/
Similar
Text
.
SPf\WOZDf\N I E
5S41
c. k. uimnozyum im. fronciszko Jnzefo
DYREKCYI
w Drohobyczu
ZA ROK SZKOLNY
1909.
1. Euzebiusz Slowacki. Szkic biograficzno-literacki. Napisal
Jal1 Witek. (Euzebius Slowacki. Biographisch-literarische Skizze.
Verfasst von Johann Witek).
2. CZfise urzfidowa przez dyrektora.
NAKI:.ADEM FUNDUSZU NAUKOWEGO.
1909.
elk nadomy dO$tawca A. H. Zupnik drukarnia w Drohobyczu
Co k. Gimnazvum 1m. Frandszka J6zefa w Drohobvczu.
JAN WITEK.
Ssz[ <j5
Euzebiusz Stowacki.
Szkic biograficzno-literackl.
--
I
\
!
I
S-p::s.2 .... , ?
r
Oniazdo rodzinne Snowackich. Jakob Siowacki. :lywot
i sprawy Euzebiusza Siowackiego.
Dose dlugo utrzymywalo sifi mniemanie, ie Siowaccy
pochodz '1 z Galicyi z oficyalist6w, nalei'1cych do biednego stanu
mieszczanskiego. Kres poloiyly temu dopiero badania archiwalne
L. Meyeta, przed paru laty przedsifiwzifite, wykazujqce, ie Slo-
waccy Sq starym rodem szlacheckim, z!1anym jui w XV. w.
w Polsce, ale pr6cz Juliusza, jednego z ostatnich tego rodu
potomk6w, nie zaslynfili w dziejach naszych i nie dobili sifi
iadnego wybitniejszego stanowiska. "Slowaccy, pisze L. Meyet l ),
nalei '1 do liczby tych ziemian, osiadlych na Wolyniu, kt6rzy unieza-
leinili sifi na swych dziatkach z ksi'1ificych wlosci ksi'1i'1t
Czetwertytiskich. Pochodzili z drobnych gniazd szlacheckich,
rozsianych w powiecie Luckim, gdzie zamieszkiwali pierwotnie
we wsi Slawatycze vel Siowatycze, i od kt6rej to miejscowosci
wzifili prawdopodobnie swoje nazwisko. W tem domniemaniu,
ie gniazdem rodowem Slowackich jest Wolyn, a szczeg6lnie
powiat Lucki, utwierdza nas nader waina okolicznose, ie nieda-
leko od Slowatycz, bo tylko 0 wiorst osmnascie, znajduje sifi
w tymie powiecie wies Jezioro vel Oziero, kt6rej cZfise stano-
wita "dobra dziedziczne" pr'Odk6w Juliusza Slowackiego".
Siowaccy pieczfitowali sifi herbem Leliwa, kt6ry byl jed-
nym z najdawnieszych w Polsce. Herb ten efektowny musiat
sifi dobrze wrazie w pamifie Juliusza - pieczfie herbowq ojca
z literami E. S. mial z sob '1 wszfidzie - jak to wnosie moiemy
Z opisu jego w Janie Bieleckim:
"A Ita mienionym jedwabiu lazurze
Lsnil siE: herb, srebrnc ksizyca polkole,
Gwiazda. nad gwiazd& helm 0 strusiem pi6rze."
I) .Szlacbectwo rodu Slowaddch.. Bib1. warszawska 1903. II. i ,Oniazdo poety«_ Ga-
l:eta Iwowska. 1902. N. 259.269.
'.
6
JAN WITEK.
EUZEBlUSZ SLOW ACK! Szkic b!ograficzno-literacki. 7
Gdy w r. 1797. ukaz Pawla I zai'1dat "wiadomosci" 0
szlachc!e a eroldyi i rozpocz'1l sifi 6w "wielki proces legi-
tymacYJny l1Ufidzy szlacht '1 polsk '1 , ogromnie rozrodzon'1
a rz'1dem rosyjskim, kt6ry dIa interesu panstwowego postano-
wil ograniczye liczbfi stanu uprzywilejowanego, uzyskali Slo-
waccy u rz'1du rosyjskiego potwierdzenie swego szlachectwa
ale dpiero 1:0 kilkoletnich i niemalych staraniach'), bo brako
walo 1m komecznych dokument6w.
Tak wic kwestYfi szlachectwa rodu Stowackich i gniazda
poety naleiy dzisiaj uwaiae za zalatwion'1'
Dzifikl Meyetowi poznalismy takie bliiej Jak6ba Slowac-
kiego, oj.ca Euebiusza, dziadka Juliusza 2 ). Byl on jedynym
synem Jozefa 1 spadkoblerC'1 calej "czfisci dziedzicznej" wsi
Jezioro. CZfise ta snadi nie wielkie niosla dochody, kiedy okolo
r. 1750. 'Ostal Jak6b komornikiem t. j. geometr'1, a niebawem
potem, bo w r. 1759., widzimy go zn6w "w sluibie pokojowej"
hetmana Wactawa Rzewuskiego w Podhorcach, gdzie pobiera
pocz'1tkowo za caty rok 300 zIp., z kt6rych to zaslug i "wikt
sobie obmyslee powinien".
. V:. lmo,:ie, spisanej przy tej okolicznosci, zaleca mu sifi
"ptl1:?c 1 pl1kaya osobliwie w recytowaniu na tragedji i ko-
medJt.. DZId wlfiC autora Mazepy, a ojciec autora Mendoga
zabawml slfi takie przez jakis czas w aktora. R6wnoczesnie
a!moal sifi adwokatur'1, a niebawem uczciwosci '1 i zdolno-
SClaml zyskal tak dalece zaufanie hetmana, ie kolo r. 1770. zo-
tal ju og61nym zarz'1dc'1 obszernych klucz6w podhoreckiego
I oeklgo. Karyera niezwykla, choe w owych czasach bynaj-
mme] me naleiala do wyj'1tk6w. Jako naczelny plenipotent
fortuny .mqgnackiej poslubil d. 17. czerwca 1772. r. Malgorzatfi
eydIerownfi, a r. nastfipnym przyszedt na swiat pierwszy
Jego syn, EuzeblUsz- Tomasz, dziecifi "w'1tle", kt6re zakonnik
Blumberg "z koniecznosci" ochrzcil z wody d. 15. listopada
177. r., przypuszczae naleiy, ie w dniu lub tei nazajutrz
o Jego urodzeniu. Tak wifiC jako datfi urodzin Euzebiusza
Slowackiego trzeba przyj'1e dzien 14., a n a j p raw d 0 pod 0-
b n i e j 15. Ii s top a d a 1773. r. Metryka chrztu Euzebiusza
w r. b. opublikowana przez proboszcza parafii oleskiej, ks. Ale
xandra Moszynskiego l ), wykazuje, ie ceremonia chrztu odbyla
sifi z wielk'1 pomp'1 dopiero d. 5. maja 1774. r. w kaplicy zam-
kowej w Podhorcach. Mifidzy ojcami chrzestnymi widzimy
hetmana polnego Seweryna i starostfi drohobyckiego J6zefa
Rzewuskiego (figurujij ai 3 pary J. 0., J. W. i Wielmoinych). Ale
fortuna kolem sifi toczy, alaska patiska jeidzi po no "na pstrym
koniu". Sprawdzito sifi to na naszym Jak6bie, kt6ry od r. 1775.
pozostawat jeszcze w uslugach Seweryna, syna Waclawa, a kolo
r. 1780. z powod6w nieznat'Ych bliiej opuscil na zawsze Pod-
horce i przeni6s1 sifi na W olyn. Mieszkal jakis czas w Dubnie,
byl ekonomem starostwa krzemienieckiego, gospodarzyl tei
w Jeziorze do czas6w jego sprzedaiy (w r. 1788.), a umarl
w Smile w r. 1789., testamentem przekazawszy dzieciom nie-
duiy maj'1tek w gotowiinie. Z licznego potol11stwa Jak6ba 2 )
wificej wiemy 0 najmlodszym Eraimie"), ur. w Dubnie 1781. r.,
a zmarlym w iytomierzu w r. 1830. W dwudziestym roku iycia
komornik przy Departamencie cywilnym, pod koniec zas czlo-
nek Izby kryminalnej Wolynskiej z wybor6w mieszkal w iy-
tomierzu w domku zacisznym, poloionym wsr6d lip odwiecz-
nych, gdzie cZfisto go odwiedzal jllliusz Slowacki. Oieniwszy
sifi w r. 18J2., Pfidzit iywot spokojny, a w chwilach wolnych
od zajfie poswifical sifi poezyi, wierny niejako autorskiemu
powolaniu, tradycyjnemu w swojej rodzinie. Jak swiadczy Jan
Prusinowski, zmarly w r. 1892., kt6ry znal Erazma osobiscie,
pisal on wiele, pr6buj'1c formy dramatycznej, lecz rfikopisy Ie
nie ukazaly sifi w druku i zaginfily pr6cz wiersza, przechowa-
nego w zbiorze L. Meyeta, napisanego po stracie dziesi'1tego
z kolei dziecka').
I) Przytaczam jii W catoci w Uumaczeniu polskiem, podanem w Stowie PoIskiern:
,.Roku panskiego 1774. dl1ia5. maja ja, Ignacy Radwaiisld, kanonik Imlegiaty Ol"yckieJ.
pralat i proboszcz Oleska, uzupetnitem ceremoni chrztu sw. "ad dzieckiem Euzebiuszern, '
prawowitym synem malZefistwa szlacheckiego pochodzenia Jak6ba i Matgorzaty Slowac1dch
(ktorego z koltiecznoci ochrzcit swil,:cOnii wodii dnia 15. listopada 1773. ojciec Antooi Blum-
berg z konwentu Brad Mniejszych, kapelan lego kokiota). Rodzicamt chrzestnymi hyli:
J. Oswiecony Seweryn Rzewuski, IJctman polny wojsk I<roleshva POlskiego, z WlelmozlU\
poc1c:zaszyn, ptock.l\ Anna. Zieliiiskl!" J. Wielmotny starosta drohobycki j6zef Rzewuski
z Alexanc1rll. Radwaiiskl!" podstoIin.1\ I:.uck.l\, jan Szymanowski podczaszy Gostyfiski z jadwig.l\
Zielitisk.l\, podczaszankl!, Plockl!, - w zamkowej kaphcy w Podhorcach«.
2j Dzieci lakoba: Anna (Baczyfiska), J:uzebiusz-Tomasz. Teofila-Barbara, Antoni-l<Ie-
mens, Jan-jlizef, j6zef-Pranciszek, Erazm.
8) L Meyet: ,.St6wko 0 Erazmie SJ:owackim, stryju jutiusza... W"drowic 1905. str. 11.
A) Z wiersza tego, swrndcz.l\cego 0 talenCle poetycznym Erazma, przytaczam koniec:
o I role! ktore gramy na swiata Teatrze,
Te, kt6re ja pelnitem. te, na ktore patrz.
I) Najpiew Euzebiusz (IS03 r.), potem ErazlJ1 i jozef i poeta juIiusz (1828.)
141_148:"Z dZleJliw rodzmy Stowackicl1. Dziadek juliu8za... Gazeta Iwowska 1903. Nr.
=
EUZEBIUSZ SLOW ACKI. Szkic biograficzno-literacki.
9
8
JAN WITE
Bd zawsze umysl'u pr6inym omamieniem
Biegniemy za prMnosciil, goniemy za cieni;m
Zwodziemy sic< wick calr, marami proinemi, .
I wreszcie Ziemi cZ'lstka. powraca do Ziemi
Tam dopiero sromnosci jestesmy przykJadm.
frumna wySOklCh matzen, i i'ldz naszych sktadem
I ten, ktory us swiecie zaledwie 5i-: miescil
Kt6ren sit: Panem Jego n .om obwiescif'
Po zacifi:t.ej 0 Berfo wszec .l'adnoScI wOjllie.
ohtll;ble trzecMokciowym zmiescil sit: spokojnie
I am b!a.dzit. i jam si" nazywM szczsliwym.
[ a si"z dafem zwodzic uniesleniom tkIiwym.
] Ja dumny z tych istot. co mil: otaczaly
W.nieb widziafem me szcz,"sde, w nich 'koIoS5 me) cbwaty.
DZJ!! 0 Maro pr6inosci. smutne przeznaczenie
Tutam si" sam, i niUe wyworuj" denie... .
dla duszy obdarzonej bystrem pojficiem, czulosci '1 i iyw'1
imaginacY'1"l), a zagraial nawet zdrowiu z powodu "delikatnej
organizacyi jego ciala i slabosci oczu". Tak marnie postra-
dawszy znaczn'1 cZfise wiosny swego iycia, odiyl z chwil'1,
gdy w charakterze nauczyciela dostal sifi do domu jednego
z najbogatszych obywateli na Wolyniu, do Poniatowskiego
w Tahaftcu (1800 r.). Znalazl tam bogat'1 bibliotek. obfituj'1c'1
zwlaszcza w klilsyk6w staroiytnych i nowoczesnych, a rozczy-
tuj'1C sifi w nich dowoli, "pol11al rzetelne powotanie swoje
i stan uc'Ony uczynil stanem calego iycia". Tam to zaczfila
sifi dlan rzetelna edukcya literacka, polegaj'1ca gl6wnie na
gruntownem zaznajomieniu sifi z jfizykiem i literatur'1 rzymsk'1
i francusk'1, jakkolwiek nie byl mu obcy jfizyk i literatura grecka
i niekt6re nowoiytne. Ten SZCZfisliwy zbieg okolicznosci "po-
wr6cil" go takie "mu'Om, w pierwszej mlodosci przez niego
wyznanym". Zacz'1l od przeklad6w. Mifidzy innemi tl6maczyl
wtedy And rom a c h fi i I Ii ge nifi Rasyna, przekladal takie
Hen r y a d fi W oUem, kt6ra przeczytana najbliiszym tak sifi
podobno spodobata, ie bez jego wiedzy wydano j'1 w War-
szawie w r. 1803. Szczerze sifi tem zmartwit, bo widzial braki
i uwaial j'1 tylko za pierwsz'1 tego rodzaju pr6bfi i ewiczenie.
Niebawem zaczfila sifi organizacya liceum krzemienieckiego.
Euzebiusz Slowacki, poznany bliiej przez Czackiego, zyskal
jego zaufanie i sympatyfi, a w r. 1807. otrzymal katedrfi
"wymowy, poezyi, literatury i jfizyka polskiego" w gimnazyum
wolyftskiem (nazwa urzfidowa), znanem pod nazw'1 liceum, jed-
nak 0 uniwersyteckim prawie zakresie nauk. Obowiqzany byl
wykladac takie jfizyk i literaturfi rzymsk '1 . Lekcye rozpocz'1l
w czerwcu (d. 24.) tegoi roku odczytem 0 s tan i e 0 s w i e-
cenia i litter a tury u d a wnych. Nigdy, jak sam po-
wiada 2 ), "nie rzucil sifi w pracowitszy zaw6d". Chciwy nauki
a gorliwy i sumienny samouk, chc'1c zadose uczynie wloionym
naft obowi'1zkom, zakopal sifi w studyach, z uszczerbkiem
nawet dla w'1ttego zdrowia, wielkie zas "wsparcie i nasycenie
pracowitosci swojej znalazl w bibliotece Poryckiej, Krzemie-
nieckiej" i prywatnej Czackiego
. Pod k?mec zY.Cta bard'O Erazm zdziwaczal. Opowiadaj'1,
ze wszystkie lawkl swego ogrodu zapisal dwuwierszowemi
se.ntencya, ?a najwyiszej lipie urz'1dzil sobie altankfi, naj-
mtle dIan mlejsce :vypoczynu, gdzie przyjmowal poufalych
gOSCl. Patronowal tez amatorsklemu teatrowi jaki sifi czasow
tu byl zawi'1zat. ,0
o smirci. Jk6ba wychowaniem dzieci zajfila sifi matka.
EuzeblUsz mlal JUz wtedy lat 16 i konczyl naukl w Krzemiencu
d?k'1d UCfiszczal za!e sifi od r. 1781. W naukach okazywai
mep?spohe zdolnoscl, talentem zaS swoim pisarskim, w wier-
szu I prozle, obudzal w r6wiesnikach szlachetne wsp61zawo-
dnictwo. Yknczywszy mlodo nauki, bez srodk6w do dalszego
ksztalcema slfi czy. w akadmii krakowskiej czy w zagranicz-
nych - co pewme bylo jego marzeniem - po'Ostal jakis
czas w domu, rozgl'1daj'1c sifi za prac'1 zarobkow'1.
. lasnie w .tym casie zapadlo bylo na sejmie prawo rozgra-
nczem d6br zle,?sklch w. calym kraju. Przy pomocy przyja-
cl61 wYJednal soble EuzeblUsz od Stanislawa Augusta patent
na geometrfi kr6lewsklego (31. maja 1792. r.), do kt6rego
to zawodu przysposobil sifi jako tako w krzemienieckich
szkolach. Choe po.wod? zaburzen, jakie wtedy wybuchly,
Pr:aw 0 rogral.czenlU me przyszlo do skutku, nie porzucit
mlenllC 1 dosc dlugo jeszcze potem, bo przez 8 lat, zarob-
kowl jako geomtra prywatny, rozmierzaj'1c maj'1tki obywa-
telske na Wymu. Jest to okres najsmutniejszy w jego iyciu.
Zawod ten me odpowiadal jego zdolnosciom i g6rnym aspi-
racyom, w imudnej i nudnej tej pracy "nie znajdowal pokarmu
1) Cytaty w iyciorysie E. Stowackiego podane wzi1"em z blografii piora L Borow-
Bklego.
I) W paml,!:tniku swoim, pisanym dIa syna. kt6ry zdaJc si,!: zaginl!,t
--
--
,
EUZEBIUSZ SLO_W ACK I Sz kic biograli czno-literacki.
11
10
IAN WITE
I
1'1
II
I
I
I
I
Wnet tei tak prac'1 i zdolnosciami, jak zaletami umyslu
i serca zyskal sobie niezwykl '1 sympatYfi i powaianie u kole-
g 6 w i uczni6w, a zaslyn'1l takie jako wytworny mowca i prze-
mawial na wszystkich prawie uroczystosciach szkolnych. W r.
1808. oienil sifi z Solome'1 Januszewskq, c6rk '1 zarz'1dcy d6br
licealnych, kt6ra 23. sierpnia 1809 r. powila mu jedyne dziec-
ko, syna Juliusza. Dwa miesi'1ce przedtem oglosil uniwersytet
wilenski konkurs na wakuj'1c'1 katedrfi historyi literatury polskiej
czyli, jak sifi to w6wczas m6wilo, wymowy i poezyi. Rozprawa
konkursowa byla 0 s ztuce do br ego w pol s ki m j fizyk u
pis ani a. Slowacki, choe dobrze mu bylo w Krzemiencu,
korzystaj'1c ze Sposobnosci "do rozwinienia swego talentu"
i "dopelnienia swojej wzifitosci", stan'1l do konkursu i zwy-
cifiiyl. Prefekt liceum nazywa to w liscie do zwierzchnosci za-
kladu "nieprzyjemn'1 wiadomosci '1 " i dodaje tak '1 charaktery-
styczn'1 uwagfi: "Takie praktyki pewnie i nadal bfid '1 , dlaczego
Gymnasium dtugo dobrym Professorem cieszye si nie moie.
Jest to pifiknie dla Gymnasium i dawnych Szk61, ale nie poiy-
tecznie. 1 ) Jako profesor mial ogromne powodzenie. "Groma-
dnie" zbierali sifi uczniowie na jego lekcye, wykladane "z r6w-
nym poiytkiem, jak przyjemnosci '1 ". Jako czlowiek dobroci '1 ,
szlachetnosci '1 i przyjacielsk '1 usluinosci '1 zyskiwal sobie serca
wszystkich, pod tym chyba wzglfidem zasluguj'1c na naganfi,
ie nad sily pracowal. Niebaczny na przestrogi przyjaci61 i naj-
bliiszego otoczenia, jakby w przeczuciu niedalekiego konca
tych trudow, pracowal teraz wdw6jnas6b.
Na ostatnie lata jego iycia, na okres wilenski, przypadaj'1
niekt6re tt6maczenia, zebranie duiych materyal6w do krytycz-
nej historyi literatury polskiej, znaczna cZfise tw6rc'Osci ory-
ginalnej, a prawdopodobnie i rozszerzenie i poglfibienie este-
tyki ("teoryi smaku"). Nadto od wrzesnia 181 I. r. umieszcza!
w K u ry erz e Lit e w s ki m recenzye teatralne, a w roku
nastfipnym objqt redakcy tego pisma i prowadzil j'1 blizko
przez 2 lata, do pocz'1tku 1814. r. Pamifitny rok 1812. natchnqt
go do napisania pifiknego wiersza na czese Napoleona, kt6rego
wita jako nowoiytnego Cezara, ale w walce 0 wolnose nie
bierze udzialu.
Mysl 0 rychlem rozstaniu sifi ze swiatem nasu;' fi la poecie
. ' t tnl ' c h chwilach iycia smutne nagrobkowe) refleksye,
luzwos a . ..,
d . . tei wplywem powstal wiersz, znalezlOny po Jego S1111er-
p.o Jel t l ' lkl l na kto ry m pisywal zawsze", wiersz rzewny
CIWSO, . k k'
. " t r zy taczan y a zarazem swiadectwo, "z Ja '1 spo oI-
I cZfis 0 p, I . d tateczne g o
.' dusz y i przygotowaniem zbliiy slfi 0 os
nOSCl'1 . I .... I sci'"
k " P rzenikniony prawdaml re Igll 1 mora no .
resu " rll silt;
Wt;drownik w :tycia drodze stargawszy m t\ ,
Wkr6tce rzucftJ co mite i co mi niemile. .
Bez trwogi, nie bez zalu, widt: res zhzony. .
Kt6ry nagle w nieznane przmese mm strony.
W tt; uchront; spokojnq, gdzJC wlecznosc przebywa,
I ktore chmura pelna tajemnic okrywa".. .
Nie omylily go smutne przeczucia, ktorym daJe wyraz
jui w Li s c i e doE r a z m a, parfi lat przedtem, nazywaj'1c
iycie
Przechodcm ustawicznym wsrod cierpien kolei.
Z wcsela do rozpaczy, z trwogi do nadziei". . .. .
Nadmierna praca przy chorobie piersiowej, . w SPUSCIZ11le
przekazanej synowi, prfidko go dobila. Z. POcz'1tklem.roku 1814.
zapadl na zdrowiu tak cifiiko, ie musml przerw.ac wyklady
Zastfipowal go Leon Borowski. Niebawe trzea Ifi blo zrzec
i redaktorstwa, a nawet w koncu i lekcYl z plfilOlet?m "Ju1-
kiem", kt6rego zacz'1l uczye czytae. Mficz! Sl dosc dlugo,
ai zgasl dnia 29. paidziernika 1.814. r., w. sIle wleku, bo w 41.
roku iycia. Pochowany w Wilme na RossIe, spocz'1l zdala od
rodzinnych stron i najdroiszych mu os6b.
Rzut oka na rozw6j krytyki literackiej przed
E. Siowackim.
Choe krytyka literacka u nas naprawdfi. ozwijae sifi .za-
cZfila dopiero od polowy XVIII w., r6wnoczeS11le z obudzemem
sifi w duszach jednostek wyj'1tkowych swiadomosci smutnego
poloienia, mial przeciei Slowacki, jako estetyk i krytyk,. cay
szereg niepospoiitych poprzednik6w i dziela, bfid'1ce dlan me
ty1e wzorem, ile skarbnic'1, w kt6rej znalazl dose materyalu
do wyrobienia sobie zasadniczych pojfie estetycznych.
f) Rolle: "'I<rzemieniec,,_ Ptzewodnjk lauk. i lit. 1896
1) leden z Nagrobkow przytaczam na koiicu rozbioru jego pislh
I'
I
I
I
,
,
12
JAN WITEK.
'I
'I
I,
Wspomnfi 0 na)Wai11lejszych.
Dzie!o St. Konarskiego, wielkiego reformatora naszego,
zwanego takie polskim Bakonem, wydane w r. 1741. p. t. De
em end and i s e 10 que n ti a e viti i s (,,0 poprawie wad
wymowy"), jest w literaturze polskiej pierwszym utworem
prawdziwie krytycznym i to na wifiksz '1 skalfi. W znacznej
CZfisci - jak przypuszcza P. Chmielowski') - oparl on sifi na
"Sztuce rymotw6rczej" Boileau'a, kt6ry w sto lat przedtem byl
takie reformatorem smaku we Francyi, zwalczaj'1c tamie prze-
sadfi i wykwint. Dowodzenia, ie jasnose i scislose wyraien,
czystose i poprawnose mowy S'1 zasadniczemi zaletami stylu,
byly tak rozs'1dne, argumentacya zas tak jasna i niezbita, ie
Konarski musial odniese zwycifistwO. Nie od razu. W obronie
napuszonej makaronicznej gadaniny wystfipuj'1 jeszcze jezuici:
A Malczewski i K. Wierus'Owski, ale inny jezuita, z mlodsze-
go poko)enia, Franciszek Bohomolec, w dziesifie lat p6iniej
jest jui najgorfitszym jego zwolennikiem. Zaczfila sifi praca nad
odrodzeniem, a najpierw pojfie literackich i samej literatury.
Slynny M 0 nit 0 r Bohomolca przez lat 20 (1765-1785) roz-
powszechnia te nowe pogl'1dy i d'1inosci reformatorskie; po-
niewai zas byl doskonale, jak na owe czasy, redagowany.
wywieral wplyw wielki na szersze warstwy spoleczne.
Charakterystycznym objawem umyslowosci ludzi owej
epoki jest to, ie nie zaskJepiaj'1 sifi wyl'1cznie w pojficiach
francuSkich, znaj'1 bowiem i Anglik6w (powoluj'1 sifi na "po-
wagfi" Szekspira w dramacie, m6wi '1 c 0 "jednosciach"), wypo-
wiadaj'1 nawet zdanie, ie "moie stwarzaj'1cego (tworczego)
umyslu cz!owiek wzbie sifi nad reguly, kt6re iywose imqgi-
nacyi wybornej zdaj'1 sifi wifizie", zdanie, kt6re u p6iniejszych
romantyk6w stalo sifi haslem, a nawet u niekt6rych jedynem
wyznaniem poetyckiej wiary. Moie to bye - jak s'1dzi przy-
toc'Ony wyiej krytyk - buntowanie sifi naszego indywiduali-
zmu przeciwko zbyt wielkiemu uciskowi prawide!, ale moie
takie i wplyw tych obcych pisarzy, a nawet i samych Francu-
z6w, jak W oltera, kt6rzy jui dawno u siebie znacznie oslabili
pierwotn'1 wiarfi w niezachwianose kanonu pifikna, stwor'Onego
przez Boileau'a.
EUZEBlUSZ SLOW ACKI. Szkic biograficzno-literacki 13
III
1) :oDzieje krytyld literackiej w Polsce.._
Jednym z pierwszYCh obroncow. Konarskiego I opulary-
6 'e g o reformy literatury jest Wactaw Rzewuski. W po-
zator wI, ... , O n a
' k 0 na uce wierszoplsklell w rozprawle -
emaCl u 6b . .
uce krasom6wskiej og6lnikowo, ale w spo UlmU)'1C
szerzy te nowe pojficia, zalecaj'1c przytem dba11l 0 "nowosc
I . " n ib y 0 szaty nowomodne", podnosz'1c, ze rozs'1dek,
s ow" . I . " d e I
. d a d oswiadczenie niezbyt wle kle przywt'1za11le 0 r gu,
Wle z, ' ' 1 ' d .
zedewszystkiem talent istotny, to na) epsl przewo mcy
a pr . t k ..
w dziedzinie tw6rczoscl poe yc Ie). , .
Jako krytyk, wsp6tczesny z M 0 nit 0 rem, zaslugu)e na
ksioip Adam K. Czartoryski. Pierwszy u nas podal on
uwagfi .. .. . . d d w
dokladniejsze okreslenie "geniuszu", yrozmal'1c. go 0 0-
. (tale ntu ) R6wnoczesnie PiramoWlcz w "LIstach krytycz-
ClpU . . ,
h " d odan y ch do komedyi Czartoryskiego p. t. Kawa, mOWl,
nyc, k kb
ie dziela pisarzy genialnych wsze S'1 nd ryty fi, 0
"wyisze nad prawidla, daj'1c tm racel pocz'1t.ek, mz
id'1c za ich skazaniem", a J. SzymanowskI, wychow11I.ec Ko-
narskiego, w dw6ch listach 0 "guscie" pierwszy, SIl?le u,,:,y-
datnil be'Owocnose zachowywania regul. Podnosl mlfidzy 111-
nemi ie zbytnia skrupulatnose jest nikczemnosci<j smaku
i w tych ;ospolicie znajduje sifi )udziach, kt6rz brak przy-
miot6w, od natury sobie odm6wionych, pracoWlt'1. chc'1c. za-
st'1pie nauk '1 , mniemaj'1' ie wyborne doskonal'1 dztelo, kledy
najmniejszego w niczem nie uchybili przepisu". y !ch dwu
(Piramowicza i Szymanowskiego) przeblyska tez lUZ poraz
pierwszy u nas idea krytyki por6wnawczej.
Z kolei nie moiemy pomin'1e I. Krasickiego, kt6ry tak
swietnie teoretyczne prawidta w praktyce zastosowal, ale i w te-
oryi poezyi niejednokrotnie glos zabieral stanowczy. W. pogl'1-
dach jego widzimy pewn'1 chwiejnose. I tak w M 0 nit 0 r z e
polfipia stanowczo mitologifi, a parfi lat p6iniej staje sifi da
niej ai zanadto poblailiwym. Wyr6inia doskonale rymowane
od prawdziwej poezyi i - czy nie pierwszy u a - podl
pie Ii nil u d u prostego jako pocz'1tek wszellel tw6rcos.cl
poetycklej (Zbi6r p otrz ebnie j szyc h WI ado m OSCI),
nazywaj'1C poezYfi s pie wan i e m, jakie cz!owiekowi natura
dala, ale bezposrednio potem dodaje, jak to zreszt'1 wycho-
wancowi "wieku oswieconego" przystalo, ie wszystkie te.',plo-
myki dowcipu, kt6re z zapalonego ducha a z ser.ca tkhwe
Wybuchaty, nie mogly bye wzifite za model SZtUkl poetycklej
:1
i
i
I
Ii
I
I
,
;
,
I
I
i
I
,
II
14
IAN WITEK
EUZEBIVSZ SLOWACKI. Szkic biograliczno-literacki= 15
;1
il il l
i lll
do nasladow,mia". Utrzymywal, ze mc stale podobac sifi nie
moie narodom i wiekom, nic istotnie pifiknem nie jest, "coby
nie bylo nasladowaniem natury", a jako zwolennik jednego
kanonu pifikna zachwaJa sztukfi staroiytnych, "greckie przed
innymi dowcipy". Dobrze pojmuje cel poezyi ("umiee ludzi
rozkosznie zabawiae"), podkresla naJeiycie znaczenie imagina-
cyi w poezyi, choe wyrazu tego nigdzie nie uiyl ("poezya bez
bajek, bez cud6w, bez przemian nadprzyrod'Onych bylaby
CZCZ'1 i pr6in'1"), a r6wnoczesnie zaJeca chlodn'1, such '1 alle-
gorYfi. Jak rozumiee tfi mieszaninfi rMnych, cZfisto wprost
sprzecznych zdan i pogl<jd6w? Czy nie jako naturaJny objaw,
cZfisto sifi powtarzaj'1CY w epokach przejsciowych u umysl6w
glfibszych, szersze obejmuj'1cych widnokrfigi?
I glos w tej sprawie "poety serca", Karpinskiego (0 wy-
mowie w prozie albo wierszu), choe mdly w og6l-
nosci, zasluguje przeciei na wyrMnienie ze wzglfidu na trafne
uwagi 0 w'Orach i slepem ich l1asladownictwie. "Slepe nasla-
downictwo autor6w - pisze - znakiem jest niedowierzania
silom l1aszym, a podobno zagrod '1 wzrostu wymowy (t. j. po-
ezyi), kt6ra, jak woda, aieby zdrowa byla, z wolnosci '1 ply-
n'1e lubi; nasladowanie zas, trzymaj'1c ucznia przy w'Orze jego,
gnusniee mu na miejscu kaie, wtenczas, kiedy honor i poiytek
narodowi zapewne nie kopije, aJe same zrobie mog'1 oryginaly".
lIei to jui, jak widzimy, ci nasi pierwsi, nieudolni teore-
tycy potr'1cili mysli, niesmialo, jakby p61gfibkiem wypowie-
dzianych, kt6re szerzej tylko rozwil1ifite, wyrainiej zaakcento-
wane stan'1 sifi niebawem najwail1iejszymi czynnikami ruchu
romantycznego !
A czyi moiemy pomin<je pijara Filipa Neryusza Golail-
skiego? Wszak na jego podrficzniku szkolnym (0 wymowie
i po ezyi, 1876.), trzykrotnie przedrukowywanym i uiywanym
we wszystkich u nas zakladach naukowych co najmniej przez
lat 30, ksztalcil sifi E. S!owacki i katedrfi obj'1l po nim we
Wilnie. Ta tei ksi'1ika jego na wytworzenie pewnych scisle
jui okreslonych pojfie w dziedzinie estetycznej miala wplyw
ogromny. Wychowaniec klasycyzmu rzymskiego godzll on go
doskonale z przepisami klasycyzmu francuskiego. Pogl '1 d6w
oryginalnych nie ma, ale ma wielostronne wyksztakenie, ogrom-
n'1 odznacza sifi pracowitosci '1 i jest doskonalym stylist '1 . Prze-
jfity gor'1co ideami wieku oswieconego, w formie z!agod'Onej
rzez naszych ksifiiy-reformator6w, jest wielbicielem zdrowego
ozs'1dkU, a pod koniec, gdy reacya 06Inoeuropjsk gwa-
townie zwracae sifi zaczfila przeClwko hberahzmowl, plOrunU]e
przedw rewolucyi francukiej, zesuciu moraleu i .,,asla-
dostwu niezdolnych nasladowama przykladow. MoW! o
wyrainiejui 0 "iminayi", kt6r'1 uwaia ,za z aad fi p o.ezYl,
byle tylko fikcya me razla prady. Chc uzna]e ,,!rzy ]edno-
sci" w tragedyi, wystfipuJe przeclw prawldlu, nakazu]'1cemu brae
do tragedyi tylko ludzi z "najwyiszych stan6w". Dopuszcza
nawet prozfi w dramatach. ale uznaje prawidlo 0 dwuwierszu
poetyckim.
iadne jednak z wyiej wymienionych dziel nie cieszylo sifi
tak '1 popularnosci'1 i nie odegralo w rozwoju smaku literackie-
go u nas tak wybitnej roli, jak Sztuka rym otw6rcza Fr.
Ksawerego Dmochowskiego. Nie jest to proste tl6maczenie lub
przer6bka Sztuki poetyckiej Boileau'a, ale w zasadzie na
niej sifi opiera. PozwaJa Dmochowski niejednokrotnie pisar'Om
na swobodfi, w zasadniczych kwestyach, jak "trzy jednosci",
odstfipuj'1C od swego mistrza, domqga sifi jui wzruszenia, na-
wet w komedy s'1dy zas 0 pisarzach polskich, bard'O og6J-
nikowe, wypowiada jasno i zwifiile. Lagodnose i pewna deli-
katnose w s'1dach, nacisk g16wny na stronfi formaJn'1, diwificz-
nose i jasnose wyraienia, dobry wiersz, to najwifiksze zalety
jego rozprawki, kt6re nam tei tl6macz'1 jej wzifitose i wplyw
na wsp6kzesnych, tudziei slawfi jej autora jako drugiego Boi-
leau'a, nieco tylko zmodernizowanego.
Wifiksz '1 jeszcze mieszaninfi pojfie estetycznych przedsta-
wiaj'1 pierwsze lat 30 wieku XIX. Usitowano przyswoie sobie
niekt6re nowe nabytki, godz'1c je z dawniejszymi pogl'1dami i na-
wYknieniami, podobnie, jak to robili w wieku XV. nasi scho-
lastycy, kiedy switae zaczfily pierwsze brzaski humanizmu.
Nie inne tei stanowisko zajmuj'1 trzej najglosniejsi krytycy
klaczni z tego czasu: Stanislaw Potocki, Ludwik Osinski
i Euzebiusz Slowacki, tem chyba r6ini'1cy sifi od swoich po-
przednikow, ie znaj'1 lepiej od nich niemieckie i angielskle
utwory i rozprawy estetyczne, cZfisciej sifi tei niemi posluguj'1,
zwlaszcza pogl'1dami umiarkowanych zwolennik6w nowych
mysli, jak Anglika Hugona Blair'a i Niemc6w: Sulzera, Eschen-
burga i Bouterwecka. Najmniej jeszcze ustfipstw na rzecz nowych
mysli robil Osinski, kt6ry w pogl'1dach na literaturfi powszech-
I
III'
16
IAN WITEK.
EVZEBIUSZ stow ACKI. Szkic biograliczno,liIeracki.
17
,
Estetyka Siowackiego.
Udowadnia tu, ze "nauki wyzwolone czyli pifikne S'1 na-
sladowaniem pifiknej natury", a celem ich jest "najwyisza do-
skonalose w zmyslowem wystawieniu".
Wyr6inia nauki wyzwolone czyli pifikne od takichie sztuk.
Do pierwszych zalicza poetykfi i retorykfi, do drugich zas:
muzykfi, malarstwo, rzeibfi, architekturfi, taniec "czyli sztukfi
poruszen ciala albo iest6w", sztycharstwo i wyisze ogrodnictwo.
Tu zaraz na pocz'1tku slusznie zaznacza, ie bfidzie uiy-
wae nazwy "sztuki pifikne" zamiast oddawna przyjfitej "wy-
zwolone", leez nie odpowiadaj'1cej 1It1i lacinskiemu liberalis
ani greckiemu nsn{!spo<;, a mog'1cej poci'1gae "za sob '1 upadlaj'1ce
je wyobraienie sztuk niekt6rych mechanicznych, w kt6rych wy-
zwolenie miejsce miewae zwyklo".
Jest i drugi podzial na sztuki m a I u j '1 c e, do kt6rych na-
lei'1 wszystkie sztuki pifikne pr6cz muzyki i m 6 w i '1 c e t. j.
poezya i wymowa Muzyka w tym podziale stanowi gruPfi
osobnq. Przy I. podziale r6inica wynika gl6wnie "ze sposob6w
i znak6w, kt6rych do zmyslowego wystawienia uiywaj'1'" Znaki
te S'1 istotne, z natur'1 przedmiot6w zwi'1zane, jak farby, tony
i t. d. i dowolne, jak wyrazy, mysli poety lub mowcy maluj'1-
ce, kt6re przypadkiem tylko i nie zawsze ten zwi'1zek scis!y
mog'1 okazywae. W II. podziale wnika w rzecz glfibiej, poda-
je jui znamiona tych sztuk istotniejsze, m6wi '1 c: "Sztuki ma-
luj'1ce wystawiaj'1 rzecz w jednym tylko czasu momencie,
i w nich sztukmistrz powinien szczeg61niejsz'1 dawae bacznose,
aby wybieral chwilfi, kt6ra najbardziej in t ere sow a e 1 ) moie.
Pifikne nauki (sztuki m6wi '1 ce) nie podlegaj'1c temu prawu,
mog'1 brae lot daleko wyiszy i obszerniej obejmowae: mog'1
wystawiae jedne po drugich zdarzenia, i l'1czye CZfisci rozpierz-
ehnione w jednfi calose.
Podzial pierwszy, dawny, scholastyczny, w znacznej cZfi-
sci jeszcze od staroiytnych wzifity, nie jest scis!y. Ton uwaia
sifi za znak istotny, jak farbfi, ksztalt i zalicza sifi dlatego mu-
zykfi do sztuk pifiknych tej samej kategoryi, co malarstwo
lub rzeiba, jakby slowo bylo wificej dowolnym znakiem od tonu.
-Wyroinia sifi wymowfi jako osobny dzial, stoj'1cy na r6wni
z poezy'1, nazywa sifi poezYfi i wymowfi naukami w przeci-
wienstwie do sztuk pifiknych. Dose to dowolne i balamutne,
n'1 opleral Slfi prawle wyl'1cznie na "LIceum" Laharpe a, bez-
sprzecznie najdalej poszedl w tym kierunku E. S!owacki.
Nie rozbrzmiewaly wifiC wtedy, jak widzimy z tego kr6t-
kiego przegl'1du, nowe hasla donosnem echem, nie bylo je-
szcze "nowych ideal6w" kt6reby sztukfi zaplodnie mogly, ideal6w,
na kt6re skladaj'1 sifi nowe pojficia, zapatrywania, uczucia
w dziedzinie poszczeg6lnych sztuk, a przedewszystkiem nowe
pogl'1dy na iycie. Zreszt'1 nowa sztuka nie da sifi zrobie tak
dobrze, jak nowa filo'Ofia i nowa religia. Rodzi sifi powoli
i wzrasta w iywym pr'1dzie duchowego iywotu narodu, aby
potem w calej okazalosci wystqpie na wid ok, wstrz'1sn'1e umy-
sly nowemi ideami, gdy z cieni6w nocy wydiwignie j'1 na swia-
tto dzienne mistrzowsk '1 rfik '1 nowy Hefajst lub nowy Prome-
teusz. A Prometeusz jui byl, tylko jeszcze nie wyst'1pil; tym-
czasem wrailiwa jego dusza wchlaniala w siebie niepojfite
ksztalty wieczystego pifikna l ).
Wainiejsze prace E. S!owackiego, oglos'One drukiem-
w wydaniu zbiorowem 2 ), dziel'1 sifi na 3 grupy: I) rozprawy
estetyczne (0 wymowie i poezyi, poprzed'One teory'1 smaku
i uwagami 0 doskonaleniu jfizyka polskiego t.1-II), 2) materya-
ly do krytycznej historyi literatury polsklej (t. III), 3) tt6ma-
czenia i utwory oryginalne prozaiczne i poetyczne (tragedye,
wiersze drobne, mowy, listy t. III i IV).
Zacznfi od Teoryi smaku w dzielach sztuk pifi-
k n y c h, zatrzymuj'1c sifi nieco dluiej przy rozdziale I. ze wzglfi-
du na wainose porus'Onych w nim kwestyi.
j
I) W tej czsci oparlem sill: glt'.iwnie ua dzieIe P. Chmielowsldego: »Dzie)c krytyki
literackiej w Polsce,,_
') Tytnf brzmi: "Euzebiusza Stowackiego Dziela z: pozostatych rf:kopismow og.oszo.
ne, TOil! I. (1824) t. II-IV (1826) Wilna. J6zef Zawadzki wlasnYIII naktadem. Sfr. 329 (I), 290
(11),466 (III), 360 (IV) i XVI sfr. wsttiPD ,,0 iycin i pismach Euzebiusza SJowackiego, pro.
fesora wymowy i poezyi w imperatorsltim uniwersytecie wileiiskim«, piera Leona Borowskie-
go. - Partret E. Sl'owackiego, umieszczolIY ua poczl.!,tku, najwidoczniej odbitk:t Z obrazu
J. Rustena, weate hie podobny do oryginatu, znajdujl\Cego si w Muzettm Lubomirskich we
Lwowie.
2
I
11
----.-
---
EUZEBIUSZ SLOW ACKL Szkic bi ograliczno-liter"ki.
19
11'3
JAN WITEK.
powtarzane J"k za "pani'1 matk '1 " przez cale wield za Arystote-
lesem, kt6rego nie rozumiano.
Lepszy jest podzial drugi. Wskazuje on na to, ie Slo-
wackiemu nie byly obce nowsze prace estetyczne. Wprawdzie
za podstawfi podzialu wzito nie materYfi lub fantazYfi, coby
jedynie bylo racyonalne, lecz czas trwania czy nastfipstwo cza-
sowe w danem zjawisku, kt6re ma bye przedmiotem sztuki,
w ostatecznosci jednak dochodzi Siowacki prawie do tych sa-
mych rezultat6w, co najnowsi estetycy, u kt6rych sztuki roz-
padaj'1 slfi rowniei na 3 'Wielkie grupy: sztukfi obrazuj'1c'1 (ar-
chitektura, rzeiba, malarstwo) t. j. przedstawienie widzialnego
pifikna za posrednictwem martwego materyalu, muzykfi (wokal-
n'1, instrumentaln'1 i mieszanq), uiywaj'1c'1 ton6w i poezy (epi-
czn'1, Jiryczn'1 i dramatycznq), posluguj'1c'1 sifi mow'1, gdy ma-
teryalem jej wlasciwym S'1 wewnfitrzne wyobraienia.
Zaznaczywszy nastfipnie, ie pifikne nauki i sztuki S'1 tylko
tych udzialem, "kt6rzy z latwosci'1 kierowania wladzami duszy
l'1cz'1 osobliw'1 czulose serca i tkliwose namifitnosci", przystfi-
puje do imaginacyi czyli wyobraini, kt6rej bliiszej definicyi
nie podaje. Jest to ta wladza duszy, "na kt6r'1 nauki pifikne
szczeg6lnlej dzialaj'1, kt6ra jest najobfitszem ir6dlem ich pifi-
knosci". Bez niej "poeta i cZfisto nawet mowca mog'1 bye
prawdziwemi, ale nie zdolaj'1 sifi wyniese do wysokich wyo-
brazen pifiknosci, nie zdolaj'1 wprawie duszfi czytelnika w przy-
jemne omamienia, zachwycie i przywi'1zae jego uwagfi". Ima-
ginacya "w wystawieniu nadaje rzec'Om kolory iywe", "skla-
daj'1c rozmaicie obrazy w pamifici zloione, uksztalca z nich
jednfi zupeln'1 calose. Pamie ogarnia sam'1 przeszlose, imagi-
nacya przyszlosci zasifiga". Gdy "czulose wzniesiona przez
imaginacYfi" dochodzi do najwyiszego stopnia i dusza odczu-
wa zapal i niejaki zachwyt, wtedy mowa jest 0 entuzyazmie
czyli zachwycie poetyckim, owem boskiem natchnieniu, kt6re
jednak nie moie bye tylko "slepem i btfidnem uniesieniem my-
sli, bujnym lotem imaginacyi bez przewodnika i granic", ale
ma bye kierowane rozwag'1 i rozs'1dkiem. Przy samej imagi-
nacyi, bez entuzyazmu, mog'1 bye 0 pis Y P i fi k n e, ale n i e
wzruszaj'1, kolory mog'1 bye iywe, ale obrazy martwe,
cZfisci maj'1 wymiary i dokladn'1 proporcYfi, ale n i e mas z
dsy, k!6rby oiywiala te nieme POS'1gi. Kr6tko
mOWl'1C, "Imagmacya zl'1czona z glfibsz'1 czulosci'1, wsparta
rozwag'1 i rozs'1dkiem, i kt6ra w potrzebic ai do entuzyazm u
duszfi podniesc moie, jest najdzielniejsz'1 pomoc'1 ta]( do c w 1-
c zen i a s I fi w pifiknych naukach i sztukach, jakotei do ich
przyzwoitego szacowania".
Jest tu widoczna sprzecznose mifidzy tem, co m6wi 0
imaginacyi i 0 entuzyazmie. Jeieli bowiem imaginacya wprawia
duszfi czytelnika w zachwyt i "przyjemne omaml/nie", musi
miee wladzfi wzruszania tej duszy, wifiC jUi sama bez entuzya-
zmu dac moie twory artystyczne peIne iycia, a nie martwoty.
A dalej, czemie jest ten Siowackiego "prawdziwy poeta", kt6-
ry obejse sifi moie nawet bez imaginacyi, gdy wedlug niego
bez entuzyazmu mog'1 powstae tylko "obrazy martwe' i "nieme
pos'1gi" bez duszy? A wreszcie, czyi ta imaginacya i entu-
zyazm maj'1 sluiye do ewiczenia sifi w pifiknych ztukach, do
ich naleiytego ocenienia i szacunku, czy tei S'1 nieod'Ownym
warunkiem w artystycznej pracy? Czy kaidy artysta zdolny
jest do entuzyazmu? Tego jasno nie wypowiada, :zasem daje
nawet poniek'1d do zrozumienia, ie m6wi tylko 0 jak najlep-
szem przysposobieniu sifi do naleiytego pojmowanla dziel
sztuki, a nie 0 samej tw6rczosci w dziedzinie sztuk pifiknych.
Widzimy z tego, ie pokutuj'1 jeszcze u Siowackiego w ca-
lej pelni stare przes'1dy, jak n. p. 0 wielkiej donioslosci poezyi
dydaktycznej - tem sifi 6w "prawdziwy poeta" lIomaczy -
kt6r'1 my dzisiaj, jak wog61e wszystkie formy mieszane, uwa-
iamy za wyrodki prawdziwej poezyi. Osnowa zupetnie obca
duchowi poezyi, choebysmy jej nadali najdoskonalsz '1 form,
nie bfidzie jeszcze poezy'1. Hexameter jej nie uratujt. Dzis kai-
dy pozna sifi na takiej maskaradzie i potrafi wyr6inic rzemiesl-
nika, kt6ry martwy materyal obrabia podlug form danych i nie-
wolnic'O krfipuj'1cej miary, od prawdziwego artysty, odtwarza-
j'1cego iycie w formie, zrod'Onej w swojej fantazyi: - Ale
wtedy bylo inaczej. Kiedy rozpanoszylo sifi na dobre istotne
?ezkr6lewie prawdziwej poezyi, w kt6rej miejsce prawdziwych
Idea16w zajfily blade zaledwo ich szkice, kiedy w ktyczno-ro-
zmowej retorcie c'Ono poezYfi, chc'1c wydobyt nowe ja-
kIes pojficia I ksztal!y, wylonila sifi z tego poezya ,dekoracyj-
na", maj'1ca, jak kaida inna tego pokroju sztuka, racYfi bytu,
ale 0 ile trzyma sifi granic wlasciwych, jak wdzik, ladnosc,
przyzwoitosc i nie rzuca sifi pod po'Orem nowosci w dzlwac-
two, pod po'Orem wielkiej dystynkcyi w falsz 1 archaizm.
2*
EUZEBIUSZ SLOW ACKI. Szkic biograficzno-Iiteracki. 21
20
JAN WITEK.
Byla przytem tendencya, bard'O cZfisto uczciwa i szlachetna,
ale zabarwiaj'1ca sob '1 wszystko, co ta m '1 d r a, de k 0 r a c y j-
n a poezya wydala.
Tak zreszt '1 bywa zawsze, ilekroe nast'1pl rozbrat z pa-
nuj'1cemi ideami, a braknie geniusza, kt6ryby nowe idee wcie-
lal w iywotne ksztatty. Takie epoki zapoznania istoty poezyi
widzimy niemz u nas i w literaturze powszechnej. Gin'1 one
szybko w powodzi zapomnienia, nie uratuj'1 ich od upadku
wszystkie te sztuczki, kt6remi skleja sifi do kupy utwor fllnta-
zyi, gdy tymczasem czysta pifiknose promienieje wieczyscie. Nie
m6g1 tei bye innym Slowack wychowaniec "wieku oswieco-
nego", uczeii Dmochowskich i Golanskich, wielbiciel Horacego
i mfidrca ze Stqgiry. To tei nie zrywal on ze starymi mistrza-
mi, przemycal tylko nowe pojficia, usuwaj'1ce w znacznej cZfisci
podstawy dawnych przestarzalych prawidel.
Tem usprawiedliwie naleiy pojficie Slowackiego 0 poezyi
bez imaginacyi, ktor'1 przedstawia zbyt jednostronnie, bez wy-
r6inienia r6inych jej stopni w sile i wytrwalosci. Pamifie prze-
ciei jest takie wyobraini '1 t. j. t '1 sil '1 , zdoln'1 zatrzymae w umy-
sle wyobraienia i przywolae je dowolnie do swiadomosci
w pierwotnym ksztalcie. Nie tfi jednak mamy na mysli, gdy
mowimy 0 wyobraini, ale zdolnose ujmowania swiahi zewnfi-
trznego i tworzenia na jego tie wyobraieii; bez niej iaden ar-
tysta obejse sifi nie moie, bez niej bowiem nie m6g!by stwo-
rzye nie tylko nic pifiknego, ale nawet nic udatnego. Jest to
wifiC ta sila odtwarzaj'1ca, ktora w pO!'1czeniu ze zmys!em pifi-
kna i techniczn'1 wpraw'1 wszystkiego dokonae moie w dziedzi-
nie estetycznej. Na wyiszych stopniach swego rozwoju staje sifi
potfig'1 samoistnie tw6rcz'1, ze siebie samej czerpi'1c'1 i jako
tak '1 'Owiemy j'1 fantazy'1'
Jest to ten "bujny lot imaginacyi", 0 kt6rym m6wi Slo-
wacki przy entuzyaimie, budz'1cy w duszy uwielbienie, za-
chwyt, a tworz'1cy niezwykl '1 jui pifiknose. Jest to ta podziwu
go dna, z wszelkich ziemskich wifiz6w uwolniona sila boskiego
czy prometejskiego pochodzenia, kt6ra bez przewodnictwa ro-
zumu staje sifi nieograniczon'1, moie przejse nawet w bezmiar,
w straszliwie brzydk '1 swawolfi, (sny, chorobliwe fantazye i t. d).
Nieokielzan'1 scis!em prawem rozumu fantaZYfi, ale nie uchyla-
j'1C'1 sifi jeszcze zupelnie z pod jego nad'Oru, nazywamy fan-
tastycznosci'1.
U Slowackiego silne poczucie miary pomifidzy pierwiast-
kiem realnym a idealnym, z naciskiem na pierwiastek realny
pol'1czone, sprawilo, ie 0 fantastycznosci, jako sile tw6rczej,
niema nawet wzmianki w jego estetyce, jak wog61e nie miala
ona w6wczas dostfipu do sztuki. WYPfid'Ona z niej zupelnie
w XVlI1 w., z otwartemi ramiony, bez wszelkich zastrzeieii
przyjfita napowrot przez romantyk6w. wybujala zn6w ai do
potwornosci w poetyckich, deliryach.
Niezmierna obszernose rozumu i "szczeg6lna dzielnose
I1mys!u", wynikaj'1ca z pol'1czenia wyiej wymienionych zdolnosci
i wielkiej latwosci kierowania wszystkiemi "wladzami duszy",
nosi u Slowackiego nazwfi geniuszu.
W bliiszem okresleniu wlasciwosci geniuszu i tal emu
w czem przeszedl nie tyle za Czartoryskim, ile za 6wczesn'1
estetyk'1 niemieckq - wzbija sifi Slowacki tak wysoko, ie do
tych uwag i dzisiaj nie wielebysmy dodae mogli, a nic zmieniae
nie potrzeba.
Uwagi 0 geniuszu. najbardziej charakterystyczne, w calosci
przytaczam :
"Cztowiek wzbogacony tym najdroiszym darem natury
ma inny spos6b widzenia, czucia i pojmowania, niieli czlo-
wiek pospolity. Wszystko, co go otacza, mocniejsze na nim
czyni wraiehie, wszystko go zapala i unosi. Gdy sifi czem
zatrudnia, nie przypomina sobie rzeczy, ale je wid z i; nie
przestaje na ich widzeniu, ale sifi niemi wzrusza i zachwyca;
w posrz6d milczenia i osobnosci swego mieszkania widzi wesole
i kwieciste pola, bujnym plonem okryte role, albo posfipne i
gluche pustynie, czarne skaly i niebu groi'1ce g6ry; sly s z y
przyjemne ptak6w spiewania, albo zachwycaj'1c'1 harmonij'1
niebieskiej muzyki, lub swist przerailiwy wichr6w, grzmoty
piorun6w i ryczenia morskich balwan6w.
Imaginacya czlowieka pospolitego wystawia mu wpra-
wdzie te wszystkie obrazy, ale geniusz tylko widzi je odbijaj'1ce
slfi w glfibi swej duszy, cieszy sifi niemi, trwoiy, weseli,
albo zasmuca.
Geniusz ogolacaj'1c przedmioty natury z niedoskonalosci,
kt6re im towarzysz'1, wznosi sifi do umys!owego w'Oru bo-
skiej pifiknosci; na6wczas g6rnose i wielkose zaleca jego
obrazy, gracya powoduje pfidzlem; oiywia on swoje wyraienia,
myslom nadaje kolory, zdaje sifi bye natchnionym i niezdolnym
,
,
I
,
I
I'
I
11
I
22
JAN WITEK.
EUZEBlUSZ SLO W z k ic biograficzno-lileracki
23
k' bior'1c od innych gotowe pojficia, sam ani ich nie
Slow b l c 1,. nl ' e P rzetrawil naleiycie. Przypuszczenie to zdaj'1 sifi
zglfi I am ..
. dzae dalsze jego S'1dy 1 uwagl. .
potwl:zystfiPUjemy z kolei do najwainiejszej kwestYl estety
. ' 0 ile I . est sztuka nasladownictwem natury. KwestYI
cznej czy 1 t (
'. 'p ca Sio wacki w swe j ' teorvi smaku dwa us py roz-
tej pOSWI ".
. i I '" 3 i 4 ) w ktor y ch wykazuje, ie "natura jest przewo-
dZIa.>;'" "h
d ik' ITI irodlem i materyq nauk pifiknych", te zas "w SWOlC na-
'::Wniach i dzieiach nie trzymaj'1 sifi scislej prawdy, ale tyko
s rawdopodobienstwa". Natura, ktorej dzieia sztuk przez nasla-
owanie ma upifikniae, r?zpada. Sfi. wedlug mego na :z
. lk ' e dzial y : rzecz y wistose terazmejsz'1 (caly porz'1dek fl y.
wle 1 ... I ( dl ng l
. iata zwlaszcza czlowiek), rzeczywlstosc przesz '1
cznysw , I " ) ' ..t ro
W ' le kow i niezmierne paiistwo przesz OSCI 1 "SWIa U -
szereg .. d . c,
jony jestestw przypuszczony.ct: kt6ry byt mag111acya na a!e
Podzial obszerny, ale nie sClsly. DZIal II. I III. lat\o bowie
pomiescie w pierwszym, tam, gdzie mowa 0 czlwle.ku. Czto-
wiek, swiat roslinny, krolestwo zwierz'1t, cztery ywl?ly z. r
chern, diwifikiem i swiattem stanowi'1. naturfi, jak j'1, dZSIal
pojmujemy. Swiat urojony jest scisle zW1'1zay. z z.loekem,
przeszlose naleiy do czlowieka i innych SWIatow t zyw1010.
Przy kwestyi nasladownictwa natury. w stukach .muslmy
sifi dluiej zatrzymae, bo jest ona ogromme wazn'1, a me prze-
sMa i dzisiaj bye aktualn'1' .
Wiemy ie Grecy wyznawali zasadfi, ii sztuka jest nasla-
downictwem' rzeczywistosci, natury. Boki Pat?, ktory zeczy-
wistosc nazwal zludzeniem, a prawdzlwenu 1 traleml uz?al
tylko w zjawiskach tkwi'1ce idee, nieskaione jeszcze ,wm
emanacye pierwotnej woli, wywnioskowal st'1d, ie, pOle,:"az
tak zwana rzeczywistose natury jest cieniem pawdy,. kor lst
idea poznawana przez filo'Ofa, przeto sztuka, jako clen clem,
jest 'wobec prawdy godn'1 pogardy. Dlatego to Plat?, ogram-
czywszy sztukfi na przedstawieniu pifikna,. dobra. 1 prawdy,
zaIiczyl artystow do posledniejszej kategoryl. duchw, a sam'1
sztukp P oddal w dodatku nadzorowi mfidrcow panstwowych.
.' . k ozor-
Unikn'1l on przez to co prawda mekonsekwencyt, la '1 y P
nie popeiniamy, nazywajqc sztukfi wowczas nawet plfikn'1, gy
tworzy formy brzydkie i przeraiaj'1ce, potfipial, na tych l?gl-
cznych oparlszy sifi przestankach, komedYfi i tragedy, t Jao
przedstawienie namifitnosci i zbrodni, nie maj'1cych mc wspol-
I "
II'
III' I
I1 I I
ill il l
:11'1
, , I I
;111'1
IJ!III/
, !III
'111!'1
II!! I I
11 1 1 /
1'/
II I /I
I'
,I
oprzec sifi swemu natchnieniu: nie zastanawia sifi nad rzeczami
drobnemi, wzrok za jednym rzutem ogarnie n'lturfi i postrzega,
ale postrzeienia jego na wielkich czyni '1 sifi massach, ktore
z niezmiern'1 szybkosci '1 przebiega: sam zdaje si zdumiewae
nad obszernosci '1 poznania i wyobraien swoich, na ktorych
nabycie i pol'1czenie nie zdawal sifi miee dosye czasu: n i e
trzyma sifi przykladu i wzoru, drogi jego i spo-
so by S'1 -n 0 we i n adz wy c z aj n e" zgaduje tajemnice na-
tury, d osi fi gap ra w d n aj wyi s z ych, przeskakuj'1c mno-
stwo poprzedniczych uwag i postrzeien.
Czasem odst'1pi i zboczy z drogi prawdziwej, oblqka sifi
w swoich uniesieniach, ale sam e j ego b I fi dy S'1 go rn e i
nosz'1 na sobie cechfi niepospolitej dzielnosci
rozumu".
Dalej wyIicza ludzi genialnych. Male tu trzeba zrobie za-
strzeienie: godzimy sifi chfitnie na zaIiczenie w poczet geniuszow:
Homera, Pindara, Sofoklesa, Platona, Sokratesa, Rafala (Ra-
faela), Michala Aniola, choeby i Kornela i wielu innych, ktorych
wYrPienia, ale nie moiemy sifi jui dzisiaj dopatrzye genialnosci
u Wergilego, MoIiera, W oUera, a zwlaszcza u naszego Krasic-
kiego, u ktorego nawet ma ona cZfisciej nii u Kochanowskiego
sifi objawiae. My przyznajemy im dzisiaj co najwyiej wielki
talent, gdy wowczas dziwnem omamieniem umystow, choe tak
dobrze istotfi geniuszu pojmowano, dopatrywano sifi powsze-
chnie genialnosci. Nie jest zreszt '1 Siowacki pod tym wzglfidem
konsekwentny: raz n. p. Wergilego zalicza do geniuszow, a
cokolwiek dalej talentu tylko w nim sifi dopatruje.
Na jedno jeszcze musimy tu zwrocie uwagfi: Stowacki
pierwszy zdaje sifi u nas, co podnosi jui Chmielowski, opisal
"widzenia poetyckie" (halucynacye), geniusz bowiem u niego
nie tylko przypomina sobie rzeczy, on je widzi, slyszy,
cz uj e, ci e szy si fi niemi, trwo iy, we s eli albo z as m u-
ca. Co wificej, w okresleniu genialnosci posuwa sifi do uznania
samowoIi za istotfi geniuszu, jak to robiono w okresie tak
zwanej genialnosci, gdy wynosi geniusza ponad wszelkie wzory
i przyklady i widzi nawet w jego oblfidach cechy "niepospoIi-
tej dzielnosci rozumu" i "g6rnosci".
Przytem wszystkiem uwaia entuzyazm, imaginaCYfi, talent,
a nawet geniusz za wladze rozumu, gdy w innem miejscu mowi
o nich jako 0 wladzach duszy. Moinaby z tego wnosic, ie
i
1111/
24
JAN WITEK.
EUZEBIUSZ SLOW ACKL Szldc biograficzno-literacki.
25
Ii
II
I,
'I
I
il
':
nego z filozofi '1 , tamtfi jako przedrzeinianie grzechu i przewro-
tnosci, ale popadl w oczywist '1 doktrynfi, stawiaj'1c na miejsce
stwierdzonej oczywistosci wysnute ze wzglfidnego swego po-
znania dogmaty, przed ktorymi miala sifi ugi'1e rzeczywistose.
To tei jui Arystoteles rozpocz'1l walkfi z jego doktryneryq,
walkfi wobec trudnosci zagadnien do dzisiaj trwaj'1c'1'
Byl czas, nie tak dawno jeszcze, kiedyto, zapoznaj'1c
pifikno w naturze i zamykaj'1c je w ramach sztuki, uwaiano
estetykfi za naukfi 0 pifiknie stworzonem przez czlowieka,
jako zatem naukfi 0 sztuce, jako filo'Ofifi sztuki albo nawet
sztuki pifiknej. Zrozumiano wreszcie, ie pod fl1lg'1 "pifiknej
sztuki" przemyca sifi roine rzeczy, nic ze sztuk '1 nie maj'1ce
wsp6lnego, zaczfito szerzej patrzee, szersze obejmowae widno-
krfigi. Zdrowy wreszcie instykt przekonal, ie sztuka nie moie
sifi ograniczae na przedstawieniu dobrego pifikna czy pifiknego
dobra i czystego idealu. Przeciw temu teorytycznemu idealizmowi
wyst'1pil we Francyi Hipolit Taine i stworzyl szkolfi, najwificej
dzisiaj maj'1c'1 adept6w, uznaj'1c'1 estetykfi za naukfi 0 sztuce,
ale Z odrzuceniem pojficia pifikna, jako jej fundamentu, sztukfi
zas sam'1 za manifestacYfi umyslu artystycznego w najszerszem
tego slowa znaczeniu. Uznano wreszcie, ie pifikno nie wype!-
nia sob '1 pojficia estetycznosci i dlatego tworc'Ose estetyczna
cztowieka obejmuje caly obszar zjawisk wraz z ich oddzialy-
waniem na nas, zjawisk, budz'1cych zajficie i posiadaj'1cych
odpowiedni '1 moc estetyczn'1'
Z tego zasadnic'O zmienionego pojficia 0 zakresie i istocie
sztuki wyniklo takie odmienne zapatrywanie na kwesty na-
sladownictwa natury w sztukach. Z rozszerzeniem granic sztuki,
gdy dobro i moralnose przestaly bye hamulcem w swobodnem
jej rozwoju, gdy powiedziano sobie, ie w'1tkiem i tresci '1 sztuki
pifiknej moie bye zarowno wdzifik jak brzydota, byle forma
byla pifikna, to jest, byle odpowiadala tresci, naleiycie obra-
'Owala prawdfi i rdzen rzeczywistosci, uznano i to, ie sztuka
jest ztudzeniem, gr'1, a nie rzeczywistosci '1 . Za tem uznaniem
poszly inne, konsekwentnie z niego wynikaj'1c. I tak orzec'Ono,
ie sztuka jest woln'1 dzifiki sile wyobraien i tworzy, jak chce
czlowiek, nie pytaj'1c wprzod nikogo 0 aprobatfi swoich po-
mys!ow. Duch i natura w rownej mierze stanowi '1 jej glebfi, a
od prostej rzeczywistosci jest ona rozleglejsz'1 i swobodniejsz'1
tak pod wzglfidem formy jak tresci. Z tego wreszcie wynikla
zasada, ie naturfi trzeba brae, jak '1 jest, przetwarzae zas moina
j'1 bardzo zwolna, ale jak kto chce. Gorowae moze przedmioto-
wose lub podmiotowosc, to rzecz obojfitna. Wielka sztuka trzyma
zaws ze zwierciadlo natury w dloni. Niebo, ziemia, pieklo to jej
widnokrfigi, w miarfi obszar6w jej poznania i przeczucia.
Stosunek artysty do natury dobrze zaznacza Slowacki.
Mowi on, ie geniusz (zapewne nie ty!ko geniusz, ale kaidy
artysta!) nie jest prostym tylko przeobrazicielem czyli kopist q
("kopiist'1") natury, ie "w nasladowl1ictwach swoich nie trzyma
sifi prawdy rzeczywistej, ale tylko podobienstwa do prawdy;
nie wyobraia rzeczy tak iemi, jak S'1 w istocie,
ale takiemi, jak bye mog'1'" Zgoda na to, z mal'1 tylko
zmian'1' Powiedzielibysmy dzisiaj, ie sztuka nasladuje naturfi
o tyle, 0 ile wyobraia rzeczy nie jakiemi S'1, ale j a k i e m i
bye powinny. Choe co prawda i w tej definicyi, nawet tak
uzupe!nionej, trudnoby nam bylo pomiescie architekturfi i mu-
zykfi, a jui iadn'1 miar'1 nie wiedzielibysmy, co zrobiC ze swo-
bon'1 fantazy'1, kt6ra w rzeczywistosci nie ma pierwow'Orow.
Bnikow tej definicyi nie odczuwal S!owacki; geniuszem sifi nie
urodzit, do smielszych, zrywaj'1cych z wszelk '1 tradycy'1 pogl'1dow
nie byl stworzony. Ale uczucie pifiknosci ma nieraz trafne i
iywe. Czuje zawsze dobrze i gdzie wyl'1cznie uczuciem sifi
powoduje, glosi zasady, ktore nas wprost zdumiewaj'1, wypo-
wiada prawdy, ktore i w nowszej estp.tyce za nowe uchodz '1 .
Gdzie zas rozs'1dek i zastanowienie bierze gorfi, gdzie
'przykjadem chce poprzee teoryfi, tam nastfipuje u czytelnika
rozczarowanie. Weimy przyklad. Przepifiknie wykazuje na mu-
zyce, architekturze, slowy, w ktorych czue zapal przy czaruj'1cej
melodyi jfizyka, jak to czlowiek zgadl i przenikn'1l naturfi, jak
te sztuki dalekiemi S'1 od "wizerunkow rzeczywistych w naturze".
o poezyi zas mowi: "Wszystko w tej sztuce zasadza sifi na
zl11ysleniu, ktore jest jej dusz'1 i cialem". Na dowod zas,
ie wystarczy, gdy jest zachowane prawdopodobienstwo w sztuce,
choe niema prawdy, przytaGoZa konwencyonaln'1, ckliw'1 sielankfi
XVIII. w. i nie moie si dopatrzee w niej nienaturalnosci, kt6ra
nas tak razi, tego wprost wydwarzania wsi, naigrawania sifi
z sielskiej natury, oczywiscie wbrew chfici i bez swiadomosci
o tem ze strony pisz'1cych. Albo patos w cyceronskich okresach,
jui czasami nie na koturnach, ale na szczudlach chodz'1cy,
cZyi nas dzisiaj nie razi? Siowacki i na jego obronfi te same,
mllllll'
C III'
i II
I
,
'I
1
'I
I! i
I I'
iii
II
i!
I :!:
, ,
,I
,I
,
1 ,Ii
,I
'I'
v'
--'1-
I.
'j
,
111111
26
JAN WITEK.
co wyiej przytacza argumenta. Podobnie ma sifi rzecz z tak
zwanym "wzorem idealnym", znanym dawniej pod nazw'1
"doskonalosci" albo "wzoru myslnego", a co my dzisiaj idealem
pifikna nazywamy. Wedlug dzisiejszych estetycznych pojfie idea
w zjawisku uzmystowiona z najczystsZ'1 prawidlowosci '1 'Owie
sifi idealem. Gdzie zjawisko budzi w nas radosne upodobanie
tak dalece, ie krytyka milczy, poniewai pamifie i wyobrainia
nic lepszego ani przypomniee sobie ani wytworzye nie potrafi,
tam jest pifikno. Gdzie zas ksztaU i istota odpowiadaj,! najwyi-
szym naszym wymaganiom, tam rodzi sifi ideal. Pifikno jest
wifiC ide'1 w zjawisku, a zjawisko, ktore naszemu pojficiu 0 idei
rzeczy zupetnie odpowiada, jest jego idealem 1 ).
Slowacki przez "wzor idealny" rozumie "obraz pucz'1tkowy
jakiego dzieta sztuki, ktory imaginacya sztukmistrza, zachowuj'1c
pewne podobieiistwo z przedmiotami natury, wykresla i podlug
ktorego pracuje". "Prawdziwa idealnose - m6wi dalej - jest
tylko czystem pojficiem: jest to irodlo wszclkiej pifiknosci,
kt6rego iadne dzielo sztuki lub natury nie moie bye dokladnym
obrazem. Smiertelnym zbliiae sifi tylko do niego dozwolono;
ale tei twierdzie moina, ii bez rozwaiania takiego wzoru nic
wieikiego i szlachetnego w sztuce utworzye nie moina. Geniusz
do przybytku tego wiecznego wizerunku pifiknosci zaprowa-
dzony bywa za posrednictwem imqginacyi; otwiera ona tfi
swi'1tynifi, daje ogl'1dae wieczne i doskonale rysy, ale czlowiek
w grubosci swych zmystow i narzfidzi znajduje zawadfi do
dokladnego nasladowania tego wizerunku niesmiertelnej pi,Gkno-
sci". Tak, jui Plato powiedzial, ie absolutna doskonalose jest
tylko u Boga, tylko w niebie. Sztuka jak i iycie zna ksztaUy
zbliione tylko do tej najwyiszej doskonalosci, do ktorej bez
wytchnienia i bez koiica d'1iy czlowiek tak w umiejtnosciach,
jak w iyciu i sztuce.
W definicyi "w'Oru idealnego", podanej wyiej, zwrocie
trzeba uwagfi na jedn'1 wain'1 sprawfi, tam porus'On'1, t. j.
kwestYfi drogi, jak '1 artysta obiera przy tworzeniu. Z powyiszych
stow wynikaloby, ie jest jedna tylko droga, t. j. wyjscie od
idei, a nastfipnie uzmyslowienie w ksztattach rzeczywistych
swych idealnych wyobraien. Jest przeciei i druga, rowniei
'. dobra jak tamta, gdy za punkt wyjscia bierze sifi rzeczywistose
1) Powyz5ze poglqdy cz;erpalem z dziela Dr. K. Lemckego: Estetylm. Pn:ekb.d B.
Zawadzkiego.
EUZEBIUSZ SLOW ACKI. Szkic biogralicz no-literacki. 27
-
. odnosi sifi j'1 do wyiyny pikna, c:yli idealizuje ifi dany
Przeczywistosci przedmiot, porownywaJ'1c go z owyn: Idealny
d cha Ob y dwie dro g i w miarfi osnowy dZleta SZtUkl,
utworem u . ..'..,
rawnl ' O ne Prz y tem mmeJ albo wlficel samowlednem, ar-
s,! up' ..' t k' .
stycznie rozumnem tworzeniu wyposaza Stfi, przedmlOt . a I
ty t Itam i kt6re g o wywyiszaj'1 nad pospoht'1 rzeczywlstosc,
ksza , .. k I 'd
daj'1c mu rownoczesnie znaczeme ogolne. Dos ona e zJe no-
na . dw och P ierwiastkow: realnego i idealnego, jest celem
_czeme b . .
sztuki najtrudniejszym. Artysta, stosownie d.o sweg? usposo. .len!a,
. sip sklaniae ku jednemu lub druglemu klerunkoWl, me-
moze, . '1 sem
kt6re tylko umysly, jak n. p. Goethe, MickieWIcz, umJa y za .
odnaleie tfi ztot'1 artystyczn'1 miarfi, zlewaj'1c obydw.a. kterunki.
Przechodz'1c do zmyslow i roli ich w tworC'OSCl artyst-
cznej, trafnie zaznacza, ie poniewai, dziela stuki podpadI'1
tylko pod zmysly i "wraienia przez me sprawJane od zmyslow
przesylane bywaj'1 do duszy", najwyisza zatem z.my.sto.wa
doskonalose, czyli "najdoskonalsze zmystowe ystweme Jest
jedynym i spolnym srzodkiem, ktorego do oSI'1gnlfiCl weg
celu uiywaj'1'" Sposob wystawienia - okresla dokladmeJ dale]
_ powinien bye taki, "aby si zupelnie w oach nas.zyh
ukryla usilnose sztuki i aby nam si wydawalo, IZ. te wraena
od rzeczywistych odbieramy przedmiotow". Gdy to Jest, obJ.aWla
sifi "omamienie", wysoki stopien doskonalosci sztui. Jakze t
robi'1 n. p. poeci? ,,010 staraj'1 sifi - czytamy dalel -: z g151
serca ludzkiego dobye najmocniejszych wyraz6w namlfitnosc;
staraj'1 sifi rzecz swoj'1 w najtkliwszym wystawie widoku, ,-"0-
wie do rozumu, do serca, do imaginacyi; nadae stowom cJalo
i kolory, stowem rzecz swoj'1 odmalowae w najdoskoalszem
zmystowem wystawieniu". Nild sifi jui dzisiaj nie bdzle o.to
spieral, ie silnie rozwinifita zmystowosc jest przed11110tem Ie-
zbfidnym dla kaidego artysty, ie umysl wrailiwy, duch O.gnISty,
milose namifitna, to piastuny wyiszego artysty, powledz?,y
geniusza. Ale wiemy i to, ie poeta przy zjenoczeniu ws:ytklch
sit duchowych, w stanie owego "poetycklego obl'1kama , . czy
"boskiego szalu", wzlatuj'1c "nad martwym swiatem w r.aJsk'1
dziedzinfi uludy", "Gbleka" twory swoje "w ztote malowldla",
najwyiszym tchn'1ce czarem, owiane urokiem niesmiertene!
pifiknosci. "Omamienie" wifiC czyli uluda artystyczna, 0 ktore]
mowi Slowacki, nie tak to bard'O wysoki stopien tej doskona-
losci, ktor'1 ma na mysli. Ale darujemy mu, jeieli nie okresla
28
JAN WITEK
I
I
I'
naleiycie tych najwyiszych polotow ducha, choc je moie
pojmuje, a jeieli nie pojmuje, to przynajmniej odczuwa; tylko
nie moiemy znow razem z nim brae za wzor pod tym wzglfidem
En eidy Wergilego. Prawda,ie czasem Wergili nas wzruszy, np.
opisuj'1c rozpacz Dydowy po odjeidzie Eneasza, nigdy jednak nie
oczaruje. Jakie ten bezwzgldny zachwyt dla Wergilego wyttuma-
czye? Zdaje sifi, ie wynikl on z pewnego rodzaju "omamienia"
siebie, swego, artystycznego poczucia, blyskotkami zewnfitrznej
strony przy zatracie poczucia dla istotnego, wewnfitrznego pifikna.
Z kGlei, w rozdziale II, przystfipuje Slowacki do teoryi
smaku. Smak t. j. "rozs'1dek iywy, pojficie prfidkie i mocne",
"uprzedzaj'1ce rozwagfi", jest przewodnikiem geniuszu i imagi-
nacyi. "Bez niego najdzielniejszy geniusz tym grubsze popelnie
moie blfidy, im na wifiksz '1 wzbija si wysokose". I tak zgrze-
szyli .wedlug Slowackiego przeciw smakowi: Homer w 0-
dyssei - bardzo: I) w worki zamyka wiatry 2) jednookiego
Polifema pozbawia oka 3) Ulissesa trzyma zbyt dlugo u drzwi
domu wlasnego; u Wergilego nie podobaj'1 mu sifi harpie
dla obrzydliwosci i ie zamienia je potem w nimly morskie, u
Miltona wyfkn'1e naleiy, ie olbrzymich aniolow w karly prze-
ksztalca i ie w waIce wzajemnej gory z lasami i rzekami na
siebie miotali. Oczywiscie S'1 to stare pseudo-klasyczne basnie
krytyczno-literackie, swiadcz'1ce chyba 0 tem, ie ci ludzie nie
wiele mieli prawdziwego smaku, a przynajmniej na niektore
objawy pifikna mieli ten smak grubo znieczulony. - Po tych u-
wagach wstfipnych kresli w dwoch rozdzialach, a kilkunastu
paragrafach tak zwan'1 teory smaku. Zastrzega sifi wyrainie,
ie nie bfidzie to historya sztuki, lecz estetyka, ktora tylko
w naturze czlowieka i rzeczy czerpae ma swoje prawa, wnioski
i spostrzeienia. "Nie moina bowiem zakreslie granic genius'Owi
,
ktorego lot w krainfi idealn'1 tworzye moie coraz
no we rodzaje pifiknosci w panstwie sztuki; ale
przepisy wyci'1gnione z uwag nad dusz'1 ludzk '1 im bfid '1 ogol-
niejsze, tym sifi poiyteczniejsze stae mog'1' Nie ograniczaj'1c
sifi niczem tylko przyrodzeniem cztowieka i rzeczy, trafie moiemy
na prawa wieczne i nieodmienne, slui<jce wszystkim wiekom i
wszystkim narodom".
Aieby przyjsc do jakichS konkretnych wniosk6w, musimy
wnikn'1e glfibiej w rzecz sam'1, uprzyfomnie sobie najwainiejsze
estetyczne postulaty S!owackiego.
EUZEBlVSZ SLOW A CKI. Sz ki ,,- biogral ic zno - 1it eracki. 29
-
Jakie pojl11uje estetyk? efiniYfi tk'1 podaje: "Nuka
t d11l'1ca sifi rozbiorem, oplsem 1 dOClekamem przyczyn mllych
o przykrych wraicn na duszy naszej rzez dziela sz.t uki
s rawionych jest teory'1 smaku i w poloWle zeszlego wJeku
o filozofow niel11ieckich, a osobliwie od Baumgartena otrzy-
mala nazwisko estetyki". Uwaia wifiC estetykfi za n auk fi
sma k u. Za podstawfi bierze uczucie przyjemnosci lu.b odraz,
towarzysz'1ce wraieniom zmyslowym. To dobrze. muslmy s?be
zapamifitae; z tego bowiem mylnego zasadmczgo pOJCIa
wynikaj'1 wszystkie niedostatki w estetyce SJowackiego.
Zaczyna od pifikna. "Pifiknem jest to - mowi, wyroiniaj'1c
pifikno od doskonalosci i dobra - co sifi nam podba przez
swoj ksztalt, postae i wlasnosci b'1di zewnfitrzne b'1z wwnfi-
trzne; chociaiby przedmiot nie mial w sobte 111C ta-
kiego, coby go w innych wzglfidach poiytecznym
czynie moglo i choeby nam procz wewnfitrznego
ukontentowania iadnej innej nie obiecywalkorzy-
s c i". Nie wszystko, co nam sifi podoba, jest pifiknem. W pifi-
knosci musi bye: jednose, calose, rozmaitose, proporcya i syme-
trya. Symetrya jest zasad '1 wszelkiej pifiknosci. Moie jednak dzielo
jakie miee wszystkie te zalety, ale zawiera "tylko zdania falszywe,
d'1i'1ce do zepsucia obyczajow, zburzenia spokojnosci i zamiesza-
nia towarzyskiego porz'1dku". Dzie!o takie ludziom zupelnie
podobae sifi nie bJ;dzie. Gdy zas "dobroe i doskonalose z pifikno-
sci '1 zt'1czone bfid '1 , powstaje st'1d najwyiszy stopieii pifiknosci,
ostateczny kres pojficia ludzkiego w tym wzglfidzie".
Zaznaczywszy nastfipnie, jak '1 to rolfi w dzielach sztuki
ze wzglfidu na sitfi SW'1 estetyczn'1 odgrywa wszelka nowose
("smak nowosci"), przechodzi do uwag nad uczuciem "wielko-
sci" i "gornosci". W wielkosci musi bye jednose i prostota,
jeili ma wywrzee wraienie. Co jest wielkie, jest zarazem gorne.
,;Gornose charakteru nic inn ego nie jest, tylko wielkie namifi-
tnosci okazuj'1ce sifi w sprawach i mowie jakiego czlowieka".
Dlatego i wyrazy i sposoby mowienia zwyklo sifi nazywae
"wielkiemi i gornemi". Jest i gornose moralna t. j. gornose
uczucia (gornose odwagi, mitosci ojczyzny, zemsty). Wielkose
i gornose nie zawsze S'1 potrzebne. "Niedostatek g 6 r nos C i
w tym tylko przypadku jest wad '1 , kiedy sifi mamy prawo jej
Spodziewac, i gdy rzeczy, ktore wystawiamy, zdolne byly j'1
przyj'1e, Gdy sztuka nasladuje wzory wi elk i e i go r n e,
30
JAN WITEK.
a przez niewiadomosc lub brak talentu zniia one i w poziomym
wystawia obrazie, dzie!a jej naowczas wzbudzaj'1 w nas wstrfit i
pogardfi, Dlatego to wszystkie porownania wzifite od rzeczy pla-
skich i podlych S'1 naganne; dlatego wyrazy i sposoby mowie-
nia S'1 podle, kiedy wzbudzaj'1 wyobraienia niskie, albo przez
znaczenie swoje, albo ie tylko od gminu uiywane byc zwy-
kly". Nastfipnie omawia wrod'Ony czlowiekowi poPfid do na-
sladowania,. ktory nazywa uczuciem czyli smakiem nasladowa-
nia. "Jest w nas - czytamy tam - jakies uczucie, jakis po-
ci'1g wrod'Ony, kt6ry nam kaide nasladowanie czyni milem,
wtenczas nawet gdy wzor 'pocz'1tkowy nie ma w sobie nic
przyjemnego". Upatrywanie bowiem podobieiistwa pomifidzy
w'Orem a nasladowaniem, zatrudniaj'1c umys!, daje mu praw-
dziw'1 rozkosz. "Tysi'1c oprocz tego innych wyobraien przez
s tow a r z y s zen i e daje nam uczuwac w nasladowaniu wifik-
SZ'1 przyjemnosc, niibysmy w samych wzorow widzeniu dozna-
Ii". Rozumie przez to, ie przyjemniej jest n. p. ogl'1dac pifiknie
na obrazie oddane wzbur'One morze, nii patrzec na sam wzor,
ktorym sifi malarz pos!ugiwal! Rozkosz bowiem tutaj jest po-
dwojna: jedna wynika z dokladnosci nasladowania, druga z pifi-
knosci rzeczywistych w'Orow. Tak samo - rzekomo - ma
sifi rzecz z namifitosciami, ktore, doznane rzeczywiscie, bylyby
dla nas mfik '1 , a w tmgedyi, przez nasladowanie w sercu na-
szem wzbud'One, S'1 mile. Przestrzega wreszcie przed niewol-
niczem nasladowaniem i przytacza 3 prawidta Longina: I) je-
ieli nasladujesz, pytaj sifi sam siebie, czyby tak zrobil Homer,
Pluto, Cicero i 1. d. 2) pytaj sifi, co potomnosc 0 twem nasla-
dowaniu powie 3) rozpoznaj wady i pifiknosci twego wzoru.
Dosc scisle trzymali sifi tego klasycy, szlifuj'1c utwor przez 20
lat i pytaj'1c sifi siebie i innych. czyby tak zrobit Horacy czy
Wergiliusz.
Dobrze, kr6tko zebrane uwagi 0 harmonii, gracyi i smiesz-
nosci pominfi tutaj jako nie przedstawiaj'1ce nic ciekawego,
a przejdfi do uczucia czyli smaku moralnego. Rozumie przez
nie rozpoznanie, co jest dobrem lub zlem, prawdziwem lub
falszywem w sprawach i charakterach ludzkich. Z kaidej sztu-
ki wyplywa wedlug niego cos moralnego. Wedlug tego szacu-
je sifi sztuki. S'1 wifiC sztuki godne lub niegodne szacunku
wedlug tego, czy maj'1 cel moralny czy nie. Dobroc bowiem
!
,
"
11,1;1
'II,
,'I
I, I
II ill
Ilf
,!,
"j
!
I;.
i'l
Ii I
i"
ji
i
EUZEBIUSZ SLOW ACKI. Szkic biograiiczno-Iitcracki. 31
- -
"
ralna dziela "uzacnia i podnosi wszystkie inne zalety, wzbu-
zj'1ce uczucia smaku". - Te S'1 wedlg S.!owackiego wainiej-
uczucia estetyczne (nazywane UCZUCIaml smaku), wzbud'One
:;e nas przez dzie!a natury i. sztuki. Nie poloio?o t . nacisk.u
na trzy najwainiejsze UCZUCIa es.tetyczne:. wzt;lost,. rag:-
znosci i komicznosci. Wprawdzle w "gornoscl nuescl Slfi
c znios!osc i tragicznosc, a komicznosci poswificil autor maly
:stfiP (,,0 smiesznosci"), ale niema dola?neo wyr6inienia
tych uczuc i szczegolniejszeg uwzlfile11la,. Jak one na. t
zastuguj'1 ze wzglfidu na swoJ'1 waznosc ponufidzy wszystkleml
uczuciami.
Rozdzial ten tak koiiczy: "Jeieli one (uczucia smaku)
nie zawsze czyni '1 jednakowy skutek, przypisac to naleiy sla-
bosci albo niedoskonalosci organizacyi tego, kt6ry jest na nie
,nieczulym. Zawsze jednak czlowiek cywili'Owany, kt6rego rozum
i serce nie S'1 zepsute, znajduje roskosz w wymienionych u-
czuciach smaku, wzbudzonych w nim przez dziela natury i
sztuki" .
W rozdziale III. mowi 0 "ukszta1ceniu. przymiotach i
wplywie" smaku.
Smak jest to "uczucie umyslu iywe, delikatne i szybkie,
przez ktore do jednych sifi rzeczy przywi'1zujemy, a odstrficzamy
od drugich". Sklada sifi z imqginacyi i rozwagi. Wobec tego
podlega tym samym prawdom, co i inne wladze umys!u
czlowieka, moie sifi wifiC przez cZfiste uiycie i cwiczenie do-
skonalic, a to w drodze zaznajamiania sifi i rozwaiania dzie!
sztuki i przez krytykfi. Istotnymi przymiotami smaku S'1: czulosc,
delikatnosc i trafnosc. Smak jest czuly, jeieli ma i y w 0 S c,
z ktorq uczuwamy pifiknosc lub wady dziel sztuki, trafnosc,
sama nazwa najlepiej tlumaczy, a "delikatnosc smaku sprawuje,
. ii te tylko rzeczy czyni '1 na nas wraienie, te tylko podobac
sifi nam mog'1, ktore maj'1 wyiszy stopieii pifiknosci prawdziwej".
Roinym ludziom w rMnych epokach r6ine rzeczy sifi podo-
baj'1' Tak samo w sztukach. Wiersz marny, najgorsze malowidlo
moie sifi podobac pospolstwu, lecz "kt6ry zna Homera i Wer-
giliusza, kto czytal Moliera i Rasyna, ktory widzial wielkich
mistrzow pos'1gi i malowidla, nie smakuje w tem wszystkiem,
co sifi od tych wzor6w bard'O oddala". "Nauka i wprawa
przyklada sifi do oslabienia czulosci smaku, ale toisamo os!a-
bienie czyli umiarkowanie czulosci rodzi delikatnosc smaku"
l'
32
jAN WITEK
---- - -
1!llil
Jak mifidzy wiekami i narodami spostrzegae sifi daj'1 wielkie
r6inice w delikatnosci smaku, dobr'1 tego miar'1 jest teatr.
M i z ant r 0 p Moliera nie podobal sifi wspotczesnym, a slawfi
zyskal autor L e k a r z e m z m u s Lt. W tragedyi Francuzi, na-
sladuj'1c Grekow, smakuj'1 w Kornelu, Rasynie, W olterze ;
w Hiszpanii, Anglii i Niemczech mniejsza delikatnose smaku
wymagala odmiany w teatrze, u nas tak samo: "ktorakolwiek
z malych sztuk niemieckich. ,Ie na jfizyk polski prze!oiona
wificej bawi i zgromadza na teatr ludzi, aniieli Cynna Cornela".
Niemniej waine jest i to, co mowi S!owacki 0 zwi'1zku
smaku z krytyk '1 . Krytyka - w odniesieniu do nauk pifiknych
- "jest dzialaniem rozumu w celu odkrycia i okazania pifiknosci
lub wad r6inych rodzaj6w poezyi i wymowy. Ona szczegolne
postrzeienia zgromadza i l'1czy w jedn'1 teorYfi, czyli s '1 d z i
po dlug p e wnych pra wid el, ktore albo sama z praw
natury i rozumu wyprowadza, albo sifi do znajomych i jui
oglos'Onych stosuje". L'1czy sifi krytyka scisle ze smakiem.
"Krytyka, ktora za prawo bierze mniemania i
przyklad drugich, prowadzi nas do uwiel bienia
nie tego, co jest prawdziwie godnem, ale teg-o, co
jest nowem i wzifitem. PoslusZ11a powadze zwyczaju, u-
przedzeniom, zawisci, sprzyjaniu i innym namifitnosciom ludzkim
staje si niesprawiedliw,! szafark '1 chwaly lub nieslawy". W p 0 -
ezyii wymowie, gdzie "geniusz, opinia i charakter
narodowy" najwificej maj'1 wplywu, "prawidla ani
wszystkiego obejmowae, ani nauczye nie mog'1'"
"Ale - czytamy dalej - gdyby nawet przepisy najdosko-
nalsze byly, wyznae potrzeba, ii g e n ius z w P 0 j fi cia c h
swoich idzie dalej, aniieli w krytyce najprzeni-
k I i w s z y r 0 z u m. Prawidla nie mog'1 odkrye wszystkich ta-
jemnic sztuki i zakreslie ostatniej granicy, za ktor'1by dowcip
przejse nie mogl. Zawsze wifiC wiele nam samym do czynienia
'Ostaje; a w tym razie smak tylko bfidzie nieomylnym, prze-
wodnikiem krytyki". - Ma sifi jeszcze l'1czye krytyka z duchem
filo'Oficznym, daj'1cym krytyce umiejfitne teorye. W sztuce smak
jest Sfidzi '1 , rozum jego przewodnikiem. On rz'1dzi imaginacy'1
poety, i geniusz nawet "s!ucha praw jego i podlug nich podnosi,
albo zniia swoje gorne uniesienia". "Smak i namifitnosci S'1
to skutki tej samej przyczyny". Smak ma wplyw wielki na cha-
rakter namifitnosci, na obyczaje i odwrotnie. Dobry smak
I
II
II
llIw
IOUZEBlUSZ SLOW ACKI. Szkic biograliczno-lileracki
33
przeklada zawsze cnot nad wystfipek. Z tego zas
wynikalaby konkluzya, ktorej nie wypowiada S!owacki, ie nie
jest dobry ten smak, ktory, choe jest delikatny i wyksztatcony,
przeklada wystfipek nad cnotfi. Nie jest dobry zapewne pod
wzglfidem moralnym, czyli mamy smak moralnie dobry i moral-
nie zty.
Tak'1 jest S!owackiego "teorya smaku". Zwrocie tu muszfi
jeszcze uwagfi na niektore rzeczy. I tak, najoczywistsz '1 widzimy
sprzecznose mifidzy dobr'1 definicy'1 pifikna, w podaniu ktorej
poszedl za estetykami niemieckimi, a tem, co dalej mowi,
definicYfi tfi zaciesniaj'1c przez dodanie do niej pierwiastka dobra.
Gdy tam, rzecz to osobliwa, byl S!owacki blizkim has!a: "sztuka
dla sztuki", tutaj jest moralist '1 , kt6ryby chcial zamkn'1e pifikno
w obrfibie dobra. Wiemy, ie moralnose i w parole z ni '1 cho-
dZ'1ca tendencya nie maj'1 nic wspolnego z prawdziw'1 sztuk '1 .
Czyby to odczuwal, kiedy m6wi, ie dzie!o takie, bez pierwia-
stka dobra, ludziom z u pel n i e podobae sifi nie bfidzie?
W kaidym razie wyraienie to nie grzeszy scislosci'1' M6wi
bowiem, ie podoba sifi, ale nie zupe!nie, jest wific dzie!o pifi-
kne, kiedy sifi podoba, ale pifikno jego niezupe!ne. Lecz czy
jest pifikno zupe!ne i niezupelne? Nie. Pifikno jest jedno i albo
jest pifikno zupe!ne, albo niema pifikna. St'1d i ten nieszczfisny
podzial sztuk na godne i niegodne szacunku, stosownie do
tego, czy S'1 moraine czy nie, jakotei i smaku na dobry i zly
pod wzglfidem moralnym.
Waine dla nas, ciekawe, a wielce charakterysryczne jest
wypowiedziane tutaj przez S!owackiego zapatrywanie, jakoby
rozkosz, -plyn'1ca z ogl'1dania nasladownictwa, byla bez poro-
wnania wifiksza nii z widzenia samego w'Oru. Uzasadnienie bylo
wyiej. Waine zas jest, bo rzuca najlepsze swiat!o na wszy-
stkie teorye pseudo-kiasycznych krytykow, ciekawe, bo ai za-
dziwia, charakterystyczne zas, jako ie wybija niezmazane pifi-
tno rutyny na wszystkich ich pracach.
Przypatrzmy sifi bliiej temu twierdzeniu. Dotyczy to istoty
rzeczy. Wszak co sprawia nam wifiksz '1 estetyczn'1 rozkosz
swoim widokiem, musi bye pifikniejsze od tego, co nie daje
tej rozkoszy. A jeieli nasladownictwo sprawia wifiksz'1 rozkosz,
wifiC jest pifikniejsze nii rzeczywistosci wzory, ktorych te na-
sladownictwa s1l mniej lub wificej wiernym obrazem. Pifikniej-
Szem zas zrobila je sztuka. Sztuka wifiC w dzielach swoich
3
34
JAN WliEK.
I
III
1III
III
I
upifiksza naturfi, czyli sztuka to upifiks'Ona natura, a estetyka
jest nauk '1 0 sztuce upifikszaj'1cej naturfi. Poniewai zas czlo-
wiek tworzy sztukfi, jest tedy tworc'1 pifikna, wyiszego od pifi-
kna natury, a estetyka jest ZI10WU nauk'1 0 uczuciach, maj'1c'1
na wzglfidzie pifikrto stwor'Orte ptzez czlowieka, pikt1o wifiC,
ktorego poniek'1d odblaskiem tylko jest pifikrto rtatury. Stara to
szkola i dzisiaj l11a jeszcze zwolennikow. Byla jui 1110wa 0 niej
wyiej. Po cZfisci naleial jeszcze do niej S!owacki. Byla to
w jego przekonaniu pifiknose klasyczna, ktor'1 my nazywamy
tylko pseudo-klasyczn'1'
Nie ulega dzisiaj w'1tpliwosci, ie i dla geniusza znajomose
siebie i praw og6lnych tworzenia nie jest wcaIe zbyteczna.
Samowola nie jest istot '1 geniuszu; okres genialnosci przemi-
nqf, a dzisiaj tare znow zdanie zaczyna miee postuch, ie .bo-
gowie kazali sifi dorabiae cnoty w pocie czola".
Nikt n. p. techniki nie nabfidzie bez pracy. Trzeba umiec
tworzye, a umienie to nauka. Abstrakcyjna uc'Onosc nie na
wiele sifi przyda, jak i wszelkie prawidla; owszem baczye mu-
si, by nie zatracil swej indywidualnosci, zaznajami'1c sifi z su-
rowymi przepisami. Prawidla lepsze od najdoskonalszych, kry-
tycznym rozumem stwor'Onych, sam wynajdzie, tworzy zas nie
podlug regul, ale w granicach ogolnych regul. Tak mowi now-
sza estetyka. Jak widzielismy, i S!owacki dose dobrze to okre-
sla i wog61e stosunek geniusza do krytyki i krytyki do smaku.
Uznaje on wprawdzie smak i jego prawidla, ale uwyda-
tnia jui pierwiastek indywidualny w krytyce, wskazuj'1c na smak
wyrobiony jako "pewne i nieomylne prawidlo", ktore krytyk
w sobie samym miee musi. 0 smaku zas wyrainie mowi, ie
odczue ma nie tylko te wlasnosci dziet sztuki, ktore rzeczy-
wiscie w nich sifi znajduj'1, ale nadto i te, "ktore z niemi ima-
ginacya pol'1cza" t. .j. idefi zjawiska przez wniknificie w dUSZfi,
indywidualnose artysty. Rozpatrzyeby tu w koiicu naleialo,
o ile pogl'1dy S!owackiego w estetyce S'1 oryginalne. Ponie-
cham szczeg610we w tym wzglfidzie badania, ogolnie zaznacza-
j'1C, ie oprocz wymienionych estetyk6w niemieckich (zwlaszcza
Bouterwecka) widzfi wielk '1 zaleinose S!owackiego od Dmo-
chowskiego, Szymanowskiego, Piramowicza 1 ) i Golanskieg0 2 ).
II
III
II
I
'I
I
1) Wymowa i poezya dla szkOt narodowycll. Krakow 1792. i inne wyzej wynnenione.
') 0 wymowie i poe7.yl. Wilno 1786.
i3UZEBIUSZ SLOW ACKI. S zkic biog'aficzntJ-tileracki.
35
W odpowiednich miejscach, gdzie 0 tem byla mowa, zazna-
CZ lem poprzednio, ie S!owacki, jako iniyator noyc w este
t e kierunkow, nie waha sifi wyglaszac pogl'1dow. t rzucac
set, zrywaj'1cych zupelnie z pseudo-klasycZl1'1 ,manler '1 ' Dla-
teg o estetykfi jego parfi razy nas przdrukwywano, dos!o-
. lub z P ewrterrti zmianaml, a ostatm raz leszcze w r. 1858.
wme . . I .. t r
Ale wskazalem tam takie, jakto dalece ten sam s":Ja y l?lcya o. '
wychowany w starym systemie, ziywszy sifi z mm, I moze
5ifi otrz'1sn'1e z dawnych wierzen i uprzedzen, yzwohc w zu-
elnosci ducha z pod przygniataj'1cej go wrekow'1 powag'1
asycznosci. Widae, ie duch ten rwal sifi w wyisze, przestron-
e sfery lecz stara rutyna trzymala go jeszcze mocno przy
iemi. A tak jego estetyka jest pierwsz'1 u nas prob p.ogodz.e-
nia dwoch kierunk6w bardzo roinych, nie ta swadomle,
obszernie i otwarcie jak przez Brodziiiskiego podJfita I. wyko-
nana niemniej jednak godna uwagi i bliiszego poznanJa.
'Wykazuje ona nam najdowodniej, jakto pod t'1 zewnfitrzn'1,
pifiknie wypolerowan'1 powlok'1 rzymsko-francuskiego lasyczmu
zaczynaj'1 dzialae pierwsze rozkladowe fermenty, ktore 111eba-
wem musialy rozsadzie ten misternie zbudowany gmach starych
i nowych przesqdow. . '
W pewnym zwi'1zku z teory'1 smaku pozosale. st,rhstyka
czyli "Uwagi powszechne nad jfizykami, sztuk'1 plsanJa I, posta-
ciami mowy", 0 ktorej obecnie pomowie nam wyp111e. Z-
stanawia sifi naprzod nad powstaniem mowy ludzkIeJ. Traft
tu zaznacza, ie podzial gramatyczny mowy ?a .os,? CZSCI
(w ktorym bylo i m i fi t. j. rzec'Ownik i prymiotn.lk! 1 1. e s I o:
a bez liczebnika), nie jest zgodny z 10glczn'1 SClS!OSCl'1'. Dosc
dlugo rozwodzi sifi nad powstaniem i rozwojem P.ozczegolny?
CZfisci mowy w jfizyku polskim, a wreszcie kresl Jeo rozoJ'
W rozdziale II. mowi 0 sztuce dobrego plsa111a czyh 0
stylu. Styl jest to "pewny spos6b wyobraiania mysli w owe
ustnej lub pisemnej". Na charakter styu. wp!waJ'1 111.e
tyle stowa, ile mysli i obrazy. Dzieli wlasnosCl msh. na ll
czne i estetyczne. Do logicznych wlasnosci naley l.aS?os.1
prawdziwose, do estetycznych: wielkose, iy:,osc, smlalos,
delikatnose naturalnose i niewinna prostota. Plerwsze stanoWl'1
istotfi moy, drugie przydaj'1 jej tylko ozdoby i. wfiku.
Trzeba 0 tem pamifitae, ie, im mysli S'1 gor111elsze, "tem
. "W ty ch
wificej na tem zyskuj'1, gdy S'1 po prostu wyrazone .
3"
36
JAN WITEK.
I,
,
ozdobach trzeba przestrzegae mlary by nie popase w nienatu-
ralnose. '
. W teoryi stylu najwainiejsz'1 jest nauka 0 peryodach
zylt okresach mowy. Podaje budoWfi okresu, a chociai dalekim
Jest . od nadawnia mysli Iudzkiej mechanicznych jakichS
prade!, e mUSl przy:nae, "ii gdy okres wificej nad cztery
CZfiSCt ZYl cztery. zda11la w sobie zawiera, jui sifi nie!atwo
:-vymawla I mordu)e uw". Wr6inia rodzaje stylu: ucinkowy
1 perydyczny. Styl pOWl111en 1111ec jeszcze harmonifi. Zgodne,
mIle .. pe!ne bzmienie to liczba krasomowska (numerus
oratonus), a zalezy ona od "ukladu, pe!nosci i przecificia okres6w
mowy". Tego pierwszy u nas mial Naruszewicz dokonae.
D wewnfitrz?!ch przymiotow stylu naleiy jeszcze przyzwoitose
t. ). :,.zo.dnosc mowy z wyobraieniami, kt6re maluje, i stoso-
woc ]e) do przedmiot6w, 0 ktorych sifi rzecz czyni". Mowi
n.a)plerW 0 pzyzwoitosci co do wyrazow. I tak cifigi dostaly
slfi sta.rym mltrzom naszego jfizyka: Janowi i Piotrowi Kocha-
n?,,:semu. Nte podoba!'1 u sifi wyraienia: "wal'1 sifi straszne
Cleme , "ogromne grznuenle", "gram si trzE;sie" dac sobie
po .lbu" jko nielasiwe i s!abe. Wyrazy: sZ'Y'dowae,
r 0 zen, p 1 C Z e 111a me S'1 godne wiersza bohaterskiego. Jako
przyklad 11Iestosownego i wprost jui "obrzydliwego malowi-
dla" pr.zy wyrazach "podlyh" przytacza z opisu szatana z J e-
rozohmy wyzwolone) P. Kochanowskiego te wiersze:
"Jako Mondzibel zarazliwe pary
smrod wypuszcza: tak i jemu z gby
Smierdzialo wlasnie, a z nosa bez rniary
Puszczal az brzydko. plugawe otrby".
. Przestrzega wkoiicu przed zbyteczn'1 wolnosci '1 w skla.
da11lu ,wyrazow (nauiyl jej. w!cwalany wyiej Naruszewicz I),
s!usz11le odnosz'1c, ze przeclwi slfi ona duchowi jfizyka polskie-
go. Jest I przyzwoitose stylu Co do wyborn mysli.
. D? wad. stylu nalei '1 : cienose stylu, Co Francuzi "galli-
mathms ZOWI'1, przesada czyh affektacya, panuj'1ca u nas od
polowy 17. wieku do polowy 18., nadfitose, nowotwory i
obce wyrazy (wytyka tu galicyzny). Koiiczy ten rozdzial tiwa-
gami. nad polskiem rymowaniem. Wystfipuje przeciw wprowa-
dz11IU o rymotworstwa polskiego przez dawniejszych pisarzy,
nasladu)'1cYh P?d tym wzglfidem Grek6w i Rzymian, wolnosci
"przenosze11la 11Iedokonczonego zdania z wiersza do wiersza".
EUZEBIUSZ SLOW ACKI. :;zkic biograliczno-literacki. 37
I
'I
W wierszach kr6tszych ta wolnose mniej obraia, w wierszach
trzynastozgloskowych jest wad '1 . jest to owo os!awione pra-
widlo 0 dwuwierszu poetyckim. S!usznie natomiast przygania
niektorym rymotworcom, ktorzy osmieleni ile przystosowanym
wyrokiem Horacego: "Pictoribus atq ue poetis quidlibet audendi
semper fuit aequa potestas", dla wiersza gwatc '1 prawid!a mowy
lub uiywaj'1 rymow nadto latwych i pospolitych
W rozdziale III. mowi 0 postaciach mowy.
Postaci '1 mowy (figura orationis) nazywa kaide wyraienie,
"kt6re ma jak'1s szczegolniejsz'1 silfi i ktora dzielnie wp!ywa
b'1di do ozdoby mowy, b'1di do przekonania rozumu lub wzru-
szenia serca". S'1 postaci s!owne, i postaci mySlne. Nie bfidfi
ich wyliczal; jest ich taka moc, ie zaiste podziwiae, a zarazem
glfiboko wsp61czue musimy z tymi uczniami sp. poetyki i re-
toryki, ktorzy wszystkie te r e p e ti ti 0 n e sip r a e te ri ti o-
n es, co nfessi on es i co mm u ni c a ti 0 n es, dep r eca-
tio n es i exp ecta ti 0 n e sit. d. i t. d. jak pacierz podo-
bno recytowae musieli.
Z tych uwag imd stylem najlepiej widzimy, ie S!owacki,
choe sifi czasem zastrzega, ii nie jest za mechanicznemi pra-
widlami, w gruncie rzeczy trzyma sifi starych, przestarzalych
regulek, jak owej 0 gminnosci i podlosci wyrazow i wyraien
lub 0 dwuwierszu poetyckim. Stara formalistyka, z kt6r'1 sifi
ziyl i ktor'1 przesi1jkl do gruntu, nie pozwala mu na jasne,
bezstronne s'1dy w podawaniu praktycznych wskazowek w teo-
ryi stylu
1 eorya "wymowy i poezyi".
Po zaznajomieniu sifi z tym wyczerpuj'1cym wstfipem,
jakim poniek'1d w pismach krytycznych Slowackiego jest teorya
smaku i stylu, przejdziemy do teoryi wymowy i poezyi.
TeorYfi wymowy zaczyna historyq wymowy u Grekow
i Rzymian i w wiekach nowych. Charakteryzuje najwainiej-
szych mowcow u staroiytnych, a z wiekow nowszych wyroinia
kilku francuskich, za Starowolskim zas (D e c I a ri s 0 rat 0 ri-
bus Sarmatiae) najs!awniejszych w Polsce, poczynaj'1c od
Zbigniewa Olesnickiego, a konczqc ten szereg na Skardze,
I'
m
I
;
38
JAN WITEK.
"
I!
I,
BirKowsKlm Starowolskim. Poczem przechodzi do "rodzaJow
wymowy w mowie niewi'1zanej", ktore zamyka w 5 podzialach:
I) list 2) rozmowa 3) styl dydaktyczny 4) opowiadanie dzie-
jow ludzkich czyli historya 5) mowa krasomowska.
Do pierwszej grupy nalei'1 wszystkie dziela w formie li-
stowej, rozmowa zas albo dyalog obejmuje to wszystko, co
zawira "nastfipstwo mow czyli zapytan i odpowiedzi na prze-
miany". Moie wifiC naleiee do poezyi dramatycznej, gdy "roz-
mowa zaleiy na dzialaniu czyli z dzialaniem jest scisle zl'1czona",
lub jest rodzajem prozy, gdy jest wykladem prawd albo spo-
strzeien. Trzeci dzial obejmuje pisma dogmatyczne czyli nau-
kowe i dzieli sifi na 2 gatunki: traktaty i ksi'1iki naukowe.
"Historya jest jednem z najwainiejszych pism rodzajow". Prze-
pisy S'1 tu dose szczeg610we z wyr6inieniem biografii.
Po krotkich uwagach 0 tamtych 4 rodzajach przystfipuje
do istotnej CZfisci retoryki t. j. do "mowy krasomowskiej"
czyli, jak my to dzis zowiemy, prozy krasomowczej czy reto-
rycznej. Omawia r6ine jej rodzaje i cZfisci skladowe mowy,
co sifi zas tyczy strony stylistycznej, podnosi, ie przez wysta-
wienie nadaje sifi d u s z fi kaidej mowie, a to "przez moc
i wdzifiki wyraienia". Konczy retorykfi uwag'1 Cycerona: "Mowa
jest zbiorem rzeczy i wyraz6w: wyrazy nie maj'1 zasady, jeieli
nie S'1 wsparte na rzeczach, a rzeczy nie maj'1 wdzifiku, jeieli
nie S'1 ozdobione przez wyrazy". Obejmuje wifiC wymowa
"w mowie niewiqzanej" caly wielki dzial prozy, a wkracza na-
wet w poezYfi ze wzglfidu na dyalog. Za podstawfi podzialu
wzifito czysto zewnfitrzny ksztatt, formfi (list, dyalog, styl I).
Wreszcie zapytaeby naleialo, jakie S'1 rodzaje wymowy w mo-
wie wi'1zanej? Przy poezyi 0 takich rodzajach nic nie mowi.
Skrfipowanie prawidlami mysli ludzkiej nigdzie tak jaskrawo
nie wystfipuje jak tutaj. Zreszt '1 pobiezny to szkic, za tylu in-
nemi u nas retorykami powt6rzony, a kreslony z niedoscignio-
nym przed oczyma w'Orem: Cyceronem.
Wificej nas zajmie teorya poezyi.
Dzieli sifi ta cZfise na uwagi 0 poezyi wogolnosci i 5
klas z roinymi gatunkami poezyi. Na koncu pomieszczono je-
szcze obszerne przypisy i dodatek, zawieraj'1cy kr6tk'1 historYfi
komedyi u Grekow i Rzymian i "historYfi skrocon'1 satyry".
W uwagach ogolnych 0 poezyi nie znajdujemy nic nowego.
Wszystkie te definicye wynikaj'1 konsekwentnie z zasad pifikna,
L
, I'
I"
(
I'
'\
I
"1
I I:
I'
I
,L_ EUZEBIUSZ SLOWACKI. Szkic biograficzno-li!er ack 39
wJloionych w teori sma. Jest wifiC i "upinianie .dziel
fu r y " P rzez im1lgl11acYfi, Jako zasada wszelkleJ sztukl, S'1
na P td "
sprzecznosci, wynikaj'1ce z podzialu. oezya ma z u nrac
imaginacYfi, dzialae na uczucie, wymowa ma nauczyc 1 prze.-
konae, nadto w poezyi przestajemy na prawdzie wzglfidnej,
w wymowie i'1damy prawdy rzeczywistej, bezwzgfidnej: Wy-
inowa przeciei, jeili jui nie w wyiszym stonu dZlla n
tmaginacYfi i uczucie nii na roum, to z pewnoSl'1 w rowneJ
mierze do obydw6ch przemawIa. Zreszt '1 w teoryl smaku sam
Slo,wacki, mowi'1c 0 prawdopodobienstwie, powolya! sifi n
niekt6re ustfiPY z mOw Cycerona. W dodatku, mOWl'1C daleJ
o przedmiocie poezyi, zaciesnia znaznie y!,owiedzia? p.o-
przednio definicYfi, jak to cZfisto rob! z pOficlem sztUkl 1 pl-
kna w teoryi smaku. Oto - wedlug Slowacklego - poeta POWl-
nie tym rzec'Om i zdarzeniom dawae pierwszeiistwo, kt6re
najwificej interesowae mog'1'
Przedmiot ma bye jeszcze wainy. Poniewai pisze sifi dla
ludzi, wszfidzie wifiC "potrzeba wystawiae cztowieka w praw-
dziwym lub zmyslonym obrazie". Punktem zas widzenia, z ja-
kiego ma na obrany przedmiot poglqdae, jest to, by bawi'1c
imaginacYfi i wzruszaj'1c serce, "dawal czytaj'1cym obok rozko-
szy i uiyteczn'1 dla nich naukfi". Wreszcie, nie przestaj'1c
jeszcze na wszystkich "powierzchownych pifiknosci ksztattach,
wznosie sifi ma poeta do wyiszego jej stopnia, a nadaj'1c my-
slom i obra'Om swoim cel moralny, l'1czye poiytek z przy-
jemnosci'1'"
Tu sprowadza jui poezYfi z jej gornych wyiyn do sta-
nowiska sztuki utylitarnej 0 nader szczuplym zakresie. Stara
zasada 0 l'1czeniu "utile dulci" ma tu peIne zastosowanie.
W ustfipie ,,0 stylu wlasciwym poezyi" powtarza poprze-
dnio w stylistyce wyloione prawidla.
Podzial poezyi na 4 glowne rodzaje jest stary i sztuczny,
powtor'Ony za Laharpem i Dmochowskim. Stosownie do tego,
czy przedmiotem poezyi jest sam poeta czy otaczaj'1ce go rze-
czy, rozpada sifi poezya na 4 ksztatty czyli klasy: liryczny, dydak-
tyczny, epiczny i dramatyczny. W pierwszych dwoch przedmio-
tem poezyi jest sam poeta: w lirycznym rodzaju "ttumaczy
swe uczucia i wzruszenia, w rodzaju dydaktycznym "wyklada
postrzeienia i uwagi swego rozumu". W dwoch ostatnich
ksztaltach "rzecz'1 poezyi jest sprawa czyli akcya jaka", "Opi-
40
JAN WITEK.
EUZEBIUSZ SLOW ACKI. Szkic biograficzno-lileracki.
41
-
I
I
i,
II
Iii
I
I
saie spraw, ktore kiedys miejsce mIaly, naleiy do ksztattu
eplczne,go,. czyli opowiadalnego: wystawienie spraw w takirn
Sposoble, ]ak gdyby obecne byly, naleiy do ksztattu drama-
tyczuego".
. . .Mowi'1c. 0 sprwle c1i akcyi, zazuacza, ie "opis rzeczy
meZYj'1CYc m oze c sam osnow'1 dziela poetycznego",
poezya zas OplSUj'1Ca, mteszcz'!c sifi w kaidym rodzaju sama
osobneo Die .saowi. Jest i klasa pi'1ta, "klasa dopeinienia"
w ktorej pomlescll "rymopisma" mieszane, jak "przepowiadanie
r.zeczy Pzyszlych i poetyczne przewidzenia", poezya pasterska,
Itsty czyh odezwy poetyczne, epigrarnata i inne pomniejsze
gatunki.
. Podzial ten grzeszy brakiem logicznej scislosci. I tak, ro-
dzaj dyaktyczny ie moie stanowic osobnej klasy, bo trudno
nam tutJ d?patrzyc sifi samego poety (n. p. w satyrze) jak
w. ro?zjU hrycznm; podzial na "sprawy, ktore kiedys miejsce
nuly I" ystaW.IO? w. posobie, jak gdyby obecne byly",
rall nas wlelk'1. tesCislosCl'1 wyraienia. Wszak sprawy, nalei'1-
ce. do resz!oscl, mog'1 bye przedmiotem tak dobrze poezyi
eplc:ne j . jak. t dramatycznej, wyraienie zas "jak gdyby obecne
byly . ?Ie WIele nam m6wi. Ale najgorsze jest to, co mowi
o ptSle rzeczy, ni:iyj,!cych, nie wykluczaj,!c ich zupelnie z po-
eYl, ale znaczme lch wprowadzanie ograniczaj,!c. Takich ogra-
mczen nowsza estetyka nie zna.
tnowisko nasze pod tym wzglfidem zaznaczylismy wyiej,
omawIaHc sprawfi naslado)Vnictwa natury.
, W .orazie rozwoju poezyi u roinych narod6w od czasow
na!daWlejSzych, ktory po podziale poezyi podaje, uderza nas
jednej strony :zwzlfidne uwielbienie poezyi francuskiej 17.
1 18.. w., z drugle] zas lekcewaienie jej u innych narodow.
Nlemcow 18. w. widzi ledwie "szacownych i oryginalnych
plsrzy.", u Anglikv.: 16. i 17. w. nabyla wprawdzie poezya
"wlficej . dosonalosct, bogactwa i mocy; lecz zawsze nosita
n sobe pItno )kiejsci surowosci, a cZfisto dziwaczuej
mteszamny wleJkosct z grubianstwem i podlosci '1 ". (Szekspir!)
Tak samo s'1dzit L. Osmski.
Do ksztlow lirycznych, stanowi,!cych klasfi I., nalei,!:
oda (oda wlasctwa, hymn, 0 d a bohaterska i filo'Oficzna, dy-
tyramb), pie s n (duchowna, narodowa, moralna, milosna, we,
sola), k ant a t a, ballada, duma czyli romanca (sonet i pommejsze
rodzaje jak: ronda, tryolety) e leg i a i odmiana jej heroidy.
Zauwaiye trzeba, ie ballada i duma, uwaiana za jeden
rodzaj, pomieszana tu jest z romanc'1 hiszpaflsk '1 i niewlasciwie
zaJic'Ona do tej klasy, choe Slowacki czyni przy niej wzmiankfi,
ie jest ona "z materyi powiesci'1", podobnie jak niewlasciwie
znalazly sifi tu, jako osobny rodzaj, heroidy t. j. listy milosne
Owidyusza, ktore ze wzglfidu na trese (opis zdarzenia na tle
erotyczuem) i formfi s,! tylko listem poetyczuym 0 tresci mi-
losnej.
Klasfi II. stanowi'1 ksztafty dydaktyczne: poema filo'Oficzne
i naukowe, satyra (iartobliwa lub powaina), parodya (z tra-
westacy'1, co S!owacki nazywa po polsku "przestrojeniem")
i list poetycki. Wszystkie te rodzaje (procz parodyi) zaliczamy
do gatunkow mieszanych, epiczuo-liryczuych. Klasa III. to
ksztalty epiczue. Zalic'Ono tu tylko epopejfi z roinemi jej
odmianami jak epopeja powaina, romansowa czyli rycerska
(Orlan d szalony) i bohatersko-iartobliwa.
Mowi'1c 0 jednosci epopei, ktora jest bard'O wain'1 jej
cechq, sluszuie zazuacza S!owacki, ie polega ona nie na jednosci
bohatyra lub czasu, jak chc'1 niekt6rzy, lecz na jednosci akcyi.
Tam, gdzie jest kilka akcyi, jest kilka poematow, powiada
Tasso. Omawia takie "dzialanie sily nadprzyrodzonej czyli
machiny epopei". Dwa S'1 irodla poetyczuego zmyslenia pod
tym wzglfidem: religia i allegorya. Zaznacza, ie "jestestwa
allegoryczne bfid'1c definicyami filo'Oficzuemi, musz'1 bye stale
i nieodmienne, a tem samem nie mog,! bye poetyczue". Dlatego
jestestwa, nalei'1ce do swiata religijnego, maj'1 u niego wyis'Ose
nad jestestwami allegoryczuemi. Tak nie jest. Nie pochodzenie
ich z tego lub tamtego swiata stano wi 0 ich wartosci
czy wyis'Osci, lecz sposob przedstawienia przez poet,
Jeieli poeta idealnym postaciom, jakiekolwiekby one byly, nie
umie wlae prawdziwego iycia, powstan'1 zamiast iywych
utworow wiary martwe lalki lub nagie abstrakcye, nie maj'1ce
nle wsp61nego z poezy'l, miejsce osob zajm'1 maryonetki.
W klasie IV. mftmy: tragedYfi, komedYfi i operfi z rodzajem
jej iartobliwym czyli operetkq. W przypisach wspomina jeszcze
o dramacie i tak zwanych scenach lirycznych, "kt6re w terai-
niejszych czasach wynalezione, na wszystkich teatrach szczegoln'1
wzifitose pozyskaly". Przeciwko dramatowi jako rodzajowi no-
II
I '"
,:1
1,1
II
'I'
'I
II
I
,'I
I
I:
I'
/I
42
JAN WITEK.
EUZEBIUSZ SLOW ACKI. Szkic biograficzno-literacki.
43
=
wemu, ktory nawet dosc dobrze okresla, nie wYS!fipuJe, me nie
podoba mu sifi naduiycie "wolnosci w wynajdywaniu i l,!czeniu
z sob '1 powaznych i blahych, tkliwych i smiesznych przypadkow"
i to nagromadzenie jak najwifikszych niebezpieczenstw i "ro-
mansowych przypadk6w", maj'1cych "pospolicie pomyslne roz-
wi'1zanie". Wreszcie i dlatego nie okazuje im wielkiej sympatyi,
ie "teatr przestawal byc szkoJ q wielkich cnot, wspanialych
mysli, wysokich' uczuc, przestawal byc nauk '1 obyczajow, po-
strachem wad i zbrodni, a smak narodow 'Ostal zagroiony
powszechnem zepsuciem". Nic dziwnego, ie tak pisal, widz'1c
na scenie takich A be 11 in 0 w i podobne mu grubosenzacyjne
sztuki. W scenie liryczuej wystfipuje jedna tylko osoba, gwal-
town'1 namifitnosci'1 miotana, "ktora w towarzystwie muzyki uczu-
cia swoje ttumaczy". Takim jest n. p. P Y g m ali 0 n Rousseau'a,
zuany w przekladzie na jfizyk polski, dokonanym przez W-
gierskiego.
S!owacki jest za zachowaniem "troistej jednosci" w poezyi
dramatycznej t. j. nietylko jednosci akcyi, ale i miejsca i czasu.
Wszystko to potrzebne do wywolania w sluchaczu "omamienia".
Stuchaj'1c, 'Ostajemy zawsze na jednem miejscu, wifiC i miejsce
sceny odmieniac sifi nie powinno. Ale - zaznacza to wyrainie
- odstfipstwa od tego prawidla S'1 nawet u najlepszych poet6w.
Wolno wific "z aktu do aktu" scenfi odmieniac, ale pod wa-
runkiem, ie miejsce jest tak blizkie, "iiby sifi moina do niego
przeniesc w tym czasie, ktory midzy dwoma aktami podlng
zaloienia poety mogl uplyn'1c". Ale niemasz odstfipstwa od
jednosci czasu, ktory ogranic'Ony jest scisle i tylko do 24
godzin rozci'1gniony. Kazda z os6b powinna sifi poslugiwac
odrfibnym, swoim jfizykiem, stosownie do stann, unikac trzeba
wszelkiej sztucznosci, deklamacyi, porownania i obszerne opisy,
tudziei uniesienia liryczne nie maj,! tu miejsca. Czyiby i unie-
sienia liryczne wyprowadzaty czytelnika z "omamienia"? Tego
nie objasnia. "Wificej nad 3 osoby razem rozmawiac nie powinny.
czwart '1 osob mieszac do rozmowy nie wolno", bo tak kaie
Horacy. Ma to byc potrzebne, by nie powstalo zamieszanie,
zaciemniaj'1ce jasny wyklad rzeczy. Monologi maj'1 byc krotkie.
- Rozr6inia komedYfi wyiSZ'1 i niisz '1 , naZWan'1 takie gminn'1
albo fars'!, komedYfi charakterow i intrygi.
Do klasy V. nalei'1: bajka e'Opowa, poezya pasterska
(odmiany jej: pasterska epopeja, oda, komedya), tudzici epi-
gramma, rodzaje, zaliczane dzisiaj juito do poezyi epicznej,
juito epiczuo-liryczuej.
Przy kaidym rodzaju w poszczegolnych klasach podaje
pr6cz wlaSciwosci tego rodzaju i prawidel kr6tki obraz roz-
woju, poczynaj'1c od staroiytnych, z dokladnem wyliczeniem
pisarzy francuskich, a wzmiankami 0 innych (angielskich i
czasem niemieckich), na koncu zas uwzglfidnia i polskich
autorow.
Tu wspomniec jeszcze naleiy 0 metodycznych wskazow-
kach S!owackiego, maj'1cych na celu wprawianie uczniow "do
porz,!dnego i poprawnego w mowie ojczystej pisania". S'1 one
jako "Przestrogi" umieszc'One na koncu t. II., a odniesc je na-
leiy do czasow wilenskich, na co wskazuje wytknificie tutaj
wielu prowincyonalizmow, "bardzo w Litwie zagfiszc'Onych".
Lekturfi, iIlustruj'1C'1 r6wnoczesnie wyklady stylistyki, ma
sifi zacz'!c od Krasickiego (P 0 wi e s c i, i y w 0 t y, a zwlaszcza
Pan Pod s t 0 I i), z dawniejszych zas pisarzy "nauczyciel czytac
bfidzie mlodym" liczue wyj'1tki z prozaikow 16. w. Nie jest za
wprawianiem uczuiow do pisania wierszy; 'Ostawia to "kaidego
woli i wyborowi". Ma wreszcie nauczyciel przestrzegac uczniow
przed prowincyonalizmami, jak owe na Litwie w6wczas "za-
gfiszc'One": krol, wuj sko, 0 koliczn 0 s cie, ucz uciow,
godzina szosta b i w s z y, (zamiast: bila), g d Y b Y m (zamiast:
abym) i t. p.
Choc z tych przestrog widzimy, ie teorya i mechanizacya
odgrywaly w6wczas dui'1 rolfi w nauczaniu, mimo wszystko za
wielk '1 zaslngfi poczytac im naleiy gorliwe i rozumnie skiero-
wane wysilki celcm utrzymania mowy na wysokim stopniu
doskonatosci, do jakiego doszla w okresie stanislawowskim.
Z uznaniem rowniei podnicsc naleiy domaganie sifi od uczniow
gruntowniejszej znajomosci pisarzow naszych 16. w. i cwi-
czenie ich od pocz'1tku na tych najlepszych w'Orach polszczyzny.
Pisma krytyczne.
Trzymaj'1c sifi porz'1dku, w jakim dziela S!owackiego ulo-
iono w wydaniu zbiorowem z r. 1826" porz'1dku po najwifikszej
CZfisci zgadzaj'1cego sifi z ich czasem powstania, przechodzimy
II
,I
44
IAN WITEK.
do rozprawy wainej, 0 ktorej napewno wiemy, ie napisana
byla okolo r. 1810. Jest to rozprawa 0 s z t u c e do b reg 0
pisania w jfizyku polskim, ktora, jak pisze L. Borow-
ski, podana na konkurs do katedry wymowy i poezyi w uni-
wersytecie wilenskim, w r. 1809, oglos'Ony, 'Ostala uzuana
za najlepsz'1 i otwarla Slowackiemu drog do najwifikszych za-
szczytow i slawy na polu naukowem.
Dzieli sifi ta rozprawa na 2 czsci: pierwsza procz wstfi-
pu, w ktorym mowa jest 0 pocz'1tkach i doskonaleniu jfizya
polskiego, jest zbiorem uwag nad jzykiem i stylem tych pt-
sarzow, "ktorzy ojczystej uiywaj,!c mowy, zachowali d]a nas
drogi skarb jej pifiknosci i bogactwa" i zasluguje na dokla-
dniejsze rozpatrzenie; druga, wyklad tych przepisow nauki.o
wymowie, "kt6re w przystosowaniu do jfizyka ojczystego daJ'!
miejsce szczegolnym postrzeieniom", nie jest nowa, bo z ma-
lemi zmianami - skrocenia przy lepszym ukladzie - jest po-
wtorzeniem rozdziatu II. znanej nam jui stylistyki Sfowackiego
(Uwagi powszechne nad jfizykami).
CZfiSC pierwsza jest jakoby szkicem historyi literatury pol-
skiej z uwzglfidnieniem tych pisarzy, ktorzy najwicej ak '!" po-
ezyi jak i w prozie przyczynili si do udoskonalema Jfizyka
polskiego. 0 historyi literatury marzyl Stowacki i jako profesor
w Wilnie opracowal wielu naszych pisarzy; smierc, ktora go
prfidko zaskoczyla, nie pozwolila mu dziela .dokonczyc. . Brak
krytyczuej literatury odczuwal dobrze. W dOplSku przy t] roz-
prawie czytamy: "Takiej zaiste historyi 1iteatury polslej i-
dacby naleialo. Nie przestaj,!c na kataloglcznem wyhczen1
slawnych pisarzow z pochwalami mniej lub wificej zasluioneml
(ma tu zapewne na mysli literaturfi Bentkowskieg??: naleialo?y,
podzieliwszy history'1 nauk na pewne okresy, we]sc w rozblor
krytyczny kaidego dziela, i przyl'1czyc biografi'1 pisarza".
Oto jak szkic ten wygl'1da:
Literaturfi dzieli na 3 okresy. Okres I. to wiek Zygmuntow,
od pocz'1tku XVt. w. ai do ostatnich lat panowania Zygmunta
III., okres II. to literatura w upadku, od polowy XVII. do po-
lowy XVIII. w., a okres III. od polowy XVIII. w. ai do cza-
sow Sfowackiego.
Poniewai wielu pisarzom i dzielom, 0 ktorych tutaj mowa,
poswifiCil autor przy wykladach uniwersyteckich, pomieszc'O-
nych w tak zwanych R 0 z b i 0 r a c h, obszerniejsz'1 wzmiankfi,
I 111111
II
I '
I'
I
I'
!I,
>-.- -
EUZEBIUSZ S LOWACK I. Szki biogratkzno-literacki. 45
przeto dla jasniejszego przegl,!du, a zarazem by unikn'1c ?O-
wtarzania sifi, 01ll6wifi tfi cZfiSC dokladniej razem z R 0 z b 10-
rami, do ktorych z kolei przystfipujfi.
Rozbiory pisarzow zawieraj'1 uwagi nad poematami
sraroiytnymi i nowoczesnymi w jfizykach obcych i spostrzeienia
o pisarzach polskich dawnych i poiniejszych. Pierwszych jest nie
wiele, czasem kr6tkie tylko wzmianki. Lepsze i obszerniejsze
S'1 rozbiory: Wergiliusza 0 ziemianstwie, Luzyady Ka-
moensa, S'1d u osta teczn ego Junga, Ogro d 6 w i Zi em ia-
n i n a Delilla. S'1 tu i s'1dy 0 polskkh tych dziel t16maczeniach,
o ich zaletach, a cZfisciej . wadach. Jeden tylko Dmochowski
jako ttumacz (z wymienionych tutaj) cieszy si uznaniem Sfo-
wackiego, innym daleko do orygina16w.
Rozbior polskich pisarzy zaczyna od "Erazma Roteroda-
ma Xi'1g, kt6re 'Owi '1 j fi z Y k" i wypisuje tu znan'1 przedmowfi
zasluionego drukarza i wydawcy Hieronima Vietora, ktory bar-
dzo przygania owczesnemu Polakowi, ie jfizykiem swym "gar-
dzi i brz'1ka", zamiast go "milowac, szerzyc, krasic i polero-
wac", zwlaszcza ie "obfitosci '1 i krasomow'1" z kaidym innym
moie byc porownany. Omowiwszy nastfipnie stron jfizykow'1
dwoch wowczas rozpowszechnionych przekladow biblii, przy-
stfipuje do Reja. Z dziel Reja przytacza wyj'1tki z i y w 0 t a
c zl 0 w i e k a p 0 c z c i w ego, w streszczeniu zas i zuaczniej-
szych wyj'1tkach podaje S p 61 n e n arz e ka n i e k 0 r 0 n y.
Wyb6r nie m6g1 byc lepszy. Mamy i 2 jego kr6tkie iywoty:
Jeden podany na pocz'1tku za Trzecieskim, drugi przy stre-
szczaniu iywota i spraw M. Reja; na koncu wylicza
jego dziela wowczas Znane. Charakterystyka Reja jako pisarza
dosc wyczerpuj'1ca. Rej, "kt6rego Orzechowski stryjem swym
nazywa", "nie byl to czlowiek pospolity". Podnosi iywe malo-
wanie rzeczy, "wybuchnienia jego czulosci, gdzie sifi pospoli-
cie okazuje nad wiek sw6j wyiszym", a zazuaczaj,!c miejsca
"prawdliwie wymowne", twierdzi nawet (na co nie zupelnie
sifi zgadzamy), ie "Skarga jest wprawdzie poprawniejszy w stylu,
jednak nie wiele ma rownie mocnych i rownie tkliwych poru-
szen wymowy". Wprawdzie grzeszy Rej rozwleklosci '1 , "wpada
cZfiStokroc w niewczesne iarty, grubiaflskie przypowiesci, gdzie
wyrazow podlych i smak obraiaj,!cych uiywa", ale przyznaje
mu z drugiej strony, ie "wszystkie swe mysli ojczystymi wy-
razy ttomacz'1c, wzbogacil mow polsk '1 ", znacznie jfizyk
46
JAN WITEK
udoskonalil, a w dzielach swych, 0 cechach wyiszegu Jui ta-
lentu, po'Ostawil nam w'Ory "nieskaionej czystosci mowy".
W wierszach jego "nie masz mocy i ducha poezyi". "Wszfidzie
prawie jest prozaiczny, rozwlokly i twardy", ale do wydosko-
nalenia sztuki rymowania wielce sifi przyczyni!.
Przytoczone stowa sWiadcZ<l chlubnie 0 Slowackim jako
krytyku, 0 jego glfibszej znajomosci naszych dawnych pisarzy,
o trafnosci i. bezstronnosci w ocenie, na ktor,! i dzisiaj w zna-
cznej cZfisci pisac sifi moiemy. Czasem tylko czuly (po CZfisci
zmanierowany) jego smak obraiaj'1 wyrazy, na ktore my jui tak
bard'O sifi nie oburzamy, i owszem w niekt6rych dopatrujemy
sifi nawet przy wielkiej prostocie niezwyklej sily wyraienia.
Nie ma tych slow pochwaly dla Orzechowskiego, jak wogole
zaslng jego okolo rozwoju polskiej prozy naleiycie nie oceni!.
Przyznaje, ie "zwroty ma CZfistokroc iywe i porywaj'1ce uwagfi",
ie "w opisach jest mocny i niepospolity", ie jest to czlowiek
"napojony" jui czytaniem greckich i lacinskich wzorow; podnosi
jednak cifiikie zarzuty, ie lekcewaiy jfizyk polski, mniej sifi 0
jego gladkosc i poprawnosc staraj'1c, ie wiele jest u niego
okresow zawiklanych, nie maj'1cych jednosci i precyzyi i wyra-
ien nieszlachetnych, "kt6re tym bardziej oburzaj'1, im sifi do wyi-
szych osob I rzeczy stosuj'1", jak n. p. gdy 0 kr61u m6wi: "aby
iaden nie smial przeciwko zwierzchnosci kaplaflskiej h a r d ego
pyska swego podniesc", lub 0 wszystkkh: "smrodliwi S'1
wszyscy bez kaplana". Ale na jedno bardzo trafnie zwrocil uwa-
gfi, 0 czem dzisiaj czasem sifi zapomina, ie Orzechowski _
przez wptyw na wspokzesnych i p6iniejszych pisarzy - bodaj
czy nie najwificej sifi przyczynil u nas do skaienia jfizyka ma-
karonizmami, choc sam zachowywal w tem jeszcze pewn,!
miarfi. "Wada - powiada S!owacki- mniej rai'1ca w pisarzu,
ktory umiat w tem zachowac miarfi, ale na zle uiyta przez na-
sladowc6w, ktorym brakowalo dobrego smaku, gotowala ze-
psucie i skaienie jfizyka".
Z prozaikow tego' czasu wymiema jeszcze: Cypryana
Bazylika, Jana Firlewicza, dwoch Budnych, Stanislawa Koszut-
skiego, dwoch Bielskich, przy niektorych podaje wyj'1tki z dziel,
wificej zas m6wi 0 Skardze i Gornickim,
Skarga, "wymowny i poprawny pisarz", ma nietylko "po-
wagfi i szlachetnosc", "moc uczucia", silfi obra'Owania przy
uiyciu najprostszych srodkow - czasem bierze do rfiki pendzel,
EUzEBlUSZ SLOW A CKI. Szkic biogrfiliczno-Iiteracki.
47
p
nie pi6ro i maluje, nie pisze - nie tylko nie znajdzie u niego
jednego wyrazu, "jednego ksztaltu mOwienia, ktorymby wzgardzil
najlepszy z terainiejszych pisarz6w"; on ma i "godnosc i pro-
stotfi prorok6w, iywosc i oryginalnosc wschodniego stylu"
(t. j. biblijnego), wproWadza plerwszy do jfizyka polskiego
"obrazy i przenosnie wschodnlej mowy". Z dziel omawia 3
pierwsze Kazania s ej m 0 we i Cz tery ko n ce 0 sta tni e
iywota ludzkiego (1606. r.)
o prozie L. Gornickiego mowi, ie jest ona "najpopra-
wniejsza z pism owego wieku, a zdania i waine mysli w dzie-
tach jego rozsiane okazuj'1 rozum obszernemi wiadomosciami
oswiecony". W D z i e j a c h w K or 0 n i e dobrze zauwaia prze-
wagfi materyalu anegdotycznego nad historycznym, omawia nadto
obszerniej Dworzanina i Rozmowfi 0 elekcyi. Bez po-
rownania wyiej go stawia od Orzechowskiego, od kt6rego
G6rnicki item sifi wyroinia, "ie nie duchem stronnictwa, ale
prawdziwej milosci ojczyzny natchnionym byc slfi zdaje".
Przejdimy do poetow tego czasu.
Jan Kochanowski "przeskakuje sropnie posrednie i jak
Neptun Homera, kilka krokow uczyniwszy, wstfipuje na wierz-
chotek gory, u ktorej podn6ia dlugo c'Olgac sifi bfid,! niedo-
lfiini nasladowcy". "Tw6rczego wynalezienia w poezyi" mu
nie przyznaje. To tei nie moina go stawiac obok Tassa lub
wielkiego Kornela; "ale zawsze byl on tem dla Polski, czem
Malherbe dla Francyi, wyiszy nier6wnie od Ronsarda wspol-
czesnego swojego". Ma on "szlachetn'1 Prostotfi stylu" i "jak'1s
czaruj'1C<\ slodycz", wzbogacil jfizyk poetyczuy "mn6stwem
wyraien rownie niepospolitych jak pifiknych, zwifiztych i pra-
wdziwie poetycznych". Z iyj'1cych wtedy poet6w jeden Kar-
pinski ma mu dorownywac! Z dziel omawia: Sat y r a, S z a c h y,
o d p raw fi ("drama historyczne" - nie tragedya), a najob-
szerniej PieS n i i T r e n y, ktore "najstuszuiejsze mu prawo
do niesmiertelnosci zjednaty". Uwagi 0 Kochanowskim tak
konczy: "Zastanawiaj'1c sifi nad najlepszymi tworami rymo-
tworstwa w naszym czasie, widzimy, ii opr6cz wolnosci prze-
chodzenia z wiersza na wiersz, ktorej dzis ostroiniej uiywaj'1,
i wyboru w rymach, ktorych tatwosc jest poczytana za wadfi,
Kochanowski w tych miejscach, gdzie 0 tem, czem byl, nie
zapominal, i teraz jeszcze za wzor sluiyc moie".
48
JAN WITEK.
---=--==-= =---== -
EUZEBIUSZ SLOW ACKI. Szkic biograficzno-lileracki.
49
11'
W krotkosci zazuaczfi nastfipnie najbdl dziej charakterysty-
Lzne uwagi S!owacklego 0 innych pisarzach. Przytaczanie
wszystkich jego wainiejszych S'1d6w 0 poszczegolnych pisarzach
zaWoby duio miejsca, a nie przyniosloby najmniejszej korzysci
wobec tego, ie s,!dy te, jako bard'O og6lnikowe, po wifikszej
CZfisci nie roini'1 sifi od naszych. Zdaje mi sifi tei, ie wystarcz'1
wyiej przytoc'One pr6bki do wyrobienia sobie pogl'1du na
istotne cechy zmyslu krytycznego Stowackiego. - Na wyr6inienie
zasluguje F lis Klonowicza. Mamy dluiszy, wyczerpuj'1cy jego
rozbior z dokladniejszem streszczeniem. Wskazuje na "nierownosc
tonu", nagle przeskoki od mysli pifiknych i szlachetnych do
prozaicznych i blahych, wytyka mu zaniedbanie, niepoprawnosc,
a za najwifiksz '1 zaletfi poczytuje wprowadzenie "wielu ieglar-
skich wyrazow".
Prawdziwy talent widzi u Piotra Kochanowskiego, iywosc,
jasnosc i przejficie sifi duchem w'Oru, .ktoremu w poiniejszym
czasie Boileau nawet nie oddal zupelnej slusznosci". Co nie
podobalo sifi S!owackiemu w Jerozolimie wyzwolonej
(w flom. P. Kochanowskiego), to jui zazuaczylismy wyiej,
mowi'1c 0 stylu. Ale, rzecz ciekawa, nie wini jui tutaj autora
ani nawet wieku i uznaje, ie "odmiany w obyczajach wplywaly
w kaidym czasie do odmian zachodz'1cych w mowie ludzkiej",
ie co bylo "przystojne i obyczajne", moie byc poiniej poczy-
tane za "podle i obrzydliwe".
Wysoko ceni Szymonowicza. "Gdybysmy - pisze -
w naszym jfizyku nic pr6cz wierszy Jana Kochanowskiego i
Szymonowicza nie mieli; jui moglibysmy sifi chlubic, ii
mamy poezy'1". Sielanka Dafnis ma wedlug niego najwificej
"slodyczy" i "szlachetnej prostoty".
Zimorowicz (zna tylko Barflomieja) ma zalety niepospolite,
ale naduiywa jui mitologii. Inny sielankopisarz Gawinski stoi
nawet niiej od Zimorowicza.
M.akaronizm, "przysada stylu" i "mysli niezgrabne i nie-
stosowne" to cechy okresu nastfipnego. "Ludzie poswificeni
naukom nie dali sifi uniesc temu potokowi powszechnego
zepsucia". U Samuela Twardowskiego malo jeszcze jest obcych
wyrazow, a choc rzadko mu sifi uda "wyraienie", jest u niego
zapal. Kochowski ma "niepospolit '1 moc i iywosc pi6ra",
"ale nie umial piesni swoich od powszechnego ochronic zepsu-
cia"; Bardzinski jest slaby i niesmaczuy, Chroscinski, fl6macz
II
I
,
klasykow, "rzadko sifi nad miernosc podnosi", Wactaw Potocki
ledwie tu na wzmiankfi zasIuguje, natomiast Morsztynowie za-
sluguj'1 na wyr6inienie przez przeklady "celniejszych dziel te-
atru francuskiego", co jest ozuak '1 doskonalenia sifi smaku
Tak samo przy duiym talencie okazuje styl zepsuty kaznodzie-
ja Birkowski i Piotr Zbylitowski ("poeta nie bez imaginacyi").
Omawia jeszcze i przytacza nawet dluisze wyj'1tki z dziel:
A. M. Fredry (Przyslowia), Szymanowski ego (Mars Sau-
rom a t ski), Opaliliskiego (S at y r y), Chroscinskiego (E I e-
gia), M. Kuligowskiego (H er akl ita c h rz e s ci an s ki eg 0
lament a), Lubomirskiego (Tobiasz wyzwolony) i By-
str'Onowskiego (P 0 I a k s ens at). Ostatnie dzielo jest najbar-
dziej typowym dowodem zepsucia smaku, znamieniem powszech-
nego jui upadku, kiedy dano je do rqk mlodzieiy szkolnej
i kazano jej "tak nikczemne w'Ory" nasladowac.
Ale zato Wi e s n i a k Andrzeja Zbylitowskiego "to rymo-
pism ze wszech miar godzien szacunku", to prawie arcydzielo
wedlug S!owackiego. "W iadnym jfizyku - czytamy 0 tym
utworze - nie moina znaleic wierszow poetyczniejszych i
milszych w tym rodzaju". Ba! nawet Kochanowskiemu "nie
zdarza sifi tak dlugo i tak ci'1gle byc rownym sobie sam emu",
jak tutaj Zbylitowskiemu. I znow jeden Karpmski rownac sifi
z nim moie, jakkolwiek, co jui bard'O zastanawiaj'1ce, i u tego
"szacownego poety nie w wielu miejscach znajdziemy tyle wy-
raien malowniczych, He ich tu rozlanych widzimy". Pod koniec
wyr6inia jeszcze Walchera Pudlowskiego, ktorego Dydo, kro-
tka historya Eneasza i Dydony, jest nudna i niesmaczna,
Dziewo sl'1b zas d worski, mifiso p ustny, u ci eszny,
"rodzaj komedyi staroiytnej polskiej", jest rzadkim i ciekawym
zabytkiem poezyi tego rodzaju". 0 Starowolskim niema nawet
wzmianki.
Nie poszli "za powszechnem uprzedzeniem" i czyst '1 mo-
wili i pisali polszczyzn'1 jeszcze pod koniec 17. w.: Andrzej
Zaluski, biskup plocki, i Pikorski w przekladach iywotow
swifitych. Poiniej zas, okolo polowy 18. w., widzimy takich
objawow reakcyi przeciw zepsuciu wificej, np. 2 mowy Mi-
chala Potockiego (S w ad a 0 rat 0 rs k a s ej mow a). "Przy-
klad Wlochow a zwlaszcza Francuz6w" przyczynit sifi najwifi-
cej "do przyspieszenia wainej epoki odrodzenia nauk i litera-
tury polskiej". Niemal'1 maj'1 tu zaslugfi i romanse, "przeznac'One
4
50
JAN WITEK.
EUZEBIUSZ stow ACKI. Szkit blOgrabczno-literackL
51
po wifikszej CZfisci dla plci pifiknej", a wi bez makaroni-
zmow pisane (np. Koloander z Leonild '1 , Hypolit
i Julia, Chryseida, Historya 0 Meluzynie, Przy-
pad kiT e 1 e m a k a). "Wkr6tce przekonano sifi powszechnie,
ie mowa ojczysta zawierala w sobie zapas bogactw, kt6rych
tylko rozs'1dnie uiyc naleialo". Zwr6cono sifi do pism zygmun-
towskich czasow, literatura zas francuska "dostarczala dziel,
kt6re zaostrzaly ciekawosc, i rozszerzaly mUosc nauki". Mnoi'1
sifi przeklady, wre gor'1czkowa praca w r6inych dziedzinach
nauk. "Okolo tegoi czasu Naruszewicz zajasnial w uczonym
swiecie". 0 olbrzymich zaslugach Konarskiego okolo podnie-
sienia oswiaty i literatury naszej z upadku mowi nie wiele,
mimochodem tu tylko zaznacza, ie byl to "m'1i, kt6remu lite-
ratura polska z licznych wzglfidow wiele winna, a rozwodzi
sifi nad znaczeniem jego prywatnego teatru, zaloionego w wiel-
kim konwikcie pijarskim w Warszawie. 0 Leszczynskim nie
wspomina. Natomiast rymy Elibiety Druibackiej, wydane przez
J. Zaluskiego okolo polowy 18. w., "stanowi'1 epokfi odrodze-
nia lepszego smaku". R6wnoczesnie z ni'1 szczepi lepszy smak
W. Rzewuski, poeta bez wifikszego wprawdzie talentu, ale
maj'1CY wszfidzie czyst '1 polszczyznfi i udoskonalone jui ry-
mowanie.
Wreszcle zaroil sifi Parnas polskl "Plfiknymi dowClpami"
jak nigdy. Najwyiej wzniosl sifi Krasicki. "Dziela jego S'1
w ustach i. pamifici wdzificznych mu rodakow. Doswiadczal
sU swoich w roinych rodzajach poezyi, i w kaidym chlubne
otrzymal miejsce. Zwifizly, rozs'1dny i dowcipny w bajkach;
iywy i pelen satyrycznej mocy w satyrach; wesoly i oryginal-
ny w poematach bohatersko-iartobliwych; wyniosly i pelen
ognia w wojnie chocimskiej i w ttumaczeniu piesni
Os s y a n a; iyl na zaszczyt ojczyzuy i wieku swojego, a jego
dziela bfid'1 zawsze przybytkiem i w'Orem dobrego smaku"..
Tak to wygl'1da og6lna, zbyt entuzyastyczna charakterystyka.
Nie trzeba z tego wnosic, ieby nie widzial i wad u Krasickie-
go. I tak doskonale wytyka wszystkie ujemne strony W 0 j n y
C h 0 ci m ski e j, mowi'1c, ie uwaiac j'1 moina co najwyiej za
poema historyczne, ktore "zaledwo w rZfidzie pierwszych do-
swiadczen" wiersza epicznego mogloby byc pomieszc'One.
M 0 n a c h 0 m ac hi a, Sa tyry i Lis ty to "najdoskonalsze two-
ry geniuszu Krasickiego". Myszeis stoi od nich znacznie niiej.
Niemniej sprawiedliwie ocenit dwoch naszych wielce Z1l-
sluionych komedyopisarzy z tych czasow: Bohomolca i Za.
blockiego. Pierwszemu wytkn'1l komicznosc po wifikszej CZfisci
gminn'1iplask'1(Arlekin), drugiemu w Zabobonniku gani
"mniej zgodne z naszym sposobem iycia i postfipowania" od-
dawanie g16wnej roli w rozwoju akcyi slui'1cym, na ktorych
"szalbierstwie i oszukanstwie cala komedya sifi zasadza".
Doskonale widzi wszystkie wady w Satyrach Narusze-
wicza, 0 kt6rych mifidzy innemi mowi: "Uwaiaj'1c w og6lnosci
satyry Naruszewicza, nie zasluguj'1 one po wifikszej cZfisci na
zaletfi, ani z poezyi, ani ze stylu, ani z mysli nowych i glfibo-
kich; nie ma autor tych zwrotow niespodzianych, tych lekkich
poci'1gow dowcipu, tego szczypi'1cego tonu szyderstwa, tych
smiesznych przystosowan, ktore cal'1 moc satyryczn'1 stanowi '1 ".
Widzi tei jego nadfitosc i nie zawsze dobry smak w poezyi,
mimo to stawia go jako poetfi bardzo wysoko w polskim Par-
nasie. W prozie, jako historyk, nie ma sobie r6wnego pod wzglfi-
dem "mocy, pe!nosci i gladkosci stylu", co nieraz Slowacki
podnosi i stawia go jako wz6r niedoscigniony w swojej sty-
listyce.
Talent Kniaininazbyt nizko ceni, przecenia zas Karpinskiego.
o Pie s n i a c h jego mowi, ie "rymotworstwo polskie nie ma
pifikniejszego w tym rodzaju zabytku". W utworze tym on
.,jeden z terainiejszych poet6w wyrownal Kochanowskiemu
w prostocie i naturalnosci wyraien, w przywifizuj'1Cej gracyi
opisow i malowidel", a przewyiszyl go "przez poprawnosc,
poezy'1 mysli i delikatnosc uczuc". "Natchnieniem jego jest
glfiboka czulosc", dlatego sprawiedliwie poet'1 serca jest
nazywany. Ta to czulosc, te mysli poetyczne i tkliwe
pokryly w oczach S!owackiego wszystkie braki jego talentu,
nawet manierfi czulostkowosci, tak dzisiaj zraiaj'1c'1 nas do
Karpinskiego. Sielankowosc, z odcieniem marzycielskim, wni-
knfila wtedy glboko w serca og61u wykszta1conego. Pulawy-
Arkadya staly sifi uplastycznionemi sielankami, w kierunku zas
belletrystycznym wydala ta sielankowosc utwory, w ktorych
lubiano szukac pociechy w smutku, jak i dopatrywac sifi idealu
szczfiscia zniklego. Dla tego to sentymentalnego kwilenia na
nutfi sielankow'1 pod niebiosa podnosi Wiesniaka A. Zby-
litowskiego, a brak mu cZfisto poczucia dla istotnego pifikna
tam, gdzie ono w sposob mniej czuly i sielski sifi objawia.
4*
52
JAN WITEk.
EUZEBIUSZ SLOW ACKI. Szkic biograficzoo-literacki. 53
je tak, jak sifi dochowaly. S'1d te spreczu?sci, czasem prze-
sada w ocenie dziela czy plsarza, ktora Slfi zakrada zawsze
tam, gdzie braknie uporz'1dkowania calosci i naleiytego zeczy
poglfibienia. S'1 i inne braki: Uo historyczue .zbyt ogolmkoo
nakreslone, historYfi kultury i zwi'1zek jej z hteratr'1 .zupel111e
pominifito, 0 wplywach zewnfitr:nych ldw wzmlankl S'1 ste-
reotypowe, 0 wzajemnem oddzlalywa111u plsarzy aszyh na
siebie niema mowy, brak nawet charakterystyk chocby nalogol-
niejszych wielu pisarzy, ktorych jedno tylko dzielo omawia
w formie kr6tkiej, dorywczej recenzyi, a wainiejsze czsem
wylicza. Ale i tak, jak jest, choc to doryzo reslone
szkice i recenzye, ma Stowacki jako badacz dZle]OW hteratury
naszej bez porownania wifiksz'1 wartosc nii. n. p. Bentkwskl,
wystfipuj'1CY z pokainem, dwutomowem 0 hteraturze dZlelm.
ialowac tedy naleiy, ie dziela nie dokonczyl, bo przy zu]-
mosci staroiytnych i nowszych literatur, a zwlaszcza d aw111e l-
szych naszych pisarzy, przy wrod'Onym smaku i ?i?P?solitch
zdolnosciach pisarskich mogl byc stworzyc rzecz ]ezelI me Wlel-
k '1 , to z pewnoscia wyiSZ'1 nad wszelk'1 wedlug pseudo-kla-
syczuej miary skrojon'1 pospolitosc. '
II
I
Iii
i
ji.
III
':1
Wyniklo to zapewne i z tego, ze Sowackl bierze za jedno
natchnienie, czulosc i imaginacYfi. Odzie jest c z ul 0 S C, tam
jest u niego i imaginacya, a gdzie jest imaginacya, tam znow
czulosc byc powinna. Jest to wainy rys charakterystyczny
tw6rczosci Slowackiego, na kt6ry jeszcze zwrocimy uwagfi.
Dla utwor6w dydaktycznych, od ktorych roilo sifi w6w-
czas w naszej literaturze, ma zawsze duiy respekt. Dla tego
zapewne respektu w marnocie Tomaszewskiego p. t. Rolni-
c two widziimaginacYfi poety, choc powiada, ie "dzielo to po-
trzebuje jeszcze przejrzenia i ostatecznego wygladzenia".
Wreszcie poswifica autor parfi sl6w Wfigierskiego Or-
ganom i satyrze Moja exkuza. 0 tej tak m6wi:..... "autor
zdaje sifi wlasnej broni'1c sprawy powstawac na zdroinosci
i wady. Sposob ten oddala zawisci i nie czyni krzywdy skrom,
nosci autora. W obronie wlasnej wolno jest zadawac napast-
nikom razy bolesne. Chfitnie sluchamy poetfi, ktory przymus'O-
ny wzi'1l pioro w rfikfi i wydal wojnfi przesladowcom swoim".
Nie bfidfi tu roztrz'1sal, czy i 0 ile sluszne S'1 te uwagi w od-
niesieniu do Wfigierskiego i tej jego satyry. To rzecz zreszt'1
wiadoma. Ale mimowoli nasuwa sifi pytanie, czy jedyny a wiel-
ki syn Euzebiusza, tak do ojca z temperamentu podobny, nie
zualazl i w tych slowach zachfity i podniety do wydania wojny
"przesladowcom" swoim i zadawania "napastnikom bolesnych
raz6w"? Czy w mysIi nie dopatrywal sifi pewnego podobien-
stwa w stanowisku i losach swoich i Wfigierskiego? Moiliwe,
ie nie, ale nie moina zaprzeczyc i drugiej moiIiwosci, ie tak
bylo.
Na koncu R 0 z b i 0 row umieszc'Ono jeszcze recenzYfi
CZfisci I. gramatyki jfiz. pot. T. Szumskiego, wydanej w r. 1809
p. t. Dokhdna nauka jfizyka i stylu polskiego.
Jest to ostra krytyka podanych tamie podzialow i definicyi.
Zarzuca mu, ie "me zglfibia metafizyki mowy ludzkiej", a za-
teca nasladowanie w tym wzglfidzle gramatyki Kopczynskiego.
Tak w g16wnych zarysach wygl'1da nakreslony przez S!o-
wackiego szkic Iiteratury polskiej, a raczej wypisy do nauki
jfizyka i literatury polskiej, mog'1ce w wyiszych klasach i dzi-
siaj oddac uczniom niemale uslugi, S'1 to po wifikszej CZfisci
podrficzne, do wykladow w Krzemiencu, a zwlaszcza poiniej
we Wilnie szkicowane notatki, z ktorych wiele zapewne zaginfi-
lo. W kilka dopiero lat po smierci S!owackiego wydrukowano
Tlumaczenia.
jednym z dzielniejszych srodkow, za pomoc'1 torych
krzewi'1 sifi nauki i rozwija ojczysta mowa, S'1 Uumacze111a plsm
z obcych jfizykow. Dobrze to okresla S!owacki, mowi'1c l ):
"Nauka i doswiadczenie trzydziestu wiekow, imaginacya i geniusz
stu narodow, ofiaruj'1 nam skarby swoje: ale te w obcych
mowach po wifikszej cZfisci zamknifite, tym tylko S'1 dostfipne,
kt6rzy naukfi jfizykow zrobili celniejszem zatrudneiem swojeo
iycia". Niedogodnosciom tym zaraza w. cZfiscl ttuaczeme.
Przez nie - pisze tamie - obezua]emy slfi z tworaml rozumu
i' dowcipu wiekow uplynionych i przez te godziwe zdobycze
rozszerzamy panstwo krajowej literatury". . .
I na tem polu niemale S'1 S!owackiego zaslugl. WprawdZle
w calosci ani jednego wifikszego dziela nie przeloiyl i dlatego
zdaje sit: nie zyskal slawy jako ttumacz, ale tych drobnych ttu-
- 1) 0 pn:el<!adaniu Z obcych j,=zyk6w na ojczysty. Pisma t. III.
EUZEBIUSZ SLOW ACKI. Szkic biograliczno-Iileracki.
55
54
JAN WITEK.
II
I,
I
maczen wJerszem 1 proZ'1 jest tyle i 0 tak niepospolitych
zaletach, ie smialo moiemy mu wyznaczyc miejsce obok naj-
slawniejszych i najwificej w tym klerunku zasluionych. '
Znaczn'1 cZfisC tlumaczen S!owackiego mamy w tak zwa-
nych Przykl ad a c h sty I u w pro z i e, ktore w II. CZfisci
zawieraj'1 pisma jego oryginalne. S'1 to tlumaczenia z Cycerona
(poprzedzone kr6tk '1 wiadomosci '1 0 iyciu), z Liwiusza, Tacyta,
Sofoklesa, Bossueta i Barthelemiego l ).
Nie wdaj'1c sifi w dociekania wiernosci tlumaczenia
muszfi podniesc z uznaniem wielklem d]a Stowacklego, ie jest
Wszfidie. przejficie sifi duchem w'Oru, jest zglbienie mysli i
?ddame lch polug natury i toku mowy ojczystej. Pod wzglfidem
Jfizykowym, styhstycznym ttumaczeniom tym nie wiele ze znanych
nam z tych czas6w dorownywa, iadne ich nie przewyisza.
Przytoczfi na dowod dwa male wyj'ltki:
I) z rozdzialu 1. mowy I Cycerona przeciw Katylinie:
"Dopokii, Katylino, naduiywac bdziesz cierpliwosci naszej?
Dopokli ta wscieklosc twoja ur'1gac sifi nam bfidzie? Do
jflkiegoi kresu bfidzie slfi miotac wyuzdane twoje zuchwalstwo?
ifi .ani n?cna strai gory Palatynu, ani warty czuwaj'1ce po
mleSCte, am przestrach posp6lstwa, ani to kupienie sifi ludzi
cnotllwych, ani to miejsce obronne przeznaczone do zgroma-
denia senat, ni tych wszystklch twarze i wejrzenia, bynajmniej
clfi wzruszyc me mogly?.....
2) rozdzial I mowy Cycerona za poet'1 Archiaszem:
"Jeeli cokolwiek dowcipu dostalo mi sifi w podziale, 0
ktorego Jednak miernosci jestem przeswiadc'Ony; cokolwiek
":prawy w sz.tu.ce. mowienia, w ktorej, iem sifi nieco cwiczyl,
me przeczfi; lezeh cokolwiek mam w tym przedmiocie wiado-
mosci, czerpanej w nauce sztuk i umiejfitnosci, od ktorych
wyznajfi, nie mialem odrazy w iadnej mojego iycia godzinie; z tych
wszystkich przymiotow, SfidzlOwie, Licyniusz ma pier:"sze prawo
", domagac sifi ode mnie korzysci. Jak daleko bowlem czasow
uP'tynionych mysl moja zasifign'1c. moe, i tawic ojej Pan:ifici
mlo'dociane dziecinstwa lata, cofaJ'1c Slfi az do tel pory. wldzfi
go pierwszego moim wodzem, k!ory m?i wpowadzil i kierwal
w tyCh wszystkich nauk zawodzle. Jezeh wlfic glos .ten,. Jego
nauk'l i prawidlami uksztatcony, stal sifi czasem dla mektoryth
zbawieniem' jeieli obcym przynosil pomoc i obronfi; temu
zalste, kt6rgo jest dzielem, ile to ode mnie zaleiec bfidzie,
wsparciem i ocaleniem stac sifi powinien. Niech ta moja m?wa
nie zadziwia nikogo: chociai bowiem inna sposobnosc dOWClPU,
inny rodzaj wymowy, inne bylo Arc.hisza wicz.en!e; :e wi-
dziec naleiy, ie i my nie zawsze teJ ledneJ posWlficahsmy Slfi
nauce. Z drugiej strony, wszystkie umlejfitnosci, kt6re umyslem
czlowieka objfite byc mog'1, maj'1 wsp6lny zwi'1zek, i niby
powinowactwem niejakiem mifidzy sob'1 S'1 po!'1c'One".
W ainiejsze od tych ttumaczen S'1 przeklady wierszem lub
proZ'1 z poetow rzymskich i nowoczesnych. Pom6wimy na tem
miejscu i 0 nich, bo, choc pomieszczone przez. wydacfi. w t. IV.
razem z utworami oryginalnymi Stowacklego, plsanyml Wlerszem,
tutaj one nalei'1. Jest ich wificej. S'1 to przeklady z Wergiliusza,
Horacyusza, Propercyusza i Owldyusza, a z nowszych z Tassa,
Gesnera i Delilla l ).
Tu wspomniec jeszcze naleiy 0 przek!adzie Hen r y a d y
Woltera, ogloszonej drukiem w Warszawie, jeszcze w r. 1803.,
a nieobjfitej wydaniem zupelnem. Naleiy on pOd?bno do
pierwszych tego rodzaju prob S!owclego 1. u,,:azana yl
przez niego za pierwsze tylko "doswmdczeme stl sWOlch
i srodek "do nabycia wprawy w pisaniu mow'1 wizan'1'" Tlu-
maczenia tego nie znamy. Moiemy sifi tu powolac na L. Bo-
,
,
I '
I
I
. 1) I tak z .ycerona mamy: tlumaczenie mowy I. przeclwko t<atyllme, mow za poetll
Archlaszem, rozbior mowy za Sexcyuszem. tresc mowy za Plaucyuszem, list Sulpicyusza do
Cycerona (ks. IV. 5.).
. Z Liwiusza Uumaczyl: .2 ks. I. 0 walecznoSci Horacyusza I(okles i czynie Mucyusza
Scewoh. z ks. l mow,,;; ScyplOna i Hannibala do iolnierzy przed bjtw nad Tycynem;
z Tacyta: z DZleJ?w rocznych ot: Oennanika do iohJierzy (ks. I) i Zgon Agrypiny (ks. XIV);
ofolesa: dtuzse przem{jwlme Eleldy, kiedy to trzyma um", w n;ku,"w kt6rej mniema,
IZ .Slf nlleszCZ q loly Oresta« I stowa AJaxa »przed zadaniem sobie smicrci«. Z nowszych
zas Sq: ttumacz, mowy Bossueta na pogrzebi" t....;;lm..; -.-I..kiej, poczqtek kazania mi-
syoarza Bridaine i z Podr6zy Anarcharsysa«, 'go, bitwa pod Maratonem i
elegla nad pierwsz q wojnit messeiiskil.
I} Z Wergiliusza wierszem przdozyt: pasterke;: I, z ks. II: Ziemiai'istwa opis poi.a,:u
w tesie i 0 szczs1iwosci iycia wiejskiego, z Eneidy ksig IV: I z ks. XI. wtw 0 Nlzte
i Euryaln. Prozq zas: pastuke;: IV, a z Eneidy ksie;:ge;: II, III. I VI. popzedzll: e tfuma-
czenia kr6tIat wiadomosciit 0 iycill i dziehch poety. Z Horacego .manlY wtersze.m. z b..l.
ode;: I., z ks. II. ode;: I, 2 i 16, z ks. III. od!;: , z listu do PIZonOW 0 tworzemu wyrazow
nowych i " wiekach iycia luzkiego; proz,\ zas z ks. . oe;:. I, 2, 3, 4, 6, 3, .z ks. II.. od '
4 16 11 IV. od" 7 z lisie;:gi Epodon ode;: 13 I 15, hst 2. z ks. I. I list do Plzono\\.
10,1, ,z s. .. , . .. t
Z Propercyusza, po uwagach 1Jad charalderem jego elegii, s Uomaczema wlerszem nas fW:p?-
iilC}'ch elegii: z ks.I. 1--9, 11-15,17-19, 22, Z ks. II. as 2,3,5, 8: 9, 10 I 20. reszcle
z Owidyusza _ZaI6'-11« z ks. I. elegia 3 (wlerszem). Z nowozytnych poetow z WYJiltktem po-
cZ'\tku pieSt1I V. z poematu Delilla 0 imaginacyi, przeonei wierszem, SOl ylko przekfdY
proz<l, a mianowicie: z Tassa _Jerozohmy wyz.wot.» plesn II., z Oesnera zas poemat Pler.
wszy ieglarz. (pidii I. ill.) i idylla V. VIII. 1 IX.
11
55
JAN WITEK.
""'UZEBIUSZ SLOW ACKJ. Szkic biograficzno-Iiteracki.
57
II
I
I
rowskiego, ktory tak 0 niem mowi :1) "Zdarzeme to (ogrosze-
nie tego tlumaczenia "mimo chfiC i wiedzfi S!owackiego") dla
niego niespodziewane, tem wificej go zasmucilo, ii maj'1c smak
wycwiczony wiedzial doskonale, jak w robotach tego rodzaju
wielka jest roinica mifidzy pierwszym rzutem piora, a starannem
dziela wykonczeniem. Natrafic jednak moina w tym przek!adzie
na wiele wierszy szczfisliwych, ktore okazuj'1
niepospolity jego talent do poezyi". Do pierwszych
tlumaczen naleiy takie An dr 0 m a c h a i I fi g e n i a Rasyna,
drukiem nigdy nie ogloszone.
Z przeklad6w wiers'Owanych przytaczam dwa:
I) Pocz'1tek ks. IV. Eneidy:
"Ale kr610wa ciftzkiem dn;czona straplcniem,
Jqtrzy ran i gore tajemnym plornieniem.
Wysoki zaszczyt rodu, wielkie mftza dziela,
I twarz wdziftczna, jej seree i umysl zajla
Chowa w pamici wszystkie sJowa bohatera,
Posiiny czlonkom troska spoczynek odbiera.
Gdy zas oswiecil ziemit; zloty promieiI Feba.
A jutrzeiika wilgotne mgly sPttdzila z nieba
Dydo do siostry, ktora jej uinose posiada,
Milosci<! obl,!kana, te slowa powiada:
Anno, niepok6j sPltdza z mych powiek sen mily;
Caito za gos do naszej osady przybyly?
Co za twarz jego! jakie mt;ztwo w piersiach dzielnych!
Nicplonna wiese, ze idzie z rodu niesmiertelnych
Dusze zwyczajne seree wydaje lkliwe.
Ach! jakze z nim walczyly wyroki straszliwe,
Z jak q srogosci<\; wojny opiewal toczone!
Gdyby nie przedsiwzicie moje niewzruszone,
Ze z nikim w swiecie slubne wzly mi nie spoj<\;,
OdGid, jak smierc zdradzila pierwsz<\; milose rnoj<\;;
Gdyby mic; nie zrazaly Hymenu pochodnie,
W t jedn chyba Iylko popadlabym zbrodni,
Anno, wyznam; po smutnym Sycheusza zgonie,
Kiedy krwi q zlaly ottarz zbojcze brata dlonie,
Ten lyIko wzbndzil zmysly i umysl omdlaly;
Ten dawniejszych ptomieni dal poczuc upaly.
Lecz niech mi wprzod pochlon'l przepasci podziemne t
Lub niech Jowisz piorunem wtr<\;ci w piekla cienme J
] na noc wieczm wposrzod bladych cieni wskaze,
Niz siC;, wstydzie, twe prawa pogwatcic odwaz I
Ten, ktoremum przysic;gla mq czulose jedynie,
Ma do niej prawo nawet w podziemnej krainic".
l)WstW. str. XI.
2) Oda do Mecenasa:
,,0 Mecenasie, krwi krolewskfej plodzle,
Moja ozdobo i chlubna obrono!
Niech inny zhiera w olimpskim zawodzk
Wartkiemi wozy kurzawc; wznicsion<\;,
Gdzie kres uniknion i swietne wawrzyny
Wznosz<\; do bogow dzielne ziemi syny.
Ten do wysokich niech godnosci zmi<'rza.
Na ktore wznosi zrnienna Illdu wola!
Ow niechaj sklada do swego szpichlcrza,
lle libiiskie wydac mog,! pola.
Kto przywykl do swej ojczystej zagrody,
Ten siC; nie pusci na morza odmty:
Chocbys mll dawal Attala dochody,
I z dc;bow Cypru ztozone okrc;ty.
Kupiec, morskiemi strwozony balwany,
Wzdycha do wioski, podroze przeklinaj
Lecz woet, ub6ztwa widokiem stroskany,
Naprawia statki, j zagle rozpina.
Dobrego win a ten nie gardzi miarq,
I czc;sc dnia lubi poswicae zabawie,
Czy to pod lip<\; rozci<\;gnie siC; star<\,
Czy nad strumykiem spocznie na murawic.
Ow lubi trqby, wojen glos chrapliwy,
Na kt6re matki bledniejq strapionc.
Pod niebem nocy przepdza mysliwy,
Zapominajqc na troskliwq zon:
Czy to mu lani<\; zwietrzyty oarYt
Czy stargat sieci dzik marsyjski stary.
Mnic chlubne wience, mnie swietne wawrzyny.
Mnie nimf spicwania i cieniste gaje
Wznoszq nad ludu poziomego gminy,
Przcz nie wywyzszon w rowni z bogi staj.
Gdy mi Euterpe nie wzbroni swych flctow,
I Polimnija da lutni q uczon'lj
Mit;dzy lirycznych policzon poetow,
Dotknt; si nieba glowi! wyniesionq".
Co powiedzialem 0 poprzednich ttumaczeniach, zawartych
w Przykladach stylu w prozie, to samo trzebaodniesc
i do drugiej ich grupy, 0 kt6rej obecnie mowa. Trudnosci
tego rodzaju pracy pojmowal S!owacki doskonale. W. wymi-
nionym wyiej odczycie, mianym na publiczuem posledzemu
"cesarskiego uniwersytetu wilenskiego" d. 15. wrzesnia 1813 r.,
I
I
II
58
JAN WITEK.
I
m6wi przy koncu: "Dobrze zrozumJana wiernosc jest na]CeI-
niejszem i wszystkie inne obejmuj'1cem ttumaczenia prawidlem.
Zglfibiwszy natur obudwu jzyk6w, b,!dimy ai do slownosci
wiernemi, tam, gdzie sifi dwic mowy z sob,! zgadzaj'1, gdzie
zas od sicbie sifi r6ini '1 , zalety jednej zast'1pmy piknosciami
drugiej. Nie rozwlekajmy textu oryginalnego pisarza, bo to
koniecznie odejmuje mu wlasciw'1 jego silfi, tak, jak mocny
jaki napoj rozpuszczony wod'1, zyskuj'1c na ilosci, utraca na
mocy. Starajmy si, nie tylko w calem dziele, ale tei w kaidej
jego cZfisci sprawic ten sam skutek, jaki sobie autor nasz
uczynic zamierzyl; zachowajmy obroty i caly ruch jego stylu,
ktore najwificej od podobnego przecificia i skladu okres6w
zalei '1 . Nakoniec b'1dimy przekonani, ie Humacz zaci'1ga dlug,
ktory, chociai nie w tych samych monety gatunkach, w tej
samej jednakie summie zalet i pifiknosci dziela, czytelnikom
swoim wyplacic powinien". Czy sam uczynil zadosc wszystkim
tym wymaganiom? Prawie w zupelnosci, bo jednobym mu
tylko wytkn'1l, to mianowicie, ie celem zachowania "szlache-
tnosci i godnosci stylu" nie tylko starannie unika wyrazow
i wyraien "trwoi,!cych wstyd i przystojnosc", ale wystrzega sifi
i tych, kt6re "zbyt cZfistem uiywaniem niejako upodlone,
w pismie bez poniienia jego zwyczajnego tonu" z trudnosci '1
daj'1 sifi pomiescic. Pod tym wzglfidem przesadza. Wygladza
wifiC wszelkie nier6wnosci jfizyka i stylu, odbieraj'1c przez to
sitfi, mQc i cal,! nieraz oryginalnosc danemu pisarzowi, byle
tylko nie urazic "nizk'1 i blah '1 gminnosci '1 " owczesnej przeczu-
lonej "delikatnosci".
I
Utwory uryginalne.
W Przykladach stylu W prozie, jak to wyiej nad-
mienilem, mamy procz ttumaczen znaczn'1 czsc pism Slowa-
ckiego oryginalnych. 0 tych najpierw pomowi. S,! to przem6-
wienia, wyglos'One podczas roczuych popis6w w Krzemiencu,
prelckcye wstfipne przy rozpoczciu wyklad6w w Krzemicncu
i Wilnie i inne. Nowych mysli, kt6rychby gdzieindziej nie po-
ruszyl, malo tu zuajdziemy. Ale potr'1ca w nich czasem 0
kwestye aktualne, religijno-polityczue i spoleczne, przeto wainym
EUZEBIUSZ SLOW ACKI. SzkIc biograficzno-Iiteracki.
------ -
59
S'1 te pisma
z pisarzem i
powolam.
Odczyt 0 stanie 0 swie c enia Ii teratury u
d awn y c h, miany przed zaczciem lekcyi w Krzemiencu 24.
czerwca 1807. r., jest po fi1ipice na sredniowieczn'1 scholastyk
i p6iniejsze praktyki ksifiiy, wynikaj'1ce g16wnie ze "ile zrozu-
mianej mUosci religii", tresciwym i wcale wyczerpuj'1cym
obrazem rozwoju oswiaty i literatury u Orekow i Rzymian ai
do Xl. w. Mowi nasamprz6d 0 kolebce wszelkich nauk w Azyi,
Egipt zaS uwaia za picrwsz,! szkol Europejczyk6w. On wydal
"pierwszych nauczycieli nauczycielow naszych". Zbyt wysoko
ceni litcraturfi rzymsk '1 w porownaniu z greckq. Ene i d a stoi
obok Iliady, Liwiusz moie zaj'1c miajsce obok Herodota,
Cezar moie byc por6wnany z Ksenofontem, Salustyusz z Tu-
cydydesem, Horacy i Cycero z Arystotelesem i Longinem, a
Kwitylian w dziele swojem Ustawy krasomowskie "prze-
wyisza wszystkich autor6w greckich". W mow i e m i a n e j
przy rozpoczficiu popis6w rocznych w gimna-
zyum wolynskiem, dnia 10. lipca roku 1808. przed-
stawia srodki, jakich "uiywa tutejsze zgromadzenie, aby godnie
odpowiadalo zamyslom swojego zaloiyciela" i zjednalo sobie
ufnosc ziomk6w. Jest to pifiknie naszkicowany obraz nauk,
umiejfitnosci i sztuk pifiknych, udzielanych tamie, mowi'1cy 0
wysokim poziomie umyslowym ludzi tej epoki, a bd,!cy zara-
zem najchlubniejszem swiadectwem dla samej szkoly. Oodna to
zaiste pochwala zaslug wielkiego tej szkoly zaloiyciela i mini-
stra Polaka, ofiarnosci ziemian i pracy nauczycieli, a wreszcie
poiytkow, plyn,!cych dla mlodzieiy z swiatta i wiedzy, wszech-
stronnie i hojnie tam udzielanej.
Przechodzi wszystkie przedmioty nauki, poczynaj'1c od
religii. Tyle tu S!owacki pifiknych wypowiedzial mysli, ie godzi
sifi przy tych uwagach nad nauk '1 religii nieco dluiej zatrzymac,
tembardziej, co jui z ialem podniesc naleiy, ii wielu dzisiaj
wychowawcow mlodzieiy zbyt daleko odbicga od wzuios!ych,
tolerancyjnych hasel, glos'Onych z zapalem przed stu laty przez
swiattych naszych pr'Odk6w. Jest to nauka 0 prawdach wiary
i 0 moralnosci. Religia, to "corka nieba i irz6dto wszelkiej pra-
wdy", zarazem "porfika wszelkiego porz'1dku i SZczfiscia na
ziemi". "Rozs'1dek i bezstronnosc, oddziel. c jej istotfi od
przyczynkiem
przy og6lnej
do bliiszego zaznajomienia si
charakterystyce nieraz sifi na nie
![II
I
I,
I'
I
I
JAN WITEK.
EUZEBIUSZ SLOW ACKI. Szkic biograficzno-Iitetacki 'II
60
,I
II
I
I
,
przes'1dow i naduiycia, pogodzily j'1 z filo'Ofiq, i wr6cily
berlo, kt6rem wlada na USZCzfisliwienie rodu ludzkiego". Taki
jest punkt zasadniczy, z kt6rego j'1 widziano i w szkole wy-
kladano. Tajemnice jej wykladano w sposob pro sty i latwy,
nie rzucaj'1c "nasion pr67.nych sprzeczek, blfidnych wnioskow
i marzen: bo te wificej jak niewiadomosc rozlaly
nieszczfisC na ziemi". Zreszt'1 "dociekania glfibokie mniej
S'1 potrzebne tam, gdzie wierzyc jest najpierwszym obowiqzkiem
i gdzie doskonalosc jest cZfisto malej bieglosci
udzialem". Starano sifi wreszcie zrobic z uczni6w "dobrych
chrzescian", dalekich od zagorzalczej klotliwosci i nietolerancyi
innych wyznafI, wpajano w ich serca przywiqzanie do wiary
pr'Odkow, "milosc tworcy i stworzenia" i "pelnienie spraw
towarzystwu poiytecznych". W nauce zas moralnej widzial
mlodzieniec "wykreslon'1 w najwyzszych farbach pifiknosc cno-
ty i ohydfi wystfipku". "Religia wifiC i moralnosc - m6wi przy
koncu - przyjmujqc mlodego cz!owieka z lona rodzicielskiej
opieki, otwieraj'1 mu w tej szkole obszemy zawod umiejfitno-
sci. Uprawiaj'1 one tfi ziemifi, na kt6rej potem bujnie wzrastaj'1
nasiona m'1drosci: bo tylko pospolicie umys! prawy moie
przyj'1c uksztatcenie i d u s z asp 0 k 0 j n a m 0 i e s i fi po d-
niesc do wysokosci nauki". Nastfipnie przechodzi do
nauki jfizyk6w, m6wi 0 gramatyce, kt6ra jui przesta!a byc
tylko cwiczeniem pamifici, a stala sifi filozoficznem badaniem
wlasnosci i praw mowienia. Podnosi tu znaczenie Konarskiego
u nas, ktorego polskim Bakonem nazywa i Kopczynskiego,
"prawodawcy naszego jfizyka". W podobny sposob, pifiknie
i porywajqco, m6wi 0 innych przedmiotach, konczqc rzecz na
nauce rysunkow i gimnastyki. Ale najwspanialsze jest zakon-
czenie, w ktorem po pochwale obecnego na popisie biskupa
luckiego i panujqcego wowczas "dobroczynnego i m'1drego"
monarchy, zwraca sifi z podzifik '1 do kuratora ks. Adama Czar-
toryskiego. Jest to najpifikniejsza, jaka moie byc w kr6tkich
s!owach wypowiedziana pochwala i razem obrona niezwykle
okolo krzewienia u nas oswiaty zasluionego mfiia: obrona
przed pociskami zawisci, ktorej glos "przenikn'1l nie dawno
ai do podn6ika tronu", a pochwala zwycifiskiej cnoty i olbrzy-
mich zaslug. Konczy apostrof '1 do cnoty - cnotfi ministra ma-
j'1C na mysli - ktor'1 tu, jako godn'1 wyszczegolnienia, w ca-
losci przytaczam:
,,0 cnoto, umleJfitnosci wysoka dusz wielkich! L.zemie
S'1 bez ciebie wszystkie przymioty rozumu i natchnienia geniu-
szu! . . . Ty jedna wznosisz cz!owieka nad nieszczfiscia i prze-
sladowania; ty mu podajesz rfikfi przewodnicz q wsrzod burzy
sroi'1cych sifi losow! przez ciebie zbliiony do boztwa, poziera
okiem politowania na walkfi namifitnosci ludzkich! Ty mu
okazujesz znikomosc s!awy, ktora sifi nie zasadza na czynach
poiytecznych dla rodzaju ludzkiego, i ktor'1 pochlebstwo albo
bojain wiekom przesyla. Ty rzucasz kwiaty na drodze ciernistej
iyda, i bez zatrwoienia stawisz cz!owieka u wr6t smierci. . .
Szczfisliwy, kto przymioty rozumu i wysokie talenta pol'1czy
z uczuciem twojej pifiknosci i milosci '1 twoichswifitych przepisow".
Przy rozpoczficiu popisow rocznych w Krzemiencu dnia
16. lipca 1809. r. wyglasza rzecz 0 potrzebie doskona-
lenia jfizykow i uiywania mowy ojczystej w wy-
kl a d zi e n auk. Kresli w niej rozw6j oswiaty od czasow
najdawniejszych, a zarazem jfizyka i dobrego smaku, udowa-
dniaj'1c, ie "udoskonalenie narodowego jfizyka jest najpewniej-
szym srodkiem rozkrzewienia nauk". Przy popisach rocznych
w nastfipnym roku (J81O.)przemawia 0 szkodach wynika-
j'1cych z przerwania nauk. Wykazuje, ie "jedn'1z wiel-
kich zawad, tamuj'1cych upowszechnienie swiatla, jest zwyczaj
przerywania biegu nauk przepisanego prawami, i przykladania
sifi do jednych z zaniedbaniem drugich".
o iyciu i sprawach uczonych J6zefa Czecha
mowi w r. nast. przy obchodzie uroczystym jego pogrzebu.
Byl on profesorem matematyki w Szkole glownej krakowskiej,
a pod koniec iycia, wezwany przez Czackiego, byl od r. 1805.
do smierci, t. j. do r. 1810. dyrektorem "gimnazyum wolyn-
skiego" i na tem stanowisku zyska! sobie og6ln'1 sympatYfi.
Jako uc'Ony matematyk zasluiyl sifi dwoma podrficznikami:
Kr6tki wyklad arytmetyki i Pocz'1tki jeometryi
E u k lid e s a. Dokladnym tych dzie! rozbiorem okazal Slowa-
cki, ie i nauki matematyczne nie byly mu obcemi. Krotka elegia
(proZ'1) na jego smierc, tutaj pomieszc'Ona przez wydawcfi,
swiadczyc moie 0 glfibokiem przywiqzaniu Slowackiego do
Czecha i st'1d wielkiej bolesci po jego zgonie, ale wydaje mi
sifi zanadto placzliw'1'
W porz'1dku chronologicznym nastfipuje tu mowa, miana
w r. 1811. przed rozpoczficiem lekcyi wymowy i poezyi w uni-
62
JAN WITEK.
EUzEBIUSZ SLOW ACKL Szkic biograiiczno-liJeracki.
63
aKcyi. Tak '1 przynajmniej jest tragedya w pificiu aktach p. t.
Mendog, krol litewski.
Akcya odbywa sifi bez przerwy w stohcy Mendoga w No-
wogr6dku, juito w pokojach zamkowych (akt I, II i IV),
juito w gaju poswificonym "b6stwu Pioruna" przy mieszkaniu
Mendoga (akt III i V). Tresc jej nastfipuj'1Ca:
iona Mendoga, umieraj'1c w kwiecie wieku, polecila
zbola!emu ma!ionkowi szukac pocieszenia w milosci siostry
swej Aldony i przysi'1dz, ie obca ion'1 jego nie zostanie.
Mendog, wykonywaj'1c ostatni '1 wolfi ukochanej malionki, we-
zwal z odleglych wschodnich krain na dwor sw6j Aldonfi,
ktora tymczasem bez jego wiedzy i woli odda!a SW'1 rfikfi
Dowmuntowi, ksificiu Znalszczanskiemu, a "odleglemu" holdo-
wnikowi litewskiego krola. Nic z!ego nie przeczuwaj'1c, przy-
byla Aldona, lecz kiedy oplakala zmart '1 siostrfi i chciala wracac,
przemocq zatrzyma! j'1 Mendog, w ktorym od pierwszego wej-
rzenia wdzifiki Aldony, przy ogromnem podobienstwie do nie-
boszczki, zapality potfiine ognie mitosci. Ale ani wola swifita
umieraj'1cej ani przysifiga zloiona i wszystkie ognie mitosci
Mendoga nie zdolaly naklonic Aldony do z!amania malienskiej
wiary. Tymczasem Dowmunt na wiesc 0 zamiarach Mendoga
zbiera wojsko i ciqgnie na stolicfi. Przychodzi pod murami
Nowogr6dka do morderczej bitwy, bo Dowmunta wspiera dziel-
nie Trojnat, synowiec Mendoga, ktory z powodu intryg Kiejstuta,
wodza i przyjaciela kr6lewskiego, zmus'Ony byl uciekac z Litwy,
a teraz skorzystaf z nadar'Onej sposobnosci do pomszczenia
sifi za swe krzywdy. Bylo to w miesi'1c po przybyciu Aldony
do Nowogr6dka. Tu mamy pocz'1tek akcyi.
Aldona, niepewna 0 swe losy, ktore sifi jui od dluiszego
czasu wai'1 na polu bitwy, oczekuje powrotu Uteny, krewnej
swej i towarzyszki, wyslanej po dokladniejsze wiadomosci.
Utena, donoszqc 0 przebiegu walki, dot'1d nierozstrzygnionej,
doradza ucieczkfi, gdy trwoga sifi powifiksza i nawet strainicy
w zamku i przy bramach miasta poopuszczali swoje stanowiska.
Przeszkadza ucieczce Kiejstut, wyslany przez Mendoga z pola
bitwy, by na wszelki wypadek uwieic Aldonfi w bezpieczne
miejsce, do zamku w blizkosci ujscia Diwiny. Niebawem, po
odniesionem zwycifistwie, stawia sifi sam Mendog. Stara sifi
jeszcze raz naklonic Aldonfi do swych zamiarow, wyjawiaj'1c
teraz poraz pierwszy ostatni'1 wolfi zmartej i obiecuj'1c wzamian
I'
wersytecie wnenskim, w ktorej kresli rozwoj teoryi 'smaku,
poczynaj'lc od staroiytnych, z naszych szczegolowo rozbierajqc
S z t u k fi r y mot w 0 r C z q F. Dmochowskiego. Konczqc ten
pierwszy wyklad, zaznacza, ie mifidzy innemi celem jego bfi-
dzie "pobudzac talent, ale go nie ograniczac ani umarzac
oschlosci '1 przepis6w", bo d]an "najslodsz '1 prac i usilnosci
stanie sifi nagrod'1, jeieli postfipujqC w tym zawodzie", po-
trafi "rozwin'1c rodzqcy sifi moie dowcip jakiego nowego Ko-
chanowskiego lub Skargi". Niestety, nie bylo mu to danem,
dopiero jego nastfipcy. Ostatni '1 w tym zbiorze jest rozprawa
z r. 1813. 0 przekladaniu z obcych jfizykow na
oj czysty, 0 ktorej jui wyiej byla mowa przy tlumaczeniach.
;11
'I,
'I
il
'I
W wierszowanych utworach Slowackiego, mniej lub wificej
oryginalnych, mamy pr6cz drobnych wierszy dwie tragedye: M e n-
dog i Wan d a. Nalei '1 one bezsprzeczuie w literackim jego do-
robku do rzeczy slabszych. Zapewne i sam poeta nie bardzo wy-
soko je cenil, kiedy nie odwaiyl sifi na ich publikacYfi, choc
oglaszal niektore mowy. I rzeczywiscie, procz zalet stylu i wier-
sza, przejrzystego i wog6le dosc dobrego ukladu, wreszcie
wielu miejsc i wyraien naprawdfi pifiknych, nic ich nie wyro-
inia od przecifitnej miernoty, dosc wowczas rozpowszechnionej.
Nie trzeba przeciei s'1dzic, by gorsze byly one od znanych
podowczas i wyslawianych nawet przez wsp6tczesnych trage-
dye, czy generala Kropinskiego, czy Niemcewicza czy innych,
a nawet od p6iniejszych, Wfiiyka i Felinskiego. Wanda np.
W iyka, kt6ry wprost jui zamficza czytelnika nieznosnemi
tyradami, jest znacznie slabsza od Wan d y Slowackiego, a
Men dog niedaleko odbiega od najlepszych z tego czasu
pseudo-klasycznych tragedyi. W rozwoju tragedyi historycznej
za czasow Ks. Warszawskiego, opartej na tIe dziejow narodo-
wych i 0 tendencyi patryotycznej, zajmujq te dwie .tragedye
nieposlednie miejsce jako pierwsze pr6by i waine ogniwo
w dalszych usitowaniach, zd'1iaj'1cych do podniesienia poziomu
naszej poezyi dramatycznej. Moina powiedziec, ie jest to pier-
wszy u nas okaz typu rasynowskiego, uprawianego stale przez
poiniejszych poetow dramatycznych, gdzie na pierwszy plan
wysuwa sifi czynnik milosci jako glowna sprfiiyna w rozwoju
I
,
!
64
JAN WITEK.
EUZEBIUSZ SLOW ACKI. Szkic biograficzno-lileracki.
65
bo umieraj'1ca Aldona kazala mu iyc dalej, choc on "nie iyc"
bfidzie, "lecz dluiej umierac". Przy koncu wklada jeszcze autor
w usta Trojnata tak '1 kr6tk'1 charakterystykfi Mendoga:
"Zlq rad,,! zepsowany, zludzon blaskiem tronu,
Pad! ofiarq slepego duszy obl"1kania".
Jest wifiC jednosc miejsca i czasu z odstfipstwami w gra-
nicach dozwolnych przez prawidta pseudo-klasyczne, bohate-
rem krol, postac wybitna, charaktery osob zaznac'One rysami
najogolniejszymi, takie same od pocz'1tku. do konca, przedmiot
wainy, w ktorym mitosc, jak u Rasyna, odgrywa najwainiejsz'1
rolfi. Jest i kompozycya przejrzysta, wiersz wcale dobry, akcya
z wyj'1tkiem aktu II. szybko sifi toczy, zmierzaj'1c do punktu
kulminacyjnego w akcie IV. i katastrofy. To bylyby zalety, a
przynajmniej za takie wowczas uchodzily. Ale wifiksze S'1 wady,
kt6re jui wtedy byly wykroczeniem przeciw przyjfitym prawi-
dlom. I tak brak zupelnie tla historycznego, chocby najogolniej
nakreslonego. Wszystko to, pozmieniawszy nazwiska i wyrzu-
ciwszy bogow i boika Pioruna, moinaby r6wniei dobrze prze-
niesc do czasow stanislawowskich, lub jakichkolwiek innych.
A prawda historyczna? Scieranie sifi dwoch kultur, chrzescijan-
stwo Mendoga? 0 tem ani wzmianki. Tak samo jest z jfizykiem.
U wszystkich os6b jeden i ten sam wyglad'Ony, "wystrugany"
styl pseudo-klasyczny. Krotko mowi'1c, anachronizmow pelno,
POCZ'1wszy od powoz6w, ktorymi jeidi q starzy, poganscy Litwini,
a skonczywszy na dworskich manierach bohatera, podobnego
zreszt'1 do modnego w powiesciach 6wczesnych sentymentalnego
kochanka. St'1d tei smierc jego nie robi na nas wraienia, wificej
jUi smierc Aldony, gin'1cej przynajmniej dla jakiejs idei, choc
malo nas i ona interesuje, bo z gory wiemy, ie tak skonczy,
bez jakiejkolwiek ze swej strony winy, smutna ofiara losu.
W tej tei niewiescie, gin'1cej w obronie swifitosci przysigi i
malienskiej wiary, jest 0 wiele wificej bohatyrstwa nii w Men-
dogu, raz srogim, msciwym, nawet okrutnym, drugi raz czulym,
chwiejnym, a tkliwym, prawi'1cym 0 "wrz'1cych w swem sercu
zapalach" jak pifitnastoletni zakochany mlodzieniec. "Wielki"
to zdaje sifi mial byc wedlug zamiar6w poetow "przyklad
szalenstwa w kochaniu", "ofiara slepego duszy oblqkania", ale
nim naprawdfi nie jest. Tak, jak go tu przedstawiono, jest on
tylko zlepkiem rMnych mysli poety 0 szalonej milosci, istotq
bez krwi i kosci, ktorej poeta kaie mimo to rzucac sifi i miotac,
5
il
za jej mitosc przetJaczyc Dowmuntowi i rozszerzyc nawet jego
"wladanie". Ody prosby i obietnice nie odniosly skutku, po-
stanawia krol zwalczyc swoj'1 "niegodn'1" slabosc i zagrozic
jej smierci '1 . To jest akt I, w ktorym akcya jest dosc oiywiona
i budzi zainteresowanie. Natomiast akt II jest szeregiem rozmow,
z ktorych dowiadujemy sifi, ie Mendog, id'1c za podszeptami
Kiejstuta, kaie Aldonie obwiescic swoj wyrok i ie Aldona,
niczem niewzrus'Ona, postanawia umrzec. Na Dowmunta i
Trojnata, kt6rzy w ucieczce po poraice dali sifi ze wszystkich
stron obsaczyc nad Niemnem, wyprawia sifi Mendog z doboro-
wym hufcem, by dostac buntownikow w swoje rfice. Utena,
widz'1c w tem wszystkiem wolfi nieba, sklania Aldonfi do ule-
glosci Mendogowi, lecz Aldona chce wypic "do konca ten napoj
goryczy" i postanawia poczekac do switu, ai sifi losy Dow-
munta rozstrzygn'1'
Tymczasem w gaju Pioruna (akt III) 0 swicie dnia nastfi-
pnego dziej'1 sifi rzeczy bard'O dziwne. Dowmunt i Trojnat,
za ktorymi Mendog uganial sifi gdzies nad Niemnem, przebrani
za rycerzy Mendoga, z zapuszc'Onymi helmami dotarli ai do
gaju b6stwa i ukladaj'1 straszny plan: zamordowania Mendoga
i zdrajczyni Aldony, jeieli okai'1 sifi prawdziwemi wiesci, 0 niej
rozszerzane, jakoby rfikfi i serce kr6lowi oddala. Poczem Troj-
nat odchodzi do bramy, ktor'1 rano zwykl wychodzic Mendog,
Dowmunt 'Ostaje w gaju, gdzie poeta urz'1dza czute spotkanie
sifi malionkow. Jak na zawolanie przybywa i Mendog w oto-
czeniu rycerzy. Daremnie Dowmunt rzuca si na niego, rozbro-
jony, dostaje sifi do wifizienia. Podobny los spotkal Trojnata,
ale ten przynajmniej zamordowal Kiejstuta i zaspokoit SW'1
i'1dzfi zemsty. Jednakie w dalszym ciagu (akt IV)
. . . . . . . . "Dowmunta iycie zagroione
Do mniej szlachetnych krokow zniewala Aldonfi".
Chwyta sifi podstfipu i obiecuje zostac ion'1 Mendoga,
jeieli da jej uroczyste przyrzeczenie, ie wszystkie winy daruje
Dowmuntowi. Chfitnie zgadza sifi na to Mendog, zaslubia AI-
donfi w gaju Pioruna (akt V.), lecz ta, zaiywszy wpierw truci-
znfi, ginie teraz, a ocala od smierci mfiia. Srogi zas Mendog,
ktory nie moie bez niej iyc, na ten widok przebija sifi pugi-
nalem i pada martwy na rfice rycerzy, 'Ostawiaj'1c tron Trojna,
towi, a Dowmuntowi rozszer1One ksifistwO. Zazdrosci mu ta,
kiego zgonu Dowmunt, lecz sam nie moie isc w jego slady,
I
56
JAN WITEK
EUZEBIUSZ SLOW ACKI. Szkic biograliczno-literacki.
67
kochac i nienawidzic, a przedewszystkiem dlugie mowy wy.-
glaszac. Ta retorycznosc to takie nie mala wada trgdYl.
Wszystkie wainiejsze osoby: Aldona, Mendog, Utena KleJstut,
a nawet Dowmunt i Trojnat mowi '1 zawsze dlugo 1 szeroko,
jakby sifi chcieli popisac swemi "krasomowsiemi" zdolnocimi;
A to przebranie sifi Dowmunta i Trojnata 1 Clldownym laklms
sposobem znalezienie sifi w gaju Pioruna.? :0 co? By. po
czulej scenie z Aldon'1 i przypadkowem spotka11111 Slfi z Mend.oglem
isc prosto do wifizienia? Tak, bylo to wszystko pOC1e po-
trzebne do dalszego zawiklania wfizla dramatycznego 1 byloby
dobre, gdyby bylo inaczej zrobione. A smierc Mendoga, spro-
wadzaj'1ca rozwi'1zanie pifikne, ale niezupelnie umotywowane?
Przypomina on sobie wprawdzie w akcie dopiero IV.. ie
tra c '1 c Al do n fi, sam gin'1c m u si, zaznacza tamie, ie
smierc jej nie tyle go trwoiy, jak mysl, ie iyc bfidzie, ale zginie
dla niego, coi, kiedy w to wszystko wierzyc jakos nie moiemy,
bo czujemy sztukfi, a nie odczuwamy prawdy iyciowej. Gdyby
to jeszcze bylo wyl'1cznie Slowackiego pomyslem! Kidy ta.k
nie jest. W'Orowanie sifi na And rom a s z e Rasyna Jest ':"1-
doczne w samej nawet tresci tragedyi. Mendog przypomma
nam trochfi Pyrusa, syna Achilla a krola Epiru, kt6ry zakochany
w niewolnicy swojej Andromasze, wdowie po Hektorze, w sza-
lonej mitosci na nic nie bacz'1c, wystfipuje do walki z cal'1
Grecy'1 i ginie. Ma takie Pyrus doradcfi Feniksa, jak Mendog
ma Kiejstuta. Wificej jeszcze nii Pyrus Mendoga jest Androma-
cha pierwowzorem Aldony. Andromacha dlugo opiera sifi Py-
rusowi, chc'1c i "popiolom mfiia wiemosci dochowac", lecz
gdy syn jej Astyanaks znalaz! sifi w niebezpieczenstwie -
wydania jego zai'1dali Grecy - pozwala sobie na "niewinn'1
w milosci zdradfi" i 'Ostaje ion'1 Pyrusa, powzi'1wszy wpierw
niezlomne postanowienie ukrocenia "niewiernego dla Hektora
iycia". Zakonczenie jest inne. Z powodu zamordowania Pyrusa
podczas slubu znalaz! sifi syn jej, dla ktorego chciala sifi poswificic,
w wielkiem niebezpieczensfwie i musi bronic jego iycia. Niemniej
wiern'1 odbitk '1 "poufalej" jej Cefizy jest Utena, powiernica Aldony.
Dalej moinaby sifi r6wniei dopatrzyc pewnego podobienstwa
w niektorych wyraieniach, zwlaszcza w mowach Pyrusa i An-
dromachy. Wreszcie brak tak samo tta historycznego, a w'O-
rowa, nienaganna w6wczas retorycznosc panuje wszechwladnie
w niezmiernie dlugich dyalogach. W tem to dosc niewolniczem
nsladov:nictwie asyna, wsr6d pifiknych deklamacyi zagubila
lfi rawte zupelme prawda. A trzeba to z nacisklem podniesc.
e plfikne S'1 te eklamacye. Pr6cz malych usterek stylistycznych,
Jak: "Chc'1c twole serce nie byc winnym tylko tobie".....
albo e wierszu: "I potwarz, na twym grocie ostrz'1c
s w 0 J.e g rot y"...... moglbym wykazac caly szereg miejsc sU '1
uczuCJa i wyraienia nie wiele maj'1cych rownych sobie w calej
naszej pseudo-klasycznej poezyi.
Jakie pifikne jest np. przem6wienie Trojnata (akt III. sc. I.),
ktoremu na widok "groinych murow" mendogowego zamku te
z glfibi serca wyrywaj'1 sifi slowa:
JJPry nim tat mych z dziecinstwa pc:dz'lC szereg dlugi.
Poswh;calem mu prace moje i uslugi.
Nie wzdrygalem siC; trud6w, sluzylem w pokoju,
Zawsze pierwszy na wojnach. i ostatni z boju.
A te blizny, co moje lono pooraly,
S"l zr6dlem jego szczc:scia, pot«:gi j chwaly.
Jakaz za to nagroda. Dowmuncie waleczny?
Woet jako podejrzany, jako niebezpieczny,
Byl.em celem pocisk6w niezboznej potwarzy,
Gmew, co w serell Mendoga tak si latwo iarzy.
Karrnila tajemnemi szeptami obluda.
Padlem, ofiara dumnych widok6w KieJstuda.
Wyp«:dzony, w twym domu znalazlem ochron-:.
Odtd zemst oddycham, nienawisci q plon.
W katd wojn wmie5zany scigam moich wrog6w;
I albo zawsze bdt; mial przeciwnych bog6w,
Albo zbrodniom tyran6w wieczny kres polozt;".
A czy mimowoli nie przypomina nam sifi przemowienie
Litawora w G r a i y n i e Micklewicza?
Albo takie lapidarne wyraienia, wysoce dramatyczne:
"Nic nie mam, tylko msciwe, co tu bije, scree,
I tcn miecz. kt6ry przeszyc powinien morderet;".
"A potem.... juz nadziejCl niewstrzymany fadn.
W tych piersiach miecz utopit; i w piekiel krainc;
P6jd jak msciwa mara, udrt;czac zdrajczynt;".
"Umiera, w mojem jednak Ionic scree bijenl
"Niestety!..... nie zye bt;dt;, lecz dluzej umierac".
Drug'1 tragedy'1 Slowackiego. rowniei w 5. aktach, jest
Wan d a. Miejsce akcyi og6lnie zaznac'One: "scena w Krakowie".
5*
68
JAN WITEK.
ale odbywa sifi akcya bez przerwy na jednem miejscu t. j. na
zamku wawelskim krola Krakusa. Tresc taka:
Waldemar, potfiiny ksi'1ifi z Niemiec polnocnych, bawi'1cy
na dworze Krakusa, ma niebawem zaslubic krolewnfi Wandfi.
Przeszkadza temu Malud, chytry minister kr6lewski, kt6ry
w porozumieniu z wieszczkiem Gramorem postanawia wy-
dac Wandfi na lup smokowi wawelskiemu, rzekomo, by
srogiego boga wojny Marzanfi przeblagac, w rzeczywistosci
zas, by skorzystawszy z zaburzen wewnfitrznych, ktore sam
wywoluje, obaJic Krakusa i tron jego posi<jsc. Zabobonny
Krakus, lituj'1C sifi nad dol'1 narodu, gnfibionego przez smoka,
a nadto gin'1cego z glodu i od zarazy, zgadza sifi na wszystko,
chytrze przez Maluda w siec jego intrygi uwiklany. Jui Wandfi
przybito zlotymi lancuchami do skaly kolo pieczary smoka,
ginie w jej obronie Waldemar, z garstk '1 swych rycerzy rzuca-
j'1cy sifi na tlumy ludu, by ukochan'1 ocalic, Malud blizkim jest
tryumfu, gdy wtem Zema, przyjaciel ministra, otruty przez niego,
wyjawia W"szystko przed smierciq. Lud ocala Wandfi, prawda i
cnota tryumfuje, a giTI'1 wystfipni. Smok zamiast Wandy poiera
podsunifite przez mieszczanina Skuba zwierzfi, nap chane jakims
materyalem palnym i ginie, a Wanda, tragiczn'1 smierci '1 Walde-
mara do glfibi wzruszona, sklada przyrzeczenie, ie nikomu do
smierci nie odda swej rfiki
"Przepisuj'1cy" dziela Slowackiego - zapewne do druku
- slusznie podniosl, ie tragedya ta nie ma nic "historycznego"
pr6cz os6b i smoka i ie w ukladzie intrygi ma wiele podobien-
stwa do Ifigenii Rasyna, kt6r'1 Slowacki tlomaczyl jak i Andro-
machfi w pocz'1tkach swego literackiego zawodu. I rzeczywiscie,
podobienstw jest tyle w charakterystyce os6b, w, rozwoju
intrygi i nawet w poszczegolnych scenach, ie moina smialo
Slowackiego Wan d fi nazwac niezgrabn'1 tylko przer6bk '1
Ifigenii Rasyna, uwaiac j'1 za Ifigenifi francuskiego poety
przebran'1 w nasze bajeczne szatki. C6iby bowiem naszego,
swojskiego z Wan d y zostalo, gdybysmy Krakusa nazwaJi
Agamemnonem, Zbislilwfi, ionfi Krakusa, Klitemnestrq, Wandfi
lfigeni '1 , Waldemara Achillessem, Gramora Ka1chasem, a
Maluda Odysseuszem lub Eryfil'1? Gdybysmy zamiast smoka,
glodu i moru umiescili cisZfi morsk '1 , Marzanfi nazwaJi Neptunem
czy Dyanq, a scenfi z Krakowa przenieSli do AuJidy? Mielibysmy
zn6w 0 jedn'1 wificej Ifigenifi, tylko .znacznie od rasynowskiej
EUZEBIUSZ S LOW ACKI. Szkic biograIiczno-IiIeracki.
69
==
pod wzglfidem r?,stycznm slabsz '1 . W przedstawieniu intry-
ganta Maluda 1 ]ego wlchrzen, zmierzaj'1cych do str'1cenia
z tr?u Krkua, naj?alej odbiegl Slowacki od swego w'Oru,
choc 1 tu m Jest am ryginalny ani szczfisliwy w pomysle
wprowadem tegorodzaJu postaci do naszych bajecznych czasow
R'.'I'1 SWOjq, Jak '1 tu Malud odegrac usiluje, bardzo przypomina
on. nam ponadto Artabana z K s e r k s e s a Crebillona. jeieli
zs do tego wszystkiego dodamy jeszcze grube zapoiyczani€
Slfi u Rasna, w wielu wierszach widoczne, a nawet wprost
tluczema, to musimy wyznac, ie pod wzgldem oryginalnosci
StOl .t tedya jeszcze niiej od poprzednio omawianej.
Ale msz'1. ]st .oa od .tamtej i pod innym wzgldem. Tam S'1
przynlmm.e.1 mteJsca mekt6re pifikne, kompozycya dobra, tu
natommst Jest zagmatwanie duie a nieprawdopodobne. Zreszt'1
wady. te sme, a mniej zalet. Do pifikniejszych miejsc naleiy
)powmdame Maslawa 0 walce Waldemara z Maludem i Gramo-
rem (scena II aktu V).
Z utworow poetycznych Slowackiego po'Ostaj'1 nam je-
szue do omowienia "lekkie rodzaje poezyi", a mianowicie: 5
wierszy oryginalnych (Li s t do Era z m a, Wiers z n a J an a
Rustema, bajka jalmuina, Nagrobki i Wiersze zna-
leione po smierci poe.txU ?rzer6bkiz francskiego (Mo-
dhtwa powszechna I balk! z Dorata). Wymienic tu nad-
to naleiy 2 wiersze, ktorych brak w kompletnem wydaniu:
Oda na obch6d uroczysty d. 15. sierpnia 18IOr.wWiI-
ni i W.iersz z powodu wielkiego zwycifistwa pod
Ll?skIem d. 6 (18) paidziernika 1813 r. otrzymanego
(:"'1Ino 1813 r.) Dorobek to nie duiy. Powodem tego jest moie
me tyle brak czy poci'1gu czy zdolnosci do tworc'Osci samo-
dzielnej., ile niepomyslne warunki iyciowe, troski, a pewnie i
prac.a Clfiika, do kt6rej sifi zaprz'1gl od wczesnej mlodosci. Tych
Chll .czfisnych, kt6re daje btoga, niczem nie zak16cona "spo-
k?Jnsc , snadi nle wiele mial w iyciu, kiedy tak tfiskni za
niemi, pisz'1c w LiScie do Erazma:
"szczf;sliwys: gdy w swej chatce siedzisz przy kominie.
Bez tro.sk6w i zC\dz pr6:inych wiersz ci slodki plynie.
I gdy CI twoja Filis wicczorem zabawi
TysiClc wesolych mysli poranek ci stawi":
70
JAN WITEK.
I
I
St'1d plyn'1 "SZCzfisliwe mysli, lube spokojnosci dzieci",
kt6rych nie zna jego skolatany umysl, a gdy tak rzadko zjawia
sifi odpowiedni poetycki nastroj, nic dziwnego, ie szcznply jest
pIon oryginalnej jego tworc'Osci. Mimo to Slowacki, kt6ry w prze-
ci'1gu 14-15 lat i w takich warunkach tyle napisal, moie ucho-
dzic nawet za zjawisko wyj'1tkowe w literaturze tych czas6w,
wobec znanej bezplodnosci i coraz wifikszego zacierania sifi
indywidualnosci u pisz'1cych, redukuj'1cych wtedy tw6rc'Osc
swoj'1 do bardzo skromnych rozmiar6w.
'Z tych wierszy najwainiejszy jest Li s t do Er az m a (r. 1808.
24. marca), zdaje sifi przed oienieniem sifi poety pisany. Wainy
jest jako najlepsze uzupelnienie charakterystyki poety, z ktorego
nie omieszkamy skorzystac, m6wi '1 c na koncu og6lnie 0 Slo-
wackim.
Przytaczam bajkfi J a I m u i n a, dobr'1 zarazem satyrfi na
obludfi lichwiarsk '1 :
"co tyazien, w kazdct niedzieI
Przed pr6g jednego lichwiarza
Scbodzi sit: ubostwa wiele,
Kt6rych on hojnie obdarza.
I na t wspanial cnol
Wydawal zawsze dwa zlote:
Lecz aby mn nie braknlo
Spelniac to chwalebne dzieto.
Bez zgryzoty i spokojrrie
Z tych, co obdarzal tak hojnie,
S[c w nlebo mod!y gorce,
ZOOrl co tydzieii dwa tysiijce u .
Z 4 Nag rob k 6 w, prawdopodobnie w ostatnich chwilach
iycia napisanych, najdluiszy i najlepszy jest czwarty:
Ty, co trawisz w rozkoszach szybkie zycia chwile,
Zasrnuc si na tej tzami skropionej mogHe.
01 jak st\ krotkie szczscia usmiechy zwodniczc.
Tu, przerywajilc uczuc najrnilszych stodycze.
Mctz, ojciec i przyjaciel, nagle przcrliesiony,
Uoi6s! z sob q spokojnosc i szczscie swej zony".
I,
'I
'ii
"
i:
Zakonczenie.
Zauwaiylismy, ze UCZUCIOWOSC, CZaSaml W czulostkowosc
przechodz'1ca, jest cech '1 duszy Slowackiego najbardziej chara-
kterystyczn'1' Uczuciowosc to rzewna, sklonna raczej do tkliwych
I,J
ql
EUZEBIUSZ SLOW ACKI. Szkic biograliczno-Iiteracki.
71
narzekan, rozmyslan i marzen w samotnosci, niezdolna zas do sil-
niejszych wybuch6w. Glfiboki, a przewainie melancholijny smu-
tek towarzyszy jej od wczesnej mlodosci. Zloiyly sifi na niego,
pr6cz wrod'Onej moie, naturalnej sklonnosci ("Smutek jest to-
warzyszem moim od powicia"): cifiikie walki iyciowe w pogoni
za chIebem, zmuszaj'1ce go nieraz do gor'1czkowej pracy, prawie
nad "mdle jego sily", sPotfigowala go w koncu nieuleczalna
choroba, kt6ra znow budzic cZfisto musiala wcale nie radosne
refleksye. Wywiecaj'1c "kaidego postfipku przyczyny", znajdu,
je wprawdzie wiele bld6w w "wieku" swym "uplynionym",
"winy" nie widzi i dochodzi do wniosku, ie "cierpienia i klfi-
ski, zamiary i troski", "czyli to sklad cia!a, czyli nfidze iycia"
"Byiy i SCl przyczYI1'1J ze nigdy wesota
Mysl zoraneg-o <anutkiem nic wyjasni czota"
Z czulem, tkliwem sercem do llldzi sifi zwracajqc, i'1dat
w zamian "tkliwosci", a gdy jej nie znajdowal nawet w milosci
w mierze dostateczuej, uciekal najchtniej tam, gdzie mu bylo
najlepiej, do "llrojonej krainy marzenia". St'1d plynie nawet cza-
sem sarkazm, zgryiliwosc i ironia w stosunkach z ludimi, dla-
tego ludzi wog61e nie lubil, procz niewielu wybranych, kt6rym
za przyjain najiywszem odplaca! sifi uczuciem. "iyl dla swoich
przyjaciol, kochal, byl kochany", a L. Borowski szczeg6lnie tfi
zaletfi jego charakteru podnosi, mowi'1c: "Czlowiek, ktory z ta-
kiem upodobaniem ksztalcii umys!u swego zdolnosci, posiadal
w wysokim stopniu szlachetne serca przymioty. Mnogie przy-
klady jego usluinosci i pomocy wdzificzna mlodziei i przyja-
ciele z czulosci'1 powtarzajq, i iycie jego jest w ich ustach i
sercach". Dosc sceptycznie zapatrywal sifi na ludzi i dlatego,
ie widzial w nich wificej wad nii zalet i nieraz mial sposobnosc
"nieszczfisciami swemi sprawdzic te wnioski". Obdar'Ony zas
"darem prawdziwym czy zwodniczym d al sz ego wid zen ia",
intuicyjnie poznawal sifi szybko na wartosci tych, z ktorymi sifi
spotykal i zwykle w s'1dach swoich sifi nie mylil. Ale choc mial
tak duiy dar obserwacyi, wspomagany intuicy'1, choc widzial
falsz i obludfi, "pr6inosc nadfit'1", "jezuick '1 chytrosc" i "imii
zlosliwosc" i zwlaszcza w Krzemiei1c nie braklo mu na wzorach,
"kt6re fada zbiera
Ta. co smieznosci ludzkie malujc, satyra",
n ie byl zdolny do skreslenia satyrycznego obrazu wad i ulom-
nosci ludzkich. Rownoczesnie z oburzeniem i gniewem na wi-
EUZEBIUSZ SLOW ACKI. Szkic biograficzno-litcracki.
73
72
JAN WITEK.
dok glupoty czy przewrotnosci ludzkiej budzi sifi w duszy jego
glfiboki smutek, moie ial i litosc, stfipiaj'1c ostrze satyrycznych
pocisk6w, jakto poeta dosadnie wyraia w Li s ci e doE r a z m a:
"Gdy czasem jaki smieszny przedmiot wyobraz.:;,
Lza upadnie na papier, i obraz zamate U .
Lub tamze: "I chociaz kiedy zaczn w tonie Motiera;
Wnet gIns zatosny Junga z piersi sit; wydziera".
Natura to szlachetna, charakter nieskazitelny. Nadto "mqi
czuly, ojciec dobry", moie tei sluiyc wszystkim za wz6r pra-
cowitosci, "kt6ra granic sobie naznaczyc nie umiala". Popy-
chala go zas do tej pracy nietylko chfiC sluienia "mu'Om, w pier-
wszej mlodosci przez niego wyznanym", a zawsze "szanowa-
nym statecznie", nie tylko troska 0 dochody, ale i duiy zas6b
energii i ambicy nie pozwalaj'1cej mu zadowolic sifi wielkim,
gdy wifiksze i najwifiksze zdobyc moina zaszczyty. Zawsze je-
dnak tkliwosc serca, "czulego na cuda przyrodzenia i sztuki",
"lagodnosc duszy, kt6ra pok6j nadewszystko przenosila" i wro-
dzona dobroc S'1 przymiotami najwybitniej cechuj'1cymi Euze-
biusza Slowackiego.
W przekonaniach religijnych, choc jui za jego czas6w
reakcya antiliberalna zaczfila glowfi podnosic, nie wiele on sifi
roini od uc'Onych i filo'Of6w 18. w., owych "doktor6w" wy-
szydzanej przez Konarskiego "religii poczciwych ludzi", pole-
gaj'1cej na tem: "aby miec cn6t niekt6rych poz6r, i aby mocno
punkt utrzymywac honoru". Co prawda, to nie tylko na tem,
ale to pominiemy. Widzi on rodzaj ludzki w pocz'1tkach rozwoju
"w stanie zwierzficej niewiadomosci", kiedy to ludzie "miesz-
kali po lasach i iyli iolfidzi '1 ". Nie jest to ateizm. Czlowiek u
niego to "szlachetne zwierzfi, kt6rego duszfi iskierka b 6 s t w a
oiywia i zapala", umysl zas ludzki "przenikn'1l z czasem tajem-
nice stworzenia". Z Jezuitami nie sympatyzuje. ("Chytry jak je-
zuita", m6wi w Liscie do Erazma). 1m g16wnie przypisuje
upadek nauki i skaienie mowy polskiej "przez ustawiczne jej z la-
cinsk '1 mieszanie." W og6le w dziejach naszej edukacyi narodowej
smutn'1 przypisuje im rolfi. Jak caly "wiek oswiecony", uderza na-
mifitnie na szranki stawiane przez "chytrosc" lub "bojain" ba-
dawczemu umyslowi ludzkiemu, na prorok6w, potfipiaj'1cych,
"jako niezboine, wszystkie wiadomosci Iudzkie, owoce usito-
wan tylu wiek6w i narod6w"; na naukfi m'1drosci (uprawian'1
u nas przez Jezuit6w jeszcze w 18. w.), polegaj'1cq na "sub-
telnych sprzeczkach" i "szkolnem szermierstwle" lub plodzeniu
w "rozbujalej imqginacyi" "sn6w i przewidzen, kt6rych sifi
badac j dociekac nie wolno".
A polityczue jego przekonania i zapatrywania na kwestye
spoleczne? Byly takie, jak 6wczesnych najleszych syn6w ojczy-
zny. Milosc przeszlosci wielkiej przebija sifi w kaidem slowie,
kaidej mysli 0 ojczyinie, jak i bolesc z powodu smutnego jej
losu. Jak prawie wszyscy w6wczas, btogoslawi on "imifi dobro-
czynnego monarchy", cara Aleksandra I, z kt6rego laski nar6d
naprawdfi iyc teraz poczynal i szybko podnosic sifi po upadku.
Inna rzecz, gdy podnosi znaczenie patistwowe Rosyi, "kt6ra
mfistwem swoich narod6w i szczfisciem orfiia rozci'1gnfila swe
panowanie nad niezmiernemi Azyi i Europy krainami". Ale i tu
usprawiedliwia go okolicznosc, ie m6wil to podczas popis6w
w liceum wobec wielkiego zgromadzenia dygnitarzy duchow-
nych i swieckich.
Tak samo ma sifi sprawa z kwesty'1 oswiaty szerokich
mas narodu. Najgorfitszy jej zwolennik, widzi w tem szczfiscie
rodu ludzkiego, a ciesz'1c sifi now'1 ustaw'1 0 szkolach parafial-
nych, kt6ra niebawem miala wejsc w iycie przy poparciu mi-
nistra Czartoryskiego, ma nadziejfi, ie skruszy ona "te zawady,
kt6re uprzedzenie kladlo mifidzy czlowiekiem a Szczfisciem" i
ie niebawem "promien swiatta przeniknie w zak'1ty wiosek".
Wspotczucie glfibokie i ial odczuwamy wszfidzie u niego, gdzie
m6wi 0 ciemnocie ludu, kiedy zas tak nad nim boleje, na spra-
wc6w jego doli sifi oburza, a raduje sifi szczfisciem, musi go
bard'O kochac. Do okazania tej milosci w czynie i na szersz'1
skalfi nie wiele mial w swem kr6tkiem a pracowitem iyciu spo-
sobnosci.
Slowacki jako mowca muslat sifi u wspotczesnych cieszyc
niemal'1 slaw'1' Swiadcz'1 0 tem tak cZfiste jego przem6wienia
w Krzemiencu podczas rocznych popis6w i przy innych oko-
licznosciach. Mowy te byly drukowane bez podania miejsca i
czasu. P6iniej, we Wilnie, obarc'Ony wifiksz '1 prac'1, zajfity nad-
to redakcy'1 dziennika, gdy wreszcie i zdrowie psuc sifi zaczfilo,
rzadziej wystfipuje. W kaidym razie mowom i odczytom jego
pod wzglfidem stylistyczuym nic, a pod wzglfidem rzeczowym
nie wiele zarzucic moiemy. W og6le strona zewnfitrzna, technika
jego utwor6w, czy oryginalnych czy ttumaczen, czy poetycznych
czy prozaicznych, jest jui posunifita do wysokiego stopnia do-
74
JAN WITEK.
skonalosci. Nieslychana gladkosc i dZWlficznosc, zadziwiajqca
PfE;cyzya sty!u i wkwintnosc formy, zuana cecha klasyk6w
KSlfistwa Warszawsklego, ujawnia sifi i u Slowackiego. Pod
tm wzglfidem wysuwa on si nawet na c'Olo licznego zastfip"
plsarzy tej doby i rywalizuje 0 palmfi pierwszenstwa z najlepszymi.
. Co do przestrzegania prawidel 0 czystosci jfizyka, to prze-
szh pseudo-klasycy samego nawet Horacego, na kt6rego zreszt '1
lubi '1 sifi powolywac. W liscie do Pizon6w wyrainie przeciei
Horacy pisze: "I my i nasze rzeczy S'1 smierci podlegle ......mai
zatem wiecznie trwac slawa i wzitosc jp.zyka? Wiele s16w od-
rodzi sifi, kt6re jui zaginly, a wiele teraz uiywanych zginie,
j eieli tak zechce z wy cz aj, p rzy kt6rym j est s'1d,
prawo i wz6r m6wienia".t) Tem bardziej moze to za-
stnwia, e Slowacki doskonale rozumie, ii, "aby rozszerzyc
OSWleceme I na stalej zasadzie llgruntowac Szczfiscie rodu ludz-
kiego", nie moina dzieIic jzyka na "uczony i pospolity". "Kt6i
zaprzeczy -- powiada dalej w mowie 0 doskonaleniu jfizyka
- ie podzial jfizyka, stawi'1c nieprzebyt '1 mifidzy dwiema cZfi-
sciami narodu przegrodfi, z n i e w a i a pIe m i fi c zl 0 w i e k a,
skazuj'1C podobne jemu jestestwa na pogardfi i nfidzfi; ie u-
mieszcza obok nauki najgrubsz '1 ciemnotfi, a odejmujqc sposo-
bnosc wzajemnego powierzania mysli, zatraca irz6dlo tysi'1cznych
wynalazk6w". Pogl'1daj'1c "z zadumaniem" na ten smutny stan
- czytany tamie - "ubolewa mfidrzec nad losem czlowieka i
obl'1kaniem jego rozumu". A czyi - zapytamy - nie naleiy
ubolewac nad zaSlepieniem tych. kt6rzy chcqc szczerze tfi "nie-
przebyt '1 przegrodfi" usun'1c, zwifikszaj'1 jeszcze przepasc,
dziel'1cq "dwie CZfisci narodu", przez skrfipowanie jfizyka, jego
iywotnosci i sity, wifizami prawidel? Kiedy oddalali sifi nawet
od jfizyka codziennego warstw wyksztakonych, potfipiaj'1c bez-
wzglfidnie wszelkie stamt'1d - z dolu - nalecialosci, bo Co
sp 0 wszedniale i c odzie n n e, to blahe i nizkie, Co
g m inn e, to pod Ie? Wiedli tei ten jfizyk na najkr6tszej
drodze do unieruchomienia, skostnienia naksztaH klasycznych,
jak skostnialemi byly jUi prawie wszystkie formy ich poetycznej
tw6rc'Osci. Choc wifiC widzieli skutki oplakane i rozrzewuiali
sifi ich widokiem, choc nie tajne byly im nawet gl6wne tego
stanu przyczyny, nie umieli jeszcze wynaleic najlepszych srod-
k6w zaradczych, najprostszej do celu drogi. Dokonali tego do-
I) Thunaczenie E. Stowacldego.
EUZEBIUSZ SLOWACKI. Szkic biograficzno-literacki.
75
piero romantycy, kt6rzy, rzucaj'1c zasyprajqcY.luz Pa?a.s.i .nie-
wygodne koturny, zniiyIi si do luu, poznah go hze] I ]ego
jfizyk i odkryli niewyczerpan'1 skarbmcfi nowych form 1 pmysI6.
W teoryi, w pogl'1dach swoich estetycznych, me torJe
wprawdzie Slowacki nowych dr6g, ale niesmialo, rzucaj'1c me-
kiedy mysli, usuwaj'1ce podstawy pseudo-klayceo kanonu,
prostuje sc1eiki przed maj'1cym niebawem oblWC Slfi. ?m
kierunkiem romantycznym; w praktyce, podobme ]ak pozme]szy
Brodzinski, trzyma sifi jeszcze starych prawidel, tw6rc'Osc jego,
szczupla zreszt '1 , zamyka sifi wyl'1cznie w obrfibie form w6w-
czas uznanych i uprawianych z zapalem.
To co zaprz'1talo umysly naszych literat6w, gt6wme przez
Towarz;stwo Przyjaci61 Nauk zorganizowanych, widoczn. jet
takie w calej Iiterackiej pracy Slowackiego. . Celem przybhze?l
naszej literatury do europejskiej, a wlasciwle do francuskleJ,
starano sifi zaradzic brakowi: dobrej epopei, dobrego poematu
opisowego czy dydaktycznego i dobrej tragedy!. Z tego ir6dla
plyn'1 liczne przeklady francuskich autor6w, nawt.tego seg
dziela kilkakrotnie podejmowane, pr6by tw6rC'OSCl orygmalnel
i rozprawy, w kt6rych rozwijano zasady sztuki, jakim mialy
odpowiadac upragnione przez wszystkich utwor,y.. Te. g16,,:n
kierunki moina tei wysledzic w jego dzialalnoscl pisarsklel.
"Przekonany - pisze w jego iyciorysie L. Boro,,:sk - ie dla
talentu obieraj'1cego zaw6d pisarski, po ozdoblemu umyslu
, mn6stwem potrzebnych rzeczy, nabycie latwosci pisania z wdzifi-
kiem i powag'1, owoC pracy i glfibokiej nauki jfizyka, jest isto-
tnym i najpierwszym warunkiem; caly sifi tej pracy POSWficil,
pi6ro swoje naprz6d zaprawujqc i ksztatc'1c na ttumaczmch:
Zaczynaj od Uumaczenia obcych wzor6w, J.ezh
ch c es z, a b y twoj e p olem Hum aczo ?O, powledzral
jeden ze znakomitych francuskich pisarzy. Prawldl to, ta dla
mlodych poiyteczne, tak pochlebne, b yle tyl ko n 1 e z an 1 e d-
bywali i z wlas n ej glo wy p rc 0 c'. tem wificej dl
nich miec powinno powabu, ie w tel cZfisCl hteratury nasze]
maj'1 jeszcze bard'O rozlegle pole do prfidiej zalugi i slawy.
Malo jeszcze wybornych plod6w rozumu I dwClpu cdzego,
na grunt ojczysty przeniesionych, utrzymalo Slfi w SwOlm bla-
sku i mocy". I Slowacki, id'1c za og6lnym pr'1dem, zaczyna
od ttumaczen, poczem przystfiPuje do tw6rczosci oryginaJnej
w tej trojakiej dziedzinie poezyi. Owocem tych usilowafl S'1
76
JAN WITEK.
2 pr6by uagedYl I I1czr.e tlumaczenia, zwlaszcza epopei, poe-
mat6w opisowych i dydaktycznych, przedewszystkiem zas roz-
prawy, kt6rym zawdzificza wybitne stanowisko i niemal'1 na
Litwie slaWfi, gdzie, stosownie do 6wczesnej w literaturze mody
dziedziczenia wielkich tytul6w, zwano go Dmochowskim, jak
znowu Dmochowskiego w Warszawie Laharpem, a Laharpa
Kwintylianem w Paryiu.
Wielkim, oryginalnym ani w tw6rc'Osci swojej poetycznej
ani w pismach estetyczno-krytycznych nie jest, ale jako jeden
z najlepszych 6wczesnych pisarzy, stylista niezr6wnany, mowca
swietny, w estetyce i krytyce bezposredni poprzednik Brodzin-
skiego, staraj'1cy sifi pogodzic klasyczne prawidla z nowemi,
rewolucyjnemi haslami w dziedzinie sztuki, zajmuje Slowacki
w rozwoju naszego pismiennictwa z tego czasu wybitne sta-
nowisko, jakkolwiek dot'1d go nie zaj'1l w opinii og61u wy_
ksztatconego i w dziejach literatury, gdzie cZfisto dUio m6wi sifi
o Koimianie, Wfiiyku lub Osinskim, a milczy 0 zasluionym
wilenskim profesorze "wymowy i poezyi". Od zupelnego za-
pomnienia ratowala go jeszcze jako tako okolicznosc, traf szczfi-
sIiwy, ie byl ojcem juIiusza. Temu zapewne przypisac naleiy
kr6tkie biograficzno-Iiterackie szkice, w kt6rych przyznawano
jednomyslnie, ie nie jest "wprawdzie genialnym poet '1 , ale takie
i nie tuzinkowym", ie jest to "klasyk najczystszej wody w duchu
rzymsko-francuskim", ale "zual takie teorye estetyczne Niem-
c6w i niejedn'1 z nich mysl przeni6s! do swoich pism i wykla-
d6w w uniwersytecie wilenskim". Ale na tem poprzestano.
W szkicu niniejszym, znacznie od poprzednich szerszym, oce-
niwszy poraz pierwszy dokladniej dziela Stowackiego, staralem
sifi wyswietlic stan i charakter jego umys!owosci, talent i sta-
nOwisko w literaturze, wykazuj'1c zarazem, jakto pseudo-kla-
syczna krytyka przy zamieszaniu pojc panuj'1cem zawsze
w pocz'1tkach - dochodzila powoIi, ale wyrainie do coraz
lepszego uswiadomienia gl6wnych czynnik6w artystycznej
tw6rc'Osci.
CZI;SC U ZI;DOW".
M
4.
5.
6.
7.
-
h 8.
9.
10.
I. Sktad grona nauczycielskiego
przy koiicu roku szkolnego 1909.
ro DIn nnuki przedmiotolll obollliqzkOlllych:
1. Staromiejski Jozef, dyrektor, zastfipca przewodnicz'1cego
c. k. Rady szkolnej okrfigowej, czlonek Rady miejskiej, uczyl
jfizyka lacinskiego w kl. Va. - 6 godzin tygodniowo.
2. Bajer Jozef, zastfipca nauczyciela, w II. p61roczu nie
pelnit obowi '1 zk6w sluibowych.
3. Bernacki Kazimierz, zastfipca nauczyciela, gospodarz kl.
IlIa., uczyl jfizyka lacifIskiego wIlla., jfizyka greckiego
wIlla. i jfizyka polskiego w IIIc. i IVa. - 17 godzin ty-
godniowo.
Dr. Blegeleisen Henryk, profesor, wroku szkolnym 1909.
nie pelnit obowi'1zk6w sluibowych.
Blrczak Wlodzlmierz, nauczyciel, zawiadowca biblioteki
ruskiej dla mlodzieiy, uczyl jfizyka ruskiego w kI. la., lb.,
Ie. i od 1I.-VlII. - 18 godzin tygodniowo.
Cebula Stanislaw, nauczyciel, gospodarz kl. VIla., uczyl
jfizyka lacinskiego w kl. VI. i Vila., jfizyka greckiego w kt.
VIla. - 15 godzin tygodniowo.
Chrz'lstowski Franciszek, profesor, zawiadowca gabinetu
rysunkowego, uczyl rysunk6w w kl. od I.-VIII. - 24 go-
dzin tygodniowo.
Czelny Hieronim, zastfipca nauczyciela, gospodarz kl. lIb.,
uczyl jfizyka lacifIskiego w kI. lib., jfizyka polskiego w kl.
lIb., IVb. i Vb. - 17 godzin tygodniowo.
Elchenkatz Filip, zastfipca nauczyciela, gospodarz kl. IIc.,
uczyl jfizyka lacinskiego w kt. IIc., jfizyka polskiego w IIc.,
jfizyka niemieckiego w lb. - 17 godzin tygodniowo.
flgwer Jan, zastfipca nauczyciela, uczyl jfizyka niemieckie-
go w kl. lIa., IIIb., IVb. i Vb. - 17 godzin tygodniowo.
80
I L Frysztak Ludwik, zastfipca nauczyciela, gospodarz kI. IIIb.,
uczyl jzyka lacinskiego w kI. IIIb., jfizyka greckiego
w IIlb. i IVa. i jfizyka polskiego wIlla. 18 godzin
tygodniowo.
12. Fyda Stanislaw, zastfipca nauczyciela, w II. p6lroczu nie
pelnit obowi'1zk6w sluibowych.
13. Goldberg Owadje, zastfipca nauczyciela, uczyl jfizyka nie-
miecklego w kI. lib., IlIa., IVa. i VI. -, I7 godzin tygodniowo.
14. Gostkowski Rajmund, zastfipca nauczyciela, gospodarz kI.
IIIc., uczyl jfizyka lacinskiego w kI. IIIc., gimnastykl w lIa.,
lib., IIc., IlIa., IIIb., IIIc., lVa. i IVb. - 22 godzin tygodn.
15. Gorski Adam, zastfipca nauczyciela, gospodarz kI. la., uczyl
jfizyka lacinskiego w kI. la., geografii i historyi w I1c., IVa.
i Vb. - 19 godzin tygodniowo.
16. Hraca Aleksander, zastfipca nauczyciela, gospodarz kI.
Vb., uczyl jfizyka lacinskiego w kI. Vb., jfizyka greckiego
w Vb., jfizyka polskiego w la. ilia, - 17 godzin tygo-
dniowo.
17. Ks. Kmft Polieukt, prof. w VIII. randze, katecheta, Radca
bisk. Konsystorza gr. kat. w Przemyslu, egzaminator synod.,
uczyl religii gr.-k. od kt. I.-VIII. - 16 godzin tygodniowo.
18. Kultys Zdzislaw, profesor, zawiadowca biblioteki nauczy-
cielsklej, uczyl geografii i historyi w kI. lib., IVb., Vllb. i VIII.,
propedeutyki w kI. Vila. i Vllb. - 18 godzin tygodniowo.
19. Lach Stanislaw, zastfipca nauczyciela, gospodarz kt. lIa.,
uczyl jfizyka lacinskiego w kl. 1Ia., jfizyka polskiego w Vila.,
Vllb. i VIII. - 17 godzin tygodniowo.
20. Lam Longin, zastfipca nauczyciela, gospodarz kI. lb., uczyl
jfizyka lacinskiego w kl. lb., jfizyka polskiego w lb., Va.
i VI. -- 17 godzin tygodniowo.
21. t.ucyk Anatol, profesor w VIII. ranaze, gospodarz kI. VIIb.,
zawiadowca przybor6w muzycznych, uczyl jfizyka lacinskie-
go w kI. Vllb., jfizyka grecklego w IVb., VI. Vllb. -
18 godzin tygodniowo.
22. awrockl Maryan, egzaminowany zastfipca nauczyciela
glmn., uczyl geografii i historyi w kI. Ie., IlIa., gimna-
styki w la., lb., Ie., Va., Vb., VI., Vila., VIIb., VIII. - 25 go-
dzin tygodniowo.
23. Nlemcow Jan, profesor, w It. p6lroczu nie pelnil obow.
sluibowych.
81
Ogniewskl Antoni, zastfipca nauczyciela, w II. p61roczu
nie pelnit obow. sluibowych.
Pinkas Henryk, zastfipca nauczyciela, gospodarz kI. Ie.,
czyl jfiyk lacinskiego w kI. Ie., jfizyka polskiego w Ic.,
Jfizyka memlecklego w la. - 17 godzin tygodniowo.
ytel Frnciszek, nauczyciel, zawiadowca gabinetu geogra-
flcznego I obraz6w, uczyl geografii i historyi w kt. I1a.,
IIIb., II1c., Va., VI. i Vila. - 20 godzin tygodniowo.
Schabowski Jozef, zastfipca nauczyciela, gospodarz kI.
IVa., uczyl jfizyka lacinskiego w kI. Na. i IVb., ifizyka gre-
ckiego w II1c. - 17 godzin tygodniowo.
Schneider Zygmunt, egzaminowany zastfipca nauczyciela,
uczyl geografii w kI. la. i lb., matematyki w lIa., lIb., IIc.
i IlIa., historyi naturalnej w Ie. - 20 godzin tygodniowo.
Siczytiski Walery, profesor w VIII. randze, zawiadowca
gabinetu historyi naturalnej, uczyt historyi naturalnej w kI.
la., lb., lIa., lIb., I1c., IlIa., IIIb., IIIc., Va., Vb. i Vt. -
22 godzin tygodniowo.
30. ks. Toczek Walenty, nauczyciel, katecheta, uczyl religii
rzym.-kat. w kI. od I.-VIII. 16 godzin tygodniowo.
31 Vrabetz Tadeusz, egzaminowany zastfipca nauczyciela,
uczyl matematyki w kI. la., lb., Ie., II1b., II1c. i VI., propedeuty'
ki w VIII. - 20 godzin tygodniowo.
32. Waydowicz Stanislaw, zastfipca nauczyciela, uczyl jfizyka
polskiego w kI. IIIb., jfizyka niemieckiego w Ie., IIc. i IIIc.
- 18 godzin tygodniowo.
33. Witek Jan, profesor, w roku 1909. nie pelnit obowi'1zk6w
sluibowych.
34. Wojnar Franciszek, zastfipca nauczyciela, uczyl matema-
tyki w kI. Na., IVb., Va. i Vb., fizyki w IVa. i IVb. -
20 godzin tygodniowo.
35. Wrobel Jozef, nauczyciel gimnastyki, zawiadowca gabinetu
fizycznego, uczyl matematyki w kI. VIla., Vllb. i VIII, fizyki
w Vila., Vllb. i VIII. - 18 godzin tygodniowo.
36. Zassowskl Adam, nauczyciel, gospodarz kI. Va., uczyl
jfizyka niemiecklego w kI. Va., Vila., Vllb. i VIII. - 16 go-
dzin tygodniowo.
37. Zubczewski Antoni, profesor w VIII. randze, gospodarz
klasy VIII., uczyl jfizyka lacinskiego w klasie VIII., jfizyka
greckiego w Va. i VIII. - 15 godzin tygodniowo.
24.
25.
26.
27.
,
28
29.
6
82
B) HautIvdele poboczni:
1. Margulies Baruch, doktor filo'Ofii, nauczyciel poboczny,
uczyl religii mojies'Owej w kI. od I-VIII. - 16 godzin tygo-
dniowo.
2. Berthelot Eugeniusz, nauczyciel poboczny, uczyl jfizyka
francuskiego w jednym oddziale - 2 godziny tygodniowo.
3. Chrz'lstowski Franclszek, j. w., uczyl geometryi wykrest.
w dw6ch oddzialach - 4 godziny tygodniowo.
4. Gorski Adam, j. w., uczyl historyi kraju rodzinnego w kI,
IVa. - I godzinfi tygodniowo.
5. Kultys Zdzlslaw, j. w., uczyl historyi kraju rodzinnego
w kI. IVb. i VIIb. - 2 godziny tygodniowo.
6. t.ucyk Anatol, j. w., uczyl spiewu w 2 oddzialach -
4 godziny tygodniowo.
7. Nawrocki Maryan, j. w., uczyl historyi kraju rodzinnego
w kt. lIIa. - I godzinfi tygodniowo.
R Pytel Franclszek, j. w., uczyl historyi kraju rodzinnego
w kI. IIIb., Ilk., VI. i VIla. - 4 godziny tygodniowo.
Y. Pytel Franclszek, j. w., uczyl kaligrafii w 2 oddzialach-
2 godziny tygodniowo.
II. Zrnlany r.o 2ronie naUczYCielskiern
w cigu roku szkolnego 1909.
J. E. Pan Minister W. i O. przyzua1 VIII. klasfi rangi
sluibowej prof. Waleremu Siczynskiemu (4. sierpnia
1908. t. 21.992).
C. k. Rada szkolna krajowa przeniosla w staty stan spo-
czynku prof. Wlodzimi er za Paslawskiego (26. lipca
1908. t. 34.073); przywroclta do sluiby w c. k. gimnazyum
w Drohobyczu prof. Dra Hen ryka B i e g el e i s e n a, przydzie-
lonego do sluiby w lwowskiem c. k. gimnazyum VI. (14. lipca
1908. t. 19.998); przeniosla do tut. zakladu nauczyciela WI 0-
dzimierza Birczaka z c. k. gimnazyum w Samborze
(9. wrzesnia 1908. t.43.775); ztut. zakladu prof. Kazimierza
E Ii a s z a do c. k. gimnazyum w i61kwi (1. wrzesnia 190R
t. 41.408); z tut. zakladu zast. naucz. J 6 z ef a ChI and fi
w tym samym charakterze do c. k. gimnazyum I. w Tarnowie
(18. lipca 1908. t. 30.748); zast. naucz. Wladyslawa Pra-
j era w tym samym charakterze do c. k. gimnazyum w Brodach
(18. lipca 1908. t. 30.748); zast. naucz. Boleslawa Keima
w tym samym charakterze do c. k. gimnazyum w Stryju (13.
paidziernika 1908. I. 50.412); zast. naucz. S e men a Hum e-
n i u k a w tym samym charakterze do c. k. gimnazyum w Stryju
(26. stycznia 1909. t. 4243); a do tut. zakladu zastfipcow nau-
czycieli w tym samym charakterze A Ie k san d r a H r a c fi z c. k.
gimnazyum w Jaroslawiu (18. lipca 1908. 1.30.748), Stanisla-
wa Fydfi z c. k. gimnazyum w Nowym S'1CZU (16. wrzesnia
1908. t.45.l91), Stanislaw a Waydowicza z c. k. gimna-
zyum w Dfibicy (28. wrzesnia 1908. I. 46.355); zamianowala
dla tut. zakladu zastfipcami nauczycieli kand stanu naucz.
Henryka Pinkasa (15. wrzesnia 1908. 1.30.818), Ludwika
F rysz ta k a (15. wrzesnia 1908. I. 36.052), Fran cis z k a
W 0 j n ar a (23. wrzesnia 1908. t. 44.645), Ka z i m i e rz a B er-
na c k i e go (24. wrzesnia 1908. I. 26.700), Ma r y an a N a w r 0-
6*
84
ckiego (13. paidziernika 1908. L 50.412), Jana Ldniaka
(24. wrzesnia 1908. t. 27.052), Z yg m un ta Fr a n cis zk a
S c h n ei dr a (24. styczuia 1909. L 26.691), Tad e u s z a V ra-
bet z a (17. grudnia 1908. t. 62.2130); przyznala pierwszy do-
datek pificioletni prof. Dr. Hen r y k 0 wi B i e gel e i s e now i
(26. marca 1909. L 15.061), drugi dodatek pificioletni prof.
Walerem u Siczynskiemu (29. listopada 1908. L 57.551),
trzeci dodatek pificioletni prof. A n a t 0 low i L u c Y k ow i (21.
listopada 1908. L 57.551) iprof. Antoniemu Ludwikowi
Z u b c z e w ski emu (26. grudnia 1908. t. 61.658); cofnt:la
nomlnacyt: kandyt. stanu naucz. J a n aLe s n i a k a (25. pa-
idziernika 1908. t. 53.395); uwolnila od obowi '1 zk6w sluibowych
Stanislawa Niemca (4. marca 1909. I. 11.875); zaticzyla
lata sluiby, odbytej w charakterze egzaminowanego katechety
ks. W alente m u To czkowi (II. marca 1909. 1. 65.872);
zatwierdzlta w zawodzie nauczycielskim i nadala tytul profesora
ks. Walentemu Toczkowi (20. maja 1909. 1. 25.154);
udziellta urlopu z powodu choroby na przeci'1g pierwszego
p61rocza prof. Janowi Witkowi (l3.lipca 1908. t. 31044),
prof. Dr. Henrykowi Biegeleisenowi (17. pailjziernika
1908. I. 52.197); na przeci'1g drugiego p61rocza prof. Dr. H.
B i e gel e i s e now i (16. stycznia 1909. 1. 65.477), prof. J a now i
Wilkowi (24. stycznia 1909.1.3.199) iprof.JanowiNiemco-
w 0 wi (9. marca 1909. t. 12.955); dla przygotowania sifi do
egzaminu zast. naucz. Longinowi Lamowi na wrzesien i
paidziernik (15. wrzesnia 1908.1. 34.538), Adamowi G6r-
ski emu na paidziernik (11. wrzesnia 1908. 1. 41.735), Raj-
mundowi Gostkowskiemu nakwiecien (25. marca 1909.
t. 15.306); na przeci'1g drugiego p61rocza J 6 z efo wi Bajero wi
(12. grudnia 1908. 1. 62.513) i Stanislawowi Fydzie (12.
grudnia 1908. t. 62.513); przedluzyla urlop do konca lutego
zast. naucz. Semenowi Humeniukowi (14. stycznia 1909.
1. 827) udzielila bezplatnego urlopu zast. naucz. Ant 0 n i emu
o gniewskiem u (12. grudnia 1908. I. 62.513).
III. Plan nauki.
Nauki poszczeg61nych przedmiot6w udzielano wedlug pla-
n6w i instrukcyi c. k. Ministerstwa W. i O. i c. k. Rady szkolnej
krajowej; Nauka rysunk6w odrficzuych byla w klasach I.-IV.
dl wszystich uczui6w obowi'1zkow'1, dla klas V.-VIII. wzglfi-
dme oboWI'1zkow'1; nauka gimnastyki obowi'1zywala uczni6w
z klas I.-VIII.; nauka jfizyka rusklego byla wzglfidnie obowi'1z-
kowa we wszystkich klasach.
Sprawozdanie niniejsze zawiera tylko wykaz lektury z jfi-
zyk6w klasycznych, tudziei utwor6w polskich, ruskich i nie-
mieckich, nie objfitych wypisami, a czytanych w calosci.
Lektura z jt:zyka lacliiskiego.
KLASA lIIa., b., c. Corn. Nep.: Aristides, Cimon, Epaminondas,
Pelopidas, Miltiades, Themistocles, Aristides, Hannibat.
Pryw. Hamilcar, Phocion. Conon.
KLASA lVa., b. C. Julii Caesaris de 'bello Gallieo Comm. I.
1-40; II. I 35; VII. (w wyj'1tkach). Ovidii Metam. I.
89 312. Pryw. Caes. comm. de b. g. I. (dokonczenie) IV.
KLASA Va., b. T. Livii ab urbe condo I. 1-49; II. (w wyj'1tkach);
Ovidii Metam. I. 144-415; V. 385-437; 462571; VI.
146-312; Vllt. 618-720; X, 1-63; 72-77; XI. 87-193;
Amor. I. 15; Fast. II. 83--118; 193-242; 687-710; III.
713 790; Trist. t. 3; IV. 10; Epist. IV. 3. Prywat. II.
1-332. VI. 5-145. Liv. ab. u. cond XXI.
KLASA VI. C. SaIl. Crispi bellum jugurthinum; Cic. Cat. I.;
Verg. Ecl. I., V.; Georg. Laudes Italiae, de signis tem-
pestatum; Aen. I. 1-185. II. Pryw. Sail. de c. Catit.; Cic.
in Cat. II., III., IV.; de imp. Cn. Pompei.
KLASA Vila., b. Clc. pro Milone, pro Archia; Verg. Aen. VI.,
VII. (wyj'1tki). Pryw. Verg. Aen. IV.
KLASA VIII. Tac. Ann. I. . , Hor. Carm. I. I ' 3 7 ' 10 14 20
, ",
32,36; II. 3,13,14,17; III. 1,2,3,4,30; IV. 2, 7,12;
Epod. I. 2; Sat. 1. I; II. 6.
86
87
Lektura z jl:zyka greckiego.
KLASA Va., b. Xenoph. (wedlug Chrestom. Fiderera) Anab.
1-9; Cyrop. 2, 6; Hom. Iliad. I., III. Prywat. Hom. Iliad. II.
KLASA VI. Hom. Iliad. VI., XVIII., XXN; Herod. VII. Pryw. Iliad.
VII., XVII.
KLASA VIla., b. Demosth. Phil. I.; Ot. I., II.; Hom. Od. I., VI.,
IX., XI. Pryw. Hom. Od. III., V., X.
KLASA VIII. Plat. Apot., Crito; Sophocl. Electra; Hom. Od.
XV., XVI.
Lektura z jl:zyka nlemlecklego.
KLASA Va., b. Czytanie, objasnianie i zdawanie sprawy ustne
(niekiedy pisemne) z ustfip6w wybranych a zawartych
w wypisach. Niekt6re ustfiPY czytano prywatnie.
KLASA VI. Opr6cz wybranych ustfip6w z wypis6w przeczytano
w szkole: Goethe: Hermann und Dorothea, Lessing:
Minna YOn Barnhelm.
KLASA VIla., b. UstfiPY zawarte w wypisach z uwzglfidnieniem
szczeg6lnem ustfip6w, odnosz'1cych sifi do historyi litera-
tury do Herdera wl'1cznie. Prywatnie niekt6re dramaty
Szekspira, Schillera, Goethego, Ibsena.
KLASA VIII. Wiadomosci z historyi literatury wieku XVIII. i XIX.
W calosci przeczytano: Schiller: Demetrius i utwory do-
brane drobniejsze. Prywatnie czytano niekt6re utwory
Szekspira, Szyl1era, Goethego, Heinego, Ibsena.
Lektura polska.
KLASA Va., b. Czytanie, objasnianie i zdawanie sprawy z ust-
p6w, zawartych w wypisach dla kl. V. przyczem zazna-
jamiali sifi uczniowie z rozmaitymi gatunkami poezyi
i prozy. Nadto obowi'1zkowo przeczytali wszyscy ucznio-
wie Pana Tadeusza A. Micklewicza, a wielu uczni6w zda-
walo sprawfi z lektury nieobowi'1zkowej, na kt6r'1 sifi zlo-
iyfy niekt6re nowele Sienkiewicza L. _p'y,a, Byrona
Wifizien Czyllonu, Kochanowskiego Treny, Slowackiego
powiesci poetyckie i tragedye.
KLASA VI. Czytano i zdawano sprawfi z dziet i wyj'1tkow,
zawartych w wypisach (Cz. I. do okresu V.), a nadto
Heidensteina "Komentarz 0 wojnie Stefana Batorego",
Paska "Pamifitniki", Kochanowskiego "Treny", "Odprawa
posI6w", Sienkiewicza Trylogia.
KLASA VIla., b. Opr6cz wainiejszych wyj'1tk6w i cafych utwo-
r6w z wypis6w (Cz. I. i II. do Slowackiego) czytano
w calosci: Niemcewicza "Powr6t posla"; Zablockiego
"Zabobonnik", "Fircyk w zalotach"; Mickiewicza "Balla-
dy", "Konrad Wallenrod", "Sonety", "Dziady", "Ksigi
pielgrzymstwa polskiego"; Fredry "Sluby panienskie",
Ma1czewskiego "Marya", Slowackiego "Bal1adyna". "Lilla
Weneda", "Jan Bielecki".
KLASA VIII. Opr6cz wypis6w cz. II. czytano w calosci: Kra-
sinskiego "Nieboska komedya", Irydyon", "Przedswit"
'I Romanowskiego "Dziewczfi z S'1cza", Korzeniowskiego
. "Mnich" i jednfi z powiesci Wyspialiskiego ,,0 Boleslawie
Smiatym", Prusa "Faraon".
Lektura z jl:zyka ruskiego.
KLASA V. Opr6cz ustfip6w, zawartych w wypisach, pozuali
uczniowie nastfipuj'1Ce utwory w calosci: Mogilnicklego:
C1<HT >IaHnBcLR.m; Franki; 3axap BcpRYT; Wowczka; Orro,
ni.n;aHH.
KLASA VI. Przerobiono history literatury od X.-XVIII. wieku
wl'1cznie. Opr6cz ustfip6w z celniejszych dziel literatury
najd. i sredniego okresu wedlug chrestomatyi Ogonow-
skiego poznali uczniowie w calosci: Hrebinki: '1aiiRiBcLRHi!:
Kostomarowa: KY,!\CHp.
KLASA VII. Opr6cz wyj'1tk6w z dziel trzeciego okresu do
Szewczenkl i Szaszklewicza wl'1cznie przec!;ytali uczniowie
w calosci: K witki: IIcpcKoTHllonc; Szewczenki: Ha3ap
CTo,!\OJla.
KLASA VIII. Ukonc'Ono naukfi literatury. Opr6cz ustfip6w z wy-
pis6w przeczytali uczniowie Kulisza: '1opHa pa,!\a; Czaj-
czenkl: COHHilllllii! rrpoMim,
Nauka rysunk6w odrl:cznych.
a) obowi'1zkowa dla klas I.-IV.
KLASA I. Przysposobienie do ozd6b swobodnych na podstawie
zasad geometrycznych. Zasadnicze linie krzywe, kolo, elipsa,
linia slimakowata. L'1czenie skladnik6w tych w jedn'1
88
89
calosc ozdoby linijnej. Kszta!ty lisci wedlug natury. Ozdo-
by plaskie 0 motywach roslinnych. Materyal: 016wek,
wfigiel, farba. Objasnienia: Zastosowanie i znaczenie ry-
sowanych ozd6b. 0 ozdobach styli'Owanych.
KLASA II. Perspektywiczne rysowanie z pogl'1du modeli geo-
metrycznych oraz przedmiot6w z otoczenia 0 powierzch-
niach plaskich, pojedync'O i w grupach uloionych. Ci'1g
dalszy rysowania ozd6b swobodnych, indywidualny uklad
motyw6w roslinnych przy uiyciu luster. Materyal: wfigiel,
016wek, farba pi6ro. Objasnienia: Zasady rysunku perspe-
ktywicznego z pogl'1du.
KLASA III. Ci'1g dalszy rysunku prspektywicznego z modeli
o powierzchniach krzywych, tudziei zdobienie plaszczyzn
o danych rozmiarach. Przejscie do ozd6b wypuklych
podlug modeli gipsowych. Materyal: wfigiel, oI6wek, farba,
pi6ro. Objasnienia: 0 zdobieniu plaszczyzn, 0 rodzaju
ozd6b i tworzeniu sifi styl6w.
KLASA IV. Ci'1g dalszy rysunku perspektywicznego wedlug
ksztalt6w naczyn oraz cZfiSci architektonicznych. Rysowa-
nie ozd6b plastycznych, tudziei ozd6b styli'Owanych.
Materyal: oI6wek, farba, pi6ro, wfigiet. Objasnienia: Og6l-
ne pojficia 0 architekturze, nauka 0 stylach.
b) wzglfidnie obowi'1zkowa dla klas V.-VIII.
Nauka rysunk6w odrficznych jako przedmiotu wzglfidnie
obowi'1zkowego udzielan'1 byla w bieglym roku szk. w klasie
V.-VIII. w dw6ch oddzialach. Oddzial pierwszy tworzyly klasy
V. ab, VI. klasy zas VII ab, VIII. skladaty sifi na oddzial drugi.
W oddziale I. rysowano wedlug martwej natury i odle-
w6w gipsowych, szkice na wolnem powietrzu, obserwacya
ruch6w, modelowanie figuralne. Materyal: 016wek, wfigiel,
farba.
Oddzial II. Szczeg61y ornamentu wypuklego, glowy wedlug
glps6w i natury, szkice na wolnem powietrzu, modelowanie
figuralne. Materyal: o16wek, wfigiel, farba.
Nauka gimnastykl
(dla klas I.-VIII. obowi'1zkowa).
Nauka gimnastyki odbywala sifi wedlug planu ministeryal-
nego z r. 1897. W dni pogodne zajmowano mlodziei zabawami
i grami ruchowemi, z kt6rych uczniowie pozuali nastfipuj'1Ce:
Klasa I. Chinski mur, kto prfidzej do kola, kot i mysz, pytka,
trzeciak, dyabelek. Klasa II. Kto prfidzej do kola, przerywany
kr61, rabus, dyabelek, kucie, wieia. Klasa III. Trzeciak, rabus,
pitka w rZfidzie, pilka uszata, dyabelek, kucie, wieia, pifist6wka.
Klasa IV. Rabus, trzeciak, pitka w rZfidzie, pitka uszata, wieia,
dyabelek, kucie, palant, pist6wka, rzucanka. Klasa V. Trzeciak,
rabus, wyrywka, odrzucanka, llszata, dyabelek, kllcie, palant,
wieia, pifist6wka. Klasa VI.-VIII. Trzeciak, odrzucanka, wieia,
pitka uszata, dyabelek, palant, pifist6wka, wolant.
Nauka przedmiotow nadobowi'lzkowych.
1. J fi z Y k f ran c u ski. Wniosek Dyrekcyi 0 wprowadze-
nie nauki jfizyka francuskiego, kt6rej nie udzielano w tut. za-
kladzie od roku 1894, poparla c. k. Rada szkolna krajowa
i J. E. Pan Minister W. i O. zezwolit reskryptem z dnia 3.
marca 1909.1. 49.674. ex 1908., aby w biei'1cem p61roczu wpro-
wadzono naukfi jfizyka francuskiego jako przedmiotu nadobo-
wi'1zkowego w dw6ch, w roku szkolnym 1910. udzielano jej
w czterech, a POCZ'1wszy od roku szkolnego 1911. w szesciu
godzinach tygodniowo na czas trwania potrzeby. C. k. Rada
szkolna rozporz'1dzeniem z dnia 17. marca 1909. 1. 15.048. po-
lecila przeprowadzic bezzwlocznie wpisy na tfi naukfi, kt6r'1
Dyrekcya z pozwoleniem Przeloionej Wladzy powierzyla nall-
czycielowi pobocznemu Eugenius'Owi Berthelot'owi. Nauka jfi-
zyka francuskiego jako przedmiotu nadobowi'1zkowego rozpo-
cZfila sifi dnia 16. kwietnia. Z pomidzy zglos'Onych na ten
przedmiot 162 uczni6w przyjfito 53. Remuneracya roczua wy-
znac'Ona po 100 koron za jedn'1 godzinfi nauki W' tygodniu.
2. K a Ii g r a f Ii udzielano uczniom klasy I. i II. w dw6ch
oddzialach po jednej godzinie tygodniowo. Cwic'Ono uczui6w
w pismie polskiem, ruskiem i niemieckiem podlug w'Or6w,
wypisanych przez nauczyciela na tablicy na podstawie ksi'1iki
J. Czerneckiego. Remuneracya roczna za 2 godziny nauki wy-
nosi 200 koron.
3. Nauki s pie w II udzielano w dw6ch oddzialach po 2 go-
dziny tygodniowo. W oddziale pierwszym, przeznaczonym dla
pocz'1tkuj'1cych, uc'Ono teoryi spiewu, w drugim cwic'Ono
uczni6w w spiewie chora1nym. Uczuiowie oddzialu drugiego
spiewali na glosy podczas nabo lstwa w kosciele i cerkwi,
90
nadto ykonali kila piesni swieckich na poranku, urz'1d'Onym
na czesc Adama MlCkiewicza i T. Szewczenki, jakotei na uro-
czystych chodah jUbileuszowych w 60. rocznicfi wst'1pienia
na tron Nal\. Pana I w 50. roczuicfi swifiCen kaplaiiskich Ojca sw.
Remuneracya roczna za naukfi spiewu wynosi 320 koron.
Nauki spiewu cerkiewnego caMoJliBRH (na jeden glos)
uzyl. s'. ol.ieukt \{rnit uczni6w kl. I. II. III. obrz. gr. kaidej
11IedZlel .1 sWlfita po p61 godziny. Przekladano i objasniano
Tponap. I R?H;\al<H BOcRpecHi i npa3HH'IHi. Spiewano BocRpecHi
BocIn I'JIaCIB, Tporrapi, HOH,n:Rh"H i npmmmml'lI; npOI\I1l'1IeHH I'll.
4. I 6. HR'lRJIO OOH'1l!e IIOJU:lClIefI oJIarOCJIOneH eCH TOCnO,IJ;H
. It'{. " ,
IIICHH HauomHI: Bl1XBa.n:niiTc Ha3a p e-ra BCll TH XO p H Oft RTO "
'J J ,
I\TO, HOJIH)I,H.
. rzed egzort'1 uCzuiowie klas niiszych spiewali pie s n i
0 s C 1 e I e . w obcnosci dyrektora dla poznania ich melodyi
I przyswoJema soble tekstu.
4. G eo m etry i wykr e sin e j udzielano uczuiom klasy
V.-VIII.. w dw6ch oddzialach po dwie godziny tygodniowo.
W oddzmle .1. przero biono rzuty prostok'1tne punktu, prostej,
laszczyzny 1 bryly, Z uwzglfidnieniem rzutni krzyiowej, klady
I obroty plaszczyzn. W II. oddziale poznali uczuiowie perspe-
ktYWfi woln'1, zasadnicze cwiczenia perspektywy punkt6w, pro-
stych, paszczyzn, oraz bryl z wyzuaczeniem ich cieni6w rzu-
co?ych 1 ":lasnych. Remuneracya roczna 400 koron za 4 go-
dzmy naukl tygodniowo.
5. Nadto odbywal sifi w zakladzie z Wledz'1 dyrekcyi i pod
Je] nad'Ore,:, prywatl1y kurs jEjzyka angielskiego. Nauki udzie-
lal auzyclel prywatl1y p. Kremer. Koszta nauki pokrywali
uczmOWle. Dyrekcya Popierala naukfi uiyczaniem sali a w zi-
mowych miesi'1cach takie swiatta. Do konca drugiego p6lrocza
trwalo. na tym r8ie 9 uczni6w, inn!, nie mog'1c ponosic
JeJ kosztow. ust'1pth \IT ci'1gu roku.
1(61ka ucznl6w.
.W ",:olnch. godZinach popoludniowych dwa razy w ty-
godnu .zbteh slfi uCZniowie pod klerownictwem prof. Lucyka
na cWlC,Ze11la w grze zbiorowej na instrumentach smycz-
kowych f dfitych. 0 r ki e str a gi m n azyaln a skladala sifi
w . .roku z 30 ucznio w i brala udziat we wszystkich uroczy-
stosclach szkolnych a nadto urz'1dzila dwa koncerta publiczue.
91
Grywano utwory na orkiestrfi mieszan'1' Nuty nabywano CZfiSCl'1
drog '1 zakupna, czsci'1 otrzymywano je w darze od prof. Lu-
cyka. Orkiestra gimnazyalna miata w b. roku w dochodzie: 1.
z koncert6w 379 K. 12 h. 2. Od dyrekcyi na nuty 92 K. 43 h.
3. Z fundusz6w na gry i zabawy 92 K. razem 563 K. 55 h.;
w rozchodzie zas wykazuje: 1. koszta urz'1dzenia koncert6w i
naprawa instrument6w 131 K. 40 h. 2. kupno i przepisywanie
nut 92 K. 43 h. 3. oplata naucz. fach. 80 K. 61 h. Po'Ostal'1
kwotfi 269 K. 12 h. przeznaczyla orkiestra d1a powifikszenia
funduszu dJa ubogich uczni6w. Profesorowi A. Lucykowi za go-
r'1ce zajficie sifi orkiestr'1 i utrzymanie jej a szczeg61nie za wspa-
nial'1 cZfiSC muzyczn'1 w obchodach jubileus'Owych na czesc
Najj. Pana i Ojca sw. Dyrekcya sklada gor'1ce podzifikowanie.
Opr6cz k61ka orkiesfry gimnazyalnej rozwinfilo sifi ladnie
w b. roku k6lko m an do Ii n i s t 6 w, zloione na razie z 16.
czlonk6w. Mandolinisci zbierali si w wolnym czasie pod prze-
wodem ucznia klasy VII. D. Kelhoffera na sp6lne cwiczenia
a wystfipami swoimi przyczyniali sifi do uswietnienia obchod6w
szkolnych.
( K6lko deklamatorow cwiczylo sifi na zbiorowych dekla-
macyach. Na obch6d Slowackiego przygotowalo recytacYfi dziela
poety p. t. Mindowe.
Fizyczne wychowanle mlodzlezy.
Mlodziei tut. zakladu przepfidzala wszystkie pauzy, 0 ile
dozwalala pogoda, na boisku gimnazyalnem. Dla zabawy mieli
uczniowie stale umieszc'One przyrz'1dy gimnastyczne, a nadto
urz'1dzali sobie w porz'1dku, uloionym na klasy i pauzy, r6ine
cwiczenia i gry, jak: pochody na szczudlach i bez nich, moco-
wanie sifi zapomocq liny, r6ine rodzaje skok6w przez linfi,
gry w pilkfi noinq, uszat'1, w palanta, wolanta i t. d. W zimie
w czasie wifikszych mroz6w i wiatr6w uczniowie przepdzali
pauzy w budynku szkolnym; ale i w dni lagodne dawali sifi
tylko z trudem sprowadzac n"a podw6rze, a nawet sankl nie
wszystkich wyci'1gaty z klas i kurytarzy. Do wzmocnienia fizycz-
nego przyczyniaty sifi r6ine roboty, kt6re uczuiowie wykony-
wali w czasie pauz, jak oczyszczenie boiska z kamieni, czy
sniegu, budowy ze sniegu, kopanie i oczyszczanie rowka, upra-
wa ogr6dka botanicznego, r'1banie i rinificie drzewa i t. d. Wy-
padku w czasie zabaw nie bylo iadnego.
92
93
Zaklad tuteJszy na medostateczn'1 wymianfi pOWletrza
skarzyc sifi nie moie. Mimo to jednak korzystali ci nauczyciele,
kt6rych przedmiot na to pozwalal, aby uczyc poza budynkiem
szkolnym, na miejscach zupelnie otwartych. Najzrficzniej ta rzecz
da sifi urz'1dzic i urz'1dzala w istocie przy nauce botaniki
i niekt6rych partyi 'Oologii; ale takie nauczyciel rysunk6w wy-
zyskiwal, 0 He pozwalaly stosunki i pogoda, moinosc uczenia
na wolnem powietrzu.
Do podniesienia warunk6w hygienicznych zakladu przyczy-
nilo sifi przebudowanie wychodk6w, przezco, jeieli jui nie usu-
nifito, to bard'O zmniejs'Ono niemity od6r, zaraiaj'1cy kurytarze
szczeg6lnie w dni wietrzne lub niepogodne.
W godzinach poza szkolnych odbywaly sifi wycieczki na-
ukowe z ogranic'On'1 ilosci'1 uczni6w i wycieczki dla gier i za-
baw. Zaklad posiada miejsce dla zabaw, wyznac'One przez
gminfi, ale poniewai leiy ono daleko, a uczniowie z powodu
zajfitych godzin popoludniowych nie maj'1 wiele czasu, dlatego
zabaw wsp61nych nie moina urz'1dzac tak, jakby sobie tego
iyczyc naleialo. Niekt6re wycieczki jui zapowiedziane i przygo-
towane, z powodu naglych przeszk6d, musiata Dyrekcya odwo-
lac. Z dalszych wycieczek wymienia Dyrekcya wyjazd uczni6w
dla zwiedzenia g6r mizunskich, skal w Uryczu i Spasie
Na wszystkich wycieczkach byli uczuiowie pod opiek '1
nauczycieli.
W se'Onie zimowym mogli uczniowie korzystac ze s Ii z-
g a w k i, urz'1d'Onej przy ulicy Lisznianskit;.j i Truskawieckiej,
a za niewielk '1 oplat'1 takie na stawku u ogrodnika miejskiego.
Rzeczka ptyn'1ca w pobliiu Drohobycza z powodu mn6-
stwa zaklad6w fabrycznych, rozsianych nad ni'1 i w jej pobliiu,
jak r6wniei z powodu blizkosci Boryslawia, bogatego w olej
skalny, jest zupelnie nieprzydatna do uiywania w niej k'1pieli.
Chc'1c zapobiedz powstaj'1cym st'1d niedomaganiom i przyzwy-
czaic uczni6w do utrzymania nask6rka w czystosci, Dyrekcya
zbudowala w roku 1905. lazi e nki do k'1p ieli n a trysk 0-
wych. Uczniowie mogli uiywac k'1pieli w czasie godzin
szkolnych, mianowicie podczas dlugiej pauzy, i na godzinie
gimnastyki, kiedy nauczyciel urz'1dzal dla nich odpowiedni '1 i
niemfiCz'1cq zabaw na boisku gimnazyalnem, a r6wnoczesnie
pozwalal pi'1tkami k'1pac sifi. Doswiadczenie nauczylo, ie jedna
taka partya przy nad'Orze nauczyciela potrzebuje okolo 10
minut na k'1panie sifi nawet z uzyciem mydla i ubranie, wskutek
czego w ci'1gu jednej godziny wyk'1pie sifi okolo 25-30 uczni6w
czyli w pogodny tydzien podczas samych godzin gimnastyki
wielu uczni6w mogloby k'1pac sifi nawet dwa razy. Uwaia sifi na
to, aby po k'1pieli uczniowie brali udzial w zabawach ruchowych,
a nie szli zaraz do klas. W braku innych zajfic pompuj'1 wodfi
do rezerwoaru. Pr6cz godzin szkolnych mog'1 uczniowie k'1pac
sifi i k'1pi '1 za wiedz '1 Dyrekcyi takie w czasie wolnym od
zajfic szkolnych. Korzysc, wynikaj'1ca st'1d dla uczni6w, jest
latwa do zrozumienia, jeieli weimie sifi pod uwagfi, ie dawniej
k'1pali sifi tylko "energiczniejsi", kt6rzy mogli pozwolic sobie
na to, aby isc do potoka pod Sniatynkfi i stracic na k'1piel
ze trzy przynajmniej godziny czasu.
ialowac tylko wypada, ie caty miesi'1c wrzesien z powodu
obniienia sifi temperatury i braku pogody przeszedl dla uczni6w
bez korzysci i ie te same przyczyny pozwolity otworzyc lazienki
dopiero w drugiej polowie czerwca.
W roku 1907 zaklad tut. wzi'1l udzial czynny w wystawle
przyrodnic'O-lekarskiej i hygienicznej, posylaj'1c modele i fo-
tografie tut. urz'1dzen, jakotei lekcyi i zabaw uczni6w na wolnem
powietrzu. Komitet wystawy uchwal'1 z dnia 25. lipca 1907.
przyznal tut. c. k. gimnazyum medal srebrny za starania okolo
podniesienia fizycznego rozwoju mlodzieiy.
IV. Ternatv do r.ovpracor.oafi pisrnlennYCh.
a) w jfizyku polskim:
Klasa Va. 1. Ogien jako przyjaciel i wr6g czlowieka.
2. a) Zach6d' slonca. Na podstawie epi'Odu z I. ks. Pana
Tadeusza; b) Sp6r Achillesa z Agamemnonem i jego skutki.*
3. Zaslugi Egipcyan okolo cywilizacyi. 4. Trzy r6ine s'1dy
o Sicinskim w gawfidzie Mickiewicza: Popas w Upicie.*
5. Bitwa pod Grunwaldem. Opis obrazu J. Matejki. 6. Rola Jana
w "Wieslawie" Brodziiiskiego.* 7. Srodki dyplomatyczne ks.
Robaka, kt6rych zrficznem uiyciem zwraca szlachtfi litewsk'1
przeciwko Rosyi. Na podstawie Pana Tadeusza. 8. Litwini a
Niemcy w Grazynie.* 9. Rozwin'1c mysl zawart'1 w wierszu Asnyka:
"Nie pomog'1 pr6ine iale, B6l sw6j niebu trzeba zlecic, A
samemu wci'1i wytrwale, Trzeba naprz6d isc i swiecic!"
. 10. Tok mysli w III. kazaniu Skargi.* 11. Dziewoslfiby. Na tie
Mohorta i Wieslawa. 12. Idea wiersza Wasilewski ego: "Wesolo
ieglujmy, wesolo, Po iyciu burzliwym potoku."* 13. Swiat
staroszlachecki w gawfidach Wojsklego. 14. Czesnik a Rejent
w zemscie Fredry.*
Klasa Vb. 1. Garsc najpifikniejszych wspomieii moich
z ostatnich wakacyi. 2. Pocz'1tek francuskiej mody w Polsce.
Opowiadanie podkomorzego.* 3. Przedpiekle dantejskie. Na
podstawie lektury szkolnej. 4. lIe jest prawdy historycznej
w gawfidzie Mickiewicza "Popas w Upicie"?* 5. Raclawice.
Opis obrazu J. Matejki. 6. Tok mysli w utworze K. Ujejsklego
"Maraton. ,,* 7. Odwieczne puszcze litewskie. Na podstawie
Pana Tadeusza. 8. Wykazac na "Mohorcie" W. Pola cechy
1 gawfidy. 9. Tok mysli w "Echu kolyski" Asnyka.* 10. Wskazac
najpifikniejsze motywy malarskie i rzeibiarskie w Panu Tadeuszu.
11. Wykazac na sonecie A. Mickiewicza "Ajudah" zgodnosc
formy z tresci'1'* 12. Znaczenie wypraw Aleksandra W. dla
cywilizacyi. 13. Kto jest g16wnym bohaterem w "Panu Ta-
deuszu" i dlaczego.* 14. Wfizel dramatyczny w "Zemscie"
Fredry.
. Tematy. oznaczone gwiazdk1\, b}'ty zadane do opracowania w szkole.
95
1,
. KtAS VI. 1. Quidquid agis, prudenter agas et reSplCe
finem. PO."I1sta: 2. Stan oswiaty w epoce Piast6w. * 3. Pogl'1dy
Reya ?a zyce I ]ego obowi'1zki. Na podstawie lektury szkolnej.
4. ZWl'1zek hteratury w XVI. w. z ruchem polityczuym.* 5. Co
natchnfilo ?rzechowskiego obaw'1 0 przyszlosc Rzeczypospolitej?
6. Stano,,?sko Koc?anowskiego wobec zatraty ducha rycerskiego
w narodzle.* 7. ZWl'1zek ch6r6w w "Odprawie pos16w greckich"
z osnow'1 dramatu. 8. Dola chtopa w "Zencach" Szymonowicza.
. VIII. Kazanie Skargi. Objasnienie obrazll Matejki. 10. Powody
I chy upadku literatury naszej w II. okresie. * 11. Pasek,
Kmlclc, Jacek Soplica. Charakterystyka por6wnawcza. 12. Ko-
chanowski a Morsztyn 0 iyciu wiejskiem.* 13. Polska w Ka-
zanach Sejmowych" Skargi i "Lamencie" Starowolskiego 14.
JakIe blfidy wytykaj'1 spoleczenstwu polsklemu Krasicki i Na-
ruszewicz w "Satyrach" swoich?*
KLAS VIla. 1. a) Rozbi6r jednej z komedyi Zablockiego'
) Typ "Flrcyka" z czas6w St. Augusta. Na podstawie nauk!
literatury; c) Szlachta zasciankowa z "Sarmatyzmu" Zablocki ego
a z "Pana Tadeusza" A. Mickiewicza. Charakterystyka por6w-
nacza. 2. Mysl przewodnia w "Hymnie do Boga" J. P. Wo-
romcz.* . a) Ocena klasyk6w i romantyk6w w "Listach do
klasykow 1 romantyk6w" Fr. Morawskiego; b) Ob6z roman-
tyk6w. Charakterystyka na podstawie Fr. Morawsklego "Listu
do ro,:,a,tyk6w':- . Iealy* filareckie: Na podstawie "Ody do
mlodosCl A. MlckleWlcza. 5. a) Wma Robaka w opowiadaniu
Grwa.zego. a w s;te jego wlasnej spowiedzi; b) Znamiona
baJro11lczneJ pOWlesCl poetycznej. Na podstawie Konrada
Wallenroda. 6. Rozwin'1c i uzasadnic mysl zawart '1 w konco-
wych slowach "Romantyczuosci" A. Mickiewicza: Czucie
i wiara silniej m6wi '1 do mnie, Nii mfidrca szkielko j' oko".*
7. .Korad a Gustaw. Charakterystyka por6wnawcza. 8. Siady
balr011lzm.u w "Maryi." Malczewskiego.* .9. Ukraina i kozacy
w poezyt Malczewsklego, Goszczynskiego i Zaleskiego. 10.
Gustaw a Albin w "Slubach panienskich" A. Fredry.*
. . KASA V!lb. 1. a) Nap6r swiata germaiiskiego na slo-
Wlankl d? koca XII. w. !'Ia podstawie nauki historyi. 2. Wy-
kazac na ]edne] z komedYI Fr. Zablockiego zle skutki nasla-
downctwa komedyopisarzy francuskich. 2. R6inice w politycz-
nych I spolecznych zapatrywaniach Podkomorzego i Starosty.
Na podstawie "Powrotu posla". J. Niemczewicza.* 3. Istota
96
klasycyzmu i romantyzmu. Na podstawie lektury K. Brodziii-
skiego ,,0 klasyczuosci i romantyczuosci"; b) Rozwin'1c mysl
zawart '1 w zdaniu Slowackiego: "P6ki jestesmy mlodzi, wszy-
stko jest przed nami". 4. Nauki duch6w w "Dziadach" A.Mic-
kiewicza.* 5. a) Alf a Konrad Wallenrod. Charakterystyka po-
r6wnawcza; b) Charakterystyka filareckich utwor6w A. Mickie-
wicza. 6. Charakterystyka filaret6w. Na podstawie lit. cz.
"Dziad6w".* 7. Jakie zuaczenie w iyciu Mickiewicza maj'1
slowa, wypisarrc na scianie celi bazylimiskiej: "Gustavus obiit
. . . . Hic natus est Conradus". 8. Zasadnicze rysy bohatera
bajronskiego.* 9. Konrad z 111. cZfisci "Dziad6w" a ks. Robak
z "Pana Tadeusza". 10. Charakterystyka gt6wnych os6b
w "Zemscie" Fredry.*
KLASA V1I1. 1. Konrad z 111. CZfisci "Dziad6w" A. Mickie-
wicza, a Kordyan Slowackiego. Charakterystyka por6wnawcza.
2. a) Rozwi'1zac i uzasadnic zdanie A. Mickiewicza "Samotnosc
mfidrc6w mistrzyni"; b) Dwa obozy w "Nieboskiej komedyi"
Z. Krasinskiego. c) Mysl przewodnia "Nieboskiej komedyi."*
3. a) Idea zemsty w bohaterach Z. Krasiiiskiego; b) Wplyw
Halbana na Konrada Wallenroda por6wnac z oddzialywaniem
Masynissy na Irydyona. 4. a) Mottoch w"Nieboskiej komedyi"
a w "lrydyonie"; b) Sokrates sfidzi'1 swoich Sfidzi6w. Na
podstawie Platona "Apologli Sokratesa;" c) Pierwsze widzenie
poety w "Przedswicie. ,,* 5. a) P. Skarga a H. Kajsiewicz jako
kaznodzieja; b) Wskazac analogie mysli w "Kazaniu 0 pokucie"
H.Kajsiewicza,,,Psalmie dobrej woli" Z. Krasinskiego i "Anhellim"
\ J. Slowackiego. 6. Przedswit iako szczyt poezyi wieszczej.*
Stosunek "Niedokonczonego poematu" do "Nieboskiej komedyi. ,,*
8. a) Obraz spoleczenstwa polskiego na podstawie dowolnie
wybranej powiesci Korzeniowsklego. b) Sw. Stanislaw w"Mni-
chu" Korzeniowskiego a w dramatach Wyspiaiis":ieg9'*
b) w jfizyku ruskim:
KLASA V. 1. a) ITpHpo)J,a B aHMi aaCHnmI€ -
6Y)J,HTb CH Ha BeCHY; b) JLOIui Ha OCTaHHix BaJ{aWIX.
2. a) XTO TO 6YB BOHH? Ha OCHOBi CJIOBa 0 rrOJIKY
Irop!! ; b) 5IKi pe4>JI€KCHi 6Y)J,I1Tb Y Hac aa-nliH€ COHn!!
_ !!Ki a6Y)J,HJIO B )J,PYJKHHI lrop5! CbBlITOCJIaBHqa?*
97
3,
3) VI. KH. O)J,Hccel a OpHCH i)J,MJIH J{HJIilIla. 4. MHJIOIIl
a)J,?6ya€ nepcTiHb Typel(bKOrO l(ap!!. Ha OCHOBi eno-
nel "kocoe nOJIe".* 5. a) He TOM 6i)J,HHM, 1Il0 MaJIO
M€, a .:fOH, UjO 60raIJ,b1W v JKa.l1a€ ; b) He TOM 6i)J,HHM,
XIO ?,!I16 H: M€, a TOH, XTO .I1YlIli. 6. Xi)J, )J,YMOK
B I-IH lllCHl "BOJKecTBeHHol J{oMe)J,HI" ,IJ,aHToro. Ha
09HOBl WK. JI€KTypl1.* 7. AJI€iOPHi B III-ox neplIlHx
llICHHX JLaHToBoi "BO){{ecTBeHHol KOMe)J,HI". 8. ,IJ,YMa
npo KHlIrHHIO K06aap!!.* 9. a) 3a rpolIli He KynHIIl Hi
6aTbKa, HI MaTepH, HI pO)J,I1HH; b) Bea BipHoro )J,pyra
BeJII1K Tyra. 10. ,!I,yxoBa KYJlbTypa KHiBCblWi pycl1
B .11061 )J,oM0H.rOJIbcKiM. .Ha OCHOBi WKiJIbHOi JI€KTYPM."
11. a) 4HM (peKH 106t)J,:um l1epaiB? . b) 3HaqiH€ nep-
CKHX O€H )J,JI5I I penH!. Ha OCHOBl HaYKH iCTOpHi.
12. a) ,!I,HcnoaHnH OKyHeBcbKoro "B riMaJIHMCbKHX
ropax". a OCHOBI IIlK. JI€KTypH; b) ,IJ,HinpoBi nopOrH.
Ha OHOBI IIlK. JI€KTYP!1' 14. a) 1I0Kopa i rop)J,icTb. Ha
OCHOBt JI€KTYPH. b) OBma "Hi06a i <PiJI€MOH Ta BaBlic".
KLASA VI. 1. a) ,IJ,06pi i aJli CTOpOHH aeJIiaHmb'
b) IIpHpo)J,a Ha CJIYJK6i YOJIOBiKa. 2. a) BnJIHB BiaaHTHr
Ha cTapy PYCb ; b) BOJIOJjHMHP BeJIHKHM i llOro aaCJIYrH
)J,JI5I UI.I1HeCeH!!. KY!lbTYP i JIlTepaTYPH.* 3. IJIHpioH
a I{HpHJIO err. fYPIBCbKHI1. 4. Hapo)J,Hi rrepeKaal1 B JIi-
TonHc HecTopa. 5. a) OnHcH 6HTB B "CJIOBi 0 nOJIKy
IropeBlM ;. b). I1pHpo)J,a B ,,J1OBi 0 nOJIKy IropeBiM".*
6. ITepeBl.I1 1 06HCHeH€ JjOBlJIbHOrO YCTyna ai CJIOBa
I " 7 r . "
o rrOJIKY ropS! ; . "orH 1 60){(Huja B "CJIOBi 0 nOJIKy
Irop!! H KOJIH ara).\a€Tb CH IX ?" 8. ITpoBi)J,Hi )J,YMKI1 B "I10-
YYeHIO BOJIo)J,HMHpa MOHoMaxa". R a) XWIpHM i )J,OJ1O-
TOM pl16y JIOBHTb. Ha OCHOBi O.l1Hccei a60 HHlIloro
TBOPy;* 10. ITpaB)J,a He BTOHC B 'BO)J,I, He aropHTb
B orHIO. 11. a) ITi)J, HKHMH BllJIHBaMH poaBHHYJIa CH
pycbKa JIITepaTypa )J,pyrol )J,0611? b) MOBa CTapOPYCb-
KHX TBOpiB B XVI. i XVII. BiKY.* 12. KOpHCTH a Ha-
YKH pi)J,Hoi MOBH. 13. CiplwBa BiMHa B J{PHMi. Ha oCclotJi
IIlK. HaYKH.* 14. BmKHiMwi TBOpH cTapopycbKOi JIITe-
paTypH.
KLASA VII. 1. a) CycniJIbHi MOTHBH B EHei)J,i
}{oTJI!!peBcbKoro. Ha OCHOBi I. i IV. nicHI EHei)J,H
b) Ha qiM nOJIHra€ KOMiaM EHei)I.H h'OTJIHpeBcbKoro. Ha
7
98
99
c) w jfizyku niemieckim:
KLASA Va. 1. Wie erklarten sich dit Alten das sorgen-
volle Leben des Menschen? Mit Benfitzung der Herder'schen
Paramythie "das Kind der Sorge". 2. Ein guter Handet. Auf
Grund des Lesestfickes yon Euslin. 3. Die Zauberflote. Das
Marchen v. Ludwig Bechstein und seine Spuren in der pol-
nischen Literatur. 4. Disposition und Grundgedanke der Schiller-
schen Romanze "Die Biirgschaft".* 5. Wie kam man den Mor-
dern des lbykus auf die Spur? 6. Der Bau des antiken und
der des modernen Theaters.* 7. Die Entstehungsgeschicht€
unseres Planetensystems. Auf Grund der Schullektfire. 8. Ent-
wickelungsgang unseres Planeten. Auf Grund des Schulunter-
richtes und der Lektiire. 9. Einladung zum Diner. Auf Grund
der Lektfire. 10. Was ist ein Gentleman. I I. Eine Episode aus
dem Soldatenleben. Auf Grund der Schullektfire. 12. Inhalts-
iibersicht und Disposition des Schillerschen "Tauchers".* 13.
Die Piinktlichkeit im taglichen Leben. Auf Grund der Lektfire.
14. Der Haupttreffer, eine lustige Geschichte aus dem Schul-
leben.*
KLASA Vb. 1. Der erste Schultag. 2. Der Seehandel der
alten Phonizier.* 3. Die Freuden des Herbstes. 4. Inhaltsangabe
er. Goethe'scen Ballade "Hochzeitslied".* 5. Die Sage yon
Odipus und semen Nachkommen. 6. Der Triumph der Freund-
schaft in Schillers "Biirgschaft".* 7. Vergleich des menschlichen
Lebens mit den Jahreszeiten. 8. Inhalt und Grundidee des
Schillerschen Gedichtes "Der Handschuh".* 9. Die Freuden
des Winters. 10. Der Glaube macht selig. * 11. Welche Auf-
nahme fand bei dem V olke Gel1erts Gicht "Ich habe in guten
Stunden..."? 12. Die Erziehung bei den Spartanern und Athe-
nern.* 13. Der Friihling, ein Sinnbild der Jugend. Nach ange-
gebener Disposition. 14. Die Entdeckung der Morder in Schillers
Gedichte "die Kraniche des Ibykus".*
KLASA VI. 1. Erklarung des Sprichwortes: Suae quisque
fortunae faber. 2. Hektors Abschied. Gedankengang und Er-
kJarung des Schillerschen Gedichtes.* 3. Friihling und Jugend.
Eine Paral1ele. 4. Dornroschen. Inhaltsangabe und Erklarung
des zugrundeliegenden Marchenmotivs.* 5. Hermanns 'und des
Apothekers Bericht tiber den Zug der Vertriebenen in Goethes
"Hermann und Dorothea". 6. Gedankengang und Grundidee
des Schillerschen Gedichtes "Die Teilung der Erde".* 7. Wiir-
digung des zweiten Gesanges in Goethes "Hermann und Do-
rothea" fUr die Komposition des ganzen Gedichtes. 8. Der
Kampfplatz in Schil1ers "Kampf mit dem Drachen".* 9. Der Fluss
ein Bild des menschlichen Lebens. 10. Tel1heims EhrgefUhl in
Lessings "Minna YOn Barnhelm". * 11. Roland Schildtrager drei
Situationsbilder. 12. Gedankengang und Idee in UhIands "Gliick
yon Edentalt.* 13. Einfluss der Kreuzziige auf den Handet.
14. Vater und Sohn. Nach Bjornson.*
OCHOBi 1. i IV. IT. EHel)J,H.* 2. a) ULo MO}Ke Hac HaBYH-
TH )l(HT€ JeMocTeHa? b) lJe3 BOJII YHM 6HJIa6 TH re-
nlmo? !3e3 Te6e, rpeIJ,H€ YHI 6HB6H HHHI CbBiT? 3. a)
XapaKTepHcTHKa TBOpiB J{BiTKH. Ha oCHoBi nOBicTHM
npOYHTaHHX B IlIKOJII; b) CCHTi1!eHT3JI13M i peaJIl3M
B ITOBiCTlIX !{BiTKH. Ha OCHOBi 1I0BicTHi'I npOYHTaHHX
B IlIKOJli.* 4. a) l{oJloBiK B 60p6i 3 npHpo)J,oIO;
b) OCKiJIbKll MO)l(e JlIO)J,CbKa KYJlb'rypa 3MiHHTH 5TKHMCb
Kpa€BH)J,? 5. MOTHBH 6aHOI{ rpe6iHKI1. Ha OCHOBi lilK.
JI€KTypH.* 6. a) IIOyaTOI{ Hapo)J,Hol JliTepaTypH Ha
Y KpalHI a B raJlHYHHI; b) AHaJll3a IlIalllKCBllYOBOrO
BipllIa ,,1106paTHM".* 7. l{pacoTa BOHHOY 0poY'!K€
H Kopa6JIIO BiTPHJIa, TaIm H npaBo}J.hHHKY nOYHTaHH€
KHH)I(HO€. 36ipHHK ChBHTOCJlaBd. 8. Xi}J. JJ.YMOK B J{OCTO-
MapoBa: ,IJ,Bi PYCbKi Hapo)J,HocTH.* 9. a) BiMHa YH MHp?
)J,iHJlbOi ; b) l1ory6Hi HaCJII)J,KH BiHHH. 10. Xi)J, JJ.Y11OK
B BipllIi UleByeHKa ,,)J,o OCHoB5THeHKa". Ha OCHOBi
IlIK. JI€K'rypH.
KLASA VIII. 1. a) TUIbKH Y BJIaCHiH CHJIi CnOYH-
Ba€ )\OJlH Ko}K)J,Oro HapO}J.a; b) l{OJlOBiK 3aB)J,HYY€ CBOI
Hai'lJlIITllIi CHJlH CBOIH BiTYHHI, 5TK }J.epeBO CBOI COKH
rJly60KOMY KopiHIO (I63cH). 2) )J,icrapMoHiH Mi)l( J1YM-
KOIO a YHHOM y faMJI€Ta. Ha OCHOBi TpaiC)\HI LIIeKclIi-
pa.* 3. a) MOTHBH ITOBicTI'!H MapKa BOBYKa; b) MapKo
BOBYOK a J{BiTKa. 4. ApXeOJIhOi5I Ha YCJIyrax iCTOpHi.
Ha OCHOBi p03Bi)J,KH AHTOHOBHya "P03KOnI1 B OKOJlI1IJ.1
JLepeBJl5IH.* 5. CI1J1a 36pYI a HaYKa. 110)J,aHa }J.HCII03H-
IJ.H5T. 6.3MaraH5I YKpalHH nepe)J, KOMiCH€1O J{aTcpHHH II.*
7. MOTHBH TBOpiE <Pe}J.bKOBHYa.* 8. fJpcl\CTaBHHKH HO-
BOI YKpalHcbKol ITOBicTH. *
7"
100
KLASA VIla. I. Wie erkHiren wir uns die Entstehung des
V olksepos von den Nibelungen? 2. Oie ritterliche Poesie des
deutschen Mittelalters. Auf Grund der SchullektiJre.* 3. Cha-
rakteristik Hagens und Gunthers im Nibelungenliede. 4. Oie
Meistersingerschule auf Grund des Wagnerschen Musikdramas.*
5. Was fiir eine Idee liegt der Allegorie von dem Konig und
seiner Bibliothek in Riickerts "Weisheil der Brahmanen" zu-
grunde? 6. Reichtum vergeht, Kunst besteht. 7. Welche IdeE
liegt dem Romane "Peter Schlemihl" von A. Chamisso zugrun-
de ?* 8. Die italienische Renaissance und ihr Wesen an den
hervorragendsten Kunstwerken Raffaels und Leonardo da Vinci
erUiutert.* 9. Was fiir eine Idee liegt dem Schillerschen Ge-
dichte "das verschleuerte Bild zu SaYs" zugrunde? 10. Egmont
der Geschichte und der Titelheld der Goetheschen Tragodie.*
KLASA Vllb. 1. Unser Wissen von der Entstehung der
grossen V olksepen des deutschen Mittelalters. 2. Der deutsche
Minnegesang. Auf Grund der Schullektiire.* 3. Charakteristik
Kriemhildens in den beiden Teilen des Nibelungenliedes. 4.0ie
Enstehung der deutschen Schriftsprache. Nach der Schullek-
tiJre.* 5. Wie und ws soilen wir lesen? Auf Grund der
gegebenen Weisungen. 6. Geschichte eines Wassertropfens von
ihm selbst erziihlt? 7. Peter Schlemihls Lebensgang. Auf
Grund des gelesenen Romans von Chamisso. 8. Die Gotik, ihr
Wesen und ihre Beziehung zur italienischen Baukunst der
II. Renaissance.* 9. Die Bedeutung der "Fabel von drei Ringen"
in Lessings "Natan dem Weisen". 10. Egmont und Oranien im
Lichte der Goetheschen Tragodie. *
KLASA VIII. 1. Herders Verdienste um die deutsche Lite-
ratur. 2. Lenore. Komposition der Biirgerschen Musterballade.*
3. "Sturm und Orang" der deutschen Literaturgeschichte, seine
V orgeschichte und sein Wesen. 4. Oemetrius der Geschichte
und der Titelheld der Schillerschen Tragodie.* 5. Marinas
Rolle in der Schillerschen Tragodie"Oemetrius".6.Auf welchen
Wegen gelangten Schiller und Goethe zu Klassizitiit.* 7. Ein-
sluss des Lessingschen Laokoon auf Goethes "Hermann und
Dorothea".* 8. Kurzer Bericht iiber meine letzte LektiJre.*
V. Ternatv do piSrnienne20 e2zarninu dojrzaJoscl.
1. Temat lacinsko-polski: P. Cornelii Taciti, Ann.
IV. 67.
2. Temat grecko-polski: Platona Fedon r. LXVll.
3. T e mat y pol ski e: a) Cierpi czlowiek, bo sluiy sam
sobie za kata, Sam sobie robi kolo i sam sifi w nie wplata.
(Mickiewicz); b) Wplyw wolnej elekcyi i liberum veto na po-
lityczne i moraIne iycie narodu; c) Znaczenie powiesci w lite-
raturze i jej wplyw na ksztalcenie umys!u i semi.
VI. Zbiory naukowe.
Biblioteka nauczycielska, umieszczona w sali konferencyj-
nej, jest zupelnie uporz'1dkowana. Katalog jej dzifiki ofiarnej
pracy nauczyciela p. St. Cebuli 'Ostal doprowad'Ony do konca,
a biblioteka przy pomocy kilku koleg6w przeskontrowana.
Znaleziono, ie dziela niekt6re zaginfily, a niekt6rych nie uda sifi
jui sci'1gn'1c, choc rewersy na nie znajduj'1 sifi w teczce. Oy-
rekcya bfidzie musiala zwr6cic sifi do c. k. Rady szkolnej kra-
jowej 0 pozwolenie wykreslenia brakuj'1cych ksi'1iek. W roku
biei'1cym przybyly do biblioteki nauczycielskiej nastfipuj'1ce dziela:
a) przez zakupno: I) Zalfiski ks.: 0 masonii w Polsce.
2) Papee: Studya i szkice z czas6w Kazimierza Jagiellonczyka.
3) Zakrzewski: Zagadnienia historyczne. 4) Brentano: Kaiser
Franz Josef I. 5) Nudzimir: Nuda. 6) Obserwator: Portret hr.
Potockiego. 7) SchOnfeld: Warzywnictwo. 8) Sawicki: Galicya
w powstaniu styczniowem. 9) Natur und Schule. 10) Owidyusz:
Metamorfozy przekt. Swiby. II) Soltysik: Reforma klasyfikacyi.
12) Wundt: Oie Logik. 13) Hojnacki: Ksifiga zdrowia. 14) Sze-
l'1gowski: Najstarsze drogi z Polski na Wsch6d. 15) Arystofanes:
102
Achamy przekt. Butrymowicza. 16) Hanslik: GedanKen iiber
asthet. Erziehung. 17) Majewski: Nauka 0 cywilizacyi. 18) Orkan:
Mloda Ukraina. 19) Lewicki: Nowe szkoly. 20) Lewicki:
Bibliografia Komisyi edukacyjnej. 21) Dostojewski: Idyota.
22) 0 wychowaniu. Odczyty w stowarz. matek chrzescijaflskich.
23) Krawczynski: W Rosyi. 24) Dechamps: Niedomqgania de-
mokracyi.
b) otrzymano w darze: I) Wydawnictwa Akademii Umie-
ifitnosci w KraKowie. 2) Od prof. A. Pady: a) Jacobitz-Seiler:
Griech.-deutsches Worterbuch. b) Pr6chnicki: Wskaz6wki do
nauki j. polskiego. c) Tacitus: Historiae ed. Halm. d) Vergilius:
Carmina selecta, e) Herodot: Historiae, f) Plato: Apologia,
Kryton, Eutyfron, g) Sofokles: Antygona, Filoktet, Ajas, Tra-
chinki, h) Ksenofon: Chrestomatya, i) Cicero: Reden gegen
Catilina, gegen Verres, Caecilius, pro Su1\a Cato maior. 3) Od
autora: ks. J6zefowicz: a) Egzorty niedzielne, b) Egzorty re-
ko1\ekcyjne, c) Egzorty swi'1teczne, d) Egzorty i przem6wienia
przygodne, e) Rocznik egzort niedzielnych dla mlodzieiy. 4) Od
dyrektora: a) Staatliche Bedeutung der Gymnasien, b) Czajkowski:
Zasady umiejfitnego rachowania, c) Romer: Geografia dla kl.I.,
d) Officiosa pietatis exercitia. 5) Od wydawcy: N orwid Cy-
pryan: Wyb6r Poezyi - wyd. Zrfibowicz
c) zaklad prenumerowat nastfipuj'1ce pisma: I) Biblioteka
uniwersalna, 2) Biblioteka warszawska, 3) Osterr. Rundschau,
4) Dwutygodnik katechetyczny, 5) Encykiopedya wychowawcza,
6) Eos, 7) Geogr. Zeitschrift, 8) Kwartalnik historyczny, 9) Lelu'-
proben und Lehrgange, 10) Literaturno-naukowyj wistnyk,
11) Lud, 12) Muzeum, 13) Pamifitnik literacki, 14) Polskie Mu-
zeum, 15) Poradnik jfizykowy, 16) Przegl'1d filozoficzny, 17) Prze-
gl'1d polski, 18) Przewodnik bibliograficzny, 19) Slownik jfiz.
polskiego, 20) Thesaurus linguae latinae, 21) WszechSwiat,
22) Zeitschrift f. osterr. Gymnasien, 23) Zeitschrift f. Zeichen-
unterricht, 24) Vierteljahrschrift fiir korperliche Erziehung.
B) Biblioteka dla mlodzlezy.
a) Polska.
Klasy V.-VIII. maj'1, kaida dla siebie, osobne szafki na
ksi'1iki, umieszczone po salach szkolnych, celem ulatwienia
wypoiyczania ksi'1iek i kontrolowania lektury. Wskutek chwi-
'\
103
..
j,-
10Wych stosunk6w w zakladzie wypoiyczal ksi'1ila dla klas
wyiszych tylko zawiadowca biblioteki dla uczni6w. Uczniowie
kias najwyiszych korzystali bardzo liczuie takie z biblioteki
nauczycielskiej.
W kiasach niiszych otrzymywali nauczyciele jfizyka pol-
skiego na swe imifi z biblioteki uczni6w pewn'1 ilosc ksi'1iek,
by je rozdac uczniom a nastpnie prowadzic wymianfi i kontrolfi
lektury.
Z biblioteki korzystali uczniowie klas II.-VIII.
Biblioteka liczy obecnie 1727 dziel w 2189 tomach.
W biei'1cym roku szkolnym zakupiono: I) Lozinski: iycie
polskie w dawnych wiekach. 2) iulawski: Dyktator. 3) Dya-
kowski: Atlas panstwa zwierzficego. 4) iywot sw. Jozafata.
5) Kasprowicz: Uczta Horodyady. 6) Pininski: Przechadzka
po muzeach madryckich. 7) Belza i Horain: Historya 0 strasznym
potworze. 8) Rawita-Gawronski : Historya ruch6w hajdamackich.
9) Nauka i sztuka. T. 5.-8. 10) Dr. Ste1\a-Sawicki: Galicya
w powstaniu styczniowem. 11) Blanka Halicka: Nemezis. 12)
Nusbaum: Szkice i odczyty. 13) Fredro: Pan Jowialski. 14)
Goszczynski: Kr6l zamczyska. 15) Zablocki: Fircyk w zalotach.
16) !,ornel: Cyd. 17) Nowela polska. 18) Pilat: Historya
poezyi polskiej XVIII. w. 19) Zielinski: Kirgiz. 20) Niemcewicz :
Pulawy. 21) Libett: 0 milosci ojczyzny. 22) Kramsztyk:
Doswiadczenia fizyczne bez przyrz '1 d6w. 23) Pol: Mohort.
24) Stevenson: Skarb z Franchard. 25) Smolenski: Szkoly hi-
storyczne w Polsce. 26) Rodziewicz6wna: Btfikitni. 27) Slowacki:
Dziela. 28) Kraszewski: Dziela (10 tom6w). 29) Turczynski.
Z niedaleklej przeszlosci. 30) Olszewski: Rozw6j malarstwa
polskiego. 21) G6rka: iywot bt. Hofbauera. 32) Tretiak: Pa-
mifitniki Domejki. 33) Krucek: Zbi6r powiesci i gawfid. 34)
Podwin: Drogowskazy. 35) N orwid: Wyb6r poezyi. 36) Kaspro-
wicz: Ballada 0 sloneczniku. 37) Wieseman: Fabiola. 38) Ur-
ba11ski: Spotkanie Jana III. 39) Listy do przyjaci6t 40) Mickie-
wicz: Nadeszo/ inne czasy (zebral G6rski). 41) Z nad Wilii i
Niemna. 42) Rapacki: Kostka Napierski. 43) Sieroszewski: Dno
nfidzy. 44) Gebert: Ksifistwo warszawskie. 45) Klimaszewski:
Precz z alkoholem. 46) Poplawski: Stanislaw i61kiewski. 47)
Rodziewicz6wna: Z gluszy. 48) Upiory, powiesc z r. 1863. 49)
Kultys: W pificdziesi'1t'1 rocznicfi gimnazyum drohobyckiego.
50) Oginski-Kontrymowicz: Wfizel gordyjski. 51) Blanka
104
105
Halicka: Ostatni Stuart. 52. Balicki: Chaos. 53) Klaczko: Przy-
gotowania do Sadowy. 54) Blanka Halicka: N owele wloskie.
55) Mieliynski: Wyprawa na Litwfi. 56) Barres: W uslugach
Niemiec. 57) Balicki: OIa ludzi. 58) Oginski-Kontrymowicz:
Tragedya w Glinianach. 59) Zmorska: Nitka jedwabiu. 60)
Hoesick: Jan Kochanowski.
nosci kraju rodzinnego zakupiono wielkie fotografie okolic, S'1-
siaduj'1cych z Orohobyczem, bardzo ladnie wykonane przez
prof. Siczynskiego.
D) Gabinet przyrodnlczy.
Do gabinetu przyrodniczego zakupiol1o w biei'1cym rokll
nastfipuj'1Ce srodki naiIkowe: Chr6Scika (Phrygonea gra.f1dis)
grupa biologiczna w spirytusie, 18 gatunk6w pajficzak6w
(Arachnoidea) w spirytusie, preparaty allatomiczne Karpia,
jaszczurki, iaby, szczeiui, slimaka, nowy palnik do larnpy
aparatu projekcyjnego, kilka tablic zoologicznych i botanicznych.
Do biblioteki podrficznej zakupiono: G. Miiller: Mikro-
skopisches und physiologisches Praktikum der Botanik fiir
Lehrer 1908.t.-11. i Or. Ludwig und Karl Linsbauer: Vorschule
der Pflanzenphysiologie. Eine experimentelle EinfiJhrung in das
Leben der Pflanzen 1906.
Uczen kl. II. Leopold Flecker darowat pifikny okaz korala
(Madrepora).
E) Gabinet fizyczny.
W b. roku szkolnym zakupiono nastfipuj'1ce przyrz'1dy:
szadkownicfi GaIileusza, model diwigni, przyrz'1d do doswiad,
czen Plateau, aneroid, naczynia pol'1czone, wodotrysk w pr6ini,
radiometer Crooksa, elektrosI<op Boetza, megaskop, lampfi do
aparatu projekcyjnego, gramofon z plytarni.
Po odcificiu cZfisci sali gabinetu fizycznego na !dasfi
i przestawieniu przyrz '1 d6w okazato sifi, ie wiele z pomidzy
nich jest jui niedouiycia, albo wymagaj'1 naprawy. Uporz'1d-
kowaniem gabinetu zaj'1l sifi p. Wr6bel i pracfi doprowadzil
do konca.
Wyr6b dyapozytyw6w dla zaklad6w obcych i w tym ro-
ku nie wzr6st Wifiksz '1 liczbfi przeiroczy zarn6wilo tylko gim-
nazyum I. z j. wykladowym polskim w Przemyslu.
Ola wlasnego uiytku zaklad posiada dwa scyoptykony
i dwie sale, urz'1dzone dla rzucania obraz6w swietlnych.
b) Huska.
Z biblioteki ruskiej dla uczni6w wypoiyczano ksi'1iki dwa
razy w tygodniu naprzemian uczniom klas niiszych i wyiszych.
Dzial ksi'1iek ruskich obejmuje 415 dziet Wielk '1 cZfisC jednak
jako zuiyte lub niestosowne trzeba bfidzie w roku przyszlym
usun'1c. Przybyly do tego zbioru: I) WpaHRo: TROpH T. I.-V.
2) JIenRHii: 3 "'HT.H; JIHCTltlI rra.I\YTL. 3) MrrpHrrii: TBOpH T. II.
4) .fIpolliHHLcKa: IIepeKHHqHRH. 5) qailqeHRo: Ha poanYTT'i.
6) BOP.I\YJIHR: Bmffimi, OrroBi.I\aHH. 7. EOl\ro611HCLKrrii: B nYTax
lliatiTaHa. 8) RpaBqeHRo: BY.I\eHHe "'11TH. 9) E0611JIHHLcRa: )1,0
cLBiTa. 10) THCHqa ii: O.I\Ha Hiq. 11) TOJICTOii:: CeBaCTOnOJILCKi
oHoBi.I\aHH. 12) JIenRHii: Eapa.
c) Niemiecka.
Klasy V.-VlII. maj'1 takie na niemieckie ksi'1zki szafki,
umieszczone w salach naukowych, dlatego wypoiyczanie tych
ksi'1zek moie sifi odbywac tak sarno jak ksi'1iek polskich.
Liczba ksiqiek niemieckich ulegnie dosc znacznej redukcyi,
gdyi albo tresc ich nie moie budzic u naszych uczni6w za-
interesowania, albo druk nakazuje ich wycofanie: W b. roku
zakupiono: I) Goethes Werke. B. 24, 26, 29, 30. 2) Ebner-
Eschenbach: Uhrmacherin. 3) Kraepelin: Naturstudien im
Garten. 4) Kraepelin: Naturstudien im Hause. 5) Kraepelin:
Naturstudien im Wald und Feld. 6) Das grosse Weltpanorama.
C) Zblor map i obrazow.
Map i obraz6w historycznych liczy zaklad 253, obraz6w
do nauki biblii i filologii klasycznej 171 a nadto 3 odlewy
plaskorzeib, modelowanych przez uczni6w naszego zakladu.
00 nauki geografii sluiy dzielo w 3-ch tomach z wido-
kami okolic, miast i typ6w mieszkaflc6w.
Ola cwiczen praktycznych w jfizyku niemieckim S'1 osobnc
obrazy. Ola ozdoby sali i zwr6cenia uwagi uczni6w na pik-
F) Gabinet rysunkowy.
Z dotacyi zwyczajnej zakupiono w bierz'1cym roku szkol-
nym: La figure d'apres nature. Collection des croquis, dessins,
etudes, naczynia mosifiine i miedziane, wyroby bednarskie,
aparat do wypalania na drzewie, model taczek.
107
b) Towarzystwo .Bursa sw. Jana Chrzciciela" (Hypea CR.
I03J1a I'pceTRTeJm) w Drohobyczu utrzymywalo 27 uczni6w
w swym parterowym domu przy ul. Sw. Jana 22. Wynajmy-
walo u si'1siada dwie izby, ktore mialy sluiyc ewentualnie na
szpitalik, jednak w tym roku, dzifiki P. Bogu, nie bylo potrzeby
ich uiywac. Ekonomifi i wychowanie prowadzil P. Wlodzimierz
Birczak, nauczyciel gimnazyalny, do pomocy w nauce uczni6w
byl akademik. Na utrzymanie wplywaly jednorazowe zapomogi
od P. T. Dobroczync6w. pomocy lekarskiej udzielali WP. Dr.
Kozlowski i Dr. Eljasiewicz.
c) Bursa im. br. Hirscha dIa uczni6w wyznania mojieszo-
wego nie utrzymywala internatu, lecz udzielala zasilk6w pie-
nifiinych na oplatfi szkoln'1, ubranie i utrzymanie. W ostatniem
sprawozdaniu wykazuje w funduszu ielaznym 13.500 koron,
w dochodzie 7.850 koro1!, w rozchodzie 7.800 koron.
VII. Pomoc dla ubogich uczniow.
A) BVRSY.
a) Bursa pOlska im. Adama Mickiewicza dla mlodzieiy
gimnazyalnej narodowosci polskiej obrz. rzyms. kat. jest tak
obszerna, ie moie bardzo wygodnie pomiescic 52 wychowan-
k6w; nadto l'1czy si z ni'1 dobudowane skrzydlo, w kt6rem
jest mieszkanie wiceprefekta i pomieszczenie dla sluiby. Pawi-
Ion izola.cyjny z lazienk '1 i pokojem dla chorego stoi odosob-
niony od gl6wnego gmachu. Szpitalik ten nie miescH dot'1d
w sobie iadnego wychowanka niebezpiecznie lub cifizko cho-
rego. Obok budynku bursy rozci1Jga sifi dosc obszerne po-
dw6rze i ogr6d, w CZfisci oddany prefektowi pod uprawfi wa,
rzywa, w cZfisci zasadzony drzewami i przeznaczony d]a wy'
chowank6w do przechadzek i zabawy.
Bursa polska przyjfila w r. 1908/9. na pocz'1tku 52 wy-
chowank6w, w ostatnich trzech miesi'1cach bylo ich tylko 40.
Oplata normalna wynosila 20 koron, ale 13 uczniow bylo za
oplat'1 znacznie niisz '1 a I bezplatnie; 15 wychowank6w skla-
dalo oplat nieco wyisz '1 . Zachowanie sifi wychowank6w bylo
w og6le dobre, wynik klasyfikacyi moim nazwac pomyslnym,
pieciu wychowank6w zloiylo egzamin dojrzalosci, z nich trzej
byli wychowankami bursy przez caly czas swej nauki gimna-
zyalnej.
Burs'1 zarz'1dza Wydzial, kt6rego prezesem jest Stanislaw
hr. Tarnowski ze Sniatynki, prefektem bursy byl w r. b. prof.
Witek, zastfipcami prefekta pp. Bernacki i Frysztak. pomocy
lekarskiej udzielali bezplatnie pp. Dr. Z. Pelczar i Dr. Br.
Kozlowski. Wydatki na utrzymanie bursy pokrywa sifi z oplat
uczniow i dobrowolnych ofiar Dobrodziej6w mlodzieiy, do
kt6rych opr6cz P. T. Obywateli miasta i okolicy zalicza sifi
Wysoki Sejm krajowy, Swietna Rada powiatowa, Rada miasta
Drohobycza, Kasa Oszczfidnosci i Towarzystwo zaliczkowe
w Drohobyczu.
B) PUSZKI:
Fundusz ten powstaje z dobrowolnych datk6w sklada-
nych a) przy wpisach, b) przez uczni6w i nauczycieli w czasie
egzort, c) przez instytucye lub Dobrodziej6w, d) z dochodu,
wplywaj'1cego z fundacyi Jachniewicz6wny. Rachunek z tego
funduszu tak sie przedstawia:
I. DOCHOD:
1. Pozostalosc z roku 1908 . . .
2. Przy wpisach na rok 1909 zebrano
3. Datki ofiarodawc6w
4. Z puszek . . . . .
5. Doch6d z koncertu
6. Zwroty . . . .
379 kor. 62 gr.
531" "
83 " 70 "
47 " 07 "
142 " 70 "
. 90" "
Razem 1274 kor. 09 gr.
84 kor. - gr.
86 " 20"
303" 10"
335" 90"
80" "
Razem 889 kor. 20 gr.
384 kor. 89 gr.
II. ROZCHOD:
1. Pomoc w chorobie
2. Utrzymanie
3. Ksiqiki _
4. Ubrania. .
5. CZfiSC oplat i taks
Pozostaje na rok przyszty .
VIII. Kronika zakadu.
Rok szkolny rozpocz'1l siQ dnia 3. wrzesnia 1908 uro-
czystem naboienstwem w kosciele parafialnVl11 obrz. rzymsko-
katolickiego.
Wpisy uczni6w odbywaly siQ dnia 4. i 5. lipca 1908. do
klasy I. a 30. i 31. sierpnia 1908. do wszystkich klas. ,
Egzamin wstfipny do klasy t. odbyl sifi w dw6ch terml-
nach dnia 6. i 7. lipca a nastfipnie dnia 1. i 2. wrzesnia 1908.
Do tego egzaminu przypuszczono przed wakacyami 35 :zni6w
publicznych, 6 uczennic publicznych, 44 prywatystow 1 2 pry-
watystki; po. wakacyach zaS 33 uczni6w publicznych, 2 uzen-
nice publiczne, 27 prywatyst6w i I prywatystkfi Z pomlQdzy
nich reprobowano 32 prywatystek i 41 uczni6w publicznch,
przyjfito zatem na mocy egzaminu wstfipnego razem 177 uczm6w
i uczennic, reprobowano 73.
W ci'1gu calego roku zapisalo sifi 781 uczni6w publicz-
nych, 12 prywatyst6w i 42 prywatystek. Uczni6w tych oz-
mieszczono w 17 klasach, kiasa I.-III. mialy po trzy oddztaly,
klasy IV., V. i VII. po dwa a VI. i VIII. po jednym. .
Onia 19. wrzesnia i 19. listopada 1908. odbylo Slfi uro-
czyste naboienstwo za spok6j duszy sp. Cesarzowej Eliiety:
Onia 17. wrzesnia przyst'1pili uczniowie do spowredzt
a dnia 18. do Stolu Panskiego.
Onia 5. paidziernika obchodzil zaklad uroczystem nabo-
ienstwem dzien imienin Najj. Pana. OIa uczni6w wyznania
mojieszowego wyznaczono naboienstwo na niedzielfi dnia
4. paidziernika.
Dnia 25. listopada obchodzil zaklad jubileusz 50-etlU
kapla11stwa Ojca sw. uroczystem naboienstwem i porklem,
urz'1dzonym w auli. iycie i dzialalnosc Ojca sw. PlUsa X.
przedstawil uczniom w swem przem6wieniu prof. ytel. Na
telegram wyslany do Rzymu otrzymal zaklad nastpuJ'1C'1 od-
powiedi: "Josepho Staromiejski, directori 'lycaei, Drohobycz,
Austria. Romae 29.jXl. 1908. B eat i s s i m u spa t e rob I a t a
109
vota pergrata habuit et filiis amantissimis ex
animo benedicit. Card. Merry del Val."
Onia 2. grudnia obchodzil zaklad szesCdziesi'1t'1 rocznicfi
wst'1pienia na tron najmilosciwiej nam panuj'1cego Cesarza
i Kr6la Franciszka J6zefa I. 0 godz. 9. odbylo sifi naboienstwo
dla uczni6w katolik6w w kosciele parafialnym i cerkwi sw.
Tr6jcy; 0 godz. 10. zebrali sifi na naboienstwie w templum
uczniowie wyznania mojzeszowego, 0 godzinie zas 11. zgro-
madzili sifi uczniowie wszyscy na uroczysty poranek w sali
Sokola, na kt6ry przybyli takie przedstawiciele Wladz rz'1do-
wych i autonomicznych jako tei obywateli miasta z Rad '1
miejsk '1 na czele w trojach galowych. Program tego poranku,
urz'1dzonego przez uczni6w byl nastfipuj'1cy: 1. Slowo wstfipne
wypowiedziane przez prof. Kultysa. 2. St. Moniuszko: Polones
z "Halki" - cMr z orkiestr'1' 3. Deklamacya a) polska, b)
ruska (dwaj uczniowie z klas niiszych). 4. a) Weber: Piesn
rusalki z op. "Oberon", b) Bortnia11ski: Hymn - orkiestra
mandolinist6w. 5. Oeklamacya ruska (uczen kI. VI.) 6. St.
Moniuszko: Uwertura z op. "Hrabina" - orkiestra. 7. Oekla-
macya polska (uczen kl. VIII.) 8. Niszczynski: zakubla zazula
- cMr z orkiestr'1' 9. Koncowe przem6wienie dyrektora. 10.
Hymn lud6w - cMr z orkiestr'1' Po obchodzie porannym
grono ztoiylo gratulacye na rfice p. starosty.
W dniu obchodu jubileuszowego na czesc Najj. Pana
zaklad byl illuminowany kartkami, przedstawiaj'1cemi popiersie
Monarchy.
i Dnia 19. grudnia urz'1dzila mlodziei uroczysty poranek
ku czci Adama Mickiewicza w sali "Sokola". Stowo wstfipne
wyglosil uczen klasy VIII., zakonczenie prof. Zubczewski. CZfisC
muzyczn'1 i deklamacyjn'1 poranku powt6rzono wieczorem na
docMd ubogich uczni6w.
Dnia 3.-6. kwietnia odbyly sifi rekoIIekcye dla uczni6w
obu obrz '1 dk6w katolickich, dnia 5. kwietnia przyst'1pila mlo-
dziei do spowiedzi wielkanocnej, a dnia 6. kwietnia do Stolu
Panskiego.
\ Onia 24. kwietnia mlodziei urz'1dzila obch6d ku czci
If- Szewczenki w miejskiej sali gimnastycznej.
Dnia 10., 11. i 12. maja odbyl sifi w zakladzie pisemny
egzamin dojrzalosci, do kt6rego zglosilo sifi 47 uczni6w pu-
blicznych i 8 prywatystek.
110
Dnia 19. czerwca urzqdzila mlodziei uroczysty wiecz6r
ku czci Slowackiego. Grano obraz dramatyczny wieszcza Min-
dowe, antrakty wypelnila muzyka gimnazyalna.
W dniach 21.-26. czerwca odbywal sifi w zakladzie
uSlny egzamin dojrza!osci pod przewodnictwem c. k. Radcy
rzqdu WP. Ignacego Rychlika, dyrektora gimnazyum jaros!aw-
skiego. Dnia 27. czerwca wrficzono abituryentom w spos6b
uroczysty swiadectwa dojrzalosci.
Dnia 28. czerwca mlodziei gimnazyalna wraz z gronem
nauczycielskiem wzifila udzial w naboienstwie ialobnem za
spok6j duszy sp. Ces. Ferdynanda.
Dnia 2. lipca odbyla mlodziei spowiedi a dnia 3. lipca
przystqpila do Komunii swifitej.
Dnia 6. lipca zakonczono rok szkolny uroczystem nabo-
ienslwem dzifikczynnem i rozdaniem swiadectw rocznych.
'0
I::
N
o
:::::J
rn
I
>':>1
-'"
CJ)
>."'"
-6
rn>'
-
Cf) 'Q)
C
.0
><2
"'"
>,
.0
N
U
.J
wazuH
1-
;;;;
<0
'"
<0
M
'"
=
m
0'>
M
= m
- ....
::::00 ::;;: '-!')
---,
=
...:..
;,:
'0
-
YO
>,
-
'"
;,:
>,
""
""
'OJ
N
U
'"
C
N
o
=
< --;;--
en -
< -=-
..J :::
::.::--;;--
'-
1-;
-
-
-'
M
....
'"
--;cc-
'"
'<j<
>0
'<j<
0'>
'<j<
o
;;.,
'<j<
-
'<j<
o
'<j<
'"
o
'<j<
0'>
'<j<
=
0'>
'<j<
o
&,
'<j<
000
0-
Q)-
->'..
ON,,"
"" '"
Q) 0....0
CO'> "'"
:Ii -0 ro
"- O)
N- ro
en . N
= ","'"
r,:5 '5
0 >,
:::; c
S .5
- "'''"
UN N
'C U
&
NN
""':;N
o
00>0
....
-
-I
1 1
--
"'I
-I
m
"'I
I I
,-
m
01
-I
I I
'<j<1
:?51
I
m
;;.,'"
>0
:::r.: '0
Q)OOM M
0'-0...... co
>0 ....
m m
?1i I I
I I
iEJ I 11?B
NN_'-O
>0 >0
--
ro....... cq Q.1
co .0............ ""
O'>CO-OOt-
N-.:::i"--.::t' 0
.... ....
c:> ,.-\ 00
00......0.
'<j< M
-I I
i-t---I:-
'N ::'\I
I I fgO
I NCOlf")
M M
co-- a ...... I -OMOO
M -.:j< M
...... ....... ....
ONONON
'<j< '<j<
?1i"'I;;!
I:;;:
o
<OM
M
m
OC'\lO)C'\Ilt"HO
M M
t-_ ............ IN:;
I-IN
c.o'-!')N-.::t
M '<j<
1"o"' 1
M M
M<OI
M....I
5-1
'<j< '<j<
I>O"'
I:::N
'>OM;:"
<0
'"
"-5 s
- >. Q)
ro Q). N
N . os::: ro
o N
bJJ "6,0:::'
'"
C'd' N rn' . Q)
>,;,: .'!!., >,;,:'-
U'O Q) U-o:?;
0..- ..... O-+->;'"
S E Sm
etJ N 81Uc..
o.._o..O
N;'" ,.Q N;'" 0..
:Q' :Q''U'
>0.............. .:;)
I 1 '<j<0"''''
M .'"
I -MOc,
'<j< M
-NMO'-!')OO
'<j< M
o m
I co M ...... C'Ie'1
"''<j< '<j<
-N......'-!')O
<0 <0
NOOO'J CV)-.:j< 00
>0 >0
N-.:j< oK
M <0
<0 >0
00 ro . .
]. g .8 .£
N$J;:..E.. .
1-.00"0 >.C'd'==:
o..;j o..1n S
ro .0..:::::1 Q)
N - U
u E .
8 :':(1) U 0
....... (j 0 ...
"0 .s::;.......N
c.. 0:0 :3:
_ :: c.. -0
:::t N :::"2
bJJ "'0-
ro'" "'-:::t ;::j
"u ..s bJJ
en C\t' ;:ro
;3 0'1J {J
M 0=:;3 o;:j
o ro ro ro felt- t-N°O
-,;J CO C\I ;;;
wazuH g-N__"""M_ cr;: CQ 0'" M
"'N- ......ON <0-
NNN t-<Ot- OO"':::3"CV)'-O "" "'- -
"'- '" N M
co !:'I i'b'" -q<
t-<O<O I I I I w I
==- - - 0_00 t-M 10'> ""---
M N -
= (O-.:j<O"J 00'> 0:)0"1-;:'
;;; - I I I I I "'MN "'- I'" N
N N
:;;'M OM I:;;'
""00'" I I I O'>N<O &,,,,,
;;; - 1 M N -
- - -
ro m ::0.....- <bOO &00 Ii:.
;;; 00'<j<- I I I I I .0
......;....(":1 <0"'''' O'JN-N
M_ M - - N
= t-CO ""a :00 ' 0'>
==- I I I \- I I <0'" "" <0 I ,0'> ",- - I-
N N
:;;.'" K'" I!::
-"'M I I i I I
==- --- I NO<O ......1.!')(t')O'J t"'L -
N- N
= M<O- t-"" a"" 1M
." I-- I MOO- '" I-t- M -
--- M M
-< = m m ro N mN 11:-
<0-00 I I 1- "'-- w - !::-
Vi "" -- --- '-OC'\IMc.o
= N<ON o- N- I
-< \- I "'<O- N 10'> M_ --
- N M M .---
..J = O'>ON _0 t-O I:!
I M<ON M 1 00 ""- --
- --- M M
::.:: ,,-----
= ro (N C\I 00'" m", I
"'<ON ""<0- <o::tNN -- N_
- -- -- - -
= ---.-.,.:...- -- ;;1;"" :'J1O--
""-M , t--q< 00 I::: - N
- --- N
= "'''''0'> I ""M OM I
- I I OOOON a 1 00 M -
-- N M
a, w <O :::"<0 I
NO'> I- I
- -- I j- _""<0 NOOOO - '"
N- N
= "'<00'> ,- t-M O'>M 19:J
N-- I I I MN"" "" I I "'- --
"'- '"
= -0<0- N<O ""<0 1M
I I I 1 I O'><OM 0-<0...... "'- --
NN_ M- '" - --
CQ '0 '" '" 0
= &M 1 M
NM- I I I I ;;1- -
_NN .... O)NM
NN - N
0
0 si bJJ
Ow
bJJ .= M- cO 0
w = . w-""
;;;; "" .2!!
.::;;:: = __ U -
-"" >, .. -
U . UJ:> ... =- =
»:s: >'0 = ""
= '..0'0 S .J:>.<:: :;j c;- e
- 'Ow .
o -g 00
= _.<:: ro . "CU' = .<::'" - .: - -= . 00
- ro o' E ;::-
.E roe"O o bJ:)b.O
= "'-"" .=: sa ..Q)
E.oO>,O -ro = t3"d ::: = COO..!::
-
>',,"""''''' .-:s: - :3: 0..2
-..0 ..... ........:.g E »"0 -= S :s::s: :;s 67= 2
.:: o.r::.>. 1i:Jt::t)>, -gt;jc.. = '0 (J.) Q) >, =
-
<;10 .J::'- u 0 1-<-5.....::J (l);... - u............. CJ .. -0-0 B OU':I
B 0 23"tn Q) E:O E = .<::'- == .- VJ {/) s::::: -""", VJ C Q)
-= o N;"';"'(Ij ro'
_ '-Oc :::tN:::t;... = "0 :::t :::I....... =- - '" CW' Euro:!:i.
0= 0 ",._,,"<U 0:::0.:< - ...00 = 8..0..0 en 0 " >':3:0
== 0"'''' 0..0::
NNNN :s: :s: t:: Mil) E
N N N N N N ;;;; N NN "
---.-
roJ:> ro..ou"C
roJ:> U ro..Qu"C
COO-- ..
CO""::!""'" ,,..,,.- <:<I.-I...-! >0 .-!
",o<00i5t..:: M <o<ooooo-t- N
......0) t-WCO"'d"N_
I I O'> I
00 «>CD to N
I ;0:::00"'- I I I
I M&,t-<O_ _ I I
I I I
I I
I I I I
I <Ot-:!NN- I I I I
I I I I
It-:::t-""- I I II I I
It-:::N- I I I I I '
I II I I I
1:!!2 OO --1 I I J I I I
I <O"' I I I I I I I I I
w
It-"' ---II I I II I
<O M I I I I I I I I I
:!""'" I I I I I I I I I
:!"" I I I I I I I I I I
I I
I II I I
I I I I
I I I
I I
I I <O"''''''''N
I I-;"NO"ItOCN
. ---
I-q<t-cot-t---
I
I I
I
I
I
I I tOO""-
--
I O:"tOCON
-
..
-
...
=
-
-
a 0
-
ro
..... "s
::NM-q<COt_COO"lO-NM
--------NNNNN
j 1:;:::::: 1:; 1:;:::::::::::: 1:;::::::;:
::: ;: ::: ::: = = ::: ::: ::: ::: ;: ;:
8
WilZI!H
-< =
=0
en -
=0
-<I
I -:
:>=:1
QN-q<O)-.:rOHO
tOM_OOOON_
-""
;;;
""I"".... IN
=
t--SIS-
;;;
-
""NN i I
;;;
;;;
<o;gN<OIN
=
°
-
N""
1""<0
-
I""I""""
....:;:Ii-I
----
I""INI
;; I Nil I
s;; 1- I I I
::I""I-'
I i I
=
""I
<0 I I "" I
I I"" I I
-
I IO'>'
!:: ,, I I
I I""! I
-
-
=
--
-
1-
.0-.-
;O
b.O
=- .. .
be:; 0 c ct$
.20 ,.o"N c
O-C:W
= 0'"
.a bbJ2
=--= N :::t >.
.rn:3: 32M
""" _..... .. en N
cdI ro :::t;3:
-:gro rog-
=- VJ >.,...... q:: (\j"_
;<=;> ::s;... Q,) ro;...
;... 0 E [; 6iJt.9-< t::
E::.!od N1i) 0.....;= .
I:a:.o > OJ'""" Q) o..ro N >-
-.1i:.-....s::: bIJ"(f).1-t
-- --.-.,.-..- --
ro..D U"C Q)pbIJ
:i
o
. ..D
o
NO
<O""
S;;S
I
I
-[g-I
..0,
I
8""' 1
N OO
-8- 1
N OO
-t I
_. j
N-
-OJ 00- '
""'00
T-
-
- t 1
- I
- -i
1i51
I
--
" N
""
=-
----o-)
I
- 00
'-!')I
=-
..a
.,
..
t::
>,
..
o
:E
....
..
t::
'"
'"
.'"
"'-
eij
Q,) t'
cu 5..8.
N (1)'.0'00
+- N
we ro
t:: e '"
= >..-
tI.. o.
_ roro:::t
- 1-00
$if
""'
-
""
N
<0
-<0,,",_00
....NOO_OOO
NM"""-.:j<_
000'>
_OOOJ C'\I 00
...... NMM
_£l
N<Ot-MOg
NNc.c
_0)1:-0.00
...... __Mt-
_ ""N
-q<l!"'J_O'JOO
_M_C"HO
""'0'>_
0'>0-00°8
NM- Nte
N<OO'>NOO
__NNtOoo
C."L_
MN_OOO
_NNNC'>CO
____ _Mt.O
<OOO""NOO
__NC'YOO
______._l!)
t- '-!') <0 00 0-0-
_NN......-V1
_____ ___t-
MOOOOO
_NM_O'1"'d"
__---.0 00
'-ON 0'10 00-
-NC'.;!'-Oto
____ -M
...N....OOOO
_NN_-tO
-- -- f.Q-
C)_lOWOO
-NN-r3
NON""88
-NMN_tO
l!')c.c0)""'
_ N ......M"'d"t-...::r
OO<oC"IM
M_N"o::I":::...::r
t-NtOOOC>O
MNNM
".J::
'"
Og..P
.::c: (.) ro
N '" -
'" - ""
"" 0
-0
o
0.J::
U
...: >,
_ e
_ '0 ::0
= 0.. "8
. ''0
-::::",
;3 0::J
.5 0
J!>.
Co.D
o
:: :3:
'0 (.) "0
"" 0 -
-:;=l;: ::
'0 1t!
00. '"
....:;-:; ;>.0;
--0
0", _ 0.0'>
'-0-
0....;
'"
-
:::.00
o
e
>,
'"
'00'-
::ggg
>,0'>
"'-
$=
:: ro
o.N
o
:::-f!
'"
-
0.
o
.;
>,
...
t::
OJ
Co
VJ
00
N
N
N
'"
-0
-
'"
>,
-0
e
'"
0.
>,
-
'"
'"
.D
N
U
:::J
°
....
<0
-
°
°
I
/
-
/
I
°
I
f
I
I
I
8
N
8
<0
I
I
'"
-0
-
'"
e
'"
0.
>,
-
VI
'"
-
o
'"
-'"
'"
e
:0
""
o
'"
N
;$
'0
c
....
u
.,
..
>,
u
..
==
-
>,
'"
..
52
:>
">,
U
'"
-",'
-
->,
-'" e
",'0
.- -'"
e N
. en
oS-",
'" 0
c.....
::I
N
::J
=
-
;;;
'0
::Ie
_0
N
OU
"""'
",e
NN
u"'_
'-I::
'" 0.::1
e -'"
0.00
0""....
o..:::t
::I ","U
C'-"
.- '" 0
E';:;-'"
_d:i >.
""o.N
"'::I....
NO.
o
o
0'>
""'
<0
0'>
....
N
N
N
""
....
""
N
N
<0
....
....
N
N
N
""
<0
""
-
N
o
>.
'N
N
>,
N
U
'"
'"
....
0.
o
0.
e
's
'"
N
""
tLJ
""
N
-
o
>.
'N
o
-
N
'"
';:;
N
U
'"
'"
....
0.
o
0.
::I
e
's
'"
N
""
tLJ
o
b""""
""
"" I I
I I I II
NC"III
MC"I II fr;
-gJ/-1 ;;;
!;- II
NNI
NI
I II II I
--.:t1
""I
C"INI
I""' ''''I $if
<Og-"'I
Ml1j1
-l1j1
"' 1 -
OOMl1j
o
>.
.N
o
-
N
>,
U
"'"
.'"
';:;
-
'"
0.
::I
N
::I
e
's
'"
N
""
tLJ
>,'"
eo
NO'> 0
-
...: E::::: I::
1nC'J
o_ .:=
>, 0
:::t u.. >.
ctS >,>'N
._ U U tn
E:;:: ","",",-..-
......;::o-.._.EI blJU
:r:cn::l_t::s(1)
(!;I 0..(1)._ """ t!
6'n$uo.."O-
(1)_ .t::
-.sCo
",,- 0.
:::1:::::1...... 0
- 8j......
"C """o-.V>
'"
;3
E
:!}
'"
cr:
'"
WilZI!}I
-<
-
tf) e
-<
...J
::.::
1-
=-
=
=-
-
=-
=-
=
=-
-
=-
=
e
=
-
=
-
=
-
,
.=
o
-'"
'"
;;:00
-00
.-'"
=-
::I",
'"
'"
..:
.!:as
._ 0)
>.u
'"
'"
52
.t:J
OO"'tO"'_"' I OO
"'d"NNM t- 0
""' -t--
"' I '" I !j
Me::; I'" IMI
"' I'" '''''1M
MM I I;g
"'t-- I ",,_o l ""
- -M
""' 1 00 I ;!I
-M-- I 1Sd1
-M-I It--I
"'--II:;;:
I-'" I-:*
""C:!;-II"'
""--I
"'""'- I :::I
,,",c:!;-M I:::I
MM-Ilg
tO"" I I :::I
Mt-- I I Iig
Klasyfikacya
.0
bJO
00)
. bJOU
<5 . -5 j : I '
>oro <1.J ro
9 'So.g..CG
c .- 0 N.J::
'0 ..5 c..:::t u
"O.c0::s:::s>"
NU"CcCC
::I >.N.__.S
c::lSSc
..5::o o
1:.5 b.Ob.ObIJ"C
..oOOQ)QJN
"':-0
.J::NroOO._
u::JZQQZ
. ,
UCZnlOW.
x. Klasvflkacva ucznlor.o za rok 1908/9.
KLASA I. A.
Chlubnle uzdolnienl:
Fischer6wna Zofia (pryw.) Mandelbaum Wilhelm
Jawrower6wna Berta (pryw.) Meszynska Marya (pryw.)
Kammerman6wna Rebeka Prokopow Michal
(pryw.) Szajna Stanislaw.
Arvay Adam
Arzt AiJoli
Barszcz Wladyslaw
Chmiolek Eugeniusz
Cynada Mojiesz
Czapowski Jan
Domadzierski Karol
Gasser Salomon
Gottlieb Leon
c;Jrech Jan
Hahn Henryk
Herzig Ryfka (pryw.)
Jablonski Wladyslaw
Januszka Zenon
Kalt Leon
Kolbe Mieczyslaw
Kriegel Mojiesz
Landauowna Karolina (pryw.)
Mack6w Jan
Uzdolnleni :
Magas Pawel
Nussbaum J6zef
Otowski Ksawery
Podolska Marya (pryw.)
Propper lzaak
Rosenfeld Zygmunt
Rothenberg Srul
SchOnfeld Natan
Sozanski Miroslaw
Spitzman6wna Frania (pryw.)
Steciuk Michal
Tannenbaum Jakob
Tannenbaum Jozef
Taub Maurycy (pryw.)
Waldmann Bruno
Wainy Stanislaw
Weselyj Bazyli
Wisniewski Ludwik
Zielonka Michal.
Na ogol uzdolnlenl:
Pierzchala Kazimierz
Pilecki Adam
Romanski Maryan
Mager Rafal.
Nieuzdolnionych do nastfipnej klasy 13 ucz11l6w.
Grauer Leon
Josefsberg Mojiesz
Kumor Rudolf
120
Bechtloff Antoni
Grenik Mieczyslaw
Lauterbach Adam
Bassler Rajmund
Bejba Jan
Bergwerk Maksymilian
Bialoglowicz Adolf
Brunnengraber Aron
Buklad Tadeusz
Ehrenfeld Wolf
Hallemann Mojiesz
Hauser Emanuel
Iwanyk Mikolaj
Jarecki Wlodzimlerz
Jaworski Eliasz
Jaworski Piotr
Katz Izaak
Klisiecki Wladyslaw
Klos Eustachy
Kowal6w Jan
Kowal6w Stanislaw
Badian Aron
Balicki Julian
Kowal6w Jan
Na ogol uzdolnienl:
Smolnicki Tadeusz
iuk Wladyslaw.
Do egzaminu poprawczego przeznaczono I ucznia.
Nleuzdolnlonych 16.
KLASA I. B.
Chlubnle uzdolnleni:
Luci6w Lucyan
Popiel Mikolaj
Stojalowski Roman.
Dubyk Jan
Feuerstein Markus Wolf
Flunt Stefan
Gartenberg Mojiesz
Gartner Bernard
Grauman Leiser J6zef
Heimer Natan
Herman Alfred
Hirschhaut Nachman
Hoffmann Samuel
Jasienicki Sabin Orest
Kawecki Karol
KornbliJh Abe
Kreisberg Adolf
Kriegel Moritz
Krupiczka Tadeusz Boleslaw
Lew Jan
Lieberman Szymon
Uzdolnlenl:
Krzysztatowski Antoni
Kreisberg Dawid
Lowenberg Jak6b
Lawrowski Jan
Mul Michal
Prinz Maks
Pflanzer Wilhelm
Rathauser Maks
Reichmann Maks
Robak Tomasz
Schauder Ber.
Schmer Izrael
Steci6w Michal
Steinhauser Wolf
Tabak Henryk
Tanne Leisor
Tch6rzelski Hieronim
Segal r. Wilf Ire.
Grudzinski Otton
Na ogol uzdolnlenl:
Kocko Wlodzimierz
Wagmann Salomon
iurak Tadeusz.
Nleuzdolnlonych II.
Chlubnle
Kozolu bski J uliusz
Kurek Aleksander
Nieswiatowski Stefan (pryw.)
Noel Bronislaw
KLASA I. C.
Chlubnle uzdolnlenl:
Niiankowski Zenon
Rubinstein Feliks.
Bloch Abraham
Bojnarowskl Mieczyslaw
Drohobycki Michal
121
Uzdolnlenl:
Liszka Ludwlk Maryan
Lohyn Teodor
Martyn Teodor
Metanomski Kornel
Pasternak Koppel Leon
Scheiner Israel
Schreier Mates
Selinger Chaim
Solczak Mieczyslaw Kazimierz
Stecyk Stefan
SUisman Samuel
Szwabowicz Michal
Tannenbaum Eliasz
Tatarski Jan
Tepper Nusen Wolf
Werdinger Mendel
Wesolowski Grzegorz
Wieszczek J6zef
Znak Piotr.
KLASA II. A.
uzdolnienl :
Staromiejska Janina (pryw.)
Szajna Antoni
Szwabowicz6wna Zofia (pryw.)
Wilder6wna Emilia (pryw.)
Uzdolnlenl :
Eliasiewicz Wladyslaw
Feuerstein Alfred
Fritz Kazimierz
122
Godkowicz Antoni
Grauer Herman
Josefsberg Samuel
Knebloch Stanislaw
Kordek Wladyslaw
Mazur Marcin
Metanomski Dawid
Mfidrzycki Antoni
Paczosa Stanislaw
Rechner Maryan
Reiterowna Bronislawa (pryw.)
Rogosz Jan
Sandauer Aleksander
Schiffman Mojiesz
Serwacka Wawrzyna (pryw.)
Slonski Hilary
Uleniecki Bolestaw
Wawryk Michal
Winnicki Ignacy
Zabiega Tadeusz.
Flecker Leopold
Josefsberg Salomon
Bloch Joze!
Dzioba Eugeniusz
Fastmann Lippe
Gold Abraham
Hewryk Jan
Horszowski Abraham
Korner Jakob
Lesiak Franciszek
Na og61 uzdolnlenl:
Jasienicki Teo!il Pomeranzowna Mina (pryw.)
Do egzaminu poprawczego przeznaczono 3 uczniow.
Nieuzdolnlonych: I].
Fink Jozef
Chomet Izydor
Dornstrauch Benjamin
Horowitz Markus
Janczalek Stanislaw
Kammermann Henryk
Kreisberg Aron
Kupferberg Izak
Liebermann Jakob
Lipner Hersch
Lowenberg Henryk
KLASA II. B.
Chlubnle uzdolnlenl:
Sandig Hermann.
123
KLASA II. C.
Chlubnle uzdolnlenl:
Koffler Oskar
Rothenberg Mojiesz
Topfer Seinwel.
Uzdolnlenl :
Pieczko Wladyslaw
Rudermann Juliusz
Sussmann Wilhelm
Szandrowski Jozef
Tatomir Teofil
Winnicki Radziewicz Michal
Zeiler Karol
Znak Eustachy.
Na og61 uzdolnlenl:
Poliwczak Zdzislaw.
Do egzaminu poprawczego przeznaczono I ucznia.
Nleuzdolnionych: 16.
Uzdolnleni :
Maczek Karol
Sandauer Ignacy
Schwarz Matias
Schweng Isak
Smolnicki Teofil
Strachanowski Karol
Taustein Benjamin
Weingarten Mojiesz
Weiss Abraham
Wilf Anschet.
Eliaslewlcz Marceli
Gartenberg Henryk
Bojko Joze!
Czuszak Grzegorz
Dumin Jozef
Elsner Aleksander
Galinski Adam
Gawlewicz Stanislaw
Gwozdecki Michal
Holota Andrzej
Na ogol uzdolnlenl:
Chmiolek Mieczyslaw Hordynski Kazimierz
GiJnthner Mieczyslaw Lemech Bazyli
Do egzaminu poprawnego przeznaczono I ucznia.
Nleuzdolnlonych: 11.
KLASA III. A.
Chlubnle uzdolnienl:
Kotarba Benjamin
Kuzan Eliasz
Stoffel Adam.
Uzdolnieni :
Jarosz Boleslaw
Jednaki Emil
Kobilnik Piotr
Lovell Stanislaw
L ysiak Sergiusz
Maczek Jan
Ma!czak Michal
Minczak Michal
124
MiJnnich j ozef
Ostafinski Stefan
Pricak Mikolaj
Slonina Ludwik
Bergwerk Salo
Boronski Stanislaw
Borystawski Teodor
Chorkawcow Ignacy
Czupkiewicz Jan
Danhoffner Mieczyslaw
Goldhammer Karol
Golfibiowski Jan
Gorgon Henryk
Hauser Herman
Herschdorf'er Mojiesz
Hlawacz Mikolaj
125
Steei6w Eustachy
Sussman Ezechiel
Turek Jan
Wasylenko Jan.
Na ogol uzdolnlenl:
Blam Mozes.
Nleuzdolnlonych: 2.
Lachowicz Michal
Medwedyk Michal
Oberlander Aleksander
Oberlander Jakob
Pikulski Tadeusz
Pikulski Wiktor
Schmeer Jakob
Stecyk jozef
Stempien Jozef
Weingarten Joachim
Winnicki Stefan
iuk Jozef
Na ogol uzdolnlony:
Plutecki Teofit.
Do egzaminu poprawczego przeznaczono 2 uczniow.
Nieuzdolnionych: 18.
KLASA IV. A.
KLASA III. B.
Uzdolnienl :
Holowej Michal
Hopfinger Samuel
Jarema Michal
Karp Osias
Kirner Gustaw
Krechowicz Dyonizy
Pawliszak J6zef
Schreier Izrael
Starak Franeiszek
Teitelbaum Maurycy
Urbanowicz Kazimierz
Wesolowski Wlodzimierz
Wilf Abraham.
Chlubnie uzdolnienl:
Aschkenazowna Hala (pryw.) Fischerowna Anna (pryw.)
Chmiolkowna JaI1ina (pryw.) Wasilewska Stanislawa (pryw.)
Wilder Jozef.
Uzdolnlenl :
Arzt6wna Leontyna (pryw.) Kornerowna Sara (pryw.)
Bartoszewski Mieczyslaw Kuziow Stefan
Bernfeld Maryan Lagusz Piotr
Boronski Roman Lucyk Andrzej
Czernecki Adam Majewski Aleksy
Dobromilski Michal Malyk Andrzej
Duma Franeiszek Mazurkiewicz Stamslaw
Fialkiewicz Julian Mermelstein Dawid
Gabrysz Wawrzyniec Niiankowski Emil
Hnatkow Jan Rosenblatt Dawid
lwaniszyn Bazyli Schusterowna Fryderyka (pryw.)
Jamrozik Bolestaw Szemelowski Kazimierz
Klwacki Mikolaj Wekiuk Bazyli
Klisiecki Jan Wladyka Wladyslaw
Ko!nhaber Jozef Zlupko Andrzej.
Na og61 uzdolnlony:
Sobol Michal.
Do egzaminu poprawczego przeznaczono I ucznia.
Nleuzdolnlonych: 7.
Na ogol uzdolniony: 1.
Do egzammu poprawczego przeznaczono 2 uczmow.
Nleuzdolnionych: 13.
Terlecki Eustachy
Bardach Mojiesz
Fedyna Stanislaw
Fiala Tadeusz
KLASA III. C.
Chlubnie uzdolnlenl:
Zubczewski Roman.
Uzdolnlenl :
Hoffmann Eliasz
Kossak Bazyli
Kupferberg Leon
126
KLASA IV. B.
Chlubnle uzdolniony:
Harth Leon.
Uzdolnleni:
Anker Chaim Lesiak Stanislaw
Ascher Artur Metanomski Roman
Daszkiewicz Tadeusz Schaftler Eisig
Grzyb Adolf Segal Ozyasz
Hallamann Samson Sikora Ryszard
Hruszowski Samuel Spindler Hillel
Huczynski Wladyslaw Strasmann Leon
Jawrower Otto Bernard Szul Franeiszek
Kawecki Bronislaw Szwabowicz Mieczyslaw Jan
Klos Franciszek Tabak Mojiesz
Kocko Roman Wasilewski Roman Jan
Kolodij Grzegorz Tabak Naftale
Krajewski Tadeusz Wiesel Markus
Zaczkiewicz Wlodzimierz.
127
KLASA V. B.
Chajes Michal
Chlubnle uzdolnlenl:
Handel Leon
Uzdolnlenl:
Balicki Mikolaj
Bloch Dawid
Dziedziniewicz Maryan
Kaufmann Leon
Kupferberg Brun 0
Niiankowskl Maryan
Petrykiewicz Wlodzimierz
Poplawski Wladyslaw
Rutter Mojiesz
Saumselig Samuel
Szypajlo Mikolaj
Tatarski Wlodzimierz
Teuch Jakob
Tustanowski Emil
Zaluiny Wlodzimierz
Zussmann Leon
Zwel Izraet.
Do egzaminu poprawczego przeznaczono 1, do uzupelniajqcego
I ucznia.
Nleuzdolnlonych: 10.
Na ogol uzdolniony:
Bulfan Albin Jozef
Do egzamniu poprawczego przeznaczono I ucznia
Nleuzdolnlonych: 12.
KLASA VI.
Btaikiewlcz Jan
Fuhrmann Mendel
Chlubnle uzdolnlenl:
Sta romiejska Jadwiga (pryw.)
Tiegermann Ignacy (pryw.)
Weiss Maksymilian
Friedlander Micha!
Kahane Ignacy
KLASA V. A.
Chlubnle uzdolnlenl:
Kiesler Maryan
Pelczar Kazimierz.
Ambros Michal
Aschkenaze Joel
Bachmann Chaim
Chmiolek Maryan
Cybulski J ozef
Goldhammer Henryk
Hammerschmidt lzyctor
Hopfinger Hersch
Jelonek Waleryan (pryw)
Josefsberg Nachem
Jurkow Bazyli
Kaczmar Wlodzimierz
Knebloch Bronislaw
Uzdolnleni:
. Ribner Jan
Ruhdorfer 19nacy
Stefczak Grzegorz
Szayna Mieczyslaw
Teicher Mojiesz
Zagorski Jan
Zajqc Kazimierz.
Do egzaminu poprawczego przeznaczono 8 uczniow.
Nieuzdolnlonych: 14.
Diug Michal
Herschdorfer Szymon
Low lzrael
Lazowski Roman (pryw.)
Luczynski Alfred
Metanowski Maryan
Uzdolnlenl :
Krajczyk Emil
Ksiqiek Ferdynand
Lautner Dawid
Lichtschein Mellech
Mansberg Samuel
Pallas Stefan
Pikulski Adam
Pilpel Emanuel
Rosenblatt lzydor
Schreier Liepe
Schreier Ozyasz
Stankiewicz Leon
Strzelczynski Konstanty
,
128
Szemelowski Michal Wagman Rafa!
Tatarski Teofil Weingarten Dawid
Tokarzewski Michal Zubczewskl Stefan.
Do egzamin u poprawczego przeznaczono 3 uczni6w.
Nieuzdolnionych 17.
StankiewIcz Bronislaw
Stern Abner
Szypajlo Julian
Terlecki Mikolaj
Trau Kelman
Wiesen berg Leon
Zdebski Wlodzimierz.
129
Do egzaminu poprawczego przeznaczono 2 uczni6w.
Nleuzdolnlonych: 3.
Klas ukonczyli z wynikiem chlubnym;
Reinharz Hersch Hamerschmidt6wna Hadassa
Seller Maurycy (pryW1lt.)
Falk6wna Scheindel (prywat.) Lancucka Marya (prywat.)
fritzowna Wiktorya (prywat.) Turk6wna Zofia (prywat.)
Z wynikiem dobrym:
Landes Aron
Lustig Szymon
Majewski Andrzej
Mermelstein Jak6b
MiJnnich Michal
Niemilowicz Teodot
Rabbach Mojiesz
Rajchel Jan
Rarutkiewicz Stanislaw
Rosenbusch Maksymilian
Serwacki Stanislaw
Sloliski Julian
Szayna J6zef
Tljrner Samson
Wagner Michal
Wojtowicz Maryan
Zaj'lqkowski Kazimierz
Berger Abraham
Berger Mojiesz
Buchwald J6zef
Cioslowski Klemens
Dauermann Salomon
Drechsler Izrael
Dueiak Michal
Dziedziniewicz Alfons
Eisenstein Hersch
Flecker Oskar
fritz Jan
Gawlik Michal
Handel Salomon
Heiss Chaim
Horowitz Herman
flruszowski J 6zef
Jelln1l19 JuJian
Kuimin 8tilnilaw
rawerQwna L1I (pryWat.)
FriedJander6wna Nec!1\1ma (prywat.)
Reinharz6wna Marjem (prywat.)
Pozwolenie na egzamin P9pmwcy otrzymalo 2 uczni6w
KLASA VII. A.
Chlubnie uzdolnienl:
Burghardt Bronislaw Kluzowicz Jan.
Uzdolnienl:
Birnbaum Wolf Lachowicz Tadeusz
Fink Hersch Lippmann Emanuel
Gawlik Czeslaw Lancucki Seweryn
Hrapkiewicz Piotr Meth Jakob
Kahane Abraham Rosenberg Aleksander
Kelhoffer Dawid Rubinstein Juda
Kleinberg Fryderyk Walter Jerzy
Kocko Bazyli Wierzbicki Karol
Krpisberg lzak Znamirowski Albm.
Do egaminu poprawczego przeznaczono 2 uczni6w publicznych,
I pryw.
Nleuzdolnlonych: 5.
KLASA VII. B.
Jasieniki Eugeniusz
Schergel Abraham
Chlubnle uzdolnlenl:
Schulz Bruno
Taubenfeld Karol (pryw.)
Uzdolnienl:
Konwicki Henryk
Kreisberg Samuel
Lowenberg Jak6b
Maczek Franeiszek
Maczek Stanislaw
Modrycki Sebastyan
Silberschlag Salomon
Bohonos Mikolaj
Buchwald Leopold
Fedyna Roman
Herman Rudolf
Hopfinger Maksymilian
Ilnicki Neonyli
Janczatek Henryk
KLASA VIII.
-tUi-
XI. Wynik egzamlnu dojrzatosci.
XII. Do r.oladornosci rodzlcor.o I oplekunor.o.
Wpisy uczniow na rok 1909/10 odbywac sifi bfid q w dniach
30. i 31. sierpnia b. r. Poiniejsze zgloszenia nie bfid q u-
wzglfidnione.
Do wpisu uczniOWle wmnt zgloslc sifi osobiscie w towa-
rzystwie rodzicow lub opiekunow, przedloiyc swiadectwo z osta-
tniego polrocza i zaplaeic 2 kor. na zbiory naukowe; uczniowie
nowo do zakladu wstfipujqCY majq wykazac sifi metryk q , swia-
dectwem szczepienia ospy lub rewakcynacyi, odbytej niedawniej
jak przed rokiem i procz datku na zbiory naukowe uiseic
taksfi wstfipnq w kwoeie 4 koron 20 hat.
Egzamin wstfipny do I. ki. odbywa sifi w 2. terminach
z kOlicem roku szkolnego 5. i 6. lipca i dnia 1. i 2. wrzesnia.
W kaidym z tych terminow rozstrzyga sifi 0 przyjfieie ucznia
stanowczo, a powtorzenie egzaminu wstfipnego w innych za-
kladach jest wzbronione.
Do egzaminu wstfipnego do klasy I. ma kaidy uczen
przyniesc ze sob q ksiqikfi polskq i niemiecka z IV. ki. szkoly
ludowej i przybory do pisania.
Zakres wymagan przy egzaminie wstfipnym do ki. I.:
a) Z reI i g i i: wiadomosei, ktorych wedlug terainiejszego
rozkladu nabyc powinien uczen w pierwszych czterech latach
obowiqzkowej nauki szkolnej w szkolach czterokiasowych.
b) Z jfizyka wykladowego: Czytanie plynne i wy-
raziste, objasnianie odczytanych ustfipoW pod wzglfidem tresei
i zwiqzku mysli; opowiadanie tresei wifikszymi ustfipami, zna-
jomosc cZfisei mowy, odmiana imion i czasownik6w znajomosc
zdania pojedynczego rozszerzonego i roz<bior jego cZfisei skta-
dowych pod wzglfidem sktadni zgody i rzqdu; poprawne napi-
sanie dyktatu z zakresu pojfic znanych uczniom i pismienny
rozbior jednego zdania pojedynczego z kllku zwyklemi okresle-
niami.
c) Z jfizyka niemieckiego: Czytanie plynne i zro-
.zumiale, znajomosc odmiany rodzajnikow, rzeczownik6w, przy-
Do egzammu dojrzalosci w terminie letnim zglosilo slfi
w b. roku szkolnym 37 uczniow publicznych i 8 prywatystek
razem 45.
Komisya egzaminacyjna pod przewodnictwem WP. 19na-
cego RychIika, c. k. Radcy RZ1jdu i dyrektora gimnazyum
jaroslawskiego uznala:
a) za dojrzalych z odznaczeniem uczni6w publicznych 3
b) za dojrzale z odznaczeniem prywat. 2
c) za dojrzalych uczni6w publicznych 33
d) za dojrzale prywat. " ...., 6
e) reprobowala na p61 roku ucznia publicz. I
Wykaz imienny abituryent6w:
a) dojrzali z odznaczeniem: Hammerschmidtowna Helena
(prywat.), Seller Maurycy, Serwacki Stanislaw, Turk6wna Zofia
(prywat.), Wagner Michal.
b) dojrzali: Berger Abraham, Berger Mojiesz, Brawerowna
Lea (prywat), Buchwald J6zef, Cioslowski Klemens, Dauermann
Salomon, Drechsler lzrael, Dueiak Michal, Dziedziniewicz Alfons,
Eisenstein Hersch, Falkowna Scheindel (pryw.), Flecker Oskar,
FriedHinderowna Nechuma (prywat.), Fritz Jan, Fritzowna Wi-
ktorya, (pryw.), Gawlik Michal, Heiss Chaim, Horowitz Herman,
Hruszowskl Jozef, Jednakl Julian, Kuimin Stanislaw, Landes
Aron, Lustig Szymon, Lancucka Marya (pryw.), Majewski An-
drzej, Mermelstein Jakob, Munich Michal, Niemitowicz Teodor,
Rabach Mojiesz, Rajchel Jan, Rarutkiewicz Stanislaw, Reinharz
Hersch, Reinharz6wna Marjem (pryw.), Rosenbusch Maksymilian,
Slonski Julian, Szajna Jozef, Turner Samson, Wojtowicz Ma-
ryan, Zajqczkowskl Kazimierz.