID EX MS ARCH!V[ DGMtNORUM ŁOPOT MASKIEWtCZA DYJARYJUSZ MOSKIEWSKIEJ WOJNY W WIELKIM KSIĘSTWIE LITEWSKIM BĘDĄCEJ t uspokojenie onej przez jw. jmp. Pawła Sapiehę' hetmana wielkiego W. Ks. Lit. wraz zjw. jmp. Czarnieckim^ wojewodą ruskim nastąpione W zgromadzeniu pospołitego ruszenia w Nowogródku ustawiczne trwogi od wojska moskiewskiego pochodzą, które cam złecił kniaziowi [wanowi Andrejewiczowi Chowanskiemu^ wojewodzie i namiestnikowi wiatskiemu, zieciwszy mu buławę większą, mniejszą zaś kniaziowi Senionu Łukiczu Szczerbatemu A Ten Chowanski łubo nie miał praktyki w rycerskim dziełe, jednak że był odważnego serca, poruczył mu car był rząd nad wojskiem swoim i ordynował go w roku )658 Pskowa*^ dobywać, bo pskowianie rebeliją i 7aa Eana/ ^ap/e/;a, nayatrar/a tia/aayA/ < Aa//aaa JE 77. La. ar/ /-. 7636 Za/, w /. 7663 ^ 57a/aa Cza/'a/eeA/ 77399 -/6637, ar/ /'. 7637 tya/airar/a /ayA/. ^ Z/aAy/ay A7n//a/7ottaaz 7 7679 76 767, ca/ ar//. /646 //a sifya/ ayca A4/r/;a/a. p/'a/n- yzy/a w/ar/cy z r/yaay/a 77a/aaaaivyr/i. ^ /waa /tarZ/ayrir/rz C//an'aayA/. n/ y/aża/a ca/yA/a/ /yy/yaż ar/ /. /636. // /a/ar/t 763/ 7634 trayrirar/a ir JK/aźaue, w 7636 )va/ewar/a x< MaĄy/anae. U < /637 paA/7 ALafaaya r/e /a Ca/r/ie par/ G/atyą. G/aty/zar/awor/zący iy Aa/apa/a/ /aawyA/ey 7639 7660. /E /aAa 76$2 zay/a/ ayAa/żaay a za/a/a< z/ZAw/r/atraa/a /ar/z/ay ca/yA/a/ / p/aAf a6y('a/a ii/ar/zt. y//aro//y 77 wzay/aa /apoż /aAa. ^ ^a/aa/; LaA/cz &cze/'6a/y, r/airar/ca 6//że/ a/a zaaay. i* EyAa/r, //;/a.y/a tr pa//;acaay Aoyy/. 73 A/a ar/ aysc/a /zaA/ JE/a//Aaya r/a 7ar/o/a EyAon- yA/a^a.
i?71 podnieślih Tam mając kilkadziesiąt tysięcy wojska, stracił go był niemało, o co rozgniewawszy się na niego car chciał go kazać stracić (jako tam zwyczaj); potem się rozmyśłiwszy rozkazał mu, aby się koniecznie 0 Psków starał, w którym łiczono 100000 rebełizantów. Tandem^ posłużyło mu szczęście, że przez traktaty dostał pokoju, z czego już i car ukontentowany został, jednak już nie miał do Chowanskiego dobrego afektu Tęsknił z tym Chowanski, że me miał u cara oka wesołego, zaczem też zaczął szukać sposobów do przysługi i wetowania dawnego erroru^ 1 wynałazł go w roku przeszłym 1659$, gdy wojska 6 według zwykłego swego honoru łekce sobie ważąc nieprzyjacielskie, poczęły w zawojowane powiaty i województwa wpadać, grasując mianowicie grodzieński, wileński, oszmiański, lidzki, Wiłkomirski, brasławski. nowogródzki. Słonimski, wołkowyski, miński, orszański, mścisławski etc. Czym wzruszony car ordynował wojska 10000, a gdy myślał, kogo by nad nim ustanowił, bo mu siła znacznych bojar pod Rygą zginęło, drudzy na różne okazyje rozesłani, upatrzy Chowanski pogodę^ i począł cara prosić, aby mu dał nad wojskiem komendę, obiecując mu jak najpomyślniej się popisywać. Przystał car na przedsięwzięcie jego, przykazawszy mu, aby się koniecznie o wygraną starał. Szedł tedy ku PołockuS i wziąwszy wiadomość o wojsku naszym, że w Miedziole^ i koło Miedzioły na stanowisku rozłożyło się, które było pod komendą p. Wołłowicza'" wojewody witebskiego i ;eAe/;ą pw/a/e.s/; - MarA;eu;ez sń' ary/;'/. pr/ri rr/a;;aea;e pawrfaa/a prAoirrA/e^o ana/o aae/rce w r. /6J0. z /a;a/e;a — wrerzc/e. I a/eAfa zaa/aa/a. errora — A/yr/a. 5 AVani'/Aa MarA/etwcra, ^;/yż yaż w r. V63g C/aaraarA; r;a/ aa cze/e irp/AAa 6 wo/rka - n' wyr/aa/a far/paryA/epa AraA A/;'żrzego oArer/ea/a — raczę a;;a/o A re litewskie? 7 pnya;/f s/;a.;o/;aaśe. /aae. s .Pa/ocA, aaaMo aa R/a/orar; faa<? rzeAą Dźw/aąJ, oA. 230 Aa; aa p/a wre/;, W/aa. 9 S/aiy M;ar/z;'o/, ;ai'e/'rcowore aar/ /er/ore;;: /Va;ocz, 30 Aa; aa p/a. or/ W^i/e/A;'. OAoA zaa/t/aye .sif aiia.Ma Nowy M;'ar/z/a/ 10 yPa//ow;cz, woy. w;'re/;rA;'.
) p Mikołaja Judyckiego' kawałera maltańskiego, a było go 6000; napadłszy tedy na Miedzioł stanął w sprawie-, co nasi postrzegłszy też uczynili na jeziorze miedziołskim i potkałi się z sobą. Gdzie nasi (Panie Boże im odpuść!) łedwo kiłka chorągwi spotkawszy się poczęłi pierzchać, przed którymi już chciał był meprzyjacieł ustępować. A postrzegłszy to szedł za naszymi w pogoń i bez wiełkiej sprawy uchodzących bił, goniąc na mit łO. Nasi też (żegnaj Chrystus!) tak wypuścili konie, że siła ich z tej potrzeby miedziołskiej nazajutrz wpadło do Nowogródka, a nicprzyjacieł, obawiając potęgi większej w przodzie, cofnął się nazad ku Miedziołowi. Stamtąd posłał Chowanski do cara. dając o wiktoryji znać, o dałszy ordynans prosił. Ucieszywszy się z tego car kazał mu otrzymać wiktoryją. Szedł tedy stamtąd Chowanski łidzkim krajem ku Grodnu nie nacierając na Nowogródek, bo w Nowogródku powiadano mu, że 20000 wojska ma w sobie, choć nas kilkaset łedwo było na pospolitym ruszeniu, a chorągwie dragońskie dwie pana starosty żmudzkiego Jerzego Hłebo- wicza'. Tak natenczas Pan Bóg skarał był nas, że się żadną miarą szłachta nie chciała była gromadzić na pospolite ruszenie. Wołał drugi zawczasu sobie w fortecy lachowickiej, nieświeskiej i słuckiej^ ustałować miejsce, przez którą też niezgodę i niesforność poginęłi wszyscy. Gdy szedł lidzkim powiatem Chowanski, zebrał się nań powiat tidzki i zastąpił mu na mycieS, gdzie na próżno pokusił się przejścia nieprzyjacielowi bronić na przeprawie, kiedy im to odedrwił. bo się bokiem brodu przeprawiwszy, pojechał po nich. Oni mu się więcej nic przeciwili, tylko piechota węgierska pana Posudziewskiego*', to jest hetmańska nadworna, i dragonija kapitana U obronną ręką za Niemen uszła. 1 M/Ao/a/ tf/ar/yj/atr Jat/ycA/ ry7a/otta/ y/f Aatya/erea; ata/?aa.tAaa yaż ty r. 7648. A'asz/f/aa aotyogrot/zA/ ty /o?ac/; 7660 — 7670 fpor. yeyo /my, /IO/I7J, yfre/t. 7tar/z., <7z. M, r. 73-7, ar 6/63). 2 ty sproty/e — ty rzyAa iyo)e<tay/tt, yo/otyy r/o tya/A/. 3 Jerzy /tato/ 77/e6oty/cz, ^7arot7a źaaa/zA/fyaź ty r. 7639),p6ża/e/ tyo/etyor/a ty//ea^A't ^or/ ezertyea 7668), zai. ty r. 7669. 4 /lo/Arp Or/ert/z 7.ae/toty/ce. 79/eł'ty/eż / ,S*/tteA. afrat/ato/ tyo/.tAottt tłtotAtety.tAaa tt r/aże/ aaerze ca/Aotyae opaaotya/ae 77/o/ota.tt. 3 Może aa royafAac/t, ?aa; yt/z/e po/aeraao tay/o, 7a7ay. aa z6<eya y/ótyaye/t sz/aAott'. 6 yorar/z/etytA/ a/6o yoMa/z/e/otrzA/ /Cazan/erz, por/ezo.tzy ot.szott.tAt, / Aazyzzfo/. ezeta/A orrzaarA/, por/p/ra/t ty tyo/ety6r/z7ty/e //r/zA/m e/eAe/f Joaa 77/ /7Vtet. A7/JZ6). Za- pettae e/tor/z/ o yer/aeyo z a/c/t. 7 r/raAa a/e por/aao aazty/tAa ftyyAtopAotyatto /aż ty tt-yr/. Pot/yor.sA/eyo).
273 Uprzątnąwszy sobie nieprzyjaciel drogę, prosto szedł ku Grodnu. Poczęło się zrazu Grodno opierać, a potem ob defectum praesidiP poddało się, choć był przysiągł jmp. gubernator grodzieński umierać raczej, a nie poddawać się nieprzyjacielowi. Tam się nie bawiąc nieprzyjaciel szedł ku Podlasiu, dowiedziawszy się, że nasi panowie wojskowi wszyscy na spoczynku koło Zabłudowia^ leżeli, gdzie rachowało się samego towarzystwa 800. I wyszedłszy w wigilią Bożego Narodzenia z Grodna w roku 1659, nazajutrz wpadł do Zabłudo- wia, i tam wszystkich w kościele na nabożeństwie zastawszy wyciął, w plon nabrał^ i wielką bardzo zdobycz otrzymał, a potem wkoło już powołej po domach najdując, gubił, mordował etc. Jadąc za szczęściem udał się ku Brześciu*^ i tam kogo zdybał, nie przepuści! mu. A że pośpiechem nadrabiał, mało do razu nie ubiegł Brześcia, na którym był komendantem jmp 5 j Święcicki^ rotmistrz pieszy hetmański. A że się przygotowali w dostatek obrony na fortecy i ludzi więcej 2000 mając, lekce sobie tego nieprzyjaciela ważyli. Jakoż już i nieprzyjaciel zdesperowawszy nie chciał ludzi tracić w szturmie i odstąpił. Widząc to wojsko brzeskie, tym bardziej nieprzyjaciela za nic sobie miało. A że widokiem tylko fortecy nieprzyjaciel ustraszony odstąpił, tryumfowali sobie z tego i na ten tryumf kazano dawać piechocie wina z lochów hetmańskich. Sama się też starszyzna nie przepomniałak w której dobrej myśli i szylwachówS nie przestrzegli. Postrzegłszy to moskiewscy aresztanci spuścih jednego sołdata swego z wału, dając znać Chowanskiemu, że teraz ma czas, bo wszyscy pijani. Ów się nie bawiąc co prędzej nocą ku Brześciu szedł z wojskiem i jak prędko przybył, udał się zaraz do szturmu, mając z sobą drabiny. Postrzeżonoć ich, ale już na wałach; dano trochę ognia, ale już nie w czas. Wpadł nieprzyjaciel w zamek, a rotmistrz pieszy tańcuje z panną 1 o& t/efecnaa praesa/a — t//a /aatra ćt/oslaleezae/1 za/oyt. ^ ZaMat/ów, aaasleczAro aa pM. w.scA. ot/ Bta/epo.sfolta. 3 w p/oa — t?o aieifo/t. -i Brześć Bi/ewsln', ai/aslo aa prawda; /azepa rzełr Bap 3 m wyt/aaia Bot/pot.s/ttepo poaaaiglo aazw/s/to. 6 thwytacA;;, posiać Mże/ a/e zaaaa. 7 Może aaa/o Być.' „slaiszyzaa stę leż prrepoaaaa/a", 1/. zapoaia/a/a s szy/wac/; — s/rażaiU niki S. i U. Maskiewiezów 18
374 Biegańską* i ledwie go nie w tańcu wzięto, tytko co umknął do więźniów moskiewskich. A tu też Moskwa żadnemu nie pofolgowała i najmniejszemu, tak że krwią zamek wszystek spłynął. Jeno starszyzny trzech zostawiono żywcem, a wszystkich pod miecz puszczono. To przelanie krwi niewinnej Pan Bóg będzie sądził, kto był tego przyczyną? Sam się nieprzyjacieł dziwował, że takiej (której się nigdy nie spodziewał) fortecy tak marnie dostał. I tam większe jeszcze niż w Zabłudowiu pobrawszy skarby, tym większe brał serce. Słysząc o tym p. Hiłary Połubiński^ pisarz połny W. K. Lit., pułkownik, ba, i regimentarz wojsk W. K. Lit. in absentia pro tunc^ jmp. hetmana Pawła Sapiehy począł się koło KleszczeH gromadzić. Wziąwszy o nim wiadomość Chowanski szedł przeciwko niemu, osadziwszy 800 człeka brzeski zamek. W tym czasie też pp. komisarze nasi litewscy, p. Jerzy Hlebowicz na Dąbrównie starosta żmudzki, Krzysztof na Baksztach Zawisza^ marszałek wiełki W. K. Lit. i Cyprian Brzostowski** referendarz W. K. Lit., czekając na kolegów** swych koronnych komisarzów w SiełcuR (tubo i sami pod strachem zostawali) piszą jednak wraz do Chowanskiego, aby poprzestał rozlania krwi, ponieważeśmy dla postanowienia dobrego dzieła między monarchami wyprawieni. * 2a/a/ zapetyae „paaaa P/e^aazka" aży/a zoz?a/a ty zaaczeata awttczayat. z ,4/ekzaaz/ez ////ary Po/akawk/, poa/kotttoazy z/oatatzk/, ty a. 7634 /toakaoA' /Oettzkt, a oa/ /e^oż aoka jwaaz yo/ay /Oetyzkk 3 a; aAzenfaa yao 7aac — ty /;teoAeeaożc7 tyotyczaz. 4 Tśt/ezzcze/e, naasfecz^o aa yokaaOae oa/ Pte/zka Poat/azk/e^o. s Tśtazyzzao/ Zaty/zza, j/aacz/a aaazk/, tv /a/ack 7649 —7647 /otyczy, aa/ 7647 /azaaz, ty 7634 taaazza/ek !f. 7f. 747. ; ty Aoaca f7669) kazz/e/aa tta/eazka. Zataa/ ty a. 7670. <t Cyprtaa Patye/ Przot7oty.sk;', taoAaYa ty;7ea;zk;', a aa/ a. 7630 ae/eaeaa/aaz A7etyzk/. tf a. 7644 kazz7e/aa /aock;'. Zataa/ ty a. 7644. z tPea7A;y Czeaa;aka „potroi /ea aaaz; z;'^... tyya/ać aazAy? A/aAya: każa/eaaa, k/o oa/ezyaa/ koajątaHC/g zeyaa; z aoka 7639, z/aa;otr;'ącą, że aak/aa7y aoz/tocz^ć z/g na%<? aoa okz/aaae ;;oa;aa//oaaa; aAzeaa/a... /af tr/e/ j?azypażc;c, że zaaza...yotyz/azya;ytya/a ytoz/óty ty Tae/ca oAatya pazet7 a;'eAezyt;'eczeaz/tyaa;;' poa7aoży ty kaa/a, ytazepe/a;'oaya; żo/4acatyea; zza/'ka;n; /cnoty" f&czgźAtyy aok. 7)z;'e/'e tyo/ay atozk/etyzko-yo/zk/e/ z a. 7660, „PazeyAya/ Po/zk;"', P. 407, (7. 44), Dakoty 7440, z. 40). s A'e/ec, m/eytcottość <;a y/a. aaA/eżacA Po/ez/a, yo/ożoaa aa tracko;/ aa/ Paażaa Paszczy P;a/oty;'ozk;*e/.
Na to krótko zwykł replikować: „traktaty traktatami, a wojna wojnoju nechaj budet"h Cóż było czynić? Dawna to przypowieść, że sicator dat leges2. Sobie też propter securitaterrP panowie komisarze hramoty* powyrabiali. Wyprawił był krół jmć^ in octobri" w przeszłym roku 1659 p. Jana Korsaka^ podkomorzego pierwej, a teraz kasztelana połockiego, do cara, afektując^, aby od zaczęcia do skończenia komisyi wojna ustała z obu stron. Obiecanoć, ale nie dotrzymano; nie wiem, czemu? Wtem też województwo nowogródzkie, w szczupłej barzo zostając gromadzie, coraz o posiłki prosi jmp. hetmana, który toties quoties" odpisuje, że radźcie o sobie, gdyż ja wojska nie mogę utrzymać, bo zapłata nie dochodzi — zgoła nie chcą słuchać. Alić wtem pułk p. Jana Sosnowskiego^" kasztelana połockiego idzie spod Mohiłowa, prosiło go województwo, aby zostawał przy nim, obiecując i prowiant z dóbr szlacheckich onym, i za ćwierć zapłatę. Niceśmy nie sprawili, bo się ordynansem wymówili, że mamy inszy od p. hetmana, zgoła, że wszystko złe na to się województwo zwaliło; jakoż i nie minęło. Kiedyśmy już od wszystkich opuszczeni zostali, piszemy do pp. komi- sarzów, aby co prędzej kończyli dzieło dobre według postanowienia sejmowego podług woli Rzeczypospolitej, a owdzie o radę dla siebie pro- siemy, co mamy czynić, i jeżeli bezpieczni będziemy w domach do komisyi skończenia? Dajemy te racyje. Pierwsza, że wszystkich nas trzy fortece capereU nie mogą. Druga, że nieurodzajem strasznym tegorocznym ani forteca bez żywności szlachcica * wojna wo/na/a aeckaj kade? — wojna n/ecka/ wp/nd kgdz/e. 2 s/caror ab? /eges — kand)'?a daje Jd)'k?nJeJ prawa. 3 prop?er secarkareni — d/a kezp/eczeńs?wa. 4 krnoady — pćsna?. s 7J. dan Kaz/naerz. 6 /n oc/okr/ — w paźdz/ern/kn. 2 dan Korsak, syn Komana C/H'ep?oM';czóttv;y, dz/edz/c Drcczyny, z podczaszego podkomorzy / pose/ po/ock/ J/639J, kasz?e/a/; po/ock/, pca^ka/ e/ekc/^ d67d r. Jt/r. 2Z2J. s a/ek?;</bc — ?a;k/nn/ańyc wzg/gdn/e proponiddc- 9 ?o?/es ... <?ao?/es — J?y/ekroć ... Z/ekroćJ za każdy;n razem. w don Kosnowsk/, s?okak wZ/eńsk/, w /a?ack dkćO kasz?e/an po/ock?. ? i capere — ponacśc/ć.
276 przyjmować może, ani też ujeżdżać gdzie o głodzie można będzie. Trzecia za rozbieżeniem się wszystkich ostatnia wszystkiego województwa i kościołów Bożych nastąpi ruina, a chłopka i najmniejszego aniby się spodziewać żywego zastać. Na to miewaliśmy responsa, że w takowym razie i conscientia tuta', i Rzeczpospolita musi wybaczyć, wmoście ułężcie^ nieprzyjacielowi; bo gdzie trudno przeskoczyć, podleźć nie zawadzi. Które są w aktach łisty. Do tego kiedy bracia nasi starsi, począwszy od pana wojewody, nie chcieli stawać i każdy też rozdzierając się w swą stronę, jednak uprosiliśmy wszyscy p. Jana Korsaka^ podsędka nowogródzkiego, aby przy braci tej. która zostawać z biedy musiała i dla obrony kościołów etc., zostać chciał, dawszy mu asekuracyją z podpisami rąk, żeśmy wszyscy rzewliwymi prośbami uprosili i przymusili p. Jana Korsaka podsędka nowogródzkiego, aby przy braci młodszej zostawał, obiecując wszędzie przed Rzecząpospolitą, J. K. Mcią zastępować jmci4; ale się potem lada jako od tejże braci starszej onemu nagrodziło. Ja, MaskiewiczS, marszałek oszmiański, żem od koni odpadł (bo już w jesieni pozdychały) i od chłeba przez nieurodzaj, musiałem w tejże gromadzie z panem podsędkiem zostawać, czego odżałować nie mogę, bośmy wszyscy w codziennym niebezpieczeństwie byłi. I gdyby się jeszcze wojska nasze z tydzień zabawiły, kazano by nas powycinać wszystkich. Ałe Bogu niech będzie chwała, że i pośpiech, i zwycięstwo prędko dał wojsku naszemu nad nieprzyjacielem. Wracam się do pierwszej mojej materyi. Gdy Chowanski w Brześciu wziął wiadomość o pisarzu polnym^, szedł przeciwko niemu chcąc mu stawić pole, ałe nań, że w nierównym mu byłi poczcie, cofnęli się nazad za puszczą ku Prusom. On też nie gonił, ale ku Nowogródkowi się udał. Widząc to powiaty Słonimski i wołkowyski posłali posłów z submisyją do Chowanskugo, którzy akceptowani od niegoż. Wołkowysk, że się trochę 1 coa.sMa?/a Ma — ff/o.stj spaAso/ae SM?a?'ea;'e, spoA:o/a;e. 2 a/gżcie — po&ta/eie Mg. 3 /aa Aaaae/ AźasaA: /;. L/s, .sra Marctaa rl/eAr.s'aa<r/;y CzarArołfsAae/, z pa?/sgr/A-a sgt/zta zteanAr; aowoyró^zA; w 7670 ?'. i 7J. TTor.saAra. 3 m z/raAa fo/gorsAr/e^o /es? s?a/e.' MacAa'ena'cz. 6 7). zt/eAsaa&r TWa/aasAr;'.
277 spóźnił, potracił też posły swe, bo ich czata moskiewska w drodze pozabijała i choć to płazem nie poszło, bo jednych ścinano, drugich ćwier- towano, ałe się to już nie nadgrodziło. Przyszło i naszemu Nowogródkowi posyłać z tąż submisyją i ci akceptowani w Sielcu, p. Paweł Bąjkowski' podstoii mścisławski, p. Samuel GodcmbskP podstoii piński, p. Samuel WierzejskP. Interea^ dowiedziawszy się kniaź Myszecki^ wojewoda wileński o kon- fuzyis w województwie naszym wyprawił ze 200 jazdy z Mmą Stefanowiczem Sziłowem kaphanem i chorążym Ihnatym Podrezowem, chcąc zamek nowogródzki odebrać i sławę przed Chowanskim ułapić wprzód. Owi tułali się ponad Niemnem, obawiając się gromady naszej. Tymczasem pan chorąży nowogródzki^ z pocztem swoim i z adherentami wyszedł z Nowogródka ku Słuckowi 9 februariis, a tejże godziny miecznik jego Zacharyjasz z Orszy9 (który, gdy przedtem Daniel Zylow major carski podał zamek nowogródzki, poddał się za wiecznego sługę panu Stefanowi Frąckiewiczowi), wpadłszy na koń, biegł ku Niemnowi do tej Moskwy dając znać, że z Nowogródka wyszła szlachta. Oni tej okazji radzi ruszyli się ku Nowogródkowi, na noc do IzewyM p. Brzozowskiego*'. Nazajutrz już i ci ku Nowogródkowi gdy się zbliżali, przysłał Hre- hory Hrehorowicz Czirykow z pisaniem, aby się w dzieło wileński wojewoda nie wtrącał, gdyż on od Chowanskiego zesłany dla odbierania przysiąg od szlachty. Odpowiedział kapitan, gdyby nas tu zaszła za Niemnem wiadomość, uczynilibyśmy to, ale żeśmy już pod miastem, to trudno. Weszli tedy nad wieczorem w miasto i prosto szli do zamku, widząc jednak gromady ludzi miejskich po ulicach, nie bez trwogi zostawali i zamknęli się też w zamku. 1 Dawei Da/kowski, z rodziny sz/acńeckie/ Dnincz. 2 .Sńinnei Goiiekski /i. Go(/z;e7M&a, poiis/o/i piński w 7639 r. 3 Kaimie/ ifierzę/ski, z sziacii/y k. Ze/i/a (par. 7Vies. /JO. 4 in/erea — /ywczascin. s Dani/o /c/aaotwcz Myrzacki, wo/ewo/in, oczywiście z raaiieiiia ear.sAiepo. 6 o koa/iizyi — o zawieszania, aieiacizie. r Macie/ /Mickiewicz TtaiiziiaiasAi. 4 /ekrnarii — /a/e^o. " Or.sza, miano aa<7 Daiepreai aa /rasie Mińsk — .Sino/eńsk. Dwie wsie o nazwie /zwa zna/ńa/ą się w oń/ey/ości ok. /Z kin o/ 7Vowoyr6i7ka. U Rrzozonski, osoka k/iżę/ nie znana.
Tam zaraz mieli radę o bezpieczeństwie swoim, gdzie to był Wasi! Podrezowi chorąży alias^ proporczyk postanowił, aby wypadłszy nocą z zamku wszystkich wyciął. Ale mu tego kapitan usilnie bronił i pobili się byli z sobą w nocy. Przecie przezwyciężył i nie dopuścił kapitan, z łaski Bożej, że nie ścinano i nie wypadano z zamku. Die 11 februarii ten jednak bezpieczeństwa swego wynaleźli sposób, aby starszego kogo z szlachty wzięli do siebie; i tak uczynili. We wtorek posłali rano do p. Jana Korsaka podsędka nowogródzkiego, aby szedł do zamku do nich tot czask którego zastawszy na mszy rannej u OO. Jezuitów nie dali mu i dosłuchać mszy św., ale mu iść zaraz kazali; musiał nieborak non tam libenter, quam rcvcrenter4 iść zaraz. Szła z nim i szlachta, co była natenczas w Nowogródku, ale nie wszystkich do zamku puszczono, ledwie kilku z panem podsędkiem, gdzie po przywitaniu zaraz mu kazano: „Panie podsędku, ty tu z nami mąjesz być do ukazu osudarskoho"S. Wymawiał się, ale daremnie. Chciała go szlachta zastąpić, że nas 6 będzie tu za niego jednego siedziało. Nie pozwolili i na to i musiał sam pan podsędek zostawać w uczciwym rzekomo więzieniu, a to nie dla czego inszego (tak domyślano się) uczynili, jeno że w pusty zamek weszli, ani armaty, ani prochów, ani żywności nie mieli. A tak kiedy się, prawi, o nas postarać zechcą, snadno nas głodem wymorzą; teraz zaś będą mieli na podsędka respekt. Die 11 februarii uwolniwszy się Hrehory Hrehorowicz Czirykow od przysiąg powiatu Słonimskiego (dla których tam był zesłany) przyjechał po też i do Nowogródka, chcąc i zamek od wileńskich ludzi oswobodzić, ale nad nadzieję skonfundowany od Podrezowa został. Bo gdy wszedł do zamku z furyją, opadli go zaraz z hałasem wzajemnym; tamże go obnażyli ze wszystkiego, a co miał pobrawszy, za wartę i według ich mowy za karahuk' oddano. ** tfa.s// RooAezoM' r/o.sfa/ .Hf poźmz/ r/o po/jA/f/, z A/arcy poitwtc// '' /<%.? wywHffHOfU' za M/cAa/a OAacAotr/cza fpcr. „Raw/f/mA/ OAacAoMWzdH'", wyk Ra- RwA/, 4. /OJJ. 2 a/óM — a/6o. 3 /o; cza.s — aafyc/;/a<a.sy. 4 ao/i fam /fAempr, <7aam reyerfaffr — m'<? faA z ocAo/y, Jaś: z Aoa;eczaoJc<' (z r^peA/a). 3 ko aAaza o.sw/ar.sAoAo — <%? rozAaza (ky,spozy-'cy'i'J caf.sAkpo. 6 za AaraAa/ — pak ttw/f, .syraż.
279 Chowanski rozumiejąc, że Hrehory ten mianowany zabawny jeszcze przysięgami Słonimskiej szłachty, zesłał drugiego bojarzyna, Iwana Ale- ksiejewicza Ziełonowa, dla odbierania przysiąg od szlachty nowogródzkiej. Iwan przyjechawszy podobną odwagą Hrehorego chciał i z Moskwą z zamku wystraszyć, i tego Czirykowa oswobodzić. Ale skoro wjechał w zamek, taki między sobą krzyk uczynili, że strach słuchać było; i ten nic mnego nie sprawił, tylko Czirykowa uwolnił. A Aleksander Bułhak ledwie piechotą z miasta umknął do Deweryi, co przyprowadził miasto przystawa Czirykowa, odbiegłszy i koni, i rzeczy w gospodzie; co potem Moskwa do zamku pobrała. Die 14 februarii ten Zielonow kazał szlachcie wszystkiej rano zebrać się do cerkwi Hleba Borysa dla wykonania przysięgi. Ci zaś zamkowi wszystkimi siłami broniąc posyłają do szlachty, aby nie przysięgali, jeno przed nimi, grożąc, że skoro przysiągłszy przed Zielonowem będziecie z cerkwi wychodzić, tedy was zaraz ścinać będziemy. Przestraszona szlachta nie wie, co z sobą czynić, aż ubezpieczył Zielonow pod parolem, żeby się niczego nie bali, i tak poszli z nim do cerkwi. Przyszedłszy postanowiono pulpit i Ewangelią położono na nim przed carskimi drzwiami. A zatem Zielonow czytał rotę przysięgi na arkuszach dwóch pisaną i dalej w te słowa^: „Ja N. prisiahaju Bohu wsiemohuszczemu w Trójcy Światej jedynomu i osudarowi carowi i welikomu kniaziu Alekseju Michajłowiczu wsieją * Dettwa, wożę Deretrno, w/e/ycotrcA; po/eżona ok. kw aa w.scódr/ cr/ Mwo- pradko. 2 T/«waczew'e cytowanej wźe/w Jęz. óia/ora.Tkim przysiąg/.* Ja N. przysięgam Bogu wszechmogącemu w Trójcy Świętej Jedynemu i hosudarowi carowi i wielkiemu księciu Aieksemu Michajłowiczowi wszej Wiotkiej i Małej, i Białej Rusi samowładcy, i jego wiernej carycy i wietkiej księżnej Marii Iticznej, i wiernemu hosudarowr carowtczowt i wiełkiemu księciu Ałeksemu Aleksiejewiczowi. A jeżeti będę okazywać wiełkiemu hosudarowi swojemu carowi odstępstwo od swego śtubowania (o tym śłubowaniu nie będzie już w tym zapisie więcej napisano), to za to swoje kłamstwo i przestępstwo niech będę wyłączony i pozbawiony łaski Świętej Jedynej Trójcy Jednego Boga, tutaj sławionego, i niech będę napiętnowany w teraźniejszym i w przyszłym życiu, i niech będę ukarany jako Kain jeszcze i na ziemi, i niech otworzy się ziemia i pożre mię jako Datana i Abirona, i niech zaznam trądu jak Azy- jew i uduszenia Judyi i Sudimo, i śmierci Aramunu i żony jego Sampirii, i niech udział mój w tym życiu i w przyszłym będzie z bezbożnymt Jesoksyki, i niech będzie mieszkamc moje w wiecznym ogniu z diabłem szatanem i jego aniołami.
280 Wehkaja i Matyja, i Btełyja Rusi Samodcrzcu (a tu wszystkie potem wyliczono tytuły carskie), i jeho błahowiernoj carycie i welikiej kniahinie Maryi Ilicznoj, i błahowiernomu osudarowi carewiczu i welikomu knia- żiczu Alekseju Aleksejewiczu etc " Tu dodaje, że już ma cale od¬ stąpić króla polskiego, jemu nie być życzliwym, nie znosić się z nim ani przez listy, ani przez ludzie, nie ostrzegać go, wojować przeciw onemu, do postronnego wtąż (?) nie przystawać monarchy, jako to cesarza c lirze - ściańskiego ani tureckiego, ani szwedzkiego, ani francuskiego i innych, ale cale carowi być wiernym, we wszystkim poddanym (a we wszystkim wyliczanie tytułów bawiło); owo zgoła koniecznie chciał Chowanski tą przysięgą wiecznie carowi moskiewskiemu to państwo poddaństwo wprawić. Ale mów wilkowi pacierz. Na ostatku koniec przysięgi różnymi przeklętwy obwarował, aby się tego ulękłszy nie zmieniał carowi, kto przysięże. Ale i konkluzyi formaha: „A budu ja objawlafsia welikomu ossudaru swojemu caru etc. protiw obwieszczania swojeho prostupit' (w kotorym słowie ne budet w siej zapisy napisano wyżej siho) i ja za to swoje kłamstwo i prostuplenie da budu odłuczon i neproszczen od Świe- tyja odinosuszcznyja Trójcy jedynoho Boha, w sich sławihomo (?), w ny- niejszym wieke i budiszczim, zatresiu sia (?) jako Kaine jeszcze i na zemli, i da odwertotsia zemla i pożret mia jako Datana i Abirona*, i da wospokojniu (?) prokazu i Azyjewa^ i udawlenia JudyP i Sudimo, i smert Ariamunu i żeny jeho Samphiryi^, i czast moja w nyniejszim wiekie i budiszczim budet z nebożnymi JesoksykP, i żiliszcze moje da budet w wiecznym ohni z djawołom satanom i anhieły jeho". Tej przysięgi lubo sam Iwan Aleksiejewicz doglądał pilno, jednak w tumulcie szemranie słyszeć było, a wszyscy miasto przysięgi to pacierze sobie mówili albo bełhotali tylko. Na tych ciężej było, którzy przy- t DoWa / /Mó-oa, Ajwcu/f /,7/aAa. wyw/ra Aary za Aa/a przecńfAo Mo/żezzow/ „roz.sv<y/)//a s/ę zZeaaa /cA ;;oya/n/ ; otworzytMzy /łn.szezcAy pożar/a /cA" f A*s/('/,'a //czA yp/ ^). ^ Zlzy/ew, cAo&/ o C/ezg, proroAa /TAzea.sza, za /jrzewenwrUno aAaraaeyo /rą&m f A*.;/f^a &ó/ew^Aa M Z0--27?. ^ — J/^a.sza. ** ztaaawazz < S*a/oa za A/a/omt'o aAaraw/ wayA? św/erc/ą fpor. Dz/e/e ztpoUo/rA/e 3, '-"T s JesoAryA/ - /ermó; zapMaay wyAae, wożę eAoJz; o yeAwzy/ów, z A/or^w; oao/eA na/ez^e /zraeAci trAracza/ąc <żo zZem; /ta/;aaa Zpo''. ./oz. /O / //).
281 jechawszy potem osobno przysięgali, bo musieli wyrazić każde słowo w przysiędze, która się w zamku w izbie u kapitana Miny Stefanowicza Sziłowa odprawowała przed popem moskiewskim. Po przysiędze rozdawał Zielonow kartki wszystkim, dając atestacyją*, że ten i ten przysiągł, majętność jego nazywa się tak i tak etc. Brano od tej kartki po groszy 6 albo kto co dał. Tegoż dnia ostrzegał Zielonow wszystkich, aby się do Nowogródka szlachta ze wszystkim zbierała; bo kogo w domu czata zaskoczy, nie będzie folgowała. Przywiozłem tedy ja, Maskiewicz, marszałek oszmiański, żonę z dziećmi do Nowogródka i ze wszystkimi rzeczami. Pozwoliła mi pani pod- sędkowa domu swego drugiego we dworze swoim na stancyją w Nowogródku; druga zaś szlachta, gdzie kto mógł, stała. Ale kiedy już Chowanski przychodził do Nowogródka, tedy się szlachta wszystka po klasztorach mieściła: u dominikanów, u jezuitów, u czernców, u czernic, i dwór p. podsędka był wolny. Krom tego wojsko stanowiło się wszędzie, na które cały Nowogródek był mały. Ałe się jednak mieścili tak, że i po ulicach było pełno. Odniósłszy afront ten łwan Aleksiejewicz Zielonow, że mu zamku nie ustąpiła ta Moskwa, o której pisałem, że go skonfundowała, i rzucił się2 coraz nię, dając o tym wiedzieć Chowanskiemu, oznajmiając i o tym, że siostrzonek onego Hrehory Hrehorowicz Czirykow barziej jeszcze zdysgustowany został. Dla czego Chowanski posłał zaraz rotmistrza Iwana Jakowiewicza Kuszelowa z trzema rajtarskimi chorągwiami, aby tę Moskwę z zamku rugował. Ale Ihnaty Podrezow chorąży zamknąwszy zamek bronił im wejścia i lubo nie strzelał do nich, kamieńmi jednak, na bramie zamkowej stojąc, sam ciskając, spędził z mostu trzy chorągwie, naraziwszy ich niemało kamieńmi. I samego tego Kuszelowa uderzył w łeb cegłą, aż mu kość zgruchotał. Kapitan zaś, co z tym Pod- rezowem do zamku uszedł, nie chciał się w to interesować i dobrze też sobie poradził. Die 15 februarii z Kuszelowem posłał Chowanski na wojwództwo nowogródzkie Ofanasija Andrejewicza Tarchowa; i tego nie puszczono ^ < rzMc// ... — Zf&MMe we/arne.
282 do zamku, czemu i Zielonow był rad, bo się sam spodziewał być wojewodą nowogródzkiem, co go omyliło potem. Tymczasem spodziewano się co dzień Chowanskiego do Nowogródka z wojskiem, bo chciał był widzieć zamek nowogródzki. Tandem bywszy w Słonimiei i decyzją szłachty tamecznej przyjąwszy wszedł do Nowogródka w dzień św. Macieja^; że śniegi bardzo wiełkie były, nie mogli wałenk iść, ale szli czterema gościńcami, Słonimskim, deręczyńskim, bielickim i od Izwy. A jako poczęli iść we wtorek z południa, tedy dzień i noc nieprzestannie idąc nie urywkiem, aż w sobotę o południu ustanowiło się wojsko w Nowogródku. Kiedy już miał Chowanski przychodzić we śrzodę, kazano wszystkiej szlachcie potykać go za miastem. Wyprowadził tedy nas Zielonow na gościniec bielicki w niepogodę wielką, bo śnieg z deszczem cały dzień padał; wojska i wozy szły na przemiany mimo nas. Kniaź Semon Łukicz Szczerbaty, do tego od wszystkiej szlachty rzekł kilka słów pan Ludwik Pro- taszewicz4 podczaszy nowogródzki, przyjął to wdzięcznie i wzajem ubezpieczywszy łaską carską ruszył się ku Nowogródkowi. W godzinę potem i dalej nadszedł Chowanski i do tego gdy od szlachty rzekł p. Ludwik Protaszewicz kilka słów, przyjął wdzięcznie, ale już nie tak łaskawie jako polny hetman, surowie i jakoby trochę upominał szlachtę, aby wierniej już i życzliwiej aniżeli teraz służyli carowi, bo już za trzecim razem nie pokaże car takowego miłosierdzia, ale każe wszystkich ścinać i palić z gruntu. Potykało go bliżej miasto i duchowieństwo z mieszczany i tych eadem przyjął humanitateS. Między wozami pędzono stada pięknych klacz, źrzebców, wielbłądów, osłów, danieli, wieziono pawy, morskie świnki, gołębie etc., więźniów i w plon pobranych ludzi, na saniach wieziono co znaczniejszych, między inszymi panią Połubińską, starą wojewodzinę parnawską, p. pisarza polnego, z wnuczką jej panną Chaleckąć; ta na swoich saniach czterema ł .SYamm, m/a.szo w wo/. afwoyror/z/Gm aort rz<?/;ą .Szczare;. 2 23 /a/ąyo. 3 M'a/em MĆ — razem, ^romae/ą. 4 ŁaóM; /Ymarzetwcz ży/ jafzcze w r. 7673 7por. ZGTD, Zrc/iotwu /<!ar/z;- twMywskie, <7z. f, ?. 237, w 72723J. 3 eae/em /<amam2aM — z /a<7zkazc/<;. ^ 7za. łfHMez^a Zo/a -Sa/agżoH^;'-fo/a6mrL'e/, żony 7t*o/;.!faaMyo, par- aawrk;eyo fzm. 7640J, A Mae; cor^a Ea/rozyaa wyzz/a za C/ta/ecAie^o
283 końmi jechała. Za nią p. Michała Leona Obuchowicza' oskiego, prze- łomskiego starostę, pułkownika, którego pod Szłudnem- syn starszy Chowanskiego Piotr Iwanowicz Chowanski, wyprawiony na czatę, wziął. Aie go swoi odbiegli natenczas nie potykając się, tylko on z swytm dwiema chorągwiami potkał się i tak stawał dobrze, że mu wszystka Moskwa dawała dank. Tam zabił w obronie 7 r ranił kilkunastu, aż go koń zbił w śniegu z siebie, w te czasy wziął go Moskal, i to nie zaraz, aż go posieczono. Ten, poznawszy mię z daleka, na mnie zawołał; ledwieś- my sobie zdrowia powinszowali, pojechał, strzegąc się Moskwy. Prosił mię jednak, abym się z nim widział w gospodzie, alem się i o to dozwalać musiał u hetmana i o przystawek prosić, przy którym ledwie się kilka słów co sekretniejszego trafiło wyrzec, bo zaraz się przysłuchowano. A jeśliby co człowiek miał po łacinie mówić, to suspicyjak przecie się i w to musiało potrafiąc. Inszych więźniów było niemało, ale już nie w takim poszanowaniu. Wjechawszy do Nowogródka Chowanski z trąbami, bębnami etc. jechał do zamku, przed którym sam Podrezow otworzył bramę, że w sam dziedziniec wjechał. Kłaniała mu się wszystka Moskwa; a wtem i p. Korsak podsędek nowogródzki z izby swej wyszedł, o którym pytał się Chowanski, kto by to był. Powiedziano, że to ten podsudek Głowa 5, co go Podrezow wziął na wartę. Kazał mu tedy zaraz wyniść z zamku, a tego Podrezowa w tym momencie porwać kazał pod karahuł; jakoż go dwaj sołdaty wzięli za kudły mocno przy skroniach i wiedli przed Chowanskiego do dworu p. sędziego ziemskiego nowogródzkiego Jana Kierznowskiego 6, gdzie Chowanski stanął; tam go skrępowano i za wartę wzięto. ' M/c/;a/ t,eoa OAac/iOw/cz, zya 7?//pa, wo/ewody saio/eazk/epo. tfed/ap /Viez/ec- k/epo „ronwm-zefH &y/ porem t pa/kowa/k 7660 pod /dodae/a, pdz/c aigża/e z;'g ścierał z Mozkwy i /'aż za/oz/ Ay/ ra/7ary/ą, aio/Z od wo/c/i odA/eżaay, ZaAo z/c d/apo Arom/, po c/?żk/c/: /edaak razae/i w aZewoZą z/ę doziaZ. tfyzzed/ porem z w/^z/eaZa i w łiaprodg zaz/ap wzZą/ j/raża/ko^/tro ZdewzkZe" fZ. 777, z. 7d; por. ież „PaiMi^raiki OAac/iowZezdw", pdz/e /oko daZc wzicc/a do aZewoZZ podaao dzZea 27 ^ryczała 7660 r.j. 2 &/adao, ade/.sfowcze iradaa do zZdeary/ikowaaZa. 3 przyziorę — dozor, zZraż. ż zazp/cy/a — pode/rzea/e. 3 Może z roz. połowa /pozpodarz, przywódca/. * /aa 76'erzaowzkZ, por. przyp/z 7 aa z. 207.
2m Przyśłiśmy tam zaraz (bo nam tak kazano) z podarunkami do Cho- wanskiego, któremu datiśmy łańcuch złoty ważący funtów 10, rząd husarski! spory złoty, także ważący funtów 10, znowu sztukę szafirową z diamentami ważącą funtów 150. Gdyśmy mu to oddawałi, uczynił kompasyją^ nad nami, że jak to ja mam brać od was zniszczonych, gdyż wy to krew już swoję, a nie dary, mi dajecie! A jednak wziął, bo też sam kazał sobie wprzód przynieść podarunki, to jest, żebyśmy nie z gołymi rękami przychodzili; mieszczanie i Żydzi osobno przynieśli podarunki. Te dary przyjąwszy, upominał: „abyście — prawi — carowi wiernymi byli, bo za to drugą rażą nie będzie nad wami miłosierdzia. A teraz to wam deklaruję, że ciężko wam czynić nie chcąc, jutro rano odchodzę do Pskowa w Moskwę ze wszystkim wojskiem. Wy zaś, jeśli tu kędy usłyszycie o wojsku króla polskiego ałbo gdy tu napadnie na nas, chowajcie się po lasach, po błotach etc., a nie łączcie się z nimi. Mnie zaś do Pskowa dawajcie znać tot czas, a ja was pribiegnu obieregat"3. Jużeśmy tedy deklaracyi barzo byłi radzi, mianowicie że ta chmura za łaską Bożą prędko przejść miała, ałe w nocy nieszczęście przyniosło list od pana Połubińskiego pisarza połnego W. K. Lit., w którym wyzywa go, aby mu pole stawił; do tego połajał go tam w tym liście, z czego się Chowan- ski tak zattcrowaL na sobie i zaraz odmienił tę drogę do Pskowa, a na pana pisarza gotował się. Tymczasem pytał się, czemu tu niewielu szłachty? Odpowiedziełiśmy, że byłi wszyscy w gromadzie, tylko gdy Podrezow wziął nam podsędka na wartę, ułękłi się wszyscy i pozjeżdżali do zamków; kazał sobie o to czołobitkę podać do Podrezowa, to jest suptikę, którą skoro podano, kazał go obnażonego do pasa wodzić dwakroć po rynku tam i sam. knutami okrutnie bić, aż krwią spłynął. Die 27 februarii. Póki był Chowanski w Nowogródku, Moskwa fanty'' różne tanio przedawała, bo co się stało zł 10, to za złoty i taniej dostał. Płótna cienkiego sztukę za orta^ i taniej dostać można było, a za kwartę 1 rz%<? /wMryA:; — ayrzgź, Mory. 2 AoMp&sy/g — msp<%c.zMc;'e, /;7ow. 3 fo/ cztM, a y'a was ynMągaa otafraya? — /;a/yc/;wia^f, a y'a ya-zy&gf/f was oc/a a/aać. 4 zaAercwa/ — zmar/Ma?. s yan;y — zamw. 6 or? — 1/4 ?a/ara.
283 gorzałki sam prosząc oddał. Mnie, Maskiewiczowi, marszałkowi oszmiań- skiemu, trafiło się officium* wiełkie in quarto w srebro oprawne i drugą białogłowską księgę nazwaną „Szafarnia duchowna"^ za trzy kwarty prostej gorzałki kupić; ałe natenczas prosta gorzałka po złotemu płaciła się, aquavita3 po dwa, którą oni nazywali dykowinną^ gorzałką ałbo winem, bo zgoła oni cokolwiek zalecają, nazywają dykowinnym. W mieście najmniejszemu nie uczyniono krzywdy, ałe kogo zdybano w domu na wsi, tego obrano ze wszystkiego i przypieczono. Jednak na mił 2 nie chodziły czaty dla żywności sobie i komom, a musieliśmy jednak załogi do domów posyłać, biorąc to u wielkiego, to u połnego hetmana. Połny hetman stał w plebanii, któremu także województwo dało różę rubinową, ałbo raczej węzeł, i maneleS złote. Kosztowało to 300. Trafiło się, że połny hetman przyjechał do Chowanskiego gospody. Skoro do izby wszedł (bo u nich potykać na podwórzu jeden drugiego nie jest zwyczaj), począł się żegnać przed obrazami, których pełno było nastawiano, potem Chowanskiemu z daleka kłaniać się do samej ziemi począł, uczyniwszy mu pokłonów 6 etc. stanął. Aż też Chowanski wzajem tyleż mu odbił pokłonów do ziemi także, a zszedłszy się z sobą pocałowali się z sobą i swoje konferencyje miełi. Przed odejściem z Nowogródka dwiema dniami wyprawił z skarbami na Ruś wozów, tak twierdzono, 15000, przy których i dział prowadzono na 100 sztuk, posłał sobie z dziesiątek, w zamku nowogródzkim 16 zostawiwszy; niewolników niektórych, jako to pana Obuchowicza i inszych znaczniejszych, posłał do stolicy, a panią wojewodzinę parnawską i niektórych więźniów nie tak znacznych w nowogródzkim zamku zostawił i wojewodę Ofanasija Andrejewicza Tarchowa zostawił przy kapitanie wiłeńskim Minie i przy drugim kapitanie, synu wojewody, Maksymie Tarchowu. ' "'HKlcfMo, o Jaką ksłąźkg ckodzł. - ,..S'zo/arała ckrokow docńowaycń" — dz/e/o a^cc/yczac Pawła z 76'za.s'ayzza ycł Pawła ,Saap)łrłaaa(za:. 7646). Od końca Jt*P7 w. cło r. 7634 ao7a/e Mc 6 zaanycł; wydań. Ozłcło /o łłczy poaad 700 sfroa. Zawłera łałędzy łaayaa złdór mcd/Ow ł roza;yjłań aatwż- ayck (por. &?r. ZZP7/7 703-70PJ. ^ aąwa^łła — poprawałe.' aąaa W/ae, (/'. wódka. 4 dłkowłH7;ą/a (z ro^J — rzadka, orołdłwa. 3 a;a/;cłc — kraamłffy.
286 Die 29 februarii sam Chowanski przeciwko p. Połubmskiemu wyprawił się z Nowogródka i wyszedł w niedzielę przed zachodem słońca, a jako zwykł pośpiechem narabiać, tak też i natenczas uczynił, bo o jedną noc w Deręczyniei stanął, we wsi pana pisarza polnego, wszędzie pałąc i chłopów grabiąc, którego zaskoczył nad Bugiem rzeką. Ale nierówną sobie widząc siłę pan pisarz ustąpił za Bug; rzeka też o jedną noc puściła, zaczem i Chowanski nazad powrócił bardzo zalterowany, że się przetłukł darmo, czym zirytowany szedł prosto pod fortecę w nowogródzkie województwo, tubo nie miał tej woli, a to też i województwo całe, i insze powiaty zgubiło. Die 4 martii, skoro się uciszyło po odjeździe Chowanskiego z wojskiem (którego kładziono w Nowogródku 30000), odesłałem do domu dzieci z rzeczami, mając tam zamkową załogę sołdata Romana Famina. Ałe tejże nocy napadłszy z Nieświeża^ ziemianin i rotmistrz nieświeski Zdanowicz w kiłkadziesiąt koni wziął tego załogę, o któregom mało nie zażył wielkiej trudności. Wrócono mi go, bo się nie zapomogłi od niego, ale ażem sam musiał dla niego jeździć i potemem i z żoną do niego odjechał. Uroił coś był sobie wojewoda nowogródzki z kapitanem, że kazał szlachcie po pięciu koleją przy sobie mieszkać w Nowogródku przez niedziel dwie. Niedługo tego było, ledwie się trzy koleje obeszły, bo musieli wszyscy w Nowogródku mieszkać, gdyż już Chowanski podstąpił pod Lachowice^. Ałe nim się powrócił nazad Chowanski z Podłasia, niemało szlachty z zamków poprzyjeżdżało i przysięgali w Nowogródku przed wojewodą z zamku, i hramoty brali. Ale się oszukali niebożęta, bo tego żałowali. Gdy więc Moskwa poczęła plądrować w województwie, łudzić męczyć, dwory i wsie palić, a już nie było jako nazad, chyba fortelem namówiwszy się z zamkowymi, „żeby go najechawszy jako zdrajcę krółewskiego wzięli"; bo szło wszystkim o gardło, kto by choć jeden zmienił^. Jakoż wychodząc z Nowogródka Chowanski, gdy żegnał szlachtę, powtórzył ad intcnde (?), i Dereczya, naaMeczAo oA. 22 U;: o<r/ ó/oaiaao. z Mewiej, rfzyi/fnc/a 7?af/zńw'//6łf oA. 96 Aai no yiA/. racA. oi/ MabAa A/a/o< loA/eyo. 3 Łaf/iowicf, m/e/icowcud M/brrrf/Aoifaaa w iwy. aoiso^rócłzA/ai, 226 Aai aa y/4. ttwA. t%/?;a. -* zaaem/ — z&ai/zi7.
ł 287 mówiąc: „Otóż, panowie szlachta, ukrepłaju was, sztobystie prawo os- sudaru służili, z Połubińskim i inszymi królewskimi ludźmi nie łuczdiś, da koho z was prisiahlych, chot' odnoho, pojmaju na boju z Połubińskim, wsio województwo wyścinaju i wypału"!. Formalia hramoty każdemu danej przysięgłemu: „Leta siedemtysiacz sto siedemdziesiąt osmoho, miesiacza N., dnia N. Po osudarowu carowu i wielikoho kniazia Alekseja Michajłowicza wsieją Welikaja i Małyja, i Biełyja Rusi samoderzca ukazu. Odpuszczen Nowogrodko (?) nowogrod- zkoho województwa szlachticz N. w mąjetnost' swoju N. z siołami i dworami, osudarowym wsiakich czinowsłużiwym ludjom. I two (?) szlachti- cza nebit i nehrabit' i w połon neimat', da i żeny jeho, i ditej, i majetnost! nełocz (?) i nikakoj szkody neczinit', potomu szto won osudarowi Krost całował, a na jeho welikoho osudara wsiakije zapasy chlebnyje kołowił. Ktoj pamiati Ofanasij Andrejewicz Tarchow pieczat swoju priłożył"2. Ubezpieczony tym doczesnym pokojem najprzód wyjechał z łacho- wickiej fortecy pan Trojan Wojniłowicz wojski nowogródzki, a najbardziej dlatego, że mu Moskwa powykopywała siła rzeczy w Boryszynie, w jego majętności, mianowicie czeładź Fiodora Komiłowicza Bekłemiszczowa pułkownika, która w Nowogródku zostawała, a przyjechawszy do Nowogródka wykonał w izbie kapitańskiej przed popem moskiewskim przysięgę. Po przysiędze jechał wojewoda z kapitanem i z nami kiłku szlachty do gospody tego pułkownika na żydowską ulicę, gdzie przyjechawszy kazał piwnicę odbić, którą sygnetem przedtem zapieczętował; gdy się o rze- ' 77Hmncze/H<? /eks/M pożepumua.' Otóż, panowie szlachta, utwierdzam was, żebyście sprawiediiwie Panu służyii i nic łączyli się z Połubińskim i innymi królewskimi ludźmi, a jeżeli kogoś z was przysięgłych, chociaż jednego, pojmę w boju z Połubińskim, to cale województwo wytnę i wypalę. 2 Roku siedem tysięcy sto siedemdziesiąt ósmego [(/'. weliny ery tuzontywkie/, 60 iwi/Zup rzynukiey óy/ M rok 7660—przyp. md/, rt. S.] miesiąca N.,dnia N. Na mocy rozporządzenia hosudara cara i wielkiego księcia Aleksego Michajłowicza wszej Wielkiej i Małej, i Białej Rusi Samowładcy. Odpuszczony został [w Nowogródku (?)] szlachcic województwa nowogródzkiego N. w majętność swoją N. z siołami i dworami wobec urzędników hosudarowych wszelkich stopni. I tego szlachcica nie zabijać i nie grabić, i nie brać w niewolę, także i żony jego, i dzieci, i majętności nie grabić i nie czynić żadnej szkody, ponieważ on hosudarowi krzyż całował i przyrzekał wielkiemu hosudarowi wszelkie zapasy chlebowe. Na tę pamiątkę Atanazy Andrejewicz Tarchow przyłożył swą pieczęć.
288 czach dowiedział, zaraz kapitana z p. podsędkiem Korsakiem posłał, aby rzeczy wynosili do sieni, a sam wojewoda ani do izby szedł, ani inszym kazał dla potwarzy, o którą Moskwie nietrudno. Ale raczej na podwórze w 6 worach wyniesiono, rewidowano i spisywano, między którymi co lepszych już nie było: jako gotowych tatarów 3000, kanaków diamentowych, łańcuchów złotych, pereł więcej kop sta etc. Jednak szat samych pięknych aksamitnych wiełe było, materyi w sztukach, pałaszów oprawnych, rządzików kilka, zgoła rachował sobie p. wojski szkody na 15000. Te rzeczy znowu spisano, w też wory włożono i do zamku powieziono, a tam włożywszy w skrzynię wiełką zamknięto i zapieczętowano, dając tę racyję wojewoda, że „ja — prawi — tobie nie mogę tego wydać bez ukazu welilcoho bojaryna". Widząc pan wojski, że nic nie wskóra, idzie do hetmana pod Lachowice i tam zwąchał, że nie dojdzie swoich rzeczy, bo ten pułkownik dawał tę racyją, że te rzeczy jeszcze nie u przysięgłego wzięte, ate u zmiennika^ gdy jeszcze był w zamku. Dopiero myśłeć począł, jakoby się znowu do zamku łachowickiego werwać, i znałazł ten sposób. Nie odmawiał Chowanskiemu, gdy go na rozhowor^ pod zamek z Stefanem Brzuchańskim [sędzią] grodzkim nowogródzkim^ posłał i tam jakąś kartkę podrzucił, prosząc, aby go jako zdrajcę wzięto. Wyszli z zamku na roz- howor, w którym kazał Chowanski na dcdycyją** namawiać oblężeńców, grożąc im, jeśli na to nie pozwolą; którym wzięto zaraz pana wojskiego, dając racyją, że ten zdrajca nasz bywał w radach naszych, wiadom fortecy etc. Brzuchańskiego nie brano, bo ten nie był u nas w zamku. Uszła to pierwsza sztuka, że i Chowanski tak rozumiał, że go gwałtem wzięto. Tymże sposobem i Jan Charlińskis podwojewodzi nowogródzki postąpił; wyjechawszy dobrowolnie z nieświeskiego zamku przysiągł na Chowanskiego, załóg nabrał i na się, i na Ostrówki^, dawszy mu podarki, w domu pozasiewał na wiosnę. A miał przy sobie jakiegoś Gory- i M zaaena/Aa — a zdza/cy. z roz/awar — rozwowa. 3 Fł-ałydo/MdoZaae /MM?ać /do/ayczaazB/zacAaaAAóa, pcdA^dA/pa?.s/oaa?;AAaH,'/)o<'. A. 2J7. 4 aa dedycy/% — aa poddaaa? ^ ./aa CAar/aMAf /;. Foacza, -sya .S'zya:oaa As. //aaay /Moz/czaaA/, w /<HP /otyczy / ^odwoyetyodz/ aotyoyrddzA/. tf /<%P yodp/za/ z wo/. aowo^rodzA/f^o e/fAc/r Ad;/a Af/c/;a/a //7oa. // ^ OznotyA/, dty/o wj/e oAoA .s/oń/e aad azoAą t/.?z^ w /ioty. aotyoyddzAaa, przy g-oA/aca z? ^aoty/a do Ataa.
289 szewskiego' przedawczyka do Moskwy, co mu się krewnym odzywał, i z tym konszachty jakieś miewał. 1 mało to jego ciekawość nie wprawiał w złą tonią, aż posłałci go do Nieświeża prosząc, aby go najechawszy wzięli; tak też i uczyniłi. Ałe skoro go wzięto, dopieroż wszystkiej szłachcie pi- skorz2. Krzyknęła Moskwa wszystka: „Ot zmienniki wsie, wsiech wyrubit' treba"k Ate Pan Bóg miłosierny jeszcze zatrzymał ten miecz cudownym sposobem. Jednak już kazano wszystkie dwory krom samego Nowogródka rabować i pałić. I tak było. My tu w radę, co czynić? A że munera placamĄ posłaliśmy z podarunkiem do Chowanskiego prosząc o miłosierdzie, bo za jednego nie powinniśmy cierpieć, a do tego dobre my swoje rzeczy twierdząc, zapewne że się i Chowanskiemu gwałt dział od nieświeskich ludzi. Ledwieśmy to uchodziłi, a jednak już od palenia i rabowania, i męczenia iudzi nie mógł sam Chowanski powściągnąć wojska. Drudzy to widząc wszyscy zostać musieii, co z fortec przyjeżdżałi do Nowogródka. Ci zaś, co w Mirze5 byli. blisko byli Nieświeża, także za zmowną inwazyją Samuela Oskierki^ sędziego ziemskiego mozyrskiego, pułkownika J.K.Mci, wemknęlt się do Nieświeża, jako to p. Albrycht Mierzejewski? podczaszy lidzki, ojczym mój, z panią matką moją, i pan Stefan Protaszcwicz" etc ł to jakoś, chwała Bogu, uszło. Ja, Maskiewicz, marszałek oszmiański, z żoną i dziećmi przy panu Aleksandrze Szwiejkowskim^ we wsi Lu- ' GoryzzetrzA;;, M/źey a;'e zaaay. Goryzzowzey aa'e/; zwoje p;'e/ezze w z/era; c;oc/;a- aowzB/e/. Być /aoże a;'e%76rzy z a;'c/; zotv{a/rowa/;' aa ZaOfp /Boa. B7 296J. 2 7/. a/eAezp/ecze/izrwo, /a7';/a. 3 o/ zra/ea/aAr; wz/e, wz;oc/; wyra6/7 7re6a — wzzyzcy o6/;a/a;'cy, wzzyzr/r/e/; tryc/qe r/zeOa. ** aaa/era p/acaa7 — r/ary azpoAra/a/7? fprze/'e^7;ywa/'ąj. 3 Ma', z7aroży7ae aa'az7eczA:o /aa? rzeArp M/raaArą fprawy r/op/yw Uszyj w pow. ao- n'opro7/zA;7a. 6 Baa;ar/ OzAr/erAra w roAra 7622 wyz7(?p;</e JaA:o poT/z^T/e/r /aozyr^A;;'. By/ a/a; Jezzcze w r. /(W, w 7667 Jaż z^dz/a /aczyrzAa. ty /a7ae/; 7660—7666 7y7a/owa/ z/g pa/A;owa;A:;'ea; ./BMe/. Źy/ Jezzcze u' aaara 7669 r. Bor. Jepo /;.s7y w /<G/)0 ^rc/;. 7/or/z., Jz. B. 7. 246. ar 77072. ? zf/ńree/a M/erze/ewzA;;', oyczya; Bopaz/awa, po;/czazzy /MzA:/ Jaż w r. 7666. Bor. IB.s'7(?p. 3 B/e/aa Bro/azzesr/cz, poz/ać 67;'że/ a;'e z;;a;)a. " ^/eArza/a/er Bzw/e/BowzA:/, zzwap/er Bopr/z/atra MazA;;'ew/cza, za;, w 7697 r. 7V;'eza6;'7owz^;' w ztroaa Dz/e/aaAra por/ r/;a'e;a 20 z;'erpa;'a ;aa;'rźc;7 ;;az7rpay'ącą wz;a;aaA;r Tamietniki S. i U. Mnskit-wifzó"' lił
290 bicz i zostając patrzałem na rzeczy i lubośmy mogli wyjść za Niemen, biedy nie chcieliśmy brać na dusze nasze braci wszystkiej, ale kiedy by (bo strzeż Boże) miało z nimi co od Moskwy stać się, jużbyśmy o sobie poradzili. Wracam się do porządku mego według dni i czasów. Die 20 martii przed przyjściem Chowanskiego pod Lachowice ruszyli się pp. komisarze nasi litewscy na komisyją p. starosty żmudzkiego, p. marszałek, p. referendarz i p. Sarbiejewski^ starosta grabowiecki, kasztelan miński, z których jeden p. starosta żmudzki jadąc serweckim gościńcem był u mnie, Maskiewicza, marszałka oszmiańskiego, na obiedzie w Serweczu, a na noc do Mira pojechał. W sobotę tegoż dnia jechał z p. Tomaszem Zyżemskimh łedwie ich też z tego Siełca wykurształ Chowanski, że się na tę farbowaną wy brat i komisyją, bo też i ta komisyją nie dta traktatów z Moskwą, jako dla zatrzymania zawziętości moskiewskiej na sejmie uchwalona była, aby nieprzyjaciel ubezpieczony komisyją i traktatami nie następował tak barzo na państwo. Ale przecie diabeł Chowanskiego podmógł, bo on nic patrząc na ko- misyją — będzieli atbo nie? — wojował państwo nasze jako mogąc. Jakoż domyślał się po części, że łubo już i komisarze jechałi na komisyją, że to simulata fronte^ czyniono, i ile razy komisarze pisali do niego, że nic możemy zaczynać żadną miarą komisyi, aż przestaniesz krew braci naszej przelewać, zawsze jednym odbywał responsem: „wojna wojnoju, kom- missyja kommissyjeju"5. Jednak nie kleiła się jakoś ta komisyją i samo przez się, bo skoro się komisarze zjechali z obu stron, zaraz moskiewski komisarz umarł, bez którego Moskwa nie chciała zaczynać komisyi, aż do cara po inszego „fepa <r//a'a p. /f/cAzaaf/ar .SzwyAatwA/ w Da/aaaauuzczyźata Acz r/ytpozycy; /aMaaiaa/w aHzera:e f/aAaaai źy wata rwapo, a zya j*epa DawA/ ^zwyAaw.sA/ w azAar/a/ae szaty a/aaw.szy .Mg żatoAg aatprawtat" frApa Z?.M, ar 977). i AaAcz, aaaMeczAa w paw. aawap;'6AzA/ai aa tra.ste ^zezaryy — Da/atycza, $/yaaa )aAa a.śraAaA artaiazaa/ aa z/aaa' AtawaAta/ aa prza/a/ate A*M7 / A*M77 w. 7'ata) zaa<)i/a wata Mg też t/raAarata at/aaaAa. czasta wayay 7669—7660 zatazczaae fw wya/. 7'aa/aa'r- aAtepa—AaAtc). 7 Aaata/aw .SartaewgAt, wa/awat/a aiazatwacA/ f7660—7666), .starasta prańawtacAt t AarytatcA/, Ora/ rattzaay paaty Macte/a 77Vtay. A777 279 Źyc/t/. TM/ 276). 3 Taiaa.sz Zyzgm.sA/, 6/;'że/ ate zaaay. ^ Mma/ata /raata — z za;y.s'/aaq twarzy, a/ta zaiy/aata. 3 wayaa wa/aa/a, Aaaaa/^y/a Aataa!!My)e)a — wa/aa wa/aą, a Aatata/a Aaaas/a-
291 posłali na jego miejsce: bo u nich najmniejszej rzeczy bez carskiej wiadomości czynić nie wołno. Zaszła i druga trudność, że Chmiełniczenko' Kozak, co się przy moskiewskim wojsku więzał, chciał koniecznie, aby i jego komisarze zasiadałi do traktowania. Na co nasi komisarze żadną miarą pozwołić nie chciełi, mówiąc, że to chłop króła pana naszego nie należy do tego j my z naszymi chłopami obok zasiadać nie chcemy. Strony czego posłali oni do cara, a nasi do króła jmci. Trzecia remora^ komisyi, że Chowanski nie chciał abstinere ab arnns\ jakom wyżej pisał, i o tym nasi posłali do króła oznajmując, ałe to na zwłokę czyniłi. Przyszła w niedzieł kilka wiadomość, że kazano rzekomo zaczynać komisyją, ałe Moskwa, która zwykła zawsze odbitym gwałtem narabiać**, zwąchawszy, że to na zwłokę czyniono, wzajem też nałeźłi przyczynkę, że po coś do cara posłałi, na którą wiadomość czekając i aż za wróceniem się tego posłańca mieli komisyją zacząć. Tym zaś czasem krół jmć z Szwedem pacta zawarłszy $ zebrał się na Moskałę, do czego ustawicznie wiódł go han tatarski, prosząc, aby żadnym sposobem nie godził się z Moskałem, ałias^ miał go odstąpić i swoje nań siły obrócić przy Kozakach. Prosiłem też u siebie pana starosty żmudzkiego, aby za mną napisał do Chowanskiego, bo się sobie krewnymi liczyli, że i ten, i ów z księżny Koreckiej urodził się, i dłatego wiele sobie ważył Chowanski pana starostę, tak twierdząc, że nie ma Litwa człowieka nadeń. Pisał z łaski swej do Chowanskiego za mną wstawiając się jako za sługą swoim, ałe nie przyszło oddać tego listu, boby też i to nie pomogło. Die 23 martii wróciwszy się Chowanski z Podlasia, podstąpił pod Lachowice z wojskiem we wtorek po Kwietnej Niedzieli?. Tegoż dnia p. Aleksander Szwiejkowski szwagier mój był u mnie, przyjechawszy z słuckiej fortecy z żoną przed niedzieł dwiema, nie dowierzając dosiadać w domu, * żarzy CłaMłalntckł, yyn Tłokcłowa, zwany też nte/ecłnokrotałe „CkaMełarczenko". 2 remora — zwłoka. 3 ałuttnere ań orany — zrezygnować, o&yźć oż Aron/, t/. przeytoć wałczyć. 3 oc/k/tyn; ywołtem nnr/rołnć — wyraźemc nłe/oywe. 3 7). poko/ ołłwrkł. Traktory pokojowe trwały ocł 23 marca cło 4 maja. 3 ołów— w przeciwnym razte. 3 7). 23 marca.
292 lubo przysiągł jako i drudzy Moskwie, ałe się wybrał do Nowogródka, chcąc Wsiełub', majętności teścia swego, p. Tomasza Gibła, od wojewody nowogródzkiego otrzymać, mianując ją już swoją majętnością, a twierdząc. że w posagu mu oddana, ałe ją przed niedziel kiłku Jerzy Piotrowski^, nasz obywatel, starościc mścisławski, uprosił był sobie u wojewody Ofa- nasija Andrejewicza Tarchowa urzędem, z której łedwie trzydziestą część oddał do zamku zboża, a sobie wszystko skorzyścił. Naradziwszy się potem umyśłił do Chowanskiego pod Lachowice jechać i od niego na wsie mieć hramatę raczej, a nie od wojewody, który od tegoż dependebat^ Chowanskiego, mając do tego okazyją, że pan podsędek nasz nowogródzki tamże do Chowanskiego od braci, z którym i ja z listem pana starosty żmudzkie- go jechałem. Nazajutrz tedy jachałiśmy do Wałówki"*, a tameśmy się z p. Janem Korsakiem podsędkiem nowogrodzkim zjechałi. A że panu szwagrowi żal było konia rumaka jego gniadego (za którego dawano mu fłor. 600) turbować, zostawił go u p. Markiewicza w SzczonowieA u niegoż pożyczywszy szłapaczka. Aż tejże nocy czata napadłszy moskiewska zrabowała Markiewicza i tego rumaka przy inszych rzeczach wzięła. Żona zaś moja z panią szwagrowąó dowiedziawszy się we wtorek, że koło Horodyszcza'? przeszłej nocy zrabowała też czata moskiewska szłachtę, tegoż dnia wyjechała do Nowogródka ze wszystkim, niektóre jednak rzeczy pozakopy- wawszy w domu w ziemię; gdzie nie wszystko doczekało — więcej szatan pobrał. W Nowogródku w kłasztorze dominikanów uprosiwszy stanęły, gdzie i długo mieszkać musiały, a gdyby tego dnia nie wyjechały, byłoby to i w Serweczu od tej czaty nastąpiło, co Markiewiczowi w Szczonowie. Die 26 martii jechałiśmy tedy z Wałówki na ProzapówS pod Lachowice, a tameśmy stanęli w Wiełki Piątek**. Rano w godzin kitka dał nam ' tLszo/zzA, zzzzasZezrzAo or/Azy/o oz/ 7/owoyzdz/Azz o /7 Azzz. z Zorzy PzoZrotwAz, syzz 77reAozoyo Azzzzzs/zzttzz, .s/c/zzzAzz zzoHoyzdz/z Azz^yo ^ oz/ Zoyoż zAyzzozr/oAzzZ — oz/ Zzyzzz Ay/ zzzn'z.s/y. 4 ttzz/dirAzz, zzzzorZoz'zAo waz/ zzoAzy /ydwz/z? //owy z/o/z/yw Aotroczz;/, oA. /A Aza oz/ 7Vowoyzdz/Azz. s &z'zoz;owo, wzoA z Jó/wozA oA. 2</ Azz; oz/ A/owzzyzzżz/Azz. << 7/. żozzy yt/z'Aizzz;z/rzz ^zwzo/AowrAzoyo. i //ozoz/y.szzzo, zzzzzzrZozzAo w /zow. zzowoyzdz/zAzaz. s Pzozzz/zdw, Pzzczzz/zdw, Pzzzzzzpzztro /zzA Pozrzo/zotro, zzzzzzrZoz-zAo oA. 20 Azzz oz/ /Vo- woyzdz/Azz tP z-oAzz 7770 yezzz*ze w/o^zzoAć zoz/zzzzy 7Coz'^aAow. 'J 7/. 26 zzzzzzca.
293 audiencyją Chowanski, obiecując rzekomo bezpieczeństwo wszelkie nam sztachcie i ^zerni. a coraz jednak upomina, aby carowi nie zmieniali^ grożąc zniszczeniem i gardłem. A że Fiodor Korniłowicz Bektemiszczew pułkownik jako osiągnął rzeczy pana wojskiego nowogródzkiego, tak żadną miarą nie chcąc ich opuścić, a rozgniewawszy się na wojewodę nowogródzkiego Ofanasija Andrejewicza Tarchowa o rewizyją tych rzeczy, jakom pierwej pisał, oskarżył go do wiełkiego bojarzyna Chowanskiego i sprawił to, że go Chowanski z województwa zrzucił, naznaczywszy inszego Pawła Mitrofano- wicza Gołeniszczewa Kutuzowa. Zaczem na tejże audiencyi zaraz nam komendował tego nowego wojewodę i sam mu napisał swoją ręką hramatę na województwo. Nie ekspedyjował nas tego dnia, aż nazajutrz rano, t to natenczas, kiedyśmy z p. Korsakiem podsędkiem nowogródzkim dah podarunek sztuczkę rubinową, bo też nam pilno było do Nowogródka na Wiełkanoc, a bez podarunku nie bylibyśmy espedyjowani. Załogi dawać z obozu żadną miarą nie chciał; chyba kto dał co znacznego w podarunku — owo zgoła naród jest strasznie łakomy i chciwy. Wpół do południa wyjechaliśmy z obozu z nowym wojewodą,jam stę w mił dwie rozjechał z nimi od obozu (bo mi do domu trzeba było wy- boczyć) wziąwszy z sobą konwój synowca wojewody Fiodora Gołeniszczewa. Jechał i pan Ałeksy Szwiejkowski ze mną niewiele zabawiwszy w domu, nocąśmy do Nowogródka jechali na Jutrznią Wielkanocną, na którą ledwieśmy tam trafili. Die 28 martii w samą Wielkanoc nad wieczór przyjechał wojewoda na województwo nowogródzkie, potykaliśmy go, choć w małej gromadzie, stary jednak wojewoda nie potykał go. Skoro do zamku wjechał, przywitawszy się z starym wojewodą pocałowali się według zwyczaju, choć nie z szczerego serca. Przyjął go wojewoda stary do izby, gdzie na stole nakrytym stała gorzałka, piwo, chleb i sól etc., wypiwszy po czarce i drugiej gorzałki rozeszliśmy się. Die 29 martii nazajutrz jeden drugiemu dawał zamek i cały dzień nie puszczali nikogo do,niego. I tego zaraz dnia wyprowadził się dawny wojewoda. ' rowu; o/f znaeM/a/; ;<;c zr/rar/zo/; cara.
294 We wtorek rano Goleniszczew przyszedł do antecesora' swego stojącego w gospodzie Krukowskiego złotnika w rynku, dokądem się i ja z panem Szwiejkowskim zapuścił; ałe nas zaraz Dworecki Chowanskiego jakiś Donis zagabnął w rynku, pytając, jeżeli mamy jakie pałuby2 do przedania, pod " osudarską, a był to instrument mieszczan nowogródzkich. Odpowiedzieliśmy, że nie mamy, i samiśmy poszli. A on tymczasem do klasztoru przyszedłszy, począł brać wozy, dano nam znać. My to wojewodzie opowiadamy mówiąc, że nam krzywda dzieje się. Posłał był wojewoda, aby dał pokój Dworecki, ale skoro się z nim obaczył, zniósł się diabeł z poganinem. Szedł tedy sam wojewoda z kapitanem i inszą Moskwą do klasztoru oo. dominikanów. Obaczywszy wozy, począł w dobry sposób prosić, abyśmy po jednym pałubie carowi, to jest pod jego każnci podarowali: obiecując jako nadgrodzić. Co musieliśmy non tam łibenter. quam reverenter4 uczynić, to i dać po jednym pałubie. Samegośmy na wódkę prosili do złożenia swego. Pijąc gorzałkę ofiarował się nam te pałuby nadgrodzić, obiecując p. SzwiejkowskicmuWsiełub, teścia jego majętności, a mnie Ostaszyn p. Jana Szwiejkowskiego szwagra mego, a o który (chcąc go od inkwizycyi moskiewskiej ochronić) samem prosił wojewody, i kazał nam zaraz iść z sobą do zamku. Przynieśłi też szatani Jerzego Piotrowskiego pijanego, z którym p. Ałeksy Szwiejkowski zamówił sięS o wsie spustoszone. O co, że już całe z Moskwą i poznał się, i nadrabiał, podpadł kapitana^ i wojewodę, dawszy im podarunek. W tę tedy nadzieję grzeszył, bo mu się był upodobał bardzo Wsielub i nie chciał go ustąpić. Zaraz tedy rzekł, że„ty, panie Szwiejkowski. jesteś zdrajcą carowi jmci, bo znosisz się z słucką fortecą, a to i teraześ list z Słucka przysłany przywiózł i oddano mi go". Co jako żywo nie było. bo mu kto inszy przywiózł i kto inszy oddał ten łist od księdza płebana wsiełubskiego,w którym prosi za kościołem i płebanią swoją. To skoro usłyszał wojewoda, zaraz kazał nam wszystkim ustąpić z izby, mówiąc. *' Rrak wyrazu w iryd. Fadydr.sk/cpo. * anlecerora — poprzednika. ^ pa/ady — (* *z rc.s.) okrycie, zns/onj', /a/ny zapowie rzeczy. ^ pod yryo kaźne — d/a skartia. 4 non lam /ićenler, gnam rererenlcr — nie rak z c/icci, yak z /ęka fmnea). s zaniOHiY 3i(? — przymowd .s/y, pok/ded .się. ' padoad/ kapilana padpad/, może n* znaczenia „zyrka/" rodie ćprzycky/nożćY.
295 że osudarskie dzieło! zaszło, a jeno Piotrowski i p. Szwiejkowski został, i Moskwa. Po tej inkwizycyi w godzinę dano na karahuł p. Szwiejkowskiego do izby sołdackiej, a nikomu z nim mówić ani widzieć się nie pozwolono. A zatem zaraz kapitan Mina Stefanowicz Sziłow wsiadłszy na koń jechał z poddiaczym, to jest z pisarczykiem, Mitlientejem spisywać do klasztoru rzeczy pana Szwiejkowskiego. Ja to zrozumiawszy w skok za nim, bom w jednej izbie w refektarzu stał z p. Szwiejkowskim. Zaraz tedy pytał się 0 skrzyniach p. Szwiejkowskiego. Sama jejmość, lubo strwożona, ukazała skrzynię. Kazał ją otworzyć kapitan, a otworzywszy rzeczy wszystkie wybierając kazał spisywać poddiaczemu. Po rewizyi skrzyń p. Szwiejkowskiego począł i moje skrzynie otwierać, a gdym mu powiadał, że to są moje, na to nie dbał, ale kazał koniecznie otworzyć i za jedno wszystkie rzeczy spisywano. Jednak co od srebra 1 co specjalniejszego obaczył, to do kieszeni albo niżej z tern. Jako p. Szwiej- kowskiemu wziął łyżek srebrnych sześć, króciczkę w heban oprawną bardzo piękną i mnie, Maskiewiczowi. marszałkowi oszmiańskiemu, obuch oprawny złocisty. Pospisowawszy wszystkie rzeczy i w najmniejszej skrzyneczce kazał pownosić do innej celi, zapieczętowawszy onę, gdzie warta dzień i noc u drzwi leżała moskiewska. Nie dość na tym, mając strzelbę wszystką moją i p. Szwiejkowskiego, spisawszy, tamże w celi zamknął. Potem korne spisywał. A w jednej stajni nasze wszystkie konie stały, nic nie uważając, wszystkie zapisował, i p. Szwiejkowskiego, i moje, i p. Kuszlańca^, i p. Jędrzeja Sosnowskiego etc. Po spisaniu onych wszystkie pobrano do zamku, o które gdym wojewody prosił powiadając, żem nic nie winien, okrzyknął mię grożąc mi, że i ty tego spodziewaj się co Szwiejkowski. bo ty jeho szurin3, to i ty taki zmiennik jako i on. Zaczem już był począł wołać na wartę, aby mię wzięła, a zatem przyszło Moskwy z dziesiątek i ci mu przerwali swoją jakąś potrzebną fantazyją, a jam też już nie czekał więcej odrzekłszy się i koni. Przyjdę do gospody, alić już i pałuby wszystkie z rzeczami pobrano, w których drobiazgów na kilkadziesiąt złotych było. 1 OMa/arsk/c </z/e/o — paask/c, ?a<a/ carska rzecz i sprawa/. - Kasz/aa/cc, z z/eaa s/oa<aMk/ą/, Mżą/ rac zaaay. 3 M ?y yąko szar/a — M /y Jcpo sztfap/er.
290 Już się i sprawował p. Szwiejkowski, a przecie oczy mydlono. Interim' jednak wszystkich szukano sposobów, jakoby mieć nań dowód jakikolwiek na zdradę. Między rzeczami inszymi wziął kapitan szkatułę p. Szwicjkowskicgo, spodziewając się w niej listy jakie znaleźć znaszając się z fortecami. U mojej też żony także skrzyneczkę wziął małą, w której ona listy ode mnie. bo i najmniejszą kartkę chowała od łat 6, a że tych listów siła było, tym ochotniej wzięli. Czytali to lam u siebie z tydzień, ale nie znalazłszy nic takowego, oddali mi te listy, a szkatułka przepadła, bo też nieszpetna była. moskiewskim kamieniem dartym na kształt szkła obita, pomalowana pod spodem. A lubo nie mieli dowodów na p. Szwiejkowskicgo. to go jednak straszyłi, że cię będą męczyć i w ostatku stracą, bo u nas prawi — takie prawo, że gdy kogo o zmianę przeciw carowi oskarżą, i sprawy o sobie nie dozwalając dać, stracą zaraz. A tak on. że mu szło nie o rzemyk, okupował się i kosztuje go to okupno na kilkaset złotych. Tandem wypuszczono go zmywszy jako w łaźni. Die 2 aprilis. W kilka dni jednak huczyłem- o konie wojewodzie. Kazał je wrzkomo wrócić, ale jak przez zęby. bo na pomorczyka mego ostrzy) apetyt, tylko sposobu nie miał i okazyi do mnie. Powracał mi jednak insze konie, a pomorczyka zostawił, o którego kapitan Mina różnic traktował. Już mię i dobrymi namawiał sposobami, abym na przyszły czas obo- wiązał sobie tym koniem wojewodę, już groził. Jednak bez afektu musiałem mu tak czarkę dać srebrną i łedwiem wydźwignął tego konia..Ałc wszystkie lubo miały siano, jednak przez dni 4 nie kazano ich poić, że powróciwszy do mnie ledwo się odpić mogły. P. Kuszłaniec nie mógł się żadną miarą wymówić wojewodzie, gdy się też naparł jego konia pomorczyka, także, dereszowategoh którego niby kupnym dostał sposobem, aie zapłata tak była: kazał sobie upatrzyć majętność którego obywateła, który się na zamku zawarł, i tę chciał mu oddać, ale się wolał odrzec konia niż takową brać zapłatę. P. Sosnowskiego także za karahuł wzięto było natenczas, zadając mu także zdradę strony cara, ałe i ten. lubo niewinny, musiał się odkupić. ! — ry/nczazcm. 2 Aaczy/cł!! —U/fa/; &w;ayo/eo; j/ę, czy ?eź wo/cjfcttw/c/H fo Arowej 3 ć/erezzowory — fzo. o .wcrs-c/ A/a/o-źd/fe/.
297 Die 5 aprilis. Już się też i Chowanski zabrał do szturmu zamku ła- chowickiego i w picrwospy* z wieczora podstąpił pod mur, tak że się oblężeń- cy ubezpieczywszy nie postrzegłi tego. Jakoż kiedy by nie sama Moskwa okrzyk uczyniła „carów, carów gorod", tedyby takim sposobem jako i Brześć Litewski wziął, i Lachowice. Usłyszawszy ten okrzyk rzuciii się bez sprawy oblężcńcy na wał i łedwie z osobłiwszej łaski Bożej odbili wręcz nieprzyjaciela z wału. Tandem przyszti do strzełby i już się bronili i potężnie, i niemałą z łaski Bożej uczynili w nieprzyjacielu szkodę, że z kon- fuzyją2 odstąpić musiał do taboru swego, zbierając się na drugi szturm. Tymczasem posłannikowie, to z obozu, to do obozu, to od cara, to do cara, chodzą przez Nowogródek; a to największa nasza była bieda, bo każdego posłannika musiała koleją szlachta po mił kijka, a czasem do Wilna przeprowadzić. Die )9 aprilis. W tym naszym utrapieniu powiła mi żona moja córkę Krystynę w klasztorze oo. dominikanów w Nowogródku w cełi, gdzie przecie za łaską Bożą nie było od Moskwy przeszkody. Akomodując się3 jednak Moskwie musiałem zaraz wojewodę i kapitana obesłać uzwarem** (?), bo taki u nich zwyczaj. Potem sam się przypomniał, żebym go na krzciny prosił, gdzie nabrawszy z sobą Moskwy godował, jako rozumiał, w refektarzu tymże. Ałe to mi wyszło bokiem, bo tegoż dnia w Serweczu napadłszy Moskwa wykopała mi w gaju skrzynię wiełką ze srebrem, z sukniami, rysiami, płótnem rozmaitym i różnymi drobiazgami, przez co uczyniła mi szkody na 5000 złotych. Tegoż dnia w WołkowicacłU pod Nowogródkiem u p. Korsaka pod- sędka miałem bydło i swoje, i p. Szwiejkowskiego, spodziewając się, że tam miało ocaleć od Moskwy, jako mi i wojewoda obiecował, które przyjechawszy Mikita Sawinowicz Gołeniszczew stryjeczny wojewody nowogródzkiego tamże do Wołkowie zabrał mi wszystko bydło, Chowanskiego nawet i innej szłachty, która tamże spędziła dobytek swój, pozabierał. ' w /rrerw^y tr czcM/f, yr/y /ar/z/e zaczyaą/ą za.!ypr'ae. 2 z koa/azy/ą z poaaeizna/ea;, ze ms/y&na 3 akoarodayąc przypor/oką/ąc 4 oke^/ać aztrarear — tryraźeare areyasne. 5 tfa/kow/ce, na'e.ś aah rzeką /tatką f/etryardop/ytrea! ^erweezyj, /O kra o<//Vowc- pror/ka. w rodzaae Kor.sakÓH' yezzeze w r. 7757.
29H Nazajutrz gdy mi dano znać, jeździłem tam i okupując to bydło, tak moje, jak p. Szwiejkowskiego, dałem mu talarów 15, osobliwie wojewodzie 1. Gdy już tak ciężko na nas było, wyprawiliśmy do Chowanskiego p. Ludwika Protaszewicza i p. Pawła Łodziatę prosząc, aby nas nie kazał tak agrawowaćL Ale nas ąuidem^ pocieszono, a po staremu przecie żadnego polepszenia nie było widać. Wyprawiliśmy znowu p. Jerzego Piotrowskiego wielkiego konfidenta Chowanskiego i ten to sprawił, co pierwsi. W maju, kiedy się Chowanski gotował do drugiego szturmu, wymówił się jakoś młynarz horodyjski, czarownik, przed Moskalami w Horodysz- czu pijąc, że gdybym chciał, tedybym taki sposób Chowanskiemu podał, żeby zaraz Lachowice dostał. Usłyszawszy to Moskwa w skok do Chowanskiego powiozła go, co już i tam zeznać musiał; obiecał toż samo Chowanskiemu ziścić. Z czego bardzo był Chowanski kontent i ukontentował go zaraz podarunkiem. Czym przychęcony zdrajca prosił tylko o to, aby mu i ludzi do roboty, i czego trzeba będzie, dodawano. Obiecał mu wszelką łatwość we wszystkim Chowanski, tedy obiecał mu drabinę wprzód zrobić taką na śrubach, żeby oraz mogło iść ludzi ze 2000 po niej. Potem powiedział, iż zamówi wszystką zamkową strzelbę i armatę, czego próbę na moskiewskim dziale czynić musiał przed Chowanskim, że gdy zamówił działo, nie mogło wystrzelić żadną miarą. Z czego też niewymownie ucieszył się Chowanski, rozumiejąc, że tegoż nad armatą zamkową dokaże. Ale P. Bóg dobry nie dal złemu góry. Trzecia, obiecał tenże młynarz śnieg narzucić i grad na oblężeń- ców, który lubo i trapił ich, jednak bez skutku przyrzeczenia. Die 8 maii. Przysłał Chowanski do Nowogródka Iwana Sawinowicza Goleniszczewa, afektując, abyśmy tak szlachta, jak i mieszczanie, i Żydzi obmyślili mu lin grubych jak najwięcej po łokci 100, albo przynajmniej 50, a że tego nie było, pojechał do różnych przystań pytając się o wojennych statkach i linach, a ten to młynarz kazał się o to wszystko starać dla przeprowadzenia drabiny pod mur. Die 10 maii. Tegoż czasu ruska Wielkanoc była, zaczem wojewoda nowogródzki Paweł Mitrofanowicz Goleniszczew kazał sobie dawać włó- czebneL i musieliśmy mu dać puchar złocisty spory i łyżek śrebrnych 4. ] ayawawać — ac/sAac, ońarczad. 2 — wpratyi/z/f. 3 w/órze6/;f — ror/za/ czv f or/ w/dczfa/a — ńraaotfaa/aj.
299 Tegoż dnia przyjechał od Chowanskiego Michajło Iwanowicz Bołszow gońcem do Wilna, którego kazano nam szlachcie 10 przeprowadzić do Wilna, i musieliśmy dać po czeladniku. Ale się wszyscy od Dziewien- niszek' wrócili, bo powiedziano, że nasze wojsko ubiegło Wilno ze Żmudzi, gdzie i o księciu koniuszym^ twierdzono, ale tego nie było, tylko czata z Siesickim wpadłszy do Wilna kilka Moskwy zabiła i poszła nazad. Die 11 maii. Pani wojewodzina parnawska będąc w niewoli w zamku nowogródzkim wypuszczona z wnuczką swoją panną Chalecką. Die 14 maii. Ulitowawszy się nad nami Chowanski przydał nam załogę Siemiona łwanowicza Dubrowskiego, żeby palić szlachty, to jest domów i wsi, nie pozwalał pogotowiu rabować. Ale ten trudno rozedrzeć się miał, a to przecie tylko dokazał, iż mieszkając u p. Korsaka podsędka nowogródzkiego w Wolkowicach onego tylko obronił i dobrze mu przy nim było, bo i nie palony, i zasiał jako zwyczaj wszystkie jarzyny. W tymże tygodniu przed Świątkami^ spalono mi dwie wsie, Serwecz i Łubowice^, że i koła nie zostało. P. Aleksander Szwiejkowski jako się z więzienia wykupił wojewodzie nowogródzkiemu, sprawił też to, że mu wojewoda oddał Wsielub, na kmry prawo, choć podrzutne od teścia swego, ukazał, że mu z posagu ten Wsielub ustąpiono; ale nasmarowawszy wprzód wojewodzie i kapitanowi ręce. Co ja widząc domyśliłem się do tegoż wojewody jechać z p. Szwiejkowskim szwagrem moim do Wsielubia, gdzie w poniedziałek świąteczny na noc z żonami przyjechaliśmy. Die 17 maii. Rano wpadła czeladź Artemia Kokoszkina do Wsielubia rabować i pałić go chcąc. Aliśmy ich pobrawszy do wojewody nowogródzkiego odesłali. Uraził się o to Kokoszkin i dał nam odpowiedź. Myśmy też przy naszej gotowości oznajmili o tym załodze naszemu Siemionowi Dubrowskicmu, który na rodzonego swego Jędrzeja przystał, ale z tej furyi nic nie było. Die 21 maii. Car piechoty swojej trzy tysiące wybornej i przybranej 1 Dz?'ew?e????Mzk?', ;??ÓM/oczko w /w.'. orz????'a??rA:?o?, oAr. 63 Avn od tf?Vna, od czarów 7 rfaror/wo, 2 7). Royas/ait' Ttadz/wdł. 2 przed ^w/ptkoo??' — przed 76 mp/a. Z.f/Ó0M'jcze, zapew/ie 7?fd?ow?cze, w?er w pow. orz/r??a??rAr?o?. o A 36 Aro? od Dz?e- w7e/?;?ńzek.
dobrze przysłał pod Lachowice do Chowanskiego, która w drugim szturmie potem wyginęła. Wprędce pospieszył się Chowanski wyprawić ku Wiłnu chorągwi 6 dia wiadomości o naszym wojsku, która posyłka nocowała w Wsielubiu u nas, nie bez alteracyi naszej. Oto jednak bydła z pół kopy wzięto ze dworu, drugich zabiegło! się chłebem i prośbą. Tegoż dnia przed zachodem słońca kapitan moskiewski, co świeżo z piechotą przyszedł, hardzie przypuściwszy szturm do zamku lachowic- kiego, ate sromotnie potraciwszy łudzi, odstąpić musiał. W nocy zaraz Chowanski wolny szturm przypuścił, ałe tej drabiny, którą młynarz horo- dyjski zrobił, nie mogli żadną miarą dla wielkości machiny prowadzić. Wprzód jednakże ten młynarz trzykroć obszedłszy wkoło zamek surową nicią opasał. Ale szatan nic przeciwko mocy Bożej nie mógł dokazać, bo się potężnie bronili i wielką szkodę w nieprzyjacielu czynili, że i wtenczas z konfuzyją wielką odstąpić musiał. W tymże szturmie bab kilka wąsatych zabito, które potem na wycieczce nasi widzieli. In iunio- pan Ferdynand Ror dzierżawca bielicki, mieszkając w Bie- licy3, za hramatą moskiewską zebrał ze sto człowieka i przejąwszy coś Moskwy za Niemnem potracił ich; między innymi Iwana Jakowlewicza Kuszelowa wziął jadącego do Gzodna do Chowanskiego. O czym dowiedziawszy się Chowanski, posłał dwie chorągwie rajtarskie łapać go jako szysza"* i Bielicę spalić, a szlachtę lidzką rabować i ścinać. Ale go nie złapali, tylko wyrabowawszy coś domów szlacheckich wrócili się. Spalono mi w Serweczu dwór mój, swironS, gumna etc. A że tam jeszcze jedna jama była z słoniną i innym mięsiwem, o którym się już chłopi dowiedziawszy powiedzieli Moskwie, Moskwa też temu rada gotuje się to wybrać. Ostrzeżonoć mię jakoż i tak posłałem po to z czeladnikiem załogę naszego Iwana Iwanowieża Monasterowa, żem poprzedził przecię z laski Bożej tych, co mię w tym uszkodzić myślili. Ale strach było przyjechać do domu, bo naścinanych tak białych głów, jako mężczyzn poddanych moich zastaliśmy niemało, których psy rozwłóczyły i jadły, że nie było komu pochować. 1 Azz^zc/z zańzey/o — jwz&y/o ^zą. 2 ;'zz zaaza — w czezzrczz. 2 Bze/zca, zzzzazzfcz^a tt' po"'. /zz/zArzzzz, zza pz-atfjaz' tzzz^zz Mezzzzza, ar/ I.zWy aA*. -?0 Azzz. 4 rzyrza — zaz&ayzzzAa, /za<yrzaz/?a. s rtwzazz — ^w'z?zz, rc/zaztz zazzzezrrtn- rAzazAczyzI.
301 Widząc Chowanski, że Lachowice wziąć iada jako trudno, szuka sposobu, jakoby je dostać, już obietnicami uwodząc oblężeńców, już i grożąc; na koniec kaza! nam wszystkim pisać od siebie perswadując, aby się zdati na imię carskie. Aiem się ja, Maskiewicz, marszałek oszmiański, za łaską Bożą uchronił od podpisu tego łistu, z którym łistem wyprawił p. podsędka Korsaka naszego nowogródzkiego z Nadziwonem Kokosz- kinem do zamku: nic i to nie pomogło i confususi odszedł. Powróciła ta posyłka, co Rora łapać wyprawiona była, do Chowan- skiego, który spytał komendanta tego, jeśłi za Niemnem palił i ścinał? Odpowiedział, że nie; tedy jemu samemu kazał był szyję uciąć, aż go łedwie uprosiłi. Posłał tedy drugiego Wasda Bohdanowicza Daniłowa podpułkownika w tysiącu człeka łapać Rora, a z adherentami jego, i łidzki powiat ścinać i pałić. Ale ostrzeżona Lida- rozbiegła się ' Ror z swymi. Coś jednak podpałono i kogo zadybano z szłachty i czernią— ścięto. Ta też Moskwa, która z nami już i konwersowała, i bratała się nie dowierzając nam jednak, coraz Chowanskiego namawiała, żeby nas powycinać kazał. Ałe Pan Bóg miłościwy tak sporządził serce Chowanskiego, że zawsze nas zamawiał^, że, prawi, nie mam żadnej do nich przyczyny. Oni mu przecie coraz prawią, że obaczysz, jakie to zmienniki będą, a najbardziej szlachta ruska, jako to Słoński pułkownik moskiewski i inni nastawałi na nasze życie. Ale to wszystko za łaską Bożą inaczej poszło. To jednak sprawili, że nani kazano na pospolite ruszenie, przez co jużeśmy zwątpiłi o sobie, bo czegośmy się strzegli, nie mogtiśmy się ustrzec. Jednak posłaliśmy p. Samuela Wierzejskiego i p. Kazimierza Czer- niewskiego sługę pana marszałka starodubowskiego, p. KierłyT prosząc o miłosierdzie p. Chowanskiego w tej mierze, aby nas jako zniszczonych nie pociągali. Zaraz ich tymi przywitał słowy: „Dobreż, wy budete warować !"$, i kazał konnym wszystkim do obozu, a pieszym i starym do zamku nowogródzkiego. ** cca/ara.s - zmuszony. 2 7,a7a, na'a.sfo w wo/. aowc^rór/zkńn aad rzeką Tatk?, &p/ywełn 7V;'emaa. 2 zaataw/a/ — wy/aaw/a/, 6roa;V. 4 Gakr/e/ Ater/o, /aarrzałek rtaro^/akrk; Jaż w r. 7646, ży/ yerzcze w r. 7669 f/?ar. Tarty w /trck. 7?a</z., efz. T, 7. 747, ar 66P4J. s t/cćreź, wy Taa/ete warować — 4o6rze, wy óę^z/ecte /a/aować.
302 Rozweselił go przecie ten Czerniewski potem (bo umiał z nim potrafić), jednak nie odmienił słowa i napisawszy hramotę ukazującą na pospolite ruszenie, ekspedyjował ich. Ale jadącego p. Wierzejskiego z tą hramotą szyszowie moskiewscy na drodze zbili bardzo i tę hramotę odjęli, że ledwie żywo przyjechał do Nowogródka. Tymczasem też wojska nasze z jw. jmp. Pawłem Sapiehą, hetmanem W. K. Lit., w 6000 i z jw. jmp. Czarnieckim wojewodą ruskim w 4000 zawierając się następowały ku Słonimowi, o których żadnej nie było wiadomości. Jakoż zaskoczono dwie chorągwie w Słonimie, z których ied- wie który uciekł do Chowanskiego i dał znać. Wziąwszy tedy wiadomość już pewną Chowanski wyprawuje zaraz hetmana polnego Semena Łukicza Szczerbatego i Zmijewa przeciwko wojsku naszemu, rozumiejąc, że to jeszcze czata jaka potężna przed wojskiem następuje. A!e gdy ciż wyprawieni dostateczną wiadomość dali, że wielka następuje potęga, poszedł sam ze wszystkim wojskiem ku My- szyi, zostawiwszy piechoty kilkaset w szańcach pod Lachowicami (a było to w niedzielę dnia 27 iunii), nie bawiąc się w Myszy, szedł nocą do PołonkP p. Brzuchańskiego, gdzie przed jego przyjściem pułkownik nasz Kmicic w przedniej straży wyprawiony starł się z Moskwą i urwał ich część. Tymczasem i nasze wojsko pośpieszyło z Słonima. Die 28 iunii. Zeszły się obadwa wojska w Połonce, które przeprawa bardzo błotna między miasteczkiem i dworem dziełiła. A łubo nie tam z sobą spodziewały się zejść wojska, jednak że się tak trafiło, poczęły się szykować do siebie. Aby tedy snadniejsze do szyku mogło być miejsce, kazał jmp. hetman z jmp. wojewodą ruskim wozom nazad cofnąć się. To postrzegłszy Chowanski, zaraz się przez błota zaczął przeprawiać ku naszym, wołając do swoich, że już utiekajet Litwa. Nie radził ci mu Szczerbaty z Zmijewem, aby szedł za przeprawę, ale hardy nieprzyjaciel nie dbał na to, powiadając, „abo nie widajetie, szto Litwa zawsiohaj utiekajet, jak ich dohonim, koli teper zaczasu nepe- reprawim sia?"3 * Atyyz, aag/ycowoyć rzaAą MyjzaaAą H' j?on'. aawa^óyzA/a;,' n' 7660 <*. aa- /eźa/a Af;*ko/a/a ya^ycLa^o. 32 Po/oaAra, weź w wo/. aowoyłw/zAaa, JO A/a aa wycAw/ ar/ .SYoa/aaa. a/m /aa wWa/ene, yzfc LAwa załwaAa/ an'eAa/ef, /a% /cA &<Aoaaa, Aro// za-
303 Znacznie Pan Bóg hardość nieprzyjacielską starł, bo jako pierwszym impetem wsiadii nasi nieprzyjaciela, tak ani mu się poprawić daii; co tyiko było Moskwy na tej strony przeprawy, to wszystko legło na placu. Starszyzna tylko uszła za przeprawę do piechoty, której wybornej było sześć tysięcy samego cara ulubionej. Widząc jaśnie wielmożni ichmość panowie wodzowie wielką łaskę Bożą nad sobą poszli wałem za przeprawę, która lubo była bardzo top- kai i nieprzebyta, a to tak Pan Bóg wszystko wojsko przeniósł, że jakoby po twardej opoce poszli wszyscy. A lubo nie mocnym pocztem, bo tylko chorągwi 7 (zmieszawszy kozackie między husarskie) skoczyło na 6000 piechoty wybornej moskiewskiej, Tćtórą tak wycięli, że i noga nie uszłaT Jazda widząc to z starszyzną moskiewską w nogi. Tamże kto mógł, dojeżdżał swego. Tę tak prędką i niespodziewaną z łaski Bożej wiktoryją nad nieprzyjacielem otrzymawszy, pola tak połońskie, jako i nasze aż do samego Niemna trupem usławszy, wciąż za uciekającym ostatkiem nieprzyjaciela nasze wojska poszły. Za co niech będzie imię Pańskie pochwalone na wieki. Amen. Die 29 iunii. Przyszła rano wiadomość do Nowogródka o tym, z czego jakeśmy uweseleni zostali, wymówić trudno, że nas już tonących a niemal pogrążonych w przepaści nieprzyjacielskiej osobliwie miłosierdzie Pańskie wyratowało i wyrwało, bo jakoby się znowu na świat urodził człowiek, który pod nieprzyjacielem z przeznaczenia Bożego zostając, nieraz umierać musiał, kiedy coraz Moskwa nowiny prawiła, że Chowan- ski kazał wszystką szlachtę ścinać, rabować, palić, w plon brać etc. Z ognia tego, luboby człek pomyśli! był wymknąć się, to nie było jako, bo ówdzie żona, dzieci, ówdzie zaś wszystkę bracią chudszą, która nie mogła o sobie radzić, wdałoby się w niebezpieczeństwo, boby pewnie nie żywiono nikogo, ale już tak z miłosierdzia Bożego czekać musieliśmy, za które toties quoties sit Nomen Domini benedictumT czasu aepereprawałt .na? — ttte w/ccie, że Litwa zawrze ac/eAca, j'aA: ;'c/; iAoyoiitaiy, sAroro teraz zawczasu tu'e przeprawiaj Mg? * tcp/ca — Agya^ca, pe/wa yrzgzawtsAr. 2 tpWfto w ptea tys. rosy/sAr/e/piec/tafy; z iłowóiłców po/eg/.Szczerbaty, a Cbawaa- s/fi iTrabecAu ratan* * /etAwo asz/i z po/a bitwy (por. opi's„Potrzeby" w „Paaii'ęta!'A:oc/i"PasA:aJ. 3 za Artóre tot/es i/itoties sit Matiet; Doaani beaedictaai — za Artóre yet/naAr atec/i bfi/zte poc/iwa/oae Atitig PatisAue.
INDEKS NAZWISK W indeksie pominięto nazwiska postaci biblijnych, mitotogicznycb i z literatury pięknej oraz staie powtarzające się nazwisko Samueia i Bogusława Kazimierza Maskie- wiczów. Drukiem rozstrzelonym wyróżniono nazwiska autorów literatury pięknej i opracowań historycznych oraz wydawców. A. S. zob. Sajkowski Alojzy Abbas 11, sułtan turecki 219 Abram Tatarzyn, rotm. 183 Achmed I. sułtan turecki 104, 220 Aksak Gabrieł, sędzia kijowski 207, 251 Aksak Jan 194 Aksak Marek 194 Aksak Stefan, sędzia ziemski kijowski 194, 251 Aksakowie 30 Aleksy Aleksiejewicz, carewicz 279, 280 Aleksy Michajłowicz, car moskiewski 49, 50, 75, 270, 279, 287 A!evisio Novi, architekt 147 Alvarez E. 56 Anna, ks. kurlandzka 199 Anna Habsburg, królowa polska 223 Andrzej z Cyryna, krawiec 177 Arciszewski Krzysztof, gen. artylerii 231 Arciszewski Olbracht 231 Arciszewski Tobiasz 231 August II, król polski 52 B. zob. Borsza Stanisław Bajkowski Paweł, podstoli mścisławski 277 Bal 23 Baliński M. 278 Baliński Piotr, płk. konf. 174 Bałaban Aleksander, rotm. i płk. król. 102, 110, 124 Bałaban Bazyli 102 Bałabanowie 256 Baranowski Jan, stolnik braclawski i rotm. król. 246 Baranowski Wojciech, bkp płocki 105 Bartoszewicz J. 30, 81 Basta Jerzy, gen. ces. 94 Batory Gabriel (Gabor) Sontlyo, książę siedmiogrodzki 105, 109, 189, 192 Batory Stefan zob. Stefan Batory Batory Stefan, bratanek króla 105 Baworowska Anna zob. Porycka Anna Bąk Lanckoroński Stanisław, rotm. 121 Beauplan Guillaume, fr. inżynier i kartograf 68, 69 Beklemiszczew Fiodor Korniiowicz, pik. moskiewski 287, 293 Beriał, rotm. 113 Bethlen Gabor, książę siedmiogrodzki 189 Białoczowski (Białaczewski) Piotr, delegat wojska 193 Bielowski A. 27, 61, 122, 133 Bieńkowski, oboźny 266, 267
305 miński 137 Boblewski, pachołek 205 Bobowski Jakub, rotm. 121, 127, 132, 138, 162,163 Bobrowicz J. N. 93 Bobrownicki Nikodem, towarzysz 163 Bodzyński 236, 237 Bogdaszewski, pik. konf. wojsk. 175 Bohażenko Eiiasz 49 Bohdanowicz Jan, woźny tryb. 51 Bohdaszewscy 175 Bohuszewicz Bazyii 51 Bokiej 175 Boiszow Michajło Iwanowicz 299 Bototnikow Iwan I., przywódca chłopski 66, 96. 108 Boniecki A. 97, ł02, lł9, 157, 164, 190, [96. ł98, 200-202, 207, 212, 217, 232, 244, 259, 288, 289 Bono Friazin, architekt )48 Boratyński Jan Mikołaj, rotmistrz 110 Borkowska Anna z Ossowskich 131 Borkowski, płk. 170 Borkowski Andrzej, pisarz ziemski łub. 131 Borkowski Jan, kpt. 157, 158, 167 Borkowski Piotr 131, 136 Borkowski Stanisław 40, 4i Borkowski Dunin K. 40 Borsza Stanisław, rotm. i pamiętnikarz 23, 96 Borys Godunow (Hodun), car moskiewski ]0, 21, 32, 95, 96. 118, 123, 140,148, 172 Boski Jakub 190 Brolnicka Aleksandra z Piaseckich, ciotka Bogusława Kazimierza M. 14, 259 Brolnicki Mikołaj 259 Brolnicki Stanisław 259 Broniewski Marcin, sługa Krzysztofa Radziwiłła 40 Bruckner A. 19, 21, 22 Brzeziccy 184 Brzezicki Wojciech 61. 65. S3, 84, 184 Brzostowski Cyprian, stolnik wil., kasztelan trocki 274 Brzozowski, wlaśc. wsi 277 Brzuchańscy 256 Brzuchański Hieronim, stolnik orszański 257 Brzuchański (Brzuchowski) Stefan, pod- sędek Słonimski sędzia (?) grodzki nowogródzki 257, 288, 302 Budaj, poseł Gabora Batorego 189 Budziło Józef, chorąży mozyrski, pamiętnikarz 24, 25, 95, 96, 122, 166 Bułhak Aleksander 279 Bydłowska zob. Dobromirska Bykowski, towarzysz 105 Bykowski Jan, starosta sierdzaki 105 Cecylia Renata, królowa polska 223 Cedrowski Jan, podczaszy nowogr., pamiętnikarz 43, 50, 260 Celesta Kasper, rajca krakowski 228 Chalecka, córka Eufrozyny 282, 299 Chalecka Eufrozyna z Połubińskich 282 Chalecki 267, 282 Charlęska Fanna z Lubeckich 98 Charlęski (Charlióski) Stanisław 98 Charlęski Szczęsny, podkomorzy kijowski 98 Charlińska 207 Charlińska Hanna z Koziców 288 Charliński Jan, podwojewodzi nowogr. 288 Charliński Szymon, ojciec Jana 288 Chlebowski B. 30, 39, 56, 84, 85 Chmielnicki Bohdan, ataman kozacki 27, 28, 46, 49, 71, 72, 225, 237, 238, 240, 241, 243, 258 Chmielnicki Jerzy (Chmielniczenko), ataman kozacki 291 Chmielnicki Michał, podstarości czchryń- ski 237 Chmielniczenko zob. Chmielnicki Jerzy Chodkiewicz Aleksander, wojewoda trocki 99 Pamiętniki 8. 1 u. Naskiewiezów 20
306 Chodkiewicz Hieronim, stryj hetmana i 62 Chodkiewicz Hieronim Karo), starosta mozyrski 245, 262 Chodkiewicz Jan Hieronim, kaszteian wileński 97 Chodkiewicz Jan Karo!, hetman w. łit. 19, 25, 3!, 64, 95, 107, 119, 162, !70, 171,181,207 Chodkiewicz Krzysztof, wojewoda wileński 245, 258, 262 Chodkiewiczowa Zońa z Horskich 245 Chodkiewiczówna Aleksandra zob. Wiś- niowiecka Aleksandra Chodkiewiczówna Anna zob. Korecka Anna Chodorkowski Łukasz, rotm. 263 Chodyniecki J. 185 Chołoniewski Myszka Michał, rotm., podwojewodzi kijowski 102 Chomętowski Marcin, rotm. 102 Chomętowski W. 162 Chowański Iwan Andrejewicz, hetman w. moskiewski 50, 75, 76, 89, 90, 270 -274, 276, 277, 279 -286, 288 -294, 297-303 Chowański Piotr Iwanowicz, syn hetmana 283 Chreptowicz Adam, podkomorzy nowogr. 210 Chreptowicz Aleksander 214 Chreptowicz Bohdan, referendarz W. K. Lit. 94, 214 Chreptowicz Bohdan, wojewodzie nowogr. 230 Chreptowicz Jan, ojciec Adama 210 Chreptowicz Jerzy, wojewoda nowogr. 230 Chreptowicz Litawor, podkanclerzy lit. 80 Chreptowicz Michał, pisarz ziemski nowogr. 49, 200, 202 Chreptowiczowa z Zyzemskich, żona Aleksandra 214 Chreptowiczowa Magdalena ze Skumin Tyszkiewiczów 210 Chreptowiczowa Rozalia z Owsianych 200 Chreptowiczowa Zuzanna z Nonhartów 230 Chrepto wieżo wie 81, 214 Chreptowiczówna zob. Korsakowa Chrząstowscy 176 Chrząstowski 176 Chrząstowski Cyryl 176 Chrząstowski Wojciech 176 Chwalibóg ve! Falibóg Stanisław, rotm. 124, 178 Ciechanowicz, chorąży rawski 52 Ciechanowiczowa Marianna z Maskie- wiczów, córka Bogusława Kazimierza M. 52 Ciekliński 174 Ciekliński Józef, marszałek konf. żołn. 36, 174, 175 Coligny Gaspard, admirał fr. 12 Czahrowski Adam 56 Czapliński W. 18, 26, 54, 72 Czarkowska Aleksandra zob. Korsakowa Aleksandra Czarniecki Stefan, hetman p. kor., wojewoda ruski 54, 74, 197, 270, 302 Czartoryscy 211 Czartoryski Jerzy, książę 188, 211 Czartoryski Mikołaj, kasztelan wołyński 211 Czaumis murza, poseł chański 237 Czermak W. 27, 28, 75, 76, 89, 274 Czerniewski Kazimierz 301, 302 Czirykow Hrehory Hrehorowicz 277 — 279, 281 Czołowski A. 67 Czubek J. 103 Czyż Adam Dominik, skarbnik wileński 41 Czyżowa Teresa z Maskiewiczów, córka Samuela Maskiewicza 41, 42 Daniecki Jan 20, 21 Daniłow Wasil Bohdanowicz, ppłk. moskiewski 301
307 Daniłowicz Jan, wojewoda ruski 64, 107,124 Daniłowicz Mikołaj, starosta drohobycki, podskarbi w. kor. 104 Daniłowicz Piotr, krajczy kor. 229 Daniłowiczowa Krystyna z Żółkiewskich 229 Dewłet Girej Gałga 214 Dębiccy 197 Dębicka Maria z Kopciów 197 Dębicki (Dębiński) Kacper 197 Diamentowski Wacław, pamiętmkarz 23, 66, 100 Dłotowski Mikołaj 226 Długosz J. !06 Dobromirski Wojciech, rotm. 136 Dobroski rotm. 113 Dołski Michał Romanowicz, książę, sędzia ziemski piński 202 Dołgierd Aleksander 42 Dołgierdówna Maryna zob. Maskiewi- czowa Maryna Dolmat Konstanty 200 Domaradzki 23 Domaszewski vei Domaszowski Erazm, burgrabia zamku krakowskiego, koniuszy koronny 217 Dorohostajski Krzysztof Mikołaj, marszałek w. lit. 111, 113 Droczylowski Jan, pisarz grodzki nowogr. 196 Drodziński (Droździński, Droziński), szła- chcic 196 Druszkiewicz Stanisław, stołtiik parnaw- ski, pamiętnikarz 28, 29. 6ł Drzewiecki K. 77 Dubrowski Jędrzej 299 Dubrowski Siemion Iwanowicz 299 Dudziński, towarzysz 163 Dudziński, właściciel gospody w Bieczu i 90 Dudziński Jan, podstołi mozyrski 190, 197 Dunikowski (Dunkowski) Samuei, podstołi przemyski, rotm. 193 Dworecki Donis 294 Dworzycki Adam, rotm. 96 Dymitr, carewicz 93, 147, 148 Dymitr Iwanowicz zob. Dymitr Samozwaniec J Dymitr Samozwaniec I 10—12, 20, 21, 23, 32, 58, 80(7), 81, 95-97, 100, 101, 108, 113, 117, 118, 120, 125, 146, 148, 163(7), 172, 195 Dymitr Samozwaniec 11 11, 16, 21, 23, 24, 33, 35, 80(7), 97, 98, 108, 121, 122, 126, 151, 163(7), 175 Dymitrowie 19, 36, 120, 123 Dziadulewicz S. 30, 196, 199 Dzieduszycki M. 66 Estreicher S. 21, 224, 285 Ezopek zob. Potap Fałibóg zob. Chwalibóg Famin Roman, żołnierz 286 Farensbach (Faransback, Ferencbek) Wło- dztmierz Wolmar, gubernator Infiant 207, 213, 216 Ferdynand 11, cesarz 214, 223 Ferencowa 63 Fiłaret, patriarcha moskiewski 136 Fiodor Iwanowicz, car moskiewski 10, 95, 195 Fiorayanti Aristotełe, architekt 147 Firłej Andrzej, rotm 124 Firlej, starosta wieluński 196 Franciszek I, krół francuski 17 Frąckiewicz Jan, chorąży łidzki 201, 209 Frąckiewicz Michał, podkomorzy połocki 201 Frąckiewicz Stefan 277 Frąckiewicz Radzimiński Jan 194 Frąckiewicz Radzimiński Maciej (Mathias, Matiasz), chorąży nowogr 47, 258, 259, 277
308 Frąckiewicz Radzimiński Mikołaj, starosta mścisławski ISt Frąckiewiczowie 30 Fredro Jan młodszy, rotm. 96 Fredro Jan starszy, kasztełan przemyski 96 Gajewski, deputowany konf. wojsk. 175 Ganchof (Ganckof), dowódca rajtara 263 Gardie de ła Jakub Pontusson, gen. szwedzki 34. 130, 131, 134, 137 Gardie de la Magnus, naczelny wódz szwedzki 270 Germanik, wódz rzymski 129 Gibel Tomasz 292 Giebułtowski, prof. 50 Gjowacki 207 Godembski Samuel, podstołi piński 277 Godunow Borys zob. Borys Godunow Goleniszczew Fiodor 293 Goleniszczew Iwan Sawinowicz 298 Goleniszczew Kutuzow Paweł Mitrofa- nowicz 293, 294, 298 Goleniszczew Mikita Sawinowicz 297 Golicyn Wasyl 15, 136 Golimont Olbracht, podczaszy lidzki 259 Goliusz Jan, mteszczanin, pamiętnikarz 56 Gołowin Fiodor, bojar moskiewski 59, 140, 145, 146 Gołowinowa, bratowa Fiodora 140 Gołuchowski 23 Gomulicki W. 79 Gonzagowie 224 Goryszewscy 289 Goryszewski 288, 289 Gosiewski (Gąsiewski) Aleksander, wojewoda smoleński 40, 41, 101, 115, 136, 137, 139, 152, 155, 162, 165, 167, 168, 171. 175, 179, 193, 195 Gosiewski (Gąsiewski) Korwin Wincenty Aleksander, stolnik w. lit., hetman p. lit. 261, 263, 265. 268 Gosiewski (Gąsiewski) Krzysztof, wojewoda smoleński 175 Gosiewski (Gąsiewski) Maciej 263 Gozdzikowski (Goździkowski), rotm. 124, 164, 168 Górka O. 66-69, 72 Górnicka Katarzyna zob. Grajewska Katarzyna Górnicki Ł. 164 Grabania, przyjaciel Samuela M 36, 153, 182, 183, 185-187 Grabania Kasper 188 Grabianka Katarzyna zob. Nicmojewska Katarzyna Grajewska Katarzyna 164 Grajewski Piotr, rotm. 164 Grand Giorgio zob. Krasicki Jerzy Grandziardz zob. Krasicki Jerzy Grandżadża zob. Krasicki Jerzy Grochowski 85, 202 Grochowski Danie! 202 Grochowski Marcin 202 Grochowski Stanisław, ksiądz 20 Grodzicki Krzysztof, komendant Kudaku 29, 46, 232, 243 Grodzicki Paweł, brat Krzysztofa 232 Gross 256 Grudziński Zygmunt, wojewoda rawski 106 Gruzcwska Joanna zob. Stryjeńska Joanna Grzymała 257 Gulski, wojewodzie ruski 97 Gulski vel Golski Stanisław, wojewoda ruski 97, 100, 110 Gulski Jan, kasztelan halicki 97 Habsburgowie 5, 8 Hanskopowicz, podkomorzy kowieński 207 Hanskopowicz Zibut, wojski kowieński 207 Haraburda 52 Haur J. 235 Herburt 182
309 Herburt Jan Szczęsny, jeden z przywódców rokoszu Zebrzydowskiego 36, 63, 102,106,108,191 Herburtowa Zofia z Zasławskich 192 Hermogenes, partiarcha moskiewski 138 Hirschberg A. 22, '23, 98, 100, 119, 124, 132, 133, 161 Hlebowicz Jan, kasztelan trocki 99 Hlebowicz Jerzy, wojewoda smoleński 261 Hlebowicz Jerzy Karol, starosta żmudzki, póżn. wojewoda wileński 272. 274 Hlebowicz Mikołaj, podstoli litewski 99 Hlcbowiczowa Marcebela z Koreckich 32, 99 Hladki, ataman kozacki 47 Hluski (Hłaski) Jan, rotm. 136, 165 Hodun Borys zob. Borys Godunow Holownia 76 Hołub Józef, deputowany 38, 206 Horacy 22 H orscy 245 Horska Maryna z Wiśniowieckich 245 Horska Zofia zob. Chodkiewiczowa Zofia Horski, kniaź 245 Hreczyna (Hreczynin) Jan, rotm. 136, 170 Hromyczyna Rejna, popadia 40, 63 Hunia Dymitr, przywódca Kozaków 73 Irena Godunowa, carowa 95 Iskinder basza 208, 214 Iwan IV Groźny, car 10, 12, 95, 115, 122, 123, 148 Iwonia 208 Jagiellonowie 13 Jakub Niemiec 169 Jan Kazimierz, król polski 28, 81, 190, 213, 214, 246, 261, 275 Jan 111 Sobieski, król polski 27,50,107,272 Jan z Żywca 23 Jarema zob. Wiśniowiecki Jeremi Jaszliński 190 Jazłowiecki Hieronim Mikołaj, wojewoda podolski 82, 83, 100 Jazłowiecki Jerzy 100 Jemiołowski Mikołaj, pannętmkarz 27, 89 Jerlicz Joachim, pamiętnikarz 27, 70, 89 Jeśman 200 Jeśman (Jeśmian) Karol, rotm. pow nowogr. 261, 265, 268 Jeśman Krzysztof, pisarz ziemski Słonimski 265 Jeśman Mikołaj 200 Jeśman Samuel 200 Jeśmanowie 265 Jewłaszewicz Teodor, podsędek nowogr., pamiętnikarz 30, 65, 94 Jordanówna Zońa zob. Zborowska Zofia Judycki Mikołaj Władysław, kaw. maltański, kasztelan nowogr. 272, 302 Judycki Tomasz, komandor kaw. maltańskich 257 Jundziłł Andrzej, ojciec Jana 97 Jundziłł Jan, marszałek wołkowyski 97, 98 Jundziłłowa Helena z Łukomskich 97 Jundziłłowa Katarzyna z Olędzkich 97 Jurkowski Jan 20, 21 Juszkiewicz, rotm. piechoty węg. 264 Kalicki 261 Kalinowscy 210 Kalinowski, kpt. 88, 247, 248 Kalinowski Marcin, hetman p. kor. 124, 241 Kalinowski Samuel 124 Kalinowski Walenty Aleksander, starosta bracławski, kamieniecki, gen. ziem podolskich 109, 124, 127, 153, 156, 181, 188, 215 Kaliński Jakub, sługa Jeremiego Wiś- niowieckiego 226 Kamińscy 122 Kamiński Andrzej, rotm. 122 Kamiński Paweł, rotm 122 Karłson, wódz szwedzki 31 Karol Ferdynand Waza, królewicz polski 213
310 Karol V Habsburg, cesarz 17 Karol IX Sudermański, król szwedzki 31,94 Karwacki, przywódca oddziału skonfeder. 196 Kawęczyńska zob. Zienkowiczowa Kawęczyński Enoch, podkomorzy miński 212 Kazanowski Adam 225, 260 Kazanowski Aleksander Dominik, wojewoda bracławski 237 Kazanowski Andrzej vel Marcin 117 Kazanowski Marcin, rotm. 124, 128, 136, 156, 157, 170, 175, 182, 183 Kazanowski, z drobnej szlachty 198, 199 Kędzierzawska zob. Protaszewiczowa Kędzierzawski Bartosz, ziemianin brzesko- litewski 212 Kędzierzawski Stanisław 212 Kętrzyński W. 23, 81 Kierlo Gabriel, marszałek starodubski 301 Ktersnowski (Kierznowski) Jan, pod- wojewodzi nowogr., sędzia ziemski nowogr. 201, 206, 209, 213, 214, 283 Kijas J. 69 Kiszka Mikołaj, wojewoda derpski 209 Kitowicz Jędrzej, pamiętnikarz 77 Klikaszewski, towarzysz 252 Kluk K. 235 Kłochnicki, właściciel domu w Warszawie 204 Klokocki Kazimierz, sługa Bogusława Radziwiłła 52 Kmicic, płk. 302 Kochanowski J. 21 Kochlewski Piotr, sługa Krzysztofa Radziwiłła 40 Kojałowicz 175 Kojałowicz Wijuk A. 262, 263 Kokoszkin Artem 299 Kokoszkin Nadziwon 301 Kolenda Jakub, administrator wsi 238 Komorowska z Maskiewiczów 52 Komorowski Marek, towarzysz 188 Koniecpolscy 214 Koniecpolska Joanna Barbara z Zamojskich 228 Koniecpolski Aleksander, chorąży kor. 43-45, 228 Koniecpolski Mikołaj, hetman p. kor. 2)4 Koniecpolski Stanisław, hetman w. kor. 43, 44. 228, 235 Konstancja Habsburg, królowa połska 55, 100, 213 Kopciówna Maria zob. Dębicka Maria Kopyczyński (Kopyciński) Szymon, rotm.. starosta petrykowski 119, 121, 174 Korbut G. 21, 30, 39 Koreckie, księżny 291 Korecka Anna z Chodkiewiczów 99, 199 Korecka Lawinia zob. Radziwiłłowa La- winia Korecka Marcebeła zob. Radziwiłłowa Marcebela Korecki Joachim, ks. 99, 199 Korecki Samueł, ks. 173, 194, 210. 211. 216, 219, 243 Korsak Jan, podkomorzy polocki 88, 275 Korsak Jan Samuel, podsędek nowogr. 276, 278, 283, 288, 292. 293, 297, 299, 301 Korsak Marcin 276 Korsak Roman 275 Korsakowa z Chreptowiczów 275 Korsakowa Aleksandra z Czarkowskich 276 Korsakowie 292, 297 Korycki Krzysztof, płk. 242, 250 Kos Rafał zob. Kością Rafał Kosiński, właścicieł domu w Warszawie 202 Kosiński Krzysztof, ataman kozacki 93 Kossak-Szczucka Z. 78 Kossakowski Mikołaj, rotm. 152, 196 Kostka Anna zob. Ostrogska Anna
311 Kostka. Jan, wojewoda sandomierski 184 Kostowski J. G. 143 Kością Hrehory, podsędek i poborca wif. 198 Kościeszkiewicz (Kościuszkiewicz) Mikołaj 98 Kościuszkiewicz, płk. 177 Kościuszkiewicz Hryc vel Mikołaj 174 Kotłubaj E. 48, 49, 102, 199, 204, 218, 262, 265, 268 Kotowski, rotm. kozacki 121, 136 Kowalski 157, 158 Kowalski Samuel 157 Kowynicki Aleksander, marszałek konf. wojsk. 175 Kozakiewicz 147 Koziczanka Hanna zob. Charłińska Krajewski, por. 164 Krakowski S. 52 Krasicki Jerzy (Grandżadża, Grand Gior- gio, Grandziardz) 104 Krasicki Stanisław, ojciec Jerzego 104 Kraszewski J. I. 76, 77 Kraushar A. 88 Kresa zob. Krzesz Krikowski, złotnik 294 Kriwonos zob. Krzywonos Kryniccy 244 Krynicka Anna 244 Krynicki Teodor 244 Kryski Szczęsny (Fetiks), podkanclerzy kor. 15. 111, 194 Krzesz 84, 185 Krzyczewski Stanisław, płk. czehryński, wódz Kozaków 231, 235, 237, 269 Krzyszołowski, dominikanin 51 Krzywonos Maksym, płk. kozacki 70, 71, 240, 241, 290 -234 Krzyżanowski J. 26, 64 Kubala L. 89 Kurosz, por. 232, 253 Kuroszowie 232 Kuszełow Iwan Jakowłewicz, rotm. moskiewski 281, 300 Kuszlaniec 295, 296 Laccy 117 Lacka Katarzyna zob. Tyszkiewiczowa Katarzyna Lanckoroński Stanisław, wojewoda podolski 181, 182 Lasota 236, 237 Leńska zob. Staniszewska Leśnicki Wiktor 107 Lew Stefan, rotm. 69, 249 Leźnicki Gabriel 107 Liepunow (Lepunow, Lepun) Prokop, wojewoda riazański 151, 156 167, 168 Liftel 21 Limont, czeladnik 104 Linde S. B. 235 Lipiński W. 231 Lipski Adam 175 Lipski Gabriel, marszałek konf. wojsk. 104 Lubecka Fanna zob. Charlęska Fanna Lubomirski Stanisław, podczaszy kor. i wojewoda krakowski 113, 175 Lubomirski Stanisław, wojewoda ruski 191 Ludwika Maria Gonzaga de Nevers, królowa polska 223, 224 Łahodowska Aleksandra z Wiśniowiec- kich, I v. Czartoryska 188 Łahodowski Jan, kasztelan wołyński 64, 188 Łaszcz Michał 44 Łaszcz Samuel 43, 44. 236 Łaszczowa Eufrozyna z Olizarów, I v. Zamojska 236 Łączyński, mjr 243 Łętkowski 238 Łoboda, ataman kozacki 73 Łodziata, zięć Bogusława Kazimierza M- 52
312 Łodziata Paweł 88, 298 Łodziatowa Anna z Maskiewiczów, córka Bogusława Kazimierza M. 51 Łopateccyl09 Łopatecki (Łopacki) Mikołaj, szwagier Samuela M. 30, 109, 198, 200, 209 Łopatecki Stanisław 30 Łoś J. 22 Łoś Jakub, pamiętnikarz 27 Łowczycki 42 Łoziński W. 5, 7, 103, 104, 154, 184 Łukomska Helena zob. Jundziłłowa Helena Łżedymitr zob. Dymitr Samozwaniec 11 Maciejowski W. A. 21, 81 Madaieński Jerzy, podstarości jaworowski 105 Makowieccy 212 Makowiecki Piotr, kasztelan parnawski 67,257 Malicki, towarzysz 158 Maliszewski E. 73, 74 Małyński Mikołaj, rotm. 124, 158 Manteuffel G. 80 Marchocki Adam 24 Marchocki Krzysztof 24 Marchocki (Marchowski) Ścibor Mikołaj, rotm., pamiętnikarz 12, 24, 56, 78, 97, 98,119,121,126,137,152,163,170, 174, 175, 196 Maria Iliczna, carowa 297, 280 Maria Ludwika Gonzaga zob. Ludwika Maria Gonzaga de Nevers Markiewicz 292 Maryna (Maryjanna) Mniszchówna, ca- rowa 20, 81, 95, 100, 105, 118-121, 132,133,161,172 Masalski Aleksander 22 Maskiewicz 52 Maskiewicz A., podłowczy 52 Maskiewicz Adam, syn Bogusława Kazimierza M. 52 Maskiewicz Antoni, ksiądz 52 Maskiewicz Dadźbóg, bratanek Samuela 42 Maskiewicz Daniel, brat Samuela 30, 36, 37, 53, 64, 153, 154, 156, 169, 173, 176, 180, 183, 187, 198 Maskiewicz Gabriel, brat Samuela M. 30,37,42, HO. 180. 198. 199.206 Maskiewicz Jan, brat Samuela M. 30, 31, 37. 42, 93, 94, 109, 187, 198, 214 Maskiewicz Jan, ojciec Samuela M. 29, 30,94 Maskiewicz Jan, towarzysz pancerny 52 Maskiewicz Kazimierz 30 Maskiewicz Kazimierz, syn Gabriela 42 Maskiewicz Michał, regent grodzki kamieniecki 52 Maskiewicz Piotr, syn Dadźboga 42 Maskicwiczowa z Piaseckich, żona Samuela M. 41 Maskiewiczowa ze Szwiejkowskich. żona Bogusława Kazimierza M. 49. 51 Maskiewiczowa Maryna z Dolgierdów, żona Dadźboga M. 42 Maskiewiczowic (Maszkiewiczowic, Maś- kiewiczowie, Mackiewiczowie, Mackiewiczowie) 29, 30, 52, 77, 79, 89, 93,2)2 Maskicwiczówna zob. Komorowska Maskiewiczówna zob. Prostasiewiczowa Maskiewiczówna Anna zob. Łodziatowa Anna Maskiewiczówna Anna zob. Niezabitowska Anna Maskiewiczówna Kasia, bratanica Samuela M. 209 Maskiewiczówna Kostusia, bratanica Samuela M. 209 Maskiewiczówna Krystyna zob. Wolska Krystyna Maskiewiczówna Marianna zob. Ciecha- nowiczowa
313 Maskicwiczówna Teodora, córka Dadź- boga 42 Maskicwiczówna Teresa zob. Czyżowa Teresa Maszkicwicz!97 Matuszewicz Marcin, pamiętnikarz 77 Miaskowski Łukasz, sędzia podoiski 28, 237 Michał Fiodorowicz Romanow, car ]36, 270 Michał Korybut Wiśniowiecki, krół poiski 50,224,257, 288 Michał Watcczny (Viteazuł), hospodar wołoski 94 Michałkicwicz Jerzy 255 Michałowski Jakub, wojski łubełski, kasz- telan biecki, pamiętnikarz 28, 51, 250, 258 Michałowski Kasper, pamiętnikarz 31 Micheńko. płk. kozacki 47, 262, 263 Mickiewicz A. 257 Miechowiccy vel Micchowieccy 108 Micchowiecki Mikołaj 24, 33, 97, 108, 118 Mielecka Anna zob. Ratowska Anna Mielnik K. 82, 86 Mierzejewski Albrecht Bogusław, podczaszy lidzki, ojczym Bogusława Kazimierza M. 49, 73, 74, 229, 289 Mina zob. Sziłow Mina Stefanowicz Minakowski, czeladnik 267 Mirożkowski Jerzy, towarzysz 231 Mirski Herhory, strażnik W. K. Lit. 47, 260, 265 Mitlientej, pisarczyk 295 Mleczko Jan młodszy, pisarz ziemski upicki 140 Mleczko Jan starszy 140 Młocki Andrzej, rotm. 119, 121, 163, 174,190,193,196 Mniszchówna Urszula zob. Wiśniowiecka Urszula Mniszech Jerzy, wojewoda sandomierski 24,95,100,101,118 Mniszech Stanisław, starosta sanocki 96 Mochelski 206 Modrzyński (Modryński) Gabriel, rotm 105,106 Modrzyński Jan, 106 Mohylanka Maria zob. Potocka Maria Mohylanka Regina zob. Wiśniowiecka Regina Mohylina Elżbieta, żona Jeremiego 211 Mohyła Aleksander 211 Mohyła Gawrylaszek (Hauryłaszek) 211 Mohyła Jeremiasz (Wieremij, Weremtej), hospodar wołoski 94, 109, 182, 211 Mohyła Konstatny, syn Jeremiego 109. 182 Mohyła Symeon (Bogdan), wojewoda wołoski 211 Mokłok Paweł, sędzia i podczaszy nowogr. 207 Mokłokowa z Wojniłłowiczów 207 Mokrski Andrzej 252 Monasterow Iwan Iwanowicz 300 Monczak 257 Monomach 24 Mosbach zob. Podgórski A. Mościcki, krawiec 186 Mścisławscy 95 Mścisławski (Mstisławski) Fiodor Iwanowicz, kniaź 96, 134 Municz 213 Myrzecki (Myszecki) Danito Jehtnowicz, wojewoda wileński ze strony cara 277 Myszczanka Marianna zob Radziwiłłowa Marianna N. zob. Niemcewicz Naborowski Daniel, sługa Radziwiłłów, poeta 40 Nadolski Tomasz, płk. 125 Nalewajko (Naliwajko, Naływajko) Semen, ataman kozacki 31, 61, 73, 93 Nieborski Piotr, rotm. 96
314 Niedźwiecki, towarzysz 181 NiemcewiczJ. U. 48, 66, 68, 73, 79, 80.82,86-88,101,103 Niemierzyc Jerzy 231 Ntemira Hieronim, łowczy podlaski 197 Ntemira (Niemiera) Stanisław, łowczy podlaski, wojewoda podlaski 197 Niemirycz (Niemierzyc) Władysław, starosta owrucki 245, 246 Niemojewska z Grabianków Katarzyna, I v. Plemięcka 205 Niemojewski Jan, kasztelan chełmiński 205 Niemojewski Mikołaj, starosta staro- grodzki 205 Niemojewski Stanisław, pamiętnikarz 13, 15, 22, 23, 66, 98, 101 Niesiecki K. 93,97, 106, IM, 125, 126, 131, 161, 175, 196, 197, 200, 202-204, 210-214, 217, 226, 255, 256, 258, 259, 272, 283, 290 Niesiołowscy 96, 257 Niesiołowski K. 49 Niezabitowscy 30 Niezabitowska Anna z Maskiewiczów 30 Niezabitowski Mikołaj 30 Niezabitowski Stanisław, podczaszy kaliski, pamiętnikarz 42, 51, 52, 56, 76,110,289 Nonhart Zuzanna zob. Chreptowiczowa Zuzanna Nowodworski Bartłomiej, kawaler maltański 34, 114 Oborski Jan, towarzysz 170 Obryński Andrzej, sędzia ziemski nowogr. 213 Obuchowicz Filip, wojewoda smoleński 283 Obuchowicz Mikołaj Leon, płk. 278, 283,285 Obuchowiczowie 89, 278, 283 Ocieska Anna zob. Ratowska Anna Ocieski Joachim 191 Odyniec Krzysztof 259, 260 Ogińska Helena z Uniechowskich 203 Ogińska Katarzyna z Żylińskich 203 Ogiński Bohdan, kniaź 209 Ogiński Jan, kniaź, kasztelan mścisław- ski 37, 203, 209 Okolscy 202 Okolski202 Okolski Hieronim, skarbnik wileński 202 Okuniowie 199 Okuń 199 Oleśnicki Mikołaj, kasztelan małagoski 101 Olędzka Katarzyna zob. Jundziłłowa Katarzyna Olizar, rotm. 124 Olizarówna Eufrozyna zob. Łaszczowa Eufrozyna Opaliński Krzysztof, wojewoda poznański 28. Opaliński Łukasz, starosta leżajski, kasz- telanpoznański 28, 103, 105, 183, 184 Opatkowski, rotm. 174 Orlikowski, rotm. 119 Orszański zob. Oszański Osiński Jakub, towarzysz 88, 238 Osiński Samuel, oboźny W. K. Lit. 251,253,267 Oskierka Samueł, sędzia ziemski mozyrski, płk. 289 Osman II, sułtan turecki 220 Ossołiński Jerzy, kanclerz w. kor. 56, 229,258 Ossowska Anna zob. Borkowska Anna Ostrogscy 39, 93, 218, 251 Ostrogska Anna z Kostków 63, 184 Ostrogska Eufrozyna zob. Zasławska Eufrozyna Ostrogska Katarzyna zob. Radziwiłłowa Katarzyna Ostrogski Ałeksander 184 Ostrogski Dominik zob. Zasławski Władysław Dominik
315 Ostrogski Janusz, książę, kasztelan krakowski 205, 226, 252 Ostrogskie, księżniczki 218 Ostroróg Mikołaj, kasztelan bełski łłO Ostrzanin (Ostrzanica) Stefan, ataman kozacki 73, 243 Oszaóski, rotm. 136, 165 Oszczekliński Jan Krzysztof, ojczym Bogusława M. 42, 46, 230, 257 Oszczurkiewicz 52 Oświęcim Stanisław, pamiętnikarz 27, 235, 237 Otriepiew Griszka 24 Ottenhauz, rotm. 264 Otwinowski Erazm 77 Otwinowski Hieronim, poseł do Turcji 219 Owsiana Rozalia zob. Chreptowiczowa Rozalia Owsiany Adam, sędzia ziemski lidzki 190 Pac Jan, chorąży W. K. Lit., podstoli W. K. Lit. 255, 259, 260 Pac Samuel, chorąży W. K. Lit. 255 Pacowa z Tryznów Petronela 255 Pachoński J. 22S Padubicz (Poddubski), płk. kozacki 265, 266 Palczowski Paweł 7, 12, 20—22 Panasowicz Piotr Mirkiewicz 52 Paryszewski, delegat wojska 193 Pasek Chryzostom, pamiętnikarz 24, 26, 28. 53, 54, 60, 61, 64, 65, 72, 75-77, 89, 303 Paszkiewicz, czeladnik 255 Paweł z Przasnysza (Simplician) 285 Pawiński A. 76 Pawlukowa 63 Pawłowicz Adam Hilary 262, 265 Pawłowski 183 Pełczyński M. 28 Petrycy Sebastian, pamiętnikarz 22 Pędkowscy 218 Pędkowski (Pętkowski) 218 Piasecka zob. Maskiewiczowa Piasecka Aleksandra zob. Brolnicka Aleksandra Piasecki P. 107 Piasecki Paweł, podwojewodzi nowogr, teść Samuela M. 40-42, 45, 229 Piaskowski Paweł 22 Piekarska Barbara zob. Płazina Barbara Piekarski, poseł do króla 201 Piekarski Michał 62, 217, 218 Pielgrzymowski Eliasz, pamiętnikarz 2ł, 22, 65 Pietraszko, hospodar wołoski 94 Piotrowski Hrehory Stanisław, stolnik nowogr. 292 Piotrowski Jan, pamiętnikarz 19 Piotrowski Jerzy, starościc mścislawski 75, 292, 294, 295, 298 . Plemięcka (Plemieńska) 38, 205 Plemięcka Katarzyna zob. Niemojewska Katarzyna Piemięcki Jan, starosta kowalski 205 Płaza Jan, wielkorządca krakowski 217 Płazina Barbara z Piekarskich 217 Pociej Piotr 256 Poczapowska Halszka z Protasowiczów 219 Poczapowski Aleksander 2)9 Poczobut Odlanicki J. W., pamiętnikarz 27 Podarowski Mikołaj, posędek nowogr. 30 Podbereski 199 Podbereski Hrehory Kazimierz, kuchmistrz lit. 50 Podgórski A. 88, 89, 27), 272, 273, 276, 290, 294 Podhorodyński, rotm. 177 Podhorski Adam 51 Podhorski Jan 51 Podniesieński Jan, sługa Jeremiego Wiś- niowieckiego 45, 225-227, 229 Podobajło 49 Podoscy 2)0 Podoski, czeladnik 210
316 Podrezow Ihnaty vel Wasil, chorąży (moskiewski) 277, 278, 281, 283, 284 Poklatecki S. 63 Polanowski, towarzysz 243 Połubińska Eufrozyna zob. Chalecka Eu- frozyna Połubińska Zoha z Sapiehów, wojewodzina pamawska 282 Poiubiński Aleksander Hilary, pisarz polny W. K. Lit. 274, 276, 284, 286, 287 Połubiński Konstanty, wojewoda par- nawski 282 Poniatowska z Ziemeckich Anna I v. Stadnickal54, 184, 191 Poniatowski Ludwik, por. 61, 84, 154, 175.184,185,191 Poniatowski Stanisław, rotm. 227, 244 Porębski, pacholik 177 Porycka z Baworowskich Anna 106 Porycki Aleksander, ojciec Janusza 106 Porycki Janusz, książę, rotm. 33, 106, 109, 110, 124, 125, 128, 154, 157, 182, 183 Posudziewski 272 Posudziewski (Posudziejowski) Kazimierz, podczaszy orszański 272 Posudziewski (Posudziejowski) Krzysztof, cześnik orszański 272 Potap, chłopiec 173 Potoccy 25, 26, 30, 42, 109, 113, 123 Potocka Maria z Mohyłów 182 Potocki Andrzej, brat Jakuba i Jana 97, 123 Potocki Jakub, kasztelan kamieniecki, wojewoda braclawski 97, 109, 123 Potocki Jakub, kasztelan krakowski 237 Potocki Jan, starosta kamieniecki, wojewoda braclawski 97, 109, 123 Potocki Mikołaj, kasztelan krakowski, hetman w. kor. 46, 237, 241 Potocki Mikołaj, starosta kamieniecki 97 Potocki Stefan, starosta feliński 108, 182, 219 Pretwic (Pretwicz, Prittwitz, Pretńtz) Jakub, kasztelan kamieniecki, wojewoda podolski 32, 83, 97, 99, 100 Prochaska A. 34, 35, 94, 101, 107, 111 Prokulbicki Paweł, sługa Krzysztofa Radziwiłła 40, 201 Proszowiecki Andrej Zacharowicz, wódz moskiewski 151, 155, 156, 167 Protasiewicz (Protasowicz) Fiedor 207, 214 Protasiewicz Hieronim, sędzię piński 259 Protasiewiczowa (Protasewiczowa, Prota- sowiczowa) z Maskiewiczów, siostra Bogusława Kazimierza M. 42, 73, 229 Protasowicz (Protaszowicz) Jan. pisarz ziemski nowogr. 200, 219 Protasowiczówna Halszka zob. Pocza- powska Halszka Protaszewicz Ludwik, podczaszy nowogr. 282,298 Protaszewicz Stefan 74, 289 Protaszewicz Władysław, pisarz i sędzia ziemski piński 212 Protaszewiczowa z Kędzierzawskich 212 Próchnicki Andrzej, abp lwowski 217 Pruciński, kuchmistrz 206 Pruszczycki Jan 199 Przewoski (Przeworski) 204 Przyboś A. 260 Przyjemski 236 Przylatkowski zob. Trzyiatkowski Przyłęcki 214 Przypkowski Aleksander 40 Przysiecka 52 Pukińscy 202, 203 Pukiński 202, 203 Pukiński Piotr 202 Pukiński Sebastian 203 RaczyńskiE. 23, 24, 28, 81 Radziwiłł Albert, książę 199
317 Radziwiłł Albrecht (Albert) Stanisław, kanclerzw. lit. 28, 43, 44, 46, 80, 225 Radziwiłł Albrecht (Albert) Władysław, książę 38, 204, 203, 208 Radziwiłł Aleksander Ludwik, książę, marszałek W. K. Lit., wojewoda połocki 43,45,225,229 Radziwiłł Bogusław, książę, koniuszy W. K. Lit. 42, 43, 47, 50, 32, 67, 102, 223, 258, 259, 261,264, 299 Radziwiłł Jan Albert, książę, ordynat klecki 37, 85, 190 Radziwiłł Jan Jerzy, książę, kasztelan trocki 38, 190, 204 Radziwiłł Janusz, książę, hetman wielki litewski 47 —49, 261. 263, 265 Radziwiłł Janusz, książę, podczaszy lit. 37, 102, 103, 106, 107, 202, 203, 216, 223 Radziwiłł Krzysztof 1 (Krzysztof Mikołaj) „Piorun", książę, podkanclerzy lit., wojewoda wileński, hetman p. lit., hetman w. lit. 94, 102, 218 Radziwiłł Krzysztof 11, książę, wojewoda wileński, hetman p. lit., hetman w. lit. 39, 40, 201, 207, 213, 216, 218, 219 Radziwiłł Michał K. „Rybeńko", książę 30 Radziwiłł Mikołaj, książę, wojewoda wileński 94 Radziwiłł Mikołaj Krzysztof „Sierotka", książę, wojewoda wileński 19, 37, 38, 65,190,203,204,225 Radziwiłł Stanisław „Pobożny", książę, marszałek w. lit. 204, 225 Radziwiłł Wojciech, książę, kasztelan wileński 256 Radziwiłł Zygmunt Karol, „pan Kawaler", książę 38, 62, 64, 204 Radziwiłłowa Anna Zofia zob. Zebrzydowska Anna Zofia Radziwiłłowa Eufemia z Wiśniowieckich 204 Radziwiłłowa Katarzyna z Ostrogskich 102 Radziwiłłowa Katarzyna z Tęczyńskicli 218 Radziwiłłowa Lawinia z Koreckich 37, 199 Radziwiłłowa Marianna z Myszków 204 Radziwiłłowie 21, 39, 40, 63, 203, 213, 258,286 Radziwiłłówna Elżbieta zob. Sapieżyna Elżbieta Rajecki Władysław, kpt. 263 Rakoczy Zygmunt, książę Siedmiogrodu 189 Ratowska z Mieleckich Anna I v. Ocieska 191 Ratowski Michał, starosta ostrski 101 Ratowski Adam 191 Rdułtowscy 30 Rembowski A. 105 Rembrandt 19 Romanowie 136, 270 Rop, kpt. 263 Ror Ferdynand, dzierżawca 300, 301 Różanów M. 256 Rożyński Roman, książę, hetman gen. carski 24, 97, 109, 118, 121, 122 Rudnicki, rotm. 121, 168 Rudolf 11, cesarz 93 Rudomina Jan młodszy, chorąży nowogr., kasztelan nowogr. 213 Rudomina Jan starszy, wojski braslawski 213 Rudominowa z Tołloczków, żona Jana młodszego 213 Rudzcy 119 Rudziński, rotm. 107, 121 Rudzki 166 Rudzki 178 Rudzki Krzysztof 119 Rudzki (Ruczki) Paweł 119 Rudzki Szysz (przezwisko?) 126, 132, 162 Rudzki Tobiasz 119 Ruffo Marco, architekt 147 Rurykowicze 20, 95
318 Rusieccy 119 Rusiecki Andrzej, towarzysz 159 Rywocki Maciej, pamiętnikarz 19 Rzepnicki83, 184 Sajkowski A. 28, 31, 41, 42, 48, 51, 58, 63.89.90,150,287 Sałata, dowódca Kozaków 32, 100 Samozwaniec I zob. Dymitr Samozwaniec I Samozwaniec II zob. Dymitr Samozwaniec II Samozwańcy 17 Sapieha Jan Paweł, wojewoda wileński i hetman w. łit. 74, 270, 274, 302 Sapieha Jan Piotr, starosta uświacki 18, 23, 24, 119, 120, 122, 133, 160, 162, 165,166 Sapieha Jan Stanisław, marszałek W. K. Lit. 63 Sapieha Lew, kancierz w. łit. 21, 26, 34,64,111,193,197 Sapieha Mikołaj, chorąży lit. 256 Sapieha Mikołaj Krzysztof, wojewoda miński, nowogródzki 210 Sapieżanka Zofia zob. Połubińska Zofia Sapieżyna Elżbieta z Radziwiłłów 111 Sarbiewski Maciej, poeta 290 Sarbiewski (Sarbiejewski) Stanisław, starosta grabowiecki, wojewoda mazowiecki 290 Schletter Z. 27, 71 Scypion 201 Sepiekiewski, marszałek konf. wojsk. !03 Sianożęcki Krzysztof, chorąży czerni- howski 49, 260 Sianożęcki Teodor 260 Siciński, sługa Jeremiego Wiśniowiec- kiego226 Sickingen Franz von, przywódca powstania rycerstwa 6 Siecicki zob. Siesicki Sieje Michał, właścicie) wsi 199 Sielanka 196 Sieniawscy 210 Sieniawski Adam Hieronim, podczaszy km. HI Sieniawski Hieronim Adam, pisarz potny kor. 241, 242 Sieniawski Mikołaj Hieronim, krajczy kor., hetman p. kor. 211, 241, 242 Sieniuta Abraham 254 Sieniuta Piotr 254 Sieniuta Zofia ze Zborowskich 254 Sienkiewicz, „wicepraefectus" 174 SienkiewiczH. 67, 69, 71, 74 Sienkowicz (Sienkiewicz) Hrehory 196, 197 Sierakowski Józef, starościc otszański 31 Siesicki 88, 299 Skarbny 206 Skłiński 23 Skoszewski zob. Swoszowski Jan Skumin Janusz zob. Tyszkiewicz Skumin Janusz Skumin Teodor zob. Tyszkiewicz Skumin Teodor Sławski Walenty, płk. konf. wojsk. 175 Słoński, płk. moskiewski 301 Słupski, dzierżawca 100 Słuszka Aleksander, kasztelan miński 93 Słuszka Mikołaj młodszy, rotm. 31, 93 Słuszka Mikołaj starszy, starosta kry- czewski 93 Smirnow J. 66 Sobieski Jakub 58 Sobieski W. 25, 124, 125 Sokołowski vel Sokowski, płk. kozacki 258 Solario Piętro Antonio, architekt 147 Soliman zob. Osman 11 Sołtan Samueł, sługa Jeremiego Wiś- niowieckiego260 Sołtyk 133 Sołtykow Iwan M. 123 Soltykow Michał Lwowicz 123 Sopoćko Filon 200
319 Sopoćkowa 62 Sopoćkowie 200 Sosnowski Jan, starosta siucki, kaszteian połocki 258, 275 Sosnowski Jędrzej 295. 296 Spodziłowski (Spodwiłowski), rotm. kozacki !24,i26 Stabrowski Samuei 262 Stadniccy 105 Stadnicka Anna zob. Poniatowska Anna Stadnicki Adam, kaszteian katiski 187 Stadnicki Stanisław, starosta zygwuiski, kaszteianprzemyski 24, 103, 105, 117, 122,183,184 Stanisławski Jan, żołnierz, pamiętnikarz 13 Staniszewska z Leńskich, żona Jana 236 Staniszewski (Staniszowski) Jan, towarzysz 236 Stefan Batory, król polski 5, 17, 24, 96, 97,114,116,140,195 Strawiński Hieronim 122 Struś Mikołaj, starosta halicki, chmielnicki, śniatyński, płk. 35, 85, 97, 103, 108,109,122,124, 134,136, 153,155, 156,168, 175, 176, 179,181,182,216 Stryjeńska Joanna z Gruzewskich 125 Stryjcński Paweł, wojski grodzieński 125 Stryjkowski M. 21 Strzeżowski 23 Sugajło 219 SufTczyński 236 Suk in 136 Suliszewski Stanisław 175 Swoszowski (Skoszewski) Jan, pisarz ziemski lwowski 105 Szabłowscy 196 Szabłowski 196 Szadogirski 236 Szajnocha K. 69 Szalbierz zob. Dymitr 11 Szaniawski J. K., radca Stanu 79 Szczepanowski, sługa Jeremiego Wiśnio- wieckiego226 Szczerbaty Siemion Łukicz, hetman p. moskiewski 270, 282, 302, 303 Szczucki Leon 79 Szein Borys 112 Szein Michał, wojewoda smoleński 112 Szemberk 29, 114 Szemet (Szemiot) Aleksander Jarosław, podkomorzy wileński 200 Szemet Melchior 200 Szeremetiew Teodor, dyplomata moskiewski 16 Szilow Mina Stefanowicz, kpt. mos- kiewski 277, 281, 285, 295, 296 Szpot Dunin Stanisław, sługa Jeremiego Wiśniowieckiego 226 Szujscy 95, 136, 182 Szujski Aleksander, brat Wasyla 140 Szujski Dymitr, hetman moskiewski 123, 125,131,132,136 Szujski Iwan, brat Wasyla 132, 136, 140 Szujski Skopin 34 Szujski Wasyl zob. Wasyl Szujski Szumski, sługa Jeremiego Wiśniowieckiego 226 Szwarcoch, rotm. 268 Szwiejkowski (Szweykowski, Szwykowski) Aleksander, szwagier Bogusława Kazimierza M. 49, 75, 289—299 Szwiejkowski (Szwykowski) Dawid 290 Szwiejkowski (Szwykowski) Jan, szwagier Bogusława Kazimierza M. 49, 294 Szweykowska zob. Maskiewiczowa ze Szwiejkowskich Szwykowscy 204 Szwykowski Jan, sekretarz królewski 195. 204 Ścibor Wiktoryn, delegat wojska 37, 193 Śląski Andrzej, ksiądz 56 Średzióski (Śrzedziński) Wojciech, por. 170 Świdziński Konstanty 88, 162 Świerski Szczęsny 98 Świeżowska Elżbieta zob. Wiśniowiecka Elżbieta
330 Święcicki 273 Święcicki Krzysztof, rotm. 102, 103 Świrski Piotr, rotm. 98 Świżyńskil97 Świżyński (Świeziński), dowódca piechoty 175 Świżyński, pisarz grodzki ostrzeszowski 197 T. J. zob. Jewlaszewicz Teodor Tacyt 64, 129 Talafus (Telefus), rotm. 122 Talwosz (Tatwois) Adam, kasztelan żmudzki 212 Talwosz Mikołaj 212 Tanner Bernard Leopold Franciszek 148-151 Tarchow Atanazy (Ofanasij) Andreje- wicz, wojewoda nowogr. 281, 285, 287, 293 Tarchow Maksym, kpt. 285 Tarnowscy 191 Tarnowski Gratus (Grotus) Jan, rotm. 102, 104 Tasso T. 38 Tatomir Bazyli 226, 227 Tectander Jerzy, podróżnik 16 Terlecki Piotr 262 Tęczyńska Katarzyna zob. Radziwiłłowa Katarzyna Tolłoczkówna zob. Rudominowa Tomkiewicz W. 44, 46, 225—227, 237-239, 248, 260 Trojan Jerzy, towarzysz 170 Trubecki, kniaź 303 Trubecki Dymitr Timońejewicz, kniaź 167 Trubicz 229 Tryźńianka Petronela zob. Pacowa Petro- neia Trzylarkowska 256 Trzylatkowski 175 Turczynowicz Aleksander 196 Turczynowiczowie 196 Tuwim J. 62 Tworzyjański Krzysztof, rotm. 98 Tyran zob. Iwan IV Groźny Tyszkiewicz Janusz, wojewoda kijowski 44. 69, 71, 248 Tyszkiewicz Skumin Janusz, starosta bra- slawski, wojewoda mścislawski, trocki, wileński 83, 117, 124, 154, 183, 184, 188, 209 Tyszkiewicz Skumin (Skuminowicz) Teodor, wojewoda nowogródzki 117, 209 Tyszkicwiczówna Skumin Magdalena zob. Chreptowiczowa Magdalena Tyszkowski K. 21 Uchrowieccy 226 Unichowska z Wołodkiewiczów, żona Jana Onichimowicza 37, 203 Unichowska Helena zob. Ogińska Helena Unichowski 198, 204 Unichowski Hrehory (Hryc) młodszy 84, 185, 196, 20! Unichowski (Umichowski) Hrehory starszy, poborca ziemi nowogr. 196 Unichowski (Uniechowski) Jan Oni- chimowicz 37, 203 Unichowski Onykej, podsędek nowogr. 30 Uniechowski Jan Hrehorowicz 201 Uniszewski 239 Urowiecki, towarzysz 226, 227 Uruski S. 40, 52, 140, 190, 191, 197, 202-205, 207, 229, 249, 257, 275 Urusow Piotr, zabójca Dymitra II 35, 138, 140 Ustriatow (Ustryjałów) N. 80, 81, 83, 101, 103 Wajer zob. Weiher Ludwik i Jan Warszycki Stanisław, wojewoda mazowiecki 247
321 Wasiczyński Seweryn, rotm. 96, 139, 175,184 Wasyl Szujski, car moskiewski 10, 34, 33,96,108,119,120,123,132,133, 136, 146,147,165 Weiher Ernest, wojewoda chełmiński 112 Weiher (Waier) Ludwik, starosta koś- cierzyński, i Jan, starosta pucki 112— 114,117,175 Weiher (Wajer) Marcin 126 Welyczko Samail, pisarz zaporoski 70—72 Wereszczaka 85, 202 Wereszczakowie 199, 202 WęgrzynMarek, kpt. 114 Węsławski 89 Wężyk Jan, bkp przemyski 217 Wichman 263 Wiele wieki J., pamiętnikarz 95, 123 Wilamowski (Wielamowski) Marek, rotm. 119,121,189 Wierzbowski S., pamiętnikarz 27 Wierzbowski T. 20. 96, 98, 102, 107, 110, 119, 121, 122, 124, IM, 139, 157- 159, 164, 170, 174, 175, 178, 184, 188, 189, 193, 196 Wierzejski Samuel 277, 301, 302 Wilczek 132 Wiśniarski, czeladnik 210 Wiśniowieccy (Wiszniowieccy) 30, 32, 93, 97, 180, 199, 211, 225, 227, 230, 245, 246, 255 Wiśniowieccy (Zbarascy) 246, 247 Wiśniowiecka (Wiszniowiecka) Aleksandra zob. Łahodowska Aleksandra Wiśniowiecka Aleksandra z Chodkie- wiczów 32, 62, 95, 97, 99, 229 Wiśniowiecka Elżbieta ze Świeżowskich 180 Wiśniowiecka Eufemia zob. Radziwiłłowa Eufemia Wiśniowiecka Gryzelda z Zamojskich 225,226 Wiśniowiecka Krystyna zob. Daniłowi- czowa Krystyna Wiśniowiecka Maryna zob. Horska Maryna Wiśniowiecka Regina z Mohyłów 98, 224 Wiśniowiecka Urszula z Mniszchów 95 Wiśniowiecki (Wiszniowiecki) Adam 95, 97,98,229 Wiśniowiecki Aleksander 95, 97, 238 Wiśniowiecki Janusz, koniuszy kor. 211, 227 Wiśniowiecki Jeremi Michał, wojewoda ruski 29, 43 -47, 66 -71, 73, 87, 98, 224 -230, 234, 238, J239, 242, 244, 232, 253, 260 Wiśniowiecki Jerzy Dymitr, hetman w. kor. 227, 246 Wiśniowiecki (Wiszniowiecki) Konstanty młodszy, wojewoda ruski 95, 101, 180, 211 Wiśniowiecki Konstanty starszy, starosta żytomirski 95 Wiśniowiecki Konstanty, syn Janusza, wojewoda bełski 227, 246 Wiśniowiecki Michał Korybut zob. Michał Korybut Wiśniowiecki Wiśniowiecki (Wiszniowiecki) Michał młodszy, starosta owrucki, kasztetan kijowski 98, 109, 211, 224, 237, 245 Wiśniowiecki Michał starszy, kaszteian kijowski 98 Witowski (Witojski) Stanisław, wojski barczewski 166 WittygW. 29, 30 Władysław IV Waza, król polski 10, 13, 24, 26, 35, 36, 38, 40, 58, 87, 112, 123, 125, 132, 133, 131, 200, 202, 208, 217, 219, 223, 224, 229, 234, 244 Wojna Benedykt, bkp wileński 190 Wojna Gabriel, podkanclerzy lit. 31, 94, 189 Wojna Jan, starosta opeski 189, 197 Wojna Stefan 190 Wojniłłowicz (Wojniłowicz) Gabriel, płk. 190 21
322 WojniHowicz (Wojni)owicz) Iwan, sędzia grodzki nowogr. 40, 214 WojniHowicz Jan, podkomorzyc nowogr. 51 WojniHowicz Lech, sędzia nowogr. 214 WojniHowicz Paweł, podkomorzyc nowogr. 51 WojniHowicz Stefan, podstoii nowogr. 50, 51 WojniHowicz Trojan, podkomorzy nowogr. 50, 51, 287 WojniHowiczowie 30, 50, 190, 214 Wojniłłowiczówna (Wojniłowiczówna) zob. Mokłokowa Wojnowski zob. Wojna Jan Wojtkowski, por. 170 Wolff 209 Wolska z Maskiewiczów Krystyna, córka Bogusława Kazimierza M. 50, 51 Wolski, zięć Bogusława Kazimierza M. 51 Wołłowicz, wojewoda witebski 271 Wołłowicz Eustachy, bkp. wileński 205 Wołłowicz Hieronim, podskarbi W. K. Lit. 201 Wołłowicz Hrehory 201 Wołłowicz Władysław, pisarz polny W. K. Lit. 264, 265 Wołłowiczowie 50, 265 Wołodkowicz (Wołodkiewicz) Hrehory 213 Wołodkowiczówna zob. Unichowska Wołujew Grzegorz (Wałujew Grigorij, Wołwiow Gregory, Wołwiew) 125, 127, 132 Woronicz Bazyli, pisarz ziemski kijowski 175 Woronicz Teodor, podczaszy kijowski 175 Wójcicki K. W. 27 Wyrzykowski Stanisław 79 Wysocki Łukasz, sługa Jeremiego Wiś- niowieckiego 226 Yignacourt, w. mistrz kaw. malt. 38 Z. zob. Zakrzewski J. Zabłocki Stefan, czeladnik 267 Zachariasz z Orszy 277 Zadzik Jakub, sekretarz w. kor. 15, 204 Zagórski Zygmunt dr 90 Zając 91 Zakrzewski J. 80—86, 93, 101—104, 138 Zakrzewski (Zakrzowski) Jan, płk. czeh- ryński 235, 236 Zamojscy 119 Zamojska Eufrozyna zob. Łaszczowa Bufrozyna 236 Zamojska Gryzelda zob. Wiśniowtecka Gryzelda Zamojska Joanna Barbara zob. Koniec- polska Joanna Barbara Zamojski Aleksander, strażnik w. kor. 236 Zamojski Jan, kanclerz i hetman w. kor. 5, 19, 94, 106, 195, 225 Zamojski Jan, kasztelan chełmski 236 Zamojski Tomasz, kanclerz w. kor. 2)0, 228 Załamaj, towarzysz 262 Zarucki Iwan 120, 122, 133, 151, 156, ' 167, 168 Zarucki Marcin 120 Zarucki Zachariasz, towarzysz 158 Zaslawscy 98 Zaslawska Eufrozyna z Ostrogskich 226 Zastawska Zofia zob. Herburtowa Zoha Zaslawski Aleksander, książę, kasztelan wołyński 98 Zaslawski (Ostrogski) Władysław Dominik, książę, koniuszy kor., wojewoda krakowski 44, 226, 251, 254, 258 Zawisza Krzysztof, starosta miński 274 Zawiszowie 212 Ząbkowicz S. 63 Zbarascy 11, 109, 210, 211 Zbarascy (Wiśniowieccy) 246, 247 Zbaraska 99 Zbaraska Anna 236 Zbaraska Barbara 236
323 Zbaraski Jerzy, książę, kaszteian krakowski U, 211, 246 Zbaraski Krzysztof, książę, koniuszy w. kor. 117, 124, 211 Zborowska ZoEa zob. Sieniutowa ZoEa Zborowska z Jordanów ZoEa 119 Zborowski, Kozak 114 Zborowski Adam Aleksander, jezuita 119 Zborowski Aleksander, pik. 119, 121, 136,159,174 Zborowski Samuel 119 Zdanowicz, rotm. 286 Zdanówna Fedora zob. Mleczkowa Fedora Zebrzydowska, żona Franciszka 43 Zebrzydowska z Zienowiczów Anna, I v. Radziwiłłowa 223, 256 Zebrzydowski Jan. miecznik w. kor. 223 Zebrzydowski Franciszek, kasztelan lubelski 43, 67, 223, 256 Zebrzydowski Mikołaj, wojewoda krakowski 5, 8, 33, 102, 103, 105, 106, 108, 176 Zglębicki 29 Ziclonow Iwan Aleksiejewicz 279-282 Ziemeccy 154, 184 Ziemeeka Anna zob. Poniatowska Anna Zicnkowicz Eliasz 161, 165 Zienkowicz Paweł 212 Zicnkowiczowa z Kawęczyńskich, żona Pawła 212 Zienkowiczowie 212 Zienowicz Jan, sędzia ziemski nowogr. 178 Zicnowiczowie 256 Zienowiczówna Anna Zofia zob. Zebrzydowska Zienkowiczowie (Zienkiewiczowie) 161 Zmijew 302 Zubko, żołnierz 263 Zygmunt I, król polski 299 Zygmunt III, król polski 8, 17, 20, 23, 25, 31,33,34,55,57,80,81,94,96, 97, 100, 102, 105, 109, 111, 114, 119, 121, 131,166,213,223 Zygmunt August, król polski 185 Zylow Daniel, mjr carski 277 Zyzemska zob. Chreptowiczowa Zyzemski Bohdan Hieronim, podkomorzy mozyrski 214 Zyzemski (Zyżemski) Tomasz 290 Żabczyc Jan 21 Żabicki 206 Żabka 190 Żabokiicki Aleksander 102 Żaboklicki Andrzej, rotm. 102, 107 Żółkiewska ZoEa zob. Daniiówiczowa ZoEa .Żółkiewski Adam, oboźny w. kor. 131 'Żółkiewski Jan, starosta hrubieszowski p 216 Żółkiewski Łukasz, wojewoda braclawski 216 Żółkiewski Mikołaj, podkomorzy lwowski 131 Żółkiewski Stanisław, hetman pohiy kor., hetman wielki kor. 10, 14, 15, 19, 21, 25-27, 34, 35, 61, 63, 64, 78, 93, 94, 97, 100, 102, 107, 111, 122, 123, 125,126,129,131-133,136,140,154, 181, 184, 196, 208, 210, 214 Żychliński 190, 197, 202, 236, 248, 290 Żylińska Katarzyna zob. Ogińska Kata¬ rzyna
INDEKS NAZW GEOGRAFICZNYCH Opuszczono następujące hasła: Litwa (W. K. Lit), Moskwa (miasto i państwo, Rosja) oraz Polska (Korona, Rzeczpospolita, Królestwo Polskie). Adrianopol (Adryjanopol) 220 Aleksandrów 99 Ałta zob. Iltycz Ameryka (Nowy Świat) 6, 11, 14 Anglia 7 Antwerpia 58 Astrachań 120 Asyż 38, 204 Austrauki zob. Ostrówki Azja 14 Babicze (Babica, Babin Ostrów) 49, 245 Bagdad 219 Bakszty 274 Baligród 105 Balabanówka 237 Bar 83, 99, 100, 226 Baranowicze 208, 256, 257 Basań Nowa 244 Basań Stara 244 Batoh 124, 232, 241 Bełz 185 Bełżyce 105 Berdyczów 246, 248 Beresteczko 42, 241 Bereza Kartuska 260 Berezyna (rz.) 264, 265 Besled 183 Biała (Biełyj) 115, 122-125, 136 Biała (Podlaska) 197 Biała Cerkiew 28 Białoruś (Biała Ruś) 47, 111, lgo, 271, 272 Białystok 219, 256, 273 Biecz 33, 110. 190 Bielewicze (Białowieże) 206 Bielica 300 Bielsk Podlaski 273 Biełgorod (Biełgoród) zob. Iwangorod Bieńkowice 217 Birże 39, 213 Bobrujsk 48, 87, 264 - 266 Boh (rz.) 100, 109, 226, 237, 246-248 Bohusław 46, 237, 239 -241 Bołchow 24 Borszczajówka 246 Borysołowo (Borysowo, Borysów) 134, 178, 180 Boryszyn 51, 287 Bracław 109, 246 —248 Brahin 32, 88, 95, 97-99, 242, 245 Brahinka (rz.) 95 Brańsk 115, 124 Brody 255 Brudno 283 Brześć Kujawski 205 Brześć Litewski 47, 87, 180, 193, 20), 205, 255, 256, 260, 261, 273, 276, 297 Brzezice 176, 184 Brzeżany (Bcreżany) 98 Brzozowa 212 Bucovu 94 Buczak (Buczacz) 243 Budyło (poroh) 233 Budziwiszki 203
325 Bug(rz.)33, t80, 185, [97, 253, 236, 273, 286 Bydgoszcz 183, 193 Bystrzyk 70, 249, 250 Carogród 57 Carowe Zajmiszcze (Carowo Zamieście) 122, 125, )26 Cccora5, 214, 263 Chabne98 Chełm 185, 255 Chmielnik 237 Chocim 5. 24, 40. 95. 208, 211, 213. 224.265 Chomsko260 Chorąźówka 260 Choro! 44 Chortyca, Kortyca(wyspa) 46, 66. 234 Chreptyjów !00 Cicciersk49 Cimkowiczc 4) Cimoszkowiczc239 Cyryn 30, 96, 237 Czahrów56 Czarniawczycc (Czernowczyce) 203 Czamobyi242 Czaniogród zob. Iwangorod Czarny Ostrów 180. 187, 188 Czczów 179 Czehryn 238 Czerkasy 237, 239, 243 Czernihów 115, 208, 244 - 246 Czeszów 266 Częstochowa 37, 62, 202 Dania 17, 54 Dąbrówno 274 Dclatycze 290 Deraźna (Dereźnia) 83, 99 Dereczyn (Deręczyn) 286 Desna (rz.) 96, 115, 244, 247 Dewera (Derewna?) 279 Diamont (Dyament, Dynemunt) 171. Dniepr (rz.) 32. 46, 47. 78, 93. 95. 109. 111 -114, 180, 223, 230-235. 238^ 239, 242-245, 251, 266-269, 277 Dniestr, Niestr (rz.) 94, 100, 208, 216 Dobromil 36, 192 Dokudów 213 Dolmutowszczyzna 290 Domątów (Domontów) 243 Dombrowa 265 Don (rz.) 19 Dorohinko 238 Dorohobuż 115 Droczyna 273 Drohobycz 105 Dubno 39, 98, 218 Dunaj (rz.) 19, 208, 220 Dywilino 16 Dziewienniszki 299 Dzieża (rz.) 182 Dzięciolłowicze (Dzięciotowicze) 200 Dzikie Pola 29, 68, 73, 238 Dzisna (rz.) 162 Dzwoniec (poroh) 233 Dźwina (rz.) 94, 271 Eger 56 Europa 5-8, 12, 13, 17, 19, 68 Fedorowsk 176, 178 Francja 6, 7, 9, 12, 17 Gawia 31 Gdańsk 205 Germania 129 Gliniany 23, 101 Głowa 270 Głuchówek 202 Gogola 231 Gostynin 120 Grecja 185 Grodno 180, 201, 256, 272, 273, 306) Gródek Jagielloński 188, 199 Guzów 33, 64, 107, 118
326 Hadziacz (Hadjacz) 43—45, 225, 226, 228, 229 Hajl28 Hiszpania 6, 17 Hlybaw 267 Homel 48, 266-268 Horodec 261 Horodło 255 Horodyszcze 292, 298 Horoszki 246 Horoszyn (Horoszków) 230 Horynin zob. Orynin Horyń (rz.) 98, 224, 251, 254 Hrebień 106 Hricew 71 Hnczwa 110 Hule 82, 83, 99 11 tycz (rz.) 240 Iłża 107 Manty 9, 39, 57, 93, 94, 131, 171, 200, 207, 265 Jngolstadt 212 Isajewicze 260 Issa (rz.) 256 Iwacewicze (Iwaczewicze) 212 Iwangorod (obwarowana część Moskwy) 149, 150, 158 łwnie (rz.) 111 Izwa (Izewa) 277, 282 Jabłonówka 240 Jahotyn 243 Jaik (rz.) 120 Jampoł 254 Janczarycha 71 Janowiec 33, 103, 105 Janów 105 Jarosław 105, 184, 190 Jasło 33, 104, 105, 110 Jatra, 30, 37, 110, 198 -200, 203 Jazłowiec 190 Jełna 200 Jeremiówka 238 Jesiołda (rz.) 260 Jesiotrów zob. Sachnówka Jezioro Pskowskie 270 Jędrzejów 102 Kałinin zob. Twer Kałna 260 Kaługa 115, 121, 122, 133, 134. ]38. 140, 151, 156, 160 Kama (rz.) 19 Kamieniec Litewski 256 Kamieniec Podołski 61, 99, 208, 2)0 Kamionka (rz.) 135, 246 Kaniów 44, 45, 225, 237, 239, 243, 244 Kasimów 122 Kaspła 260 Kazangrodek 199 Kazań 73, 88, 138 Kazimierz 103, 104 Kijów 70, 97, 194. 233, 236, 237, 240. 244, 246 Kirchhołm 27 Kitajgorod, Kitajgrod, Kitajgród (obwarowana część Moskwy) )0, )49. 150-153, 158, 159, 162, ]68 Kłeck 199, 202. 203 Kieszczełe 274 Kluszyn 10. 14, 26. 27, 34, 53. 60, 65. 78, 12) Kniazy (poroh) 233 Knozkasowski (poroh) 233 Kobryń 256, 261 Kochanów 34 Kodeń (Kodnia) 256 Kojdanow 212 Kokenhauzen 3t Komorów 97 Konstantynopol 219, 220 Konstantynów Nowy 45, 99, 226, 250, 253, 258 Konstantynów Stary 47, 70, 87, 250—253 Korełicze 203
327 Korsuń 27, 29, 46, 47, 87, 239-24!, 230 Kortyca zob. Chortyca Korytnica 235 Korzec (Koree) 37, 82, 99, 199 Kostroma 133 Kotelnia 246 Kowale 205 Kowalewszczyzna 212 Kowel 33, 47, 109, 110 Kozielsk (Kozielsko) 115, *176 Kozin (Kosin) 108, 255 Kracewicze 258, 259 Kraków 20, 24, 34, 37, 57, 62, 76, 79, 95, 100. 104, 107-109, 114, 148, 183, 201. 202, 224, 227, 228 Krasne (Krasny Koladyn) 238 Krasnystaw 107. 108, 183 Kropiwna (zatoka na Dnieprze) 267 Krosno 33. 104. 105. 110. 183, 187 Kroszyn 205, 208. 230 Kruta Bałka, Krutaja Bałka (jar) 240, 241 Krymgorod, Krym. Kreml (obwarowana część Moskwy) 10. 21, 23, 25, 36, 53, 57, 58. 86, 146, 148-154, 158, 163, 164. 166. 168 Krzemieniec 98, 224. 255 Krzemieńczuk 231 Kuchcice (Kuchciki) 212 Kuczkasów (uroczysko) 234 Kudak. Kodak (poroh) 233 Kudak (Kodak) 29, 46, 87, 232-235, 243 Kulczyn 253, 254 Kumejki 46, 239 Kurlandia 213 Kursk 115 Kurynki (Kurynka, Kuryńka, Kurańka, Kuryny) 66, 238 Lachowce 254 Lachowice 50, 272, 286, 288, 290-292, 297, 298, 300-302 Lesko 105 Leśna (rz.) 256 Lida 300 Lida (rz.) 300 Liman Mołoczański (na Dnieprze) 233 Limontowszczyzna 205 Limontów 204, 208 Lipsk 79 Listwin 98 Londyn 58 Lubaczów (Łubaczew) 105 Lubcz (Lubicz) 289, 290 Lubecz 245 Lubelszczyzna 28 Lublin 37, 83, 100, 101, 107, 110, 176, 184, 185, 188, 190, 195-197, 202, 227 Lubowicze zob. Zubowicze Lwów 21, 32, 33, 36, 50, 57, 76, 81, 98, 101, 104, 105, 119, 183, 185, 186, 188, 193-195, 224, 227, 232, 255 Łańcut 103, 191 Łobzów 34 Łochwica 45, 225, 226, 230, 235, 236 Łochwica (rz.) 225 Łohanny (poroh) 233 Łojów 48, 49, 73, 242, 268, 269 Łubaczew zob. Lubaczów Lubnie (Łubny) 29, 43, 46, 72, 77, 93, 99, 224-226, 230, 236, 238 Łużyce 16 Łysica (góra) 202 Machnówka (Machnowice) 47, 69—72, 78, 248, 249 Madryt 58 Maksymówka (Slobodka Maksymowska) 230 Malta (wyspa) 38 Mały Inguł (rz.) 238 Mały Mrocz 98 Mantua 224 Massalsk (Maszalsk) 115, 160 Mato! (Motol, Motok, Mostol) 260
328 Mceńsk!21 Melecina (rz.) 219 Miadzioł Nowy 271. Miadzioł Stary 271, 272 Mielec 102 Mieszczowsk (Mieszerck) 115 Mikolajewszczyzi)a209 Mińsk (białoruski) 37, 38, 76, 203, 209, 213,214,277,286 Mir 288-290 Miranka (rz.) 289 Miratycze 52 Mogiinica (Mogielnica) 101 Mohylew (Mohylów, Mohiłów) 180, 270, 275 Mołdawia 5, 93, 94, 108, 214 Moloczne Wody, Mołoczna (rz.) 233 Mołodusza266 Montferrato (Montferrat) 224 Moreal85 Morze Azowskie 233 Morze Czarne 219 Morze Śródziemne 38 Moskwa(rz.) 139, 149, 150, 156, 158, 160, 161, 164, 165, 179 Moszakowicze 41 Moszewicze259 Moszny 66, 88, 239 Mościska 104 Moyzie31 Mozyrz (Mozyr) 47, 48, 245, 261, 262, 264,266 Możajskl5, 132,134, 136,153, 160, 178, 179, 181 Mścislaw 125 Muchawiec (rz.) 261 Multany 94 Mysz 302 Myszanka (rz.) 302 Namejki (Namejkście) 30, 63, 200, 206, 212 Napoli di Malvasia 185 Narocz (jez.) 271 Narwinowicze 262 Nedra (rz.) 244 . Newa (rz.) 80 Newda (rz.) 292 Niderlandy 232 Nieglinna 158 Niemcy 6 Niemen (rz.) 65, 96, 180, 272, 277, 290 300,301 Niemirów (Nimirów) 47, 69, 109. 246-248 Nienasytec (poroh) 68, 233, 234 Niestr zob. Dniestr Nieśwież (Nieświż) 38, 72, 73, 203. 204, 208, 209, 272, 286, 289 Ni wice 197 Nościszki zob. Mościska Nowogród Siewierski 96 Nowogród Wielki 108, 120, 123. 134 Nowogródczyzna (Nowogródzkie) 32, 88, 164 Nowogródek 30, 31, 38 40, 42, 50, 51, 68,75,201,204,206.208,209.213, 214, 219, 257, 259, 260, 270. 272, 276-279, 281-287, 289, 292, 293, 297, 298, 302, 303 Nowy Konstantynów zob. Konstantynów Nowy Nowy Korczyn 33 Nowy Świat zob. Ameryka Nowy Zbaraż zob. Ożohowce Nudachów 61 Obodne 109, 246, 247 Obrów (Obrowo) 200 Ochmatów 225, 227, 241 Oczaków 109 Oka(rz.)115, 119, 121 Olszanka 226, 227 Olyka 199, 203, 204 Opatowiec 108
329 Orełll5, 119 Oreł, Orela(rz.)231 Orońsk (Orańsk) 107 Orskl95 Orsza 34, 180, 277 Orynin (Horynin) 63, 210 Osletrów zob. Sachnówka Osipów 24, 97 Ostaszyn 294 Ostróg 93, 226, 251 Ostrówki (Austrauki) 207, 288 Oszmiańskie 88 Oświęcimskie 7 Owrucz (Obruczew, Obruczewo) 245, 246 Ożohowce (Ożuchowce) 187, 188 Pawołocza 70, 225 Paryż 43, 58 Perejaslaw 225, 240, 243, 244 Perekol (rz.) 243 Perekop 46, 109 Pcrnawa 207 Persja 16, 219 Petersburg 80, 82 Petrykowice (Petrykowicze) 262 Piaski 83, 184 Pieczary (Pieczory) 162 Pilica (rz.) 106 Pilzno 22 Pilawce 27, 28, 258 Pińsk 47, 109, 202, 256, 259-261 Piotrawin(Piotrowin)107 Plojeszti94 Ploska(rz.)100 P)oskirów(Proskirów)100, 101 Pociejów 38 Poczapów (Poczapowo) 115 Podgórze 33, 109, 177, 183, 190 Podhorce 228 Podkarpacie 104, 109 Podlasie 39, 43, 204, 218, 273, 286, 291 /'Podole 32, 33, 43, 45, 68, 82, 97, 99-101, 109, 120, 175, 180, 188, 196, 208, 210, 232 Podorosk 200 Pohorele (Pohorełe, Pogorełoje Goro- diszcze) 176 Pohost25S Pohrebyszcze (Pohrebiszcze) 70, 246, 250 Pokrzywnica 33, 102, 103 Polesie 47, 68, 274 Polock 80, 271 Połonka 197, 256, 257, 302 Polonne 72, 250 Połtawa 225 Porozów 52 Portugalia 6 Potok Sloboda 231 Poznań 24, 28, 81, 197 Półwysep Krymski 109 Praga (przedmieście Warszawy) 218 Prozapów (Poczapów, Poczapowo, Po- czepowo pod Nowogródkiem) 292 Prusy 112, 276 Prut (rz.) 124, 182, 214, 215 Prużana 256, 274 Prypeć (rz.) 32, 49, 73, 78, 95, 245, 251, 261,263 Przasnysz 285 Przemyskie 28 Przemyśl 36, 94, 104, 191, 192, 194, 196 Przewłoczna (Perewołoczna) 227, 231 Przeworsk 184 Przyluka (nad Desną) 247 Przyłuki, Przyluka (nad Udajem) 43, 46, 88, 226, 227, 237, 238, 242 Psków 120, 134, 162, 270, 271, 284 Psol (rz.) 225 Pukinin 202 Puławy 103 Pustocha(rz.)246 Puszcza Białowieska 274 Putywl(Putiwł)115
330 Radom 107 Radomskie 164 Rajgród (Rąjgorod) 248 Raków 104 Rasna 77 Rawa 202 Riazań (Rezan) 151, 156 Rodnia 160, 176 Rohaczew (Rohaczewo) 173 — 176 Romna (rz.) 225 Romny (Rumno) 45, 225 —227, 260 Ropczyce 110 Roslaw 34, 125 Rosołowiec (Rosołówka) 70, 72, 250 Rososz (Rososze) 197 Roś (rz.) 239, 240, 246 Różana 197, 202 Rudawka 242 Ruś 82, 86, 115, 147, 187, 218, 279, 280, 285,287 Ruś Biała zob. Białoruś Ruś Czerwona 196 Rutka (rz.) 297 Ruza 178 Ryga 19, 31, 57, 113, 117, 271 Rzeczyca 48, 49, 95, 242, 245, 256, 266-268 Rzemień 191 Rzeszów 196 Rzym 58, 256 Rzyszczów (Rzyszczew) 243 Rżew 176 Sachnówka (Sachnów Most, Osietrów, Jesiotrów) 239 Samara (rz.) 232, 235 Sambor 94, 95, 100, 105, 183, 187, 188 San (rz.) 105 Sandomierz (Sędomirz) 33, 102, 106, 108 Sanok 115 Sasowy Róg !S2 Sądowa Wisznia 33, 101, 104 Sejmita (?) 246 Serwecz 30, 33, 37, 39, 40, 42, 49 r. 76, 96, 110, 180, 181, 198, 199, 2Q.' 204, 208, 214, 251-259, 290, 292, 297' 299,300 Serwecz (rz.) 30, 96, 203, 257, 292 297 Sicz 46, 72, 237 Siedmiogród 94, 189 Siekierna (Siekima) 239, 243 Sielec 274, 290 Sienierzyce259 Sieńcza (Sencza) 236, 237 Skorowo 37, 199 Słobodka 232, 233 Słobodka Maksymowska zob. Maksy- mówka Stonim 38, 40, 63, 181, 182, 197, 20i. 209, 212, 256, 260, 282, 286, 302 Słuck 28, 47. 73, 75, 203, 204, 213. 257, 258, 260, 272, 277, 294 Stucz (rz.) 251, 253, 258 Smoleńsk 10,26,34, 38,86,97, 108, 110-112, 115-117, 120, 122-125. 133, 134, 136, 161, 170, 180. 182, 198, 224,265,277 Snów288 Sokal 185, 255 Solec (pod liżą) 107 Solec (pod Drohobyczem) 105 Sołokija (rz.) 185 Sołonica 93 Soż (rz.) 266, 268, 269 Sól zob. Solec pod Drohobyczem Stajki243 Stara Wieś 42, 43, 223 Starodub 108 Stary Konstantynów zob. Konstantynów Stary Starzyca (Starycarzów) 160, 170, 175 Steblów 240 Stężyca 101, 105 Stołpce 209 Strasburg 131
331 Strolowicze (Stolowicze, Stwolowicze) 38 - 237 j Strużenik 76 ' Stryhoiowska (Strykolowska) Sloboda Chmieliszcz 262, 264 Strzelczy (poroh) 233 Styr(rz.) 88, 251 Suchowola 105 Suta (rz). 93, 225, 230. 236, 237 Supoj (rz.) 243 Surski (poroh) 233 Suzdal(Suzdał)135 Swoszowice 105 Szczara (rz.) 256, 257, 282 Szczonów (Szczonowo) 292 Szczorsy 80, 290 Szereszów 43, 256 Sztudno 283 Sztokholm 57 Szujsk 122, 124, 125 Szwecja 13, 123 Śląsk 5 Świerże 255 Świńcuchy 255 Tarnopo) 120, 254 Tarnów 104 Tarnówka 183 Taśmina (rz.) 238 Tawulczany (poroh) 87, 233, 234 Terespol 256 Tesówka (rz.) 226 Teterew (rz.) 246 Topiczany 30 Toruń 205, 232 Trechtymirów (Trahtomirów) 243 Trembowla 101 Trubież(rz.)240 Tuła 97 Tupały 30, 37, 42, 199 JTurcja 13, 137, 219, 220 Turia (rz.) 204 Turkawka (Torkówka) 243 Turów 47, 245, 261, 265 Tuszyn (Tuszyno)117, 119,121-123, 125, 126, 136 Twer 170, 176 Tyszowce (Tyszowiec) 110, 182, 183 Udaj (rz.) 227, 237, 238, 243 Uglicz (Uhlicz) 95, 148 Ukraina 33, 36, 43 , 45, 46, 49, 68, 76, 98, 109, 110, 231, 235,237,240, 258,260 Ukraina Zadnieprska zob. Zadnieprze Unichów (Uniechów) 201, 204 Upsala 57 Usa (rz.) 212 Usza (rz., dopływ Niemna) 203, 207, 288,289 Usza (rz., dopływ Prypeci) 246 Uszomierz (Wiszomierz) 246 Uszyca 100 Uzlowce 37, 199 Wałówka 292 Warka 106, 107 Warszawa 36, 37, 44. 45, 50, 51, 55, 57, 63, 76, 79, 82, 85, 87, 93, 106, 110, 174, 188, 191, 194, 202 - 206, 209, 213, 216, 217, 220, 223, 224, 227, 228, 250 Warwa (Warna) 226 Węgry 109, 183. 214 Wiążemy 160 Wiaźma 115, 119, 270 Wiązowek 29 Wiedrecz (rz.) 245 Wielikaja (rz.) 270 Wielkopolka (rz.) 110 Wielkopolska (Wielka Polszczą) 28, 109 189, 190, 198 Wieprz (rz.) 105, 107 Wierzbkowice 214 Wilejka (rz.) 271 Wileńszczyzna 161
332 Wilno 34, 38, 39, 57, 65, 76, 79, 199, 200, 203, 207, 208-210, 212, 219, 271, 286,297,299,300 Wiłowcel98 Winnica 109, 247 Wisła(rz,) 33, 102, 103, 105-108, 202, 206,218 Wisłoka (rz.) 104, 110, 191 Wiszeńce lub Wiszeńka 17,8 Wisznia zob. Sądowa Wisznia Wiszniogródek zob. Sądowa Wisznia Wiślica 33, 101-103 Wiśniowiec (Wiszniowiec) 43—45, 98, 224-227,230,255 Włochy 6, 224 Włodawa 255 Włodzimierz 135 Wolmar 94, 131 Wołny(poroh)233 Wołga (rz.) 12, 19, 135, 148, 160, 170, 172, 173, 176, 177 Wołk (rz.) 99 Wołkowice 297, 299 Wołkowysk 200, 276 Wołoczek zob. Wysznyj Wołoczek Wołogda 158 Wołok Łamski 178 Wołoszczyzna (Wołochy) 94, 108, 118, 210, 2ł4, 219 Wołyń 33, 37, 47, 70, 72, 82, 93, 98, 99, 109, 182, 196, 199, 203, 207, 245, 248, 250, 253-255 Woronowa Zabora (poroh) 233 Worskła, Worzkła (rz.) 230 Wrocław 27, 111, 2ł2 Wsiełub 292, 294, 299, 300 Wyhrajów 240 - Wysznyj Wołoczek 176 Zabłudów 39, 2ł9, 273, 274 Zadnieprze (Ukraina Zadnicprska) 47 93, 224, 225, 227, 230, 237, 240. 25]' Zalesie 105 Założce 255 Zamczysko (rz.) 246 Zamość 182 Zapałicz 52 Zaporoże 29,46. 66, 87, łl5, 230, 235 237 Zasław (Iziastaw) 98, 254 Zatoka Fińska 19 Zaturia (Zaturzc) 204 Zawichost 108, 118 Zbaraż 47, 71, 87, 230, 24ł. 246. 251. 254, 255 Zblany76 Zborów 49, 114 Zbrucz (rz.) 187 Zdzięcio) 260 Zełwianka (rz.) 197, 200 Zcbin (Izbyma, Izbima) 268 Ziemljannoj Gorod 163 Zołotonosza243 Zubowicze 299 Zwiahel 99 Żabczyce 37, 42, 109, 182, 198 300. 209 Żmigród 187 Żmudź 140, 299 Żołnin 230, 231, 238 Żółte Wody (rz.) 27 - 29, 46, 238, 239, 243 Żurów 104 Żwańczyk (rz.) 210 Żytomierz (Żytomir) 245, 246
SPIS TREŚCI Sir. Tło historyczne pamiętnika Samuela Maskiewicza ^ Wstęp 1. Uwagi ogólne ^ 2. Biografia Samuela i Bogusława Kazimierza Maskiewiczów 29 3. Pamiętniki $3 4. Uwagi edytorskie 79 Ważniejsze pozycje z bibliografii Maskiewiczów 90 Pamiętnik Samuela Maskiewicza 91 Pamiętniki Bogusława Kazimierza Maskiewicza 221 Indeks nazwisk - 304 Indeks nazw geograficznych 3%
Errata Na 8. 270 drugi wiersz tytułu powinien brzmieć 1600 IN IANUARIO