Author: Wernerowa Ja.   Zabinsky Ja.  

Tags: anatomia człowieka  

Year: 1961

Text
                    


JADWIGA WERNEROWA i JAN ŻABIŃSKI NAUKA O CZŁOWIEKU DLA KLASY VII WARSZAWA 1961 PAŃSTWOWE ZAKŁADY WYDAWNICTW SZKOLNYCH
Okładkę projektowała B. Hermanowicz Redaktor Marian Kiełbaska Redaktor techniczny Zygmunt Szalek Książka zatwierdzona do użytku szkolnego pismem Mi- nisterstwa Oświaty nr PO3-346/57 z 25 III 1957 roku na rok szkolny 1957/58 Aprobata została przedłużona pismem Ministerstwa Oświaty nr PO3-1142/58 z dnia 15 maja 1958 roku państwowe ZAKŁADY WYDAWNICTW SZKOLNYCH-WARSZAWA 1961 Wydanie szóste Oddano do składania 20. V. 1960 r. N_aJ<iad 330 000 4- 125 egz. Podpisano do druku 18. VIII. 1960 r. Arkuszy druk. 14; wyd. 12 31 Druk ukończono w październiku 1960 r. Cena książki zł 6.50 Zam. 2452/510 K-7 TAkt drUl1 Sat 6lxS0cm' 6° g, J<1. VII z fabryki we Włocławku GRAFICZNE PZWS w BYDGOSZCZY, UL. JAGIELLOŃSKA 1
PRZEDMOWA Przystępując do zapoznania się z budową i funkcjonowaniem zarówno całości, jak i poszczególnych części organizmu Ludzkiego, warto uprzytomnić sobie, kiedy badania w tej dziedzinie pojawiły się w dziejach rozwoju naszej kultury i jaki był dalszy ich przebieg. Początki medycyny, a więc starań nad poprawieniem nadwąt- lonego zdrowia człowieka, sięgają początków pojawienia się go na Ziemi jako istoty rozumnej. W dużej mierze polegały one jednak nie na jakichś określonych zabiegach w celu poprawy stanu chorego, lecz na błaganiach i ofiarach składanych bóstwom, w których wszech- moc w tym względzie głęboko wierzono. Z czasem jednak zdano sobie sprawę, iż chcąc naprawić funkcjonowanie jakiegoś urządzenia trzeba poznać najpierw z czego składają się poszczególne jego części i jak działają. Ta sama zasada odnosi się również do organizmu ludzkiego. Zro- zumiał to już na 400 lat przed naszą erą grecki uczony Hipokrates, zwany ojcem medycyny, gdyż pierwszy wniósł poważny wkład do tej nauki. Jednak badania starożytnych nad anatomią człowieka zostały całkowicie przerwane w okresie średniowiecza, kiedy to ze względów religijnych nie pozwalano krajać zwłok. Nic więc dziwnego, że aż po wiek XVI bardzo mało nowego wniesiono w dziedzinę nauk medycznych, powtarzając jedynie to, co wyczytano w księgach Greków i Rzymian. Dopiero na początku XVII stulecia jesteśmy świadkami szyb- kiego rozwoju nauki o człowieku, szczególnie tej jej części, która do- tyczy anatomii, czyli budowy organizmu. Zrozumiałe, że jest to bądź co bądź łatwiejsze aniżeli zoriento- wanie się w fizjologii, czyli funkcjonowaniu różnych narządów, 1* 3
na przykład w sposobie współdziałania kości i mięśni, czy też orga- nów jamy ciała serca, wątroby, jelit. Rozkwit nauk w tej dziedzinie przypada dopiero na wiek XIX oraz czasy obecne, gdy do pomocy włączyła się chemia organiczna, umożliwiając poznanie nie tylko mikroskopijnych elementów orga- nizmu, jakimi są komórki, ale również tych najdrobniejszych cegiełek, z których on się składa, a mianowicie cząsteczek chemicznych i ato- mów. Tak więc kształtująca się nauka o człowieku, a ściślej mówiąc anatomia, fizjologia, biochemia i histologia (nauka o tkankach), do- starcza wyczerpujących wiadomości tym, którzy, jak na przykład lekarze, chcą przynieść ulgę cierpiącym chorym, lub też jak higie- niści, starający się stworzyć racjonalne przepisy postępowania czło- wieka. Ma to na celu uchronić go od wszelkich chorób i niebezpie- czeństw, jakie mu grożą ze strony środowiska, np. z racji zmian klimatycznych, wtargnięcia zarazków lub innych wrogich zjawisk w otoczeniu. Ponadto nauka o człowieku dostarcza nam wiadomości, do jakich osiągnięć fizycznych zdolny jest organizm człowieka bez narażania go na ryzyko doraźnego lub stałego „zepsucia”, a mianowicie takich zmian i uszczerbków, które już się nie dadzą naprawić. Zdaje się, że dla nikogo z nas nie powinny być obojętne wiado- mości, których dostarcza nauka o człowieku. Każdemu bowiem przy różnych okazjach mogą się przydać informacje o sobie samym, choćby po to, aby gdy zalecają nam takie czy inne zabiegi higieniczne nie przyjmować ich wyłącznie na wiarę, lecz choć trochę zdawać sobie sprawę ze sposobu, w jaki przynoszą pożytek naszemu organizmowi. Autorzy
BUDOWA KOMÓRKOWA ISTOT ŻYWYCH K , k Lekcje botaniki i zoologii lat poprzednich dostarczyły nam wiadomości, że zarówno wśród roślin, jak i zwie- rząt znajdują się istoty zbudowane zaledwie z jednej komórki albo też z bardzo licznych, sięgających wielu milionów. Dość komórek u człowieka może nam uzmysłowić taka informacja: gdyby co sekundę odpadała z naszego ciała tylko jedna komórka — zabrakłoby ich dopiero po upływie 100 000 lat. Między istotami jedno- i wielokomórkowymi jest zasadnicza różnica. U pierwszych wszystkie czynności życiowe, jak przemiana materii, ruch, wrażliwość na warunki zewnętrzne, wykonuje jedna i ta sama komórka. Natomiast w organizmach wielokomórkowych następuje wyspecjalizowanie się pewnych grup komórek tylko do określonych czynności. Tak więc te, których zadaniem jest na przy- kład poruszanie całością organizmu, są bardzo mało albo zupełnie niewrażliwe na bodźce świata zewnętrznego. Komórki gruczołowe, a więc te, których zadaniem jest wytwarzanie pewnych substancji, nie mogą poruszać organizmu lub przewodzić podniet. Tę ostatnią czynność spełniają natomiast komórki nerwowe, nie wykonując innych funkcji życiowych organizmu. mi ,. Ta specjalizacja odbiła się naturalnie i na wyglądzie Tkanki . , . . . . y. komorek, jak to nam ilustruje 'rysunek 1. Zespół komórek mających w organizmie podobne zadania, a co za tym idzie i dość podobną budowę, nosi nazwę tkanki. W organizmach zwierzęcych wyróżniamy 4 zasadnicze typy tkanek: 1. nabłonkową, występującą w trzech postaciach jako: okry- wająca, gruczołowa i zmysłowa, 5
A — komórki nabłonka płaskiego; w środku widać jądro D — czerwone ciałka ki-w i. Zary- sowane kółko wewnątrz ciałka krwi to nie jądro, lecz dwustronne wklę- śnięcie, jakie mają pośrodku te ma- leńkie krążki. Jądra w czerwonych ciałkach krwi w ogóle brak E — białe ciałka krwi; cztery białe plamy w górnym ciałku to jądra. Na dole białe ciałka z wypuszczo- nymi nibynóżkami RÓŻNE kształty komórek Rys. 1 B — komórki nabłonka gruczo- łowego wypełnione wydzieliną tak silnie, że jądro zepchnięte na bok i przytłoczone do kra- wędzi jest niemal niewidoczne, dlatego tu nie zaznaczone F — komórki tkanki łącznej tłuszczowej nagromadzają ta- kie ilości tłuszczu, że zatracają swój normalny wygląd (porów- naj rys. 2E) i zamieniają się w pęcherzyki pełne tłuszczu, gdzie jądra, zepchniętego do ścianki, również dostrzec nie można 6
O—komórki mięśni gładkich; można zauważyć owalne jądro C — 3 komórki nabłonka rzęskowego. Za życia komó- rek rzęski są w ciągłym ruchu. Wewnątrz widać wyraźnie jądro, gdyż rysunek jest robiony z prepa- ratu barwionego H — komórka nerwowa wraz z rozgałę- zionymi wypustkami — dendrytami oraz częścią wyrostka nie rozgałęzionego — neurytu (w rzeczywistości neuryt bywa o wiele, wiele dłuższy). Zakończenie neu- rytów na włóknach mięśnia prążkowane- go obserwować można na rys. 2D, zaś w oialku zmysłowym na rys. 20 1
KOMÓRKI występujące w zespole tkankowym Rys. 2 A — warstwa komórek na- błonkowych (jądra barwione). Wśród takich komórek często występują komórki gruczoło- w > (porównaj rys. IB) C — wśród komórek nabłonkowych wie- lowarstwowych widać 4 wydłużone ko- mórki jak gdyby nabłonka rzęskowego, jednak nie z wieloma ruchowymi rzęska- mi, lecz z jedną nieruchomą szczecinką. Cały narząd nosi nazwę kubka smako- wego i znajduje się na języku. Należy zwrócić uwagę na zakończenie neurytów, które wchodzą do środka i oplatają po- B — czasem w nabłonku, jak na rys. 2 A, komórki tworzą głębokie wklęśnięcie, przy czym wszystkie wewnętrzne zamieniają się w komórki gru- czołowe. Powstaje wtedy gru- czoł wielokomórkowy posia- dający w środku zbiornik, wąski przewód wyprowadza- jący i ujście na powierzchnię. Rysunek przedstawia właśnie przekrój takiego tworzącego się gruczołu wielokomórkowego szczególne komórki D — kawałek wiązki włókien mięśnia prąż- kowanego. Włókna te w rzeczywistości są dużo dłuższe, nie zaznaczono na nich ani jąder, których w każdym wdóknie jest wiele, ani podłużnie biegnących włókienek kurczliwych. Widać za to dobrze prążko- wanie oraz palcowate zakończenia neury- tów na każdym włóknie; a — nerw 8
E — kawałek tkanki łącznej włóknistej. Można zaobserwować 3 rozgałęzione ko- mórki z jądrami oraz wytworzone przez nie włókna, stanowiące o wytrzymałości tej tkanki F — wycięty kawałek tkanki chrzęstnej. Widać, że komórki z jądrami znajdują się w specjalnych jamkach w półprzeźro- czystej masie chrzęstnej. Komórki nie komunikują się między sobą G — taki sam wycinek tkanki kostnej. W masie mineralno-osseinowej jądrzaste komórki leżą również w jamkach, jednak komunikują się z sobą wypustkami. Po- równaj z rysunkiem 9 9
., łączną tworzącą zrąb, czyli rusztowanie łączące we wspólną całość wszystkie inne komórki. Tu należy tkanka łączna: chrzęstna, kostna i włóknista oraz krew i limfa (te ostatnie odmiany tkanki łącznej mają inne różnorodne zadania w organizmie, które omó- wimy później). 3 mięsną, która dzięki swej zdolności kurczenia się umożliwia poruszanie się całego organizmu bądź poszczególnych jego organów. 4. nerwową, której zadaniem jest przenoszenie podrażnień i Zawiadywanie odpowiedziami organizmu na wszelkie bodźce ze- wnętrzne, jak również uzgadnianie i porządkowanie wszelkich czyn- ności organów danego osobnika ku pożytkowi całości. Z budową poszczególnych tkanek najlepiej zapoznać się można na rysunku 2 (A — Gf). Głównym składnikiem każdej komórki, bez względu na to, czy jest ona pochodzenia roślinnego czy zwie- rzęcego, czy pochodzi od istoty jedno- czy wielokomórkowej, czy z tej czy innej tkanki, jest półpłynna, galaretowata substancja, zwana plazmą. Plazma jest to roztwór w wodzie przeróżnych białek i roz- puszczalnych węglowodanów, a w nim mnóstwo drobniutkich grudek z tłuszczów i nierozpuszczalnych węglowodanów. Między tymi tak różnorodnymi związkami zachodzą stale najrozmaitsze reakcje che- miczne. Te ciągłe przemiany stanowią o zdolności plazmy do wykony- wania tych przeróżnych zadań życiowych, o których wspomnieliśmy na początku. A więc żywa plazma dostarczone obce białka, węglo- wodany czy tłuszcze przerabia na własne ciało, a zatem zwiększa swoją masę, czyli rośnie. Plazma spala powoli część swej substancji, to jest utleniając zawarty w niej węgiel wyzwala energię. Energię tę spożyt- kowuje albo do celów poruszania organizmu (np. kurczenie się plazmy w komórkach mięsnych), albo do podtrzymywania jednakowej tem- peratury (u istot stałocieplnych). Również nasze tak różnorodne stany psychiczne lub wrażenia zmysłowe objaśniamy chemiczny-, mi zmianami w plazmie komórek nerwowych lub nabłonka zmy- słowego. Śmierć plazmy Śmierć jest to nagłe utracenie przez plazmę (często ycie utajone z niezupełnie znanych nam przyczyn) zdolności do ciągłych zmian chemicznych, co znamionuje żywą plazmę. 10
Od śmierci odróżnić należy stan życia utajonego komórki. Wtedy to plazma przez czas dłuższy lub krótszy nie wykorzystuje w całej pełni swych zdolności do przemian chemicznych. Nie znaczy to jed- nak, aby po pewnym czasie w sprzyjających warunkach nie potrafiła ich podjąć na nowo. Taki stan obserwujemy czasem w zarodnikach roślin lub komórkach rozrodczych zwierząt oraz wszelkiego rodzaju przetrwalnikach. Natomiast plazma, która utraciła całkowicie zdol- ność przemian chemicznych, nigdy już z powrotem ich odzyskać nie może i wcześniej czy później jako martwa stanie się pastwą bakterii gnilnych, przy czym jej białka, węglowodany i tłuszcze będą rozkła- dane na amoniak, dwutlenek węgla, wodę i pewną ilość soli mine- ralnych. Wymienione powyżej tkanki ani w ciele człowieka, Narz‘!<1 ani zwierząt nie leżą pokładami, czy grupami, jak np. warstwy ciasta, masy czekoladowej, marmolady i lukru w torcie. Występują natomiast w zespołach o określonym wyglądzie i o okreś- lonej czynności. Zespoły takie noszą nazwę organów lub narządów i one to tworzą całość noszącą nazwę organizmu. Zrąb takiego narządu stanowi zazwyczaj gęsta siateczka tkanki łącznej włóknistej. Wśród niej dopiero rozmieszczone są komórki wątrobowe — w wątrobie, włókna mięsne — w mięśniu itp. Ponadto w miąższ każdego narządu wdrążają się włókna nerwowe oraz na- czynia krwionośne zaopatrujące dany organ w pokarm i tlen.
POSTAWY RÓŻNYCH KRĘGOWCÓW Rys. 3
JS — Kangur Nałoży przypatrzyć się różnorodnym postawom i wyglądowi tych przeważnie dobrzo nam znanych zwierząt. Wydawałoby się, ze trudno znaleźć w ioh budowie czy wyglądzie cechy wskazujące podobieństwo, a tymczasem... patrz rys. 4 13
BUDOWA ZEWNĘTRZNA ORGANIZMU CZŁOWIEKA Plan budów Jeśli spi’óbujemy przypomnieć sobie wygląd prze- różnych zwierząt kręgowych i porównamy z wyglą- dem człowieka, zastanowią nas pewne cechy wspólne w ogól- nym planie budowy. Na rysunku 3 mamy pokazany szereg róż- nych przedstawicieli kręgowców: rybę, żabę, żółwia, koguta, ty- grysa, kangura, żyrafę, nietoperza, delfina i szympansa. Na pierwszy rzut oka każda z tych istot wydaj e sń; inna i niepo- dobna jedna do drugiej. Jeśli jednak przypatrzymy się dokładniej, zwrócimy może uwagę na pewne wspólne cechy, które wskażą, iż ogólny plan budowy każdego z tych zwierząt jest podobny. Różnią się one raczej tylko proporcjami wszystkich części ciała, przede wszystkim zaś — postawą. Rysunek 4 przedstawia również te zwierzęta, z tą tylko róż- nicą, że (w sposób zresztą nieco sztuczny) nadaliśmy im wszystkim postawę jednakową. Dzięki temu wyraźnie rzuca się w oczy wspom- niany powyżej wspólny plan budowy. Na przykład wszędzie widaó głowę, tułów, cztery kończyny. Pewne wahania moglibyśmy mieć co do konieczności wyodrębnienia ogona. U pewnych zwierząt występuje on wyraźnie, brak go u żaby, szympansa i człowieka. Przypomniawszy sobie, iż żaba rozwinęła się z kijanki, oraz stwier- dziwszy, iż u człowieka w szkielecie znajduje się parę kostek ogono- wych (rys. 10 i 12), możemy śmiało włączyć i ogon do ogólnego planu budowy zwierzęcia kręgowego. Stwierdzamy jedynie, że niektóre narządy mogą Orgunyjizc^ąi- znajjowa(< sję u pewnych zwierząt w stanie więk- szego lub mniejszego zaniku. Obecnie więc nawet węże nie będą psuły naszego ogólnego schematu planu budowy krę- gowca, gdyż głowę, tułów i ogon posiadają wyraźnie, zaś kończyny, 14
PLAN BUDOWY KRĘGOWCÓW Rys. 4 Na rysunku ułożyliśmy te zwierzęta w jednakowej pozycji (dodając człowieka); -Okazuje się, że u wszystkich występują: głowa, tułów, 4 kończyny (u wielo- ryba ślady po tylnych kończynach są w mięśniach pod skórą), ponadto zaś, że charakterystyczne miejsca zgięć kończyn (kolano, łokieć, pięta) dadzą się wyróżnić u wszystkich kręgowców (z wyjątkiem ryby, gdzie kończyna jesz- cze się nie rozwinęła, lub wieloryba, u którego znajduje się w stanie zaniku). Budowa szkieletu i innych organów wykazuje jeszcze więcej podobieństw w wyglądzie wszystkich kręgowców, co wskazuje na bliższe lub dalsze po- krewieństwo między nimi 15
jak się okazało po resztkach widocznych jeszcze u niektórych gatun- ków, znajdują się u tych gadów w stanie zaniku. Zestawienie planu budowy kręgowca: głowa, tułów, 4 kończyny, ogon. P“**W- r ChO2Ś ty""' przedsta- iż biorąc pod uwa™ ieh normo! "i ’7s"nku 3' “•wierdzió możemy, lid je nazwie X & • istoty o postawie poziomej i nionnwaf pierwszej zaliczymy ?bę, żabę, żółwia, tygrysa, żymfę deifina do drugiej. człowieka i w pewnym stopniu koguta. Ponadto jednak będziemy musieli stwierdzić, iż istnieją zwie- rzęta, które dosc często zmieniają typ swojej postawy. Do takich zaliczymy: kangura, szympansa i nietoperza. Ten ostatni, w związku ze swoim dość swoistym trybem życia i przystosowaniami do lotu, typową pozycję poziomą najczęściej przybiera w powietrzu, nato- miast w czasie snu zwisa na gałęzi głową w dół. Jasne jest, że i zwierzęta o postawie typowo poziomej bądź ty- powo pionowej mogą przybierać pozycję niecharakterystyczną. Czynią one to jednak bardzo rzadko i zazwyczaj wyglądają wówczas nienaturalnie, i poruszają się niezgrabnie. Postawą swoistą człowieka jest pozycja pionowa. W tej pozycji pierwotny człowiek wykonywał większość czynności, postawę siedzącą lub leżącą przybierając w celu wypoczynku. Dopiero cywilizacja, która w pewien sposób zmieniła i udogodniła życie człowieka pier- wotnego, stworzyła mu możliwości pracy w pozycji siedzącej, a więc dużo wygodniejszej. W położeniu charakterystycznym dla człowieka, Wady postawy jest pozycja pionowa, wyróżniamy postawy prawidłowe i nieprawidłowe. Przybieranie nieprawidłowych postaw, np.: garbienie się, skrzywienie kończyn, skręcenie p owy ° estetyczne i nieładne. Postawy te mogą być czasem kalecti, & dzonym, wywołanym na skutek skrzywienia -lęgosup^^^ wygtę- kręgów szyjnych bądź wygięcia kości go leniowj , . sqwo przeZ pują stale u danego osobnika. Przyjmowane z _ oewnym ludzi nie dbających o swój wygląd zewnętrzny, częs 16
PRAWIDŁOWE POSTAWY, JAKIE PRZYBIERA CIAŁO CZŁOWIEKA PRZY RÓŻNYCH ĆWICZENIACH Rys. 5 Rytmika. Ćwiczenia na koniu Rzut kulą 2 — Ńauka o człowieku
Skok wzwyż 18
czasie przechodzą w kalectwo stałe. Stąd wniosek — każdy powinien zawsze czuwać nad prawidłowością swojej postawy (rys. 26). Mówiąc o postawie, mamy zwykle na myśli pozycję Ruchy nieruchomą człowieka. Pamiętać jednak należy, iż człowiek normalny, choćby nawet praca jego pozwalała mu stale na wygodną pozycję siedzącą, powinien codziennie pewien czas znajdo- wać się w ruchu: chodzić lub nawet biegać. Również i w ruchu czło- wiek może przybierać postawy prawidłowe i wadliwe. Badania prowadzone od niedawna nad kulturą fizyczną człowieka drobiazgowo określają właściwe i poprawne stawianie stopy, wyrzuty kończyn, pozycję tułowia przy chodzie, biegu, pływaniu itp.( rys. 5). 2*
Bola SZKIELETU Szkielet zw'Xe d° rękSZy°” iStOt 65 kg. Pionowa postawa* ezl ^1?tnyi Jego C1<?żar wynosi około wieży czy 81upa. P°8taWa CZl°Wieka nadaJ* ™ kształt jak gdyby że JZh kSZ°/Ć tkrneik.Cia,a ludzkieg° iest miękka, nic więc dziwnego g y y cz owiek składał się wyłącznie z nich, utrzymanie piono- wej postawy byłoby dlań niemożliwe. Rzeźbiarze modelując z gliny igurę człowieka stojącego, wiedzą, że rzeźba taka nie utrzymałaby się w żadnym wypadku. Toteż uprzednio robią szkielet z materiału sztywnego — żelaza lub drzewa — i dopiero na niego nakładają glinę, nadając jej kształty ludzkie (rys. 6). Człowiek, jak i wszystkie inne kręgowce, posiada w sobie sztywny szkielet, składający się z kości. Tkanka kostna tym różni się od wszyst- kich innych tkanek, iż jest twarda, niełatwo uginająca się i odporna na ucisk. Wytrzymuje ona zupełnie dobrze w warunkach normalnych kilkudziesięciokilogramowy ciężar ciała ludzkiego, me grożąc złama- niem czy wygięciem. Jednak szkielet figury rzeźbiarskiej dość krótko tylko musi wy- trzymywać ciężar oblepiającej go gliny. Wysychając bowiem, g tężeje i nie wymaga już wtedy specjalnych podpór. SzWe. kostny natomiast musi podtrzymywać miękkie. tkank. przez wieka. W dodatku jego wspierające zadanie jest jesz dnioneprzez to, że człowiek nie jest przec.cz W ciągu całego życia wykonuje on mn co obarcza przede często w dodatku nosi na sobie pokazn nawet znacznej wszystkim kości szkieletu. Krotko o a e ‘ kostnej, gdyż wielkości nie są najbardziej niebezp^n°może fe- jej wytrzymałość wielokrotnie przewyższ gnąć (rys. 7). Natomiast cięzaiy
Rys. 6 Tak wygląda szkielet, jaki rzeźbiarz musial przygotować dla ulepienia figury dyskobola ta postać a taki szkielet kostny posiada 21
Składniki kości długotrwałe i jednostronnie dzWająoe na kość, stanowi, dla mej istotne niebezpieczeństwo (rys. 24). swego kształtu, gdyż Rys. 7. A — po spaleniu organicznych włókien łącz- notkankowych kość łamie się pod naciskiem ręki; B — kość odwapniona traci sztywność, toteż łatwo ją wygiąć. Kość normalna, za- wierająca oba składniki, jest twarda i bardzo wytrzy- mała, np. goleń człowie- ka utrzymać może ciężar 1650 kg Dwa proste doświadczenia mogą przekonać nas z jakich substancji składa się kość. 1. Jeśli przepalimy ją w ogniu, spalą się jej wszystkie części organiczne. Mimo tego ubytku materialnego nie zmienia wtedy zawiera bardzo duży procent substancji nie- organicznej — popiołowej. Za to taka dobrze wypalona kość rozsypuje się za lada trąceniem, gdyż międzykomórkowa masa organiczna wraz z włóknami łączno- tkankowymi, które nadawały spójnosc ca- łości, zostały spalone (rys. 7 A). 2. Jeśli zaś świeżą kość wymoczymy przez pewien czas w kwasie nawet niezbyt mocnym, okaże się, iż zachowa ona da- wny kształt, ale zatraci całkowicie sztyw- ność i da się z łatwością wyginać na wszyst- kie strony. Tym razem właśnie te nieorganiczne — popiołowe — części kości zostały roz- puszczone i wypłukane, pozostała rószta składa się z substancji organicznej, zwa- nej osseiną (rys. 7 B). Jak widać z tych doświadczeń, wy- trzymałość kości zależy od obydwu jej składników. Osseina nadaje jej spoi- stość i elastyczność; nieorganiczne sub- stancje popiołowe, składające się głównie z fosforu i wapnia, warunkują jej sztyw- ność i twardość. Nie dość jednak na tym. Inżynie- rowie, budujący łuki mostów czy wią- zania dachowe nad wielkimi salami, prze- . prowadzają żmudne obliczenia, w jaki sposo i pod jakim kątem połączyć belki dla wytworzenia wła- ciwego wiązania, tj. takiego, które najlepiej wytrzyma uciski 22
i ciężary. Ale przecież obciążeń na kości człowieka i innych krę- gowców nie obliczał nigdy żaden inżynier, jednakże zbudowane są one tak, aby przy największej oszczędności materiału uzyskać największą wytrzymałość (rys. 8 B i C\ Jest to jeden z dowodów właściwości żywej substancji — stałego doskonalenia się i dostosowy- wania do potrzeb organizmu. Rys. 8. Układ beleczek kostnych. Na rysunku A i D mamy przedstawioną przepiłowaną część kości udowej (rys. 17); widzimy, że składa się ona z gąbczastej masy cienkich beleczek kostnych. Porównując z sąsiednim rysunkiem B, który dodany jest dla lepszego zrozumienia, dostrzec można, iż beleczki te przebiegają w pewien określony sposób, bardzo podobny do przedstawionego na rysunku C, pokazującym, jak ułożyliby pręty in- żynierowie, chcąc nadać takiej konstrukcji jak największą wytrzymałość. D — Rysunek ten należy rozpatrzyć dopiero po zapoznaniu się z rysun- kiem 19. Tutaj widzimy przekrój kości udowej wchodzącej główką w od- powiednią panewkę miednicy (też w przekrojuk a — beleczki kostne, b — przekrajane więzadło, o — warstewka chrząstki (taka sama otacza główkę kości udowej), d — torebka stawowa wypełniona mazią, e — ścianka torebki stawowej. Zwróć uwagę, że w części dolnej kość jest rurą wypeł- nioną szpikiem kostnym — (f) 23
Przypatrując się rozłupanej kości można się przekonać, że nie jest ona zupełnie jednolita. Przeciwnie, składa się z mnóstwa cienkich, pręcikowatych beleczek nadających jej budowę gąbczastą (rys. 8 A i D). Beleczki te w każdej kości, w zależności od jej kształtu i poło- żenia w szkielecie, ułożone są właśnie tak, że przeciwstawiają się naj- lepiej wszelkim ciężarom, uciskom i wyginaniem, na które ta właśnie tym rysunku przedstawiony jest Rys. 9. Mikroskopowa budowa kości. Na tym rysunku przedstawiony jest kawałeczek kości, powiększony kilkaset razy (ziarenko mąki w ten sposób powiększone byłoby wielkości jabłka). Widzimy tu, że kość składa się ze słupków (w rzeczywistości znacznie dłuższych, niż można było przedstawić . na rysunku), a każdy z nich jest zbudowany ze współśrodkówych rureczek. Wyraźnie widoczne są komórki łączące się wypustkami między sobą (porównaj rys. 2 G). Wewnątrz każdego słupka przebiegają naczynia krwionośne, z któ- rych dwa uwidocznione są na rysunku. Ten kawałeczek kości został rozmyślnie tak obłupany i poprzykrawany, ażeby wszystko można było jak najlepiej zobaczyć ;24 %
kość najczęściej bywa narażona przy różnych pozycjach i ruchach człowieka. Jasne jest bowiem chyba, że kości udowe nóg, dźwigające stale ciężar naszego tułowia (rys. 29 A), gdy chodzimy lub stoimy w posta- wie pionowej, na pewno są inaczej obciążone aniżeli na przykład szczęka dolna, czyli żuchwa. Ta ostatnia zwisa przecież swobodnie pod czaszką, a uciski odczuwa tylko wtedy, gdy żujemy czy gryziemy twarde kęsy pożywienia. Nawet budową mikroskopowa tkanki kostnej, przedstawiona na rysunku 9, poucza nas, iż wszystkie jej szczegóły sprzyjają jak największej wytrzymałości. Widać bowiem, że substancja kostna skła- da się jak gdyby z różnej średnicy rureczek włożonych po kilka jedna w drugą. Trzeba zaś wiedzieć, że technicy na podstawie obliczeń wykazali, iż rura jest niemal tak wytrzymała, jak pełny słup tej samej grubości. A chyba nie trzeba nikogo przekonywać, jak wielka jest wtedy oszczędność na ogólnym ciężarze i na materiale. W znajdującym się wewnątrz kanaliku przebiega naczynie krwio- nośne, odżywiające komórki kostne. Ścianki rureczek składają się ze wspominanej substancji mineralnej — fosforanu wapnia, i orga- nicznej zwanej osseiną, składającej się ze sprężystej masy, przez którą przebiegają mocne włókna. I jedna, i druga substancja zostały wytworzone przez z rzadka rozrzucone wśród nich komórki, które widzimy również na rysunku 2 G w kształcie jak gdyby pajączków. Kształt taki umożliwia im komunikowanie się między sobą licznymi wypustkami, co ułatwia wymianę pokarmów. Szkielet Na rysunku 10 są wymienione nazwy najważniej- czlowieka szych kości w szkielecie ludzkim. Rys. 10. Szkielet (na str. 26 — 27) Na lewej połowie rysunku przedstawiony jest szkielet człowieka w jego istot- nym układzie i w zarysach prawdziwego wyglądu kości i ich połączeń. Na prawej połowie zaś najważniejsze kości są przedstawione w postaci grubych kreseczek, kółek lub trójkątów i nieco rozsunięto, aby łatwiej było nauczyć się rysować na pamięć układ kości w szkielecie człowieka. Kości czaszki, ości miednicy i kręgi składające kość krzyżową, nie są pooddzielane, należy więc tylko pamiętać, iż są to nieruchome zespoły kości. Po opanowaniu pamię- ciowym tego schematu należy dokładnie przypatrzyć się na rys. 11 — 17, jak zapamiętane kości naprawdę wyglądają 25-
Rys. 10 czaszka żuchwa obojczyk łopatka ramię żebra kręgosłup przedramię miednica kiść ręki udo rzepka podudzie stopa
czaszka żuchwa obojczyk łopatka ramię żebra kręgosłup przedramię miednica kiść ręki udo rzepka podudzie stopa
Rys. 12. Kręgosłup widziany z lewej strony. Przerwy między trzonami kręgów w rzeczywistoś- ci wypełnione są krążkami chrząstki. Zauważ sta- wowe powierzchnie przyczepu żeber na kręgach piersiowych Rys. 13. Kręg składa się z trzonu i luku z wyro- stkami, do których przyczepione są liczne mięśnie wyginające kręgosłup w rozmaitych kierunkach, w zależności od ruchów człowieka. Gdy kręgi usta- wione są jeden nad drugim, z otworów ich łuków powstaje długa rura (kanał kręgowy) — osłaniająca mieszczący się w niej delikatny rdzeń kręgowy A — czaszka widziana z boku, kości czaszki w i— u i_________ ------------------ Zwróć uwagę na szwy łączące ze sobą płaskie —— --------------- ' nieruchomą całość. Jedynie żuchwa łączy się stawem. B — - noworodka kości czaszki nie są jeszcze połączone szwami, a w niektórych miejscach nawet .nie schodzą się ze sobą. Są to tak zwane ciemiączka (części miękkie na główce noworodka), dzięki temu czaszka w miarę wzrostu mózgu może się odpowiednio powiększać. C — czaszka noworodka widziana od góry, ciemiączka zaznaczone czarno Nazwy poszczególnych kości czaszki (nieobowiązkowe): 1. kość czołowa z lukiem brwiowym (15), 2. kość ciemieniowa, 3. kość potylicowa, 4. kość skroniowa z wyrostkiem jarzmowym, poniżej leży otwór słuchowy (13) i wy rostek sutkowy (14), 5. kość łzowa, 6. wyrostek kości klinowej leżącej u spodu czaszki, 7. kość jarzmowa z wyrostkiem skroniowym (12), 8. kość nosowa, 9. kość szczękowa, 10. kość sitowa. 11. żuchwa. Wszystkie kości z wyjątkiem czołowej, klinowej, potylicy i żuchwv są parzysto Rys. 14. Kość krzyżowa widziana od przodu. Kręgi krzyżowe zrośnięto są w mocną kość. Tworzy ona tylną część miednicy. Odszukaj kość krzyżową na rys. 10 28
j Rys. 17. Kość udo- wa. Porównaj z ry- I sunkami 10 i 19 i Ryś. 15. Lewa łopatka widziana od tyłu. Od- szukaj ją na rys. 10. Zauważ wyrostek, który łącznie z obojczykiem i ramieniem tworzy staw barkowy Rys. 10, A — kość promieniowa i B — kość łokciowa tworzą razem przedramię. Zorientuj się, porównując z rys. 22, że wyrostek górny kości łokciowej unie-, możliwia zginanie przedramienia w łokciu ku tyłowi
Połączenie Człowiek musi wykonywać szereg różnych ruchów, kośei a]e jasne jest chyba, że nie byłoby to możliwe, gdyby twarde kości połączone były zupełnie na sztywno. Wtedy bowiem nie bylibyśmy w stanie wykonać żadnego większego ruchu, a co naj- wyżej : drganie policzków, obroty języka, mruganie powiek, wstrząsy skórą (tak wyraźne u konia) itp. Natomiast ruchy kończyn, zginanie tułowia, jednym sło- wem poruszanie, tymi organami które mają w sobie części kostne, byłoby zupeł- nie niemożliwe. Rys. 18. Model stawu biodrowego (patrz rys. 19) Rys. 19. Staw biodrowy. A — zobacz, jak kość udowa wchodzi swoją główką w panewkę miednicy, tworząc razem staw biodrowy. To samo przedstawione jest schematycznie na rys. 18. Na rysunku B widzimy sposób przyczepienia ^yięzadeł do tych kości, aby nie dopuścić do ich rozłączenia się. Porównaj > z rysunkiem 8 D 31
akt, zo ciało kręgowca nic jest unieruchomione mimo kostne™ lotu, zawdzięczamy swobodnemu połączeniu wielu kości miedze sobą. Sposob połączenia najłatwiej można zrozumieć obejrzawszy i} suń u , i na których zaznaczone są zestawy niektórych po- znanych kości. J 1 lakie połączenia kości noszą nazwę stawów. Już uważne przyjrzenie się rysunkom 16, 17, a przede wszystkim 22 wykaTe, ze stykające się ze sobą powierzchnie kości w stawach mają karby, wręby i guzki. Ma to na celu ograniczenie ruchów kości tylko do pewnych określonych kierunków. W zrozumieniu tej sprawy pomocne będzie porównanie stawów ze złączeniami różnych ruchomych części maszyn oraz wypróbowanie na sobie, jak dany staw naprawdę działa. Często powierzchnie stawowe kości dozwalałyby pozornie na ob- szerniejsze ruchy, niż możemy wykonywać w rzeczywistości. Przeko- nuje nas o tym własne doświadczenie. Dodatkową jednak przeszkodą w tym przypadku są więzadła z tkanki włóknistej (rys. 19 B i 8 D), które łączą poszczególne kości między sobą, a w pewnym stopniu i torebka stawowa otaczająca każde takie ruchome złączenie (rys. 8 D). Ten cienki, elastyczny utwór nie ogranicza jednak zbytnio ruchów schodzących się w tym miejscu końców kości. Jak wiadomo, każde przedmioty ruchomo złączone trą się nawza- jem powodując w rezultacie ścieranie swych powierzchni. Jasne jest, iż w tkance żywej kości podobne ścieranie byłoby czymś bardzo niepożądanym. Toteż każdy staw w ciele człowieka bądź innego kręgowca ma taką budowę, aby zmniejszyć możliwie wzajemne tarcie kości. Tę rolę spełniają warstewki bardzo gładkiej tkanki chrzęstnej, okrywające końce kości stykających się w stawie, jak również spe- cjalna półpłynna maź, wypełniająca torebkę stawową w ten sposób, że oba zakończenia kości są w niej zanurzone (rys. SD). Kości czaszki mają kształt odmienny od większości kości tułowia i kończyn, a łączą się nie za pomocą ruchomych stawów, tylko, jak to się mówi w stolarce, „na zamek". Taki sposób łączenia kości, który dobrze można obejrzeć na rysunku 11, nazywamy szwem- miale, że kości o takim złączeniu nic mogą wykony v ać i uchót Żywotność Mimo swej sztywności, wywołanej przez dużą ilosc tkanki kostnej so]j mineralnych, tkanka kostna jest żywa i a komórki ułożone na powierzchni kości, jako warstwa tak Rys. 20. Złamanie jednej kości podudzia (goleń) 1. Na rysunku część skóry i mięśni została usunięta, aby uwidocznić złamaną kość. 2. Tak można prowizorycznie unieru- chomić złamaną kończynę. Zauważ, iż użyte do tego celu deseczki (druga niewidoczna) sięgają poza oba stawy łączące podudzie ze stopą z jednej — a z udem z drugiej strony. 3. Tu znów odsłoniono części skóry i mię- śni, aby uwidocznić zrośnięcie złama- nej kości. Rys. 21. Zdjęcie rentgenogra- ficzne złamanej ręki. Na pod- stawie rys. 10 należy określić tę część ręki, w której zostały złamane kości okostnej, zachowują przez całe ży- cie człowieka zdolność rozmnażania się. Dzięki tej żywotności kość uszkodzona lub złamana może po X - pewnym czasie zagoić się, to znaczy wytworzyć tyle nowych komórek i masy kostnej,, ażeby złączyć obydwa rozdzielone przez złamanie kawałki (rys. 20). Uświadomienie sobie tego, iż tkanka kostna, choć tak twarda, jest jednak żywą substancją, a nie martwym „kamiennym" rusztowaniem Nauka^o. człowieku 33 32
wśród miękkich, żywych tkanek organizmu ludzkiego, pozwoli nam zrozumieć, dlaczego może ona również ulegać wszelkim zniekształ- ceniom, a także chorobom. Do zniekształceń należą narosła na kości, wygięcia, drobne prze- mieszczenia w stawach (rys. 24). Do najgroźniejszych zaś chorób — krzywica i gruźlica kości. Choroby te omówimy później. Rys. 22. Zwichnięcie ręki w łokciu A — łokieć normalny (porównaj z rysunkiem 10 oraz 16). Koniec kości ramie- niowej ciasno łączy się z panewką w kości łokciowej i promieniowej. B — po zwichnięciu główka kości ramieniowej wyskoczyła z panewki stawu (więzadła i torebka stawowa ulegają wówczas uszkodzeniu — na rysunku nie uwzględ- nione) Pomoc przy Jezeh kość uległa tylko pęknięciu i obydwa ka- Zżachnięciu1’ wa^ trzyniają się bardzo blisko siebie, zrośnięcie • . r ,S^ *ch nie rzeczą trudną. Dużo gorzej bywa, P° Z amaniu kawałki kości oddaliły się od siebie lub gdy powstał c ee y niewielki ubytek. I wówczas kość może regenerować, czyli o worzyć brakującą część (jeśli ta nie jest zbyt duża — rys. 20). e na < tylko wtedy, jeśli złożymy z powrotem jej części możliwie bhsko siebie i jeśli ją unieruchomimy. Chociaż oczywiście samo zjawisko zrastania się jest inne niż zasyć tanie substancji lepiącej, np. przy sklejaniu złamanej laski, o je na < dla każdego jest chyba jasne, że tak samo nie osiągniemy rego rezultatu, jeżeli świeżo sklejony pręt będziemy poruszać, zginać, zanim substancja lepiąca dokładnie zaschnie. 34
Pamiętajmy zaś, że na złamaną kość nawet niechcący oddziały- wać będziemy mięśniami i w ten sposób obluzowy wać świeżą tkankę kostną, mającą złączyć złamane kawałki. Wytwarzanie zaś jej trwać będzie kilka tygodni. Pierwszą zatem czynnością po złamaniu jest prawidłowe ułożenie kości, a następnie umocowanie do różnych sztywnych przedmiotów, jak kija, specjalnych deseczek łubków lub tak zwanych ,,szyn“, których używa nowoczesna chirurgia, a które są specjalnymi ruszto- waniami z grubego drutu, umożliwiającymi usztywnienie kości w do- wolnej pozycji. Naturalnie zarówno złożenia kości, jak i ostatecznego jej umeni- chomienia powinien dokonać lekarz. W przypadkach nagłych, na przykład na wycieczce czy w obozie, w razie złamania kończyny należy ją unieruchomić, przywiązując do kija lub deseczek, jak to pokazano na rysunku 20, a następnie jak najszybciej odstawić chorego do szpitala. Bardzo często zdarza się też naruszenie złączenia kości w stawie. Pod wpływem silnego uderzenia może nastąpić takie rozciągnięcie więzadeł i torebki stawowej, że główka jednej kości wyskoczy z pa- newki stawowej drugiej (rys. 22 B). Poznajemy to po silnym bólu i niemożności wykonania ruchu w stawie. Tutaj wszelkie zabiegi nie- fachowców mogą się skończyć, porozrywaniem więzadeł lub torebki stawowej. Nie wolno więc przeprowadzać żadnych naciągań ani naśtawiań, a udać się natychmiast do lekarza, który ten bolesny, aczkolwiek nie niebezpieczny, zabieg przeprowadzi umiejętnie bez szkody dla pacjenta. Różnice Chociaż wszyscy ludzie są zbudowani według jed- W budowie nego typu, różnią się jednak między sobą i to tak dalece, ze nawet bliźnięta, często bardzo podobne, mają jakieś drobne cechy, po których je można rozróżniać. Do ta- kich cech należą wzrost, tusza, kolor włosów, oczu, układ brwi, kształt nosa, palców u rąk i nóg, długość kończyn w stosunku do tułowia itp. Podobnie jak to było z cechami zewnętrznymi, różnią się także w pewnym stopniu i szkielety poszczególnych ludzi. Najczęściej spotykane różnice dotyczą wygięć kręgosłupa oraz ustawienia żeber ti\ 01 zącyoh klatkę piersiową. Niektóre z tych różnic bywają korzystne, 3* 35
Rys. 23. Osoba z Lewej strony ma stopy normalne. Zauważ, iż tylko palce i pięta dotykają ziemi, kości śródstopia natomiast tworzą luk (podobnie jak luki mostów), zapewniając dużą wytrzymałość Ra obciążenie, bo przecież przy chodzeniu każda stopa kolejno dźwiga cały ciężar człowieka. Osoba z prawej strony ma stopę płaską. Ta wada szkieletu stopy powoduje mniejszą elastyczność, a przez to i wytrzymałość na obciążenia. Człowiek o tak zbudo- wanej stopie nie może tak wytrwale i długo chodzić i stać jak człowiek o stopach normalnych. Wada ta uniemożliwia wykonywanie tych zawodów, przy których trzeba bądź dużo stać, bądź — chodzić. Charakterystycznie też różnią się ślady ludzi o stopie normalnej i płaskiej Rys. 24. Kość, chociaż taka twarda, też uleg-a zniekształceniom pod wem długotrwałych, choćby niezbyt mocnych ucisków, np. ciasne -' żonę w palcach obuwie może nie tylko wywołać bolesne bąble i na skórze, ale także zniekształcić szkielet stopy, co wyraźnie w rysunku 36
Rys. 25. Klatka piersiowa: A — normalna, B — wąska. Zwróć uwagę, o ile mniej miejsca do rozszerzania się mają płuca w wąskiej klatce pier- siowej Rys. 26. Najtypowsze wady postawy prowadzące do skrzywień kręgosłupa. Z lewej strony garbienie się — wygięcie ku tyłowi kręgów piersiowych: po- środku uwypuklenie ku przodowi kręgów lędźwiowych; z prawej strony skrzy- wienie boczne kręgosłupa 37
inne szkodliwe dla całości organizmu. Na przykład przyjrzawszy się na rysunku 25 A i B różnym formom klatki piersiowej możemy od razu stwierdzić, że rysunek A przedstawia typ najbardziej pożądany, dający dużo przestrzeni do rozszerzania się płuc, dzięki czemu umoż- liwia obfitsze zasilanie organizmu w powietrze aniżeli klatka z rys. B. Zastanów się też nad rys. 24. Należyta pielęgnacja kości, a właściwie od najwcześniejszego dzie- ciństwa zapobieganie wszystkiemu, co by je mogło deformować, może przeciwdziałać zniekształceniom, a stosowanie odpowiednich ćwiczeń ruchowych nawet poprawić niektóre wrodzone usterki w bu- dowie szkieletu.
CZYNNOŚCI I BUDOWA MIĘŚNIA Rodzaje tkaniu Budowa mikroskopowa tkanki mięsnej jest mało mięsnej różnorodna. Przy badaniach rozmaitych mięśni na ogół można wyróżnić dwa typy komórek wchodzących w ich skład. 1. Mięśnie składające się z włókien bardzo długich (do kilku cm przy średnicy 1/100 mm) wóelojądrowych, wykazujących pod mikrosko- pem na całej długości poprzeczne, cieniutkie jasne i ciemne paskowa- nia, nazywamy prążkowanymi. Taką właśnie tkankę spotykamy we wszystkich mięśniach szkieletowych, tj. poruszających kości naszego ciała (rys. 2 D). Istnieją jednak pewne mięśnie prążkowane, zupełnie nie przycze- pione do kości, na przykład liczne wiązki mięśniowe przebiegające w języku, otaczające okrężnie wargi, powieki itp. 2. Mięśnie spotykane wewnątrz ciała, na przykład w ściankach jelit, żołądka, pęcherza moczowego, mają inną budowę mikroskopową. Komórki, z których się one składają, są dużo krótsze niż w mięśniach prążkowanych, bo najwyżej 1/5 mm, mają one kształt wydłużonego cy- gara czy wrzeciona, zawierają zaledwie jedno jądro. Posiadają jednak tę samą właściwość, co i nitkowate komórki mięśni prążkowanych, a mianowicie mogą się kurczyć, powodując skrócenie i zgrubienie ca- łego pasemka mięśniowego (rys. 1 G). Dla odróżnienia od poprzednich nazywamy je gładkimi. Mięśnie Sam fakt ruchomego połączenia kości nie daje jesz- cze możliwości poruszania się organizmu. Poruszać się bowiem będzie mógł dopiero wtedy, gdy jakaś inna tkanka wprawa w ruch bezwładne części szkieletu. Taką tkankę tworzą komórki mięs- ne, które mają zdolność kurczenia się, i to nawet z dość dużą siłą. Wiąz- ka takich komórek, które mają zawsze kształt dłuższych lub krótszych 39
Rys. 27. Mięsnie przeciwdziałające A — ręka w zwisie. Zwrócić uwagę na przyczepy mię- śnia zwane ścięgnami. B — po skurczu mięśnia przed- ramię uniosło się ku górze — w stawie nastąpiło zgięcie. Powrót do dawnego położenia po rozluźnieniu mięśnia może nastąpić silą ciężaru przedramienia włókien, kurcząc się zmniejsza swą długość, przybiera natomiast na grubości. Jeśli teraz wyobrazimy sobie, iż wiązka taka przyrośnięta jest mocno końcami do dwóch kości złączonych stawem, pojmiemy łatwo, że skracając się zmusi ona przynajmniej jedną z tych kości do zmiany położenia. Nazywamy to zazwyczaj zgięciem w stawie. Do- kładniej objaśnia to rysunek 27 A — D. Kości tak długo pozostają w tym nowym położeniu, jak długo wiązka włókien mięśniowych, zwanych po prostu mięśniem, będzie trwać w stanie skurczonym. Z chwilą jednak rozkurczu mięśnia z mogą zaistnieć dwie możliwości: 1. Kość przemieszczona powróci do dawnego położenia siłą włas- nego ciężaru, jak to pokazuje pozycja przedramienia na rys. 27 B. 2. Bywają jednak położenia, że po skurczu mięśnia kość prze- mieści się w taki sposób, iż siła własnego ciężaru nie wystarcza do jej powrotu na dawne miejsce. Wyprostowanie stawu byłoby wówczas niemożliwe, gdyż mięsień przy rozkurczu żadnej pracy wykonać nie może, a zatem nie odepchnie kości od dawnego położenia, loteż fakt, że możemy i wtedy według naszej woli rozprostować przemieszczone 40
D — po skurczeniu zginacza nastę- puje zgięcie juk na ryś. B. Jednak z takiego położenia powrót do po- przedniej pozycji po rozkurczeniu zginacza byłby niemożliwy. W tym przypadku wyprostowanie następuje wskutek skurczu mięśnia przeciw- działającego, którego przyczepy znajdują się po przeciwległej stronie stawu (mięsień ten na rysunkach A i B został umyślnie opuszczony) kości, zawdzięczamy pomocy innej wiązki mięśni, której przyczepy znajdują się po przeciwnej stronie stawu. Rysunek 27 D dokładnie objaśnia tę sprawę. Takie dwa mięśnie spotykamy często przy stawach zawiasowych, a ponieważ działalność ich przeciwstawia się sobie nawzajem, nazy- wamy je mięśniami przeciwdziałającymi albo antagoniśtycznymi. Niektóre kości, szczególnie w stawach pozwalających na obszer- niejsze ruchy aniżeli wyłącznie zawiasowe, są poruszane przez wiele mięśni. Dzięki temu ruchy ich odbywać się mogą w różnych kierun- kach. Dla zorientowania się w działaniu mięśni dobrze jest wykonać samemu kilka najrozmaitszych ruchów: skłonów i skrętów kończyn, tułowia, szyi oraz głowy i zastanowić się, jak przyczepione muszą być mięśnie, które właśnie dany ruch wykonują. Niektóre bardziej złożone ruchy powstają na skutek jednoczesnych lub kolejnych skurczów całego szeregu mięśni. Wtedy ostateczny kie- runek kończyny czy tułowia idzie po linii wypadkowej, zgodnie z fizycznymi prawami składania sił. Rysunki 29 i 30 pokazują u czło- wieka działanie mięśni lub ich zespołów przy najbardziej typowych ruchach. I tak język dzięki różnokierunkowości włókien mięsnych w nim przebiegających wykonać może niezwykle wiele przeróżnych ruchów. 41
Wobec zaś wielostawowego rusztowania z drobnych kostek, do któ- rych przyczepiają się zakończenia mnóstwa włókien mięsnych, nie- zwykłą wielostronnością w wykonywaniu czynności odznacza się ręka ludzka. Nieraz to z podziwem stwier- Rys. 28. Kiść ręki poz- bawiona skóry. Widać li- czne ścięgna przyczepio- ne do poszczególnych ko- stek palców oraz śród- ręcza. Mięśnie, których skurcze powodują ruchy poszczególnych części te- go aparatu, znajdują się przeważnie na przedra- mieniu dzamy patrząc na grę słynnych muzyków lub też obserwując zadziwiające pokazy przeróżnych sztukmistrzów. Przyczyny Obecnie wyjaśnimy z kolei, skurczu mięśni kiedy mię^nie aię kurczą. Normalnie znajdują się one w stanie rozluź- nienia. Aby się mogły skurczyć, muszą być specjalnie podrażnione. Na przykład prąd elektryczny może wywołać nagłe skurczenie się mięśni. W organizmie jednak zarówno skurcze poszczególnych mięśni, jak i bardzo skomplikowane współdziałanie całego ich mnóstwa przy różnych ruchach jest wywo- ływane przez podrażnienia dochodzące do włókien mięśniowych za pośrednictwem nerwów. Nerwy kierujące się do mięśni rozdzie- lają się na coraz to drobniejsze cieniuteńkie gałązki, którymi, jakby mackami, obchwy- tują każde włókno mięsne (rys. 2 D) wnika- jąc nawet w jego głąb. Nerwy właśnie po- wodują, iż wszystkie podrażnione przez nie włókna mięsne kurczą się jednocześnie jak na komendę, wskutek czego wiązka mię-.' śniowa wykonuje swą pracę jednocześnie. Kolejne podrażnienie nerwowe różnych wiązek antagonistycznych pozwala nam na przykład na mruganie powiekami bądź waha-^ dłowe machanie rękami. . Wyjaśniwszy to możemy dodać, że między mięśniami gładkimi/ i prążkowanymi’'zachodzi jeszcze jedna bardzo ważna różnica pole- gająca na szybkości reagowania na podniety nerwowe. Mięsnie prążko- wane kurczą się energicznie i szybko, mięśnie gładkie natomiast bar- dzo powoli, a ponadto zmęczenie następuje w nich znacznie później. 42
Warto zapamiętać jeszcze jedną informację, a mianowicie, że podnieta nerwowa wywołuje skurcz mięśnia bardzo krótkotrwały. Toteż tam, gdzie potrzebny jest przez dłuższy czas skurcz jakichś mięśni (na przykład trzymanie ołówka przy pisaniu), wymaga to nie jednej podniety, ale kolejnych podniet nerwowych, bardzo szybko następujących po sobie. Podniety te nie pozwalają po prostu roz- kurczyć się włóknom, coraz to na nowo pobudzanym do skurczu. Źródła energii Jak wiadomo z fizyki, żadna energia, a co za tym mięśniowej idzie i praca, nie może tworzyć się z niczego. Również i praca wykonywana przez kurczące się mięśnie powstaje tylko wtedy, jeśli otrzymają one jakiś zasób energii z zewnątrz, który mogłyby zużytkować dla własnego skurczu. Ponadto skurcz ten będzie musiał często przezwyciężać bezwładny opór kończyny podnoszonej w górę, która czasem w dodatku może być obciążona wagą jakiegoś przed- miotu. 1 Energię otrzymują mięśnie przede wszystkim w postaci wę- glowodanów. Te materiały pokarmowe zawierają duże ilości ukry- tej energii. Wyzwolenie jej następuje wtedy, gdy węglowodany zostaną w mięśniu spalone przy pomocy tlenu dostarczanego przez krew. Dopiero tę energię komórka mięśniowa zużywa na potrzeby własnego skurczu. Po spaleniu węglowodanów pozostają w mięśniu produkty chemicznego przetworzenia się tych związków. Są to woda i znany nam dwutlenek węgla, który dość łatwo zostaje zabierany przez krew. Gorzej jest jednak, jeśli przy zbyt skąpej ilości tlenu w tkance spalenie nie będzie całkowite, gdyż wtedy powstającym produktem jest tak zwany kwas mlekowy. Ma on własności zatruwające tkankę mięsną: krew zaś wypłukuje go bardzo słabo. Oczywiście używając tutaj wyrazu spalanie, mamy na myśli fakt utleniania. Pamiętać jednak należy, że przebiega ono inaczej w organizmie niż np. w piecu. Tym bardziej, że w piecu materiałem opałowym jest węgiel, a nie węglowodany. Ale i tu zachodzi pewnego rodzaju podobieństwo, gdyż jeśli ciąg będzie zbyt mały (niedosta- teczna ilość tlenu), wtedy tworzy się nie dwutlenek węgla, lecz czad, który również jak i kwas mlekowy jest trujący. 43
Rys. 29 z™ “ rosso* w z’X“8“h’ O ~ a. i^o^^SSg gS A człowiek stoi z podniesionymi rękami. Cały ciężar ciała podparty jest sztywnym rusztowaniem kości kończyn dolnych. Żaden mięsień nie wy onuje poważniejszej pracy przy utrzymywaniu tej pozycji, aczkol- wiek na dłuższy czas też byłaby męcząca. Albowiem pozycja pionowa w ogóle daje się utrzymać tylko dzięki stałym, choć niezbyt wielkim wysiłkom rozmaitych mięśni, mimo pozornie tej samej pozycji co w A, poziome położenie stopy utrzymywać musi swym skurczem zginacz stopy, która w przeciwnym przypadku miałaby tendencję do zwiśnięcia jak na rysunku Bx. B — człowiek uniósł się na palcach, w tym momencie cały jego ciężar 70 kg tłoczy pięty ku ziemi. Przeciwstawiają się mu mięśnie łydkowe, które kurcząc się wyprostowują stopę unosząc jednocześnie 70 kg ciała ludz- kiego. — w tej pozycji wszystkie członki zwisają bezwładnie i poza zginaczami palców (których praca trwa przez cały czas zawieszenia na drążku, dlatego ją pomijamy) żaden mięsień nie jest w tej pozycji specjalnie zaangażowany. C — człowiek rozpoczyna przysiad, żadne mięśnie nie utrzymują tej po- zycji, hamują jedynie zbyt szybkie opadanie ciała. C — stopa zwisa normalnie, natomiast zginacz kolana musi kurcząc się utrzymywać ciężar dolnej części nogi, zginacz zaś uda, dźwigający całą kończynę, utrzymuje w górze cały jej ciężar. I) przysiad skończony, ciężar ciała podparty jest kośćmi, tak że żaden “ nie znajduje *..w konieczność, pracą swego skurczu całości ciała ludzkiego. - przy tym os°pod,yby do tei prayci" “ w Bx. 44
E — człowiek podnosi się z przysiadu. Teraz mięśnie: prostujący stopę prostujący kolano, prostujący udo — dźwigają ku górze cały ciężar ciała. E^ człowiek zaprzestał kurczyć mięśnie. Zginacze stawów uda własnym ciężarem opadają do pozycji F,. F : ~ s^w biodrowy i kolanowy już wyprostowane, ciężar ciała utrzymy- wany jest w górze tylko przez mięsień łydkowy, nie dopuszczający do normalnego zgięcia stopy — pozycja identyczna jak w B, F, — pozycja identyczna jak w B,. G — stopa zgięta. Pozycja jak w A.. G1 — pozycja jak w Av
Rys. 30. Praca mięśni ramion przy podciąganiu się na .drążku Pozycja A — ciało zwisa bezwładnie i żaden z mięśni (prócz zginaczy palców) nie musi wykonywać specjalnie wielkiej pracy dla utrzymania go w tej pozycji. Pozycja B — chcąc podciągnąć ciało w górę gimnastyk zgina rękę w łokciu, a jednocześnie przyciąga ramię do tułowia zginając staw ramieniowy. Cały ciężar ciała przeciwdziała temu, dążąc do wy- prostowania kości jak w pozycji A. toteż zgina- cze łokcia i ramienia utrzymują teraz ciężar 70 kg. Pozycja C — dalsze stadium tego stanu, co w pozycji B. Pozycja D — powrót do zwisu, staw ramieniowy i łokciowy rozprostowują się, nie pracują tu jednak mięśnie wyprostne, gdyż sam ciężar ciała wystarczy do rozprostowania tych stawów, gdy tylko zginacze • przestają się kurczyć. Pozycja E - powrót do pozycji wyjściowej. 46
Nawet przy normalnym dopływie tlenu,, w razie częstych bądź długotrwałych skurczów mięśnia gromadzą się w nim duże ilości kwasu mlekowego. Jest to zrozumiałe, gdyż krew nie jest w stanie dosta- tecznie szybko oczyścić z niego tkanki. W rezultacie powoduje to coraz słabszą sprawność mięśnia w reagowaniu na podniety nerwowe, a w końcu nawet zupełną niemożliwość poddania się ich nakazowi. Zjawisko to nazywamy zwykle zmęczeniem mięśnia. Wiemy też z do- świadczenia, że żaden mięsień ani ich grupa nie mogą kurczyć się bez przerwy. Nawet serce, które jest mięśniem prążkowanym i o któ- rym w potocznej mowie mówi się, że przez całe nasze życie pracuje bez przerwy, w rzeczywistości odpoczywa w ciągu krótkich rozkur- czów, jakie następują między jego jednym a drugim uderzeniem. Te krótkie przerwy nie są tak nikłe, jakby się zdawało, gdyż zsumowane w ciągu całego życia ludzkiego (lat 65) dają aż 12 lat odpoczynku (czyli przebywania w stanie rozkurczu). „ . Po rozważeniu treści tego rozdziału łatwo zrozumieć, ćwiczeń że jednostronne i częste działanie mięśni na kość, mięśniowych szczególnie w okresie dziecięcym, kiedy nie jest ona jeszcze dostatecznie zwapniała, może wywołać przeróżne trwałe deformacje i skrzywienia szkieletu, jakeśmy widzieli np. na ry- sunku 24 i 26. Baczne zwracanie uwagi na wielostronność pobudzania do umiarkowanej pracy przeróżnych grup mięśni, szczególnie w wieku młodzieńczym, ma ważne znaczenie dla zdrowia. Tkanka mięsna bowiem rozwija się dobrze i normalnie tylko wtedy, gdy jest pobudza- na od czasu do czasu do pracy. Mięśnie długo nie używane wiotczeją, a nawet częściowo zanikają. I odwrotnie, rozwijają się należycie i dają organizmowi to, co pospolicie nazywamy siłą, gdy są pobudzane do ćwiczeń. Stąd łatwo zrozumieć, jakie znaczenie ma używanie sportów, szczególnie dla ludzi pracujących umysłowo. W arto zastanowić się jeszcze nad przydatnością przeróżnych ćwiczeń sportowych dla wyrabiania mięśni naszego organizmu. Te bowiem ćwiczenia są najwartościowsze, które pobudzają do ruchu możliwie wiele naszych mięśni. Dla ludzi pracujących fizycznie naj- bardziej pożądane są sporty -ćwiczące te zespoły mięśni, które są bezczynne podczas wykonywania zawodu (rys. 31 — 39). 47
Rys. 31. Skok z trampoliny Rys. 32. Pływanie crawlem (czytaj kraulem). Pływak tnn/nz>'i i^ciach z płuc powietrze wraz z wodą, która dostaje się zawsze w peany ;edno- do jamy ustnej. Niewprawni pływacy nie umieją usuwać wo y z & cześnie z wydechem, zachłystują się nią, co wywo uje 48
49
Rys. 35. Zjazd narciarski A «£ 50
Rys. 37. Tenis Rys. 39. Wioślarstwo 4* 51
ROLA I CZYNNOŚCI PRZEWODU POKARMOWEGO Wspominaliśmy niedawno, że ani materia, ani energia nie mogą powstać „z niczego". Jeśli pragniemy zbudować kilka metrów sześciennych muru, musimy dostarczyć cegły i zaprawy wapiennej o tej samej objętości. Nie zrobimy stołu drewnianego wagi 39 kg — z pięciu kilogramów desek. Na uzyskanie światła do naszego pokoju musimy dostarczyć odpowiednią ilość prądu elektrycznego lub energii chemioznej ukrytej w nafcie lub karbidzie. W dawnych czasach ludzie myśleli, iż przynajmniej energia życiowa tworzy się sama przez się. Dziś jednak wiadomo, iż zarówno siła człowieka, jak i zwierzęcia nie jest jakąś cudowną, niezwykłą własnością, wytwarzającą się w organizmie w nadzwyczajny sposób. Zwiększenie wagi istot żywych, wzrost człowieka, opas świni czy gęsi też nie powstaje w organizmie przez jego jakieś nadprzyrodzone, swoiste właściwości, bez dostarczenia odpowiedniej ilości materiałów. Aby przybrać na wadze, czyli zwiększyć masę swego ciała, dajmy na to o 5 kg, organizm musi przyswoić z zewnątrz tyleż właśnie materiałów. Również na wytwarzaną przez człowieka czy konia pracę trzeba uprzednio dostarczyć właśnie taką samą ilość energii, jaka ma byc wydatkowana. Świat żywy nie posiada, jak się okazało, żadnych cudownych własności; działają tu powszechne prawa fizyki i chemii. Dlatego to każdy organizm żywy - roślinny czy Pokarmy zwierzęcy - musi dla swego wzrostu i celów energe- tycznych pobierać pewne substancje, które nazywamy p Pokarmy zatem można rozpatrywać dwojako. 1. Pokarmy budulcowe, z których organizm będzie: a) powiększał rozmiary swego ciała — bądź też b) zapełniał ubytki, jakie zawsze może ponieść w ciągu swego życia (skaleczenia, większe rany, złamania) — wreszcie c) odnawiał zużyte tkanki. 2. Pokarmy dostarczające ukrytej w nich energii chemicznej. Pod tym względem organizm można porównać do zwykłej maszyny napędowej opalanej ropą naftową lub benzyną czy też mieszanką spirytusową. Mimo że zarówno węgiel kamienny, jak i ropa naftowa, benzyna czy spirytus zawierają duże zasoby energii chemicznej, nikomu nie przyjdzie do głowy, iż motor samochodowy można by poruszać kawałkami węgla, jak również każdy wie, że na pewno nie uruchomimy lokomotywy przez podpalenie wylanej na jej palenisko benzyny. Każdy bowiem motor jest zbudowany na swoisty opal i innym bądź zupełnie nie da się uruchomić, bądź porusza się źle i prędko się psuje. Organizm funkcjonuje dobrze tylko wtedy, gdy zapewnimy mu określony materiał odżywczy, innych, choćby nawet posiadały w sobie ukrytą energię, zużytkować nie może i nie potrafi. Podobnie jak najpospolitszymi materiałami napędowymi dla różnych motorów są: węgiel kamienny, ropa naftowa i jej produkty oraz spirytus, tak dla. organizmów zwierzęcych przydatne mogą być tylko orga- niczne związki chemiczne, noszące nazwy białek, tłuszczów i węglo- wodanów. Zawierają one obok innych związków chemicznych przede wszystkim węgiel. Ponieważ plazma naszego organizmu zbudowana jest właśnie z białek, a częściowo z tłuszczów, więc przede wszystkim białka są pokarmem budulcowym. Tłuszcze odgrywają przy budowie tkanki pomocniczą rolę, a główne ich zadanie jest raczej energetyczne. Natomiast węglowodany są głównie materiałem energetycznym, a tylko w minimalnym stopniu służą jako materiał pomocniczy do budowy plazmy. Pamiętać jednak należy, że i białka mogą w razie potrzeby być w organizmie utlenione, czyli spalone, a co za tym idzie użyte w ce- lach energetycznych. Zdarza się to jednak rzadko, tylko w przypad- kach koniecznych. Organizm bowiem na ogól funkcjonuje oszczędnie. Rozważmy takie porównanie. 53 52
Żaden rozsądny gospodarz nie używa na opał pięknego nma sosny, który porznięty na deski dać mu może materiał na drzwi stoły czy szafy, trwale wzbogacając jego izbę. Na podtrzymanie tempe ratury przeznaczy raczej cieńsze gałęzie, korzenie czy karpinę. Zdarzają się jednak wypadki, np. w chacie zasypanej lawiną, kiedy sprawa ogrzania będzie ważniejsza niż inne. Wtedy w braku innego opału, czasem nawet meble rąbie się i wrzuca do pieca, gdzie palić się będą nie gorzej od szczap drzewa. Podobnie i w organizmie w razie potrzeby cenniejsze od węglowo- danów tłuszcze, a nawet białka bywają także spalane dla wydobycia energii. Przewód Organem do pobierania i przerabiania pokarmu, tak pokarmowy aby się mógł dostać do krwi, która go rozniesie po wszystkich tkankach organizmu, gdyż dopiero tam może on spełniać swe wyżej wspomniane zadania — jest przewód pokarmowy. Przewód pokarmowy jest to rura biegnąca u wszystkich zwierząt wyższych i wielu niższych przez głowę, szyję i cały tułów. Jeden z wylotów tej rury, zwanej otworem gębowym, a u człowieka ustami, znajduje się w twarzowej części głowy. Drugi otwór na przeciwległym końcu ciała nosi nazwę odbytu. Tylko u niektórych zwierząt o specjalnie wydłużonym kształcie przewód pokarmowy przebiega jako prosta rurka mniej więcej długo- ści ciał (rys. 41 A). U zwierząt o bardziej skomplikowanej budowie, jak na przykład u owadów czy kręgowców, rura ta jest dużo dłuższa niż długość tułowia i głowy. Łatwo więc zrozumieć, że wewnątrz tułowia musi ona tworzyć cały szereg skrętów i pętli (rys. 41 B — F), gdyż inaczej musiałaby wystawać poza ciało zwierzęcia. Jak widzimy, skręty przewodu pokarmowego znajdują się w tylnej (u człowieka - w dolnej) części tułowia, w tak zwanej jamie brzusznej. Wielu ludzi wyobraża sobie, że gdy pokarm dostał się po poł- knięciu do jednego z odcinków rury pokarmowej, tym samym znalazł się już we wnętrzu organizmu. Tymczasem ta sprawa wnętrza orga- nizmu wcale nie jest taka prosta. Toteż rozważymy ją wpierw i tym czy innym organizmie, ale na modelu, który został prze st na rysunku 40. Jest to zamknięta blaszanka, wewnątrz której oc o do końca przeprowadzono rurkę. Rozważmy teraz, czy ku ecz < ’ rą dostrzegamy w środku rurki, ma kontakt z wnętrzem 54
Chyba nie, wszak od rzeczywistego jej wnętrza oddzielona jest ścianą rurki. Wyobraźmy sobie, iż blaszanka nasza wypełniona jest wodą, a kuleczka to kawałeczek farbki do prania. Z całą pewnością każdy zrozumie, że nawet po kilku dniach woda nie zabarwi się nawet najlżejszym niebieskim kolorem. Inaczej rzecz by się przedsta- wiała, gdybyśmy uchylili wieczko i wpuścili do istotnego wnętrza blaszanki chociażby drobny okruszek farbki; woda zaniebieścilaby się wtedy w ciągu kilku minut. Z tego prosty wniosek, że chociaż pożywienie znajduje się w prze- wodzie pokarmowym (rys. 41 A—F), jednak daleko mu jest do rzeczy- wistego wnętrza ciała. Dostałoby się ono tam dopiero wtedy, gdyby w jakiś sposób mogło przeniknąć przez ściankę rurki, która je oddziela od płynów śródtkankowych, a przede wszystkim od krwi krążącej w organizmie. Nie tylko żaden pokarm stały nie może się przedo- stać przez ścianki przewodu pokarmowego, ale nawet większość tych, które rozpuszczają się w wodzie też nie jest jeszcze zdolna do prze- siąknięcia przez ścianki jelit. W tych warunkach każdy pokarm po- gryziony i połknięty mógłby leżeć miesiącami w żołądku czy jebcie, a organizm nie miałby z niego żadnego pożytku. Zrozumiałe zaś, że nie po to się odżywiamy, aby zbędnym ba- lastem obciążać nasz organizm, lecz aby otrzymać substancje, z których byłby w stanie budować tkanki swojego ciała. W ten spo- sób może on albo powiększać swoje rozmiary oraz wagę (wzrost), albo otrzymując materiały zabliźniać rany i wyrównywać wszelkie ubytki. Rys. 40. Schematycznie przedstawiona blaszanka z rurą w środku. Kulka wewnątrz rury nie jest jednocześnie we wnętrzu blaszanki, tam bowiem dostać by się mogła dopiero po przebiciu ścianki, to znaczy gdyby się znalazła na terytorium zaznaczonym sześcianikiem. Porównaj z rysunkiem 41.4, B i F 55
56
F —- u człowieka. D — u ryby — również widoczne skręty i nie- wielka ilość rozszerzeń. O — u ptaka — skrętów jeszcze więcej, niektóre rozszerzenia przybierają kształt woreęzków. A — u dżdżownicy — pro- sta rura, zaledwie gdzie- niegdzie się rozszerzają- ca (prawie tak, jak na rys. 40). E — u psa — ilość skrętów jeszcze bardziej się zwię- ksza — podobnie jak B — u karalucha — rura, w niektórych miejscach znacznie rozszerzona, wykażpję ponadto kilka skrętów. Rys. 41. Schematy budowy przewodów pokarmowych Oglądając powyższe rysunki stwierdzić można, iż przewód pokarmowy w każ- o dwóch wylotach, przebiegającą przez ciało zwie- rzęcia Zwróć uwagę, iż kulka za- znaczona w przewodzie pokarmowym dżdżowni- cy, karalucha i człowie- ka, która wTyobraża kęs pokarmowy, mimo że znajduje się w środku organizmu, w rzeczywi- stości nie ma kontaktu z jego istotnym wnę- trzem bowiem oddziela ją odeń ścianka jelita
Tr.wi.nic przewodzie Po. karmowym są je. dnak specjalne narządy, zwane gruczołami trawiennymi, które wydzielają soki. Soki te oble- wają kęsy pożywienia, a następ- nie wsiąkają- w nie, a zawarte w nich specjalne substancje, ier- mcnty, przetwarzają chemicznie cząsteczki pogryzionej miazgi pokarmowej tak, że rozpadają się one na składniki prostsze. W tym stanie zdolne są już przesiąknąć przez ściankę jelita i dostać się naprawdę do wnętrza ciała. Te czynności, polegające na prze- tworzeniu białek, tłuszczów i wę- glowodanów tak, aby zdolne były przeniknąć do naczyń krwiono- śnych i limfatycznych oplatają- cych jelita, noszą nazwę procesów trawiennych albo po prostu tra- wienia. Rura przewodu pokarmowe- go człowieka i zwierząt wyższych, Rys. 42. Przewód pokarmowy czło- wieka Porównując z rysunkami 41, 51, 77 należy wyróżnić ślinianki uchodzące do jamy ustnej, następnie wątrobę i pęcherzyk żółciowy mające wspólny przewód, wreszcie trzustkę, uchodzą- cą również do dwunastnicy. W prze- wodzie pokarmowym rozpoznaj: przełyk, żołądek, jelito cienkie, ślepą kiszkę, wyrostek robaczkowy, jelito grube i odbytnicę 58
jak dobrze wiemy, nie ma jednakowej średnicy na całej swojej prze- strzeni. Wyróżniamy w niej zwężenia bądź pęcherzowate rozszerze- nia. Jak wskazuje rysunek 42, każdy z tych odcinków rna swoją nazwę i spełnia różne zadania przy trawieniu i wchłanianiu pokarmu. Jama ustna jest pierwszym odcinkiem przewodu jama t a pokarmowego, ma przekrój mniej więcej kwadra- towy, sklepienie jej nosi nazwę podniebienia. Na dnie leży organ zwany językiem, składający się z licznych mięśni, boki zaś utworzo- ne są przez policzki. Zarówno w górnej czę- ści jamy ustnej dookoła podniebienia, jak i w dol- nej mieszczą się dwa pod- kowiaste wały kostne. Dol- ny — jest krawędzią żuch- wy, górny — krawędzią kości szczękowych. Obydwa zbu- dowane są z bardzo porowa- tej, gąbczastej tkanki ko- stnej, przy czym w każdym z nich znajduje się 16 dość głębokich wklęśnięć zwa- nych zębodołami. W nich, jako odrębne kości, osadzo- ne są zęby. Rys. 43. Jama ustna, a — podniesiony język; b — dwa otworki ślinianek pod- szczękowych. Porównaj z rys. 42 Ku tyłowi jama ustna zwęża się lejkowato w gar- dziel i przechodzi w wąską rurkę zwaną przełykiem. Na rysunkach 42—44 widoczne są opisywane tu poszczególne części i' i ich wzajemny układ. Już w jamie gębowej, a więc w pierwszym odcinku przewodu pokarmowego, odbywa się szereg czynności przygotowujących pokarm dó strawienia. Nie potrzeba chyba przypominać, że zjawiska che- miczne i fizyczne zachodzą dużo szybciej, jeśli ciało znajduje się w stanie rozdrobnionym. Na przykład miska wody zamarznie dużo 59
'H ia roznryskamy na poszczególne kropelki; kostką “ro zmija się wolniej aniżeli taka sama ilość cukru w Stani, OXym. Zrozmniate więc, że procesy trawienia odbywać sif beda tw sz/bciej i sprawniej, im bardziej pokarm będz.e rozdrobmony Do tego celu służą zęby, przede wszystkim położone w gę i jam, ustnej — przedtrzonowe i trzonowe. Dorosły człowiek ma 4 siekacze, 2 kły, 4 przed- trzonowe i 6 trzonowych zębów w żuchwie i tyleż u góry. Porównaj z rys. 43 i 44. Stwierdź 3 części zęba: koronę, szyjkę i korzeń Rys. 45. Siekacz, kieł i ząb trzonowy skrobi w kiełkującym Rys. 44. Część twarzowa czaszki ludzkiej. Porównaj z rys. 11. Zwróć uwagę na uzę- bienie człowieka, a zwłaszcza na sposób osadzenia korzeni w zębodołach. Zęby trzonowe mają kilka korzeni, przedtrzo- nowe, kły i siekacze — po jednym. Po- Rysunki 43—45 wska- zują, iż w przeciwieństwie do siekaczy zakończonych dłutowato (mogących co naj. wyżej odcinać z większego kawałka kęs pokarmowy) zęby trzonowe i przedtrzo- nowe mają powierzchnię szeroką o kilku guzkach, dzięki czemu miażdżą po- karm, a przy najmniejszym nawet przesunięciu żuchwy w prawo lub w lewo rozcie- rają go między sobą. Jednocześnie przy tej czynności, którą pospolicie nazywamy żuciem pokarmu, już łatwo rozpuszcza się w wodzie. Ptya- lina jest więc substancją podobną do tej, o której była mowa przy przekształcaniu nasieniu. Naturalnie, dla organizmu pożądane jest, aby pokarm był możliwie dobrze roztarty i rozdrobniony oraz aby ślina jak najdo- równaj z rys. 45 odbywa się nasycanie go śli- ną. Trzy pary gruczołów ślinowych, czyli ślinianek (rys. 42) przede wszystkim, ponadto zaś liczne pojedym cze komórki gruczołowe rozsiane w jamie ustnej wy- twarzają pokaźną ilość śliny (łącznie około 1 litra dziennie). ona poważne znaczenie w procesie trawiennym. Jest ona dosy^ lepka i ciągliwa wskutek zawartości śluzu, dzięki czemu pokarm nasy eony nią prześlizguje się łatwiej ku przełykowi, a następnie wzdłuż całej jego długości. Ponadto jeszcze w ślinie znajduje się fermeń noszący nazwę ptyaliny, który działa na większość nierozpuszczalny^’ węglowodanów (przede wszystkim na skrobię), działa w ten sposób ze rozpadają się one i przetwarzają na cukier. Ten zaś, jak wiem?’ Rys. 46. Na przekroju widać sposób osadzenia zęba trzonowego, w którym wycięto fragmenty dla pokazania wnętrza. U góry gruba warstwa emalii, trzon korony z dentyny (jedna z odmian tkanki kostnej), korzeń, również dentynowy, pokryty warstwą cementu. We wnęti-zu zęba komora wypełniona bogato unaczynioną i unerwioną miazgą. Wzdłuż szczęki widoczny jest kanał, którym dochodzą naczynia krwionośne, limfatypzne oraz nerwy; odgałęzie- nia ich wchodzą w otworki znajdujące się na wierzchołkach korzeni 61 00
kladniej go przesiąknęła i nasyciła. Sprzyja temu dokładne przeżucie, dzięki ruchom języka i policzków - organów bardzo dobrze umięśnionych - nie przeżute jeszcze części kęsa pokarmowego przesuwają się ciągle na trącą powierzchnię zębów. Tak przygotowany pokarm zostaje przesunięty na języku ku tylnej części jamy gębowej, a następnie przez wspólne skurcze licznych mięśni gardła wtłoczony nagle do rury przełyku. Ten ostatni moment nosi nazwę połykania. Tylko płyny zdolni jesteśmy przełknąć bez uprzedniego pize- żucia. Łatwo się o tym przekonać kładąc maleńki kawałek chleba na jeżyku i starając się go połknąć bez wykonania choc paiu ruchów żujących. Jest to automatyczne zabezpieczenie dalszych części przewodu pokarmowego przed wprowadzeniem do niego pożywienia nie przygotowanego we właściwy sposób. Z powyższego widać, jak ważną rolę w procesie trawienia od- - grywają zęby. Rysunek 45 przedstawia nam kilka typów zębów człowieka. Widzimy na nim, iż każdy ząb składa się z trzech części. Mimo iż zbudowany jest z bardzo twardej i zbitej tkanki kostnej zwa- nej dentyną (zębiną), część górną, wystającą ponad dziąsła, pokrywa specjalna, biała, wyjątkowo twarda substancja, zwana emalią (szkliwo — rys. 46). Twarda emalia nie ściera się tak łatwo, jakby to następo- wało z dentyną zęba nie opatrzonego tą szklistą pochewką. Jednak i ona pęka lub wykrusza się, szczególnie wtedy, gdy dłubiemy w zębach metalowymi narzędziami lub narażamy je na raptowne zmiany tem- peratury, przyjmując na przemian bardzo gorące lub mrożone po< trawy. Uszkodzona emalia nie może być przez organizm odtworzona. Pozostają więc szczeliny, przez które dostają, się do dentyny bakterie, niszcząc jej kostną tkankę, co powoduje coraz większe wgłębienia. Oczyszczenie, a następnie wypełnienie przez dentystę powstałej jamy w zębie twardniejącą masą nosi nazwę plombowania. Zapobiega ono dalszemu psuciu, które mogłoby doprowadzić do całkowitego zniszczenia zęba, a co za tym idzie zmniejszenia zdolności dobrego przeżuwania. Ochrona zębów jest rzeczą tym ważniejszą, że u człowieka, jak zresztą „ większości ssaków, tylko raz w życiu następuje zmiana noszą y' Olejno w ciągu 1 i 2 r„ku życia, noszą nazwę mlecznych. Wypadają one stopniowo między 6 a.11 62
rokiem, a na ich miejsce wyrastają już ostateczne zęby trwałe, które raz zepsute lub zniszczone, nie mogą być odtworzone przez organizm. Staranna pielęgnacja zębów jest więc sprawą bardzo ważną. , Przełyk jest to prosta rurka (u ludzi długości około 30 cm) prowadząca do workowato rozszerzonej części przewodu pokarmo- wego noszącej nazwę żołądka (rys. 41 i 42). Wobec pionowej postawy człowieka nie zastanawiamy się zwykle wcale, jaka siła zmusza pokarm do przesunięcia się ku żołądkowi. Sądzimy, że odbywa się to wyłącznie własnym ciężarem przełknię- tej miazgi pokarmowej. Zapominamy, że u innych ssaków przełyk leży prawie po- ziomo, a również nie myślimy nawet o tym, jak się przesuwa pokarm w prze- łyku człowieka chorego, który je w po- zycji leżącej. W rzeczywistości ciężar pokarmu nie odgrywa tu roli. Nawet gdybyśmy dla doświadczenia, zwisając głową w dół (tak jak to się zdarza przy ćwiczeniach na trapezie), przełknęli kęs stałego pokarmu lub parę łyków płynu (rys. 47), to i tak zostaną one przepchnięte ku żołądkowi dzięki specjalnym skur- czom przełyku, które nazywamy ruchami robaczkowymi. Ścianki bowiem rury przełykowej zawierają okrężne włókna mięśniowe, które zaciskają się kolejno przy kęsie pokarmowym zawsze od strony jamy gębowej. W ten sposób pokarm może być przepychany tylko w jedną stronę, a mianowicie ku otworowi żołądka, bez względu na to, w jakiej pozycji znajduje się ciało człowieka. Ściana żołądka podobnie jak i przełyki; składa się z warstwy mięśni. Ponadto w jej wyściółce wewnę- trznej znajduje się mnóstwo drobnych gruczołów, które już w mo- Rys. 47. Ruch robaczkowy przełyku. Kolejne zaciska- nie się okrężnych włókien mięśniowych, zwane rucha- mi robaczkowymi, przesu- wa łyki wody od jamy gę- bowej ku żołądkowi wbrew sile ciężkości 63 12
Rys. 48. Żołądek po napełnieniu po- żywieniem może rozszerzyć się znacz- nie (na rysunku linia przerywana wskazuje granice rozszerzania się żo- łądka} menele pobrania pokarmu zaczynają wydzielać płyn zwany sokiem Płyn ten oprócz wody zawiera w sobie trzy ciała ważne “a^procesów traw.enn.ych. Najważniejszym z nich jest pepsyna, fer- ment który powoduje rozpad białek, co prawda jeszcze me tak Tokladny. aby mogły one przesiąknąć przez ściankę przewodu pokar- mowego. Mówimy więc, iż zapoczątkowuje on trawienie białek, ale jeszcze nie trawi ich całkowicie. Drugim ciałem jest tak zwana podpuszczka, również ferment, który powoduje ścinanie się sernika w mleku, przez co ten ostatni pozo- staje nieco dłużej w żołądku, a ponieważ jest białkiem, może byó wtedy lepiej rozłożony przez pepsynę. Wreszcie ważną substancją soku żołądkowego jest kwas sol- ny. Dopomaga on działaniu pepsyny, jednak ma jeszcze inne ważne znaczenie, nie związane bezpośrednio z trawieniem. Ten > stosunkowo mocny kwas ma za zadanie zabicie bakteryj i innych żyjątek, którym ze względu na ich drobniutkie wymiary nie przyno- szą żadnej szkody nawet grun- towne rozcierania między po- wierzchniami zębów. Dzięki obec- ności kwasu solnego nie przecho- dzą do dalszych części przewodu pokarmowego bakterie chorobo- twórcze oraz inne pasożyty, któ- jamy ustnej w surowym lub nie- dobrze ugotowanym pokarmie. Jeśli jednak pokarm był niedobrze przeżuty i większe kawałeczki wpadły do żołądka, to zdarza się, iż kwas solny nie przesiąknie do ich wnętrza i zarazki nie zabite prze- dostaną się dalej. Zdarza się również, że w związku z chorobą żołądka ustaje chwilowo wytwarzanie kwasu solnego lub wytwarza się go mniej- o c, a wtedy łatwiejsze jest zakażenie jelit zarazkami róż- nych chorob wywołanych przez mikroorganizmy lub większe paso- żyty tkankowe. ryeh mnóstwo przedostaje się do 64
Podobnie, jak to mówiliśmy przy jamie ustnej, działanie soku żołądkowego tylko wtedy będzie dokładne, jeśli zostanie on dobrze wymieszany z masą pokarmową. W jamie ustnej czynił to język, w żołądku rolę tę spełniają mięśnie jego ścianek, które kurcząc się i rozkurczając powodują wymieszanie półpłynnej miazgi pokarmowej z sokami żołądka (rys. 48). Zwykle w czasie tego kurczenia się i rozkurczania ścianek żołądka jego otwór łączący się z przełykiem, tak zwany wpust, bywa mocno zaciśnięty, dzięki czemu jpokarm nie wraca ku jamie ustnej. Zdarza się to tylko w przypadkach chorobo- wych (na przykład przy zatruciu lub podrażnieniu żołądka); wtedy to następuje rozszerzenie otworu wpustowego i gwałtowny skurcz ścianek, który niby z gruszki gumowej wyrzuca z powrotem całą zawartość żołądka poprzez prze- łyk i jamę ustną na zewnątrz; nazywamy to wymiotami. Te ob- jawy zdarzały się chyba każdemu, toteż wiemy, iż są one bardzo nieprzyjemne. Jeśli ktoś byłby w stanie robić w tym momencie obserwacje nad sobą, może łatwo przekonać się przede wszystkim o obecności w żołądku kwasu sol- nego, gdyż w czasie wymiotów od- czuwamy ostry, kwaśny smak. Następnie może zobaczyć, jakim przemianom uległ pokarm, który przeważnie znajduje się w postaci półpłynnej masy lub co najwyżej z niewielkimi kawałeczkami wskazującymi na niedokładność naszego żucia, i wreszcie może stwierdzić prawdziwość przedstawionego na rysunkach 58 i 60 połączenia z tyłu podniebienia jamy ustnej z jamą nosową, gdyż często przy silnych wymiotach część zawar- tości żołądka wylewa się nie tylko przez usta, ale nawet przez nos. W żołądku różne pokarmy przebywają rozmaicie długo (rys. 50), przeciętnie jednak 3—4 godziny, a następnie silny skurcz ścianek wstrzykuje porcjami masę pokarmową do dalszej części przewodu pokarmowego — jelita cienkiego. Jelito cienkie człowieka jest rurą długości około 8 m (rys. 49), 5 — Nauka o człowieku 65 Rys. 49. Porównaj długość jelit czło- wieka (na rysunku masz je zaznaczo- ne jako rurę) z długością głowy i tu- łowia. Mieszczą się one w niedużej stosunkowo jamie brzusznej dzięki temu, że tworzą liczne-skręty i pętle. Porównaj z rysunkiem 42
Rys. 50 66
bez większych zwężeń lub rozszerzeń. Jednak mimo jego jedno- litego na całej długości wyglądu rozróżnia się w nim dwie części: tuż za żołądkiem — krótką 12-calową —stąd nazwaną dwunastnicą — i resztę noszącą nazwę właściwego jelita cienkiego. Dwunastnica me produkuje tak obficie jak żołądek Dwunastnica . , , , , , , swoich własnych sokow trawiennych, natomiast jak można zobaczyć na rysunku 51, wpadają do niej przewody dwóch wielkich gruczołów — trzustki i wątroby. W chwili wstrzyk- nięcia pokarmu ź żołądka do dwunastnicy oblany on zostaje sokiem trzustkowym oraz żółcią (tak nazywamy wydzielinę wątroby). W soku trzustkowym zdołano wykryć trzy zasadnicze fermenty noszące nazwę trypsyny, lipazy i amylazy. Pierwszy z nich rozdziela białko na jeszcze drobniejsze składniki, niż to potrafiła zrobić pepsyna, a mianowicie na tak zwane aminokwasy. W postaci aminokwasów materiały białkowe już łatwo przesiąkają przez ścianki jelita do krwi, a to przecież jest ostatecznym celem trawienia. Rys. 51. A — Trzustka i ujście wątroby do dwunastnicy. Żółć płynąca przewo- dami od wątroby (strzałki) napełnia woreczek żółciowy i spływa dalej do dwunastnicy. Poniżej ujście trzustki leżącej w zgięciu dwunastnicy. B — Oba te przewody już w ścianach dwunastnicy łączą się tak, że do wnętrza uchodzą wspólnym otworem. Porównaj z rysunkiem 42 5* 67
Lipaza wpływa na rozpadanie się tłuszczów na kwasy tłuszczowe i glicerynę; te dwa produkty również już mogą przesiąknąć przez ścianki jelita do krwi. Amylaza podejmuje na nowo czynności ptyaliny rozkładając skrobię. Zdawałoby się, iż jest ona zbędna, jednak jest to niejako dodatkowe zabezpieczenie organizmu w celu dobrego wyzyskania węglowodanów, tym bardziej iż działanie ptyaliny było krótkie, gdyż wobec mocnego kwasu, jakim został nasiąknięty pokarm w żołądku, czynność jej ustała zupełnie. Część skrobi mogła więc jeszcze nie zdążyć rozpaść się. na cukier. Zresztą przekonamy się później, iż w organizmach istot żywych występuje często kilka urzą- dzeń, których działanie prowadzi do tego samego celu. W żółci nie znaleziono dotąd substancji, które powodowałyby rozkładanie się jakichś zwdązków pokarmowych. Badania jednak zwierząt, którym przecięto przewód żółciowy, a także ludzi chorych na wątrobę wykazały, że brak żółci w dwunastnicy bardzo zmniejsza działalność lipazy i wskutek tego duże ilości tłuszczu nie zostają rozłożone. Jak dotąd, stwierdzono jedynie, że obecność żółci rozbija tłuszcze na drobniusieńkie kuleczki, co w każdym razie, jak już mówiliśmy wyżej, zawsze sprzyja szybkości reakcji chemicznych. Rys. 52. Kawałek ścianki jelita; widać palczaste kosmki oraz otwory g- uczołów wydzielających sok jelitowy Do tej chwili Jelito cienkie wszystkie trzy najważniejsze substancje po- karmowe już spotkały się z od- powiednimi fermentami, które doprowadziły je do tego sta- nu, że mogą przedostać się do krwi. Zdawałoby się, że trawie- nie zostało skończone. Miazgi pokarmowej, będącej juz w stanie płynnym i przesuwa- jącej się ruchem robaczkowy ni (to jest takim, jaki był opisa- nj przy omawianiu przełyku — rys. 47), będzie stale ubywać, albo- wiem rozłożone tłuszcze, węglowodany i białka ze środka jelita p°' przez jego ścianki przesiąkają do naczyń krwionośnych. 68
Tak jest w istocie: właśnie w jelicie cienkim rozpoczyna się wchłanianie pokarmów. Sprzyja temu występowanie szeregu fałd na wewnętrznej ściance jelita, które zapobiegają zbyt szybkiemu przesuwaniu się miazgi pokarmowej i zwiększają jego powierzchnię. Ale przede wszystkim powierzchnia chłonna jelita cienkiego wzrasta dzięki gęstemu łanowi drobniutkich, palcowatych wyrostków, zwanych kosmkami (rys. 52 i 53). Upodobniają one wnętrze jelita do delikatnego pluszu. Rys. 53. Kilka kosmków: dwa prze- krajane podłużnie, jeden — poprzecz- nie. Na jednym przekroju kosmka pokazane są tylko naczynia krwionoś- ne; wkraczająca tętnica (rurka kres- kowana) rozgałęzia się w naczynia włoskowate, które wchłaniają z jelita aminokwasy i cukry proste, zbierając się w uchodzącą z kosmka żyłę (rurka czarna). Na drugim kosmku są tylko rozgałęzione rury (białe); to naczynia limjatyczne, którymi odpływają po- chłonięte z jelita tłuszcze. W rzeczywistości i naczynia krwionośne, i limfa- tyczne znajdują się w każdym kosmku. W nabłonku, okrywającym kosn ek, prócz zwykłych komórek widać komórki gruczołowe (białe pęcherzyki), pro- dukujące soki trawienne Znaczna ilość kosmków (4000 na 1 cm2 powierzchni), mimo ich znikomych rozmiarów, wpływa na znaczne — kilkudziesięciokrotne zwiększenie powierzchni chłonnej jelit. Pamiętać jednak należy, iż mimo rozdrobnienia pokarmu, mimo że w jamie ustnej, żołądku i dwunastnicy oblewany on był rozpuszczającymi sokami, mogą się wciąż jeszcze znajdować w nim cząstki nieco większe, do których fermenty się nie przedostały. Na przy- kład przemknąć się mogło jedno czy drugie nasionko nie rozgryzione przez zęby, wskutek czego soki trawiące nie zdążyły się jeszcze dostać do białek i węglowodanów przez łupinkę, która składa się z błonnika niewrażliwego na działanie naszych soków trawiennych. Toteż tra- wienie w rzeczywistości nie zostało zakończone. Jelito ma w swej ściance wielką ilość drobnych gruczołów wydzielających sok jeli- towy, w którym występują jeszcze raz wszystkie fermenty potrzebne do rozłożenia tłuszczów, węglowodanów i białek (rys. 52 i 53). Spoty- 69
kamy tu więc ferment rozkładający białko, nadtrawione przez pepsynę na aminokwasy. Spotykamy znowu ferment rozkładający tłuszcze na glicerynę i kwasy tłuszczowe, wreszcie ponownie amylazę, która zmusza skrobię do rozpadnięcia się na cukier. Na całej więc długości jelita cienkiego, oprócz wchłaniania roz- łożonych pokarmów, odbywa się dalsze rozpadanie tych resztek, które z jakichś względów nie zdążyły się rozłożyć. Po powolnym przebyciu całej ośmiometrowej rury Jelito grube . ... . ,, , , ... jelita cienkiego jego zawartość wlewa się do jelita gru- bego — ostatniej części przewodu pokarmowego. Sposób, w jaki jelito cienkie łączy się z mniej więcej 4 razy szerszym jelitem grubym, obja- śnia rysunek 54. Widzimy na nim. iż wylewający się z jelita cienkiego płyn, którego nie nazywamy teraz pokarmem, gdyż właściwe części pokarmowe już przesiąknęły do krwi, może popłynąć w dwóch kie- runkach. Ale tylko jeden z nich poprowadzić może ruchami robacz- kowymi ścian jelita grubego do odbytnicy. Drugie bowiem odgałę- zienie, zaledwie kilku centymetrów długości, kończy się ślepo i dlatego nazwane jest ślepą kiszką. Przy ślepej kiszce widzimy drobny, rów- nież ślepo zakończony wyrostek — nosi on nazwę wyrostka ro- baczkowego. Ten właśnie wyrostek jest prawdopodobnie zmarniałą resztką ślepej kiszki, która kiedyś u dawnych przodków człowieka była dużo dłuższa, jak to na przykład stwierdzamy jeszcze dziś Rys. 54. Przejście jelita cienkiego w jelito grube A — całość, B — wnętrze. 1 — koniec jelita cienkiego, 2 — ujście jelita c^e^ kiego do grubego, 3 — początek jelita grubego, 4 — ślepa kiszka, 5 — wyi°& robaczkowy 70
u konia czy królika. Takie zanikające narządy nazywamy szcząt- kowymi. Ten zmarniały wyrostek robaczkowy nie odgrywa specjalnej roli w ogólnym funkcjonowaniu organizmu u dzisiejszego człowieka, ma zaś, jak stwierdzono, nikłe znaczenie odkażające. Natomiast może stanowić niekiedy źródło dość poważnych niebezpieczeństw. W tym ślepym zakątku bowiem powstają nierzadko stany zapalne, co nazywamy niezbyt słusznie zapaleniem ,,ślepej kiszki11. Zazwyczaj lekarze przeciwdziałają tej chorobie usuwając wyrostek robaczkowy drogą operacji. Płynna zawartość jelita grubego, przelewając się Odbytnica wzdłuż niego, zagęszcza się coraz bardziej. Przy- czyną zagęszczenia jest to, że tak jak w jelicie cienkim wchłaniane były: cukier, aminokwasy, gliceryna i kwasy tłuszczowe, tak ścianki jelita grubego przede wszystkim wchłaniają i oddają do krwi wodę. W rezultacie, po dojściu do ostatniej części jelita grubego, zwanej odbytnicą (prostnica), pozostałość po pokarmie ma wygląd miękkiej, półstałej masy o dość jednolitym brązowym kolorze. To zabar- wienie pochodzi od barwników żółciowych. Masa ta nosi nazwę kału. Po zebraniu się pewnej jego ilości w rozciąganej przezeń ściance jelita następuje podrażnienie zakończeń nerwowych, przeka- zywane za pośrednictwem nerwów do rdzenia kręgowego. Stamtąd, po innych włóknach nerwowych, przychodzi pobudzenie. Powoduje ono skurcz mięśni ścianki odbytnicy i dolnej części brzucha, a w kon- sekwencji wyciśnięcie całej porcji kału na zewnątrz. Ponieważ człowiek zjada codziennie przeciętnie jednakowe ilości pokarmu, i to w odstępach wyregulowanych, kał w odbytnicy zbiera się mniej więcej też w jednakowych ilościach. Zdrowy organizm usuwa całą tę porcję raz na dobę. Organizm można łatwo przyzwyczaić do oddawania kału w okre- ślonej porze dnia, na przykład wieczorem tuż przed spaniem, co jest najwygodniejsze i najhigieniczniejsze. Potrzeba zbyt częstego od- dawania kału lub oddawanie kału wodnistego wskazuje na stan chorobowy przewodu pokarmowego. Zdawać by się mogło, iż dzienna ilość kału dorosłego człowieka (około 1/4 kg) jest bardzo duża i widocznie niepotrzebnie pobraliśmy przy zjadaniu pokarmów aż tyle części, które nie mogą być stra- 71
ł wionę. W rzeczywistości tak me jest, w kale bowiem przypada zaledwie kilkadziesiąt gramów na takie nie podlegające strawieniu pozostałości, reszta zaś to: obumarłe części odnawiającej się stale wewnętrznej ścianki jelita, soki trawienne oraz obumarłe bakterie, których w końcowych częściach jelita, mimo zabezpieczającej roli kwasu solnego, jest dosyć dużo. Bakterie te w normalnych warun- kach nie tylko nie przynoszą szkody, lecz nawet bywają pomocne przy trawieniu i produkcji niektórych bardzo pożytecznych dla organizmu związków. Jedynie gdy się tam dostaną i rozmnożą bakterie chorobotwórcze, organizm zapada na cięższe lub lżejsze choroby. Hi<nena ślina nasza posiada wprawdzie pewne własności organów dezynfekujące, jednak do ust nie należy wkładać trawienia pOza jedzeniem. Po posiłkach należy usta wypłukać i w razie potrzeby usunąć zaostrzonym piórkiem lub drewienkiem (nie używać przedmiotów metalowych) większe kawałki pokarmu tkwiące między ziębami. Wieczorem, tuż przed spaniem, należy wyczyścić zęby twardą zwilżoną szczoteczką (najlepiej nie używając żadnych past ani proszków). Naturalnie w przypadku podej- rzewania dziury w zębie należy natychmiast udać się do lekarza dentysty. Ponieważ stwierdzanie dziur, szczególnie niewielkich, jest trudne, pożądane są oględziny jamy ustnej przez specjalistę lekarza przynaj- mniej raz na pół roku. Wnętree naszego przewodu pokarmowego, poza dostarczaniem zdrowych i właściwie przygotowanych posiłków, nie podlega innym zabiegom higienicznym. Należy pamiętać, iż dłuższe przetrzymywanie kału w odbytnicy (co czasem robią ludzie nieświadomi niebezpieczeństwa, jakie się z tym wiąże) stwarza dobrą pożywkę dla bakterii gnilnych, których rozwój sprzyja również powstawaniu chorób.
CZYNNOŚCI I BUDOWA UKŁADU ODDECHOWEGO Jak już powiedzieliśmy w poprzednim rozdziale, pobieranie pokarmów przez organizm ma na celu przede wszystkim zaopatrzenie go w budulec. Największa jednak ich część zużytkowana jest w cha- rakterze materiałów opałowych (tak jak na przykład węgiel do ma- szyny parowej). Organizm wtedy użytkuje nie substancję pożywienia, a jedynie ukrytą w niej energię. Toteż materiały, które po wydobyciu jej pozostaną, są dla organizmu tylko mniej lub więcej szkodliwym balastem. Wiemy, iż na to, aby z węgla znajdującego się w substancjach organicznych, którymi się odżywiamy, wydobyć pożądaną dla orga- nizmu energię, trzeba ten węgiel połączyć z tlenem, jak to się mówi w języku chemicznym — utlenić. W palenisku maszyny parowej czy w piecu urządza się w tym celu specjalne krążenie powietrza. W organizmie zaś owo utlenianie zachodzi w każdej komórce ciała, a więc zarówno bliżej powierzchni, jak i głęboko wewnątrz tka- nek, dokąd powietrze z zewnątrz przez skórę przenikać może w bardzo niewielkich i niedostatecznych ilościach. Toteż rozpro- wadzenie i dostarczenie tlenu do wszystkich najdalszych zakątków organizmu jest sprawą równie ważną, jak i zaopatrzenie komórek w pokarmy. Płuca Podobnie jak pokarm, tlen zostaje najpierw wpro- wadzony do specjalnych zbiorników i z nich dopiero przenika do krwi, która roznosi go po całym organizmie. Zbiorniki te, w postaci dwóch worków o pęcherzykowatej budowie, leżą w klat- ce piersiowej i noszą nazwę płuc. Rysunek 55 wskaże nam, iż obydwa worki płucne mają wspólny przewód zwany tchawicą, łączący je z jamą gębową, przy czym wylot jej leży tuż przed wejściem do przełyku (rys. 60). 73
M Rys. (cip Położenie płuc w klatce piersiowej, 1 — krtań, 2 — tchawica, rozpadająca się na dwa oskrzela, a te na oskrzeliki — 3; (zakończenie oskrzelików w postaci pęcherzyków widać na rys. 56, a szczególnie 59). Prawe płuco — 6 pokazane jest (bez wypreparowania oskrzelików) tak, jak by wyglądało bezpośrednio po otwarciu klatki piersiowej, której przekrajane żebra pokazuje 5. 4 — przepona (porównaj z rys. 58 i 76). Białą linią w środku zaznaczone jest położenie serca. Drogi powietrza w głowie — zakreskowane Rys. (§6) Prawe płuco i tchawica półschema- tycznie, a — krtań, b — tchawica, c — oskrzela (lewe płuco nie naryso- wane), d — oskrzeliki, e — pęcherzyki płucne (takie same pęcherzyki znajdują się na końcach wszystkich oskrzelików, choć na tym rysunku ich nie zaznaczono). Porów- naj z rys. 59 Powietrze zatem może dostawać się do phic dwiema drogami, wska- zanymi na rysunku 58. Albo przez nos i połączenie jamy nosowej z ustną z tyłu podniebienia, albo bezpośrednio przez usta. Każdy, kto uważnie obejrzy rysunek 55 i 56, stwierdzić może dwa ważne fakty: 1) że worki płucne leżą głęboko w organizmie i 2) że jedynym ich wylotem na zewnątrz, przez który może się dostawać powietrze, jest stosunkowo długa i cienka rura tchawicy. W rzeczy- wistości rura ta ma u człowieka około 20 cm długości i średnicy 1,5 cm. ażdego jest jasne, że gdyby powietrze w tych workach nie był° 74
często odnawiane, to zapasy tlenu w nich wyczerpałyby się dość szybko. Dopływ bowiem nowych porcji tlenu z powietrza atmosfe- rycznego jedynie przez przenikanie (dyfuzję) jest znikomy. Tymczasem ilości tlenu, które zużywa organizm człowieka, są bardzo wielkie. Nic więc dziwnego, że do płuc musi być powietrze specjalnie wcią- gane, aby krew mogła tam stale spotykać świeże zasoby tlenu, a następnie odnosić je potrzebującym tkankom. Jak ważne jest dla tkanek stałe dostarczanie tlenu, zorientować się możemy łatwo, jeśli uprzytomnimy sobie, że przerwanie wdychania powietrza do płuc na przeciąg kilku minut (2—4) już może spowodować śmierć przez uduszenie. Rys. 57. W miechu, mimo iż ścianki wewnętrznego pęcherza gumowego nie są przyklejone do ruchomych desek, pęcherz się rozdyma. Po rozchyleniu bowiem desek powstaje wewnątrz miecha dużo mniejsze ciśnienie niż w atmosferze ze- wnętrznej, wskutek czego powietrze przez rurkę wdziera się do środka i rozszerza pęcherz. Podobnie płuca, choć ścianki ich nie są zrośnięte ze ścianką klatki piersiowej, rozdymają się przy jej roz- szerzaniu Mechanizm Klatka piersiowa jest zamkniętą komorą, ograni- oddychania czoną z tyłu kręgosłupem, z boków i od góry że- brami i warstwą mięśni łączących je między sobą, od dołu zaś mocną, choć bardzo cienką warstwą mięśniową zwaną przeponą. Komora ta w momencie skurczu przepony oraz mięśni międzyżebrowych powięk- sza swą objętość; w chwili rozkurczu — zmniejsza, jak to wskazuje rysunek 58. Z chwilą gdy klatka piersiowa powiększa swą objętość, ciśnienie w jej wnętrzu zmniejsza się dosc znacznie. Wtedy też powietrze znajdujące się w workach płucnych rozpręża się, odpowiednio roz- ciągając elastyczną tkankę płuc. Naturalnie w związku z tym i we- wnątrz worków płucnych nastąpi zmniejszenie ciśnienia (porównaj rys. 57). Wówczas dopiero przez nos lub usta, a następnie przez 75
A Rys. 58. Wdech i wydech A - Wdech. Ścianki klatki pier siowej rozszerzyły się (żebra unie. sione, przepona spłaszczona), w re- zultacie poprzez rurkę (jama noso- wa, gardziel, tchawica) wdziera się do środka powietrze — naturalnie nie do klatki piersiowej, lecz do płuc, które jednak na tym rysun- ku nie są zaznaczone. Porównaj z rys. 57. B — Wydech. Objętość klatki piersiowej zmalała. Poprzez tcha- wicę, gardziel i jamę nosową po- wietrze z płuc uchodzi na ze- wnątrz. C — Wdech jak na rys. A, jednak wykonywany przez usta. Zauważ położenie przegrody podniebienia miękkiego, oddzielającego gar- dziel od jamy nosowej. £> _ Wydech przez usta 76
tchawicę, wdziera się do płuc'Otaczające powietrze, które jak prze- cież wiemy, znajduje się pod ciśnieniem zewnętrznej atmosfery. Jest to tak zwany wdech (rys. 58 A i (7). Wymiana ściankach pęcherzyków płucnych, tak jak gazów i w ściance jelita cienkiego, przebiega mnóstwo w płucach naczyń krwionośnych; przenika do nich tlen ze świeżo wciągniętej porcji powietrza (rys. 59). Gdy jednak za chwilę przepona i mięśnie międzyżebrowe się rozkurczą, ściany klatki pier- siowej opadają pod wpływem własnego ciężaru, a pojemność jej wraca do poprzedniego stanu. Wówczas nadmiar powietrza, zubożony o pewną ilość tlenu, który zabrała krew, zawierający zaś zwiększoną ilość dwutlenku węgla, zostaje wytłoczony na zewnątrz. Nazywamy to wydechem (rys. 58 B i D). Za chwilę skurcze wspomnianych mięśni powtarzają się i nowy wdech dostarcza płucom znów pewną ilość świeżego powietrza, którego tlen zasili nową porcję nadpływa- jącej krwi. Jak wiemy z własnego doświadczenia, rytmiczne powta- rzanie wdechów i wydechów w odstępach mniej więcej 4-sekundowych zaspokaja dostatecznie w warunkach normalnych potrzeby naszego organizmu. Rys. 59. Pęcherzyk płucny silnie po- większony (e — rysunek 56); u góry wylot oskrzelika, z lewej strony widać sieć naczyń krwionośnych doprowa- dzonych przez tętnicę rozgałęziającą się w naczynia wloskowate, które na- stępnie zbierają się w żyłę. W ten sposób opleciony jest cały pęcherzyk, aczkolwiek na drugiej połowie ry- sunku naczyń włoskowatych nie na- rysowano, aby pokazać, że pęcherzy- ki są puste w środku i że ścianka ich jest bardzo cienka 77
Tlen potrzebny jest przede wszystkim jako ważny czynnik przy wytwarzaniu energii. Toteż zrozumiałe że przy ciężkich wysiłkach fizycznych (długotrwały Zmiany rytmu oddychania bieg, przenoszenie ciężarów, kucie młotem), przy których to czyn, nościach organizm musi wytworzyć duże ilości energii, zwiększa się również zapotrzebowanie na tlen. Wtedy to automatycznie ruchy oddechowe klatki piersiowej stają się częstsze i głębsze, dzięki czemu o wiele więcej tlenu może przedostawać się do krwi. Odwrotnie w czasie spoczynku, a szczególnie podczas snu, zapotrzebowanie na energię jest dużo mniejsze, wówczas też oddychamy równo, spokojnie i stosunkowo rzadziej. Podobne zjawisko automatycznego powiększania ilości oddechów i zwiększenia ich głębokości obserwują turyści wysokogórscy lub lotnicy na wielkich wysokościach. Wtedy niedostatek tlenu dla organizmu wywołany zostaje przez rozrzedzenie powietrza na tych wysokościach. Nic więc dziwnego wówczas, że dla normalnego za- opatrzenia ciała w tlen ruchy oddechowe stają się częstsze i głębsze. Urządzenia ochronne płuc Łatwo pojąć, że delikatna i silnie ukrwiona tkanka płuc mogłaby ulec uszkodzeniu w razie bezpośred- niego kontaktu z otaczającym światem zewnętrznym. Przeciwdziała temu umieszczenie worków płucnych głęboko w ochra- niającej je kostnej klatce piersiowej. Jedyne niebezpieczeństwa grożą im więc ze strony wdzierającego się powietrza, a nie są one tak błahe, jakby można było przypuszczać. Po pierwsze, z każdym wdechem wchodzi do płuc pewna ilość kurzu, a z nim bakterie, wśród których mogą się trafić i chorobo- twórcze, na przykład — gruźlicy. Po drugie, powietrze zbyt suche, szczególnie przy przyśpieszonym oddechu, może wywołać niepożądane przesuszenie delikatnej tkanki płuc. Po trzecie wreszcie, bardzo szkodliwe dla płuc może być ozię- bianie ich przez duże porcję mroźnego powietrza, wpadające bez- pośrednio do worków płucnych. ; Istnieje szereg urządzeń w budowie organizmu w celu przeciw- działania tym szkodliwym wpływom. Jak wspomnieliśmy, powietrze do tchawicy może dostawać się dwiema drogami: albo przez us albo przez nos. W jamie nosowej, jak wskazuje rysunek 107, istnie] 78
szereg wielokrotnie zwiniętych blaszek, wysłanych błoną śluzową pokrytą warstwą lepkiej wydzieliny. Powietrze, dążące tą drogą, natrafia zatem na przeszkody, przeciska się wąskimi szczelinami wśród wilgotnych, ciepłych i lepkich ścianek, do których przyklejają się pyłki i ziarenka kurzu. Przy sposobności zaś ogrzewa się w jamie nosowej, zanim dostanie się przez gardziel do tchawicy. Zupełnie inaczej rzecz się ma, gdy droga wdychanego powietrza idzie przez otwarte usta. W tej szerokiej i wielkiej jamie powietrze nie natrafia na przeszkody. Wartkim strumieniem wpada do tchawicy i płuc, wnosząc ze sobą chłód i duże ilości kurzu. Łatwo stąd wywnioskować, dlaczego rozsądny człowiek zamyka usta i nawet przerywa rozmowę, gdy go mija samochód wznoszący kłęby pyłu. Łatwo też zoriento- wać się, jak powinniśmy oddychać na mro- zie lub też przy wielkiej spiekocie, gdy po- wietrze jest bardzo suche. W podobnych warunkach nie powin- niśmy też przedsiębrać większych wysiłków, gdyż to wzmożone zapotrzebowanie tlenu zmusza zmęczonego człowieka do chwytania powietrza ustami (zadyszenie się). W płu- cach istnieje ponadto jeszcze jedno zabez- pieczenie, przede wszystkim jeśli chodzi o temperaturę powietrza. Cała pojemność płuc dorosłego człowieka wynosi 4 1, nato- miast przy każdym normalnym wydechu usuwamy tylko 0,5 1, czyli mniej więcej 1/8 tej objętości. Zatem 7/8 ciepłego i wilgot- nego powietrza pozostaje w płucach stale. A więc nowa porcja 0,5-litrowa, która wcho- dzi przy nowym wdechu, miesza się z tym powietrzem. Dzięki temu ani temperatura wewnątrz płuc zbytnio się nie obniża, ani nie następuje ich raptowne przesuszenie. Że tak jest, możemy się przekonać wykonu- jąc na sobie łatwe doświadczenie. Jeśli po normalnym wydechu powstrzymamy siłą Rys. 60. Położenie pod- niebienia miękkiego oraz nagłośni zamykającej uj- ście tchawicy w momen- cie przełykania. Porów- naj z rysunkiem 58, gdzie cała rura przełyku nie była pokazana, a jedynie zaciśnięty jej wlot 79
Xy 3olakr„°nstPę™J0XePo ścianki brzusznej, to wywołamy dodatkowe^wt^?7 klatki piersiowej. Wtedy następuje wytłoczeni! T P°le,un°«i porcji powietrza (znów o 0,5-1 5 1) W . Je“2cze P«*j nawet przy największym wysiłku nie zdnl! 7 powietrza ze swych płuc. my CaIkowicie Łatwo zrozumieć jak ważną kwestią jest postawa jeśli „b„> o normalne obfite przewietrzanie płuc. W pozycji zgarbionej prz, wiotkich i zle wytrenowanych mięśniach pojemność każdego wdech jes dużo mniejsza, aniżeli u człowieka trzymającego się prosto i ma- jącego dobrze funkcjonującą klatkę piersiową (rys. 25, 26 i 31 — 33) Również bardzo ciekawe są zabezpieczenia przed zatkaniem je- dynej drogi do płuc, jaką jest tchawica. Gdyby tchawica była rurą o ściankach wiotkich i elastycznych, jak na przykład przełyk, to jasne, że przy każdym ucisku, a więc silnym zgięciu szyi lub przy przesu- waniu się przez sąsiadujący przełyk dużego kęsa pokarmowego, mogłaby być tak ściśnięta, że przestałaby przez pewien czas prze- wodzić powietrze. Pamiętamy, że stały, choćby pogryziony kęs pokar- mowy łatwo był przepychany ruchem robaczkowym ścianek przełyku. Takie urządzenie jednak nie na wiele by się zdało w zastosowaniu do gazowego powierza, które w dodatku powinno dochodzić do płuc szybko, a nie małymi porcjami, popychanymi ruchem robacz- kowym. Toteż tchawica (co można zobaczyć u kury czy gęsi, bo pod tym względem wszystkie kręgowce oddychające płucami mają po- dobną budowę) jest rurą sztywną dzięki pierścieniom chrząstki znaj- dującym się w jej ściankach. Wyściółka tchawicy złożona jest z ko- mórek nabłonka migawkowego, którego rzęski biją rytmicznie, stae od płuc ku jamie ustnej (rys. 10. Dzięki temu zarówno zia^ kurzu, które przedostały się do tchawicy, jak i odrobiny śluzu zostją powoli przepychane z powrotem, az do jej części go j^ krtanią (rys. 55 i 56). Po pewnym czasie zbiera się z większa zlepiona śluzem grudka. Drażni onazasłonięcia) podobnie jak kawałek pokarmu, który mekiec y (1( __ rys. 60) otworu tchawicy przez miękki fałd ”0S^^sn^gtępuje automatycznie wpadnie przypadkiem do krtani. o niersiOwej, powodujący raptowny skurcz mięśni brzucha i ca ej i tak zWany kaSze, nagły wyrzut powietrza przez tchawicę. 80
podczas którego przeszkoda w krtani zostaje zazwyczaj porwana z prądem powietrza i wyrzucona bądź do jamy gębowej, bądź przez otwarte usta na zewnątrz. Gdy za pierwszym razem pożądany rezultat nie nastąpi, kaszel powtarza się kilkakrotnie, aż do osiągnięcia skutku. Jest to tak zwane krztuszenie się. Przepływ, a przede wszystkim wypływ powietrza z płuc przez tchawicę został wykorzystany przez organizm kręgowca jeszcze w innym celu niż omawiane dotychczas. Pęd powietrza bowiem wydychany z płuc u większości ssaków i pta- ków pozwala na wydawanie głosów. Patrząc z tego punktu widze- nia można by tchawicę przyrównać jakby do długiej świstawki, gdyż Rys. 61. Krtań ze strunami głosowymi (widok z góry) 1 — struny głosowe A A niby zasuwana z dwóch stron kurtyna zamykają otwór tchawicy pozostawiając pośrodku wąską szczelinę. 2 — struny głosowe A A rozsunięte na boki; widać ciemną głębię tchawicy w krtani znajdują się przęsłonki, w postaci błon zwanych strunami głosowymi (rys. 61). Błonki te, zwężane łub rozszerzane za pomocą specjalnych mięśni, zwiększają lub zmniejszają szczelinę, przez którą wychodzi powietrze do jamy ustnej. A wiemy przecie, że w tych warunkach zostaje ono wprawione w drgania powodujące dźwięki o różnej wysokości tonu. Jeżeli^ weźmiemy pod uwagę, że przy udziale policzków i języka możemy nadawać różny kształt jamie ustnej, służącej w danym przypadku za rezonator, zrozumiemy łatwo, że człowiek wydawać potrafi wielką rozmaitość tonów. Pod tym wzglę- dem zwierzęta ssące, a nawet śpiewające ptaki czy ,,gadające“ papugi, zostały dość daleko w tyle. Najbliżej człowieka w systema- tyce zoologicznej stojący szympans wydawać może zaledwie kilka- naście dźwięków. 6 — Nauka o człowieku 81
Taka rozbudowa aparatu, pozwalająca na wydawanie wielkiego bogactwa przeróżnych dźwięków, wywarła duży wpływ na rozwój cywilizacji ludzkiej. Jasne jest bowiem, że wszelka praca zespołowa jak i możność korzystania z dorobku poprzedzających pokoleń, na czym przecież opiera się postęp w dziedzinie nauki, sztuki czy techniki, wymaga porozumiewania się między sobą członków każdej społeczności. I to porozumiewania się nie tylko gestami czy mimiką dla okazania pewnych stanów uczuciowych, jak radość, zadowolenie czy gniew, lecz dokładnego wyrażania pewnych wyników przeprowadzonego rozumowania. Temu właśnie celowi służy mowa. Poszczególne wyrazy w niej odpowiadają określonym pojęciom. Jeżeli na przykład słyszy się słowo ,,owoc“, „zwierzę”, „powietrze”, „pożywienie” lub dowolne inne, to każdy wie, co ma na myśli jego rozmówca. Wie, że użyty przez niego termin „owoc” oznacza część rośliny, która powstała z zapylonego słupka. Podobnie, jak nazwą „zwierzę” obejmujemy wszelkie żywe istoty nie będące roślinami ani ludźmi. Powietrze — to mieszanina pewnych gazów o określonym procentowym składzie. Pożywienie zaś — to takie substancje, które mogą służyć żywym organizmom do powiększania masy ich ciała. Dzięki mowie moglibyście z kolei dowiedzieć się bliższych szcze- gółów o każdym z powyższych pojęć, jak również o powodach, dla których zostały wspomniane. Jednym słowem moglibyście rozmawiać. Natomiast głosy wydawane przez zwierzęta odzwierciedlają jedy- nie ich chwilowe nastroje lub są bezmyślnie naśladowanymi przez nie pewnymi zasłyszanymi dźwiękami. Bowiem ani gadający szpak, ani sroka, ani nawet za mistrza pod tym względem uchodząca papuga nie rozumieją znaczenia powtarzanych przez nie słów.
CZYNNOŚCI I BUDOWA UKŁADU KRĄŻENIA Wiadomości, które uzyskahśmy dotychczas o dostarczaniu jakichkolwiek produktów do organizmu, kończyły się zawsze na doprowadzeniu ich do krwi. Mimo iż krew spełnia wiele ważnych czyn- ności w organizmie, nie jest jednak ,,miejscem“, w którym się odby- wają wszystkie procesy życiowe. Toteż zarówno pokarmy, jak i tlen powinny być przez krew tylko odtransportowane tam, gdzie mają być zużytkowane na potrzeby organizmu. Rozliczne swoje zadania w ustroju krew może wypełniać dlatego, że dociera do najbardziej odległych zakątków ciała i zaopatrywać je może w potrzebne w danym miejscu produkty. Sposób, w jaki krew spełnia to zadanie, zrozumiemy, Krązeme g^y zapoznamy się z anatomiczną budową naczyń, w których się ona znajduje. Krew bowiem tylko u niektórych (szczególnie niższych) zwierząt wypełnia wszystkie szczeliny, zatoki i przestrzenie międzykomórkowe, podobnie jak woda, którą nasiąka kłaczek waty. U kręgowców płyn w ten sposób wypełniający całe ciało nosi nazwę limfy lub płynu śródtkankowego, a ma go czło- wiek około 15 1. Istnieje jednak układ cienkościennych rureczek, otwierających się do szczelin międzytkankowych, zwany układem limfatycznym. Zbiera się w nim część płynu śródtkankowego. Natomiast krew jest zawarta w układzie rur całkowicie zamkniętym, tak że wydostać się z niego może tylko przy skaleczeniu i rozerwaniu ścianki którejś z nich. Stanowi ona 1/13 część ogólnej wagi ciała, a więc u człowieka dorosłego około 5 litrów. Rysunki 63, 64 i 65 pozwalają w uprosz- czeniu zrozumieć układ rur i rureczek krwionośnych w organizmie. Trzeba sobie jedynie wyobrazić, iż na rysunkach widoczne są tylko 6* 83
nieliczne rozgałęzienia, podczas gdy w organizmie są ich setki tysięcy Naszej wyobraźni może dopomóc wiadomość, iż najszersze naczynia jak aorta czy żyły znajdujące się przy sercu, mają grubość (średnicę) 2—3 centymetrów, natomiast najcieńsze kanaliki układu krwionoś- nego mają średnicę 1/150 części milimetra (czyli, że wiązka ich składa- jąca się z kilkudziesięciu naczyń miałaby dopiero grubość włosa judzkiego — rys. 62). o Rys. 62. U góry kawałek włosa, poniżej naczynie włoskowate tak samo po- większone, z prawej strony ich przekroje Układ tych wszystkich naczyń krwionośnych porównać by można do dróg w dużym mieście, gdzie od wielkich alei odchodzą szerokie ulice, od nich drobne uliczki, którymi jednak można wyjść na szersze ulice lub wielkie aleje, z których rozpoczęliśmy wędrówkę i w ten sposób obejść i okrążyć całe miasto. Gdybyśmy byli w stanie dostatecznie zmniejszyć nasze rozmiary, to dostawszy się do środka układu krwionośnego moglibyśmy, wę- drując szerszymi czy węższymi naczyniami, zwiedzić całe ciało i do- trzeć do wszystkich najdrobniejszych nawet zakątków organizmu. Przekonamy się później, iż potrafią to zrobić niektóre istoty żywe zwane pasożytami. One to traktują naczynia krwionośne jako drogi,/ którymi łatwiej i wygodniej docierają do tych organów, w których mają pędzić swój pasożytniczy żywot, aniżeli gdyby musialy w tym celu na przełaj przedzierać się wśród tkanek. O tym, że krew znajduje się w naczyniach krwionośnych, wie- dziano od bardzo dawna. Długo jednak nie orientowano się, że znaj- duje się ona w ciągłym ruchu płynąc od serca przez szerokie, a na- stępnie coraz węższe naczyniamż do naczyniek włoskowatych (rys. 53).' Wzdłuż tych najcieńszych kanalików dąży krew dalej znów do szer- szych naczyń i nimi z powrotem ku sercu. To stałe krążenie krwi w organizmie odkryli około 300 lat temu uczeni Harvey i Servet. Jak wiemy, każdy ruch, a więc również i ruch krążącej krwi wy- pewnej siły napędowej, czyli zasobów energii. W danym przy' P u, jak zwykle w organizmie kręgowców, pochodzi ona od mięśni- 84
Mięśniem bowiem jest organ zwany sercem (rys. 67) i właśnie jego rytmiczne skurcze nadają stały ruch krwi. Działanie Funkcjonowanie serca przypomina działanie- gru- serca bościennej gruszki gumowej, która, napełniona pły- nem, wystrzykuje go, gdy zostanie naciśnięta. Mięsień sercowy czło- wieka (mniej więcej wielkości pięści) kurczy się około 70 razy na mi- nutę, wyciskając za każdym razem do aorty swą lewą połową około 50 cm3 krwi. Przy rozkurczu serca wypełnia się ono znowu krwią, która zostaje wessana z górnej i dolnej żyły czczej (rys. 68 ZCz). W ten sposób mógłby się odbywać całkowity obieg krwi po ciele. W rzeczywistości jednak krążenie podobne do wyżej opisanego spoty- kamy tylko u najniższych kręgowców, mianowicie ryb, gdzie serce składa się z dwóch oddziałów. Jeśli jednak, co można zauważyć na rysunku 68, przy- patrzymy się sercom coraz wyższych kręgowców, jak płazy i gady, przeko- namy się, iż ilość przedziałów-w sercu zwiększa się do trzech. A u krokodyla (najwyżej stojącego wśród gadów)'istnieje już przegroda dzieląca prawie cał- kowicie trzeci dolny przedział na dwie odrębne komory. U człowieka zaś, zarówno jak u innych ssaków oraz ptaków, wnętrze serca podzielone jest wyraźnie na cztery przedziały. Serce pracuje jednak nie jak pojedyncza gruszka gumowa, lecz jak cztery pompki, z których każda wysyła krew w pewnym określonym kierunku. Prześledzimy to na rysunkach 65 i 66. Lewa (dolna) komora serca, jak widać na rysunkach 63 —66, ma tylko jedną rurę wylotową, wspomnianą już aortę. Toteż skurcz tej komory tamtędy wyrzuca krew, która z aorty płynie do naczyń zwanych tętnicami, a następnie naczyniek włoskowatych rozchodzą- cych się po całym ciele. Krew z nich, popychana przez coraz to nowe porcje wyciskane przez lewą komorę, przelewa się do innych, szer- szych naczyń zwanych żyłami i nimi płynie do szerokiej rury noszącej nazwę żyły czczej. Jak widać na rysunkach 65 oraz 66.4 x i Bv, w rzeczywistości krew z górnej części ciała zbiera się w inną żyłę aniżeli z dolnej, toteż do serca wpadają nie jedna, ale dwie żyły czcze. Nie prowadzą one jednak do komory, która krew wysyła, lecz wylewają ją do górnego prze- działu z prawej strony serca. Ta górna część, nosząca nazwę przed- sionka prawego, ma połączenie jedynie z komorą prawą, leżącą pod nim na dole, która znowu z kolei ma jedyne ujście przez rurę noszącą nazwę tętnicy płucnej. Przy skurczu więc prawej komory krew, która 85-
Rys. 63. Krwiobieg duży. Na rysunku przedstawiony jest w uproszczeniu układ krwionośny, rozchodzący się po całym ciele. Należy zwrócić uwag? na dwa przedsionki i dwie komory serca. Jak widać, droga krwi do ciała roz- poczyna się z lewej komory i po rozpłynięciu się po naczyniach włoskowatych (jest ich w rzeczywistości o wiele, wiele więcej niż na rysunku) dochodź' z powrotem do serca, do prawego przedsionka. Z lewym przedsionkiem i z prawą komorą łączą się też naczynia krwionośni’ jednak należą one do innego krwiobiegu i dlatego tu zaznaczone zostały tylk° ich wyloty 86
Rys. 64. Krwiobieg mały. Tu widzimy naczynia opuszczone poprzednio. Z prawej komory krew wychodzi tętnicą i rozpływa się po naczyńkach włos- kowatych płuc, a z nich zbiera się w żyły wpadające do lewego przedsionka. Rzucając okiem raz na jeden, raz na drugi rysunek, należy wyobrazić sobie, jak krew na przemian przepływa to przez duży, to przez mały krwiobieg (pa- miętając, iż z przedsionka zawsze przedostaje się do odpowiedniej komory). Połączenie obydwu krwiobiegów. ale już w znacznym uproszczeniu przedsta- wia rysunek 65 dopiero co wpłynęła z przedsionka, wtłaczana zostaje do tętnicy płucnej, a ta (jak uprzednio aorta) rozgałęzia się na coraz to drob- niejsze tętniczki i naczynia włoskowate, ale nie po całym ciele, lecz tylko w obrębie ścianek płuc (rys. 64). Krew z naczyń włoskowatych, rozgałęziających się w płucach, płynie dalej poprzez żyłki i żyły ku szerokim naczyniom zwanym żyłami płucnymi. Jak widać na rysunku, żyły płucne kierują się znowu ku sercu, wpadają jednak do lewego górnego przedziału, zwanego lewym przedsionkiem. Jedyne ujście z przedsionka prowadzi przez otwór ku komorze lewej. A wiemy już, że wyciskana przez nią krew wpływa do aorty i następnie rozchodzi się naczyniami po całym ciele. 87
płuca serce wątroba jelita nerki -Rys. 65. Całkowity krwiobieg w uproszczeniu Na tym rysunku, obejmującym razem krwiobieg duży i mały, należy prześledzić krążenie krwi od lewej komory przez całe cia- ło, prawą część serca i krwio- bieg mały (płucny). Zaobser- wuj, jak krew bogata w tlen traci go w naczyniach włosko- watych mięśni lub organów wewnętrznych, a następnie uzy- skuje go ponownie dopiero w płucach. Krew utleniona jas- na. Krew beztlenowa mocno kropkowana 88
Rys. 66- Model budowy serca, wskazujący, jak dzięki zastawkom możliwe jest utrzymanie jednokierunkowego ruchu krwi A — skurcz komór; zastawki prowadzące do tętnic otwarte, otwarte również ujścia żył, przez które wlewa się brew do rozszerzonych przedsionków. Nato- miast zastawki między przedsionkami a komorami zamknięte, aby krew z kurczących się komór popłynęła w kierunku wskazanym przez strzałki, a nie- • cofnęła się do przedsionków. B — w następnej chwili kurczą się przedsionki i wlewają krew do rozsze- rzonych komór, dzięki otwarciu oddzielających je zastawek. Droga ku żyłom jest zamknięta; zamknięte są również zastawki do tętnic. •41, kto dokładnie zrozumiał rysunek poprzedni, może przypatrzyć się,, jak naprawdę wyglądają zastawki między przedsionkami a komorami oraz, między komorami i tętnicami. Jak widać, w rzeczywistości żyły nie są zasło- nięte specjalnymi zastawkami, wystarcza tu zaciskanie się otworów. Na tych rysunkach pokazano również zgodnie z prawdą, że do przedsionków wpada w rzeczywistości więcej niż jedna żyła. ~ tętnica płucna; A — aorta; ŻPl — żyły płucne; ŻCz — żyły czcze; PP — prawy przedsionek; IP — lewy przedsionek; pK — prawa komora; IK — lewa komora 89-
Prześledziwszy w ten sposób obieg krwi w organizmie (rys. 65)> widzimy iż właściwie wraca ona do serca dwukrotnie. Raz z całego ciała, poczym zostaje wysłana do płuc i drugi raz po powrocie z płUc do serca, znów jest wyciskana do ciała. Wiemy już, jak bardzo ważne ma to znaczenie dla organizmu. Chodzi przecież o równomierne rOz. noszenie tlenu. Krew, która powróciła do serca (do prawego przed- sionka), nie ma tlenu, gdyż oddała go w czasie swej wędrówki p0 Or. ganizmie. Ponowne wysyłanie ubogiej w tlen krwi tą samą drogą d0 ciała nie dałoby oczywiście głównego efektu — zaopatrzenia tkanek w ten gaz. Serce więc wytłacza ją najpierw skurczem prawej komory po tlen do płuc i dopiero, powracającą stamtąd ze świeżymi zapasami tego cennego materiału, wypycha skurczem lewej komory znowu na obsłużenie tkanek tak niezbędnym dla nich produktem (tlenem) Rytmiczne skurcze serca można zaobserwować włas- „Bicie“ nymi oczami dzięki prześwietlającym aparatom Roentgena, używanym często w medycynie. Jeśli jednak przyłożymy rękę do naszej piersi nieco z lewej strony, wyraźnie wyczujemy bicie serca. Gdy to zrobimy z dostateczną uwagą, za- obserwujemy dwa różne uderzenia kolejne — jedno bardziej głuche, to jednoczesny skurcz obydwu przedsionków (rys. 66 B i B^. Ci, którzy zrozumieli dokładnie to, co było wyżej powiedziane, zorientują się, że krew przenika wtedy jednocześnie do obydwu komór znajdu- jących się naturalnie w rozkurczu. Za chwilę jednak wyczuwamy drugie, nieco mocniejsze uderzenie — to skurczyły się obie komory (rys. 66 A i ^41). W tym momencie uprzytomniamy sobie, że krew została wypchnięta z serca: z lewej komory przez aortę ku ciału, z prawej — przez tętnicę płucną ku płucom. Jednocześnie rozkurczyły się także obydwa przedsionki, do nich więc wessane zostały w tej samej chwili nowe porcje krwi- Przez lewy przedsionek krew, która przybyła z płuc żyłami płucnymi, j przez prawy ta, która żyłami czczymi przypłynęła z całego orga- nizmu. Po króciutkiej przerwie, która jest odpoczynkiem dla mięśnia i sercowego, znowu następuje słabsze uderzenie serca, czyli skute21 przedsionków i zawartość ich wlana zostanie do odpowiednich właśnie rozkurczających się komór. I tak przez całe życie człowieka. Dowiedziawszy się, że za każdym skurczem obu komór opuszcza około 100 (50 -f- 50) cm3 krwi (rys. 69) łatwo chyba obliczyć, 50
Rys. 67 Na rys. 66 i 68 są przedstawione tylko schematy serca... ...tak zaś wygląda naprawdę serce z przodu... ...a tak z tyłu Tutaj ścięto przednią część serca ściśle w położeniu rysunku sąsied- niego. Widać prawą i lewą komorę- oraz obydwa przedsionki. Zauważ, że zastawki w rozciętej aorcie składają się zupełnie tak, jak na rysunku 66 Br. Trzy naczynia, które biegną od luku aorty, mo- żesz odnaleźć na rys. 65 i zauwa- żyć, że dążą one do ramion i do głowy. Tutaj możesz również za- uważyć różnicę między grubością ścianek komór i przedsionków
stopniowe przekształcanie się serca KRĘGOWCÓW Rys. 68 Xa rysunku tym czarny kolor we wnętrzu układu krwionośnego oznacza, iż tędy płynie krew odtleniona, jasny — utleniona I Serce ryby składa się z jednego przedsionka i jednej komory. Przez serce przepływa krew wyłącznie odtleniona. Z komory popłyme ona do skrzel, tam wprawdzie się utleni, jednak płynąc dalej po całym ciele odda tkankom swój tlen, tak że do przedsionka serca powraca znowu w stanie całkowicie odtlenionym. U. Serce płaza. Krew odtleniona z ciała wpada do prawego przedsionka, po- dobnie do-lewego przedsionka wpada krew utleniona z płuc. I jedna, i druga w czasie skurczu przedsionków zostają jednocześnie wtłoczone do wspólnej kamory Krew nie miesza się jednak dokładnie: po prawej stronie komory jest dużo wiecej krwi odtlenionej niż po lewej. W chwili skurczu komory krew zostaje wytłoczona do pnia tętniczego, który zaraz rozdziela się w lewo na aortę, w prawo na tętnicę płucną. Jak widać, w obydwu płynie krew mieszana, jednak w aorcie — z przewagą bogatej w tlen, zaś w tętnicy płucnej — z prze- wagą odtlenionej. HI. Serce gada. Komora tak jak i u płazów pojedyncza, jednak do połowy przegrodzona, dzięki czemu mieszanie się krwi odtlenionej z prawego przed- sionka i utlenionej z lewego jest dużo słabsze, toteż do tętnicy płucnej idzie krew prawie wyłącznie odtleniona, a do aorty — utleniona. IV. Serce ssaka lub ptaka. Przegroda, którą widzieliśmy w sercu gadów, tutaj już całkowicie przedzieliła komorę; powstały wobec tego dwie niezależne jej części, a zmieszanie krwi z prawego i lewego przedsionka jest w zupełności uniemożliwione. Przez prawą połowę serca przepływa tu już stale krew od- tleniona, przez lewą zaś krew bogata w tlen. iż płynu tego u człowieka znajduje się około 5 1 i że cała ta ilość zo- staje przepychana przez serce w 50 uderzeniach. Nie należy wyobra-., żać sobie, że krew w naczyniach płynie przez cały czas z jednakowM szybkością. W szerokich rurach, na przykład aorcie, płynie ona. 500 razy szybciej niż w naczyniach włoskowatych. W różnych orga- nach ciała czasem krew płynie dużo wolniej niż w innych, jednak ta sama krwinka, która opuściła właśnie lewą komorę, powraca do serca (prawego przedsionka) przeciętnie po 25-50 sekundach. 92
A To cale objaśnienie obiegu krwi może nasuwać Jedno- jedno zastrzeżenie. Dlaczego krew znajdująca się kiemiikowość , ° J J ” prądu krwi na przykład w lewej komorze, po jej skurczu wpływa właśnie do aorty, choć w komorze tej znajduje się jeszcze drugi otwór, mianowicie ten, którym krew wpłynęła z przed- sionka? Przecież gdyby w gruszce gumowej znajdowały się dwa otwory, woda po naciśnięciu tryskałaby jednym i drugim równo- cześnie. Ten stale jednokierunkowy prąd krwi jest zabezpieczony przez specjalne urządzenia w sercu (porównaj rys. 66 J. i B). Wi- 93
400d iiiiii i krwi ; w ciągtTiZ^tT-^oło 6 hTró ^pchnięte 55 serca około loo mała 400 litróJ krw^^ wielokrotna, bowiem człowiek ma zaledwie cm3 przepływa przepływa przez seroe 5 litrów krwi z serca, jak również my mianowicie, ze każdy otwór prowadzący z serca, jak również otwory w ściankach między komorami a przedsionkami, zaopatrzone są w specjalne błoniaste zastawki. Kiedy więc przedsionki kurczą się. ażeby wstrzyknąć krew do komór, zostają szeroko otwarte za- stawki na odpowiednich otworach ścianki serca. Kiedy później na- stępuje skurcz komór, krew nie cofa się ku przedsionkom, bo w tym samym momencie zawierają się zastawki w otworach ku nim pro- wadzących, a natomiast otwierają się zastawki od aorty i tętnicy płucnej. W ten sposób krew zawsze ma tylko jedno wyjście, którym może wypływać z kurczącej się właśnie części serca, i ruch ten odbywa się wobec tego stale w jednym kierunku. Gdy serce w ciągu lat poddawane było zbyt wielkim Przemęczenie wysiłkom (bo przy każdej ciężkiej pracy nie tylko przyśpiesza się oddech, ale również i częstość uderzeń serca aby możliwie dużo tlenu szło do pracujących mięśni), odbija 8ię tó niekorzystnie na jego dalszej sprawności. Po P™^™ których chorób zdarza się, że delikatne zastawki zaczyna), to nować mniej Taka choroba nos. wiając człowiekowi wykonywanie każde) wyleczyć, na- eznej. Ponieważ wada serca bardzo V toody.n wieka, leży zwracać baczną uwagę, aze y, sporty, gdYz n Xraeoi,żaó serca prac,, choćby stępstwa tej nieostrożności odczuwa się P 94
Po zapoznaniu się z obiegiem krwi w ciele, omówimy Skład krw obecnie skład tego tak ważnego dla organizmu płynu. Krew, tak jak i inne tkanki, składa się z komórek. Nie są one jednak złączone w zwarte masy, lecz pływają swobodnie w żół- tawej, przezroczystej cieczy, nazywanej osoczem. Wśród komórek tych wyróżniamy dwa odrębne rodzaje. Jedne podobne są do ma- leńkich, jednakowej wielkości krążków o zaokrąglonych krawędziach i średnicy 1/150 mm. Komórki te noszą nazwę czerwonych ciałek krwi (rys. 1 D), gdyż zawierają w sobie czerwony barwnik zwany hemoglobiną. Drugi rodzaj to ciałka bezbarwne, zwane dła odróż- nienia od poprzednich białymi ciałkami krwi (rys. 1 E). Są one nieco większe od czerwonych, kształtu zaś ich określić nie można, gdyż podobnie jak ameba (o której była mowa w zeszłorocznym kursie zoologii) zmieniają stale swoją postać. Mają one również zdolność wypuszczania nibynóżek, dzięki czemu mogą samodzielnie, nie ule- gając prądowi krwi, wędrować wzdłuż ścianek naczyń krwionośnych w dowolnym kierunku. Co więcej, potrafią one przeciskać się nawet pomiędzy komórkami stanowiącymi ścianki naczyń, a wtedy opusz- czają układ krwionośny i dostają się do płynu śródtkankowego. Toteż nic dziwnego, że białe ciałka krwi można spotkać wszędzie, w’ każdym miejscu organizmu, podczas gdy czerwone zawsze prze- bywają tylko wewnątrz naczyń (chyba, że zostaną one rozcięte czy rozerwane i część krwi wyleje się do tkanek). Taki wylew krwi z uszkodzonych cienkich naczyń do tkanek, wywołany na przykład silnym uderzeniem, można nieraz dostrzec poprzez skórę — nazy- wamy to sińcem. _ Czerwonych ciałek krwi znajduje się cztery i pół tlenu miliona w każdej kropelce (mniej więcej 1 mm3) krwi kobiety, zaś pięć milionów w takiejże kropelce krwi mężczyzny, a rola ich jest ściśle określona. One to za pośred- nictwem zawartej w nich hemoglobiny pochłaniają tlen w tym czasie, kiedy wzdłuż cieniutkich naczyń krwionośnych przepływają w ścian- kach płuc. Zaopatrzone bogato w ten gaz, płyną z prądem do lewej czę- ści serca i stąd rozchodzą się po całym ciele, oddając po drodze tlen potrzebującym go tkankom. Jest to jedyna rola czerwonych krwinek organizmie. Jasne jest, że gdy bądź wskutek upływu krwi po ranach czy krwotokach, bądź wskutek chorób — malarii lub błędnicy. 95 31
mmejszy się ilość czerwonych ciałek we krwi np do i r w każdym 1 mm*, zaopatrzenie tkanek w tlen zaczyni mibonów (podobnie jak rozwożenie towarów w kraju posiadLc ? P°garszaó gonów kolejowych). Odbija się to bardzo ujemnie na ”‘ mzmie, a w miarę dalszego zmniejszania się ich ilości mogłoby mTj być przyczyną śmierci. sI0Dy nawet Czerwone ciałka krwi pełnią swą służbę w organizmie niedhiso bo zaledwie 6 tygodni, następnie giną i zostają wessane w orgarte zwanym śledzioną (rys. 76 i 77). Na ich miejsce co sekunda wytwarza się około 10 milionów nowych czerwonych ciałek krwi, które p0- wstają w szpiku kostnym (rys. 8 D), i w ten sposób wyrównują braki. Dzięki temu ilość czerwonych ciałek krwi u zdrowego człowieka jest mniej więcej stale ta sama. R . Poznaliśmy więc sposób rozprowadzania po orga- pokarmów mzmie tlenu. Pamiętamy, iż krew roznosi również pokarmy, które po strawieniu w przewodzie pokar- mowym przesiąknęły do wloskowatych naczyń krwionośnych, roz- gałęzionych w tkance jelita. Tu jednak czerwone ciałka krwi nie odgrywają żadnej roli. Dzieje się to w ten sposób: wewnętrzna powierzchnia jelita cienkiego jest znacznie powiększona przez fałdy i palczaste kosmki. Dzięki temu też bardzo zwiększa się ilość komórek nabłonka wyście- łającego. A komórki te właśnie wchłaniają cukier oraz strawione, czyń rozłożone składniki białka. Z pewnej ich części odbudowują w swej plazmie znów białko, które oddają natychmiast do osocza krwi. Tu również przekazywany jest cukier i cała reszta rozlożonyc składników białkowych. . z Produkty te płyną wprost w osoczu i stąd pobierane ą P POtrp*X altlwiek niewielką, odgrywają przy roznoś pokarmów białe ciałka krwi. Zupełnie odrębną drogą r^zcb°^ą n^łonka O przynajmniej początkowo. K Kcerynę ŁU również kwasy ‘X ,ją tłuszcze, jednak większości g P noszący^ krwionośnych, lecz do innych rureczek, Naczynia limfatyczne i z nich odtwarzają oddają do naczyń L_ 96 17
nazwę naczyń limfatycznych (rys. 53). Cieniutkie naczynia limfa- tyczne, podobnie jak to było z krwionośnymi, zbierają się w coraz grubsze rurki, a wreszcie w jeden przewód lim f a tyczny zwany pier- siowym, który wpada do układu żylnego w pobliżu górnej żyły czczej, a więc cała jego zawartość i tak włącza się do ogólnego krwiobiegu. Wszystkie naczynia krwionośne, wiodące od jelita, kierują się do wątroby (rys. 65 i 77) i w niej rozgałęziają się ponownie, aby póź- niej znowu złączyć się razem i zlać się z żyłą czczą. Odrębna początkowo droga tłuszczów poprzez naczynia limfa- tyczne wygląda tak, jakby chodziło specjalnie o ominięcie wątroby. Poza nią bowiem dopiero następuje wlanie się całego transportu tłuszczów z jelit do obiegu krwionośnego. Natomiast skierowanie cukrów i produktów białko- Wątroba wych najpierw do wątroby, zanim rozprowadzone jako magazyn zostaną po całym organizmie, ma bardzo duże zna- czenie. Do tej pory poznaliśmy wątrobę jako „fabrykę" żółci — płynu pomocniczego przy trawieniu. Obecnie dowiemy się o jej drugiej rob w organizmie,- rob, którą można by porównać do zadań komory celnej na granicy, aby do wnętrza kraju nie dostały się produkty, których wwóz jest zabroniony. Wątroba jednak nie jest tylko ko- morą celną. Jest ona jednocześnie olbrzymim magazynem, który zatrzymuje białka, a przede wszystkim cukry, przetwarzając je na węglowodan bardzo podobny do skrobi. W ten sposób pilnuje ona, aby krew z niej wypływająca posiadała w osoczu trochę cukrów i białek, jednak zawsze w stałej ilości. Dzięki temu, że nadmiar został zmagazynowany w wątrobie w formie zapasów, bez względu na to, czy organizm przez kilka dni odżywiał się bardzo obficie, czy też wręcz głodował, krew wypływająca z wątroby zawsze zawiera około 0,1% cukru i 8% białek na pożywkę dla tkanek. I tak trwa stale, chyba że zapasy wątroby się wyczerpią. Ten moment jednak jest już bardzo groźny dla życia organizmu. c Nadmiar cukru we krwi, to jest podniesienie się jego ilości ponad 0,1%, powoduje ciężką chorobę orga- nizmu zwaną cukrzycą. Jak łatwo się domyślić, choroba ta zazwy- czaj bywa wywołana przez jakieś wady funkcjonowania wątroby. 7 — Nauka o człowieku 97
Jednak mogą też być inne przyczyny, które powodują to chorobowe zjawisko w organizmie. W regulowaniu ilości cukru we krwi biorą też udział, każ.de na swój sposób, trzustka, nadnercza oraz pewne partie mózgu. Ich schorzenia wywołują więc też zaburzenia prze- jawiające się cukrzycą. Warto tu zwrócić uwagę, że te same narządy mogą mieć kilka zupełnie różnych zadań. Ponadto widzimy ponownie, że ważne dla organizmu czynności bywają regulowane przez kilka rozmaitych organów, w ten sposób lepiej zabezpieczając prawidłowe ich funkcjo- nowanie. Dopiero co wspomnieliśmy, iż wątroba jest nie rola^wątroby tylko wielkim składem zapasów białek i węglowo- danów, ale również spełnia rolę urzędu celnego. Chodzi tu naturalnie o rozejście się wraz z krwią po organizmie sub- stancji szkodliwych lub wręcz trujących. Zarówno zwierzęta, jak i ludzie narażeni są zawsze przy pobieraniu pożywienia na to, że przedostać się mogą do ich jelit jakieś substancje trujące. Zwierzęta mięsożerne dlatego, że w starym mięsie występują jady trupie, rośli- nożerne zaś tym bardziej, albowiem mnóstwo roślin zawiera w liściach lub owocach niebezpieczne trucizny. U zwierząt wstępną ochroną przed truciznami są zmysły węchu i smaku ostrzegające je zazwyczaj przed tymi niebezpiecznymi pokarmami. Człowiek, niestety, te zdol- ności orientowania się na podstawie smaku i zapachu w trujących własnościach spożywanego jedzenia zatracił prawie całkowicie. Toteż zabezpieczamy się pod tym względem, unikając spożywania nie- znanych jagód i innych owoców i zabraniając tego szczególnie surowo dzieciom. Państwo zaś ustanawia specjalne urzędy kontrolujące jakość i wartość pokarmów przeznaczonych na spożycie dla ludności i inwentarza żywego. Mimo to jednak zawsze może się zdarzyć, że do organizmu ludz- kiego czy zwierzęcego dostaną się większe lub mniejsze ilości jakiejś substancji trującej, która przeniknąwszy przez ścianki jelita wy- warłaby swe niszczące działanie na wszystkich tkankach, po których prowadziłaby je krew. Wiemy jednak, że krew wraz z tym wszystkim, co przesiąknę!0 I 6 n'e °d razu Mo naczyń włoskowatych całego ciała, uje się najpierw ku wątrobie. Ponieważ zaś wątroba ma 98
własność zatrzymywania w swoich tkankach wszelkich substancji, które mogłyby się okazać szkodliwe dla organizmu, spełnia jako ochrona przed truciznami swą dobroczynną rolę. Co prawda jej własna tkanka zostaje zatruwana, jednak w każdym razie złośliwa trucizna nie wywiera od razu szkodliwego działania na inne, dużo wrażliwsze części organizmu. Wątroba naturalnie nie magazynuje trucizn; przeciwnie, rozkłada je i unieszkodliwia ich zjadliwe własności, a już niejadowite resztki usuwa wraz z żółcią lub za pośrednictwem krwi przez nerki. Jasne jest jednak, że każdy organ może tylko w pewnych gra- nicach spełniać swą pożyteczną dla organizmu funkcję. Podobnie rzecz się ma i z wątrobą: jeśli nieopatrznie połknęliśmy zbyt dużo niebezpiecznej trucizny — działanie ochronne wątroby nie wystarczy. Sama coraz bardziej zatruwana, wciąż słabiej rozkłada i unieszkod- liwia porcje trucizny ciągle dopływające od jelita. Toteż coraz więcej trucizny nie zatrzymanej w wątrobie płynie z krwią dalej i rozprasza się po ciele, co zwykle kończy się śmiercią organizmu. Nic więc dziwnego, że jeśli istnieje podejrzenie, iż ktoś świadomie lub nieświadomie połknął coś trującego, lekarze zazwyczaj stosują płukanie żołądka, aby szkodliwy pokarm w ogóle nie przedostał się do jelit. Czasami, gdy trucizna jest bardzo zjadliwa, działa ona od razu sama na ścianki żołądka i te kurczą się raptownie, wywołując natychmiastowe wymioty, które w pewnych przypadkach ratują życie człowieka. W ten sposób zapoznaliśmy się z wieloma ważnymi Krz^”jęcle czynnościami krwi bądź też organów bezpośrednio z nią związanych. Ten tak cenny dla organizmu płyn ma jeszcze jedną bardzo ważną zdolność, którą teraz omówimy. Wiemy już, że zarówno w ściankach pęcherzyków płucnych, jak i w jelitach włoskowate naczynia krwionośne podchodzą tuż pod samą powierzchnię, gdyż w ten sposób tylko- możliwe jest swobodne przenikanie do krwi tlenu lub pokarmu. Te organy jednak leżą szczęśliwie wewnątrz ciała, nie są więc łatwo narażone na ukłucie, skaleczenie bądź uderzenie, mogące rozerwać lub w inny sposób uszkodzić delikatne naczyńka włoskowate. Wiemy jednak, iż na- czyńka te, rozchodzące się po organizmie, przenikają wszędzie. Bardzo licznie też rozgałęziają się pod powierzchnią naszego ciała. A chyba 99 7*
wiemy już z własnej • zadrapać się lub n. ” SWiadczenia, jak inł. szych zranieniach % rT 5skaIeczyó, nie"? w d^urkę czy Pęknięeie Xt6Ż ''°ZU,nie’ “ ° garnku lub innym naczenb lJ0"'StItie na Pokład 2 “ d° kr°r'h- . W naczyniachPtr * Powoi, się jeszcze gorzej o<]™, krwi°nośnych spZWq 7 ’ beknie pod tlw.y; ciśie£ >k już Wiemy,~ powstania otworu czy szozehnvg° m^a ^roow'go. \ J*1’ krwionośnego krew «rx u czehny w Jakimkolwiek mŁ W Zle ona ponadto 'o^ZtaT Jeśli przypomnimy s^biTcz “to« o^> »« mzm, łatwo zorientujemy się że tak J' przez ca,.v orra- w ciągu kilku czy kilkudziesięciu godzin m° 'l ''"'Wlelklfi. ™zkodMnie pra^^Ł XrXtok687^ ' Ponieważ krew sama jest zdolna do zasklepiania i zatykania uszkodzeń, jakie powstają w naczyniach krwionośnych, więc nie- bezpieczeństwo wykrwawienia nie zagraża organizmowi przy lada skaleczeniu. Jest to więc jedna z jej czynności typu samoregulują- cych. Rzecz miano wicie polega na tym, że w osoczu krwi rozpuszczona jest pewna substancja, która pod. działaniem specjalnych fermentów ścina się natychmiast, w postaci włókienek i kłaczków, tworząc tak zwany skrzep. Przypomnijmy sobie, że podobnie rzecz dzieje się z ser- nikiem w mleku, gdy tylko podziałał na nie ferment zwany pod puszczką. Należy sobie jeszcze uprzytomnić, jakie niebezpieczeństwo groziłoby organizmowi, gdyby takie krzepnięcie krw> po™^” mogłoby również wywołać uduszeme byloby feg0 padku nie brak krwi a X dziaW bardzo —walo wyśnię tylko w uszkodzeń. 1,8“ »y«i. 10Wflżniej. maJeńka 100
Odbywa się to w sposób następujący. Choć substancja zdolna do krzepnięcia znajduje się wszędzie w osoczu krwi, to ferment wy- wołujący owo krzepnięcie jest zamknięty niby w buteleczkach we- wnątrz specjalnych maleńkich ciałek krwi, zwanych trombocytami. Trombocyty te mają szczególną własność — nie rozpadają się nor- malnie nigdy tak długo, dopóki znajdują się wewnątrz naczyń krwionośnych. Wystarczy jednak, ażeby choć kropelka krwi wydo- stała się na powierzchnię i padły na nią ziarenka kurzu lub aby dotknęła brzegów najmniejszej nawet ranki, wnet trombocyty w tej kropelce zawarte zaczynają rozpadać się, a z nich niby z roztrzaska- nych buteleczek ferment wylewa się do osocza. Co się dzieje zaraz potem, zrozumieć łatwo. Ferment w osoczu natrafia na krzepliwą substancję i zmusza ją do tego, aby ścięła się w galaretowate włó- kienka, przypominające coś w rodzaju kłaczka waty. Nasza kro- pelka krwi przemieniła się więc niby w naturalny opatrunek, zabez- pieczający rankę i nie dopuszczający do dalszego wypływania krwi. Naturalnie, jeśli rana jest zbyt duża i krew płynie z niej wartkim strumieniem, tego rodzaju automatyczna regulacja, korkująca otwór, może nie wystarczyć i wtedy potrzebne są sztuczne zabiegi opatrun- kowe lub nawet przewiązanie rozerwanego naczynia. Są ludzie, którzy posiadają np. taką wadę w organizmie, iż ich trombocyty, nie rozpadają się dostatecznie łatwo, wskutek czego krew płynie z rany nie wykazując nawet skłonności do krzepnięcia. Zrozumiale jest, iż u nich każda najdrobniejsza ranka wywołuje długotrwałe krwawienie i wymaga sztucznego hamowania upływu krwi. Nieuleczalna ta choroba jest na szczęście dość rzadka, nie nabywa się jej w ciągu życia, a należy właściwie do dziedzicznych wad organizmu. Łatwo zrozumieć, że przy przecięciu i rozerwaniu krwotoków bardzo dużego naczynia wartki prąd krwi, wylewa- jącej się z rany, będzie stale spłukiwał tworzące się skrzepy. Toteż organizm własnymi siłami nie zdoła zasklepić rany. Bez pomocy z zewnątrz nastąpiłoby wykrwawienie rannego, a już utrata 2,5 litra (to jest połowy krwi) bywa śmiertelna. 1 onieważ każdy może być świadkiem podobnego nieszczęścia, pizy którym natychmiastowa pomoc jest niezbędna, wszyscy powinni " iedzieó, jak zachować się w takim wypadku. Przede wszystkim 101
wW W &: I komór sercowych rozdyma ie nn ti OCzona ck> nich skurczem ioh ścianek uciska na krew tłoczy ia7°’ “ ,n“>nfe wioskowatym. Od serca ja gdyby oddzielnymi porcjami, wywołując rozszerzenia S? w coraz dalszym miejscu. Jest to nieco podobne z wyglądu do ,S‘? P0ka™U WZd'UŻ PrZ61yku “y jelita' a ndanowioie'do chu robaczkowego. Tam gdzie tętnica podchodzi bliżej powierzchni ciała: na skroniach czy na przegubie ręki, łatwo można wyczuć to przybieranie krwi napływającej porcjami. Nosi to nazwę pulsu. Duże naczynia prowadzące krew od naczyń włoskowatych do serca, czyli żyły, mają ścianki wiotkie i nieelastyczne. Toteż nie do- pomagają one w przepływie krwi, wsysanej przez serce wskutek rozkurczania się przedsionków. Łatwo zrozumieć z powyższego opisu, że jeśli podczas zranienia człowieka rozerwana została tętnica, krew z niej będzie tryskać i to w sposób przerywany, odpowiadający tętnu, jeśli natomiast żyła — to krew popłynie bardziej leniwie, ale strumieniem ciągłym. Chwila zastanowienia wystarczy do zorientowania się, które rany są niebezpieczniejsze. Jasne jest przecież, że krew tryskająca z tętnicy pod pewnym ciśnieniem tym bardziej uniemożliwi tworzenie Sie skrzepu. Dlatego też przede wszystkim w tych przypadkach doraźna ^pomoc jest konieczna. Aby P^wać ścianek tętnicy. traeba,ućUnąć.Ją.m°zh™ Tość łatwo to wykonać, takie występują najczęściej na konczynac^ z zakładając ciasną opaską . H najważniejszf( jednak w ostateczności grubego sznurki• Właściwie każdy, kto rzeczą jest, aby wiedz.ee, w którymm zorientowaó, zapoznał się z układem krążenia,.od1 razu m iż opaska powinna -^^^“^^pzecież wciąż nowe po* „ią a sercem, gdyż Z 'względu na miejsce krwi. Pamiętać jednak nale y }ub łokcia (tam gdZie J opaskę trzeba nałożyć l"*yze) p dobrym założeniu przep” tylko jedna kość szkieletową). 102
Rys. 70. Tamowanie krwotoków tryskanie krwi ustanie natychmiast. I na tym powinna się skończyć nasza rola doraźnej pomocy. W przypadku gdy zraniona jest tętnica na głowie, gdzie zało- żenie opaski może być trudne, należy choćby palcem ucisnąć mocno tętnicę, aby przerwać wytrysk krwi. W obydwu przypadkach obowiązkiem ratującego jest natych- miast zawiadomić lekarza lub odtransportować rannego do szpitala bądź miejsca, gdzie fachowiec będzie mógł założyć właściwy opatrunek. Jeśli zbieg wypadków jest tak niesprzyjający, że fachowa pomoc lekarska się spóźnia, należy pamiętać, iż po dwóch godzinach trzeba 103
Je choć na krótki czas rozluźnić opaskę, gdyż zbyt dłubie „ • > tętnicy jest szkodliwe. Pamigajmy, 1 wówczas^Kb^6 po kończynie poniżej opasło i skąpiej zaopatruje tkanki T ak odczuwamy jako ścierpnięcie. stan Dużo mniej niebezpieczne są rozerwania żył. Nie należv rażać się i denerwować nawet dość dużym strumieniem wolno nącej krwi. Lepiej rany nie ruszać, jeśli w przeciągu 15-20 min^ możemy być pewni pomocy lekarskiej. Tu znów trzeba pamiętać ze utrata krwi dochodząca nawet do 2 szklanek (około 300 cm3) n’ pociągnie innych dla rannego skutków poza lekkim osłabieniem Wolno płynąca krew zmywa brud, kurz czy zarazki, jakie mo-łyby się dostać do rany. Natomiast zatamowanie jej brudną szmatą lub zanieczyszczenie rany przy nieumiejętnym bandażowaniu może wy- wołać zakażenie. Będzie to z dużo większą szkodą dla rannego niż pozostawienie go w spokoju aż do przybycia fachowej pomocy z właściwymi środkami opatrunkowymi. Bardzo często, szczególnie u młodzieży i dzieci, jesteśmy świad- kami przewlekłych krwotoków z nosa. W myśl tego, co powiedzie- liśmy powyżej, nie należy się tym zbytnio przejmować, denerwować i tracić głowy. Chorego trzeba ułożyć spokojnie, unosząc górną część ciała, a następnie położyć na czoło i nasadę nosa możliwie zimny okład. Pod jego wpływem zwężają się naczynia, dzięki czemu auto- matycznie zatamowany zostanie przewlekły krwotok. Również regulującą rolę, i to nie tylko w obrębie naczyń krwionośnych, lecz w całym organizmie, odgrywają białe ciałka krwi, które, jak już wiemy, ________________j układu krwionośnego. Ich rola polega pilnowaniu, aby do wnętrza tkanek nie wtarg , rozwijały się w nich jakieś obce istoty żywe, a więc prze e , chorobotwórcze lub pasożytnicze pierwo i maleńkie leukocyty naturalnie walczyć N^m^iam, gdzie na skutek zakażenia, a ściankach przewodu pokarmowego, zjawJ -żać bakterie, jakby na zawołanie zaczy J ciaika krwi po prostu oblewaj. je zupełnie tak, jak to ezymły ameby ze swym pozy Rola białych ciałek krwi dość łatwo opuszczają rury przede wszystkim na ] nęły i nie i . _ wszystkim bakterie Z większymi pasożytami mogą. -------- w płucach bądź czy na ją się rozmnażać-- się białe ciałka krwi i rozpoczynają 104
choroba zakaźna jakiegoś organizmu, na przykład gruźlica czy tyfus albo tak zwane zapalenie ropne, jest właśnie takim polem bitWy między białymi ciałkami krwi a bakteriami, których jedyną bronią prze- ciwko nim jest zdolność szybkiego mnożenia się. Jeśli więc białe ciałka krwi zdołają prędzej niszczyć wroga, aniżeli on zwiększa swe armie przez proces rozmnażania, następuje powolny powrót organizmu do zdrowia bądź też gojenie się ropnej rany. Zewnętrznym objawem sygnalizującym niebezpieczny moment walki, jakby alarmującym cały organizm do podjęcia obrony, jest ogólne podniesienie ciepłoty ciała chorego, czyli tak zwana gorączka. Wiemy dobrze, iż temperatura ciała zdrowego człowieka utrzy- muje się około + 37° C. Jeśli więc „mierząc gorączkę" stwierdzimy na termometrze więcej niż -f- 37° C, możemy być pewni, że w jakiejś części naszego organizmu trwa poważniejsza walka z bakteriami. Mylnie niektórzy proszą wtedy lekarza o „lekarstwo na gorączkę", przecież ona nie jest chorobą, lecz tylko sygnałem, że gdzieś w naszym organizmie zagnieździła się choroba. Ją więc trzeba odnaleźć, określić a następnie zwalczać. Temperatura zaś po zwycięstwie odniesionym dzięki białym ciałkom i innym urządzeniom obronnym krwi, wspo- maganym lekami, wróci natychmiast do normalnej wysokości + 37° C. Jeśli jednak, odwrotnie, białe ciałka krwi nie są dość liczne lub dzia- łają ospale i bakteryj przybywa coraz więcej, przejawia się to jako coraz poważniejszy stan choroby bądź coraz głębsze ropienie rany. Wówczas w razie niezastosowania jakichś środków zaradczych bądź ze strony organizmu, bądź też z zewnątrz w postaci leków, które ze swej strony mają zadanie zabijać bakterie, omawiana bitwa może zakończyć się śmiercią chorego. O tych dodatkowych sposobach zwalczania zarazków przez organizm mówić będziemy w rozdziale o chorobach zakaźnych.
ZUŻYTKOWANIE POKARMÓW PRZEZ ORGANIZM Wzrost dotychczasowych lekcji dowiedzieliśmy się, jaką organizmu ro^ mają pokarmy dla organizmu, w jaki sposób zostaj^. pobierane i ile trudu ponosi on, ażeby umoż- liwić przedostame się ich przez ścianki jelita oraz jak je sortuje w wą- trobie. Wreszcie dowiedzieliśmy się, iż w postaci białek, tłuszczów, cukru znalazły się one w osoczu krwi, które roznosi je po organizmie zaopatrując komórki poszczególnych tkanek. Wiemy już, że przede wszystkim cukier, w pewnym stopniu tłuszcze, a czasem nawet białko bywa spalane dla uzyskania ciepła i energii ruchu. Natomiast nie mówiliśmy jeszcze nic o tym, w jaki sposób zużytkowane zostają materiały przeznaczone na budowę tkanek i na produkcję ich wy- tworów, to jest wydzielin gruczołowych. Jak wiemy, najważniejszą substancją komórki jest plazma, będąca przede wszystkim roztworem najrozmaitszych białek w wodzie. Łatwo się chyba stąd domyślić, że w wyżej wspomnianych celach największe znaczenie dla komórek mają zapasy białek przyniesione przez osocze krwi. Poznaliśmy dotąd komórki różnych tkanek, znamy ich różno- rodne kształty oraz rozmaite czynności i zadania. Tu jednak po- winno nas zastanowić, dlaczego ta sama plazma w komórkach mięś- niowych wykazywała własności kurczenia się, natomiast nie była w stanie przeprowadzać podrażnień. Dlaczego znów plazma pewnych komórek wydziela soki trawienne, a natomiast nie potrafi wytworzyć dokoła siebie osseiny i kryształków fosforanu wapnia, jak to robią komórki kości. Wyjaśnienie będzie bardzo proste, musimy tylko najpieiw uprzytomnić sobie, że plazma jest to pojęcie zbiorowe, ot na przykład takie, jak klasa. Przecież w jednej szkole klasa może się składać z samych dziewczynek, w innej — z samych chłopców, bywają tez 106
i klasy mieszane. Gdzieś w Afryce są klasy składające się z Murzy- nów, w Chinach — z samych Chińczyków. Niemniej zawsze będą to klasy szkolne. Mogą byó klasy składające się z dzieci starszych i klasy młodsze. Klasy składające się z uczniów bardziej i mniej zdolnych. Dużo jest dzieci na świecie, nic więc dziwnego, że w szko- łach na kuli ziemskiej mogą być klasy bardzo różnorodne. Zapamiętajcie sobie jednak, że rozmaitych białek jest na świecie dużo więcej aniżeli dzieci na ziemi. Nic też dziwnego, że w poszczegól- nych komórkach różnych tkanek plazma tylko zewnętrznie bywa do siebie podobna, w rzeczywistości zaś może składać się z zupełnie innych białek, tak jak VII klasa szkoły podstawowej w Polsce składa się z innych dzieci aniżeli takaż klasa w Japonii. Jeśli zatem do jakiejś komórki osocze krwi przyniosło białka, które zostały pobrane w po- karmach, na przykład z sera, wołowiny, grochu czy jaja kurzego, prawie nigdy białko to nie będzie takie, jakie danej komórce jest potrzebne. Trudno by nawet przypuścić, żeby na przykład człowiek, który przez kilka lat odżywiał się samym serem, miał mieć kiedyś w komórkach plazmę z sera. Nie dzieje się tak dlatego, że komórka wcale nie zadowala się tymi białkami, które jej zostały dostarczone przez krew. Pobiera je wprawdzie, lecz natychmiast zaczyna roz- kładać, i to w ten sam sposób, jaki poznaliśmy rozpatrując przewód pokarmowy — to jest na aminokwasy. I teraz, podobnie jak malarz, który to z tej, to z tamtej farby nakłada odrobinę na papier, aby stworzyć obraz, komórka bierze po kilka aminokwasów z różnych dostarczonych białek i zestawia sobie z tego taki rodzaj białka, jaki jej właśnie jest potrzebny, taki właśnie, jaki powinien uzupełniać jej własną plazmę. Podobnie rzecz się ma i z tłuszczami. Dlatego też bez względu na to, czy jeść będziemy białka zwierzęce, czy roślinne, czy krasimy nasze pożywienie olejem, masłem, czy słoniną, nie wytworzą się w naszym ciele warstwy tłuszczu wolowego ani nie będziemy mieli w komórkach plazmy właściwej roślinom strączkowym. Bez względu na pokarm plazma nasza wytworzy się taka, jaka powinna być właśnie w danych komórkach. Z tych samych białek komórki ner- wowe zbudują sobie inną plazmę, inną zaś komórki rozrodcze. Tak samo zresztą jak ta sama potrawa zjedzona przez człowieka i przez psa da w ostateczności w komórkach w jednym przypadku plazmę ludzką, w innym — psią. 107
Z tyoh wiadomości jednak powinniśmy wyciągać bard, dla nas wskazówkę. Tak jak malarz tym blrwniokzy obm namalować, im większą rozporządza ilością przerób’oh krb'"^ mo i tutaj, im bardziej rozmaite i różnorodne będziemy spożk^ bmlka, tym więcej stworzymy możliwości naszym komórkom d znalezienia takich aminokwasów, jakie im będą potrzebne Dlatego tez jednym z najważniejszych błędów odżywiania jest na^lieme 819 le’ C°dziennie iednym 1 samym, choćby natet najpożywniejszym i najsmaczniejszym pożywieniem. Witaminy Dużo, bardzo dużo różnorodnych białek i innych substancji wytwarzają z otrzymanych materiałów komórki organizmu zwierzęcego i ludzkiego. Istnieją jednak, aczkol- wiek nieliczne, takie niezbędne substancje, których komórki naszego ciała wytworzyć nie mogą sobie. Te substancje muszą być do- starczone w pokarmie w postaci gotowej. Można by to porównać do wielkiej fabryki samochodów, która i podwozie, i karoserię, i motor wytwarza i montuje na miejscu z łatwością. Jednak dętek i opon wyprodukować nie potrafi i dlatego musi je zupełnie gotowe sprowadzić skądinąd, gdyż inaczej całości samochodu nie wykona. Takie substancje, których niewielkie ilości są niezbędne dla organizmu, a ten wytworzyć ich ani z aminokwasów, ani z kwa- sów tłuszczowych, ani z węglowodanów nie potrafi, noszą nazwę witamin. Uczeni poznali kilkanaście z nich dopiero od niedawna, co nie znaczy, aby ich nie było dużo więcej. Niektóre z nich umieją oni już wytwarzać sztucznie w laboratoriach. Co najważniejsze zaś, wiedzą deiś, w jakich pokarmach jest ich najwięcej. Zdołali oni również zaobserwować, do jakich czynności organizmu są niezbędne poszczególne witaminy, a co za tym idzie, jakie niedomagania wy- WO1'M6wiąc'okwitaminach wspomnieć trzeba, iż są to 108
ale również i na to, aby w pokarmie znajdowały się ponadto różne witaminy oraz, aby w czasie przygotowywania potraw nie zostały one zniszczone. Toteż ważną jest rzeczą, aby część pokarmów była spożywana na surowo, gdyż wtedy zawierają one w stanie nienaru- szonym te pożądane składniki. Przy układaniu norm pokarmowych zwraca się obecnie również uwagę na tak zwane sole mineralne. Wiemy, że na przykład do budowy kości potrzebne są duże ilości wapnia i fosforu, do hemo- globiny w czerwonych ciałkach krwi potrzebne jest żelazo. Fosfor występuje obficie w plazmie komórek nerwowych. Wszystkie te pierwiastki są składnikami niektórych białek i tylko gdy w tej po- staci dostają się do organizmu, są łatwo przyswajalne. Dlatego też trzeba pamiętać, ażeby organizmowi dostarczać takich właśnie pro- duktów białkowych, które są zasobne w fosfor, wapń, żelazo i różne inne substancje mineralne. W formie niebiałkowej pobieramy bowiem zaledwie dwa składniki mineralne: sód i chlor (ten ostatni potrzebny jest do wytwarzania kwasu solnego) w postaci zwykłej soli kuchennej. Obecnie więc wyjaśnimy sobie łatwo sprawy odży- Normy wiania. Po stwierdzeniu przez chemików, że po- odzywiania . __ karmy ludzkie i zwierzęce składają się prawie wy- łącznie z białek, węglowodanów i tłuszczów, co nastąpiło mniej więcej 90 lat temu, postanowiono obliczyć, jakie ilości tych składników są niezbędnie potrzebne dla organizmu ludzkiego. Czy, jednym sło- wem, nie marnujemy pokarmu zjadając dużo więcej, aniżeli nam potrzeba na cele energetyczne i odbudowy? Naturalnie, wyłonią się tu pewne różnice w zależności od wieku, jak i typu pracy człowieka. A więc młodzież musiałaby dostawać więcej białek, ludzie ciężko pracujący fizycznie — więcej węglo- wodanów i tłuszczów. Wyliczono więc przeciętne dawki żywieniowe, które wynoszą: 70 g białka, 50 g tłuszczów i 500 g węglowodanów dziennie. Miało to wielkie znaczenie przy układaniu racji żywno- ściowych dla wielkich skupisk ludzi, a więc w wojsku, na obozach ćwiczebnych itp. Niestety, kiedy próbowano dawki te zastosować w praktyce, nie otrzymano dobrych rezultatów, gdyż zaczęły się zjawiać choroby w rodzaju beri-beri, szkorbutu i tym podobnych. Wtedy bowiem omówione przez nas zagadnienie witamin nie było jeszcze znane, a ich brak wywoływał powyższe choroby. 109
WITAMINY Witamina A jest bodźcem rozwoju w okresie wzrostu, podnosi odporność przeciw zakażeniom i wzmaga by- strość wzroku. Dużo witaminy A zawie- rają: Tran rybi Wątroba Marchew Szpinak Masło Sałata Pomidory Różne inne owoce Spożywaj jarzyny, sałaty lub owoce. Witamina C zwiększa od- porność przeciwko choro- bom zakaźnym, reguluje czynności życiowe tkanki łącznej. Choroba spowodo- wana jej brakiem nosi na- zwę gnilca, czyli szkorbutu. Dużo witaminy C zawie- rają: Kapusta brukselka Kalafior Truskawki Szpinak Kapusta zwykła Cytryny, pomarańcze Fasola zielona Pomidory7 Szczypiorek Spożywaj surowe owoce, szczypiorek, sałaty7, kwaszo- ną kapustę (nie gotowaną). Witaminy grupy B re- gulują procesy utleniania w organizmie i zapobiegają pewnym chorobom nerwo- wym. Dużo witaminy grupy B zawierają: Drożdże Mąka razowa Wątroba i nerki Mięso wieprzowe Zielony groszek Kartofle Spożywaj chleb razowy7. Brak witaminy7 D wywo- łuje u dzieci krzywicę. Dużo witaminy D zawie- rają: Tran Śledzie Masło Jaja , Ponadto pod wpływem światła słonecznego orga- nizm wytwarza ją sam. 110
10 20 30 40 50 60 70 80 90 100 Groch Ryż Mąka Chleb pszenny Chleb żytni Kartofle Kapusta Szpinak Sałata J abłko Cukier Oliwa 10 20 30 40 50 60 70 80 90 100 Rys. 71. Skład najczęściej spożywanych pokarmów 111
Dopiero od 40 lat, kiedy odkrywane są coraz to nowe i nowe wi- taminy, zorientowano się w przyczynie dotychczasowych niepowo- dzeń. Wiemy teraz, że podane dawki, jako normy przeciętne, są trafnie obliczone i zupełnie wystarczające. Toteż wprowadzanie do organizmu dziennie większych ilości białek, tłuszczów i węglowo- danów jest zbędne, bo nie przynosi mu żadnego pożytku. W przy- padkach ograniczonych zasobów żywnościowych taka rozrzutność jest społecznie szkodliwa, gdyż bez potrzeby marnuje się cenne po- karmy, podczas gdy inni ludzie głodują, to znaczy otrzymują dawki niższe niż podane normy. Nie wolno jednak zapominać o tym, iż wszystkie trzy składniki, przede wszystkim zas białka i tłuszcze, powinny być nie zwiększone pod względem ilości, ale stale jak najbardziej urozmaicane pod wzglę- dem jakościowym. Dla człowieka i zwierzęcia jest więc niezwykle ważna różnorodność pokarmu, toteż należy dostarczać mu do budowy jego białek dużo przeróżnych, zarówno znanych, jak i nie znanych jeszcze witamin oraz rozlicznych aminokwasów. Dla orientacji podajemy tabelkę procentową składników spoży- wanych pokarmów (rys. 71), jak również zestawienie znanych wita- min i chorób, jakie wywołuje w organizmie długotrwały ich brak. Aby zrozumieć rolę witamin, rozpatrzmy dla przy- kładu jedną z chorób od dość dawna trapiących ludzkie, a mianowicie krzywicę. Charakterystycznym Krzywica społeczeństwo jej objawem jest opóźnione wapnienie kości u dzieci. Za przyczynę wywołującą ją uważano dawniej brak w pokarmach fosforu i wapnia, niezbędnych do budowy tkanki kostnej. Naturalnie, dzieci mają zwiększone zapotrzebowanie na te pierwiastki. Ti zęba bowiem wie dzieć, że u dziecka natychmiast po narodzeniu tylko pewne odcinki szkieletu składają się z tkanki kostnej. Kości są miękkie i, del atn^ gdyż w dużym stopniu składają się jeszcze z chrząstki, która dopi w ciągu kilku pierwszych lat życia zostaje zastąpiona pizez własci tkankę kostną (rys. 11B i C). Nic dziwnego, że w tym czasie najłatwiej powstają wszystkie zniekształcenia i wady koscca, które pozi gdy części szkieletowe zwapnieją, bardzo trudno naprawie (rys- i 26). U dzieci krzywicznych występowały więc deformacje klatki piersiowej, czaszki itp. Lekarze zadawali wówczas jako preparaty chemiczne, zawierające wspomniane wyżej pierwia 112
Rys. 72. Zestawienie ilości pokarmów spożywa- nych przez człowieka w ciągu życia Pewien uczeń VII klasy nie mógł w żaden sposób zapamiętać ilości różnych pokarmów spożywanych przez człowieka w ciągu całego życia. Widząc to ojciec zaprowadził go do gmachu pewnej instytu- cji. Stały tam niezwykłe przedmioty z napisami (jak to widzicie na kolejnych obrazkach). Chło- piec zdziwił się bardzo, lecz dopiero wychodząc dowiedział się, żo są to eksponaty na wystawę, gdzio ustawione razem będą obrazowały, ile czło- wiek przeciętnie zjada różnych produktów w ciągu 70 lat swogo życia i ile przy tym wypija wody 8 — Nauka o człowieku 113
iednak pomagało. Dopiero po odkryciu witamin przeko- " ie J^yczyna leży przeważnie nie w braku fosforu ozy wapnia "“"“l-arnue lecz w niemożności przyswojenia ich przez organizm. Lbotiem tó odbyć się może tylko w obecność, witaminy D. Jej brak albo niedobór powoduje właśnie krzywicę. Dhwo nie umiano sobie wyjaśnić, dlaczego krzywica wystę- puje szczególnie u dzieci mieszkających w ciemnych izbach i sute- renach. Dlaczego u dzieci wiejskich, często bardzo niedostatecznie żywionych, procentowo krzywica występuje dużo rzadziej. Teraz i to potrafimy sobie naukowo wytłumaczyć. Okazuje się mianowicie, iż witamina D jest jedyną, którą organizm w pewnych warunkach potrafi sobie sam wytworzyć, a mianowicie powstaje ona w skórze naświetlanej promieniami słonecznymi. Słońce i świeże powietrze sa to „lekarstwa”, które najlepiej zwalczają krzywicę, dzięki nim bowiem powstaje witamina D, a potrzebne ilości wapnia i fosforu znajdują się w dostatecznej ilości w naszych normalnie spożywanych pokarmach. Kto uważnie przeczytał powyższe podrozdziały, łatwo zrozumij najważniejsze wytyczne higieny odżywiania. odżywiania 1. Pokarmy nie powinny być za zimne ani za gorące. 2. Należy unikać gryzienia pokarmów zbyt twardych, w obawie zniszczenia emalii zębów. 3. Jeśli pokarmy ze względu na konieczność ich zmiękczenia lub smak muszą być długo gotowane, smażone lub pieczone, należy pamiętać o uzupełnieniu ich surowiznami bogatymi w witaminy. 4. Pożądane jest ustalenie normalnych odstępów czasu między posiłkami, których powinno być 3—4, aby dać właściwy czas na od- poczynek zarówno tkankom gruczołowym, wydzielającym fermenty, jak i wszystkim częściom przewodu pokarmowego. 5. Wskazane jest urozmaicenie spożywanych pokarmów. 6 Trzeba też zwracać uwagę na czystość pokarmów, wkłada- Jci co ust, ze względu na możność wprowadzenia do przewodu pokarmowego zarazków, a nawet trucizn. zani Pr°duktarai przeprowadza państwo, my obowią- do naszeXmo .Pln°Wa<! eZy8t0ŚCi naczyń’ r«k ,jraz nie dopuszczać (muchy lub my k*6” mog-iyby zawlec zarazki y jedzące z tego samego talerza, co ludzie), 114
CZYNNOŚCI UKŁADU WYDALNICZEGO Produkty Jak wiemy już z poprzednich rozdziałów, organiz- przcmiany mówi ciągle są dostarczane różne materiały, a miano- mater" wicie pokarmy i tlen. Część tych pokarmów, zużyta do celów budulcowych, pozostaje w ciele i zwiększa jego masę. Pozostałe jednak części oraz tlen, jak pamiętamy, były pobrane przez organizm tylko po to, aby przez wzajemne złączenie ich (czyli utlenienie) wydobyć potrzebną organizmowi energię. Pro- dukty utleniania jednak, pozostające w organizmie, energii już nie mają, nie nadają się też do budowania tkanek, a więc stają się uciąż- liwym balastem. Nie tylko bezużytecznie obciążają organizm, ale gdy zbiorą się w pewnym nadmiarze, mogą nawet zatruwać tkanki. Nic więc dziwnego, że organizm równie regularnie, jak za- opatrywał się w pokarmy i tlen, musi usuwać te zbędne już sub- stancje, które nazywamy produktami przemiany materii. Wydalanie Jak wiadomo z kursu botaniki i zoologii z lat po- dwutlenku przednich oraz lekcyj chemii obecnie, zarówno węgla węglowodany, jak i tłuszcze- składają się z węgla, wodoru i pewnej ilości tlenu. Te zatem pokarmy, jeśli będą jesz- cze bardziej utleniane, dają w ostatecznym rezultacie dwa dobrze znane nam związki, a mianowicie wodę (połączenie wodoru z tle- nem) i dwutlenek węgla (połączenie węgla z tlenem). Wody orga- nizm użytkuje bardzo dużo, rzadko więc bywa ona dlań nadmiernym obciążeniem. Natomiast dwutlenek węgla w całości oraz nadmiar wody zbiera osocze ze wszystkich komórek i odnosi do płuc. Do ich wnętrza te produkty zostają wydalone z krwi, a następnie usu- wane za każdym wydechem. Teraz więc możemy zorientować się, jakie znaczenie dla organizmu mają takie zwykle łącznie oma- 8* 115
wiane zjawiska, jak wdech i wydech oraz na czym polega różnica między nimi. Wdech bowiem jest to czynność w celu zaopatrywania organizmu w pewien produkt potrzebny — mianowicie tlen. Wydech zaś jest to zjawisko wydalania, czyli usuwania z organizmu zbędnego dwutlenku węgla i pewnej ilości pary wodnej. Zestawiona poniżej tabelka składników powietrza wdychanego i tak zwanego powietrza z wydechu przekona nas, że powietrze wy- dychane różni się od atmosferycznego, albowiem ma mniej tlenu a za to dużo więcej dwutlenku węgla. Skład powietrza wdychanego Skład powietrza wydychanego Tlen 20,00% Dwutlenek węgla 0,03% Azot około 80,00% Tlen 16% Dwutlenek węgla 4% Azot około 80% N Białko ma jeszcze więcej składników niż węglowo- dany czy tłuszcze, toteż kiedy ulega ono utlenieniu, pozostaje zeń nie tylko dwutlenek węgla i woda, ale ponadto związki azotu, fosforu, siarki, a czasem innych substancji, które wchodziły w jego skład. Te wszystkie związki nie występują w postaci gazowej, jak to było z dwutlenkiem węgla, lecz jako kryształki, przeważnie zresztą od razu rozpuszczające się w wodzie, któ- rej przecież bardzo dużo znajduje się w plazmie każdej komórki. Substancje Rys. 73. Porównując na rysunku kośćca położenie żeber i miednicy można ustalić, jak umieszczone są w tułowiu nerki. Dwa przewody od nich prowadzą do pęcherza moczowego, z którego mocz wypływa na zewnątrz. Do nerek wpadają odgałęzienia aorty, a równolegle do nich wychodzą ży y uchodzące do wspólnego przewodu żylneg 116
1 Rys. 74. Nerka przekrajana _ tętnica doprowadzająca krew do nerek, 2 — żyła odprowadzająca krew z nerek, 3 — moczowód, 4 — substancja korowa z ciałkami Malpighiego, 5 — ka- naliki moczowe sprowadzające mocz do 6 — miedniczki nerkowej. Porównaj z rys. 75 Rys. 75. Ciałka Malpighiego i kanaliki moczowe. Ten rysunek odpowiada części 4 i 5 z rys. 74. W substancji korowej znajdują się kuliste ciałka (O). Z prawej strony na przekroju widać, że ciałko takie jest w rze- czywistości pęcherzykiem, zwanym torebką Bowmana, którego wnętrze wypełniają włoskowate rozgałęzie- nia tętniczki (T), noszące nazwę klębuszków. Wychodząca z ciałka Malpighiego gałązka tętniczki rozpa- da się ponownie na naczynia włosko- wate, oplatając rureczkę odchodzącą od torebki Bowmana, zwaną kanali- kiem moczowym (K). Dopiero te na- czynia włoskowate zbierają się w żyłę (Z). Z naczyń wloskowatych kłębusz- ka odfiltrowuje się do wnętrza toreb- ki Bowmana dużo przeróżnych substancji, których część zostaje z powrotem wessana przez naczyńka oplatające kanalik. Pozostała reszta spływa dalej ka- nalikiem moczowym jako mocz. Na rysunku widać, że poszczególne kana- liki łączą się we wspólne większe rurki wpadające do miedniczki nerkowej 117 fi
te w stanie rospuszesonym zostają usunięte z komórki również do osoL tani, która, plynąo z nimi wzdłuż całego krwrob.egu, do- staje się do organów zwanych nerkami. U człowieka są dwa utwory fasolowatego kształtu, wielkości pięści dziecka. Leżą w jamie brzusznej z tyłu po obydwu s ronach kręgosłupa, jak wskazuje rysunek 73. Krew wpływa do nich tętnicą nerkową (rys. 74 i 77), stanowiącą odgałęzienie aorty i rozpadającą się na naczynia wloskowate które splecione są w charakterystyczne kłębuszki. Cały taki ich kłębuszek, jak wskazuje rysunek 75, otoczony jest rodzajem kielicha o podwój- nych ściankach. Rozpuszczone związki przefiltrowują się z krwi poprzez ścianki naczyń krwionośnych i wewnętrzną cieniutką scianeczkę kielicha, a następnie kropelkami spływają do jego rurkowatej łodyżki. Ale ta jest również opleciona licznymi naczynkami włoskowatymi, które z powrotem wyłapują z tych kropelek wszystkie te substancje, które mogą się jeszcze przydać w organizmie. W ten sposób tylko to, co jest zdecydowanie niepotrzebne, spływa dalej kanalikiem wpadającym do zbiornika znajdującego się w okolicach wklęśnięcia nerki. Ponieważ takich kłębuszków i otaczających je torebek jest w każdej nerce około 1 miliona, nic dziwnego, że w zbiorniku dość szybko gromadzi się płyn, który nazywamy moczem. Mocz szeroką rurką, biegnącą od każdej nerki wzdłuż kręgosłupa ku dołowi, spływa do błoniastego worka zwanego pęcherzem moczowym. Gdy pęcherz moczowy rozciągnie się pod wpływem zebranego moczu ponad pewną normę, zostają podrażnio- ne nerwy dochodzące do niego. Na skutek tego podrażnienia ko- mórki nerwowe dają bodziec włóknom mięśniowym, przebiegającym w ściankach pęcherza, do skurczu. Wówczas cała porcja wypełniająca pęcherz zostaje wylana przez cewkę moczową na zewnątrz. U normalnego, zdrowego człowieka takie wypróżnianie pęcherza powinno się odbywać 4—5 razy na dobę. Jak wiemy z własnego doświadczenia, mimo odczuwanego parcia, siłą naszej woli możemy na pewien czas powstrzymać opróżnienie pęcherza. Nie należy tego jednak nadużywać, gdyż zbyt długie przetrzymywanie moczu źle 1 °f^^a na P^c^erzu 1 nerkach i z czasem może nawet wywołać schorzenia tych organów. 118
Nie należy jednak sądzić, że płuca i nerki są jedynymi organami, przez które wyrzucane bywają z organizmu wydaliny, czyli zbędne produkty po procesie przemiany materii. Dość duża ich ilość usuwana bywa również w płynach produkowanych przez gruczoły skórne, przede wszystkim jako pot. O nim jednak będziemy mówić później. Obecnie zajmierny się błędem, który popełniają ludzie niedostatecznie wnikający w istotę procesów chemicznych przemiany materii. Często więc miesza się wydzielinę z wydaliną sądząc, że ta jedna litera nie stanowi żadnej istotnej różnicy w znaczeniu tych wyrazów. Tymczasem wcale tak nie jest. Uważnie czytając ten podręcznik sami powinniście byli zwrócić uwagę, że za każdym razem podkreślali- śmy, iż wydalina to zbędny, czasem nawet trujący, dla organizmu odpadek przy procesach chemicznych przemiany materii. Natomiast wydzielina to specjalny wytwór organizmu, który to wytwór produ- kowany jest do pewnych określonych celów, na przykład: soki tra- wienne, mleko, łzy. Nawet ci jednak, którzy potrafią rozgraniczyć te dwa pojęcia, zazwyczaj nie rozróżniają moczu od kału, obie te substancje nazywając wydalinami. To jest jeszcze większy błąd. Każdy bowiem, kto uważnie przeczytał rozdział o przewodzie pokarmowym, powinien się chyba orientować, że kał to są resztki pokarmu i inne substancje, które przesunęły się co prawda z końca do końca przez rurę pokarmową, większość z nich jednak ani chwili w obrębie prawdziwego wnętrza organizmu nie przebywała. Wobec tego trudno je identyfikować z substancjami, które nie tylko były w organizmie, ale stanowiły jego ciało. Oczywiście nie jest specjalnie ważne, jak ktoś nazywa to w po- tocznej mowie, natomiast każdy uczący się o organizmie człowieka lub zwierzęcia powinien pojmować, jak dalece substancje te różnią się od siebie z punktu widzenia fizjologicznego.
. TOPOGRAFIA (UKŁAD) ORGANÓW WEWNĘTRZNYCH TUŁOWIA Rys. 76 Widok z przodu
śledziona nerka Widok z lewego boku
10 Rys. 77. Ukrwienie narządów wewnętrznych az, kiedy już znane są najważniejsze organy tułowia, prześledź ich ścisły Q z układem krwionośnym, porównując stale z rysunkiem 65, gdzie to . samo jest przedstawione w uproszczeniu rozLkZ PrZe^i0nek’ 2 ~ 'ewa komora, 3 - aorta, rozpadająca się na liczne lub dolne, 8órna 1 S — dolna żyła czcza, zbierająca krew z górnej 6 - W ^.orające krew z żołądka, jelit. czynią włout W& ' ^Ce w^troby, gdzie z powrotem rozpadają się na d„t?Jt;k,tóre * ’ ’ - "*obow*' k"óX 10 ~ tętnica nlim Czczeb ® ~ prawy przedsionek, 9 — prawa . 11”a (zaznaczona ciemno, gdyż niesie krew pozbawioną zyty płucne (zawierają krew utlenioną) 122
BUDOWA I ROLA SKÓRY Częścią ciała ludzkiego czy zwierzęcego, z którą właśnie naj- częściej mamy do czynienia, jest skóra. Ona bowiem, bądź wytwory w postaci włosów, piór czy łusek, jest zawsze dostępna naszym zmy- słom przy obserwowaniu zwierząt czy ludzi, podczas gdy większość innych organów jest pod nią ukryta. Zazwyczaj za jedyną funkcje skóry uważamy, iż stanowi ona ochronę głębiej położonych tkanek. Mniemanie to nie jest zupełnie słuszne, gdyż ponadto skóra spełnia jeszcze szereg ważnych zadań. Niesłusznie również uważa się skórę za zupełnie jednolitą, w rze- czywistości bowiem składa się ona z dwóch ściśle złączonych ze sobą warstw (rys. 78 i 79). Każdy o tym przekonać się może obserwując pracę garbarza. Wszystkie zabiegi przy garbowaniu, jak moczenie, zdrapywanie, mają na celu zwilżenie, a następnie starcie i oddzielenie warstwy powierzchniowej wraz z włosami a pozostawienie tylko moc- nej, bardzo wytrzymałej na rozciąganie warstwy głębszej. W anatomii zwiemy ją skórą właściwą, a w technice rzemieniem. Z niego to można wykonywać buty, pasy transmisyjne i różne przedmioty galanterii skórzanej. Nic dziwnego, iż warstwa ta jest tak mocna i odporna, gdyż składa się ona z włóknistej tkanki łącznej podobnej do tej, którą spotykaliśmy w ścięgnach, więzadłach lub osseinie kości (rys. 2E). Zewnętrzna warstwa (ta, którą garbarz zdrapuje jako niepo- trzebną) nosi nazwę naskórka i jest dużo delikatniejsza i mniej wy- trzymała niż leżąca pod nią skóra właściwa. Naskórek jest bowiem zbudowany z tkanki nabłonkowej wielowarstwowej (zobacz na rys. 2C). U wszystkich kręgowców jednak naskórek ma tę własność, iż komórki jego rozmnażają się przez całe życie organizmu. Zdawać by się mogło, iż wobec tego naskórek z wiekiem powinien stawać się coraz grubszy. Tymczasem, w miarę narastania od spodu coraz to nowych pokładów, 123
Rys. 78- Wycinek skóry, na któ- rym dwoma haczykami pochwyco- no naskórek i oddarto od skóry właściwej. Widać brodawki tej ostatniej i odpowiednie wklęśnię- cia w naskórku oraz poprzerywane przewody gruczołów potowych. Porównaj z rysunkiem 79 warstw powierzchniowe obumierają, a u człowieka łuszczą się od- padając maleńkimi plasterkami. Toteż zazwyczaj nie wiemy nawet, iż codziennie tracimy od 6 do 14 gramów naskórka. Można to jed- nak sprawdzić/ gdyż w miejscach pokrytych dość gęsto włosami odpadanie nie odbywa się tak łatwo, jak na nagich powierzchniach, i łuszczące się tkanki naskórka dają się zauważyć wśród włosów w postaci tak zwanego łupieżu. Jasne jest chyba, że te martwe cząsteczki, gdyby pozostały dłużej na powierzchni naszego ciała, ulegałyby gniciu, toteż po- rządne szczotkowanie włosów jest zawsze bardzo wskazane. Zadania i znaczenie skóry dla organizmu jest różnorakie i wielo- stronne. Nie tylko bowiem osłania ona przed uderzeniami i uszkodze- niami z zewnątrz delikatne tkanki mięśni i innych organów, ale także chroni organizm przed nadmierną utratą ciepła, przed nadmiernym wysychaniem, a wreszcie jest siedliskiem wielu zmysłów. Rola skóry Mówiąc ściśle, skóra nie tylko zabezpiecza organizm jako regulatora przed utratą ciepła, ale ochładza go również w przy- padkach nadmiernego gorąca w otoczeniu, na przy- kład w łaźni czy w czasie wielkich upałów. W ochronie przed strata- mi własnego ciepła (jak to się mówi pospolicie — w ochronie przed zimnem) skora ludzka nie spełnia swej roli tak dobrze, jak to czyni skora innych ssaków, a również i ptaków. iak mńuri ^z^a’ w Przeciwieństwie do okrywy tych zwierząt, jest, 1 m0™y nirabyt sianie), „aga. Niezbyt słusznie, gdyż 124
Rys. 79. Przekrój skóry 1 — naskórek (jasne — część obumarła, zrogowaciala, kropkowane — żywy naskórek); 2 — skóra właściwa z tkanki włóknistej; 3 — warstwa podskórna z tkanki tłuszczowej; 4 — warstwa mięśniowa; a — tętnica; b — żyła; c — rozgałęziająca się odnoga nerwu, kuleczki z nią związane to ciałka zmysłowe; d — włos, torebka włosowa, zgrubienia na niej — gruczoł łojowy, pasemko — mięsień jeżący włos; d1 — to samo w przekroju; e — ujście gruczołu potowego 125
przypatrując się skórze — szczególnie pod światło — na dowolnej części naszego ciała, przekonamy się, że nie tylko na miejscach wy- raźnie owłosionych, lecz wszędzie porastają na niej włosy, tylko że bardzo króciutkie i rzadkie, zazwyczaj w formie delikatnego puszku Naprawdę nagie są u człowieka jedynie wargi, dłonie i podeszwy Tylko że tak rzadki i krótki puszek, nie tworzący zbitego i zwartego futerka, jak to jest na przykład u kuny czy wydry, dopuszcza łatwo do powierzchni naskórka otaczające chłodne powietrze, wywołując w ten sposób oziębienie. Albowiem, szczególnie w naszym klimacie powietrze ma przeważnie dużo niższą temperaturę niż ciało ludzkie. Od najdawniejszych czasów człowiek musiał więc sztucznie zastę- pować braki w budowie swej skóry, czego nie potrzebowały czynić inne ssaki, posiadające gęste uwłosienie. Człowiek okrywał się właśnie ich skórami, zanim nauczył się wytwarzania jeszcze wygodniejszego odzienia posługując się przeważnie wełną lub włóknem roślinnym (bawełna, len). Pamiętamy chyba z fizyki, że sprawa „ogrzewania się“ w ten sposób polega na zatrzymaniu między włosami na stałe warstewki powietrza, które, jako źle przewodzące ciepło, nie dopuszcza do trwo- nienia na zewnątrz wytwarzanej w naszym ciele energii cieplnej. W niektórych przypadkach, gdy dookoła ciała ludzkiego tempe- ratura jest wyższa niż jego własna (co na ogół jest bardzo niebez- pieczne dla organizmu), skóra ochładza je wydzielając na swej po- wierzchni ze specjalnych gruczołów (rys. 79) duże ilości potiuj Pot zawiera bardzo wielkie ilości wody, która paruje na po- wierzchni skóry. Ponieważ wiemy, że na zamianę płynu w parę potrzeba dużo ciepła, nie zdziwi nas wiadomość, że pot wysychając zabiera właśnie na ten cel ciepło organizmu. Wskutek tego ciało zostaje na powierzchni dość silnie ochłodzone. Mimo że skóra może wytworzyć w ciągu doby aż od 1 do 3 litrów potu, zrozumiałe jest, że ta samoobrona przed zbyt wysoką temperaturą działa tylko prz czas krótki, i to przy niezbyt wielkiej różnicy pomiędzy ciepłotą naszego ciała a otoczenia. Trenujący się odpowiednio Japończycy są zdolni znieść w łaźni temperaturę -j- 80° C przez pól godziny Jednak na ogół człowiekowi jest bardzo ciężko wytrzymać bez przerw dłużej niż dobę w atmosferze nawet o kilka stopni przewyższają temperaturę naszego ciała. . Jasne jest więc chyba, dlaczego w czasie upałów czlowic 126
czuwa Raźny potu. pragnienie i zmuszony jest pobierać wielkie ilości wody. Po- jej procent zużyje organizm przede wszystkim do produkcji Inna Pot jednak nie składa się wyłącznie z wody, lecz iola potu zaw|era wjeie składników, które występują również w moczu. Gruczoły potowe są więc organami wspomagającymi i czę- ściowo odciążającymi nerki. Zaobserwować można nawet na sobie, że w lecie w czasie upału ilość moczu wydalana przez człowieka jest znacznie mniejsza niż w zimie. Wymiana gazów Skóra styka się z powietrzem całym swoim naskór- kiem. Chociaż na powierzchni naskórka znajduje się wiele warstw zrogowaciałych komórek, a włosko- wate naczynia leżą dość głęboko, bo w odległości około 1 mm, to jednak nieco tlenu dostaje się i tą drogą do organizmu. Są to ilości zresztą bardzo znikome, ale i dwutlenek węgla przenika w pewnym stopniu przez skórę, naturalnie w odwrotnym kierunku. A zatem skóra pomaga nie tylko nerkom w ich czynnościach wydalania, lecz również płucom przy wymianie gazów z atmosferą. Nie należy sądzić, iż rola jej pod tym względem u wszystkich krę- gowców jest bardzo nikła. Na przykład u żaby czy trytona dużo więcej tlenu przenika do krwi przez skórę aniżeli przez płuca. Toteż wycięcie ich u tych zwierząt nie powoduje śmierci przez uduszenie. Jeszcze jedną bardzo ważną właściwością skóry jest Zmysły skórne „ zjo^no^ odbierania podniet z otaczającego świata. Podniety te poprzez nerwy przekazywane są w następstwie do centrów nerwowych. Można by nawet całą skórę uważać za organ zmysłowy, tak jak oczy czy język. Rys. 80. A — Ciałko zmysłowe dotyku w stanie normalnym, B — pod wpływem dotknięcia uciś- nięte ciałko się skraca i spłaszcza, co zostaje od- czute .w centralnych ośrodkach nerwowych jako wrażenie dotyku 127
Rys. 81. Różne odczuwania przy identycznym dotknięciu igłą powierzchni skóry Koniec igły uciska w ten sposób, że żadne z ciałek zmysłowych nie zostało spłaszczone — brak odczucia. Koniec igły uciska w ten sposób, że jedno z ciałek zmysłowych zostało nieco spłaszczone — odczucie nikłe. Koniec igły uciska w ten sposób, że jedno z ciałek zmysłowych zostało sil spłaszczone — odczucie wyraźne 128
pys. 82. przyrząd do sprawdzania gęStości rozmiesz- czenia ciałek zmy- słowych w skórze Rys. 83. Sprawdzanie gęstości rozmieszczenia ciałek zmysłowych w skórze A — ciałka zmysłowe rozmieszczone gęsto; uoiśnięte zostały dwa dość od- legle od siebie, prawdopodobnie wtedy wystąpi wrażenie podwójne- go dotknięcia. R — tu ciałka leżą w skórze dużo rzadziej, mimo dwóch dotknięć tylko jedno ciałko zostało uoiśnięte, można być pewnym, że zostanie to odczute jako jedno dotknięcie 8 — Nauka o cilowieku 129
Jednakże nie należy sądzić, iż skóra jest wrażliwa tylko na jeden rodzaj podrażnień, jak na przykład organ węchu na zapachy lub oi-an słuchu na dźwięki. W skórze rozrzucone są rożne ciałka zmy- słowe. Co do niektórych z nich nie mamy jeszcze zupełnie pewności, jakie są ich właściwe zadania. Najważniejsze są zmysły: dotyku, ciepła, zimna i bólu (rys. 80). Wskutek bardzo gęstego rozrzucenia ciałek zmysłowych w skórze jesteśmy zwykle przekonani, że każdym miejscem ciała jednakowo odczuwamy chłód czy ciepło, dotknięcie czy bolesne ukłucie. W rzeczy- wistości wcale tak nie jest, a przekonać nas o tym może proste do- świadczenie. Jeżeli zaczniemy dotykać szpilką mniej więcej jedna- kowo mocno skóry na łydce czy przedramieniu, przekonamy się, że tylko w niektórych miejscach dotknięcia te odczujemy wyraźnie. W sąsiadujących zaś bezpośrednio odczucia będą dużo słabsze. Zwykle wyobrażamy sobie, iż wtedy właśnie słabiej dotknęliśmy; w rzeczy- wistości zaś wrażenie silniejsze następuje wtedy, gdy przypadkiem trafiliśmy na ciałko zmysłowe. Tuż obok zaś, gdzie go akurat brak, nasze odczucie będzie dużo słabsze, gdyż powstało ono tylko przez ucięcie się skóry; wyjaśnia to rysunek 81. Wszędzie tam, gdzie od- powiednie ciałka zmysłowe są silniej zagęszczone (na przykład na końcach palców) — dotykowe wrażenie odczuwać będziemy lepiej. Jeżeli teraz sporządzimy sobie z korka i dwóch szpilek przy-z rząd jak na rysunku 82, możemy przekonać się również w inny sposób o gęstszym czy rzadszym rozmieszczeniu ciałek zmysłowych w danej części skóry. Dotykając bowiem jednocześnie dwoma końcami szpilek (oddalonych od siebie o 1 centymetr) na przykład końca palca, wyczujemy wyraźnie dwa ukłucia, ponieważ ciałka zmysłowe rozrzucone są tak gęsto, że zupełnie inne przekażą centrom nerwo- wym ..wiadomość" o dotknięciu jednej szpilki,- a inne odbiorą bodziec od lekkiego ukłucia drugiej. Jeżeli jednak taką samą próbę przepro- wadzimy na wewnętrznej stronie uda, przekonamy się, iż dwa jedno- czesne dotknięcia w centymetrowej odległości odczujemy zaledwie jako jedno. Tłumaczy się to tym, że wobec rzadkiego rozmieszczenia ciałek zmysłowych albo to samo ciałko znalazłszy się pomiędzy jed- nym a drugim ostrzem odbiera obydwa dotknięcia, albo że drugie ukłucie w ogóle nie podrażniło żadnego ciałka. W obydwu przypad- ek do mózgu przybywa „wiadomość" o pojedynczej podniecie. a więc jakby o jednym dotknięciu (rys. 83). 130
Z tego, cośmy powiedzieli przed chwilą, wyłania się Higiena skory szereg wskazówek higienicznych dotyczących skóry. Jak dalece jej pielęgnacja jest ważna dla organizmu, może nas prze- konać obserwowanie, ile czasu poświęcają na te cele ptaki i zwie- rzęta ssące. Przykładów można tu mnożyć tysiące: wylizywanie i masowanie językiem przez matki swoich młodych, mycie i ma- sowanie skóry przez dorosłe zwierzęta, wybieranie sobie nawzajem najdrobniejszych cząstek łupieżu przez małpy, czyszczenie i maso- wanie skóry łapkami przez bobra po wyjściu z wody, kąpiele wróbli w byle kałuży, a następnie długie układanie i porządkowanie piórek. Wszystko to ma na celu niedopuszczenie brudu, rozprowadzanie wydzielanego przez specjalne gruczoły łoju, który przeciwdziała zbytniemu przesuszeniu skóry, i usprawnienie przez masaż krążenia krwi. Czynności te tym bardziej obowiązują człowieka. Na jego słabo owłosionej skórze brud zmieszany z potem tworzy pastę zalepiającą pory ułatwiające wymianę gazów. Nadmierne zeschnięcie zrogowa- ciałego naskórka również przeciwdziała wymianie gazów, a brak masażu często powoduje niedostateczne odżywienie komórek skóry leniwie krążącą krwią. Rlzęsta kąpiel, prysznice, zmywanie całego ciała ciepłą wodą naj- lepiej usuwającą brud (przy czym nie należy żałować mechanicznego tarcia szczotką lub szorstką rękawicą kąpielową) — są koniecznymi zabiegami higienicznymi. Wtedy to przyśpieszamy odpadanie zro- gowaciałych blaszek łupieżu, zmywamy brud, pobudzamy skórę do szybszego wydzielania łoju. Po kąpieli, aby nie oziębić zbytnio ciała (chyba, że odbywa się to w letni upalny dzień) wycieramy się do sucha, po czym od razu odczuwamy rześkość i przyjemność dobrego samopoczucia. Ten stan psychiczny wskazuje, iż niepostrzeżenie dla nas istniały przedtem jakieś braki w zaopatrzeniu organizmu poprzez skórę i dopiero ich usunięcie przywróciło nam pożądany, normalny stan. Myć się porządnie powinniśmy przynajmniej codziennie wieczo- rem w celu usunięcia brudu, kurzu i potu zebranych w ciągu dnia. Raz na tydzień zaś powinno się korzystać z kąpieli. Nie potrzeba dodawać, iż skóra powinna być wystawiana na działanie światła i powietrza. Na to jednak nie zawsze nasz klimat pozwala. Łatwo jednak wyciągnąć wniosek, iż im bardziej ubranie 9* 131
będzie lekkie i przewiewne, tym dla naszej skóry lepiej. Naturalnie nie należy pod tym względem przeholować, pamiętając, iż okryWa włosów naszej skóry (w przeciwieństwie do zwierzęcej) nie zabezpiecza nas dostatecznie przed utratą ciepła. Jednak i wtedy, kiedy musimy chronić się przed zimnym powietrzem, lepszy jest puszysty sweter z wełny aniżeli wyprawiona skóra zwierzęca, gdyż daje on możność dużo łatwiejszej wymiany gazów. -_J Pasożyty skóry Mówiąc 0 czystości skóry łatwo zrozumieć, iż naj- większą uwagę należy zwrócić na miejsca pokryte gęściej włosami, gdyż tam brud, kurz i łupież zatrzymują się naj- łatwiej, a ponadto tam często zagnieżdżają się pasożytnicze owady. Najczęstszymi z nich są wszy. Na człowieku występują aż trzy ich odmiany: wesz ubraniowa, we$z głowowa i wesz łonowa (rys. 84) Rys. 84. Różne gatunki wszy (powiększenie 10-krotne) A — wesz głowowa, obok jajo starannie przyklejone do włosa. Takie same jaja składa B — wesz odzieżowa, jednak w postaci bezładnych kupek w szwach ubrania; C — wesz łonowa Pierwsza składa jaja, zwane gnidami, w szwach ubrania, ostatnie dwie na włosach. Wylęgnięte po 7 dniach larwy ssą krew człowieka i po przebyciu czterech linień (w ciągu mniej więcej trzech tygodni) dojrzewają i już na nowo zdolne są do składania jaj. Uprzykrzony ten pasożyt nie jest trudny do usunięcia, byle zachować czystość nie tylko własnego ciała, ale również ubrania. W przypadkach wielkiego zawszenia, tak zwanej wszawicy, trzeba 132
ogolić miejsca owłosione, włosy spalić, ubranie poddać dezinsekcji w specjalnych komorach dezinsekcyjnych. Walka z wszami jest ważna nie tylko z osobistego punktu widzenia każdego człowieka, ale również — społecznego, gdyż podobnie jak komar roznosi zarazki malarii, wszy odzieżowe są roznosicielami zarazków duru (tyfusu) plamistego. Dużo uciążliwszy aniżeli wszy jest pajęczak noszący nazwę świerzbowca (rys. 85). Walka z nim jest tym bardziej trudna, że nie jest on dostrzegalny gołym okiem, ponadto pasożytuje w korytarzach Rys. 85. Świerzbowiec A — przekrój poprzeczny przez naskórek. W dole widać skórę właściwą. Porównaj z rysunkiem 78. Zauważ kanały drążone przez samicę świerzbowca, a w nich jaja i larwy tego pajęczaka. Na powierzchni na wpół wdrążony w naskórek — samiec B — Świerzbowiec od strony brzusznej powiększony 100 razy drążonych w głębi naskórka, powodując dotkliwe swędzenie. Prze- chodzi zaś z jednego człowieka na drugiego (podobnie jak i wszy) przy każdym bliższym zetknięciu. Dlatego bardzo niewskazane jest sypianie po parę osób w jednym łóżku lub korzystanie z cudzej, uży- wanej pościeli. Na szczęście medycyna wynalazła maści, które w ciągu 2—3 dni ostatecznie zabijają świerzbowca i uwalniają człowieka od tej przy- krej choroby zwanej świerzbom.
Regulacja chemiczna W ORGANIZMIE wowy wywtLTi 70b7an0 8obfe' “ tylko ukiad ner- snehLi3p n J uzgadma wszystkie czynności organów tak, że 1 ją J one zawsze ku ogólnemu pożytkowi osobnika. Niedawno p eio przekonano się, iż istnieją jeszcze inne sposoby oddziały- wania na całość organizmu. Jest to tak zwane wydzielanie wewnętrz- ne. 1 olega ono na jednoczesnym pobudzaniu tkanek ciała sposobem chemicznym, przez doprowadzenie niemal do każdej komórki pewnych substancji zwanych hormonami. Sposób tego doprowadzania wyja- śnimy na następującym przykładzie. Jeślibyśmy kałamarz z anilinowym atramentem wnieśli do klasy i postawili na parapecie okna, to mógłby on stać latami i ani ławki, ani tablica, ani obrazy na ścianach nie zabarwiłyby się odeń w naj- lżejszy nawet sposób. Gdyby jednak w czasie wielkiej powodzi klasa aż po sufit napełniła się wodą, to już wkrótce zarówno woda, jak i wszystkie przedmioty zabarwiłyby się na lekki niebieski kolor. Barwnik atramentu bowiem na skutek tak zwanej dyfuzji rozszedłby się po całym płynie wypełniającym klasę i z nią razem wsiąkną w papier obrazków, zeszytów ozy książek lub drewno desek. Teraz uprzytomnić sobie trzeba, iż organizm me jest zbudowany z komórek tak ściśle, jak na przykład mur z cegieł. MiędzyOromor , , jak również między organami, jest mnostwo luk .,.ód. wolnych przestrzeni. Wszystkie one wypehuono są plyne tkankowym, który jest właściwie .dentyozny z osoczem j nfzvkładu stwierdzamy, ze właśni6 A zatem wracając do nasze P 5 w klasie p0 wypcl . w organizmie jest podobny układ stosuudzanurzone nieniu jej wodą. Jednym słowem wszy tae substanc). i przepojone płynem śródtkankowym. Josb 134
rozpuszczalna znajdzie się wewnątrz ciała ludzkiego czy zwierzęcego, to po pewnym czasie rozejdzie się po całym ciele, tak że właściwie każda komórka będzie mogła się z nią zetknąć. Stąd więc zrozumiemy łatwo, dlaczego lekarzowi jest zazwyczaj zupełnie obojętne, w którym miejscu roa zastrzyknąć lek choremu. Z chwilą bowiem, gdy tylko igła strzy- kawki przebije skórę i lek zostanie wlany do płynu śródtkankowego, k rozejdzie się on po całym ciele i będzie mógł wywrzeć swoje dobro- czynne działanie. Co prawda, prawie nigdy się nie zdarza, żeby normalnie jakie- kolwiek substancje obce dostawały się w ten sposób do ciała. Możliwe by to było jedynie przy skaleczeniu skóry, które przecież automa- tycznie bywa szybko zasklepiane. Natomiast organizm sam korzysta z tej drogi dla rozprowadzenia wspomnianych hormonów. Gruczoły Dotychczas poznaliśmy gruczoły, które za pomocą wydzielania specjalnych przewodów kierowały swe pożyteczne wewnętrznego wydzieliny do tego miejsca ciała, gdzie były potrzebne. Takimi gruczołami są na przykład ślinianki lub trzustka. Tego typu gruczoły znane były od bardzo dawna, a wydzieliny ich, na przykład ślinę, zbierano do badań bardzo łatwo. Genialny uczony rosyjski Pawłów dzięki zręcznie pomyślanym zabiegom chirurgicznym zdołał zbierać w czystej formie nawet takie wydzieliny, jak sok żołądkowy czy trzustkowy. Ponadto jednak stwierdzono niedawno, iż w orga- nizmie znajdują się jeszcze inne gruczoły, które swą budową nie przy- pominają dotychczas znanych nam gruczołów. Są to bowiem tylko zgrupowania komórek ułożone nie w kształcie otwartych woreczków (rys. 2 B i 86) ani też nie mające żadnych przewodów odprowadza- jących. Jednakże komórki te wydzielają różne substancje; wystar- cza jednak, aby uczyniły to w dowolnym miejscu na zewnątrz swej powierzchni, aby wydzieliny te zaczęły w drodze dyfuzji rozchodzić się po płynie sródtkankowym. Stąd tego rodzaju utwory noszą nazwę gruczołów wydzielania wewnętrznego. Czasem gruczoły te nazywamy również dokrewnymi, nietrudno bowiem pojąć, że płyn śródtkan- kowy dość łatwo komunikuje się, a nawet przesiąka przez ścianki naczyn krwionośnych. Nic też dziwnego, że jeśli jakaś substancja rozeszła się po płynie sródtkankowym, znajdzie się ona również i w osoczu krwi i z jej prądem tym szybciej rozchodzić się będzie po organizmie. 135
Rys. 86. Gruczoły: z lewej otwarty, z prawej dokrewny Przekrój gruczołu otwartego. Komórki wydzielają, produkty do wnętrza workowatego gruczołu, przez którego otwór wydzielina uchodzi na powierz- chnię (gruba jasna strzałka). Naczynia krwionośne doprowadzają materiały do produkcji (czarna strzałka) i zabierają produkty wydalinowe (cienka, jas- na strzałka). Przekrój gruczołu dokrewnego. Jama gruczołu nie ma nigdzie ujścia (czasem jej w ogóle brak), zbiera się w niej wydzielina, aby następnie prze- dostać się do naczyń włoskowatych i odpłynąć żyłami. Niezależnie od tego naczynia krwionośne spełniają swą zwykłą rolę zaopatrującą i wydalniczą Toteż na ogół jest obojętne, w której części ciała znajduje się taki gruczoł. Czy to będzie przysadka mózgowa, leżąca u spodu mózgu (rys. 92 0), czy gruczoł tarczykowy, umieszczony przy krtani, czy nadnercze, ciasno przylegające do nerek — wydzielina ich zawsze rozchodzi się po całym ciele i może oddziaływać na wszystkie komórki organizmu. 136
Rys. 87. Najważniejsze gruczoły wydzielania wewnętrznego: 1 — szyszynka, “ przysadka mózgowa, 3 1— tarczyca, 4 — grasica, 5 — trzustka, 6 — nad- nercza, 7 — gruczoły rozrodcze 137
Rys- 88. Skutek nienormalnego funk Pod ™7ania PrZySadki mózgowej. . d ^ywem nadmiernego wydzie lama przysadki mózgowej ciało . człowieka osiągnęło wzrost ponad 3 m »bok stoi kobiete /.„t; U. na dłoni olbrzyma - karzełek Rys. 89. Skutek usunięcia tarczycy. Na rysunku widzisz bliźnięta kozy. Jednemu z nich po urodzeniu wycięto gruczoł tarczykowy. Oba koźlęta były jednakowo żywione i pielęgno- wane, jednak po kilku miesiącach róż- nica w ich wzroście i rozwoju, jak wi- dać, stała się wyraźna (po prawej stronie zwierzę z usuniętą tarczycą)
Do takich gruczołów wydzielania wewnętrznego należy również trzustka i gruczoły rozrodcze (rys. 87). Jak widzimy więc, ten sam organ może spełniać różne funkcje- pewna ilość jego komórek produkuje na przykład sok trzustkowy potrzebny do celów trawiennych, inne zaś komórki — substancję idącą bezpośrednio do krwi i płynu śródtkankowego. W tym przy- padku jest więc i gruczołem zwykłym, i jednocześnie gruczołem wy- dzielania wewnętrznego. J Rola Rola poszczególnych wydzielin wewnętrznych nie hormonów jest jeszcze dokładnie znana we wszystkich szcze- gółach ich działania, wiemy jednak, iż celem ich jest zazwyczaj pobu- dzanie całości organizmu. I tak wydzielina przysadki mózgowej pobu- dza silnie wzrost, wydzielina tarczycy przyśpiesza przemianę materii, wydzielina wewnętrzna trzustki obniża procent cukru we krwi. Trzeba jednak pamiętać, iż z kolei gruczoły wewnętrzne nie produkują tych substancji bez przerwy, a tylko w razie potrzeby dla wyregulowania działalności organizmu. Często produkty jednych gruczołów wydziela- nia wewnętrznego działają pobudzająco Lub hamująco na inne, a wszystkie one są też w pewnym stopniu zależne od „nakazów" komórek nerwowych. W ogólnym więc rezultacie uzyskuje się harmo- nijne współdziałanie całości, chyba że któryś z gruczołów znajduje się w stanie chorobowym,, co zazwyczaj wywołuje nienormalności w rozwoju lub działaniu organizmu (rys. 88 i 89).
BUDOWA I ROLA UKŁADU NERWOWEGO Kilkakrotnie już wspominaliśmy o roli nerwów w organizmie. Obecnie rozpatrzymy budowę całokształtu układu nerwowego. Wy- różniamy tu: 1) właściwe organy nerwowe, zwane inaczej centrami albo zwojami nerwowymi, które składają się z komórek nerwo- wych, oraz 2) dłuższe lub krótsze przewody rozchodzące się do skóry, mięśni i w ogóle wszystkich organów ciała, noszące nazwę nerwów (rys. 90). Nerwy nie są zbudowane z komórek i mimo swej długości (u nie- których ssaków, na przykład u żyrafy, wynoszą parę metrów) są tylko wiązkami nitkowatych wyrostków, z których każdy odchodzi od poszczególnej komórki ze zwojów. Zwój więc można by porównać do wielkiej centrali telefonicznej, od której odchodzi jeden albo co najwyżej parę kabli. Jednak ta niewielka ilość połączeń jest, jak wiemy, pozorna, gdyż w rzeczywistości w kablu znajduje się tysiące przewodów. Toteż w istocie centrala złączona jest z tysiącami apa- ratów telefonicznych (które odpowiadają w tym przykładzie ciałkom zmysłowym), i to z każdym z nich odrębnym drutem. Kabel roz- szczepia się po drodze, do odgałęzień oddając część przewodów, z których każdy zakończy się wreszcie przy swoim telefonie. Podobnie i w układzie nerwowym: od zwoju odchodzi jeden lub kilka nerwów, niektóre z nich u człowieka osiągają np. średnicę ołówka. Przy takiej grubości znajdują się w nerwie miliony cieniut- kich wyrostków komórkowych, które po kilkaset czy kilka tysięcy odbiegają od nerwu do każdego z jego rozgałęzień. W końcu naj- cieńsze gałązki składają się już tylko z kilku, a wreszcie z pojedyn- czych wyrostków, a każdy z nich kończy się przy odpowiednim ciałku zmysłowym, włóknie mięsnym lub w grupie komórek jakiegoś innego organu (rys. 2 C i Z>). 140
Rys. 90. Układ nerwowy. Część centralna — mózg i rdzeń krę- gowy oraz odchodząca od nich sieć głównych pni nerwowych
Rys. 91. Różne typy poiąeZS^ nia dendry tów między sobą lub dendrytów z neurytami. Po- równaj z rys. 1 H, gdzie ko- mórka przedstawiona jest do- kładniej, nie tak schematycznie jak tutaj. Patrząc na ten rysu- nek łatwo chyba zrozumieć, dlaczego mówi się o „sieci “ połączeń nerwowych w orga- nizmie Komórka Komórki nerwowe stykają się z odpowiednimi nerwowa częściami ciała za pomocą bardzo długich wyrost- ków (neuryty). Prócz nich każda ma jeszcze kilka wyrostków krót- szych, za to bardzo silnie rozgałęzionych (dendryty) (rys. 1 H). Nimi to komórki nerwowe komunikują się między sobą (rys. 91) Dzięki temu każda komórka nerwowa przy pomocy swych rozgałęzionych wyrostków może powiadomić inne o podrażnieniach, jakim uległo ciałko zmysłowe, lub o brakach czy niedo- maganiach tkanek jakiegoś organu. Wobec tego, że każda komórka nerwo- wa ma tylko jeden wyrostek długi, a więc informacji dostarczyć może tylkp^z tego miejsca, gdzie on do- -ehodził. Zrozumiemy łatwo, na czym po- lega takie urządzenie. Jeśliby, na przy- kład, do którejś komórki nerwowej przybyła wiadomość, iż w tkankach ramion ciężko pracującego górnika jest w tej chwili zbyt mało tlenu, ona sama nic by temu zaradzić nie mogła. Jej długi wyrostek bowiem właśnie z mięśni ramion przyniósł tę wiadomość, a brak jej przecież drugiego, który by ją bez- pośrednio łączył z mięśniami klatki piersiowej tak, aby mogła nakazać im wzmożoną pracę oddechową. Tę tak ważną dla całego organizmu sprawę może ona poprzez swe rozgałęzione wyrostki przekazać tym komórkom nerwowym, które mają właściwe połączenia z mięśniami, mogącymi zaradzić złu. Ich wzmożone skurcze wywołują silniejsze wdechy, a co za tym idzie, czerwone ciałka zostaną lepiej nasycone tlenem i większe jego ilości przyniosą do miejsc potrzebujących tego materiału. Mózg i rdzeń Już z tego przykładu widać, że cały układ nerwowy' ^ównTzwoje iest narządem mogącym regulować i utrzymywać nerwowe porządek we wszelkich czynnościach organizmu. 142
Rys. 92. Mózg. A — z boku I — płat skroniowy, II — płat czołowy, III — płat ciemieniowy, IV — płat potyliczny, V — móżdżek, VI — połączenie obydwu połów móżdżku, VII — rdzeń przedłużony B — z góry, widoczne tylko półkule mózgowe. O — z dołu. Oznaczenia rzymskimi cyframi porównaj z rys. A; cyframi arabskimi oznaczono 12 par nerwów odchodzących od mózgu. Najważniejsze z ńioh to: 1 — węchowy, 2 — wzrokowy. 8 — słuchowy, 9 — smakowy. P — przysadka mózgowa, porównaj z rys. 87 (2) Najważniejsze wielkie zwoje nerwowe to: mózg (rys. 92), znaj- dujący się w czaszce, oraz wydłużony w postaci sznura rdzeń, prze- biegający w kanale kręgosłupa i dlatego noszący nazwę rdzenia kręgowego. 143
Rys. 93. Przekrój rdzenia kręgowego. Tu od- wrotnie niż w mózgu (rys. 94) substancja szara (komórkowa) leży wewnątrz, substancja bia- ła na zewnątrz. Z substancji szarej odchodzą z przodu nerwy ruchowe (zawiadujące mięśnia- mi), z tyłu zaś wchodzą do rdzenia nerwy czu- ciowe od komórek zmysłowych. I jedne, i dru- gie zaraz poza rdzeniem biegną na dłuższej przestrzeni razem jako jeden gruby nerw. Po- równaj z rysunkiem 98 B Powierzchnia półkul mózgowych, pofałdowana licznymi bruz- dami i wklęśnięciami (rys. 92), zwana substancją szarą, jest siedliskiem komórek nerwowych, podczas gdy wewnętrzna część mózgu, składają- ca się z tak zwanej substancji białej (rys. 94), jest tylko masą poprze- platanych wyrostków komórkowych. Oprócz półkul mózgowych wyróżniamy jeszcze mały, kulisty utwór noszący nazwę móżdżku oraz część zwaną rdzeniem przedłużonym, która jest łącznikiem z rdze- niem kręgowym. Rys. 94. Przekrój kawałka pół- kuli; a — korowa substancja szara składa się z komórek ner- wowych, b — rdzenna substan- cja biała składa się tylko z ich włókien Czynność komórek nerwowych rdzenia reguluje pracę mięśni i róż- nych innych organów ciała, bez udziału naszej świadomości. Zazwyczaj zanim jeszcze uprzytomnimy sobie przyczynę bólu (na przykład przy nieopatrznym dotknięciu gorącej kuchenki), już cofnęliśmy rękę, która na pewno przypiekłaby się mocniej, zanim zdalibyśmy sobie sprawę, skąd ból pochodził, i z całą świadomością zaczęli odsuwać od niej rękę. Odruch Uprzytomnijmy sobie, jak w tym przykładzie wyglą- bezwarunkowy JaJa caJa JrOga wewnątrz organizmu, po której przebiegała reakcja. 144
Przypieczenie gorącą fajerką podrażniło ciałko zmysłowe w skórze podnieta doszła aż do komórki znajdującej się w rdzeniu kręgowym. Ta za pomocą swych dendrytów przekazała podnietę innej komórce, również rdzeniowej, której neuryt wychodzący z poprzednich korzon- ków łączy się z mięśniem dwugłowym przekazując mu pobudzenie do skurczu, a przez to powodując oderwanie przedramienia od gorącej fajerki. Tego rodzaju wrodzone, szybkie, a przez to bardzo pożyteczne reagowanie organizmu zawiadywane przez rdzeń kręgowy lub komórki położone w podstawie mózgu noszą nazwę odruchów bezwarunkowych. Porównaj z innym przykładem odruchu bezwarunkowego przed- stawionym na rysunku 95. Jednak te komórki czuciowe (w danym przypadku odbierające zawiadomienie o oparzeniu), jak i te ruchowe (nakazujące mięśniom wykonanie skurczu), połączone są za pomocą innych dendrytów z komórkami nerwowymi, których cały zespół stanowi korę półkul mózgowych. Podrażnienia tych ostatnich przejawiają się w nas już jako stany świadomości. Dlatego chociaż, jak mówiliśmy, podczas odruchu bezwarunkowego świadomość nie brała udziału w zarzą- dzeniu wykonania czynności, to jednak w chwilę później zdajemy sobie sprawę zarówno z bólu, jak i z tego, że ręka została cofnięta. Czasem nawet, jak pewnie wiecie, ludzie z tak zwaną silną wolą potrafią, jeśli chcą, świadomie pokrzyżować reakcję odruchową i nie dopuścić do jej wykonania, na przykład w omawianym przypadku, gdyby uparciuch chciał pokazać, jak bardzo jest wytrzymały na ból. Odruch Ponadto zauważono jeszcze ciekawe zjawisko do- warunkowy tyczące wyłącznie już kory mózgowej. A miano- wicie: jeśli bodźcowi wywołującemu jakiś odruch bezwarunkowy za każdym razem towarzyszy zupełnie inny bodziec, a więc jeśliby przypadkiem tak jakoś dziwnie się złożyło, że jednocześnie z każdym sparzeniem rozlegałby się choćby niezbyt głośny dźwięk dzwonka, to po pewnym czasie, już bez dotykania gorącej fajerki, ów dźwięk sam wywołałby raptowne zgięcie ręki. Tego rodzaju odruch, jak widać nie wrodzony, lecz nabywany w trakcie doświadczeń życio- wych, nosi nazwę odruchu warunkowego. Porównaj z innym przy- kładem odruchu warunkowego przedstawionym na rysunku 96 G. 10 — Nauka o człowieku 14-5
Rys, 95. Przykład odruchu bezwarunkowego Każdy, kto chce, może sprawdzić ten ciekawy fenomen. Jeżeli nasz kolega stanie przed oknem i skieruje wzrok na jasne niebo, to zaraz zobaczymy, że źrenice w jego oczach zwężają się w dwa małe kółeczka. Jeśli jednak nic poza tym nie zmieniając przesłonić mu twarz kawałkiem tektury, średnica źrenic powiększy się przeszło dwukrotnie. Kolega nasz zapewnia w dodatku, że wcale nie czuje i nie orientuje się w zmianach zachodzących w jego tęczów- ce. Na rysunku widzimy to samo zjawisko w innym nieco układzie: z lewej strony w mrocznym pokoju źrenice są szeroka rozwarte, z prawej — w snopie światła latarki natychmiast silnie zwęziły się Wygasanie odruchów Jedną z cech odruchów warunkowych jest ich sto- sunkowo mała trwałość. Jeśli wywołujące je bodźce po pewnym czasie przestają razem występować, odruchy warunkowe przez nie wytworzone stopniowo wygasają. Należy pamiętać, że odruchy warunkowe są podstawą wszelkiego uczenia się, zwłaszcza w zakresie tych Uczenie się czynności, na których sprawnym wykonywaniu, bez ciągłej kontroli świadomej uwagi, specjalnie nam zależy. Na przykład wyrabianie umiejętności gry na fortepianie, jazdy na rowerze, łyżwach itp. _ Na wytwarzaniu odruchów warunkowych polega Tresura z .. również wszelka tresura zwierząt, i to nie tylko cyr- kowa, lecz także gospodarcza, jak na przykład chodzenie konia w zaprzęgu, przyuczanie psa owczarskiego do opieki nad stadem itp- 146
SCHEMATY PRZEBIEGU ODRUCHÓW PO ŁUKACH NERWOWYCH Rys. 96 • 'nienie ogólne. Figurki geometryczne lub linie pełnoczarne wskazują * /receptory (komórki zmysłowe), ośrodki oraz włókna nerwowe znajdujące 1111 w stanie pobudzenia. Takie same linie lub figurki czysto białe wskazują, że na te elementy nerwowe bodźce w danej chwili nie działają. Łuk odruchu bezwarunkowegi Promienie światła latarki padły na receptory siatkówki (kwadracik), pobu- dzenie po włóknach nerwowych przeszło do ośrodka odbiorczego w mózgu (kółeczko). Stąd po włóknach nerwowych pobudzenie zostało przekazane do ośrodka ruchowego zwieracza źrenicy — mięsień tęczówki (trój kącik), a z tego ośrodka nadal po włóknach nerwowych przebiegł nakaz skurczu, skutkiem czego stwierdzamy zwężenie źrenicy 10* 147
B — Odmienny bodziec przez specyficzne receptory pobudza odrębny ośrodek kory mózgowej Żaden ze składników odruchowego luku wzrokowego nie znajduje się w stanie pobudzenia (wszystkie jego elementy białe). Źrenica wobec otaczającej ciem- ności silnie rozszerzona. Dźwięk dzwonka odbiera receptor w uchu wewnętrz- nym (czarny kwadracik) i przekazuje pobudzenie do właściwego ośrodka słuchowego w mózgu (czarne kółeczko) 148
C — Tworzenie się luku odruchu warunkowego Organizm wielokrotnie, raz po raz przeżywał takie sytuacje, że długi dźwięk dzwonka sygnalizował zaświecanie latarki. Oczywiście wówczas za każdym razem wszystkie drogi i ośrodki wykazane na obu poprzednich rysunkach były w stanie czynnym (czarne). Widzimy tu jednak pojawienie się dodatkowej zygzakowatej linii, która oznacza, że w tych warunkach tworzą się (niby nowe koleiny na stepie, którymi łatwiej jechaó niż po kompletnym bezdrożu) dość trwałe połączenia dodatkowe między ośrodkami dotychczas ńie powiązanymi (słuchowy, wzrokowy) 149
D — Odruch warunkowy O tworzeniu się tych czasowych połączeń przekonać nas może efekt następu- jącego doświadczenia. Osoba, której kilkadziesiąt razy uprzednio dzwoniono dzwoneczkiem nad uchem i świecono w oczy, obecnie zwęża źrenicę na sam dźwięk dzwonka, chociaż wokoło jest ciemno. Widzimy, że receptory siatków- ki oraz ośrodek wzrokowy w mózgu (kwadrat i kółeczko) są nieczynne (białe), a jednak źrenica jest zwężona, gdyż pobudzony ośrodek słuchowy mózgu ma połączenie (lima zygzakowata) z ośrodkiem ruchowym zwieracza źrenicy, który z kolei pobudza, a ten wobec tego przymusza do skurczu zawiadywany przez siebie mięsień. Takie zjawisko nosi nazwę odruchu warunkowego. Trwa ono ty Iko przez pewien czas, gdyż wytworzone połączenie (zygzakowata linia) całkowicie zanika, jeśli współwystępowanie dwóch bodźców - w danym przy- padku dźwiękowego i świetlnego — ustaje 150
. Tak więc wszystkie zjawiska dotyczące odruchów psychiczne warunkowych, naszej świadomości, woli, myślenia są powodowane przez działanie różnych zespołów komórek ner- wowych kory mózgowej. Z całego dotychczasowego kursu mieliśmy sposobność przekonać się, iż cechy anatomiczne człowieka i sposób funkcjonowania jego wewnętrznych organów, jak na przykład krwionośnego czy pokarmo- wego, niewiele go różnią od innych zwierząt kręgowych. Jedynie działalność mózgu, którą nazywamy w całości życiem psychicznym człowieka, stanowi dużą różnicę pomiędzy nim a nawet najbliżej w sy- stematyce stojącymi ssakami, jakimi są małpy człekokształtne. Ta właśnie odrębność spowodowała, że przez dłuższy czas ludzie uważali się za coś wyjątkowego, sądząc, iż tylko oni mają właściwość życia psychicznego, podczas gdy wszystkie zwierzęta kierują się co najwyżej odruchami. Takie stanowisko jest tylko połowicznie słuszne. Teraz, kiedy przeprowadzono dokładne badania wśród zwierząt, wiemy, że mają one też świadomość, wolę, że występują u nich różne stany uczuciowe. Jedyna wyraźna różnica pomiędzy ich psychiką a naszą to brak zdolności rozumowania. Na to bowiem, aby rozumować, trzeba naj- pierw umieć tworzyć pojęcia ogólne, na przykład, gdy mówię ,,stół“ lub ,,drzwi“, to nie myślę o konkretnym stole w moim pokoju ani o drzwiach od mego mieszkania, lecz o poziomej podpartej płycie, na której ludzie dla swej wygody wykonują różne czynno- ści, bądź o pionowej ruchomej płycie, którą można zasłonić otwór w ścianie. Takich ogólnych pojęć jak powyższe, a tym bardziej pojęć niema- terialnych, jak uczciwość, wszechmoc, zwierzę ani stworzyć sobie nie potrafi, ani tym bardziej nie umie kojarzyć ich w swoim mózgu i wyprowadzać na tej podstawie jakichś wniosków. Dla zwierzęcia istnieje tylko konkretny stół, konkretne drzwi, a w ogóle określone zjawisko, z którym się styka. Żadnych uogólnień w tej dziedzinie przeprowadzać nie potrafi. Jeśli więc nawet gdzieniegdzie uda się zauważyć u zwierzę- cia jakiś przebłysk pozornie podobny do czynności myślowej, to nawet u małp człekokształtnych przejawia się to na niezwykle niskim stopniu. 151
w Zrozumiale jest zupełnie, że w związku z tak bardzo ważną i rozbudowaną rola mózgu u człowieka, te właśnie zwoje nerwowe są u niego dużo silniej roz- dęte aniżeli u innych kręgowców, szczególnie jeśli chodzi o dość komórek nerwowych. Mniej ważny jest tu bowiem bezwzględny ciężar mózgu, gdyż słom, na przykład, czy wieloryb mają mózg dużo większy od ludzkiego. Istotna nato- r J __• „4. a+.nfiiinlni niAZA.ru mA-y miast jest sprawa stosunku ciężaru móz- Układ współczulny i przywspół- czulny odchodzi kilka gu do reszty ciała, który u człowieka wynosi 1/70, a u słonia mniej więcej 1/700. Jak widzimy z porównania ry- sunków mózgu ryby, jaszczurki, kró- lika i człowieka (rys. 97), u tego ostat- niego specjalnie rozwinęła się częśc zna- na nam już jako półkule mózgowo. Od rdzenia przedłu- żonego, a również z końcowej części rdzenia kręgowego par nerwów do orga- nów wewnętrznych oraz do znajdują- cych się w nich mięśni gładkich (na przykład w ściankach jelit lub pęcherza moczowego). Ponadto zaś te same or- gany wewnętrzne unerwiane są jeszcze przez zupełnie inne zwoje nerwowe aniżeli te, które poznaliśmy dotychczas. Zwoje te — to cały różaniec niedużych grup komórek nerwowych, leżący wzdłuż wewnętrznej strony kręgosłupa (rys. 98). Noszą one nazwę układu współczulnego i za pomocą odchodzących od nich ner- wów zawiadują czynnościami organów Rys. 97. Przekrój podłużny przez mózgi ryby, gada, ssaka i człowie- ka. Zwróć uwagę na wzrost objętoś- ci półkul mózgowych (część silnie zakropkowana) oraz móżdżku wewnętrznych. Ale, jak wspomnieliśmy dopiero co, dó tych samych organów dochodzą odgałęzienia nerwów od rdze- nia przedłużonego i końcowej części rdzenia kręgowego. One również zawia- dują tymi samymi organami, dlatego noszą nazwę układu przywspółczulnego. Jeśli rozpatrzymy załączoną tabelkę (str. 154), przekonamy się, iż to kierowanie czynnościami organów wewnętrznych przez układ współczul- ny, a jednocześnie i przywspółczulny, ma charakter przeciwstawny - anta- gonistyczny, a więc gdyby funkcjonował tylko jeden z układów, niemożliwa y a y czynność wręcz przeciwna tej, którą właśnie on zarządza (porównaj działanie na kość mięśni antagonistycznych). 152
Rys. 98. Odcinek układu wspólczulnego A — odpreparowany rdzeń z nerwami; układ współczulny oznaczony czarno B — powiększenie odcinka lewej połowy rysunku A. a b c d e — tylny — przedni — szara — biała korzonek nerwu rdzeniowego, substancja rdzenia, — zwój układu wspólczulnego. Porównaj z rysunkiem 93 Z własnego doświadczenia wiemy, iż działalność obydwu tych organów jest zupełnie automatyczna. Od opisywanych już automatycznych odruchów zarządzanych przez rdzeń kręgowy różnią się one tym, iż odruchy rdzeniowe dochodziły w końcu do naszej świadomości (na przykład cofnięcie sparzonego palca). Natomiast wzmożenie lub zatrzymanie ruchu robaczkowego jelit lub zwiększenie czy zahamowanie wydzielania soku trzustkowego odbywa się właściwie nie tylko zupełnie poza naszą wolą, ale i poza świadomością 153
ZESTAWIENIE PRZECIWSTAWNYCH CZYNNOŚCI OBYDWU SKŁADNIKÓW UKŁADU AUTONOMICZNEGO Narząd Działanie układu współczulucgo Działanie układu przywspółczułncgo Oko rozszerza źrenicę i szpa- rę powiekową zwęża źrenicę i szparę powiekową Naczynia krwionośne zwęża rozszerza Gruczoły potowe zwiększa wydzielanie potu zmniejsza wydzielanie potu Ślinianki powoduje słabe wydzie- lanie śliny gęstej zwiększa wydzielanie śliny rozcieńczonej Serce przyśpiesza działanie zwalnia działanie Oskrzela rozszerza zwęża Przewód pokarmowy osłabia ruchy robaczko- we, zmniejsza wydziela- nie soków trawiennych wzmacnia ruchy robacz- kowe, zwiększa wydzie- lanie soków trawiennych Pęcherz wzmacnia skurcz zwiera- cza, hamuje skurcz mię- śnia wypierającego mocz rozluźnia zwieracz, uru- chamia mięsień wypiera- jący mocz 154
Rys. 99. Układ autonomiczny. Roz- poznaj najpierw na tym rysunku i na- zwij wszystkie organy narysowane kropkami, następnie dopiero prze- śledź, które z nich unerwiane są przez układ współczulny (kreska przery- wana), a które przez przy współ- czulny (kreska ciągła). Cyfry rzym- skie odpowiadają kolejnym parom nerwów mózgowych. Porównaj z rys. 92 C, gdzie nerwy te są oznaczone odpowiednimi cyframi arabskimi
Kierownicza rola układu nerwowego Jeżeli teraz to, co powiedzieliśmy na temat układu współczulnego i przywspółczulnego, rozszerzymy na cały układ nerwowy, to zorientujemy się wyraźnie że nie ma takiego zakątka w organizmie, nie ma takiego narządu bądź nawet grupy komórek, do której by nie docierały zakończenia włókien nerwowych. Zrozumiałe więc, że centralny układ nerwowy otrzymuje wiadomości o stanie każdego najdrobniejszego miejsca w organizmie i odwrotnie, może on wpływać hamująco lub pobudza- jąco na ich czynności. Jeśli ponadto zdamy sobie sprawę z tego, że przede wszystkim od systemu nerwowego zależy wydzielanie gruczołów dokrewnych, których rolę poznaliśmy niedawno, łatwo pojmiemy, że naczelnym układem zarządzającym nadrzędnie wszystkimi czynnościami orga- nizmu jest właśnie układ nerwowy. Znużenie Podobnie jak komórki mięśni, przymuszone do częstych skurczów, tak samo komórki nerwowe, często pobudzane do działania, ulegają zmęczeniu i wtedy funkcjonują coraz gorzej. Gdy mózg jest znużony, nie jesteśmy w stanie skupić uwagi ani poprawnie rozumować. Częste przemęczanie mózgu może nawet wywołać trwałe jego wady, dlatego też nie należy dopuszczać do zbytniego wyczerpania nerwowego i trzeba przeplatać pracę umy- słową — fizyczną. Jeśli jednak nierozumny człowiek lekkomyślnie nie oszczędza swojego układu nerwowego, sam organizm reguluje tę sprawę, po prostu odmawiając posłuszeństwa, nawet wbrew woli człowieka zarządzając odpoczynek. g Takim właśnie automatycznym odpoczynkiem jest sen, w czasie którego mózg nie bywa zatrudniony, a również inne organy w mniejszym lub większym stopniu odpoczy- wają. Serce bije równo i spokojnie, ruchy oddechowe stają się rzad- sze, nawet procesy trawienne odbywają się wolniej. Długoletnie doświadczenia wykazały, że organizm ludzki naj lepiej się czuje, jeśli w ciągu doby osiem godzin przepędza w śnie, osiem przy pracy oraz osiem ma przeznaczone na odpoczynek o czynności zawodowych i jedzenie. Dla młodzieży od lat 6 16 wska zana jest większa ilość snu, mianowicie początkowo 10, a potem 0 g° 156
dzin. Naturalnie niemowlęta i małe dzieci powinny sp«ó jeezoze dłużej (14-16 godzin). Tkanka nerwowa jest bardzo delikatna i niezwykle Używki wrażliwa na wszelkiego rodzaju trucizny. Niektóre z nich stosowane w maleńkich dawkach, nie szkodzą, lecz są PewneS° rodzaju bodźcem podrażniającym i wywołującym nawet; do źnie sprawniejsze funkcjonowanie komórek nerwowych. Dlateg to ludzie często używają pewnych z nich (kawa, tytoń itp.) w momen tach gdy zależy im na dobrym wykonaniu pracy, stąd nazwa ,,używki“. Jest to jednak środek bardzo niebezpieczny, gdyż nad- miernie podniecana nimi tkanka nerwowa wyczerpuje się po pew- nym czasie. Toteż nadużywający takich narkotyków zapaść nawet mogą na chorobę nerwową. W ten sposób ludzie trwonią największe swoje dobro, jakim jest dobrze i sprawnie działająca tkanka nerwowa, która zawiaduje życiem psychicznym, reguluje i uzgadnia funkcjonowanie wszystkich części organizmu. Powszechnie Najczęściej używane narkotyki to teina, kofeina używane i nikotyna. Wszystkie one są bardzo zjadliwie tru- trucizny jąCe, Q CZym świadczyć może fakt, iż (maleńka kro- pelka czystej nikotyny, dana do spożycia rosłemu psu, wywołuje natychmiastową jego śmierć?^ Teina znajduje się w herbacie, na szczęście w nadzwyczaj ma- łych ilościach, dlatego też używanie tego napoju nie pociąga za sobą dla organizmu specjalnie złych skutków. Herbata jednak może być zastąpiona przez różne połączenia naszych ziół krajowych, gdyż przyzwyczajenie do niej jest w dużym stopniu sprawą nawyku Nieco gorzej rzecz się ma z używaniem kawy. Kofeina znajdu- jąca się w mej wpływa podniecająco na ośrodki nerwowe, zawia- dujące pracą mięśnia sercowego. Ponieważ zaś kawę pije się zazwyczaj organizmu pozbawionego wypoozyAu U)em“e “ Ca'0Ś0i ’Z02eg61nie z ™ wywołuje ’ aczkolwiek znakonucie może ona byó zastąpiona przez 157
tak zwaną kawę zbożową, która nie zawiera narkotyku, zaś sprawy smakowe polegają tu też na przyzwyczajeniu. Główną złą stroną narkotyków jest to, że organizm przyzwyczaja się do nich. Zazwyczaj człowiek nie wykazuje do nich pociągu, po prostu nie smakują mu one, gdy styka się z nimi po raz pierwszy. Dopiero po kilkakrotnym użyciu następuje powolne przyzwyczajenie, a potem stałe pragnienie tych trucizn w coraz większych ilościach. Dlatego też człowiek przezorny i mądry wystrzega się narkotyków (niemal jak zarażenia bakteriami), gdyż nie lada siły woli trzeba, aby przezwyciężyć się i powstrzymać przed zatruwaniem organizmu, kiedy pragnienie narkotyku objęło go już w swoje posiadanie. Typowym przykładem tego, cośmy dopiero co po- wiedzieli, jest narkotyzowanie się nikotyną przez zaciąganie się dymem tytoniowym. Ci wszyscy, którzy uważnie prze- czytali rozdział o oddychaniu, rozumieją dobrze całą bezsensowność tej czynności. "Wprowadzamy bowiem do płuc zamiast powietrza dym, zawierający znikome ilości tlenu, dużo dwutlenku węgla (który ' organizm i tak musi stale wydalać), ponadto zaś pewne ilości trującej nikotyny, która przenika do krwi i rozchodzi się po całym organizmie [ ze szkodą dla zdrowia. Każdy, kto przypomni sobie wrażenia odniesione w czasie palenia pierwszego papierosa, wie dobrze, iż nie sprawiało mu to żadnej przy- jemności. ^Przeciwnie, u osób wrażliwych często następuje wtedy skurcz ścianek żołądka, wywołujący tak nieprzyjemne wymioty?^ Jednakże zwykle w młodości z naiwnym uporem przezwyciężamy wstręt organizmu do tego narkotyku, wyobrażając sobie, iż w ten sposób upodabniamy się do starszych. I znów, jak tu było powie- dziane dopiero co, przyzwyczajamy organizm i stajemy się bezwiednym niewolnikiem nałogu, z którego później wyplątać się bardzo trudno. Wszystkie wspomniane trucizny działają tylko na tego, kto ich używa. W środowiskach mniej kulturalnych ludzie ogarnięci ma- ; nią narkotyzowania się, nie mogąc znaleźć żadnych logicznych ani | naukowych usprawiedliwień dla swego postępowania, twierdzą, iż zdrowie jest ich własnością, mają więc prawo choćby wbrew interesowi swojego organizmu korzystać z tego, co im sprawia przyjemność. Obywatele współczesnych społeczeństw kulturalnych jasno pojmują błędność takiego rozumowania. Zdrowie każdego członka społeczeństw^ JlUJ l lLL LU lllLlóllL i I -- mogąc znaleźć żadnych logicznych ani | 158
)n«nnścia — jest własnością ogółu. Dowieść nie jest jego prywatną włas <ł 7atrucie utrudni mu normalne tego łatwo — przecież kaz y, g J pi7nVch- szpitali, uzdrowisk, zarobkowanie, uda Wodmówiona, mimo iż rioZ przez własna głupotę lub Toteż uczciwy człowiek w podobny sposób swoich słabości tłu- maczyć nie ma prawa. Jednak dopiero prawdziwą klęskę społeczną spowo- Alkohol dowaó może alkohol. I on, jak każda trucizna, wydaje się czasem, że nie jest dla organizmu szkodliwy. Niestety jednak, ludzie dziwnie łatwo nabierają pociągu do picia dużych dosci alkoholu i to mianowicie wódki, zawierającej do 50% tej trucizny. Picie alkoholu, w równie szybkim stopniu jak korzystanie z niko- tyny, przekształca się w trudny do opanowania nałóg. Ponieważ zaś w 50% wódce wprowadzamy do organizmu wielkie ilości trucizny, rezultaty niszczącego jej działania zjawiają się dużo szybciej. Jak zwykle, pierwszą ofiarą staje się najwrażliwsza tkanka — nerwowa. Każdy nieomal może zaobserwować ten wpływ alkoholu, słysząc wypowiadane przez człowieka pijanego słowa bez związku i sensu (zamroczenie umysłowe) lub obserwując jego wysiłki w celu utrzymania równowagi lub stawiania prosto kroków, co wskazuje na niemożność zharmonizowania pracy mięśni przez zatrute komórki nerwowe. Prawdopodobnie jeszcze bardziej zwiększona dawka alkoholu wywołałaby śmierć natychmiastową (tak jak po cyjanku potasu, strychninie — tych najzjadliwszych truciznach), gdyby nie to, że porażony alkoholem człowiek traci wreszcie przytomność i już więcej me just w stanie dobrowolnie zatruwać siebie samego. Dopiero w ciągu kilku- lub kilkunastu godzin organizm może mniej więcej uporać sie z truczną utleniając ją, i choć częściowo naprawi pows ate w tka' kach spustoszenia. Zatruto alknbnU™ powsraie w tkań- będąc przekonany, że gdy 'odczuwałyjesZTól organizm jego jest znowu równie sprfwnv iX 5 P^ejdzie, to niesłuszne. Często bowiem kilku toJ’d ’k?rZ®d uPlclem- Jest ostatecznie wyreoulowałv i d m trze^a’ a^y komórki ^dostrzegaZ n°a ^“jb tv jedno „pijaństwo". które spowodowało 159
Ludzie jednak przeważnie o tym nie wiedzą. Jednych — naiwna chęć pokazania, jak dalece ma się „mocną głowę", innych - nałóg / skłania do wielokrotnego nadużycia alkoholu i w ten sposób powoli różne organy często zatruwane zaczynają już na stałe działać coraz gorzej. Przede wszystkim mniej sprawnie funkcjonują komórki nerwowe: pijak skarży się na bóle głowy, żali na utratę pamięci, wyszukując przeróżne przyczyny, z oburzeniem jednak odrzucając twierdzenie, iż jest to następstwem zatruwania się alkoholem. Innymi organami najbardziej narażonymi na cierpienia są wą- troba i serce. Stale zatruwana wątroba (która, jak mówiliśmy, przede wszystkim walczy z trucizną) — wyrodnieje, w następstwie czego u alkoholika mogą występować objawy cukrzycy. Serce źle kontro- lowane przez tkankę nerwową, a jednocześnie samo bardziej zatru- wane, działa nieregularnie, gorzej zaopatrując tkanki w krew. Toteż nadużywanie alkoholu może się odbić na różnych organach. Ponadto zaś nieregulamość pracy serca przede wszystkim odczuwa ono samo, gdyż powstają w nim zazwyczaj trwałe zmiany (rozszerzenie serca i zwyrodnienie mięśnia sercowego). Kolejnym organem, który bezpośrednio cierpi przez alkohol, są nerki. Przy samoobronie organizmu one to usuwają krążącą tru- ciznę z krwi, przy czym zatruwają się same, źle więc odfiltrowują mocz. Wtedy to duże ilości soli amoniakalnych, zamiast być usunięte na zewnątrz, osadzają się wśród mięśni lub w stawach, utrudniając ich ruchy i powodując dotkliwe bóle. Toteż wśród cierpiących na cho- roby stawów znaczny procent stanowią alkoholicy. Wszystko to jest jednak dotkliwą karą, którą pijak ponosi, można by powiedzieć słusznie, za swą nieopatrzność i nieuświa- domienie. Zło społeczne alkoholizmu leży jednak dużo głębiej. Nieszczęście bowiem wywołane przez tę truciznę nie ogranicza się do winnego. Stwierdzono obecnie bezspornie, iż potomstwo alkoholika płaci przez całe życie za postępowanie swego ojca lub matki. I dlatego to alko- holizm jest nie tylko klęską społeczną, ale i przestępstwem. Organizm dzieci alkoholików jest słaby, kościec rozwija się nie- prawidłowo, a więc powstaje skłonność do krzywicy; osocze krwi ma obniżone zdolności do zwalczania zarazków — toteż dzieci taki® są podatniejsze na wszelkie choroby zakaźne. Przede wszystkim zaś słabo rozwijają się ich centralne zwoje nerwowe, wskutek czego dzieci 160
. . zdolne odznaczaj. « panu^ “ — pijaków są mniej zdol , [ub idiotyzmu. wyklują »e*y “enorm ' czlowieka nie wołamy, aby nie Dlatego tez do umiejąoeg y dowiedzia| się o grożących mu pil alkoholu, a jedynie ,^amy y rozstrzygnąl, czy wo- następstwach, a później Y ezpiecznej dla mego i jego bec tego wolno mu używać tej tak me i potomstwa trucizny. Walka państwa z alkoholizmem pojów alkoholowych ? Co więcej Państwo ludowe dba o zdrowie swych obywateli dlatego też każdemu, kto zastanowił się nad wyżej powiedzianym, może nasunąć się słuszne pytanie: „Dlaczego państwo zezwala na sprzedaż publiczną wysokoprocentowych na- j, dlaczego je samo produkuje? Odpowiedź na to jest prosta, aczkolwiek nie rzucająca się w oczy. Dawniej monopol spirytusowy traktowano jako jedno z pokaźnych źródeł dochodu dla skarbu państwa, nie interesując się, jakimi ofiarami jest on opłacany. Nic więc dziwnego, iż niczym nie hamowany alkoholizm, w do- datku wobec niskiego stanu kulturalnego obywateli, rozprzestrzenił się tak niepomiernie w XIX i XX wieku. W walce z tą klęską społeczną nie należy postępować nieprzezornie. Próby zakazów sprzedaży alkoholu, czyli tak zwaną prohibicję, usiło- wano już przeprowadzić w państwach kapitalistycznych, lecz nie dała ona oczekiwanych rezultatów. Ludzie opanowani nałogiem pili.po kryjomu jeszcze gorsze trucizny, jak denaturat, eter. Rozwijały się tajne gorzelnie, produku- jące samogon, to jest wódkę nie oczyszczoną, której jednorazowe użycie wy- woływało czasem natychmiastową ślepotę lub nawet śmierć Z rozpanoszonym złem społecznym walczyć należy powoli i‘ ostrożnie. Produkowanie alkoholu przez państwo poza celami przemysłowymi daje przynajmniej możność kontroli tego produktu, a jednocześnie powolnego ograniczania wytwórczości na spożycie. 1 8 Juz teraz zaobserwować można u nas, iż państwo • ' sze ilości taniego wina dzięki czemu r / , piodukuJe coraz więk- ni. oMgo, ja się 0„aza|Oi p_ Wjjasmając to zagadnienie, wspominamr i państwa w walce z alkoholizmem, z którei z - 1 zak°nezenie o doniosłej roli każdy, kto uważnie przeczytał, co w tei snra mÓgł sobie z<*ać sprawę zatruwania się alkoholem jest przede wsz Tb’ byl° P°wiedziane- Przyczyną -e sobie następstw tej w^we^zm ztą ehr^T 1 ^wiada^a Wszystkie posunięcia sta ’ PrZ«OŚ- • P°dniesiema ogólnego stanu ^-enia oświa- wa ozania tej klęski społecznej. 5 nar°dzie najlepszym sposobem 11 11 ~ Nauka o człowieku 161
NARZĄDY ZMYSŁÓW Wspominaliśmy już o skórze jako narządzie zmysłu, przy czym wyjaśniona została rola ciałka zmysłowego. Jest to komórka lub grupa komórek odbierających podnietę, jednak zawsze wyłącznie tylko taką, na jaką są one wrażliwe. Inne więc ciałka odbierają bodźce dotykowe, inne bólu; jedne wrażliwe są na zimno, inne zaś reagują na podniety cieplne. Że tak jest, przekonać się czasem możemy, gdy przy operacji zastrzykną nam środek znieczulający zwany kokainą (uży- wają go często dentyści, aby pacjentom oszczędzić cierpień). Kto przechodził podobne znieczulenie, wie dobrze, że czuje się wtedy każde dotknięcie instrumentu dentystycznego. Mimo jednak tak przykrych zabiegów, jak rwanie zęba czy nawet skrobanie kości, żadnego bólu się nie odczuwa. Ten właśnie pozornie zadziwiający fakt tłumaczy się po prostu tym, że kokaina znieczula wyłącznie tylko ciałka bó- lowe, podczas gdy inne ciałka zmysłowe znajdujące się w skórze (a więc również dotykowe) w dalszym ciągu funkcjonują prawie nor- malnie. Wszystkie organy zmysłowe człowieka, jak i wszelkich zwierząt, są zbudowane według tego samego, dopiero co opisanego typu. To znaczy, że jest to zbiór: 1) ciałek zmysłowych odbierających podnietę oraz 2) stykających się z nimi włókien nerwowych, które podnietę tę przewodzą do mózgu lub rdzenia. Trzy najważniejsze narządy zmysłów człowieka: oczy, uszy i nos mają bardzo liczne ciałka zmysłowe zagęszczone na niewielkiej przestrzeni, co ogroipnie wzmaga ich czułość na odbiór nawet najbar- dziej słabych podniet. Widzieliśmy już, że zagęszczenie ciałek dotyko- wych na końcach palców powoduje, iż nimi wyczuwać możemy dużo 162
lepiej powierzchnię przedm.otu^amz gdy znajduje się także „kotem. Bardzo dużo ciałek z y 3 Q się praekonao „a końcu nosa. Toteż, o czym meMdmiotó„, wyczujemy „ niewielkiej różnicy w temperaturze 1 dotykanie palcami j, najlepiej, dotykając £ Żukowo cieple. blędw\^CtrzoTh organach zmysłowych, które- " r-i W na celu dym z nich istnieją p jeszcze podziała ona na ciałka z organ6w rozpatrzymy kolejno. Oko z wyglądu moglibyśmy porównać do małej gru- Oko bościennej piłki gumowej, z tą różnicą, iż w swej tylnej części jest lekko spłaszczone. We wnętrzu takiej piłki panuje kompletna ciemność. Podobnie byłoby i we wnętrzu oka, tylko że w przedniej jego części znajduje się mały okrągły otwór, nazwany źrenicą, przesłonięty przezroczystą jak szybka błoną, która nosi nazwę rogówki. Przez ten otwór więc wpada do ciemnego wnętrza oka wiązka promieni świetlnych, trafiając akurat na tylną spłaszczoną ściankę. Ta właśnie ścianka wysłana jest gęsto tuż przy sobie stoją- cymi ciałkami zmysłowymi. Warstwa ich nosi nazwę siatkówki. Naturalnie każde z ciałek zmysłowych ma swoje włókno nerwowe, które razem zbierają się w wiązkę i w postaci już dość grubego nerwu przebijają tylną ściankę oka, aby biec dalej do komórek nerwowych w przedniej części mózgu (rys. 92 0). Tuż za źrenicą znajduje się podobnie jak w aparacie fotograficznym, soczewka tak przezroczysta’ jakby była ze szkła (rys. 100) J ’ 1 rozkraiać °k° wstęgo płynu (gdyż oko nie jest puste jak nlk ’’ '.'UęC1" 8alareto’ przezroczystą, półpłynną galaretą) ujrzllibyśm \ WyPelm°n<S soczewkę. Przy dokładniejszym badaniu st r^ jaźnie z wyglądu można by uznać ia ’<i amu stwierdzilibyśmy, że tylko nalibyśmy się, iż jest ona elastyczn^1 11^ dotkn^wszy przeko- właściwość soczewki jest bardzo' ważna i £ Ta 00 zaraz wyjaśnimy. J ‘ d a O1'ganizmu pożądana, 11» 163
GAŁKA OCZNA Rys. 100 Gałka oczna widziana z przodu a — soczewka, b — otwór w tę- czówce zwany źrenicą, c — tę. czówka, d — białkówka, e - naczyniówka, jak widać, na przodzie przechodząca w tę- czówkę, f — siatkówka, z któ- rą łączy się g — nerw wzro- kowy złożony z włókien odpro- wadzających podniety od siat- kówki. Pamiętać należy, że całe wnętrze tej kuli nie jest próżne, lecz wypełnione półpłynną ga- laretowatą masą, zwaną ciałem szklistym. Zauważ, że biał- kówka (na przekroju kresko- wana) na przodzie przed tę- czówką i źrenicą przechodzi w przezroczystą rogówkę Każda wypukła soczewka skupia padające na nią promienie świetlne i, jak wiemy z fizyki, po przejściu ich na drugą stronę, w pew- nej ściśle określonej odległości powstaje wyraźny wizerunek przedmiotu, który do niej te promienie wysyła. Pamiętać należy, że już o parę milimetrów głębiej lub płycej obraz staje się niewyraźny, jak mówimy — nieostry. Ta sama jednak soczewka rzuca ostry obraz nie zawsze na jedna- kowej odległości. Gdy promienie przybyły do soczewki z bliska, wyraźny obraz tworzy się nieco dalęj. Natomiast gdy przedmiot wysyłający je był daleko, obraz powstaje bliżej (rys. 102—I i U)- Wiedząc o tej własności soczewki, łatwo się zorientujemy, iz zasadniczo wtedy bylibyśmy w stanie widzieć dobrze i wyraźnie albo tylko przedmioty bliskie, albo tylko odległe. Jeśli bowiem oko nasze tak byłoby urządzone, że ostry obraz przedmiotów7 dalekich padałby akurat na siatkówkę (czyli że wówczas widzielibyśmy je wyraźnie), to ta sama soczewka ostry obraz przedmiotów bliskich rzucałaby na parę milimetrów za siatkówką (rys. 103). Wtedy jeJ ciałka zmysłowe byłyby podrażnione obrazem nieostrym. JednyD3 słowem, przedmioty te widzielibyśmy jakby zamazane. 164
O takich brakach sztywnej soczewki wiedzą dobrze fotografowie dlatego też w aparacie fotograficznym są urządzenia pozwalające na regulowanie odległości między soczewką a kliszą, aby obraz pada- jący na tę ostatnią był zawsze wyraźny. Ale w oku siatkówka i so- czewka są umieszczone nieruchomo i ani zbliżyć się, ani oddalić od siebie nie mogą. Fizyka mówi nam jednak,’ że soczewki o większej wypukłości w ogóle zawsze rzucają obrazy ostre bliżej aniżeli soczewki bardziej płaskie (rys. 102 — III). Regulacja Teraz zrozumiemy pożytek z tego faktu, że soczewka wyraźnego naszego oka jest elastyczna. Dzięki temu bowiem widzenia . . , może ona zmieniać swą wypukłość. W związku z tą właściwością, stając się w miarę potrzeby bardziej wypukłą, rzucać będzie obraz bliżej, gdy się zaś nieco spłaszczy, miejsce ostrego zarysowania obrazu wypadnie głębiej. obrazić Wi!° Od8U7a,S ‘ ZbliŻaĆ sfatk6"'k«. »by natrafić na ostry wyonlloC l’’ Jr *° “ynil f0t0®raf> oko “•»> dopasowuje wypukłość soczewki. I to 7awq7P ol bywaj, z bliska, czy z daleka ostri ~ prOmienie przy‘ dokladnie „a siatkówkę Dzięki tS, T praedmi°tu pada' zostaj, podrażnione zawsze obrazem nLZ zmyslowe oorazem najwyraźniejszym. To właśnie 1 (i 5
Rys. 101. Z Lewej — tęczówka z prześwitującą w środku so- czewką. Pośrodku i z pra- wej — przekroje przedniej części oka, na których zazna- czono pionowo ustawiony pierścień włókien mięsnych — ciałko rzęskowe (a — miejsca jego przekroju), w je- go środku znajduje się soczewka uwieszona na płomienistych włókienkach miesno-ścięgnistych. Gdy ciałko rzęskowe maleje (skurcz), włokienka, na któ- rych jest zawieszona soczewka, wiotczeją, a ta, wskutek swej elastyczności uwypukla się (&). Gdy pierścień ciałka rzęskowego się rozszerza, włókna, na których jest zawieszona soczewka, naprężają się i spłaszczają ją (rys. środkowy) uwypuklanie lub spłaszczanie soczewki odbywa się dzięki włóknom mięśniowym, które są do niej przyczepione. Jeśli więc patrzymy na przedmioty bardzo odległe, włókna mięśniowe automatycznie spła- szczają soczewkę akurat do tego stopnia, aby ostry obraz padł na siatkówkę. Jeżeli chcemy coś zobaczyć z bliska, soczewka automa- tycznie zostanie uwypuklona zawsze w ten sposób, aby największą ostrość wypadała na warstwę ciałek zmysłowych (rys. 101 i 103). Rys. 102. Rzucanie obrazu przez soczewki o różnej wypukłości Przypomnij sobie z fizyki: I — gdy promienie od przedmiotu padają z daleka, soczewka rzuca obraz blisko, II — gdy promienie od przedmiotu padają z bliska, soczewka rzuca obraz dalej, III — gdy jednak soczewka jest bardzo wypukła, jej ostre obrazy będą zawsze padały dużo bliżej niż od soczewki spłaszczonej 166
Propenie p^^™" ległego, a sOC'Z°^ Człowiek widzi akurat na siatkówce. odległy obraz ostro i wyra Ta sama soczewka rzuca obraz przed- miotów bliskich dalej poza siatkówkę. Przedmioty bliskie widziane byłyby niewyraźnie, gdyby nie to, ze potrafi ona w tych przypadkach ............... odpowiednio się uwypuklić, dzięki cze- mu odległość obrazu przedmiotu bli- skiego skraca się i pada akurat na siat- kówkę. Człowiek widzi Znów dobrze Rys. 103. Akomodacja oka do ostrego widzenia z bliska. Gałka oczna normalna Promienie padają od przedmiotu od- ległego, a soczewka daje ostry obraz akurat na siatkówce. Człowiek starszy (wyżej 45 lat) widzi odległy przed- miot ostro i wyraźnie Ta sama soczewka rzuca obraz przed- miotów bliskich dalej poza siatkówkę. Przedmioty bliskie człowiek starszy widzi niewyraźnie, gdyż jego soczewka straciła zdolność odpowiedniego uwy- puklania się — akomodacji Człowiek starszy może zobaczyć przed- mioty bliskie ostro .tylko za pomocą okularów wypukłych, które odpo- wiednio dobrane zbliżą mu odległość padania obrazu o tyle, aby obraz ten padł akurat na siatkówkę Rys. 104. Starcza dalekowzroczność. Gałka oczna normalna 167
W ten sposób regulacja odbywa się w oku normal- Wady oczu nym Zdarza się jednak, iż u niektórych ludzi oko zbudowane jest wadliwie, tak że przy najwyższym możliwym uwypu- kleniu soczewki obraz pada z tyłu, poza siatkówką. Wtedy mamy do Gałka oczna zbyt krótka znamionuje dalekowidza — gdy promienie padają z daleka, uwypuklona do granic możliwości so- czewka daje ostry obraz akurat ria siatkówce. Taki człowiek widzi ostro przedmioty odległe B — obraz przedmiotów bliskich pada poza siatkówką, zaś soczewka już więcej uwypuklić się nie może. Da- lekowidz widzi przedmioty bliskie nieostro, chyba że C — dopomoże sobie wypukłymi okularami (jak na rysunku 104) Rys. 105?j Wady wzroku i ich reguł Galka oczna zbyt długa znamionuje krótkowidza A — soczewka w położeniu normal- nym rzuca ostry obraz przedmiotów bliskich akurat na siatkówkę. Krót- kowidz widzi z bliska wyraźnie B — obraz przedmiotów odległych pada zbyt blisko, wobec czego krótko- widz widzi nieostro, uwypuklenie so- czewki co najwyżej jeszcze bardziej skróciłoby odległości obrazu i oddaliło go od siatkówki, zaś spłaszczyć się więcej nie może C — krótkowidz dopomaga sobie oku- larami o szkłach wklęsłych, gdyż te powiększają odległość padania ob- razu, dzięki czemu widzi wyraźnie również i przedmioty odległe owanie 168
•a z tak zwaną dalckowzrocznością. Człowiek z taką wadą widzi czymema Z t odległe) bliskie jednak wydają mu się amazane Ponieważ zaś soczewka oka, jak mówiliśmy, bar- rS7tXklió się X jest w stanie, aby obraz jeszcze przybliżyć, Lamv iej wtedy sztucznie, używając okularów o szkłach wy- pukłych. TaMe bowiem szkła, jak wiemy, zmniejszają odległość Padajeśli°odZrotnie, oko jest wadliwie zbudowane w ten sposób, iz mimo największego spłaszczenia soczewki przez włókienka mięśniowe obraz pada jeszcze przed siatkówką, wówczas dobrze widzimy przeć - mioty bliskie, natomiast odległe stają się zamazane. Nazywa się to krótkowzrocznością i wtedy również dopomagamy -sobie szkłami, jednak w tym wypadku z soczewkami wklęsłymi. W zrozumieniu powyższego pomoże nam rys. 105. Oczy, jak każdy inny narząd, również bywają na- Choroby oczu |>ażone na rozmaite choroby. Jedną z częstszych jest zapalenie spojówek, czyli tych delikatnych błon, które pokrywają gałkę oczną i wewnętrzną stronę powiek. Przyczyną jej powstania może być dłuższe przebywanie w bardzo jaskrawym świetle, na przy- kład na silnie nasłonecznionym śniegu lub w blasku wielkich lamp czy reflektorów. Ale nie tylko nadmierne światło jest jej przyczyną. Zadymione czy pełne kurzu powietrze również silnie drażni spojówki i może wywołać ich stan zapalny. Oczy stają się wtedy zaczerwie- nione, pod powiekami odczuwamy pieczenie i dokuczliwe swędzenie. Nieraz, gdy stan taki trwa dłużej, zaczyna się sączyć ropna wydzie- liną. Podobne objawy występują przy zakaźnym zapaleniu spojówek Nabawić się go można trąc oczy brudnymi rękami, na których znaj- dują się zarazki powodujące tę chorobę. .lezeh objawy takie, jak wyżej opisano, trwają dłużej niż parę ygod ni, należy udać się do lekarza, gdyż zadawnione ostre zapalenie ^pojowek może spowodować owrzodzenie rogówki i nawet utratę Wg — pospolicie jęczmieniem lub jcczmek™ z t ę tę zwlemy 1G9
ropne. Choroba ta nie jest niebezpieczna i zwykle przechodzi dość szybko. Jednak w przypadkach często powtarzających się jęczmieni należy udać się do lekarza, który zarządzi odpowiednie zabiegi. brną chorobą, ale już ogromnie zaraźliwą, która najczęściej wystę- puje u dzieci i młodzieży, jest jaglica. Jako choroba zakaźna, jest ona bardzo groźna społecznie. Przenosi się tak jak poprzednie, zwłaszcza za pośrednictwem rąk, którymi chory trze obolałe powieki, oraz przy dotykaniu oczu rękami lub przedmiotami zakażonymi (najczęściej ręczniki). Nie leczona jaglica doprowadzić może nawet do utraty wzroku. Toteż obowiązkiem społecznym każdego, kto by podejrzewał u siebie początki jaglicy, jest zameldować się natychmiast u lekarza w przy- chodni. Przy zachowaniu ostrożności izolowanie chorego w szpitalu nie jest konieczne, chyba w wyjątkowych wypadkach. Niemniej jaglica wymaga systematycznego i długotrwałego leczenia. Pamiętać należy, że szerzy się ona zwłaszcza wśród dzieci w wieku szkolnym, toteż w przypadkach częstego łzawienia oczu, odczuwania „piasku" pod powiekami, należy natychmiast udać się do przychodni prze- ciwjagliczej, zarówno we własnym interesie jak i ze społecznego obowiązku niezarażania kolegów. Ochrona Tak czuły i delikatny organ, jak oko, jest już przez oka sam organizm starannie ochroniony. Prawie całe, oprócz przedniej części, znajduje się wśród kostnych ścianek — oczo- dołów. Z przodu również osłonięte jest dwiema ruchomymi fałdami skórnymi (powiekami), mogącymi całkowicie je zasłaniać w wypadku sypiącego kurzem wiatru, gryzących oparów lub jakichkolwiek nie- bezpieczeństw. Do takich niebezpieczeństw należy również zbyt jaskrawe światło, które bardzo szkodliwie może podziałać szczególnie na siatkówkę. Oko broni się przed tym dwojako: bądź przez kompletne zamknięcie powiek, wtedy jednak człowiek zostaje czasowo oślepiony, bądź też, jeśli światło jest bardzo silne, ale nie tak jaskrawe, aby go oko wytrzymać nie mogło, zaczyna działać jeszcze inne urządzenie. Mianowicie dookoła otworu źrenicy znajdują się delikatne mięśnie, mogące zwężać ją swoimi skurczami, i inne, które działają antagoni- stycznie, a więc rozszerzają ten otwór, przez który światło wpada do oka. Zrozumiałe jest, iż przez mniejszą dziurkę dostanie się do środka mniej promieni, a co za tym idzie, mimo jaskrawych potoków światła 170
Higiena wzroku dookoła, uniknie siępokojix, zapanował mrok lub z^d^e ięcej pronlieni należałoby wpuścić wtedy, ażeby lepiej Z11 ’‘ tomatycznie rozszerzają źrenicę. d0 oka i wówczas to mięsni < lub zwężania źrenicy przeko- 0 tych zdolnościach rozsz < patrzącego w jasne okno, nać się bardzo łatwo obserwując oko kolegi pati ząceso J a następnie przesłaniając mu widok zeszytem. To że organizm sam dba o ten swój czuły narząd, tym bardziej powinno nas pobudzić do starannego opiekowania się 'naszym wzrokiem. Nie wolno mianowicie prze- ciążać ciałek zmysłowych siatkówki przez zbyt długie wpatrywanie się w drobne, mało wyraźne przedmioty. Niepożądane jest tez. choć to robią czasem nierozsądne dzieci, patrzenie na oślepiające światło, na przykład - silnej żarówki lub słońca. Szkodliwe jest również wytężanie wzroku przy niedostatecznym oświetleniu. Na przykład nie należy próbować czytać o zmierzchu, gdy jeszcze nie zapalono świateł, tylko dlatego, że nas książka bardzo zainteresowała. Trzeba wreszcie dodać, że braki pewnych substancji w pokarmie (witamina A) mogą wywołać w zupełnie normalnie zbudowanym oku osłabienie zdolności widzenia lub nawet całkowity jej zanik. Rola lez Oko mus’ tez utrzymane w czystości. Tu jednak człowiekowi nie wolno manipulować ani mydłem, ani wodą, a opieka ograniczyć się powinna do nienarażania tego cennego organu na kurz i zaprószenie. O czystość oka dba sam organizm. W zewnętrznym górnym kącie oka znajduje się specjalny gruczoł zwany łzowym, wydzielający słonawą ciecz, stale spływającą na ro- gówkę. W ten sposób zmywane zostają wszelkie odrobiny kurzu które rao osłony rzęs mogłyby na nią upaść. Dlatego to' powierzchnia oka jest zawsze lekko wilgotna Płvn fpn tK; końcu oka , tutaj przez UiuttaS. ’T której ścianki również z lekka zwilża. p ywa ° lamY nosowej, Gruczoły łzowe są bardzo wrażliwe V. - u i • • nie psychiczne człowieka i wydzielają wtedv^de. SllmeJsze Podrażnie- który nie nadąża wówczas ścieka ' ' zwiększoną ilość płynu, a przelewa się kfc W o uomej powieki w postaci łez. 171
Jak się okazało, płyn łzowy nie tylko zmywa kurz z powierzchni oka. lecz ma również własności bakteriobójcze, chroni więc w pewnym stopniu oko przed zakażeniem. Podobnie, według już opisywanego wzoru, przedsta- wia się u człowieka i pozostałych ssaków budowa organu słuchu. I tu również jest całe mnóstwo ciałek zmysłowych. Są one ustawione w rzędach, każde z nich ma włókno nerwowe doty- kające go, a następnie we wspólnej wiązce — nerwie słuchowym — podążające do komórek mózgu (rys. 92 C). Te ciałka zmysłowe są jeszcze lepiej ochronione niż oko, gdyż znajdują się w wewnętrznej jamie kości skroniowej,. Drgania powie- trzne, zebrane przez chrząstkową muszlę uszną, kierowane są poprzez dosyć długi, bo kilkucentymetrowy kanał do zamykającej go cienkiej błonki, zwanej bębenkową. Pod wpływem drgań błona bębenkowa zaczyna falować i dopiero jej ruchy przenoszone są do komórek zmy- słowych (rys. 106). x Bardzo silne hałasy czy huki mogą nawet wywrołać pęknięcie błony bębenkowej, która wprawdzie czasem zarasta, w przeciwnym jednak przypadku może być przyczyną chorób położonych poza nią * części ucha. W dość szerokim kanale słuchowym zbiera się często dużo kurzu, W który pomieszany z żółtą, gęstą wydzieliną jego ścianek, tak zwaną woszczyną, może powodować zatkanie kanału i czasowe przytę- pienie słuchu. Uszy należy utrzymywać w czystości. Nie wolno jednak grzebać głęboko w kanale słuchowym, gdyż łatwo uszkodzić błonę bęben- kową. Dlatego głębsze czyszczenie ucha powinien przeprowadzać tylko specjalista lekarz. Zmysł W tej samej jamie kości skroniowej, a więc tuż przy równowagi organie zmysłu słuchu, znajduje się jeszcze jeden narząd zmysłowy, informujący nas o położeniu ciała i dlatego zwany organem zmysłu równowagi. Składa się on z trzech łukowatych błoniastych rur, wypełnionych płynem. Płyn ten w zależności od polo- < zenia naszego ciała, rozmaicie uciska ciałka zmysłowe znajdujące się w ściankach u nasady kanałów. \ 172 -
B A Rys. 106. ' Organy zmysłów słuchu i równowagi A — ucho zewnętrzne składa się z muszli usznej i kanału słuchowego B — (powiększona lewa część rysunku 4) ucho środkowe (1) oddzielone jest od kanału słuchowego błoną bębenkową (2). Tu widać 3 kosteczki (młoteczek, kowadełko, strzemiączko), po których przenoszą się drgania błony bębenkowej na 3 — ucho wewnętrzne (właściwy organ słuchu); 4 — nerw słuchu i równowagi jedną gałęzią dochodzący do skręconego w kształcie ślimaka ucha wewnętrz- nego, drugą zaś do 5 — trzech kanałów będących ośrodkiem zmysłu równowa- gi, 6 — cienka rura (kanał Eustachego) łączy ucho środkowe z jamą gardzieli. Ucho środkowe i wewnętrzne znajduje się wewnątrz kości skroniowej, której powierzchnię przekroju oznaczono punktami (porównaj z rys. 11) Z istnienia takiego zmysłu rzadko zdajemy sobie sprawę sądząc, iz wzrok i dotyk wystarczająco informują nas o położeniu ciała. Dobrzy pływacy przy głębokim nurkowaniu mogą przekonać się że choc w głębi wody ani dotyk, ani wzrok nie objaśni ich, jakie mają położenie, jednak zawsze są w stanie zorientować się, czy ciało ich skierowane jest stopami, czy głową, czy też ukośnie do środka ziemi, ym informuje właśnie opisany wyżej organ zmysłu równowagi. 173
Organy węchu Organ węchu mieści się w jamie nosowej. Opróc? ci i smaku lek zmysłowych i nerwów (rys. 108) nie ma omjakichś specjalnych urządzeń wzmacniających. Jedynie położenie jeg0 w napływającym ciągle (przy każdym wdechu) strumieniu powietrza jest bardzo dogodne dla wyłapywania wszelkich przybywających ze świata zapachów (rys. 107). Nie bez znaczenia jest również i to, iż jama nosowa łączy się tak szerokim otworem z jamą gębową. jqie każdy bowiem wie, że wrażliwość ciałek zmysłowych smaku (rys. 2 C), znajdujących się w tylnej części języka, jest bardzo ograniczona (rys. 109). Potrafią one rozróżnić zaledwie 4 rodzaje smaków, słodki, słony, gorzki i kwaśny. Toteż polegając wyłącznie na tym zmyśle nie rozróżnilibyśmy nie tylko kawałka gruszki od jabłka, ale nawet od cebuli. / . ' rzekrój przez jamę nosową w pozycji jak na rysunkach 55, 58 i 60, n oryc z powodu drobnych wymiarów nie można było tych szczegółów ysować. Zauważ przekrój przez kości szczękową i podniebienną oraz p e roj przez wargę i podniebienie miękkie. W nosie widać fałdy pokryte w i gotną błoną śluzową. O głębokości tych fałd poucza nas poprzeczny przekrój wy onany wzdłuż O — O, widać na nim, że każda fałda ma zrąb kostny obciąg- Śnięty cienką warstwą śluzówki 174
Rys. 108. Przekrój na- błonka węchowego. Wi- dać pęczki rzęsek na komórkach zmysłowych, do których dochodzi ja- kaś woń (czarna strzał- ka). Przeciwległego koń- ca tych komórek doty- kają włókienka i włókna z wiązki nerwowej (jed- na z gałązek nerwu wę- chowego), po których podąży podrażnienie (bia- ła strzałka) do ośrodków nerwowych Tę zdolność orientowania się w bogatej różnorodności mniej lub więcej smacznych potraw zawdzięczamy przede wszystkim węchowi, o czym łatwo się przekonać, gdy zwrócimy uwagę, jak mało mamy wrażeń smakowych w czasie kataru. Dotychczas omówiliśmy około dziesięciu zmysłów, co wcale nie znaczy, aby nie było ich w ciele ludzkim więcej, aczkolwiek mniej wyraźnie zdajemy sobie sprawę z ich istnienia. Rys. 109. Język widziany od góry. Zau- waż bruzdę idącą wzdłuż języka, na któ- rego powierzchni są umieszczone liczne ciałka zmysłowe dotyku, bólu, ciepła i zim- na oraz smaku (rys. 2 C). Narządy tego zmysłu nazywają się brodawkami smako- wymi, 1 — największe spośród nich, zwa- ne okolonymi 175
. Ludzie zazwyczaj zupełnie mylnie wyobrażają^bie, UsW^a“Tńan,< iż to właśnie organy zmysłów dają im świadomość zmysłowych zjawisk świata otaczającego. Jednym słowem, że ucho pozwala najozkoszowanie się muzyką, a oko — pięknym wido- kiem zachodu słońca. Z całą pewnością bez pomocy tych organów nie moglibyśmy odbierać wrażeń. Z drugiej jednak strony one same zupełnie nie mogą stworzyć nam świadomego wyobrażenia, tego, co słyszymy bądź oglądamy. Uświadomienie sobie odbieranych wrażeń następuje dopiero w odpowiednich komórkach nerwowych mózgu. Toteż pojmierny łatwo, że na przykład człowiek, który by miał przerwane nerwy wzrokowe oka, byłby ślepy, mimo że jego oczy widziałyby tak jak przedtem. Ich widzenie bowiem ograniczałoby się tylko do siatkówki. Ta zaś sama nie bierze udziahi w kształtowaniu się świadomości i psychiki. Toteż nasz organizm nie byłby poinformowany o tych jej ,,wrażeniach“. I w rezultacie, mimo zupełnie nie uszkodzonych oczu, bylibyśmy tak samo niewidomi, jak byśmy wcale tego organu nie mieli. Ktoś, kto nie zrozumiałby dobrze wyżej powiedzianego, niech wyobrazi sobie armię, która rozstawiła czaty, obowiązane meldować o wszystkim, co zauważą, do kwatery głównej. Cóż za pożytek jednak miałaby armia z takiego wartownika, który choćby jak najlepiej zaobserwował, a nawet przerachował pułki zbliżającego się nieprzyja- ciela, nie był w stanie jednak w żaden sposób zawiadomić o tym głów- nej kwatery? To, że on widzi, nie pozwoli ani na zarządzenie pogo- towia, ani na odpowiednie przegrupowanie wojska do bitwy, gdyż cała armia naprawdę wie p niebezpieczeństwie dopiero wtedy, jeśli zostanie o tym zawiadomiony główny sztab.
ROZWÓJ ORGANIZMU Komórki Wiemy już z lekcyj botaniki i zoologii, iż rozmnażanie rozrodcze roślin i zwierząt może odbywać się dwojako: bądź wegetatywnie, bądź płciowo. Człowiek, zarówno jak i wszystkie kręgowce, rozmnaża się ty Iko drogą płciową, to znaczy, że nowy osobnik powstaje dopiero ze zlania się 2 komórek: mikrogamety z makrogametą. O ile u niższych zwie- rząt występuje to, co w botanice nosiło nazwę jednopienności, to jest, iż zarówno mikro- jak i makrogamety mogą być wytwarzane przez tego samego osobnika (zwierzęta takie nazywamy w zoologii obojnakami), to wszystkie ssaki, więc i człowiek są rozdzielnopłciowe. To znaczy, iż inne osobniki wytwarzają makrogamety, inne mikrogamety. Pierwsze noszą nazwę samic, drugie — samców. Podobnie zresztą i u roślin dwupiennych wyróżnialiśmy osobniki pyłkowe — samcze oraz zalążkowe — samicze. Gamety u zwierząt powstają w specjalnych organach położonych w tyle jamy brzusznej. U samic noszą one nazwę jajników i produkują makrogamety zwane inaczej jajami. U samców nazywają się jądrami i wytwarzają mikrogamety, czyli tak zwane plemniki. Zarodek Jak wiadomo, dopiero po zapłodnieniu, czyli po ziarnu się makro- i mikrogamety powstaje jedna komórka zwana zygotą. Ona to poprzez szybkie i liczne podziały wytwarza coraz większe ilości komórek formujących pierwsze sta- dium nowego organizmu ludzkiego czy zwierzęcego, noszącego nazwę zarodka. Jasne jest, iz zarodek, szczególnie w pierwszym okresie kiedy jeszcze wygląda jak bezładna kupka komórek, nie ma możności wyszukiwania sobie pokarmu w otaczającym go świecie. Ponieważ do wzrostu, czyli do powiększania swej masy i ciężaru, musi zużywać 12 — Nauka 0 człowieku 177
jakieś materiały pokarmowe, zostają mu one dostarczone przez orga- nizm matki w postaci zapasów odżywczych, jakimi jest żółtko w jaju. U różnych jednak kręgowców ta sprawa zaopatrzenia rozwija- jącego się zarodka w substancje pokarmowe rozwiązana bywa dwo- jako: 1) Albo jajo otrzymuje od razu wielkie ilości żółtka i prawie zaraz po zapłodnieniu zostaje oddzielone od organizmu macierzystego jak to ma miejsce u gadów i ptaków — ich jaja są więc bardzo wielkie (na przykład u strusia pojemność jaja wynosi 1 litr). 2) Albo — jak to ma miejsce u wszystkich ssaków (z wyjątkiem dziobaka i kolczatki) — jajko jest maleńką kuleczką, mniej więcej T/<, mm średnicy, i posiada zapasy żółtkowe zaledwie na parę dni rozwoju. W tym przypadku, po zapłodnieniu, nie oddziela się ono od organizmu macierzystego, lecz pozostaje w nim w specjalnym mięsistym worku, zwanym macicą, gdzie przez cały czas życia zarod- kowego otrzymuje pokarmy oraz tlen z krwi matki i dopiero, jako sformowany i już zdolny do'samodzielnego życia organizm, opuszczą jej ciało. Naturalnie samo przez się rozumie się, że takie świeżo urodzone dziecko ssaka, mimo iż może już samodzielnie pobierać pokarm z ze- wnątrz i oddychać, łatwo stałoby się pastwą wrogów lub niesprzy- jającrch warunków klimatycznych. Toteż u różnych ssaków długo jeszcze albo tylko matka, albo oboje rodzice otaczają swe dzieci czułą opieką. Przez pewien czas po narodzeniu młode u ssaków karmione są wyłącznie tylko wydzieliną mlecznych gruczołów matki, czyli mlekiem, zawierającym, jak wiemy, wszystkie najważniejsze składniki pokarmowe, jak białka, tłuszcze i węglo- wodany. i W tym okresie małe nazywamy oseskiem. Czas trwania tego okresu bywa u różnych ssaków rozmaity. U zająca na przykład lub nutrii trwa zaledwie parę dni, a w każdym razie małe już zaraz po urodzeniu mogą uzupełniać pokarm źdźbłami trawy czy miękkim ziarnem. U sarny czy innych przeżuwaczy młode zaczynają się dokarmiać po kilku tygodniach od urodzenia. U innych, jak u małpy cz\ człowieka, małe przez kilka miesięcy jest wyłącznie oseskiem, a i długo jeszcze potem wymaga ochrony i opieki rodzicielskiej. U małp na pi zakład przez cały rok matka nosi dziecko z sobą w czasie W?' 178
• rtofrafi ono już wcale nieźle cho- drówek po gałęziach drzew, »- ze potraf, J dzić, wspinać się i skakać. u człowieka okres niemowlęctwa trwa od roku Dojrzewanie , dwóch lat, okres dzieciństwa do lat , J Wć następuje w Wieku 16—18 lat gSod^St^^; udział w sprawach swego kraju, pracą swą i zdolnościami przyczyniając się do gospodarczego ^''^Gd^tylko młody człowiek stanie się samodzielnym członkiem społeczeństwa, może założyć rodzinę, aby zabezpieczyć Ciągłość nowych pokoleń. Zazwyczaj mniej więcej dwa razy tyle lat, ile trwa dzieciństwo i młodość, człowiek pracuje sprawnie jako istota dojrzała. Później jednak powoli zaczynają się zjawiać tak Starzenie się zwane objawy starości, 'polegające na mniej spraw- nym funkcjonowaniu organów. Mięśnie wiotczeją i nie wykazują już dawnej siły, w ściankach naczyń krwionośnych występują zwapnienia powodujące ich kruchość, a więc i łatwe pękanie za lada urazem. Soczewka twardnieje i mniej łatwo daje się uwypuklać. Hormony nie działają tak sprawnie, powodując często zaburzenia w całym ustro- ju. Zęby zużyte wypadają lub wykruszają się utrudniając dobre przy- gotowanie pokarmów do trawienia. Jeszcze większe spustoszenia następują w życiu psychicznym organizmu, a to wskutek przemęczenia komórek nerwowych. Pamięć zawodzi, dłuższa praca myślowa staje się utrudniona i wywołuje bóle głowy. Stosunkowo najmniej szkodliwym objawem jest utrata barwnika, włosów, co powoduje tak charakterystyczne dla starych ludzi siwienie. Racjonalny i usystematyzowany tryb życia, zwra- cane uwag, „a higienę odżywiania, niepisanie Zapobieganie starości poszczególnych kilkanaście lat ostatecznego końca - śmierci. 12* 179
w niektórych krajach do około 70 lat, podczas gdy przed payuset laty wynosiła tam zaledwie około 30 lat. T orie Już w zeszłym roku na przykładach zwierząt, pochodzenia a w pozaprzeszłym — roślin, mieliśmy sposobność człowieka zap0Znać się z genialnym osiągnięciem umysłu ludz- kiego, jakim było dostrzeżenie zmienności ewolucyjnej w rozwoju istot żywych. Nazywamy je dostrzeżeniem umysłu, a nie wzroku, gdyż zmiany te zachodzą .w tak wielkich odstępach czasu, że nie tylko do- świadczenia życia pojedynczego człowieka, ale nawet najdawniejsze za- piski bądź świadectwa rysunkowe naszych przodków nie dawały nam o nich naocznego pojęcia. Dopiero później, w miarę rozwoju archeo- logii i paleozoologii, nauki te dostarczyły wielkiej ilości realnego ma- teriału dowodowego dla teorii ewolucji. Załączony rysunek 110, przed- stawiający przodków konia z różnych epok geologicznych wraz z jego / ź> 3 4 Rys. 110. Koń i jego przodkowie: 1 — koń dzisiejszy, 2*— Merychippus, 3 Mesohippus, 4 — Eohippus. Odsłonięto kości jednej nogi, aby można było zobaczyć stopniową redukcję palców. Patrząc na ten rysunek pomyśl" cie, jak bardzo „dziwiłby się“ Eohippus, gdyby mógł w czasach, gdy żył, aczyć wizerunek dzisiejszego konia i gdyby go ktoś przekonywał, że tak właśnie będzie wyglądał jego potomek w prostej linii 180
Rys. 111. same, Podobieństwo kośeca człowieka i eOrvła w z niewielkimi różnicami w proporcachdł' ^SZy8tk]e kości 8£t proporcjach, długości i masywności 181
***** w |Mwlvi t|hi| , , "|"7" PraykMem, jalt , .. ..................",........... ^S'-XS";E’=“='=S =X^^xn=F* =« =ś - *' właśnie ,>,lmah,'(.7'| . l°g0 P°woclu czło™Ł dzisTej. J* «x«M Uk t»nl»o obnraa" 'sz^nyoŁ (rys. 111), tr stanie «n>zunń E asad t„ n e8'ę°iU •* t gatunki: hubki oraz małp człekokształtnych - ’, °ranSUten6w ‘ - ™iały jakichś wspólnych przed- V* potomstwo, rozproszone po terenach kuli ziemskiej o tak warunkach życia, powoli, z pokolenia na pokolenie prze- i f się pod wpływem różnorakiego środowiska i klimatu i w dzi- | ?21 czasach wytworzyło już zupełnie nowe i tak dalece nie- I 3’-*— - — siebie istoty, że trzeba je było uznać za odrębne gatunki. 3 “ rardzo prawdopodobne, że także potomkowie dzisiejszego | E — ^->2 jak i dzisiejszych małp człekokształtnych, jeżeli jeszcze I - - zz — żną kilka. dziesiątków tysięcy lat na Ziemi, będą wyglądali ! ę-,---ze nadania antropologiczne przyniosły nam pod tym wzglę- - - - zupełnie określone dane. Stwierdzono mianowicie że miliona lat temu żyła na Ziemi istota nazwana ma Im anthrowos — człowiek). Na podstawi — małpa, animopot, iak wi- ' ' " f < i o W snecialny sposób obrobione kamienie oraz W specjał 5 1 znaidowane obok jego ... -/.-...-z i i zwęglono resztka łcd X °8“OT fX«w«.l»J>t IWI.....bezpośrednimi jego pr^ . zry.z . . C,yl to «' ^r0 Ch°i’ W togo typu istot wykryto w , tf . 3 .1— :.T-> dużo bardziej c |flt
Rys. 112. Ewolucja czaszki: Obok dla porównania czaszka goryla, prawdopodobnie najbar- dziej zbliżona do czaszki bezpo- średniego przodka pitekantropa od pitekantropa (rekonstrukc j a) przez neandertalczyka do człowieka współczesnego 183
Później niż pitekantrou n i wiekiem neandertalski™ < °d miejSca ich Wvkrv • Er” “ ji"ŁE. 5Ł'SSi"8 Neandertalczyk iP«t • • Pltekantropa. ą ]Uz Zestawienie narzędzi J“różnych^k” CZt°Wieka wykazuje, jak przebiega] nosten i de k e'TOluci' “‘ćwiek, (patrz rysunek obok). 1 rtObkon“lenie ich kształtu i wyrobu że ówczesny ™źby wskazuj,.., nieu^eoznerŁ potrzeb estetycznych (rys. 114). Licznymi dowodami tego ś, pecho- dząee sprzed 25 000 lat, a dochowane do naszych czasów doskonal, rysunki i malowidła na ścianach jaskiń we Francji i Hiszpanii, mimo że jest to nadal jeszcze okres narzędzi kamiennych (rys. 115). Tak więc dział paleontologii, dotyczący człowieka, pokazuje nam z grubsza etapy jego ewolucji. Dla nas jednak najciekawsze powinno być, jak to się stało, że właśnie ten gatunek ssaka osiągnął tak wyjątkową pozycję wśród istot żyjących na kuli ziemskiej. I tutaj byłoby błędem, gdybyśmy wiązali to wyłącznie z występo- waniem jakiegoś jednego czynnika. . Niewątpliwie najważniejszą rolę odegrał tu Rozwój półkul * 1 , , Stwierdzić to można porównując mózgowych półkul mózgowy c )Q masy szarej substancji poszczególne rysunki na rys.^ _ dużo obfitsza ilość kom^ kory mózgowej, a co za wielki rozwój jego uzC0 mózgowych umożliwiła ®"^^orae„ie poi* •*** - ;ycghieznych, prmle _ czyli —. wykrywanie zw^kow mtędzy . g Nie wystarczyłoby W jednak. O do życia zbiorowej Ponad języka (str. 81) >»« 184
185-
Rys. 114. Rzeźba człowieka pierwotnego Rys. 115. Malowidło człowieka pierwej- 186
dźwięków. Dzięki temu bowiem zdolny był wytworzyć mowę artyku łowaną, pozwalającą na rozprzestrzenianie wśród całej społeczności - doznań, spostrzeżeń czy doświadczeń każdego jej osobnika. Wreszcie jeszcze jednym czynnikiem, o którym tu -Budowa ręki wspomnieć należy, jest omawiana już przez nas bu- dowa ręki ludzkiej (str. 42), pozwalająca na wykonywanie mnóstwa przeróżnych czynności. Ponadto ręce zostały uwolnione od podpierania ciała. Postawa pionowa Człowiek bowiem, jak to mówiliśmy (str. 16), jest istotą dwunożną o postawie pionowej. Prawdopodobnie tym pięciu czynnikom zawdzięczają ludzie swą dzisiejszą, dominującą rolę w przyrodzie. „ .... Podobnie jak u innych gatunków ssaków, tak i wśród Rasy ludzkie , , gatunku: człowiek rozumny — wskutek zapewne nieco odmiennych warunków środowiska południowo-wschodniej Azji od Azji Środkowej i Europy, a wreszcie od Afryki — ukształtowały się 3 główne rasy ludzkie, różniące się między sobą drobnymi szczegółami budowy, najwidoczniej zaś — większą lub niniejszą ilością barwnika w skórze. Nie upoważnia jednak to nikogo do wyrokowania, aby te czy inne drobne różnice anatomiczne i fizjologiczne pozwalały na przyzna- wanie którejś z ras człowieka pierwszeństwa przed innymi.
HIGIENA SPOŁECZNA A s kle ?abie^i i postępki, które rozsądny człowiek świadomie ’ • ’e v <du utrzymania swego ciała w stanie zdrowia i jak naj ’ xV '' ''‘" -nia oraz dla zapobieżenia niebezpieczeństwu nazywamy postępowaniem higienicznym. Nauka, wy- eo i agraża naszemu zdrowiu, i pouczająca, co czynić należy, ustrzec się chorób i zachować zdrowie, nazywa się higieną. '---c- asowych rozważań, dotyczących działalności poszcze- łcyeh . gauów człowieka, łatwo było wywnioskować, jakie to bie_: i postępowanie są dła nich sprzyjające, co zaś stwarza im iz doraźne niebezpieczeństwo, bądź przyśpiesza ich zużycie i po- doje schorzenia. N'' utrzymywaniu zdrowia odgrywają warunki, Jasne i suche mieszkania wyposażone w urzą- U azną rolę w iakieh ludzie żyją. •n»a wodociągowe i kanalizacyjne, otoczone zielenią, fabryki tura gwarantujące bezpieczeństwo i zachowanie zdrowia, należyta izacja wypoczynku i wczasów — oto podstawowe warunki ewniające utrzymanie zdrowia szerokich mas pracujących, -^rautowanie najlepszych warunków zdrowotnych wszystkim - pracy stanowi jedną z głównych trosk Polski Ludowej. •; <tego jest odbudowa i rozbudowa Warszawy, gdzie na i ałyck wąskich uliczek powstają szerokie aleje, a w wielu -esach wznoszone są nowe osiedla mieszkalne. Do głównych więc zadań higieny społecznej należy: Dążenie do budowania mieszkań (zarówno na wsi, jak w jasnych, pełnych słońca, odpowiednio ciepłych w zimie^ , ' Przewidywanie w planach miast i urządzanie posro yać t/.eów oraz parków, które pozwalałyby mieszkańcom o po oor/r.. i śwórźym powietrzu po pracy.
3. Wprowadzanie takich urządzeń, aby ludzie mieli odpowied- nie warunki do wykonywania swego zawodu, a więc: właściwą tem- peraturę, dopływ świeżego powietrza, należyte oświetlenie, a nawet możność przybierania właściwej pozycji przy pracy, co pozwoli zachować w zdrowiu ich organizm. 4. Wszelkie urządzenia społeczne ułatwiające zachowanie czy- stości — a więc rozprowadzenie wody wodociągami, kąpieliska, pralnie. 5. Organizacja wczasów. 6. Walka z rozprzestrzenianiem się i roznoszeniem zarazków chorobotwórczych (dezynfekcja i dezinsekcja — stosowanie środków zabójczych bezpośrednio przeciw zarazkom oraz przeciwko „insek- tom", czyli owadom je roznoszącym). Higiena społeczna, jak sama nazwa wskazuje, zostaje realizo- wana wspólnym wysiłkiem społeczeństwa i kierującego nim rządu. Rząd planuje i przeznacza z pieniędzy społecznych odpowiednie sumy na wymienione cele, ustalając na podstawie specjalnych badań statystycznych piłność i kolejność potrzeb dla różnych dzielnic kraju. Zarazki Jednym z najważniejszych bezsprzecznie zadań higieny społecznej jest walka z szerzeniem się chorób zakaźnych. Z całą pewnością jest ona nie mniej ważna, a może nawet ważniejsza niż samo leczenie choroby. Zwycięstwo bowiem na tym odcinku wybitnie zmniejsza liczbę ludzi potrzebujących szpitali lub doraźnej pomocy lekarskiej. Z lekcji przyrody w klasach V i VI wiemy, że choroby zakaźne powodowane są przez: a) pasożyty zwierzęce, b) pasożyty roślinne zwane bakteriami i wreszcie c) przez tak zwane wirusy, czyli zarazki przesączalne, które zostały lepie] poznane stosunkowo niedawno. truiZr"SL"ŁmaiH b",‘10T komórkOTei- ** to PO prostu cząsteczk, nie sze że J “k ,°d ZWyklych truoi“ •» tym niebezpieoz- tkanki’ lee? y "V0 or«a"‘zm“ tylko zatruwają i niszczą wientast P0,,adt° właściwość jak gdyby ży wienia się ciałem szosoodarzn THaii ~ J j kształcąc „a własne bZlko w t l’80 P “y P°tra‘ią prze' masę. Wskutek teuo sposok zwiększają swoją jadowitą »skutek tego każda najmniejsza dość wirusa, która dostała 189
się do organizmu i zdolna byłaby zatruć zaledwie kilka komórek, stopniowo wzrasta. Świeżo powstałe ilości wirusa niszczą nowe komórki, jednocześnie wytwarzając w dalszym ciągu z ich plazmy coraz większe ilości własnego trującego białka, toteż po pewnym czasie jest go już tyle, że może wywołać poważną chorobę, a nawet spowodo- wać śmierć organizmu. Główna przyczyną, dla której tak nam trudno walczyc z zarazka- mi. są znikome ich rozmiary, wobec czego żaden z naszych zmysłów nie jest w stanie zawiadomić nas o obecności tych drobnoustrojów i ostrzec przed groźbą śmierci. Dopiero od niedawna, bo niespełna sto lat temu, dzięki udoskona- leniu szkieł powiększających zdołaliśmy bliżej poznać warunki życia tvch niewidzialnych dotąd wrogów. Od tego czasu walka prowadzona z nimi zaczyna powoli przechylać się na korzyść człowieka. Wiekopomne zasługi położył pod tym względem Pasteur, od- ' krywca zarazków chorobotwórczych, oraz Koch i wielu innych uczonych-bakteriologów, którzy w dalszym ciągu wskazują nam coraz skuteczniejsze sposoby walki z zarazkami. Choroby wywoływane przez pasożyty zwierzęce w krajach o kli- macie umiarkowanym, a więc i w Polsce, są bardzo nieliczne. Grasują* one przede wszystkim w okolicach podzwrotnikowych. Za to tam nieco rzadsze są choroby bakteryjne, które z kolei są głównym wro- giem mieszkańców pasa umiarkowanego i północy. Choroby wiru- sowe, zdaje się, na całej kuli ziemskiej są jednakowo niebezpieczne dla człowieka. WaJka Chcąc podjąć skuteczną walkę z wrogiem, trzeba z thoTobami przede wszystkim zorientować się, przez jakie swoje właściwości jest on dla nas niebezpieczny. Jeśli chodzi o zarazki, to na pierwszym miejscu postawimy: 1. drobne rozmiary, powodujące ich niewidzialność; - zdolność długiego życia utajonego (nawet w niesprzyjających • kach;, czasem w postaci przetrwalników, wskutek czego z za/azkami możemy się zetknąć w każdym, najbardziej niespodzie- wanym miejscu; '*' ich niezwykłą rnnożność, powodu jącą to, iż nawet małe ilości zarazka, z chwilą gdy tylko dostały się w sprzyjające warunki. niog!ł tozpłenić się niebywale, W i
, J „V dzięki Pasteurowi ujrzeliśmy Rola słońca Z c ,je n ’ naszego wroga, powoli dowiadu- i tlenu i poznaliśmy tego nasz g & ; szkodliwe, jemy się również, co dla mego jest zgubn^nJoS?crgyktórego promienie Na pierwszym miej“C“ '“^"^przetrwalniki. Toteż wszystkie możemy uważać za wolne od zarazK • o|nW(>m tam w ciemnych szczelinach, norach, piwnicach, jednym gdzie promienie słońca nie dochodzą. Drugim ich wrogiem, aczkolwiek nie tak skutecznym i zabój- czym, jest tlen. Wszędzie tam, gdzie jest dostęp świeżego powietrza, zarazki zostają zdziesiątkowane. I znów nienaruszone i żywe ostają się w miejscach zatęchłych, dusznych, nie przewietrzanych. Słońce naturalnymi niszczycielami zarazków w przyrodzie. - i tlen są zatem Niszczenie zarazków przez człowieka 1. wysoka 2. trujące Człowiek wykrył jeszcze dwa sposoby niszczenia zarazków i posiłkuje się nimi w walce ze swym wro- giem. Są to: temperatura, środki chemiczne, tak zwane dezynfekujące. Temperatura około + 70° C jest zabójcza dla za- razków, jednak działać ona musi przez czas nieco zabija przetrwalników, które później mogą znowu Sterylizacja i pasteryzacja dłuższy i nie w sprzyjających warunkach na nowo odrodzić miliardy" bakterii. Aby ostatecznie mieć pewność, że zabiliśmy również większość prze- trwalników, trzeba stosować temperaturę około + 100° C (tempera- turę wrzącej wody), i to nie krócej niż pół godziny. Przedmioty, które “żrpraktycznie “wo1™ °d " chk"r- ran,. Staranne gotowanie pokarmów jest wlaś^ ' OtWart* CJ4. Tylko tu pamiętać należy, że przy teZTod mają właściwie na celu dogadzanie nu ° zabiegach, które »anie smaczniejszej potrf^ Pokarmowe, pomocne przed wezysZm do db y “ d0 dobrego przyswajania S<5 191
' w<’«low„,|,Mló ’ U ""UIJOWICJ,. ‘ I >ro( In Liz... wyz'(Z.y(’li t^peraturach ,a,n "" ’na«y z.amia, . e za« za- .....- i’-"-- ostatecznie. ktory Zwyczaj Znutic ""“'"lny, |lW,.„ ... .... ""u" i,i'«’'i'"vlu,,ikówl’t\wr--'° ''"""i" żnowu zaczynał KusknUujo jo trzeci wyniszcza zarazki < p- 'XXxlr^,lrI>^y,i7ja daie nam w°-~* wy niszczenia zarazków iost tik ! pa“tery2acJi P™»dopodob,eń8tw0 oiganizm łatwo się z mmi upora. ° pewność jitlowoiśm. , Środki Nie każdy jednak przedmiot używany w życiu co- dezynfekujące dziennym można wygotowywać lub poddawać stery- lizacji cieplnej. Niekiedy więc uciekamy się do środków chemicznych. Formalina, karbol (fenol), kreolina, wapno chlorowane (nadchloran wapnia), Ingi żrące (wapno gaszone) — są takimi właśnie środkami Naturalnie w myśl tego co P™>*jSjKy dUp ! silnie należy stosowy o s oto t najglębiei d. słońca i powietrza, starać s ę, • j zarazków. szczelin, które są najlepszym ylchemicznych jest to, iż Ujemną stroną tych si . poddawane dezynfekcji, z nich niszczą lub plarn^ bielizna pościelona>J"gra“zelW i Do tkanin, jak na p y a męc wedmg -ę należały do czlowie <“ °ne są mnóstwem ^offlorach. gdzie prawdopodobieństwa 1- 5 t0 Wspecjanj dwyisfW dezynfekcję oieph^ °^cze zwiększ^ — ozęsto wprowa< zangorętsz tym temjHMaturę zabija zarazki. )}
w walce z bakteriami nie wolno kierować się przesądami. Należy pamiętać, że ani niska temperatura, ani przesuszenie nie zabija osta- tecznie zarazków, część ich przeżywa bowiem te nieprzyjemne dla nich warunki, szczególnie przeżywają je te bakterie, które mają zdolność wytwarzania przetrwalników. Dlatego też nie należy sądzić, iż produkty zamrożone stały się już wskutek tego jałowe. Tak więc wymieniliśmy zabiegi stosowane przy z zwalczaniu zarazków w otaczającym nas środowisku, wewnątrz Łatwo się domyślić, że właściwie żaden z tych sposo- orgamzmu ^ów daje się użyć tam, gdzie zarazki stają się dla nas najniebezpieczniejsze, to jest gdy wtargnęły do organizmu ludzkiego. Żywy organizm nie zniesie ani sterylizacji, ani pastery- zacji swego wnętrza. Każdy z wyżej wymienionych chemicznych środków dezynfekcyjnych zniszczyłby przede wszystkim tkanki człowieka, zanim zadziałałby na zarazki. Promieni słońca nie po- trafimy zaś wpuścić w głąb naszego ciała. Wiedza chemiczna i lekarska próbuje znaleźć i wy- odrębnić takie związki chemiczne, które by wpraw- dzie zabijały lub paraliżowały rozwój lub działanie przeróżnych za- razków, ale przy tym nie wywoływały szkodliwego wpływu na tkanki człowieka. Tego rodzaju związki, stosowane zazwyczaj w praktyce, nazywamy lekami. Jednak rzadko kiedy działają one tak, ażeby dotarły wszędzie i całkowicie wyniszczyły rozpanoszonego w chorym organizmie wroga. Od pewnego czasu także uczeni biologowie przyłączyli się do wspólnego frontu wyszukiwania leków przeciw zarazkom. Zwrócili oni uwagę, że przeróżne pleśnie działają hamująco na rozwój więk- szości bakterii. Te substancje wytwarzane przez pleśnie wprowadza się dó organizmu chorego w celu przeszkodzenia w mnożenin się pa- noszącym się tam zarazkom. Do tego rodzaju leków należy tak popularna w ostatnich latach penicylina, choć należy pamiętać, że obecnie znamy coraz więcej innych na tej samej zasadzie dzia- łających środków leczniczych. Walka W rozdziale o krwi mówiliśmy już o'tym, że ciało organizmu człowieka czy zwierzęcia samo podejmuje walkę z zarazkami za pomocą białych • ciałek krwi. Nie- 13 - Nauką o człowieku 193
dawno odkryto jednak, iż nie nimi wyłącznie posługiwać się może organizm w tej walce. Bakterie w swej niszczycielskiej akcji przeciwko organizmowi postępują dwojako: nie tylko same niszczą i atakują kolejno komórki tkanek, lecz także wydzielają zjadliwe trucizny zwane toksynami. Rozchodzą się one w płynie śródtkankowym lub wraz z krwią i zatru- wają komórki całego organizmu. Nie myślmy zatem, że jeżeli bakterie zaatakowały jakiś organ, to teren walki z nimi tam tylko został I umiejscowiony. Toksyny, rozchodzące się szybko po całym organizmie, zatruwać mogą różne wrażliwe jego części. I tutaj do walki występuje najbardziej potężny Osocze krwi obrońca organizmu, jakim jest osocze krwi, a wła- ściwie również i cały płyn śród tkankowy. Ma on bowiem niezwykłe cenną (z punktu widzenia chemicznego jeszcze niezupełnie zbada- ną) właściwość zwalczania zarówno bakterii, jak i ich jadowitych wydzielin — toksyn. Toksyny każdego rodzaju zarazków są różne: inne są toksyny bakteryj gruźlicy, inne jady wytwarzane przez bak- terie tyfusu plamistego lub szkarlatyny, zwanej też płonicą. W każdym z tych przypadków płyn śródtkankowy ' i osocze krwi wytwarzają specjalne substancje zwane antytoksynami, które paraliżują jadowitość toksyn. Dla porów- nania można by powiedzieć, iż antytoksyny są to jak gdyby kliny żelazne, którymi gwożdżono niegdyś lufy armat nieprzyjacielskich; taka (już unieszkodliwiona) broń zostaje w organizmie rozmon- towana, spalona (utleniona), a resztki jej odniesione do nerek i z mo- czem wyrzucane są na zewnątrz. Najbardziej zadziwiające jest to, że osocze i płyn śródtkankowy nie mają antytoksyn w zapasie, a wytwarzają je dopiero wtedy, gdy zjawi się nieprzyjaciel, i to zawsze takie, jakie do unieszkodliwienia j jego jadów są potrzebne. Agiutyniny Zarówno płyn śródtkankowy, jak i osocze nie ogra- y niczają się jednak tylko do antytoksyn, wytwarzają one jeszcze inne ciała, noszące nazwę aglutynin, które zlepiają i za" broń^ a ^Cr^e’ °raz które je rozpuszczają, tak że nie tylko oga, ale i sama jego armia jest w ten sposób zwalczana- 194
Uczeni, badający te sprawy, zaobserwowali jeszcze Uodpornienie zadziwiające zjawisko. Ta właśnie obserwacja pozwoliła całkowicie zwyciężyć niektóre choroby, do nie- dawna dziesiątkujące ludzi, tak że obecnie prawie nigdy me kończą się one śmiercią. Okazało się mianowicie, że płyn śródtkankowy i osocze, które nigdy jeszcze nie zetknęły się z jakimś rodzajem bakterii i ich toksyn, niezbyt sprawnie i szybko wytwarzają odpowiednie antytoksyny, aglutyniny i lizyny. Dają one wskutek tego czas wrogowi na rozmno- żenie się i rozwinięcie jego szkodliwych czynności, zanim „nauczą się“ wreszcie wytwarzać sprawnie i szybko duże ilości właściwych lizyn, aglutynin i antytoksyn. Wtedy choroba dochodzi do okresu tak zwanego kryzysu, po którym, w razie zwycięstwa organizmu, następuje wyzdrowienie, w przeciwnym zaś wypadku — śmierć. Jakże więc zwiększyłyby się szanse zwycięstwa, gdyby płyn śród- tkankowy mógł już wcześniej „zapoznać się“ ze sposobami walki, a mianowicie rodzajem trucizn, jakimi posiłkują się dane zarazki. Jednak podobny zabieg byłby bardzo niebezpieczny, trzeba by bowiem zdrowemu człowiekowi zaszczepić pewną ilość zjadliwych zarazków. Wtedy uzyskalibyśmy wprawdzie odpowiednie „zapoznanie się“ z nimi płynu śródtkankowego organizmu, ale nie byłoby nigdy całko- witej pewności, czy wróg niebacznie wpuszczony do naszego ciała nie osiągnie przewagi. A więc, czy samochcąc nie wydalibyśmy orga- nizmu na chorobę, a może nawet na śmierć. Szczepienia Uczeni zdołali przezwyciężyć tę trudność. Hodując sztucznie w laboratoriach różne szkodliwe zarazki, przekonali się, iż są sposoby osłabienia ich żywotności i zjadliwości. Jeśli więc takie osłabione bakterie wprowadzić do organizmu, nie ma obawy, ażeby były w stanie zagrozić mu, rozwijając się w niebez- pieczną chorobę. Niemniej spełniają one znakomicie rolę czynnika, na którym osocze krwi i płyn śródtkankowy „uczy się" i „wpra- wia" do szybkiego i sprawnego unicestwiania tego rodzaju wroga. Nic więc dziwnego, że człowiek czy zwierzę, którzy zostali zaszcze- pieni przeciwko jakiejś chorobie, mogą prawie zupełnie nie obawiać się zarażenia. Jeśliby bowiem wróg tego właśnie rodzaju dostał się nawet do ich tkanek, zostanie szybko i sprawnie zniszczony - i albo zupełnie nie wywoła choroby, albo co najwyżej - lekkie jej objawy. 13* 195
Pewnym brakiem wymienionego sposobu walki jest to, iż organizm, jak się okazało, po pewnym czasie jakby „zapomina, czego S1ę nauczył- w stosunku do wroga, tak że tego rodzaju szczepienia należy co pewien czas powtarzać. ... Chwila zastanowienia wystarczy dla zorientowania się, ze szcze- pionka nie jest lekarstwem dla kogoś, kto już zachorował, to znaczy kiedy i tak ma już w sobie wrogie bakterie. Po coz bowiem dodat- kowo wpuszczać do organizmu wroga osłabionego, kiedy płyn srod- tkankowy i tak ma się na czym wprawiać w jego zwalczaniu. Szczepienie zatem jest to znakomity zabieg dla istot zdrowych w celu zapobieżenia niebezpieczeństwu zarażenia. Zastanawiano się jednak, czy właśnie w ten sposob, Surowice & za pomocą bakteriobójczych związków wy- twarzanych przez organizm, nie można by znalezc ratunku dla istot już chorujących. Okazuje się, że tak! Są one chore, gdyż ich płyn śródtkankowy nie dość sprawnie jeszcze umie zwalczać toksyny, które zatruwają ich tkanki. Jednak ludzie czy zwierzęta, którzy świeżo przebyli jakąś chorobę, czyli tak zwani ozdrowieńcy, mają jeszcze w swej krwi oraz limfie mnóstwo i lizyn, i antytoksyn, i aglu- tynin, które właściwie już są im niepotrzebne. Jeśli więc wziąć kilka- naście czy kilkadziesiąt cm3 krwi takiego ozdrowieńca (usunąć czer- wone ciałka krwi i krzepnący włóknik, jako składniki w danym przypadku nieistotne), to otrzymamy płyn zwany surowicą. Taką surowicę, przesyconą lizynami, aglutyninami i antytoksynami, niszczącymi właśnie dany rodzaj zarazków, wstrzykuje się do krwi lub między tkanki człowieka chorego. Swoją rolę unieszkodliwiania toksyn, a także — rozpuszczania, zlepiania i zabijania bakteryj w tym nowym organizmie, do którego w drodze zastrzyku się do- stały, spełniają one równie dobrze, tak jakby były w swym orga- nizmie macierzystym. Dzięki temu paraliżują one wroga swego nowego gospodarza, dając jego osoczu czas na „wyuczenie się“ szybkiego wytwarzania własnych środków niszczących bakterie i ich toksyny. Zastrzyki surowicy więc, niepotrzebne człowiekowi zdrowemu, 83 chor° bi ^arc^zo skutecznym lekiem dla istoty już zarażonej owieka czy zwierzę — ozdrowieńca lub też takiego; który 196
przez właściwe szczepionki „wyuczył" swą krew szybkiego wytwa- rzania aglutynin i antytoksyn przeciwko danym zarazkom, nazywamy uodpornionym na daną chorobę. Choroby Przed dwustu laty w Polsce jak i w całej Europie zakaźne plagą społeczną była ospa, pochłaniająca tysiące ofiar. Obecnie, dzięki przymusowym szczepieniom, choroba ta wła- ściwie nie istnieje. Podobnie w czasie wojny 1914—18 roku próbowano zabezpie- czać ludzi przed cholerą, która przez wiele wieków była postrachem ludów Europy i Azji. Co -prawda w bieżącym stuleciu zarazki tej choroby utraciły dawną zjadliwość. W ostatnich czasach walczy się z powodzeniem, przy użyciu szczepionek, z płonicą oraz z durem (tyfusem) brzusznym i plamistym. W starych powieściach można czasem spotkać opis strasznej choroby nazywanej krupem. Wyzdrowienie z niej uważane było niemal za cud. Dzisiejsi ludzie nie wiedzą nawet często, iż jest to w rzeczywistości choroba dziecięca zwana dyfterytem lub błonicą, która jest obecnie stosunkowo łatwo uleczalna, właśnie dzięki temu, że istnieje odpowiednia surowica, zwalczająca jej jady. Surowica również broni nas przed straszną w swych skutkach, aczkolwiek dość rzadką u nas, chorobą zwaną tężcem, którą człowiek zaraża się zazwyczaj przez zabrudzenie ran i skaleczeń ziemią (tam bowiem przebywają zarazki tężca). Lekarze zazwyczaj jeszcze przed opatrzeniem ran otrzymanych w takich warunkach od razu, na wszelki przypadek, dają zastrzyk surowicy przeciwtężcowej. Specjalną surowicę stosuje się również przeciwko jadowi żmii Oprócz wspomnianych dopiero co chorób zakaźnych, w Polsce naj- częściej występują: odra, grypa, czerwonka, choroby weneryczne i wreszcie jedna z największych klęsk społecznych - gruźlica, którą omówimy obecnie nieco szerzej. Gruźlica Niebezpieczeństwo gruźlicy jest tym bardziej wzmo- nosiarl.i, .i7'0"*’’ 1Ż bakterie iei' "'ytayte przez Roberta Kocha, posiadają wyjątkowo uporczywą zjadliwośó. Działanie ich i jado- Z nLT3, 6 “ Są„SZybkie ' Natomiast zarazki te me poddają się wszelkim środkom stosowanym przeciw nim przez orgamzm, rozwjają się wówczas tylko nieco wolniej, nie dając się 197
jednak zazwyczaj wyniszczyć zupełnie. Ponadto zaś bakterie te nie są specyficzne, to znaczy że mogą atakować niemal każdy narząd. Dopiero w ostatnich czasach zdołano wytworzyć dosyć skutecznie uodporniającą szczepionkę. Surowica wobec tego, cośmy dopiero co powiedzieli, i tak niewiele pomoże, gdyż własne aglutyniny, lizyny i antytoksyny chorego mają przecież czas wytworzyć się, tylko że działają mało skutecznie. Chemia również nie potrafiła do ostatnich czasów znaleźć takiego środka, który by dostatecznie pewnie i szybko zabijał tego największego wśród zarazków wroga ludzkości, szcze- gólnie gdy już rozpanoszył się w organizmie. Dotychczas zwalcza się gruźlicę przede wszystkim pośrednio. Organizm chory na gruźlicę (rys. 116) staramy się otoczyć moż- liwie dobrą pielęgnacją, to jest stworzyć mu warunki takie, aby nie potrzebował dokonywać żadnych wysiłków na cele uboczne, a wszystkie swe zasoby mógł skierować do walki z tym straszhwym wrogiem. Chorych na gruźlicę zwalniamy od ciężkiej pracy, umieszczamy w jak najlepszych warunkach klimatycznych, aby ich nie narażać na za- padnięcie nawet na lekkie schorzenia (jak przeziębienie, katar, grypa). Staramy się im zapewnić jak najpożywniejsze i możliwie lekko straw- ne odżywianie. Wszystko to robimy w nadziei, iż tak pielęgnowany organizm zdoła jednak pokonać swego uporczywego i niebezpiecznego wroga. Zdarzają się też czasem wyzdrowienia nawet z zadawnionej gru- źlicy. W przeciwieństwie jednak do innych chorób zakaźnych taki ozdrowieniec nie jest uodporniony na tę chorobę. Przeciwnie, istnieją zawsze obawy, że może na nią zapaść znowu, tak iż pielęgnację i ostrożność warto zachować na stałe. Zapoznamy się jeszcze z jednym sposobem, którego chwyta się organizm, aby ograniczyć zjadliwość wroga. Wobec niedostatecznej skuteczności aglutynin, lizyn i antytoksyn organizm dokoła miejsc specjalnie zaatakowanych przez bakterie gruźlicy zaczyna wytwarzać otoczkę wapienną, starając się w ten sposób niejako „zamurować armię wroga“ i całkowicie uniemożliwić ich niszczycielską działalność. Toteż lekarze stwierdzający na rentgenogramach zwapnienia w płucach chorego (gdyż gruźlica, mogąca atakować każdy niemal organ, np- kości, najczęściej umiejscawia się w organach oddechowych) są dobrej mysli, ponieważ to wskazuje na osiągnięcie przewagi organizmu na^ wrogiem i początek zdrowienia. 198
Teraz rozumiemy dobrze, dlaczego ostrożność postępowania z takim niby ozdrowieńcem jest potrzebna. Nigdy bowiem nie można być pewnym, czy w związku z jakimś nadmiernym wysiłkiem lub niewinną pozornie chorobą nie pęknie lub nie otworzy się taka zwapniała kapsułka i wróg na nowo nie rozprze- strzeni się wśród najbliż- szych tkanek, powodując ponowny atak gruźlicy. Pamiętamy, że w każ- dej chorobie możliwie wcze- sne jej rozpoznanie i roz- poczęcie walki z wrogiem zwiększa szanse zwycięstwa, czyli wyzdrowienia chorego. Nie trzeba chyba dodawać, że tym ważniejsze jest to przy tak rozpowszechnionej i niebezpiecznej chorobie, jak gruźlica, która, dosta- tecznie wcześnie rozpozna- na, jest niemal zawsze wy- leczalna. Dlatego nie należy Rys. 116. Przekrój przez płuca gruźlika 1 — płuco zdrowe, 2 — płuco chore, 3 — ognisko gruźlicze, 4 — jamy gruźlicze (kawerny), 5 — tchawica bagatelizować jej pierwszych objawów i już wtedy, gdy u dzieci stwierdza się skrofuły — to jest po- większenie gruczołów limfatycznych szyi (tam umiejscawia się zwykle pierwszy atak gruźlicy), trzeba rozwinąć jak najbardziej troskliwą opiekę nad takim dzieckiem. Gruźlicę uważamy za chorobę społeczną z dwóch głównych po- wodów: 1) jest chorobą masową, atakującą przede wszystkim mło- dzież, 2) jej rozwój ściśle się wiąże z materialnymi i kulturalnymi warunkami życia szerokich mas pracujących. Olbrzymią rolę w walce z gruźlicą odgrywa obszernie rozbudo- wana u nas opieka nad dzieckiem. Racjonalnie urządzone żłobki, przedszkola, ogrodki jordanowskie, prewentoria stwarzają takie wa- rtyCh O1'ganŁsm dziecka staje się mniej podatny na zaiazki gruźlicy. J 199
Przestrzeganie higienicznych zasad odżywiania może Pasożyty nag w znacznym stopniu ustrzec przed pasożytami przewodu pokarmowego, którym mimo zapory, jaką jest dla nich znajdujący się w soku żołądkowym kwas solny, udaje się dość często przemknąć i zadomowić w jelitach. Nieco mniej niebezpieczne niż pasożyty bakteryjne, Pasożyty & jednak wycieńczające organizm, a czasem nawet zwierzęce J J c ° powodujące jego śmierć, są choroby wywołane przez pasożyty zwierzęce. Wyróżniamy pasożyty duże, należące do tkankowców, oraz pasożyty jednokomórkowe, których zwalczanie jest na ogół podobne do leczenia chorób zakaźnych bakteryjnych. Pasożyty Do najcz§s^szyc^ pasożytów jednokomórkowych na- jednokomór- leży zarodzicc malaryczny. Nie jest on pasożytem k°we jelitowym, lecz atakuje wyłącznie czerwone ciałka krwi. Kiedy dany zarodziec spożyje zaatakowane przez siebie ciałko krwi, rozmnaża się na 16 osobników potomnych, z których każdy wdrąża się do nowego ciałka czerwonego i zaczyna jego niszczenie. Po 48 godzinach powtarza się to samo, gdyż czerwone ciałka krwi są jednakowe i akurat tyle czasu potrzeba pasożytowi, aby spożyć całą krwinkę i rozmnożyć się na 16 nowych osobników. W ten sposób co trzeci dzień 16-krotnie powiększa się armia tego wroga. Póki jednak znajduje się on wewnątrz czerwonych ciałek krwi, organizm nawet nie odczuwa jego obecności. Dopiero w chwilach kiedy następuje rozpad otoczki wyjedzonej krwinki, do osocza wychodzi z każdej z nich nie tylko 16 nowych zarodźców malarycznych, lecz także wylewają się trujące ich wydzieliny. One to wywołują gwałtowny atak gorączki, poprzedzonej dreszczami, trwający tak długo, dopóki pasożyty nie wdrążą się i nie poukrywają w nowych ciałkach krwi. Wtedy następuje pozorna przerwa w chorobie, objawy jej ponawiają się jednak na trzeci dzień. Stąd nazwa tego typu malarii — trzeciaczka. Istnieje inny gatunek podobnego zarazka, który na zjedzenie krwinki zużywa 72 godziny, toteż wtedy nawroty gorączki pojawiaj się co czwarty dzień. Wszystko poza tym odbywa się podobnie. Ten typ malarii dla wyróżnienia nazywamy czwartaczką. Zrozumiałe, że po pewnej ilości takich nawrotów choremu zaczyna ubywać mnóstwo czerwonych ciałek krwi. Jeśli więc anty toksyny °rSa 200
nizmu lub leki zabijające zarazki malarii (z których jednym z lepszych jest chinina) nie opanują choroby, może nastąpić śmierć. Interesujący jest sposób, w jaki zarażamy się tą chorobą, u nas nie- stety coraz bardziej się rozpowszechniającą, a która w okolicach pod- zwrotnikowych pochłania do miliona ofiar rocznie. Okazuje się, że malarię zaszczepia nam pewien rodzaj komara, tak zwany widliszek (Anopheles), którego ślina może zawierać zarazki. Obcowanie więc z chorym na malarię nie jest niebezpieczne. Widliszek zaś zaraża się od człowieka chorego na malarię, wyssawszy kropelkę jego krwi. Pasożyt malarii wytwarza również mikro- i makrogamety, niezale- żnie od osobników atakujących krwinki. Mikro- i makrogamety tworzą zygotę w jelicie komara, która rozpada się na miliony zarod- ników, zbierających się w śliniankach i oczekujących, aby wraz ze śliną komara, gdy będzie on ssał krew z nowej swej ludzkiej ofiary, dostać się do jej krwi i tam rozpocząć niszczycielskie działania wśród czerwo- nych ciałek. Każdy łatwo pojmie, iż poza leczeniem cho- rych walkę z malarią najłatwiej poprowadzić wyniszczając komary. Akcję tę na szeroką skalę podjęło obecnie nasze państwo ludowe. Większość z nich należy do gm- Pasożyty ... , . tkankowe PT nicieni oraz tasiemców. Naj- mniej niebezpieczny, ale bardzo dokuczliwy jest maleńki nicień zwany owsikiem (rys. 117), wywołujący nieznośne swędzenie tuż przy samym odbycie. Tam bowiem zawędro- wują samiczki składać jajka, mimo iż stałe miejsce ich przebywania to jelito w okolicy śle- pej kiszki. Drapiąc swędzące miejsce nabieramy niewidoczne gołym okiem jajeczka za paznokcie a następnie przenosimy je na ręce czy ubranie in- nych ludzi. Ci z kolei, nie umywszy rąk, mogą przenieść jajeczka na chleb czy inne potrawy a następniewprowadzić do swego organizmu’. W ten sposob możemy również sami siebie zarażać coraz nowymi owsikami. Rys. 117. Owsik (powiększony 20 razy). Na rysunku uwidocznione or- gany wewnętrzne. Samica większa, samiec mniejszy 201
Rys. 118. Glista ludzka. Wielkość naturalna Samiec Samica Glista ludzka — Glista również nicień ‘ ludzka (rys. 118) — to pasożyt wielki, długości 15—20 cm, spotykany często u dzieci. Na ogół uważany był za mało szkodliwego, dopóki nie przeko- nano się (mniej więcej 30 lat te- mu), że ten pozornie niewinny pasożyt powodować może bardzo poważne schorzenia organów, w których zupełnie się go nie spo- dziewano, a mianowicie wątroby i płuc. Sądzono bowiem dotych- czas, iż cały jego rozwój jest taki, jak owsika, to znaczy, że po przełknięciu jajeczek przez czło- wieka w jebcie cienkim wyra- stają dorosłe wielkie glisty. W rze- czywistości jednak, gdy tylko w jebcie wylęgną się maleńkie, mniej więcej 1/4 mm długości larwy gbst, przebijają one ścianki naczyń i dostają się do krwi. Wraz z nią wędrują do wątroby, a później do płuc. Tu opuszczają naczynia krwionośne, przebijając się przez ich ścianki do pęche- rzyków płucnych. Później przez oskrzeliki i oskrzela dostają się do tchawicy, skąd przez krtań wy- chodzą do gardzieh, aby ponownie powrocie do jeht, to jest do miejsca, skąd wtargnąć do przełyku i rozpoczęły swoją okrężną podróż po organizmie (rys. 119)". Wtedy dopiero mogą wyrosnąć na wielkie glisty dorosłe, już mało szkodliwe, ale produkujące miliony jaj, wypadających wraz 202
Wędrówka larw glis- Prze- jajo, ciele zno- Tchawica Serce Żołądek Przełyk Płuca Wątrobą Wyląg larw Dorosłe glisty Rys. 119. ty ludzkiej po organizmie, śledź drogę, jaką, odbywa a następnie larwa glisty w człowieka, zanim powróci wu do jelit i przekształci się w postać dorosłą. Pamiętaj, iż jajo i larwy są przedstawione na tym rysunku w kilkudzie- sięciokrotnym powiększeniu. Po- stać zaś dorosła jest zmniejszo- na (porównaj z rys. 118) Jelito cienkie 203
, kalem na zewnątrz. Jaja to są roznoszone wszędz.e przez muchy „b wraz z kurzem. Olbrzymia większość ieh ginie, zawsze jednak pewna ilość może dostać się do przewodu pokarmowego człowieka, gdzie wylęgnięte larwy mogą znów rozpooząe swą szkodliwą dzia- łalność. Matki i opiekunowie, bagatelizujący znalezienie u dzieci „roba- ków" (glist wychodzących z kałem) nie wyobrażają sobie zazwyczaj, że zapalenie płuc lub bóle wątroby, jakie dziecko przechodziło przed rokiem lub kilkunastoma miesiącami, wywołane były przez te po- zornie nieszkodliwe glisty, gdy jako larwy odbywały swą podróż po ciele ludzkim. Zupełnie inne są drogi zarażania organizmów trzecim przedstawicielem nicieni — włosieniem. Nie po- wierza on swego potomstwa przypadkowi. Pasożytując w jelicie świni, rodzi tam swoje młode, które podobnie jak larwy glisty wędrują do krwi, a z nią do naczyń włoskowatych rozgałęziających się wśród mięśni. Tu larwy rosną odżywiając się płynem śródtkankowym, a następnie zwijają się i otaczają cieniutką torebką (rys. 120 Z)). W tym stanie życia utajonego mogą przebyć nawet 20 lat. Nie szkodzi im nawet to, że organizm stosuje przeciw nim sposób, który omówiliśmy przy gruźlicy, a mianowicie, że otacza torebkę pasożyta ścianką wapienną. Jeśli takie zarażone mięso świni zje człowiek, szczur, mysz, a nawet pies lub kot (choć w tych mięsożercach włosień rozwija się nie tak dobrze), to po strawieniu w żołądku mięsa i rozpuszczeniu przez kwas solny otoczki wapiennej larwy włosienia opuszczają swe dotych- czasowe więzienie. Dojrzewają one w jelicie. Tu samce zapładniają samice, a te już po kilkunastu dniach rodzą żywe młode (rys. 120 A), które w tym nowym gospodarzu odbywają taką samą drogę do mięśni, jaką opisywaliśmy na początku u świni. Człowiek więc zarażony włosieniem przechodzi objawy’ chorobowe dwa razy. Najpierw wtedy, kiedy w jego jelicie następuje wydobycie się arw z torebek, gdyż zebrane tam ich wydzieliny mieszają się teraz z po armem, zostają wessane do krwi i zatruwają organizm. Później ?Puje pizerwa w objawach schorzenia, gdyż dorosłe wkrótce po 204
„daniu na świat łarw umieraj,, zaś same larwy, dopóki płyn, w oso- czu krwi, nie daj, się wyraźnie we znak, organizmom. , i i nmhv następuję w momencie usadawiania się Następny atak choroby następuj dzieliny rosn,oyoh larw w mięśniach (rys. 1-0 C), g y Jnil/obj chorobowo pasożytów zatruwają organizm. „ w obrębie to- ustają gdyż trujące wydzieliny gromadzą się tylko w obrębie rebki i nie rozchodź, się po całym organizmie gospodarza. 0 Rys. 120. Włosień, czyli trychina A — samica i B — samiec trychiny; można zauważyć maleńkie larwy wychodzące z samicy (ży worodność); powiększenie 30- krotne. O — larwa atakuje włókno mięsne; powiększenie 150-krotne. D — larwy w różnych stadiach otorbienia wśród włókien mięsnych; powiększenie 60-krotne Jasne jest, że kto raz zachorował na włosień, może wprawdzie wy- zdrowiec“ i.nie odczuwać objawów chorobowych, otorbione pasożyty pozostaną jednak w zarażonych mięśniach na zawsze. Człowiek taki nie będzie wprawdzie roznosicielem choroby i za jego życia zakazić sie odcn niepodobna. W dzisiejszych bowiem warnikach zycil kutar^ nych społeczeństw ciało ludzkie nikomu przecież za pokarm “ zy, to tylko jest jedyna droga zakażenia. Inaczej rzecz się ma ze zwerzętarm Na trupa chorego na włosień szczura ozy psa c^to może 205
natrafić żerująca Świnia i pożarłszy go zaraża pasożytem swoje mięso. W ten sposób powstają wciąż nowe ośrodki zarażenia dla ludzi. W jelicie świni,.która wraz z nieczystościami zjadła Tasiemiec tasicmca uzbrojonego, wylęgają się maleńkie kuliste larwki (rys. 122 B), które przenikają do naczyń krwionośnych Rys. 121. Tasiemiec uzbrojony Tasiemiec naturalnej wielkości. Prześledź zmienianie się kształtu i rozmiaru członów w miarę ich dojrzewania. Zgrubienie na cienkim końcu odpowiada główce tasiemca, której powiększenie widzimy na rys. 122 A i z krwią wędrują do mięśni. Tam rosną one, aż osiągną postać pokaź- nego pęcherzyka (wielkości małego ziarna grochu). Pęcherzyk taki, w którego wnętrzu rozwija się główka tasiemca, nosi nazwę wągra (rys. 122 C—D}. Jeśli mięso z wągrami zostanie zjedzone przez człowie- ka, wynicowana główka tasiemca przyczepia się do ścianki jelita, pu- sty pęcherzyk odpada, a na jego miejscu zaczynają wyrastać płaskie człony (rys. 121), w których tworzą się jaja i plemniki (tasiemiec więc jest obojnakiem). Następuje samozapłodnienie. Gdy pasożyt ten osiągnie kilka metrów długości, ostatnie człony — pełne zapłodnionych dojizaljch jaj — urywają się i wydostają się wraz z kalem na zewnątrz. 200
Wtedy świnie chodzące po całym obejściu gospodarskim mają móż-. nośó połknąć teki człon i w sposób już opisany zakazie swoje mięso. Innymi gatunkami tasiemca zarażamy się za pośrednictwem mięsa wołowego lub ryb. . , Tasiemiec jest dużo mniej niebezpieczny mz włosień, rzadko po- woduje bowiem wypadki śmiertelne, podczas gdy chorych na włosień około 3% umiera. Ponadto duży wągier jest w mięśniu gołym okiem widzialny, podczas gdy mała torebka włosienia dostrzeżona być może jedynie przez szkła powiększające. Przed włosieniem można się ustrzec tylko przez porządne gotowanie mięsa i unikanie wędlin nie- pewnego pochodzenia, z których wiele zjada się na surowo, jedynie po Rys. 122. Rozwój tasiemca A — główka tasiemca uzbrojonego. Zauważ 4 przyssawki (wyraźnie widoczne tylko dwie) oraz wieniec haków, który charakteryzuje tego tasiemca. Pa- miętaj, że żadna z plam zacieniowanych nie oznacza otworu gębowego, gdyż tasiemiec nie ma w ogóle przewodu pokarmowego. Laiwa zwana onkosferą (powiększona około 200 razy), wvlęgająca się z jaj zawartych w końcowych członach (patrz rys. 121), z chwilą, gdy takowe dostały się do jelit świni. Taka larwa przebija ściankę jelita, płynie z krwią i znalazłszy się w mięśniu rośnie, tworząc wągier (C, D). O — Wągier wypreparowany z mięśni świni (powiększenie 5-krotne). Kawał ścianki wycięty dla pokazania wpuklenia, gdzie tworzy się główka. D ~ Rysunek jak poprzedni. Przekrój wpuklenia dla pokazania położenia główki. Gdy po zjedzeniu mięsa świni przez człowieka wągier znajdzie się w jelicie, główka wynicuje się na zewnątrz i po odpadnięciu i rozpuszczeniu reszty pęcherza zaoznie tworzyć człony tasiemca 207
uwędzeniu, które zupełnie włosieni nie zabija. Państwo zabrania prywatnego uboju — do handlu dopuszczone jest jedynie mięso ostem- plowane w rzeźni, gdzie specjalny pracownik bada pod mikroskopem próbki z każdej świni i nie dopuszcza do spożycia mięsa, w.którym został znaleziony włosień. Nie tylko pasożyty zwierzęce przekraczają w żołądku Bakteryjne barierę kwasu solnego, czynią to czasem bakterie choroby jelit v ° , • / • • i i niektórych chorób zakaźnych, najczęściej duru brzusz- nego i czerwonki. W obydwu tych przypadkach wezwany lekarz na- tychmiast nakazuje odesłanie chorego do szpitala, aby przede wszyst- kim wydaliny jego, jak i kontakt z nim nie mogły powodować roz- przestrzeniania zarazków. Drogi szerzenia się chorób zakaźnych Podobnie j Zastanówmy się teraz, jakimi drogami rozchodzą się zarazki chorób zakaźnych. Przede wszystkim wyróżniamy tu tak zwane rezerwuary zarazków albo inaczej ich nosicieli, ak rosnące na miedzy chwasty są stałym nie- bezpieczeństwem dla pobliskich pól, choćby przez rolnika jak najczyściej utrzymywanych, gdyż ich nasiona za pośrednictwem ptaków czy wiatru stale roznoszone będą dookoła, tak samo chory zakaźnie człowiek czy zwierzę, gdziekolwiek się ruszy, będzie zawsze rozsiewał i pozostawiał niebezpieczne zarazki. Znajdują się one w jego ślinie, odchodach, na rękach, na ubraniu, wyrzuca je w po- wietrze za każdym wydechem. Nie potrzeba chyba dodawać, iż pierwszym obowiązkiem spo- łecznym jest izolowanie zakaźnie chorego od ludzi zdrowych. To samo dotyczy i zwierząt, przy czym zwierzęta zarażone chorobami nie- bezpiecznymi dla ludzi powinny być przeznaczone na zabicie. Jeśli nawet, co zresztą jest bardzo trudne do wykonania, ludzie chorzy byliby natychmiast izolowani, to i wtedy nie byłoby pewno- | ści, że bakterie nie są rozsiewane dookoła nas. Poznano bowiem obecnie wiele przypadków, kiedy człowiek lub zwierzę wydaje się zupełnie zdrowe, nie wykazuje żadnych objawów chorobowych; a jednakże w organizmie jego znajduje się dużo zarazków chorobo- twórczych. Tak na przykład bywa przez dłuższy czas z ozdrowień- 208
cami po durzę brzusznym czy dyfterycie. Toteż warto się zapoznać z najczęstszymi drogami, którymi zarazki mogą się rozprzestrzeniać. Przede wszystkim wskażemy miejsca, które można by porównać do węzłowych stacji rozładunkowych tego „niebezpiecznego materia- łu". Są to wszystkie te ośrodki, z których korzysta wspólnie bardzo duża ilość osób. A więc: hotele, wagony komunikacyjne, ustępy publiczne, jadłodajnie oraz rezerwuary wodne zasilające całą okolicę w wodę do picia (studnie, baseny i rzeki). Baczna kontrola nad ich czystością i innymi warunkami higienicznymi jest obowiązkiem spo- łecznym. , . . Bardzo ważne jest zagadnienie dostarczenia zdro- Woda <Io picia .. .... . . , , , > , we] i możliwie wolnej pd zarazków wody do picia, gdyż tą drogą łatwo mogą się rozprzestrzeniać choroby. Idealnym rozwiązaniem jest zainstalowanie po mie- Wodociągi . , . szkaniach wodociągów, które dostarczają w dowol- nych ilościach wszystkim mieszkańcom tylko takiej wody, która przez odpowiednich fachowców była zbadana i skontrolowana, uprzednio zaś została w drodze filtrowania pozbawiona wszelkich nieczystości, a nawet wyjałowiona nieszkodliwymi dla zdrowia ludzkiego środkami chemicznymi. Woda wodociągowa w Warszawie na przykład posiada w 1 cm3 za- ledwie kilkanaście bakterii, i to niezakaźnych, może więc być używana bez żadnych obaw w stanie surowym. Rozumiemy teraz jak bardzo jest odpowiedzialna i jak ścisłego wymaga nadzoru praca przy fil- trach i zbiornikach wodnych. Każde niedopatrzenie bowiem może zagrażać zdrowiu olbrzymich rzesz ludzkich. Woda rzeczna ^Llzo gorzej P°d tym względem przedstawia się sprawa zaopatrzenia w wodę w małych miasteczkach i we wsiach. Źródłem wody są tam zawsze bezpośrednio rzeki lub studnie. Rzeka, w myśl tego, co powiedzieliśmy, ma tę przewagę, że płynie dość szerokim korytem, wskutek czego bakterie, które się do niej do- stały , wystawione są na działanie światła słonecznego i tlenu. Nastę- puje więc w jej wodach tak zwane biologiczne samooczyszczenie. Nie należy jednak zbytnio temu ufać, gdyż nigdy nie można być 14 - Nauka o człowieku 209
pewnym, czy akurat o kilkaset metrów w górę rzeki, od miejsca skąd bierzemy w tej chwili wodę do picia, nie kąpał się człowiek chory lub czy nie dostała się tam w inny sposób większa ilość zarazków. Nad rzeką bowiem nie sposób roztoczyć należytej kontroli. Lepsze więc są studnie zamknięte, gdyż czynniki Studn,e społeczne, gminne lub miejskie rady narodowe mogą je w należyty sposób nadzorować. Nie zawsze jednak u nas istnieje właściwe zrozumienie konieczności tego nadzoru. Co gorsza, wiele studzien jest założonych niefachowo, wskutek czego ściekają do nich w głębi ziemi wszelkie nieczystości. Z tego zwykle nie zdają sobie zupełnie sprawy ci, którzy ze studzien korzystają. Prócz bowiem deszczowej wody również pomyje, płyny z dołów kloacznych i zbiorników ściekowych przesiąkają do ziemi, a następ- nie tworzą w niej podziemne strumyki, płynące wzdłuż głębiej położonych pokładów nieprzepuszczalnych ku miejscom niższym. Wiercąc studnie w takich właśnie miejscach, natrafiamy już na niewielkich głębokościach na wodę zwaną zaskórną. Mieszkańcy są wtedy zazwyczaj zadowoleni, że oszczędzili sobie trudu i kosztów głębokiego wiercenia. Tymczasem studnia taka jest właśnie najgorsza, gdyż zasilana bywa ledwo z grubsza odfiltrowanymi płynnymi ście- kami osiedli ludzkich oraz obór i chlewów. W każdej chwili może być zakażona zarazkami, jeśli tylko w okolicy choć jeden mieszkaniec, a nawet obcy, przypadkowy przybysz był ich nosicielem. Dobra studnia, na którą nie należy żałować pieniędzy, powinna sięgać głębiej poza warstwę wody zaskórnej, to jest tam, gdzie nie docierają ścieki, a więc gdzie woda nie bywa nigdy zakażana i jest prawie jałowa. Naturalnie społecznym obowiązkiem wszystkich korzystających ze studzien jest przestrzeganie, aby przez nieuwagę lub niechlujstwo nie dostawały się do jej wnętrza śmieci ani odpadki z powierzchni ziemi. Najlepiej więc, gdy jest zakryta i czerpie się z niej wodę nie za pomocą kołowrotów czy malowniczych żurawi, lecz — pompy- Ścieki Ważną sprawą jest również usuwanie ścieków, snuetmska a przeje wszystkim odchodów zarówno ludzkich, jak i zwierzęcych, gdyż jest to niemniej częsta droga zakażania- Pozornie schludne, a w rzeczywistości nieporządne gospodyni®’ 210
gdy tylko pozbędą się śmieci, pomyj i zlewków z mieszkania, zazwy- czaj nie troszczą się o to, co się z nimi dzieje. 0 czystość podwórza, ulicy przed domem dbają niewiele, toteż bardzo często tuż w pobliżu mieszkań ludzkich widzimy wielkie kałuże lub kupy gnijących śmieci. Tymczasem zarazki przeważnie w takich właśnie miejscach znajdują dobre schroniska, a jaja pasożytów mają tam sprzyjające warunki do wylęgu larw. Stamtąd przy pierwszej sposobności, roznoszone bądź przez muchy i grzebiące ptactwo, bądź rozpryskiwane na drobne kropelki przez koła jadących wozow, padają na ubranie i ciało czło- wieka, mogąc na nowo rozprzestrzeniać choroby. Inaczej rzecz się ma, jeżeli śmiecie i resztki kuchenne wynosi się nieco dalej na założoną kupę kompostową, która przez dobrego rol- nika czy ogrodnika bywa często przerabiana łopatą czy widłami. Głębsze warstwy z zarazkami co pewien czas dostają się wtedy na powierzchnię, gdzie zabija je tlen i słońce. Taka kupa kompostowa, aby zamieniła się w dobry nawóz próchniczny, musi być często zwil- żana. Do tego celu nadają się wszelkie płynne zlewki i odpadki domowe. U t Również bardzo niebezpieczne, jeśli chodzi o sze- rzenie się chorób zakaźnych, są odchody ludzkie gromadzące się masowo w zwykłych dołach ustępów wiejskich. Płyn- ne części odchodów przesiąkają głęboko w grunt i mogą przenikać, jak już mówiliśmy, do studzien. W kale przechowują się często za- razki np. duru brzusznego, przede wszystkim zaś jaja pasożytów jeli- towych. Dlatego też doły kloaczne powinno się od czasu do czasu za- sypywać wapnem niegaszonym, powodując w ten sposób choć czę- ściowo ich dezynfekcję. Trzeba to czynić dość często, co najmniej raz na 2—3 miesiące. Jeszcze częściej należy ustępy dezynfekować w lecie. bo są one też miejscami wylęgu much. Te uprzykrzone owady po przebyciu roz- woju larwalnego w masie kału i po przepoczwarzeniu się w pobliżu ustępu, całymi rojami lecą do kuchen ludzkich, gdzie bezpośrednio przenoszą zarazki wprost na pokarmy trafiające do ust ludzkich. Kanalizacja Sprawy te najlepiej rozwiązane są w miastach ska- nalizowanych. Wszystkie ścieki nieprzesiąkliwymi rurami i kanałami odprowadzane są daleko od mieszkań ludzkich 14* 211
i wpuszczane do rzeki, gdzie dzięki słońcu i powietrzu woda ulega bio- logicznemu samooczyszczeniu. Czasem odprowadzane bywają do wielkich sztucznych osadników, skąd części ciekłe odpływają do rzek osadzone zaś części stale wywożone są jako doskonały nawóz. Obecnie kanalizacja istnieje już nie tylko w wielkich miastach ale także w niektórych miasteczkach i dociera nawet do wsi, przy- czyniając się wybitnie do zmniejszenia zasięgu chorób zakaźnych. Śmiecie w miastach, wyrzucane w każdym bloku mieszkalnym do hermetycznych śmietników, powinny być zabierane codzienne do specjalnych zakładów, gdzie podlegają sortowaniu, po czym części bez- użyteczne się pali, inne zaś, jak szmaty, resztki żelaza czy szkła idą do fabryk na ponowne przerobienie. planowanie Walkę z zarazkami i ich rozprzestrzenianiem pro- nowoczesnych wadzimy nie tylko w miastach i we wsiach już istnie- osiedh jących. Jeśli w planie gospodarczej rozbudowy kraju zachodzi potrzeba założenia nowego osiedla, z góry bada się teren odrzucając takie miejsca, w których zarazki znajdowałyby dobre warunki rozwojowe, gdzie jest wilgoć, brak słońca i świeżego po- wietrza. Wtedy osiągamy za jednym zachodem dwa cele higieniczne: 1) utrudniamy życie zarazkom, i 2) zapewniamy zdrowe i dobre warunki ludziom, dzięki czemu nawet w razie zetknięcia z bakteriami chorobotwórczymi organizm wykazuje większą zdolność ich niszczenia. Architekci, tworzący obecnie nowoczesne miasta, miasteczka czy nawet wsie, zarzucili planowanie małych ciasnych uliczek; wąskich jak studnia podwórek w ogromnych gmachach; mieszkań, do których nigdy nie zagląda słońce. Unikają również planowania wielkięh dziel- nic, gęsto zabudowanych wielopiętrowymi kamienicami, których jedyną zielenią bywają rośliny w doniczkach, anemicznie rosnące wobec braku słońca. Szerokie ulice i place, niewielkie zespoły kamienic poprzedzie- lane zieleńcami, gdzieniegdzie wielkie, rozległe parki — to idealne rozplanowanie nowoczesnego miasta. Jak widzimy, miasto stara się zapewnić swoim mieszkańcom warunki zdrowotne, tj. świeże powietrze, światło i zieleń. Powstające wskutek tego w mieście wielkie odległo ści zostają wyrównane przez ulepszone środki komunikacji. 212
Oprócz ochrony człowieka przed zachorowaniem, co U.'pX“o7 jest jednym z głównych zadań higieny społecznej, dla chorych trzeba również ratować ludzi chorych. vv tym celu rząd i instytucje społeczne organizują i utrzymują rozmaite zakłady, jak np. szpitale, sanatoria, prewentoria, przychodnie, poradnie c a ludzi znajdujących się w różnych stadiach choroby. W celu udzielania porad i roztoczenia opieki nad Ośrodki potrzebującymi pomocy lekarskiej dla ludności miast zdrów13 . wg. zakładane są ośrodki zdrowia. Tu jeden lub kilku lekarzy specjalistów bada zgłaszających się chorych, udziela porad lekarskich, a w razie potrzeby skierowuje do szpitala. . Starania opiekuńcze matki nad niemowlęciem zabie- Opieka nad r . - u matką rają jej dużo czasu. Ona sama zas, jako karmicielka, i dzieckiem musi odżywiać się możliwie dobrze i racjonalnie, aby mieć materiały zarówno na swoje potrzeby (odbudowy organizmu i energetyczne), jak też na wytworzenie dostatecznej ilości mleka. Obowiązkiem więc społecznym jest otoczenie w tym czasie opieką matki-karmicielki. Realizowanie tego obowiązku przez społeczeństwo leży w jego własnym interesie, gdyż dobrze i zdrowo wychowane dziecko za kilkanaście lat stanie się wartościowym członkiem gro- mady ludzkiej, powiększając zasób rąk i mózgów pracujących dla jej dobra. Przeciwnie, dziecko źle chowane lub niedostatecznie żywione wyrosnąć może na istotę społecznie szkodliwą i chorą. Tak więc i w jednym, i w drugim przypadku będzie tylko ciężarem dla społe- czeństwa, zużytkowując nieprodukcyjnie jego zasoby. Obecnie państwo ludowe zabezpiecza pracującej i karmiącej matce dłuższy urlop, przyznaje zasiłki pieniężne, przydziela wyprawkę dla dziecka, organizuje żłobki i poradnie lekarsko-wychowawcze. Państwo bierze również udział w wychowaniu psychicznym dziecka od lat mniej więcej 4. Zakłada więc i utrzymuje przedszkola, ogródki jordanowskie, szkoły ogólnokształcące i zawodowe, dba ponadto o rozwój kultury fizycznej młodzieży.
ZŁUDZENIA OPTYCZNE
SKOROWIDZ WAŻNIEJSZYCH TERMINÓW Str. Str. aglutynina.................... 194 akomodacja .................-• 167 alkohol ...................... 159 alkoholizm ................... 160 aminokwasy . .................. amylaza ..................... 68 anatomia ....................... 3 antagonistyczne mięśnie........ 41 antytoksyna .................. 194 aorta ......................... 84 autonomiczny układ ............ 155 bakteria (pasożyt roślinny).... 189 bakteriobójcze środki.......... 192 beleczki kostne................ 24 beri-beri ..................... 109 bębenkowa błona ............... 172 biała substancja mózgu........ 144 biała substancja rdzenia...... 144 białe ciałka .................. 95 białka ........................ 33 białkówka .................... 164 „bicie*1 serca................. 90 biologiczne samooczyszczanie . . 209 błonica (krup, dyfteryt) ..... 197 ból ......................... 130 brzuszna jama ................. 54 cewka moczowa ................ 118 ciałko Malpighiego............ 117 choroby oczu ................. 109 chrząstka .................... 10 ciałko zmysłowo............... 130 ciemiączka..................... 28 ciemieniowa kość............... 28 ciemieniowy płat............... 143 ciepła zmysł .................. 130 czaszka ....................... 28 czerwone ciałka ............... 95 czerwonka ..................... 197 człekokształtne małpy......... 182 człony tasiemca................ 206 człowiek współczesny .......... 182 czołowa kość .................. 28 czołowy płat................... 143 cukrzyca....................... 97 czwartaczka (malaria)..........200 dalekowidz ................... 168 dalekowzroczność .............. 169 dalekowzroczność starcza....... 167 dendryt ....................... 142 dentyna (zębina) .............. 62 dezinsekcja ................... 133 dezinsekcyjna komora.......... 133 dezynfekcja ................... 192 dezynfekcyjna komora .......... 192 dojrzewanie ................... 179 dotyk ......................... 130 dur (tyfus) brzuszny, plamisty . 197 dwunastnica ................... 67 dyfteryt, (krup, błonica)...... 197 dzieciństwo ................... 179 emalia (szkliwo)................ 62 energia mięśnia ................ 43 Eohippus ...................... ISO Eustachego kanał............... 173 ewolucja człowieka ............ 180 215
Str. ewolucja mózgu ................. ewolucja serca ................. fermenty ....................... filtry ......................... fizjologia ..................... formalina ...................... gada mózg......................... gada serce ............. •........ gałka oczna'.................... gliceryna '. 111 glista ludźkś •: : i . • gładkie mięśnie . i. ‘ i .*....... gorączka ....................... goryl ........................: 'grasica ...."........ • • ... gruczoł ............ gruczołów limfatycznych szyi powiększenie (skrofuły) ..... gruźlica ....................... gruźlicze jamy (kawerny) . . ..,. gruźlicze ognisko .............. grypa .......................... hemoglobina....................... 92 58 209 3 192 152 92 164 68 202 39 105 182 137 8 199 197 199 199 197 95 higiena ..............-........... 188 higiena społeczna................. 188 hist-ologia ........................ 3 hormon .......... ..,............ 134 izolacja ........................ 208 jaglica 170 jajnik ...........................177 jajo ............................ 177 jałowość ........................ 191 jądro ........................... 177 jelito cienkie 68 jelito grube ..................... 70 jelito ślepe ..................... 79 jelitowy sok ..................... 99 jęczmień (jęczmyk) .............. 159 j^'k .............................175 jordanowski ogródek 213 kał ..................... kanalik moczowy.......... kanalizacja ............. kanał Eustachego......... karbol (fenol) .......... kaszel .. ............... kawerny (jamy gruźlicze) kieł .................... kiść ręki................ klatka piersiowa......... klinowa' kość’........... kloacżne’ doły .......... klębuszekMalpighiego . . kofeina' . i i *.. .. ... komora’lewa.............. .komora" prawa........... konia przodkowie ...... koń dzisiejszy .......... kostna tkanka ........... korona zęba.............. korowa substancja nerki korzeń zęba ...... . . kosmki ........-. . ...... kowadełko ......... . krążenie krwi ........... kreolina ................ kręg .................... kręgosłup........... krtań ................... krótkowidz .............. krótkowzroczność ........ krup (dyfteryt, błonica) . krwi skład .............. krwotoki ................ krwiobieg mały........... krwiobieg duży.......... . . krzepnięcie krwi o ...... krztuszenie się............ krzywica ................ krzyżowa kość , . ....... kwas mlekowy ............ kwas solny............... kwasy tłuszczowe......... leki .................... Str. 71 117 211 173 192 80 199 61 42 75 28 211 117 157 85 85 180 180 9 61 117 61 69 173 83 192 29 29 80 168 169 197 95 101 87 86 99 81 112 29 43 64 68 193 216
Str. leukocyty .................... 104 licowa kość 28 lirnfa ........................ 83 limfatyczne naczynie........... 96 lipaza ....................... 68 lizyna ....................... 194 łączna tkanka................. 9 łojowy gruczoł................ 125 łokciowa kość ................ 30 łopatka....................... 30 ług żrący (wapno gaszone) .... z. 192 łuk aorty .................... 91 łupież ....................... 124 łzowa kość.................... 28 łzowy gruczoł ................ 171 łzy .......................... 111 macica ....................... 178 makrogameta .................. 177 malaria czwartaeżka . ........ 200 malaria trzeciaćżka .......... 200 malarii zarodziec ............ 200 Merychippuś .................. 180 Mesohippus ................... 180 miazga pokarmowa ............. 68 miednica .......'............. 26 miedniczka nerkowa........... 117 mięsień ..................... 40 mikrogameta ................. 177 mleczny gruczoł ............. 178 mleko ....................... 178 młoteczek .'................. 173 moczowód..................... 116 mowa .........' ^ . ......... 81 mózg ........................ 143 mózgu rozwój ................ 152 móżdżek ..................... 144 myślenie .................... 151 muszla uszna ................ 172 nabłonek gruczołowy......... 6 nabłonek rzęskowy . .....; <... 7 nabłonkowa tkanka .............8 naczyniówka i< :rti. : i ;..... 164 Str. nadnercze ................... 136 nagłośnia .................... 79 narkotyki .................. 157 naskórek .................... 123 neandertalczyk .............. 184 nerka ....................... 116 nerw ........................ 140 nerw czuciowy ............... 144 nerw ruchowy................. 144 nerwowa komórka ............. 142 nerwowe zwoje................ 140 nerwowy układ t.............. 140 neuryt ..................... 142 nicień ..................... 301 niemowlęctwo ................ 179 nikotyna .................... 158 normy odżywiania ...........- 109 nosiciel zarazków............ 208 nosowa jama ................; 174 nosowa kość .................. 28 obojczyk ..................... 26 obojnak .................... 177 ochrona oka .. - ...-....... 170 oczodół .................... 170 oczu wady................... 168 odbyt ....................... 54 odbytnica ................... 71 odra ........................ 101 odruch bezwarunkowy......... 144 odruch warunkowy............ 145 odżywiania higiena........... H4 oko ....................... 163 okolone brodawki............ 175 onkosfera .................. 307 opieka nad matką............ 213 opieka nad niemowlęciem...... 182 orangutan ................... x " i .. 17S ii • • 74 oskrzele .................... oskrzeliki . ................ osocze ......-............... . 19* ospa • ............... .. osseina ..................... nśrodek zdrowia ............. 217
Str,. otwór gębowy........... owsik ................. ozdrowieniec .......... pasożyt ............... pasożyt jednokomórkowy pasożyt tkankowy ...... pasożyt zwierzęcy...... pasteryzacja .......... penicylina ............ pepsyna ............... pęcherz moczowy......... pęcherzyk płucny........ pitekantrop ............ plan budowy kręgowca . . plazma .............< . . . plemnik ................ płaza mózg ............. płaza serce ............ płonica (szkarlatyna) .... płuca ................... płucna tętnica........... płucna żyła.............. płyn śródtkankowy ....... podniebienie miękkie . . . . podniebienie twarde...... podniebienna kość ....... podpuszczka ............. podudzie ................ pokarmy budulcowe........ pokarmy energetyczne ... pokarmów skład ........... policzki ................. połykanie ................ postawa pionowa .......... postawa pozioma........... pot ...................... potowy gruczoł............ potyliczny płat............. powietrza skład .......... półkula mózgu ............ prążkowane mięśnie........ prohibicja ............... promieniowa kość.......... przeciwdziałające mięśnie ., 54 201 196 200 200 201 200 191 193 64 118 77 182 14 . 10 . 177 152 92 194 73 85 87 83 79 59 174 64 26 53 53 111 59 62 16 16 126 127 143 116 przedramię przedsionek lewy .............. przedsionek prawy ...........’ przedszkole ....... ........... przełyk ........... ........... przemiany materii produkty przepona .......... przetrwalnik ........ przewód pokarmowy przychodnia prżeciwjaglicza przysadka mózgowa ptaka serce ......... ptyalina ............... puls ................... ramię ................. rasy ludzkie .......... rdzeń kręgowy ......... rdzeń przedłużony ........... receptor .................... redukcja palców.............. regulacja temperatury ....... regulacja widzenia........... rentgenogram ................ rezerwuar zarazków........... ręki budowa ................. robaczkowy ruch ............. rogówka ..................... ropienie .................... rozrodczy gruczoł ........... rozszerzenie serca........... rozumowanie ................. równowagi zmysł ............. ryby mózg.................... ryby serce .................. rytm oddychania ............. rzepka ...................... rzęskowy nabłonek ........... rzęsy ....................... 144 39 samozapłodnienie 161 sen ............... 30 serce ............. 41 siatkówka.......... Str. 26 87 85 213 63 115 74 191 54 170 136 92 60 102 26 187 143 144 147 180 124 165 33 208 187 63 163 105 139 160 151 172 152 92 78 26 7 171 206 156 85 163 218
Str. siekacz ........................ 60 siniec ......................... 95 sitowa kość .................... 28 siwienie ...................... 179 skóra właściwa ................. 123 skrofuły ..................... 189 skroniowa kość................. 28 skroniowy płat.................. 143 skrzep ....................... 100 skurcz mięśnia ................. 42 słuchowy kanał ............... 172 słuchowy nerw .................. 173 słuchu organ ................. 172 smak ........................... 174 smakowe brodawki ............. 175 smakowe ciałko ............... 8 smakowy nerw ................. 143 soczewka ...................... 163 sok jelitowy.................. 69 sok trzustkowy ................. 67 sole mineralne ................. 109 spojówek zapalenie ........... 169 społeczne życie .............. 184 ssaka mózg ................... 152 ssaka serce .................. 92 starzenie się................... 179 staw ......................... 32 stawowa torebka ................ 32 sterylizacja ................. 191 stopa .......................... 36 struny głosowe................ 81 strzemiączko ................. 173 studzienna woda............... 210 surowica .....-............... 196 szara substancja mózgu........ 144 szara substancja rdzenia...... 144 szczątkowe organy.............. 14 szczepienie .................... 195 szczękowa kość................. 59 szew kostny ................... 32 szkielet ...................... 20 szkorbut ..................... 109 szpik kostny .................. 23 szyjka zęba ................... 61 Str. szympans........................ 182 szyszynka .................... I'-*7 ścieki ......................... ^10 ścierpnięcie ................... 1°4 ścięgno ......................... 40 śledziona ....................... 96 ślepa kiszka ................... 70 ślimak ......................... 173 ślinianki ....-•............... śmierć plazmy ................. śmietniska .................... świadomość .................... świerzb ....................... świerzbowiec .................. tarczyca ..................... 1 tasiemce ..................... 201 tasiemiec uzbrojony........... 206 tchawica ...................... 73 teina ........................ 1®7 tęczówka ..................... 166 tętnica ....................... 89 tężec ................-....... 191 tkanka ......................... ° tkanka tłuszczowa............... 6 tłuszcze ...................... 5° toksyny ...................... 194 torebka stawowa ............... 32 torebka Bowmana .............. 117 trawienie ..................... 58 trawienne gruczoły ............ 58 trombocyty ................... 101 trychina (włosień) ........... 205 trypsyna ....................... 67 . trzeciaczka (malaria)......... 205 trzustka ...................... 67 trzustkowy sok................. 67 ucho ....................... 172 ucho środkowe .............. 173 ucho wewnętrzne............. 173 ucho zewnętrzne............. 173 uczenie się...........'..... 146 udowa kość .................. 80 219
Str. Str. układ autonomiczny ............. ukiacTpraywsEÓlczulny ........ jikład-współczulny uodpornienie ................. ustępy ....................... ustna jama ................... utlenianie ...................... używki ... ................... wada serca ................ 94 wapno chlorowane (nadchloran wapnia) ................... 192 wągier ....................... 206 wątroba ..................... 67 wątrobowa żyła ............. 122 wchłanianie pokarmów......... 69 wdech ....................... 77 weneryczne choroby ......... 197 wesz ....................... 132 wewnętrznego wydzielania gru- czoły (dokrewne) ......... 135 węch ......................... 174 węchowy nerw ................. 143 węglowodany ................... 53 więzadła ...................... 32 widliszek (Anopheles) ........ 201 wirus ........................ 189 witaminy ..................... 108 włos ........................ 126 włosa mięsień ................ 125 włosień ............... włoskowate naczynia .. włosowa torebka ..... włóknista tkanka..... wnętrze organizmu ... woda rzeczna ........ wodociągi ........... wola ............ woszezyna ........... wpust żołądka ....... wszawica wydalanie ....... wydech .:........ wydzielanie wewnętrzne 155 wydzielina .................. u9 152 wygasanie odruchu.......... 152 wymioty ...................... g5 195 wyprostny mięsień ............ 211 wyrostek robaczkowy .......... 7o 59 wzrokowy nerw ............. 143 73 wzrost ...................... log 157 zakaźne choroby .......... 197 zapłodnienie ................. 177 zarazek przesączajny.......... I89 zarazek ...................... 189 zarazków niszczenie........... igj zarodek , . . ................. 177 zarodnik 201 zastawki ...................... 94 ząb .przedtrzonowy............. 60 ząb.trzonowy ............ . ;..... 60 zębodoły 59 zęby mleczne .................. 93 zęby trwałe.................... 63 zginacz mięsień................. 44 zimna zmysł .................... 130 złamanie kości ................ 33 zmiana zębów................... 62 znużenie ..................... 156 zygota ....................... 177 zwapnienie ................... 179 zwichnięcie .................... 34 zwyrodnienie mięśnia sercowego 160 204 źrenica .......... 84 125 żebra ............ 9 żołądek........... 54 żołądkowy sok . 209 żółć ............. 209 żuchwa ........... 151 żucie ............ 172 życia długość . . 65 życie psychiczne 132 życie .społeczne.. 115 - życie utajone . . 77 żyła ............. 134 żyła czcza......... 164 26 63 64 67 59 60 179 151 184 U 89 85 •220
WYKAZ RYSUNKÓW Str. Str. 1. Kształty komórek.............. 6 2. Tkanki ....................... 8 3. Postawy różnych kręgow- ców .......................... 12 4. Plan budowy kręgowców . . 15 5. Pozycje człowieka przy róż- nych ćwiczeniach............ 17 6. Rola szkieletu .............. 21 7. Wytrzymałość kości....... 22 8. Układ beleczek kostnych . . ' 23 9. Budowa mikroskopowa kości 24 10. Szkielet normalny i uprosz- czony ........................ 26 11. Czaszka człowieka dorosłe- go i noworodka ............... 28 12. Kręgosłup .................. 29 13. Kręg ....................... 29 14. Kość krzyżowa............... 29 15. Łopatka '................... 30 16. Przedramię ................. 30 17. Kość udowa ................. 30 18. Model stawu ................ 31 19. Staw biodrowy............... 31 20. Unieruchomienie złamanej nogi .............:........... 33 21. Reritgenogram ............. 33 22. Zwichnięcie ręki ........... 34 23. Stopa normalna i płaska ... 36 24. Zniekształcenie stopy.. 36 25. Klatka piersiowa normalna i wąska ...................... 37 26. Skrzywienie kręgosłupa ... 37 27. Mięśnie przeciwdziałające .. 40 28. Dłoń ze ścięgnami......... 42 29. Praca różnych mięśni nóg .. 44 30. Praca mięśni ramion.... 46 31. Skok z trampoliny........ 48 32. Pływanie ................ 48 33. Koszykówka .............. 49 34. Szermierka .............. 49 35. Zjazd narciarski ........ 50 36. Ślizgawka ............... 50 37. Tenis ................... 51 38. Kolarstwo ............... 51 39. Wioślarstwo ............. 51 40. Blaszanka przebita rurką .. 55 41. Schematy budowy prze- wodów pokarmowych ... 56 42. Przewód pokarmowy czło- wieka ........................ 58 43. Jama ustna ............. 59 44. Część twarzowa czaszki .... 60 45. Siekacz, kieł i ząb trzonowy 61 46. Ząb w przekroju.......... 61 47. Ruch robaczkowy przełyku . 63 48. Zmiany objętości żołądka .. 64 49. Długość jelit człowieka. 65 50. Długość przebywania pokar- mów w żołądku.......... 66 51. Trzustka i ujście wątroby do dwunastnicy ............... 67 52. Kawałek ścianki jelita.. 68 53. Przekrój przez kosmki... 69 54. Ślepa kiszka ............. 70 55. Położenie-pluc w klatce pier- siowej ................ 74 56. Płuco i tchawica, schemat .. 74 57. Działanie miecha ........ 75 58. Wdech i wydech............ 76 59. Pęcherzyk płucny......... 77 60. Położenie podniebienia przy połykaniu ................... 221
Str. 61 Krtań ze strunami głosowy- .............................. 01 nu ............................. 62. Grubość naczynia włosko- watego ........................ 84 63. Krwiobieg duży w uprosz- czeniu ....................... 64. Krwiobieg mały w uprosz- czeniu ........................ 87 65. Całkowity krwiobieg w upro- szczeniu ...................... 88 66. Model budowy serca.... 89 67. Obraz serca w całości i w przekroju ......... 91 68. Ewolucja serca kręgowców . 92 69. Dość krwi przechodzącej przez serce ................. 94 70. Tamowanie krwotoków .... 103 71. Skład pokarmów....... 111 72. Dość spożywanych pokar- mów ........................ 113 73. Położenie nerek w jamie brzusznej .................. 116 74. Nerka w przekroju........ 117 75. Mikroskopowa budowa nerki 117 76. Topografia organów wewnę- trznych .................... 120 77. Ukrwienie narządów we- wnętrznych ................. 122 78. Wycinek skóry............ 124 79. Przekrój skóry .......... 125 80. Ciałko zmysłowe.......... 127 81. Odczuwanie identycznego dotknięcia ................. 128 82. Przyrząd do sprawdzania rozmieszczenia ciałek zmy- słowych w skórze............ 129 83. Rozmieszczenie ciałek zmy- słowych w skórze............ 129 84- WszY ................... 132 85. Świerzbowiec ............ 133 86. Gruczoł otwarty i dokrewny 136 87. Gruczoły wydzielania we- wriętrznego •••».« 137 Str. 88. Skutek nienormalnego funk- cjonowania przysadki .. 138 89. Skutek usunięcia tarczycy 133 90. Układ nerwowy i....... 141 91. “Rożne typy połączeń ko- mórek nerwowych .......... 142 92. Mózg ................ 143 93. Przekrój rdzenia kręgowego 144 94. Przekrój kawałka półkuli 144 95. Odruch bezwarunkowy ... 146 96. Schematy przebiegu odru- chów ..................... 147 97. Ewolucja mózgu kręgowców 152 98. Układ współczulnV...... 153 99. Układ autonomiczny...... 155 100. ~Gałka oczna 164 101. Mięśnie soczewki....... 166 102. Rzucanie obrazu przez so- czewki ..................... 166 103. Akomodacja oka ........ 167 104. Starcza dalekowzroczność 167 105. Wady wzroku ........... 168 106. Organy zmysłów słuchu i równowagi ................ 173 107. Muszle nosowe i ich przekrój 174 108. Komórki węchowe......... 175 109. Język ................. 175 110. Koń i jego przodkowie .... 180 111. Szkielet człowieka i go- ryla ....................... 181 112. Ewolucja czaszki ...... 183 113. Narzędzia kamienne ...... 185 114. Rzeźba człowieka pierwot- nego ....................... 186 115. Malowidło człowieka pier- wotnego .................... 186 116. Płuca gruźlika ........ 199 117. Owsik ................. 201 118. Glista ludzka ......... 202 119. Wędrówka larw glisty lu- dzkiej ..................... 203 120. Włosień ............... 205 121. Tasiemiec ............. 206 122. Rozwój tasiemca ........ 222
SPIS TREŚCI Str. Przedmowa ......................................... 3 BUDOWA KOMÓRKOWA ISTOT ŻYWYCH ........................ 5-11 Komórka. Tkanki. Plazma. Śmierć plazmy i życie utajone. Narząd. BUDOWA ZEWNĘTRZNA ORGANIZMU CZŁOWIEKA 14 - 19 Plan budowy. Organy szczątkowe. Postawa. Wady postawy. Ruchy. ROLA SZKIELETU .................................... 20 - 38 Szkielet. Składniki kości. Szkielet człowieka. Połączenie kości. Żywotność tkanki kostnej. Pomoc przy złamaniu lub zwichnięciu. Różnice w budowie szkieletu. CZYNNOŚCI I BUDOWA MIĘŚNIA......................... 39 - 51 Rodzaje tkanki mięsnej. Mięśnie. Przyczyny skurczu mięśni. Źródła energii mięśniowej. Znaczenie ćwiczeń mięśniowych. ROLA I CZYNNOŚCI PRZEWODU POKARMOWEGO ............... 52-72 Pokarmy. Przewód pokarmowy. Trawienie. Jama ustna. Przełyk. Żołądek. Dwunastnica. Jelito cienkie. Jelito grube. Odbytnica. Higiena organów trawienia. CZYNNOŚCI I BUDOWA UKŁADU ODDECHOWEGO............... 73-82 Płuca. Mechanizm oddychania. Wymiana gazów w płucach. Zmiany rytmu oddychania. Urządzenia ochronne płuc. Mowa. CZYNNOŚCI I BUDOWA UKŁADU KRĄŻENIA.............. Krążenie. Działanie serca. „Bicie1'serca. Jednokierunkowość prądu krwi. Przemęczenie serca. Skład krwi. Roznosze- nie tlenu. Roznoszenie pokarmów. Naczynia limfatyczne. Wątroba jako magazyn. Cukrzyca. Ochronna rola wątroby. Krzepnięcie krwi. Tamowanie krwotoków. Rola białych cia- łek krwi. ZUŻYTKOWANIE POKARMÓW PRZEZ ORGANIZM ........... Wzrost organizmu. Witaminy. Normy odżywiania. Krzy- O7v^.a’z Higiena odżywiania. NNOŚCI UKŁADU WYDALNICZEGO .................. Nei 1 Przemiany materii. Wydalanie dwutlenku węgla. 83 - 105 106 - 114 115 - 122 223
BUDOWA I ROLA SKÓRY ............................. Rola skóry jako regulatora ciepła. Inna rola potu. Wymiana gazów. Zmysły skórne. Higiena skóry. Pasożyty skóry. REGULACJA CHEMICZNA W ORGANIZMIE ................ Gruczoły wydzielania wewnętrznego. Rola hormonów. BUDOWA I ROLA UKŁADU NERWOWEGO................... Komórka nerwowa. Mózg i rdzeń kręgowy jako główne zwoje nerwowe. Odruch bezwarunkowy. Odruch warunkowy. Wygasanie odruchów. Uczenie się. Tresura. Zycie psychicz- ne. Układ współczulny i przywspólczułny. Kierownicza rola układu nerwowego. Znużenie. Sen. Używki. Powszechnie używane trucizny. Nikotyna. Alkohol. Walka państwa z alko- holizmem. NARZĄDY ZMYSŁÓW .......................... ‘ ’ Oko. Regulacja wyraźnego widzenia. M ady oczu. Choroby oczu. Ochrona oka. Higiena wzroku. Rola łez. Ucho. Zmysł równowagi. Organy węchu i smaku. Uświadamianie wrażeń zmysłowych. ROZWÓJ ORGANIZMU .............................. Komórki rozrodcze. Zarodek. Osesek. Dojrzewanie. Sta- rzenie się. Zapobieganie starości. Teorie pochodzenia czło- wieka. Rozwój półkul mózgowych. Życie społeczne. Mowa. Budowa ręki. Postawa pionowa. Rasy ludzkie. HIGIENA SPOŁECZNA ............................. Zarazki. Walka z chorobami zakaźnymi. Rola słońca i tlenu. Niszczenie zarazków przez człowieka. Sterylizacja i pastery- zacja. Środki dezynfekujące. Walka z zarazkami wewnątrz organizmu. Leki. Walka organizmu z zarazkami. Osocze krwi. Antytoksyny. Aglutyniny i lizyny. Uodpornienie. Szczepienia. Surowice. Choroby zakaźne. Gruźlica. Paso- żyty. Pasożyty zwierzęce. Pasożyty jednokomórkowe. Paso- żyty tkankowe. Glista ludzka. Włosień. Tasiemiec. Bakte- ryjne choroby jelit. Drogi szerzenia się chorób zakaźnych. Woda do picia. Wodociągi. Woda rzeczna. Studnie. Ścieki i śmietniska. Ustępy. Kanalizacja. Planowanie nowo- czesnych osiedli. Urządzenia społeczne dla chorych. Ośrodki zdrowia. Opieka nad matką i dzieckiem. SKOROWIDZ WAŻNIEJSZYCH TERMINÓW ............ . WYKAZ RYSUNKÓW ...........