Text
                    

EWANGELJE NIEDZIELNE I ŚWIĄTECZNE Z OBJAŚNIENIAMI WYDAL X. II. JACKOWSKI T. J. WYDANIE PIĄTE. W KRAKOWIE NAKŁADEM WYDAWNICTWA KSIĘŻY JEZUITÓW 1923.
Nihil obstat ./. Andrasz S. J. censór. I.. 7050/23. POZWALAMY DRUKOWAĆ Z Książęco - Biskupiej Kurji Kraków, dnia 20 lipca 1923. Adam Stefan x- Wt. Miś kanclerz L. S.
Na niedzielę pierwszą Adwentu. E IV A N G E L J A zapisana. u św. Łukasza w rozdz. XXI. w. 25—33. W on czas mówił Jezus uczniom swoim: będą, znaki, na słońcu i księżycu i gwiazdach, a na ziemi uciśnienie narodów dla zamieszania szu- mu morskiego i nawałności: gdy będą ludzie schnąć od strachu t oczekiwania łych rzeczy, które będą przychodzić na wszystek świat, albo- wiem mocy niebieskie wzruszone będą. A tedy ujrzą Syna człowieczego przychodzącego w obło- ku z mocą wielką i z majestatem. A to gdy się dziać pocznie, poglądajcież a podnieście głowy wasze, boć się przybliża odkupienie wasze. I po- wiedział im podobieństwo: Pojrzyjcie na figę i na wszystkie drzewa: gdy już z siebie owoc wy- puszczają, wiecie, że już blizko jest lato. Tal: i wy, gdy ujrzycie, iż się to będzie działo, wiedz- cież żeć blizko jest królestwo Boże. Zaprawdę mówię wam, że nie przeminie ten rodzaj, aż się wszystko ziści. Niebo i ziemia przeminą, ale sło- wa moje nie przeminą.
6 OBJAŚNIENIA. 1 Słowo »Adwent«, wzięte z łacińskiego, zna- czy po naszemu tyle co »Przyjście«, rozumie się P. N. Jezusa Chrystusa; służy zaś za nazwę cza- sowi, poprzedzającemu uroczystość Bożego Na- rodzenia. Jak niegdyś tuż po Wniebowstąpieniu Pana Jezusa Aniołowie Apostołów i uczniów upatrzonych w niebo ostrzegli: Ten Jezus, któ- ry wzięty jest od was do nieba, tak przyjdzie, jakoście Go oddzieli idącego do nieba; tak i Ko- ściół św. -chcąc przygotować wiernych do nale- żytego korzystania ze zbliżającej się uroczysto- ści, przypomina nam, że P. Jezus nietylko przy- szedł raz na świat dla jego zbawienia, ale że przyjdzie powtórnie, aby sądzić. I nietylko pod- czas Adwentu, ale przez cały Boży rok, ilekroć przy codziennym pacierzu powtarzamy »Wie- rzę w Boga«, przypomina nam Kościół św. ten artykuł Wiary w Składzie apostolskim wyraźnie zawarty: »Przyjdzie sądzić żywych i umar- ły eh«. 2. Niegdyś, wkrótce po Narodzeniu Zbawi- ciela, rzeki o nim Symeon: Otóż Ten położon jest na upadek i na powstanie wielu w Izraelu: coś podobnego mówi dzisiejsza Ewangelja św. o przyszłam przyjściu P. Jezusa na sąd; z je- dnej strony: będą ludzie schnąć od strachu, z drugiej zaś: podnoście głowy wasze, boć się przybliża odkupienie wasze. O pierwszem przyj-
7 ściu P. Jezusa w eudownem Jego z Marji Pan- uy narodzeniu wiemy, że jedni tęsknili do niego i błagali: z rosa. spuśćcie go niebiosa, a obłoki niech spuszcza ze dżdzem sprawiedliwego, niech się otworzy ziemia, i zrodzi Zbawiciela, a ilu ich w starym Zakonie otrzymało zbawienie, otrzy- mali je jedynie przez wiarę w przyjść mającego Zbawiciela; inni zaś o przyszłem narodzeniu Zbawiciela nic nie wiedzieli, ani wiedzieć chciej, więc tern mniej też do Niego tęsknili To samo po narodzeniu P. Jezusa mówi Jan św. o jednych, że P. Jezus przyszedł do swej wła- sności, a swoi Go nie przyjęli; i do takich sto- suje się, co mówi Pismo św.: król Herod za- trwożył się, i wszystka Jerozolima z nim. O drugich zaś mówi Pismo św.: A ilekol- wiek ich przyjęli Go, dał im moc, aby się stali Synami Bożymi, tym którzy wierzą, w Imię Je- go. Podobnie jest z drugiem przyjściem P. Je- zusa na sąd: dla jednych jest ono chwilą gorą- co oczekiwaną i wielkiego wesela, dla drugich zaś czasem nietylko strasznej trwogi, ale i wie- cznego pohańbienia. Tak Jan św. dawszy w osta- tnich słowach księgi - Objawienia świadectwo, że zaiste rychło przyjdzie P. Jezus, zaraz dodaje od siebie prośbę: Amen. Przyjdź Panie Jezu. Także i Paweł św mówiąc o Przyjściu Pana na sąd, powiada: pochwyceni będziemy... w obło- kach przeciw Chrystusowi na powietrze, a tak zawsze z Panem będziemy i kończy wezwaniem:
8 przeto cieszcie się społem temi słowy. Podobnież św. Gertruda nieraz mówiła, iż nie pojmuje, że że ludzie boją się sądu, kiedy sędzią naszym ma być nie kto inny, jeno właśnie P. Jezus, którego trochę tylko kochać trzeba, aby u Niego zna- leźć obfitą łaskę i miłosierdzie. Mimo to takich, roby bezpiecznie mogli się cieszyć na przyjście i sąd P. Jezusa nawet pomiędzy Świętymi nie- wielu się znajdzie. Przeciwnie czytamy np. o św. Hieronimie, że ilekroć mu przyszła myśl*o są- dzie, drżał na calem ciele, a w uszach brzmial mu jakby głos Archanioła: wstańcie umarli, i pójdźcie , na sad. Św. Augustyn wyzna je. że głównie bojaźń śmierci i sądu wyrwała go z grze- sznych nałogów. Św. Bernard mówi o sobie: »Lę- kam się piekła, lękam się też wejrzenia Sędzie- go, strasznego anielskim nawet mocom. Któż da oczom moim źródło łez, abym łzami mógł zara- dzić przyszłemu płaczowi«. Jeżeli Święci, którzy mało grzeszyli, wiele pokutowali, a bardzo wiele dobrego robili, tak bali się sądu, cóż mają po- cząć tacy, eo bardzo wiele grzesząc, mało po- kutują, a prawie nic dobrego nie czynią. 3. Będą znaki na słońcu. U św. Mateusza czy- tamy: zaćmi się słońce. Czyś kiedy pomyślał, coby dziać się musiało na ziemi, gdyby zabrakło jej słońca? Jeżeli w zimie dlatego, że słońce sła- bo tylko przyświeca, ziemia kostnieje, rzeki i stawy tężeją, pola, łąki i lasy zamierają i świat
9 cały obleka, się w śnieżny całun, jakby w koszulę śjniertelną, cóż będzie, gdy słońca całkiem za- braknie? Chyba z głodu powolną, straszną śmiercią zginąćby przyszło, gdyby Bóg w miło- sierdziu śwojem nie był przeznaczył ludziom, którzy wtenczas żyć będą, śmierci prędszej i krótszej w onym pożarze powszechnym, o któ- rym przepowiada św. Piotr: żywioły od gorąca y ' rozpuszcza. się, a ziemia i dzieła, które na niej są, popalone będą.. Skoro słońca zabraknie, to i ciemności, gorsze niż niegdyś egipskie, zalegną ziemię całą; ani do sąsiada, ani do własnego do- mu, raz z niego wyszedłszy, nie trafisz; i cóż dziwnego, że będą ludzie schnąć od strachu? Ale to jest dziwne, że chociaż od jednego słońca je- steśmy już tak bardzo zależni, to przecież tak mało poczuwamy się do wdzięczności i ciągłej zależności od P. Boga, który jest Dawcą i Pa- nem słońca i życia wszystkiego. 4. A tedy ujrzą syna Człowieczego przycho- dzącego w obłoku z mocą wielką i z majestatem. Tedy ujrzą, bo teraz nie widzą, albo i widzieć nie chcą, — tedy przekona ją się naocznie o tern, czemu teraz wierzyć nie chcą, że nie masz zba- wienia jedno w Panu naszym Jezusie Chrystu- sie, i że wszystko, za czem teraz w niniejszem życiu ludzie się tak ubiegają, że wszystko to jest marność i marność nad marnościami, a jedno tylko jest potrzebne, bo jedno tylko wtedy po-
10 płacać będzie: służyć Bogu i zbawić duszę swoją. Z mocą wielka, i z majestatem. Kiedy P. Jezus pierwszy raz przyszedł, przybrał na się postać sługi, aby nietylko słowem, ale własnym przykładem nauczyć nas i zagrzewać do wszyst- kiego, co jest istotą służby Bożej i życia zbożne- go, a zarazem podstawą naszego zbawienia, mia- nowicie do zaparcia siebie, do noszenia krzyża, do cichości i pokory. Tedy przyjdzie z mocą i majestatem, już nie żeby uczyć, ale żeby każ- demu oddać według zasługi jego; jednych uczy- ni królami w niebie, drugich niewolnikami na wieki w piekle. Na co z tego dwojga ty zasłu- gujesz? 5. Jakkolwiek moc i ma jestat, z jakiomi P. Je- zus przyjdzie sądzić, i teraz są Mu właściwe, chociaż nie tak widoczne, to jednak P. Jezus nie- tylko wtedy będzie sądził, ale i teraz i w każdej chwili nas sądzi. Bo jak każda istota żywa i ro- zumna, urabia sobie o tern, co spostrzega, zda- nie, często prawda błędne, ale zawsze jakieś zda- nie korzystne lub niekorzystne, tak też P. Jezus, który jest źródłem wszelkiego życia i rozumu, który wsżystko widzi, sądzi zawsze nieomylnie i w każdej chwili o myślach i usposobieniu, o słowach i uczynkach każdego z nas. Między sądem ostatecznym a teraźniejszym zachodzi ta różnica, że przyszły będzie na wieki nieodmien- ny, teraźniejszy zaś jeszcze możesz poprawić, t. j. sprawić, że P. Jezus na lepszy go zmieni.
11 Dochodź więc, jak umiesz, z pokora i ufnością, co P. Jezus sądzi: 1) o przymiotach i darach, twoich zewnętrznych, dla których lubisz się wynosić nad innych, czy czynią cię lepszym, piękniejszym w oczach jego; 2> o twych dobrych przymiotach wewnętrznych, czyli o cnotach twoich, jakie zdaje ci się, że posiadasz; czy wia- ra, nadzieja, miłość twoja są szczere, prawdziwe; sprawiedliwość, miłosierdzie, ofiarność, praco- witość itp. czy są rzetelne; czy nie są lichym tylko blichtrem, pozłotką, a. nie złotem; 3) ó two- ich niedostatkach, dla których narzekałeś nie- raz, żeś upośledzony i jakby od Boga zapomina- ny; 4) o grzechach i nałogach twoich, czy P. Je- zus zwątpił, że nie ma dla ciebie już żadnego wyjścia ani ratunku, — dlaczego tedy pozosta- wia ciebie jeszcze przy życiu, raz po raz budzi twoje sumienie i nowe da je łaski? 6. Gdy ujrzycie, iż się to będzie działo; zatem utrapienia, zwłaszcza wielkie i nadzwyczajne, są zapowiedzią, że blizko jest Nrólestwo Boże. 7. Nie przeminie ten rodzaj, aż się wszystko ziści. .Nie mówi tu P. Jezus oczywiście o »ro- dzaju«, t. j. o tern pokoleniu, które go słuchało i było Mu współczesne, bo to nie zgadzałoby się z tern, że przy tej samej sposobności po- wiedział,że o onym dniu i godzinie nikt nie wie, ani Aniołowie niebiescy, jedno sam Ojciec; ale mówi P. Jezus albo o narodzie żydowskim,
12 który przetrwa aż do końca świata, albo o ro- dzaju ludzkim. Modlitwa kościelna. Powstań w mocy Twojej, prosimy Cię Panie i przybądź, abyśmy od wiszących nad nami kar grzechowych za Twoją obroną mogli być ura- towani, za Twojem wyzwoleniem wybawieni. Który żyjesz i królujesz z Bogiem Ojcem w je- dności Ducha Św., Bóg po wszystkie wieki wie- ków. Amen. - i Na niedzielę drugą Adwentu. EWANGELJA zapisana u św. Mateusza w rozdziale XI. w. 2—10. JP on czas Jan, usłyszawszy w więzieniu dzieła Chrystusowe, posławszy dwu z uczniów swoich, rzeki mu: Ty jesteś, który masz 1 przyjść, czyli inszego czekamy? A odpowiada- jąc Jezus rzekł im: Szedłszy odnieście Janowi, coście słyszeli i widzieli. Ślepi widza, chromi chodzą, trędowaci bywają oczyszczeni, głusi słyszą, umarli zmarlwychwstają, ubogim Ewan- gelię opowiadają: a błogosławiony jest, który się ze mnie nie zgorszy. A gdy oni odeszli, po-
13 czai Jezus mówić do rzesz o Janie: Coście wy- szli na puszczę widzieć? trzcinę chwiejaca się od wiatru? Ale coście wyszli widzieć? Człowieka w miękkie szaty obleczonego? Oto, którzy w miękkie szaty się obtoczą, w domach kró- lewskich sa. Ale coście wyszli widzieć? Pro- roka? Zaiste powiadam wam, i więcej niż Pro- roka: Bo ten jest, o którym napisano: Oto ja posyłam anioła mego przed obliczem twojem, który zgotuje drogę twą przed tobą! OBJAŚNIENIA. 1. Św. Jan Chrzciciel dostał się do więzienia z tego powodu, że Herodowi zganił kazirodcze pożycie na wiarę z żoną swojego brata jeszcze żyjącego. Kościół św., od Ducha Świętego nau- czony, poczytuje kazirodztwo za grzech tak wielki, że chociażby się go kto raz jeden tylko dopuścił, nie może być z niego rozgrzeszony od zwyczajnego spowiednika, t. zn. nie mającego od Biskupa albo od samego Papieża szczegól- nego na to upoważnienia. Nigdy też nie po- zwala, bo pozwolić nie może na powtórne mał- żeństwo takim, których pierwszy mąż albo żona jeszcze żyje. Również zabrania małżeństwa z krewnymi i powinowatymi, i jakkolwiek udziela dyspensy w wypadkach, w których za- chodzi dalsze tylko pokrewieństwo, a są słuszne do tego powody, przecież doświadczenie uczy,
14 że na takich małżeństwach, pomiędzy krewny- mi albo powinowatymi zawartych, rzadko tyl- ko spoczywa błogosławieństwo Boże; zwykle w dwójnasób sprawdza się na nich to, co Pa- weł św. mówi wogóle o małżeństwach: Jeśli- byś wziął żonę, nie zgrzeszyłeś; jeśliby też panna szła za mąż, nie zgrzeszyła; wszakże tra- pienie ciała mieć będą takowi. Dlatego to ażeby zapobiedz małżeństwom zakazanym, bywają ogłaszane w kościele zapowiedzi i każdy, któ- ryby wiedział o pokrewieństwie, lub innej prze- szkodzie, zachodzącej między pobrać się mają- cymi, w sumieniu jest obowiązany powiedzieć to proboszczowi kościoła, w którym głoszą za- powiedzi. Małżeństwo z taką przeszkodą, a bez poprzedniej dyspensy zawarte, jest wobec Boga i Kościoła nieważne i nie lepsze od życia na wiarę. 2. Św. Jan Chrzciciel dobrze wiedział, że na- pominając Heroda, narazi się nietylko na nie- przyjemności, ale na więzienie i śmierć. Tak jednak bał się grzechu, że wołał narazić się na wszystko, niż grzechu się dopuścić. Zapyta kto: a jakiż to grzech miałby św. Jan Chrzciciel, gdyby Heroda nie napominał? Miałby »grzech cudzy, milczenia*. Bo będąc prorokiem, gdyby był milczał na taki publiczny grzech, — samby był zgrzeszył. Niestety, w naszych czasach nie- rzadka to rzecz, że katolicy jak Herod żyją na wiarę, i to nawet z krewną lub powinowatą.
15 Oczywiście na pierwszem miejscu Duszpasterz i rodzice takich osób mają obowiązek ich upo- minać, a nawet surowych chwycić się środków, aby im w dalszem tukiem pożyciu przeszkodzić. Wierni zaś wszyscy powinni co najmniej od ta- lach zupełnie się usunąć, t. zn. mówić z nimi tyle tylko, co konieczna wymaga potrzeba, ale nie bratać się z nimi, nic odwiedzać ich, ani od- wiedzin nie przyjmować. Bo tak upomina Pa- weł święty: jeśli ten, który się bratem (t. j. Chrześcijaninem) 'mianuje; jest porubnikiem, albo łakomym... albo pijanica... żebyście z ta- kowym ani jedli. Gdzie zaś takie jawne zgor- szenia uchodzą bezkarnie, tam często P. Bóg w swoim gniewie zsyła na cale miasta i wsie ciężko kary i chłosty. 3. Św. Jan Chrzciciel posyła dwu uczniów swoich do P. Jezusa, nie dlatego aby sam cheial dowiadywać się, kto jest P. Jezus — wszak już w żywocie matki swojej cudownym sposobem o tem wiedział i głosił wszystkiemu ludowi na puszczy, mówiąc: Oto Baranek Boży, który gładzi grzechy świata: ale chodziło mu o ucz- niów. Tak bardzo przywiązali się do swego świętego nauczyciela i tak bardzo go cenili, że nietylko nawiedzali go w więzieniu, ale nawet z pewną zazdrością i niechęcią patrzyli na sprawdzanie się słów ich ukochanego nauczy- ciela o Panu Jezusie: On ma róść, a ja się umniejszać. Św. Jan obawiał się, żeby ucznio-
16 wie jego przez zbytnie do niego przywiązanie,' nie odwrócili się od P. Jezusa, a nawet może nie przyłączyli się po jego śmierci do nienawi- dzących P. Jezusa Faryzeuszów. Mówił im dużo o P. Jezusie, ale ponieważ to nie wystarczało, odsyła ich wprost do Niego, aby sami się prze- konali i uwierzyli. Nie wystarcza słuchać tylko o P. Jezusie; ale kto chce naprawdę w Niego uwierzyć, serdecznie Mu zaufać i szczerze Go pokochać, potrzeba, żeby poszedł do P. Jezusa, zbliżył się do Niego, przez używanie śś. Sakra- mentów, przez modlitwę, przez zachowanie przy- kazań Jego i inne dobre uczynki. 4- Tyś jest, który ma przyjść, czyli inszego czekamy? względem P. Jezusa Żydzi zadawali sobie przedewszystkiem pytanie, czy on jest Mesjaszem przez Patrjarchów i Proroków od wieków zapowiedzianym. Skoroby o tern jednem się przekonali, to i w Bóstwo Jego i całą naukę Jego uwicrzyćby musieli. Jak Pismo św. sta- rego Zakonu, tak i sam Zakon stary cały zaj- muje się P. Jezusem. Już w raju zapowiedział Bóg przyjście Zbawiciela, mówiąc do węża: Położę nieprzyjaźń między tobą, a niewiasta,, między nasieniem twem, a nasieniem jej; ona zetrze głowę twoja,, a ty czyhać będziesz na piętę jej. Abrahamowi przyobiecał P. Bóg, że z jego potomstwa wzbudzi Zba wciela; tę samą obietnicę dal później Dawidowi. Mojżesz też wyraźnie prorokuje; Proroka z narodu twego
17 i z braci twojej jako mnie, wzbudzi tobie I’. Bóg twój, tego słuchać będziesz. Później zaś prorocy, tak samo jak i mnogie figury staro- zakonne, zapowiadali różne, nieraz najdrobniej- sze szczegóły o usposobieni!, życiu, męce, śmier- ci, zmartwychwstaniu i chwale, a szczególnie o Bóstwie prawdziwego Mesjasza, Pana nasze- go Jezusa Chrystusa. 5. Uczniowie Janowi zastali P. Jezusa, kiedy, jak Łukasz św. opowiada, onejże godziny wiele ich uzdrowił od niemocy i chorób i od duchów złych, wiele ślepych wzrokiem darował. Ucznio- wie Janowi, posłuszni swemu nauczycielowi, pytają P. Jezusa czy jest Mesjaszem. P. Jezus zaś nie żąda od nich, aby mu uwierzyli na gole słowo; tak czyni szatan i wysłannicy jego lub świata, którzy słowem tylko ludziom złote góry obiecują. P Jezus dla wykazania posłan- nictwa swego powołuje się na proroctwa i oczy- wiste cuda. Izajasz tak mówi o Chrystusie: Hóg sam przyjdzie i zbawi was; tedy się otwo- rzą oczy ślepych i uszy głuchych będą, otwo- rzone: tedy wyskoczy chromy jako jeleń i o- tworzony będzie język niemych. I cuda te speł- niają się w oczach zdumionych uczniów Jano- wych. W naszych też czasach wciąż sprawdzają się starodawne proroctwa, jak np. o Malce Najśw.: Błogosławiona, mię zwać będą wszyst- kie narody, o rozprószeniu żydów: rozprószy cię Pan między wszystkie narody od, końca Ew;in<«Ij<> nieilzielne ' 2
18 ziemi aż do granic jej, — o wiecznotrwałości Kościoła: a ja tobie powiadam, iżeś ty jest opoka, a na tej opoce zbuduję Kościół mój, a bramy piekielne nie zwycięża, go, — i wielo innych. A cudów również i. po dziś dzień nic brak. W naszej Polsce przeczytaj,, kto chcesz, w »Posłańeu Serca Jezusowego* o różnych dziękczynieniach za łaski doznane, każdego mie- siąca po kilkaset, albo o dobrodziejstwach otrzy- manych za przyczyną Matki Boskiej Nieustają- cej Pomocy, lub przez »Chleb św. Antoniego*: popytaj w Częstochowie na Jasnej Górze, albo — jeżeli wolisz — zagranicą w Lourdes, a nie- badź niewiernym, ale wiernym. 6. Błogosławiony jest, który się ze mnie ule zgorszy. Jezus ukrzyżowany jest, jak mówi Apostoł, żydom zgorszeniem, a grekom, t. j. mędrcom tego świata głupstwem. Żydzi spo- dziewali się, że obiecany Mesjasz okaże się na ziemi w Majestacie Bóstwa swego i przywróci ich narodowi chwałę, przynajmniej taką, jaką miał za czasów Dawida, da im bogactwa, jakie były za dni Salomonowych, kiedy to taki do- statek srebra był w Jerozolimie, jak i kamie- nia; gorszyli się więc, i nie chcieli uwierzyć, żeby Jezus ubogi i nakazujący płacić podatek i oddawać posłuszeństwo cesarzowi, który za- wojował był ich naród, był Mesjaszem obieca- nym. Do tych żydów podobnymi są owi chrześcija-
19 nie, którzy więcej i goręcej, niż nieba, pragną rzeczy ziemskich i powodzenia doczesnego, o nie przedewszystkiem P. Jezusa proszą, a gdy nie otrzymują według woli swojej, tedy upadają na duchu, tracą nabożeństwo, a nieraz i o wiarę wcale już nie dbają. Błogosławiony, kto do nich nie należy, lecz zrozumiał, co mówi Paweł św.: Jeśli tylko w tym żywocie w Chrystusie na dzieje mamy, jesteśmy nędzniejsi niźli wszyscy ludzie; bo w tern życiu doznamy zawodu, a w przyszłem potępienia nie ujdziemy. 7. Chwali P. Jezus św. Jana, ale dopiero po odejściu uczniów jego, żeby nie dać nawet po- zoru, jakoby mu pochlebiał i przez to pochleb- stwo ehcial sobie zjednać uczniów jego. P. .Je- zus brzydził się pochlebstwem, lak samo jak i obmową; potrzeba kogo pochwalić, chwali go, ale poza oczy, — potrzeba kogo ganić, gani go, ale wprost w oczy. Ty wglądnij w siebie, czy nie postępujesz wręcz przeciwnie: chwalisz w oczy, i to nieszczerze, a ganisz tylko poza oczy i to aż nadto szczerze? 8 Chwali zaś P. Jezus Janowi św. najprzód, że nie jest chwiejny jak trzcina, że nie bywą raz dobrym i raz złym — dziś uprzejmym, a ju- tro opryskliwym, — teraz, pilnym i oszczędnym a za chwilę leniwym i rozrzutnym, — raz po- bożnym a zaś znów światowym, — dziś odważ- nym a jutro małodusznym, — teraz umartwio- nym a potem samolubnym, ale że zawsze był
20 stałym. Chwali mu powtóre, że nie ubierał się w miękkie szaty, czyli że nie był zniewieścia- lym, nie lubił zbytków, ani popisywania się przed ludźmi. Chwali potrzecie, i to najwięcej, że wiernie, jakby Anioł z nieba spełniał posłan- nictwo swoje od Boga mu dane. Pomyśl, jak wielka to rzecz zasłużyć na pochwałę nic u lu- dzi, ale u Boga samego; pomyśl także, czy masz też choć jedną z tych cnót, za które Jana św. chwali Pan Jezus. Modlitwa kościelna. Wzbudź, Panie, serca nasze ku gotowaniu dróg Jednorodzonemu Synowi Twemu, abyśmy na Jego przyjście dusze nasze oczyściwszy, go- dnie służyć Ci mogli. Który z Tobą żyje i kró- luje w jedności Ducha Św. Bóg po wszystkie wieki wieków. Amen. Na niedzielę trzecią Adwentu. EWAN GE L JA zapisana u św. Jana w rozdziale l. w. 19—28. W on czas: Posiali Cydowie z Jeruzalem Ka plany i Lewity do Jana, aby go spytali: Ktoś ty jest? I wyznał, a nie zaprzał: a wyznał: żem ja nie jest Chrystus. I spytali go: cóż
21 tedy? Jesteś ty Eliasz? I rzeki: nie jestem. Jesteś ty Prorok? I odpowiedział: nie. Rzekli mu tedy: Ktoś jest, żebyśmy dali odpowiedź tym, którzy nas posłali? Co powiadasz sam o sobie? Rzeki: Jam glos wołającego na puszczy: Prostujcie drogę Pańsku, jako po- wiedział Izajasz Prorok. A którzy byli posłani, byli z Faryzeuszów. I pytali go, a mówili mu Czemuż tedy chrzcisz, jeśliżeś ty nie jest Chrystus, ani Eljasz, ani Prorok? Odpowie- dział im Jan mówiąc: Jać chrzczę woda: ale w pośrodku was stanaj, którego wy nie zna- cie. Ten jest, który za mna przyjdzie, który przedemna stal się: któregom ja niegodzien żebym rozwiązał rzemyk u trzewika jego. To się działo w Betanji za Jordanem, kędy Jan chrzcił. OBJAŚNIENIA. 1. Posłali Żydowie z Jeruzalem Kaplany i Lewity do Jana. Zyidowie z Jeruzalem, ro- zumie się, że nie którzy bądź, ale ci, co zasia- dali w najwyższej radzie, w t. zw. Sanhedrynie, a zatem Arcykapłani, uczeni w Piśmie i ksią- żęta narodu. Tak głośnym był św. Jan Chrzci- ciel, że choć cale życie swoje prawie wyłącznie spędził na pustyni, przecież wszędzie w całej ziemi żydowskiej o nim wiedziano. Wiedziano o tern, że jest synem Zacharjasza i Elżbiety, że surowe, prawdziwie pokutnicze na pustyni
22 prowadzi życie, że bez względu na osoby wszyst- kim wskazuje drogę obowiązków i że lud tak go ceni, iż wielu go ma za obiecanego Mesjasza, za którego z dawnych proroków, lub też za no- wego od Boga zesłanego proroka. Pomiędzy lu- dem, zwłaszcza jeżeli jest w rzeczach wiary mało oświecony, zawsze pełno bywa takich, którzy łatwo zachwycają się wszystkiem, co nowe albo nadzwyczajne. Z drugiej strony ziściły się już różne znaki, zapowiadane według proroków na przyjście Mesjasza, jak np. odję- cie berła królewskiego od rodu Dawidowego, zjawienie się gwiazdy cudownej, która sprowa- dziła Mędrców ze wschodu do Jeruzalem i do Betleem, rzeź młodzianków, koniec czasu prze- powiedzianego przez Daniela i wiele innych Oba te powody wpłynęły na Sanhedryn, że po- czuwając się do obowiązku, postanowił docho- dzić prawdy i w tym celu wysłał do Jana św. urzędowe poselstwo z zapytaniem, kim jest i ja- kiem prawem chrzci i nawołuje do pokuty. 2. Ktoś li/ jest"? pytają kapłani i Lewici, speł- niając wiernie dane sobie polecenie. Prawdopo- dobnie dodali także, o ezem Pismo św. nie wspo- mina: czyś ty Chrystus, za którego wielu ucz- niów twoich cię ma; albo czyś Enoch, (który ma poprzedzić drugie przyjście Chrystusa na sąd, żydzi zaś błędnie rozumieli, że miał się zjawić na ziemi przed pierwszem przyjściem Pana, jako Zbawiciela), albo czyś prorok, przy
23 noszący nam nowe od Boga objawienie i roz- kazy? Jest to jedna z najwybitniejszych i naj- niezbędniejszych cech ludzi prawdziwie świę- tych i Bogu miłych, że znają samych siebie doskonale i dlatego siebie nie przeceniają i nie ehcą też, żeby ich kto miał za coś lepszego lub większego, niżeli są w oczach Bożych i wła- snych; dlatego nie bywają ani zarozumiali, ani chciwi pochwał ludzkich. Tak N. Panna, Kró- lowa wszystkich Świętych, nie wynosi się z po- wodu zwiastowania, że będzie Matką Boga i ma na to tę tylko odpowiedź: oto ja służeb- nica Pańska. Św. Paweł mówi o sobie: choć- bym się chciał przechwalać, nie będę głupim; bo prawdę powiem, lecz folguję, żeby kto o mnie nie rozumiał więcej nad to, co widzi we mnie, albo co słyszy ode mnie. P. Jezus wszystkim zaleca: gdy uczynicie wszystko, co wam rozkazano, mówcie: słudzy niepożyteczni jesteśmy, cośmy winni byli uczynić, uczynili- śmy. Podobnież i Jan św. Chrzciciel nie myśli korzystać z przesadnych przypuszczeń ludz- kich, raczej dziwi się im i z wszelką stanow- czością zaprzecza: że nie jest Chrystusem, ani Eliaszem, ani prorokiem. 3. Ktoś ty jest? niechaj każdy zapyta sam siebie, żeby się dokładnie znać i należycie oce- nić. Kim jesteś? — stworzeniem Bożem, za- wdzięcza jąeem wszystko, czem jesteś i. co po- siadasz jedynie Bogu. Dobrze o tern mówi Apo-
24 stoi: cóż masz czegoś nie wziął od Boga, a je- śliżeś wziął, przeczże się chlubisz, jakobyś nie wziął? We wszystkiem zależny jesteś od Boga, dlaczego tedy tak swobodnie i dowolnie sobą rozporządzasz, jakbyś jedynie od siebie zależał? Ktoś ty jest? Jesteś człowiekiem, t. zn. istotą rozumem i wolną wolą obdarzoną, a zatem też za czyny, słowa i myśli swoje odpowiedzialną. Czemuż tedy w calem postępowaniu twojem tak mało bywa rozumnego zastanowienia się, a tak wiele powodowania się chwilowem wi- dzimisię, lada uprzedzeniem, nierozumną na- miętnością gniewu, lubieżności, chciwości itp. Czemu, zamiast używać wolnej swojej woli, je- steś niewolnikiem nałogów twoich, np. opilstwa, lenistwa, ciekawości, plotkarstwa., swarliwości itd.? A jakże za to wszystko odpowiesz przed własnem sumieniem, przed ludźmi, a co naj- ważniejsza, przed samym Panem Bogiem? Kto ty jesteś? Tu na ziemi i do czasu jesteś ojcem albo matką, córką albo synem, panem albo słu- gą, bogatym albo ubogim, uczonym albo pro- stakiem, kupcem, rzemieślnikiem, zarobnikiem itd. itd. Ale czy tern, czem jesteś, jesteś należy- cie? czy jesteś dobrym ojcem? matką? synem? panem? sługą? i Id. 4. Widać, że św. Jan Chrzciciel rzadko tylko albo nigdy o sobie nie mówił, skoro zdalcka i z urzędu przychodzą go pytać, kimby był; bo nie sądził, aby warto było ludziom mówić o so-
25 bie, kiedy miał im tyle ważnych i potrzebnych rzeczy do powiedzenia o Bogu, o królestwie Bo- żem, o pokucie i zbawieniu. Mówi P. Jezus: z obf itości serca usta mówią; kto lubi wiele mó- wić i rozpowiadać o sobie, u (ego serce tak da- lece pełne jest miłości własnej, iż mu się zdaje, że dla ludzi nic niemasz ciekawszego ani po- żyteczniejszego, jak słuchać i dowiadywać się o nim: a co gorsza takiemu, co wiele rozpowia- da o samym sobie, nierzadko się zdarza nie- prawdę o sobie powiedzieć, czyli ludziom na- kłamać. Gdyby się nawet komu udało wmówić we wszystkich, w rozumnych i nier zumnych, że nie było, niemasz i nie będzie nigdy jemu równego, czyż przez to stanie się lepszjtm, albo czy spodziewa się, że i Pana Boga na sądzie ostatecznym tak samo oszuka, jak oszukał lu- dzi na ziemi? Ktokolwiek jesteś samochwalcą, przestań tą brzydką wadą twoją nudzić ludzi, szkodzić sobie, obrażać P. Boga. 5. Wysłańcy Sanhedrynu nastają na Jana św.: Ktoś jest, żebyśmy dcii odpowiedź tym, którzy nas posiali? co powiadasz sam o so- bie?... czemuż tedy chrzcisz, jeśliżeś ty nie jest Chrystus, ani Eljasz, ani prorok? Jest czego się uczyć od tycli wysłańców , którym widocznie zależy na tern, żeby dojść prawdy, nietylko jako tako powierzchownie, ale grun- townie i jasno. Obyś i ty cliciał dbać więcej o to, żeby wszelką prawdę, zwłaszcza odnoszącą
26 się do twego i innych zbawienia, poznać nie po- bieżnie, ale dokładnie, taką jaką ją Bóg obja- wił i przez Kościół św. do wierzenia poda je. Po- między uczonymi ii uchodzącymi za wykształco- nych jak mało — niestety — buwa gruntownej znajomości, już nie mówię wszystkich prawd Bożych, ale choćby tylko najprostszych zasad katechizmu? Wielu z nich, dziećmi będąc, ja- śniejsze mieli pojęcie o prawdach świętych i rozstrzygających o wieczności naszej, niż mają teraz, kiedy już dojrzali, i wkrótce może staną nad grobem. W średnich warstwach często spo- tyka się, obok grubej nieznajomości tych prawd Bożych, zarozumiale ich lekceważenie, jakoby zdobycze naukowe nowszych czasów wykazały dowodnie bezpodstawność św. Wiary ojców na- szych; a cóż oni wiedzą o nauce i jej zdoby- czach? A pomiędzy ludem nie brak takich na- wet, co prawie nic nie wiedzą nawet o sześciu prawdach, które każdy Chrześcijanin pod utratą zbawienia obowiązany jest znać i wierzyć, skoro bez ich znajomości nikomu niepodobna otrzy- mać ważnego na spowiedzi rozgrzeszenia. 'Jak temu zaradzić? Pilnem i uważnem słuchaniem słowa Bożego; mówi Jan św. Ewangelista, że kto zna Boga, słucha nas, kto nie jest z Boga, nie słucha nas: stad znamy ducha prawdy i ducha błędu. Zaradzić temu może przynaj- mniej po części czytanie książek pobożnych, a przez władzę duchowną pochwalonych. Ale
Tl ktokolwiek słucha czy czyta o rzeczach Bożych, powinien szczerze szukać prawdy Bożej, aby jq poznać i zachować; bo nie mamy być słucha- czami tylko słowa Bożego, ale czynicielami, jak naucza św. Jakób Apostoł. (i. Jam głos wołającego na puszczy. Jan św. słusznie zwie się głosem Boga, powołującego nas z pustyni i od marności tego świata do po.- kuty. Był On rzeczywiście cały głosem, bo nie tylko usta jego, ale cały tryb życia, ubranie, pożywienie, samotność, szczerość i prostota, wszystko w nim głośniej, niż wszelkie słowa, nawoływało ludzi do Boga, do pokuty. Pro- stujcie drogę Pańska, jako powiedział Izajasz Prorok. Oto słowa Izajasza, objaśniającego nam, co to znaczy prostować drogę Pańską: Niech opuści złośnik drogę swoja, a mai nie- prawy myśli swoje, i niech sic nawróci do Pana, a zmiłuje sie nad nim, i do Boga nasze- go, bo hojny jest ku odpuszczeniu. Kto pragnie, żeby Pan nasz w jego narodził się sercu i zało- żył tam królestwo swoje, ten musi usłuchać tego napomnienia; Dobrze to rozumieli dawni ojcowie nasi i zostawili nam zwyczaj, po dziś dzień jeszcze się utrzymujący, że w Adwencie podobnie jak i w czasie wielkanocnym ludzie, co poczciwsi, poczuwają się do obowiązku spo- wiedzi świętej. 7. W pośrodku was stanał, którego wy nie znacie. Ten jest, który za mna przyjdzie, który
28 przede mną stal się, któregom ja nie godzien, żebym rozwiązał rzemyk u trzewika Jego. Oto wyraźne świadectwo, jakie wobec żydów daje św. Jan Chrzciciel o posłannictwie i o Bóstwie Chrystusa Pana. Mimo to nie uwierzyli, że Me- sjasz już przyszedł, bo nie chcieli prostować drogi Pańskiej do serc swoich i złe były ich uczynki Modlitwa kościelna. Nakłoń, prosimy Cie, Panie, ucha Twego na prośby nasze, a nawiedzeniem swej łaski oświeć dusz naszych ciemności: Który żyjesz z Bo- giem Ojcem w jedności Ducha Św. Bóg po wszystkie wieki wieków. Amen. Na niedzielę czwartą Adwentu. EWANGELJ A zapisana u św. Łukasza w rozdziale III, w. 1—6. Roku piętnastego panowania Tyberjusza Ce- sarza, gdy Pontski Piłat rządził Żydowską ziemią, a Herod Tetrarchą Galilejskim, a Fi- lip brat jego Tetrarchą Tturejskim i Tracho- nickiej krainy, a Lizanjasz Abileńskim Te- trarchą, za najwyższych kapłanów Annasza i Kajfasza: stało się słowo Pańskie do Jana, Zacharjaszowego syna na puszczy. 1 przy-
29 szedł do wszystkiej krainy Jordanu, opowia- dając chrzest pokuty na odpuszczenie grze- chów: jako jest napisano w księgach mów Iza- jasza. Proroka: Glos wołającego na puszczy: gotujcie drogę Pańska, czyńcie proste ścieżki jego. Wszelka dolina będzie napełniona, a wszel- ka góra i pagórek poniżon będzie: i krzywe miejsca będą proste, a ostre drogami gladkie- mi: i ogłada wszelkie ciało zbawienie Boże. OBJAŚNIENIA. 1. Boku piętnastego panowania Tyberjusza... Nie jak one bajki, opowiadające, że był kiedyś jakiś król itd., ale od wyraźnego i dokładnego oznaczenia czasu rozpoczyna św. Łukasz Ewan- gelję swoją, jest ona zatem opowiadaniem nie zmyślonych rzeczy, ale tego, co rzeczywiście się stało, aby każdy dowolnie mógł sprawdzić praw- dziwość jego opowiadania. Dawne to czasy: od onego czasu, jak przy- wykliśmy słuchać w Ewangeijach niedzielnych, minęło już przeszło 1900 lat, — Tyberjusz ce- sarz umarł i z cesarstwa jego, rozciągającego się na cały wówczas znany świat, ledwie ślady jakiekolwiek zostały, — Ponejusz Piłat i cała, władza jego bezpowrotnie zginęła, — Herod, syn onego Heroda, co w rzezi młodzianków Be- tlejemskich pragnął zgładzić Dzieciątko Jezus, wraz z Filipem bratem swoim, któremu był
30 porwał żonę, Lizanjasz, Tetrarcha Abileński, jak i najwyżsi Kapłani ówcześni Annasz i Kaj- fasz pomarli i poszli na straszny sąd Boży, — a Jezus Chrystus wczoraj i dziś: Ten i na wieki. Od tego czasu minęły dziesiątki pokoleń, — mi- niemy i my; zmieniło się wiele, i wiele jeszcze się zmieni; ale dzieło zbawienia i prawda Boża, przyniesiona przez Chrystusa Pana, wszystko przetrwała, trwa ciągle i trwać będzie na wieki... 2. Stało się sfowo Pańskie do Jana, Zacharja- szowego syna, na puszczy. W nadzwyczajnych wypadkach i nadzwyczajnym wybrańcom swoim P. Bóg nadzwyczajnym też sposobem objawia wolę swoją. Tak Najśw. Pannie przez Archa- nioła obwieścił słowo swoje, na które ona odpo- wiedziała: niech mi się stanie według słowa Twego. Apostołowie usłyszeli glos z nieba: Ten- ci jest Syn mój miły, Jego słuchajcie! I często spotykamy w Piśmie św. o prorokach; Stało się słowo Pańskie do Jeremiasza, Ezechiela itd. Zwyczajnie jednak objawia nam Pan Bóg wolę swoją przez ludzi od Niego na to posłanych; bo tak naucza Paweł św.: Jako będą 'przepowiadać, jeśliby nie byli posłani? To posłannictwo bywa znowu nadzwyczajne, albo zwyczajne; nadzwy- czajne, jeżeli. P. Bóg albo nowe rzeczy objawia, albo niezwyczajnych rzeczy się domaga. Ci nad- zwyczajni posłannicy Boży bywają uwierzytel- nieni przez cuda, jakto było u Jana Chrzciciela. Tak Mojżesz, Eljasz i wielu innych proroków
31 liczne i wielkie czynili cuda, któremi Pan Bóg potwierdzał ich posłannictwo i naukę. Sam też Pan Jezus powołuje się na cuda swoje: cho- ciażbyście mnie wierzyć nie chcieli, wierzcież uczynkom; abyście poznali i wierzyli, że Ojciec jest we mnie, a ja w Ojcu. Apostołom teź uży- czył mocy czynienia cudów w Imię Jego. Zwy- czajne posłanictwo do nauczania ludzi ma Ko ściół Chrystusowy, a w nim Papież i Biskupi w diecezji, w której każdego Duch Św. przez pośrednictwo Papieża postanowił; kapłani wreszcie o tyle, o ile im Papież w tej lub owej części świata, albo Biskup w obrębie swej die- cezji na to posłannictwa udzielił Względem nie- letnich dzieci dał Pan Bóg rodzicom podobne, ale więcej ograniczone, posłannictwo nauczania woli Bożej; względem podwładnych, ich prze- łożonym; względem uczniów, nauczycielom itp Chccszli więc znać wolę Boża, bądź posłuszny przełożonym twoim tak duchownym, jak świe- ckim, każdemu w jego zakresie. Ci przełożeni, należycie ustanowieni, nie potrzebują na popar- cie słów swoich czynić cudów, bo są dostatecznie uwierzytelnieni jako posłanniey Boży. Za uwie- rzytelnienie służy im należyte ich ustanowienie. Świątobliwość życia jest bez wątpienia i dla nich obowiązkiem, lecz brak jej nie odbiera im ich posłannictwa; bo mówi Pan Jezus: Na sto- licy Mojżeszowej zasiedli doktorowie i Faryzeu- szowie; wszystko tedy, cokolwiek wam rozkażą,
32 Ci.//ńe?e. Oczywiście wyjątek z pod tej ogólnej zasady stanowi wypadek, jeżeliby przełożony duchowny lub świecki nakazywał cokolwiek ta- kiego, co widocznym jest grzechem, lub jeśliby nakazywał cokolwiek, co do jego zakresu nie na- leży. Wreszcie posłannictwo wszelkie jest darem, a nawet zaszczytem dla posłannika; ale biada temu, ktoby posłannictwa swego cheiał naduży- wać, korzystając z niego dla celów samolubnych, a nie dla chwały Bożej i dla dobra tych, do któ- rych jest posłany; bo jak mówi Pismo święte: Najsroższy sąd będzie tym, którzy są przełożeni. 3. Przyszedł do wszystkiej krainy Jordanu. Od dzieciństwa aż do trzydziestego roku życia swego zostawał św. Jan na pustyni; dopiero gdy go Pan Bóg wezwał, udał się nad Jordan i prze- bywał głównie w Betanji, dokąd dla wygodnego brodu gromadziło się wiele ludzi, potrzebują- cych przeprawić się przez rzekę. Betanja ta na- zywa się też Bethabara i jest inną od Betanji Łazarzowej, która leży daleko od Jordanu, a blisko Jeruzalem. 4. Opowiadając chrzest pokuty. Oto główna treść kazań i nauk św. Jana Chrzciciela: pokuta za grzechy. Czyńcie godne owoce pokuty! — wołał i nie odkładajcie i nie wymawiajcie się, jakobyśeie zbawienie mieli niezawodnie zabez- pieczone, ponieważ macie wiarę prawdziwą: boć już siekiera do korzenia drzew jest przyło- żona. A przetoż wszelkie drzewo, nie rodzące
33 owocu dobrego, będzie wycięte i w ogień wrzu- cone. To znaczy: nie wystarcza, że mając wiarę jesteście na kształt drzew posadzonych w ogro- dzie Bożym, jeżeli nie wydajecie owocu dobrych uczynków, których pokuta jest fundamentem. Co było prawdą za czasów św. Jana Chrzci- ciela, to i po dziś dzień jest prawdą. Ponie- waż — wiara — jak naucza św. Jakób Apostoł — bez uczynków martwa jest; a św. Augustyn zgodnie z Ojcami śś. i z wszystkim Kościołem Bożym powiada: »Pierwszym początkiem do- brych uczynków jest wyznanie dawnych złych uczynków«. Z wyjątkiem dzieci, nie mających jeszcze pojęcia o grzechu, pokuta wszystkim jest tak potrzebna jak zbawienie duszy; bo sam P. Jezus mówi: Jeśli pokutować nie będziecie, wszyscy także zginiecie; i na innem miejscu: Pokutę czyńcie: albowiem przybliżyło się Królestwo Boże. 5. Skuteczne było nawoływanie św. Jana do pokuty, ponieważ przedewszyslkiem Bóg, który go posłał do ludu swego, wspierał go potężną laską swoją, a nadto Jan św. calem życiem swo- jeni dowodził, że sam na prawdę wierzył w po- trzebę pokuty, którą drugim opowiadał. To też, jak Łukasz święty w dalszym ciągu dzisiejszej Ewangelji opowiada, ludzie wszelkich stanów tłumnie do św. Jana się cisnęli i skruszeni jego słowem pytali: Cóż tedy czynić będziemy? A odpowiadając mówił im: Kto ma dwie suknie, Ewnngelje ni <lz il >e 3
34 niech da niemajacemu, a kto ma pokarmy, niech także uczyni. A celnikom: Nic więcej nie czyń- cie nad to, co wam postanowiono; żołnierzom też: żadnego nie bijcie, ani potwarzajcie, ale na żołdziech waszych przestawajcie. Oto więc godne j owoce pokuty: dla tych, którzy mają choćby tyl- ko trochę więcej, niż koniecznie i niezbędnie po- trzebują: solne ujmować, a dzielić się z biedniej- szymi — dla urzędników: sumienne i ochotne spełnianie obowiązków im pornezonych — żol- ' nierzom i tym, co mają obowiązek czuwać nad bezpieczeństwem i pokojem publicznym: żeby j sami nie naruszali tego pokoju i bezpieczeństwa, a poprzestając na żołdzie swoim, nie czynili na- ' dużyć. Wszystkim tedy zaleca Jan św. jako go- dny owoc pokuty, mający ich zabezpieczyć od wiecznej zagłady, dokładne i sumienne spełnia- nie każdemu właściwych obowiązków stanu. Za- stanów się, jakie ty mianowicie masz obowiązki i jak je spełniasz? G. Gotujcie drogę Pańska. Jak przed przyjaz- dem króla lub cesarza naprawią się drogi i uli- ce, usuwa z nich przeszkody, błoto i śnieg, roz- szerza, prostuje i ozdabia, tak na przyjście P. Je- zusa nie tylko teraz, przed Bożem Narodzeniem, ale ilekroć ma przybyć w Przenajśw. Sakramen- cie lub przez łaskę poświęcającą do serc na- szych, powinniśmy Mu gotować drogę. 7. Czyńcie proste ścieżki Jego. Ścieżki Boże to ścieżki sprawiedliwości i cnoty; nazwane zaś
35 są Bożenii, bo Bóg nam je wskazał i Bóg nas niemi do siebie prowadzi. Prostemi je czynimy, kiedy z prostotą ich się trzymamy, nie zbacza- jąc na prawo dla widoków doczesnych i ziem- skich, ani na lewo dla. bojaźni i względów ludz- kich, lecz idziemy prosto do Boga i nieba. 8. Wszelka dolina będzie napełniona; to zn. małoduszność i lenistwo w pełnieniu woli Bożej, czyli obowiązków naszych usuwać; wszelka gó- ra i pagórek poniżon będzie t. zn. zarozumiałość wszelką i próżność poskramiać; krzywe miejsca będą proste, to znaczy obłudę, podstęp, udawa- nie, kłamstwo zastąpić prostotą i szczerością; ostre będą drogami gładkiemi, t. zn. najprzód, że łaska Boża trudne nawet rzeczy ułatwi nam i sprawdzi ono słowo Pańskie: jarzmo moje wdzięczne jest, a brzemię moje lekkie; powtóre, że i my, sobie nawzajem nie powinniśmy utru- dniać życia (które jest drogą do nieba, samą z siebie dość już ciasną i stromą) ostrością w są- dach, słowach i postępowaniu względem bli- źnich, ale ją ułatwiać wzajemną uprzejmością w obcowaniu, łagodnością w słowach i życzliwo- ścią szczerą w sercu. 9. Ogłada wszelkie ciało zbawienie Boże. Sprawdziło się to przez Narodzenie Pańskie, chociaż nie jednako dla wszystkich. Oglądali Go Betlejemczycy, którzy nie mieli dla Niego miej- sca nawet w gospodzie; takimi są źli chrześci- janie. Oglądały Go bydlęta w stajence, chętnie 3*
36 Mu miejsca ustąpiły, choć tylko po swojemu, według Proroka: poznał wół Pana swego i osioł żłób Pana swego; takimi są chrześcijanie, zo- stający wprawdzie w stanie łaski; ale poprze- stający na wystrzeganiu się jedynie śmiertel- nych grzechów. Oglądali pastuszkowie, którzy pokłon Panu i dary chętnem sercem do żłóbka przynieśli, potem wrócili do codziennych zajęć i trosk swoich; takimi są chrześcijanie gorliwi, którzy, nie porzucając pracy swojej doczesnej, szczerze i ochotnie starają się służyć Panu Bo- gu. Oglądali Go Marja i Józef, pozostający zaw- sze z P. Jezusem i. wyłącznie dla Niego żyjący i pracujący; podobnymi do nich są ci chrześci- janie, którzy o sobie i świecie zapomniawszy, Bogu całkiem na służbę się poświęcają. M od 1 i twa kościelna. Wzbudź, prosimy, Panie, moc Twoją, przyjdź i potężnie przybądź nam na pomoc, aby, za spra- wą Twej laski, to, co grzechy nasze opóźniają, miłościwe przebaczenie Twoje przyspieszyło Który żyjesz itd. Na uroczystość Bożego Narodzenia. Już św. Grzegoiz W. wspomina o starodawnym zwyczaju odprawiania w tę uroczystość trzech Mszy świętych. Zwyczaj ten ustalił Papież Alek-
37 sander II. .r. 1073. Pierwszą z nich wolno odprawić o północy, ponieważ Pan Jezus o północy się na- rodził, drugą o pierwszym brzasku dnia, trzecią o zwykłym czasie. Potrójna ta Msza przypomina, według św. Tomasza z Akwinu, trojakie Narodze- nie Pana Naszego; pierwsze: przedwieczne, z łona Ojca niebieskiego, o którem mówi Prorok: rodzaj Jego Kio wypowie?, drugie: w czasie, z żywota Najświętszej Panny i Matki, trzecie: mistyczne narodzenie w duszach wiernych przez łaskę po- święcającą. Trzy Ewangelje dzisiejsze odpowia- dają tym trzem tajemnicom, mianowicie pierwsza mówi nam o Narodzeniu P. Jezusa w stajence, dru- ga o Narodzeniu Jogo w sercach naszych, trzecia o Jego Bożem Synostwie. Z. E W A N G E L./ A zapisana u św. Łukasza. w rozdziale II. w. 1—li. W on czas: Wyszedł dekret od Cesarza Augu- sta, aby popisano wszystek świat. Ten popis pierwszy stal się od starosty Syryjskiego Cyry- na. I szli wszyscy, aby się popisali, każdy do miasta swego. Szedł też i Józef od Galilei z mia- sta Nazaret, do Żydowskiej ziemi, do miasta Da- widowego, które zowia Betleeni: przeto, iż był z domu i pokolenia Dawidowego: aby był popi- san z Mar ja, poślubiona sobie małżonka brze- mienna. I stało się, gdy tam byli, wypełniły się dni, aby porodziła. I porodziła Syna swojego pierworodnego, a uwinęła go w pieluszki, i poło- żyła go W żłobie: iż miejsca im nie było w gospo-
38 cizie. A byli pasterze w tejże krainie czujgcy i strzegący nocne straże nad trzoda swoja. A oto Anioł pański stanał podle nich, a jasność Boga zewsząd je oświeciła, i zlękli się wielka bojaźnia- / rzeki im Anioł: Nie bójcie się: bo oto powia- dam wam wesele wielkie, które będzie wszyst- kiemu ludowi, iż się wam dziś narodził Zbawi- ciel, który jest Chrystus Pan, w mieście Dawi- dowem. A ten wam znak: Znajdziećie niemo- wla.lko u winione w pieluszki i położone we żło- bie. A natychmiast było z Aniołem mnóstwo wojska niebieskiego, chwalących Boga i. mówią- cych: Chwała na wysokości Bogu, a na ziemi pokój ludziom dobrej woli. OB J A ś N 1 EN IA . 1. W on czas. O tym czasie pisze Martyrolo- gium rzymskie, które czytuje się po kościołach katedralnych i niektórych zakonnych zrana podczas pacierzy kapłańskich, jak następuje: Roku od stworzenia świata, kiedy na początku Bóg stworzył niebo i ziemię, pięćtysiącznego setnego dziewięćdziesiątego dziewiątego, a od potopu roku dwu tysiącznego dziewięćsetnego pięćdziesiątego siódmego, od narodzenia Abra- hama dwutysiącznego piętnastego, od Mojżesza i od wyjścia ludu Izraelskiego z Egiptu roku tysiącznego pięćsetnego dziesiątego, od pomaza- nia Dawida na króla roku tysiącznego trzydzie-
39 siego drugiego, w tygodniu sześćdziesiątym pią- tym według proroctwa Daniela; w Olimpiadzie setnej dziewięćdziesiątej i czwartej, od zbudo- wania miasta Rzymu roku siedmsetnego pięć- dziesiątego drugiego, roku cesarstwa Oktawia- na Augusta czterdziestego drugiego, gdy świat cały weselił się powszechnym pokojem, szóste- go wieku świata, JEZUS CHRYSTUS BÓG wieczny i Syn Ojca przedwiecznego, chcąc naj- łaskawszem przyjściem swojem świat poświęcić, z Ducha Św. poczęty, po dziewięciu miesiącach od poczęcia, narodził się w Bctleem mieście Ja- dy, z Panny Marji, sta wszy się człowiekiem. Na- rodzenie Pana naszego Jezusa Chrystusa we- dług Ciala«. 2. Wyszedł dekret od cesarza Augusta, aby popisano wszystek świat, który mu podlegał. Ponieważ rzecz to była niesłychana i. wtenczas po raz pierwszy nakazano taki spis ludności, przeto o nim przechowało się w starych księgach dużo dowodów. Pomiędzy innymi pisze Tertu- Ijan, że za jego jeszcze czasów przechowywano w państwowem archiwum rzymskiem znaczną część tych spisów, a pomiędzy niemi były też księgi spisów Betleemskich, w których znajdy- wały się także imiona Rodziny świętej: Józef, Marja i Jezus, jako przynależnych do Betlefim Podziwiajże Opatrzność Bożą, która dla umo- cnienia wiary naszej sprawiła zarządzenie tego spisu pamiętnego.
40 3. Szli wszyscy... szedł też i Józef; nie chce się w niezem wyróżniać od innych; w tern jednak się wyróżniał, że kiedy inni szli z szemraniem i narzekaniem na to niebywale a uciążliwe roz- porządzenie, może nawet ze strachem zabobon- nym, czy to liczenie narodu nie sprowadzi na wszystkich podobnej jak za króla Dawida klęski, on, nauczony od Ducha Świętego, spełniał roz- kaz cesarski jako rozkaz Boży z zupełnem i ocho- czem poddaniem się Woli, Bożej. Do miasta Da- widowego które zowią Betleem. Jak w naszych czasach każdy z osobna musi być przynależny do pewnej gminy lub miejscowości, tak i w na- rodzie Żydowskim był zwyczaj, że każdy ród miał swoje miejsce przynależności; dla rodu Dawidowego, z którego pochodziła Rodzina święta, było niem Betleem. Tak tedy P. Bóg sprawił, że sprawdziło się proroctwo: I ty Be- tleem ziemio Judzka, z żadnej miary nie jesteś najpodlejsze między książęty Judzkimi; albo- wiem z ciebie wynijdzie wódz, któryby rządził lud mój Izraelski. A przecież według wszelkie- go prawdopodobieństwa P. Jezus powinien był narodzić się tam, gdzie był poczęty, w Nazare- cie, o kilka dni drogi od Betleem odległem. Aby był popisan z Mar ja, poślubiona sobie małżon- ka., brzemienna.. Najświętsza Panna mogła była oszczędzić sobie jako brzemienna czterodniowej podróży do Betleem; nie chciała jednak tego, bo pragnęła przedewszystkiem jako prawdziwa
41 służebnica Pańska spełnić wolę Bożą, objawia- jącą się w tym wypadku przez człowieka świec- kiego, owszem poganina, ale mającego władzę od Boga. Tym duchem posłuszeństwa, nie szu- kającego wymówek, natchnęło ją Dzieciątko Jezus pod sercem jej spoczywające. 4. Porodziła Syna swego. Podobnego narodze- nia ani przedtem nie było, ani na potem nie bę- dzie nigdy. Syn Marji teraz narodzony jest od wieków Synem Boga przedwiecznego, jest sam przedwiecznym; począł się nie zwykłym sposobem z Józefa św., mniemanego tylko ojca, ale z Ducha Świętego; Jemu równego nie było i nie będzie, — On jest Chrystus wedle Ciała, który jest nad wszystkiem Bóg błogosławiony na wieki. Nie było też i nie będzie drugiej takiej matki, jak Najświętsza i Błogosławiona między niewiastami,... która porodziła bez boleści i bez najmniejszej ujmy dziewictwa, jako mówił Pro- rok: Zakwitnie jako Uja; rodząc rodzić będzie i rozraduje się, iceselac się. Narodzenia tego wyczekiwali Patrjarchowie, Prorocy i wszyscy Święci i sprawiedliwi starego Zakonu, począw- szy od Adama i Ewy, a skończywszy na Symeo- nie i Annie prorokini; niem się cieszą i cieszyli, ile ich jedno jest i było zrządzonych ku żyu'o- tbwi wiecznemu, bo ten jest Zbawiciel świata. 5 I położyła go w żłobie, iż miejsca im nie było w gospodzie. Szukali bezwątpienia miejsca u licznych krewnych, stale mieszkających w Be-
42 tleem, zanim się udali do gospody. Wszędzie im odmówiono. Jeden się lękał zachodu z mającem się narodzić Dzieciątkiem, inny zaś, że pozna- jomiwszy się z blizkimi, ale zubożałymi krew- nymi, będzie zmuszony i teraz i później ich wspierać, inny znowu wstydził się poprostu przyznawać do krewnych, którzy z pańskiego stanu zeszli na biednych rzemieślników, tam może harda służba skromnie ubranego Józefa do swego państwa nawet dopuścić nie chciała. Ile upokorzeń, ile przykrości znosi Najśw. Pan- na i Józef święty! A przecież Bóg ich umiło- wał i wywyższył nad wszystkich ludzi; bo kogo Bóg miłuje, tego doświadcza, szczególnie do- świadcza jego pokory, ubóstwa i cierpliwości. 6. Byli pasterze... a oto Anioł Pański siana.! podle nich, a jasność wielka ich oświeciła... a natychmiast było z Aniołem mnóstwo woj- ska niebieskiego, chwalących Boga i mówią- cych: Chwała Bogu na wysokości a na ziemi pokój ludziom dobrej woli. Betleemici wzgar- dzili P. Jezusem, — tak jak to później cały na- ród żydowski uczynił, — ale Bóg Go uczcił i po- słał Mu świadectwo Aniołów. V/ cudowny spo- sób objawił ubogim, wzgardzonym od wiel- kich tego świata i wyćwiczonym przez ciężką pracę w cierpliwości, pastuszkom,'o Narodzeniu Syna Bożego, który Ojcu przysporzy chwały należnej, a ludziom przyniesie pokój i zbawie- nie. Czy ty dajesz Bogu chwałę, z ludźmi czy
43 zachowujesz pokój i zgodę, dla siebie czy sta- rasz się o zbawienie? 7. Oto opowiadam wam wesele wielkie, — które będzie wszystkiemu ludowi. Upłynęło już 1900 lat od tej chwili, kiedy Anioł słowa te po- wiedział pasterzom, a minio to wesele, jakie im wtedy ogłosił, po dziś dzień rokrocznie pona- wia się w dzisiejszą uroczystość, jakby na świa- dectwo prawdzie Bożej o Narodzeniu Pańskiem. Dzieckiem będąc więcej doznawałeś tego we- sela, boś.był niewinniejszym; nie psujże sobie go jeszcze więcej przez wyuzdanie i zbytki, ja- kiemi źli i lekkomyślni chrześcijanie nieraz noc dzisiejszą i całe gody bezczeszczą. 8. A ten wam znak: znajdziecie niemowlatko uwinione w pieluszki i położone we żłobie. Nie mówi im Anioł: idźcie, pokłońcie się Jemu, bo to samo przez się było wskazane, ale daje im znak wyróżniający to Boskie Dzieciątko od in- nych wszystkich dzieci: znajdziecie je nie na łonie' Matki i nie w kołysce, ale w żłóbku; dzie- *cię Boże i królewskie w ubogim żłóbku na sło- mie i sianie. Modlitwa kościelna. Boże, któryś tę najświętszą noc jasnością prawdziwego światła oświecił, daj prosimy, aby jakeśmy tajemnice tegoż światła poznali na ziemi, jego też radościami cieszyć się mo- gli w niebie. Który z Tobą żyje i t. d.
44 Na uroczystość Bożego Narodzenia. //. E WAN GELJ A zapisana u św. Łukasza w rozdziale IŁ w. 15—20. W on czas: Pasterze mówili jeden do dru- giego: Pójdźmy aż do Betleem, a oglądajmy to słowo, które sio stało, które nam Pan poka- zał. I przyszli kwapiąc się, i należli Marja i Józefa, i niemowlątko położone We żłobie. A ujrzawszy poznali słowo, które im było po- wiedziano, o dzieciątku tern. A wszyscy którzy słyszeli, dziwowali się temu, i co do nich pa- sterze mówili. Lecz Marja te wszystkie słowa zachowywała stosując w sercu swojem. I wró- cili się pasterze wysławiając i chwała,c Boga ze wszystkiego co słyszeli i widzieli, jako im powiedziano jest. O B J A Ś NI E N TA . 1. Pasterze mówili jeden do drugiego: Pójdź- my do Betleem... Bez wahania wszyscy oni pa- sterze godzą się na to, żeby pójść do Betleem i tam szukać Pana Jezusa, o którym im Anio- łowie oznajmili. Nieraz i nas Aniol-Stróż z woli Bożej zachęca przez wewnętrzne natchnienia czyli pobudki święte: pójdź do Betleem, tj. do kościoła na nabożeństwo, na kazanie, pokłonić-
45 się Panu Jezusowi, pozostającemu jakby w żłób- ku w cyborjum na ołtarzu; nieraz każdego z nas Aniol-Stróż zagrzewa: pójdź szukać P. Je- zusa przez zaparcie samego siebie, odmów so- bie jakiejś przyjemności, wygody lub zachcian- ki, zdobądź się na sumienność w spełnianiu obowiązków, spełnij jakikolwiek dobry uczy- nek. Szczęśliwy, kto za przykładem pasterzy nie waha się pójść za dobrą pobudką, szczę- śliwszy ten, co ma tak, jak i pasterze, jedno- myślnych towarzyszów do dobrego 2. Nie wątpią pasterze o prawdziwości dobrej nowiny, zwiastowanej im przez Anioła, owszem są przekonani, że sam Bóg do nich przemówi! i dla tego powiadają: oolaclajmy to słowo, które się stało, które nam Pan pokazał. Poczu- wają się do obowiązku, żeby czemprędzej oddać pokłon nowonarodzonemu Mesjaszowi, o któ- rym im oznajmiono. A poczuwali się do tego tern chętniej, że jakkolwiek byli ludźmi pro- stymi i ubogimi, przecież dobrze znali wiarę swoją i proroctwa o przyjściu Mesjasza, które- go z wieloma innymi w Izraelu, gorąco oczeki- wali. 3. Przyszli, nie tak jak ci, którzy byli zapro- szeni na gody, a wynajdywali sobie różne wy- mówki, ale kwajrla.c się, nie leniwie ociągając się, — i znaleźli, dlatego że się pospieszyli, znaleźli potwierdzenie objawienia anielskiego, znaleźli samegoż P. Jezusa wraz z Matką Jego
46 Najśw. i z św. Józefem. Do dobrego spieszyć się powinniśmy, bo inaczej łatwo spotkać nas może to, co przydarzyło się onym pięciu głu- pim pannom, które nie zdążyły na przyjęcie oblubieńca. Pilno nam ma być do każdego do- brego uczynku, bo tern Bogu się przysługujemy, bo czasu nie wiele mamy, a wieczność czeka, bo każdy z nas nagrzeszył, a przynajmniej za- niedbał wiele, więc musimy nagrodzić sobie straty poniesione. W szczególności niech ci pilno będzie w niedzielę i święta na nabożeń- stwo, a w każdy dzień do rannego wstawania i pacierza; wyraźnie przecież napomina Pismo św.: w godzinę wstawania nie baw się. 4 Naleźli Marję i Józefa, niemowlatko 'po- łożone w żłobie. Kto chce trafić do P. Jezusa, zwyczajnie trafia do Niego przez Marję i Jó- zefa św. Choć nie ma o tern wyraźnego obja- wienia Bożego, ani artykułu wiary, jest jednak bardzo poważne i szeroko rozpowszechnione mniemanie w Kościele Bożym, że jak samegoż P. Jezusa, tak też wszystkie dary i łaski, a szcze- gólnie tę nad inne drogocenną łaskę poznania P. Jezusa, Bóg nam dajc przez ręce Najśw. Panny. I z pewnością nie stracisz na tern, jeżeli za przykładem pastuszków, będziesz przez Ma- rję i Józefa św. szukał zbliżenia się do P. Je- zusa. Naleźli Marję, Józefa i niemowlajko, po- łożone w żłobie. Znaleźli Ich więc w opuszcze- niu i ubóstwie wielkiem; ale tern się bynajmniej
47 nie zgorszyli, ani się tern nie zachwiała ich wiara, ich ufność i serdeczne ich wesele. Wiel- ką widocznie znaleźli laskę u Boga, i wielką też stąd mieli zasługę. Panom Betleemskim i w o- góle żydom zdawało się, że obiecany Mesjasz powinien okazać* się w postaci króla przynaj- mniej tak potężnego i bogatego, jakim był nie- gdyś Dawid albo Salomon; a kiedy P Jezus pojawił się w postaci sługi, — tak ubogim, że nie miał ani jamy jak liszki, ani gniazda jak ptaki, a cóż dopiero domu uczciwego, jak lu- dzie, albo pałacu jak królowie; — kiedy P. Je- zus przyszedł nie jak król, otoczony liczncm wojskiem pancernych rycerzy i zbrojnych żoł- nierzy, ale jakby osamotniony i opuszczony od wszystkich; przyszedł nie potężny, ale zja- wił się jako wątła, bezsilna dziecina, żydzi za- miast uwierzyć w Niego, złością przeciwko Nie- mu zawrzali; a gdy Go wreszcie konającego uj- rzeli na krzyżu, opuszczonego od wszystkich i przez nich niejako zwyciężonego, okrutnie z Niego szydzić poczęli. A jednak P. Jezus jest królem i to królem królujących, potężniej- szym nad wszystkich i królestwu Jego niemasz końca; lecz królestwo Jego nie jest z tego świa- ta, ani w blasku doczesnym, ani w zaszczytach ziemskich. P. Jezus jest bogaty we wszystko; do Niego należy złote słońce i srebrny księżyc i świat cały z wszystkiemi bogactwy swemi; lecz nie kocha się w tych znikomych bogać-
48 twach, bo ma nad nic lepsze, wieczne, — a w lu- dziach nienawidzi chciwości, która jest korze- nieni wszego złego i gani kłopotliwe troskanie się o potrzeby doczesne, które ludzi odwodzi od statecznego szukania królestwa Bożego i sprawiedliwości. jego. Źyd^i ówcześni, tak samo i dzisiejsi, nie rozumieli życia i szczęścia bez zaszczytów, blasku, bez wielkich dostatków i dlatego był im P. Jezus, jak się wyraża Apo- stoł, zgorszeniem. Ale i pomiędzy chrześcija- nami było i jest po dziś dzień pełno takich, którzy' o królestwie Bożem i sprawiedliwości jego i o wiecznej w niebie szczęśliwości mało tylko, albo i wcale nic nie myślą, ale jedynie zaprzątnieni są troską o byt i używanie do- czesne. Tacy na równi z żydami nic nie eheą wiedzieć o P. Jezusie, ale też i P. Jezus nawza- jem o nich nic wiedzieć nie ehee. Czy ty cza- sem do nich nie należysz? Wglądnijże w siebie i zastanów się o co w gruncie rzeczy najwięcej dbasz, o co głównie się troszczysz, czy najprzód o Królestwo Boże i sprawiedliwość jego, czy też raczej o rzeczy doczesne i powodzenie ziemskie? 5. A wszyscy, którzy słyszeli, dziwowali się temu i co do nich pasterze mówili. Pastuszko- wie, trzymając się tego, co powiedziano u To- biasza: Tajemnicę królewską taić dobrze jest, ale sprawy Boskie objawiać i wyznawać pocz- ciwa rzecz jest, chętnie rozpowiadali znajomym
49 i po całej okolicy cokolwiek słyszeli i widzieli, a ludzie dziwowali się temu. Dziwowali się, ale mało kto szedł do Dzieciątka, lecz poprzestali na tein, że się dziwowali — i zapomnieli. My także nieraz dziwujemy się temu i owemu, czem P. Bóg nas ostrzega, ale na rozum ani do serca nie bierzemy — i zapominamy. 6. Lecz inaczej Marja; ona te wszystkie sło- wa zachowywała, stosując w sercu swojem. Nie wiele mówiła, bo to Pannie nie przystoi, bo byłaby inusiała wychwalając Syna swego, chwalić i siebie, a tego nie śmiała. Jest czas milczenia i czas mówienia; dla niej był teraz czas milczenia; czas mówienia przyszedł po chwalebnem Wniebowstąpieniu P. Jezusowem, kiedy Apostołowie mieli głosić, a Łukasz św. spisać Ewangelją św. Stosując w sercu swo jem. Stosowała Najśw. Panna, t. zn. porówny- wała to co się wtenczas działo z proroctwami i figurami zawartemi w Piśmie św. Starego Zakonu. Zarazem też zaśtosowywała całe postę- powanie swoje do tego, żeby być, o ile możno- ści, godną Matką i służebnicą nowonarodzone- go Dzieciątka Jezus. Pomyśl z uwielbieniem, jak ezystem, jak świętem było to Niepokalane Serce Marji i tak do Dzieciątka, jak i do Matki Jego i do mniemanego Ojca nowem zapałaj na- bożeństwem. 7. 1 wrócili pasterze wysławiając i chwaląc Boga ze wszystkiego, co słyszeli i widzieli, Ewangelje niedzielne 4
50 jako im powiedziano jest. Oto korzyść jaką na pierwśzem miejscu odnieśli z Bożego Narodze- nia. Nic siebie przechwalają, że Aniołowie im się objawili, że rozmawiali z Marja i Józefem św,, że na własne oczy oglądali Dzieciątko Je- zus i że mu dary i ofiary swoje złożyli, — nie siebie, ale Boga wysławiają i chwalą. Ucz się od nich nie szukać siebie i chwały swojej; wglądnij w siebie, czy zbyt często nie mówisz o sobie, a zbyt rzadko o P Bogu i popraw się. M odlitwa kościelna. Daj nam, prosimy, Wszechmogący Boże, aby to nowe światło wcielonego Słowa, które dziś na nas spłynęło, tak jaśniało w naszych uczyn- kach, jak przez wiarę świeci w umysłach. Przez tegoż Pana naszego .Jezusa Chrystusa, który z Tobą żyje i t. d. Na uroczystość Bożego Narodzenia. 111. EWANGELJA zapisana u św. Jana w rozdziale I. w. 1—li. Na początku było Słowo, a Słowo było u Boga, a Bogiem było słowo. To było na po- czątku u Boga. Wszystko się przez nie stało; a bez niego nic sic nie stało, co się stało. W nim
51 był żywot, a żywot byt światłością ludzi: a światłość w ciemnościach świeci; a ciemno- ści jej nie ogarnęły. Był człowiek posłany od Boga, któremu imię było Jan. Ten przyszedł na świadectwo: aby dał świadectwo o świa- tłości, aby przezeń wszyscy wierzyli. Nie był on światłością: ale iżby świadectwo dal o świa tłości. Była światłość prawdziwa, która oświe- ca wszelkiego człowieka na ten świat przycho- dzącego. Na święcie był, a świat jest uczynion przezeń, n świat go nie poznał. Przyszedł do własności, a swoi go nie przyjęli: a ilekolwiek ich przyjęli go, dal im moc, aby się stali sy- nami Bożymi, tym którzy wierzą, w imię jego: Którzy nie ze krwi, ani z woli ciała, ani z woli męża, ale z Boga się narodzili. A Sio w o c i a- ł e m s i ę st.ał o, i m ies zkal o m ięd z y nami (i widzieliśmy chwałę Jego*}jako Jedno- rodzonego od Ojca) pełne laski i prawdy. OBJAŚNIENIA. 1. Początek Ewangelji św. Jana, zawierający w sobie szczególnie wyraźną i dobitną naukę o Bóstwie i Wcieleniu Pana naszego Jezusa Chrystusa, zawsze Kośdiół św. tak wysoko ce- nił, że od najdawniejszych czasów aż po dni nasze każę ją czytać na zakończenie każdej pra- wie Mszy św.; przy uroczystych przysięgach jest zwyczaj, że przysięgający kładzie rękę na 4*
52 tej Ewangelji, którą mu potem kapłan podaje do pocałowania. Gdzieindziej znowu wierni Ewangelję tę podczas nawałnic i innych groź- nych niebezpieczeństw na głos z wielkiein na- b<»żeńst we m czy 1 ają. 2. Mówi tedy Jan św., od Boga nauczony: ;V« począWcit było Słowo, t. zn. kiedy wszystko, co jest, być dopiero poczynało. Słowo już było; a było u Boya, t. j jedno z Bogiem, a Bogiem było Słowo. Syn Boży, który jest drugą osobą Trójcy Przenajświętszej, jeden co do istoty z Bogiem Ojcem i z Bogiem Duchem Świętym, a zatem jeden co do wszechmocy, co do wiecz- ności, eo do wszechwiedzy, krótko mówiąc je- den co do wszystkich doskonałości, — a zara- zem różny od Ojca i Ducha Świętego eo do Oso- by: nazwany bywa w Piśmie św. Mądrością, światłością, albo też Słowem odwiecznem. To Słowo, czyli Syn Boży, powtarza Jan św., było na początku, t. zn. przed wieki i zawsze u Boga jako jedna z trzech Osób Trójcy Przenajświęt- szej, jedno z Bogiem Ojcem i Duchem Świętym, Bóg żywy i prawdziwy. Przezeń, potwierdza dalej św. Ewangelista, stało się wszystko, co- kolwiek się stało, — a bez Niego nic się nie stało, ani stać się nie mogło, bo bez Boga nic stać się nie może. 3. Ten Syn Boży, Bóg prawdziwy, Słowo Przedwieczne siało się Ciałem. Nie przestało być Bogiem, bo to niepodobna, ale będąc zawsze
53 i na wieki Bogiem nieskończonym, cudem mą- drości, wszechmocy i dobroci nieprzebranej, stało się zarazem człowiekiem, we wszystkiem, krom grzechu, do nas podobnym, człowiekiem prawdziwym, jak każdy z nas, człowiekiem, mającym ciało i duszę i podległym wszystkim dolegliwościom, na jakie my narażeni jesteśmy. Bóg-Człowiek, Syn Boży, który stal się zara- zem synem człowieczym, nazwany jest imie- niem Jezus, t. zn. Zbawiciel. Nazwany też jest z urzędu swego i z godności jaką miał pia- stować: Chrystusem, t. zn. .Pomazaniec Pański, zapowiedziany przez Boga. Bóg stał się czło- wiekiem, a zatem był człowiek na ziemi, który jest Bogiem prawdziwym. Patrz, jak dalece Bóg się uniżył, tak, iż Stwórca stał się — stworzeniem, wieczny stał się — śmiertelnym, Pan stał się — sługą, bogaty stał się — ubogim, wielki i nieskończony — maluczkim, wszech mocny — słabym; a wszystko to na to, aby ród ludzki wywyższyć i obdarzyć godnością, jakiej- by sami Aniołowie słusznie pozazdrościć mu mogli. Otóż Narodzenie tego Człowieka, który jest Bogiem, Kościół święty i wszyscy wierni z wielką radością i wdzięcznością rokrocznie obchodzą. Raz jeden tylko to się stało, drugi raz już nigdy się nie powtórzy; ale to, co się raz stało, to nigdy już się nie odstanie, — to trwa i trwać będzie aż do skończenia świata i po skończeniu świata na wszystkie wieki, bez
54 końca. Bo ten Bóg-Człowiek Chrystus Jezus wstąpił na niebiosa i siedzi na prawicy Ojca; z ludzkiera ciałem i z ludzką duszą wstąpiwszy do nieba, nam ludziom, z którymi się spowino- wacił, otworzył przystęp do nieba, — poszedł, żeby przygotować nam miejsce w domu Ojca swego, — i owszem uczyniwszy się bratem na- szym, dal nam moc, abyśmy się stali Synami Bożymi, tym którzy wierzą w Imię Jego. 1 w niebie jeszcze, da li Bóg go dostąpić, po wszystkie -wieki z weselem obchodzić będziemy to Boże Narodzenie, które nam biednym wy- gnańcom Ewy stało się powodem i nadzieją zbawienia. 4. W nim byt żywot. Dał ci nam P. Jezus i ten żywot doczesny, który atoli jest raczej ciągiem umieraniem niż życiem, — tyle tylko ma wartości, ile jest potrzebny, aby zdobyć so- bie lepszy żywot: żywot łaski i chwały! Że to życie ziemskie jest raczej ciągiem umieraniem, niżeli życiem, łatwo przyznasz, jeżeli zastano- wisz się nad tern, że ile dni człowiek żyje, o tyle też dni zbliża się do śmierci swojej; O życiu laski i chwały zaś, na które w tern życiu do- czesnem możemy i powinniśmy sobie zasłużyć, tak mówi św. Augustyn: »Dwojaki żywot, od Boga sobie objawiony i zalecony, zna Kościół św.; z których jeden jest w wierze, a drugi w oglądaniu; jeden tu w czasie naszego piel- grzymowania, drugi w wieczności mieszkania
55 niebieskiego; jeden w trudzeniu się, drugi w od- poczynku; jeden tu w drodze, drugi tani w Oj- czyźnie; jeden w uczynkach i działaniu, drugi w używaniu zapłaty i w oglądaniu Boga; je- den chroni się złego, i czyni dobrze, drugi nie zna złego, któregoby trzeba się wystrzegać, a ma niezmiernie wiele dobrego, na którem używa; w tym walczymy z nieprzyjacielem; w tamtym wolni od nieprzyjaciół królować będziemy «. 5. Św. Jan Chrzciciel, którego niektórzy uwa- żali za Mesjasza obiecanego, nie był nim, lecz na to tylko.był od Boga tak bogato uposażony, aby dal świadectwo o Synu Bożym. Istotnie wszystko, cokolwiek możesz spotkać wielkiego, pięknego, dobrego lub mądrego, bynajmniej nie jest Bogiem ani równe Bogu, ale służy tylko na to, aby świadczyć o wielkości, piękności, do- broci i mądrości Boga i Pana naszego, który to wszystko uczynił. (i. Była światłość prawdziwa, która oświeca wszelkiego człowieka na ten świat przychodzą- cego. Wołają ludzie i przechwalają śię, że nie- rnasz jak oświata i chełpią się, że oświaty wciąż przybywa. Prawdziwą oświatą jest jedynie ta, co przychodzi od prawdziwej światłości, która oświeca wszelkiego człowieka na ten świat przychodzącego. Oświata zaś, która milczy, albo ledwie mówi o tej prawdziwej światłości, jest oświatą błędną i jak te błędne ogniki na ba-
56 gnach prowadzi do toni. Jak wielka zachodzi różnica między nauką prawdziwą, która szcze- rze prawdy szuka i szczerą tylko prawdę głosi, a nauką mniemaną, która nawet na miano nauki nie zasługuje, bo lada domysły i wymy- sły za rzetelną podaje prawdę, tak też wielka i zasadnicza zachodzi różnica między oświatą prawdziwą, a oświatą pozorną. Oświata praw- dziwa uczy o rzeczach jedynie prawdziwych; uczy też o rzeczach wątpliwych i przypuszczal- nych, ale nie stawia ich w jednym rzędzie z prawdą niewątpliwą; uczy wreszcie o wszyst- kiem, co może być potrzebne, pożyteczne, a choćby nawet tylko przyjemne; nigdy jednak nie spuszcza z oka Boga i prawdy Bożej, która, kiedy wszystko przeminie i pójdzie w zapomnie- nie, jedna trwać będzie na wieki. Przeciwnie oświata fałszywa uczy często i nieprawdę na równi z prawdą, albo też zamiast prawdy. Co więcej, oświata prawdziwa czyni ludzi lepszy- mi, zacniejszymi, i sprawiedliwszymi, bo czyni ich coraz podobniejszymi do Tego, który jest światłością prawdziwa, do Boga-Człowieka, Pa- na naszego Jezusa Chrystusa. Oświata zaś zła uczy człowieka, kochać się w tern, w czem świat się kocha, — a więc w pożądliwości oczu, czyli chciwości, w pożądliwości ciała, czyli w doga- dzaniu ciału i zmysłowości, w pysze żywota, czyli w wysokiem o samym sobie rozumieniu i w pragnieniu czci, nie u Boga, ale u ludzi.
57 Czyni zatem oświata fałszywa ludzi gorszymi, swawolniejszymi, nieuczciwszyrai, niesprawie- dliwszymi. Dbajże dla siebie i swoich o oświatę prawdziwą, — ale strzeż siebie i swoich, jakby od ognia i jadu, od oświaty przewrotnej. Z owo- cu bywa drzewo poznane. 7 Żali się Ewangelja św.: światłość w ciem- nościach świeci, a ciemności, jej nie ogar- nęły; — świat jest ticzynion przezeń, a świat Go nie poznał; przyszedł do własności, a swoi Go nie przyjęli. Ciemności, to są ci ludzie, co albo nie wierzą, albo wiary św. nie znają; świat, to są ci, co poddają się wyżej wymienio- nej trojakiej pożądliwości światowej. Własno- ścią P. Jezusową, to wszyscy Chrześcijanie chrztem św. obmyci, to' w wyższym jeszcze sto- pniu bierzmowani, to nadewszystko kapłani, na szczególne dziedzictwo Pana wybrani i na maszczeni. Biadaż nam wszystkim, jeślibyśmy nie chcieli przyjąć Pana naszego i słowa świa- tłości Jego. Modlitwa kościelna. Spraw, prosimy, wszechmogący Boże, aby nas to nowe ludzkie Jednorodzonego Syna Twe- go narodzenie wyzwoliło, których pod jarzmem grzechu stara niewola trzyma. Przez tegoż P. N. J. Ch. i t. d.
58 Na uroczystość pierwszego męczennika św. Szczepana. E W A N G E L./ A zapinana u św. Mateusza w rozdz. XXIII. w. 34—39. Won czas mówił Jezus Doktorom i Faryzeu- szom: Oto ja posyłam do was proroki i mędrce i doktory, a z nich zabijacie i ukrzyżujecie, i z nich ubiczujecie w bóżnicach waszych, i bę- dziecie prześladować od miasta do miasta, aby przyszła na was wszystka krew sprawiedliwa, która rozlana jest na ziemi, od krwi Abla spra- wiedliwego, aż do krwi Zacharjasza, syna Bu- rachjaszowego, któregoście zabili między ko- ściołem i ołtarzem. Zaprawdę powiadam wam, przyjdzie to wszystko na ten naród. Jeruza- lem! Jeruzalem! które zabijasz Proroki, i ka- mienujesz te, którzy do ciebie sg posłani. Ile- kroć chcialem zgromadzić syny twoje jako ko- kosz kurczęta swoje pod skrzydła zgromadza, a nie chciałoś? oto wam, zostanie dom wasz pusty. Albowiem powiadam wam, nie ujrzycie Mię odtąd aż rzeczecie: Błogosławiony, który idzie w imię Pańskie! OBJAŚNIENIA. 1. Zwyczajnie tak bywa między ludźmi, że gdzie jest jaka niezgoda lub nawet nienawiść,
59 tam chociaż jedna strona może więcej, druga mniej, ostatecznie obie strony zawiniły. Zwy- czajnie ludzie siebie i swoich tylko pożytków szukają, a miłością własną zaślepieni, wszystko, co jest im przeciwne, za krzywdę sobie wyrzą- dzoną poczytują. Tak bywa w niezgodach mię- dzy mężem a żoną, między rodzeństwem, mię- dzy sąsiadami^ tak prawie wszędzie. Wglądnij sumiennie a bezstronnie w różne zajścia i przy- krości, jakie sam miewałeś, a łatwo znajdziesz potwierdzenie tego zdania. Wyjątek jednak z pod tej powszechnej reguły stanowią prześla- dowania, o których mówił P. Jezus: Błogosła- wieni, którzy prześladowanie cierpią dla spra- wiedliwości, albowiem ich jest Królestwo nie- bieskie. Prześladowani ci obstają nie przy swo- jem, ale przy Bożem prawie, nie o swoje ko- rzyści i dogodności, ale o prawdę i sprawiedli- wość się zastawiają; a w tein jeszcze przeciwni- ków swoich ile mogą oszczędzają i wolą krzyw- dę cierpieć niż innym wyrządzać. Tak było w onem wojowaniu faryzeuszów przeciw P. Je- zusowi; tak też się dzieje w prześladowaniach, o których w dzisiejszej Ewangelji mówi P. Je- zus: Oto ja. posyłam do was proroki i mędrce i doktory; z nich zabijacie i ukrzyżujecie, i z nich ztbiczujecie w bóżnicach waszych, i bę- dziecie prześladować od miasta do miasta. W tych wypadkach cała wina bywa po stronie prześladowców.
60 2. Po P. Jezusie, mamy pierwszy przykład ta- kiego prześladowania dla sprawiedliwości, na uroczy stu ją cym dziś św. Szczepanie. Powiada o nim jeden z Ojców św., że pierwszy śmiercią swoją, którą poniósł dla P. Jezusa, odwdzięczył się- P. Jezusowi za Jego śmierć, za nas ponie- sioną. Chwali Pismo św. św. Szczepana, iż by! pełen wiary i laski, pełen też Ducha Św. i mo- cy, a zatem zasługiwał raczej na szacunek i mi- łość, niż na prześladowanie. Mimo to, oto (-o czy- tamy w Piśmie św.: A Szczepan pełen łaski i mocy czynił cuda i znaki wielkie miedzy lu- dem. 1 powstali niektórzy z bóżnicy, których zowią Libertynów i Cyrenejczyków i Aleksan- drynów i tych którzy byli z Cylicji i Azji, ga- dając się z Szczepanem. I nie mogli sie sprzeci- wić mądrości i Duchowi, który mówił. Tedy naprawili męże, którzyby mówili, że go słyszeli mówiącego słowa bluźniercze przeciw Mojżeszo- wi i Bogu. A tak wzruszyli lud i starsze dok tory, a zbieżawszy się porwali go i przywiedli do rady i postawili fałszywe świadki. którzy mówili: Ten człowiek nie przestawa mówić słów przeciw miejscu świętemu i zakonowi. Albo- wieśmy go słyszeli mówiącego: iż Jezus Naza- reński, ten zburzy to miejsce i odmieni. 3. O św. Szczepanie wiemy z Pisma św. że był potężny wymową i cudami, miły Bogu dla wia- ry swojej, a wdzięczny ludziom dla usłużności swojej. Było w nim zaparcie siebie i gorliwość
61 tak wielka, że o siebie nic niedbal, a jedynie o chwalę należną P. Jezusowi się upominał, a zarazem cierpliwość i słodycz serca tak szcze- ra, że kiedy go na śmierć kamienują, on prze- śladowcom swoim ani słówkiem marnem się nie odgraża, ale klęknąwszy, modli się za nich: Panie, nie poczytaj im tego grzechu. 1 taki czło- wiek ginie, po ludzku mówiąc, marnie, okrutną śmiercią, pod kamieniami tłumu roznamiętnio- nego, — a faryzeusze, o których wiemy, jakimi byli, odnoszą nad nim zwycięstwo i rozzuchwa- leni tern powodzeniem sprawili, że stało się onego dnia 'mielicie prześladowanie przeciw Ko- ściołowi, który był w Jeruzalem, i rozprószyli sie wszyscy Chrześcijanie po krainach żydow- skiej ziemi i Samarji, prócz Apostołów. Zaiste dziwne są drogi Boże. 4. Jednym z najcięższych grzechów, bo grze- chem przeciw Duchowi .'świętemu, jest sprzeci- wianie się uznanej prawdzie chrześcijańskiej, a karą za ten grzech bywa w tein już życiu za- ślepienie, o którein pisze św. Jan Ewangelista: Gdy Pan Jezus tak wiele cudów czynił przed nimi, nie uwierzyli weń... Dlatego wierzyć nie mogli, iż jeszcze powiedział Izajasz: zaślepił oczy ich i zatwardził serca ich, aby oczyma nie widzieli i sercem nie rozumieli i nawrócili sie i uzdrowił je. Zrazu wierzyć nie ehcieli, choć prawda była oczywista, bo byliby musieli od- mienić życie swoje, a zarazem przyznać się do
62 tego, że wprzódy zbłądzili, a na to byli zanadto pyszni i samowolni. Potem wierzyć już nie mo- gli, bo opuściła ich laska Boża. Szczytem zaś kary zaślepienia bywa, według słów św. Pawła, kiedy P. Bóg takich podoje pożadliwościom serca ich, t. zn. daje im powodzenie w złych zamysłach ich. Jest to jedno z najniezawodniej- szych znaków przyszłego potępienia. Za takich potrzeba się wiele modlić; szczególnie skuteczną bywa modlitwa uciśnionych za ciemięzcami, jak i modlitwa św Szczepana była nad ludzkie pojęcie skuteczną dla Szawła, który z prześla- dowcy stał się Apostołem. 5. Jak zaślepienie, zwłaszcza połączone z po- wodzeniem bywa najcięższą prawie karą za nie- dowiarstwo i inne bezbożności, tak najwyższą nagrodą za wiarę i wierność względem P. Boga jest uczestnictwo w Krzyżu Pana naszego Je- zusa Chrystusa. Doskonale to widzimy z opo- wiadania Pisma św. o Apostołach, że kiedy obito ich za głoszenie słowa bożego, oni szli od obliczu ości rady, radując się, iż się stali godny- mi dla Imienia Jezusowego zelżywość cierpieć. Wyraźniej jeszcze mówi o tern sam P. Jezus: Błogosławieni będziecie, gdy was będą nienawi- dzieć ludzie i gdy was wyłączą i będą sromocić, a imię wyrzucać jako złe, dla Syna człowie- czego. Weselcie się dnia onego i radujcie się; bo oto zapłata wasza jest obfita w niebie. Bo wedle tego Prorokom czynili ojcowie ich. Też to często
63 czytamy w żywotach Świętych, że wielu z nich łaknęło męczeństwa więcej niżby uczty jakiej. Tak np. św. Ignacy męczennik zabraniał przy- jaciołom modlić się o swoje wyzwolenie z rąk oprawców Św. Wawrzyniec smuci! się, kiedy św. Sykstusa Papieża bez niego porwano na mę- czeństwo. Św. Apolonja nie mogła doczekać się chwili, kiedy kaci mieli ją wrzucić na stos roz- palony. I lak samo bywa i dziś. Misjonarze szczególnie liczni zgłaszają się i wpraszają’ na misje w takich krajach, w których mogą się spodziewać prześladowania, albo i śmierci mę- czeńskiej. Skoro któregoś z nich spotkała ta ze wszystkich najwięcej pożądana łaska, to pozo- stali po nim, zamiast się smucić i żałobne za niego odprawiać nabożeństwa, dziękczynne i uroczyste odprawiają »Te Deum«. Kościół święty w hymnie o Męczennikach męczeństwo nazywa skróconą do nieba drogą. I w rzeczy samej, czy od choroby, czy ze starości, czy skut- kiem jakiego wypadku, raz umrzeć potrzeba, a każda śmierć bądź co bądź ciężką jest prze- prawą. Czyż tedy nie powinno być dla każdego, szczerze wierzącego, a o zbawienie swoje dba- jącego człowieka rzeczą nad inne pożądaną, po- nieść śmierć raczej dla sprawy Bożej, niż z ja- kiejkolwiek innej przyczyny. Ale kto pragnie męczeńskiej śmierci, ten powinien się do niej zaprawiać zawczasu. W jaki sposób? Za odpo- wiedź posłuży przykład. Żył w jednym zakonie
64 młodziutki nowicjusz, który posłyszą wszy o za- sługach męczeństwa, gorąco tej laski pragnąć począł, a był z natury porywczy i o lada co wy- buchał niecierpliwością. Razu jednego, gdy o małą przykrość uniósł się na któregoś z towa- rzyszów swoich, inny wziął go na stronę i rzeki mu: Jakże ty potrafisz znieść męczeństwo, kier dy nie umiesz znieść tak drobnej nawet nie- przyjemności. Uczże się dla miłości Bożej przy- najmniej małe rzeczy znosić cierpliwie. Temu nowicjuszowi podobno upomnienie to pomogło. Cóż ty na to? (i. Prawda w' oczy kole, mówi przysłowie. -Fa- ryzeuszów prawdomówność św. Szczepana do- prowadziła do smutnej ostateczności. Pod tym względem faryzeusze mają po dziś dzień nie mało sobie podobnych. Pełno jest takich, np. sy- nów, co gniewają się na rodziców, uczniów na nauczycieli, podwładnych na przełożonych, owieczek na swoich pasterzy, a o co gniewają się? Najczęściej o słowa prawdy, o słuszne na- pomnienie; i nie dość na tern, że się gniewają, ale mszczą się złorzeczeniem, obmową, potwa- rzami, a nieraz gotowi, jak to mawiają, w łyżce wody utopić. Wglądnijże w siebie, czy nie na- leżysz do ich rzędu, a póki czas popraw się, abyś i dalej nie szedł drogą faryzeuszów na wieczne potępienie.
65 M od I i t wa koście 111 a. Daj nam Panie, prosimy Cię, naśladować to, co czcimy, abyśmy i nieprzyjaciół miłować się nauczyli, bo tego pamięć obchodzimy, który i za prześladowców swych prosił Pana naszego Je- zusa Chrystusa; który z Tobą żyje i króluje, w jedności Ducha Świętego, Bóg na wieki wie- ków Amen. Na niedzielę po Bożem Narodzeniu. EWANGELJ A za pisana u św. Łukasza w rozdziale II. w. 33—40. Onego czasu Józef i Mm ja matka Jezusowa dziwowali się temu, co o nim mówiono. 1 błogo- sławił im Symeon, i rzeki do Marji Matki jego: Oto ten polożon jest na upadek, i na powstanie wielu w Izraelu, i na znak, któremu sprzeciwiać się będą: i duszę twą własną przeniknie miecz, aby myśli z wiela serc były objawione. I była Anna prorokini, córka Fanuelowa, z pokolenia Aser: ta była bardzo podeszła w leciech, a siedm lat żyła z mężem swym od panieństwa swego. A ta wdowa aż do lat ośmdziesiąt i czterech, która nie odchudzała z kościoła, postami i mo- dlitwami służąc Bogu we dnie i w nocy. Ta też onejże godziny nadszedłszy wyznawała Panu. Ewangelje niedzielne 5
66 i opowiadała o nim wszystkim, którzy oczeki- wali odkupienia Izraelskiego. A ody wykonali wszystko według Zakonu Pańskiego, wrócili sie do Galilei, do Nazaret miasta swego. A dziecię rosło i umacniało sie pełne mądrości, a łaska Hoża była w wiem. O B J A ś N 1 E N I A. 1. Józef i Mar ja dziwowali sic temu, co o nim mówiono. Poprzedza dzisiejszą Ewangelję św. ta, którą czytamy na Matkę Boską Gromniczną, i w której są przytoczone słowa Symeona: Oczy moje oglądały Zbawienie Twoje, któreś zgoto- wał przed oblicznościa wszystkich narodów; światło na objawienie pogan, i chwałę ludu Twego Izraelskiego. Niektórzy tłumacze Pisma Św. przypuszczają, że Matka Najśw. dopiero przez Symeona się dowiedziała, że P. Jezus ma niętylko żydom ale i poganom być Zbawicielem i że dlatego dziwiła się. Inni mniemają, że Matka Najśw. i tę tajemnicę miała sobie wcześniej niż Symeon objawioną, a dziwiła się temu, co mó- wi! Symeon nie jako rzeczy nowej, ale jako do- brodziejstwu Bożemu tak wielkiemu, że ilekroć na nie wspomnieć, zawsze podziwiać je potrze- ba. Tak i my, chociaż od dzieciństwa wiemy, że w Przenajśw. Sakramencie jest obecny żywy i prawdziwy P. Jezus, przecież nigdy temu się dziwić nie przestajemy. I g.ly, Bóg da, dostanie- my się do nieba, chociaż już i tysiąc lat- tam
67 przebędziemy, nigdy to niebo nowem i podziwu godnem nam być nie przestanie. 2. / błogosławił im Symeon tak jak błogosła- wiła Elżbieta mówiąc: Blogosławionaś Ty mię- dzy niewiastami i błogosławiony owoc żywota Twojego. Błogosławmyż i my, wiedząc, że co niegdyś życzył Izaak Jakubowi^ to w pełnej mierze daje P. Bóg Najświętszej Pannie: Ktoby Ci<; błogosławił, niech będzie błogosławieństwa pełen. Toż samo i o Józefie św. powiedzieć na- leży. 3. Oto ten jest yołożon na upadek i na po- wstanie wielu w Izraelu i. na znak, któremu sprzeciwiać się będą. Jest artykułem wiary, że — jak mówi Pisnfio św. — P. Bóg chce, aby wszyscy ludzie byli zbawieni i przyszli ku uzna- niu prawdy, i że nie posiał Syna swego na świat, aby sadził świat, ale iżby świat był zba- wion przezeń. Jednak Pan Bóg ludziom wol- nej ich woli nie odbiera i nikogo do nieba nie zmusza, chociaż je wszystkim na oścież otwiera, i więcej czyni dla naszego zbawienia niż my pojąć jesteśmy zdolni. Nie P. Bóg temu winien, że tylu ludzi idzie na wieczną zgubę, ale ludzie sami sobie winni; tak jak i ten dzieciak niesforny, który mając zdrowe oczy, a dla swa- woli swojej zamyka je, gdy w dół wpadnie, nikt mu nie winien, ale jedynie on sam sobie. Ta- kich głupich i upartych dzieci, choć starych, niestety było i jest wielu w Izraelu t. zn. po- 5*
68 między tymi, których P. Bóg powołał do nieba. Jedni z nich dla uporu prawdzie Bożej przez Chrystusa Pana objawionej uwierzyć nie chcą, inni dla lenistwa lub dla doczesnych zajęć na- leżycie ją poznać zaniedbują, inni wreszcie ma- jąc i znając wiarę świętą, nie postępują tak, jak ona wymaga. 4. Ten polożon jest na upadek i na powstanie wielu w Izraelu i na znak któremu sprzeciwiać się będą. Z powodu P. Jezusa świat na dwa po- dzieli! się obozy: na tych, którzy stoją przy Nim, i tych, którzy przeciw Niemu walczą; tak jest teraz i tak też będzie aż do skończenia świa- ta, a raczej aż do dni Antychrysta, który za do- puszczeniem Bożem poruszy ziemię i piekło cale, żeby zawojować Kościół święty, czyli królestwo Boże na ziemi. Walka ta zapowiedziana była już w raju: Położę nieprzyjażń między tobą, a mię- dzy niewiasta.; i między nasieniem twem a na- sieniem jej; ona zetrze głowę twoja, a ty czyhać będziesz na piętę jej. O tej walce często mówi Pismo św. Starego Zakonu, ilekroć np. wspo- mina o synach Bożych a synach Beljalówych. Walkę tę zaciętą i nieustającą, w której chodzi o chwałę Bożą, a zarazem o zbawienie nasze, bardzo wyraźnie przepowiada sam P. Jezus, kiedy ostrzega uczniów swoich, że prześladowa- nie cierpieć będą dla Imienia Jego i kiedy im mówi: Zaprawdę, zaprawdę powiadam wam, iż będziecie płakać i lamentować wy, a świat się
69 będzie weselił. Apostołowie też często wspomi- nają o tej walce, jaka wre między światem, cia- łem i czartem z jednej strony, a między tymi wszystkimi, którzy chcą pobożnie żyć w Jezusie Chrystusie. Walka ta toczy się na zewnątrz i na wewnątrz każdego z nas; a ktokolwiek jej nie doznaje, najczęściej bywa to znakiem, że już poddał się wrogom Pana Chrystusowym i że ma- ło, albo wcale nie dba o chwałę Bożą i własne zbawienie. Na zewnątrz była taka walka od cza- sów Apostołów przez trzysta lat aż do dni cesa- rza Konstantego W., kiedy to usiłowano Ko- ściół św. i wiarę Chrystusową utopić w krwi jej wyznawców. W tym czasie więcej niż jede- naście miljonów chrześcijan życie za Boga i wiarę położyło. Potem nastały herezje i schyz- my rozmaite, któremi możni tego świata posłu- giwali się ku ujarzmieniu Kościoła św., i starali się nie dopuścić, żeby na Boga więcej się oglą- dano, niżeli na nich. Ta walka z herezją nie ustała po dni nasze, ale trwać będzie aż do skoń- czenia świata. Było tak, jest i będzie, że wciąż znajdować się będą ludzie, którzy wymysły swoje przekładają nad słowo Boże, i wbrew onemu słowu Pisma św., że nie jest pod niebem inne imię dane ludziom, w którembyśmy mieli być zbawieni, zwodzą drugich płonnemi obie- cankami, byle ich odwieść od P. Jezusa i Oblu- bienicy Jego, św. Kościoła katolickiego. Takiemi wymysłami są oprócz innych herezyj jawnych,
70 które z dawnych czasów dotrwały, nowsze, ja- koto liberalizm i socjalizm. Są one gorsze od da- wnych, bo obłudnie wmawiają w ludzi nieo- patrznych i wiarę św. nie dość znających, że można być liberałem, nawet socjalistą, a zara- zem pozostać katolikiem. Wierutne to kłam- stwo, bo Kościół św. wielokrotnie potępił głównie zasady tak liberalizmu, jak i socjalizmu, i kto- kolwiek tych zasad się trzyma, ten odstąpił Boga i prawdy Jego. Bo jako jeden tylko jest Bóg, tak też jedna tylko jest praw'da Jego. We- wnątrz nas zaś odbywa się ta wrnlka w trojakim główmie kierunku, o którym mówi Jan św.: Nie miłujcie świata, ani tego, co jest na świę- cie; jeśli kto miłuje świat, niemasz w nim oj- cowskiej miłości. Albowiem wszystko co jest na świecie, jest pożądliwość ciała i pożądliwość oczu i pycha żywota. Ktokolwiek ceni sobie do- brobyt więcej niż spokój sumienia, kto rozkosze i przyjemności połączone z używaniem stawia ponad przykazania Boże i kościelne, kto wresz- cie szuka chwały i wziętości u ludzi więcej niż chwały u Boga — taki niechaj wie, że do niego stosuje się owo straszne słowo P. Jezusa: Kto nie jest ze mną, przeciw mnie jest; a kto nie zgromadza ze mną, rozprasza. Wglądu i jże każ- dy w siebie, czy z zasad i z życia swego należysz do obozu Chrystusowego, czy też raczej do obo- zu szatana? 5. 1 duszę twa własną przeniknie miecz, aby
71 myśli z wiela serc były objawione. Matka Naj- świętsza, dlatego że najściślej jest zjednoczona, z P. Jezusem, tein samem bierne udział we wszystkiem co Chrystusowe, jak w niebie po- dziela chwalę Jego, tak tu na ziemi podzielać niusiala koniecznie Jego ucisk i mękę. Jeżeli za- tem P. Jezus, który najlepszym jest Synem, nie chciał oszczędzić matce swojej, tak niewinnej i świętej, cierpienia, ale przeciwnie zrządził, że stała się Matką Bolesną, to w jakimże świetle przedstawią się myśli serca twego, które przy najmniejszem cierpieniu skore jest do szemra nia i radeby bez cierpienia używać tu na ziemi, a o niebo wcale niedbać? 7. .d dziecię rosło i umacniało się pełne mą- drości, a łaska Hoża była w Niem. O tym po- stępie P. Jezusa dobrze naucza św Tomasz: »Dwojakim sposobem może kio róść w mądrości i lasce, albo mu przybywa sainejże mądrości i laski, — o takim postępie u P. Jezusa nie uło- żę być mowy; albo w d/.iałaniu swojem okazuje coraz więcej mądrości i cnoty. Tak było u P. Je zusa, który postępując w lata, objawiał zarazem coraz większą prawdziwie zdumiewającą mą- drość i zacność«. Modlitwa kościelna. Wszechmogący, wieczny Boże rządź uczynku mi naszemi wedle upodobania Twego, abyśmy w Imieniu Syna Twego umiłowanego, w liczne
72 obfitować mogli zasługi. Przez tegoż Pana na szego«Jezusa Chrystusa, który z Tobą żyje i kró- luje na wieki wieków. Amen. Na uroczystość Nowego Roku. E W A NGEL.JA zapisana u św. Łukasza w rozdziale II. w. 21. W on czas gdy się spełniło ośm dni, iżby obrze- zano dzieciątko: nazwane jest Imię Jego Jezus, które było nazwane od Anioła pierwej, niźli się w żywocie poczęło. OBJAŚNIENIA. 1. Gdy się spełniło ośm dni, iżby obrzezano dzieciątko. Obrzezanie było przedewszystkiem znakiem przymierza pomiędzy Bogiem a ludem wybranym, mocą którego P. Jezus zobowiązał się ludowi temu być Bogiem, Panem i Ojcem zawsze łaskawym, a lud ten nawzajem zobowią- zał się Boga chwalić, czcić wiernie i chować przykazania Jego. Przy obrzezaniu nadawano imię własne dziecku i zapisywano je do ksiąg czyli metryk ludu wybranego. Obrzezanie było bolesne i połączone z umartwieniem, bo wskazy- wało, że po grzechu pierworodnym potrzeba za grzechy cierpieć, i że niepodobna bez umartwię-
nia zwyciężyć i oprzeć się skutkom grzechu pier- worodnego. P. Jezus nie miał obowiązku poddać się obrzezaniu, bo będąc Bogiem z Boga, nie po- trzebował dopiero teraz przystępować do przy- mierza z Bogiem; Imię też Jezus miał sobie na- dane od Anioła pierwej, niż się począł w żywo- cie Matki Najśw.; grzechowi wreszcie pierwo- rodnemu, ani żadnemu innemu nigdy nie pod- legał i podlegać nie mógł. Ale pilno P. Jezusowi było cierpieć i ofiarować krew swoją dla nas i dla naszego zbawienia; pilno Mu było dać nam przykład poddawania się rozporządzeniom Bo- żym i przykład pokory i umartwienia, tych dwóch cnót dla nas ludzi zawsze najtrudniej- szych. 2. Obrzezanie jest figurą chrztu św. Jasnem jest, że figura czyli obraz ma w sobie tylko po- dobieństwo do tego, co przedstawia, ale rzeczy- wistości bynajmniej nie dorównuje; tak np. obraz albo figura drzewa, bynajmniej nie doró- wna drzewu prawdziwemu, ale przedstawia tyl- ko podobieństwo drzewa; tak też obrzezanie, ja- ko figura, jest tylko podobne do Chrztu św., ale wcale mu nie jest równe. Chrzest św. bezpośrednio, mocą samego obrzę- du (ex opere operato), da je łaskę poświęcającą, czyniącą nas Bogu miłymi i przyjemnymi, a tern samem gładzi grzech pierworodny i wszelkie inne grzechy; w tem jest jego nie- skończona wyższość nad obrzezaniem, które sa-
74 ido przez się nie udzielało łaski, ale było tylko warunkiem, którego P. Bóg wymagał od tych, którzy chcieli mieć Jego laskę i być wolnymi od grzechu pierworodnego. Dalej chrzest św. czyni nas członkami Ciała Chrystusowego, członkami prawdziwego Kościoła, a przez to i członkami Królestwa Bożego, obrzezanie zaś łączyło tylko z ludem wybranym. Chrzest sam w sobie jest obrzędom świętym, bo z nim złączona jest łas- ka, — obrzezanie w sobie tej laski nie miało. Oznaczało tylko, że ktoś wyznaje wiarę w Bo- ga, a ta wiara dopiero usprawiedliwiała i uświę- cała. Chrzest św. jest nieodzownym warunkiem do otrzymania 'wszystkich tych darów Bożych, podobnież jak obrzezanie było warunkiem i przykazaniem Bożem obowiązująeem wszyst- kie pokolenia Izraelowe. Wreszcie Chrzest św. nie jest wprawdzie sam przez się bolesnym, ale nakłada na każdego chrześcijanina święty obo- wiązek cierpliwości, umartwienia i zaparcia sa- mego siebie. Bo Chrzest, jak naucza Pismo św., jest umarciem sobie i światu, a nowein narodzę niem w Jezusie Chrystusie. 3. Nazwane jest Imię Jego Jezus. O niem to naucza Apostoł, że jest Imię, które jest nad wszystkie imię, aby na Imię Jezusowe wszelkie kolano klękało, niebieskich, ziemskich i pod- ziemnych. Podobnież Piotr św. wychwala to imię, mówiąc: Albowiem nie jest pod niebem inne imię dane ludziom, w którem mielibyśmy
75 być zbawieni. O niem to napisano w Pieśni nad Pieśniami: Olejek Wylany Imię Twoje; św. Ber- nard tak tłumaczy te słowa, jako oliwa świeci, karmi, goi — tak Najsł. Imię Jezusowe jest światłością, pokarmem i lekarstwem. Zechciej się o tern przekonać: poznaj P. Jezusa, a przy- będzie ci światłości nadziemskiej; w słabościach duszy i ciała proś Go, a uzdrowi cię — duszę nie- zawodnie przez sakramentu i skruchę serdeczna, a ciało czasem cudownie, czasem zwykłym przy- rodzonym sposobem, według miłościwych zarzą- dzeń Opatrzności swojej; w niebezpieczeństwach duszy jako i ciała, wzywaj Jezusa, a poratuje cię; w smutkach twoich wspomnij na Jezusa, a pocieszy cię i doda otuchy i odwagi. Ale prze- dewszystkiem w pokusach wszelkich powtarzaj z wielką ufnością to Najsł. Imię, a doświad- czysz, jak ono jest potężne, straszne piekłu, a nam ludziom niepojęcie zbawienne. 4. Inaczej niż świat, postępuje Kościół św. Przy rozpoczęciu Nowego Boku światowy jest zwyczaj, że ludzie nawzajem życzą sobie dobre- go zdrowia i wszelkiej pomyślności, a zarazem obiecują sobie lepsze, niż w starym roku powo- dzenie. Że sobie ludzie okazują wzajemną ży- czliwość, tego Kościół św. nie gani, owszem pragnie, żeby życzliwość ta była szczerą i żeby wszyscy i każdy przez cały rok miewał w ser- cu, co w dzień Nowego Roku ma na ustach. Ale czyż nie mamy nic lepszego sobie życzyć
76 jeno pomyślności, nic pożądańszego sobie obie- cywać, jeno powodzenia doczesnego? Bo eóżto znaczy pomyślność? Oczywiście, aby nam się działo wedle myśli i woli naszej; a ta myśl i wola nasza niestety najczęściej tak jest różna, tak zupełnie przeciwna myśli i woli Bożej! Ra- czej życzmy sobie i drugim, zgodnie z naszym pacierzem: Budź wola Twoja jako w niebie tak i na ziemi, aby wola nie nasza, ale Wola Boża, ta najświętsza i najsłodsza zawsze spełniała się na nas, a przedewszystkiem przez nas, — abyś- my nigdy i w niczem przeciw tej Woli Bożej nie wykraczali, ani przeciw niej nie szemrali. Ko- ściół św. i w nim wszyscy dobrzy synowie jego wiedzą, że pomyślność i powodzenie nie daje jeszcze prawdziwego szczęścia, bo pomyślność i powodzenie są czemś zewnętrznem, szczęście zaś prawdziwe jest wewnątrz nas. Polega zaś to szczęście prawdziwe przedewszystkiem na po- koju wewnętrznym, o którym mówi P. Jezus: Pokój zostawuję wam, pokój mój daje wam; nie jako dawa świat, ja wam daje. Na ten pokój Boży, a zatem i na prawdziwe szczęście składa się pokój sumienia i pokój serca. Pokój sumie- nia wymaga od nas, abyśmy zgodnie z prawdą Bożą rozumieli nasze obowiązki i szczerze je spełniali; gdzie niemasz znajomości należytej obowiązków, jakie mamy względem Boga, bliź- nich i samych siebie, tam skrupuły, niepewność i zamieszanie psują ten pokój sumienia; a gdzie
77 niema sumiennego spełniania tych trojakich obowiązków, tam musi być niepokój, a o poko- ju sumienia nawet mowy być nie może. Pierw- sze tj. znajomość obowiązków znajdziemy za las- ką Bożą przez pilne słuchanie słowa Bożego (na kazaniach, katechizacjach i przy spowiedzi), przez czytanie książek pobożnych i przez roz- myślanie tego, co kto słyszał lub czytał. Drugie, czyli spełnianie obowiązków, daje nam łaska Boża i dobra wola nasza, podtrzymywana czę- stem przystępowaniem do śś. Sakramentów, go- rącą a częstą modlitwą i. umartwieniem wła- snych zachcianek i widzimisię. 5. Pokój serca, jest to stałe zadowolenie z wszystkiego, co P. Bóg w miłościwej Opatrz- ności swojej daje nam lub odbiera i cokolwiek względem nas rozrządza i na nas dopuszcza. Polega on na szczerem i zupełnem zgadzaniu się z Najświętszą i Najsłodszą Wolą Bożą. Tm więcej zaś kto sobie życzy pomyślności, obie- cuje powodzenia, albo nawet rości sobie prawa do pomyślności i powodzenia, tern trudniej mu uzyskać zgadzanie się z Wolą Bożą i poddanie się jej, bo tern samem przymnaża sobie zawo- dów w życiu. Z zawodami oczywiście trudno pogodzić szczere zadowolenie z tego, co P. Bóg w dobroci i mądrości swojej wbrew naszym pragnieniom, nadziejom i pretensjom daje lub odmawia albo też odbiera. Poskramiać więc potrzeba te żądze nieumiarkowane i umartwiać
78 je; i to właśnie znaczy ono obrzezanie serca, o którem Pismo św. raz poraź wspomina. Obowiązek umartwiania się przypomina nam Kościół św. z początkiem Nowego Roku, sta- wiając nam przed oczy Tajemnicę Obrzezania Pańskiego. Wyraźniej jeszcze czyni to w Lekcji na uroczystość dzisiejszą, w której za Pawłem św. woła: Najmilsi! Okazała się łaska Boga Zbawiciela naszego wszystkim ludziom, naucza- jąca nas, abyśmy zaprzawszy się niepobożno- ści i świeckich pożądliwości, trzeźwię, i spra- wiedliwie i pobożnie żyli, na tym świecie, ocze- kując błogosławionej nadziei i przyjścia chwały wielkiego Boga i Zbawiciela naszego Chrystusa Jezusa, który dał samego siebie za nas, aby nas wykupił od wszelkiej nieprawo- ści, ażeby oczyścić sobie lud przyjemny, na- śladowcę dobrych uczynków. To mów i upo- minaj w Chrystusie Jezusie, Panu naszym. Ale przypominając nam ten, dla zepsutej natury naszej twardy, obowiązek, zwraca nam Kościół św. równocześnie uwagę na Najsł. Imię Jezus, w którem znajdujemy obfitą i zawsze gotową pomoc do zwyciężania samych siebie, podżwi- gnienie z upadków, pociechę w smutkach i w końcu nagrodę nader wielką za wałki nasze. 6. W Imię Boże tedy, a zarazem i prawdzi- wie po Bożemu rozpocznijmy ten Nowy Rok. Mocni wiarą, potężni ufnością i zagrzani mi-
79 Jośeią ku Panu i wielkiemu Bogu i Zbawicie- lowi naszemu Jezusowi Chrystusowi, postanów- my wobec Niego, ukrytego w Przenajśw. Sa- kramencie, że w tym nowym roku szukać bę- dziemy nie tyle pomyślności i powodzenia ziemskiego, ile przedewszystkiem tego, abyśmy zaprzawszy się niepobożności i świeckich po- żądliwości, trzeźwię i sprawiedliwie i pobożnie żyli na tym świecie. Hasiem naszem niech bę- dzie ono słowo Pańskie: Szukajcie tedy naj- przód Królestwa Bożego i sprawiedliwości jego, a to wszystko będzie wam przydane. Modlitwa kościelna. Boże, który z płodnego panieństwa wionej Marji, rodzajowi ludzkiemu nagrody zbawienia wiecznego, daj, abyśmy tej za sobą wstawiennictwa ezali, przez którą zasłużyliśmy otrzymać spraw- cę żywota, Pana naszego Jezusa Chrystusa, Syna Twojego; który z Tobą żyje i króluje... Błogosła- użyczasz prosimy, doświad- Na uroczystość św. Trzech Króli. E W A N G E L./ A zapisana u św. Mateusza w rozdziale LI. w. 1—12. Gdy się tedy narodził Jezus w Betleem Juda, we dni Heroda Króla: oto mędrcy ze Wschodu
słońca przybyli do .Jerozolimy, mówiąc: Gdzie jest który się narodził król Żydowski? albo- wiem widzieliśmy gwiazdę jego na wschód słońca, i przyjechaliśmy pokłonić się jemu. A usłyszawszy król Herod, zatrwożył się, i wszystka Jerozolima z nim. I zebrawszy wszystkie przedniejsze kapłony, i Doktory lu- du, dowiadywał się od nich, gdzie się miał Chrystus narodzić. A oni mu rzekli: w Betleem Judzkiem: bo tak jest napisano przez Proroka: ł ty Betleem ziemio Judzka, z żadnej miary nie jesteś najpodlejsze między ksiażęty Judzkimi: ał bo wiem z ciebie wynijdzie wódz, któryby rzą- dził lud mój Izraelski. Tedy Herod wezwawszy potajemnie Mędrców, pilnie się wywiadywał od nich czasu gwiazdy, która im się ukazała, i po- sławszy je do Betleem, rzeki: Idźcie, a wy wła- dajcie się pilno o dzieciątku: a gdy najdziecie, oznajmijcie mi, abym i ja przyjechawszy, po- kłonił się jemu. Którzy wysłuchawszy króla, odjechali. A oto gwiazda, która, byli widzieli na wschód słońca, szła przed nimi, aż przy- szedłszy stanęła nad miejscem gdzie było dzie- cię. A ujrzawszy gwiazdę, uradowali się rado- ścią bardzo wielka. 1 wszedłszy w dom, na- leźli dziecię z Mar ja, matka jego, i upadłszy pokłonili się: a otworzywszy skarby swe, ofia- rowali mu dary: złoto, kadzidło i mirę. A wzią- wszy odpowiedź we śnie, aby się nie wracali
81 do Heroda, insza droga wrócili się do krainy swojej. O B J A Ś N I E N I A . 1. Ody sic tedy narodził Jezus w Betleem Juda, we dni Heroda króla... Wkrótce, jak po- wszechnie mówi podanie, tj. w dwanaście dni po Narodzeniu P. Jezusa, we dni Heroda króla... Herod ten był ojcem drugiego Heroda, który kazał ściąć św. Jana Chrzciciela Ten Herod pierwszy nie pochodzi! z narodu żydow- skiego, ale byl Tdumejczykiem. Rzymianie uczy- nili go królem ziemi żydowskiej i tak spełniło się proroctwo Jakuba Patrjarchy: Nie będzie odjęte berło od Judy, ani, wódz z biódr jego, aż przyjdzie, który ma być posłań i on będzie oczekiwaniem narodów. 2. Oto mędrcy ze wschodu przybyli. Bardzo powszechne jest mniemanie, że ci trzej Mędrcy byli zarazem królami; w każdym razie byli bar- dzo zamożni, łączyli więe w swoich osobach bo- gactwo i naukę. Tak tedy P. Jezus powołał do służby swojej świętej i do zbawienia najprzód ubogich i prostych, później ludzi średniego sta- nu Symeona i Annę, wreszcie bogatych i uczo- nych, aby wszystkich uczynić jedną wielką ro- dziną swoją, w którejby żaden nad drugiego się nie wynosił, ani też jeden drugiemu nie zazdro- ścił, ale wszyscy w Nim i dla Niego nawzajem się miłowali i wspierali. Przybyli oni Św. Kró- Ewnnreljc niedzielne 6
82 Iowie od wschodu, tj. z Arabii lub Persji, w któ- rych to krajach uprawiano z szczególnem zami- łowaniem gwiazdoznawstwo. Imiona tych św. trzech królów były według podania: Melchior, Kasper, Baltazar 3. Przybyli do Jerozolimy, jako do stołecz- nego miasta, bo tam, sądząc po ludzku, mogli się na pewno spodziewać wiadomości o nowo- narodzonym królu żydowskim, którego szukali. Opatrzność Boża tak zrządziła, żeby żydów zmu- sić do badania zawartych w Piśmie św. pro- roctw i tern samem zagrzać ich do szukania obiecanego im Mesjasza. 4. Gdzie jest, który się narodził król żydow- ski? Nie pytają Św. trzej Królowie o syna króla żydowskiego, bo tego łatwo byli mogli bez py- tania znaleźć w pałacu królewskim; nie pytają się też, czy się narodził, bo o tein wiedzieli z u- kazania się gwiazdy i z objawienia Bożego. Py- tają jedynie o miejsce narodzenia, którego jeszcze nie znają i pytają o króla żydowskiego, t. zn. o Mesjasza, który jest królem i panem nie tylko jednego narodu, ale wszystkich do nieba powołanych i wybranych. Pytaj i ty: gdzie jest P. Jezus? i odpowiedz sobie razem z Kościołem świętym: w niebie na prawicy Ojca, w Prze- najśw. Sakramencie po kościołach naszych, a Bóstwem swojem na każdem miejscu. Miej na pamięci tę świętą Jego obecność na każdem miejscu — w domu, na polu, na ulicy, wszę-
83 dzie, — ale szczególnie w kościele, jeżeli pra- gniesz znaleźć Go kiedyś w niebie. 5. Albowiem widzieliśmy gwiazdę Jego na Wschód słońca i. 'przyjechaliśmy pokłonić się Jemu. Podają powód swojego zapylania: wi- dzieli bowiem gwiazdę, przepowiedzianą przez Balaama: Wznijdzie gwiazda z Jakóba, i po- wstanie laska (berło) z Izraela. Przez tę gwia- zdę dał im P. Bóg wewnętrznem oświeceniem zrozumieć i uwierzyć, że narodził się ten, przed którym ugnie się wszelkie kolano niebieskich, ziemskich i podziemnych. 6. Usłyszawszy król Herod zatrwożył się i wszystka Jerozolima z nim. Mówi nasze przy- słowie, że na złodzieju czapka gore. Wiedział Herod, że nieprawnie i podstępem tylko odzier- żył władzę królewską, lęka się więc żeby mu jej nieodebrano. Że pastuszkowie, ludzie z pro- stego gminu i bez znaczenia, pokłonili się ja- kiemuś dzieciątku w żłóbku złożonemu, tego Herod nie uważał za rzecz groźną; ale że ludzie wysoko wykształceni, a do tego władający kró- lewskimi skarbami i potęgą, jawnie przyznają temu dzieciątku godność królewską, którą prze- cież on dzierży, to go zatrważa. Dwie stąd bierz nauki: najprzód, że złe sumienie wszystkiego się boi; a powtóre, że przykład możnych tego świata wiele znaczy tak ku dobremu, jak też niestety i ku złemu. 7. Zebrawszy wszystkie przedniejsze kaplany 6*
84 i Doktory ludu, dowiadywał się od nich, ydzie się wiał Chrystus narodzić. Herod dla przypo- dobania się żydom, nad którymi królował, był wprawdzie przyjął ich wiarę, ale mało się o nią troszczył i prawie wcale jej nie znal: dopiero teraz trwogą przyciśniony pyta kapłanów i u- czonych w Piśmie i to jeszcze nie w dobrym zamiarze, ale żeby dowiedziawszy się gdzie jest dzieciątko, cichaczem je zabić. Głupi on w nie- dowiarstwie swojem; niepotrzebnie się bał Te- go, którego królestwo nie z tego jest świata i da- remnie sidła zastawiał, na Tego, który jest wszechmocny i wszechwładny. I dziś jest pełno ludzi niedowiarków, którzy niepotrzebnie boją się Kościoła Chrystusowego i daremnie go prze- śladują zarówno podstępem jak gwałtem. 8. Zapytani nie potrzebują się długo namy ślać, ale odraza odpowiadają z proroków to, co każde dziecko dobrze nauczone wiedziało: w Be- tleem btdzkiem; bo tak jest napisane przez proroka: ! ty Befleem ziemio Judzka, z żadnej miary nie jesteś najpodlejsze między ksiażęty Judzkimi: albowiem z ciebie wynijdzie wódz, któryby rządził lud mój Izraelski. 9. Herod potajemnie, dla pokrycia przed Ka- płanami i Doktorami niecnych swoich zamia- rów, wzywa do siebie św. Trzech Króli i po- wtórnie wywinduje się od nich o dniu i godzi- nie ukazania się gwiazdy, żeby tern dokładniej poznać czas narodzenia Pańskiego. Udając zaś
85 przed nimi pobożnego, zobowiązuje ich, aby skoro znajdą dzieciątko, do niego wrócili i o wszyst.kiem dokładną zdali mu sprawę. Mógł Herod oszukać królów ziemskich, Króla wiekui- stej chwały nie oszukał. Mógł okrutnie zamor- dować setki dziatek niewinnych, Boskiemu Dzieciątku, na które czyhał, nie złego wyrzą- dzić nie mógł. Bo i najpotężniejszy z ludzi, a nawet i sani szatan, tyle tylko-uczynić może, ile mu P. Bóg dozwoli. Zamiar zły jednak nie ujdzie kary Bożej, tak samo, jak nie może ujść Jego wszec 11 w iedzy. 10. A oto gwiazda, która byli widzieli na wschód słońca, szła przed ni nil, aż przyszedł szy, stanęła nad miejscem, gdzie było dziecię. A ujrzawszy gwiazdę, uradowali się radością, bardzo wielka. W Jerozolimie stracili byli z oczu oną gwiazdę, bo eheial P. Bóg, aby prócz światła nadprzyrodzonego w szukaniu P. Je- zusa użyli też środków przyrodzonych. Tak i nam potrzeba w dochodzeniu woli Bożej i obo- wiązków naszych posługiwać się -wiarą, i rozu- mem; byleśmy postępowali z prostotą, jak św. Trzej Królowie, to niema, -obawy, żeby co inne- go wiara, a co innego rozum nam mówił, ale z pewnością tak jak oni trafimy do P. Jezusa. Jednak szczęśliwsza i pewniejsza jest wiara i dlatego ujrzawszy gwiazdę uradowali się ra dośeią bardzo wielką. Któż z nas nie doświad- czył w życiu podobnej i-ad-ści. ilekroć go P. Bóg
86 w łasce swojej obdarzył większą światłością i ukazał mu jakąkolwiek prawdę swoją w no- wej jakby jasności? 11. I wszedłszy w dom naleźli Dziecię z Ma- ryi, Matka Jego, i upadłszy pokłonili się Jemu. Kto znajduje Jezusa, ten zarazem też znajduje Marję, Matkę Jego, kto kocha P. Jezusa, ten nie może nie mieć nabożeństwa szczerego do Matki Najśw. Jeżeli św. Trzej Królowie na wi- dok gwiazdy uradowali się radością bardzo wielką, jakaż była ich radość, kiedy ujrzeli Te- go, do którego ta gwiazda ich przywiodła? To też przejęci nie tylko wiarą ale i radością nad- ziemską, upadli w proch przed Panem i Bogiem swoim i naszym, który dla nich i dla nas stał się człowiekiem, słabą, a jednak wszechmocną Dzieciną, i pokłonili się Jemu. I my z nimi po- kłońmy się Jemu, ucałujmy za przyzwoleniem Marji święte stopki, prośmy, niech błogosła- wieństwem rączki swej uświęci, oczyści nas i uczyni swoimi na wieki. Pragną św. Trzej Królowie okazać wdzięczność swoją, że raczył im się objawić, otwierają przeto skarby swoje i ofiarują Mu dary. I my otwórzmy skarby na- sze nie tylko doczesne i zewnętrzne, ale przede- wszystkiem wewnętrzne, skarby rozumu, woli i serca; z nich ofiarujmy dary czystego jak złoto życia, wonnej jak kadzidło pokory, i gorz- kiego ale też zdrowego jak mira zaparcia sa- mych siebie. A raz pokłoniwszy się P. Jezu-
87 sowi, nic powracajmy do bratania się z Hero- dami, t. j. z wrogami Chrystusa, ale inną drogą zdążajmy do krainy naszej, t. j. do nieba. Modlitwa kościelna. Boże, któryś w dniu dzisiejszym Jednorodzo- nego Twego narodom przez gwiazdę objawił, daj łaskawie, abyśmy poznawszy Cię już przez wiarę, do oglądania piękności Twego oblicza byli doprowadzeni. Przez tegoż Pana naszego Jezusa Chrystusa, który żyje i króluje, Bóg na wieki wieków. Amen. Na niedzielę pierwszą po św. Trzech Królach. EWANGELJA zapisana u św. Łukasza w rozdziale IŁ w. 12—52. Gdy już Jezus był we dwunastu leciech gdy (rodzice jego) wstąpili do Jeruzalem, wedle zwyczaju dnia świętego, a skończywszy dni, gdy się wracali, zostało Dziecię Jezus w Jeru- zalem: ri nie obaczyli rodzice jego. A mniema- jąc, że on był w towarzystwie, uszli dzień drogi, i szukali go między krewnymi i znajomymi. A nie znalazłszy, wrócili się do Jeruzalem, szukając go. I siało się, po trzech dniach zna-
88 leźli (jo w kościele siedzącego w pośrodku Do- ktorów, a on ich słucha i pyta ich. A zdumie- wali się wszyscy, którzy (jo słuchali rozumowi i odpowiedziom jego. A ujrzawszy zdziwili się. I rzekła do niego matka jego: Synu, cóżeś nam lak uczynił? oto ojciec twój i ja żałośni szu- kaliśmy cię. / rzekt do nich: Cóż jest żeśęie mię szukali? Nie wiedzieliście iż w tych rze- czach które są Ojca mego, potrzeba żebym był? A oni nie rozumieli słowa które im mówił. I zstąpił z nimi, i przyszedł do Nazaret: a był im poddany. A matka jego wszystkie te słowa zachowała w sercu swem. A Jezus się pomna- żał w mądrości i w leciech, i w 'łasce u Boga, i u ludzi. O BJAŚNIENIA. 1. Kwanegelja dzisiejsza o dorastającym i’. Jezusie odnosi się przedewszystkiem do młody eh i dorastających, którzy mogą i powinni z niej uczyć się naśladować P. Jezusa w czterech głó- wnie rzeczach. Pierwsza z nich to pobożność. Z Nazaretu do Jerozolimy było około piętna- ście mil drogi. P. Jezus, choć nie miał jak inni ścisłego obowiązku, chociaż mógł wymówić się młodocianym wiekiem swoim, chętnie- podej- muje tę uciążliwą pielgrzymkę i owszem prze dłużą swój pobyt na miejscu świętem, bo po- trzeba serca zmusza Go, żeby był w tych rze- czach, które są Ojca Jego. Kocha dzieciątko Je
89 zus Ojca swego przedwiecznego i dlatego czuje potrzebę przebywania z Nim, lubi modlić sic, rozważać, słuchać i mówić o Bogu i rzeczach Bożych. Czyś ty podobny w tein do P. Jezusa, czy też może przeciwnie modlitwa, cię nudzi, tak iż spieszysz się z nią, byle czemprędzej jej się pozbyć, o Bogu i rzeczach pobożnych słu- chać nie lubisz, a rozmawiać nie umiesz, na Mszę św. i do Sakramentów św się ociągasz? Podstawą pobożności jest szczera, z katechi- zmem i historją świętą dobrze obeznana wiara, serdeczna ku P. Bogu ufność i odważna, na ofiary gotowa miłość Boga i Świętych Jego. Istotą zaś pobożności jest to czworo: wysokie, aż do uwielbienia posunięte rozumienie o Bogu i wszystkich doskonałościach i działaniach Je- go, jakoto o Opatrzności, o Woli i Przykaza- niach, o Dobroci i Mądrości Bożej i t. d.; po- wtóre szczera i serdeczna wdzięczność za Jego dary i dobrodziejstwa, przyjmująca chętnie wszystko, cokolwiek pochodzi od Boga, dlatego tylko, że to od niego pochodzi; po trzecie po- korne i polne skruchy przepraszanie za tak czę- ste winy, uchybienia i niedostatki nasze; po czwarte pełne ufności prośby, modlitwy i ofiary do Boga we wszystkich potrzebach i przejściach naszych. 2. Druga rzecz, której mają się uczyć młodzi od P. Jezusa, to pilność w nauce. P. Jezus nie potrzebował się uczyć, bo będąc Bogiem, od
90 wieków, a tem więcej od urodzenia wszystko wie i wszystko umie. A jednak dla przykładu, naszego opowiada Pismo św.: znaleźli go w ko- ściele siedzącego pośród Doktorów, t. zu nau- czycieli, a On ich słucha i pyta ich. Za onych czasów nie było w ziemi żydowskiej innych szkół jeno w świątyni i po bóżnicach. Jeżeli więc P. Jezus, Mądrość odwieczna, nie gardzi ziemskimi nauczycielami i nauką ich, ale kwapi się do nich, pośród nich siedzi, z wszelką uwa- gą i pilnością słucha ich i pyta, — jak bardzo innym zwykłym młodzieniaszkom, którzy mało mają wiedzy i doświadczenia, należy pilnować nauki? I jak w szkole onej P. Jezus uwagą swoją, zaciekawieniem do nauki i dobrem poj- mowaniem tego, co Mu mówiono zwraca na sie- bie uwagę, a nawet podziw swoich nauczycieli, tak w domu u Rodziców odznaczał się pracowi- tością i dokładnością we wszystkiem. cokolwiek Mu poruezono, lub do czego z własnego popędu się zabierał. Pilność tedy i pracowitość powinna być cechą każdego młodzieńca, pragnącego wstę- pować w ślady P. Jezusa; a to tem. więcej, że obok pobożności i praca jest walną obroną od zepsucia i swawoli, które szczególnie się roz- wijają tam, gdzie panoszy się próżniactwo. 3. Trzecia zaleta, jaką w P. Jezusie wskazuje dzisiejsza Ewangclja, to wielka, z skromnością połączona, prostota. Bo najprzód z tego, że Najśw. Panna i Józef św. wracając z Jeruza-
91 lem do Nazaretu nie obaczyli się, że Dziecię Jezus zostało w Jeruzalem, ale mniemali, że On był w towarzystwie, bardzo wyraźnie się pokazuje, że P. Jezus w niezem przed nimi nie zwykł był się ukrywać, ani potrzebował, aby go wciąż pilnowano. Widocznie pierwszy to raz i rzecz nadzwyczajna, że P. Jezus im się nie opowiedział i samych zostawił, więc lękali się, czy Go nie spotkało jakie nieszczęście. Ukrywać się z czemkołwiek przed tymi, którzy mają prawo i obowiązek czuwania nad młodymi i kierowania nimi, a więc przed rodzicami i ich zastępcami, jest przeciwnem prostocie i ilekroć się to u młodych zdarza, znać że poczynają schodzić z dobrej drogi. Tylko złe lubi się ukry- wać, dobre zaś nie potrzebuje bać się świadków ani jawności. Gorszeni jeszcze wykroczeniem przeciw prostocie są wykręty, czyli kłamliwe wymówki. U Pana Jezusa nie masz tego ani śladu; z wszelką prostotą odpowiada rodzicom swoim, co Go spowodowało do pozostania w Je- ruzalem; nic nie przesadza, ani nie zmyśla, owszem powołuje się na własne ich świade- ctwo, kiedy mówi: nie wiedzieliście, iż w tych rzeczach, które są Ojca mego, potrzeba, żebym był? A Kościół to przecież przedewszystkicm »rzecz Ojca Jego«, tam więc trzeba było naj- przód Go szukać. Prostota też jaśnieje w zacho- waniu się P. Jezusa wobec Doktorów zakon- nych; pyta ich i odpowiada, nie żeby się popi-
92 sywać swoją mądrością, ale żeby dla chwały Ojca i dla dobra wszystkich wyjaśnić zacho- dzące trudności, uczynić rzeczy zawile zajmn- jącerni, owszem porywającemi umysły i ehwy- tającemi za serce. Prostota jednak bez skrom- ności zwykle wyradza się w prostactwo. P. Je- zus, który będąc Bogiem tyle posiadał przymio- tów, że miał się czein popisać i wywołać nie tylko podziw ale i zazdrość tak starych jak młodych, taką jednak to wszystko otacza pro- stotą i skromnością, że nie zazdrościli, nie byli nań źli, ale tylko zdumiewali się wszyscy, owszem pokochali Go. 4. Czwartą wreszcie zaletę P Jezusa chwali dzisiejsza Ewangelja, mianowicie posłuszeństwo Jego: zstąpił z nimi, i przyszedł do Nazaret i był im poddany. Pospolicie dzieje się, że im kto mniej ma rozumu, tern skłoniejszy bywa do zarozumiałości. To też młodym często się zdaje, że i bez rodziców potrafią już dać sobie radę i poczynają lekceważyć sobie z lanie rodziców, przykrzyć sobie zależność od nich, a zwłaszcza kiedy im nie smakuje nakaz albo zakaz — rodziców. Pan Jezus jest Mądrością przed- wieczną, a przecież nie wynosi się nad rodzi- ców, ale słucha ich zdania i stosuje się do nie- go. P. Jezus jest najwyższym Panem całego świata, a zatem i Matki swojej Najświętszej i św. Józefa, a jednak jest im poddany. Świętą i błogosławioną między niewiastami jest Najśw.
93 Panna, świętym wielce też jest Józef św., ale o cale niebo świętszym od nich jest P. Jezus, a jednak we wszystkiem nimi się powoduje. Rozważając to wola św. Bernard: »Ucz się ko- rzyć i być poddanym, nędzny prochu i robaku, kiedy Bóg stawszy się (balem chciał być pod- danym stworzeniu swemu«. A nie tylko posłusz- nym ale i usłużnym był P. Jezus, według tego, co później sam o sobie powiedział: Syn człowieczy nie przyszedł, aby ma służono, ale służyć. Gdyby P. Jezus był chciał, toć bez wąt- pliwości Matka Najświętsza, która już przy Zwiastowaniu nazwała się służebnica. Pańska, wraz z pokornym i pracowitym Józefem św. byliby z duszy serca radzi służyli i wysługi- wali się P. Jezusowi; tymczasem On w niezem nie chciał nikomu być ciężarem, ale przeciwnie, usłużnością swoją starał się ułatwiać życie naj- bliższym swoim i innym bliźnim. 5. Kto za młodu będzie’ się starał o nabycie tych czterech cnót: pobożności, pracowitości, prostoty i posłuszeństwa, ten we wszystkiem dobrem postąpi, czyli jak powiada dzisiejsza Ewangelia św. o P. Jezusie, będzie się pomna- żał w mądrości i leeiech i w łasce u Boga i u ludzi. Do tego też rodzice i wszyscy, którym P. Bóg poruczyl pieczę nad młodymi, dopoma- gać im powinni.
94 Modlitwa kościelna. Chęci błagającego ludu, prosimy Cię Panie, nadziemską natchnij pobożnością, aby i co czy- nie mają poznawali i do pełnienia tego, co wi- dzieli, moc brali. Przez Pana naszego i t. d. Na niedzielę drugą po św. Trzech Królach. EWANGELJ A zapisana U św. Jana w rozdziale II. w. 1—11. W on czas: Były gody małżeńskie w Kanie Galilejskiej: a była tam Matka Jezusowa. Wezwań też był i Jezus, i uczniowie Jego na gody. A gdy nie stawało wina, rzekła Matka Jezusowa do Kiego: Wina nie maja. I rzekł Jej Jezus: Co Mnie i Tobie niewiasto? jeszcze nie przyszła godzina moja. Rzekła Matka Jego sługom: Cokolwiek wam rzecze, czyńcie. I było tam sześć stągiew kamiennych, według oczysz- czenia żydowskiego postanowionych, bioracych w się każda dwa albo trzy wiadra. Rzeki im Jezus: Napełnijcie stągiew woda. I napełnili je aż do wierzchu. I rzeki im Jezus: czerpaj- cież teraz, a donieście przełożonemu wesela / donieśli, A gdy skosztował przełożony wesela wody, która się stała winem, a nie wiedział
95 ska.db.fj było, lecz słudzy wiedzieli, którzy wodę czerpali: wezwał oblubieńca przełożony wesela. I rzeki mu: Wszelki człowiek pierwej kładzie wino dobre: a gdy się napija, tedy podlejsze. A. tyś dobre wino zachował aż do tego czasu. Ten początek cudów uczynił Jezus w Kanie Galilejskiej: i okazał chwałę swa, i uwierzyli weń uczniowie jego. OBJAŚNIENIA. 1. Były gody małżeńskie w Kanie Galilej- skiej. O małżeństwie mówi św. Paweł Apostoł: Sakrament to wielki jest; a ja mówię w Chry- stusie i Kościele. Tak P. Jezus postanowił, tak też zostanie aż do końca świata. Tego zaś, co Chrystus Pan postanowił, nikt w świecie zmie- nić nie może. Jeżeli więc tu i ówdzie wydano ustawę, że można poprzestać na ślubie cywil- nym, zawartym przed urzędnikiem państwo- wym, jest to najzupełniejszą nieprawdą, prze- ciwną Bogu i Kościołowi świętemu; a jeżeliby ktoś »cywilne« tylko małżeństwo zawarł, grze- szy i tak długo w grzechu śmiertelnym zostaje, póki się z tego nie wyspowiada i nie naprawi źle zawartego małżeństwa w sposób przez Ko- ściół przepisany. 2. Z tego, iż małżeństwo jest Sakramentem i to wielkim, wynika, że nie lekkomyślnie albo nawet grzesznie, ale z zastanowieniem i po Bo- żemu do niego przystępować należy. Lekko-
96 myślnością jest wiązać się na cafe życie z osobą, której się nie zna dostatecznie, dlatego tylko że jest przystojną, posiada taki a taki majątek, albo miał wielkie koligacje i t. p. Występkiem jest dopuścić, aby wprzód djabel grzechem, niż ksiądz stulą związał. Z zastanowieniem przy- stępuje do małżeństwa, kto radzi się rodziców, a więcej jeszcze Boga na modlitwie, a zarazem pilnie uważa na cały tryb i usposobienie tego lub tej, z kim ma stanąć do ślubu. Bo zwyczaj- nie wedle przysłowia bywa tak, że czem skorup- ka za młodu nasiąknie, tern na starość trąci. Młody czy też młoda, jeśli nie.szanowali ojca i matki, nie będą się szanowali wzajemnie; kto był rozrzutnym lub próżniakiem zamłodu, ta- kim też po ślubie, będzie; to samo rozumieć nale- ży o wszystkich innych wadach, jak kłótliwości, plotkarstwie, gniewliwości, pijaństwie i t. p. Po- dobnie jednak bywa i z cnotami i zaletami. Po Bożemu wreszcie przystępuje do stanu małżeń- skiego, kto pilnie zwraca uwagę nie tyle na ko- rzyści i wygody, jakich w małżeństwie może się spodziewać, ale na obowiązki, jakie go w tym stanie czekają. Bo małżeństwo połączone jest ze ślubami wobec Boga zaprzysiężonemi, a jak każ- demu krzywoprzysiężcy i Aciarolomcy, tak też biada temu, coliy nie dotrzymał ślubów małżeń- skich. Pierwszym więc, obowiązkiem jest wiara małżeńska, nad którą nie ma się co rozwodzić, bo każdy i bez tego wie dobrze, do czego ona obo-
97 więzuje. Miłość malżefiska nic polega na pic szczotach i pięknych słówkach, ale na tein. żeb\ inaż starał się o to, by żonie było z. nim dobrze, a tak samo żona, żeby mężowi było z nia dobrze. Jeśliby każde z nich nie o swoje dobro, ale o do- bro drugiego, tak doczesne jak wieczne dbało, nie byłoby tyle małżeństw nieszczęśliwych, w któ- rych obie strony przęklinaja godzinę, w której się poznali i pobrali. Jest dalej ślub uczciwości małżeńskiej, mocą którego nie godzi się rozpa- saniem kalać małżeństwa. Ono z prawa Hożego a nawet i przyrodzonego powinno być podstawa rodzin chrześcijańskich, przymnażajsjeyeh Bo- gu wiernych sług, niebu Świętych, a społeczeń slwu obywateli, a zarazem zabezpieczeniem przeciw wyuzdanym pożrplliwośeiom. Wreszcie jest ślub czwarty: że cię nie opuszczę aż do śmierci, tak mi dopomóż Boże i święci Jego. Związać się łatwo, rozejść- bez grzechu niepodo- bna. Małżeństwo jest nierozerwalne, jest zobo wiązaniem na cale życie; tern więcej przeto po- trzeba do niego pomocy Boga i Najśw. Panny. 3. Buła łani Matka Jezusowa; wezwań leż był i cza s i uczniowie Jego. Widocznie uiemasz nie w tern złego, zabawić się* czasem uczciwie i więcej niż w dzień powszedni używać darów Bożych. Rozważ jednak, że wesołe to odbywało się w domu, a nie w karczmie albo w domu za jezdnym. Dalej nie było tam marnotrawstwa, a cale wesele odbywało się w obecności P. Je- Ewangelje niedzielne 7
98 zusa i Matki Najświętszej. Więc zabawić się mo- żna, byle to nie było zbyt często, w miejscu i oto- czeniu uczciwem, — bez wielkiego kosztu, a na- dewszystko tak, aby nie tracić pamięci na obe- cność wszystko widzącego i słyszącego Boga. 4. Nie stawało wina, nie jakoby go używano bez miary, ale ponieważ nowożeńcy nie byli bo- gaci. Matce Najśw. żal ich i radaby im oszczę- dzić zawstydzenia, że sprosili gości, a nie mają ich czem uraczyć. Zna Ona Serce Syna swego, zna też Boską moc Jego, więc prosząc, przedkła- da mu ich położenie, ale ani słowa nie dodaje, w jaki sposób ma zaradzić niedostatkowi. W ta- ki sam sposób prosiły później dwie siostry Ła- zarzowe, donosząc P. Jezusowi: Panie, oto któ- rego miłujesz, choruje. Powściągliwość ta wska- zuje, że kto tak prosi, ten dobrze wie, iż P. Je- zus nie potrzebuje naszych wskazówek, jak ma nas poratować. Najśw. Panna otrzymuje na po- zór odmowną odpowiedź, ale się nic zraża tern, bo wie, że nie dozna zawodu, kto zaufał w P. Je- zusie. Idzie do służby i mówi jej: cokolwiek want rzecze, czyńcie. Możemy z tego wnosić, że może słudzy pierwsi oznajmili Jej o braku wina. Oto też główny warunek, który trzeba spełnić, jeśli eheemy, żeby Matka Najśw. prośby i potrzeby nasze skutecznie polecała Sercu Syna swego: co- kolwiek wam rzecze, czyńcie. Bo jeżeli my nie jesteśmy gotowi słuchać Najśw. Panny i P. Jc-
99 zusa, jakże możemy pragnąć, żeby oni nas wy- słuchali ? 5. Było tam sześć stągiew... Ithrrących w sic każda dwa albo trzy wiadra. Wiadra ówczesne obejmowały około trzydziestu litrów dzisiej- szych. P. Jezus kazał je napełnić woda.. Nie je- den z nas, gdyby był tam obecnym a usłyszał cichą prośbę Matki i rozkaz Syna, byłby może z przekąsem pomyślał: Tu wina potrzeba, a ('u wodę każę nosie. Boć niebrak podobno takich, co każde zrządzenie Opatrzności Bożej mierzą i kry- tykują krótkim swoim rozumem. Ale gdzie jest obecny Jezus i Matka Jego, tam chyba zatwar- działe i faryzejskie serca odważyłyby się na ta- kie i podobne szemrania. Słudzy, choć musieli około pięćset litrów wody przynieść, ochotnie napełnili stągwie aż do wierzchu i zaczerpnąw- szy na rozkaz P. Jezusa donieśli do starosty we- selnego. Jakież było ich zdumienie, a zarazem jaka radość, kiedy od tej wody, którą własnemi rękami byli przynieśli, zaleciał ich zapach wi- na, potem usłyszeli z ust starosty, a w końcu i sami się przekonali, że to rzeczywiste, a nadto nie jakiekolwiek, ale wyśmienite jest wino. Jak obficie czuli się wynagrodzeni za trud, którego się na słowo Matki Najświętszej i P. Jezusa pod- jęli! Nie żałujże i ty trudu swego dla spełnienia woli Bożej. Jakże hojnie nagrodził P. Jezus no- wożeńców za chętną, choć ubogą ich gościnność! 7*
100 Słyszałem o jednym kolejarzu i jego żonie, którzy mieli sześcioro dzieci; pensja ich hic wiol ka była tak, że ledwie końce się schodziły. W tern umarł brat i bratowa tego kolejarza i zo- stało po nieb sześcioro jeszcze drobnych sierot. Naradził się kolejarz z żona, pomodlili się i po- płakali, ale sieroty po bracie do siebie przygar- nęli Nie zaznali dostatku, ale i niedostatku tak- że, bo 1’. Jezus radzi o swojej czeladzi. T śmiało ręczyć można, że za p rzyga mięcie tych sierót P. Jezus błogosławić im nie przestanie, lecz hoj- nie im i dzieciom ich ten dobry uczynek wyna- grodzi. Radbyś P. Jezusa w domu swoim ugo- ścić. ugość sieroty, ugaszezaj ubogich, a ugościsz w nich P. Jezusa, i obfita, weźmiesz nagrodę. (i. Ten początek cudów uczj!nil P. Jezus w A’u- uie Galilejskiej i okazał chwałę swoja i uwie- rz j/U weń uczniowie Jego. Uwierz i ty, zaufaj Mu. kochaj i wychwalaj Go sercem, słowem i uczynkiem. Modlitwa kościelna. Wszechmogący, wieczny Boże, który jak nie bieskicmi tak i ziemskieini rozrządzasz rzeczami, pokorne ludu Twojego wysłuchaj błagania i po- koju Twojego naszym użycz czasom, przez Pana naszego Jezusa Chrystusa, który...
101 Na niedzielę trzecią po św. Trzech Królach. E W A .¥ G E L./ A za pisana u św. .1/ałeusza w rozdziale VIII. w. i PI. W on czas: Gdy zstąpił Jezus z góry, szły Z n im wielkie rzesze: a oto trędowaty przyszedł- szy, pokłonił się mu mówicie: Panie, jeśli chcesz, możesz mię oczyścić. 1 ściągnąwszy Jezus rękę, dotknął się go, mówiąc.: chcę, bądź oczyszczań, ł był zarazem oczyszczań traci jego. / rzeki nut Jezus: Patrz abyś nikomu nie powiadał, ale idź. ukaz się kaptanowi, i ofiaruj dar, który przyka- zał Mojżesz na świadectwo im. A gdy wszedł do Kafarnaum, przystąpił do Niego Setnik, prosząc Go, i mówigc: Pawie, sługa mój leży w domu po wietrzeni ruszony, i ciężko trapiony jest. I rzeki mu Jezus: Ja przyjdę i uzdrowię Go. J odpowia- dając Setnik rzeki: Panie, nie jestem godzien abyś wszedł pod dach mój: (de tylko rzecz sło- wem, a będzie uzdrowień sługa mój. Bo i ja jestem człowiek pod władza, postawiony, ma ja.c pod sobą, żołnierze: i mówię temu: idź, a idzie: a drugiemu: czyń to, a czyni. A osły .szawszy Jezus, dziwował się, i rzeki tym, którzy szli za nim: Zaprawdę powiadani wam, nie na lazłem lak wielkiej wiary w Izraelu. A powici chodu przyjdzie, i usiądą z Abrahamem, i Izaa- dam wam, iż Wielu ich ze wschodu słońca i z za-
1)2 kiem, i Jakóbcm, w królestwie niebieskiem; a synowie królestwa będą wyrzuceni w ciemno- ści zewnętrzne: tam będzie płacz i zgrzytanie zębów. I rzeki Jezus Setnikowi: Idź, a jakoś uwierzył, niech ci się stanie. I uzdrowiony jest sługa onej godziny. OBJAŚNIENIA. 1. Gdy zstąpił Jezus z góry, na której był wy- powiedział wielka naukę, zawierająca ośmioro błogosławieństwa i jakby treściwy wykład wszystkiego, czego od nas wiara święta wymaga, szły za Nim rzesze wielkie, ujęte urokiem słowa i całej .lego osoby. Dla utwierdzenia tej licznej rzeszy, niemniej też dla nauki naszej, czyni P. Jezus cuda, o których w dzisiejszej Ewangelji czytamy. 2. Oto trędowaty przyszedłszy. Trąd jest strasz- ną choroba, która pojawia się w naszych cza- sach głównie w gorących krajach wschodnich, ale nawiedzał on też czasem i nasze strony. Le- karze nie znają na nią lekarstwa. Na ciele trę dowatych tworzą się brzydkie, cuchnące wrzody, a ciało gnije i kawałkami odpada. Jest to cho- roba nadzwyczaj zaraźliwa. Dlatego prawo Moj żeszowe zabraniało z trędowatymi wchodzić w jakąkolwiek styczność; a jeżeli kto z niej wy- zdrowiał, nie wolno mu było powrócić między ludzi, póki kapłani nic potwierdzili, że rzeczywi- ście wyzdrowiał. Kiedy ten trędowaty^ szukając ratunku, biegł ku P. Jezusowi, rzesze przerażone
103 cofnęły się i tak mimowoli, swobodny otworzyły mu przystęp. 3. Trędowaty... pokłonił się Mu, mówiąc: Pa- nie jeśli chcesz możesz mię oczyścić. Uwierzył on już, że P. Jezus jest Bogiem, dlatego padlszy przed Nim na kolana, ciałem a więcej jeszcze sercem oddaje mu pokłon, jako Bogu, Panu i Zbawcy swemu. I pełen tej wiary, pełen też niezachwianej ufności, mówi z głębokiem prze- konaniem: Jeśli chcesz, możesz mię oczyścić. Je- den tylko Bóg może uczynić cokolwiek zechce i żadnej do tego nie potrzebuje pomocy, jak po- wiada Psalmista: wszystko cokolwiek chciał, uczynił. Z pokorą i ufnością zdaje się ten trędo- waty na wolę i łaskę P. Jezusa tak zupełnie, że nawet nie dodaje prośby o uzdrowienie. Tak też i my powinniśmy potrzeby i biedy nasze przed- kładać P. Jezusowi, ale z zupełnem poddaniem się woli Jego; On lepiej od nas wie, co nam po- żyteczno i lepiej też nam życzy, niż my sami so- bie życzyć jesteśmy zdolni. 4. I ściągnąwszy Jezus rękę, dotknął się go, mówiąc: Chcę, bądź oczyszczań. I był zarazem oczyszczon trąd jego. Ulitował się P. Jezus nędzy onego trędowatego, w dowód łaskawości swojej kładzie mu rękę na głowie, albo może na ramię, a upodobawszy Sobie w jego szczerej wierze, ser- decznej ufności i głębokiej pokorze, odpowiada mu na jego: Jeśli chcesz! swojem wszechmo- cnem: Chcę, na jego: Możesz mię oczyścić! swo-
104 jem: Bądź oczyszczon. W tejże chwili znikł trąd i ani śladu po nim nie zostało. Jakaż musiała być radość i wdzięczność tak cudownie i dosko- nale uzdrowionego: ileżto w sercu przybyło mu wiary w P. Jezusa, ufności i gorącej miłości! Jakież było zdumienie onej rzeszy, która, choć zdaleka, była świadkiem tego cudu. A twoje usposobienie względem i’. Jezusa jakie jest? 5. I rzeki nut Jezus: Patrz abyś kontu nie po- wiadał. Mogły być dwa powo ly togo zakazu: przedewszyslkiem, aby kapłan żydowski dowie- dziawszy się wprzód o tym nowym cudzie P. Je- zusa, przez uprzedzenie i złość do Niego nie od- mówił uzdrowionemu pot rzebuego mu poświad- czenia: — a powtóre, że elicial nam P Jezus dać tę bardzo potrzebna nauki;: że z dobrych uczyń ków naszych nie należy szukać rozgłosu między ludźmi, ale przeciwnie go unikać. 6. Idź, ukaz sic kapłanowi i ofiaruj dar. Gor- szym od trądu na ciele, jest trąd na duszy, t. j. grzech śmiertelny, czyniący człowieka podobnym do chodzącego trupa. Z tego trądu oczyszcza na; sain P. Jezus, ale ehee i stawia to za warunek konieczny: Idź, ukaz sit,' kapłanowi: ukaż mu w szczerej spowiedzi, wszystkie rany duszy two- jej; i ofiaruj dar. a to dar trojaki: wdzięczności za odpuszczenie grzechów, wierności w zachowa niu przykazań Bożych i kościelnych i gorliwo śei w dawaniu odtąd dobrego ze siebie przy kładu.
105 7. A gdy wszedł do Kafarnawm, przystąpił do Niego setnik, prosząc Go i mówiąc: Panic, sługa mój leży powietrzem ruszony i ciężko trapiony jest. Dokładniej nieco o tymże setniku powiada Łukasz, św., że setnik ten obcej wiary i narodu, nie śmiał osobiście przystąpić do P. Jezusa, ale wyprawił do Niego kilku z starszyzny żydow- skiej z prośba za sługą swoim, już umierającym Ci zalecają go I’. Jezusowi, że polubił naród ży- dowski i nawet bóżnicę im wystawił; wiernie też spełniaj,! jego polecenia. Setnik ten był jeszcze poganinem, a przecież w wielu rzeczach wielkim jest dla nas przykładem. Najprzód dba o sługę swego i nie szczędzi zachodów dla poratowania go; o tern naucza Paweł św.: Jeśli, kto f> swoich, a najwięcej o domowych pieczy nie ma, zaprzał sic wiary i jest gorszy niżli niewierny. Powtóre wielka wiara i ufność w moc i dobroć P. Jezusa; o niej to mówi sam I’. Jezus, jakby z podziwem: nic znalazłem tak wielkiej wiary w Izraelu. Nie wymaga bowiem len setnik, żeby P. Jezus osobi- ście przybył do sługi jego, ani też nie uważa za potrzebne, żeby chorego zanieść, do Niego, lecz jest przekonany, że jak w wojsku żołnierze słu- chają swoich przełożonych, tak choroba i zdro- wie i wszystkie żywioły muszą być posłuszne sio woni P. Jezusa. Więc byle Go poprosić, a On zeeheial, wszystko się stanie według woli Jego. Jest wreszcie naśladowania godna 'wielka pokora tęgo setnika, który bez względu na niepoślednie
106 stanowisko swoje, rozumiał się być niegodnym, żeby Chrystusa P. ugościć w domu swoim, cli o ciąż miał sławę dobrego człowieka; a nadto ja- wnie się przyznaje, że i on jest człowiekiem zo- stającym pod władzą, a więc od innych zale- żnym <S. / ja jestem człowiek pod władza, postawia- ni/, mający pod sobą żołnierzy; i mówię temu: idź. a idzie; a drugiemu: chodź, a przychodzi; a słudze swemu: uczyń to, a czyni. Patrz jak ten poganin doskonale rozumie ważność i potrzebę posłuszeństwa. Niech w wojsku zabraknie posłu- szeństwa, a prędko przestanie być ono wojskiem i stanie się lichą tylko kupą zbrojnych ludzi, którzy między sobą nawzajem kaleczyć i zabijać się będą. Niech u gospodarza pomiędzy czeladzią zabraknie posłuszeństwa, a niezawodnie gospo- darstwo jego zmarnieje. Niech w szkole pomię- dzy dziećmi zabraknie posłuszeństwa dla nau- czyciela, to dzieci nic w niej się nie nhuezą, ale tern więcej się znarowią i rozpuszczą. Tak samo bywa w państwie, w którem jak to dziś dziać się poczyna, każdy chce rządzie, albo przynajmniej rządzących uczyć rozumu, źle się dziać musi we- dług tego, co mówi P. Jezus: Wszelkie króle- stwo rozdzielone przeciwko sobie, będzie spusto- szonem i wszelkie miasto albo dom rozdzielony przeciwko sobie, nie ostoi się. Szczególnie potrze- bne jest to posłuszeństwo w Kościele Bożym; w nim szczególnie prawdziwe są słowa Pisma
107 św.: Wszelka dusza niechaj będzie poddana wyż- szym zwierzchnośeiom; albowiem niemasz zwierzchności jedno od Boga; a które są od Bo- ga są postanowione. Potrzebne jest powtarzam, to posłuszeństwo w Kościele Bożym, w którym 1’. Jezus powiedział tym, których Duch Jego Święty postanowił Biskupami, aby rządzili Ko- ściołem Bożym: Kto was słucha, ten Mnie stu cha; kto wami gardzi, Mną gardzi; a kto Mną gardzi, gardzi Tym, który Mię posłał. Ktokol- wiek jesteś w Kościele katolickim, rozumiej jak ten setnik, żeś jest człowiekiem pod władzą po- stawionym, i jak my kapłani mamy nad sobą Biskupów, Biskupi zaś Papieża, tak wierni ma- ją kapłanów, którzy za dusze ich mają odpowia dać przed P. Bogiem. Należy się im więc poslu szeństwo we wszystkiem, co się odnosi do nauki Pana Chrystusowej i sumiennego jej spełniania. O braku tego tak potrzebnego do zbawienia po sluszeństwa mówi Pismo św.: Jakoby grzech wieszczbiarstwa jest, przeciwić się; a jako złość bałwochwalstwa, nie chcieć słuchać. Modlitwa kościelna. Wszechmogący, wieczny Boże, wejrzyj miło- ściwie na słabość naszą i broniącą prawicę Ma jestatu Twego wznieś nad nami. Przez Pana na- szego Jezusa Chrystusa, który z Tobą żyje i kró luje w jedności Ducha Świętego, Bóg na wieki wieków. Amen.
108 Na niedzielę czwartą po św. Trzech Królach. E W A N G EL J A zapisana a Mateusza w rozdz. VIII. w. ,2.3—27. JE ou czas: Gdy Jezus wstąpił w łódkę, weszli -.a wini uczniowie Jego; a oto wzruszenie wielkie siało się na morzu, tak iż sic łódka walni i okry wała, a on spał. Z przystąpiłi do Niego ucz wio wie Jego, i obudzili Go. mówiąc: Pawie zachowaj nas, giniemy. I rzeki im Jezus: Czemu bojaźliw'. jesteście, małej wiary? Tedy wstawszy rozkazał wiatrom i morzu, i stało się uciszenie wielkie. A ludzie sic dziwowali, mówiąc: Jakiż jest Ten. że mu i wiatry i morze są posłuszne? O B .1 A ŚNIENIA. 1. W on czas tj. onego dnia, którego P. Jezus nad brzegiem morza nauczał rzesze, tak na Nie go następujące, że zmuszony był wstąpić na łódź Piotrowa i z niej swobodniej już mówić o kró lestwie Bożem, aż do samego wieczora. Pod noc rozpuścił wreszcie P. Jezus rzesze, a sam z ucz niami postanowił nocą przeprawić się na prze eiwny brzeg, do krainy Gerazeńczyków. Sporo jednak In łzi, nieeheących się z Nim tak prędko rozstać, na innych łodziach za. Nim podążyło. P. Jezus strudzony całodzienna pracą, zasnął
109 w lodzi; był prawdziwym człowiekiem; we wszystkiem, krom grzechu, do nas podobnym; jak każdy z nas po pracy czuje zmęczenie i po- trzebuje snu, tak samo też P. Jezus doznawał zmęczenia, pragnienia, głodu i innych dolegli- wości nam ludziom właściwych i zaspakajał je w umiarkowany i przykładny sposób. I wielka to dla nas pociecha, że P. Jezus, doświadczywszy ich na sobie, tern łaskawszym i że tak powiem wyrozumialszym jest na wielorakie potrzeby i niedostatki ludzkie. Jestto zarazem wielka, dla nas zachęta do cierpliwości w tych rozlicznych naszych dolegliwościach, że P. Jezus, a więc Bóg i Pan nasz, tyleż a nawet i więcej znosił dla mi- łości naszej. 2 A oto wzruszenie wielkie stało się na morzu, lak iż się łódka wabili okrywała, a On spał. Za- snął P. Jezus, o ile jest człowiekiem, ale nie za- sypia nigdy o ile jest Bogiem, jako mówi w Pieśni nad Pieśniami: Ja śpię, a serce me czuje. On wie o tej nawałności, owszem On sam ja dopuścił. Nie budzi Go szum wiatru, ani ryk bałwanów, miotających łódka’ i usiłujących po chłonąć ją. Nieraz i my przechodzimy różne bu- rze i nawałności. Tak w tych czasach naszych od wielu już lat trwa burza przeciw Kościołowi i świętej wierze naszej; i w niejednem też ser eu wobec niebezpieczeństwa, z zewnątrz i we- wnątrz grożącego, powstaje lęk i małoduszne
110 zwątpienie. Płonne obawy; jeśli Bóg za nami, kto przeciw nam przemoże? Czy to Kościół Bo- ży, czy człowiek pojedynczy, — byle nie opu- szczał Boga, prawdą na wieki zostaje, co mówi Psalm: Bóg w pośrodku niego, nie będzie poru- szon: ratuje go Bóg. 3. Wielka i straszna inusiała być ona burza, skoro Apostołowie, rybacy zawodowi i z morzem oswojeni, w trwodze swojej przerywają P Jezu- sowi spoczynek i obudziwszy Go wołają: Panie, zachowaj nas, giniemy. Tyle razy byli naoczny- mi świadkami, jak ludzie całkiem obcy przycho- dził i z swojemi potrzebami i troskami do P. Je- zusa i każdy znajdował pomoc i ratunek od wszechmocnej łaskawości Jego. A tutaj im, ucz- niom Jego, którzy tyle zawsze odbierali dowodów serdecznej miłości, zagraża niechybna śmierć w rozszalałej burzy: więc czemużby oni nie mieli szukać i znaleźć u Niego pomocy. Ale nie widzie- li jeszcze, żeby P. Jezus śpiący był kogo uzdrowił lub z martwych wskrzesił; więc na chwilę zawa- hali. się, w nadziei, że P. Jezus sam się przebu- dzi; ale kiedy morze już łódź im zalewa i coraz widoczniejsze grozi im niebezpieczeństwo, budzą P. Jezusa. Nie doznali zawodu w ufności swojej; lio nikt jej nie doznaje. W bibljotece sPoslańca Serca Jezusowego* czyli t. zw. Tntencyj miesię- cznych, przechowują się listy dziękczynne za róż- ne laski od Najsł. Serca Jezusowego odebrane. Poczęto je zbierać przed dwudziestu laty i uzbie-
111 rało się tego kilkadziesiąt grubych tomów, a licz- ba podziękowań przeszła już 100.000. Masz tam z ostatnich czasów list jakiegoś księdza, którego w powrotnej' drodze od chorego zaskoczyła bar- dzo gwałtowna burza, z gęstehii piorunami. Ko- nie się płoszyły, a droga była górska, więc było się czego obawiać. Pomodlił się ksiądz do Najsl. Serca i nabrawszy ufności, najbliższe i najczar- niejsze chmury przeżegnał znakiem krzyża świę- tego; i odrazu chmury się rozsunęły i poszły stronami, a razem z niemi poczęły i grzmoty się oddalać. Podobnież w innej okolicy zerwała się ciężka gradowa nawałnica; w jednym donju, dość zamożnym, ueiekli się wszyscy do N. Serca P. Jezusa o pomoc; wszędzie w sąsiedztwie znacz- ne, niestety, były szkody, na polach do tego domu należących, nic się złego nie stało. A ileż to listów z podziękowaniami za wyratowanie z chorób uciążliwych albo i śmiertelnych, za nie spodzianą pomoc, w ostatniej bez wyjścia nędzy, za wybawienie z ciężkich trosk i kłopotów, za przy wrócenie zgody pomiędzy zwaśnionymi i za wiele, wiele jeszcze innych łask. Czyż może twierdzę, że tyle tylko było cudów, ile wysłano tych listów? Nie! wcale nie! To tylko mówię, że ręka Boża po dziś dzień nie jest ukrócona, że Serce Jezusowe nie przestało i za dni naszych być równie litościwem i laskawem, jak było w on czas, kiedy P. Jezus w widomej postaci przebywał na ziemi. Serce Jezusowe niejedne-
112 mu zdaje się być uśpione, ale Ono żyje i czuwa i współczuje z nami w Przenajśw. Sakramencie, przechowywanym w kościołach naszych. Nic po- trzebujesz Go budzić; potrzeba tylko, żebyś sa mego siebie zbudził z oziębłości twojej i z gor- szego od oziębłości, twardego snu w grzechach twoich, a przekonasz się z korzyścią twoją do- czesną i wieczną, że P. Jezus jest nieskończenie mocny, nicpojęcie dobry. 4. / rzeki im Jezus: Czemu bojaźHwi jesteście małej wiary? Nie wymawia P. Jezus Apostołom swoim niedowiarstwa i braku ufności, boć wo- łając: Panie zachowaj nas <jiniemy, najlepszy dSli dowód, że wierzą i ufają P. Jezusowi, ale faje ich za to, iż mało jeszcze mają wiary i ufno- ści. Znakiem zaś, że mało w nich wiary i ufno- ści, jest bojaźń; gdyby doskonale wierzyli i ufali, to tern samem wiedzieliby, że kiedy oni z P. Je- zusem i P. Jezus z nimi, niepodobna aby ich miało spotkać cokolwiek złego, bez woli Chrystu- sowej. Cokolwiek zaś przychodzi na nas z woli Boga i Zbawiciela naszego, to chociażby było przykrem i ueiążliwem, wedle nauki wiary i ufności żadną miarą nie może być z jakąkol- wiek rzeczywistą szkodą naszą. Nieraz zdarzyć się może, że nie rozumiemy dróg i zamiarów Bożych, które bynajmniej nie są drogami i za- miarami ludzkiemi, ale jeśli szczerze i doskonale wierzymy i ufamy Bogu, który nie może nikogo omylić ani zawieść, to wiemy, że On mędrszy
113 jest od nas i lepiej nam życzy i lepiej wie, co służy ku prawdziwemu dobru i zbawieniu nasze- mu, niż my sami. Ale to jest cale nasze nie- szczęście, że polegamy na naszych rozumowa- niach i przypuszczeniach raczej, niż na mądrej i dobrotliwej Opatrzności Bożej. Zechciej tylko przypomnieć sobie ilekroć cię ogarniał lęk o twoja, lub twoich najbliższych przyszłość czy to doczesną, czy wieczną; czy powodem tego nie była mała wiara i ufność twoja, czyli że więcej polegałeś na rachubach i przewidywaniach two- ich, niż na Bogu i Opatrzności Jego, która do- sięga od końca do końca mocnie i rozrządzą wszystko wdzięcznie. Krzyże i krzyżyki w tern życiu być muszą; potrzeba, abyś dla zbawienia twego przechodził przez ogień i wodę i był do- świadezon we wszystkiem; ale we wszystkiem tern zbyteczna jest gryźć się i martwić; wierz Bogu i calem sercem zaufaj Mu, a niczego lękać się nie będziesz. Niech hasłem twojem będzie modlitwa Psalmisty, kilkakroć powtórzona w Pi- śmie św.: W Tokiem, Panie, nadzieję miał, niech nie będę zawstydzony na wieki. 5. Tedy wstawszy, rozkazał wiatrom i morzu i stało się uciszenie wielkie. W jednej chwili uspokoiła się burza, a zarazem znikły bałwany wygładziła się powierzchnia morza. Nie tak się dzieje sposobem przyrodzonym, bo wicher gwał- towny nie odrazu ustaje na morzu, a po wichrze nigdy morze natychmiast się nie uspakaja, ale Ewangelie niedzielne 8
114 ł wzburzone, długo jeszcze faluje, zanim się wy- gładzi. To też ludzie się dziwowali i poczęli się zastanawiać i mówić: Jakiż jest Ten, że Mu i wiatry i morze sa posłuszne? aż poznali, że to Bóg i Pan wszego stworzenia. Ty dawno wie- rzysz i jesteś przekonany, że P. Jezus jest Bo giem wszechmocnym i Panem twoim; a czyż Mu bywasz posłuszny, czy i jak spełniasz wolę i przykazania Jego? Modlitwa kościelna. Boże, który wiesz, że w tak wielkich niebez- pieczeństwach zostając, ludzka nasza ułomność ostać się nie zdoła, daj nam zdrowie duszy i cia la, abyśmy to, co za grzechy nasze cierpimy, za Twojem wspomożeniem mogli zwyciężyć. Przez Pana naszego Jezusa Chrystusa, który z Tobą żyje i króluje w jedności Ducha Świętego, Bóg na wieki wieków. Amen. Na niedzielę piątą po św. Trzech Królach. EWA N GE L.) A zapisana u św. Mateusza w rozdz. XIII. w. 21—30. W on czas mówił Jezus rzeszom to podobień- stwo: Podobne się stało królestwo niebieskie człowiekowi, który posiał dobre nasienie na
115 roli swojej. A gdy ludzie spali przyszedł nieprzy- jaciel jego, i nasiał kąkolu miedzy pszenica i od- szedł. A gdy urosła trawa i owoc uczyniła: tedy się pokazał i kajkol. A przystąpiwszy słudzy go- spodarscy, rzekli mu: Panie, iżaliś nie posiał do hrego nasienia na roli twojej? skąd tedy kakcl ma? / rzeki im: Nieprzyjazny człowiek to uczy- nił. A słudzy rzekli mu: Chcesz iż pójdziemy i zbierzemy go? Nie, byście snąć zbierając kukał wie wykorzenili zaraz z nim i pszenicy. Dopuść- cie obojgu róść aż do żniwa: a czasu żniwa rzekę żeńcom: Zbierzcie pierwej kakcl. a zwiażcie go w snopki ku spaleniu: a pszenicę zgromadźcie, do gumna mojego. O B J A Ś N T E N I A . 1. Na dzisiejszą i trzy następne niedziele czyta nam Kościół św; kilka przypowieści, w których P. Jezus objaśnia niektóro właściwości swojego królestwa na ziemi. W dzisiejszej przypowieści nezy nas P. Jezus głównie czterech prawd: 1. że w królestwie niebieskieni, przez które należy ro zumieć nie Kościół triumfujący w niebie, ale tu na ziemi wojujący, bywa nasienie dobre i zlo, czyli lii Izie dobrzy i źli; 2. że posiew dobry po- chodzi od Niego, zły zaś jest dziełem nieprzyja cielą, t. j. szatana; 3. że złych nie zwykl P. Je- zus natychmiast usuwać i karać, ale czeka cier pliwic aż do dnia sądu, który dla każdego z oso-
116 bna następuje w chwili jego śmierci, a dla wszystkich społem w dzień sądu ostatecznego; 4. że w dzień żniwa, czyli sądu, dobrzy od złych będą rozłączeni, i to na wieki i że w całkiem różny sposób P. Jezus z nimi się obejdzie. 2. Jak Pismo św., tak też P. Jezus zwycza jem narodom wschodnim właściwym, często ob- jaśnia ludziom różne prawdy za pomocą przy- powieści lub podobieństw i tym sposobem zmu- sza ich do większej uwagi i zastanowienia się. Zechciejmyż i my skupić uwagę i zastanówmy się. Podobne się stało. królestwo niebieskie czło- wiekowi, który posiał dobre nasienie na roli swojej. Królestwo niebieskie nie oznacza tu nie- ba, w którem, jak dobrze mówi św Grzegorz Wielki, nie może być złych, bo tam nie wnij- dzic nic nieczystego; ale rozumieć przez nie na- leży Kościół św., który jest królestwem Chry- stusowcu! po całym świeeie rozpowszechnione)!!. W tym to Kościele posiadał P. Jezus, gospo- darz tego królestwa, jakby na roli swojej nasie- nie dolne. Tern nasieniem Bożem są ludzie do- brzy i prawdziwie pobożni, których Piotr św. Apostoł nazywa rodzą jon wybranym, królew- skiem kapłaństwem, narodem świętym i ludem nabycia. Że ludzi Pismo św. nazywa nasieniem, masz tego między innemi przykład w onej zapo- wiedzi Bożej w raju: Położę nieprzyjaźń mię- dzy tobą, a między niewiasta, między nasieniem twem, a nasieniem jej. Dlatego zaś ludzi nazywa
117 nasieniem, bo i ludzie jak nasienie wydają owoc dobry albo zły, i przykładem swym czynią dru- gich dobrymi albo złymi. Sieje też P. Jezus na- sienie dobre do serc ludzkich, które są rolą Je- go, udzielając im łaski swojej poświęcającej przez Chrzest i inne Sakra merita. Bo jakkolwiek w sprawowaniu Sakramentów św. posługuje się kapłanami swoimi, sam je jednak sprawuje i sam udziela laski poświęcającej Tak naucza św. Jan Chrzciciel: Ten jest, który chrzci Du- chem Świętym; św. Augustyn tak słowa te ob- jaśnia: czy kogo chrzci Piotr, Ten tj. ChTystns P. jest, który chrzci; czy chrzci Paweł, Ten jest, który chrzci; czy też chrzci Judasz, Ten jest, który chrzci. Rozsiewa P. Jezus dobre nasienie na roli serc ludzkich, udzielając im wraz z ła- ską poświęcającą i w jej następstwie rozlicznych cnót wiary, nadziei, miłości, pobożności, sumien- ności itd. Zatem cokolwiek mamy w sobie do- brego, to zawdzięczamy przedewszystkiem i je- dynie P. Jezusowi, bo jak mówi Pismo św.: wszelki datek dobry i wszelki dar doskonały z wysoka jest. 3. A gdy ludzie spali, przyszedł nieprzyjaciel jego i nastał kąkolu między pszenica i odszedł. Nieprzyjacielem gospodarza niebieskiego jest szatan, który odkąd dla pychy swojej utracił niebo, przemienił się też z Anioła światłości i wiernego sługi Bożego, w ducha ciemności i przeciwnika Bożego, zazdroszczącego Bogu
118 przedcwszystkiem posłuszeństwa ludzkiego. On to albo bezpośrednio albo pośrednio przez sługi swoje tj. przez złych ludzi rzuca do serc ludzkich zarzewie namiętności i przywiązania do marno ści tego świata, aby ich przywieść do tego, żeby pożądali, a następnie też mówili i czynili prze ciw woli i przykazaniom Bożym, i tak przemie nili się z pszenicy w kakol. Między pszenicą a ką- kolem w roli, a między pszenicą i kąkolem po- śród ludzi ta zachodzi różnica, że ani pszenica w kąRol ani kakol w pszenicę przemienić się nie może. Człowiek zaś każdy, byle ehciał a Boga brał na pomoc, ze złego może stać się dobrym, ale niestety i najlepszy zapomniawszy na Boga, a słuchając szatana, może stać się złym. Mówi i’. Jezus: ady ludzie spali, bo nie tak nic po- maga szatanowi w jego zlej robocie, jak to, że nie czuwamy nad sobą i nad calem postępowa- niem naszem. 4. A gdy trawa urasta i owoc uczyniła, tedy pokazał się i kakol. Jak dobre, tak i zle stopnio- wo tylko się rozwija, rośnie i szkodzić poczyna. Złemei było od początku, ale nie tak wielkiem i szkodliwem, jakiem później się stało. Dlatego łatwiej przeoczyć złe, kiedy się poczyna, ale też trudniej naprawie i wykorzenić, kiedy się już wzmogło. Czujności ciągłej potrzeba, jeśli nie chcesz stać się złym i coraz gorszym. 5. A słudzy rzekli mu: Chcesz iż pójdziemy i zbierzemy go? Dobrzy to i wierni słudzy, któ-
119 rży pragną zapobiedz szkodzie pańskiej, ale nie cheą niczego czynić bez jego rady, na własną rękę. Tak i nam w każdej, czy to publicznej, czy też prywatnej, ale najwięcej w Bożej służbie czynić potrzeba; z jednej strony dbać szczerze o dobro nam powierzone, a. z drugiej wystrze- gać się wszelkiej samowoli, a we wszystkiem okazywać należytą zawisłość: w służbie publicz- nej — od ustaw obowiązujących, w służbie pry- watnej — od chlebodawcy, a w służbie Bożej — od woli i przykazań Pana i Boga naszego i na- miestników Jego. 6. Nie, byście snąć zbierając kakol nie wy- korzenili wraz z nim pszenicy. Dopuście oboj- gu róść aż do żniwa. Niejeden z nas ehciałby w niecierpliwości swojej, żeby P. Bóg wszyst- kich złych zaraz albo nawrócił, albo wygubił, zwłaszcza takich, co nam osobiście w czemkol- wiek dokuczyli lub krzywdę wyrządzili. Lecz Bóg nietylko jest sprawiedliwy, ale i cierpliwy. Nie- gdyś zdarzyło się, że kiedy P. Jezus szedł do Jeruzalem i miał z uczniami wstąpić do jakie- goś miasta samarytańskiego, żeby tam odpocząć, nie wpuszczono Go do miasta. Oburzeni tern uczniowie, a może i niezadowoleni, że dalej będą musieli iść o głodzie, odzywają się do Pana: Panie, chcesz rzeczemy, aby ogień zstąpił z nie- ba i spalił je. A Jezus obróciwszy się sfukal ich, mówiąc: nie wiecie czyjego ducha jeste- ście. Taka gorąco kąpana gorliwość wiele spra-
120 wia złego między ludźmi. Pomijając to, co się już powiedziało, że w takiej gorliwości bywa często znaczna przymieszka zemsty osobistej, rudno żądać od ludzi? a nawet od samego sie- bie, żeby wszystko złe odrazu i jakby za je- dnym zamachem w sobie poprawić. Możeć to Pan Bóg cudem sprawić, ale w warunkach zwy- kłych jest to prawie niemożliwem; na zupełną poprawę potrzeba pewnego czasu, bo potrzeba długiej i wytrwałej pracy. Jeżeli zbyt gwał- townie na kogo nastajemy i zaraz grozimy mu niewiedzieć jakiemi karami, to bywa, że się taki zatnie w swojej złości; a byłby się upamiętni, gdybyśmy łaskawiej i spokojniej się z nin. obeszli. Ci co mają dzieci albo podwładnych, a tern samem są obowiązani do czuwania nad nimi, powinni więcej niż inni wystrzegać się tej gwałtownej gorliwości. Wszyscy zaś powinni uczyć się znosić cierpliwie i złych, kiedy sam P. Bóg ich znosi i oszczędza, a nawet wiele do- brego im czyni. Wszak tak nakazuje P. Jezus: Miłujcie nieprzyjacioly wasze, dobrze czyńcie tym, którzy was maja w nienawiści, a módlcie się za prześladujące i poiwarzajace was, aby- ście byli synami Ojca waszego, który czyni, że słońce Jego wschodzi na dobre i złe i spuszcza deszcze na sprawiedliwe i niesprawiedliwe. Po- wód zaś dla którego Pan Bóg cierpi złych na ziemi, poda je św. Augustyn w tych słowach: »Każdy zły albo datego żyje, żeby się poprą-
121 wił, albo dlatego, żeby dobrzy przez niego byli doświadczeni i wyćwiczeni*. Ale ta cierpliwość i zwlekanie P. Boga trwa tylko do czasu. 7. A czasu żniwa rzekę żeńcom: Zbierzcie pierwej kakol, a zwieźcie go w snopki ku spa- leniu; a pszenicę zgromadźcie do gumien moich. Aż do końca świata, aż do sądu ostatecznego, który P. Jezus nazywa tu dniem żniwa, będą źli pośród dobrych. Wtenczas dopiero P. Bóg roz- łączy ich na wieki. Źli pójdą w ogień wieczny, związani jakby w snopki, ku spaleniu. Już lam nie będą podzielać ze sprawiedliwymi dobro- dziejstw Opatrzności Bożej, nie będzie im przy- świecać słońce, ani orzeźwiać deszcz. Sprawie- dliwi zaś w gumnie Bożem już nie będą dozna- wać ucisku od złych. Jedno z tego dwojga czeka i ciebie. Zastanówże się, czy jesteś pszenicą, czy raczej kąkolem; a radź o sobie i wieczności twojej, póki ci P. Bóg jeszcze życia ziemskiego pozwala. Modlitwa kościelna. Czeladkę, prosimy Panie, ustawiczną otaczaj łaskawością, aby jako na samej tylko nadziei laski niebieskiej polega, tak też zawsze w Two- jej opiece obronę znajdowała. Przez Pana na- szego Jezusa Chrystusa, który i t. d.
122 Na niepzielę szóstą do trzech Królach. E W A N G E L J A zapisana n św. Mateusza w rozdz. XIII. w. 31—36. W on czas: Mówił Jezus rzeszom to podo- bieństwo: Podobne jest królestwo niebieskie ziarnu gorczycznemu, które wziąwszy człowiek wsiał na roli swojej. Które najmniejszeć jest ze wszego nasienia: ale kiedy urośnie, naj większe jest ze wszech jarzyn: i stawa się drze- wem, tak iż przychodzą płacy niebiescy, i mie- szkają na gałązkach jego. Insze podobieństwo powiedział im: Podobne jest królestwo niebie- skie kwasowi, który wziąwszy niewiasta za- kryła we trzy miary mąki, aż wszystka skwa śniała. To wszystko mówił Jezus w podobień- stwach do rzeszy: a krom podobieństwa nie mówił im: aby się wypełniło to, co jest rze- czona przez proroka mówiącego: otworzę usta moje w przypowieściach, będę wypowiadał skryte rzeczy od założenia świata. OBJAŚNIENIA. 1. W dzisiejszej Ewangelji mamy dalsze dwie przypowieści z tych, które Pan Jezus opowiadał rzeszy, siedząc na lodzi Piotrowej, nad brzegiem morza pod Kafarnaum. Obie jednaki mają cel
123 pouczenia nas o skutecznej dzielności Króle- stwa czyli Kościoła Bożego, z tą jednak różnicą, że pierwsza przypowieść, głównie mówi nam o zewnętrznej działalności Kościoła Chrystu sowego, druga zaś więcej o wewnętrznem na du sze ludzkie wpływie, a zewnętrznego każę się tylko domyślać. 2. W Kościele Chrystusowym,' który jeden tylko jest i jeden być może, mamy przedewszyst- kiem samego P. Jezusa, według onych słów psalmu: Bóg pośrodku jego — i według wyra- źnej obietnicy Pańskiej: Oto ja jestem z wami po wszystkie dni aż do skończenia świata. Ra- zem zaś z Nim mamy w Kościele świętym, tern prawdziwem królestwie niebieskiem, prawdę, Bożą, czyli Wiarę św., o której mówi P. Jezus: Poznacie prawdę, a prawda was wyswobodzi; mamy Sakramenta św., które dają nam laskę i żywot; mamy wreszcie wobec zdradliwych si deł i bezdroży, na które usiłują nas poprowa- dzić szatan, świat i ciało, bezpiecznych przewo- dników w Papieżu, Biskupach i kapłanach, o których mamy słowo Pańskie: Kto was słu- cha, Mnie słucha, kto wami gardzi, Mną gar- dzi. Możnaby wymienić wiele innych jeszcze, pozornie mniejszych już, a jednak bardzo wiel- kich skarbów łaski, jakie mamy w Kościele Bo- żym, jakoto: przykłady i przyczyna Świętych Pańskich, a szczególnie Przebłogosławionej Matki Bożej, modlitwy i błogosławieństwa ko-
124 ścielne, zasługi Chrystusa Pana i Świętych Jego i wypływające z nich odpusty, nabożeństwa i zwyczaje katolickie i innych rzeczy wiele, któ- re trudno tu wszystkie wyliczyć. Dla wszyst- kich razem i dla-każdej z nich z osobna, słusznie powiedzieć można o Kościele Świętym, że po- dobny jest ziarnu gorczyeznemu, podobny jest kwasowi. Nie możemy o wszystkiem mówić, więc pozostawiając wiele rozmyślaniu czytel nika, na niektóre tylko rzeczy zwrócę uwagę. 3. P. Jezus, Dzieciątko małe i słabe — poro wnaj je choćby z królami, bogaczami i mędr- cami — porównaj choćby z niezliczonem mnó- stwem dzieci, które przed Nim, równocześnie z Nim i po Nim przyszły na świat; czyż P. Je- zus w porównaniu z tern wszystkiem nie wydaje się jakby drobniutkiem tylko źdźbłem, praw- dziwie ziarnkiem tylko; ale jakże prędko wyra- sta i staje się tak wielkim, że napełnia całą ziemię Judzką; a kiedy po śmierci na Krzyżu, złożono Go do grobu, niby ziarnko rzucone do ziemi, wyrasta w wielkie drzewo, zapełniając cały okrąg ziemi, wgórę sięga aż do nieba — i pod Jego opieką mieszkają ptaki niebieskie, t zn. ci, którzy dziedzictwo zbawienia wziąć maja- On prawdziwie jest tym kwasem ewan- gelicznym, bo jak kwas albo, drożdże sprawiają, że ciasto wyrasta w chleb zdrowy i smaczny, tak P. Jezus ożywił Duchem swoim Świętym naro- dy, wprzód pogańskie i na wskróś zepsute, uczy-
125 nil je pożytecznemi i Bogu miłemi. I wszelka cnota prawdziwa na Nim się opiera, z Niego bierze początek i z Niego wzrost. 4. Podobnież Prawda Boża jest na kształt ziarnka gorezycznego. Jak ziarnko gorczyczne na pozór jest nikle i liche, ale skoro rozetrzesz je w ustach wtenczas pokazuje się, że jest jakby żywym ogniem; tak też prawda Boża, i naj- mniejsza nawet jej cząstka, jest niby niepoka- źna, ale gdy ją rozważysz w sercu, natenczas rozpala w sercach żar miłości Boga i rzeczy niebieskich. Św. Franciszek Ksawery przejął się jednem tylko słowem Pańskiem: Cóż pomoże człowiekowi, jeśliby wszystek świat zyskał, a na duszy swojej szkodę podjaj1? i to jedno słow'o mu wystarczyło, żeby z człowieka zupełnie świa- towego stał się wielkim Świętym. Jest też prawda Boża podobną do kwasu w trzech mia- rach mąki zaczynionej: niech ona wniknie do rozumu, do pamięci i do woli człowieka, a tein samem cały człowiek staje się innym, lepszym niż był. 5. Również Sakramenta święte są dla praw- dziwej i nadprzyrodzonej dzielności swojej po- dobne do ziarnka gorezycznego i do kwasu. Za- pewne, jeśli kto nie zna się na godności tych św’. Sakramentów i byle jak je przyjmuje, pozo- staną one dla niego bez pożytku, jak ziarnko gorczyczne wrzucone do suchego pudła, albo jak kwas położony obok mąki; owszem często wię-
126 cej mu szkodzą, niż gdyby był ich całkiem za- niechał. Ale kto je godnie i należycie przyjmuje, stają mu się źródłem wody żywej, początkiem i zadatkiem zbawienia. Taka np. Spowiedź św. uczciwie i należycie odprawiona, jakżesz wiele w człowieku naprawia, ileż mu daje spokoju sumienia, jak zupełnie odmienia na lepsze serce i wszystkie skłonności jego! Niejeden tego na sobie doświadczył, kiedy szczerze i poczciwie się wyspowiadał, to jakby ciężki kamień z serca mu spadl, albo jakby na nowo na świat się naro- dził. A cóż dopiero Przen. Sakrament Ołtarza, który na pozór jest tylko lichym kawałkiem opłatka, wszelkiej mocy i życia pozbawionym! Kto się pozna na Nim i wie, że »w tej Ilostji jest Bóg żywy, choć ukryty lecz prawdziwy*, ten, czy przyjmował Go w Komunji św., czy brał serdeczny udział w ofierze Mszy św., czy wresz- cie tylko odwiedzał Go zostającego w kościołach na ołtarzach naszych, nieraz przekonał się, że na całej ziemi niemasz bogatszego i wdzięczniej szego skarbu nad Przenajśw. Sakrament. W Ko- ściele Bożym jest Przen. Sakrament jakby praw dziwem a nieustannie żarząeem się ogniskiem, około którego wszyscy się skupiają, przy niein się rozgrzewają, odpoczywają i nowych sił na- bierają. Z ogniska tego płynie światłość oświe- cająca rozum i rozpraszająca ciemności, wątpli- wości i zwątpienia; w ogniu jego hartuje się wola nasza, jak stal wyśmienita, staje się nie-
127 złoinną wobec pokus i trudności, a zarazem podatna na działanie Boże; przy tern ognisku wiecznie płonącem zagrzewa się i zapala serce do świętej gorliwości o chwalę Boża i o własne i bliźnich zbawienie. Ogniem prawdziwym jest ten na pozór tak nieznaczny, a jednak praw- dziwy Przen. Sakrament; dlatego kto się nie- bacznie do niego zbliża, zamiast pożytku szkodę tylko ponosi. O Przen. Sakramencie słusznie powiedzieć można to, co mówi Prorok do P. Boga zastępów: Z świętym święty będziesz, a z mężem niewinnym niewinny będziesz, i z wybranym wybrany będziesz, a z przewro- tnym przewrotny się staniesz. Nie podlega to wątpliwości, bo sam Pan Jezus tak mówi: Za- prawdę, zaprawdę powiadam wam: jeśliby ście nie pożywali Ciała Syna człowieczego i nie pili Krwi Jego, nie będziecie mieć żywota w sobie. Kto pożywa Ciała Mego, pije Moja Krew, ma żywot wieczny, a Ja go wskrzeszę w ostatni dzień. Ludziom dobrej woli i z dobra wola przystępującym jest Przen. Sakrament wszystkiem dobrem; ale kto połowicznej jest woli, t. zn. chce służyć Bogu, ale' tak, żeby nie potrzebował narażać się światu, ani zapierać w ezemkolwiek samego siebie — albo, co gorsza, jest wręcz złej woli, t. zn. nie dba o Boga, a we wszystkiem szuka tylko siebie i swoich korzyści i przyjemności, dla takiego każde zbliżenie się do Przen. Sakramentu- będzie połączone z nie-
128 mała. szkodą, albo nawet ze zgubą wieczną. W Imię Boże często nawiedzaj P. Jezusa w Przen. Sakramencie, ale przy tern pamiętaj, do kogo idziesz i po co. Bywaj, jak możesz naj- częściej, mi Mszy św., ale nie zapominaj, że we Mszy św. P Jezus spełnia na ołtarzu bezkrwa- wym sposobem tę samą wielką ofiarę za twoje i świata zbawienie, którą spełni! krwawym spo- sobem na krzyżu; więc zachowaj się podczas Mszy św. tak. jakbyś się był zachował, gdyby ci było dane -stać pod krzyżem obok Matki Najśw., a nie naśladuj ani bezmyślnych żołnierzy, ani tembardziej szyderczych i drwiących faryzeu- szów. 6. Przelożeństwo i duszpasterstwo w Kościele Bożym, powierzone przez Chrystusa P. Papie- żowi, biskupom i kapłanom również podobne jest do ziarnka gorczycznego i do kwasu ewan- gelicznego. Niepokaźne ono jest, bo i najlepsi między kapłanami i biskupami są tylko ludźmi omyłkom podległymi, a zdarzają, się czasem źli, a nawet podobni do Judasza zdrajcy. Ale i naj- gorszy, byle był na urzędzie i miejscu od wła- dzy duchownej mu zaznaczonem. pozostaje praw- dziwym namiestnikiem Bożym. P. Jezus dobrze wie, że nie każdy ojciec i nie każda matka jest taką, jaką być powinna, a jednak nie czyni ró- żnicy między dobrymi a złymi rodzicami, ale wszystkim dzieciom, czy dobrych, czy złych mają rodziców, nakazuje: Czcij ojca twego i matkę
129 twoja,. Podobnież o wszystkich kapłanach bez różnicy, dobrych i złych, wyraźnie nakazuje: Kto was słucha. Mnie słucha, a kto wami Har- dzi, Mną gardzi; byle tylko byli należycie po- święceni i od władzy duchownej postanowieni. Jeden tylko jest wyjątek, w którym ani dzieci ojca i matki, ani wierni kapłana słuchać nie potrzebują i nie powinni, mianowicie, gdyby namawiali do wyraźnego grzechu, czyli sprze- ciwiali się niewątpliwej woli Bożej. We wszyst- kiem innem posłuszeństwo ma tę moc, że staje się jakby bezpieczną łodzią przewożącą nawet śpiących do portu wiecznego zbawienia. Modlitwa kościelna. Daj, błagamy Cię, wszech mogący Boże, aby- śmy zawsze rozumne rzeczy przemyśliwając, co się Tobie podoba w słowach i uczynkach speł- niali. Przez Pana naszego Jezusa Chrystusa, który żyje i króluje i t. d. Na niedzielę Starozapustną. E IV A N G E L./ A zapisana u św. Mateusza w rozdziale XX. w. 1—16. W on czas: Mówił Jezus rzeszom to podo- bieństwo: Podobne jest królestwo niebieskie Ewaugelje niedzickie 9
130 człowiekowi gospodarzowi, który wyszedł bar- dzo rano najmować robotniki do winnicy swo- jej. A uczyniwszy urnowe z robotnikami z gro- sza dziennego, posłał je do winnicy swojej. I wyszedłszy około trzeciej godziny, ujrzał dru- gie stojące na rynku próżnujące, i rzeki im: Idźcie i wy do winnicy mojej, a co będzie spra- wiedliwa, dam wam; A oni poszli.. I zasię wy- szedł około szóstej i dziewiątej godziny, i także uczynił. A około jedenastej wyszedł i nalazl drugie stojące, i rzekł im: Co tu stoicie cały dzień próżnujący? Tłzekli mu: Iż nas nikt nic najął. Rzekł im: Idźcie i wy do winnicy mojej. A gdy wieczór przyszedł, rzekł pan winnicy sprawcy swemu: Zawołaj robotników, i oddaj im zapłatę począwszy od ostatnich aź do pierw- szych. Gdy tedy przyszli, którzy około jedena- stej godziny byli przyszli, wzięli po groszu. A gdy przyszedłszy i pierwsi, mniemali żeby więcej wziąć mieli; ale wzięli i oni po groszu. A wziąwszy szemrali przeciw gospodarzowi, mó- wiąc: ci ostateczni jedną godzinę robili, a uczy- niłeś je równymi nam, którzyśmy nieśli ciężar dnia i upalenia. A on odpowiadając jednemu z nich, rzeki: Przyjacielu, nie czynięć krzyw- dy: Azaś się ze mną na grosz nie zmówił? Weź- mij co twego jest, a idź: chcę też i temu osta- tecznemu dać jako i tobie. Czyli mi się nie go- dzi uczynić co chcę? czyli oko twoje złośliwe jest, iżem ja jest dobry? Takci ostateczni będą
131 pierwszymi, a pierwsi ostatecznymi. Albowiem wiele jest wezwanych, ale mało wybranych. OBJAŚNIENIA. 1. Starozapustna niedziela tak się nazywa dla tego, że za dawnych czasów o dwa tygodnie wcześniej niż teraz Wielki post rozpoczynano, chociaż przez te dwa tygodnie wstrzymywano się tylko od mięsa, przez następne zaś tygodnie poszczono i od nabiału. Zwyczaj ten zachował się dotychczas w niektórych zakonach, a po czę- ści i na Rusi. Jakkolwiek Kościół św. skrócił nam czas postu, ale chce, żebyśmy te dwa ty- godnie, Wielki post poprzedzające, uważali za czas przygotowania się do rozpamiętywania Męki Pańskiej i do pokuty przedwielkanocnej. Dlatego z dniem dzisiejszym przestaje Kościół w modlitwach kapłańskich używać wesołego »Alleluja«. Zupełnie w duchu Kościoła odby- wają się w tym czasie po wielu miejscach czter- dziestogodzinne nabożeństwa; ale przeciwnem zupełnie myśli Kościoła jest to, niestety tak bardzo rozpowszechnione, przemienianie zapust w prawdziwą rozpustę. 2. Przypowieść w dzisiejszej Ewangelji za- wartą opowiedział P. Jezus za Jordanem w Be- thabarze; czyta ją Kościół Boży teraz na wstę- pie do postu, żeby nam przypomnieć, iż życie nasze nie powinno schodzić na próżnowaniu 9*
132 i szukaniu zabaw i przyjemności, ale być po- święeonem pracy obowiązkowej i pokucie. 3 Dwojakie ma dzisiejsza przypowieść zna czenie: najprzód odnośnie do żydów, chciał ich 1’. Jezus pouczyć, żeby nie dufali nad miarę w swoje od Abrahama pochodzenie: mniemali bowiem, że błogosławieństwo Boże doczesne, a nadto i niebo nie może ich minąć, i że nikt prócz nich zbawienia wiecznego nigdy nie do- stąpi, chyba, że przyjmie cały stary Zakon. My- lili się ponieważ z powodu wciąż ponawiających się odstępstw od Boga i przewrotnego, faryzej- skiego tłumaczenia prawa Bożego, Królestwo Boże miało im być odebrane, a przeniesione do narodów pogańskich i od Abrahama nie pocho- dzących. Poucza ich P. Jezus, że byli z łaski Bożej powołani, ale z winy swojej nie zostali za- liczeni do wybranych; byli z zamiarów Bożych pierwszymi, ale ze sprawiedliwego wyroku Bo- żego, mieli się stać ostatnimi. Nie mówił jednak P. Jezus tego jedynie dla pożytku i nauki swoich współczesnych, lecz obejmował słowem swojem świętem wszystkie pokolenia aż do skończenia światą, i dlatego jak inne przypowieści, tak i niniejsza, ma drugie jeszcze znaczenie, do każ- dego z nas się odnoszące, mianowdcie, że łaska nowolania i wszelkie inne łaski nie stanowią jeszcze wybrania do nieba, ale na to potrzeba pilnie i w\ytrw'ale aż do końca współdziałać z taż łaska. Ponieważ zaś wszyscy na świat przy-
133 chodzący są powołani, bo Bóg chce, aby wszyscy ludzie byli zbawieni i przyszli ku uznaniu praw- dy, ale mało stosunkowo jest tych, którzyby z wolą Bożą współpracowali, dlatego kończy P. Jezus przypowieść swoja, temi słowy: wiele jest wezwanych, ale nudo wybranych. Po win niśmy przeto przyjmować pilnie napomnienia św. Pawła: z bojaźnia i ze drżeniem zbawienie wasze sprawujcie. 4. Objaśnię najprzód pewne szczegóły przy powieści, a potem zwrócę uwagę na niektóre ważniejsze nauki w niej zawarte. W Ziemi świę- tej aż do czasów P. Jezusa, winnice stanowiły znaczną część dochodów z roli; podczas wino- brania nie wystarczało czeladzi domowej, ale trzeba było najmować robotnika. Ponieważ wówczas pieniądze były rzadsze i większą niż dziś miały wartość, płaca jednego grosza na dzień całkiem starczyła na utrzymanie robotni- ka i jego rodziny. Pierwszych, rannych najem ników godzi za umówioną cenę gospodarz, tak jak P. Bóg z Abrahamem i potomstwem jego za- warł ugodę, czyli uczyni! przymierze, którego Sam wiernie dotrzymał, ale oni go odstąpili. Później najętym każę się Gospodarz niebieski spuście na jego poczucie słuszności, a oni dobrze na tern wychodzą. W ziemi żydowskiej inaczej jak dziś dzielono dzień. Ówczesna godzina trze- cia odpowiada mniejwięcej naszej dziewiątej z rana, szósta, naszemu południu, dziewiąta na-
134 szej trzeciej, a jedenasta naszej piątej po po- łudniu. 5. Praca w winnicy Pańskiej jest pracą około zbawienia własnego i bliźnich. Do tej dwojakiej pracy wszyscy bez wyjątku, od pierwszej chwili używania rozumu są powołani i obowiązani; do pierwszej pracy, t. j. około zbawienia własnego powołuje nas Bóg ońemi słowy św. Pawła Ap.: z bo,jaźnią i ze drżeniem zbawienie wasze spra- wujcie, — do drugiej, czyli około zbawienia drugich, słowami Eklezjastyka: P. Bóg każde- mu z osobna dal rozkazanie o blizkim swoim. Tać praca jest najważniejsza, a nawet jedyna i niezbędnie potrzebna, bo P. Jezus powiedział do Marty: Marto, Marto, troszczysz się i fra- sujesz około bardzo wicia, ale jednego potrzeba. Wszelka praca około naszego i bliźnich powo- dzenia ziemskiego podrzędne tylko ma znacze- nie; doczesne bowiem tylko i przemijające ko- rzyści przez tę pracę zdobyć możemy, a cóż po- może człowiekowi, jeśliby wszystek świat zy- skał, a. na duszy swej szkodę podjął? Nie po trafi drugim dopomagać do zbawienia, kto nie dba o swoje własne; bo, jak mówi łacińskie przy- słowie: »kto sobie jest złym, komuż dobrym będzie?« Praca nad sobą polega głównie na tych rzeczach: 1. Staraj się poznać P. Boga i prawdę Jego; bo ten jest żywot wieczny, aby poznali Ciebie samego, Boga prawdziwego i któ- regoś posiał Jezusa Chrystusa. Bez należytej
135 znajomości wiary św., czyli katechizmu, nie może być mowy o jakiejkolwiek rozumnej pracy około własnego lub bliźnich zbawienia. 2. Po- trzeba przestrzegać przykazań Bożych i kościel- nych, a chronić się grzechu, czyli jak mówi Apostoł, potrzeba abyśmy zaprzawszy się nie- pobożności i świeckich pożądliwości, trzeźwić i sprawiedliwie i pobożnie żyli na tym święcie, oczekiwajac błogosławionej nadziei i przyjścia chwały wielkiego Boga i Zbawiciela naszego Jezusa Chrystusa. 3. Ponieważ ani pierwszego ani drugiego nie zdolniśmy dokazać o własnych przyrodzonych siłach, ale potrzebujemy do tego łaski Bożej, łaskę zaś czerpiemy z św. Sakra- mentów, potrzeba, abyśmy pilni byli w przyj- mowaniu tych Sakramentów i w gotowaniu się do nich. 6. Podrzędna wprawdzie, w porównaniu z pracą około zbawienia, jest wszelka inna pra- ca około rzeczy doczesnych, a jednak i ona jest koniecznie potrzebna: bo człowiek się rodzi na pracę, a ptak na latanie. W raju nawet chciał P. Bóg, aby człowiek uprawiał ziemię; po utra- cie zaś raju dał mu za pokutę pracę i to ciężką a często niewdzięczną. Bez pracy i najlepszy człowiek nie tylko zgnuśnieje, ale psuć się po- czyna; bo jak mówi Pismo św., a potwierdza doświadczenie: wielkiej złości nauczyło próżno- wanie. Dzieci nawet, nie zdolne jeszcze do pra- cy, jeśli nie mają odpowiedniego zajęcia, albo
136 przynajmniej zabawy, z samych nudów uczą się złego i popadają w najgorsze nieraz grzechy. Dlatego to w dzisiejszej przypowieści gospoda upomina: Co tu stówie cały dzień próżnujC^f? Wglądnijże każdy w sumienie swoje, czy i "do ciebie nie stosuje się to pytanie: Czemuż ealemi dniami, albo przynajmniej godzinami stoisz lub wałęsasz się próżnujący? Bywają też tacy, co to niby pracują, a jednak w samej rzeczy próż- nują, bo leniwie robią, albo przy robocie maru- dzą, albo obierają sobie robotę, którą lubią, albo która im pochlebia, a]e z której ani dla nich, ani dla nikogo niema pożytku. 7. Widocznie już za czasów P. Jezusowych bywali robotnicy niesprawiedliwi. Zgodzili się byli przecież dobrowolnie za płacą uczciwą, któ- rą im też rzetelnie wypłacono; ale spostrzegł szy, że inni, co krócej od nich pracowali, taką samą otrzymali zapłatę, ro’szezą sobie prawo, że powinni dostać więcej, niż się byli zgodzili. I zamiast powiedzieć sobie: dobry to pan, że i tym, którzy ani pól dnia nie pracowali, za cały dzień płaci, — szemrzą przeciw gospodarzowi i zuchwale mu przyganiają, mówiąc: ci osta- teczni jedna, godzinę robili, a uczyniłeś je rów- nymi nam, którzyśmy nieśli ciężar dnia i upa- lenia. Wierutna to zazdrość z nich przemawia, a nie poczucie sprawiedliwości i słuszności. W naszych czasach nie brak nie tylko pomię- dzy robotnikami, ale i gdzieindziej takich, któ-
137 rzy wiecznie i na wszystko narzekają, a nigdy nie są zadowoleni Zwykli sic; powoływać' na równość, ale tylko wtedy, kiedy widzą, że in- nym lepiej sic; niż im dzieje. Wtenczas wołają w nieboglosy, że krzywdę im wyrządzają, bo po- winna być równość. Ale jeśli mają trochę wię- cej zdolności, wprawy lub innych talentów od Boga sobie danych, wtedy tak samo jak ci ro- botnicy w dzisiejszej ewangelji, choć im umó- wioną zapłatę dają, o równości wiedzieć nie cheą; narzekają, że krzywda im się dzieje, i że niema sprawiedliwości na świeeie. Modlitwa kościelna. Modlitwy ludu Twego, prosimy Cię Panie, mi- łościwie wysłuchaj: abyśrny którzy sprawiedli- wie za grzechy nasze cierpimy, dla. chwały Imie- nia 'Twego, miłościwie byli wyswobodzeni. Przez Pana naszego Jezusa Chrystusa, który... Na niedzielę Mięsopustną. EW ANGELJA zapisana u św. Łukasza w rozdziale VIII. w. 4—15. W on czas, gdy się wielka rzesza schodziła, i z miast kwapili się do Jezusa, rzeki przez po- dobieństwo: wyszedł który sieje, siać nasienie
138 swoje. A gdy sial, jedno upadlo podle drogi, i po- deptane jest, a ptacy niebiescy podziobali je. A drugie padlo na opokę; a wszedłszy uschło, iż nie miało wilgotności. A drugie pa- dlo między ciernie: a społem, wszedłszy cier- nie zadusiło je. A drugie padlo na ziemię do- bra: a wszedłszy uczyniło owoc stokrotny. To mówiąc wołał: Kto ma uszy ku słuchaniu, niechaj słucha. I pytali Go uczniowie Jego, coby to za podobieństwo było. Którym On rzeki: Wam dano jest wiedzieć tajemnice królestwa Bożego, a. innym przez podobień- stwa, aby widząc nie widzieli, a słysząc nie rozumieli. Jest tedy to podobieństwo: Nasie- nie jest słowo Boże. A którzy podle drogi: ci są którzy słuchają, potem przychodzi djabel, i wybiera słowo z serca ich, aby uwierzywszy nie byli zbawieni. Bo którzy na opokę: któ- rzy gdy usłyszą, z weselem przyjmują słowo; a ci korzeni nie mają, którzy do czasu wie- rzą, a czasu pokuty ustępują. A które padlo między ciernie: ci są którzy usłyszeli, a od troskania i bogactw, i rozkoszy żywota od- szedłszy bywają zaduszeni, i nie przynoszą owocu. A które na ziemię dobrą: ci są, którzy dobrem a wybornem sercem usłyszawszy sło- wo, zatrzymują i owoc przynoszą w cierpli- wości.
139 OBJAŚNIENIA. 1. W dzisiejszej przypowieści wykłada P. Jezus niektóre przyczyny, dlaczego słowo Boże nie zawsze jest równie skuteczne. Bo rzeczywiście niepojęta to rzecz, że prawda Boża tak jawna, prosta i przekonywująca, (o której Apostoł mówi, że żywa jest mowa Boża, i sfca łeczna, i przeraźliwsza niżeli wszelki miecz po obu stron ostry), tak często spotyka się z nie- dowiarstwem, a pomiędzy wierzącymi niknie czasem prawie bez śladu i u najlepszych nawet najczęściej bardzo mało przynosi owoców. A ważne to pytanie, kiedy P. Jezus wola: Kto ma uszy ku słuchaniu, niechaj słucha. Przypo- wieść zaś objaśnił P. Jezus sam. I dlatego roz- ważymy tu tylko Jego objaśnienie. 2. Uderzające m jest co mówi P. Jezus o tych, którzy widząc nie widzą, a słysząc nie rozumie .ją. Mają wprawdzie sposobność słuchania sło- wa Bożego, nieraz go też rzeczywiście słuchają, ale i najoczywistwszych prawd nie uznają, i najprostszych prawd nie rozumieją; zostają niewierzącymi. Namnożyło się w czasach na- szych tych nieszczęśliwych niedowiarków, a co smutniejsza, ledwie ich garstka ubolewa nad własnem niedowiarstwem i kry je się z niem; większość zaś chełpi się swoją ślepotą i natrząsa z wiary i wierzących, jakby w tern był jakiś wielki rozum i postęp. Któż kiedy słyszał, żeby
140 żebrak chełpił się z niedostatku swego, a nie pragnął zarobku, albo żeby głuchy i ślepy prze- chwalał się z swego kalectwa, a innym je jako szczyt szczęścia zalecał. Nie mogą oni zaprze- czyć, że ziemia i świat cały nie mógł powstać sam z siebie, jakby od niechcenia albo od przy padkn. Nie mogą zaprzeczyć, że P. Bóg stwo- rzył wszystko. Więc kiedy P. Bóg stworzył, toć oczywiście był. Gdzież tedy się podział i kie dy być przestał? Zaprawdę słusznie mówi Pismo św.: Rzeki głupi w sercu swojem: nie- masz Boga. O takich to niedowiarkach powiada Piotr św. Apostoł, że bluźniac to czego nie wie- dza., w skażeniu swojem zgina. Nie słuchajże takich i nie wdawaj się z nimi, żebyś nie sta! sie spółwinnym ich bluźnierstw i abyś czasem nie doświadczył na sobie, źc »z jakim kto przę- śl a je, takim się też staje«, 3. Między wierzącymi, naucza P. Jezus, są jedni którzy słuchają, potem przychodzi djabel i wybiera słowo z serca ich, aby uwierzywszy, nic byli zbawieni. Są to ci, którzy słowa Bożego od czasu do czasu słuchają, i jako takie rozu- mieją, wierzą w zasadzie we wszystko, co Bóg objawił i przez Kościół św. do wierzenia po- daje, ale nie znać tego po nich, bo wszystko od- raza zapominają, jakby nigdy nie byli słyszeli. Do ich rzędu należą nie tylko ci, którzy nigdy nie nie wiedzą, co ksiądz na kazaniu powie- dział, choć go słuchali, ale przedewszystkiern
141 .jeszcze ei, co w życiu i postępowaniu swojem nie pamiętają o zasadach i prawdach chrześci- jańskich, lecz całkiem innemi zasadami się po- wodują. Więc n. p. przy kupnie, sprzedaży i wszelkich, interesach, nie lepsi są od żydów lub pogan i zapominają o obowiązku rzetelno- ści, a uganiają się jedynie za. jak największym zyskiem, doznawszy niepowodzenia zapominają, o potrzebie cierpliwości i obowiązku odpuszcza- nia swoim winowajcom, a dbają tylko o swój honor, lub o rzekomą krzywdę w pokusach do nieczystości, pijaństwa itp. zapominają o przy- kazaniu Beżem, o sądzie i piekle, o Bogu wszystko wiedzący, a idą za rozkoszą i przy- jemnością swoją. Tacy mają dobrą pamięć na wszystko, zajmują się tysiącznemi rzeczami, na rzeczy Boże jednak, a zwłaszcza na rzeczy osta- teczne, pamięci nie mają i najważniejsza ze wszystkich, sprawa zbawienia własnego, idzie w zapomnienie i nic ich nic zajmuje. Czy jest jaki sposób na to? Jest. Pismo św. bardzo wy- raźnie o nim mówi, napominając: We wszyst- kich sprawach twoich pamiętaj ostatnie rzeczy twoje, a na wieki nie zgrzeszysz. Doświadczenie uczy, że co sobie kto często przypomina, nie łatwo zapomni. Przypominajże sobie często, że umrzesz i nie. z rzeczy ziemskich ze sobą nie weźmiesz, a nawet nie wiesz, czyje będzie to, coś zebrał; przypomnijże sobie, że choć ludzie nie widzą, albo ukarać nie potrafią, P. Bóg przecież
142 wszystko widzi i wszystko bardzo ściśle osadzi; przypominaj sobie, że wszelka rozkosz przemija, ale piekło trwa na wieki, przemija też wszelka ciężkość ziemska i trud niniejszy, ale nagroda za to w niebie jest wieczna. 4.' Inni gdy usłyszą, z weselem przyjmują sło- wo: a ci korzenia nie maja, którzy do czasu wie- rzą, a czasu pokusy odstępują. Takimi bywają bidzie skądinąd wcale pobożni i do dobrego chęt- ni, ale mający tę głównie wadę, że są lekkomyśl- ni i płytcy. Chętni bywają do dobrego, z przy- jemnością słuchają nauk, kruszą się przy spo- wiedzi, z łatwością zapisują się do różnych bractw, gotowi robić różne śluby, pragną wstą- pić nawet do zakonu. Ale cóż z tego wszystkie- go? W górach bywa grunt opoczysty, na wierz- chu odrobina tylko ziemi urodzajnej, a spodem wszędzie napotkasz na opokę; choć tam góral posieje trochę owsa, zejdzie on pięknie, ale lada posucha wypali, lada nawałnica z korzeniem wyrwie posiew i nieraz nic można zebrać ani tyle, ile wysiano. Jeżeli należysz może do rzędu tych ludzi wrażliwych, do dobrego pohopnych, ale niewytrwałych, o których możnaby powie- dzieć, że »zerwał się jak iew, a zginął jak mu- cha*, jakiegoż na tę chwiejność twoją chwycisz się lekarstwa? Czytałem, że w Tyrolu (górzysty to a zarazem bardzo katolicki kraj), mądrze sobie tamtejsi górale radzą, zasłoniwszy grunt swój od spływającej po deszczu wody murem ze
143 skał, kruszą i miażdżą na proch kawałki opoki, a potem w koszach na plecach z doliny przyno- szą ziemię urodzajną i tak zagon po zagonie uprawiają, tak iż drzewa owocowe dobry im przynoszą plon. Podobnież i tobie potrzeba po- czynać sobie z sercem opoczystem, a raczej płyt- kiem i lekkomyślnem; Krusz je i zmiażdżyć usi- łuj na proch, przez święte umartwienie; ćwicz się w ezęstem odmawianiu sobie tego, co lubisz, a zmuszania się do tego, czego nie lubisz; w ton sposób nabierzesz powoli coraz większej stanow- czości i hartu woli. Zarazem pilnie rozmyślaj prawdy Boże, a przyczynisz sobie, niby ziemi urodzajnej, świętych pobudek i zapału do wy- trwania w dobrem. 6. A które padło między ciernie, naucza dalej P. Jezus, sad, którzy usłyszeli, a od troskania i bogactw, i rozkoszy żywota odszedłszy, bywa,ja, zaduszeni i nie przynoszą owocu. Trzy są rzeczy, które w sercach zagłuszają, na kształt kitują- cych cierni i głogów, owoce z wiary wyrastają- ce. 1. Troskanie się częste albo nawet ustawiczne o to, co będziemy jeść i pić i w co się przyodzie- wać, gryzienie się każdem zajściem przykrein, martwienie się o przyszłość i naszą i naszyci) umiłowanych. Wszystko to prawdziwe ciernie, które serce ranią i rozdzierają; pożytku z nich niema, bo tern, że się troszczysz, gryziesz i mar- twisz, biedzie swojej nie zaradzisz, ale tak sobie czas i głowę zaprzątasz, że ci ich już nie wystar-
144 cza na należyte staranie o zbawienie wieczne. Miej tedy rozum i raz już popraw się z tego. 2. Bogactwa; ludzie powiadają, że bogactwo to rzecz przyjemna i wygodna; P. Jezus przeciw- nie, nazywa je cierniem zagłuszającym słowo Boże; bo rzeczywiście im więcej bogactwa, tern więcej kłopotów, a nieraz też tern więcej chci- wości, a tern mniej czasu i ochoty dla P. Boga. Chceszli temu zaradzić, nie baw się w pana, ale stań się włodarzem u P. Boga, t. zn. zarządzaj bogactwem jako rzeczą nie twoją, ale do wier- nych rąk oddaną, a w miarę możności hojne da- waj jałmużny na ubogich i na sprawy publicz- ne. 3. Rozkosze żywota udaremniają działanie słowa Bożego u tych, co radziby ciągłe tylko się bawić, używać i jak ptaki lub motyle, swobodnie i swawolnie bujać, gdzie i kiedy im się zachcie- wa. Na to niema innego sposobu, jeno wziąć się do pracy twardej i sumiennej, bo człowiek do pracy, a ptak do latania się rodzi. 7. Kto wierzy, a umie się uchronić od tych wad wyżej wymienionych, ten staje się dobrym i podatnym pod nasienie słowa Bożego gruntem, i chociaż nieodrazu, to przynajmniej z czasem, w cierpliwości jak mówi P. Jezus, przynosi owoc, jeden trzydziesty, inny sześćdziesiąty, inny nawet stokrotny. Trzydziesty owoc przy- noszą ci, co są tak usposobieni, że i za skarby wszystkiego świata, choćby przyszło głowę po- łożyć pod topór, za nic w świecie nie chcą się
145 odważyć na żaden grzech śmiertelny; sześćdzie- siąty owoc przynoszą, którzy mają równie wiel- ki wstręt do każdego grzechu powszedniego, jak i do śmiertelnego, — wolą zatem zginąć, niż do- puścić się np. kłamstwa rozmyślnego. Stokrotny wreszcie owoc wydają obierający miłość P. Je- zusa ubogiego i ukrzyżowanego, oprócz wstrętu do każdego grzechu, raczej ubóstwo i cierpienie, w którem P. Jezus się kocha, niż miłość życia, wygód i wczasu. Rozważ to wszystko, a nie bę- dziesz się dziwił, że mało jest wybranych, a sam usiłuj wnijść ciasną bramą i stromą drogą do królestwa niebieskiego. Modlitwa kościelna. Boże który widzisz, że nie w uczynkach na- szych pokładamy nadzieję; daj łaskawie, abyś- my przeciw wszelkim przeciwnościom w opiece Apostoła narodów znaleźli obronę. Przez Pana naszego Jezusa Chrystusa, który... Na niedzielę Zapustną. EWANGELJ A zapisana u św. Łukasza w rozdz. XVIII. w. 31—13. W on czas, wziął z sobą Jesus dwunastu, i rzeki im: Oto wstępujemy do Jeruzalem: Ewangelje niedzielne
146 a skończy się wszystko, co napisano jest przez Proroki o Synie człowieczym. Bo będzie wydań poganom i będzie naigrawan, i ubiczowan, i oplwan: a ubiczowawszy, zabija Go: a dnia trzeciego zmartwychwstanie. A oni tego nic nie rozumieli, i było to słowo zakryte od nich, i nie zrozumieli co się mówiło. I stało się, gdy się przybliżał ku Jerychu, ślepy niektóry siedział wedle drogi, źebrzac. A usłyszawszy rzeszę prze- chodzącą, pytał coby to było. I powiedzieli mu, iż Jezus Nazareński mimo idzie. I zawołał mó- wiąc: Jezusie, Synu Dawidów, zmiłuj się nade- mną! A Jezus stanąwszy, rozkazał go przywieść do siebie. A gdy się przybliżył, pytał go, mó- wiąc: Co chcesz, abym ci uczynił? A on powie- dział: Panie, abym przejrzał. A Jezus mu rzeki: Przejrzyj! wiara twoja ciebie uzdrowiła. 1 na- tychmiast przejrzał, i szedł za nim, wielbiąc Boga. A lud wszystek widząc, dawał chwałę Bogu. ,' OBJAŚNIENIA. 1. Ta rozmowa i cud, o którym opowiada dzi- siejsza Ewangelja miały miejsce w ostatniej przed męką i śmiercią podróży P. Jezusa do Je- ruzalem. Św. Marek wspomina, że P. Jezus uczniów swoich wyprzedził, tak iż dziwili się temu i zdążali za Nim z bojaźnią, bo wiedzieli o zdradzie knutej przeciw Panu. Przystanął wreszcie P. Jezus i połączywszy się znów z ucz-
147 niami począł im powiadać co nań przyjść miało. On wszystko wiedział, więc wiedział też dosko- nale o całej męce i okrutnej śmierci swojej na krzyżu, owszem, On chciał i pragnął za nas i na- sze zbawienie stać się ofiarą. Wszak dlatego się narodził, dlatego żył, przeto teraz, pod ko- niec ziemskiej swojej pielgrzymki, spieszno Mu do śmierci i wyprzedza uczniów w drodze. Ko- ściół św. zaś czytać nam każę właśnie teraz tę Ewangelję, aby przygotować nas do wielkopost- nych rozpamiętywali o Męce Pańskiej. Jakże niezgodne z tą myślą Kościoła są te szalone za- bawy, jakim świat w tym właśnie czasie zwykl się oddawać. 2. Nie pierwszy to raz P. Jezus ostrzega uczniów swoich o śmierci swojej i jej sposobie i przygotowuje ich na ciężkie przejścia, aby, gdy to się stanic, nie zwątpili o Nim i Jego Boskiej nauce. Tym razem jednak wyraźniej niż kiedy- kolwiek mówi im, że spełni się już wszystko co napisano jest przez proroki o Synie człowieczym. Bo będzie wydań poganom — tj. rzymskiemu staroście, i będzie naigrawan, i ubiczowan, i oplwan, a ubiczowawszy zabija Go, a dnia trzeciego zmartwychwstanie. Czyż może być co wyraźniejszego? A jednak oni nic z tego nie zro- zumieli i było to słowo zakryte od nich i nie ro- zumieli co się mówiło. Tak uwierzyli w wszech- mceność Pana, a zarazem tak im się w głowach pomieścić nie chciało, aby Pan Jezus, ten cudo- 10*
148 wny P. Jezus, miał cierpieć i być ukrzyżowany, i dopiero przez krzyż i mękę wnijść do chwały swojej, że pojąć nie mogli, co im P. Jezus jako rzecz pewną zapowiadał. Zapytać zaś, jak to zwykli byli czynić, wtenczas nie śmieli, a raczej nie cheiało im się, bo byli przygnębieni i jakby niechętni, że P. Jezus, mimo że Go ostrzegano przed zawziętością żydowską, idzie do Jerozoli- my i naraża i siebie i ich na różne nieprzyjem- ności. Gorzko przyszło im za to płacić, bo gdyby byli starali się zrozumieć P. Jezusa, nie byliby Go podczas męki i śmierci tak małodusznie od- stąpili. Nie zrozumieli, więc nierozumnie postą- pili, że się nie zapytali. 2. Co nam się nie podoba, czego sobie nie ży- czymy, tego często zrozumieć nie chcemy i dla- tego zrozumieć nie możemy. Wielu nie rozumie tego, że Kościół św., któremu P. Jezus przepo- wiedział: Jeśli mię prześladowali i was prześla- dować będą, jeśli mowę moja chowali i wasza chować będą, miewa czasem wielkie i bardzo wielkie powodzenie i wziętość między narodami, ale częściej przechodzić musi, za przykładem P. Jezusa, ciężkie i bardzo ciężkie prześladowa- nia. Nie rozumiejąc zaś, chętnie w czasach spo- kojnych przyznają się do tego, że są katolikami; ale nie tylko pocznie się prześladowanie Ko- ścioła, wiary świętej lub kapłanów, oni albo kryją się jak niegdyś Apostołowie, albo gorzej jeszcze, bo tak jak Piotr zarzekają się, że nic nie
149 mają wspólnego ż »klerykałaini« i nic nic wie- dza i wiedzieć nie chea o katolickich dążnościach i staraniach. Inny nie rozumie dlatego, że mu się nie podobają słowa. P. Jezusa: Jeśli kio chce być uczniem moim, niech zaprze sam siebie; nie rozumie, bo żyje i używa jak najlepiej i najwy godniej tylko może; a kiedy żadną miarą nie może uniknąć chociażby najmniejszej przykro- ści, narzeka bez końca; o poskramianiu zachcia nek, o zwalczaniu »pożądliwości oczu«, »pożądli- wości eiała« i »pychy żywota* — ani myśli. A ponieważ czasem zmówi lichy pacierz i bywa na Mszy św., a nawet chodzi raz na rok do spo- wiedzi, zdaje mu się, że jest bez zarzutu i że niebo żadną miarą go ominąć nie może. Darmo! Życie zniewieśeiałe nie jest drogą, wiodącą do nieba. 4. Jerycho było miasteczkiem odległem o milę od Jordanu, a trzy mile od Jeruzalem, a Sław- nem z urodzajności pól swoich i szczególnie z drzew, wydających doskonały balsam. Ale i tam nie brakło nędzy. Oto przy drodze wiodą- cej do Jerycha, siedzi ślepy żebrak. Im więcej się P. Jezus zbliżał do Jeruzalem, tein większe tłumy, ciekawe cudów i nauki Jego, do Niego się przyłączały. Kiedy nadchodzą, słyszy ów że- brak odgłos kroków wielkiej rzeszy i zacieka- wiony pyta, co się dzieje. I ktoś poczciwy mówi mu, że to idzie Jezus z Nazaretu. Odrazu przy- pomniał sobie biedny żebrak wszystko co sły-
150 szał o dobroci i cudownej mocy P. Jezusa, o któ- rym powszechnie mniemano, że był Mesjaszem, od dawna przez Proroków zapowiedzianym; bu- dzi się w nim żywa wiara, a zarazem ufność wielka, że Ten i może i zechce go poratować. Więc nie prosi już o jałmużnę, ale woła pełen radosnego uniesienia: Jezusie, Synu Dawidów, zmiłuj się nade mną. Niektórzy z tych, co pra- gnęli nie uronić ani jednego słowa P. Jezusa, a którym w tern przeszkadzało wołanie onego żebraka, fukali nań, aby milczał. Może, gdyby to był jaki bogacz, a nie prosty żebrak, łaska- wiej z nim byliby postąpili. Żebrak tern się nie zraża, ale tein głośniej wola: Synu Dawidów, zmiłuj się nade mną! I o cudo zmiłowania Pań- skiego! Na prośbę lichego, ślepego żebraka, wbrew mniemaniom ludzkim, P. Jezus stanął, nie dość na tern, — rozkazał go przywieść do sie- bie. Jakże ty całkiem inaczej, niż P. Jezus czy- nisz, bo zamiast zaczekać i cierpliwie wysłuchać o co cię kto prosi, uchodzisz, żeby sobie oszczę- dzić trudu i wydatku, — a może gorzej jeszcze, może zamiast pożądanej pomocy, lajesz proszą- cego, że śmiał cię zaczepić. Mało jeszcze P. Je- zusowi na tern, że kazał przywołać onego żebra- ka, ale żeby go ośmielić, pyta go z wielką uprzej- mością: co chcesz abym ci uczynił? Gdyby tak którego z nas P. Jezus raczył zapytać: co chcesz, abym ci uczynił, jakich niemądrych nieraz mu- siałby słuchać życzeń. Jeżeli mamy trochę rozu-
151 mu, prawdziwie wedle Serca Bożeno, to powin- niśmy błagać P. Jezusa: Nie pytaj Panie, co ja chcę, ale daj, abym ja zawsze z gotowością pytał się Ciebie: Panie, co Ty chcesz, abym uczynił, albo znosił; nie moja, ale Twoja wola, najświęt- sza i najsłodsza, niech się dzieje we wszystkiem! 5. Panie, abym 'przejrzał, prosi żebrak zachę- cony łaskawością P. Jezusa. A Jezus mu rzeki: przejrzyj: wiara twoja ciebie uzdrowiła. I na- tychmiast przejrzał. Przejrzał zaś, jak nauczają Ojcowie św. i tłumacze Pisma św., nie tylko na oczy ciała, ale więcej jeszcze oczyma duszy i dlatego odraza poszedł za P. Jezusem, wiel- biąc Boga. Wielkiem dobrodziejstwem zdrowe oczy i biedny ten, kto wzrok utracił. Tak Tobjasz stary zaniewidziawszy, żali się: Co za wesele mi będzie, który za ciemności siedzę, a światłości niebieskiej nie widzę? Czyś ty choć kiedy po- dziękował P. Bogu za zdrowe oczy i że, chociaż ich tak często grzesznie nadużywałeś, dotychczas miłościwie ci je zachował? A za zdrowe do pra- cy ręce, za nogi do chodzenia, za język, za słuch, za serce i za tyle ipnych darów, czy poczuwa- łeś się kiedykolwiek do szczerej wdzięczności względem P. Boga? 6. Żle ślepemu na oczy ciała, ale stokroć go- rzej ślepemu na duszy, a najgorzej takiemu, eo mógłby widzieć, ale nie chce widzieć, ani poznać prawdy Bożej. Jakżeż on trafi do nieba? Jakiiu- że sposobem zarobi na odpuszczenie grzechów,
152 na zmiłowanie Boże i nagrodę wieczną? Gdyby przynajmniej był, jak ten żebrak, świadom sw.-- go kalectwa, rnożeby przynajmniej począł pro- sić Boga o zlitowanie; ale on jeszcze chełpi się z swojej ślepoty i na kształt onego ślepego, któ- ry chciał sądzie o kolorach, on nam, którzy wie- rzymy i przez wiarę widzimy Boga żywego i prawdziwego, w zarozumiałości swojej przy- gania; siebie nazywa człowiekiem światłym i jasno widzącym, a. wierzących w Boga mieni być ciemnymi i zacofanymi. Biedni ci tak za- ślepieni! Nie modlą się za siebie; ty przynaj- mniej pomódl się za nich. Modlitwa kościelna. Modlitwy nasze, prosimy Cię Panie, łaskawie wysłuchaj: a z więzów grzechowyeh wyzwoliw- szy, od wszelkiej strzeż nas przeciwności. Przez Pana naszego, Jezusa Chrystusa, który... Na niedzielę pierwszą postu. EW ANGELJA zapisana u św. Mateusza w rozdz. IV. w. 1—12. W on czas Jezus byl zawiedzion na puszczę od Ducha, aby był kuszon od diabla. A gdy pościł
153 Czterdzieści dni i czterdzieści nocy, potem łak- nąl. I przystąpiwszy kusiciel, rzeki mu: Jeśliś jest Sun Boży, rzecz aby te kamienie siaty sic chlebem. Który odpowiadając, rzeki: Napisano jest: nie samym chlebem żyje człowiek, ale wszelkiem słowem, które pochodzi z ust Hożych. Tedy Go wziął djabel do miasta świętego, i po- stawił go na ganku kościelnym, i rzeki mu: Jeśliś jest Syn Boży, spuść się na dół. Albowiem napisano jest, iż Aniołom swoim rozkazał o to- bie, i będą cię na reku nosić, aby snadż nie obra- ził o kamień nogi swojej. Rzeki mu Jezus: Zasie napisano jest: Nie będziesz kusił Bana Boga twego. Wziął go zaś djabel na górę wysoką bar- dzo i ukazał mu wszystkie królestwa świata i chwałę ich, i rzeki mu: 'To wszystko dam tobie, jeśli upadłszy, uczynisz mi pokłon. Tedy mu rzeki Jezus: Pójdź precz szatanie! albowiem napisano jest: Panu Bogu twemu kłaniać się będziesz, a Jemu samemu służyć będziesz. Tedy opuścił Go djabel: a oto Aniołowie przystąpili i służyli Jemu. OBJAŚNIENIA. 1. Pan Jezus pości, a pości przez dni i nocy czterdzieści, i pości tak twardo, że głód mu na dobre dokucza. On jest Bogiem, Panem i Mi- strzem naszym, a pości nie dla swojego pożytku, ale dla chwały Ojca niebieskiego, dla naszego przykładu i dla naszego zbawienia. Lichy to
154 ehrześeijanin-katolik, który nie pości a woli gwałcić przykazanie kościelne i popełniać tem samem grzech śmiertelny, niż pójść za przykła- dem P. Jezusa. Lekkomyślny to człowiek, który wyłamując się z pod obowiązku postu i byle do godzić smakowi swojemu, naraża się na to, że będzie policzony pomiędzy tych, o których Pa- weł św. ze łzami mówi, że koniec ich zatrace- nie, — Bóg ich jest brzuch, — i chwała w Bronuj- cie ich. Poskrom łakomstwo, a wszystkie inne wady poskromisz. Dobra jest modlitwa z postem i skuteczniejsza nad zwykle modlitwy, — zado- syć czyni za grzechy i jedna ich odpuszczenie, przymnaża bystrości do poznania i oceniania rzeczy niebieskich, oraz dzielności i zasług. Głu- pi, wreszcie, taki człowiek, bo daremnie wyła- muje się z pod postu, gdyż jak mówi św. Paweł: nie da się Bóg z siebie naśmiewać. Kto nie chce pościć z dobrej woli do posłuszeństwa, tego P. Bóg do postu zmusi mimo jego woli, ale i bez jego zasługi; jednych przez chorobę, że chociaż- by mieli co, jeść nie będą mogli; drugich gorzej jeszcze, bo przez nędzę i niedostatek, że chociaż chcieliby jeść, nie będą mieli co. Trzymajmyż się dawnego naszego przysłowia: »Msza nie znu- dzi, post nic sehudzi, a jałmużna nie zuboży«, i pamiętajmy co niedzielę i święto wysłuchać Mszy św., zachowywać posty, i o ile możności to, co przez posty zaoszczędzimy, dawać na dobre uczynki.
155 Wiedzieć potrzeba, że kto ma rozumne wątpli- wości, czy może i powinien pościć, ten ma po prosić o dyspenzę swojego spowiednika albo pro- boszcza. 2. P. Jezus byl głodnym nie z potrzeby lub z konieczności, boć mógł albo z kamieni uczynić ehlcby, albo rozkazać Aniołom, żeby wcześniej Mu służyli, ale chciał 1o umartwienie przyjąć na siebie, aby tak 'samo uświęcić niedostatek i głód, jak uświęcił pracę i wszelkiego rodzaju cierpienia. Mimo to głód jest jedną z najcięż- szych klęsk i dlatego uczy nas Kościół prosić: »C)d powietrza, głodu, ognia i wojny zachowaj nas Panie®. Głód bywa złym doradcą, a djabeł dobrze wie o tem, i, jak śmiał kusić P. Jezusa, tak też zwykł uderzać najgwałtowniejszemi po- kusami na ubogich, nie mających co do ust wło- żyć, mianowicie popycha ich do zwątpienia o Opatrzności Boskiej i do bluźnierstwa P. Bo- gu, do zazdrości i nienawiści względem tych, któ- rzy lepiej się mają, do samobójstwa, do kradzie- ży itp. 3. Djabeł kusił P. Jezusa, bo wedle nauki Oj- ców Kościoła nie wiedział jeszcze, że P. Jezus jest Bogiem, ale, jak wielu niedowiarków, mnie- mał, że jest nadzwyczajnym człowiekiem, lecz tylko człowiekiem i niczem więcej. Wielką znie- wagę wyrządził tem P. Jezusowi, (tak jakby było zniewagą, gdyby jaki złodziej ciebie, uczci- wego człowieka .chciał kusić, żebyś poszedł z nim
156 kraść), a jednak P. Jezus się nie obraża, ani gniewem nie unosi, bo jest cichy i pokornego serca. A ty względem ludzi czy nic jesteś aż nadto pohopny do złości, krzyków i złorzeczeń, a to nieraz o drobnostki takie, że i spojrzeć na nie nie warto?.. Czy nie jesteś obraźliwy i skłon- ny do rozgoryczenia się?... 4. Wystąpił djabeł przeciw P. Jezusowi, a zwykl też przeciw ludziom występować, z trze- ma głównie pokusami; lubi mianowicie kusić naprzód do zbytniej i ustawicznej troski o cbleb powszedni i przymnożenie rzeczy doczesnych, — do próżności czyli popisywania się i szukania próżnej chwały i poważania u ludzi, wreszcie do pychy, czyli do żądzy panowania i przewodze- nia nad ludźmi. Ktokolwiek Boga ma w sercu, ten za przykładem P. Jezusa na trojaki lep dja- belski nie pójdzie. Rozważ jedno po drugiem. 5. O chleb powszedni, a nawet o pewien dosta- tek wolno każdemu uczciwie się starać, a kto ma dzieci, to i powinien się o to starać. Więc módl się i pracuj, a oszczędzaj, ale strzeż się chciwo- ści, bo którzy chca bogatymi być, popadaja w pokuszenie i w sidło diabelskie i wiele pożą- dliwości niepożytecznych i szkodliwych, które pogrążają ludzi na zatracenie i zginienie. Albo- wiem korzeń wszego złego jest chciwość, której niektórzy pragnąc, pobłądzili od wiary i uwikła- li się w wiele boleści. Chroń się też zbytniej tro- ski o' te rzeczy doczesne, która sprawia, że nie-
157 jednemu nie wyśtarcza już ani czasu, ani ocho- ty, ani nawet głowy, żeby dbać należycie i szcze- rze o to, co jedynie jest potrzebne, o wieczne zbawienie duszy. Ale trzymaj się przestrogi P. Jezusa: Aie troszczcież się tedy mówiąc: cóż będziemy jeść, albo co będziem pić, albo czem się będziem przyodziewać. Bo tego wszystkiego poganie pilnie szukają. Albowiem Ojciec wasz niebieski wic, że tego wszystkiego potrzebujecie. Szukajcież tedy naprzód królestwa Bożego i sprawiedliwości Jego; a to Wszystko przydano wam. będzie. 7. 0 próżności czyli pokusie, żeby popisywać się przed ludźmi, czy to urodą czy urodzeniem, czy toż majątkiem, strojami, silą, dowcipem, ro- zumem lub czemkolwiek innem, i szukać stąd pochwal u drugich — mówi przysłowie,, że »jeszcze się ten nie narodził, coby wszystkim do- godził®. Co jedni pochwalą, drudzy choćby przez złość zganią, a i ci, co chwalą, rzadko kiedy szczerze chwalą. Silniej jeszcze Paweł św. mówi o tej pokusie: Jeślibym się jeszcze ludziom po dobal, nie byłbym sługa Chrystusowym. 8. Pychę wreszcie, czyli pokusę przewodzenia i panowania nad ludźmi, P. Jezus zwyciężył nietylko wtedy, kiedy djabeł obiecywał mu pa- nowanie nad całym światem (którego przecież nikomu dać nie mógł, ani nie może), ale i wte- dy, kiedy to lud chciał obwołać Go królem. Ina- czej myślą i robią ludzie, którzy gwałtem ziemi
158 drogami pną się na wysokie urzędy. Chyba nie wiedzą, co Pismo św. mówi, że najsroższy sąd będzie tym, którzy są -przełożeni, — i że Bóg py- sznym się sprzeciwia, a pokornym łaskę dawa. Modlitwa kościelna. Boże, który Kościół Swój corocznym czterdzie- stodniowym postem oczyszczasz: daj Twemu lu- dowi, ażeby to, co wstrzymywaniem się od zaka- zanych pokarmów otrzymać od Ciebie usiłuje, przez dobre uczynki spełniał. Przez Pana nasze- go, Jezusa Chrystusa, Syna Twego, który i t. d. Na“’niedzielę drugą postu. EWANGELIA zapisana u św. Mateusza w rozdz. XVII. w. 1—!)• W on czas, wziął Jezus Piotra i Jakóba, i Jana brata jego, i wprowadził ich na górę wysoką osobno, i przemienił się. przed nimi, A oblicze Jego rozjaśniało jako słońce, a szaty Jego stały się białe jako śnieg. A oto się im ukazali Moj- żesz i Eljasz z nim rozmawiając. A odpowiada- jąc Piotr rzeki do Jezusa: Panie, dobrze jest nam tu być. Jeśli chcesz, uczyńmy tu trzy przybytki: Tobie jeden, Mojżeszowi jeden, a Eljaszowi je-
159 den. Gdy on jeszcze mówił, oto obłok jasny okrył je. A oto głos z obłoku mówiący: Ten jest, Syn mój miły, w którymem sobie dobrze upodobał; jego słuchajcie. A usłyszawszy uczniowie, upa- dli na twarz swoja, i bali się bardzo. I przystą- pił Jezus i dotknął się ich, i rzeki im: Wstańcie, a nie bójcie się. A podniósłszy oczy swe, nikogo nie widzieli, jedno samego Jezusa. A gdy zstę- powali z góry, przykazał im Jezus, mówiąc: Ni- komu nie powiadajcie widzenia, aż Syn człowie- czy zmartwychwstanie. OBJAŚNIENIA. 1. Przemienienie Pańskie, to jedna z tych, tak rzadkich, jasnych chwil w życiu Pana naszego Jezusa Chrystusa. P. Jezus, według stów Pawia św., przyjąwszy postać sługi, ustawicznie spraw- dzał na sobie, co o Nim przepowiedział Izajasz prorok: Jako się zdumieli nad Tobą mnodzy, tak niepoczesna będzie między ludźmi osoba Jego, a postawa Jego między synami człowieczymi. Dziwny wprawdzie urok wywierał P. Jezus na ludzi, nie tylko zewnętrzną postacią swoją, we- dług tego, co jest w Pieśni nad pieśniami: otoś Ty jest piękny, umiłowany mój i wdzięczny — nie tylko wymową swoją, o której nawet nie- przyjaciele Jego mówili, że nigdy tak człowiek nie mówił... uczył, jako władzę mający — i nie tylko licznemi cudami, — ale nad to wszystko swoją przedziwną słodyczą serca, jaka przeja-
160 wiała się w każdern słowie, w calem Jego postę- powaniu. Tym sposobem działo się, że Apostoło- wie na Jego jedno słowo porzucili wszystko i poszli za nim, że dziatwa lgnęła do Niego, że tłumy wielkie koło Niego się zbierały i nieraz, jakby oderwać się od niego nie mogąc, trwały przy Nim całemi dniami i nocami. Mimo to wszystko, świat, t. j. ludzie doczesności oddani, jak faryzeusze i inni nieprzychylni P. Jezusowi, nie wielkiego w Nim nie widzieli. Otóż potrzeba było, żeby P. Jezus uczniów, przynajmniej najprzedniejszych, ustrzegł od tych światowych i przewrotnych na osobę swoją poglądów i dlatego w Przemienieniu Swojem pokazuje się im takim, jakim przedstawiałby się oczom ludzkim na zawsze, gdyby nie ukry- wał Majestatu Swojego. 2. Ilekroć nędza grozi albo już i nawet dole- ga, wogóle w każdern trudnem położeniu, zwykli ludzie modlić się do Przemienienia Pańskiego. Nie można tego zganić, byleć prosząc o prze- mienienie, zawsze zachowali w sercu oną prośbę P. Jezusa: Nie moja bądź wola, ale Twoja. A jednak często nieroztropnie myślą sobie lu- dzie, że byle było inaczej niż jest, to będzie tern samem i lepiej. Łudzą się tern, tek samo jak łu- dzą się ci, którym się zdaje, że wszędzie lepiej, niż tam gdzie oni są. Jeżeli komu źle, to najczę- ściej darmo pragnie on zmiany miejsca i oko- liczności; zwyczajnie potrzeba, aby sam się zmie-
161 nil i stal lepszym, a wtenczas da P. Bóg, że i .jemu będzie lepiej, nie odraza może, ale nie- znacznie, powoli i stopniowo. 3. Z tego, że Mojżesz i Eljasz rozmawiali z P. Jezusem, trzeba wierzyć, że Święci na ziemi ludziom ukazywać się mogą. 1 tak 1’. Jezus uka- zał się Szawłowi, a w późniejszych czasach św. Franciszkowi, Antoniemu, Małgorzacie i wie- lu innym; również Matka Najświętsza i inni Święci, o czem wiele naczytać się można w dzie- jach Kościoła i w żywotach Świętych. Jakim sposobem się to dzieje, tego nie wiemy, ale to pe- wna, że takie objawienia nie są pustą grą wyo- braźni, ani czczą iluzją, ale rzeczywistością i prawdą. Z tego jednak bynajmniej nie wynika, żeby każde objawienie, o którem ludzie opowia- dają, było zawsze praWdziwem objawieniem. Wcale nie, bo zdarzają się przywidzenia; bywa też, że djabeł za dopuszczeniem Bożem przemie- nia się w anioła światłości, by ludzi w błąd wprowadzać, a nierzadką wreszcie jest rzeczą, że i sami ludzie, dla rozmaitych pobudek, zmyślają jakieś rzeczy nadzwyczajne. Bywają więc obja- wienia i prawdziwe i fałszywe. Jakże jedne od drugich rozeznać i zachować przestrogę św. Ja- na: Nie każdemu duchowi uderzcie, ale do- świadczajcie duchów, jeśli z Boga sa? Najbez- pieczniejszy na to sposób jest, uważać jakie le objawienia wydają owoce? Komu P. Bóg dal la skę prawdziwego objawienia, ten staje się po- Kwąnge.lje niedzielne 11
162 korniejszym i posluszniejszym. Pokorniej szymi stajemy się, kiedy nam ubywa wysokie- go o sobie rozumienia, a zarazem pretensyj i wymagań rozmaitych, kiedy coraz mniej ro- ścimy sobie prawa do tego, żeby o nas pamię- tano, dogadzano, z nami się rachowano; — p o- t niniejszym i, kiedy coraz rzadziej się obrażamy, coraz mniej wybuchamy gniewem i niecierpliwością; — p o c z c i w s z y m i, kiedy stajemy się dla ludzi wyrozumialszymi, miło- sierniejszymi; — p o sl u sz u i e j s z y m i wresz- cie będziemy, kiedy coraz chętniej, nie tylko uczynkiem spełniamy, ale i w sercu pochwala- my (a nigdy nie krytykujemy) rozkazy i pole- cenia tych, którym Bóg dał jakąkolwiek nad na- mi władzę: rodzicielską, doczesną lub ducho- wną. Daj Boże każdemu w tych czterech, tak bardzo potrzebnych cnotach, czynić ciągły po- stęp, czy zapomocą objawień, czy też bez nich. Na fałszywe objawienia szczególniej narażeni są tacy, którzy przez pustą ciekawość radziby doświadczyć sami na sobie takich nadzwyczaj- ności, — dalej zarozumiali, — że mają siebie jeśli nie za lepszych, to przynajmniej nie za gorszych od wielkich nawet Świętych, i dlatego mniemają, że Święci z nieba powinni do nich przychodzić na pogadanki, jak równi do rów- nych; wreszcie wiele próżnujący. Ktoby zaś umyślnie'fałszywe objawienia zmyślał i pod ja- kimkolwiek pozorem i dla jakiejbądź pobudki
163 w ludzi wmawiał, taki popełnia grzech śmier- telny, który Kościół św. kładzie na równi z gło- szeniem herezji. 4. Mojżesz jest przedstawicielem Starego Za- konu, Eljasz największym z proroków. I jak Stary Zakon i prorocy zapowiadają przyjście Boskiego Zbawiciela, tak tu Mojżesz i Eljasz niejako poświadczają Apostołom, aby oni dalej świadczyli aż po krańce świata i aż do końca wieków, że ten ci jest prawy Mesjasz, Bóg-Czło- wiek, Zbawiciel świata. I więcej jeszcze, sam Ojciec niebieski daje świadectwo: Ten jest Syn mój mity, w którymem sobie dobrze upodobał; Jego słuchajcie. Świadectwo to tak mocno wra- ziło się w umysł i pamięć Apostołów, że św. Piotr jeszcze krótko przed śmiercią swoją mówi o nicm te słowa: Oznajmiliśmy wam moc i obe- cność Pana naszego, nie uwiedzeni baśniami mi- sternemi, ale przypatrzywszy się sami Wielmoż- nośei Jego. Bo wziął od Boga Ojca cześć i chwa- łę, gdy do Niego szedł głos takowy: Ten jest Syn mój, w którymem sobie ulubił, tego słuchaj- cie. A głos ten myśmy słyszeli z nieba przynie- siony, będąc z Nim na górze świętej. I oparty na tem świadectwie wszystek Kościół św. wyznaje: sKonieeznem jest do wiecznego zbawienia szcze- rze też wierzyć we Wcielenie Pana naszego Je- zusa Chrystusa. Zatem prawdziwa wiara polega na. tem, żeby wierzyć i wyznawać, iż P. N. Jezus Chrystus, Syn Boży, Bogiem jest i człowiekiem; 11*
164 Bogiem jest z istoty Ojca przed wieki rodzony, a człowiekiem jest z istoty Matki w czasie na- rodzony; najzupełniej Bogiem, najzupełniej też człowiekiem, mającym duszę rozumną i ciało ludzkie. Bówny jest Ojcu, bo jest Bogiem, a za- razem mniejszy od Ojca, bo jest człowiekiem. I jakkolwiek Bogiem jest i człowiekiem, prze- cież niemasz dwóch, ale tylko jeden jest Chry- stus; jeden atoli nie w tein znaczeniu, jakoby Bóstwo przemieniło się w ciało, ale iż druga Oso- ba Trójcy Przenajświętszej przybrała do Bóstwa jeszcze i człowieczeństwo; jednym więc jest nie przez jakieś zmieszanie istotności Boskiej z ludz- ką, ale przez to, że jedną tylko jest osobą, a to Osobą Boską. Bo jak dusza rozumna i ciało nie dwóch, ale jednego tylko stanowią człowieka, tale też Bóg i człowiek jednego stanowią Chry- stusa Pana. Tac jest wiara katolicka, której kto nie trzyma się szczerze i mocno, ten nie może być zbawione. Tak gzy ta my w brewjarzu, przez Kośęjól św dla księży do odmawiania wyraźnie nakazanym. Jest to wyznanie wiary, ułożone przez św. Anatazego. Modlitwa kościelna. Boże, który widzisz, jako nam zbywa na wszel- kiej mocy, — od zewnętrznych i wewnętrznych nieprzyjaciół nas strzeż, — abyśmy na ciele od wszelkiej przeciwności bezpieczni, a na duszy od
165 wszelkiej zlej myśli wolnymi być mogli. Przez Pana naszego, Jezusa Chrystusa, Syna Twojego, który z Tobą żyje i króluje, w jedności Ducha Świętego, Bóg na wieki wieków. Amen. Na niedzielę trzecią postu. E W A N G E LJ A zapisana u św. Łukasza w rozdz. XI. w. li—28. W on czas, wyrzucał Jezus czarta, a on byt niemy. A gdy wyrzucił, czarta, przemówił nie- my: i dziwowały się rzesze. A niektórzy z nich mówili: przez Beelzebuba, książęcia czartow- skiego, wyrzuca czarty. A drudzy kusząc, doma- gali się znaku od Niego z nieba. A on skoro uj- rzał myśli ich, rzeki im: Wszelkie królestwo przeciw sobie rozdzielone, będzie spustoszone, i dom na dom upadnie. A jeśliż i szatan rozdzie- lon jest przeciw sobie, jakoż się ostoi królestwo jego? gdyż powiadacie, iż ja przez Beelzebuba wyrzucam czarty: synowie wasi przez kogo wy- rzucają,? dlatego oni sędziami waszymi będą. Lecz jeśli palcem Bożym wyrzucam czarty: zaiste na was przyszło królestwo Boże. Gdy mo- carz zbrojny strzeże domu swego; w pokoju jest to, co ma. Ale jeśli mocniejszy nadeń nadszedł- szy, zwycięży go: odejmie wszystka broń jego
166 w której ufał i korzyści jego rozda. Ktoć nie jest ze inna, przeciw mnie jest; a kto nie zgroma- dza ze mna, rozprasza. Gdy duch nieczysty wy- nijdzie od człowieka, chodzi po miejscach bez- wodnych, szukając odpoczynku. A nie znalazł- szy, mówi: wrócę się do domu- mego, skadem wyszedł. A przyszedłszy, najduje go wmieciony i ochędożony. Tedy idzie i bierze z sobą siedmiu innych duchów, gorszych nad się, a wszedłszy mieszkają tam. I stawaja się pośledniejsze rze- czy człowieka onego, gorsze niżli pierwsze. I sta- ło się, gdy to mówił, podniósłszy głos niektóra niewiasta z rzeszy rzekła mu: Błogosławiony żywot, który cię nosił, i piersi, któreś ssał. A on rzekł: I owszem, błogosławieni, którzy słuchają słowa Bożego, i strzegą go. ' O B J A Ś NI E N I A. 1. Opętania, które w pogańskich krajach i po dziś dzień bywają rzeczą dość pospolitą i w Zie- mi żydowskiej przed śmiercią Zbawiciela, która ukróciła moc szatańską, wcale nie były czcmś nadzwyczajnem; w krajach katolickich wyjątko- wo tylko się zdarzają. Dobrze to mówią ludzie, że czart boi się wody święconej, ale więcej jesz- cze boi on się znaku krzyża św. i Najsłod. linie- nia Jezus, przed którem ugina się wszelkie ko- lano niebieskich, ziemskich i podziemnych. W szczególności znak krzyża św., jaki przy Chrzcie św. kładzie kapłan na czole dziecka
167 z wyraźnym zakazem, żeby czart znaku tego nigdy nie śmiał naruszyć, stanowi potężną obronę przeciw tego rodzaju zakusom. To też Kościół św. surowo gani łatwowierność ludzi mało w wierze oświeconych, pochopnych przy lada okazji zaraz domyślać się działania diabel- skiego, albo i opętania: dlatego też używanie egzorcyzmów czyni zależnem od pozwolenia bi- skupów. Gdzie jednak pomiędzy ludźmi ubywa wiary, albo znajomości tejże, tam łatwiej czart mięsza się do spraw ludzkich; a częściej jeszcze ludzie dla zysku, albo z próżności wyprawiają sztuczki, wyglądające na czary. 2. Na duszy też, czart ludziom tyle tylko szko- dzić może, ile każdy z nas mu na to pozwoli. Dobrze mówi jeden z Ojców św., że djabel utra- ciwszy przez śmierć P. Jezusa na krzyżu swoje panowanie nad światem, jest teraz jak pies na łańcuchu, który nikogo . ukąsić nie może, jeśli się do niego nie zbliży. Niestety jednak, zbyt, często ludzie w różny sposób narażają się na to niebezpieczeństwo, jużto zaniedbując modlitwę i pamięć na Boga i rzeczy wieczne, jużteż wda- jąc się w rozmaite okazje do grzechu. 3. Opętany, opowiada dzisiejsza Kwangelja, był niemy, a jak dodaje św. Mateusz, także i ślepy. Niemych duchowo i teraz bywa dużo; są nimi nie umiejący, a raczej nie chcący ust otwierać do chwały Bożej, do modlitwy; więcej jeszcze nie- mymi są ci, którzy albo wcale nie chodzą do
168 spowiedzi, albo przyszedłszy, dla wstydu lub bo- jaźni, lub też z namowy ludzkiej, nie wyznają grzechów swoich, z powinną szczerością. Ślepy- mi duchowo są ci, którzy nie widzą tego, co przedewszystkiem widzieć i rozumieć powinni, mianowicie prawd Wiary św., drogi wiodącej do wiecznego zbawienia i grzechów własnych. A ponieważ tacy zwykle sami sobie poradzić nie umieją, ani nawet nie chcą, więc tern więcej potrzeba, żebyśmy dla nich o światło prosili P. Jezusa, który jest Lekarzem i Zbawicielem dusz. Łajać ich. i gniewać się na nich nie było- by ani chrześcijańską^ ani ludzką rzeczą; bo któż kiedy słyszał, żeby gniewać się na nieme- go lub ślepego, nawet gdyby ten sam ponosił winę swego kalectwa. Ale oprócz modlitwy za nich, powinniśmy im i dobrem słowem i wię- cej jeszcze przykładem naszym w miarę moż- ności dopomagać do wydobycia się z opłakane- go stanu. 4. Wielkiem bluźnicrstwem zelżyli P. Jezusa zarzucający Mu, że przez Beelzebuba, księcia czartowskiego, wyrzuca czarty, Uczynili to, jak (.powiadają inni Ewangeliści, faryzeusze i uczeni w piśmie* czyli po naszemu obłudnicy, pragnący uchodzić za lepszych od innych. Czy nie jesteś już może w czem do nich podobny? Tym, któ- rzy domagali się od Niego znaku z nieba, żadnej P. Jezus nie daje odpowiedzi, jak i za naszych czasów nie odpowiada takim, którym nie wy-
169 starczają liczne i wielkie cuda, jakich nam Pan nasz nie szczędził i nie szczędzi, ale żądają, że- by P. Bóg, jakby dla popisu, umyślnie dla nich i według ich widzimisię, nowe jeszcze, dzi- waczne cuda czynił: A na obelgę, patrz, jak P. Jezus odpowiada z zupełnym spokojem i jeszcze ich poucza. O, prawdziwie uczynkiem tu stwierdza P. Jezus one słowa Swoje: Uczcie się, ode mnie, iżeni jest cichy i pokornego serca! 5. Wszelkie królestwo, mówi P. Jezus, prze- ciw sobie rozdzielone, będzie spustoszone. Słowa te na wieki prawdą zostaną i wszędzie też spraw- dzać się muszą. Niezgoda między mężem a żona., między rodzeństwem, sąsiadami, wszelkie niepo- rozumienia, swary, kwasy, kłótnie i procesy, zawsze jednej i drugiej stronie wychodzą na szkodę, a zyskuje na nich jedynie ktoś obcy. A co przytem bywa obrazy Bożej, to i trudno wypowiedzieć Gorzej jeszcze, jeżeli w gminie jedni na drugich powstają, jeżeli po miastach i po wsiach, po całym kraju różne tworzą się stronnictwa, »ten ciągnie do łasa, a tamten do sasa«, jedni drugich szkalują, nawzajem sobie zarzucają tysiączne krzywdy i nadużycia, odsą- dzają jedni drugich od czci i wiary i napadają na siebie jak na największych wrogów. Wcale nie po Bożemu, źle i bardzo źle robią ci, co takie niezgody po kraju wywołują, szerzą i podtrzy-
170 mują. Ciężko będą za to odpowiadać na sądzie Bożym! 6. Kto nie jest ze mną, -przeciw mnie jest; kto nie zgromadza ze mną, rozprasza. To słowo tylko P. .Jezus ma zupełne prawo powiedzieć o Sobie. A strasznem jest ono; bo kto nie jest z P. Jezusem, a tern samem prżeciw Niemu jest, ten też nie dostępuje Jego laski w tern życiu, ani Go też oglądać będzie w przyszłem; zginąć musi doeześnie i wiecznie. Czy ty jesteś z P. Jezusem? Czy z Nim zgromadzasz? Poznasz to, jeśli szcze- rze i sumiennie odpowiesz sobie, na następujące cztery pytania: 1. Czy wierzysz naprawdę we wszystko, co P. Bóg objawił i przez Swój św. Ko- ściół do wierzenia poda je? 2. Czy przystęp p jesz chętnie do św. Sakramentów, z należytern przy- gotowaniem i z pożytkiem? 4. Czy chętnie i szcze- rze jesteś posłuszny Namiestnikom P. Jezuso- wym, mianowicie najprzód Ojcu świętemu, któ- rego P. Jezus postanowił najwyższym Paste- rzem nad wszystkiemi owieczkami i barankami swemi, a następnie Biskupom, zależnym od Ojca św., których Duch Święty, postanowił, aby rzą- dzili Kościołem Bożym, który nabył Krwią Swoją? To czworo jeśli zachowujesz, ufaj w Pa- nu naszym Jezusie Chrystusie, że ciebie nie opu- ści, ale pilnuj się też, byś i nada’ nic z tego czworga nie uronił. 7. Stawają się pośledniejsze rzeczy człowieka onego gorsze niźli pierwsze. Prawdą to jest
171 o powtórnie opętanych, którzy przecież przeciw swojej woli dostają się pod moc szatańską; tein więcej jest to prawdą o takich, którzy po szcze- rej pokucie powracają do dawnych grzechów i tem samem powtórnie i dobrowolnie, oddają się szatanowi w niewolę. Tacy ciężej grzeszą, bo przez szczerą pokutę lepiej poznali i obrzydzili sobie złość i ohydę swojego grzechu; więc teraz grzeszą z większą świadomością złego, niżeli wprzód. Im większa zaś świadomość, tern cięż- szy też jest grzech. Nadio, częste powracanie do tego samego rodzaju grzechu, wyrabia zły nałóg (n. p. pijaństwa, nieczystości, przekleństwa itp.); złe zaś nałogi są jakby łańcuchami, na których djabeł trzyma grzeszników, żeby im utrudnić powrót do Pana Boga. Modlitwa kościelna. Prosimy Cię, Wszechmogący Boże, wejrzyj na modlitwy korzących się Tobie i prawicę Maje- statu Twego na obronę naszą wyciągnij. Przez Pana naszego, Jezusa Chrystusa, Syna Twego, który z Tobą żyje i króluje, w jedności Ducha Świętego, Bóg na wieki wieków. Amen
172 Na niedzielę czwartą postu. E W A N G E LJ A zapisana u św. Jana w rozdziale VI. w. 1—15. IV on czas, odszedł Jezus za marze Galilejskie, które jest Tyberjudzkie. i szła za nim rzesza wielka, iż widzieli znaki, którd czynił nad tymi co chorzeli. Wyszedł tedy Jezus na górę, i sie- dział tam z uczniami swymi. A. była blizko Pascha, dzień święty żydowski. Podniósłszy te- dy oczy Jezus, i ujrzawszy, iż wielka rzesza idzie do Niego, rzeki do Filipa: Skąd 'kupimy chleba, żeby ci jedli? A mówił to, kusząc Go: bo On wiedział, co miał czynić. Odpowiedział mu. Filip: Za dwieście groszy chleba nie dosyć im będzie, żeby każdy mało co wziął. Rzeki mu je- den z uczniów Jego, Andrzej, brat Szymona Piotra: Jest tu jedno pachole, co ma pięcioro chleba jęczmiennego i dwie ryby; ale to co jest na tak wielu? Rzeki tedy Jezus: Kaźcie ludziom usiąść. A było trawy wiele na miejscu. A tak usiadło mężów, w liczbie jakoby pięć tysięcy. Wziął tedy Jezus chleb, a dzięki uczyniwszy, rozdał siedzącym; także i z ryb, ile chcieli. A gdy się najedli,.rzeki uczniom swoim: Zbierz- cie które zbyły ułomki, aby nie zginęły. Zebrali tedy, i napełnili dwanaście koszów ułomków, z pięciorga chleba jęczmiennego, które zbywały
173 tym, co jedli. Oni tedy Indzie ujrzawszy cud, który Jezus uczynił, mówili, iż fen jest praw- dziwie Prorok, który miał przyjść na świat. Tedy Jezus, poznawszy iż 'mieli przyjść, aby (jo porwali i uczynili królem, uciekł sam jeden na IJÓrę. O B J Ą Ś NIENIA . 1. Gromadzą się ludzie około P. Jezusa i 1110- żnaby z całego serca radować się z tego. Ale cóż, kiedy niestety większa część tej wielotysięcznej rzeszy biegnie za P. Jezusem nie dlatego, iżb.y ciekawi byli Jego samego i Boskiej Jego nauki, ale że pragną patrzeć na cuda, tak jak ludzie przyglądać się zwykli niezwyczajnemu widowi- sku. Podobnie bywa i za naszych czasów. Na odpusty schodzi się wielka moc ludzi. Ale czyż tam naprawdę szukają P Jezusa? Pożal siQ Bo- że! Większa ich część, to jak ta gawiedź na jar- marku, wałęsa się i gapi na wszystkie strony, a najtłumniej skupiają się około bud, w któ- rych pokazują jakieś niebywałe sztuki i dziwa. Niby to na odpust, albo na święte miejsce, a nie- jeden i niejedna, w drodze i na samem miejscu lub na noclegach, nagrzeszy więcej, niż przez cały rok grzeszy w domu. Inny tyle ma znajo- mych, tyle różnych sprawunków i tyle cieka- wych rzeczy do oglądania i słuchania, że na- wet Mszy św. nie wysłucha uczciwie. Inny idzie, i do spowiedzi, ale tak się pcha i tak się
174 tern zmęczy, że poczynając spowiedź, prawie nie wie co ma mówić, a i do Komun ji św. niejedne- mu tak pilno, że pchaniem się naprzód i sobie, i drugim wszelkie psuje nabożeństwo. Nic ga- nię ja odpustów ani miejsc świętych, ani też choćby najliczniejszych pielgrzymek, ale jeżeli gdzie, to przy takich okazjach należy przestrze- gać uczciwości, Bogu i służbie Bożej należnej i zachować wszelki lad i porządek. 2. Rzesze one z różnych stron się zebrały, nie mało ich poprżychodziło zdalcka i to z kobie- tami i z dziećmi. Wielka ezęść tego ludu całe trzy dni trwała przy P. Jezusie; zapasów żyw- ności już wszystkim zabrakło. Mogli wprawdzie rozejść się do bliższych miasteczek, jak radzili Apostołowie, ale dość daleka droga o głodzie byłaby dla wielu, zwłaszcza dla dzieci, bardzo uciążliwą. Podobno do serca niejednego w tej rzeszy poczynała się wkradać troska, co będzie z nim, z żoną i dziećmi, kiedy zabrakło żywno- ści, a głód już zaczął dokuczać; tak samo jak i teraz niemało bywa takich, którzy wciąż się trwożą i niepokoją, jak i czem wyżyją przy ta- kiej drożyźnie, przy małym i niepewnym za- robku, przy wciąż wzrastającej liczbie dzieci, a tu podatki i składjti i t. p. Tymczasem P. Je- zus radzi o swej czeladzi; radzi też o tobie, i za- radzi wszystkim twoim i twoich potrzebom, by- łeś i ty robił co do ciebie należy i nie krzyżo- wał zamiarów Pańskie]) i nie cliciał być mędr-
175 Szym od P. Boga. Zrobisz zaś co należy do cie- bie, jeżeli będziesz się modlił, pracował i oszczę- dzał. Mędrszym od P. Boga chce być ten, kto P. Bogn niejako przepisuje, w jaki sposób i kiedy go ma poratować; a jeżeli nie zaraz się stanie tak, jak on sobie układał, już poczyna na- rzekać, że go P. Bóg opuścił, a nieraz i bluźni, że chyba niema P. Boga i t. p. Psuje wreszcie i krzyżuje zamiary Boże, ktokolwiek grzeszy i darów Bożych nadużywa lub lekkomyślnie je trwoni. 3. Bywają ludzie, którym się zdaje, że P. Bóg zawsze powinien czynić cuda, a kiedy cudów nie widzą, to prawie wątpią, czy P. Bóg jeszcze żyje, a przynajmniej tak zupełnie o P. Bogu za- pominają, jakby Go wcale nie było; cokolwiek się dzieje, to nie Bogu przypisują, ale składają na ludzi lub ślepy przypadek. Pan Bóg zawsze czyni cuda i w naszych czasach ręka Jego by- najmniej nie jest ukrócona. 4. Radzi się P. Jezus swoich Apostołów, nie jakoby tego potrzebował, ale czyni to dla na- szego przykładu i dla nauki samych Apostor łów. Dla naszego przykładu, żebyśmy i my nie uważali sobie za ujmę naszej godności, zasięgać i przyjmować rady od innych, choćby byli niż- szymi i mniej mądrymi od nas; lubi bowiem P. Bóg, gdy ludzie nawzajem sobie pomagają i jedni od drugich chętnie i z wdzięcznością po- moc przyjmują, a zarazem zwykł sam też lu-
176 dziom nie bezpośrednio, ale przez ludzi pomagać. Poucza P. Jezus również Apostołów, że jakkol- wiek głównem ich zadaniem jest szerzyć w ser- cach ludzkich królestwo Boże i dopomagać im do wiecznego zbawienia, przecież godzi się tak- że pamiętać o ich doczesnych potrzebach. 5. Mógł był P. Jezus uraczyć one rzesze uczta wielce bogata, i obfita, a jednak nie daje im nic więcej jeno chleb suchy, i to jęczmienny i tro- chę ryb suszonych. Bo P. Jezus nie lubi zbytków, a wyraźnie przestrzegą: Miejcie się na pieczy, aby kiedy nie były obciążone serca wasze ob- żarstwem i opilstwem i staraniem tego żywota. Rozważ też, jak uczciwie ta wielotysięczna rze- sza przyjęła ię tak bardzo skromną ucztę cu- downą. Owszem, tak byli wdzięczni za nią, że gdyby P. Jezus nie był się uchylił, zamierzali Go obwołać królem całej żydowskiej ziemi. 6. Każę P. Jezus uczniom pozbierać, które zbyły ułomki, bo choć tak wielkim i bogatym jest Panem, że niema sobie równego, to jednak nie chce, żeby nawet okruchy z darów Bożych marnowały się przez niedbalstwo albo lenistwo ludzkie. Niejednego za to samo., że nie umie albo niechce szanować drobiazgów, nawiedza cięż- kim niedostatkiem. Napełnili zaś Apostołowie dwanaście koszów ułomków z pięciorga chleba i przekonali się naocznie i namacalnie, że ^jał- mużna nie zuboży«. Dali wszystko, co mieli, nic nie myśląc o sobie, co będą jeść i co P. Jezusowi
\n podadzą; chętnie dawali prawdziwie potrzebo jąeym, a przecież nic nie, stracili, ale przeciwnie jeszcze na tein zarobili. Bo nie zawodzi słowo Boże: Dawajcie a będzie wam dano; miarę do- bra. i natłoczona, i potrzęsigna i opływająca da- dzą na łono wasze. Dziś mało kto chce to rozu- mieć; każdy ehcialby sam używać wielo, a dru- gim mało albo i nic nie dawać; zwykle im wię- cej kto wydaje na siebie, tern mniej rozdaje na jałmużny i dobre cele. Sąd Boży takich nie mi- nie, a będzie niemiłosierny, jak oni byli niemi losiernymi. Módl i t wa kościeln a. Daj, prosimy Cię wszechmogący Boże, abyś- my, którzy słusznie z powodu uczynków naszych jesteśmy ueiśnieni, za laskawem pocieszeniem Twojem odetchnęli! Przez Pana naszego... Na niedzielę piątą postu. E W A N G E L./ A zapisana u św. Jana w rozdziale VIII. w. 46—5!). W on czas, mówił Jezus rzeszom żydowskim: Kio z was dowiedzie na Mnie grzechu? Jeśli prawdę mówię, czemu Mi nie wierzycie? Kto z Boga jest, słów Bożych słucha. Dlatego wy nie Enaiig.-lje iń-dzielne 12
178 słuchacie, że nie jesteście z Boga. Odpowiedzieli tedy żydowie i rzekli mu: Izali my nie dobrze mówimy, żeś Ty jest Samarytan, i czarta masz? Odpowiedział Jezus: Ja czarta nie mam, ale czczę Ojca Mego, a wyście Mię nie uczcili. A jać nie szukam chwały swej; jest, który szuka i sa- dzi. Zaprawdę, zaprawdę mówię wam: Jeśli kto zachowa mowę moja, śmierci nie ogląda na wieki. Rzekli tedy żydowie: Teraześmy poznali, że czarta masz: Abraham umarł i Prorocy, a Ty powiadasz: Jeśliby kto strzegł mowy mojej, nie skosztuje śmierci na wieki, /zaś Ty jest większy nad ojca naszego Abrahama, który umarł? i prorocy pomarli, ezem się sam czynisz? Odpo- wiedział Jezus. Jeśli się Ja sani chwalę, chwała moja nic nie jest. Jest Ojciec mój, który Mię uwielbia, którego wy powiadacie, iż jest Bogiem waszym; a nie poznaliście Go; ale ja Go znam. / jeślibym rzeki, że Go nie znam, będę podobnym wam kłamcą. Ale Go znam i mowy Jego strzegę. Abraham, ojciec wasz, z radością żądał, aby oglądał dzień mój; i oglądał i weselił się. Rzekli tedy żydowie do Niego: Pięćdziesiąt lat jeszcze nie masz, a Abrahamaś widział? Rzeki im Je- zus: Zaprawdę, zaprawdę mówię wam: pierwej niż Abraham się stal, Jam jest. Porwali tedy kamienie, aby nań ciskali. Lecz Jezus zataił się i wyszedł z kościoła...
179 O BJAŚNIEN1A . 1. Począwszy od tej niedzieli Postu zasiania Kościół św. aż do Wielkiego Piątku obrazy w ołtarzach i wszystkie wizerunki P. Jezusa ukrzyżowanego, żeby nas pobudzić do serdecz- nego współczucia nad męką Pańską, którą w tych dniach powinniśmy rozważać, i do żalu za grzechy nasze, z których w tym wielkano- cnym czasie mamy się spowiadać i już na do- bre się ich pozbyć. Zarazem jednak to zakry- wanie przed oczyma naszemi wizerunków P. Je- zusa, ma być dla nas przypomnieniem i prze- strogą, że eo spotkało żydów i nas też spotkać może, tj., że jak P. Jezus zataił się przed żydami, tak i przed nami zataić się może, jeśli tak jak oni w grzechach zatwardzać się będziemy. Za- tajenie się takie Pana Jezusa jest zarazem za- ślepieniem grzesznika i zawsze bywa zapowie- dzią wiecznego potępienia. Powodem zaś tego strasznego zaślepienia, bywają najprzód grze- chy przeciwko Duchowi Świętemu, powtóre od- dawanie się wszelkiej nieczystości, o którem mó- mi Pismo św.: Nie udadzą myśli swoich, żeby się nawrócili do Boga swego, bo duch wszeteczeństw w pośrodku nich, a Pana nie poznali. Trzecim zaś powodem zaślepienia, a. zarazem już po- czątkiem kary za upór w grzechach, jest zupeł- ne zapomnienie na P. Boga, które sprawia, że niejeden ani w domu, ani w kościele, ani 12*
180 w powszedni dzień, ani w niedzielę, ani przy pracy, ani nawet przy modlitwie, słowem nigdy i nigdzie, nie pomyśli na prawdę i tak ser jo o P. Bogu. Nie kładli Boga przed oczy ma swemi. 2. Rozważ, jak czystym od grzechu każdego jest i czuje się P. .Jezus, kiedy nawet do nie- przyjaciół swoich, którzy Go ustawicznie pod strzegali i szpiegowali, bezpiecznie mówi: Kto z was dowiedzie na Mnie grzechu'? a w szcze- gólności jak nigdy nie uchybił prawdzie i praw- domówności. ^ami nawet faryzeusze Mu to przy- znali, mówiąc: Nauczycielu, wiemy, iżeś jest prawdziwy i drogi Bożej -w prawdzie nauczasz. P. Jezus szczególnie kocha się w prawdzie i w szczerości, tak .dalece, że Go niczem łatwiej nie pozyskasz, jak dziecięcą prostotą i szczero- ścią; a przeciwnie, świadczy Pismo św., że Bóg nienawidzi kłamcy i kłamstwa jego. Jakże jednak mało jest takich ludzi, którzyby nie kłamali, słowem, milczeniem, spojrzeniem, miną i giestem! Wszędzie blaga zamiast prawdy, blichtr zamiast złota, obłuda zamiast serdeczno- ści, przyjaźni i życzliwego serca, wszędzie pełno fałszywych towarów, a najwięcej fałszywych serc, — a to pomiędzy chrześcijanami podobno w równej, a może i w większej mierze, co i po- między żydami i poganami. Wglądnijże w sie- bie! 3. Na podwójny zarzut, uczyniony im przez P. Jezusa, odpowiadają żydzi zelżywościami.
181 a następnie i pogróżkami, jak ludzie, nie mający się czem od winy wymówić, a jednak do winy przyznać się nie. chcący. W rzeczywistości zaś dlatego, nie wierzyli prawdzie Bożej i słowa Bo- żego niechętnie słuchali, że ich ta prawda, jako niebędącyeh z Boga, ani żyjąeych po Bożemu, kłuła w oczy, a słowo Boże pobudziło w nich wyrzuty sumienia, więc nie było im w smak. Tak samo dzieje się i za naszych czasów. Ludzie nie wierzą i wierzyć nic chcą, nie dlatego że przekonali się, jakoby Wiara św. była sprzecz- na z prawdą, ale że nie chce im się zastosować w życiu i postępowaniu do zasad i przepisów tej Wiary. A nie chcąc narażać się na zarzuty ludzkie i wyrzuty sumienia, wolą wmawiać w siebie i drugich, iż nie wierzą; niby »przeko- nali się«, że cala Wiara jest głupstwem i wy- mysłem ludzkim. Tak n. p jest rzeczą doświad- czoną, że ci najwięcej lubią wygadywać, iż nie- ma piekła ani ognia wiecznego w piekle, którzy Właśnie mają najwięcej ^powodów lękać się wiecznego potępienia za liczne i wielkie grze- chy. swoje. Nie lubią też słuchać słowa Bożego tacy, którzyby najwięcej tego potrzebowali, bo albo wcale nie znają świętej Wiary naszej, lub też nie wiele o niej wiedzą, wiedzą źle i niedo- kładnie, albo nie żyją tak, jak tego Wiara św. wymaga. Ludzi poważnych, rozumnych a życzliwych nie chcieć słuchać, z pewnością jest rzeczą szko-
182 <11 iwą, jest zarozumiałością i lekkomyślno- ścią, — Pana Boga zaś nie słuchać, jest już za- przeczeniem wszystkich obowiązków, jakie czło- wiek ma względem Boga, bliźnich i samego siebie. 4. P. Jezus obiecując, że jeżeli kto zachowa mowę Jego, ten śmierci nie ogląda na wieki, oczywiście mówi o śmierci wiecznej, czyli wiecz- nem potępieniu, nie zaś o śmierci doczesnej, jak to przekręcają faryzeusze, byle tylko zaprzeczyć P. Jezusowi. Tak samo powiedział P. Jezus one- mu młodzieńcowi bogatemu: Jeżeli chcesz wnijść do »żywota«, chowaj przykazania. Bo wogóle P. Jezus niewiele przywiązuje wagi do śmierci doczesnej, która na każdego, czy chce czy nie chce, wcześniej czy później przyjść musi; więc poeóż wiele radzić o tern, czego uniknąć nie podobna. Ale za to tern większy nacisk kła- dzie On na »śmierć i żywot wieczny«. I słusznie! Bo ostatecznie życie doczesne dla nielicznych jest rozkoszą, a choćby nią było, to i cóż z tego, kiedy nie masz nic trwałego na ziemi. Dla więk- szej zaś części ludzi życie bywa jednem tylko prawie nicprzerwanem pasmem boleści i dole- gliwości, którym dopiero śmierć pożądany kła- dzie koniec. W życiu zaś wiecznem czeka ńas szczęście, jakiego i wymarzyć sobie trudno, nie- przebrane, wciąż nowe i pełne uroku i które nigdy się nie sprzykszy, a trwa bez końca, na wieki. A śmierć wieczna, ta wciąż zabija, lecz
183 nigdy nie dobije, ustawicznie męczy, nigdy nie zamęczy, jest to wieczne konanie bez skonania i bez najmniejszej folgi i wytchnienia. Śmierć wieczna czyli piekło, to jest, jak mówi Doktór anielski, zebranie wszego złego bez najmniejsze- go dobra; położenie, w calem tego słowa znacze- niu, prawdziwie bez wyjścia. Dlatego dobrze mówi Tomasz a Kempis: sJednać tylko rzecz jest nad wszystko i przedewszystkiem koniecznie potrzebna: służyć Bogu i zbawić duszę swoją Pomyślże o tern zwłaszcza teraz, kiedy masz od- być spowiedź wielkanocną, — bo wiedzieć masz, że kto urnie dobrze się spowiadać, ten umie dobrze zbawić duszę swoją. 5. Mówi P. Jezus, że Abraham z radością żą- dał, żeby oglądał dzień Jego. Jeżeli rozróżnimy czasy przed przyjściem P. Jezusa, dalej czas Jego przebywania na ziemi, i wreszcie czas po Jego chwalebnem Wniebowstąpieniu, to spo- strzeżemy, że w onych pierwszych czasach, kie- dy to, jak za dni Samuelowych stewo Pańskie było drogie i mało komu znane, to ci, co je znali, tern więcej je cenili i tęsknili za spełnieniem obietnicy, uczynionej pierwszym naszym rodzi- com, ponowionej Abrahamowi i Dawidowi, a wciąż na nowo przypominanej przez proro- ków i przez figury starego Zakonu. Wtenczas pomiędzy sprawiedliwymi rozbrzmiewała mo- dlitwa, którą i teraz jeszcze słyszymy w adwen - cie: »Rorate coeli« — Iłosę spuśćcie nam niebio-
184 n sa; niech otworzy się ziemia i wyda Zbawiciela. Za czasów znów błogosławionych, kiedy ^sam Boski Mistrz nasz 'po calfej Ziemi żydowskiej wszystkiemu narodowi głosił słowo swoje, naród żydowski zatwardził serca swoje i zaledwie garstka Apostołów, uczniów i około pięciuset wybranych • przyjęło z radością i wdzięcznością dobrą nowinę. Po Wniebowstąpieniu Hańskiem i Zesłaniu Ducha Świętego słowo Boże zrazu wiele i to wyśmienitych przynosiło owoców; każdy prawie chrześcijanin, to święty; wielkich świętych męczenników, wyznawców, pustelni- ków, panien i wdów, niepodobna prawie poli- czyć. W miarę jednak, jak się szerzyło słowo Boże, ludzie poczynali sobie je mniej ważyć, przykrzyć sobie starą, a więc, jak im się zdawa- ło, oklepaną już prawdę i tęsknili za nowinkami, a powymyślali sobie różne herezje z wielką ujmą Chwały Bożej i ze szkodą swych dusz. A za naszych czasów, kiedy nie ma już prawie kraju, w którymhy nie ogłoszono Ewangelji, sło- wo Boże spospóliciało niejako i w oczach ludz- kich staniało, tak że ogól piało nawet o nie dba. Czyż tak być powinno? Modlitwa kościelna. Prosimy Cię wszechmogący Boże, wejrzy! łaskawie na ezeladkę Twoją, — abyś ją hojno- ścią swoją opatrywał co do ciała i opieką Swo- ją strzegł na duszy. Przez Dana naszego Jezu- sa Chrystusa..
185 Na niedzielę kwietnią. E IVA N (1 E L .1 A zapisana u św. Mateusza w rozdziale XXI. w. 1—9. IV on czas, gdy się Jezus przybliżał ku Jer u żalem, i przyszedł do Betfage, do Góry Oliwnej: tedy posłał dwu uczniów, mówiąc im: Idźcie do miasteczka, które jest-przeciw/ko wam; a natych- miast najdziecie oślicę uwiązaną i oślę z nią. Odwieźcie i przywiedźcie mi. A jeśliby wam kto co rzeki, powiedzcie, iż Pan ich potrzebuje; a za- raz puści je. A to się wszystko stało, aby się wypełniło, co jest powiedziano przez Proroka mówiącego: Powiedzcie córce Sjońskiej: Oto Król twój idzie tobie cichy, siedzący na oślicy i na oślęciu, synu podjarzemnej, Szedłszy tedy uczniowie, uczynili jako im rozkazał Jezus. / przywiedli oślicę i oślę, i włożyli na nie odzie- nia swoje, a jego wsadzili na nie. A rzesza bar dzo wielka, słała szafy swoje na drodze, a dru- dzy obcinali gałązki z drzew, i na drodze słali. A rzesze,, które uprzedzały i które pozad szły, wołały mówiąc: Hosanna Synowi Dawidowemu! Błogosławiony, który idzie w imię Pańskie! Hosanna na wysokościach! O B J A Ś NIE N T A . 1. Na pięć dni przed gorzka męka Swoją, od- bywa P. Jezus swój uroczysty i triumfalny
186 wjazd do świętego miasta. Tłumy bezwiednie, ale chętnie i zgodnie z wolą Pana, spełniają do- słownie, eo długo przedtem, jak to dzisiejsza Ewangelja wyraźnie wspomina, prorocy byli przepowiedzieli i tak dają jeden dowód więcej, że P. Jezus jest rzeczywiście obiecanym przez Ojca niebieskiego Mesjaszem i Zbawicielem świata. Wspaniały jest ten wjazd, a zarazem dziwnie pokorny; wspaniały serdeczną miłością Apostołów i gorącym zapałem wszystkiego lu- du, wspaniały też tym jednomyślnym i niebiosa przebijającym hymnem na cześć P. Jezusa, z piersi niezliczonej rzeszy pod tchnieniem łaski Bożej się wyrywającym: Hosanna. Synowi Da- widowemu! Błogosławiony, który idzie w Imię Pańskie! Pokorny zarazem jest ten pochód, jak pokorny i cichy przy całym Majestacie swoim jest sam P. Jezus. Miasto koni i złoconych po- jazdów, skromny osiołek, przybrany nieboga- tym, prostym płaszczem. Zamiast dumnego ry- cerstwa i wojska zbrojnego, nieprzejrzane okiem tłumy ludu, przeważnie prostego, jakby lany kłosów kłaniające się Panu i ścielące przed Nim drogę szatami, zielenią i kwieciem. Gdzie jest pobożna parafja, tam dzieje się coś podobnego co roku na uroczystość Bożego Ciała, kiedy wszystek lud śpiewa: »Twoja cześć chwała, nasz wieczny Panie«, a P. Jezus obchodzi wieś całą, żeby wszystkim błogosławić. 2. W wielkanocnym czasie kto w Boga wierzy,
187 kwapi się do Komunji św.; do każdego więc z osobna odnosi się ono słowo prorocze w dzi- siejszej Ewangelji: Powiedzcie córce Sjońskiej, t. j duszy chrześcijańskiej: Oto Król twój idzie tobie cichy. Wszak o Przen. Sakramencie wie- rzymy i wyznajemy, że »W tej Hostji jest Bóg żywy, choć ukryty, lecz- prawdziwy«. Otóż pod ubogą i skromną zasłoną Hostji świętej, idzie ku tobie, duszo chrześcijańska, Król twój, większy nad wszystkie króle ziemi, Pan twój, bogatszy nad wszystkie pany, idzie Bóg i Zbawiciel. Go- tujże się zawczasu, żebyś Go przywitał godnie i uczciwie przyjął. A w jaki sposób? Kiedy przed Bożem Ciałem naznaczają najuczciwszych we wsi lub mieście gospodarzy, przy domostwie których mają stanąć ołtarze, gdzie P. Jezus ma się zatrzymać, toć każdy z nich z radością ser- deczną dowiaduje się o tern, że tak wielki spo- tyka go zaszczyt. Więc ochotnie też i wczas my- śli i stara się, żeby wszystko w domu i około do- mu było ładnie i składnie, jak przystoi na przy- jęcie tak wielkiego Gościa. I on sam, i żona, i dzieci, i wszystka czeladź, zamiatają i uprzą- tają w domu i przed domem, myją szyby w oknach, naprawiają ploty, słowem czynią co mogą, żeby przedewszystkiem było »choć ubogo, lecz chędogo«. Toż i ty tak czyń; przy rachunku sumienia zobaez, jak wiele nazbierało się w przy- bytku serca twego rozmaitego śmiecia, brudu i kału grzech owego. Przez serdeczną skruchę
1S8 i pokutne uczynki, jakby miotłą ostrą, zmieć to wszystko na kupę i przez szczere wyznanie na świętej spowiedzi wyrzuć te obrzydliwości da- leko od siebie. Oczyść te szyby okien twej duszy, abyś miał jasny a zdrowy pogląd na to, co jest i co dzieje się kolo ciebie, że przedewśzystkiem potrzeba ci pragnąć i szukać królestwa Bożego 1 sprawiedliwości jego; a inne-rzeczy, jak do- statki, honory i uciechy tego świata, choćbyś je wszystkie posiadł, cóż ci pomogą, jeślibyś szko- dę poniósł na duszy swojej? Ponaprawiaj też płoty, t zn. obmyśl i uczyń postanowienia któ- rędy duszę twą strzegły od grzechu, i okazyj do grzechu, tak jak płoty strzegą ogrodu od szkod- nika. Gospodarzowi onemu nie wystarcza oczyścić dom i obejście cale na przyjęcie wielkiego i po- żądanego Gościa, ale pragnie i .stara się jeszcze o jego ozdobę. Więc tm uprosi, tam kupi, ile mo- że, i zbiera jak najwięcej zieleni i kwiatów, a dla większej ozdoby pożycza u sąsiadów, tu makaty, tam dywany i wszystko jak umie tak rozwiesza i ustawia; w końcu czystym białym albo żółtym piaskiem wysypuje drogę i cały plac przed domem, żeby miłemu Panu miękko było stąpać, jak po kobiercu najlepszym. I ty, kiedy Pan ma przyjść do przybytku serca twe- go, naśladuj tego gospodarza; zieleń oznacza na- dzieję; nadzieją więc serdeczną, że za laską Bo- żą odtąd już się naprawdę poprawisz i będziesz
189 żył jak Bóg przykazał, ozdabiaj twe serce. Bo- daj do zieleni kwiatów; kwiatami są dobre po- stanowienia, bo jak kwiat, gdy dojrzeje, wydaje owoce, tak i postanowienie, gdy go dotrzymasz, przynosi owoce dobrych uczynków. Makaty i dy- wany i bogate naczynia są to wielkie cnoty, których ci brak, ale posiadają je w obfitości na- si sąsiedzi, Święci Pańscy w niebie. Tam prze- bywa bogata, łaskawa i ponad innych uczynna Najśw. Panna. Nieciłbyś od niej uprosił, bodaj na tę jedną Komunję świętą, trochę z przedziw- nej jej czystości, pokory i gotowości na wszelkie rozkazy Pańskie, jakiemi ona pociągnęła P. Je- zusa z nieba ku sobie i ziemi. Pragnij od Józefa św. jego prostoty i pobożności, z jaką on wszyst- ko czynił i znosił dla P. Jezusa i tylko dla I’. Je- zusa. Zapragnij od śś. Apostołów gorliwości o Chwałę Boża, i zbawienie dusz, a innych jeszcze cnót od śś. Patronów twoich. Jak poży- czane obrazy, makaty i dywany pokrywają na- gie ściany ubogiego domku, tak te święte pragnienia zastąpią wielorakie niedostatki du- szy twojej. W ostatniej chwili, gdy już usłyszy dzwonki zwiastujące mu blizkie przyjście Pana, zapala ów gospodarz światło, stawia kadzidło i wreszcie klęka i korzy się na powitanie Pana. Tak i ty w ostatniej chwili zapal w sercu swem światło wiary, że to ten sam P. Jezus, który dla nas i dla naszego zbawienia począł się z Ducha Św..
190 narodzi! się z Marji Panny, umęezon pod Pontskim Piłatem, umarł i pogrzebion, trzecie- go dnia zmartwychwstał, wstąpił na niebiosa, siedzi na prawicy Boga Ojca Wszechmogącego, stamtąd przyjdzie sądzić żywych i umarłych. Rozpal też w sobie ogień świętej miłości ku Bo- gu i Panu twemu, zapal Mu na powitanie ka- dzidło najwyższej czci i uwielbienia. Ale gdy już Pana nie tylko w przechodzić jak on gospo- darz, ale jako gościa przyjmiesz do przybytku serca swego, wiedz i pamiętaj, że zacniejszego i pożądańszego nad Niego nie znajdziesz; więc zachowaj też względem Niego, jak najlepiej po- trafisz, wszelkie obowiązki szczerej i serdecznej gościnności. Powitawszy go z czcią i radością wielką, wypowiedz Mu wszystko, cokolwiek masz na sercu. Pomyśl, gdyby tobie, tak jak św. Antoniemu, albo Stanisławowi Kostce, ukazał się P. Jezus w widomej postaci, cobyś ty począł, cobyś Mu powiedział, o cobyś prosił i pytał, co- byś Mu ofiarował? Oto, skoroś przyjął Komu- nję św., sam żywy i prawdziwy P. Jezus jest obecny w sercu twojem. Korzystajże z tego krótkiego czasu, przepraszaj za winy, dziękuj za miłosierdzie i tak liczne Jego dary, mów Mu o obawach i nadziejach, o zamiarach i postano- wieniach twoich. Zachowaj wszystkie obowiązki gościnności; więc proś, aby ci powiedział, co Mu się podoba lub nie podoba u ciebie, proś ze Sa- muelem Prorokiem: Mów, Panie, bo słucha,
191 sługa twój! i ze św. Pawiem Apostołem: Panie co chcesz aby m uczynił? Do obowiązków gościn- ności wreszcie należy gościa uraczyć; »czem chata bogata, tein rada«. Pokarm mój, mówi Pan, jest, abym czynił wolę Tego, który Mię ; osłal. Postanówże, co dziś jeszcze uczynić mo- żesz z rzeczy, o których wiesz, że je P. Jezus lubi i pragnie ich. I gdy już będzie się kończył czas Komunji św., nie zaniedbaj pożegnać P. Je- zusa, ułożyć się z Nim, kiedy znów będzie raczył przyjść do ciebie, przeproś za dzisiejsze tak nieudolne przyjęcie i przyrzeez większe na przy- szły raz staranie. Pokłoń Mu się wreszcie i proś o błogosławieństwo. A po Komunji św. niech będzie długo znać po tobie, że Boga przyjąłeś, że Boga masz w sercu. Modlitwa kościelna. Wszechmogący, wieczny Boże, któryś Zbawi- cielowi naszemu ciało przybrać i na krzyż wstą- pić kazał, żeby Go ród ludzki w tym przykładzie pokory naśladował —- spraw miłościwie, abyś- iny i cierpliwości Jego mieli dowody i towa- rzystwa ze Zmartwychwstałym dostąpić zasłu- żyli. Przez tegoż Pana naszego...
192 Na Wielkanoc. EWANGE LJA . zapisana u św. Marka w rozdziale XVI. w. I—8. )lz on czas Mar ja Magdalena i Mar ja Jakóbo- wa i Salome nakupily wonnych olejków, aby przyszedłszy namaząly Jezusa. A bardzo rano pierwszego dnia z Szabbatu, przyszły do grobu, gdy już weszło słońce. I mówiły między sobą: Któż nam odwali kamień; albowiem był bardzo wielki. A wszedłszy w grób ujrzały młodzieńca siedzącego po prawej stronie, ubranego w szale biała, i zdumiały sig. Który im rzeki: Nie lękaj- cie sig; Jezusa szukacie Nazareńskiego, ukrzy- żowanego; wstał, nie masz Go tu: oto miejsce, gdzie Go położono. Ale idźcie, powiedzcie uczniom. Jego, i Piotrowi, iż was uprzedza do Galilei: lam Go oglądacie jako wam powiedział. O B J A Ś N I E N IA . 1. Oburzeni byli Apostołowie i inni uczniowie Pana Jezusa wszystkiem tein, co się stało w Wielki Piątek. Oni lak uwierzyli w P. Je- zusa, — tak przywykli, że P. Jezus udaremniał wszelkie złości i spiski faryzeuszów, tak byli pewni przywiązania do Niego ludu, że ani im na myśl nie przychodziło, ażeby P. Jezus mógł kiedy uledz przemocy faryzeuszów, a choćby
193 świata całego. Oni tak na. pewne się spodziewali, że P. Jezus wskrzesi dawne królestwo Dawidowe i rozszerzy je na świat cały, że nieraz nawet różne snuli marzenia, jak w niedalekiej już może przyszłości, jako najwierniejsi przyjaciele Je- go, pierwsze w tern nowem królestwie zajmą godności. Wszak dopiero co w Kwietnią nie- dzielę, cały naród, i to w stolicy państwa, witał Chrystusa jako króla i pana swego. A tu naraz, w kilka dni później, w przeciągu ośmnastu go- dzin, uwięziony, osądzony, skazany i zawieszony na hańbiącem drzewie krzyża, skonał. Ogarnęło ich zwątpienie. Sprawdza się na nich proroctwo, jakie im przypomniał P. Jezus: uderzę pasterza i rozprószą, się owce trzody. Błąkają się bez- radni i trwożą się, że i ieh każą rychło faryzeu- sze uwięzić i wydać na śmierć. Koło jednej jesz- cze tylko kupią się Matki Bolesnej. Ciężkie i długie wloką się im godziny; minął piątek wieczór, minęła noc, minęła sobota cala, mija i noc następna, a im wciąż ciężko i smutno, bo niemasz pośród nich P. Jezusa. 2. Niewiasty również przygnębione, wśród łez obfitych wspominają one szczęśliwe czasy, kie- dy z majętności swoich wolno im było usługi oddawać P. Jezusowi. Magdalena przypomina sobie, jak mile przyjął był P. Jezus, że Go onegdaj jeszcze w domu Szymona trędowatego, namaściła drogocennym olejkiem i teraz dopie- ro żywiej niż wtenczas zrozumiała, co P. Jezus Ewangelie.niedzielna 13
194 dla jej obrony powiedział: uprzedziła pomazać ciało me na pogrzeb. Nowa przychodzi jej myśl, ażeby namaścić w grobie ciało Pana Jezusa. Naradza się z innemi niewiastami i wszystkie spieszą jeszcze w piątek na miasto, aby zakupić wonności dla P. Jezusa. Spieszą, ale nie gorącz- kują się i cierpliwie czekają przez cały dzień święty, którego za nie nie chciałyby naruszyć. Lecz skoro minął, bardzo rano jeszcze przed wschodem słońca, wstają i idą społem do gro- bu. Zastają kamień odwalony, grób pusty i anio- łów, oznajmiających, że P. Jezus zmartwych- wstał. Nie dowierzają oczom swoim, nie dowie- rzają też aniołom; tak nieprawdopodobnem im się wydaje, żeby P. Jezus miał żyć i że Go tu na ziemi jeszcze mają oglądać. Przerażone wi- dokiem aniołów niewiasty wracają do wieczer- nika. 3. Już P. Jezus okazał się był Matce Najśw., bo Ona, ponieważ najwięcej z Nim spółbolała, więc też pierwsza i najobficiej miała z Nim spółweselić się z Jego Zmartwychwstania. Na- stępnie ukazuje się P. Jezus Magdalenie, jako tej, która wielce umiłowała; zrazu niby w po- staci ogrodnika, ale bezpośrednio potem wola ją po imieniu, a ona poznawszy Go ż okrzykiem radości: Rabboni przypada do Jego świętych stóp. Dalej zabiega P. Jezus drogę onym innym niewiastom, które były pierzchnęły od grobu Jego. Wreszcie ukazuje się i Piotrowi. I szybko
195 rozchodzi się między wszystkimi uczni orni ra- dosna wieść, że I’. Jezus żyje, że zmartwychwstał i ukazał się Szymonowi. Otucha wstępuje w ich serca zwątpiałe, odważniej już patrzą w świat i w przyszłość, a wszystek ich smutek przemie- nia się w wesele i radość tak wielką, że z serca wyrywa im się dziękczynne Alleluja, rozbrzmię wa dalej przez wszystkie wieki aż po nasze czasy i odgłos znajduje w niebie, gdzie zlewa się z pia- niami anielskiemi i trwać będzie bez miary i końca na zawsze. 4. Chrystus z martwych powstawszy, więcej ule umiera, mówi Apostoł. Żyje P. Jezus, a więc słusznie możemy i powinniśmy się cieszyć, bo mamy do kogo w każdej potrzebie i w każdem niebezpieczeństwie się uciekać, marny na kim polegać. Tak, żyje wszechmocny, nieskończenie dobry i hojny nasz Pan, a zatem wszędzie, zaw- sze i we wszystkiern ufajmy Mu. Nie zapominaj my cześć Mu oddawać, oglądać się na Niego, że- by mu się w niczem nie.narazić. Zaprawdę dość się P. Jezus nacierpiał przed Zmartwychwsta- niem Swojem za nas i za nasze zbawienie, niech- że już więc nie cierpi z naszego powodu! Ale czyż może jeszcze P. Jezus cierpieć po Zinar twych wstaniu? Może, odpowiadam i rzeczywi- ście też wiele bardzo cierpi od grzeszników. Oto ukazał się P. Jezus już po chwałehnem Wniebo- wstąpieniu Swojem Sza ulowi, który potem stal się Pawłem Apostołem i taką gorzka, uczynił mu 13*
196 wymówkę: Szawle, Szawle, przecz Mię prześla- dujesz? Który rzeki: Ktoś jest Panie? A On: Jam jest Jezus, którego ty prześladujesz. Jakże to? Wszak Paweł więził nie P. Jezusa, ale tylko uczniów i wyznawców Jego? Tak, ale P. Jezus powiedział: Zaprawdę powiadam wam: pókiście uczynili jednemu z tych braci moich najmniej- szych, Mnieście uczynili. Komu P. Jezus pozwo- lił i nakazał mówić do Ojca Swego niebieskiego: »Ojcze nasz«, tego tern samem uczynił też bra- tem swoim, i by też kto był najmniejszym i ostatnim w oczach świata, przecież wiernie do- trzymuje mu obietnicy: cokolwiek tobie kto uczynił złego, lub dobrego, Mnie to uczynił, A zatem jeśli kogo spotwarzyłeś albo zelżyłeś, spotwarzyłeś i zelżyłeś tern samem P. Jezusa. Porachuj przeto, jeśli możesz, jak wielu ludzi w życiu swojem lekceważyłeś, znieważyłeś, po- krzywdziłeś i zasmuciłeś, a będziesz wiedział, jak wiele P. Jezus już z twojej jedynie winy niu- sial cierpieć. To co cierpiał na krzyżu, to szło na nasze zbawienie; ale co po Zmartwychwsta- niu swojem cierpi od nas, to jest dla Niego tern cięższe, że idzie nam nie na pożytek, ale na szkodę doczesną i wieczną. 5 Zmartwychwstał P. Jezus w wielkiej jasno- ści i chwale. Oblicze Jego jaśniało, jak niegdyś na górze Przemienienia i promieniało nad słoń- ce, a szczególnie rany Jego śwńęte miały blask wszelkie ludzkie pojęcie przechodzący, szaty
197 •Tego bielsze nad śnieg, a to wszystko było tylko jakby jednym słabym promykiem tego szczę- ścia, którem promieniała Dusza Jego przebło- gosławiona. I my także, jeżeli żyć będziemy we- dług przykazań i przykładów Jego, a zwłaszcza jeśliby przytrafiło się nam cierpieć prześlado- wanie i ponieść śmierć dla sprawiedliwości, zmartwychwstaniemy chwalebnie i my! Modlitwa kościelna. Boże, który w dniu dzisiejszym, przez jedno rodzonego Syna Twojego śmierć zwyciężywszy, bramy wieczności nam otworzyłeś, prośby na- sze, do których uprzedzającą łaską Twoją nas pobudzasz, i towarzyszącą wspieraj. Przez tegoż Pana naszego... Na poniedziałek Wielkanocny. EWANGELJ A zapisana u św. Łukasza w rozdz. XXIV. w. 13—35. Onego czasu dwaj z uczniów Jezusowych, te- goż dnia szli do miasteczka, które było na sześć- dziesiąt stajów od Jeruzalem, na imię Emmaus. A ci rozmawiali z sobą o tern wszystkiem, co się było stało. I stało się, gdy rozmawiali i społem się pytali, i sam Jezus przybliżywszy się, szedł
198 z nimi: a oczy ich były zatrzymane, aby Go nie poznali. I rzeki do nich: Cóż to są za rozmowy, które idąc macie między sobą, a jesteście smętni? A odpowiadajcie jeden, któremu imię Kleofas, rzeki Mu: Tyś sam gościem w Jeruzaleih, a nie wiesz, co się w niem w te dni działo? Którym On rzeki: Co?! I rzekli: o Jezusie Nazareńskim, który był mąż Prorok, potężny w uczynku i mo- wie przed Bogiem i wszystkim ludem. A jako przedniejsi kapłani i przełożeni nasi wydali Go na skazanie śmierci, i ukrzyżowali Go. A myśmy się spodziewali, iż On miał był odkupić Izraela: a teraz nad to wszystko dziś trzeci dzień jest, jako się to stało. Ale i niewiasty niektóre z na- szych przestraszyły nas, które przededniem były u grobu, a nie znalazłszy ciała Jego, przyszły powiadajcie, iż i widzenie anielskie widziały, którzy powiadają iż żyje. I poszli niektórzy z naszych do grobu, i tak należli jako niewiasty powiadały, ale samego nie należli. A On rzeki do nich: O głupi, a leniwego serca, ku wierzeniu temu wszystkiemu, co powiedzieli Prorocy. Izaż nie było potrzeba, aby to był cierpiał Chrystus, i. tak wszedł do chwały swojej? A począwszy od Mojżesza, i wszystkich Proroków, wykładał im we wszystkich pismach, co o nim było. 1 przy- bliżyli się ku miasteczku, do którego szli; a On okazywał, jakoby dalej miał iść. 1 przymusili Go mówiąc: Zostań z nami, boć się ma ku wie- czorowi, i dzień się już nachylił. 1 wszedł z ni-
199 mi. 1 stało się, gdy siedział z nimi u stołu, wziął ćhleb i błogosławił, i łamał, i podawał im. 1 otworzyły się oczy ich, i poznali Go; a On zniknął z oczu ich. I mówili między sobą: Izali serce nasze nie pałało w nas, gdy mówił w dro- dze, i pisma nam otwierał? A wstawszy tejże godziny, wrócili się do Jeruzalem, i znaleźli zgro- madzonych jedenaście, i tych, którzy z nimi byli, powiadających, iż wstał Pan prawdziwie, i ukazał się Szymonowi. A oni powiadali, co się działo w drodze, i jako Go poznali w łamaniu chleba. OBJAŚNIENIA. 1. Na przykładzie uczniów idących do Em inaus doskonale widzimy, jakie zwątpienie i przygnębienie ogarnęło apostołów i uczniów po śmierci Pana na krzyżu. Myśmy się spodzie- wali, mówią, iż On miał był odkupić Izraela. Spodziewaliśmy się, a więc jakby cheieli po- wiedzieć: ale teraz już się niczego nic spodzie- wamy, nadzieja nasza spełzła na niczem. A choć już coś posłyszeli o zmartwychwstaniu Pańskiem, to im się w głowie pomieścić nie cheiało; bo któż kiedy słyszał, żeby umarły zmartwychwstał. Wskrzesiłci P. Jezus mło- dzieńca z Naim i córkę Jaira, i niedawno temu Łazarza, ale żeby samego Siebie miał wskrzesić, tó zdawało im się niemożebnem. Więc też wieść o zmartwychwstaniu Jego, zamiast ich ucie-
200 szyć, tylko przestraszyła. Nie mogli zrozumieć tajemnicy Zmartwychwstania, bo nie rozumieli tajemnicy krzyża. 2. Z tern wszystkiem uczniowie ci nie przestali kochać P. Jezusa, o Nim myśleć i mówić. Ale i P. Jezus nawzajem nie przestał o nich dbać. Spoina ku P. Jezusowi miłość sprawiła, że ra- zem ze sobą, odbywają drogę i o Panu rozma- wiają, więc i Pan dotrzymuje im obietnicy swojej: Gdzie sa dwaj albo trzej zgromadzeni w Imię moje, tawern jest w pośrodku nich. Oby chcieli pamiętać na tę obietnicę i zapowiedź wszyscy, co są zgromadzeni w Imię Pańskie, t. zn. z woli Pańskiej. Mąż i żona, rodzice i dzieci w jedno są złączeni w Imię Pańskie, więc Pan pośrodku nich. W rodzinie chrześcijańskiej P. Jezus, choć niewidomym sposobem, a jednak ustawicznie jest obecny; a jakimże prawem się dzieje, że tak często mąż żonę znieważa, a żona mężowi dokucza; dzieci zaś nauczywszy się od ojca własnego nie szanować matki, a od matki rodzonej nic słuchać ojca, zamiast czcić rodzi- ców, stają się dla nich w najsmutniejszem tego słowa znaczeniu »skaraniem Pańskiem«. W Imię Pańskie, bo w imię obowiązku przez Opatrzność Bożą na nich włożonego, gromadzą się ludzie do wspólnej pracy po biurach, fabrykach i war- sztatach, gromadzą się w polu i po domach a więc P. Jezus w pośrodku nich; mimo to jakaż tam nieraz obraza Boża, kłótnie, rozmowy naj-
201 ohydniejsze, obmowy, krytykowania przełożo- nych, narzekania i t. p. 3. Na dwie szczególnie rzeczy zwraca Pan Je- zus uwagę; Co to sa za rozmowy, jakie macie miedzy sobą i jesteście smętni? Na rozmowy; bo jeżeli z każdego słowa próżnego przyjdzie nam zdać liczbę na sądzie Bożym, cóż dopiero czeka nas za tyle obmów i plotek, za tyle przezwisk i przekleństw, za tyle kłamstw i wykrętów, a najgorzej za tyle słów, żartów i gadania nie- wstydliwego, o którymto występku mówi Pismo ś.w.: porubstwo i wszelka nieczystość niechaj nie będzie ani pomieniona między wami, jako przy- stoi świętym. Oj, ciężko i bardzo ciężko będzie na sądzie Bożym tym, którzy żarty i śmiechy sobie stroją, z grzechu tego, za który podobno najwięcej ludzi idzie na wieczne potępienie. A smutek? Czerń rdza dla żelaza, tern smutek dla duszy. Niepodobnać sprawić, żeby nigdy smutek nas nie napadał, kiedy i P. Jezusa ogar- nął w ogrojcu. Ale ręce złożyć i_beznadziejnie poddawać się, albo nawet niejako hodować smutek — rzecz jest niepożyteczna i szkodliwa. Niepożyteczna, bo tern, że się smucisz, przyczy- ny smutku nie usuniesz; co się stało, nie odsta- nie się; szkodliwa zaś, bo smutek dobrowolny utrudnia zarówno pracę, jak i modlitwę, a tern samem niesłychanie łatwo naraża na rozmaite pokusy. . f 4. O głupi i leniwego serca, mówi P. Jezus
0G2 uczniom, i nic tem nie ujmuje ani łaskawości, ani cichości serca swego. Bo też cichość i słodycz serca bynajmniej nie są ślamazarnością, ani nie- dołęstwem. Ktokolwiek dzierży władzę, czyli jest przełożonym, nie może zawsze na łagodnych i miękkich poprzestać słówkach, jak on Heli w starym Zakone, który synów swoich nie śmiał surowo skarcić, a przez to naraził i sie- bie i ich i cały ród swój na zgubę, a naród na klęskę. Powinni nieraz rodzice swoje dzieci, nau- czyciele swoich uczniów, panowie swoje sługi polajać, zgromić albo ukarać, jeżeli nie ehcą stać się spółwinnymi ich grzechów. Ale, żeby zachować tak przez P. Jezusa zalecaną cichość i pokorę serca, nie spiesz się z naganą ani z ka- rą wtenczas, kiedy jesteś wzburzony, lub roz- gniewany. Poczekaj, aż cię pierwszy gniew prze- minie, a uspokoiwszy się, wtenczas dopiero uczciwie, rozumnie i po Bożemu, a zarazem też skutecznie powiesz albo i uczynisz, coś powie- dzieć albo uczynić powinien. 5. Wielkie słowo wypowiada P. Jezus w dzi- siejszej Ewangelji: Potrzeba było, aby to byt cierpiał Chrystus i tak wszedł do Chwały swo- jej. Chwała P. Chrystusowa na tem polega i stąd płynie, że odkupił rodzaj ludzki i stał się po- czątkiem i sprawcą naszego zbawienia. Według odwiecznych wyroków Bożych tak było postano- wione, że przez Krzyż i Mękę Swoją miał P. Je- zus odkupić świat, więc dlatego było potrzeba,
203 aby to wszystko cierpiał. Ale ponieważ, według słów św. Augustyna. P. Jezus stworzył nas bez nas, ale nie zbawi nas bez nas i bez naszego z Nim spółdziatania, dlatego potrzeba też, abyś- my i my współeierpieli z P. Jezusem. I dlatego wyraźnie mówi Pismo św. i jest to jednym z ar- tykuł ów Wiary, iż przez wiele ucisków trzeba nam wnijść do Królestwa Bożego. Mimo to nie umiemy, ani nawet nie chcemy oswoić się z po- trzebą cierpienia. Niech kogo najmniejsza spotka przeciwność, zdajc mu się to być jakąś rzeczą nadzwyczajną i niesłychaną. I narzeka na siebie i dolę swoją nieszczęśliwą, na ludzi i świat cały, a w końcu i na Boga samego. I im więcej kto narzeka, tern ciężej mu na sercu tak, że niejeden pócżyna w siebie wmawiać i prawie temu wierzyć, że i sam P. Jezus i Matka Jego Bolesna nie mieli tak ciężkiego życia. O głupi my i leniwego serca ku wierzeniu temu wszyst- kiemu, co i Kościół św. i doświadczenie własne setki i tysiące razy na wszystkie nuty nam pow- tarza, że ziemia, odkąd skutkiem grzechu prze- stała być rajom, zawsze i dla każdego pozostanie padołem płaczu, że niemasz kącika bez krzyży- ka, że każdy ma i musi mieć swego mola, który go gryzie. Modlitwa kościelna. Boże, któryś uroczystością Wielkanocną zba- wienne leki światu przysposobił, — ten dar nie-
204 bieski ludowi Twojemu ciągle podawaj, aby i wolność doskonalą, osiągnął i do żywota przy- szedł wiecznego. Przez Pana... Na niedzielę Przewodnią. EWAN GELJ A zapisana u św. Jana w rozdziale XX. w. 19—31. W on czas, gdy byl wieczór dnia onego, pierw- szego szabatów, a drzwi były zamknione, kędy uczniowie byli zgromadzeni, dla bojaźni Żydów; przyszedł Jezus, i stanal w pośrodku, i rzeki im: Pokój wam! A to rzekłszy, ukazał im ręce i bok. Uradowali się tedy uczniowie ujrzawszy Pana. Rzeki im tedy zasię: Pokój wam! Jako Mię posłał Ojciec, i ja was posyłam. To powie- dziawszy, tchnął na nie, i rzeki im: Weźmijcie Ducha Świętego; których odpuścicie grzechy, sa im odpuszczone, a których zatrzymacie, sa zatrzymane. A Tomasz, jeden ze dwunastu, któ- rego zowia Didymus, nie byl z nimi, kiedy przy- szedł Jezus. Mówili mu tedy drudzy uczniowie: Widzieliśmy Pana. A on im rzeki: Jeśli nie uj- rzę w ręku Jego przebicia gwoździ, a nie włożę palca mego na miejsce gwoździ, a nie włożę ręki mojej w bok Jego, nie uwierzę. A po ośmiu dniach, byli zasię uczniowie Jego w domu, i To-
205 masz z nimi. Przyszedł Jezus drzwiami zam- knionemi, i stanal w pośrodku, i rzeki: Pokój wam! Polem rzeki Tomaszowi: Włóż sam palec twój, a oglądaj ręce moje, i ściągnij rękę twoja, a włóż w bok mój: a nie bądź niewiernym, ale wiernym. Odpowiedział Tomasz i rzeki mu: Pan mój, i Bóg mój. Powiedział mu Jezus: Iżeś Mię ujr-zał Tomaszu, uwierzyłeś. Błogosła- wieni, którzy, nie widzieli, a uwierzyli. — Wie- lce i innych znaków uczynił Jezus przed oczy- ma uczniów swoich, które nie sa w tych księ- gach napisane. A te sa napisane, abyście wie- rzyli, że Jezus jest Chrystus, Syn Boży; a iżby- ście wierząc, żywot mieli w Imię Jego. OBJAŚNIENIA. 1. Po wielokroć okazuje się Pan Jezus ucz- niom po chwalebnem Zmartwychwstaniu swo- jem dla trzech głównych powodów. Najprzód, mówi Jan św., że Pan Jezus umiłowawszy swoich... do końca ich umiłował. Więc spieszno mu po wszystkich ciężkich przejściach osta- tnich dni odwiedzić ich, pokazać im zwycięstwo i chwalę swoją i tem samem pocieszyć, rozwiać smutki i obawy. Brali serdeczny udział w tem wszystkiem, co P. Jezus cierpiał, to też pragnie, aby mieli również udział w Jego weselu i ra- dości. I ten też był pierwszy skutek, jak wspo- mina dzisiejsza Ewangelja: Uradowali się. tedy uczniowie, ujrzawszy Pana. I ty ufaj, że nje
206 pozostawi ciebie P. Jezus bez pociechy w każ- dym smutku twoim, byłeś nie stronił od niego jak Tomasz. 2. Drugim powodem częstego przestawania P. Jezusa z uczniami po Zmartwychwstaniu było to, o czem napomknął tu Jan św.: Jeszcze wam wiele mam mówić, ale znieść nie możecie. To też czytamy w Dziejach Apostolskich, że P. Jezus Apostołom Siebie samego stawił ży- wym w rozmaitych dowodach, przez czterdzie- ści dni się im ukazując i mówiąc o Królestwie Bożem. Wprzódy Apostołowie byli tak pełni światowych uprzedzeń o świetności ziemskiej przyszłego Królestwa Bożego, że i najprost- szych nieraz rzeczy nie pojmowali, jak n. p. wtenczas, kiedy im P. Jezus powiedział: Czyż jeszcze i wy bez wyrozumienia jesteście? Teraz, kiedy przeżyli wszystkie smutki wielkopiąt- kowe, sprawdziło się na nich słowo Izajasza proroka: samo tylko utrapienie da wyrozumie- nie; i już bezpiecznie bez obawy, że Go źle albo wcale nie rozumieją, może im P. Jezus mówić o niejednej ważnej rzeczy w Królestwie Bożem. 1 tak rzeczywiście, przy sposobności pierwszego ukazania się, o którem w dzisiejszej czytamy Ewangelji, ustanawia Sakrament Pokuty, da- jąc im moc odpuszczenia i zatrzymywania grzechów. 3. Trzeci powód dla którego się P. Jezus tyle- kroć ukazuje uczniom swoim jest, aby się jak-
207 najgruntowniej przekonali o prawdziwości Je- go Zmartwychwstania. Słusznie mówi Paweł św.: Jeśli Chrystus nie powstał z martwych, próżne tedy jest przepowiadanie nasze, próżna jest i wiara wasza. Gdyby Chrystus Pan nie powstał z martwych, toć oczywiście byłby sit; pokazał słabszym od żydów, — fałszywemby też było wszystko, co przepowiedział uczniom o zmartwychwstaniu- swojem, — a zatem było- by jasnem, że ani On sam nie jest Bogiem, ani nauka jego nie jest wiarogodną. Dlatego też P. Jezus mnoży dowody, że On, ten sam, który umarł na krzyżu, prawdziwie też zmartwych- wstał. Jakby umyślnie dopuszcza, że apostoło- wie i uczniowie chociaż widzą Go i słyszą., rę- koma dotykają się Jego ran święty cli, podają Mu jeść, jednak wciąż jeszcze nie dowierzają i niejako nie chce im się pomieścić w głowie, że to nie widmo, nie duch, ale rzeczywisty i prawdziwy P. Jezus. Wkońcu prawda zmar- twychwstania I’. Jezusa utorowała sobie drogę do ich serc. To też Apostołowie, kiedy po Wnie- bowstąpieniu P. Jczusowem i po Zesłaniu Du- cha Św. poczynają nauczać, mówią wszystkim najpierw o Zmartwychwstaniu, jako o podsta- wie wszystkiej wiary swojej i naszej. Tak Piotr św. w pierwszej zaraz nauce tuż po Zesłaniu Ducha Św., powołując się na proroctwo Dawi- dowe o Zmartwychwstaniu Chrystusowem, iż ani zostawion jest w piekle, ani ciało jego uj-
208 rżało zepsowania, śmiało mówi dalej: Tego Je- zusa wzbudził Bóg, czego my wszyscy jesteśmy świadkami. Także Paweł św. szczególny kładzie nacisk na świadectwo o Zmartwychwstaniu Pańskiem. Tak n. p. pisze: Bo naprzód poda- łem ufam com i wziął, iż Chrystus umarł za grzechy nasze według Pisma; a iż widziany jest od Cefy, a potem jedenastu. Potem był widzian więcej niźli od pięciuset braci wespół, z któ- rych wiele ich trwa aż dotąd, a niektórzy za- snęli. Potem był widzian od Jakóba, a potem od wszystkich Apostołów. A na końcu po wszystkich był widzian i odemnie. I Jan św., jakby powołując się na słowo w dzisiejszej Ewangelji: ukazał im ręce i bok, pisze: Cośmy słyszeli, cośmy widzieli oczyma naszemi, cośmy oglądali i ręce nasze dotykały się, o Słowie ży- wota... wam opowiadamy; a wyraźniej jeszcze przy końcu tejże dzisiejszej Ewangelji, powie- dziawszy, że nie wszystkie opisał znaki Zmar- twychwstania Pańskiego mówi: A te sa napisa- ne, abyście uwierzyli, że Jezus jest Chrystus, Syn Boży, a iżbyścię wierząc, żywot mieli w Imię Jego. 4. Tomasz św. wiele m usiał mieć zarozumiało- ści, kiedy innym apostołom, których przecież znał jako ludzi rozważnych i wiarogodnyeh, nie chcial uwierzyć, że widzieli P. Jezusa praw- dziwie zmartwychwstałego, ale wręcz oświad- czą, że nie uwierzy, póki on sam nie zobaczy
209 i sani się nie przekona. Według niego, inni apo- stołowie nie nic znaczą, nic nie wiedzą. Dopiero, gdy całą sprawę sam zbada i stwierdzi, wten- czas nie będzie już miał żadnej wątpliwości. Zarozumiałość taka bywa przyczyną niedowiar- stwa. Wogóle są trzy główne źródła niedowiar- stwa: Najpospolitsze z nieb bezmyślność. Lu- dzie tak sobie zaprzątają głowę marnościami tego świata, iż o Bogu, o wieczności, o zbawie- niu duszy pobieżnie tylko, albo wcale nie my- ślą. O takich mówi Pismo św.: spustoszeniem spustoszona jest wszystka ziemia, bo niemasz ktoby uważał w sercu. Drugą przyczyną niedo- wiarstwa bywa rozwiązłość obyczajów, bo tyl- ko bidzie czystego serca oglądają Boga,a o nie- czystych powiedziano: Nie udadzą myśli swo- ich, żeby się nawrócili do Boya swego, bo duch wszeteczeństw w pośrodku nich, a Pana nie po- znali, Trzeciem źródłem niedowiarstwa bywa zarozumiałość czyli pycha, która sprawia, że pysznemu się zda je, iż on jeden wszystkie po- siadł rozumy; dla niego niemasz żadnej powa- gi, ani Kościół św., ani papież, ani biskupi, ani Ojcowie śś., ani Święci Pańscy, ani Męczenni- cy, ani Apostołowie nie nie znaczą, nic nie ro- zumieją, bo on jeden mędrszy od nich wszyst- kich. »Czego nie rozumiem, w to nie wierzę:, powiada i mniema, że coś mądrego powiedział. Tymczasem jest to zdanie zupełnie bez sensu. Bo jeżeli czego nie rozumiem, to o tern nie mam Ewangelie niedzielne 14
210 prawa sądzić, póki nie zrozumiem. Z tego, że czegoś nie rozumiem, wynika chyba to jedno, że mój rozum jest ciasny, ale wcale nie to, żeby to, czego nie rozumiem, miało być głupstwem albo nieprawdą. Dziś tyle nowych wynalazków, że nawet człowiek wykształcony nie może z wszystkiem zaraz się zapoznać. Mamy up. wo- zy elektryczne, które pędzą bez koni i bez pary. Jeżelibyś takiego wozu nie widział jeszcze, ani też nie rozumiał, że taki wóz istnieć może, czyż- byś okazał wielki rozum, gdybyś temu, który widział i rzecz zna dokładnie, chciał powie- dzieć: to głupstwo, to nieprawda, ja temu nie wierzę, bo tego nie rozumiem. Modlitwa kościelna. Spraw’, prosimy Wszechmogący Boże, abyś- my te Święta Wielkanocne z daru Twojego w obyczajach i życiu ustawicznie obchodzili, chociaż jużeśmy je w kościele zakończyli Przez Pana... Na niedzielę drugą po Wielkanocy. EWANGE LJA zapisana u św. .Jana w rozdziale X. w. 11—IG. Onego czasu mówił Jezus Faryzeuszom: Jam jest pasterz dobry. Dobry pasterz duszę swa
211 daje za owce swoje. Lecz najemnik, i który nie jest pasterzem, którego nie sa owce własne, wi- dzi wilka przychodzącego i opuszcza owce i ucieka, a wilk porywa i rozprasza owce. A na- jemnik ucieka: iż jest najemnikiem i nie ma pieczy o owcach. Jam jest pasterz dobry, i znam moje, i znaja mię moje. Jako mię zna Ojciec, i ja znam Ojca: a duszę moja kładę za owce moje. I drugie owce mam, które nie sa z lej owczarni: i one potrzeba, abym przywiódł. I słuchać będą głosu mego, i stanie się jedna owczarnia i jeden pasterz. OBJA ŚNIENIA. 1. Do dzisiejszej Ewangelji jedną tylko, ale szczególnie ważną podaję uwagę, mianowicie o owczarni P. Chrystusowej, która znaczy (o samo, co i Królestwo Boże, albo Kościół św. O tem Królestwie Bożem przepowiadali Proro- cy, że owładnie wszystkie narody i że mu nie będzie końca, ho począwszy się na ziemi, będzie trwać po wszystkie wieki w niebie. Ostatni z proroków, św. Jan Chrzciciel zapowiada, że już przybliżyło się Królestwo Boże, bo pośród ludzi stanął ten, który miał je utworzyć. Z togo że Kościół Chrystusowy czyli Królestwo Bożo obejmować ma wszystkie narody i wszystkie czasy, czyli że jest powszechny, wynika, że może on być tylko jeden; bo gdyby było kilka kościo- łów prawdziwie Chrystusowych, czy to obok sie- ' 14*
212 hic, czy też po sobie istniejących, żaden z nich nie miałby nawet prawa, ani możności, przy- garnąć do siebie ludzi z wszystkich narodów i wszystkich czasów. I rzeczywiście P. Jezus je- den jedyny tylko Kościół założył, jak przeko- nujemy się z tego, co powiedział Piotrowi św.: 7'.</ś jest opoka; a na tej opoce zbuduję Kościół mój, a nie kościoły moje, — a bramy piekielne nie zwycięża, go. 1 w dzisiejszej ewangelji wy- raźnie mówi Pan, że będzie jedna owczarnia i jeden pasterz i że do tej owczarni potrzeba, że- by przywiódł drugie owce, które nie sa z tej ow- czarni. Nierozsądnie więc i bezbożnie jest mnie- mać i mówić, że to wszystko jedno, czy kto na- leży do Kościoła katolickiego, czy do innej ja- kiejbądź wiary, albo że nikomu nie godzi się zmienić wiary, w której się urodził, choćby na- wet by] Turkiem, Żydem albo i lutrem. Bo taka mowa znaczy tyle, co twierdzić, że przynależ- ność do jedynego prawdziwego Kościoła Chry- stusowego bynajmniej nie jest szczególną łaską, ale rzeczą nie więcej znaczącą, niż u. p. to, że ktoś urodził się Polakiem, Niemcem, albo Fran- cuzem, lub że po rodzicach odziedziczył takie lub owakie nazwisko. A przecież Kościół święty jest, jak naucza Paweł św., filarem i utwierdzeniem prawdy, a sam P. Jezus nakazuje, że jeśliby kto Kościoła nie usłuchał, niech ci będzie jako poganin i celnik. Wedle jednomyślnej nauki wszystkich Ojców Kościoła, kto z własnej winy
213 nie należy do tej .jedynej owczarni Chrystuso- wej, ten też nie należy do Jego owieczek, głosu Jego nie słucha i cząstki z Nim mieć nie może, kto nie ma Kościoła za Matkę, len nie ma też Pana Boga za Ojca, — i wreszcie tak samo, jak nie jest poci niebem inne imię prócz Pana Jezu sa dane ludziom, w którenibyśmy mieli być zba- wieni, tak też poza Kościołem Chrystusowym niemasz dla nikogo bezpieczeństwa zbawienia wiecznego. 2._Kościół Chrystusowy, będąc prawdziwem Królestwem, jest tein samem we wielu rzeczach podobny do innych królestw na ziemi; ale będąc Królestwem prawdziwie Bożem, jest też w wie- lu rzeczach zupełnie inny, odmienny od kró- lestw zwyczajnych, według tego, co powiedział P. Jezus: Królestwo moje nie jest z tego świata. Najprzód tedy każde królestwo jest samodzielne, czyli nie podlega innemu królestwu. Przeto Kró- lestwo Boże, zwłaszcza dlatego, że Jego królem jest sam Bóg, ma szczególne prawo do nieza- leżności. Jeżeli się zdarza, iż którykolwiek z królów lub rządów ziemskich ogranicza nieza- leżność Kościoła, to popełnia bezbożny zamach na najświętsze i nigdy nieprzedawnione prawa Boga i Pana naszego. Dalej, jeżeli według słów P. Jezusa wszelkie królestwo rozdzielone prze- ciwko sobie, bedzie spustoszone, to w tein Kró- lestwie Bożem powinna być i jest jedność naj- zupełniejsza, bo jak mówi Paweł św.: jeden Bóg,
214 jedna wiara, jeden Chrzest, t. zn. jeden Bóg na niebie i jeden też najwyższy namiestnik Jego na ziemi, jedna w całym Kościele nauka i jedna- kie zasady wiary i obyczajności, jedne wresz- cie i jednakie w całym Kościele Bożym Sakra- mentu śś. Ktokolwiek odpada od tej jedności, odpada też od Kościoła Chrystusowego. Kto opornic sprzeciwia się najwyższemu Pasterzowi z katolika zostaje sehyzmatykiem. Kto opornie przeczy któremukolwiek z artykułów Wiary, staje się heretykiem. Kto opornie uchyla się od śś. Sakramentów, jest obumarłym członkiem Kościoła, socha gałęzią na drzewie Kościoła. Wszyscy oni jednak nie potrafią uporem swoim sprawie, żeby Kościół św. przestał być jednym, tylko sami odpadają od tej jedności i już do je- dnej owczarni Chrystusa nie należą. 3. Królestwa ziemskie mają swoje przykaza- nia i prawa, ale mniej albo więcej zmienne i nie- doskonałe Królestwo Boże ma przykazania ze wszech miar doskonale i święte i dlatego nie- odmienne: I j. dziesięć przykazań Bożych, a ja- ko ich objaśnienie i uzupełnienie, przykazania kościelne, wydane pod wpływem Ducha Św. Ma Królestwo Boże skarb swój, nie jak ziemskie, których skarbem jest skazitelne złoto i srebro, ale zasługi Męki i Śmierci P. N. Jezusa Chry- stusa, Matki Najświętszej i innych Świętych Pańskich. Ma ono i zbrojownię swoją, składa- jącą się nie z mieczów i armat, ale zaopatrzone
215 w zbroję Bożą, o której Paweł św. tak mówi: Stójcież tedy przepasawszy biodra wasze praw- da, a oblókłszy pancerz sprawiedliwości i obuw- szy nogi w gotowość Ewangelji pokoju, — we wszystkiem biorac tarczę wiary którabyście mogli wszystkie strzały złośliwego zgasić. I przyłbicę nadziei zbawienia weżmijcie i miecz ducha (które jest słowo Boże). Jak wreszcie żadne królestwo nie może być bez urzędów i urzędników, tak i to Boże Królestwo, którem jest Kościół św., ma najwyższego Namiestnika, papieża, czyli Ojca św., w zależności od niego, niby rządców części królestwa, biskupów, i znów w zależności od biskupów, kapłanów, powoła- nych do pomagania Ojcu św. i biskupom w speł- nianiu ich urzędów i obowiązków. I papież i bi- skupi są wprawdzie tylko ludźmi, jak ludźmi tylko są wszyscy urzędnicy i dygnitarze w kró- lestwach ziemskich. Jedną jednak ci urzędnicy Królestwa Bożego mają zaletę, jakiej inni nie mają: że są w najważniejszych przynajmniej sprawach, z laski Bożej i za sprawą Ducha Św., zupełnie niezawodni. Mianowicie wszyscy ka- płani od papieża począwszy, a skończywszy na dopiero co wyświęconym księdzu, są niezawodni w sprawowaniu Sakramentów śś., tak dalece, że i najgorszy ksiądz, byle zachował formę i materję Sakramentu i miał intencję wyma- ganą przez Kościół św., ważnie udziela Sakramentów śś., wraz z łaską każdemu Sa-
216 kramentowi właściwą. Wyjęty tu jest tylko jeden Sakrament pokuty, którego kapłan przez władzę duchowną do tego nie upoważniony, lub prawa do tego pozbawiony, ważnie udzielać nie może nikomu, chyba umierającemu. Również ci, których Duch Św. postanowił biskupami, aby rzadziliKościół Boży, który nabył Krwią Swoja, byle nie nakazywali widocznego grzechu przeciw któremukolwiek przykazaniu Bożemu, są, ilekroć rozkazują w obrębie władzy sobie użyczonej, niezawodnymi dla nas tłumaczami woli Bożej. Dlatego to mówi do nich P. Jezus: Kto was^slucha, Mnie słucha; a kto wami gar- dzi, Mna gardzi; a kto Mna gardzi, gardzi Onym, który Mię posłał. Ta niezawodność służy jedynie biskupom i tym, którzy dzierżą władzę biskupią. Wreszcie niezawodnym czyli nieomyl- nym jest papież w rzeczach wiary i obyczajów, ile razy przemawia, nie jako człowiek prywa- tny albo jako uczony po ludzku, ale jedynie wtedy, gdy występuje jako nauczyciel całe- go Kościoła, jako ten, któremu rzeczone: .Alem Ja prosił za tobą, aby nie ustala wiara twoja, a ty niekiedy nawróciwszy się, potwierdzaj bra- cia twoja. 4. Chceszli człowiecze być obywatelem Bożego Królestwa, dzieckiem św. Matki Kościoła, chceszli mieć cząstkę w Jezusie Chrystusie i dziedzictwie Jego, chcesz się stać jednym z tych, do których Paweł św. mówi: Już nie je-
211 t steście goście i przychodnie, ateście mieszczanie, z świętymi i domownicy Hoży, wybudowani na fundamencie apostołów i proroków, gdzie głów- nym węgielnym kamieniem sam Jezus Chry- stus — jeśli mówię chcesz być tem wszystkiem. to musisz calem sercem, t. zn. z przekonania i dobrej woli uznawać za szczerą prawdę i usty śmiało wyznawać wszystko, eo Bóg objawił i przez Kościół swój św. do wierzenia podaje. Potrzeba ci powtóre, sumiennie wypełniać przy- kazania Boże i cokolwiek Bóg przez namiestni- ków swoich na ziemi nakazuje. Potrzeba, po trze- cie,. chętnie i należycie uczęszczać do śś Sakra- mentów. Wkońcu pamiętaj, że Królestwo Boże jest ojczyzną naszą lepszą, świętszą i trwalszą, niż ta mila ojczyzna ziemska; Kościół św. jest Matką naszą najserdeczniejszą, prawdziwszą i zacniejszą niż ta, która cię na świat wydała. Jeżeli więc poczuwasz się do obowiązku miło- ści względem milej ojczyzny i względem matki twojej rodzonej, — to tembardziej kochaj Ko- ściół św., który ci zabezpiecza nie tylko ziem- skie, doczesne i znikome dobra, ale doprowadzi cię do szczęścia wiekuistego. Amen. Modlitwa kościelna. Boże, któryś poniżeniem Syna Twojego upa- dły świat podźwignął, wiernym Twoim nie- ustannej użyczaj radości i tym, którycheś od przepaści wiecznej śmierci wyratował, wesela I
218 daj zażywać wiekuistego. Przez tegoż Pana na- szego Jezusa Chrystusa, Syna Twojego, który z Tobą żyje i króluje w jedności Ducha Święte go, Bóg na wieki wieków. Amen. Na niedzielę trzecią po Wielkanocy. EWANGELJA zapisana u św. Jana w rozdziale XVI. w. 16—22. Onego czasu mówił Jezus uczniom swoim: Maluczko, a już Mię nie ujrzycie, i zasię ma luczko, a ujrzycie Mię: a iż idę do Ojca. Mówili tedy z uczniów jego jeden do drugiego: Co to jest, co nam mówi: Maluczko; a nie ujrzycie Mię; i zasię maluczko, a ujrzycie Mię; a iż idę do Ojca? Mówili tedy: Co to jest, co mówi: Ma- luczko?? Nie wiemy co powiada. A poznał Je- zus, że go pytać chcieli, i rzeki im: 0 tern się pytacie miedzy sobą, iżem rzeki: Maluczko a nie ujrzycie Mię; i zasię maluczko, a ujrzycie Mię? Zaprawdę, zaprawdę wam powiadam, iż będziecie płakać i lamentować wy, a świat się będzie weselił; a wy się smucić będziecie, ale smutek wasz w radość się obróci. Niewiasta, gdy rodzi, smutek ma, iż przyszła jej godzina; lecz gdy porodzi dzieciątko, już nie pamięta uciśnienia dla radości, iż się człowiek na świat narodził. 1 wy tedy teraz wprawdzie smutek
219 macie; lecz 'zasię offlądam was, a będzie się ra- dowało serce wasze, a radości waszej żaden od was nie odejniie. O B JA ŚNIENIA. 1. To eo dzisiejsza opowiada nam Ewangelio, działo się podczas ostatniej Wieczerzy, kiedy uczniowie przygnębieni smutkiem i trwogą, z powodu zbliżającej się Męki Pańskiej, mniej niż kiedykolwiek byli zdolni zrozumieć słowa P. Jezusowe, zwłaszcza że w obecnym wypadku były one rzeczywiście nic bardzo wyraźne. Z prostotą jednak przyznają się i otwarcie mó- wią: Nic wiemy, co powiada, ale i z zaufaniem zamierzają zapytać P. Jezusa o wyjaśnienie. Jeżeli Apostołom nic tylko ten jeden raz zda- rzyło się nie zrozumieć P. Jezusa, chociaż Jego samego mieli za Nauczyciela, to cóż dziwnego, że i nam, którzy nie możemy równać się z Apo- stołami, zdarza się w rzeczach wiary, to lub owo nie dość jasno zrozumieć? Wszak i w rze- czach ziemskich pełno takich jest szczegółów, o których wiemy, że tak jest a nie inaczej, a jednak nie wiemy jakim to sposobem, albo dla czego lak jest. To też i ty, jeżeli w rze- czach wiary czegoś nie rozumiesz, nie zaprze- czaj zaraz ani dopuszczaj wątpliwości, ale idź raczej za przykładem Apostołów i zapytaj ta- kich, którzy więcej wiedzą i wiedzieć powinni, tj. kapłanów; zapytaj na modlitwie samego P.
220 Jezusa. Niejedno ci się może wyjaśni odraził, niejedno aż później, a niejedno dopiero w nie bie, gdzie żadnej nie będzie już niejasności. 2 Te słowa P. Jezusowe: maluczko a nie uj- rzycie mię i zasię maluczko a ujrzycie mię, Ojcowie śś. pospolicie tłumaczą w trojakiem ro zumieniu. 1) Maluczko, t. zn. skoro po śmierci złożycie mię do grobu, nie ujrzycie mię; i zaś maluczko, t. j. po Zmartwychwstaniu mojem, ujrzycie mię. 2) Maluczko, tj. po Wniebowstą- pieniu mojem już mię oglądać nie będziecie; i zasię maluczko, tj. gdy staniecie na sąd, i gdy dostąpicie nieba, wtenczas oglądać mię będzie- cie twarzą w twarz, takiego jakim jestem. 3) Maluczko, tj. skoro wstąpię na niebiosa, już oczyma ciała oglądać mię nie będziecie; i zasię maluczko, tj. gdy zeszłe wam Ducha Św., uj- rzycie mię za Jego sprawą oczyma duszy obe- cnego w Przen. Sakramencie, obecnego też przez laskę poświęcającą w duszach waszych, obe- cnego wreszcie wielorakim innym sposobem w Kościele Bożym, w maluczkich, w przełożo- nych i t. d. 3. Do smutku jedna tylko prawdziwie słuszna jest przyczyna, mianowicie utrata Tego, który jeden jest godzien wszelkiej miłości, tj. P. Je- zusa. Utraciła Matka Najśw. P. Jezusa w Je- ruzalem i z boleścią, szukała Go; utracili ucznio- wie P. Jezusa, gdy umarł i pogrzebion był, i smutek przepełnił serca ich; utracili Go też,
221 przynajmniej z oczu, kiedy wzięty był do nieba, i odtąd ziemia dla nich jest szarą i smutną, a do nieba tylko wzdychają. Traci i grzesznik P. Je- zusa, ilekroć popełnia grzech śmiertelny i nie ma już Boga w jego sercu, już nie żyje P. Je- zus w duszy jego. Jest wtenczas czego płakać i czego się smucić. Szczęśliwy jeszcze ten grze- sznik, który prawdziwie z boleścią szuka P. Je- zusa, bo znajdzie Go i będzie pocieszony. Ale je- żeli sam się pociesza, że chociaż zgrzeszył, to mu się przecież nie złego nie stało — lub, co gorsza, jeżeli czyni tak jak oni, o których mówi Pismo św., że weselą sic źle uczyniwszy i ra- dują się w rzeczach najyorszyćh; taki naraża się na utratę P. Jezusa na zawsze i na zawsze też będzie tam, gdzie jest wieczny płacz i zgrzyta- nie zębów. 4. Bywają jednak, prócz utraty P. Jezusa, inne powody smutku, mniej wprawdzie słuszne, ale mimo to smutek za nimi idący jest niemniej rzetelny i dojmujący. Wogóle powodem smutku bywa utrata tego, co się kochało; a człowiek tak łatwo przywiązuje się do rzeczy i osób, któ- re widzi, łatwiej niż do P. Jezusa, którego nie widzi. Ktoś np. kocha się w majątku, inny kocha dzieci swoje; utrata majątku, sławy lub któregokolwiek z dzieci, będzie dla nogo praw- dziwym smutkiem. Inny lubi namiętnie pod- rzędne rzeczy, jak np. palić tytoń, pić wódkę itp.; odbierz mu je, a już będzie się smucił. Im
222 więcej zaś jaka, osobę lub rzecz kochamy, tem więcej jej utrata boli nas i zasmuca; a jednak w tem życiu wszystko jest znikome i prędzej lub później przemija i opuszcza nas, aż na koń- cu sami, umierając, wszystko i wszystkich opu- ścimy. Zatem boleść i smutki w tem życiu być musza; tak P. Bóg postanowił i tak będzie aż do końca świata. Ale P. Bóg nietylko tak po- stanowił. lecz On sam jak wszystkiem, tak rów- nież każdem cierpieniem naszem kieruje i wie o nicm. I w tem jest nasza pociecha i rękojmia, że, bylebyśmy w każdym smutku naszym na Boga zdać się umieli i eheieli, 1o smutek nasz w radość się obróci, jak mówi Pismo św. P. Bóg umie zasmucić, ale umie też i lubi pocieszać. Najprzód tedy P. Bóg nikogo nie doświadcza nad siły i nie dopuści kusić was nad to, co mo- żecie, ale z pokuszeniem uczyni też wyjście, abyście znosić mogli. Owszem P. Bóg każdemu z nas tyle tylko naznacza cierpienia, ile nie zbędnie potrzeba, abyśmy żywot mieli i obficiej mieli. Nie zmieni wprawdzie P. Bóg dla nikogo wyroku swojego, iż przez wicie ucisków trzeba nam wnijść do Królestwa Bożego, ale za to kie- rze do nieba każdego, co swoja część zbożnie wycierpiał. Nadto uświęcił P. Jezus nasze cier- pienia swemi cierpieniami, cierpieniami Maiki Najśw. i tylu swych Świętych. Zwykl wreszcie I’. Jezus w życiu ludzkiem przeplatać dobre ze ziem, tak, że jak na święcie pogoda zmienia się
223 ze słotą, tak i w życiu naszem bywa raz ciężej, raz znowu lżej, a czasem też prawie tak dobrze, jak niegdyś było uczniom wybranym na górze Tabor podczas Przemienienia Pańskiego, Ale i to przemija. 5 Chceszli zbożnie znosić dolegliwości niniej- szego życia, to 1) pocznij mówić nie dla zwy- czaju tylko, ale na serjo w pacierzu: >Bądź wola Twoja, a nie moja g przyucz się do tego, żeby Wolę Bożą zawsze dobrą, zawsze mądrą, zawsze świętą i zawsze tobie pożyteczną stawiać wy- żej, niż twoje własne tak często zle, nierozsąd- ne, przewrotne, i tobie i drugim szkodliwe za- chcianki i pragnienia. 2) Wolno ci radzić o swo- jej biedzie i bronić się przeciw niej, byle w ucz- ciwy, nie grzeszny sposób. Czemu zaradzić nie możesz, z tem rób tak, jak pewna chrześcijańska niewiasta, która nosiła na palcu obrączkę z na- pisem: »i to nńnie«. A miała ona życie wcale nie rozkoszne: więc ilekroć nowy spotykał ją krzyżyk i poczyna! ogarniać ją smutek, ona obróciła na palcu swoją obrączkę i powtórzyła kilkakroć: »i to minie«, zmówiła koronkę i już swobodniejsza do zwykłej zabierała się pracy. Narzekania zaś, nigdy z ust jej nie słyszano. Wreszcie 3) różnych dolegliwości i cierpień two- ich nie poczytuj zaraz za karę Bożą. P. Bóg nie spieszy się z karaniem nas, bo na to ma całą wieczność; cierpienia zwykle są albo lekar- stwem, za pomocą którego P. Bóg c.hee nas wy-
224 leczyć ze zbytniego naszego do ziemi i rzeczy ziemskich przywiązania i z naszej względem Niego obojętności; albo są próbą, w której się pokazuje, ile kto wart. 6. Niestety, nie o wszystkich niewiastach mo- żna to powiedzieć, co mówi P. Jezus, że gdy porodzi dzieciątko, już nie pamięta uciśnienia dla radości, iż się człowiek na świat narodził. Dziś namnożyło się między niewiastami zainę- żnemi takich, które uważają jakby za wielkie nieszczęście, jeżeli im P. Bóg przymnaża dzieci i wyłamują się od tego nieraz bardzo nieuczei- wemi i grzesznemi sposobami, ponieważ boją się boleści i trudów połączonych z wychowa- niem dziatwy, i ubóstwa, gdy przyjdzie je wy- żywić i wyposażyć. Powinny one raczej pamię- tać na to, co mądrze mówi nasze przysłowie: da Bóg dzieci, da też i na dzieei«, da zdrowia, sił, rozumu i ehleba; a więcej jeszcze niech pa- miętają na nieomylne słowo Pisma św.: Nie- wiasta zbawiona będzie przez rodzenie dzia- tek, jeśliby trwała w wierze i miłości, i w świą- tobliwości z trzeźwością. Modlitwa kościelna. Boże, który błądzącym, aby na drogę spra wiedliwości powrócić mogli, światło Twej praw- dy ukazujesz, daj wszystkim, którzy Chrześci- janami się zowią, odrzucać, co temu imieniowi się sprzeciwia, a wykonywać, co mu przystoi. Przez Pana naszego Jezusa Chrystusa, który.,.
225 Na niedzielę czwartą po Wielkanocy, EWANGELJA zapisana u św. Jana w rozdziale XVI. w. 5—14. Onego czasu rzeki Pan Jezus uczniom swoim: Idę do tego, który mię posiał; a żaden z was nie pyta mię: dokąd idziesz? Ale iżem to wam powiedział, smutek napełnił serca wasze. Aleć ja prawdę wam powiadam: pożyteczno wam, a- bym ja odszedł. Bo jeśli nie odejdę, Pocieszyciel nie przyjdzie do was. A on gdy przyjdzie, będzie karał świat z grzechu, z sprawiedliwości, i z są- du. Z grzechu mówię: iż nie wierzą we mię. A z sprawiedliwości, iż do Ojca idę a już mię nie ujrzycie. A z sądu, iż książę tego śmiała już jest osadzony. Jeszcze wam wiele mam mówić, ale teraz znieść nie możecie. Lecz gdy przyjdzie on Duch prawdy, nauczy was wszelkiej prawdy. Bo nie sam od siebie mówić będzie; i. co przyjść ma, oznajmi wam. On mię uwielbi, albowiem z mego weźmie, a wam opowie. 0 B J A Ś N I E N I A . Dzisiejsza Ewangelja wyjęta jest z rozmowy P. Jezusa z uczniami podczas ostatniej wieczerzy. Kładzie ja zaś Kościół św. na tę niedzielę dla- tego, że zawiera w sobie jakby przygotowanie Ewangelie niedzielne 15
226 na uroczystość Wniebowstąpienia i Zesłanie Du- cha Św. 1. Idę do tego, który mię posiał. Zapowiada P. Jezus uczniom bliskie odejście swoje przez śmierć, powrót Swój do Ojca i chwały wiekuistej przez Wniebowstąpienie, a wreszcie Zesłanie Du- cha Św. po Wniebowstąpieniu. Uczniowie je- dnak tak są pogrążeni w smutku, że nic nie ro- zumieją z tego wszystkiego, co im P. Jezus mó- wi, i chociaż ich pociesza i tłumaczy im: poży- teczno wam, abym ja odszedł, oni jakby tego nie słyszą. To samo bywa i z nami, że kiedy nas ogarnie smutek, trwoga, gniew lub jakakolwiek inna namiętność, nic już prawie nie pojmujemy z tego, co nam mówi, wiara i zdrowy rozsądek. W takich też razach mnożą się i wzmaga ją różne pokusy, którym jeżeli pragniemy się obronić, potrzeba, abyśmy przyczynili serdecznej modli- twy, a zarazem wszelkiemi silami starali się od- zyskać równowagę. Usprawiedliwiać zaś wobec samego siebie rozmaitemi racjami ten nasz smu- tek, trwogę, gniew i tym podobne namiętności nie godzi się, bo to niechybnie prowadzi do ró- żnych, nieraz bardzo ciężkich, upadków. 2. Żaden z was nie pyta mię: dokąd idziesz Słuszniej jeszcze mógłby P. Jezus nam podobny uczynić zarzut: Żaden z was nie pyta samego siebie: dokąd idziesz? P. Jezus na pytanie: do- kąd idziesz? mógł bezpiecznie i z prawdą odpo- wiedzieć, że idzie do Ojca, do nieba. Ale ja? Do-
227 kądże ja idę? Wyrokiem Bożym postanowiono ludziom raz umrzeć, a potem sad. Wszyscyśmy skazani na śmierć; ile godzin, dni i lat żyjemy, tyle też zbliżamy się do śmierci, a tern samem idziemy na sąd, a po sądzie pójdzie człowiek do domu wieczności swej. Jest przysłowie, które mówi, że wszystkie drogi prowadzą do Rzymu; ale z daleko większą prawdą można i trzeba po- wiedzieć, że jakiemikolwiek drogami przejdziesz przez życie, ostatecznie zawsze dojdziesz do śmierci, zajdziesz na sąd, a zatrzymasz się w wie- czności. Ale w jakiej wieczności, czy w niebie, czy w piekle? Jeżeli zdążasz za P Jezusem, doj- dziesz do nieba; jeżeli o P. Jezusie i niebie rzad- ko tylko albo może nigdy nie myślisz, to naj- prawdopodobniej zajdziesz do pieklą. Pytaj za- tem samego siebie dokąd idziesz? Czy idąc da- lej dotychczasową drogą twoją, będziesz zbawio- ny, czy też będziesz musiał być potępiony? 3. Prawdę wam powiadam, pożyteczno wam, abym ja odszdł. Pociesza P. Jezus uczniów swo- ich, zasmuconych zapowiedzią Jego odejścia, nie jak to ludzie nieraz czynią, jakiemiś złudne- mi obietnicami, ale szczerą prawdą, tj. ukazując im pożytek, jaki to odejście Jego miało na nich sprowadzić. Obmierzli Bogu, a ludziom szkodli- wi są oni rzekomi pocieszyciele, którzy, aby po- cieszyć zasmuconego, wmawiają w niego różne rzeczy, w które oni sami nie wierzą. Jak niań- ka dziecku plączącemu niestworzone rzeczy
228 obiecuje, albo go niemi straszy, tak dorosłych, niezadowolonych ze swego losu lub stanu, źli ludzie oszukują różneini obietnicami, które nigdy się nie ziszczą i ziścć nie mogą, a nara- żają ich tylko na nowe i cięższe od dawnych zawody i smutki. Zły to sposób pocieszania i nigdy na dobre nie wychodzi. Ale prawdziwem okrucieństwem staje się taki kłamliwy sposób pocieszenia, kiedy chodzi o umierającego, w któ- rego nieraz najbliżsi krewni i najserdeczniejsi przyjaciele wmawiają, że jeszcze nie umrze i dla oszczędzenia mu, jak mówią, przykrego wraże- nia, ociągają się z przywołaniem księdza, któ- ryby go pojednał z P. Bogiem i dal mu jedy- nie prawdziwą pociechę, a w onej chwili konie- cznie potrzebną. W ostatniej dopiero chwili,' kiedy konający już traci mowę, a często i przy- tomność, wtenczas dopiero posyłają po księdza, ale chyba już nie dla jego pociechy, lecz dla względu ludzkiego, i żeby samych siebie zasło- nie od wyrzutów, iż dopuścili nieboszczykowi zejść z tego świata bez śś. Sakramentów, a jest to tern większem okrucieństwem względem umierającego, że chodzi tutaj o wieczne zba- wienie, o wieczność całą, którą niejeden dlatego traci, iż w godzinę śmierci nie pozwolono mu się uczciwie spowiadać, ani korzystać z tej po- mocy, jaką z łaski Bożej dają ostatnie śś. Sa- kramentu i modlitwy kapłańskie. Biada takim fałszywym przyjaciołom i zwodniczym pocieszy-
229 ciełom, bo ciężka czeka ich odpowiedzialność na sądzie Bożym! A grzeszą w ten sposób nie tyle ludzie prości, bo oni z niczein sobie, więc i ze śmiercią, nie robią cereinonji, .jak raczej inteligentni i wykształceni. Oni to nierzadko — mimo swego wykształcenia — nic chcą jakoś zrozumieć, że jeżeli chodzi rzeczywiście o oszczę- dzenie choremu przykrego wrażenia, to należa- łoby nic dopuszczać do niego nietylko księdza, ale też nie więcej niż jednego lekarza, ani też nie sprowadzać zdaleka krewnych. Bo przecież i konsylja lekarskie i zbieranie się rodziny z dalekich nieraz stron koniecznie budzi w cho- rym świadomość, że stan jego jest groźny. Nie- ma żadnej potrzeby mówić choremu, że umrze na pewno, bo i najbieglejsi lekarze czasem się mylą, zapowiadając komu blizką i niechybną śmierć; Bóg jeden jest .panem życia i śmierci. Więc jeżeli nie jesteś prorokiem, to nawet nie masz prawa mówić choremu, że umrze już te- raz, zwłaszcza że Ostatnie Olejem św. na- maszcżenic często w cudowny prawie sposób służy także i zdrowiu ciała. Mów choremu praw- dę, że stan jego jest groźny, że więc należy się na każdy wypadek zabezpieczyć. Jeżeli zaś "sam nie śmiesz, to poproś kogo, aby tę tak ważną i świętą przysługę choremu oddal, a wyświad czysz mu tern przysługę, za którą ci będzie wdzięczny przez wieczność całą. 4. Duch Św. Pocieszyciel ma karać świal
230 z grzechu, sadu i sprawiedliwości. Jakież zna- czenie tych słów? Mowa tu nie o martwym świeeie Bożym czyli naturze, ale o ludziach ta- kich, którzy poza tym światem widzialnym nie chcą nic widzieć Jest to ten świat, o którym mówi Jan św.: Nie miłujcie świata, ani tego, co jest na świeeie. Jeśli kto miłuje świat, nie masz w nim synowskiej miłości. Albowiem wszystko, co jest na świeeie, jest pożądliwość ciała, i pożądliwość oczu i pycha żywota, która nie jest z Ojca, ale jest z świata. A świat prze- mija, i pożądliwości jego. Lecz kto czyni wolę Hożą, trwa na wieki, Ten świat więc Duch św. przekona, dowiedzie mu, bo łacińskie słowo arguet to raczej oznacza, niż będzie karał, jak jest w polakiem tłumaczeniu Ewangelji. Przekona go: 1) o grzechu, t. j. że świat i ludzie za światem idący nie wierzący P. Jezusowi, trwają w grzechu, bo bez szczerej wiary w Pa- na Jezusa niemasz odpuszczenia grzechów; 2) o sprawiedliwości, tzn. przekona świat, iż P. Je- zus jest sprawiedliwy, że ejst źródłem i dawcą wszelkiej sprawiedliwości, bo niesprawiedliwy nie mógł wstąpić do nieba i siedzieć na prawicy Ojca; 3) o sądzie, to znaczy, że świat osądzon jest w osobie księcia swego szatana, którego Apostołowie mocą Ducha Św. mieli pokonać i strącić z tronu jego, który zajmował w świą- tyniach pogańskich, oraz w sercach, a nieraz i ciałach ludzkich. To niniejsze zaś pokonanie
231 szatana jest tylko zapowiedzią i początkiem wiecznego potępienia, jakie jego i jego zwo- lenników czeka w dniu ostatecznym. 5. Gdy przyjdzie on Duch prawdy, nauczy was wszelkiej prawdy. Patrz, jak wysoko ceni P. Jezus prawdę? Ducha Świętego, trzecią oso- bę Trójcy św. nazywa Duchem prawdy. 0 sobie mówi: Jam jest prawda, do Piłata: Jam się na to narodził i na tom przyszedł na świat, abym świadectwo dał prawdzie. Wszelki, który jest z prawdy, słucha głosu mego, do uczniów zaś powiada: Poznacie prawdę, a prawda was wy- swobodzi. Czy cenisz prawdę, czy dbasz o nią i starasz się ją poznać? Jak jej przestrzegasz w słowach i mowach swoich, w postępowaniu i życiu swojem? Modlitwa kościelna. Boże, który serca wiernych czynisz jedno- inyślnemi, daj ludom Twoim to kochać, co przy- kazujesz, tego pragnąć, co obiecujesz; aby wśród zmian, światowych, myśli nasze tam się wy- trwale zwracały, gdzie są prawdziwe radości. Przez Pana naszego Jezusa Chrystusa, Syna Twego, który z Tobą żyje i króluje w jedności Ducha Świętego Bóg na wieki wieków. Amen
232 Na niedzielę piątą po Wielkanocy. E W A N G E L J A zapinana u św. Jana w rozdziale XVI. w. 23—30. W on czas mówił Jezus uczniom swoim: Za- prawdę, zaprawdę wam powiadam: jeśli o co prosić będziecie Ojca w Imię moje, da wam. Proście, a weżmiecie: aby radość wasza była pełna. Tom wam powiedział przez przypowieści Przychodzi gódziiia, gdy już nie przez przyp wieści mówić wam będę, ale jawnie o Ojcu oznajmię wam. W on dzień w Imię •moje prosić będziecie; i nie mówię wam, iż Ja będę prosił Ojca za wami. Albowiem sam Ojciec miłuje was, żeńcie wy mię umiłowali, i uwierzyliście, żem Ja od Boga wyszedł. Wyszedłem od Ojca, a przyszedłem na świat: zaś opuszczam świat, a idę do Ojca. Rzękli mu uczniowie Jego: Oto teraz jawnie mówisz, a żadnej przypowieści nic powiadasz. Teraz wiemy, że wszystko wiesz, a nie potrzeba, żeby Clę kto pytał. Dlatego wierzy- my, żeś od Boga wyszedł. 0 B J A Ś N I E N IA . . 1. Wielka i święta to obietnica w dzisiejszej Ewangelji św: jeśli o co prosić będziecie Ojca w Imię moje, da wam. Ale cóż z tego, kiedy mało kio ją rozumie, jak należy, a mniej jeszcze jest
233 takich, którzyby z niej należycie korzystali. Sta- rajmyż się najprzód zrozumieć, co to znaczy prosie, a następnie co to jest prosić w Imię P. Jezusa. Ktokolwiek prosi naprawdę, a nie pozornie, "*Un koniecznie nie tylko 1) pragnie, i to gorąco pragnie tego, o co prosi i 2) czuje, że o własnych siłach, bez obcej pomocy, albo wcale nie, albo przynajmniej z trudnością tylko otrzymać to może, ale 3) ma też zaufanie do tego, kogo prosi, że ten i może i chce mu dopomódz i rzeczywiście też dopomoże. Oto najistotniejsze warunki każ- dej prośby, a więc i modlitwy, o ile ona jest prośbą. Zastanówże się, czy takiemi są twoje modlitwy? 2. Powinniśmy szczerze pragnąć tego, o co prosimy. Tyle razy już powtarzałeś w pacierzu: święć się imię Twoje, ale czyż pragniesz tego naprawdę, czy dbasz o to choć trochę, żeby lu- dzie o P. Bogu więcej i coraz więcej wiedzieli i coraz więcej Go sobie cenili; gdy sam tak bardzo dbasz o to, żeby ludzie mieli o twojej osobie zaszczytne pojęcie? Tyłeś razy powtarzał: bądź- wola Twoja, ale czy rzeczy wiście tego pragniesz, żeby z tobą i przez ciebie działo się wszystko tak, jak to się P. Bogu podoba, skoro poczytujesz sobie za zaszczyt i szczęście, żeby ci się wszystko udawało według myśli i upodo- bania twojego?'Jedynie gdy chodzi o rzeczy do- czesne, jak np. o zdrowie dla siebie i swoich,
234 o szczęśliwe pokierowanie jakiego ważnego in- teresu, o uchronienie się od jakiej straty lub niebezpieczeństwa; — w takich wypadkach nie tylko gorąco, ale nawet gorączkowo pragniemy tego, o co prosimy. W takich też wypadkach doskonale rozumiemy, że potrzeba i z swojej strony robić, co można, jeżeli prośba nasza ma być skuteczną. Obyśmy i w innych rzeczach, mianowicie duchownych, np. kiedy chodzi o po- zbycie się jakiego grzesznego nałogu, o nabycie jakiej cnoty lub o odprawienie dobrej spowie- dzi, chcieli to samo, jak w rzeczach doczesnych, zrozumieć, że świętą jest prawdą, co mówi przy- słowie: sniech każdy robi, co może, a Bóg mu dopomoże«, a inne przysłowie: »módl się i pra- cuje. Św. Augustyn myśl zawartą w tych przy- słowiach w ten sposób wyraża: Tak rób, cokol- wiek jest w twojej mocy, jakbyś był przekona- ny, że wyłącznie od ciebie zależy otrzymanie tego, czego pragniesz, — ale też tak się módl, jak się modli ten, który wie i wierzy, że jego zabiegi nic, zaś laska Boża wszystko może. 3. Żeby szczerze prosić, potrzeba mieć tę świa- domość, że o własnych silach nie potrafimy otrzymać tego, czego pragniemy. Ta świado- mość sprawia, że modlitwa staje się pokorną, pokora zaś przebija niebiosa, czyli jak mówi Pismo św.: Bóg pysznym się sprzeciwia, a po- kornym łaskę dawa. Czy/, modlitwy i prośby twoje są pokorne? Poznać to możesz z tego, ja-
235 kiem jest twoje usposobienie, kiedy P. Bóg zwleka i nie zaraz cię wysłuchuje. Objaśnię ci to przykładem. Kiedyś kwestarz zaszedł po prośbie do osoby bogatej i znanej z hojności, ale trafił w złą chwilę, więc kiedy wypowiedział swoją prośbę, pani ta nietylko nic mu nie dala, ale jeszcze poczęła się gniewać na niego i łajać. Kwestarz spokojnie wysłuchaj łajania, a kiedy ona już skończyła, odezwał się: »Racz mi pani pozwolić, że zrobię jedną uwagę; mnie wolno prosić albo nic prosić, to jest moje prawo, ale gniewać się na tych, co mi nic nie dają, tego mi nie wolno, ani prawa do tego nie mam; tak sa- mo tym, których proszę, wolno dać albo nie dać, ale gniewać się na tych, co proszą, też im nie wolno i prawa do tego żadnego nie mają«. Otóż P. Bóg ma wszelkie prawo dać albo nie dać ci to, o co prosisz, ale nie myśli gniewać się o to, że Mu się naprzykszasz. Skądże więc ty masz prawo gniewać się i rozgoryczać, kiedy P. Bóg cię nie wysłuchuje? Chyba, że uważasz siebie za pana, a P. Boga za sługę swego; bo w takim tylko razie miałbyś rację nie prosić, ale domagać się, ale to byłaby już pycha nie- pojęta i niebywała. Albo mniemasz o sobie, żeś P. Bogu tak miły i że lak doskonale się mo- dlisz, że ci P. Bóg niczego odmówić nie powi- nien; to zaś byłoby zarozumiałością, któraby sama jedna czyniła ciebie miłości i łaski Bożej niegodnym. Jeżcliś pokorny, a Bóg nie zaraz cię
236 wysłuchuje, to zamiast zżymać się, powiesz so- bie, żeś niegodzien być wysłuchanym, boś i ty P. Boga nie słuchał i poczniesz się poprawiać. Powiesz sobie, że modlitwa twoja była lichą i będziesz staranniej się modlił, powiesz, żeś za mało się modlił i zdobędziesz się na wytrwałość w modlitwie. 4. Potrzeba prosić z ufnością. Czy masz ty tyle przynajmniej zaufania do P Boga, co dzieci miewają do matki swojej ? Dziecko w każ- dem niebezpieczeństwie, w każdej potrzebie, z każdą boleścią swoją ucieka się przedewszyst- kiem do matki. W prostocie swojej wierzy, że matka od wszystkiego zasłonić, wszystkiemu za radzić potrafi, i że chętnie też i dobrze zaradzi. Nieraz biedne dziecko w tern zaufaniu się za- wodzi, bo matka mimo najlepszej chęci swojej, bardzo mało może, — a bywają niestety i takie matki, które dbają tylko o siebie i swoje wygo- dy i zachcianki, a dla dzieci własnych nie mają serca ani poświęcenia. Biedneć to matki i biedne ich dzieci. P. Bóg nikogo nie zawodzi, bo jest wierny, wszechmocny i miłosierny. Ale jakżeż masz ufać Bogu, kiedy Go prawie nie znasz, a może nawet i wiedzieć o Nim wiele nie cheesz? Jakże ma zaufać Bogu ten, komu się zdaje, ja- koby P. Bóg byl gdzieś daleko za światem, a nie blizko nas, — albo jakoby nie troszczył się i nie dbał o nas ludzi i o to, co z nami i w na- szych sercach się dzieje, On bez którego wiedzy
237 i woli ani włos nawet nie spadnie nam z głowy! 5. Prosić mamy Ojca w linię P. Jezusa. Cóż to znaczy? Opowiadają Dzieje Apostolskie, że kusili się niektórzy z żydów zaklinaczom wzy- wać nad opętanymi Imienia P. Jezusa mówiąc: Poprzysięgam was przez Jezusa, którego Pa- weł odpowiada. A odpowiedziawszy duch zły, rzeki im: Znam Jezusa i wiem Pawła, ale wy coście zacz? ł wskoczywszy na nie człowiek, w którym był duch zły, zntocnił się przeciwko im tak, iż nago i. zranieni uciekali z domu cne- go. 0 Apostołach zaś w tem samem Piśmie św. czytamy, że oni w Imię Pana. Jezusa nietylko czarty wyganiali, ale i chorych uzdrawiali, umarłych wskrzeszali i wszelkie po ludzku mó- wiąc niemożliwe rzeczy otrzymywali. Tamci używali Imienia Jezusowego jakby zabobonne- go, czarodziejskiego zaklęcia i dla chwały i zy- sku swojego osobistego. Apostołowie zaś na- prawdę wierzyli w P. Jezusa i dawali tego cią- głe dowody słowem i życiem swojem calem, i pełni tej wiary wzywali Imienia Jezusowego, szukając nie swojej, lecz Jego chwały, nie swo- jego, lecz bliźnich swoich pożytku. Bywają lu- dzie uchodzący za katolików, którzy dlatego chcą, żeby ich miano za coś lepszego od innych, choć nie są lepsi od wielu żydów, heretyków i pogan; mają też pretensje, żeby im się dobrze wiodło, choć na to ani pracą, ani oszczędnością., ani niczem nie zasługują. Tacy chociażby Najśw.
238 Imię Jezusowe powtarzali ustawicznie, to prze- cież jeszcze nie proszą Ojca w Imię P. Jezusa. Do nich stosuje się słowo Pisma św.: Jeśliś tylko w tym żywocie, w Chrystusie nadzieje mamy, jesteście nędzniejsi niźli wszyscy ludzie. Rozważ to wszystko, nadto przypomnij ono sło- wo Pańskie: Szukajcie naprzód Królestwa Bo- żego i sprawiedliwości Jego, a to wszystko bę- dzie wam przydano, a za łaską Bożą lepiej zro- zumiesz, co to znaczy prosić Ojca w Imię Je- zusowe, niż gdybym ci ja to dłużej jeszcze wy- kładał. Modlitwa kościelna. Boże, od którego wszelkie dobro pochodzi, daj nam błagającym Cię, ahyśmy co dobre i święte, za Twojem natchnieniem rozmyślali i podług rozkazania Twego wykonywali Przez Pana na- szego Jezusa Chrystusa, Syna Twego, który... Na Wniebowstąpienie Pańskie. EWANGELJA zapisana u św. Marka w rozdziale XVI. w. li—20. Onego czasu, gdy jedenaście u stołu siedziało, ukazał się im Jezus, i wymawiał niedowiarstwo ich i zatwardzenie serca, iż tym, którzy go wi- dzieli, że zmartwychwstał, nie wierzyli. I mó-
239 wili im: idąc na wszystek świat opowiadajcie Ewangelie wszemu stworzeniu. Kto uwierzy i ochrzci sic, zbawion będzie, a kto nie uwierzy, będzie potępień. A cuda tych co wierzą, te na- śladować będą. W Imię moje czarty będą wy- rzucać, nowemi językami, będą mówić, węże będą brać, i choćby co śmiertelnego pili, szko- dzić im nie będzie; na niemocne ręce będą kłaść, a dobrze się mieć będą. — A Pan Jezus potem jako do nich mówił, wzięty jest do nieba i siedzi na prawicy Bożej. A oni wyszedłszy przepowiadali wszędzie, a Pan dopomagał i utwierdzał mowę ich przez cuda pozad idące. OBJAŚNIENIA. 1. Za czasów wojen krzyżowych, kiedy uła- twiona pod wielu względami była pielgrzymka do Ziemi Świętej, zdarzyło się, że któryś piel- grzym obszedł po kolei wszystkie miejsca uświę- cone życiem, pracą i męką Pana naszego Jezusa Chrystusa. Więc zwiedził Nazaret i Betleem, na- stępnie przeszedł do Egiptu, powrócił do Naza- retu, udał się nad Jordan i na pustynię, i dalej a dalej wciąż ślad w ślad za P. Jezusem. A w miarę tego, jak trwała pielgrzymka, wzma- gało się w nim nabożeństwo i miłość Pana na- szego. W reszcie zaszedł na górę Oliwną, skąd P. Jezus wstąpił do nieba. Zrazu ogarnęło go wielkie wesele, że Pan nasz najmilszy po tylu pracach i cierpieniach już wraca do chwały
240 Ojca, Jemu od wieków należnej; ale kiedy jakby na zakończenie swej pielgrzymki i jakby na po- żegnanie z P. Jezusem, począł całować ślady stóp Pańskich, stanęło mu na myśli, że ma te- raz znów wrócić do szarego, codziennego życia, i że wśród świata może znowu, jak kiedyś, za- pomnieć o P. Jezusie. Wtedy tęsknota do P. J li- zusa tak się w nim wzmogła, że serce mu pękło. Ciało jego martwe złożono do grobu, a dusza szczęśliwa poszła w ślad za P. Jezusem do nie- ba. Podobnież większe jeszcze wesele i tęsknota była w sercach Apostołów i uczniów, a najwię- cej Najśw. Matki przy Wniebowstąpieniu Pań- skiem. To też to dwoje: chwała Pana naszego Jezusa i pragnienie nieba pozostało odtąd aż do końca właściwą cechą ich życia. Te same pra- gnienia powinny też być cechą i hasłem każde- go szczerego i prawdziwego chrześcijanina. Czy ty je posiadasz? 2. Chwała Pana naszego: nią przejęci Aposto- łowie z radością i jako rzecz najnaturalniejszą przyjmują rozkaz Pański: Jdae na wszystek świat, opowiadajcie Ewangelię wszemu stwo- rzeniu. Zaraz po zesłaniu Ducha Św. pierwszy święty Piotr wobec wielotysięcznej rzeszy mówi o P. Jezusie tym samym żydom, którzy Go byli na śmierć wydali i przekonuje ich, że niemasz odpuszczenia grzechów ani zbawienia jeno w Pa- nu Jezusie. Przekonani o wszechmocą ości Jego, Piotr i Jan św.-rzekli chromemu od urodzenia;
241 W Imię Jezusa Chrystusa wstań i chodź... a ten wyskoczywszy stanal i chodził. A kiedy star- szyzna żydowska zakazywała: aby koniecznie nie mówili ani uczyli w Imię Jezusowe, odpo- wiadają im z prostotą: nie możemy cośmy wi- dzieli i słyszeli nie mówić. Chwała Pana naszego tak ich olśniła, że o niej tylko myślą i mówią, a prócz niej już nic ich na prawdę nie obchodzi. Całą ich wiedzą i nauką to znajomość Pana na- szego Jezusa Chrystusa, jak to wyraźnie mówi Paweł św.: Nie rozumiałem, żebym miał co umieć między wami, jedno Jezusa Chrystusa, tego ukrzyżowanego. Owszem, gdzie niemasz tej znajomości P. Jezusa, tam wszelka mądrość tego świata głupstwem jest u Boga. Dlatego, że znają P. Jezusa, cenią Go też nadewszystko: po- czytam wszystko za szkodę dla wysokiego po- znania Jezusa. Chrystusa Pana mojego, 'dla któ- rego wszystkiegom postradał i mam sobie za gnój, abym Chrystusa zyskał. Znać zaś P. Je- zusa a nie kochać Go calem sercem i całą duszą, to rzecz niemożliwa. Z miłości dla Niego Apo- stołowie gotowi są na wszystko i dla Niego ża- dna ofiara nie jest im ciężka, bo choćby czło- wiek dał wszystka majętność domu swego za miłość, wzgardzi ja jako nic. I Paweł św. jakby wyzywająco pyta: Któż nas odłączy od miłości Chrystusowej: utrapienie czyli ucisk, czyli głód, czyli nagość, czyli niebezpieczeństwo, czyli Ewaogolje niedzielne 16
242 prześladowanie, czyli miecz? — i tak dalece nie rozumie, żeby można nie kochać P. Jezusa, że wola: Jeśli kto nie miłuje Pana naszego Jezu- sa Chrystusa, niech będzie przeklęctwem, Ro- zumieją wreszcie Apostołowie, że kogo wysoko cenimy i uwielbiamy, a tern więcej kogo kocha- my, w tym wszystko nam się podoba i tego na- śladujemy i usiłujemy stać się do niego podo- bnymi. To też zachęcają i siebie i wiernych: ' bleczcie się w Pana naszego Jezusa Chrystusa, ażby był Chrystus w was ukształtowan. Toć i naszem najważniejszem staraniem w tern ży- ciu powinno być, żeby Jezusa poznać należycie i jak najlepiej jako Boga i człowieka ocenić, żeby Go calem sercem i duszą pokochać, więcej niż świat i cokolwiek świat dać może, więcej niż samych siebie, żeby wreszcie iść za Jego przykładem i wyrabiać w sobie usposobienie, charakter i serce podobne do Jego Serca. Bez tego nie można być chrześcijaninem ani ucz- niem Chrystusa P., bez tego niepodobna też zba- wić duszę swoją. Rozważ to dobrze! 3. Drugą cechą Apostołów i każdego prawdzi- wego chrześcijanina jest tęsknota do nieba. Pa- weł św. pragnie być rozwiązanym i być z Chry- stusem; upomina też wiernych, aby zagrzawszy się niepobożności i świeckich pożądliwości, trzeźwię i sprawiedliwie i pobożnie żyli na tym świeeie, oczekując błogosławionej nadziei ’ przyjścia chwały wielkiego Boga i Zbawiciela
243 naszego Jezusa Chrystusa. Myśl o niebie jest im pociechą w utrapieniu, pokrzepia ich w pracy i do niej zagrzewa, ułatwia i osładza im wszelka, ofiarę, upragnioną im czyni śmierć, zwłaszcza męczeńską dla Chrystusa i Wiary, i owszem, czują się jakby obcymi na ziemi, pielgrzymami tylko niemajacymi tu mieszkania trwałego, ale szukającymi przyszłego. Dlatego z obfitości ser- ca Apostoł napomina wiernych: co na wysoko- ści jest szukajcie, gdzie Chrystus jest na pra- wicy Boga siedzący; co na wysokości jest mi- łujcie, nie co na ziemi. Prawdziwy chrześcijanin pragnie nieba i dlatego wystrzega się wszelkie- go brudu grzechowego, bo rozumie, że nie wnij- dzie do niego nic nieczystego, albo czyniącego obrzydliwość i kłamstwo. Pragnie nieba, więc usilnie na nie pracuje i przez dobre uczynki gromadzi sobie skarby na żywot wieczny; rozu- mie bowiem, że niebo jest nagrodą i to niesły- chanie wielką, a próżniakom, leniwym i ospa- łym w służbie Bożej dostać się nie może; pragnie nieba, a im więcej i szczerzej go pragnie, tom mniej ceni sobie ziemię i rzeczy ziemskie, staje się coraz obojętniejszym na wszystko, co jest do- czesnego, aż w końcu i świat mu b.rzytlnie i wszystko, czemkolwiek świat ludzi do siebie pociąga i przywiązuje, a zarazem od Boga i obo- wiązku odwodzi. Prawy chrześcijanin nie tylko pragnie, ale też spodziewa się nieba, nie dla za- sług swoich, bo wie, że i sama możność zasługi- 16*
244 wania z łaski mu jest dana, że niebo zbyt wiel- kim jest skarbem, iżby człowiek mógł sobie na nie, w ścisłem tego słowa znaczeniu, zasłużyć. Na to i sama śmierć męczeńska nie wystarczy, gdyż utrapienia tego czasu niniejszego nie sa godne przyszłej chwały, która się w nas objawi. Spodziewa się nieba jedynie z łaski Bożej, więc wysługuje się Panu Bogu w czem tylko wie i może, a zarazem czerpie łaskę ze zdrojów zba- wicielowych, któremi są Sakramenta św. Czy masz te dwie cćchy prawego chrześcijanina, czy znasz, uwielbiasz i kochasz P. Jezusa, czy mo- żesz się nieba spodziewać, czy go pragniesz na- prawdę i szczerze, czy tęsknisz choć trochę za niebem, czy przynajmniej bodaj czasem myślisz o niebie? Chceszli na te pytania szczerze sobie odpowiedzieć, porachuj się z sobą; czem się wię- cej gryziesz, czy stratą jaką doczesną lub zawo- dem w rachubach twoicłi i w powodzeniu ziom- skiem, czy też utratą prawa do nieba, jaka jest koniecznym skutkiem każdego grzechu śmier- telnego? Oo cię. więcej cieszy, czy jakieś większe powodzenie w życiu teraźniejszem, czy też to, iż przybywa ci rękojmi, że i twoje imię napisane jest w niebiesiech? Modlitwa kościelna. Spraw, prosimy Wszechmogący Boże, ąbyśmy, którzy w dzisiejsze Syna Twojego a naszego Od- kupiciela wniebowstąpienie wierzymy, sami też
245 myślą w niebiesiech przemieszkiwali. Przez te- goż Pana... / Na niedzielę szóstą po Wielkanocy. E W A N G E L J A zapisana u św. Jana w rozdziale XV. w. 26—27 i w rozdziale XVI. w. 1—i. W on czas mówił Jezus uczniom swoim: Gdy przyjdzie Pocieszyciel, którego Ja wam poślę od Ojca, Ducha prawdy, który od Ojca pochodzi, On i Mnie świadectwo dawać będzie, i wy świa- dectwo wydawać będziecie, bo ze mną od po- • czątku jesteście. Tom wam powiedział, abyście się nie gorszyli. Wyłączą was z bóżnic; ale idzie godzina, że wszelki, który was zabija, mniemać będzie, że czyni posługę Bogu. A to wam uczy- nią, iż nie znają Ojca, ani Mnie. Alem to wam powiedział, abyście, gdy godzina przyjdzie, wspomnieli na to, żem Ja wam powiedział. OBJAŚNIENIA. 1. Duch Św., którego przyjście P. Jezus, obie- cuje, jest trzecią osobą Trójcy Przenajświętszej, jedno z Bogiem Ojcem i z Bogiem Synem P. Je- zus nazywa Go w dzisiejszej Ewangelji Pocie- szycielem i Duchem prawdy. Pocieszycielem, bo za Jego sprawą spełnia się na każdym z nas w szczególności obietnica Chrystusa Pana: nie
246 zostawię was sierotami; oraz dlatego, że Duch Św. dziwnie umie i lubi pocieszać wierne sługi Chrystusowe, jak we wszystkich prześladowa- niach, które P. Jezus zapowiada wyznawcom swoim, tak i we wszystkich utrapieniach, o któ- rych Pismo św. wyraźnie mówi, iż przez wiele ucisków trzeba nam wnijść do Królestwa Boże- go. Duchem prawdy też nazywa się Duch Świę- ty dlatego, że On daje i utrzymuje tak w Ko- ściele Bożym, jak i w sercach wiernych znajo- mość i zrozumienie całej prawdy Bożej, o której Pan Jezus mówi: Poznacie prawdę, a prawda was wyswobodzi. Z drugiej strony Duch Św. jest Duchem prawdy w przeciwieństwie do ducha świata, który jest duchem kłamstwa, czyli złym duchem. 2. Duch czasu, o którym ludzie t. zw. postę- powi mówią, że pptrzeba z nim postępować, a przynajmniej z nim się rachować, niczem in- nem nie jest, jeno tym samym duchem świata, czyli duchem kłamstwa. Nazwa tylko inna, ale rzecz jest ta sama. Na jakiej podstawie to twier- dzę? Oto na tej, że duch czasu raz po raz się zmienia i coraz to nowe stawia zasady i wyma- gania, a prawda Pańska trwa na wieki. Jasną jest rzeczą, że każda prawda, choćby ta, że dwa razy dwa jest cztery, była prawdą od wieków i na wieki też prawdą zostanie, bo prawda z na- tury swojej jest nieodmienną; kłamstwo zaś i błędne mniemania i wymysły ludzkie lub sza-
247 fańskie wciąż się zmieniają. Dalej twierdzę, że duch czasu jest duchem złym dlatego, że wojuje przeciw Bogu i prawdzie Bożej. Tak np. teraź- niejszy duch czasu rozkrzewia głównie cztery zasady wręcz przeciwne nauce Chrystusa P. Pierwsza z tych zasad, że ten jest mądry, i tęgi, kto wszystko i wszystkich krytykuje, ze wszyst- kiego zawsze jest niezadowolony i na wszystko i wszystkich głośno wygaduje, że wszystko źle urządzone, wszyscy, począwszy od papieża i ce- sarza, biskupi i ministrowie, księża i urzędnicy, panowie i wieśniacy, a skończywszy na wójtach i nauczycielach, wszyscy nic nie wiedzą, nikomu dobrze nie życzą, a więc ufać im w niczem nie można. Całkiem przeciwnie naucza P. Jezus: Nie sadźcie, abyście nie byli sadzeni; albowiem, którymbyście sadem sadzili, sadzeni będziecie: i która miara mierzyć będziecie, odmierza wam. .lako jedną z najcięższych kar, przychodzących na narody wymienia Pismo św., gdy w nich na pośmieeh sa podani król i kapłan; a jeżeli P. Je- zus mówi, że każdą krzywdę, by też najmniej- szemu z braci naszych wyrządzoną, poczyta za swoją własną, to jakżeż nie ma surowo potępiać obmawiania i potwarzania tych, których wy- wyższył nad innych i uczynił ich pomazańcami Bożymi, Namiestnikami swoimi i Pasterzami nad ludem swoim. O nich to rozumieć należy ono słowo Pańskie: kto się was dotknie, dotyka się źrenicy oka mego; a o Biskupach i kapłanach
248 w szczególności ono: kto wam gardzi, Mną gar- dzi. 3. Drugą zasadą, podawaną przez teraźniejsze- go ducha czasu, jest uważanie za największe nie- szczęście ubóstwa i pracy. Niestety, wielu zapo- mina na przeciwną tej zasadzie naukę P. Jezu- sa: błogosławieni ubodzy. Narzekają na Boga i ludzi, że w biednym są stanie, że muszą ciągle pracować na życie, zazdroszczą bogatszym i burzą się przeciw nim; i o tern wciąż myślą, jakby wygrać na loterji albo w karty, przez spekulację lub zakłady, a nieraz choćby za po- mocą oszustwa lub kradzieży dostać grosza. Wręcz przeciwnie temu naucza Pismo św.: Szczęśliwjj... który za złotem nie biegał, ani ufał w pieniądzach ani skarbach, a iia innem miej- scu przestrzega: mając żywność i czem się. odziać, na tern poprzestawajmy; bo niektórzy chcąc bogatymi być, wpadali w pokuszenie i w sidło diabelskie, i w wiele pożądliwości nie- pożytecznych i szkodliwych, które pogrążają ludzi na zatracenie i zaginienie. Zapewne, życie bogatych na ziemi jest wygodniejsze, niż dola ubogich, ale dlatego wcale jeszcze nie szczęśliw- sze, a co najważniejsza nie jest bezpieczniejsze w wieczności, bo jak mówi P. Jezus: Błogosła- wieni ubodzy duchem, albowiem ich jest Króle- stwo niebieskie, i przeciwnie: łatwiej jest wiel- błądowi przez dziurę igielną przejść, niż bogate- mu wnijść do Królestwa niebieskiego.
249 4. Trzecią zasadą ducha czasu, również nie- chrześcijańską jest, że najszczęśliwsi są ci, któ- rym nigdy nic nie dolega i którym zawsze wszystko się wiedzie tak, jak oni sami sobie tego życzą. Stąd znów tyle pomiędzy ludźmi narze- kania na ciężkie czasy, tyle biadania na przeci- wności i niepowodzenia, a w końcu i bhiźnienia przeciw samemu P. Bogu, jakoby już o nas za- pomniał, albo nawet, że jest niesprawiedliwy, bo złym i takim co nie potrzebują, daje więcej, ni- żeli dobrym i potrzebującym I tak już ludzie poczęli wierzyć w ducha czasu, że przekonani są, iż mający wiele powodzenia w tern życiu, są nie- tylko najszczęśliwsi, ale i najmędrsi, najspraw- niejsi, najdzielniejsi i najlepsi; a zarazem tak się boją każdej przeciwności i każdego krzyża, że niejeden woli raczej na grzech, albo i na sa- mobójstwo, niż na cierpienie i cierpliwość się odważyć. Tymczasem nicmasz kącika bez krzy- żyka, a Pismo św. wyraźnie mówi, iż przez wie- le ucisków potrzeba nam wnijść do Królestwa Bożego, Apostołom i im podobnym zapowiada P. Jezus w dzisiejszej Ewangelji nietylko zwy- czajne niepowodzenia i cierpienia, ale nawet prześladowania wszelkiego rodzaju, aż do śmier- ci męczeńskiej, ale zarazem pociesza ich, że smutek ich w radość się obróci, 5. Czwarte najgorsze i najzgubniejsze kłam- stwo ducha czasu jest, jakoby nie było ani. Bo- ga, ani wieczności, jakoby dla człowieka tak sa-
250 ino, jak dla bydlęcia nierozumnego, po śmierci nie było ani nieba ani piekła, bo to (mówią) pu- ste wymysły księży i im podobnych wyzyskiwa- czy. Dawna to sztuczka szatańska, że się bez- bożność zachwala jako szczyt mądrości, jako zdobycz nauki i postępu, a starą wiarę katolicką wyszydza się jako zacofanie i ciemnotę. Już Pismo św. starego zakonu opowiada o ludziach, którzy poszedłszy na lep ducha czasu, mówili rozmyślając niedobrze u siebie: Krótki a tę- skliwy- jest czas żywota naszego i niemasz ochłody (tj. nieba) na końcu człowieczym, i nie- masz ktoby był poznany, że się z piekła wrócił.. Ho z niczegośmy się narodzili i potem będziemy jakoby nas nie było... Pójdźcież tedy i używaj- my dóbr niniejszych, a zażywajmy rzeczy stwo- rzonych prędko... To myślili i pobłądzili, aż po śmierci, na sądzie ocknąwszy się powiedzą ze smutkiem: A tak zbłądziliśmy z drogi prawdzi- wej, i nie świeciła nam jasność sprawiedliwości, i słońce rozumienia nie weszło nam; napraco- waliśmy się na drodze nieprawości i zatrace- nia... a drogi Pańskiej nie znaleźliśmy... znisz- czeliśmy we złości naszej. Takie rzeczy mówili w piekle ci, którzy zgrzeszyli. Do nich podobni są ci, którzy wśród troski o bogactwa i powo- dzenie tak zapominają o Bogu i wieczności, jak- by wcale w nią nie wierzyli! Porachuj się, czy powodujesz się Duchem Świętym, który jest Duchem prawdy, czy raczej
251 idziesz za namowami kłamliwego ducha świata i czasu? Modlitwa kościelna. Wszechmogący wieczny Boże, spraw, abyśmy zawsze Tobie oddaną mieli wole i Majestatowi Twojemu szczerem sercem służyli. Przez Pana naszego Jezusa Chrystusa. / Na uroczystość Zesłania Ducha Św. E W A N GE LJ A zapisana u św. Jana w rozdziale XIV. w. 23—37. Onego czasu mówił Jezus uczniom swoim: Jeśli mię kto miłuje, będzie chował mowę moje, a Ojciec mój umiłuje go, i do niego przyjdziemy, a mieszkanie u niego uczynimy. Kto mię nie miłuje, mów moich nie chowa. A mowa, któ- rąście słyszeli, nie jest moja, ale tego, który mię posłał. Ojca. Tom wam powiedział u was mieszkając. Pocieszyciel Duch Święty, którego Ojciec pośle w imię moje, on was wszystkiego nauczy, i przypomni wam wszystko, cokolwiek- bym wam powiedział. Pokój zostawuję wam, pokój mój doję wam: nie jako dawa świat, ja wam daję. Niech się nie trwoży serce wasze, ani się lęka. Słyszeliście, żem ja wam powiedział: Odchodzę i przychodzę do was. Gdybyście mię
1 252 miłowali, wzdybyście się radowali, iż idę do Ojca; bo Ojciec większy jest niźli ja. I teraz wam powedział, przedtem niż się stanie, iżbyście, gdy się stanie wierzyli, Już wiele z wami mówić nie będę. Albowiem idzie książę świata tego, wam powiedziałem, przedtem niż się stanie, iż- byście, gdy się stanie wierzyli. Już wiele z wa- mi mówić nie będę. Albowiem idzie książę świa- ta tego, a we mnie nic nie ma. Ale iżby świat poznał, że miłuję Ojca, a jako mi Ojciec rozka- zanie dał, tak czynię. OBJAŚNIENIA. 1. Jak Syn Boży, druga Osoba Trójcy św. rze- czywiście zstąpił z nieba na ziemię, tak samo rzeczywiście zstąpi! i Duch Święty na Aposto- łów i na cały Kościół św., z tą jednak różnicą, że Syn Boży przyjął prawdziwą naturę ludzką, stał się człowiekiem, a Duch Św. przyjął tylko widzialną, przemijającą postać ognistych języ- ków. Duch Św. jest trzecią Osobą Trójcy św., Bogiem prawdziwym. Jednym z Bogiem Ojcem i z Bogiem Synem; pochodzi od Ojca i Syna, równy we wszystkiem i Ojcu i Synowi. I zstą- pił w dniu dzisiejszym na Apostołów i uczniów, a tern samem na Kościół św. i uczynił sobie w nim mieszkanie, według tej obietnicy P. Je- zus: A ja prosić będę Ojca, a innego Pocieszy- ciela da wam, aby z wami mieszkał na wie- ki... u was mieszkać będzie i w was będzie.
253 2. Duch Św. jest przedewszystkiem Ożywicie- lem, dającym życie naprzód całemu Kościołowi Bożemu, a następnie w tymże Kościele Bożym poszczególnym wiernym Chrystusowym. Co do Kościoła Bożego, to w podobny sposób jak na początku utworzył Pan Bóg człowieka z mułu ziemi i natchnął w oblicze jego dech żywota, i stał się człowiek w duszę żyjącą, tak Chrystus Pan utworzył ciało Kościoła z Apostołów, ucz- niów i wiernych i tchnął w nie życie nadprzyro- dzone, dając mu Ducha Św. I jak Chrystus Pan, raz przybrawszy na się naturę ludzką, już na wieki jej nie porzuci, tak i Duch Św. raz zstą- piwszy na Kościół św., już go na wieki nie po- rzuci. Stąd to pochodzi ta niespożyta siła i ży- wotność Kościoła św., że choćby świat cały prze- ciw niemu się zmówił, a nawet bramy piekiel- ne — nie zwyciężą go. Oto przepowiedział przez proroka o mieście Bożem, którem jest Kościół św.: Bóg pośrodku niego, nie będzie poruszone: ratuje go Bóg. Dusza ożywiając ciało rządzi niem, tak samo też i Duch Św., będąc życiem Kościoła, rządzi nim. Stąd dzieje się, że wszyst- ko, czego potrzebujemy do zbawienia, znajduje- my niechybnie w Kościele Bożym. Potrzebuje- my zaś a) prawdy Bożej, bo prawda was wy- swobodzi; tę prawdę zaś głosi w Kościele Bo- żym nieomylnie za sprawą Ducha Św. Ojciec św., a za nim Biskupi i kapłani wiernie przy nim stojący. Potrzebujemy do zbawienia b) znać
254 wolę Bożą i pełnić ją; tę zaś wolę Bożą nie wątpliwie poznajemy i spełniamy przez posłu- szeństwo względem tych, których Duch Św. po- stanowił Biskupami, aby rządzili Kościołem: a głową wszystkich Biskupów jest znów Ojciec św. Potrzebujemy wreszcie do zbawienia c) laski Bożej, a tę znów za sprawą Ducha Św. w Ko- ściele św. otrzymujemy niechybnie przez Sa- kramenta św., które sprawują kapłani w powin- nej zależności od Ojca św. i od Biskupów. Peł- nienie zaś woli Bożej wymaga koniecznie współ- działania naszej dobrej woli z łaską Ducha Św. Współdziałanie zaś to w Kościele Bożym tak jest nam ułatwione, że sprawdza się na nas ono słowo Zbawiciela: jarzmo moje wdzięczne jest, a brzemię moje lekkie. Cheiejże zrozumieć człowiecze, jak wielki to zaszczyt być członkiem Kościoła św., w którym jest, mieszka, wszystko ożywia i rządy sprawuje sam Bóg — Duch Św., którego założycielem i głową jest Bóg Syn, w którym Ojcem i Panem a zarazem na- groda nasza wielka bardzo jest Bóg Ojciec nie- bieski! Zrozumiej też, jak wielka to jest laska być katolikiem, czyli członkiem Kościoła Boże- go, i jeżeli miła ci jest prawda, jeżeli dbasz o najświętszą i najsłodszą wolę Bożą, jeżeli wreszcie wiesz, że łaska Boża jest do zbawienia potrzebna, to dla zbawienia duszy twojej, wię- cej niż o chleb powszedni, więcej niż o zdrowie i życie ciała, staraj się o to, żebyś zawsze i wszę-
255 dzie aż do końca był we wszystkiem wiernym i dobrym synem tego św Kościoła katolickiego. 3. Duch Św. jest Ożywicielem dusz naszych, bo mieszkając w duszach naszych daje nam łaskę poświęcającą, która jest dla duszy tem, czem jest dusza dla ciała, tj. życiem. Kto ma łaskę poświęcającą, ten żyjc, — kto jej niema, jest umarłym. Dlatego (o mówimy, że są Sakramen- ta żywych, bo są przeznaczone dla będących w stanie łaski poświęcającej. Ktoby zaś bez sta- nu łaski przyjął który z tych Sakramentów, np. Bierzmowanie albo Sakrament ołtarza, popełni) by tem samem świętokradztwo. Mówimy też o Sakramentach umarłych, któremi są Chrzest św. i Pokuta, bo one umarłym na duszy dają albo przywracają życie nadprzyrodzone, czyli łaskę poświęcającą. Podobnież grzech śmiertel- ny nazywa się śmiertelnym, bo duszy odbiera życie, jak to czyni trucizna śmiertelna ciału. Wyznawamy też w »Wierzę w Boga«, że P. Je- zus przyjdzie sądzić żywych i umarłych, to zna- czy żyjących przez łaskę poświęcającą i umar- łych przez grzech śmiertelny, Sakramentem Po- kuty nie zgładzony, bo co do ciała wiemy, że jak wszyscy raz umrzeć muszą, tak wszyscy też powstaną z martwych, by stanąć na sąd Kto umiera w stanie łaski poświęcającej, ten otrzyma też żywot wieczny; kto umiera w sta- nie grzechu śmiertelnego, tego czeka śmierć wieczna w piekle. Daje mim zaś Duch Św. laskę
256 poświęcającą przez Chrzest Św., który jest z wo- dy i z Ducha Św.; jeżeli ją kto stracił przez grzech śmiertelny, przywraca ją Duch Św. przez Sakrament Pokuty. Dalej utwierdza ją przez Sakrament Bierzmowania, w którym Duch Św. w szczególniejszy sposób nam się od- daje, prawie tak, jak P. Jezus daje się nam w Przen. Sakramencie. Pomnaża wreszcie i roz- wija Duch Św. w nas łaskę poświęcającą przez inne św. Sakramentu, tudzież przez dobre uczynki, które za sprawą Jego pełnimy. 4. Duch Św. Kościoła Bożego nigdy nie opu- ści, ale zawsze w nim będzie mieszkał, tak sa- mo jak i P. Jezus, który obiecał: Oto ja jestem z wami aż do skończenia świata. Inaczej jest z duszą, która mając daną sobie 'wolną wolę, może i powinna współdziałać z Duchem Św., aby zachować w sobie i pomnożyć laskę poświęca- jącą, ale może ją też utracić przez grzech śmiertelny, albo przynajmniej osłabić ją przez grzech powszedni i wszelkie lenistwo w służbie Bożej. 5. Trzy główne rzeczy wymienia dzisiejsza Ewangelja św. z tych, które Duch Św. w du- szach sprawuje. 1) Miłość Boga, która objawia się przedewszystkiem w wiernem zachowywa- niu przykazań Bożych, bo jeśli mię kto miłuje, będzie chował mowę moję. 2) Pokój Boży, pole- gający na zgodzie z Bogiem, na zgodzie z ludź- mi i na pokoju sumienia i serca; pokój ten daje
257 w tem już życiu szczęście takie, jakiego świat z wszystkiemi bogactwami, rozkoszami i za- szczytami swemi nigdy dać nie potrafi. 3 Zna- jomość i zamiłowanie prawdy: On was wszyst- kiego nauczy, i przypomni wam wszystko, co- kolwiekbym wam powiedział. Obszerniej wyli cza Pismo św. gdzieindziej dary Ducha Święte- go: ducha mądrości i rozumu, ducha rady i mo- cy. ducha umiejętności i bogobojności i ducha bojaźni Pańskiej; tudzież owoce Ducha Św.: miłość, wesele, pokój, cierpliwość, dobrotli- wość, dobroć i nieskwapliwość, cichość, wiarę, skromność, wstrzemięźliwość i czystość. Modlitwa kościelna. Boże, który w dniu dzisiejszym serca wier- nych Ducha Św. oświeceniem nauczyłeś, daj nam w tymże Duchu w prawdzie sobie smako- wać i z Jego się zawsze pociechy weselić. Przez Pana naszego Jezusa Chrystusa, który... Na poniedziałek Świąteczny. E IVA N GE L J A zapisana u św. Jana w rozdziale III. w. 16—21. Ouego czasu rzeki Jezus Nikodemowi: Tak llóg umiłował świat, że Syna swego jedporo- dzonego dal, aby wszelki, kto wierzy weń. nie KwungcJje niedzielne 17
258 zginał, ale miał żywot wieczny. Bo nie, posłał Bóg Syna swego na świat, aby sadził świat, ale iżby świat był zbawion przezeń. Kto wierzy weń, nie bywa sadzon; a kto nie wierzy już osadzony jest: iż nie wierzy w Imię jednorodzo- nego Syna Bożego. A ten jest sad, że światłość przyszła na świat, a ludzie raczej miłowali ciemności, niż światłość: bo były złe ich uczyn- ki. Każdy bowiem, który żle czyni, nienawidzi światłości, ani idzie na światłość, żeby nie były zganione uczynki jego. Lecz kto czyni prawdę, przychodzi do światłości, aby się okazały spra- wy jogo, iż w Bogu sa uczynione. OBJAŚNIENIA. 1. Nikodem był jednym z przedniejszych fa- ryzeuszów, którego inni dla jego powagi sza- nowali. Będąc człowiekiem prawym, nic miał zazdrości i nienawiści, jaka większa część fa- ryzeuszów pałała ku Panu Jezusowi, i dlatego poczynały mu cuda i nauka P. Jezusa trafiać do przekonania. Jednakowoż jawnie przyznać się do P. Jezusa nie śmiał. Nie pozwalał mu na to wzgląd ludzki. Z jednej strony głos sumienia i łaska Boża ciągnęły go do Pana Jezusa, z drugiej przeszkadzały mu natrętne myśli: co ludzie, co znajomi powiedzą, jakie względem niego zajmą stanowisko, na jakie prawdopodo- bnie narazi się trudności? Długo pasował się sam ze sobą, a w końcu tak, jak to często czy-
259 nią ludzie w podobnem położeniu, chwycił się półśrodków: poszedł do P. Jezusa, ale poszedł w nocy; boi się Boga i dlatego czyni, co powi- nien — ale boi się toż ludzi i dlatego kryje się z tem dobrem, które spełnia, tak jakby robił co złego, byle tylko nie narazić się ludziom. Czy nie jesteś podobny do Nikodema? Żle bar- dzoby było, gdyby kto Wiara św. i sumienno- ścią ehciał się popisywać i pragnął za nie po- chwały i uznania u ludzi: naraziłby się tem na ono słowo: wzięli zapłatę stroję: ale równie złem jest, dla względów ludzkich kryć się z wiarą i sumiennością i narażać się na inne groźniej- sze jeszcze słowo: ktoby się wstydził Mnie i słów moich między narodem tym cudzołoznym i (jrzesznym, zawstydzi się go i Syn człowieczy, gdy przyjdzie w chwale Ojca swego z Aniołami świętymi. 2. Gorszeni jeszcze, niż ukrywanie się z swo- jem przywiązaniem do Wiary św., jest czynie- nie dla względu ludzkiego czegoś, co zasadom Wiary wręcz sic sprzeciwia. A jednak dzieje się to niestety często. Tak n. p. niejeden w domu między swoimi pości jak powinien, ale dostaw- szy się między ludzi, wstydzi się swego katolic- kiego postu i byle nie wyróżniać się od innych, zajada mięso w piątek, jak protestant. Tnny do- skonale zna i zwyczajnie też zachowuje prze- strogę Pisma św.: Porubstwo i wszelka nieczy- stość... niechaj ani będzie pomieniona między 17*
260 wami. jako świętym przystoi, ale w kompanii wesołej, żeby nie narazić się, jak to mówią, na śmieszność, będzie bluzgał najbezwstydniej, pójdzie na miejsce więcej niż podejrzane, aż na- razi się na niewiedzieć jakie ostateczności. Inny znów święcie przyrzekl na spowiedzi, a może nawet ślubował, wstrzemięźliwość, od trunków, ale w kompanji ulega namowom ludzkim i Bo- na obraża obrzydłem pijaństwem. Wiele jeszcze innych grzechów pochodzących ze względów ludzkich możnaby wyliczyć; wymienię jednak tylko jeden jeszcze, tak ciężki, że ktokolwiek się go dopuszcza, albo tylko do niego dopoma- ga, popada tern samem w klątwę. Tym grze- chem jest pojedynek. Pospolicie odważają się na ten grzech ci, którzy boją się, żeby nic stra- cili na wziętości i znaczeniu u ludzi, gdyby po- jedynku nie wydali, .albo nie przyjęli. Przy- puściwszy jednak, że odsądzonoby kogo za to. od honoru, albo obwolanoby za tchórza, to cóż więcej znaezy: sumienie, czy sądy ludzkie, eo większem jest tchórzostwem: bać się gadania ludzkiego, czy bać się grzechu i kary Bożej? 3. Nic posłał Bóg Syna swego na świat, aby sadził świat, ale iżby świat był zbawion prze- eń. Wielkie i pełne pociechy to słowo. Jak P. Bóg nas stworzył, tak leż odkupił nas nie na to, abyśmy byli potępieni, ale abyśmy osiągnęli wieczne zbawienie. Z woli Bożej więc nie mam być potępiony, ale zbawiony, bo Bóg
261 bhce, aby wszyscy ludzie byli zbawieni i przy- szli ku uznaniu prawdy. Na to P. Bóg nas stwo- rzył, to znaczy, że na to dal życie i rozum i wol ną wolę i pamięć, na to dal ciało i zmysły je- go, na to dał to wszystko, co nas tu w tern ży ciu na ziemi otacza, abyśmy mogli zbawić du- szę .swoją. Dla tego samego też, tj. dla nas i dla naszego zbawienia odkupi! nas Syn Boży, 1o znaczy: dla nas i dla naszego zbawienia Słowo stało się ciałem. Dlatego P. Jezus narodził sit;, nauczał i czynił cuda, dla nas i dla naszego zbawienia poniósł mękę, umarł na. krzyżu, zmartwychwstał i wstąpił na niebiosa, a zara- żeni z nami zostaje w Przen. Sakramencie. Dla nas i dla naszego zbawienia zstąpił i Duch Św. i działa wciąż w Kościele Bożym i w duszach wiernych. Mimo to chociaż stworzył nas P. Bóg bez nas, nie zbawi nas bez nas. Pierwszym warunkiem naszego zbawienia, zależącym od nas, jest to, o czem mówi P. Jezus w dzisiejszej Ewangelji, aby wierzyć w Syna Hożego. Ko- niecznie więc potrzeba w i e r z y ć w Pana i Bo- ga naszego i we wszystko, eo On objawił i przez Kościół swój święty do wierzenia poda jo, jeżeli nie chceiny zginąć na wieki mimo to wszystko, co On uczynił i wciąż czyni dla naszego zba- wienia Wierzyć zaś potrzeba szczerze, tj. w ca- lem życiu i postępowaniu naszem powodować się prawdami Wiary świętej, które przecież są pewne i niewątpliwe, kiedy sam Bóg je obja-
262 wił i poręcza. Jakaż więc twoja wiara, kiedy tak mało i niedbale się modlisz, a ona ci mówi: proście a otrzymacie, więc kto nie prosi, ten też nie otrzyma; wiara ci mówi, że spowiedź nie tylko gładzi dawne grzechy, ale strzeże i od no- wych, dlaczegóż ci tak nie pilno do spowiedzi ? 4. Kto nie wierzy, już osadzony jest. Dlacze- go tak surowo? Odpowiem przykładem: Dajmy na to, że ktoś obcy pyta ciebie o drogę i ty go objaśniasz, a nawet ofiarujesz mu się za prze- wodnika, bez żadnej za to zapłaty. Obcy zaś po- czyna ni stąd ni zowąd podejrzywać ciebie, że go okłamujesz, lub sam nie znasz tej drogi. Co- byś ty na to powiedział? Prawdopodobnie rzekł- byś: »Ha! nie chce, to cóż ja mu poradzę; po- żałuje on po czasie, że nie usłuchał poczciwej rady«. Uczujesz się przytem obrażonym, że cię posądzono o kłamstwo. Cóż innego ma uczynić 1’. Bóg z takimi, którzy nie chcą Mu uwierzyć, uwierzyć Prawdzie wiecznej, która omylić się nie może i nie byłaby Bogiem, gdyby omylić nas mogła albo chciała. Ostrzega takich P. Bóg wielokrotnie i wielorakiemi sposobami, a jeżeli wszystko daremne, to i niepodobna, żeby P. Bóg odmienił swoje słowo: jeżeli chcesz wnijść do żywota, chowaj przykazania, z których pierw- sze: »wierz w Boga i Bogu«. Nie może P. Bóg gwałtem kogoś nie chcącego, zmusić do nieba. Sam dał człowiekowi wolną wolę, — nie może mu jej odbierać.
263 5. Ludzie raczej miłowali ciemności, niż światłość. Choć smutna, ale przeto niemniej święta i rzeczywista to prawda. Niejeden z nas woli zmrok albo i ciemności zupełne niż jasne światło, zwłaszcza gdzie chodzi o prawdy Boże i obowiązki nasze. Tak było z Piłatem, który wprawdzie zapytał P. Jezusa: Co jest prawda? ale nie czekał odpowiedzi i wyszedł. Tak też starosta rzymski Feliks, gdy Paweł św. rzecz czynił o sprawiedliwości i czystości i o sadzie przyszłym, uląkłszy się, odpowiedział: Teraz odejdź. Tak też nieraz i my wolimy nic nie wie- dzieć lub poprzestawać na niejasnych tylko i! bardzo niedostatecznych pojęciach o praw- dach i przepisach Wiary i o obowiązkach sta- nu naszego, niż żebyśmy wywiadywać się o nich mieli, a dowiedziawszy być zmuszonymi w su- mieniu do odmiany życia i postępowania. Je- żeli kiedy, to w tym świętym czasie taką prze- wrotnością nie zasmucajmyż Ducha Św. Boże- go, ale przeciwnie zapragnijmy i prośmy, żeby .oświecił nas światłością swoją i dał nam zrozu- mieć, że przedewszystkiem mamy obowiązek Boga naszego wychwalać, czcić, Jemu służyć i przez to zbawić duszę swoją. Modlitwa kościelna. Boże, któryś Apostołom Twoim dał Ducha Świętego, daj ludowi Twemu wysłuchanie po- bożnej prośby jego, iżbyś obdarzył pokojem
264 także i tych, których obdarzyłeś wiarą. Przez Pana naszego Jezusa Chrystusa, Syna Twego który z Tobą żyje i króluje w jedności Ducha Świętego. Bóg na wieki wieków. Amen. Na uroczystość Trójcy Św. E W A N G E L J A zapisana u św. Mateusza w rozdziale XXV111. w. 18—20. Onego czasu mówił Jezus uczniom swoim: Dana mi jest wszystka władza na niebie i na ziemi. Idąc tedy nauczajcie wszystkie narody: chrzcząc je w Imię Ojca, i Syna, i Ducha Świę- tego: nauczając je chować wszystko, co wam kolwiek przykazał. A oto Ja jestem z wami po wszystkie dni, aż do skończenia świata. OBJAŚNIENIA. 1. W żywocie świętego Augustyna czytamy, że przyjąwszy z przekonania Wiarę świętą, tak szczerze ją pokochał, iż pragnął wszystkie praw- j dy w niej zawarte o ile możności jasno i do- kładnie zrozumieć. Razu pewnego, przechadza- , jąc się nad morzepi, rozmyślał o tajemnicy Trójcy Św. i począł w szczególności dochodzić, co to znaczy: Bóg jeden w trzech Osobach. Wie- dział, że Bóg objawił i przez Kościół święty do wierzenia podaje, iż jeden jest tylko Bóg,
265 a trzy Osoby, Bóg Ojciec, Bóg Syn i Bóg Duch Święty, więc nie wątpił o tem, że tak jest rze- czywiście, ale szukał .jakiegokolwiek podobień- stwa, któreby mu wyjaśniło, jak to jest. Pomy- ślał o duszy ludzkiej, która jest jedną, a ma ro- zum, wolę i pamięć; ale miisiał sobie powie- dzieć, że rozum, wola, pamięć to nie są osoby w duszy, lecz tylko trzy różne jej władze. Wy- najdywał i inne jeszcze podobieństwa, ale żadne mu nie wystarczało, żadne nic objaśniało ozem jest Trójca Św. Kiedy tak w myśli się mozoli, spostrzega nagle dziecko prześlicznej urody, które rączkami wygrzebało w piasku nad mo- rzem dołek i poczęło czerpać z morza wodę i przelewać do onego dołka. Chwilę przypatry- wał się Święty temu dziecku i jego robocie, aż ulitowawszy się jego zmęczenia, przerywa mu i pyta: Dziecko co ty tam robisz? Ono odpowia- da: ja chcę morze przelać do tego dołka. Ale, rzecze Święty, czyż nie widzisz, że morze tak wielkie i okiem niezmierzone, niepodobna aby się pomieściło w tym maleńkim dołku? Na to dziecin), uśmiechnąwszy się, spojrzało Święte- mu w oczy i powiada: A ty wielki i, mądry Au- gustynie, nie pojmujesz, że Bóg jest nieskoń- czenie wielki, a głowa twoja tak mała, a obciął- byś krótkim rozumem twoim objąć całego Bo- ga? Dziecko rzekłszy to, znikło: Był to Aniol- Stróż Świętego, który w ten sposób przypomniał mu sło-wa Pisma św.: Wyższych rzi czy nad cię
266 nie pytaj się, a mocniejsze nad cię nie badaj się, ale coś Bóg rozkazał, to rozmyślaj zawzdy, a w wielu uczynkach Jego nie bądź ciekawy. 2. Zamiast własnego nieudolnego objaśnienia o tajemnicy Trójcy św., kładę tu dwa ustępy z nabożeństw przez Kościół św. przepisanych, które zawierają dostateczny wykład tej naj- większej tajemnicy Wiary naszej świętej. Pierwszy z nich wyjęty jest z wyznania wiary św. Atanazego, (żył św. Atanazy temu lat 1600), które znajduje się w niedzielnych pacierzach kapłańskich, a brzmi tak: »Ktokolwiek chce być zbawiony, przedewszystkiem potrzeba, żeby trzymał się Wiary katolickiej, której jeśliby kto całej i nienaruszonej nie zachował, ten bez wątpienia na wieki zginie. Wiara zaś katolicka ta jest: że jednego Boga w Trójcy, a Trójcę w jedności wyznajemy, rozróżniając osoby, a nie rozróżniając ani nie rozdzielając istoty. Inna albowiem jest Osoba Ojca, inna Syna, in- na Ducha Świętego. Ale Ojca i Syna i Ducha Świętego jest jedno Bóstwo, jednaka chwała, wspólny i wieczny Majestat. Jaki Ojciec, taki też Syn, taki i Duch Święty. Niestworzony Oj- ciec, niestworzony Syn i niestworzony Duch Święty. Niezmierzony Ojciec, niezmierzony Syn, niezmierzony Duch Święty. Przedwieczny Oj- ciec, przedwieczny Syn, przedwieczny Duch Święty. A jednak nie trzej przedwieczni, ale je- leń przedwieczny; jakoteż nie trzej niestworze-
267 ni 1 nie trzej niezmierzeni, ale jeden niestwo- rzony i jeden niezmierzony. Podobnież wszech- mogący Ojciec, wszechmogący Syn, wszechmo- gący Duch Święty; a przecież nie trzej wszech- mogący, ale jeden Wszechmogący. Takoż Bóg Ojciec, Bóg Syn, Bóg Duch Święty; a jednak nie trzy Bogi, ale jeden jest Bóg. Takoż Panem Ojciec, Panem Syn, Panem Duch święty; a jed- nak nie trzej Panowie, ale jeden jest Pan. Bo „ak każdą pojedynczą osobę za Boga i Pana uznawać prawda chrześcijańską nam każę, tak też mówić o trzech Bogach lub Panach Wiara katolicka nie pozwala. Ojciec od nikogo nie jest uczyniony, ani stworzony, ani zrodzony. Syn od Ojca jednego jest, nie uczyniony, ani stworzo- ny, ale zrodzony, jeden Duch Święty od Ojca i Syna nie uczyniony, ani stworzony, ani zrodzony, ale pochodzący. Jeden zatem Oj- ciec, nie trzej Ojcowie, jeden Syn, nie trzej Synowie, jeden Duch Święty, nie trzy Duchy Święte. A w tej Trójcy nic nie jest pierwsze albo pośledniejsze, nic większe albo mniejsze, ale trzy Osoby ze wszystkiem są sobie spól- wieczne i równe, tak iż we wszystkiem, jak się już powiedziało, jedność w Trójcy, a Trójcę w jedności uznawać potrzeba. Ktokolwiek więc chce być zbawionym, niech tak o Trójcy św. rozumie;;. Drugi ustęp jest w Prefacji, którą prawie w każdej Mszy św. niedzielnej powtarzamy:
268 Panie Święty, Ojcze wszechmogący, wiekuisty Boże, który z jednorodzonym Synem Twoim i z Duchem Świętym jednym jesteś Bogiem, jednym jesteś Panem, nie w pojedyńczości jednej osoby, lecz w Trójcy jednej Istoty. Bo cokolwiek o chwale Twojej ż objawienia Two- jego wierzymy, to też o Synu Twoim, to o Du- chu świętym bez wszelkiego rozróżniania rozu- miemy; tak iż wyznając prawdziwe i przed- wieczne Bóstwo, uwielbiamy też w Osobach odrębność, w Istocie jedność, a w Majestacie równość. Którą chwalą Aniołowie i Archanio- łowie, Cherubini też i Serafini, którzy nie prze- stoją jednym głosem wołać: Święty, Święty. Święty, Pan Bóg zastępów, pełne są nieba i zie- mia Majestatu Chwały Jego! Hosanna na wy- sokościach!* 3. Poleca P. Jezus Apostołom wszystkie na- rody nauczać i chrzcić. Z tego widać, że i Chrzest św. jest do zbawienia koniecznie po- trzebny. Wyraźniej jeszcze mówi P. Jezus do Nikodema: Zaprawdę, zaprawdę powiadam ci, jeśli się kto nie odrodzi z wody i Ducha Św. nie może wnijść do Królestwa Bożego. Z tego po- wodu Kościół św. kierowany Duchem Św. roz- porządził, żeby dzieci chrzczono jak najwcze- śniej po ich narodzeniu, bo dzieci umierające bez Chrztu św. nie idą wprawdzie do piekła, ale oglądać Boga z powodu grzechu pierworodnego nie mogą. I słusznie mawiają ludzie o takich,
2b9 którzy zawinili, że dziecko czy to w żywocie matki, czy też po narodzeniu umiera bez Chrztu św., iż stracili duszę P. Jezusowi. Nie godzi się więc zwlekać z Chrztem św. np. dla- tego, aby doczekać się przybycia zacniejszych rodziców chrzestnych lub dla innych podobnych przyczyn. Owszem, jeżeli dziecko jest słabe i za- chodzi obawa, czy mu nie zaszkodzi może prze- prawa do kościoła, to nietylko wolno, ale na- wet należy udzielić mu Chrztu z wody, bez ee- remonji, których dopełni w takim razie ksiądz, gdy już dziecko będzie można bez obawy za- wieść do kościoła. Żeby Chrzest thki był ważny, potrzeba, aby udzielający chrztu miał szczera wolę dać dziecku to, co Kościół św. przez Chrzest dać mu zamierza i żeby w tym celu woda czysta, zwyczajna, bez żadnej przymieszki polewał trzykrotnie głowę dziecka i równocze- śnie (koniecznie równocześnie) mówił: »N. (imię dziecka) ja ciebie chrzczę w imię Ojca + i Syna + i Ducha t Świętego Amen«. Z tyeli słów żadnego zmienić ani opuścić nie wolno. Również należy uważać na to, żeby woda rze- czywiście dotykała się ciała dziecka, czyli skó- ry, a nie spłynęła n. p. po włoskach. Chrztu z wody może udzielić każdy człowiek, byle wie- dział jak sobie postąpić. Pierwszeństwo jednak powinien mieć ksiądz, .leżeli księdza niema, to powinien chrzcić raczej mężczyzna niż kobieta, a tylko w ostatniej potrzebie rodzony ojciec lub
270 matka, bo między chrzczącym a rodzicami dzie- cka wytwarza się powinowactwo duchowne. 4. Oto ja jestem z wami po wszystkie dni, aż do skończenia Świata. Obietnicy tej dotrzymuje nam P. Jezus wielorakim sposobem. Jest z na- mi: 1) w Przenajśw. Sakramencie, w którym chce być pokarmem i pociechą naszą, oraz ofia- rą za nas. ale też chce odbierać od nas cześć powinną; 2) jako Głowa Kościoła, w którym za sprawą Bucha Świętego przez Apostołów i następców ich, tj. Biskupów i kapłanów naucza nas chować wszystko, co nam przykazał: 3) jest Pan Jezus z nami, ilekroć i gdziekolwiek choć- by dwóch lub trzech wiernych jest zgromadzo- nych w Imię Jego; 4) nawiedza nas przez ^najmniejszych* swoich. Najmniejszym jest ten, kto w oczach twoich nie wiele znaczy i na żadne nie zasługuje względy, a jednak cokol- wiek mu powiedziałeś lub uczyniłeś, toś P. Je- zusowi uczynił i powiedział, gdyś ulitował się i poratował potrzebującego pomocy, rady albo pociechy, P. Jezusowi to uczyniłeś; 5) mówi Paweł święty o łasce poświęcającej: żyję, już nie ja, ale żyje we runie Chrystus: jest tedy P. Jezus z nami i w nas przez łaskę poświęca- jącą. Tu możemy P. Jezusa karmić pokarmem Jemu właściwym, t. j. spełnianiem woli Ojca niebieskiego. Tu możemy też naśladować złość żydowska, kiedy przez grzech śmiertelny pozba
271 wiamy Go życia, którem żył w naszych sercach, lub kiedy przez powszednie grzechy ponawia- my to wszystko, co Mu uczyniono przed ukrzyżowaniem. Modlitwa kościelna. Wszechmogący, wieczny Boże, któryś przez wyznawanie prawdziwej wiary, dal sługom Twoim poznać chwałę wiekuistej Trójcy i w po- tędze Majestatu uwielbiać Jedność, błagamy, abyśmy tejże wiary statecznością, od wszyst- kich zawsze bezpieczni byli przeciwności. Przez Pana naszego Jezusa Chrystusa, który... Na uroczystość Bożego Ciała. E W A NGEL.JA zapinana u św. Jana w rozdziale VI. w. 56—5!>. W on czas mówił Jezus rzeszom żydowskim: Ciało moje prawdziwie jest pokarm, a krętu moja prawdziwie jest napój. Kto pożywa niego ciała, a pije moja krew, we mnie mieszka, a ja w nim. Jako mię posłał żyjacy Ojciec, i ja żyj( dla Ojca: a kto mnie pożywa, i on żyć będzie dla mnie. Ten jest chleb. który z nieba zstąpił Nie jako ojcowie wasi jedli mannę i pomarli Kto pożywa tego chleba żyć będzie na wieki.
•m OBJAŚNIENIA. 1. O Przenajśw. Sakramencie naucza nas Ko- ściół Boży z objawienia Bożego, że przez kon- sekrację istota chleba przeistacza się w istotę Ciała i istota wina przeistacza się w istotę Krwi Pana naszego Jezusa Chrystusa, a pozo- stają tylko postacie, i o znaczy smak, zapach, kolor i inne przymioty chleba i wina. Pod temj jednak postaciami niemasz już chleba i wina ani ich istoty, jeno jest istota Ciała i Krwi Pańskiej. Ponieważ Ciało i Krew Pańska nie są martwe, ale żywe, więc w Przen. Sakramen- cie jest także obecna i Dusza P. Jezusa, a zatem całe święte Jego człowieczeństwo. Człowie- czeństwo zaś, odkąd Słowo stało się Ciałem, jest nierozłączne od Osoby i Bóstwa Syna Bo- żego, i jak w niebie na prawicy Boga Ojca sie- dzi cały i prawdziwy P. Jezus wrraz z Bóstwem i Człowieczeństwem swojem, tak i w Przenajśw. Sakramencie pod postaciami chleba i wina jest On cały i żywy prawdziwie, rzeczywiście i isto- tnie obecny. Jest zaś P. Jezus w Przenajśw. Sakramencie ustawiczną ofiarą Ojcu niebie- skiemu, tak samo (choć bezkrwawą), jak nią był na krzyżu, na odpuszczenie grzechów, za żywych i umarłych. Ludziom wreszcie jest po- karmem duszy, jest Towarzyszem, Mistrzem i Panem naszym, podobnie jak nim kiedyś był w postaci widzialnej dla Apostołów.
273 2. Że takie jest objawienie Boże o Przen. Sa- kramencie, na to mamy dowody w Piśmie św., a niektóre z nich i w dzisiejszej Ewangelji i Lekcji. Ewangelja jest cząstką dłuższego ustę- pu, w którym Jan św. opisuje, jak P. Jezus zapowiadał ustanowienie Przen Sakramentu: bo zwykł był P. Jezus ważniejsze rzeczy, które miał uczynić dla naszego zbawienia, wprzód zapowiadać, a potem dopiero wykonywać. rtak zapowiedział Mękę i Śmierć Swoja, na krzyżu, Swoje Zmartwychwstań ie, Wniebowstąpieńio i Ducha Św. Zesłanie, ustanowienie w osobie Piotra najwyższego swego Namiestnika na zie- mi; podobnież zapowiada ustanowienie Przen. Sakramentu. A stało się to na drugi dzień po cudownem rozmnożeniu chlebów. Ludzie szu- kali P. Jezusa i znaleźli go w KaFarnaum. Ujrzawszy ich rzekł: Szukacie mię nie iżeście widzieli cuda, ale iżeście chleb jedli i najedli się. A oni: cóż czynić mamy, abyśmy czynili uczynki Boże1? Odpowiedział Jezus i rzeki: toc jest dzieło Boże, abyście wierzyli w tego, które, go On posłał, llzekli mu tedy: cóż tedy za znak czynisz, abyśmy widzieli i uwierzyli Tobie*? cóż działasz? Ojcowie nasi jedli mannę na puszczy jako jest napisano: Chleb z nieba dał im jeść. Ghcieli więc nowej manny. Nawiązuje więc P. Jezus do tego i mówi o chlebie żywota lep- szym od manny, który im dać zamierza: Jam jest chleb żywy, którym z nieba zstąpił. Chleb, Ewangclje niedzielne 18
274 który On da, nie będzie chlebem zwyczajnym, czemś martwem, ale żywym i dającym żywot wieczny, bo będzie nim On sam, Bóg-Człowiek. Zapowiedziawszy, że chce być obecny w Przen, Sakramencie cały i żywy, określa rzecz do- kładniej: a chleb, który Ja dam, jest moje Cia- ło na żywot świata. Tu powiada Jan św.: Swa- rzyli się tedy żydowie między sobą: jakoż ten może nam dać ciało swe ku jedzeniu? Słysząc od P. Jezusa, że oni mają pożywać Jego Ciało i pić Krew Jego, poczęli burzyć się przeciw Niemu i sprzeczać między sobą. W tern jednak wszyscy się zgadzali, iż P. Jezus rzeczywiście zamierza dać Ciało i Krew swoją, owszem ca- łego siebie, wiernym swoim za pokarm i napój. Czyż może źle Go rozumieli? Ilekroć zdarzyło się, że P. Jezusa źle rozumiano, On zawsze rzecz wyjaśniał i prostował tak jak przystało na Nauczyciela, będącego Prawdą odwieczną. Tak n. p. kiedy P. Jezus uwiadomiony o cho- robie Łazarza w dwa dni później powiada Apo- stołom: Łazarz przyjaciel nasz śpi, oni zaś ro- zumieli, że mówi o śnie zwyczajnym, P. Jezus odrazu sprostował i powiedział im jawnie: Ła- zarz umarł. Takich przykładów mamy w Piśmie św. dosyć. Więc i w obecnym wypadku byłby P. Jezus niewątpliwie pouczył żydów, gdyby Go byli źle zrozumieli. Tymczasem P. Jezus nic nie prostuje ani nie cofa, ale silniej jeszcze po- twierdza: Zaprawdę, zaprawdę wam powiadam:
275 jeśliby ście nie jedli Ciała Syna człowieczego... nie będziecie mieć żywota w sobie. Dlatego: wiele ich tedy z uczniów Jego słuchając, mó- wili: twarda jest ta mowa i któż jej słuchać może? I odtąd wiele uczniów Jego odeszło i już z Nim nie chodzili (odstąpili P. Jezusa). Mimo to P. Jezus nic ze słów swoich nie ujmuje ani najmniejszego nie robi ustępstwa; owszem od- zywa się do Apostołów: Zali i wy odejść chce- cie? Pozostawia im do wyboru, albo uwierzyć szczerze i bezwarunkowo Jego słowom i zostać przy Nim, albo Go odstąpić, porzucić na teraz i na wieki. Bo chcieć tylko wierzyć w to co się komu w nauce P. Jezusa podoba i trafia do przekonania, odrzucać zaś czego się nic ro- zumie, albo z swojemi pojęciami nie umie po- godzić, to znaczy być nie uczniem, ale czynić się sędzią P. Jezusa i nauki Jego, to znaczy przypuszczać, iż P. Jezus mylić się może, a więc, że nie jest Bogiem, to znaczy wreszcie niejako powiedzieć P. Jezusowi: Masz Ty swój rozum, być to może, ale i ja mam swój i nie gorszy od Twego. Z takiem usposobieniem niepodobna być chrześcijaninem i służyć Bogu. To też Piotr św. na zapytanie Pana: zali i wy odejść chce- cie? woła z uniesieniem: Panie, do kogóż pój- dziemy!? Słowa żywota wiecznego masz, a my wierzymy i poznaliśmy, żeś Ty jest Chrystus, Syn Boży. I my za Piotrem św. padnijmy przed Panem naszym utajonym w Przen. Sakramen- 18’
276 cic, i jak ojcowie nasi wyznawajmy Mn z we- selem i wdzięcznością: W tej Hostji jest Bóg- żywy, Choć ukryty, lecz prawdziwy. 3. Lat ternu blizko półtora tysiąca żył św. Cy- ryl, biskup Jerozolimski, po którym przecho- wały się aż do naszych czasów nauki katechiz- mowe, jakie miewał w kościele. Podaję tu z nich krótki ustęp, abyś mógł się przekonać, że i przed wieki uczono tego samego co dziś w Kościele Bożym: »Już sama nauka św. Pawła zda je się zupełnie wystarcza, żeby utwierdzić was w wie- rze w Przen. Sakrament, który przyjmując, z laski Bożej stajecic się, że tak powiem, współ- eielesnymi i współkrewnymi P. Jezusa. Bo tak pisze, że P. N. Jezus Chrystus nocy, której był wjn.lan, wziąwszy chleb i dzięki czyniąc łamał i dawał uczniom swoim, mówiąc: Bierzcie / jedzcie, to jest Ciało moje, wziąwszy też kie- lich, dzięki czynił i rzeki: Bierzcie i pijcie, to jest Krew moja. Kiedy więe On sam o chlebie orzekł: to jest Ciało moje, któż jeszcze będzie śmiał wątpić? I kiedy również On tak stanow- czo mówi: to jest Krew moja, któżby kiedy miał wątpić i twierdzić, że to nic jest Krew Jego? Wodę niegdyś w Kanie Galilejskiej przemienił w wino, które poniekąd do krwi jest zbliżone; mieliżbyśmy mniemać, że nie godzien jest, by mu uwierzyć, iż wino przemienia w Krew? Bo
277 pod postacią chleba daje nam Ciało, a pod po- stacią wina daje nam Krew, tak iż przyjmując, pożywamy Ciało i Krew Chrystusową i staje- my się uczestnikiem tegoż Ciała i Krwi, sta- jemy się Chrystoforami, t. j. Chrystusa w cia- łach naszych noszącymi, gdy Ciało Jego i Krew w siebie przyjmujemy, stajemy się, by użyć wyrażenia, św. Piotra, uczestnikami Boskiej na- tury. Zatem wierz, ufaj, kochaj, a pełen wiary, nadziei i miłości uwielbiaj, dzięki składaj, prze- praszaj i proś Pana Jezusa utajonego w Przen. Sakramencie o wszystko, cokolwiek potrzebu- jesz*. Modlitwa kościelna. Boże, któryś nam w przedziwnym Sakramen- cie pamiątkę Męki Twojej pozostawił, — daj nam prosimy, Ciała i Krwi Twojej święte ta- jemnice tak czcić, abyśmy skutków odkupienia Twojego w sobie ustawicznie doznawali. Który żyjesz i królujesz z Bogiem Ojcem w jedności Ducha Św. Bóg na wieki wieków. Amen. Na niedzielę drugą po Świątkach. E W A NGELJ A zapisana u św. Łukasza w rozdz. XIV. w. 16—2i. Onego czasu powiedział Jezus faryzeuszom tę przypowieść; Człowiek niektóry sprawił wie-
278 czerzę wielką i wezwał wielu. 1 posiał sługę swego w godzinę wieczerzy, aby powiedział za- proszonym, żeby przyszli, boć już wszystko go- towe. 1 poczęli się wszyscy społecznie wyma- wiać. Pierwszy mu rzeki: Kupiłem wieś i mam potrzebę wynijść, a oglądać ją; proszę cię, miej mię za wymówionego. A drugi rzeki: Kupiłem pięć jarzm wołów i idę ich doświadczać; proszę cię, miej mię za wymówionego. A drugi rzeki: Żonęm pojął a przeto nie mogę przyjść. A wró- ciwszy się sługa oznajmił to Panu swemu. Te- dy się gospodarz rozgniewawszy, rzeki słudze swemu: Wynijdź rychło na ulice i uliczki mia- sta; a ubogie, i ułomne, i ślepe, i chrome wpro- wadź tu. I rzeki sługa: Panie, stało się jakoś rozkazał, a jeszcze jest miejsce. I rzeki Pan słu- dze: Wynijdź na drogi i opłotki, a przymuś wnijść, aby był dom mój napełnion. A powia- dam wam, że żaden z onych mężów, którzy są zaproszeni, nie ukąsi wieczerzy mojej. OBJAŚNIENIA. i. Zdarzyło się, że ten lub ów z faryzeuszów zapraszał P. Jezusa na ucztę. P. Jezus korzy- stał z takich sposobności, żeby ich pouczać i do- pomagać im do zbawienia. Przy jednej takiej uczcie mówił im P. Jezus o zasłudze karmienia ubogich. Na to jeden z obecnych rzekł mu: Bło- gosławiony, który będzie jeść chleb w Króle-
stwern Bożem. W odpowiedzi na to słowo opo- wiedział P. Jezus przypowieść, którą mamy w dzisiejszej Ewangelji. Kościół św. zwykł ją stosować do Przen. Sakramentu, czyli do stołu Pańskiego, boć jest to wieczerza wielka, na któ- rej zastawiona jest potrawa z Ciała i Krwi Chrystusowej. 2. Do częstszego przyjmowania Komunji św. wezwani są przedewszystkiem zamożniejsi, któ- rzy nie potrzebują wciąż pracować na kawałek chleba, więc więcej mają czasu i wolności, żeby dbać o dobro swej duszy. Niestety! P. Jezus zmuszony jest jednak powiedzieć o nich Często: poczęli się wszyscy społecznie wymawiać. Nie należą oni -wprawdzie do rzędu tych, o których mówi Paweł św.: Nie mylcie się, ani porubnicy, ani bałwanom służący, ani cudzołożnicy, ani sodomczycy, ani złodzieje, ani łakomi, ani pija- nice, ani złorzeczący, ani drapieżcę nie posiędą Królestwa Bożego. Nie, to są, po światowemu mówiąc, wcale porządni ludzie; złego może nie- wiele robią, ale dobrego jeszcze mniej, bo wo- góle mało robią. Przytem są to grzeczni i dobrze wychowani ludzie, więc i dla P. Boga zacho- wują pewne ugrzecznienie i formy światowe; wszyscy gładko się tłumaczą i bardzo uprzej- mie P. Bogu się wypraszają: proszę Cię, miej mię za wymówionego. Racje, jakiemi się tłuma- czą, są także wcale przyzwoite; przynajmniej nie ma w nich nic wyraźnie złego. A jednak
280 gospodarz na nich się rozgniewał, i to bardzo, tak że zapowiada: żaden z onyćh mężów, którzy sa uproszeni. nie ukąsi wieczerzy mojej. Dlacze- go? By dostać się do nieba, nie wystarcza być człowiekiem porządnym, zacnym po światowe- mu; potrzeba nadto być chrześcijaninem, t. zn. człowiekiem z przekonania i z dobrej,, szczerej woli, trzymającym się wszędzie i zawsze, w ży- ciu prywatnem tak samo jak i publicznem za- sady: Szukajcie naprzód Królestwa Bożego i sprawiedliwości jego, a inne wszystko przy- dane wam będzie. W stanach przez P. Boga uprzywilejowanych, l>o nad innych wywyższo- nych, niestety, mało tylko bywa chrześcijan prawdziwych. 2. Kupiłem wieś, z pewną dumą wymawia się pierwszy. Widocznie człowiek to bogaty, kiedy stać go na to, żeby kupić sobie wieś; bogatym zaś ludziom nie tak łatwo przychodzi na myśl, żeby mieli potrzebować P. Boga, więc też o ła- ski i względy u Niego nie wiele dbają. Śród zachodów około zaspokojenia wszystkich tak licznych i różnorodnych swych potrzeb, biedni ci bogacze prawie nigdy nie umieją sobie zna- leźć tyle czasu i tyle myśli swobodnej, ile po- trzeba, żeby zająć się tern, o czem P. Jezus mó- wi: troszczysz się i frasujesz około bardzo wie- lo, ale jednego potrzeba. Dlatego twierdzi sam P. Jezus: Zaprawdę powiadam uam, iż bogaty trudno wnijdzie do Królestwa niebieskiego.
281 A jednak ludzie, i to nawet chrześcijanie, zwykli bogatym zazdrościć! 3. Kupiłem pięć jarzm wołów i idę ich do- świadczać. To wymówka człowieka dorabiają- cego się mienia i chleba. On nie mówi, jak ów kupujący wieś: mam potrzebę. Dla niego to rzecz tak jasna i prosta, iż przedewszystkiem należy pilnować swego i dorobić się, że ani nie przypuszcza, aby ktokolwiek mógł od niego do- magać się jeszcze czegoś więcej. Ciągła troska o chleb powszedni, a gdy ten jako tako już jest zabezpieczony, troska o zabezpieczenie sobie spokojnej starości, a dzieciom dobrobytu tak go pochłonęła, że o niczem innem myśleć nie umie i nie chce Przewiduje nieraz i przyszłość, ale tylko doczesną; wieczności ani nie przewi- duje, ani pragnie; w najlepszym razie odezwie się, że gdyby go P. Bóg w innym był postawił stanie, to służyłby Mn calem sercem, ale w ta- kich jak on warunkach, to i sam Bóg widzi, że nie może. I dlatego byle czem Boga zbywają. O takich to woła Pismo św.: Daj Boże, aby mą- drzy byli i rozumieli i ostateczne rzeczy opa- trowali. 4. Źonęm pojął, a przeto nie mogę przyjść — tłumaczy się trzeci krótko i prawie opryskli- wie. Niemać w tern grzechu, że kto się żeni albo za mąż wyda je; chociaż wyraźnie jest w Piśmie św.: Kto bez żony jest, stara się o to co Pań- skiego jest, jakoby się podobał Bogu; a który
282 s żoną jest, stara się o to co światu należy, ja- koby się podobał żonie, i rozdzielon jest. Byłoby to jeszcze dobrze, gdyby kto dbając o żoną, równocześnie też dbał szczerze o P. Boga, jak to się dzieje w małżeństwach, które skojarzyły się nie z namiętności, ani z wyrachowania, ale prawdziwie po chrześcijańsku. Ale jeżeli kto tak zupełnie odda je się rozkoszom, że według słów Psalmisty: przyrównany jest bydlętom bezrozumnym i stał się im podobnym, zatraci! wszystko, co w człowieku jest wyższego i ideal- nego, — to cóż dziwnego, że nie mając się czem tłumaczyć, na każde wezwanie Boże odpowia- da: nie mogę przyjść. Dla takich jeden tylko bywa ratunek: uprosić im u P. Boga, żeby uczy- nił ich ubogimi, ułomnymi, ślepymi albo chro- mymi, i wtenczas dopiero przez sługi swoje przymusił ich wnijść; bo takim zwykle samo tylko utrapienie daje wyrozumienie. 5. Wreszcie ubodzy, chromi, ślepi i ułomni korzystają z hojności Gospodarza niebieskiego i przy Nim prędko i na wieki zapominają wszystkich swoich ziemskich dolegliwości, któ- re były dla nich prawdziwem dobrodziejstwem, a nie upośledzeniem ze strony P. Boga. Modlitwa kościelna. Świętego Imienia Twego bojaźń i miłość daj nam zawsze Panie, bo nigdy nie pozbawiasz. Swej opieki tych, których potężną miłością
283 Swoją otaczasz. Przez Pana naszego Jezusa Chrystusa, który... Na niedzielę trzecią po Świątkach. E W A NGELJA zapisana u św. Łukasza w rozdziale XV. w. i—ii), W on czas, przybliżyli się do Jezusa celnicy i grzesznicy. Aby go słuchali. I szemrali Fary- zeuszowie i Doktorowie, mówiąc: ii ten przyj- muje grzeszniki, i jada z nimi. I rzeki do nich to podobieństwo, mówiąc: Który 'z was czło- wiek, co ma sto owiec; a jeśliby stracił jedna z nich, izali nie zostawuje dziewięćdziesiąt i dziewięciu na puszczy, a idzie za ona, co zgi- nęła, aż ja najdzie? A gdy ja najdzie, kładzie na ramiona swe radując się; a przyszedłszy do domu, zwoływa przyjaciół i sasiady mówiąc im: radujcie się ze mną, iżem nalazł owcę mo- ja, która była zginęła. Powiadam wam, żeć tak będzie radość w niebie nad jednym grzeszni- kiem pokutę czyniącym, niż nad dziewięćdzie- siąt i dziewięciu sprawiedliwych, którzy nie potrzebują pokuty. Albo która niewiasta mając dziesięć drahm, jeśliby straciła drahmę jedna, izali nie zapala świecy i wymiata domu, i szu- ka z pilnością, ażby znalazła? a gdy najdzie, zwoływa przyjaciółek i sąsiadek mówiąc: Ha-
284 dujcie się ze mną, bom znalazła drahmę, którąm była straciła. Tak, powiadam wam, radość bę- dzie przed Anioły Bożymi nad jednym grzesz- nikiem pokute czyniącym. O B J A Ś NIE NI A . 1. Przybliżali się do Jezusa celnicy i grzeszni- cy, otaczali Go też ustawicznie faryzeusze; tam- ci atoli, żeby Go słuchać i z nauki Jego korzy stać, ci żeby Go śledzić, krytykować i wynaj- dywać przyczyny oskarżenia; tamci przycho- dzą z dobrą wolą, faryzeusze z zaciętością i uprzedzeniami. Grzesznicy i celnicy, póki trwają w swych grzechach, oczywiście nie są lepsi od faryzeuszów. Co P. Jezus sądzi o takich zatwardziałych celnikach i grzesznikach, nie trudnoć poznać z tego, że celników stawia na równi z najgorszymi ludźmi, mówiąc: jeśliby Kościoła nie usłuchał, niech ci będzie jako po- ganin i celnik, a i Paweł św. nakazuje: jeśli ten który jest bratem tj. chrześcijaninem się mianuje jest porubnikiem albo łakomym, albo służącym bałwanom, albo złorzeczącym, albo pijanicą, albo drapieżcą, żebyście z takowym ani jedli, t. zn. żadnych blizkich i poufałych stosunków z nim nie utrzymywali. 0 faryzeu- szach zaś, tj. obłudnikach, którzy grzeszą, mo- że więcej i częściej, niż jawnogrzesznicy, ale grzechy swoje ukrywają, żeby uchodzić przed ludźmi za dobrych. P. Jezus tylko ostrzega:
285 strzeżcie się kwasu faryzeuszów, a nadto: co- kolwiek wam rozkaża, zachowywajcie i czyń- cie, ale wedle uczynków ich nie czyńcie. Dopie- ro dobra wola, która sprawia, że się przybliża- my do Pana Jezusa, aby Go słuchać, przemie- nia i celników i grzeszników i faryzeuszów w sługi Boże; bo wówczas P. Jezus, sprawuje w nas i chcieć i wykonać, wedle dobrej woli i czyni z niesprawiedliwych sprawiedliwych. 2. Pomiędzy chrześcijanami dzisiejszych cza- sów, jak w wielu innych rzeczach, tak też pod względem obchodzenia się z jawnogrzesznikami mało się uważa na naukę i przykłady Pana na- szego. Celnikami naszych czasów sa. ci, których Paweł św. nazywa »drapieżcami«. Strzegą się oni jedynie kryminału, a zresztą nie dbają ani o sumienie ani o uczciwość, jeśli tylko mogą przyczynić sobie dochodu i grosza; jak np. szu- lerzy, siebie i drugich zgrywający w karty, spekulanci, wyzyskujący bez pracy łatwowier- ność i niedoświadczenie ludzkie, i robią przez to grube a nierzetelne interesa na giełdach, na zakładaniu i popie ranili nieuczciwych banków, pieniacze wygrywający procesy za pomocą kłamstwa, wykrętów adwokackich albo i prze- kupstwa. Tacy ludzie bogaci a nierzetelni, o których nierzetelności wszyscy wiedzą, zaży- wają wziętości nieraz więcej, niż najzacniejsi obywatele. Gdyby społeczeństwo było zdrowe, a nie zarażone bałwochwalstwem dla złotego
28b cielca, toby tych nowoczesnych celników umia- ło trzymać na uboczu i nie bratałoby się z ni- mi, jak to teraz wielu czyni, żeby przy spo- sobności mieć jakikolwiek udział w ich nieuczci- wych zyskach. Podobnie dzieje się z jawno- grzesznikami. Niejeden, choć ma żonę i dzieci utrzymuje znane wszystkim stosunki zakazane a chodzi z podniesionem czołem, — a ludzie skądinąd najczcigodniejsi nie śmią, tak jak po- winni, zamknąć przed nim drzwi domu swego; zapanowała zupełna bezkarność, a zepsucie i rozpasanie tern śmielej i coraz więcej się sze- rzy. Bezbożnym i niedowiarkom, zajmującym jakiekolwiek stanowisko, pozwala się głosić płytkie wywody i stroić płaskie żarty i śmiesz- ki z rzeczy najświętszych i najpoważniejszych, a potem dziwią się ludzie, że ubywa wiary i zdrowego rozsądku wśród młodzieży i ludu Z tern wszystkiem powołują się jeszcze ludzie na dzisiejszą ewangelję, że przecież sam P. Je- zus przyjmował grzeszników i celników i z ni- mi do jednego zasiadał stołu. Prawda, czynił to P. Jezus z nawracającymi się, ale nie z zatwar- działymi i z grzechów swoich chełpiącymi się grzesznikami. To nie byłoby miłosierdziem i pobłażaniem, ale schlebianiem złemu, brakiem charakteru i odwagi własnych przekonań. Wszak z rodzaju jawnogrzeszników i celników byli owi, których P. Jezus biczem wyganiał z świątyni Pańskie.i. P. Jezus umiał połączyć
pokorę serca, uprzejmość i serdeczną życzliwość dla wszystkich z nieugiętym hartem duszy i z niezłomną odwagą; nam dzisiejszym ucz- niom i naśladowcom Jego brak najczęściej owej pokory serca, a jeszcze więcej brak nam hartu duszy i odwagi w wyznawaniu prawdy Bożej. 3. Jeżeli o kim, to o P. Jezusie jest prawdą,, żć z obfitości serca usta mówią, t. zn. że więcej, wiele Więcej jest w Najsł. Sercu Pana naszego,, niż usta Jego -wyrazić i rozumy nasze pojąć: są zdolne. Z dzisiejszej Ewangelji usiłujmy po- znać usposobienie tego Najsł. Serca. Faryzeu- sze w zarozumiałości swojej mniemali, że z ta- kimi celnikami i jawnogrzesznikami nie warto mówić, bo tak są zepsuci, że już nic ich nie na- wróci, a nawet nie godzi się mówić z nimi bez skompromitowania siebie i swojej dobrej opi: nji. Zdawało im się, że takich należy jedynie gromić i łajać. Nie tak P. Jezus; już w staryn Zakonie mówi Bóg przez proroka: Żyję Ja, mó wi Pan Bóg; nie chcę śmierci niezbożnego, ale żeby sie nawrócił niezbożny od drogi swej, a żył. A w nowym zakonie tak się okazuje ła- skawym na grzeszników, że naraża się u fary- zeuszów na zarzut: ten przyjmuje grzeszniki i jada z nimi. Niejeden z tych, o których wspo- mina dzisiejsza Ewangelja, nabrał otuchy wi- dząc jak!?., Jezus i dla najbiedniejszych i naj- wstrętniejszy^, jakimi byli trędowaci, zawsze
288 jest przystępny, i uczynny; inni słyszeli, jak się obszedł z grzesznicą Magdaleną i budziła się w nich nadzieja, że i oni przy pomocy Jego wybrną z grzechów, które ich niepokoiły i wsty- dem napełniały. Przyjmuje ich Pan Jezus nie łajaniem lub wytykaniem im w oczy grzechów, nie przez upokarzanie i drażnienie ich miłości własnej, lecz usiłuje ich przywieść do poznania samych siebie. P. Jezus grzeszników pragną- cych się nawrócić przyjmuje tak jakby oni Je- mu, a nie On im łaskę wyświadczał; bo i rze- czywiście nie było jeszcze i nie będzie grzeszni- ka, któryby tak gorąco pragnął odpuszczenia grzechów, jak On mu życzy tego z całego ser- ca On — bo lepiej niż ktokolwiek zna całą ohy- dę grzechu i całą grozę wiecznego potępienia; On też więcej miłuje i rozumniej miłuje każ- dego z nas, niż my pojąć nawet zdołamy. Dla- tego Pan Jezus postępuje tak jak ten pasterz w przypowieści, który nie pędzi owieczki od- nalezionej przed sobą, nie prowadzi jej na po- wrozie za sobą, ale bierze ją, jak matka dzie- cko, na ramiona i odnosi do owczarni swojej. Gdyby, niejeden grzesznik zrozumiał, jak t słod- ki jest Pan« i jak słodkie z Nim po szczerem nawróceniu przestawanie, to prędko porzucił- by grzechy swoje, które obiecują słodycz i za- dowolenie, a dają jeno gorycz i rozczarowanie a nawróciwszy się wychwalałby, wielbił i ca
289 leni sercem pokochałby Pana naszego, który jest błogosławiony na wieki! Modlitwa kościelna. Boże, Obrońco ufających w Tobie, licz któ rcgo nic nie jest mocnein, nic świętem, rozmnóż nad nami miłosierdzie Swoje, abyśmy Ciebie za Rządcę i Przewodnika mając, tak przeszli przez dobra doczesne, abyśmy nie stracili wiecz- nych. Przez Pana Naszego Jezusa Chrystusa. Na niedzielę czwartą po świątkach. EWANGELJ A .zapisana ii św. Łukasza w rozdziale V. w. 1—li. Onego. czasu: Gdy rzesze nalegały na P. Je- zusa, aby słuchały słowa Bożego, On stal podle jeziora Genezaret. 1 ujrzał dwie łodzie stojące przy jeziorze: a rybacy wyszli byli i plókałi sieci. A wszedłszy w jedna łódź, która była Szy- manowa, prosił go, aby maluczko odjechał od ziemi: a siadłszy uczył rzesze z łodzi. A gdy przestał mówić, rzeki do Szymona: za jedz na gle- bie, a zapuśćcie sieci wasze na połów. A Szymon odpowiedziawszy, rzeki mu: Nauczycielu, przez cała noc pracując, niceśPiy nie ułowili; wszakże na słowo twe zapuszczę sieć. A gdy to uczynili, zagarnęli ryb mnóstwo wielkie, i rwała się sieć Ewangelje niedzielne 19
290 ich. J skinęli na towarzysze, co byli w drugiej lodzi, aby przybyli i ratowali je. I przybyli i napełnili obie łodzie tak. iż się mato nie za- nurzyły. Co widząc Szymon Piotr, upadl u ko- lan Jezusowych mówiąc: Wynijdź ode mnie, bom jest człowiek grzeszny. Panie. Albowiem go było zdumienie ogarnęło, i wszystkie co przy nim byli, z połowu rył), który pojmali. Także też Jakóba i Jana, syny Zebedeuszowe, którzy byli towarzysze Szymonowi. 1 rzeki Je- zus do Szymona: Nie bój się, odtąd ludzi łowić będziesz. A wyciągnąwszy łodzie wszystko opu- ściwszy szli za nim. O B JA ŚNIENIA. 1. Tłumy nad jeziorem cisnęły się do P. Je- zusa. Każdy radby stanąć jaknajbliżej, żeby lepiej słyszeć i widzieć; pchają się także po- między sobą i tak napierają na Pana, że ani swobodnie przemawiać nie może. Niesforność’ tłumów byłaby każdego człowieka, nie umieją- cego panować nad sobą, rozdrażniła i wywoła- ła z ust jego krzyk i cały potok bijania. Nie tak P. Jezus. On zawsze pełen miłości, więc nie ła- je, nie niecierpliwi się, ale z wszelką swobodą myśli szuka sposobu, żeby dogodzić pragnieniu rzeszy. Oto wstępuje do łodzi Piotrowej, odbija od brzegu, tak że wązki pas wody przedziela Go od tłumu, i poczyna nauczać. Jakże my w drob- nych i nieuniknionych przykrościach życia
291 mało okazujemy cierpliwości, a mniej jeszcze miłości; o lada co się obrażamy i gniewem wy- buchamy. Dlaczego tak? Bo nie mamy miłości, bo nie dbamy o to, czy innym z nami dobrze albo źle, byle nam z nimi było dobrze. 2. Mógł P. Jezus rozkazać, ale woli prosić Piotra św., aby maluczko odjechał od ziemi. Przykazania Boże obowiązują pod grzechem; w rzeczach ważnych pod grzechem śmiertel- nym, w rzeczach mniejszej wagi pod powszed- nim. Jednak przykazania nie wyczerpują ca- łej woli P. Boga względem nas. Prócz przyka- zań Bożych są jeszcze rady ewangeliczne: ubó- stwo, czystość i posłuszeństwo; są i dobre uczynki: modlitwa, jałmużna i post; są uczyn- ki miłosierdzia co do duszy i co do ciała; są wreszcie tysiączne sposoby i okazje, żeby wy- sługiwać się P. Bogu. W tern życiu każdy pnie sic coraz wyżej i wyżej, a przecież cokolwiek człowiek zdobędzie w tern życiu, to też wraz z życiem przez śmierć utraci: lecz o tern, żeby w przyszłem życiu zdobyć sobie lepsze miejsce, żeby tam gromadzić sobie skarby, których ani mól nie pogryzie, ani złodziej nie ukradnie, o tern ledwie kto myśli, a tern mniej o to się stara. Większa część ludzi, nawet szczerze wie- rzących, przestaje na małodusznem życzeniu: byłem dostał się na ostatnie miejsce do nieba, to już więcej nie żądam. Taka małoduszność nie podoba się Bogu, choć nie jest zabroniona 19*
292 pod grzechem. Pragnie On, żebyśmy wysokie miejsca w niebie zajmowali, bo Męka Syna Je- go wysłużyła nam nader obfitą pomoc. Jeśli więc z tego skarbu nic chce nam się hojnie czerpać, — czyż Go to nie ma zasmucać? 3. Prosi P. Jezus. Gdyby ci kiedy w życiu się zdarzyło, żeby jaki wielki Święty, wsławio- ny cudami, albo Ojciec św., albo tylko cesarz przy jakiej sposobności poprosił cię o szklan- kę wody, lub o inną przysługę, to nietylkobyś chętnie i ochoczo mu ją oddał, ale cieszyłbyś się i chełpił przed krewnymi i przyjaciółmi, że takie szczęście i zaszczyt cię spotkał; miał- byś pewne prawo spodziewać się, że nie pój- dzie w zapomnienie przysługa twoja i że przy sposobności, w razie potrzeby, dobrze ci się opłaci. A cóż dopiero, gdy cię prosi Pan Je- zus, On, który obiecał, że ktobykolwiek uczniom .Jego dał kubek zimnej wody w Imię moje._ iżeście Chrystusowi, zaprawdę powiadam wam, nie utraci swej zapłaty. On wierny jest w obie- tnicach Swoich, wierną też i niezawodną ma- pamięć, a hojny jest nad wszystkich. On jeżeli prosi, to nie dlatego, żeby potrzebował naszej pomocy, ale dlatego, żeby nam okazać uprzej- mość i laskę swoją i by mógł dać nam stokro- tną zapłatę. Niegdyś P. Jezus siadł zmęczony i zgłodniały przy studni Jakóbowej. Uczniowie poszli do pobliskiego miasteczka, żeby przy- nieść żywności. Do studni tymczasem przybyła
293 Samarytanka po wodę. P. Jezus spragniony prosi jej: daj mi pić. Niewiasta wymawia się od oddania Mu tej przysługi i wtenczas jej Pan Jezus powiedział te pamiętne słowa: Byś wie- działa dar Boży i kto jest coc mówi: daj mi pić. Obyś i ty znal P. Jezusa, a poznawszy Go obyś Go pokochał, tobyś też zrozumiał, że kiedy P. Jezus od ciebie czego pragnie lub o coś pro- si, to jest to prawdziwym darem Bożym, wiel- ką laską i zaszczytem dla ciebie. Cokolwiek- byś dal lub uczynił P. Jezusowi na prośbę Je- go, gdybyś nawet na prośbę Jego oddal Mu ży- cie i mienie, a choćby i jedyne najukochańsze dziecko swoje, tern nie zubożejesz, bo P. Bóg nie pozwoli się zwyciężyć hojnością, ale wy- raźnie mówi: Dawajcie a będzie wam dano: miarę dobra, i natłoczona, i potrzęsioną i opły- wająca dadza, na tono wasze. Święty Piotr uczy- nił, o co prosił P. Jezus i nie wymawiał się, że całonocną pracą jest wyczerpany, i że z do- świadczenia wie, że- o tej porze dnia ryba nie pójdzie do sieci. Wie on i czuje to doskonale, wszakże, powiada, na słowo Twe zapuszczę sieć. I wziął nagrodę i ziemską, zdumiewający połów ryb, i nadziemską, powołanie na połów ludzi. Gdyby był odmówił prośbie P. Jezusa, nie byłby popełnił grzechu, boć w niczem nie byłby był przekroczył przykazania Bożego. Ale któż potrafi powiedzieć, jakieby były skutki z tej jego odmowy? Nieraz i ciebie P. Jezus nie
obowiązuje, ale prosi niejako: zacznij częściej chodzić do spowiedzi, nie wstępuj do tego do- mu, do tego szynku, wstrzymaj się od trunku, loterji, odmów' sobie tej przyjemności, a pienią- dze któreś miał na nią wydać, obróć na taki a taki dobry uczynek i t. p. Ty jednak jesteś głuchy na. to wszystko; niożeś tern jeszcze nie zgrzeszył, tylko skąpym okazałeś się dla P. Bo- ga i nieużytym. Któż potrafi odgadnąć, jakie będą skutki twojego względem P. Boga skąp- st wa ? Modlitwa kościelna. Daj, prosimy Cię Panie, aby i sprawy tego świata za Twojem rządzeniem pomyślnie się nam układały i Kościół Twój w pokoju poboż- nością swych dzieci się cieszył. Przez Pana na- szego... Na niedzielę piątą po Świątkach. EWANGEL J A zapisana u św. Mateusza w rozdz. V. w. 20—24. W on czas mówił Jezus uczniom swoim: Jeśli nie będzie obfitowała sprawiedliwość wasza więcej niż Doktórów zakonnych i Faryzeuszów, nie wnijdzieeie do Królestwa niebieskiego. Sły- szeliście, iż rzeczono jest starym: nie będziesz zabijał; a ktoby zabił, będzie winien sadu. A ja
295 wam powiadam: iż każdy który się gniewa na brata, swego będzie winien sądu. A ktoby rzeki bratu swemu, Raka: będzie winien rady. A kto- by rzeki głupcze, będzie winien ognia piekiel- nego. Jeśli tedy ofiarujesz dar twój do ołtarza, a tam wspomnisz, iż brat tw'ój ma nieco prze- ciw lobie, zostaw tam dar twój przed ołtarzem, a idź pierwej zjednać się z bratem twoim: a tedy przyszedłszy ofiarujesz dar twój. OBJAŚNIENIA. 1. Jeśli nie będzie obfitowała sprawiedliwość waśza więcej niż Doktorów zakonnych i fary- zeuszów, nie wnijdzieeie do Królestwa niebie- skiego. A przecież ci doktorowie i faryzeusze wiele odmawiali pacierzy, wielkie dawali jał- mużny, twardo pościli, wiary swojej się nie wstydzili, ale mocno przy niej stali i w nieje- dnem jeszcze mogli innym służyć za przykład. Mimo to mówi P. Jezus bardzo stanowczo, że to .wszystko bynajmniej nie wystarcza, żeby zdo- być sobie niebo. Nie gani im P. Jezus dobrych uczynków, ale cóż im gani? Przedewszystkiem to, że cokolwiek dobrego czynili, to nie dla P. Boga, ale dla próżnej chwały ludzkiej, żeby przed ludźmi uchodzić za dobrych. Poczucia obowiązku było u nich bardzo mało, ale we wszystkiem powodowali się względem ludzkim, tj. oglądaniem się na to, co ludzie o nich po- wiedzą i pomyślą. Na zewnątrz było u nich
296 wszystko w najlepszym porządku; wewnątrz zaś, dokąd oko ludzkie nie sięga, było pełno na- miętności i żądz najgorszych i dlatego przy- równywa ich P. Jezus do grobów pobielanych. Tak np. są oni dla P. Jezusa wobec ludzi dobrze usposobieni, zapraszają Go do stołu, pochlebia- ją Mu, że naucza prawdy itp. a w rzeczy samej myślą jedynie o tein, jakby pochwycić Go w słowie i zaszkodzić Mu. Na zewnątrz udają miłośników narodu i ojczyzny, ale gdy im tego potrzeba, świadczą wobec Piłata: Nie mamy króla, jeno cesarza. Publicznie sowite dają jał- mużny, a potajemnie zdzierają kogo mogą. Krótko mówiąc, faryzeusze dbali jedynie o ze- wnętrzne zachowanie przykazali i o formy, ale ducha Bożego w sobie nie mieli. Nie rozumieli, że P. Bóg przedewszystkiem żąda miłości i mó- wi: Daj mi, synu mój, serce twoje. Więc mo- dlą się usty, ale serce ich jest dalekie od Pana. Okazują ludziom uprzejmość, ale miłości dla nich, ani życzliwości nie mają; dają jałmużny, ale są bez litości; ćwiczą się w różnych uczyn- kach zakonu Mojżeszowego i mowy ich są po- prawne, ale nie dbają o sprawiedliwość. Ty czyś lepszy od faryzeuszów? Co u ciebie prze- waża: wzgląd ludzki i poczucie przyzwoitości, czy też wzgląd na Boga i sumienie i poczucie obowiązku. Modlitwy twe czy są szczere, czy też odmawiane tylko wargami bez myśli i ser- ca? Uprzejmość i serdeczność twoja czy jest
297 wyrazem miłości i życzliwości, czy czczą tylko formą? Jałmużny czy dajesz z litości, a zara- zem z litością, czy też dla oka ludzkiego, żeby nie uchodzić za skąpca, lub żeby pozbyć się na- tręta? Twoje poczucie prawości i sprawiedli- wości czy nie ogranicza się na tern, że uni- kasz starannie spotkania się z sądem i z po- gardą u ludzi, czy też jest oparte na bojaźni Boga i na wstręcie do grzechu? 2. Ponieważ faryzeusze dbali jedynie o pozo- ry, dla nikogo nie mieli serca, przeto wykra- czali szczególnie przeciw przykazaniu miłości bliźniego, które P. Jezus właśnie najwięcej po- leca i mówi o niem, że po tern poznają wszyscy, żeście uczniami moimi, jeśli miłość mieć bę- dziecie jeden ku drugiemu. To też w dzisiejszej Ewangelji, objaśniając jaka ma być chrześci- jańska sprawiedliwość, poczyna od najgłówniej- szego i najważniejszego z tych obowiązków miłości tj. od piątego przykazania Bożego: Nie zabijaj. Jak to przykazanie rozumieli faryzeu- sze, to pokazali, kiedy Piłatowi powiadają: nam się nie godzi nikogo zabijać, a równocześnie żą- dali od niego, żeby on Pana Jezusa kazał ukrzy- żować. Czego sami uczynić nie śmiełi, tego w sercu pożądać i przez kogo innego wykonać się nie wstydzili. Z serca mówi P. Jezus, wy- chodzą złe myśli: mężobójsłwa, porubstwa, kradzieże, fałszywe świadectwa, blużnier- slwa, słowem wszelkie grzechy przeciw przy-
298 kazaniom Bożym. To też ażeby piąte przyka- zanie lepiej zachowywać niż faryzeusze, zabra- nia nam P. Jezus gniewu, który jest w sercu: każdy który się gniewa na brata, winien będzie sądu. Gniew bywa grzechem śmiertelnym, albo powszednim albo i żadnym. Jest śmiertelnym, jeśli wpadamy w gniew z powodu przykrości lub krzywdy nam wyrządzonej i dla pomszcze- nia się wyrządzamy bliźniemu albo życzymy mu czegoś bardzo złego; również jeśli gniew prowadzi nas do bluźnierstw, ciężkich obelg, da- wania zgorszenia lub innych grzechów śmier- telnych. Powszednim grzechem jest gińew, jeśli wpadamy weń dla przykrości lub krzyw- dy doznanej, ale bliźniemu wyrządzamy lub życzymy czegoś nie bardzo złego, ani nie je- steśmy skutkiem gniewu pochopni do żadnych ciężkich grzechów. Wcale niema grzechu gnie- wać się rozumnie, z gorliwością, z powodu obra- zy Bogu wyrządzonej. Tak n. p. bez grzechu gniewał się P. Jezus na kupczących w świąty- ni. Gorszym od gniewu, który wre tylko w ser- cu, jest gniew wybuchający na zewnątrz prze- zwiskami i zelżywościami, bo w tych wypad- kach gniewający się mniej panuje nad namię- tnością swoją, a zarazem do gniewu i zemsty pobudza przeciwną stronę i wyrządza jej krzywdę. 3. Niektórzy tłumaczą się, że gniewliwymji są od urodzenia, inni zaś składają winę na ner-
299 wy. Być może, że ktoś jest dla jakiejkolwiek przyczyny więcej drażliwy, ale go to bynaj- mniej nie uwalnia od winy, ani od obowiązku tern usilniejszej pracy nad sobą. Gniew, o ile jest grzechem, o tyle też jest ziem wobec Boga i ludzi, i wiele złego wyrządza nie tylko gnie- wającemu się, ale i wszystkim, którzy z nim w jakiekolwiek wchodzą stosunki. Tak między innemi mówi Pismo św.: Mieszkać ze lwem i ze smokiem będzie sie podobało raczej, niż mieszkać ze zła niewiasta. Kto zaś ma nałóg gniewu, na tym. się sprawdza ono słowo: wszel- ki który czyni, orzech jest sługą (niewolnikiem) orzechu. Chceszli pozbyć się tej wady, staraj się, wziąwszy Boga i Najśw. Pannę na pomoc: 1) nie składać winy na ludzi i okoliczności, z powodu których się rozgniewałeś, ale siebie i tylko siebie obwiniaj. Gdybyś ty był mniej porywczy i obraźliwy, wyroznmialszy dla dru- gich, tobyś z łatwością był ominął tę awanturę, a może i wszelką do niej okazję. 2) Gdy ezujesz się wzburzony, nie spiesz się ze słowami, ani nawet z postanowieniem żadnem, bo z doświad- czenia wiesz, że tern nic dobrego nie zrobisz, a tylko drugim i sobie zaszkodzisz. 3) Poskra- miaj wszystko, co jest w tobie źródłem gnie- wów twoich, tj. pretensje twoje; bo im więcej masz pretensyj, tein częściej jesteś narażony na zawody i przykrości, a tein samem też na gniew. Więc nie miej pretensyj, żeby się z to-
300 bą tak a tak obchodzono, ciebie szanowano, o tobie pamiętano, i t. d. 4) Przestrzegaj tego, co dzisiejsza Ewangelja poleca i jeśli kogo obra- ziłeś tak, iż brat twój ma nieco przeciw tobie, pojednaj się z bratem twoim wprzód nawet, niż się pomodlisz, lub złożysz jaką ofiarę P. Bogn. Takie upokorzenie, jakiego wymaga szczere i uczciwe pojednanie, więcej niż wszystkie inne sposoby, dopomaga do poskromienia w sobie namiętności gniewu. 4. Jest to dawnym chrześcijańskim zwycza- jem, który po dziś dzień przypomina się dzie eiom, przystępującym po raz pierwszy do Sa- kramentów św., żeby przed spowiedzią pojednać się i z domownikami i z innymi, do których albo my mamy jaką urazę, albo oni do nas. Jest to obowiązkiem i ze względu na dzisiejszą Ewangelję i na słowa pacierza, które tylekroć powtarzamy: Odpuść nam nasze winy, jako i my odpuszczamy naszym winowajcom. Jeśli pragniemy przez spowiedź pojednać się z Bo- giem, Pan Bóg chętnie nas przyjmie, ale pod tym warunkiem, że wprzód pojednamy się z ludźmi. Modlitwa kościelna. Boże, któryś miłującym Cię dobra niewidzial- ne przygotował, wlcj w serca nasze miłości Twojej uczucie, abyśmy Ciebie nadewszystko i we wszystkiem kochając, obietnic Twoich,
301 które wszelkie pragnienie przewyższają, dostą- pili. Przez Pana naszego Jezusa Chrystusa, który... Na niedzielę szóstą po Świątkach. E WA N GE LJ A zapisana u św. Marka w rozdziale VIII. w. 1—9. Onego czasu: gdy wielka rzesza była z Jezu- sem, a nic mieli coby jedli: wezwawszy uczniów swoich, rzeki im: żal mi ludu, iż oto już trzy dni trwaja przy mnie, a nic maja coby jedli. A jeśli ich opuszczę głodne do domów ich, ustana na drodze; bo niektórzy z nich z daleka przyszli. I odpowiedzieli mu uczniowie jego: skądże ich będzie mógł kto tu na puszczy nakarmić Chle- bem1? I zapylał ich: wiele chleba macie: Którzy rzekli: siedmioro. I rozkazał rzeszy usiąść no ziemi. A wziąwszy siedmioro chleba, dzięki czyniąc łamał i dawał uczniom swoim, aby przed nie kładli; i kładli przed rzesza. Mieli też i trochę rybek: i te błogosławił, i kazał przed nie położyć. J jedli i najedli się, i zebrali co zby- ło ułamków, siedm koszów. A było tych co jedli, około czterech tysięcy; i, rozpuścił je. OBJAŚNIENIA. 1. Dwa razy P. Jezus cudownie rozmnażał ehleby: raz kiedy pięciorgiem chlebów nakar-
302 mil pięciotysięczną rzeszę i teraz kiedy było siedin chlebów na cztery tysiące narodu. Sam P. Jezus dwa te cuda przypomina Apostołom: Jeszcze nie rozumiecie, ani nie pamiętacie pię- ciorga chleba na pięć tysięcy ludzi, i wieleście koszów wzięli? ani siedmiorga chleba na cztery tysiące ludzi, i wieleście koszów wzięli? Oba te cuda, choć są do siebie podobne, każę nam Ko- ściół św. w ciągu roku kościelnego rozważać, że- byśmy nad miarę nie gonili za ehlebem, ani w niedostatku nie przestawali ufać Bogu. 2. Wezwawszy uczniów swoich rzeki im: żal nii ludu. Jak wtenczas, tak po wszystkie czasy wzywa P. Jezus uczniów swoich, aby spełniali dobre uczynki. Są n. p. w naszych czasach po miastach, a tu i ówdzie po wsiach towarzystwa św. Wincentego i im podobne towarzystwa do- broczynności, w których P. Jezus gromadzi lu- dzi dobrej woli, prawdziwych uczniów swoich. Oni przejęci słowem Pańskiem: żal mi ludu, pod Jego przewodnictwem i za przykładem Apo- stołów myślą i starają się, jakby zaradzić wie- lorakim potrzebom ludzi. Jedni odwiedzają i wspomagają chorych i ubogich opuszczonych, inni dostarczają roboty i zarobku tym, którzy pracować mogą i cli ca, ale pracy nie znajdują, inni bronią ludzi od lichwy itd. itd. Czy ty na- leżysz do któregokolwiek z tych towarzystw prawdziwie dobroczynnych? Czy masz zrozu- mienie i serce dla potrzeb ludu? Cóżeś dotyeli-
303 czas uczynił, albo cóżeś przynajmniej dał, aby potrzebom tym o ile możności zaradzić lub ulżyć? 3. Żal mi ludu, iż oto już trzy dni trwaja przy mnie, a nie maja,, cóby jedli. P. Jezus tak samo trzy dni trwał z tym ludem i bez wytchnienia nauczał, odpowiadał na pytania, uzdrawiał chorych, musiał więc być także zmęczony i wy- czerpany. Ale Pan Jezus o sobie nie myśli, o swoje wygody i potrzeby nie dba, dla siebie jakby serca nie ma, dla siebie jest twardy; Tak zwykle bywa. Kto chce mieć serce wielkie i sze- rokie dla sprawy Bożej, która jest sprawą na- rodu, czy ludu, ten musi zapominać o sobie, za- pierać się samego siebie; i na odwrót bywa, że im kto więcej zajęty jest sobą, im więcej litu- je się nad sobą, taki tem mniej ma serca i po- święcenia dla drugich. 4. Oto już trzy dni trwaja przy mnie. Święta i zbawienna to rzecz ta wytrwałość przy Panu Jezusie. Możeś miał sposobność hyc kiedy na misji lub rekolekcjach, kiedy to nabożeństwo prawie bez przerwy trwa przez trzy, pięć albo i ośm dni. Wielkie i obfite laski zwykł P. Je- zus przy takich nabożeństwach ludziom dawać. Ale nie wszystkim w równej mierze, lecz każ- demu o tyle, o ile kto napratrdę przez ten czas trwa przy P. Jezusie. Trwać zaś naprawdę przy P. Jezusie znaczy: 1) Usunąć się o ile możności od pracy, zajęć, a nawet otoczenia swego zwy-
304 kiego, żeby tein swobodniej i zupełniej módz sic przez te kilka dni oddać P. Jezusowi. Dla- tego to odprawiający rekolekcje, zwykli na kil- ka dni wyjeżdżać z domu i zamykać się w kla- sztorze, żeby tam przynajmniej trochę czasu poświęcić wyłącznie Bogu, kiedy wprzód nie- raz cale miesiące i lata poświęcali aż nadto wy- łącznie światu i sobie. 2) Trwać przy P. Jezusie, to znaczy dalej, słuchać słowa Bożego, brać na rozum, brać je i do serca. Brać na rozum, to znaczy starać się rozumieć, co P. Jezus mówi i czego ode mnie się domaga, rozpatrzyć się w samym sobie, jak w przeszłości mało bardzo do słowa Bożego się za stosowy wałem i co mnie za to czeka, jak i w czerń w przyszłości mam je zachować. Brać do serca, żeby nie rychło za- pomnieć, owszem, żeby całem sercem, całą du- szą, ze wszystkich sił swoich pokochać i umiło- wać tę świętą prawdę Bożą i za nie w święcie jej na przyszłość już nie zdradzić, nic odstąpię 3) Aby trwać przy P. Jezusie na rekolekcjach, potrzeba wiele i szczerze się modlić, bo wyraźnie P. Jezus mówi: proście a. otrzymacie, dając tern do zrozumienia, że kto nie prosi, ten też nie otrzyma; każdy tyle tylko otrzymuje, ile albo sam sobie, albo inni jemu uprosili. Więc nie- tylko sam się módl, ale staraj się, żeby też inni począwszy od Matki Najświętszej w niebie, aż do dziatek twoich w domu, od dusz w czyścu cierpiących, aż do ubogich, wszyscy za ciebie
305 i drugich, co z tobą będą na misji lub rekolek- cjach, szczerze się modlili. 4) Jeśli pragniesz odnieść z twojego trwania przy P. Jezusie wiel- ki pożytek, to potrzeba, żebyś strzegł podczas misji lub rekolekcyj zmysłów swoich, zwłasz- cza oczu, uszu i języka. Nie patrz, nie słuchaj, a szczególnie nie mów, jeno tyle, ile rzeczywi- ście potrze ba. Bo ciekawość oczu i uszu, i wie- lomóstwo pospolicie ludzi pozbawiają wielu łask, a zarazem narażają na liczne grzechy. Za- stanów się wreszcie, czy nie mógłbyś gdzie w jakim klasztorze zamknąć się na rekolekcje? A jeżeli możesz, to nie odkładaj, żeby cię cza- sem nie zaskoczyła śmierć prędzej nim się spo- dziewasz. Jeżeli zaś nie możesz, to dowiedz się u swego ks. proboszcza, czy nie będzie wkrótce gdzie w pobliżu misji lub rekolekcyj, na które byś i ty mógł się wybrać. Modlitwa kościelna. Boże zastępów, od którego wszelkie dobro po- chodzi, /zaszczep w sercach naszych miłość Twe go imienia i daj nam czci Twojej pomnożenie, co w nas jest dobrego umacniaj a umocnione miłościwie zachowuj. Przez Pana naszego... 1 v ai;{.e)je niedzielne 20
306 Na niedzielę siódmą po Świątkach. EWAN GELJ A zapisana u św. Mateusza w rozdziale VII. w. 15—21. Onego czasu rzeki Jezus uczniom swoim: Strzeżcie się pilnie fałszywych proroków, któ- rzy do was przychodzą w odzieniu owczem, a wewnątrz sa wilcy drapieżni; z owoców ich poznacie je. Izali zbierają z ciernia jagody win- ne, albo z ostu figi? Tak wszelkie drzewo dobre, owoce dobre rodzi: a złe drzewo owoce złe rodzi. Nie może drzewo dobre owoców złych rodzić, ani drzewo złe owoców dobrych rodzić. Wszelkie drzewo, które nie rodzi owocu dobrego, będzie wycięte i w ogień wrzucone. A przeto z owoców ich poznacie je. Nie każdy, który mi mówi: Panie! Panie! wnijdzie do kró_- lestwa niebieskiego; ale który czyni wolę Ojca mego, który jest w niebiesiech, ten wnijdzie do królestwa niebieskiego. OBJAŚNIENIA. 1. Strzeżcie się pilnie fałszywych proroków. Już w starym Zakonie bywali fałszywi proro- cy, o których tak mówi P. Bóg u Jeremiasza: Nie posyłałem proroków, a oni biegali; nie mó- wiłem do nich, a oni prorokowali. Za czasów
307 Apostołów również zjawiali się mężowie mó- wiący przewrotności, aby odwiedli licznie za so- bą. Przed przyjściem Antychrysta, przepowia- da P. Jezus, że powstaną fałszywi Chrystuso- wie i fałszywi prorocy, u nawet i czynić będą znaki wielkie i cuda, oczywiście także fałszywe tylko. Cóż dziwnego, że plemię to wyginąć nie może, i że gdy jedni zgina, rychło inni na ich miejsce powstają. Nie brak ich i w tych na- szych czasach. Bo jak fałszywe .pieniądze tra fiają się obok prawdziwych i nikontuby na myśl nawet nie przyszło robić fałszywe, gdyby nie było prawdziwych, tak też pojawianie się fałszywych proroków w niczem nie osłabia, ale przeciwnie potwierdza tę prawdę, że są i mu- szą być prawdziwi opowiadacze prawdy i wy- roków Bożych, t. j. rzeczywiście od Boga posła- ni. Fałszywych proroków słusznie P. Jezus ka- żę się wystrzegać, żeby nie podkopali w nas wiary i powinnej uległości dla prawdziwych wysłanników Bożych, miasto Chrystusa spra- wujących do nas poselstwo od Boga, i żeby nie zatruli w nas innych cnót chrześcijańskich. 2 Po czemże poznać można fałszywych pro- roków? Różne są znaki. Najważniejszy jest ten, o którym mówi Paweł św.: choćby my, albo jdniol z nieba przepowiadał wam mimo to coś- my wam przepowiadali, niech będzie prze- klęctwem. Ktokolwiek głosi naukę przeciwną lub niezgodną z prawdą katolicką, ten fałszy- 20*
308 wym jest prorokiem. Takimi są nietylko jawni heretycy, ale bywają też tacy, którzy urodzili się katolikami i jawnie nigdy Wiary świętej się nie wyparli. Mimo to głoszą po gazetach, przy wykładach, na wiecach lub w rozmowach zasady katolickim przeciwne, albo szkalują księży, biskupów i Papieża; i oni także są fał- szywymi prorokami i do nich odnosi się prze- stroga Pisma św.: Człowieka heretyka, po pierw- szem i wtórem strofowaniu się strzeż, wiedząc, iż jest wywrócony i grzeszy, gdyż jest własnym sadem potępiony. Drugi znak jest (en, że fałszywi prorocy żadnem nic mogą się wykazać posłannictwem ale są samozwańcami, jak to mamy w wyżej już przytoczonym ustępie Pisma św.: Nie po- syłałem proroków, a oni biegali. Przybywają ludzie niewiedzieć skąd i poco, nie pytani ani nie proszeni i poczynają prawić, że to złe i owo złe, że oni mają i wiedzą sposoby, żeby wszyst- kiemu złemu zaradzić, aż w końcu poczynają przepowiadać, niby prorokować i obiecywać, jak to wszystkim będzie dobrze, byle naród ich słuchał. Niejednego też temi obietnicami uwo- dzą, że staje się uczniem ich, a raczej, jak to dziś nazywają, przystaje do ich partji. Praw- dziwy prorok, czyli posłannik Boży, któremu bezpiecznie możnaby ufać, koniecznie musi się wykazać, że rzeczywiście P. Bóg go posyła bez- pośrednio, albo przynajmniej pośrednio. Jeżeli
305 jest posłany bezpośrednio, to powinien tego do- wieść przez cuda i proroctwa, jak dawni proro- cy i Apostołowie, i to nie jakiekolwiek, ale ta- kie, któreby Kościół św. za prawdziwe uznał. Jeżeli jest posiany pośrednio, to w takim razie powinien się wykazać poleceniem od tych, któ- rym P. Bóg zlecił rządy w Królestwie swoim, a więc od Papieża, Biskupa, albo przynajmniej od miejscowego duszpasterza. Kto nie może się wykazać ani jednem, ani drugiem, ten fałszy- wym jest prorokiem. Trzeci wreszcie znak, po którym najłatwiej poznać fałszywych proroków, jest ten, który Pan Jezus podaje w dzisiejszej Ewangelji: z owoców ich poznacie je. Owocem najznamie- nitszym, jaki wydaje nauka P. N. Jezusa Chry- stusa, jest pokój. Pokój mój daje wam, pokój mój zostawaj ę wam. Pokój ten jest trojaki: Rozpatrz się, czy ci samozwańczy prorocy przyczyniają pokoju z Bogiem, czyli raczej sprawiają, że ludzie o P. Bogu coraz mniej pa- miętają, coraz bardziej wrogo się doń odnoszą, czy przybywa zgody i wzajemnej życzliwości między ludźmi, czy też rośnie wzajemna nie- chęć i nieufność jednych przeciw drugim, czy nie mnożą się po ich robocie rozterki i stronni- ctwa i ustawiczny niepokój pomiędzy narodem, czy wreszcie w miarę tego, jak poddawałeś się wpływom tych samozwańczych proroków, nie przybywało ci niepokoju sumienia, niepokoju
310 duszy, wzmagało się niezadowolenie, narzeka- nie, oraz miotać tobą poczęły rozmaite żądze i pragnienia zemsty, wywyższenia własnego i t. p.ł 3. Najgorszego ze wszystkich fałszywych pro- roków nosimy w samym sobie, a jest nim prze- wrotna miłość własna, o której mówi P. Jezus: Kto miłuje dusze swa traci ja, a kto nienawidzi duszę swa na tym świecie, ku wiecznemu ży- wotowi strzeże jej. Ona to wbrew prawdzie Bożej po grzechu usiłuje w nas wmówić, że nie jesteśmy tak winni, jak sumienie nas sądzi; przed grzechem i podczas pokusy przekonywa nas, że to nam koniecznie potrzebne, że bez tego żadną miarą się nie obejdziemy, że to dopiero sprawi nam rozkosz, i że to nie może być tak wielkim grzechem. I tak samo jak fałszywi prorocy, tyle ta miłość własna umie przywo- dzić racyj i tak wszystko pięknie i niby ro- zumnie przedstawia, że często w błąd wprowa-' dza nawet i dobrych. 4. Przychodzą, do was w odzieniu owczem. Ta przenośnia: odzienie owcze, poucza nas o sztucz- kach, jakich, zwykli używać fałszywi prorocy, żeby pozyskać zaufanie tych, do których przy- chodzą. Mianowicie więc starają się zastosować do zwyczajów i wymagań ludzkich Choć o P.. Jezusa nic nie dbają, przecież witają łudzi, mó- wiąc: Pochwalony Jezus Chrystus, udają do- brych a nawet gorliwych katolików. Dalej
311 przechwalają się swoją wielką miłością i ży- czliwością dla tych, do których przychodzą, i według tego, jak im na razie potrzeba, przed- stawiają się jako zwolennicy szlachty, albo mieszczaństwa, albo inteligencji, albo też ro- botników i ludu. Z tej wielkiej niby miłości ubolewają nad uciskiem i trudriem położeniem tych, z którymi mają do czynienia, obiecują szczerą i skuteczną pomoc, a zarazem każdemu z osobna pochlebiają i każdemu się łaszą. Ga- nią zaś i surowo sądzą tylko nieobecnych. Tym- czasem miłość ich tylko na ustach; wiele mó- wią i gadają, wiele też obiecują i wiele agitu- ją, ale bardzo mało robią, a jeszcze.to co robią, nie idzie na pożytek. O nich tak mówi P. Bóg u Ezechiela: Będzie ręka moja na proroki, któ- rzy widza próżności a prorokują kłamstwo, w radzie ludu mego nie będą, a do pisma domu Izraelowego nie będą wpisani, ani do ziemi Izraelskiej nie wnijda— przeto, że zwiedli lud mój, mówiąc: Pokój, a niemasz pokoju. Nie po- rywajże się na rzeczy, których ci P. Bóg nie zlecił, ale pilnuj tego, co do ciebie należy. Bar- dzo grzeszą fałszywi prorocy; ale nie małą też winę mają ci, eo im się dają uwodzić. Otóż chowajmy napomnienie Pańskie: Strzeżcie się pilnie fałszywych proroków. Modlitwa kościelna. Boże, którego Opatrzność w swoich zrządze- niach nie myli się, Ciebie pokornie błagamy.
312 abyś wszystko szkodliwe od nas oddalał, a có nam jest pożyteczne, użyczał. Przez Pana na- szego Jezusa Chrystusa, Syna Twego, który z Tobą, żyje i króluje w jedności Ducha Świę- tego, Bóg na wieki wieków. Amen. Na niedzielę ósmą po Świątkach. EWANGELJ A zapisana u św. Łukasza w rozdz. XVI. w. 1—!). W on czas mówił Jezus uczniom swoim tę przypowieść: Był niektóry człowiek bogaty, który miał włodarza, a ten był doniesion do niego, jakoby rozproszył dobra jego. I wezwał go i rzeki mu: Cóż to słyszę o tobie? Oddaj licz- bę wlodarstwa twego, albowiem już włodarzyć nie będziesz mógł. 1 mówił włodarz sam w so bie: Cóż uczynię, gdyż Pan mój odejmie ode mnie wlodarstwo? Kopać nie mogę, żebrać się wstydzę. Wiem co uczynię: że gdy będę złożon z wlodarstwa, przyjma mię do domów swoich. Wezwawszy tedy każdego z osobna dłużnika Pana swego, mówił pierwszemu: Wieleś winien Panu memu? A on odpowiedział: sto barył oli- wy. 1 rzeki mu: Weźmij zapis swój, a siądź na- tychmiast, napisz pięćdziesiąt. Potem drugiemu rzeki: A ty wieleś winien? A on rzekł: sto be- czek pszenicy. I rzeki mu: Weźmij zapis swój.
313 a napisz ośmdzieśiat. 1 pochwalił Pan włodarza niesprawiedliwości, iż roztropnie uczynił. Bo Synowie tego świata roztropniejsi sa w rodza- ju swoim nad syny światłości. A ja wam po- wiadam: Czyńcie sobie przyjacioly z mamo- ny niesprawiedliwości, aby gdy ustaniecie, przy- jęli was do wiecznych przybytków. OBJAŚNIENIA. 1. W dzisiejszej przypowieści ehce P. Jezus bogatym i wszystkim, którzy w życiu docze- snem otrzymali więcej nad innych, wskazać sposób zbawienia duszy dla nich najprzystęp- niejszy, aby przez dobre uczynki zjednali so- bie przychylność tych, którym z obietnicy Bo- żej należy się niebo. Wplata też P. Jezus do głównej nauki niemało innych dla nas bardzo pożytecznych uwag. Używa zaś P. Jezus często przypowieści, żeby tym sposobem słuchaczów nietylko zaciekawić, ale i zmusić ich do głęb- szego zastanowienia się. Bo kto słowa Bożego słucha, ale nad niem się nie zastanawia, i skut- kiem tego niedokładnie je rozumie, ten niewiele więcej z tego słuchania odniesie pożytku, niż gdyby go wcale nie słuchał. 2. Był niektóry człowiek bogaty, który miał włodarza. Tym człowiekiem bogatym jest P. Je- zus, do którego należy niebo i ziemia. Wielcy panowie zwykli zlecać zarząd majątków swoich
314 swoim pełnomocnikom, którzy w pewnych czasach obowiązani są składać Panu rachunki i dochody. Tacy plenipotenci miewają większe dochody, ale i większą odpowiedzialność, niż inni niżsi słudzy pańscy. Podobnież czyni i P. Jezus Wszyscyśmy sługami u Niego, a różnym w różnej mierze rozliczne dobra swo- je oddaje do wiernych rąk. I stąd to pochodzi różność między ludźmi, że tu na ziemi jedni więcej posiadają i więcej znaczą a inni mniej. Ale wszyscy nie są właścicielami, ale tylko wło- darzami czyli zawiadowcami dóbr sobie od Bo- ga do czasu użyczonych i wszyscy muszą w swo- im czasie przed Panem zdać liczbę z włodar- stwa i z dorobku swego. Jeszcze niedawno te- mu, kiedy stary obyczaj i prawo Boże było w większem poszanowaniu, jeżeliś gdzie na wsi zapytał gospodarza, czyje to pole i czyje te wo- ły, którym rolę uprawiał, zawsześ otrzymywał odpowiedź, że: »najprzód Boże, a potem moje«r Niejeden tak odpowiadając, może nawet nie po- myślał o tem, jak rozumną i prawdziwie chrze- ścijańską dawał odpowiedź. Ale ty, z łaski Opatrzności w tem ziemskiem życiu -wyżej sta- nąwszy nad innymi majątkiem, władzą, stano- wiskiem, nauką, rozumem, urodzeniem, urodą, zręcznością lub jakiemikolwiek innemi darami, chciejże zrozumieć, że wyższość twoja wraz z wszystkiem co ci da je, nie jest bynajmniej twoją własnością; panem tego wszystkiego
315 wszechwładnym jest Pan i Bóg twój, a. ty tylko jesteś u Niego rządcą odpowiedzialnym, obo- wiązanym do dorobku czyli przyczyniania chwały Bogu i do zdania ścisłej liczby z wlo- darstwa twego. 3. Rozproszył dobra jego. O tym włodarzu nie mówi Ewangelja, żeby był się zbogacil krzyw- dą pana swego, ale rozproszył, żyjąc nad stan i możność swoją. Był kiedyś pewien rządca, po- bierający kilkaset złotych rocznej płacy i skromną ordynację, a gości przyjmował czę- sto i suto, po pańsku, utrzymywał troje służby dla siebie, żonie pozwalał ubierać się strojnie, a dzieci’ dwoje czy troje posyłał do szkół do miasta. On nigdy nie narzekał i cokolwiek ku- pował, za wszystko zaraz płacił gotówką; ale za to pan jego na wszystkie strony był zadłu- żony, i choć ograniczał swoje potrzeby ile mógł, przecież ludzie mówili o nim, że skąpy i nie dba o honor domu swego, bo długów nie płaci. Po- dobnież i dziś narzekają ludzie na P. Boga, że chyba zapomniał o tylu biednych, co przy wiel- kich wysiłkach nieraz wyżywić się nie mogą, a niejedni gorzej jeszcze robią, bo poczynają wygadywać, że P. Boga chyba wcale nie ma, kiedy tak źle na świecie. Któż temu winien? Po wielkiej części plenipotenci, rządcy i włodarze Boży, którzy, z małymi wyjątkami, co ich jest, szukają, jak mówi Pismo św., nie co jest Je- zusa Chrystusa, i rozpraszają dobra Pańskie
316 na swoje wygórowane potrzeby, zamiast niemi zawiadywać według Jego woli. 4. Oddaj liczbę wlodarstwa twego, albowiem już włodarzyć nie będziesz mógł. Słowo to każdy z ust Pańskich słyszy, a niejeden w sercu już nieraz je usłyszał, ale niestety podobno go nie usłuchał. Słowa te są groźbą nie słabego czło- wieka, który nie zawsze może spełnić swą groź- bę, ale Boga wszechpotężnego, który w każdej chwili, jako najwyższy Pan, zawezwać może niewiernego sługę do ciężkiej odpowiedzialno- ści. Ale Pan Bóg jest zarazem Ojcem naszym i miłuje nas, więc poucza i ostrzega, żebyśmy na oślep nie narażali się na straszne i nieuni- knione skutki lekkomyślności i przewrotności. Ile razy śmierć zaglądała ci w oczy, to P. Bóg cię ostrzegał: oddaj liczbę... już włodarzyć nie bę- dziesz. Nieraz sumienie głośniej przemawia- ło, — to P. Bóg przestrzegał: zdawaj liczbę, już włodarzyć nie będziesz. Czasem groziło niebez- pieczeństwo utraty majątku, stanowiska, do- brej sławy lub innych dóbr, — to P. Bóg prze- strzegał: zdaj liczbę, już włodarzyć nie będziesz. Dzisiejsze, tak groźne i niespokojne czasy, kie- dy zanosi się na powszechny kataklizm i prze- wrót wszystkich stosunków istniejących, kiedy trwoga i bezradność coraz szersze ogarnia kola, są jeno jednem wielkiem ostrzeżeniem Bożem do wszystkich, którzy coś w świecie znaczą: zdawajcie liczbę... już włodarzyć nie będziecie-
317 5. Chociaż po swojemu, a prawdziwie po zło- dziejsku, a przecież skorzystał z danej mu prze- strogi włodarz ewangeliczny i za to go pan jego chwali, nie chwaląc bynajmniej nierzetelności jego. Zanim staniemy przed Panem dla odda- nia Mu liczby z wlodarstwa naszego, sami ze sobą obliczmy się, ale rzetelnie, bo Boga oszu- kać niepodobna. Jakiż był pożytek ze mnie i z dotychczasowego życia mego? Dałeś nam wszystko, coś nam mógł dać, Panie? Dałeś ma- jątek, imię uczciwe, naukę, wychowanie, zdol- ności, zdrowie, siły do pracy, dałeś rozum, ser- ce, dałeś więcej jeszcze, bo dałeś wiarę, dałeś tradycje katolickie, tyle natchnień, a nawet i chęci i popędów dobrych. A ja, mając tyle sposobów i pobudek do dobrego, cóżem zdzia- łał? Miłość własna i szukanie siebie, oto tło życia mego, a na tein brudnem tle tyle, ach tyle brudniejszych jeszcze plam. — Porachuj się, za- lęknij i zawstydź i bodaj raz wyspowiadaj się z sercem skruszonem i upokorzonem. 6. Wyspowiadawszy się, radź o swej przy- szłości, póki jeszcze Pan zostawia cię przy wlo- darstwie twojem i czyń sobie przyjacioly z ma- mony niesprawiedliwości, aby gdy ustaniesz, przyjęli cię do wiecznych przybytków. Powie- dział P. Jezus najprzód o ubogich w duchu, a powtóre o tych, którzy prześladowanie cierpią dla sprawiedliwości, że ich jest królestwo nie- bieskie. Pomiędzy tymi więc jednaj, sobie przy-
318 jaciól. Ubogim wedle możności twojej dostar- czaj chleba, innym zarobku, dbaj o sługi twoje, jakby o dzieci przybrane. Cierpiących dla spra- wiedliwości pocieszaj, a dziękuj P. Bogu, jeżeli pozwoli ci razem z nimi pracować, mozolić się, a choćby i cierpieć dla jakiejkolwiek zbożnej sprawy. Wtenczas życie twoje przestanie być czczem i szarem, a Pan pozwoli ci włodarzyć tak długo, aż sam, wraz z Świętymi, będzie mógł cię przyjąć do przybytków wiecznych. Modlitwa kościelna. Dawaj nam miłościwie, prosimy Cię Panie, obmyśliwać słuszne rzeczy i takowe czynić, abyśmy, którzy bez Ciebie istnieć nie możemy, według Ciebie żyć mogli. Przez Pana... Na niedzielę dziewiątą po Świątkach. EWANGELIA zapisana u św. Łukasza w rozdz. XIX. w. H—47. W on czas: Gdy się przybliżył Jezus do Je- ruzalem, ujrzawszy miasto, płakał nad niem, mówiw:: Iż gdybyś i ty poznało i w ten dzień twój, co ku pokojowi twemu; a teraz zakryto jest od oczu twoich. Albowiem przyjdą na cię dni, i obtoczą cię nieprzyjaciele twoi walem i obiegną cię, i ścisną się zewsząd; i na ziemię
319 cię obala i syny twoje, którzy w tobie sa; a nie zostawia w tobie kamienia na kamieniu: dlate- go, iżeś nie poznało czasu nawiedzenia twego. A wszedłszy do kościoła, począł wyganiać prze- dajace w nim i kupujące, mówiąc im: Napisano, iż dom mój, dom modlitwy jest. A wyście go uczynili jaskinia zbójców. I uczył na każdy dzień w kościele. OBJAŚNIENIA. 1. Było to w niedzielę kwietnią, kiedy lud, śpiewał P. Jezusowi »Hosanna« i zgotował mu triumfalny wjazd do Jerozolimy. Pan Jezus, otoczony holdującemi tłumami, spojrzał na wspaniałe miasto, w którem niegdyś dziady i pradziady Jego (według ciała) królowali, i do którego i On teraz, jako prawdziwy król, choć nie z tego świata, wjeżdżał. Sercu Jego nic nie jest obcem, cokolwiek w ludziach jest zacne- go i szlachetnego, bo On we wszystkiem stal się podobnym do nas ludzi, oprócz grzechu. Więc o ile jest człowiekiem, szczerze i serdecznie ko- cha kraj swój rodzinny i ozdobę i chwałę tego kraju, i miasto święte. Ale zarazem jest Bo- giem, nic nie masz przed nim ukrytego i przy- szłe rzeczy są przed Nim jawne, jak i teraźniej- sze i przyszłe. Zna sprawiedliwe wyroki Boże. Usiłuje ochronić miasto i naród swój od zagła- dy, tak iż sam pyta przez proroka: Co jest, com więcej miał czynić winnicy mojej, a nie uczy-
320 nilem jej? Własnemi też usty żali się: Jeru- zalem, Jeruzalem... ilekroć chciałem gromadzić syny twoje, jako kokosz kurczęta swoje pod skrzydła zgromadza: a nie chcudoś. Widzi P. Jezus, że i ta ostatnia pomoc, z którą spieszy teraz do miasta swego, będzie daremną, i że już niechybnie spełnią się wyroki Boże; żal ściska Mu serce, Izy płyną z oczu, ale darmo, bo i sam Bóg nie chce nikogo zbawić bez jego z łaską Bożą współdziałania. Czy dusza twoja nie jest podobną do Jeruzalem? P. Jezus tyle czyni dla ciebie, żeby cię odwieść od grzechu i pociągnąć ku sobie i ku niebu, a ty wszyst- kim łaskom Jego się opierasz, i zamiast spra- wiać mu pociechę, łzy Mu tylko z oczu wyci- skasz i boleścią Serce Jego napełniasz. Strzeż się, żeby P. Jezus nad zgubą twoją nie płakał, jak płakał nad Jerozolimą. 2. Pan Jezus nie ma serca ciasnego, jako my. Jego Serce jest wielkie i szerokie, a obej- muje miłością swoją nietylko żydowski naród, ale wszystkie narody, bo jak mówi Psalmista: narody dziedzictwem Twojem, a posiadłością Twoja krańce ziemi. Umiłował i kocha P. Jezus i nasz naród, jak w ubiegłych wnękach, tak i po dziś dzień daje tego liczne i niezbite do- wody. A jednak — dla grzechów naszych kró- lestwo nasze rozdarł na szaty, a nas oddał w niewolę ościennym narodom, jak to na dwie- ście lat wprzód był przez natchnionego sługę
321 swego, O. Piotra Skargę, przepowiedział. Sto lat nawoływał nas P. Jezus, jak niegdyś Jero- zolimę, mówiąc: Gdybyicie i wy poznali, i w ten dzień wasz, co ku pokojowi waszemu: a teraz jest zakryto od oczu waszych. A tym- czasem mimo odzyskania niepodległości, za- miast ubywać, wciąż nam przybywa stronnictw, kłótni, swarów, i warcholstwa, które przed po- działami dawno podzieliły Polskę; nicmasz jedności, ani zgody, bo wszyscy, co ich jest, szukają, nie co jest Jezusa Chrystusa. Wszędzie górą prywata, która u jednych jest żądzą po- pularności i pustego rozgłosu, u innych upo- rem przy wlasnem widzimisię, u innych chę- cią wyniesienia się, albo prędkiego bez pracy dorobku. Zamiast ubywać, przybywa gnuśności i obrzydliwego lenistwa, że poczynamy wiele, ale niczego nie kończymy, że cokolwiek ro- bimy, to byle zbyć, nieporządnie, i rzadko kiedy na czas. Lenistwo nasze sprawia, że niczego, bo nawet wiary naszej nie znamy dokładnie i gruntownie; każdy potrzebuje mieć kogoś, coby go wyręczał, bo samemu do niczego nie clice się ręki przyłożyć; cokolwiek mamy czy- nić, zawsze odkładamy na później i tym spo- sobem dzieje sity że panowie zalegają z po- datkami i wypłatami, urzędnicy i sędziowie ze sprawami, rzemieślnicy z odstawianiem roboty zamówionej; nigdzie nicmasz ładu, porządku, ani akuratności, bo nigdzie niemasz spręży- Ewangelje niedzielne 21
322 stośei. Był nierząd i jest nierząd w kraju, w miastach, po wsiach i gminach, tak samo jak w rodzinach i domach i warsztatach; jest nie- rząd nawet w głowach, sercach i kieszeniach, bo niemasz ludzi, coby ehcicli i umieli praco- wać wytrwale głową albo ręką. Zamiast żeby ubywało rozpasania, to go przybyło i wciąż więcej przybywa. 7Ae było i bardzo źle pod tym względem za czasów rozbiorowych; obecnie nie- stety nie jest wiele lepiej, skoro jawnie i bez wstydu rozpusta panoszy się po pólkach księ- garskich i po wystawach kupieckich, kiedy po teatrach, kinach i salonach gorszące rozmowy i gorsze od nich półsłówka i dwuznaczniki ucho- dzą za szczyt dowcipu, kiedy wciąż mnożą się bezwstydne przybytki wszelkiej swawoli, kiedy sążniste afisze młodych i starych zapraszają na widowiska i zabawy najgorszego rodzaju. 1 to wszystko dzieje się, pod okiem władzy; t. zw. opinja publiczna na to głucha i ślepa; a niech który ksiądz z ambony odważy się te naduży- cia napiętnować, — wtedy matki i ojcowie z oburzeniem się żalą, że ksiądz gorszy im dzie- ci nierozumnym swoim fanatyzmem; a tym- czasem te biedne dzieci, jedne od służby, inne od starszego rodzeństwa, inne z książek i ilu- straeyj, które ich matki czytują, inne na. ulicy i przy oknach sklepowych, a najwięcej od szkolnych kolegów i koleżanek dowiadują się tyle, że nieraz małe chłopię więcej w tych bru-
323 dacii ma doświadczenia, niż dawniej miewał światowy bywalec. Niejeden miody jeszcze się nie rozwinął, a już więdnąć poczyna; przed- wcześnie zużyty już nie rwie sit; do życia, ni do chlubnych czynów; serce w nim wystygłe nie jest zdolne do miłości, ani do poświęcenia; zamiast szczytnych ideałów spotkasz tam tylko sarkazm i ironię i zwątpienie o. wszystkiem i wszystkich. Wśród takiego zepsucia chyba cudem Bożym wyrosłoby pokolenie zdolne do zbudowania czegokolwiek, a nie do burzenia tylko. Z tern i trzema wadami naszemi żadną miarą ostać się nie możemy i nie ostoirny się. Niezgoda, nieróbstwo i rozwiązłość zgubiły Polskę; niezgoda, lenistwo i rozwiązłość, jeżeli dalej trwać i wzrastać pośród nas będą, spra- wią, że naród i plemię nasze zaginie, jak zagi- nęły świetne i potężne niegdyś narody Asyryj- czyków, Medów i inne. Jedno mogłoby nas po- ratować, wiara św. Ale cóż kiedy i ta wiara u nas niesłychanie płytka i słaba; płytka, bo znajomość wiary powierzchowna i połowiczna; słaba, bo w życiu i calem postępowaniu naszem przy lada trudnostce odstępujemy od zasad wiary, a idziemy za lada podszeptem, obiecu- jącym jakąkolwiek korzyść, dogodność, albo przynajmniej wywikłanie się z jakiej trudno- ści !... 3. Wszedłszy do kościoła począł wy ganiać przedaja.ce w nim i kupujące. W kościołach na- 21*
324 szych źle nieraz się dzieje i pełno jest ludzi wszędzie umiejących zachować się przyzwoicie, tylko w domu Bożym zachowują się tak, że znieważają Boga, a kompromitują samych sie- bie. Ale gorzej jeszcze się dzieje <v niedziele i święta, w które pospolicie ludzie więcej grze- szą, u iż w którykolwiek dzień powszedni Znać u nas szabasy i święta żydowskie, ale prawie już nie znać świąt i niedziel katolickich, tyle w nie bywa kupczenia i zarobkowania. I dzi- wują się ludzie, że nie masz błogosławieństwa Bożego w ich zabiegach. Jeżeli masz Boga w sercu, i jeżeliś prawy katolik, trzymajże się i tym sam, i wszyscy od ciebie zależący tego hasła: Prawy katolik w Niedzielę i Święta O Mszy, kazaniu, sumiennie pamięta, Nic nie kupuje i nie nie sprzedaje. Sam nie zarabia, zarobku nie daje. Modlitwa kościelna. Niech będą otworzone, Panie, uszy miłosier dzia Twego na prośby błagających, a iżby otrzymali to, czego pragną, — spraw’ aby pro- sili o to, co się Tobie podoba. Przez Pana na- szego Jezusa Chrystusa, Syna Twego, który z Tobą żyje i króluje Wr jedności Ducha Świę- tego, Bóg na wieki wieków'. Amen.
325 Na niedzielę dziesiątą po Świątkach. /<; UM X G E L ./ A zapisana u św. Łukasza w rozdz. XVIII. w. 9—11. Onego czasu mówił Jezus do niektórych, któ- rzy ufali sarni w sobie, jakoby sprawiedliwi, a inszymi gardzili, to podobieństwo: Dwoje lu- dzi wstąpiło do kościoła, aby się modlili; jeden faryzeusz, a drugi celnik. Earyzeusz stojąc, tak sic sam u siebie modlił: Hoże, dziękuję Tobie, żem nie jest jako inni ludzie: drapieżni, nie- sprawiedliwi, cudzołożnicy, jako i ten celnik. Poszczę dwakroć w tydzień, dawani dziesięciny ze wszystkiego co mam. A Celnik stojąc zdale- ka, nie chciał ani podnieść oczu w niebo; ale bił piersi swoje, mówiąc: Boże bądź miłościw innie grzesznemu! Powiadam wam, zstąpił ten uspra wiedliwion do domu swego, od niego. Albowiem ktokolwiek się podwyższa, będzie uniżon; a kto się uniża, będzie podwyższon. O B JAŚNIENIA. 1. Wyraźnie wskazuje dzisiejsza Ewangelja św. cel tej przypowieści o faryzeuszu, bo wspo- mina, że mówił to Zbawiciel nasz do niektó- rych, którzy ufali sarni w sobie, jako sprawie- dliwi, a inszymi gardzili. Widocznie clice nas P. Jezus pouczać o grzechu zarozumiałości
326 i wynoszenia się nad drugich, i o przeciwnej mu cnocie wewnętrznej pokory. Ważna to riauka, bo nie darmo mówi Pismo św., że Bóg pysznym sit; sprzeciwia, a pokornym łaslu;. da wa. W szczególności przedstawia nam P. .Jezus w osobie faryzeusza najpowszechniejsze obja- wy zarozumiałości i zgubne jej skutki, a w oso bie celnika daje nam wzór pokory. . 2. Zarozumiałość i pokora maja to wspólne, że we wszystkich naszych sprawach i stosun- kach, szczególnie jednak w naszym do Boga stosunku się przejawiają; nie są bowiem ezemś zewnętrznem tylko, co jak odzienie można do- wolnie zmienić, ale są przymiotem wewnętrz- nym duszy i dlatego wszędzie, nawet mimo woli się zdradzającym. Może i pokorny i zaro- zumiały czynie to samo, jak tu opowiada P. Je- zus, że jeden i drugi wstąpili do kościoła, aby się modlić; obaj też rzeczywiście się modlili, ale każdy po swojemu; czynili obaj to samo, ale nie tak- samo. 3. Zarozumiały więc faryzeusz uważa się za coś lepszego cd innych: żem nie jest jako inni Indzie, siebie tylko ceni, a innymi pogardza. Zarozumiałość ta u jednych jest większa, u in- nych mniejsza, w miarę tego do ilu i jakich mniemanych lub rzeczywistych zalet naszych się odnosi. Faryzeusz z Ewangelji zdaje się, że rzeczywiście nie był ani drapieżnym, ani nie- sprawiedliwym, ani cudzołożnikiem, — przynaj-
327 mniej nie było mu można zarzucać ani rozboju, ani kradzieży, ani cudzołóstwa; ale to nie da je mu prawa do przechwalania się ani do pomia- tania drugimi. Bo cóż wielkiego, że nie dopu- ścił się zbrodni, zwłaszcza jeżeli był w takiem położeniu, że nie potrzebował ani kraść, ani źle czynić? A przecież dość podobni są do niego ci, którzy z chełpliwością zaliczają się do »po- rządnych ludzi*. Jestem »porządnym człowie- kiem^ mówią, »więc i w kościele należy mi się lepsze miejsce i na ulicy powinni mi inni ustę- pować z drogi; nie mogę się też z lada kim bratać*. Im więcej wmówi w siebie, że jest »porządnym człowiekiem*, tem większe ma wy- magania i tern dziksze rości sobie pretensje i prawa, a tem łatwiej o lada co się obraża, mimo, że aby być takim »porządnym człowie- kiem* wystarcza nie być w kryminale i mieć niezbyt łatane i nie bardzo pomięte odzienie. Wielkaż mi to rzecz. Z pewnością jest i to laska Boża, jeśli się kto przez cale życie nigdy żadnej nie dopuścił zbrodni, a jeszcze większa, jeśli nigdy nie popełnił grzechu śmiertelnego, jest więc za co dziękować Bogu; tylko nie trzeba za to dziękować tak, jak faryzeusz. Jeżelibyś znal siebie i należycie zdawał sobie sprawę z tych różnych poruszeń i namiętności, jakie raz po raz budzą się w sercu twojem, to wiedziałbyś że jedynie szczęśliwym warunkom i okoliczno- ściom, w jakich cię postawiła Opatrzność Bo-
328 ska, zawdzięczasz to, żeś nie upadł w gorsze grzechy, niż niejeden kryminalista., który sam nie wie, jakim sposobem p.opadl w nieszczę- ście, —_ i nie wy nosiłbyś się, ale z pokorą i wstydem dziękowałbyś P. Bogu, że raczył cię nstrzedz przynajmniej od rzeczy najgorszych. 4. Po miejscach odpustowych bywają żebra- cy, chwalący się tein, że są dziadami z dziadów, a zatem mają swoje dziedziczne miejsca przed kościołem i cheą uchodzić jakby za panów po- między dziadami. Ale czyż lepsza jest zarozu- miałość onego gospodarza, co po ojcach odzie- dziczył, albo nabył kilkadziesiąt morgów pola, i dlatego uważa się za pierwszego w całej wsi, a z prostym zagrodnikiem prawie mówić już nie chce? Nie lepszym bywa od onego dziada z dziadów ten, kto wynosi się, iż jest panem z panów i myśli, że mu wszystko wolno. Zaro- zumiałości wszędzie pełno między ludźmi. Nie- raz dzieciak poduczył się trochę w szkole i my- śli, że już jest mądry, i ojcu w oczy wymawia nieuctwo; student uczący się w mieście na urzędnika albo księdza, wstydzi się ojca w sier- mięgę ubranego pocałować w rękę, bo zdaje mu się, że on jest coś lepszego niż ojciec, — i ta dziewczyna co poszła do miasta i z miejska się przybrała, a myśli, że ona to już panna, a inne dziewczęta w chusteczkach na głowie to dziewki, — i ów, co gdzieś kiedyś przemówił na wiecu, albo wydrukowano go w gazecie, a już
329 ma się za wielkiego i bardzo mądrego człowie- ka; u takich i tym podobnych ludzi w głowie i w sercu zarozumiałość. 5. Dalej chełpi się faryzeusz: posscrę dwakroć w tydzień, dawani dziesięciny ze wszystkiego co maw. Dobrzeć robił, że to czynił, ale źle, że się tern chwalił. Podobny on w tern do kury, co skoro jajko zniosła, gdacze, żeby wszyscy wiedzieli, jak wielkiej dokazała rzeczy. Czyń dobrze, ale nie chwal się tom, ani przed ludźmi, ani przed samym sobą we własnem sercu, bo tern psujesz by też najlepszą sprawę. Dobra jest pobożność i jak mówi Pismo św. do wszystkie- go pożyteczna; ale jeśli się do niej przyczepi zarozumiałość, odrazu przemienia się w świę- toszkostwo. Chodzi kto często do kościoła, przy- stępuje co tydzień, albo i częściej do św. Sa- kramentów, lubi czytywać książki pobożne i rozmawiać o P. Bogu i Świętych Pańskich, rzecz to doskonała; ale niech tylko przymiesza się do tego zarozumiałość, źe taki albo taka pocznie się uważać za coś lepszego od innych, myśleć, że inni powinni się budować z tak świę- tego przykładu i naśladować go, o lada żarto- bliwe słowo gniewa się, każdemu łatkę przy- pnie, a sama o sobie myśli, że jest bez skazy: oto już pobożna osoba przedzierzgnęła się w de- wotkę. Podobnież mądrość i roztropność — wielka to cnota i wielki dar Boży; ale niech do’ niej przyłączy się zarozumiałość, niech ten
330 mądry sądzi siebie być mędrszym nad wszyst- kich, że kto nie podziela jego zdania, ten jest albo głupi albo zły, a już z mądrego stal się przemądrzałym. I tak każdą cnotę psuje i wy- wraca ta nieszczęśliwa zarozumiałość, a nawet z panien, zachowujących nieskalane dziewi- ctwo, czyni (/lupie panny, jak mówi Boski nasz Zbawiciel. 6. Oto jak głupią i przewrotną jest zarozu- miałość. Jak zaś jest szkodliwą w skutkach swoich, o tern dalej przekonywamy się z dzi- siejszej Ewangelji. Najprzód nie przyczynia ona nam w oczach Bożych sprawiedliwości, bo dobrze mówi św. Paweł: sile u mnie to jest najmniejsza, żebym był od was sadzony... lecz ani sam siebie sadze; albowiem się w. niczem nie czuję; a który mię sadzi, Pan jest. Nie je- steśmy takimi, za jakich nas ludzie mają, — nie jesteśmy toż tyle warci, jak nam się zdaje; ale o rzeczywistej wartości naszej jedynie sprawie- dliwy sąd wyda je P. Bóg i według tego sądu też weżmiemy nagrodę lub karę. Daremny te- dy trud sadzić się na to, żeby uchodzić za coś wielkiego w oczach ludzkich, daremniejsza jeszcze rzecz wysoko rozumieć samemu o sobie, a jedyny prawdziwy rozum starać się o to, że- by podobać się Bogu i Panu naszemu. 7. Dalej mówi P. Jezus: Ktokolwiek się pod- wyższa, będzie uniżon, i to nie tylko kiedyś w przyszlem, ale najczęściej i tu w tern jeszcze
331 życiu. Doświadczenie uczy, że z nikogo tak się ludzie nie naśmiewają po za oczyma, a nieraz i w oczy, jak z zarozumiałych pyszałków: im więcej oni o to się gniewają i obrażają, tern więcej naśmiewey ich obrabiają Nikt też nie miewa tylu przeciwnych sobie, jak zarozumia- ły; bo zarozumiałością swoją każdemu staje się przykrym, lekceważy bowiem drugiego, albo go krytykuje, poniża, byle siebie naprzód wysunąć i wywyższyć. Rzadko wreszcie zarozu- miały znajduje szczerych i prawdziwych przy- jaciół, bo on ani drugim nie jest szczerym przyjacielem, ani samemu sobie, i na kształt faryzeusza udaje tylko przyjaźń i wiele innych cnót. N. Pokora zaś polega na niskiem o sobie i za- letach i zasługach swoich rozumieniu. Kto sic poniża. rozumie się nie obłudnie w oczach ludz- kich, ale szczerze przed samym sobą, zna i uzna- je swoje niedostatki, a nie ceni siebie dla do- brych przymiotów, jakie mu Bóg a nie on sam sobie dał, ten będzie wywyższon niekiedy i w tern jeszcze życiu, a niezawodnie w przy- szłym. W tent życiu nieraz się zdarza, że po- kornych spychają na ostatnie miejsce i nikt się za nimi nie ujmuje, ani zasług ich nie uznaje; ale za to Bóg darzy ich pokojem, będącym przedsmakiem i zadatkiem nieba, jakiego świat dać nie może, wedle obietnicy: Uczcie się ode
332 mnie, żem jest cichy i pokornego serca. a naj- dziecie odpoczynek duszom waszym. Modlitwa kościelna. Boże, który wszech inocn ość Swoją najwięcej przebaczeniem i litowaniem się okazujesz, roz- mnóż nad nami miłosierdzie Swoje, abyś nas, ku obietnicom Twoim biegnących, dóbr niebie- skich uczyni! uczestnikami. Przez Pana nasze- go .Jezusa Chrystusa, Syna Twego, który z To ba. żyje i króluje w jedności Ducha Świętego, Bóg na wieki wieków. Amen. Na niedzielę jedenastą po Świątkach. E W A N G E L J A zapisana u św. Marka w rozdziale VII. w. 31—37. Onego czasu wyszedłszy Jezus z granic Tym, przyszedł przez Sydon do morza Galilejskiego, przez pośrodek granic Dckapolskich. I przy- wiedli mu głuchego i niemego: a prosili aby nań rękę włożył. A wziąwszy go na stronę od rzeszy, wpuścił palce swoje w uszy jego: a splu- nąwszy, dotknął języka jego, a wejrzawszy w niebo, westchnął, i rzeki mu: Effeta; to jest: otwórz się. I wnet się otworzyły uszy jego, i rozwiązała się związka języka jego, i mówił dobrze. I przykazał im, aby nikomu nie powia-
333 dali. Ale im on więcej nakazywał, tein daleko więcej rozsławiali, i leni bardziej się dziwo- wali, mówiąc: Dobrze wszystko uczynił, i głu- che uczy nil, że słyszą, i nieme, że mówią. O B J A fś N I E N I A . 1 Na różne sposoby 1’. Jezus czyni cuda swoje i okazuje, że jest Panem wszechwładnym nad wszystkiem stworzeniein. Czasem czyni tak jak onemu trędowatemu, któremu rzeki: chcę, bądź oczyszczań; innym, jak setnikowi, oznaj- mia: idź, a jakoś uwierzył, niech ci się stanie: najczęściej uzdrawia P. Jezus chorych dotknię- ciem ręki, jak to widać w dzisiejszej Ewange- lii. Proszą Co, aby nań rękę włożył, ufając, że to zupełnie wystarczy, aby głuchoniemy, któ- rego mu przyprowadzili, uzyska! zdrowie. Tym razem P. Jezus spełnia cud w sposób pełny zba- wiennych dla nas nauk. 2. Wziąwszy go na stronę od rzeszy... Kto pragnie usłyszeć głos Boży, potrzeba, aby usu- nął się od wrzawy i ludzi. Nie nauczył się nigdy mówić dobrze ten, kto wiele z ludźmi a mało na samotności rozmawia z Bogiem i z dusza własną. Wpuścił palce swoje w uszy jego..., jakby cliciał wyjąć z nich to, eo je zatkało, i co nie dopuszcza do wnętrza żadnego głosu. Cho- ciaż P. Bóg nieraz bardzo głośno do serca grzesznika przemawia, on jednak Go nie sły-
334 szy, no w uszach jego wciąż jeszcze dźwię- czy wszystko, czego przez długie może lata na- słuchał się przeciw wierze i dobrym obyczajom. splunąwszy dotknął jeżyka jego: gdy śliny w ustach zabraknie, to i zdrowemu nie podo- bna mówić zrozumiale; ślina z ust Pańskich po- trzebna, żeby ten niemy mógł mówić dobrze i zbożnie. Bo to ślina Słowa przedwiecznego, więc i da je dar słowa. A wejrzawszy w niebo. żeby Ojcu niebieskiemu, do którego wszystko zawsze odnosił, dać chwałę, westchnął, już to z politowania nad głuchoniemym, już też z go- racości modlitwy wzniesionej do Boga. / rzeki nm: Effeta! to jest: otwórz się. Jest to już rozkaz stanowczy, który sam jeden wystarczał bez poprzednich eeremonij, tak samo jako i każda z tych eeremonij byłaby wystarczyła, jeżeliby tak był eheiał P. Jezus. 3. Ceremonje sa, potrzebne nie P. Bogu, ale nam ludziom, którzyśmy złożeni z duszy i ciała. Dusza bowiem jedynie przez zmysły ciała na- biera świadomości o tern, co po za "nią się. dzie- je, i na zewnątrz też tylko przez członki i zmy- sły ciała może działać. Piątego też P. Bóg w Kościele Bożym postanowił, żeby Sakramen- ta św. i Msza św. i wszelkie nabożeństwa odby- wały się z pewnemi ściśle przepisaneini cere- moniami czyli obrządkami. Ceremonje te nie stanowią wprawdzie istoty ani ducha rzeczy świętych, ale maja podtrzymywać w nas na-
335 leżne dla nich poważanie i uwagi;. Do tego po trzeba, żeby te ceremonje znać i rozumieć, a za- razem, żeby je zachowywać, o ile to do każdego w szczególności należy. Niestety wielu nie ma wyobrażenia o eeremonjaeh, a może nawet o istocie i znaczeniu Mszy św., nie wie, jak za- chować się w kościele, nie wie, że n. p. wszedł- szy do kościoła należy przeżegnać się wodą święcona, i przyklęknąć przed Przenajświęt- szym Sakramentem; inni nie wiedzą, co trzeba robić, kiedy im wypadnie podawać dziecię do chrztu św., lub kiedy przystępują do ślubu. Jeśli komu, nieobytemu ze zwyczajami dwor- skienii, wypadnie stawić się na dworze panują- cego, to starannie dowiaduje się, jak się tam powinien zachować, żeby się nie narazić na za- wstydzenie, albo na śmieszność; a przecież i najpotężniejszy cesarz jest mizernym pro- chem w porównaniu z Panem Bogiem! 4. I mówił dobrze. O języku bardzo ostro mówi Pismo św. Mianowicie Jakób św. Apostoł lak pisze: Jeśli kto w słowie nie upada, len jest mąż doskonały; może też wędzidłem kierować wszystko ciało. A jeśli koniom wędzidła w gębę wprawiamy, aby nam posłuszne były, i wszyst- ko ich ciało obracamy. Oto i okręty wielkie będąc, i gdy je srogie wiatry pędza, obracane bywają od małego steru, gdzie wola sterującego zechce. Tak i język małyć wprawdzie członek jest, ale wielkie rzeczy podnosi. Oto jak mały
336 ogień jako wielki las spala. I język jest ogień, powszechność nieprawości. Język postanowio- ny jest między członkami naszemi, który plu- gawi wszystko ciało i zapalony od piekła, za- pala kolo narodzenia naszego. Albowiem wszystko przyrodzenie zwierzaj i ptaków, i pła- zów, i innych uskromnione bywa l ukrócone jest od przyrodzenia ludzkiego. Lecz języka ża- den z ludzi nie może ukrócić; złe niespokojne, pełen jest jadu śmiertelnego. Przezeń błogosła- wimy Boga i Ojca, i przezeń przeklinamy lu dzi, którzy na podobieństwo Boże sprawieni sa: z tychże ust wychodzi błogosławieństwo i prze- klęctwo. Nie ma to tak być, bracia moi. Izali źródło z tegoż poniku wypuszcza słodka i gorz- ka. wodę? Izali może, bracia moi, figa winne jagody rodzić: albo winna macica figi? Tak ani słona słodkiej wody uczynić może. Który mą- dry i ćwiczony między wami? niech pókaże z do- brego obcowania sprawę swa w cichości i mą- drości. Lecz jeżeli zazdrość gorzka macie i spo- ryby były, w sercach waszych: nie chciejcie się chlubić i kłamcami być przeciwko prawdzie. Prócz przekleństwa, swarów i kłamstwa, o któ- rych tu Apostoł wspomina, wiele innych jeszcze jest grzechów językowych, jako to: plotki, ob- mowy i potwarze, rozmowy i żarty niewstydli- we, podjudzanie do niezgody i nienawiści, here- zje i bluźnierstwa przeciw Bogu i wierze świę- tej, buntowanie przeciw władzy duchownej albo
337 świeckiej, krytykowanie wszystkiego i wszyst- kich i t. d. 5. Przykazał P. Jezus tym, którzy chorego do Niego przyprowadzili i byli świadkami cu- downego uzdrowienia, żeby nikomu nic powia- dali, co byli widzeli. Nie lubi P. Jezus rozgło- su, ale sam zachowuje, co wszystkim zaleca: niechaj nie wie lewica twoja, co 'prawica twoja czyni. A ludzie nieraz całkiem przeciwnie po- stępują; nietylko pragną pochwal ludzkich, ale i przechwalają się. z rzeczy, których nigdy nie uczynili. 6. Dobrze wszystko uczynił. Przykazaniem swojem o Zamilczeniu tego cudu nie chciał P. Jezus onycłi ludzi zobowiązywać pod grze- chom, ale tylko objawił usposobienie Serca swojego, nie ubiegającego się za sławą. Z serca wezbranego podziwem i wdzięcznością rozgła- szają co się stało i porywają lud wszystek do wychwalania P. Jezusa i wyznawania Mu, że debrze wszystko uczynił. Oby i ciebie można przekonać, że cokolwiek P. Jezus względem ciebie i twoich zarządza, czy nawiedza krzyża- mi, czy też darzy powodzeniem, wszystko do- brze, bo z dobrego robi serca. Modlitwa kościelna. Wszechmogący, wieczny Boże, który obfito- ścią dobroci Swojej i zasługi proszących prze- wyższasz i pragnienia, zlej na nas miłosierdzie Ewangelie niedzielne) 22
338 Swoje i odpuść to, co sumienie nasze trwoży, a dodaj, czego w modlitwie pożądać nie śmie. Przez Pana naszego Jezusa Chrystusa, Syna Twego, który z Tobą żyje i króluje w jedności Ducha Świętego, Bóg na wieki wieków. Amen. Na niedzielę dwunastą po Świątkach. EWANGE LJA zapisana u św. Łukasza w rozdziale X. w. 23—37. Onego czasu rzeki Jezus uczniom swoim: Błogosławione oczy, które widzu, co wy widzi- cie. Bo powiadam wam, iż wiele Proroków i Kró- lów zadali widzieć, co wy widzicie, a nie wi- dzieli: i słyszeć, co słyszycie, a nie słyszeli. A oto niektóry biegły w zakonie powstał ku- sząc go, a mówiąc: Nauczycielu, co czyniąc do- stąpię żywota wiecznego? A on rzeki do niego: W zakonie co napisano? jako czytasz? On odpo- wiedziawszy rzeki: Będziesz miłował Pana Bo- ga twego ze wszystkiego serca twego, i ze wszystkiej duszy twojej, a bliźniego twego jako samego siebie. I rzeki mu: Dobrześ odpowie- dział: to czyń, a będziesz żył. A on chcąc się sam usprawiedliwić, rzeki do Jezusa: A któż jest mój bliźni? A przyjawszy Jezus rzeki: Człowiek niektóry zstępował z Jeruzalem do Jerycha, i wpadl między zbójcę, którzy go też
339 złupili, i rany zadawszy odeszli, na poty umar- łego zostawiwszy. / przydało sie, że niektóry Kapłan zstępował taż droga, a ujrzawszy go, minął. Także i Lewita, bedac podle miejsca i widząc go, minął. A Samarytanin niektóry, jadać, przyszedł wedle niego, i ujrzawszy go miłosierdziem wzruszony jest. A przybliżywszy się zawiazal rany jego, nalawszy oliwy i wina: a włożywszy go na bydle swoje, prowadził do gospody, i miał piecze o nim. A nazajutrz wy- jaj dwa grosze, i dał gospodarzowi i rzeki: Miej staranie o nim, a cokolwiek nad zwyż wy dasz, ja gdy sic wrócę, oddam tobie. Któryż z tych trzech zda sie tobie bliźnim być onemu. co wpadl miedzy zbójcę? A on rzeki: Który uczynił miłosierdzie nad nim. 1 rzeki mu Je- zus: Idźże, i ty czyń także. O B .JAŚNIE N I A . 1. Hłogoslawione oczy, które widza,, co wy widzicie. Porównywa P. Jezus Apostołów z ty- mi, eo żyli przed nimi i nazywa ich błogosła- wionymi z tego powodu, że doczekali się tego, czego tamci tylko się spodziewali, mianowicie doczekali się przyjścia P. Jezusa, widzieli na własne oczy Jego cuda, słyszeli, przyjęli i za- chowali Jego naukę i zato otrzymali z wła- snych ust Jego tę wielką obietnicę: weselcie sie. że imiona wasze zapisane sa w niebiesiech. Bło- gosławieni jesteśmy i my nad poganami, któ- 22*
340 rzy o P. Jezusie nic nie słyszeli i dla tego w cieniu śmierci siedzja; blogosławieniśmy też nad wielu chrześcijan, którzy widzu Kościół i słyszą o nim, a przecież nic wierzą; błogosła- wiońiśmy wreszcie nad tych, co żyli za czasów P. Jezusa, bo widzimy to, czego ani nie widzieli, iż świat stał się chrześcijańskim, że Kościół św. nietylko jest założony, ale że i przetrwał tyle i tak wielkich burz i przez tyle wieków zawsze wychodził z nich zwycięsko. To zaś dzi- wnie utwierdza nas w wierze, a nic nie ujmuje z onego drugiego błogosławieństwa, nam szcze- gólnie danego: Błogosławieni, którzy nie wi- dzieli a uwierzyli. 2. W niedobrym zamiarze, bo kusząc, ale do- bre jednak stawia pytanie ten biegły w zako- nie: co czyniąc, dostąpię żywota wiecznego? To pytanie często i my stawiać sobie powinniś- my, zwłaszcza wtenczas, kiedy mamy cokolwiek ważniejszego postanowić. Masz n. p. postano- wić, czy z taką a taką ożenić się albo nie; py- tasz się wtedy, ile ona ma majątku, czy urodzi- wa, jakie ma pokrewieństwa i t. d., ale naj- ważniejsze pytanie: co czyniąc, tj. żeniąc się z nią albo nie żeniąc, łatwiej i bezpieczniej do- stąpisz zbawienia wiecznego? To pytanie cał- kiem pomijasz, albo zupełnie pobieżnie na nie sobie odpowiadasz. Podobnież bywa, kiedy kto ma się decydować, czy przyjąć lub starać się o jakiś urząd albo służbę, czy przenieść się do
341 miasta, albo nawet gdzieś za morze do dalekich krajów. Czemu tak się dzieje? Bo większa część ludzi więcej dba o pożytki i powodzenie do- czesne niż o żywot wieczny, a mało kto i Izie za tym głosem Bożym: Szukajcież tedy uaj- przód królestwa Bożego i sprawiedliwości jego, a to wszystko będzie wam przydano. 3. Doskonale, tak jak przystało na człowieka biegłego w Piśmie, odpowiedział faryzeusz, że aby dostać się do nieba, trzeba miłować Boga i bliźniego. P. Jezus chwali go za to: dobrześ powiedział. Miłość P. Boga polega 1) na tern, żeby Boga ocenić tak, jak na to zasługuje, a więc nadewszystko. Cokolwiek może być wiel- bieni, potężnem, mądrem, zacnem, dobrem, pięknem lub pod jakimkolwiek względem cen- ncm — nieskończenie większym, potężniejszym, mędrszym, zacniejszym, lepszym, piękniejszym jest Pan i Bóg nasz. Ceniąc P. Boga nade- wszystko, rozumiemy, że On jest pierwszym i pierwsze też wszędzie i zawsze miejsce Jemu się należy; a jeżeli wola idzie za tem rozumie- niem, to pragnie i chce ze wszystkich sił, żeby On wyłącznie i rzeczywiście zajmował pierw- sze miejsce we wszystkich myślach i zamysłach naszych, we wszystkiem mówieniu i milczeniu naszem, we wszystkiem działaniu i odpoczywa- niu naszem a nawet w marzeniach naszych, a nadewszystko w śmierci naszej. To cenienie Boga nadewszystko czyli uwielbienie Boga jest
342 fundamentem miłości Bożej, samo zaś konie- cznie potrzebuje opierać się na należytej znajo- mości Boga; bo jakże cenić i uwielbiać kogoś, którego nie znani, albo znam niedostatecznie tylko? Miłość Boga polega 2) na życzliwości dla szczerej, dzielnej, posuwającej się aż do po- święeenia i ofiarności bez granie. Życzliwość ta sprawia, że z jednej strony pragniemy i sta- ramy się oszczędzić Mu wszelkiej przykrości, a cóż dopiero zniewagi i krzywdy, a z drugiej pragniemy i staramy się wygodzie Mu we wszystkiem, co tylko możemy i czegokolwiek On od nas żąda lub spodziewa się. Dlatego mó- wi P. Jezus: kto ma przykazanie moje i zacho- wywa je, ten jest, który mię miłuje, to znaczy, że prawdziwym dowodem miłości jest chowa- nie przykazań, czyli strzeżenie się złego, a czy- nienie dobrze ze względu na Boga. Miłość Boga polega wreszcie 3) na pragnieniu, aby posiadać Boga w tein życiu przez laskę poświęcającą, a w przyszłem przez chwałę wiekuistą, oraz należeć zupełnie do Boga. Wglądnij w siebie, czy kochasz Pana Boga, czy cenisz i uwielbiasz Go nadewszystko? Czy starasz się, żeby nie obra- zić Go śmiertelnym, nie zasmucić powszednim grzechem? Czy P. Bóg u ciebie jest na pierw- szem miejscu i czy zajmuje pierwsze miejsce w myślach i marzeniach twoich, w słowach i czynach twoich? Czy pragniesz należeć do Pa-
343 na Boga i być zależnym od niego? Czy wresz- cie tęsknisz do Niego i do .Jego nieba? 4. Miłość bliźniego podobnie polega 1) na tern, żeby go szanować i cenić tak jak ehcemy, żeby bliźni nas szanowali i cenili, chociaż wiemy, że mamy dużo rozmaitych niedostatków, a przecież miłość własna sprawia, że na wszel- kie wady, grzechy i występi własne umiemy znaleźć jaka wymówkę, a nieraz nawet wiele wad swoich wcale nie spostrzegamy. Dlatego to I’. Jezus tak bardzo nakazuje: nie sądźcie, a nie będziecie sądzeni, bo wie, że nic tak nie niszczy miłości, jak sądzenie ,krytykowanie, obmowa, grzechy te bowiem niweczą szacunek dla bliźnie- go, będący podstawą miłości. 2) Istotą miłości jest usposobienie, polegające na tern, aby z szczerego serca życzyć drugim dobrego, a nie dbać ani uważać, czy nam z nimi jest dobrze lub źle. Ta życzliwość sprawia, iż sta- ramy się bliźnim oszczędzać przykrości, a wię- cej jeszcze wszelkiej szkody na duszy i na ciele, i choćby kosztem własnych wygód i dogodności usiłujemy tym, których kochamy, ułatwiać i życie i drogę do nieba. 3) Szczytem miłości, a taka powinna być między mężem a żoną, mię- dzy członkami jednej rodziny, między przyja- ciółmi itp., jest pragnienie należenia do siebie nawzajem. Biednyż to człowiek, co nie umie kochać ani Boga, ani bliźnich, ani nikogo, jeno samego siebie.
344 5. Kto zaś jest bliźnim naszym, na to odpo- wiada dzisiejsza przypowieść o Samarytaninie. Każdy, czy swój, czy też obcy, każdy bez wy- jątku, kto p o t r z e b u”j e j a k i e j k o 1 w i e k pomocy i ofiarności, ten jest bliźnim moim i tego miłować powinienem. Modlitwa kościelna. Wszechmocny i miłosierny Boże, z którego daru pochodzi, że wierni Twoi godnie i chwa- lebnie Ci służą, daj, prosimy, abyśmy ku obie- tnicom Twoim bez obrazy zdążali. Przez Pana naszego Jezusa Chrystusa, który... Na niedzielę trzynastą po Świątkach. EW ANGELJA zapisana św. Łukasza w rozdz. XVII. w. 11—19. W on czas, gdy Jezus szedł do Jeruzalem, szedł środkiem Samarji i Galilei. A gdy wcho- dził do niektórego miasteczka, zabieżeli mu dziesięć mężów trędowatych, którzy stanęli z daleka i podnieśli glos, mówiąc: Jezusie Nau- czycielu, zmiłuj się nad nami! Które gdy ujrzał, rzeki: Idźcie, ukażcie się kapłanom. I stało się gdy szli, byli oczyszczeni. A jeden z nich, gdy obaczyl, że był uzdrowion, wrócił się, głosem wielkim chwalac Boga: i padł na oblicze u nóg
345 jego, dziękując: a ten był Samarytanin. A Je- zus odpowiedziawszy, rzeki: Azaliż nie dziesięć jest oczyszczonych? a dziewięć kędy są? Nie jest naleziony, któryby się wrócił, a dal Bogu chwalę, jeno len cudzoziemiec? / rzeki mu: Wstań, idź, bo wiara twoja ciebie uzdrowiła. O BJAŚNIEN1A . 1. Potrzeba i z naszej strony niektórych wa- runków, żeby stać się uczestnikami szczegól- niejszych darów Bożych Jak trędowaci byli dobrze świadomi swojej nędzy, gorąco pragnęli jej się pozbyć, rozumieli też, że łaska P. Je- zusa może im to sprawić i dlatego dowiedziaw- szy się o zbliżaniu się Jego, prędko bez straty czasu porozumieli się ze sobą i zabieżeli Mu drogę, a z uszanowania i pokory stanęli z da- leka i podnieśli glos, mówiąc: Jezusie Nauczy- cielu, zmiłuj się nad nami, i wreszcie ściśle spełnili, eo im P. Jezus nakazał, tak samo i nam potrzeba czynić. Jeśli chcemy być wy- słuchani,musimy gorąco pragnąć tego, o co prosimy, musimy być przejęci świadomością naszej własnej niemocy, nie iżbyśmy byli do- stateczni sami z siebie co myśleć, jako sami z siebie, ale dostateczność nasza z Boga jest, musimy wreszcie tern więcej ufać w P. Bogu, im więcej wątpimy o sobie. Gdzie są te trzy warunki, tam nie trudno też o ono zabieżenie P. Jezusowi, czyli o korzystanie z każdej okazji
346 zbliżenia się P. Jezusa ku nam. Taką okazją jest, obecność ustawiczna 1’. Jezusa w Przenajśw. Sakramencie, zwłaszcza w tych porach dnia, w których on przez innych jest prawie opusz czony i jakby zapomniany. Taką okazją szcze- gólnie korzystną bywa uroczyste wystawienie Przen. Sakramentu; najlepszą jednak okazją uproszenia wszelkich, choćby największych i nadzwyczajnych łask, jest Msza św. Są i inne nadzwyczajne okazje, mianowicie miejsca cu- downe i odpusty jubileuszowe, przy których masz zarazem i one zwyczajne okazje. Gdyby ludzie eheieli to zrozumieć i należycie korzy- stać z różnych i tak łatwych sposobności, to piędkoby się przekonali, że nie ukróciła sic Te- ka Pańska, i że modlitwa nie przestała być prawdziwą potęgą. 3. Gdy ujrzał. Spojrzenie Pana i Boga nasze- go jest niepojęcie potężne i dobroczynne. Tak masz w Piśmie św.: Bóg pojrzat na ziemię i... napełnił ja dobrami swemi; Matka Najświęt- sza mówi: Wejrzał na nizkość służebnicy swo- jej, a... oto odtąd błogosławioną mię zwać, bę- dą. wszystkie narody. I o Piotrze św. czytamy, że Pan, obróciwszy się, pojrzał na Piotra... a Piotr wyszedłszy precz, gorzko płakał. A wreszcie ono spojrzenie P. Jezusa, które da- ło nam Matkę Jego Najświętszą za Matkę naj- lepszą i najserdeczniejszą: Gdy tedy ujrzał. Je- zus Matkę i ucznia, którego miłował, stojącego,
347 rzeki Malce swojej: Niewiasto, oto syn Twój; potem rzeki uczniowi: Oto Matka twoja. Daj Boże każdemu z nas, aby P. Jezus spogląda! na nas i teraz w życiu, a szczególnie w godzinę śmierci laskawem swojem i miłośeiwem okiem; ale też daj nam to Boże, żebyśmy nigdy ani na chwilę nie zapominali, że jesteśmy pod okiem Twojera, serce i wnętrzności nasze przenikają ceni i wid zaceni w skrytości. 4. Idźcie, ukażcie się kapłanom. Mógł P. Jezus i tych dziesięciu trędowatych uzdrowić jednym aktem swej wo]i: chce, bądźcie oczyszczeni. Dlaczego tedy odsyła ich do kapłanów? Podo- bno są tego głównie trzy przyczyny. Pierwsza, że ehcial P. Jezusa zaznaczyć, jak wielką jest powaga kapłanów przez Niego postanowionych, gdyby nawet byli tak, jak większa część ówcze- snych kapłanów, obłudnikami w najgorszem tego słowa znaczeniu. Wszak i odpuszczenie grzechów dajc nie kto inny, jeno sam P. Jezus, a jednak grzeszników po nie odsyła do kapla nów swoich z wyraźnym nakazem: okażcie się kapłanom, to znaczy okażcie im grzechy swoje, wyznajcie je szczerze, bez ogródki, niczego przed nimi nie ukrywając. Ma też każdy dozwolony przystęp do P. Boga i każdy, by też ostatni nę- darz, ma prawo wołać i prosie: Ojcze nasz, któ- ryś jest w niebiesiech, a jednak najskuteczniej- szą modlitwę, którą jest Msza św., zlecił P. Bóg wyłącznie kapłanom i po nią odsyła wszystkich
348 do kapłanów, jako jest u proroka: Między przy- sionkiem u ołtarzem będą płakać kapłani, słu- dzy Pańscy, a będą mówić: Przepuść Panie, przepuść ludowi Twemu... żalem zdjęty jest Pan nad ziemia swoja, a przepuścił ludowi swemu. Chociaż P. Bóg tylko jdst Panem, prze- cież daje kapłanom moc rozkazywania i zaka- zywania i wyraźnie mówi do nich: kto was słu- cha, Mnie słucha, a kto wami gardzi, Mną, gardzi. 5. Drugim powodem tego odesłania trędowa- tych do kapłanów jest ustawa Mojżeszowa, która dla bezpieczeństwa od zarazy wyklucza- ła trędowatych, od społeczności z ludźmi i za- braniała im powracać do wspólnego z nimi po- życia, pókiby kapłani nie poświadczyli, że są już wolni od trądu. W nowym Zakonie ustawy, odnoszące się do zdrowia ciała, należą raczej do władzy świeckiej, niż do duchownej. Gorszy jednak i zaraźliwszy od trądu jest grzech i władza duchowna korzysta z prawa danego jej od Boga, żeby szczególnie niebezpiecznych dla wiernych grzeszników wykluczać ze spo- łeczności chrześcijańskiej. Już Paweł św. na- kazuje: Pisałem wam w liście, abyście się nie mieszali z porubnikami... lecz teraz pisałem wam, żebyście się nie mieszali, jeśli ten, który się bratem mianuje, jest porubnikiem, albo ła- komym, albo służącym bałwanom, albo złorze- czącym, albo pijanica, albo drapieżca, żebyście
349 z takowymi ani jedli. Takie wykluczenie na- zywamy ekskomuniką. Ekskomunika zaś wyda- na przez władzę duchowną obowiązuje i eks- komunikowanego i wszystkich wiernych pod grozą (mych słów Pańskich: Jeśliby Kościoła nie usłuchał, niech ci będzie jako poganin i celnik. 6. Trzecim wreszcie powodem jest wykazanie potrzeby naszego współdziałania z każdą laską Bożą. Gdyby trędowaci nie byli usłuchali roz- kazu Pańskiego i nie chcieli pójść ukazać się kapłanom, nie byliby w drodze uzdrowieni. Zro- zum iejże jak potrzebną i pożyteczną jest rze- czą być posłusznym Bogu, kierować się we wszystkiem nic swoją, ale Bożą wolą. 7. Na dziesięciu uzdrowionych znalazł się je- den tylko poczuwający się do wdzięczności i dający chwalę Bogu! I dziś między nami nie lepiej się dzieje. Mało ma P. Bóg prawdziwie wdzięcznych, ale bardzo wiele narzekających. Niech tylko P. Bóg kogo w ezemkolwiek za- smuci, taki zwykle już nic nic dba na wszyst- kie dobrodziejstwa Boże, jeno narzeka. Tobie u. p. dal P. Bóg i dostatek chicha, dobre w ro- dzinie pożycie, dobrą sławę u ludzi i nad wszyst- ko spokojne sumienie, ale jeśli tobie, albo dzie- ciom twym nie da zdrowia, to już narzekasz i gryziesz się, jakbyś był najnieszczęśliwszą na Bożym świecie istotą. Tobie dóbr znów do- czesnych P. Bóg rzeczywiście dał niewiele i mu-
350 sisz z każdym groszem się rachować, narzekasz więc dlatego, że P. Bóg o tobie zapomniał, że i żyć już nie warto i na' domiar złego jeszcze zazdrościsz drugim, którym P. Bóg dał więcej. A jednak rozpatrz się pomiędzy wszystkimi twoimi znajomymi i porachuj, czy między ni- mi więcej jest takich, z którymibyś się chciał na los twój zamienić, czy też takich, z któ- rymibyś za. nic w święcie mieniąc się nie chciał? A chociażbyś był najbiedniejszym między ludźmi, to przecież jesteś o wiele szczęśliwszy od biednych pogan, Turków i ży- dów, nie znających Boga, ani Matki Najświęt- szej i nie mających nadziei wiecznego zbawie- nia. Oduczże się i zaprzestań już raz tego na- rzekania i gryzienia się, a raczej usłuchaj Apo- stola upominającego: Zawsze się weselcie... we wszystkiem dziękujcie, albowiem ta jest wola Hoża w Chrystusie Jezusie, ku nam wszystkim. Modlitwa kościelna. Wszechmogący wieczny Boże, przy mnóż nam wiary, nadziei i miłości, a iżbyśmy osiągnęli to, co obiecujesz, daj nam miłować to, co roz- kazujesz. Przez Pana naszego Jezusa Chrystu- sa, Syna Twego, który z Tobą żyje i króluje w jedności Ducha Świętego, Bóg na wieki wie- ków. Amen.
351 Na niedzielę czternastą po Świątkach. EW ANGELJA zapisana u św. Marka w rozdziale VI. w. 2i—33. W on czas mówił Jezus uczniom swoim: Ża- den nie może dwom panom służyć. Bo albo jednego będzie nienawidził, a drugiego będzie miłował; albo przy jednym stać będzie, a dru- gim wzgardzi. Nie możecie Bogu służyć i ma- monie. Dlatego wam powiadam. Nie troszczcie się o duszę waszę, cobyście jedli, ani o ciało wa- sze, czembyście się odziewali. Azaż dusza nie jest ważniejsza niż pokarm? i ciało niżli odzie- nie? Wejrzyjcie na ptaki niebieskie, iż nie sie- ja, ani żną, ani zbierają do gumien; a Ojciec wasz niebieski żywi je. Czyście wy nie daleko ważniejsi, niż oni? i kto z was, obmyślając, mo- że przydać do wzrostu swego łokieć jeden? A o odzienie czemu się troszczycie? Przypatrz- cie się liljom polnym jako rosną; nie pracują, ani przędą, a powiadam wam, iż ani Salomon we wszystkiej chwale swojej nie był odziany, jako jedna z tych. A jeśliż trawę polną, która dziś jest, a jutro będzie w piec wrzucona, Bóg tak przyodziewa; jakoż daleko więcej was ma- łej wiary? Nie troszczcież się tedy mówiąc: Cóż będziem jeść, albo co będziem pić, albo czem się będziem przy odziewać? Bo tego wszystkiego
352 poganie pilnie szukają. Albowiem Ojciec wasz niebieski wie, że tego wszystkiego potrzebuje- cie. Szukajcież tedy najprzód królestwa Boże- go i sprawiedliwości jego, a to wszystko będzie want przydano. O B JA ŚNIENIA. 1. Dzisiejsza św. Ewangelja wyjęta jest z ka- zania na górze o ośmiu błogosławieństwach, w którem P. Jezus w wielkich rysach wykłada, na czem polega służba Boża i jakie są jej główne przeszkody. W części przeznaczonej na bieżącą niedzielę poucza nas P. Jezus, że nie można dwom panom służyć, a w szczególności Bogu i mamonie, czyli cielcowi złotemu, do- brom tego świata. Żaden nie może dwom pa- nom służyć, oto nieomylny wyrok Prawdy od- wiecznej. Mimo to dziś wielu jest Chrześcijan, usiłujących Bogu służyć, a zarazem, jak to mó- wią, i djabłu świeczkę palić. Jedni z nich na- zywają się katolikami i uważają odstępstwo od katolicyzmu za rzecz sromotną i hańbiącą i go- towi są raczej wszystko postradać niż się for- malnie wyprzeć miana katolików, ale wiary katolickiej nie znają i polno mają pojęć wręcz przeciwnych tej wierze Do Sakramentów śś„ ba, nawet do kościoła na nabożeństwo nie cho- dzą, chyba, że jakaś nadzwyczajna okoliczność, jakiś wzgląd na przyzwoitość do tego ich zmu- sza; nie przestrzegają przykazań Bożych, a tern
353 mniej kościelnych, jeżeli te sprzeciwiają, się ich namiętnościom, nawyknieniom lub uprzedze- niom. Tytularni to katolicy, mający miano ka- tolików, ale o obowiązkach katolickich nic nie chcą wiedzieć, ale też i o przywilejach katoli- ków, mianowicie o wieeznem zbawieniu, nic wie- dzieć nie będą; tytularni, jak ci radcy honoro- wi, których nikt nigdy się nie radzi, i o któ- rych nikt nie wie, dlaczego nazywają się rad- cami. Drudzy są lepsi od poprzednich, bo znają przynajmniej zasady wiary, jako tako uczęsz- czają na nabożeństwa i do śś. Sakramentów, a nawet zachowują te przykazania Boże, Boże, które nie przedstawiają dla nich żadnych większych trudności, a od przykazań kościel- nych mają mniej albo więcej legalne dyspenzy; ale z tern wszystkiem nie rządzą się duchem Bo- żym, jak przystało na synów Bożych, lecz słu- żą duchowi tego świata, Świat zaś, mówi św. Jan Ewangelista, jest pożądliwość ciała, pożą- dliwość oczu i pycha żywota. Więc bywają zra- na na Mszy św., albo i u Komunji św., a wie- czorem flirty, wyuzdane widowiska w teatrze, rozmowy dwuznaczne, książki obrażające wsty- dliwość i odpowiednie tym książkom długie marzenia, a nieraz przebywanie w miejscach podejrzanych rozrywek, przypominających wy- uzdane zabawy pogańskie. Niby służą Bogu, a zarazem chcą używać świata i nie śmieją oderwać ust od czary zatrutych jego rozkoszy. Ewangelje niedzielne 23
354 A wreszcie mamy i między katolikami pełno takich, którzy głośno przyznają się do wiary i Kościoła, ale tak podlegają pysze, że i z samej wiary i z przynależności swojej do Kościoła gotowi uczynić sobie szczebel do własnego wy- wyższenia, byle tylko coś znaczyć u ludzi i wy- bić się na wierzch; ku temu zwracają wszyst ke swoje myśli i zabiegi, dlatego zawierają znajomości i przyjaźnie, dlatego w coraz więk- sze i uciążliwsze wikłają się długi, dlatego je- dnym się płaszczą, a innymi pomiatają, albo" intrygami i podstępem z drogi ich sobie uprzą- tają, dlatego kłamią, blagują i nadrabiają mi- ną i nawet na podłości są gotowi. A niech im kto ubliży, niech tylko trochę ujmie ich czci, obrażają się, porywają się do procesów, do po- jedynków, niewiasty zaś do broni swojej obo- siecznej, czyli do szermowania językiem. Z tern wszystkiem mówią, że są katolikami. Tak, są nimi we wlasnem tylko przekonaniu, ale nie w przekonaniu Chrystusa Pana i Jego Kościo- ła. A o pożądliwości oczu, czyli chciwości, o siu żeniu mamonie, albo złotemu cielcowi, cała dzi- siejsza Ewangelja mówi, jak niepodobna połą czyć chciwości z służbą Bożą. 2. Dlatego powiadam wam, nie troszczcie sic. Nie mówi Pan: nie starajcie sit;, nie pracujcie, ale nie troszczcie się o rzeczy doczesne, o któ- rych i sam Ojciec wasz niebieski, wie, że ich po- trzebujecie. Nie zabrania P. Jezus roztropnego
355 starania i umiarkowanego zabiegania o rzeczy potrzebne, pożyteczne, a nawet przyjemne, ale zabrania tylko wiecznie niespokojnej i przesa- dnej troski, która bywa, zabójcza dla pobożno- ści i dla wszelkiego starania o pożytki ducho- wne i wieczne. Czego więc w szczególności P. Jezus zabrania, a na co pozwala względem rzeczy doczesnych? Zakazana., bo zła jest tro- ska o rzeczy doczesne głównie w sześciu wypad- kach: 1) jeżeli połączoną jest z przenoszeniem rzeczy doczesnych nad wieczno; tak bywa np. u socjalistów, bluźniących: »eo mi -tam niebo, byłem miał za co wyżyć i użyć«. 2) Jeżeli po- ciąga za sobg gwałcenie przykazań Bożych lub kościelnych, np. tak powszechne u nas zanied- bywanie Mszy św. dla interesu, pracowanie w niedzielę i święta dla zarobku. 3) Jeżeli uży- wa się złych, grzesznych środków dla zdobycia sobie rzeczy doczesnych, np. kłamstwa, fałszo- wania towaru, wagi luli miary, lichwy itp 4) Jeżeli szukamy zarobku dla złego celu, np. żeby mieć za co się upić, hulać, grać w karty albo loterję itp. 5) Jeżeli kto z tej troski robi sobie cel i zadanie życia, np. żeby zbierać tylko i du- sić pieniądze, żeby pozostawić po sobie taka, a taka fortunę, bez wszelkiej wyższej i szla- chetniejszej myśli. 6) Jeżeli nasze troszczenie się jest nad miarę trwożliwe i niespokojne, bo to dowodzi zawsze i zbytniego przywiązania do rzeczy doczesnych i braku ufności w Bogu 23*
356 i Opatrzności Jego. Dobrze o tein mówi św. Jan Złotousty: »To, że tych rzeczy potrzebujemy, wcale nie jest racja, żebyśmy. mieli o nie zbyt troskliwie się starać, ale żeby raczej jak naj- spokojniej ufać, że Pan Bóg do nich dopomoże, kiedy są potrzebne«. 3. Dozwolone, godziwe i pochwały godne jest staranie o zarobek i dorobek, jeżeli 1) jest pod- porządkowane staraniu o chwalę Bożą i wła- sne zbawienie; 2) uporządkowane tak, że stara- my się o te rzeczy doczesne ze względu na wie- czne i jako o środki do prowadzenia życia zboż- nego i do wykonywania dobrych uczynków; 3) umiarkowane, bez zbytniej trwogi o przy- szłość i bez niepokoju, ale pełne ufności i zda- nia się na Opatrzność Bożą. P. Bóg doświad- cza, ale nie opuszcza swoich. Pracuj, oszczędzaj, a modląc się wrzuć na Pana staranie swoje, a On Cię wychowa, nie dopuści na wieki za chwiania sprawiedliwego. Wolno też, owszem obowiązkiem chrześcijańskim jest starać się o rzeczy doczesne, zwłaszcza o ile one są po- trzebne i odpowiednie stanowi każdego; wolno nawet starać się o więcej, niż to jest ściśle po- trzebne i odpowiednie na razie, więc o jaki zasób na czarną godzinę, lub na starość, rów- nież o fundusz potrzebny do posunięcia się na wyższy szczebel społeczny, np. z wyrobnika na gospodarza lub rzemieślnika, z rzemieślnika na właściciela kamienicy, z stanu zarabiającego
357 ręką, do stanu zarabiającego głową. W tym ostatnim atoli wypadku, gdzie chodzi o posu nięcie się na wyższy szczebel, łatwo wkrada sic do serca pycha żywota, i dlatego potrzeba w lej mierze wielkiej oględności. Modlitwa kościelna. Strzeż, prosimy Cię, Panie, Kościół Twój ustawieznem miłosierdziem Swojem, a iż ulom ność ludzka bez Ciebie upada, przeto niech ją pomoc Twoja od rzeczy szkodliwych odwodzi, a do zbawiennych przywodzi. Przez Pana na szego. Jezusa Chrystusa, Syna Twego, który z Tobą żyje i króluje w jedności Ducha Świe tego. Bóg na wieki wieków. Amen. Na niedzielę piętnastą po Świątkach. E W A N G E L J A zapisana u św. Łukasza w rozdziale Vil. w. 11—16. Onego czasu szedł Jezus do miasta, które :o wio, Naim; a z Niw szli uczniowie Jego i rze- sza wielka. A gdy się przybliżył ku brawie miejskiej, oto wynoszono zmarłego, syna jedy- nego matki jego, a ta była wdowa: a rzesza miejska wielka z nip. Która ujrzawszy Pan ulitował się nad nia, i rzeki jej: Nie płacz, i przystąpił i dotknął się mar. (A ci co nieśli,
358 stanęli). I rzeki: Młodzieńcze tobie mówię, wstań! i usiadł on, który byt umarty i poczuł mówić: i dal go matce jego. / zdjat wszystkich strach: i wielbili Koga, mówiuc, że prorok wiel- ki powstał miedzy nami, a iż Hóg nawiedził Ind swój. O B J A ś N I E N I A . 1. Zechciej to, coś dopiero usłyszał w dzisiej- szej św Ewangelji rozpamiętywać i niejako własnemi zobacz oczyma. Przychodzi P. Jezus do Naim i tuż przed brama miasta napotyka orszak żałobny. Za trumna, postępuje wdowa. Jedynaka swego prowadzi do grobu. Po eiehem łkaniu jej znać, że życie już dla niej wszelki straciło urok, i że gdyby to od niej zależało, najmilej razem z nim ehciałaby legnąć w gro- bie. Dla niej jedna tylko jeszcze została poeie- cha: umrzeć jak najprędzej. Poczciwi mieszkań- cy naimsey licznym udziałem w pogrzebie pragną ulżyć ciężko strapionej matce, a nieje- den nie może opanować wzruszenia i łzy z oczu ociera. Widzi to P. Jezus i miłosierdziem wzru- szony jednem tylko do niej odzywa się sio wem. Nie płacz. Przystąpił, dotknął się mar, a ci, co je nieśli, stanęli. Bo taki urok i tak wielki otaczał Go majestat, że nikt nie śmiał hłn się sprzeciwić. 1 rzeki: Młodzieńcze, lobie mówże wstań! / podniósł się umarły, usiadł i począł mówić. / oddał go matce jego. Patrz,
359 jak wszechmocne jest słowo Pana naszego, ale patrz też, jak wielkie i bogate u Niego jest Mi- łosierdzie. Rozważając dzisiejszą Ewangelję, chce się wołać z Psalmistą: Wyznawajcie Pa- nu, bo dobry; bo na wieki miłosierdzie Jego. Niechaj teraz mówi dom Aaronów, że na wieki miłosierdzie Jego; niechaj teraz mówią, którzy sic boja Pana, że na wieki miłosierdzie Jego! 2. Nie wiem, czy jaką inną cnotę nam Pismo św. równie często i usilnie zaleca jak miłosier- dzie. Już w starym zakonie wołał Psalmista: Błogosławiony, który ma baczenie na ubogie- go i potrzebnego, w dzień zły wybawi go Pan. Nabuchodonozorowi, przepowiedziawszy srogą karę i upokorzenie, które go czekało, radzi Da- niel prorok: grzechy twoje jałmużnami oku- puj, a nieprawości twe miłosierdziem nad ubo- gimi. Mędrzec Pański w miłosiernych uczyn- kach upatruje też najlepszy sposób zabezpie- czenia majątku następnym pokoleniom, kiedy mówi: Bytem młody i zestarzałem się,' a nie widziałem sprawiedliwego opuszczonego, ani nasienia jego szukającego chleba; cały dzień czyni miłosierdzie i pożycza (Panu Bogu na lichwę), a nasienie jego w błogosławieństwie będzie. A w Piśmie św. nowego Zakonu nie znajdziesz prawie żadnej kartki, na którejby nie było zachęty do miłosierdzia. Przy sądzie ostatecznym zapowiada P. Jezus, że o zbawie- niu łub potępieniu każdego z osobna rozstrzy-
360 gać maja uczynki miłosierne. Opowiada o mi- łosiernym Samarytaninie, o marnotrawnym Synu, nad którym ulitował sic ojciec, o owiecz- ce zgubionej, która przygarnął dobry pasterz, o niemiłosiernym dla Łazarza bogaczu. A wię- cej jeszcze niż słowem, zagrzewa do tej cnoty P. Jezus własnym przykładem. To też Ewange- lista chcąc jakby w jedttem słowie streścić całe życie i działanie Jego, woła: »pertransiit bene- faciendo«, przeszedł (przez życie) czyniąc dobrze. 3. Na czemże polega istota miłosierdzia? Prze- dewszystkiem wiedzieć trzeba, że jak wogóle każda cnota, tak też w szczególności cnota mi- łosierdzia w nas jest: wszystka chwała lej cór- ki królewskiej — wewnątrz. Zdarza się, że ktoś wielki rozdaje między ubogich pieniądze, a przecież nie ma ani trochę miłosierdzia, albo że ktoś wobec smutku lub nędzy ma na zawo- łanie czułe słowa, a nawet i łzy, a jednak wca- le nie jest miłosiernym Oto miłosierdzie praw- dziwie chrześcijańskie powinno być w nas, czyli polegać na odpowiedniem działaniu rozumu i woli, prawdą i laską Bożą wspartych. Rozum więc ma baczenie na ubogiego i potrzebnego; po łacinie zamiast polskiego »ma baczenie* uży- wa Pismo św. słowa »intelligit«, to znaczy: ro- zumie. Podstawą miłosierdzie jest, żeby zrozu- mieć i wyrozumieć położenie i całe usposobię nie potrzebującego pomocy i miłosierdzia. Ile
361 kroć nam samym cokolwiek dolega, umiemy nietylko doskonale oceniać, ale nieraz i przece- niać cala trudność i ciężkość, jaka na nas przy- padła. Rozbieramy każdy szczegół, a nawet 7. powodu miłości własnej, rozmazujemy nad wszelką, miarę to, co nam dolega. Jeżeli zatem ono przykazanie: Będziesz miłował bliźniego twego, jak siebie samego, nie ma być dla nas pustem bez znaczenia słowem, potrzeba, żebyś- my umieli wchodzić w położenie potrzebują cych naszej pomocy, tak samo, jak wchodzimy we własne potrzeby. Wola zaś musi pragnąć i chcieć poratować ubogiego i potrzebującego równie szczerze, jak szczerze i usilnie pragnie poratować samych siebie. Wreszcie, jak miłość własna sprawia, że mamy dla siebie aż nad mia- rę wiele serca i życzliwości, tak też prawdziwie chrześcijańskie miłosierdzie ma dla ubogiego i potrzebującego serce i współczucie, ma leż deli- katność i uprzejmość, oszczędzające mu niepo- trzebnego upokorzenia i tego przygnębiającego uczucia, że jest i musi być komukolwiek cięża- rem. Daj ci Boże to wyrozumienie i dobrą wolę względem potrzebujących, miej dla nich serce i życzliwość, a język znajdzie właściwe i poczci- we słowo pociechy i ręka albo głowa zdobędzie się na odpowiednią pomoc. Wtedy nie będziesz miał żalu do ubogich, ani do ich natręctwa, ani nie będziesz im miał za złe, że ich nigdy nie ubywa. Dajże ci Boże być miłosiernym, bo:
362 Błogosławieni miłosierni, albowiem oni miło- sierdzia dostąpią. Z tern wszystkiem jedną mu- szę podać przestrogę, która niech cię nie zra- ża do miłosierdzia. Strzeż się, żebyś czasu, pra- cy, zachodów i grosza, serca i dobrej woli, jaką możesz dać prawdziwie ubogim i potrzebującym, nie roztrwoni! między lekkomyślnych i wyzy- skiwaczy, bo i miłosierdziu nie wolno być nie- roztropnem. Nie spiesz się z posądzeniem, ale też trzymaj się zasady: Budźcież mądrymi jako wężowie, o prostymi, jako gołębice. 4. Jakby zgrzyt wyrywa się tu i ówdzie ze zgorzkniałego serca słowo, podobne do onego, które wyszło z ust faryzeuszów tuż przed wskrze- szeniem Łazarza w Betanji: Nie mógł ten, któ- ry otworzył oczy ślepo narodzonego, uczynić, żeby ten nie umarł? W smutku, w ucisku, w obawie przed przyszłością, nieraz i my, szem- rząe albo powątpiewając o miłosierdziu Bożem, zniechęcamy się do modlitwy i wymawiamy P. Bogu: sezemuś to na mnie dopuścił? czemu mnie nie wysłuchujesz®? — Ale czyż P. Bóg jest sługą naszym? Gdy słudze dam rozkaz w formie grzecznej prośby, to mam prawo żą- dać od niego, żeby tak uczynił, jakem mu po- wiedział, oraz robić mu wymówki: czemuś tego nie uczynił? Ale P. Bóg nie jest sługą, lecz Panem naszym i słuszniej niż my, mógłby każ- dego z nas zapytać: »Tom ci przykazał, toś mi obiecał, a czemu nic z tego, aP'o prawie nie nie
363 uczyniłeś, a i to trochę coś uczynił, to jest nie- doskonałe?« Miałby P. Bóg wszelkie prawo oka- zywać się głuchym na prośby nasze, jak my jesteśmy głusi na wolę Jego. Nie czyni tego, bo jest miłosierny, bo jest dobry, choć my źli. Nad to codziennie powtarzamy w pacierzu, nie sbądż wola hic:ja . ale »bądż wola Twoja«. Więc do- zwóhnyż P. Bogu, żeby czynił z nami, nie we- dług tego, co nam, ale wedle tego, co Jemu się podoba. A możemy i powinniśmy to tern bezpieczniej, że ani matka swemu dziecku, ani brat bratu, ani człowiek sani sobie nie życzy, ani nie potrafi życzyć i uczynić tak dobrze i tak rozumnie, jak P. Bóg każdemu z nas życzy, i czyni, byleśmy Mu w tern nie przeszkadzali. Wreszcie chciej się przekonać, czyś rzeczywiście tak biedny i nieszczęśliwy, jak czasem ci się zdaje, i dlatego zastanów się: czy w tern miej- "Ścii, w którem mieszkasz, więcej jest takich, z którymi chciałbyś się zamienić na los, czy leż więcej takich, z którymi żadną miarą mic- niaćbyś się nie cheiał? Podobno przekonasz się, że tobie P. Bóg dał jeszcze nienajgorzej. A zresztą to, o co ci tak bardzo chodzi, to są tylko rzeczy doczesne, które miną, może prę- dzej niż się spodziewasz. Raczej troszcz się o wieczność, która nie mija.
364 Modlitwa kościelna. Kościół Twój, Panie, ustawieznem milosier dziem Twojem oczyszczaj i utwierdzaj, a ponie- waż bez Ciebie w całości ostać się nie może. Twoją zawsze laską niech będzie rządzony. Przez Pana naszego Jezusa Chrystusa, który z Tobą żyje i króluje w jedności Ducha Świę lego. Bóg na wieki wieków. Amen Na niedzielę szesnastą po Świątkach. E W A N G E L J A zapisana u św. Łukasza w rozdz. XIV. w. 1—77. II’ on czas, gdy Jezus wszedł do domu jedne- go przedniejszego faryzeusza, w szabat jeść chleba, a oni go podstrzegali, — oto człowiek niektóry opuchły był przed nim. A Jezus odpo- wiedziawszy rzeki do biegłych w zakonie i fa- ryzeuszów, mówiąc: Godzi-li się w szabat uzdra- wiać? Lecz oni milczeli. A on ująwszy uzdrowił go i odprawił. A odpowiadając rzeki do nich: Którego z was osieł albo wół wpadnie w stu- dnię, a nie wnet go wyciągnie w dzień soboluy? I nie mogli Mu na to odpowiedzieć, ł powie- dział też podobieństwo do zaproszonych, przy- patrując się jako pierwsze siedzenie obierali, mówiąc do nich: Gdy będziesz wezwań na go-
365 dy, wie siadajże na pierwszem miejsca, aby snąć poczciwszy nad cię nie był wezwań od niego, a przyszedłszy ten, który ciebie i onego wezwał, nie rzeki ci: Daj temu miejsce; a tedy- byś ze wstydem począł mieć ostateczne miej- sce. A gdy będziesz wezwań, idź, usiądź na po- śledniejszem miejscu, że gdy przyjdzie ten. który cię wezwał, rzecze tobie: Przyjacielu, posiądź się wyżej. Tedy będzie tobie chwała przed społem siedzącymi. Bo wszelki, co się wy- nosi, zniżon będzie; a kto się uniża, wywyższon będzie. O B J A Ś N I E N I A . 1. On i Go podstrzegali. Właściwa to faryzeu- szom rzecz wynajdywać jakieś wady i uchybie nia nawet u P. Jezusa. Sarni byli złymi, a złość swojii pokrywali pozorami cnoty, więc nic wie- rzyli w niczyją cnotę, a wszędzie wietrzyli coś złego i przypuszczali obłudę. My tak pochopni, żeby każdemu przypiąć Jatkę i nikomu nie do- wierzać, czyż w tern nie jesteśmy podobni do faryzeuszów? Ten, według nas jest chciwy, inny ambitny, innemu zarzucamy kłamstwo i podstępne postępowanie, innemu lenistwo, o tym znowu powiadamy, że głupi, nieporadny, niedbały, ten zrobił to, inny owo; każdemu przyganiamy, nikogo nie chwalimy. Na domiar złego pochlebiamy sobie, że bystre mamy oko i zmysł spostrzegawczy, że znamy się na hi-
366 dziaeh, jak nikt inny. A tymczasem nie widzi- my, że sarni stajemy się podobnymi do fary- zeuszów. Obyśmy raz już przestali ludzi sądzić, gdy nie mamy do tego prawa z urzędu. 2. Godzi-li się w szabat uzdrawiać? Jak za na- szych dni, tak już i za czasów P. Jezusa żydzi z zabobonną ścisłością przestrzegali święcenia dni świętych i przesadę tę P. Jezus im surowo przygania Między nami chrześcijanami taka przesada w święceniu niedziel i świąt nie zda- rza się, raczej całkiem coś przeciwnego. Postę- pujemy, jak gdyby P. Bóg był nie nakazał: Pa- miętaj, abyś dzień święty święcił, ale ja- koby od nas żądał: Pamiętaj, aby dzień święty znieważał. Tak ludzie w niedzielę i święta zwykli grzeszyć, że niejeden i przez cały tydzień nie nagrzeszy tyle, co w jedną nie- dzielę. W niedzielę i święta najwięcej pomiędzy ludźmi pijaństwa, najwięcej też kłótni i obra- zy Bożej po domach, w niedzielę i dni święte najwięcej muzyk i tańców, czasem niewinnych, częściej bardzo niebezpiecznych i polnych grze- chu; w dni święte najwięcej ludzie chodzą do teatrów i na różne widowiska, znów czasem uczciwe, ale najczęściej tak obrzydliwe, iż dzi- wić się trzeba, że ludzie nie rumienią się jeden przed drugim, słuchać tak niecnych rzeczy i pa- trzeć się na nie. Widocznie kara Boża już wisi nad nami, kiedy Bóg puścił nas za żądzami serc naszych.
367 3. A jednak trzecie przykazanie musi być szczególnie ważne, kiedy je nam P. Bóg w szcze- gólny sposób z pośród innych wyróżnił. Bo w innych przykazaniach mówi poprostu: Nie będziesz miał cudzych Bogów przede mną; nie będziesz brał Imienia Pana Boga twego nada- remno: czcij ojca twego i matkę twoję; nic za- bijaj i t. d. Jedynie w trzecim przykazaniu po- wiada: Pamiętaj, abyś dzień święty święcił. Pamiętaj, a nie zapominaj; jakby clicial powiedzieć: Pamiętaj, abym Ja nawzajem pamiętał na ciebie; zapomnisz o dniach świę- tych zapomni i P. Bóg o tobie. Pamiętaj, t. zn. staraj się przez cały tydzień i w calem życiu wszystko lak układać, abyś przynajmniej w dzień święty mógł oddać Bogn, co Bożego. Trzecie przykazanie jest szczególnie ważne. P. Bóg obiecał niegdyś żydom w starym Zako- nie błogosławić, nawet już w tern życiu i pod względem doczesnym w szczególniejszy sposób, za zachowanie tego przykazania i obietnicy tej po dziś dzień im dotrzymuje, jak o tern nie- trudno się przekonać. Rozpierają, się żydzi w niejednym już dworze, rozpierają się po naj- piękniejszych ulicach i w samym rynku po miastach, rozpierają się też, pożal się Boże, po wsiacli i coraz więcej chłopskiej ojcowizny za- garniają, a chrześcijanie katolicy coraz więcej i więcej ubożeją; już ich święta ziemia wyży- wić nie może albo nie chce, bo odkąd święta
368 poszły w poniewierkę, niemasz błogosławień- stwa Bożego. A przecież żydzi zła mają wiarę. Krew Pana naszego Jezusa Chrystusa, gorzej niż przeklęctwo Chamowe, spadla na nieli i na dzieci ich; ale przy wszystkich wadach i grze- chach swoich wiernie zachowują szabaty swo- je, więc im P. Bóg wiernie dotrzymuje obie- tnicy, i gdy nie może dać nagrody w wieczno- ści, tern więcej im szczęści w tern życiu. Nas zaś, którzy mamy prawdziwą wiarę, ale jej nie pełnimy, P. Bóg karze w tern życiu, abyśmy się opamiętali i nie byli karani w wieczności. 4. Dlaczegóż P. Bóg tak bardzo nalega na święcenie dni świętych? Z pewnością nie dla swego pożytku. Bo choeiażbyśmy nietylko w niedziele i święta, ale i we ryszystkie dni powszednie od rana do nocy nic innego nie ro- bili, jeno Bogu śpiewali i modlili się, to i cóż Mu z tego przyjdzie? Jeżeli pragnie chwały, to ją ma prawdziwie godną siebie w Trójcy Przenajświętszej. A wszystka nasza chwała cóż znaczy? Cóż my rozumiemy o wielkości, piękno- ści i dobroci Bożej? Jeden anioł lepiej potrafi chwalić P. Boga, niż całe setki i tysiące ludzi. Nie. P. Bóg nas i chwały od nas nie potrzebuje. Ale widzi P. Bóg, że nam potrzeba wciąż na no- wo i przynajmniej raz w tydzień przypominać, że jest P. Bóg na niebie, który nas stworzył i dla którego mamy obowiązki, a tych jeżeli- byśmy zaniedbali, musimy zginąć na wieki.
369 5. W niedzielę i święta należy powstrzymy- wać się od zajęć zakazanych, mianowicie od za- jęć służebnych i od zajęć grzesznych. Do zajęć służebnych zaliczają się roboty rolne, rzemieśl- nicze, kupieckie, publiczne sprawowanie urzę- du lub sądu, wypłaty pieniężne itp.; zajęciem grzesznem jest lo wszystko, co sprzeciwia się przykazaniom Bożym lub kościelnym. Należy powtóre poświęcić dobrą część niedzieli czy też dnia świętego na służbę Bożą i dobre uczynki. W szczególności jest obowiązkiem wysłuchać z uczciwością Mszy świętej i to całej, tak da- lece, że ile razy kto bez słusznej przyczyny opuszcza Mszę św. z własnej winy, t. zn. że mógł być na Mszy św., a nie ehciało mu się i ezem innem bez rozumnej przyczyny się zajął, tyle razy popełnił grzech śmiertelny. Jako dobre uczynki zaś, to przedewszystkiern zalecone są: słuchanie słowa Bożego, a dalej modlitwa i jał- mużny. Do modlitwy zaliczają się czytania i rozmyślania duchowne, a do jałmużny nawie- dzanie chorych, dzieci, zwłaszcza opuszczonych i zaniedbanych, pocieszanie strapionych i t. d. Modlitwa kościelna. Prosimy Cię Panie, niech nas łaska Twoja uprzedza, niech nam towarzyszy i niech nas do dobrych uczynków zawżdy pobudza. Przez Pa- na naszego Jezusa Chrystusa, Syna Twego, któ- EwangeJje niedzielne 24
370 ry z Tobą żyje i króluje w jedności Ducha Świę- tego, Bóg na wieki wieków. Amen. Na niedzielę siedmnastą po Świątkach. EWAN GE LJ A zapisana u św. Mateusza w rozdz. XXII. w. 35—46. W on czas, przyszli do Jezusa Faryzeuszowie, i zapytał go jeden z nich zakonny Doktor, ku- sząc go: Nauczycielu, które jest wielkie przy- kazanie w Zakonie? Rzeki mu Jezus: Będziesz miłował Pana Boga twego ze wszystkiego ser- ca twego, i ze wszystkiej duszy twojej, i ze wszystkiej myśli twojej. Toć jest największe i pierwsze przykazanie. A wtóre podobne jest temu: Będziesz miłował bliźniego twego, jako samego siebie. Na tern dwojgu przykazaniu wszystek Zakon zawisł i Prorocy. A gdy sie Fa- ryzeusze zebrali, spytał ich Jezus, mówiąc: Co sie wam zda o Chrystusie? czyj jest syn? Rze- kli mu: Dawidów. Rzeki im: jakoż tedy Dawid w duchu zowie go Panem, mówiąc: Rzeki Pan Panu memu, siedź po prawicy mojej, aż położę nieprzyjacioły twoje podnóżkiem nóg twoich. Jeśli tedy Dawid zowie go Panem., jakoż jest synem jego? A żaden nie mógł mu odpowiedzieć słowa, ani śmiał żaden od onego dnia wiecej go pytać.
371 O B J A SN I E N I A . 1. Faryzeusze byli bardzo zarozumiali z mnie- - manej swej mądrości. Sw. Marek opowiadając to samo zajście, o którem mówi dzisiejsza Ewan- gelja, wspomina, że Faryzeusze wtedy przyszli do Jezusa, kiedy saduceuszów spotkało upoko- rzenie za podstępne pytanie, jakie postawili P. Jezusowi. Mniemali, że są mądrzejsi od sa- duceuszów, i że ich nauce i rozumowi P Jezus nie będzie się mógł oprzeć. Faryzeusze dawni wymarli, ale nie brak i dziś ludzi zarozumia- łych, którym się zda je, że oni jedni wszystkie rozumy posiedli i za mędrszych się uważają, niż wszyscy dawni uczeni, niż Kościół święty i niż sam P. Bóg i objawienie Jego. Ale i o nich wciąż -sprawdza się słowo dzisiejszej Ewange- Iji: A żaden nie mógł mu odpowiedzieć słowa. Żaden niedowiarek i żaden bezbożnik nie bę- dzie mógł odpowiedzieć ani słowa, g ly kiedyś po śmierci stanie przed I’. Jezusem na sąd. 2. Będziesz miłował Pana Boga twego... bę- dziesz miłował bliźniego twego. Na tern dwojgu przykazaniu wszystek Zakon zawisł i Prorocy- Widzisz, jak łatwa jest nauka Chrystusa Pana do zrozumienia, jak łatwa też do wykonania Byłeś dobrze zrozumiał te dwie zasady, byłeś wiernie wykonywał te dwa przykazania, jakie P. Jezus podaje w dzisiejszej Ewangelji, już tern samem zrozumiałeś całą człowiekowi do 24*
372 zbawienia potrzebną mądrość Bożą i będziesz prawym sługą Bożym i do najwyższej możesz dojść doskonałości. Te dwie zasady są tak peł- ne głębokiej mądrości, że chociażbyś całe ży- cie nad niemi rozmyślał, wciąż jeszcze coś no- wego w nich znajdziesz, a zarazem tak proste, że i nieuczony człowiek, ani pisać, ani czytać nie umiejący, potrafi je spamiętać i byle pro- ste miał serce, lepiej zrozumieć, niż najuczeńsi nawet ludzie. Te dwa przykazania są też dzi- wnie łatwe, bo, aby je wykonać, nie trzeba ani pieniędzy i wielkich skarbów, ani nadzwyczaj- nego rozumu i rozleglej nauki, nie potrzeba ani sil ani zdrowia, nie potrzeba dalekich odbywać podróży, ale trzeba jedynie dobrej woli i pro- stego serca. Niegdyś św. Augustyn, rozważając to, święcie i mądrze powiedział: »Kochaj, a rób co ebeesz«, bo kochając Boga i bliźnich, nie po- trafisz już chcieć niczego złego. Św. Bonawen- turze razu jednego powiedział pewien wielkiej pobożności brat nazwiskiem Idzi, że jemu, jako posiadającemu tak wielką naukę, łatwiej niż innym zostać śwętym. Na to mu Święty: My- lisz się, mój bracie, bo lada babka, nie umie- jąca nic więcej prócz zwykłego pacierza, może większą zostać świętą, niż największy uczony, jeśli tylko kocha Boga i bliźniego, jak Bóg przykazał. Usłyszawszy to brat Idzi wpacłl w zachwycenie i wybiegłszy na ulicę głośno wo- łał: »Słuchajcie babki i wszyscy prostaczko-
373 wie, eo mówi wielki 0. Bonawentura; macie ko- chać Boga i bliźniego, jak Bóg przykazał, a każ- dy z was zostanie wielkim świętym®. Obyś i ty chciał zrozumieć, że cala sztuka, żeby zostać nietylko prawym chrześcijaninem, ale i wiel- kim świętym, polega na tern dwojgu, żeby ko- chać Boga swego ze wszystkiego serca i ze wszystkiej duszy swojej, a bliźniego swego jak samego siebie. 3 Co się wam zda o Chrystusie"? Czyj jest syn? Rzekli mu: Dawidów. Pytanie to postawił Pan Jezus nawzajem faryzeuszom, żeby ich nauczyć i przekonać o tern, czego oni nie wie- dzieli, a nawet powiedzieć nie chcieli. Myśl tego pytania jest taka: Cóż mniemacie o osobie obiecanego wam od Boga Messjasza? Z jakiego rodu ma on według proroctw pochodzić? Za- gadnienie to dla faryzeuszów biegłych w Piśmie św arcyłatwe, i dlatego bez wahania odpowia- dają, że z rodu Dawidowego. O tern w narodzie żydowskim każde dziecko •wiedziało, że Mesjasz miał być potomkiem Dawidowym, a więc praw- dziwym człowiekiem, czyli jak P. Jezus sam był zwykle się nazywać, synem człowieczym. Ale to co faryzeusze odpowiedzieli, to zawierało tylko połowę prawdy. Powinni byli odpowie- dzieć: Chrystus według tego, có P. Bóg obiecał narodowi naszemu przez proroków, ma być wprawdzie synem Dawidowym, ale będzie też Synem Bożym, bo tak jest w Piśmie św.: Tyś
374 jest Syn mój, Jam Ciebie dziś zrodził. Tego fa- ryzeusze jednak nie wiedzieli i tego pragnie ich Pan Jezus dla ich zbawienia nauczyć, i dlatego dalej pyta: 4. Jakoż tedy Dawid w duchu zowie go Pa- nem, mówiąc: Bzekł Pan Panu niemu, siedź po prawicy mojej? Znaczenie tego pytania, jest takie: Ja kimże prawem Da wid, nauczony od Ducha Św., nazywa go Panem swoim, mówiąc: Hzekt Pan — Bóg — Panu memu — Chrystu- sowi czyli Mesjaszowi — siedź po prawicy mo- jej?... Jeśli tedy zowie go Panem, jakoż jest sy- nem jego? Jakim sposobem król Dawid, o któ- rymś z potomków swoich mówiąc, mógłby zwać go Panem swoim, gdyby był rzeczy wiście tak, jak wy mówicie, niczem więcej, jeno synem jego? Oczywiście jest On ezemś więcej, niż sy- nem Dawidowym, niż prostym człowiekiem! Czerń zaś jest, to wynika bardzo jasno z dal- szych słów psalmu, w którym onemu Panu Dawidowemu mówi Bóg: siedź po prawicy mo- jej, t. zn. siedź na tronie majestatu mego, w równej i jednej ze mną chwale wiekuistej. Tak P. Jezus tu z Pisma św. Starego Zakonu, o którem faryzeusze wiedzieli i wyznawali, że jest od Boga objawione, wyraźnie dowodzi tego samego, co był wykazał tysiącznemi cudami, co później pod zaklęciem Kajfasza i przez chwalebne swoje zmartwychwstanie, wniebo- wstąpienie i Ducha Świętego zesłania stwier-
375 dzil i wciąż na nowo w Kościele swoim świę- tym stwierdza, że jest nietylko prawdziwym człowiekiem, o czerń faryzeusze nie wątpili, ale że jest też prawdziwym Synem Bożym, Bogiem z Boga, Światłością z Światłości, Bogiem praw- dziwym z Boga prawdziwego. 5. Siedź po prawicy mojej, aż położę nieprzy- jaciół}/ Twoje podnóżkiem nóg Twoich. Jest w tych słowach psalmu przez P. Jezusa przy- toczonych wciąż sprawdzająca się w oczach na- szych zapowiedź, że aż do ostatecznego trium- fu, który będzie w dzień sądu ostatecznego, P. Jezus zawsze będzie miał nieprzyjaciół i prześladowców, tak samo, jak ich miał w fa- ryzeuszach, saduceuszach i innych za dni piel grzymowania swojego. Ponieważ zaś ci nieprzy- jaciele nie mogą dosięgnąć Jego samego we własnej osobie, więc złość swoją wywierają na Oblubienicy Jego. Dlatego też P. Jezus, gdy o Kościele swoim mówi, że bramy piekielne nie zwyciężą go, tern samem da je do zrozumienia, że piekło będzie wojowało przeciwko niemu: a o sługach jego wyraźnie zapowiada Pismo św.: Wszyscy, którzy chca pobożnie żyć w Je- zusie Chrystusie, prześladowanie będą cierpieć. Tych nieprzyjaciół Chrystusa Pana, czyli Ko- ścioła i sług Jego, wylicza Pismo św. głównie trzech: djabła, ciało i świat. Z nimi ustawicznie wojować nam potrzeba, a nietylko się bronie, ale i zwyciężać. Djabeł naciera na nas, podbu-
376 rzająe wyobraźnię naszą, przedstawiając jej różne rozkosze, godności, bogactwa, to znowu strasząc urojonemi trudnościami, cierpieniami, upokorzeniami i t. d., byle odwieść od obowiąz- ku, lub przywieść do grzechu. Ciało kusi za ebciankami i wymaganiami, ociężałością i le- nistwem. Świat wreszcie narzuca się nam z swojemi przewrotnemi zasadami i przewro- tniejszemi jeszcze przykładami. Mają ci trzej nieprzyjaciele swoich zapamiętałych zwolenni- ków, którzy stają się szczególnymi nieprzyja- ciółmi P. Jezusa i wszelkiej sprawy Bożej Oto więc bojowaniem jest żywot ludzki na ziemi; ale kto stoi przy P. Jezusie, z Nim zwycięży. Modlitwa kościelna. Daj, prosimy Cię Panie, aby lud Twój strzegł się sideł szatańskich, a za Tobą jedynym Bo- giem, ezystem sercem postępował. Przez Pana naszego Jezusa Chrystusa, Syna Twego, który z Tobą żyje i króluje w jedności Ducha Świę- tego, Bóg na wieki wieków. Amen. Na niedzielę ośmnastą po Świątkach. EW ANGELJA zapisana u św. Mateusza w rozdziale IX. w. 1—8. W on czas wstąpiwszy Jezus w łódkę prze- wiózł sie, i przyszedł do miasta swego. A oto
377 'przynieśli Mu powietrzem ruszonego, na łożu leżącego. A widząc Jezus wiarę ich. rzeki po- wietrzem ruszonemu: Ufaj synu, odpuszczając się grzechy twoje. A oto niektórzy z doktorów mówili sami w sobie: Ten bluźni. A widząc Je- zus myśli ich rzeki: Czemu myślicie złe w ser- cach waszych? Cóż jest łacniej, rzec: odpuszcza- jąc się grzechy twoje? czyli rzec: wstań, a. chodź? A iżbyście wiedzieli, że moc ma Syn człowieczy na ziemi odpuszczać grzechy, tedy rzeki powie- trzem ruszonemu: Wstań, weźmij. łoże twe. a idź do domu twego. I wstał i poszedł do domu swego. A ujrzawszy rzesze, bały się i chwaliły Boga, który dał takową móc ludziom. OBJAŚNIENIA. 1. Pan Jezus, prawdziwie niewyczerpany w miłosierdziu swojem, korzysta z każdej spo- sobności, żeby faryzeuszów doprowadzić do uznania prawdy i do zbawienia. W dzisiejszej Ewangelji po dwakroć daje im dowód najprzód wszechwiedzy, a potem wszechmocy, a więc boskości swojej. Bo kiedy mówili sami w sobie, myśląc w sercach swoich: Ten bluźni, Pan Je- zus im okazuje, że zna ich myśli, co sam tylko Bóg może. Również dowodzi im P. Jezus wszechmocności swojej, bo kiedy faryzeusze posądzali Go o bluźnierstwo, za to, że odpuszcza grzechy, — co także tylko Bóg może, — P. Je- zus, uzdrawiając jednem słowem chorego, oka-
378 zuje im drugi dowód bóstwa swojego, t. j. wszechmoc. Odpuszczenie komuś grzechów dzieje się w duszy, nie można go stwierdzić zmysłami, tak jak uzdrowienie paralityka. Na zapytanie zaś P. Jezusa: »co jest łacniej«, mu- sieli sobie odpowiedzieć, że jedno i drugie jest równie łatwe dla Boga i równie hiemożebne dla człowieka, któryby nie był zarazem Bogiem. 2. Odpuszczaja, si<; grzechy twoje. Jak powie- trzem ruszony, aby być uzdrowionym, potrzebo- wał z ufnością zbliżyć się do P. Jezusa i innych dopełnić warunków, podobnie każdy, kto pra- gnie odpuszczenia grzechów, potrzebuje wypeł nić szczerze i uczciwie warunki, jakie sam P. Jezus postanowił w Sakramencie pokuty. Warunków tych wylicza katechizm pięć, mia- nowicie: rachunek sumienia, żal za grzechy, postanowienie poprawy, spowiedź i zadośćuczy nienie. Jest nadto parę innych warunków, któ- re rozumieją się same przez się, ale o których ludzie zwykle najmniej myślą i wiedzą. O tern wszystkiem kilka krótkich uwag. 3. Najprzód tedy samo się przez się rozumie, że kto chce dostąpić odpuszczenia grzechów, ten powinien tego naprawdę pragnąć, bo jakże ma ci P. Bóg odpuścić grzechy, jeżeli ty sam o to nie dbasz? Powtóre wiedzieć i rozumieć potrze- ba, że sam Bóg tylko może odpuszczać grzechy, a ksiądz spowiednik w Sakramencie pokuty, jest tylko namiestnikiem, narzędziem Bożem,
379 zatem na spowiedzi sprawa nie tyle jest ze spo- wiednikiem, ile z Panem Bogiem. Spowiednika nie trudno oszukać, P. Boga niepodobna. Na spowiedzi z P. Bogiem jest sprawa, a u P. Bo- ga popłaca przedewszystkiem szczerość, a eo- kolwiekbyś Panu Bogu ofiarował bez szczero- ści, tego Pan Bóg nie przyjmie od ciebie. 4. Dalszym warunkiem do odpuszczenia grze- chów na spowiedzi jest rachunek sumienia. Ka- techizm mówi o nim na pierwszem miejscu, nie jakoby był najważniejszy i najpotrzebniejszy, ale iż jest z porządku pierwszy. Bo póki nie wiem o grzechach swoich, to nie wiem też ani za co żałować, ani z czego się poprawie, ani z czego się spowiadać. Rachunek sumienia po- winien być szczery, to znaczy powinno mi na tein zależeć, żebym sobie1 o ile możności wszyst- kie grzechy swoje, przynajmniej śmiertelne, od ostatniej ważnej spowiedzi, myślą, słowem, uczynkiem lub opuszczeniem popełnione, na- leżycie przypomniał. Wezwawszy tedy pomocy Bożej i przyczyny Matki Najśw. przejdź po ko- lei przykazania Boże i kościelne, grzechy głó- wne i obowiązki stanu twego i rozpatruj się uważnie, czy i w czem od ostatniej twojej do- brej spowiedzi zawiniłeś. Obowiązki stanu są różne według tego, czem kto jest, n. p. żonatym, ojcem rodziny, wolnym, urzędnikiem, rzemieśl- nikiem, gospodarzem, uczniem, bogatym, ubo- gim, chorym i t. d. Byłeś szczerze chciał się po-
380 rachować z sumieniem, to nie trwóż się, że mo- żeś co zapomniał, bo nie brak pamięci, ale brak szczerej i dobrej woli przeszkadza do odpuszcze- nia grzechów i do zbawienia. Jeżelibyś mimo .] dobrej woli zapomniał jaki grzech śmiertelny, to wystarcza, że przypomniawszy go sobie, po- wiesz o nim na następnej spowiedzi, dodając, żeś na przeszłej go zapomniał. 5. Najważniejszym i niezbędnym warunkiem dobrej spowiedzi jest żal czyli skrucha. Na czeinże istota żalu polega? Na działaniu rozu- mu i woli, łaska Boża wspartych. Rozum, wia- ra oświecony, powinien dwie rzeczy poznać I. j.: 1) żem grzesząc, bardzo źle postąpił, a 2) że moja, a nie czyjaś inna w tern była wina. Wola pobudzona tein, co jej mówi wiara oświe- cony rozum, a wsparta łaską Bożą, pożąda, że- by to złe, co się z jej winy stało, mogło się od- stać, żeby nigdy nie było się stało. Poczyna przeto nienawidzić wszystkich grzechów, niena- widzić siebie, a miłować Boga i wolę Jego. Je- żeli prócz rozumu i woli żal ogarnia także i serce, tak iż nietylko mamy, ale też czujemy nienawiść i wstręt do wszystkiego, co jest grze- chem, czujemy wielką i gorącą miłość Boga, to jest to rzeczą bardzo pożądana i przyjemną, ale nie tak potrzebną, żeby dla braku uczucia żalu spowiedź miała być nieważną. Środków zaś za pobudzenie się do żalu szczerego podaję ci trzy: 1) rozważaj prawdy Boże i sprawiedliwość Bo-
381 żą! 2) módl się, a raczej przepraszaj jak umiesz Boga, któregoś obraził i rozgniewał na siebie, tak n. p. jak przeprasza dziecko ojca, jak sługa pana: 3) żeby zaś wolę odstręczyć od grzechu i złego, karaj szczególnie ciało swoje postami, pracą do umęczenia i t. p. O szczery, prawdzi- wy żal najwięcej się staraj, bo grzechu nie od- puści Pan Bóg ani na spowiedzi, ani po za spo- wiedzią, jeżeli zań szczerze nie żałujesz. 6. Równie ważnym i koniecznym jak żal, jest trzeci warunek, t. j. szczere postanowienie po- prawy z wszystkich twoich przynajmniej.śmier- telnych grzechów. Szczere powino być to posta- nowienie, to znaczy powinno ci na tern zależeć, żebyś się prawdziwie poprawił i do dawnych grzechów nigdy już nie wracał. Jeżeli zaś ko- mu rzeczywiście zależy na poprawie, to taki obmyśla odpowiednie ku temu środki, mianowi- cie rozważa, co go do grzechów przywodziło. Do grzechu zaś głównie przywodzą dwie rze- czy: 1) okazja; i tak do pijaństwa uczęszczanie do szynków, bratanie się z towarzyszami lekko- myślnymi: do nieczystości podejrzane znajo- mości, próżnowanie i t. p.; 2) brak cnót grze- chom naszych przeciwnych, więc u. p. gdzie chodzi o poprawę z nieczystości, brak czujności nad myślami i zmysłami, zwłaszcza nad oczy- ma, językiem i uszyma i brak pobożności; prze- ciw gniewowi brak panowania nad językiem w pierwszej chwili irytacji i t. d. Szczególnie
382 trudne bywa szczere postanowienie poprawy, ilekroć chodzi o porzucenie nienawiści albo ża- lu do rzeczywistych lub mniemanych nieprzy- jaciół i o naprawę krzywdy na majątku lub do- brej sławie, bliźnim wyrządzonej; zatem w tych dwóch wypadkach potrzeba szczególnej uwagi i pracy nad sobą. 7. Czwarty warunek, t. j. spowiedź czyli wy- znanie grzechów, wymaga znów przedewszyst- kiem szczerości. Ktoby choć jeden grzech śmier- telny rozmyślnie zataił, popełniłby tern samem świętokradztwo i nie mógłby dostąpić, odpusz- czenia grzechów, pókiby nie uczynił spowiedzi generalnej, t. zn. nie wyznałby z należytym żalem i postanowieniem wszystkich grzechów’ śmiertelnych, tak spowiadanych jak i niespo- wiadanych, jakich się dopuścił od ostatniej do- brej spowiedzi swojej. Grzech należy wymienić po prostu, bez opowiadania długich historyj. Dodać też należy przy każdym grzechu śmier- telnym liczbę, ile razy się go dopuściłeś myślą, słowem, uczynkiem, tudzież okoliczności, zmie- niające-rodzaj grzechu, t. j. takie, które z jedne- go grzechu robią kilka, bo nie jedno, ale kilka przykazań jest przekroczonych, n. p. pobiłeś kogoś, ale to był twój ojciec, więc zgrzeszyłeś pobiciem przeciw 5-temu, a że ojca, więc jeszcze przeciw 4-temu przykazaniu; pożądałeś grze- chu nieczystego, ale z osobą zamężną i krewną swoją, więc wykroczyłeś przeciw 9-temu i prze-
383 ciw 4-temu przykazaniu Bożemu dla pokrewień- stwa i t. p. Jest rzeczą pożyteczną rozpocząć od tych grzechów, które najtrudniej wyznać przychodzi. 8. Ostatni wreszcie warunek dobrej spowiedzi polega na zadośćuczynieniu t. j. 1) na odpra- wieniu pokuty na spowiedzi zadanej, która jeśli była zadana za grzechy śmiertelne, obo- wiązuje też pod grzechem śmiertelnym; 2) na wynagrodzeniu krzywd bliźnim na majątku lub dobrej sławie wyrządzonych; 3) na pojednaniu się z nieprzyjaciółmi; 4) na porzuceniu blizkich okazyj do grzechu, wreszce na rozpoczęciu ży- cia prawdziwie uczciwego i zbożnego. Radzę każdemu tak postępować, żeby znać było po nim, iż naprawdę pojednał się z Panem Bo- giem. Modlitwa kościelna. Ty Sani Panie rządź i kieruj sercami nasze- mi, ponieważ się Tobie bez Ciebie podobać nie możemy. Przez Pana naszego Jezusa Chryste sa, Syna Twego, który z Tobą żyje i króluje w jedności Ducha Świętego Bóg na wieki wó> ków. Amen.
384 Na niedzielę dziewiętnastą po Świątkach. E W A N G E LJ A zapisana u św. Mateusza w rozdz. XXII. w. 1—li. II’ on czas mówił Jezus przedniejszym kapła- nom i faryzeuszom przez przypowieści, rzekac: Podobne się siało królestwo niebieskie człowie- kowi królowi, który sprawił gody małżeńskie synowi swemu. Z posłał sługi swoje wzywać zaproszonych na gody, a nie chcieli przyjść. Zosię posłał insze sługi, mówiąc: Powiedzcie zaproszonym: otom obiad swój nagotowal, wo- ły moje i karmne rzeczy su pobite, i wszystko golowe; pójdźcie na gody. A oni zaniedbali i odeszli, jeden do wsi swojej, a drugi do kupie- etwa swego; a drudzy pojmali sługi jego, i zel- żywość im uczyniwszy, pobili. A usłyszawszy król rozgniewał się, i posławszy wojska swe, wytracił one mężobójce, i miasto ich spalił. Tedy rzeki służebnikom swoim: Godyć sa. goto- we, lecz zaproszeni nie byli godni. A przeto idź- cie na rozstawia dróg, a którychkólwiek naj- dziecie, wezwijcie na gody, 1 wyszedłszy słudzy jego na drogi, zebrali wszystkie, które naleźli, złe i dobre, i napełnione sa gody siedzącymi. A wszedł król, aby oglądać siedzące, i obaczył lam człowieka nie odzianego szata godowa,. I rzekł mu: Przyjacielu, jakoś tu wszedł nie majac szaty godowej? A on zamilkł. Tedy rzekł
385 król sługom: Związawszy ręce i. nogi jego, wrzućcie go w ciemności zewnętrzne: tam bę- dzie płacz i zgrzytanie zębów. Albowiem wiele jest wezwanych, lecz mało wybranych. OBJAŚNIENIA. 1. Dzisiejsza przypowieść podobna jest do tej. którą czyta nam Kościół Boży w niedzielę po Bożem Ciele, ale różni się od niej w wielu szczegółach i opowiedział ją P. Jezus w innym też czasie i miejscu, mianowicie w świątyni Jerozolimskiej na cztery dni przed Męką swo- ją, tamtą zaś na kilka miesięcy pierwej, w dro- dze do Jeruzalem. Myśl zawarta w tej przypo- \>Lści na pierwszem miejscu odnosi się do Ży- dów, którzy P. Jezusa słuchali. Teh to P. Jezus ostrzega, że ponieważ dla niedowiarstwa swego nie tylko nie usłuchali zaproszenia Bożego, wzywającego ich do Królestwa niebieskiego, tj. do Kościoła, a następnie i do nieba, ale nad- to mieli się dopuścić zabójstwa tak na P. Je- zusie, jak i na Jego Apostołach, więc za to cze- ka ich ciężka kara, mianowicie zagłada miasta świętego. Uczy nas jednak zarazem P. Jezus w tej przypowieści prawdy, że jakkolwiek On wielu, owszem wszystkich powołuje do Kościo- ła i do zbawienia wiecznego, przecież stosun- kowo mało .ich z tego powołania- korzysta, i z tych, którzy dostali się na łono Kościoła, jeszcze nie wszyscy pójdą do nieba. Fwangelje niedzielne 25
386 2. Nie chcieli przyjść. Niegdyś św. Scholasty- ka pytała się brata swego św. Benedykta, coby powinna czynić, żeby niechybnie zbawić duszę swoją i otrzymała odpowiedź: Chciej! Święte to i prawdziwe słowo. Wszak i P. Jezus oneiuu młodzieńcowi na pytanie o sposobie zdobycia sobie nieba odpowiedział: Jeśli chcesz wnijść do żywota, chowaj przykazania. Najprzód każę mu chcieć nieba, a następnie chować przykaza- nia. A i tam nawet, gdzie chodzi nie o niebo, ale tylko o odzyskanie zdrowia, pyta P. Jezus chorego, wyczekującego od 38 lat nad sadzaw- ką owczą uzdrowienia: czy chceęz być zdrów? Więc nie tylko w głównej i najważniejszej spra- wie zbawienia wiecznego, która jest celem i za- daniem całego naszego życia, ale i we wszyst- kich szczegółach potrzeba, abyśmy umieli i chcieli chcieć. A zatem czy chodzi o zwycięże- nie jakiej pokusy, czy o pozbycie się jakiej wa- dy lub nałogu, czy wreszcie o nabycie jakiej cnoty, potrzeba przedewszystkiem, abyś eh ciał. N. p. kusi cię ciekawość, przed którą ostrzega Pismo św.: odwróć oblicze twoje od niewiasty pięknie ubranej, a niejirzypatruj się cudzej piękności, — chciej i to szczerze zwy- ciężyć tę pokusę, a nie doznasz prawie trudno- ści. Potrzebujesz się pozbyć lenistwa lub innej wady, — chciej, ale chciej stanowczo i wy- trwale, a jeżeli nic odrazo, to jednak w stosun- kowo krótkim czasie odwykniesz od tej wady.
387 Niedostaje ci .jakiej cnoty, chciej, owszem, uweźmij się na to, żeby ja. nabyć, a P. Bóg ci jej nie odmówi. Wspomniało się powyżej, że po- trzeba, abyśmy umieli i eh cieli chcieć. Cóż to znaczył Umieć chcieć znaczy tyle, co używać właściwych sposobów. Bo jak ten, co elice zorać pole, musi użyć pługa, tak i ty jeżeli chcesz nieba, albo chcesz zwyciężyć pokusy, wykorze- nić swoje wady, a nabyć cnót, musisz odpowie- dnich do tego użyć środków. Dwa takie środki, której najczęściej stosować należy, tu wymie- niam. Mianowicie: we wszystkiem i każdego czasu zdawać sobie sprawę z tego, że jest Bóg żywy, i prawdziwy, który wszystko widzi, a za- razem za dobro i najmniejsze nagradza, ale i za każde złe surowo każę, albo w tein albo w przy- szlem życiu. A drugi środek: we wszystkiem i każdej chwili rób szczerze i gorliwie to, coś w tej właśnie chwili robić powinien, choćby to była przepisana zabawa albo odpoczynek, a nigdy nie mów: nie mam co robić«. Żeby jednak kto nie sadził, że wola ludzka .wszystko może, wiedzieć i pamiętać potrzeba, że łaska Boża jest do zbawienia konieczna, że P. Jezus wyraźnie naucza: Beze mnie nic nie możecie. a św. Paweł nauczony przez Ducha fśw. twier- dzi, że samo nawet chcenie jak i dokonanie jest darem Bożym. Więc ze swej strony rób co mo- żesz — polegaj na P. Bogu, bez ktorcgo zgoła, nie nie możesz. Co znaczy ono acheiej robić« — 25*
388 to nam tłumaczy najlepiej Pismo św., gdy mó- wi: chce i nie clice leniwiec, chce, bo pragnie i postanawia co najlepszego, ale zarazem n i e chce, bo lada przeszkoda, lada trudność, naj- mniejsze zmęczenie lub nuda odstręcza go od sprawy zamierzonej, a nieraz nawet zaczętej. 3. A oni zaniedbali i odeszli, jeden do wsi swojej, drugi do kupiectwa swego; są to ludzie tak zawsze zajęci i wyczerpani troska o rzeczy doczesne, tak ich ogarnia pragnienie dobro- bytu, przyjemności i wywyższenia, tak się trwożą., że utracą cokolwiek z tego, w ozem się kochają, to znów się łudzą nadzieją, że to zdo- będą, wreszcie wątpią, czy kiedykolwiek w tern życiu do czegoś dojdą i tak się tern wszystkicm wyczerpują, że dbać o Boga i zbawienie wieczne już nie mają siły ani nawet woli. A jednak wszystko przemija, Bóg zaś i żywot nasz po śmierci jest wieczny. -I. Drudzy pojmali sługi Jego i zelżywoie im uczyniwszy pobili. Gorsi od pierwszych, gnie- wają się, że ktokolwiek śmie im przeszkadzać w uganianiu się za rzeczami doczcsnemi i zni- koinemi, albo ich ganić. Gniewają się na wła- sne sumienie, że czyni im wyrzuty i gwałt mu zadają, aby je zagłuszyć. Gniewają się na ka- znodziejów i Kościół św., którzy ich do nieba wysyłają, że nauczają inaczej niż cni robią i nie tak. jak im dogodniej i ra łziby kaznodziejom zatkać usta, a Kościół całkiem usunąć ze świa
389 ta. Gniewaj;! się na’tych, co chcą pobożnie żyć ic Jezusie Chrystusie, że uczynkami i calem postępowaniem swojem głośniej niż kaznodzieje wykazują, jak nierozsądne, jak przewrotne i bezbożne jest ich życie. Gniewają się na Bo- ga samego, że stworzył coś lepszego niż ziemię i to, co ziemia dać może. 5. Przyjacielu, jalceś In uszedł, nie mając szały godowej? Wschodnim zwyczajem, na któ- ry P. Jezus w swej przypowieści się powołuje, królowie i książęta posyłali przy nadzwyczaj- nych uroczystościach tym, których zapraszali, bogate szaty, aby goście mieli ozem się dostroić lo przepychu uczty i do godności podejmują. cego ich króla. O tym zwyczaju faryzeusze ja- ko ludzie wykształceni i ze światem obyci dobrze wiedzieli. Choć więc P. Jezus o tern nie wspomniał, rozumieli, że król ewangeliczny, zapraszając ludzi ubogich na gody, zaopatrzył ich też w szaty godowe i dlatego nie dziwno im. że król gniewa się na człowieka, pozbawionego szaty godowej. Każdemu z nas, których P. Bóg zaprosił do domu swego, t. j. Kościoła Bożego, dał na samym wstępie przy Chrzcie św. szatę godową, szatę laski poświęcającej a tym, któ- rzy pierwszą szatę utracili przez grzechy śmier teino, przywrócił ją przez Sakrament pokuty, i to nie raz, nie dwa, nie dziesięć, ale mnóstwo razy. Cóż tedy dziwnego, że gdy przyjdzie w dzień sądu, aby oglądać zaproszonych, a oba-
390 czy tam człowieka nie odzianego szata godowa, rozkaże sługom swoim: związawszy ręce i nogi jego, 1. j. odebrawszy mu wybór między ziem i dobrem, wrzućcie go w ciemności zewnętrzne. bo w niebie jest tylko światłość, lani będzie płacz i zgrzytanie zębów, t j. smutek bezna dziejny i gniew bezsilny, 4. Wielu jest wezwanych, a mało wybranych. Wględnij w siebie i w przeszłość twoja; czy nigdy nie utraciłeś tej szaty godowej, t, j. laski poświęcającej, wziętej na chrzcie św., czyś nigdy żadnego grzechu śmiertelnego nie popel nil? A jeżeliś ten pierwszy grzech śmiertelny przez rzetelna spowiedź zgładził, jak też długo po twych spowiedziach utrzymywałeś się wol- nym od grzechu? 1 pominąwszy pierwsze lata dziecinne, z których prawie nie już nie pamię- tasz, porachuj się, jak prędko po spowiedzi w nowe popadłeś grzechy, a jak długo odkła- dałeś ponowna spowiedź? Porachuj, o ile mo- żesz — dni, tygodnie, miesiące i lata, które przeżyłeś w stanie łaski, a ile zmarnowałeś w stanie grzechu'? Jeżeli żyjesz i bratasz się z takimi, o których dobrze wiesz, że często grze- szę a rzadko się spowiadają, to czyż nie jest smutna prawię, że wiele jest wezwanych, ale mało wybranych?
391 Modlitwa kościelna. Wszechmogący i miłosierny Boże, oddalaj od nas łaskawie wszelkie przeciwności, abyś- my bez przeszkód na duszy i ciele to, co Twoje jest, swobodnem sercem wykonywali. Przez Pana naszego Jezusa Chrystusa, Syna Twego, który z Tobą żyje i króluje w jedności Ducha Świętego, Bóg na wieki wieków. Amen. Na niedzielę dwudziestą po Świątkach. EWANGELJA zapisana u św. Jana w rozdziale IV. w. 46—53. Onego czasu byt niejaki królik, którego syn chorował w Kafarnaum. Ten gdy usłyszał, iż Jezus przyszedł z żydowskiej ziemi do Galilei, poszedł do Niego i prosił Go, aby zstąpił, a uzdrowił syna jego: bo poczynał umierać. Rzeki tedy do niego Jezus: Jeśli znaków i cu- dów nie ujrzycie, nie wierzycie. Rzeki do Niego królik: Panie, zstąp pierwej, niż umrze syn mój. Rzeki mu Jezus: Idź, syn twój żyw jest. Uwie- rzył człowiek mowie, która mu powiedział Je- zus, i szedł. A gdy już zstępował, zabieżeli mu słudzy, i oznajmili mówiąc, iż syn jego żyje. Pytał się tedy od nich godziny, której mu się polepszyło. I rzekli mu: iż wczoraj siódmej go-
392 dżiny Opuściła go gorączką. Poznał tedy ojciec, iż ona godzina była, której mu rzeki Jezus: Syn twój żyje! I uwierzył sam i wszystek dom jego. O B J A ś N I E N 1 A . 1. Podziwiaj Najsłodsze Serce Pana, naszego Jezusa, że choć nas musi nieraz smutkami na- wiedzać, to jednak umie i lubi w tych smutkach nas pocieszać, a nawet hojnie je nam nagra- dzać, byleśiny je uczciwie i należycie przyjmo- wali i znosili. Otóż ten królik, to znaczy wielki pan, choć bogaty i w szacunku u ludzi, jednak nic jest wolny od smutku, bo niemasz kącika bez krzyżyka. Zachorował temu królikowi syn, ukochany i pieszczony, jak zwykle pańskie dziecko, i chociaż choremu ani opieki ani leka- rzy i lekarstw nie brakło, przecież choroba się wzmagała i poczynał umierać. Lekarze już zwątpili, a biednemu ojcu ze zmartwienia i żalu mało serce nie pęka. W tern dochodzi go wieść, że P. Jezus wraca z Jerozolimy i jest już w Ka- nie Galilejskiej. Jakaś otucha wstępuje w zbo- lałe serce ojca, wszak tyle był słyszał o potędze i dobroci P. Jezusa, sam też na własne oczy widział może niejeden cud Jego, tak że uwie- rzył w Pana Jezusa, przynajmniej jako w Me- sjasza obiecanego, cudotwórcę i proroka od Bo- ga natchnionego. Miał też ufność w znanej wszystkiem dobroci P. Jezusa. Teraz i na niego przyszła potrzeba i to taka ciężka, że jeżeli
393 1*. .Jezus jej nie zaradzi, to chyba niema na nią ratunku. Ale On zaradzi! Więc nie zwle- kając, puszcza się w drogę do P. Jezusa. Wi- dzisz tutaj pierwszy pożytek ze zmartwienia i cierpień idący, że zmuszają nas zbliżyć się do P. Jezusa, według lego, co mówi przysłowie: Kiedy trwoga, to do Boga«. 2. Prosił go. aby zstąpił, a uzdrowił syna jego, bo poczynał umierać. Tak to już Bóg zrządził, że rodzice dzieci swoje kochają, i dla ich dobra zdobywają się na niezliczone wysiłki i stara- nia. Ąlboż mało tego, że matka dziecko w bo- leściach zrodziła, mlekiem wlasnem karmiła, we dnie i w nocy spokoju sobie nie dawała, że ojciec dziesięć, a może dwadzieścia i więcej lat na dziecko ciężko pracował i nieraz sam sobie od ust odejmował, byle tylko dziecko wycho- wać i dobrą przyszłość mu zgotować. Jakżesz mało za to doznają rodzice wdzięczności od dzieci swoich. Owszem, nieraz bywa, że im wię- cej rodzice dzieci swoje kochają i im dogadza- ją, tein łatwiej dzieci tak przywykają do hoj- ności i usłużności rodziców, że zaczynają ją so- bie lekceważyć i domagają się od rodziców co- raz większej ofiarności, jakby oni wobec rodzi- ców wszelkie tylko prawa, a żadnych nie mieli obowiązków. Nieraz bardzo wcześnie uczą się dzieci zamiast słuchać rodziców, narzucać im swoją wolę, zamiast przyjmować z pokorą i wdzięcznością upomnienie rodzicielskie, łajać
394 ich w oczy lub przynajmniej za oczy, utru- dniać i zatruwać im życie, zamiast im je uła- twiać i osładzać. Skądże to pochodzi? Czasem stąd, że rodzice nie przyuczali, jak byli powin- ni, dzieci swojem słowem, przykładem, a w ra- zie potrzeby i rózgą do bojaźni Bożej i karności Pańskiej. Czasem stąd, że za mało pilnowali, z kim ich dzieci przestawają i od kogo uczą się złego. Czasem wreszcie jest to kara Boża na rodziców, że niegdyś swoim rodzicom źle się wysługiwali, a niekiedy jednak jest w tern nie- zbadane dopuszczenie Boże. 3. Prosił, aby zstąpił i uzdrowił syna jego, bo jeszcze mało znał P. Jezusa i wszechmocność Jego, i dlatego niejako na pół tylko wierżyl i nie przypuszczał, żeby Panu Bogu było rów- nie łatwo z daleka i jednym aktem woli, jak z blizka i żywem słowem lub dotknięciem ręki uzdrowić. Dlatego przygania P. Jezus temu królikowi: Jeśli znaków i cudów nie ujrzycie, nie wierzycie. Słowa te stosują się do wielu z nas, którzy też na pół tylko wierzymy, a to nie dlatego, że nie widzieliśmy cudów, ale że się nam nie chce gruntowniej i dokładniej po- znać P. Jezusa i Jego naukę. Ale zarazem dru- gą korzyść odniósł ten królik z swego utrapie- nia, tj. że P. Jezus go upomniał; a tę trzecią, że usilniej jeszcze i goręcej prosi P. Jezusa i mo- dli się: Panie zstąp pierwej, niż umrze syn mój. 4. Pokora, z jaką przyjął upomnienie Pań-
395 śkie, wytrwała modlitwa i ufność, jaką królik okazał, podobały się P. Jezusowi i sprawiły, że wysłuchał prośbę i rzeki: Idź, syn twój żyw jest. Słowo 1’. Jezusa nigdy nie zawodzi, jesł wszechmocne, w jednej chwili przebiega prze strzeń dzielącą Kanę Galilejską od Kafarnaum i od razu, bez lekarstw i zachodów, chorego naj doskonalej uzdrawia. 5. Uwierzył człowiek mowie, którą mu powie- dział Jezus, i szedł. Uwierzył... i szedł. Obyś i ty ehciał goręcej uwierzyć w Pana Jezus;', utajonego w Przen. Sakramencie, a uwierzyw- szy, ehciał iść do Niego w różnych utrapieniach ciała, serca i duszy twojej. O! wtedy prędzej i częściej doświadczyłbyś, jak dobry jest P. Je- zus i jak umie i lubi pocieszać tych, których wzywa: Pójdźcie do mnie wszyscy, którzy pra- cujecie i jesteście obciążeni, a ja was ochłodzę. Uwierzył, bo rozumiał, że niepodobna, aby P. Jezus go kłamał albo zawiódł i za tą wiarą wstąpiła w serce jego zbolałe nietylko otucha, ale pewność i wesele wielkie, że syn, którego zo- stawił w domu konającego, w tej chwili zupę! nie już wyzdrowiał. Jakże serdecznie i pełen rozrzewnienia i wdzięczności przypadł do stóp Pańskich i ucałował je. Pismo św. nic o tern nie wspomina, bo nie ma zwyczaju mówić o rze- czach, które się same przez się rozumieją. 6. Dobrych widocznie i dbających szczerze o pana swego sług miał ten królik, kiedy taki
396 brali udział w jego pociechach i smutkach, że pilno im było uwiadomić go, że .już nie ma po- wodu dalej się smucić, bo syn jego zdrów. Ale i on widocznie uczciwym był panem dla sług swoich; nie panoszy się ani nadyma, ale opo- wiada, co widział, słyszał i sprawi! u P. Jezusa, i że o tej samej godzinie, kiedy wyrzekl P. Je- zus w Kanie: sy/n twój żyw jest, w Kafarnaum nagle chory odzyskał zdrowie i siły; a królik ów sam uwierzył i wszystek dom jego. Szezęśli- wyż to dom, w którym państwo prawdziwie po Bożemu dhają o dolę i niedolę sług i czeladki swej i gdzie nawzajem sługi biorą serdeczny udział we wszystkiem, co państwo icli cieszy lub boli. Państwo, ich dzieci, czeladka i służba według postanowienia Bożego powinni stanowić jedna rodzinę, w której na pierwszem miejscu jest wzajemna miłość i wzajemna szczera i ser- deczna życzliwość. Gdzie tej niedostaje, tam się sprawdzają słowa św. Pawła Apostoła: Jeśli kio o swych, a najwięcej o domowych, pieczy nie ma, zaprzat się wiary i jest gorszy, niżli niewierny. Twarde i straszne to słowo, ale prawdziwe, niech więc każdy wglądnie w swo- je sumienie i radzi o zbawieniu swojem, póki jeszcze czas. Modlitwa kościelna. Paruj, prosimy Panie, wiernym Twoim prze- baczenie miłościwie i pokój, aby i od wszel-
397 kich przewinień byli uwolnieni i bezpiecznem Ci sercem służyli. Przez Pana naszego Jezusa Chrystusa, Syna Twego, który z 'Fobii żyje i króluje w jedności Ducha Świętego Bóg na wieki wieków. Amen. Na niedzielę dwudziestą pierwszą po Świątkach. E W A N O E LJ A zapisana u św. Mateusza w rozdz. XVIII. w. 23—35. Onego czasu powiedział Jezus uczniom swo- im tę przypowieść: Przypodobane jest króle- stwo niebieskie człowiekowi królowi, który chcial kłaść liczbę z sługami swoimi. A gdy począł liczbę kłaść, przywiedziono mu jednego, który byt winien dziesięć tysięcy talentów. A gdy nie miał skąd oddać, kazał go Pan jego zaprzedać, i żonę i dzieci, i wszystko co miał, i cd dać. A upadłszy sługa on, prosił go mówiąc: Miej cierpliwość nade mna, a wszystko tobie oddam. A pan zlitowawszy się nad onym sługa, wypuścił go i dług mu odpuścił. Lecz sługa on wyszedłszy, nalazł jednego z towarzyszów swo- ich. który mu byt winien sto groszy: i ujrzą w szy dusił go mówiąc: Oddaj ccś winien. A upadłszy towarzysz jego, prosił go. mówiąc: miej cierpliwość nade mna, a oddam ci wszyst-
398 ko. A on nie ćhciał, nie szedł i wsadził go do więzienia, ażeby oddał dług. A ujrzawszy towa- rzysze jego, co sie działo, zasmucili sie bardzo i przyszli i powiedzieli Panu swemu wszystko, co sie było stało. Tedy zawołał go pan jego, i rzeki mu: Sługo niecnotliwy, wszystek dług odpuściłem ci, iżeś wie prosił. Czyż tedy i ty nie miałeś sie zmiłować nad towarzyszem two- im, jakom sie i ja zmiłował nad tobą? I roz- gniewawszy sie Pan jego, podał go katom, ażeby oddał wszystek dług. Takci i Ojciec mój niebieski uczyni wam, jeśli, nie odpuścicie każdy bratu swemu z serc waszych. O BJAŚNIENIA. 1. Oprócz głównej nauki z dzisiejszej Ewan- gelji św., niektóre szczegóły potrzebują po- bieżnego przynajmniej objaśnienia. Mianowicie 10.000 talentów starozakonnych wynoszą, rachu- jąc na przedwojenne pieniądze około 142,000.000 zlr, sto zaś groszy ówczesnych mają wartość pogańskich przyjętych, wolno było wierzyeie- okolo 35 zlr. Dalej, według ustaw, za czasów łowi dłużnika, niemogącego lub nieehcącego wypłacić sic; z długu, albo zaprzedać w niewo- le; wraz z całą rodziną i majętnością jego, lak jak teraz za długi sprzedajc sie grunta i domo- stwa wraz z inwentarzami na licytacji, albo też trzymać, go w więzieniu i tam nad nim dowol- nie się znęcać. Wreszcie to. co mówi przypo-
399 wieść, że król podarowawszy słudze swemu dług jego, potem cofnął darowiznę i oddal go katom, ażby oddał wszystek dług, to znaczy, że P. Bogu grzech niemiłosierdzia tak się nie po- doba, że go uważa za nowe zaciągnięcie tak wielkiego długu. 2. Żąda P. Bóg od nas koniecznie, abyśray byli skorzy do odpuszczenia jeden drugiemu przewinień nawet wielkich, a cóż dopiero mniej- szych i to pod grozą, że i On nam nie odpuści grzechów naszych, jeżeli my bliźnim odpuścić nie zeeheemy. O przykazaniu tern P. Jezus bar- dzo często mówi. Czytamy: Jeżeli odpuścicie ludziom grzechy ich, odpuści też wam Ojciec wasz niebieski grzechy wasze; lecz jeśli nie od- puścicie ludziom, ani Ojciec niebieski nie odpu- ści wam grzechów waszych. A na innem miej- scu: Ja wam powiadam, iż każdy, który się gniewa na brata swego, będzie winien sadu; a ktoby rzeki bratu swemu: raka, będzie wi- nien rady; a. ktoby rzeki: głupcze, będzie wi- nien ognia piekielnego. Jeśli tedy ofiarujesz dar twój do ołtarza, a tam wspomnisz, iż brat twój ma przeciw tobie, zostaw tam dar twój przed ołtarzem, a idź pierwej zjednać się z bra- tem twoim, a tedy przyszedłszy ofiarujesz dar twój. Zgódź się z przeciwnikiem twoim rychło, pókiś jest z nim w drodze; by cię snąć przeci- wnik twój nie podał sędziemu, t. zn., żeby cię nie zaskoczyła śmierć, a po niej sąd, a sędziaby
400 cię podał słudze, a byłbyś wrzucoii do ciemni- cy. Zaprawdę powiadam ci. nie - wynijdzłesz stamtąd, aż oddasz ostatni pieniążek. I aby nam to przykazanie tein więcej wrazić w pamięć, postanowił P. Jezus, że dzień w dzień, odma- wiając pacierz, powtarzamy tuż po prośbie o chleb powszedni one słowa: odpuść nam nasze winy, -jako i my odpuszczamy naszym wino- wajcom. 3. Ponieważ ludzie dość często mają wiele trudności z sumieniem i ochotnem spełnianiem tego przykazania, więc dobrze będzie zwrócić im uwagę na to, że byle rozumniej sobie ra- dzili, to przykazanie będzie dla. nich jarzmem wdzięcznem i brzemieniem łekkiem. Jakże tedy rozumnie sobie radzić? Otóż najprzód nie prze- ceniaj krzywdy, jaką ci wyrządzono. Bo osta- tecznie cóż tak wielkiego się stało? Gdyby na- wet cię biczowano, cierniem koronowano i do krzyża przybito, to wiesz, że P. Jezus wyraźnie powiedział, iż nie jest uczeń nad mistrza, ani sługa nad pana swego, i równie wiesz, że to wszystko, o co się gniewasz i o co serce cię boli, to są marne drobiazgi w porównaniu z tern, co cierpiał 1’. Jezus i co prawdziwi uczniowie i słu- dzy Jego dla miłości Bożej chętnie znosili i przebaczali. Cóż wielkiego cię spotkało, że się uspokoić i przebaczyć nie możesz? Może szarp- ną! kto twoją dobrą sławę? Jeżeli dałeś jaki powód lub przynajmniej pozór do niekorzy-
401 stnych o tobie sądów, to nie potrafisz ludziom ust zamknąć, choćbyś nie wiem co uczynił, a w takim razie nie narzekaj na ludzi, ale na samego siebie, popraw się i bądź na przyszłość lepszym i ostrożniejszym, a przez to lepiej sła- wę swoją poprawisz, niż złością lub całą setką procesów albo pojedynków. Jeśli zaś nie dałeś żadnego powodu, ani pozoru, w takim razie bądź pewny, że byłeś zachował spokój, prawda, jak oliwa wyjdzie na wierzch i to prędzej, niż gdybyś mszcząc się i narzekając, rzecz całą sam jeszcze więcej rozgłaszał. Zresztą, czyż to tak wielka rzecz to marne słowo, które ktoś, gdzieś, tobie lub o tobie powiedział? Czyż gadanie ludz- kie pochlebne sprawi, że będziesz lepszym, niż jesteś rzeczywiście, albo gadanie niekorzystne uczyni cię gorszym? Dbaj o to, żebyś był do- brym, a nietylko uchodził za dobrego, a wten- czas ci, którzy cię znają, cenić i szanować nie przestaną, a którzy cię nie znają, cóż cię ich sąd może obchodzić? Pomyśl, eoby to było, gdy- byś ty sam miał za każde marne słowo, któreś o innych nieraz nawet bez zlej myśli wypowie- dział, zdać równie ścisły rachunek, jakiego sam się domagasz od innych? Jest wprawdzie w na- szych czasach dużo ludzi dumnych, którzy o la- da słowo do pojedynków lub do procesów i są- dów się porywają. Ale czyż to po chrześcijań- sku? Nie, to raczej po pogańsku! Za nadto czuli i delikatni zrobili się ludzie na przykazanie Bo- Ewangelje^niedzielne 26
402 że, i im więcej kto pozwala sobie sądzić i kry- tykować drugeh, tem więcej pospolicie sie obna- ża, gdy inni go nawzajem w tem i owem kry- tykują i sądzą. Skrzywdzono cię na majątku? Ale czyż przez to, że się gniewasz, wróci ci się krzywda? Wolno ci bronić swojej rzetelnie na- bytej ' własności, ale bez gniewu, bez zawzięto- ści, bez żalu dó tych, którzy zawinili. Bądź mniej chciwy, zachowuj wierniej słowo: Szu- kajcież tedy najprzód królestwa Bożego i spra- wiedliwości jego: a to wszystko będzie wam przydano: tem samem ułatwisz sobie zachowa- nie przykazania o przebaczeniu. 4. Jakże rozumnie sobie radzić? Oto powtóre: nie rozmyślaj wiele o krzywdzie swojej, bo im więcej będziesz ją rozpamiętywał, tem więcej i miłość własna i wyobraźnia powiększać ją będzie w oczach twoich, że wkońcu zdawać ci się będzie, że taka krzywda nikogo jeszcze nie spotkała, i że ci, którzy przeciw tobie zawinili, gorsi chyba są, niż sam djabeł. Im więcej bę- dziesz myślał o krzywdzie lub przykrości, jaka cię spotkała, tenr więcej też wzmoże się w tobie rozgoryczenie i nienawiść. Modlitwa kościelna. Czeladkę Twoją, prosimy Panie, w ustawi- cznej swojej miej pieczy, aby od wszelkich prze- ciwności za Twoją obroną była wolna, a przez dobre uczynki Imieniowi Twemu' oddana. Przez
403 Puna naszego Jezusa Chrystusa. Syna Twego, który z Tobą żyje i króluje w jedności Ducha świętego, Bóg na wieki wieków. Amen. Na niedzielę dwudziestą drugą po Świątkach. E Wz4 N G E L J J zapisana n św Mateusza w rozdz. XXII. w. 15—21. B om czas odszedłszy faryzeuszowie. radzili się. jakoby Jezusa podchwycili w mowie. 1 po- siali nut licznie swoje z Ilerodjany, mówiąc: Nauczycielu, wiemy, iżeś jest prawdziwy i dropi Hożej w prawdzie nauczasz, a nie dbasz nu ni- kogo, albowiem wie oglądasz sic na osobę ludz- ka: powiedzie nam tedy, coc się zda, gndzi-H się dać czynsz- Cesarzowi, czyli nie? zl Jezus po- znawszy złość ich rzeki: Czerni iwie kusicie obłudnicy? Pckażeie mi 'monetę czy ni; (>ira. .7 oni nui przynieśli grosz. 1 rzeki im Jezus: Czyj jest len obraz i napis? IPekli mit: Cesar- ski. Tedy rzeki im: Oddajcież tedy, co jest ce- sarskiego, Cesarzowi, a co jest Bożego Bogu. 1. Earyzcuszowie radzili się, jakoby Jezusa podchwycili w mowie. X’ nienawiści swojej do P. Jezusa na różne wpadali pomysły, żeby Go Zgubić, już to sami, już też przez sługi swoje. Cheieli Go porwać, ale się lękali ludu, który Go czcił jako Proroka posłanego od Boga; to zno-
404 wu usiłowali Go ukamienować albo strącić ze skały; teraz naradzają się, jakby go podchwycić w mowie, podać w podejrzenie i nienawiść u lu- du, albo u rządu rzymskiego, któremu musieli podlegać. 1 cóż uradzili? Oto, jak to i gdziein- dziej bywa, tak i pomiędzy ówczesnymi żydami były różne stronnictwa polityczne, z których każ- de miało swoje odrębne na sprawy bieżące zapa- trywania i o nie między sobą zacięcie się sprzeczały. 1 tak faryzeusze należeli do stron- nictwa, które podług dzisiejszych pojęć można- by nazwać narodowem, i które, schlebiając za- rozumiałości żydów, że są narodem wybranym, wyższym nad wszystkie inne, wielką w całym kraju cieszyło się wziętością. Jedną z głównych zasad tego stronnictwa było to, że nie godzi się płacić cesarzowi podatków, ponieważ on nie- prawnie ujarzmił naród, którego panem jest tylko Bóg. Herodjanie zaś stanowili stronni- ctwo, któreby w naszych czasach można na- zwać rządowem; popierali Heroda, ustanowio- nego przez cesarza rzymskiego, i dlatego twier- dzili, że należy płacić rzetelnie wszystkie po- datki nietylko krajowe, ale i państwowe. Urzą- dzili więc faryzeusze swoją zasadzkę na P. Je- zusa w ten sposób, że w porozumieniu z He- rodjanami namawiali uczniów swoich, aby Wszczęli z Herodjanami pozorny spór o kwestji płacenia podatków i spór ten wytoczyli przed P. Jezusa.
4Ó5 2. Liczą też faryzeusze na to, że P. Jezus nie jest przecież całkiem wolny od lak właściwej ludziom miłości własnej, która sprawia, że sło- wa uznania ujmują nas i pod ich wpływem sta jemy się podatniejszymi dla tych, co nas niemi obdarzają. Po ludzku mówiąc, faryzeu- sze obmyślili zasadzkę bardzo mądrze, ale przez to stwierdzili tylko słowa Pisma św. Afą- drość świata tego głupstwem jest u Boga; bo napisano jest: Pojman mędree w chylrości ich, i: Pan zna myśli mędrców, iż sa próżne, tudzież: Niemasz mądrości, niemasz roztropno- ści, niemasz rady przeciw Bogu. 3. Nauczycielu, wiemy, iżeś jest prawdziwy i. drogi Bożej w prawdzie nauczasz, a nie dbasz na nikogo, albowiem nie oglądasz sie na oso- bę ludzka. Trzy zalety, choć podstępnie, a jednak zgodnie z prawdą przyznają faryzeusze P. Je- zusowi: 1) Że jest prawdziwy, czyli prawdo- mówny, bo mówi tak jak rozumie i myśli, a nigdy nie kłamie ani nie udaje. 2) Przyznają P. Jezusowi, że naucza drogi Bożej, to znaczy zasad wiodących do Boga, i że naucza tych za- sad w prawdzie, bo prawdę ich stwierdza do- wodami z Pisma św. i cudami, a przedewszyst- kiem własnym przykładem. 3) Chwalą faryzeu- sze P. Jezusa, że nie ogłada się na osobę ludzka, to znaczy, że nie powoduje się wzglę- mi ludzkimi, ale wobec maluczkich i wielkich, wobec prostaczków i uczonych wszędzie i zawsze
406 ma odwagę wyznawać prawdę Bbżą Obyśmy i my mieli tę świętą szlachetną odwagę katoli- ckich przekonań, a nigdy ani słowem, ani czy nem ich się nie zapierali dla względów ludzkich! 3. .Jezus poznawszy złość ich rzeki: Czemu mię kusiciele obłudnicy? Wobec Boga nie niema ukrytego i tylko to, ęo jest szczere, u Niego po- płaca. Brak szczerości sprawił, że Ananjasz i Śafira zamiast nagrody za ofiarę swoją, na- gła. ponieśli śmierć. Szymon czarnoksiężnik niby nawrócony, iż serce jego nie było prosie przed Bogiem, kiedy za pieniądze ehciał otrzy- mać Ducha Świętego, usłyszał z ust Piotra św. to straszne słowo: pieniądze twoje niech z to- bą. będą na zaginiewie. Podobnież brak szcze- rości w wyznawaniu grzechów śmiertelnych lub.w postanowieniu poprawienia się z nici) ze Sakramentu pokuty czyni świętokradztwo. Brak szczerości w składaniu ofiary, choćby naj- hojniejszej i na najświętsze cele, jeżeli ją da jesz dla samolubnych pobudek, pozbawia cię wszelkiej nagrody u Boga. 4. Czyj jest ten obraz i napis? Rzekli nul ce- sarski. Pytaniem swojem zmusza Pan Jezus przeciwników swoich do przyznania, że korzy- stali z rządów cesarskich w tein, eo im było potrzebne, pożyteczne lub dogodne, jako to: z pieniędzy dających im dobrobyt, z wojska, broniącego od najazdów nieprzyjacielskich, z sądów strzegących bezpieczeństwa i sprawie-
407 dliwości- i t. p„ że więc przyj;)wszy korzyści, spływające na nich z rządów cesarskich, przy- jęli też tein samem obowiązki względem tychże rządów. Tak uzasadniwszy wprzód odpowiedź swoją, udaremnia Pan Jezus złość faryzeuszów. 5 Oddajcież tedy, co jest cesarskiego, cesarzo- wi, a co Bożego Bogu. Przyznaje więc Pan Je- zus słuszność hcrodjanoni, że należy podatki płacić cesarzowi, przyznaje ją i faryzeuszom, że i Bogu należy oddawać, co Mu się należy, ale zarazem jednych i drugich poucza, że dwa te obowiązki względem Boga i cesarza bynajmniej się nie wykluczają, ale doskonale powinny i mogą ze sobą się godzić. Nauka ta P. Jezusa odnosi się nietylko do owych czasów, ale obo wiązuje i dziś i po wszystkie wieki. Bo dwie są władze, jedna duchowna a druga świecka: każda z nich ma odrębny swój zakres działa- nia. Obie jednak postanowione są od Boga i dlatego jak o jednej tak i o drugiej napisano: Kto sic sprzeciwia zwierzchności, sprzeciwia się postanowieniu Bożemu; a którzy się sprze- ciwiają, ci potępienia sobie nabywaja. Z dru- giej strony atoli wszelka zwierzchność tak du- chowna jak świecka, dla tego samego, że jest od Boga nietylko ustanowiona, ale i zależna, ma obowiązek nie zarządzać nic takiego, coby sprzeciwiało się przykazaniom Bożym i nigdy nie przekraczać granic zakresu jej powierzone- go. Ilekroć więc jaka zwierzchność, czy to pa-
408 pież, biskup lub ksiądz, czy też minister lub urzędnik jaki nakazywałby coś przeciwnego przykazaniom Bożym, czyli coś takiego, coby jawnym było grzechem, w takim razie nietylko niema obowiązku, ale nawet nie wolno rozkazu lub ustawy takiej słuchać, bo więcej trzeba słu- chać Boga niż ludzi. To jednak, co niektórzy twierdzą, jakoby należało każde rozporządzenie zwierzchności pilnie badać, czy zgodne jest z wolą Bożą, jest przesadą przeciwną nauce Ko- ścioła, według której rozkaz zwierzchności obo- wiązuje, skoro nie nakazuje jawnego grzechu, albo jawnej niesprawiedliwości. Zakres zaś działania dla władzy świeckiej obejmuje rzeczy doczesne. Jeżeli więc n. p. władza świecka wy- daje rozporządzenia odnoszące się do święcenia niedzieli, albo do małżeństw i rozwodów, a sprzeczne z takiemiż rozporządzeniami wła- dzy duchownej, to przekracza granice swego zakresu i rozporządzenie jej do niczego nie upo- ważnia, bo jest nieważne. Modlitwa kościelna. Boże, ucieczko nasza i pomocy, który Sam dajesz pobożność, wysłuchaj pobożne prośby Kościoła twego i spraw, abyśmy to, o co gorąco prosimy, w skutkach otrzymali. Przez Pana na- szego Jezusa Chrystusa, Syna Twego, który z Tobą żyje i króluje w jedności Ducha Św., Bóg na wieki wieków. Amen.
409 Na niedzielę dwudziestą trzecią po Świątkach. a; W A N GE L./ A zapisana u Mateusza w rozdz. IX. w. 18—31. W on czas, gdy Jezus mówił do rzeszy, oto książę jedno przystąpiło i kłaniało mu się, mó- wiąc: Panie, córka, moja dopiero skonała; ale pójdź, włóż na nią rękę Twoja,, a żyć będzie. A wstawszy Jezus szedł za nim, i uczniowie jego. A oto niewiasta, która krwotok przez dwanaście lat cierpiała, przystąpiła z tylu, i dotknęła się kraju szaty jego. Bo mówiła sa- ma w sobie: bym się tylko dotknęła szaty jego, będę zdrowa. A Jezus obróciwszy się i ujrzaw- szy ją, rzeki: Ufaj córko, wiara twoja ciebie uzdrowiła. I uzdrowiona jest niewiasta od onej godziny. A gdy przyszedł Jezus w dom książę- cia, i ujrzał płaczki i lud zgiełk czyniący, mówił: Odstąpcie, albowiem nie umarła dzie- weczka, ale śpi. I śmiali się z niego. A gdy wy- gnano rzeszę, wszedł i ujął rękę jej, i powstała dzieweczka. 1 rozeszła się ta stawa po wszystkiej onej ziemi. OBJAŚNIENIA. 1. Te dwa cuda, o których mówi dzisiejsza Ewangelja, obszerniej nieco i z dodaniem róż- nych szczegółów opowiada też św. Marek i św. Łukasz. Od nich dowiadujemy sie, że ów książę,
410 szukający u Pana Jezusa pomocy w smutku, nazywa! się Jair i był głównym przełożonym synagogi w Kafarnaum; córeczka jego była jedynaczka i miała dwanaście lat. Niewiasta zaś, która P. Jezus uzdrowił, była bogatą Cha nanejką, pochodząca z Cezarei Filipowej Nie- wiasta ta przez dwanaście lat radziła się prze- różnych lekarzy i wielkie na nich wydala pie- niądze. Zrozum iejże więc, że i książęta i bogaci, a nie sami tylko Indzie biednego stanu cierpią ciężkie dolegliwości, a P. .Jezus ich bynajmniej iiie opuszcza, chociaż bardziej kocha ubogich i maluczkich. 1 księcia onego i Chananejkę jednak dopiero potrzeba przywiodła do P. Je- zusa: i znów sprawdziło się przysłowie: »kiedy trwoga, to do Boga®, abyś i ty wśród różnych dolegliwości i smutków życia niniejszego nie mniemał, że Pan Bóg cię opuścił i o tobie za pomniał, ale abyś korzystał z nich, żeby tem szczerzej garnąć się do Boga, im więcej zawodzi cię świat i ziemia. 2. Jair ów, mieszkając w Kafarnaum, z bliz- ka patrzał na cuda i cały tryb życia P. Jezusa, lepiej więc niż inni panowie i faryzeusze wie dział, co sądzić o Nim, i chociaż nie był jeszcze przekonany, że On jest obiecanym Mesjaszem i Synem Bożym, przecież nie wątpił, że jest od Boga posłanym prorokiem, potężnym w uczyn- ku i mowie przed Bogiem 'i wszystkim ludem. Przy pierwszej więc, jaka mu się nadarza spo-
411 sobnośei, wiara i ufność jego się ożywia, a spo- sobnością tą jest ciężki smutek rodzinny, cho- roba i śmierć jedynaczki. Pełen wiary w cudo wną moc I’. Jezusa i ufności w dobroć i łaska- wość Jego, kiedy wszystkie środki Judzkie wy- czerpały się i zawiodły, idzie do P. Jezusa, przy- pada do stóp jego świętych z wielkiem usza- nowaniem, opowiada mu o smutku swoim tak, Jak tylko ojciec zagrożony utratą jedynego, ukochanego dziecka swego wypowiedzieć umie i kończy serdeczną, usilną i zarazem pokorna, prośbą: pójdź, włóż u a nia. rękę twoja, a iyt będzie.. Na taką prośbę P. Jezus odraza irstaw- szy szedł za niw i uczniowie Jego. Czyż tylko w owych czasach i tylko ten jeden ojciec był zagrożony utratą dziecka, umiłowanego nad wszystkie skarby świata? Czyż w naszych cza- sach mado jest takich, co usiłują w'yprosić u P. Jezusa życie dla swoich najdroższych? T niejeden w smutku swoim pyta: czemuż tego jednego P. Jezus poratował i pocieszył, a setki i tysiące innych, a między nimi i mnie i bole- ści mojej i modlitwy mojej nie wysłuchał? Wszak Jego nioby to nie kosztowało, bo gdyby tylko zechciał, stałoby się wmdlug woli Jego. Podobne pytanie zadano P. Jezusowi w Naza- recie, gdzie żadnego nie uczynił cudu: Jako iijiele rzeczy słyszeliśmy uczynionych w Ka- farnaum, uczyń i tu w ojczyźnie Twojej. P. Je- zus, odpowiadając na ten zarzut powmlal się
412 na przykład Eljasza, który z wielu wdów po- trzebujących jedną tylko poratował w Sąrep- cie Sydońskiej, i na Elizeusza, który z pośród wielu trędowatych uzdrowił tylko Naamana Syryjczyka. Dlaczego P. Jezus jednych wysłu- chuje, tego my nie wiemy, bo On nam tego nie objawił, ale wiemy, że cokolwiek P. Jezus daje albo odmawia, to zawsze z dobrego serca i dla dobra naszego daje lub odmawia; umiejmyż tedy korzystać jak z jednego, tak też z drugiego. 3. Już cieszy się Jair i uwielbia dobroć P. Je- zusa, że odrazu spieszy do jego córeczki, a oto niewiasta niespodzianie i dla niego bardzo nie- pożądanie, wstrzymuje cały pochód. Niewiasta ta z daleka przybyła. Od dwunastu lat cierpi dolegliwą chorobę, do której nawet przyznać się wstydzi. Lekarzy radziła się różnych, niemało pieniędzy na nich wydała, ale wszystko da- remnie. Ona tylko cośkolwiek i mniej niż Jair, posłyszała o dobroci i mocy P. Jezusa: nie żą- da, jak Jair, żeby P. Jezus włożył na nią rękę swoją, nie śmie też jak on przedłożyć P. Jezu- sowi tego, co jej dolega, nie śmie nawet poka- zać Mu się na oczy, ale wiara i ufność jej więk- sza jest niż u Jaira. Ona pewna tego, że bym tylko dotknęła się szaty Jego, będę zdrowa. Nie zawiodła jej wiara, bo Pan Jezus obróciwszy się i ujrzawszy ja, rzeki: Ufaj córko, wiara twoja uzdrowiła ciebie. Dał jej zdrowie, o które prosiła, a nadto nazwał ją i uczynił córką swo-
413 ją, wzmocnił jej ufność, a wreszcie okazał jej, że nic przed nim niema ukrytego, bo On wszystko wie, a zatem jest Bogiem wcielonym. Obyś i ty miał wiarę tej niewiasty! Jak ta nie- wiasta słyszała i uwierzyła, że 1’. Jezus jest w ziemi żydowskiej, tak i ty słyszałeś i uwie- rzyłeś, że ten sam P. Jezus żywy i prawdziwy zostaje w Przen. Sakramencie. Podobnie jak wtenczas szaty pokrywały Ciało Słowa, tak w Przen. Sakramencie postacie chleba i wina pokrywają niejako święte człowieczeństwo i Bóstwo P. Jezusa. Sakramentalnych szat P. Jezusa dotykasz się nie raz jeden w życiu, ale tylekroć, ile razy przyjmujesz Sakrament Przenajświętszy. Dotykasz się ich najprzód językiem, a czy ten język wyzdrowiał z tylu chorób, jako to z wielomóstwa, plotkarstwa, obmów i potwarzy, z bluźnierstw, przekleństw, kłamstw, mów bezwstydnych i innych niepra- wości? Dotykasz się szat Jezusowych podniebie- niem sw o jem, a czy ono wyzdrowiało z obżar- stwa i opilstwa? Przyjmujesz Go do serca, a czyż nauczyłeś się przynajmniej tej jednej, tak króciuchnej nauki P. Jezusa: uczcie się ode mnie, żem jest cichy i pokornego serca? Po onej niewieście aż do śmierci było znać, że dotknęła dę P. Jezusa; a po tobie czy przynajmniej przez kilka tygodni albo choć kilka dni znać, że nie tylko dotknąłeś się P. Jezusa, ale że On iył zamieszkał w sercu twojem? Oby tak by-
414 lo! Ona niewiasta wiedziała, poco szła do P. Je- zusa, a ty może ani trochę sprawy sobie z tego nie zdajesz. Zawstydźże się i postaraj, abyś odtąd więcej odnosił pożytku z twoich Komunji' świętych. 4. Zwłoka, wywołana zajściem z tą niewiastą, ciężką była próbą dla biednego Jaira, bo cho- ciaż patrzy na nowy dowód potęgi i łaskawości I’ Jezusa, to przecież i serce ojca w nim się od- zywa i trwoży się o dziecko i kusi go podobno niecierpliwość na niewiastę i gniew na tłumy, utrudniające szybszy pochód ku domowi. 5. ,V?e umarła dzieweczka, ale śpi; i śmiali nie z Niego. Często P. Jezus i Pismo św. śmierć nazywa snem, a i między chrześcijanami utarł się zwyczaj mówić o umarłych, że zasnęli w Pa- nu. Tern słuszniej o tej dzieweczce, którą P. Je zus miał niebawem przywołać do życia, mógł powiedzieć, że nie umarła, ale tylko śpi, zwłaszcza też, że Jemu nie trudniej wskrzesić umarłego, niż nam obudzić śpiącego. Płaczki najęte, zaufane w swoje doświadczenie i pewne, że kogo one uznały za umarłego, ten z pewno- ścią więcej nie wstanie, żartują sobie z P. Je- zusa i naśmiewają się, jakoby się omylił i nie- dorzeczność powiedział. Jakże liyly zato pred ko zawstydzone. I *w naszych czasach nie brak takich, co żartują sobie z P. Jezusa i z nauki i z przykazań i z piekła i z nieba. I oni docze
415 kają się gorszego niestety, niż io płaczki, za wstydzenia. . Modlitwa kościelna Odpuść winy ludu Twojego, prosimy ('ii; Pa nie, a z więzów grzeehowych, któreśmy przez ułomność nasza zaciągnęli, racz nas dobrotli- wie wyzwolić. Przez Pana naszego Jezusa Chry stusa Syna Twojego, który z Tobą żyje i kró- luje w jedności Ducha Świętego, Bóg na wieki wieków. Amen. Na niedzielę ostatnią po Świątkach. E W A N G E L J A zapisana u św. Mateusza w rozdz. XX.! V. w. 15—35. Onego czasu mówił Jezus uczniów swoim: Gdy ujrzycie brzydkość spustoszenia, która jest opowiedziana przez Daniela Proroka stojącego na miejscu świętem (kto czyta, niech rozumie): tedy, którzy są w Żydowskiej ziemi, niech ucie- kają na góry: a kto na dachu, niechaj nie zstę puje, aby co wziął z domu swego: a kto na roli, niech się nie wraca brać sukni swojej. A biada brzemiennym i karmiącym w one dni. A proś- cie, aby uciekanie wasze nie było w zimie, albo w szabat. Albowiem na on czas będzie wielki ucisk, jaki nie był od począł ku świata aż do- tąd, ani będzie. A gdyby nie były skrócone one
416 dni, żadne ciało nie byłoby zachowane; ale dla wybranych będą skrócone dni one. Tedy jeśliby kto wam rzeki; Oto tu jest Chrystus, albo in- dziej, nie wierzcie. Albowiem powstaną, fałszy- wi Chrystusowie i fałszywi prorocy, i czynić bę- dą znaki wielkie i cuda tak, iżby w błąd zawie- dzeni byli (jeśli może być) i wybrani. Otom wam opowiedział. Jeśliby tedy wam. rzekli: Oto na puszczy jest, nie wychodźcie. Oto w tajem- nych gmachach, nie wierzcie. Albowiem jako błyskawica wychodzi od. wschodu słońca i oka- zuje się aż na zachodzie, tak będzie i przyjście Syn człowieczego. Gdziebykolwiek było ciało, tam się i orłowie zgromadza,. A natychmiast po utrapieniu onych dni, słońce się zaćmi, i księ- życ nie da światłości swojej; a gwiazdy będą padać z nieba, i mocy niebieskie poruszone bę- dą., a na on czas się ukaże znak Syna człowie- czego na niebie; i wtedy będą narzekać wszyst- kie pokolenia ziemi; i ujrzą. Syna człowieczego przychodzącego w obłokach niebieskich, z mo- cą wielka i majestatem. 1 pośle Anioły swoje z traba i głosem wielkim, i zgromadza wybra- ne jego ze czterech wiatrów, od krajów nie- bios, aż do krajów ich. A od figowego drzewa uczcie się podobieństwa: gdy już gał aż jego od- mładza się, 1 Uście się wypuszcza, wiecie, iż blizko jest lato. Także i wy, gdy ujrzycie to wszystko, wiedzcie, iż blizko jest, we drzwiach. Zaprawdę powiadam wam, iż nie przeminie
417 ten naród, aźby się stało to wszystko. 'Niebo i ziemia przeminą, ale słowa moje nie przeminą,. OBJAŚNIENIA. I. Było to we wtorek, bezpośrednio poprze- dzający mękę Pańską, kiedy P. Jezus w świą- tyni )><> raz ostał ni wypomina faryzeuszom i na- rodowi żydowskiemu zatwardziałość w grze- chach i niedowiarstwo ich, i zapowiada im ka- rę zburzenia Jerozolimy i upadek narodu. A wyszedłszy, opowiada Pismo św., Jezus z ko- ścioła szedł, i przystąpili uczniowie Jego, aby mu okazali budowanie kościelne, tak wspania- łe, że powszechnie uchodziło za cud świata. Rzeczywiście nie było ani przedtem, ani potem gmachu równego świątyni Jerozolimskiej. Zda- je się, że uczniowie dlatego zwracali uwagę P. Jezusa na te wspaniałości, aby Go prosie, żeby odwrócił gniew Boży od świątyni i raczył zachować ją nietkniętą. A on odpowiadając rzek! im: Widzicie lo wszystko? Zaprawdę po- wiadam wam, nie zostanie tu kamień na kamie- niu, któryby nie był zepsowany. Były zaś te kamienic, jak opowiada Pismo św., ogromne ciosy <S—10 łokciowe. A kiedy On siedział na górze Oliwnej, przyslapili do Niego uczniowie osobno, mówio.c: Powiedz nam kiedy to będzie? a co za znak przyjścia Twego i dokonania świa- ta? Zdawało się uczniom, że gdy Jerozolima i świątynia zginie, to chyba i świat się skoń- Ewangelje niedzielne 27
418 czy; a że wiedzieli już od P. Jezusa, że On przy końcu świata powtórnie przyjdzie w chwale i majestacie Swoim, więc wszystko razem mię- szają i równocześnie pytają i o zburzenie mia- sta świętego i o znaki przyjścia Jego. Część odpowiedzi, jaką im dal P. Jezus, mamy w dzi- siejszej Ewangelji, gdzie jest mowa i o zburze- niu Jerozolimy i o znakach końca świata. Po- nieważ zaś w pierwszą niedzielę Adwentu jest cała Ewangelja o przyjściu Pańskiem na sąd, więc tu tylko powiemy o zburzeniu Jerozolimy, jako podobieństwie zniszczenia świata. 2. Jeżeli o Samuelu mówi Pismo św, że był wierny prorok Pański... i nie upadło ze wszyst- kich słów jego na ziemię, tak bez porównania większy od Samuela Pan nasz Jezus Chrystus. Rozważmy, jak każde słowo proroctwa jego o upadku narodu żydowskiego, stolicy i świą- tyni najzupełniej się sprawdziło, żeby tem wię- cej utwierdzić się w przekonaniu, że i proro- ctwo jego o końcu świata, o powtórnem Jego przyjściu, o sądzie ostatecznym i o piekle rów- nież dosłownie się sprawdzi. 3. Gdy ujrzycie brzydkość spustoszenia, która opowiedziana jest przez Daniela proroka, sto- jącą na miejscu świętem... Daniel kończy pro- roctwo swoje temi słowy: będzie w kościele obrzydłość spustoszenia, i aż do skończenia i końca trwać będzie spustoszenie. W czterna- ście lat po Wniebowstąpieniu Pańskiem, z po-
419 wodu ponownego powstania żydów, pułki rzymskie obiegły miasto święte, a zdobywszy je, postawiły bożka pogańskiego w świątyni jerozolimskiej. Wszelkie zaś bałwochwalstwo Pismo św. nazywa brzyd kością albo obrzydli- wością. 4. Kto czyta, niech rozumie; tedy, którzy sa w żydowskiej ziemi, niech uciekają na yóry. Te słowa: kto czyta niech rozumie, tlómacze Pisma św. mniemają, że nie Pan Jezus powiedział, ale że św. Mateusz je dodał, żeby zwrócić ówcze- snym chrześcijanom szczególną uwagę na mi- łościwą przestrogę, jaką im zostawił P. Jezus dla zachowania ich od kary przeznaczonej dla żydów niewiernych. Św. Mateusz bowiem spisał swoją Ewangelję w 21 lat po Wniebowstąpie- niu, a 28 lat przed zburzeniem Jerozolimy. T rze- czywiście skorzystali chrześcijanie z tej prze- strogi i schronili się swego czasu do miasta Pella, położonego w górach, na północ od Je- rozolimy, żydzi niewierni zaś, ufając w obron ne położenie swojej stolicy, tam się zgroma- dzili, tak, że było ich podczas oblężenia 2,100.000 ludu. 5. Słowa: kto na dachu... kto na roli... o brze- miennych i karmia.cych i o ucieczce w zimie albo szabat, są przysłowiowe i wyrażają po- trzebę wielkiego pośpiechu i przeszkody, po- śpiech ten utrudniające. 6. Albowiem natenczas będzie wielki ucisk, 27*
420 jaki nie był od początku świata aż dotąd, ani będzie. Oto powód, dlaczego Pan nasz każę swo- im czemprędzej uchodzić w miejsce bezpieczne, żeby w tym ucisku nie zginęli. Józef Żydowin, który szczegółowo opisuje oblężenie i zdobycie Jerozolimy, kończy swój opis temi słowy: » Krótko mówiąc, nie sądzę, aby kiedykolwiek inne miasto równie wiele ucierpiało*. Tak sro- gą karę zaś poniosło to miasto, mówił św. Jan Złotousty, za mękę i śmierć Boskiego Zbawi- ciela. Święty Łukasz, który przystępniejszym dla nas sposobem podaje to proroctwo P. Je- zusa, tak pisze: Gdy ujrzycie Jeruzalem woj- skiem otoczone, tedy wiedzcie, że się przybli- żyło spustoszenie. Tedy... niech uciekają, na gó- ry... albowiem te dni sa pomsty... będzie ucisk wielki na ziemi, i gniew przeciw ludowi temu: i polegną, paszczęka, miecza; i zapędza je w nie- wolę między wszystkie narody; a Jeruzalem deptane będzie od poganów, aż się wypełnia, czasy poganów. Rzeczywiście zginęło, nie ra- chując innych po za miastem w kraju pole- głych, w samej jednej Jerozolimie miljon i sto tysięcy ludzi, a niewolników nabrano tyle, że sprzedawano ich na miejscu za bezcen, a prze- kupnie dla większego zarobku pędzili ich do różnych bliższych i odległych krajów. Od tego czasu Jerozolima przestała ona być miastem żydowskiem. Osiedli w niej zrazu przy załodze rzymskiej poganie okoliczni i odbudo-
421 wali miasto., ale już nie na tein samem miej- scu. Z nich się z biegiem czasu dużo nawracało, tak, że za czasów cesarza Konstantego W. i matki jego św. Heleny miasto miało już ce- chę chrześcijańską. Później zdobyli miasto święte saraceni. Żydów zaś jak w całej ziemi żydowskiej, tak w samej też Jerozolimie jest tak mało, że niejedno miasto polskie jest bez porównania więcej żydowskie, niż ich niegdyś sławna stolica. Mimo tak widocznej kary Bożej trwają oni wciąż jeszcze w swojem zaślepieniu i zamiast nawrócić się do prawdziwego Mesja- sza, którym jest Chrystus Pan nasz, oczekują innego zbawiciela. Tak też nadal będzie aż do czasów antychrysta, który powstanie krótko przed końcem świata, i jak wykładają tlóma- cze Pisma św., założy stolicę swoją w Jerozo- limie. Po jego upadku dopiero nawrócą się ży- dzi i odznaczać się będą gorliwością o chwalę Bożą i wszelkiemi cnotami, wtenczas też po- wrócą do miasta świętego i cześć tam oddadzą Bogu Ojcu, Synowi i Duchowi Świętemu. 7. Widząc pośród nas tylu żydów, umacniaj- my się w wierze, w potęgę i prawdziwość każ- dego słowa Bożego. Każda zapowiedź, każde proroctwo Pana naszego tak samo, jak to, o któ- remeśmy czytali, spełni się i spełnić się musi. Spełni się ono słowo w słowo: Postanowiono ludziom raz umrzeć, a potem sad, i ono: Jeśli pokutować nie będziecie, wszyscy także pogi-
422 niecie, i Jeśli się nie nawrócicie, i nie stanie- cie się jako dziatki, nie wnijdziecie do królestwa niebieskiego; niesprawiedliwi nic osiągną, królestwa Hożego; nie mylcie się ani porubni- cy, ani bałwanom służący, ani cudzołożnicy, ani psotliwi, ani sodomczycy, ani złodzieje, ani zło- rzeczący, ani drapieżcę nie posięda królestwa Hożego. Dlaczego tak? Bo tak mówi Pan: Za prawdę bowiem powiadam wam: aż przeminie niebo i ziemia, jedna jota, ani jedna kreska nie odmieni się w zakonie, aż się wszystko stanie. M od 1 i twa koście! na Wzrusz serca wiernych Twoich, prosimy Cię Panie, ażeby owoc odkupienia Bożego coraz gorliwiej przynosząc, coraz większą też pomoc od dobrotliwości Twojej utrzymywali. Przez Pana naszego Jezusa Chrystusa, który z Tobą żyje i króluje w jedności Ducha Świętego, Bóg na wieki wieków. Amen. Na uroczystość Niepokalanego Poczęcia Najśw. Marji Panny. E W A N G E L J A zapisana u św. Łukasza w rozdziale I. w. 26—28. W on czas, posłań jest Anioł Gabrjel od Boga do miasta Galilejskiego, któremu imię Nazaret,
423 do Panny poślubionej mężowi, któremu imię było .Józef, z domu Dawidowego: a imię Pan- ny Marja. I wszedłszy Anioł do niej rzeki: Bądź pozdrowiona, laski pełna, Pan z Tobą, blogoslawionaś Ty między niewiastami. O B J A Ś N I E N IA. 1. Z pośród niezliczonych łask i przywilejów Najśw. Panny, jednym z największych i Matce Bożej najmilszych jesf przywilej Niepokalane- go Poczęcia. Polega on na tern, że kiedy wszyscy inni Indzie poczęli się w grzechu pierworodnym, jako synowie gniewu i potępienia, jedna Mat- ka Najświętsza była za szczególna laską Bożą wolna od grzechu. Tak o tern naucza Ojciec święty Pius IX.: »Powagą P. N. Jezusa Chry- stusa, śś. Apostołów Piotra i Pawia i naszą oświadczamy, ogłaszamy i orzekamy, że nauka, która twierdzi, iż Najśw. Marja Panna, w pierwszej chwili swego poczęcia, za szczegól- ną laską Bożą i przywilejem, ze względu na zasługi Chrystusa Jezusa, Zbawiciela rodzaju ludzkiego, od wszelkiej zmazy grzechu pierwo- rodnego uwolnioną była i zachowaną, — jest od Boga objawiona i dlatego od wszystkich wiernych powinna szczerze i stale być wyzna- wana^ 2 Według nauki Kościoła katolickiego, grzech pierwszych naszych rodziców dziedzictwem po nich przeszedł na wszystkich ludzi, jako ich po-
424 tomków. Gdyby nie Odkupienie, w którem się przez Chrzest św. uczestniczy, to skutkiem grze- chu pierworodnego ani .jeden człowiek nie mógłby dostać się do nieba. P. Jezus wyraźnie o tem tak mówi: Zaprawdę, zaprawdę powia- dam ci: jeśli sic kto nie odrodzi z wody i z Du- cha Świętego, nie może wnijść do królestwa Bo- żego. Najważniejszy i najgorszy skutek grze- chu pierworodnego polega na utracie łaski po- święcającej i prawa do nieba, ale prócz tego są i inne następstwa tego smutnego naszego po pierwszych rodzicach dziedzictwa: 1) co do duszy: bunt namiętności przeciw rozumowi i ża- giew grzechu, która sprawia, że zmysł i myśl serca człowieczego skłonne sa. do złego od mło- dzieństyia swego. Każdy z nas tego na sobie do- świadcza, że we wielu rzeczach ma jakby wro- dzony pociąg do złego, a do dobrego dopiero gwałtem naginać się musi. Ta żagiew grzechu, czyli ten pociąg do złego nabiera większej jeszcze siły przez to, że grzech pierworodny osłabił w nas rozum i wolę; rozum mniej jasno i łatwo rozróżnia złe od dobrego; wola stała się mniej sprężystą i odważną, a więcej chwiejną i niestałą. Smutniejsze jeszcze to, że grzechy na- sze uczynkowe, zwłaszcza też nałogowe, coraz więcej rozum nasz zaciemniają i wolę naszą osłabiają, a istniejącą w nas żagiew w grze- chu potęgują. Zechciej cokolwiek tylko wgląd- nąć w siebie i przypomnieć sobie, czy nie czę-
425 sto rozumowanie twoje ciebie zawodziło, — czy nieraz pod wpływem namiętności, lub przy- wyknienia nie nazywałeś złego dobrem, a do- brego złem, czy we wielu rzeczach, zwłaszcza odnoszących się do zbawienia i najświętszych obowiązków, nie brakowało ci jasnych i nale- życie wyrobionych pojęć? Podobnież wola two- ja, czy nie bywała zawsze pochopna do złego, a leniwa do dobrego, czy nie płocha i niestała w dobrem, a w złem uporna? — Słowem i ty możesz powtórzyć z Pawłem św.: Widzę inny zakon w członkach moich, sprzeciwiający się zakonowi umysłu mego. Dodaj do tego tę ła- twość obrażania o byle co, — te przeróżne pre- tensje, i tyle, tyle innych złych skłonności, któ- rych nikt cię nie uczył, ale które same się z cie- bie zrodziły, a będziesz miał choć mały obraz spustoszenia, jakie grzech pierworodny w du- szach naszych zrządził i jakie grzechy nasze osobiście wciąż jescze pomnażają; 2) Co do cia- ła. Skutkiem grzechu dostały mu się w udzia- le śmierć i choroby, dalej rozliczne dolegliwości, jakoto starość, zmęczenie, głód itp., wreszcie i to, że stworzenia zamiast służyć człowiekowi jako panu swemu, buntują się przeciw P. Bo- gu. Że słońce np. dopieka, zimno dolega, owady kąsają i że tyle innych dolegliwości miewamy, jest skutkiem grzechu pierworodnego; w raju tego nie było i P. Bóg, stwarzając człowieka, tego nie zamierzał, choć przewidywał, że ezło-
426 wiek to wszystko samowolnie na siebie ściągnie. 3. Zapyta kto: eóżeśmy zawinili w grzechu pierwszych naszych rodziców, że za nich cier- pieć musimy? Na to innem odpowiadam pyta- niem: Był ojciec bogaty, ale majątek straci! i dzieci po nim dziedziczą niedostatek, — cóż one zawiniły? Byl ojciec pijak, i dzieci z niego narodziły się chyrlakami, — cóż one temu win- ne? Był ojciec osławionym zbrodniarzem lub zdrajcą i hańba po nim dziedzictwem przecho- dzi na jego dzieci, — dlaczego tak? Widzisz, że pełno jest rzeczy, na które codziennie własnemi patrzymy oczyma, o których wiemy, że są i że odmienić ich nie można, a jednak nie wiemy, dlaczego tak jest a nie inaczej. Tak też wiemy, że takie a nie inne są skutki grzechu pierwo- rodnego, ale dlaczego tak jest, na to tę jedną tylko mamy odpowiedź, że tego wymaga spra- wiedliwość Boża, — i że zmiłowanie Boże jest w tern, że Syna swego jednorodzonego dal: aby wszelki, kto wierzy weń, nie zginał, ale miał żywot wieczny. 4. Odrodzenie z wody i z Ducha Św., czyli Chrzest św., gładzi w nas grzech pierworodny i tem samem przywraca nam łaskę Bożą po- święcającą i prawo do nieba i daje nam to, że jesteśmy ożywieni Duchem Chrystusowym, ła- godzi i umniejsza w nas skutki grzechu pierwo- rodnego. To, co otrzymujemy przez odrodzenie z wody i Ducha Świętego, otrzymał np. Jan św.
427 Chrzcicie] jeszcze przed narodzeniem swojem, w żywocie matki swojej, św. Elżbiety. Nie- równie więcej, niż my przez Chrzest św. i niż św. Jan przez uświęcenie w żywocie matki, otrzymała Najśw. Panna przez Niepokalanie Poczęcie swoje. Ją, nic tak, jak innych ludzi, oczyścił Bóg' z grzechu pierworodnego, ale nic dopuścił wcale, żeby nim była w najmniejszej mierze skalana; ani na chwilę nie była Matka Najświętsza w niełasce u Boga, ale jak Adama i Ewę P. Bóg stworzył w stanie łaski i sprawie- dliwości, tak i więcej jeszcze uczynił Najśw. Pannie. Skoro żyć poczynała w żywocie matki Swojej św. Anny, już napełnił Ją laską, świę- tością i wszelkimi darami swoimi, iż w poczęciu już była świętszą i Bogu milszą, niż św. Jan Chrzciciel, lub którykolwiek z Apostołów i in- nych Świętych przy końcu życia swdjego. Owszem więcej już wtenczas łaski u Boga zna- lazła Matka Najświętsza, niż wszyscy społem Święci Pańscy. Z tą łaską Najświętsza Panna przez cale życie swoje wiernie i usilnie spólpra- eowała, a nigdy w niezem jej się nie sprzenie- wierzyła ani sprzeciwiła; miała przytem rozum jasny, wolę w największym stopniu dobrą, mia- ła też wszystkie dary i owoce Ducha Święte- go, — miała nad to wszystko P. Jezusa; ze skutków grzechu pierworodnego dopuścił P. Bóg na Nią jedynie możność i konieczność cierpie- nia, aby mogła współeierpiee iz P. Jezusem.
428 Zastanów się nad tem wszystkiem, .a może co- kolwiek lepiej niż dotychczas zrozumiesz, dla- czegośmy zwykli Niepokalaną Boga-llodzicę nazywać nietylko świętą, ale najświętszą. 5. Może też lepiej teraz zrozumiesz, że P. Bóg,' jak to dzisiejsza Ewangelja nam opowiada, po- syła do Najśw. Panuj' nie zwykłego Anioła, ale Archanioła, i dlaczego len Archanioł z polece- nia Bożego z wielką czcią pozdrawia Ją i nazy- wa laski pełna i błogosławiona miedzy niewia- stami. Może też zrozumiesz, dlaczego tylu Świę- tych miewało, i tylu wiernych po dziś dzień miewa tak szczególne i tak serdeczne nabożeń- stwo do Niepokalanego Poczęcia Najśw. Pan- ny. Może i sam zapłoniesz tem nabożeństwem, którego najlepszym owocem będzie, jeśli dla uczczenia Niepokalanego tego Poczęcia N. Ma- rji Panny sam niepokalane poczniesz życie. Na- bożeństwo do Niepokalanego Poczęcia za na- szych czasów znacznie się wzmogło skutkiem objawienia się Matki Najśw. w Lourdes we Francji, gdzie od lat blizko 90-ciu codziennie prawie wielkie i liczne dzieją się cuda. Modlitwa kościelna Boże, któryś przez Niepokalane Poczęcie Najśw. Marji Panny Synowi Twojemu przyspo- sobił godne mieszkanie: prosimy, abyś, jakoś dla przewidzianej śmierci tego Syna Twego od wszelkiej zmazy Ją zachował, nam też dozwo-
429 lii, za Jej przyczyną, czystymi dojść do Ciebie. Przez tegoż Pana naszego Jezusa Chrystusa, Syna Twego, który z Tobą żyje i króluje w jed- ności Ducha Świętego, Bóg na wieki wieków. Amen. Na uroczystość Oczyszczenia N. Marji Panny. E W A N G E L J A zapisana u św. Mateusza w rozdz. II. w. 22—32. W on czas: gdy się wypełniły dni oczyszcze- nia Marji według zakonu Mojżeszowego, przy- nieśli Jezusa do Jeru żalem, aby Go. stawili Pa- nu, jako napisano jest w Zakonie Pańskim: Że wszelki mężczyzna, otwierający żywot, świętym Panu nazwany będzie. A iżby oddali ofiarę we- dle tego, co jest powiedziano w Zakonie Pań- skim,, parę synogarlic, albo dwoje gołajyiaj. A oto był człowiek w Jeruzalem, któremu imię Symeon: a len człowiek sprawiedliwy i bogo- bojny, oczekiwajacy pociechy Izraelskiej, a Duch fiwięty był w nim. I odpowiedź był wziął od Ducha Świętego, że nie miał oglądać śmierci, ażby prędzej oglądał Chrystusa Pań- skiego. 1 przyszedł w Duchu do kościoła. A gdy wwodzili Dzieciątko Jezus rodzice Jego, aby za Nie uczynili wedle zwyczaju zakonnego, on też wziął Je na ręce swoje, i błogosławił Boga
430 i mówił: "Teraz puszczasz sługę Twego, Panie, w pokoju według słowa Twego, gdyż oczy moje oglądały zbawienie twoje, któreś zgotował przed oblicznościa wszystkich narodów. Światłość na objawienie pogan, i chwałę ludu Twego Izrael- skiego «. OBJAŚNIENIA. 1. Według zakonu Mojżeszowego dwa były przepisy, które należało spełnić w czterdziestym dniu po narodzeniu dziecka, jeden odnosił się do matki, drugi do dziecka, jeśli było płci mę- skiej i pierworodne. Matka uważana była po porodzeniu za nieczystą i nie było jej wolno wnijść do świątyni, póki nie złożyła obowiąz- kowej ofiary; bogate ofiarowywały baranka i synogarlicę albo gołąbka, ubogie parę syno- garlic, albo dwoje gołabiąt. Matka Najświętsza, która cudownym sposobem poczęła z Ducha Świętego i porodziła Źródło i Dawcę wszelkiej czystości, Świętego Świętych, oczywiście oczysz- czenia nie potrzebowała, przecież spełnia ten obowiązek oczyszczania. Dlaczego tak? Bo była pokorna, więc choć jest łaski pełna i błogosła- wiona między niewiastami, ani na myśl jej nie przychodzi wyróżniać się, lub powiedzieć sobie z onym faryzeuszem, żeni nie jest jako inni ludzie: bo kocha się w czystości i sądzi, że zbyt czysta być nie może, więc chętnie poddaje się obrządkowi oczyszczenia; bo jest pobożną, i dla-
431 tego korzysta gorliwie ze sposobności, żeby być w świątyni i P. Bogu uczynić ofiarę; bo nade- wszystko ceni sobie wolę Bożą, więc nie szuka sposobów, żeby się wytłumaczyć, ale pragnie' spełnić każde, by też najmniejsze przykazanie Boże. Pomijając już wielkie laski i pociechy, jakich doznali Symeon sprawiedliwy i Anna prorokini, ileż dobrego sprawił ten przykład Najśw. Panny pomiędzy tymi, którzy w ciągu wieków po bożemu rozpamiętywali tajemnicę dzisiejszej uroczystości'? 2. Zamiast dawnego starozakonnego oczysz- czenia jest w kościele katolickim zwyczaj wy- wodu, nie obowiązujący jednak pod grzechem. Niegdyś póki rozumiano prawdziwie po Boże- mu, że potomstwo jest błogosławieństwem Bo- żem, nie było wypadku, żeby która matka za- niedbała wywodu i obowiązku podziękowania P. Bogu za szczęśliwe porodzenie dziecka i że- by nie prosić o opiekę nad niem. Obecnie, gdzie- kolwiek poczęło się wkradać czy to niedowiar- stwo, czy obojętność na Boga i rzeczy Boże, tam niewiasty wstydzą się pójść na wywód; oczywi- ście, że tem samem poczyna ubywać błogosła- wieństwa w rodzinach; bo jeżeli matka jest mało pobożna i wstydzi się praktyk pobożnych od kogóż dzieci nauczą się szukać i znajdować pomoc u P. Boga? 3. Drugi przepis prawa Mojżeszowego przy wiązany do czterdziestego dnia po narodzeniu,
432 dotyczył się dzieci, i to wtedy tylko, jeżeli dzie- cko było pierworodnem i płci męskiej. Był on ustanowiony na pamiątkę uwolnienia narodu wybranego od onej dziesiątej, plagi egipskiej, którą Bóg przez Mojżesza zapowiadał temi sło- wy: umrze wszelkie pierworodne w ziemi Egip- skiej, od pierworodnego Faraonowego, który siedzi na stolicy jego, aż do pierworodnego -nie- wolnicy, która jest przy żarnach, i wszelkie pierworodne bydlaj. Każdy tedy pierwotny syn powinien być ofiarowany na służbę Bożą, albo odkupiony ceną pięciu syklów, wartości daw- nych 10 marek. Ofiaruje tedy i Matka Najśw. Dzieciątko Jezus, a zarazem składa przepisany okup, choć wie, że P Jezus żyć będzie i umrze jako ofiara Bogn za grzechy. We wielu rodzi- nach zachowują pobożny zwyczaj, żeby nietyl- ko pierworodne, ale każde dziecię po chrzcie świętym składać jakby w ofierze na stopniu ołtarza Matki Najśw. i w ten sposób uprosić dla dziecięcia Jej opiekę. Tak uczyniono mię- dzy innymi ze św. Stanisławem Kostką. 4. A oto był człowiek w Jeruzalem, któremu imię Symeon, Znany był w mieście i dlą cnót swoich i dla przyrzeczenia, które byl otrzymał od Boga, że doczeka się narodzenia Zbawiciela. Chwali gó Pismo św. przedewszystkiem, że był sprawiedliwy, czyli prawy. I wielka to zaiste zaleta, na którą składa się nieposzlakowana we wszystkich interesach zupełna rzetelność, we
433 wszystkiem prawdomówność, i niezawodna zaw- sze słowność. Był Symeon bogobojny, więc nie tyle ludzkich bał się sadów, co przedewszyst- kiem bożych. Oczekiwał pociechy, nie swojej osobistej, ale Izraelskiej t. zn ogólnej, mającej służyć dobru pospolitemu. A co najważniej- sza — Duciu Święty był w nim, nie duch świa- ta, który zawsze jest samolubny i uczy nas szu- kać na pierwszem miejscu własnego tylko zy- sku, 'własnych przyjemności i rozkoszy, własne- go wreszcie wywyższenia, choćby ze szkodą dru- gich. Wglądnijże w siebie, czy jesteś podobny do Symeona, a czego ci nie dostaje, w tern ko- niecznie poprawić się staraj. 5. Odpowiedź był wziął od Ducha Świętego, że nie miał oglądać śmierci, ażby pierwej oglą- dał Chrystusa Pańskiego. Widocznie za przy- kładem dawnych patrjarchów i proroków pragnął ten Symeon rychłego przyjścia Zbawi- ciela, i jak niegdyś Daniel, nazwany przez Anioła mężem pożądania, często błagał i pytał P. Boga na modlitwie, ryehlo-li przyjdzie obie- cany Zbawiciel, który wybawi lud swój od grzechów ich. A ty o Zbawiciela, który dawno już przyszedł, odkąd Słowo stało się Ciałem i mieszka między nami, tak mało dbasz, że ledwie kiedy, a nawet wtenczas kiedy, się mo- dlisz. o Nim nie myślisz. 6. On też 'wziął Je (Dzieciątko Jezus) na ręce swoje i błogosławił Boga. Wielka to i nadzwy- EwangeljB niedzielne 28
434 czajna laska, której doznał Symeon, że wolno mu było piastować najświętszą Dziecinę, — i myślę, że niejeden niewiedzieć eoby za to dal, żeby podobnej laski mógł dostąpić. A jednak my kapłani codziennie przy Mszy św. i ilekroć niesiemy P. Jezusa do chorego i przy wielu innych okazjach, — a wierni wszyscy ilekroć przystępują do Komunji św., tej samej i owszem większej jeszcze laski stajemy się. uczestnika- mi. Symeon raz jeden doświadczywszy lego wielkiego dobrodziejstwa, niczego już na świę- cie nie pragnął i niczego się więcej nie spo- dziewał; nawet dłuższego życia sobie nie ży- czy, ale blaga: teraz puszczasz sługę Twego Panie w pokoju. Mój Boże! Jak my całkiem inaczej postępujemy. Do życia ziemskiego, mimo że nieraz na nie narzekamy, tak jesteś- my przywiązani, iż niczego się więcej nie koimy niż śmierci i wciąż coś nowego sobie wynajdu- jemy, ezegobyśmy sę chcieli doczekać. Żeby nam przynajmniej chodziło o doczekanie się rzetelnej poprawy życia, albo o jakie łaski szczególniejsze! Ale niestety, my w tein życiu łakniemy i pragniemy doczesnego tylko powo- dzenia i używania, i byleśmy to mieli, to do nieba i Boga wcale nam nie pilno, ani tęskno. 7. Przy uroczystości dzisiejszej zwykł Kościół św. świecić gromnice, żeby przypomnieć nam, że, jak to Symeon powiedział, P. Jezus jest światłością na oświecenie narodów. W naszych
435 czasach dużo mówią ludzie o oświacie; aleć jeden tylko P. Jezus jest, jak naucza Jan św. Ewangelista, śicint/ością prawdziwa, która oświeca każdego człowieka na ten świat przy- chodzącego! Dobra i pożądana jest nauka i wszelka oświata, ale tylko o tyle, o ile jest zgodną z P Jezusem i nauka. Jego; o ile zaś ehce obywać się bez Niego, albo nawet jest Mu przeciwna, zlą jest i do złego prowadzi. <S. Umierającym podają gromnicę do ręki, bo w godzinę śmierci szczególnie potrzebuje czło- wiek, żeby mu P. Jezus przyświecał światłem wiary i laski swojej. Cheesz-li doczekać się szczęśliwej śmierci. — mocno przez cale życie twoje i we wszystkich okolicznościach trzymaj się światła wiary i postępuj za światłem łaski Bożej, jeżeli to wiernie czynić będziesz, nie zlękniesz się gromnicy, gdy ci będą do rąk po- dawali, ale przeciwnie rozweseli ora jasnością swoją ostatnie chwile twoje. Modlitwa kościelna Wszechmogący, wieczny Boże, Majestat Twój pokornie błagamy, aby jako Syn Twój jedno rodzony w dniu dzisiejszym w istocie ciała na- szego w świątyni był ofiarowany, — tak też spraw, żebyśmy i my z czystern sercem mogli się przed Tobą stawić. Przez tegoż Pana na- szego Jezusa Chrystusa, Syna Twego, który 28*
436 z Tobą żyje i króluje w jedności Ducha Świę- tego, Bóg na wieki wieków. Amen. Na uroczystość Zwiastowania N. Marji Panny. EW ANGELJ A zapisana u św. Łukasza w rozdziale I. w. 26—38. W oii czas posłań jest Anioł Gabrjel od Boga do miasta Galilejskiego, któremu imię Naza- ret, do Panny poślubionej mężowi, któremu było na imię Józef, z domu Dawidowego; a imię Panny Marja. I wszedłszy Anioł do niej, rzeki: Bądź pozdrowiona łaski pełna, Pan z tobą, blo- gosławionaś ty między niewiastami. Która gdy usłyszała, zatrwożyła się na mowę jego, i my- ślała, jakżeby to było pozdrowienie. L rzeki jej Anioł: Nie bój się Marja, albowiem znalazłaś łaskę u Boga. Oto poczniesz w żywocie i poro- dzisz syna, a nazwiesz imię jego Jezus. Ten bę dzie wielki, a będzie zwań Synem Najwyższego: i da mu Pan Bóg stolicę Dawida ojca jego, ł będzie królował w domu Jakubowym na wie- ki, a królestwa jego nie będzie końca. A Marja rzeki a do Anioła: Jakoż się to stanie, gdyż mę- ża nie znani. A Anioł odpowiedziawszy rzeki jej: Duch Święty zstąpi na cię. a moc Najwyż- szego zaćmi, tobie. Przełóż i co się z ciebie na- rodzi święte, będzie nazwano Synem Bożym.
437 A oto Elżbieta krewna twoja, i ona poczęła sy- na w starości swej: a ten miesiąc szósty jest onej, Która zowia nieplodna: bo u Bc.ga nie będzie żadne słowo niepodobne. / rzekła Marja: Oto służebnica Pańska, niechaj mi się stanie według słowa Twego. O B J A S NI E N I A . 1. Dzisiejsza uroczystość przypomina nam największe ze wszystkich dobrodziejstwo i zmi- łowanie Boże, które Kościół św. od wieków dzień w dzień rano, w południe i wieczór nam przez dzwonienie na Anioł Pański przypomi- na. Dziś obchodzimy rocznicę wielkiego dnia, w którym Słowo stało się Ciałem w żywocie Matki Najświętszej, t. zn. że Słowo, to jest dru- ga Osoba Trójcy Przenajświętszej, czyli Bóg Syn dla nas i dla naszego zbawienia- stał się człowiekiem, nie przestając oczywiście być Bo- giem. O tem to dobrodziejstwie mówi sam P. Je- zus do Nikodema: Tak Bóg umiłował świat, że Syna Swego jednorodzbnego dał, aby wszelki, kio wierzy weń, nie zginał, ale miał żywot wieczny. Wieczność czeka każdego człowieka, wierzącego w nią, jak wątpiącego, lub ją zaprze- czającego, wieczność czeka i tego, co o niej my- śli i dla niej żyje, jak i tego co o niej nie myśli i o nią nie dba; bo dusza człowieka jest nie- śmiertelna bez względu na to, czy to komu się podoba, albo nie podoba. A w tej wieczności
438 każdego bez wyjątku czeka jedno z lego dwoj- ga: albo niebo, czyli żywot wieczny, albo pie- kło, czyli zguba wieczna. Przed przyjściem Zbawiciela, skutkiem grzechu pierworodnego, który po Adamie i Ewie prawem dziedzictwa przeszedł na wszystkich ludzi, nikt nie mógł dostać się do nieba, bo jak mówi Pismo św.: nie wnijdzie do niego nic nieczystego, a wszys- cy rodzą się skalani grzechem pierworodnym. Nawet najsprawiedliwsi, co gorąco pragnęli przyjścia Zbawiciela, musieli po śmierci cze- kać w otchłani; inni szli bez ratunku i miłosier- dzia na wieczne potępienie. I gdyby nie Wcie- lenie Syna .Bożego, gdyby nie to najmiłośeiw- sze przyjście najmilszego Pana naszego Jezusa Chrystusa, to my wszyscy i dzieci nasze i wnuki i przyjaciele i znajomi, jednem słowem wszyscy bez wyjątku, nacierpiawszy się i nagrzeszyw- szy w tern życiu poszlibyśmy po śmierci na cierpienia i męki bez końca — do piekła. Czy- żeś to kiedy rozważył, i czyś kiedy P. Bogu za to tak nieocenione dobrodziejstwo z serca dziękował? Czyńże to odtąd przynajmniej, ile kroć będziesz odmawiał Anioł Pański. 2. Dobrze, mówi św. Augustyn, że Bóg nas stworzył bez nas, ale bez nas i bez naszego z Nim spółdziałania nie zbawi nas. 1 sam P. Je- zus w.onych wyżej przytoczonych słowach do Nikodema wyraźnie mówi: aby każdy, kto wie- rzy weń, nie zginaj. Aby dostąpić zbawienia
439 i innych łask, płynących z Wcielenia Syna Bo- żego, potrzeba z naszej strony przedewszyst- kiem wiary. Bo wyraźnie naucza Pismo św., żc bez wiary niepodobna jest spodobać się Bo- gu. Albowiem, przystępującym do Boga potrze- ba wierzyć, iż jest: A iż jest oddawca tym, którzy Go szukają- Ta wiara w Boga żywego i prawdziwego i w słowa i w naukę Jego, by- najmniej nie ma być taka tylko: że »niby wie- rzę i wiary się nie wypieram, nawet w tein lub w owem do wymagań wiary się stosuję, ale w wielu innych rzeczach o zasady i przepisy tej wiary nic się nie troszczę«. Przypuszczam, że od ludzi wiarogodnyeh posłyszałbyś i uwie- rzył, że w lesie pobliskim jest stado wilków, albo że w twoim ogrodzie na takiem a takiem miejscu zakopany jest z dawnych czasów wielki skarb: czyżby to tak samo ciebie ani ziębiło anj grzało, jak mało cię obchodzi niejedna prawda Wiary św., — tej Wiary, której nas uczy sam Bóg z nieba i oblubienica Jego na zie- mi, Kościół, święty? Wiara powinna być prze- dewszystkiem szczerą, a nie pozorna tylko; po- winno być znać po nas, żeśmy ludźmi prawdzi- wie, a nie tylko na pozór wierzącymi, bo ludzi można czasem odurzyć i oszukać pozorami, ale u Boga i w wieczności to tylko popłaca, co jest szczere, co jest prawdziwe. 3. Do współdziałania z Sobą P. Bóg nikogo nie zmusza, bo dawszy każdemu człowiekowi
440 wolną wolę, już mu jej nigdy nie odbierze. Nie znaczy to, jakoby człowiek mógł dokonać wszystkiego, co zechce, — bo to byłaby wszech- mocność, która jednemu tylko Bogu jest wła- ściwa, — ale wolna wola polega na tern, że człowiek może nawet wobec Boga, albo zgodzić się. na Jego wolę, albo jej się opierać, albo na- wet przeciw niej się buntować. 1 do nieba niko- go P. Bóg nie przymusza, ale jak onemu boga- temu młodzieńcowi w Ewangelji, tak każdemu z nas mówi wyraźnie: Jeśli chcesz wnijść do żywota, to daj dowód tego i chowaj przykaza- nia. Najświętszej też Panny P. Bóg nie zmu- szał, żeby stałą się Matką Bożą i tak spóldzia- lała z Nim ku swojemu i naszemu zbawieniu, ale chcąc otrzymać jej dobrowolne przyzwole- nie, posyła do niej Anioła swego, jednego z pierwszych, Archanioła Gabrjela. Za dobro- wolnem więc spółdziałaniem Najśw. Panny otrzymaliśmy Tego, który jest źródłem naszego zbawienia i łask wszystkich. Stąd też powszech- nie w Kościele Bożym jest to rozumienie, że wszystkie łaski otrzymujemy od Boga za przy- czyną tej Najświętszej naszej Matki. Rozważ tedy, jak konie nie i jak wielkie powinieneś mieć nabożeńst o do tej Przeczystej Boga-Ro- dzicy. 4. Porach u jeżeli możesz, ile razy przez te 1900 lat, aż po nasze czasy powtarzano to miłe Bogu i ludziom. Zdrowaś Marja? Łatwiej po-
441 dobno przyszłoby porachować gwiazdy na nie- bie, niż te Zdrowaśki. Otóż wkrótce po Zwia- stowaniu pospieszyła Matka Najśw, do św. Elż- biety, która w starości swojej miała porodzić przesłańca P. Jezusa, św. Jana Chrzciciela. Tam to Najśw. Panna, natchniona od Ducha Św. przepowiedziała w swojem Magnificat: oto od- tąd błogosławioną mię zwać będą wszystkie narody. Proroctwa, tak samo, jak cuda, są świa- dectwem Bożem, czyli nieomylnym dowodem prawdy Bożej, bo jak cudów, tak i proroctw nikt czynić nie może, tylko Bóg i komu z po- słanników swoich Bóg tej mocy użyczy. Zasta- nów się, czy po ludzku mówiąc było to rzeczą prawdopodobną, albo nawet możliwą, żeby bie- dną zubożałą panienkę, pochodzącą ze wzgar- dzonego i znienawidzonego już wtenczas naro- du żydowskiego, miały kiedykolwiek znać i wychwalać wszystkie narody i to przez wszystkie wieki, aż do skończenia świata? A jednak widoczny jest w tern palec Boży, że cześć Marji nie ustaje i że coraz szerzej i gło- śniej, na kształt rzeki wzbierającej, płynie z zie- mi ku niebu ona modlitwa: Błogoslawionaś ty między niewiastami, i błogosławion owoc ży- wota Twojego Jezus. Każde nowe »Zdrowaś Marja « jest zarazem nowem potwierdzeniem onego słowa Pańskiego: »Niebo i ziemia prze- miną, ale słowa moje nie przeminą®.
442 Mod 1 i twa kościelna Boże, któryś cheiał, ażeby Słowo Twoje, za Zwiastowaniem Anielskiem przyjęło ciało w ży- wocie błogosławionej Marji Dziewicy, daj nam, pokornie Cię błagającym, aby nas, którzy ją Matką Bożą prawdziwie wyzna wamy, wsta- wiennictwem swojem do Ciebie, wspierać ra- czyła. Przez Pana naszego Jezusa Chrystusa, Syna Twego, który z Tobą żyje i króluje w jed- ności Ducha Świętego, Bóg na wieki wieków. Amen. Na uroczystość śś. Apostołów Piotra i Pawła. EWANGELJ A zapisana u św. Mateusza w rozdz. XVI. w. 13—19. IV on czas, przyszedł Jezus w strony Cezarji Pilipowej, i pytał uczniów swoich, mówiąc: Kim mienia być ludzie Syna człowieczego? A oni rzekli: Jedni Janem Chrzcicielem, a dru- dzy Eljaszem, a insi Jeremiaszem, albo jednym z Proroków. Rzeki im Jezus: A wy kim Mi<> być powiadacie? Odpowiadając Symon Piotr, rzeki: Tyś jest Chrystus, Syn Boga żywego. A odpo- wiadając Jezus, rzeki mu: Błogosławiony ś Sy monie Bartona, bo ciało i krew nie objawiła tobie, ale Ojciec Mój, który jest w niebiesiech. A Ja tobie powiadani, iżeś Ty jest opoka, a na
443 tej opoce zbuduję kościół mój, a bramy pie- kielne nie zwyciężą go. I tobie dam klucze kró- lestwa niebieskiego. A cokolwiek zwiążesz na ziemi, będzie związano i w niebiesiech, a cokol- wiek rozwiążesz na ziemi, będzie rozwiązano i w niebiesiech. O B J AŚN I E NIA. 1. W dziewięć mniej więcej miesięcy przed Męką swoją udał się P. Jezus z Betsaidy, gdzie był uzdrowi! ślepego, w strony Cezarei Filipo wej, położonej u stoku Libanu. Tam, jak opo- wiada Łukasz św., w samotności się modlił, co zwykle czynił, ilekroć zamierzał uczynić albo objawić co szczególnie ważnego. Złączywszy się znów z uczniami, zapytał ich: Kim mienią być ludzie Syna człowieczego? P. Jezus stawia tu pytanie dla pouczenia Apostołów i nas o naj- donioślejszej ze wszystkich prawd wiary naszej świętej. Odpowiadają uczniowie tak, jak sły- szeli pomiędzy ludźmi, że jedni Go mieli za Ja- na Chrzciciela, o którym i Herod mniemał, że Jan, któregom ja ściął, ten wstał z martwych; inni za Eljasza, o którym wiedzieli z proroków, że nie umarł, ale ma się powtórnie ukazać na ziemi, a inni Jeremiaszem, albo jednym z pro- roków. Chociaż tedy P. Jezus od blizko trzech lat nauczał i cuda czynił, nie pojmowali ludzie, że P. Jezus jest więcej niż prorokiem, lub świę- tym, że jest samym Bogiem przedwiecznym,
444 który dla nas i dla naszego zbawienia stal się człowiekiem. A jednak bez zrozumienia tej prawdy i bez przejęcia się nią, uiemasz zba- wienia. 2. Zwraca się tedy P. Jezus do apostołów swoich i jakby chcąc okazać, jak bardzo ich wy- różnia nad ludzi, pyta: A wy kim Mię być po- wiadacie? Cóż wy, których obrałem na przy- szłych nauczycieli, nietylko jednego narodu ży- dowskiego, ale świata całego, — których nazwa- łem już nie sługami, ale przyjaciółmi Moimi, — cóż wy o Mnie mówicie? Gorliwszy nad innych, pierwszy odzywa się św. Piotr i czyni swoje wyznanie wiary: Tyś jest Chrystus, Syn Boga żywego! Otóż to samo jest ta nasza wiara, o której św. Jan Ewangelista mówi: Któż jest, co zwycięża świat, jedno który wierzy, iż Jezus jest Synem Bożym? Ten artykuł wiary jest podstawą nadziei naszej, bo jakże mógłby nam Pan Jezus dać czy odpuszczenie grzechów, czy też nagrodę za wierne zachowanie przykazań swoich, gdyby nie był Bogiem? Jakiejże pomo- cy moglibyśmy się od Niego spodziewać w licz- nych potrzebach duszy i ciała, gdyby był czło- wiekiem tylko, a nie Bogiem żywym i prawdzi- wym? Cóżby jeszcze znaczyła Matką Najświęt- sza, gdyby nie była Matką. Jezusa, Boga żywe- go? Na tej wierze, że Jezus jest Bogiem wie- kuistej chwały, opiera się miłość nasza ku Nie- mu, który pierwszy mię umiłował i wydał sa-
445 mego siebie za mię na krzyżu. Co Paweł św. mówi o Zmartwychwstaniu Pańskiem, to więk- szem jeszcze prawem po wiedzieć należy o Bó- stwie Jego: Jeśli Chrystus nie jest Bogiem, próżne tedy jest przepowiadanie nasze, próżna jest i wiara wasza; znajdujemy się też fałszy- wymi świadkami Bożymi. Z wdzięcznością tedy za ten nieoceniony dar wiary świętej zwróćmy się do P. Jezusa utajonego w Przenajśw. Sa- kramencie i oddając Mu pokłon wyznawajmy Mu z Piotrem św.: Tyś jest Chrystus, Syn Bo- ga żywego. 3. Św. Piotr wierzył, a wierzył naprawdę, i calem życiem, a więcej jeszcze śmiercią mę- czeńską, dal niezbite dowody swojej wiary, na- dziei i miłości ku Bogu naszemu ukrzyżowane- mu. A my? — Zastanów się, jakie Bogu, lu- dziom, samemu sobie dajesz dowody, że wie- rzysz na prawdę, iż Jezus jest Synem Bożym? — Bogu należy się pierwsze miejsce w naszych myślach i zamysłach, w naszych sprawach i sło- wach naszych, bo On jest Panem naszym. Czy dbasz o przykazania i o wolę Jego i jak je za- chowujesz? P. Bóg jest Sędzią naszym, w któ- rego ręku jest życic i śmierć, nietylko docze- sna, ale i wieczna. Czy oglądasz się na Niego, czy dbasz o to, co On o tobie myśli, przynaj- mniej tyle, co dbasz o to, co ludzie ó tobie my- ślą i mówią? Poracliujże się z sumieniem swo- jem, a wspomnij co mówi P. Jezus: Prawdziwi
446 chwalcy beda. chwalić Ojca w duchu i praw- dzie; bo i. Ojciec takowych szuka. 4. Potwierdza i chwali P. Jezus wyznanie wiary św Piotra: Błogosławionyś jest Szymonie Bartona, bo ciało i krew nie objawiła lobie, ale Ojciec mój, który jest w niebiesiech. Wiara nie' pochodzi z ciała i krwi, nie jest uczuciem tylko, ani ziemską jakaś nauka., ale jest darem Bo- żym. Dlatego prosić należy z onym ojcem ewan- gelicznym proszącym o ratunek dla syna: Wie- rzę Panie: ratuj niedowiarstwa mego. Jak Oj- ciec niebieski objawił św. Piotrowi Bóstwo P. Jezusa, tak toż P. Jezus objawia mu drugą prawdę, prawie równie wielkiej co tamta do- niosłości, o jego znaczeniu jako Namiestnika Chrrstusa w Kościele Bożym. Jak niegdyś P. Jezus przykazanie o miłości Boga nazwał pierwszem i najwiekszem, a zarazem przyka- zanie o miłości bliźniego nazwał drągiem i po- dobnem do tamtego; tak śmiało powiedzieć moż- na, że pierwszym i najważniejszym artykułem wiary naszej katolickiej jest, że Piotr św. i na- stępcy jego, Papieże rzymscy, są postanowieni fundamentem i głową Kościoła Chrystusowe- go, aby w nim za szczególną laską Ducha Świę- tego strzegli nauki przez P. Jezusa objawionej, Sakramentów przez Niego ustanowionych i za- chowania- przykazań i obyczajów przez Niego zaleconych. Kto nie podda jo się Namiestnikowi Chrystusowemu, ten nie ma Kościoła za Matkę,
447 a kto nie ma Kościoła za Matkę, ten nic ma i nie może mieć P. Boga za Ojca. Taka jest wia- ra katolicka. 5. Trzy główne rzeczy obiecuje P. Jezus Pio- trowi św., a dal mu je dopiero po swojem Zmar- twychwstaniu, kiedy mu rzeki: paś owieczki moje, paś baranki moje — mianowicie: 1. Ja lobie powiadam, iżeś ty jest opoka, a )ia tej opoce zbuduję Kościół mój, a bramy piekielne nie zwycięża, (jo. Jeden tylko jest Kościół Chry- stusowy, przez Niego na zbawienie ludzkie zbu- dowany,— bo gdyby ich było dwa albo kilka, byłby powiedział: zbuduję kościoły moje. Ten jeden zaś Kościół Chrystusowy oparty jest na Piotrze. O Kościele swoim zapowiedział P. Je- zus, że trwać będzie aż do skończenia wieków, a tu mówi, że bramy piekielne wojować przeciw’ niemu będą, ale go nie zwyciężą. Piotr miał umrzeć, jak mu to sam P. Jezus przepowiedział, a jednak miał żyć i pozostać fundamentem Ko- ścioła nie umierającego i umrzeć nie mogącego, a to w następcach swoich, Papieżach rzymskich. Chociaż więc protestancki, sehyzmatyeki i inne kościoły mienią się być kościołami Chrystuso- wymi, nie zgadza się to ich twierdzenie ze sło- wem Pana Jezusa, który mówi, że Kościół Jeyo zbudowany jest na Piotrze; oni zaś o Piotrze i następcach jego nie-wiedzieć nic eheą. Nazy- wamy Papieża także głową Kościoła, ponieważ Kościołem rządzi i kieruje. Więc pierwszym
448 przywilejem Piotra św. i następców jego Pa- pieży, jest ten, że gdzie Piotr, tam też jest Ko- ściół Chrystusowy. Chcesz-li być członkiem te- go Kościoła Chrystusowego, trzymaj się Papie- ża i Biskupów stojących wiernie przy Papieżu. Drugim przywilejem Piotrowym jest ten, że jemu oddane są klucze, t. zn., że posiada władzę gospodarza w Kościele Chrystusowym, on rzą- dzi, on rozkazuje, on nagradza, on też karci, on ustanawia urzędników’, on też, jak dobry pa- sterz, o owieczkach swoich ma piecze i sta- ranie. Trzeci wreszcie przywilej Najwyższego Namiestnika Bożego polega na tern, że on nie- odwołalnie i ostatecznie wiąże i rozwiązuje, t. zn. stanowi o tern, co jest objawieniem lub przykazaniem Bożem, a co niem nie jest, i pod tym względem jest, za działaniem Ducha Świę- tego, zawsze nieomylny. M od 1 i twa kości eln a Boże, któryś dzień dzisiejszy męczeństwem śś. Apostołów Twoich Piotra i Pawia uświęcił: daj Keściołowd Twojemu, aby wre wszystkiem szedł za tych przykazaniem, przez których wziął wiary początek. Przez Pana naszego Jezusa Chrystusa, Syna Tw’ego, który żyje i króluje w jedności Ducha Świętego, Bóg na wieki wię- ków. Amen.
449 Na uroczystość Wniebowzięcia N. Marji Panny. EWANGELJ A zapisana u św. Łukasza w rozdz. X. w. 38—42. W on czas szedł .Jezus do niejakiego mia- steczka, a niewiasta niektóra, imieniem Marta, przyjęła Go do domu swego. A ta miała siostrę, imieniem Mrję, która też siedząc u nóg Pań- skich. słuchała słowa jego. Ale Marta pieczo- łowała się okuło rozmaitej posługi, która stanę- ła i rzekła: Panie, nie dbasz Ty, iż siostra moja opuściła mię, żebym sama posługiwała? Tłzecz- jej tedy, by mi pomogła. A odpowiadając, rzeki jej Pan: Marto. Marto! troszczysz się i frasujesz około bardzo wielu; ale jednego po- trzeba. Mar ja najlepsza cząstkę obrała, która od niej odjęta nie będzie. OBJAŚNIENIA. 1. Wyraźnej wzmianki o Wniebowzięciu Najśw. Marji Panny w Piśmie św. nie mamy, ho też pismo św. bynajmniej nie zawiera całej i zupełnej wiary św. jak to błędnie twierdza łotrzy i inni im pokrewni heretycy. Apostoło- wie więcej uczyni, niż pisali, zatem cala nauka wiary św. zawarta jest nietylko w Piśmi.e św., ale i w podaniu apostolskiem, a jedno i drugie przechowuje za sprawa Ducha Świętego nieo Ewangeljo niedzielne 29
450 mylnie Kościół św. Ewangelję zaś o Marcie i Magdalenie czyta nam Kościół Boży na dzi- siejszą uroczystość dlatego, że Najśw. Mar ja Panna i słuchała nauk P. Jezusa przez cale ży- cie, jak Magdalena i służyła Mu jak Marta, czyli prowadziła życie i kontemplacyjne i czyn- ne. I dlatego właśnie najlepszą cząstkę obrała. 2. O Wniebowzięciu Najświętszej Panny zgodnie z podaniem kościelnem, tak pisze. X. Piotr Skarga w Żywotach Świętych: »Po rozejściu się Apostołów na. kazanie po wszyst- kim świecie, Najświętsza Panna w domu Jano- wym przcmieszkiwając, i okrasą i koroną wszystkiego Kościoła będąc, gdy się czas zaśnie- nia jej i przeniesienia do niebieskiej krainy, o którym była przez Anioły obwieszczona, przy- bliżył: gwoli jej i ku czci jej ze czterech świata wiatrów zebrał P. Jezus cudownie dwanaście Apostołów, aby pogrzeb Jej, jako świadczy wielki Dionizjusz, który tamże przy nich i z ni mi był, uczcili. Gorące dal pragnienie onym cu- downym mężom, aby widzieć jeszcze one Bia- łogłowę mogli, która im Zbawiciela i światłość porodziła; i żądając sobie tego błogosławień- stwa, wszyscy się z stron dalekich i zamorskich na on czas zeszli. O jaki to był Sejm, tak nrilein i spólnem jeden drugiego oglądaniem, i na prze- czystą Dziewicę patrzeniem wsławiony! Widząc tedy zejście jej blizkie, chwalili P. Boga w psal-
451 miech i w pieniu, a Błogosławiona między nie- wiastami, pięknie się złożywszy, między nimi i w ręku ich, widząc Syna najmilszego z wiel- kimi wojski Aniołów, ducha Jemu, mówiąc one stówa: Otom niewolnica Twoja, stań mi się wedle słowa Twego«, jakoby zasypiając, oddala. Śpiewanie anielskie przesłodkie słyszeli wszys- cy Apostołowie i napełnili się dziwnej pocie- chy. Z wielką czcią ciało ono nieśli Apostołowie do miejsca Cletsemanu, które niezliczone cuda nad chorymi czyniło, i tam je pocześnie poło- żyli, gdzie przez trzy dni wdzięczna anielska muzyka słyszaną była, i niebiescy kantorowie ono ciało czcili, i przytomnych uweselali. A dnia czwartego, gdy ciało ono widzieć jeszcze i po- kłonić mu się chcieli, w trumnie go nie znaleźli. O czerń potem rozmaite mniemania bez sporu urosły. Jedni twierdzą, iż już i ciało jej do uwielbienia i zmartwychwstania, dnia ostatnie- go nie czekając, przywiedzione jest: i w niem już w niebie króluje. Bo nie przystało, aby to ciało* z którego nam żywot wyszedł, próchnieć i zgnić miało. Drudzy mniemają, iż gdzieś lu- dziom zakryte bez skazy leży, jako i o Mojże- szowem żaden nie wie, gdzie jest. My z pierw- szymi trzymamy; bo nie trudno P. Jezusowi i bardzo było przystojno, tę Matkę swoją z po- spolitego prawa wyjąć, a jako ją na innern nad inne wszystkie ludzie, tak i na tern uprzy- wilejować«. 29*
452 3. I Marta i Magdalena obie choć w różny sposób kochają Pana Jezusa i calem sercem Alu służą. Marta pracuje i krząta się dla P. Je- zusa, bynajmniej nie oszczędzając siebie i mie- nia swego, wszystkich w domu do pracy za- prządzby ehciała. Gniewa ją, że Magdalena, wsłuchana w słowa I’. Jezusa, ręce założywszy, siedzi u stóp Jego. Marta dobrą bez wątpienia obrała cząstkę, chociaż nie. najlepszą. Praca, podejmowana w Imię Boże, czyli z poczucia obowiązku lub z potrzeby, jest niewątpliwie służba. Bożą i już dla tego samego, że jest służ- bą, koniecznie musi być pracowitą. Dlatego to mówi Pismo św., że jeśli kto nic chce robić, niech też nie je i że człowiek sic rodzi na pracę, a ptak na latanie. Nawet w raju rozkoszy, a za- tem przed grzechem pierworodnym człowiek miał obowiązek, aby pracował i strzegł go. Tern lepszą oczywiście jest ta cząstka pracy, jeżeli ją kto, tak jak Marta, podejmuje dla P. Je- zusa, a nie dla siebie i swoich tylko, to zna czy, jeżeli kto pracuje, aby tern więcej mógł świadczyć P. Jezusowi w osobach sług i ubo- gich Jego. Psuje sobie jednak tę cząstkę dobrą? kio troszczy się i frasuje zbytecznie o powodze- nie i wydatność swojej pracy. Jeszcze gorzej robi, kto się zapraeowuje do tego stopnia, że już nie znajduje solne czasu na słuchanie słowa Bożego i modlitwę. A najgorzej czynią tacy, którzy lają duchownych, zakonników i ludzi
453 pobożnych, że wiele się modląc, darmo czas tracą. 4. Magdalena lepszą obrała cząstkę, kiedy ko- rzysta z obecności P. Jezusa, i siedząc u świę- tych Jego stóp, cala zatapia się w słuchaniu i rozważaniu słów Jego. Tę lepszą cząstkę z Magdaleną obierają tacy, co zrozumiawszy, że len jest żywot wieczny, aby poznali Ciebie samego Boga prawdziwego, i któregoś posiał Jezusa Chrystusa, obracają czas i zdolności swo- je, ile tylko mogą na słuchanie, czytanie i roz- myślanie słowa Bożego, aby coraz więcej naby- wać tej prawdziwie ożywczej znajomości Boga w Trójcy świętej jedynego. Tacy gdyby nic in- nego nie robili, a tylko wiernie przechowywali wśród ludzi skarby znajomości Boga i. modli- twami swemi ściągali na ludzi miłosierdzie i łaskę Bożą, więcej robią, niż pracujący około przymnożenia chleba i dobrobytu. 5. Marja najlepsza, cząstkę obrała. Na jświętsza Marja Panna, jak we wszystkicm, tak szczegół nie w tein jest nam wzorem po Panu Jezusie naj- doskonalszym, że w całym trybie życia swego łączy pracę z bogomyślnością. Choć z królew- skiego pochodziła rodu, przecież pracuje i od żadnego rodzaju pracy się nie uchyla. Nie wy- ręcza się sługami, ale sama krząta się około gospodarstwa w domku Nzaretańskim. Nie wstydzi się żadnej pracy i do żadnej się nie le- ni. — A ty?... Ona też zna 1’. Jezusa lepiej, niż
454 ktokolwiek z ludzi, bo z Nim wciąż przeslaje, bo te wszystkie słowa zachowywała, stosując w sercu swojem. Ona .jest mistrzynią i królową Apostołów i na wieki zostanie Stolicą Mą- drości. Modli rwa kościelna Odpuść nam sługom Twoim, prosimy Cię Pa- nie, winy nasze i spraw, abyśmy, którzy z uczynków naszych podobać się Tobie nie zdo- łamy, za przyczyną Rodzicielki Syna Twojego a Pana naszego, zbawieni byli. Przez tegoż Pa- na naszego Jezusa Chrystusa, Syna Twego, któ- ry z Tobą żyje i króluje w jedności Ducha Świę- tego. Bóg na wieki wieków. Amen. Na uroczystość Narodzenia N. Marji Panny. E W A N G E L .1 A zapisana u św. Mateusza w rozdziale I. w. 1—16. Księga rodzaju Jezusa Chrystusa, syna Da- widowego, syna Abrahamowego. Abraham zro- dził Izaaka. A Izaak zrodził Jakóba. A Jakób zrodził Judę i braci jego. A Juda zrodził Fa- resa i Zarę z Tamar. A Fares zrodził Esrona. A Esron zrodził Arama. A Aram zrodził Ami- nadaba. A A minadab zrodził Naassona. A Naas- son zrodził Salmona. A Salmon zrodził Booza z Rahdb. A Booz zrodził Obeda z Iłut. A Obed
*>5 zrodził Jessego. A Jesse Zrodził Dawida króla. A Dawid król zrodził Salomona z tej, która była Urjaszowa. A Salomon zrodził Roboama. A Ro- bo.am zrodził Abię. A Abia zrodził Asę. A Aasa zrodził Jozafata. A Jozafat zrodził Jor arna- A Joram zrodził Ozjasza. A Ozjasz zrodził Joa- tarna. A Joatam zrodził Achaza. A Achaz zro- dził Ezechiasza: A Ezechiasz zrodził Manasse- sa. A Manasses zrodził A m ona. A Amon zrodził J ozjasza. A Jozjasz zrodził Jechonjasza i braci jego w przeprowadzeniu Babilońskiem. A po przeprowadzeniu Babilońskiem Jechonjasz zro- dził Salatjela. A Salatjel zrodził Zorobabela. A Zorobabel zrodził Abiuda. A Abiud zrodził Eliacyma. A Eliacym zrodził Azora. A Azor zrodził Sadoka. A Sadok zrodził Achima. A Achim zrodził Eliuda. A Eliud zrodził Elea- zara. A Eleazar zrodził Matana. A Matan zro- dził Jakóba. A Jakób zrodził. Józefa, męża Ma- rji, z której się narodził Jezus, którego zowia Chrystusem. OBJAŚNIENIA. 1. Pismo św. podaje nam rodowód Pana Je- zusa, żeby wykazać, że Bóg wierny w słowie swojem, rzeczywiście z potomstwa Dawidowe- go, tak jak byt obiecał, dał nam Zbawiciela świata. W rodowodzie tym napotykamy obok imion wielkich Świętych nie mało też takich, co byli zakałą swego rodu i narodu. Dwóch
456 rzeczy z tego uczyć się mamy: naprzód, że tyl- ko ród jest dziedziczny, ale nie cnota, że jednak synowie zacnych rodziców i potomkowie wiel- kich przodków, większy mają wobec Boga, a nawet i wobec ludzi obowiązek, żeby być dzielnymi i dobrymi, niż pochodzący z proste- go stanu. A powtóre, że iriemasz rodu tak za- cnego, w którymby nie zdarzyły się mniej lub więcej liczne wyrodki, i dla tego niewłaściwą i bardzo niemądrą jest rzeczą chełpić się z ro- du i urodzenia swego; niemasz przeto rodu ani rodziny tak niskiej, żeby nie można w niej zna- leźć ludzi wielkiej cnoty i zasługi u Boga. I jak Bóg wywyższył Dawida dla zasług jego i z nim cały jego ród, tak mocen jest P. Bóg z pośród prostego ludu wynieść nowych ludzi i nowe rody; więc nie należy gardzić kimkolwiek dla niskiego jego urodzenia. 2. A Jakub zrodził Józefa, męża Marji, z któ- rej się narodził Jezus. Wyraźnie tu mówi Ewan- gelja nie z którego, ale z której się narodził Je- zus i poucza nas tern samem, że na objawieniu Bożem oparte jest to, co wyznajemy w Skła- dzie Apostolskim: » Począł się z Ducha Świę- tego, narodził się z Marji Panny*. Najświętsza Panna przed porodzeniem, w porodzeniu i po po porodzeniu Pana Jezusa, została nieskalana dziewicą. 3. Mało, dzięki Bogu, jest u nas takich, któ- rzyby nie mieli jakiegokolwiek nabożeństwa do
457 Najświętszej Panny, ale niestety, podobno jesz- cze mniej jest takich, eoby mieli należyte i ja- sne pojęcie o tern, na czem polega istota tego nabożeństwa? Otóż nabożeństwo do Świętych Pańskich, a w szczególności do Najświętszej Panny, jest oczywiście nie równe, ale zawszę jest czemś podobnem do tego, cośmy P. Bogu powinni. P. Bogu zaś winniśmy przedewszyst- kiem wiarę, nadzieję i miłość. Wiara uczy nas znać P. Boga i rozumieć, że P. Bóg nie ma so- bie równego, ani pod względem nieskończonej mądrości i wszechwiedzy, ani pod względem dobroci i świętości, ani pod żadnym innym względem. Wiara nam mówi, że pod każdym względem Pan Bóg jest pierwszym, pierwsze też miejsce Jemu się należy we wszystkich my- ślach i pragnieniach naszych, we wszystkich słowach i czynach naszych, we wszystkich ma- łych i wielkich sprawach naszych. Nadzieja znów sprawia, że jak z jednej strony bezpie- cznie we wszystkiem, wszędzie i zawsze ufa- my Bogu naszemu, tak też we wszystkiem, wszę- dzie i zawsze poczuwamy się do obowiązku, że- by się Go bać obrazić, czyli mieć świętą, synow- ską bojażii Bożą. Miłość wreszcie polega nie na samych tylko gołosłownych oświadczeniach się z miłością naszą, ale raczej na szezerem pragnieniu i staraniu się, żeby P. Bogu było dobrze, t. j. żeby Jego święta wola tak się peł- niła na ziemi, jak ją Święci spełniają w niebie;
458 będzie zaś tak, jeżeli wystrzegać się będziemy wszystkich, wielkich i małych grzechów, i jeżeli we wszystkiem będziemy postępowali według woli i upodobania Jego. Wola zaś i upodobanie Boże względem każdego z nas zawiera się w trzech rzeczach, mianowicie: 1) żeby zacho- wać przykazania Boże i kościelne; 2) żeby każ- dy był człowiekiem na swojem miejscu, t. zn. żeby nikt nie pchał się samowolnie na wyższe stanowisko, ale żeby chętnie poprzestawał na tern miejscu, jakie mu P. Bóg przeznaczył, czyli żeby każdy starał się ochoczo i bez szemrania spełniać obowiązki swojego stanu i powołania; 3) żeby każdy cierpliwie znosił, a lepiej jeszcze, chętnie przyjmował krzyże i krzyżyki, jakie Opatrzność Boża na każdego zsyła, czy to po- średnio przez ludzi, czy też bezpośrednio przez zbieg okoliczności, od nas niezależnych. 4. Istota nabożeństwa do Najświętszej Pan- ny polega naprzód na bardzo Wysokiem rozu- mieniu o samejże Najśw. Pannie, której uczy- nił wielkie rzeczy, który możny jest i święte Imię Jego. Zrozumieć i przejąć się trzeba tern przedewszystkiem, że Najświętsza Panna nie jest istotą martwą, która kiedyś żyła, ale dziś jej już niema, ale że zwyciężywszy śmierć, żyje prawdziwie i to w chwale wielkiej, i króluje w niebie nad Aniołami, Patrjarchami i wszyst- kimi Świętymi; że nic nie utraciła w niebie z te- go, co tu posiadała na ziemi, ale owszem bez
459 miary .jest tam we wszystkiem ubogacona; a w .szczególności nie jej nie ubyło wpływu na Heskiego Syna, który sam najdoskonalej za- chowuje czwarte przykazanie: Czcij ojca twecjo i matkę 'twoja. Tudzież, że choć niepojęeie wy- soko stoi nad nami ta Matka Najświętsza, je- dnak bliska jest każdemu, bo wierzymy i wy- znajemy, że jest Świętych obcowanie, to jest, że Święci w niebie, dusze czyśeowe i my na zie- mi idący do nieba, stanowimy jedną wielką rodzinę Bożą, w której• wszyscy nawzajem chętnie się wspierają. 2. Druga część nabożeństwa do Najśw. Parn y polega na serdecznej ku niej ufności, że będąc Matką Bożą, wszystko uprosić nam może, a bę- dąc matką naszą, wszystko, co jest prawdziwie dobrego i pożytecznego, uprosić nam zeeh.:e i rzeczywiście też uprasza, jak tego uczy do- świadczenie i dawniejszych wieków i teraźniej- szych czasów. Łatwiej naturalnie i chętniej uprasza nam Najświętsza Panna rzeczy takie, o które sama tu na ziemi więcej dbała, a więc dobra nadprzyrodzone raczej, niż doczesne, zgodnie z tern, co Pan Jezus nakazuje, żeby szukać najprzód królestwa Bożego i sprawiedli- wości jego, a inne rzeczy dodane nam będą Z tern wszystkiem nie przestaje Matka Naj- świętsza być uzdrowieniem chorych i pocieszy- eielką strapionych. 6. Trzecią częścią nabożeństwa do Matki
460 Najśw. jest szczera ku niej miłość; miłość zaś, jak się już. nadmieniło, polega nie tyle na pięk- nych słowach i modlitwach, ile raczej na tu- kiem usposobieniu, żeby zapominając o sobie, dbać głównie o to, aby tym których się miłuje, było z nami dobrze. To usposobienie sprawia, że człowiek ż miłą chęcią, owszem z przyjemno- ścią, nie jednego się wyrzeknie, na wielkie, na- wet ofiary się zdobędzie, byle ukochanym swoim oszczędzić przykrości i przyczynić zado- wolenia. 7. Z tego trojga dopiero wyrasta, jako naj- piękniejszy kwiat i owoc, nabożeństwo do Matki Najświętszej, naśladowanie jej cnót i za- let, jej charakteru i trybu całego życia. Kto szczerze jest do Najśw. Panny nabożny, staje się także do Niej w życiu i w cnotach podobnym. Ale zaprzeczyć też nie można, że Nąjśw. Panna jest prawdziwie ucieczką grzesznych, a więc i grzesznicy, chociaż wcale jeszcze nie są do Niej podobni, mogą i powinni mieć szczere i prawdziwe do Niej nabożeństwo, i więcej jeszcze, że to nabożeństwo dla wielu grzeszni- ków jest ostatnią bezpieczną kotwicą, naprzód nawrócenia, a potem i zbawienia, Mod ’ i t wa koście 1 na Opatrz, prosimy Cię Panie, sługi Twoje da- rem niebieskiej laski, aby jako Porodzenie Dzie- wicze było dla nich początkiem zbawienia, tak
461 święto Narodzenia Tej błogosławionej, obfit- szym obdarzyło ich pokojom. Przez Pana na- szego Jezusa Chrystusa, Syna Twego, który... Na uroczystość Wszystkich Świętych. E W A N GE L ./ A zapisana u św. Mateusza w rozdziale V. w. 1—12. W on czas, widząc Jezus rzesze, wstąpił na górę: a gdy usiadł, przystąpili ku Niemu ucz- niowie Jego, a otworzywszy usta swe, nauczał ich, mówiąc: Błogosławieni ubodzy duchem, albowiem ich jest królestwo niebieskie. Błogo- sławieni cisi, albowiem oni posiada ziemie. Bło- gosławieni, którzy płaczu, albowiem oni będą pocieszeni. Błogosławieni, którzy łakna i pragna sprawiedliwości, albowiem oni będą, nasyceni. Błogosławieni miłosierni, albowiem oni- miło- sierdzia dostąpią.. Błogosławieni czystego serca, albowiem oni Boga ogładaja. Błogosławieni po- kój czyniący, albowiem nazwani będą. synami Bożymi. Błogosławieni, którzy cierpią, prześla- dowanie dla sprawiedliwości, albowiem ich jest królestwo niebieskie. Blogosławien i jesteście, gdy wam złorzeczyć będą, i prześladować was będą, i mówić wszystko złe przeciwko wam kła- miąc, dla innie. Radujcie się i weselcie się albo- wiem zapłata wasza obfita jest w niebiesiech.
462 OBJAŚNIENIA. 1. Dzisiejsza Ewangelja jest początkiem dłuższej nauki, jaką P. Jezus, po powołaniu dwunastu Apostołów, wypowiedział na górze Błogosławieństw, po części do uczniów, po czę- ści do rzeszy. Zawiera w sobie ośmioro błogo- sławieństw, które są źródłami wszelkiego szczę- ścia prawdziwego, tak doczesnego jak i wiekui- stego. Ze źródeł tych szczególnie obficie czer- pali wszyscy Święci, nietylko ci których imio- na Kościół św. z czcią przechowuje, ale i ta rzesza wielka, której nie mógł nikt policzyć, ze wszech narodów i pokoleń i ludzi i języków, — tych, o których pamięć zaginęła na ziemi, ale którzy na wieki królują w niebie. Ze źródeł tych nie umiej czerpać powinni wszyscy, prag- nący zostać świętymi, t. j. dostać się do nieba. Dlatego to tę właśnie Ewangelję Kościół św. naznaczył na dzisiejszą uroczystość. Dodaję, że łacińskie słowo beati oznacza nietylko błogo- sławionych, ale też wogóle szczęśliwych. 2. Najprzód tedy: Błogosławieni ubodzy du- chem. Powiedziano ubodzy duchem, abyśmy rozumieli, że jakkolwiek to błogosławieństwo przystępnie jszem jest dla rzeczywiście ubo- gich, przecież otworem stoi także dla dobrze się mających, a nawet dla bogatych. Najniższym, i to pod grzechem obowiązującym stopniem ubós'. a jest sumienna rzetelność, nie "pożąda-
463 jąca cudzego mienia, ani sobie nie przywłasz- czająca; 2-gim stopniem, też po części przy- najmniej obowiązującym pod grzechem, jest pozbywać się żądzy bogactw, czyli chciwości, o któręj mówi Pismo św., że jest korzeniem wstęgo złego; 3-ei stopień, to cierpliwie znosie niedostatki, jakie pod względem mieszkania, żywności i odzienia w życiu u bogiem trafiają się często, ale i bogatych nie zawsze omijają: 4-ty stopień ujmować sobie, żeby tom więcej dawać na ubogich, na kościoły, na cele publicz- ne a zbożne; 5-ty stopień: wstępując do zakonu, albo też na święcie zostając, rozdać wszystko, co się ma na dobre uczynki i pójść za ubogim P Jezusem. Takim w szczególności obiecuje Pan Jezus stokrotną nagrodę w tein życiu, a nadto żywot wieczny. Środkiem głównym, ale niezbędnym, .żeby dostąpić jego błogosła- wieństwa, jest ograniczać swoje potrzeby rze- czywiste, a nie wymyślać, ani tworzyć sobie nowych. 3. Błogosławieni cisi. Cichymi są przede- wszystkiem tacy, co się nie złoszczą ani oburza- ją i dlatego nie krzyczą, jak to czynią gniewli- wi i popędliwi. Ta cichość bynajmniej nie jest jakąś ślamazarnością, ale polega głównie na usposobieniu, że się nie obrażamy za osobiste zniewagi, nie jesteśmy mściwi, ale wyrozu- miali i przebaczający. Kto posiada tę cichość, ten bliźnich ile tylko może oszczędza; woli sam
464 dużo znosić, niż żeby z jego powodu kto inny miał cierpieć; jest delikatny i uprzejmy w swo- ich sądach i mowach o drugich i w calem obej- ściu z ludźmi. Najważniejszą jednak cechą ci- chości jest szczera, prosta życzliwość, nieogra- niczająca się na frazesach, ale gotowa porato- wać i pocieszyć kogo i w czem może. Tacy po- siędą ziemię, t. zn. zdobędą sobie serca ludzi i Serce Boże. 4. Błogosławieni, którzy plączą, albowiem oni będą pocieszeni. Nie żąda P Jezus, abyśmy chodzili po świecie wiecznie zapłakani i skwa- szeni, owszem uczniom swoim obiecuje, że choć ogarnie ich smutek, to prędko w wesele się obróci. Płaczą ci, którzy według rozumienia świata smutne wiodą życie, bo nie wylewają się na rozkosze i używanie, dla których życie nie jest czasem zabawy, ale którzy pojmują życie na ser jo i wiedzą, że ono ma wysoki cel i zadanie. Celem i zadaniem życia i czasu na- szego jest, zarobić na wieczne zbawienie przez wierną służbę u Boga i Pana naszego. Tacy prze ją wszy się poczuciem'obowiązku, w niczem sobie nie folgują, ale są jak dobry sługa, nie pomyślą o sobie, póki we wszystkiem nie speł- nią obowiązku swego. 5. Błogosławieni, którzy łakną i pragną spra- wiedliwości. Sprawiedliwość jest cnotą, oddają- cą każdemu co mu się należy: Bogu cześć i po- słuszeństwo, bliźnim życzliwość w sercu, sio
465 wach i uczynkach, sobie wreszcie poznanie swo- jej nędzy i słabości. Jak głodnemu chleb na myśli, a spragnionemu woda, tak też ma być u tych, co łakną i -pragną sprawiedliwości. Ty czego przedewszystkiem szukasz, o czem prze- ważnie myślisz, o czem najwięcej i najmilej pamiętasz? Porachuj się. 6. Błogosławieni miłosierni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią. Miłosierdzie, jak wogóle każda cnota, przedewszystkem wewnątrz nas być powinna, i jeżeli nie wpływa na nasz ro- zum, wolę i serce, nie jest cnotą, nie jest miło- sierdziem. Miłosierdzie więc sprawia, że rozu- mem pojmuję, wyrozumiewam położenie po- trzebującego pomocy, sercem je odczuwam, jak- by swoje własne, a całą siłą woli chcę je na- prawić. Gdzie rozum, serce i wola tak są na- strojone, tam łatwo język znajdzie co ma mó- wić, oko odgadnie jak spojrzeć, a ręka do czego się ma przyłożyć. Tacy nawzajem znajdą miło- sierdzie i u Boga i u ludzi. 7. Błogosławieni czystego serca, albowiem oni Boga oglądają. Czystość serca wyklucza: 1) ten najobrzydliwszy brud grzechowy, który ludzie we wszystkich językach jednozgodnie nazywają »nieczystością«. Nie pochlebiaj sobie, że ją po- siadasz, jeśli lubisz mówić słowa dwuznaczne i bezwstydne, bo z obfitości serca usta mówią, albo jeżeli się lubujesz w uczynkach nieskrom- Ewangelje niedzielne 30
466 nych, bo z serca wychodzą złe myśli... cudzo- łóstwa, porubstwa. 2) Czystość serca jest to wstręt do każdego brudu czyli grzechu; wstręt ten sprawia, że zdaleka od grzechu stronimy, a skalawszy się, czeinprędzej się go pozbywa- my przez spowiedź i żal serdeczny; 3) polega na czystości intencji czyli zamiarów we wszyst- kich sprawach i przedsięwzięciach naszych; 4) wreszcie sprawia, że i nasze skłonności, każde nasze »lnbię« i »nie lubię« mają za przedmiot rzeczy czyste i zewszeehmiar dobre i szlachetne. 8. Błogosławieni pokój czyniący, albowiem nazwani będą synami Bożymi. Oto najwyższa jaka może być nagroda, zbliżająca nas do god- ności smego Pana naszego Jezusa Chrystusa, który pierwszy uczynił pokój między Bogiem i ludźmi. Pokój jest trojaki: 1) z Bogiem, pole- gający na szczerem uznaniu Jego panowania a naszego poddaństwa, czyli na chętnem spel- niniu przykazań Jego i na poddawaniu się bez szemrania wszelkim zrządzeniom i dopuszcze- niom Opatrzności Jego; 2) pokój między ludź- mi a sposób na to: jak najmniej od ludzi wy- magać, a jak najwięcej im świadczyć. 3) Pokój z samym, sobą, czyli pokój sumienia, aby su- mienie nic mi nie wyrzucało, — i pokój serca, że chętnie na swojem poprzestaję i nie szar- pią mnie żądze bogactwa, rozkoszy i władzy lub sławy. 0 to dbaj najprzód dla siebie, do tego
467 i drugim dopomagaj odpowiednio do twego sta- nowiska i możności, a Bóg cię hojnie wyna- grodzi. 9. Błogosławieni, którzy cierpjią prześlado- wanie dla sprawiedliwości, albowiem ich jest Królestwo niebieskie. O jakże często ludzie nie- rozsądni, gdy są niewinnie potwarzani i prze- śladowani, narzekają i mówią: »żebym choć byt winien, toby mi nie żal było cierpieć«. Mylą się w tern, bo oto Pan Jezus powiada, że tacy są błogosławieni i ich jest królestwo niebie- skie, dlatego właśnie, że niewinnie cierpią. Tak cierpieli wszyscy męczennicy, wyznawcy, dziewice i wszyscy święci, których dziś uro- czystość obchodzimy. Tak nadewszystko cier- piał sam P. Jezus, tak cierpiała najbardziej ukochana przezeń Jego Matka. Ale też za to są oni też najbogosławieńsi. Oni i. wtedy nawet, kiedy to cierpieli, wiedzieli i czuli, że ich jest królestwo niebieskie. Tak i nam nie inna do te- go królestwa droga. Przez krzyż Chrystusów, przez brzemię Jego lekkie i jarzmo wdzięczne, i my będziemy z Nim i ze Świę- tymi Jego królować w niebie. Modlitwa kościelna. Wszechmogący wieczny Boże, który nam da- jesz w jednej uroczystości wszystkich Świętych razem czcić zasługi: prosimy Cię: abyś uprag-
468 nioną obfitość zmiłowania Twego, za przyczy- ną mnogich pośredników darować nam raczył. Przez Pana naszego Jezusa Chrystusa, Syna Twego, który...
SPIS RZECZY. Na I. Niedzielę Adwentu........................ 5 Na II. Niedzielę Adwentu.......................12 Na III. Niedzielę Adwentu......................20 Na. IV. Niedzielę Adwentu'.....................28 Na uroczystość Bożego Narodzenia I. Ewan- gelia t . •:................................37 Na uroczystość Bożego Narodzenia II. Ewan- gelia . . ;................................44 Na uroczystość Bożego Narodzenia III. Ewan- gelia •.....................................50 Na uroczystość pierw. Męczen. św. Szczepana 58 Na niedzielę po Boźem Narodzeniu' .... 65 Na Uroczystość Nowego Roku'....................72 Na uroczystość ŚŚ. Trzech Króli................79 Na niedzielę pierwszą po Trzech Królach . 87 Na niedzielę drugą po Trzech Królach ... 94 Na niedzielę trzecią po Trzech Królach . . 101 Na niedzielę czwartą po Trzech Królach . . 108 Na niedzielę piątą po Trzech Królach ... 114 Na niedzielę szóstą pg Trzech Królach ... 122
470 Na niedzielę Starozapflstną.................... 129 Na niedzielę Mięsopustną ........ 137 Na niedzielę Zapustną............................145 Na niedzielę pierwszą postu......................152 Na niedzielę drugą postu.........................158 Na niedzielę trzecią postu .’.................165 Na niedzielę czwartą postu................' . 172 Na niedzielę piątą postu ........................177 Na niedzielę Kwietnią............................185 Na Wielkanoc .....................................192 Na poniedziałek Wielkanocny................197 Na niedzielę Przewodnią................... 204 Na niedzielę drugą po Wielkanocy...........210 Na niedzielę trzecią po Wielkanocy .... 218 Na niedzielę czwartą po Wielkanocy . . • . . 225 Na niedzielę piątą po Wielkanocy...........232 Na Wniebowstąpienie Pańskie . ....................238 Na niedzielę szóstą po Wielkanocy..........245 Na uroczystość Zesłania Ducha Św...........251 Na poniedziałek Świąteczny.................257 Na uroczystość Trójcy Św...................264 Na uroczystość Bożego Ciała................271 Na niedzielę drugą po Świątkach............277 Na niedzielę trzecią po Świątkach..........283 Na niedzielę czwartą po Świątkach .... 289 Na niedzielę piątą po Świątkach............294 Na niedzielę szóstą pó Świątkach . . . . 301 Na niedzielę siódmą po Świątkach...........306 Na niedzielę ósmą po Świątkach.............312 Na niedzielę dziewiątą po Świątkach .... 318
471 Na niedzielę dziesiątą po Świątkach .... 325 Na niedzielę jedenastą po Świątkach .... 332 Na niedzielę dwunastą po Świątkach .... 338 Na niedzielę trzynastą po Świątkach .... 344 Na niedzielę czternastą po Świątkach . . . 351 Na niedzielę piętnastą po Świątkach .... 357 Na niedzielę szesnastą po Świątkach .... 364 Na niedzielę siedmriastą po Świątkach . . . 370 Na niedzielę ośmnastą po Świątkach .... 376 Na niedzielę dziewiętnastą po Świątkach . . 384 Na niedzielę dwudziestą po Świątkach . . . 391 Na niedzielę dwudziestą pierwszą po Świąt- kach .....................................397 Na niedzielę dwudziestą drugą po Świątkach 403 Na niedzielę dwudziestą trzecią po Świątkach 409 Na niedzielę ostatnią po Świątkach............415 Na uroczystość Niepokalanego Poczęcia Najśw. Marji Panny........................422 Na uroczystość Oczyszczenia Najśw. Marji P. 429 Na uroczystość Zwiastowania Najświętszej Marji P...................................436 Na uroczystość ŚŚ. Apostołów Piotra i Pawła 442 Na uroczystość Wniebowzięcia Najśw. Panny Marji.....................................449 Na uroczystość Narodzenia Najśw. P. Marji 454 Na uroczystość Wszystkich Świętych .... 461