Text
                    

KS. DR JÓZEF UMIŃSKI TEKSTY ŹRÓDŁOWE DO NAUKI DZIEJÓW KOŚCIOŁA W SZKOŁACH ŚREDNICH CZĘŚĆ I DLA' III KLASY GIMNAZJALNEJ CENA 1 ZŁ WRAZ ZE ZNACZKIEM NA TOWARZYSTWO POPIERANIA BUDOWY PUBLICZNYCH SZKÓŁ POWSZECHNYCH LWÓW WYDAWNICTWO ZAKŁADU NARODOWEGO IMIENIA OSSOLIŃSKICH 1938
KURIA METROPOLITALNA OBRZ. ŁAC. WE LWOWIE L. 1330 Lwów, dnia 21 lutego 1938 r. NIHIL OBSTAT Lwów, dnia 15 lutego 1938 r. Ks. Dr Adam Gerstmann Cenzor Ksiąg duch. IMPRIMATUR z Kurii Metropolitalnej obrz. łac. we Lwowie, dnia 21 lutego 1938 Oj I \ Bolesław Abp. MINISTERSTWO W. R. i O. P. ZATWIERDZIŁO DNIA 2 LIPCA 1938 r. nr II Pr. 16253/38 DO UŻYTKU SZKOLNEGO JAKO KSIĄŻKĘ POMOCNICZĄ WSZELKIE PRAWA ZASTRZEŻONE 612 38 Z DRUKARNI ZAKŁADU NARODOWEGO IMIENIA OSSOLIŃSKICH POD ZARZĄDEM FRANCISZKA KADLECA
1. ZASADY ŻYCIA CHRZEŚCIJAŃSKIEGO, PODANE PRZEZ CHRYSTUSA PANA Kazanie na górze Z Ewangelii św. Mateusza, rozdz. V—VII. A widząc Jezus rzesze wstąpił na górę, a gdy usiadł, przy- stąpili ku niemu uczniowie jego. A otworzywszy usta swe na- uczał ich mówiąc: Błogosławieni ubodzy duchem; albowiem ich jest królestwo niebieskie. Błogosławieni cisi; albowiem oni po- siądą ziemię. Błogosławieni, którzy płaczą; albowiem oni będą pocieszeni. Błogosławieni, którzy łakną i pragną sprawiedliwo- ści; albowiem oni będą nasyceni. Błogosławieni miłosierni; albo- wiem oni miłosierdzia dostąpią. Błogosławieni czystego serca; albowiem oni Boga oglądają. Błogosławieni pokój czyniący; albowiem nazwani będą synami Bożymi. Błogosławieni, którzy cierpią prześladowanie dla sprawiedliwości; albowiem ich jest królestwo niebieskie... Wy jesteście solą ziemi. A jeśli sól zwietrzeje, czym solona będzie? Na nic się więcej nie przyda, jeno aby była precz wy- rzucona i podeptana od ludzi. Wy jesteście światłością świata. Nie może się ukryć miasto na górze osadzone. Ani zapalają świecy i kładą jej pod korzec, ale na świeczniku, aby świeciła wszystkim, którzy są w domu. Tak niechaj świeci światłość wa- sza przed ludźmi, aby widzieli uczynki wasze dobre i chwalili Ojca waszego, który jest w niebiesiech... Albowiem powiadam wam, że jeśli nie będzie obfitowała sprawiedliwość wasza więcej niż doktorów zakonnych i faryzeu- szów, nie wnijdziecie do królestwa niebieskiego. Słyszeliście, iż powiedziane było starym: Nie będziesz zabijał, a kto by zabił, będzie winien sądu. A ja wam powiadam, iż każdy, który się gniewa na brata swego, będzie winien sądu... Jeśli tedy ofiaru- / 1*
4 jesz dar twój do ołtarza, a tam wspomnisz, iż brat twój ma nieco przeciw tobie, zostaw tam dar twój przed ołtarzem, a idź pierwej pojednać się z bratem twoim: a tedy przyszedłszy, ofia- rujesz dar twój. Zgódź się z przeciwnikiem twoim rychło... Jeśli tedy prawe oko twoje gorszy cię, wyrwij je, a zarzuć od siebie; albowiem pożyteczniej jest tobie, aby zginął jeden z członków twoich, niżliby miało być wrzucone całe ciało twoje do piekła. A jeśli cię prawa ręka twoja gorszy, odetnij ją i za- rzuć od siebie; albowiem pożyteczniej jest tobie, aby zginął je- den z członków twoich, niżliby miało iść całe ciało twoje do piekła... Słyszeliście, iż powiedziano: Będziesz miłował bliźniego twego, a będziesz miał w nienawiści nieprzyjaciela twego. A ja wam powiadam: Miłujcie nieprzyjacioły wasze, dobrze czyńcie tym, którzy was mają w nienawiści, a módlcie się za prześladu- jących i potwarzających was, abyście byli synami Ojca waszego, który jest w niebiesiech, który każę słońcu swemu wschodzić na dobrych i złych, i spuszcza deszcz na sprawiedliwych i niespra- wiedliwych. Albowiem jeśli miłujecie tych, co was .miłują, cóż za zapłatę mieć będziecie? czyż i celnicy tego nie czynią? A je- ślibyście pozdrawiali tylko braci waszych, cóż więcej czynicie? czyż i poganie tego nie czynią? Bądźcież wy tedy doskonali, jako i Ojciec wasz niebieski doskonały jest. Strzeżcie się, abyście sprawiedliwości waszej nie czynili przed ludźmi, abyście byli widziani od nich; bo inaczej zapłaty mieć nie będziecie u Ojca waszego, który jest w niebiesiech. Gdy tedy czynisz jałmużnę, nie trąb przed sobą, jako obłudnicy czynią w bóżnicach i po ulicach, aby byli czczeni od ludzi; za- prawdę powiadam wam: wzięli zapłatę swoją. Ale gdy ty czy- nisz jałmużnę, niechaj nie wie lewica twoja, co prawica twoja czyni, aby jałmużna twoja była w skrytości: a Ojciec twój, który widzi w skrytości, odda tobie... Nie skarbcie sobie skar- bów na ziemi, gdzie rdza i mól psuje i gdzie złodzieje wykopują i kradną. Ale skarbcie sobie skarby w niebie, gdzie ani rdza, ani mól nie psuje i gdzie złodzieje nie wykopują ani nie kradną. Albowiem gdzie jest skarb twój, tam jest i serce twoje... Nikt nie może dwom panom służyć; bo albo jednego będzie nienawi- dził a drugiego będzie miłował, albo przy jednym stać będzie, a drugim wzgardzi: nie możecie Bogu służyć i mammonie...
5 Nie sądźcie, abyście nie byli sądzeni. Albowiem którym by- ście sądem sądzili, sądzeni będziecie, i którą miarą mierzyć bę- dziecie, odmierzą wam. A cóż widzisz źdźbło w oku brata twego, a belki w oku twoim nie widzisz?... Obłudniku! Wyrzuć pierwej belkę z oka twego, a tedy przejrzysz, abyś wyrzucił źdźbło z oka brata twego... Cokolwiek chcecie, aby wam ludzie czynili, i wy im czyńcie; bo na tym zawisł zakon i prorocy. Wchodźcie przez ciasną bramę; albowiem szeroka brama i przestronna jest droga, która wiedzie na zatracenie, a wielu jest, którzy przez nią wcho- dzą... Strzeżcie się pilnie fałszywych proroków, którzy do was przychodzą w odzieniu owczym, a wewnątrz są wilki drapieżne. Z owoców ich poznacie ich. Czyż zbierają z ciernia jagody winne, albo z ostu figi ? Tak wszelkie drzewo dobre owoce dobre rodzi, a złe drzewo owoce złe rodzi... Wszelkie drzewo, które nie rodzi owocu dobrego, będzie wycięte i w ogień wrzucone... Nie każdy, który mi mówi: Panie, Panie! wejdzie do królestwa nie- bieskiego; ale który czyni wolę Ojca mego, który jest w niebie- siech, ten wejdzie do królestwa niebieskiego... Wszelki tedy, który słucha tych słów moich i czyni je, bę- dzie podobny człowiekowi mądremu, który zbudował dom swój na opoce: i spadł deszcz, i przyszły rzeki, i powiały wiatry i ude- rzyły na on dom, a nie upadł; bo był na opoce ugruntowany. A wszelki, który słucha tych słów moich, a nie czyni ich, będzie podobny człowiekowi głupiemu, który zbudował dom swój na piasku: i spadł deszcz, i przyszły rzeki, i powiały wiatry i ude- rzyły na on dom, i upadł, i był upadek jego wielki. I stało się, gdy dokończył Jezus tych słów, zdumiewały się rzesze nad nauką jego. Albowiem je uczył jako władzę mający, a nie jako doktorzy ich i faryzeusze. 2. USTANOWIENIE NAJŚWIĘTSZEGO SAKRAMENTU NA OSTATNIEJ WIECZERZY Z Ewangelii św. Łukasza, rozdz. XXII. I przyszedł dzień Przaśników, w którym należało ofiarować paschę. I posłał (P. Jezus) Piotra i Jana, mówiąc: Idźcie i przy- gotujcie nam paschę, abyśmy pożywali. A oni rzekli: Gdzie chcesz, abyśmy przygotowali? I rzekł do nich: gdy wejdziecie do miasta, oto spotka was człowiek, niosący dzban wody; idźcież l
6 za nim do domu, do którego wejdzie. A powiedzcie gospoda- rzowi domu: Nauczyciel mówi tobie: Gdzie jest gospoda, w któ- rej bym spożył paschę z uczniami moimi? A on wam pokaże wieczernik wielki, usłany: tam przygotujcie. A poszedłszy zna- leźli, jak im powiedział, i przygotowali paschę. A gdy przyszła pora, zasiadł do stołu, i dwunastu apostołów z nim. I rzekł im: Pożądaniem pożądałem spożyć tę paschę z wami, zanim bym cierpiał. Bo wam powiadam, że odtąd nie będę jej spożywał, aż wypełni się- w królestwie Bożym... A wziąwszy chleb, dzięki czynił i łamał i dał im mówiąc: To jest ciało moje, które się za was daje. To czyńcie na pamiątkę moją. Tak samo i kielich po wieczerzy, mówiąc: Ten kielich to nowy Testament we krwi mojej, który za was będzie wylany. 3. ZMARTWYCHWSTANIE CHRYSTUSA PANA I POSŁANNICTWO APOSTOŁÓW Z Ewangelii św. Marka, rozdz. XVI. A gdy minął szabat, Maria Magdalena i Maria Jakubowa i Salome nakupiły wonnych olejków, aby przyszedłszy namaścić Jezusa. A pierwszego dnia tygodnia bardzo rano przyszły do grobu, gdy już wzeszło słońce. I rozmawiały między sobą: Kto nam odwali kamień od drzwi grobowych? A spojrzawszy zoba- czyły odwalony kamień; albowiem był bardzo wielki. A wszedłszy w grób, ujrzały młodzieńca siedzącego po prawej stronie, ubra- nego w szatę białą; i zdumiały się. A on im rzekł: Nie lękajcie się; Jezusa Nazareńskiego ukrzyżowanego szukacie, wstał, nie ma Go tu; oto miejsce, gdzie Go położono. Ale idźcie, powiedzcie uczniom Jego i Piotrowi, że was uprzedza do Galilei: tam Go zo- baczycie, jak wam powiedział. A one wyszedłszy uciekły z grobu, albowiem zdjęło je drżenie i przestrach, a nikomu nic nie po- wiedziały, bo się bały. A wstawszy raniutko pierwszego dnia tygodnia, ukazał się najpierw Marii Magdalenie... Ona przyszedłszy opowiedziała tym, którzy z Nim bywali, smutnym i plączącym. A oni, usły- szawszy, że żyje i że jej się ukazał, nie uwierzyli. Potem dwom z nich, idącym do wsi, ukazał się w drodze w innej postaci. A oni przyszedłszy opowiedzieli drugim: ale i tym nie uwierzyli. Na koniec ukazał się owym jedenastu razem, siedzącym u stołu,
7 i wymawiał im niedowiarstwo i zatwardziałość serca, że tym, którzy Go widzieli zmartwychwstałym, nie uwierzyli. I powie- dział im: Idąc na cały świat, opowiadajcie ewangelię wszelkiemu stworzeniu. Kto uwierzy i ochrzci się, zbawiony będzie, a kto nie uwierzy, będzie potępiony. A za tymi, co uwierzą, te cuda w ślad pójdą: W imię moje czarty będą wyrzucać, nowymi języ- kami będą mówić. Węże będą brać i choćby co śmiertelnego pili, szkodzić im nie będzie: na niemocnych ręce będą kłaść, a dobrze mieć się będą. A Pan Jezus potem, kiedy do nich mówił, został wzięty do nieba i siedzi na prawicy Bożej. A oni wyszedłszy przepowiadali wszędzie: a Pan dopomagał i potwierdzał słowa przez cuda w ślad idące. 4. POCZĄTEK PRZEŚLADOWANIA CHRZEŚCIJAN PRZEZ ŻYDÓW Z „Dziejów apostolskich", rozdz. IV—V. A gdy oni i mówili do ludu, nadeszli kapłani i dowódcy straży kościelnej i Saduceusze, zagniewani, że nauczali lud i że w Jezusie opowiadali powstanie od umarłych. I pojmali ich i wsadzili do więzienia aż do jutra; bo już był wieczór. A wielu z tych, którzy byli usłyszeli słowo, uwierzyło, i była liczba mę- żów pięć tysięcy. A nazajutrz zebrali się w Jeruzalem przełożeni ich i starsi i doktorowie: Annasz, najwyższy kapłan, i Kajfasz, i Jan, i Aleksander, i ilu ich tylko było z rodu kapłańskiego... A wezwawszy ich, zakazali w ogóle mówić i nauczać w imię Je- zusowe. Lecz Piotr i Jan odpowiadając rzekli do nich: Sami osądźcie, czy słuszna to rzecz przed Bogiem, was bardziej słu- chać niż Boga. Nie możemy bowiem tego, cośmy widzieli i sły- szeli, nie mówić. A oni pogroziwszy im, wypuścili ich, nie wi- dząc, jak ich ukarać, ze względu na lud... A mnóstwa wierzących było serce jedno i dusza jedna, i nikt z nich tego, co miał, swoim nie nazywał, ale było im wszystko wspólne... Bo nie było między nimi nikogo w niedostatku; gdyż wszyscy, co mieli role albo domy, sprzedawali je i przynosząc 1 św. Piotr i św. Jan apostoł. I
8 zapłatę za rzeczy sprzedane, składali ją u nóg apostołów, i roz- dawano każdemu, ile komu było potrzeba... I coraz bardziej wzrastała liczba wierzących w Panu, mę- żów i niewiast, tak iż na ulice wynosili niemocnych i kładli na łożach i tapczanach, aby padł na którego z nich przynajmniej cień przechodzącego Piotra, by zostali uzdrowieni z niemocy swoich. Zbiegało się też do Jeruzalem mnóstwo ludu z pobliskich miast, znosząc chorych i dręczonych od duchów nieczystych, a wszyscy byli uzdrowieni. A powstawszy najwyższy kapłan i wszyscy, co przy nim byli, napełnieni zazdrością, pojmali apostołów i wsadzili ich do < publicznego więzienia... A przyprowadziwszy ich, postawili przed Radą. I spytał ich najwyższy kapłan mówiąc: Zakazując, zaka- zaliśmy nauczać w to imię; a oto napełniliście Jeruzalem nauką waszą i chcecie na nas ściągnąć krew człowieka tego. A odpo- wiadając Piotr i apostołowie rzekli: Więcej trzeba słuchać Boga niż ludzi. Bóg ojców naszych wskrzesił Jezusa, któregoście wy zabili zawiesiwszy na drzewie. Tego wywyższył Bóg prawicą swoją na Pana i Zbawiciela, aby dał Izraelowi pokutę i od- puszczenie grzechów... To usłyszawszy wpadli w złość i myśleli ich zabić. Lecz powstawszy w Radzie pewien Faryzeusz imie- niem Gamaliel, doktor zakonny, szanowany przez cały lud, kazał na chwilę wyprowadzić apostołów i rzekł do zebranych: Mężo- wie izraelscy! zastanówcie się dobrze, co chcecie z tymi ludźmi uczynić... Odstąpcie od tych ludzi i zaniechajcie ich: albowiem jeśli z ludzi jest ta myśl, albo ta sprawa, rozchwieje się. Lecz jeśli jest z Boga, nie będziecie mogli jej zniweczyć, byście się snąć nie znaleźli walczącymi z Bogiem. I posłuchali go. A we- zwawszy apostołów i obiwszy ich, nakazali, aby zgoła nie mó- wili w imię Jezusowe, i puścili ich. A oni odeszli od oblicza Rady, weseląc się, że stali się godnymi dla imienia Jezusowego zelży- wość cierpieć. I nie przestawali codziennie w kościele i po do- mach nauczać i opowiadać Jezusa Chrystusa. j 5. MĘCZEŃSTWO SW. SZCZEPANA Z „Dziejów apostolskich" rozdz. VI—VIII. A Szczepan, pełen łaski i mocy, czynił wielkie cuda i znaki pomiędzy ludem. I zaczęli rozprawiać ze Szczepanem niektórzy
9 z synagog, które zowią Libertynów i Cyrene jeżyków i Aleksan- dryjczyków i tych, którzy byli z Cylicji i z Azji. Ale nie mogli oprzeć się mądrości i duchowi, który zeń mówił. Podstawili tedy ludzi, mówiących, że słyszeli, jak wymawiał słowa bluźniercze przeciw Mojżeszowi i Bogu. A tak poruszyli lud i starszyznę i doktorów, którzy zbiegłszy się porwali go i przyprowadzili do Rady. I postawili fałszywych świadków, którzy powiedzieli: Ten człowiek nie przestaje mówić słów na miejsce święte i Za- kon. Albowiem słyszeliśmy go mówiącego, że ów Jezus Naza- reński zburzy to miejsce i odmieni ustawy, które nam podał Mojżesz. A wszyscy, którzy siedzieli w Radzie, patrząc w niego, widzieli oblicze jego jako oblicze anielskie. I zapytał najwyższy kapłan: Czy te rzeczy tak się mają? A on rzekł... twardego karku i nieobrzezanych serc i uszu, wy zawsze sprzeciwiacie się Duchowi świętemu, jak ojcowie wasi, tak też i wy. Którego z proroków nie prześladowali ojcowie wasi? i zabijali tych, co opowiadali o przyjściu Sprawiedliwego, któ- rego wyście teraz zdrajcami i zabójcami się stali, którzyście otrzymali Zakon przez posługę anielską, a nie zachowaliście! A gdy tego słuchali, gniew szarpał im serca i zgrzytali nań zębami. A będąc pełen Ducha świętego, wpatrzywszy się w niebo, ujrzał chwałę Bożą i Jezusa stojącego po prawicy Bożej. I rzekł: Oto widzę niebiosa otwarte, a Syna Człowieczego stojącego po prawicy Bożej. A krzyknąwszy wielkim głosem, zatkali sobie uszy i rzucili się nań wszyscy razem. A wyrzuciwszy go z mia- sta, kamienowali, a świadkowie złożyli szaty swe u nóg mło- dzieńca, którego zwano Szawłem L A gdy go kamienowali, Szcze- pan modlił się mówiąc: Panie Jezu! przyjmij ducha mojego. A klęknąwszy na kolana zawołał głosem wielkim, mówiąc: Pa- nie ! nie poczytaj im tego grzechu! A to rzekłszy, zasnął w Panu. A Szaweł pochwalał zabicie jego. I wybuchło dnia tego wielkie prześladowanie Kościoła, który był w Jeruzalem, i rozpierzchli się wszyscy prócz apostołów po krainach judzkiej ziemi i Samarii. I pochowali Szczepana bo- gobojni ludzie i uczynili nad nim płacz wielki. A Szaweł pusto- szył Kościół, wchodząc do domów i ciągnąc tak mężczyzn jak niewiasty, podawał do więzienia. 1 Późniejszy św. Paweł.
10 6. Z LISTÓW APOSTOLSKICH SW. PAWŁA A) O poszanowaniu władz i o życiu chrześcijańskim Z listu do Rzymian, rozdz. XII. Każda dusza niech będzie poddana wyższym zwierzchno- ściom; bo nie ma zwierzchności jeno od Boga... Przeto kto się sprzeciwia zwierzchności, sprzeciwia się postanowieniu Bożemu. A ci, co się sprzeciwiają, nabywają sobie potępienia. Przełożeni bowiem są postrachem nie dobrym, ale złym postępkom. Jeżeli chcesz nie bać się urzędu, czyń, co dobre, a będziesz miał chwałę od niego. Bo ten, co ma władzę, jest sługą Bożym tobie ku do- bremu. Lecz jeśli co złego czynisz, bój się; bo nie bez przyczyny miecz nosi, jest bowiem sługą Bożym, oddawcą pomsty temu, który złość czyni... Oddajcież tedy wszystkim, coście powinni: komu podatek, podatek; komu cło, cło; komu bojaźń, bojaźń; komu cześć, cześć. Nie bądźcie nikomu nic winni, tylko się wza- jemnie miłujcie, bo kto miłuje bliźniego, Zakon wypełnił. Albo- wiem: Nie będziesz cudzołożył, nie będziesz zabijał, nie będziesz kradł, nie będziesz mówił fałszywego świadectwa, nie będziesz pożądał, i jeśli jest jakie inne przykazanie, w tym słowie się za- myka: Będziesz miłował bliźniego twego jak samego siebie. Miłość nie czyni złego bliźniemu: wypełnieniem tedy Zakonu jest miłość. A to wiedząc, czas i pora już jest, żebyśmy się ze snu ocknęli... Noc przeminęła, a dzień się przybliżył. Odrzućmyż tedy uczynki ciemności, a obleczmy się wr zbroję światłości. Jako we dnie uczciwie postępujemy: nie w biesiadach i pijaństwach, nie w łożach i niewstydliwościach, nie w zwadzie i w zazdrości, ale obleczcie się w Pana Jezusa Chrystusa! B) O miłości chrześcijańskiej Z I listu do Koryntian, rozdz. XIII. Choćbym mówił językami ludzkimi i anielskimi, jeśli mi- łości nie mam, stałem się jako miedź brzęcząca albo cymbał brzmiący. I choćbym miał proroctwo i znałbym wszystkie ta- jemnice, i posiadałbym wszelką wiedzę, i miałbym wszystką wiarę, tak żebym góry przenosił, jeśli miłości nie mam, niczym nie jestem. I choćbym wszystkie majętności moje rozdał na żywność ubogich, i choćbym wydał ciało moje tak, żebym gorzał,
11 jeśli miłości nie mam, nic mi nie pomoże. Miłość cierpliwa jest, łaskawa jest, miłość nie zazdrości, na złość nie czyni, nie nadyma się. Czci nie pragnie, nie szuka swego, nie unosi się gniewem, nie myśli złego, nie raduje się z niesprawiedliwości, ale się we- seli z prawdy: wszystko znosi, wszystkiemu wierzy, wszystkiego się spodziewa, wszystko wytrwa. Miłość nigdy nie zginie... C) Cierpienia, przez które św. Paweł przechodził w swych pracach apostolskich Z II listu do Koryntian, rozdz. XI. Ponieważ wielu chlubi się wedle ciała1, i ja chlubić się będę... W pracach rozlicznych, w więzieniach nazbyt często, w biciu nad miarę, w niebezpieczeństwach śmierci po wiele razy. Od żydów pięć razy dostałem po czterdzieści plag bez jednej. Trzy razy byłem bity rózgami, raz byłem kamienowany, trzy razy rozbiłem się z okrętem, dzień i noc byłem na głębinie morskiej. W podróżach często, w niebezpieczeństwach na rzekach, w nie- bezpieczeństwach od rozbójników, w niebezpieczeństwach od rodaków, w niebezpieczeństwach od pogan, w niebezpieczeń- stwach w mieście, w niebezpieczeństwach na morzu, w niebez- pieczeństwach między fałszywymi braćmi. W pracy i w mozole, w niespaniu częstym, w głodzie i w pragnieniu, w postach czę- stych, w zimnie i nagości, nie mówiąc o tym, co jest ponadto, jak codzienne na mnie naleganie i troska o wszystkie kościoły'... W Damaszku etnarcha 1 2 króla Arety strzegł miasta Damasce- nów, aby mnie pojmać, ale przez okno w koszu z muru spuszczony zostałem i tak uszedłem rąk jego. 7. DRUGI LIST APOSTOLSKI SW. PIOTRA (Rozdział I) Wezwanie do gorliwości chrześcijańskiej Szymon Piotr, sługa i apostoł Jezusa Chrystusa, tym, którzy przez sprawiedliwość Boga naszego i zbawiciela Jezusa jednaki 1 Św. Paweł przeciwstawia grzesznemu i niemądremu samochwalstwu „wedle ciała" prawdziwą chwałę mężnego wyznawcy Chrystusa. 2 Naczelnik plemienia podległy królowi arabskiemu Aretasiwi IV.
12 z nami otrzymali skarb wiary: łaska i pokój niech się wam wy- pełni w poznaniu Boga i Chrystusa Jezusa, Pana naszego. Skoro z Boskiej mocy Jego wszystko nam darowane zostało, co do życia i pobożności należy... dokładajcie wszelkiej pilności, by do wiary waszej przydawać cnotę, a do cnoty umiejętność, a do umiejętności powściągliwość, a do powściągliwości cierpli- wość, a do cierpliwości pobożność, a do pobożności miłość brat- nią, a do miłości bratniej umiłowanie. Jeśli bowiem te cnoty mieć będziecie, i to obficie, to nie zostawią was próżnymi ani niepożytecznymi w poznaniu Pana naszego Jezusa Chrystusa. Bo kto ich nie ma, ślepy jest i po omacku chodzi, puściwszy w nie- pamięć oczyszczenie od dawnych grzechów swoich. A przeto, Bracia, usilniej się starajcie, żebyście przez dobre uczynki za- pewnili sobie wezwanie i wybranie wasze; to bowiem czyniąc, nigdy nie zgrzeszycie. Bo w ten sposób szeroko otworzy się Wam dostęp do wiecznego królestwa Pana naszego i Zbawiciela Jezusa Chrystusa... 8. PRZEŚLADOWANIE CHRZEŚCIJAN ZA NERONA (zni. w 68 r.) Z annałów (roczników) Korneliusza Tacyta (zm. ok. 120 r.). Aby obalić pogłoski (jakoby sam kazał podpalić Rzym), Neron podsunął'innych tego sprawców i najwyszukańszym ka- rom poddał pomawianych o różne sprośności tych, których lud- ność pospolicie chrześcijanami nazywała. Założyciel ich, od któ- rego swoje imię wzięli, Chrystus, był za panowania Tyberiusza ukarany śmiercią przez prokuratora Poncjusza Piłata. Stłu- miony jednak chwilowo, brzydki ów zabobon niebawem znowu się rozwinął, nie tylko w Judei, gdzie to zło powstało, ale także w Rzymie, do którego ze wszystkich stron zbiegają się i przy- jęcie znajdują wszelkie błędy i bezeceństwa. Najprzód więc poj- mano tych, którzy się sami przyznawali, a potem, za ich wska- zówkami, wielkiej liczbie innych udowodniono już nie tyle winę podpalenia, co nienawiść rodzaju ludzkiego. Skazywanych na śmierć oddawano na igrzyska publiczne, aby zaszyci w skóry' dzikich zwierząt byli przez psy rozszarpywani, wielu krzyżowano albo ogniem tracono, innych, gdy dzień się kończył, palono jako latarnie nocne. Ogrody swoje Neron na te widowiska przezna-
13 czał i w czasie igrzysk sam w stroju woźnicy zawodnika mieszał się z tłumem widzów lub na wozie zawodniczym występował. Stąd, mimo że z powodu swych występków i wprowadzanych nowości zasługiwali na karę, rodziło się dla nich współczucie, że nie w interesie dobra publicznego, ale z przyczyny okrucieństwa jednostki ginęli. 9. ZBURZENIE JEROZOLIMY Z „Historii kościelnej" Euzebiusza, według „Pism Ojców Kościoła w polskim tłumaczeniu" pod naczelną redakcją prof. Uniwersytetu poznań- skiego dra Jana Sajdaka, tom III, Poznań 1924, str. 96—97. Tymczasem wierni kościoła jerozolimskiego dzięki wy- roczni Bożej, objawionej najpoważniejszym członkom swoim, otrzymali rozkaz, by przed wybuchem wojny miasto opuścili i udali się do jednego z miast Perei, zwanego Pella. Gdy się wierni Chrystusowi wyprowadzili z Jerozolimy, tedy już zgoła nie było mężów świętych, ani w żydów królewskiej stolicy, ani w całej ziemi judzkiej. Wtenczas sprawiedliwość Boża dosięgła tych, którzy się tak wielkich dopuścili zbrodni przeciwko Chry- stusowi i apostołom Jego, i owo bezbożników pokolenie zmiotła doszczętnie z powierzchni ziemi. Jak wielkie się naonczas wszędy nieszczęścia zwaliły na cały naród, jak przede wszystkim mieszkańcy Judei do ostatecznej doszli nędzy, ile tysięcy mężów w kwiecie wieku razem z niewiastami i dziećmi zginęło od mie- cza i głodu oraz najróżnorodniejszym innym śmierci rodzajem, ile miast żydowskich zostało srogim ściśniętych oblężeniem, a ponadto na jakie okropności i więcej aniżeli okropności pa- trzeli ci, którzy się schronili do samej Jerozolimy, jako do sto- licy niezdobytej, jaki był przebieg całej wojny i wszystkich jej szczegółów, jak wreszcie zapowiedziana przez proroków ohyda spustoszenia rozpostarła się nawet w tak przesławnej niegdyś świątyni Bożej, która się doczekała zupełnego zniszczenia i osta- tecznej przez pożai’ zagłady, — kto tego wszystkiego ciekaw, może najdokładniejsze wiadomości czerpać z napisanych przez Józefa Dziejów i. Należy przy tym podnieść to, co tenże autor __________ I 1 Euzebiusz ma tu na myśli dzieło współczesnego tym wypadkom hi- storyka żydowskiego, Józefa Flawiusza, pt. „Dzieje wojny żydowskiej" („Bellum Judaicum").
14 opowiada, że około trzech milionów ludzi zgromadziło się z całej Judei na święta Wielkanocne, i jak w więzieniu, powiada do- słownie, zostało w Jerozolimie zamkniętych. Rzecz słuszna, że Żydzi właśnie w tych samych dniach, w których umęczyli Zba- wiciela i Dobroczyńcę wszystkich, Chrystusa Bożego, zostali zamknięci jak w więzieniu, i dosięgło ich zatracenie, które im Boża wymierzyła sprawiedliwość. 10. PRZEŚLADOWANIE CHRZEŚCIJAN ZA CESARZA DOMICJANA (zm. w 96 r.) Z „Historii Kościelnej" Euzebiusza, według „Pism Ojców Kościoła" (p. § 9), str. 112—116. Domicjan dopuszczał się licznych okrucieństw wobec wielu obywateli. Znaczną liczbę szlachetnych i znakomitych mężów wymordował w Rzymie bez żadnego wyroku sądowego; rozlicz- nych innych dostojników skazał na wygnanie i konfiskatę ma- jątku, a wreszcie skończył na tym, że się stał następcą Nerona w jego nienawiści do Boga, któremu wypowiedział wojnę. Jako drugi tedy wszczął przeciwko nam prześladowanie; ojciec jego bowiem, Wespazjan, żadnych złych przeciwko nam nie żywił za- mysłów. Podówczas, jak niesie podanie, żył jeszcze Jan apostoł a za- razem ewangelista. Dla świadectwa, jakie złożył Słowu Bożemu, został wyrokiem sądowym skazany na osiedlenie na wyspie Patmos... W owych czasach nauka wiary naszej takie roztaczała bla- ski, że nawet obcy przekonaniu naszemu pisarze nie wahali się w swych dziełach historycznych potomności przekazać wieści o prześladowaniu i poniesionych wśród niego męczeństwach; co więcej, zapisali dokładnie zdarzeń tych datę. Otóż opowia- dają, że w 15 roku Domicjana razem z bardzo wielu innymi także Flawia Dornitylla, siostrzenica Flawiusza Klemensa, jed- nego z ówczesnych konsulów rzymskich, została wygnana na wyspę Poncję za karę, że dała świadectwo Chrystusowi. Ten sam Domicjan -wydał rozkaz zgładzenia wszystkich, którzy się wywodzili z rodu Dawidowego, a stare podanie mówi, że jacyś heretycy oskarżyli potomków Judy, brata Zbawiciela naszego, iż to oni właśnie się wywodzą z rodu Dawidowego i są
15 krewnymi samego Chrystusa. Podaj e to Hegesippos i, który tak mówi dosłownie: „Z rodziny Pańskiej żyli jeszcze wnukowie Judy, tak zwa- nego brata Pańskiego według ciała1 2. O nich to doniesiono, że pochodzą z rodu Dawidowego. Ewokat 3 stawił ich przed cesa- rzem Domicjanem, który się lękał przyjścia Chrystusowego, tak właśnie jak Herod, i spytał ich, czy pochodzą od Dawida, a oni odpowiedzieli, że tak. Tedy pytał ich, jak wielkie mają posiadło- ści, albo jak wielki jest ich majątek. Oni zaś... pokazali ręce swoje, a na dowód swej pracy przedstawili szorstkie swe ciało i na swych rękach odciski jako ślady roboty codziennej. Zapy- tani zaś o Chrystusa i królestwo Jego, jakie by ono było i gdzie i kiedy się zjawi, odrzekli, że nie jest z tego świata ani z tej ziemi, ale że jest niebieskie i anielskie, że się urzeczywistni na końcu świata, kiedy On przyjdzie w chwale i sądzić będzie ży- wych i umarłych i każdemu odda według czynów jego. Wobec tego Domicjan żadnej się w nich nie dopatrzył winy, ale od- wrócił się od nich ze wzgardą jak od prostaków, i puścił ich wol- nych... Oni zaś pó swym uwolnieniu zarządzali kościołami, jako męczennicy i krewni Pańscy 4“... 11. LIST PAPIEŻA SW. KLEMENSA I DO KORYNTIAN Klemens I był czwartym z kolei papieżem i rządził Kościołem około 100 roku. W liście swym wzywa Koryntian do posłuszeństwa prawowitej władzy kościelnej. List ten jest jednym z najwymowniejszych dowodów prymatu biskupów rzymskich, a zarazem „nieprzebraną kopalnią wiado- mości o organizacji, wierze, modlitwie, życiu Kościoła w pierwszym jeszcze wieku jego istnienia". Podajemy z tego listu „Zakończenie" według tekstu zawartego w wy- dawnictwie: „Pisma Ojców Kościoła"(p. § 9), 1.1, Poznań 1924, str.165—167. O tym, co się tyczy naszej służby Bożej, oraz o tym, co najwięcej pożyteczne dla tych, którzy pragną wieść życie cnot- liwe w pobożności i w sprawiedliwości, pisaliśmy Wam, Bracia, dość obszernie. Toć o wierze, pokucie, szczerej miłości, powścią- gliwości, roztropności oraz o cierpliwości rozprawialiśmy wy- 1 Pisarz starochrześcijański. 2 Krewni Najświętszej Maryi Panny. 3 Urzędnik cesarski. 4 Z tego by wynikało, że byli biskupami utrzymującymi się z pracy rąk własnych.
16 czerpująco i przypomnieli, że trzeba Wam podobać się Bogu życiem świętym w sprawiedliwości, w prawdzie i pobłażliwości; że trzeba, nie pamiętając urazy, zachować jedność w miłości, w pokoju i z wytrwałą powolnością za przykładem wspomnia- nych ojców naszych, którzy się podobali swą pokorą Ojcu i Bogu i Stworzycielowi oraz wszystkim ludziom. Przypomnieliśmy to tym chętniej, że dobrze wiemy, iż piszemy do Was, Mężów Wier- nych i Znakomitych, którzyście zasady nauki Bożej zgłębili. A więc rzecz słuszna, abyśmy poszli za tylu tak wielkimi przykładami i karku nagięli i stali się posłuszni, by uśmierzyć bezcelowe wichrzycielstwo, a dojść do wytkniętego nam w praw- dzie celu, bez jakiejkolwiek nagany. Prawdziwą uciechę i radość nam sprawicie, jeśli usłuchacie tego, co piszemy w natchnieniu Ducha Świętego, i uśmierzycie grzeszną namiętność swej zawiści, stosownie do napomnienia, jakie o pokoju i o zgodzie dajemy w niniejszym liście... Macie wiedzieć, że wszelkich starań dokładaliśmy i dokładamy, by jak najrychlej u Was pokój zapanował... Łaska Pana naszego Jezusa Chrystusa z Wami i z wszyst- kimi po wszelkiej ziemi powołanymi od Boga i przez Niego, przez którego niech Mu będzie chwała, cześć, moc i majestat, pano- wanie wiekuiste, od wieków i na wieki wieków. Amen. 12. LIST SW. IGNACEGO ANTIOCHEŃSKIEGO DO RZYMIAN Św. Ignacy Antiocheński był jednym z następców św. Piotra na sto- licy biskupiej w Antiochii Syryjskiej. Podczas prześladowania chrześcijan w początkach II w. został skazany na pożarcie przez dzikie zwierzęta i dla wykonania wyroku przewieziony z Antiochii do Rzymu. Po drodze napisał słynne swoje listy do 7 różnych gmin chrześcijańskich, a między nimi i do rzymskiej. W listach tych wyraża swą miłość do Chrystusa i Kościoła, utwierdza wiernych w wierze i wzywa ich do jedności z ich biskupami i klerem. W liście do Rzymian pragnie gorąco śmierci męczeńskiej i prosi wszystkich chrześcijan, aby nie starali się o jego uwolnienie. I ten list jest dowodem prymatu Kościoła rzymskiego. Przytoczony niżej wstęp i urywek z tego listu podajemy z „Pism Ojców Kościoła" (p. § 9), t. I, str. 226—231. Ignacy, zwany również Teoforem, Kościołowi, który do- stąpił miłosierdzia w majestacie Ojca najwyższego i Jezusa Chrystusa, jedynego Syna jego... Kościołowi, który pierwsze dzierży miejsce, a leży w miejscowości przez Rzymian zamie- szkałej ; który jest godny Boga, godny czci, godny chwały, godny
17 uwielbienia, godny powodzenia, godny świętości; który pierw- sze zajmuje miejsce w miłości związku, który posiada Zakon Chrystusowy i nosi imię Ojcowskie: Pozdrawiam Go w imię Jezusa Chrystusa, Syna Ojcowskiego. Tym, którzy ciałem i du- chem są zjednoczeni z każdym przykazaniem Chrystusowym, tym, którzy już na zawsze są przepełnieni łaską Bożą i oczy- szczeni z wszelkiego zabarwienia obcego, zasyłam pozdrowienie najserdeczniejsze w Jezusie Chrystusie, Bogu naszym, tudzież życzenia prawdziwej radości... Piszę do wszystkich Kościołów i wszystkim oznajmiam, że chętnie umieram dla Boga, tylko Wy przeszkody mi nie stawiaj- cie. Zaklinam Was, nie okazujcie mi niewczesnej życzliwości. Pozwólcie mi być żerem dzikich zwierząt, bo przez nie dojdę do Boga. Jestem pszenicą Bożą i na mąkę niech mnie zetrą zęby dzikich zwierząt, bym się stał czystym chlebem Chrystusa. Pieszczot Wy raczej nie szczędźcie tym bestiom, by się stały grobem moim i niczego nie zostawiły z ciała mego, iżbym po śmierci nikomu już nie był ciężarem. Tedy będę naprawdę ucz- niem Jezusa Chrystusa, gdy świat ciała mojego nawet widzieć nie będzie. Błagajcie Chrystusa za mnie, abym przez te właśnie narzędzia Bożą się stał ofiarą. Nie rozkazuję Wam, jak Piotr i Paweł: oni apostołowie, ja skazaniec, oni wolni, ja dotychczas niewolnik. Przecie gdy wszystko przecierpię, stanę się wyzwoleńcem Jezusa Chrystusa i w Nim zmartychwstanę wolny... Niechżeż żadna istota świata widzialnego czy niewidzial- nego o mnie się nie troszczy, bym mógł posiąść Chrystusa. Ogień i krzyż, walka ze zwierzętami, rozczłonkowanie, rozdarcie, rozproszenie kości, zmiażdżenie członków, starcie całego ciała, straszne męki niech spadną na mnie, bylebym tylko posiadł Chry- stusa! Nic mi po świecie całym aż po krańce jego, nic mi po tego wieku królestwach! Wolę ja umrzeć w Chrystusie Jezusie, ani- żeli królować aż po ziemi krańce. Tego ja szukam, który umarł dla nas, Tego ja pragnę, który dla nas zmartwychwstał. Nade- szła chwila urodzin moich! Bądźcie, Bracia, wyrozumiali dla mnie! Nie zagradzajcie mi drogi do życia, nie chciejcie mojej śmierci! Mnie, który chcę należeć do Boga, nie wydawajcie światu, ani zwódźcie mnie cia- łem. Dajcie mi czyste wchłonąć światło; gdy go dostąpię, tedy Ks. Umiński: Teksty źródłowe f . 2
18 będę człowiekiem. Pozwólcie mi być naśladowcą męki Boga mo- jego. Kto ma Boga w sercu, niech rozumie, czego ja chcę, i niech współczuje ze mną, wiedząc, co mi dolega... Bądźcie zdrowi i trwajcie aż do końca w Jezusie Chry- stusie ! 13. „PASTERZ" HERMASA Hermas był pobożnym i natchnionym mieszkańcem Rzymu. Dziełko- swe pt. „Pasterz" (albo „Anioł pokuty") napisał ok. połowy II w., po jed- nym z gwałtowniejszych prześladowań. Wskazuje w nim drogi do pokuty dla tych, którzy w czasie prześladowania wyparli się Kościoła, i drogi życia chrześcijańskiego dla wszystkich wiernych. Ujmuje je w poetycką formę „wizyj" i otrzymanych w „objawieniu" przykazań oraz podobieństw. W „wizjach" ukazuje mu się Kościół w postaci matrony, która daje różne pouczenia. W „przykazaniach" upomina do wiary, prostoty, szczero- ści, czystości, łagodności, uczy rozróżniać natchnienia „aniołów dobrych i złych", wzywa do bo jaźni Bożej, powściągliwości, modlitwy, przestrzega przed smutkiem, fałszywymi prorokami i zachęca do walki z pożądliwością. „Pasterz" stał się wkrótce pismem bardzo poczytnym. Urywki podajemy z „Pism Ojców Kościoła" (p. § 9), t. I, str. 304— 305, 330—331. Trzecia wizja Słuchajcie mnie, dzieci: Ja was wychowałam w wielkiej prostocie i niewinności i świętości, dzięki miłosierdziu Pana, który w was sprawiedliwość wsączył, abyście byli usprawiedli- wieni i uświęceni od wszelkiej niegodziwości i od wszelkiej prze- wrotności... A więc teraz słuchajcie mnie: niech pokój wśród was pa- nuje, i odwiedzajcie się wzajemnie, i nawzajem sobie poma- gajcie, i nie zagarniajcie dla siebie wszystkiego, co Bóg stworzył, ale dzielcie się także z ubogimi. Jedni bowiem z nadmiaru jedzenia przyprawiają swe ciało o chorobę i ciało swe niszczą; drugim zaś ciało niszczeje z niedo- statku pożywienia, bo nie mają pokarmu tyle, ile trzeba, więc ciało ich marnieje. Taka tedy niewstrzemięźliwość jest szkodliwa dla was, któ- rzy macie dostatek i nie dzielicie się z ubogimi. Patrzcie, oto sąd się zbliża. Wy tedy, którzy macie za wiele, szukajcie tych, którzy głód cierpią, póki jeszcze wieża (symbol zbawienia) nie jest skończona. Albowiem po wykończeniu wieży będziecie chcieli pełnić dobre uczynki, ale już dla was miejsca nie będzie.
19 Baczcie więc wy, którzy nadużywacie bogactwa swego, by biedni nie jęczeli, i by ten jęk ich nie wzbił się do Pana, i by przed wami razem z dobrami waszymi nie zamknięto drzwi wieży... Szóste przykazanie ...,,A teraz", powiedział, „posłuchaj o wierze: Dwaj anio- łowie towarzyszą człowiekowi: Anioł Sprawiedliwości i Anioł Złego". „A jakżeż, panie" zapytałem, „poznam ich działanie, skoro obydwaj aniołowie są przy mnie?" „Słuchaj", odrzekł, „a zrozumiesz: Otóż Anioł Sprawiedli- wości jest czuły, i wstydliwy, i cichy, i spokojny. A więc jeśli on wstąpi do serca twego, będzie natychmiast rozmawiał z tobą o sprawiedliwości, o czystości, o świętości, o wstrzemięźliwości, i o wszystkich uczynkach sprawiedliwych, i o wszelkiej cnocie wspaniałej. Jeśli to wszystko wejdzie do serca twego, wiedz o tym, że Anioł Sprawiedliwości jest z tobą razem. Oto dzieła Anioła Spra- wiedliwości; zawierz tedy jemu i dziełom jego. A teraz przypatrz się także dziełom Anioła Złego: Przede wszystkim jest on zapalczywy, i pełno w nim goryczy, i jest niemądry, i dzieła jego są złe, i przywodzą sługi Boże do prze- wrotności. A więc jeśli on wstąpi do serca twego, poznaj go po dziełach jego". „Panie", rzekłem, „nie wiem, jak go rozpoznać". „Słuchaj", odpowiedział, „jeśli w tobie wzbierze zapalczy- wość albo gorycz, wiedz o tym, że to on jest w tobie. Tak samo, jeśli pragnienie czynów niepohamowanych, jeśli zbytek w jedzeniu i piciu, i w częstych biesiadach, i rozmaitych a niepotrzebnych rozrywkach, jeśli pożądanie niewiast i bo- gactw, i wielka pycha, i zadzierżystość, i wszystko, co do tego zbliżone i podobne, jeśli to wejdzie do serca twego, wiedz o tym, że Anioł Złego jest w tobie. A zatem, skoro poznałeś dzieła jego, odstąp od niego i wni- czym mu nie wierz, bo dzieła jego są złe i szkodliwe dla sług Bożych...". 2*
20 14. Z PISM SW. JUSTYNA MĘCZENNIKA (t ok. 166 r.) A) Apologia I Urywki z tej Apologii podajemy według „Pism Ojców Kościoła*' (p. § 9), t. IV, Poznań 1926, str. 3—6, 13, 29—30. Do Samowładcy Tytusa Aeliusa Hadriana Antonina, Po- bożnego... oraz do Syna Jego Weryssymusa, Filozofa, tudzież do Lucjusza, Filozofa... przybranego Syna Pobożnego, Przyjaciela nauk, wreszcie do Prześwietnego Senatu i całego Ludu Rzym- skiego w sprawie ludzi z wszystkich plemion, których niespra- wiedliwie krzywdzi nienawiść i potwarz, ja, jeden z nich, Ju- styn, syn Pryskusa, wnuk Bakchejosa z Flawii Neapolis w Syrii Palestyńskiej, z niniejszą się zwracam przemową i prośbą. ...Wy wprawdzie z wszystkich stron słyszycie, że Was zo- wią Pobożnymi i Filozofami, stróżami sprawiedliwości, nauk Przyjaciółmi, lecz czy tacy jesteście, to się dopiero pokaże... Stajemy przed Wami z żądaniem, byście o nas wyrok wydali po dokładnym i sumiennym zbadaniu sprawy, a nie powodo- wali się uprzedzeniem czy chęcią podobania się ludziom prze- sądnym... żądamy dokładnego zbadania oskarżeń przeciwko obwi- nionym podnoszonych; jeśli się okaże, że są uzasadnione, niech nastąpi kara, jak tego słuszność wymaga... Za słuszne i jedy- nie sprawiedliwe uzna każdy człowiek rozsądny żądanie, by poddani mieli możność stwierdzenia niewinności swego życia i swej nauki, a z drugiej strony władcy nie na gwałcie i ty- ranii, ale na pobożności i filozofii wyroki swe opierali. Tak bowiem i władcom i poddanym dobrze dziać się może... Naszą tedy rzeczą roztoczyć przed wszystkimi pogląd na życie i nauki nasze, byśmy czasem dlatego, żeśmy się poznać nie dali, sami na siebie nie ściągnęli kary... Waszą zaś rzeczą, jak tego rozum wymaga, wysłuchać naszych wywodów i stać się sędziami sprawiedliwymi... Macie ponadto w nas przyjaciół i zwolenników pokoju, i to takich jak nikt inny, ponieważ my właśnie żywimy to głębo- kie przeświadczenie, że się przed Bogiem żaden zbrodniarz, chciwiec, wiarołomca, żaden człowiek szkodliwy ukryć nie może,
21 i że każdy, stosownie do czynów swoich, idzie na wieczne za- tracenie albo zbawienie. Gdyby wszyscy ludzie to przekonanie podzielali, nikt by już nie chciał rozkoszować się zbrodnią przez krótką chwilę, bo wiedziałby, że musiałby pójść na wieczną ognia karę. Każdy by się raczej z największym wysiłkiem trzy- mał na wodzy i życie swe cnotami zdobił, by posiąść dobra, jakie Bóg przyrzekł, a kary uniknąć. Przecie nie z poszano- wania dla praw i kar Waszych starają się przestępcy ukrywać zbrodnie swoje. Nie, oni wiedzą, że jesteście ludźmi, przed któ- rymi ukryć się można, przeto zbrodnie popełniają. Gdyby zaś wiedzieli i mieli to przeświadczenie, że przed Bogiem niczego ukryć się nie da, nie tylko czynów, ale nawet i zamiarów, tedy, przyznacie chyba sami, z obawy przed grożącą karą najporząd- niejsze wiedliby życie... Podobne jak Grecy głosimy zapatrywania, a jednak nas tylko samych spotyka nienawiść dla imienia Chrystusowego. Jesteśmy niewinni, a jak zbrodniarzy na śmierć się nas wy- daje... Jedno nam tylko możecie zarzucić, że nie czcimy tych samych, co Wy, bogów, oraz że umarłym nie ofiarujemy liba- cyj 1 i tłustych dymów ofiarnych, ani na ich wizerunkach wień- ców i obiat nie składamy, że zaś te same rzeczy tutaj uchodzą za bogów, gdzie indziej za zwierzęta, a znowu gdzie indziej za bydlęta ofiarne, wiecie doskonale. B) Apologia II Urywek z tej Apologii podajemy według „Pism Ojców Kościoła" (jw.), str. 91—92. Otóż ja sam byłem zwolennikiem Platona i słyszałem oszczerstwa miotane na chrześcijan. Lecz gdy widziałem, jak oni bez trwogi szli na śmierć i na wszystko, co się strasznym zowie, zrozumiałem, że to rzecz niemożliwa, by ich życie pły- nęło w niegodziwości i umiłowaniu rozkoszy. Któryż to bowiem miłośnik rozkoszy, któryż rozpustnik i lubownik mięsa ludz- kiego mógłby się zdobyć na to, by biec na spotkanie śmierci, mającej go pozbawić tych wszystkich pożądanych przyjemno- ści?... A oto do czego się posunęli niektórzy niegodziwcy za złych demonów poduszczeniem. życia pozbawili kilku z naszych na podstawie fałszywych, przeciwko nam podniesionych oskar- 1 Ofiar, zwłaszcza z wina i innych napojów.
22 żeń, na męki zawlekli naszych domowników, dzieci, niewiasty i strasznymi torturami zmusili ich do oskarżenia nas o te zmyślone zbrodnie, których się oni sami zupełnie jawnie do- puszczają. Ale my jesteśmy niewinni, więc mniejsza o to! Bóg niezrodzony i niewysłowiony świadkiem myśli i czynów na- szych!... Niechżeż w tej jeszcze chwili z wyżyn trybuny roz- legnie się glos pełen tragicznej powagi: Wstyd Wam, wstyd, że zbrodnie, których się sami jawnie dopuszczacie, zrzucacie na niewinnych, że co przylgnęło do Was i do bogów Waszych, kładziecie na barki tych, którzy w tym najmniejszego udziału nie mają! 15. PRZEŚLADOWANIE CHRZEŚCIJAN W GALII ZA CESARZA MARKA AURELIUSZA (161—180) Z „Historii kościelnej11 Euzebiusza, według „Pism Ojców Kościoła11 (p. § 9), str. 193—201. Galia była tym krajem, gdzie się znajdowało już gotowe boisko, na którym się rozegrać miały co dopiero wspomniane zapasy. Słynne jej, a przed innymi miastami się wyróżniające stolice, to Lugdun (Lion) i Wienna. Przez obie płynie Rodan, potężnym swym biegiem całą tę obejmujący ziemię. Otóż najznakomitsze tamtejsze kościoły wysłały do kościo- łów Azji i Frygii piśmienne o męczennikach sprawozdanie, w którym to, co się u nich zdarzyło, w następujący opowiadają sposób. Przytoczę je zresztą dosłownie: „Niewolnicy Chrystusowi, którzy przebywają w Galii, w Wiennie i w Lugdunie, Braciom w Azji i Frygii, którzy mają tę samą, co my, wiarę i nadzieję odkupienia, pokój i łaska i chwała od Boga Ojca i Chrystusa Jezusa, Pana naszego... Okropności tutejszych utrapień, zaciętej wściekłości pogan przeciwko Świętym, tudzież wszystkiego, co błogosławieni mę- czennicy wycierpieli, niezdolni jesteśmy ani dokładnie opowie- dzieć, ani opisać. Całą swą potęgą bowiem przeciwnik (tzn. sza- tan) uderzył na nas i dał nam przygrywkę tego, czym będzie przyszłe, już zgoła zuchwałe przyjście jego. Wszystkich użył środków, by swych służalców przyuczyć i już naprzód wćwi- czyć przeciwko niewolnikom Bożym. Nie tylko domy, łaźnie i rynki były dla nas zamknięte, ale w ogóle nie było nikomu z nas wolno na żadnym jakimkolwiek pokazać się miejscu. Lecz
23 łaska Boża stanęła do walki, osłoniła słabych i wysunęła na- przód słupy niewzruszone, tak silne i odporne, że mogły wy- trzymać cały napór Złego! Poszli więc na jego spotkanie, znie- śli wszelką zniewagę i wielkie katusze, co więcej, wszystko za nic sobie poczytując, skwapliwie dążyli do Chrystusa i czynem stwierdzili, że: Cierpienia obecnego czasu niczym są wobec przyszłej chwały, która się ma w nas objawić (Rzym. VIII, 18) b Przede wszystkim tedy znieśli bohatersko niepoliczone krzywdy ze strony ludu całego: krzyki, bicia, włóczenie, gra- bież, kamienowanie, więzienie, jednym słowem wszystko, z czym zazwyczaj motłoch rozwścieczony występuje przeciwko swym wrogom i nieprzyjaciołom. Potem trybun wojskowy i władze miejskie zawlokły ich na rynek, gdzie ich przesłuchano wobec całego tłumu i gdzie złożyli wyznanie. Następnie wtrą- cono ich wszystkich razem do więzienia aż do czasu przybycia wielkorządcy. Następnie stawiono ich przed wielkorządcą, który wystąpił przeciwko nam z całą surowością... Każdego dnia chwytano ta- kich, co byli godni liczbę ich (tzn. umęczonych poprzednio) uzu- pełnić, tak że się z obu kościołów w więzieniu znaleźli wszyscy gorliwi członkowie, a przede wszystkim ci, na których barkach cały nasz ustrój spoczywał. Przychwycono nawet kilku pogan, domowników braci naszych, ponieważ wielkorządca urzędowo rozkazał, by poszukiwano wszystkich, co do nas należą. Owi tedy słudzy, z dopuszczenia szatańskiego a ze strachu przed mękami, na które patrzeli u świętych, zniewoleni zresztą do tego przez żołnierzy, nakłamali o nas... rzeczy, o jakich nam mówić ani myśleć nie wolno, ani nawet wierzyć, by się coś po- dobnego wśród ludzi dziać mogło. Gdy się te wieści rozniosły, ogarnęła wszystkich zwierzęca przeciwko nam wściekłość, tak że nawet ci, co się dotychczas hamowali ze względu na łączące ich z nami węzły pokrewieństwa, wpadli w gniew straszliwy i zgrzytali przeciw nam zębami. Spełniło się naonczas, co Pan powiedział: Przyjdzie czas, kiedy każdy, kto was zabija, mnie- mać będzie, że Bogu składa ofiarę (Jan XVI, 2). Odtąd już święci męczennicy znosili katusze, jakich się nie da opisać, bo szatan wytężył wszystkie swe siły, by z ich ust 1 Tzn. z listu św. Pawła do Rzymian, rozdz. VIII, wiersz 18.
24 wydobyć którą z tych potwarzy. Bez opamiętania już rozpętała się cała zaciekłość motłochu, wielkorządcy i żołnierzy przeciwko Sanktusowi, diakonowi z Wienny, przeciwko Maturusowi, który był wprawdzie dopiero neofitą, ale szermierzem dzielnym, tu- dzież przeciwko Attalosowi, rodem z Pergamon, co był zawsze jak słup i filar podtrzymujący braci naszych, wreszcie prze- ciwko Blandynie. Przez nią pokazał Chrystus, że co się ludziom wydaj e mizerne, niepozorne i nikczemne, to właśnie Bóg uważa za godne wielkiej chwały, bo płonie ku Niemu miłością przeja- wiającą się w mocy, a nie chełpiącą się w zwodniczej ułudzie. Wszyscy byliśmy pełni obawy, a jej panią co do ciała1, która również razem z męczennikami stawała do boju, ogarnął niepokój, że Blandyna nie będzie się mogła zdobyć na wyznanie z powodu ciała swego słabości. Było w niej jednak tyle mocy, że oprawcom siły ustawały i wyczerpanie ogarniało tych, co ją po kolei katowali od rana do wieczora... Tymczasem błogosła- wiona męczennica, jak dzielny szermierz, z wyznawania nowe czerpała siły. Jej wzmocnieniem, odpoczynkiem i znieczuleniem znoszonych cierpień były słowa: Jestem chrześcijanka i nic się u nas zdrożnego nie dzieje... Błogosławiony Potynus, który miał sobie powierzony urząd biskupi w Lugdunie, liczył podówczas 90 lat życia i był ciała bardzo słabego, tak że z wyczerpania zaledwie mógł oddychać; krzepił go przecie duch i ożywiało pragnienie męczeństwa. Za- wleczono go przed trubunał... Gdy go żołnierze prowadzili do trybunału, szły z nim razem władze miejskie i otaczał go cały tłum ludu, który nieustannie krzyczał, tak jakby to on był sa- mym Chrystusem. Takie to wspaniałe dawał świadectwo. Gdy go wielkorządca zapytał, kto jest Bogiem chrześcijan, odpowie- dział: Jeśli będziesz godzien, poznasz Go. Po tych słowach wy- wlekli go bez litości i obsypali gradem uderzeń. Ci, którzy stali blisko, sponiewierali go bezwzględnie rękami i nogami, nie zwa- żając zgoła na sędziwy wiek jego; ci zaś, którzy go dosięgnąć nie mogli, rzucali na niego, co tylko mieli pod ręką, a wszyscy sądzili, że byłby to wielki grzech i bezbożność, gdyby się kto uchylił od znęcania się nad nim. W taki sposób myśleli pomścić bogów swoich. Zaledwie oddychającego wtrącono do więzienia, gdzie po dwóch dniach życie zakończył..." 1 Św. Blandyna była niewolnicą.
25 16. LIST DO DIOGNETA Piękny ten i wartościowy list powstał około końca II w. Jest on odpowiedzią na zapytanie wybitnego poganina, Diogneta, dlaczego chrze- ścijanie nie czczą bożków pogańskich, ani nie zachowują kultu żydow- skiego, i dlaczego chrześcijaństwo tak późno się pojawiło. Przytoczony urywek podajemy z „Pism Ojców Kościoła" (p. § 9), tom XVIII, Poznań 1935, str. 14—15. Chrześcijanie bowiem nie różnią się od innych ludzi ani krajem, ani językiem, ani politycznymi instytucjami. Boć ani własnych państw nie zamieszkują, ani nie posługują się spe- cjalnym językiem, ani nie wiodą życia ukrytego... Lecz zamie- szkując kraje, częścią greckie, częścią barbarzyńskie, jak komu los zdarzył, i zachowując miejscowe przepisy w odzieniu, poży- wieniu i innych rzeczach, odnoszących się do życia, przedsta- wiają oczom naszym dziwny i prawie niepojęty sposób swego życia... Są w ciele, lecz nie żyją według ciała. Na ziemi przeby- wają, lecz są obywatelami nieba. Podlegają danym prawom, lecz rodzajem swego życia przewyższają prawa. Kochają wszyst- kich, a wszyscy ich prześladują. Są zapomniani i potępiani; ka- rzą ich śmiercią, a oni odżywają; są żebrakami, a wielu wzbo- gacają; wszystkiego potrzebują, a wszystkiego mają pod do- statkiem; są w poniewierce, a wśród poniewierki dostępują chwały; sława ich bywa szarpana, a sprawiedliwość ich odbiera świadectwo; przekleństwa na nich spadają, a oni błogosławią; potwarzają ich, a oni wychodzą z honorem; czyniąc dobrze, po- noszą karę, jakby nieuczciwi; gdy cierpią, ci 'za się, jakby się odradzali; przeciwko nim, jakby przybłęd a, żydzi wiodą wojnę, a Grecy ich prześladują; przyczyny zaś nienawiści oszczercy podać nie mogą. I by wrszystko jednym objąć słowem, czym w ciele jest dusza, tym są w śwuecie chrześcijanie... 17. Z PISM SW. IRENEUSZA, BISKUPA LIONSKIEGO (f ok. 202 r.) O jedności i rozszerzeniu się wiary chrześcijańskiej Z dzieła „Przeciw heretykom". Tej to prawdy, którą przyjął, i tej wiary Kościół (czyli zgromadzenie wszystkich wiernych), na całym świecie roz- siany, pilnie przestrzega i wyznaje ją, jak gdyby wszyscy
26 wierni jeden i ten sam dom zamieszkiwali i jak gdyby posia- dali jedną duszę oraz serce jedno. Zgodnie z tym głosi Kościół i naucza i przekazuje, jak gdyby wszyscy jedne i też same mieli usta. Bo chociaż na świecie różnorodne są języki, to jednak siła i moc tego, co się przekazuje (tradycji), pozostaje jedna i ta sama. Nie inaczej zatem wierzą i nie inaczej nauczają gminy za- łożone w Germanii, ani te, które są na Półwyspie Iberyjskim (w Hiszpanii), lub w kraju Celtów, albo na Wschodzie, lub w Egipcie, albo w Libii, lub te, które istnieją pośrodku ziemi. Lecz jako słońce, twór Boży, jest jedno i to samo dla całego świata, tak i światło głoszonej prawdy chrześcijańskiej wszę- dzie jednakowo sięga i oświeca jednakowo tych wszystkich, którzy pragną dojść do jej poznania. I spomiędzy przełożonych Kościoła ani ten, kto jest po- tężny w wymowie, nie będzie inaczej nauczał — nie masz bo- wiem nikogo ponad mistrza — ani ten, kto ma słabą wymowę, prawd sobie przekazanych nie uszczupli. Gdy bowiem jedna i ta sama jest wszędzie wiara, ten, kto wiele o niej mówić potrafi, niczego nie doda, ani ten, kto mniej mówi, niczego nie odejmie. Z tego samego dzieła. Tak napisał Mateusz ewangielię do żydów w ich języku L gdy Piotr i Paweł głosili w Rzymie ewangelię i zakładali Ko- ściół. Po ich śmierci Marek, uczeń i tłumacz (nauk) Piotra, spisał nam to, co było głoszone przez Piotra. Łukasz zaś, towa- rzysz Pawła, spisał w książce dobrą wieść (ewangelię), którą ten głosił. Wreszcie Jan, uczeń Pana, który na piersi Jego spo- czywał, wydał też ewangelię, gdy przebywał w Efezie w Azji. Z tego samego dzieła. Konieczne jest, by wszystkie Kościoły, to znaczy wierni ze wszystkich miejsc, łączyły się z tym Kościołem 2 z powodu jego potężnego stanowiska 3; w tym Kościele przechowuje się zawsze przez tych, którzy są (w nim) ze wszystkich stron, tradycja po- chodząca od apostołów. 1 Tzn. w języku aramejskim (syrochaldejskim), którym mówili Żydzi palestyńscy za czasów Chrystusa. 2 Tzn. rzymskim. 3 „Propter potiorem principalitatem".
27 18. Z PISM SEPTYMIUSZA FLORENSA TERTULIANA (f ok. 222 r.) O apostolskim początku kościołów (gmin) prawdziwie chrześcijańskich Z dziełka „O starodawności heretyków" („De praescriptione haere- ticorum"), napisanego około 200 r. Zresztą jeśliby odważyli się (heretycy) powoływać na czasy apostolskie, jakoby już w czasach apostolskich istnieli, aby stąd wydawało się, że pochodzą od apostołów, powiemy im, niech nam okażą początki swych kościołów, niech podadzą ko- lejność swych biskupów, która by tak się rozwijała, że pierw- szy z nich był ustanowiony przez jakiegokolwiek apostoła lub ucznia apostolskiego, zostającego w jedności z apostołami. W ten bowiem sposób kościoły prawdziwie apostolskie wyka- zują swoje pochodzenie. Tak np. kościół Smyrneńczyków sięga do Polikarpa, którego Jan apostoł ustanowił, kościół zaś Rzy- mian poprzez Klemensa sięga do Piotra, a podobnie i inne praw- dziwe kościoły mogą udowodnić, że ich biskupom apostołowie władzę przekazali. Niech więc okażą coś takiego i heretycy. Wszedłszy jednak raz na drogę znieważania Boga, potrafią oni na wszystko sobie pozwolić. Ale choćby i wymyślili (fałszywe) początki swych biskupstw, nic im to nie pomoże, albowiem sama nauka ich, porównana z nauką apostołów lub uczniów apo- stolskich, inna i przeciwna tamtej, będzie dowodem, że nie przez apostołów ani przez uczniów apostolskich była dana. Jak bo- wiem apostołowie nie nauczali różnie między sobą, tak i ucznio- wie apostolscy nie opowiadali niczego, co by było przeciwne nauce apostołów, lecz podawali innym tylko to, co sami od apo- stołów otrzymali. Z dzieła Apologeticus. Wczorajsi jesteśmy (chrześcijanie), a pełno nas wszędzie: w miastach, na wyspach, w grodach, w urzędach, w obozach, w miejscach obrad (tribus, decurias), w pałacu, w senacie, na forum. Wam pozostawiliśmy tylko wasze świątynie. Możemy policzyć wasze szeregi: z jednej prowincji znajdzie się więcej (chrześcijan) ! Sądzą (poganie), że przyczyną wszystkich klęsk publicz- nych, wszelakiego zła, są Chrześcijanie. Gdy Tybr wyleje, gdy
28 Nil nie wyleje, gdyby niebo stanęło, gdyby ziemia się poruszyła, czy głód, czy zaraza, zaraz „Chrześcijan na pożarcie lwom“ („Christianos ad leones“) wołają 1 Krzyżujcie, męczcie, skazujcie, tępcie nas! Wasza niegodzi- wość jest dowodem naszej niewinności. Dlatego Bóg dopuszcza na nas to cierpienie... Na nic się zda wasze wyszukane okrucień- stwo — jest ono raczej środkiem pociągającym do nas. Im wię- cej nas mordujecie, tym więcej nas przybywa: krew Chrześci- jan (męczenników) jest nasieniem dla nas (Semen est sanguis Christianorum)! 19. Z PISM SW. CYPRIANA, BISKUPA KARTAGINY (f 258) A) Z listu do „świeżo nawróconego z pogaństwa przyjaciela, Donata" W liście tym autor maluje naglą przemianę, którą w duszy jego sprawiło przyjęcie chrztu świętego. Urywek tego listu podajemy według „Pism Ojców Kościoła11 (p. § 9), t. XIX, Poznań 1937, str. 86—88. Gdym w* ciemnościach i ślepej nocy leżał, gdym wśród spie- nionego morza miotającego mną świata, wahając się i wątpiąc, pływał tu i tam, gubiąc ślady, życia mego nieświadom, obcy prawdzie i światłu, uważałem... za rzecz całkiem trudną i twardą to, co mi łaskawość Boża na zbawienie obiecywała, a mianowi- cie, by ktoś mógł na nowo się odrodzić i nowym życiem w ob- myciu zbawczej wody ożywiony, złożyć to, czym był przedtem... Jak możliwe — mawiałem — takie nawrócenie...? Albowiem i ja sam jakżeż wielu błędami w dawniejszym życiu byłem skrępowany, tak iż nie wierzyłem, bym się mógł z nich wydobyć; tak towarzyszącym mi występkom sprzyja- łem, straciwszy nadzieję, by moje złe i jakby już własne i za- domowione nawyknienia odmienić się mogły. Lecz gdy przy po- mocy odrodzeńczej fali (chrztu) została starta plama poprzed- niego życia, a w serce nawrócone i czyste wlało się światło z góry, gdy z nieba zaczerpniętym duchem drugie narodzenie w nowego mię zmieniło człowieka, w dziwny sposób natych- miast wątpliwości zamieniały się w pewniki, rzeczy niedostępne stały otworem, ciemne wydawały światło... wykonalnym się stawało, co za niemożliwe było uważane...
29 Boże jest, Boże, mówię, wszystko, co możemy. Z tego ży- jemy, z tego moc czerpiemy, stamtąd wziąwszy i skupiwszy siłę, jeszcze tu będąc, oznaki przyszłych rzeczy odgadujemy. Niech tylko bojaźń będzie stróżem niewinności, by jak w umy- sły nasze... łaskawie Pan wpłynął, w gościnie uradowanego umysłu przez sprawiedliwe jego postępowanie pozostał, by od- zyskane bezpieczeństwo nie zrodziło opieszałości i stary wróg na nowo się nie przyczołgał. B) Z traktatu „O jedności Kościoła katolickiego'* W traktacie tym św. Cyprian dowodzi, że prawdziwy Kościół może być tylko jeden, zbudowany na opoce Piotrowej, a kto zrywa z tym Ko- ściołem, nie może być zbawiony. Herezje i schizmy pochodzą od ludzi pysznych i kłótliwych, nie umiejących zachować jedności i szukających własnego wywyższenia. Urywek z tego traktatu podajemy według „Pism Ojców Kościoła" (jw.), str. 174—176. Tym byli zaiste i inni apostołowie, czym był Piotr, obda- rzeni równym udziałem godności i władzy, lecz początek od jed- ności się wywodzi, by się okazał jeden Kościół Chrystusa... Czy może wierzyć, że zachowuje wiarę, kto nie zachowuje tej jed- ności Kościoła? Czy myśli, że jest w Kościele, kto Kościołowi się sprzeciwia i opiera?... Tej jedności usilnie strzec i bronić powin- niśmy przede wszystkim my biskupi, którzy przewodniczymy w Kościele... Niech nikt braterstwa kłamliwie nie oszukuje, niech nikt prawdy wiary wiarołomnym sprzeniewierzeniem nie psuje... Choć wiele jest promieni słońca, jedno jest światło, choć wiele jest gałęzi drzewa, jeden jest pień, na silnym korze- niu osadzony... Odłam gałąź od drzewa, odłamana liści nie wy- puści. Odetnij strumień od źródła, odcięty wysycha... I nie doj- dzie do nagrody Chrystusa, kto porzuca Kościół Chrystusa. Obcym jest, bezbożnym jest, wrogiem jest. Nie może mieć Boga za ojca, kto nie ma Kościoła za matkę. C) Z traktatu „O pożytku cierpliwości" Urywek ten podajemy według „Pism Ojców Kościoła" (jw.), str. 363—364. Przeto, Najmilsi Bracia, zważywszy pilnie pożytki cierpli- wości i szkody niecierpliwości, z całą starannością zachowujmy cierpliwość, przez którą zostajemy w Chrystusie i z Chrystu-
30 sem do Boga dojść możemy... Szeroko rozciąga się cnota cier- pliwości, a jej obfitość i hojność, chociaż ze źródła jednego imienia wypływa, to jednak wezbranymi żyłami po wielu chwa- lebnych rozlewa się drogach, i nic w działaniu naszym nie może przyczynić się do udoskonalenia chwały, jeżeli stamtąd nie weź- mie siły do doskonalenia. Cierpliwość nas poleca Bogu i zacho- wuje; ona łagodzi gniew, język trzyma na wodzy, rządzi umy- słem, strzeże pokoju, kieruje karnością, łamie impet żądzy, poskramia gwałtowność nadętości, gasi pożar kłótliwości, ha- muje możność bogatych, osładza niedostatek ubogich, strzeże u dziewic świętej nieskazitelności, u wdów ofiarnej czystości, u krewnych i małżonków wzajemnej miłości. Czyni pokornymi w powodzeniu, mężnymi w przeciwnościach, wobec krzywd i obelg łagodnymi. Uczy szybko przebaczać grzeszącym, a gdy- byś sam zgrzeszył, długo i usilnie prosić. Zwalcza pokusy, znosi prześladowania, doskonali cierpienia i męczeństwo. Ona to potężnie zabezpiecza podwaliny naszej wiary. Ona wzrost na- dziei ku wyżynom podciąga. Ona utrzymuje nas na drodze Chrystusa, gdy kroczymy śladami jego wyrozumiałości. Ona sprawia, że naśladując cierpliwość Ojca trwamy w synostwie Bożym. 20. POSTANOWIENIA SYNODU W ELWIRA W HISZPANII OKOŁO ROKU 300 Kanon 8. Przeciwko nieprawym małżeństwom Niewiasty, które by porzuciły nieprawnie mężów swoich a złączyły się z innymi, nie mogą otrzymać nawet na końcu życia swego Komunii świętej. Kanon 16. O tym, że nie wolno wydawać dziewcząt chrześcijańskich za innowierców Heretykom, którzy by nie chcieli wrócić do Kościoła kato- lickiego, nie wolno jest wydawać za mąż dziewcząt katolickich. Ani też żydom, podobnie jak heretykom, albowiem nie może być żadnej łączności między wierną a niewiernym. Rodziców, którzy by wykroczyli przeciw temu zakazowi, należy na lat pięć pozbawić uczestnictwa w nabożeństwach i prawach ko- ścielnych.
•y ‘ 31 Kanon 20. Zakaz pobierania lichwy1 Gdyby się okazało, że jakiś duchowny pobiera lichwę, na- leży go pozbawić godności duchownej i wykluczyć ze świątyni. Gdyby człowiekowi świeckiemu udowodniono pobieranie lichwy, a napomniany przyrzekłby, że zaprzestanie tego i na przyszłość lichwy już pobierać nie będzie, należy mu udzielić przebaczenia. Gdyby jednak trwał nadal w tym złym uczynku, ma być wyłą- czony z Kościoła (ekskomunikowany, wyklęty). Kanon 21. Przeciwko zaniedbywaniu nabożeństw świątecznych Gdyby jakiś mieszkaniec miasta przez trzy niedziele nie nawiedził świątyni, należy go na krótki czas wykluczyć, aby się poprawił. Kanon 22. O katolikach, którzy odpadli od Kościoła, a potem się nawracają Gdyby jakiś katolik odpadł od Kościoła do herezji, a po- tem się chciał nawrócić, nie należy mu odmawiać pokuty, albo- wiem uznał winę swoją. Taki jednak winien przez lat dziesięć pokutować i dopiero po dziesięciu latach można mu udzielić Komunii świętej. Gdyby natomiast wracały do Kościoła dzieci, albo ci, co w dzieciństwie odeń oderwani zostali, ponieważ nie z własnej winy zgrzeszyli, należy ich przyjmować bez zwłoki. Kanon 73. Przeciw krzywdzącym oskarżeniom Ktokolwiek z wiernych spowodowałby krzywdzącym oskar- żeniem swoim utratę dóbr, wygnanie albo śmierć bliźniego, nie będzie mógł nawet na końcu życia otrzymać Komunii świętej. W mniejszych sprawach kara za to będzie trwać przez pięcio- lecie. Tak samo, gdyby oskarżycielem był katechumen, już po pięciu latach można mu udzielić chrztu świętego. Kanon 75. Przeciw fałszywym oskarżycielom duchowieństwa Gdyby ktoś oskarżył fałszywie biskupa, kapłana lub dia- kona i nie mógł udowodnić tej winy, nie wolno mu ani na końcu życia udzielić Komunii świętej. 1 Lichwą nazywano wówczas pobieranie jakichkolwiek zysków (od- setek) z tytułu pożyczenia komuś pieniędzy.
32 21. ODWOŁANIE PRZEŚLADOWANIA CHRZEŚCIJAN PRZEZ CESARZÓW GALERIUSZA I KONSTANTYNA W R. 311 Z „Historii kościelnej" Euzebiusza, według „Pism Ojców Kościoła" (p. § 9), str. 388—390. Samowładca, Cezar, Galeriusz Waleriusz Maksymian, Nie- zwyciężony, Augustus, Najwyższy Arcykapłan, Zwycięzca Ger- manów, Zwycięzca Egipcjan, Zwycięzca Tebaidy, Zwycięzca Sarmatów Pięciokrotny, Zwycięzca Persów Dwukrotny, Zwy- cięzca Karpów 1 Sześciokrotny, Zwycięzca Armenów, Zwycięzca Medów, Zwycięzca Adiabeńczyków 2, Trybun po raz Dwudzie- sty, Imperator po raz Dziewiętnasty, Konsul po raz ósmy, Ojciec Ojczyzny, Prokonsul. I Samowładca, Cezar, Klaudiusz Waleriusz Konstantyn, Pobożny, Szczęśliwy, Niezwyciężony, Augustus, Najwyższy Arcykapłan, Trybun, Imperator po raz Piąty, Konsul, Ojciec Ojczyzny, Prokonsul. Między wszystkimi innymi sposobami, które myśl naszą zaprzątają dla pożytku i dobra pospolitego, chcieliśmy naj- pierw wszystko uporządkować stosownie do dawnych praw i publicznego zwyczaju rzymskiego, oraz o to się postarać, by także chrześcijanie, którzy ojców swych (tzn. pogańską) reli- gię porzucili, dobrego nabrali usposobienia. Otóż z jakiegoś powodu takie ich opanowało urojenie, iż porzucili zwyczaje po przodkach odziedziczone, jakie może niegdyś ojcowie ich właśni byli wprowadzili, a według własnego upodobania, i jak to się każdemu z nich widziało, sami sobie nadali prawa i tych prze- strzegają, a w rozmaitych miejscowościach całe tłumy różno- rodne do siebie gromadzą. Gdy przeto wydaliśmy dekret, że mają powrócić do tego, co w prastarych ustanowiono czasach, bardzo wielu popadło w położenie niebezpieczne i bardzo wielu też poprzez przejścia do głębi wstrząsające poniosło najróżno- rodniejszy śmierci rodzaj. Gdy zaś wielu nadal trwało przy tym samym obłędzie swoim, widzieliśmy, że ani bogom nie- biańskim nie oddają czci im przynależnej, ani się nie zwracają do Boga chrześcijańskiego. Przeto mając na względzie ludzkie 1 Mieszkańcy ziemi między górną Cisą a górną Wisłą (dzisiejszych Karpat). - Adiabene, część Asyrii zdobyta przez Rzymian.
33 nasze usposobienie i stały nasz zwyczaj, by się do wszystkich ludzi z największą odnosić wyrozumiałością, uważaliśmy, że łaskawość naszą z całą gotowością i na tę nam trzeba rozcią- gnąć sprawę. Niech znowu będą chrześcijanami i niech z powrotem wzniosą domy, w których się zbierali, byle tylko nic nie robili, co się sprzeciwia zwyczajom. Osobnym reskryptem obwieścimy sędziom, czego się trzymać mają. W zamian za tę Naszą łaskę powinni błagać Boga swego o pomyślność dla Nas, dla państwa i dla samych siebie, by i państwo pod każdym względem pomyślnie się roz- wijało i oni przy własnym ognisku domowym spokojne życie wieść mogli. 22. WIDZENIE KONSTANTYNA WIELKIEGO Z „Historii kościelnej" scholastyka konstantynopolskiego Sokra- tesa, spisanej ok. 440 r. Maksencjusz tymczasem ciężko uciskał Rzymian, okazując się dla nich więcej tyranem aniżeli imperatorem... Dowiedziaw- szy się o tym cesarz Konstantyn postanowił uwolnić Rzym od tego jarzma tyrańskiego i począł rozważać, w jaki by sposób było najłatwiej zwalczyć tyrana. Troską tą zdjęty zastanawiał się, jakiego by boga na pomoc wezwać. Uprzytomnił sobie, że Dioklecjan, który tak gorliwie czcił bogów pogańskich, żadnych stąd korzyści nie osiągnął, Konstancjusz zaś, ojciec jego (Kon- stantyna), który był daleki od greckich zabobonów, miał życie o wiele szczęśliwsze. Gdy więc tak trwał w tych pełnych obawy rozważaniach, nagle rzuciło mu się w oczy dziwne jakieś i trudne do opowiedzenia słowem widzenie. Mianowicie w po- rze, kiedy już dzień zaczął chylić się ku wieczorowi, ujrzał na niebie kolumnę światła, mającą kształt krzyża, a nad nim te wyrazy: W tym zwyciężaj. Znakiem tym zdumiony był imperator, a nie ufając wła- snym oczom, spytał innych, czy i oni ten znak spostrzegli. Gdy zaś mu widzenie to potwierdzili, imperator’ umocnił się nim bardzo. W nocy pokazał mu się sam Chrystus i polecił, aby ka- zał sporządzić znaki wojenne na podobieństwo tego, który mu się ukazał w widzeniu, i używał ich jako najpewniejszego prze- ciw wrogom godła zwycięstwa. fiCs. Umiński: Teksty źródłowe 3
34 23. TZW. EDYKT MEDIOLAŃSKI Z 313 R. Z „Historii kościelnej" Euzebiusza, według „Pism Ojców Kościoła" (p. § 9), str. 445—448. Już z dawien dawna, biorąc -pod rozwagę, że wolności re- ligii ograniczać nie należy, lecz swobodę zajmowania się spra- wami bożymi pozostawić trzeba przekonaniu i woli każdego z osobna według jego własnego uznania, wydaliśmy rozporzą- dzenie, by i chrześcijanie swej sekty i swej religii wiarę za- chowali. Przecie ponieważ w owym reskrypcie, w którym im przyznano tę wolność, jak się zdaje, umieszczono wyraźnie liczne a różnorodne zastrzeżenia, przeto być może, że krótko potem niektórzy z nich do takiego religii wykonania się zrazili. Gdyśmy tedy szczęśliwie, Ja, Konstantyn Augustus, i Ja, Licyniusz Augustus, przybyli do Mediolanu i zastanawiali się nad tym, co służy dobru i korzyści państwa, postanowiliśmy... wydać zarządzenia tyczące się czci i bojaźni Bożej, to zna- czy przyznać chrześcijanom oraz wszystkim in- nym wolny wybór wyznawania religii, jaką by chcieli, by boskie i niebiańskie Istoty, jakie by tylko były, łaskawe być mogły Nam i wszystkim Naszym pod- danym. Tak więc w zbawiennym i najszczerszym prze- konaniu, wyraziliśmy wolę Naszą, by nikomu zgoła nie od- mawiano swobody wykonywania i wybrania religii, jaką sam dla siebie uważa za najodpowiedniejszą, a bóstwo Nam uży- czyć mogło łaskawej Swej opieki i życzliwości. Przeto zda- wało się Nam rzeczą słuszną... z jednej strony poznosić wszystko, co się wydawać mogło szkodliwe i obce łaskawości Naszej, z drugiej zaś strony, by teraz już każdy, pragnący wyznawać religię chrześcijańską, mógł to czynić swobodnie, jawnie i bez żadnej przykrości... Niewątpliwie bowiem do za- chowania czasów naszych spokoju przyczynia się okoliczność, by każdy miał prawo wyboru i praktyk religijnych według własnej swej woli. Tak zaś postąpiliśmy, by się nie zdawało, że jakaśkolwiek cześć czy służba Boża przez nas została upo- śledzona. Ponadto rozkazujemy na rzecz chrześcijan, by miejsca ich, w których się dawniej zgromadzać zwykli,... o ile się okaże,
35 że je kto kupił, czy to od skarbu naszego, czy też od kogo- kolwiek innego, oddać je tymże chrześcijanom bezpłatnie i bez żądania zwrotu ceny kupna, i to bezzwłocznie i niedwuznacznie. Tak samo, jeśli te miejsca kto w darze otrzymał, niech je co prędzej tymże samym odda chrześcijanom. Przecie ci, którzy te miejsca zakupili, jak i ci, którzy je otrzymali drogą daro- wizny, jeśli żądają jakiego odszkodowania ze strony Naszej dobroci, niech się zwrócą do trybunału miejscowego namiest- nika, by i oni dzięki łaskawości Naszej uwzględnienia doznali. Wszystko to powinno być zwrócone korporacji chrześcijańskiej jak najzupełniej... i to bez żadnej zwłoki... Skutkiem niniej- szego bowiem zarządzenia, jak się już wyżej nadmieniło, opieka Boża nad Nami, jakiej już w wielu doświadczyliśmy sprawach, po wszystkie czasy zapewniona Nam będzie. By zaś tego Naszego prawodawstwa i tej dobroci osnowa do powszechnej dotrzeć mogła wiadomości, należy... to pismo Nasze wszędzie porozwieszać, ogłosić i podać do wiadomości ogółu, iżby niniejsza dobroci Naszej czynność prawodawcza nikomu nieznana być nie mogła. 24. CESARZ KONSTANTYN WIELKI ZWALNIA DUCHOWNYCH OD POWINNOŚCI PAŃSTWOWYCH List do prokonsula afrykańskiego Anulina Z „Historii kościelnej" Euzebiusza, według „Pism Ojców Kościoła" (p. § 9), str. 453. Bądź pozdrowiony, Wielce Nam Szanowny Anulinusie! Ponieważ z wielu okoliczności wynika, że pogarda religii, która tak wybitnie stoi na straży najświętszej Powagi niebie- skiej, wielkie szkody wyrządza sprawom państwowym, a nato- miast prawne jej uznanie i zachowywanie przynosi dla Imienia Rzymskiego największe powodzenie, a wszelkim ludzkim poczy- naniom szczęście nadzwyczajne, a to dzięki łaskom, jakie Bóg daje, przeto uznałem za dobre, by mężowie, którzy swą obo- wiązkową świętością oraz do tego prawa przynależnością oso- biste swe usługi Bożej poświęcają służbie, trudów swych otrzy- mali wynagrodzenie, Wielce Szanowny Anulinusie. Jest więc 3*
36 wolą Moją, by wszyscy, którzy w prowincji Tobie powierzonej, a w kościele katolickim, na którego czele stoi Cecylian *, swe osobiste usługi oddają tej świętej służbie Bożej, tak nazwani k 1 e r y c y, raz na zawsze byli wolni od wszelkich po- winności państwowych, iżby się ich skutkiem jakiej pomyłki albo świętokradzkiego wybiegu nie odwodziło od służby Bóstwu należnej, ale by raczej bez żadnej przeszkody własnemu byli poddani prawu. Jeśli bowiem Bogu z największą gorliwo- ścią służyć będą, wypłynie stąd, zdaniem Moim, jak największy dla spraw państwowych pożytek. Bądź zdrów. Wielce Szanowny i Najmilszy Nam Anu- linusie. 25. Z I SOBORU POWSZECHNEGO W NICEI W 325 R. A) Symbol wiary ułożony przeciw arianizmowi Wierzymy w jednego Boga, Ojca Wszechmocnego, Stworzy- ciela rzeczy widzialnych i niewidzialnych. I w jednego Pana Jezusa Chrystusa, Syna Bożego, Jednorodzonego, zrodzonego z istoty Ojca, Boga z Boga, światło ze światłości, prawdziwego Boga z prawdziwego Boga, zrodzonego, a nie stworzonego, Współistotnego Ojcu (homoousion to patri), przez którego wszystko zostało stworzone na niebie i na ziemi. Który zstąpił z niebios dla nas i dla naszego zbawienia, wcielił się, stał się człowiekiem, cierpiał i trzeciego dnia zmartwychwstał, wstąpił na niebiosa i przyjdzie sądzić żywych i umarłych. I w Ducha Świętego. Ci, którzy powiadają, że był czas, kiedy Go nie było, i że nie istniał przed swoim narodzeniem, że został zrodzony z nicości1 2, albo którzy utrzymują, że jest z innej natury lub z innej istoty 3 4, lub że Syn Boży został stworzony, że nie jest niezmienny, lecz że podlega zmianom, niech będą z Kościoła katolickiego wyłączeni i. 1 Tzn. w kościele kartagińskim, Cecylian bowiem był biskupem Kar- taginy. - Tzn. stworzony. 3 Jak Ojciec. 4 Wyklęci.
37 B) Uchwała w sprawie trzech patriarchatów: rzymskiego, aleksandryjskiego i antiocheńskiego Należy utrzymać starodawny zwyczaj, że biskup Aleksan- drii dzierży władzę w Egipcie, Libii i Pentapolis i, albowiem podobną władzę sprawuje (nad kościołami zachodnimi) biskup miasta Rzymu. Tak samo trzeba zachować kościołowi antiocheń- skiemu i innym prowincjom przysługujące im od dawna prawa. C) List ojców soboru nicejskiego do biskupów patriarchatu aleksandryjskiego o potępieniu herezji Ariusza Świętemu z łaski Bożej i wielkiemu kościołowi Aleksan- dryjczyków i umiłowanym braciom w Egipcie, Libii i Penta- polis, biskupi zebrani w Nicei i odbywający tam święty i wielki sobór, pozdrowienie w Panu. Skoro za łaską Bożą i za sprawą Bogu miłego cesarza Kon- stantyna, który kazał nam z różnych miast i prowincyj się zje- chać, doszło do odbycia świętego i wielkiego soboru w Nicei, uważaliśmy za nieodzowne i do Was od całego tego świętego ze- brania przesłać listy, z których moglibyście poznać, co zostało przedłożone i rozpatrzone i co uchwalone oraz postanowione. Najprzód tedy zajęto się w obecności pobożnego cesarza Kon- stantyna sprawą bezbożności i przewrotności Ariusza oraz to- warzyszów jego. Podobało się wszystkim jednogłośnie, aby bez- bożna jego nauka była potępiona. Słowa i pełne bluźnierstw zda- nia, które głosił nazywając Syna Bożego tylko stworzeniem i dziełem Bożym, i jakoby Syn Boży powstał z niebytu, i jakoby był czas, kiedy wcale nie istniał, i jakoby zależnie od swej woli lub chęci był zdolny do występku albo cnoty: to wszystko święty sobór wyklina i potępia i nie pozwala nawet wysłuchiwać tego rodzaju bezbożnych i nierozumnych opinij i słów pełnych bluź- nierstwa. O wszystkim zaś, co przeciw samej osobie Ariusza zostało dokonane, pewnie już wiecie albo wkrótce się dowiecie; (powstrzymujemy się od opisywania tego) abyśmy nie zdawali się zniesławiać człowieka, który otrzymał słuszną zapłatę za zbrodnię swoją. Taką siłę miała jego bezbożność, że pociągnął 1 Pięć miast w Cyrenaice, na północny zachód od Libii.
38 za sobą do swego nieszczęścia także biskupów Teonasa z Mar- maryki i Sekundusa z Ptolemaidy. Albowiem i na nich ogło- szono ten sam wyrok, co na niego... 26. Z LISTÓW ŚW. GRZEGORZA Z NAZJANZU (i około 390 r.) A) List do urzędników miejskich w Nazjanzie Św. Grzegorz wyrzuca urzędnikom miejskim, że obłożyli podatkiem diakona Teoteknnsa przydzielonego do kaplicy męczenników. List ten po- dajemy według „Pism Ojców Kościoła11 (p. § 9), t. XV, Poznań 1933, str. 127. Wy byście, zdaje się, nawet torby Diogenesa z Sinopy nie oszczędzili, gdyby żył w waszych czasach; położylibyście swe ręce i na nim, wytykając mu jego zawód, wytarty płaszcz, ko- stur, to, że nie posiada nic z winy filozofii, jeno to tu, to tam do drzwi puka, żyjąc z dnia na dzień i z byle czego, — skoro i na brata Teotekna usiłujecie nałożyć karę pieniężną „od rze- miosł". Co najpierw, co najważniejszego mam na jego słuszną obronę powiedzieć? Czy że jest diakonem? Czyż że jest biedny? Czy że nietutejszy a do kogo innego raczej niż do nas przyna- leżny? Czy że dla życia swego na cześć zasługuje? Czy że jest kapłanem i sąsiadem męczenników? Wiecie też, że ugaszcza przyjezdnych ponad swe siły. I może tym jednym grzeszy, że on jedynie z tamtejszych wysila się, by być użytecznym. Co z tego najważniejsze, sami osądźcie. Ale człowiekowi temu dla tych wszystkich przyczyn pokój dajcie, byście, skarbowi niewiele przysporzywszy, wielkiej szkody sami nie ponieśli, nagiego nie tylko.— jak to mówią — nie odziewając, ale go jeszcze ob- nażając. B) * * * B) List do namiestnika cesarskiego Olimpiusza w obronie miasta Nazjanzu Mieszkańcy Nazjanzu wywołali zamieszki i Olimpiusz zagroził mia- stu zburzeniem, św. Grzegorz usiłuje udobruchać namiestnika i odwieść go od wykonania groźby. List ten podajcmy według „Pism Ojców# Kościoła11 (jw.), str. 183—186. Znowu pora na miłosierdzie — znowum na tyle zuchwały, by pismu powierzyć błagalną prośbę w tak ważnej sprawie... Straszna jest śmierć nawet jednego człowieka, jakżeby nie? Dziś-ci on żyje, a jutro po nim i do nas nie wróci. A znacznie
39 straszniej miasto uśmiercić, które królowie założyli, wieki urzą- dziły i długi ciąg lat zachował. Mówię o Diocezarei (tzn. o Na- zjanzie) ...Niech Ci się zdaje, że ona przeze mnie do stóp ci się ściele; niech posiędzie głos, niech przywdzieje szatę żałobną, włos zestrzyże jak w tragedii, i niech tymi słowy przemówi do •ciebie: „Podaj mi rękę — powalonej, pomóż bezsilnej'. Nie potę- guj grozy czasów... Chlubniej dla ciebie dźwigać miasta, niż bu- rzyć utrapione... Nie chciej tego, bym do twoich rządów była miastem, a po nich nie istniała nawet; nie daj potomności źle mówić o tobie, żeś mnie zastał w gronie miast, a zostawił pust- kowie tam, gdzie niegdyś miasto było“... Przyjmij moje upomnienie jak od przyjaciela. Zechciej na- uczyć rozumu tylko tych, którzy zgrzeszyli przeciw zarządzeniu twej władzy... Oszaleli — prawo przestąpili — własne zdeptali ocalenie: niespodziewany grom odjął im rozumy. Czyż dlatego ma miasto przestać istnieć? Nie — mój Drogi — nie podpisuj tego!... Uczci j też moją siwiznę: straszny to byłby dla mnie cios, jeślibym ja, com duże miasto posiadał, teraz żadnego nie miał, i legowiskiem zwierząt stała się po twoim urzędowaniu świątynia, którą dźwignęliśmy Bogu wraz z pięknem, przez nas roztoczonym. Nie to bowiem straszne, że runą posągi, chociaż dla innych i to straszne... Ale straszne to, jeśli wraz z nimi ru- nie miasto stare, które wydało niejedną świetność — i to za mego życia i w moich oczach — a we czci jestem u ciebie i ucho- dzę za wpływowego... To jednak trzeba twojej wielkoduszności wiedzieć, że ci, którzy do stóp tobie błagalnie przypadną, są cał- kiem biedni i zgnębieni i nie uczestniczyli w żadnym wykrocze- niu z winnymi, jak zapewniają mnie ci, co przy tym byli. 27. Z PISM ŚW. AMBROŻEGO, BISKUPA MEDIOLANU (f 397 r.) A) O pokucie publicznej Z traktatu „O pokucie". Czy wypada, abyś rumienił się Boga przepraszać, gdy nie rumienisz się przepraszać ludzi? — I wstyd ci korzyć się przed Bogiem, przed którym wszystko jest jawne, a -wyjawiasz nie- raz winy twe ludziom, przed którymi ukryć się możesz... Gdy
40 chodzi o zadośćuczynienie ludziom, to niejednego błagasz o wsta- wiennictwo, i na kolana padasz, i ślady ich całujesz, posyłasz nie- winne dziatki, aby za tobą prosiły. W świątyni zaś unikasz tego, aby Boga przejednać i uzyskać w tym celu pomoc świętego ludu. Jednego tam tylko wstyd ci być powinno: niewyznawania swych grzechów. Jesteśmy bowiem wszyscy grzesznikami, i ten mię- dzy wiernymi godniejszy pochwały, kto bardziej pokorny, a ten sprawiedliwszy, kto we własnych oczach poniżenia godny. Niech więc modli się za tobą Kościół i winę twoją łzami zmazuje. Niechaj cię widzi Chrystus żałosnego, aby mógł po- wiedzieć: Błogosławieni, którzy płaczą, albowiem będą pocie- szeni! Lubi Chrystus, gdy za jednym wielu prosi. Dlatego i w Ewangelii wskrzesił syna płaczącej wdowy, albowiem tłum ludu za nią się wstawiał... Niech więc nic cię nie powstrzymuje od pokuty, ta bowiem będzie ci wspólna ze Świętymi. I oby była taka jak pokuta Świę- tych! Dawid popiół jako chleb spożywał, a napój swój ze łzami mieszał, i dlatego teraz jest pełen szczęścia, ponieważ wiele pła- kał... Jan również płakał i otrzymał za to objawienie tajemnic Chrystusa (Apok. V, 4 i nn.)* 1. Niewiasta zaś, która trwała w grzechach i powinna była płakać, a zamiast tego radowała się i przyoblekała w purpurę oraz szkarłat i złotem oraz drogimi kamieniami się przyozdabiała, teraz wiecznego łkania karę cierpi (Apok. XVII, 3 inn.). B) O pokucie cesarza Teodozjusza Wielkiego (f 395 r.) Z przemówienia na pogrzebie Teodozjusza. Cesarz Teodozjusz Wielki kazał w r. 390 wyciąć z powodu buntu prze- ciw sobie siedem tysięcy Tesaloniczan. św. Ambroży, mimo że był w przy- jaźni z cesarzem, upomniał go za to surowo i wezwał do pokuty. Cesarz chętnie poddał się pokucie publicznej i uzyskał pojednanie z Kościołem. Ambroży w mowie, którą wygłosił nad zwłokami zmarłego cesarza, chwali go za to: Ukochałem męża, który poszedł raczej za głosem karcącego, aniżeli za pochlebcami. Zrzucił z siebie oznaki godności cesar- skiej, wyznał jawnie w świątyni winę, którą za podnietą złych ludzi popełnił, z łkaniem i ze łzami błagał o przebaczenie. Od czego uchylają się zwykli śmiertelnicy, tego nie powstydził się zrobić imperator! Publiczną wykonał pokutę, i nie było później 1 Księga Apokalipsy, czyli Objawienia św. Jana, rozdz. V, wiersz 4 i następne.
41 ani jednego dnia, w którym by nie żałował za swój grzech po- przedni ! Legenda przybrała później pokutę Teodozjuszową w następującą opowieść: Gdy wkrótce po wycięciu Tesaloniczan Teodozjusz znalazł się w Me- diolanie i pragnął wejść do świątyni, Ambroży zagrodził mu drogę do niej. Teodozjusz miał powiedzieć wówczas, że przecież i król Dawid zgrzeszył, a Pan Bóg mu winę darował. A na to św. Ambroży: Naśladowałeś grze- szącego, naśladujże teraz i pokutującego. Nastąpiła potem pokuta i pojed- nanie Teodozjusza. 28. TZW. „KANONY (PRZEPISY) APOSTOLSKIE", POWSTAŁE OKOŁO 400 R. Kanon 30. Gdyby jakiś biskup uciekł się do pomocy władz świeckich i został przez nie osadzony na biskupstwie, wi- nien być pozbawiony biskupstwa i wykluczony, a tak samo wszyscy, którzy by się z nim łączyli. Kanon 54. Gdyby jakiś duchowny przychwycony był na spożywaniu pokarmów w gospodzie, winien być wykluczony, za wyjątkiem tylko, gdyby ktoś, będąc w podróży, zmuszony był z konieczności zatrzymać się w gospodzie. 29. Z PISM SW. HIERONIMA (f 420 r.) A) O św. Piotrze apostole Urywek z dzieła „O sławnych mężach" („De viris illustribus"), spi- sanego w 392 r. Szymon Piotr, syn Jana z Betsaidy w prowincji Galilei, brat • apostoła Andrzeja i książę apostołów, po sprawowaniu biskup- stwa w kościele antiocheńskim, i głoszeniu słowa Bożego wśród żydów rozproszonych w Poncie, Galacji, Kappadocji, Azji i Bi- tymi, w drugim roku panowania cesarza Klaudiusza przybył celem zwalczania Szymona Maga1 do Rzymu, w którym przez dwadzieścia pięć lat zajmował katedrę biskupią, aż do ostatniego, to jest czternastego, roku panowania Nerona. Za którego otrzymał koronę męczeńską, przybity do krzyża głową na dół, a nogami do góry, albowiem twierdził, że nie jest go- dzien być ukrzyżowanym w taki sam sposób jak Pan jego. 1 Szerzyciela błędnej wiary. Zob. o nim Dzieje Apost. VIII, 18 i nn.
42 Napisał dwa „Listy", które nazywają się katolickimi; autor- stwa jednak drugiego „Listu" niektórzy mu odmawiają, a to z powodu pewnej różnicy stylu. Przypisują mu także „Ewangelię według św. Marka", który był jego uczniem i tłumaczem. Księgi natomiast, z których jedna „Dziejami" Piotra się nazywa, druga jego „Ewangelią", trzecia „Nauką", czwarta „Apokalipsą", piąta „Sądem", należy zaliczyć do pism apokryficznych L Pochowany w Rzymie na wzgórzu Watykańskim, tuż przy Drodze Zwycięstw (triumfalnej), cieszy się czcią całego świata. B) O szpitalu św. Fabioli Św. Fabiola, zm. ok. 400 r., była bardzo zamożną szlachetną Rzy- mianką. Poddała się ona publicznej pokucie za to, że porzuciła rozrzutnego męża i wyszła za mąż za innego. Cały majątek swój obróciła potem na założenie szpitala dla chorych i ubogich, w którym sama posługiwała. Od- była także pielgrzymkę do Ziemi świętej. Piękną powieść na tle jej życia, przetłumaczoną na wiele języków, a m. i. i na polski, napisał słynny arcy- biskup Westminsteru w Anglii, kardynał Wiseman (f 1865). Urywek niniejszy podajemy z listu św. Hieronima o śmierci Fabioli. Przyjąwszy więc na oczach całego Kościoła (po odbyciu publicznej pokuty) Komunię świętą, cóż dalej uczyniła? Oto w dniu tym dobrym nie zapomniała o złych, a raz uległszy du- chownemu rozbiciu, nie chciała już próbować dalszych niebez- pieczeństw żeglowania. Zgromadziwszy tedy wszystką majęt- ność swoją — a była ona odpowiednio do jej rodu bardzo wielka — sprzedała ją i uzyskane pieniądze na ubogich obró- ciła. Ona to pierwsza utworzyła szpital, aby doń zbiferać wszyst- kich chorych z ulicy i pielęgnować osłabłe cierpieniami i zbo- lałe ich członki. Podam tu różne schorzenia ludzkie, którymi się zaopiekowała: obcięte nozdrza, wykłute oczy, wyschnięte nogi lub ręce, rozdęte żołądki, niedorozwinięte uda, opuchłe golenie, gnijące i pełne robactwa mięśnie. Iluż to ciężką chorobą albo ka- lectwem dotkniętych na własnych ramionach wnosiła! Ile razy sama obmywała ropiejące rany, na które inni nawet spojrzeć nie mogli! Własną ręką podawała pokarmy i woniejące trupem ciała zmarłych od rozkładu chroniła. Znam wielu bogatych i po- bożnych, którzy czynią miłosierdzie z nadmiaru tego, co po- 1 Tzn. spisanych przez kogoś innego i rozszerzanych kłamliwie pod imieniem św. Piotra.
43 siadają, i wyręczają się przytem innymi; którzy są łaskawi pie- niądzem, a nie własną pracą. Nie potępiam ich wcale, ani też nigdy nie nazwę ludzi niezdolnych do własnej pracy niewier- nymi, ale jak rozumiem nieudolność duszy lub ciała, tak znowu zapał i poświęcenie umysłów doskonalszych aż pod niebiosa wy- chwalać będę. 30. Z PISM SW. AUGUSTYNA (f 430 r.) A) Wyznania Urywki z tego dzieła podajemy według „Pism Ojców Kościoła" (p. § 9), t. IX, Poznań 1929, str. 3—4, 7—8, 31, 110—111, 194—195. „Wielkim jesteś, Panie, i bardzo chwalebnym; wielka moc Twoja, a mądrości Twojej nie masz liczby". Dlatego chwalić Cię chce człowiek, mała cząstka stworzenia Twego... Ty pobu- dzasz, by oddawanie ci chwały sprawiało przyjemność, albowiem stworzyłeś nas dla siebie, i niespokojne jest serce nasze, dopóki nie sp ocznie w Tob i e. Spraw, Panie, bym poznał i rozumiał, czy pierwej należy Cię wzywać, czy chwalić, czy pierwej Cię poznać, czy wzywać... Któż mi da odpocząć w Tobie? Któż mi da, byś przyszedł do serca mego, byś je upoił, ażbym zapomniał złości moich, a przylgnął do Ciebie, jedynego dobra mego? Czym jesteś dla mnie?... Czymże jestem dla Ciebie, że rozkazujesz mi, bym Cię kochał, a gdy tego nie czynię, gniewasz się na mnie i grozisz nie- dolą niezmierną?... Ciasne jest mieszkanie duszy mojej, byś mógł w nie wstąpić; rozszerz je. Chyli się ku upadkowi; odnów je. Wiele tam jest rzeczy, które mogą razić oczy Twoje; wyznaję i wiem. Lecz któż je oczyści?... Pragnę przypomnieć przeszłe me sprosności i cielesne ze- psucie duszy mej nie dlatego, bym się w nich kochał, lecz bym kochał Ciebie, Boże mój. Czynię to z miłości ku miłości Twej, przywodząc na pamięć niecne me drogi w gorzkości rozważa- nia mego, byś mi był słodkim Ty, Słodkości niezwodnicza, Słod- kości szczęśliwa i pewna. Skupiani, się z rozproszenia, w jakim na strzępy rozbity byłem, gdy od Ciebie jednego odwrócony, na wiele się rozpłynąłem. Rozgorzałem bowiem niegdyś chęcią na- sycenia się piekłem w młodości... i wyschła postać ma, i zgni-
44 łem w oczach Twoich, podobając się sobie i pragnąc podobać się oczom ludzi... Przeto skoro z Mediolanu przysłano do prefekta Rzymu prośbę o nauczyciela retoryki... gdy Symmachowi spodobała się moja mowa na zadany temat, wysłał mnie do Mediolanu. Przy- byłem tam do biskupa Ambrożego, zaliczonego przez świat do mężów najlepszych, pobożnego czciciela Twego... Przyjął mnie po ojcowsku ów „człowiek Boży“ i ucieszył się z mego przyby- cia dosyć po biskupiemu. Od razu zacząłem go kochać, lecz nie jako nauczyciela prawdy, o której istnieniu w Kościele całkiem zwątpiłem, lecz jako człowieka łaskawego dla mnie. Pilnie słu- chałem go przemawiającego do ludu, nie w tym jednak zamia- rze, jak należało, lecz by zbadać jego wymowę, czy odpowiadała sławie, jaka się o nim rozchodziła... „Daleko od grzeszników zba- wienie", tak ja wówczas daleko byłem. A jednak zbliżałem się powoli i bezwiednie... Skoro tedy głębokie rozważanie wydobyło i zebrało z dna tajników całą moją nędzę w obliczu serca mego, zerwała się gwałtowna burza niosąc gwałtowną ulewę łez. By je wylać w ca- łości.... rzuciłem się na ziemię pod jakimś drzewem figowym, nie wiem w jaki sposób, i puściłem wodze łzom... i choć nie tymi słowy, ale w tym znaczeniu wiele mówiłem do Ciebie: „Dokądże, Panie, gniewać się będziesz do końca?... Jakże długo, jakże długo, czy jutro, jutro? Czemu nie zaraz? Dlaczego nie tej godziny koniec mej ohydy?" Tak mówiłem i płakałem w gorzkiej skrusze serca mego. I oto słyszę z pobliskiego domu głos, jakby chłopca lub dziew- czyny, raz za razem śpiewnie powtarzającej: „Bierz, c z y- taj, bierz, czytaj". W tej chwili, zmieniwszy wyraz twa- rzy, zacząłem w największym napięciu zastanawiać się... Uśmie- rzywszy nawał łez, wstałem, tłumacząc sobie, że rozkaz ten z woli Bożej nie do czego innego się odnosi, jeno bym otworzył książkę i czytał rozdział, jaki napotkam... Otworzyłem i czyta- łem w milczeniu rozdział (z listów św. Pawła), na który padł wzrok mój: „Nie w biesiadach i pijaństwach, nie w łożach i nie- wstydliwościach, nie w zwadzie i zazdrości, ale się obleczcie w Pana Jezusa Chrystusa, a starania o ciele nie czyńcie w po- żądliwościach". Nie chciałem dalej czytać, i nie było potrzeby.
45 Natychmiast po przeczytaniu tych słów jakby światło pewności rozlało się w sercu moim, przed którym pierzchły wszystkie ciemności zwątpienia. Z tego samego dzieła: Żal po śmierci swej matki, św. Moniki. Zamknąłem oczy jej, a serce moje zalewał niezmierny smu- tek, który się we łzy rozpływał, ale oczy moje z gwałtownego rozkazu umysłu wchłaniały owe upusty aż do suchości, i wśród tej walki było mi bardzo ciężko. Wtedy zaś, gdy wydała ostatnie tchnienie, mały Adeodat wybuchnął płaczem, ale skarcony przez nas wszystkich zamilkł. W ten sposób' również moja dziecięca skłonność do płaczu została krzykiem. serca młodzieńczego po- wstrzymana i milczała. Uważałem bowiem za rzecz nieprzystojną smutny ten obrzęd odprawiać płaczliwymi żalami i wzdycha- niami, gdyż w ten sposób zwykło się opłakiwać śmierć nędzną, albo zupełne zniszczenie Ona jednak ani nędznie, ani zupełnie nie umarła. Dowodami na to były dla nas jej obyczaje, szczera wiara i inne okoliczności. Gdy ciało wyniesiono, poszedłem i powróciłem, nie uro- niwszy łzy. Albowiem ani wśród modłów, które wznosiliśmy do Ciebie, gdy odprawiano za nią ofiarę mszy św. przed spuszcze- niem ciała do grobu, jak się to zazwyczaj czyni, ani zatem pod- czas tych modłów nie płakałem, lecz przez cały dzień ukrywałem się z mym smutkiem, a pełen niepokoju, prosiłem Cię, jak mo- głem, byś uleczył boleść moją. Ale znów powoli po dawnemu przywodziłem na pamięć sługę Twoją, jej pobożne życie w Tobie, jej święte, łagodne i obyczajne obchodzenie się ze mną, i na myśl, że tak nagle zo- stałem jej pozbawiony, zbierało mi się na płacz przed obliczem Twoim na nią i po niej, za sobą i po sobie. I puściłem wodze łzom, które wstrzymywałem, by płynęły do woli, poddając je pod władzę serca mego; i uspokoiłem się w nich, ponieważ były tam uszy Twoje, a nie jakiegokolwiek człowieka, wyniośle tłu- maczącego płacz mój. A teraz, Panie, wyznaję Ci to na piśmie. Niech czyta, kto chce, i tłumaczy, jak chce. Jeżeli poczyta za grzech, że przez małą cząstkę godziny opłakiwałem matkę 1 Nędznie umierają ci, którzy żyli bez Boga i bez niego schodzą z tego świata. Całkowicie umierają w swym mniemaniu ci, którzy nie mają wiary w życie pozagrobowe.
46 znikłą, na jakiś czas sprzed oczu moich, tę, która przez wiele lat mię opłakiwała, bym w oczach Twoich żył, niech się nie na- śmiewa, ale raczej, jeśli ma wielką miłość, niech opłakuje grzechy moje przed Tobą, Ojcem wszystkich braci Chrystusa Twego. Z tego samego dzieła. Oto są niebo i ziemia, wołają, że są stworzone; ulegają bo- wiem zmianom i przekształceniom. Cokolwiek zaś nie jest stwo- rzone, a jednak jest, nie ma w sobie nic, czego by przedtem nie miało. Wołają również, że się same nie uczyniły: „Dlatego je- steśmy, ponieważ jesteśmy stworzone; nie było nas przeto, za- nim zaczęłyśmy istnieć, byśmy się mogły same uczynić". A gło- sem mówiących jest sama oczywistość. Ty więc, Panie, uczy- niłeś je, który pięknym jesteś, bo i one są piękne; który dobrym jesteś, bo i one są dobre; który jesteś, bo i one są. Jednak nie tak piękne są, ani dobre, ani tak są, jak Ty, Założycielu ich, z którym porównane, nie są piękne, ani dobre, ani są. Wiemy to dzięki Tobie, a wiadomość nasza, porównana z Twoją, jest niewiadomością. B) O państwie Bożym Urywek z tego dzieła podajemy według „Pism Ojców Kościoła" (p. § 9), t. XI, Poznań 1930, str. 309—310. My chrześcijanie nie dlatego nazywamy niektórych wład- ców szczęśliwymi, że długo panowali, albo że spokojnie zeszedł- szy z tego świata synom swym panowanie zostawili, albo że nie- przyjaciół państwa uśmierzyli, lub uniknęli knowań wrogów wewnętrznych, albo też je zgnieść potrafili. Te i tym podobne dary i pociechy burzliwego obecnego życia zdobyć sobie zdołali nawet niektórzy czciciele czartów, nie należący do królestwa Bo- żego, jako należą chrześcijańscy władcy... My tych nazywamy szczęśliwymi, co rządzą sprawiedliwie, co się nie wynoszą mimo szumnych pochwał i przesadnie uniżonych hołdów, pomnąc zaw- sze, iż tylko ludźmi są. Szczęśliwi są, jeśli swą władzę na usługi majestatowi Bożemu poświęcają, używając jej nade wszystko ku pomnożeniu czci Bożej; jeśli chowają bo jaźń Bożą w sercu, i miłość, i wiarę; jeśli nie są skorzy do karania, a wnet przeba- czają; jeśli, gdy już karać muszą, czynią to z konieczności dla dobra i bezpieczeństwa rzeczypospolitej, a nigdy dla nasycenia
47 nienawiści swej względem kogoś nieprzychylnego; jeśli gdy znów przebaczają, czynią to nie dlatego, by występki bezkarnie uchodziły, lecz w nadziei poprawienia błądzących; jeśli zmuszeni są niekiedy wydawać rozporządzenia surowe, osładzać je będą łagodnością w postępowaniu i szczodrością; jeśli, im większą mają swobodę do rozpusty, tym więcej ją umartwiać w sobie będą... a nadto jeśli to wszystko czynią nie z miłości czczej sławy, lecz z umiłowania szczęśliwości wiecznej; wreszcie — jeśli za swe grzechy nie zaniedbują składać przed Bogiem w ofierze pokory swej, uczynków miłosiernych i modlitwy. Ta- kich to władców chrześcijańskich szczęśliwymi zowiemy; teraz, szczęśliwymi w nadziei, a później w rzeczywistości, gdy nastąpi to, czego oczekujemy. 31. LIST PAPIEŻA CELESTYNA I DO NESTORIUSZA, PATRIARCHY KONSTANTYNOPOLSKIEGO List z dnia 11 sierpnia 430 r. Papież pod grozą ekskomuniki nakazuje- twórcy nestorianizmu, Nestoriuszowi, aby porzucił swoje błędy. Wyraźnie zatem poznaj ten nasz wyrok: Jeśli o Chrystusie1 Panu naszym nie będziesz nauczał tak, jak uczy rzymski, ale- ksandryjski i cały katolicki Kościół, jak też aż do twoich cza- sów nauczał święty Kościół wielkiego miasta Konstantynopola; jeśli w ciągu dziesięciu dni od chwili otrzymania niniejszego de- kretu nie potępisz wyraźnie i na piśmie tej błędnej nowości, która rozdziela, co w czcigodnym Piśmie Świętym jest zjedno- czone, będziesz od wspólnoty z obejmującym cały świat Kościo- łem katolickim wyłączony. Wyrok nasz przesyłamy razem z innymi listami... do świą- tobliwego współkapłana naszego, biskupa Aleksandrii, który się do nas w tej sprawie z obszernym przedłożeniem zwracał, i po- lecamy mu, aby działał w naszym zastępstwie i zarówno tobie jak również wszystkim współbraciom (biskupom wschodnim) wyrok ten oznajmił, albowiem wypada, aby o rzeczach, które są dla wszystkich jednakowo drogie, wszyscy jednakowo wie- dzieli. Niech Cię Bóg zachowuje w zdrowiu i pomyślności, Naj- droższy Bracie. Dan 3 dnia przed idami sierpniowymi, za rzą- dów Tęodozjusza i Walentyniana cesarzów.
48 32. Z III SOBORU POWSZECHNEGO W EFEZIE W R. 431 A) O prymacie Stolicy Apostolskiej Z przemówienia legata papieskiego na soborze. Nie masz żadnej wątpliwości, owszem, od wszystkich wie- ków jest wiadome, że święty i najchwalebniejszy Piotr, książę i głowa apostołów, kolumna wiary i fundament Kościoła kato- lickiego, otrzymał od Pana naszego Jezusa Chrystusa, Zbawi- ciela rodzaju ludzkiego i odkupiciela, klucze królestwa (niebie- skiego), i że daną Mu była (najwyższa) władza wiązania i roz- wiązywania grzechów. Ten to Piotr aż do dzisiejszego dnia i po wszystkie czasy w następcach swoich żyje i władzę sprawuje. B) O Maryi Bogarodzicy i zjednoczeniu natur w Chrystusie Panu Tezy przeciwnestoriańskie uznawane przez Kościół jako część uchwał soboru efeskiego. Kanon 1. Kto by nie wyznawał, że... prawdziwie Boga- rodzicą (Teotokon) jest Najświętsza (Marya) Panna, według ciała bowiem zrodziła Słowo, które stało się ciałem, niech będzie wyklęty. Kanon 2. Kto by nie wyznawał, że w jednej osobie po- łączyło się Słowo Boga Ojca z ciałem człowieka i że jeden jest Chrystus w swoim ciele, ten sam mianowicie Bóg i Człowiek zarazem, niech będzie wyklęty. 33. Z KODEKSU PRAW, OGŁOSZONEGO PRZEZ CESARZA TEODOZJUSZA II W 438 R. Dekret Konstantyna W. o sądach bisku- pich (wydany około 318 r.). Sędzia niechaj pilnie przestrzega, ^.by gdy jakaś sprawa zostanie oddana przed sąd biskupi, nie przeciwstawiać się temu... I za święte ma być uważane, cokol- wiek w takim sądzie będzie zawyrokowane... Postanowienie Konstantyna W., dotyczące niedzieli (wyd. 321 r.). Jak niegodne kiedyś było dni poświęcone czci słońca obracać na rozpatrywanie sporów i kłótni różnych stron, tak godne i chwalebne jest w dni te
49 sprawami najbardziej miłymi Bogu się zajmować. Stąd, ktoby- kolwiek pragnął w dni te święte obdarzać niewolników swych wolnością, nie należy się temu sprzeciwiać, i spisywanie aktów w tych sprawach nie będzie wtedy zakazane. Postanowienie cesar zów: Gracjana, Wa- lenty ni ana i Teodozjusza przeciw profano- wali i u r e 1 i k w i j ś wi ę t y c h (wyd. 386 r.). Pogrzebionych zwłok nie wolno jest przenosić na inne miejsce. Nie wolno jest zwłok męczenników zabierać, ani też kupczyć nimi. Wolno jest natomiast, jeżeli w jakim miejscu ktoś ze świętych jest pocho- wany, wznieść nad jego zwłokami jakąś budowę (ołtarz lub ka- pliczkę), która będzie jego czci służyła. Dekret cesar zów: Teodozjusza i Waleń- tyniana o prawie schronienia (wyd. 431 r.). Nie- chaj będą otwarte dla lękających się kary świątynie Boże. I nie tylko same ołtarze wraz z najbliższym ich otoczeniem... ale całe obręby świątyń... i wszystko, co jest między ich ścianami a ogro- dzeniem (tzn. i przybudówki oraz tzw. cmentarze kościelne), wszystko, co od pierwszego wejścia miejscem świętym się na- zywa, niech będzie dla chroniących się przed karą miejscem wybawienia. I niech nikt nie usiłuje świętokradzko wywlekać ich stamtąd, aby nie zdarzyło się, że ktoś, kto się na to odważył, sam będzie później ucieczki w świątyni potrzebował. Na to zaś rozszerzenie miejsc schronienia dlatego zezwalamy, aby chroniący się nie byli zmuszani pozostawać zbyt długo we- wnątrz murów kościelnych lub przy samych ołtarzach Bożych, i spożywać tam pokarmy lub leżeć, lub noce przepędzać... 34. PAPIEŻ LEON I WIELKI I KRÓL HUNÓW, ATTYLA Z Historii rzymskiej Pawła Diakona, spisanej około 750 r. Złupiwszy w podobny sposób miasta Emilii1 (Hunowie) rozbili potem obóz swój w miejscu, w którym rzeka Mincio wpada do Padu 2. Stanąwszy tam Attyla począł zastanawiać się, czy należy mu iść dalej dla podbicia Rzymu, czy też zaniechać tego. Czynił to nie dla chęci oszczędzenia miasta, któremu był 1 Prowincja w północnych Włoszech. 2 Niedaleko Mantui. Ks. Umiński: Teksty źródłowe 4
50 nieprzyjazny, ale z obawy, aby nie stało się z nim, co z Alary- kiem i, który wkrótce po zdobyciu Rzymu życie zakończył. Gdy tak niebezpieczeństwo owe w duszy rozpatrywał, nagle nadeszło pożądane bardzo poselstwo z Rzymu. Przybył bowiem do niego sam mąż najświątobliwszy, pa- pież Leon, który, gdy wkroczył do barbarzyńskiego króla, otrzymując wszystko, jak tego pragnął, nie tylko Rzymowi, ale całej Italii wybawienie zjednał. Wystraszony mianowicie za sprawą Bożą Attyla nie co innego miał odwagę kapłanowi Chry- stusowemu mówić, jak tylko to, czego ten sobie życzył. Zapyty- wano później, po odejściu papieża, Attylę, dlaczego wbrew swojemu zwyczajowi okazał tyle szacunku biskupowi rzym- skiemu i zgodził się prawie na wszystko, cokolwiek tamten roz- kazał. Król odpowiedział wówczas, że uszanował nie osobę tego, który przyszedł, ale innego ujrzał obok niego męża w stroju kapłańskim, o wznioślejszych kształtach i dostojnym obliczu. Ten dobywszy miecza zagroził mu śmiercią, o ile nie wypełni wszystkiego, czego papież zażąda. 35. KAZANIE PAPIEŻA LEONA I WIELKIEGO Lekcja z brewiarza na IV niedzielę Adwentu. Według przekładu Le- opolda Staffa, drukowanego w „Verbum“, kwartalniku poświęconym za- gadnieniom kultury współczesnej. Najdrożsi, jeśli z wiarą i mądrze rozważamy początki na- szego stworzenia, staje się nam jasnym, że dlatego Bóg stwo- rzył człowieka na swój obraz, by był on naśladowcą swego Stwórcy: i w tym leży wrodzone dostojeństwo naszego rodzaju, jeżeli w nas jakby w zwierciadle jaśnieje kształt dobroci Bożej. Ku temu wszak codziennie odnawia nas łaska Zbawiciela, gdyż to, co upadło w pierwszym Adamie, powstaje w drugim, przy- czyną zaś odnowienia naszego jest jedynie miłosierdzie Boga, którego byśmy nie miłowali, gdyby On nas najpierw nie umiło- wał i nie rozproszył mroków nieświadomości naszej światłością swej prawdy. To właśnie oznajmiając przez świętego Izajasza rzekł Pan: Przyprowadzę ślepych na drogę, której nie znali, i sprawię, iż 1 Królem Wizygotów.
51 chodzić będą po ścieżkach, o których nie wiedzieli; mrok uczynię im światłością, a miej sca krzywe prostymi. Com rzekł, to uczynię im i ich nie opuszczę. I znowuż mówi: Znaleźli mię ci, co mnie nie szukali, i jawnie ukazałem się tym, co nie pytali o mnie. Jak się to spełniło, poucza apostoł Jan, mówiąc: Wiemy, iż Syn Boży przyszedł i dał nam zmysł, abyśmy poznali, co praw- dziwe i byli w prawdziwym Synu Jego. I znowuż: My tedy mi- łujemy Boga, ponieważ On pierwszy umiłował nas. Miłowaniem więc swoim naprawia nas Bóg wedle obrazu Swego: a chcąc w nas znaleźć odbicie Swojej dobroci, daje nam czynić to, co On czyni: zapala światło umysłów naszych, rozpłomienia ogniem Swojej miłości, abyśmy nie tylko Jego samego, lecz także wszystko, co On miłuje, miłowali. 36. IDEAŁ ŚREDNIOWIECZNEGO MONARCHY List św. Remigiusza, biskupa Reimsu, do pogańskiego wtedy jeszcze króla Franków, Chlodwika Św. Remigiusz ochrzcił Chlodwika w r. 496. Przedtem jednak jeszcze, bo już ok. 483 r., wskazywał mu, jakimi winny być jego rządy królewskie. Panu dostojnemu i możnemu w zasługi, Chlodwikowi kró- lowi, Remigiusz biskup... Tak przede wszystkim postępuj, abyś pomocy Bożej nie utracił... Doradców winieneś używać takich, którzy będą zdolni sławę twoją zwiększyć. Czyny Twoje winny być czyste i uczciwe. Kapłanów Twych czcij i do porad ich zawsze się uciekaj; jeśli bowiem w zgodzie z nimi pozostawać będziesz, wszystko ci się lepiej ułoży. Poddanych Twych wspo- magaj, nieszczęśliwych podnoś, wdowy otaczaj opieką, sierotom pożywienia udzielaj i wszystko usiłuj tak czynić, aby wszyscy Cię kochali i szanowali. Sprawiedliwość niechaj z ust Twoich płynie, ubogich i podróżnych wspieraj... dwór Twój niech będzie dla wszystkich otwarty i niechaj nikt z niego nie wychodzi smutny. Bogactwa, które masz po ojcu, obracaj na wykupywanie jeńców wojennych i zwalnianie niewolników. Ktokolwiek stanie przed obliczem Twoim, niechaj Ci nie będzie obcy. Z młodymi bądź wesoły, ze starymi układaj sprawy; jeśli chcesz dobrze rządzić, rządź i rozsądzaj szlachetnie. 4*
52 37. CHRZEST FRANKÓW Z „Historii Franków" Grzegorza, biskupa z Tours (t 596 r.). Wtedy i królowa1 2 wezwała tajemnie św. Remigiusza, bi- skupa Reimsu, prosząc, aby wprowadził króla na drogę zbawie- nia. Kapłan Boży począł wówczas wzywać króla, aby uwierzył w Boga prawdziwego, stwórcę niebios i ziemi, i żeby porzucił bałwany, które ani sobie ani innym pomóc nie potrafią. Na to król: „Chętnie, ojcze najświątobliwszy, ale trzeba jeszcze, abym i lud mój oderwał od starych bogów. Pójdę do ludu mego i po- wiem mu według słów twoich". Gdy zaś król zszedł się z ludem, zanim jeszcze mówić począł, za łaską Bożą wszyscy jednogłośnie zawołali: „Odstępujemy od śmiertelnych bogów, pobożny królu, a pragniemy pójść za Bogiem nieśmiertelnym, którego Remi- giusz wyznaj e!“ Doniesiono o tym biskupowi, który radością zdjęty rozkazał przygotować chrzcielnicę. Przyozdobiono tedy place pięknymi materiami, świątynie obwieszono bielejącymi zasłonami... roz- lano balsamy, połyskiwały migotliwe światła pachnących świec woskowych, cały kościół, w którym miał się odbyć chrzest, wy- pełniony był zapachem, i takiej Bóg wszystkim łaski użyczył, że wydawało się, jak gdyby byli wśród świetności rajskiej. Król zatem zażądał, aby go pierwszego biskup ochrzcił. I przystąpił nowy Konstantyn do chrzcielnicy... do którego, zanim mu udzielił chrztu, święty Boży tak wymownie przemówił: „Z pokorą nachyl głowy, Sygambrze3: czcij , odtąd, co paliłeś, a pal, czemuś cześć oddawał!" Był zaś św. Remigiusz biskupem niezwykłej wiedzy, a nade wszystko w naukach retorycznych wykształcony; lecz i świętością tak jaśniał, że cnotami swymi był równy Sylwestrowi4. Istnieje księga z jego żywotem, w której jest mowa, że umarłego wskrzesił5. Tak więc król wyznał Wszechmocnego Boga w Trójcy świętej Jedynego i został 1 Po osiągniętym przez Chlodwika „cudownym", „na wezwanie imie- nia Chrystusowego", zwycięstwie nad Alemanami. 2 Św. Klotyida, która była od urodzenia chrześcijanką i od dawna już pracowała nad nawróceniem swego męża. 3 Nazwa pokolenia germańskiego. 4 Św. Sylwester I, papież, który ochrzcił Konstantyna Wielkiego. 5 „Historia Franków" Grzegorza z Tours zawiera bardzo wiele peł- nych naiwnej prostoty opowieści o cudach.
53 ochrzczony w imię Ojca i Syna i Ducha świętego i namazany Krzyżmem świętym ze znakiem krzyża Chrystusowego. Z woj- ska królewskiego otrzymało wówczas chrzest trzy tysiące. Zo- stała ochrzczona i siostra królewska, Albofleda, która w krótkim potem czasie odeszła do Boga. 38. Z UCHWAŁ SYNODU W AGDE WE FRANCJI Z 506 R. Jak należy przyjmować pragnących przy- jęcia chrztu żydów, żydzi, którym przewrotność ich każę często wracać do dawnych błędów, jeżeli chcieliby prze- chodzić do wiary katolickiej, winni przez ośrii miesięcy uczęszczać do świątyni na równi z katechumenami Ł I dopiero o ile się pozna, że są dobrej wiary, będą zasługiwali na udzie- lenie im łaski Chrztu świętego. Gdyby zaś przed upływem tego terminu wpadli w niebezpieczną chorobę i śmierć im groziła, wolno jest ich ochrzcić. 39. Z REGUŁY SW. BENEDYKTA, SPISANEJ OKOŁO 529 R. O ręcznej pracy zakonników 1 2 3 Próżnowanie jest wrogiem duszy. Dlatego więc w określo- nych porach dnia bracia winni być zajęci pracą ręczną, a znowu w innych czytaniem dzieł pobożnych. Uważamy tedy za wła- ściwe podać następujący rozkład tych podwójnych zajęć: Od Wielkanocy aż do kalendów październikowych 3, za- czynając od pierwszej godziny rana4 aż do godziny czwartej, niech wykonują swe prace (rąk) codzienne, od godziny zaś czwartej aż do szóstej niech czas poświęcają na czytanie. Po godzinie szóstej, wstawszy od stołu, niech zachowują milcze- nie powstrzymując się od czytania. Gdyby jednak ktoś pragnął 1 Dla wypróbowania ich tudzież głębszego poznania prawd wiary i oswojenia się z obrzędami oraz praktyką katolicką. - Obejmowała ona i przepisywanie ksiąg, i prace malarskie oraz rzeźbiarskie itp. 3 Tzn. do 1 października. 4 Tzn. od dzisiejszej godz. 6 rano, już po modłach i nabożeństwach porannych.
54 w tym czasie czytać, niech to sam prywatnie czyni tak, żeby innych nie niepokoił. Potem w połowie godziny ósmej należy odmówić Nonę i, a później znów pracować aż do pory wieczor- nej 2. Jeżeliby zaś konieczność albo ubóstwo wymagały, aby samym zbierać płody ziemi, niech się tym bracia nie zasmu- cają, wtedy bowiem dopiero stają się prawdziwymi mnichami (zakonnikami), gdy z pracy rąk swych żyją, tak jak to żyli ojcowie nasi3 i apostołowie. Wszystko jednak niech czynią z umiarkowaniem, aby nie wprowadzić zamętu do duszy. W dalszym ciągu przepisuje reguła rozkład codziennych zajęć od 1 października do początków wielkiego postu, potem w czasie wielkiego postu i na koniec w dnie niedzielne: W dni niedzielne również niech się poświęcą czytaniu (i du- chowym rozmyślaniom) wszyscy, z wyjątkiem tych, którzy mają wyznaczone inne zajęcia. Gdyby zaś który z braci był tak niedbały albo gnuśny, że nie chciałby albo nie mógłby czy- tać i rozmyślać, należy wynaleźć i nałożyć mu inne zajęcie, aby nie próżnował. Braciom słabego zdrowia albo delikatnym winny być nakładane takie sztuki i zajęcia, aby i nie byli bezczynni, i ciężar pracy ich nie uciskał, lub do porzucenia klasztoru zmu- szał. O słabości ich i zdolnościach do zajęć winien rozsądzać opat klasztoru 4. 40. WYBÓR PAPIEŻA GRZEGORZA I Z „Historii Franków" Grzegorza z Tours (t 596 r.). W roku tedy piętnastym panowania króla Childeberta5 wrócił z Rzymu nasz diakon 6 ze świętymi upominkami i opo- wiadał, iż- w roku ubiegłym, w miesiącu dziewiątym, nastąpił taki gwałtowny wylew Tybru w Rzymie, że zniszczył staro- dawne budowle i wywrócił śpichrze kościelne, w których było nagromadzonych i zmarnowało się wiele tysięcy miar pszenicy. 1 Część modłów brewiarzowych. 2 I do modłów wieczornych. 3 Tzn. pierwsi twórcy życia zakonnego. 4 Widzimy stąd, że mimo swej surowości reguła św. Benedykta uwzględniała indywidualność zakonników. 8 Tzn. w r. 590. 0 Podwładny Grzegorza z Tours.
55 Mnóstwo też wężów z olbrzymim smokiem, nakształt ciężkiej belki, spłynęło z koryta rzeki do morza. Wszystkie te bestie udusiły się potem w słonych falach morskich i zostały na brzeg wyrzucone. W ślad za tym przyszła klęska zarazy... i zgodnie z tym, co czytamy u proroka Ezechiela: „Od świątyni mojej zaczynajcie", powaliła papieża Pelagiusza, który zmarł nieba- wem. Po nim zmarła na tę zarazę znaczna liczba ludu rzym- skiego. Ponieważ jednak Kościół Boży bez zwierzchnika pozosta- wać nie może, lud cały obrał papieżem diakona Grzegorza. Ten, pochodząc z naj pierwszych senatorów, od młodości swej był oddany Bogu. Z majętności swej ufundował i wyposażył w Sy- cylii sześć klasztorów i, a siódmy w Rzymie. Dał każdemu z nich tyle ziemi, aby starczyło na utrzymanie zakonników, resztę zaś wszystkiego, co posiadał, sprzedał i pieniądze rozdał na ubogich, a gdy dawniej zwykł był chadzać po Rzymie w jedwa- biach i kosztownym, wysadzanym klejnotami stroju, teraz naj- skromniejszym przykryty odzieniem został wyświęcony na służbę Bożą, i jako siódmy lewita 1 2 do pomocy papieżowi przy- dany. Taką zaś była jego powściągliwość w pokarmach, ciągłe trwanie w modlitwach, gorliwość w postach, że wycieńczywszy ciało, zaledwie utrzymywać się na nogach potrafił. W naukach gramatyki, dialektyki i retoryki tak był wykształcony, że nie było nikogo w Rzymie, kto by go przewyższał... 41. NAWRÓCENIE ANGLOSASÓW Z listu papieża Grzegorza I do Eulogiusza, biskupa Aleksandrii z r. 598. Powodzenie misji wśród Anglosasów papież przypisuje modli- twom Eulogiuszowym. ...Gdy naród Anglów, na krańcu świata rozmieszczony, tkwił aż dotąd w bałwochwalczym kulcie drzew i kamieni, mo- dlitwami Waszymi wsparty postanowiłem wysłać doń zakon- nika z mego klasztoru dla opowiadania prawdziwej wiary. Zakonnik ten został za moim zezwoleniem wyświęcony przez biskupów Germanii 3 na biskupa i przy ich pomocy udał się 1 Benedyktyńskich. 2 Siódmy diakon. 3 Tzn. biskupów frankońskich.
56 do pomienionego narodu. Obecnie nadeszły już nawet pisma o jego tam pracach i powodzeniu. Komunikują nam, że tyle cudów sprawia jego i towarzyszów jego działalność, że wydaje się, jak gdyby byli naśladowcami cudownych czynów apostol- skich. W sam dzień ostatniego Bożego Narodzenia więcej aniżeli dziesięć tysięcy Anglów otrzymało z rąk tego brata i współbi- skupa naszego chrzest święty. Dlatego donoszę Wam o tym wszystkim, abyście wiedzieli, czego mogą dokonać modły Wasze aż na krańcach świata. Gdy bowiem święte uczynki Wasze po- zostają i są widoczne tam, gdzie przebywacie, to modlitwą się- gacie wszędzie, gdzie osobiście być nie możecie... Z „Historii kościelnej narodu angielskiego'* czcigodnego Bedy (t 735 r.). Umocniony tedy zatwierdzeniem świętego ojca Grzegorza, Augustyn wraz ze sługami Chrystusowymi, którzy z nim byli, przystąpił do opowiadania Słowa i doszedł do Brytanii. Był na- onczas w Kent król Etelbert najpotężniejszy, który aż do miej- sca... gdzie Anglowie północni oddzielają się od południowych, władzę swoją sprawował. Istnieje zaś we wschodniej stronie Kentu wyspa Tanet niemała... Na niej to zatrzymał się sługa Boży Augustyn i towarzysze jego, w liczbie, jak twierdzą, około czterdziestu; przywiedli zaś z sobą na polecenie świętego ojca Grzegorza tłumaczy z narodu frankońskiego. I posłał (Au- gustyn) do króla Etelberta i kazał mu oświadczyć, że przy- bywa z Rzymu i przynosi radosną nowinę, którą ktokolwiek przyjmie, może osiągnąć wieczne szczęście w niebie i królowa- nie bez końca razem z Bogiem żywym i prawdziwym. Ten słysząc powyższe polecił im pozostać na wyspie i zaopatrzyć ich we wszystko, co konieczne, aż do czasu, g-dy się zastanowi, co by czynić należało. Albowiem już i przedtem wiadomości o wierze chrześcijańskiej doń dochodziły, miał bowiem żonę chrześci- jankę z królewskiego rodu frankońskiego, imieniem Bertę, którą pod tym warunkiem otrzymał od rodziców, że wiarę swoją i jej obrządki i biskupa, którego z sobą dla sprawowania nabożeństw sprowadziła, będzie mogła bezpiecznie zachowywać. Po kilku więc dniach przybył król na wyspę, a zasiadłszy pod gołym niebem rozkazał Augustynowi i towarzyszom jego stanąć przed sobą dla rozmowy. Lękał się bowiem, pomny na pewną starą przepowiednię, mówić z nimi wewnątrz jakiegokol-
57 wiek domu, aby go tam sztuczkami czarodziejskimi nie zwiedli. Oni jednak nie czartowską, ale Bożą mocą byli obdarzeni; nieśli przed sobą srebrny krzyż, jako znamię, i namalowany obraz Zba- wiciela, a śpiewając litanię prosili Boga o wieczne zbawienie swoje i tych, dla których przyszli. Gdy zaś, zasiadłszy na rozkaz króla, oznajmili mu i całej jego świcie słowo wiecznego żywota, odpowiedział im mówiąc: „Piękna jest mowa wasza i obietnice, które przynosicie, ale ponieważ są nowe i niepewne, nie mogę zgodzić się na nie a porzucić to wszystko, com tak długo razem z narodem Anglów zachowywał. Jednak, ponieważ z daleka tu przybyliście i pragnęliście podać nam to, co sami za prawdziwe i najlepsze uważacie, nie chcemy być dla was przykrymi, owszem postaramy się przyjąć was jak najgościnniej i dostarczyć wam wszystkiego, co jest konieczne do życia. Nie przeszkadzamy też, abyście jednali dla wiary waszej każdego, kogokolwiek zjednać potraficie"... 42. Z PISM PAPIEŻA SW. GRZEGORZA I (f 604 r.) O czci obrazów Z listu do Serenusa, biskupa Marsylii, napisanego w 600 r. Doniesiono nam, że nierozważną gorliwością zdjęty, z po- wodu, że nie należy czci Bożej im oddawać, zniszczyłeś obrazy świętych. To, żeś je zabronił otaczać czcią Bożą, bezwzględnie chwalimy, ale żeś je zniszczył, ganimy. Powiedz, Bracie, czy sły- szano kiedykolwiek, aby inny jaki kapłan tak postąpił, jak Ty po- stąpiłeś? Już to samo winno było powstrzymać Cię od tego czynu, abyś nie wydawał się lekceważyć innych braci i tylko sobie jednemu przypisywać świętość i mądrość! Co innego bowiem jest czcić obrazy, a co innego uczyć się z nich o czci Bożej. Czym bowiem dla umiejących czytać jest pismo, tym dla nie znających pisma obraz, albowiem widzą z niego, co naśladować powinni, i czytają w nim ci, którzy liter nie znają. Stąd szczególnie dla pogan obraz zastępuje księgę. I przede wszystkim Ty, który mieszkasz między poganami, wi- nieneś był o tym pamiętać, żeby nie pozwolić się chwycić nieroz- tropnemu zapałowi i nie dawać tym zgorszenia duszom niewy-
58 kształconym. Nie należało tedy niszczyć tego, co w świątyniach nie dla czci powinnej Bogu, lecz tylko dla pouczenia prostaczych umysłów jest umieszczane. 43. DZIAŁALNOŚĆ MISYJNA SW. BONIFACEGO A) Karol Martel, majordomus państwa frankońskiego, otacza Bonifacego opieką państwową Dokument Karola Martela z 723 r. O opiekę tę prosił Karola nie tylko Bonifacy, ale i Stolica Apostolska. Panom świętym i apostolskim w Chrystusie, ojcom' bisku- pom, książętom, hrabiom, namiestnikom i wszystkim mniejszym urzędnikom, wysłańcom oraz wszystkim przyjaciołom naszym — oświecony mąż i Karol majordomus wielce wam życzliwy. Wiedz- cie, jako apostolski mąż, ojciec w Chrystusie, Bonifacy biskup, przybył do nas i zażądał, abyśmy go wzięli pod naszą ochronę i opiekę, co też najchętniejszym sercem uczyniliśmy. Takie przeto wydało nam się udzielić mu własną naszą ręką potwier- dzone polecenie, aby gdziekolwiek się znajdzie i gdziekolwiek kroczyć będzie, pozostawał w naszej miłości i pod naszą opieką oraz obroną; pod nią w spokoju zachowywany, aby oddawał in- nym sprawiedliwość i od innych, co słuszna jest, przyjmował. Gdyby zaskoczyła go jakakolwiek sprawa albo konieczność, która nie dałaby się załatwić prawem, sobie ją zastrzegamy, on zaś niech korzysta ze spokoju i bezpieczeństwa. I niechaj nikt mu, ani tym wszystkim, którzy z nim trzymają, nie okazu je,żadnego przeciwieństwa, ani karą go nie dotyka; po wszystkie czasy, zo- stając pod naszą opieką i osłoną, winien być spokojny i bez- pieczny. Aby zaś dawano wiarę niniejszemu zarządzeniu, własną ręką je podpisujemy i sygnetem naszym pieczętujemy. B) List papieża Grzegorza III do Bonifacego z r. 739 Papież przyjmuje do wiadomości sprawozdanie Bonifacego z pobytu jego i prac w Bawarii i udziela mu wskazówek, jak nadal postępować po- winien. Najczcigodniejszemu i najświątobliwszemu bratu Bonifa- cemu współbiskupowi — Grzegorz sługa sług Bożych... Gdy więc 1 Illustris vir — tytuł najwyższych dostojników państwowych.
59 donosisz, żeś wszedł do kraju Bawarów, których znalazłeś ży- jącymi bez organizacji kościelnej, ponieważ w całej swej pro- wincji mają tylko jednego biskupa, imieniem Wiwilo, którego myśmy niedawno temu wyświęcili, i że za zgodą księcia Bawa- rów, Odylona, tudzież magnatów wyświęciłeś trzech innych bi- skupów i całą tę prowincję podzieliłeś na cztery części, czyli cztery diecezje, tak aby każdy biskup posiadał własną swoją die- cezję, dobrze i bardzo roztropnie, Drogi Bracie, uczyniłeś, albo- wiem zamiast nas wykonałeś zlecenie apostolskie i postąpiłeś zgodnie z naszymi rozkazami. Tak więc nie przestawaj, Naj- czcigodniejszy Bracie, nauczać ich świętej, katolickiej i apostol- skiej tradycji, aby się oświecały te umysły prostacze i trzymały drogi zbawienia, na której mogą dojść do wiecznej nagrody. Co do kapłanów, których tam znalazłeś, jeżeli nie wiadomo, kto ich wyświęcił, i zachodzi wątpliwość, czy z biskupich rąk święcenia otrzymali, o ile są to ludzie uczciwi i dobrzy katolicy, obeznani ze sprawowaniem służby Bożej i z prawem kościelnym oraz zdolni, niech otrzymają wyświęcenie kapłańskie od biskupów i spełniają nadal funkcje kapłańskie. Co do tych zaś, którzy z powodu nie- znajomości łaciny przez barbarzyńców przy użyciu błędnej for- muły zostali ochrzczeni, ponieważ jednak w imię Trójcy Prze- najświętszej chrzest otrzymali*, należy ich umacniać przez na- kładanie rąk i namaszczanie Krzyżmem świętym 1 2 3. Biskup Wi- wilo został przez nas wyświęcony. Jeżeli jednak wykracza w czymkolwiek przeciw przepisom kościelnym, poucz go i po- praw zgodnie z tradycją rzymskiego Kościoła, którą od nas otrzy- małeś. Odnośnie do synodu, który masz odbyć w zastępstwie na- szym nad brzegiem Dunaju, powagą apostolską Ci polecamy, aby się tam odbył. I na ile Ci sił Bóg udzieli, głoś naukę zbawienia, aby wiara chrześcijańska w imię Boże rosła tam i wzmagała się... Dan czwartego dnia przed kalendami listopadowymi 3, za rządów pobożnego cesarza Leona, ukoronowanego przez Boga wielkiego imperatora, w roku XXIII jego władania 4. 1 Idzie tu o formę chrztu ważną, choć z powodu przekręcenia słów lub złej wymowy wadliwą (np. „in nomine patria et filia et spirito sancto“). 2 Tzn. udzielać im bierzmowania. 3 29 października. 4 Papieże używali wtedy w swoich listach daty panowania cesarzy rezydujących w Konstantynopolu.
60 44. KORONACJA KAROLA WIELKIEGO W SOO R. Z „Żywota papieża Leona 111“, zamieszczonego w tzw. „Liber pontifi- calis", czyli średniowiecznym zbiorze krótkich życiorysów papieży. Po tych wypadkach, gdy nadszedł dzień Bożego Narodzenia (800 r.), zebrali się po raz wtóry wszyscy w pomienionej bazy- lice św. Piotra Apostoła. Wówczas to czcigodny i najdostojniej- szy arcykapłan (papież Leon) własną, ręką nałożył mu (Karo- lowi) na głowę kosztowną koronę. Obecni przy tym wszyscy wierni rzymscy, wdzięczni za obronę i miłość, którą okazywał świętemu Kościołowi rzymskiemu i jego papieżowi, jednomyśl- nie i donośnym głosem, za natchnieniem Bożym i odźwiernego bram niebieskich, św. Piotra, wykrzyknęli: „Karol, najpobożniej- szy cesarz, ukoronowany przez Boga wielki sprawca pokoju i im- perator, niech żyje i niech zwycięża!" 1 Powtórzono to trzykrot- nie przed grobem św. Piotra i przy wzywaniu wielu świętych, i w ten sposób Karol został ogłoszony przez wszystkich cesarzem rzymskim. Natychmiast też najświątobliwszy biskup i arcyka- płan namaścił go Krzyżmem świętym... 45. CHARAKTERYSTYKA KAROLA WIELKIEGO Z Einharda „żywota Karola Wielkiego", spisanego około 825 r. Ein- hard był domownikiem Karola Wielkiego. Posiadał wielką i potoczystą wymowę... Nie poprzestając na języku ojczystym, starał się poznać także obce języki, z których łaciną tak władał, jak językiem ojczystym, grekę zaś więcej ro- zumiał, aniżeli nią mówić potrafił... Naukami starannie się opie- kował, uczonych poważał wielce i zaszczytami ich obsypywał. Gramatyki słuchał u starego diakona Piotra Pizańczyka, w in- nych zaś naukach mistrzem jego był Alkuin, zwany Albinem, również diakon, mąż z plemienia saskiego z Brytanią pod każ- dym względem bardzo uczony. Uczył się u niego i retoryki i dia- lektyki, a szczególnie wiele czasu i trudu poświęcił na naukę astronomii. Próbował także sztuki pisania i w tym celu trzymał przy sobie, nawet w łożu pod poduszką, tablice i kodycylle do pisania, aby gdy znajdzie wolną chwilę, wzwyczajać rękę do od- 1 „Carolo piissimo Augusto a Deo coronato, magno et pacifico impe- rator!, vita et victoria!“
61 twarzania liter; niewiele jednak przyniósł korzyści ten trud, zbyt późno i w starszym wieku zaczęty. Wiarę chrześcijańską, w której od dzieciństwa był wycho- wany, wyznawał jak najświęciej i z największą pobożnością. Stąd też wielkiej wspaniałości bazylikę w Akwizgranie wystawił i zło- tem, srebrem, pięknymi witrażami oraz z trwałego brązu drzwiami i siedzeniami przyozdobił. Gdy skądinąd brakło mu kolumn i marmurów do budowy tej bazyliki, z Rzymu oraz z Ra- wenny nakazał je sprowadzić. Świątynie chętnie nawiedzał tak rano jak i wieczorem, a w czasie nabożeństw nawet w porach nocnych, skoro tylko zdrowie mu na to pozwalało; dbał też usil- nie, aby wszystko w nich odbywało się jak najgodniej i z naj- większą przystojnością... Sztukę odczytywania ksiąg świętych i śpiewu kościelnego starannie polepszał i był w obu tych rze- czach dobrze wyćwiczony, chociaż publicznie nigdy nie czyty- wał, a śpiewał tylko półgłosem, wspólnie ze wszystkimi. O wspieraniu ubogich i szczodrobliwości, którą Grecy jał- mużną nazywają, pilnie pamiętał. Czynił to nie tylko we własnej ojczyźnie i w królestwie swoim, ale także w krajach zamorskich, w Syrii, Egipcie, Afryce, Jerozolimie, Aleksandrii, Kartaginie. Wszędzie, gdziekolwiek usłyszał, że chrześcijanie ubóstwo cier- pią, zwykł był posyłać pieniądze i jednał sobie za to przyjaźń kró- lów zamorskich... Szczególnie zaś troszczył się o święte miejsca w Rzymie i o kościół św. Piotra apostoła, któremu ofiarował w darze wielkie kwoty w zlocie, srebrze i drogich kamieniach. Liczne i wielkie dary przesłał także papieżom rzymskim. I pod- czas całego jego panowania nie było dlań nic ważniejszego nad to, aby miasto Rzym zabiegami i wysiłkiem do dawnej wróciło świetności, a kościół św. Piotra znajdował w nim nie tylko opiekę i obronę, lecz także lepiej niż inne świątynie był przezeń ozdo- biony i wzbogacony... 46. TROSKA KOŚCIOŁA O SZKOLNICTWO Kanon 3 synodu w Attigny1 z 822 r. Szkoły za- tem, o które do tej pory dbaliśmy mniej, aniżeli byliśmy powinni, należy w każdym obwodzie prowadzić jak najstaranniej, aby każdy, czy to młodszy czy starszy wiekiem, ktokolwiek pragnie 1 We Francji.
62 otrzymać jakieś stanowisko w Kościele, miał gdzie się uczyć u odpowiedniego nauczyciela. Rodzice zaś albo panowie poszcze- gólnych uczniów pamiętać będą o dostarczaniu im żywności i utrzymania, aby mogli uczyć się w spokoju i z powodu braku tych rzeczy nie odrywali się od nauki. W obwodach obszerniej- szych, gdyby dla jakichkolwiek przyczyn nie dało się zebrać wszystkich uczniów w jednej szkole, należy założyć dwie, albo trzy szkoły, tak jak to potrzeby tych obwodów wskazywać będą. 47. Z DZIAŁALNOŚCI APOSTOŁÓW SŁOWIAN, SW. SW. CYRYLA I METODEGO List papieża Jana VIII do księcia wielkomorawskiego, Świętopełka z r. 880 Papież przyjmuje pod swą opiekę państwo wielkomorawskie, zatwier- dza św. Metodego na arcybiskupstwie wielkomorawskim i zezwala na od- prawianie nabożeństw w języku słowiańskim. Umiłowanemu synowi Świętopełkowi, wsławionemu panu. Znakomitości Twojej, chcemy, aby było wiadome, że współbrat nasz Metody, najczcigodniejszy arcybiskup świętego kościoła mo- rawskiego... stanąwszy przed obliczem naszym, światłym i wy- mownym przemówieniem oznajmił nam o szczerym oddaniu Twoim i o pragnieniu, które Ty i naród Twój względem nas i Stolicy Apostolskiej żywicie. Albowiem, wzgardziwszy za łaską Bożą innymi tego świata książętami, pragniecie św. Piotra, księ- cia apostołów, i jego zastępcę mieć swoim opiekunem, obrońcą i wspomożycielem... Za tę i taką wiarę oraz poddanie się Twoje i narodu Twego, wyciągając ramiona nasze, obejmujemy Cię jako jedynego syna naszego miłością wielką i wraz ze wszyst- kimi wiernymi Twoimi tulimy do naszego ojcowskiego łona... prosimy również Boga za Tobą, abyś... i w tym życiu mógł zwy- ciężyć wszystkie przeciwieństwa, i w przyszłym później razem z Chrystusem królować. Czcigodnego arcybiskupa waszego Metodego, mając przy naszym boku innych braci naszych biskupów, spytaliśmy, czy tak wyznaj e prawowitej wiary symbol j w tych go słowach podczas mszy świętej odśpiewuje, jak tego święty Kościół rzym- ski naucza i jak to święci ojcowie na sześciu soborach powszech-
63 nych zgodnie z Ewangelią Boga naszego, Chrystusa, ogłosili i przekazali i. On zaś odrzekł, że zgodnie z ewangeliczną i apostol- ską nauką, tak jak uczy święty rzymski Kościół i jak ojcowie postanowili, wierzy i śpiewa. Znalazłszy tedy, że we wszystkich kościelnych naukach i obrzędach jest prawowierny i że jest Ko- ściołowi użyteczny, odsyłamy go z powrotem dla rządzenia po- wierzonym sobie Kościołem Bożym... i mocą naszej apostolskiej władzy potwierdzamy jego przywilej arcybiskupstwa... Kapła- nom zaś, diakonom i innym wszelkiego rodzaju duchownym, czy to ze słowiańskiej czy z jakiejkolwiek innej narodowości, którzy w granicach Twego państwa przebywają, polecamy, aby byli we wszystkim poddani i posłuszni rzeczonemu współbratu naszemu, arcybiskupowi, i nic zupełnie bez jego woli lub wiedzy nie czy- nili... Pismo wreszcie słowiańskie, wynalezione przez Konstan- tyna niegdyś filozofa 1 2... słusznie chwalimy i nakazujemy, aby wolno było w języku tym chwalić Pana naszego Jezusa Chry- stusa i dzieła jego opowiadać. Albowiem nie w jednym tylko, ale we wszystkich językach księgi święte nakazują czcić Boga, gdy mówią: Chwalcie Pana wszystkie ludy i wysławiajcie Go wszystkie narody, i apostołowie napełnieni Duchem Świętym głosili wszystkimi językami wielkie sprawy Boże... Nie sprzeci- wia się ani zdrowej nauce, ani wierze czy to śpiewanie mszy świętej w tym słowiańskim języku, czy też odczytywanie dobrze przetłumaczonych i wyjaśnionych ustępów Ewangelii lub lekcyj Starego i Nowego Testamentu, czy wreszcie odmawianie modłów brewiarzowych, albowiem kto dał trzy główne języki, mianowi- cie hebrajski, grecki i łaciński, ten stworzył również wszystkie inne na sławę i chwałę swoją. Polecamy jednak, aby we wszyst- kich świątyniach -waszej ziemi Ewangelia była dla większego szacunku najprzód w języku łacińskim odczytywana, a dopiero potem aby podawano nieznającemu łaciny ludowi jej słowiańskie tłumaczenie, tak jak to już obecnie w niektórych świątyniach się dzieje. Gdyby zaś Tobie i dostojnikom Twoim podobało się raczej słuchać mszy łacińskich, nakazujemy, aby odprawiano Wam je po łacinie. 1 Idzie tu o słowa „filioque“ (pochodzenie Ducha świętego od Ojca i Syna), których nie odmawiają Grecy schizmatyccy w Credo. 2 Tzn. św. Cyryla, którego imię chrzestne było Konstantyn.
64 48. POKUTA ŚREDNIOWIECZNA Postanowienia synodu w Tryburze i z 895 r. Za dobrowolne zabójstwo synod ustanawia 7 lat pokuty, składającej się z kilku coraz łagodniejszych stadiów (okresów). Najsurowsze stadium trwało pierwszych 40 dni. Gdyby ktoś popełnił dobrowolne zabójstwo, przez 40 dni nie będzie mu wolno wejść do świątyni i w ciągu tego czasu nie bę- dzie mógł przyjmować innego pokarmu, jak tylko chleb i sól, ani innego napoju, jak tylko czystą wodę; chodzić będzie boso; nie przywdzieje na siebie odzieży lnianej, lecz tylko Włosienicę; nie będzie mógł nosić oręża, ani używać wozu... nie będzie miał żadnej łączności z innymi chrześcijanami, ani z innymi pokut- nikami, ani w spożywaniu pokarmów lub napojów, ani w żad- nych innych sprawach. Jeżeliby jednak ktoś nastawa! na jego życie, tak, że z tej przyczyny nie mógłby pokuty w należyty spo- sób odbywać 1 2, trzeba odłożyć mu ją na pewien czas, dopóki bi- skup nie postara się o zabezpieczenie pokutnikowi pokoju. Tak samo, gdyby był dotknięty jakąś chorobą, tak, że nie mógłby za- chowywać ścisłego postu, należy okazać mu miłosierdzie, dopóki nie wyzdrowieje, i wtedy dopiero pokutę odbędzie. Gdyby jed- nak choroba miała trwać zbyt długo, biskupa obowiązkiem bę- dzie sprawą tak roztropnie pokierować, aby chory grzesznik uszczerbku na duszy nie poniósł... 49. CHRZEST POLSKI Z „Kroniki" Thietmara, biskupa merseburskiego (t 1018 r.). Ten (Mieszko I) pojął sobie z czeskiej ziemi dostojną żonę, księcia Bolesława siostrę, która taką, jak brzmiało jej imię, w rzeczywistości się okazała. Nazywano ją po słowiańsku Do- bra wa, co w niemieckim języku dobrą oznacza. Ona bowiem, wierna Chrystusowi, widząc męża swego zaplątanego w różne błędy pogańskie, usilnie i troskliwie rozważać poczęła, jakby go z sobą zjednoczyć w wierze... Pracowała więc około nawrócenia męża swego, i wysłuchana w końcu została przez łaskawość 1 Nad Renem, niedaleko Moguncji. 2 W okresie częstych wojen i zajazdów zachodziło to dość często.
65 Stwórcy swego, z którego nieskończonej dobroci ten, który był zrazu przeciwny jej pobożnym praktykom (tzn. mąż), zaprze- stał tego, a ulegając częstym jej napomnieniom wyrzucił z sie- bie jad wrodzonej niewiary i przez chrzest święty winę pierwo- rodną zmazał. Natychmiast też w ślad za swoim zwierzchnikiem i umiłowanym księciem poszli członkowie ludu, dotychczas po- gańskiego, a przywdziawszy weselną szatę (chrztu) między inne dzieci Chrystusowe zaliczeni zostali. Jordan, pierwszy ich biskup, wiele nad nimi w pocie się namozolił, gdy ich do świętej winnicy pańskiej zabiegliwie słowem i czynem prowadził. 50. WIZYTA CESARZA OTTONA III W GNIEŹNIE I ZAŁOŻENIE METROPOLII GNIEŹNIEŃSKIEJ W 1000 R. Z „Kroniki" Thietmara, biskupa merseburskiego. Potem cesarz na wiadomość o cudach, które Bóg działał przez miłego sobie męczennika, Wojciecha, do grobu jego udać się w pielgrzymce postanowił. Gdy doszedł do Ratyzbony, przyj- mowany był z wielkimi honorami przez biskupa tej diecezji, Gebharda. Towarzyszyli mu (cesarzowi) Ziazo patrycjusz 1 i Ro- bert oblaćjonariusz (rzymski) 2 wraz z kardynałami, żaden je- szcze cesarz z większą chwalą nie wyjeżdżał z Rzymu, ani doń nie wracał... Gdy minął granice Milczan... przybył mu naprzeciw z wielką radością Bolesław ...i przygotował gościnę w miejsco- wości, która Ilwa się nazywa. Jak zaś cesarz przez niego wtedy przyjęty i przez jego ziemie aż do Gniezna był przeprowadzony, trudno uwierzyć i wypowiedzieć. Ujrzawszy z daleka upragnione miasto, bosymi stopami pokornie się doń zbliżył, a przyjęty z wielką czcią przez biskupa polskiego Ungera, wprowadzony został do świątyni i rzewnymi łzami począł błagać o łaskę Chry- stusową za wstawiennictwem świętego męczennika Chrystuso- wego. Nie zwlekając też utworzył tam arcybiskupstwo... powie- rzając je bratu wspomnianego męczennika, Radżimowi, i pod- dając mu Reinberna, biskupa kościoła w Kołobrzegu, Poppona krakowskiego, Jana wrocławskiego... Wystawiwszy tamże ołtarz, 1 Tytuł rzymski nadawany również królom frankońskim lub cesa- rzom rzymskim. 2 Wysoki dostojnik papieskiego dworu. Ks. Umiński: Teksty źródłowe 5
66 święte w nim złożył relikwie, a dokonawszy tego wszystkiego, został przez pomienionego księcia uczczony wielkimi darami i, co najwięcej mu się spodobało, trzystu zbrojnymi w pancerzach. Odjeżdżającego z Polski Bolesław ze wspaniałą świtą odprowa- dził aż do Magdeburga... Z „Kroniki polskiej" tzw. Galla, spisanej w pocz. XII w. Według przekładu R. Gródeckiego, Kraków 1923, str. 72—73. Również i to uważamy za godne przekazania pamięci, że za jego (Bolesława Chrobrego) czasów cesarz Otto Rudy przybył do (grobu) św. Wojciecha dla modlitwy i pojednania (z Bogiem), a zarazem w celu poznania sławnego Bolesława, jak o tym można dokładniej wyczytać w książce o męczeństwie świętego (Woj- ciecha). Bolesław przyjął go tak zaszczytnie i okazale, jak wy- padało przyjąć króla, imperatora rzymskiego i tak wielkiego gościa. Albowiem przedziwne wprost cuda przygotował na przy- bycie cesarza... Złoto bowiem za jego czasów tak było w po- wszechnym posiadaniu u wszystkich, jak (dziś) srebro, srebro zaś było tanie jak słoma. Zważywszy jego chwałę i potęgę i bo- gactwa, cesarz rzymski zawołał w podziwie: „Na koronę mego cesarstwa, to, co widzę, większe jest, niż wieści niosły!" ...I zdjąwszy z głowy swej diadem cesarski, włożył go na głowę Bolesława na przymierze przyjaźni, i za chorągiew triumfalną dał mu w darze gwóźdź z krzyża Pańskiego z włócznią św. Mau- rycego, za co w zamian ofiarował mu Bolesław ramię św. Woj- ciecha 1. I tak wielką owego dnia złączyli się miłością, że cesarz mianował go bratem i współpracownikiem cesarstwa i nazwał go przyjacielem i sprzymierzeńcem narodu rzymskiego. Po- nadto też odstąpił jego władzy oraz jego dostojników wszystko to, co w zakresie zaszczytów kościelnych należało do cesarstwa w królestwie polskim a także w innych podbitych już przez Bo- lesława krajach barbarzyńców, oraz w tych, które podbije w przyszłości. Układ ten zatwierdził papież Sylwester przywile- jem św. rzymskiego Kościoła. 1 Obydwaj więc monarchowie obdarowali się wzajemnie relikwiami świętymi.
67 51. Z PISM SW. BRUNONA Z KWERFURTU (t 1009 r.) A) Męczeństwo św. Wojciecha Z „Żywotu św. Wojciecha" („Passio s. Adalberti episcopi et mar- tyris"). Najprzód wódz i mistrz zbrodniczego oddziału (Prusów), pełny płomiennej wściekłości, przebił piersi (Wojciecha), po nim zaś ... inni dokończyli zbrodni. Łaskawość Boża, aby pokazać, że razem z uwolnieniem od więzienia i ciężkich kajdan ziemskiego życia zostały rozwiązane (tzn. darowane św. Wojciechowi) także wszystkie więzy grzechów, sprawiła, że po przebiciu świętego ciała, same przez się, bez niczyjego współudziału, spadły z rąk krępujące je sznury, Wojciech zaś, witając przyjaciółkę śmierć, którą zawsze tak gorąco kochał, na kształt krzyża ręce do niej wyciągnął. Padające zwłoki obejmują matkę ziemię; dusza święta wstępuje szczęśliwie do (nowego) życia, podziwiając uśmiech Boży i radość rozśpiewanych niebios! Zostawiłeś pod stopami swymi (Wojciechu) piękno wi- dzialne, doświadczże teraz piękna niewidzialnego; po płaczu lu- dzi przejdź do wesela aniołów, niech cię tam przyjmują z rado- ścią wszyscy święci, a głównie męczennicy Chrystusowi! Wyżej jeszcze, ponad aniołów, idź, męczenniku; wstąp w chwale do króla męczenników, do żywego Zbawiciela, do Tego, pod którego wzrokiem zniknąć może niebo i ziemia; mów doń twarzą w twarz, jak człowiek do przyjaciela swego. Iluż to przykrości nie unik- nąłeś? jakichże tam nie masz słodyczy? gdzie człowiek żyje wzniosłym oglądaniem przez duszę, gdzie pokarmem i napojem jest wieczna chwała Stwórcy! B) Z listu św. Brunona do cesarza Henryka II Henryk II najechał Polskę przy pomocy pogańskich słowian zachod- nich. Św. Bruno, choć był Niemcem z pochodzenia i krewnym cesarskim, czyni z tego powodu wymówki Henrykowi. Jeżeliby ktoś powiedział, że temu panu (Bolesławowi Chro- bremu) wiernością i wielką przyjaźnią służę, to prawda jest. Niewątpliwie kocham go jak duszę swoją i więcej, aniżeli życie 5*
68 własne. Świadczę się jednak Bogiem, przed którym nic ukryte być nie może, że czynię to nie przeciw Łaskawości Waszej, albo- wiem, ile tylko mogę, pragnę go dla Was zjednać. Ale jeśli wolno to z zachowaniem łaski królewskiej powiedzieć: czy wolno jest najeżdżać chrześcijanina i zawierać sojusze z narodem pogań- skim? Czyż może być łączność między Chrystusem a Belialem? albo między światłem a ciemnością? Jakżeż to pogodzą się sza- tan Swarożyc 1 i wódz świętych, wasz i nasz Maurycy? 1 2 3 Jakżeż to razem obok siebie dadzą się umieszczać święta włócznia i... sztandary diabelskie?... O jakżebym pragnął, aby nie wroga, ale przyjaciela miał król w tym, o którym mówię, księciu Bole- sławie!... Książę Bolesław, który wszystkimi siłami duszy i ciała i jak najchętniej pragnął wspierać mnie w nawracaniu Prusów i po- stanowił nie szczędzić na to pieniędzy, oto teraz, z powodu wojny, którą mu mądry mój król wytoczył, nie ma ani czasu ani możności wspierania mnie w (szerzeniu) Ewangelii. Z dru- giej strony, gdy Lutycy 3 są poganami i czczą bałwany, nie wlał Bóg w serce królowi, aby takich wrogów chrześcijaństwa chwalebnie zwalczał, co przecież byłoby zgodne z ewangelicznym „zmuś do wstąpienia" 4. Czyż nie byłby to wielki zaszczyt i wielki zysk dla króla, gdyby podjął pracę około nawracania pogan, a darował pokój chrzęścijanom, którzy by go w tym wspierali? Powiększyłby w ten sposób Kościół i zyskałby przed Bogiem imię apostoła. Ale na tym właśnie polega wszystko zło, że ani król nie zachowuje wiary Bolesławowi, ani ten rozgniewanemu królowi. O nieszczęśliwe czasy nasze! Po świętym imperatorze wielkim Konstantynie, po wzorze religijności, najlepszym Ka- rolu, jest teraz taki, który najeżdża chrześcijanina, a nie masz prawie nikogo, kto by nawracał pogan!... O ileż dóbr i ileż po- żytków spłynęłoby dla zachowania chrześcijaństwa i nawróce- nia pogaństwa, gdyby, jak niegdyś ojciec, Mieszko, ze zmarłym królem, tak teraz syn, Bolesław, pozostawał w zgodzie z Tobą, Królu, w którym pokładana jest cała nadzieja świata!... 1 Bóstwo pogańskie zachodnich Słowian. 2 Którego włócznię Otton III ofiarował Bolesławowi Chrobremu — por. § 50. 3 Sojusznicy cesarscy. 1 Compelle intrare (Łuk. XIV. 23).
69 52. REAKCJA POGAŃSKA W POLSCE PO ŚMIERCI MIESZKA II Z „Kroniki polskiej" tzw. Galla (p. § 50), str. 88—89. Królowie i książęta sąsiedni, każdy od swojej strony, pod- bijali Polskę i do swego władztwa każdy przyłączał miasta i grody graniczne lub, zdobywszy, zrównywał z ziemią... I gdy tak wielkie krzywdy i klęski znosiła Polska od obcych, nieroz- sądniej wszakże i sromotniej dręczona była przez własnych mieszkańców. Albowiem niewolnicy powstali na panów, wyzwo- leńcy przeciw szlachetnie urodzonym, sami się do rządów wyno- sząc, a jednych z nich na odwrót w służbie dla siebie zatrzy- mawszy, innych pozabijawszy, pobrali ich żony w sprośny spo- sób i zbrodniczo rozdrapali dostojeństwa L Nadto jeszcze porzu- cając wiarę katolicką — czego nie możemy wypowiedzieć bez płaczu i lamentu, — rozpoczęli bunt przeciw biskupom i księżom Boga; niektórych z nich, jakoby godniejszą śmiercią, mieczem zgładzili, innych, jakoby godnych lichszej śmierci, ukamie- nowali. W końcu zaś, tak przez obcych jak przez własnych mie- szkańców, doprowadzona została Polska do takiego spustoszenia, że w zupełności niemal obrana została z bogactw i ludzi. W owym czasie Czesi zniszczyli Gniezno i Poznań i zabrali ciało św. Woj- ciecha. Owi zaś, co uszli rąk wrogów lub którzy uciekali przed własnym buntem, uchodzili poza rzekę Wisłę na Mazowsze. Tak długo zaś wymienione miasta pozostały w opuszczeniu, że w ko- ściele św. Wojciecha męczennika 1 2 i św. Piotra Apostoła 3 dzikie zwierzęta założyły swre legowiska. 53. LIST PAPIEŻA GRZEGORZA VII DO BOLESŁAWA ŚMIAŁEGO Z R. 1075 W liście tym mamy odbicie złego stanu Kościoła polskiego kilka- dziesiąt jeszcze lat po reakcji pogańskiej. Szczególnie podkreśla papież brak metropolii w Polsce. Grzegorz biskup, sługa sług Bożych, Bolesławowi, księciu Polaków, pozdrowienie i błogosławieństwo apostolskie... 1 Była to, jak widzimy, w całej pełni rewolucja społeczna w kraju. 2 W Gnieźnie. 3 W Poznaniu.
70 ...Na to przede wszystkim zwracamy uwagę, że biskupi ziemi Waszej nie mają określonego miejsca stolicy metropoli- talnej i będąc pozbawieni właściwego kierownictwa, w różne strony każdy udają się po otrzymanie święceń, stąd zaś wbrew przepisom i postanowieniom ojców pozostają wolni i niezależni. Następnie, że wśród tak wielkiej liczby wiernych zbyt mało jest biskupów i że diecezje ich są zbyt rozległe, tak, że nie są w sta- nie wykonywać względem podwładnego ludu swej pieczy bisku- piej, ani zarządzać nim należycie. Dla tych więc i innych przy- czyn, których w tym piśmie nie podajemy, wysyłamy do Was legatów, aby rozpatrzywszy wszystko z Wami... co by wymagało poprawy, albo sami według postanowień świętych ojców popra- wili, albo nam do poprawienia przekazali... Poza tym upominamy Was i wzywamy w Panu, abyście, mając zawsze przed oczyma ostatni dzień życia Waszego, o któ- rym nie wiecie, kiedy przyjdzie, i strach przyszłego sądu, po- wierzoną Wam władzę troskliwie i w Bogu miły sposób sprawo- wać usiłowali... Wiedzieć bowiem powinniście, że Najwyższy sędzia nie przepomni spytać Was o to, co Wam powierzył, i tym dokładniej będziecie musieli mu odpowiedzieć, im większe są prawa i możności wyrokowania, które dzierżycie... Wszystko zaś, co mówimy, pragnęlibyśmy, abyście przyjęli dla zbawienia swej duszy z takąż samą miłością, z jaką my Wam to podajemy. 54. Z ROCZNIKÓW POLSKICH Z „Rocznika kapituły krakowskiej". Rocznik ten został spisany znacz- nie później, po przytoczonych na tym miejscu wypadkach. Zwracamy uwagę na zawartą w nim legendę o śmierci św. Stanisława, którą znajdu- jemy również w „Żywocie św. Stanisława", spisanym w XIII wieku. 1061. Żula wyświęcony na biskupa krakowskiego i otrzymał wtedy imię Lamberta. 1065. Mieszko syn księcia Kazimierza umiera. Hieronim biskup wrocławski umiera. 1069. Urodził się Mieszko, syn (księcia) Bolesława (śmiałego). 1071. Żula, zwany Lambertem, biskup krakowski, umiera. 1072. Następuje Stanisław (biskup). 1074. Wyświęcenie Piotra, biskupa wrocławskiego. 1077. Koronacja Bolesława II, który zabił św. Stanisława.
71 1079. Stanisław, biskup krakowski, promieniejący jasnością cnót świętego życia, który Piotra, dziedzica na Piotrowi- • nie... wskrzesił ze zmarłych, aby świadczył przed królem o sprzedaniu biskupowi tego majątku, przez tegoż króla Bolesława.., gdy odprawiał nabożeństwo mszalne przy ołtarzu w kościele św. Michała na Skałce, umęczony, a ciało jego, na kawałki posiekane, zostało dzikiemu ptactwu i zwierzętom na pożarcie rzucone... Bóg jednak, który zawsze sprawiedliwych wspiera, chcąc wsławić cu- dami męczennika swego, który cierpiał w obronie uciska- nego i krzywdzonego ludu, opromienił światłem niebieskim poszczególne kawałki jego ciała. Wysłał następnie dla strzeżenia i ochrony świętych członków cztery orły, tak że ani z krwiożerczych ptaków, ani... ze zwierząt żadne nie śmiało ich pożywać. W końcu zaś zjednoczył Bóg całe ciało bez śladu jakichkolwiek ran, i tak zjednoczone, zo- stało ono przez mężów najgodniejszych wiary złożone w grobie. 1081. Król Bolesław II umiera. 1082. Wyświęcenie Lamberta na biskupa krakowskiego. 1086. Mieszko, syn Bolesława II, powrócił z Węgier. Bolesław III urodził się, a Judyta, matka jego, umarła. . 55. POKUTA BOLESŁAWA KRZYWOUSTEGO PO TRAGICZNEJ ŚMIERCI ZBIGNIEWA 1 Z „Kroniki polskiej" tzw. Galla (p. § 50), str. 167—169. Bolesław, chcąc uwolnić kraj od wichrzeń Zbigniewowych, idąc za radą złych doradców, kazał go oślepić i w ten sposób uczynić niezdolnym do sprawowania rządów. W następstwie tego Zbigniew umarł. Bolesław poniewczasie żałował za swój czyn i pokutował. Jak wiadomo, choremu cieleśnie należy cielesnej użyczać pomocy, zaś chorego na duszy wesprzeć duchowym lekarstwem. Toteż my, którzy oskarżamy Bolesława pod tym względem, że coś podobnego popełnił, pochwalamy go jednak w tym, że godnej dokonał pokuty i bardzo się upokorzył. Po raz pierwszy bowiem widzieliśmy takiego męża, tak potężnego księcia, tak lubego młodzieńca, jak pościł od mięsa, leżąc wytrwale na ziemi w po- 1 Por. § 48.
72 piele i w włosiennicy, wśród strumieni łez i łkań, jak wyrzekł się towarzystwa ludzkiego i rozmowy, mając ziemię za stół, trawę za ręcznik, czarny chleb za delicje, a wodę za nektar! Prócz tego biskupi, opaci i księża wspierali go wedle sił każdy mszami św. i postami, a na każdej znaczniejszej uroczystości lub przy kon- sekracjach kościołów odpuszczali mu cokolwiek z pokuty na mocy swej władzy kanonicznej. Nadto on sam zarządzał codzien- nie śpiewanie psalmów i odprawianie mszy za grzechy i za zmar- łych i z wielkim miłosierdziem niósł ulgę nędzarzom, karmiąc ich i odziewając. A co ważniejsze nad to wszystko i za główną rzecz w pokucie się uważa, że uczyniwszy tak zadość bratu swemu, pogodził się z nim (duchowo) i otrzymał za powagą niebios zupełne rozgrzeszenie. Jeden jeszcze bardzo odpowiedni środek pokuty zastosował Bolesław, który dla wszystkich pokut- ników może być stawiany jako wzór, ile że tu chodziło o tak po- tężnego księcia. Mianowicie, mimo że sprawował rządy nie księ- stwa, lecz potężnego królestwa i niepewny był pokoju ze strony różnych wrogich, chrześcijańskich i pogańskich ludów, jednak powierzając siebie i obronę swego królestwa potędze Bożej, do- konał pielgrzymki (pokutnej) do św. Idziego i i św. króla Ste- fana 1 2 z największą pobożnością... I przez wszystkie dni owego postu czterdziestodniowego (podczas pielgrzymki) byłby pościł, poprzestając na posiłku samym tylko chlebem i wodą, gdyby ze względu na trudy pielgrzymki nie skłaniali go do łamania owego postu biskupi i opaci mszami św. i modlitwami. Co dzień też od miejsca noclegu tak długo szedł bosymi stopami wraz z bisku- pami i kapelanami, aż skończył odmawianie godzinek o Najśw. Pannie, dziennych godzin kanonicznych i 7 psalmów pokutnych z litanią, a częstokroć po wigiliach za umarłych dodawał też kurs psałterza. A taką pobożność i gorliwość okazywał także w obmywaniu nóg ubogim i dawaniu jałmużny, że nikt potrzebu- jący wsparcia nie prosił go bezskutecznie o zlitowanie... Wra- cając do swego królestwa, nie wyrzekł się od razu trybu życia pokutniczego i stroju pielgrzymiego, lecz wytrwał w tym samym charakterze pielgrzymim dalej, udając się aż do grobu św. mę- czennika Wojciecha, by tamże odprawić uroczystość Wielkiej- 1 Do benedyktyńskiego opactwa św. Idziego w Węgrzech. 2 Do grobu św. Stefana na Węgrzech.
73 nocy. Im bliżej z każdym dniem dochodził do stolicy sw. Mę- czennika, tym pobożniej wśród łez i modlitw postępował naprzód bosymi stopami. Gdy zaś wreszcie przybył do miasta i grobu św. Męczennika, jakże ogromne rozdał jałmużny ubogim, ileż ozdobnych kosztowności złożył na ołtarzach kościoła! Dowodem tej działalności jego jest dzieło złotnicze, które sporządził Bo- lesław dla relikwij św. Męczennika 1 jako pamiątkę i świadectwo swej pobożnej skruchy i pokuty. Trumienka owa bowiem za- wiera w sobie 80 grzywien 1 2 3 najczystszego złota, nie licząc pereł i kosztownych kamieni... W stosunku zaś do biskupów swoich, książąt, kapelanów i rycerzy tak okazale i hojnie uświetnił roz- dawnictwem darów ową świętą i przesławną Wielkanoc, że każdy... otrzymał od niego kosztowne i ozdobne szaty. Odnośnie zaś do kanoników św. Męczennika, stróżów i sług kościoła oraz mieszkańców samego miasta wydał zarządzenia tak szczodre, że wszyscy bez żadnego wyjątku uhonorowani zostali szatami czy końmi, lub innymi darami, stosownie do godności i stanowiska. 56. KONKORDAT WORMACKI 3 — UMOWA MIĘDZY PA- PIEŻEM KALIKSTEM II I CESARZEM HENRYKIEM V (23 września 1122) I. Przywilej cesarski W imię świętej i nierozdzielnej Trójcy. Ja Henryk, z Bożej łaski dostojny (augustus) cesarz rzymski, z miłości Boga i świę- tego rzymskiego Kościoła oraz papieża Kaliksta i dla zba- wienia duszy mojej odstępuję Bogu, świętym apostołom Pań- skim, Piotrowi i Pawłowi, i świętemu Kościołowi katolickiemu wszelką inwestyturę za pomocą pierścienia i pastorału, zgadza- jąc się we wszystkich kościołach mego królestwa lub cesarstwa na kanoniczny wybór 4 i wolną konsekrację. Posiadłości i lenna (regalia) świętego Piotra, zabrane od wybuchu tego sporu 5 aż po dzień dzisiejszy tak za czasów mego ojca, jak i za moich, 1 św. Wojciecha. 2 Ok. 16 kilogramów. 3 Wormacja (Worms). miasto w Hesji (Niemcy) nad Renem. 1 „Kanoniczny" tzn. według obowiązującego prawa kościelnego. 5 „Tego sporu" tzn. walki o inwestyturę.
74 zwracam, o ile je mam w posiadaniu, temuż świętemu Kościołowi rzymskiemu; jeżeli zaś których nie posiadam, dopomogę wiernie do ich odzyskania. Posiadłości zaś wszystkich innych kościołów i książąt tudzież innych, tak duchownych jak świeckich, utracone w tej wojnie, za radą książąt lub w drodze prawa zwrócę, o ile je posiadam, te zaś, których nie posiadam, dopomogę wiernie odzyskać. I daję prawdziwy pokój (panu) papieżowi Kalikstowi i świętemu Kościołowi rzymskiemu i wszystkim, którzy stoją lub stali po jego stronie. A we wszystkich sprawach, w których święty Kościół rzymski zażąda ode mnie pomocy, wiernie go wesprę, w tych zaś sprawach, w których wytoczy wobec mnie skargę, wymierzę mu sprawiedliwość. To wszystko działo się za zgodą i radą książąt, których imiona są podpisane...ł. II. Przywilej papieski Ja Kalikst, biskup, sługa sług Bożych -, Tobie umiłowa- nemu synowi Henrykowi, z Bożej łaski dostojnemu (augusto) cesarzowi rzymskiemu zezwalam, aby wybory biskupów i Opa- tów królestwa niemieckiego, którzy należą do królestwa 3, do- konywały się w Twojej obecności bez świętokupstwa (symonii) i gwałtu; w razie zaś wynikłej niezgody między stronami, byś za radą lub zdaniem metropolity i biskupów tejże prowincji udzielił Twej zgody i pomocy rozsądniejszej (saniori)4 stronie. Wybrany zaś niechaj otrzyma od Ciebie przez dotknięcie ber- łem (per sceptrum) lenna (regalia) i to niech Ci odda, co z tego tytułu Ci według prawa będzie winien. Kto zaś z innych stron cesarstwa zostanie wyświęcony, ma otrzymać od Ciebie w ciągu sześciu miesięcy lenna przez dotknięcie berłem i ma wypełnić to, co Ci z tego tytułu będzie winien, z wyjątkiem tego wszyst- kiego, co należy do Kościoła rzymskiego. 1 Następują imiona 8 arcybiskupów i biskupów, jednego opata, 4 ksią- żąt, 2 margrabiów i 3 hrabiów. 2 „(Ego)..., episcopus, servus seyorum Dei“: Tak rozpoczynają się wszystkie bulle (najuroczystsze pisma) papieskie. Tytuł „sługa sług Bo- żych" przybrał papież św. Grzegorz Wielki. Por. też nry 43 i 53. 3 Przywilej rozróżnia biskupów z właściwych Niemiec od biskupów „z cesarstwa", np. z Burgundii, północnych Włoch itd. 4 A więc niekoniecznie większości wyborców.
75 W sprawach zaś, w których wniesiesz do mnie skargę i za- żądasz pomocy, udzielę Ci jej wedle obowiązku mego urzędu. Ofiaruję prawdziwy pokój Tobie oraz wszystkim, którzy po Twojej stronie są lub byli w czasie Tego sporu. 57. Z HISTORII NAWRACANIA POMORZA ZA RZĄDÓW BOLESŁAWA KRZYWOUSTEGO Z Ebbona „Żywota św. Ottona, biskupa bamberskiego", spisanego około 1155 r. Książę Bolesław tedy, dowiedziawszy się o przybyciu męża Bożego (Ottona), zaczął płakać z radości, a wyszedłszy ze wszystkim klerem i ludem, boso naprzeciw ukochanego ojca •wystąpił i z takim oddaniem go przyjął, że nawet niemowlęta przedeń wynosić i całować ślady stóp jego kazał... Był zaś ów książę człowiekiem wielkiej czci w Kościele Chrystusowym, mi- łośnikiem ubogich, najpobożniej szym, pocieszycielem nieszczę- śliwych, cnotami pokory i miłości dla wszystkich drogim, skłonniejszym do wystawiania klasztorów i domów Bożych, aniżeli do budowania miast. Przez trzy tygodnie przetrzymywał on przy sobie upragnionego .przez siebie ojca Ottona w biskup- stwie gnieźnieńskim w domu Jakuba, proboszcza katedralnego kościoła, który później został biskupem i. Uczynił to, albowiem chciał korzystać ze słodyczy jego nauki i aby w tym czasie przy- gotować wszystko, co by było konieczne do wyprawy (misyjnej na Pomorze). Opuściwszy zaś gnieźnieński kościół, pobożny Otton za po- mocą Bożą szczęśliwie aż do granic ziemi polskiej doszedł. A gdy zbliżył się wraz ze swoimi do zamku pewnego nazwiskiem Uście, które jest na pograniczu obu ziem, komes Paweł przewodnik jego, wysłał posłów do księcia pomorskiego Warcisława, aby Pomorzanie sługę Bożego Ottona... z całą uległością przyjęli i we wszystkim jego upomnieniom oraz wezwaniom byli posłuszni... Trzeciego dnia przybył do pierwszego na Pomorzu zamku Pyrzec, w którym, napominając mieszkańców do wiary, 14 dni przebywał... W dzień św. Jana Chrzciciela doszedł do zamku 1 To późniejszy zasłużony wielce arcybiskup Jakub ze Żnina. 2 Starosta santocki, przydany przez Bolesława Ottonowi jako jego przewodnik i obrońca.
76 Kamień, który jest siedzibą księcia pomorskiego. Tu pozostawał przez dłuższy czas, mianowicie 14 tygodni, a może nawet dłużej, i wystawił świątynie z gałęzi drzew, jak tego nowa ta winnica pańska wymagała. Sam on chrzcił dzieci, a pomocnicy jego udzie- lali chrztu mężom i niewiastom, zbiegającym się do Chrystusa. Tam również przy katechizacji upomniano niewiasty, aby prze- stały zabijać dzieci swoje; albowiem okrutnym zwyczajem po- gańskim zabijały świeżo narodzone dziewczęta, a chłopców zo- stawiały przy życiu, nałożono więc im za tę zbrodnię pokutę specjalną. Posuwając się dalej apostoł Pomorzan doszedł do wielkiego miasta Wolinu, gdzie rzeka Odra... wpada do morza. Mieszkańcy zaś tego miasta okrutni byli i bezbożni... Tam przeto wszedłszy pobożny -Otto z modlitwami i ze łzami nalegał na nawrócenie mieszkańców, ale na próżno... Rozpostarłszy przed zamkiem namioty, przez 7 dni tam (misjonarze) zostawali żądając co- dziennie przez wysłańców obu książąt, tj. Bolesława i Warci- sława, od wolinian, aby zastanowili się nad przyjęciem jarzma wiary chrześcijańskiej. Oni jednak nieprawą radą swych ka- płanów uwiedzeni, żadną miarą nie chcieli przyjąć głosiciela zdrowej nauki, owszem, okazując mu stałą wzgardę, do pójścia do szczecinian go zmusili... Apostoł więc Pomorzan przez całe 9 tygodni w mieście Szczecinie bezpiecznie przebywał. Pracując tam wiele na różne sposoby w dziele Bożym i głoszeniem wiary, w końcu za łaskawością Bożą, osiągnął nawrócenie barbarzyń- skiego ludu (szczecińskiego). 58. LIST MATEUSZA CHOLEWY, BISKUPA KRAKOW- SKIEGO, DO SW. BERNARDA Z CLAIRVAUX W SPRAWIE NAWRACANIA RUSI, Z OKOŁO 1150 R. Bernardowi, z łaski Bożej opatowi w Clairvaux, mężowi wielebnemu i czcigodnemu, wszelkiej chwały godnemu i zasługą świętości znakomitemu, Mateusz, z tejże łaski biskup krakowski, i komes Piotr 1 powodzenia w jego pracach... Ukochany syn Wasz, mistrz A., zapytywał nas w Waszym imieniu, czy nie mógłby kto wykorzenić bezbożnych obrzędów 1 Komes Piotr, syn Własta, fundator wielu kościołów w Polsce.
77 i zwyczajów ruskich. Mógłby, Panie, zaprawdę mógłby, ale tylko taki człowiek, w którym byłaby potężna łaska Boża! Ufamy zaś w Panu Jezusie, że gdyby opat z Clairvaux tu się znalazł, mógłby ten dobry czyn wykonać. Naród bowiem ruski, wielką liczebnością swoją gwiazdom równy, nie zachowuje zasad i prze- pisów prawdziwej wiary i nie zważa, że poza Kościołem kato- lickim nie masz miejsca na prawdziwą ofiarę. Nie tylko w ofie- rze Ciała Pańskiego, ale także w rozwodach małżeńskich, w po- wtórnym udzielaniu chrztu i w innych również sakramentach brzydko kuleje. Tak różnych błędów, ą nawet heretyckiej nie- prawości od początków swego nawrócenia jest pełny, że Chry- stusa wyznaje tylko z imienia, a czynami całkowicie się go wy- piera. Ani bowiem z łacińskim, ani z greckim Kościołem nie chce się upodabniać, ale oddzielając się od obydwu, z żadnym z nich nie utrzymuje wspólnoty sakramentów. To zaś wszystko, Panie, ostrzejsze od najlepszego obosiecznego miecza słowo Wasze łatwo by usunęło, gdyby Was Duch święty natchnął, abyście naród ten odwiedzili. I nie tylko na Rusi, która jest jak gdyby drugim światem, ale także w Polsce i w Czechach i w całej w ogóle Słowiańszczyźnie, która obejmuje liczne kraje, tyle i takich, takich Bogu miłych owoców moglibyście przynieść, że usłyszelibyście od Niego potem: Słuchaj, sługo dobry i wierny. I niezawodnie wszyscy, albo, jak mamy nadzieję, prawie wszyscy byliby słowom Waszym posłuszni. 59. DEKRET SOBORU III LATERAŃSKIEGO 1179 (ZA ALEKSANDRA III) O wyborze Papieża ...Postanowiliśmy: jeżeliby z powodu „nieprzyjaznego czło- wieka, który nasiał kąkolu" 3, nie mogło dojść między kardyna- łami do całkowitej zgody (jednomyślności) w sprawie wyboru Papieża i gdyby mimo zgody dwóch części trzecia część nie chciała się zgodzić lub ośmieliła się wyznaczyć (nominare) in- nego, ten ma być uznany przez cały bez wyjątku Kościół za rzymskiego Papieża, który przez dwie trzecie zgodnych głosujących został wybrany i uznany. 1 Aluzja do słów przypowieści o kąkolu i pszenicy (Mat. XIII. 25).
78 60. O SYNODZIE ŁĘCZYCKIM Z 1180 R. Z „Kroniki Polskiej" mistrza Wincentego, zwanego Kadłubkiem, spisanej w pocz. XIII w. Według tłumaczenia dokonanego staraniem Al: Przeździeckiego, Kraków 1862, str. 199—200. Synod wziął w obronę ludność wieśniaczą przed uciskiem możnych i zabezpieczał własność zmarłych biskupów przed zajmowaniem ich na rzecz skarbu książęcego. Zostawszy więc monarchą (Kazimierz Sprawiedliwy), pęta niewoli potargał, jarzmo poborów uciążliwych skruszył, podatki częścią zniósł, częścią zwolnił, ciężary nie tylko zmniej- szył, ale nawet zupełnie usunął, musy i przymusy do szczętu zniweczył. Był bowiem u tego narodu 1 od prastarych czasów uroczy- sty, niby powagą nawyknienia uświęcony zwyczaj, iż wielmożni panowie, gdziekolwiek się z orszakiem w podróż udawali, bied- nym kmiotkom nie tylko zabierali plewy, siano, słomę, ale nawet do stodół i chat się dobywali, wydzierając im zboże, i nie tyle na pożywienie obracali, jak raczej na stratowanie koniom po- rzucali. Był także i inny, podobną zuchwałością zadawniony zwyczaj, że ile razy jakiś możny pan chciał do kogo poselstwo wysłać, nakazywał służalcom używać podwód biednych kmiotków i w jednej godzinie niezmierną przestrzeń jak najprędszym pę- dem odbywać. Ten zwyczaj dla wielu nader był szkodliwy. Jed- nych bowiem konie nagłym biegiem wysiliły się, ,a za to nie otrzymali nagrody; drugich wśród drogi padały, te zaś, które się odznaczały nadzwyczajną mocą i szybkością, zabierano bez nadziei odzyskania ich na powrót. Stąd zjawiały się częste na- pady, czasem nawet zabójstwa. Prócz tego książęta i ten zwyczaj uporczywie zachowywali, iż dobra zmarłych biskupów zabierali 'albo do skarbu króla składali. Jednak to, co należy pod prawo Boskie, nie należy do niczyjej własności, co zaś do nikogo nie należy, zostaje w rękach posiadacza. Lecz Bóg drwić z siebie nie pozwala, i nie trzeba z nim żartować śmiesznym jakim wy- mysłem. Aby się więc podobne nadużycia na przyszłość nie działy, zakazał je monarcha sprawiedliwy pod karą klątwy. Zjechało się więc ośmiu biskupów, w oznaki godności przy- branych, tj. Sobiesław arcybiskup gnieźnieński, Giedko biskup krakowski, żyrosław wrocławski, Herubin poznański, Wilczek 1 Tzn. w Polsce.
79 płocki, Onolf kujawski, Konrad pomorzański i Gaudenty lubuski. Ósemka zaś jest to pierwsza z dobrych liczb parzystych, liczba błogosławieństwa i, ponieważ oznacza, że konstytucje winny być dobre, a ich opiekunowie będą błogosławieni. Wszyscy więc ci biskupi jednogłośnie postanowili: „Ktokolwiek by biednym kmiotkom zboże czy gwałtem, czy innym sposobem zabierał, albo zabierać kazał, niech będzie wy- klęty ; ktokolwiek do dania podwód na posyłki kogokolwiek przy- musi lub przymusić każę, niech będzie wyklęty — wyjąwszy tylko jeden przypadek, tj. gdy nieprzyjaciele której prowincji zagrażają. Nie jest to bowiem niesprawiedliwością, jeżeli jakim- kolwiek bądź sposobem stara się kto o ocalenie ojczyzny. I znów, ktokolwiek zmarłego biskupa zagarnie dobra lub każę zagarnąć, czyliby książęciem był, czy jakąkolwiek znakomitą osobą, lub urzędnikiem, bez wszelkiej różnicy niech będzie wyklęty. Ale i ten, kto zabrane dobra kościelne przyjmie, a zabranych zupeł- nie nie zwróci, albo za zupełne ich oddanie nie zaręczy, ten także jako wspólnik tegoż świętokradztwa zarówno ma podpadać tej samej karze'1. 61. LIST PAPIEŻA INNOCENTEGO III DO KSIĘCIA WŁADYSŁAWA LASKONOGIEGO Z 1207 R. Władysław Laskonogi prowadził walkę z arcybiskupem Henrykiem Kietliczem na tle reformy kościelnej, którą arcybiskup przeprowadzał. Papież czyni z tego powodu gorzkie wyrzuty Laskonogiemu. Dostojnemu mężowi, księciu Władysławowi, ducha opa- miętania się...2 W kim to pokładasz zaufanie swoje i na czym je opierasz, albo jaką mocą i za czyją radą śmiesz bunt • przeciwko Najwyższemu podnosić, Ty, który, będąc za winy liczne od oblicza Bożego wypędzony, myślisz może, że opuściw- szy Boga inną sobie ucieczkę znajdziesz?!... Jakież Cię, synu ludzki, zamiary opanowały, że występek do występku dodając, 1 2 1 Aluzja do ośmiu błogosławieństw w kazaniu na górze (Mat. V. 3—12). 2 W ten sposób pisali papieże do ekskomunikowanych, czyli wyłą- czonych z Kościoła. W listach do tych, którzy zostawali w jedności ko- ścielnej, używali papieże zwrotu: „pozdrowienie i apostolskie błogosła- wieństwo".
80 nie lękasz się karygodnie przeciw samemu Bogu powstawać?... Co za złośliwa ponęta Ciebie, księcia, uwiodła, że sam nie znaj- dujesz prawdziwej drogi, Ty, który innych prowadzić winieneś? Czyż dlatego Cię wodzem narodu Pan ustanowił, ażebyś na hańbę niewolnictwa kościelne wolności skazywał? Czy dlatego Ci jest przezeń miecz dany, abyś go zatapiał we wnętrznościach własnej matki swojej ? 1 Czy dlatego poddał Ci Bóg ludy, abyś je na krzywdę ministrów Bożych uzbrajał? Zbierz zmysły swoje i zastanów się... czy własnymi siłami... bez pomocy Bożej... mógł- byś czegokolwiek dokonać. Uważasz się może za wielkiego, ale w próżnościach światowych nie powinieneś przecie robić siebie większym od owego króla potężnego, który nikogo wyższego nad sobą nie uznawał i sprawiedliwym wyrokiem Bożym został za to w zwierzę obrócony! 1 2 Ani też nie był niższym od Ciebie król izraelski Manasses, którego, ponieważ mocy Bożej nie chciał uznawać, moc Boża na straszliwą niewolę skazała... Za podobne winy należą się podobne kary, ale o wiele większą od tamtych win powinna Ci się wydać Twoja własna wina, albo- wiem, krzywdząc Kościół gnieźnieński, zdajesz się nie uznawać Najwyższego panem swoim i Bogu się sprzeciwiasz oraz Boga robisz przeciwnikiem swoim... 62. DEKRET SOBORU LATERAŃSKIEGO IV R. 1215 ZA INNOCENTEGO III O obowiązku spowiedzi i komunii św. Każdy wierny płci obojga, który doszedł do lat rozeznania 3, .powinien przynajmniej raz do roku swoje grzechy wiernie i po- tajemnie wyznać przed swoim właściwym duszpasterzem 4, sta- rać się według swej możności odprawić zadaną pokutę i przyj- mować przynajmniej w czasie wielkanocnym pobożnie Naj- świętszy Sakrament, o ile nie uzna, że dla słusznej przyczyny za radą własnego duszpasterza powinien się przez jakiś czas po- 1 Czyli Kościoła. 2 Mowa tu jest o Nabuchodonozorze, królu babilońskim. 3 Tzn. używania rozumu. 4 Tzn. przed własnym proboszczem. Według dzisiejszego prawa mo- żna się spowiadać przed każdym kapłanem, upoważnionym przez biskupa.
81 wstrzymać (od przyjęcia Komunii świętej). W przeciwnym ra- zie wzbroni mu się za życia wstępu do Kościoła, a po śmierci odmówi mu się chrześcijańskiego pogrzebu. 63. Z DZIAŁALNOŚCI MISYJNEJ PIERWSZYC1I DOMINIKANÓW POLSKICH Legenda o św. Jacku Z żywotu św. Jacka, spisanego około połowy XIV w. W roku pańskim 1222 święty Jacko wysłał brata Czesława do Czech... Ten, przybywszy do miasta Pragi, z bratem Hiero- nimem objęli konwent ku czci św. Klemensa, gdzie obecnie są bracia dominikanie. Stamtąd przyszedłszy do Wrocławia, wysta- wili klasztor dominikanów ku czci św. Wojciecha, w którym brat Czesław, jaśniejący wieloma cudami, szczęśliwie życie zakończył. Święty zaś Jacko ruszył na wschód, rozsiewając owoce ży- cia, którego był najgorliwszym głosicielem. Przybył tak na Ma- zowsze i zbliżył się do miasta, które w języku pospolitym Wy- szogród się nazywa, a przy którym rzeka Wisła wysoko naon- czas wezbrała. Nie znajdując żadnej łodzi ani przewoźnika, po- zbawiony ludzkiej pomocy, rzekł do braci, którzy z nim razem byli, mianowicie brata Floriana, brata Godyna i brata Bene- dykta: Módlmy się do Boga Wszechmogącego, któremu niebo i ziemia, morze i rzeki są posłuszne, aby nas przeprowadził przez tę rzekę. Zmówiwszy więc modlitwę i przeżegnawszy rzekę Wi- słę powiedział do towarzyszów: Idźcie w imię Chrystusa śladami moimi. I wkroczył suchą stopą na fale. Towarzyszący mu bracia jednak nie mieli odwagi iść za nim, on zaś, zwróciwszy się do nich, rzucił na wodę płaszcz swój, a rozpostarłszy go rzekł znowu do braci: a zatem, drodzy synowie, ten płaszcz niech będzie mo- stem Jezusa Chrystusa, po którym w imię Jego przejdziemy przez tę wezbraną rzekę. Tym razem usłuchali, a św. Jacko płaszcz, na którym się znajdowali, skierował ku miastu. Co wi- dząc mieszkańcy miasta podziwiali i chwalili Boga, który cu- downe rzeczy przez świętych swoich sprawia. Przybył (potem) św. Jacko z towarzyszami swymi, miano- wicie bratem Godynem i bratem Florianem i bratem Benedyk- tem do Kijowa, w którym to mieście głosząc słowa żywota i ja- Ks. Umiński: Teksty źródłowe 6
82 śniejąc wieloma łaskami oraz cudami, założył konwent braci do- minikanów ku czci Najświętszej Dziewicy. Przez cztery lata tam pozostawał i wielką liczbę kapłanów oraz duchownych do swego zakonu przyjął. Z początkiem roku piątego wyruszył ( z powrotem) w stronę Krakowa. Brata Godyna zostawił w Ki- jowie, sam zaś przybył do Gdańska, gdzie również głosił owocnie słowo Boże i licznymi cudami je potwierdzał. Zjednawszy tu wielu dla zakonu i założywszy konwent braci dominikanów, zo- stawił w nim brata Benedykta, po czym z bratem Florianem wrócił do Krakowa. 61. Z ZYWOTU SW. JADWIGI ŚLĄSKIEJ Św. Jadwiga, żona Henryka Brodatego, a matka poległego w bitwie z Tatarami pod Lignicą Henryka Pobożnego, zmarła w 1243 r. Kanonizo- wana została w 1267 r. Żywot jej spisany został jeszcze w ciągu XIII w. Autor żywota opisuje liczne cnoty św. Jadwigi, a wśród nich podkreśla jej ofiarność, męstwo i miłosierdzie. Miała 4 braci i 3 siostry, z których jedna była wydana za Filipa, króla francuskiego, druga za Andrzeja, króla węgier- skiego, z której urodziła się sławna i teraz już chwalebna w nie- bie święta Elżbieta, żona księcia turyngskiego, której święte ciało spoczywa w Marburgu, trzecia zaś była opatką zakonnic św. Benedykta w frankońskim klasztorze w Kitzingen. Z braci jeden, imieniem Bertold, był patriarchą akwilejskim, drugi, mia- nowicie Ekbert, biskupem bamberskim, inni zaś dwaj, oddani rzemiosłu rycerskiemu, objęli panowanie (książęce) po ojcu. Sama zaś sługa Boża, Jadwiga, mając lat dwanaście, została po- łączona węzłem małżeńskim z władcą Śląska, polskim księciem Henrykiem... Z tak świętego pnia i święte wyrosły gałęzie... Potomstwo bowiem, które ci bogobojni rodzice wydali, usiłowało samo czcić Boga i cześć Jego rozszerzało. Albowiem syn ich, książę Hen- ryk, objąwszy panowanie po ojcu, okazał się mężem zarówno po- bożnym jak dobroczynnym. Jako wierny i dzielny rycerz Chry- stusowy Tatarom w obronie ludu Bożego mężnie się przeciwsta- wił, a przelawszy krew, poległ w r. 1241... Córka zaś, księż- niczka Gertruda... do zakonu cystersek na służbę Bogu poszła... Usłyszawszy, że syn jej, książę Henryk, zabity został w bi- twie z Tatarami (Jadwiga), nie uroniwszy ani jednej łzy, ani też
83 nie okazując żadnego znaku smutku, córkę swą, opatkę w Trzeb- nicy i, i synowę swoją, tegoż poległego syna małżonkę, płaczące i z powodu żalu jak gdyby zamarłe, pocieszała mówiąc: „Boża to wola jest i musi się nam podobać to, czego Bóg chce i co się po- doba Panu Bogu naszemu". W tej samej chwili rozradował się w Bogu duch jej, a wzniósłszy ku niebu oczy i ręce wyrzekła: „Dzięki Ci, o Panie, że dałeś mi takiego syna, który, póki żył, zawsze mnie kochał i wielkim szacunkiem otaczał, w niczym zaś przykrości nie sprawił. Którego chociaż bym bardzo pragnęła mieć z sobą na ziemi, mam mu to jednak za największe dobro, że przez wylanie krwi- swej jest już zjednoczony z Tobą, Stwórcą swoim, w niebie. Duszę jego Tobie, Panu Bogu, jak najpilniej polecam"... 65. Z PISM SW. TOMASZA Z AKWINU A) Modlitwa o powodzenie w nauce Według dzieła o. Jacka Woronieckiego „Królewskie kapłaństwo", Poznań 1935, str. 90—91. Daj mi, Jezu, najwyższy mój nauczycielu, unikać wszelkich zajęć, które by mi były w nauce przeszkodą, uciekać od wszelkich okazyj roztargnienia, odsuwać mniej pożyteczne książki, nato- miast chętnie poszukiwać takich, które by były prawdziwie poży- teczne, i w nich tylko ze skupionym sercem umysł mój zagłę- biać. Pozwól mi zawsze studium poprzedzić modlitwą na to, abym nią pokrzepiony mógł pilnie zabrać się do czytania, abym to, co przeczytam... łatwo pojął, abym następnie to, co pojmę, w porządku sobie w umyśle ułożył i w pamięci dobrze utrwalił, abym przyswojone tą drogą wiadomości umiał w odpowiednich słowach wyrazić, a jednak nie dał się unieść z tego powodu py- chą... Słowem, daj mi tak oddać się studium, abym w Twej łasce, a nie w mej pracy pokładał mą ufność, a jednak, abym z po- wodu tej ufności nie pracował mniej niż powinienem. 1 Wymienioną wyżej Gertrudę.
84 B) Hymn: Pange lingua gloriosi Z nieszporów uroczystości Bożego Ciała. Przekład Leopolda Staffa, drukowany w „Verbum“ (p. § 35). Głoście, usta, tajemnicę Ciała — pokłon bądź mu dan! — I bezcennej tej krwawicy, Którą wylał za świat z ran . Ten, co matkę miał Dziewicę, Wszystkich ludów Król i Pan. Nam zesłany, nam zrodzony Z Panny, która jest bez skaz, Przeszedł ziemię tę, nasiona Słowa siejąc pośród nas, I cudownym swym zakonem Zamknął swej wędrówki czas. W noc ostatnią swej wieczerzy, Dzieląc z braćmi swymi stół, W przepisanej prawem mierze Jadł z dwunastą uczni współ, I za pokarm sam w ofierze Siebie dał siedzącym wkół. Słowo-Ciało zmienia słowem W ciało chleb prawdziwy nam; Wino krwią jest Chrystusową; Choć nasz zmysł zadaj e kłam, Sercu, które czystość chowa, Wiary głos wystarcza sam. Przed tak wielkim Sakramentem Schylmy w czci pokorną skroń I przed nowym Testamentem Niechaj stary złoży broń, Wiara zaś nad zmysłów mętem Poda nam pomocną dłoń.
85 Rodzicowi, Zrodzonemu, Serc radosną złóżmy treść; Dziękczynienia hołd każdemu Bądźmy zawsze skorzy nieść; Z obu nich pochodzącemu Niechaj równa będzie cześć. 66. Z ZYWOTU BŁOGOSŁAWIONEJ KINGI Bł. Kinga była córką Beli, króla węgierskiego, a wnuczką Andrzeja, i siostry św. Jadwigi śląskiej, o których była mowa w § 64. Wydana za mąż- za księcia polskiego Bolesława Wstydliwego, po śmierci męża ufundo- wała w Starym Sączu klasztor klarysek, do którego sama wstąpiła. Zmarła w 1292 r. Żywot jej został spisany w początkach XIV wieku. Legenda o pierścieniu bł. Kingi Zdarzyło się pewnego razu, że szczęśliwa pani (Kinga) udała się dla odwiedzenia rodziców do Węgier, gdzie łaskawość Boża ze względu na jej zasługi cuda okazała. Pierwszy z nich jest godny przytoczenia. Albowiem gdy poprosiła ojca swego, króla Belę, o darowanie sobie jednej kopalni soli, ten zaś jak najchęt- niej zgodził się na to, stanąwszy nad lochem darowanej sobie kopalni, szczęśliwa Kinga, wezwawszy pomocy Bożej pierścień swój do lochu rzuciła. Po wielu latach, gdy rozpoczęto zakładać kopalnie soli w Bochni w diecezji krakowskiej, w pierwszym za- raz wykopanym lochu znaleziono w jednej z brył soli wymie- niony pierścień, który obejrzawszy szczęśliwa pani i poznawszy, że to jej pierścień, uczyniła dzięki Bogu, który zawsze cudowne rzeczy miłującym go sprawia. O pobycie Kingi w klasztorze klarysek sądeckich ...Sama też błogosławiona i szczęśliwa pani z całą pokorą i pobożnością do rzeczonego klasztoru pod posłuszeństwo opatki wstąpiła i aż do ostatnich chwil życia w nim pozostawała. Gdy zaś tak między siostrami na chwałę Bogu przez nią zgromadzonymi przebywała, wszystkim się nie panią, ale osobą służebną okazywała i wszelkie nie tylko Boże lub kościelne, ale zwykłe i wspólne wszystkim prace według przypadającej na nią kolejności wykonywała, tak dalece, że nawet naczynia kuchenne z pokorą obmywała. Co więcej, wszystkie siostry zakonhe we wszelakich uczynkach pobożnych, w pokorze, .bogobojności, współczuciu i miłosierdziu i w szczerej wszystkich miłości prze- wyższała...
86 67. STATUTY WYDANE PRZEZ SYNOD PROWINCJONALNY W ŁĘCZYCY 1285 R. POD PRZEWODNICTWEM ARCYBISKUPA JAKUBA ŚWINKI Statuty te miały na celu pogłębienie życia religijnego w narodzie polskim, a równocześnie zabezpieczenie ludu polskiego w dzielnicach za- chodnich przed wpływami germanizacyjnymi. Postanawiamy również, aby każdej niedzieli wszyscy ka- płani w czasie mszy świętej po odśpiewaniu symbolu wiary i w miejsce kazania wykładali ludowi w języku polskim pomie- niony symbol wiary i Modlitwę Pańską i Pozdrowienie Aniel- skie... Ci kapłani, którzy są do tego zdolni, winni wykładać Ewangelię, zachęcając lud do dobrych uczynków i unikania wy- stępków, a także do uczęszczania na nabożeństwa i do na- wiedzania Ciała Chrystusowego... Na końcu tych nauk winien lud odmówić spowiedź powszechną w wyrazach „Kaję się Bogu“ 1 2 itd.... Nadto dla zachowania i rozpowszechnienia języka polskiego postanawiamy, aby przy kościołach katedralnych lub klasztor- nych lub w jakichkolwiek innych miejscach mianować tylko ta- kich rektorów szkół, którzy będą znali dobrze język polski i po- trafią młodzieży wykładać autorów w języku polskim. 68. HYMN STABAT MATER DOLOROSA Przypisywany, zdaje się jednak, że mylnie, braciszkowi franciszkań- skiemu Jacopone da Todi (fl306). Jac. da Todi pochodził ze szlacheckiej rodziny włoskiej. Był doktorem praw i najprzód adwokatem, a do’ zakonu wstąpił po niespodziewanej śmierci swej żony. Słynie jako autor średniowiecznych pieśni kościelnych. Przekład Leopolda Staffa, drukowany w „Verbum“ (p. § 35). Bolejąca Matka stała U stóp krzyża, we łzach cała, Kiedy na nim zawisł Syn. A w jej pełnej jęku duszy, Od męczarni i katuszy, Tkwił miecz ostry naszych win. 1 Tzw. „Credo", czyli „Wierzę w jednego Boga". 2 „Confiteor Deo Omnipotenti".
87 Jakże smutna i strapiona Była ta błogosławiona, Z której się narodził Bóg! Jak cierpiała i bolała, Jakże drżała, gdy widziała Dziecię swe wśród śmierci trwóg. Któryż człowiek nie zapłacze, Widząc męki i rozpacze Matki Bożej w żalu tym? Któż od smutku się powstrzyma, Mając Matkę przed oczyma, Która cierpi z Synem swym? Widzi, jak za ludzkie winy Znosi męki Syn jedyny, Jezus, — jak go smaga bat. Widzi, jak samotnie kona Owoc jej czystego łona, Dając życie za ten świat. Matko, coś miłości zdrojem, Przejmij mnie cierpieniem swojem, Abym boleć z Tobą mógł. Niechaj serce moje pala, By radością mą się stała Miłość, którą — Chrystus Bóg. Matko święta, srogie rany, Które zniósł Ukrzyżowany, Wyryj mocno w duszy mej. Męką Syna rodzonego, Co dla dobra cierpiał mego, Ze mną się podzielić chciej. Pragnę płakać w twym pobliżu, Cierpiąc z Tym, co zmarł na Krzyżu, Po mojego życia kres.
88 Chcę pod krzyżem stać przy Tobie, Z Tobą łączyć się w żałobie I wylewać strugi łez. Panno czysta nad pannami, Niechaj dobroć twoja da mi Płakać w żalu z Tobą współ, Bym z Chrystusem konał razem, Męki Jego był obrazem, Rany Jego w sobie czuł. Niech mnie do krwi rani zgraja, Niech mnie męki krzyż upaja I twojego Syna krew. W ogniu, Panno, niech nie spłonę, Więc mnie w swoją weź obronę, Gdy nadejdzie sądu gniew. Gdy kres dni przede mną stanie, Przez twą Matkę dojść mi, Panie, Do zwycięstwa palmy daj. Kiedy umrze moje ciało, Niechaj duszę mą z swą chwałą Czeka twój wieczysty raj. 69. WYJĄTKI Z BULLI BONIFACEGO VIII „UNAM SANCTAM** 18/-XI 1302 Wiara skłania nas uznać za prawdę, że jest jeden, święty, powszechny i apostolski Kościół; w to mocno wierzymy i po prostu (szczerze) wyznajemy. Poza nim nie ma zbawienia ni odpuszczenia grzechów... Ten jeden Kościół ma jedno ciało i jedną głowę (nie dwie głowy jakby jaki potwór), mianowicie Chrystusa i zastępcę Chrystusa, Pio- tra i następcę Piotra; wszak Pan rzekł do Piotra: „Paś owce moje“ (Jan XXI, 17). „Moje“ powiedział, ogólnie, a nie szczegó- łowo „te“ lub „inne**, a zatem polecił mu wszystkie. Jeżeli więc Grecy i lub inni powiadają, że nie zostali oddani pod pieczę 1 Tzn. schizmatycy.
89 Piotra i jego następców, muszą wyznać, że nie należą do owiec Chrystusowych, gdyż Pan powiedział: „jedna owczarnia i jeden pasterz" (Jan X, 16). ...A zatem ogłaszamy, twierdzimy, definiujemy, że jest do zbawienia koniecznie potrzebne, by każdy człowiek i podlegał rzymskiemu Papieżowi. 70. KORONACJA I CHARAKTERYSTYKA KAZIMIERZA WIELKIEGO Z „Kroniki polskiej*' Janka z Czarnkowa (f około 1387 r.). Roku pańskiego 1333, dnia ósmego przed kalendami maja 1 2 został przez czcigodnych w Chrystusie ojców, panów: Jarosława arcybiskupa gnieźnieńskiego, Jana krakowskiego, Jana poznań- skiego, Michała kujawskiego, Stefana lubuskiego biskupów, w katedrze krakowskiej w obecności wielu książąt, panów i ry- cerzy polskich koronowany na króla polskiego Kazimierz. Ten po koronacji swej był we wszystkim najszczęśliwszy, a zwłaszcza w sprawie powiększenia i rozszerzenia królestwa polskiego... Był on najgorliwszym opiekunem i obrońcą dobrych i spra- wiedliwych, złych zaś, rabusiów, gwałcicieli i krzywdzicieli naj- surowszym prześladowcą. Albowiem ktokolwiek zbrodnię jakąś albo złodziejstwo popełnił, choćby był magnatem, kazał go ściąć, utopić, albo śmiercią głodową stracić... Mając Boga za sobą nie dbał, co by mu mógł wyrządzić człowiek. Krzywdzicieli, których znalazł, rozpalonym żelazem na czole piętnować kazał. Za jego czasów nie było (w Polsce) tak potężnego pana lub szlachcica, który by miał odwagę uczynić gwałt ubogiemu, lecz wszystko na szali sprawiedliwości było załatwiane... żądzą sprawiedliwości zapalony król ten, zwoławszy całego państwa prałatów i szlachtę, usunął wszystkie zwyczaje niezgodne z prawem lub rozumem, a spisać kazał na wieczne czasy ustawy zgodne ze słusznością, przez które sprawiedliwość wszystkim jednakowo wymierzaną by była.. Ozdobę domów pańskich z całą starannością szerzył. Chór bowiem krakowskiego kościoła katedralnego pokrył oło- wiem, a pułap tego chóru przyozdobił gwiazdami złocistymi. 1 A zatem i panujący świecki. 2 24 kwietnia.
90 W tejże katedrze kaplicę Wniebowzięcia Najśw. Maryi Panny, drugą u dominikanów, i liczne świątynie, mianowicie w Sando- mierzu, Wiślicy, św. Michała i św. Jerzego na zamku krakow- skim, szpital między Krakowem a Kazimierzem na Skałce, w Nie- połomicach, Korczynie, Kargowie, Szydłowie, Stobnicy, Solcu, Opocznie i Piotrkowie; klasztor w Łęczycy, murowanymi ogro- dzeniami, pięknymi rzeźbami i malowidłami, kunsztownymi sklepieniami zbudował lub upiększył. Wiele również ze wspom- nianych świątyń drogimi szatami, złoconymi kielichami i licz- nymi księgami wzbogacił. 71. Z PISM SW. KATARZYNY ZE SIENY Św. Katarzyna ze Sieny, dominikanka, ur. 1347, zni. 1380 r., słynie nie tylko z życia ascetycznego i daru czynienia cudów, ale także jako pi- sarka włoska. Jej częstokroć w ekstazie pisane listy duchowne i „Dialogi z Bogiem“ („Libro della divina dottrina") zapewniają jej miejsce w litera- turze obok Petrarki i Dantego. Wywierała wielki wpływ na społeczeństwo i bieg spraw nawet politycznych swojego czasu. Zamieszczony tu urywek z „Dialogów11 podajemy według niedrukowa- nego tłumaczenia ks. Władysława Komiłłowicza. „Jedno należy czynić, aby osiągnąć zjednoczenie, czystość prawdziwą: trzeba, abyś się powstrzymała od sądzenia woli czło- wieka we wszystkim, co jakiekolwiek stworzenie czyni lub mówi przeciw tobie lub przeciw komukolwiek... Gdy widzisz błąd lub grzech oczywisty, staraj się wydobyć spośród cierni róże, ofiarując je przede Mszą, w świętym współczuciu. W obelgach, które cię spotykają, uznaj, że moja wola je do- puszcza, aby doświadczyć cnotę twoją i innych sług moich. Przyj- mij, że ten, kto ci je zadaje, jest narzędziem przeze mnie wy- branym, i że nieraz intencja jego jest dobra: gdyż nikt nie ma mocy sądzić tajemnicy ludzkiego serca. Dlatego jeśli chcesz dojść do czystości, o którą prosisz, ko- nieczne jest, abyś zachowała te trzy główne zasady, mianowicie: abyś łączyła się ze mną uczuciem miłości, pomnąc na dobrodziej- stwa, które otrzymałaś ode mnie, abyś wejrzeniem ducha oglą- dała Miłość moją, która miłuje was niewypowiedzianie, abyś w woli człowieka widziała nie jego złość, lecz wolę moją. Sędzią jestem Ja, a nie wy. Tym sposobem osiągniesz doskonałość!“ Tę naukę, jeśli pamiętasz, dała ci Prawda moja.
91 72. CHRZEST JAGIEŁŁY Z „Dziejów polskich." Jana Długosza (fl480 r.), w przekładzie Karola Mecherzyńskiego, tom III, Kraków 1868, str. 432—433. We czwartek dnia czternastego lutego (1386 r.), w uroczy- stość św. Walentego, .najprzód Jagiełło, wielki książę litewski, a potem bracia jego, książęta litewscy, wyuczeni już należycie zasad i prawideł wiary katolickiej, porzuciwszy błędy pogańskie uczynili wyznanie prawej wiary i w kościele krakowskim przy- jęli chrzest z rąk Bodzanty, arcybiskupa gnieźnieńskiego, i to- warzyszącego obrzędowi Jana, biskupa krakowskiego, z wielką wszystkich radością. Miasto dawnych imion pogańskich dano im wtedy nowe. Jagiełłę, wielkiego książęcia, nazwano na wzór dawnych królów Władysławem, Wigunta Aleksandrem, Kory- giełłę Kazimierzem, świdrygiełłę Bolesławem. Inni książęta litew- scy, którzy już dawniej chrzest według greckiego obrządku byli przyjęli, do ponowienia, albo iż lepiej się wyrażę, do uzupełnie- nia Chrztu św. i nie dali się nakłonić. A tak książę Władysław, czyli Jagiełło, przyj ąwszy pierwszy i główny sakrament, tegoż samego dnia przystąpił do drugiego i w rzeczonym kościele kra- kowskim połączył się uroczystym ślubem małżeńskim z dostojną i nadobną dziewicą Jadwigą, królową polską, rzec trudno, urodąli ciała, czy przymiotami serca powabniejszą. Błogosławił małżeń- stwu Bodzanta, arcybiskup gnieźnieński. Po czym zaraz Jagiełło ziemie litewskie, żmudzkie i ruskie, które dzierżył dwojakim prawem, dziedzicznym i nabytym, do królestwa polskiego zapi- sem wieczystym przyłączył i wcielił, zlawszy je i spoiwszy nie- rozłącznie w jedną całość; a nadto ludy ich ochrzcić i do wiary chrześcijańskiej nawrócić przysięgą się zobowiązał. 73. NAWRACANIE LITWY Z „Dziejów polskich" Jana Długosza (p. § 72), str. 438—439. Władysław, król polski, postanowiwszy naród litewski, tak jako się był w umowie z Polakami i królową Jadwigą zobowiązał, z pogaństwa i ciemnoty bałwochwalczej wywieść i nawrócić do 1 Tzn. do uzupełnienia ważnego chrztu w cerkwi prawosławnej cere- moniami według rytuału łacińskiego.
92 prawej wiary chrześcijańskiej... w towarzystwie Bodzanty, arcy- biskupa gnieźnieńskiego, i wielu innych z królestwa polskiego mężów duchownych... wybrał się do Litwy, gdzie jeszcze dotych- czas Chrystus nieznany był i nienawidzony. A nie przestając na pomocy rzeczonych kapłanów, wziął z sobą Jadwigę królowe, aby nową ojczyznę swoją, nowy kraj i naród swego małżonka po- znała, tudzież... wielu innych panów polskich i rycerzy. Przy- bywszy do Litwy, złożył w dzień popielcowy zjazd walny w Wil- nie. Na który, gdy z rozkazu króla zebrali się bracia królew- scy... książęta i znaczna liczba rycerzy i ludu, Władysław, król polski, z pomocą chrześcijańskich książąt, którzy wraz z nim przybyli, pracował nad szlachtą i ludem, aby porzuciwszy fał- szywych bogów, dotychczas w ślepocie pogańskiej wyznawanych, skłonili się do uznania i czci jednego prawdziwego Boga i przy- jęcia jego prawej chrześcijańskiej religii... Po zburzeniu i zni- szczeniu bóstw pogańskich, gdy Litwini poznali naocznie ich fał- szywość, którą się dotychczas łudzili, ulegli wreszcie, i z pokorą skłonili się do przyjęcia wiary chrześcijańskiej, wyrzekając się dawnych błędów. W dniach kilkunastu wyuczeni od kapłanów polskich, a więcej jeszcze od króla Władysława, który umiał ich język i którego chętniej słuchali, głównych zasad religii do wie- rzenia podanych, czyli artykułów wiary, Składu Apostolskiego i Modlitwy Pańskiej, przystępowali do świętego polania; a Wła- dysław, król pobożny, rozdawał prostemu ludowi odzież, koszule i nowe ubranie z sukna przywiezionego na to z Polski. Ta prze- zorna szczodrota i łaskawość królewska sprawiły, że gdy o niej rozgłosiły się wieści, lud ciemny a przy tym chudobny dla sa- mego uzyskania wełnianej odzieży hurmem zewsząd się zbiegał do przyjęcia chrztu świętego. A ponieważ wielką byłoby pracą każdego z nowych wyznawców chrzcić z osobna, przeto groma- dzący się lud mnogi obojej płci Litwinów z rozkazu króla dzie- lono na gminy i gromady, i każdej gromadzie, a w szczególności każdemu do tej gromady należącemu, nadawano jedno z imion w chrześcijaństwie używanych, w miejsce dawnych pogańskich; i tak, pierwszej gromadzie dano imię Piotra, drugiej Pawła, trzeciej Jana, czwartej Jakuba, piątej Stanisława, itd. Kobie- tom zaś, które także tworzyły osobne gromady, stosowne nada- wano imiona, Katarzyny, Małgorzaty, Doroty itp., ile było tako- wych gromad nowo chrzczonych. Szlachcie atoli i starszym w na-
93 rodzie udzielano chrztu św. z osobna: zjeżdżali się oni w tym celu do Wilna z żonami, dziećmi i rodzinami swymi,- kwapiąc się do przyjęcia chrztu i poznania zasad wiary chrześcijańskiej. 74. CHARAKTERYSTYKA KRÓLOWEJ JADWIGI Z „Dziejów polskich" Jana Długosza (p. § 72), str. 500—501. Urody była nadobnej, ale nadobniejsza cnotą i pięknymi obyczajami. Staranna o wzrost i rozszerzenie wiary katolickiej. Ona szkołę główną królestwa... odbudowała i uzupełniła. Ona w kościele krakowskim ustanowiła zgromadzenie psałterzystów, chwałę Bożą bez ustanku wyśpiewujących. Nadto ufundowała w tymże kościele krakowskim dwie altarie... Niemniej kościół dla braci Słowaków pod wezwaniem ś. Krzyża murować i uposa- żać poczęła, ale śmierć nie dozwoliła jej dzieła tego dokonać. W czasie wielkiego postu i przez cały adwent, odziana Włosie- nicą, ciało osobliwszą powściągliwością trapiła. Dla ubogich, wdów, przychodniów, pielgrzymów i wszelakiego rodzaju nędza- rzy szczodrze wydawała jałmużny, żadnej nie widziałeś w niej płochości, żadnego gniewu; nikomu nie okazała pychy, zawiści i niechęci. Tlała w jej duszy głęboka pobożność, miłość ku Bogu bez granic. Wzgardziwszy próżnością i wszelakimi marnościami świata, wszystek umysł swój zajmowała modlitwą i czytaniem ksiąg świętych, jako to pisma Starego i Nowego Zakonu, homilij czterech doktorów i, żywotów świętych pańskich, kazań i dziejów męczeństw, modlitw i bogomyślności św. Bernarda, św. Ambro- żego, objawień św. Brygitty i wielu innych, z łacińskiego ję- zyka na polski przełożonych. Wielu chciwych "nauki młodzień- ców po szkołach żywiła i utrzymywała. Wszystkie klejnoty swoje, szaty, pieniądze i wszystek sprzęt królewski na wsparcie dla nieszczęśliwych i na założenie naukowej Wszechnicy w Kra- kowie wykonawcom swojej ostatniej woli, to jest Piotrowi bi- skupowi i Jaśkowi z Tęczyna, wojewodzie krakowskiemu, odka- żała. Kościół krakowski otrzymał od niej ornat bogaty... W ca- łym świecie katolickim tak dalece słynęła cnotą i pięknymi przy- mioty, że wszyscy ją jako wzór świątobliwości czcili i uwielbiali 1 „Homilie czterech doktorów", tzn. wykłady Ewangelii spisane przez świętych doktorów Kościoła, Ambrożego, Hieronima, Augustyna i Grze- gorza Wielkiego.
94 75. ARCYBISKUP MIKOŁAJ TRĄBA Z „Żywotów arcybiskupów gnieźnieńskich" Jana Długosza. Ten na soborze konstancjeńskim opromienił królestwo pol- skie i jego sławę wielką szczodrobliwością swoją i cnotami, któ- rymi ponad wielu innych celował. Dzielność jego na owym sobo- rze tak zajaśniała, że gdy sobór przystąpił do obioru nowego pa- pieża... wiele głosów domagało się wybrania jego na to najwyż- sze w Kościele stanowisko. On również otrzymał dla swego ko- ścioła gnieźnieńskiego od pomienionego soboru w Konstancji przywilej prymasostwa w Kościele polskim i pierwszy spomiędzy arcybiskupów gnieźnieńskich począł się tytułować prymasem... Mąż najróżnorodniejszymi zaletami doskonały, ojczyzny zaś mi- łośnik najgorętszy. Będąc od dłuższego już czasu chorym, nie odmówił on udania się celem zawarcia pokoju na zjazd z Wę- grami do wsi Lubicz, diecezji ostrzyhomskiej, mimo że przepo- wiadał, iż żywym stamtąd nie wróci... I opatrzony pobożnie wszystkimi sakramentami umarł tam w piątek 4 grudnia 1422 r., spędziwszy na arcybiskupstwie gnieźnieńskim dwanaście lat i siedem miesięcy. Ciało jego zostało przez domowników, którzy go największą czcią otaczali, przewiezione z Lubicza do Gniezna, i w katedrze gnieźnieńskiej przed grobowcem świętego Wojcie- cha z należytym szacunkiem pochowane. 76. POBYT SW. JANA Z KAPISTRANU W KRAKOWIE I POCZĄTKI BERNARDYNÓW POLSKICH Z „Kroniki braci bernardynów", spisanej przez br. Jana z Komorowa (t 1536 r.). Ten brat Jan z Kapistranu... przybył latem (1453 r.) za zezwoleniem papieża Mikołaja V do Ołomuńca, a zamieszkawszy w klasztorze franciszkańskim... codziennie jak najpilniej głosił słowo Boże, mając do pomocy dwóch tłumaczy, jednego Czecha a drugiego Niemca... i wskazywał i, że nie jest konieczne do zba- wienia, aby ludzie świeccy przyjmowali Komunię świętą pod obiema postaciami, kazania zaś swoje popierał cudami i po- dziwu godnymi uzdrowieniami chorych. Jego to Zbigniew kar- dynał i biskup krakowski 1 2 tudzież król Kazimierz prosili pi- 1 Husytom czeskim. 2 Zbigniew Oleśnicki.
95 smarni, aby jeśli Czesi nim wzgardzają, do Polski przybyć zechciał. Idąc więc przez Wrocław, przybył do Polski, odprowadzony przez mieszkańców Wrocławia, i we wtorek w dzień św. Augu- styna i stanął razem z wysłannikami królewskimi pod Krako- wem. Naprzeciwko niemu wystąpili wszyscy mieszkańcy Kra- kowa. Sam nawet król Kazimierz z królową Zofią, matką swoją, Zbigniew, kardynał i biskup krakowski, z wielką liczbą kleru i całym rycerstwem wyszli naprzeciw niego do Kleparza, a przy- jąwszy go, z wielką czcią wprowadzili do miasta i umieścili w go- ścinie w murowanym domu Jerzego Sworcza 1 2 3, czyli Czarnego, w Rynku... Codziennie po odprawieniu mszy świętej głosił on przez dwie godziny naukę Bożą w języku łacińskim, następne zaś dwie godziny jeden z kapłanów polskich tłumaczył je ludowi w ję- zyku pospolitym 3, a lud słuchał tego pilnie i bez zmęczenia... Pozostawał zaś (Jan z Kapistranu) w mieście Krakowie od dnia św. Augustyna aż do 14 maja i w tym czasie wielką liczbę cho- rych, ślepych i kulawych i innymi cierpieniami dotkniętych na oczach ludu uzdrowił. Za jego pobytu z górą sto osób przyjęło święty zakon św. Franciszka bernardyński, Zbigniew zaś, kardynał i biskup kra- kowski, postarał się dla nich o pierwszą siedzibę w Krakowie na Stradomiu, na placu rodzonego brata swego, wielmożnego Jana z Oleśnicy, wojewody sandomierskiego. Wystawił im tam najpierw świątynię drewnianą i w uroczystość narodzenia Matki Bożej 4 konsekrował ją ku czci św. Bernardyna 5... W dwa lata zaś później własnym kosztem kazał wznieść fundamenty kościoła i zbudować chór kościelny. Pozostałą część klasztoru wraz z celami dla siebie bracia sami już ze zbieranych u wier- nego ludu jałmużn i z pracy rąk własnych wystawili. Mówi o tym doktor Miechowita w swej kronice królestwa polskiego. 1 Tzn. 28 sierpnia. 2 Schwartz. 3 Tzn. polskim. 4 8 września. 5 Św. Bernardyn ze Sieny, sławny kaznodzieja franciszkański, nau- czyciel św. Jana z Kapistranu.

SPIS RZECZY Str. 1. Zasady życia chrześcijańskiego, podane przez Chrystusa Pana . 3 2. Ustanowienie Najświętszego Sakramentu na Ostatniej Wie- czerzy ..............................................................5 3. Zmartwychwstanie Chrystusa Pana i posłannictwo apostołów . 6 4. Początek prześladowania chrześcijan przez Żydów ... 7 5. Męczeństwo św. Szczepana..................................8 6. Z listów apostolskich św. Pawła...........................10 7. Drugi list apostolski św. Piotra..........................11 8. Prześladowanie chrześcijan za Nerona......................12 9. Zburzenie Jerozolimy......................................13 10. Prześladowanie chrześcijan za cesarza Domicjana ... 14 11. List papieża św. Klemensa I do Koryntian......................15 12. List św. Ignacego Antiocheńskiego do Rzymian .... 16 13. „Pasterz" Hermasa.............................................18 14. Z pism św. Justyna Męczennika.................................20 15. Prześladowanie chrześcijan w Galii za cesarza Marka Aureliusza 22 16. List do Diogneta.............................................25 17. Z pism św. Ireneusza, biskupa liońskiego....................25 18. Z pism Septymiusza Florensa Tertuliana......................27 19. Z pism św. Cypriana, biskupa Kartaginy......................28 20. Postanowienia synodu w Elwira w Hiszpanii około roku 300 . 30 21. Odwołanię prześladowania chrześcijan przez cesarzów Galeriu- sza i Konstantyna w r. 311..........................................32 22. Widzenie Konstantyna Wielkiego................................33 23. Tak zwany edykt mediolański z 313 r..........................34 24. Cesarz Konstantyn Wielki zwalnia duchownych od powinnoś.ci państwowych.........................................................35 25. Z I soboru powszechnego w Nicei w 325 r....................36 26. Z listów św. Grzegorza z Nazjanzu.............................38 27. Z pism św. Ambrożego, biskupa Mediolanu.......................39 28. Tak zwane „Kanony apostolskie", powstałe około 400 r. . . 41 29. Z pism św. Hieronima ......................................41 30. Z pism św. Augustyna..........................................43 31. List papieża Celestyna I do Nestoriusza, patriarchy konstanty- nopolskiego . . ............................47 32. Z III soboru powszechnego w Efezie w r. 431 . . . . 48 33. Z Kodeksu Praw ogłoszonego przez cesarza Teodozjusza IIw348 r. 48 34. Papież Leon I Wielki i król Hunów, Attyla .... 49 35. Kazanie papieża Leona I Wielkiego.............................50 Ks. Umiński: Teksty źródłowe 7
98 Str. 36. Ideał średniowiecznego monarchy................................51 37. Chrzest Franków................................ • • 52 38. Z uchwał synodu w Agde we Francji z 506 r..................53 39. Z reguły św. Benedykta spisanej około 529 r................53 40. Wybór papieża Grzegorza I..................................54 41. Nawrócenie Anglosasów......................................55 42. Z pism papieża Grzegorza I.................................57 43. Działalność misyjna św. Bonifacego.........................58 44. Koronacja Karola Wielkiego w 800 r.........................60 45. Charakterystyka Karola Wielkiego...........................60 46. Troska Kościoła o szkolnictwo..............................61 47. Z działalności apostołów Słowian, św. św. Cyryla i Metodego . 62 48. Pokuta śreniowieczna.......................................64 49. Chrzest Polski.............................................64 50. Wizyta cesarza Ottona III w Gnieźnie i założenie metropolii gnieźnieńskiej w 1000 r........................................65 51. Z pism św. Brunona z Kwerfurtu.............................67 52. Reakcja pogańska w Polsce po śmierci Mieszka II . . . 69 53. List papieża Grzegorza VII do Bolesława Śmiałego z r. 1075 . 69 54. Z Roczników polskich.......................................70 55. Pokuta Bolesława Krzywoustego po tragicznej śmierci Zbigniewa 71 56. Konkordat wormacki. Umowa między papieżem Kalikstem II i ce- sarzem Henrykiem V............................................' • 73 57. Z historii nawracania Pomorza za rządów Bolesława Krzywo- ustego ............................................................75 58. List Mateusza Cholewy, biskupa krakowskiego, do św. Bernarda z Clairvaux........................................................76 59. Dekret soboru laterańskiego III r. 1179........................77 60. O synodzie łęczyckim z 1180 r. ..........................78 61. List papieża Innocentego III do księcia Władysława Laskonogiego 79 62. Dekret soboru laterańskiego IV r. 1215 ... i . 80 63. Z działalności misyjnej pierwszych dominikanów polskich . . 81 64. Z żywotu św. Jadwigi Śląskiej..................................82 65. Z pism św. Tomasza z Akwinu....................................83 66. Z żywotu błog. Kingi...........................................85 67. Statuty arcybiskupa Jakuba Świnki z 1285 r.....................86 68. Hymn Stabat Mater Dolorosa.....................................86 69. Wyjątki z bulli Bonifacego VIII „Unam Sanctam11 . . . 88 70. Koronacja i charakterystyka Kazimierza Wielkiego ... 89 71. Z pism św. Katarzyny ze Sieny . 90 72. Chrzest Jagiełły...............................................91 73. Nawracanie Litwy...............................................91 74. Charakterystyka królowej Jadwigi...............................93 75. Arcybiskup Mikołaj Trąba.......................................94 76. Pobyt św. Jana z Kapistranu w Krakowie i początki bernardy- nów polskich.......................................................94