/
Text
EWANGELJE
NIEDZIELNE I ŚWIĄTECZNE
Z OBJAŚNIENIAMI
WYDAL
X. II. JACKOWSKI T. J.
WYDANIE PIĄTE.
W KRAKOWIE
NAKŁADEM WYDAWNICTWA KSIĘŻY JEZUITÓW
1923.
Nihil obstat
./. Andrasz S. J.
censór.
I.. 7050/23.
POZWALAMY DRUKOWAĆ
Z Książęco - Biskupiej Kurji
Kraków, dnia 20 lipca 1923.
Adam Stefan
x- Wt. Miś
kanclerz
L. S.
Na niedzielę pierwszą Adwentu.
E IV A N G E L J A
zapisana. u św. Łukasza w rozdz. XXI. w. 25—33.
W on czas mówił Jezus uczniom swoim: będą,
znaki, na słońcu i księżycu i gwiazdach, a na
ziemi uciśnienie narodów dla zamieszania szu-
mu morskiego i nawałności: gdy będą ludzie
schnąć od strachu t oczekiwania łych rzeczy,
które będą przychodzić na wszystek świat, albo-
wiem mocy niebieskie wzruszone będą. A tedy
ujrzą Syna człowieczego przychodzącego w obło-
ku z mocą wielką i z majestatem. A to gdy się
dziać pocznie, poglądajcież a podnieście głowy
wasze, boć się przybliża odkupienie wasze. I po-
wiedział im podobieństwo: Pojrzyjcie na figę
i na wszystkie drzewa: gdy już z siebie owoc wy-
puszczają, wiecie, że już blizko jest lato. Tal:
i wy, gdy ujrzycie, iż się to będzie działo, wiedz-
cież żeć blizko jest królestwo Boże. Zaprawdę
mówię wam, że nie przeminie ten rodzaj, aż się
wszystko ziści. Niebo i ziemia przeminą, ale sło-
wa moje nie przeminą.
6
OBJAŚNIENIA.
1 Słowo »Adwent«, wzięte z łacińskiego, zna-
czy po naszemu tyle co »Przyjście«, rozumie się
P. N. Jezusa Chrystusa; służy zaś za nazwę cza-
sowi, poprzedzającemu uroczystość Bożego Na-
rodzenia. Jak niegdyś tuż po Wniebowstąpieniu
Pana Jezusa Aniołowie Apostołów i uczniów
upatrzonych w niebo ostrzegli: Ten Jezus, któ-
ry wzięty jest od was do nieba, tak przyjdzie,
jakoście Go oddzieli idącego do nieba; tak i Ko-
ściół św. -chcąc przygotować wiernych do nale-
żytego korzystania ze zbliżającej się uroczysto-
ści, przypomina nam, że P. Jezus nietylko przy-
szedł raz na świat dla jego zbawienia, ale że
przyjdzie powtórnie, aby sądzić. I nietylko pod-
czas Adwentu, ale przez cały Boży rok, ilekroć
przy codziennym pacierzu powtarzamy »Wie-
rzę w Boga«, przypomina nam Kościół św. ten
artykuł Wiary w Składzie apostolskim wyraźnie
zawarty: »Przyjdzie sądzić żywych i umar-
ły eh«.
2. Niegdyś, wkrótce po Narodzeniu Zbawi-
ciela, rzeki o nim Symeon: Otóż Ten położon
jest na upadek i na powstanie wielu w Izraelu:
coś podobnego mówi dzisiejsza Ewangelja św.
o przyszłam przyjściu P. Jezusa na sąd; z je-
dnej strony: będą ludzie schnąć od strachu,
z drugiej zaś: podnoście głowy wasze, boć się
przybliża odkupienie wasze. O pierwszem przyj-
7
ściu P. Jezusa w eudownem Jego z Marji Pan-
uy narodzeniu wiemy, że jedni tęsknili do niego
i błagali: z rosa. spuśćcie go niebiosa, a obłoki
niech spuszcza ze dżdzem sprawiedliwego, niech
się otworzy ziemia, i zrodzi Zbawiciela, a ilu ich
w starym Zakonie otrzymało zbawienie, otrzy-
mali je jedynie przez wiarę w przyjść mającego
Zbawiciela; inni zaś o przyszłem narodzeniu
Zbawiciela nic nie wiedzieli, ani wiedzieć
chciej, więc tern mniej też do Niego tęsknili
To samo po narodzeniu P. Jezusa mówi Jan św.
o jednych, że P. Jezus przyszedł do swej wła-
sności, a swoi Go nie przyjęli; i do takich sto-
suje się, co mówi Pismo św.: król Herod za-
trwożył się, i wszystka Jerozolima z nim.
O drugich zaś mówi Pismo św.: A ilekol-
wiek ich przyjęli Go, dał im moc, aby się stali
Synami Bożymi, tym którzy wierzą, w Imię Je-
go. Podobnie jest z drugiem przyjściem P. Je-
zusa na sąd: dla jednych jest ono chwilą gorą-
co oczekiwaną i wielkiego wesela, dla drugich
zaś czasem nietylko strasznej trwogi, ale i wie-
cznego pohańbienia. Tak Jan św. dawszy w osta-
tnich słowach księgi - Objawienia świadectwo,
że zaiste rychło przyjdzie P. Jezus, zaraz dodaje
od siebie prośbę: Amen. Przyjdź Panie Jezu.
Także i Paweł św mówiąc o Przyjściu Pana na
sąd, powiada: pochwyceni będziemy... w obło-
kach przeciw Chrystusowi na powietrze, a tak
zawsze z Panem będziemy i kończy wezwaniem:
8
przeto cieszcie się społem temi słowy. Podobnież
św. Gertruda nieraz mówiła, iż nie pojmuje, że
że ludzie boją się sądu, kiedy sędzią naszym ma
być nie kto inny, jeno właśnie P. Jezus, którego
trochę tylko kochać trzeba, aby u Niego zna-
leźć obfitą łaskę i miłosierdzie. Mimo to takich,
roby bezpiecznie mogli się cieszyć na przyjście
i sąd P. Jezusa nawet pomiędzy Świętymi nie-
wielu się znajdzie. Przeciwnie czytamy np. o św.
Hieronimie, że ilekroć mu przyszła myśl*o są-
dzie, drżał na calem ciele, a w uszach brzmial
mu jakby głos Archanioła: wstańcie umarli,
i pójdźcie , na sad. Św. Augustyn wyzna je. że
głównie bojaźń śmierci i sądu wyrwała go z grze-
sznych nałogów. Św. Bernard mówi o sobie: »Lę-
kam się piekła, lękam się też wejrzenia Sędzie-
go, strasznego anielskim nawet mocom. Któż da
oczom moim źródło łez, abym łzami mógł zara-
dzić przyszłemu płaczowi«. Jeżeli Święci, którzy
mało grzeszyli, wiele pokutowali, a bardzo wiele
dobrego robili, tak bali się sądu, cóż mają po-
cząć tacy, eo bardzo wiele grzesząc, mało po-
kutują, a prawie nic dobrego nie czynią.
3. Będą znaki na słońcu. U św. Mateusza czy-
tamy: zaćmi się słońce. Czyś kiedy pomyślał,
coby dziać się musiało na ziemi, gdyby zabrakło
jej słońca? Jeżeli w zimie dlatego, że słońce sła-
bo tylko przyświeca, ziemia kostnieje, rzeki
i stawy tężeją, pola, łąki i lasy zamierają i świat
9
cały obleka, się w śnieżny całun, jakby w koszulę
śjniertelną, cóż będzie, gdy słońca całkiem za-
braknie? Chyba z głodu powolną, straszną
śmiercią zginąćby przyszło, gdyby Bóg w miło-
sierdziu śwojem nie był przeznaczył ludziom,
którzy wtenczas żyć będą, śmierci prędszej
i krótszej w onym pożarze powszechnym, o któ-
rym przepowiada św. Piotr: żywioły od gorąca
y ' rozpuszcza. się, a ziemia i dzieła, które na niej
są, popalone będą.. Skoro słońca zabraknie, to
i ciemności, gorsze niż niegdyś egipskie, zalegną
ziemię całą; ani do sąsiada, ani do własnego do-
mu, raz z niego wyszedłszy, nie trafisz; i cóż
dziwnego, że będą ludzie schnąć od strachu? Ale
to jest dziwne, że chociaż od jednego słońca je-
steśmy już tak bardzo zależni, to przecież tak
mało poczuwamy się do wdzięczności i ciągłej
zależności od P. Boga, który jest Dawcą i Pa-
nem słońca i życia wszystkiego.
4. A tedy ujrzą syna Człowieczego przycho-
dzącego w obłoku z mocą wielką i z majestatem.
Tedy ujrzą, bo teraz nie widzą, albo i widzieć
nie chcą, — tedy przekona ją się naocznie o tern,
czemu teraz wierzyć nie chcą, że nie masz zba-
wienia jedno w Panu naszym Jezusie Chrystu-
sie, i że wszystko, za czem teraz w niniejszem
życiu ludzie się tak ubiegają, że wszystko to jest
marność i marność nad marnościami, a jedno
tylko jest potrzebne, bo jedno tylko wtedy po-
10
płacać będzie: służyć Bogu i zbawić duszę
swoją. Z mocą wielka, i z majestatem. Kiedy
P. Jezus pierwszy raz przyszedł, przybrał na się
postać sługi, aby nietylko słowem, ale własnym
przykładem nauczyć nas i zagrzewać do wszyst-
kiego, co jest istotą służby Bożej i życia zbożne-
go, a zarazem podstawą naszego zbawienia, mia-
nowicie do zaparcia siebie, do noszenia krzyża,
do cichości i pokory. Tedy przyjdzie z mocą
i majestatem, już nie żeby uczyć, ale żeby każ-
demu oddać według zasługi jego; jednych uczy-
ni królami w niebie, drugich niewolnikami na
wieki w piekle. Na co z tego dwojga ty zasłu-
gujesz?
5. Jakkolwiek moc i ma jestat, z jakiomi P. Je-
zus przyjdzie sądzić, i teraz są Mu właściwe,
chociaż nie tak widoczne, to jednak P. Jezus nie-
tylko wtedy będzie sądził, ale i teraz i w każdej
chwili nas sądzi. Bo jak każda istota żywa i ro-
zumna, urabia sobie o tern, co spostrzega, zda-
nie, często prawda błędne, ale zawsze jakieś zda-
nie korzystne lub niekorzystne, tak też P. Jezus,
który jest źródłem wszelkiego życia i rozumu,
który wsżystko widzi, sądzi zawsze nieomylnie
i w każdej chwili o myślach i usposobieniu,
o słowach i uczynkach każdego z nas. Między
sądem ostatecznym a teraźniejszym zachodzi ta
różnica, że przyszły będzie na wieki nieodmien-
ny, teraźniejszy zaś jeszcze możesz poprawić,
t. j. sprawić, że P. Jezus na lepszy go zmieni.
11
Dochodź więc, jak umiesz, z pokora i ufnością,
co P. Jezus sądzi: 1) o przymiotach i darach,
twoich zewnętrznych, dla których lubisz się
wynosić nad innych, czy czynią cię lepszym,
piękniejszym w oczach jego; 2> o twych dobrych
przymiotach wewnętrznych, czyli o cnotach
twoich, jakie zdaje ci się, że posiadasz; czy wia-
ra, nadzieja, miłość twoja są szczere, prawdziwe;
sprawiedliwość, miłosierdzie, ofiarność, praco-
witość itp. czy są rzetelne; czy nie są lichym
tylko blichtrem, pozłotką, a. nie złotem; 3) ó two-
ich niedostatkach, dla których narzekałeś nie-
raz, żeś upośledzony i jakby od Boga zapomina-
ny; 4) o grzechach i nałogach twoich, czy P. Je-
zus zwątpił, że nie ma dla ciebie już żadnego
wyjścia ani ratunku, — dlaczego tedy pozosta-
wia ciebie jeszcze przy życiu, raz po raz budzi
twoje sumienie i nowe da je łaski?
6. Gdy ujrzycie, iż się to będzie działo; zatem
utrapienia, zwłaszcza wielkie i nadzwyczajne,
są zapowiedzią, że blizko jest Nrólestwo Boże.
7. Nie przeminie ten rodzaj, aż się wszystko
ziści. .Nie mówi tu P. Jezus oczywiście o »ro-
dzaju«, t. j. o tern pokoleniu, które go słuchało
i było Mu współczesne, bo to nie zgadzałoby
się z tern, że przy tej samej sposobności po-
wiedział,że o onym dniu i godzinie nikt nie
wie, ani Aniołowie niebiescy, jedno sam Ojciec;
ale mówi P. Jezus albo o narodzie żydowskim,
12
który przetrwa aż do końca świata, albo o ro-
dzaju ludzkim.
Modlitwa kościelna.
Powstań w mocy Twojej, prosimy Cię Panie
i przybądź, abyśmy od wiszących nad nami kar
grzechowych za Twoją obroną mogli być ura-
towani, za Twojem wyzwoleniem wybawieni.
Który żyjesz i królujesz z Bogiem Ojcem w je-
dności Ducha Św., Bóg po wszystkie wieki wie-
ków. Amen.
-
i
Na niedzielę drugą Adwentu.
EWANGELJA
zapisana u św. Mateusza w rozdziale XI. w. 2—10.
JP on czas Jan, usłyszawszy w więzieniu
dzieła Chrystusowe, posławszy dwu z uczniów
swoich, rzeki mu: Ty jesteś, który masz 1
przyjść, czyli inszego czekamy? A odpowiada-
jąc Jezus rzekł im: Szedłszy odnieście Janowi,
coście słyszeli i widzieli. Ślepi widza, chromi
chodzą, trędowaci bywają oczyszczeni, głusi
słyszą, umarli zmarlwychwstają, ubogim Ewan-
gelię opowiadają: a błogosławiony jest, który
się ze mnie nie zgorszy. A gdy oni odeszli, po-
13
czai Jezus mówić do rzesz o Janie: Coście wy-
szli na puszczę widzieć? trzcinę chwiejaca się
od wiatru? Ale coście wyszli widzieć? Człowieka
w miękkie szaty obleczonego? Oto, którzy
w miękkie szaty się obtoczą, w domach kró-
lewskich sa. Ale coście wyszli widzieć? Pro-
roka? Zaiste powiadam wam, i więcej niż Pro-
roka: Bo ten jest, o którym napisano: Oto ja
posyłam anioła mego przed obliczem twojem,
który zgotuje drogę twą przed tobą!
OBJAŚNIENIA.
1. Św. Jan Chrzciciel dostał się do więzienia
z tego powodu, że Herodowi zganił kazirodcze
pożycie na wiarę z żoną swojego brata jeszcze
żyjącego. Kościół św., od Ducha Świętego nau-
czony, poczytuje kazirodztwo za grzech tak
wielki, że chociażby się go kto raz jeden tylko
dopuścił, nie może być z niego rozgrzeszony
od zwyczajnego spowiednika, t. zn. nie mającego
od Biskupa albo od samego Papieża szczegól-
nego na to upoważnienia. Nigdy też nie po-
zwala, bo pozwolić nie może na powtórne mał-
żeństwo takim, których pierwszy mąż albo żona
jeszcze żyje. Również zabrania małżeństwa
z krewnymi i powinowatymi, i jakkolwiek
udziela dyspensy w wypadkach, w których za-
chodzi dalsze tylko pokrewieństwo, a są słuszne
do tego powody, przecież doświadczenie uczy,
14
że na takich małżeństwach, pomiędzy krewny-
mi albo powinowatymi zawartych, rzadko tyl-
ko spoczywa błogosławieństwo Boże; zwykle
w dwójnasób sprawdza się na nich to, co Pa-
weł św. mówi wogóle o małżeństwach: Jeśli-
byś wziął żonę, nie zgrzeszyłeś; jeśliby też
panna szła za mąż, nie zgrzeszyła; wszakże tra-
pienie ciała mieć będą takowi. Dlatego to ażeby
zapobiedz małżeństwom zakazanym, bywają
ogłaszane w kościele zapowiedzi i każdy, któ-
ryby wiedział o pokrewieństwie, lub innej prze-
szkodzie, zachodzącej między pobrać się mają-
cymi, w sumieniu jest obowiązany powiedzieć
to proboszczowi kościoła, w którym głoszą za-
powiedzi. Małżeństwo z taką przeszkodą, a bez
poprzedniej dyspensy zawarte, jest wobec Boga
i Kościoła nieważne i nie lepsze od życia na
wiarę.
2. Św. Jan Chrzciciel dobrze wiedział, że na-
pominając Heroda, narazi się nietylko na nie-
przyjemności, ale na więzienie i śmierć. Tak
jednak bał się grzechu, że wołał narazić się na
wszystko, niż grzechu się dopuścić. Zapyta kto:
a jakiż to grzech miałby św. Jan Chrzciciel,
gdyby Heroda nie napominał? Miałby »grzech
cudzy, milczenia*. Bo będąc prorokiem, gdyby
był milczał na taki publiczny grzech, — samby
był zgrzeszył. Niestety, w naszych czasach nie-
rzadka to rzecz, że katolicy jak Herod żyją na
wiarę, i to nawet z krewną lub powinowatą.
15
Oczywiście na pierwszem miejscu Duszpasterz
i rodzice takich osób mają obowiązek ich upo-
minać, a nawet surowych chwycić się środków,
aby im w dalszem tukiem pożyciu przeszkodzić.
Wierni zaś wszyscy powinni co najmniej od ta-
lach zupełnie się usunąć, t. zn. mówić z nimi
tyle tylko, co konieczna wymaga potrzeba, ale
nie bratać się z nimi, nic odwiedzać ich, ani od-
wiedzin nie przyjmować. Bo tak upomina Pa-
weł święty: jeśli ten, który się bratem (t. j.
Chrześcijaninem) 'mianuje; jest porubnikiem,
albo łakomym... albo pijanica... żebyście z ta-
kowym ani jedli. Gdzie zaś takie jawne zgor-
szenia uchodzą bezkarnie, tam często P. Bóg
w swoim gniewie zsyła na cale miasta i wsie
ciężko kary i chłosty.
3. Św. Jan Chrzciciel posyła dwu uczniów
swoich do P. Jezusa, nie dlatego aby sam cheial
dowiadywać się, kto jest P. Jezus — wszak już
w żywocie matki swojej cudownym sposobem
o tem wiedział i głosił wszystkiemu ludowi na
puszczy, mówiąc: Oto Baranek Boży, który
gładzi grzechy świata: ale chodziło mu o ucz-
niów. Tak bardzo przywiązali się do swego
świętego nauczyciela i tak bardzo go cenili, że
nietylko nawiedzali go w więzieniu, ale nawet
z pewną zazdrością i niechęcią patrzyli na
sprawdzanie się słów ich ukochanego nauczy-
ciela o Panu Jezusie: On ma róść, a ja się
umniejszać. Św. Jan obawiał się, żeby ucznio-
16
wie jego przez zbytnie do niego przywiązanie,'
nie odwrócili się od P. Jezusa, a nawet może
nie przyłączyli się po jego śmierci do nienawi-
dzących P. Jezusa Faryzeuszów. Mówił im dużo
o P. Jezusie, ale ponieważ to nie wystarczało,
odsyła ich wprost do Niego, aby sami się prze-
konali i uwierzyli. Nie wystarcza słuchać tylko
o P. Jezusie; ale kto chce naprawdę w Niego
uwierzyć, serdecznie Mu zaufać i szczerze Go
pokochać, potrzeba, żeby poszedł do P. Jezusa,
zbliżył się do Niego, przez używanie śś. Sakra-
mentów, przez modlitwę, przez zachowanie przy-
kazań Jego i inne dobre uczynki.
4- Tyś jest, który ma przyjść, czyli inszego
czekamy? względem P. Jezusa Żydzi zadawali
sobie przedewszystkiem pytanie, czy on jest
Mesjaszem przez Patrjarchów i Proroków od
wieków zapowiedzianym. Skoroby o tern jednem
się przekonali, to i w Bóstwo Jego i całą naukę
Jego uwicrzyćby musieli. Jak Pismo św. sta-
rego Zakonu, tak i sam Zakon stary cały zaj-
muje się P. Jezusem. Już w raju zapowiedział
Bóg przyjście Zbawiciela, mówiąc do węża:
Położę nieprzyjaźń między tobą, a niewiasta,,
między nasieniem twem, a nasieniem jej; ona
zetrze głowę twoja,, a ty czyhać będziesz na
piętę jej. Abrahamowi przyobiecał P. Bóg, że
z jego potomstwa wzbudzi Zba wciela; tę samą
obietnicę dal później Dawidowi. Mojżesz też
wyraźnie prorokuje; Proroka z narodu twego
17
i z braci twojej jako mnie, wzbudzi tobie I’.
Bóg twój, tego słuchać będziesz. Później zaś
prorocy, tak samo jak i mnogie figury staro-
zakonne, zapowiadali różne, nieraz najdrobniej-
sze szczegóły o usposobieni!, życiu, męce, śmier-
ci, zmartwychwstaniu i chwale, a szczególnie
o Bóstwie prawdziwego Mesjasza, Pana nasze-
go Jezusa Chrystusa.
5. Uczniowie Janowi zastali P. Jezusa, kiedy,
jak Łukasz św. opowiada, onejże godziny wiele
ich uzdrowił od niemocy i chorób i od duchów
złych, wiele ślepych wzrokiem darował. Ucznio-
wie Janowi, posłuszni swemu nauczycielowi,
pytają P. Jezusa czy jest Mesjaszem. P. Jezus
zaś nie żąda od nich, aby mu uwierzyli na
gole słowo; tak czyni szatan i wysłannicy jego
lub świata, którzy słowem tylko ludziom złote
góry obiecują. P Jezus dla wykazania posłan-
nictwa swego powołuje się na proroctwa i oczy-
wiste cuda. Izajasz tak mówi o Chrystusie:
Hóg sam przyjdzie i zbawi was; tedy się otwo-
rzą oczy ślepych i uszy głuchych będą, otwo-
rzone: tedy wyskoczy chromy jako jeleń i o-
tworzony będzie język niemych. I cuda te speł-
niają się w oczach zdumionych uczniów Jano-
wych. W naszych też czasach wciąż sprawdzają
się starodawne proroctwa, jak np. o Malce
Najśw.: Błogosławiona, mię zwać będą wszyst-
kie narody, o rozprószeniu żydów: rozprószy
cię Pan między wszystkie narody od, końca
Ew;in<«Ij<> nieilzielne ' 2
18
ziemi aż do granic jej, — o wiecznotrwałości
Kościoła: a ja tobie powiadam, iżeś ty jest
opoka, a na tej opoce zbuduję Kościół mój,
a bramy piekielne nie zwycięża, go, — i wielo
innych. A cudów również i. po dziś dzień nic
brak. W naszej Polsce przeczytaj,, kto chcesz,
w »Posłańeu Serca Jezusowego* o różnych
dziękczynieniach za łaski doznane, każdego mie-
siąca po kilkaset, albo o dobrodziejstwach otrzy-
manych za przyczyną Matki Boskiej Nieustają-
cej Pomocy, lub przez »Chleb św. Antoniego*:
popytaj w Częstochowie na Jasnej Górze, albo
— jeżeli wolisz — zagranicą w Lourdes, a nie-
badź niewiernym, ale wiernym.
6. Błogosławiony jest, który się ze mnie ule
zgorszy. Jezus ukrzyżowany jest, jak mówi
Apostoł, żydom zgorszeniem, a grekom, t. j.
mędrcom tego świata głupstwem. Żydzi spo-
dziewali się, że obiecany Mesjasz okaże się na
ziemi w Majestacie Bóstwa swego i przywróci
ich narodowi chwałę, przynajmniej taką, jaką
miał za czasów Dawida, da im bogactwa, jakie
były za dni Salomonowych, kiedy to taki do-
statek srebra był w Jerozolimie, jak i kamie-
nia; gorszyli się więc, i nie chcieli uwierzyć,
żeby Jezus ubogi i nakazujący płacić podatek
i oddawać posłuszeństwo cesarzowi, który za-
wojował był ich naród, był Mesjaszem obieca-
nym.
Do tych żydów podobnymi są owi chrześcija-
19
nie, którzy więcej i goręcej, niż nieba, pragną
rzeczy ziemskich i powodzenia doczesnego, o nie
przedewszystkiem P. Jezusa proszą, a gdy nie
otrzymują według woli swojej, tedy upadają
na duchu, tracą nabożeństwo, a nieraz i o wiarę
wcale już nie dbają. Błogosławiony, kto do nich
nie należy, lecz zrozumiał, co mówi Paweł św.:
Jeśli tylko w tym żywocie w Chrystusie na
dzieje mamy, jesteśmy nędzniejsi niźli wszyscy
ludzie; bo w tern życiu doznamy zawodu,
a w przyszłem potępienia nie ujdziemy.
7. Chwali P. Jezus św. Jana, ale dopiero po
odejściu uczniów jego, żeby nie dać nawet po-
zoru, jakoby mu pochlebiał i przez to pochleb-
stwo ehcial sobie zjednać uczniów jego. P. .Je-
zus brzydził się pochlebstwem, lak samo jak
i obmową; potrzeba kogo pochwalić, chwali go,
ale poza oczy, — potrzeba kogo ganić, gani go,
ale wprost w oczy. Ty wglądnij w siebie, czy
nie postępujesz wręcz przeciwnie: chwalisz
w oczy, i to nieszczerze, a ganisz tylko poza
oczy i to aż nadto szczerze?
8 Chwali zaś P. Jezus Janowi św. najprzód,
że nie jest chwiejny jak trzcina, że nie bywą
raz dobrym i raz złym — dziś uprzejmym, a ju-
tro opryskliwym, — teraz, pilnym i oszczędnym
a za chwilę leniwym i rozrzutnym, — raz po-
bożnym a zaś znów światowym, — dziś odważ-
nym a jutro małodusznym, — teraz umartwio-
nym a potem samolubnym, ale że zawsze był
20
stałym. Chwali mu powtóre, że nie ubierał się
w miękkie szaty, czyli że nie był zniewieścia-
lym, nie lubił zbytków, ani popisywania się
przed ludźmi. Chwali potrzecie, i to najwięcej,
że wiernie, jakby Anioł z nieba spełniał posłan-
nictwo swoje od Boga mu dane. Pomyśl, jak
wielka to rzecz zasłużyć na pochwałę nic u lu-
dzi, ale u Boga samego; pomyśl także, czy masz
też choć jedną z tych cnót, za które Jana św.
chwali Pan Jezus.
Modlitwa kościelna.
Wzbudź, Panie, serca nasze ku gotowaniu
dróg Jednorodzonemu Synowi Twemu, abyśmy
na Jego przyjście dusze nasze oczyściwszy, go-
dnie służyć Ci mogli. Który z Tobą żyje i kró-
luje w jedności Ducha Św. Bóg po wszystkie
wieki wieków. Amen.
Na niedzielę trzecią Adwentu.
EWAN GE L JA
zapisana u św. Jana w rozdziale l. w. 19—28.
W on czas: Posiali Cydowie z Jeruzalem Ka
plany i Lewity do Jana, aby go spytali: Ktoś
ty jest? I wyznał, a nie zaprzał: a wyznał:
żem ja nie jest Chrystus. I spytali go: cóż
21
tedy? Jesteś ty Eliasz? I rzeki: nie jestem.
Jesteś ty Prorok? I odpowiedział: nie. Rzekli
mu tedy: Ktoś jest, żebyśmy dali odpowiedź
tym, którzy nas posłali? Co powiadasz sam
o sobie? Rzeki: Jam glos wołającego na
puszczy: Prostujcie drogę Pańsku, jako po-
wiedział Izajasz Prorok. A którzy byli posłani,
byli z Faryzeuszów. I pytali go, a mówili mu
Czemuż tedy chrzcisz, jeśliżeś ty nie jest
Chrystus, ani Eljasz, ani Prorok? Odpowie-
dział im Jan mówiąc: Jać chrzczę woda: ale
w pośrodku was stanaj, którego wy nie zna-
cie. Ten jest, który za mna przyjdzie, który
przedemna stal się: któregom ja niegodzien
żebym rozwiązał rzemyk u trzewika jego. To
się działo w Betanji za Jordanem, kędy Jan
chrzcił.
OBJAŚNIENIA.
1. Posłali Żydowie z Jeruzalem Kaplany
i Lewity do Jana. Zyidowie z Jeruzalem, ro-
zumie się, że nie którzy bądź, ale ci, co zasia-
dali w najwyższej radzie, w t. zw. Sanhedrynie,
a zatem Arcykapłani, uczeni w Piśmie i ksią-
żęta narodu. Tak głośnym był św. Jan Chrzci-
ciel, że choć cale życie swoje prawie wyłącznie
spędził na pustyni, przecież wszędzie w całej
ziemi żydowskiej o nim wiedziano. Wiedziano
o tern, że jest synem Zacharjasza i Elżbiety,
że surowe, prawdziwie pokutnicze na pustyni
22
prowadzi życie, że bez względu na osoby wszyst-
kim wskazuje drogę obowiązków i że lud tak
go ceni, iż wielu go ma za obiecanego Mesjasza,
za którego z dawnych proroków, lub też za no-
wego od Boga zesłanego proroka. Pomiędzy lu-
dem, zwłaszcza jeżeli jest w rzeczach wiary
mało oświecony, zawsze pełno bywa takich,
którzy łatwo zachwycają się wszystkiem, co
nowe albo nadzwyczajne. Z drugiej strony
ziściły się już różne znaki, zapowiadane według
proroków na przyjście Mesjasza, jak np. odję-
cie berła królewskiego od rodu Dawidowego,
zjawienie się gwiazdy cudownej, która sprowa-
dziła Mędrców ze wschodu do Jeruzalem i do
Betleem, rzeź młodzianków, koniec czasu prze-
powiedzianego przez Daniela i wiele innych
Oba te powody wpłynęły na Sanhedryn, że po-
czuwając się do obowiązku, postanowił docho-
dzić prawdy i w tym celu wysłał do Jana św.
urzędowe poselstwo z zapytaniem, kim jest i ja-
kiem prawem chrzci i nawołuje do pokuty.
2. Ktoś li/ jest"? pytają kapłani i Lewici, speł-
niając wiernie dane sobie polecenie. Prawdopo-
dobnie dodali także, o ezem Pismo św. nie wspo-
mina: czyś ty Chrystus, za którego wielu ucz-
niów twoich cię ma; albo czyś Enoch, (który
ma poprzedzić drugie przyjście Chrystusa na
sąd, żydzi zaś błędnie rozumieli, że miał się
zjawić na ziemi przed pierwszem przyjściem
Pana, jako Zbawiciela), albo czyś prorok, przy
23
noszący nam nowe od Boga objawienie i roz-
kazy? Jest to jedna z najwybitniejszych i naj-
niezbędniejszych cech ludzi prawdziwie świę-
tych i Bogu miłych, że znają samych siebie
doskonale i dlatego siebie nie przeceniają i nie
ehcą też, żeby ich kto miał za coś lepszego lub
większego, niżeli są w oczach Bożych i wła-
snych; dlatego nie bywają ani zarozumiali, ani
chciwi pochwał ludzkich. Tak N. Panna, Kró-
lowa wszystkich Świętych, nie wynosi się z po-
wodu zwiastowania, że będzie Matką Boga
i ma na to tę tylko odpowiedź: oto ja służeb-
nica Pańska. Św. Paweł mówi o sobie: choć-
bym się chciał przechwalać, nie będę głupim;
bo prawdę powiem, lecz folguję, żeby kto
o mnie nie rozumiał więcej nad to, co widzi
we mnie, albo co słyszy ode mnie. P. Jezus
wszystkim zaleca: gdy uczynicie wszystko, co
wam rozkazano, mówcie: słudzy niepożyteczni
jesteśmy, cośmy winni byli uczynić, uczynili-
śmy. Podobnież i Jan św. Chrzciciel nie myśli
korzystać z przesadnych przypuszczeń ludz-
kich, raczej dziwi się im i z wszelką stanow-
czością zaprzecza: że nie jest Chrystusem, ani
Eliaszem, ani prorokiem.
3. Ktoś ty jest? niechaj każdy zapyta sam
siebie, żeby się dokładnie znać i należycie oce-
nić. Kim jesteś? — stworzeniem Bożem, za-
wdzięcza jąeem wszystko, czem jesteś i. co po-
siadasz jedynie Bogu. Dobrze o tern mówi Apo-
24
stoi: cóż masz czegoś nie wziął od Boga, a je-
śliżeś wziął, przeczże się chlubisz, jakobyś nie
wziął? We wszystkiem zależny jesteś od Boga,
dlaczego tedy tak swobodnie i dowolnie sobą
rozporządzasz, jakbyś jedynie od siebie zależał?
Ktoś ty jest? Jesteś człowiekiem, t. zn. istotą
rozumem i wolną wolą obdarzoną, a zatem też
za czyny, słowa i myśli swoje odpowiedzialną.
Czemuż tedy w calem postępowaniu twojem
tak mało bywa rozumnego zastanowienia się,
a tak wiele powodowania się chwilowem wi-
dzimisię, lada uprzedzeniem, nierozumną na-
miętnością gniewu, lubieżności, chciwości itp.
Czemu, zamiast używać wolnej swojej woli, je-
steś niewolnikiem nałogów twoich, np. opilstwa,
lenistwa, ciekawości, plotkarstwa., swarliwości
itd.? A jakże za to wszystko odpowiesz przed
własnem sumieniem, przed ludźmi, a co naj-
ważniejsza, przed samym Panem Bogiem? Kto
ty jesteś? Tu na ziemi i do czasu jesteś ojcem
albo matką, córką albo synem, panem albo słu-
gą, bogatym albo ubogim, uczonym albo pro-
stakiem, kupcem, rzemieślnikiem, zarobnikiem
itd. itd. Ale czy tern, czem jesteś, jesteś należy-
cie? czy jesteś dobrym ojcem? matką? synem?
panem? sługą? i Id.
4. Widać, że św. Jan Chrzciciel rzadko tylko
albo nigdy o sobie nie mówił, skoro zdalcka
i z urzędu przychodzą go pytać, kimby był; bo
nie sądził, aby warto było ludziom mówić o so-
25
bie, kiedy miał im tyle ważnych i potrzebnych
rzeczy do powiedzenia o Bogu, o królestwie Bo-
żem, o pokucie i zbawieniu. Mówi P. Jezus:
z obf itości serca usta mówią; kto lubi wiele mó-
wić i rozpowiadać o sobie, u (ego serce tak da-
lece pełne jest miłości własnej, iż mu się zdaje,
że dla ludzi nic niemasz ciekawszego ani po-
żyteczniejszego, jak słuchać i dowiadywać się
o nim: a co gorsza takiemu, co wiele rozpowia-
da o samym sobie, nierzadko się zdarza nie-
prawdę o sobie powiedzieć, czyli ludziom na-
kłamać. Gdyby się nawet komu udało wmówić
we wszystkich, w rozumnych i nier zumnych,
że nie było, niemasz i nie będzie nigdy jemu
równego, czyż przez to stanie się lepszjtm, albo
czy spodziewa się, że i Pana Boga na sądzie
ostatecznym tak samo oszuka, jak oszukał lu-
dzi na ziemi? Ktokolwiek jesteś samochwalcą,
przestań tą brzydką wadą twoją nudzić ludzi,
szkodzić sobie, obrażać P. Boga.
5. Wysłańcy Sanhedrynu nastają na Jana
św.: Ktoś jest, żebyśmy dcii odpowiedź tym,
którzy nas posiali? co powiadasz sam o so-
bie?... czemuż tedy chrzcisz, jeśliżeś ty nie
jest Chrystus, ani Eljasz, ani prorok? Jest
czego się uczyć od tycli wysłańców , którym
widocznie zależy na tern, żeby dojść prawdy,
nietylko jako tako powierzchownie, ale grun-
townie i jasno. Obyś i ty cliciał dbać więcej
o to, żeby wszelką prawdę, zwłaszcza odnoszącą
26
się do twego i innych zbawienia, poznać nie po-
bieżnie, ale dokładnie, taką jaką ją Bóg obja-
wił i przez Kościół św. do wierzenia poda je. Po-
między uczonymi ii uchodzącymi za wykształco-
nych jak mało — niestety — buwa gruntownej
znajomości, już nie mówię wszystkich prawd
Bożych, ale choćby tylko najprostszych zasad
katechizmu? Wielu z nich, dziećmi będąc, ja-
śniejsze mieli pojęcie o prawdach świętych
i rozstrzygających o wieczności naszej, niż mają
teraz, kiedy już dojrzali, i wkrótce może staną
nad grobem. W średnich warstwach często spo-
tyka się, obok grubej nieznajomości tych prawd
Bożych, zarozumiale ich lekceważenie, jakoby
zdobycze naukowe nowszych czasów wykazały
dowodnie bezpodstawność św. Wiary ojców na-
szych; a cóż oni wiedzą o nauce i jej zdoby-
czach? A pomiędzy ludem nie brak takich na-
wet, co prawie nic nie wiedzą nawet o sześciu
prawdach, które każdy Chrześcijanin pod utratą
zbawienia obowiązany jest znać i wierzyć, skoro
bez ich znajomości nikomu niepodobna otrzy-
mać ważnego na spowiedzi rozgrzeszenia. 'Jak
temu zaradzić? Pilnem i uważnem słuchaniem
słowa Bożego; mówi Jan św. Ewangelista, że
kto zna Boga, słucha nas, kto nie jest z Boga,
nie słucha nas: stad znamy ducha prawdy
i ducha błędu. Zaradzić temu może przynaj-
mniej po części czytanie książek pobożnych,
a przez władzę duchowną pochwalonych. Ale
Tl
ktokolwiek słucha czy czyta o rzeczach Bożych,
powinien szczerze szukać prawdy Bożej, aby jq
poznać i zachować; bo nie mamy być słucha-
czami tylko słowa Bożego, ale czynicielami,
jak naucza św. Jakób Apostoł.
(i. Jam głos wołającego na puszczy. Jan św.
słusznie zwie się głosem Boga, powołującego
nas z pustyni i od marności tego świata do po.-
kuty. Był On rzeczywiście cały głosem, bo nie
tylko usta jego, ale cały tryb życia, ubranie,
pożywienie, samotność, szczerość i prostota,
wszystko w nim głośniej, niż wszelkie słowa,
nawoływało ludzi do Boga, do pokuty. Pro-
stujcie drogę Pańska, jako powiedział Izajasz
Prorok. Oto słowa Izajasza, objaśniającego
nam, co to znaczy prostować drogę Pańską:
Niech opuści złośnik drogę swoja, a mai nie-
prawy myśli swoje, i niech sic nawróci do
Pana, a zmiłuje sie nad nim, i do Boga nasze-
go, bo hojny jest ku odpuszczeniu. Kto pragnie,
żeby Pan nasz w jego narodził się sercu i zało-
żył tam królestwo swoje, ten musi usłuchać
tego napomnienia; Dobrze to rozumieli dawni
ojcowie nasi i zostawili nam zwyczaj, po dziś
dzień jeszcze się utrzymujący, że w Adwencie
podobnie jak i w czasie wielkanocnym ludzie,
co poczciwsi, poczuwają się do obowiązku spo-
wiedzi świętej.
7. W pośrodku was stanał, którego wy nie
znacie. Ten jest, który za mna przyjdzie, który
28
przede mną stal się, któregom ja nie godzien,
żebym rozwiązał rzemyk u trzewika Jego. Oto
wyraźne świadectwo, jakie wobec żydów daje
św. Jan Chrzciciel o posłannictwie i o Bóstwie
Chrystusa Pana. Mimo to nie uwierzyli, że Me-
sjasz już przyszedł, bo nie chcieli prostować
drogi Pańskiej do serc swoich i złe były ich
uczynki
Modlitwa kościelna.
Nakłoń, prosimy Cie, Panie, ucha Twego na
prośby nasze, a nawiedzeniem swej łaski oświeć
dusz naszych ciemności: Który żyjesz z Bo-
giem Ojcem w jedności Ducha Św. Bóg po
wszystkie wieki wieków. Amen.
Na niedzielę czwartą Adwentu.
EWANGELJ A
zapisana u św. Łukasza w rozdziale III, w. 1—6.
Roku piętnastego panowania Tyberjusza Ce-
sarza, gdy Pontski Piłat rządził Żydowską
ziemią, a Herod Tetrarchą Galilejskim, a Fi-
lip brat jego Tetrarchą Tturejskim i Tracho-
nickiej krainy, a Lizanjasz Abileńskim Te-
trarchą, za najwyższych kapłanów Annasza
i Kajfasza: stało się słowo Pańskie do Jana,
Zacharjaszowego syna na puszczy. 1 przy-
29
szedł do wszystkiej krainy Jordanu, opowia-
dając chrzest pokuty na odpuszczenie grze-
chów: jako jest napisano w księgach mów Iza-
jasza. Proroka: Glos wołającego na puszczy:
gotujcie drogę Pańska, czyńcie proste ścieżki
jego. Wszelka dolina będzie napełniona, a wszel-
ka góra i pagórek poniżon będzie: i krzywe
miejsca będą proste, a ostre drogami gladkie-
mi: i ogłada wszelkie ciało zbawienie Boże.
OBJAŚNIENIA.
1. Boku piętnastego panowania Tyberjusza...
Nie jak one bajki, opowiadające, że był kiedyś
jakiś król itd., ale od wyraźnego i dokładnego
oznaczenia czasu rozpoczyna św. Łukasz Ewan-
gelję swoją, jest ona zatem opowiadaniem nie
zmyślonych rzeczy, ale tego, co rzeczywiście się
stało, aby każdy dowolnie mógł sprawdzić praw-
dziwość jego opowiadania.
Dawne to czasy: od onego czasu, jak przy-
wykliśmy słuchać w Ewangeijach niedzielnych,
minęło już przeszło 1900 lat, — Tyberjusz ce-
sarz umarł i z cesarstwa jego, rozciągającego
się na cały wówczas znany świat, ledwie ślady
jakiekolwiek zostały, — Ponejusz Piłat i cała,
władza jego bezpowrotnie zginęła, — Herod,
syn onego Heroda, co w rzezi młodzianków Be-
tlejemskich pragnął zgładzić Dzieciątko Jezus,
wraz z Filipem bratem swoim, któremu był
30
porwał żonę, Lizanjasz, Tetrarcha Abileński,
jak i najwyżsi Kapłani ówcześni Annasz i Kaj-
fasz pomarli i poszli na straszny sąd Boży, —
a Jezus Chrystus wczoraj i dziś: Ten i na wieki.
Od tego czasu minęły dziesiątki pokoleń, — mi-
niemy i my; zmieniło się wiele, i wiele jeszcze
się zmieni; ale dzieło zbawienia i prawda Boża,
przyniesiona przez Chrystusa Pana, wszystko
przetrwała, trwa ciągle i trwać będzie na wieki...
2. Stało się sfowo Pańskie do Jana, Zacharja-
szowego syna, na puszczy. W nadzwyczajnych
wypadkach i nadzwyczajnym wybrańcom swoim
P. Bóg nadzwyczajnym też sposobem objawia
wolę swoją. Tak Najśw. Pannie przez Archa-
nioła obwieścił słowo swoje, na które ona odpo-
wiedziała: niech mi się stanie według słowa
Twego. Apostołowie usłyszeli glos z nieba: Ten-
ci jest Syn mój miły, Jego słuchajcie! I często
spotykamy w Piśmie św. o prorokach; Stało się
słowo Pańskie do Jeremiasza, Ezechiela itd.
Zwyczajnie jednak objawia nam Pan Bóg wolę
swoją przez ludzi od Niego na to posłanych; bo
tak naucza Paweł św.: Jako będą 'przepowiadać,
jeśliby nie byli posłani? To posłannictwo bywa
znowu nadzwyczajne, albo zwyczajne; nadzwy-
czajne, jeżeli. P. Bóg albo nowe rzeczy objawia,
albo niezwyczajnych rzeczy się domaga. Ci nad-
zwyczajni posłannicy Boży bywają uwierzytel-
nieni przez cuda, jakto było u Jana Chrzciciela.
Tak Mojżesz, Eljasz i wielu innych proroków
31
liczne i wielkie czynili cuda, któremi Pan Bóg
potwierdzał ich posłannictwo i naukę. Sam też
Pan Jezus powołuje się na cuda swoje: cho-
ciażbyście mnie wierzyć nie chcieli, wierzcież
uczynkom; abyście poznali i wierzyli, że Ojciec
jest we mnie, a ja w Ojcu. Apostołom teź uży-
czył mocy czynienia cudów w Imię Jego. Zwy-
czajne posłanictwo do nauczania ludzi ma Ko
ściół Chrystusowy, a w nim Papież i Biskupi
w diecezji, w której każdego Duch Św. przez
pośrednictwo Papieża postanowił; kapłani
wreszcie o tyle, o ile im Papież w tej lub owej
części świata, albo Biskup w obrębie swej die-
cezji na to posłannictwa udzielił Względem nie-
letnich dzieci dał Pan Bóg rodzicom podobne,
ale więcej ograniczone, posłannictwo nauczania
woli Bożej; względem podwładnych, ich prze-
łożonym; względem uczniów, nauczycielom itp
Chccszli więc znać wolę Boża, bądź posłuszny
przełożonym twoim tak duchownym, jak świe-
ckim, każdemu w jego zakresie. Ci przełożeni,
należycie ustanowieni, nie potrzebują na popar-
cie słów swoich czynić cudów, bo są dostatecznie
uwierzytelnieni jako posłanniey Boży. Za uwie-
rzytelnienie służy im należyte ich ustanowienie.
Świątobliwość życia jest bez wątpienia i dla
nich obowiązkiem, lecz brak jej nie odbiera im
ich posłannictwa; bo mówi Pan Jezus: Na sto-
licy Mojżeszowej zasiedli doktorowie i Faryzeu-
szowie; wszystko tedy, cokolwiek wam rozkażą,
32
Ci.//ńe?e. Oczywiście wyjątek z pod tej ogólnej
zasady stanowi wypadek, jeżeliby przełożony
duchowny lub świecki nakazywał cokolwiek ta-
kiego, co widocznym jest grzechem, lub jeśliby
nakazywał cokolwiek, co do jego zakresu nie na-
leży. Wreszcie posłannictwo wszelkie jest darem,
a nawet zaszczytem dla posłannika; ale biada
temu, ktoby posłannictwa swego cheiał naduży-
wać, korzystając z niego dla celów samolubnych,
a nie dla chwały Bożej i dla dobra tych, do któ-
rych jest posłany; bo jak mówi Pismo święte:
Najsroższy sąd będzie tym, którzy są przełożeni.
3. Przyszedł do wszystkiej krainy Jordanu.
Od dzieciństwa aż do trzydziestego roku życia
swego zostawał św. Jan na pustyni; dopiero gdy
go Pan Bóg wezwał, udał się nad Jordan i prze-
bywał głównie w Betanji, dokąd dla wygodnego
brodu gromadziło się wiele ludzi, potrzebują-
cych przeprawić się przez rzekę. Betanja ta na-
zywa się też Bethabara i jest inną od Betanji
Łazarzowej, która leży daleko od Jordanu,
a blisko Jeruzalem.
4. Opowiadając chrzest pokuty. Oto główna
treść kazań i nauk św. Jana Chrzciciela: pokuta
za grzechy. Czyńcie godne owoce pokuty! —
wołał i nie odkładajcie i nie wymawiajcie się,
jakobyśeie zbawienie mieli niezawodnie zabez-
pieczone, ponieważ macie wiarę prawdziwą:
boć już siekiera do korzenia drzew jest przyło-
żona. A przetoż wszelkie drzewo, nie rodzące
33
owocu dobrego, będzie wycięte i w ogień wrzu-
cone. To znaczy: nie wystarcza, że mając wiarę
jesteście na kształt drzew posadzonych w ogro-
dzie Bożym, jeżeli nie wydajecie owocu dobrych
uczynków, których pokuta jest fundamentem.
Co było prawdą za czasów św. Jana Chrzci-
ciela, to i po dziś dzień jest prawdą. Ponie-
waż — wiara — jak naucza św. Jakób Apostoł —
bez uczynków martwa jest; a św. Augustyn
zgodnie z Ojcami śś. i z wszystkim Kościołem
Bożym powiada: »Pierwszym początkiem do-
brych uczynków jest wyznanie dawnych złych
uczynków«. Z wyjątkiem dzieci, nie mających
jeszcze pojęcia o grzechu, pokuta wszystkim
jest tak potrzebna jak zbawienie duszy; bo
sam P. Jezus mówi: Jeśli pokutować nie
będziecie, wszyscy także zginiecie; i na innem
miejscu: Pokutę czyńcie: albowiem przybliżyło
się Królestwo Boże.
5. Skuteczne było nawoływanie św. Jana do
pokuty, ponieważ przedewszyslkiem Bóg, który
go posłał do ludu swego, wspierał go potężną
laską swoją, a nadto Jan św. calem życiem swo-
jeni dowodził, że sam na prawdę wierzył w po-
trzebę pokuty, którą drugim opowiadał. To też,
jak Łukasz święty w dalszym ciągu dzisiejszej
Ewangelji opowiada, ludzie wszelkich stanów
tłumnie do św. Jana się cisnęli i skruszeni jego
słowem pytali: Cóż tedy czynić będziemy?
A odpowiadając mówił im: Kto ma dwie suknie,
Ewnngelje ni <lz il >e 3
34
niech da niemajacemu, a kto ma pokarmy, niech
także uczyni. A celnikom: Nic więcej nie czyń-
cie nad to, co wam postanowiono; żołnierzom
też: żadnego nie bijcie, ani potwarzajcie, ale na
żołdziech waszych przestawajcie. Oto więc godne j
owoce pokuty: dla tych, którzy mają choćby tyl-
ko trochę więcej, niż koniecznie i niezbędnie po-
trzebują: solne ujmować, a dzielić się z biedniej-
szymi — dla urzędników: sumienne i ochotne
spełnianie obowiązków im pornezonych — żol- '
nierzom i tym, co mają obowiązek czuwać nad
bezpieczeństwem i pokojem publicznym: żeby j
sami nie naruszali tego pokoju i bezpieczeństwa,
a poprzestając na żołdzie swoim, nie czynili na- '
dużyć. Wszystkim tedy zaleca Jan św. jako go-
dny owoc pokuty, mający ich zabezpieczyć od
wiecznej zagłady, dokładne i sumienne spełnia-
nie każdemu właściwych obowiązków stanu. Za-
stanów się, jakie ty mianowicie masz obowiązki
i jak je spełniasz?
G. Gotujcie drogę Pańska. Jak przed przyjaz-
dem króla lub cesarza naprawią się drogi i uli-
ce, usuwa z nich przeszkody, błoto i śnieg, roz-
szerza, prostuje i ozdabia, tak na przyjście P. Je-
zusa nie tylko teraz, przed Bożem Narodzeniem,
ale ilekroć ma przybyć w Przenajśw. Sakramen-
cie lub przez łaskę poświęcającą do serc na-
szych, powinniśmy Mu gotować drogę.
7. Czyńcie proste ścieżki Jego. Ścieżki Boże
to ścieżki sprawiedliwości i cnoty; nazwane zaś
35
są Bożenii, bo Bóg nam je wskazał i Bóg nas
niemi do siebie prowadzi. Prostemi je czynimy,
kiedy z prostotą ich się trzymamy, nie zbacza-
jąc na prawo dla widoków doczesnych i ziem-
skich, ani na lewo dla. bojaźni i względów ludz-
kich, lecz idziemy prosto do Boga i nieba.
8. Wszelka dolina będzie napełniona; to zn.
małoduszność i lenistwo w pełnieniu woli Bożej,
czyli obowiązków naszych usuwać; wszelka gó-
ra i pagórek poniżon będzie t. zn. zarozumiałość
wszelką i próżność poskramiać; krzywe miejsca
będą proste, to znaczy obłudę, podstęp, udawa-
nie, kłamstwo zastąpić prostotą i szczerością;
ostre będą drogami gładkiemi, t. zn. najprzód,
że łaska Boża trudne nawet rzeczy ułatwi nam
i sprawdzi ono słowo Pańskie: jarzmo moje
wdzięczne jest, a brzemię moje lekkie; powtóre,
że i my, sobie nawzajem nie powinniśmy utru-
dniać życia (które jest drogą do nieba, samą
z siebie dość już ciasną i stromą) ostrością w są-
dach, słowach i postępowaniu względem bli-
źnich, ale ją ułatwiać wzajemną uprzejmością
w obcowaniu, łagodnością w słowach i życzliwo-
ścią szczerą w sercu.
9. Ogłada wszelkie ciało zbawienie Boże.
Sprawdziło się to przez Narodzenie Pańskie,
chociaż nie jednako dla wszystkich. Oglądali Go
Betlejemczycy, którzy nie mieli dla Niego miej-
sca nawet w gospodzie; takimi są źli chrześci-
janie. Oglądały Go bydlęta w stajence, chętnie
3*
36
Mu miejsca ustąpiły, choć tylko po swojemu,
według Proroka: poznał wół Pana swego i osioł
żłób Pana swego; takimi są chrześcijanie, zo-
stający wprawdzie w stanie łaski; ale poprze-
stający na wystrzeganiu się jedynie śmiertel-
nych grzechów. Oglądali pastuszkowie, którzy
pokłon Panu i dary chętnem sercem do żłóbka
przynieśli, potem wrócili do codziennych zajęć
i trosk swoich; takimi są chrześcijanie gorliwi,
którzy, nie porzucając pracy swojej doczesnej,
szczerze i ochotnie starają się służyć Panu Bo-
gu. Oglądali Go Marja i Józef, pozostający zaw-
sze z P. Jezusem i. wyłącznie dla Niego żyjący
i pracujący; podobnymi do nich są ci chrześci-
janie, którzy o sobie i świecie zapomniawszy,
Bogu całkiem na służbę się poświęcają.
M od 1 i twa kościelna.
Wzbudź, prosimy, Panie, moc Twoją, przyjdź
i potężnie przybądź nam na pomoc, aby, za spra-
wą Twej laski, to, co grzechy nasze opóźniają,
miłościwe przebaczenie Twoje przyspieszyło
Który żyjesz itd.
Na uroczystość Bożego Narodzenia.
Już św. Grzegoiz W. wspomina o starodawnym
zwyczaju odprawiania w tę uroczystość trzech
Mszy świętych. Zwyczaj ten ustalił Papież Alek-
37
sander II. .r. 1073. Pierwszą z nich wolno odprawić
o północy, ponieważ Pan Jezus o północy się na-
rodził, drugą o pierwszym brzasku dnia, trzecią
o zwykłym czasie. Potrójna ta Msza przypomina,
według św. Tomasza z Akwinu, trojakie Narodze-
nie Pana Naszego; pierwsze: przedwieczne, z łona
Ojca niebieskiego, o którem mówi Prorok: rodzaj
Jego Kio wypowie?, drugie: w czasie, z żywota
Najświętszej Panny i Matki, trzecie: mistyczne
narodzenie w duszach wiernych przez łaskę po-
święcającą. Trzy Ewangelje dzisiejsze odpowia-
dają tym trzem tajemnicom, mianowicie pierwsza
mówi nam o Narodzeniu P. Jezusa w stajence, dru-
ga o Narodzeniu Jogo w sercach naszych, trzecia
o Jego Bożem Synostwie.
Z. E W A N G E L./ A
zapisana u św. Łukasza. w rozdziale II. w. 1—li.
W on czas: Wyszedł dekret od Cesarza Augu-
sta, aby popisano wszystek świat. Ten popis
pierwszy stal się od starosty Syryjskiego Cyry-
na. I szli wszyscy, aby się popisali, każdy do
miasta swego. Szedł też i Józef od Galilei z mia-
sta Nazaret, do Żydowskiej ziemi, do miasta Da-
widowego, które zowia Betleeni: przeto, iż był
z domu i pokolenia Dawidowego: aby był popi-
san z Mar ja, poślubiona sobie małżonka brze-
mienna. I stało się, gdy tam byli, wypełniły się
dni, aby porodziła. I porodziła Syna swojego
pierworodnego, a uwinęła go w pieluszki, i poło-
żyła go W żłobie: iż miejsca im nie było w gospo-
38
cizie. A byli pasterze w tejże krainie czujgcy
i strzegący nocne straże nad trzoda swoja. A oto
Anioł pański stanał podle nich, a jasność Boga
zewsząd je oświeciła, i zlękli się wielka bojaźnia-
/ rzeki im Anioł: Nie bójcie się: bo oto powia-
dam wam wesele wielkie, które będzie wszyst-
kiemu ludowi, iż się wam dziś narodził Zbawi-
ciel, który jest Chrystus Pan, w mieście Dawi-
dowem. A ten wam znak: Znajdziećie niemo-
wla.lko u winione w pieluszki i położone we żło-
bie. A natychmiast było z Aniołem mnóstwo
wojska niebieskiego, chwalących Boga i. mówią-
cych: Chwała na wysokości Bogu, a na ziemi
pokój ludziom dobrej woli.
OB J A ś N 1 EN IA .
1. W on czas. O tym czasie pisze Martyrolo-
gium rzymskie, które czytuje się po kościołach
katedralnych i niektórych zakonnych zrana
podczas pacierzy kapłańskich, jak następuje:
Roku od stworzenia świata, kiedy na początku
Bóg stworzył niebo i ziemię, pięćtysiącznego
setnego dziewięćdziesiątego dziewiątego, a od
potopu roku dwu tysiącznego dziewięćsetnego
pięćdziesiątego siódmego, od narodzenia Abra-
hama dwutysiącznego piętnastego, od Mojżesza
i od wyjścia ludu Izraelskiego z Egiptu roku
tysiącznego pięćsetnego dziesiątego, od pomaza-
nia Dawida na króla roku tysiącznego trzydzie-
39
siego drugiego, w tygodniu sześćdziesiątym pią-
tym według proroctwa Daniela; w Olimpiadzie
setnej dziewięćdziesiątej i czwartej, od zbudo-
wania miasta Rzymu roku siedmsetnego pięć-
dziesiątego drugiego, roku cesarstwa Oktawia-
na Augusta czterdziestego drugiego, gdy świat
cały weselił się powszechnym pokojem, szóste-
go wieku świata, JEZUS CHRYSTUS BÓG
wieczny i Syn Ojca przedwiecznego, chcąc naj-
łaskawszem przyjściem swojem świat poświęcić,
z Ducha Św. poczęty, po dziewięciu miesiącach
od poczęcia, narodził się w Bctleem mieście Ja-
dy, z Panny Marji, sta wszy się człowiekiem. Na-
rodzenie Pana naszego Jezusa Chrystusa we-
dług Ciala«.
2. Wyszedł dekret od cesarza Augusta, aby
popisano wszystek świat, który mu podlegał.
Ponieważ rzecz to była niesłychana i. wtenczas
po raz pierwszy nakazano taki spis ludności,
przeto o nim przechowało się w starych księgach
dużo dowodów. Pomiędzy innymi pisze Tertu-
Ijan, że za jego jeszcze czasów przechowywano
w państwowem archiwum rzymskiem znaczną
część tych spisów, a pomiędzy niemi były też
księgi spisów Betleemskich, w których znajdy-
wały się także imiona Rodziny świętej: Józef,
Marja i Jezus, jako przynależnych do Betlefim
Podziwiajże Opatrzność Bożą, która dla umo-
cnienia wiary naszej sprawiła zarządzenie tego
spisu pamiętnego.
40
3. Szli wszyscy... szedł też i Józef; nie chce się
w niezem wyróżniać od innych; w tern jednak
się wyróżniał, że kiedy inni szli z szemraniem
i narzekaniem na to niebywale a uciążliwe roz-
porządzenie, może nawet ze strachem zabobon-
nym, czy to liczenie narodu nie sprowadzi na
wszystkich podobnej jak za króla Dawida klęski,
on, nauczony od Ducha Świętego, spełniał roz-
kaz cesarski jako rozkaz Boży z zupełnem i ocho-
czem poddaniem się Woli, Bożej. Do miasta Da-
widowego które zowią Betleem. Jak w naszych
czasach każdy z osobna musi być przynależny
do pewnej gminy lub miejscowości, tak i w na-
rodzie Żydowskim był zwyczaj, że każdy ród
miał swoje miejsce przynależności; dla rodu
Dawidowego, z którego pochodziła Rodzina
święta, było niem Betleem. Tak tedy P. Bóg
sprawił, że sprawdziło się proroctwo: I ty Be-
tleem ziemio Judzka, z żadnej miary nie jesteś
najpodlejsze między książęty Judzkimi; albo-
wiem z ciebie wynijdzie wódz, któryby rządził
lud mój Izraelski. A przecież według wszelkie-
go prawdopodobieństwa P. Jezus powinien był
narodzić się tam, gdzie był poczęty, w Nazare-
cie, o kilka dni drogi od Betleem odległem. Aby
był popisan z Mar ja, poślubiona sobie małżon-
ka., brzemienna.. Najświętsza Panna mogła była
oszczędzić sobie jako brzemienna czterodniowej
podróży do Betleem; nie chciała jednak tego,
bo pragnęła przedewszystkiem jako prawdziwa
41
służebnica Pańska spełnić wolę Bożą, objawia-
jącą się w tym wypadku przez człowieka świec-
kiego, owszem poganina, ale mającego władzę
od Boga. Tym duchem posłuszeństwa, nie szu-
kającego wymówek, natchnęło ją Dzieciątko
Jezus pod sercem jej spoczywające.
4. Porodziła Syna swego. Podobnego narodze-
nia ani przedtem nie było, ani na potem nie bę-
dzie nigdy. Syn Marji teraz narodzony jest
od wieków Synem Boga przedwiecznego, jest
sam przedwiecznym; począł się nie zwykłym
sposobem z Józefa św., mniemanego tylko ojca,
ale z Ducha Świętego; Jemu równego nie było
i nie będzie, — On jest Chrystus wedle Ciała,
który jest nad wszystkiem Bóg błogosławiony
na wieki. Nie było też i nie będzie drugiej takiej
matki, jak Najświętsza i Błogosławiona między
niewiastami,... która porodziła bez boleści i bez
najmniejszej ujmy dziewictwa, jako mówił Pro-
rok: Zakwitnie jako Uja; rodząc rodzić będzie
i rozraduje się, iceselac się. Narodzenia tego
wyczekiwali Patrjarchowie, Prorocy i wszyscy
Święci i sprawiedliwi starego Zakonu, począw-
szy od Adama i Ewy, a skończywszy na Symeo-
nie i Annie prorokini; niem się cieszą i cieszyli,
ile ich jedno jest i było zrządzonych ku żyu'o-
tbwi wiecznemu, bo ten jest Zbawiciel świata.
5 I położyła go w żłobie, iż miejsca im nie
było w gospodzie. Szukali bezwątpienia miejsca
u licznych krewnych, stale mieszkających w Be-
42
tleem, zanim się udali do gospody. Wszędzie im
odmówiono. Jeden się lękał zachodu z mającem
się narodzić Dzieciątkiem, inny zaś, że pozna-
jomiwszy się z blizkimi, ale zubożałymi krew-
nymi, będzie zmuszony i teraz i później ich
wspierać, inny znowu wstydził się poprostu
przyznawać do krewnych, którzy z pańskiego
stanu zeszli na biednych rzemieślników, tam
może harda służba skromnie ubranego Józefa
do swego państwa nawet dopuścić nie chciała.
Ile upokorzeń, ile przykrości znosi Najśw. Pan-
na i Józef święty! A przecież Bóg ich umiło-
wał i wywyższył nad wszystkich ludzi; bo kogo
Bóg miłuje, tego doświadcza, szczególnie do-
świadcza jego pokory, ubóstwa i cierpliwości.
6. Byli pasterze... a oto Anioł Pański siana.!
podle nich, a jasność wielka ich oświeciła...
a natychmiast było z Aniołem mnóstwo woj-
ska niebieskiego, chwalących Boga i mówią-
cych: Chwała Bogu na wysokości a na ziemi
pokój ludziom dobrej woli. Betleemici wzgar-
dzili P. Jezusem, — tak jak to później cały na-
ród żydowski uczynił, — ale Bóg Go uczcił i po-
słał Mu świadectwo Aniołów. V/ cudowny spo-
sób objawił ubogim, wzgardzonym od wiel-
kich tego świata i wyćwiczonym przez ciężką
pracę w cierpliwości, pastuszkom,'o Narodzeniu
Syna Bożego, który Ojcu przysporzy chwały
należnej, a ludziom przyniesie pokój i zbawie-
nie. Czy ty dajesz Bogu chwałę, z ludźmi czy
43
zachowujesz pokój i zgodę, dla siebie czy sta-
rasz się o zbawienie?
7. Oto opowiadam wam wesele wielkie, —
które będzie wszystkiemu ludowi. Upłynęło już
1900 lat od tej chwili, kiedy Anioł słowa te po-
wiedział pasterzom, a minio to wesele, jakie im
wtedy ogłosił, po dziś dzień rokrocznie pona-
wia się w dzisiejszą uroczystość, jakby na świa-
dectwo prawdzie Bożej o Narodzeniu Pańskiem.
Dzieckiem będąc więcej doznawałeś tego we-
sela, boś.był niewinniejszym; nie psujże sobie
go jeszcze więcej przez wyuzdanie i zbytki, ja-
kiemi źli i lekkomyślni chrześcijanie nieraz noc
dzisiejszą i całe gody bezczeszczą.
8. A ten wam znak: znajdziecie niemowlatko
uwinione w pieluszki i położone we żłobie. Nie
mówi im Anioł: idźcie, pokłońcie się Jemu, bo
to samo przez się było wskazane, ale daje im
znak wyróżniający to Boskie Dzieciątko od in-
nych wszystkich dzieci: znajdziecie je nie na
łonie' Matki i nie w kołysce, ale w żłóbku; dzie-
*cię Boże i królewskie w ubogim żłóbku na sło-
mie i sianie.
Modlitwa kościelna.
Boże, któryś tę najświętszą noc jasnością
prawdziwego światła oświecił, daj prosimy,
aby jakeśmy tajemnice tegoż światła poznali
na ziemi, jego też radościami cieszyć się mo-
gli w niebie. Który z Tobą żyje i t. d.
44
Na uroczystość Bożego Narodzenia.
//. E WAN GELJ A
zapisana u św. Łukasza w rozdziale IŁ w. 15—20.
W on czas: Pasterze mówili jeden do dru-
giego: Pójdźmy aż do Betleem, a oglądajmy
to słowo, które sio stało, które nam Pan poka-
zał. I przyszli kwapiąc się, i należli Marja
i Józefa, i niemowlątko położone We żłobie.
A ujrzawszy poznali słowo, które im było po-
wiedziano, o dzieciątku tern. A wszyscy którzy
słyszeli, dziwowali się temu, i co do nich pa-
sterze mówili. Lecz Marja te wszystkie słowa
zachowywała stosując w sercu swojem. I wró-
cili się pasterze wysławiając i chwała,c Boga
ze wszystkiego co słyszeli i widzieli, jako im
powiedziano jest.
O B J A Ś NI E N TA .
1. Pasterze mówili jeden do drugiego: Pójdź-
my do Betleem... Bez wahania wszyscy oni pa-
sterze godzą się na to, żeby pójść do Betleem
i tam szukać Pana Jezusa, o którym im Anio-
łowie oznajmili. Nieraz i nas Aniol-Stróż z woli
Bożej zachęca przez wewnętrzne natchnienia
czyli pobudki święte: pójdź do Betleem, tj. do
kościoła na nabożeństwo, na kazanie, pokłonić-
45
się Panu Jezusowi, pozostającemu jakby w żłób-
ku w cyborjum na ołtarzu; nieraz każdego
z nas Aniol-Stróż zagrzewa: pójdź szukać P. Je-
zusa przez zaparcie samego siebie, odmów so-
bie jakiejś przyjemności, wygody lub zachcian-
ki, zdobądź się na sumienność w spełnianiu
obowiązków, spełnij jakikolwiek dobry uczy-
nek. Szczęśliwy, kto za przykładem pasterzy
nie waha się pójść za dobrą pobudką, szczę-
śliwszy ten, co ma tak, jak i pasterze, jedno-
myślnych towarzyszów do dobrego
2. Nie wątpią pasterze o prawdziwości dobrej
nowiny, zwiastowanej im przez Anioła, owszem
są przekonani, że sam Bóg do nich przemówi!
i dla tego powiadają: oolaclajmy to słowo,
które się stało, które nam Pan pokazał. Poczu-
wają się do obowiązku, żeby czemprędzej oddać
pokłon nowonarodzonemu Mesjaszowi, o któ-
rym im oznajmiono. A poczuwali się do tego
tern chętniej, że jakkolwiek byli ludźmi pro-
stymi i ubogimi, przecież dobrze znali wiarę
swoją i proroctwa o przyjściu Mesjasza, które-
go z wieloma innymi w Izraelu, gorąco oczeki-
wali.
3. Przyszli, nie tak jak ci, którzy byli zapro-
szeni na gody, a wynajdywali sobie różne wy-
mówki, ale kwajrla.c się, nie leniwie ociągając
się, — i znaleźli, dlatego że się pospieszyli,
znaleźli potwierdzenie objawienia anielskiego,
znaleźli samegoż P. Jezusa wraz z Matką Jego
46
Najśw. i z św. Józefem. Do dobrego spieszyć
się powinniśmy, bo inaczej łatwo spotkać nas
może to, co przydarzyło się onym pięciu głu-
pim pannom, które nie zdążyły na przyjęcie
oblubieńca. Pilno nam ma być do każdego do-
brego uczynku, bo tern Bogu się przysługujemy,
bo czasu nie wiele mamy, a wieczność czeka,
bo każdy z nas nagrzeszył, a przynajmniej za-
niedbał wiele, więc musimy nagrodzić sobie
straty poniesione. W szczególności niech ci
pilno będzie w niedzielę i święta na nabożeń-
stwo, a w każdy dzień do rannego wstawania
i pacierza; wyraźnie przecież napomina Pismo
św.: w godzinę wstawania nie baw się.
4 Naleźli Marję i Józefa, niemowlatko 'po-
łożone w żłobie. Kto chce trafić do P. Jezusa,
zwyczajnie trafia do Niego przez Marję i Jó-
zefa św. Choć nie ma o tern wyraźnego obja-
wienia Bożego, ani artykułu wiary, jest jednak
bardzo poważne i szeroko rozpowszechnione
mniemanie w Kościele Bożym, że jak samegoż
P. Jezusa, tak też wszystkie dary i łaski, a szcze-
gólnie tę nad inne drogocenną łaskę poznania
P. Jezusa, Bóg nam dajc przez ręce Najśw.
Panny. I z pewnością nie stracisz na tern, jeżeli
za przykładem pastuszków, będziesz przez Ma-
rję i Józefa św. szukał zbliżenia się do P. Je-
zusa. Naleźli Marję, Józefa i niemowlajko, po-
łożone w żłobie. Znaleźli Ich więc w opuszcze-
niu i ubóstwie wielkiem; ale tern się bynajmniej
47
nie zgorszyli, ani się tern nie zachwiała ich
wiara, ich ufność i serdeczne ich wesele. Wiel-
ką widocznie znaleźli laskę u Boga, i wielką też
stąd mieli zasługę. Panom Betleemskim i w o-
góle żydom zdawało się, że obiecany Mesjasz
powinien okazać* się w postaci króla przynaj-
mniej tak potężnego i bogatego, jakim był nie-
gdyś Dawid albo Salomon; a kiedy P Jezus
pojawił się w postaci sługi, — tak ubogim, że
nie miał ani jamy jak liszki, ani gniazda jak
ptaki, a cóż dopiero domu uczciwego, jak lu-
dzie, albo pałacu jak królowie; — kiedy P. Je-
zus przyszedł nie jak król, otoczony liczncm
wojskiem pancernych rycerzy i zbrojnych żoł-
nierzy, ale jakby osamotniony i opuszczony
od wszystkich; przyszedł nie potężny, ale zja-
wił się jako wątła, bezsilna dziecina, żydzi za-
miast uwierzyć w Niego, złością przeciwko Nie-
mu zawrzali; a gdy Go wreszcie konającego uj-
rzeli na krzyżu, opuszczonego od wszystkich
i przez nich niejako zwyciężonego, okrutnie
z Niego szydzić poczęli. A jednak P. Jezus jest
królem i to królem królujących, potężniej-
szym nad wszystkich i królestwu Jego niemasz
końca; lecz królestwo Jego nie jest z tego świa-
ta, ani w blasku doczesnym, ani w zaszczytach
ziemskich. P. Jezus jest bogaty we wszystko;
do Niego należy złote słońce i srebrny księżyc
i świat cały z wszystkiemi bogactwy swemi;
lecz nie kocha się w tych znikomych bogać-
48
twach, bo ma nad nic lepsze, wieczne, — a w lu-
dziach nienawidzi chciwości, która jest korze-
nieni wszego złego i gani kłopotliwe troskanie
się o potrzeby doczesne, które ludzi odwodzi
od statecznego szukania królestwa Bożego
i sprawiedliwości. jego. Źyd^i ówcześni, tak
samo i dzisiejsi, nie rozumieli życia i szczęścia
bez zaszczytów, blasku, bez wielkich dostatków
i dlatego był im P. Jezus, jak się wyraża Apo-
stoł, zgorszeniem. Ale i pomiędzy chrześcija-
nami było i jest po dziś dzień pełno takich,
którzy' o królestwie Bożem i sprawiedliwości
jego i o wiecznej w niebie szczęśliwości mało
tylko, albo i wcale nic nie myślą, ale jedynie
zaprzątnieni są troską o byt i używanie do-
czesne. Tacy na równi z żydami nic nie eheą
wiedzieć o P. Jezusie, ale też i P. Jezus nawza-
jem o nich nic wiedzieć nie ehee. Czy ty cza-
sem do nich nie należysz? Wglądnijże w siebie
i zastanów się o co w gruncie rzeczy najwięcej
dbasz, o co głównie się troszczysz, czy najprzód
o Królestwo Boże i sprawiedliwość jego, czy
też raczej o rzeczy doczesne i powodzenie
ziemskie?
5. A wszyscy, którzy słyszeli, dziwowali się
temu i co do nich pasterze mówili. Pastuszko-
wie, trzymając się tego, co powiedziano u To-
biasza: Tajemnicę królewską taić dobrze jest,
ale sprawy Boskie objawiać i wyznawać pocz-
ciwa rzecz jest, chętnie rozpowiadali znajomym
49
i po całej okolicy cokolwiek słyszeli i widzieli,
a ludzie dziwowali się temu. Dziwowali się, ale
mało kto szedł do Dzieciątka, lecz poprzestali
na tein, że się dziwowali — i zapomnieli. My
także nieraz dziwujemy się temu i owemu, czem
P. Bóg nas ostrzega, ale na rozum ani do serca
nie bierzemy — i zapominamy.
6. Lecz inaczej Marja; ona te wszystkie sło-
wa zachowywała, stosując w sercu swojem.
Nie wiele mówiła, bo to Pannie nie przystoi,
bo byłaby inusiała wychwalając Syna swego,
chwalić i siebie, a tego nie śmiała. Jest czas
milczenia i czas mówienia; dla niej był teraz
czas milczenia; czas mówienia przyszedł po
chwalebnem Wniebowstąpieniu P. Jezusowem,
kiedy Apostołowie mieli głosić, a Łukasz św.
spisać Ewangelją św. Stosując w sercu swo
jem. Stosowała Najśw. Panna, t. zn. porówny-
wała to co się wtenczas działo z proroctwami
i figurami zawartemi w Piśmie św. Starego
Zakonu. Zarazem też zaśtosowywała całe postę-
powanie swoje do tego, żeby być, o ile możno-
ści, godną Matką i służebnicą nowonarodzone-
go Dzieciątka Jezus. Pomyśl z uwielbieniem,
jak ezystem, jak świętem było to Niepokalane
Serce Marji i tak do Dzieciątka, jak i do Matki
Jego i do mniemanego Ojca nowem zapałaj na-
bożeństwem.
7. 1 wrócili pasterze wysławiając i chwaląc
Boga ze wszystkiego, co słyszeli i widzieli,
Ewangelje niedzielne 4
50
jako im powiedziano jest. Oto korzyść jaką na
pierwśzem miejscu odnieśli z Bożego Narodze-
nia. Nic siebie przechwalają, że Aniołowie im
się objawili, że rozmawiali z Marja i Józefem
św,, że na własne oczy oglądali Dzieciątko Je-
zus i że mu dary i ofiary swoje złożyli, — nie
siebie, ale Boga wysławiają i chwalą. Ucz się
od nich nie szukać siebie i chwały swojej;
wglądnij w siebie, czy zbyt często nie mówisz
o sobie, a zbyt rzadko o P Bogu i popraw się.
M odlitwa kościelna.
Daj nam, prosimy, Wszechmogący Boże, aby
to nowe światło wcielonego Słowa, które dziś
na nas spłynęło, tak jaśniało w naszych uczyn-
kach, jak przez wiarę świeci w umysłach. Przez
tegoż Pana naszego .Jezusa Chrystusa, który
z Tobą żyje i t. d.
Na uroczystość Bożego Narodzenia.
111. EWANGELJA
zapisana u św. Jana w rozdziale I. w. 1—li.
Na początku było Słowo, a Słowo było
u Boga, a Bogiem było słowo. To było na po-
czątku u Boga. Wszystko się przez nie stało;
a bez niego nic sic nie stało, co się stało. W nim
51
był żywot, a żywot byt światłością ludzi:
a światłość w ciemnościach świeci; a ciemno-
ści jej nie ogarnęły. Był człowiek posłany od
Boga, któremu imię było Jan. Ten przyszedł
na świadectwo: aby dał świadectwo o świa-
tłości, aby przezeń wszyscy wierzyli. Nie był
on światłością: ale iżby świadectwo dal o świa
tłości. Była światłość prawdziwa, która oświe-
ca wszelkiego człowieka na ten świat przycho-
dzącego. Na święcie był, a świat jest uczynion
przezeń, n świat go nie poznał. Przyszedł do
własności, a swoi go nie przyjęli: a ilekolwiek
ich przyjęli go, dal im moc, aby się stali sy-
nami Bożymi, tym którzy wierzą, w imię jego:
Którzy nie ze krwi, ani z woli ciała, ani z woli
męża, ale z Boga się narodzili. A Sio w o c i a-
ł e m s i ę st.ał o, i m ies zkal o m ięd z y
nami (i widzieliśmy chwałę Jego*}jako Jedno-
rodzonego od Ojca) pełne laski i prawdy.
OBJAŚNIENIA.
1. Początek Ewangelji św. Jana, zawierający
w sobie szczególnie wyraźną i dobitną naukę
o Bóstwie i Wcieleniu Pana naszego Jezusa
Chrystusa, zawsze Kośdiół św. tak wysoko ce-
nił, że od najdawniejszych czasów aż po dni
nasze każę ją czytać na zakończenie każdej pra-
wie Mszy św.; przy uroczystych przysięgach
jest zwyczaj, że przysięgający kładzie rękę na
4*
52
tej Ewangelji, którą mu potem kapłan podaje
do pocałowania. Gdzieindziej znowu wierni
Ewangelję tę podczas nawałnic i innych groź-
nych niebezpieczeństw na głos z wielkiein na-
b<»żeńst we m czy 1 ają.
2. Mówi tedy Jan św., od Boga nauczony:
;V« począWcit było Słowo, t. zn. kiedy wszystko,
co jest, być dopiero poczynało. Słowo już było;
a było u Boya, t. j jedno z Bogiem, a Bogiem
było Słowo. Syn Boży, który jest drugą osobą
Trójcy Przenajświętszej, jeden co do istoty
z Bogiem Ojcem i z Bogiem Duchem Świętym,
a zatem jeden co do wszechmocy, co do wiecz-
ności, eo do wszechwiedzy, krótko mówiąc je-
den co do wszystkich doskonałości, — a zara-
zem różny od Ojca i Ducha Świętego eo do Oso-
by: nazwany bywa w Piśmie św. Mądrością,
światłością, albo też Słowem odwiecznem. To
Słowo, czyli Syn Boży, powtarza Jan św., było
na początku, t. zn. przed wieki i zawsze u Boga
jako jedna z trzech Osób Trójcy Przenajświęt-
szej, jedno z Bogiem Ojcem i Duchem Świętym,
Bóg żywy i prawdziwy. Przezeń, potwierdza
dalej św. Ewangelista, stało się wszystko, co-
kolwiek się stało, — a bez Niego nic się nie
stało, ani stać się nie mogło, bo bez Boga nic
stać się nie może.
3. Ten Syn Boży, Bóg prawdziwy, Słowo
Przedwieczne siało się Ciałem. Nie przestało
być Bogiem, bo to niepodobna, ale będąc zawsze
53
i na wieki Bogiem nieskończonym, cudem mą-
drości, wszechmocy i dobroci nieprzebranej,
stało się zarazem człowiekiem, we wszystkiem,
krom grzechu, do nas podobnym, człowiekiem
prawdziwym, jak każdy z nas, człowiekiem,
mającym ciało i duszę i podległym wszystkim
dolegliwościom, na jakie my narażeni jesteśmy.
Bóg-Człowiek, Syn Boży, który stal się zara-
zem synem człowieczym, nazwany jest imie-
niem Jezus, t. zn. Zbawiciel. Nazwany też jest
z urzędu swego i z godności jaką miał pia-
stować: Chrystusem, t. zn. .Pomazaniec Pański,
zapowiedziany przez Boga. Bóg stał się czło-
wiekiem, a zatem był człowiek na ziemi, który
jest Bogiem prawdziwym. Patrz, jak dalece
Bóg się uniżył, tak, iż Stwórca stał się —
stworzeniem, wieczny stał się — śmiertelnym,
Pan stał się — sługą, bogaty stał się — ubogim,
wielki i nieskończony — maluczkim, wszech
mocny — słabym; a wszystko to na to, aby ród
ludzki wywyższyć i obdarzyć godnością, jakiej-
by sami Aniołowie słusznie pozazdrościć mu
mogli. Otóż Narodzenie tego Człowieka, który
jest Bogiem, Kościół święty i wszyscy wierni
z wielką radością i wdzięcznością rokrocznie
obchodzą. Raz jeden tylko to się stało, drugi
raz już nigdy się nie powtórzy; ale to, co się
raz stało, to nigdy już się nie odstanie, — to
trwa i trwać będzie aż do skończenia świata
i po skończeniu świata na wszystkie wieki, bez
54
końca. Bo ten Bóg-Człowiek Chrystus Jezus
wstąpił na niebiosa i siedzi na prawicy Ojca;
z ludzkiera ciałem i z ludzką duszą wstąpiwszy
do nieba, nam ludziom, z którymi się spowino-
wacił, otworzył przystęp do nieba, — poszedł,
żeby przygotować nam miejsce w domu Ojca
swego, — i owszem uczyniwszy się bratem na-
szym, dal nam moc, abyśmy się stali Synami
Bożymi, tym którzy wierzą w Imię Jego.
1 w niebie jeszcze, da li Bóg go dostąpić, po
wszystkie -wieki z weselem obchodzić będziemy
to Boże Narodzenie, które nam biednym wy-
gnańcom Ewy stało się powodem i nadzieją
zbawienia.
4. W nim byt żywot. Dał ci nam P. Jezus
i ten żywot doczesny, który atoli jest raczej
ciągiem umieraniem niż życiem, — tyle tylko
ma wartości, ile jest potrzebny, aby zdobyć so-
bie lepszy żywot: żywot łaski i chwały! Że to
życie ziemskie jest raczej ciągiem umieraniem,
niżeli życiem, łatwo przyznasz, jeżeli zastano-
wisz się nad tern, że ile dni człowiek żyje, o tyle
też dni zbliża się do śmierci swojej; O życiu
laski i chwały zaś, na które w tern życiu do-
czesnem możemy i powinniśmy sobie zasłużyć,
tak mówi św. Augustyn: »Dwojaki żywot, od
Boga sobie objawiony i zalecony, zna Kościół
św.; z których jeden jest w wierze, a drugi
w oglądaniu; jeden tu w czasie naszego piel-
grzymowania, drugi w wieczności mieszkania
55
niebieskiego; jeden w trudzeniu się, drugi w od-
poczynku; jeden tu w drodze, drugi tani w Oj-
czyźnie; jeden w uczynkach i działaniu, drugi
w używaniu zapłaty i w oglądaniu Boga; je-
den chroni się złego, i czyni dobrze, drugi nie
zna złego, któregoby trzeba się wystrzegać,
a ma niezmiernie wiele dobrego, na którem
używa; w tym walczymy z nieprzyjacielem;
w tamtym wolni od nieprzyjaciół królować
będziemy «.
5. Św. Jan Chrzciciel, którego niektórzy uwa-
żali za Mesjasza obiecanego, nie był nim, lecz
na to tylko.był od Boga tak bogato uposażony,
aby dal świadectwo o Synu Bożym. Istotnie
wszystko, cokolwiek możesz spotkać wielkiego,
pięknego, dobrego lub mądrego, bynajmniej nie
jest Bogiem ani równe Bogu, ale służy tylko na
to, aby świadczyć o wielkości, piękności, do-
broci i mądrości Boga i Pana naszego, który
to wszystko uczynił.
(i. Była światłość prawdziwa, która oświeca
wszelkiego człowieka na ten świat przychodzą-
cego. Wołają ludzie i przechwalają śię, że nie-
rnasz jak oświata i chełpią się, że oświaty wciąż
przybywa. Prawdziwą oświatą jest jedynie ta,
co przychodzi od prawdziwej światłości, która
oświeca wszelkiego człowieka na ten świat
przychodzącego. Oświata zaś, która milczy, albo
ledwie mówi o tej prawdziwej światłości, jest
oświatą błędną i jak te błędne ogniki na ba-
56
gnach prowadzi do toni. Jak wielka zachodzi
różnica między nauką prawdziwą, która szcze-
rze prawdy szuka i szczerą tylko prawdę głosi,
a nauką mniemaną, która nawet na miano
nauki nie zasługuje, bo lada domysły i wymy-
sły za rzetelną podaje prawdę, tak też wielka
i zasadnicza zachodzi różnica między oświatą
prawdziwą, a oświatą pozorną. Oświata praw-
dziwa uczy o rzeczach jedynie prawdziwych;
uczy też o rzeczach wątpliwych i przypuszczal-
nych, ale nie stawia ich w jednym rzędzie
z prawdą niewątpliwą; uczy wreszcie o wszyst-
kiem, co może być potrzebne, pożyteczne,
a choćby nawet tylko przyjemne; nigdy jednak
nie spuszcza z oka Boga i prawdy Bożej, która,
kiedy wszystko przeminie i pójdzie w zapomnie-
nie, jedna trwać będzie na wieki. Przeciwnie
oświata fałszywa uczy często i nieprawdę na
równi z prawdą, albo też zamiast prawdy. Co
więcej, oświata prawdziwa czyni ludzi lepszy-
mi, zacniejszymi, i sprawiedliwszymi, bo czyni
ich coraz podobniejszymi do Tego, który jest
światłością prawdziwa, do Boga-Człowieka, Pa-
na naszego Jezusa Chrystusa. Oświata zaś zła
uczy człowieka, kochać się w tern, w czem świat
się kocha, — a więc w pożądliwości oczu, czyli
chciwości, w pożądliwości ciała, czyli w doga-
dzaniu ciału i zmysłowości, w pysze żywota,
czyli w wysokiem o samym sobie rozumieniu
i w pragnieniu czci, nie u Boga, ale u ludzi.
57
Czyni zatem oświata fałszywa ludzi gorszymi,
swawolniejszymi, nieuczciwszyrai, niesprawie-
dliwszymi. Dbajże dla siebie i swoich o oświatę
prawdziwą, — ale strzeż siebie i swoich, jakby
od ognia i jadu, od oświaty przewrotnej. Z owo-
cu bywa drzewo poznane.
7 Żali się Ewangelja św.: światłość w ciem-
nościach świeci, a ciemności, jej nie ogar-
nęły; — świat jest ticzynion przezeń, a świat
Go nie poznał; przyszedł do własności, a swoi
Go nie przyjęli. Ciemności, to są ci ludzie, co
albo nie wierzą, albo wiary św. nie znają;
świat, to są ci, co poddają się wyżej wymienio-
nej trojakiej pożądliwości światowej. Własno-
ścią P. Jezusową, to wszyscy Chrześcijanie
chrztem św. obmyci, to' w wyższym jeszcze sto-
pniu bierzmowani, to nadewszystko kapłani, na
szczególne dziedzictwo Pana wybrani i na
maszczeni. Biadaż nam wszystkim, jeślibyśmy
nie chcieli przyjąć Pana naszego i słowa świa-
tłości Jego.
Modlitwa kościelna.
Spraw, prosimy, wszechmogący Boże, aby
nas to nowe ludzkie Jednorodzonego Syna Twe-
go narodzenie wyzwoliło, których pod jarzmem
grzechu stara niewola trzyma. Przez tegoż P.
N. J. Ch. i t. d.
58
Na uroczystość pierwszego męczennika
św. Szczepana.
E W A N G E L./ A
zapinana u św. Mateusza w rozdz. XXIII. w. 34—39.
Won czas mówił Jezus Doktorom i Faryzeu-
szom: Oto ja posyłam do was proroki i mędrce
i doktory, a z nich zabijacie i ukrzyżujecie,
i z nich ubiczujecie w bóżnicach waszych, i bę-
dziecie prześladować od miasta do miasta, aby
przyszła na was wszystka krew sprawiedliwa,
która rozlana jest na ziemi, od krwi Abla spra-
wiedliwego, aż do krwi Zacharjasza, syna Bu-
rachjaszowego, któregoście zabili między ko-
ściołem i ołtarzem. Zaprawdę powiadam wam,
przyjdzie to wszystko na ten naród. Jeruza-
lem! Jeruzalem! które zabijasz Proroki, i ka-
mienujesz te, którzy do ciebie sg posłani. Ile-
kroć chcialem zgromadzić syny twoje jako ko-
kosz kurczęta swoje pod skrzydła zgromadza,
a nie chciałoś? oto wam, zostanie dom wasz
pusty. Albowiem powiadam wam, nie ujrzycie
Mię odtąd aż rzeczecie: Błogosławiony, który
idzie w imię Pańskie!
OBJAŚNIENIA.
1. Zwyczajnie tak bywa między ludźmi, że
gdzie jest jaka niezgoda lub nawet nienawiść,
59
tam chociaż jedna strona może więcej, druga
mniej, ostatecznie obie strony zawiniły. Zwy-
czajnie ludzie siebie i swoich tylko pożytków
szukają, a miłością własną zaślepieni, wszystko,
co jest im przeciwne, za krzywdę sobie wyrzą-
dzoną poczytują. Tak bywa w niezgodach mię-
dzy mężem a żoną, między rodzeństwem, mię-
dzy sąsiadami^ tak prawie wszędzie. Wglądnij
sumiennie a bezstronnie w różne zajścia i przy-
krości, jakie sam miewałeś, a łatwo znajdziesz
potwierdzenie tego zdania. Wyjątek jednak
z pod tej powszechnej reguły stanowią prześla-
dowania, o których mówił P. Jezus: Błogosła-
wieni, którzy prześladowanie cierpią dla spra-
wiedliwości, albowiem ich jest Królestwo nie-
bieskie. Prześladowani ci obstają nie przy swo-
jem, ale przy Bożem prawie, nie o swoje ko-
rzyści i dogodności, ale o prawdę i sprawiedli-
wość się zastawiają; a w tein jeszcze przeciwni-
ków swoich ile mogą oszczędzają i wolą krzyw-
dę cierpieć niż innym wyrządzać. Tak było
w onem wojowaniu faryzeuszów przeciw P. Je-
zusowi; tak też się dzieje w prześladowaniach,
o których w dzisiejszej Ewangelji mówi P. Je-
zus: Oto ja. posyłam do was proroki i mędrce
i doktory; z nich zabijacie i ukrzyżujecie,
i z nich ztbiczujecie w bóżnicach waszych, i bę-
dziecie prześladować od miasta do miasta.
W tych wypadkach cała wina bywa po stronie
prześladowców.
60
2. Po P. Jezusie, mamy pierwszy przykład ta-
kiego prześladowania dla sprawiedliwości, na
uroczy stu ją cym dziś św. Szczepanie. Powiada
o nim jeden z Ojców św., że pierwszy śmiercią
swoją, którą poniósł dla P. Jezusa, odwdzięczył
się- P. Jezusowi za Jego śmierć, za nas ponie-
sioną. Chwali Pismo św. św. Szczepana, iż by!
pełen wiary i laski, pełen też Ducha Św. i mo-
cy, a zatem zasługiwał raczej na szacunek i mi-
łość, niż na prześladowanie. Mimo to, oto (-o czy-
tamy w Piśmie św.: A Szczepan pełen łaski
i mocy czynił cuda i znaki wielkie miedzy lu-
dem. 1 powstali niektórzy z bóżnicy, których
zowią Libertynów i Cyrenejczyków i Aleksan-
drynów i tych którzy byli z Cylicji i Azji, ga-
dając się z Szczepanem. I nie mogli sie sprzeci-
wić mądrości i Duchowi, który mówił. Tedy
naprawili męże, którzyby mówili, że go słyszeli
mówiącego słowa bluźniercze przeciw Mojżeszo-
wi i Bogu. A tak wzruszyli lud i starsze dok
tory, a zbieżawszy się porwali go i przywiedli
do rady i postawili fałszywe świadki. którzy
mówili: Ten człowiek nie przestawa mówić słów
przeciw miejscu świętemu i zakonowi. Albo-
wieśmy go słyszeli mówiącego: iż Jezus Naza-
reński, ten zburzy to miejsce i odmieni.
3. O św. Szczepanie wiemy z Pisma św. że był
potężny wymową i cudami, miły Bogu dla wia-
ry swojej, a wdzięczny ludziom dla usłużności
swojej. Było w nim zaparcie siebie i gorliwość
61
tak wielka, że o siebie nic niedbal, a jedynie
o chwalę należną P. Jezusowi się upominał,
a zarazem cierpliwość i słodycz serca tak szcze-
ra, że kiedy go na śmierć kamienują, on prze-
śladowcom swoim ani słówkiem marnem się nie
odgraża, ale klęknąwszy, modli się za nich:
Panie, nie poczytaj im tego grzechu. 1 taki czło-
wiek ginie, po ludzku mówiąc, marnie, okrutną
śmiercią, pod kamieniami tłumu roznamiętnio-
nego, — a faryzeusze, o których wiemy, jakimi
byli, odnoszą nad nim zwycięstwo i rozzuchwa-
leni tern powodzeniem sprawili, że stało się
onego dnia 'mielicie prześladowanie przeciw Ko-
ściołowi, który był w Jeruzalem, i rozprószyli
sie wszyscy Chrześcijanie po krainach żydow-
skiej ziemi i Samarji, prócz Apostołów. Zaiste
dziwne są drogi Boże.
4. Jednym z najcięższych grzechów, bo grze-
chem przeciw Duchowi .'świętemu, jest sprzeci-
wianie się uznanej prawdzie chrześcijańskiej,
a karą za ten grzech bywa w tein już życiu za-
ślepienie, o którein pisze św. Jan Ewangelista:
Gdy Pan Jezus tak wiele cudów czynił przed
nimi, nie uwierzyli weń... Dlatego wierzyć nie
mogli, iż jeszcze powiedział Izajasz: zaślepił
oczy ich i zatwardził serca ich, aby oczyma nie
widzieli i sercem nie rozumieli i nawrócili sie
i uzdrowił je. Zrazu wierzyć nie ehcieli, choć
prawda była oczywista, bo byliby musieli od-
mienić życie swoje, a zarazem przyznać się do
62
tego, że wprzódy zbłądzili, a na to byli zanadto
pyszni i samowolni. Potem wierzyć już nie mo-
gli, bo opuściła ich laska Boża. Szczytem zaś
kary zaślepienia bywa, według słów św. Pawła,
kiedy P. Bóg takich podoje pożadliwościom
serca ich, t. zn. daje im powodzenie w złych
zamysłach ich. Jest to jedno z najniezawodniej-
szych znaków przyszłego potępienia. Za takich
potrzeba się wiele modlić; szczególnie skuteczną
bywa modlitwa uciśnionych za ciemięzcami,
jak i modlitwa św Szczepana była nad ludzkie
pojęcie skuteczną dla Szawła, który z prześla-
dowcy stał się Apostołem.
5. Jak zaślepienie, zwłaszcza połączone z po-
wodzeniem bywa najcięższą prawie karą za nie-
dowiarstwo i inne bezbożności, tak najwyższą
nagrodą za wiarę i wierność względem P. Boga
jest uczestnictwo w Krzyżu Pana naszego Je-
zusa Chrystusa. Doskonale to widzimy z opo-
wiadania Pisma św. o Apostołach, że kiedy
obito ich za głoszenie słowa bożego, oni szli od
obliczu ości rady, radując się, iż się stali godny-
mi dla Imienia Jezusowego zelżywość cierpieć.
Wyraźniej jeszcze mówi o tern sam P. Jezus:
Błogosławieni będziecie, gdy was będą nienawi-
dzieć ludzie i gdy was wyłączą i będą sromocić,
a imię wyrzucać jako złe, dla Syna człowie-
czego. Weselcie się dnia onego i radujcie się; bo
oto zapłata wasza jest obfita w niebie. Bo wedle
tego Prorokom czynili ojcowie ich. Też to często
63
czytamy w żywotach Świętych, że wielu z nich
łaknęło męczeństwa więcej niżby uczty jakiej.
Tak np. św. Ignacy męczennik zabraniał przy-
jaciołom modlić się o swoje wyzwolenie z rąk
oprawców Św. Wawrzyniec smuci! się, kiedy
św. Sykstusa Papieża bez niego porwano na mę-
czeństwo. Św. Apolonja nie mogła doczekać się
chwili, kiedy kaci mieli ją wrzucić na stos roz-
palony. I lak samo bywa i dziś. Misjonarze
szczególnie liczni zgłaszają się i wpraszają’ na
misje w takich krajach, w których mogą się
spodziewać prześladowania, albo i śmierci mę-
czeńskiej. Skoro któregoś z nich spotkała ta ze
wszystkich najwięcej pożądana łaska, to pozo-
stali po nim, zamiast się smucić i żałobne za
niego odprawiać nabożeństwa, dziękczynne
i uroczyste odprawiają »Te Deum«. Kościół
święty w hymnie o Męczennikach męczeństwo
nazywa skróconą do nieba drogą. I w rzeczy
samej, czy od choroby, czy ze starości, czy skut-
kiem jakiego wypadku, raz umrzeć potrzeba,
a każda śmierć bądź co bądź ciężką jest prze-
prawą. Czyż tedy nie powinno być dla każdego,
szczerze wierzącego, a o zbawienie swoje dba-
jącego człowieka rzeczą nad inne pożądaną, po-
nieść śmierć raczej dla sprawy Bożej, niż z ja-
kiejkolwiek innej przyczyny. Ale kto pragnie
męczeńskiej śmierci, ten powinien się do niej
zaprawiać zawczasu. W jaki sposób? Za odpo-
wiedź posłuży przykład. Żył w jednym zakonie
64
młodziutki nowicjusz, który posłyszą wszy o za-
sługach męczeństwa, gorąco tej laski pragnąć
począł, a był z natury porywczy i o lada co wy-
buchał niecierpliwością. Razu jednego, gdy
o małą przykrość uniósł się na któregoś z towa-
rzyszów swoich, inny wziął go na stronę i rzeki
mu: Jakże ty potrafisz znieść męczeństwo, kier
dy nie umiesz znieść tak drobnej nawet nie-
przyjemności. Uczże się dla miłości Bożej przy-
najmniej małe rzeczy znosić cierpliwie. Temu
nowicjuszowi podobno upomnienie to pomogło.
Cóż ty na to?
(i. Prawda w' oczy kole, mówi przysłowie. -Fa-
ryzeuszów prawdomówność św. Szczepana do-
prowadziła do smutnej ostateczności. Pod tym
względem faryzeusze mają po dziś dzień nie
mało sobie podobnych. Pełno jest takich, np. sy-
nów, co gniewają się na rodziców, uczniów na
nauczycieli, podwładnych na przełożonych,
owieczek na swoich pasterzy, a o co gniewają
się? Najczęściej o słowa prawdy, o słuszne na-
pomnienie; i nie dość na tern, że się gniewają,
ale mszczą się złorzeczeniem, obmową, potwa-
rzami, a nieraz gotowi, jak to mawiają, w łyżce
wody utopić. Wglądnijże w siebie, czy nie na-
leżysz do ich rzędu, a póki czas popraw się,
abyś i dalej nie szedł drogą faryzeuszów na
wieczne potępienie.
65
M od I i t wa koście 111 a.
Daj nam Panie, prosimy Cię, naśladować to,
co czcimy, abyśmy i nieprzyjaciół miłować się
nauczyli, bo tego pamięć obchodzimy, który i za
prześladowców swych prosił Pana naszego Je-
zusa Chrystusa; który z Tobą żyje i króluje,
w jedności Ducha Świętego, Bóg na wieki wie-
ków Amen.
Na niedzielę po Bożem Narodzeniu.
EWANGELJ A
za pisana u św. Łukasza w rozdziale II. w. 33—40.
Onego czasu Józef i Mm ja matka Jezusowa
dziwowali się temu, co o nim mówiono. 1 błogo-
sławił im Symeon, i rzeki do Marji Matki jego:
Oto ten polożon jest na upadek, i na powstanie
wielu w Izraelu, i na znak, któremu sprzeciwiać
się będą: i duszę twą własną przeniknie miecz,
aby myśli z wiela serc były objawione. I była
Anna prorokini, córka Fanuelowa, z pokolenia
Aser: ta była bardzo podeszła w leciech, a siedm
lat żyła z mężem swym od panieństwa swego.
A ta wdowa aż do lat ośmdziesiąt i czterech,
która nie odchudzała z kościoła, postami i mo-
dlitwami służąc Bogu we dnie i w nocy. Ta też
onejże godziny nadszedłszy wyznawała Panu.
Ewangelje niedzielne 5
66
i opowiadała o nim wszystkim, którzy oczeki-
wali odkupienia Izraelskiego. A ody wykonali
wszystko według Zakonu Pańskiego, wrócili sie
do Galilei, do Nazaret miasta swego. A dziecię
rosło i umacniało sie pełne mądrości, a łaska
Hoża była w wiem.
O B J A ś N 1 E N I A.
1. Józef i Mar ja dziwowali sic temu, co o nim
mówiono. Poprzedza dzisiejszą Ewangelję św.
ta, którą czytamy na Matkę Boską Gromniczną,
i w której są przytoczone słowa Symeona: Oczy
moje oglądały Zbawienie Twoje, któreś zgoto-
wał przed oblicznościa wszystkich narodów;
światło na objawienie pogan, i chwałę ludu
Twego Izraelskiego. Niektórzy tłumacze Pisma
Św. przypuszczają, że Matka Najśw. dopiero
przez Symeona się dowiedziała, że P. Jezus ma
niętylko żydom ale i poganom być Zbawicielem
i że dlatego dziwiła się. Inni mniemają, że Matka
Najśw. i tę tajemnicę miała sobie wcześniej niż
Symeon objawioną, a dziwiła się temu, co mó-
wi! Symeon nie jako rzeczy nowej, ale jako do-
brodziejstwu Bożemu tak wielkiemu, że ilekroć
na nie wspomnieć, zawsze podziwiać je potrze-
ba. Tak i my, chociaż od dzieciństwa wiemy, że
w Przenajśw. Sakramencie jest obecny żywy
i prawdziwy P. Jezus, przecież nigdy temu się
dziwić nie przestajemy. I g.ly, Bóg da, dostanie-
my się do nieba, chociaż już i tysiąc lat- tam
67
przebędziemy, nigdy to niebo nowem i podziwu
godnem nam być nie przestanie.
2. / błogosławił im Symeon tak jak błogosła-
wiła Elżbieta mówiąc: Blogosławionaś Ty mię-
dzy niewiastami i błogosławiony owoc żywota
Twojego. Błogosławmyż i my, wiedząc, że co
niegdyś życzył Izaak Jakubowi^ to w pełnej
mierze daje P. Bóg Najświętszej Pannie: Ktoby
Ci<; błogosławił, niech będzie błogosławieństwa
pełen. Toż samo i o Józefie św. powiedzieć na-
leży.
3. Oto ten jest yołożon na upadek i na po-
wstanie wielu w Izraelu i. na znak, któremu
sprzeciwiać się będą. Jest artykułem wiary,
że — jak mówi Pisnfio św. — P. Bóg chce, aby
wszyscy ludzie byli zbawieni i przyszli ku uzna-
niu prawdy, i że nie posiał Syna swego na
świat, aby sadził świat, ale iżby świat był zba-
wion przezeń. Jednak Pan Bóg ludziom wol-
nej ich woli nie odbiera i nikogo do nieba
nie zmusza, chociaż je wszystkim na oścież
otwiera, i więcej czyni dla naszego zbawienia
niż my pojąć jesteśmy zdolni. Nie P. Bóg temu
winien, że tylu ludzi idzie na wieczną zgubę, ale
ludzie sami sobie winni; tak jak i ten dzieciak
niesforny, który mając zdrowe oczy, a dla swa-
woli swojej zamyka je, gdy w dół wpadnie, nikt
mu nie winien, ale jedynie on sam sobie. Ta-
kich głupich i upartych dzieci, choć starych,
niestety było i jest wielu w Izraelu t. zn. po-
5*
68
między tymi, których P. Bóg powołał do nieba.
Jedni z nich dla uporu prawdzie Bożej przez
Chrystusa Pana objawionej uwierzyć nie chcą,
inni dla lenistwa lub dla doczesnych zajęć na-
leżycie ją poznać zaniedbują, inni wreszcie ma-
jąc i znając wiarę świętą, nie postępują tak, jak
ona wymaga.
4. Ten polożon jest na upadek i na powstanie
wielu w Izraelu i na znak któremu sprzeciwiać
się będą. Z powodu P. Jezusa świat na dwa po-
dzieli! się obozy: na tych, którzy stoją przy Nim,
i tych, którzy przeciw Niemu walczą; tak
jest teraz i tak też będzie aż do skończenia świa-
ta, a raczej aż do dni Antychrysta, który za do-
puszczeniem Bożem poruszy ziemię i piekło cale,
żeby zawojować Kościół święty, czyli królestwo
Boże na ziemi. Walka ta zapowiedziana była już
w raju: Położę nieprzyjażń między tobą, a mię-
dzy niewiasta.; i między nasieniem twem a na-
sieniem jej; ona zetrze głowę twoja, a ty czyhać
będziesz na piętę jej. O tej walce często mówi
Pismo św. Starego Zakonu, ilekroć np. wspo-
mina o synach Bożych a synach Beljalówych.
Walkę tę zaciętą i nieustającą, w której chodzi
o chwałę Bożą, a zarazem o zbawienie nasze,
bardzo wyraźnie przepowiada sam P. Jezus,
kiedy ostrzega uczniów swoich, że prześladowa-
nie cierpieć będą dla Imienia Jego i kiedy im
mówi: Zaprawdę, zaprawdę powiadam wam, iż
będziecie płakać i lamentować wy, a świat się
69
będzie weselił. Apostołowie też często wspomi-
nają o tej walce, jaka wre między światem, cia-
łem i czartem z jednej strony, a między tymi
wszystkimi, którzy chcą pobożnie żyć w Jezusie
Chrystusie. Walka ta toczy się na zewnątrz i na
wewnątrz każdego z nas; a ktokolwiek jej nie
doznaje, najczęściej bywa to znakiem, że już
poddał się wrogom Pana Chrystusowym i że ma-
ło, albo wcale nie dba o chwałę Bożą i własne
zbawienie. Na zewnątrz była taka walka od cza-
sów Apostołów przez trzysta lat aż do dni cesa-
rza Konstantego W., kiedy to usiłowano Ko-
ściół św. i wiarę Chrystusową utopić w krwi
jej wyznawców. W tym czasie więcej niż jede-
naście miljonów chrześcijan życie za Boga
i wiarę położyło. Potem nastały herezje i schyz-
my rozmaite, któremi możni tego świata posłu-
giwali się ku ujarzmieniu Kościoła św., i starali
się nie dopuścić, żeby na Boga więcej się oglą-
dano, niżeli na nich. Ta walka z herezją nie
ustała po dni nasze, ale trwać będzie aż do skoń-
czenia świata. Było tak, jest i będzie, że wciąż
znajdować się będą ludzie, którzy wymysły
swoje przekładają nad słowo Boże, i wbrew
onemu słowu Pisma św., że nie jest pod niebem
inne imię dane ludziom, w którembyśmy mieli
być zbawieni, zwodzą drugich płonnemi obie-
cankami, byle ich odwieść od P. Jezusa i Oblu-
bienicy Jego, św. Kościoła katolickiego. Takiemi
wymysłami są oprócz innych herezyj jawnych,
70
które z dawnych czasów dotrwały, nowsze, ja-
koto liberalizm i socjalizm. Są one gorsze od da-
wnych, bo obłudnie wmawiają w ludzi nieo-
patrznych i wiarę św. nie dość znających, że
można być liberałem, nawet socjalistą, a zara-
zem pozostać katolikiem. Wierutne to kłam-
stwo, bo Kościół św. wielokrotnie potępił głównie
zasady tak liberalizmu, jak i socjalizmu, i kto-
kolwiek tych zasad się trzyma, ten odstąpił
Boga i prawdy Jego. Bo jako jeden tylko jest
Bóg, tak też jedna tylko jest praw'da Jego. We-
wnątrz nas zaś odbywa się ta wrnlka w trojakim
główmie kierunku, o którym mówi Jan św.:
Nie miłujcie świata, ani tego, co jest na świę-
cie; jeśli kto miłuje świat, niemasz w nim oj-
cowskiej miłości. Albowiem wszystko co jest na
świecie, jest pożądliwość ciała i pożądliwość
oczu i pycha żywota. Ktokolwiek ceni sobie do-
brobyt więcej niż spokój sumienia, kto rozkosze
i przyjemności połączone z używaniem stawia
ponad przykazania Boże i kościelne, kto wresz-
cie szuka chwały i wziętości u ludzi więcej niż
chwały u Boga — taki niechaj wie, że do niego
stosuje się owo straszne słowo P. Jezusa: Kto
nie jest ze mną, przeciw mnie jest; a kto nie
zgromadza ze mną, rozprasza. Wglądu i jże każ-
dy w siebie, czy z zasad i z życia swego należysz
do obozu Chrystusowego, czy też raczej do obo-
zu szatana?
5. 1 duszę twa własną przeniknie miecz, aby
71
myśli z wiela serc były objawione. Matka Naj-
świętsza, dlatego że najściślej jest zjednoczona,
z P. Jezusem, tein samem bierne udział we
wszystkiem co Chrystusowe, jak w niebie po-
dziela chwalę Jego, tak tu na ziemi podzielać
niusiala koniecznie Jego ucisk i mękę. Jeżeli za-
tem P. Jezus, który najlepszym jest Synem, nie
chciał oszczędzić matce swojej, tak niewinnej
i świętej, cierpienia, ale przeciwnie zrządził, że
stała się Matką Bolesną, to w jakimże świetle
przedstawią się myśli serca twego, które przy
najmniejszem cierpieniu skore jest do szemra
nia i radeby bez cierpienia używać tu na ziemi,
a o niebo wcale niedbać?
7. .d dziecię rosło i umacniało się pełne mą-
drości, a łaska Hoża była w Niem. O tym po-
stępie P. Jezusa dobrze naucza św Tomasz:
»Dwojakim sposobem może kio róść w mądrości
i lasce, albo mu przybywa sainejże mądrości
i laski, — o takim postępie u P. Jezusa nie uło-
żę być mowy; albo w d/.iałaniu swojem okazuje
coraz więcej mądrości i cnoty. Tak było u P. Je
zusa, który postępując w lata, objawiał zarazem
coraz większą prawdziwie zdumiewającą mą-
drość i zacność«.
Modlitwa kościelna.
Wszechmogący, wieczny Boże rządź uczynku
mi naszemi wedle upodobania Twego, abyśmy
w Imieniu Syna Twego umiłowanego, w liczne
72
obfitować mogli zasługi. Przez tegoż Pana na
szego«Jezusa Chrystusa, który z Tobą żyje i kró-
luje na wieki wieków. Amen.
Na uroczystość Nowego Roku.
E W A NGEL.JA
zapisana u św. Łukasza w rozdziale II. w. 21.
W on czas gdy się spełniło ośm dni, iżby obrze-
zano dzieciątko: nazwane jest Imię Jego Jezus,
które było nazwane od Anioła pierwej, niźli
się w żywocie poczęło.
OBJAŚNIENIA.
1. Gdy się spełniło ośm dni, iżby obrzezano
dzieciątko. Obrzezanie było przedewszystkiem
znakiem przymierza pomiędzy Bogiem a ludem
wybranym, mocą którego P. Jezus zobowiązał
się ludowi temu być Bogiem, Panem i Ojcem
zawsze łaskawym, a lud ten nawzajem zobowią-
zał się Boga chwalić, czcić wiernie i chować
przykazania Jego. Przy obrzezaniu nadawano
imię własne dziecku i zapisywano je do ksiąg
czyli metryk ludu wybranego. Obrzezanie było
bolesne i połączone z umartwieniem, bo wskazy-
wało, że po grzechu pierworodnym potrzeba za
grzechy cierpieć, i że niepodobna bez umartwię-
nia zwyciężyć i oprzeć się skutkom grzechu pier-
worodnego. P. Jezus nie miał obowiązku poddać
się obrzezaniu, bo będąc Bogiem z Boga, nie po-
trzebował dopiero teraz przystępować do przy-
mierza z Bogiem; Imię też Jezus miał sobie na-
dane od Anioła pierwej, niż się począł w żywo-
cie Matki Najśw.; grzechowi wreszcie pierwo-
rodnemu, ani żadnemu innemu nigdy nie pod-
legał i podlegać nie mógł. Ale pilno P. Jezusowi
było cierpieć i ofiarować krew swoją dla nas
i dla naszego zbawienia; pilno Mu było dać nam
przykład poddawania się rozporządzeniom Bo-
żym i przykład pokory i umartwienia, tych
dwóch cnót dla nas ludzi zawsze najtrudniej-
szych.
2. Obrzezanie jest figurą chrztu św. Jasnem
jest, że figura czyli obraz ma w sobie tylko po-
dobieństwo do tego, co przedstawia, ale rzeczy-
wistości bynajmniej nie dorównuje; tak np.
obraz albo figura drzewa, bynajmniej nie doró-
wna drzewu prawdziwemu, ale przedstawia tyl-
ko podobieństwo drzewa; tak też obrzezanie, ja-
ko figura, jest tylko podobne do Chrztu św., ale
wcale mu nie jest równe.
Chrzest św. bezpośrednio, mocą samego obrzę-
du (ex opere operato), da je łaskę poświęcającą,
czyniącą nas Bogu miłymi i przyjemnymi,
a tern samem gładzi grzech pierworodny
i wszelkie inne grzechy; w tem jest jego nie-
skończona wyższość nad obrzezaniem, które sa-
74
ido przez się nie udzielało łaski, ale było tylko
warunkiem, którego P. Bóg wymagał od tych,
którzy chcieli mieć Jego laskę i być wolnymi od
grzechu pierworodnego. Dalej chrzest św. czyni
nas członkami Ciała Chrystusowego, członkami
prawdziwego Kościoła, a przez to i członkami
Królestwa Bożego, obrzezanie zaś łączyło tylko
z ludem wybranym. Chrzest sam w sobie jest
obrzędom świętym, bo z nim złączona jest łas-
ka, — obrzezanie w sobie tej laski nie miało.
Oznaczało tylko, że ktoś wyznaje wiarę w Bo-
ga, a ta wiara dopiero usprawiedliwiała i uświę-
cała. Chrzest św. jest nieodzownym warunkiem
do otrzymania 'wszystkich tych darów Bożych,
podobnież jak obrzezanie było warunkiem
i przykazaniem Bożem obowiązująeem wszyst-
kie pokolenia Izraelowe. Wreszcie Chrzest św.
nie jest wprawdzie sam przez się bolesnym, ale
nakłada na każdego chrześcijanina święty obo-
wiązek cierpliwości, umartwienia i zaparcia sa-
mego siebie. Bo Chrzest, jak naucza Pismo św.,
jest umarciem sobie i światu, a nowein narodzę
niem w Jezusie Chrystusie.
3. Nazwane jest Imię Jego Jezus. O niem to
naucza Apostoł, że jest Imię, które jest nad
wszystkie imię, aby na Imię Jezusowe wszelkie
kolano klękało, niebieskich, ziemskich i pod-
ziemnych. Podobnież Piotr św. wychwala to
imię, mówiąc: Albowiem nie jest pod niebem
inne imię dane ludziom, w którem mielibyśmy
75
być zbawieni. O niem to napisano w Pieśni nad
Pieśniami: Olejek Wylany Imię Twoje; św. Ber-
nard tak tłumaczy te słowa, jako oliwa świeci,
karmi, goi — tak Najsł. Imię Jezusowe jest
światłością, pokarmem i lekarstwem. Zechciej
się o tern przekonać: poznaj P. Jezusa, a przy-
będzie ci światłości nadziemskiej; w słabościach
duszy i ciała proś Go, a uzdrowi cię — duszę nie-
zawodnie przez sakramentu i skruchę serdeczna,
a ciało czasem cudownie, czasem zwykłym przy-
rodzonym sposobem, według miłościwych zarzą-
dzeń Opatrzności swojej; w niebezpieczeństwach
duszy jako i ciała, wzywaj Jezusa, a poratuje
cię; w smutkach twoich wspomnij na Jezusa,
a pocieszy cię i doda otuchy i odwagi. Ale prze-
dewszystkiem w pokusach wszelkich powtarzaj
z wielką ufnością to Najsł. Imię, a doświad-
czysz, jak ono jest potężne, straszne piekłu,
a nam ludziom niepojęcie zbawienne.
4. Inaczej niż świat, postępuje Kościół św.
Przy rozpoczęciu Nowego Boku światowy jest
zwyczaj, że ludzie nawzajem życzą sobie dobre-
go zdrowia i wszelkiej pomyślności, a zarazem
obiecują sobie lepsze, niż w starym roku powo-
dzenie. Że sobie ludzie okazują wzajemną ży-
czliwość, tego Kościół św. nie gani, owszem
pragnie, żeby życzliwość ta była szczerą i żeby
wszyscy i każdy przez cały rok miewał w ser-
cu, co w dzień Nowego Roku ma na ustach.
Ale czyż nie mamy nic lepszego sobie życzyć
76
jeno pomyślności, nic pożądańszego sobie obie-
cywać, jeno powodzenia doczesnego? Bo eóżto
znaczy pomyślność? Oczywiście, aby nam się
działo wedle myśli i woli naszej; a ta myśl
i wola nasza niestety najczęściej tak jest różna,
tak zupełnie przeciwna myśli i woli Bożej! Ra-
czej życzmy sobie i drugim, zgodnie z naszym
pacierzem: Budź wola Twoja jako w niebie tak
i na ziemi, aby wola nie nasza, ale Wola Boża,
ta najświętsza i najsłodsza zawsze spełniała się
na nas, a przedewszystkiem przez nas, — abyś-
my nigdy i w niczem przeciw tej Woli Bożej nie
wykraczali, ani przeciw niej nie szemrali. Ko-
ściół św. i w nim wszyscy dobrzy synowie jego
wiedzą, że pomyślność i powodzenie nie daje
jeszcze prawdziwego szczęścia, bo pomyślność
i powodzenie są czemś zewnętrznem, szczęście
zaś prawdziwe jest wewnątrz nas. Polega zaś to
szczęście prawdziwe przedewszystkiem na po-
koju wewnętrznym, o którym mówi P. Jezus:
Pokój zostawuję wam, pokój mój daje wam; nie
jako dawa świat, ja wam daje. Na ten pokój
Boży, a zatem i na prawdziwe szczęście składa
się pokój sumienia i pokój serca. Pokój sumie-
nia wymaga od nas, abyśmy zgodnie z prawdą
Bożą rozumieli nasze obowiązki i szczerze je
spełniali; gdzie niemasz znajomości należytej
obowiązków, jakie mamy względem Boga, bliź-
nich i samych siebie, tam skrupuły, niepewność
i zamieszanie psują ten pokój sumienia; a gdzie
77
niema sumiennego spełniania tych trojakich
obowiązków, tam musi być niepokój, a o poko-
ju sumienia nawet mowy być nie może. Pierw-
sze tj. znajomość obowiązków znajdziemy za las-
ką Bożą przez pilne słuchanie słowa Bożego (na
kazaniach, katechizacjach i przy spowiedzi),
przez czytanie książek pobożnych i przez roz-
myślanie tego, co kto słyszał lub czytał. Drugie,
czyli spełnianie obowiązków, daje nam łaska
Boża i dobra wola nasza, podtrzymywana czę-
stem przystępowaniem do śś. Sakramentów, go-
rącą a częstą modlitwą i. umartwieniem wła-
snych zachcianek i widzimisię.
5. Pokój serca, jest to stałe zadowolenie
z wszystkiego, co P. Bóg w miłościwej Opatrz-
ności swojej daje nam lub odbiera i cokolwiek
względem nas rozrządza i na nas dopuszcza.
Polega on na szczerem i zupełnem zgadzaniu
się z Najświętszą i Najsłodszą Wolą Bożą. Tm
więcej zaś kto sobie życzy pomyślności, obie-
cuje powodzenia, albo nawet rości sobie prawa
do pomyślności i powodzenia, tern trudniej mu
uzyskać zgadzanie się z Wolą Bożą i poddanie
się jej, bo tern samem przymnaża sobie zawo-
dów w życiu. Z zawodami oczywiście trudno
pogodzić szczere zadowolenie z tego, co P. Bóg
w dobroci i mądrości swojej wbrew naszym
pragnieniom, nadziejom i pretensjom daje lub
odmawia albo też odbiera. Poskramiać więc
potrzeba te żądze nieumiarkowane i umartwiać
78
je; i to właśnie znaczy ono obrzezanie serca,
o którem Pismo św. raz poraź wspomina.
Obowiązek umartwiania się przypomina nam
Kościół św. z początkiem Nowego Roku, sta-
wiając nam przed oczy Tajemnicę Obrzezania
Pańskiego. Wyraźniej jeszcze czyni to w Lekcji
na uroczystość dzisiejszą, w której za Pawłem
św. woła: Najmilsi! Okazała się łaska Boga
Zbawiciela naszego wszystkim ludziom, naucza-
jąca nas, abyśmy zaprzawszy się niepobożno-
ści i świeckich pożądliwości, trzeźwię, i spra-
wiedliwie i pobożnie żyli, na tym świecie, ocze-
kując błogosławionej nadziei i przyjścia
chwały wielkiego Boga i Zbawiciela naszego
Chrystusa Jezusa, który dał samego siebie za
nas, aby nas wykupił od wszelkiej nieprawo-
ści, ażeby oczyścić sobie lud przyjemny, na-
śladowcę dobrych uczynków. To mów i upo-
minaj w Chrystusie Jezusie, Panu naszym. Ale
przypominając nam ten, dla zepsutej natury
naszej twardy, obowiązek, zwraca nam Kościół
św. równocześnie uwagę na Najsł. Imię Jezus,
w którem znajdujemy obfitą i zawsze gotową
pomoc do zwyciężania samych siebie, podżwi-
gnienie z upadków, pociechę w smutkach
i w końcu nagrodę nader wielką za wałki
nasze.
6. W Imię Boże tedy, a zarazem i prawdzi-
wie po Bożemu rozpocznijmy ten Nowy Rok.
Mocni wiarą, potężni ufnością i zagrzani mi-
79
Jośeią ku Panu i wielkiemu Bogu i Zbawicie-
lowi naszemu Jezusowi Chrystusowi, postanów-
my wobec Niego, ukrytego w Przenajśw. Sa-
kramencie, że w tym nowym roku szukać bę-
dziemy nie tyle pomyślności i powodzenia
ziemskiego, ile przedewszystkiem tego, abyśmy
zaprzawszy się niepobożności i świeckich po-
żądliwości, trzeźwię i sprawiedliwie i pobożnie
żyli na tym świecie. Hasiem naszem niech bę-
dzie ono słowo Pańskie: Szukajcie tedy naj-
przód Królestwa Bożego i sprawiedliwości jego,
a to wszystko będzie wam przydane.
Modlitwa kościelna.
Boże, który z płodnego panieństwa
wionej Marji, rodzajowi ludzkiemu
nagrody zbawienia wiecznego, daj,
abyśmy tej za sobą wstawiennictwa
ezali, przez którą zasłużyliśmy otrzymać spraw-
cę żywota, Pana naszego Jezusa Chrystusa,
Syna Twojego; który z Tobą żyje i króluje...
Błogosła-
użyczasz
prosimy,
doświad-
Na uroczystość św. Trzech Króli.
E W A N G E L./ A
zapisana u św. Mateusza w rozdziale LI. w. 1—12.
Gdy się tedy narodził Jezus w Betleem Juda,
we dni Heroda Króla: oto mędrcy ze Wschodu
słońca przybyli do .Jerozolimy, mówiąc: Gdzie
jest który się narodził król Żydowski? albo-
wiem widzieliśmy gwiazdę jego na wschód
słońca, i przyjechaliśmy pokłonić się jemu.
A usłyszawszy król Herod, zatrwożył się,
i wszystka Jerozolima z nim. I zebrawszy
wszystkie przedniejsze kapłony, i Doktory lu-
du, dowiadywał się od nich, gdzie się miał
Chrystus narodzić. A oni mu rzekli: w Betleem
Judzkiem: bo tak jest napisano przez Proroka:
ł ty Betleem ziemio Judzka, z żadnej miary nie
jesteś najpodlejsze między ksiażęty Judzkimi:
ał bo wiem z ciebie wynijdzie wódz, któryby rzą-
dził lud mój Izraelski. Tedy Herod wezwawszy
potajemnie Mędrców, pilnie się wywiadywał od
nich czasu gwiazdy, która im się ukazała, i po-
sławszy je do Betleem, rzeki: Idźcie, a wy wła-
dajcie się pilno o dzieciątku: a gdy najdziecie,
oznajmijcie mi, abym i ja przyjechawszy, po-
kłonił się jemu. Którzy wysłuchawszy króla,
odjechali. A oto gwiazda, która, byli widzieli
na wschód słońca, szła przed nimi, aż przy-
szedłszy stanęła nad miejscem gdzie było dzie-
cię. A ujrzawszy gwiazdę, uradowali się rado-
ścią bardzo wielka. 1 wszedłszy w dom, na-
leźli dziecię z Mar ja, matka jego, i upadłszy
pokłonili się: a otworzywszy skarby swe, ofia-
rowali mu dary: złoto, kadzidło i mirę. A wzią-
wszy odpowiedź we śnie, aby się nie wracali
81
do Heroda, insza droga wrócili się do krainy
swojej.
O B J A Ś N I E N I A .
1. Ody sic tedy narodził Jezus w Betleem
Juda, we dni Heroda króla... Wkrótce, jak po-
wszechnie mówi podanie, tj. w dwanaście dni
po Narodzeniu P. Jezusa, we dni Heroda
króla... Herod ten był ojcem drugiego Heroda,
który kazał ściąć św. Jana Chrzciciela Ten
Herod pierwszy nie pochodzi! z narodu żydow-
skiego, ale byl Tdumejczykiem. Rzymianie uczy-
nili go królem ziemi żydowskiej i tak spełniło
się proroctwo Jakuba Patrjarchy: Nie będzie
odjęte berło od Judy, ani, wódz z biódr jego,
aż przyjdzie, który ma być posłań i on będzie
oczekiwaniem narodów.
2. Oto mędrcy ze wschodu przybyli. Bardzo
powszechne jest mniemanie, że ci trzej Mędrcy
byli zarazem królami; w każdym razie byli bar-
dzo zamożni, łączyli więe w swoich osobach bo-
gactwo i naukę. Tak tedy P. Jezus powołał do
służby swojej świętej i do zbawienia najprzód
ubogich i prostych, później ludzi średniego sta-
nu Symeona i Annę, wreszcie bogatych i uczo-
nych, aby wszystkich uczynić jedną wielką ro-
dziną swoją, w którejby żaden nad drugiego się
nie wynosił, ani też jeden drugiemu nie zazdro-
ścił, ale wszyscy w Nim i dla Niego nawzajem
się miłowali i wspierali. Przybyli oni Św. Kró-
Ewnnreljc niedzielne 6
82
Iowie od wschodu, tj. z Arabii lub Persji, w któ-
rych to krajach uprawiano z szczególnem zami-
łowaniem gwiazdoznawstwo. Imiona tych św.
trzech królów były według podania: Melchior,
Kasper, Baltazar
3. Przybyli do Jerozolimy, jako do stołecz-
nego miasta, bo tam, sądząc po ludzku, mogli
się na pewno spodziewać wiadomości o nowo-
narodzonym królu żydowskim, którego szukali.
Opatrzność Boża tak zrządziła, żeby żydów zmu-
sić do badania zawartych w Piśmie św. pro-
roctw i tern samem zagrzać ich do szukania
obiecanego im Mesjasza.
4. Gdzie jest, który się narodził król żydow-
ski? Nie pytają Św. trzej Królowie o syna króla
żydowskiego, bo tego łatwo byli mogli bez py-
tania znaleźć w pałacu królewskim; nie pytają
się też, czy się narodził, bo o tein wiedzieli z u-
kazania się gwiazdy i z objawienia Bożego. Py-
tają jedynie o miejsce narodzenia, którego
jeszcze nie znają i pytają o króla żydowskiego,
t. zn. o Mesjasza, który jest królem i panem nie
tylko jednego narodu, ale wszystkich do nieba
powołanych i wybranych. Pytaj i ty: gdzie jest
P. Jezus? i odpowiedz sobie razem z Kościołem
świętym: w niebie na prawicy Ojca, w Prze-
najśw. Sakramencie po kościołach naszych,
a Bóstwem swojem na każdem miejscu. Miej na
pamięci tę świętą Jego obecność na każdem
miejscu — w domu, na polu, na ulicy, wszę-
83
dzie, — ale szczególnie w kościele, jeżeli pra-
gniesz znaleźć Go kiedyś w niebie.
5. Albowiem widzieliśmy gwiazdę Jego na
Wschód słońca i. 'przyjechaliśmy pokłonić się
Jemu. Podają powód swojego zapylania: wi-
dzieli bowiem gwiazdę, przepowiedzianą przez
Balaama: Wznijdzie gwiazda z Jakóba, i po-
wstanie laska (berło) z Izraela. Przez tę gwia-
zdę dał im P. Bóg wewnętrznem oświeceniem
zrozumieć i uwierzyć, że narodził się ten, przed
którym ugnie się wszelkie kolano niebieskich,
ziemskich i podziemnych.
6. Usłyszawszy król Herod zatrwożył się
i wszystka Jerozolima z nim. Mówi nasze przy-
słowie, że na złodzieju czapka gore. Wiedział
Herod, że nieprawnie i podstępem tylko odzier-
żył władzę królewską, lęka się więc żeby mu
jej nieodebrano. Że pastuszkowie, ludzie z pro-
stego gminu i bez znaczenia, pokłonili się ja-
kiemuś dzieciątku w żłóbku złożonemu, tego
Herod nie uważał za rzecz groźną; ale że ludzie
wysoko wykształceni, a do tego władający kró-
lewskimi skarbami i potęgą, jawnie przyznają
temu dzieciątku godność królewską, którą prze-
cież on dzierży, to go zatrważa. Dwie stąd bierz
nauki: najprzód, że złe sumienie wszystkiego
się boi; a powtóre, że przykład możnych tego
świata wiele znaczy tak ku dobremu, jak też
niestety i ku złemu.
7. Zebrawszy wszystkie przedniejsze kaplany
6*
84
i Doktory ludu, dowiadywał się od nich, ydzie
się wiał Chrystus narodzić. Herod dla przypo-
dobania się żydom, nad którymi królował, był
wprawdzie przyjął ich wiarę, ale mało się o nią
troszczył i prawie wcale jej nie znal: dopiero
teraz trwogą przyciśniony pyta kapłanów i u-
czonych w Piśmie i to jeszcze nie w dobrym
zamiarze, ale żeby dowiedziawszy się gdzie jest
dzieciątko, cichaczem je zabić. Głupi on w nie-
dowiarstwie swojem; niepotrzebnie się bał Te-
go, którego królestwo nie z tego jest świata i da-
remnie sidła zastawiał, na Tego, który jest
wszechmocny i wszechwładny. I dziś jest pełno
ludzi niedowiarków, którzy niepotrzebnie boją
się Kościoła Chrystusowego i daremnie go prze-
śladują zarówno podstępem jak gwałtem.
8. Zapytani nie potrzebują się długo namy
ślać, ale odraza odpowiadają z proroków to, co
każde dziecko dobrze nauczone wiedziało: w Be-
tleem btdzkiem; bo tak jest napisane przez
proroka: ! ty Befleem ziemio Judzka, z żadnej
miary nie jesteś najpodlejsze między ksiażęty
Judzkimi: albowiem z ciebie wynijdzie wódz,
któryby rządził lud mój Izraelski.
9. Herod potajemnie, dla pokrycia przed Ka-
płanami i Doktorami niecnych swoich zamia-
rów, wzywa do siebie św. Trzech Króli i po-
wtórnie wywinduje się od nich o dniu i godzi-
nie ukazania się gwiazdy, żeby tern dokładniej
poznać czas narodzenia Pańskiego. Udając zaś
85
przed nimi pobożnego, zobowiązuje ich, aby
skoro znajdą dzieciątko, do niego wrócili
i o wszyst.kiem dokładną zdali mu sprawę. Mógł
Herod oszukać królów ziemskich, Króla wiekui-
stej chwały nie oszukał. Mógł okrutnie zamor-
dować setki dziatek niewinnych, Boskiemu
Dzieciątku, na które czyhał, nie złego wyrzą-
dzić nie mógł. Bo i najpotężniejszy z ludzi,
a nawet i sani szatan, tyle tylko-uczynić może,
ile mu P. Bóg dozwoli. Zamiar zły jednak nie
ujdzie kary Bożej, tak samo, jak nie może ujść
Jego wszec 11 w iedzy.
10. A oto gwiazda, która byli widzieli na
wschód słońca, szła przed ni nil, aż przyszedł
szy, stanęła nad miejscem, gdzie było dziecię.
A ujrzawszy gwiazdę, uradowali się radością,
bardzo wielka. W Jerozolimie stracili byli
z oczu oną gwiazdę, bo eheial P. Bóg, aby prócz
światła nadprzyrodzonego w szukaniu P. Je-
zusa użyli też środków przyrodzonych. Tak
i nam potrzeba w dochodzeniu woli Bożej i obo-
wiązków naszych posługiwać się -wiarą, i rozu-
mem; byleśmy postępowali z prostotą, jak św.
Trzej Królowie, to niema, -obawy, żeby co inne-
go wiara, a co innego rozum nam mówił, ale
z pewnością tak jak oni trafimy do P. Jezusa.
Jednak szczęśliwsza i pewniejsza jest wiara
i dlatego ujrzawszy gwiazdę uradowali się ra
dośeią bardzo wielką. Któż z nas nie doświad-
czył w życiu podobnej i-ad-ści. ilekroć go P. Bóg
86
w łasce swojej obdarzył większą światłością
i ukazał mu jakąkolwiek prawdę swoją w no-
wej jakby jasności?
11. I wszedłszy w dom naleźli Dziecię z Ma-
ryi, Matka Jego, i upadłszy pokłonili się Jemu.
Kto znajduje Jezusa, ten zarazem też znajduje
Marję, Matkę Jego, kto kocha P. Jezusa, ten
nie może nie mieć nabożeństwa szczerego do
Matki Najśw. Jeżeli św. Trzej Królowie na wi-
dok gwiazdy uradowali się radością bardzo
wielką, jakaż była ich radość, kiedy ujrzeli Te-
go, do którego ta gwiazda ich przywiodła? To
też przejęci nie tylko wiarą ale i radością nad-
ziemską, upadli w proch przed Panem i Bogiem
swoim i naszym, który dla nich i dla nas stał
się człowiekiem, słabą, a jednak wszechmocną
Dzieciną, i pokłonili się Jemu. I my z nimi po-
kłońmy się Jemu, ucałujmy za przyzwoleniem
Marji święte stopki, prośmy, niech błogosła-
wieństwem rączki swej uświęci, oczyści nas
i uczyni swoimi na wieki. Pragną św. Trzej
Królowie okazać wdzięczność swoją, że raczył
im się objawić, otwierają przeto skarby swoje
i ofiarują Mu dary. I my otwórzmy skarby na-
sze nie tylko doczesne i zewnętrzne, ale przede-
wszystkiem wewnętrzne, skarby rozumu, woli
i serca; z nich ofiarujmy dary czystego jak
złoto życia, wonnej jak kadzidło pokory, i gorz-
kiego ale też zdrowego jak mira zaparcia sa-
mych siebie. A raz pokłoniwszy się P. Jezu-
87
sowi, nic powracajmy do bratania się z Hero-
dami, t. j. z wrogami Chrystusa, ale inną drogą
zdążajmy do krainy naszej, t. j. do nieba.
Modlitwa kościelna.
Boże, któryś w dniu dzisiejszym Jednorodzo-
nego Twego narodom przez gwiazdę objawił,
daj łaskawie, abyśmy poznawszy Cię już przez
wiarę, do oglądania piękności Twego oblicza
byli doprowadzeni. Przez tegoż Pana naszego
Jezusa Chrystusa, który żyje i króluje, Bóg na
wieki wieków. Amen.
Na niedzielę pierwszą po św. Trzech Królach.
EWANGELJA
zapisana u św. Łukasza w rozdziale IŁ w. 12—52.
Gdy już Jezus był we dwunastu leciech gdy
(rodzice jego) wstąpili do Jeruzalem, wedle
zwyczaju dnia świętego, a skończywszy dni,
gdy się wracali, zostało Dziecię Jezus w Jeru-
zalem: ri nie obaczyli rodzice jego. A mniema-
jąc, że on był w towarzystwie, uszli dzień drogi,
i szukali go między krewnymi i znajomymi.
A nie znalazłszy, wrócili się do Jeruzalem,
szukając go. I siało się, po trzech dniach zna-
88
leźli (jo w kościele siedzącego w pośrodku Do-
ktorów, a on ich słucha i pyta ich. A zdumie-
wali się wszyscy, którzy (jo słuchali rozumowi
i odpowiedziom jego. A ujrzawszy zdziwili się.
I rzekła do niego matka jego: Synu, cóżeś nam
lak uczynił? oto ojciec twój i ja żałośni szu-
kaliśmy cię. / rzekt do nich: Cóż jest żeśęie
mię szukali? Nie wiedzieliście iż w tych rze-
czach które są Ojca mego, potrzeba żebym był?
A oni nie rozumieli słowa które im mówił.
I zstąpił z nimi, i przyszedł do Nazaret: a był
im poddany. A matka jego wszystkie te słowa
zachowała w sercu swem. A Jezus się pomna-
żał w mądrości i w leciech, i w 'łasce u Boga,
i u ludzi.
O BJAŚNIENIA.
1. Kwanegelja dzisiejsza o dorastającym i’.
Jezusie odnosi się przedewszystkiem do młody eh
i dorastających, którzy mogą i powinni z niej
uczyć się naśladować P. Jezusa w czterech głó-
wnie rzeczach. Pierwsza z nich to pobożność.
Z Nazaretu do Jerozolimy było około piętna-
ście mil drogi. P. Jezus, choć nie miał jak inni
ścisłego obowiązku, chociaż mógł wymówić się
młodocianym wiekiem swoim, chętnie- podej-
muje tę uciążliwą pielgrzymkę i owszem prze
dłużą swój pobyt na miejscu świętem, bo po-
trzeba serca zmusza Go, żeby był w tych rze-
czach, które są Ojca Jego. Kocha dzieciątko Je
89
zus Ojca swego przedwiecznego i dlatego czuje
potrzebę przebywania z Nim, lubi modlić sic,
rozważać, słuchać i mówić o Bogu i rzeczach
Bożych. Czyś ty podobny w tein do P. Jezusa,
czy też może przeciwnie modlitwa, cię nudzi,
tak iż spieszysz się z nią, byle czemprędzej jej
się pozbyć, o Bogu i rzeczach pobożnych słu-
chać nie lubisz, a rozmawiać nie umiesz, na
Mszę św. i do Sakramentów św się ociągasz?
Podstawą pobożności jest szczera, z katechi-
zmem i historją świętą dobrze obeznana wiara,
serdeczna ku P. Bogu ufność i odważna, na
ofiary gotowa miłość Boga i Świętych Jego.
Istotą zaś pobożności jest to czworo: wysokie,
aż do uwielbienia posunięte rozumienie o Bogu
i wszystkich doskonałościach i działaniach Je-
go, jakoto o Opatrzności, o Woli i Przykaza-
niach, o Dobroci i Mądrości Bożej i t. d.; po-
wtóre szczera i serdeczna wdzięczność za Jego
dary i dobrodziejstwa, przyjmująca chętnie
wszystko, cokolwiek pochodzi od Boga, dlatego
tylko, że to od niego pochodzi; po trzecie po-
korne i polne skruchy przepraszanie za tak czę-
ste winy, uchybienia i niedostatki nasze; po
czwarte pełne ufności prośby, modlitwy i ofiary
do Boga we wszystkich potrzebach i przejściach
naszych.
2. Druga rzecz, której mają się uczyć młodzi
od P. Jezusa, to pilność w nauce. P. Jezus nie
potrzebował się uczyć, bo będąc Bogiem, od
90
wieków, a tem więcej od urodzenia wszystko
wie i wszystko umie. A jednak dla przykładu,
naszego opowiada Pismo św.: znaleźli go w ko-
ściele siedzącego pośród Doktorów, t. zu nau-
czycieli, a On ich słucha i pyta ich. Za onych
czasów nie było w ziemi żydowskiej innych
szkół jeno w świątyni i po bóżnicach. Jeżeli
więc P. Jezus, Mądrość odwieczna, nie gardzi
ziemskimi nauczycielami i nauką ich, ale kwapi
się do nich, pośród nich siedzi, z wszelką uwa-
gą i pilnością słucha ich i pyta, — jak bardzo
innym zwykłym młodzieniaszkom, którzy mało
mają wiedzy i doświadczenia, należy pilnować
nauki? I jak w szkole onej P. Jezus uwagą
swoją, zaciekawieniem do nauki i dobrem poj-
mowaniem tego, co Mu mówiono zwraca na sie-
bie uwagę, a nawet podziw swoich nauczycieli,
tak w domu u Rodziców odznaczał się pracowi-
tością i dokładnością we wszystkiem. cokolwiek
Mu poruezono, lub do czego z własnego popędu
się zabierał. Pilność tedy i pracowitość powinna
być cechą każdego młodzieńca, pragnącego wstę-
pować w ślady P. Jezusa; a to tem. więcej, że
obok pobożności i praca jest walną obroną od
zepsucia i swawoli, które szczególnie się roz-
wijają tam, gdzie panoszy się próżniactwo.
3. Trzecia zaleta, jaką w P. Jezusie wskazuje
dzisiejsza Ewangclja, to wielka, z skromnością
połączona, prostota. Bo najprzód z tego, że
Najśw. Panna i Józef św. wracając z Jeruza-
91
lem do Nazaretu nie obaczyli się, że Dziecię
Jezus zostało w Jeruzalem, ale mniemali, że
On był w towarzystwie, bardzo wyraźnie się
pokazuje, że P. Jezus w niezem przed nimi nie
zwykł był się ukrywać, ani potrzebował, aby
go wciąż pilnowano. Widocznie pierwszy to raz
i rzecz nadzwyczajna, że P. Jezus im się nie
opowiedział i samych zostawił, więc lękali się,
czy Go nie spotkało jakie nieszczęście. Ukrywać
się z czemkołwiek przed tymi, którzy mają
prawo i obowiązek czuwania nad młodymi
i kierowania nimi, a więc przed rodzicami i ich
zastępcami, jest przeciwnem prostocie i ilekroć
się to u młodych zdarza, znać że poczynają
schodzić z dobrej drogi. Tylko złe lubi się ukry-
wać, dobre zaś nie potrzebuje bać się świadków
ani jawności. Gorszeni jeszcze wykroczeniem
przeciw prostocie są wykręty, czyli kłamliwe
wymówki. U Pana Jezusa nie masz tego ani
śladu; z wszelką prostotą odpowiada rodzicom
swoim, co Go spowodowało do pozostania w Je-
ruzalem; nic nie przesadza, ani nie zmyśla,
owszem powołuje się na własne ich świade-
ctwo, kiedy mówi: nie wiedzieliście, iż w tych
rzeczach, które są Ojca mego, potrzeba, żebym
był? A Kościół to przecież przedewszystkicm
»rzecz Ojca Jego«, tam więc trzeba było naj-
przód Go szukać. Prostota też jaśnieje w zacho-
waniu się P. Jezusa wobec Doktorów zakon-
nych; pyta ich i odpowiada, nie żeby się popi-
92
sywać swoją mądrością, ale żeby dla chwały
Ojca i dla dobra wszystkich wyjaśnić zacho-
dzące trudności, uczynić rzeczy zawile zajmn-
jącerni, owszem porywającemi umysły i ehwy-
tającemi za serce. Prostota jednak bez skrom-
ności zwykle wyradza się w prostactwo. P. Je-
zus, który będąc Bogiem tyle posiadał przymio-
tów, że miał się czein popisać i wywołać nie
tylko podziw ale i zazdrość tak starych jak
młodych, taką jednak to wszystko otacza pro-
stotą i skromnością, że nie zazdrościli, nie byli
nań źli, ale tylko zdumiewali się wszyscy,
owszem pokochali Go.
4. Czwartą wreszcie zaletę P Jezusa chwali
dzisiejsza Ewangelja, mianowicie posłuszeństwo
Jego: zstąpił z nimi, i przyszedł do Nazaret
i był im poddany. Pospolicie dzieje się, że im
kto mniej ma rozumu, tern skłoniejszy bywa do
zarozumiałości. To też młodym często się zdaje,
że i bez rodziców potrafią już dać sobie radę
i poczynają lekceważyć sobie z lanie rodziców,
przykrzyć sobie zależność od nich, a zwłaszcza
kiedy im nie smakuje nakaz albo zakaz —
rodziców. Pan Jezus jest Mądrością przed-
wieczną, a przecież nie wynosi się nad rodzi-
ców, ale słucha ich zdania i stosuje się do nie-
go. P. Jezus jest najwyższym Panem całego
świata, a zatem i Matki swojej Najświętszej
i św. Józefa, a jednak jest im poddany. Świętą
i błogosławioną między niewiastami jest Najśw.
93
Panna, świętym wielce też jest Józef św., ale
o cale niebo świętszym od nich jest P. Jezus,
a jednak we wszystkiem nimi się powoduje.
Rozważając to wola św. Bernard: »Ucz się ko-
rzyć i być poddanym, nędzny prochu i robaku,
kiedy Bóg stawszy się (balem chciał być pod-
danym stworzeniu swemu«. A nie tylko posłusz-
nym ale i usłużnym był P. Jezus, według
tego, co później sam o sobie powiedział: Syn
człowieczy nie przyszedł, aby ma służono, ale
służyć. Gdyby P. Jezus był chciał, toć bez wąt-
pliwości Matka Najświętsza, która już przy
Zwiastowaniu nazwała się służebnica. Pańska,
wraz z pokornym i pracowitym Józefem św.
byliby z duszy serca radzi służyli i wysługi-
wali się P. Jezusowi; tymczasem On w niezem
nie chciał nikomu być ciężarem, ale przeciwnie,
usłużnością swoją starał się ułatwiać życie naj-
bliższym swoim i innym bliźnim.
5. Kto za młodu będzie’ się starał o nabycie
tych czterech cnót: pobożności, pracowitości,
prostoty i posłuszeństwa, ten we wszystkiem
dobrem postąpi, czyli jak powiada dzisiejsza
Ewangelia św. o P. Jezusie, będzie się pomna-
żał w mądrości i leeiech i w łasce u Boga
i u ludzi. Do tego też rodzice i wszyscy, którym
P. Bóg poruczyl pieczę nad młodymi, dopoma-
gać im powinni.
94
Modlitwa kościelna.
Chęci błagającego ludu, prosimy Cię Panie,
nadziemską natchnij pobożnością, aby i co czy-
nie mają poznawali i do pełnienia tego, co wi-
dzieli, moc brali. Przez Pana naszego i t. d.
Na niedzielę drugą po św. Trzech Królach.
EWANGELJ A
zapisana U św. Jana w rozdziale II. w. 1—11.
W on czas: Były gody małżeńskie w Kanie
Galilejskiej: a była tam Matka Jezusowa.
Wezwań też był i Jezus, i uczniowie Jego na
gody. A gdy nie stawało wina, rzekła Matka
Jezusowa do Kiego: Wina nie maja. I rzekł
Jej Jezus: Co Mnie i Tobie niewiasto? jeszcze
nie przyszła godzina moja. Rzekła Matka Jego
sługom: Cokolwiek wam rzecze, czyńcie. I było
tam sześć stągiew kamiennych, według oczysz-
czenia żydowskiego postanowionych, bioracych
w się każda dwa albo trzy wiadra. Rzeki im
Jezus: Napełnijcie stągiew woda. I napełnili
je aż do wierzchu. I rzeki im Jezus: czerpaj-
cież teraz, a donieście przełożonemu wesela
/ donieśli, A gdy skosztował przełożony wesela
wody, która się stała winem, a nie wiedział
95
ska.db.fj było, lecz słudzy wiedzieli, którzy wodę
czerpali: wezwał oblubieńca przełożony wesela.
I rzeki mu: Wszelki człowiek pierwej kładzie
wino dobre: a gdy się napija, tedy podlejsze.
A. tyś dobre wino zachował aż do tego czasu.
Ten początek cudów uczynił Jezus w Kanie
Galilejskiej: i okazał chwałę swa, i uwierzyli
weń uczniowie jego.
OBJAŚNIENIA.
1. Były gody małżeńskie w Kanie Galilej-
skiej. O małżeństwie mówi św. Paweł Apostoł:
Sakrament to wielki jest; a ja mówię w Chry-
stusie i Kościele. Tak P. Jezus postanowił, tak
też zostanie aż do końca świata. Tego zaś, co
Chrystus Pan postanowił, nikt w świecie zmie-
nić nie może. Jeżeli więc tu i ówdzie wydano
ustawę, że można poprzestać na ślubie cywil-
nym, zawartym przed urzędnikiem państwo-
wym, jest to najzupełniejszą nieprawdą, prze-
ciwną Bogu i Kościołowi świętemu; a jeżeliby
ktoś »cywilne« tylko małżeństwo zawarł, grze-
szy i tak długo w grzechu śmiertelnym zostaje,
póki się z tego nie wyspowiada i nie naprawi
źle zawartego małżeństwa w sposób przez Ko-
ściół przepisany.
2. Z tego, iż małżeństwo jest Sakramentem
i to wielkim, wynika, że nie lekkomyślnie albo
nawet grzesznie, ale z zastanowieniem i po Bo-
żemu do niego przystępować należy. Lekko-
96
myślnością jest wiązać się na cafe życie z osobą,
której się nie zna dostatecznie, dlatego tylko że
jest przystojną, posiada taki a taki majątek,
albo miał wielkie koligacje i t. p. Występkiem
jest dopuścić, aby wprzód djabel grzechem, niż
ksiądz stulą związał. Z zastanowieniem przy-
stępuje do małżeństwa, kto radzi się rodziców,
a więcej jeszcze Boga na modlitwie, a zarazem
pilnie uważa na cały tryb i usposobienie tego
lub tej, z kim ma stanąć do ślubu. Bo zwyczaj-
nie wedle przysłowia bywa tak, że czem skorup-
ka za młodu nasiąknie, tern na starość trąci.
Młody czy też młoda, jeśli nie.szanowali ojca
i matki, nie będą się szanowali wzajemnie; kto
był rozrzutnym lub próżniakiem zamłodu, ta-
kim też po ślubie, będzie; to samo rozumieć nale-
ży o wszystkich innych wadach, jak kłótliwości,
plotkarstwie, gniewliwości, pijaństwie i t. p. Po-
dobnie jednak bywa i z cnotami i zaletami. Po
Bożemu wreszcie przystępuje do stanu małżeń-
skiego, kto pilnie zwraca uwagę nie tyle na ko-
rzyści i wygody, jakich w małżeństwie może się
spodziewać, ale na obowiązki, jakie go w tym
stanie czekają. Bo małżeństwo połączone jest ze
ślubami wobec Boga zaprzysiężonemi, a jak każ-
demu krzywoprzysiężcy i Aciarolomcy, tak też
biada temu, coliy nie dotrzymał ślubów małżeń-
skich. Pierwszym więc, obowiązkiem jest wiara
małżeńska, nad którą nie ma się co rozwodzić,
bo każdy i bez tego wie dobrze, do czego ona obo-
97
więzuje. Miłość malżefiska nic polega na pic
szczotach i pięknych słówkach, ale na tein. żeb\
inaż starał się o to, by żonie było z. nim dobrze,
a tak samo żona, żeby mężowi było z nia dobrze.
Jeśliby każde z nich nie o swoje dobro, ale o do-
bro drugiego, tak doczesne jak wieczne dbało, nie
byłoby tyle małżeństw nieszczęśliwych, w któ-
rych obie strony przęklinaja godzinę, w której
się poznali i pobrali. Jest dalej ślub uczciwości
małżeńskiej, mocą którego nie godzi się rozpa-
saniem kalać małżeństwa. Ono z prawa Hożego
a nawet i przyrodzonego powinno być podstawa
rodzin chrześcijańskich, przymnażajsjeyeh Bo-
gu wiernych sług, niebu Świętych, a społeczeń
slwu obywateli, a zarazem zabezpieczeniem
przeciw wyuzdanym pożrplliwośeiom. Wreszcie
jest ślub czwarty: że cię nie opuszczę aż do
śmierci, tak mi dopomóż Boże i święci Jego.
Związać się łatwo, rozejść- bez grzechu niepodo-
bna. Małżeństwo jest nierozerwalne, jest zobo
wiązaniem na cale życie; tern więcej przeto po-
trzeba do niego pomocy Boga i Najśw. Panny.
3. Buła łani Matka Jezusowa; wezwań leż był
i cza s i uczniowie Jego. Widocznie uiemasz
nie w tern złego, zabawić się* czasem uczciwie
i więcej niż w dzień powszedni używać darów
Bożych. Rozważ jednak, że wesołe to odbywało
się w domu, a nie w karczmie albo w domu za
jezdnym. Dalej nie było tam marnotrawstwa,
a cale wesele odbywało się w obecności P. Je-
Ewangelje niedzielne 7
98
zusa i Matki Najświętszej. Więc zabawić się mo-
żna, byle to nie było zbyt często, w miejscu i oto-
czeniu uczciwem, — bez wielkiego kosztu, a na-
dewszystko tak, aby nie tracić pamięci na obe-
cność wszystko widzącego i słyszącego Boga.
4. Nie stawało wina, nie jakoby go używano
bez miary, ale ponieważ nowożeńcy nie byli bo-
gaci. Matce Najśw. żal ich i radaby im oszczę-
dzić zawstydzenia, że sprosili gości, a nie mają
ich czem uraczyć. Zna Ona Serce Syna swego,
zna też Boską moc Jego, więc prosząc, przedkła-
da mu ich położenie, ale ani słowa nie dodaje,
w jaki sposób ma zaradzić niedostatkowi. W ta-
ki sam sposób prosiły później dwie siostry Ła-
zarzowe, donosząc P. Jezusowi: Panie, oto któ-
rego miłujesz, choruje. Powściągliwość ta wska-
zuje, że kto tak prosi, ten dobrze wie, iż P. Je-
zus nie potrzebuje naszych wskazówek, jak ma
nas poratować. Najśw. Panna otrzymuje na po-
zór odmowną odpowiedź, ale się nic zraża tern,
bo wie, że nie dozna zawodu, kto zaufał w P. Je-
zusie. Idzie do służby i mówi jej: cokolwiek want
rzecze, czyńcie. Możemy z tego wnosić, że może
słudzy pierwsi oznajmili Jej o braku wina. Oto
też główny warunek, który trzeba spełnić, jeśli
eheemy, żeby Matka Najśw. prośby i potrzeby
nasze skutecznie polecała Sercu Syna swego: co-
kolwiek wam rzecze, czyńcie. Bo jeżeli my nie
jesteśmy gotowi słuchać Najśw. Panny i P. Jc-
99
zusa, jakże możemy pragnąć, żeby oni nas wy-
słuchali ?
5. Było tam sześć stągiew... Ithrrących w sic
każda dwa albo trzy wiadra. Wiadra ówczesne
obejmowały około trzydziestu litrów dzisiej-
szych. P. Jezus kazał je napełnić woda.. Nie je-
den z nas, gdyby był tam obecnym a usłyszał
cichą prośbę Matki i rozkaz Syna, byłby może
z przekąsem pomyślał: Tu wina potrzeba, a ('u
wodę każę nosie. Boć niebrak podobno takich, co
każde zrządzenie Opatrzności Bożej mierzą i kry-
tykują krótkim swoim rozumem. Ale gdzie jest
obecny Jezus i Matka Jego, tam chyba zatwar-
działe i faryzejskie serca odważyłyby się na ta-
kie i podobne szemrania. Słudzy, choć musieli
około pięćset litrów wody przynieść, ochotnie
napełnili stągwie aż do wierzchu i zaczerpnąw-
szy na rozkaz P. Jezusa donieśli do starosty we-
selnego. Jakież było ich zdumienie, a zarazem
jaka radość, kiedy od tej wody, którą własnemi
rękami byli przynieśli, zaleciał ich zapach wi-
na, potem usłyszeli z ust starosty, a w końcu
i sami się przekonali, że to rzeczywiste, a nadto
nie jakiekolwiek, ale wyśmienite jest wino. Jak
obficie czuli się wynagrodzeni za trud, którego
się na słowo Matki Najświętszej i P. Jezusa pod-
jęli! Nie żałujże i ty trudu swego dla spełnienia
woli Bożej. Jakże hojnie nagrodził P. Jezus no-
wożeńców za chętną, choć ubogą ich gościnność!
7*
100
Słyszałem o jednym kolejarzu i jego żonie,
którzy mieli sześcioro dzieci; pensja ich hic wiol
ka była tak, że ledwie końce się schodziły.
W tern umarł brat i bratowa tego kolejarza i zo-
stało po nieb sześcioro jeszcze drobnych sierot.
Naradził się kolejarz z żona, pomodlili się i po-
płakali, ale sieroty po bracie do siebie przygar-
nęli Nie zaznali dostatku, ale i niedostatku tak-
że, bo 1’. Jezus radzi o swojej czeladzi. T śmiało
ręczyć można, że za p rzyga mięcie tych sierót
P. Jezus błogosławić im nie przestanie, lecz hoj-
nie im i dzieciom ich ten dobry uczynek wyna-
grodzi. Radbyś P. Jezusa w domu swoim ugo-
ścić. ugość sieroty, ugaszezaj ubogich, a ugościsz
w nich P. Jezusa, i obfita, weźmiesz nagrodę.
(i. Ten początek cudów uczj!nil P. Jezus w A’u-
uie Galilejskiej i okazał chwałę swoja i uwie-
rz j/U weń uczniowie Jego. Uwierz i ty, zaufaj
Mu. kochaj i wychwalaj Go sercem, słowem
i uczynkiem.
Modlitwa kościelna.
Wszechmogący, wieczny Boże, który jak nie
bieskicmi tak i ziemskieini rozrządzasz rzeczami,
pokorne ludu Twojego wysłuchaj błagania i po-
koju Twojego naszym użycz czasom, przez Pana
naszego Jezusa Chrystusa, który...
101
Na niedzielę trzecią po św. Trzech Królach.
E W A .¥ G E L./ A
za pisana u św. .1/ałeusza w rozdziale VIII. w. i PI.
W on czas: Gdy zstąpił Jezus z góry, szły
Z n im wielkie rzesze: a oto trędowaty przyszedł-
szy, pokłonił się mu mówicie: Panie, jeśli chcesz,
możesz mię oczyścić. 1 ściągnąwszy Jezus rękę,
dotknął się go, mówiąc.: chcę, bądź oczyszczań,
ł był zarazem oczyszczań traci jego. / rzeki nut
Jezus: Patrz abyś nikomu nie powiadał, ale idź.
ukaz się kaptanowi, i ofiaruj dar, który przyka-
zał Mojżesz na świadectwo im. A gdy wszedł do
Kafarnaum, przystąpił do Niego Setnik, prosząc
Go, i mówigc: Pawie, sługa mój leży w domu po
wietrzeni ruszony, i ciężko trapiony jest. I rzeki
mu Jezus: Ja przyjdę i uzdrowię Go. J odpowia-
dając Setnik rzeki: Panie, nie jestem godzien
abyś wszedł pod dach mój: (de tylko rzecz sło-
wem, a będzie uzdrowień sługa mój. Bo i ja
jestem człowiek pod władza, postawiony, ma
ja.c pod sobą, żołnierze: i mówię temu: idź,
a idzie: a drugiemu: czyń to, a czyni. A osły
.szawszy Jezus, dziwował się, i rzeki tym, którzy
szli za nim: Zaprawdę powiadani wam, nie na
lazłem lak wielkiej wiary w Izraelu. A powici
chodu przyjdzie, i usiądą z Abrahamem, i Izaa-
dam wam, iż Wielu ich ze wschodu słońca i z za-
1)2
kiem, i Jakóbcm, w królestwie niebieskiem;
a synowie królestwa będą wyrzuceni w ciemno-
ści zewnętrzne: tam będzie płacz i zgrzytanie
zębów. I rzeki Jezus Setnikowi: Idź, a jakoś
uwierzył, niech ci się stanie. I uzdrowiony jest
sługa onej godziny.
OBJAŚNIENIA.
1. Gdy zstąpił Jezus z góry, na której był wy-
powiedział wielka naukę, zawierająca ośmioro
błogosławieństwa i jakby treściwy wykład
wszystkiego, czego od nas wiara święta wymaga,
szły za Nim rzesze wielkie, ujęte urokiem słowa
i całej .lego osoby. Dla utwierdzenia tej licznej
rzeszy, niemniej też dla nauki naszej, czyni
P. Jezus cuda, o których w dzisiejszej Ewangelji
czytamy.
2. Oto trędowaty przyszedłszy. Trąd jest strasz-
ną choroba, która pojawia się w naszych cza-
sach głównie w gorących krajach wschodnich,
ale nawiedzał on też czasem i nasze strony. Le-
karze nie znają na nią lekarstwa. Na ciele trę
dowatych tworzą się brzydkie, cuchnące wrzody,
a ciało gnije i kawałkami odpada. Jest to cho-
roba nadzwyczaj zaraźliwa. Dlatego prawo Moj
żeszowe zabraniało z trędowatymi wchodzić
w jakąkolwiek styczność; a jeżeli kto z niej wy-
zdrowiał, nie wolno mu było powrócić między
ludzi, póki kapłani nic potwierdzili, że rzeczywi-
ście wyzdrowiał. Kiedy ten trędowaty^ szukając
ratunku, biegł ku P. Jezusowi, rzesze przerażone
103
cofnęły się i tak mimowoli, swobodny otworzyły
mu przystęp.
3. Trędowaty... pokłonił się Mu, mówiąc: Pa-
nie jeśli chcesz możesz mię oczyścić. Uwierzył
on już, że P. Jezus jest Bogiem, dlatego padlszy
przed Nim na kolana, ciałem a więcej jeszcze
sercem oddaje mu pokłon, jako Bogu, Panu
i Zbawcy swemu. I pełen tej wiary, pełen też
niezachwianej ufności, mówi z głębokiem prze-
konaniem: Jeśli chcesz, możesz mię oczyścić. Je-
den tylko Bóg może uczynić cokolwiek zechce
i żadnej do tego nie potrzebuje pomocy, jak po-
wiada Psalmista: wszystko cokolwiek chciał,
uczynił. Z pokorą i ufnością zdaje się ten trędo-
waty na wolę i łaskę P. Jezusa tak zupełnie, że
nawet nie dodaje prośby o uzdrowienie. Tak też
i my powinniśmy potrzeby i biedy nasze przed-
kładać P. Jezusowi, ale z zupełnem poddaniem
się woli Jego; On lepiej od nas wie, co nam po-
żyteczno i lepiej też nam życzy, niż my sami so-
bie życzyć jesteśmy zdolni.
4. I ściągnąwszy Jezus rękę, dotknął się go,
mówiąc: Chcę, bądź oczyszczań. I był zarazem
oczyszczon trąd jego. Ulitował się P. Jezus nędzy
onego trędowatego, w dowód łaskawości swojej
kładzie mu rękę na głowie, albo może na ramię,
a upodobawszy Sobie w jego szczerej wierze, ser-
decznej ufności i głębokiej pokorze, odpowiada
mu na jego: Jeśli chcesz! swojem wszechmo-
cnem: Chcę, na jego: Możesz mię oczyścić! swo-
104
jem: Bądź oczyszczon. W tejże chwili znikł trąd
i ani śladu po nim nie zostało. Jakaż musiała
być radość i wdzięczność tak cudownie i dosko-
nale uzdrowionego: ileżto w sercu przybyło mu
wiary w P. Jezusa, ufności i gorącej miłości!
Jakież było zdumienie onej rzeszy, która, choć
zdaleka, była świadkiem tego cudu. A twoje
usposobienie względem i’. Jezusa jakie jest?
5. I rzeki nut Jezus: Patrz abyś kontu nie po-
wiadał. Mogły być dwa powo ly togo zakazu:
przedewszyslkiem, aby kapłan żydowski dowie-
dziawszy się wprzód o tym nowym cudzie P. Je-
zusa, przez uprzedzenie i złość do Niego nie od-
mówił uzdrowionemu pot rzebuego mu poświad-
czenia: — a powtóre, że elicial nam P Jezus dać
tę bardzo potrzebna nauki;: że z dobrych uczyń
ków naszych nie należy szukać rozgłosu między
ludźmi, ale przeciwnie go unikać.
6. Idź, ukaz sic kapłanowi i ofiaruj dar. Gor-
szym od trądu na ciele, jest trąd na duszy, t. j.
grzech śmiertelny, czyniący człowieka podobnym
do chodzącego trupa. Z tego trądu oczyszcza na;
sain P. Jezus, ale ehee i stawia to za warunek
konieczny: Idź, ukaz sit,' kapłanowi: ukaż mu
w szczerej spowiedzi, wszystkie rany duszy two-
jej; i ofiaruj dar. a to dar trojaki: wdzięczności
za odpuszczenie grzechów, wierności w zachowa
niu przykazań Bożych i kościelnych i gorliwo
śei w dawaniu odtąd dobrego ze siebie przy
kładu.
105
7. A gdy wszedł do Kafarnawm, przystąpił do
Niego setnik, prosząc Go i mówiąc: Panic, sługa
mój leży powietrzem ruszony i ciężko trapiony
jest. Dokładniej nieco o tymże setniku powiada
Łukasz, św., że setnik ten obcej wiary i narodu,
nie śmiał osobiście przystąpić do P. Jezusa, ale
wyprawił do Niego kilku z starszyzny żydow-
skiej z prośba za sługą swoim, już umierającym
Ci zalecają go I’. Jezusowi, że polubił naród ży-
dowski i nawet bóżnicę im wystawił; wiernie też
spełniaj,! jego polecenia. Setnik ten był jeszcze
poganinem, a przecież w wielu rzeczach wielkim
jest dla nas przykładem. Najprzód dba o sługę
swego i nie szczędzi zachodów dla poratowania
go; o tern naucza Paweł św.: Jeśli, kto f> swoich,
a najwięcej o domowych pieczy nie ma, zaprzał
sic wiary i jest gorszy niżli niewierny. Powtóre
wielka wiara i ufność w moc i dobroć P. Jezusa;
o niej to mówi sam I’. Jezus, jakby z podziwem:
nic znalazłem tak wielkiej wiary w Izraelu. Nie
wymaga bowiem len setnik, żeby P. Jezus osobi-
ście przybył do sługi jego, ani też nie uważa za
potrzebne, żeby chorego zanieść, do Niego, lecz
jest przekonany, że jak w wojsku żołnierze słu-
chają swoich przełożonych, tak choroba i zdro-
wie i wszystkie żywioły muszą być posłuszne sio
woni P. Jezusa. Więc byle Go poprosić, a On
zeeheial, wszystko się stanie według woli Jego.
Jest wreszcie naśladowania godna 'wielka pokora
tęgo setnika, który bez względu na niepoślednie
106
stanowisko swoje, rozumiał się być niegodnym,
żeby Chrystusa P. ugościć w domu swoim, cli o
ciąż miał sławę dobrego człowieka; a nadto ja-
wnie się przyznaje, że i on jest człowiekiem zo-
stającym pod władzą, a więc od innych zale-
żnym
<S. / ja jestem człowiek pod władza, postawia-
ni/, mający pod sobą żołnierzy; i mówię temu:
idź. a idzie; a drugiemu: chodź, a przychodzi;
a słudze swemu: uczyń to, a czyni. Patrz jak ten
poganin doskonale rozumie ważność i potrzebę
posłuszeństwa. Niech w wojsku zabraknie posłu-
szeństwa, a prędko przestanie być ono wojskiem
i stanie się lichą tylko kupą zbrojnych ludzi,
którzy między sobą nawzajem kaleczyć i zabijać
się będą. Niech u gospodarza pomiędzy czeladzią
zabraknie posłuszeństwa, a niezawodnie gospo-
darstwo jego zmarnieje. Niech w szkole pomię-
dzy dziećmi zabraknie posłuszeństwa dla nau-
czyciela, to dzieci nic w niej się nie nhuezą, ale
tern więcej się znarowią i rozpuszczą. Tak samo
bywa w państwie, w którem jak to dziś dziać się
poczyna, każdy chce rządzie, albo przynajmniej
rządzących uczyć rozumu, źle się dziać musi we-
dług tego, co mówi P. Jezus: Wszelkie króle-
stwo rozdzielone przeciwko sobie, będzie spusto-
szonem i wszelkie miasto albo dom rozdzielony
przeciwko sobie, nie ostoi się. Szczególnie potrze-
bne jest to posłuszeństwo w Kościele Bożym;
w nim szczególnie prawdziwe są słowa Pisma
107
św.: Wszelka dusza niechaj będzie poddana wyż-
szym zwierzchnośeiom; albowiem niemasz
zwierzchności jedno od Boga; a które są od Bo-
ga są postanowione. Potrzebne jest powtarzam,
to posłuszeństwo w Kościele Bożym, w którym
1’. Jezus powiedział tym, których Duch Jego
Święty postanowił Biskupami, aby rządzili Ko-
ściołem Bożym: Kto was słucha, ten Mnie stu
cha; kto wami gardzi, Mną gardzi; a kto Mną
gardzi, gardzi Tym, który Mię posłał. Ktokol-
wiek jesteś w Kościele katolickim, rozumiej jak
ten setnik, żeś jest człowiekiem pod władzą po-
stawionym, i jak my kapłani mamy nad sobą
Biskupów, Biskupi zaś Papieża, tak wierni ma-
ją kapłanów, którzy za dusze ich mają odpowia
dać przed P. Bogiem. Należy się im więc poslu
szeństwo we wszystkiem, co się odnosi do nauki
Pana Chrystusowej i sumiennego jej spełniania.
O braku tego tak potrzebnego do zbawienia po
sluszeństwa mówi Pismo św.: Jakoby grzech
wieszczbiarstwa jest, przeciwić się; a jako złość
bałwochwalstwa, nie chcieć słuchać.
Modlitwa kościelna.
Wszechmogący, wieczny Boże, wejrzyj miło-
ściwie na słabość naszą i broniącą prawicę Ma
jestatu Twego wznieś nad nami. Przez Pana na-
szego Jezusa Chrystusa, który z Tobą żyje i kró
luje w jedności Ducha Świętego, Bóg na wieki
wieków. Amen.
108
Na niedzielę czwartą po św. Trzech Królach.
E W A N G EL J A
zapisana a Mateusza w rozdz. VIII. w. ,2.3—27.
JE ou czas: Gdy Jezus wstąpił w łódkę, weszli
-.a wini uczniowie Jego; a oto wzruszenie wielkie
siało się na morzu, tak iż sic łódka walni i okry
wała, a on spał. Z przystąpiłi do Niego ucz wio
wie Jego, i obudzili Go. mówiąc: Pawie zachowaj
nas, giniemy. I rzeki im Jezus: Czemu bojaźliw'.
jesteście, małej wiary? Tedy wstawszy rozkazał
wiatrom i morzu, i stało się uciszenie wielkie.
A ludzie sic dziwowali, mówiąc: Jakiż jest Ten.
że mu i wiatry i morze są posłuszne?
O B .1 A ŚNIENIA.
1. W on czas tj. onego dnia, którego P. Jezus
nad brzegiem morza nauczał rzesze, tak na Nie
go następujące, że zmuszony był wstąpić na łódź
Piotrowa i z niej swobodniej już mówić o kró
lestwie Bożem, aż do samego wieczora. Pod noc
rozpuścił wreszcie P. Jezus rzesze, a sam z ucz
niami postanowił nocą przeprawić się na prze
eiwny brzeg, do krainy Gerazeńczyków. Sporo
jednak In łzi, nieeheących się z Nim tak prędko
rozstać, na innych łodziach za. Nim podążyło.
P. Jezus strudzony całodzienna pracą, zasnął
109
w lodzi; był prawdziwym człowiekiem; we
wszystkiem, krom grzechu, do nas podobnym;
jak każdy z nas po pracy czuje zmęczenie i po-
trzebuje snu, tak samo też P. Jezus doznawał
zmęczenia, pragnienia, głodu i innych dolegli-
wości nam ludziom właściwych i zaspakajał je
w umiarkowany i przykładny sposób. I wielka
to dla nas pociecha, że P. Jezus, doświadczywszy
ich na sobie, tern łaskawszym i że tak powiem
wyrozumialszym jest na wielorakie potrzeby
i niedostatki ludzkie. Jestto zarazem wielka, dla
nas zachęta do cierpliwości w tych rozlicznych
naszych dolegliwościach, że P. Jezus, a więc Bóg
i Pan nasz, tyleż a nawet i więcej znosił dla mi-
łości naszej.
2 A oto wzruszenie wielkie stało się na morzu,
lak iż się łódka wabili okrywała, a On spał. Za-
snął P. Jezus, o ile jest człowiekiem, ale nie za-
sypia nigdy o ile jest Bogiem, jako mówi
w Pieśni nad Pieśniami: Ja śpię, a serce me
czuje. On wie o tej nawałności, owszem On sam
ja dopuścił. Nie budzi Go szum wiatru, ani ryk
bałwanów, miotających łódka’ i usiłujących po
chłonąć ją. Nieraz i my przechodzimy różne bu-
rze i nawałności. Tak w tych czasach naszych od
wielu już lat trwa burza przeciw Kościołowi
i świętej wierze naszej; i w niejednem też ser
eu wobec niebezpieczeństwa, z zewnątrz i we-
wnątrz grożącego, powstaje lęk i małoduszne
110
zwątpienie. Płonne obawy; jeśli Bóg za nami,
kto przeciw nam przemoże? Czy to Kościół Bo-
ży, czy człowiek pojedynczy, — byle nie opu-
szczał Boga, prawdą na wieki zostaje, co mówi
Psalm: Bóg w pośrodku niego, nie będzie poru-
szon: ratuje go Bóg.
3. Wielka i straszna inusiała być ona burza,
skoro Apostołowie, rybacy zawodowi i z morzem
oswojeni, w trwodze swojej przerywają P Jezu-
sowi spoczynek i obudziwszy Go wołają: Panie,
zachowaj nas, giniemy. Tyle razy byli naoczny-
mi świadkami, jak ludzie całkiem obcy przycho-
dził i z swojemi potrzebami i troskami do P. Je-
zusa i każdy znajdował pomoc i ratunek od
wszechmocnej łaskawości Jego. A tutaj im, ucz-
niom Jego, którzy tyle zawsze odbierali dowodów
serdecznej miłości, zagraża niechybna śmierć w
rozszalałej burzy: więc czemużby oni nie mieli
szukać i znaleźć u Niego pomocy. Ale nie widzie-
li jeszcze, żeby P. Jezus śpiący był kogo uzdrowił
lub z martwych wskrzesił; więc na chwilę zawa-
hali. się, w nadziei, że P. Jezus sam się przebu-
dzi; ale kiedy morze już łódź im zalewa i coraz
widoczniejsze grozi im niebezpieczeństwo, budzą
P. Jezusa. Nie doznali zawodu w ufności swojej;
lio nikt jej nie doznaje. W bibljotece sPoslańca
Serca Jezusowego* czyli t. zw. Tntencyj miesię-
cznych, przechowują się listy dziękczynne za róż-
ne laski od Najsł. Serca Jezusowego odebrane.
Poczęto je zbierać przed dwudziestu laty i uzbie-
111
rało się tego kilkadziesiąt grubych tomów, a licz-
ba podziękowań przeszła już 100.000. Masz tam
z ostatnich czasów list jakiegoś księdza, którego
w powrotnej' drodze od chorego zaskoczyła bar-
dzo gwałtowna burza, z gęstehii piorunami. Ko-
nie się płoszyły, a droga była górska, więc było
się czego obawiać. Pomodlił się ksiądz do Najsl.
Serca i nabrawszy ufności, najbliższe i najczar-
niejsze chmury przeżegnał znakiem krzyża świę-
tego; i odrazu chmury się rozsunęły i poszły
stronami, a razem z niemi poczęły i grzmoty się
oddalać. Podobnież w innej okolicy zerwała się
ciężka gradowa nawałnica; w jednym donju,
dość zamożnym, ueiekli się wszyscy do N. Serca
P. Jezusa o pomoc; wszędzie w sąsiedztwie znacz-
ne, niestety, były szkody, na polach do tego
domu należących, nic się złego nie stało. A ileż
to listów z podziękowaniami za wyratowanie
z chorób uciążliwych albo i śmiertelnych, za nie
spodzianą pomoc, w ostatniej bez wyjścia nędzy,
za wybawienie z ciężkich trosk i kłopotów, za
przy wrócenie zgody pomiędzy zwaśnionymi i za
wiele, wiele jeszcze innych łask. Czyż może
twierdzę, że tyle tylko było cudów, ile wysłano
tych listów? Nie! wcale nie! To tylko mówię, że
ręka Boża po dziś dzień nie jest ukrócona, że
Serce Jezusowe nie przestało i za dni naszych
być równie litościwem i laskawem, jak było
w on czas, kiedy P. Jezus w widomej postaci
przebywał na ziemi. Serce Jezusowe niejedne-
112
mu zdaje się być uśpione, ale Ono żyje i czuwa
i współczuje z nami w Przenajśw. Sakramencie,
przechowywanym w kościołach naszych. Nic po-
trzebujesz Go budzić; potrzeba tylko, żebyś sa
mego siebie zbudził z oziębłości twojej i z gor-
szego od oziębłości, twardego snu w grzechach
twoich, a przekonasz się z korzyścią twoją do-
czesną i wieczną, że P. Jezus jest nieskończenie
mocny, nicpojęcie dobry.
4. / rzeki im Jezus: Czemu bojaźHwi jesteście
małej wiary? Nie wymawia P. Jezus Apostołom
swoim niedowiarstwa i braku ufności, boć wo-
łając: Panie zachowaj nas <jiniemy, najlepszy
dSli dowód, że wierzą i ufają P. Jezusowi, ale
faje ich za to, iż mało jeszcze mają wiary i ufno-
ści. Znakiem zaś, że mało w nich wiary i ufno-
ści, jest bojaźń; gdyby doskonale wierzyli i ufali,
to tern samem wiedzieliby, że kiedy oni z P. Je-
zusem i P. Jezus z nimi, niepodobna aby ich
miało spotkać cokolwiek złego, bez woli Chrystu-
sowej. Cokolwiek zaś przychodzi na nas z woli
Boga i Zbawiciela naszego, to chociażby było
przykrem i ueiążliwem, wedle nauki wiary
i ufności żadną miarą nie może być z jakąkol-
wiek rzeczywistą szkodą naszą. Nieraz zdarzyć
się może, że nie rozumiemy dróg i zamiarów
Bożych, które bynajmniej nie są drogami i za-
miarami ludzkiemi, ale jeśli szczerze i doskonale
wierzymy i ufamy Bogu, który nie może nikogo
omylić ani zawieść, to wiemy, że On mędrszy
113
jest od nas i lepiej nam życzy i lepiej wie, co
służy ku prawdziwemu dobru i zbawieniu nasze-
mu, niż my sami. Ale to jest cale nasze nie-
szczęście, że polegamy na naszych rozumowa-
niach i przypuszczeniach raczej, niż na mądrej
i dobrotliwej Opatrzności Bożej. Zechciej tylko
przypomnieć sobie ilekroć cię ogarniał lęk
o twoja, lub twoich najbliższych przyszłość czy to
doczesną, czy wieczną; czy powodem tego nie
była mała wiara i ufność twoja, czyli że więcej
polegałeś na rachubach i przewidywaniach two-
ich, niż na Bogu i Opatrzności Jego, która do-
sięga od końca do końca mocnie i rozrządzą
wszystko wdzięcznie. Krzyże i krzyżyki w tern
życiu być muszą; potrzeba, abyś dla zbawienia
twego przechodził przez ogień i wodę i był do-
świadezon we wszystkiem; ale we wszystkiem
tern zbyteczna jest gryźć się i martwić; wierz
Bogu i calem sercem zaufaj Mu, a niczego lękać
się nie będziesz. Niech hasłem twojem będzie
modlitwa Psalmisty, kilkakroć powtórzona w Pi-
śmie św.: W Tokiem, Panie, nadzieję miał, niech
nie będę zawstydzony na wieki.
5. Tedy wstawszy, rozkazał wiatrom i morzu
i stało się uciszenie wielkie. W jednej chwili
uspokoiła się burza, a zarazem znikły bałwany
wygładziła się powierzchnia morza. Nie tak się
dzieje sposobem przyrodzonym, bo wicher gwał-
towny nie odrazu ustaje na morzu, a po wichrze
nigdy morze natychmiast się nie uspakaja, ale
Ewangelie niedzielne 8
114
ł
wzburzone, długo jeszcze faluje, zanim się wy-
gładzi. To też ludzie się dziwowali i poczęli się
zastanawiać i mówić: Jakiż jest Ten, że Mu
i wiatry i morze sa posłuszne? aż poznali, że to
Bóg i Pan wszego stworzenia. Ty dawno wie-
rzysz i jesteś przekonany, że P. Jezus jest Bo
giem wszechmocnym i Panem twoim; a czyż Mu
bywasz posłuszny, czy i jak spełniasz wolę
i przykazania Jego?
Modlitwa kościelna.
Boże, który wiesz, że w tak wielkich niebez-
pieczeństwach zostając, ludzka nasza ułomność
ostać się nie zdoła, daj nam zdrowie duszy i cia
la, abyśmy to, co za grzechy nasze cierpimy, za
Twojem wspomożeniem mogli zwyciężyć. Przez
Pana naszego Jezusa Chrystusa, który z Tobą
żyje i króluje w jedności Ducha Świętego, Bóg
na wieki wieków. Amen.
Na niedzielę piątą po św. Trzech Królach.
EWA N GE L.) A
zapisana u św. Mateusza w rozdz. XIII. w. 21—30.
W on czas mówił Jezus rzeszom to podobień-
stwo: Podobne się stało królestwo niebieskie
człowiekowi, który posiał dobre nasienie na
115
roli swojej. A gdy ludzie spali przyszedł nieprzy-
jaciel jego, i nasiał kąkolu miedzy pszenica i od-
szedł. A gdy urosła trawa i owoc uczyniła: tedy
się pokazał i kajkol. A przystąpiwszy słudzy go-
spodarscy, rzekli mu: Panie, iżaliś nie posiał do
hrego nasienia na roli twojej? skąd tedy kakcl
ma? / rzeki im: Nieprzyjazny człowiek to uczy-
nił. A słudzy rzekli mu: Chcesz iż pójdziemy
i zbierzemy go? Nie, byście snąć zbierając kukał
wie wykorzenili zaraz z nim i pszenicy. Dopuść-
cie obojgu róść aż do żniwa: a czasu żniwa rzekę
żeńcom: Zbierzcie pierwej kakcl. a zwiażcie go
w snopki ku spaleniu: a pszenicę zgromadźcie,
do gumna mojego.
O B J A Ś N T E N I A .
1. Na dzisiejszą i trzy następne niedziele czyta
nam Kościół św; kilka przypowieści, w których
P. Jezus objaśnia niektóro właściwości swojego
królestwa na ziemi. W dzisiejszej przypowieści
nezy nas P. Jezus głównie czterech prawd: 1. że
w królestwie niebieskieni, przez które należy ro
zumieć nie Kościół triumfujący w niebie, ale tu
na ziemi wojujący, bywa nasienie dobre i zlo,
czyli lii Izie dobrzy i źli; 2. że posiew dobry po-
chodzi od Niego, zły zaś jest dziełem nieprzyja
cielą, t. j. szatana; 3. że złych nie zwykl P. Je-
zus natychmiast usuwać i karać, ale czeka cier
pliwic aż do dnia sądu, który dla każdego z oso-
116
bna następuje w chwili jego śmierci, a dla
wszystkich społem w dzień sądu ostatecznego;
4. że w dzień żniwa, czyli sądu, dobrzy od złych
będą rozłączeni, i to na wieki i że w całkiem
różny sposób P. Jezus z nimi się obejdzie.
2. Jak Pismo św., tak też P. Jezus zwycza
jem narodom wschodnim właściwym, często ob-
jaśnia ludziom różne prawdy za pomocą przy-
powieści lub podobieństw i tym sposobem zmu-
sza ich do większej uwagi i zastanowienia się.
Zechciejmyż i my skupić uwagę i zastanówmy
się. Podobne się stało. królestwo niebieskie czło-
wiekowi, który posiał dobre nasienie na roli
swojej. Królestwo niebieskie nie oznacza tu nie-
ba, w którem, jak dobrze mówi św Grzegorz
Wielki, nie może być złych, bo tam nie wnij-
dzic nic nieczystego; ale rozumieć przez nie na-
leży Kościół św., który jest królestwem Chry-
stusowcu! po całym świeeie rozpowszechnione)!!.
W tym to Kościele posiadał P. Jezus, gospo-
darz tego królestwa, jakby na roli swojej nasie-
nie dolne. Tern nasieniem Bożem są ludzie do-
brzy i prawdziwie pobożni, których Piotr św.
Apostoł nazywa rodzą jon wybranym, królew-
skiem kapłaństwem, narodem świętym i ludem
nabycia. Że ludzi Pismo św. nazywa nasieniem,
masz tego między innemi przykład w onej zapo-
wiedzi Bożej w raju: Położę nieprzyjaźń mię-
dzy tobą, a między niewiasta, między nasieniem
twem, a nasieniem jej. Dlatego zaś ludzi nazywa
117
nasieniem, bo i ludzie jak nasienie wydają owoc
dobry albo zły, i przykładem swym czynią dru-
gich dobrymi albo złymi. Sieje też P. Jezus na-
sienie dobre do serc ludzkich, które są rolą Je-
go, udzielając im łaski swojej poświęcającej
przez Chrzest i inne Sakra merita. Bo jakkolwiek
w sprawowaniu Sakramentów św. posługuje się
kapłanami swoimi, sam je jednak sprawuje
i sam udziela laski poświęcającej Tak naucza
św. Jan Chrzciciel: Ten jest, który chrzci Du-
chem Świętym; św. Augustyn tak słowa te ob-
jaśnia: czy kogo chrzci Piotr, Ten tj. ChTystns
P. jest, który chrzci; czy chrzci Paweł, Ten jest,
który chrzci; czy też chrzci Judasz, Ten jest,
który chrzci. Rozsiewa P. Jezus dobre nasienie
na roli serc ludzkich, udzielając im wraz z ła-
ską poświęcającą i w jej następstwie rozlicznych
cnót wiary, nadziei, miłości, pobożności, sumien-
ności itd. Zatem cokolwiek mamy w sobie do-
brego, to zawdzięczamy przedewszystkiem i je-
dynie P. Jezusowi, bo jak mówi Pismo św.:
wszelki datek dobry i wszelki dar doskonały
z wysoka jest.
3. A gdy ludzie spali, przyszedł nieprzyjaciel
jego i nastał kąkolu między pszenica i odszedł.
Nieprzyjacielem gospodarza niebieskiego jest
szatan, który odkąd dla pychy swojej utracił
niebo, przemienił się też z Anioła światłości
i wiernego sługi Bożego, w ducha ciemności
i przeciwnika Bożego, zazdroszczącego Bogu
118
przedcwszystkiem posłuszeństwa ludzkiego. On
to albo bezpośrednio albo pośrednio przez sługi
swoje tj. przez złych ludzi rzuca do serc ludzkich
zarzewie namiętności i przywiązania do marno
ści tego świata, aby ich przywieść do tego, żeby
pożądali, a następnie też mówili i czynili prze
ciw woli i przykazaniom Bożym, i tak przemie
nili się z pszenicy w kakol. Między pszenicą a ką-
kolem w roli, a między pszenicą i kąkolem po-
śród ludzi ta zachodzi różnica, że ani pszenica
w kąRol ani kakol w pszenicę przemienić się nie
może. Człowiek zaś każdy, byle ehciał a Boga
brał na pomoc, ze złego może stać się dobrym,
ale niestety i najlepszy zapomniawszy na Boga,
a słuchając szatana, może stać się złym. Mówi
i’. Jezus: ady ludzie spali, bo nie tak nic po-
maga szatanowi w jego zlej robocie, jak to, że
nie czuwamy nad sobą i nad calem postępowa-
niem naszem.
4. A gdy trawa urasta i owoc uczyniła, tedy
pokazał się i kakol. Jak dobre, tak i zle stopnio-
wo tylko się rozwija, rośnie i szkodzić poczyna.
Złemei było od początku, ale nie tak wielkiem
i szkodliwem, jakiem później się stało. Dlatego
łatwiej przeoczyć złe, kiedy się poczyna, ale też
trudniej naprawie i wykorzenić, kiedy się już
wzmogło. Czujności ciągłej potrzeba, jeśli nie
chcesz stać się złym i coraz gorszym.
5. A słudzy rzekli mu: Chcesz iż pójdziemy
i zbierzemy go? Dobrzy to i wierni słudzy, któ-
119
rży pragną zapobiedz szkodzie pańskiej, ale nie
cheą niczego czynić bez jego rady, na własną
rękę. Tak i nam w każdej, czy to publicznej, czy
też prywatnej, ale najwięcej w Bożej służbie
czynić potrzeba; z jednej strony dbać szczerze
o dobro nam powierzone, a. z drugiej wystrze-
gać się wszelkiej samowoli, a we wszystkiem
okazywać należytą zawisłość: w służbie publicz-
nej — od ustaw obowiązujących, w służbie pry-
watnej — od chlebodawcy, a w służbie Bożej —
od woli i przykazań Pana i Boga naszego i na-
miestników Jego.
6. Nie, byście snąć zbierając kakol nie wy-
korzenili wraz z nim pszenicy. Dopuście oboj-
gu róść aż do żniwa. Niejeden z nas ehciałby
w niecierpliwości swojej, żeby P. Bóg wszyst-
kich złych zaraz albo nawrócił, albo wygubił,
zwłaszcza takich, co nam osobiście w czemkol-
wiek dokuczyli lub krzywdę wyrządzili. Lecz Bóg
nietylko jest sprawiedliwy, ale i cierpliwy. Nie-
gdyś zdarzyło się, że kiedy P. Jezus szedł do
Jeruzalem i miał z uczniami wstąpić do jakie-
goś miasta samarytańskiego, żeby tam odpocząć,
nie wpuszczono Go do miasta. Oburzeni tern
uczniowie, a może i niezadowoleni, że dalej będą
musieli iść o głodzie, odzywają się do Pana:
Panie, chcesz rzeczemy, aby ogień zstąpił z nie-
ba i spalił je. A Jezus obróciwszy się sfukal
ich, mówiąc: nie wiecie czyjego ducha jeste-
ście. Taka gorąco kąpana gorliwość wiele spra-
120
wia złego między ludźmi. Pomijając to, co się
już powiedziało, że w takiej gorliwości bywa
często znaczna przymieszka zemsty osobistej,
rudno żądać od ludzi? a nawet od samego sie-
bie, żeby wszystko złe odrazu i jakby za je-
dnym zamachem w sobie poprawić. Możeć to
Pan Bóg cudem sprawić, ale w warunkach zwy-
kłych jest to prawie niemożliwem; na zupełną
poprawę potrzeba pewnego czasu, bo potrzeba
długiej i wytrwałej pracy. Jeżeli zbyt gwał-
townie na kogo nastajemy i zaraz grozimy mu
niewiedzieć jakiemi karami, to bywa, że się taki
zatnie w swojej złości; a byłby się upamiętni,
gdybyśmy łaskawiej i spokojniej się z nin.
obeszli. Ci co mają dzieci albo podwładnych,
a tern samem są obowiązani do czuwania nad
nimi, powinni więcej niż inni wystrzegać się tej
gwałtownej gorliwości. Wszyscy zaś powinni
uczyć się znosić cierpliwie i złych, kiedy sam
P. Bóg ich znosi i oszczędza, a nawet wiele do-
brego im czyni. Wszak tak nakazuje P. Jezus:
Miłujcie nieprzyjacioly wasze, dobrze czyńcie
tym, którzy was maja w nienawiści, a módlcie
się za prześladujące i poiwarzajace was, aby-
ście byli synami Ojca waszego, który czyni,
że słońce Jego wschodzi na dobre i złe i spuszcza
deszcze na sprawiedliwe i niesprawiedliwe. Po-
wód zaś dla którego Pan Bóg cierpi złych na
ziemi, poda je św. Augustyn w tych słowach:
»Każdy zły albo datego żyje, żeby się poprą-
121
wił, albo dlatego, żeby dobrzy przez niego byli
doświadczeni i wyćwiczeni*. Ale ta cierpliwość
i zwlekanie P. Boga trwa tylko do czasu.
7. A czasu żniwa rzekę żeńcom: Zbierzcie
pierwej kakol, a zwieźcie go w snopki ku spa-
leniu; a pszenicę zgromadźcie do gumien moich.
Aż do końca świata, aż do sądu ostatecznego,
który P. Jezus nazywa tu dniem żniwa, będą źli
pośród dobrych. Wtenczas dopiero P. Bóg roz-
łączy ich na wieki. Źli pójdą w ogień wieczny,
związani jakby w snopki, ku spaleniu. Już lam
nie będą podzielać ze sprawiedliwymi dobro-
dziejstw Opatrzności Bożej, nie będzie im przy-
świecać słońce, ani orzeźwiać deszcz. Sprawie-
dliwi zaś w gumnie Bożem już nie będą dozna-
wać ucisku od złych. Jedno z tego dwojga czeka
i ciebie. Zastanówże się, czy jesteś pszenicą,
czy raczej kąkolem; a radź o sobie i wieczności
twojej, póki ci P. Bóg jeszcze życia ziemskiego
pozwala.
Modlitwa kościelna.
Czeladkę, prosimy Panie, ustawiczną otaczaj
łaskawością, aby jako na samej tylko nadziei
laski niebieskiej polega, tak też zawsze w Two-
jej opiece obronę znajdowała. Przez Pana na-
szego Jezusa Chrystusa, który i t. d.
122
Na niepzielę szóstą do trzech Królach.
E W A N G E L J A
zapisana n św. Mateusza w rozdz. XIII. w. 31—36.
W on czas: Mówił Jezus rzeszom to podo-
bieństwo: Podobne jest królestwo niebieskie
ziarnu gorczycznemu, które wziąwszy człowiek
wsiał na roli swojej. Które najmniejszeć jest
ze wszego nasienia: ale kiedy urośnie, naj
większe jest ze wszech jarzyn: i stawa się drze-
wem, tak iż przychodzą płacy niebiescy, i mie-
szkają na gałązkach jego. Insze podobieństwo
powiedział im: Podobne jest królestwo niebie-
skie kwasowi, który wziąwszy niewiasta za-
kryła we trzy miary mąki, aż wszystka skwa
śniała. To wszystko mówił Jezus w podobień-
stwach do rzeszy: a krom podobieństwa nie
mówił im: aby się wypełniło to, co jest rze-
czona przez proroka mówiącego: otworzę usta
moje w przypowieściach, będę wypowiadał
skryte rzeczy od założenia świata.
OBJAŚNIENIA.
1. W dzisiejszej Ewangelji mamy dalsze dwie
przypowieści z tych, które Pan Jezus opowiadał
rzeszy, siedząc na lodzi Piotrowej, nad brzegiem
morza pod Kafarnaum. Obie jednaki mają cel
123
pouczenia nas o skutecznej dzielności Króle-
stwa czyli Kościoła Bożego, z tą jednak różnicą,
że pierwsza przypowieść, głównie mówi nam
o zewnętrznej działalności Kościoła Chrystu
sowego, druga zaś więcej o wewnętrznem na du
sze ludzkie wpływie, a zewnętrznego każę się
tylko domyślać.
2. W Kościele Chrystusowym,' który jeden
tylko jest i jeden być może, mamy przedewszyst-
kiem samego P. Jezusa, według onych słów
psalmu: Bóg pośrodku jego — i według wyra-
źnej obietnicy Pańskiej: Oto ja jestem z wami
po wszystkie dni aż do skończenia świata. Ra-
zem zaś z Nim mamy w Kościele świętym, tern
prawdziwem królestwie niebieskiem, prawdę,
Bożą, czyli Wiarę św., o której mówi P. Jezus:
Poznacie prawdę, a prawda was wyswobodzi;
mamy Sakramenta św., które dają nam laskę
i żywot; mamy wreszcie wobec zdradliwych si
deł i bezdroży, na które usiłują nas poprowa-
dzić szatan, świat i ciało, bezpiecznych przewo-
dników w Papieżu, Biskupach i kapłanach,
o których mamy słowo Pańskie: Kto was słu-
cha, Mnie słucha, kto wami gardzi, Mną gar-
dzi. Możnaby wymienić wiele innych jeszcze,
pozornie mniejszych już, a jednak bardzo wiel-
kich skarbów łaski, jakie mamy w Kościele Bo-
żym, jakoto: przykłady i przyczyna Świętych
Pańskich, a szczególnie Przebłogosławionej
Matki Bożej, modlitwy i błogosławieństwa ko-
124
ścielne, zasługi Chrystusa Pana i Świętych Jego
i wypływające z nich odpusty, nabożeństwa
i zwyczaje katolickie i innych rzeczy wiele, któ-
re trudno tu wszystkie wyliczyć. Dla wszyst-
kich razem i dla-każdej z nich z osobna, słusznie
powiedzieć można o Kościele Świętym, że po-
dobny jest ziarnu gorczyeznemu, podobny jest
kwasowi. Nie możemy o wszystkiem mówić,
więc pozostawiając wiele rozmyślaniu czytel
nika, na niektóre tylko rzeczy zwrócę uwagę.
3. P. Jezus, Dzieciątko małe i słabe — poro
wnaj je choćby z królami, bogaczami i mędr-
cami — porównaj choćby z niezliczonem mnó-
stwem dzieci, które przed Nim, równocześnie
z Nim i po Nim przyszły na świat; czyż P. Je-
zus w porównaniu z tern wszystkiem nie wydaje
się jakby drobniutkiem tylko źdźbłem, praw-
dziwie ziarnkiem tylko; ale jakże prędko wyra-
sta i staje się tak wielkim, że napełnia całą
ziemię Judzką; a kiedy po śmierci na Krzyżu,
złożono Go do grobu, niby ziarnko rzucone do
ziemi, wyrasta w wielkie drzewo, zapełniając
cały okrąg ziemi, wgórę sięga aż do nieba —
i pod Jego opieką mieszkają ptaki niebieskie,
t zn. ci, którzy dziedzictwo zbawienia wziąć
maja- On prawdziwie jest tym kwasem ewan-
gelicznym, bo jak kwas albo, drożdże sprawiają,
że ciasto wyrasta w chleb zdrowy i smaczny, tak
P. Jezus ożywił Duchem swoim Świętym naro-
dy, wprzód pogańskie i na wskróś zepsute, uczy-
125
nil je pożytecznemi i Bogu miłemi. I wszelka
cnota prawdziwa na Nim się opiera, z Niego
bierze początek i z Niego wzrost.
4. Podobnież Prawda Boża jest na kształt
ziarnka gorezycznego. Jak ziarnko gorczyczne
na pozór jest nikle i liche, ale skoro rozetrzesz
je w ustach wtenczas pokazuje się, że jest jakby
żywym ogniem; tak też prawda Boża, i naj-
mniejsza nawet jej cząstka, jest niby niepoka-
źna, ale gdy ją rozważysz w sercu, natenczas
rozpala w sercach żar miłości Boga i rzeczy
niebieskich. Św. Franciszek Ksawery przejął się
jednem tylko słowem Pańskiem: Cóż pomoże
człowiekowi, jeśliby wszystek świat zyskał, a na
duszy swojej szkodę podjaj1? i to jedno słow'o
mu wystarczyło, żeby z człowieka zupełnie świa-
towego stał się wielkim Świętym. Jest też
prawda Boża podobną do kwasu w trzech mia-
rach mąki zaczynionej: niech ona wniknie do
rozumu, do pamięci i do woli człowieka, a tein
samem cały człowiek staje się innym, lepszym
niż był.
5. Również Sakramenta święte są dla praw-
dziwej i nadprzyrodzonej dzielności swojej po-
dobne do ziarnka gorezycznego i do kwasu. Za-
pewne, jeśli kto nie zna się na godności tych
św’. Sakramentów i byle jak je przyjmuje, pozo-
staną one dla niego bez pożytku, jak ziarnko
gorczyczne wrzucone do suchego pudła, albo jak
kwas położony obok mąki; owszem często wię-
126
cej mu szkodzą, niż gdyby był ich całkiem za-
niechał. Ale kto je godnie i należycie przyjmuje,
stają mu się źródłem wody żywej, początkiem
i zadatkiem zbawienia. Taka np. Spowiedź św.
uczciwie i należycie odprawiona, jakżesz wiele
w człowieku naprawia, ileż mu daje spokoju
sumienia, jak zupełnie odmienia na lepsze serce
i wszystkie skłonności jego! Niejeden tego na
sobie doświadczył, kiedy szczerze i poczciwie się
wyspowiadał, to jakby ciężki kamień z serca mu
spadl, albo jakby na nowo na świat się naro-
dził. A cóż dopiero Przen. Sakrament Ołtarza,
który na pozór jest tylko lichym kawałkiem
opłatka, wszelkiej mocy i życia pozbawionym!
Kto się pozna na Nim i wie, że »w tej Ilostji
jest Bóg żywy, choć ukryty lecz prawdziwy*, ten,
czy przyjmował Go w Komunji św., czy brał
serdeczny udział w ofierze Mszy św., czy wresz-
cie tylko odwiedzał Go zostającego w kościołach
na ołtarzach naszych, nieraz przekonał się, że
na całej ziemi niemasz bogatszego i wdzięczniej
szego skarbu nad Przenajśw. Sakrament. W Ko-
ściele Bożym jest Przen. Sakrament jakby praw
dziwem a nieustannie żarząeem się ogniskiem,
około którego wszyscy się skupiają, przy niein
się rozgrzewają, odpoczywają i nowych sił na-
bierają. Z ogniska tego płynie światłość oświe-
cająca rozum i rozpraszająca ciemności, wątpli-
wości i zwątpienia; w ogniu jego hartuje się
wola nasza, jak stal wyśmienita, staje się nie-
127
złoinną wobec pokus i trudności, a zarazem
podatna na działanie Boże; przy tern ognisku
wiecznie płonącem zagrzewa się i zapala serce
do świętej gorliwości o chwalę Boża i o własne
i bliźnich zbawienie. Ogniem prawdziwym jest
ten na pozór tak nieznaczny, a jednak praw-
dziwy Przen. Sakrament; dlatego kto się nie-
bacznie do niego zbliża, zamiast pożytku szkodę
tylko ponosi. O Przen. Sakramencie słusznie
powiedzieć można to, co mówi Prorok do P.
Boga zastępów: Z świętym święty będziesz,
a z mężem niewinnym niewinny będziesz,
i z wybranym wybrany będziesz, a z przewro-
tnym przewrotny się staniesz. Nie podlega to
wątpliwości, bo sam Pan Jezus tak mówi: Za-
prawdę, zaprawdę powiadam wam: jeśliby ście
nie pożywali Ciała Syna człowieczego i nie
pili Krwi Jego, nie będziecie mieć żywota
w sobie. Kto pożywa Ciała Mego, pije Moja
Krew, ma żywot wieczny, a Ja go wskrzeszę
w ostatni dzień. Ludziom dobrej woli i z dobra
wola przystępującym jest Przen. Sakrament
wszystkiem dobrem; ale kto połowicznej jest
woli, t. zn. chce służyć Bogu, ale' tak, żeby nie
potrzebował narażać się światu, ani zapierać
w ezemkolwiek samego siebie — albo, co gorsza,
jest wręcz złej woli, t. zn. nie dba o Boga, a we
wszystkiem szuka tylko siebie i swoich korzyści
i przyjemności, dla takiego każde zbliżenie się
do Przen. Sakramentu- będzie połączone z nie-
128
mała. szkodą, albo nawet ze zgubą wieczną.
W Imię Boże często nawiedzaj P. Jezusa
w Przen. Sakramencie, ale przy tern pamiętaj,
do kogo idziesz i po co. Bywaj, jak możesz naj-
częściej, mi Mszy św., ale nie zapominaj, że we
Mszy św. P Jezus spełnia na ołtarzu bezkrwa-
wym sposobem tę samą wielką ofiarę za twoje
i świata zbawienie, którą spełni! krwawym spo-
sobem na krzyżu; więc zachowaj się podczas
Mszy św. tak. jakbyś się był zachował, gdyby ci
było dane -stać pod krzyżem obok Matki Najśw.,
a nie naśladuj ani bezmyślnych żołnierzy, ani
tembardziej szyderczych i drwiących faryzeu-
szów.
6. Przelożeństwo i duszpasterstwo w Kościele
Bożym, powierzone przez Chrystusa P. Papie-
żowi, biskupom i kapłanom również podobne
jest do ziarnka gorczycznego i do kwasu ewan-
gelicznego. Niepokaźne ono jest, bo i najlepsi
między kapłanami i biskupami są tylko ludźmi
omyłkom podległymi, a zdarzają, się czasem źli,
a nawet podobni do Judasza zdrajcy. Ale i naj-
gorszy, byle był na urzędzie i miejscu od wła-
dzy duchownej mu zaznaczonem. pozostaje praw-
dziwym namiestnikiem Bożym. P. Jezus dobrze
wie, że nie każdy ojciec i nie każda matka jest
taką, jaką być powinna, a jednak nie czyni ró-
żnicy między dobrymi a złymi rodzicami, ale
wszystkim dzieciom, czy dobrych, czy złych mają
rodziców, nakazuje: Czcij ojca twego i matkę
129
twoja,. Podobnież o wszystkich kapłanach bez
różnicy, dobrych i złych, wyraźnie nakazuje:
Kto was słucha. Mnie słucha, a kto wami Har-
dzi, Mną gardzi; byle tylko byli należycie po-
święceni i od władzy duchownej postanowieni.
Jeden tylko jest wyjątek, w którym ani dzieci
ojca i matki, ani wierni kapłana słuchać nie
potrzebują i nie powinni, mianowicie, gdyby
namawiali do wyraźnego grzechu, czyli sprze-
ciwiali się niewątpliwej woli Bożej. We wszyst-
kiem innem posłuszeństwo ma tę moc, że staje
się jakby bezpieczną łodzią przewożącą nawet
śpiących do portu wiecznego zbawienia.
Modlitwa kościelna.
Daj, błagamy Cię, wszech mogący Boże, aby-
śmy zawsze rozumne rzeczy przemyśliwając, co
się Tobie podoba w słowach i uczynkach speł-
niali. Przez Pana naszego Jezusa Chrystusa,
który żyje i króluje i t. d.
Na niedzielę Starozapustną.
E IV A N G E L./ A
zapisana u św. Mateusza w rozdziale XX. w. 1—16.
W on czas: Mówił Jezus rzeszom to podo-
bieństwo: Podobne jest królestwo niebieskie
Ewaugelje niedzickie 9
130
człowiekowi gospodarzowi, który wyszedł bar-
dzo rano najmować robotniki do winnicy swo-
jej. A uczyniwszy urnowe z robotnikami z gro-
sza dziennego, posłał je do winnicy swojej.
I wyszedłszy około trzeciej godziny, ujrzał dru-
gie stojące na rynku próżnujące, i rzeki im:
Idźcie i wy do winnicy mojej, a co będzie spra-
wiedliwa, dam wam; A oni poszli.. I zasię wy-
szedł około szóstej i dziewiątej godziny, i także
uczynił. A około jedenastej wyszedł i nalazl
drugie stojące, i rzekł im: Co tu stoicie cały
dzień próżnujący? Tłzekli mu: Iż nas nikt nic
najął. Rzekł im: Idźcie i wy do winnicy mojej.
A gdy wieczór przyszedł, rzekł pan winnicy
sprawcy swemu: Zawołaj robotników, i oddaj
im zapłatę począwszy od ostatnich aź do pierw-
szych. Gdy tedy przyszli, którzy około jedena-
stej godziny byli przyszli, wzięli po groszu.
A gdy przyszedłszy i pierwsi, mniemali żeby
więcej wziąć mieli; ale wzięli i oni po groszu.
A wziąwszy szemrali przeciw gospodarzowi, mó-
wiąc: ci ostateczni jedną godzinę robili, a uczy-
niłeś je równymi nam, którzyśmy nieśli ciężar
dnia i upalenia. A on odpowiadając jednemu
z nich, rzeki: Przyjacielu, nie czynięć krzyw-
dy: Azaś się ze mną na grosz nie zmówił? Weź-
mij co twego jest, a idź: chcę też i temu osta-
tecznemu dać jako i tobie. Czyli mi się nie go-
dzi uczynić co chcę? czyli oko twoje złośliwe
jest, iżem ja jest dobry? Takci ostateczni będą
131
pierwszymi, a pierwsi ostatecznymi. Albowiem
wiele jest wezwanych, ale mało wybranych.
OBJAŚNIENIA.
1. Starozapustna niedziela tak się nazywa dla
tego, że za dawnych czasów o dwa tygodnie
wcześniej niż teraz Wielki post rozpoczynano,
chociaż przez te dwa tygodnie wstrzymywano
się tylko od mięsa, przez następne zaś tygodnie
poszczono i od nabiału. Zwyczaj ten zachował
się dotychczas w niektórych zakonach, a po czę-
ści i na Rusi. Jakkolwiek Kościół św. skrócił
nam czas postu, ale chce, żebyśmy te dwa ty-
godnie, Wielki post poprzedzające, uważali za
czas przygotowania się do rozpamiętywania
Męki Pańskiej i do pokuty przedwielkanocnej.
Dlatego z dniem dzisiejszym przestaje Kościół
w modlitwach kapłańskich używać wesołego
»Alleluja«. Zupełnie w duchu Kościoła odby-
wają się w tym czasie po wielu miejscach czter-
dziestogodzinne nabożeństwa; ale przeciwnem
zupełnie myśli Kościoła jest to, niestety tak
bardzo rozpowszechnione, przemienianie zapust
w prawdziwą rozpustę.
2. Przypowieść w dzisiejszej Ewangelji za-
wartą opowiedział P. Jezus za Jordanem w Be-
thabarze; czyta ją Kościół Boży teraz na wstę-
pie do postu, żeby nam przypomnieć, iż życie
nasze nie powinno schodzić na próżnowaniu
9*
132
i szukaniu zabaw i przyjemności, ale być po-
święeonem pracy obowiązkowej i pokucie.
3 Dwojakie ma dzisiejsza przypowieść zna
czenie: najprzód odnośnie do żydów, chciał ich
1’. Jezus pouczyć, żeby nie dufali nad miarę
w swoje od Abrahama pochodzenie: mniemali
bowiem, że błogosławieństwo Boże doczesne,
a nadto i niebo nie może ich minąć, i że nikt
prócz nich zbawienia wiecznego nigdy nie do-
stąpi, chyba, że przyjmie cały stary Zakon. My-
lili się ponieważ z powodu wciąż ponawiających
się odstępstw od Boga i przewrotnego, faryzej-
skiego tłumaczenia prawa Bożego, Królestwo
Boże miało im być odebrane, a przeniesione do
narodów pogańskich i od Abrahama nie pocho-
dzących. Poucza ich P. Jezus, że byli z łaski
Bożej powołani, ale z winy swojej nie zostali za-
liczeni do wybranych; byli z zamiarów Bożych
pierwszymi, ale ze sprawiedliwego wyroku Bo-
żego, mieli się stać ostatnimi. Nie mówił jednak
P. Jezus tego jedynie dla pożytku i nauki swoich
współczesnych, lecz obejmował słowem swojem
świętem wszystkie pokolenia aż do skończenia
światą, i dlatego jak inne przypowieści, tak
i niniejsza, ma drugie jeszcze znaczenie, do każ-
dego z nas się odnoszące, mianowdcie, że łaska
nowolania i wszelkie inne łaski nie stanowią
jeszcze wybrania do nieba, ale na to potrzeba
pilnie i w\ytrw'ale aż do końca współdziałać
z taż łaska. Ponieważ zaś wszyscy na świat przy-
133
chodzący są powołani, bo Bóg chce, aby wszyscy
ludzie byli zbawieni i przyszli ku uznaniu praw-
dy, ale mało stosunkowo jest tych, którzyby
z wolą Bożą współpracowali, dlatego kończy
P. Jezus przypowieść swoja, temi słowy: wiele
jest wezwanych, ale nudo wybranych. Po win
niśmy przeto przyjmować pilnie napomnienia
św. Pawła: z bojaźnia i ze drżeniem zbawienie
wasze sprawujcie.
4. Objaśnię najprzód pewne szczegóły przy
powieści, a potem zwrócę uwagę na niektóre
ważniejsze nauki w niej zawarte. W Ziemi świę-
tej aż do czasów P. Jezusa, winnice stanowiły
znaczną część dochodów z roli; podczas wino-
brania nie wystarczało czeladzi domowej, ale
trzeba było najmować robotnika. Ponieważ
wówczas pieniądze były rzadsze i większą niż
dziś miały wartość, płaca jednego grosza na
dzień całkiem starczyła na utrzymanie robotni-
ka i jego rodziny. Pierwszych, rannych najem
ników godzi za umówioną cenę gospodarz, tak
jak P. Bóg z Abrahamem i potomstwem jego za-
warł ugodę, czyli uczyni! przymierze, którego
Sam wiernie dotrzymał, ale oni go odstąpili.
Później najętym każę się Gospodarz niebieski
spuście na jego poczucie słuszności, a oni dobrze
na tern wychodzą. W ziemi żydowskiej inaczej
jak dziś dzielono dzień. Ówczesna godzina trze-
cia odpowiada mniejwięcej naszej dziewiątej
z rana, szósta, naszemu południu, dziewiąta na-
134
szej trzeciej, a jedenasta naszej piątej po po-
łudniu.
5. Praca w winnicy Pańskiej jest pracą około
zbawienia własnego i bliźnich. Do tej dwojakiej
pracy wszyscy bez wyjątku, od pierwszej chwili
używania rozumu są powołani i obowiązani; do
pierwszej pracy, t. j. około zbawienia własnego
powołuje nas Bóg ońemi słowy św. Pawła Ap.:
z bo,jaźnią i ze drżeniem zbawienie wasze spra-
wujcie, — do drugiej, czyli około zbawienia
drugich, słowami Eklezjastyka: P. Bóg każde-
mu z osobna dal rozkazanie o blizkim swoim.
Tać praca jest najważniejsza, a nawet jedyna
i niezbędnie potrzebna, bo P. Jezus powiedział
do Marty: Marto, Marto, troszczysz się i fra-
sujesz około bardzo wicia, ale jednego potrzeba.
Wszelka praca około naszego i bliźnich powo-
dzenia ziemskiego podrzędne tylko ma znacze-
nie; doczesne bowiem tylko i przemijające ko-
rzyści przez tę pracę zdobyć możemy, a cóż po-
może człowiekowi, jeśliby wszystek świat zy-
skał, a. na duszy swej szkodę podjął? Nie po
trafi drugim dopomagać do zbawienia, kto nie
dba o swoje własne; bo, jak mówi łacińskie przy-
słowie: »kto sobie jest złym, komuż dobrym
będzie?« Praca nad sobą polega głównie na
tych rzeczach: 1. Staraj się poznać P. Boga
i prawdę Jego; bo ten jest żywot wieczny, aby
poznali Ciebie samego, Boga prawdziwego i któ-
regoś posiał Jezusa Chrystusa. Bez należytej
135
znajomości wiary św., czyli katechizmu, nie
może być mowy o jakiejkolwiek rozumnej pracy
około własnego lub bliźnich zbawienia. 2. Po-
trzeba przestrzegać przykazań Bożych i kościel-
nych, a chronić się grzechu, czyli jak mówi
Apostoł, potrzeba abyśmy zaprzawszy się nie-
pobożności i świeckich pożądliwości, trzeźwić
i sprawiedliwie i pobożnie żyli na tym święcie,
oczekiwajac błogosławionej nadziei i przyjścia
chwały wielkiego Boga i Zbawiciela naszego
Jezusa Chrystusa. 3. Ponieważ ani pierwszego
ani drugiego nie zdolniśmy dokazać o własnych
przyrodzonych siłach, ale potrzebujemy do tego
łaski Bożej, łaskę zaś czerpiemy z św. Sakra-
mentów, potrzeba, abyśmy pilni byli w przyj-
mowaniu tych Sakramentów i w gotowaniu się
do nich.
6. Podrzędna wprawdzie, w porównaniu
z pracą około zbawienia, jest wszelka inna pra-
ca około rzeczy doczesnych, a jednak i ona jest
koniecznie potrzebna: bo człowiek się rodzi na
pracę, a ptak na latanie. W raju nawet chciał
P. Bóg, aby człowiek uprawiał ziemię; po utra-
cie zaś raju dał mu za pokutę pracę i to ciężką
a często niewdzięczną. Bez pracy i najlepszy
człowiek nie tylko zgnuśnieje, ale psuć się po-
czyna; bo jak mówi Pismo św., a potwierdza
doświadczenie: wielkiej złości nauczyło próżno-
wanie. Dzieci nawet, nie zdolne jeszcze do pra-
cy, jeśli nie mają odpowiedniego zajęcia, albo
136
przynajmniej zabawy, z samych nudów uczą się
złego i popadają w najgorsze nieraz grzechy.
Dlatego to w dzisiejszej przypowieści gospoda
upomina: Co tu stówie cały dzień próżnujC^f?
Wglądnijże każdy w sumienie swoje, czy i "do
ciebie nie stosuje się to pytanie: Czemuż ealemi
dniami, albo przynajmniej godzinami stoisz lub
wałęsasz się próżnujący? Bywają też tacy, co
to niby pracują, a jednak w samej rzeczy próż-
nują, bo leniwie robią, albo przy robocie maru-
dzą, albo obierają sobie robotę, którą lubią, albo
która im pochlebia, a]e z której ani dla nich,
ani dla nikogo niema pożytku.
7. Widocznie już za czasów P. Jezusowych
bywali robotnicy niesprawiedliwi. Zgodzili się
byli przecież dobrowolnie za płacą uczciwą, któ-
rą im też rzetelnie wypłacono; ale spostrzegł
szy, że inni, co krócej od nich pracowali, taką
samą otrzymali zapłatę, ro’szezą sobie prawo, że
powinni dostać więcej, niż się byli zgodzili.
I zamiast powiedzieć sobie: dobry to pan, że
i tym, którzy ani pól dnia nie pracowali, za cały
dzień płaci, — szemrzą przeciw gospodarzowi
i zuchwale mu przyganiają, mówiąc: ci osta-
teczni jedna, godzinę robili, a uczyniłeś je rów-
nymi nam, którzyśmy nieśli ciężar dnia i upa-
lenia. Wierutna to zazdrość z nich przemawia,
a nie poczucie sprawiedliwości i słuszności.
W naszych czasach nie brak nie tylko pomię-
dzy robotnikami, ale i gdzieindziej takich, któ-
137
rzy wiecznie i na wszystko narzekają, a nigdy
nie są zadowoleni Zwykli sic; powoływać' na
równość, ale tylko wtedy, kiedy widzą, że in-
nym lepiej sic; niż im dzieje. Wtenczas wołają
w nieboglosy, że krzywdę im wyrządzają, bo po-
winna być równość. Ale jeśli mają trochę wię-
cej zdolności, wprawy lub innych talentów od
Boga sobie danych, wtedy tak samo jak ci ro-
botnicy w dzisiejszej ewangelji, choć im umó-
wioną zapłatę dają, o równości wiedzieć nie
cheą; narzekają, że krzywda im się dzieje, i że
niema sprawiedliwości na świeeie.
Modlitwa kościelna.
Modlitwy ludu Twego, prosimy Cię Panie, mi-
łościwie wysłuchaj: abyśrny którzy sprawiedli-
wie za grzechy nasze cierpimy, dla. chwały Imie-
nia 'Twego, miłościwie byli wyswobodzeni. Przez
Pana naszego Jezusa Chrystusa, który...
Na niedzielę Mięsopustną.
EW ANGELJA
zapisana u św. Łukasza w rozdziale VIII. w. 4—15.
W on czas, gdy się wielka rzesza schodziła,
i z miast kwapili się do Jezusa, rzeki przez po-
dobieństwo: wyszedł który sieje, siać nasienie
138
swoje. A gdy sial, jedno upadlo podle drogi, i po-
deptane jest, a ptacy niebiescy podziobali
je. A drugie padlo na opokę; a wszedłszy
uschło, iż nie miało wilgotności. A drugie pa-
dlo między ciernie: a społem, wszedłszy cier-
nie zadusiło je. A drugie padlo na ziemię do-
bra: a wszedłszy uczyniło owoc stokrotny. To
mówiąc wołał: Kto ma uszy ku słuchaniu,
niechaj słucha. I pytali Go uczniowie Jego,
coby to za podobieństwo było. Którym On
rzeki: Wam dano jest wiedzieć tajemnice
królestwa Bożego, a. innym przez podobień-
stwa, aby widząc nie widzieli, a słysząc nie
rozumieli. Jest tedy to podobieństwo: Nasie-
nie jest słowo Boże. A którzy podle drogi: ci
są którzy słuchają, potem przychodzi djabel,
i wybiera słowo z serca ich, aby uwierzywszy
nie byli zbawieni. Bo którzy na opokę: któ-
rzy gdy usłyszą, z weselem przyjmują słowo;
a ci korzeni nie mają, którzy do czasu wie-
rzą, a czasu pokuty ustępują. A które padlo
między ciernie: ci są którzy usłyszeli, a od
troskania i bogactw, i rozkoszy żywota od-
szedłszy bywają zaduszeni, i nie przynoszą
owocu. A które na ziemię dobrą: ci są, którzy
dobrem a wybornem sercem usłyszawszy sło-
wo, zatrzymują i owoc przynoszą w cierpli-
wości.
139
OBJAŚNIENIA.
1. W dzisiejszej przypowieści wykłada
P. Jezus niektóre przyczyny, dlaczego słowo
Boże nie zawsze jest równie skuteczne. Bo
rzeczywiście niepojęta to rzecz, że prawda Boża
tak jawna, prosta i przekonywująca, (o której
Apostoł mówi, że żywa jest mowa Boża, i sfca
łeczna, i przeraźliwsza niżeli wszelki miecz po
obu stron ostry), tak często spotyka się z nie-
dowiarstwem, a pomiędzy wierzącymi niknie
czasem prawie bez śladu i u najlepszych nawet
najczęściej bardzo mało przynosi owoców.
A ważne to pytanie, kiedy P. Jezus wola: Kto
ma uszy ku słuchaniu, niechaj słucha. Przypo-
wieść zaś objaśnił P. Jezus sam. I dlatego roz-
ważymy tu tylko Jego objaśnienie.
2. Uderzające m jest co mówi P. Jezus o tych,
którzy widząc nie widzą, a słysząc nie rozumie
.ją. Mają wprawdzie sposobność słuchania sło-
wa Bożego, nieraz go też rzeczywiście słuchają,
ale i najoczywistwszych prawd nie uznają,
i najprostszych prawd nie rozumieją; zostają
niewierzącymi. Namnożyło się w czasach na-
szych tych nieszczęśliwych niedowiarków, a co
smutniejsza, ledwie ich garstka ubolewa nad
własnem niedowiarstwem i kry je się z niem;
większość zaś chełpi się swoją ślepotą i natrząsa
z wiary i wierzących, jakby w tern był jakiś
wielki rozum i postęp. Któż kiedy słyszał, żeby
140
żebrak chełpił się z niedostatku swego, a nie
pragnął zarobku, albo żeby głuchy i ślepy prze-
chwalał się z swego kalectwa, a innym je jako
szczyt szczęścia zalecał. Nie mogą oni zaprze-
czyć, że ziemia i świat cały nie mógł powstać
sam z siebie, jakby od niechcenia albo od przy
padkn. Nie mogą zaprzeczyć, że P. Bóg stwo-
rzył wszystko. Więc kiedy P. Bóg stworzył,
toć oczywiście był. Gdzież tedy się podział i kie
dy być przestał? Zaprawdę słusznie mówi
Pismo św.: Rzeki głupi w sercu swojem: nie-
masz Boga. O takich to niedowiarkach powiada
Piotr św. Apostoł, że bluźniac to czego nie wie-
dza., w skażeniu swojem zgina. Nie słuchajże
takich i nie wdawaj się z nimi, żebyś nie sta!
sie spółwinnym ich bluźnierstw i abyś czasem
nie doświadczył na sobie, źc »z jakim kto przę-
śl a je, takim się też staje«,
3. Między wierzącymi, naucza P. Jezus, są
jedni którzy słuchają, potem przychodzi djabel
i wybiera słowo z serca ich, aby uwierzywszy,
nic byli zbawieni. Są to ci, którzy słowa Bożego
od czasu do czasu słuchają, i jako takie rozu-
mieją, wierzą w zasadzie we wszystko, co Bóg
objawił i przez Kościół św. do wierzenia po-
daje, ale nie znać tego po nich, bo wszystko od-
raza zapominają, jakby nigdy nie byli słyszeli.
Do ich rzędu należą nie tylko ci, którzy nigdy
nie nie wiedzą, co ksiądz na kazaniu powie-
dział, choć go słuchali, ale przedewszystkiern
141
.jeszcze ei, co w życiu i postępowaniu swojem
nie pamiętają o zasadach i prawdach chrześci-
jańskich, lecz całkiem innemi zasadami się po-
wodują. Więc n. p. przy kupnie, sprzedaży
i wszelkich, interesach, nie lepsi są od żydów
lub pogan i zapominają o obowiązku rzetelno-
ści, a uganiają się jedynie za. jak największym
zyskiem, doznawszy niepowodzenia zapominają,
o potrzebie cierpliwości i obowiązku odpuszcza-
nia swoim winowajcom, a dbają tylko o swój
honor, lub o rzekomą krzywdę w pokusach do
nieczystości, pijaństwa itp. zapominają o przy-
kazaniu Beżem, o sądzie i piekle, o Bogu
wszystko wiedzący, a idą za rozkoszą i przy-
jemnością swoją. Tacy mają dobrą pamięć na
wszystko, zajmują się tysiącznemi rzeczami, na
rzeczy Boże jednak, a zwłaszcza na rzeczy osta-
teczne, pamięci nie mają i najważniejsza ze
wszystkich, sprawa zbawienia własnego, idzie
w zapomnienie i nic ich nic zajmuje. Czy jest
jaki sposób na to? Jest. Pismo św. bardzo wy-
raźnie o nim mówi, napominając: We wszyst-
kich sprawach twoich pamiętaj ostatnie rzeczy
twoje, a na wieki nie zgrzeszysz. Doświadczenie
uczy, że co sobie kto często przypomina, nie
łatwo zapomni. Przypominajże sobie często, że
umrzesz i nie. z rzeczy ziemskich ze sobą nie
weźmiesz, a nawet nie wiesz, czyje będzie to, coś
zebrał; przypomnijże sobie, że choć ludzie nie
widzą, albo ukarać nie potrafią, P. Bóg przecież
142
wszystko widzi i wszystko bardzo ściśle osadzi;
przypominaj sobie, że wszelka rozkosz przemija,
ale piekło trwa na wieki, przemija też wszelka
ciężkość ziemska i trud niniejszy, ale nagroda
za to w niebie jest wieczna.
4.' Inni gdy usłyszą, z weselem przyjmują sło-
wo: a ci korzenia nie maja, którzy do czasu wie-
rzą, a czasu pokusy odstępują. Takimi bywają
bidzie skądinąd wcale pobożni i do dobrego chęt-
ni, ale mający tę głównie wadę, że są lekkomyśl-
ni i płytcy. Chętni bywają do dobrego, z przy-
jemnością słuchają nauk, kruszą się przy spo-
wiedzi, z łatwością zapisują się do różnych
bractw, gotowi robić różne śluby, pragną wstą-
pić nawet do zakonu. Ale cóż z tego wszystkie-
go? W górach bywa grunt opoczysty, na wierz-
chu odrobina tylko ziemi urodzajnej, a spodem
wszędzie napotkasz na opokę; choć tam góral
posieje trochę owsa, zejdzie on pięknie, ale lada
posucha wypali, lada nawałnica z korzeniem
wyrwie posiew i nieraz nic można zebrać ani
tyle, ile wysiano. Jeżeli należysz może do rzędu
tych ludzi wrażliwych, do dobrego pohopnych,
ale niewytrwałych, o których możnaby powie-
dzieć, że »zerwał się jak iew, a zginął jak mu-
cha*, jakiegoż na tę chwiejność twoją chwycisz
się lekarstwa? Czytałem, że w Tyrolu (górzysty
to a zarazem bardzo katolicki kraj), mądrze
sobie tamtejsi górale radzą, zasłoniwszy grunt
swój od spływającej po deszczu wody murem ze
143
skał, kruszą i miażdżą na proch kawałki opoki,
a potem w koszach na plecach z doliny przyno-
szą ziemię urodzajną i tak zagon po zagonie
uprawiają, tak iż drzewa owocowe dobry im
przynoszą plon. Podobnież i tobie potrzeba po-
czynać sobie z sercem opoczystem, a raczej płyt-
kiem i lekkomyślnem; Krusz je i zmiażdżyć usi-
łuj na proch, przez święte umartwienie; ćwicz
się w ezęstem odmawianiu sobie tego, co lubisz,
a zmuszania się do tego, czego nie lubisz; w ton
sposób nabierzesz powoli coraz większej stanow-
czości i hartu woli. Zarazem pilnie rozmyślaj
prawdy Boże, a przyczynisz sobie, niby ziemi
urodzajnej, świętych pobudek i zapału do wy-
trwania w dobrem.
6. A które padło między ciernie, naucza dalej
P. Jezus, sad, którzy usłyszeli, a od troskania
i bogactw, i rozkoszy żywota odszedłszy, bywa,ja,
zaduszeni i nie przynoszą owocu. Trzy są rzeczy,
które w sercach zagłuszają, na kształt kitują-
cych cierni i głogów, owoce z wiary wyrastają-
ce. 1. Troskanie się częste albo nawet ustawiczne
o to, co będziemy jeść i pić i w co się przyodzie-
wać, gryzienie się każdem zajściem przykrein,
martwienie się o przyszłość i naszą i naszyci)
umiłowanych. Wszystko to prawdziwe ciernie,
które serce ranią i rozdzierają; pożytku z nich
niema, bo tern, że się troszczysz, gryziesz i mar-
twisz, biedzie swojej nie zaradzisz, ale tak sobie
czas i głowę zaprzątasz, że ci ich już nie wystar-
144
cza na należyte staranie o zbawienie wieczne.
Miej tedy rozum i raz już popraw się z tego.
2. Bogactwa; ludzie powiadają, że bogactwo to
rzecz przyjemna i wygodna; P. Jezus przeciw-
nie, nazywa je cierniem zagłuszającym słowo
Boże; bo rzeczywiście im więcej bogactwa, tern
więcej kłopotów, a nieraz też tern więcej chci-
wości, a tern mniej czasu i ochoty dla P. Boga.
Chceszli temu zaradzić, nie baw się w pana, ale
stań się włodarzem u P. Boga, t. zn. zarządzaj
bogactwem jako rzeczą nie twoją, ale do wier-
nych rąk oddaną, a w miarę możności hojne da-
waj jałmużny na ubogich i na sprawy publicz-
ne. 3. Rozkosze żywota udaremniają działanie
słowa Bożego u tych, co radziby ciągłe tylko się
bawić, używać i jak ptaki lub motyle, swobodnie
i swawolnie bujać, gdzie i kiedy im się zachcie-
wa. Na to niema innego sposobu, jeno wziąć się
do pracy twardej i sumiennej, bo człowiek do
pracy, a ptak do latania się rodzi.
7. Kto wierzy, a umie się uchronić od tych
wad wyżej wymienionych, ten staje się dobrym
i podatnym pod nasienie słowa Bożego gruntem,
i chociaż nieodrazu, to przynajmniej z czasem,
w cierpliwości jak mówi P. Jezus, przynosi
owoc, jeden trzydziesty, inny sześćdziesiąty,
inny nawet stokrotny. Trzydziesty owoc przy-
noszą ci, co są tak usposobieni, że i za skarby
wszystkiego świata, choćby przyszło głowę po-
łożyć pod topór, za nic w świecie nie chcą się
145
odważyć na żaden grzech śmiertelny; sześćdzie-
siąty owoc przynoszą, którzy mają równie wiel-
ki wstręt do każdego grzechu powszedniego, jak
i do śmiertelnego, — wolą zatem zginąć, niż do-
puścić się np. kłamstwa rozmyślnego. Stokrotny
wreszcie owoc wydają obierający miłość P. Je-
zusa ubogiego i ukrzyżowanego, oprócz wstrętu
do każdego grzechu, raczej ubóstwo i cierpienie,
w którem P. Jezus się kocha, niż miłość życia,
wygód i wczasu. Rozważ to wszystko, a nie bę-
dziesz się dziwił, że mało jest wybranych, a sam
usiłuj wnijść ciasną bramą i stromą drogą do
królestwa niebieskiego.
Modlitwa kościelna.
Boże który widzisz, że nie w uczynkach na-
szych pokładamy nadzieję; daj łaskawie, abyś-
my przeciw wszelkim przeciwnościom w opiece
Apostoła narodów znaleźli obronę. Przez Pana
naszego Jezusa Chrystusa, który...
Na niedzielę Zapustną.
EWANGELJ A
zapisana u św. Łukasza w rozdz. XVIII. w. 31—13.
W on czas, wziął z sobą Jesus dwunastu,
i rzeki im: Oto wstępujemy do Jeruzalem:
Ewangelje niedzielne
146
a skończy się wszystko, co napisano jest przez
Proroki o Synie człowieczym. Bo będzie wydań
poganom i będzie naigrawan, i ubiczowan,
i oplwan: a ubiczowawszy, zabija Go: a dnia
trzeciego zmartwychwstanie. A oni tego nic nie
rozumieli, i było to słowo zakryte od nich, i nie
zrozumieli co się mówiło. I stało się, gdy się
przybliżał ku Jerychu, ślepy niektóry siedział
wedle drogi, źebrzac. A usłyszawszy rzeszę prze-
chodzącą, pytał coby to było. I powiedzieli mu,
iż Jezus Nazareński mimo idzie. I zawołał mó-
wiąc: Jezusie, Synu Dawidów, zmiłuj się nade-
mną! A Jezus stanąwszy, rozkazał go przywieść
do siebie. A gdy się przybliżył, pytał go, mó-
wiąc: Co chcesz, abym ci uczynił? A on powie-
dział: Panie, abym przejrzał. A Jezus mu rzeki:
Przejrzyj! wiara twoja ciebie uzdrowiła. 1 na-
tychmiast przejrzał, i szedł za nim, wielbiąc
Boga. A lud wszystek widząc, dawał chwałę
Bogu. ,'
OBJAŚNIENIA.
1. Ta rozmowa i cud, o którym opowiada dzi-
siejsza Ewangelja miały miejsce w ostatniej
przed męką i śmiercią podróży P. Jezusa do Je-
ruzalem. Św. Marek wspomina, że P. Jezus
uczniów swoich wyprzedził, tak iż dziwili się
temu i zdążali za Nim z bojaźnią, bo wiedzieli
o zdradzie knutej przeciw Panu. Przystanął
wreszcie P. Jezus i połączywszy się znów z ucz-
147
niami począł im powiadać co nań przyjść miało.
On wszystko wiedział, więc wiedział też dosko-
nale o całej męce i okrutnej śmierci swojej na
krzyżu, owszem, On chciał i pragnął za nas i na-
sze zbawienie stać się ofiarą. Wszak dlatego
się narodził, dlatego żył, przeto teraz, pod ko-
niec ziemskiej swojej pielgrzymki, spieszno Mu
do śmierci i wyprzedza uczniów w drodze. Ko-
ściół św. zaś czytać nam każę właśnie teraz tę
Ewangelję, aby przygotować nas do wielkopost-
nych rozpamiętywali o Męce Pańskiej. Jakże
niezgodne z tą myślą Kościoła są te szalone za-
bawy, jakim świat w tym właśnie czasie zwykl
się oddawać.
2. Nie pierwszy to raz P. Jezus ostrzega
uczniów swoich o śmierci swojej i jej sposobie
i przygotowuje ich na ciężkie przejścia, aby, gdy
to się stanic, nie zwątpili o Nim i Jego Boskiej
nauce. Tym razem jednak wyraźniej niż kiedy-
kolwiek mówi im, że spełni się już wszystko co
napisano jest przez proroki o Synie człowieczym.
Bo będzie wydań poganom — tj. rzymskiemu
staroście, i będzie naigrawan, i ubiczowan,
i oplwan, a ubiczowawszy zabija Go, a dnia
trzeciego zmartwychwstanie. Czyż może być co
wyraźniejszego? A jednak oni nic z tego nie zro-
zumieli i było to słowo zakryte od nich i nie ro-
zumieli co się mówiło. Tak uwierzyli w wszech-
mceność Pana, a zarazem tak im się w głowach
pomieścić nie chciało, aby Pan Jezus, ten cudo-
10*
148
wny P. Jezus, miał cierpieć i być ukrzyżowany,
i dopiero przez krzyż i mękę wnijść do chwały
swojej, że pojąć nie mogli, co im P. Jezus jako
rzecz pewną zapowiadał. Zapytać zaś, jak to
zwykli byli czynić, wtenczas nie śmieli, a raczej
nie cheiało im się, bo byli przygnębieni i jakby
niechętni, że P. Jezus, mimo że Go ostrzegano
przed zawziętością żydowską, idzie do Jerozoli-
my i naraża i siebie i ich na różne nieprzyjem-
ności. Gorzko przyszło im za to płacić, bo gdyby
byli starali się zrozumieć P. Jezusa, nie byliby
Go podczas męki i śmierci tak małodusznie od-
stąpili. Nie zrozumieli, więc nierozumnie postą-
pili, że się nie zapytali.
2. Co nam się nie podoba, czego sobie nie ży-
czymy, tego często zrozumieć nie chcemy i dla-
tego zrozumieć nie możemy. Wielu nie rozumie
tego, że Kościół św., któremu P. Jezus przepo-
wiedział: Jeśli mię prześladowali i was prześla-
dować będą, jeśli mowę moja chowali i wasza
chować będą, miewa czasem wielkie i bardzo
wielkie powodzenie i wziętość między narodami,
ale częściej przechodzić musi, za przykładem
P. Jezusa, ciężkie i bardzo ciężkie prześladowa-
nia. Nie rozumiejąc zaś, chętnie w czasach spo-
kojnych przyznają się do tego, że są katolikami;
ale nie tylko pocznie się prześladowanie Ko-
ścioła, wiary świętej lub kapłanów, oni albo
kryją się jak niegdyś Apostołowie, albo gorzej
jeszcze, bo tak jak Piotr zarzekają się, że nic nie
149
mają wspólnego ż »klerykałaini« i nic nic wie-
dza i wiedzieć nie chea o katolickich dążnościach
i staraniach. Inny nie rozumie dlatego, że mu
się nie podobają słowa. P. Jezusa: Jeśli kio chce
być uczniem moim, niech zaprze sam siebie; nie
rozumie, bo żyje i używa jak najlepiej i najwy
godniej tylko może; a kiedy żadną miarą nie
może uniknąć chociażby najmniejszej przykro-
ści, narzeka bez końca; o poskramianiu zachcia
nek, o zwalczaniu »pożądliwości oczu«, »pożądli-
wości eiała« i »pychy żywota* — ani myśli.
A ponieważ czasem zmówi lichy pacierz i bywa
na Mszy św., a nawet chodzi raz na rok do spo-
wiedzi, zdaje mu się, że jest bez zarzutu i że
niebo żadną miarą go ominąć nie może. Darmo!
Życie zniewieśeiałe nie jest drogą, wiodącą do
nieba.
4. Jerycho było miasteczkiem odległem o milę
od Jordanu, a trzy mile od Jeruzalem, a Sław-
nem z urodzajności pól swoich i szczególnie
z drzew, wydających doskonały balsam. Ale
i tam nie brakło nędzy. Oto przy drodze wiodą-
cej do Jerycha, siedzi ślepy żebrak. Im więcej
się P. Jezus zbliżał do Jeruzalem, tein większe
tłumy, ciekawe cudów i nauki Jego, do Niego
się przyłączały. Kiedy nadchodzą, słyszy ów że-
brak odgłos kroków wielkiej rzeszy i zacieka-
wiony pyta, co się dzieje. I ktoś poczciwy mówi
mu, że to idzie Jezus z Nazaretu. Odrazu przy-
pomniał sobie biedny żebrak wszystko co sły-
150
szał o dobroci i cudownej mocy P. Jezusa, o któ-
rym powszechnie mniemano, że był Mesjaszem,
od dawna przez Proroków zapowiedzianym; bu-
dzi się w nim żywa wiara, a zarazem ufność
wielka, że Ten i może i zechce go poratować.
Więc nie prosi już o jałmużnę, ale woła pełen
radosnego uniesienia: Jezusie, Synu Dawidów,
zmiłuj się nade mną. Niektórzy z tych, co pra-
gnęli nie uronić ani jednego słowa P. Jezusa,
a którym w tern przeszkadzało wołanie onego
żebraka, fukali nań, aby milczał. Może, gdyby
to był jaki bogacz, a nie prosty żebrak, łaska-
wiej z nim byliby postąpili. Żebrak tern się nie
zraża, ale tein głośniej wola: Synu Dawidów,
zmiłuj się nade mną! I o cudo zmiłowania Pań-
skiego! Na prośbę lichego, ślepego żebraka,
wbrew mniemaniom ludzkim, P. Jezus stanął,
nie dość na tern, — rozkazał go przywieść do sie-
bie. Jakże ty całkiem inaczej, niż P. Jezus czy-
nisz, bo zamiast zaczekać i cierpliwie wysłuchać
o co cię kto prosi, uchodzisz, żeby sobie oszczę-
dzić trudu i wydatku, — a może gorzej jeszcze,
może zamiast pożądanej pomocy, lajesz proszą-
cego, że śmiał cię zaczepić. Mało jeszcze P. Je-
zusowi na tern, że kazał przywołać onego żebra-
ka, ale żeby go ośmielić, pyta go z wielką uprzej-
mością: co chcesz abym ci uczynił? Gdyby tak
którego z nas P. Jezus raczył zapytać: co chcesz,
abym ci uczynił, jakich niemądrych nieraz mu-
siałby słuchać życzeń. Jeżeli mamy trochę rozu-
151
mu, prawdziwie wedle Serca Bożeno, to powin-
niśmy błagać P. Jezusa: Nie pytaj Panie, co ja
chcę, ale daj, abym ja zawsze z gotowością pytał
się Ciebie: Panie, co Ty chcesz, abym uczynił,
albo znosił; nie moja, ale Twoja wola, najświęt-
sza i najsłodsza, niech się dzieje we wszystkiem!
5. Panie, abym 'przejrzał, prosi żebrak zachę-
cony łaskawością P. Jezusa. A Jezus mu rzeki:
przejrzyj: wiara twoja ciebie uzdrowiła. I na-
tychmiast przejrzał. Przejrzał zaś, jak nauczają
Ojcowie św. i tłumacze Pisma św., nie tylko na
oczy ciała, ale więcej jeszcze oczyma duszy
i dlatego odraza poszedł za P. Jezusem, wiel-
biąc Boga. Wielkiem dobrodziejstwem zdrowe
oczy i biedny ten, kto wzrok utracił. Tak Tobjasz
stary zaniewidziawszy, żali się: Co za wesele mi
będzie, który za ciemności siedzę, a światłości
niebieskiej nie widzę? Czyś ty choć kiedy po-
dziękował P. Bogu za zdrowe oczy i że, chociaż
ich tak często grzesznie nadużywałeś, dotychczas
miłościwie ci je zachował? A za zdrowe do pra-
cy ręce, za nogi do chodzenia, za język, za słuch,
za serce i za tyle ipnych darów, czy poczuwa-
łeś się kiedykolwiek do szczerej wdzięczności
względem P. Boga?
6. Żle ślepemu na oczy ciała, ale stokroć go-
rzej ślepemu na duszy, a najgorzej takiemu, eo
mógłby widzieć, ale nie chce widzieć, ani poznać
prawdy Bożej. Jakżeż on trafi do nieba? Jakiiu-
że sposobem zarobi na odpuszczenie grzechów,
152
na zmiłowanie Boże i nagrodę wieczną? Gdyby
przynajmniej był, jak ten żebrak, świadom sw.--
go kalectwa, rnożeby przynajmniej począł pro-
sić Boga o zlitowanie; ale on jeszcze chełpi się
z swojej ślepoty i na kształt onego ślepego, któ-
ry chciał sądzie o kolorach, on nam, którzy wie-
rzymy i przez wiarę widzimy Boga żywego
i prawdziwego, w zarozumiałości swojej przy-
gania; siebie nazywa człowiekiem światłym
i jasno widzącym, a. wierzących w Boga mieni
być ciemnymi i zacofanymi. Biedni ci tak za-
ślepieni! Nie modlą się za siebie; ty przynaj-
mniej pomódl się za nich.
Modlitwa kościelna.
Modlitwy nasze, prosimy Cię Panie, łaskawie
wysłuchaj: a z więzów grzechowyeh wyzwoliw-
szy, od wszelkiej strzeż nas przeciwności. Przez
Pana naszego, Jezusa Chrystusa, który...
Na niedzielę pierwszą postu.
EW ANGELJA
zapisana u św. Mateusza w rozdz. IV. w. 1—12.
W on czas Jezus byl zawiedzion na puszczę od
Ducha, aby był kuszon od diabla. A gdy pościł
153
Czterdzieści dni i czterdzieści nocy, potem łak-
nąl. I przystąpiwszy kusiciel, rzeki mu: Jeśliś
jest Sun Boży, rzecz aby te kamienie siaty sic
chlebem. Który odpowiadając, rzeki: Napisano
jest: nie samym chlebem żyje człowiek, ale
wszelkiem słowem, które pochodzi z ust Hożych.
Tedy Go wziął djabel do miasta świętego, i po-
stawił go na ganku kościelnym, i rzeki mu:
Jeśliś jest Syn Boży, spuść się na dół. Albowiem
napisano jest, iż Aniołom swoim rozkazał o to-
bie, i będą cię na reku nosić, aby snadż nie obra-
ził o kamień nogi swojej. Rzeki mu Jezus: Zasie
napisano jest: Nie będziesz kusił Bana Boga
twego. Wziął go zaś djabel na górę wysoką bar-
dzo i ukazał mu wszystkie królestwa świata
i chwałę ich, i rzeki mu: 'To wszystko dam tobie,
jeśli upadłszy, uczynisz mi pokłon. Tedy mu
rzeki Jezus: Pójdź precz szatanie! albowiem
napisano jest: Panu Bogu twemu kłaniać się
będziesz, a Jemu samemu służyć będziesz. Tedy
opuścił Go djabel: a oto Aniołowie przystąpili
i służyli Jemu.
OBJAŚNIENIA.
1. Pan Jezus pości, a pości przez dni i nocy
czterdzieści, i pości tak twardo, że głód mu na
dobre dokucza. On jest Bogiem, Panem i Mi-
strzem naszym, a pości nie dla swojego pożytku,
ale dla chwały Ojca niebieskiego, dla naszego
przykładu i dla naszego zbawienia. Lichy to
154
ehrześeijanin-katolik, który nie pości a woli
gwałcić przykazanie kościelne i popełniać tem
samem grzech śmiertelny, niż pójść za przykła-
dem P. Jezusa. Lekkomyślny to człowiek, który
wyłamując się z pod obowiązku postu i byle do
godzić smakowi swojemu, naraża się na to, że
będzie policzony pomiędzy tych, o których Pa-
weł św. ze łzami mówi, że koniec ich zatrace-
nie, — Bóg ich jest brzuch, — i chwała w Bronuj-
cie ich. Poskrom łakomstwo, a wszystkie inne
wady poskromisz. Dobra jest modlitwa z postem
i skuteczniejsza nad zwykle modlitwy, — zado-
syć czyni za grzechy i jedna ich odpuszczenie,
przymnaża bystrości do poznania i oceniania
rzeczy niebieskich, oraz dzielności i zasług. Głu-
pi, wreszcie, taki człowiek, bo daremnie wyła-
muje się z pod postu, gdyż jak mówi św. Paweł:
nie da się Bóg z siebie naśmiewać. Kto nie chce
pościć z dobrej woli do posłuszeństwa, tego
P. Bóg do postu zmusi mimo jego woli, ale i bez
jego zasługi; jednych przez chorobę, że chociaż-
by mieli co, jeść nie będą mogli; drugich gorzej
jeszcze, bo przez nędzę i niedostatek, że chociaż
chcieliby jeść, nie będą mieli co. Trzymajmyż
się dawnego naszego przysłowia: »Msza nie znu-
dzi, post nic sehudzi, a jałmużna nie zuboży«,
i pamiętajmy co niedzielę i święto wysłuchać
Mszy św., zachowywać posty, i o ile możności to,
co przez posty zaoszczędzimy, dawać na dobre
uczynki.
155
Wiedzieć potrzeba, że kto ma rozumne wątpli-
wości, czy może i powinien pościć, ten ma po
prosić o dyspenzę swojego spowiednika albo pro-
boszcza.
2. P. Jezus byl głodnym nie z potrzeby lub
z konieczności, boć mógł albo z kamieni uczynić
ehlcby, albo rozkazać Aniołom, żeby wcześniej
Mu służyli, ale chciał 1o umartwienie przyjąć
na siebie, aby tak 'samo uświęcić niedostatek
i głód, jak uświęcił pracę i wszelkiego rodzaju
cierpienia. Mimo to głód jest jedną z najcięż-
szych klęsk i dlatego uczy nas Kościół prosić:
»C)d powietrza, głodu, ognia i wojny zachowaj
nas Panie®. Głód bywa złym doradcą, a djabeł
dobrze wie o tem, i, jak śmiał kusić P. Jezusa,
tak też zwykł uderzać najgwałtowniejszemi po-
kusami na ubogich, nie mających co do ust wło-
żyć, mianowicie popycha ich do zwątpienia
o Opatrzności Boskiej i do bluźnierstwa P. Bo-
gu, do zazdrości i nienawiści względem tych, któ-
rzy lepiej się mają, do samobójstwa, do kradzie-
ży itp.
3. Djabeł kusił P. Jezusa, bo wedle nauki Oj-
ców Kościoła nie wiedział jeszcze, że P. Jezus
jest Bogiem, ale, jak wielu niedowiarków, mnie-
mał, że jest nadzwyczajnym człowiekiem, lecz
tylko człowiekiem i niczem więcej. Wielką znie-
wagę wyrządził tem P. Jezusowi, (tak jakby
było zniewagą, gdyby jaki złodziej ciebie, uczci-
wego człowieka .chciał kusić, żebyś poszedł z nim
156
kraść), a jednak P. Jezus się nie obraża, ani
gniewem nie unosi, bo jest cichy i pokornego
serca. A ty względem ludzi czy nic jesteś aż
nadto pohopny do złości, krzyków i złorzeczeń,
a to nieraz o drobnostki takie, że i spojrzeć na
nie nie warto?.. Czy nie jesteś obraźliwy i skłon-
ny do rozgoryczenia się?...
4. Wystąpił djabeł przeciw P. Jezusowi,
a zwykl też przeciw ludziom występować, z trze-
ma głównie pokusami; lubi mianowicie kusić
naprzód do zbytniej i ustawicznej troski o cbleb
powszedni i przymnożenie rzeczy doczesnych, —
do próżności czyli popisywania się i szukania
próżnej chwały i poważania u ludzi, wreszcie do
pychy, czyli do żądzy panowania i przewodze-
nia nad ludźmi. Ktokolwiek Boga ma w sercu,
ten za przykładem P. Jezusa na trojaki lep dja-
belski nie pójdzie. Rozważ jedno po drugiem.
5. O chleb powszedni, a nawet o pewien dosta-
tek wolno każdemu uczciwie się starać, a kto ma
dzieci, to i powinien się o to starać. Więc módl
się i pracuj, a oszczędzaj, ale strzeż się chciwo-
ści, bo którzy chca bogatymi być, popadaja
w pokuszenie i w sidło diabelskie i wiele pożą-
dliwości niepożytecznych i szkodliwych, które
pogrążają ludzi na zatracenie i zginienie. Albo-
wiem korzeń wszego złego jest chciwość, której
niektórzy pragnąc, pobłądzili od wiary i uwikła-
li się w wiele boleści. Chroń się też zbytniej tro-
ski o' te rzeczy doczesne, która sprawia, że nie-
157
jednemu nie wyśtarcza już ani czasu, ani ocho-
ty, ani nawet głowy, żeby dbać należycie i szcze-
rze o to, co jedynie jest potrzebne, o wieczne
zbawienie duszy. Ale trzymaj się przestrogi
P. Jezusa: Aie troszczcież się tedy mówiąc: cóż
będziemy jeść, albo co będziem pić, albo czem
się będziem przyodziewać. Bo tego wszystkiego
poganie pilnie szukają. Albowiem Ojciec wasz
niebieski wic, że tego wszystkiego potrzebujecie.
Szukajcież tedy naprzód królestwa Bożego
i sprawiedliwości Jego; a to Wszystko przydano
wam. będzie.
7. 0 próżności czyli pokusie, żeby popisywać
się przed ludźmi, czy to urodą czy urodzeniem,
czy toż majątkiem, strojami, silą, dowcipem, ro-
zumem lub czemkolwiek innem, i szukać stąd
pochwal u drugich — mówi przysłowie,, że
»jeszcze się ten nie narodził, coby wszystkim do-
godził®. Co jedni pochwalą, drudzy choćby przez
złość zganią, a i ci, co chwalą, rzadko kiedy
szczerze chwalą. Silniej jeszcze Paweł św. mówi
o tej pokusie: Jeślibym się jeszcze ludziom po
dobal, nie byłbym sługa Chrystusowym.
8. Pychę wreszcie, czyli pokusę przewodzenia
i panowania nad ludźmi, P. Jezus zwyciężył
nietylko wtedy, kiedy djabeł obiecywał mu pa-
nowanie nad całym światem (którego przecież
nikomu dać nie mógł, ani nie może), ale i wte-
dy, kiedy to lud chciał obwołać Go królem. Ina-
czej myślą i robią ludzie, którzy gwałtem ziemi
158
drogami pną się na wysokie urzędy. Chyba nie
wiedzą, co Pismo św. mówi, że najsroższy sąd
będzie tym, którzy są -przełożeni, — i że Bóg py-
sznym się sprzeciwia, a pokornym łaskę dawa.
Modlitwa kościelna.
Boże, który Kościół Swój corocznym czterdzie-
stodniowym postem oczyszczasz: daj Twemu lu-
dowi, ażeby to, co wstrzymywaniem się od zaka-
zanych pokarmów otrzymać od Ciebie usiłuje,
przez dobre uczynki spełniał. Przez Pana nasze-
go, Jezusa Chrystusa, Syna Twego, który i t. d.
Na“’niedzielę drugą postu.
EWANGELIA
zapisana u św. Mateusza w rozdz. XVII. w. 1—!)•
W on czas, wziął Jezus Piotra i Jakóba, i Jana
brata jego, i wprowadził ich na górę wysoką
osobno, i przemienił się. przed nimi, A oblicze
Jego rozjaśniało jako słońce, a szaty Jego stały
się białe jako śnieg. A oto się im ukazali Moj-
żesz i Eljasz z nim rozmawiając. A odpowiada-
jąc Piotr rzeki do Jezusa: Panie, dobrze jest nam
tu być. Jeśli chcesz, uczyńmy tu trzy przybytki:
Tobie jeden, Mojżeszowi jeden, a Eljaszowi je-
159
den. Gdy on jeszcze mówił, oto obłok jasny okrył
je. A oto głos z obłoku mówiący: Ten jest, Syn
mój miły, w którymem sobie dobrze upodobał;
jego słuchajcie. A usłyszawszy uczniowie, upa-
dli na twarz swoja, i bali się bardzo. I przystą-
pił Jezus i dotknął się ich, i rzeki im: Wstańcie,
a nie bójcie się. A podniósłszy oczy swe, nikogo
nie widzieli, jedno samego Jezusa. A gdy zstę-
powali z góry, przykazał im Jezus, mówiąc: Ni-
komu nie powiadajcie widzenia, aż Syn człowie-
czy zmartwychwstanie.
OBJAŚNIENIA.
1. Przemienienie Pańskie, to jedna z tych, tak
rzadkich, jasnych chwil w życiu Pana naszego
Jezusa Chrystusa. P. Jezus, według stów Pawia
św., przyjąwszy postać sługi, ustawicznie spraw-
dzał na sobie, co o Nim przepowiedział Izajasz
prorok: Jako się zdumieli nad Tobą mnodzy, tak
niepoczesna będzie między ludźmi osoba Jego,
a postawa Jego między synami człowieczymi.
Dziwny wprawdzie urok wywierał P. Jezus na
ludzi, nie tylko zewnętrzną postacią swoją, we-
dług tego, co jest w Pieśni nad pieśniami: otoś
Ty jest piękny, umiłowany mój i wdzięczny —
nie tylko wymową swoją, o której nawet nie-
przyjaciele Jego mówili, że nigdy tak człowiek
nie mówił... uczył, jako władzę mający — i nie
tylko licznemi cudami, — ale nad to wszystko
swoją przedziwną słodyczą serca, jaka przeja-
160
wiała się w każdern słowie, w calem Jego postę-
powaniu. Tym sposobem działo się, że Apostoło-
wie na Jego jedno słowo porzucili wszystko
i poszli za nim, że dziatwa lgnęła do Niego, że
tłumy wielkie koło Niego się zbierały i nieraz,
jakby oderwać się od niego nie mogąc, trwały
przy Nim całemi dniami i nocami. Mimo to
wszystko, świat, t. j. ludzie doczesności oddani,
jak faryzeusze i inni nieprzychylni P. Jezusowi,
nie wielkiego w Nim nie widzieli.
Otóż potrzeba było, żeby P. Jezus uczniów,
przynajmniej najprzedniejszych, ustrzegł od
tych światowych i przewrotnych na osobę swoją
poglądów i dlatego w Przemienieniu Swojem
pokazuje się im takim, jakim przedstawiałby
się oczom ludzkim na zawsze, gdyby nie ukry-
wał Majestatu Swojego.
2. Ilekroć nędza grozi albo już i nawet dole-
ga, wogóle w każdern trudnem położeniu, zwykli
ludzie modlić się do Przemienienia Pańskiego.
Nie można tego zganić, byleć prosząc o prze-
mienienie, zawsze zachowali w sercu oną prośbę
P. Jezusa: Nie moja bądź wola, ale Twoja.
A jednak często nieroztropnie myślą sobie lu-
dzie, że byle było inaczej niż jest, to będzie tern
samem i lepiej. Łudzą się tern, tek samo jak łu-
dzą się ci, którym się zdaje, że wszędzie lepiej,
niż tam gdzie oni są. Jeżeli komu źle, to najczę-
ściej darmo pragnie on zmiany miejsca i oko-
liczności; zwyczajnie potrzeba, aby sam się zmie-
161
nil i stal lepszym, a wtenczas da P. Bóg, że
i .jemu będzie lepiej, nie odraza może, ale nie-
znacznie, powoli i stopniowo.
3. Z tego, że Mojżesz i Eljasz rozmawiali
z P. Jezusem, trzeba wierzyć, że Święci na ziemi
ludziom ukazywać się mogą. 1 tak 1’. Jezus uka-
zał się Szawłowi, a w późniejszych czasach
św. Franciszkowi, Antoniemu, Małgorzacie i wie-
lu innym; również Matka Najświętsza i inni
Święci, o czem wiele naczytać się można w dzie-
jach Kościoła i w żywotach Świętych. Jakim
sposobem się to dzieje, tego nie wiemy, ale to pe-
wna, że takie objawienia nie są pustą grą wyo-
braźni, ani czczą iluzją, ale rzeczywistością
i prawdą. Z tego jednak bynajmniej nie wynika,
żeby każde objawienie, o którem ludzie opowia-
dają, było zawsze praWdziwem objawieniem.
Wcale nie, bo zdarzają się przywidzenia; bywa
też, że djabeł za dopuszczeniem Bożem przemie-
nia się w anioła światłości, by ludzi w błąd
wprowadzać, a nierzadką wreszcie jest rzeczą, że
i sami ludzie, dla rozmaitych pobudek, zmyślają
jakieś rzeczy nadzwyczajne. Bywają więc obja-
wienia i prawdziwe i fałszywe. Jakże jedne od
drugich rozeznać i zachować przestrogę św. Ja-
na: Nie każdemu duchowi uderzcie, ale do-
świadczajcie duchów, jeśli z Boga sa? Najbez-
pieczniejszy na to sposób jest, uważać jakie le
objawienia wydają owoce? Komu P. Bóg dal la
skę prawdziwego objawienia, ten staje się po-
Kwąnge.lje niedzielne 11
162
korniejszym i posluszniejszym. Pokorniej
szymi stajemy się, kiedy nam ubywa wysokie-
go o sobie rozumienia, a zarazem pretensyj
i wymagań rozmaitych, kiedy coraz mniej ro-
ścimy sobie prawa do tego, żeby o nas pamię-
tano, dogadzano, z nami się rachowano; — p o-
t niniejszym i, kiedy coraz rzadziej się
obrażamy, coraz mniej wybuchamy gniewem
i niecierpliwością; — p o c z c i w s z y m i, kiedy
stajemy się dla ludzi wyrozumialszymi, miło-
sierniejszymi; — p o sl u sz u i e j s z y m i wresz-
cie będziemy, kiedy coraz chętniej, nie tylko
uczynkiem spełniamy, ale i w sercu pochwala-
my (a nigdy nie krytykujemy) rozkazy i pole-
cenia tych, którym Bóg dał jakąkolwiek nad na-
mi władzę: rodzicielską, doczesną lub ducho-
wną. Daj Boże każdemu w tych czterech, tak
bardzo potrzebnych cnotach, czynić ciągły po-
stęp, czy zapomocą objawień, czy też bez nich.
Na fałszywe objawienia szczególniej narażeni
są tacy, którzy przez pustą ciekawość radziby
doświadczyć sami na sobie takich nadzwyczaj-
ności, — dalej zarozumiali, — że mają siebie
jeśli nie za lepszych, to przynajmniej nie za
gorszych od wielkich nawet Świętych, i dlatego
mniemają, że Święci z nieba powinni do nich
przychodzić na pogadanki, jak równi do rów-
nych; wreszcie wiele próżnujący. Ktoby zaś
umyślnie'fałszywe objawienia zmyślał i pod ja-
kimkolwiek pozorem i dla jakiejbądź pobudki
163
w ludzi wmawiał, taki popełnia grzech śmier-
telny, który Kościół św. kładzie na równi z gło-
szeniem herezji.
4. Mojżesz jest przedstawicielem Starego Za-
konu, Eljasz największym z proroków. I jak
Stary Zakon i prorocy zapowiadają przyjście
Boskiego Zbawiciela, tak tu Mojżesz i Eljasz
niejako poświadczają Apostołom, aby oni dalej
świadczyli aż po krańce świata i aż do końca
wieków, że ten ci jest prawy Mesjasz, Bóg-Czło-
wiek, Zbawiciel świata. I więcej jeszcze, sam
Ojciec niebieski daje świadectwo: Ten jest Syn
mój mity, w którymem sobie dobrze upodobał;
Jego słuchajcie. Świadectwo to tak mocno wra-
ziło się w umysł i pamięć Apostołów, że św.
Piotr jeszcze krótko przed śmiercią swoją mówi
o nicm te słowa: Oznajmiliśmy wam moc i obe-
cność Pana naszego, nie uwiedzeni baśniami mi-
sternemi, ale przypatrzywszy się sami Wielmoż-
nośei Jego. Bo wziął od Boga Ojca cześć i chwa-
łę, gdy do Niego szedł głos takowy: Ten jest
Syn mój, w którymem sobie ulubił, tego słuchaj-
cie. A głos ten myśmy słyszeli z nieba przynie-
siony, będąc z Nim na górze świętej. I oparty na
tem świadectwie wszystek Kościół św. wyznaje:
sKonieeznem jest do wiecznego zbawienia szcze-
rze też wierzyć we Wcielenie Pana naszego Je-
zusa Chrystusa. Zatem prawdziwa wiara polega
na. tem, żeby wierzyć i wyznawać, iż P. N. Jezus
Chrystus, Syn Boży, Bogiem jest i człowiekiem;
11*
164
Bogiem jest z istoty Ojca przed wieki rodzony,
a człowiekiem jest z istoty Matki w czasie na-
rodzony; najzupełniej Bogiem, najzupełniej też
człowiekiem, mającym duszę rozumną i ciało
ludzkie. Bówny jest Ojcu, bo jest Bogiem, a za-
razem mniejszy od Ojca, bo jest człowiekiem.
I jakkolwiek Bogiem jest i człowiekiem, prze-
cież niemasz dwóch, ale tylko jeden jest Chry-
stus; jeden atoli nie w tein znaczeniu, jakoby
Bóstwo przemieniło się w ciało, ale iż druga Oso-
ba Trójcy Przenajświętszej przybrała do Bóstwa
jeszcze i człowieczeństwo; jednym więc jest nie
przez jakieś zmieszanie istotności Boskiej z ludz-
ką, ale przez to, że jedną tylko jest osobą, a to
Osobą Boską. Bo jak dusza rozumna i ciało nie
dwóch, ale jednego tylko stanowią człowieka,
tale też Bóg i człowiek jednego stanowią Chry-
stusa Pana. Tac jest wiara katolicka, której kto
nie trzyma się szczerze i mocno, ten nie może
być zbawione. Tak gzy ta my w brewjarzu, przez
Kośęjól św dla księży do odmawiania wyraźnie
nakazanym. Jest to wyznanie wiary, ułożone
przez św. Anatazego.
Modlitwa kościelna.
Boże, który widzisz, jako nam zbywa na wszel-
kiej mocy, — od zewnętrznych i wewnętrznych
nieprzyjaciół nas strzeż, — abyśmy na ciele od
wszelkiej przeciwności bezpieczni, a na duszy od
165
wszelkiej zlej myśli wolnymi być mogli. Przez
Pana naszego, Jezusa Chrystusa, Syna Twojego,
który z Tobą żyje i króluje, w jedności Ducha
Świętego, Bóg na wieki wieków. Amen.
Na niedzielę trzecią postu.
E W A N G E LJ A
zapisana u św. Łukasza w rozdz. XI. w. li—28.
W on czas, wyrzucał Jezus czarta, a on byt
niemy. A gdy wyrzucił, czarta, przemówił nie-
my: i dziwowały się rzesze. A niektórzy z nich
mówili: przez Beelzebuba, książęcia czartow-
skiego, wyrzuca czarty. A drudzy kusząc, doma-
gali się znaku od Niego z nieba. A on skoro uj-
rzał myśli ich, rzeki im: Wszelkie królestwo
przeciw sobie rozdzielone, będzie spustoszone,
i dom na dom upadnie. A jeśliż i szatan rozdzie-
lon jest przeciw sobie, jakoż się ostoi królestwo
jego? gdyż powiadacie, iż ja przez Beelzebuba
wyrzucam czarty: synowie wasi przez kogo wy-
rzucają,? dlatego oni sędziami waszymi będą.
Lecz jeśli palcem Bożym wyrzucam czarty:
zaiste na was przyszło królestwo Boże. Gdy mo-
carz zbrojny strzeże domu swego; w pokoju jest
to, co ma. Ale jeśli mocniejszy nadeń nadszedł-
szy, zwycięży go: odejmie wszystka broń jego
166
w której ufał i korzyści jego rozda. Ktoć nie
jest ze inna, przeciw mnie jest; a kto nie zgroma-
dza ze mna, rozprasza. Gdy duch nieczysty wy-
nijdzie od człowieka, chodzi po miejscach bez-
wodnych, szukając odpoczynku. A nie znalazł-
szy, mówi: wrócę się do domu- mego, skadem
wyszedł. A przyszedłszy, najduje go wmieciony
i ochędożony. Tedy idzie i bierze z sobą siedmiu
innych duchów, gorszych nad się, a wszedłszy
mieszkają tam. I stawaja się pośledniejsze rze-
czy człowieka onego, gorsze niżli pierwsze. I sta-
ło się, gdy to mówił, podniósłszy głos niektóra
niewiasta z rzeszy rzekła mu: Błogosławiony
żywot, który cię nosił, i piersi, któreś ssał. A on
rzekł: I owszem, błogosławieni, którzy słuchają
słowa Bożego, i strzegą go. '
O B J A Ś NI E N I A.
1. Opętania, które w pogańskich krajach i po
dziś dzień bywają rzeczą dość pospolitą i w Zie-
mi żydowskiej przed śmiercią Zbawiciela, która
ukróciła moc szatańską, wcale nie były czcmś
nadzwyczajnem; w krajach katolickich wyjątko-
wo tylko się zdarzają. Dobrze to mówią ludzie,
że czart boi się wody święconej, ale więcej jesz-
cze boi on się znaku krzyża św. i Najsłod. linie-
nia Jezus, przed którem ugina się wszelkie ko-
lano niebieskich, ziemskich i podziemnych.
W szczególności znak krzyża św., jaki przy
Chrzcie św. kładzie kapłan na czole dziecka
167
z wyraźnym zakazem, żeby czart znaku tego
nigdy nie śmiał naruszyć, stanowi potężną
obronę przeciw tego rodzaju zakusom. To też
Kościół św. surowo gani łatwowierność ludzi
mało w wierze oświeconych, pochopnych przy
lada okazji zaraz domyślać się działania diabel-
skiego, albo i opętania: dlatego też używanie
egzorcyzmów czyni zależnem od pozwolenia bi-
skupów. Gdzie jednak pomiędzy ludźmi ubywa
wiary, albo znajomości tejże, tam łatwiej czart
mięsza się do spraw ludzkich; a częściej jeszcze
ludzie dla zysku, albo z próżności wyprawiają
sztuczki, wyglądające na czary.
2. Na duszy też, czart ludziom tyle tylko szko-
dzić może, ile każdy z nas mu na to pozwoli.
Dobrze mówi jeden z Ojców św., że djabel utra-
ciwszy przez śmierć P. Jezusa na krzyżu swoje
panowanie nad światem, jest teraz jak pies na
łańcuchu, który nikogo . ukąsić nie może, jeśli
się do niego nie zbliży. Niestety jednak, zbyt,
często ludzie w różny sposób narażają się na to
niebezpieczeństwo, jużto zaniedbując modlitwę
i pamięć na Boga i rzeczy wieczne, jużteż wda-
jąc się w rozmaite okazje do grzechu.
3. Opętany, opowiada dzisiejsza Kwangelja, był
niemy, a jak dodaje św. Mateusz, także i ślepy.
Niemych duchowo i teraz bywa dużo; są nimi
nie umiejący, a raczej nie chcący ust otwierać do
chwały Bożej, do modlitwy; więcej jeszcze nie-
mymi są ci, którzy albo wcale nie chodzą do
168
spowiedzi, albo przyszedłszy, dla wstydu lub bo-
jaźni, lub też z namowy ludzkiej, nie wyznają
grzechów swoich, z powinną szczerością. Ślepy-
mi duchowo są ci, którzy nie widzą tego, co
przedewszystkiem widzieć i rozumieć powinni,
mianowicie prawd Wiary św., drogi wiodącej do
wiecznego zbawienia i grzechów własnych.
A ponieważ tacy zwykle sami sobie poradzić nie
umieją, ani nawet nie chcą, więc tern więcej
potrzeba, żebyśmy dla nich o światło prosili
P. Jezusa, który jest Lekarzem i Zbawicielem
dusz. Łajać ich. i gniewać się na nich nie było-
by ani chrześcijańską^ ani ludzką rzeczą; bo
któż kiedy słyszał, żeby gniewać się na nieme-
go lub ślepego, nawet gdyby ten sam ponosił
winę swego kalectwa. Ale oprócz modlitwy za
nich, powinniśmy im i dobrem słowem i wię-
cej jeszcze przykładem naszym w miarę moż-
ności dopomagać do wydobycia się z opłakane-
go stanu.
4. Wielkiem bluźnicrstwem zelżyli P. Jezusa
zarzucający Mu, że przez Beelzebuba, księcia
czartowskiego, wyrzuca czarty, Uczynili to, jak
(.powiadają inni Ewangeliści, faryzeusze i uczeni
w piśmie* czyli po naszemu obłudnicy, pragnący
uchodzić za lepszych od innych. Czy nie jesteś
już może w czem do nich podobny? Tym, któ-
rzy domagali się od Niego znaku z nieba, żadnej
P. Jezus nie daje odpowiedzi, jak i za naszych
czasów nie odpowiada takim, którym nie wy-
169
starczają liczne i wielkie cuda, jakich nam Pan
nasz nie szczędził i nie szczędzi, ale żądają, że-
by P. Bóg, jakby dla popisu, umyślnie dla nich
i według ich widzimisię, nowe jeszcze, dzi-
waczne cuda czynił: A na obelgę, patrz, jak
P. Jezus odpowiada z zupełnym spokojem
i jeszcze ich poucza. O, prawdziwie uczynkiem
tu stwierdza P. Jezus one słowa Swoje: Uczcie
się, ode mnie, iżeni jest cichy i pokornego
serca!
5. Wszelkie królestwo, mówi P. Jezus, prze-
ciw sobie rozdzielone, będzie spustoszone. Słowa
te na wieki prawdą zostaną i wszędzie też spraw-
dzać się muszą. Niezgoda między mężem a żona.,
między rodzeństwem, sąsiadami, wszelkie niepo-
rozumienia, swary, kwasy, kłótnie i procesy,
zawsze jednej i drugiej stronie wychodzą na
szkodę, a zyskuje na nich jedynie ktoś obcy.
A co przytem bywa obrazy Bożej, to i trudno
wypowiedzieć Gorzej jeszcze, jeżeli w gminie
jedni na drugich powstają, jeżeli po miastach
i po wsiach, po całym kraju różne tworzą się
stronnictwa, »ten ciągnie do łasa, a tamten do
sasa«, jedni drugich szkalują, nawzajem sobie
zarzucają tysiączne krzywdy i nadużycia, odsą-
dzają jedni drugich od czci i wiary i napadają
na siebie jak na największych wrogów. Wcale
nie po Bożemu, źle i bardzo źle robią ci, co takie
niezgody po kraju wywołują, szerzą i podtrzy-
170
mują. Ciężko będą za to odpowiadać na sądzie
Bożym!
6. Kto nie jest ze mną, -przeciw mnie jest; kto
nie zgromadza ze mną, rozprasza. To słowo
tylko P. .Jezus ma zupełne prawo powiedzieć
o Sobie. A strasznem jest ono; bo kto nie jest
z P. Jezusem, a tern samem prżeciw Niemu jest,
ten też nie dostępuje Jego laski w tern życiu, ani
Go też oglądać będzie w przyszłem; zginąć musi
doeześnie i wiecznie. Czy ty jesteś z P. Jezusem?
Czy z Nim zgromadzasz? Poznasz to, jeśli szcze-
rze i sumiennie odpowiesz sobie, na następujące
cztery pytania: 1. Czy wierzysz naprawdę we
wszystko, co P. Bóg objawił i przez Swój św. Ko-
ściół do wierzenia poda je? 2. Czy przystęp p jesz
chętnie do św. Sakramentów, z należytern przy-
gotowaniem i z pożytkiem? 4. Czy chętnie i szcze-
rze jesteś posłuszny Namiestnikom P. Jezuso-
wym, mianowicie najprzód Ojcu świętemu, któ-
rego P. Jezus postanowił najwyższym Paste-
rzem nad wszystkiemi owieczkami i barankami
swemi, a następnie Biskupom, zależnym od Ojca
św., których Duch Święty, postanowił, aby rzą-
dzili Kościołem Bożym, który nabył Krwią
Swoją? To czworo jeśli zachowujesz, ufaj w Pa-
nu naszym Jezusie Chrystusie, że ciebie nie opu-
ści, ale pilnuj się też, byś i nada’ nic z tego
czworga nie uronił.
7. Stawają się pośledniejsze rzeczy człowieka
onego gorsze niźli pierwsze. Prawdą to jest
171
o powtórnie opętanych, którzy przecież przeciw
swojej woli dostają się pod moc szatańską; tein
więcej jest to prawdą o takich, którzy po szcze-
rej pokucie powracają do dawnych grzechów
i tem samem powtórnie i dobrowolnie, oddają
się szatanowi w niewolę. Tacy ciężej grzeszą, bo
przez szczerą pokutę lepiej poznali i obrzydzili
sobie złość i ohydę swojego grzechu; więc teraz
grzeszą z większą świadomością złego, niżeli
wprzód. Im większa zaś świadomość, tern cięż-
szy też jest grzech. Nadio, częste powracanie do
tego samego rodzaju grzechu, wyrabia zły nałóg
(n. p. pijaństwa, nieczystości, przekleństwa itp.);
złe zaś nałogi są jakby łańcuchami, na których
djabeł trzyma grzeszników, żeby im utrudnić
powrót do Pana Boga.
Modlitwa kościelna.
Prosimy Cię, Wszechmogący Boże, wejrzyj na
modlitwy korzących się Tobie i prawicę Maje-
statu Twego na obronę naszą wyciągnij. Przez
Pana naszego, Jezusa Chrystusa, Syna Twego,
który z Tobą żyje i króluje, w jedności Ducha
Świętego, Bóg na wieki wieków. Amen
172
Na niedzielę czwartą postu.
E W A N G E LJ A
zapisana u św. Jana w rozdziale VI. w. 1—15.
IV on czas, odszedł Jezus za marze Galilejskie,
które jest Tyberjudzkie. i szła za nim rzesza
wielka, iż widzieli znaki, którd czynił nad tymi
co chorzeli. Wyszedł tedy Jezus na górę, i sie-
dział tam z uczniami swymi. A. była blizko
Pascha, dzień święty żydowski. Podniósłszy te-
dy oczy Jezus, i ujrzawszy, iż wielka rzesza
idzie do Niego, rzeki do Filipa: Skąd 'kupimy
chleba, żeby ci jedli? A mówił to, kusząc Go: bo
On wiedział, co miał czynić. Odpowiedział mu.
Filip: Za dwieście groszy chleba nie dosyć im
będzie, żeby każdy mało co wziął. Rzeki mu je-
den z uczniów Jego, Andrzej, brat Szymona
Piotra: Jest tu jedno pachole, co ma pięcioro
chleba jęczmiennego i dwie ryby; ale to co jest
na tak wielu? Rzeki tedy Jezus: Kaźcie ludziom
usiąść. A było trawy wiele na miejscu. A tak
usiadło mężów, w liczbie jakoby pięć tysięcy.
Wziął tedy Jezus chleb, a dzięki uczyniwszy,
rozdał siedzącym; także i z ryb, ile chcieli.
A gdy się najedli,.rzeki uczniom swoim: Zbierz-
cie które zbyły ułomki, aby nie zginęły. Zebrali
tedy, i napełnili dwanaście koszów ułomków,
z pięciorga chleba jęczmiennego, które zbywały
173
tym, co jedli. Oni tedy Indzie ujrzawszy cud,
który Jezus uczynił, mówili, iż fen jest praw-
dziwie Prorok, który miał przyjść na świat.
Tedy Jezus, poznawszy iż 'mieli przyjść, aby (jo
porwali i uczynili królem, uciekł sam jeden na
IJÓrę.
O B J Ą Ś NIENIA .
1. Gromadzą się ludzie około P. Jezusa i 1110-
żnaby z całego serca radować się z tego. Ale cóż,
kiedy niestety większa część tej wielotysięcznej
rzeszy biegnie za P. Jezusem nie dlatego, iżb.y
ciekawi byli Jego samego i Boskiej Jego nauki,
ale że pragną patrzeć na cuda, tak jak ludzie
przyglądać się zwykli niezwyczajnemu widowi-
sku. Podobnie bywa i za naszych czasów. Na
odpusty schodzi się wielka moc ludzi. Ale czyż
tam naprawdę szukają P Jezusa? Pożal siQ Bo-
że! Większa ich część, to jak ta gawiedź na jar-
marku, wałęsa się i gapi na wszystkie strony,
a najtłumniej skupiają się około bud, w któ-
rych pokazują jakieś niebywałe sztuki i dziwa.
Niby to na odpust, albo na święte miejsce, a nie-
jeden i niejedna, w drodze i na samem miejscu
lub na noclegach, nagrzeszy więcej, niż przez
cały rok grzeszy w domu. Inny tyle ma znajo-
mych, tyle różnych sprawunków i tyle cieka-
wych rzeczy do oglądania i słuchania, że na-
wet Mszy św. nie wysłucha uczciwie. Inny
idzie, i do spowiedzi, ale tak się pcha i tak się
174
tern zmęczy, że poczynając spowiedź, prawie nie
wie co ma mówić, a i do Komun ji św. niejedne-
mu tak pilno, że pchaniem się naprzód i sobie,
i drugim wszelkie psuje nabożeństwo. Nic ga-
nię ja odpustów ani miejsc świętych, ani też
choćby najliczniejszych pielgrzymek, ale jeżeli
gdzie, to przy takich okazjach należy przestrze-
gać uczciwości, Bogu i służbie Bożej należnej
i zachować wszelki lad i porządek.
2. Rzesze one z różnych stron się zebrały, nie
mało ich poprżychodziło zdalcka i to z kobie-
tami i z dziećmi. Wielka ezęść tego ludu całe
trzy dni trwała przy P. Jezusie; zapasów żyw-
ności już wszystkim zabrakło. Mogli wprawdzie
rozejść się do bliższych miasteczek, jak radzili
Apostołowie, ale dość daleka droga o głodzie
byłaby dla wielu, zwłaszcza dla dzieci, bardzo
uciążliwą. Podobno do serca niejednego w tej
rzeszy poczynała się wkradać troska, co będzie
z nim, z żoną i dziećmi, kiedy zabrakło żywno-
ści, a głód już zaczął dokuczać; tak samo jak
i teraz niemało bywa takich, którzy wciąż się
trwożą i niepokoją, jak i czem wyżyją przy ta-
kiej drożyźnie, przy małym i niepewnym za-
robku, przy wciąż wzrastającej liczbie dzieci,
a tu podatki i składjti i t. p. Tymczasem P. Je-
zus radzi o swej czeladzi; radzi też o tobie, i za-
radzi wszystkim twoim i twoich potrzebom, by-
łeś i ty robił co do ciebie należy i nie krzyżo-
wał zamiarów Pańskie]) i nie cliciał być mędr-
175
Szym od P. Boga. Zrobisz zaś co należy do cie-
bie, jeżeli będziesz się modlił, pracował i oszczę-
dzał. Mędrszym od P. Boga chce być ten, kto
P. Bogn niejako przepisuje, w jaki sposób
i kiedy go ma poratować; a jeżeli nie zaraz się
stanie tak, jak on sobie układał, już poczyna na-
rzekać, że go P. Bóg opuścił, a nieraz i bluźni,
że chyba niema P. Boga i t. p. Psuje wreszcie
i krzyżuje zamiary Boże, ktokolwiek grzeszy
i darów Bożych nadużywa lub lekkomyślnie je
trwoni.
3. Bywają ludzie, którym się zdaje, że P. Bóg
zawsze powinien czynić cuda, a kiedy cudów
nie widzą, to prawie wątpią, czy P. Bóg jeszcze
żyje, a przynajmniej tak zupełnie o P. Bogu za-
pominają, jakby Go wcale nie było; cokolwiek
się dzieje, to nie Bogu przypisują, ale składają
na ludzi lub ślepy przypadek. Pan Bóg zawsze
czyni cuda i w naszych czasach ręka Jego by-
najmniej nie jest ukrócona.
4. Radzi się P. Jezus swoich Apostołów, nie
jakoby tego potrzebował, ale czyni to dla na-
szego przykładu i dla nauki samych Apostor
łów. Dla naszego przykładu, żebyśmy i my nie
uważali sobie za ujmę naszej godności, zasięgać
i przyjmować rady od innych, choćby byli niż-
szymi i mniej mądrymi od nas; lubi bowiem
P. Bóg, gdy ludzie nawzajem sobie pomagają
i jedni od drugich chętnie i z wdzięcznością po-
moc przyjmują, a zarazem zwykł sam też lu-
176
dziom nie bezpośrednio, ale przez ludzi pomagać.
Poucza P. Jezus również Apostołów, że jakkol-
wiek głównem ich zadaniem jest szerzyć w ser-
cach ludzkich królestwo Boże i dopomagać im
do wiecznego zbawienia, przecież godzi się tak-
że pamiętać o ich doczesnych potrzebach.
5. Mógł był P. Jezus uraczyć one rzesze uczta
wielce bogata, i obfita, a jednak nie daje im nic
więcej jeno chleb suchy, i to jęczmienny i tro-
chę ryb suszonych. Bo P. Jezus nie lubi zbytków,
a wyraźnie przestrzegą: Miejcie się na pieczy,
aby kiedy nie były obciążone serca wasze ob-
żarstwem i opilstwem i staraniem tego żywota.
Rozważ też, jak uczciwie ta wielotysięczna rze-
sza przyjęła ię tak bardzo skromną ucztę cu-
downą. Owszem, tak byli wdzięczni za nią, że
gdyby P. Jezus nie był się uchylił, zamierzali
Go obwołać królem całej żydowskiej ziemi.
6. Każę P. Jezus uczniom pozbierać, które
zbyły ułomki, bo choć tak wielkim i bogatym
jest Panem, że niema sobie równego, to jednak
nie chce, żeby nawet okruchy z darów Bożych
marnowały się przez niedbalstwo albo lenistwo
ludzkie. Niejednego za to samo., że nie umie albo
niechce szanować drobiazgów, nawiedza cięż-
kim niedostatkiem. Napełnili zaś Apostołowie
dwanaście koszów ułomków z pięciorga chleba
i przekonali się naocznie i namacalnie, że ^jał-
mużna nie zuboży«. Dali wszystko, co mieli, nic
nie myśląc o sobie, co będą jeść i co P. Jezusowi
\n
podadzą; chętnie dawali prawdziwie potrzebo
jąeym, a przecież nic nie, stracili, ale przeciwnie
jeszcze na tein zarobili. Bo nie zawodzi słowo
Boże: Dawajcie a będzie wam dano; miarę do-
bra. i natłoczona, i potrzęsigna i opływająca da-
dzą na łono wasze. Dziś mało kto chce to rozu-
mieć; każdy ehcialby sam używać wielo, a dru-
gim mało albo i nic nie dawać; zwykle im wię-
cej kto wydaje na siebie, tern mniej rozdaje na
jałmużny i dobre cele. Sąd Boży takich nie mi-
nie, a będzie niemiłosierny, jak oni byli niemi
losiernymi.
Módl i t wa kościeln a.
Daj, prosimy Cię wszechmogący Boże, abyś-
my, którzy słusznie z powodu uczynków naszych
jesteśmy ueiśnieni, za laskawem pocieszeniem
Twojem odetchnęli! Przez Pana naszego...
Na niedzielę piątą postu.
E W A N G E L./ A
zapisana u św. Jana w rozdziale VIII. w. 46—5!).
W on czas, mówił Jezus rzeszom żydowskim:
Kio z was dowiedzie na Mnie grzechu? Jeśli
prawdę mówię, czemu Mi nie wierzycie? Kto
z Boga jest, słów Bożych słucha. Dlatego wy nie
Enaiig.-lje iń-dzielne 12
178
słuchacie, że nie jesteście z Boga. Odpowiedzieli
tedy żydowie i rzekli mu: Izali my nie dobrze
mówimy, żeś Ty jest Samarytan, i czarta masz?
Odpowiedział Jezus: Ja czarta nie mam, ale
czczę Ojca Mego, a wyście Mię nie uczcili. A jać
nie szukam chwały swej; jest, który szuka i sa-
dzi. Zaprawdę, zaprawdę mówię wam: Jeśli kto
zachowa mowę moja, śmierci nie ogląda na
wieki. Rzekli tedy żydowie: Teraześmy poznali,
że czarta masz: Abraham umarł i Prorocy, a Ty
powiadasz: Jeśliby kto strzegł mowy mojej, nie
skosztuje śmierci na wieki, /zaś Ty jest większy
nad ojca naszego Abrahama, który umarł?
i prorocy pomarli, ezem się sam czynisz? Odpo-
wiedział Jezus. Jeśli się Ja sani chwalę, chwała
moja nic nie jest. Jest Ojciec mój, który Mię
uwielbia, którego wy powiadacie, iż jest Bogiem
waszym; a nie poznaliście Go; ale ja Go znam.
/ jeślibym rzeki, że Go nie znam, będę podobnym
wam kłamcą. Ale Go znam i mowy Jego strzegę.
Abraham, ojciec wasz, z radością żądał, aby
oglądał dzień mój; i oglądał i weselił się. Rzekli
tedy żydowie do Niego: Pięćdziesiąt lat jeszcze
nie masz, a Abrahamaś widział? Rzeki im Je-
zus: Zaprawdę, zaprawdę mówię wam: pierwej
niż Abraham się stal, Jam jest. Porwali tedy
kamienie, aby nań ciskali. Lecz Jezus zataił się
i wyszedł z kościoła...
179
O BJAŚNIEN1A .
1. Począwszy od tej niedzieli Postu zasiania
Kościół św. aż do Wielkiego Piątku obrazy
w ołtarzach i wszystkie wizerunki P. Jezusa
ukrzyżowanego, żeby nas pobudzić do serdecz-
nego współczucia nad męką Pańską, którą
w tych dniach powinniśmy rozważać, i do żalu
za grzechy nasze, z których w tym wielkano-
cnym czasie mamy się spowiadać i już na do-
bre się ich pozbyć. Zarazem jednak to zakry-
wanie przed oczyma naszemi wizerunków P. Je-
zusa, ma być dla nas przypomnieniem i prze-
strogą, że eo spotkało żydów i nas też spotkać
może, tj., że jak P. Jezus zataił się przed żydami,
tak i przed nami zataić się może, jeśli tak jak
oni w grzechach zatwardzać się będziemy. Za-
tajenie się takie Pana Jezusa jest zarazem za-
ślepieniem grzesznika i zawsze bywa zapowie-
dzią wiecznego potępienia. Powodem zaś tego
strasznego zaślepienia, bywają najprzód grze-
chy przeciwko Duchowi Świętemu, powtóre od-
dawanie się wszelkiej nieczystości, o którem mó-
mi Pismo św.: Nie udadzą myśli swoich, żeby się
nawrócili do Boga swego, bo duch wszeteczeństw
w pośrodku nich, a Pana nie poznali. Trzecim
zaś powodem zaślepienia, a. zarazem już po-
czątkiem kary za upór w grzechach, jest zupeł-
ne zapomnienie na P. Boga, które sprawia, że
niejeden ani w domu, ani w kościele, ani
12*
180
w powszedni dzień, ani w niedzielę, ani przy
pracy, ani nawet przy modlitwie, słowem nigdy
i nigdzie, nie pomyśli na prawdę i tak ser jo
o P. Bogu. Nie kładli Boga przed oczy ma swemi.
2. Rozważ, jak czystym od grzechu każdego
jest i czuje się P. .Jezus, kiedy nawet do nie-
przyjaciół swoich, którzy Go ustawicznie pod
strzegali i szpiegowali, bezpiecznie mówi: Kto
z was dowiedzie na Mnie grzechu'? a w szcze-
gólności jak nigdy nie uchybił prawdzie i praw-
domówności. ^ami nawet faryzeusze Mu to przy-
znali, mówiąc: Nauczycielu, wiemy, iżeś jest
prawdziwy i drogi Bożej -w prawdzie nauczasz.
P. Jezus szczególnie kocha się w prawdzie
i w szczerości, tak .dalece, że Go niczem łatwiej
nie pozyskasz, jak dziecięcą prostotą i szczero-
ścią; a przeciwnie, świadczy Pismo św., że Bóg
nienawidzi kłamcy i kłamstwa jego. Jakże
jednak mało jest takich ludzi, którzyby nie
kłamali, słowem, milczeniem, spojrzeniem, miną
i giestem! Wszędzie blaga zamiast prawdy,
blichtr zamiast złota, obłuda zamiast serdeczno-
ści, przyjaźni i życzliwego serca, wszędzie pełno
fałszywych towarów, a najwięcej fałszywych
serc, — a to pomiędzy chrześcijanami podobno
w równej, a może i w większej mierze, co i po-
między żydami i poganami. Wglądnijże w sie-
bie!
3. Na podwójny zarzut, uczyniony im przez
P. Jezusa, odpowiadają żydzi zelżywościami.
181
a następnie i pogróżkami, jak ludzie, nie mający
się czem od winy wymówić, a jednak do winy
przyznać się nie. chcący. W rzeczywistości zaś
dlatego, nie wierzyli prawdzie Bożej i słowa Bo-
żego niechętnie słuchali, że ich ta prawda, jako
niebędącyeh z Boga, ani żyjąeych po Bożemu,
kłuła w oczy, a słowo Boże pobudziło w nich
wyrzuty sumienia, więc nie było im w smak.
Tak samo dzieje się i za naszych czasów. Ludzie
nie wierzą i wierzyć nic chcą, nie dlatego że
przekonali się, jakoby Wiara św. była sprzecz-
na z prawdą, ale że nie chce im się zastosować
w życiu i postępowaniu do zasad i przepisów
tej Wiary. A nie chcąc narażać się na zarzuty
ludzkie i wyrzuty sumienia, wolą wmawiać
w siebie i drugich, iż nie wierzą; niby »przeko-
nali się«, że cala Wiara jest głupstwem i wy-
mysłem ludzkim. Tak n. p jest rzeczą doświad-
czoną, że ci najwięcej lubią wygadywać, iż nie-
ma piekła ani ognia wiecznego w piekle, którzy
Właśnie mają najwięcej ^powodów lękać się
wiecznego potępienia za liczne i wielkie grze-
chy. swoje. Nie lubią też słuchać słowa Bożego
tacy, którzyby najwięcej tego potrzebowali, bo
albo wcale nie znają świętej Wiary naszej, lub
też nie wiele o niej wiedzą, wiedzą źle i niedo-
kładnie, albo nie żyją tak, jak tego Wiara św.
wymaga.
Ludzi poważnych, rozumnych a życzliwych
nie chcieć słuchać, z pewnością jest rzeczą szko-
182
<11 iwą, jest zarozumiałością i lekkomyślno-
ścią, — Pana Boga zaś nie słuchać, jest już za-
przeczeniem wszystkich obowiązków, jakie czło-
wiek ma względem Boga, bliźnich i samego
siebie.
4. P. Jezus obiecując, że jeżeli kto zachowa
mowę Jego, ten śmierci nie ogląda na wieki,
oczywiście mówi o śmierci wiecznej, czyli wiecz-
nem potępieniu, nie zaś o śmierci doczesnej, jak
to przekręcają faryzeusze, byle tylko zaprzeczyć
P. Jezusowi. Tak samo powiedział P. Jezus one-
mu młodzieńcowi bogatemu: Jeżeli chcesz
wnijść do »żywota«, chowaj przykazania. Bo
wogóle P. Jezus niewiele przywiązuje wagi do
śmierci doczesnej, która na każdego, czy chce
czy nie chce, wcześniej czy później przyjść musi;
więc poeóż wiele radzić o tern, czego uniknąć
nie podobna. Ale za to tern większy nacisk kła-
dzie On na »śmierć i żywot wieczny«. I słusznie!
Bo ostatecznie życie doczesne dla nielicznych
jest rozkoszą, a choćby nią było, to i cóż z tego,
kiedy nie masz nic trwałego na ziemi. Dla więk-
szej zaś części ludzi życie bywa jednem tylko
prawie nicprzerwanem pasmem boleści i dole-
gliwości, którym dopiero śmierć pożądany kła-
dzie koniec. W życiu zaś wiecznem czeka ńas
szczęście, jakiego i wymarzyć sobie trudno, nie-
przebrane, wciąż nowe i pełne uroku i które
nigdy się nie sprzykszy, a trwa bez końca, na
wieki. A śmierć wieczna, ta wciąż zabija, lecz
183
nigdy nie dobije, ustawicznie męczy, nigdy nie
zamęczy, jest to wieczne konanie bez skonania
i bez najmniejszej folgi i wytchnienia. Śmierć
wieczna czyli piekło, to jest, jak mówi Doktór
anielski, zebranie wszego złego bez najmniejsze-
go dobra; położenie, w calem tego słowa znacze-
niu, prawdziwie bez wyjścia. Dlatego dobrze
mówi Tomasz a Kempis: sJednać tylko rzecz
jest nad wszystko i przedewszystkiem koniecznie
potrzebna: służyć Bogu i zbawić duszę swoją
Pomyślże o tern zwłaszcza teraz, kiedy masz od-
być spowiedź wielkanocną, — bo wiedzieć masz,
że kto urnie dobrze się spowiadać, ten umie
dobrze zbawić duszę swoją.
5. Mówi P. Jezus, że Abraham z radością żą-
dał, żeby oglądał dzień Jego. Jeżeli rozróżnimy
czasy przed przyjściem P. Jezusa, dalej czas
Jego przebywania na ziemi, i wreszcie czas po
Jego chwalebnem Wniebowstąpieniu, to spo-
strzeżemy, że w onych pierwszych czasach, kie-
dy to, jak za dni Samuelowych stewo Pańskie
było drogie i mało komu znane, to ci, co je znali,
tern więcej je cenili i tęsknili za spełnieniem
obietnicy, uczynionej pierwszym naszym rodzi-
com, ponowionej Abrahamowi i Dawidowi,
a wciąż na nowo przypominanej przez proro-
ków i przez figury starego Zakonu. Wtenczas
pomiędzy sprawiedliwymi rozbrzmiewała mo-
dlitwa, którą i teraz jeszcze słyszymy w adwen -
cie: »Rorate coeli« — Iłosę spuśćcie nam niebio-
184
n
sa; niech otworzy się ziemia i wyda Zbawiciela.
Za czasów znów błogosławionych, kiedy ^sam
Boski Mistrz nasz 'po calfej Ziemi żydowskiej
wszystkiemu narodowi głosił słowo swoje, naród
żydowski zatwardził serca swoje i zaledwie
garstka Apostołów, uczniów i około pięciuset
wybranych • przyjęło z radością i wdzięcznością
dobrą nowinę. Po Wniebowstąpieniu Hańskiem
i Zesłaniu Ducha Świętego słowo Boże zrazu
wiele i to wyśmienitych przynosiło owoców;
każdy prawie chrześcijanin, to święty; wielkich
świętych męczenników, wyznawców, pustelni-
ków, panien i wdów, niepodobna prawie poli-
czyć. W miarę jednak, jak się szerzyło słowo
Boże, ludzie poczynali sobie je mniej ważyć,
przykrzyć sobie starą, a więc, jak im się zdawa-
ło, oklepaną już prawdę i tęsknili za nowinkami,
a powymyślali sobie różne herezje z wielką
ujmą Chwały Bożej i ze szkodą swych dusz.
A za naszych czasów, kiedy nie ma już prawie
kraju, w którymhy nie ogłoszono Ewangelji, sło-
wo Boże spospóliciało niejako i w oczach ludz-
kich staniało, tak że ogól piało nawet o nie dba.
Czyż tak być powinno?
Modlitwa kościelna.
Prosimy Cię wszechmogący Boże, wejrzy!
łaskawie na ezeladkę Twoją, — abyś ją hojno-
ścią swoją opatrywał co do ciała i opieką Swo-
ją strzegł na duszy. Przez Dana naszego Jezu-
sa Chrystusa..
185
Na niedzielę kwietnią.
E IVA N (1 E L .1 A
zapisana u św. Mateusza w rozdziale XXI. w. 1—9.
IV on czas, gdy się Jezus przybliżał ku Jer u
żalem, i przyszedł do Betfage, do Góry Oliwnej:
tedy posłał dwu uczniów, mówiąc im: Idźcie do
miasteczka, które jest-przeciw/ko wam; a natych-
miast najdziecie oślicę uwiązaną i oślę z nią.
Odwieźcie i przywiedźcie mi. A jeśliby wam kto
co rzeki, powiedzcie, iż Pan ich potrzebuje; a za-
raz puści je. A to się wszystko stało, aby się
wypełniło, co jest powiedziano przez Proroka
mówiącego: Powiedzcie córce Sjońskiej: Oto
Król twój idzie tobie cichy, siedzący na oślicy
i na oślęciu, synu podjarzemnej, Szedłszy tedy
uczniowie, uczynili jako im rozkazał Jezus.
/ przywiedli oślicę i oślę, i włożyli na nie odzie-
nia swoje, a jego wsadzili na nie. A rzesza bar
dzo wielka, słała szafy swoje na drodze, a dru-
dzy obcinali gałązki z drzew, i na drodze słali.
A rzesze,, które uprzedzały i które pozad szły,
wołały mówiąc: Hosanna Synowi Dawidowemu!
Błogosławiony, który idzie w imię Pańskie!
Hosanna na wysokościach!
O B J A Ś NIE N T A .
1. Na pięć dni przed gorzka męka Swoją, od-
bywa P. Jezus swój uroczysty i triumfalny
186
wjazd do świętego miasta. Tłumy bezwiednie,
ale chętnie i zgodnie z wolą Pana, spełniają do-
słownie, eo długo przedtem, jak to dzisiejsza
Ewangelja wyraźnie wspomina, prorocy byli
przepowiedzieli i tak dają jeden dowód więcej,
że P. Jezus jest rzeczywiście obiecanym przez
Ojca niebieskiego Mesjaszem i Zbawicielem
świata. Wspaniały jest ten wjazd, a zarazem
dziwnie pokorny; wspaniały serdeczną miłością
Apostołów i gorącym zapałem wszystkiego lu-
du, wspaniały też tym jednomyślnym i niebiosa
przebijającym hymnem na cześć P. Jezusa,
z piersi niezliczonej rzeszy pod tchnieniem łaski
Bożej się wyrywającym: Hosanna. Synowi Da-
widowemu! Błogosławiony, który idzie w Imię
Pańskie! Pokorny zarazem jest ten pochód, jak
pokorny i cichy przy całym Majestacie swoim
jest sam P. Jezus. Miasto koni i złoconych po-
jazdów, skromny osiołek, przybrany nieboga-
tym, prostym płaszczem. Zamiast dumnego ry-
cerstwa i wojska zbrojnego, nieprzejrzane okiem
tłumy ludu, przeważnie prostego, jakby lany
kłosów kłaniające się Panu i ścielące przed Nim
drogę szatami, zielenią i kwieciem. Gdzie jest
pobożna parafja, tam dzieje się coś podobnego
co roku na uroczystość Bożego Ciała, kiedy
wszystek lud śpiewa: »Twoja cześć chwała, nasz
wieczny Panie«, a P. Jezus obchodzi wieś całą,
żeby wszystkim błogosławić.
2. W wielkanocnym czasie kto w Boga wierzy,
187
kwapi się do Komunji św.; do każdego więc
z osobna odnosi się ono słowo prorocze w dzi-
siejszej Ewangelji: Powiedzcie córce Sjońskiej,
t. j duszy chrześcijańskiej: Oto Król twój idzie
tobie cichy. Wszak o Przen. Sakramencie wie-
rzymy i wyznajemy, że »W tej Hostji jest Bóg
żywy, choć ukryty, lecz- prawdziwy«. Otóż pod
ubogą i skromną zasłoną Hostji świętej, idzie ku
tobie, duszo chrześcijańska, Król twój, większy
nad wszystkie króle ziemi, Pan twój, bogatszy
nad wszystkie pany, idzie Bóg i Zbawiciel. Go-
tujże się zawczasu, żebyś Go przywitał godnie
i uczciwie przyjął. A w jaki sposób? Kiedy przed
Bożem Ciałem naznaczają najuczciwszych we
wsi lub mieście gospodarzy, przy domostwie
których mają stanąć ołtarze, gdzie P. Jezus ma
się zatrzymać, toć każdy z nich z radością ser-
deczną dowiaduje się o tern, że tak wielki spo-
tyka go zaszczyt. Więc ochotnie też i wczas my-
śli i stara się, żeby wszystko w domu i około do-
mu było ładnie i składnie, jak przystoi na przy-
jęcie tak wielkiego Gościa. I on sam, i żona,
i dzieci, i wszystka czeladź, zamiatają i uprzą-
tają w domu i przed domem, myją szyby
w oknach, naprawiają ploty, słowem czynią co
mogą, żeby przedewszystkiem było »choć ubogo,
lecz chędogo«. Toż i ty tak czyń; przy rachunku
sumienia zobaez, jak wiele nazbierało się w przy-
bytku serca twego rozmaitego śmiecia, brudu
i kału grzech owego. Przez serdeczną skruchę
1S8
i pokutne uczynki, jakby miotłą ostrą, zmieć to
wszystko na kupę i przez szczere wyznanie na
świętej spowiedzi wyrzuć te obrzydliwości da-
leko od siebie. Oczyść te szyby okien twej duszy,
abyś miał jasny a zdrowy pogląd na to, co jest
i co dzieje się kolo ciebie, że przedewśzystkiem
potrzeba ci pragnąć i szukać królestwa Bożego
1 sprawiedliwości jego; a inne-rzeczy, jak do-
statki, honory i uciechy tego świata, choćbyś je
wszystkie posiadł, cóż ci pomogą, jeślibyś szko-
dę poniósł na duszy swojej? Ponaprawiaj też
płoty, t zn. obmyśl i uczyń postanowienia któ-
rędy duszę twą strzegły od grzechu, i okazyj do
grzechu, tak jak płoty strzegą ogrodu od szkod-
nika.
Gospodarzowi onemu nie wystarcza oczyścić
dom i obejście cale na przyjęcie wielkiego i po-
żądanego Gościa, ale pragnie i .stara się jeszcze
o jego ozdobę. Więc tm uprosi, tam kupi, ile mo-
że, i zbiera jak najwięcej zieleni i kwiatów,
a dla większej ozdoby pożycza u sąsiadów, tu
makaty, tam dywany i wszystko jak umie tak
rozwiesza i ustawia; w końcu czystym białym
albo żółtym piaskiem wysypuje drogę i cały
plac przed domem, żeby miłemu Panu miękko
było stąpać, jak po kobiercu najlepszym. I ty,
kiedy Pan ma przyjść do przybytku serca twe-
go, naśladuj tego gospodarza; zieleń oznacza na-
dzieję; nadzieją więc serdeczną, że za laską Bo-
żą odtąd już się naprawdę poprawisz i będziesz
189
żył jak Bóg przykazał, ozdabiaj twe serce. Bo-
daj do zieleni kwiatów; kwiatami są dobre po-
stanowienia, bo jak kwiat, gdy dojrzeje, wydaje
owoce, tak i postanowienie, gdy go dotrzymasz,
przynosi owoce dobrych uczynków. Makaty i dy-
wany i bogate naczynia są to wielkie cnoty,
których ci brak, ale posiadają je w obfitości na-
si sąsiedzi, Święci Pańscy w niebie. Tam prze-
bywa bogata, łaskawa i ponad innych uczynna
Najśw. Panna. Nieciłbyś od niej uprosił, bodaj
na tę jedną Komunję świętą, trochę z przedziw-
nej jej czystości, pokory i gotowości na wszelkie
rozkazy Pańskie, jakiemi ona pociągnęła P. Je-
zusa z nieba ku sobie i ziemi. Pragnij od Józefa
św. jego prostoty i pobożności, z jaką on wszyst-
ko czynił i znosił dla P. Jezusa i tylko dla I’. Je-
zusa. Zapragnij od śś. Apostołów gorliwości
o Chwałę Boża, i zbawienie dusz, a innych
jeszcze cnót od śś. Patronów twoich. Jak poży-
czane obrazy, makaty i dywany pokrywają na-
gie ściany ubogiego domku, tak te święte
pragnienia zastąpią wielorakie niedostatki du-
szy twojej.
W ostatniej chwili, gdy już usłyszy dzwonki
zwiastujące mu blizkie przyjście Pana, zapala
ów gospodarz światło, stawia kadzidło i wreszcie
klęka i korzy się na powitanie Pana. Tak i ty
w ostatniej chwili zapal w sercu swem światło
wiary, że to ten sam P. Jezus, który dla nas
i dla naszego zbawienia począł się z Ducha Św..
190
narodzi! się z Marji Panny, umęezon pod
Pontskim Piłatem, umarł i pogrzebion, trzecie-
go dnia zmartwychwstał, wstąpił na niebiosa,
siedzi na prawicy Boga Ojca Wszechmogącego,
stamtąd przyjdzie sądzić żywych i umarłych.
Rozpal też w sobie ogień świętej miłości ku Bo-
gu i Panu twemu, zapal Mu na powitanie ka-
dzidło najwyższej czci i uwielbienia. Ale gdy
już Pana nie tylko w przechodzić jak on gospo-
darz, ale jako gościa przyjmiesz do przybytku
serca swego, wiedz i pamiętaj, że zacniejszego
i pożądańszego nad Niego nie znajdziesz; więc
zachowaj też względem Niego, jak najlepiej po-
trafisz, wszelkie obowiązki szczerej i serdecznej
gościnności. Powitawszy go z czcią i radością
wielką, wypowiedz Mu wszystko, cokolwiek
masz na sercu. Pomyśl, gdyby tobie, tak jak św.
Antoniemu, albo Stanisławowi Kostce, ukazał
się P. Jezus w widomej postaci, cobyś ty począł,
cobyś Mu powiedział, o cobyś prosił i pytał, co-
byś Mu ofiarował? Oto, skoroś przyjął Komu-
nję św., sam żywy i prawdziwy P. Jezus jest
obecny w sercu twojem. Korzystajże z tego
krótkiego czasu, przepraszaj za winy, dziękuj za
miłosierdzie i tak liczne Jego dary, mów Mu
o obawach i nadziejach, o zamiarach i postano-
wieniach twoich. Zachowaj wszystkie obowiązki
gościnności; więc proś, aby ci powiedział, co Mu
się podoba lub nie podoba u ciebie, proś ze Sa-
muelem Prorokiem: Mów, Panie, bo słucha,
191
sługa twój! i ze św. Pawiem Apostołem: Panie
co chcesz aby m uczynił? Do obowiązków gościn-
ności wreszcie należy gościa uraczyć; »czem
chata bogata, tein rada«. Pokarm mój, mówi
Pan, jest, abym czynił wolę Tego, który Mię
; osłal. Postanówże, co dziś jeszcze uczynić mo-
żesz z rzeczy, o których wiesz, że je P. Jezus
lubi i pragnie ich. I gdy już będzie się kończył
czas Komunji św., nie zaniedbaj pożegnać P. Je-
zusa, ułożyć się z Nim, kiedy znów będzie raczył
przyjść do ciebie, przeproś za dzisiejsze tak
nieudolne przyjęcie i przyrzeez większe na przy-
szły raz staranie. Pokłoń Mu się wreszcie i proś
o błogosławieństwo. A po Komunji św. niech
będzie długo znać po tobie, że Boga przyjąłeś,
że Boga masz w sercu.
Modlitwa kościelna.
Wszechmogący, wieczny Boże, któryś Zbawi-
cielowi naszemu ciało przybrać i na krzyż wstą-
pić kazał, żeby Go ród ludzki w tym przykładzie
pokory naśladował —- spraw miłościwie, abyś-
iny i cierpliwości Jego mieli dowody i towa-
rzystwa ze Zmartwychwstałym dostąpić zasłu-
żyli. Przez tegoż Pana naszego...
192
Na Wielkanoc.
EWANGE LJA .
zapisana u św. Marka w rozdziale XVI. w. I—8.
)lz on czas Mar ja Magdalena i Mar ja Jakóbo-
wa i Salome nakupily wonnych olejków, aby
przyszedłszy namaząly Jezusa. A bardzo rano
pierwszego dnia z Szabbatu, przyszły do grobu,
gdy już weszło słońce. I mówiły między sobą:
Któż nam odwali kamień; albowiem był bardzo
wielki. A wszedłszy w grób ujrzały młodzieńca
siedzącego po prawej stronie, ubranego w szale
biała, i zdumiały sig. Który im rzeki: Nie lękaj-
cie sig; Jezusa szukacie Nazareńskiego, ukrzy-
żowanego; wstał, nie masz Go tu: oto miejsce,
gdzie Go położono. Ale idźcie, powiedzcie
uczniom. Jego, i Piotrowi, iż was uprzedza do
Galilei: lam Go oglądacie jako wam powiedział.
O B J A Ś N I E N IA .
1. Oburzeni byli Apostołowie i inni uczniowie
Pana Jezusa wszystkiem tein, co się stało
w Wielki Piątek. Oni lak uwierzyli w P. Je-
zusa, — tak przywykli, że P. Jezus udaremniał
wszelkie złości i spiski faryzeuszów, tak byli
pewni przywiązania do Niego ludu, że ani im
na myśl nie przychodziło, ażeby P. Jezus mógł
kiedy uledz przemocy faryzeuszów, a choćby
193
świata całego. Oni tak na. pewne się spodziewali,
że P. Jezus wskrzesi dawne królestwo Dawidowe
i rozszerzy je na świat cały, że nieraz nawet
różne snuli marzenia, jak w niedalekiej już może
przyszłości, jako najwierniejsi przyjaciele Je-
go, pierwsze w tern nowem królestwie zajmą
godności. Wszak dopiero co w Kwietnią nie-
dzielę, cały naród, i to w stolicy państwa, witał
Chrystusa jako króla i pana swego. A tu naraz,
w kilka dni później, w przeciągu ośmnastu go-
dzin, uwięziony, osądzony, skazany i zawieszony
na hańbiącem drzewie krzyża, skonał. Ogarnęło
ich zwątpienie. Sprawdza się na nich proroctwo,
jakie im przypomniał P. Jezus: uderzę pasterza
i rozprószą, się owce trzody. Błąkają się bez-
radni i trwożą się, że i ieh każą rychło faryzeu-
sze uwięzić i wydać na śmierć. Koło jednej jesz-
cze tylko kupią się Matki Bolesnej. Ciężkie
i długie wloką się im godziny; minął piątek
wieczór, minęła noc, minęła sobota cala, mija
i noc następna, a im wciąż ciężko i smutno, bo
niemasz pośród nich P. Jezusa.
2. Niewiasty również przygnębione, wśród łez
obfitych wspominają one szczęśliwe czasy, kie-
dy z majętności swoich wolno im było usługi
oddawać P. Jezusowi. Magdalena przypomina
sobie, jak mile przyjął był P. Jezus, że Go
onegdaj jeszcze w domu Szymona trędowatego,
namaściła drogocennym olejkiem i teraz dopie-
ro żywiej niż wtenczas zrozumiała, co P. Jezus
Ewangelie.niedzielna 13
194
dla jej obrony powiedział: uprzedziła pomazać
ciało me na pogrzeb. Nowa przychodzi jej myśl,
ażeby namaścić w grobie ciało Pana Jezusa.
Naradza się z innemi niewiastami i wszystkie
spieszą jeszcze w piątek na miasto, aby zakupić
wonności dla P. Jezusa. Spieszą, ale nie gorącz-
kują się i cierpliwie czekają przez cały dzień
święty, którego za nie nie chciałyby naruszyć.
Lecz skoro minął, bardzo rano jeszcze przed
wschodem słońca, wstają i idą społem do gro-
bu. Zastają kamień odwalony, grób pusty i anio-
łów, oznajmiających, że P. Jezus zmartwych-
wstał. Nie dowierzają oczom swoim, nie dowie-
rzają też aniołom; tak nieprawdopodobnem im
się wydaje, żeby P. Jezus miał żyć i że Go tu
na ziemi jeszcze mają oglądać. Przerażone wi-
dokiem aniołów niewiasty wracają do wieczer-
nika.
3. Już P. Jezus okazał się był Matce Najśw.,
bo Ona, ponieważ najwięcej z Nim spółbolała,
więc też pierwsza i najobficiej miała z Nim
spółweselić się z Jego Zmartwychwstania. Na-
stępnie ukazuje się P. Jezus Magdalenie, jako
tej, która wielce umiłowała; zrazu niby w po-
staci ogrodnika, ale bezpośrednio potem wola ją
po imieniu, a ona poznawszy Go ż okrzykiem
radości: Rabboni przypada do Jego świętych
stóp. Dalej zabiega P. Jezus drogę onym innym
niewiastom, które były pierzchnęły od grobu
Jego. Wreszcie ukazuje się i Piotrowi. I szybko
195
rozchodzi się między wszystkimi uczni orni ra-
dosna wieść, że I’. Jezus żyje, że zmartwychwstał
i ukazał się Szymonowi. Otucha wstępuje w ich
serca zwątpiałe, odważniej już patrzą w świat
i w przyszłość, a wszystek ich smutek przemie-
nia się w wesele i radość tak wielką, że z serca
wyrywa im się dziękczynne Alleluja, rozbrzmię
wa dalej przez wszystkie wieki aż po nasze czasy
i odgłos znajduje w niebie, gdzie zlewa się z pia-
niami anielskiemi i trwać będzie bez miary
i końca na zawsze.
4. Chrystus z martwych powstawszy, więcej
ule umiera, mówi Apostoł. Żyje P. Jezus, a więc
słusznie możemy i powinniśmy się cieszyć, bo
mamy do kogo w każdej potrzebie i w każdem
niebezpieczeństwie się uciekać, marny na kim
polegać. Tak, żyje wszechmocny, nieskończenie
dobry i hojny nasz Pan, a zatem wszędzie, zaw-
sze i we wszystkiern ufajmy Mu. Nie zapominaj
my cześć Mu oddawać, oglądać się na Niego, że-
by mu się w niczem nie.narazić. Zaprawdę dość
się P. Jezus nacierpiał przed Zmartwychwsta-
niem Swojem za nas i za nasze zbawienie, niech-
że już więc nie cierpi z naszego powodu! Ale
czyż może jeszcze P. Jezus cierpieć po Zinar
twych wstaniu? Może, odpowiadam i rzeczywi-
ście też wiele bardzo cierpi od grzeszników. Oto
ukazał się P. Jezus już po chwałehnem Wniebo-
wstąpieniu Swojem Sza ulowi, który potem stal
się Pawłem Apostołem i taką gorzka, uczynił mu
13*
196
wymówkę: Szawle, Szawle, przecz Mię prześla-
dujesz? Który rzeki: Ktoś jest Panie? A On:
Jam jest Jezus, którego ty prześladujesz. Jakże
to? Wszak Paweł więził nie P. Jezusa, ale tylko
uczniów i wyznawców Jego? Tak, ale P. Jezus
powiedział: Zaprawdę powiadam wam: pókiście
uczynili jednemu z tych braci moich najmniej-
szych, Mnieście uczynili. Komu P. Jezus pozwo-
lił i nakazał mówić do Ojca Swego niebieskiego:
»Ojcze nasz«, tego tern samem uczynił też bra-
tem swoim, i by też kto był najmniejszym
i ostatnim w oczach świata, przecież wiernie do-
trzymuje mu obietnicy: cokolwiek tobie kto
uczynił złego, lub dobrego, Mnie to uczynił,
A zatem jeśli kogo spotwarzyłeś albo zelżyłeś,
spotwarzyłeś i zelżyłeś tern samem P. Jezusa.
Porachuj przeto, jeśli możesz, jak wielu ludzi
w życiu swojem lekceważyłeś, znieważyłeś, po-
krzywdziłeś i zasmuciłeś, a będziesz wiedział,
jak wiele P. Jezus już z twojej jedynie winy niu-
sial cierpieć. To co cierpiał na krzyżu, to szło
na nasze zbawienie; ale co po Zmartwychwsta-
niu swojem cierpi od nas, to jest dla Niego tern
cięższe, że idzie nam nie na pożytek, ale na
szkodę doczesną i wieczną.
5 Zmartwychwstał P. Jezus w wielkiej jasno-
ści i chwale. Oblicze Jego jaśniało, jak niegdyś
na górze Przemienienia i promieniało nad słoń-
ce, a szczególnie rany Jego śwńęte miały blask
wszelkie ludzkie pojęcie przechodzący, szaty
197
•Tego bielsze nad śnieg, a to wszystko było tylko
jakby jednym słabym promykiem tego szczę-
ścia, którem promieniała Dusza Jego przebło-
gosławiona. I my także, jeżeli żyć będziemy we-
dług przykazań i przykładów Jego, a zwłaszcza
jeśliby przytrafiło się nam cierpieć prześlado-
wanie i ponieść śmierć dla sprawiedliwości,
zmartwychwstaniemy chwalebnie i my!
Modlitwa kościelna.
Boże, który w dniu dzisiejszym, przez jedno
rodzonego Syna Twojego śmierć zwyciężywszy,
bramy wieczności nam otworzyłeś, prośby na-
sze, do których uprzedzającą łaską Twoją nas
pobudzasz, i towarzyszącą wspieraj. Przez tegoż
Pana naszego...
Na poniedziałek Wielkanocny.
EWANGELJ A
zapisana u św. Łukasza w rozdz. XXIV. w. 13—35.
Onego czasu dwaj z uczniów Jezusowych, te-
goż dnia szli do miasteczka, które było na sześć-
dziesiąt stajów od Jeruzalem, na imię Emmaus.
A ci rozmawiali z sobą o tern wszystkiem, co się
było stało. I stało się, gdy rozmawiali i społem
się pytali, i sam Jezus przybliżywszy się, szedł
198
z nimi: a oczy ich były zatrzymane, aby Go nie
poznali. I rzeki do nich: Cóż to są za rozmowy,
które idąc macie między sobą, a jesteście smętni?
A odpowiadajcie jeden, któremu imię Kleofas,
rzeki Mu: Tyś sam gościem w Jeruzaleih, a nie
wiesz, co się w niem w te dni działo? Którym
On rzeki: Co?! I rzekli: o Jezusie Nazareńskim,
który był mąż Prorok, potężny w uczynku i mo-
wie przed Bogiem i wszystkim ludem. A jako
przedniejsi kapłani i przełożeni nasi wydali Go
na skazanie śmierci, i ukrzyżowali Go. A myśmy
się spodziewali, iż On miał był odkupić Izraela:
a teraz nad to wszystko dziś trzeci dzień jest,
jako się to stało. Ale i niewiasty niektóre z na-
szych przestraszyły nas, które przededniem były
u grobu, a nie znalazłszy ciała Jego, przyszły
powiadajcie, iż i widzenie anielskie widziały,
którzy powiadają iż żyje. I poszli niektórzy
z naszych do grobu, i tak należli jako niewiasty
powiadały, ale samego nie należli. A On rzeki do
nich: O głupi, a leniwego serca, ku wierzeniu
temu wszystkiemu, co powiedzieli Prorocy. Izaż
nie było potrzeba, aby to był cierpiał Chrystus,
i. tak wszedł do chwały swojej? A począwszy od
Mojżesza, i wszystkich Proroków, wykładał im
we wszystkich pismach, co o nim było. 1 przy-
bliżyli się ku miasteczku, do którego szli; a On
okazywał, jakoby dalej miał iść. 1 przymusili
Go mówiąc: Zostań z nami, boć się ma ku wie-
czorowi, i dzień się już nachylił. 1 wszedł z ni-
199
mi. 1 stało się, gdy siedział z nimi u stołu,
wziął ćhleb i błogosławił, i łamał, i podawał im.
1 otworzyły się oczy ich, i poznali Go; a On
zniknął z oczu ich. I mówili między sobą: Izali
serce nasze nie pałało w nas, gdy mówił w dro-
dze, i pisma nam otwierał? A wstawszy tejże
godziny, wrócili się do Jeruzalem, i znaleźli zgro-
madzonych jedenaście, i tych, którzy z nimi
byli, powiadających, iż wstał Pan prawdziwie,
i ukazał się Szymonowi. A oni powiadali, co się
działo w drodze, i jako Go poznali w łamaniu
chleba.
OBJAŚNIENIA.
1. Na przykładzie uczniów idących do Em
inaus doskonale widzimy, jakie zwątpienie
i przygnębienie ogarnęło apostołów i uczniów
po śmierci Pana na krzyżu. Myśmy się spodzie-
wali, mówią, iż On miał był odkupić Izraela.
Spodziewaliśmy się, a więc jakby cheieli po-
wiedzieć: ale teraz już się niczego nic spodzie-
wamy, nadzieja nasza spełzła na niczem.
A choć już coś posłyszeli o zmartwychwstaniu
Pańskiem, to im się w głowie pomieścić nie
cheiało; bo któż kiedy słyszał, żeby umarły
zmartwychwstał. Wskrzesiłci P. Jezus mło-
dzieńca z Naim i córkę Jaira, i niedawno temu
Łazarza, ale żeby samego Siebie miał wskrzesić,
tó zdawało im się niemożebnem. Więc też wieść
o zmartwychwstaniu Jego, zamiast ich ucie-
200
szyć, tylko przestraszyła. Nie mogli zrozumieć
tajemnicy Zmartwychwstania, bo nie rozumieli
tajemnicy krzyża.
2. Z tern wszystkiem uczniowie ci nie przestali
kochać P. Jezusa, o Nim myśleć i mówić. Ale
i P. Jezus nawzajem nie przestał o nich dbać.
Spoina ku P. Jezusowi miłość sprawiła, że ra-
zem ze sobą, odbywają drogę i o Panu rozma-
wiają, więc i Pan dotrzymuje im obietnicy
swojej: Gdzie sa dwaj albo trzej zgromadzeni
w Imię moje, tawern jest w pośrodku nich. Oby
chcieli pamiętać na tę obietnicę i zapowiedź
wszyscy, co są zgromadzeni w Imię Pańskie,
t. zn. z woli Pańskiej. Mąż i żona, rodzice i dzieci
w jedno są złączeni w Imię Pańskie, więc Pan
pośrodku nich. W rodzinie chrześcijańskiej
P. Jezus, choć niewidomym sposobem, a jednak
ustawicznie jest obecny; a jakimże prawem się
dzieje, że tak często mąż żonę znieważa, a żona
mężowi dokucza; dzieci zaś nauczywszy się od
ojca własnego nie szanować matki, a od matki
rodzonej nic słuchać ojca, zamiast czcić rodzi-
ców, stają się dla nich w najsmutniejszem tego
słowa znaczeniu »skaraniem Pańskiem«. W Imię
Pańskie, bo w imię obowiązku przez Opatrzność
Bożą na nich włożonego, gromadzą się ludzie
do wspólnej pracy po biurach, fabrykach i war-
sztatach, gromadzą się w polu i po domach
a więc P. Jezus w pośrodku nich; mimo to jakaż
tam nieraz obraza Boża, kłótnie, rozmowy naj-
201
ohydniejsze, obmowy, krytykowania przełożo-
nych, narzekania i t. p.
3. Na dwie szczególnie rzeczy zwraca Pan Je-
zus uwagę; Co to sa za rozmowy, jakie macie
miedzy sobą i jesteście smętni? Na rozmowy; bo
jeżeli z każdego słowa próżnego przyjdzie nam
zdać liczbę na sądzie Bożym, cóż dopiero czeka
nas za tyle obmów i plotek, za tyle przezwisk
i przekleństw, za tyle kłamstw i wykrętów,
a najgorzej za tyle słów, żartów i gadania nie-
wstydliwego, o którymto występku mówi Pismo
ś.w.: porubstwo i wszelka nieczystość niechaj nie
będzie ani pomieniona między wami, jako przy-
stoi świętym. Oj, ciężko i bardzo ciężko będzie
na sądzie Bożym tym, którzy żarty i śmiechy
sobie stroją, z grzechu tego, za który podobno
najwięcej ludzi idzie na wieczne potępienie.
A smutek? Czerń rdza dla żelaza, tern smutek
dla duszy. Niepodobnać sprawić, żeby nigdy
smutek nas nie napadał, kiedy i P. Jezusa ogar-
nął w ogrojcu. Ale ręce złożyć i_beznadziejnie
poddawać się, albo nawet niejako hodować
smutek — rzecz jest niepożyteczna i szkodliwa.
Niepożyteczna, bo tern, że się smucisz, przyczy-
ny smutku nie usuniesz; co się stało, nie odsta-
nie się; szkodliwa zaś, bo smutek dobrowolny
utrudnia zarówno pracę, jak i modlitwę, a tern
samem niesłychanie łatwo naraża na rozmaite
pokusy. . f
4. O głupi i leniwego serca, mówi P. Jezus
0G2
uczniom, i nic tem nie ujmuje ani łaskawości,
ani cichości serca swego. Bo też cichość i słodycz
serca bynajmniej nie są ślamazarnością, ani nie-
dołęstwem. Ktokolwiek dzierży władzę, czyli
jest przełożonym, nie może zawsze na łagodnych
i miękkich poprzestać słówkach, jak on Heli
w starym Zakone, który synów swoich nie
śmiał surowo skarcić, a przez to naraził i sie-
bie i ich i cały ród swój na zgubę, a naród na
klęskę. Powinni nieraz rodzice swoje dzieci, nau-
czyciele swoich uczniów, panowie swoje sługi
polajać, zgromić albo ukarać, jeżeli nie ehcą
stać się spółwinnymi ich grzechów. Ale, żeby
zachować tak przez P. Jezusa zalecaną cichość
i pokorę serca, nie spiesz się z naganą ani z ka-
rą wtenczas, kiedy jesteś wzburzony, lub roz-
gniewany. Poczekaj, aż cię pierwszy gniew prze-
minie, a uspokoiwszy się, wtenczas dopiero
uczciwie, rozumnie i po Bożemu, a zarazem też
skutecznie powiesz albo i uczynisz, coś powie-
dzieć albo uczynić powinien.
5. Wielkie słowo wypowiada P. Jezus w dzi-
siejszej Ewangelji: Potrzeba było, aby to byt
cierpiał Chrystus i tak wszedł do Chwały swo-
jej. Chwała P. Chrystusowa na tem polega i stąd
płynie, że odkupił rodzaj ludzki i stał się po-
czątkiem i sprawcą naszego zbawienia. Według
odwiecznych wyroków Bożych tak było postano-
wione, że przez Krzyż i Mękę Swoją miał P. Je-
zus odkupić świat, więc dlatego było potrzeba,
203
aby to wszystko cierpiał. Ale ponieważ, według
słów św. Augustyna. P. Jezus stworzył nas bez
nas, ale nie zbawi nas bez nas i bez naszego
z Nim spółdziatania, dlatego potrzeba też, abyś-
my i my współeierpieli z P. Jezusem. I dlatego
wyraźnie mówi Pismo św. i jest to jednym z ar-
tykuł ów Wiary, iż przez wiele ucisków trzeba
nam wnijść do Królestwa Bożego. Mimo to nie
umiemy, ani nawet nie chcemy oswoić się z po-
trzebą cierpienia. Niech kogo najmniejsza
spotka przeciwność, zdajc mu się to być jakąś
rzeczą nadzwyczajną i niesłychaną. I narzeka
na siebie i dolę swoją nieszczęśliwą, na ludzi
i świat cały, a w końcu i na Boga samego. I im
więcej kto narzeka, tern ciężej mu na sercu tak,
że niejeden pócżyna w siebie wmawiać i prawie
temu wierzyć, że i sam P. Jezus i Matka Jego
Bolesna nie mieli tak ciężkiego życia. O głupi
my i leniwego serca ku wierzeniu temu wszyst-
kiemu, co i Kościół św. i doświadczenie własne
setki i tysiące razy na wszystkie nuty nam pow-
tarza, że ziemia, odkąd skutkiem grzechu prze-
stała być rajom, zawsze i dla każdego pozostanie
padołem płaczu, że niemasz kącika bez krzyży-
ka, że każdy ma i musi mieć swego mola, który
go gryzie.
Modlitwa kościelna.
Boże, któryś uroczystością Wielkanocną zba-
wienne leki światu przysposobił, — ten dar nie-
204
bieski ludowi Twojemu ciągle podawaj, aby
i wolność doskonalą, osiągnął i do żywota przy-
szedł wiecznego. Przez Pana...
Na niedzielę Przewodnią.
EWAN GELJ A
zapisana u św. Jana w rozdziale XX. w. 19—31.
W on czas, gdy byl wieczór dnia onego, pierw-
szego szabatów, a drzwi były zamknione, kędy
uczniowie byli zgromadzeni, dla bojaźni Żydów;
przyszedł Jezus, i stanal w pośrodku, i rzeki
im: Pokój wam! A to rzekłszy, ukazał im ręce
i bok. Uradowali się tedy uczniowie ujrzawszy
Pana. Rzeki im tedy zasię: Pokój wam! Jako
Mię posłał Ojciec, i ja was posyłam. To powie-
dziawszy, tchnął na nie, i rzeki im: Weźmijcie
Ducha Świętego; których odpuścicie grzechy,
sa im odpuszczone, a których zatrzymacie, sa
zatrzymane. A Tomasz, jeden ze dwunastu, któ-
rego zowia Didymus, nie byl z nimi, kiedy przy-
szedł Jezus. Mówili mu tedy drudzy uczniowie:
Widzieliśmy Pana. A on im rzeki: Jeśli nie uj-
rzę w ręku Jego przebicia gwoździ, a nie włożę
palca mego na miejsce gwoździ, a nie włożę
ręki mojej w bok Jego, nie uwierzę. A po ośmiu
dniach, byli zasię uczniowie Jego w domu, i To-
205
masz z nimi. Przyszedł Jezus drzwiami zam-
knionemi, i stanal w pośrodku, i rzeki: Pokój
wam! Polem rzeki Tomaszowi: Włóż sam palec
twój, a oglądaj ręce moje, i ściągnij rękę twoja,
a włóż w bok mój: a nie bądź niewiernym, ale
wiernym. Odpowiedział Tomasz i rzeki mu:
Pan mój, i Bóg mój. Powiedział mu Jezus:
Iżeś Mię ujr-zał Tomaszu, uwierzyłeś. Błogosła-
wieni, którzy, nie widzieli, a uwierzyli. — Wie-
lce i innych znaków uczynił Jezus przed oczy-
ma uczniów swoich, które nie sa w tych księ-
gach napisane. A te sa napisane, abyście wie-
rzyli, że Jezus jest Chrystus, Syn Boży; a iżby-
ście wierząc, żywot mieli w Imię Jego.
OBJAŚNIENIA.
1. Po wielokroć okazuje się Pan Jezus ucz-
niom po chwalebnem Zmartwychwstaniu swo-
jem dla trzech głównych powodów. Najprzód,
mówi Jan św., że Pan Jezus umiłowawszy
swoich... do końca ich umiłował. Więc spieszno
mu po wszystkich ciężkich przejściach osta-
tnich dni odwiedzić ich, pokazać im zwycięstwo
i chwalę swoją i tem samem pocieszyć, rozwiać
smutki i obawy. Brali serdeczny udział w tem
wszystkiem, co P. Jezus cierpiał, to też pragnie,
aby mieli również udział w Jego weselu i ra-
dości. I ten też był pierwszy skutek, jak wspo-
mina dzisiejsza Ewangelja: Uradowali się. tedy
uczniowie, ujrzawszy Pana. I ty ufaj, że nje
206
pozostawi ciebie P. Jezus bez pociechy w każ-
dym smutku twoim, byłeś nie stronił od niego
jak Tomasz.
2. Drugim powodem częstego przestawania
P. Jezusa z uczniami po Zmartwychwstaniu
było to, o czem napomknął tu Jan św.: Jeszcze
wam wiele mam mówić, ale znieść nie możecie.
To też czytamy w Dziejach Apostolskich, że
P. Jezus Apostołom Siebie samego stawił ży-
wym w rozmaitych dowodach, przez czterdzie-
ści dni się im ukazując i mówiąc o Królestwie
Bożem. Wprzódy Apostołowie byli tak pełni
światowych uprzedzeń o świetności ziemskiej
przyszłego Królestwa Bożego, że i najprost-
szych nieraz rzeczy nie pojmowali, jak n. p.
wtenczas, kiedy im P. Jezus powiedział: Czyż
jeszcze i wy bez wyrozumienia jesteście? Teraz,
kiedy przeżyli wszystkie smutki wielkopiąt-
kowe, sprawdziło się na nich słowo Izajasza
proroka: samo tylko utrapienie da wyrozumie-
nie; i już bezpiecznie bez obawy, że Go źle albo
wcale nie rozumieją, może im P. Jezus mówić
o niejednej ważnej rzeczy w Królestwie Bożem.
1 tak rzeczywiście, przy sposobności pierwszego
ukazania się, o którem w dzisiejszej czytamy
Ewangelji, ustanawia Sakrament Pokuty, da-
jąc im moc odpuszczenia i zatrzymywania
grzechów.
3. Trzeci powód dla którego się P. Jezus tyle-
kroć ukazuje uczniom swoim jest, aby się jak-
207
najgruntowniej przekonali o prawdziwości Je-
go Zmartwychwstania. Słusznie mówi Paweł
św.: Jeśli Chrystus nie powstał z martwych,
próżne tedy jest przepowiadanie nasze, próżna
jest i wiara wasza. Gdyby Chrystus Pan nie
powstał z martwych, toć oczywiście byłby sit;
pokazał słabszym od żydów, — fałszywemby
też było wszystko, co przepowiedział uczniom
o zmartwychwstaniu- swojem, — a zatem było-
by jasnem, że ani On sam nie jest Bogiem, ani
nauka jego nie jest wiarogodną. Dlatego też
P. Jezus mnoży dowody, że On, ten sam, który
umarł na krzyżu, prawdziwie też zmartwych-
wstał. Jakby umyślnie dopuszcza, że apostoło-
wie i uczniowie chociaż widzą Go i słyszą., rę-
koma dotykają się Jego ran święty cli, podają
Mu jeść, jednak wciąż jeszcze nie dowierzają
i niejako nie chce im się pomieścić w głowie,
że to nie widmo, nie duch, ale rzeczywisty
i prawdziwy P. Jezus. Wkońcu prawda zmar-
twychwstania I’. Jezusa utorowała sobie drogę
do ich serc. To też Apostołowie, kiedy po Wnie-
bowstąpieniu P. Jczusowem i po Zesłaniu Du-
cha Św. poczynają nauczać, mówią wszystkim
najpierw o Zmartwychwstaniu, jako o podsta-
wie wszystkiej wiary swojej i naszej. Tak Piotr
św. w pierwszej zaraz nauce tuż po Zesłaniu
Ducha Św., powołując się na proroctwo Dawi-
dowe o Zmartwychwstaniu Chrystusowem, iż
ani zostawion jest w piekle, ani ciało jego uj-
208
rżało zepsowania, śmiało mówi dalej: Tego Je-
zusa wzbudził Bóg, czego my wszyscy jesteśmy
świadkami. Także Paweł św. szczególny kładzie
nacisk na świadectwo o Zmartwychwstaniu
Pańskiem. Tak n. p. pisze: Bo naprzód poda-
łem ufam com i wziął, iż Chrystus umarł za
grzechy nasze według Pisma; a iż widziany jest
od Cefy, a potem jedenastu. Potem był widzian
więcej niźli od pięciuset braci wespół, z któ-
rych wiele ich trwa aż dotąd, a niektórzy za-
snęli. Potem był widzian od Jakóba, a potem
od wszystkich Apostołów. A na końcu po
wszystkich był widzian i odemnie. I Jan św.,
jakby powołując się na słowo w dzisiejszej
Ewangelji: ukazał im ręce i bok, pisze: Cośmy
słyszeli, cośmy widzieli oczyma naszemi, cośmy
oglądali i ręce nasze dotykały się, o Słowie ży-
wota... wam opowiadamy; a wyraźniej jeszcze
przy końcu tejże dzisiejszej Ewangelji, powie-
dziawszy, że nie wszystkie opisał znaki Zmar-
twychwstania Pańskiego mówi: A te sa napisa-
ne, abyście uwierzyli, że Jezus jest Chrystus,
Syn Boży, a iżbyścię wierząc, żywot mieli
w Imię Jego.
4. Tomasz św. wiele m usiał mieć zarozumiało-
ści, kiedy innym apostołom, których przecież
znał jako ludzi rozważnych i wiarogodnyeh,
nie chcial uwierzyć, że widzieli P. Jezusa praw-
dziwie zmartwychwstałego, ale wręcz oświad-
czą, że nie uwierzy, póki on sam nie zobaczy
209
i sani się nie przekona. Według niego, inni apo-
stołowie nie nic znaczą, nic nie wiedzą. Dopiero,
gdy całą sprawę sam zbada i stwierdzi, wten-
czas nie będzie już miał żadnej wątpliwości.
Zarozumiałość taka bywa przyczyną niedowiar-
stwa. Wogóle są trzy główne źródła niedowiar-
stwa: Najpospolitsze z nieb bezmyślność. Lu-
dzie tak sobie zaprzątają głowę marnościami
tego świata, iż o Bogu, o wieczności, o zbawie-
niu duszy pobieżnie tylko, albo wcale nie my-
ślą. O takich mówi Pismo św.: spustoszeniem
spustoszona jest wszystka ziemia, bo niemasz
ktoby uważał w sercu. Drugą przyczyną niedo-
wiarstwa bywa rozwiązłość obyczajów, bo tyl-
ko bidzie czystego serca oglądają Boga,a o nie-
czystych powiedziano: Nie udadzą myśli swo-
ich, żeby się nawrócili do Boya swego, bo duch
wszeteczeństw w pośrodku nich, a Pana nie po-
znali, Trzeciem źródłem niedowiarstwa bywa
zarozumiałość czyli pycha, która sprawia, że
pysznemu się zda je, iż on jeden wszystkie po-
siadł rozumy; dla niego niemasz żadnej powa-
gi, ani Kościół św., ani papież, ani biskupi, ani
Ojcowie śś., ani Święci Pańscy, ani Męczenni-
cy, ani Apostołowie nie nie znaczą, nic nie ro-
zumieją, bo on jeden mędrszy od nich wszyst-
kich. »Czego nie rozumiem, w to nie wierzę:,
powiada i mniema, że coś mądrego powiedział.
Tymczasem jest to zdanie zupełnie bez sensu.
Bo jeżeli czego nie rozumiem, to o tern nie mam
Ewangelie niedzielne 14
210
prawa sądzić, póki nie zrozumiem. Z tego, że
czegoś nie rozumiem, wynika chyba to jedno,
że mój rozum jest ciasny, ale wcale nie to, żeby
to, czego nie rozumiem, miało być głupstwem
albo nieprawdą. Dziś tyle nowych wynalazków,
że nawet człowiek wykształcony nie może
z wszystkiem zaraz się zapoznać. Mamy up. wo-
zy elektryczne, które pędzą bez koni i bez pary.
Jeżelibyś takiego wozu nie widział jeszcze, ani
też nie rozumiał, że taki wóz istnieć może, czyż-
byś okazał wielki rozum, gdybyś temu, który
widział i rzecz zna dokładnie, chciał powie-
dzieć: to głupstwo, to nieprawda, ja temu nie
wierzę, bo tego nie rozumiem.
Modlitwa kościelna.
Spraw’, prosimy Wszechmogący Boże, abyś-
my te Święta Wielkanocne z daru Twojego
w obyczajach i życiu ustawicznie obchodzili,
chociaż jużeśmy je w kościele zakończyli Przez
Pana...
Na niedzielę drugą po Wielkanocy.
EWANGE LJA
zapisana u św. .Jana w rozdziale X. w. 11—IG.
Onego czasu mówił Jezus Faryzeuszom: Jam
jest pasterz dobry. Dobry pasterz duszę swa
211
daje za owce swoje. Lecz najemnik, i który nie
jest pasterzem, którego nie sa owce własne, wi-
dzi wilka przychodzącego i opuszcza owce
i ucieka, a wilk porywa i rozprasza owce. A na-
jemnik ucieka: iż jest najemnikiem i nie ma
pieczy o owcach. Jam jest pasterz dobry,
i znam moje, i znaja mię moje. Jako mię zna
Ojciec, i ja znam Ojca: a duszę moja kładę za
owce moje. I drugie owce mam, które nie sa
z lej owczarni: i one potrzeba, abym przywiódł.
I słuchać będą głosu mego, i stanie się jedna
owczarnia i jeden pasterz.
OBJA ŚNIENIA.
1. Do dzisiejszej Ewangelji jedną tylko, ale
szczególnie ważną podaję uwagę, mianowicie
o owczarni P. Chrystusowej, która znaczy (o
samo, co i Królestwo Boże, albo Kościół św.
O tem Królestwie Bożem przepowiadali Proro-
cy, że owładnie wszystkie narody i że mu nie
będzie końca, ho począwszy się na ziemi, będzie
trwać po wszystkie wieki w niebie. Ostatni
z proroków, św. Jan Chrzciciel zapowiada, że
już przybliżyło się Królestwo Boże, bo pośród
ludzi stanął ten, który miał je utworzyć. Z togo
że Kościół Chrystusowy czyli Królestwo Bożo
obejmować ma wszystkie narody i wszystkie
czasy, czyli że jest powszechny, wynika, że może
on być tylko jeden; bo gdyby było kilka kościo-
łów prawdziwie Chrystusowych, czy to obok sie-
' 14*
212
hic, czy też po sobie istniejących, żaden z nich
nie miałby nawet prawa, ani możności, przy-
garnąć do siebie ludzi z wszystkich narodów
i wszystkich czasów. I rzeczywiście P. Jezus je-
den jedyny tylko Kościół założył, jak przeko-
nujemy się z tego, co powiedział Piotrowi św.:
7'.</ś jest opoka; a na tej opoce zbuduję Kościół
mój, a nie kościoły moje, — a bramy piekielne
nie zwycięża, go. 1 w dzisiejszej ewangelji wy-
raźnie mówi Pan, że będzie jedna owczarnia
i jeden pasterz i że do tej owczarni potrzeba, że-
by przywiódł drugie owce, które nie sa z tej ow-
czarni. Nierozsądnie więc i bezbożnie jest mnie-
mać i mówić, że to wszystko jedno, czy kto na-
leży do Kościoła katolickiego, czy do innej ja-
kiejbądź wiary, albo że nikomu nie godzi się
zmienić wiary, w której się urodził, choćby na-
wet by] Turkiem, Żydem albo i lutrem. Bo taka
mowa znaczy tyle, co twierdzić, że przynależ-
ność do jedynego prawdziwego Kościoła Chry-
stusowego bynajmniej nie jest szczególną łaską,
ale rzeczą nie więcej znaczącą, niż u. p. to, że
ktoś urodził się Polakiem, Niemcem, albo Fran-
cuzem, lub że po rodzicach odziedziczył takie lub
owakie nazwisko. A przecież Kościół święty jest,
jak naucza Paweł św., filarem i utwierdzeniem
prawdy, a sam P. Jezus nakazuje, że jeśliby
kto Kościoła nie usłuchał, niech ci będzie jako
poganin i celnik. Wedle jednomyślnej nauki
wszystkich Ojców Kościoła, kto z własnej winy
213
nie należy do tej .jedynej owczarni Chrystuso-
wej, ten też nie należy do Jego owieczek, głosu
Jego nie słucha i cząstki z Nim mieć nie może,
kto nie ma Kościoła za Matkę, len nie ma też
Pana Boga za Ojca, — i wreszcie tak samo, jak
nie jest poci niebem inne imię prócz Pana Jezu
sa dane ludziom, w którenibyśmy mieli być zba-
wieni, tak też poza Kościołem Chrystusowym
niemasz dla nikogo bezpieczeństwa zbawienia
wiecznego.
2._Kościół Chrystusowy, będąc prawdziwem
Królestwem, jest tein samem we wielu rzeczach
podobny do innych królestw na ziemi; ale będąc
Królestwem prawdziwie Bożem, jest też w wie-
lu rzeczach zupełnie inny, odmienny od kró-
lestw zwyczajnych, według tego, co powiedział
P. Jezus: Królestwo moje nie jest z tego świata.
Najprzód tedy każde królestwo jest samodzielne,
czyli nie podlega innemu królestwu. Przeto Kró-
lestwo Boże, zwłaszcza dlatego, że Jego królem
jest sam Bóg, ma szczególne prawo do nieza-
leżności. Jeżeli się zdarza, iż którykolwiek
z królów lub rządów ziemskich ogranicza nieza-
leżność Kościoła, to popełnia bezbożny zamach
na najświętsze i nigdy nieprzedawnione prawa
Boga i Pana naszego. Dalej, jeżeli według słów
P. Jezusa wszelkie królestwo rozdzielone prze-
ciwko sobie, bedzie spustoszone, to w tein Kró-
lestwie Bożem powinna być i jest jedność naj-
zupełniejsza, bo jak mówi Paweł św.: jeden Bóg,
214
jedna wiara, jeden Chrzest, t. zn. jeden Bóg na
niebie i jeden też najwyższy namiestnik Jego
na ziemi, jedna w całym Kościele nauka i jedna-
kie zasady wiary i obyczajności, jedne wresz-
cie i jednakie w całym Kościele Bożym Sakra-
mentu śś. Ktokolwiek odpada od tej jedności,
odpada też od Kościoła Chrystusowego. Kto
opornic sprzeciwia się najwyższemu Pasterzowi
z katolika zostaje sehyzmatykiem. Kto opornie
przeczy któremukolwiek z artykułów Wiary,
staje się heretykiem. Kto opornie uchyla się od
śś. Sakramentów, jest obumarłym członkiem
Kościoła, socha gałęzią na drzewie Kościoła.
Wszyscy oni jednak nie potrafią uporem swoim
sprawie, żeby Kościół św. przestał być jednym,
tylko sami odpadają od tej jedności i już do je-
dnej owczarni Chrystusa nie należą.
3. Królestwa ziemskie mają swoje przykaza-
nia i prawa, ale mniej albo więcej zmienne i nie-
doskonałe Królestwo Boże ma przykazania ze
wszech miar doskonale i święte i dlatego nie-
odmienne: I j. dziesięć przykazań Bożych, a ja-
ko ich objaśnienie i uzupełnienie, przykazania
kościelne, wydane pod wpływem Ducha Św. Ma
Królestwo Boże skarb swój, nie jak ziemskie,
których skarbem jest skazitelne złoto i srebro,
ale zasługi Męki i Śmierci P. N. Jezusa Chry-
stusa, Matki Najświętszej i innych Świętych
Pańskich. Ma ono i zbrojownię swoją, składa-
jącą się nie z mieczów i armat, ale zaopatrzone
215
w zbroję Bożą, o której Paweł św. tak mówi:
Stójcież tedy przepasawszy biodra wasze praw-
da, a oblókłszy pancerz sprawiedliwości i obuw-
szy nogi w gotowość Ewangelji pokoju, — we
wszystkiem biorac tarczę wiary którabyście
mogli wszystkie strzały złośliwego zgasić.
I przyłbicę nadziei zbawienia weżmijcie i miecz
ducha (które jest słowo Boże). Jak wreszcie
żadne królestwo nie może być bez urzędów
i urzędników, tak i to Boże Królestwo, którem
jest Kościół św., ma najwyższego Namiestnika,
papieża, czyli Ojca św., w zależności od niego,
niby rządców części królestwa, biskupów, i znów
w zależności od biskupów, kapłanów, powoła-
nych do pomagania Ojcu św. i biskupom w speł-
nianiu ich urzędów i obowiązków. I papież i bi-
skupi są wprawdzie tylko ludźmi, jak ludźmi
tylko są wszyscy urzędnicy i dygnitarze w kró-
lestwach ziemskich. Jedną jednak ci urzędnicy
Królestwa Bożego mają zaletę, jakiej inni nie
mają: że są w najważniejszych przynajmniej
sprawach, z laski Bożej i za sprawą Ducha Św.,
zupełnie niezawodni. Mianowicie wszyscy ka-
płani od papieża począwszy, a skończywszy na
dopiero co wyświęconym księdzu, są niezawodni
w sprawowaniu Sakramentów śś., tak dalece,
że i najgorszy ksiądz, byle zachował formę
i materję Sakramentu i miał intencję wyma-
ganą przez Kościół św., ważnie udziela
Sakramentów śś., wraz z łaską każdemu Sa-
216
kramentowi właściwą. Wyjęty tu jest tylko
jeden Sakrament pokuty, którego kapłan przez
władzę duchowną do tego nie upoważniony, lub
prawa do tego pozbawiony, ważnie udzielać nie
może nikomu, chyba umierającemu. Również ci,
których Duch Św. postanowił biskupami, aby
rzadziliKościół Boży, który nabył Krwią
Swoja, byle nie nakazywali widocznego grzechu
przeciw któremukolwiek przykazaniu Bożemu,
są, ilekroć rozkazują w obrębie władzy sobie
użyczonej, niezawodnymi dla nas tłumaczami
woli Bożej. Dlatego to mówi do nich P. Jezus:
Kto was^slucha, Mnie słucha; a kto wami gar-
dzi, Mna gardzi; a kto Mna gardzi, gardzi
Onym, który Mię posłał. Ta niezawodność służy
jedynie biskupom i tym, którzy dzierżą władzę
biskupią. Wreszcie niezawodnym czyli nieomyl-
nym jest papież w rzeczach wiary i obyczajów,
ile razy przemawia, nie jako człowiek prywa-
tny albo jako uczony po ludzku, ale jedynie
wtedy, gdy występuje jako nauczyciel całe-
go Kościoła, jako ten, któremu rzeczone: .Alem
Ja prosił za tobą, aby nie ustala wiara twoja,
a ty niekiedy nawróciwszy się, potwierdzaj bra-
cia twoja.
4. Chceszli człowiecze być obywatelem Bożego
Królestwa, dzieckiem św. Matki Kościoła,
chceszli mieć cząstkę w Jezusie Chrystusie
i dziedzictwie Jego, chcesz się stać jednym
z tych, do których Paweł św. mówi: Już nie je-
211
t
steście goście i przychodnie, ateście mieszczanie,
z świętymi i domownicy Hoży, wybudowani na
fundamencie apostołów i proroków, gdzie głów-
nym węgielnym kamieniem sam Jezus Chry-
stus — jeśli mówię chcesz być tem wszystkiem.
to musisz calem sercem, t. zn. z przekonania
i dobrej woli uznawać za szczerą prawdę i usty
śmiało wyznawać wszystko, eo Bóg objawił
i przez Kościół swój św. do wierzenia podaje.
Potrzeba ci powtóre, sumiennie wypełniać przy-
kazania Boże i cokolwiek Bóg przez namiestni-
ków swoich na ziemi nakazuje. Potrzeba, po trze-
cie,. chętnie i należycie uczęszczać do śś Sakra-
mentów. Wkońcu pamiętaj, że Królestwo Boże
jest ojczyzną naszą lepszą, świętszą i trwalszą,
niż ta mila ojczyzna ziemska; Kościół św. jest
Matką naszą najserdeczniejszą, prawdziwszą
i zacniejszą niż ta, która cię na świat wydała.
Jeżeli więc poczuwasz się do obowiązku miło-
ści względem milej ojczyzny i względem matki
twojej rodzonej, — to tembardziej kochaj Ko-
ściół św., który ci zabezpiecza nie tylko ziem-
skie, doczesne i znikome dobra, ale doprowadzi
cię do szczęścia wiekuistego. Amen.
Modlitwa kościelna.
Boże, któryś poniżeniem Syna Twojego upa-
dły świat podźwignął, wiernym Twoim nie-
ustannej użyczaj radości i tym, którycheś od
przepaści wiecznej śmierci wyratował, wesela
I
218
daj zażywać wiekuistego. Przez tegoż Pana na-
szego Jezusa Chrystusa, Syna Twojego, który
z Tobą żyje i króluje w jedności Ducha Święte
go, Bóg na wieki wieków. Amen.
Na niedzielę trzecią po Wielkanocy.
EWANGELJA
zapisana u św. Jana w rozdziale XVI. w. 16—22.
Onego czasu mówił Jezus uczniom swoim:
Maluczko, a już Mię nie ujrzycie, i zasię ma
luczko, a ujrzycie Mię: a iż idę do Ojca. Mówili
tedy z uczniów jego jeden do drugiego: Co to
jest, co nam mówi: Maluczko; a nie ujrzycie
Mię; i zasię maluczko, a ujrzycie Mię; a iż idę
do Ojca? Mówili tedy: Co to jest, co mówi: Ma-
luczko?? Nie wiemy co powiada. A poznał Je-
zus, że go pytać chcieli, i rzeki im: 0 tern się
pytacie miedzy sobą, iżem rzeki: Maluczko
a nie ujrzycie Mię; i zasię maluczko, a ujrzycie
Mię? Zaprawdę, zaprawdę wam powiadam, iż
będziecie płakać i lamentować wy, a świat się
będzie weselił; a wy się smucić będziecie, ale
smutek wasz w radość się obróci. Niewiasta,
gdy rodzi, smutek ma, iż przyszła jej godzina;
lecz gdy porodzi dzieciątko, już nie pamięta
uciśnienia dla radości, iż się człowiek na świat
narodził. 1 wy tedy teraz wprawdzie smutek
219
macie; lecz 'zasię offlądam was, a będzie się ra-
dowało serce wasze, a radości waszej żaden od
was nie odejniie.
O B JA ŚNIENIA.
1. To eo dzisiejsza opowiada nam Ewangelio,
działo się podczas ostatniej Wieczerzy, kiedy
uczniowie przygnębieni smutkiem i trwogą,
z powodu zbliżającej się Męki Pańskiej, mniej
niż kiedykolwiek byli zdolni zrozumieć słowa
P. Jezusowe, zwłaszcza że w obecnym wypadku
były one rzeczywiście nic bardzo wyraźne.
Z prostotą jednak przyznają się i otwarcie mó-
wią: Nic wiemy, co powiada, ale i z zaufaniem
zamierzają zapytać P. Jezusa o wyjaśnienie.
Jeżeli Apostołom nic tylko ten jeden raz zda-
rzyło się nie zrozumieć P. Jezusa, chociaż Jego
samego mieli za Nauczyciela, to cóż dziwnego,
że i nam, którzy nie możemy równać się z Apo-
stołami, zdarza się w rzeczach wiary, to lub
owo nie dość jasno zrozumieć? Wszak i w rze-
czach ziemskich pełno takich jest szczegółów,
o których wiemy, że tak jest a nie inaczej,
a jednak nie wiemy jakim to sposobem, albo
dla czego lak jest. To też i ty, jeżeli w rze-
czach wiary czegoś nie rozumiesz, nie zaprze-
czaj zaraz ani dopuszczaj wątpliwości, ale idź
raczej za przykładem Apostołów i zapytaj ta-
kich, którzy więcej wiedzą i wiedzieć powinni,
tj. kapłanów; zapytaj na modlitwie samego P.
220
Jezusa. Niejedno ci się może wyjaśni odraził,
niejedno aż później, a niejedno dopiero w nie
bie, gdzie żadnej nie będzie już niejasności.
2 Te słowa P. Jezusowe: maluczko a nie uj-
rzycie mię i zasię maluczko a ujrzycie mię,
Ojcowie śś. pospolicie tłumaczą w trojakiem ro
zumieniu. 1) Maluczko, t. zn. skoro po śmierci
złożycie mię do grobu, nie ujrzycie mię; i zaś
maluczko, t. j. po Zmartwychwstaniu mojem,
ujrzycie mię. 2) Maluczko, tj. po Wniebowstą-
pieniu mojem już mię oglądać nie będziecie;
i zasię maluczko, tj. gdy staniecie na sąd, i gdy
dostąpicie nieba, wtenczas oglądać mię będzie-
cie twarzą w twarz, takiego jakim jestem.
3) Maluczko, tj. skoro wstąpię na niebiosa, już
oczyma ciała oglądać mię nie będziecie; i zasię
maluczko, tj. gdy zeszłe wam Ducha Św., uj-
rzycie mię za Jego sprawą oczyma duszy obe-
cnego w Przen. Sakramencie, obecnego też przez
laskę poświęcającą w duszach waszych, obe-
cnego wreszcie wielorakim innym sposobem
w Kościele Bożym, w maluczkich, w przełożo-
nych i t. d.
3. Do smutku jedna tylko prawdziwie słuszna
jest przyczyna, mianowicie utrata Tego, który
jeden jest godzien wszelkiej miłości, tj. P. Je-
zusa. Utraciła Matka Najśw. P. Jezusa w Je-
ruzalem i z boleścią, szukała Go; utracili ucznio-
wie P. Jezusa, gdy umarł i pogrzebion był,
i smutek przepełnił serca ich; utracili Go też,
221
przynajmniej z oczu, kiedy wzięty był do nieba,
i odtąd ziemia dla nich jest szarą i smutną, a do
nieba tylko wzdychają. Traci i grzesznik P. Je-
zusa, ilekroć popełnia grzech śmiertelny i nie
ma już Boga w jego sercu, już nie żyje P. Je-
zus w duszy jego. Jest wtenczas czego płakać
i czego się smucić. Szczęśliwy jeszcze ten grze-
sznik, który prawdziwie z boleścią szuka P. Je-
zusa, bo znajdzie Go i będzie pocieszony. Ale je-
żeli sam się pociesza, że chociaż zgrzeszył, to
mu się przecież nie złego nie stało — lub, co
gorsza, jeżeli czyni tak jak oni, o których mówi
Pismo św., że weselą sic źle uczyniwszy i ra-
dują się w rzeczach najyorszyćh; taki naraża się
na utratę P. Jezusa na zawsze i na zawsze też
będzie tam, gdzie jest wieczny płacz i zgrzyta-
nie zębów.
4. Bywają jednak, prócz utraty P. Jezusa,
inne powody smutku, mniej wprawdzie słuszne,
ale mimo to smutek za nimi idący jest niemniej
rzetelny i dojmujący. Wogóle powodem smutku
bywa utrata tego, co się kochało; a człowiek
tak łatwo przywiązuje się do rzeczy i osób, któ-
re widzi, łatwiej niż do P. Jezusa, którego nie
widzi. Ktoś np. kocha się w majątku, inny
kocha dzieci swoje; utrata majątku, sławy lub
któregokolwiek z dzieci, będzie dla nogo praw-
dziwym smutkiem. Inny lubi namiętnie pod-
rzędne rzeczy, jak np. palić tytoń, pić wódkę
itp.; odbierz mu je, a już będzie się smucił. Im
222
więcej zaś jaka, osobę lub rzecz kochamy, tem
więcej jej utrata boli nas i zasmuca; a jednak
w tem życiu wszystko jest znikome i prędzej
lub później przemija i opuszcza nas, aż na koń-
cu sami, umierając, wszystko i wszystkich opu-
ścimy. Zatem boleść i smutki w tem życiu być
musza; tak P. Bóg postanowił i tak będzie aż
do końca świata. Ale P. Bóg nietylko tak po-
stanowił. lecz On sam jak wszystkiem, tak rów-
nież każdem cierpieniem naszem kieruje i wie
o nicm. I w tem jest nasza pociecha i rękojmia,
że, bylebyśmy w każdym smutku naszym na
Boga zdać się umieli i eheieli, 1o smutek nasz
w radość się obróci, jak mówi Pismo św. P. Bóg
umie zasmucić, ale umie też i lubi pocieszać.
Najprzód tedy P. Bóg nikogo nie doświadcza
nad siły i nie dopuści kusić was nad to, co mo-
żecie, ale z pokuszeniem uczyni też wyjście,
abyście znosić mogli. Owszem P. Bóg każdemu
z nas tyle tylko naznacza cierpienia, ile nie
zbędnie potrzeba, abyśmy żywot mieli i obficiej
mieli. Nie zmieni wprawdzie P. Bóg dla nikogo
wyroku swojego, iż przez wicie ucisków trzeba
nam wnijść do Królestwa Bożego, ale za to kie-
rze do nieba każdego, co swoja część zbożnie
wycierpiał. Nadto uświęcił P. Jezus nasze cier-
pienia swemi cierpieniami, cierpieniami Maiki
Najśw. i tylu swych Świętych. Zwykl wreszcie
I’. Jezus w życiu ludzkiem przeplatać dobre ze
ziem, tak, że jak na święcie pogoda zmienia się
223
ze słotą, tak i w życiu naszem bywa raz ciężej,
raz znowu lżej, a czasem też prawie tak dobrze,
jak niegdyś było uczniom wybranym na górze
Tabor podczas Przemienienia Pańskiego, Ale
i to przemija.
5 Chceszli zbożnie znosić dolegliwości niniej-
szego życia, to 1) pocznij mówić nie dla zwy-
czaju tylko, ale na serjo w pacierzu: >Bądź wola
Twoja, a nie moja g przyucz się do tego, żeby
Wolę Bożą zawsze dobrą, zawsze mądrą, zawsze
świętą i zawsze tobie pożyteczną stawiać wy-
żej, niż twoje własne tak często zle, nierozsąd-
ne, przewrotne, i tobie i drugim szkodliwe za-
chcianki i pragnienia. 2) Wolno ci radzić o swo-
jej biedzie i bronić się przeciw niej, byle w ucz-
ciwy, nie grzeszny sposób. Czemu zaradzić nie
możesz, z tem rób tak, jak pewna chrześcijańska
niewiasta, która nosiła na palcu obrączkę z na-
pisem: »i to nńnie«. A miała ona życie wcale
nie rozkoszne: więc ilekroć nowy spotykał ją
krzyżyk i poczyna! ogarniać ją smutek, ona
obróciła na palcu swoją obrączkę i powtórzyła
kilkakroć: »i to minie«, zmówiła koronkę i już
swobodniejsza do zwykłej zabierała się pracy.
Narzekania zaś, nigdy z ust jej nie słyszano.
Wreszcie 3) różnych dolegliwości i cierpień two-
ich nie poczytuj zaraz za karę Bożą. P. Bóg nie
spieszy się z karaniem nas, bo na to ma całą
wieczność; cierpienia zwykle są albo lekar-
stwem, za pomocą którego P. Bóg c.hee nas wy-
224
leczyć ze zbytniego naszego do ziemi i rzeczy
ziemskich przywiązania i z naszej względem
Niego obojętności; albo są próbą, w której się
pokazuje, ile kto wart.
6. Niestety, nie o wszystkich niewiastach mo-
żna to powiedzieć, co mówi P. Jezus, że gdy
porodzi dzieciątko, już nie pamięta uciśnienia
dla radości, iż się człowiek na świat narodził.
Dziś namnożyło się między niewiastami zainę-
żnemi takich, które uważają jakby za wielkie
nieszczęście, jeżeli im P. Bóg przymnaża dzieci
i wyłamują się od tego nieraz bardzo nieuczei-
wemi i grzesznemi sposobami, ponieważ boją
się boleści i trudów połączonych z wychowa-
niem dziatwy, i ubóstwa, gdy przyjdzie je wy-
żywić i wyposażyć. Powinny one raczej pamię-
tać na to, co mądrze mówi nasze przysłowie:
da Bóg dzieci, da też i na dzieei«, da zdrowia,
sił, rozumu i ehleba; a więcej jeszcze niech pa-
miętają na nieomylne słowo Pisma św.: Nie-
wiasta zbawiona będzie przez rodzenie dzia-
tek, jeśliby trwała w wierze i miłości, i w świą-
tobliwości z trzeźwością.
Modlitwa kościelna.
Boże, który błądzącym, aby na drogę spra
wiedliwości powrócić mogli, światło Twej praw-
dy ukazujesz, daj wszystkim, którzy Chrześci-
janami się zowią, odrzucać, co temu imieniowi
się sprzeciwia, a wykonywać, co mu przystoi.
Przez Pana naszego Jezusa Chrystusa, który.,.
225
Na niedzielę czwartą po Wielkanocy,
EWANGELJA
zapisana u św. Jana w rozdziale XVI. w. 5—14.
Onego czasu rzeki Pan Jezus uczniom swoim:
Idę do tego, który mię posiał; a żaden z was
nie pyta mię: dokąd idziesz? Ale iżem to wam
powiedział, smutek napełnił serca wasze. Aleć
ja prawdę wam powiadam: pożyteczno wam, a-
bym ja odszedł. Bo jeśli nie odejdę, Pocieszyciel
nie przyjdzie do was. A on gdy przyjdzie, będzie
karał świat z grzechu, z sprawiedliwości, i z są-
du. Z grzechu mówię: iż nie wierzą we mię. A
z sprawiedliwości, iż do Ojca idę a już mię nie
ujrzycie. A z sądu, iż książę tego śmiała już jest
osadzony. Jeszcze wam wiele mam mówić, ale
teraz znieść nie możecie. Lecz gdy przyjdzie on
Duch prawdy, nauczy was wszelkiej prawdy. Bo
nie sam od siebie mówić będzie; i. co przyjść ma,
oznajmi wam. On mię uwielbi, albowiem z mego
weźmie, a wam opowie.
0 B J A Ś N I E N I A .
Dzisiejsza Ewangelja wyjęta jest z rozmowy P.
Jezusa z uczniami podczas ostatniej wieczerzy.
Kładzie ja zaś Kościół św. na tę niedzielę dla-
tego, że zawiera w sobie jakby przygotowanie
Ewangelie niedzielne 15
226
na uroczystość Wniebowstąpienia i Zesłanie Du-
cha Św.
1. Idę do tego, który mię posiał. Zapowiada
P. Jezus uczniom bliskie odejście swoje przez
śmierć, powrót Swój do Ojca i chwały wiekuistej
przez Wniebowstąpienie, a wreszcie Zesłanie Du-
cha Św. po Wniebowstąpieniu. Uczniowie je-
dnak tak są pogrążeni w smutku, że nic nie ro-
zumieją z tego wszystkiego, co im P. Jezus mó-
wi, i chociaż ich pociesza i tłumaczy im: poży-
teczno wam, abym ja odszedł, oni jakby tego
nie słyszą. To samo bywa i z nami, że kiedy nas
ogarnie smutek, trwoga, gniew lub jakakolwiek
inna namiętność, nic już prawie nie pojmujemy
z tego, co nam mówi, wiara i zdrowy rozsądek.
W takich też razach mnożą się i wzmaga ją różne
pokusy, którym jeżeli pragniemy się obronić,
potrzeba, abyśmy przyczynili serdecznej modli-
twy, a zarazem wszelkiemi silami starali się od-
zyskać równowagę. Usprawiedliwiać zaś wobec
samego siebie rozmaitemi racjami ten nasz smu-
tek, trwogę, gniew i tym podobne namiętności
nie godzi się, bo to niechybnie prowadzi do ró-
żnych, nieraz bardzo ciężkich, upadków.
2. Żaden z was nie pyta mię: dokąd idziesz
Słuszniej jeszcze mógłby P. Jezus nam podobny
uczynić zarzut: Żaden z was nie pyta samego
siebie: dokąd idziesz? P. Jezus na pytanie: do-
kąd idziesz? mógł bezpiecznie i z prawdą odpo-
wiedzieć, że idzie do Ojca, do nieba. Ale ja? Do-
227
kądże ja idę? Wyrokiem Bożym postanowiono
ludziom raz umrzeć, a potem sad. Wszyscyśmy
skazani na śmierć; ile godzin, dni i lat żyjemy,
tyle też zbliżamy się do śmierci, a tern samem
idziemy na sąd, a po sądzie pójdzie człowiek do
domu wieczności swej. Jest przysłowie, które
mówi, że wszystkie drogi prowadzą do Rzymu;
ale z daleko większą prawdą można i trzeba po-
wiedzieć, że jakiemikolwiek drogami przejdziesz
przez życie, ostatecznie zawsze dojdziesz do
śmierci, zajdziesz na sąd, a zatrzymasz się w wie-
czności. Ale w jakiej wieczności, czy w niebie,
czy w piekle? Jeżeli zdążasz za P Jezusem, doj-
dziesz do nieba; jeżeli o P. Jezusie i niebie rzad-
ko tylko albo może nigdy nie myślisz, to naj-
prawdopodobniej zajdziesz do pieklą. Pytaj za-
tem samego siebie dokąd idziesz? Czy idąc da-
lej dotychczasową drogą twoją, będziesz zbawio-
ny, czy też będziesz musiał być potępiony?
3. Prawdę wam powiadam, pożyteczno wam,
abym ja odszdł. Pociesza P. Jezus uczniów swo-
ich, zasmuconych zapowiedzią Jego odejścia,
nie jak to ludzie nieraz czynią, jakiemiś złudne-
mi obietnicami, ale szczerą prawdą, tj. ukazując
im pożytek, jaki to odejście Jego miało na nich
sprowadzić. Obmierzli Bogu, a ludziom szkodli-
wi są oni rzekomi pocieszyciele, którzy, aby po-
cieszyć zasmuconego, wmawiają w niego różne
rzeczy, w które oni sami nie wierzą. Jak niań-
ka dziecku plączącemu niestworzone rzeczy
228
obiecuje, albo go niemi straszy, tak dorosłych,
niezadowolonych ze swego losu lub stanu, źli
ludzie oszukują różneini obietnicami, które
nigdy się nie ziszczą i ziścć nie mogą, a nara-
żają ich tylko na nowe i cięższe od dawnych
zawody i smutki. Zły to sposób pocieszania
i nigdy na dobre nie wychodzi. Ale prawdziwem
okrucieństwem staje się taki kłamliwy sposób
pocieszenia, kiedy chodzi o umierającego, w któ-
rego nieraz najbliżsi krewni i najserdeczniejsi
przyjaciele wmawiają, że jeszcze nie umrze i dla
oszczędzenia mu, jak mówią, przykrego wraże-
nia, ociągają się z przywołaniem księdza, któ-
ryby go pojednał z P. Bogiem i dal mu jedy-
nie prawdziwą pociechę, a w onej chwili konie-
cznie potrzebną. W ostatniej dopiero chwili,'
kiedy konający już traci mowę, a często i przy-
tomność, wtenczas dopiero posyłają po księdza,
ale chyba już nie dla jego pociechy, lecz dla
względu ludzkiego, i żeby samych siebie zasło-
nie od wyrzutów, iż dopuścili nieboszczykowi
zejść z tego świata bez śś. Sakramentów, a jest
to tern większem okrucieństwem względem
umierającego, że chodzi tutaj o wieczne zba-
wienie, o wieczność całą, którą niejeden dlatego
traci, iż w godzinę śmierci nie pozwolono mu
się uczciwie spowiadać, ani korzystać z tej po-
mocy, jaką z łaski Bożej dają ostatnie śś. Sa-
kramentu i modlitwy kapłańskie. Biada takim
fałszywym przyjaciołom i zwodniczym pocieszy-
229
ciełom, bo ciężka czeka ich odpowiedzialność
na sądzie Bożym! A grzeszą w ten sposób nie
tyle ludzie prości, bo oni z niczein sobie, więc
i ze śmiercią, nie robią cereinonji, .jak raczej
inteligentni i wykształceni. Oni to nierzadko —
mimo swego wykształcenia — nic chcą jakoś
zrozumieć, że jeżeli chodzi rzeczywiście o oszczę-
dzenie choremu przykrego wrażenia, to należa-
łoby nic dopuszczać do niego nietylko księdza,
ale też nie więcej niż jednego lekarza, ani też
nie sprowadzać zdaleka krewnych. Bo przecież
i konsylja lekarskie i zbieranie się rodziny
z dalekich nieraz stron koniecznie budzi w cho-
rym świadomość, że stan jego jest groźny. Nie-
ma żadnej potrzeby mówić choremu, że umrze
na pewno, bo i najbieglejsi lekarze czasem się
mylą, zapowiadając komu blizką i niechybną
śmierć; Bóg jeden jest .panem życia i śmierci.
Więc jeżeli nie jesteś prorokiem, to nawet nie
masz prawa mówić choremu, że umrze już te-
raz, zwłaszcza że Ostatnie Olejem św. na-
maszcżenic często w cudowny prawie sposób
służy także i zdrowiu ciała. Mów choremu praw-
dę, że stan jego jest groźny, że więc należy się
na każdy wypadek zabezpieczyć. Jeżeli zaś "sam
nie śmiesz, to poproś kogo, aby tę tak ważną
i świętą przysługę choremu oddal, a wyświad
czysz mu tern przysługę, za którą ci będzie
wdzięczny przez wieczność całą.
4. Duch Św. Pocieszyciel ma karać świal
230
z grzechu, sadu i sprawiedliwości. Jakież zna-
czenie tych słów? Mowa tu nie o martwym
świeeie Bożym czyli naturze, ale o ludziach ta-
kich, którzy poza tym światem widzialnym nie
chcą nic widzieć Jest to ten świat, o którym
mówi Jan św.: Nie miłujcie świata, ani tego,
co jest na świeeie. Jeśli kto miłuje świat, nie
masz w nim synowskiej miłości. Albowiem
wszystko, co jest na świeeie, jest pożądliwość
ciała, i pożądliwość oczu i pycha żywota, która
nie jest z Ojca, ale jest z świata. A świat prze-
mija, i pożądliwości jego. Lecz kto czyni wolę
Hożą, trwa na wieki, Ten świat więc Duch św.
przekona, dowiedzie mu, bo łacińskie słowo
arguet to raczej oznacza, niż będzie karał,
jak jest w polakiem tłumaczeniu Ewangelji.
Przekona go: 1) o grzechu, t. j. że świat i ludzie
za światem idący nie wierzący P. Jezusowi,
trwają w grzechu, bo bez szczerej wiary w Pa-
na Jezusa niemasz odpuszczenia grzechów; 2)
o sprawiedliwości, tzn. przekona świat, iż P. Je-
zus jest sprawiedliwy, że ejst źródłem i dawcą
wszelkiej sprawiedliwości, bo niesprawiedliwy
nie mógł wstąpić do nieba i siedzieć na prawicy
Ojca; 3) o sądzie, to znaczy, że świat osądzon
jest w osobie księcia swego szatana, którego
Apostołowie mocą Ducha Św. mieli pokonać
i strącić z tronu jego, który zajmował w świą-
tyniach pogańskich, oraz w sercach, a nieraz
i ciałach ludzkich. To niniejsze zaś pokonanie
231
szatana jest tylko zapowiedzią i początkiem
wiecznego potępienia, jakie jego i jego zwo-
lenników czeka w dniu ostatecznym.
5. Gdy przyjdzie on Duch prawdy, nauczy
was wszelkiej prawdy. Patrz, jak wysoko ceni
P. Jezus prawdę? Ducha Świętego, trzecią oso-
bę Trójcy św. nazywa Duchem prawdy. 0 sobie
mówi: Jam jest prawda, do Piłata: Jam się na
to narodził i na tom przyszedł na świat, abym
świadectwo dał prawdzie. Wszelki, który jest
z prawdy, słucha głosu mego, do uczniów zaś
powiada: Poznacie prawdę, a prawda was wy-
swobodzi. Czy cenisz prawdę, czy dbasz o nią
i starasz się ją poznać? Jak jej przestrzegasz
w słowach i mowach swoich, w postępowaniu
i życiu swojem?
Modlitwa kościelna.
Boże, który serca wiernych czynisz jedno-
inyślnemi, daj ludom Twoim to kochać, co przy-
kazujesz, tego pragnąć, co obiecujesz; aby wśród
zmian, światowych, myśli nasze tam się wy-
trwale zwracały, gdzie są prawdziwe radości.
Przez Pana naszego Jezusa Chrystusa, Syna
Twego, który z Tobą żyje i króluje w jedności
Ducha Świętego Bóg na wieki wieków. Amen
232
Na niedzielę piątą po Wielkanocy.
E W A N G E L J A
zapinana u św. Jana w rozdziale XVI. w. 23—30.
W on czas mówił Jezus uczniom swoim: Za-
prawdę, zaprawdę wam powiadam: jeśli o co
prosić będziecie Ojca w Imię moje, da wam.
Proście, a weżmiecie: aby radość wasza była
pełna. Tom wam powiedział przez przypowieści
Przychodzi gódziiia, gdy już nie przez przyp
wieści mówić wam będę, ale jawnie o Ojcu
oznajmię wam. W on dzień w Imię •moje prosić
będziecie; i nie mówię wam, iż Ja będę prosił
Ojca za wami. Albowiem sam Ojciec miłuje
was, żeńcie wy mię umiłowali, i uwierzyliście,
żem Ja od Boga wyszedł. Wyszedłem od Ojca,
a przyszedłem na świat: zaś opuszczam świat,
a idę do Ojca. Rzękli mu uczniowie Jego: Oto
teraz jawnie mówisz, a żadnej przypowieści nic
powiadasz. Teraz wiemy, że wszystko wiesz, a nie
potrzeba, żeby Clę kto pytał. Dlatego wierzy-
my, żeś od Boga wyszedł.
0 B J A Ś N I E N IA . .
1. Wielka i święta to obietnica w dzisiejszej
Ewangelji św: jeśli o co prosić będziecie Ojca
w Imię moje, da wam. Ale cóż z tego, kiedy mało
kio ją rozumie, jak należy, a mniej jeszcze jest
233
takich, którzyby z niej należycie korzystali. Sta-
rajmyż się najprzód zrozumieć, co to znaczy
prosie, a następnie co to jest prosić w Imię
P. Jezusa.
Ktokolwiek prosi naprawdę, a nie pozornie,
"*Un koniecznie nie tylko 1) pragnie, i to gorąco
pragnie tego, o co prosi i 2) czuje, że o własnych
siłach, bez obcej pomocy, albo wcale nie, albo
przynajmniej z trudnością tylko otrzymać to
może, ale 3) ma też zaufanie do tego, kogo prosi,
że ten i może i chce mu dopomódz i rzeczywiście
też dopomoże. Oto najistotniejsze warunki każ-
dej prośby, a więc i modlitwy, o ile ona jest
prośbą. Zastanówże się, czy takiemi są twoje
modlitwy?
2. Powinniśmy szczerze pragnąć tego, o co
prosimy. Tyle razy już powtarzałeś w pacierzu:
święć się imię Twoje, ale czyż pragniesz tego
naprawdę, czy dbasz o to choć trochę, żeby lu-
dzie o P. Bogu więcej i coraz więcej wiedzieli
i coraz więcej Go sobie cenili; gdy sam tak
bardzo dbasz o to, żeby ludzie mieli o twojej
osobie zaszczytne pojęcie? Tyłeś razy powtarzał:
bądź- wola Twoja, ale czy rzeczy wiście tego
pragniesz, żeby z tobą i przez ciebie działo się
wszystko tak, jak to się P. Bogu podoba, skoro
poczytujesz sobie za zaszczyt i szczęście, żeby
ci się wszystko udawało według myśli i upodo-
bania twojego?'Jedynie gdy chodzi o rzeczy do-
czesne, jak np. o zdrowie dla siebie i swoich,
234
o szczęśliwe pokierowanie jakiego ważnego in-
teresu, o uchronienie się od jakiej straty lub
niebezpieczeństwa; — w takich wypadkach nie
tylko gorąco, ale nawet gorączkowo pragniemy
tego, o co prosimy. W takich też wypadkach
doskonale rozumiemy, że potrzeba i z swojej
strony robić, co można, jeżeli prośba nasza ma
być skuteczną. Obyśmy i w innych rzeczach,
mianowicie duchownych, np. kiedy chodzi o po-
zbycie się jakiego grzesznego nałogu, o nabycie
jakiej cnoty lub o odprawienie dobrej spowie-
dzi, chcieli to samo, jak w rzeczach doczesnych,
zrozumieć, że świętą jest prawdą, co mówi przy-
słowie: sniech każdy robi, co może, a Bóg mu
dopomoże«, a inne przysłowie: »módl się i pra-
cuje. Św. Augustyn myśl zawartą w tych przy-
słowiach w ten sposób wyraża: Tak rób, cokol-
wiek jest w twojej mocy, jakbyś był przekona-
ny, że wyłącznie od ciebie zależy otrzymanie
tego, czego pragniesz, — ale też tak się módl,
jak się modli ten, który wie i wierzy, że jego
zabiegi nic, zaś laska Boża wszystko może.
3. Żeby szczerze prosić, potrzeba mieć tę świa-
domość, że o własnych silach nie potrafimy
otrzymać tego, czego pragniemy. Ta świado-
mość sprawia, że modlitwa staje się pokorną,
pokora zaś przebija niebiosa, czyli jak mówi
Pismo św.: Bóg pysznym się sprzeciwia, a po-
kornym łaskę dawa. Czy/, modlitwy i prośby
twoje są pokorne? Poznać to możesz z tego, ja-
235
kiem jest twoje usposobienie, kiedy P. Bóg
zwleka i nie zaraz cię wysłuchuje. Objaśnię ci
to przykładem. Kiedyś kwestarz zaszedł po
prośbie do osoby bogatej i znanej z hojności, ale
trafił w złą chwilę, więc kiedy wypowiedział
swoją prośbę, pani ta nietylko nic mu nie dala,
ale jeszcze poczęła się gniewać na niego i łajać.
Kwestarz spokojnie wysłuchaj łajania, a kiedy
ona już skończyła, odezwał się: »Racz mi pani
pozwolić, że zrobię jedną uwagę; mnie wolno
prosić albo nic prosić, to jest moje prawo, ale
gniewać się na tych, co mi nic nie dają, tego mi
nie wolno, ani prawa do tego nie mam; tak sa-
mo tym, których proszę, wolno dać albo nie
dać, ale gniewać się na tych, co proszą, też im
nie wolno i prawa do tego żadnego nie mają«.
Otóż P. Bóg ma wszelkie prawo dać albo nie
dać ci to, o co prosisz, ale nie myśli gniewać
się o to, że Mu się naprzykszasz. Skądże więc
ty masz prawo gniewać się i rozgoryczać, kiedy
P. Bóg cię nie wysłuchuje? Chyba, że uważasz
siebie za pana, a P. Boga za sługę swego; bo
w takim tylko razie miałbyś rację nie prosić,
ale domagać się, ale to byłaby już pycha nie-
pojęta i niebywała. Albo mniemasz o sobie, żeś
P. Bogu tak miły i że lak doskonale się mo-
dlisz, że ci P. Bóg niczego odmówić nie powi-
nien; to zaś byłoby zarozumiałością, któraby
sama jedna czyniła ciebie miłości i łaski Bożej
niegodnym. Jeżcliś pokorny, a Bóg nie zaraz cię
236
wysłuchuje, to zamiast zżymać się, powiesz so-
bie, żeś niegodzien być wysłuchanym, boś i ty
P. Boga nie słuchał i poczniesz się poprawiać.
Powiesz sobie, że modlitwa twoja była lichą
i będziesz staranniej się modlił, powiesz, żeś za
mało się modlił i zdobędziesz się na wytrwałość
w modlitwie.
4. Potrzeba prosić z ufnością. Czy masz ty
tyle przynajmniej zaufania do P Boga, co
dzieci miewają do matki swojej ? Dziecko w każ-
dem niebezpieczeństwie, w każdej potrzebie,
z każdą boleścią swoją ucieka się przedewszyst-
kiem do matki. W prostocie swojej wierzy, że
matka od wszystkiego zasłonić, wszystkiemu za
radzić potrafi, i że chętnie też i dobrze zaradzi.
Nieraz biedne dziecko w tern zaufaniu się za-
wodzi, bo matka mimo najlepszej chęci swojej,
bardzo mało może, — a bywają niestety i takie
matki, które dbają tylko o siebie i swoje wygo-
dy i zachcianki, a dla dzieci własnych nie mają
serca ani poświęcenia. Biedneć to matki i biedne
ich dzieci. P. Bóg nikogo nie zawodzi, bo jest
wierny, wszechmocny i miłosierny. Ale jakżeż
masz ufać Bogu, kiedy Go prawie nie znasz,
a może nawet i wiedzieć o Nim wiele nie cheesz?
Jakże ma zaufać Bogu ten, komu się zdaje, ja-
koby P. Bóg byl gdzieś daleko za światem,
a nie blizko nas, — albo jakoby nie troszczył się
i nie dbał o nas ludzi i o to, co z nami i w na-
szych sercach się dzieje, On bez którego wiedzy
237
i woli ani włos nawet nie spadnie nam z głowy!
5. Prosić mamy Ojca w linię P. Jezusa. Cóż
to znaczy? Opowiadają Dzieje Apostolskie, że
kusili się niektórzy z żydów zaklinaczom wzy-
wać nad opętanymi Imienia P. Jezusa mówiąc:
Poprzysięgam was przez Jezusa, którego Pa-
weł odpowiada. A odpowiedziawszy duch zły,
rzeki im: Znam Jezusa i wiem Pawła, ale wy
coście zacz? ł wskoczywszy na nie człowiek,
w którym był duch zły, zntocnił się przeciwko
im tak, iż nago i. zranieni uciekali z domu cne-
go. 0 Apostołach zaś w tem samem Piśmie św.
czytamy, że oni w Imię Pana. Jezusa nietylko
czarty wyganiali, ale i chorych uzdrawiali,
umarłych wskrzeszali i wszelkie po ludzku mó-
wiąc niemożliwe rzeczy otrzymywali. Tamci
używali Imienia Jezusowego jakby zabobonne-
go, czarodziejskiego zaklęcia i dla chwały i zy-
sku swojego osobistego. Apostołowie zaś na-
prawdę wierzyli w P. Jezusa i dawali tego cią-
głe dowody słowem i życiem swojem calem,
i pełni tej wiary wzywali Imienia Jezusowego,
szukając nie swojej, lecz Jego chwały, nie swo-
jego, lecz bliźnich swoich pożytku. Bywają lu-
dzie uchodzący za katolików, którzy dlatego
chcą, żeby ich miano za coś lepszego od innych,
choć nie są lepsi od wielu żydów, heretyków
i pogan; mają też pretensje, żeby im się dobrze
wiodło, choć na to ani pracą, ani oszczędnością.,
ani niczem nie zasługują. Tacy chociażby Najśw.
238
Imię Jezusowe powtarzali ustawicznie, to prze-
cież jeszcze nie proszą Ojca w Imię P. Jezusa.
Do nich stosuje się słowo Pisma św.: Jeśliś
tylko w tym żywocie, w Chrystusie nadzieje
mamy, jesteście nędzniejsi niźli wszyscy ludzie.
Rozważ to wszystko, nadto przypomnij ono sło-
wo Pańskie: Szukajcie naprzód Królestwa Bo-
żego i sprawiedliwości Jego, a to wszystko bę-
dzie wam przydano, a za łaską Bożą lepiej zro-
zumiesz, co to znaczy prosić Ojca w Imię Je-
zusowe, niż gdybym ci ja to dłużej jeszcze wy-
kładał.
Modlitwa kościelna.
Boże, od którego wszelkie dobro pochodzi, daj
nam błagającym Cię, ahyśmy co dobre i święte,
za Twojem natchnieniem rozmyślali i podług
rozkazania Twego wykonywali Przez Pana na-
szego Jezusa Chrystusa, Syna Twego, który...
Na Wniebowstąpienie Pańskie.
EWANGELJA
zapisana u św. Marka w rozdziale XVI. w. li—20.
Onego czasu, gdy jedenaście u stołu siedziało,
ukazał się im Jezus, i wymawiał niedowiarstwo
ich i zatwardzenie serca, iż tym, którzy go wi-
dzieli, że zmartwychwstał, nie wierzyli. I mó-
239
wili im: idąc na wszystek świat opowiadajcie
Ewangelie wszemu stworzeniu. Kto uwierzy
i ochrzci sic, zbawion będzie, a kto nie uwierzy,
będzie potępień. A cuda tych co wierzą, te na-
śladować będą. W Imię moje czarty będą wy-
rzucać, nowemi językami, będą mówić, węże
będą brać, i choćby co śmiertelnego pili, szko-
dzić im nie będzie; na niemocne ręce będą
kłaść, a dobrze się mieć będą. — A Pan Jezus
potem jako do nich mówił, wzięty jest do nieba
i siedzi na prawicy Bożej. A oni wyszedłszy
przepowiadali wszędzie, a Pan dopomagał
i utwierdzał mowę ich przez cuda pozad idące.
OBJAŚNIENIA.
1. Za czasów wojen krzyżowych, kiedy uła-
twiona pod wielu względami była pielgrzymka
do Ziemi Świętej, zdarzyło się, że któryś piel-
grzym obszedł po kolei wszystkie miejsca uświę-
cone życiem, pracą i męką Pana naszego Jezusa
Chrystusa. Więc zwiedził Nazaret i Betleem, na-
stępnie przeszedł do Egiptu, powrócił do Naza-
retu, udał się nad Jordan i na pustynię, i dalej
a dalej wciąż ślad w ślad za P. Jezusem.
A w miarę tego, jak trwała pielgrzymka, wzma-
gało się w nim nabożeństwo i miłość Pana na-
szego. W reszcie zaszedł na górę Oliwną, skąd
P. Jezus wstąpił do nieba. Zrazu ogarnęło go
wielkie wesele, że Pan nasz najmilszy po tylu
pracach i cierpieniach już wraca do chwały
240
Ojca, Jemu od wieków należnej; ale kiedy jakby
na zakończenie swej pielgrzymki i jakby na po-
żegnanie z P. Jezusem, począł całować ślady
stóp Pańskich, stanęło mu na myśli, że ma te-
raz znów wrócić do szarego, codziennego życia,
i że wśród świata może znowu, jak kiedyś, za-
pomnieć o P. Jezusie. Wtedy tęsknota do P. J li-
zusa tak się w nim wzmogła, że serce mu pękło.
Ciało jego martwe złożono do grobu, a dusza
szczęśliwa poszła w ślad za P. Jezusem do nie-
ba. Podobnież większe jeszcze wesele i tęsknota
była w sercach Apostołów i uczniów, a najwię-
cej Najśw. Matki przy Wniebowstąpieniu Pań-
skiem. To też to dwoje: chwała Pana naszego
Jezusa i pragnienie nieba pozostało odtąd aż do
końca właściwą cechą ich życia. Te same pra-
gnienia powinny też być cechą i hasłem każde-
go szczerego i prawdziwego chrześcijanina. Czy
ty je posiadasz?
2. Chwała Pana naszego: nią przejęci Aposto-
łowie z radością i jako rzecz najnaturalniejszą
przyjmują rozkaz Pański: Jdae na wszystek
świat, opowiadajcie Ewangelię wszemu stwo-
rzeniu. Zaraz po zesłaniu Ducha Św. pierwszy
święty Piotr wobec wielotysięcznej rzeszy mówi
o P. Jezusie tym samym żydom, którzy Go byli
na śmierć wydali i przekonuje ich, że niemasz
odpuszczenia grzechów ani zbawienia jeno w Pa-
nu Jezusie. Przekonani o wszechmocą ości Jego,
Piotr i Jan św.-rzekli chromemu od urodzenia;
241
W Imię Jezusa Chrystusa wstań i chodź... a ten
wyskoczywszy stanal i chodził. A kiedy star-
szyzna żydowska zakazywała: aby koniecznie
nie mówili ani uczyli w Imię Jezusowe, odpo-
wiadają im z prostotą: nie możemy cośmy wi-
dzieli i słyszeli nie mówić. Chwała Pana naszego
tak ich olśniła, że o niej tylko myślą i mówią,
a prócz niej już nic ich na prawdę nie obchodzi.
Całą ich wiedzą i nauką to znajomość Pana na-
szego Jezusa Chrystusa, jak to wyraźnie mówi
Paweł św.: Nie rozumiałem, żebym miał co
umieć między wami, jedno Jezusa Chrystusa,
tego ukrzyżowanego. Owszem, gdzie niemasz tej
znajomości P. Jezusa, tam wszelka mądrość
tego świata głupstwem jest u Boga. Dlatego, że
znają P. Jezusa, cenią Go też nadewszystko: po-
czytam wszystko za szkodę dla wysokiego po-
znania Jezusa. Chrystusa Pana mojego, 'dla któ-
rego wszystkiegom postradał i mam sobie za
gnój, abym Chrystusa zyskał. Znać zaś P. Je-
zusa a nie kochać Go calem sercem i całą duszą,
to rzecz niemożliwa. Z miłości dla Niego Apo-
stołowie gotowi są na wszystko i dla Niego ża-
dna ofiara nie jest im ciężka, bo choćby czło-
wiek dał wszystka majętność domu swego za
miłość, wzgardzi ja jako nic. I Paweł św. jakby
wyzywająco pyta: Któż nas odłączy od miłości
Chrystusowej: utrapienie czyli ucisk, czyli głód,
czyli nagość, czyli niebezpieczeństwo, czyli
Ewaogolje niedzielne
16
242
prześladowanie, czyli miecz? — i tak dalece nie
rozumie, żeby można nie kochać P. Jezusa, że
wola: Jeśli kto nie miłuje Pana naszego Jezu-
sa Chrystusa, niech będzie przeklęctwem, Ro-
zumieją wreszcie Apostołowie, że kogo wysoko
cenimy i uwielbiamy, a tern więcej kogo kocha-
my, w tym wszystko nam się podoba i tego na-
śladujemy i usiłujemy stać się do niego podo-
bnymi. To też zachęcają i siebie i wiernych:
' bleczcie się w Pana naszego Jezusa Chrystusa,
ażby był Chrystus w was ukształtowan. Toć
i naszem najważniejszem staraniem w tern ży-
ciu powinno być, żeby Jezusa poznać należycie
i jak najlepiej jako Boga i człowieka ocenić,
żeby Go calem sercem i duszą pokochać, więcej
niż świat i cokolwiek świat dać może, więcej
niż samych siebie, żeby wreszcie iść za Jego
przykładem i wyrabiać w sobie usposobienie,
charakter i serce podobne do Jego Serca. Bez
tego nie można być chrześcijaninem ani ucz-
niem Chrystusa P., bez tego niepodobna też zba-
wić duszę swoją. Rozważ to dobrze!
3. Drugą cechą Apostołów i każdego prawdzi-
wego chrześcijanina jest tęsknota do nieba. Pa-
weł św. pragnie być rozwiązanym i być z Chry-
stusem; upomina też wiernych, aby zagrzawszy
się niepobożności i świeckich pożądliwości,
trzeźwię i sprawiedliwie i pobożnie żyli na tym
świeeie, oczekując błogosławionej nadziei
’ przyjścia chwały wielkiego Boga i Zbawiciela
243
naszego Jezusa Chrystusa. Myśl o niebie jest im
pociechą w utrapieniu, pokrzepia ich w pracy
i do niej zagrzewa, ułatwia i osładza im wszelka,
ofiarę, upragnioną im czyni śmierć, zwłaszcza
męczeńską dla Chrystusa i Wiary, i owszem,
czują się jakby obcymi na ziemi, pielgrzymami
tylko niemajacymi tu mieszkania trwałego, ale
szukającymi przyszłego. Dlatego z obfitości ser-
ca Apostoł napomina wiernych: co na wysoko-
ści jest szukajcie, gdzie Chrystus jest na pra-
wicy Boga siedzący; co na wysokości jest mi-
łujcie, nie co na ziemi. Prawdziwy chrześcijanin
pragnie nieba i dlatego wystrzega się wszelkie-
go brudu grzechowego, bo rozumie, że nie wnij-
dzie do niego nic nieczystego, albo czyniącego
obrzydliwość i kłamstwo. Pragnie nieba, więc
usilnie na nie pracuje i przez dobre uczynki
gromadzi sobie skarby na żywot wieczny; rozu-
mie bowiem, że niebo jest nagrodą i to niesły-
chanie wielką, a próżniakom, leniwym i ospa-
łym w służbie Bożej dostać się nie może; pragnie
nieba, a im więcej i szczerzej go pragnie, tom
mniej ceni sobie ziemię i rzeczy ziemskie, staje
się coraz obojętniejszym na wszystko, co jest do-
czesnego, aż w końcu i świat mu b.rzytlnie
i wszystko, czemkolwiek świat ludzi do siebie
pociąga i przywiązuje, a zarazem od Boga i obo-
wiązku odwodzi. Prawy chrześcijanin nie tylko
pragnie, ale też spodziewa się nieba, nie dla za-
sług swoich, bo wie, że i sama możność zasługi-
16*
244
wania z łaski mu jest dana, że niebo zbyt wiel-
kim jest skarbem, iżby człowiek mógł sobie na
nie, w ścisłem tego słowa znaczeniu, zasłużyć.
Na to i sama śmierć męczeńska nie wystarczy,
gdyż utrapienia tego czasu niniejszego nie sa
godne przyszłej chwały, która się w nas objawi.
Spodziewa się nieba jedynie z łaski Bożej, więc
wysługuje się Panu Bogu w czem tylko wie
i może, a zarazem czerpie łaskę ze zdrojów zba-
wicielowych, któremi są Sakramenta św. Czy
masz te dwie cćchy prawego chrześcijanina, czy
znasz, uwielbiasz i kochasz P. Jezusa, czy mo-
żesz się nieba spodziewać, czy go pragniesz na-
prawdę i szczerze, czy tęsknisz choć trochę za
niebem, czy przynajmniej bodaj czasem myślisz
o niebie? Chceszli na te pytania szczerze sobie
odpowiedzieć, porachuj się z sobą; czem się wię-
cej gryziesz, czy stratą jaką doczesną lub zawo-
dem w rachubach twoicłi i w powodzeniu ziom-
skiem, czy też utratą prawa do nieba, jaka jest
koniecznym skutkiem każdego grzechu śmier-
telnego? Oo cię. więcej cieszy, czy jakieś większe
powodzenie w życiu teraźniejszem, czy też to, iż
przybywa ci rękojmi, że i twoje imię napisane
jest w niebiesiech?
Modlitwa kościelna.
Spraw, prosimy Wszechmogący Boże, ąbyśmy,
którzy w dzisiejsze Syna Twojego a naszego Od-
kupiciela wniebowstąpienie wierzymy, sami też
245
myślą w niebiesiech przemieszkiwali. Przez te-
goż Pana...
/
Na niedzielę szóstą po Wielkanocy.
E W A N G E L J A
zapisana u św. Jana w rozdziale XV. w. 26—27
i w rozdziale XVI. w. 1—i.
W on czas mówił Jezus uczniom swoim: Gdy
przyjdzie Pocieszyciel, którego Ja wam poślę od
Ojca, Ducha prawdy, który od Ojca pochodzi,
On i Mnie świadectwo dawać będzie, i wy świa-
dectwo wydawać będziecie, bo ze mną od po- •
czątku jesteście. Tom wam powiedział, abyście
się nie gorszyli. Wyłączą was z bóżnic; ale idzie
godzina, że wszelki, który was zabija, mniemać
będzie, że czyni posługę Bogu. A to wam uczy-
nią, iż nie znają Ojca, ani Mnie. Alem to wam
powiedział, abyście, gdy godzina przyjdzie,
wspomnieli na to, żem Ja wam powiedział.
OBJAŚNIENIA.
1. Duch Św., którego przyjście P. Jezus, obie-
cuje, jest trzecią osobą Trójcy Przenajświętszej,
jedno z Bogiem Ojcem i z Bogiem Synem P. Je-
zus nazywa Go w dzisiejszej Ewangelji Pocie-
szycielem i Duchem prawdy. Pocieszycielem, bo
za Jego sprawą spełnia się na każdym z nas
w szczególności obietnica Chrystusa Pana: nie
246
zostawię was sierotami; oraz dlatego, że Duch
Św. dziwnie umie i lubi pocieszać wierne sługi
Chrystusowe, jak we wszystkich prześladowa-
niach, które P. Jezus zapowiada wyznawcom
swoim, tak i we wszystkich utrapieniach, o któ-
rych Pismo św. wyraźnie mówi, iż przez wiele
ucisków trzeba nam wnijść do Królestwa Boże-
go. Duchem prawdy też nazywa się Duch Świę-
ty dlatego, że On daje i utrzymuje tak w Ko-
ściele Bożym, jak i w sercach wiernych znajo-
mość i zrozumienie całej prawdy Bożej, o której
Pan Jezus mówi: Poznacie prawdę, a prawda
was wyswobodzi. Z drugiej strony Duch Św. jest
Duchem prawdy w przeciwieństwie do ducha
świata, który jest duchem kłamstwa, czyli złym
duchem.
2. Duch czasu, o którym ludzie t. zw. postę-
powi mówią, że pptrzeba z nim postępować,
a przynajmniej z nim się rachować, niczem in-
nem nie jest, jeno tym samym duchem świata,
czyli duchem kłamstwa. Nazwa tylko inna, ale
rzecz jest ta sama. Na jakiej podstawie to twier-
dzę? Oto na tej, że duch czasu raz po raz się
zmienia i coraz to nowe stawia zasady i wyma-
gania, a prawda Pańska trwa na wieki. Jasną
jest rzeczą, że każda prawda, choćby ta, że dwa
razy dwa jest cztery, była prawdą od wieków
i na wieki też prawdą zostanie, bo prawda z na-
tury swojej jest nieodmienną; kłamstwo zaś
i błędne mniemania i wymysły ludzkie lub sza-
247
fańskie wciąż się zmieniają. Dalej twierdzę, że
duch czasu jest duchem złym dlatego, że wojuje
przeciw Bogu i prawdzie Bożej. Tak np. teraź-
niejszy duch czasu rozkrzewia głównie cztery
zasady wręcz przeciwne nauce Chrystusa P.
Pierwsza z tych zasad, że ten jest mądry, i tęgi,
kto wszystko i wszystkich krytykuje, ze wszyst-
kiego zawsze jest niezadowolony i na wszystko
i wszystkich głośno wygaduje, że wszystko źle
urządzone, wszyscy, począwszy od papieża i ce-
sarza, biskupi i ministrowie, księża i urzędnicy,
panowie i wieśniacy, a skończywszy na wójtach
i nauczycielach, wszyscy nic nie wiedzą, nikomu
dobrze nie życzą, a więc ufać im w niczem nie
można. Całkiem przeciwnie naucza P. Jezus:
Nie sadźcie, abyście nie byli sadzeni; albowiem,
którymbyście sadem sadzili, sadzeni będziecie:
i która miara mierzyć będziecie, odmierza wam.
.lako jedną z najcięższych kar, przychodzących
na narody wymienia Pismo św., gdy w nich na
pośmieeh sa podani król i kapłan; a jeżeli P. Je-
zus mówi, że każdą krzywdę, by też najmniej-
szemu z braci naszych wyrządzoną, poczyta za
swoją własną, to jakżeż nie ma surowo potępiać
obmawiania i potwarzania tych, których wy-
wyższył nad innych i uczynił ich pomazańcami
Bożymi, Namiestnikami swoimi i Pasterzami
nad ludem swoim. O nich to rozumieć należy ono
słowo Pańskie: kto się was dotknie, dotyka się
źrenicy oka mego; a o Biskupach i kapłanach
248
w szczególności ono: kto wam gardzi, Mną gar-
dzi.
3. Drugą zasadą, podawaną przez teraźniejsze-
go ducha czasu, jest uważanie za największe nie-
szczęście ubóstwa i pracy. Niestety, wielu zapo-
mina na przeciwną tej zasadzie naukę P. Jezu-
sa: błogosławieni ubodzy. Narzekają na Boga
i ludzi, że w biednym są stanie, że muszą ciągle
pracować na życie, zazdroszczą bogatszym
i burzą się przeciw nim; i o tern wciąż myślą,
jakby wygrać na loterji albo w karty, przez
spekulację lub zakłady, a nieraz choćby za po-
mocą oszustwa lub kradzieży dostać grosza.
Wręcz przeciwnie temu naucza Pismo św.:
Szczęśliwjj... który za złotem nie biegał, ani ufał
w pieniądzach ani skarbach, a iia innem miej-
scu przestrzega: mając żywność i czem się.
odziać, na tern poprzestawajmy; bo niektórzy
chcąc bogatymi być, wpadali w pokuszenie
i w sidło diabelskie, i w wiele pożądliwości nie-
pożytecznych i szkodliwych, które pogrążają
ludzi na zatracenie i zaginienie. Zapewne, życie
bogatych na ziemi jest wygodniejsze, niż dola
ubogich, ale dlatego wcale jeszcze nie szczęśliw-
sze, a co najważniejsza nie jest bezpieczniejsze
w wieczności, bo jak mówi P. Jezus: Błogosła-
wieni ubodzy duchem, albowiem ich jest Króle-
stwo niebieskie, i przeciwnie: łatwiej jest wiel-
błądowi przez dziurę igielną przejść, niż bogate-
mu wnijść do Królestwa niebieskiego.
249
4. Trzecią zasadą ducha czasu, również nie-
chrześcijańską jest, że najszczęśliwsi są ci, któ-
rym nigdy nic nie dolega i którym zawsze
wszystko się wiedzie tak, jak oni sami sobie tego
życzą. Stąd znów tyle pomiędzy ludźmi narze-
kania na ciężkie czasy, tyle biadania na przeci-
wności i niepowodzenia, a w końcu i bhiźnienia
przeciw samemu P. Bogu, jakoby już o nas za-
pomniał, albo nawet, że jest niesprawiedliwy, bo
złym i takim co nie potrzebują, daje więcej, ni-
żeli dobrym i potrzebującym I tak już ludzie
poczęli wierzyć w ducha czasu, że przekonani są,
iż mający wiele powodzenia w tern życiu, są nie-
tylko najszczęśliwsi, ale i najmędrsi, najspraw-
niejsi, najdzielniejsi i najlepsi; a zarazem tak
się boją każdej przeciwności i każdego krzyża,
że niejeden woli raczej na grzech, albo i na sa-
mobójstwo, niż na cierpienie i cierpliwość się
odważyć. Tymczasem nicmasz kącika bez krzy-
żyka, a Pismo św. wyraźnie mówi, iż przez wie-
le ucisków potrzeba nam wnijść do Królestwa
Bożego, Apostołom i im podobnym zapowiada
P. Jezus w dzisiejszej Ewangelji nietylko zwy-
czajne niepowodzenia i cierpienia, ale nawet
prześladowania wszelkiego rodzaju, aż do śmier-
ci męczeńskiej, ale zarazem pociesza ich, że
smutek ich w radość się obróci,
5. Czwarte najgorsze i najzgubniejsze kłam-
stwo ducha czasu jest, jakoby nie było ani. Bo-
ga, ani wieczności, jakoby dla człowieka tak sa-
250
ino, jak dla bydlęcia nierozumnego, po śmierci
nie było ani nieba ani piekła, bo to (mówią) pu-
ste wymysły księży i im podobnych wyzyskiwa-
czy. Dawna to sztuczka szatańska, że się bez-
bożność zachwala jako szczyt mądrości, jako
zdobycz nauki i postępu, a starą wiarę katolicką
wyszydza się jako zacofanie i ciemnotę. Już
Pismo św. starego zakonu opowiada o ludziach,
którzy poszedłszy na lep ducha czasu, mówili
rozmyślając niedobrze u siebie: Krótki a tę-
skliwy- jest czas żywota naszego i niemasz
ochłody (tj. nieba) na końcu człowieczym, i nie-
masz ktoby był poznany, że się z piekła wrócił..
Ho z niczegośmy się narodzili i potem będziemy
jakoby nas nie było... Pójdźcież tedy i używaj-
my dóbr niniejszych, a zażywajmy rzeczy stwo-
rzonych prędko... To myślili i pobłądzili, aż po
śmierci, na sądzie ocknąwszy się powiedzą ze
smutkiem: A tak zbłądziliśmy z drogi prawdzi-
wej, i nie świeciła nam jasność sprawiedliwości,
i słońce rozumienia nie weszło nam; napraco-
waliśmy się na drodze nieprawości i zatrace-
nia... a drogi Pańskiej nie znaleźliśmy... znisz-
czeliśmy we złości naszej. Takie rzeczy mówili
w piekle ci, którzy zgrzeszyli. Do nich podobni
są ci, którzy wśród troski o bogactwa i powo-
dzenie tak zapominają o Bogu i wieczności, jak-
by wcale w nią nie wierzyli!
Porachuj się, czy powodujesz się Duchem
Świętym, który jest Duchem prawdy, czy raczej
251
idziesz za namowami kłamliwego ducha świata
i czasu?
Modlitwa kościelna.
Wszechmogący wieczny Boże, spraw, abyśmy
zawsze Tobie oddaną mieli wole i Majestatowi
Twojemu szczerem sercem służyli. Przez Pana
naszego Jezusa Chrystusa.
/
Na uroczystość Zesłania Ducha Św.
E W A N GE LJ A
zapisana u św. Jana w rozdziale XIV. w. 23—37.
Onego czasu mówił Jezus uczniom swoim:
Jeśli mię kto miłuje, będzie chował mowę moje,
a Ojciec mój umiłuje go, i do niego przyjdziemy,
a mieszkanie u niego uczynimy. Kto mię nie
miłuje, mów moich nie chowa. A mowa, któ-
rąście słyszeli, nie jest moja, ale tego, który mię
posłał. Ojca. Tom wam powiedział u was
mieszkając. Pocieszyciel Duch Święty, którego
Ojciec pośle w imię moje, on was wszystkiego
nauczy, i przypomni wam wszystko, cokolwiek-
bym wam powiedział. Pokój zostawuję wam,
pokój mój doję wam: nie jako dawa świat, ja
wam daję. Niech się nie trwoży serce wasze, ani
się lęka. Słyszeliście, żem ja wam powiedział:
Odchodzę i przychodzę do was. Gdybyście mię
1
252
miłowali, wzdybyście się radowali, iż idę do
Ojca; bo Ojciec większy jest niźli ja. I teraz
wam powedział, przedtem niż się stanie, iżbyście,
gdy się stanie wierzyli, Już wiele z wami mówić
nie będę. Albowiem idzie książę świata tego,
wam powiedziałem, przedtem niż się stanie, iż-
byście, gdy się stanie wierzyli. Już wiele z wa-
mi mówić nie będę. Albowiem idzie książę świa-
ta tego, a we mnie nic nie ma. Ale iżby świat
poznał, że miłuję Ojca, a jako mi Ojciec rozka-
zanie dał, tak czynię.
OBJAŚNIENIA.
1. Jak Syn Boży, druga Osoba Trójcy św. rze-
czywiście zstąpił z nieba na ziemię, tak samo
rzeczywiście zstąpi! i Duch Święty na Aposto-
łów i na cały Kościół św., z tą jednak różnicą,
że Syn Boży przyjął prawdziwą naturę ludzką,
stał się człowiekiem, a Duch Św. przyjął tylko
widzialną, przemijającą postać ognistych języ-
ków. Duch Św. jest trzecią Osobą Trójcy św.,
Bogiem prawdziwym. Jednym z Bogiem Ojcem
i z Bogiem Synem; pochodzi od Ojca i Syna,
równy we wszystkiem i Ojcu i Synowi. I zstą-
pił w dniu dzisiejszym na Apostołów i uczniów,
a tern samem na Kościół św. i uczynił sobie
w nim mieszkanie, według tej obietnicy P. Je-
zus: A ja prosić będę Ojca, a innego Pocieszy-
ciela da wam, aby z wami mieszkał na wie-
ki... u was mieszkać będzie i w was będzie.
253
2. Duch Św. jest przedewszystkiem Ożywicie-
lem, dającym życie naprzód całemu Kościołowi
Bożemu, a następnie w tymże Kościele Bożym
poszczególnym wiernym Chrystusowym. Co do
Kościoła Bożego, to w podobny sposób jak na
początku utworzył Pan Bóg człowieka z mułu
ziemi i natchnął w oblicze jego dech żywota,
i stał się człowiek w duszę żyjącą, tak Chrystus
Pan utworzył ciało Kościoła z Apostołów, ucz-
niów i wiernych i tchnął w nie życie nadprzyro-
dzone, dając mu Ducha Św. I jak Chrystus Pan,
raz przybrawszy na się naturę ludzką, już na
wieki jej nie porzuci, tak i Duch Św. raz zstą-
piwszy na Kościół św., już go na wieki nie po-
rzuci. Stąd to pochodzi ta niespożyta siła i ży-
wotność Kościoła św., że choćby świat cały prze-
ciw niemu się zmówił, a nawet bramy piekiel-
ne — nie zwyciężą go. Oto przepowiedział przez
proroka o mieście Bożem, którem jest Kościół
św.: Bóg pośrodku niego, nie będzie poruszone:
ratuje go Bóg. Dusza ożywiając ciało rządzi
niem, tak samo też i Duch Św., będąc życiem
Kościoła, rządzi nim. Stąd dzieje się, że wszyst-
ko, czego potrzebujemy do zbawienia, znajduje-
my niechybnie w Kościele Bożym. Potrzebuje-
my zaś a) prawdy Bożej, bo prawda was wy-
swobodzi; tę prawdę zaś głosi w Kościele Bo-
żym nieomylnie za sprawą Ducha Św. Ojciec
św., a za nim Biskupi i kapłani wiernie przy
nim stojący. Potrzebujemy do zbawienia b) znać
254
wolę Bożą i pełnić ją; tę zaś wolę Bożą nie
wątpliwie poznajemy i spełniamy przez posłu-
szeństwo względem tych, których Duch Św. po-
stanowił Biskupami, aby rządzili Kościołem:
a głową wszystkich Biskupów jest znów Ojciec
św. Potrzebujemy wreszcie do zbawienia c) laski
Bożej, a tę znów za sprawą Ducha Św. w Ko-
ściele św. otrzymujemy niechybnie przez Sa-
kramenta św., które sprawują kapłani w powin-
nej zależności od Ojca św. i od Biskupów. Peł-
nienie zaś woli Bożej wymaga koniecznie współ-
działania naszej dobrej woli z łaską Ducha
Św. Współdziałanie zaś to w Kościele Bożym
tak jest nam ułatwione, że sprawdza się na nas
ono słowo Zbawiciela: jarzmo moje wdzięczne
jest, a brzemię moje lekkie. Cheiejże zrozumieć
człowiecze, jak wielki to zaszczyt być członkiem
Kościoła św., w którym jest, mieszka, wszystko
ożywia i rządy sprawuje sam Bóg — Duch
Św., którego założycielem i głową jest Bóg
Syn, w którym Ojcem i Panem a zarazem na-
groda nasza wielka bardzo jest Bóg Ojciec nie-
bieski! Zrozumiej też, jak wielka to jest laska
być katolikiem, czyli członkiem Kościoła Boże-
go, i jeżeli miła ci jest prawda, jeżeli dbasz
o najświętszą i najsłodszą wolę Bożą, jeżeli
wreszcie wiesz, że łaska Boża jest do zbawienia
potrzebna, to dla zbawienia duszy twojej, wię-
cej niż o chleb powszedni, więcej niż o zdrowie
i życie ciała, staraj się o to, żebyś zawsze i wszę-
255
dzie aż do końca był we wszystkiem wiernym
i dobrym synem tego św Kościoła katolickiego.
3. Duch Św. jest Ożywicielem dusz naszych, bo
mieszkając w duszach naszych daje nam łaskę
poświęcającą, która jest dla duszy tem, czem
jest dusza dla ciała, tj. życiem. Kto ma łaskę
poświęcającą, ten żyjc, — kto jej niema, jest
umarłym. Dlatego (o mówimy, że są Sakramen-
ta żywych, bo są przeznaczone dla będących
w stanie łaski poświęcającej. Ktoby zaś bez sta-
nu łaski przyjął który z tych Sakramentów, np.
Bierzmowanie albo Sakrament ołtarza, popełni)
by tem samem świętokradztwo. Mówimy też
o Sakramentach umarłych, któremi są Chrzest
św. i Pokuta, bo one umarłym na duszy dają
albo przywracają życie nadprzyrodzone, czyli
łaskę poświęcającą. Podobnież grzech śmiertel-
ny nazywa się śmiertelnym, bo duszy odbiera
życie, jak to czyni trucizna śmiertelna ciału.
Wyznawamy też w »Wierzę w Boga«, że P. Je-
zus przyjdzie sądzić żywych i umarłych, to zna-
czy żyjących przez łaskę poświęcającą i umar-
łych przez grzech śmiertelny, Sakramentem Po-
kuty nie zgładzony, bo co do ciała wiemy, że
jak wszyscy raz umrzeć muszą, tak wszyscy
też powstaną z martwych, by stanąć na sąd
Kto umiera w stanie łaski poświęcającej, ten
otrzyma też żywot wieczny; kto umiera w sta-
nie grzechu śmiertelnego, tego czeka śmierć
wieczna w piekle. Daje mim zaś Duch Św. laskę
256
poświęcającą przez Chrzest Św., który jest z wo-
dy i z Ducha Św.; jeżeli ją kto stracił przez
grzech śmiertelny, przywraca ją Duch Św.
przez Sakrament Pokuty. Dalej utwierdza ją
przez Sakrament Bierzmowania, w którym
Duch Św. w szczególniejszy sposób nam się od-
daje, prawie tak, jak P. Jezus daje się nam
w Przen. Sakramencie. Pomnaża wreszcie i roz-
wija Duch Św. w nas łaskę poświęcającą przez
inne św. Sakramentu, tudzież przez dobre
uczynki, które za sprawą Jego pełnimy.
4. Duch Św. Kościoła Bożego nigdy nie opu-
ści, ale zawsze w nim będzie mieszkał, tak sa-
mo jak i P. Jezus, który obiecał: Oto ja jestem
z wami aż do skończenia świata. Inaczej jest
z duszą, która mając daną sobie 'wolną wolę,
może i powinna współdziałać z Duchem Św., aby
zachować w sobie i pomnożyć laskę poświęca-
jącą, ale może ją też utracić przez grzech
śmiertelny, albo przynajmniej osłabić ją przez
grzech powszedni i wszelkie lenistwo w służbie
Bożej.
5. Trzy główne rzeczy wymienia dzisiejsza
Ewangelja św. z tych, które Duch Św. w du-
szach sprawuje. 1) Miłość Boga, która objawia
się przedewszystkiem w wiernem zachowywa-
niu przykazań Bożych, bo jeśli mię kto miłuje,
będzie chował mowę moję. 2) Pokój Boży, pole-
gający na zgodzie z Bogiem, na zgodzie z ludź-
mi i na pokoju sumienia i serca; pokój ten daje
257
w tem już życiu szczęście takie, jakiego świat
z wszystkiemi bogactwami, rozkoszami i za-
szczytami swemi nigdy dać nie potrafi. 3 Zna-
jomość i zamiłowanie prawdy: On was wszyst-
kiego nauczy, i przypomni wam wszystko, co-
kolwiekbym wam powiedział. Obszerniej wyli
cza Pismo św. gdzieindziej dary Ducha Święte-
go: ducha mądrości i rozumu, ducha rady i mo-
cy. ducha umiejętności i bogobojności i ducha
bojaźni Pańskiej; tudzież owoce Ducha Św.:
miłość, wesele, pokój, cierpliwość, dobrotli-
wość, dobroć i nieskwapliwość, cichość, wiarę,
skromność, wstrzemięźliwość i czystość.
Modlitwa kościelna.
Boże, który w dniu dzisiejszym serca wier-
nych Ducha Św. oświeceniem nauczyłeś, daj
nam w tymże Duchu w prawdzie sobie smako-
wać i z Jego się zawsze pociechy weselić. Przez
Pana naszego Jezusa Chrystusa, który...
Na poniedziałek Świąteczny.
E IVA N GE L J A
zapisana u św. Jana w rozdziale III. w. 16—21.
Ouego czasu rzeki Jezus Nikodemowi: Tak
llóg umiłował świat, że Syna swego jedporo-
dzonego dal, aby wszelki, kto wierzy weń. nie
KwungcJje niedzielne 17
258
zginał, ale miał żywot wieczny. Bo nie, posłał
Bóg Syna swego na świat, aby sadził świat, ale
iżby świat był zbawion przezeń. Kto wierzy
weń, nie bywa sadzon; a kto nie wierzy już
osadzony jest: iż nie wierzy w Imię jednorodzo-
nego Syna Bożego. A ten jest sad, że światłość
przyszła na świat, a ludzie raczej miłowali
ciemności, niż światłość: bo były złe ich uczyn-
ki. Każdy bowiem, który żle czyni, nienawidzi
światłości, ani idzie na światłość, żeby nie były
zganione uczynki jego. Lecz kto czyni prawdę,
przychodzi do światłości, aby się okazały spra-
wy jogo, iż w Bogu sa uczynione.
OBJAŚNIENIA.
1. Nikodem był jednym z przedniejszych fa-
ryzeuszów, którego inni dla jego powagi sza-
nowali. Będąc człowiekiem prawym, nic miał
zazdrości i nienawiści, jaka większa część fa-
ryzeuszów pałała ku Panu Jezusowi, i dlatego
poczynały mu cuda i nauka P. Jezusa trafiać
do przekonania. Jednakowoż jawnie przyznać się
do P. Jezusa nie śmiał. Nie pozwalał mu na to
wzgląd ludzki. Z jednej strony głos sumienia
i łaska Boża ciągnęły go do Pana Jezusa,
z drugiej przeszkadzały mu natrętne myśli: co
ludzie, co znajomi powiedzą, jakie względem
niego zajmą stanowisko, na jakie prawdopodo-
bnie narazi się trudności? Długo pasował się
sam ze sobą, a w końcu tak, jak to często czy-
259
nią ludzie w podobnem położeniu, chwycił się
półśrodków: poszedł do P. Jezusa, ale poszedł
w nocy; boi się Boga i dlatego czyni, co powi-
nien — ale boi się toż ludzi i dlatego kryje się
z tem dobrem, które spełnia, tak jakby robił
co złego, byle tylko nie narazić się ludziom.
Czy nie jesteś podobny do Nikodema? Żle bar-
dzoby było, gdyby kto Wiara św. i sumienno-
ścią ehciał się popisywać i pragnął za nie po-
chwały i uznania u ludzi: naraziłby się tem na
ono słowo: wzięli zapłatę stroję: ale równie złem
jest, dla względów ludzkich kryć się z wiarą
i sumiennością i narażać się na inne groźniej-
sze jeszcze słowo: ktoby się wstydził Mnie i słów
moich między narodem tym cudzołoznym
i (jrzesznym, zawstydzi się go i Syn człowieczy,
gdy przyjdzie w chwale Ojca swego z Aniołami
świętymi.
2. Gorszeni jeszcze, niż ukrywanie się z swo-
jem przywiązaniem do Wiary św., jest czynie-
nie dla względu ludzkiego czegoś, co zasadom
Wiary wręcz sic sprzeciwia. A jednak dzieje się
to niestety często. Tak n. p. niejeden w domu
między swoimi pości jak powinien, ale dostaw-
szy się między ludzi, wstydzi się swego katolic-
kiego postu i byle nie wyróżniać się od innych,
zajada mięso w piątek, jak protestant. Tnny do-
skonale zna i zwyczajnie też zachowuje prze-
strogę Pisma św.: Porubstwo i wszelka nieczy-
stość... niechaj ani będzie pomieniona między
17*
260
wami. jako świętym przystoi, ale w kompanii
wesołej, żeby nie narazić się, jak to mówią, na
śmieszność, będzie bluzgał najbezwstydniej,
pójdzie na miejsce więcej niż podejrzane, aż na-
razi się na niewiedzieć jakie ostateczności. Inny
znów święcie przyrzekl na spowiedzi, a może
nawet ślubował, wstrzemięźliwość, od trunków,
ale w kompanji ulega namowom ludzkim i Bo-
na obraża obrzydłem pijaństwem. Wiele jeszcze
innych grzechów pochodzących ze względów
ludzkich możnaby wyliczyć; wymienię jednak
tylko jeden jeszcze, tak ciężki, że ktokolwiek
się go dopuszcza, albo tylko do niego dopoma-
ga, popada tern samem w klątwę. Tym grze-
chem jest pojedynek. Pospolicie odważają się
na ten grzech ci, którzy boją się, żeby nic stra-
cili na wziętości i znaczeniu u ludzi, gdyby po-
jedynku nie wydali, .albo nie przyjęli. Przy-
puściwszy jednak, że odsądzonoby kogo za to.
od honoru, albo obwolanoby za tchórza, to cóż
więcej znaezy: sumienie, czy sądy ludzkie, eo
większem jest tchórzostwem: bać się gadania
ludzkiego, czy bać się grzechu i kary Bożej?
3. Nic posłał Bóg Syna swego na świat, aby
sadził świat, ale iżby świat był zbawion prze-
eń. Wielkie i pełne pociechy to słowo. Jak
P. Bóg nas stworzył, tak leż odkupił nas nie
na to, abyśmy byli potępieni, ale abyśmy
osiągnęli wieczne zbawienie. Z woli Bożej więc
nie mam być potępiony, ale zbawiony, bo Bóg
261
bhce, aby wszyscy ludzie byli zbawieni i przy-
szli ku uznaniu prawdy. Na to P. Bóg nas stwo-
rzył, to znaczy, że na to dal życie i rozum i wol
ną wolę i pamięć, na to dal ciało i zmysły je-
go, na to dał to wszystko, co nas tu w tern ży
ciu na ziemi otacza, abyśmy mogli zbawić du-
szę .swoją. Dla tego samego też, tj. dla nas i dla
naszego zbawienia odkupi! nas Syn Boży, 1o
znaczy: dla nas i dla naszego zbawienia Słowo
stało się ciałem. Dlatego P. Jezus narodził sit;,
nauczał i czynił cuda, dla nas i dla naszego
zbawienia poniósł mękę, umarł na. krzyżu,
zmartwychwstał i wstąpił na niebiosa, a zara-
żeni z nami zostaje w Przen. Sakramencie. Dla
nas i dla naszego zbawienia zstąpił i Duch Św.
i działa wciąż w Kościele Bożym i w duszach
wiernych. Mimo to chociaż stworzył nas P. Bóg
bez nas, nie zbawi nas bez nas. Pierwszym
warunkiem naszego zbawienia, zależącym od
nas, jest to, o czem mówi P. Jezus w dzisiejszej
Ewangelji, aby wierzyć w Syna Hożego. Ko-
niecznie więc potrzeba w i e r z y ć w Pana i Bo-
ga naszego i we wszystko, eo On objawił i przez
Kościół swój święty do wierzenia poda jo, jeżeli
nie chceiny zginąć na wieki mimo to wszystko,
co On uczynił i wciąż czyni dla naszego zba-
wienia Wierzyć zaś potrzeba szczerze, tj. w ca-
lem życiu i postępowaniu naszem powodować
się prawdami Wiary świętej, które przecież są
pewne i niewątpliwe, kiedy sam Bóg je obja-
262
wił i poręcza. Jakaż więc twoja wiara, kiedy
tak mało i niedbale się modlisz, a ona ci mówi:
proście a otrzymacie, więc kto nie prosi, ten też
nie otrzyma; wiara ci mówi, że spowiedź nie
tylko gładzi dawne grzechy, ale strzeże i od no-
wych, dlaczegóż ci tak nie pilno do spowiedzi ?
4. Kto nie wierzy, już osadzony jest. Dlacze-
go tak surowo? Odpowiem przykładem: Dajmy
na to, że ktoś obcy pyta ciebie o drogę i ty go
objaśniasz, a nawet ofiarujesz mu się za prze-
wodnika, bez żadnej za to zapłaty. Obcy zaś po-
czyna ni stąd ni zowąd podejrzywać ciebie, że
go okłamujesz, lub sam nie znasz tej drogi. Co-
byś ty na to powiedział? Prawdopodobnie rzekł-
byś: »Ha! nie chce, to cóż ja mu poradzę; po-
żałuje on po czasie, że nie usłuchał poczciwej
rady«. Uczujesz się przytem obrażonym, że cię
posądzono o kłamstwo. Cóż innego ma uczynić
1’. Bóg z takimi, którzy nie chcą Mu uwierzyć,
uwierzyć Prawdzie wiecznej, która omylić się
nie może i nie byłaby Bogiem, gdyby omylić nas
mogła albo chciała. Ostrzega takich P. Bóg
wielokrotnie i wielorakiemi sposobami, a jeżeli
wszystko daremne, to i niepodobna, żeby P. Bóg
odmienił swoje słowo: jeżeli chcesz wnijść do
żywota, chowaj przykazania, z których pierw-
sze: »wierz w Boga i Bogu«. Nie może P. Bóg
gwałtem kogoś nie chcącego, zmusić do nieba.
Sam dał człowiekowi wolną wolę, — nie może
mu jej odbierać.
263
5. Ludzie raczej miłowali ciemności, niż
światłość. Choć smutna, ale przeto niemniej
święta i rzeczywista to prawda. Niejeden z nas
woli zmrok albo i ciemności zupełne niż jasne
światło, zwłaszcza gdzie chodzi o prawdy Boże
i obowiązki nasze. Tak było z Piłatem, który
wprawdzie zapytał P. Jezusa: Co jest prawda?
ale nie czekał odpowiedzi i wyszedł. Tak też
starosta rzymski Feliks, gdy Paweł św. rzecz
czynił o sprawiedliwości i czystości i o sadzie
przyszłym, uląkłszy się, odpowiedział: Teraz
odejdź. Tak też nieraz i my wolimy nic nie wie-
dzieć lub poprzestawać na niejasnych tylko
i! bardzo niedostatecznych pojęciach o praw-
dach i przepisach Wiary i o obowiązkach sta-
nu naszego, niż żebyśmy wywiadywać się o nich
mieli, a dowiedziawszy być zmuszonymi w su-
mieniu do odmiany życia i postępowania. Je-
żeli kiedy, to w tym świętym czasie taką prze-
wrotnością nie zasmucajmyż Ducha Św. Boże-
go, ale przeciwnie zapragnijmy i prośmy, żeby
.oświecił nas światłością swoją i dał nam zrozu-
mieć, że przedewszystkiem mamy obowiązek
Boga naszego wychwalać, czcić, Jemu służyć
i przez to zbawić duszę swoją.
Modlitwa kościelna.
Boże, któryś Apostołom Twoim dał Ducha
Świętego, daj ludowi Twemu wysłuchanie po-
bożnej prośby jego, iżbyś obdarzył pokojem
264
także i tych, których obdarzyłeś wiarą. Przez
Pana naszego Jezusa Chrystusa, Syna Twego
który z Tobą żyje i króluje w jedności Ducha
Świętego. Bóg na wieki wieków. Amen.
Na uroczystość Trójcy Św.
E W A N G E L J A
zapisana u św. Mateusza w rozdziale XXV111.
w. 18—20.
Onego czasu mówił Jezus uczniom swoim:
Dana mi jest wszystka władza na niebie i na
ziemi. Idąc tedy nauczajcie wszystkie narody:
chrzcząc je w Imię Ojca, i Syna, i Ducha Świę-
tego: nauczając je chować wszystko, co wam
kolwiek przykazał. A oto Ja jestem z wami po
wszystkie dni, aż do skończenia świata.
OBJAŚNIENIA.
1. W żywocie świętego Augustyna czytamy,
że przyjąwszy z przekonania Wiarę świętą, tak
szczerze ją pokochał, iż pragnął wszystkie praw- j
dy w niej zawarte o ile możności jasno i do-
kładnie zrozumieć. Razu pewnego, przechadza- ,
jąc się nad morzepi, rozmyślał o tajemnicy
Trójcy Św. i począł w szczególności dochodzić,
co to znaczy: Bóg jeden w trzech Osobach. Wie-
dział, że Bóg objawił i przez Kościół święty
do wierzenia podaje, iż jeden jest tylko Bóg,
265
a trzy Osoby, Bóg Ojciec, Bóg Syn i Bóg Duch
Święty, więc nie wątpił o tem, że tak jest rze-
czywiście, ale szukał .jakiegokolwiek podobień-
stwa, któreby mu wyjaśniło, jak to jest. Pomy-
ślał o duszy ludzkiej, która jest jedną, a ma ro-
zum, wolę i pamięć; ale miisiał sobie powie-
dzieć, że rozum, wola, pamięć to nie są osoby
w duszy, lecz tylko trzy różne jej władze. Wy-
najdywał i inne jeszcze podobieństwa, ale żadne
mu nie wystarczało, żadne nic objaśniało ozem
jest Trójca Św. Kiedy tak w myśli się mozoli,
spostrzega nagle dziecko prześlicznej urody,
które rączkami wygrzebało w piasku nad mo-
rzem dołek i poczęło czerpać z morza wodę
i przelewać do onego dołka. Chwilę przypatry-
wał się Święty temu dziecku i jego robocie, aż
ulitowawszy się jego zmęczenia, przerywa mu
i pyta: Dziecko co ty tam robisz? Ono odpowia-
da: ja chcę morze przelać do tego dołka. Ale,
rzecze Święty, czyż nie widzisz, że morze tak
wielkie i okiem niezmierzone, niepodobna aby
się pomieściło w tym maleńkim dołku? Na to
dziecin), uśmiechnąwszy się, spojrzało Święte-
mu w oczy i powiada: A ty wielki i, mądry Au-
gustynie, nie pojmujesz, że Bóg jest nieskoń-
czenie wielki, a głowa twoja tak mała, a obciął-
byś krótkim rozumem twoim objąć całego Bo-
ga? Dziecko rzekłszy to, znikło: Był to Aniol-
Stróż Świętego, który w ten sposób przypomniał
mu sło-wa Pisma św.: Wyższych rzi czy nad cię
266
nie pytaj się, a mocniejsze nad cię nie badaj
się, ale coś Bóg rozkazał, to rozmyślaj zawzdy,
a w wielu uczynkach Jego nie bądź ciekawy.
2. Zamiast własnego nieudolnego objaśnienia
o tajemnicy Trójcy św., kładę tu dwa ustępy
z nabożeństw przez Kościół św. przepisanych,
które zawierają dostateczny wykład tej naj-
większej tajemnicy Wiary naszej świętej.
Pierwszy z nich wyjęty jest z wyznania wiary
św. Atanazego, (żył św. Atanazy temu lat 1600),
które znajduje się w niedzielnych pacierzach
kapłańskich, a brzmi tak: »Ktokolwiek chce
być zbawiony, przedewszystkiem potrzeba, żeby
trzymał się Wiary katolickiej, której jeśliby
kto całej i nienaruszonej nie zachował, ten bez
wątpienia na wieki zginie. Wiara zaś katolicka
ta jest: że jednego Boga w Trójcy, a Trójcę
w jedności wyznajemy, rozróżniając osoby,
a nie rozróżniając ani nie rozdzielając istoty.
Inna albowiem jest Osoba Ojca, inna Syna, in-
na Ducha Świętego. Ale Ojca i Syna i Ducha
Świętego jest jedno Bóstwo, jednaka chwała,
wspólny i wieczny Majestat. Jaki Ojciec, taki
też Syn, taki i Duch Święty. Niestworzony Oj-
ciec, niestworzony Syn i niestworzony Duch
Święty. Niezmierzony Ojciec, niezmierzony Syn,
niezmierzony Duch Święty. Przedwieczny Oj-
ciec, przedwieczny Syn, przedwieczny Duch
Święty. A jednak nie trzej przedwieczni, ale je-
leń przedwieczny; jakoteż nie trzej niestworze-
267
ni 1 nie trzej niezmierzeni, ale jeden niestwo-
rzony i jeden niezmierzony. Podobnież wszech-
mogący Ojciec, wszechmogący Syn, wszechmo-
gący Duch Święty; a przecież nie trzej wszech-
mogący, ale jeden Wszechmogący. Takoż Bóg
Ojciec, Bóg Syn, Bóg Duch Święty; a jednak
nie trzy Bogi, ale jeden jest Bóg. Takoż Panem
Ojciec, Panem Syn, Panem Duch święty; a jed-
nak nie trzej Panowie, ale jeden jest Pan. Bo
„ak każdą pojedynczą osobę za Boga i Pana
uznawać prawda chrześcijańską nam każę, tak
też mówić o trzech Bogach lub Panach Wiara
katolicka nie pozwala. Ojciec od nikogo nie jest
uczyniony, ani stworzony, ani zrodzony. Syn od
Ojca jednego jest, nie uczyniony, ani stworzo-
ny, ale zrodzony, jeden Duch Święty od Ojca
i Syna nie uczyniony, ani stworzony, ani
zrodzony, ale pochodzący. Jeden zatem Oj-
ciec, nie trzej Ojcowie, jeden Syn, nie trzej
Synowie, jeden Duch Święty, nie trzy Duchy
Święte. A w tej Trójcy nic nie jest pierwsze
albo pośledniejsze, nic większe albo mniejsze,
ale trzy Osoby ze wszystkiem są sobie spól-
wieczne i równe, tak iż we wszystkiem, jak się
już powiedziało, jedność w Trójcy, a Trójcę
w jedności uznawać potrzeba. Ktokolwiek więc
chce być zbawionym, niech tak o Trójcy św.
rozumie;;.
Drugi ustęp jest w Prefacji, którą prawie
w każdej Mszy św. niedzielnej powtarzamy:
268
Panie Święty, Ojcze wszechmogący, wiekuisty
Boże, który z jednorodzonym Synem Twoim
i z Duchem Świętym jednym jesteś Bogiem,
jednym jesteś Panem, nie w pojedyńczości
jednej osoby, lecz w Trójcy jednej Istoty. Bo
cokolwiek o chwale Twojej ż objawienia Two-
jego wierzymy, to też o Synu Twoim, to o Du-
chu świętym bez wszelkiego rozróżniania rozu-
miemy; tak iż wyznając prawdziwe i przed-
wieczne Bóstwo, uwielbiamy też w Osobach
odrębność, w Istocie jedność, a w Majestacie
równość. Którą chwalą Aniołowie i Archanio-
łowie, Cherubini też i Serafini, którzy nie prze-
stoją jednym głosem wołać: Święty, Święty.
Święty, Pan Bóg zastępów, pełne są nieba i zie-
mia Majestatu Chwały Jego! Hosanna na wy-
sokościach!*
3. Poleca P. Jezus Apostołom wszystkie na-
rody nauczać i chrzcić. Z tego widać, że
i Chrzest św. jest do zbawienia koniecznie po-
trzebny. Wyraźniej jeszcze mówi P. Jezus do
Nikodema: Zaprawdę, zaprawdę powiadam ci,
jeśli się kto nie odrodzi z wody i Ducha Św. nie
może wnijść do Królestwa Bożego. Z tego po-
wodu Kościół św. kierowany Duchem Św. roz-
porządził, żeby dzieci chrzczono jak najwcze-
śniej po ich narodzeniu, bo dzieci umierające
bez Chrztu św. nie idą wprawdzie do piekła, ale
oglądać Boga z powodu grzechu pierworodnego
nie mogą. I słusznie mawiają ludzie o takich,
2b9
którzy zawinili, że dziecko czy to w żywocie
matki, czy też po narodzeniu umiera bez
Chrztu św., iż stracili duszę P. Jezusowi. Nie
godzi się więc zwlekać z Chrztem św. np. dla-
tego, aby doczekać się przybycia zacniejszych
rodziców chrzestnych lub dla innych podobnych
przyczyn. Owszem, jeżeli dziecko jest słabe i za-
chodzi obawa, czy mu nie zaszkodzi może prze-
prawa do kościoła, to nietylko wolno, ale na-
wet należy udzielić mu Chrztu z wody, bez ee-
remonji, których dopełni w takim razie ksiądz,
gdy już dziecko będzie można bez obawy za-
wieść do kościoła. Żeby Chrzest thki był ważny,
potrzeba, aby udzielający chrztu miał szczera
wolę dać dziecku to, co Kościół św. przez
Chrzest dać mu zamierza i żeby w tym celu
woda czysta, zwyczajna, bez żadnej przymieszki
polewał trzykrotnie głowę dziecka i równocze-
śnie (koniecznie równocześnie) mówił: »N.
(imię dziecka) ja ciebie chrzczę w imię Ojca +
i Syna + i Ducha t Świętego Amen«. Z tyeli
słów żadnego zmienić ani opuścić nie wolno.
Również należy uważać na to, żeby woda rze-
czywiście dotykała się ciała dziecka, czyli skó-
ry, a nie spłynęła n. p. po włoskach. Chrztu
z wody może udzielić każdy człowiek, byle wie-
dział jak sobie postąpić. Pierwszeństwo jednak
powinien mieć ksiądz, .leżeli księdza niema, to
powinien chrzcić raczej mężczyzna niż kobieta,
a tylko w ostatniej potrzebie rodzony ojciec lub
270
matka, bo między chrzczącym a rodzicami dzie-
cka wytwarza się powinowactwo duchowne.
4. Oto ja jestem z wami po wszystkie dni, aż
do skończenia Świata. Obietnicy tej dotrzymuje
nam P. Jezus wielorakim sposobem. Jest z na-
mi: 1) w Przenajśw. Sakramencie, w którym
chce być pokarmem i pociechą naszą, oraz ofia-
rą za nas. ale też chce odbierać od nas cześć
powinną; 2) jako Głowa Kościoła, w którym
za sprawą Bucha Świętego przez Apostołów
i następców ich, tj. Biskupów i kapłanów naucza
nas chować wszystko, co nam przykazał: 3) jest
Pan Jezus z nami, ilekroć i gdziekolwiek choć-
by dwóch lub trzech wiernych jest zgromadzo-
nych w Imię Jego; 4) nawiedza nas przez
^najmniejszych* swoich. Najmniejszym jest
ten, kto w oczach twoich nie wiele znaczy i na
żadne nie zasługuje względy, a jednak cokol-
wiek mu powiedziałeś lub uczyniłeś, toś P. Je-
zusowi uczynił i powiedział, gdyś ulitował się
i poratował potrzebującego pomocy, rady albo
pociechy, P. Jezusowi to uczyniłeś; 5) mówi
Paweł święty o łasce poświęcającej: żyję, już
nie ja, ale żyje we runie Chrystus: jest tedy
P. Jezus z nami i w nas przez łaskę poświęca-
jącą. Tu możemy P. Jezusa karmić pokarmem
Jemu właściwym, t. j. spełnianiem woli Ojca
niebieskiego. Tu możemy też naśladować złość
żydowska, kiedy przez grzech śmiertelny pozba
271
wiamy Go życia, którem żył w naszych sercach,
lub kiedy przez powszednie grzechy ponawia-
my to wszystko, co Mu uczyniono przed
ukrzyżowaniem.
Modlitwa kościelna.
Wszechmogący, wieczny Boże, któryś przez
wyznawanie prawdziwej wiary, dal sługom
Twoim poznać chwałę wiekuistej Trójcy i w po-
tędze Majestatu uwielbiać Jedność, błagamy,
abyśmy tejże wiary statecznością, od wszyst-
kich zawsze bezpieczni byli przeciwności. Przez
Pana naszego Jezusa Chrystusa, który...
Na uroczystość Bożego Ciała.
E W A NGEL.JA
zapinana u św. Jana w rozdziale VI. w. 56—5!>.
W on czas mówił Jezus rzeszom żydowskim:
Ciało moje prawdziwie jest pokarm, a krętu
moja prawdziwie jest napój. Kto pożywa niego
ciała, a pije moja krew, we mnie mieszka, a ja
w nim. Jako mię posłał żyjacy Ojciec, i ja żyj(
dla Ojca: a kto mnie pożywa, i on żyć będzie
dla mnie. Ten jest chleb. który z nieba zstąpił
Nie jako ojcowie wasi jedli mannę i pomarli
Kto pożywa tego chleba żyć będzie na wieki.
•m
OBJAŚNIENIA.
1. O Przenajśw. Sakramencie naucza nas Ko-
ściół Boży z objawienia Bożego, że przez kon-
sekrację istota chleba przeistacza się w istotę
Ciała i istota wina przeistacza się w istotę
Krwi Pana naszego Jezusa Chrystusa, a pozo-
stają tylko postacie, i o znaczy smak, zapach,
kolor i inne przymioty chleba i wina. Pod temj
jednak postaciami niemasz już chleba i wina
ani ich istoty, jeno jest istota Ciała i Krwi
Pańskiej. Ponieważ Ciało i Krew Pańska nie
są martwe, ale żywe, więc w Przen. Sakramen-
cie jest także obecna i Dusza P. Jezusa, a zatem
całe święte Jego człowieczeństwo. Człowie-
czeństwo zaś, odkąd Słowo stało się Ciałem,
jest nierozłączne od Osoby i Bóstwa Syna Bo-
żego, i jak w niebie na prawicy Boga Ojca sie-
dzi cały i prawdziwy P. Jezus wrraz z Bóstwem
i Człowieczeństwem swojem, tak i w Przenajśw.
Sakramencie pod postaciami chleba i wina jest
On cały i żywy prawdziwie, rzeczywiście i isto-
tnie obecny. Jest zaś P. Jezus w Przenajśw.
Sakramencie ustawiczną ofiarą Ojcu niebie-
skiemu, tak samo (choć bezkrwawą), jak nią
był na krzyżu, na odpuszczenie grzechów, za
żywych i umarłych. Ludziom wreszcie jest po-
karmem duszy, jest Towarzyszem, Mistrzem
i Panem naszym, podobnie jak nim kiedyś był
w postaci widzialnej dla Apostołów.
273
2. Że takie jest objawienie Boże o Przen. Sa-
kramencie, na to mamy dowody w Piśmie św.,
a niektóre z nich i w dzisiejszej Ewangelji
i Lekcji. Ewangelja jest cząstką dłuższego ustę-
pu, w którym Jan św. opisuje, jak P. Jezus
zapowiadał ustanowienie Przen Sakramentu:
bo zwykł był P. Jezus ważniejsze rzeczy, które
miał uczynić dla naszego zbawienia, wprzód
zapowiadać, a potem dopiero wykonywać. rtak
zapowiedział Mękę i Śmierć Swoja, na krzyżu,
Swoje Zmartwychwstań ie, Wniebowstąpieńio
i Ducha Św. Zesłanie, ustanowienie w osobie
Piotra najwyższego swego Namiestnika na zie-
mi; podobnież zapowiada ustanowienie Przen.
Sakramentu. A stało się to na drugi dzień po
cudownem rozmnożeniu chlebów. Ludzie szu-
kali P. Jezusa i znaleźli go w KaFarnaum.
Ujrzawszy ich rzekł: Szukacie mię nie iżeście
widzieli cuda, ale iżeście chleb jedli i najedli
się. A oni: cóż czynić mamy, abyśmy czynili
uczynki Boże1? Odpowiedział Jezus i rzeki: toc
jest dzieło Boże, abyście wierzyli w tego, które,
go On posłał, llzekli mu tedy: cóż tedy za znak
czynisz, abyśmy widzieli i uwierzyli Tobie*? cóż
działasz? Ojcowie nasi jedli mannę na puszczy
jako jest napisano: Chleb z nieba dał im jeść.
Ghcieli więc nowej manny. Nawiązuje więc
P. Jezus do tego i mówi o chlebie żywota lep-
szym od manny, który im dać zamierza: Jam
jest chleb żywy, którym z nieba zstąpił. Chleb,
Ewangclje niedzielne 18
274
który On da, nie będzie chlebem zwyczajnym,
czemś martwem, ale żywym i dającym żywot
wieczny, bo będzie nim On sam, Bóg-Człowiek.
Zapowiedziawszy, że chce być obecny w Przen,
Sakramencie cały i żywy, określa rzecz do-
kładniej: a chleb, który Ja dam, jest moje Cia-
ło na żywot świata. Tu powiada Jan św.: Swa-
rzyli się tedy żydowie między sobą: jakoż ten
może nam dać ciało swe ku jedzeniu? Słysząc
od P. Jezusa, że oni mają pożywać Jego Ciało
i pić Krew Jego, poczęli burzyć się przeciw
Niemu i sprzeczać między sobą. W tern jednak
wszyscy się zgadzali, iż P. Jezus rzeczywiście
zamierza dać Ciało i Krew swoją, owszem ca-
łego siebie, wiernym swoim za pokarm i napój.
Czyż może źle Go rozumieli? Ilekroć zdarzyło
się, że P. Jezusa źle rozumiano, On zawsze rzecz
wyjaśniał i prostował tak jak przystało na
Nauczyciela, będącego Prawdą odwieczną.
Tak n. p. kiedy P. Jezus uwiadomiony o cho-
robie Łazarza w dwa dni później powiada Apo-
stołom: Łazarz przyjaciel nasz śpi, oni zaś ro-
zumieli, że mówi o śnie zwyczajnym, P. Jezus
odrazu sprostował i powiedział im jawnie: Ła-
zarz umarł. Takich przykładów mamy w Piśmie
św. dosyć. Więc i w obecnym wypadku byłby
P. Jezus niewątpliwie pouczył żydów, gdyby
Go byli źle zrozumieli. Tymczasem P. Jezus nic
nie prostuje ani nie cofa, ale silniej jeszcze po-
twierdza: Zaprawdę, zaprawdę wam powiadam:
275
jeśliby ście nie jedli Ciała Syna człowieczego...
nie będziecie mieć żywota w sobie. Dlatego:
wiele ich tedy z uczniów Jego słuchając, mó-
wili: twarda jest ta mowa i któż jej słuchać
może? I odtąd wiele uczniów Jego odeszło i już
z Nim nie chodzili (odstąpili P. Jezusa). Mimo
to P. Jezus nic ze słów swoich nie ujmuje ani
najmniejszego nie robi ustępstwa; owszem od-
zywa się do Apostołów: Zali i wy odejść chce-
cie? Pozostawia im do wyboru, albo uwierzyć
szczerze i bezwarunkowo Jego słowom i zostać
przy Nim, albo Go odstąpić, porzucić na teraz
i na wieki. Bo chcieć tylko wierzyć w to co się
komu w nauce P. Jezusa podoba i trafia do
przekonania, odrzucać zaś czego się nic ro-
zumie, albo z swojemi pojęciami nie umie po-
godzić, to znaczy być nie uczniem, ale czynić
się sędzią P. Jezusa i nauki Jego, to znaczy
przypuszczać, iż P. Jezus mylić się może, a więc,
że nie jest Bogiem, to znaczy wreszcie niejako
powiedzieć P. Jezusowi: Masz Ty swój rozum,
być to może, ale i ja mam swój i nie gorszy od
Twego. Z takiem usposobieniem niepodobna
być chrześcijaninem i służyć Bogu. To też Piotr
św. na zapytanie Pana: zali i wy odejść chce-
cie? woła z uniesieniem: Panie, do kogóż pój-
dziemy!? Słowa żywota wiecznego masz, a my
wierzymy i poznaliśmy, żeś Ty jest Chrystus,
Syn Boży. I my za Piotrem św. padnijmy przed
Panem naszym utajonym w Przen. Sakramen-
18’
276
cic, i jak ojcowie nasi wyznawajmy Mn z we-
selem i wdzięcznością:
W tej Hostji jest Bóg- żywy,
Choć ukryty, lecz prawdziwy.
3. Lat ternu blizko półtora tysiąca żył św. Cy-
ryl, biskup Jerozolimski, po którym przecho-
wały się aż do naszych czasów nauki katechiz-
mowe, jakie miewał w kościele. Podaję tu z nich
krótki ustęp, abyś mógł się przekonać, że i przed
wieki uczono tego samego co dziś w Kościele
Bożym: »Już sama nauka św. Pawła zda je się
zupełnie wystarcza, żeby utwierdzić was w wie-
rze w Przen. Sakrament, który przyjmując,
z laski Bożej stajecic się, że tak powiem, współ-
eielesnymi i współkrewnymi P. Jezusa. Bo tak
pisze, że P. N. Jezus Chrystus nocy, której był
wjn.lan, wziąwszy chleb i dzięki czyniąc łamał
i dawał uczniom swoim, mówiąc: Bierzcie
/ jedzcie, to jest Ciało moje, wziąwszy też kie-
lich, dzięki czynił i rzeki: Bierzcie i pijcie, to
jest Krew moja. Kiedy więe On sam o chlebie
orzekł: to jest Ciało moje, któż jeszcze będzie
śmiał wątpić? I kiedy również On tak stanow-
czo mówi: to jest Krew moja, któżby kiedy miał
wątpić i twierdzić, że to nic jest Krew Jego?
Wodę niegdyś w Kanie Galilejskiej przemienił
w wino, które poniekąd do krwi jest zbliżone;
mieliżbyśmy mniemać, że nie godzien jest, by
mu uwierzyć, iż wino przemienia w Krew? Bo
277
pod postacią chleba daje nam Ciało, a pod po-
stacią wina daje nam Krew, tak iż przyjmując,
pożywamy Ciało i Krew Chrystusową i staje-
my się uczestnikiem tegoż Ciała i Krwi, sta-
jemy się Chrystoforami, t. j. Chrystusa w cia-
łach naszych noszącymi, gdy Ciało Jego i Krew
w siebie przyjmujemy, stajemy się, by użyć
wyrażenia, św. Piotra, uczestnikami Boskiej na-
tury. Zatem wierz, ufaj, kochaj, a pełen wiary,
nadziei i miłości uwielbiaj, dzięki składaj, prze-
praszaj i proś Pana Jezusa utajonego w Przen.
Sakramencie o wszystko, cokolwiek potrzebu-
jesz*.
Modlitwa kościelna.
Boże, któryś nam w przedziwnym Sakramen-
cie pamiątkę Męki Twojej pozostawił, — daj
nam prosimy, Ciała i Krwi Twojej święte ta-
jemnice tak czcić, abyśmy skutków odkupienia
Twojego w sobie ustawicznie doznawali. Który
żyjesz i królujesz z Bogiem Ojcem w jedności
Ducha Św. Bóg na wieki wieków. Amen.
Na niedzielę drugą po Świątkach.
E W A NGELJ A
zapisana u św. Łukasza w rozdz. XIV. w. 16—2i.
Onego czasu powiedział Jezus faryzeuszom
tę przypowieść; Człowiek niektóry sprawił wie-
278
czerzę wielką i wezwał wielu. 1 posiał sługę
swego w godzinę wieczerzy, aby powiedział za-
proszonym, żeby przyszli, boć już wszystko go-
towe. 1 poczęli się wszyscy społecznie wyma-
wiać. Pierwszy mu rzeki: Kupiłem wieś i mam
potrzebę wynijść, a oglądać ją; proszę cię, miej
mię za wymówionego. A drugi rzeki: Kupiłem
pięć jarzm wołów i idę ich doświadczać; proszę
cię, miej mię za wymówionego. A drugi rzeki:
Żonęm pojął a przeto nie mogę przyjść. A wró-
ciwszy się sługa oznajmił to Panu swemu. Te-
dy się gospodarz rozgniewawszy, rzeki słudze
swemu: Wynijdź rychło na ulice i uliczki mia-
sta; a ubogie, i ułomne, i ślepe, i chrome wpro-
wadź tu. I rzeki sługa: Panie, stało się jakoś
rozkazał, a jeszcze jest miejsce. I rzeki Pan słu-
dze: Wynijdź na drogi i opłotki, a przymuś
wnijść, aby był dom mój napełnion. A powia-
dam wam, że żaden z onych mężów, którzy są
zaproszeni, nie ukąsi wieczerzy mojej.
OBJAŚNIENIA.
i. Zdarzyło się, że ten lub ów z faryzeuszów
zapraszał P. Jezusa na ucztę. P. Jezus korzy-
stał z takich sposobności, żeby ich pouczać i do-
pomagać im do zbawienia. Przy jednej takiej
uczcie mówił im P. Jezus o zasłudze karmienia
ubogich. Na to jeden z obecnych rzekł mu: Bło-
gosławiony, który będzie jeść chleb w Króle-
stwern Bożem. W odpowiedzi na to słowo opo-
wiedział P. Jezus przypowieść, którą mamy
w dzisiejszej Ewangelji. Kościół św. zwykł ją
stosować do Przen. Sakramentu, czyli do stołu
Pańskiego, boć jest to wieczerza wielka, na któ-
rej zastawiona jest potrawa z Ciała i Krwi
Chrystusowej.
2. Do częstszego przyjmowania Komunji św.
wezwani są przedewszystkiem zamożniejsi, któ-
rzy nie potrzebują wciąż pracować na kawałek
chleba, więc więcej mają czasu i wolności, żeby
dbać o dobro swej duszy. Niestety! P. Jezus
zmuszony jest jednak powiedzieć o nich Często:
poczęli się wszyscy społecznie wymawiać. Nie
należą oni -wprawdzie do rzędu tych, o których
mówi Paweł św.: Nie mylcie się, ani porubnicy,
ani bałwanom służący, ani cudzołożnicy, ani
sodomczycy, ani złodzieje, ani łakomi, ani pija-
nice, ani złorzeczący, ani drapieżcę nie posiędą
Królestwa Bożego. Nie, to są, po światowemu
mówiąc, wcale porządni ludzie; złego może nie-
wiele robią, ale dobrego jeszcze mniej, bo wo-
góle mało robią. Przytem są to grzeczni i dobrze
wychowani ludzie, więc i dla P. Boga zacho-
wują pewne ugrzecznienie i formy światowe;
wszyscy gładko się tłumaczą i bardzo uprzej-
mie P. Bogu się wypraszają: proszę Cię, miej
mię za wymówionego. Racje, jakiemi się tłuma-
czą, są także wcale przyzwoite; przynajmniej
nie ma w nich nic wyraźnie złego. A jednak
280
gospodarz na nich się rozgniewał, i to bardzo, tak
że zapowiada: żaden z onyćh mężów, którzy sa
uproszeni. nie ukąsi wieczerzy mojej. Dlacze-
go? By dostać się do nieba, nie wystarcza być
człowiekiem porządnym, zacnym po światowe-
mu; potrzeba nadto być chrześcijaninem, t. zn.
człowiekiem z przekonania i z dobrej,, szczerej
woli, trzymającym się wszędzie i zawsze, w ży-
ciu prywatnem tak samo jak i publicznem za-
sady: Szukajcie naprzód Królestwa Bożego
i sprawiedliwości jego, a inne wszystko przy-
dane wam będzie. W stanach przez P. Boga
uprzywilejowanych, l>o nad innych wywyższo-
nych, niestety, mało tylko bywa chrześcijan
prawdziwych.
2. Kupiłem wieś, z pewną dumą wymawia się
pierwszy. Widocznie człowiek to bogaty, kiedy
stać go na to, żeby kupić sobie wieś; bogatym
zaś ludziom nie tak łatwo przychodzi na myśl,
żeby mieli potrzebować P. Boga, więc też o ła-
ski i względy u Niego nie wiele dbają. Śród
zachodów około zaspokojenia wszystkich tak
licznych i różnorodnych swych potrzeb, biedni
ci bogacze prawie nigdy nie umieją sobie zna-
leźć tyle czasu i tyle myśli swobodnej, ile po-
trzeba, żeby zająć się tern, o czem P. Jezus mó-
wi: troszczysz się i frasujesz około bardzo wie-
lo, ale jednego potrzeba. Dlatego twierdzi sam
P. Jezus: Zaprawdę powiadam uam, iż bogaty
trudno wnijdzie do Królestwa niebieskiego.
281
A jednak ludzie, i to nawet chrześcijanie,
zwykli bogatym zazdrościć!
3. Kupiłem pięć jarzm wołów i idę ich do-
świadczać. To wymówka człowieka dorabiają-
cego się mienia i chleba. On nie mówi, jak ów
kupujący wieś: mam potrzebę. Dla niego to
rzecz tak jasna i prosta, iż przedewszystkiem
należy pilnować swego i dorobić się, że ani nie
przypuszcza, aby ktokolwiek mógł od niego do-
magać się jeszcze czegoś więcej. Ciągła troska
o chleb powszedni, a gdy ten jako tako już jest
zabezpieczony, troska o zabezpieczenie sobie
spokojnej starości, a dzieciom dobrobytu tak
go pochłonęła, że o niczem innem myśleć nie
umie i nie chce Przewiduje nieraz i przyszłość,
ale tylko doczesną; wieczności ani nie przewi-
duje, ani pragnie; w najlepszym razie odezwie
się, że gdyby go P. Bóg w innym był postawił
stanie, to służyłby Mn calem sercem, ale w ta-
kich jak on warunkach, to i sam Bóg widzi, że
nie może. I dlatego byle czem Boga zbywają.
O takich to woła Pismo św.: Daj Boże, aby mą-
drzy byli i rozumieli i ostateczne rzeczy opa-
trowali.
4. Źonęm pojął, a przeto nie mogę przyjść —
tłumaczy się trzeci krótko i prawie opryskli-
wie. Niemać w tern grzechu, że kto się żeni albo
za mąż wyda je; chociaż wyraźnie jest w Piśmie
św.: Kto bez żony jest, stara się o to co Pań-
skiego jest, jakoby się podobał Bogu; a który
282
s żoną jest, stara się o to co światu należy, ja-
koby się podobał żonie, i rozdzielon jest. Byłoby
to jeszcze dobrze, gdyby kto dbając o żoną,
równocześnie też dbał szczerze o P. Boga, jak
to się dzieje w małżeństwach, które skojarzyły
się nie z namiętności, ani z wyrachowania, ale
prawdziwie po chrześcijańsku. Ale jeżeli kto
tak zupełnie odda je się rozkoszom, że według
słów Psalmisty: przyrównany jest bydlętom
bezrozumnym i stał się im podobnym, zatraci!
wszystko, co w człowieku jest wyższego i ideal-
nego, — to cóż dziwnego, że nie mając się czem
tłumaczyć, na każde wezwanie Boże odpowia-
da: nie mogę przyjść. Dla takich jeden tylko
bywa ratunek: uprosić im u P. Boga, żeby uczy-
nił ich ubogimi, ułomnymi, ślepymi albo chro-
mymi, i wtenczas dopiero przez sługi swoje
przymusił ich wnijść; bo takim zwykle samo
tylko utrapienie daje wyrozumienie.
5. Wreszcie ubodzy, chromi, ślepi i ułomni
korzystają z hojności Gospodarza niebieskiego
i przy Nim prędko i na wieki zapominają
wszystkich swoich ziemskich dolegliwości, któ-
re były dla nich prawdziwem dobrodziejstwem,
a nie upośledzeniem ze strony P. Boga.
Modlitwa kościelna.
Świętego Imienia Twego bojaźń i miłość daj
nam zawsze Panie, bo nigdy nie pozbawiasz.
Swej opieki tych, których potężną miłością
283
Swoją otaczasz. Przez Pana naszego Jezusa
Chrystusa, który...
Na niedzielę trzecią po Świątkach.
E W A NGELJA
zapisana u św. Łukasza w rozdziale XV. w. i—ii),
W on czas, przybliżyli się do Jezusa celnicy
i grzesznicy. Aby go słuchali. I szemrali Fary-
zeuszowie i Doktorowie, mówiąc: ii ten przyj-
muje grzeszniki, i jada z nimi. I rzeki do nich
to podobieństwo, mówiąc: Który 'z was czło-
wiek, co ma sto owiec; a jeśliby stracił jedna
z nich, izali nie zostawuje dziewięćdziesiąt
i dziewięciu na puszczy, a idzie za ona, co zgi-
nęła, aż ja najdzie? A gdy ja najdzie, kładzie
na ramiona swe radując się; a przyszedłszy
do domu, zwoływa przyjaciół i sasiady mówiąc
im: radujcie się ze mną, iżem nalazł owcę mo-
ja, która była zginęła. Powiadam wam, żeć tak
będzie radość w niebie nad jednym grzeszni-
kiem pokutę czyniącym, niż nad dziewięćdzie-
siąt i dziewięciu sprawiedliwych, którzy nie
potrzebują pokuty. Albo która niewiasta mając
dziesięć drahm, jeśliby straciła drahmę jedna,
izali nie zapala świecy i wymiata domu, i szu-
ka z pilnością, ażby znalazła? a gdy najdzie,
zwoływa przyjaciółek i sąsiadek mówiąc: Ha-
284
dujcie się ze mną, bom znalazła drahmę, którąm
była straciła. Tak, powiadam wam, radość bę-
dzie przed Anioły Bożymi nad jednym grzesz-
nikiem pokute czyniącym.
O B J A Ś NIE NI A .
1. Przybliżali się do Jezusa celnicy i grzeszni-
cy, otaczali Go też ustawicznie faryzeusze; tam-
ci atoli, żeby Go słuchać i z nauki Jego korzy
stać, ci żeby Go śledzić, krytykować i wynaj-
dywać przyczyny oskarżenia; tamci przycho-
dzą z dobrą wolą, faryzeusze z zaciętością
i uprzedzeniami. Grzesznicy i celnicy, póki
trwają w swych grzechach, oczywiście nie są
lepsi od faryzeuszów. Co P. Jezus sądzi o takich
zatwardziałych celnikach i grzesznikach, nie
trudnoć poznać z tego, że celników stawia na
równi z najgorszymi ludźmi, mówiąc: jeśliby
Kościoła nie usłuchał, niech ci będzie jako po-
ganin i celnik, a i Paweł św. nakazuje: jeśli
ten który jest bratem tj. chrześcijaninem się
mianuje jest porubnikiem albo łakomym, albo
służącym bałwanom, albo złorzeczącym, albo
pijanicą, albo drapieżcą, żebyście z takowym
ani jedli, t. zn. żadnych blizkich i poufałych
stosunków z nim nie utrzymywali. 0 faryzeu-
szach zaś, tj. obłudnikach, którzy grzeszą, mo-
że więcej i częściej, niż jawnogrzesznicy, ale
grzechy swoje ukrywają, żeby uchodzić przed
ludźmi za dobrych. P. Jezus tylko ostrzega:
285
strzeżcie się kwasu faryzeuszów, a nadto: co-
kolwiek wam rozkaża, zachowywajcie i czyń-
cie, ale wedle uczynków ich nie czyńcie. Dopie-
ro dobra wola, która sprawia, że się przybliża-
my do Pana Jezusa, aby Go słuchać, przemie-
nia i celników i grzeszników i faryzeuszów
w sługi Boże; bo wówczas P. Jezus, sprawuje
w nas i chcieć i wykonać, wedle dobrej woli
i czyni z niesprawiedliwych sprawiedliwych.
2. Pomiędzy chrześcijanami dzisiejszych cza-
sów, jak w wielu innych rzeczach, tak też pod
względem obchodzenia się z jawnogrzesznikami
mało się uważa na naukę i przykłady Pana na-
szego. Celnikami naszych czasów sa. ci, których
Paweł św. nazywa »drapieżcami«. Strzegą się
oni jedynie kryminału, a zresztą nie dbają ani
o sumienie ani o uczciwość, jeśli tylko mogą
przyczynić sobie dochodu i grosza; jak np. szu-
lerzy, siebie i drugich zgrywający w karty,
spekulanci, wyzyskujący bez pracy łatwowier-
ność i niedoświadczenie ludzkie, i robią przez
to grube a nierzetelne interesa na giełdach, na
zakładaniu i popie ranili nieuczciwych banków,
pieniacze wygrywający procesy za pomocą
kłamstwa, wykrętów adwokackich albo i prze-
kupstwa. Tacy ludzie bogaci a nierzetelni,
o których nierzetelności wszyscy wiedzą, zaży-
wają wziętości nieraz więcej, niż najzacniejsi
obywatele. Gdyby społeczeństwo było zdrowe,
a nie zarażone bałwochwalstwem dla złotego
28b
cielca, toby tych nowoczesnych celników umia-
ło trzymać na uboczu i nie bratałoby się z ni-
mi, jak to teraz wielu czyni, żeby przy spo-
sobności mieć jakikolwiek udział w ich nieuczci-
wych zyskach. Podobnie dzieje się z jawno-
grzesznikami. Niejeden, choć ma żonę i dzieci
utrzymuje znane wszystkim stosunki zakazane
a chodzi z podniesionem czołem, — a ludzie
skądinąd najczcigodniejsi nie śmią, tak jak po-
winni, zamknąć przed nim drzwi domu swego;
zapanowała zupełna bezkarność, a zepsucie
i rozpasanie tern śmielej i coraz więcej się sze-
rzy. Bezbożnym i niedowiarkom, zajmującym
jakiekolwiek stanowisko, pozwala się głosić
płytkie wywody i stroić płaskie żarty i śmiesz-
ki z rzeczy najświętszych i najpoważniejszych,
a potem dziwią się ludzie, że ubywa wiary
i zdrowego rozsądku wśród młodzieży i ludu
Z tern wszystkiem powołują się jeszcze ludzie
na dzisiejszą ewangelję, że przecież sam P. Je-
zus przyjmował grzeszników i celników i z ni-
mi do jednego zasiadał stołu. Prawda, czynił to
P. Jezus z nawracającymi się, ale nie z zatwar-
działymi i z grzechów swoich chełpiącymi się
grzesznikami. To nie byłoby miłosierdziem
i pobłażaniem, ale schlebianiem złemu, brakiem
charakteru i odwagi własnych przekonań.
Wszak z rodzaju jawnogrzeszników i celników
byli owi, których P. Jezus biczem wyganiał
z świątyni Pańskie.i. P. Jezus umiał połączyć
pokorę serca, uprzejmość i serdeczną życzliwość
dla wszystkich z nieugiętym hartem duszy
i z niezłomną odwagą; nam dzisiejszym ucz-
niom i naśladowcom Jego brak najczęściej
owej pokory serca, a jeszcze więcej brak nam
hartu duszy i odwagi w wyznawaniu prawdy
Bożej.
3. Jeżeli o kim, to o P. Jezusie jest prawdą,,
żć z obfitości serca usta mówią, t. zn. że więcej,
wiele Więcej jest w Najsł. Sercu Pana naszego,,
niż usta Jego -wyrazić i rozumy nasze pojąć:
są zdolne. Z dzisiejszej Ewangelji usiłujmy po-
znać usposobienie tego Najsł. Serca. Faryzeu-
sze w zarozumiałości swojej mniemali, że z ta-
kimi celnikami i jawnogrzesznikami nie warto
mówić, bo tak są zepsuci, że już nic ich nie na-
wróci, a nawet nie godzi się mówić z nimi bez
skompromitowania siebie i swojej dobrej opi:
nji. Zdawało im się, że takich należy jedynie
gromić i łajać. Nie tak P. Jezus; już w staryn
Zakonie mówi Bóg przez proroka: Żyję Ja, mó
wi Pan Bóg; nie chcę śmierci niezbożnego, ale
żeby sie nawrócił niezbożny od drogi swej,
a żył. A w nowym zakonie tak się okazuje ła-
skawym na grzeszników, że naraża się u fary-
zeuszów na zarzut: ten przyjmuje grzeszniki
i jada z nimi. Niejeden z tych, o których wspo-
mina dzisiejsza Ewangelja, nabrał otuchy wi-
dząc jak!?., Jezus i dla najbiedniejszych i naj-
wstrętniejszy^, jakimi byli trędowaci, zawsze
288
jest przystępny, i uczynny; inni słyszeli, jak się
obszedł z grzesznicą Magdaleną i budziła się
w nich nadzieja, że i oni przy pomocy Jego
wybrną z grzechów, które ich niepokoiły i wsty-
dem napełniały. Przyjmuje ich Pan Jezus nie
łajaniem lub wytykaniem im w oczy grzechów,
nie przez upokarzanie i drażnienie ich miłości
własnej, lecz usiłuje ich przywieść do poznania
samych siebie. P. Jezus grzeszników pragną-
cych się nawrócić przyjmuje tak jakby oni Je-
mu, a nie On im łaskę wyświadczał; bo i rze-
czywiście nie było jeszcze i nie będzie grzeszni-
ka, któryby tak gorąco pragnął odpuszczenia
grzechów, jak On mu życzy tego z całego ser-
ca On — bo lepiej niż ktokolwiek zna całą ohy-
dę grzechu i całą grozę wiecznego potępienia;
On też więcej miłuje i rozumniej miłuje każ-
dego z nas, niż my pojąć nawet zdołamy. Dla-
tego Pan Jezus postępuje tak jak ten pasterz
w przypowieści, który nie pędzi owieczki od-
nalezionej przed sobą, nie prowadzi jej na po-
wrozie za sobą, ale bierze ją, jak matka dzie-
cko, na ramiona i odnosi do owczarni swojej.
Gdyby, niejeden grzesznik zrozumiał, jak t słod-
ki jest Pan« i jak słodkie z Nim po szczerem
nawróceniu przestawanie, to prędko porzucił-
by grzechy swoje, które obiecują słodycz i za-
dowolenie, a dają jeno gorycz i rozczarowanie
a nawróciwszy się wychwalałby, wielbił i ca
289
leni sercem pokochałby Pana naszego, który
jest błogosławiony na wieki!
Modlitwa kościelna.
Boże, Obrońco ufających w Tobie, licz któ
rcgo nic nie jest mocnein, nic świętem, rozmnóż
nad nami miłosierdzie Swoje, abyśmy Ciebie
za Rządcę i Przewodnika mając, tak przeszli
przez dobra doczesne, abyśmy nie stracili wiecz-
nych. Przez Pana Naszego Jezusa Chrystusa.
Na niedzielę czwartą po świątkach.
EWANGELJ A
.zapisana ii św. Łukasza w rozdziale V. w. 1—li.
Onego. czasu: Gdy rzesze nalegały na P. Je-
zusa, aby słuchały słowa Bożego, On stal podle
jeziora Genezaret. 1 ujrzał dwie łodzie stojące
przy jeziorze: a rybacy wyszli byli i plókałi
sieci. A wszedłszy w jedna łódź, która była Szy-
manowa, prosił go, aby maluczko odjechał od
ziemi: a siadłszy uczył rzesze z łodzi. A gdy
przestał mówić, rzeki do Szymona: za jedz na gle-
bie, a zapuśćcie sieci wasze na połów. A Szymon
odpowiedziawszy, rzeki mu: Nauczycielu, przez
cała noc pracując, niceśPiy nie ułowili; wszakże
na słowo twe zapuszczę sieć. A gdy to uczynili,
zagarnęli ryb mnóstwo wielkie, i rwała się sieć
Ewangelje niedzielne 19
290
ich. J skinęli na towarzysze, co byli w drugiej
lodzi, aby przybyli i ratowali je. I przybyli
i napełnili obie łodzie tak. iż się mato nie za-
nurzyły. Co widząc Szymon Piotr, upadl u ko-
lan Jezusowych mówiąc: Wynijdź ode mnie,
bom jest człowiek grzeszny. Panie. Albowiem
go było zdumienie ogarnęło, i wszystkie co
przy nim byli, z połowu rył), który pojmali.
Także też Jakóba i Jana, syny Zebedeuszowe,
którzy byli towarzysze Szymonowi. 1 rzeki Je-
zus do Szymona: Nie bój się, odtąd ludzi łowić
będziesz. A wyciągnąwszy łodzie wszystko opu-
ściwszy szli za nim.
O B JA ŚNIENIA.
1. Tłumy nad jeziorem cisnęły się do P. Je-
zusa. Każdy radby stanąć jaknajbliżej, żeby
lepiej słyszeć i widzieć; pchają się także po-
między sobą i tak napierają na Pana, że ani
swobodnie przemawiać nie może. Niesforność’
tłumów byłaby każdego człowieka, nie umieją-
cego panować nad sobą, rozdrażniła i wywoła-
ła z ust jego krzyk i cały potok bijania. Nie tak
P. Jezus. On zawsze pełen miłości, więc nie ła-
je, nie niecierpliwi się, ale z wszelką swobodą
myśli szuka sposobu, żeby dogodzić pragnieniu
rzeszy. Oto wstępuje do łodzi Piotrowej, odbija
od brzegu, tak że wązki pas wody przedziela Go
od tłumu, i poczyna nauczać. Jakże my w drob-
nych i nieuniknionych przykrościach życia
291
mało okazujemy cierpliwości, a mniej jeszcze
miłości; o lada co się obrażamy i gniewem wy-
buchamy. Dlaczego tak? Bo nie mamy miłości,
bo nie dbamy o to, czy innym z nami dobrze
albo źle, byle nam z nimi było dobrze.
2. Mógł P. Jezus rozkazać, ale woli prosić
Piotra św., aby maluczko odjechał od ziemi.
Przykazania Boże obowiązują pod grzechem;
w rzeczach ważnych pod grzechem śmiertel-
nym, w rzeczach mniejszej wagi pod powszed-
nim. Jednak przykazania nie wyczerpują ca-
łej woli P. Boga względem nas. Prócz przyka-
zań Bożych są jeszcze rady ewangeliczne: ubó-
stwo, czystość i posłuszeństwo; są i dobre
uczynki: modlitwa, jałmużna i post; są uczyn-
ki miłosierdzia co do duszy i co do ciała; są
wreszcie tysiączne sposoby i okazje, żeby wy-
sługiwać się P. Bogu. W tern życiu każdy pnie
sic coraz wyżej i wyżej, a przecież cokolwiek
człowiek zdobędzie w tern życiu, to też wraz
z życiem przez śmierć utraci: lecz o tern, żeby
w przyszłem życiu zdobyć sobie lepsze miejsce,
żeby tam gromadzić sobie skarby, których ani
mól nie pogryzie, ani złodziej nie ukradnie,
o tern ledwie kto myśli, a tern mniej o to się
stara. Większa część ludzi, nawet szczerze wie-
rzących, przestaje na małodusznem życzeniu:
byłem dostał się na ostatnie miejsce do nieba,
to już więcej nie żądam. Taka małoduszność
nie podoba się Bogu, choć nie jest zabroniona
19*
292
pod grzechem. Pragnie On, żebyśmy wysokie
miejsca w niebie zajmowali, bo Męka Syna Je-
go wysłużyła nam nader obfitą pomoc. Jeśli
więc z tego skarbu nic chce nam się hojnie
czerpać, — czyż Go to nie ma zasmucać?
3. Prosi P. Jezus. Gdyby ci kiedy w życiu
się zdarzyło, żeby jaki wielki Święty, wsławio-
ny cudami, albo Ojciec św., albo tylko cesarz
przy jakiej sposobności poprosił cię o szklan-
kę wody, lub o inną przysługę, to nietylkobyś
chętnie i ochoczo mu ją oddał, ale cieszyłbyś
się i chełpił przed krewnymi i przyjaciółmi,
że takie szczęście i zaszczyt cię spotkał; miał-
byś pewne prawo spodziewać się, że nie pój-
dzie w zapomnienie przysługa twoja i że przy
sposobności, w razie potrzeby, dobrze ci się
opłaci. A cóż dopiero, gdy cię prosi Pan Je-
zus, On, który obiecał, że ktobykolwiek uczniom
.Jego dał kubek zimnej wody w Imię moje._
iżeście Chrystusowi, zaprawdę powiadam wam,
nie utraci swej zapłaty. On wierny jest w obie-
tnicach Swoich, wierną też i niezawodną ma-
pamięć, a hojny jest nad wszystkich. On jeżeli
prosi, to nie dlatego, żeby potrzebował naszej
pomocy, ale dlatego, żeby nam okazać uprzej-
mość i laskę swoją i by mógł dać nam stokro-
tną zapłatę. Niegdyś P. Jezus siadł zmęczony
i zgłodniały przy studni Jakóbowej. Uczniowie
poszli do pobliskiego miasteczka, żeby przy-
nieść żywności. Do studni tymczasem przybyła
293
Samarytanka po wodę. P. Jezus spragniony
prosi jej: daj mi pić. Niewiasta wymawia się
od oddania Mu tej przysługi i wtenczas jej Pan
Jezus powiedział te pamiętne słowa: Byś wie-
działa dar Boży i kto jest coc mówi: daj mi pić.
Obyś i ty znal P. Jezusa, a poznawszy Go obyś
Go pokochał, tobyś też zrozumiał, że kiedy
P. Jezus od ciebie czego pragnie lub o coś pro-
si, to jest to prawdziwym darem Bożym, wiel-
ką laską i zaszczytem dla ciebie. Cokolwiek-
byś dal lub uczynił P. Jezusowi na prośbę Je-
go, gdybyś nawet na prośbę Jego oddal Mu ży-
cie i mienie, a choćby i jedyne najukochańsze
dziecko swoje, tern nie zubożejesz, bo P. Bóg
nie pozwoli się zwyciężyć hojnością, ale wy-
raźnie mówi: Dawajcie a będzie wam dano:
miarę dobra, i natłoczona, i potrzęsioną i opły-
wająca dadza, na tono wasze. Święty Piotr uczy-
nił, o co prosił P. Jezus i nie wymawiał się, że
całonocną pracą jest wyczerpany, i że z do-
świadczenia wie, że- o tej porze dnia ryba nie
pójdzie do sieci. Wie on i czuje to doskonale,
wszakże, powiada, na słowo Twe zapuszczę
sieć. I wziął nagrodę i ziemską, zdumiewający
połów ryb, i nadziemską, powołanie na połów
ludzi. Gdyby był odmówił prośbie P. Jezusa,
nie byłby popełnił grzechu, boć w niczem nie
byłby był przekroczył przykazania Bożego. Ale
któż potrafi powiedzieć, jakieby były skutki
z tej jego odmowy? Nieraz i ciebie P. Jezus nie
obowiązuje, ale prosi niejako: zacznij częściej
chodzić do spowiedzi, nie wstępuj do tego do-
mu, do tego szynku, wstrzymaj się od trunku,
loterji, odmów' sobie tej przyjemności, a pienią-
dze któreś miał na nią wydać, obróć na taki
a taki dobry uczynek i t. p. Ty jednak jesteś
głuchy na. to wszystko; niożeś tern jeszcze nie
zgrzeszył, tylko skąpym okazałeś się dla P. Bo-
ga i nieużytym. Któż potrafi odgadnąć, jakie
będą skutki twojego względem P. Boga skąp-
st wa ?
Modlitwa kościelna.
Daj, prosimy Cię Panie, aby i sprawy tego
świata za Twojem rządzeniem pomyślnie się
nam układały i Kościół Twój w pokoju poboż-
nością swych dzieci się cieszył. Przez Pana na-
szego...
Na niedzielę piątą po Świątkach.
EWANGEL J A
zapisana u św. Mateusza w rozdz. V. w. 20—24.
W on czas mówił Jezus uczniom swoim: Jeśli
nie będzie obfitowała sprawiedliwość wasza
więcej niż Doktórów zakonnych i Faryzeuszów,
nie wnijdzieeie do Królestwa niebieskiego. Sły-
szeliście, iż rzeczono jest starym: nie będziesz
zabijał; a ktoby zabił, będzie winien sadu. A ja
295
wam powiadam: iż każdy który się gniewa na
brata, swego będzie winien sądu. A ktoby rzeki
bratu swemu, Raka: będzie winien rady. A kto-
by rzeki głupcze, będzie winien ognia piekiel-
nego. Jeśli tedy ofiarujesz dar twój do ołtarza,
a tam wspomnisz, iż brat tw'ój ma nieco prze-
ciw lobie, zostaw tam dar twój przed ołtarzem,
a idź pierwej zjednać się z bratem twoim:
a tedy przyszedłszy ofiarujesz dar twój.
OBJAŚNIENIA.
1. Jeśli nie będzie obfitowała sprawiedliwość
waśza więcej niż Doktorów zakonnych i fary-
zeuszów, nie wnijdzieeie do Królestwa niebie-
skiego. A przecież ci doktorowie i faryzeusze
wiele odmawiali pacierzy, wielkie dawali jał-
mużny, twardo pościli, wiary swojej się nie
wstydzili, ale mocno przy niej stali i w nieje-
dnem jeszcze mogli innym służyć za przykład.
Mimo to mówi P. Jezus bardzo stanowczo, że to
.wszystko bynajmniej nie wystarcza, żeby zdo-
być sobie niebo. Nie gani im P. Jezus dobrych
uczynków, ale cóż im gani? Przedewszystkiem
to, że cokolwiek dobrego czynili, to nie dla
P. Boga, ale dla próżnej chwały ludzkiej, żeby
przed ludźmi uchodzić za dobrych. Poczucia
obowiązku było u nich bardzo mało, ale we
wszystkiem powodowali się względem ludzkim,
tj. oglądaniem się na to, co ludzie o nich po-
wiedzą i pomyślą. Na zewnątrz było u nich
296
wszystko w najlepszym porządku; wewnątrz
zaś, dokąd oko ludzkie nie sięga, było pełno na-
miętności i żądz najgorszych i dlatego przy-
równywa ich P. Jezus do grobów pobielanych.
Tak np. są oni dla P. Jezusa wobec ludzi dobrze
usposobieni, zapraszają Go do stołu, pochlebia-
ją Mu, że naucza prawdy itp. a w rzeczy samej
myślą jedynie o tein, jakby pochwycić Go
w słowie i zaszkodzić Mu. Na zewnątrz udają
miłośników narodu i ojczyzny, ale gdy im tego
potrzeba, świadczą wobec Piłata: Nie mamy
króla, jeno cesarza. Publicznie sowite dają jał-
mużny, a potajemnie zdzierają kogo mogą.
Krótko mówiąc, faryzeusze dbali jedynie o ze-
wnętrzne zachowanie przykazali i o formy, ale
ducha Bożego w sobie nie mieli. Nie rozumieli,
że P. Bóg przedewszystkiem żąda miłości i mó-
wi: Daj mi, synu mój, serce twoje. Więc mo-
dlą się usty, ale serce ich jest dalekie od Pana.
Okazują ludziom uprzejmość, ale miłości dla
nich, ani życzliwości nie mają; dają jałmużny,
ale są bez litości; ćwiczą się w różnych uczyn-
kach zakonu Mojżeszowego i mowy ich są po-
prawne, ale nie dbają o sprawiedliwość. Ty
czyś lepszy od faryzeuszów? Co u ciebie prze-
waża: wzgląd ludzki i poczucie przyzwoitości,
czy też wzgląd na Boga i sumienie i poczucie
obowiązku. Modlitwy twe czy są szczere, czy
też odmawiane tylko wargami bez myśli i ser-
ca? Uprzejmość i serdeczność twoja czy jest
297
wyrazem miłości i życzliwości, czy czczą tylko
formą? Jałmużny czy dajesz z litości, a zara-
zem z litością, czy też dla oka ludzkiego, żeby
nie uchodzić za skąpca, lub żeby pozbyć się na-
tręta? Twoje poczucie prawości i sprawiedli-
wości czy nie ogranicza się na tern, że uni-
kasz starannie spotkania się z sądem i z po-
gardą u ludzi, czy też jest oparte na bojaźni
Boga i na wstręcie do grzechu?
2. Ponieważ faryzeusze dbali jedynie o pozo-
ry, dla nikogo nie mieli serca, przeto wykra-
czali szczególnie przeciw przykazaniu miłości
bliźniego, które P. Jezus właśnie najwięcej po-
leca i mówi o niem, że po tern poznają wszyscy,
żeście uczniami moimi, jeśli miłość mieć bę-
dziecie jeden ku drugiemu. To też w dzisiejszej
Ewangelji, objaśniając jaka ma być chrześci-
jańska sprawiedliwość, poczyna od najgłówniej-
szego i najważniejszego z tych obowiązków
miłości tj. od piątego przykazania Bożego: Nie
zabijaj. Jak to przykazanie rozumieli faryzeu-
sze, to pokazali, kiedy Piłatowi powiadają: nam
się nie godzi nikogo zabijać, a równocześnie żą-
dali od niego, żeby on Pana Jezusa kazał ukrzy-
żować. Czego sami uczynić nie śmiełi, tego
w sercu pożądać i przez kogo innego wykonać
się nie wstydzili. Z serca mówi P. Jezus, wy-
chodzą złe myśli: mężobójsłwa, porubstwa,
kradzieże, fałszywe świadectwa, blużnier-
slwa, słowem wszelkie grzechy przeciw przy-
298
kazaniom Bożym. To też ażeby piąte przyka-
zanie lepiej zachowywać niż faryzeusze, zabra-
nia nam P. Jezus gniewu, który jest w sercu:
każdy który się gniewa na brata, winien będzie
sądu. Gniew bywa grzechem śmiertelnym, albo
powszednim albo i żadnym. Jest śmiertelnym,
jeśli wpadamy w gniew z powodu przykrości
lub krzywdy nam wyrządzonej i dla pomszcze-
nia się wyrządzamy bliźniemu albo życzymy
mu czegoś bardzo złego; również jeśli gniew
prowadzi nas do bluźnierstw, ciężkich obelg, da-
wania zgorszenia lub innych grzechów śmier-
telnych. Powszednim grzechem jest gińew,
jeśli wpadamy weń dla przykrości lub krzyw-
dy doznanej, ale bliźniemu wyrządzamy lub
życzymy czegoś nie bardzo złego, ani nie je-
steśmy skutkiem gniewu pochopni do żadnych
ciężkich grzechów. Wcale niema grzechu gnie-
wać się rozumnie, z gorliwością, z powodu obra-
zy Bogu wyrządzonej. Tak n. p. bez grzechu
gniewał się P. Jezus na kupczących w świąty-
ni. Gorszym od gniewu, który wre tylko w ser-
cu, jest gniew wybuchający na zewnątrz prze-
zwiskami i zelżywościami, bo w tych wypad-
kach gniewający się mniej panuje nad namię-
tnością swoją, a zarazem do gniewu i zemsty
pobudza przeciwną stronę i wyrządza jej
krzywdę.
3. Niektórzy tłumaczą się, że gniewliwymji
są od urodzenia, inni zaś składają winę na ner-
299
wy. Być może, że ktoś jest dla jakiejkolwiek
przyczyny więcej drażliwy, ale go to bynaj-
mniej nie uwalnia od winy, ani od obowiązku
tern usilniejszej pracy nad sobą. Gniew, o ile
jest grzechem, o tyle też jest ziem wobec Boga
i ludzi, i wiele złego wyrządza nie tylko gnie-
wającemu się, ale i wszystkim, którzy z nim
w jakiekolwiek wchodzą stosunki. Tak między
innemi mówi Pismo św.: Mieszkać ze lwem
i ze smokiem będzie sie podobało raczej, niż
mieszkać ze zła niewiasta. Kto zaś ma nałóg
gniewu, na tym. się sprawdza ono słowo: wszel-
ki który czyni, orzech jest sługą (niewolnikiem)
orzechu. Chceszli pozbyć się tej wady, staraj
się, wziąwszy Boga i Najśw. Pannę na pomoc:
1) nie składać winy na ludzi i okoliczności,
z powodu których się rozgniewałeś, ale siebie
i tylko siebie obwiniaj. Gdybyś ty był mniej
porywczy i obraźliwy, wyroznmialszy dla dru-
gich, tobyś z łatwością był ominął tę awanturę,
a może i wszelką do niej okazję. 2) Gdy ezujesz
się wzburzony, nie spiesz się ze słowami, ani
nawet z postanowieniem żadnem, bo z doświad-
czenia wiesz, że tern nic dobrego nie zrobisz,
a tylko drugim i sobie zaszkodzisz. 3) Poskra-
miaj wszystko, co jest w tobie źródłem gnie-
wów twoich, tj. pretensje twoje; bo im więcej
masz pretensyj, tein częściej jesteś narażony na
zawody i przykrości, a tein samem też na
gniew. Więc nie miej pretensyj, żeby się z to-
300
bą tak a tak obchodzono, ciebie szanowano,
o tobie pamiętano, i t. d. 4) Przestrzegaj tego, co
dzisiejsza Ewangelja poleca i jeśli kogo obra-
ziłeś tak, iż brat twój ma nieco przeciw tobie,
pojednaj się z bratem twoim wprzód nawet, niż
się pomodlisz, lub złożysz jaką ofiarę P. Bogn.
Takie upokorzenie, jakiego wymaga szczere
i uczciwe pojednanie, więcej niż wszystkie inne
sposoby, dopomaga do poskromienia w sobie
namiętności gniewu.
4. Jest to dawnym chrześcijańskim zwycza-
jem, który po dziś dzień przypomina się dzie
eiom, przystępującym po raz pierwszy do Sa-
kramentów św., żeby przed spowiedzią pojednać
się i z domownikami i z innymi, do których
albo my mamy jaką urazę, albo oni do nas.
Jest to obowiązkiem i ze względu na dzisiejszą
Ewangelję i na słowa pacierza, które tylekroć
powtarzamy: Odpuść nam nasze winy, jako
i my odpuszczamy naszym winowajcom. Jeśli
pragniemy przez spowiedź pojednać się z Bo-
giem, Pan Bóg chętnie nas przyjmie, ale pod
tym warunkiem, że wprzód pojednamy się
z ludźmi.
Modlitwa kościelna.
Boże, któryś miłującym Cię dobra niewidzial-
ne przygotował, wlcj w serca nasze miłości
Twojej uczucie, abyśmy Ciebie nadewszystko
i we wszystkiem kochając, obietnic Twoich,
301
które wszelkie pragnienie przewyższają, dostą-
pili. Przez Pana naszego Jezusa Chrystusa,
który...
Na niedzielę szóstą po Świątkach.
E WA N GE LJ A
zapisana u św. Marka w rozdziale VIII. w. 1—9.
Onego czasu: gdy wielka rzesza była z Jezu-
sem, a nic mieli coby jedli: wezwawszy uczniów
swoich, rzeki im: żal mi ludu, iż oto już trzy dni
trwaja przy mnie, a nic maja coby jedli. A jeśli
ich opuszczę głodne do domów ich, ustana na
drodze; bo niektórzy z nich z daleka przyszli.
I odpowiedzieli mu uczniowie jego: skądże ich
będzie mógł kto tu na puszczy nakarmić Chle-
bem1? I zapylał ich: wiele chleba macie: Którzy
rzekli: siedmioro. I rozkazał rzeszy usiąść no
ziemi. A wziąwszy siedmioro chleba, dzięki
czyniąc łamał i dawał uczniom swoim, aby
przed nie kładli; i kładli przed rzesza. Mieli też
i trochę rybek: i te błogosławił, i kazał przed
nie położyć. J jedli i najedli się, i zebrali co zby-
ło ułamków, siedm koszów. A było tych co jedli,
około czterech tysięcy; i, rozpuścił je.
OBJAŚNIENIA.
1. Dwa razy P. Jezus cudownie rozmnażał
ehleby: raz kiedy pięciorgiem chlebów nakar-
302
mil pięciotysięczną rzeszę i teraz kiedy było
siedin chlebów na cztery tysiące narodu. Sam
P. Jezus dwa te cuda przypomina Apostołom:
Jeszcze nie rozumiecie, ani nie pamiętacie pię-
ciorga chleba na pięć tysięcy ludzi, i wieleście
koszów wzięli? ani siedmiorga chleba na cztery
tysiące ludzi, i wieleście koszów wzięli? Oba te
cuda, choć są do siebie podobne, każę nam Ko-
ściół św. w ciągu roku kościelnego rozważać, że-
byśmy nad miarę nie gonili za ehlebem, ani
w niedostatku nie przestawali ufać Bogu.
2. Wezwawszy uczniów swoich rzeki im: żal
nii ludu. Jak wtenczas, tak po wszystkie czasy
wzywa P. Jezus uczniów swoich, aby spełniali
dobre uczynki. Są n. p. w naszych czasach po
miastach, a tu i ówdzie po wsiach towarzystwa
św. Wincentego i im podobne towarzystwa do-
broczynności, w których P. Jezus gromadzi lu-
dzi dobrej woli, prawdziwych uczniów swoich.
Oni przejęci słowem Pańskiem: żal mi ludu, pod
Jego przewodnictwem i za przykładem Apo-
stołów myślą i starają się, jakby zaradzić wie-
lorakim potrzebom ludzi. Jedni odwiedzają
i wspomagają chorych i ubogich opuszczonych,
inni dostarczają roboty i zarobku tym, którzy
pracować mogą i cli ca, ale pracy nie znajdują,
inni bronią ludzi od lichwy itd. itd. Czy ty na-
leżysz do któregokolwiek z tych towarzystw
prawdziwie dobroczynnych? Czy masz zrozu-
mienie i serce dla potrzeb ludu? Cóżeś dotyeli-
303
czas uczynił, albo cóżeś przynajmniej dał, aby
potrzebom tym o ile możności zaradzić lub
ulżyć?
3. Żal mi ludu, iż oto już trzy dni trwaja przy
mnie, a nie maja,, cóby jedli. P. Jezus tak samo
trzy dni trwał z tym ludem i bez wytchnienia
nauczał, odpowiadał na pytania, uzdrawiał
chorych, musiał więc być także zmęczony i wy-
czerpany. Ale Pan Jezus o sobie nie myśli,
o swoje wygody i potrzeby nie dba, dla siebie
jakby serca nie ma, dla siebie jest twardy; Tak
zwykle bywa. Kto chce mieć serce wielkie i sze-
rokie dla sprawy Bożej, która jest sprawą na-
rodu, czy ludu, ten musi zapominać o sobie, za-
pierać się samego siebie; i na odwrót bywa, że
im kto więcej zajęty jest sobą, im więcej litu-
je się nad sobą, taki tem mniej ma serca i po-
święcenia dla drugich.
4. Oto już trzy dni trwaja przy mnie. Święta
i zbawienna to rzecz ta wytrwałość przy Panu
Jezusie. Możeś miał sposobność hyc kiedy na
misji lub rekolekcjach, kiedy to nabożeństwo
prawie bez przerwy trwa przez trzy, pięć albo
i ośm dni. Wielkie i obfite laski zwykł P. Je-
zus przy takich nabożeństwach ludziom dawać.
Ale nie wszystkim w równej mierze, lecz każ-
demu o tyle, o ile kto napratrdę przez ten czas
trwa przy P. Jezusie. Trwać zaś naprawdę przy
P. Jezusie znaczy: 1) Usunąć się o ile możności
od pracy, zajęć, a nawet otoczenia swego zwy-
304
kiego, żeby tein swobodniej i zupełniej módz
sic przez te kilka dni oddać P. Jezusowi. Dla-
tego to odprawiający rekolekcje, zwykli na kil-
ka dni wyjeżdżać z domu i zamykać się w kla-
sztorze, żeby tam przynajmniej trochę czasu
poświęcić wyłącznie Bogu, kiedy wprzód nie-
raz cale miesiące i lata poświęcali aż nadto wy-
łącznie światu i sobie. 2) Trwać przy P. Jezusie,
to znaczy dalej, słuchać słowa Bożego, brać
na rozum, brać je i do serca. Brać na rozum,
to znaczy starać się rozumieć, co P. Jezus mówi
i czego ode mnie się domaga, rozpatrzyć się
w samym sobie, jak w przeszłości mało bardzo
do słowa Bożego się za stosowy wałem i co mnie
za to czeka, jak i w czerń w przyszłości mam je
zachować. Brać do serca, żeby nie rychło za-
pomnieć, owszem, żeby całem sercem, całą du-
szą, ze wszystkich sił swoich pokochać i umiło-
wać tę świętą prawdę Bożą i za nie w święcie
jej na przyszłość już nie zdradzić, nic odstąpię
3) Aby trwać przy P. Jezusie na rekolekcjach,
potrzeba wiele i szczerze się modlić, bo wyraźnie
P. Jezus mówi: proście a. otrzymacie, dając tern
do zrozumienia, że kto nie prosi, ten też nie
otrzyma; każdy tyle tylko otrzymuje, ile albo
sam sobie, albo inni jemu uprosili. Więc nie-
tylko sam się módl, ale staraj się, żeby też inni
począwszy od Matki Najświętszej w niebie, aż
do dziatek twoich w domu, od dusz w czyścu
cierpiących, aż do ubogich, wszyscy za ciebie
305
i drugich, co z tobą będą na misji lub rekolek-
cjach, szczerze się modlili. 4) Jeśli pragniesz
odnieść z twojego trwania przy P. Jezusie wiel-
ki pożytek, to potrzeba, żebyś strzegł podczas
misji lub rekolekcyj zmysłów swoich, zwłasz-
cza oczu, uszu i języka. Nie patrz, nie słuchaj,
a szczególnie nie mów, jeno tyle, ile rzeczywi-
ście potrze ba. Bo ciekawość oczu i uszu, i wie-
lomóstwo pospolicie ludzi pozbawiają wielu
łask, a zarazem narażają na liczne grzechy. Za-
stanów się wreszcie, czy nie mógłbyś gdzie
w jakim klasztorze zamknąć się na rekolekcje?
A jeżeli możesz, to nie odkładaj, żeby cię cza-
sem nie zaskoczyła śmierć prędzej nim się spo-
dziewasz. Jeżeli zaś nie możesz, to dowiedz się
u swego ks. proboszcza, czy nie będzie wkrótce
gdzie w pobliżu misji lub rekolekcyj, na które
byś i ty mógł się wybrać.
Modlitwa kościelna.
Boże zastępów, od którego wszelkie dobro po-
chodzi, /zaszczep w sercach naszych miłość Twe
go imienia i daj nam czci Twojej pomnożenie,
co w nas jest dobrego umacniaj a umocnione
miłościwie zachowuj. Przez Pana naszego...
1 v ai;{.e)je niedzielne
20
306
Na niedzielę siódmą po Świątkach.
EWAN GELJ A
zapisana u św. Mateusza w rozdziale VII. w. 15—21.
Onego czasu rzeki Jezus uczniom swoim:
Strzeżcie się pilnie fałszywych proroków, któ-
rzy do was przychodzą w odzieniu owczem,
a wewnątrz sa wilcy drapieżni; z owoców ich
poznacie je. Izali zbierają z ciernia jagody win-
ne, albo z ostu figi? Tak wszelkie drzewo dobre,
owoce dobre rodzi: a złe drzewo owoce
złe rodzi. Nie może drzewo dobre owoców
złych rodzić, ani drzewo złe owoców dobrych
rodzić. Wszelkie drzewo, które nie rodzi owocu
dobrego, będzie wycięte i w ogień wrzucone.
A przeto z owoców ich poznacie je. Nie każdy,
który mi mówi: Panie! Panie! wnijdzie do kró_-
lestwa niebieskiego; ale który czyni wolę Ojca
mego, który jest w niebiesiech, ten wnijdzie do
królestwa niebieskiego.
OBJAŚNIENIA.
1. Strzeżcie się pilnie fałszywych proroków.
Już w starym Zakonie bywali fałszywi proro-
cy, o których tak mówi P. Bóg u Jeremiasza:
Nie posyłałem proroków, a oni biegali; nie mó-
wiłem do nich, a oni prorokowali. Za czasów
307
Apostołów również zjawiali się mężowie mó-
wiący przewrotności, aby odwiedli licznie za so-
bą. Przed przyjściem Antychrysta, przepowia-
da P. Jezus, że powstaną fałszywi Chrystuso-
wie i fałszywi prorocy, u nawet i czynić będą
znaki wielkie i cuda, oczywiście także fałszywe
tylko. Cóż dziwnego, że plemię to wyginąć nie
może, i że gdy jedni zgina, rychło inni na ich
miejsce powstają. Nie brak ich i w tych na-
szych czasach. Bo jak fałszywe .pieniądze tra
fiają się obok prawdziwych i nikontuby na
myśl nawet nie przyszło robić fałszywe, gdyby
nie było prawdziwych, tak też pojawianie się
fałszywych proroków w niczem nie osłabia, ale
przeciwnie potwierdza tę prawdę, że są i mu-
szą być prawdziwi opowiadacze prawdy i wy-
roków Bożych, t. j. rzeczywiście od Boga posła-
ni. Fałszywych proroków słusznie P. Jezus ka-
żę się wystrzegać, żeby nie podkopali w nas
wiary i powinnej uległości dla prawdziwych
wysłanników Bożych, miasto Chrystusa spra-
wujących do nas poselstwo od Boga, i żeby nie
zatruli w nas innych cnót chrześcijańskich.
2 Po czemże poznać można fałszywych pro-
roków? Różne są znaki. Najważniejszy jest ten,
o którym mówi Paweł św.: choćby my, albo
jdniol z nieba przepowiadał wam mimo to coś-
my wam przepowiadali, niech będzie prze-
klęctwem. Ktokolwiek głosi naukę przeciwną
lub niezgodną z prawdą katolicką, ten fałszy-
20*
308
wym jest prorokiem. Takimi są nietylko jawni
heretycy, ale bywają też tacy, którzy urodzili
się katolikami i jawnie nigdy Wiary świętej
się nie wyparli. Mimo to głoszą po gazetach,
przy wykładach, na wiecach lub w rozmowach
zasady katolickim przeciwne, albo szkalują
księży, biskupów i Papieża; i oni także są fał-
szywymi prorokami i do nich odnosi się prze-
stroga Pisma św.: Człowieka heretyka, po pierw-
szem i wtórem strofowaniu się strzeż, wiedząc,
iż jest wywrócony i grzeszy, gdyż jest własnym
sadem potępiony.
Drugi znak jest (en, że fałszywi prorocy
żadnem nic mogą się wykazać posłannictwem
ale są samozwańcami, jak to mamy w wyżej
już przytoczonym ustępie Pisma św.: Nie po-
syłałem proroków, a oni biegali. Przybywają
ludzie niewiedzieć skąd i poco, nie pytani ani
nie proszeni i poczynają prawić, że to złe i owo
złe, że oni mają i wiedzą sposoby, żeby wszyst-
kiemu złemu zaradzić, aż w końcu poczynają
przepowiadać, niby prorokować i obiecywać,
jak to wszystkim będzie dobrze, byle naród ich
słuchał. Niejednego też temi obietnicami uwo-
dzą, że staje się uczniem ich, a raczej, jak to
dziś nazywają, przystaje do ich partji. Praw-
dziwy prorok, czyli posłannik Boży, któremu
bezpiecznie możnaby ufać, koniecznie musi się
wykazać, że rzeczywiście P. Bóg go posyła bez-
pośrednio, albo przynajmniej pośrednio. Jeżeli
305
jest posłany bezpośrednio, to powinien tego do-
wieść przez cuda i proroctwa, jak dawni proro-
cy i Apostołowie, i to nie jakiekolwiek, ale ta-
kie, któreby Kościół św. za prawdziwe uznał.
Jeżeli jest posiany pośrednio, to w takim razie
powinien się wykazać poleceniem od tych, któ-
rym P. Bóg zlecił rządy w Królestwie swoim,
a więc od Papieża, Biskupa, albo przynajmniej
od miejscowego duszpasterza. Kto nie może się
wykazać ani jednem, ani drugiem, ten fałszy-
wym jest prorokiem.
Trzeci wreszcie znak, po którym najłatwiej
poznać fałszywych proroków, jest ten, który
Pan Jezus podaje w dzisiejszej Ewangelji:
z owoców ich poznacie je. Owocem najznamie-
nitszym, jaki wydaje nauka P. N. Jezusa Chry-
stusa, jest pokój. Pokój mój daje wam, pokój
mój zostawaj ę wam. Pokój ten jest trojaki:
Rozpatrz się, czy ci samozwańczy prorocy
przyczyniają pokoju z Bogiem, czyli raczej
sprawiają, że ludzie o P. Bogu coraz mniej pa-
miętają, coraz bardziej wrogo się doń odnoszą,
czy przybywa zgody i wzajemnej życzliwości
między ludźmi, czy też rośnie wzajemna nie-
chęć i nieufność jednych przeciw drugim, czy
nie mnożą się po ich robocie rozterki i stronni-
ctwa i ustawiczny niepokój pomiędzy narodem,
czy wreszcie w miarę tego, jak poddawałeś się
wpływom tych samozwańczych proroków, nie
przybywało ci niepokoju sumienia, niepokoju
310
duszy, wzmagało się niezadowolenie, narzeka-
nie, oraz miotać tobą poczęły rozmaite żądze
i pragnienia zemsty, wywyższenia własnego
i t. p.ł
3. Najgorszego ze wszystkich fałszywych pro-
roków nosimy w samym sobie, a jest nim prze-
wrotna miłość własna, o której mówi P. Jezus:
Kto miłuje dusze swa traci ja, a kto nienawidzi
duszę swa na tym świecie, ku wiecznemu ży-
wotowi strzeże jej. Ona to wbrew prawdzie
Bożej po grzechu usiłuje w nas wmówić, że nie
jesteśmy tak winni, jak sumienie nas sądzi;
przed grzechem i podczas pokusy przekonywa
nas, że to nam koniecznie potrzebne, że bez tego
żadną miarą się nie obejdziemy, że to dopiero
sprawi nam rozkosz, i że to nie może być tak
wielkim grzechem. I tak samo jak fałszywi
prorocy, tyle ta miłość własna umie przywo-
dzić racyj i tak wszystko pięknie i niby ro-
zumnie przedstawia, że często w błąd wprowa-'
dza nawet i dobrych.
4. Przychodzą, do was w odzieniu owczem. Ta
przenośnia: odzienie owcze, poucza nas o sztucz-
kach, jakich, zwykli używać fałszywi prorocy,
żeby pozyskać zaufanie tych, do których przy-
chodzą. Mianowicie więc starają się zastosować
do zwyczajów i wymagań ludzkich Choć o P..
Jezusa nic nie dbają, przecież witają łudzi, mó-
wiąc: Pochwalony Jezus Chrystus, udają do-
brych a nawet gorliwych katolików. Dalej
311
przechwalają się swoją wielką miłością i ży-
czliwością dla tych, do których przychodzą,
i według tego, jak im na razie potrzeba, przed-
stawiają się jako zwolennicy szlachty, albo
mieszczaństwa, albo inteligencji, albo też ro-
botników i ludu. Z tej wielkiej niby miłości
ubolewają nad uciskiem i trudriem położeniem
tych, z którymi mają do czynienia, obiecują
szczerą i skuteczną pomoc, a zarazem każdemu
z osobna pochlebiają i każdemu się łaszą. Ga-
nią zaś i surowo sądzą tylko nieobecnych. Tym-
czasem miłość ich tylko na ustach; wiele mó-
wią i gadają, wiele też obiecują i wiele agitu-
ją, ale bardzo mało robią, a jeszcze.to co robią,
nie idzie na pożytek. O nich tak mówi P. Bóg
u Ezechiela: Będzie ręka moja na proroki, któ-
rzy widza próżności a prorokują kłamstwo,
w radzie ludu mego nie będą, a do pisma domu
Izraelowego nie będą wpisani, ani do ziemi
Izraelskiej nie wnijda— przeto, że zwiedli lud
mój, mówiąc: Pokój, a niemasz pokoju. Nie po-
rywajże się na rzeczy, których ci P. Bóg nie
zlecił, ale pilnuj tego, co do ciebie należy. Bar-
dzo grzeszą fałszywi prorocy; ale nie małą też
winę mają ci, eo im się dają uwodzić. Otóż
chowajmy napomnienie Pańskie: Strzeżcie się
pilnie fałszywych proroków.
Modlitwa kościelna.
Boże, którego Opatrzność w swoich zrządze-
niach nie myli się, Ciebie pokornie błagamy.
312
abyś wszystko szkodliwe od nas oddalał, a có
nam jest pożyteczne, użyczał. Przez Pana na-
szego Jezusa Chrystusa, Syna Twego, który
z Tobą, żyje i króluje w jedności Ducha Świę-
tego, Bóg na wieki wieków. Amen.
Na niedzielę ósmą po Świątkach.
EWANGELJ A
zapisana u św. Łukasza w rozdz. XVI. w. 1—!).
W on czas mówił Jezus uczniom swoim tę
przypowieść: Był niektóry człowiek bogaty,
który miał włodarza, a ten był doniesion do
niego, jakoby rozproszył dobra jego. I wezwał
go i rzeki mu: Cóż to słyszę o tobie? Oddaj licz-
bę wlodarstwa twego, albowiem już włodarzyć
nie będziesz mógł. 1 mówił włodarz sam w so
bie: Cóż uczynię, gdyż Pan mój odejmie ode
mnie wlodarstwo? Kopać nie mogę, żebrać się
wstydzę. Wiem co uczynię: że gdy będę złożon
z wlodarstwa, przyjma mię do domów swoich.
Wezwawszy tedy każdego z osobna dłużnika
Pana swego, mówił pierwszemu: Wieleś winien
Panu memu? A on odpowiedział: sto barył oli-
wy. 1 rzeki mu: Weźmij zapis swój, a siądź na-
tychmiast, napisz pięćdziesiąt. Potem drugiemu
rzeki: A ty wieleś winien? A on rzekł: sto be-
czek pszenicy. I rzeki mu: Weźmij zapis swój.
313
a napisz ośmdzieśiat. 1 pochwalił Pan włodarza
niesprawiedliwości, iż roztropnie uczynił. Bo
Synowie tego świata roztropniejsi sa w rodza-
ju swoim nad syny światłości. A ja wam po-
wiadam: Czyńcie sobie przyjacioly z mamo-
ny niesprawiedliwości, aby gdy ustaniecie, przy-
jęli was do wiecznych przybytków.
OBJAŚNIENIA.
1. W dzisiejszej przypowieści ehce P. Jezus
bogatym i wszystkim, którzy w życiu docze-
snem otrzymali więcej nad innych, wskazać
sposób zbawienia duszy dla nich najprzystęp-
niejszy, aby przez dobre uczynki zjednali so-
bie przychylność tych, którym z obietnicy Bo-
żej należy się niebo. Wplata też P. Jezus do
głównej nauki niemało innych dla nas bardzo
pożytecznych uwag. Używa zaś P. Jezus często
przypowieści, żeby tym sposobem słuchaczów
nietylko zaciekawić, ale i zmusić ich do głęb-
szego zastanowienia się. Bo kto słowa Bożego
słucha, ale nad niem się nie zastanawia, i skut-
kiem tego niedokładnie je rozumie, ten niewiele
więcej z tego słuchania odniesie pożytku, niż
gdyby go wcale nie słuchał.
2. Był niektóry człowiek bogaty, który miał
włodarza. Tym człowiekiem bogatym jest P. Je-
zus, do którego należy niebo i ziemia. Wielcy
panowie zwykli zlecać zarząd majątków swoich
314
swoim pełnomocnikom, którzy w pewnych
czasach obowiązani są składać Panu rachunki
i dochody. Tacy plenipotenci miewają większe
dochody, ale i większą odpowiedzialność, niż
inni niżsi słudzy pańscy. Podobnież czyni
i P. Jezus Wszyscyśmy sługami u Niego,
a różnym w różnej mierze rozliczne dobra swo-
je oddaje do wiernych rąk. I stąd to pochodzi
różność między ludźmi, że tu na ziemi jedni
więcej posiadają i więcej znaczą a inni mniej.
Ale wszyscy nie są właścicielami, ale tylko wło-
darzami czyli zawiadowcami dóbr sobie od Bo-
ga do czasu użyczonych i wszyscy muszą w swo-
im czasie przed Panem zdać liczbę z włodar-
stwa i z dorobku swego. Jeszcze niedawno te-
mu, kiedy stary obyczaj i prawo Boże było
w większem poszanowaniu, jeżeliś gdzie na wsi
zapytał gospodarza, czyje to pole i czyje te wo-
ły, którym rolę uprawiał, zawsześ otrzymywał
odpowiedź, że: »najprzód Boże, a potem moje«r
Niejeden tak odpowiadając, może nawet nie po-
myślał o tem, jak rozumną i prawdziwie chrze-
ścijańską dawał odpowiedź. Ale ty, z łaski
Opatrzności w tem ziemskiem życiu -wyżej sta-
nąwszy nad innymi majątkiem, władzą, stano-
wiskiem, nauką, rozumem, urodzeniem, urodą,
zręcznością lub jakiemikolwiek innemi darami,
chciejże zrozumieć, że wyższość twoja wraz
z wszystkiem co ci da je, nie jest bynajmniej
twoją własnością; panem tego wszystkiego
315
wszechwładnym jest Pan i Bóg twój, a. ty tylko
jesteś u Niego rządcą odpowiedzialnym, obo-
wiązanym do dorobku czyli przyczyniania
chwały Bogu i do zdania ścisłej liczby z wlo-
darstwa twego.
3. Rozproszył dobra jego. O tym włodarzu nie
mówi Ewangelja, żeby był się zbogacil krzyw-
dą pana swego, ale rozproszył, żyjąc nad stan
i możność swoją. Był kiedyś pewien rządca, po-
bierający kilkaset złotych rocznej płacy
i skromną ordynację, a gości przyjmował czę-
sto i suto, po pańsku, utrzymywał troje służby
dla siebie, żonie pozwalał ubierać się strojnie,
a dzieci’ dwoje czy troje posyłał do szkół do
miasta. On nigdy nie narzekał i cokolwiek ku-
pował, za wszystko zaraz płacił gotówką; ale
za to pan jego na wszystkie strony był zadłu-
żony, i choć ograniczał swoje potrzeby ile mógł,
przecież ludzie mówili o nim, że skąpy i nie dba
o honor domu swego, bo długów nie płaci. Po-
dobnież i dziś narzekają ludzie na P. Boga, że
chyba zapomniał o tylu biednych, co przy wiel-
kich wysiłkach nieraz wyżywić się nie mogą,
a niejedni gorzej jeszcze robią, bo poczynają
wygadywać, że P. Boga chyba wcale nie ma,
kiedy tak źle na świecie. Któż temu winien? Po
wielkiej części plenipotenci, rządcy i włodarze
Boży, którzy, z małymi wyjątkami, co ich jest,
szukają, jak mówi Pismo św., nie co jest Je-
zusa Chrystusa, i rozpraszają dobra Pańskie
316
na swoje wygórowane potrzeby, zamiast niemi
zawiadywać według Jego woli.
4. Oddaj liczbę wlodarstwa twego, albowiem
już włodarzyć nie będziesz mógł. Słowo to każdy
z ust Pańskich słyszy, a niejeden w sercu już
nieraz je usłyszał, ale niestety podobno go nie
usłuchał. Słowa te są groźbą nie słabego czło-
wieka, który nie zawsze może spełnić swą groź-
bę, ale Boga wszechpotężnego, który w każdej
chwili, jako najwyższy Pan, zawezwać może
niewiernego sługę do ciężkiej odpowiedzialno-
ści. Ale Pan Bóg jest zarazem Ojcem naszym
i miłuje nas, więc poucza i ostrzega, żebyśmy
na oślep nie narażali się na straszne i nieuni-
knione skutki lekkomyślności i przewrotności.
Ile razy śmierć zaglądała ci w oczy, to P. Bóg cię
ostrzegał: oddaj liczbę... już włodarzyć nie bę-
dziesz. Nieraz sumienie głośniej przemawia-
ło, — to P. Bóg przestrzegał: zdawaj liczbę, już
włodarzyć nie będziesz. Czasem groziło niebez-
pieczeństwo utraty majątku, stanowiska, do-
brej sławy lub innych dóbr, — to P. Bóg prze-
strzegał: zdaj liczbę, już włodarzyć nie będziesz.
Dzisiejsze, tak groźne i niespokojne czasy, kie-
dy zanosi się na powszechny kataklizm i prze-
wrót wszystkich stosunków istniejących, kiedy
trwoga i bezradność coraz szersze ogarnia kola,
są jeno jednem wielkiem ostrzeżeniem Bożem
do wszystkich, którzy coś w świecie znaczą:
zdawajcie liczbę... już włodarzyć nie będziecie-
317
5. Chociaż po swojemu, a prawdziwie po zło-
dziejsku, a przecież skorzystał z danej mu prze-
strogi włodarz ewangeliczny i za to go pan jego
chwali, nie chwaląc bynajmniej nierzetelności
jego. Zanim staniemy przed Panem dla odda-
nia Mu liczby z wlodarstwa naszego, sami ze
sobą obliczmy się, ale rzetelnie, bo Boga oszu-
kać niepodobna. Jakiż był pożytek ze mnie
i z dotychczasowego życia mego? Dałeś nam
wszystko, coś nam mógł dać, Panie? Dałeś ma-
jątek, imię uczciwe, naukę, wychowanie, zdol-
ności, zdrowie, siły do pracy, dałeś rozum, ser-
ce, dałeś więcej jeszcze, bo dałeś wiarę, dałeś
tradycje katolickie, tyle natchnień, a nawet
i chęci i popędów dobrych. A ja, mając tyle
sposobów i pobudek do dobrego, cóżem zdzia-
łał? Miłość własna i szukanie siebie, oto tło
życia mego, a na tein brudnem tle tyle, ach tyle
brudniejszych jeszcze plam. — Porachuj się, za-
lęknij i zawstydź i bodaj raz wyspowiadaj się
z sercem skruszonem i upokorzonem.
6. Wyspowiadawszy się, radź o swej przy-
szłości, póki jeszcze Pan zostawia cię przy wlo-
darstwie twojem i czyń sobie przyjacioly z ma-
mony niesprawiedliwości, aby gdy ustaniesz,
przyjęli cię do wiecznych przybytków. Powie-
dział P. Jezus najprzód o ubogich w duchu,
a powtóre o tych, którzy prześladowanie cierpią
dla sprawiedliwości, że ich jest królestwo nie-
bieskie. Pomiędzy tymi więc jednaj, sobie przy-
318
jaciól. Ubogim wedle możności twojej dostar-
czaj chleba, innym zarobku, dbaj o sługi twoje,
jakby o dzieci przybrane. Cierpiących dla spra-
wiedliwości pocieszaj, a dziękuj P. Bogu, jeżeli
pozwoli ci razem z nimi pracować, mozolić się,
a choćby i cierpieć dla jakiejkolwiek zbożnej
sprawy. Wtenczas życie twoje przestanie być
czczem i szarem, a Pan pozwoli ci włodarzyć
tak długo, aż sam, wraz z Świętymi, będzie mógł
cię przyjąć do przybytków wiecznych.
Modlitwa kościelna.
Dawaj nam miłościwie, prosimy Cię Panie,
obmyśliwać słuszne rzeczy i takowe czynić,
abyśmy, którzy bez Ciebie istnieć nie możemy,
według Ciebie żyć mogli. Przez Pana...
Na niedzielę dziewiątą po Świątkach.
EWANGELIA
zapisana u św. Łukasza w rozdz. XIX. w. H—47.
W on czas: Gdy się przybliżył Jezus do Je-
ruzalem, ujrzawszy miasto, płakał nad niem,
mówiw:: Iż gdybyś i ty poznało i w ten dzień
twój, co ku pokojowi twemu; a teraz zakryto
jest od oczu twoich. Albowiem przyjdą na cię
dni, i obtoczą cię nieprzyjaciele twoi walem
i obiegną cię, i ścisną się zewsząd; i na ziemię
319
cię obala i syny twoje, którzy w tobie sa; a nie
zostawia w tobie kamienia na kamieniu: dlate-
go, iżeś nie poznało czasu nawiedzenia twego.
A wszedłszy do kościoła, począł wyganiać prze-
dajace w nim i kupujące, mówiąc im: Napisano,
iż dom mój, dom modlitwy jest. A wyście go
uczynili jaskinia zbójców. I uczył na każdy
dzień w kościele.
OBJAŚNIENIA.
1. Było to w niedzielę kwietnią, kiedy lud,
śpiewał P. Jezusowi »Hosanna« i zgotował mu
triumfalny wjazd do Jerozolimy. Pan Jezus,
otoczony holdującemi tłumami, spojrzał na
wspaniałe miasto, w którem niegdyś dziady
i pradziady Jego (według ciała) królowali, i do
którego i On teraz, jako prawdziwy król, choć
nie z tego świata, wjeżdżał. Sercu Jego nic
nie jest obcem, cokolwiek w ludziach jest zacne-
go i szlachetnego, bo On we wszystkiem stal się
podobnym do nas ludzi, oprócz grzechu. Więc
o ile jest człowiekiem, szczerze i serdecznie ko-
cha kraj swój rodzinny i ozdobę i chwałę tego
kraju, i miasto święte. Ale zarazem jest Bo-
giem, nic nie masz przed nim ukrytego i przy-
szłe rzeczy są przed Nim jawne, jak i teraźniej-
sze i przyszłe. Zna sprawiedliwe wyroki Boże.
Usiłuje ochronić miasto i naród swój od zagła-
dy, tak iż sam pyta przez proroka: Co jest, com
więcej miał czynić winnicy mojej, a nie uczy-
320
nilem jej? Własnemi też usty żali się: Jeru-
zalem, Jeruzalem... ilekroć chciałem gromadzić
syny twoje, jako kokosz kurczęta swoje pod
skrzydła zgromadza: a nie chcudoś. Widzi
P. Jezus, że i ta ostatnia pomoc, z którą spieszy
teraz do miasta swego, będzie daremną, i że
już niechybnie spełnią się wyroki Boże; żal
ściska Mu serce, Izy płyną z oczu, ale darmo,
bo i sam Bóg nie chce nikogo zbawić bez jego
z łaską Bożą współdziałania. Czy dusza twoja
nie jest podobną do Jeruzalem? P. Jezus tyle
czyni dla ciebie, żeby cię odwieść od grzechu
i pociągnąć ku sobie i ku niebu, a ty wszyst-
kim łaskom Jego się opierasz, i zamiast spra-
wiać mu pociechę, łzy Mu tylko z oczu wyci-
skasz i boleścią Serce Jego napełniasz. Strzeż
się, żeby P. Jezus nad zgubą twoją nie płakał,
jak płakał nad Jerozolimą.
2. Pan Jezus nie ma serca ciasnego, jako my.
Jego Serce jest wielkie i szerokie, a obej-
muje miłością swoją nietylko żydowski naród,
ale wszystkie narody, bo jak mówi Psalmista:
narody dziedzictwem Twojem, a posiadłością
Twoja krańce ziemi. Umiłował i kocha P. Jezus
i nasz naród, jak w ubiegłych wnękach, tak
i po dziś dzień daje tego liczne i niezbite do-
wody. A jednak — dla grzechów naszych kró-
lestwo nasze rozdarł na szaty, a nas oddał
w niewolę ościennym narodom, jak to na dwie-
ście lat wprzód był przez natchnionego sługę
321
swego, O. Piotra Skargę, przepowiedział. Sto
lat nawoływał nas P. Jezus, jak niegdyś Jero-
zolimę, mówiąc: Gdybyicie i wy poznali,
i w ten dzień wasz, co ku pokojowi waszemu:
a teraz jest zakryto od oczu waszych. A tym-
czasem mimo odzyskania niepodległości, za-
miast ubywać, wciąż nam przybywa stronnictw,
kłótni, swarów, i warcholstwa, które przed po-
działami dawno podzieliły Polskę; nicmasz
jedności, ani zgody, bo wszyscy, co ich jest,
szukają, nie co jest Jezusa Chrystusa. Wszędzie
górą prywata, która u jednych jest żądzą po-
pularności i pustego rozgłosu, u innych upo-
rem przy wlasnem widzimisię, u innych chę-
cią wyniesienia się, albo prędkiego bez pracy
dorobku. Zamiast ubywać, przybywa gnuśności
i obrzydliwego lenistwa, że poczynamy wiele,
ale niczego nie kończymy, że cokolwiek ro-
bimy, to byle zbyć, nieporządnie, i rzadko kiedy
na czas. Lenistwo nasze sprawia, że niczego,
bo nawet wiary naszej nie znamy dokładnie
i gruntownie; każdy potrzebuje mieć kogoś,
coby go wyręczał, bo samemu do niczego nie
clice się ręki przyłożyć; cokolwiek mamy czy-
nić, zawsze odkładamy na później i tym spo-
sobem dzieje sity że panowie zalegają z po-
datkami i wypłatami, urzędnicy i sędziowie ze
sprawami, rzemieślnicy z odstawianiem roboty
zamówionej; nigdzie nicmasz ładu, porządku,
ani akuratności, bo nigdzie niemasz spręży-
Ewangelje niedzielne 21
322
stośei. Był nierząd i jest nierząd w kraju,
w miastach, po wsiach i gminach, tak samo jak
w rodzinach i domach i warsztatach; jest nie-
rząd nawet w głowach, sercach i kieszeniach,
bo niemasz ludzi, coby ehcicli i umieli praco-
wać wytrwale głową albo ręką. Zamiast żeby
ubywało rozpasania, to go przybyło i wciąż
więcej przybywa. 7Ae było i bardzo źle pod tym
względem za czasów rozbiorowych; obecnie nie-
stety nie jest wiele lepiej, skoro jawnie i bez
wstydu rozpusta panoszy się po pólkach księ-
garskich i po wystawach kupieckich, kiedy po
teatrach, kinach i salonach gorszące rozmowy
i gorsze od nich półsłówka i dwuznaczniki ucho-
dzą za szczyt dowcipu, kiedy wciąż mnożą się
bezwstydne przybytki wszelkiej swawoli, kiedy
sążniste afisze młodych i starych zapraszają na
widowiska i zabawy najgorszego rodzaju. 1 to
wszystko dzieje się, pod okiem władzy; t. zw.
opinja publiczna na to głucha i ślepa; a niech
który ksiądz z ambony odważy się te naduży-
cia napiętnować, — wtedy matki i ojcowie
z oburzeniem się żalą, że ksiądz gorszy im dzie-
ci nierozumnym swoim fanatyzmem; a tym-
czasem te biedne dzieci, jedne od służby, inne
od starszego rodzeństwa, inne z książek i ilu-
straeyj, które ich matki czytują, inne na. ulicy
i przy oknach sklepowych, a najwięcej od
szkolnych kolegów i koleżanek dowiadują się
tyle, że nieraz małe chłopię więcej w tych bru-
323
dacii ma doświadczenia, niż dawniej miewał
światowy bywalec. Niejeden miody jeszcze się
nie rozwinął, a już więdnąć poczyna; przed-
wcześnie zużyty już nie rwie sit; do życia, ni
do chlubnych czynów; serce w nim wystygłe
nie jest zdolne do miłości, ani do poświęcenia;
zamiast szczytnych ideałów spotkasz tam tylko
sarkazm i ironię i zwątpienie o. wszystkiem
i wszystkich. Wśród takiego zepsucia chyba
cudem Bożym wyrosłoby pokolenie zdolne do
zbudowania czegokolwiek, a nie do burzenia
tylko. Z tern i trzema wadami naszemi żadną
miarą ostać się nie możemy i nie ostoirny się.
Niezgoda, nieróbstwo i rozwiązłość zgubiły
Polskę; niezgoda, lenistwo i rozwiązłość, jeżeli
dalej trwać i wzrastać pośród nas będą, spra-
wią, że naród i plemię nasze zaginie, jak zagi-
nęły świetne i potężne niegdyś narody Asyryj-
czyków, Medów i inne. Jedno mogłoby nas po-
ratować, wiara św. Ale cóż kiedy i ta wiara
u nas niesłychanie płytka i słaba; płytka, bo
znajomość wiary powierzchowna i połowiczna;
słaba, bo w życiu i calem postępowaniu naszem
przy lada trudnostce odstępujemy od zasad
wiary, a idziemy za lada podszeptem, obiecu-
jącym jakąkolwiek korzyść, dogodność, albo
przynajmniej wywikłanie się z jakiej trudno-
ści !...
3. Wszedłszy do kościoła począł wy ganiać
przedaja.ce w nim i kupujące. W kościołach na-
21*
324
szych źle nieraz się dzieje i pełno jest ludzi
wszędzie umiejących zachować się przyzwoicie,
tylko w domu Bożym zachowują się tak, że
znieważają Boga, a kompromitują samych sie-
bie. Ale gorzej jeszcze się dzieje <v niedziele
i święta, w które pospolicie ludzie więcej grze-
szą, u iż w którykolwiek dzień powszedni Znać
u nas szabasy i święta żydowskie, ale prawie
już nie znać świąt i niedziel katolickich, tyle
w nie bywa kupczenia i zarobkowania. I dzi-
wują się ludzie, że nie masz błogosławieństwa
Bożego w ich zabiegach. Jeżeli masz Boga
w sercu, i jeżeliś prawy katolik, trzymajże się
i tym sam, i wszyscy od ciebie zależący tego
hasła:
Prawy katolik w Niedzielę i Święta
O Mszy, kazaniu, sumiennie pamięta,
Nic nie kupuje i nie nie sprzedaje.
Sam nie zarabia, zarobku nie daje.
Modlitwa kościelna.
Niech będą otworzone, Panie, uszy miłosier
dzia Twego na prośby błagających, a iżby
otrzymali to, czego pragną, — spraw’ aby pro-
sili o to, co się Tobie podoba. Przez Pana na-
szego Jezusa Chrystusa, Syna Twego, który
z Tobą żyje i króluje Wr jedności Ducha Świę-
tego, Bóg na wieki wieków'. Amen.
325
Na niedzielę dziesiątą po Świątkach.
/<; UM X G E L ./ A
zapisana u św. Łukasza w rozdz. XVIII. w. 9—11.
Onego czasu mówił Jezus do niektórych, któ-
rzy ufali sarni w sobie, jakoby sprawiedliwi,
a inszymi gardzili, to podobieństwo: Dwoje lu-
dzi wstąpiło do kościoła, aby się modlili; jeden
faryzeusz, a drugi celnik. Earyzeusz stojąc, tak
sic sam u siebie modlił: Hoże, dziękuję Tobie,
żem nie jest jako inni ludzie: drapieżni, nie-
sprawiedliwi, cudzołożnicy, jako i ten celnik.
Poszczę dwakroć w tydzień, dawani dziesięciny
ze wszystkiego co mam. A Celnik stojąc zdale-
ka, nie chciał ani podnieść oczu w niebo; ale bił
piersi swoje, mówiąc: Boże bądź miłościw innie
grzesznemu! Powiadam wam, zstąpił ten uspra
wiedliwion do domu swego, od niego. Albowiem
ktokolwiek się podwyższa, będzie uniżon; a kto
się uniża, będzie podwyższon.
O B JAŚNIENIA.
1. Wyraźnie wskazuje dzisiejsza Ewangelja
św. cel tej przypowieści o faryzeuszu, bo wspo-
mina, że mówił to Zbawiciel nasz do niektó-
rych, którzy ufali sarni w sobie, jako sprawie-
dliwi, a inszymi gardzili. Widocznie clice nas
P. Jezus pouczać o grzechu zarozumiałości
326
i wynoszenia się nad drugich, i o przeciwnej
mu cnocie wewnętrznej pokory. Ważna to
riauka, bo nie darmo mówi Pismo św., że Bóg
pysznym sit; sprzeciwia, a pokornym łaslu;. da
wa. W szczególności przedstawia nam P. .Jezus
w osobie faryzeusza najpowszechniejsze obja-
wy zarozumiałości i zgubne jej skutki, a w oso
bie celnika daje nam wzór pokory. .
2. Zarozumiałość i pokora maja to wspólne,
że we wszystkich naszych sprawach i stosun-
kach, szczególnie jednak w naszym do Boga
stosunku się przejawiają; nie są bowiem ezemś
zewnętrznem tylko, co jak odzienie można do-
wolnie zmienić, ale są przymiotem wewnętrz-
nym duszy i dlatego wszędzie, nawet mimo
woli się zdradzającym. Może i pokorny i zaro-
zumiały czynie to samo, jak tu opowiada P. Je-
zus, że jeden i drugi wstąpili do kościoła, aby
się modlić; obaj też rzeczywiście się modlili, ale
każdy po swojemu; czynili obaj to samo, ale
nie tak- samo.
3. Zarozumiały więc faryzeusz uważa się za
coś lepszego cd innych: żem nie jest jako inni
Indzie, siebie tylko ceni, a innymi pogardza.
Zarozumiałość ta u jednych jest większa, u in-
nych mniejsza, w miarę tego do ilu i jakich
mniemanych lub rzeczywistych zalet naszych
się odnosi. Faryzeusz z Ewangelji zdaje się, że
rzeczywiście nie był ani drapieżnym, ani nie-
sprawiedliwym, ani cudzołożnikiem, — przynaj-
327
mniej nie było mu można zarzucać ani rozboju,
ani kradzieży, ani cudzołóstwa; ale to nie da je
mu prawa do przechwalania się ani do pomia-
tania drugimi. Bo cóż wielkiego, że nie dopu-
ścił się zbrodni, zwłaszcza jeżeli był w takiem
położeniu, że nie potrzebował ani kraść, ani źle
czynić? A przecież dość podobni są do niego ci,
którzy z chełpliwością zaliczają się do »po-
rządnych ludzi*. Jestem »porządnym człowie-
kiem^ mówią, »więc i w kościele należy mi się
lepsze miejsce i na ulicy powinni mi inni ustę-
pować z drogi; nie mogę się też z lada kim
bratać*. Im więcej wmówi w siebie, że jest
»porządnym człowiekiem*, tem większe ma wy-
magania i tern dziksze rości sobie pretensje
i prawa, a tem łatwiej o lada co się obraża,
mimo, że aby być takim »porządnym człowie-
kiem* wystarcza nie być w kryminale i mieć
niezbyt łatane i nie bardzo pomięte odzienie.
Wielkaż mi to rzecz. Z pewnością jest i to laska
Boża, jeśli się kto przez cale życie nigdy żadnej
nie dopuścił zbrodni, a jeszcze większa, jeśli
nigdy nie popełnił grzechu śmiertelnego, jest
więc za co dziękować Bogu; tylko nie trzeba za
to dziękować tak, jak faryzeusz. Jeżelibyś znal
siebie i należycie zdawał sobie sprawę z tych
różnych poruszeń i namiętności, jakie raz po
raz budzą się w sercu twojem, to wiedziałbyś
że jedynie szczęśliwym warunkom i okoliczno-
ściom, w jakich cię postawiła Opatrzność Bo-
328
ska, zawdzięczasz to, żeś nie upadł w gorsze
grzechy, niż niejeden kryminalista., który sam
nie wie, jakim sposobem p.opadl w nieszczę-
ście, —_ i nie wy nosiłbyś się, ale z pokorą
i wstydem dziękowałbyś P. Bogu, że raczył cię
nstrzedz przynajmniej od rzeczy najgorszych.
4. Po miejscach odpustowych bywają żebra-
cy, chwalący się tein, że są dziadami z dziadów,
a zatem mają swoje dziedziczne miejsca przed
kościołem i cheą uchodzić jakby za panów po-
między dziadami. Ale czyż lepsza jest zarozu-
miałość onego gospodarza, co po ojcach odzie-
dziczył, albo nabył kilkadziesiąt morgów pola,
i dlatego uważa się za pierwszego w całej wsi,
a z prostym zagrodnikiem prawie mówić już
nie chce? Nie lepszym bywa od onego dziada
z dziadów ten, kto wynosi się, iż jest panem
z panów i myśli, że mu wszystko wolno. Zaro-
zumiałości wszędzie pełno między ludźmi. Nie-
raz dzieciak poduczył się trochę w szkole i my-
śli, że już jest mądry, i ojcu w oczy wymawia
nieuctwo; student uczący się w mieście na
urzędnika albo księdza, wstydzi się ojca w sier-
mięgę ubranego pocałować w rękę, bo zdaje
mu się, że on jest coś lepszego niż ojciec, —
i ta dziewczyna co poszła do miasta i z miejska
się przybrała, a myśli, że ona to już panna,
a inne dziewczęta w chusteczkach na głowie to
dziewki, — i ów, co gdzieś kiedyś przemówił na
wiecu, albo wydrukowano go w gazecie, a już
329
ma się za wielkiego i bardzo mądrego człowie-
ka; u takich i tym podobnych ludzi w głowie
i w sercu zarozumiałość.
5. Dalej chełpi się faryzeusz: posscrę dwakroć
w tydzień, dawani dziesięciny ze wszystkiego
co maw. Dobrzeć robił, że to czynił, ale źle, że
się tern chwalił. Podobny on w tern do kury,
co skoro jajko zniosła, gdacze, żeby wszyscy
wiedzieli, jak wielkiej dokazała rzeczy. Czyń
dobrze, ale nie chwal się tom, ani przed ludźmi,
ani przed samym sobą we własnem sercu, bo
tern psujesz by też najlepszą sprawę. Dobra jest
pobożność i jak mówi Pismo św. do wszystkie-
go pożyteczna; ale jeśli się do niej przyczepi
zarozumiałość, odrazu przemienia się w świę-
toszkostwo. Chodzi kto często do kościoła, przy-
stępuje co tydzień, albo i częściej do św. Sa-
kramentów, lubi czytywać książki pobożne
i rozmawiać o P. Bogu i Świętych Pańskich,
rzecz to doskonała; ale niech tylko przymiesza
się do tego zarozumiałość, źe taki albo taka
pocznie się uważać za coś lepszego od innych,
myśleć, że inni powinni się budować z tak świę-
tego przykładu i naśladować go, o lada żarto-
bliwe słowo gniewa się, każdemu łatkę przy-
pnie, a sama o sobie myśli, że jest bez skazy:
oto już pobożna osoba przedzierzgnęła się w de-
wotkę. Podobnież mądrość i roztropność —
wielka to cnota i wielki dar Boży; ale niech
do’ niej przyłączy się zarozumiałość, niech ten
330
mądry sądzi siebie być mędrszym nad wszyst-
kich, że kto nie podziela jego zdania, ten jest
albo głupi albo zły, a już z mądrego stal się
przemądrzałym. I tak każdą cnotę psuje i wy-
wraca ta nieszczęśliwa zarozumiałość, a nawet
z panien, zachowujących nieskalane dziewi-
ctwo, czyni (/lupie panny, jak mówi Boski nasz
Zbawiciel.
6. Oto jak głupią i przewrotną jest zarozu-
miałość. Jak zaś jest szkodliwą w skutkach
swoich, o tern dalej przekonywamy się z dzi-
siejszej Ewangelji. Najprzód nie przyczynia ona
nam w oczach Bożych sprawiedliwości, bo
dobrze mówi św. Paweł: sile u mnie to jest
najmniejsza, żebym był od was sadzony... lecz
ani sam siebie sadze; albowiem się w. niczem
nie czuję; a który mię sadzi, Pan jest. Nie je-
steśmy takimi, za jakich nas ludzie mają, — nie
jesteśmy toż tyle warci, jak nam się zdaje; ale
o rzeczywistej wartości naszej jedynie sprawie-
dliwy sąd wyda je P. Bóg i według tego sądu
też weżmiemy nagrodę lub karę. Daremny te-
dy trud sadzić się na to, żeby uchodzić za coś
wielkiego w oczach ludzkich, daremniejsza
jeszcze rzecz wysoko rozumieć samemu o sobie,
a jedyny prawdziwy rozum starać się o to, że-
by podobać się Bogu i Panu naszemu.
7. Dalej mówi P. Jezus: Ktokolwiek się pod-
wyższa, będzie uniżon, i to nie tylko kiedyś
w przyszlem, ale najczęściej i tu w tern jeszcze
331
życiu. Doświadczenie uczy, że z nikogo tak się
ludzie nie naśmiewają po za oczyma, a nieraz
i w oczy, jak z zarozumiałych pyszałków: im
więcej oni o to się gniewają i obrażają, tern
więcej naśmiewey ich obrabiają Nikt też nie
miewa tylu przeciwnych sobie, jak zarozumia-
ły; bo zarozumiałością swoją każdemu staje
się przykrym, lekceważy bowiem drugiego,
albo go krytykuje, poniża, byle siebie naprzód
wysunąć i wywyższyć. Rzadko wreszcie zarozu-
miały znajduje szczerych i prawdziwych przy-
jaciół, bo on ani drugim nie jest szczerym
przyjacielem, ani samemu sobie, i na kształt
faryzeusza udaje tylko przyjaźń i wiele innych
cnót.
N. Pokora zaś polega na niskiem o sobie i za-
letach i zasługach swoich rozumieniu. Kto sic
poniża. rozumie się nie obłudnie w oczach ludz-
kich, ale szczerze przed samym sobą, zna i uzna-
je swoje niedostatki, a nie ceni siebie dla do-
brych przymiotów, jakie mu Bóg a nie on sam
sobie dał, ten będzie wywyższon niekiedy
i w tern jeszcze życiu, a niezawodnie w przy-
szłym. W tent życiu nieraz się zdarza, że po-
kornych spychają na ostatnie miejsce i nikt się
za nimi nie ujmuje, ani zasług ich nie uznaje;
ale za to Bóg darzy ich pokojem, będącym
przedsmakiem i zadatkiem nieba, jakiego świat
dać nie może, wedle obietnicy: Uczcie się ode
332
mnie, żem jest cichy i pokornego serca. a naj-
dziecie odpoczynek duszom waszym.
Modlitwa kościelna.
Boże, który wszech inocn ość Swoją najwięcej
przebaczeniem i litowaniem się okazujesz, roz-
mnóż nad nami miłosierdzie Swoje, abyś nas,
ku obietnicom Twoim biegnących, dóbr niebie-
skich uczyni! uczestnikami. Przez Pana nasze-
go .Jezusa Chrystusa, Syna Twego, który z To
ba. żyje i króluje w jedności Ducha Świętego,
Bóg na wieki wieków. Amen.
Na niedzielę jedenastą po Świątkach.
E W A N G E L J A
zapisana u św. Marka w rozdziale VII. w. 31—37.
Onego czasu wyszedłszy Jezus z granic Tym,
przyszedł przez Sydon do morza Galilejskiego,
przez pośrodek granic Dckapolskich. I przy-
wiedli mu głuchego i niemego: a prosili aby
nań rękę włożył. A wziąwszy go na stronę od
rzeszy, wpuścił palce swoje w uszy jego: a splu-
nąwszy, dotknął języka jego, a wejrzawszy
w niebo, westchnął, i rzeki mu: Effeta; to jest:
otwórz się. I wnet się otworzyły uszy jego,
i rozwiązała się związka języka jego, i mówił
dobrze. I przykazał im, aby nikomu nie powia-
333
dali. Ale im on więcej nakazywał, tein daleko
więcej rozsławiali, i leni bardziej się dziwo-
wali, mówiąc: Dobrze wszystko uczynił, i głu-
che uczy nil, że słyszą, i nieme, że mówią.
O B J A fś N I E N I A .
1 Na różne sposoby 1’. Jezus czyni cuda
swoje i okazuje, że jest Panem wszechwładnym
nad wszystkiem stworzeniein. Czasem czyni tak
jak onemu trędowatemu, któremu rzeki: chcę,
bądź oczyszczań; innym, jak setnikowi, oznaj-
mia: idź, a jakoś uwierzył, niech ci się stanie:
najczęściej uzdrawia P. Jezus chorych dotknię-
ciem ręki, jak to widać w dzisiejszej Ewange-
lii. Proszą Co, aby nań rękę włożył, ufając, że
to zupełnie wystarczy, aby głuchoniemy, któ-
rego mu przyprowadzili, uzyska! zdrowie. Tym
razem P. Jezus spełnia cud w sposób pełny zba-
wiennych dla nas nauk.
2. Wziąwszy go na stronę od rzeszy... Kto
pragnie usłyszeć głos Boży, potrzeba, aby usu-
nął się od wrzawy i ludzi. Nie nauczył się nigdy
mówić dobrze ten, kto wiele z ludźmi a mało
na samotności rozmawia z Bogiem i z dusza
własną. Wpuścił palce swoje w uszy jego...,
jakby cliciał wyjąć z nich to, eo je zatkało, i co
nie dopuszcza do wnętrza żadnego głosu. Cho-
ciaż P. Bóg nieraz bardzo głośno do serca
grzesznika przemawia, on jednak Go nie sły-
334
szy, no w uszach jego wciąż jeszcze dźwię-
czy wszystko, czego przez długie może lata na-
słuchał się przeciw wierze i dobrym obyczajom.
splunąwszy dotknął jeżyka jego: gdy śliny
w ustach zabraknie, to i zdrowemu nie podo-
bna mówić zrozumiale; ślina z ust Pańskich po-
trzebna, żeby ten niemy mógł mówić dobrze
i zbożnie. Bo to ślina Słowa przedwiecznego,
więc i da je dar słowa. A wejrzawszy w niebo.
żeby Ojcu niebieskiemu, do którego wszystko
zawsze odnosił, dać chwałę, westchnął, już to
z politowania nad głuchoniemym, już też z go-
racości modlitwy wzniesionej do Boga. / rzeki
nm: Effeta! to jest: otwórz się. Jest to już
rozkaz stanowczy, który sam jeden wystarczał
bez poprzednich eeremonij, tak samo jako
i każda z tych eeremonij byłaby wystarczyła,
jeżeliby tak był eheiał P. Jezus.
3. Ceremonje sa, potrzebne nie P. Bogu, ale
nam ludziom, którzyśmy złożeni z duszy i ciała.
Dusza bowiem jedynie przez zmysły ciała na-
biera świadomości o tern, co po za "nią się. dzie-
je, i na zewnątrz też tylko przez członki i zmy-
sły ciała może działać. Piątego też P. Bóg
w Kościele Bożym postanowił, żeby Sakramen-
ta św. i Msza św. i wszelkie nabożeństwa odby-
wały się z pewnemi ściśle przepisaneini cere-
moniami czyli obrządkami. Ceremonje te nie
stanowią wprawdzie istoty ani ducha rzeczy
świętych, ale maja podtrzymywać w nas na-
335
leżne dla nich poważanie i uwagi;. Do tego po
trzeba, żeby te ceremonje znać i rozumieć, a za-
razem, żeby je zachowywać, o ile to do każdego
w szczególności należy. Niestety wielu nie ma
wyobrażenia o eeremonjaeh, a może nawet
o istocie i znaczeniu Mszy św., nie wie, jak za-
chować się w kościele, nie wie, że n. p. wszedł-
szy do kościoła należy przeżegnać się wodą
święcona, i przyklęknąć przed Przenajświęt-
szym Sakramentem; inni nie wiedzą, co trzeba
robić, kiedy im wypadnie podawać dziecię do
chrztu św., lub kiedy przystępują do ślubu.
Jeśli komu, nieobytemu ze zwyczajami dwor-
skienii, wypadnie stawić się na dworze panują-
cego, to starannie dowiaduje się, jak się tam
powinien zachować, żeby się nie narazić na za-
wstydzenie, albo na śmieszność; a przecież
i najpotężniejszy cesarz jest mizernym pro-
chem w porównaniu z Panem Bogiem!
4. I mówił dobrze. O języku bardzo ostro
mówi Pismo św. Mianowicie Jakób św. Apostoł
lak pisze: Jeśli kto w słowie nie upada, len jest
mąż doskonały; może też wędzidłem kierować
wszystko ciało. A jeśli koniom wędzidła w gębę
wprawiamy, aby nam posłuszne były, i wszyst-
ko ich ciało obracamy. Oto i okręty wielkie
będąc, i gdy je srogie wiatry pędza, obracane
bywają od małego steru, gdzie wola sterującego
zechce. Tak i język małyć wprawdzie członek
jest, ale wielkie rzeczy podnosi. Oto jak mały
336
ogień jako wielki las spala. I język jest ogień,
powszechność nieprawości. Język postanowio-
ny jest między członkami naszemi, który plu-
gawi wszystko ciało i zapalony od piekła, za-
pala kolo narodzenia naszego. Albowiem
wszystko przyrodzenie zwierzaj i ptaków, i pła-
zów, i innych uskromnione bywa l ukrócone
jest od przyrodzenia ludzkiego. Lecz języka ża-
den z ludzi nie może ukrócić; złe niespokojne,
pełen jest jadu śmiertelnego. Przezeń błogosła-
wimy Boga i Ojca, i przezeń przeklinamy lu
dzi, którzy na podobieństwo Boże sprawieni sa:
z tychże ust wychodzi błogosławieństwo i prze-
klęctwo. Nie ma to tak być, bracia moi. Izali
źródło z tegoż poniku wypuszcza słodka i gorz-
ka. wodę? Izali może, bracia moi, figa winne
jagody rodzić: albo winna macica figi? Tak ani
słona słodkiej wody uczynić może. Który mą-
dry i ćwiczony między wami? niech pókaże z do-
brego obcowania sprawę swa w cichości i mą-
drości. Lecz jeżeli zazdrość gorzka macie i spo-
ryby były, w sercach waszych: nie chciejcie się
chlubić i kłamcami być przeciwko prawdzie.
Prócz przekleństwa, swarów i kłamstwa, o któ-
rych tu Apostoł wspomina, wiele innych jeszcze
jest grzechów językowych, jako to: plotki, ob-
mowy i potwarze, rozmowy i żarty niewstydli-
we, podjudzanie do niezgody i nienawiści, here-
zje i bluźnierstwa przeciw Bogu i wierze świę-
tej, buntowanie przeciw władzy duchownej albo
337
świeckiej, krytykowanie wszystkiego i wszyst-
kich i t. d.
5. Przykazał P. Jezus tym, którzy chorego
do Niego przyprowadzili i byli świadkami cu-
downego uzdrowienia, żeby nikomu nic powia-
dali, co byli widzeli. Nie lubi P. Jezus rozgło-
su, ale sam zachowuje, co wszystkim zaleca:
niechaj nie wie lewica twoja, co 'prawica twoja
czyni. A ludzie nieraz całkiem przeciwnie po-
stępują; nietylko pragną pochwal ludzkich, ale
i przechwalają się. z rzeczy, których nigdy nie
uczynili.
6. Dobrze wszystko uczynił. Przykazaniem
swojem o Zamilczeniu tego cudu nie chciał
P. Jezus onycłi ludzi zobowiązywać pod grze-
chom, ale tylko objawił usposobienie Serca
swojego, nie ubiegającego się za sławą. Z serca
wezbranego podziwem i wdzięcznością rozgła-
szają co się stało i porywają lud wszystek do
wychwalania P. Jezusa i wyznawania Mu, że
debrze wszystko uczynił. Oby i ciebie można
przekonać, że cokolwiek P. Jezus względem
ciebie i twoich zarządza, czy nawiedza krzyża-
mi, czy też darzy powodzeniem, wszystko do-
brze, bo z dobrego robi serca.
Modlitwa kościelna.
Wszechmogący, wieczny Boże, który obfito-
ścią dobroci Swojej i zasługi proszących prze-
wyższasz i pragnienia, zlej na nas miłosierdzie
Ewangelie niedzielne) 22
338
Swoje i odpuść to, co sumienie nasze trwoży,
a dodaj, czego w modlitwie pożądać nie śmie.
Przez Pana naszego Jezusa Chrystusa, Syna
Twego, który z Tobą żyje i króluje w jedności
Ducha Świętego, Bóg na wieki wieków. Amen.
Na niedzielę dwunastą po Świątkach.
EWANGE LJA
zapisana u św. Łukasza w rozdziale X. w. 23—37.
Onego czasu rzeki Jezus uczniom swoim:
Błogosławione oczy, które widzu, co wy widzi-
cie. Bo powiadam wam, iż wiele Proroków i Kró-
lów zadali widzieć, co wy widzicie, a nie wi-
dzieli: i słyszeć, co słyszycie, a nie słyszeli.
A oto niektóry biegły w zakonie powstał ku-
sząc go, a mówiąc: Nauczycielu, co czyniąc do-
stąpię żywota wiecznego? A on rzeki do niego:
W zakonie co napisano? jako czytasz? On odpo-
wiedziawszy rzeki: Będziesz miłował Pana Bo-
ga twego ze wszystkiego serca twego, i ze
wszystkiej duszy twojej, a bliźniego twego jako
samego siebie. I rzeki mu: Dobrześ odpowie-
dział: to czyń, a będziesz żył. A on chcąc się
sam usprawiedliwić, rzeki do Jezusa: A któż
jest mój bliźni? A przyjawszy Jezus rzeki:
Człowiek niektóry zstępował z Jeruzalem do
Jerycha, i wpadl między zbójcę, którzy go też
339
złupili, i rany zadawszy odeszli, na poty umar-
łego zostawiwszy. / przydało sie, że niektóry
Kapłan zstępował taż droga, a ujrzawszy go,
minął. Także i Lewita, bedac podle miejsca
i widząc go, minął. A Samarytanin niektóry,
jadać, przyszedł wedle niego, i ujrzawszy go
miłosierdziem wzruszony jest. A przybliżywszy
się zawiazal rany jego, nalawszy oliwy i wina:
a włożywszy go na bydle swoje, prowadził do
gospody, i miał piecze o nim. A nazajutrz wy-
jaj dwa grosze, i dał gospodarzowi i rzeki:
Miej staranie o nim, a cokolwiek nad zwyż wy
dasz, ja gdy sic wrócę, oddam tobie. Któryż
z tych trzech zda sie tobie bliźnim być onemu.
co wpadl miedzy zbójcę? A on rzeki: Który
uczynił miłosierdzie nad nim. 1 rzeki mu Je-
zus: Idźże, i ty czyń także.
O B .JAŚNIE N I A .
1. Hłogoslawione oczy, które widza,, co wy
widzicie. Porównywa P. Jezus Apostołów z ty-
mi, eo żyli przed nimi i nazywa ich błogosła-
wionymi z tego powodu, że doczekali się tego,
czego tamci tylko się spodziewali, mianowicie
doczekali się przyjścia P. Jezusa, widzieli na
własne oczy Jego cuda, słyszeli, przyjęli i za-
chowali Jego naukę i zato otrzymali z wła-
snych ust Jego tę wielką obietnicę: weselcie sie.
że imiona wasze zapisane sa w niebiesiech. Bło-
gosławieni jesteśmy i my nad poganami, któ-
22*
340
rzy o P. Jezusie nic nie słyszeli i dla tego
w cieniu śmierci siedzja; blogosławieniśmy też
nad wielu chrześcijan, którzy widzu Kościół
i słyszą o nim, a przecież nic wierzą; błogosła-
wiońiśmy wreszcie nad tych, co żyli za czasów
P. Jezusa, bo widzimy to, czego ani nie widzieli,
iż świat stał się chrześcijańskim, że Kościół
św. nietylko jest założony, ale że i przetrwał
tyle i tak wielkich burz i przez tyle wieków
zawsze wychodził z nich zwycięsko. To zaś dzi-
wnie utwierdza nas w wierze, a nic nie ujmuje
z onego drugiego błogosławieństwa, nam szcze-
gólnie danego: Błogosławieni, którzy nie wi-
dzieli a uwierzyli.
2. W niedobrym zamiarze, bo kusząc, ale do-
bre jednak stawia pytanie ten biegły w zako-
nie: co czyniąc, dostąpię żywota wiecznego?
To pytanie często i my stawiać sobie powinniś-
my, zwłaszcza wtenczas, kiedy mamy cokolwiek
ważniejszego postanowić. Masz n. p. postano-
wić, czy z taką a taką ożenić się albo nie; py-
tasz się wtedy, ile ona ma majątku, czy urodzi-
wa, jakie ma pokrewieństwa i t. d., ale naj-
ważniejsze pytanie: co czyniąc, tj. żeniąc się
z nią albo nie żeniąc, łatwiej i bezpieczniej do-
stąpisz zbawienia wiecznego? To pytanie cał-
kiem pomijasz, albo zupełnie pobieżnie na nie
sobie odpowiadasz. Podobnież bywa, kiedy kto
ma się decydować, czy przyjąć lub starać się
o jakiś urząd albo służbę, czy przenieść się do
341
miasta, albo nawet gdzieś za morze do dalekich
krajów. Czemu tak się dzieje? Bo większa część
ludzi więcej dba o pożytki i powodzenie do-
czesne niż o żywot wieczny, a mało kto i Izie
za tym głosem Bożym: Szukajcież tedy uaj-
przód królestwa Bożego i sprawiedliwości jego,
a to wszystko będzie wam przydano.
3. Doskonale, tak jak przystało na człowieka
biegłego w Piśmie, odpowiedział faryzeusz, że
aby dostać się do nieba, trzeba miłować Boga
i bliźniego. P. Jezus chwali go za to: dobrześ
powiedział. Miłość P. Boga polega 1) na tern,
żeby Boga ocenić tak, jak na to zasługuje,
a więc nadewszystko. Cokolwiek może być wiel-
bieni, potężnem, mądrem, zacnem, dobrem,
pięknem lub pod jakimkolwiek względem cen-
ncm — nieskończenie większym, potężniejszym,
mędrszym, zacniejszym, lepszym, piękniejszym
jest Pan i Bóg nasz. Ceniąc P. Boga nade-
wszystko, rozumiemy, że On jest pierwszym
i pierwsze też wszędzie i zawsze miejsce Jemu
się należy; a jeżeli wola idzie za tem rozumie-
niem, to pragnie i chce ze wszystkich sił, żeby
On wyłącznie i rzeczywiście zajmował pierw-
sze miejsce we wszystkich myślach i zamysłach
naszych, we wszystkiem mówieniu i milczeniu
naszem, we wszystkiem działaniu i odpoczywa-
niu naszem a nawet w marzeniach naszych,
a nadewszystko w śmierci naszej. To cenienie
Boga nadewszystko czyli uwielbienie Boga jest
342
fundamentem miłości Bożej, samo zaś konie-
cznie potrzebuje opierać się na należytej znajo-
mości Boga; bo jakże cenić i uwielbiać kogoś,
którego nie znani, albo znam niedostatecznie
tylko? Miłość Boga polega 2) na życzliwości
dla szczerej, dzielnej, posuwającej się aż do po-
święeenia i ofiarności bez granie. Życzliwość
ta sprawia, że z jednej strony pragniemy i sta-
ramy się oszczędzić Mu wszelkiej przykrości,
a cóż dopiero zniewagi i krzywdy, a z drugiej
pragniemy i staramy się wygodzie Mu we
wszystkiem, co tylko możemy i czegokolwiek
On od nas żąda lub spodziewa się. Dlatego mó-
wi P. Jezus: kto ma przykazanie moje i zacho-
wywa je, ten jest, który mię miłuje, to znaczy,
że prawdziwym dowodem miłości jest chowa-
nie przykazań, czyli strzeżenie się złego, a czy-
nienie dobrze ze względu na Boga. Miłość Boga
polega wreszcie 3) na pragnieniu, aby posiadać
Boga w tein życiu przez laskę poświęcającą,
a w przyszłem przez chwałę wiekuistą, oraz
należeć zupełnie do Boga. Wglądnij w siebie, czy
kochasz Pana Boga, czy cenisz i uwielbiasz Go
nadewszystko? Czy starasz się, żeby nie obra-
zić Go śmiertelnym, nie zasmucić powszednim
grzechem? Czy P. Bóg u ciebie jest na pierw-
szem miejscu i czy zajmuje pierwsze miejsce
w myślach i marzeniach twoich, w słowach
i czynach twoich? Czy pragniesz należeć do Pa-
343
na Boga i być zależnym od niego? Czy wresz-
cie tęsknisz do Niego i do .Jego nieba?
4. Miłość bliźniego podobnie polega 1) na tern,
żeby go szanować i cenić tak jak ehcemy, żeby
bliźni nas szanowali i cenili, chociaż wiemy,
że mamy dużo rozmaitych niedostatków,
a przecież miłość własna sprawia, że na wszel-
kie wady, grzechy i występi własne umiemy
znaleźć jaka wymówkę, a nieraz nawet wiele
wad swoich wcale nie spostrzegamy. Dlatego to
I’. Jezus tak bardzo nakazuje: nie sądźcie, a nie
będziecie sądzeni, bo wie, że nic tak nie niszczy
miłości, jak sądzenie ,krytykowanie, obmowa,
grzechy te bowiem niweczą szacunek dla bliźnie-
go, będący podstawą miłości. 2) Istotą miłości
jest usposobienie, polegające na tern, aby
z szczerego serca życzyć drugim dobrego,
a nie dbać ani uważać, czy nam z nimi jest
dobrze lub źle. Ta życzliwość sprawia, iż sta-
ramy się bliźnim oszczędzać przykrości, a wię-
cej jeszcze wszelkiej szkody na duszy i na ciele,
i choćby kosztem własnych wygód i dogodności
usiłujemy tym, których kochamy, ułatwiać
i życie i drogę do nieba. 3) Szczytem miłości,
a taka powinna być między mężem a żoną, mię-
dzy członkami jednej rodziny, między przyja-
ciółmi itp., jest pragnienie należenia do siebie
nawzajem. Biednyż to człowiek, co nie umie
kochać ani Boga, ani bliźnich, ani nikogo, jeno
samego siebie.
344
5. Kto zaś jest bliźnim naszym, na to odpo-
wiada dzisiejsza przypowieść o Samarytaninie.
Każdy, czy swój, czy też obcy, każdy bez wy-
jątku, kto p o t r z e b u”j e j a k i e j k o 1 w i e k
pomocy i ofiarności, ten jest bliźnim
moim i tego miłować powinienem.
Modlitwa kościelna.
Wszechmocny i miłosierny Boże, z którego
daru pochodzi, że wierni Twoi godnie i chwa-
lebnie Ci służą, daj, prosimy, abyśmy ku obie-
tnicom Twoim bez obrazy zdążali. Przez Pana
naszego Jezusa Chrystusa, który...
Na niedzielę trzynastą po Świątkach.
EW ANGELJA
zapisana św. Łukasza w rozdz. XVII. w. 11—19.
W on czas, gdy Jezus szedł do Jeruzalem,
szedł środkiem Samarji i Galilei. A gdy wcho-
dził do niektórego miasteczka, zabieżeli mu
dziesięć mężów trędowatych, którzy stanęli
z daleka i podnieśli glos, mówiąc: Jezusie Nau-
czycielu, zmiłuj się nad nami! Które gdy ujrzał,
rzeki: Idźcie, ukażcie się kapłanom. I stało się
gdy szli, byli oczyszczeni. A jeden z nich, gdy
obaczyl, że był uzdrowion, wrócił się, głosem
wielkim chwalac Boga: i padł na oblicze u nóg
345
jego, dziękując: a ten był Samarytanin. A Je-
zus odpowiedziawszy, rzeki: Azaliż nie dziesięć
jest oczyszczonych? a dziewięć kędy są? Nie
jest naleziony, któryby się wrócił, a dal Bogu
chwalę, jeno len cudzoziemiec? / rzeki mu:
Wstań, idź, bo wiara twoja ciebie uzdrowiła.
O BJAŚNIEN1A .
1. Potrzeba i z naszej strony niektórych wa-
runków, żeby stać się uczestnikami szczegól-
niejszych darów Bożych Jak trędowaci byli
dobrze świadomi swojej nędzy, gorąco pragnęli
jej się pozbyć, rozumieli też, że łaska P. Je-
zusa może im to sprawić i dlatego dowiedziaw-
szy się o zbliżaniu się Jego, prędko bez straty
czasu porozumieli się ze sobą i zabieżeli Mu
drogę, a z uszanowania i pokory stanęli z da-
leka i podnieśli glos, mówiąc: Jezusie Nauczy-
cielu, zmiłuj się nad nami, i wreszcie ściśle
spełnili, eo im P. Jezus nakazał, tak samo
i nam potrzeba czynić. Jeśli chcemy być wy-
słuchani,musimy gorąco pragnąć tego, o co
prosimy, musimy być przejęci świadomością
naszej własnej niemocy, nie iżbyśmy byli do-
stateczni sami z siebie co myśleć, jako sami
z siebie, ale dostateczność nasza z Boga jest,
musimy wreszcie tern więcej ufać w P. Bogu,
im więcej wątpimy o sobie. Gdzie są te trzy
warunki, tam nie trudno też o ono zabieżenie
P. Jezusowi, czyli o korzystanie z każdej okazji
346
zbliżenia się P. Jezusa ku nam. Taką okazją
jest, obecność ustawiczna 1’. Jezusa w Przenajśw.
Sakramencie, zwłaszcza w tych porach dnia,
w których on przez innych jest prawie opusz
czony i jakby zapomniany. Taką okazją szcze-
gólnie korzystną bywa uroczyste wystawienie
Przen. Sakramentu; najlepszą jednak okazją
uproszenia wszelkich, choćby największych
i nadzwyczajnych łask, jest Msza św. Są i inne
nadzwyczajne okazje, mianowicie miejsca cu-
downe i odpusty jubileuszowe, przy których
masz zarazem i one zwyczajne okazje. Gdyby
ludzie eheieli to zrozumieć i należycie korzy-
stać z różnych i tak łatwych sposobności, to
piędkoby się przekonali, że nie ukróciła sic Te-
ka Pańska, i że modlitwa nie przestała być
prawdziwą potęgą.
3. Gdy ujrzał. Spojrzenie Pana i Boga nasze-
go jest niepojęcie potężne i dobroczynne. Tak
masz w Piśmie św.: Bóg pojrzat na ziemię
i... napełnił ja dobrami swemi; Matka Najświęt-
sza mówi: Wejrzał na nizkość służebnicy swo-
jej, a... oto odtąd błogosławioną mię zwać, bę-
dą. wszystkie narody. I o Piotrze św. czytamy,
że Pan, obróciwszy się, pojrzał na Piotra...
a Piotr wyszedłszy precz, gorzko płakał.
A wreszcie ono spojrzenie P. Jezusa, które da-
ło nam Matkę Jego Najświętszą za Matkę naj-
lepszą i najserdeczniejszą: Gdy tedy ujrzał. Je-
zus Matkę i ucznia, którego miłował, stojącego,
347
rzeki Malce swojej: Niewiasto, oto syn Twój;
potem rzeki uczniowi: Oto Matka twoja. Daj
Boże każdemu z nas, aby P. Jezus spogląda! na
nas i teraz w życiu, a szczególnie w godzinę
śmierci laskawem swojem i miłośeiwem okiem;
ale też daj nam to Boże, żebyśmy nigdy ani na
chwilę nie zapominali, że jesteśmy pod okiem
Twojera, serce i wnętrzności nasze przenikają
ceni i wid zaceni w skrytości.
4. Idźcie, ukażcie się kapłanom. Mógł P. Jezus
i tych dziesięciu trędowatych uzdrowić jednym
aktem swej wo]i: chce, bądźcie oczyszczeni.
Dlaczego tedy odsyła ich do kapłanów? Podo-
bno są tego głównie trzy przyczyny. Pierwsza,
że ehcial P. Jezusa zaznaczyć, jak wielką jest
powaga kapłanów przez Niego postanowionych,
gdyby nawet byli tak, jak większa część ówcze-
snych kapłanów, obłudnikami w najgorszem
tego słowa znaczeniu. Wszak i odpuszczenie
grzechów dajc nie kto inny, jeno sam P. Jezus,
a jednak grzeszników po nie odsyła do kapla
nów swoich z wyraźnym nakazem: okażcie się
kapłanom, to znaczy okażcie im grzechy swoje,
wyznajcie je szczerze, bez ogródki, niczego przed
nimi nie ukrywając. Ma też każdy dozwolony
przystęp do P. Boga i każdy, by też ostatni nę-
darz, ma prawo wołać i prosie: Ojcze nasz, któ-
ryś jest w niebiesiech, a jednak najskuteczniej-
szą modlitwę, którą jest Msza św., zlecił P. Bóg
wyłącznie kapłanom i po nią odsyła wszystkich
348
do kapłanów, jako jest u proroka: Między przy-
sionkiem u ołtarzem będą płakać kapłani, słu-
dzy Pańscy, a będą mówić: Przepuść Panie,
przepuść ludowi Twemu... żalem zdjęty jest
Pan nad ziemia swoja, a przepuścił ludowi
swemu. Chociaż P. Bóg tylko jdst Panem, prze-
cież daje kapłanom moc rozkazywania i zaka-
zywania i wyraźnie mówi do nich: kto was słu-
cha, Mnie słucha, a kto wami gardzi, Mną,
gardzi.
5. Drugim powodem tego odesłania trędowa-
tych do kapłanów jest ustawa Mojżeszowa,
która dla bezpieczeństwa od zarazy wyklucza-
ła trędowatych, od społeczności z ludźmi i za-
braniała im powracać do wspólnego z nimi po-
życia, pókiby kapłani nie poświadczyli, że są
już wolni od trądu. W nowym Zakonie ustawy,
odnoszące się do zdrowia ciała, należą raczej do
władzy świeckiej, niż do duchownej. Gorszy
jednak i zaraźliwszy od trądu jest grzech
i władza duchowna korzysta z prawa danego
jej od Boga, żeby szczególnie niebezpiecznych
dla wiernych grzeszników wykluczać ze spo-
łeczności chrześcijańskiej. Już Paweł św. na-
kazuje: Pisałem wam w liście, abyście się nie
mieszali z porubnikami... lecz teraz pisałem
wam, żebyście się nie mieszali, jeśli ten, który
się bratem mianuje, jest porubnikiem, albo ła-
komym, albo służącym bałwanom, albo złorze-
czącym, albo pijanica, albo drapieżca, żebyście
349
z takowymi ani jedli. Takie wykluczenie na-
zywamy ekskomuniką. Ekskomunika zaś wyda-
na przez władzę duchowną obowiązuje i eks-
komunikowanego i wszystkich wiernych pod
grozą (mych słów Pańskich: Jeśliby Kościoła
nie usłuchał, niech ci będzie jako poganin
i celnik.
6. Trzecim wreszcie powodem jest wykazanie
potrzeby naszego współdziałania z każdą laską
Bożą. Gdyby trędowaci nie byli usłuchali roz-
kazu Pańskiego i nie chcieli pójść ukazać się
kapłanom, nie byliby w drodze uzdrowieni. Zro-
zum iejże jak potrzebną i pożyteczną jest rze-
czą być posłusznym Bogu, kierować się we
wszystkiem nic swoją, ale Bożą wolą.
7. Na dziesięciu uzdrowionych znalazł się je-
den tylko poczuwający się do wdzięczności
i dający chwalę Bogu! I dziś między nami nie
lepiej się dzieje. Mało ma P. Bóg prawdziwie
wdzięcznych, ale bardzo wiele narzekających.
Niech tylko P. Bóg kogo w ezemkolwiek za-
smuci, taki zwykle już nic nic dba na wszyst-
kie dobrodziejstwa Boże, jeno narzeka. Tobie
u. p. dal P. Bóg i dostatek chicha, dobre w ro-
dzinie pożycie, dobrą sławę u ludzi i nad wszyst-
ko spokojne sumienie, ale jeśli tobie, albo dzie-
ciom twym nie da zdrowia, to już narzekasz
i gryziesz się, jakbyś był najnieszczęśliwszą
na Bożym świecie istotą. Tobie dóbr znów do-
czesnych P. Bóg rzeczywiście dał niewiele i mu-
350
sisz z każdym groszem się rachować, narzekasz
więc dlatego, że P. Bóg o tobie zapomniał, że
i żyć już nie warto i na' domiar złego jeszcze
zazdrościsz drugim, którym P. Bóg dał więcej.
A jednak rozpatrz się pomiędzy wszystkimi
twoimi znajomymi i porachuj, czy między ni-
mi więcej jest takich, z którymibyś się chciał
na los twój zamienić, czy też takich, z któ-
rymibyś za. nic w święcie mieniąc się nie
chciał? A chociażbyś był najbiedniejszym
między ludźmi, to przecież jesteś o wiele
szczęśliwszy od biednych pogan, Turków i ży-
dów, nie znających Boga, ani Matki Najświęt-
szej i nie mających nadziei wiecznego zbawie-
nia. Oduczże się i zaprzestań już raz tego na-
rzekania i gryzienia się, a raczej usłuchaj Apo-
stola upominającego: Zawsze się weselcie... we
wszystkiem dziękujcie, albowiem ta jest wola
Hoża w Chrystusie Jezusie, ku nam wszystkim.
Modlitwa kościelna.
Wszechmogący wieczny Boże, przy mnóż nam
wiary, nadziei i miłości, a iżbyśmy osiągnęli
to, co obiecujesz, daj nam miłować to, co roz-
kazujesz. Przez Pana naszego Jezusa Chrystu-
sa, Syna Twego, który z Tobą żyje i króluje
w jedności Ducha Świętego, Bóg na wieki wie-
ków. Amen.
351
Na niedzielę czternastą po Świątkach.
EW ANGELJA
zapisana u św. Marka w rozdziale VI. w. 2i—33.
W on czas mówił Jezus uczniom swoim: Ża-
den nie może dwom panom służyć. Bo albo
jednego będzie nienawidził, a drugiego będzie
miłował; albo przy jednym stać będzie, a dru-
gim wzgardzi. Nie możecie Bogu służyć i ma-
monie. Dlatego wam powiadam. Nie troszczcie
się o duszę waszę, cobyście jedli, ani o ciało wa-
sze, czembyście się odziewali. Azaż dusza nie
jest ważniejsza niż pokarm? i ciało niżli odzie-
nie? Wejrzyjcie na ptaki niebieskie, iż nie sie-
ja, ani żną, ani zbierają do gumien; a Ojciec
wasz niebieski żywi je. Czyście wy nie daleko
ważniejsi, niż oni? i kto z was, obmyślając, mo-
że przydać do wzrostu swego łokieć jeden?
A o odzienie czemu się troszczycie? Przypatrz-
cie się liljom polnym jako rosną; nie pracują,
ani przędą, a powiadam wam, iż ani Salomon
we wszystkiej chwale swojej nie był odziany,
jako jedna z tych. A jeśliż trawę polną, która
dziś jest, a jutro będzie w piec wrzucona, Bóg
tak przyodziewa; jakoż daleko więcej was ma-
łej wiary? Nie troszczcież się tedy mówiąc: Cóż
będziem jeść, albo co będziem pić, albo czem
się będziem przy odziewać? Bo tego wszystkiego
352
poganie pilnie szukają. Albowiem Ojciec wasz
niebieski wie, że tego wszystkiego potrzebuje-
cie. Szukajcież tedy najprzód królestwa Boże-
go i sprawiedliwości jego, a to wszystko będzie
want przydano.
O B JA ŚNIENIA.
1. Dzisiejsza św. Ewangelja wyjęta jest z ka-
zania na górze o ośmiu błogosławieństwach,
w którem P. Jezus w wielkich rysach wykłada,
na czem polega służba Boża i jakie są jej
główne przeszkody. W części przeznaczonej na
bieżącą niedzielę poucza nas P. Jezus, że nie
można dwom panom służyć, a w szczególności
Bogu i mamonie, czyli cielcowi złotemu, do-
brom tego świata. Żaden nie może dwom pa-
nom służyć, oto nieomylny wyrok Prawdy od-
wiecznej. Mimo to dziś wielu jest Chrześcijan,
usiłujących Bogu służyć, a zarazem, jak to mó-
wią, i djabłu świeczkę palić. Jedni z nich na-
zywają się katolikami i uważają odstępstwo od
katolicyzmu za rzecz sromotną i hańbiącą i go-
towi są raczej wszystko postradać niż się for-
malnie wyprzeć miana katolików, ale wiary
katolickiej nie znają i polno mają pojęć wręcz
przeciwnych tej wierze Do Sakramentów śś„
ba, nawet do kościoła na nabożeństwo nie cho-
dzą, chyba, że jakaś nadzwyczajna okoliczność,
jakiś wzgląd na przyzwoitość do tego ich zmu-
sza; nie przestrzegają przykazań Bożych, a tern
353
mniej kościelnych, jeżeli te sprzeciwiają, się ich
namiętnościom, nawyknieniom lub uprzedze-
niom. Tytularni to katolicy, mający miano ka-
tolików, ale o obowiązkach katolickich nic nie
chcą wiedzieć, ale też i o przywilejach katoli-
ków, mianowicie o wieeznem zbawieniu, nic wie-
dzieć nie będą; tytularni, jak ci radcy honoro-
wi, których nikt nigdy się nie radzi, i o któ-
rych nikt nie wie, dlaczego nazywają się rad-
cami. Drudzy są lepsi od poprzednich, bo znają
przynajmniej zasady wiary, jako tako uczęsz-
czają na nabożeństwa i do śś. Sakramentów,
a nawet zachowują te przykazania Boże,
Boże, które nie przedstawiają dla nich żadnych
większych trudności, a od przykazań kościel-
nych mają mniej albo więcej legalne dyspenzy;
ale z tern wszystkiem nie rządzą się duchem Bo-
żym, jak przystało na synów Bożych, lecz słu-
żą duchowi tego świata, Świat zaś, mówi św.
Jan Ewangelista, jest pożądliwość ciała, pożą-
dliwość oczu i pycha żywota. Więc bywają zra-
na na Mszy św., albo i u Komunji św., a wie-
czorem flirty, wyuzdane widowiska w teatrze,
rozmowy dwuznaczne, książki obrażające wsty-
dliwość i odpowiednie tym książkom długie
marzenia, a nieraz przebywanie w miejscach
podejrzanych rozrywek, przypominających wy-
uzdane zabawy pogańskie. Niby służą Bogu,
a zarazem chcą używać świata i nie śmieją
oderwać ust od czary zatrutych jego rozkoszy.
Ewangelje niedzielne 23
354
A wreszcie mamy i między katolikami pełno
takich, którzy głośno przyznają się do wiary
i Kościoła, ale tak podlegają pysze, że i z samej
wiary i z przynależności swojej do Kościoła
gotowi uczynić sobie szczebel do własnego wy-
wyższenia, byle tylko coś znaczyć u ludzi i wy-
bić się na wierzch; ku temu zwracają wszyst
ke swoje myśli i zabiegi, dlatego zawierają
znajomości i przyjaźnie, dlatego w coraz więk-
sze i uciążliwsze wikłają się długi, dlatego je-
dnym się płaszczą, a innymi pomiatają, albo"
intrygami i podstępem z drogi ich sobie uprzą-
tają, dlatego kłamią, blagują i nadrabiają mi-
ną i nawet na podłości są gotowi. A niech im
kto ubliży, niech tylko trochę ujmie ich czci,
obrażają się, porywają się do procesów, do po-
jedynków, niewiasty zaś do broni swojej obo-
siecznej, czyli do szermowania językiem. Z tern
wszystkiem mówią, że są katolikami. Tak, są
nimi we wlasnem tylko przekonaniu, ale nie
w przekonaniu Chrystusa Pana i Jego Kościo-
ła. A o pożądliwości oczu, czyli chciwości, o siu
żeniu mamonie, albo złotemu cielcowi, cała dzi-
siejsza Ewangelja mówi, jak niepodobna połą
czyć chciwości z służbą Bożą.
2. Dlatego powiadam wam, nie troszczcie sic.
Nie mówi Pan: nie starajcie sit;, nie pracujcie,
ale nie troszczcie się o rzeczy doczesne, o któ-
rych i sam Ojciec wasz niebieski, wie, że ich po-
trzebujecie. Nie zabrania P. Jezus roztropnego
355
starania i umiarkowanego zabiegania o rzeczy
potrzebne, pożyteczne, a nawet przyjemne, ale
zabrania tylko wiecznie niespokojnej i przesa-
dnej troski, która bywa, zabójcza dla pobożno-
ści i dla wszelkiego starania o pożytki ducho-
wne i wieczne. Czego więc w szczególności
P. Jezus zabrania, a na co pozwala względem
rzeczy doczesnych? Zakazana., bo zła jest tro-
ska o rzeczy doczesne głównie w sześciu wypad-
kach: 1) jeżeli połączoną jest z przenoszeniem
rzeczy doczesnych nad wieczno; tak bywa np.
u socjalistów, bluźniących: »eo mi -tam niebo,
byłem miał za co wyżyć i użyć«. 2) Jeżeli po-
ciąga za sobg gwałcenie przykazań Bożych lub
kościelnych, np. tak powszechne u nas zanied-
bywanie Mszy św. dla interesu, pracowanie
w niedzielę i święta dla zarobku. 3) Jeżeli uży-
wa się złych, grzesznych środków dla zdobycia
sobie rzeczy doczesnych, np. kłamstwa, fałszo-
wania towaru, wagi luli miary, lichwy itp 4)
Jeżeli szukamy zarobku dla złego celu, np. żeby
mieć za co się upić, hulać, grać w karty albo
loterję itp. 5) Jeżeli kto z tej troski robi sobie
cel i zadanie życia, np. żeby zbierać tylko i du-
sić pieniądze, żeby pozostawić po sobie taka,
a taka fortunę, bez wszelkiej wyższej i szla-
chetniejszej myśli. 6) Jeżeli nasze troszczenie
się jest nad miarę trwożliwe i niespokojne, bo
to dowodzi zawsze i zbytniego przywiązania do
rzeczy doczesnych i braku ufności w Bogu
23*
356
i Opatrzności Jego. Dobrze o tein mówi św. Jan
Złotousty: »To, że tych rzeczy potrzebujemy,
wcale nie jest racja, żebyśmy. mieli o nie zbyt
troskliwie się starać, ale żeby raczej jak naj-
spokojniej ufać, że Pan Bóg do nich dopomoże,
kiedy są potrzebne«.
3. Dozwolone, godziwe i pochwały godne jest
staranie o zarobek i dorobek, jeżeli 1) jest pod-
porządkowane staraniu o chwalę Bożą i wła-
sne zbawienie; 2) uporządkowane tak, że stara-
my się o te rzeczy doczesne ze względu na wie-
czne i jako o środki do prowadzenia życia zboż-
nego i do wykonywania dobrych uczynków;
3) umiarkowane, bez zbytniej trwogi o przy-
szłość i bez niepokoju, ale pełne ufności i zda-
nia się na Opatrzność Bożą. P. Bóg doświad-
cza, ale nie opuszcza swoich. Pracuj, oszczędzaj,
a modląc się wrzuć na Pana staranie swoje,
a On Cię wychowa, nie dopuści na wieki za
chwiania sprawiedliwego. Wolno też, owszem
obowiązkiem chrześcijańskim jest starać się
o rzeczy doczesne, zwłaszcza o ile one są po-
trzebne i odpowiednie stanowi każdego; wolno
nawet starać się o więcej, niż to jest ściśle po-
trzebne i odpowiednie na razie, więc o jaki
zasób na czarną godzinę, lub na starość, rów-
nież o fundusz potrzebny do posunięcia się na
wyższy szczebel społeczny, np. z wyrobnika na
gospodarza lub rzemieślnika, z rzemieślnika na
właściciela kamienicy, z stanu zarabiającego
357
ręką, do stanu zarabiającego głową. W tym
ostatnim atoli wypadku, gdzie chodzi o posu
nięcie się na wyższy szczebel, łatwo wkrada sic
do serca pycha żywota, i dlatego potrzeba w lej
mierze wielkiej oględności.
Modlitwa kościelna.
Strzeż, prosimy Cię, Panie, Kościół Twój
ustawieznem miłosierdziem Swojem, a iż ulom
ność ludzka bez Ciebie upada, przeto niech ją
pomoc Twoja od rzeczy szkodliwych odwodzi,
a do zbawiennych przywodzi. Przez Pana na
szego. Jezusa Chrystusa, Syna Twego, który
z Tobą żyje i króluje w jedności Ducha Świe
tego. Bóg na wieki wieków. Amen.
Na niedzielę piętnastą po Świątkach.
E W A N G E L J A
zapisana u św. Łukasza w rozdziale Vil. w. 11—16.
Onego czasu szedł Jezus do miasta, które :o
wio, Naim; a z Niw szli uczniowie Jego i rze-
sza wielka. A gdy się przybliżył ku brawie
miejskiej, oto wynoszono zmarłego, syna jedy-
nego matki jego, a ta była wdowa: a rzesza
miejska wielka z nip. Która ujrzawszy Pan
ulitował się nad nia, i rzeki jej: Nie płacz,
i przystąpił i dotknął się mar. (A ci co nieśli,
358
stanęli). I rzeki: Młodzieńcze tobie mówię,
wstań! i usiadł on, który byt umarty i poczuł
mówić: i dal go matce jego. / zdjat wszystkich
strach: i wielbili Koga, mówiuc, że prorok wiel-
ki powstał miedzy nami, a iż Hóg nawiedził Ind
swój.
O B J A ś N I E N I A .
1. Zechciej to, coś dopiero usłyszał w dzisiej-
szej św Ewangelji rozpamiętywać i niejako
własnemi zobacz oczyma. Przychodzi P. Jezus
do Naim i tuż przed brama miasta napotyka
orszak żałobny. Za trumna, postępuje wdowa.
Jedynaka swego prowadzi do grobu. Po eiehem
łkaniu jej znać, że życie już dla niej wszelki
straciło urok, i że gdyby to od niej zależało,
najmilej razem z nim ehciałaby legnąć w gro-
bie. Dla niej jedna tylko jeszcze została poeie-
cha: umrzeć jak najprędzej. Poczciwi mieszkań-
cy naimsey licznym udziałem w pogrzebie
pragną ulżyć ciężko strapionej matce, a nieje-
den nie może opanować wzruszenia i łzy z oczu
ociera. Widzi to P. Jezus i miłosierdziem wzru-
szony jednem tylko do niej odzywa się sio
wem. Nie płacz. Przystąpił, dotknął się mar,
a ci, co je nieśli, stanęli. Bo taki urok i tak
wielki otaczał Go majestat, że nikt nie śmiał
hłn się sprzeciwić. 1 rzeki: Młodzieńcze, lobie
mówże wstań! / podniósł się umarły, usiadł
i począł mówić. / oddał go matce jego. Patrz,
359
jak wszechmocne jest słowo Pana naszego, ale
patrz też, jak wielkie i bogate u Niego jest Mi-
łosierdzie. Rozważając dzisiejszą Ewangelję,
chce się wołać z Psalmistą: Wyznawajcie Pa-
nu, bo dobry; bo na wieki miłosierdzie Jego.
Niechaj teraz mówi dom Aaronów, że na wieki
miłosierdzie Jego; niechaj teraz mówią, którzy
sic boja Pana, że na wieki miłosierdzie Jego!
2. Nie wiem, czy jaką inną cnotę nam Pismo
św. równie często i usilnie zaleca jak miłosier-
dzie. Już w starym zakonie wołał Psalmista:
Błogosławiony, który ma baczenie na ubogie-
go i potrzebnego, w dzień zły wybawi go Pan.
Nabuchodonozorowi, przepowiedziawszy srogą
karę i upokorzenie, które go czekało, radzi Da-
niel prorok: grzechy twoje jałmużnami oku-
puj, a nieprawości twe miłosierdziem nad ubo-
gimi. Mędrzec Pański w miłosiernych uczyn-
kach upatruje też najlepszy sposób zabezpie-
czenia majątku następnym pokoleniom, kiedy
mówi: Bytem młody i zestarzałem się,' a nie
widziałem sprawiedliwego opuszczonego, ani
nasienia jego szukającego chleba; cały dzień
czyni miłosierdzie i pożycza (Panu Bogu na
lichwę), a nasienie jego w błogosławieństwie
będzie. A w Piśmie św. nowego Zakonu nie
znajdziesz prawie żadnej kartki, na którejby
nie było zachęty do miłosierdzia. Przy sądzie
ostatecznym zapowiada P. Jezus, że o zbawie-
niu łub potępieniu każdego z osobna rozstrzy-
360
gać maja uczynki miłosierne. Opowiada o mi-
łosiernym Samarytaninie, o marnotrawnym
Synu, nad którym ulitował sic ojciec, o owiecz-
ce zgubionej, która przygarnął dobry pasterz,
o niemiłosiernym dla Łazarza bogaczu. A wię-
cej jeszcze niż słowem, zagrzewa do tej cnoty
P. Jezus własnym przykładem. To też Ewange-
lista chcąc jakby w jedttem słowie streścić całe
życie i działanie Jego, woła: »pertransiit bene-
faciendo«, przeszedł (przez życie) czyniąc
dobrze.
3. Na czemże polega istota miłosierdzia? Prze-
dewszystkiem wiedzieć trzeba, że jak wogóle
każda cnota, tak też w szczególności cnota mi-
łosierdzia w nas jest: wszystka chwała lej cór-
ki królewskiej — wewnątrz. Zdarza się, że ktoś
wielki rozdaje między ubogich pieniądze,
a przecież nie ma ani trochę miłosierdzia, albo
że ktoś wobec smutku lub nędzy ma na zawo-
łanie czułe słowa, a nawet i łzy, a jednak wca-
le nie jest miłosiernym Oto miłosierdzie praw-
dziwie chrześcijańskie powinno być w nas, czyli
polegać na odpowiedniem działaniu rozumu
i woli, prawdą i laską Bożą wspartych. Rozum
więc ma baczenie na ubogiego i potrzebnego;
po łacinie zamiast polskiego »ma baczenie* uży-
wa Pismo św. słowa »intelligit«, to znaczy: ro-
zumie. Podstawą miłosierdzie jest, żeby zrozu-
mieć i wyrozumieć położenie i całe usposobię
nie potrzebującego pomocy i miłosierdzia. Ile
361
kroć nam samym cokolwiek dolega, umiemy
nietylko doskonale oceniać, ale nieraz i przece-
niać cala trudność i ciężkość, jaka na nas przy-
padła. Rozbieramy każdy szczegół, a nawet
7. powodu miłości własnej, rozmazujemy nad
wszelką, miarę to, co nam dolega. Jeżeli zatem
ono przykazanie: Będziesz miłował bliźniego
twego, jak siebie samego, nie ma być dla nas
pustem bez znaczenia słowem, potrzeba, żebyś-
my umieli wchodzić w położenie potrzebują
cych naszej pomocy, tak samo, jak wchodzimy
we własne potrzeby. Wola zaś musi pragnąć
i chcieć poratować ubogiego i potrzebującego
równie szczerze, jak szczerze i usilnie pragnie
poratować samych siebie. Wreszcie, jak miłość
własna sprawia, że mamy dla siebie aż nad mia-
rę wiele serca i życzliwości, tak też prawdziwie
chrześcijańskie miłosierdzie ma dla ubogiego
i potrzebującego serce i współczucie, ma leż deli-
katność i uprzejmość, oszczędzające mu niepo-
trzebnego upokorzenia i tego przygnębiającego
uczucia, że jest i musi być komukolwiek cięża-
rem. Daj ci Boże to wyrozumienie i dobrą wolę
względem potrzebujących, miej dla nich serce
i życzliwość, a język znajdzie właściwe i poczci-
we słowo pociechy i ręka albo głowa zdobędzie
się na odpowiednią pomoc. Wtedy nie będziesz
miał żalu do ubogich, ani do ich natręctwa, ani
nie będziesz im miał za złe, że ich nigdy nie
ubywa. Dajże ci Boże być miłosiernym, bo:
362
Błogosławieni miłosierni, albowiem oni miło-
sierdzia dostąpią. Z tern wszystkiem jedną mu-
szę podać przestrogę, która niech cię nie zra-
ża do miłosierdzia. Strzeż się, żebyś czasu, pra-
cy, zachodów i grosza, serca i dobrej woli, jaką
możesz dać prawdziwie ubogim i potrzebującym,
nie roztrwoni! między lekkomyślnych i wyzy-
skiwaczy, bo i miłosierdziu nie wolno być nie-
roztropnem. Nie spiesz się z posądzeniem, ale
też trzymaj się zasady: Budźcież mądrymi jako
wężowie, o prostymi, jako gołębice.
4. Jakby zgrzyt wyrywa się tu i ówdzie ze
zgorzkniałego serca słowo, podobne do onego,
które wyszło z ust faryzeuszów tuż przed wskrze-
szeniem Łazarza w Betanji: Nie mógł ten, któ-
ry otworzył oczy ślepo narodzonego, uczynić,
żeby ten nie umarł? W smutku, w ucisku,
w obawie przed przyszłością, nieraz i my, szem-
rząe albo powątpiewając o miłosierdziu Bożem,
zniechęcamy się do modlitwy i wymawiamy
P. Bogu: sezemuś to na mnie dopuścił? czemu
mnie nie wysłuchujesz®? — Ale czyż P. Bóg
jest sługą naszym? Gdy słudze dam rozkaz
w formie grzecznej prośby, to mam prawo żą-
dać od niego, żeby tak uczynił, jakem mu po-
wiedział, oraz robić mu wymówki: czemuś tego
nie uczynił? Ale P. Bóg nie jest sługą, lecz
Panem naszym i słuszniej niż my, mógłby każ-
dego z nas zapytać: »Tom ci przykazał, toś mi
obiecał, a czemu nic z tego, aP'o prawie nie nie
363
uczyniłeś, a i to trochę coś uczynił, to jest nie-
doskonałe?« Miałby P. Bóg wszelkie prawo oka-
zywać się głuchym na prośby nasze, jak my
jesteśmy głusi na wolę Jego. Nie czyni tego, bo
jest miłosierny, bo jest dobry, choć my źli. Nad
to codziennie powtarzamy w pacierzu, nie sbądż
wola hic:ja . ale »bądż wola Twoja«. Więc do-
zwóhnyż P. Bogu, żeby czynił z nami, nie we-
dług tego, co nam, ale wedle tego, co Jemu
się podoba. A możemy i powinniśmy to tern
bezpieczniej, że ani matka swemu dziecku, ani
brat bratu, ani człowiek sani sobie nie życzy,
ani nie potrafi życzyć i uczynić tak dobrze i tak
rozumnie, jak P. Bóg każdemu z nas życzy,
i czyni, byleśmy Mu w tern nie przeszkadzali.
Wreszcie chciej się przekonać, czyś rzeczywiście
tak biedny i nieszczęśliwy, jak czasem ci się
zdaje, i dlatego zastanów się: czy w tern miej-
"Ścii, w którem mieszkasz, więcej jest takich,
z którymi chciałbyś się zamienić na los, czy
leż więcej takich, z którymi żadną miarą mic-
niaćbyś się nie cheiał? Podobno przekonasz się,
że tobie P. Bóg dał jeszcze nienajgorzej.
A zresztą to, o co ci tak bardzo chodzi, to są
tylko rzeczy doczesne, które miną, może prę-
dzej niż się spodziewasz. Raczej troszcz się
o wieczność, która nie mija.
364
Modlitwa kościelna.
Kościół Twój, Panie, ustawieznem milosier
dziem Twojem oczyszczaj i utwierdzaj, a ponie-
waż bez Ciebie w całości ostać się nie może.
Twoją zawsze laską niech będzie rządzony.
Przez Pana naszego Jezusa Chrystusa, który
z Tobą żyje i króluje w jedności Ducha Świę
lego. Bóg na wieki wieków. Amen
Na niedzielę szesnastą po Świątkach.
E W A N G E L J A
zapisana u św. Łukasza w rozdz. XIV. w. 1—77.
II’ on czas, gdy Jezus wszedł do domu jedne-
go przedniejszego faryzeusza, w szabat jeść
chleba, a oni go podstrzegali, — oto człowiek
niektóry opuchły był przed nim. A Jezus odpo-
wiedziawszy rzeki do biegłych w zakonie i fa-
ryzeuszów, mówiąc: Godzi-li się w szabat uzdra-
wiać? Lecz oni milczeli. A on ująwszy uzdrowił
go i odprawił. A odpowiadając rzeki do nich:
Którego z was osieł albo wół wpadnie w stu-
dnię, a nie wnet go wyciągnie w dzień soboluy?
I nie mogli Mu na to odpowiedzieć, ł powie-
dział też podobieństwo do zaproszonych, przy-
patrując się jako pierwsze siedzenie obierali,
mówiąc do nich: Gdy będziesz wezwań na go-
365
dy, wie siadajże na pierwszem miejsca, aby
snąć poczciwszy nad cię nie był wezwań od
niego, a przyszedłszy ten, który ciebie i onego
wezwał, nie rzeki ci: Daj temu miejsce; a tedy-
byś ze wstydem począł mieć ostateczne miej-
sce. A gdy będziesz wezwań, idź, usiądź na po-
śledniejszem miejscu, że gdy przyjdzie ten.
który cię wezwał, rzecze tobie: Przyjacielu,
posiądź się wyżej. Tedy będzie tobie chwała
przed społem siedzącymi. Bo wszelki, co się wy-
nosi, zniżon będzie; a kto się uniża, wywyższon
będzie.
O B J A Ś N I E N I A .
1. On i Go podstrzegali. Właściwa to faryzeu-
szom rzecz wynajdywać jakieś wady i uchybie
nia nawet u P. Jezusa. Sarni byli złymi, a złość
swojii pokrywali pozorami cnoty, więc nic wie-
rzyli w niczyją cnotę, a wszędzie wietrzyli coś
złego i przypuszczali obłudę. My tak pochopni,
żeby każdemu przypiąć Jatkę i nikomu nie do-
wierzać, czyż w tern nie jesteśmy podobni do
faryzeuszów? Ten, według nas jest chciwy,
inny ambitny, innemu zarzucamy kłamstwo
i podstępne postępowanie, innemu lenistwo,
o tym znowu powiadamy, że głupi, nieporadny,
niedbały, ten zrobił to, inny owo; każdemu
przyganiamy, nikogo nie chwalimy. Na domiar
złego pochlebiamy sobie, że bystre mamy oko
i zmysł spostrzegawczy, że znamy się na hi-
366
dziaeh, jak nikt inny. A tymczasem nie widzi-
my, że sarni stajemy się podobnymi do fary-
zeuszów. Obyśmy raz już przestali ludzi sądzić,
gdy nie mamy do tego prawa z urzędu.
2. Godzi-li się w szabat uzdrawiać? Jak za na-
szych dni, tak już i za czasów P. Jezusa żydzi
z zabobonną ścisłością przestrzegali święcenia
dni świętych i przesadę tę P. Jezus im surowo
przygania Między nami chrześcijanami taka
przesada w święceniu niedziel i świąt nie zda-
rza się, raczej całkiem coś przeciwnego. Postę-
pujemy, jak gdyby P. Bóg był nie nakazał: Pa-
miętaj, abyś dzień święty święcił, ale ja-
koby od nas żądał: Pamiętaj, aby dzień
święty znieważał. Tak ludzie w niedzielę
i święta zwykli grzeszyć, że niejeden i przez
cały tydzień nie nagrzeszy tyle, co w jedną nie-
dzielę. W niedzielę i święta najwięcej pomiędzy
ludźmi pijaństwa, najwięcej też kłótni i obra-
zy Bożej po domach, w niedzielę i dni święte
najwięcej muzyk i tańców, czasem niewinnych,
częściej bardzo niebezpiecznych i polnych grze-
chu; w dni święte najwięcej ludzie chodzą do
teatrów i na różne widowiska, znów czasem
uczciwe, ale najczęściej tak obrzydliwe, iż dzi-
wić się trzeba, że ludzie nie rumienią się jeden
przed drugim, słuchać tak niecnych rzeczy i pa-
trzeć się na nie. Widocznie kara Boża już wisi
nad nami, kiedy Bóg puścił nas za żądzami
serc naszych.
367
3. A jednak trzecie przykazanie musi być
szczególnie ważne, kiedy je nam P. Bóg w szcze-
gólny sposób z pośród innych wyróżnił. Bo
w innych przykazaniach mówi poprostu: Nie
będziesz miał cudzych Bogów przede mną; nie
będziesz brał Imienia Pana Boga twego nada-
remno: czcij ojca twego i matkę twoję; nic za-
bijaj i t. d. Jedynie w trzecim przykazaniu po-
wiada: Pamiętaj, abyś dzień święty święcił.
Pamiętaj, a nie zapominaj; jakby clicial
powiedzieć: Pamiętaj, abym Ja nawzajem
pamiętał na ciebie; zapomnisz o dniach świę-
tych zapomni i P. Bóg o tobie. Pamiętaj,
t. zn. staraj się przez cały tydzień i w calem
życiu wszystko lak układać, abyś przynajmniej
w dzień święty mógł oddać Bogn, co Bożego.
Trzecie przykazanie jest szczególnie ważne.
P. Bóg obiecał niegdyś żydom w starym Zako-
nie błogosławić, nawet już w tern życiu i pod
względem doczesnym w szczególniejszy sposób,
za zachowanie tego przykazania i obietnicy tej
po dziś dzień im dotrzymuje, jak o tern nie-
trudno się przekonać. Rozpierają, się żydzi
w niejednym już dworze, rozpierają się po naj-
piękniejszych ulicach i w samym rynku po
miastach, rozpierają się też, pożal się Boże, po
wsiacli i coraz więcej chłopskiej ojcowizny za-
garniają, a chrześcijanie katolicy coraz więcej
i więcej ubożeją; już ich święta ziemia wyży-
wić nie może albo nie chce, bo odkąd święta
368
poszły w poniewierkę, niemasz błogosławień-
stwa Bożego. A przecież żydzi zła mają wiarę.
Krew Pana naszego Jezusa Chrystusa, gorzej
niż przeklęctwo Chamowe, spadla na nieli i na
dzieci ich; ale przy wszystkich wadach i grze-
chach swoich wiernie zachowują szabaty swo-
je, więc im P. Bóg wiernie dotrzymuje obie-
tnicy, i gdy nie może dać nagrody w wieczno-
ści, tern więcej im szczęści w tern życiu. Nas
zaś, którzy mamy prawdziwą wiarę, ale jej nie
pełnimy, P. Bóg karze w tern życiu, abyśmy się
opamiętali i nie byli karani w wieczności.
4. Dlaczegóż P. Bóg tak bardzo nalega na
święcenie dni świętych? Z pewnością nie dla
swego pożytku. Bo choeiażbyśmy nietylko
w niedziele i święta, ale i we ryszystkie dni
powszednie od rana do nocy nic innego nie ro-
bili, jeno Bogu śpiewali i modlili się, to i cóż
Mu z tego przyjdzie? Jeżeli pragnie chwały,
to ją ma prawdziwie godną siebie w Trójcy
Przenajświętszej. A wszystka nasza chwała cóż
znaczy? Cóż my rozumiemy o wielkości, piękno-
ści i dobroci Bożej? Jeden anioł lepiej potrafi
chwalić P. Boga, niż całe setki i tysiące ludzi.
Nie. P. Bóg nas i chwały od nas nie potrzebuje.
Ale widzi P. Bóg, że nam potrzeba wciąż na no-
wo i przynajmniej raz w tydzień przypominać,
że jest P. Bóg na niebie, który nas stworzył
i dla którego mamy obowiązki, a tych jeżeli-
byśmy zaniedbali, musimy zginąć na wieki.
369
5. W niedzielę i święta należy powstrzymy-
wać się od zajęć zakazanych, mianowicie od za-
jęć służebnych i od zajęć grzesznych. Do zajęć
służebnych zaliczają się roboty rolne, rzemieśl-
nicze, kupieckie, publiczne sprawowanie urzę-
du lub sądu, wypłaty pieniężne itp.; zajęciem
grzesznem jest lo wszystko, co sprzeciwia się
przykazaniom Bożym lub kościelnym. Należy
powtóre poświęcić dobrą część niedzieli czy też
dnia świętego na służbę Bożą i dobre uczynki.
W szczególności jest obowiązkiem wysłuchać
z uczciwością Mszy świętej i to całej, tak da-
lece, że ile razy kto bez słusznej przyczyny
opuszcza Mszę św. z własnej winy, t. zn. że mógł
być na Mszy św., a nie ehciało mu się i ezem
innem bez rozumnej przyczyny się zajął, tyle
razy popełnił grzech śmiertelny. Jako dobre
uczynki zaś, to przedewszystkiern zalecone są:
słuchanie słowa Bożego, a dalej modlitwa i jał-
mużny. Do modlitwy zaliczają się czytania
i rozmyślania duchowne, a do jałmużny nawie-
dzanie chorych, dzieci, zwłaszcza opuszczonych
i zaniedbanych, pocieszanie strapionych i t. d.
Modlitwa kościelna.
Prosimy Cię Panie, niech nas łaska Twoja
uprzedza, niech nam towarzyszy i niech nas do
dobrych uczynków zawżdy pobudza. Przez Pa-
na naszego Jezusa Chrystusa, Syna Twego, któ-
EwangeJje niedzielne 24
370
ry z Tobą żyje i króluje w jedności Ducha Świę-
tego, Bóg na wieki wieków. Amen.
Na niedzielę siedmnastą po Świątkach.
EWAN GE LJ A
zapisana u św. Mateusza w rozdz. XXII. w. 35—46.
W on czas, przyszli do Jezusa Faryzeuszowie,
i zapytał go jeden z nich zakonny Doktor, ku-
sząc go: Nauczycielu, które jest wielkie przy-
kazanie w Zakonie? Rzeki mu Jezus: Będziesz
miłował Pana Boga twego ze wszystkiego ser-
ca twego, i ze wszystkiej duszy twojej, i ze
wszystkiej myśli twojej. Toć jest największe
i pierwsze przykazanie. A wtóre podobne jest
temu: Będziesz miłował bliźniego twego, jako
samego siebie. Na tern dwojgu przykazaniu
wszystek Zakon zawisł i Prorocy. A gdy sie Fa-
ryzeusze zebrali, spytał ich Jezus, mówiąc: Co
sie wam zda o Chrystusie? czyj jest syn? Rze-
kli mu: Dawidów. Rzeki im: jakoż tedy Dawid
w duchu zowie go Panem, mówiąc: Rzeki Pan
Panu memu, siedź po prawicy mojej, aż położę
nieprzyjacioły twoje podnóżkiem nóg twoich.
Jeśli tedy Dawid zowie go Panem., jakoż jest
synem jego? A żaden nie mógł mu odpowiedzieć
słowa, ani śmiał żaden od onego dnia wiecej go
pytać.
371
O B J A SN I E N I A .
1. Faryzeusze byli bardzo zarozumiali z mnie-
- manej swej mądrości. Sw. Marek opowiadając
to samo zajście, o którem mówi dzisiejsza Ewan-
gelja, wspomina, że Faryzeusze wtedy przyszli
do Jezusa, kiedy saduceuszów spotkało upoko-
rzenie za podstępne pytanie, jakie postawili
P. Jezusowi. Mniemali, że są mądrzejsi od sa-
duceuszów, i że ich nauce i rozumowi P Jezus
nie będzie się mógł oprzeć. Faryzeusze dawni
wymarli, ale nie brak i dziś ludzi zarozumia-
łych, którym się zda je, że oni jedni wszystkie
rozumy posiedli i za mędrszych się uważają,
niż wszyscy dawni uczeni, niż Kościół święty
i niż sam P. Bóg i objawienie Jego. Ale i o nich
wciąż -sprawdza się słowo dzisiejszej Ewange-
Iji: A żaden nie mógł mu odpowiedzieć słowa.
Żaden niedowiarek i żaden bezbożnik nie bę-
dzie mógł odpowiedzieć ani słowa, g ly kiedyś
po śmierci stanie przed I’. Jezusem na sąd.
2. Będziesz miłował Pana Boga twego... bę-
dziesz miłował bliźniego twego. Na tern dwojgu
przykazaniu wszystek Zakon zawisł i Prorocy-
Widzisz, jak łatwa jest nauka Chrystusa Pana
do zrozumienia, jak łatwa też do wykonania
Byłeś dobrze zrozumiał te dwie zasady, byłeś
wiernie wykonywał te dwa przykazania, jakie
P. Jezus podaje w dzisiejszej Ewangelji, już
tern samem zrozumiałeś całą człowiekowi do
24*
372
zbawienia potrzebną mądrość Bożą i będziesz
prawym sługą Bożym i do najwyższej możesz
dojść doskonałości. Te dwie zasady są tak peł-
ne głębokiej mądrości, że chociażbyś całe ży-
cie nad niemi rozmyślał, wciąż jeszcze coś no-
wego w nich znajdziesz, a zarazem tak proste,
że i nieuczony człowiek, ani pisać, ani czytać
nie umiejący, potrafi je spamiętać i byle pro-
ste miał serce, lepiej zrozumieć, niż najuczeńsi
nawet ludzie. Te dwa przykazania są też dzi-
wnie łatwe, bo, aby je wykonać, nie trzeba ani
pieniędzy i wielkich skarbów, ani nadzwyczaj-
nego rozumu i rozleglej nauki, nie potrzeba ani
sil ani zdrowia, nie potrzeba dalekich odbywać
podróży, ale trzeba jedynie dobrej woli i pro-
stego serca. Niegdyś św. Augustyn, rozważając
to, święcie i mądrze powiedział: »Kochaj, a rób
co ebeesz«, bo kochając Boga i bliźnich, nie po-
trafisz już chcieć niczego złego. Św. Bonawen-
turze razu jednego powiedział pewien wielkiej
pobożności brat nazwiskiem Idzi, że jemu, jako
posiadającemu tak wielką naukę, łatwiej niż
innym zostać śwętym. Na to mu Święty: My-
lisz się, mój bracie, bo lada babka, nie umie-
jąca nic więcej prócz zwykłego pacierza, może
większą zostać świętą, niż największy uczony,
jeśli tylko kocha Boga i bliźniego, jak Bóg
przykazał. Usłyszawszy to brat Idzi wpacłl
w zachwycenie i wybiegłszy na ulicę głośno wo-
łał: »Słuchajcie babki i wszyscy prostaczko-
373
wie, eo mówi wielki 0. Bonawentura; macie ko-
chać Boga i bliźniego, jak Bóg przykazał, a każ-
dy z was zostanie wielkim świętym®. Obyś i ty
chciał zrozumieć, że cala sztuka, żeby zostać
nietylko prawym chrześcijaninem, ale i wiel-
kim świętym, polega na tern dwojgu, żeby ko-
chać Boga swego ze wszystkiego serca i ze
wszystkiej duszy swojej, a bliźniego swego jak
samego siebie.
3 Co się wam zda o Chrystusie"? Czyj jest
syn? Rzekli mu: Dawidów. Pytanie to postawił
Pan Jezus nawzajem faryzeuszom, żeby ich
nauczyć i przekonać o tern, czego oni nie wie-
dzieli, a nawet powiedzieć nie chcieli. Myśl tego
pytania jest taka: Cóż mniemacie o osobie
obiecanego wam od Boga Messjasza? Z jakiego
rodu ma on według proroctw pochodzić? Za-
gadnienie to dla faryzeuszów biegłych w Piśmie
św arcyłatwe, i dlatego bez wahania odpowia-
dają, że z rodu Dawidowego. O tern w narodzie
żydowskim każde dziecko •wiedziało, że Mesjasz
miał być potomkiem Dawidowym, a więc praw-
dziwym człowiekiem, czyli jak P. Jezus sam
był zwykle się nazywać, synem człowieczym.
Ale to co faryzeusze odpowiedzieli, to zawierało
tylko połowę prawdy. Powinni byli odpowie-
dzieć: Chrystus według tego, có P. Bóg obiecał
narodowi naszemu przez proroków, ma być
wprawdzie synem Dawidowym, ale będzie też
Synem Bożym, bo tak jest w Piśmie św.: Tyś
374
jest Syn mój, Jam Ciebie dziś zrodził. Tego fa-
ryzeusze jednak nie wiedzieli i tego pragnie ich
Pan Jezus dla ich zbawienia nauczyć, i dlatego
dalej pyta:
4. Jakoż tedy Dawid w duchu zowie go Pa-
nem, mówiąc: Bzekł Pan Panu niemu, siedź
po prawicy mojej? Znaczenie tego pytania, jest
takie: Ja kimże prawem Da wid, nauczony od
Ducha Św., nazywa go Panem swoim, mówiąc:
Hzekt Pan — Bóg — Panu memu — Chrystu-
sowi czyli Mesjaszowi — siedź po prawicy mo-
jej?... Jeśli tedy zowie go Panem, jakoż jest sy-
nem jego? Jakim sposobem król Dawid, o któ-
rymś z potomków swoich mówiąc, mógłby zwać
go Panem swoim, gdyby był rzeczy wiście tak,
jak wy mówicie, niczem więcej, jeno synem
jego? Oczywiście jest On ezemś więcej, niż sy-
nem Dawidowym, niż prostym człowiekiem!
Czerń zaś jest, to wynika bardzo jasno z dal-
szych słów psalmu, w którym onemu Panu
Dawidowemu mówi Bóg: siedź po prawicy mo-
jej, t. zn. siedź na tronie majestatu mego,
w równej i jednej ze mną chwale wiekuistej.
Tak P. Jezus tu z Pisma św. Starego Zakonu,
o którem faryzeusze wiedzieli i wyznawali, że
jest od Boga objawione, wyraźnie dowodzi tego
samego, co był wykazał tysiącznemi cudami,
co później pod zaklęciem Kajfasza i przez
chwalebne swoje zmartwychwstanie, wniebo-
wstąpienie i Ducha Świętego zesłania stwier-
375
dzil i wciąż na nowo w Kościele swoim świę-
tym stwierdza, że jest nietylko prawdziwym
człowiekiem, o czerń faryzeusze nie wątpili, ale
że jest też prawdziwym Synem Bożym, Bogiem
z Boga, Światłością z Światłości, Bogiem praw-
dziwym z Boga prawdziwego.
5. Siedź po prawicy mojej, aż położę nieprzy-
jaciół}/ Twoje podnóżkiem nóg Twoich. Jest
w tych słowach psalmu przez P. Jezusa przy-
toczonych wciąż sprawdzająca się w oczach na-
szych zapowiedź, że aż do ostatecznego trium-
fu, który będzie w dzień sądu ostatecznego,
P. Jezus zawsze będzie miał nieprzyjaciół
i prześladowców, tak samo, jak ich miał w fa-
ryzeuszach, saduceuszach i innych za dni piel
grzymowania swojego. Ponieważ zaś ci nieprzy-
jaciele nie mogą dosięgnąć Jego samego we
własnej osobie, więc złość swoją wywierają na
Oblubienicy Jego. Dlatego też P. Jezus, gdy
o Kościele swoim mówi, że bramy piekielne nie
zwyciężą go, tern samem da je do zrozumienia,
że piekło będzie wojowało przeciwko niemu:
a o sługach jego wyraźnie zapowiada Pismo
św.: Wszyscy, którzy chca pobożnie żyć w Je-
zusie Chrystusie, prześladowanie będą cierpieć.
Tych nieprzyjaciół Chrystusa Pana, czyli Ko-
ścioła i sług Jego, wylicza Pismo św. głównie
trzech: djabła, ciało i świat. Z nimi ustawicznie
wojować nam potrzeba, a nietylko się bronie,
ale i zwyciężać. Djabeł naciera na nas, podbu-
376
rzająe wyobraźnię naszą, przedstawiając jej
różne rozkosze, godności, bogactwa, to znowu
strasząc urojonemi trudnościami, cierpieniami,
upokorzeniami i t. d., byle odwieść od obowiąz-
ku, lub przywieść do grzechu. Ciało kusi za
ebciankami i wymaganiami, ociężałością i le-
nistwem. Świat wreszcie narzuca się nam
z swojemi przewrotnemi zasadami i przewro-
tniejszemi jeszcze przykładami. Mają ci trzej
nieprzyjaciele swoich zapamiętałych zwolenni-
ków, którzy stają się szczególnymi nieprzyja-
ciółmi P. Jezusa i wszelkiej sprawy Bożej Oto
więc bojowaniem jest żywot ludzki na ziemi;
ale kto stoi przy P. Jezusie, z Nim zwycięży.
Modlitwa kościelna.
Daj, prosimy Cię Panie, aby lud Twój strzegł
się sideł szatańskich, a za Tobą jedynym Bo-
giem, ezystem sercem postępował. Przez Pana
naszego Jezusa Chrystusa, Syna Twego, który
z Tobą żyje i króluje w jedności Ducha Świę-
tego, Bóg na wieki wieków. Amen.
Na niedzielę ośmnastą po Świątkach.
EW ANGELJA
zapisana u św. Mateusza w rozdziale IX. w. 1—8.
W on czas wstąpiwszy Jezus w łódkę prze-
wiózł sie, i przyszedł do miasta swego. A oto
377
'przynieśli Mu powietrzem ruszonego, na łożu
leżącego. A widząc Jezus wiarę ich. rzeki po-
wietrzem ruszonemu: Ufaj synu, odpuszczając
się grzechy twoje. A oto niektórzy z doktorów
mówili sami w sobie: Ten bluźni. A widząc Je-
zus myśli ich rzeki: Czemu myślicie złe w ser-
cach waszych? Cóż jest łacniej, rzec: odpuszcza-
jąc się grzechy twoje? czyli rzec: wstań, a. chodź?
A iżbyście wiedzieli, że moc ma Syn człowieczy
na ziemi odpuszczać grzechy, tedy rzeki powie-
trzem ruszonemu: Wstań, weźmij. łoże twe.
a idź do domu twego. I wstał i poszedł do domu
swego. A ujrzawszy rzesze, bały się i chwaliły
Boga, który dał takową móc ludziom.
OBJAŚNIENIA.
1. Pan Jezus, prawdziwie niewyczerpany
w miłosierdziu swojem, korzysta z każdej spo-
sobności, żeby faryzeuszów doprowadzić do
uznania prawdy i do zbawienia. W dzisiejszej
Ewangelji po dwakroć daje im dowód najprzód
wszechwiedzy, a potem wszechmocy, a więc
boskości swojej. Bo kiedy mówili sami w sobie,
myśląc w sercach swoich: Ten bluźni, Pan Je-
zus im okazuje, że zna ich myśli, co sam tylko
Bóg może. Również dowodzi im P. Jezus
wszechmocności swojej, bo kiedy faryzeusze
posądzali Go o bluźnierstwo, za to, że odpuszcza
grzechy, — co także tylko Bóg może, — P. Je-
zus, uzdrawiając jednem słowem chorego, oka-
378
zuje im drugi dowód bóstwa swojego, t. j.
wszechmoc. Odpuszczenie komuś grzechów
dzieje się w duszy, nie można go stwierdzić
zmysłami, tak jak uzdrowienie paralityka. Na
zapytanie zaś P. Jezusa: »co jest łacniej«, mu-
sieli sobie odpowiedzieć, że jedno i drugie jest
równie łatwe dla Boga i równie hiemożebne dla
człowieka, któryby nie był zarazem Bogiem.
2. Odpuszczaja, si<; grzechy twoje. Jak powie-
trzem ruszony, aby być uzdrowionym, potrzebo-
wał z ufnością zbliżyć się do P. Jezusa i innych
dopełnić warunków, podobnie każdy, kto pra-
gnie odpuszczenia grzechów, potrzebuje wypeł
nić szczerze i uczciwie warunki, jakie sam
P. Jezus postanowił w Sakramencie pokuty.
Warunków tych wylicza katechizm pięć, mia-
nowicie: rachunek sumienia, żal za grzechy,
postanowienie poprawy, spowiedź i zadośćuczy
nienie. Jest nadto parę innych warunków, któ-
re rozumieją się same przez się, ale o których
ludzie zwykle najmniej myślą i wiedzą. O tern
wszystkiem kilka krótkich uwag.
3. Najprzód tedy samo się przez się rozumie,
że kto chce dostąpić odpuszczenia grzechów, ten
powinien tego naprawdę pragnąć, bo jakże ma
ci P. Bóg odpuścić grzechy, jeżeli ty sam o to
nie dbasz? Powtóre wiedzieć i rozumieć potrze-
ba, że sam Bóg tylko może odpuszczać grzechy,
a ksiądz spowiednik w Sakramencie pokuty,
jest tylko namiestnikiem, narzędziem Bożem,
379
zatem na spowiedzi sprawa nie tyle jest ze spo-
wiednikiem, ile z Panem Bogiem. Spowiednika
nie trudno oszukać, P. Boga niepodobna. Na
spowiedzi z P. Bogiem jest sprawa, a u P. Bo-
ga popłaca przedewszystkiem szczerość, a eo-
kolwiekbyś Panu Bogu ofiarował bez szczero-
ści, tego Pan Bóg nie przyjmie od ciebie.
4. Dalszym warunkiem do odpuszczenia grze-
chów na spowiedzi jest rachunek sumienia. Ka-
techizm mówi o nim na pierwszem miejscu, nie
jakoby był najważniejszy i najpotrzebniejszy,
ale iż jest z porządku pierwszy. Bo póki nie
wiem o grzechach swoich, to nie wiem też ani
za co żałować, ani z czego się poprawie, ani
z czego się spowiadać. Rachunek sumienia po-
winien być szczery, to znaczy powinno mi na
tein zależeć, żebym sobie1 o ile możności wszyst-
kie grzechy swoje, przynajmniej śmiertelne, od
ostatniej ważnej spowiedzi, myślą, słowem,
uczynkiem lub opuszczeniem popełnione, na-
leżycie przypomniał. Wezwawszy tedy pomocy
Bożej i przyczyny Matki Najśw. przejdź po ko-
lei przykazania Boże i kościelne, grzechy głó-
wne i obowiązki stanu twego i rozpatruj się
uważnie, czy i w czem od ostatniej twojej do-
brej spowiedzi zawiniłeś. Obowiązki stanu są
różne według tego, czem kto jest, n. p. żonatym,
ojcem rodziny, wolnym, urzędnikiem, rzemieśl-
nikiem, gospodarzem, uczniem, bogatym, ubo-
gim, chorym i t. d. Byłeś szczerze chciał się po-
380
rachować z sumieniem, to nie trwóż się, że mo-
żeś co zapomniał, bo nie brak pamięci, ale brak
szczerej i dobrej woli przeszkadza do odpuszcze-
nia grzechów i do zbawienia. Jeżelibyś mimo .]
dobrej woli zapomniał jaki grzech śmiertelny,
to wystarcza, że przypomniawszy go sobie, po-
wiesz o nim na następnej spowiedzi, dodając,
żeś na przeszłej go zapomniał.
5. Najważniejszym i niezbędnym warunkiem
dobrej spowiedzi jest żal czyli skrucha. Na
czeinże istota żalu polega? Na działaniu rozu-
mu i woli, łaska Boża wspartych. Rozum, wia-
ra oświecony, powinien dwie rzeczy poznać
I. j.: 1) żem grzesząc, bardzo źle postąpił, a 2)
że moja, a nie czyjaś inna w tern była wina.
Wola pobudzona tein, co jej mówi wiara oświe-
cony rozum, a wsparta łaską Bożą, pożąda, że-
by to złe, co się z jej winy stało, mogło się od-
stać, żeby nigdy nie było się stało. Poczyna
przeto nienawidzić wszystkich grzechów, niena-
widzić siebie, a miłować Boga i wolę Jego. Je-
żeli prócz rozumu i woli żal ogarnia także
i serce, tak iż nietylko mamy, ale też czujemy
nienawiść i wstręt do wszystkiego, co jest grze-
chem, czujemy wielką i gorącą miłość Boga, to
jest to rzeczą bardzo pożądana i przyjemną, ale
nie tak potrzebną, żeby dla braku uczucia żalu
spowiedź miała być nieważną. Środków zaś za
pobudzenie się do żalu szczerego podaję ci trzy:
1) rozważaj prawdy Boże i sprawiedliwość Bo-
381
żą! 2) módl się, a raczej przepraszaj jak umiesz
Boga, któregoś obraził i rozgniewał na siebie,
tak n. p. jak przeprasza dziecko ojca, jak sługa
pana: 3) żeby zaś wolę odstręczyć od grzechu
i złego, karaj szczególnie ciało swoje postami,
pracą do umęczenia i t. p. O szczery, prawdzi-
wy żal najwięcej się staraj, bo grzechu nie od-
puści Pan Bóg ani na spowiedzi, ani po za spo-
wiedzią, jeżeli zań szczerze nie żałujesz.
6. Równie ważnym i koniecznym jak żal, jest
trzeci warunek, t. j. szczere postanowienie po-
prawy z wszystkich twoich przynajmniej.śmier-
telnych grzechów. Szczere powino być to posta-
nowienie, to znaczy powinno ci na tern zależeć,
żebyś się prawdziwie poprawił i do dawnych
grzechów nigdy już nie wracał. Jeżeli zaś ko-
mu rzeczywiście zależy na poprawie, to taki
obmyśla odpowiednie ku temu środki, mianowi-
cie rozważa, co go do grzechów przywodziło.
Do grzechu zaś głównie przywodzą dwie rze-
czy: 1) okazja; i tak do pijaństwa uczęszczanie
do szynków, bratanie się z towarzyszami lekko-
myślnymi: do nieczystości podejrzane znajo-
mości, próżnowanie i t. p.; 2) brak cnót grze-
chom naszych przeciwnych, więc u. p. gdzie
chodzi o poprawę z nieczystości, brak czujności
nad myślami i zmysłami, zwłaszcza nad oczy-
ma, językiem i uszyma i brak pobożności; prze-
ciw gniewowi brak panowania nad językiem
w pierwszej chwili irytacji i t. d. Szczególnie
382
trudne bywa szczere postanowienie poprawy,
ilekroć chodzi o porzucenie nienawiści albo ża-
lu do rzeczywistych lub mniemanych nieprzy-
jaciół i o naprawę krzywdy na majątku lub do-
brej sławie, bliźnim wyrządzonej; zatem w tych
dwóch wypadkach potrzeba szczególnej uwagi
i pracy nad sobą.
7. Czwarty warunek, t. j. spowiedź czyli wy-
znanie grzechów, wymaga znów przedewszyst-
kiem szczerości. Ktoby choć jeden grzech śmier-
telny rozmyślnie zataił, popełniłby tern samem
świętokradztwo i nie mógłby dostąpić, odpusz-
czenia grzechów, pókiby nie uczynił spowiedzi
generalnej, t. zn. nie wyznałby z należytym
żalem i postanowieniem wszystkich grzechów’
śmiertelnych, tak spowiadanych jak i niespo-
wiadanych, jakich się dopuścił od ostatniej do-
brej spowiedzi swojej. Grzech należy wymienić
po prostu, bez opowiadania długich historyj.
Dodać też należy przy każdym grzechu śmier-
telnym liczbę, ile razy się go dopuściłeś myślą,
słowem, uczynkiem, tudzież okoliczności, zmie-
niające-rodzaj grzechu, t. j. takie, które z jedne-
go grzechu robią kilka, bo nie jedno, ale kilka
przykazań jest przekroczonych, n. p. pobiłeś
kogoś, ale to był twój ojciec, więc zgrzeszyłeś
pobiciem przeciw 5-temu, a że ojca, więc jeszcze
przeciw 4-temu przykazaniu; pożądałeś grze-
chu nieczystego, ale z osobą zamężną i krewną
swoją, więc wykroczyłeś przeciw 9-temu i prze-
383
ciw 4-temu przykazaniu Bożemu dla pokrewień-
stwa i t. p. Jest rzeczą pożyteczną rozpocząć
od tych grzechów, które najtrudniej wyznać
przychodzi.
8. Ostatni wreszcie warunek dobrej spowiedzi
polega na zadośćuczynieniu t. j. 1) na odpra-
wieniu pokuty na spowiedzi zadanej, która
jeśli była zadana za grzechy śmiertelne, obo-
wiązuje też pod grzechem śmiertelnym; 2) na
wynagrodzeniu krzywd bliźnim na majątku lub
dobrej sławie wyrządzonych; 3) na pojednaniu
się z nieprzyjaciółmi; 4) na porzuceniu blizkich
okazyj do grzechu, wreszce na rozpoczęciu ży-
cia prawdziwie uczciwego i zbożnego. Radzę
każdemu tak postępować, żeby znać było po
nim, iż naprawdę pojednał się z Panem Bo-
giem.
Modlitwa kościelna.
Ty Sani Panie rządź i kieruj sercami nasze-
mi, ponieważ się Tobie bez Ciebie podobać nie
możemy. Przez Pana naszego Jezusa Chryste
sa, Syna Twego, który z Tobą żyje i króluje
w jedności Ducha Świętego Bóg na wieki wó>
ków. Amen.
384
Na niedzielę dziewiętnastą po Świątkach.
E W A N G E LJ A
zapisana u św. Mateusza w rozdz. XXII. w. 1—li.
II’ on czas mówił Jezus przedniejszym kapła-
nom i faryzeuszom przez przypowieści, rzekac:
Podobne się siało królestwo niebieskie człowie-
kowi królowi, który sprawił gody małżeńskie
synowi swemu. Z posłał sługi swoje wzywać
zaproszonych na gody, a nie chcieli przyjść.
Zosię posłał insze sługi, mówiąc: Powiedzcie
zaproszonym: otom obiad swój nagotowal, wo-
ły moje i karmne rzeczy su pobite, i wszystko
golowe; pójdźcie na gody. A oni zaniedbali
i odeszli, jeden do wsi swojej, a drugi do kupie-
etwa swego; a drudzy pojmali sługi jego, i zel-
żywość im uczyniwszy, pobili. A usłyszawszy
król rozgniewał się, i posławszy wojska swe,
wytracił one mężobójce, i miasto ich spalił.
Tedy rzeki służebnikom swoim: Godyć sa. goto-
we, lecz zaproszeni nie byli godni. A przeto idź-
cie na rozstawia dróg, a którychkólwiek naj-
dziecie, wezwijcie na gody, 1 wyszedłszy słudzy
jego na drogi, zebrali wszystkie, które naleźli,
złe i dobre, i napełnione sa gody siedzącymi.
A wszedł król, aby oglądać siedzące, i obaczył
lam człowieka nie odzianego szata godowa,.
I rzekł mu: Przyjacielu, jakoś tu wszedł nie
majac szaty godowej? A on zamilkł. Tedy rzekł
385
król sługom: Związawszy ręce i. nogi jego,
wrzućcie go w ciemności zewnętrzne: tam bę-
dzie płacz i zgrzytanie zębów. Albowiem wiele
jest wezwanych, lecz mało wybranych.
OBJAŚNIENIA.
1. Dzisiejsza przypowieść podobna jest do tej.
którą czyta nam Kościół Boży w niedzielę po
Bożem Ciele, ale różni się od niej w wielu
szczegółach i opowiedział ją P. Jezus w innym
też czasie i miejscu, mianowicie w świątyni
Jerozolimskiej na cztery dni przed Męką swo-
ją, tamtą zaś na kilka miesięcy pierwej, w dro-
dze do Jeruzalem. Myśl zawarta w tej przypo-
\>Lści na pierwszem miejscu odnosi się do Ży-
dów, którzy P. Jezusa słuchali. Teh to P. Jezus
ostrzega, że ponieważ dla niedowiarstwa swego
nie tylko nie usłuchali zaproszenia Bożego,
wzywającego ich do Królestwa niebieskiego,
tj. do Kościoła, a następnie i do nieba, ale nad-
to mieli się dopuścić zabójstwa tak na P. Je-
zusie, jak i na Jego Apostołach, więc za to cze-
ka ich ciężka kara, mianowicie zagłada miasta
świętego. Uczy nas jednak zarazem P. Jezus
w tej przypowieści prawdy, że jakkolwiek On
wielu, owszem wszystkich powołuje do Kościo-
ła i do zbawienia wiecznego, przecież stosun-
kowo mało .ich z tego powołania- korzysta,
i z tych, którzy dostali się na łono Kościoła,
jeszcze nie wszyscy pójdą do nieba.
Fwangelje niedzielne 25
386
2. Nie chcieli przyjść. Niegdyś św. Scholasty-
ka pytała się brata swego św. Benedykta, coby
powinna czynić, żeby niechybnie zbawić duszę
swoją i otrzymała odpowiedź: Chciej! Święte
to i prawdziwe słowo. Wszak i P. Jezus oneiuu
młodzieńcowi na pytanie o sposobie zdobycia
sobie nieba odpowiedział: Jeśli chcesz wnijść
do żywota, chowaj przykazania. Najprzód każę
mu chcieć nieba, a następnie chować przykaza-
nia. A i tam nawet, gdzie chodzi nie o niebo,
ale tylko o odzyskanie zdrowia, pyta P. Jezus
chorego, wyczekującego od 38 lat nad sadzaw-
ką owczą uzdrowienia: czy chceęz być zdrów?
Więc nie tylko w głównej i najważniejszej spra-
wie zbawienia wiecznego, która jest celem i za-
daniem całego naszego życia, ale i we wszyst-
kich szczegółach potrzeba, abyśmy umieli
i chcieli chcieć. A zatem czy chodzi o zwycięże-
nie jakiej pokusy, czy o pozbycie się jakiej wa-
dy lub nałogu, czy wreszcie o nabycie jakiej
cnoty, potrzeba przedewszystkiem, abyś
eh ciał. N. p. kusi cię ciekawość, przed którą
ostrzega Pismo św.: odwróć oblicze twoje od
niewiasty pięknie ubranej, a niejirzypatruj się
cudzej piękności, — chciej i to szczerze zwy-
ciężyć tę pokusę, a nie doznasz prawie trudno-
ści. Potrzebujesz się pozbyć lenistwa lub innej
wady, — chciej, ale chciej stanowczo i wy-
trwale, a jeżeli nic odrazo, to jednak w stosun-
kowo krótkim czasie odwykniesz od tej wady.
387
Niedostaje ci .jakiej cnoty, chciej, owszem,
uweźmij się na to, żeby ja. nabyć, a P. Bóg ci
jej nie odmówi. Wspomniało się powyżej, że po-
trzeba, abyśmy umieli i eh cieli chcieć. Cóż to
znaczył Umieć chcieć znaczy tyle, co używać
właściwych sposobów. Bo jak ten, co elice zorać
pole, musi użyć pługa, tak i ty jeżeli chcesz
nieba, albo chcesz zwyciężyć pokusy, wykorze-
nić swoje wady, a nabyć cnót, musisz odpowie-
dnich do tego użyć środków. Dwa takie środki,
której najczęściej stosować należy, tu wymie-
niam. Mianowicie: we wszystkiem i każdego
czasu zdawać sobie sprawę z tego, że jest Bóg
żywy, i prawdziwy, który wszystko widzi, a za-
razem za dobro i najmniejsze nagradza, ale i za
każde złe surowo każę, albo w tein albo w przy-
szlem życiu. A drugi środek: we wszystkiem
i każdej chwili rób szczerze i gorliwie to, coś
w tej właśnie chwili robić powinien, choćby to
była przepisana zabawa albo odpoczynek,
a nigdy nie mów: nie mam co robić«. Żeby
jednak kto nie sadził, że wola ludzka .wszystko
może, wiedzieć i pamiętać potrzeba, że łaska
Boża jest do zbawienia konieczna, że P. Jezus
wyraźnie naucza: Beze mnie nic nie możecie.
a św. Paweł nauczony przez Ducha fśw. twier-
dzi, że samo nawet chcenie jak i dokonanie jest
darem Bożym. Więc ze swej strony rób co mo-
żesz — polegaj na P. Bogu, bez ktorcgo zgoła,
nie nie możesz. Co znaczy ono acheiej robić« —
25*
388
to nam tłumaczy najlepiej Pismo św., gdy mó-
wi: chce i nie clice leniwiec, chce, bo pragnie
i postanawia co najlepszego, ale zarazem n i e
chce, bo lada przeszkoda, lada trudność, naj-
mniejsze zmęczenie lub nuda odstręcza go od
sprawy zamierzonej, a nieraz nawet zaczętej.
3. A oni zaniedbali i odeszli, jeden do wsi
swojej, drugi do kupiectwa swego; są to ludzie
tak zawsze zajęci i wyczerpani troska o rzeczy
doczesne, tak ich ogarnia pragnienie dobro-
bytu, przyjemności i wywyższenia, tak się
trwożą., że utracą cokolwiek z tego, w ozem się
kochają, to znów się łudzą nadzieją, że to zdo-
będą, wreszcie wątpią, czy kiedykolwiek w tern
życiu do czegoś dojdą i tak się tern wszystkicm
wyczerpują, że dbać o Boga i zbawienie wieczne
już nie mają siły ani nawet woli. A jednak
wszystko przemija, Bóg zaś i żywot nasz po
śmierci jest wieczny.
-I. Drudzy pojmali sługi Jego i zelżywoie im
uczyniwszy pobili. Gorsi od pierwszych, gnie-
wają się, że ktokolwiek śmie im przeszkadzać
w uganianiu się za rzeczami doczcsnemi i zni-
koinemi, albo ich ganić. Gniewają się na wła-
sne sumienie, że czyni im wyrzuty i gwałt mu
zadają, aby je zagłuszyć. Gniewają się na ka-
znodziejów i Kościół św., którzy ich do nieba
wysyłają, że nauczają inaczej niż cni robią i nie
tak. jak im dogodniej i ra łziby kaznodziejom
zatkać usta, a Kościół całkiem usunąć ze świa
389
ta. Gniewaj;! się na’tych, co chcą pobożnie żyć
ic Jezusie Chrystusie, że uczynkami i calem
postępowaniem swojem głośniej niż kaznodzieje
wykazują, jak nierozsądne, jak przewrotne
i bezbożne jest ich życie. Gniewają się na Bo-
ga samego, że stworzył coś lepszego niż ziemię
i to, co ziemia dać może.
5. Przyjacielu, jalceś In uszedł, nie mając
szały godowej? Wschodnim zwyczajem, na któ-
ry P. Jezus w swej przypowieści się powołuje,
królowie i książęta posyłali przy nadzwyczaj-
nych uroczystościach tym, których zapraszali,
bogate szaty, aby goście mieli ozem się dostroić
lo przepychu uczty i do godności podejmują.
cego ich króla. O tym zwyczaju faryzeusze ja-
ko ludzie wykształceni i ze światem obyci
dobrze wiedzieli. Choć więc P. Jezus o tern nie
wspomniał, rozumieli, że król ewangeliczny,
zapraszając ludzi ubogich na gody, zaopatrzył
ich też w szaty godowe i dlatego nie dziwno im.
że król gniewa się na człowieka, pozbawionego
szaty godowej. Każdemu z nas, których P. Bóg
zaprosił do domu swego, t. j. Kościoła Bożego,
dał na samym wstępie przy Chrzcie św. szatę
godową, szatę laski poświęcającej a tym, któ-
rzy pierwszą szatę utracili przez grzechy śmier
teino, przywrócił ją przez Sakrament pokuty,
i to nie raz, nie dwa, nie dziesięć, ale mnóstwo
razy. Cóż tedy dziwnego, że gdy przyjdzie
w dzień sądu, aby oglądać zaproszonych, a oba-
390
czy tam człowieka nie odzianego szata godowa,
rozkaże sługom swoim: związawszy ręce i nogi
jego, 1. j. odebrawszy mu wybór między ziem
i dobrem, wrzućcie go w ciemności zewnętrzne.
bo w niebie jest tylko światłość, lani będzie
płacz i zgrzytanie zębów, t j. smutek bezna
dziejny i gniew bezsilny,
4. Wielu jest wezwanych, a mało wybranych.
Wględnij w siebie i w przeszłość twoja; czy
nigdy nie utraciłeś tej szaty godowej, t, j. laski
poświęcającej, wziętej na chrzcie św., czyś
nigdy żadnego grzechu śmiertelnego nie popel
nil? A jeżeliś ten pierwszy grzech śmiertelny
przez rzetelna spowiedź zgładził, jak też długo
po twych spowiedziach utrzymywałeś się wol-
nym od grzechu? 1 pominąwszy pierwsze lata
dziecinne, z których prawie nie już nie pamię-
tasz, porachuj się, jak prędko po spowiedzi
w nowe popadłeś grzechy, a jak długo odkła-
dałeś ponowna spowiedź? Porachuj, o ile mo-
żesz — dni, tygodnie, miesiące i lata, które
przeżyłeś w stanie łaski, a ile zmarnowałeś
w stanie grzechu'? Jeżeli żyjesz i bratasz się
z takimi, o których dobrze wiesz, że często grze-
szę a rzadko się spowiadają, to czyż nie jest
smutna prawię, że wiele jest wezwanych, ale
mało wybranych?
391
Modlitwa kościelna.
Wszechmogący i miłosierny Boże, oddalaj
od nas łaskawie wszelkie przeciwności, abyś-
my bez przeszkód na duszy i ciele to, co Twoje
jest, swobodnem sercem wykonywali. Przez
Pana naszego Jezusa Chrystusa, Syna Twego,
który z Tobą żyje i króluje w jedności Ducha
Świętego, Bóg na wieki wieków. Amen.
Na niedzielę dwudziestą po Świątkach.
EWANGELJA
zapisana u św. Jana w rozdziale IV. w. 46—53.
Onego czasu byt niejaki królik, którego syn
chorował w Kafarnaum. Ten gdy usłyszał, iż
Jezus przyszedł z żydowskiej ziemi do Galilei,
poszedł do Niego i prosił Go, aby zstąpił,
a uzdrowił syna jego: bo poczynał umierać.
Rzeki tedy do niego Jezus: Jeśli znaków i cu-
dów nie ujrzycie, nie wierzycie. Rzeki do Niego
królik: Panie, zstąp pierwej, niż umrze syn mój.
Rzeki mu Jezus: Idź, syn twój żyw jest. Uwie-
rzył człowiek mowie, która mu powiedział Je-
zus, i szedł. A gdy już zstępował, zabieżeli mu
słudzy, i oznajmili mówiąc, iż syn jego żyje.
Pytał się tedy od nich godziny, której mu się
polepszyło. I rzekli mu: iż wczoraj siódmej go-
392
dżiny Opuściła go gorączką. Poznał tedy ojciec,
iż ona godzina była, której mu rzeki Jezus: Syn
twój żyje! I uwierzył sam i wszystek dom jego.
O B J A ś N I E N 1 A .
1. Podziwiaj Najsłodsze Serce Pana, naszego
Jezusa, że choć nas musi nieraz smutkami na-
wiedzać, to jednak umie i lubi w tych smutkach
nas pocieszać, a nawet hojnie je nam nagra-
dzać, byleśiny je uczciwie i należycie przyjmo-
wali i znosili. Otóż ten królik, to znaczy wielki
pan, choć bogaty i w szacunku u ludzi, jednak
nic jest wolny od smutku, bo niemasz kącika
bez krzyżyka. Zachorował temu królikowi syn,
ukochany i pieszczony, jak zwykle pańskie
dziecko, i chociaż choremu ani opieki ani leka-
rzy i lekarstw nie brakło, przecież choroba się
wzmagała i poczynał umierać. Lekarze już
zwątpili, a biednemu ojcu ze zmartwienia i żalu
mało serce nie pęka. W tern dochodzi go wieść,
że P. Jezus wraca z Jerozolimy i jest już w Ka-
nie Galilejskiej. Jakaś otucha wstępuje w zbo-
lałe serce ojca, wszak tyle był słyszał o potędze
i dobroci P. Jezusa, sam też na własne oczy
widział może niejeden cud Jego, tak że uwie-
rzył w Pana Jezusa, przynajmniej jako w Me-
sjasza obiecanego, cudotwórcę i proroka od Bo-
ga natchnionego. Miał też ufność w znanej
wszystkiem dobroci P. Jezusa. Teraz i na niego
przyszła potrzeba i to taka ciężka, że jeżeli
393
1*. .Jezus jej nie zaradzi, to chyba niema na
nią ratunku. Ale On zaradzi! Więc nie zwle-
kając, puszcza się w drogę do P. Jezusa. Wi-
dzisz tutaj pierwszy pożytek ze zmartwienia
i cierpień idący, że zmuszają nas zbliżyć się do
P. Jezusa, według lego, co mówi przysłowie:
Kiedy trwoga, to do Boga«.
2. Prosił go. aby zstąpił, a uzdrowił syna jego,
bo poczynał umierać. Tak to już Bóg zrządził,
że rodzice dzieci swoje kochają, i dla ich dobra
zdobywają się na niezliczone wysiłki i stara-
nia. Ąlboż mało tego, że matka dziecko w bo-
leściach zrodziła, mlekiem wlasnem karmiła,
we dnie i w nocy spokoju sobie nie dawała, że
ojciec dziesięć, a może dwadzieścia i więcej lat
na dziecko ciężko pracował i nieraz sam sobie
od ust odejmował, byle tylko dziecko wycho-
wać i dobrą przyszłość mu zgotować. Jakżesz
mało za to doznają rodzice wdzięczności od
dzieci swoich. Owszem, nieraz bywa, że im wię-
cej rodzice dzieci swoje kochają i im dogadza-
ją, tein łatwiej dzieci tak przywykają do hoj-
ności i usłużności rodziców, że zaczynają ją so-
bie lekceważyć i domagają się od rodziców co-
raz większej ofiarności, jakby oni wobec rodzi-
ców wszelkie tylko prawa, a żadnych nie mieli
obowiązków. Nieraz bardzo wcześnie uczą się
dzieci zamiast słuchać rodziców, narzucać im
swoją wolę, zamiast przyjmować z pokorą
i wdzięcznością upomnienie rodzicielskie, łajać
394
ich w oczy lub przynajmniej za oczy, utru-
dniać i zatruwać im życie, zamiast im je uła-
twiać i osładzać. Skądże to pochodzi? Czasem
stąd, że rodzice nie przyuczali, jak byli powin-
ni, dzieci swojem słowem, przykładem, a w ra-
zie potrzeby i rózgą do bojaźni Bożej i karności
Pańskiej. Czasem stąd, że za mało pilnowali,
z kim ich dzieci przestawają i od kogo uczą
się złego. Czasem wreszcie jest to kara Boża na
rodziców, że niegdyś swoim rodzicom źle się
wysługiwali, a niekiedy jednak jest w tern nie-
zbadane dopuszczenie Boże.
3. Prosił, aby zstąpił i uzdrowił syna jego, bo
jeszcze mało znał P. Jezusa i wszechmocność
Jego, i dlatego niejako na pół tylko wierżyl
i nie przypuszczał, żeby Panu Bogu było rów-
nie łatwo z daleka i jednym aktem woli, jak
z blizka i żywem słowem lub dotknięciem ręki
uzdrowić. Dlatego przygania P. Jezus temu
królikowi: Jeśli znaków i cudów nie ujrzycie,
nie wierzycie. Słowa te stosują się do wielu
z nas, którzy też na pół tylko wierzymy, a to
nie dlatego, że nie widzieliśmy cudów, ale że
się nam nie chce gruntowniej i dokładniej po-
znać P. Jezusa i Jego naukę. Ale zarazem dru-
gą korzyść odniósł ten królik z swego utrapie-
nia, tj. że P. Jezus go upomniał; a tę trzecią,
że usilniej jeszcze i goręcej prosi P. Jezusa i mo-
dli się: Panie zstąp pierwej, niż umrze syn mój.
4. Pokora, z jaką przyjął upomnienie Pań-
395
śkie, wytrwała modlitwa i ufność, jaką królik
okazał, podobały się P. Jezusowi i sprawiły, że
wysłuchał prośbę i rzeki: Idź, syn twój żyw
jest. Słowo 1’. Jezusa nigdy nie zawodzi, jesł
wszechmocne, w jednej chwili przebiega prze
strzeń dzielącą Kanę Galilejską od Kafarnaum
i od razu, bez lekarstw i zachodów, chorego
naj doskonalej uzdrawia.
5. Uwierzył człowiek mowie, którą mu powie-
dział Jezus, i szedł. Uwierzył... i szedł. Obyś
i ty ehciał goręcej uwierzyć w Pana Jezus;',
utajonego w Przen. Sakramencie, a uwierzyw-
szy, ehciał iść do Niego w różnych utrapieniach
ciała, serca i duszy twojej. O! wtedy prędzej
i częściej doświadczyłbyś, jak dobry jest P. Je-
zus i jak umie i lubi pocieszać tych, których
wzywa: Pójdźcie do mnie wszyscy, którzy pra-
cujecie i jesteście obciążeni, a ja was ochłodzę.
Uwierzył, bo rozumiał, że niepodobna, aby
P. Jezus go kłamał albo zawiódł i za tą wiarą
wstąpiła w serce jego zbolałe nietylko otucha,
ale pewność i wesele wielkie, że syn, którego zo-
stawił w domu konającego, w tej chwili zupę!
nie już wyzdrowiał. Jakże serdecznie i pełen
rozrzewnienia i wdzięczności przypadł do stóp
Pańskich i ucałował je. Pismo św. nic o tern nie
wspomina, bo nie ma zwyczaju mówić o rze-
czach, które się same przez się rozumieją.
6. Dobrych widocznie i dbających szczerze
o pana swego sług miał ten królik, kiedy taki
396
brali udział w jego pociechach i smutkach, że
pilno im było uwiadomić go, że .już nie ma po-
wodu dalej się smucić, bo syn jego zdrów. Ale
i on widocznie uczciwym był panem dla sług
swoich; nie panoszy się ani nadyma, ale opo-
wiada, co widział, słyszał i sprawi! u P. Jezusa,
i że o tej samej godzinie, kiedy wyrzekl P. Je-
zus w Kanie: sy/n twój żyw jest, w Kafarnaum
nagle chory odzyskał zdrowie i siły; a królik
ów sam uwierzył i wszystek dom jego. Szezęśli-
wyż to dom, w którym państwo prawdziwie
po Bożemu dhają o dolę i niedolę sług i czeladki
swej i gdzie nawzajem sługi biorą serdeczny
udział we wszystkiem, co państwo icli cieszy
lub boli. Państwo, ich dzieci, czeladka i służba
według postanowienia Bożego powinni stanowić
jedna rodzinę, w której na pierwszem miejscu
jest wzajemna miłość i wzajemna szczera i ser-
deczna życzliwość. Gdzie tej niedostaje, tam
się sprawdzają słowa św. Pawła Apostoła:
Jeśli kio o swych, a najwięcej o domowych,
pieczy nie ma, zaprzat się wiary i jest gorszy,
niżli niewierny. Twarde i straszne to słowo, ale
prawdziwe, niech więc każdy wglądnie w swo-
je sumienie i radzi o zbawieniu swojem, póki
jeszcze czas.
Modlitwa kościelna.
Paruj, prosimy Panie, wiernym Twoim prze-
baczenie miłościwie i pokój, aby i od wszel-
397
kich przewinień byli uwolnieni i bezpiecznem
Ci sercem służyli. Przez Pana naszego Jezusa
Chrystusa, Syna Twego, który z 'Fobii żyje
i króluje w jedności Ducha Świętego Bóg na
wieki wieków. Amen.
Na niedzielę dwudziestą pierwszą po Świątkach.
E W A N O E LJ A
zapisana u św. Mateusza w rozdz. XVIII. w. 23—35.
Onego czasu powiedział Jezus uczniom swo-
im tę przypowieść: Przypodobane jest króle-
stwo niebieskie człowiekowi królowi, który
chcial kłaść liczbę z sługami swoimi. A gdy
począł liczbę kłaść, przywiedziono mu jednego,
który byt winien dziesięć tysięcy talentów.
A gdy nie miał skąd oddać, kazał go Pan jego
zaprzedać, i żonę i dzieci, i wszystko co miał, i cd
dać. A upadłszy sługa on, prosił go mówiąc:
Miej cierpliwość nade mna, a wszystko tobie
oddam. A pan zlitowawszy się nad onym sługa,
wypuścił go i dług mu odpuścił. Lecz sługa on
wyszedłszy, nalazł jednego z towarzyszów swo-
ich. który mu byt winien sto groszy: i ujrzą w
szy dusił go mówiąc: Oddaj ccś winien.
A upadłszy towarzysz jego, prosił go. mówiąc:
miej cierpliwość nade mna, a oddam ci wszyst-
398
ko. A on nie ćhciał, nie szedł i wsadził go do
więzienia, ażeby oddał dług. A ujrzawszy towa-
rzysze jego, co sie działo, zasmucili sie bardzo
i przyszli i powiedzieli Panu swemu wszystko,
co sie było stało. Tedy zawołał go pan jego,
i rzeki mu: Sługo niecnotliwy, wszystek dług
odpuściłem ci, iżeś wie prosił. Czyż tedy i ty
nie miałeś sie zmiłować nad towarzyszem two-
im, jakom sie i ja zmiłował nad tobą? I roz-
gniewawszy sie Pan jego, podał go katom,
ażeby oddał wszystek dług. Takci i Ojciec mój
niebieski uczyni wam, jeśli, nie odpuścicie
każdy bratu swemu z serc waszych.
O BJAŚNIENIA.
1. Oprócz głównej nauki z dzisiejszej Ewan-
gelji św., niektóre szczegóły potrzebują po-
bieżnego przynajmniej objaśnienia. Mianowicie
10.000 talentów starozakonnych wynoszą, rachu-
jąc na przedwojenne pieniądze około 142,000.000
zlr, sto zaś groszy ówczesnych mają wartość
pogańskich przyjętych, wolno było wierzyeie-
okolo 35 zlr. Dalej, według ustaw, za czasów
łowi dłużnika, niemogącego lub nieehcącego
wypłacić sic; z długu, albo zaprzedać w niewo-
le; wraz z całą rodziną i majętnością jego, lak
jak teraz za długi sprzedajc sie grunta i domo-
stwa wraz z inwentarzami na licytacji, albo też
trzymać, go w więzieniu i tam nad nim dowol-
nie się znęcać. Wreszcie to. co mówi przypo-
399
wieść, że król podarowawszy słudze swemu
dług jego, potem cofnął darowiznę i oddal go
katom, ażby oddał wszystek dług, to znaczy, że
P. Bogu grzech niemiłosierdzia tak się nie po-
doba, że go uważa za nowe zaciągnięcie tak
wielkiego długu.
2. Żąda P. Bóg od nas koniecznie, abyśray
byli skorzy do odpuszczenia jeden drugiemu
przewinień nawet wielkich, a cóż dopiero mniej-
szych i to pod grozą, że i On nam nie odpuści
grzechów naszych, jeżeli my bliźnim odpuścić
nie zeeheemy. O przykazaniu tern P. Jezus bar-
dzo często mówi. Czytamy: Jeżeli odpuścicie
ludziom grzechy ich, odpuści też wam Ojciec
wasz niebieski grzechy wasze; lecz jeśli nie od-
puścicie ludziom, ani Ojciec niebieski nie odpu-
ści wam grzechów waszych. A na innem miej-
scu: Ja wam powiadam, iż każdy, który się
gniewa na brata swego, będzie winien sadu;
a ktoby rzeki bratu swemu: raka, będzie wi-
nien rady; a. ktoby rzeki: głupcze, będzie wi-
nien ognia piekielnego. Jeśli tedy ofiarujesz
dar twój do ołtarza, a tam wspomnisz, iż brat
twój ma przeciw tobie, zostaw tam dar twój
przed ołtarzem, a idź pierwej zjednać się z bra-
tem twoim, a tedy przyszedłszy ofiarujesz dar
twój. Zgódź się z przeciwnikiem twoim rychło,
pókiś jest z nim w drodze; by cię snąć przeci-
wnik twój nie podał sędziemu, t. zn., żeby cię
nie zaskoczyła śmierć, a po niej sąd, a sędziaby
400
cię podał słudze, a byłbyś wrzucoii do ciemni-
cy. Zaprawdę powiadam ci. nie - wynijdzłesz
stamtąd, aż oddasz ostatni pieniążek. I aby nam
to przykazanie tein więcej wrazić w pamięć,
postanowił P. Jezus, że dzień w dzień, odma-
wiając pacierz, powtarzamy tuż po prośbie
o chleb powszedni one słowa: odpuść nam nasze
winy, -jako i my odpuszczamy naszym wino-
wajcom.
3. Ponieważ ludzie dość często mają wiele
trudności z sumieniem i ochotnem spełnianiem
tego przykazania, więc dobrze będzie zwrócić
im uwagę na to, że byle rozumniej sobie ra-
dzili, to przykazanie będzie dla. nich jarzmem
wdzięcznem i brzemieniem łekkiem. Jakże tedy
rozumnie sobie radzić? Otóż najprzód nie prze-
ceniaj krzywdy, jaką ci wyrządzono. Bo osta-
tecznie cóż tak wielkiego się stało? Gdyby na-
wet cię biczowano, cierniem koronowano i do
krzyża przybito, to wiesz, że P. Jezus wyraźnie
powiedział, iż nie jest uczeń nad mistrza, ani
sługa nad pana swego, i równie wiesz, że to
wszystko, o co się gniewasz i o co serce cię boli,
to są marne drobiazgi w porównaniu z tern, co
cierpiał 1’. Jezus i co prawdziwi uczniowie i słu-
dzy Jego dla miłości Bożej chętnie znosili
i przebaczali. Cóż wielkiego cię spotkało, że się
uspokoić i przebaczyć nie możesz? Może szarp-
ną! kto twoją dobrą sławę? Jeżeli dałeś jaki
powód lub przynajmniej pozór do niekorzy-
401
stnych o tobie sądów, to nie potrafisz ludziom
ust zamknąć, choćbyś nie wiem co uczynił,
a w takim razie nie narzekaj na ludzi, ale na
samego siebie, popraw się i bądź na przyszłość
lepszym i ostrożniejszym, a przez to lepiej sła-
wę swoją poprawisz, niż złością lub całą setką
procesów albo pojedynków. Jeśli zaś nie dałeś
żadnego powodu, ani pozoru, w takim razie
bądź pewny, że byłeś zachował spokój, prawda,
jak oliwa wyjdzie na wierzch i to prędzej, niż
gdybyś mszcząc się i narzekając, rzecz całą sam
jeszcze więcej rozgłaszał. Zresztą, czyż to tak
wielka rzecz to marne słowo, które ktoś, gdzieś,
tobie lub o tobie powiedział? Czyż gadanie ludz-
kie pochlebne sprawi, że będziesz lepszym, niż
jesteś rzeczywiście, albo gadanie niekorzystne
uczyni cię gorszym? Dbaj o to, żebyś był do-
brym, a nietylko uchodził za dobrego, a wten-
czas ci, którzy cię znają, cenić i szanować nie
przestaną, a którzy cię nie znają, cóż cię ich
sąd może obchodzić? Pomyśl, eoby to było, gdy-
byś ty sam miał za każde marne słowo, któreś
o innych nieraz nawet bez zlej myśli wypowie-
dział, zdać równie ścisły rachunek, jakiego sam
się domagasz od innych? Jest wprawdzie w na-
szych czasach dużo ludzi dumnych, którzy o la-
da słowo do pojedynków lub do procesów i są-
dów się porywają. Ale czyż to po chrześcijań-
sku? Nie, to raczej po pogańsku! Za nadto czuli
i delikatni zrobili się ludzie na przykazanie Bo-
Ewangelje^niedzielne 26
402
że, i im więcej kto pozwala sobie sądzić i kry-
tykować drugeh, tem więcej pospolicie sie obna-
ża, gdy inni go nawzajem w tem i owem kry-
tykują i sądzą. Skrzywdzono cię na majątku?
Ale czyż przez to, że się gniewasz, wróci ci się
krzywda? Wolno ci bronić swojej rzetelnie na-
bytej ' własności, ale bez gniewu, bez zawzięto-
ści, bez żalu dó tych, którzy zawinili. Bądź
mniej chciwy, zachowuj wierniej słowo: Szu-
kajcież tedy najprzód królestwa Bożego i spra-
wiedliwości jego: a to wszystko będzie wam
przydano: tem samem ułatwisz sobie zachowa-
nie przykazania o przebaczeniu.
4. Jakże rozumnie sobie radzić? Oto powtóre:
nie rozmyślaj wiele o krzywdzie swojej, bo im
więcej będziesz ją rozpamiętywał, tem więcej
i miłość własna i wyobraźnia powiększać ją
będzie w oczach twoich, że wkońcu zdawać ci
się będzie, że taka krzywda nikogo jeszcze nie
spotkała, i że ci, którzy przeciw tobie zawinili,
gorsi chyba są, niż sam djabeł. Im więcej bę-
dziesz myślał o krzywdzie lub przykrości, jaka
cię spotkała, tenr więcej też wzmoże się w tobie
rozgoryczenie i nienawiść.
Modlitwa kościelna.
Czeladkę Twoją, prosimy Panie, w ustawi-
cznej swojej miej pieczy, aby od wszelkich prze-
ciwności za Twoją obroną była wolna, a przez
dobre uczynki Imieniowi Twemu' oddana. Przez
403
Puna naszego Jezusa Chrystusa. Syna Twego,
który z Tobą żyje i króluje w jedności Ducha
świętego, Bóg na wieki wieków. Amen.
Na niedzielę dwudziestą drugą po Świątkach.
E Wz4 N G E L J J
zapisana n św Mateusza w rozdz. XXII. w. 15—21.
B om czas odszedłszy faryzeuszowie. radzili
się. jakoby Jezusa podchwycili w mowie. 1 po-
siali nut licznie swoje z Ilerodjany, mówiąc:
Nauczycielu, wiemy, iżeś jest prawdziwy i dropi
Hożej w prawdzie nauczasz, a nie dbasz nu ni-
kogo, albowiem wie oglądasz sic na osobę ludz-
ka: powiedzie nam tedy, coc się zda, gndzi-H się
dać czynsz- Cesarzowi, czyli nie? zl Jezus po-
znawszy złość ich rzeki: Czerni iwie kusicie
obłudnicy? Pckażeie mi 'monetę czy ni; (>ira.
.7 oni nui przynieśli grosz. 1 rzeki im Jezus:
Czyj jest len obraz i napis? IPekli mit: Cesar-
ski. Tedy rzeki im: Oddajcież tedy, co jest ce-
sarskiego, Cesarzowi, a co jest Bożego Bogu.
1. Earyzcuszowie radzili się, jakoby Jezusa
podchwycili w mowie. X’ nienawiści swojej do
P. Jezusa na różne wpadali pomysły, żeby Go
Zgubić, już to sami, już też przez sługi swoje.
Cheieli Go porwać, ale się lękali ludu, który Go
czcił jako Proroka posłanego od Boga; to zno-
404
wu usiłowali Go ukamienować albo strącić ze
skały; teraz naradzają się, jakby go podchwycić
w mowie, podać w podejrzenie i nienawiść u lu-
du, albo u rządu rzymskiego, któremu musieli
podlegać. 1 cóż uradzili? Oto, jak to i gdziein-
dziej bywa, tak i pomiędzy ówczesnymi żydami
były różne stronnictwa polityczne, z których każ-
de miało swoje odrębne na sprawy bieżące zapa-
trywania i o nie między sobą zacięcie się
sprzeczały. 1 tak faryzeusze należeli do stron-
nictwa, które podług dzisiejszych pojęć można-
by nazwać narodowem, i które, schlebiając za-
rozumiałości żydów, że są narodem wybranym,
wyższym nad wszystkie inne, wielką w całym
kraju cieszyło się wziętością. Jedną z głównych
zasad tego stronnictwa było to, że nie godzi się
płacić cesarzowi podatków, ponieważ on nie-
prawnie ujarzmił naród, którego panem jest
tylko Bóg. Herodjanie zaś stanowili stronni-
ctwo, któreby w naszych czasach można na-
zwać rządowem; popierali Heroda, ustanowio-
nego przez cesarza rzymskiego, i dlatego twier-
dzili, że należy płacić rzetelnie wszystkie po-
datki nietylko krajowe, ale i państwowe. Urzą-
dzili więc faryzeusze swoją zasadzkę na P. Je-
zusa w ten sposób, że w porozumieniu z He-
rodjanami namawiali uczniów swoich, aby
Wszczęli z Herodjanami pozorny spór o kwestji
płacenia podatków i spór ten wytoczyli przed
P. Jezusa.
4Ó5
2. Liczą też faryzeusze na to, że P. Jezus nie
jest przecież całkiem wolny od lak właściwej
ludziom miłości własnej, która sprawia, że sło-
wa uznania ujmują nas i pod ich wpływem
sta jemy się podatniejszymi dla tych, co nas
niemi obdarzają. Po ludzku mówiąc, faryzeu-
sze obmyślili zasadzkę bardzo mądrze, ale
przez to stwierdzili tylko słowa Pisma św. Afą-
drość świata tego głupstwem jest u Boga; bo
napisano jest: Pojman mędree w chylrości
ich, i: Pan zna myśli mędrców, iż sa próżne,
tudzież: Niemasz mądrości, niemasz roztropno-
ści, niemasz rady przeciw Bogu.
3. Nauczycielu, wiemy, iżeś jest prawdziwy
i. drogi Bożej w prawdzie nauczasz, a nie dbasz
na nikogo, albowiem nie oglądasz sie na oso-
bę ludzka. Trzy zalety, choć podstępnie, a jednak
zgodnie z prawdą przyznają faryzeusze P. Je-
zusowi: 1) Że jest prawdziwy, czyli prawdo-
mówny, bo mówi tak jak rozumie i myśli,
a nigdy nie kłamie ani nie udaje. 2) Przyznają
P. Jezusowi, że naucza drogi Bożej, to znaczy
zasad wiodących do Boga, i że naucza tych za-
sad w prawdzie, bo prawdę ich stwierdza do-
wodami z Pisma św. i cudami, a przedewszyst-
kiem własnym przykładem. 3) Chwalą faryzeu-
sze P. Jezusa, że nie ogłada się na osobę
ludzka, to znaczy, że nie powoduje się wzglę-
mi ludzkimi, ale wobec maluczkich i wielkich,
wobec prostaczków i uczonych wszędzie i zawsze
406
ma odwagę wyznawać prawdę Bbżą Obyśmy
i my mieli tę świętą szlachetną odwagę katoli-
ckich przekonań, a nigdy ani słowem, ani czy
nem ich się nie zapierali dla względów ludzkich!
3. .Jezus poznawszy złość ich rzeki: Czemu mię
kusiciele obłudnicy? Wobec Boga nie niema
ukrytego i tylko to, ęo jest szczere, u Niego po-
płaca. Brak szczerości sprawił, że Ananjasz
i Śafira zamiast nagrody za ofiarę swoją, na-
gła. ponieśli śmierć. Szymon czarnoksiężnik
niby nawrócony, iż serce jego nie było prosie
przed Bogiem, kiedy za pieniądze ehciał otrzy-
mać Ducha Świętego, usłyszał z ust Piotra św.
to straszne słowo: pieniądze twoje niech z to-
bą. będą na zaginiewie. Podobnież brak szcze-
rości w wyznawaniu grzechów śmiertelnych
lub.w postanowieniu poprawienia się z nici)
ze Sakramentu pokuty czyni świętokradztwo.
Brak szczerości w składaniu ofiary, choćby naj-
hojniejszej i na najświętsze cele, jeżeli ją da
jesz dla samolubnych pobudek, pozbawia cię
wszelkiej nagrody u Boga.
4. Czyj jest ten obraz i napis? Rzekli nul ce-
sarski. Pytaniem swojem zmusza Pan Jezus
przeciwników swoich do przyznania, że korzy-
stali z rządów cesarskich w tein, eo im było
potrzebne, pożyteczne lub dogodne, jako to:
z pieniędzy dających im dobrobyt, z wojska,
broniącego od najazdów nieprzyjacielskich,
z sądów strzegących bezpieczeństwa i sprawie-
407
dliwości- i t. p„ że więc przyj;)wszy korzyści,
spływające na nich z rządów cesarskich, przy-
jęli też tein samem obowiązki względem tychże
rządów. Tak uzasadniwszy wprzód odpowiedź
swoją, udaremnia Pan Jezus złość faryzeuszów.
5 Oddajcież tedy, co jest cesarskiego, cesarzo-
wi, a co Bożego Bogu. Przyznaje więc Pan Je-
zus słuszność hcrodjanoni, że należy podatki
płacić cesarzowi, przyznaje ją i faryzeuszom,
że i Bogu należy oddawać, co Mu się należy, ale
zarazem jednych i drugich poucza, że dwa te
obowiązki względem Boga i cesarza bynajmniej
się nie wykluczają, ale doskonale powinny
i mogą ze sobą się godzić. Nauka ta P. Jezusa
odnosi się nietylko do owych czasów, ale obo
wiązuje i dziś i po wszystkie wieki. Bo dwie są
władze, jedna duchowna a druga świecka:
każda z nich ma odrębny swój zakres działa-
nia. Obie jednak postanowione są od Boga
i dlatego jak o jednej tak i o drugiej napisano:
Kto sic sprzeciwia zwierzchności, sprzeciwia
się postanowieniu Bożemu; a którzy się sprze-
ciwiają, ci potępienia sobie nabywaja. Z dru-
giej strony atoli wszelka zwierzchność tak du-
chowna jak świecka, dla tego samego, że jest
od Boga nietylko ustanowiona, ale i zależna,
ma obowiązek nie zarządzać nic takiego, coby
sprzeciwiało się przykazaniom Bożym i nigdy
nie przekraczać granic zakresu jej powierzone-
go. Ilekroć więc jaka zwierzchność, czy to pa-
408
pież, biskup lub ksiądz, czy też minister lub
urzędnik jaki nakazywałby coś przeciwnego
przykazaniom Bożym, czyli coś takiego, coby
jawnym było grzechem, w takim razie nietylko
niema obowiązku, ale nawet nie wolno rozkazu
lub ustawy takiej słuchać, bo więcej trzeba słu-
chać Boga niż ludzi. To jednak, co niektórzy
twierdzą, jakoby należało każde rozporządzenie
zwierzchności pilnie badać, czy zgodne jest
z wolą Bożą, jest przesadą przeciwną nauce Ko-
ścioła, według której rozkaz zwierzchności obo-
wiązuje, skoro nie nakazuje jawnego grzechu,
albo jawnej niesprawiedliwości. Zakres zaś
działania dla władzy świeckiej obejmuje rzeczy
doczesne. Jeżeli więc n. p. władza świecka wy-
daje rozporządzenia odnoszące się do święcenia
niedzieli, albo do małżeństw i rozwodów,
a sprzeczne z takiemiż rozporządzeniami wła-
dzy duchownej, to przekracza granice swego
zakresu i rozporządzenie jej do niczego nie upo-
ważnia, bo jest nieważne.
Modlitwa kościelna.
Boże, ucieczko nasza i pomocy, który Sam
dajesz pobożność, wysłuchaj pobożne prośby
Kościoła twego i spraw, abyśmy to, o co gorąco
prosimy, w skutkach otrzymali. Przez Pana na-
szego Jezusa Chrystusa, Syna Twego, który
z Tobą żyje i króluje w jedności Ducha Św.,
Bóg na wieki wieków. Amen.
409
Na niedzielę dwudziestą trzecią po Świątkach.
a; W A N GE L./ A
zapisana u Mateusza w rozdz. IX. w. 18—31.
W on czas, gdy Jezus mówił do rzeszy, oto
książę jedno przystąpiło i kłaniało mu się, mó-
wiąc: Panie, córka, moja dopiero skonała; ale
pójdź, włóż na nią rękę Twoja,, a żyć będzie.
A wstawszy Jezus szedł za nim, i uczniowie
jego. A oto niewiasta, która krwotok przez
dwanaście lat cierpiała, przystąpiła z tylu,
i dotknęła się kraju szaty jego. Bo mówiła sa-
ma w sobie: bym się tylko dotknęła szaty jego,
będę zdrowa. A Jezus obróciwszy się i ujrzaw-
szy ją, rzeki: Ufaj córko, wiara twoja ciebie
uzdrowiła. I uzdrowiona jest niewiasta od onej
godziny. A gdy przyszedł Jezus w dom książę-
cia, i ujrzał płaczki i lud zgiełk czyniący,
mówił: Odstąpcie, albowiem nie umarła dzie-
weczka, ale śpi. I śmiali się z niego. A gdy wy-
gnano rzeszę, wszedł i ujął rękę jej, i powstała
dzieweczka. 1 rozeszła się ta stawa po wszystkiej
onej ziemi.
OBJAŚNIENIA.
1. Te dwa cuda, o których mówi dzisiejsza
Ewangelja, obszerniej nieco i z dodaniem róż-
nych szczegółów opowiada też św. Marek i św.
Łukasz. Od nich dowiadujemy sie, że ów książę,
410
szukający u Pana Jezusa pomocy w smutku,
nazywa! się Jair i był głównym przełożonym
synagogi w Kafarnaum; córeczka jego była
jedynaczka i miała dwanaście lat. Niewiasta
zaś, która P. Jezus uzdrowił, była bogatą Cha
nanejką, pochodząca z Cezarei Filipowej Nie-
wiasta ta przez dwanaście lat radziła się prze-
różnych lekarzy i wielkie na nich wydala pie-
niądze. Zrozum iejże więc, że i książęta i bogaci,
a nie sami tylko Indzie biednego stanu cierpią
ciężkie dolegliwości, a P. .Jezus ich bynajmniej
iiie opuszcza, chociaż bardziej kocha ubogich
i maluczkich. 1 księcia onego i Chananejkę
jednak dopiero potrzeba przywiodła do P. Je-
zusa: i znów sprawdziło się przysłowie: »kiedy
trwoga, to do Boga®, abyś i ty wśród różnych
dolegliwości i smutków życia niniejszego nie
mniemał, że Pan Bóg cię opuścił i o tobie za
pomniał, ale abyś korzystał z nich, żeby tem
szczerzej garnąć się do Boga, im więcej zawodzi
cię świat i ziemia.
2. Jair ów, mieszkając w Kafarnaum, z bliz-
ka patrzał na cuda i cały tryb życia P. Jezusa,
lepiej więc niż inni panowie i faryzeusze wie
dział, co sądzić o Nim, i chociaż nie był jeszcze
przekonany, że On jest obiecanym Mesjaszem
i Synem Bożym, przecież nie wątpił, że jest od
Boga posłanym prorokiem, potężnym w uczyn-
ku i mowie przed Bogiem 'i wszystkim ludem.
Przy pierwszej więc, jaka mu się nadarza spo-
411
sobnośei, wiara i ufność jego się ożywia, a spo-
sobnością tą jest ciężki smutek rodzinny, cho-
roba i śmierć jedynaczki. Pełen wiary w cudo
wną moc I’. Jezusa i ufności w dobroć i łaska-
wość Jego, kiedy wszystkie środki Judzkie wy-
czerpały się i zawiodły, idzie do P. Jezusa, przy-
pada do stóp jego świętych z wielkiem usza-
nowaniem, opowiada mu o smutku swoim tak,
Jak tylko ojciec zagrożony utratą jedynego,
ukochanego dziecka swego wypowiedzieć umie
i kończy serdeczną, usilną i zarazem pokorna,
prośbą: pójdź, włóż u a nia. rękę twoja, a iyt
będzie.. Na taką prośbę P. Jezus odraza irstaw-
szy szedł za niw i uczniowie Jego. Czyż tylko
w owych czasach i tylko ten jeden ojciec był
zagrożony utratą dziecka, umiłowanego nad
wszystkie skarby świata? Czyż w naszych cza-
sach mado jest takich, co usiłują w'yprosić
u P. Jezusa życie dla swoich najdroższych?
T niejeden w smutku swoim pyta: czemuż tego
jednego P. Jezus poratował i pocieszył, a setki
i tysiące innych, a między nimi i mnie i bole-
ści mojej i modlitwy mojej nie wysłuchał?
Wszak Jego nioby to nie kosztowało, bo gdyby
tylko zechciał, stałoby się wmdlug woli Jego.
Podobne pytanie zadano P. Jezusowi w Naza-
recie, gdzie żadnego nie uczynił cudu: Jako
iijiele rzeczy słyszeliśmy uczynionych w Ka-
farnaum, uczyń i tu w ojczyźnie Twojej. P. Je-
zus, odpowiadając na ten zarzut powmlal się
412
na przykład Eljasza, który z wielu wdów po-
trzebujących jedną tylko poratował w Sąrep-
cie Sydońskiej, i na Elizeusza, który z pośród
wielu trędowatych uzdrowił tylko Naamana
Syryjczyka. Dlaczego P. Jezus jednych wysłu-
chuje, tego my nie wiemy, bo On nam tego nie
objawił, ale wiemy, że cokolwiek P. Jezus daje
albo odmawia, to zawsze z dobrego serca i dla
dobra naszego daje lub odmawia; umiejmyż
tedy korzystać jak z jednego, tak też z drugiego.
3. Już cieszy się Jair i uwielbia dobroć P. Je-
zusa, że odrazu spieszy do jego córeczki, a oto
niewiasta niespodzianie i dla niego bardzo nie-
pożądanie, wstrzymuje cały pochód. Niewiasta
ta z daleka przybyła. Od dwunastu lat cierpi
dolegliwą chorobę, do której nawet przyznać się
wstydzi. Lekarzy radziła się różnych, niemało
pieniędzy na nich wydała, ale wszystko da-
remnie. Ona tylko cośkolwiek i mniej niż Jair,
posłyszała o dobroci i mocy P. Jezusa: nie żą-
da, jak Jair, żeby P. Jezus włożył na nią rękę
swoją, nie śmie też jak on przedłożyć P. Jezu-
sowi tego, co jej dolega, nie śmie nawet poka-
zać Mu się na oczy, ale wiara i ufność jej więk-
sza jest niż u Jaira. Ona pewna tego, że bym
tylko dotknęła się szaty Jego, będę zdrowa. Nie
zawiodła jej wiara, bo Pan Jezus obróciwszy
się i ujrzawszy ja, rzeki: Ufaj córko, wiara
twoja uzdrowiła ciebie. Dał jej zdrowie, o które
prosiła, a nadto nazwał ją i uczynił córką swo-
413
ją, wzmocnił jej ufność, a wreszcie okazał jej,
że nic przed nim niema ukrytego, bo On
wszystko wie, a zatem jest Bogiem wcielonym.
Obyś i ty miał wiarę tej niewiasty! Jak ta nie-
wiasta słyszała i uwierzyła, że 1’. Jezus jest
w ziemi żydowskiej, tak i ty słyszałeś i uwie-
rzyłeś, że ten sam P. Jezus żywy i prawdziwy
zostaje w Przen. Sakramencie. Podobnie jak
wtenczas szaty pokrywały Ciało Słowa, tak
w Przen. Sakramencie postacie chleba i wina
pokrywają niejako święte człowieczeństwo
i Bóstwo P. Jezusa. Sakramentalnych szat
P. Jezusa dotykasz się nie raz jeden w życiu,
ale tylekroć, ile razy przyjmujesz Sakrament
Przenajświętszy. Dotykasz się ich najprzód
językiem, a czy ten język wyzdrowiał z tylu
chorób, jako to z wielomóstwa, plotkarstwa,
obmów i potwarzy, z bluźnierstw, przekleństw,
kłamstw, mów bezwstydnych i innych niepra-
wości? Dotykasz się szat Jezusowych podniebie-
niem sw o jem, a czy ono wyzdrowiało z obżar-
stwa i opilstwa? Przyjmujesz Go do serca,
a czyż nauczyłeś się przynajmniej tej jednej,
tak króciuchnej nauki P. Jezusa: uczcie się ode
mnie, żem jest cichy i pokornego serca? Po onej
niewieście aż do śmierci było znać, że dotknęła
dę P. Jezusa; a po tobie czy przynajmniej
przez kilka tygodni albo choć kilka dni znać,
że nie tylko dotknąłeś się P. Jezusa, ale że On
iył zamieszkał w sercu twojem? Oby tak by-
414
lo! Ona niewiasta wiedziała, poco szła do P. Je-
zusa, a ty może ani trochę sprawy sobie z tego
nie zdajesz. Zawstydźże się i postaraj, abyś
odtąd więcej odnosił pożytku z twoich Komunji'
świętych.
4. Zwłoka, wywołana zajściem z tą niewiastą,
ciężką była próbą dla biednego Jaira, bo cho-
ciaż patrzy na nowy dowód potęgi i łaskawości
I’ Jezusa, to przecież i serce ojca w nim się od-
zywa i trwoży się o dziecko i kusi go podobno
niecierpliwość na niewiastę i gniew na tłumy,
utrudniające szybszy pochód ku domowi.
5. ,V?e umarła dzieweczka, ale śpi; i śmiali
nie z Niego. Często P. Jezus i Pismo św. śmierć
nazywa snem, a i między chrześcijanami utarł
się zwyczaj mówić o umarłych, że zasnęli w Pa-
nu. Tern słuszniej o tej dzieweczce, którą P. Je
zus miał niebawem przywołać do życia, mógł
powiedzieć, że nie umarła, ale tylko śpi,
zwłaszcza też, że Jemu nie trudniej wskrzesić
umarłego, niż nam obudzić śpiącego. Płaczki
najęte, zaufane w swoje doświadczenie i pewne,
że kogo one uznały za umarłego, ten z pewno-
ścią więcej nie wstanie, żartują sobie z P. Je-
zusa i naśmiewają się, jakoby się omylił i nie-
dorzeczność powiedział. Jakże liyly zato pred
ko zawstydzone. I *w naszych czasach nie brak
takich, co żartują sobie z P. Jezusa i z nauki
i z przykazań i z piekła i z nieba. I oni docze
415
kają się gorszego niestety, niż io płaczki, za
wstydzenia.
. Modlitwa kościelna
Odpuść winy ludu Twojego, prosimy ('ii; Pa
nie, a z więzów grzeehowych, któreśmy przez
ułomność nasza zaciągnęli, racz nas dobrotli-
wie wyzwolić. Przez Pana naszego Jezusa Chry
stusa Syna Twojego, który z Tobą żyje i kró-
luje w jedności Ducha Świętego, Bóg na wieki
wieków. Amen.
Na niedzielę ostatnią po Świątkach.
E W A N G E L J A
zapisana u św. Mateusza w rozdz. XX.! V. w. 15—35.
Onego czasu mówił Jezus uczniów swoim:
Gdy ujrzycie brzydkość spustoszenia, która jest
opowiedziana przez Daniela Proroka stojącego
na miejscu świętem (kto czyta, niech rozumie):
tedy, którzy są w Żydowskiej ziemi, niech ucie-
kają na góry: a kto na dachu, niechaj nie zstę
puje, aby co wziął z domu swego: a kto na roli,
niech się nie wraca brać sukni swojej. A biada
brzemiennym i karmiącym w one dni. A proś-
cie, aby uciekanie wasze nie było w zimie, albo
w szabat. Albowiem na on czas będzie wielki
ucisk, jaki nie był od począł ku świata aż do-
tąd, ani będzie. A gdyby nie były skrócone one
416
dni, żadne ciało nie byłoby zachowane; ale dla
wybranych będą skrócone dni one. Tedy jeśliby
kto wam rzeki; Oto tu jest Chrystus, albo in-
dziej, nie wierzcie. Albowiem powstaną, fałszy-
wi Chrystusowie i fałszywi prorocy, i czynić bę-
dą znaki wielkie i cuda tak, iżby w błąd zawie-
dzeni byli (jeśli może być) i wybrani. Otom
wam opowiedział. Jeśliby tedy wam. rzekli: Oto
na puszczy jest, nie wychodźcie. Oto w tajem-
nych gmachach, nie wierzcie. Albowiem jako
błyskawica wychodzi od. wschodu słońca i oka-
zuje się aż na zachodzie, tak będzie i przyjście
Syn człowieczego. Gdziebykolwiek było ciało,
tam się i orłowie zgromadza,. A natychmiast po
utrapieniu onych dni, słońce się zaćmi, i księ-
życ nie da światłości swojej; a gwiazdy będą
padać z nieba, i mocy niebieskie poruszone bę-
dą., a na on czas się ukaże znak Syna człowie-
czego na niebie; i wtedy będą narzekać wszyst-
kie pokolenia ziemi; i ujrzą. Syna człowieczego
przychodzącego w obłokach niebieskich, z mo-
cą wielka i majestatem. 1 pośle Anioły swoje
z traba i głosem wielkim, i zgromadza wybra-
ne jego ze czterech wiatrów, od krajów nie-
bios, aż do krajów ich. A od figowego drzewa
uczcie się podobieństwa: gdy już gał aż jego od-
mładza się, 1 Uście się wypuszcza, wiecie, iż
blizko jest lato. Także i wy, gdy ujrzycie to
wszystko, wiedzcie, iż blizko jest, we drzwiach.
Zaprawdę powiadam wam, iż nie przeminie
417
ten naród, aźby się stało to wszystko. 'Niebo
i ziemia przeminą, ale słowa moje nie przeminą,.
OBJAŚNIENIA.
I. Było to we wtorek, bezpośrednio poprze-
dzający mękę Pańską, kiedy P. Jezus w świą-
tyni )><> raz ostał ni wypomina faryzeuszom i na-
rodowi żydowskiemu zatwardziałość w grze-
chach i niedowiarstwo ich, i zapowiada im ka-
rę zburzenia Jerozolimy i upadek narodu.
A wyszedłszy, opowiada Pismo św., Jezus z ko-
ścioła szedł, i przystąpili uczniowie Jego, aby
mu okazali budowanie kościelne, tak wspania-
łe, że powszechnie uchodziło za cud świata.
Rzeczywiście nie było ani przedtem, ani potem
gmachu równego świątyni Jerozolimskiej. Zda-
je się, że uczniowie dlatego zwracali uwagę
P. Jezusa na te wspaniałości, aby Go prosie,
żeby odwrócił gniew Boży od świątyni i raczył
zachować ją nietkniętą. A on odpowiadając
rzek! im: Widzicie lo wszystko? Zaprawdę po-
wiadam wam, nie zostanie tu kamień na kamie-
niu, któryby nie był zepsowany. Były zaś te
kamienic, jak opowiada Pismo św., ogromne
ciosy <S—10 łokciowe. A kiedy On siedział na
górze Oliwnej, przyslapili do Niego uczniowie
osobno, mówio.c: Powiedz nam kiedy to będzie?
a co za znak przyjścia Twego i dokonania świa-
ta? Zdawało się uczniom, że gdy Jerozolima
i świątynia zginie, to chyba i świat się skoń-
Ewangelje niedzielne 27
418
czy; a że wiedzieli już od P. Jezusa, że On przy
końcu świata powtórnie przyjdzie w chwale
i majestacie Swoim, więc wszystko razem mię-
szają i równocześnie pytają i o zburzenie mia-
sta świętego i o znaki przyjścia Jego. Część
odpowiedzi, jaką im dal P. Jezus, mamy w dzi-
siejszej Ewangelji, gdzie jest mowa i o zburze-
niu Jerozolimy i o znakach końca świata. Po-
nieważ zaś w pierwszą niedzielę Adwentu jest
cała Ewangelja o przyjściu Pańskiem na sąd,
więc tu tylko powiemy o zburzeniu Jerozolimy,
jako podobieństwie zniszczenia świata.
2. Jeżeli o Samuelu mówi Pismo św, że był
wierny prorok Pański... i nie upadło ze wszyst-
kich słów jego na ziemię, tak bez porównania
większy od Samuela Pan nasz Jezus Chrystus.
Rozważmy, jak każde słowo proroctwa jego
o upadku narodu żydowskiego, stolicy i świą-
tyni najzupełniej się sprawdziło, żeby tem wię-
cej utwierdzić się w przekonaniu, że i proro-
ctwo jego o końcu świata, o powtórnem Jego
przyjściu, o sądzie ostatecznym i o piekle rów-
nież dosłownie się sprawdzi.
3. Gdy ujrzycie brzydkość spustoszenia, która
opowiedziana jest przez Daniela proroka, sto-
jącą na miejscu świętem... Daniel kończy pro-
roctwo swoje temi słowy: będzie w kościele
obrzydłość spustoszenia, i aż do skończenia
i końca trwać będzie spustoszenie. W czterna-
ście lat po Wniebowstąpieniu Pańskiem, z po-
419
wodu ponownego powstania żydów, pułki
rzymskie obiegły miasto święte, a zdobywszy
je, postawiły bożka pogańskiego w świątyni
jerozolimskiej. Wszelkie zaś bałwochwalstwo
Pismo św. nazywa brzyd kością albo obrzydli-
wością.
4. Kto czyta, niech rozumie; tedy, którzy sa
w żydowskiej ziemi, niech uciekają na yóry. Te
słowa: kto czyta niech rozumie, tlómacze Pisma
św. mniemają, że nie Pan Jezus powiedział, ale
że św. Mateusz je dodał, żeby zwrócić ówcze-
snym chrześcijanom szczególną uwagę na mi-
łościwą przestrogę, jaką im zostawił P. Jezus
dla zachowania ich od kary przeznaczonej dla
żydów niewiernych. Św. Mateusz bowiem spisał
swoją Ewangelję w 21 lat po Wniebowstąpie-
niu, a 28 lat przed zburzeniem Jerozolimy. T rze-
czywiście skorzystali chrześcijanie z tej prze-
strogi i schronili się swego czasu do miasta
Pella, położonego w górach, na północ od Je-
rozolimy, żydzi niewierni zaś, ufając w obron
ne położenie swojej stolicy, tam się zgroma-
dzili, tak, że było ich podczas oblężenia
2,100.000 ludu.
5. Słowa: kto na dachu... kto na roli... o brze-
miennych i karmia.cych i o ucieczce w zimie
albo szabat, są przysłowiowe i wyrażają po-
trzebę wielkiego pośpiechu i przeszkody, po-
śpiech ten utrudniające.
6. Albowiem natenczas będzie wielki ucisk,
27*
420
jaki nie był od początku świata aż dotąd, ani
będzie. Oto powód, dlaczego Pan nasz każę swo-
im czemprędzej uchodzić w miejsce bezpieczne,
żeby w tym ucisku nie zginęli. Józef Żydowin,
który szczegółowo opisuje oblężenie i zdobycie
Jerozolimy, kończy swój opis temi słowy:
» Krótko mówiąc, nie sądzę, aby kiedykolwiek
inne miasto równie wiele ucierpiało*. Tak sro-
gą karę zaś poniosło to miasto, mówił św. Jan
Złotousty, za mękę i śmierć Boskiego Zbawi-
ciela. Święty Łukasz, który przystępniejszym
dla nas sposobem podaje to proroctwo P. Je-
zusa, tak pisze: Gdy ujrzycie Jeruzalem woj-
skiem otoczone, tedy wiedzcie, że się przybli-
żyło spustoszenie. Tedy... niech uciekają, na gó-
ry... albowiem te dni sa pomsty... będzie ucisk
wielki na ziemi, i gniew przeciw ludowi temu:
i polegną, paszczęka, miecza; i zapędza je w nie-
wolę między wszystkie narody; a Jeruzalem
deptane będzie od poganów, aż się wypełnia,
czasy poganów. Rzeczywiście zginęło, nie ra-
chując innych po za miastem w kraju pole-
głych, w samej jednej Jerozolimie miljon i sto
tysięcy ludzi, a niewolników nabrano tyle, że
sprzedawano ich na miejscu za bezcen, a prze-
kupnie dla większego zarobku pędzili ich do
różnych bliższych i odległych krajów. Od tego
czasu Jerozolima przestała ona być miastem
żydowskiem. Osiedli w niej zrazu przy załodze
rzymskiej poganie okoliczni i odbudo-
421
wali miasto., ale już nie na tein samem miej-
scu. Z nich się z biegiem czasu dużo nawracało,
tak, że za czasów cesarza Konstantego W.
i matki jego św. Heleny miasto miało już ce-
chę chrześcijańską. Później zdobyli miasto
święte saraceni. Żydów zaś jak w całej ziemi
żydowskiej, tak w samej też Jerozolimie jest
tak mało, że niejedno miasto polskie jest bez
porównania więcej żydowskie, niż ich niegdyś
sławna stolica. Mimo tak widocznej kary Bożej
trwają oni wciąż jeszcze w swojem zaślepieniu
i zamiast nawrócić się do prawdziwego Mesja-
sza, którym jest Chrystus Pan nasz, oczekują
innego zbawiciela. Tak też nadal będzie aż do
czasów antychrysta, który powstanie krótko
przed końcem świata, i jak wykładają tlóma-
cze Pisma św., założy stolicę swoją w Jerozo-
limie. Po jego upadku dopiero nawrócą się ży-
dzi i odznaczać się będą gorliwością o chwalę
Bożą i wszelkiemi cnotami, wtenczas też po-
wrócą do miasta świętego i cześć tam oddadzą
Bogu Ojcu, Synowi i Duchowi Świętemu.
7. Widząc pośród nas tylu żydów, umacniaj-
my się w wierze, w potęgę i prawdziwość każ-
dego słowa Bożego. Każda zapowiedź, każde
proroctwo Pana naszego tak samo, jak to, o któ-
remeśmy czytali, spełni się i spełnić się musi.
Spełni się ono słowo w słowo: Postanowiono
ludziom raz umrzeć, a potem sad, i ono: Jeśli
pokutować nie będziecie, wszyscy także pogi-
422
niecie, i Jeśli się nie nawrócicie, i nie stanie-
cie się jako dziatki, nie wnijdziecie do królestwa
niebieskiego; niesprawiedliwi nic osiągną,
królestwa Hożego; nie mylcie się ani porubni-
cy, ani bałwanom służący, ani cudzołożnicy, ani
psotliwi, ani sodomczycy, ani złodzieje, ani zło-
rzeczący, ani drapieżcę nie posięda królestwa
Hożego. Dlaczego tak? Bo tak mówi Pan: Za
prawdę bowiem powiadam wam: aż przeminie
niebo i ziemia, jedna jota, ani jedna kreska nie
odmieni się w zakonie, aż się wszystko stanie.
M od 1 i twa koście! na
Wzrusz serca wiernych Twoich, prosimy Cię
Panie, ażeby owoc odkupienia Bożego coraz
gorliwiej przynosząc, coraz większą też pomoc
od dobrotliwości Twojej utrzymywali. Przez
Pana naszego Jezusa Chrystusa, który z Tobą
żyje i króluje w jedności Ducha Świętego, Bóg
na wieki wieków. Amen.
Na uroczystość Niepokalanego Poczęcia Najśw.
Marji Panny.
E W A N G E L J A
zapisana u św. Łukasza w rozdziale I. w. 26—28.
W on czas, posłań jest Anioł Gabrjel od Boga
do miasta Galilejskiego, któremu imię Nazaret,
423
do Panny poślubionej mężowi, któremu imię
było .Józef, z domu Dawidowego: a imię Pan-
ny Marja. I wszedłszy Anioł do niej rzeki:
Bądź pozdrowiona, laski pełna, Pan z Tobą,
blogoslawionaś Ty między niewiastami.
O B J A Ś N I E N IA.
1. Z pośród niezliczonych łask i przywilejów
Najśw. Panny, jednym z największych i Matce
Bożej najmilszych jesf przywilej Niepokalane-
go Poczęcia. Polega on na tern, że kiedy wszyscy
inni Indzie poczęli się w grzechu pierworodnym,
jako synowie gniewu i potępienia, jedna Mat-
ka Najświętsza była za szczególna laską Bożą
wolna od grzechu. Tak o tern naucza Ojciec
święty Pius IX.: »Powagą P. N. Jezusa Chry-
stusa, śś. Apostołów Piotra i Pawia i naszą
oświadczamy, ogłaszamy i orzekamy, że nauka,
która twierdzi, iż Najśw. Marja Panna,
w pierwszej chwili swego poczęcia, za szczegól-
ną laską Bożą i przywilejem, ze względu na
zasługi Chrystusa Jezusa, Zbawiciela rodzaju
ludzkiego, od wszelkiej zmazy grzechu pierwo-
rodnego uwolnioną była i zachowaną, — jest
od Boga objawiona i dlatego od wszystkich
wiernych powinna szczerze i stale być wyzna-
wana^
2 Według nauki Kościoła katolickiego, grzech
pierwszych naszych rodziców dziedzictwem po
nich przeszedł na wszystkich ludzi, jako ich po-
424
tomków. Gdyby nie Odkupienie, w którem się
przez Chrzest św. uczestniczy, to skutkiem grze-
chu pierworodnego ani .jeden człowiek nie
mógłby dostać się do nieba. P. Jezus wyraźnie
o tem tak mówi: Zaprawdę, zaprawdę powia-
dam ci: jeśli sic kto nie odrodzi z wody i z Du-
cha Świętego, nie może wnijść do królestwa Bo-
żego. Najważniejszy i najgorszy skutek grze-
chu pierworodnego polega na utracie łaski po-
święcającej i prawa do nieba, ale prócz tego
są i inne następstwa tego smutnego naszego
po pierwszych rodzicach dziedzictwa: 1) co do
duszy: bunt namiętności przeciw rozumowi i ża-
giew grzechu, która sprawia, że zmysł i myśl
serca człowieczego skłonne sa. do złego od mło-
dzieństyia swego. Każdy z nas tego na sobie do-
świadcza, że we wielu rzeczach ma jakby wro-
dzony pociąg do złego, a do dobrego dopiero
gwałtem naginać się musi. Ta żagiew grzechu,
czyli ten pociąg do złego nabiera większej
jeszcze siły przez to, że grzech pierworodny
osłabił w nas rozum i wolę; rozum mniej jasno
i łatwo rozróżnia złe od dobrego; wola stała się
mniej sprężystą i odważną, a więcej chwiejną
i niestałą. Smutniejsze jeszcze to, że grzechy na-
sze uczynkowe, zwłaszcza też nałogowe, coraz
więcej rozum nasz zaciemniają i wolę naszą
osłabiają, a istniejącą w nas żagiew w grze-
chu potęgują. Zechciej cokolwiek tylko wgląd-
nąć w siebie i przypomnieć sobie, czy nie czę-
425
sto rozumowanie twoje ciebie zawodziło, — czy
nieraz pod wpływem namiętności, lub przy-
wyknienia nie nazywałeś złego dobrem, a do-
brego złem, czy we wielu rzeczach, zwłaszcza
odnoszących się do zbawienia i najświętszych
obowiązków, nie brakowało ci jasnych i nale-
życie wyrobionych pojęć? Podobnież wola two-
ja, czy nie bywała zawsze pochopna do złego,
a leniwa do dobrego, czy nie płocha i niestała
w dobrem, a w złem uporna? — Słowem i ty
możesz powtórzyć z Pawłem św.: Widzę inny
zakon w członkach moich, sprzeciwiający się
zakonowi umysłu mego. Dodaj do tego tę ła-
twość obrażania o byle co, — te przeróżne pre-
tensje, i tyle, tyle innych złych skłonności, któ-
rych nikt cię nie uczył, ale które same się z cie-
bie zrodziły, a będziesz miał choć mały obraz
spustoszenia, jakie grzech pierworodny w du-
szach naszych zrządził i jakie grzechy nasze
osobiście wciąż jescze pomnażają; 2) Co do cia-
ła. Skutkiem grzechu dostały mu się w udzia-
le śmierć i choroby, dalej rozliczne dolegliwości,
jakoto starość, zmęczenie, głód itp., wreszcie
i to, że stworzenia zamiast służyć człowiekowi
jako panu swemu, buntują się przeciw P. Bo-
gu. Że słońce np. dopieka, zimno dolega, owady
kąsają i że tyle innych dolegliwości miewamy,
jest skutkiem grzechu pierworodnego; w raju
tego nie było i P. Bóg, stwarzając człowieka,
tego nie zamierzał, choć przewidywał, że ezło-
426
wiek to wszystko samowolnie na siebie ściągnie.
3. Zapyta kto: eóżeśmy zawinili w grzechu
pierwszych naszych rodziców, że za nich cier-
pieć musimy? Na to innem odpowiadam pyta-
niem: Był ojciec bogaty, ale majątek straci!
i dzieci po nim dziedziczą niedostatek, — cóż
one zawiniły? Byl ojciec pijak, i dzieci z niego
narodziły się chyrlakami, — cóż one temu win-
ne? Był ojciec osławionym zbrodniarzem lub
zdrajcą i hańba po nim dziedzictwem przecho-
dzi na jego dzieci, — dlaczego tak? Widzisz, że
pełno jest rzeczy, na które codziennie własnemi
patrzymy oczyma, o których wiemy, że są i że
odmienić ich nie można, a jednak nie wiemy,
dlaczego tak jest a nie inaczej. Tak też wiemy,
że takie a nie inne są skutki grzechu pierwo-
rodnego, ale dlaczego tak jest, na to tę jedną
tylko mamy odpowiedź, że tego wymaga spra-
wiedliwość Boża, — i że zmiłowanie Boże jest
w tern, że Syna swego jednorodzonego dal: aby
wszelki, kto wierzy weń, nie zginał, ale miał
żywot wieczny.
4. Odrodzenie z wody i z Ducha Św., czyli
Chrzest św., gładzi w nas grzech pierworodny
i tem samem przywraca nam łaskę Bożą po-
święcającą i prawo do nieba i daje nam to, że
jesteśmy ożywieni Duchem Chrystusowym, ła-
godzi i umniejsza w nas skutki grzechu pierwo-
rodnego. To, co otrzymujemy przez odrodzenie
z wody i Ducha Świętego, otrzymał np. Jan św.
427
Chrzcicie] jeszcze przed narodzeniem swojem,
w żywocie matki swojej, św. Elżbiety. Nie-
równie więcej, niż my przez Chrzest św. i niż
św. Jan przez uświęcenie w żywocie matki,
otrzymała Najśw. Panna przez Niepokalanie
Poczęcie swoje. Ją, nic tak, jak innych ludzi,
oczyścił Bóg' z grzechu pierworodnego, ale nic
dopuścił wcale, żeby nim była w najmniejszej
mierze skalana; ani na chwilę nie była Matka
Najświętsza w niełasce u Boga, ale jak Adama
i Ewę P. Bóg stworzył w stanie łaski i sprawie-
dliwości, tak i więcej jeszcze uczynił Najśw.
Pannie. Skoro żyć poczynała w żywocie matki
Swojej św. Anny, już napełnił Ją laską, świę-
tością i wszelkimi darami swoimi, iż w poczęciu
już była świętszą i Bogu milszą, niż św. Jan
Chrzciciel, lub którykolwiek z Apostołów i in-
nych Świętych przy końcu życia swdjego.
Owszem więcej już wtenczas łaski u Boga zna-
lazła Matka Najświętsza, niż wszyscy społem
Święci Pańscy. Z tą łaską Najświętsza Panna
przez cale życie swoje wiernie i usilnie spólpra-
eowała, a nigdy w niezem jej się nie sprzenie-
wierzyła ani sprzeciwiła; miała przytem rozum
jasny, wolę w największym stopniu dobrą, mia-
ła też wszystkie dary i owoce Ducha Święte-
go, — miała nad to wszystko P. Jezusa; ze
skutków grzechu pierworodnego dopuścił P. Bóg
na Nią jedynie możność i konieczność cierpie-
nia, aby mogła współeierpiee iz P. Jezusem.
428
Zastanów się nad tem wszystkiem, .a może co-
kolwiek lepiej niż dotychczas zrozumiesz, dla-
czegośmy zwykli Niepokalaną Boga-llodzicę
nazywać nietylko świętą, ale najświętszą.
5. Może też lepiej teraz zrozumiesz, że P. Bóg,'
jak to dzisiejsza Ewangelja nam opowiada, po-
syła do Najśw. Panuj' nie zwykłego Anioła, ale
Archanioła, i dlaczego len Archanioł z polece-
nia Bożego z wielką czcią pozdrawia Ją i nazy-
wa laski pełna i błogosławiona miedzy niewia-
stami. Może też zrozumiesz, dlaczego tylu Świę-
tych miewało, i tylu wiernych po dziś dzień
miewa tak szczególne i tak serdeczne nabożeń-
stwo do Niepokalanego Poczęcia Najśw. Pan-
ny. Może i sam zapłoniesz tem nabożeństwem,
którego najlepszym owocem będzie, jeśli dla
uczczenia Niepokalanego tego Poczęcia N. Ma-
rji Panny sam niepokalane poczniesz życie. Na-
bożeństwo do Niepokalanego Poczęcia za na-
szych czasów znacznie się wzmogło skutkiem
objawienia się Matki Najśw. w Lourdes we
Francji, gdzie od lat blizko 90-ciu codziennie
prawie wielkie i liczne dzieją się cuda.
Modlitwa kościelna
Boże, któryś przez Niepokalane Poczęcie
Najśw. Marji Panny Synowi Twojemu przyspo-
sobił godne mieszkanie: prosimy, abyś, jakoś
dla przewidzianej śmierci tego Syna Twego od
wszelkiej zmazy Ją zachował, nam też dozwo-
429
lii, za Jej przyczyną, czystymi dojść do Ciebie.
Przez tegoż Pana naszego Jezusa Chrystusa,
Syna Twego, który z Tobą żyje i króluje w jed-
ności Ducha Świętego, Bóg na wieki wieków.
Amen.
Na uroczystość Oczyszczenia N. Marji Panny.
E W A N G E L J A
zapisana u św. Mateusza w rozdz. II. w. 22—32.
W on czas: gdy się wypełniły dni oczyszcze-
nia Marji według zakonu Mojżeszowego, przy-
nieśli Jezusa do Jeru żalem, aby Go. stawili Pa-
nu, jako napisano jest w Zakonie Pańskim: Że
wszelki mężczyzna, otwierający żywot, świętym
Panu nazwany będzie. A iżby oddali ofiarę we-
dle tego, co jest powiedziano w Zakonie Pań-
skim,, parę synogarlic, albo dwoje gołajyiaj.
A oto był człowiek w Jeruzalem, któremu imię
Symeon: a len człowiek sprawiedliwy i bogo-
bojny, oczekiwajacy pociechy Izraelskiej,
a Duch fiwięty był w nim. I odpowiedź był
wziął od Ducha Świętego, że nie miał oglądać
śmierci, ażby prędzej oglądał Chrystusa Pań-
skiego. 1 przyszedł w Duchu do kościoła. A gdy
wwodzili Dzieciątko Jezus rodzice Jego, aby za
Nie uczynili wedle zwyczaju zakonnego, on też
wziął Je na ręce swoje, i błogosławił Boga
430
i mówił: "Teraz puszczasz sługę Twego, Panie,
w pokoju według słowa Twego, gdyż oczy moje
oglądały zbawienie twoje, któreś zgotował przed
oblicznościa wszystkich narodów. Światłość na
objawienie pogan, i chwałę ludu Twego Izrael-
skiego «.
OBJAŚNIENIA.
1. Według zakonu Mojżeszowego dwa były
przepisy, które należało spełnić w czterdziestym
dniu po narodzeniu dziecka, jeden odnosił się
do matki, drugi do dziecka, jeśli było płci mę-
skiej i pierworodne. Matka uważana była po
porodzeniu za nieczystą i nie było jej wolno
wnijść do świątyni, póki nie złożyła obowiąz-
kowej ofiary; bogate ofiarowywały baranka
i synogarlicę albo gołąbka, ubogie parę syno-
garlic, albo dwoje gołabiąt. Matka Najświętsza,
która cudownym sposobem poczęła z Ducha
Świętego i porodziła Źródło i Dawcę wszelkiej
czystości, Świętego Świętych, oczywiście oczysz-
czenia nie potrzebowała, przecież spełnia ten
obowiązek oczyszczania. Dlaczego tak? Bo była
pokorna, więc choć jest łaski pełna i błogosła-
wiona między niewiastami, ani na myśl jej nie
przychodzi wyróżniać się, lub powiedzieć sobie
z onym faryzeuszem, żeni nie jest jako inni
ludzie: bo kocha się w czystości i sądzi, że zbyt
czysta być nie może, więc chętnie poddaje się
obrządkowi oczyszczenia; bo jest pobożną, i dla-
431
tego korzysta gorliwie ze sposobności, żeby być
w świątyni i P. Bogu uczynić ofiarę; bo nade-
wszystko ceni sobie wolę Bożą, więc nie szuka
sposobów, żeby się wytłumaczyć, ale pragnie'
spełnić każde, by też najmniejsze przykazanie
Boże. Pomijając już wielkie laski i pociechy,
jakich doznali Symeon sprawiedliwy i Anna
prorokini, ileż dobrego sprawił ten przykład
Najśw. Panny pomiędzy tymi, którzy w ciągu
wieków po bożemu rozpamiętywali tajemnicę
dzisiejszej uroczystości'?
2. Zamiast dawnego starozakonnego oczysz-
czenia jest w kościele katolickim zwyczaj wy-
wodu, nie obowiązujący jednak pod grzechem.
Niegdyś póki rozumiano prawdziwie po Boże-
mu, że potomstwo jest błogosławieństwem Bo-
żem, nie było wypadku, żeby która matka za-
niedbała wywodu i obowiązku podziękowania
P. Bogu za szczęśliwe porodzenie dziecka i że-
by nie prosić o opiekę nad niem. Obecnie, gdzie-
kolwiek poczęło się wkradać czy to niedowiar-
stwo, czy obojętność na Boga i rzeczy Boże, tam
niewiasty wstydzą się pójść na wywód; oczywi-
ście, że tem samem poczyna ubywać błogosła-
wieństwa w rodzinach; bo jeżeli matka jest
mało pobożna i wstydzi się praktyk pobożnych
od kogóż dzieci nauczą się szukać i znajdować
pomoc u P. Boga?
3. Drugi przepis prawa Mojżeszowego przy
wiązany do czterdziestego dnia po narodzeniu,
432
dotyczył się dzieci, i to wtedy tylko, jeżeli dzie-
cko było pierworodnem i płci męskiej. Był on
ustanowiony na pamiątkę uwolnienia narodu
wybranego od onej dziesiątej, plagi egipskiej,
którą Bóg przez Mojżesza zapowiadał temi sło-
wy: umrze wszelkie pierworodne w ziemi Egip-
skiej, od pierworodnego Faraonowego, który
siedzi na stolicy jego, aż do pierworodnego -nie-
wolnicy, która jest przy żarnach, i wszelkie
pierworodne bydlaj. Każdy tedy pierwotny syn
powinien być ofiarowany na służbę Bożą, albo
odkupiony ceną pięciu syklów, wartości daw-
nych 10 marek. Ofiaruje tedy i Matka Najśw.
Dzieciątko Jezus, a zarazem składa przepisany
okup, choć wie, że P Jezus żyć będzie i umrze
jako ofiara Bogn za grzechy. We wielu rodzi-
nach zachowują pobożny zwyczaj, żeby nietyl-
ko pierworodne, ale każde dziecię po chrzcie
świętym składać jakby w ofierze na stopniu
ołtarza Matki Najśw. i w ten sposób uprosić
dla dziecięcia Jej opiekę. Tak uczyniono mię-
dzy innymi ze św. Stanisławem Kostką.
4. A oto był człowiek w Jeruzalem, któremu
imię Symeon, Znany był w mieście i dlą cnót
swoich i dla przyrzeczenia, które byl otrzymał
od Boga, że doczeka się narodzenia Zbawiciela.
Chwali gó Pismo św. przedewszystkiem, że był
sprawiedliwy, czyli prawy. I wielka to zaiste
zaleta, na którą składa się nieposzlakowana we
wszystkich interesach zupełna rzetelność, we
433
wszystkiem prawdomówność, i niezawodna zaw-
sze słowność. Był Symeon bogobojny, więc nie
tyle ludzkich bał się sadów, co przedewszyst-
kiem bożych. Oczekiwał pociechy, nie swojej
osobistej, ale Izraelskiej t. zn ogólnej, mającej
służyć dobru pospolitemu. A co najważniej-
sza — Duciu Święty był w nim, nie duch świa-
ta, który zawsze jest samolubny i uczy nas szu-
kać na pierwszem miejscu własnego tylko zy-
sku, 'własnych przyjemności i rozkoszy, własne-
go wreszcie wywyższenia, choćby ze szkodą dru-
gich. Wglądnijże w siebie, czy jesteś podobny
do Symeona, a czego ci nie dostaje, w tern ko-
niecznie poprawić się staraj.
5. Odpowiedź był wziął od Ducha Świętego,
że nie miał oglądać śmierci, ażby pierwej oglą-
dał Chrystusa Pańskiego. Widocznie za przy-
kładem dawnych patrjarchów i proroków
pragnął ten Symeon rychłego przyjścia Zbawi-
ciela, i jak niegdyś Daniel, nazwany przez
Anioła mężem pożądania, często błagał i pytał
P. Boga na modlitwie, ryehlo-li przyjdzie obie-
cany Zbawiciel, który wybawi lud swój od
grzechów ich. A ty o Zbawiciela, który dawno
już przyszedł, odkąd Słowo stało się Ciałem
i mieszka między nami, tak mało dbasz, że
ledwie kiedy, a nawet wtenczas kiedy, się mo-
dlisz. o Nim nie myślisz.
6. On też 'wziął Je (Dzieciątko Jezus) na ręce
swoje i błogosławił Boga. Wielka to i nadzwy-
EwangeljB niedzielne 28
434
czajna laska, której doznał Symeon, że wolno
mu było piastować najświętszą Dziecinę, —
i myślę, że niejeden niewiedzieć eoby za to dal,
żeby podobnej laski mógł dostąpić. A jednak
my kapłani codziennie przy Mszy św. i ilekroć
niesiemy P. Jezusa do chorego i przy wielu
innych okazjach, — a wierni wszyscy ilekroć
przystępują do Komunji św., tej samej i owszem
większej jeszcze laski stajemy się. uczestnika-
mi. Symeon raz jeden doświadczywszy lego
wielkiego dobrodziejstwa, niczego już na świę-
cie nie pragnął i niczego się więcej nie spo-
dziewał; nawet dłuższego życia sobie nie ży-
czy, ale blaga: teraz puszczasz sługę Twego
Panie w pokoju. Mój Boże! Jak my całkiem
inaczej postępujemy. Do życia ziemskiego,
mimo że nieraz na nie narzekamy, tak jesteś-
my przywiązani, iż niczego się więcej nie koimy
niż śmierci i wciąż coś nowego sobie wynajdu-
jemy, ezegobyśmy sę chcieli doczekać. Żeby
nam przynajmniej chodziło o doczekanie się
rzetelnej poprawy życia, albo o jakie łaski
szczególniejsze! Ale niestety, my w tein życiu
łakniemy i pragniemy doczesnego tylko powo-
dzenia i używania, i byleśmy to mieli, to do
nieba i Boga wcale nam nie pilno, ani tęskno.
7. Przy uroczystości dzisiejszej zwykł Kościół
św. świecić gromnice, żeby przypomnieć nam,
że, jak to Symeon powiedział, P. Jezus jest
światłością na oświecenie narodów. W naszych
435
czasach dużo mówią ludzie o oświacie; aleć
jeden tylko P. Jezus jest, jak naucza Jan św.
Ewangelista, śicint/ością prawdziwa, która
oświeca każdego człowieka na ten świat przy-
chodzącego! Dobra i pożądana jest nauka
i wszelka oświata, ale tylko o tyle, o ile jest
zgodną z P Jezusem i nauka. Jego; o ile zaś
ehce obywać się bez Niego, albo nawet jest Mu
przeciwna, zlą jest i do złego prowadzi.
<S. Umierającym podają gromnicę do ręki, bo
w godzinę śmierci szczególnie potrzebuje czło-
wiek, żeby mu P. Jezus przyświecał światłem
wiary i laski swojej. Cheesz-li doczekać się
szczęśliwej śmierci. — mocno przez cale życie
twoje i we wszystkich okolicznościach trzymaj
się światła wiary i postępuj za światłem łaski
Bożej, jeżeli to wiernie czynić będziesz, nie
zlękniesz się gromnicy, gdy ci będą do rąk po-
dawali, ale przeciwnie rozweseli ora jasnością
swoją ostatnie chwile twoje.
Modlitwa kościelna
Wszechmogący, wieczny Boże, Majestat Twój
pokornie błagamy, aby jako Syn Twój jedno
rodzony w dniu dzisiejszym w istocie ciała na-
szego w świątyni był ofiarowany, — tak też
spraw, żebyśmy i my z czystern sercem mogli
się przed Tobą stawić. Przez tegoż Pana na-
szego Jezusa Chrystusa, Syna Twego, który
28*
436
z Tobą żyje i króluje w jedności Ducha Świę-
tego, Bóg na wieki wieków. Amen.
Na uroczystość Zwiastowania N. Marji Panny.
EW ANGELJ A
zapisana u św. Łukasza w rozdziale I. w. 26—38.
W oii czas posłań jest Anioł Gabrjel od Boga
do miasta Galilejskiego, któremu imię Naza-
ret, do Panny poślubionej mężowi, któremu było
na imię Józef, z domu Dawidowego; a imię
Panny Marja. I wszedłszy Anioł do niej, rzeki:
Bądź pozdrowiona łaski pełna, Pan z tobą, blo-
gosławionaś ty między niewiastami. Która gdy
usłyszała, zatrwożyła się na mowę jego, i my-
ślała, jakżeby to było pozdrowienie. L rzeki jej
Anioł: Nie bój się Marja, albowiem znalazłaś
łaskę u Boga. Oto poczniesz w żywocie i poro-
dzisz syna, a nazwiesz imię jego Jezus. Ten bę
dzie wielki, a będzie zwań Synem Najwyższego:
i da mu Pan Bóg stolicę Dawida ojca jego,
ł będzie królował w domu Jakubowym na wie-
ki, a królestwa jego nie będzie końca. A Marja
rzeki a do Anioła: Jakoż się to stanie, gdyż mę-
ża nie znani. A Anioł odpowiedziawszy rzeki
jej: Duch Święty zstąpi na cię. a moc Najwyż-
szego zaćmi, tobie. Przełóż i co się z ciebie na-
rodzi święte, będzie nazwano Synem Bożym.
437
A oto Elżbieta krewna twoja, i ona poczęła sy-
na w starości swej: a ten miesiąc szósty jest
onej, Która zowia nieplodna: bo u Bc.ga nie
będzie żadne słowo niepodobne. / rzekła Marja:
Oto służebnica Pańska, niechaj mi się stanie
według słowa Twego.
O B J A S NI E N I A .
1. Dzisiejsza uroczystość przypomina nam
największe ze wszystkich dobrodziejstwo i zmi-
łowanie Boże, które Kościół św. od wieków
dzień w dzień rano, w południe i wieczór nam
przez dzwonienie na Anioł Pański przypomi-
na. Dziś obchodzimy rocznicę wielkiego dnia,
w którym Słowo stało się Ciałem w żywocie
Matki Najświętszej, t. zn. że Słowo, to jest dru-
ga Osoba Trójcy Przenajświętszej, czyli Bóg
Syn dla nas i dla naszego zbawienia- stał się
człowiekiem, nie przestając oczywiście być Bo-
giem. O tem to dobrodziejstwie mówi sam P. Je-
zus do Nikodema: Tak Bóg umiłował świat, że
Syna Swego jednorodzbnego dał, aby wszelki,
kio wierzy weń, nie zginał, ale miał żywot
wieczny. Wieczność czeka każdego człowieka,
wierzącego w nią, jak wątpiącego, lub ją zaprze-
czającego, wieczność czeka i tego, co o niej my-
śli i dla niej żyje, jak i tego co o niej nie myśli
i o nią nie dba; bo dusza człowieka jest nie-
śmiertelna bez względu na to, czy to komu się
podoba, albo nie podoba. A w tej wieczności
438
każdego bez wyjątku czeka jedno z lego dwoj-
ga: albo niebo, czyli żywot wieczny, albo pie-
kło, czyli zguba wieczna. Przed przyjściem
Zbawiciela, skutkiem grzechu pierworodnego,
który po Adamie i Ewie prawem dziedzictwa
przeszedł na wszystkich ludzi, nikt nie mógł
dostać się do nieba, bo jak mówi Pismo św.:
nie wnijdzie do niego nic nieczystego, a wszys-
cy rodzą się skalani grzechem pierworodnym.
Nawet najsprawiedliwsi, co gorąco pragnęli
przyjścia Zbawiciela, musieli po śmierci cze-
kać w otchłani; inni szli bez ratunku i miłosier-
dzia na wieczne potępienie. I gdyby nie Wcie-
lenie Syna .Bożego, gdyby nie to najmiłośeiw-
sze przyjście najmilszego Pana naszego Jezusa
Chrystusa, to my wszyscy i dzieci nasze i wnuki
i przyjaciele i znajomi, jednem słowem wszyscy
bez wyjątku, nacierpiawszy się i nagrzeszyw-
szy w tern życiu poszlibyśmy po śmierci na
cierpienia i męki bez końca — do piekła. Czy-
żeś to kiedy rozważył, i czyś kiedy P. Bogu
za to tak nieocenione dobrodziejstwo z serca
dziękował? Czyńże to odtąd przynajmniej, ile
kroć będziesz odmawiał Anioł Pański.
2. Dobrze, mówi św. Augustyn, że Bóg nas
stworzył bez nas, ale bez nas i bez naszego
z Nim spółdziałania nie zbawi nas. 1 sam P. Je-
zus w.onych wyżej przytoczonych słowach do
Nikodema wyraźnie mówi: aby każdy, kto wie-
rzy weń, nie zginaj. Aby dostąpić zbawienia
439
i innych łask, płynących z Wcielenia Syna Bo-
żego, potrzeba z naszej strony przedewszyst-
kiem wiary. Bo wyraźnie naucza Pismo św.,
żc bez wiary niepodobna jest spodobać się Bo-
gu. Albowiem, przystępującym do Boga potrze-
ba wierzyć, iż jest: A iż jest oddawca tym,
którzy Go szukają- Ta wiara w Boga żywego
i prawdziwego i w słowa i w naukę Jego, by-
najmniej nie ma być taka tylko: że »niby wie-
rzę i wiary się nie wypieram, nawet w tein lub
w owem do wymagań wiary się stosuję, ale
w wielu innych rzeczach o zasady i przepisy
tej wiary nic się nie troszczę«. Przypuszczam,
że od ludzi wiarogodnyeh posłyszałbyś i uwie-
rzył, że w lesie pobliskim jest stado wilków,
albo że w twoim ogrodzie na takiem a takiem
miejscu zakopany jest z dawnych czasów wielki
skarb: czyżby to tak samo ciebie ani ziębiło
anj grzało, jak mało cię obchodzi niejedna
prawda Wiary św., — tej Wiary, której nas
uczy sam Bóg z nieba i oblubienica Jego na zie-
mi, Kościół, święty? Wiara powinna być prze-
dewszystkiem szczerą, a nie pozorna tylko; po-
winno być znać po nas, żeśmy ludźmi prawdzi-
wie, a nie tylko na pozór wierzącymi, bo ludzi
można czasem odurzyć i oszukać pozorami, ale
u Boga i w wieczności to tylko popłaca, co jest
szczere, co jest prawdziwe.
3. Do współdziałania z Sobą P. Bóg nikogo
nie zmusza, bo dawszy każdemu człowiekowi
440
wolną wolę, już mu jej nigdy nie odbierze. Nie
znaczy to, jakoby człowiek mógł dokonać
wszystkiego, co zechce, — bo to byłaby wszech-
mocność, która jednemu tylko Bogu jest wła-
ściwa, — ale wolna wola polega na tern, że
człowiek może nawet wobec Boga, albo zgodzić
się. na Jego wolę, albo jej się opierać, albo na-
wet przeciw niej się buntować. 1 do nieba niko-
go P. Bóg nie przymusza, ale jak onemu boga-
temu młodzieńcowi w Ewangelji, tak każdemu
z nas mówi wyraźnie: Jeśli chcesz wnijść do
żywota, to daj dowód tego i chowaj przykaza-
nia. Najświętszej też Panny P. Bóg nie zmu-
szał, żeby stałą się Matką Bożą i tak spóldzia-
lała z Nim ku swojemu i naszemu zbawieniu,
ale chcąc otrzymać jej dobrowolne przyzwole-
nie, posyła do niej Anioła swego, jednego
z pierwszych, Archanioła Gabrjela. Za dobro-
wolnem więc spółdziałaniem Najśw. Panny
otrzymaliśmy Tego, który jest źródłem naszego
zbawienia i łask wszystkich. Stąd też powszech-
nie w Kościele Bożym jest to rozumienie, że
wszystkie łaski otrzymujemy od Boga za przy-
czyną tej Najświętszej naszej Matki. Rozważ
tedy, jak konie nie i jak wielkie powinieneś
mieć nabożeńst o do tej Przeczystej Boga-Ro-
dzicy.
4. Porach u jeżeli możesz, ile razy przez te
1900 lat, aż po nasze czasy powtarzano to miłe
Bogu i ludziom. Zdrowaś Marja? Łatwiej po-
441
dobno przyszłoby porachować gwiazdy na nie-
bie, niż te Zdrowaśki. Otóż wkrótce po Zwia-
stowaniu pospieszyła Matka Najśw, do św. Elż-
biety, która w starości swojej miała porodzić
przesłańca P. Jezusa, św. Jana Chrzciciela. Tam
to Najśw. Panna, natchniona od Ducha Św.
przepowiedziała w swojem Magnificat: oto od-
tąd błogosławioną mię zwać będą wszystkie
narody. Proroctwa, tak samo, jak cuda, są świa-
dectwem Bożem, czyli nieomylnym dowodem
prawdy Bożej, bo jak cudów, tak i proroctw
nikt czynić nie może, tylko Bóg i komu z po-
słanników swoich Bóg tej mocy użyczy. Zasta-
nów się, czy po ludzku mówiąc było to rzeczą
prawdopodobną, albo nawet możliwą, żeby bie-
dną zubożałą panienkę, pochodzącą ze wzgar-
dzonego i znienawidzonego już wtenczas naro-
du żydowskiego, miały kiedykolwiek znać
i wychwalać wszystkie narody i to przez
wszystkie wieki, aż do skończenia świata?
A jednak widoczny jest w tern palec Boży, że
cześć Marji nie ustaje i że coraz szerzej i gło-
śniej, na kształt rzeki wzbierającej, płynie z zie-
mi ku niebu ona modlitwa: Błogoslawionaś ty
między niewiastami, i błogosławion owoc ży-
wota Twojego Jezus. Każde nowe »Zdrowaś
Marja « jest zarazem nowem potwierdzeniem
onego słowa Pańskiego: »Niebo i ziemia prze-
miną, ale słowa moje nie przeminą®.
442
Mod 1 i twa kościelna
Boże, któryś cheiał, ażeby Słowo Twoje, za
Zwiastowaniem Anielskiem przyjęło ciało w ży-
wocie błogosławionej Marji Dziewicy, daj nam,
pokornie Cię błagającym, aby nas, którzy ją
Matką Bożą prawdziwie wyzna wamy, wsta-
wiennictwem swojem do Ciebie, wspierać ra-
czyła. Przez Pana naszego Jezusa Chrystusa,
Syna Twego, który z Tobą żyje i króluje w jed-
ności Ducha Świętego, Bóg na wieki wieków.
Amen.
Na uroczystość śś. Apostołów Piotra i Pawła.
EWANGELJ A
zapisana u św. Mateusza w rozdz. XVI. w. 13—19.
IV on czas, przyszedł Jezus w strony Cezarji
Pilipowej, i pytał uczniów swoich, mówiąc:
Kim mienia być ludzie Syna człowieczego?
A oni rzekli: Jedni Janem Chrzcicielem, a dru-
dzy Eljaszem, a insi Jeremiaszem, albo jednym
z Proroków. Rzeki im Jezus: A wy kim Mi<> być
powiadacie? Odpowiadając Symon Piotr, rzeki:
Tyś jest Chrystus, Syn Boga żywego. A odpo-
wiadając Jezus, rzeki mu: Błogosławiony ś
Sy monie Bartona, bo ciało i krew nie objawiła
tobie, ale Ojciec Mój, który jest w niebiesiech.
A Ja tobie powiadani, iżeś Ty jest opoka, a na
443
tej opoce zbuduję kościół mój, a bramy pie-
kielne nie zwyciężą go. I tobie dam klucze kró-
lestwa niebieskiego. A cokolwiek zwiążesz na
ziemi, będzie związano i w niebiesiech, a cokol-
wiek rozwiążesz na ziemi, będzie rozwiązano
i w niebiesiech.
O B J AŚN I E NIA.
1. W dziewięć mniej więcej miesięcy przed
Męką swoją udał się P. Jezus z Betsaidy, gdzie
był uzdrowi! ślepego, w strony Cezarei Filipo
wej, położonej u stoku Libanu. Tam, jak opo-
wiada Łukasz św., w samotności się modlił, co
zwykle czynił, ilekroć zamierzał uczynić albo
objawić co szczególnie ważnego. Złączywszy się
znów z uczniami, zapytał ich: Kim mienią być
ludzie Syna człowieczego? P. Jezus stawia tu
pytanie dla pouczenia Apostołów i nas o naj-
donioślejszej ze wszystkich prawd wiary naszej
świętej. Odpowiadają uczniowie tak, jak sły-
szeli pomiędzy ludźmi, że jedni Go mieli za Ja-
na Chrzciciela, o którym i Herod mniemał, że
Jan, któregom ja ściął, ten wstał z martwych;
inni za Eljasza, o którym wiedzieli z proroków,
że nie umarł, ale ma się powtórnie ukazać na
ziemi, a inni Jeremiaszem, albo jednym z pro-
roków. Chociaż tedy P. Jezus od blizko trzech
lat nauczał i cuda czynił, nie pojmowali ludzie,
że P. Jezus jest więcej niż prorokiem, lub świę-
tym, że jest samym Bogiem przedwiecznym,
444
który dla nas i dla naszego zbawienia stal się
człowiekiem. A jednak bez zrozumienia tej
prawdy i bez przejęcia się nią, uiemasz zba-
wienia.
2. Zwraca się tedy P. Jezus do apostołów
swoich i jakby chcąc okazać, jak bardzo ich wy-
różnia nad ludzi, pyta: A wy kim Mię być po-
wiadacie? Cóż wy, których obrałem na przy-
szłych nauczycieli, nietylko jednego narodu ży-
dowskiego, ale świata całego, — których nazwa-
łem już nie sługami, ale przyjaciółmi Moimi, —
cóż wy o Mnie mówicie? Gorliwszy nad innych,
pierwszy odzywa się św. Piotr i czyni swoje
wyznanie wiary: Tyś jest Chrystus, Syn Boga
żywego! Otóż to samo jest ta nasza wiara,
o której św. Jan Ewangelista mówi: Któż jest,
co zwycięża świat, jedno który wierzy, iż Jezus
jest Synem Bożym? Ten artykuł wiary jest
podstawą nadziei naszej, bo jakże mógłby nam
Pan Jezus dać czy odpuszczenie grzechów, czy
też nagrodę za wierne zachowanie przykazań
swoich, gdyby nie był Bogiem? Jakiejże pomo-
cy moglibyśmy się od Niego spodziewać w licz-
nych potrzebach duszy i ciała, gdyby był czło-
wiekiem tylko, a nie Bogiem żywym i prawdzi-
wym? Cóżby jeszcze znaczyła Matką Najświęt-
sza, gdyby nie była Matką. Jezusa, Boga żywe-
go? Na tej wierze, że Jezus jest Bogiem wie-
kuistej chwały, opiera się miłość nasza ku Nie-
mu, który pierwszy mię umiłował i wydał sa-
445
mego siebie za mię na krzyżu. Co Paweł św.
mówi o Zmartwychwstaniu Pańskiem, to więk-
szem jeszcze prawem po wiedzieć należy o Bó-
stwie Jego: Jeśli Chrystus nie jest Bogiem,
próżne tedy jest przepowiadanie nasze, próżna
jest i wiara wasza; znajdujemy się też fałszy-
wymi świadkami Bożymi. Z wdzięcznością tedy
za ten nieoceniony dar wiary świętej zwróćmy
się do P. Jezusa utajonego w Przenajśw. Sa-
kramencie i oddając Mu pokłon wyznawajmy
Mu z Piotrem św.: Tyś jest Chrystus, Syn Bo-
ga żywego.
3. Św. Piotr wierzył, a wierzył naprawdę,
i calem życiem, a więcej jeszcze śmiercią mę-
czeńską, dal niezbite dowody swojej wiary, na-
dziei i miłości ku Bogu naszemu ukrzyżowane-
mu. A my? — Zastanów się, jakie Bogu, lu-
dziom, samemu sobie dajesz dowody, że wie-
rzysz na prawdę, iż Jezus jest Synem Bożym? —
Bogu należy się pierwsze miejsce w naszych
myślach i zamysłach, w naszych sprawach i sło-
wach naszych, bo On jest Panem naszym. Czy
dbasz o przykazania i o wolę Jego i jak je za-
chowujesz? P. Bóg jest Sędzią naszym, w któ-
rego ręku jest życic i śmierć, nietylko docze-
sna, ale i wieczna. Czy oglądasz się na Niego,
czy dbasz o to, co On o tobie myśli, przynaj-
mniej tyle, co dbasz o to, co ludzie ó tobie my-
ślą i mówią? Poracliujże się z sumieniem swo-
jem, a wspomnij co mówi P. Jezus: Prawdziwi
446
chwalcy beda. chwalić Ojca w duchu i praw-
dzie; bo i. Ojciec takowych szuka.
4. Potwierdza i chwali P. Jezus wyznanie
wiary św Piotra: Błogosławionyś jest Szymonie
Bartona, bo ciało i krew nie objawiła lobie, ale
Ojciec mój, który jest w niebiesiech. Wiara nie'
pochodzi z ciała i krwi, nie jest uczuciem tylko,
ani ziemską jakaś nauka., ale jest darem Bo-
żym. Dlatego prosić należy z onym ojcem ewan-
gelicznym proszącym o ratunek dla syna: Wie-
rzę Panie: ratuj niedowiarstwa mego. Jak Oj-
ciec niebieski objawił św. Piotrowi Bóstwo
P. Jezusa, tak toż P. Jezus objawia mu drugą
prawdę, prawie równie wielkiej co tamta do-
niosłości, o jego znaczeniu jako Namiestnika
Chrrstusa w Kościele Bożym. Jak niegdyś
P. Jezus przykazanie o miłości Boga nazwał
pierwszem i najwiekszem, a zarazem przyka-
zanie o miłości bliźniego nazwał drągiem i po-
dobnem do tamtego; tak śmiało powiedzieć moż-
na, że pierwszym i najważniejszym artykułem
wiary naszej katolickiej jest, że Piotr św. i na-
stępcy jego, Papieże rzymscy, są postanowieni
fundamentem i głową Kościoła Chrystusowe-
go, aby w nim za szczególną laską Ducha Świę-
tego strzegli nauki przez P. Jezusa objawionej,
Sakramentów przez Niego ustanowionych i za-
chowania- przykazań i obyczajów przez Niego
zaleconych. Kto nie podda jo się Namiestnikowi
Chrystusowemu, ten nie ma Kościoła za Matkę,
447
a kto nie ma Kościoła za Matkę, ten nic ma
i nie może mieć P. Boga za Ojca. Taka jest wia-
ra katolicka.
5. Trzy główne rzeczy obiecuje P. Jezus Pio-
trowi św., a dal mu je dopiero po swojem Zmar-
twychwstaniu, kiedy mu rzeki: paś owieczki
moje, paś baranki moje — mianowicie: 1. Ja
lobie powiadam, iżeś ty jest opoka, a )ia tej
opoce zbuduję Kościół mój, a bramy piekielne
nie zwycięża, (jo. Jeden tylko jest Kościół Chry-
stusowy, przez Niego na zbawienie ludzkie zbu-
dowany,— bo gdyby ich było dwa albo kilka,
byłby powiedział: zbuduję kościoły moje. Ten
jeden zaś Kościół Chrystusowy oparty jest na
Piotrze. O Kościele swoim zapowiedział P. Je-
zus, że trwać będzie aż do skończenia wieków,
a tu mówi, że bramy piekielne wojować przeciw’
niemu będą, ale go nie zwyciężą. Piotr miał
umrzeć, jak mu to sam P. Jezus przepowiedział,
a jednak miał żyć i pozostać fundamentem Ko-
ścioła nie umierającego i umrzeć nie mogącego,
a to w następcach swoich, Papieżach rzymskich.
Chociaż więc protestancki, sehyzmatyeki i inne
kościoły mienią się być kościołami Chrystuso-
wymi, nie zgadza się to ich twierdzenie ze sło-
wem Pana Jezusa, który mówi, że Kościół Jeyo
zbudowany jest na Piotrze; oni zaś o Piotrze
i następcach jego nie-wiedzieć nic eheą. Nazy-
wamy Papieża także głową Kościoła, ponieważ
Kościołem rządzi i kieruje. Więc pierwszym
448
przywilejem Piotra św. i następców jego Pa-
pieży, jest ten, że gdzie Piotr, tam też jest Ko-
ściół Chrystusowy. Chcesz-li być członkiem te-
go Kościoła Chrystusowego, trzymaj się Papie-
ża i Biskupów stojących wiernie przy Papieżu.
Drugim przywilejem Piotrowym jest ten, że
jemu oddane są klucze, t. zn., że posiada władzę
gospodarza w Kościele Chrystusowym, on rzą-
dzi, on rozkazuje, on nagradza, on też karci, on
ustanawia urzędników’, on też, jak dobry pa-
sterz, o owieczkach swoich ma piecze i sta-
ranie. Trzeci wreszcie przywilej Najwyższego
Namiestnika Bożego polega na tern, że on nie-
odwołalnie i ostatecznie wiąże i rozwiązuje,
t. zn. stanowi o tern, co jest objawieniem lub
przykazaniem Bożem, a co niem nie jest, i pod
tym względem jest, za działaniem Ducha Świę-
tego, zawsze nieomylny.
M od 1 i twa kości eln a
Boże, któryś dzień dzisiejszy męczeństwem
śś. Apostołów Twoich Piotra i Pawia uświęcił:
daj Keściołowd Twojemu, aby wre wszystkiem
szedł za tych przykazaniem, przez których wziął
wiary początek. Przez Pana naszego Jezusa
Chrystusa, Syna Tw’ego, który żyje i króluje
w jedności Ducha Świętego, Bóg na wieki wię-
ków. Amen.
449
Na uroczystość Wniebowzięcia N. Marji Panny.
EWANGELJ A
zapisana u św. Łukasza w rozdz. X. w. 38—42.
W on czas szedł .Jezus do niejakiego mia-
steczka, a niewiasta niektóra, imieniem Marta,
przyjęła Go do domu swego. A ta miała siostrę,
imieniem Mrję, która też siedząc u nóg Pań-
skich. słuchała słowa jego. Ale Marta pieczo-
łowała się okuło rozmaitej posługi, która stanę-
ła i rzekła: Panie, nie dbasz Ty, iż siostra moja
opuściła mię, żebym sama posługiwała? Tłzecz-
jej tedy, by mi pomogła. A odpowiadając,
rzeki jej Pan: Marto. Marto! troszczysz się
i frasujesz około bardzo wielu; ale jednego po-
trzeba. Mar ja najlepsza cząstkę obrała, która
od niej odjęta nie będzie.
OBJAŚNIENIA.
1. Wyraźnej wzmianki o Wniebowzięciu
Najśw. Marji Panny w Piśmie św. nie mamy,
ho też pismo św. bynajmniej nie zawiera całej
i zupełnej wiary św. jak to błędnie twierdza
łotrzy i inni im pokrewni heretycy. Apostoło-
wie więcej uczyni, niż pisali, zatem cala nauka
wiary św. zawarta jest nietylko w Piśmi.e św.,
ale i w podaniu apostolskiem, a jedno i drugie
przechowuje za sprawa Ducha Świętego nieo
Ewangeljo niedzielne 29
450
mylnie Kościół św. Ewangelję zaś o Marcie
i Magdalenie czyta nam Kościół Boży na dzi-
siejszą uroczystość dlatego, że Najśw. Mar ja
Panna i słuchała nauk P. Jezusa przez cale ży-
cie, jak Magdalena i służyła Mu jak Marta,
czyli prowadziła życie i kontemplacyjne i czyn-
ne. I dlatego właśnie najlepszą cząstkę
obrała.
2. O Wniebowzięciu Najświętszej Panny
zgodnie z podaniem kościelnem, tak pisze.
X. Piotr Skarga w Żywotach Świętych: »Po
rozejściu się Apostołów na. kazanie po wszyst-
kim świecie, Najświętsza Panna w domu Jano-
wym przcmieszkiwając, i okrasą i koroną
wszystkiego Kościoła będąc, gdy się czas zaśnie-
nia jej i przeniesienia do niebieskiej krainy,
o którym była przez Anioły obwieszczona, przy-
bliżył: gwoli jej i ku czci jej ze czterech świata
wiatrów zebrał P. Jezus cudownie dwanaście
Apostołów, aby pogrzeb Jej, jako świadczy
wielki Dionizjusz, który tamże przy nich i z ni
mi był, uczcili. Gorące dal pragnienie onym cu-
downym mężom, aby widzieć jeszcze one Bia-
łogłowę mogli, która im Zbawiciela i światłość
porodziła; i żądając sobie tego błogosławień-
stwa, wszyscy się z stron dalekich i zamorskich
na on czas zeszli. O jaki to był Sejm, tak nrilein
i spólnem jeden drugiego oglądaniem, i na prze-
czystą Dziewicę patrzeniem wsławiony! Widząc
tedy zejście jej blizkie, chwalili P. Boga w psal-
451
miech i w pieniu, a Błogosławiona między nie-
wiastami, pięknie się złożywszy, między nimi
i w ręku ich, widząc Syna najmilszego z wiel-
kimi wojski Aniołów, ducha Jemu, mówiąc one
stówa: Otom niewolnica Twoja, stań mi się
wedle słowa Twego«, jakoby zasypiając, oddala.
Śpiewanie anielskie przesłodkie słyszeli wszys-
cy Apostołowie i napełnili się dziwnej pocie-
chy. Z wielką czcią ciało ono nieśli Apostołowie
do miejsca Cletsemanu, które niezliczone cuda
nad chorymi czyniło, i tam je pocześnie poło-
żyli, gdzie przez trzy dni wdzięczna anielska
muzyka słyszaną była, i niebiescy kantorowie
ono ciało czcili, i przytomnych uweselali. A dnia
czwartego, gdy ciało ono widzieć jeszcze i po-
kłonić mu się chcieli, w trumnie go nie znaleźli.
O czerń potem rozmaite mniemania bez sporu
urosły. Jedni twierdzą, iż już i ciało jej do
uwielbienia i zmartwychwstania, dnia ostatnie-
go nie czekając, przywiedzione jest: i w niem
już w niebie króluje. Bo nie przystało, aby to
ciało* z którego nam żywot wyszedł, próchnieć
i zgnić miało. Drudzy mniemają, iż gdzieś lu-
dziom zakryte bez skazy leży, jako i o Mojże-
szowem żaden nie wie, gdzie jest. My z pierw-
szymi trzymamy; bo nie trudno P. Jezusowi
i bardzo było przystojno, tę Matkę swoją z po-
spolitego prawa wyjąć, a jako ją na innern
nad inne wszystkie ludzie, tak i na tern uprzy-
wilejować«.
29*
452
3. I Marta i Magdalena obie choć w różny
sposób kochają Pana Jezusa i calem sercem
Alu służą. Marta pracuje i krząta się dla P. Je-
zusa, bynajmniej nie oszczędzając siebie i mie-
nia swego, wszystkich w domu do pracy za-
prządzby ehciała. Gniewa ją, że Magdalena,
wsłuchana w słowa I’. Jezusa, ręce założywszy,
siedzi u stóp Jego. Marta dobrą bez wątpienia
obrała cząstkę, chociaż nie. najlepszą. Praca,
podejmowana w Imię Boże, czyli z poczucia
obowiązku lub z potrzeby, jest niewątpliwie
służba. Bożą i już dla tego samego, że jest służ-
bą, koniecznie musi być pracowitą. Dlatego to
mówi Pismo św., że jeśli kto nic chce robić,
niech też nie je i że człowiek sic rodzi na pracę,
a ptak na latanie. Nawet w raju rozkoszy, a za-
tem przed grzechem pierworodnym człowiek
miał obowiązek, aby pracował i strzegł go. Tern
lepszą oczywiście jest ta cząstka pracy, jeżeli
ją kto, tak jak Marta, podejmuje dla P. Je-
zusa, a nie dla siebie i swoich tylko, to zna
czy, jeżeli kto pracuje, aby tern więcej mógł
świadczyć P. Jezusowi w osobach sług i ubo-
gich Jego. Psuje sobie jednak tę cząstkę dobrą?
kio troszczy się i frasuje zbytecznie o powodze-
nie i wydatność swojej pracy. Jeszcze gorzej
robi, kto się zapraeowuje do tego stopnia, że
już nie znajduje solne czasu na słuchanie słowa
Bożego i modlitwę. A najgorzej czynią tacy,
którzy lają duchownych, zakonników i ludzi
453
pobożnych, że wiele się modląc, darmo czas
tracą.
4. Magdalena lepszą obrała cząstkę, kiedy ko-
rzysta z obecności P. Jezusa, i siedząc u świę-
tych Jego stóp, cala zatapia się w słuchaniu
i rozważaniu słów Jego. Tę lepszą cząstkę
z Magdaleną obierają tacy, co zrozumiawszy,
że len jest żywot wieczny, aby poznali Ciebie
samego Boga prawdziwego, i któregoś posiał
Jezusa Chrystusa, obracają czas i zdolności swo-
je, ile tylko mogą na słuchanie, czytanie i roz-
myślanie słowa Bożego, aby coraz więcej naby-
wać tej prawdziwie ożywczej znajomości Boga
w Trójcy świętej jedynego. Tacy gdyby nic in-
nego nie robili, a tylko wiernie przechowywali
wśród ludzi skarby znajomości Boga i. modli-
twami swemi ściągali na ludzi miłosierdzie
i łaskę Bożą, więcej robią, niż pracujący około
przymnożenia chleba i dobrobytu.
5. Marja najlepsza, cząstkę obrała. Na jświętsza
Marja Panna, jak we wszystkicm, tak szczegół
nie w tein jest nam wzorem po Panu Jezusie naj-
doskonalszym, że w całym trybie życia swego
łączy pracę z bogomyślnością. Choć z królew-
skiego pochodziła rodu, przecież pracuje i od
żadnego rodzaju pracy się nie uchyla. Nie wy-
ręcza się sługami, ale sama krząta się około
gospodarstwa w domku Nzaretańskim. Nie
wstydzi się żadnej pracy i do żadnej się nie le-
ni. — A ty?... Ona też zna 1’. Jezusa lepiej, niż
454
ktokolwiek z ludzi, bo z Nim wciąż przeslaje, bo
te wszystkie słowa zachowywała, stosując
w sercu swojem. Ona .jest mistrzynią i królową
Apostołów i na wieki zostanie Stolicą Mą-
drości.
Modli rwa kościelna
Odpuść nam sługom Twoim, prosimy Cię Pa-
nie, winy nasze i spraw, abyśmy, którzy
z uczynków naszych podobać się Tobie nie zdo-
łamy, za przyczyną Rodzicielki Syna Twojego
a Pana naszego, zbawieni byli. Przez tegoż Pa-
na naszego Jezusa Chrystusa, Syna Twego, któ-
ry z Tobą żyje i króluje w jedności Ducha Świę-
tego. Bóg na wieki wieków. Amen.
Na uroczystość Narodzenia N. Marji Panny.
E W A N G E L .1 A
zapisana u św. Mateusza w rozdziale I. w. 1—16.
Księga rodzaju Jezusa Chrystusa, syna Da-
widowego, syna Abrahamowego. Abraham zro-
dził Izaaka. A Izaak zrodził Jakóba. A Jakób
zrodził Judę i braci jego. A Juda zrodził Fa-
resa i Zarę z Tamar. A Fares zrodził Esrona.
A Esron zrodził Arama. A Aram zrodził Ami-
nadaba. A A minadab zrodził Naassona. A Naas-
son zrodził Salmona. A Salmon zrodził Booza
z Rahdb. A Booz zrodził Obeda z Iłut. A Obed
*>5
zrodził Jessego. A Jesse Zrodził Dawida króla.
A Dawid król zrodził Salomona z tej, która była
Urjaszowa. A Salomon zrodził Roboama. A Ro-
bo.am zrodził Abię. A Abia zrodził Asę. A Aasa
zrodził Jozafata. A Jozafat zrodził Jor arna-
A Joram zrodził Ozjasza. A Ozjasz zrodził Joa-
tarna. A Joatam zrodził Achaza. A Achaz zro-
dził Ezechiasza: A Ezechiasz zrodził Manasse-
sa. A Manasses zrodził A m ona. A Amon zrodził
J ozjasza. A Jozjasz zrodził Jechonjasza i braci
jego w przeprowadzeniu Babilońskiem. A po
przeprowadzeniu Babilońskiem Jechonjasz zro-
dził Salatjela. A Salatjel zrodził Zorobabela.
A Zorobabel zrodził Abiuda. A Abiud zrodził
Eliacyma. A Eliacym zrodził Azora. A Azor
zrodził Sadoka. A Sadok zrodził Achima.
A Achim zrodził Eliuda. A Eliud zrodził Elea-
zara. A Eleazar zrodził Matana. A Matan zro-
dził Jakóba. A Jakób zrodził. Józefa, męża Ma-
rji, z której się narodził Jezus, którego zowia
Chrystusem.
OBJAŚNIENIA.
1. Pismo św. podaje nam rodowód Pana Je-
zusa, żeby wykazać, że Bóg wierny w słowie
swojem, rzeczywiście z potomstwa Dawidowe-
go, tak jak byt obiecał, dał nam Zbawiciela
świata. W rodowodzie tym napotykamy obok
imion wielkich Świętych nie mało też takich,
co byli zakałą swego rodu i narodu. Dwóch
456
rzeczy z tego uczyć się mamy: naprzód, że tyl-
ko ród jest dziedziczny, ale nie cnota, że jednak
synowie zacnych rodziców i potomkowie wiel-
kich przodków, większy mają wobec Boga,
a nawet i wobec ludzi obowiązek, żeby być
dzielnymi i dobrymi, niż pochodzący z proste-
go stanu. A powtóre, że iriemasz rodu tak za-
cnego, w którymby nie zdarzyły się mniej lub
więcej liczne wyrodki, i dla tego niewłaściwą
i bardzo niemądrą jest rzeczą chełpić się z ro-
du i urodzenia swego; niemasz przeto rodu ani
rodziny tak niskiej, żeby nie można w niej zna-
leźć ludzi wielkiej cnoty i zasługi u Boga. I jak
Bóg wywyższył Dawida dla zasług jego i z nim
cały jego ród, tak mocen jest P. Bóg z pośród
prostego ludu wynieść nowych ludzi i nowe
rody; więc nie należy gardzić kimkolwiek dla
niskiego jego urodzenia.
2. A Jakub zrodził Józefa, męża Marji, z któ-
rej się narodził Jezus. Wyraźnie tu mówi Ewan-
gelja nie z którego, ale z której się narodził Je-
zus i poucza nas tern samem, że na objawieniu
Bożem oparte jest to, co wyznajemy w Skła-
dzie Apostolskim: » Począł się z Ducha Świę-
tego, narodził się z Marji Panny*. Najświętsza
Panna przed porodzeniem, w porodzeniu i po
po porodzeniu Pana Jezusa, została nieskalana
dziewicą.
3. Mało, dzięki Bogu, jest u nas takich, któ-
rzyby nie mieli jakiegokolwiek nabożeństwa do
457
Najświętszej Panny, ale niestety, podobno jesz-
cze mniej jest takich, eoby mieli należyte i ja-
sne pojęcie o tern, na czem polega istota tego
nabożeństwa? Otóż nabożeństwo do Świętych
Pańskich, a w szczególności do Najświętszej
Panny, jest oczywiście nie równe, ale zawszę
jest czemś podobnem do tego, cośmy P. Bogu
powinni. P. Bogu zaś winniśmy przedewszyst-
kiem wiarę, nadzieję i miłość. Wiara uczy nas
znać P. Boga i rozumieć, że P. Bóg nie ma so-
bie równego, ani pod względem nieskończonej
mądrości i wszechwiedzy, ani pod względem
dobroci i świętości, ani pod żadnym innym
względem. Wiara nam mówi, że pod każdym
względem Pan Bóg jest pierwszym, pierwsze
też miejsce Jemu się należy we wszystkich my-
ślach i pragnieniach naszych, we wszystkich
słowach i czynach naszych, we wszystkich ma-
łych i wielkich sprawach naszych. Nadzieja
znów sprawia, że jak z jednej strony bezpie-
cznie we wszystkiem, wszędzie i zawsze ufa-
my Bogu naszemu, tak też we wszystkiem, wszę-
dzie i zawsze poczuwamy się do obowiązku, że-
by się Go bać obrazić, czyli mieć świętą, synow-
ską bojażii Bożą. Miłość wreszcie polega nie
na samych tylko gołosłownych oświadczeniach
się z miłością naszą, ale raczej na szezerem
pragnieniu i staraniu się, żeby P. Bogu było
dobrze, t. j. żeby Jego święta wola tak się peł-
niła na ziemi, jak ją Święci spełniają w niebie;
458
będzie zaś tak, jeżeli wystrzegać się będziemy
wszystkich, wielkich i małych grzechów, i jeżeli
we wszystkiem będziemy postępowali według
woli i upodobania Jego. Wola zaś i upodobanie
Boże względem każdego z nas zawiera się
w trzech rzeczach, mianowicie: 1) żeby zacho-
wać przykazania Boże i kościelne; 2) żeby każ-
dy był człowiekiem na swojem miejscu, t. zn.
żeby nikt nie pchał się samowolnie na wyższe
stanowisko, ale żeby chętnie poprzestawał na
tern miejscu, jakie mu P. Bóg przeznaczył, czyli
żeby każdy starał się ochoczo i bez szemrania
spełniać obowiązki swojego stanu i powołania;
3) żeby każdy cierpliwie znosił, a lepiej jeszcze,
chętnie przyjmował krzyże i krzyżyki, jakie
Opatrzność Boża na każdego zsyła, czy to po-
średnio przez ludzi, czy też bezpośrednio przez
zbieg okoliczności, od nas niezależnych.
4. Istota nabożeństwa do Najświętszej Pan-
ny polega naprzód na bardzo Wysokiem rozu-
mieniu o samejże Najśw. Pannie, której uczy-
nił wielkie rzeczy, który możny jest i święte
Imię Jego. Zrozumieć i przejąć się trzeba tern
przedewszystkiem, że Najświętsza Panna nie
jest istotą martwą, która kiedyś żyła, ale dziś
jej już niema, ale że zwyciężywszy śmierć, żyje
prawdziwie i to w chwale wielkiej, i króluje
w niebie nad Aniołami, Patrjarchami i wszyst-
kimi Świętymi; że nic nie utraciła w niebie z te-
go, co tu posiadała na ziemi, ale owszem bez
459
miary .jest tam we wszystkiem ubogacona;
a w .szczególności nie jej nie ubyło wpływu na
Heskiego Syna, który sam najdoskonalej za-
chowuje czwarte przykazanie: Czcij ojca twecjo
i matkę 'twoja. Tudzież, że choć niepojęeie wy-
soko stoi nad nami ta Matka Najświętsza, je-
dnak bliska jest każdemu, bo wierzymy i wy-
znajemy, że jest Świętych obcowanie, to jest,
że Święci w niebie, dusze czyśeowe i my na zie-
mi idący do nieba, stanowimy jedną wielką
rodzinę Bożą, w której• wszyscy nawzajem
chętnie się wspierają.
2. Druga część nabożeństwa do Najśw. Parn y
polega na serdecznej ku niej ufności, że będąc
Matką Bożą, wszystko uprosić nam może, a bę-
dąc matką naszą, wszystko, co jest prawdziwie
dobrego i pożytecznego, uprosić nam zeeh.:e
i rzeczywiście też uprasza, jak tego uczy do-
świadczenie i dawniejszych wieków i teraźniej-
szych czasów. Łatwiej naturalnie i chętniej
uprasza nam Najświętsza Panna rzeczy takie,
o które sama tu na ziemi więcej dbała, a więc
dobra nadprzyrodzone raczej, niż doczesne,
zgodnie z tern, co Pan Jezus nakazuje, żeby
szukać najprzód królestwa Bożego i sprawiedli-
wości jego, a inne rzeczy dodane nam będą
Z tern wszystkiem nie przestaje Matka Naj-
świętsza być uzdrowieniem chorych i pocieszy-
eielką strapionych.
6. Trzecią częścią nabożeństwa do Matki
460
Najśw. jest szczera ku niej miłość; miłość zaś,
jak się już. nadmieniło, polega nie tyle na pięk-
nych słowach i modlitwach, ile raczej na tu-
kiem usposobieniu, żeby zapominając o sobie,
dbać głównie o to, aby tym których się miłuje,
było z nami dobrze. To usposobienie sprawia,
że człowiek ż miłą chęcią, owszem z przyjemno-
ścią, nie jednego się wyrzeknie, na wielkie, na-
wet ofiary się zdobędzie, byle ukochanym
swoim oszczędzić przykrości i przyczynić zado-
wolenia.
7. Z tego trojga dopiero wyrasta, jako naj-
piękniejszy kwiat i owoc, nabożeństwo do
Matki Najświętszej, naśladowanie jej cnót i za-
let, jej charakteru i trybu całego życia. Kto
szczerze jest do Najśw. Panny nabożny, staje
się także do Niej w życiu i w cnotach podobnym.
Ale zaprzeczyć też nie można, że Nąjśw. Panna
jest prawdziwie ucieczką grzesznych, a więc
i grzesznicy, chociaż wcale jeszcze nie są do
Niej podobni, mogą i powinni mieć szczere
i prawdziwe do Niej nabożeństwo, i więcej
jeszcze, że to nabożeństwo dla wielu grzeszni-
ków jest ostatnią bezpieczną kotwicą, naprzód
nawrócenia, a potem i zbawienia,
Mod ’ i t wa koście 1 na
Opatrz, prosimy Cię Panie, sługi Twoje da-
rem niebieskiej laski, aby jako Porodzenie Dzie-
wicze było dla nich początkiem zbawienia, tak
461
święto Narodzenia Tej błogosławionej, obfit-
szym obdarzyło ich pokojom. Przez Pana na-
szego Jezusa Chrystusa, Syna Twego, który...
Na uroczystość Wszystkich Świętych.
E W A N GE L ./ A
zapisana u św. Mateusza w rozdziale V. w. 1—12.
W on czas, widząc Jezus rzesze, wstąpił na
górę: a gdy usiadł, przystąpili ku Niemu ucz-
niowie Jego, a otworzywszy usta swe, nauczał
ich, mówiąc: Błogosławieni ubodzy duchem,
albowiem ich jest królestwo niebieskie. Błogo-
sławieni cisi, albowiem oni posiada ziemie. Bło-
gosławieni, którzy płaczu, albowiem oni będą
pocieszeni. Błogosławieni, którzy łakna i pragna
sprawiedliwości, albowiem oni będą, nasyceni.
Błogosławieni miłosierni, albowiem oni- miło-
sierdzia dostąpią.. Błogosławieni czystego serca,
albowiem oni Boga ogładaja. Błogosławieni po-
kój czyniący, albowiem nazwani będą. synami
Bożymi. Błogosławieni, którzy cierpią, prześla-
dowanie dla sprawiedliwości, albowiem ich jest
królestwo niebieskie. Blogosławien i jesteście,
gdy wam złorzeczyć będą, i prześladować was
będą, i mówić wszystko złe przeciwko wam kła-
miąc, dla innie. Radujcie się i weselcie się albo-
wiem zapłata wasza obfita jest w niebiesiech.
462
OBJAŚNIENIA.
1. Dzisiejsza Ewangelja jest początkiem
dłuższej nauki, jaką P. Jezus, po powołaniu
dwunastu Apostołów, wypowiedział na górze
Błogosławieństw, po części do uczniów, po czę-
ści do rzeszy. Zawiera w sobie ośmioro błogo-
sławieństw, które są źródłami wszelkiego szczę-
ścia prawdziwego, tak doczesnego jak i wiekui-
stego. Ze źródeł tych szczególnie obficie czer-
pali wszyscy Święci, nietylko ci których imio-
na Kościół św. z czcią przechowuje, ale i ta
rzesza wielka, której nie mógł nikt policzyć, ze
wszech narodów i pokoleń i ludzi i języków, —
tych, o których pamięć zaginęła na ziemi, ale
którzy na wieki królują w niebie. Ze źródeł
tych nie umiej czerpać powinni wszyscy, prag-
nący zostać świętymi, t. j. dostać się do nieba.
Dlatego to tę właśnie Ewangelję Kościół św.
naznaczył na dzisiejszą uroczystość. Dodaję, że
łacińskie słowo beati oznacza nietylko błogo-
sławionych, ale też wogóle szczęśliwych.
2. Najprzód tedy: Błogosławieni ubodzy du-
chem. Powiedziano ubodzy duchem, abyśmy
rozumieli, że jakkolwiek to błogosławieństwo
przystępnie jszem jest dla rzeczywiście ubo-
gich, przecież otworem stoi także dla dobrze się
mających, a nawet dla bogatych. Najniższym,
i to pod grzechem obowiązującym stopniem
ubós'. a jest sumienna rzetelność, nie "pożąda-
463
jąca cudzego mienia, ani sobie nie przywłasz-
czająca; 2-gim stopniem, też po części przy-
najmniej obowiązującym pod grzechem, jest
pozbywać się żądzy bogactw, czyli chciwości,
o któręj mówi Pismo św., że jest korzeniem
wstęgo złego; 3-ei stopień, to cierpliwie znosie
niedostatki, jakie pod względem mieszkania,
żywności i odzienia w życiu u bogiem trafiają
się często, ale i bogatych nie zawsze omijają:
4-ty stopień ujmować sobie, żeby tom więcej
dawać na ubogich, na kościoły, na cele publicz-
ne a zbożne; 5-ty stopień: wstępując do zakonu,
albo też na święcie zostając, rozdać wszystko,
co się ma na dobre uczynki i pójść za ubogim
P Jezusem. Takim w szczególności obiecuje
Pan Jezus stokrotną nagrodę w tein życiu,
a nadto żywot wieczny. Środkiem głównym,
ale niezbędnym, .żeby dostąpić jego błogosła-
wieństwa, jest ograniczać swoje potrzeby rze-
czywiste, a nie wymyślać, ani tworzyć sobie
nowych.
3. Błogosławieni cisi. Cichymi są przede-
wszystkiem tacy, co się nie złoszczą ani oburza-
ją i dlatego nie krzyczą, jak to czynią gniewli-
wi i popędliwi. Ta cichość bynajmniej nie jest
jakąś ślamazarnością, ale polega głównie na
usposobieniu, że się nie obrażamy za osobiste
zniewagi, nie jesteśmy mściwi, ale wyrozu-
miali i przebaczający. Kto posiada tę cichość,
ten bliźnich ile tylko może oszczędza; woli sam
464
dużo znosić, niż żeby z jego powodu kto inny
miał cierpieć; jest delikatny i uprzejmy w swo-
ich sądach i mowach o drugich i w calem obej-
ściu z ludźmi. Najważniejszą jednak cechą ci-
chości jest szczera, prosta życzliwość, nieogra-
niczająca się na frazesach, ale gotowa porato-
wać i pocieszyć kogo i w czem może. Tacy po-
siędą ziemię, t. zn. zdobędą sobie serca ludzi
i Serce Boże.
4. Błogosławieni, którzy plączą, albowiem oni
będą pocieszeni. Nie żąda P Jezus, abyśmy
chodzili po świecie wiecznie zapłakani i skwa-
szeni, owszem uczniom swoim obiecuje, że choć
ogarnie ich smutek, to prędko w wesele się
obróci. Płaczą ci, którzy według rozumienia
świata smutne wiodą życie, bo nie wylewają
się na rozkosze i używanie, dla których życie
nie jest czasem zabawy, ale którzy pojmują
życie na ser jo i wiedzą, że ono ma wysoki cel
i zadanie. Celem i zadaniem życia i czasu na-
szego jest, zarobić na wieczne zbawienie przez
wierną służbę u Boga i Pana naszego. Tacy
prze ją wszy się poczuciem'obowiązku, w niczem
sobie nie folgują, ale są jak dobry sługa, nie
pomyślą o sobie, póki we wszystkiem nie speł-
nią obowiązku swego.
5. Błogosławieni, którzy łakną i pragną spra-
wiedliwości. Sprawiedliwość jest cnotą, oddają-
cą każdemu co mu się należy: Bogu cześć i po-
słuszeństwo, bliźnim życzliwość w sercu, sio
465
wach i uczynkach, sobie wreszcie poznanie swo-
jej nędzy i słabości. Jak głodnemu chleb na
myśli, a spragnionemu woda, tak też ma być
u tych, co łakną i -pragną sprawiedliwości. Ty
czego przedewszystkiem szukasz, o czem prze-
ważnie myślisz, o czem najwięcej i najmilej
pamiętasz? Porachuj się.
6. Błogosławieni miłosierni, albowiem oni
miłosierdzia dostąpią. Miłosierdzie, jak wogóle
każda cnota, przedewszystkem wewnątrz nas
być powinna, i jeżeli nie wpływa na nasz ro-
zum, wolę i serce, nie jest cnotą, nie jest miło-
sierdziem. Miłosierdzie więc sprawia, że rozu-
mem pojmuję, wyrozumiewam położenie po-
trzebującego pomocy, sercem je odczuwam, jak-
by swoje własne, a całą siłą woli chcę je na-
prawić. Gdzie rozum, serce i wola tak są na-
strojone, tam łatwo język znajdzie co ma mó-
wić, oko odgadnie jak spojrzeć, a ręka do czego
się ma przyłożyć. Tacy nawzajem znajdą miło-
sierdzie i u Boga i u ludzi.
7. Błogosławieni czystego serca, albowiem oni
Boga oglądają. Czystość serca wyklucza: 1) ten
najobrzydliwszy brud grzechowy, który ludzie
we wszystkich językach jednozgodnie nazywają
»nieczystością«. Nie pochlebiaj sobie, że ją po-
siadasz, jeśli lubisz mówić słowa dwuznaczne
i bezwstydne, bo z obfitości serca usta mówią,
albo jeżeli się lubujesz w uczynkach nieskrom-
Ewangelje niedzielne
30
466
nych, bo z serca wychodzą złe myśli... cudzo-
łóstwa, porubstwa. 2) Czystość serca jest to
wstręt do każdego brudu czyli grzechu; wstręt
ten sprawia, że zdaleka od grzechu stronimy,
a skalawszy się, czeinprędzej się go pozbywa-
my przez spowiedź i żal serdeczny; 3) polega
na czystości intencji czyli zamiarów we wszyst-
kich sprawach i przedsięwzięciach naszych; 4)
wreszcie sprawia, że i nasze skłonności, każde
nasze »lnbię« i »nie lubię« mają za przedmiot
rzeczy czyste i zewszeehmiar dobre i szlachetne.
8. Błogosławieni pokój czyniący, albowiem
nazwani będą synami Bożymi. Oto najwyższa
jaka może być nagroda, zbliżająca nas do god-
ności smego Pana naszego Jezusa Chrystusa,
który pierwszy uczynił pokój między Bogiem
i ludźmi. Pokój jest trojaki: 1) z Bogiem, pole-
gający na szczerem uznaniu Jego panowania
a naszego poddaństwa, czyli na chętnem spel-
niniu przykazań Jego i na poddawaniu się bez
szemrania wszelkim zrządzeniom i dopuszcze-
niom Opatrzności Jego; 2) pokój między ludź-
mi a sposób na to: jak najmniej od ludzi wy-
magać, a jak najwięcej im świadczyć. 3) Pokój
z samym, sobą, czyli pokój sumienia, aby su-
mienie nic mi nie wyrzucało, — i pokój serca,
że chętnie na swojem poprzestaję i nie szar-
pią mnie żądze bogactwa, rozkoszy i władzy lub
sławy. 0 to dbaj najprzód dla siebie, do tego
467
i drugim dopomagaj odpowiednio do twego sta-
nowiska i możności, a Bóg cię hojnie wyna-
grodzi.
9. Błogosławieni, którzy cierpjią prześlado-
wanie dla sprawiedliwości, albowiem ich jest
Królestwo niebieskie. O jakże często ludzie nie-
rozsądni, gdy są niewinnie potwarzani i prze-
śladowani, narzekają i mówią: »żebym choć
byt winien, toby mi nie żal było cierpieć«. Mylą
się w tern, bo oto Pan Jezus powiada, że tacy
są błogosławieni i ich jest królestwo niebie-
skie, dlatego właśnie, że niewinnie cierpią.
Tak cierpieli wszyscy męczennicy, wyznawcy,
dziewice i wszyscy święci, których dziś uro-
czystość obchodzimy. Tak nadewszystko cier-
piał sam P. Jezus, tak cierpiała najbardziej
ukochana przezeń Jego Matka. Ale też za to są
oni też najbogosławieńsi. Oni i. wtedy nawet,
kiedy to cierpieli, wiedzieli i czuli, że ich jest
królestwo niebieskie. Tak i nam nie inna do te-
go królestwa droga. Przez krzyż Chrystusów,
przez brzemię Jego lekkie i jarzmo
wdzięczne, i my będziemy z Nim i ze Świę-
tymi Jego królować w niebie.
Modlitwa kościelna.
Wszechmogący wieczny Boże, który nam da-
jesz w jednej uroczystości wszystkich Świętych
razem czcić zasługi: prosimy Cię: abyś uprag-
468
nioną obfitość zmiłowania Twego, za przyczy-
ną mnogich pośredników darować nam raczył.
Przez Pana naszego Jezusa Chrystusa, Syna
Twego, który...
SPIS RZECZY.
Na I. Niedzielę Adwentu........................ 5
Na II. Niedzielę Adwentu.......................12
Na III. Niedzielę Adwentu......................20
Na. IV. Niedzielę Adwentu'.....................28
Na uroczystość Bożego Narodzenia I. Ewan-
gelia t . •:................................37
Na uroczystość Bożego Narodzenia II. Ewan-
gelia . . ;................................44
Na uroczystość Bożego Narodzenia III. Ewan-
gelia •.....................................50
Na uroczystość pierw. Męczen. św. Szczepana 58
Na niedzielę po Boźem Narodzeniu' .... 65
Na Uroczystość Nowego Roku'....................72
Na uroczystość ŚŚ. Trzech Króli................79
Na niedzielę pierwszą po Trzech Królach . 87
Na niedzielę drugą po Trzech Królach ... 94
Na niedzielę trzecią po Trzech Królach . . 101
Na niedzielę czwartą po Trzech Królach . . 108
Na niedzielę piątą po Trzech Królach ... 114
Na niedzielę szóstą pg Trzech Królach ... 122
470
Na niedzielę Starozapflstną.................... 129
Na niedzielę Mięsopustną ........ 137
Na niedzielę Zapustną............................145
Na niedzielę pierwszą postu......................152
Na niedzielę drugą postu.........................158
Na niedzielę trzecią postu .’.................165
Na niedzielę czwartą postu................' . 172
Na niedzielę piątą postu ........................177
Na niedzielę Kwietnią............................185
Na Wielkanoc .....................................192
Na poniedziałek Wielkanocny................197
Na niedzielę Przewodnią................... 204
Na niedzielę drugą po Wielkanocy...........210
Na niedzielę trzecią po Wielkanocy .... 218
Na niedzielę czwartą po Wielkanocy . . • . . 225
Na niedzielę piątą po Wielkanocy...........232
Na Wniebowstąpienie Pańskie . ....................238
Na niedzielę szóstą po Wielkanocy..........245
Na uroczystość Zesłania Ducha Św...........251
Na poniedziałek Świąteczny.................257
Na uroczystość Trójcy Św...................264
Na uroczystość Bożego Ciała................271
Na niedzielę drugą po Świątkach............277
Na niedzielę trzecią po Świątkach..........283
Na niedzielę czwartą po Świątkach .... 289
Na niedzielę piątą po Świątkach............294
Na niedzielę szóstą pó Świątkach . . . . 301
Na niedzielę siódmą po Świątkach...........306
Na niedzielę ósmą po Świątkach.............312
Na niedzielę dziewiątą po Świątkach .... 318
471
Na niedzielę dziesiątą po Świątkach .... 325
Na niedzielę jedenastą po Świątkach .... 332
Na niedzielę dwunastą po Świątkach .... 338
Na niedzielę trzynastą po Świątkach .... 344
Na niedzielę czternastą po Świątkach . . . 351
Na niedzielę piętnastą po Świątkach .... 357
Na niedzielę szesnastą po Świątkach .... 364
Na niedzielę siedmriastą po Świątkach . . . 370
Na niedzielę ośmnastą po Świątkach .... 376
Na niedzielę dziewiętnastą po Świątkach . . 384
Na niedzielę dwudziestą po Świątkach . . . 391
Na niedzielę dwudziestą pierwszą po Świąt-
kach .....................................397
Na niedzielę dwudziestą drugą po Świątkach 403
Na niedzielę dwudziestą trzecią po Świątkach 409
Na niedzielę ostatnią po Świątkach............415
Na uroczystość Niepokalanego Poczęcia
Najśw. Marji Panny........................422
Na uroczystość Oczyszczenia Najśw. Marji P. 429
Na uroczystość Zwiastowania Najświętszej
Marji P...................................436
Na uroczystość ŚŚ. Apostołów Piotra i Pawła 442
Na uroczystość Wniebowzięcia Najśw. Panny
Marji.....................................449
Na uroczystość Narodzenia Najśw. P. Marji 454
Na uroczystość Wszystkich Świętych .... 461